qual0play
06.05.10, 10:24
Ktoś może objaśni? We śnie spotkałem przyjaciela z wojska.
Tłumaczyłem się mu z niedopowiedzianego rozstania. Miałem wyraz
poważny i dostojny, kolega przedstawiał żale. Zaproponowałem przejażdżkę. Był to piono-wzlot z jakimś napędem pneumatycznym. On
był pasażerem ja wlazłem na sam wierzch, wysoko jak na dyszla w
dawnych powozach. Byłem we śnię pilotem. Wznieśliśmy się bardzo
szybko i wysoko aż Przyjaciel poprosił lądować. Odbyło się to równie
szybko i z pewnym uderzeniem o ziemię. Nic się nie stało ale
widziałem Kolegę jeszcze w pasach w kabinie jakby umęczonego,
przestraszonego podróżą. Wojsko było jakieś 25 lat temu.