kazio2007
05.07.08, 23:19
Walczy z administracją o swoje- patrz Echo Dnia
Janina Wilczyńska z Radomia walczy o część mieszkania, którą kazała
jej zlikwidować administracja osiedla.
27-03-2008 Janina Wilczyńska, lokatorka radomskiej spółdzielni
Michałów, dostała nakaz zburzenia przedpokoju w jej mieszkaniu.
Przedpokój ten to zabudowana przed laty - za zgodą władz
spółdzielni - część korytarza.
Janina Wilczyńska kupiła mieszkanie w bloku przy ulicy Mieszka I
przed kilkunastu laty. Okazało się, że jest ono w rzeczywistości
większe o około cztery metry niż w dokumentach, bo poprzedni
właściciel - za zgodą władz spółdzielni - zabudował część korytarza.
Za dodatkowe metry trzeba było też dodatkowo zapłacić. - Nie było
powodów do obaw. Spółdzielnia pobierała opłatę za dzierżawę części
korytarza. Poza tym na klatce schodowej jest wystarczająco dużo
miejsca dla innych lokatorów - mówi Janina Wilczyńska.
NAKAZ ROZBIÓRKI
Pismo ze spółdzielni było jak piorun z jasnego nieba - nakaz
rozbiórki przedpokoju i to w ciągu trzech miesięcy. Podobny nakaz
otrzymali lokatorzy sąsiedniego mieszkania. Okazało się, że
zaprotestował inny lokator z tej samej klatki schodowej. Wprowadził
się on do bloku osiem lat temu i dopiero teraz zażądał przywrócenia
korytarza do przewidzianej w projekcie budowy budynku wielkości.
Lokatorka z nakazem wystąpiła podczas walnego zgromadzenia
przedstawicieli spółdzielni z wnioskiem, aby spółdzielnia rozwiązała
w sposób systemowy sprawę zabudowanych korytarzy, a także
potraktowania piwnic jako pomieszczeń przynależnych mieszkaniom. Jej
wnioski zostały jednak odrzucone.
CHCEMY ZAPŁACIĆ
- Nie chcemy nikomu zabierać jego własności. Chcemy tylko unormować
tę sytuację. Godzimy się zapłacić pozostałym lokatorom bloku
rekompensatę finansową. To jest oczywiste, że powinniśmy zapłacić za
to, że zajęliśmy część korytarza należącego do wszystkich. Ale ten
problem powinna uregulować spółdzielnia - mówi Janina Wilczyńska.
- Zabudowanie korytarza jest możliwe, ale musi być zgoda wszystkich
innych lokatorów. W tym przypadku nie ma takiej zgody, a lokator
tego bloku wystąpił przeciwko nam do sądu. Spółdzielnia nic nie może
teraz zrobić, musimy poczekać na wyrok - mówi Małgorzata Standowicz,
prezes spółdzielni Michałów.
Jednak z pisma przesłanego w marcu przez spółdzielnię do Janiny
Wilczyńskiej wynika, że istnieje możliwość wydzielenia części
korytarza jako odrębnej własności, tyle tylko, że jest to procedura
czasochłonna, a poza tym musi być zgoda mieszkańców. Ostatnie pismo
ze spółdzielni mówi zaś, że przedpokój należy zburzyć w ciągu
siedmiu dni, bo w przeciwnym przypadku spółdzielnia wystąpi do sądu,
a lokatorka narazi się na duże koszty sądowe i egzekucyjne.