aladyn7
17.11.05, 16:38
Biją w autobusach
Rzeszów. Więcej chuligańskich napadów na kontrolerów w autobusach
Wiesław Pomianek, dyrektor rzeszowskiego MPK: - Chcemy doprowadzić do tego,
aby jak najwięcej ludzi kasowało bilety
W ciągu pięciu dni pobito dwóch kontrolerów. Dyrekcja MPK zapowiada, że
bandytów będzie pozywać do sądów o odszkodowania. Chce też wprowadzić zmiany
w sposobie kasowania biletów
- Musimy ukrócić bandyckie ekscesy w autobusach. To zaczyna być poważnym
problemem - mówi Wiesław Pomianek, dyrektor rzeszowskiego Miejskiego
Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.
W czwartek o godz. 16 na przystanku przy ul. Cieplińskiego kontrolerzy weszli
do autobusu linii 30. Jeden z pasażerów nie miał biletu. Uderzył kontrolera
pięścią w klatkę piersiową tak mocno, że ten wypadł z autobusu i przewrócił
się na chodniku. Napastnika złapał drugi kontroler.
- Pracownik jest na zwolnieniu. Ma mocne stłuczenie klatki piersiowe. Wobec
napastnika złożę pozew do sądu o odszkodowanie - dyr. zapowiada Pomianek.
Do kolejnego napadu doszło w poniedziałek. Podczas kontroli w autobusie nr 34
na ul. Wyspiańskiego młody mężczyzna bez biletu uderzył kontrolera i wypchnął
z autobusu. W zamieszaniu na chodnik wypadła przypadkowa pasażerka. Na
szczęście nic się jej nie stało. Pracownik MPK ma naderwane ścięgna, rozbity
łokieć i potłuczenia ciała. Dostał miesiąc zwolnienia z pracy. Napastnikowi
udało się uciec.
- Kontrolerzy będą teraz jeździć w trzyosobowych grupach. Chcę wprowadzić
zasadę, że pasażerowie będą mogli wsiadać do autobusu tylko przednimi
drzwiami. Będą musieli pokazać bilet kierowcy lub od razy go skasować. Taki
system sprawdził się już w innych miastach - mówi Pomianek.
W każdym miesiącu kontrolerzy wypisują ponad 2 tys. mandatów za brak biletów.
Na nich napadają jeżdżący "na gapę”.