altiwo90
29.12.08, 18:37
Cała sprawa wygląda tak:
Od jakiegoś czasu wydaje mi się,że mam w sobie jakąś energie takie
jakieś jakby panowanie nad żywiołami i nie tylko.
Zaczęło się od tego,że razem z kuzynem próbowałem
ściągnąc deszcz(było to troche nieudane:(),gdy mieliśmy iśc do mnie
zobaczyłem moich przyjaciół szli na spacer i nawet mnie nie
zaprosili,i tak bym się nie zgodził,bo byłem z kuzynem.Byłem tak
wkurzony,że mogłem rozwalic cały dom razem z nimi.
Nagle kuzyn powiedział,że kropi ja byłem taki
wsciekły,że zacisnąłem ręce(nigdy taki nie byłem nie wiem dlaczego?)
i nagle deszcz coraz bardziej i coraz bardziej zaczął padac oni
zmokli(co było bardzo dobre)deszcz tak urusł,aż do rozmiaru burzy
przestraszyłem się!!!
Drugi raz kolega zezłościł mnie swoim podłym
zachowaniem,że normalnie bym go zgniótł tak na niego patrzyłem z
przymrózonymi oczami,że nie wiem co,ale nagle upadł ze stołu
na,którym leżał od razu poczułem się lepiej.
A, gdy gramy w siate niekiedy jestem roztrzepany,że
mogłyby wyjśc z mnie jeszcze dwie osoby i wtedy się zaczyna!!!
wystarczy,że podniose ręce do odbicia piłki i popatrze na nią to już
tak jakby szum i piłka przy siatce opada na dół tego nie znosze wole
uczciwą gre!!!
Co do żywiołów to na tej pasterce w kościele
wpatrzyłem się w swiecę i też tak miałem ręce wysunięte do niej i
nagle totana wpadka świeca zgasła oczywiście zajęło mi to troche
czasu.
Nie wiem co mam robic czy to moc czy tylko łód
szczęscia???