Do p. Piotra

19.09.05, 01:25
Panie Piotrze,
mam pytanie odnosnie mojego życia osobistego. czy mam jeszcze szansę uratować
mój obecny związek, który własnie się rozpada?? Czy ja i mój partner jestesmy
sobie przeznaczeni, mamy szansę na wpólne szczeście trwające lata?

moja data ur.: 26.10.1978, g.00:35; jego data ur.: 2.07.1980, g.23:30

z góry dziękuję za odpowiedź,
M.
    • sigma26 Re: Do p. Piotra 22.09.05, 13:44
      hmmm....ale do jakiego pana piotra?? to chyba nie to forum....
      • potrek Re: Do p. Piotra 26.09.05, 07:14
        Szuman: Rady praktyczne dla Pań starszych i młodszych
        14.09.05 19:19
        W sprawach matrymonialnych kobiety mają zazwyczaj znacznie więcej kłopotów niż
        mężczyźni. Tak więc w celu podsumowania wcześniejszych rozważań, podaję kilka
        uwag, które należy wziąć sobie do serca.

        Dziewczyna, która nie potrafi postępować z mężczyznami, do niczego w życiu nie
        dojdzie.
        Czyjeś zalety mogą być udawane, lecz wady bywają zazwyczaj głęboko skrywane.
        Jak kobieta traktuje swych rodziców, tak później będzie traktowała swego męża.

        Mężczyźni są naiwni i łatwo ich omotać, lecz utrzymać przy sobie niezwykle
        trudno.
        Chwalenie się wobec mężczyzny wykształceniem, inteligencją i innymi zaletami
        umysłu całkowicie chybia celu. Każdy mężczyzna jest i tak wewnętrznie
        przekonany o swej wyższości nad kobietą. Nie jest wskazane, aby mu udowadniać,
        że się czasem może mylić.
        Chcesz sprawdzić poziom kultury swego lubego? – Zauważ, jak się zachowuje po
        wypiciu większej ilości alkoholu.
        Kobiety są w niektórych sytuacjach mądrzejsze od mężczyzn. Wiedzą na przykład
        doskonale, że czasem najrozsądniejszą rzeczą jest popełnić głupstwo.
        Miłość to kamień szlachetny… choćby się go znalazło na śmietniku.
        Nadmiar zalet u kobiety mężczyznę męczy i nudzi. Nieco wad wprowadza
        urozmaicenie, daje podnietę i stanowi jakby przyprawę do mdłej i jednostajnej
        rzeczywistości.
        Kobietę jawnie podziwiającą swego partnera będzie on zawsze uważał za
        inteligentną (bo się na nim poznała), choćby to była zwykła gęś.
        Wychodząc za mąż, kobieta przeciętna pragnie widzieć w swym partnerze przede
        wszystkim czułego i delikatnego opiekuna, kiedy w życiu stanie się bezbronna i
        nie potrafi skutecznie stawić czoła przeciwnościom losu.
        Żadnej kobiecie, nawet tej najbardziej kochanej, nie wolno się zaniedbywać.
        Musi ona stale pilnować swych interesów (małżeńskich), aby jej nie
        zdystansowała konkurencja.
        Główna tajemnica powodzenia? – Mieć dla męża zawsze czas, nawet i wtedy, kiedy
        się go naprawdę nie ma.
        Wiele kobiet utraciło swych mężów, bo były zbyt pewne swych wspaniałych i
        niezawodnych zalet. Nie ma bowiem niczego pewnego na tym świecie. A
        stwierdzenie: „Nie opuszczę cię aż do śmierci”, to frazes z bajek 1001 nocy.
        Pewna kobieta, spytana dlaczego tak często zmienia fryzurę, odparła: zmieniam
        to, co mogę, aby się mężowi jak najpóźniej znudzić.
        Kobieta może niewłaściwie wyjść za mąż z głupoty, braku doświadczenia lub
        rozeznania w sytuacji i z licznych innych przyczyn. Lecz dziecko miewa
        zazwyczaj z tym, z którym je mieć chce.
        Przypuszczenie, jakoby obecność dzieci umacniała związek małżeński, to niestety
        złudna nadzieja naiwnych kobiet.
        To nieprawda, jakoby żony starały się po ślubie przerabiać mężów na swoją
        modłę. One tylko pragną, aby mężowie pozostali tacy sami, jakimi byli przed
        zawarciem związku małżeńskiego.
        Żonę nieznośną mąż w przystępie złości gotów nawet zabić, lecz od nudnej
        ucieknie bardzo szybko.
        Jeden pijak w małżeństwie, to nieszczęście – dwoje pijaków, to katastrofa.
        Mężczyzna nicpoń może stać się tylko gorszy. Z czasem bowiem wszelkie cechy
        charakteru w człowieku stabilizują się i umacniają.
        Większość łobuzów nabywa po śmierci w oczach swych byłych żon z czasem coraz
        więcej zalet.
        • panismok Re: Do p. Piotra 26.09.05, 16:04
          Hi hi hi. Jestem osobą , która a większosci Twoich rad nie korzysta, a moje
          życie uczuciowe układało się i układa bardzo dobrze. Nigdy nie miałam problemu
          z brakiem chętnych mężczyzn (raczej z nadmiarem), ani z utrzymaniem związku.
          Zdreadzona zostaąłm raz w życiu i zorientowałam się po 0.5 godziny, a po
          nastepnych 5 minutach "zdrajca" został przeze mnie porzucony.
          A wracając do Twoich tez i porad - troszke krytyki:
          1. piszesz: "w sprawach matrymonialnych kobiety mają zazwyczaj znacznie więcej
          kłopotów niż
          > mężczyźni." - tak naprawdę obie płcie mają masę kłopotów, tylko kobiety
          częściej o tym mówią, a mężczyźni zwykle nie dzielą się takimi rozterkami.

          2. piszesz: "Czyjeś zalety mogą być udawane, lecz wady bywają zazwyczaj głęboko
          skrywane." - racja, ale zmysł obserwacji pozwala stosunkowo szybko się
          zorientrować, z kim mamy do czynienia. Dotyczy to zresztą obserwowania
          wszystkich miłych i słodkich osób, które taknaprawdę miłe nie są - nie tylko
          facetów;

          3. "jak kobieta traktuje swych rodziców, tak później będzie traktowała swego
          męża." - uproszczenie. Może czasem tak bywa, ale tak naprawdę układy bywają
          bardzo różne, np. dziecko może założyć rodzinę funkcjonującą na
          zasadzie "antyprzykładu", czyli o 180 stopni różna od tej, w której sie
          wychowało.

          4. "mężczyźni są naiwni i łatwo ich omotać, lecz utrzymać przy sobie niezwykle
          > trudno." - i kobiety, i faceci bywają naiwni. Faktycznie, kobiety mają na
          ogół silniejszą potrzebę stworzenia stałego związku, ale facet także tę
          potrzebę wykazuje - przynajmniej jeśli przestanie być chłopcem i dojrzeje
          odrobinę...

          5.piszesz: > Chwalenie się wobec mę żczyzny wykształceniem, inteligencją i
          innymi zaletami
          > umysłu całkowicie chybia celu. Każdy mężczyzna jest i tak wewnętrznie
          > przekonany o swej wyższości nad kobietą. Nie jest wskazane, aby mu
          udowadniać,
          > że się czasem może mylić.
          Hihi. Skręcam sie ze śmiechu. NIgdy nie wahałam się udowodnić komuś swojej
          racji w dyskusji, jeśli dysponowałam lepszymi od niego argumentami. Żaden mój
          facet przez to nie odszedł. To raczej ja rzucałam tyvch, u kjtórych wykryłam
          oznaki płytoty umysłowej.

          6. Chcesz sprawdzić poziom kultury swego lubego? – Zauważ, jak się zachowuje
          > po
          > wypiciu większej ilości alkoholu. - człowiek kulturalny sie nie upija.

          7. piszesz: "> Miłość to kamień szlachetny… choćby się go znalazło na
          śmietniku." taaak. odpowiedni człowiek, to nieoszlifowany diament
          przypominający grudkę błota; czasem spada z nieba, ale zawsze, zawsze miłosć
          potrzebuje ciężkiej pracy OBU STRON, by sie rozwinąć. Inaczej jest to
          pseudomiłośc, taka, jaką zalecasz kobietom. Żeby jak głupie gęsi prawiły
          komplementy i zachwycały się nie wiadomo czym... umacniając fałszywe ego
          faceta. W ten sposób facet nie ma żadnej szansy się rozwinąć psychiocznie i
          duchowo, bo nie uświadomi sobie swoich wad.

          8. piszesz: "kobietę jawnie podziwiającą swego partnera będzie on zawsze uważał
          za
          > inteligentną (bo się na nim poznała), choćby to była zwykła gęś." - w końcu z
          jakiegoś powodu wybiera sie konkretynego człowieka, coś się w nim podziwia.
          Zatem wyrażanie podziwu nie musi być kłamstwem i nie powinno wypływać z
          wyrachowania. Oczywiście jeśli partner lub partnerka zrobi cos
          nieodpowiedzialnego lub bezmyślengo, należy go/ją ochrzanić. Jak rodzice nie do
          konca wychowali, trzeba to nadrabiać w małżeństwie :)

          9. <wychodząc za mąż, kobieta przeciętna pragnie widzieć w swym partnerze
          przede
          > wszystkim czułego i delikatnego opiekuna, kiedy w życiu stanie się bezbronna
          i
          > nie potrafi skutecznie stawić czoła przeciwnościom losu. - kobiety coraz
          częściej potrafią same stawić czoła przeciwnościom i nie są już bezbronne,
          staja sie wykształcone, zaradne i silne. Oczywiście czuły opiekun się przyda,
          ale poradzimy sobie też bez niego.

          10. Że nie wolno sie zaniedbywać, to masz racje. Ale myslę, że o ciało dbamy
          dla samych siebie, a nie dla partnerów. Ale potem napisałeś kosmiczna bzdurę:
          "> Musi ona stale pilnować swych interesów (małżeńskich), aby jej nie
          > zdystansowała konkurencja.
          > Główna tajemnica powodzenia? – Mieć dla męża zawsze czas, nawet i wtedy,
          > kiedy
          > się go naprawdę nie ma." - to prosta droga do rozwodu. Kobieta, któe nie ma
          własnych spraw i zainteresowań, która czas poświęca wyłącznei mężowi, jest
          skazana na porzucenie. Taka baba robi się z biegiem czasu nudna i nieciekawa,
          nawet jesli dobrze się ubiera i maluje... facet albo zostanie z nią, jeśli ma
          zasady, i będzie sie wtedy nudził, albo ją rzuci npo. dla młodej graficzki czy
          innej panny z pasją, która robi w życiu coś ciekawego.

          11. zmiana fryzury nie pomoże na nudę. Pomoże tylko świeży umysł i kreatywne
          podejście do życia. Pomysłowa kobieta prawie każdą sytuację umie uatrakcyjnić.
          Trzeba tylko chciec. Tak naprawdę problem polega na tym, że po paru latach już
          niektórym sie nie chce. I kobietom, i facetom. Uważają, ze po ślubie można już
          popaść w umysłowoi-duchowe lenistwo. Tymczasem dopiero wtedy zaczyna się
          budowanie związku na serio.

          12 > Przypuszczenie, jakoby obecność dzieci umacniała związek małżeński, to
          niestety złudna nadzieja naiwnych kobiet. - obecnosć dzieci umacnia związek o
          tyle, że niektórzy panowie nadal są odpowiedzialni i nie zostawiają zony, jeśli
          już są dzieci. Większośc panów odpowiedzialna nie jest...

          13. piszesz:
          " Żonę nieznośną mąż w przystępie złości gotów nawet zabić, lecz od nudnej
          > ucieknie bardzo szybko." - a kawałek wyżej zachęcasz kobiety, żeby wyrzekły
          się własnych pasji na rzecz "poświęcania czasu mężowi", co prowadzi do nudy.
          Sam sobie przeczysz...

          14 piszesz: "Mężczyzna nicpoń może stać się tylko gorszy. Z czasem bowiem
          wszelkie cechy
          > charakteru w człowieku stabilizują się i umacniają." - no patrz, ja mam
          krańcowo odmienne doświadczenia. potrafie odmieniać nicponi. A teza,
          że "wszystkie cechy stabilizują sie umacniają" jest błędna, bo wszystko zależy
          od bodźców i doświadczeń, którym podlega dana jednostka. Święty Augustyn był
          hulaką i rozpustnikiem, św. Franciszek był chłopcem z bogatego domu, i patrz,
          żadne "umocnienie cech" nie nastąpiło. Tylko przemiana. Mam podstawy twierdzic,
          że do takiej przemiany Bóg nie jest koniecznie potrzebny.
          Mam nadzieję kontynuować polemikę, jeśli czujesz sie na siłach.
          Pozdrawiam
          • potrek Re: Do Pani Smok 26.09.05, 17:55
            Ja tego nie napisałem tylko nieżyjacy Leszek Szuman nestor polskiej astrologi o
            czym napisałem na wstepie :)Mozna się z jego radami zgadzać lub nie:( Rady sa
            fajne i dlatego je zamiesciłem.
            Pozdrawiam potrek
    • potrek Re: Do p. Piotra 26.09.05, 07:34
      Mogą być trudności z uratowaniem twojego związku gdyż obecnie Saturn tranzytuje
      koniuncją władce 7d-związków i partnerstwa Jowisza w 12 domu. Przy takokwym
      tranzycie wszystko co dotad było klarowne staje się niejasne i mgliste.Kłopoty
      mogły się juz zacząc około lipca a kulminacja nastepuje około połowy
      września.Saturn weryfikuje jakość twego zwiazku i może to ci sie bardzo
      niepodobać ale z prespektywy czasu nawet jak ci się ten związek rozleci
      będziesz zadowolona.
      Pozdrawiam www.piotralexander miłosnik astrologii:)
      • kaska123 Re: Do p. Piotra 26.09.05, 17:43
        I ja mam pyt do pana Piotra
        czy (moja data ur 16.03.78 godz 3.30 rano)ratowac zwiazek czy pisany jest mi
        ktos inny
        • potrek Re: Do p. Piotra 26.09.05, 19:01
          kaska123 napisała:
          czy (moja data ur 16.03.78 godz 3.30 rano)ratowac zwiazek czy pisany jest mi
          > ktos inny.
          Radze ratować zwiazek.Tranzytujacy Saturn w 7d do tego zobowiazuje.Natalnie
          masz Saturna w 7domu wiec ci inni tak czesto się niepojawiają.Wyluzuj w tej
          swerze (zwiazki ,kontakty z innymi) bo z Saturnem w 7d do tego podchodzi sie
          jak do jeża :)
          Pozdrawiam potrek

          • kaska123 Re: Do p. Piotra 26.09.05, 19:48
            Mam wyluzowac w tej sferze to znaczy nie wiem nie przejmowac sie tak,podchodzic
            do tego bardziej luzniej ...
            Bo wlasciwie niby sie rozstalismy,mi zalezy, problem w tym czy jak juz raz cos
            takiego sie zlozylo czy to dobrze rokuje na pryszlosc
            Dziekuje
          • tamara33 Re: Do p. Piotra 27.09.05, 08:35
            Ostatnio mam sporo zawirowań osobistych.Podobno od pażdziernika ma nastac
            lepszy okres astrologiczny dla mojego znaku, czy to prawda? Co widać z mojej
            daty urodzenia, czy sprawy osobiste/zwiazkowe sie ułożą , moja data urodzenia
            24.06.1974.
      • mgenfp Re: Do p. Piotra 29.09.05, 20:52
        Dzięki za odpowiedź. Czas jednak pokazał, że miłość jest w stanie uratować
        wszystko:)

        Pozdrawiam,
        M.
    • queenmaya Re: Do p. Piotra 29.09.05, 00:59
      Tak się zastanawiałam, gdzież to się nasz Piotrek podziewa i proszę... widze, że
      znalazł sobie grono nowych wielbicielek, a nas porzucił :(
      Hehe, rady Szumana były świetne, lecz dziś czasy mocno się zmieniły, mężczyźni
      już nie są tak do końca pewni swojej wyższości nad kobietami. Chyba baby wybiły
      im to z głowy, ponieważ ani myślą czuć się gorsze od facetów. I słusznie.
      Piotruś, tęsknimy za tobą, a ty jak widzę przecierasz nowe szlaki, oj nieładnie...
      • potrek Re: Do Queenmaya :) 29.09.05, 18:47
        Witam cię królowo :)Ostanio jak zagladałem do ciebie na strone to forum było
        nie czynne :( Pozdrawiam cie Queenmayu serdecznie. Jeszcze dziś zajrze :)
        • fallia Re: Do pana Potrka 24.10.05, 05:58
          Bardzo bym chciałam zeby Pan mi powiedział na temat życia osobistego jak i
          uczuciowego.Czy wreszcie znajde sobie partnenera i czy czarne chmury szykuja
          sie nad moim życiem uczuciowym, staropanieństwo, bezdzietna itd...
          Urodz.4.06.1979r.godz.19.0
          Dziękuje jeszcze raz za przychylność i popatrzenie w moja
          przyszłosc.Pozdrawiam i życze przyjemnego dnia.
Pełna wersja