Gość: syfon
IP: *.radom.pilickanet.pl
03.10.03, 14:30
To tak trochę w odniesieniu do wątku "Co poseł Grabowska robi w sejmie".
Zaproponowałem wam wczoraj plebiscyt na waszego ulubionego parlamentarzystę
Ziemii Radomskiej, ale jakoś nikt się nie zainteresował. Może już nie chcecie
dyskutować o tym, co robi jedna pani poseł, ale może warto podyskutować o
dokonaniach tych mniej rzucających się w oczy, zatem kopiuję swoją wczorajszą
wypowiedź i zapraszam do dyskusji.
Kochani rozgoryczeni Radomianie! Jak wam się nie podobają radomscy
parlamentarzyści, to pamiętajcie, żeby pzy okazji kolejnych wyborów oddać
swój głos na innych. To raz.
A dwa: Proponuję plebiscyt na najlepszego posła regionu
radomskiego. "Komuchów"
uznajmy a' priori za lewusów, nierobów i chlorów, dajmy szansę zaistnienia
parlamentarzystom z innych ugrupowań. I proponuję potraktować rzecz poważnie,
w
końcu oni też nas reprezentują.
A oto kilka moich spostrzeżeń, choćby celem przypomnienia, kto nam tu jeszcze
posłuje. Życzę Wam zajebistej burzy mózgów! Powodzenia!
Mamy wśród posłów Ziemii Radomskiej takich państwa jak: Jan Łopuszański -
b.LPR, teraz nie wiadomo co; Dariusz Grabowski - niegdyś ROP, aż dziw bierze,
że członkowie i sympatycy PSL pozwolili sobie na taki numer, poseł zwiał
zaraz
tam, gdzie jego miejsce, czegoście się spodziewali?; p.p. Łyżwińscy - co
prawda
w Radomiu wybrano tylko panią Ł., ale nie wiem już sam, czy mniej, czy
bardziej
się z tego powodu wstydzić; no i na koniec poseł PIS, Marek Suski - ludzie,
nawet nie pamiętałem jego nazwiska! O pośle Kuźmiuku źle się nie wyrażę -
owszem, aktywny, elokwentny, wie czego chce (raczej dla siebie, niż dla was,
ale chwała mu choćby i za to). Wszyscy ci ludzie razem wzięci piją zapewne
mniej od posłanki Grabowskiej i nie wiem, czy tu istnieje jakaś prosta
zależność, ale i wszyscy oni razem robią mniej dla tego miasta i jego
mieszkańców. No i widzicie? Nie dość, że trzeźwi, to jeszcze na dodatek
mądrzejsi od p. G., bo wiedzą przynajmniej, że poseł jest wybrańcem CAŁEGO
NARODU, a nie tylko mieszkańców jakiegoś grajdołu nad mleczną.
Zatem kogo kochacie najbardziej?
P.S. Profesor Nałęcz nie jest z LSD, zatem na niego też można wrzucać.
Poseł Wikiński został ostatnio sekretarzem stanu w kancelarii premiera i nie
bardzo umiał wytłumaczyć red. Durczokowi, czym ma się tam zajmować i dlaczego
akurat budżetem państwa. (o budżecie to chyba mu Durczok powiedział).
No i jest jeszcze pani senator (senatorka) Sadowska. Kiedyś była dobrą
dziennikarką, a teraz mało kto pamięta, że senatorów jest dwoje, bo s.
Gołąbek to jednak robi cośkolwiek, a s. Sadowska chyba tylko jest.
Ale dość podpowiedzi, oceńcie ich sami.