03.10.06, 12:29
witam, to znowu ja. niektóre sny nie dają mi spokoju. dzis np. sniło mi się,
że po raz kolejny jestem za granicą- nie wiem, co jest grane, ale to non stop
sie u mnie przewija. po zwiedzeniu kolejnych miejsc czas przyszedl na
Budapeszt. ze znajomymi nie wiedziec czemu wspinamy sie na jakas skarpe.jest
slisko. wchodzimy na chodnik a tu nagle starówka itd. znajomi biora rowery by
zwiedzic B. ja tez biore, ale nienadażam za nimi. widze jak odjezdzaja.
wsciekla jestem, ze na mnie nie poczekali. nagle ktos ze skrapy-to byla chyba
wycieczka zorganizowana) woła o pomoc przy wejsciu. ja nie chce, ale zsiadam
roweru i schodze, by kogos wciagnac. osoba ta jest bardzo roszczeniowa i ma
pretensje, ze nie moze wejsc. schodze nizej.jest malo miejsca, wiec trace
równowage. łapie się jakiejs plyty chodnikowej ;),ale ona się zsuwa i spadam
w przepaść. czuje bezsilność i czekam na to coi sie stanie. nie wiem, czy
wpadne do wody, czy na ziemie.:/ glupie.
Obserwuj wątek
    • iguana1978 Re: śmierć 03.10.06, 13:32
      ja ciągle spadam we snach a raczej boje się, że spadnę ze skarpy do wody ;)...
      albo widze schody dziwnie odwrócone i nie wiem jak nimi wejśc na górę, albo
      biegnę a jednoczesnie stoje w miejscu... albo mówią a głos się nie wydobywa...
      ale odkąd skupiłam się na zapamiętywaniu snów i ich zapisywaniu sny nieco sie
      przekształcają i tak na przykład ostatnio pociąg mi nie uciekł a raczej włśnie
      jechałam pociągiem co więcej wiedziałam gdzie jade... bałam się, że spadne z
      dużej górki jakby "saneczkowej" ale złapałam się poręczy i zaczęłam schodzić
      bezpiecznym miejscem... ale to wszystko być może dlatego, że i wiele róznych
      rzeczy w moim zyciu zaczyna się ruszać :)...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka