Dodaj do ulubionych

prof Grabiec nie żyje z Kochanowskiego

IP: *.aster.pl 10.04.07, 17:38
Szkoda. Bardzo mądra kobieta o dziwnym życiu osobistym.
Obserwuj wątek
    • Gość: Rabsztok Re: prof Grabiec nie żyje z Kochanowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.07, 15:49
      Wielka szkoda,a żal równie wielki.Odchodzą powoli CI,którzy tworzyli przez
      długie lata historię Naszego dziwnego Radomia,mozoląc się niekiedy ponad siły z
      trudną materią (nami).Piękna była szkoła,piękni byli ONI i myślę,że trochę tego
      piękna pozostało w nas.Całej PROFESÓRZE z KOCHANOWSKIEGO dużo,bardzo dużo
      zdrowia.Dawny,niesforny uczeń.Kochałem
      prof.Marię .
      • Gość: uchol Re: prof Grabiec nie żyje z Kochanowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.07, 22:36
        Czemu o tym tak cicho? Gdzie jesteście absolwenci VI LO? Przecież to była jedna
        - obok m.in. Kazimierza Gliwińskiego czy Władysława Ciurlika - z TYCH postaci
        Kochanowskiego. Nie uczyła mnie, ale historie o "otwieraniu połówki na końcu"
        czy "mam okres, muszę pytać" znali wszyscy. Jej syn chodził do klasy rok czy dwa
        lata niżej. Zginął chyba tuż po maturze w dziwnym wypadku (wyrzucony z pociągu?).
        • Gość: Rabsztok Re: prof Grabiec nie żyje z Kochanowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.07, 08:47
          Po cóz pytać ,gdzie Oni są.Jak widzisz mało ich to obeszło.Ruszyli w świat w,
          którym dla Tego co nosi się w sercu nie ma już miejsca.Smutne to,bo przecież
          prof.MARIA była wspaniałym NAUCZYCIELEM.i serce w przeciwieństwie do tych
          maluczkich miała OGROMNE.
    • Gość: Ola Re: prof Grabiec nie żyje z Kochanowskiego IP: *.aster.pl 18.04.07, 20:32
      Może nie zagladaja tak często na forum. Ostatnio mało nas.Smutne to.Pozdrawiam
      • komnen Re: prof Grabiec nie żyje z Kochanowskiego 25.04.07, 10:10
        a może niektórzy z nas o Marri Grabiec mają odmienne - tj. bez hagiografii - zdanie
        mnie nie nauczyła niczego, przez 4 lata LO prowadziłem za nią lekcje historii (mam świadków - cała moja była klasa), by mogła wgapiać się bez sensu w pustkę tablicy
        u niej nazywało się to "referowaniem"
        a spytalibyście np. o tych uczniów, którym w latach 80-tych naszkodziła jako ideowy sekretarz POP, np. uczestnicząc w zawieszaniu w prawach ucznia za np. gazetkę ścienną z okazji 11 Listopada
        takich osób jak ja jest pewnie więcej
        to była raczej groteskowa postać
        więc raczej "ciszej nad tą trumną"
        • edyta_bo do Komnen 27.04.07, 21:30
          my Paweł, mamy inne wspomnienia, z innych czasów. Dobrze, że wiele osób tego
          nie doświadczyło. A o zmarłych tylko dobrze, więc rzeczywiście pomilczmy...
        • Gość: Rabsztok Re: prof Grabiec nie żyje z Kochanowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.07, 20:38
          No ,koleżko !Z tą groteskowością to przegiąłeś.Czy Ty aby nie masz na imię
          Grześ?
          • komnen Re: prof Grabiec nie żyje z Kochanowskiego 07.05.07, 09:25
            nie - Paweł
            a groteskowa była
            tragizm ze śmiesznością wymieszany
            - "ja musze pytać, ja mam okres"
            - "do szkoły nie należy przychodzić w skórzanym obuwiu - mianowicie w płaszczach i kożuchach"
            - "wy się dziewczyny tak często przeziębiacie, bo za często myjecie głowy. ja raz na tydzień przetrę sobie wilgotną szmatką i jest dobrze"
            śmieszne?
            a obok tego starania na rzecz wyrzucenia ze szkoły mojej koleżanki z klasy, która "wpadła"
            próby upodlenia profesora Ciurlika za jego nieugiętą postawę
            zawieszanie uczniów za dyskusje niepoprawne ideologiczne
            gdyby nie ówczesna wicedyrektor szkoły p. Czesława Grabek, która nota-bene pełniła de facto funkcję wychowaczyni (honoris causa) naszej klasy , to byloby z nami cienko, oj cienko
            smutne?


            • Gość: Judyta Re: prof Grabiec nie żyje z Kochanowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.07, 20:46
              No popatrz, a ja pamiętam, że była przede wszystkim sumiennym nauczycielem,
              potrafiącym docenić uczniów poważnie traktujących jej przedmiot. To, że
              odpowiadałeś na lekcjach, to nie znaczy, że je prowadziłeś. Miałam z nią
              problemy, ale tylko dlatego, że nie zawsze chciało mi się uczyć. Choć nie byłam
              wówczas zwolenniczką socjalizmu, nigdy nie spotkało mnie za to z Jej strony nic
              złego. Na pisemnej maturze przyszła do nas i powiedziala co powinno być
              napisane na każdy z tematów, zaś na ustnym stwierdziła, że sobie poradzę, bo
              jestem wybitną uczennicą. Mnie samą zdumiala tym najbardziej. Co do śmiesznych
              powiedzeń, mam w swoich zbiorach sporo tekstów jej autorstwa i są dla mnie
              pamiątką szkolnych lat. A ty nigdy nie powiedziałeś nic śmiesznego czy
              głupiego? Święty Kaczyński jesteś?
              • Gość: Rabsztok Re: prof Grabiec nie żyje z Kochanowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.07, 21:48
                No i widzisz Pawełku.Jest jeszcze parę osób,które "MARIĘ"kojarzą
                inaczej.Zaręczam Ci,a utrzymuję kontakty z wieloma dawnymi uczniami Tej
                szkoły,że wszyscy Oni o "MARII"mają DOBRE zdanie.
                • komnen Re: prof Grabiec nie żyje z Kochanowskiego 11.05.07, 11:13
                  nie czytacie uważnie postów
                  ja napisałem wyraźnie, że przez 4 lata de facto prowadziłem za nią lekcje historii, bo niestety wydałem się nieopatrznie ze swoją wiedzą na ten temat, a ona wtedy mogła siedzieć i porządkować dziennik, drzemać itp. itd.
                  jak nie wierzycie, to we wrześniu moja klasa ma spotkanie z okazji 20-lecia matury, przyjdźcie i posłuchajcie, świadków tego jest dosyć

                  jeśli was nauczyła czegoś - to wasza sprawa, wasze wspomnienia, macie prawo do takiego jej subiektywnego odbioru

                  moja klasa prowadziła z nią permanentną wojnę - a była naszą wychowaczynią

                  a, i jeszcze jedno, historykiem z wykształcenia zostałem bynajmniej nie dzięki niej, raczej pomimo niej

                  a jej powiedzonka mają tu najmniejsze znaczenie
                  wyjaśniam (tak na wszelki wypadek): groteskowość tej postaci polegała na jej jednoczesnej śmieszności (powiedzonka, tusza, tłuste rzadkie włosy, niekontrolowane zachowania - w rodzaju charkania na lekcji w chusteczkę) z pozycją w szkole jako sekretarza POP
                  może tacy ludzie jak śp. prof. Ciurlik, reprezentujący odmienne widzenie świata i posiadający niekwestionowaną klasę pedagogiczną (podejście do ludzi)mogliby coś na ten temat naprawdę powiedzieć
                  może np. ile prof. Ciurlik miał przez nią i Grabowską problemów jako "nieprawomyślny", jak mu odebrano prawo do bycia wychowawcą klasy

                  to co zapomnieć wszystkim i wszystko?




                  • l_echec Re: prof Grabiec nie żyje z Kochanowskiego 04.06.07, 09:38
                    Pochylając się nad tą śmiercią z powagą, nie mogę jednak nie przyznać racji
                    koledze komnen. Nie chcę dorzucać tu "kamyków do ogródka", jednak pisanie o
                    prof. Grabiec jako wielkim pedagogu, człowieku i nauczycielu historii uważam za
                    grubą przesadę. Usprawiedliwieniem może być uczucie miłości, które wyznał jeden
                    z przedpiszących, wszak miłość ślepa jest. Ja takim uczuciem nie pałałem i wolę
                    przemilczeć co czułem podczas lekcji historii.
                    • Gość: Judyta Re: prof Grabiec nie żyje z Kochanowskiego IP: *.pu.kielce.pl 17.12.07, 13:54
                      Nie napisałam, że była wielkim pedagogiem, była sumienna. Ja mam
                      doktorat z historii i też wcale nie dzięki niej. Też nie kochaliśmy
                      jej jako człowieka, ale o niej jako jednej z nielicznych z
                      Kochanowskiego mam wiecej dobrych wspomnień niż złych.
                      • Gość: new Re: prof Grabiec nie żyje z Kochanowskiego IP: *.cust.tele2.it 25.01.08, 19:56
                        Bardzo mi przykro, ze odeszla historyczna Maria.Miala bardzo dziwne
                        to zycie chyba smutne i nieszczesliwe. Elus-jej syn-byl dla niej
                        wszytskim. Gdy dowiedzialam sie,ze zginal pomyslalam,ze dlaniej to
                        koniec. Ona zyla dla niego. Mysle,ze jej uczestnicywo w partii
                        wynikalo nie tyle z przekonan co ze strachu czego niejednokrotnie
                        dawala dowod.Ja podpisuje sie pod komnem /moze pomylilam nika sorry/
                        bo pisze cala prawde. Ja tez posiadam jej powiedzonka i do dzis w
                        chwilach smutnych poprawiaja mi nastroj. Wymieniamy sie po latach z
                        kolezankami jakby byly to skarby, bo sa. A z naszych czasow byl
                        jeszcze tekst" przepraszam za spoznienie, mialam nieskuteczny
                        kontakt z czlonkiem " oraz "gdzie ten chlopczyk z czlonkiem?"
                        oczywiscie partii... szkoda mi bylo tej kobiety. Ciekawe czy ktos ze
                        szkoly byl na jej pogrzebie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka