witam
dziś mój 2gi dzień abstynencji absolutnej, za każdym razem, kiedy jestem w sklepie, pokusa się pojawia, żeby dokupić kanciaste 02

(a byłem i wczoraj i dziś)
wstałem dziś nawet na lekkim pałerze, choć nic konkretnego (w sensie porywającego mnie) nie miałem zaplanowanego, ale postanowiłem działać bez przerw na myślenie tym bardziej, iż urzekła mnie ta piękna pogoda (utrzymująca się notabene już chyba 3ci tydzień, ale sobota to sobota

) i tak:
kupiłem od chłopa co rozwozi z przyczepy warzywa
zdefekowałem po czym ogarnąłem się
poddałem ablucji auto (pretekst by pobyć na dworze przy takiej pogodzie)
pojechałem do leclerca na zakupy
potem na cmentarz
wróciłem zjadłem śniadanie
no i trochę już zeszło ze mnie powietrze, na bajka nie chce mi się dziś iść (byłem wczoraj i zabrakło mi prądu)
zapisałem się na turnieje w pokera, zaraz się zaczną, ale też jakoś mi się do nich nie pali, grunt żeby nie pić

mogłoby się schłodzić i słońce tak jak jest teraz za chmurami, to mniej szkoda pogody

jakaś koleżanka tu na forum do kina narajała, ale pewnie już się umówiła, więc nie będę próbował, a tak może i bym się przeszedł, dawno nie byłem, he he
jak ma ochotę, niech napisze