ka5591 www.rumburak friko. pl 21.06.06, 15:01 www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/nazizm/hitler.php Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: www.rumburak friko. pl 25.07.06, 03:10 ka5591 napisał: > www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/nazizm/hitler.php Nie jest to jedyna strona przedstawijąca od strony praktycznrj te wartości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: er demo o świecką szkołę 24 VI 2006 ,godz 12.00 IP: *.chello.pl 22.06.06, 21:13 www.wzz.org.pl/media/24-2.mp3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Johnny Jarek 6 Palców IP: *.chello.pl 24.06.06, 21:33 pl.indymedia.org/pl/2006/06/21491.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
endrju55 wakacje z księdzem :( 29.06.06, 21:11 www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2006062912 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WR uczniowie nie chcą lekcji religii IP: *.chello.pl 30.06.06, 21:00 bezczele jedne i smarki. popatrzcie : pl.indymedia.org/pl/2006/06/21619.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Profanacja religii 18.04.07, 03:19 Polityka - nr 14 (2599) z dnia 07-04-2007; s. 4 Raport Święta w starych dekoracjach Dymy kadzideł, procesje, strojne szaty kapłanów, światła na grobach, kult świętych wizerunków, medaliki traktowane jak talizmany, błagalne i dziękczynne wota – to relikty prastarych kultów, które wchłonęło chrześcijaństwo. W polskim katolicyzmie przetrwało ich szczególnie dużo. Stanowią niemal o narodowej tożsamości. Tworzą barwną tradycję, ale czynią też Polskę czymś w rodzaju religijnego skansenu, w którym parlamentarzyści modlą się o deszcz albo chcą intronizować Chrystusa na króla Polski. (Joanna Podgórska) www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=3354541 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Profanacja religii (1) 18.04.07, 03:23 Dziedzictwo pogaństwa wciąż jest w Polsce żywe, a nawet się rozwija – stwierdził prof. Norman Davis w wywiadzie dla „Pomocnika historycznego” (dodatek do POLITYKI 29/06), wymieniając obok zaduszek i dożynek m.in. święcenie samochodów. Widziana oczami zewnętrznego obserwatora polska religijność jawi się jako szczególnie uzależniona od rekwizytów, widzialnych znaków: popiołu, palemek, różańców, medalików, obrazków. U nas do dziś figury płaczą krwawymi łzami, a plama na szybie może stać się cudownym wizerunkiem Matki Boskiej i gromadzić tysiące wiernych. Tak jakby ciągle niezbędna była Biblia pauperum. Okruchy magicznego szkieletu, na którym wspierała się przedchrześcijańska wizja świata, utkwiły w nas niezwykle mocno. Przymiotnik „pogański” ma w języku konotację negatywną, a dług, jaki chrześcijaństwo zaciągnęło wobec tamtej kultury, bywa zwykle wstydliwie przemilczany. – Z historycznego punktu widzenia formy kultu są rzeczywiście takie jak w pogańskich kulturach rolniczych, odwołujących się do sacrum zaświatów; zostały bezszmerowo włączone w chrześcijański kontekst obrzędowy. Z punktu widzenia współczesnych relacji człowieka z wszechświatem i innymi ludźmi sens owych form nie jest już pogański, bo odwołują się one do chrześcijańskiej hierarchii mitycznej i kościelnej – mówi prof. Anna Zadrożyńska z Instytutu Etnologii i Antropologii Uniwersytetu Warszawskiego. – Wynika z tego jednak teza niezgodna z panującym przeświadczeniem: to chrześcijaństwo ukorzeniło się w kulturze europejskich pogan, a nie Europa zapuściła korzenie w glebie chrześcijaństwa. Z prastarej religii kosmicznej zapożyczono czas świętowania, który od neolitu wyznaczała wędrówka słońca po niebie. Bogowie zawsze rodzili się w zimowe przesilenie, umierali i zmartwychwstawali z wiosenną równonocą. Gdy w dawnym kalendarzu istniał obrzęd związany z kultem słońca, w obrzędowości chrześcijańskiej pojawia się święto lub dzień świętego patrona. Matki Boskiej Gromnicznej obchodzone 2 lutego to połowa zimy, gdy zapala się ognie, aby przyspieszyć powrót jasności. Święto płodności, obchodzone w letnie przesilenie, zmieniło się w wigilię św. Jana i rytuał Zielonych Świątek. Kościelna nazwa tych ostatnich to Zesłanie Ducha Świętego, ale ludowa pobożność wpisała je w rytm przyrody, sięgając do archetypowych praktyk magicznych, które miały oczyścić ziemię z demonów i zapewnić obfite plony: palono ognie, domy przyozdabiano zielenią tataraku, procesje z chorągwiami obchodziły zasiane pola, a bydło okadzano dymem z poświęconych ziół. Ciekawa jest także historia Bożego Ciała (ludowa nazwa Święta Ciała i Krwi Pańskiej), ustanowionego przez Kościół w XIV w. po cudzie w Orvieto, gdy hostia w rękach księdza heretyka zaczęła krwawić. Na pamiątkę tego wydarzenia uroczysta procesja zatrzymuje się przy czterech ołtarzach, gdzie odczytywane są fragmenty czterech ewangelii związane z Eucharystią. W obrządku ludowym ewangelie nie były jedynie nauką, ale świętym przedmiotem materialnym, który w postaci zakopanych na rogach pól zwitków miał chronić plony od gradobicia. Do tego doszły poświęcone wianki, które jako talizmany zabierano do domów, by odstraszały pioruny i choroby. W świętach, obrzędach i zwyczajach przechowało się mnóstwo elementów dawnych obrzędów ofiarnych, magii płodności, rytów oczyszczających, magii dobrego początku, trwających nieustannie pertraktacji z zaświatami. Błagalne krzyże i kapliczki wznoszone na granicach wsi można postrzegać jako przejaw archaicznego lęku przed obcym światem, święte znaki, które mają chronić obszar wewnętrzny przed otaczającym chaosem, demonami i plagami. W chwilach zagrożenia obchodzi się je w uroczystej procesji, bo są one punktem mediacji z zaświatami, uprawnionych i otoczonych ochroną kontaktów z nimi. Święcenie nowo wybudowanych gmachów można postrzegać jako magię dobrego początku. Poświęcone obrazki, medaliki ze św. Krzysztofem to rodzaj amuletów. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Profanacja religii - Dziedzictwo pogaństwa 18.04.07, 03:28 Dziedzictwo pogaństwa wciąż jest w Polsce żywe, a nawet się rozwija – stwierdził prof. Norman Davis w wywiadzie dla „Pomocnika historycznego” (dodatek do POLITYKI 29/06), wymieniając obok zaduszek i dożynek m.in. święcenie samochodów. Widziana oczami zewnętrznego obserwatora polska religijność jawi się jako szczególnie uzależniona od rekwizytów, widzialnych znaków: popiołu, palemek, różańców, medalików, obrazków. U nas do dziś figury płaczą krwawymi łzami, a plama na szybie może stać się cudownym wizerunkiem Matki Boskiej i gromadzić tysiące wiernych. Tak jakby ciągle niezbędna była Biblia pauperum. Okruchy magicznego szkieletu, na którym wspierała się przedchrześcijańska wizja świata, utkwiły w nas niezwykle mocno. Przymiotnik „pogański” ma w języku konotację negatywną, a dług, jaki chrześcijaństwo zaciągnęło wobec tamtej kultury, bywa zwykle wstydliwie przemilczany. – Z historycznego punktu widzenia formy kultu są rzeczywiście takie jak w pogańskich kulturach rolniczych, odwołujących się do sacrum zaświatów; zostały bezszmerowo włączone w chrześcijański kontekst obrzędowy. Z punktu widzenia współczesnych relacji człowieka z wszechświatem i innymi ludźmi sens owych form nie jest już pogański, bo odwołują się one do chrześcijańskiej hierarchii mitycznej i kościelnej – mówi prof. Anna Zadrożyńska z Instytutu Etnologii i Antropologii Uniwersytetu Warszawskiego. – Wynika z tego jednak teza niezgodna z panującym przeświadczeniem: to chrześcijaństwo ukorzeniło się w kulturze europejskich pogan, a nie Europa zapuściła korzenie w glebie chrześcijaństwa. Z prastarej religii kosmicznej zapożyczono czas świętowania, który od neolitu wyznaczała wędrówka słońca po niebie. Bogowie zawsze rodzili się w zimowe przesilenie, umierali i zmartwychwstawali z wiosenną równonocą. Gdy w dawnym kalendarzu istniał obrzęd związany z kultem słońca, w obrzędowości chrześcijańskiej pojawia się święto lub dzień świętego patrona. Matki Boskiej Gromnicznej obchodzone 2 lutego to połowa zimy, gdy zapala się ognie, aby przyspieszyć powrót jasności. Święto płodności, obchodzone w letnie przesilenie, zmieniło się w wigilię św. Jana i rytuał Zielonych Świątek. Kościelna nazwa tych ostatnich to Zesłanie Ducha Świętego, ale ludowa pobożność wpisała je w rytm przyrody, sięgając do archetypowych praktyk magicznych, które miały oczyścić ziemię z demonów i zapewnić obfite plony: palono ognie, domy przyozdabiano zielenią tataraku, procesje z chorągwiami obchodziły zasiane pola, a bydło okadzano dymem z poświęconych ziół. Ciekawa jest także historia Bożego Ciała (ludowa nazwa Święta Ciała i Krwi Pańskiej), ustanowionego przez Kościół w XIV w. po cudzie w Orvieto, gdy hostia w rękach księdza heretyka zaczęła krwawić. Na pamiątkę tego wydarzenia uroczysta procesja zatrzymuje się przy czterech ołtarzach, gdzie odczytywane są fragmenty czterech ewangelii związane z Eucharystią. W obrządku ludowym ewangelie nie były jedynie nauką, ale świętym przedmiotem materialnym, który w postaci zakopanych na rogach pól zwitków miał chronić plony od gradobicia. Do tego doszły poświęcone wianki, które jako talizmany zabierano do domów, by odstraszały pioruny i choroby. W świętach, obrzędach i zwyczajach przechowało się mnóstwo elementów dawnych obrzędów ofiarnych, magii płodności, rytów oczyszczających, magii dobrego początku, trwających nieustannie pertraktacji z zaświatami. Błagalne krzyże i kapliczki wznoszone na granicach wsi można postrzegać jako przejaw archaicznego lęku przed obcym światem, święte znaki, które mają chronić obszar wewnętrzny przed otaczającym chaosem, demonami i plagami. W chwilach zagrożenia obchodzi się je w uroczystej procesji, bo są one punktem mediacji z zaświatami, uprawnionych i otoczonych ochroną kontaktów z nimi. Święcenie nowo wybudowanych gmachów można postrzegać jako magię dobrego początku. Poświęcone obrazki, medaliki ze św. Krzysztofem to rodzaj amuletów. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Profanacja religii - Myślenie religijne i magiczne 18.04.07, 03:30 – Myślenie religijne wymaga założenia, że gdy chcemy coś w świecie zmienić, niezbędna jest Boska interwencja. Podmiotem jest Bóg, człowiek może tylko prosić. W myśleniu magicznym człowiek swoimi działaniami i praktykami prowokuje, skłania, zmusza do zmiany zaświatowe moce. Do części magicznej, pogańskiej, w której zawiera się wiara w sprawczą moc słów, dodano obudowę chrześcijańską. W obrzędowości te dwa porządki są tak przemieszane, że trudno je interpretować – twierdzi prof. Piotr Kowalski, etnolog. – Choćby kwestia wody. Wiadomo, jakie procedury kościelne nadają sakrę wodzie święconej. Ale czym jest woda z uzdrawiających źródełek? Żywą wodą z bajki? Bez trudu da się to wytłumaczyć w kategoriach magicznych. A takie źródełka, gdzie pobiera się wodę do buteleczek w kształcie Matki Boskiej, są i w Licheniu, i przy pomnikach Jana Pawła II. W przedchrześcijańskim świecie działanie sił magicznych było równie oczywiste jak działanie sił natury. Próbowano je zaklinać lub przebłagać. Ten stały dialog z zaświatami był codziennością. Kościół odrzuca magię ze względów zasadniczych, ale musi się liczyć z jej występowaniem. Zwłaszcza z tymi przejawami myślenia magicznego, które sytuują się blisko wiary i praktyk religijnych, jak kult świętych czy kult obrazów – pisze Zdzisław Mach we wstępie do pracy Dominiki Jaźwieckiej-Bujalskiej „Między magią a religią”, w której bada ona zabobony i przesądy wśród duchowieństwa katolickiego. Choć ankietowani przez nią księża deklarują niewiarę w przesądy, przyznają, że zdarza im się tłumaczyć niepowodzenia czarnym kotem, trzynastym, albo przejść na drugą stronę drogi na widok zakonnicy. Mówiąc o medalikach, w pierwszym rzędzie przywołują naukę Kościoła, według której są one tylko symbolami wspomagającymi pamięć o pierwowzorze, ale dalej okazuje się, że to jednak rodzaj talizmanu. Jak mówi jeden z księży, skoro sprawdziło się, że ten konkretny medalik przynosi szczęście, to już nie jest magia, ale racjonalne myślenie. Co więcej, dla niektórych medaliki są sygnałem rozpoznawczym, pozwalającym rozpoznać swoich, czymś w rodzaju totemu. Religijność chrześcijańską utworzyły dwa nurty: ten zgodny z oficjalnym obrządkiem Kościoła i ten wcześniejszy, rodem z ludowej tradycji rolniczej. Stopiły się, tworząc całość. Skala powodzenia nowej religii zależy od tego, jak wiele elementów poprzednich kultów potrafi wchłonąć. Tak jest zawsze. Na fundamentach starych świątyń buduje się nowe, wymienia bogów na ołtarzach. Tak było też w przypadku chrześcijaństwa. Gdy papież Grzegorz Wielki wysyłał misjonarzy do pogańskich Anglosasów, nakazał nie burzyć świątyń, gdzie zbiera się lud, ale dbać, by miejsce bałwanów zajęły ołtarze prawdziwego Boga, a pogańskie uczty odbywały się od tego czasu w imię świętych, gdyż – jak twierdził – tępym umysłom nie sposób odjąć wszystkiego naraz. Wszystko, co nie stało w jaskrawej sprzeczności z nową wiarą, mogło zostać zaadaptowane. Przez wieki pod wpływem rozwoju nauki i przemian cywilizacyjnych relikty dawnych kultów zanikały. Resztki magicznej koncepcji rzeczywistości zachowały się głównie w postaci przesądów, zwyczajów, gestów, które postrzegamy jako irracjonalne, ale które wciąż bezwiednie powtarzamy. W kulturze anglosaskiej jest to na przykład całowanie się pod jemiołą czy wróżenie z pierwszego gościa, który odwiedza dom podczas Bożego Narodzenia. Polska religijność jest nadal nimi przesycona i stanowią coś więcej niż element dekoracyjny. Dlaczego? Pierwszy trop, jaki się nasuwa, to fakt, że nadal jesteśmy w dużej mierze społeczeństwem rolniczym, a co za tym idzie, nurtem dominującym jest katolicyzm ludowy. Jego wnikliwe studium, do którego badacze odwołują się po dziś dzień, przeprowadził w latach 30. XX w. Stefan Czarnowski, teoretyk kultury i religioznawca. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Profanacja religii - Religijność ludu polskiego 18.04.07, 03:33 Pierwszą z cech religijności ludu polskiego, jaką wymienia, jest nacjonalizm wyznaniowy. Katolicyzm na wsi był czymś w rodzaju religii plemiennej, przede wszystkim sprawą życia zbiorowego, a dopiero wtórnie indywidualnego; najdonioślejszą cechą etniczną. U podstaw tego nacjonalizmu leży lokalność religii. Żeby nabożeństwo było pełne, musi odbyć się w społeczności sąsiedzkiej. Mieszkańcy okolicy mają swojego świętego, swój cudowny obraz, swoją figurę, swoje procesje. Bywa, że lokalne społeczności rywalizują ze sobą, gdy chodzi o rangę swych świętych obrazów. Ważą skuteczność interwencji, powołują się na cuda, spierają o nie. Zespolenie z narodem dokonuje się w zbiorowym uniesieniu podczas pielgrzymki do Częstochowy. „Włościanin wie, że jego wyznanie jest powszechne, ogólnoludzkie, bo go tego ksiądz nauczył; ale jako Polak jest on czcicielem szczególnym Matki Boskiej Częstochowskiej, największej ze wszystkich, najbardziej cudownej, najpotężniejszej. A że to Matka Boska bliska, interesująca się jego sprawami, własna – ma się on za lepszego katolika od tych wszystkich innych, którzy do Boga nie umieją modlić się jak należy, po polsku, i którzy czczą obce Matki Boskie” – pisał Czarnowski. Kolejną cechą polskiej religijności ludowej, jaką wymienia, jest właśnie maryjność. W czasach, gdy pisał swoje studium, także w innych krajach katolickich Matka Boska bywała najgorliwiej czczoną świętą. Była to jednak nieco inna Matka Boska. Na południu Europy Maria była następczynią potężnych pogańskich bogiń matczynych – możną, feudalną panią, władczynią otoczoną dworem, sprawującą rządy. W Polsce nabrała rysów spełniających polskie wyobrażenie o opiekunce i orędowniczce. „Jest przede wszystkim piękną i dobrą, łaskawą panienką, wstawiającą się za swoimi czcicielami u Syna, podobnie jak – według pragnień chłopa polskiego z okresu pańszczyźnianego – winna się za nim wstawiać dobra panienka ze dworu”. Podobnie lud postrzegał Jezusa – jako dobrego gospodarza, który chodzi po ziemi, by osobiście sprawdzić, czy jego poddanym nie dzieje się krzywda i cudownie interweniując. Jezus i Maria to przede wszystkim rozdawcy łask ziemskich na miarę wioskowych potrzeb. Religijne ekstazy były rzadkością i raczej patrzono na nie podejrzliwe. Gdy objawiały się święte postaci, to niemal cieleśnie, ubrane tak jak na figurze i wydawały praktyczne polecenia: daj jałmużnę, idź na pielgrzymkę, a do zbiorowości zwracały się głównie w kwestii wybudowania kościoła w konkretnym miejscu. Wiąże się z tym kolejna cecha religijności opisana przez Czarnowskiego: sensualizm i kult obrazów. Wizerunki, którym na polskiej wsi oddawano cześć, były symbolami jak najbardziej dosłownymi. Postać Matki Boskiej w Polsce tak bardzo zespala się z jej malowanym wizerunkiem, że normalnym sposobem jej objawiania się jest objawienie się obrazu. Jego moc udziela się kopiom i odbitkom, które usamodzielniają się jako przedmioty kultu, żyją własnym życiem: ozdabiane drogocennymi sukienkami stają się celem pielgrzymek, płaczą krwawymi łzami, zapowiadając klęski. Podobnie postrzega Czarnowski gorliwość, z jaką lud pielgrzymuje do kalwarii; aby tajemnica była zrozumiała, musi przybrać postać zmysłowej, dotykalnej rzeczywistości. Wreszcie cecha ostatnia to rytualistyczny stosunek do religii. Akty religijne, obrzędy, gesty, formuły zajmują w niej miejsce najistotniejsze, bo jest to religijność uboga z doktrynalnego punktu widzenia. Jak opisuje badacz: włościanin zna parę pieśni kościelnych, czasem czytuje żywoty świętych, ale Pisma Świętego prawie nigdy, nieznane mu są nie tylko zagadnienia dogmatyczne, ale nawet proste prawdy wiary. Wyznania rozróżnia wedle cech zewnętrznych. Kalwin to taki, co je mięso w Wielki Piątek, luter nie zachowuje postów i nie czci Matki Boskiej, prawosławny to członek wyznania, którego żonaci kapłani noszą długie włosy, a w świątyniach nie ma organów. Tak głęboko zakorzeniony rytualizm sprawia, że niechęć i opór wobec najdrobniejszych zmian w praktykach jest ogromny. „Włościanin przestałby się czuć określonym członkiem określonej zbiorowości, gdyby nie spełniał skrupulatnie tych czynności religijnych, które w tejże zbiorowości są tradycyjne” – podsumowuje Czarnowski. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Profanacja religii - Kościół oblężony 18.04.07, 03:34 Jerzy Pilch wspomina, że w czasach jego dzieciństwa, gdy z sąsiedniej katolickiej wsi wychodziła procesja, jego luterska babka zasłaniała okna, żeby nie patrzeć na zgorszenie. – Katolicyzm widziany jej oczyma to było pogaństwo w stanie czystym – opowiada. – Klękanie, medaliki, obrazy, zastępy świętych, palenie świateł na grobach, wszystko to było dla nas egzotyczne. Zwłaszcza gdy chodzi o zaduszki, różnice między protestantyzmem a katolicyzmem są szczególnie znaczące. W protestantyzmie los zmarłego rozstrzyga się w chwili śmierci, będzie rozliczany tylko ze swoich czynów. W katolicyzmie można trochę pomediować, zamówić mszę za duszę, pomodlić się za zmarłych, ulżyć ich losowi. – Spod katolickiego obrządku zapalania świateł na grobach, na pamiątkę duszy, przebija dawny sens – tłumaczy prof. Piotr Kowalski. – W pogańskim świecie dusza zmarłego bez względu na zasługi trafiała do okropnego miejsca, ciemnego i zimnego. Trzeba się było o nią troszczyć, zapalić światełko, by mogła przebrnąć przez mrok i odebrać ofiarę z pożywienia. To z kolei gwarantowało, że zmarli będą dbać o żywych i nie zwrócą się przeciw nim. Nikły wpływ reformacji, która oczyściła konfesję ze wszystkiego, czego nie ma w Piśmie, to kolejny z czynników kształtujących polską religijność. Na to nałożyła się bardzo silna kontrreformacja, która zwalczała heretycką plagę poprzez bardzo energiczne wzmacnianie obrzędowości i celebry. – W tym czasie kształtowała się katolicka ortodoksja, która miała jak najściślej związać życie wiernych z Kościołem. Zmieniono rytuał mszy, wprowadzono nowe sakramenty. Do soboru trydenckiego nie było obowiązku zawierania ślubu kościelnego wobec kapłana, zwłaszcza gdy chodziło o warstwy niższe. Wystarczyły pokładziny – mówi prof. Anna Zadrożyńska. Jej zdaniem niezwykle istotnym czynnikiem kształtującym polską religijność była także kultura szlachecka. Zawdzięczamy jej nie tylko fakt, że polska Matka Boska przypomina Marynię Połaniecką, ale także bardzo silną, administracyjną funkcję parafii, która stanowiła pas transmisyjny między dworem a ciemnym, niepiśmiennym pańszczyźnianym chłopem. – Przy czym polska kultura szlachecka była głęboko aintelektualna, przepojona ostentacją, teatralizacją, działaniem na pokaz. Kwestię religii traktowała niezwykle emocjonalnie, przy całkowitym braku refleksji na temat prawd wiary – dodaje prof. Kowalski. Także Norman Davis skłonny jest szukać przyczyn kształtu polskiej religijności w naszej historii, głównie w fakcie, że polski Kościół był przez wieki Kościołem oblężonym. „Mity o jednolicie katolickim charakterze Polski mogli uknuć jedynie apologeci Kościoła, którego supremacja była stale zagrożona” – pisze w „Bożym igrzysku”. W Europie Zachodniej do końca Średniowiecza Kościół funkcjonował na prawach monopolu. W Polsce nie. Pogaństwo kwitło jeszcze długo po chrzcie Polski, a na Litwie do XIV w. było religią państwową. Potem kraj był otoczony i zagrożony przez sąsiadów innowierców. Kult maryjny był najbardziej oczywistą formą manifestacji polskości w obliczu wyzwań, jakimi były protestantyzm czy judaizm. Brak poparcia papiestwa dla polskich powstań wywołał urazę. „W rezultacie prości ludzie w Polsce z silnym przekonaniem skłaniali się ku myśli, że Ojciec Święty ich opuścił i wobec tego wierzyli, że praktykowany przez nich katolicyzm jest bardziej katolicki niż sam papież” – pisze Davis. Sytuację zmienił oczywiście pontyfikat Jana Pawła II, związał nasz katolicyzm mocniej z Watykanem, ale też wzmocnił jego polskość i naszość. Żeby utrzymać tę więź, nawet niemiecki papież musi mówić po polsku, utwierdzając część wiernych w przekonaniu, że jest to w sferze sacrum język urzędowy. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Profanacja religii - Na progu kościoła wyboru 18.04.07, 03:35 Ponad 70 lat temu, gdy Czarnowski pisał swoje studium, katolicyzm ludowy nie był niczym specyficznie polskim. Jak sam przyznaje, na wsiach francuskich i bawarskich bez trudu znaleźć by można odpowiedniki święcenia ziół lub procesji obchodzących pola. Dziś pewnie byłoby to trudniejsze. Pytanie – jak bardzo zmieniła się religijność polska od tamtych czasów? Ostatnio powstały dwie prace, które wychodząc od zjawiska objawień i cudów starają się analizować ten problem: „Na straży prawdziwej wiary” Ariela Zielińskiego i „Cuda, wizjonerzy i pielgrzymi” Huberta Czachowskiego. Współcześni badacze odróżniają religię wyboru od religii ludu, przemieszanej z folklorem i magią. Według Zielińskiego przed 1989 r. o religii czy też kościele wyboru nie było w Polsce mowy. Wewnątrzkościelny pluralizm istniał, ale był niewidoczny, bo Kościół rzymskokatolicki w Polsce, jako opozycja, musiał sprawiać wrażenie monolitu. Pełniąc funkcję integracyjną jako swoista masowa organizacja narodowa musiał kierować się na przeciętnego Polaka-katolika, a nie indywidualne potrzeby wiernych. Musiał być ekspansywny w dążeniu do ukazania swej obecności i pozycji poprzez rozwój masowych rytuałów. W zderzeniu z władzą miał większe szanse jako instytucja urzędowo-hierarchiczna niż wspólnota. Po 1989 r. w atmosferze pluralizmu pojawiły się zjawiska kierujące religijność w stronę kościoła wyboru, jednak nie stała się ona dominująca. Jak twierdzi Zieliński, zdecydowana większość społeczeństwa mieści się w nurcie kościoła ludu, a polski katolicyzm ludowy od czasów Czarnowskiego nie uległ szczególnym przemianom. Według prof. Anny Zadrożyńskiej nie bez znaczenia był tu program tradycyjnej ludowej pobożności realizowany przez kardynała Stefana Wyszyńskiego, oznaczający zamknięcie drogi mistycznej refleksji, poznawania zasad wiary, czytania Biblii, który w gruncie rzeczy był programem analfabetyzacji wiary. Stereotyp Polaka-katolika wydaje się wiecznie żywy. Nacjonalizm może nawet się pogłębił przez to, że świętych rolniczych zastąpili święci polscy (beatyfikowani i jeszcze niebeatyfikowani). Faustyna Kowalska, kardynał Wyszyński, ksiądz Jerzy Popiełuszko, Jan Paweł II stali się ikonami i bywa, że objawiają się wiernym wspólnie z Matką Boską. (Po odwołanym ingresie abp. Wielgusa wierni wznosili okrzyki: Nie niszczcie polskiego Kościoła i polskiej religii). Maryjność polskiego katolicyzmu nie ulega kwestii. Co do sensualizmu i kultu obrazów – Czarnowski badał swoich włościan trochę jak owady pod mikroskopem, a kult obrazów postrzegał jako rodzaj pogańskiego bałwochwalstwa. Współcześni badacze starają się o nieco więcej empatii i nie są tak kategoryczni, twierdząc, że można go przypisać zarówno postawie magicznej, jak i religijnej. Ludwik Stomma w „Antropologii wsi polskiej” przyznaje, że przewaga zmysłów nad duchem jest u polskiego chłopa tak wielka, iż nie potrafi on wyobrazić sobie dziejów ewangelicznych na tle pustyni czy gajów oliwnych, ale ten naiwny sensualizm legł u podstaw specyficznego dla naszych ziem typu niezwykle głębokiej i autentycznej wrażliwości religijnej. Z prowadzonych obecnie badań wynika, że sacrum nadal musi mieć widzialną, rozpoznawalną formę. Jak pisze Hubert Czachowski, w religijności XIX w. modlitwa bez obrazu była niewyobrażalna. Dziś niewiele się zmieniło, nie wystarczy idea, obraz nadal potrzebny jest do oddawania czci. Doszły jeszcze cudowne fotografie, na których objawia się Matka Boska, papież lub Duch Święty, najczęściej w postaci białej smugi. Rytualizm, przywiązanie do obrzędowości i niechęć do najmniejszych zmian (komunia na rękę, zniesienie postów) nadal wiążą się z nieznajomością Pisma i doktryny oraz brakiem potrzeby poznawania. Z badań prowadzonych w kolejnych dziesięcioleciach wyłania się dość dziwaczny obraz Trójcy Świętej, czasem pozbawionej Boga Ojca, za to nader często obdarzonej Matką Boską. Hubert Czachowski, który badał ostatnio religijność uczestników tzw. ruchu mirakularnego (czyli skupionego wokół miejsc cudów i objawień), tak opisuje świętą hierarchię: Duch Święty jest niemal nieobecny; Bóg Ojciec – nieco abstrakcyjny i enigmatyczny – przedstawiany jest jako srogi, karzący grzeszników sędzia; Jezus to postać podająca sposoby ominięcia kary; Matka Boska otwarcie przeciwstawia się wyrokom Bożym, a błogosławiona Faustyna Kowalska przekazuje ludziom te sakralne, toczące się w transcendencji spory. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Profanacja religii - Miejsca cudowne 18.04.07, 03:35 Ruch mirakularny to samo serce ludowego katolicyzmu. Jak pisze Hubert Czachowski: „w miejscach cudownych krzyżuje się oficjalna teologia, religijność ludowa, teologia różnych sekt, magia. Ta świadomość religijna przesycona cudem wykazuje wiele cech typowych dla myślenia magicznego”. Trudno dokładnie oszacować skalę tego zjawiska. Wydaje się, że funkcjonuje ono na marginesie, media przedstawiają je czasem jako dziwne i ciekawe. Jednak z prac obu wyżej wspomnianych autorów wynika, że jest to zjawisko masowe. W okresie powojennym naliczono 50 miejscowości będących areną cudów i objawień (nie licząc objawień na szybach), a ich częstotliwość nasiliła się w ciągu ostatnich 20 lat; prawdopodobnie ze względu na łatwiejszy przepływ informacji. Oławę, miejsce najsłynniejszego objawienia, gdzie Kazimierzowi Domańskiemu wielokrotnie ukazywała się Matka Boska, w okresie największej świetności (do śmierci Domańskiego w 2002 r.) odwiedzało do 200 tys. pielgrzymów rocznie; to skala porównywalna z sanktuarium w Świętej Lipce. W takich miejscach tysiące wiernych obserwują zjawisko wirującego słońca, słyszą chóry anielskie, oglądają odciski stóp Matki Boskiej, dochodzi do setek uzdrowień, a święte źródełka są normą. Woda, którą pielgrzymi zabierają do butelek, jest – jak pisze Czachowski – dosłownym dotknięciem sacrum, z którym nie może konkurować ani msza, ani modlitwa, ani nawet widok wierzby, na której ukazała się Matka Boska. Chociaż listki z drzewa i kora też zbierane są jako talizmany. Wszystkie cechy religijności ludowej, opisane grubo ponad pół wieku temu przez Czarnowskiego, zastygły tu jak owad w bursztynie. Lokalność: Matka Boska objawiając się jednemu wizjonerowi potwierdza lub dyskwalifikuje objawienia innych, wydając negatywne orzeczenia; na przykład: „przekaż, że Matka Boska w butach nie chodzi, a takie orędzie krąży i są na nim narysowane buty Matki Boskiej. To jest oszczerstwo”. Matka Boska z Chotyńca kwestionuje opinie oławskiej i na odwrót. Nacjonalizm: Matka Boska nazywana królową świata i Polski mówi o Polakach jako narodzie wybranym. „Ja Matka Boża kocham naród polski, wywyższę go spośród innych krajów” – głosi Matka Boska z Oławy, zapowiadając jednocześnie rewizję granic z Ukrainą. Niechęć do zmian: porządek liturgiczny jest ustalony raz na zawsze; „Pan Jezus nie pragnie mody z Zachodu”, a kapłanów którzy jej ulegają, podając komunię stojącym, spotka kara: „ich dwa palce będą się palić w ogniu”. Takie objawienia są problemem dla Kościoła. Na niektóre nieformalne sanktuaria biskupi nałożyli interdykt, zabraniający ich odwiedzania. Tylko że to nikomu w niczym nie przeszkadza. Jak pisze Zieliński, ci sami pielgrzymi żywo uczestniczą w oficjalnym nurcie katolicyzmu, odwiedzają parafialny kościół, chodzą na pielgrzymki do Częstochowy. Organizowane przez księży pielgrzymki parafialne odwiedzają Oławę po drodze; nie ma jej w programie, ale od początku jest dla wszystkich jasne, że tu przyjadą. „Ruch pielgrzymkowy skoncentrowany wokół zjawisk cudownych, nie uznawanych przez Kościół, nie występował dotąd w Polsce w takim nasileniu, jak ma to miejsce obecnie” – podsumowuje Zieliński. Zauważa także, że w ten nurt wpisuje się pięciomilionowy ruch skupiony wokół Radia Maryja. To ta sama mentalność, która pragnie czarno-białej wizji świata, przekonania o własnym wybraństwie, silnego, plemiennego niemal poczucia wspólnoty i autorytarnego przywództwa jako odpowiedzi na niejednoznaczności nowoczesnego świata. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Profanacja religii - Święta rytuałów 18.04.07, 03:37 Święta potrzebują rytuałów, a czas potrzebuje świąt. Bez nich nie bylibyśmy w stanie znieść jego monotonii. Polska obrzędowość wyrasta z ludowego katolicyzmu. Jemu i pieczołowicie pielęgnowanej tradycji, która kruszy się dziś pod naporem komercji, zawdzięczamy wielkanocne święconki i palemki, wigilijne wieczerze szczególnie nasycone elementami magicznymi, rozświetlone cmentarze w listopadzie, urok przydrożnych krzyży. Z drugiej strony rodzi on sakrokicz, religijne gadżety i makatki z papieżem. Ale ludowy katolicyzm w Polsce nie ogranicza się do sfery estetyki. Jak pisze Piotr Kowalski w eseju „Potoczna religijność, kicz i sakrobiznes”, cechuje go łatwość łączenia emocjonalnie nacechowanego doświadczenia religijnego, manifestowania religijnej uczuciowości z równie emocjonalnie nacechowanym patriotyzmem. Kicz religijny wykazuje zdumiewająco wielką łatwość łączenia się ze stereotypem prawdziwego Polaka. Agresja miesza się tu z ckliwością, patriotyzm przepoczwarza w ksenofobię. Magiczna wizja świata wyrastała z lęku przed światem nieoswojonym, ciemnością, żywiołami, zaświatowymi mocami. Współczesny nurt ludowego katolicyzmu także napędza poczucie zagrożenia, bezradności, kompleksów wobec pluralistycznego świata, którym rządzi informacja i gry wolnego rynku, świata wielości idei, nurtów, postaw – niepojęte moce, przed którymi trzeba się chronić. Im bardziej świat otwarty, tym większa potrzeba identyfikacji z tym, co znane, kurczowego przylgnięcia do prostej wizji rzeczywistości. Przez wieki przydrożne kapliczki wyznaczały bezpieczną przestrzeń wsi, poza którą było nieznane. Dziś wieszane we wszystkich możliwych instytucjach krzyże niosą podobny komunikat: to nasz teren, obcym mocom wstęp wzbroniony. Joanna Podgórska fotografie prac i reprodukcje: Stanisław Ciok, Tadeusz Późniak O Raporcie „Święta w starych dekoracjach” rozmawiamy w środę 4 kwietnia o godz. 15.00. Blog FM w radiu TOK FM, zaprasza Jakub Janiszewski. www.tok.fm www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=3354541 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: i ubywa 400.000 rocznie IP: *.chello.pl 01.07.06, 10:44 serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3145521.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Zakonnica zdefraudowała 300 tys. dolarów 03.07.06, 02:40 Siostra Barbara Markey, współautorka popularnego programu przygotowującego do małżeństwa i życia w rodzinie, została oskarżona o defraudację 300 tysięcy dolarów - informuje Cnews. Według aktu oskarżenia, siostra pracująca w katolickim biurze przygotowującym do życia w rodzinie, wydała pieniądze na prezenty, podróże lotnicze, a część po prostu przegrała w kasynie. Obrońca zakonnicy nie zgadza się z zarzutami, twierdząc, że siostra Markey jako współtwórca programu miała prawa do części dochodów jakie przynosił. Zakonnicy grozi do 20 lat więzienia i 25 tysięcy dolarów grzywny. [Źródło: CNEWS, Onet] W Polsce zlodzéiejstwo zakonnych to normalka.Sam pomysl o 20 latach wiezienia dla zakonnych zlodzieji zostalby uznawany jest za obraze uczuuc religijnych pomylonym Katolandzie. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=44580648 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Proboszcz ogołocił parafialną kasę i wyjechał 06.07.06, 16:26 Potwierdziły się najgorsze obawy 11 tys. wiernych z parafii Świętego Ducha w Łowiczu. Były proboszcz ks. Franciszek Augustyński, który zniknął 16 maja, doszczętnie ogołocił parafialną kasę - czytamy w "Dzienniku Łódzkim". Kontrola finansowa, przeprowadzona przez nowego proboszcza i przedstawiciela łowickiej kurii, wykazała, że z parafialnego konta wyciągnięto nie tylko pieniądze, które wierni od ponad roku przekazywali kapłanowi na remont zabytkowej ambony oraz ołtarza św. Rocha, ale również drobniejsze wpłaty na msze w intencji zmarłych. REKLAMA Czytaj dalej Oczywiście, niezależnie od tego będziemy się modlić za naszych zmarłych - zapewnia ks. Władysław Moczarski, który objął parafię Świętego Ducha pod koniec czerwca. Z kościelnego konta mogło zniknąć co najmniej kilkadziesiąt tysięcy zł zebranych na renowację ołtarza i ambony. Wcześniejszy remont głównego ołtarza pochłonął 220 tys. zł - przypomina gazeta. Nie zgłaszaliśmy zniknięcia pieniędzy organom ścigania i nadal jest to nasza wewnętrzna sprawa - mówi kanclerz Kurii Diecezji Łowickiej ks. Stanisław Plichta. Nie mamy też żadnych wieści o ks. Augustyńskim. Z tego, co wiem, jego zaginięcie także nie zostało zgłoszone policji - dodaje. Według informacji "Dziennika Łódzkiego" były proboszcz może przebywać u przyjaciół w Wielkiej Brytanii. Nieoficjalnie mówi się, że powodem wyjazdu kapłana były jego hazardowe długi. (PAP) wiadomosci.wp.pl/kat,9922,wid,8381753,prasaWiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Módlmy się za żydów wiarołomnych.... 10.07.06, 16:02 Śmiac sie czy płakać nad głupotą? Wiarołomcy i odstepcy religijni, modlą się za twórców nowej religii i prawa. Słowa modlitwy Piusa V: Módlmy się za żydów wiarołomnych aby Bóg i Pan nasz zdarł zasłonę z ich serc... "Wysławiam Cię, Ojcze, (...) że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom" (Mt 11, 25) Odpowiedz Link Zgłoś
edico "Afera salezjańska": Proces kredytobiorców 26.07.06, 22:58 Proces 23 indywidualnych kredytobiorców, w tym jednego duchownego, oskarżonych o wyłudzenia kredytów bankowych w jednym z wątków tzw. afery salezjańskiej, rozpoczął się przed Sądem Rejonowym w Lubinie (Dolnośląskie). Mimo nieobecności jednego z oskarżonych, za zgodą jego obrońcy, odczytano akt oskarżenia. Osoby odpowiadające w tym procesie oskarżono o wyłudzenie z Kredyt Banku kredytów w łącznej kwocie 3,7 mln zł. Pojedyncze osoby miały wyłudzić od jednego do czterech kredytów walutowych, w różnych kwotach - od 70 tys. zł do 300 tys. zł. Większość pożyczkobiorców, zgodnie z zarzutami, miało przy tym wprowadzać w błąd pracowników banku oraz posługiwać się sfałszowanymi dokumentami dot. wysokości zarobków swoich i poręczycieli. Sprawdzanie danych osobowych oskarżonych oraz odczytywanie zarzutów dotyczących każdego z nich trwało ponad godzinę. Oskarżeni składający wyjaśnienia nie przyznali się do winy. Twierdzili, że kredyty brali na prośbę księdza M., ówczesnego szefa lubińskiej fundacji im. św. Jana Bosko, który obecnie sam jest oskarżony, wraz z innymi osobami, w najważniejszym wątku w "afery salezjańskiej" dotyczącym wyłudzenia ponad 418 mln zł i prania brudnych pieniędzy. "Ksiądz mówił, że mam się nie przejmować, bo to on będzie spłacać kredyt i tak było" - powiedziała przed sądem jedna z oskarżonych, która przyszła na proces wraz ze współoskarżonym w tej sprawie mężem. Małżeństwo nie było wyjątkiem, bowiem w tej sprawie na ławie oskarżonych zasiada wiele innych osób, które są ze sobą spokrewnione. Niemal wszyscy to rodziny z parafii salezjańskiej. Jak opowiadali w poniedziałek, wszyscy byli świadkami, jak Salezjanie, a głównie ksiądz M., budowali okazały kościół i prowadzili szeroko zakrojoną działalność charytatywną. "Ksiądz M. pomagał młodzieży i wielu instytucjom, a na uroczystościach w naszej parafii pojawiali się często dostojnicy kościelni, w tym obecny papież" - powiedziała oskarżona. "Cała otoczka działalności fundacji powodowała, że nie mieliśmy wątpliwości, że te kredyty zostaną spłacone i że idą na ten cel, o którym mówił ksiądz M., czyli na dokończenie budowy kościoła" - powiedział inny kredytobiorca, który powiedział, że był jedynie "figurantem". "Twierdzę tak, bo do swojego kredytu nie przedstawiałem żadnych zaświadczeń. Wszystko było gotowe jak przyszedłem. Wyglądało to tak, że w banku wypowiadało się magiczne słowo (nazwisko M. - PAP) i pracownicy banku wiedzieli co mają robić" - twierdził przed sądem. On i inne osoby podkreślały, że nie działali nigdy dla własnej korzyści, że wszystkie pieniądze otrzymał ksiądz oraz że ich kredyty, jak twierdził ten duchowny, były wynikiem porozumienia między nim i bankiem. Jedna z oskarżonych osób opowiedziała, że ksiądz chwalił się znajomością z dyrektorem i opowiadał, że otrzymuje kredyty, bo bank wspiera jego działalność charytatywną. "Ksiądz mówił, że będę figurantem do kredytu, tzn. że potrzebuje jedynie moich danych, że to nie mój kredyt, ale jego" - opowiadał oskarżony. Gdy zaś zapytał M. co by było ze spłatą kredytów, gdyby zdarzył mu się jakiś wypadek, usłyszał od M.: "przecież nie jestem sam". Pożyczki, które stały się powodem postawienia przed sądem 23 osób, zdaniem prokuratury, zostały wyłudzone przez prywatne osoby w latach 2000-2001. W sumie wszystkich indywidualnych kredytobiorców było ponad stu, a łączna kwota wszystkich pożyczek jakie otrzymali, sięgnęła 16 mln zł. We wcześniej rozpoczętym procesie dotyczącym analogicznej sprawy, przed sądem w Legnicy odpowiada już 11 osób. Oskarżeni w obu sprawach utrzymują, że brali pożyczki za namową księży oraz że miały wesprzeć budowę kościoła oraz działalność gimnazjum prowadzonego przez Salezjanów. To ksiądz M. miał być prawdziwymi beneficjentem pożyczek. On też miał organizować cały proceder. Obiecywał, że to Salezjanie spłacą kredyty. Tak było, jednak tylko przez pewien okres. Po jakimś czasie do pożyczkobiorców zaczęły przychodzić zawiadomienia, że raty nie są regulowane. Wówczas wybuchła afera, wyszła bowiem na jaw skala zjawiska. Kiedy zaległości prywatnych pożyczkobiorców wobec Kredyt Banku zaczął odzyskiwać komornik, zaczęli oni walczyć o to, by to Salezjanie przejęli długi. Stało się tak w końcu 2004 roku. Salezjanie podpisali wtedy umowę z bankiem i spłacili długi ostatecznie regulując zobowiązania prywatnych pożyczkobiorców. wiadomosci.onet.pl/1360649,11,1,1,,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Niepokorny ksiądz przed sądem 26.07.06, 23:12 Ksiądz Grzegorz D., były administrator parafii w Miasteczku Śląskim został skazany na 1500 złotych grzywny za ukrywanie parafialnych dokumentów. W zeszłym tygodniu odwołał się od tego wyroku. Przy okazji okazało się, że w lutym 2003 roku ksiądz został skazany za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości - informuje "Dziennik Zachodni". Nie chcę do tamtej sprawy wracać. Ale to była minimalna ilość. Koło południa wypiłem piwo, a wieczorem mnie złapali - wyjaśnia ks. Grzegorz. REKLAMA Czytaj dalej Postacią medialną administrator z Miasteczka stał się ponad rok temu. Wtedy władze kościelne zarządzały, by odszedł z parafii. W obronie księdza stanęła grupa parafian. Przez pół roku pikietowali pod plebanią, w której wciąż mieszkał suspensowany ksiądz. Nowym proboszczowi i wikaremu protestujący nie pozwolili wprowadzić się do plebanii, z tego też powodu nie mieli oni dostępu do ksiąg parafialnych. Dokumenty były na swoim miejscu, nie były ukryte - wyjaśnia teraz ksiądz. W sierpniu 2005 roku protestujący nie pozwolili innym parafianom i nowym księżom wejść do kościoła, a pod świątynią doszło do przepychanek. Interweniowała wówczas policja. Teraz wszystkie te osoby, a jest ich ponad 40, są oskarżone o przeszkadzanie publicznemu wykonywaniu aktu religijnego. Prokurator w ich przypadku wnioskował o warunkowe umorzenie postępowania. Oznaczałoby to jednak m.in. stwierdzenie winy tych ludzi. Dlatego 12 z nich napisało już do sądu, że nie zgadzają się z wnioskiem prokuratora. Ks. Grzegorz uważa, że wszyscy oskarżeni będą chcieli przed sądem dowodzić swej niewinności. (PAP) wiadomosci.wp.pl/kat,1348,wid,8378025,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Pijany proboszcz uciekał przed policją 26.07.06, 23:27 Pijany ksiądz jeździł po zatłoczonych ulicach Łańcuta. - Utrzyjcie nosa sprawie, nie piszcie - poprosił nas. W poniedziałek jeden z kierowców zadzwonił na policję z informacją, że "jakiś samochód jedzie od chodnika do chodnika”. Policja zorganizowała blokadę. Ksiądz Czesław N. został zatrzymany obok dworca PKP. - Mogę jedynie potwierdzić, że takie zatrzymanie miało miejsce. W jego sprawie prowadzone jest policyjne postępowanie - twierdzi Andrzej Reizer, komendant KPP w Łańcucie. To oburzające Jak opowiadają przypadkowi świadkowie, ks. Czesław N. (jechał peguotem) nie zatrzymał się na wezwanie policji. - Patrol ruszył za nim, włączył światła i sygnały, i dopiero wtedy peugot zjechał na pobocze - mówi "Nowinom" jeden ze świadków. - Oburzające jest to, że ten pijany kierowca prowadził samochód prawie w samo południe, czyli wtedy, kiedy na ulicach panuje największy ruch. Nasz ksiądz? To niemożliwe Co na to ks. Czesław N? - Stało się, trudno. A wy zamiast szukać sensacji, złodziejami byście się zajęli. Utrzyjcie nosa sprawie! - przekonywał dziennikarza Nowin. Parafianie, pytani o proboszcza, mają różne opinie na ten temat. - Nasz ksiądz?! To niemożliwe - niedowierza kobieta w średnim wieku. A starszy spotkany na ulicy w Rakszawie mężczyzna: - To dobrze, że nadeszły czasy, że policja wszystkich traktuje równo. I nie zwraca uwagi, czy to ksiądz, czy nie. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, ksiądz Czesław N. miał prawie 3,5 promila alkoholu. Policja zabrała mu prawo jazdy. Samochód mógł zatrzymać. Prawie 3,5 promila alkoholu miał Czesław N., proboszcz parafii Rakszawa Rąbane, którego zatrzymano w Łańcucie. Świadkowie twierdzą, że próbował nawet uciekać przed policją. Art. 178a kk: Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi pojazd mechaniczny, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20060630/REGION00/60629017/-1/CALYREGION Odpowiedz Link Zgłoś
edico Kuria spłaciła kredyt proboszcza 11.08.06, 00:02 Biskup pomocniczy diecezji łowickiej Ks. Józef Zawitkowski wbrew prawu kościelnemu zezwolił proboszczowi parafii pw. św. Ducha w Łowiczu na zaciągnięcie 300 tys. zł bankowego kredytu. Ks. Franciszek Augustyński zniknął z pieniędzmi, a kredyt musiała spłacić kuria diecezjalna. wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8448912,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Wzięli kredyty, bo ksiądz prosił 11.08.06, 00:12 Proces 23 indywidualnych kredytobiorców, w tym jednego duchownego, oskarżonych o wyłudzenia kredytów bankowych w jednym z wątków tzw. afery salezjańskiej, rozpoczął się przed Sądem Rejonowym w Lubinie na Dolnym Śląsku. Mimo nieobecności jednego z oskarżonych, za zgodą jego obrońcy, odczytano akt oskarżenia. wiadomosci.wp.pl/kat,9251,wid,8409727,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Komornik sprzedał budynek zadłużonej parafii 11.08.06, 00:19 Jeden z budynków zadłużonej parafii rzymsko- katolickiej św. Jerzego w Elblągu został sprzedany podczas licytacji. Nabywcą jest osoba prywatna, która kupiła nieruchomość za cenę wywoławczą, czyli 202 tys. 800 zł. Licytacja budynku mieszkalnego należącego do elbląskiej parafii odbyła się w związku z niespłaconymi pożyczkami zaciągniętymi przez byłego dyrektora gospodarczego Kurii Biskupiej i proboszcza parafii św. Jerzego w Elblągu, ks. Jana H. Długi parafii sięgają około 35 mln zł. Jak poinformowano w kancelarii komorniczej, do licytacji pozostały jeszcze inne kościelne nieruchomości: katolickie przedszkole, hospicjum i siedziba sióstr nazaretanek. Sprawa dotyczy pożyczek, które ks. Jan Halberda zaciągał w latach 90. na inwestycje w parafii i diecezji elbląskiej u wielu osób prywatnych, przedsiębiorców i instytucji. Kredytu udzielił księdzu m.in. bank; pieniądze z kasy elbląskiej elektrociepłowni pożyczyła księgowa. W tym drugim przypadku kwota 189 tys. złotych miała być przez księdza zwrócona po tygodniu; teraz kobieta spłaca dług ze swojej emerytury. Ksiądz zawierał umowy o pożyczkach na piśmie i deklarował ich zwrot. Pożyczkodawcy, którzy bezskutecznie domagali się od księdza zwrotu długu, złożyli pozwy przeciw niemu w sądzie w Elblągu. Tamtejszy sąd wydał w latach 2001-2004 kilkanaście wyroków korzystnych dla wierzycieli. Rzeczniczka Sądu Okręgowego w Elblągu sędzia Ewa Mazurek poinformowała, że kwoty pożyczek na rzecz parafii św. Jerzego były różne - od 10 tys. do ponad 100 tys. złotych lub 100 tys. dolarów. Sąd, uzasadniając wyroki, uznał, że parafia musi oddać pożyczkę, bowiem, zgodnie z umowami, pieniądze przekazywane były na inwestycje kościelne. Sąd uznał zarazem, że ówczesny dyrektor gospodarczy Kurii Biskupiej miał prawo zaciągać takie pożyczki, bo nie zabraniały tego ani przepisy prawa kanonicznego, ani biskup, który mógł nie dopuścić do zawarcia takich umów. W Kurii Elbląskiej odmówiono udzielenia informacji na pytanie, co obecnie robi ks. Jan H. i gdzie przebywa. (sm) wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8361292,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Były proboszcz aresztowany 11.08.06, 00:47 Były proboszcz parafii w Gliwicach, ksiądz Józef K., został aresztowany. Ciąży na nim zarzut spowodowania strat na szkodę jego byłej parafii w łącznej wysokości ok. 850 tys. zł. wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8313942,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Nie będzie rozgrzeszenia za wystawę? 11.08.06, 00:52 Proboszcz parafii w Ręcznie (pow. piotrkowski) nakazał kierowniczce gminnej biblioteki zamknięcie wystawy fotograficznej. Są na niej zdjęcia m.in. drzew, w tym 200-letniego dębu, które ksiądz polecił wyciąć na cmentarzu i w pobliżu kościoła. wiadomosci.wp.pl/kat,8311,wid,8304515,wiadomosc.html Idiotyzm proboszczy ma się dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Ksiądz oskarżony o przywłaszczenie ponad 4,5 mln z 11.08.06, 00:57 O przywłaszczenie ponad 4,5 mln zł, przeznaczonych na działalność charytatywną, oskarżyła tarnowska prokuratura okręgowa księdza Pawła P. z parafii rzymsko- katolickiej pod wezwaniem św. Krzyża i św. Filipa Neri w Tarnowie. Mechanizm przestępstwa polegał na tym, że ks. Piotr P. był jedynym upoważnionym do dysponowania kontem fundacji Kongregacja Oratorium św. Filipa Neri w Tarnowie. W okresie od lutego 2002 roku do kwietnia 2005 roku wypłacił on ponad 4,5 mln zł z konta fundacji. wiadomosci.wp.pl/kat,8311,wid,8300685,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Podejrzany o wyłudzenia ksiądz wciąż wykorzystuje 11.08.06, 01:09 Podejrzany o wyłudzenia ksiądz wciąż wykorzystuje ludzką naiwność. Przeniósł się tylko z Osobowic do Leśnicy. Lech K. zapewnia, że nie sprzedaje ziół, nie leczy dotykiem i nie obiecuje nikomu wyjazdu za granicę. Tymczasem na policję zgłaszają się kolejni ludzie, którzy stracili powierzone mu pieniądze. wiadomosci.wp.pl/kat,1348,wid,8265215,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Biorą, bo dostają (1) 02.11.06, 00:46 Kto daje najwięcej na tacę? Państwo. A skoro daje, to Kosciół bierze Zasadniczo Kościół katolicki w Polsce utrzymuje się z datków wiernych. Jednak wbrew konstytucji, ustawom i nawet wbrew konkordatowi to nie wierni, ale państwo jest dziś największym dobrodziejem najważniejszej w kraju religii. Były już prezydent Słupska Jerzy Mazurek przyznaje się do politycznej, ale też osobistej porażki. Sześć lat temu zamierzał wybudować w mieście imponujące osiedle mieszkaniowe. Nie wybudował, bo grunty, na których miało stanąć, rządowo-kościelna komisja majątkowa przekazała bez wiedzy samorządu dwóm gdańskim parafiom. - Tuż przed rozpoczęciem inwestycji dowiedziałem się z gazety, że ziemie warte ponad 20 milionów złotych przejął Kościół - wyjaśnia Mazurek. - Poczułem, że w Polsce każdego, nawet prezydenta miasta, można zrobić w konia. I że mimo woli wszyscy stajemy się sponsorami jednej instytucji. Mazurek nie próbował odwoływać się od decyzji komisji, bo urzędnicy państwowi w krótkich, żołnierskich słowach wyjaśnili mu, że nie ma się do kogo odwołać. - Do Pana Boga nie próbowałem - dodaje Mazurek. - Sądzę, że i On bezradnie rozłożyłby ręce. Mam wrażenie, że nawet Jemu nie wolno dziś krytykować finansów polskiego Kościoła. Nietykalny O sposobie gromadzenia majątku przez Kościół katolicki wypada dziś w Polsce mówić dobrze lub nie mówić wcale. Potwierdzeniem tej tezy są słowa premiera Jarosława Kaczyńskiego, który w exposé dał Polakom jednoznacznie do zrozumienia, że w państwie przez niego rządzonym Kościół jest instytucją nietykalną. - Godzić w tę instytucję - grzmiał premier - to godzić w fundamenty polskiego życia narodowego. - Polskie życie narodowe to dla mnie lekka abstrakcja - irytuje się prezydent Krakowa profesor Jacek Majchrowski. - A życie i majątek mojego miasta wręcz przeciwnie. Tymczasem okazało się, że w wyniku zwyczajnej zmowy urzędników, przedstawicieli Kościoła i kilku sprytnych adwokatów w perfidny sposób ograbiono moje miasto z cennych terenów. W dodatku w majestacie niejasnego prawa. Kilka miesięcy temu rządowo-kościelna komisja majątkowa przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji oddała ojcom cystersom siedem atrakcyjnych działek w Krakowie. Komisja zdecydowała o tym w trybie niejawnym. Pod decyzją podpisał się między innymi Rajmund Jaroszek, szef gabinetu politycznego ministra spraw wewnętrznych Ludwika Dorna. - Ten brak jawności przywodzi na myśl skojarzenia z sądem kapturowym - przyznaje Grażyna Kopińska z Fundacji imienia Stefana Batorego. - Tam, gdzie w grę wchodzi majątek publiczny, tajne decyzje zawsze budzą podejrzenia o nieuczciwość intencji tych, którzy je podejmują. I o korupcję. Wartość gruntów przekazanych cystersom to 24 miliony złotych. Żadna z działek nie była w przeszłości własnością zakonników. Wskazał je pełnomocnik cystersów adwokat Krzysztof Mazur. Wcześniej reprezentował interesy krakowskich sióstr norbertanek, które domagały się od władz Krakowa odszkodowania za teren, na którym postawiono hotel Cracovia. Pełnomocnikiem norbertanek był nieżyjący już warszawski adwokat Andrzej Kołodziej, który co ciekawe bywał także członkiem rządowo-kościelnej komisji majątkowej. - Przy takich układach o bezstronności trudno raczej mówić - dodaje prezydent Majchrowski, który sprawę przeciwko komisji oddał do prokuratury. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że cystersi 10 lat temu podpisali z miastem Kraków ugodę zamykającą sprawę roszczeń zakonników. Tendencyjne pytania Z cystersami porozmawiać dziś nie można. Zakonnicy odsyłają dziennikarzy do swojego pełnomocnika. Ten zarzuca "Przekrojowi", że stawia tendencyjne pytania. O komisji nie chce też się wypowiadać MSWiA. Tomasz Skłodowski, rzecznik ministerstwa, wyjaśnia: "Nie jest dobrą praktyką, by rzecznik MSWiA odpowiadał na pytania dotyczące Komisji jako całości, a więc zajmował stanowisko w imieniu na przykład Kościoła". Kościół także nie chce odpowiadać w imieniu komisji. W episkopacie Polski otrzymamy lakoniczną poradę, by w tej sprawie zwrócić się do... MSWiA. - Wcale mnie to nie dziwi, bo komisja istnieje poza jakąkolwiek kontrolą - uważa prezydent Krakowa. Działalność komisji majątkowej, która na podstawie ustawy z 1989 roku rozpatruje wnioski Kościoła dotyczące zwrotu majątku odebranego mu w czasach PRL, od kilkunastu już lat finansuje państwo. Do tej pory oddała ona Kościołowi około 60 tysięcy hektarów ziemi i ponad 400 nieruchomości. Dzięki jej działalności na przykład w Zabrzu teren należący dziś do Kościoła równy jest blisko jednej dziesiątej miasta. Ziemia przekazana została parafiom archidiecezji katowickiej, w której sprawami finansowymi zajmuje się ksiądz Mieczysław Piesiur, współprzewodniczący komisji majątkowej. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Biorą, bo dostają (2) 02.11.06, 00:47 Zakonny hipermarket W innych miastach jest podobnie. We Fromborku oddano Wzgórze Katedralne z katedrą i Muzeum Kopernika, kanonię Świętego Ignacego i budynek szpitala psychiatrycznego, w Braniewie szkołę, we Wrocławiu szpital, w Zamościu kino i liceum. W Gdańsku franciszkanie upomnieli się o budynek Muzeum Narodowego wraz z przylegającym parkiem w centrum miasta. Obiekty te zostały wybudowane za pieniądze rady miejskiej i gdańskich cechów. Franciszkanie nie mieli z tym nic wspólnego przez ostatnich 400 lat. Z kolei w Częstochowie przeor klasztoru Paulinów zażądał od władz miasta działki parkingowej. Podstawą prawną roszczeń miał być akt nadania owego terenu przez króla Władysława Jagiełłę 600 lat temu. Miasto działkę "zwróciło". Największym beneficjentem komisji jest jednak bez wątpienia Kościół w Krakowie. Podwawelskie posiadłości kościelne obejmują obszar równy powierzchni miasta z początku XX stulecia. Komisja majątkowa oddała między innymi część dawnych włości ojcom augustianom. Zakonnicy (żyje ich pod Wawelem zaledwie garstka) sprzedali grunty prywatnym inwestorom i stoi tam dziś hipermarket Tesco. Mnisi przejęli też zespół pałacowo-parkowy, z którego musiał się wyprowadzić dom dziecka. Parafia Mariacka odzyskała na Rynku Głównym i w jego najbliższej okolicy sześć zabytkowych kamienic. Jedną z nich zamieniono w dobrze prosperujący hotelik Wit Stwosz, w innych działa kawiarnia, sklep i prywatne firmy. Decyzje komisji przysporzyły majątku także dominikanom i misjonarzom. W jednym z oddanych zakonnikom zabytkowych budynków przy ulicy Floriańskiej mieści się dziś najsłynniejszy w Krakowie McDonald. - Nie ma nic szczególnie paskudnego w tym, że Kościół czerpie zyski z odzyskanych nieruchomości - uważa jeden z krakowskich urzędników proszący o anonimowość. - W wielu przypadkach chodzi jednak o zyski za wszelką cenę. Tak mogło być też w archidiecezji gdańskiej, gdzie przez wiele lat ziemie odzyskiwane przez parafie, często w atrakcyjnych nadmorskich okolicach, w ekspresowym tempie sprzedawane były deweloperom. - Wszystko wskazuje na to, że działki, które dostali w prezencie krakowscy cystersi, też miały być wystawione na natychmiastową lukratywną licytację - dodaje urzędnik z Krakowa. Ale prezydentowi Majchrowskiemu udało się uzyskać w księgach wieczystych wpis, że o te tereny wciąż toczy się spór. W odwecie zakonnicy podali Majchrowskiego do sądu. Winien system Biskup Tadeusz Pieronek, który brał przed laty udział w wyborze kościelnych członków komisji majątkowej, przyznaje, że niektóre jej działania mogą budzić niepokój społeczny. - Ale nie winiłbym za to Kościoła, tylko system komunistyczny, który doprowadził do grabieży wszelakiego mienia - zastrzega biskup. - Z bardzo różnych wyliczeń wynika, że w związku ze stalinowską ustawą o dobrach martwej ręki Kościół stracił od prawie 90 do 160 tysięcy hektarów - mówi doktor Paweł Borecki z katedry prawa wyznaniowego Uniwersytetu Warszawskiego. - Udokumentowanych jest nieco ponad 80. Po 1989 roku Kościół odzyskał około 94 tysięcy hektarów. Wnioski do komisji majątkowej można było składać do 1992 roku, ale komisja wciąż istnieje, a jej dwaj współprzewodniczący nadal pobierają pensje w wysokości 70 procent uposażenia prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego. Pensje członków komisji to 70 procent wynagrodzenia sędziów NSA. - Nie to jednak jest najbardziej bulwersujące - zapewnia doktor Paweł Leszczyński, ekspert od prawa wyznaniowego. - Największy problem komisji tkwi w tym, że od samego początku istnieje poza jakimikolwiek standardami europejskimi. Jej orzeczenia są ostateczne, nie podlegają żadnej kontroli sądowej. A to jest sprzeczne z prawem obywatela do odwołania się od wyroku sądowego. Mariusz Agnosiewicz, założyciel portalu internetowego racjonalista.pl, od lat przygląda się działalności komisji majątkowej. Na stronach jego portalu można przeczytać, że w Ostrołęce Kościół odzyskał ziemię pod dworcem PKS, a w Łomży przejął budynek domu kultury. Można się dowiedzieć, że dzięki przychylności komisji ojciec Tadeusz Rydzyk dostał w Toruniu budynek technikum samochodowego. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Biorą, bo dostają (3) 02.11.06, 00:49 Interpretacja niezależności Ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania z 1989 roku mówi, że państwo nie dotuje Kościołów i innych związków wyznaniowych. Konkordat polski, podobnie jak Konstytucja RP, opiera stosunki między państwem a Kościołem katolickim na zasadach niezależności i autonomii oraz współdziałania dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego. - Zasada niezależności odnosi się także do sfery finansów. Jednak konkordat nie reguluje sprawy finansowania Kościoła jednoznacznie - mówi doktor Paweł Borecki. - Wiele jego przepisów umożliwia odmienne, często wykluczające się interpretacje. Dzięki interpretacjom coraz bardziej korzystnym dla Kościoła co roku z budżetu państwa na rzecz tej instytucji przeznacza się około miliarda złotych. To szacunkowe dane, bo dotąd nikomu nie udało się stworzyć pełnego bilansu państwowych wydatków na rzecz Kościoła katolickiego. Sam tylko Fundusz Kościelny kosztuje państwo rocznie około stu milionów złotych. - Ze środków publicznych finansuje się katolickie szkoły wyższe, rzeszy kapłanów opłaca się składki na ubezpieczenia społeczne, dotuje się lekcje religii oraz kapelanów w wojsku - wylicza doktor Borecki. - Państwo opłaca remonty zabytków sakralnych i sąsiadujących z nimi plebanii oraz katolickie przedsięwzięcia charytatywne. Kościół korzysta również z licznych ulg podatkowych. W rzeczywistości kościelne osoby prawne opłacają jedynie podatek rolny i leśny. Fundusz Kościelny władze Polski Ludowej utworzyły jako zadośćuczynienie dla Kościoła za znacjonalizowanie gruntów w związku z wejściem w życie w 1950 roku ustawy o przejęciu dóbr martwej ręki. W zamierzeniu fundusz miał być finansowany z dochodów pochodzących z zagarniętych ziem kościelnych. Ale faktycznie był i wciąż jest dotowany z budżetu państwa. Czesław Janik, prezes Stowarzyszenia na rzecz Państwa Neutralnego Światopoglądowo "Neutrum", weteran walki o państwo świeckie, uważa, że faworyzowanie Kościoła nasiliło się w Polsce za rządów PiS. Jaskrawym dziś przykładem jego wyjątkowej pozycji w Polsce jest według Janika decyzja Sejmu o przekazaniu 20 milionów złotych z budżetu państwa na budowę katolickiej Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. - Finansowanie przez państwo budowy obiektów sakralnych jest charakterystyczne dla państw wyznaniowych. Obowiązek tego rodzaju istnieje na przykład w Arabii Saudyjskiej - zauważa doktor Borecki. Zdaniem naukowca decyzja Sejmu jest sprzeczna z artykułem 25 Konstytucji RP, który zapewnia, że władze publiczne zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych obywateli. Jest sprzeczna z zasadą neutralności światopoglądowej państwa i równouprawnienia wszystkich wyznań. Zaświadczenie od proboszcza W kwietniu tego roku Sejm zadecydował o finansowaniu Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie na zasadach przewidzianych dla uczelni publicznych. Lewicowi posłowie zwrócili uwagę, że uczelnia jest nastawiona prawie wyłącznie na duchownych, wśród kadry naukowej nie ma ani jednej świeckiej osoby, a jednym z warunków podjęcia studiów jest zaświadczenie od proboszcza. - Niekatolik nie uzyska na wydziale tytułu magistra - wyjaśnia Czesław Janik. - Oznacza to, że całe rzesze Polaków pozbawione są szansy studiowania w uczelni, którą - podobnie jak budowę katolickiej świątyni - opłacają z własnych podatków. Te rzesze to według danych Głównego Urzędu Statystycznego 7,8 procent ludności, która nie przyznaje się do przynależności do jakiegokolwiek związku wyznaniowego w Polsce. Ponad trzy miliony obywateli. Sprawy Świątyni Opatrzności Bożej i Papieskiego Wydziału Teologicznego trafiły już do Trybunału Konstytucyjnego. Ma on zbadać, czy ich finansowanie przez państwo jest zgodne z Konstytucją. Przewodniczącym składu orzekającego w tych sprawach jest Marian Zdyb, członek Stowarzyszenia Prawników Katolickich i pracownik Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie Kraków zaskarży działalność rządowo-kościelnej komisji majątkowej przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Dwa lata temu Związek Nauczycielstwa Polskiego w Przemyślu wygrał przed trybunałem sprawę przeciwko państwu polskiemu, po tym jak komisja majątkowa odebrała mu kamienicę, w której od lat miał siedzibę. Sędziowie uznali, że sposób działania komisji godzi w najważniejsze prawa człowieka, w tym prawo do sprawiedliwego sądu. - Ta decyzja to początek lawiny pozwów do trybunału - zauważa doktor Paweł Leszczyński. - Oznacza ona, że dziesiątki, może setki decyzji podjętych przez rządowo-kościelną komisję majątkową mogą zostać uznane za bezprawne. A to z kolei wskazuje na ogromne sumy, które będzie musiała wypłacić Polska ofiarom tych decyzji. Odszkodowanie dla nauczycieli z Przemyśla spadło na państwo. Kościół wciąż ma kamienicę. (Anna Szulc) wiadomosci.onet.pl/1364796,2677,1,kioskart.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Zza bramy klasztoru - Solidarność przez małe "s" 12.11.06, 06:14 Patriotyzm okolicznościowy czasu rocznic narodowych nawet dobrze nam wychodzi. Jest jakaś uroczystość, obrzęd państwowy i religijny. Przez lata komunizmu część świąt była zakazana, tworzono nowe święta, związane z nową historią. A codzienność? Zastanawiam się czasami, jak wygląda miłość do ojczyzny, bez tego wielkiego zadęcia, taka troska o sprawy trochę więcej niż prywatne i moje własne. Jest chyba coś takiego, jak grzech zaniedbania, że nie udało się nam w tych ostatnich latach wybudować nowej odpowiedzialności i nowej świadomości patriotycznej. Przez patriotyzm, wielu z nas rozumie często połączenie nacjonalizmu z domieszką antysemityzmu. Są lepsi i gorsi Polacy, lepsi i gorsi katolicy, itd. Profesor Ewa Jabłońska-Deptułowa w swojej najnowszej, wspomnieniowej książce powie, że: "Nikt - poza Ojcem Świętym - nie mówił o wartości własnego państwa i obowiązkach, jakie mamy wobec niego". Oczywiście krzykaczy jest wielu, ale oni, mając pełne usta propaństwowości, tak naprawdę myślą tylko o swoim partyjnym interesie. Dosłownie wczoraj miałem taka rozmowę z kimś z Czech, kto kolejny raz wyraził zdumienie, że u nas jest duży procent ludzi, którzy uważają się za katolików, czyli wierzących, a dane np. o korupcji mówią, że jest ona w Polsce większa, niż w krajach, gdzie wpływ religii na życie społeczne jest minimalny. I stąd pytanie - co z naszymi wartościami obywatelskimi, społecznymi, dlaczego religia nie buduje podstaw do odpowiedzialności, przyzwoitości, uczciwości w życiu codziennym? Coś w tym jest. I już chyba nie można ciągle tłumaczyć się, że wszystkiemu winien komunizm. Popatrzmy na siebie, swoich najbliższych, sąsiadów, i może przy okazji świąt narodowych warto zrobić sobie klasyczny rachunek sumienia. I oby było w nas trochę więcej zwykłej ludzkiej solidarności. Oczywiście pisanej przez małe "s". miasta.gazeta.pl/lublin/1,35638,3729468.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Zza bramy klasztoru - tym panom dziękujemy 12.11.06, 06:16 Spotykam coraz więcej osób i słyszę coraz więcej głosów ludzi, którzy z niesmakiem odbierają to, co się dzieje w naszym życiu publicznym. I sam zauważam, że nastąpiło jakieś zwielokrotnienie agresji i obrzucanie się wzajemnie, mówiąc eufemistycznie, niewybrednymi epitetami. Jaki jest koń, każdy widzi. No cóż, normalne życie normalnych ludzi jest zupełnie w innym miejscu. Rozmowy Polaków, i to nie tylko nocne, dotyczą rzeczy i kwestii piękniejszych i spokojniejszych niż to, co nam tak zwani politycy serwują każdego dnia. Lustracja, dekomunizacja, IV Rzeczpospolita, układ, Lesiak, szafy i teczki wszelkiej maści. Widzę ludzi bezradnych, gdy to słyszą i wystraszonych, którzy zachowują się jak zwierzyna na polowaniu. I zastanawiam się do czego to doprowadzi, jaki będzie koniec tej ubranej we frazesy patriotyczno-rozliczeniowej retoryki. I powiem szczerze, że włosy mi na głowie stają dęba i to te nieliczne, które jeszcze mam. A gdy przychodzę do swojego fryzjera pana Andrzeja, to zawsze słyszę, ojcze nie szkodzi, że mało, jeszcze możemy się podzielić, jest coś dla ojca i coś dla mnie. I jest to prawdziwie optymistyczny głos. Bo człowiek ma swój fach w rękach i wie, że było źle, ale może być już tylko lepiej. No tak, ale bycie optymistą jest zdrowsze od bycia pesymistą, więc i ja staram się nie narzekać, choć mi to nie zawsze wychodzi. Czesi, u których spędziłem kilka lat swojego życia, gdy pojawiła się podobna aura rozczarowania społecznego, stworzyli ruch obywatelski pod hasłem: "Tym panom dziękujemy" i wezwali polityków, aby znaleźli sobie inne zajęcie i przekazali pałeczkę młodemu pokoleniu. Myślę, że w Polsce nas na to jeszcze nie stać i naszym południowym sąsiadom do końca to też nie wyszło. Ale czy nie można czasami pomarzyć, jakby to było, gdyby niektórych nie było. Marzenia marzeniami, a my budzimy się każdego dnia do nowego życia i życzę sobie i innym, aby w nas było zawsze więcej optymisty niż malkontenta, więcej nadziei niż rozpaczy. miasta.gazeta.pl/lublin/1,35638,3695497.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Działacze LPR i MW to twarda pornografia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.07, 09:26 Policja zatrzymała dwóch działaczy LPR i jednego Wszechpolaka, gdy rozklejali plakaty z pornograficznymi zdjęciami w przeddzień krakowskiego Marszu Tolerancji. Z ustaleń dziennikarzy Super Eksperessu i radia RMF FM wynika, że w sprawie podejrzanych interweniował już na policji krakowski poseł LPR Stanisław Papież. - Chciałem tylko wyjaśnić sprawę - tłumaczy. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=61520531 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Zarobki Pana Boga 26.05.07, 11:11 Zasilająca Kościół kat. rzeka pieniędzy składa się z trzech strumieni. Pierwszy tworzą ofiary od wiernych, drugi - środki wysysane od państwa, trzeci - dochody z biznesu. Podczas gdy pierwszy kurczy się i wysycha, drugi i trzeci niosą coraz więcej szmalu. I. CO ŁASKA Stuła, taca i kolęda Kler zarabia na posługach religijnych z tytułu tzw. prawa stuły: ślub kosztuje średnio 400 zł, chrzest 100 zł, pogrzeb 400 zł (są wielkie lokalne różnice). Za zapowiedzi płaci się 70-120 zł, za mszę "na intencję" 30-50 zł, za odprawiane przez 30 dni msze gregoriańskie 700-900 zł. Poświęcenie małego przedmiotu, np. medalika, to tylko 10-20 zł, ale żeby poświęcić nowy dom czy sklep, trzeba odpalić księdzu kilkaset złotych "kopertówki", jeśli zaś kropidłem macha biskup, odpowiednią gratyfikacją za ten honor będzie 1000 zł. Kosztują też "wypominki" za zmarłych, a nawet pierwsze komunie. Płaci się za wypisanie każdego papierka: metryk chrztu czy bierzmowania, pozwolenia na ślub w innej parafii. Kościół karmi się gotówką z niedzielnej tacy, ze sprzedaży opłatków, z corocznej kolędy i tzw. kolekt, czyli zbiórek - a to na dzwony, a to na ołtarz. W każdym kościele stoją puszki na datki pod obrazami Matki Boskiej i popularnych świętych. Modlisz się i wrzucasz monetę, aby modlitwa poskutkowała. Rachunek zysków Posługując się rocznikiem statystycznym, roczne wpływy z samych tylko chrztów, ślubów, pogrzebów, pierwszych komunii, tacy i kolędy oszacowaliśmy na 1 mld 594 mln zł ("Co łaska plus VAT", "NIE" nr 25/2000). We władaniu Kościoła jest 11 tysięcy cmentarzy wyznaniowych, a każdy trup to żywa gotówka: miejsce na pochówek kosztuje do 10-20 tys. zł, są też opłaty za postawienie nagrobka, wjazd samochodem itp. Dochody z tego tytułu szacujemy na 12 mln zł rocznie ("Kościół S. A.", "NIE" nr 51-52/98). Tylko nieco ponad 1 tys. z cmentarza? Nie doszacowaliśmy. W każdej diecezji działa sąd biskupi, rozpatrują one ok. 20 tys. spraw - głównie o unieważnienie małżeństwa - rocznie; za każdą z nich wierny wnosi opłatę w wysokości jednorazowych poborów. Daje to, lekko licząc, 40 mln zł rok w rok. W sumie, uwzględniając znaną jedynie Panu B. "ciemną liczbę", wpływy muszą sięgać 2 mld zł rocznie. Gruby portfel Kościół, rzecz jasna, ma również niemałe wydatki: ponosi koszty utrzymania setek budynków, finansuje seminaria duchowne, zatrudnia niższy personel, odprowadza świętopietrze do Rzymu, wysyła w świat misjonarzy, łoży na biednych itp. Mimo to dochody przeciętnego wikariusza szacuje się na 2,5 tys. zł, proboszcza zaś na 5 tys. Biskup ma mieszkanie w pałacu, wyżywienie, samochód i inne dobra za darmo, lecz oficjalnie przyznaje się tylko do 800-1000 zł pensyjki z kurii. Nieoficjalnie wszakże mówi się, że zarobek rzędu 15 tys. zł miesięcznie nie jest dla fluorescencji niczym nadzwyczajnym. Rzeczpospolita ściąga od funkcjonariuszy Pana B. jedynie symboliczny podatek ryczałtowy uzależniony od liczby mieszkańców parafii. Ostatnio wynosi on 102-372 zł kwartalnie dla wikariusza i 319-1136 zł dla proboszcza. Sutannę lub habit nosi w Polsce 56 607 osób płci obojga i cała ta armia nie płaci normalnego podatku dochodowego. Jest to ewidentnie sprzeczne z konstytucyjną zasadą równości obywateli wobec prawa. Kryzys na tacy Zubożenie społeczeństwa i recesja gospodarcza oraz przemiany demograficzne (coraz mniej małżeństw, coraz mniej dzieci) poważnie uszczuplają wpływy od wiernych. W najbiedniejszych diecezjach dochód z tacy spadł ostatnio o jedną trzecią. Gorliwość religijna też już nie taka jak kiedyś: średnio tylko 30 proc. wiernych regularnie chodzi na niedzielną mszę (w południowo-wschodniej Polsce 80 proc., w Warszawie 10 proc.). Rośnie także krytycyzm wobec pazerności kleru, a 60 proc. Polaków uważa, że Kościół jest bogaty. II. NA KOSZT PAŃSTWA Od roku 1989 do dziś, krok za krokiem, planowo i systematycznie, Czarna Struktura przenosi na barki podatników ciężar swego utrzymania i rozwoju. System finansowania Kościoła ze środków publicznych nadaje Polsce charakter państwa półwyznaniowego. Religia w szkołach Kościół propaguje swą doktrynę na koszt podatników. W szkołach publicznych pracuje 38 538 nauczycieli religii wszystkich wyznań z katolickim na czele (5,3 proc. ogółu nauczycieli). Mimo niżu demograficznego i zamknięcia wielu szkół, katechetów z roku na rok przybywa. Prawie połowa spośród nich to księża lub siostry zakonne. Od września 1997 r. wszyscy oni dostają pensje, co prawda niskie, bo na ogół mają krótki staż pracy, ale i tak zżerają miesięcznie 20 mln zł z budżetu samorządów. To charakterystyczne, że w ramach cięć budżetowych obcięto ostatnio jedną lekcję wuefu tygodniowo, religii jednak nikt nie ośmielił się ruszyć. Katecheci w 20 tysiącach przedszkoli także są na utrzymaniu gmin. Uczelnie Kościołowi udało się obciążyć podatników kosztami kształcenia swojej kadry. Konkordat zmusza państwo polskie do finansowania Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie oraz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Ale Pomroczna okazała się tak hojna, że łoży również na Uniwersytet Stefana Wyszyńskiego i niekatolicką Chrześcijańską Akademię Teologiczną. Mimo żałosnej mizerii budżetowej w roku 2001 dotacje dla PAT, KUL, ChAT i Uniwersytetu Stefana Wyszyńskiego wyniosły łącznie 86,5 mln zł. Dodać do tego należy wydziały teologii sprytnie wmontowane w państwowe uniwersytety. Korpus kapelanów Ministerstwo Obrony Narodowej ma na utrzymaniu nader żarłoczny Ordynariat Polowy WP, to jest korpus ponad 200 kapelanów na etatach oficerskich, z generałem biskupem Flaszką Głódziem na czele. Głoszenie Słowa Bożego wśród szwejów jest nieźle płatne: ok. 2 tys. zł dla klechy w randze majora, 3,5 tys. dla pułkownika plus różne dodatki i dostatki. W roku 2001 całe duszpasterstwo wojskowe łyknęło 15,4 mln zł, z czego 12,8 mln przypadło katolikom. O zbawienie dusz chorych troszczy się 1,5 tys. kapelanów szpitalnych, z tego około tysiąca na etatach opłacanych przez szpitale. Kapelani są w policji, straży pożarnej i granicznej, w sanatoriach MSWiA, w PKP, na lotnisku Okęcie (na wypadek katastrofy samolotu?), w klubach sportowych, harcerstwie, a nawet w Kancelarii Prezydenta. Na kapelanów, w tym 32 etatowych z pensją ok. 1,3 tys. zł, natkniecie się w każdym ze 156 zakładów karnych i aresztów. Fundusz Kościelny Podatnicy składają się na Fundusz Kościelny, którego istnienie woła o pomstę do nieba. Po wojnie Kościół kat. w Polsce utracił większość gruntów na mocy dekretu PKWN o reformie rolnej i ustawy z 1950 r. o przejęciu przez państwo tzw. dóbr martwej ręki. Rekompensatą za przejęcie tych dóbr stał się finansowany przez państwo Fundusz Kościelny. Z Funduszu opłaca się ubezpieczenia społeczne i zdrowotne duchownych, którzy nie mają umowy o pracę (nie są np. katechetami), zakonników i zakonnic, księży studentów i misjonarzy na misjach. Mała część Funduszu idzie na wspieranie kościelnej działalności charytatywnej i oświatowej oraz remonty zabytków sakralnych. Ten relikt stalinizmu istnieje do dziś i pożera coraz większe pieniądze (w roku 2001 - 92,2 mln zł, w budżecie na rok 2002 - blisko 96 mln), choć przecież Kościół dawno już odzyskał nieruchomości, których utratę Fundusz miał mu zrekompensować! Komisja Majątkowa Ustawa o stosunku państwa do Kościoła kat. nakazuje oddać mu tylko nieruchomości bezprawnie przejęte przez państwo. Zajmuje się tym Komisja Majątkowa przy MSWiA, w której zasiadają pół na pół przedstawiciele strony rządowej i kościelnej. Od orzeczeń Komisji Majątkowej nie ma odwołania, nie podlegają one też kontroli sądowej. Co ciekawe, termin składania wniosków o odzyskanie kościelnych nieruchomości minął 31 grudnia 1992 r. Mimo to w roku 1999 wniosków było 3038, a w 2001 r. - już 3200! Do tej pory Kościół odzyskał 42 tys. ha gruntów rolnych i ok. 400 nieruchomości zabudowanych. Fachowcy szacują, że tylko 70 proc. tego majątku stanowią nieruchomości przejęte przez państwo po rok Odpowiedz Link Zgłoś
edico Marketing religijny, czyli jak pozyskać wiernych 26.05.07, 12:26 Billboardy z dekalogiem, reklamy, plakaty - z roku na rok polski Kościół powiększa budżet na marketing religijny. Minęły czasy, gdy Kościół przypominał o sobie zabieganym przechodniom jedynie za pomocą przydrożnych kapliczek czy wież kościelnych - pisze "Metro". Dziś, idąc ulicą, jesteśmy coraz częściej atakowani z billboardów za pomocą wyrafinowanych technik reklamy: już w prawie każdej diecezji, planując wydatki, księża nie mogą zapomnieć o rubryce "marketing religijny". Billboardy zachęcały między innymi do dobrego przeżywania: Wielkiego Postu (mieszkańcy polskich miast niedawno oglądali na plakatach krzyż otoczony gwoździami i hasłem: "Sumienie ruszyło"), rocznicy śmierci Jana Pawła II, a nawet przypominały nam podstawowe regułki modlitw i prawdy wiary. Kościół coraz śmielej korzysta przy tym z fachowej pomocy agencji reklamowych, a archidiecezja warszawska zbudowała nawet własne nośniki: ma ich już 30 w całej stolicy. Ile do tej pory polski Kościół wydaje na marketing religijny? To pozostaje tajemnicą, ale jedno jest pewne: - W Polsce jesteśmy dopiero w początkowej fazie rozwoju nowoczesnych technik marketingu przez Kościół, i to będzie postępowało - twierdzi dominikanin o. Wojciech Jędrzejewski. Księża podkreślają, że choć Kościół od zawsze musiał stosować takie czy inne sposoby "reklamowania wiary", bo na tym polega ewangelizacja, to jednak reklamowanie Boga w tym samym miejscu, gdzie proszek do prania, może być dla niektórych szokujące. Ale - jak mówią duchowni - tu nie chodzi o to, by kogoś nawracać: - Raczej chodzi o budowanie pewnych skojarzeń związanych z Kościołem. Są bowiem tacy, którym na przykład wierni modlący się w kościele kojarzą się z grupą cierpiących nieudaczników i kalek, a sam Kościół - z czymś staroświeckim. Zastosowanie nowoczesnych technik reklamowych może by próbą przełamania tych skojarzeń. W nowoczesny sposób można nawet zachęcać do odmawiania różańca - przekonuje o. Jędrzejewski. Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP fakty.interia.pl/prasa/news/marketing-religijny-czyli-jak-pozyskac-wiernych,910021,16 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smiley Re: Były proboszcz aresztowany IP: *.19.165.6.osk.enformatic.pl 21.05.07, 13:10 Skandal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: Były proboszcz aresztowany IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.07, 14:15 Faktycznie skandal. W końcu zarówno końkordat jak i ustawa o stosunku państwa i kościoła wyraźnie rozgranicza, co czyje co je :)) Odpowiedz Link Zgłoś
edico Kościelna nauka nie idzie w las ;)) 26.05.07, 11:19 Fałszywy ksiądz proponował młodzieży casting do filmu 56-latek z Suwałk, który w przeszłości dwa lata spędził w klasztorze, wyłudzał noclegi i pieniądze, podając się za księdza. Gościły go parafie, gdzie m.in. odprawiał msze i spowiadał wiernych. Wpadł w Zabrzu, gdy usiłował wyłudzić pieniądze od młodzieży, której proponował udział w castingu do filmu. Oszust opuścił niedawno zakład karny, gdzie odsiadywał karę za podobne przestępstwa. Sprawdzamy, czy zanim pojawił się na Śląsku, dopuścił się tego rodzaju czynów również w innych częściach kraju - powiedział rzecznik zabrzańskiej policji Marek Wypych. REKLAMA Czytaj dalej Mężczyzna przyjechał na Śląsk niespełna tydzień temu. Bez trudu przekonał księży z dwóch parafii, które zdecydowały się go gościć, że również jest kapłanem. Policjanci ustalili, że już wcześniej działał w podobny sposób, załatwiając darmowe noclegi i posiłki na plebaniach. Zgodnie z przyjętym zwyczajem, w odwiedzanych parafiach odprawiał msze i spowiadał. Na początku tygodnia, ubrany w skromny, ciemny strój z nieodłączną koloratką, rzekomy ksiądz pojawił się w zabrzańskim centrum edukacji. Dyrekcji powiedział, że zamierza nakręcić film o zmarłym niedawno księdzu Jerzym Zawadzkim - znanym kapłanie - społeczniku z Suwałk, który słynął z pomocy najuboższym i potrzebującym. Chciał zorganizować w szkole casting dla 60 osób. Najlepsi mieli jesienią pojechać na zdjęcia do Rzymu. Swoim rozmówcom mężczyzna pokazywał liczne zdjęcia ze swojej rzekomej kapłańskiej praktyki. Fotografie przedstawiały go podczas mszy świętych, w towarzystwie innych księży lub w konfesjonale. Osoby, które się z nim zetknęły, zapewniały policjantów, że nic w zachowaniu księdza nie wskazywało na to, iż nie jest prawdziwym kapłanem. Nabierał nawet innych księży. Dyrekcja szkoły nabrała podejrzeń, gdy podczas spotkania z młodzieżą rzekomy ksiądz rozdał formularze, potrzebne - jak mówił - do ubezpieczenia zdrowotnego za granicą. Każdy uczeń miał zapłacić 40 zł. Poproszony o wyjaśnienia mężczyzna szybko opuścił szkołę, zdążył jednak - jak ustaliła dyrekcja - umówić się z młodymi ludźmi na spotkanie po południu, aby zebrać wypełnione druki i pieniądze. Gdy pewny siebie oszust w piątek po południu pojawił się w szkole, ku jego zdziwieniu w sali, gdzie miał spotkać się z młodzieżą szkolną, znajdowali się również policjanci, którzy ponad wszelką wątpliwość ustalili, że mężczyzna z koloratką na szyi nie jest księdzem, ale oszustem - powiedział Wypych. Mieszkaniec Suwałk trafił do policyjnej izby zatrzymań. Najdalej w niedzielę zostaną mu przedstawione zarzuty dotyczące oszustwa. Policjanci z Zabrza rozesłali informacje w tej sprawie do wszystkich komend policji w Polsce, aby sprawdzić, czy w ciągu ostatnich kilku tygodni, jakie upłynęły od opuszczenia przez niego więzienia, mężczyzna dopuścił się podobnych czynów. (bart) wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8880911,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Ksiądz pożyczył pieniądze i uciekł za granicę 26.05.07, 11:31 Już drugi duchowny ze Skierniewic złożył w prokuraturze doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez ks. Franciszka Augustyńskiego, byłego wikariusza generalnego diecezji łowickiej, informuje "Dziennik Łódzki". Ks. Julian W. twierdzi, że pożyczył kapłanowi 60 tys. zł i nie odzyskał ani grosza. Wcześniej przekazywałem mu pieniądze trzy razy i zawsze je zwracał - mówi ksiądz W. Duchowny ma pokwitowanie 60-tysięcznej pożyczki, podpisane przez ks. Augustyńskiego, który zniknął 17 maja ubiegłego roku. REKLAMA Czytaj dalej Ks. Augustyński uciekł prawdopodobnie do Wielkiej Brytanii, a pozostawił długi szacowane na pół miliona złotych. Składa się na nie 300-tysięczny kredyt bankowy na renowację kościelnych zabytków oraz pożyczki u parafian i duchownych. Kuria Diecezjalna Łowicka oraz parafia św. Ducha zwracają pieniądze jedynie osobom świeckim. Duchowni, choć mają pokwitowania, nie mogą liczyć na odzyskanie pożyczek, bo pieniądze przekazywali bez pisemnej zgody władz diecezji, czyli wbrew prawu kanonicznemu. (PAP) Odpowiedz Link Zgłoś
edico Ksiądz oskarżony o przywłaszczenie ponad 4,5 mln z 30.06.07, 12:29 O przywłaszczenie ponad 4,5 mln zł, przeznaczonych na działalność charytatywną, oskarżyła tarnowska prokuratura okręgowa księdza Piotra P. z parafii rzymsko- katolickiej pod wezwaniem św. Krzyża i św. Filipa Neri w Tarnowie. - W osobnym postępowaniu prokuratura sprawdzi, czy fundacja nie była wykorzystywana do prania brudnych pieniędzy przez darczyńców - poinformowała rzeczniczka prokuratury Bożena Owsiak. Mechanizm przestępstwa polegał na tym, że ks. P. był jedynym upoważnionym do dysponowania kontem fundacji Kongregacja Oratorium św. Filipa Neri w Tarnowie. W okresie od lutego 2002 roku do kwietnia 2005 roku wypłacił on ponad 4,5 mln zł z konta fundacji. Pieniądze miały być przeznaczone na cele kościelnej działalności charytatywnej, a także cele kultu religijnego. Wpłacało je kilkunastu darczyńców, w tym Tarnowskie Zakłady Osprzętu Elektrycznego “TAREL” w Woli Rzędzińskiej, których prezesem był główny udziałowiec zakładów i ówczesny senator PSL Józef Sz. Wpłat dokonywali także synowie byłego senatora Jarosław Sz. i Marcin Sz. oraz inne osoby i instytucje. Śledztwo w tej sprawie wszczęto pod koniec 2004 roku. Powodem była informacja od Głównego Inspektora Informacji Finansowej w sprawie wysokich wpłat, dokonywanych na konto fundacji. Początkowo prokuratura zarzucała księdzu wyłudzenie 2,5 mln zł, potem - 3 mln 214 tys. zł, jednak ostateczne ustalenia wykazały, że ksiądz wypłacił z konta w sumie ponad 4,5 mln zł. Przesłuchany w charakterze podejrzanego ksiądz nie przyznał się do winy. Wyjaśnił, że wypłacone pieniądze przeznaczył na działalność charytatywną. Zdaniem prokuratury, wyjaśnienia te nie znajdują oparcia w ustaleniach. Jak poinformowała prokuratura, z akt sprawy wyłączono do odrębnego postępowania “materiały dotyczące przekazywania środków finansowych pochodzących z korzyści związanych z popełnieniem czynów zabronionych - na konto Kongregacji Oratorium św. Filipa Neri w Tarnowie, a także podejmowania innych działań, które mogły udaremnić lub znacznie utrudnić ustalenie stwierdzenia ich przestępczego pochodzenia”. Nieoficjalnie wiadomo, że badany ma być m.in. wątek ewentualnego wykorzystania fundacji przez darczyńców do prania brudnych pieniędzy. Prokuratura odmawia udzielenia w tej sprawie jakichkolwiek bliższych informacji. antykler.wordpress.com/2006/05/08/ksiadz-oskarzony/ Źródło: Interia.pl Odpowiedz Link Zgłoś
edico Czarny zlodziej - czyli finanse Kościoła 26.07.07, 02:21 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=4422974 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark Re: Ksiądz ukradł kostkę brukową z gminnej drogi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.08, 19:15 Duchownego, podejrzewanego o kradzież kostki brukowej, zatrzymali zielonogórscy policjanci. W samochodzie 50-letniego księdza znaleziono 14 kostek brukowych pochodzących z jednej z dróg gminnych pod Zieloną Górą. www.biznesnet.pl/ar/20/1421960/ksiadz-ukradl-kostke-brukowa-z-gminnej-drogi.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Powiew wolnej myśli katolickiej 04.07.06, 01:52 Ciekaw jestem, czy ci sami ludzie, którzy nadal pewnie całują biskupie raczki jego Sekscelencji Pätza, chcieliby, aby ta sekscelencja obrabiała ich dzieci tymi rączkami i innymi swymi przyrodzonymi "darami" bożymi. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3454652.html Zaiste, świat idzie naprzód. Nawet kościół już się cywilizuje a papież ściska swojego brata geja. A więc wszystko idzie ku normalności. W końcu nie płeć się liczy a tylko uczucie. Prezydenci Poznania pokazali więc klasę. Tylko Kościół nie może wyrobić sobie jednoznacznego stanowiska raz krytykując niemiłosiernie tych homo a drugi raz stawiając ich wiernym na wzór. Pecunia non olet - skoro kasa gra :( Jeżeli Poznań feruje Odpowiedz Link Zgłoś
edico Prawda czy fałsz kościelny? 26.04.07, 16:28 BIBLIA MÓWI PRAWDĘ KATOLIKOM Dr Bartholomew F. Brewer (były ksiądz rzymskokatolicki) Cytaty Biblijne zaczerpnięte są z: "Biblia Tysiąclecia, Pismo Świete Staregi i Nowego Testamentu", Wywadnictwo Pallotinium, Poznań - Warszawa 1980 PRAWDZIWY KOŚCIÓŁ Rzymski katolicyzm twierdzi, że jest prawdziwym kościołem Boga. Jego członkowie mają być posłuszni biskupowi Rzymu, który nazywany jest Następcą Świętego Piotra, Księciem Apostołów i Zastępcą Chrystusa.Rzymski katolicyzm zbudowany jest na twierdzeniu, że w Ewangelii Mateusza 16:13-19 Jezus ustanowił Piotra pierwszym papieżem i w ten sposób założył swój kościół i ustanowił papiestwo. Jeżeli to prawda, to wszyscy prawdziwi chrześcijanie muszą zostać katolikami. Jeżeli to fałsz, to cała religia katolicka jest fałszywa, ma charakter kultu i żaden prawdziwy chrześcijanin nie może utożsamiać się z jej systemem. Musimy więc przeszukać Biblię, by poznać prawdę. Biblia nie jest jedynie dziełem ludzi: "Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili od Boga święci ludzie" (2 Piotra 1:21). "Wszelkie Pismo od Boga natchnione jest i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości - aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu" (2 Tymoteusza 3:16-17). "Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa [Biblia] nie przeminą" (Ew. Mateusza 24:35). Pismo zawiera w sobie wewnętrzne świadectwo swej autentyczności, wiarygodności, skuteczności i wystarczalności. O tym samym świadczy historia. Choć niektóre przekłady Biblii są lepsze od innych, wszystkie są wystarczająco rzetelne dla celów ogólnego studium. W słowach Jezusa zapisanych w Ewangelii Mateusza 16:18 "Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą" wykorzystany jest zaimek wskazujący "taute" odnoszący się do wyznania Piotra - "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego" - jako skały. Jezus powiedział: "Ty jesteś Piotr (petros, kamień - wszyscy wierzący są kamieniami, patrz 1 Piotra 2:5 - "Wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa" i Efezjan 2:21 - "W Nim zespalana cała budowla rośnie na śwtętą w Panu świątynię") i na tej skale (petra, potężna opoka - wyznanie, że Jezus jest Chrystusem) zbuduję mój kościół". On nie obiecał zbudować swojego kościoła na Piotrze. Jezus nie powierzyłby tak drogocennej rzeczy, jak swój kościół, przywództwu choćby jednego omylnego człowieka, nie mówiąc już o całym ich łańcuchu. Rzymski papież nazywany jest Zastępcą Syna Bożego (Vicarius Filii Dei). W Biblii zauważamy, że aby zająć miejsce Jezusa na ziemi posłany został Duch Święty, nie papież. Duch Święty jest Jego Następcą. On został posłany przez Boga, aby prowadził nas do wszelkiej prawdy (Ew. Jana 16:7-15), a Pismo Święte zostało nam dane dla nauczania, przekonywania, poprawiania i kształcenia w sprawiedliwości (2 Tymoteusza 3:16). Chrystus nie pozostawił swojego kościoła w rękach ludzi. On sam jest w dalszym ciągu jego Głową. On przemawia do nas przez swoje nieomylne Słowo, Pismo Święte i przez swego wszechobecnego i nieomylnego Ducha Świętego. Pamiętajmy, że Jezus jest Opoką i jedyną Głową kościoła (1 Koryntian 3:11). "Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus". Skałą jest Chrystus: 1 Koryntian 10:4 - "I pili ten sam duchowy napój. Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a ta skała - to był Chrystus". On jest Głową kościoła: Efezjan 1:22-23 - "I wszystko poddał pod Jego stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko wszelkimi sposobami". Jest kamieniem węgielnym: Efezjan 2:20 - "Zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus". Około trzydziestu czterech razy w Starym Testamencie Bóg jest nazwany Skałą (Opoką) lub Skałą Izraela. Biblia wyraźnie naucza, że gdy Jezus założył swój kościół, On miał być jego jedyna Głową. Duch Święty miał być Jego Żastępcą i Przewodnikiem kościoła, a Biblia jest jedynym autorytetem w sprawach wiary i moralności. Wszyscy prawdziwi chrześcijanie tworzą PRAWDZIWY KOŚCIÓŁ (ci, w których zamieszkuje Duch Święty, którzy wierzą w naukę Chrystusa i są Mu posłuszni). Prawdziwi wierzący są w Biblii nazwani "chrześcijanami", nie "katolikami". Dzieje Apostolskie 11:26 - "Uczniowie zostali nazwani chrześcijanami". Dzieje Apostolskie 26:28 - "(...) przekonałbyś mnie i zrobił ze mnie chrześcijanina". 1 Piotra 4:16 - "(...) cierpi jako chrześcijanin". Nie było katolików, dopóki chrześcijaństwo nie przemieszało się z pogaństwem, tworząc religię państwową około roku 315 po Chrystusie.Prawdziwi chrześcijanie byli posłuszni Bożemu słowu i nie przyłączali się do pogańskiego zepsucia. Bramy piekła nie przemogły prawdziwych wierzących. Jest ich niewielu, a ich droga jest wąska. Wolą cierpieć męczeństwo niż zdecydowąć się na kompromis wobec słowa Bożego lub wyprzeć się swojego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. "Ludu mój, wyjdźcie z niej, byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli" (Dzieje Apostolskie 1:4). Wierzący nie mogą utożsamiać się z fałszywymi kościołami lub takimi, które zgadzają się na kompromis! PAPIEŻ Papież nazywany jest "Ojcem Świętym" (patrz encyklika papieża Leona XIII). Jest również nazywany "naszym Najświętszym Panem", papież Pius X (patrz "Przysięga kardynaów"). Moreri, slawny historyk, powiedział: "Wojna przeciw Papieżowi jest wojną przeciw Bogu, wiedząc, że Papież jest Bogiem, a Bóg jest Papieżem". Decjusz powiedział: "Papież może zrobić wszystko, co może zrobić Bóg". Papież Leon XIII powiedział o sobie: "Najwyższym nauczycielem w kościele jest Biskup Rzymu. Jednośc umysłów wymaga więc, obok doskonałej zgodności w jednej wierze, całkowitego podporządkowania się posłuszeństwa woli Kościoła i Biskupa Rzymu jak samego Boga". Papież Pius X powiedział: "Papież jest nie tylko przedstawicielem Jezusa Chrystusa, lecz jest samym Jezusem Chrystusem ukrytym pod zasłoną ciała. Czy papież mówi? To mówi Jezus Chrystus". Papież Pius XI stwierdził: "Wiecie, że jestem Ojcem Świętym, reprezentantem Boga na ziemi, Zastępcą Chrystusa, co oznacza, że jestem Bogiem na ziemi". Wszystko to są bluźnierstwa! Izajasza 44:8 - "Czy jest Bóg oprócz mnie?" Ew. Mateusza 23:9 - "Nie nazywajcie nikogo na ziemi swoim ojcem". Efezjan 4:5 - "Jeden jest Pan". Filipian 2:11 - "Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca". 1 Piotra 5:3 - "Nie jak ci, którzy ciemiężą gminy". 1 Piotra 5:1-4 - "Proszę ja, również starszy". Piotr nazwał siebie starszym, nie papieżem. Nie zgodził się, żeby któs klękał przed nim (Dzieje Apostolskie 10:25-26) mówiąc: "Wstań, ja też jestem człowiekiem". Apostolowie kłócili się ze soba o to, kto jest największy w Królestwie (Ew. Mateusza 18:1 - "W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?"), co oznacza, że nie wiedzieli nic na temat tego, jakoby Piotr miał być Głową Kościoła. Piotr i inni apostołowie mogliby cieszyć się bogactwem i władzą, jaką mają rzymscy papieże, gdyby tylko chcieli. Potrafili pociągać za sobą tłumy, mogli uzdrawiać chorych i wskrzeszać umarłych oraz dokonywać wiele innych cudów. Mogliby nagromadzić wiele złota i bogactw i dowodzić zwycięskimi armiami, ale rozdawali wszystko, co składano u ich stóp (Dzieje Apostolskie 4:37 - "Sprzedał ziemię, którą posiadał, a pieniądze przyniósł i złożył u stóp Apostołów"; Dzieje Apostolskie 3:6 - "Nie mam srebra ani złota - powiedział Piotr - ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!").Cieszyli się, że zostali uznani za godnych cierpieć dla imienia Jezusa Chrystusa (Dzieje Apostol Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Nieuświadomione niewolnictwo 02.05.07, 10:55 "Tych zaś, przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu, i zabijcie na moich oczach." (Łukasz 19:27). Jak widać, świat nie podlega przyrodniczemu fatalizmowi, tylko odpowiedzialni są zań ludzie. Proces wyzwolenia człowieka uciskanego rozpoczyna się w chwili, gdy sobie to uświadamiamy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: W 98% skatoliczonym społeczeństwie 06.07.06, 01:35 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3465398.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico PKP nie zapłaciło za "papieski pociąg" 06.07.06, 16:35 Producent "papieskiego pociągu" - nowosądecka firma NEWAG - do tej pory nie otrzymał pieniędzy za wykonanie pojazdu - pisze "Dziennik Polski". Gazeta dowiedziała się, że papieski pociąg został wydzierżawiony spółce PKP Przewozy Regionalne na trzy miesiące. Informację potwierdził prezes firmy Zbigniew Konieczek. Nie chciał jednak rozmawiać na temat tego, dlaczego do tej pory firmie nie zapłacono za usługę. Konieczek zastrzegł, że opłata za dzierżawę to tajemnica handlowa. Rzecznik prasowy PKP Przewozy Regionalne Łukasz Kurpiewski dodał, że w tej sprawie negocjacje wciąż trwają. Dziennik podaje, że umowa dzierżawy pociągu wygasa w sierpniu. Czy do tego czasu uda się wszystko uzgodnić? Chcemy, by do tego doszło jak najszybciej - mówi rzecznik. "Pociąg papieski" kursuje na trasie Kraków - Łagiewniki - Wadowice od ponad miesiąca. Nie wyobrażam sobie, by teraz mogło dojść do zawieszenia kursów - mówi Ryszard Rębilas z Małopolskiego Zakładu Przewozów Regionalnych. Już teraz cieszy się on dużym zainteresowaniem, a od września, gdy zacznie się rok szkolny, zapewne przybędzie wycieczek - dodaje. Idea uruchomienia połączenia zrodziła się we wrześniu ubiegłego roku, podczas pielgrzymki kolejarzy do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikch. W ekspresowym tempie opracowano projekt i wykonano pojazd, a 27 maja - podczas pobytu w Polsce - poświęcił go papież Benedykt XVI. Regularnie pociąg zaczął kursować 3 czerwca. "Dziennik Polski" informuje, że pociąg wyposażony jest w klimatyzację i monitoring; ma toalety przystosowane dla niepełnosprawnych. Podczas podróży pasażerowie pociągu papieskiego mogą oglądać filmy o Janie Pawle II i - w kilku wersjach językowych - słuchać audycji o jego pontyfikacie. (PAP) wiadomosci.wp.pl/kat,17511,wid,8381755,prasaWiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Bez miłosierdzia dla JP2 09.07.06, 03:52 Surowa ocena samego papieża, jego kultu i ludzi ów kult szerzących, którzy za nic sobie mają jego poparcie dla krwawych dyktatorów, lekceważenie dramatu gwałconych kobiet lub bezwzględny zakaz stosowania prezerwatyw, nawet tam, gdzie epidemia AIDS osiągnęła rozmiary zagrażające wyniszczeniem całych narodów. www.prometeusz.org/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Znowu cystersi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.07.06, 12:53 Kraków oddał siedem atrakcyjnych działek cystersom. - Komisja Majątkowa przy MSWiA zdecydowała o tym w trybie niejawnym. To sprzeczne z konstytucją! Na dodatek od tej decyzji nie możemy się odwołać - alarmował w czwartek prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. Na jednej z działek, u zbiegu ulic Kapelanka z Brożka, krakowscy kupcy chcieli wybudować centrum handlowe, na kupno innej miasto ogłosiło przetarg, a oferenci wpłacili już wadium. - Jeszcze inną zamierzaliśmy dać misjonarzom w ramach przygotowywanej ugody. Ale cystersi nam je podebrali - oskarża prezydent. W sumie chodzi o grunty o łącznej powierzchni ponad trzech hektarów i wartości 24 mln zł. Żaden z nich nie był w przeszłości własnością cystersów. O stracie tych działek miasto dowiedziało się z orzeczenia Komisji Majątkowej. Kto wskazywał działki? - Pełnomocnik cystersów - mówią krakowscy urzędnicy, którzy równocześnie zastanawiają się, skąd prawnicy opactwa mają informacje o miejskich działkach. - Może od radnych, którzy przecież podejmują uchwały o sprzedaży gminnego mienia? Była ugoda, nie ma ugody Działki przeszły na własność opactwa na mocy ustawy z 1989 roku o stosunku państwa do Kościoła. Potraktowano je jako tzw. mienie zamienne. - Nikt nas nie pytał, czy na przykład nie wolelibyśmy płacić odszkodowania. Poza tym w 1994 roku miasto zawarło z cystersami ugodę zamykającą sprawę - mówi Andrzej Oklejak, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. prawnych. Dziesięć lat po tej ugodzie cystersi wystąpili jednak do komisji z ponownymi roszczeniami, wskazując, że w poprzednim dokumencie nie było sformułowania, iż ugoda wyczerpuje wszystkie roszczenia. Sprawa jest tym bardziej uciążliwa dla miasta, że Komisja Majątkowa jest organem jednoinstancyjnym - od jej orzeczeń nie można się odwołać. - To niewyobrażalne, by w państwie prawa stosować takie metody - oburza się Majchrowski. Komisja Majątkowa pisze jednak w uzasadnieniu swego orzeczeniu, że zawarcie ugody nie było możliwe, bo przedstawiciele prezydenta Krakowa nie chcieli "rozważyć propozycji ugodowych". Jak było naprawdę? Z dokumentów wynika, że Komisja Majątkowa wezwała miasto do zawarcia ugody i przekazanie cystersom wskazanych działek. Krakowski magistrat odpisał, że ma wątpliwości, bo ugodę z opactwem cystersów już raz zawarto, a poza tym działki te są przeznaczone na inne cele. - Komisja na to pismo nie odpowiedziała, tylko na niejawnym posiedzeniu zdecydowała o przekazaniu działek - żalą się urzędnicy. To nie koniec roszczeń Prezydent wezwał komisję, by uchyliła swą decyzję. Pisał też do ministra spraw wewnętrznych Ludwika Dorna. Na żadne z tych pism odpowiedzi nie otrzymał. - Wobec tego jutro wniosę skargę do sądu administracyjnego, a jeśli i to nic nie da, to do Trybunału Konstytucyjnego. Zwróciłem się też do sądu wieczystoksięgowego o zawieszenie postępowania w sprawie wpisu do księgi wieczystej - dodaje prezydent. To nie koniec kłopotów Krakowa. Cystersi oszacowali swoje obecne roszczenia na 90 mln zł. Zakładając, że na razie odebrano miastu działki o wartości 24 mln zł, Kraków może się spodziewać kolejnych decyzji. - Jutro możemy się dowiedzieć, ze Komisja Mienia pozbawiła nas kolejnych działek. Trudno w takiej sytuacji gospodarować mieniem - alarmuje prof. Oklejak. Próbowaliśmy się skontaktować z Krzysztofem Mazurem, który jest pełnomocnikiem prawnym cystersów. Z jego kancelarii otrzymaliśmy jednak odpowiedź, że mecenas nie może udzielić informacji, bo - po pierwsze - jest na urlopie, po drugie zaś, nie zna ostatniego wystąpienia prezydenta Majchrowskiego dotyczącego tej sprawy. (Magdalena Kursa) miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3467996.html Odpowiedz Link Zgłoś
ubek-bubek Edek! Tu jesteś stary trepie monotematyczny. 10.07.06, 17:07 Z Olsztyna cię wykopali, to zanieczyszczasz forum Rzeszów. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Pomódl się 10.07.06, 17:12 "Wysławiam Cię, Ojcze, (...) że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom" (Mt 11, 25) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: W Wyrzucą z roboty kablujących proboszczów i biskupó IP: *.chello.pl 15.07.06, 13:02 Kraj PAP, msu /06:21 Sondaż: Odsunąć księży - byłych agentów "Życie Warszawy": Prawie połowa Polaków chce wydalenia ze stanu duchownego byłych tajnych współpracowników SB - wykazał sondaż. Zdaniem Polaków, księża współpracujący dawniej z SB nie powinni spowiadać, występować w mediach ani uczyć religii - wynika z badania firmy Mareco. Jeśli już, to widzimy dla nich miejsce w zamkniętym klasztorze. Blisko 43 proc. badanych uważa, że ksiądz, który w czasach PRL był agentem SB, powinien zostać wydalony ze stanu duchownego. Jednak zdaniem ks. prof. Remigiusza Sobańskiego, eksperta od prawa kanonicznego, w myśl kościelnych przepisów wykluczenie byłych agentów ze stanu duchownego nie wchodzi w grę. - To najsurowsza kara wobec księdza wyznaczana jedynie za najcięższe przewinienia: herezję, znieważanie postaci eucharystycznych, przestępstwa przy sprawowaniu sakramentu pokuty czy przymus fizyczny wobec papieża, tłumaczy prof. Sobański. - Poza tym ze stanu duchownego nie wydala się osób, które się nawrócą. REKLAMA Czytaj dalej Księdzu, który był współpracownikiem SB, większość Polaków odmawia moralnego prawa sprawowania funkcji biskupa - 76,9 proc., proboszcza - 74 proc, wykładowcy wyższej uczelni - 71,3 proc., roli eksperta kościelnego wypowiadającego się w mediach - 72,1 proc. i katechety - 68,4 proc. Byłych agentów niechętnie widzimy w roli kapelana w szpitalu lub ośrodku charytatywnym (55,5 proc.), a nawet jako kapelana pracującego w zamkniętym klasztorze (51,1 proc.). Według prawie 70 proc. badanych osoba taka nie ma również moralnego prawa do spowiadania. Mareco Polska to ośrodek badawczy będący członkiem Gallup International Association, międzynarodowej organizacji zrzeszającej firmy badawcze z ponad pięćdziesięciu krajów świata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Wyrzucą z roboty kablujących proboszczów i bi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.06, 23:21 Tak, jak wyrzucili Paetza, Moskwę i wielu innych "zasłużonych" dla WC sukienkowych ;)) Kłamstwo na chwałę bożą zrosło się nierozerwalnie z chrześcijaństwem od samego początku jego istnienia. Zapoczątkowane przez św. Pawła, utrwalone przez pierwszych ojców kościoła, trwało przez cały okres rozwoju i trwa po dziś dzień. Oto co mówił św. Paweł: "...ale będąc chytrym, chytrością was podszedłem". (2 Kor., 12,16). "I stałem się Żydom jako Żyd, abym Żydy pozyskał". (l Kor., 9,20). "Wszystkim stałem się wszystko, abym wszystkie zbawił", (l Kor., 9,22). "Albowiem jeśli prawda Boga przez moje kłamstwo obfitowała ku chwale Jego, czemuż jeszcze i ja bywam osądzon jako grzeszny?" (Rz., 3,7). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: E4r2c "pielgrzymka" Radyjomaryjan IP: *.chello.pl 15.07.06, 14:08 video.google.pl/videoplay?docid=-2022981497114401972&q=zabawne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: "pielgrzymka" Radyjomaryja IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.06, 23:23 Tak, jak spora część ostatnich pielgrzymek, o których w swych newsach informują media. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Libacja alkoholowa na wyjeździe modlitewnym 10.08.06, 23:59 Weekendowy wyjazd dwóch nastolatek z Gdyni zakończył się w szpitalu. Dziewczyny przebywały, wraz z kilkunastuosobową grupą modlitewną, w domku letniskowym w Przewozie w gminie Chmielno, pod opieką księdza. W nocy z piątku na sobotę młodzież urządziła alkoholową libację, która zakończyła się wypadnięciem z okna dwóch nastolatek. wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8449192,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Bezrobotni popracują w kościołach i parafiach? 15.07.06, 23:28 Osoby bezrobotne będą mogły za publiczne pieniądze pracować w kościołach czy parafiach. Jak pisze "Życie Warszawy", takie zmiany szykują posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Budżet państwa refundowałby pensję takiego pracownika do wysokości zasiłku dla bezrobotnych oraz opłacał składki na ubezpieczenie. Pomysłodawcy projektu zastrzegają, że nie chodzi o prace budowlane, tylko o pomoc w prowadzonych przez Kościół ośrodkach pomocy społecznej. REKLAMA Czytaj dalej Obecne przepisy zabraniają zatrudniania bezrobotnych w ramach prac interwencyjnych, jeśli miałyby one być wykonywane na rzecz Kościoła, związku wyznaniowego, partii politycznej bądź związku zawodowego. Inicjatorzy zmian uważają, że Kościoły powinny zostać z tej listy wyłączone, bo to one w dużej mierze zajmują się sprawami, na które pieniędzy brakuje państwu. Propozycja podoba się duchownym. Ojciec Filip Buczyński, szef Stowarzyszenia im. Małego Księcia z Lublina, które prowadzi hospicjum dla dzieci, pytany o opinię w tej sprawie uważa, że to dobry pomysł. Zaczynam budować dom rehabilitacyjny. Będę potrzebował ludzi - mówi. finanse.wp.pl/POD,2,wid,8386712,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Jak Agencja robiła Kościołowi dobrze 16.07.06, 22:12 Od początku działalności, tj. od 1992 r., do 31 grudnia 2004 r. Oddział przekazał kościelnym osobom prawnym 9 tys. 163 ha gruntów, czyli 39 proc. wszystkich (23,5 tys. ha) rozdysponowanych nieodpłatnie nieruchomości. „Według uregulowań prawnych przekazane kościołom grunty z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa miały być przeznaczone na utworzenie lub powiększenie gospodarstwa rolnego, a w odniesieniu do niektórych kościołów także na cele charytatywno-opiekuńcze lub oświatowo-wychowawcze. Tymczasem, jak wykazała kontrola, kościoły zbywały te grunty, i to w krótkim czasie po ich przekazaniu. Na terenie działania Oddziału we Wrocławiu dotyczyło to gruntów o powierzchni co najmniej 4 tys. 534 ha, a więc blisko połowy z dotychczas przekazanych, uzyskując przychody nie mniejsze niż 25,3 mln zł” – czytamy w „Informacji o wynikach kontroli”. Na przykład: * parafia Apostołów Piotra i Pawła w Oławie, już po 15 miesiącach od przekazania jej przez Agencję czterech działek w niezwykle atrakcyjnym inwestycyjnie Oporowie, trzy z nich sprzedała osobie fizycznej; * w tym samym Oporowie, przy ulicy Avicenny, wrocławska parafia Marii Magdaleny otrzymała 15 hektarów. W umowie nieodpłatnego przekazania Agencja wyceniła nieruchomość na 54,3 tys. zł. Po roku parafia sprzedała ziemię Państwowemu Przedsiębiorstwu Użyteczności Publicznej „Poczta Polska” z siedzibą w Warszawie za... 4 mln 200 tys. zł. Oczywiście Agencja powinna w takich przypadkach zrobić Kościołowi kuku i skorzystać z – poprzedzonego weryfikacją ceny – ustawowego prawa do pierwokupu. Żeby oszczędzić wielebnym przykrości, sięgano do najbardziej pokrętnych argumentów. Więcej: www.faktyimity.pl/index.phtml oraz w wydaniu papierowym. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Nowy dekalog ratunkiem dla Rydzyka 17.07.06, 02:14 Toruńska rozgłośnia otrzyma od rady zbiór zasad, którym powinni kierować się pracujący w niej redaktorzy i dziennikarze. - Chodzi o to, aby przekaz rozgłośni był zgodny z nauczaniem Kościoła oraz zapisami umowy między Konferencją Episkopatu Polski a zakonem redemptorystów i statutami toruńskiej rozgłośni - mówił KAI ks. Wacław Depo, współprzewodniczący rady programowej Radia Maryja. Radę , której przewodniczy ks. Depo, powołał na początku maja Episkopat. - Chodzi o to, aby Radio Maryja miało charakter uniwersalny, katolicki, a nie zawężało się do jednego nurtu. Dokument będzie zawierał m.in. założenia teologiczne, wskazywał na wymiar eklezjalny tego katolickiego środka społecznego przekazu. Będzie też zwracał uwagę na osobistą odpowiedzialność za przekaz rozgłośni jej dziennikarzy i redaktorów - tłumaczy ks. Depo. "Dekalog" przypomni, że katolicka rozgłośnia nie powinna się wiązać z żadnym ugrupowaniem politycznym. Będzie w nim też zalecenie, aby redaktorzy prowadzący audycje w Radiu Maryja, np. "Rozmowy niedokończone", reagowali, gdy słuchacze będą wygłaszać na antenie opinie niezgodne z nauczaniem Kościoła. Radio ma też - zgodnie z "Dekalogiem" - zapraszać do audycji osoby kompetentne, których opinie i komentarze są zgodne z duchem nauki Kościoła. Opracowaniem "Dekalogu" zajmie się jeden z członków rady - ks. prof. Jerzy Troska, teolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Cały zespół omówi go na najbliższym spotkaniu rady po wakacjach. Nad wypełnianiem tych zaleceń czuwać będą prowincjał redemptorystów i biskupi. (Katarzyna Wiśniewska) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3485470.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) lipcowy św.Mikołaj IP: *.chello.pl 17.07.06, 21:29 www.ojciec-dyrektor.de/2412/rydzyk.jpg znalazłem w sieci. dostojny ten św.Mikołaj. chociaż lipiec ale vlepiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: lipcowy św.Mikołaj 18.07.06, 00:12 A cóż to za różniaca w jakim miesiącu. Kasa kościelna gregoriańskich sezonów nie zna :) Odpowiedz Link Zgłoś
edico Nowy biznes kościelny - Pielgrzym do wynajęcia 26.07.06, 23:39 W archidiecezji lubelskiej wpadli na ciekawy pomysł. Jeżeli ktoś nie ma czasu, aby wziąć udział w pielgrzymce, może opłacić jej koszty osobom, których na to nie stać. Osoby, które będą uczestniczyć w pielgrzymce dzięki swoim fundatorom mają się modlić w ich intencjach - czytamy w "Gazecie Wyborczej". Pomysłodawcą uruchomienia funduszu pod nazwą "Idę z Tobą" jest ksiądz Mirosław Ładniak z Lublina, który zaobserwował, że dla wielu osób kwota, którą należy zapłacić za udział w pielgrzymce jest zbyt wysoka. Ksiądz chciał pomóc osobom będącym w trudnej sytuacji materialnej. Każda osoba, która ma problemy finansowe, a ma ochotę wziąć udział w pielgrzymce powinna się zgłosić do swojego proboszcza, który zapisze ją na listę chętnych. Istnieje również druga lista, na którą wpisuje się tych, którzy chcieliby pójść do Częstochowy, jednak nie mają na to czasu. Proboszczowie pomagają następnie skontaktować się obu osobom oraz sprawdzają, czy osoba, która się do nich zgłosiła rzeczywiście potrzebuje finansowej pomocy. Osoby, której pójdą na pielgrzymkę, za którą zapłaci fundator będą się modlić w intencji przez niego wskazanej oraz z pielgrzymki wyśle kartkę z podziękowaniami. Ksiądz Mirosław Ładniak chce aby fundusz miał stałe miejsce w organizacji pielgrzymek. Pomysłodawca akcji liczy także, że fundatorzy będą pomagać innym również po pielgrzymce. newsroom.gery.pl/notka,10474.html?rss Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sio czerwone? i co w tym pomyśle nie tak? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.06, 09:12 to że upał Ci walnął na głowę i wszystko jest nie tak jak byś chciał? Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: peconia non olet 29.07.06, 12:24 Tyle właśnie treści tkwi w tych frazeologizmach czerwony człowieczku. A że to nie są żarty, upewnij się w kontaktach ze swymi pobratymcami z Ameryki. Bacz uważnie, byś nie został wylulany ich śladami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sio czerwone Re: peconia non olet IP: *.68.78.60.pppoe78.tnp.pl 29.07.06, 17:18 A Ty nie uważasz że pieprzysz trzy po trzy? A może właśnie Tobie przydałby sie jakiś pielgrzym, który by się modlił za Tobą? Szczególnie o rozumek? Bo w Twoich wywodach tylko nienawiść. Co Tobie przeszkadza że jakiś pielgrzym pomodli się za takiego co nie może w danej chwili pójśc na pielgrzymkę? Tylko durnie i przygłupy z tego się naśmiewają. A zresztą wszystkie Twe wywody sprowadzają się do jednego: znaleźć jak najwięcej negatywów w katolickiej wierze. Ale, żebyś nie wiem jak się starał i zakładał tysiące podobnych wątków to i tak przegrasz, KK przetrwał dwa tysiące lat i ataki to marksistów, leninków, hitlerków i tym podobnych durniów i istnieje nadal. Tak więc Ty mu nie zaszkodzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: peconia non olet IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.06, 23:27 "Potrzeba tylko trochę żargonu, aby ludzi oszukiwać. Im mniej co rozumieją, tym więcej uwielbiają. Nasi przodkowie i doktorzy często mawiali nie to, co myśleli, lecz to, co okoliczności i potrzeba dyktowały". (Grzegorz z Nazjanzu w liście do św. Hieronima) Zupełnie nieźle mieścisz się w tych ramach przeganiany czerwońcu :)) Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: święcenie boiska 16.09.06, 03:49 Dziś byłam na otwarciu nowego boiska na Ursynowie, poniewaz gram w tamtejszym klubie. Bardzo mnie zastanowiło co robią tam księża (w liczbie trzech). Okazało sie ze przyszli oni poswiecic boisko i obdarowac burmistrza i radnych ksiazkami S. Dziwisza. Czytali fragmenty pisma swietego a ich wypowiedz/kazanie było 2 razy dłuższe niz wszystkie inne razem wzięte... Czy takie "msze"w publicznych miejscach i święcenia są powszechne ? Bo ja spotkałam się z czymś takim pierwszy raz... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=48370998 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Spuścizna po JP2 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.07.06, 21:55 Wszystko to by mi zupełnie wisiało, gdyby nie mająca precedensu w cywilizowanym świecie przyjęta forma funkcjonowania Krk w 3RP. Wierz mi, że wewnętrzne modelowanie zwolenników takiej czy innej ideologii jest mi zupełnie obojętne, dopóki jest realizowana w sposób nie narzucający konieczności znoszenia takich rozwiązań, które mnie absolutnie nie odpowiadają zarówno ze względów moralnych jak i logicznej budowy tej konstrukcji. "[Jan Paweł II] podkreśla z naciskiem, że ludzkość nie może żywić żadnej nadziei na utworzenie trwałego ogólnoświatowego systemu, jeśli nie będzie miał za swą podstawę chrześcijaństwa rzymsko-katolickiego.... " "Chcemy czy nie, gotowi czy nie, wszyscy jesteśmy zaangażowani..." "Rywalizacja toczy się tylko o to, kto utworzy ten pierwszy ogólnoświatowy system rządów, jaki kiedykolwiek zaistniał wśród narodów ziemi. Dotyczy tego, kto pozyska i posłuży się siłą autorytetu i kontroli zarówno nad każdym z nas indywidualnie, jak nad nami wszystkimi w społeczeństwie...." "Nasza droga życia, jako pojedyncze osoby i obywatele narodów; nasze rodziny i prace; nasz zawód, : pieniądze; nasze systemy szkolnictwa, nasze religie, a także nasze kultury; nawet symbole naszej narodowej tożsamości, które większość z nas zawsze traktowała jako coś oczywistego - wszystko to zostanie radykalnie i na zawsze zmienione. Nikt nie może być wolny od jego efektów. Ani jedna dziedzina naszego życia nie pozostanie nienaruszona." (Za: Malachi Martin, The Keys Of This Blood, 1990, ss. 15, 492) Czy na prawdę nic to Ci nie mówi??? Przecież nawet pobieżna lektóra Biblii (a ja się jej dopiero trochę uczę) wykazuje sporo wcale nie błachych wątpliwości. Ja oczywiście mogę błądzić poszukując wyjaśniuenia, ale papieże typu Aleksander VI, Bonifacy VIII, Kalist III, Formozus, Jan VIII i wieli wielu innych wypowiadających się jeszcze w sprawach wiary ex catedra??? Przykre jest tylko jedno, że w ferworze tej krucjaty zapomina się o tym, co u innychtak usilnie się krytykuje. Może słuszniej było by uszczęśliwić siebie dając spokój innym? Osobiście proponuję zacząć budować tę własną domenę szczęśliwość w oparciu o poznanie Biblii a nie głoszenie tego, czego tam wcale nie ma. Dla wyjaśnienia, autor Malachi Martin, który był profesorem Watykańskiego Papieskiego Instytutu Biblijnego, jest ekspertem w kwestiach związanych z kościołem rzymsko-katolickim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirka Re: Spuścizna po JP2 IP: *.odnxx4.adsl-dhcp.tele.dk 08.09.06, 21:38 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=427&w=48012568 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Spuścizna po JP2 16.09.06, 03:56 Gość portalu: vectra napisał(a): Córka wróciła z rozpoczęcia roku w gimnazjum i okazało się, że ma 2 godziny religii w tygodniu...szlag mnie lekko trafil bo angielskiego tylko 3 godziny - przy obecnych planach, że trzecioklasiści będą zdawali egzamin z języka wydaje się to być nieporozumieniem. I stąd moje pytanie: czy szkoła ma obowiązek zapewnić dziecku jakieś inne zajęcia gdy rodzice zdecydują, że na religię chodzić nie będzie? Czy w ogóle można zdecydować, że nie będzie chodziła na religię? Chcę wiedzieć jak to jest w innych szkołach zanim pójdę do naszej... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=427&w=48012568 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Milczenie papieża - a więc poważny problem wiary 16.09.06, 04:58 lliberte napisał: Powstaje wtedy pytanie, które także zawarłem w liście do Benedykta XVI: czy Jezus swoim cierpieniem odkupił grzechy innych istot na obcych planetach (jeśli założymy, że istnieją), czy tylko i wyłącznie ludzi? Ten prosty wywód powyżej jest ledwie początkiem całej lawiny ciekawych aspektów związanych z tematem prawdziwości istnienia "E.T". Prawdziwy dramat zacząłby się wtedy, kiedy wreszcie by wylądowali! www.wiadomosci24.pl/artykul/watykan_mowi_o_e_t_4913.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Pokolenie JP2 znowu masakruje 30.10.06, 21:43 14-latka zmuszono do wypicia alkoholu i środka żrącego. Chłopiec został poparzony i pobity do nieprzytomności. Przebito mu pęcherz moczowy i inne narządy, miał uszkodzony odbyt, płuca i przełyk. Na brzuchu znajdowały się ślady przypalania i nakłuwania. Specjaliści oceniają jego stan jako krytyczny. Zatrzymano trzy osoby podejrzane w tej sprawie. Zarzut wykorzystania seksualnego nieletniego oraz spowodowanie u chłopca choroby realnie zagrażającej jego życiu postawiła policja w Łęczycy 18-letniemu mężczyźnie - poinformowała wieczorem prokuratura. Mężczyźnie grozi kara do 12 lat więzienia. REKLAMA Czytaj dalej W związku z tą sprawą, postawiono również zarzut nieudzielenia pomocy i rozpijania nieletniego 27-letniemu mężczyźnie. Ciężko pobity chłopiec trafił w sobotę do łódzkiego szpitala. Przeszedł 9-godzinną operację. Rokowania na temat jego stanu zdrowia są trudne - mówi szef oddziału Intensywenej Opieki Medycznej profesor Andrzej Piorowski. Wyjaśnia, że dziecko zostało zmasakrowane. Dodaje, że nigdy nie widział tak zmasakrowanego ciała. Do zdarzenia doszło w środę wieczorem lub w czwartek rano, gdy Krystian nie wrócił do domu na noc. Spędził ją prawdopodobnie w towarzystwie swoich oprawców. Następnego dnia, chłopiec wrócił do domu i trafił do łęczyckiego szpitala. Stamtąd jednak już na drugi dzień go zwolniono. Lekarze twierdzą, że być może to był błąd, bo obecnie wielu dysfunkcji organizmu nie da się wyregulować. Kiedy z nim rozmawialiśmy powiedział, że spadł z roweru. Później w rozmowie z matką przyznał, że został pobity i zmuszono go do wypicia alkoholu - wyjaśnił oficer prasowy łęczyckiej policji komisarz Dariusz Kupisz. Prokuratura czeka na ocenę biegłych dotyczącą doznanych przez chłopca obrażeń. Jeszcze w poniedziałek ma przesłuchać w tej sprawie zatrzymane pełnoletnie osoby. Również w poniedziałek ma zapaść decyzja, czy 16-latek będzie odpowiadał jak dorosły. (ak,sm) wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=8577020&rfbawp=1162236911.548&ticaid=12985 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mix Re: Spuścizna po JP2 ??? IP: *.adsl.inetia.pl 02.02.13, 02:36 O Janie Pawle II mówi każdy, ale z jego encyklik i przemówień nie chce się nam nawet zetrzeć kurzu (Tadeusz Pieronek). Źródło: Tygodnik Powszechny, 11 października 2004 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Kościelny i szef ministrantów podejrzani o molesto IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.07.06, 01:17 Kościelny i szef ministrantów podejrzani o molestowanie chłopców Policja ze Starogardu Gdańskiego zatrzymała 59-letniego kościelnego i 24-letniego szefa ministrantów z jednego z kościołów w tym mieście. Obaj są podejrzani o molestowanie seksualne co najmniej 10 ministrantów, mających mniej niż 15 lat. 59-latka zatrzymano na terenie parafii, a 24-latka w miejscu pracy. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że przestępstwa miały miejsce od 1996 do 2005 roku na terenie parafii. Na razie ustalono dziesięciu pokrzywdzonych, niewykluczone, że może ich być więcej - poinformowała Marta Rytwińska z zespołu prasowego pomorskiej policji. Mężczyznom podejrzanym o "wielokrotne doprowadzanie do czynności seksualnych chłopców poniżej 15. roku życia" grozi do 10 lat więzienia. Prawdopodobnie jeszcze w środę zostaną aresztowani przez sąd. www.kidprotect.pl/newsy/?cat=3item=1223&item=1223 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Ksiądz z parafianką oskarżeni w sprawie gwałtu 26.05.07, 11:26 Do 12 lat więzienia grozi księdzu z Częstochowy za gwałt na 20-letniej kobiecie. Na ławie oskarżonych obok swego byłego proboszcza zasiądzie też 30-letnia parafianka - za nakłanianie ofiary gwałtu do zmiany zeznań. W piątek prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia. Na początku września ubiegłego roku na policję zgłosiła się 20-letnia mieszkanka dzielnicy Północ i opowiedziała o okolicznościach gwałtu, jakiego miał się na niej dopuścić 43-letni Krzysztof J., proboszcz jej parafii. Do gwałtu miało dojść na plebanii, gdy kobieta przyszła porozmawiać z księdzem o szczegółach obozu rekolekcyjnego. Jeszcze tego samego dnia duchowny został zatrzymany. Księdzu przedstawiono zarzut gwałtu, a sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu duchownego. Jednym z dowodów były ślady przemocy na ciele kobiety. Potem duchownemu areszt zamieniono - po poręczeniu bp. Jan Wątroby - na dozór policyjny z zakazem opuszczania kraju i zakazem jakichkolwiek kontaktów z pokrzywdzoną. Ksiądz J. został odesłany przez przełożonych do jednego z klasztorów poza diecezją częstochowską. Tymczasem część parafian nie uwierzyła w winę swego proboszcza. Jedna z jego znajomych dotarła nawet do 20-latki i nakłaniała ją do wycofania oskarżeń. Teraz 30-letniej kobiecie postawiono zarzut nakłaniania do zmiany zeznań, za co grozi do trzech lat więzienia. Prokuratura nie zdradza żadnych szczegółów aktu oskarżenia. - Ze względu na dobro ofiary wystąpiliśmy do sądu o utajnienie aktu oskarżenia i procesu - mówi Romuald Basiński, rzecznik prokuratury. - Mogę tylko powiedzieć, że współoskarżona nie jest krewną księdza - dodaje Basiński. Aresztowanie księdza wykorzystał poszukiwany listem gończym oszust Sławomir Janas z Bielska-Białej. Dotarł do jego siostry i, powołując się na wpływy w kurii i wymiarze sprawiedliwości, wyłudził 10 tys. zł za obietnicę zwolnienia kapłana z aresztu. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3863176.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Kościół 5 x be... 20.07.06, 23:53 bogaty, bezkarny, bezczelny, bezideowy i bezduszny "Bogaty, bo ściąga haracz od wiernych, bierze pieniądze z budżetu i Unii Europejskiej, bezkarny - bo wyczyny księży uchodzą im na sucho, bezczelny - bo obraża wszystkich, którzy mają inne przekonania, bezideowy - bo koniunkturalny, i wreszcie bezduszny - bo wyrzucał domy dziecka z ich siedzib, aby je przejąć". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dfufjh Re: Kościół 5 x be... IP: *.range81-129.btcentralplus.com 21.07.06, 00:22 Negacja, lecz nie dla wszystkich? Dlaczego caly kosciol jest w blotcie? Sa dobrzy i zli jak ty i ja. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Kościół 5 x be... 21.07.06, 00:52 Uogólnianie zawsze jest pewnym nie uniknionym złem. W wypadku katolicyzmu ukrywanie zła pod płaszczykiem propagandowego dobra, czyni tę całą konstrukcję niezręczną, niezrozumiałą ze względu na serwowane rozbieżności między słowami a czynem czyniąć z tego wszystkiego daleko idącą hipokryzję kładącą się mniej lub bardziej zasłużonym cieniem na zwolenników tak okracznego oglądu świata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jf Re: Kościół 5 x be... IP: *.range81-129.btcentralplus.com 21.07.06, 01:20 Wiara -kosciol-dwa ksiezyce -jeden na dole drugi na gorze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Kościół 5 x be... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.07.06, 15:50 I jeden i drugi orze, jak może - oczywiście z cudzego :)) Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Kościół 5 x be... 05.05.07, 16:30 Na początek kilka cech Boga w tym Kościele. Przede wszystkim OKRUTNY, PODSTĘPNY, MŚCIWY. Dlaczego? Dlatego, że: ============ a) najpierw kusi Adama i Ewę, dająć im niby wolną wolę, ale doskonale wiedząc jak się zachowają, a potem ich wykopuje z raju (to tak jakbym położył na stole tabliczkę czekolady i wywalił dziecko z domu jak tylko ją otworzy!) b) za nieposłuszeństwo (jakie nieposłuszeństwo, skoro kuszenie odbywało się za jego wiedzą a zakazu konsumowania małżeństwa nie było i księdza, który mógłby udzielić im ślubu także nie?) Adama i Ewy karze innych ludzi!!! WSZYSTKICH! To jakiś absurd! c) nie dość, że wywalił ludzi z raju, to jeszcze jak mu się nie podoba ich zachowanie poza rajem (co to go obchodzi???) to spuszcza na ich klęski i nieszczęścia d) powoduje cierpienia milionów niewinnych ludzi na całym świecie e) skazuje własne dziecko na śmierć, by "uratować" ludzi. Ładny mi tata. (a jak ktoś powie, że on sam siebie poświęcił, to znaczy, że popełnił samobójstwo, a sam tego zakazuje) Załóżmy, że istnieje i że religie chrześcijańskie mówią o nim prawdę: - Każe bić sobie pokłony (modlitwy, masze itd) - Każe karać każdego kto nie oddaje mu czci - Każe na swoją chwałę budować sobie budowle z kamienia - zsyła nieszczęścia na ludzi tylko po to aby udowodnić sobie czy innym, czy ktoś jest mu wierny do końca (Hiob) Odpowiedz Link Zgłoś
ras_ajri Re: Ko.ściół Katolicki Sp z o.o. (cz. 2) 21.07.06, 15:16 Katolicy są winni większości zła w tym kraju. To jest moja opinia i mam do niej prawo. Tak jest. Bo zwalają winę za swoje własne niepowodzenia na Żydów, masonów, gejów etcetera, i nie widza jej u siebie, ale u innych. A winni są oni właśnie przez to zwalanie winy na innych. Zachowują sie w tym identycznie jak faszyści i naziści. Kazdy kto choć trochę się interesuje historią wie że to katolicy wywołali druga wojnę światową a konkretnie Eugeniusz Pacelli aka Pius XII który jako dyplomata doprowadził do przejęcia władzy przez Hitlera dzięki czemu Watykan zgarnął swój konkordat. Później ten katolicki papież wprost czarno na białym odmówił reakcji gdy proszono go by przyłączył się do krytyki palenia milionów Żydów w Auschwitz (Oświęcimiu). Teraz jakiś inny katolicki papież pojechał do Auschwitz i coś tam pieprzył, ale słowa nie powiedział ten zakłamany katokłamca o tym co jego organizacja zrobiła w przeszłości co zauwazyli ale nie w Polsce: www.beliefnet.com/story/192/story_19206_1.html . A to właśnie katoliccy biskupi pisali książki takie jak "Podstawy Narodowego Socjalizmu" (czyli nazizmu) oraz organizowali tzw. szczurze linie które wywoziły nazistów po ich przegranej w II wojnie do Argentyny. Takie są fakty (en.wikipedia.org/wiki/Alois_Hudal ). Tych katolików nigdy nie osądzono, a niektórzy z nich- liczni faszyści lub antysemici nawet zostali kanonizowani przez papieża Polaka. Żyjemy w kraju w którym media cenzurują rzeczywistość, broniąc katolików przed krytyką i sztucznie utrzymując prymat tej religii i jej wypaczonej wg mnie moralności katolickiej mimo że np. wszyscy prymasi tego kraju w ostatnich 100 latach byli antysemitami. Prymas Glemp napisał przemowę do książki zaciekłego antysemity Dmowskiego namawiającego ludzi aby prześladowali Żydów, i żeby zabrac ich własnośći i dać ją katolikom. Prymas Wyszyński był tak antysemicki że jeszcze po pogromie w Kielcach prasa pisała że wciąż wierzył w to że Żydzi robią macę z krwi katolickich dzieci, a prymas Hlond na krótko przed wojną nawoływał do bojkotu żydowskich sklepów: "Faktem jest że Żydzi walczą z Kościołem katolickim, tkwią w wolnomyślicielstwie, stanowią awangardę bezbożnictwa, ruchu bolszewickiego i akcji wywrotowej. Faktem jest, że wpływ żydowski na obyczajowość jest zgubny, a ich zakłady wydawnicze propagują pornografię. Prawdą jest, że Żydzi dopuszczają się oszustw, lichwy i prowadzą handel żywym towarem. Prawdą jest, że w szkołach wpływ młodzieży żydowskiej na katolicką jest na ogół pod względem religijnym i etycznym ujemny..." (cytat z angielskiej wikipedii) To kościół katolicki a nie kto inny wydawał w przedojwnnej Polsce gazety i broszury wzywające do fizycznej przemocy wobec Żydów, takie jak katolicki "Mały Dziennik" albo "Rycerz Niepokalanej". Po wojnie w której to w naszym kraju naziści spalili miliony Papież Jan Paweł II publicznie wychwalał Radio Maryja, i jeszcze przed śmiercią kazał kard. Deskurowi bronić tej antysemickiej, ksenofobicznej, pełnej teorii spiskowych katolickiej rozgłośni (sprawdź to: www.radiomaryja.pl.eu.org/nagrania/ ). Kurde trzeba być zupełnie ślepym żeby tego nie widzieć, albo zupełnie zakłamanym- i tacy są katolicy. Katolicyzm ma w sobie pełno takich przykładów zła, ba, nawet z 10 przykazań wycięto jedno a inne rozbito na dwa by liczba się zgadzała. O takich rzeczach można mówić i mówić. Pytanie- po co! To katolicyzm powoduje że ten kraj jest rządzony przez narodowych socjalistów (nazistów) oraz faszystów. Przecież oni wszyscy występowali w tym katolickim radio. To katolicyzm jest źródłem biedy w tym kraju. Kraje katolickie, takie jak Irlandia czy Hiszpania, odbiły się od biedy dopiero wtedy kiedy katolicyzm dosłownie roztrzaskano z hukiem na kawałki i katolicy przestali rządzić w nich. Katolicy to banda nie dostrzegających zła ludzi którzy uważają że ich Kościół robi coś dobrego, a jest zupełnie odwrotnie- Kościół katolików w tym kraju czyni największe zło, sieje megawielką nienawiść, i od zawsze, od zawsze był bez wyjątku tym który stał po ciemnej stronie mocy. Przecież katoliccy papieże dopiero w 1993 roku uznali Izrael, byli zaangażowani w różne systemy faszystowskie takie takie jak narodowokatolicki reżim Franco (ktoś pamięta Guernikę- to dzieło katolika Franco i niemieckich nazistów), reżim katolicki Salazara czy Pinoczeta. Papieże ogłosili że faszysta Mussolini był zesłany przez opatrzność. Mam dość katolików. Najbardziej mnie wkurzają ci którzy są katolikami i kłamią mówiąc że ich kościół czyni dobro i mi się tylko coś źle wydaje. A ja mam tego dośc i chcę by ktoś wyzwolił wreszcie mój kraj od katolików i ich katolickiej moralności która polega na odprawianiu ich katolickich obrzędów i uciskaniu niekatolików. W tym kraju nie moga rządzić katolicy bo są po prostu złymi ludźmi, przepełnionymi nienawiścią o religijnym czy rasowym podłożu. Katolicy to w większości nacjonaliści prześladujący ludzi innych narodowości, dążący do ich dyskryminacji społecznej czy ekonomicznej. Ja mówię: dosyć tego. Ja mam gdzieś katolików, i trzeba zrobić wielką, megawielką akcję która dotrze do ludzi i przekona ich by mieli gdzieś wszystkich katolików wraz z ich kościołem który stworzył największe w Europie hate radio szerzące nienawiść rasową, i którego miliony wyznawców to antysemici, naziści. Precz z tymi zakłamanymi katolikami którzy tego udają że nie widzą i próbują zmylić swoich krytyków mówiąc że to nie oni są tacy. Kościół katolików jest jeden, i jest jaki widać. I należy jechać po katolikach i pokonać główne źródło zła w tym kraju jakim jest katolicyzm i katolicy, także ci którzy się z tym niby nie identyfikują ALE KTÓRZY WCIĄŻ SĄ KATOLIKAMI. Wzywam do wielkiej antykatolickiej oddolnej rewolucji. Jak ludzie się temu zbiorowo sprzeciwią, i zaczną atakować katolików, zaczną krytykować nie ich samych, tylko to ich wyznanie które jest źródłem zła w tym kraju, to wówczas będzie coraz mniej zła i coraz mniej katolików. Należy rozklejać vlepki "Polska: IV Rzesza katolickiegho faszyzmu", "Polska Wolna od katolików", "Katolicyzm źródłem nienawiści", "Nie bądź obojętny na zło- walcz z katolicyzmem", "Katolicyzm- totalitarna religia opresji i nienawiści", "Katolicyzm- system zbiorowej manipulacji mas", "Wolna Polska- bez rządów katolickiej mafii", "Chcesz Wolnej Polski- nie bądź bierny, zwalczaj katolicyzm, bo to on jest źródłem zła". Należy tworzyć muzyke przeciw katolicyzmowi, należy twardo atakować wszystkich katolików wokół siebie za to że wspierają to zło. Tylko jak ludzie przestaną być bierni to się je wytępi. Złem jest katolicyzm, i trzeba być ślepym albo obłudnym by tego nie dostrzegać. Katolicyzm jest jeden, jest jeden kościół katolików, który zresztą ma jednego szefa. Taki jest katolicyzm, więc nie ma podziału katolików dobrych i złych, bo ci sami siebie oszukują udając że nie widzą zła. Jak się bedzie zwalczało katolicyzm, to będzie się zwalczało zło i wyzwoli ten kraj rządzony przez złych ludzi: katolików. Tylko że to ty musisz byc tym który sie sprzeciwi katolikom wokół siebie. Bo rewolucja zaczyna się od dołu. DOŚĆ WYMÓWEK- moja cierpliwość się skończyła, nie wiem jak twoja! Zwalczaj zło! Albo gnij w nim. Wybór jest twój. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Papieskie absurdy głoszone ex catedra 21.07.06, 18:51 1. Papież Marceli (293-303) składał ofiary w świątyni bogini Westy 2. Papież Liberiusz (352-366) uznał, że Jezus jest mniej ważny od Ojca. W zamian za to stronnicy arianizmu w Rzymie pozwolili mu wrócić z wygnania i pełnić urząd. Stanowisko Liberiusza było jawną herezją potępioną przez wszystkich biskupów i papieży 3. Papież Grzegorz wielki "skazał" nieochrzczone niemowlęta na wieczne męki piekła (dziecko, które zmarło po urodzeniu, a nie otrzymało chrztu, było potępione) 4. Papieże: Innocenty i Gelazy "skazali" na piekło dzieci ochrzczone, które nie zdążyły przyjąć I Komunii 5. Papież Leon Wielki (440-461) był twórcą papiestwa w dzisiejszym rozumieniu. Jako pierwszy zaczął sam "tworzyć objawienie" nazywając je "Boskim". Jemu pierwszemu wydało się, że jest następcą Św. Piotra, który był przywódcą apostołów 6. Papież Wirgiliusz (537-555) popierał heretyckie poglądy cesarza Justyniana, za co został ekskomunikowany (obłożony klątwą) i potępiony przez Sobór w Konstantynopolu 7. Na synodzie w Macon (585 r.) zawzięcie spierano się o to, czy łacińskie "homo" można używać w odniesieniu do kobiet, czy tylko do mężczyzn. Porozumienia nie osiągnięto, ale ustalono, że zwłoki mężczyzny wolno pochować obok zwłok kobiety dopiero wówczas, gdy te ostatnie ulegną całkowitemu rozkładowi. 8. Papież Honoriusz (625-638) wyśmiewał filozofów przypisujących Jezusowi dwie natury (boską i ludzką) oraz - co za tym idzie - podwójną wolę. Sobór Powszechny w Konstantynopolu i Synod Wschodni w Rzymie w 690 roku potępiły go za to, a następca - papież Leon II nazwał "bluźnierczym zdrajcą". Szósty Sobór Powszechny (680-681) uroczyście ogłosił omylność każdego papieża, który w sprawach wiary i moralności musi podlegać postanowieniom soboru; w przeciwnym razie może być heretykiem, jak każdy inny człowiek. Herezja papieża Honoriusza dotyczyła jednej z głównych prawd wiary i jest ciągle niepodważalnym dowodem na papieską niedoskonałość. Przez 1200 lat papieże, mniej lub bardziej chętnie, uznawali wyższość soboru - głosu wszystkich biskupów - nad swoimi ustawami 9. Sobór w Konstantynopolu (692 r.) obłożył ekskomuniką (klątwą) wszystkich chrześcijan noszących peruki. 10. Papież Stefan II (752) powiedział: "Małżeństwo wolnego mężczyzny z niewolnicą, gdy oboje są chrześcijanami, może zostać rozwiązane, aby pozwolić mężczyźnie ponownie się ożenić. 11. Papież Leon III (795-816) po raz pierwszy nadał tytułowi papieża (poczynając od siebie) przymiot "Władcy Świata", koronując przy okazji Karola Wielkiego na cesarza. Nie przeszkadzały mu w tym słowa Jezusa - "Królestwo moje nie jest z tego świata" oraz "Zostawcie cesarzowi, co cesarskie" - potępiające po wsze czasy mieszanie się Kościoła do polityki. 12. Papież Mikołaj I (858-867) głosił, że Eucharystię - Ciało Chrystusa można realnie dotknąć, pogryźć i strawić; Chrzest można przyjąć tylko w imię Syna, a Bierzmowanie udzielane przez księży uznał za nieważne i ...anulował. Ta ostatnia "mądrość" zadecydowała ostatecznie o rozłamie pomiędzy zachodnim i wschodnim kościołem, gdzie od wieków bierzmowali księża. Twierdzenie Mikołaja potępił następny papież Pelagiusz. Dzisiaj wszystkie wyznania chrześcijańskie uznają za wyróżnik swojej religii Chrzest w imię Trójcy Świętej. 13. Papież Hadrian II (867-872) ogłosił ważność ślubów cywilnych, które inni, np. Pius VII (1800-1823), potępili. 14. Papież Formozus został po śmierci w 896 roku wykopany z grobu i potępiony za herezję. Święcenia jego, a w konsekwencji tych, których sam święcił, unieważniono. Przez kilka następnych stuleci kolejni papieże unieważniali święcenia wielu kardynałów, biskupów i księży wyświęconych przez tamtych. Powodem było nagminne kupowanie wysokich dostojeństw w Kościele. W konsekwencji jednak sami papieże nie mogli się "połapać", jaka część ich owczarni żyje poza sakramentami, udzielanymi nieważnie przez "fałszywych" biskupów i kapłanów. Przekazywanie "lipnych" święceń stało się kościelną zarazą. 15. Papież Innocenty III (1198-1216) - twórca inkwizycji, która "pochłonęła" (według przybliżonych danych) ponad 50 milionów istnień ludzkich - przekazał uroczyste posłanie do rycerstwa wyruszającego na wyprawę krzyżową: "Mordujcie i zabijajcie wszystkich, a Bóg rozpozna swoich" Widać tu zdumiewające podobieństwo do najbardziej okrutnego rozkazu Adolfa Hitlera, skierowanego do żołnierzy Wermachtu przed wybuchem II Wojny Światowej. 16. Od 1207 roku przez trzy następne wieki w Niderlandach stosowano karę pielgrzymki za rozmaite przewinienia. W drogę wysyłano m. in. urzędników miejskich za złe wypełnianie obowiązków służbowych. 17. Papież Jan XXII był jednym z największych chciwców w historii papiestwa (1316-1334). Jako pierwszy na ogromną skalę zaczął sprzedawać odpusty od najcięższych nawet grzechów. Im więcej było morderstw, cudzołóstw i kradzieży - tym bardziej pęczniał skarbiec namiestnika Chrystusowego. Kiedy jego chciwość stała się tajemnicą publiczną, Jan musiał jakoś usprawiedliwić swój materializm wobec świata. W swojej bulli "Cum inter nonnullos" z 12 listopada 1323 roku uroczyście ogłosił: "stwierdzenie, że Chrystus i Jego apostołowie nie mieli żadnej własności stanowi wypaczenie Pisma Świętego". Wszystkich propagatorów życia w ubóstwie, na czele z Franciszkanami, papież Jan obwołał heretykami. Bardzo wielu z nich uwięziono, lub spalono na inkwizycyjnych stosach. "Nieomylny" zastępca ubogiego Chrystusa palił jego nielicznych, świętych naśladowców, a sam zmarł w opinii najbogatszego człowieka na świecie. Jego skarby oceniono na ponad 50 milionów florenów w złocie. 18. W roku 1320 w Awinionie biskup i legat papieski wytoczyli proces chrząszczom majowym pustoszącym kościelne pola. Kiedy pozwani, mimo wyznaczenia obrońcy z urzędu, nie stawili się na rozprawę, wyrok wydano zaocznie. Pod groźbą klątwy chrząszcze miały w ciągu trzech dni przenieść się na pole wyznaczone przez sąd biskupi. 19. W roku 1444 św. Berdnard ze Sieny, wysunął tezę, że lepiej gdyby kobieta "obcowała" ze swoim własnym ojcem w normalnej pozycji, niż gdyby miała czynić to z własnym mężem w "sposób przeciwny naturze" 20. W 1495 roku oficjalnie odnotowano w Polsce pierwszy przypadek kiły. Dotyczył pątniczki, która zaraziła się nią podczas pielgrzymki do Rzymu (hihi już dawno słyszałem że na pielgrzymkach wesoło jest...). 21. Papież Sykstus V (1521-90) Jego wielką pasją stało się przerobienie Biblii. Uroczystą bulla ogłosił światu, że tylko on - papież może rozstrzygać co jest w niej autentyczne, a co nie. Sam osobiście podjął się mrówczej pracy nad natchnionym tekstem, która trwała ponad 2 lata. Kiedy ukończył "dzieło", kolejną bullo "Aeternus Ille" nakazał całemu światu chrześcijańskiemu nie odchodzić "ani o jotę" od wydanie jedynie "prawdziwego, obowiązującego, autentycznego i nie kwestionowanego..." 22. W 1633 roku w Polsce wydano książkę ks. Wojciecha Dembołeckiego, w której ów uczony mąż starał się udowodnić, że w raju mówiło się... po polsku (dziś zapewne przyjęto by go na honorowego członka LPR). 23. Papież Klemens XI (1700-21) miał jedną wielką pasję - namiętnie potępiał wszystko i wszystkich. Między innymi zakazał i uroczyście potępił czytanie Pisma Świętego (w tym Nowego Testamentu) przez Chrześcijan. Ogłosił również, że ponad Biblią i zawartymi w niej Przykazaniami Bożymi stoi on - papież, bo tylko on wie najlepiej co jest dobre i prawdziwe. "...Nie ma ważniejszego obowiązku niż posłuszeństwo papieżowi" - napominał. 24. Papież Klemens XIV (1767-1774) rozwiązał Zakon Jezuitów, założony przez Pawła III, a Pius VII powołał go z powrotem. 25. Papież Urban VIII (1623-1644) zostawił po sobie przydomek "Pogromcy nowożytnej nauki". Sekundowało mu dzielnie kilka pokoleń papieży, aż do czasów współczesnych. Zaczęło się od Kopernika, który kilkadziesiąt lat wcześniej sporo "namącił" w kościelnej doktrynie o stworzeniu świata. Nie po raz pierw Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Religijne hajlowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.08, 16:07 www.pardon.pl/zdjecie/3/663377/53868 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Czym jest chrystianizacja Polski??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.07.06, 20:11 Chrześcijaństwo do terenów Polski zbliżało się dwoma drogami: - od południowego wschodu, z Bizancjum, przez Morawy, gdzie w połowie IX wieku przybyli misjonarze: Cyryl i Metody, którzy stworzyli tzw. obrządek; oraz - z południowego zachodu - z niemieckich arcybiskupstw bawarskiego i mogunckiego, skąd docierali misjonarze nauczający według obrządku łacińskiego. Otton I (w okresie znacznie późniejszym) planował założenie biskupstwa w Magdeburgu, które byłoby bezpośrednim zwierzchnikiem schrystianizowanych ziem słowiańskich. Zostało ono powołane w 968 roku - za późno o całe dwa lata, bowiem w 966 roku Mieszko wraz z całym swoim dworem przyjął chrzest. Wkrótce po tym fakcie rozpoczęto „metodyczną” chrystianizację całego kraju. Wielką zasługą Mieszka I było przyznanie Polsce statusu terytorium misyjnego, podległego bezpośrednio władzom papieskim w Rzymie, a nie któremuś z arcybiskupstw niemieckich (jak to miało miejsce w Czechach podległych bawarskiemu biskupstwu w Ratyzbonie; biskupstwo w Pradze utworzone zostało w 973, a w Ołomuńcu 975 roku), co świadczy zarówno o wielkiej świadomości politycznej jak i jego zdolnościach dyplomatycznych w sytuacji i władczej roli Watykanu, jaką odgrywało papiestwo w kwestiach organizacyjnych swego religijnego państwa rozciągającym się na całą Europę. Pierwszym polskim biskupem misyjnym został w 968 roku Jordan - z pochodzenia Włoch lub Francuz, a biskupstwo miało za swoją siedzibę Poznań. Czymże jest w końcu w tradycji polskiego katolicyzmu katedra w Gnieźnie, skoro jej budowę rozpoczęto w latach 970-tych, w której w 977 r. złożono do grobu żonę władcy, pochodzącą z Czech księżną Dobrawę (Dąbrówkę)???. - Odpowiedź wydaje się bardzo prosta i wynikająca wprost z dziwnie wstrzymanych dalszych prac archeologicznych w Bazylice Archikatedralnej św. Piotra i św. Pawła w tym mieście po odkryciu pozostałości zabudowań sprzed roku 968, kiedy to nastąpiło dopiero ustanowienie katedry św. Piotra. Nawracanie na chrześcijaństwo odbywało się pod przymusem i pod groźbą kary za opór. O terrorze towarzyszącym akcji misyjnej pisze wyraźnie Bonifacy w liście do biskupa Wimchesteru, Daniela. O Bolesławie Chrobrym powiadano, że "żelazem przymuszał do wieczerzy pańskiej". Wiadomo też, że łamanie postu kościelnego karał wybijaniem zębów' (W. Szafrański, 1979, Pradzieje religii w Polsce, Iskry, Warszawa, (s. 402)) Jednocześnie polecam dość syntetyczne opisy chrztu Polski i metod chrystianizacji: Sułowski Z., Pierwszy Kościół Polski, w: Chrześcijaństwo w Polsce. Zarys przemian 966-1979, red. J. Kłoczowski, Lublin 1992, s.30-33, 44-49; op. cit.: Początki Kościoła polskiego, w: Kościół w Polsce, t.1, red. J. Kłoczowski, Kraków 1966, s.70-90. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Metody chrystianizacji Polski IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.07.06, 20:24 Chrystianizacja najczęściej przebiegała w brutalny i prymitywny sposób. Niszczone były wszelkie oznaki rodzimej wiary, całkowicie zastępowane chrześcijańskimi symbolami - w miejscu świętych gajów i świątyń "kącin",kościoły a w dniach, w których obchodzono uroczystości religijne ustalano różnego rodzaju święta kościelne (no. Wszystkich Świętych). (PS. Chram (także kącina, niepoprawnie: kontyna lub gontyna) - głównie w średniowieczu (lecz spotykany także współcześnie) typ budowli sakralnej w rodzimowierstwie słowiańskim - miejsce spotkań, modlitw, nabożeństw i wróżb, którego rolę pierwotnie pełniły święte gaje. W języku ukraińskim i rosyjskim chram nadal jest powszechnie używanym określeniem świątyni. Głównie w związku z tym, że na terenach obecnej Polski chrystianizacja przeprowadzana była w szczególnie konsekwentny i bezkompromisowy sposób (a do tego stosunkowo wcześnie) największe odkrycia archeologiczne pozostałości tego typu budowli odnotowano poza granicami Polski. W związku z tym, w pewnych środowiskach badawczych przyjęto tezę, iż na terenach obecnej Polski tzw. pogaństwo słowiańskie (z powodu Chrztu Polski) nie rozwinęło się na tyle by wykształcić warstwę kapłańską oraz budować same chramy (co czyniło te ziemie swego rodzaju ewenementem zakładając, że takowe licznie spotykano u Słowian Zachodnich - m.in. w Szczecinie i Wolinie, a nawet wschodnich). Wraz z rozwojem nauki, a w konsekwencji z najnowszymi badaniami archeologicznym dowiedziono jednak (co od samego początku sugerowały odnośnie lokalizacji gontyn na terenie Polski liczne podania i legendy związane choćby z historią polskich miast lub wręcz chrześcijańskich sanktuariów - wówczas szczycono się niszczeniem pogańskich gontyn i budowaniem na ich miejscu świątyń chrześcijańskich), iż pod tym względem poziom kulturowy był dość wyrównany (choć generalnie, zdecydowanie większą popularnością cieszyły się tzw. Święte Gaje). Najbardziej znana kącina i zarazem główny ośrodek kultu Świętowita mieściła się w Arkonie na Rugii. W świątyni znajdował się ogromnych rozmiarów czterogłowy, drewniany posąg Świętowita z rogiem obfitości w dłoniach. Corocznie (w święto Libacji) róg ów napełniano nowym winem lub miodem, a z ubytku trunku przewidywano pomyślność przyszłych zbiorów. Gontyna pełniła też rolę wyroczni w innych dziedzinach życia plemiennego - po zachowaniu konia poświeconego bóstwu, określano np. przebieg planowanych wypraw wojennych. W mniej istotnych kwestiach żercy (kapłani) do odczytywania przyszłości posługiwali się rzucaniem losów lub jeszcze innymi praktykami magicznymi. W Arkonie funkcjonował także świątynny skarbiec pełniący funkcję skarbu publicznego Rugian. Zarówno skarbiec jak i sam chram strzeżony był przez specjalnie do tego wyszkoloną tzw. Drużynę Boga liczącą 300 konnych. A tak światynię opisywał Józef Ignacy Kraszewski w Starej Baśni: Leży kontyna na wyspie zewsząd wodą otoczonej jak Lednica nasza, długa hać i mosty prowadzą do niej, a gdyś już na ląd wszedł, dziewięć bram przebywać musisz, a do każdej z nich pukać i prosić się, bo u każdej stróż stoi czujny dniem i nocą, a pyta cię i opatruje. Nie puszczają zaś więcej jak trzech naraz do chramu. Kontyna stoi na podwyższeniu z trojgiem wrót w tynach, co ją otaczają, z których dwoje się tylko otwiera, a trzecie tajemne do wody prowadzą... Bóstwo stoi całe złocone w koronie na głowie, na rogach jeleni i kozłów, misternie wywyższone pod dachem purpurowym ze słupy malowanymi, a obok niego łoże jego królewskie purpurą zasłane... Miejscowości, w których według podań i przekazów znajdowały się średniowieczne budowle sakralne tego typu to: Arkona, Biały Kościół, Bugaj, Chełm, Chojnice, Działoszyn, Garbów, Gniezno (Wzgórze Lecha), Jodłowa, Kędzierzyn-Koźle, Koprzywnica, Koszalin (Chełmska Góra), Kraków, Mościsko, Myślenice, Nowosielce, Nysa, Odrzykoń, Ołobok, Radostowo, Rybnik, Starogard Gdański, Stołpie, Szczawnica, Szczecin, Świeradów-Zdrój, Warszawa, Widełki, Wojcieszów (Góra Połom), Wolin, Wrocław) W ten sposób stopniowo doprowadzano do eliminacji wcześniejszych wierzeń de facto zmieniając jedynie nazwy i formy ich obchodów. Lokalne bóstwa zostawały zastępowane przez kult świętych, a wizerunki bogów przekształcano najczęściej w ikony, tak więc we wczesnym średniowieczu większość obrazów przedstawiających Jezusa była identyczna z wcześniejszymi wyobrażeniami innych Bogów (czego łatwo dopatrzeć się również dzisiaj) i Bogów z lokalnego panteonu. (Ps. piszę z dużej litery, bo skoro wymaga to szacunku, to dla wszystkich Bogów jednocześnie) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sio czerwone Ed-owi coś walnęło, czyli wraca stare! IP: *.68.78.74.pppoe78.tnp.pl 22.07.06, 21:04 Ty pewnie kandydujesz do funkcji politruka? Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Ed-owi coś walnęło, czyli wraca stare! 22.07.06, 23:02 Nie ważne, gdzie ja być może kandyduje czy ewentualnie miałbym taki zamiar. Istotne są wręcz niepojęte granice głupoty zaściankowej parafiańszczyzny pozwalającą na tak daleko idącą eksploatację nie tylko materialną. Twój post odzwierciedlający Twą kompletną degrengoladę mieszaniny ukraińskiego z rosyjskim a będący wynikem tak zaimputowanej wizji świata znajduje się wręcz w tragicznym położeniu zaimputowanym funta kłaków wartymi wojnami religijnymi. Sięgnij chlopcze do historii w znacznie większym rozmiarze, niż na to stać Kaczą RP. Źródeł jest naprawdę dosyć. A że przechodzi to możliwości pojmowania zniewolonych absolwentów jakiejś parafialnej szkółki niedzielnej, świadczy tylko o formie dokonywanej edukacji na tym specyficznym materiale ;(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sio czerwone Re: Ed-owi coś walnęło, czyli wraca stare! IP: *.68.78.24.pppoe78.tnp.pl 23.07.06, 17:37 Jeżeli chodzi o historię, nie musisz mi jej tłumaczyć. Komuchy tak samo mi ją tłumaczyli wczasie mojej edukacji. Ty też tłumaczysz ją na swój sposób. Przytaczasz co dla Ciebie wygodne. A jeżeli wzorujeszsie na średniowieczu i marsiźmie-leniniźmie to nic dziwnego że piszesz bzdury. A pozatym małolaty nie będą mnie uczyły historii. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: A może to katolom nieustająco coś wali??? 23.07.06, 20:59 "Każda religia jest dobra, ale najgłupsza jest najlepsza" (papież Aleksander VI (1492-1503)) "Wierni chrześcijanie nie tylko nie mają prawa do obrony twierdzeń nauki, które są sprzeczne z treściami wiary, ale wręcz mają obowiązek uznać je za błędy, których podobieńatwo do prawdy jest złudne". (JP2 w encyklice "Wiara i rozum") Oznacza to więc, że rozum katolika powinien być używany tylko wtedy i w taki sposób, na jaki wiara wyraża zgodę. W istocie rzeczy oznacza to odrzucenie rozumu, któremu papież powierza rolę służebną wobec religii interpretowanej ex catedra dla swoich wiernych. Mieścisz się w tym zakresie wręcz doskonale, choć niektórzy potrafią w realizacji tak nakreślonych zadań ekumenizacji osiągać poziom niezwykle zaawansowany: www.ekumenizm.pl/content/article/2004092009211628.htm Odpowiedz Link Zgłoś
edico I znowi ci katolicy 16.08.06, 17:04 Konflikt wokół otwarcia sex-shopu w małej miejscowości niedaleko Nowego Jorku pokazuje, że w Ameryce każdy lokalny problem może szybko przekształcić się w wojnę kultur. W styczniu 2006 roku, prawie cztery i pół roku po zamachu na World Trade Centre, społeczna komisja planowania wydała gminie Nyack zgodę na otworzenie sex-shopu przy drodze 59. Przybytek ten, z ośmioma kabinami wideo, miał się mieścić w opustoszałym salonie samochodowym na rogatkach miasteczka. Pięciu członków miejskiej komisji planowania nie dostrzegało jego związku z zamachami z 11 września. Decyzja zapadła jednomyślnie, a poprzedziły ją starannie analizy i przemyślenia. Więcej: wiadomosci.onet.pl/1352421,2678,1,kioskart.html A katolicy skłonni są nadal tolerować pornografię, pedofilstwo i gwałty na dzieciach wyłącznie i tylko w wykonaniu księży katolickich ;(( Odpowiedz Link Zgłoś
edico Zabójstwo w Licwum Katolickim 16.09.06, 04:29 Absolwent Liceum Katolickiego Karol K. przed wejściem do jednego z liceów ogólnokształcących w Wieluniu (Łódzkie) ugodził śmiertelnie ostrym narzędziem - prawdopodobnie nożem - 18-letnią uczennicę tej szkoły. KATO-nauczyciele i księża z tej kocielnej placówki oświatowej finansowanej przez pastwo próbują teraz znaleźć w tym swoim systemie wychowawczym jakiś sens. - No właśnie, jaka nauka z tego płynie? - Że religia jest gó.. warta? - Że bozi nie ma? - A może to właśnie KATOLSTWO prowadzi do takich zwyrodnień i praktyk? W koncu katolicki misjonarz Athanase Seromba dochodząc swoich jedynie słusznych ideałów religijnych w Ruandzie też spalił 200 tys Tutsi w swoim kościele. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Brat Roger zamordowany w kościele 16.09.06, 04:37 Kobieta, która zaatakowała brata Rogera wtargnęła na środek świątyni, w miejsce, w którym tradycyjnie gromadzili się zakonnicy wraz z założycielem Wspólnoty. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2871508.html?skad=rss Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Wraca niedość, że stare to i czarne 23.07.06, 21:09 Jedynie słuszne katolickie wzorce "Nie byłoby już pogan, gdybyśmy okazali się prawdziwymi chrześcijanami" - pisał święty Kościoła, Jan Chryzostom (350-407). - papież Jan XII (16 XII 955 - złożony z urzędu 963; zm. 14 V 964): Był wnukiem osławionej w dziejach Rzymu Marozii. Wybrany na papieża w wieku zaledwie 16 (18) lat. Koronował na cesarza króla Ottona I Wielkiego (962), co na kilkaset lat związało Stolicę Apostolską z cesarstwem; miało ono bronić papiestwa w zamian za przysięgę wierności. Otto podarował mu tzw. Privilegium Ottonianum, potwierdzający dotychczasowe donacje cesarzy dla Kościoła. Oskarżony o niemoralne życie (zarzucano mu m. in. kazirodztwo) został złożony z urzędu, a na jego miejsce wybrano papieża Leona VIII, którego Jan XII wkrótce jednak obalił. Z pałacu laterańskiego uczynił harem, a zginął w łóżku zamężnej kobiety, zabity przez jej męża. Bp Liutprand z Cremony napisał, że Jan XII "był już u kresu swego haniebnego żywota: zginął śmiertelnie ugodzony w głowę przez diabla w czasie cudzołóstwa w domu kobiety zamężnej". Miał wówczas 28 lat. - papież Jan XIII (l X 965 - 6 IX 972): Syn Teodory zw. Młodszą, brat Jana Krescencjusza I (zm. 984 r.), kuzyn Alberyka II ze Spoleto (niektórzy twierdzą, że był synem Jana Espicopusa nie spokrewnionego z z Krescencjuszami). Jego wybór dzięki poparciu cesarza Ottona I wywołał bunt rzymskiej szlachty, która go następnie uwięziła w Zamku św. Anioła, a potem więziła w zamku w Kampanii). Za pomocą Krescencjuszów w 966 r. zbiegł do Kapui. W zamian za obronę i gościnę podniósł Kapuę do rango arcybiskupstwa. Stamtąd wezwał cesarza Ottona I i za pomocą jego armii w listopadzie 966 r. wrócił do Rzymu i rządził do końca pod opieką cesarza. Na synodzie w Rawennie (967) uchwalili wspólnie zakaz małżeństw duchownych. Za jego pontyfikatu Polska przyjęła chrzest (966) i ustanowiono pierwsze biskupstwo misyjne w Poznaniu. - papież Bonifacy VII (VII.974-VII.974) (VIII.984-VII.985): Rzymianin. Brał udział w spisku Krescencjuszów. Uwięził papieża Benedykta VI i wydał na niego wyrok śmierci. Po 40 dniach rządów zagrożony przez hrabiów Tuskulum, antypapież Bonifacy VII zabrał część skarbu watykańskiego, by go spieniężyć i uciekł. Po śmierci Benedykta VII wybrano w grudniu 983 r. Jana XIV. Śmierć popierającego go 28-letniego cesarza Ottona II wykorzystał Bonifacy VII. Powrócił w kwietniu 984 r. do Rzymu i wtrącił Jana XIV do więzienia w Zamku św. Anioła. Kazał go zamorzyć glodem lub otruć, a ciało papieża polecił wystawić na widok publiczny przed bramą Zamku św. Anioła, by wyszydzić w ten sposób stronnictwo cesarskie. Zmarł nagle, prawdopodobnie otruty. Jego ciało lud rzymski pokłuł lancami, po czym wleczono je za nogi po ulicach Rzymu i porzucono nagie zwłoki u stóp konnego posągu Marka Aureliusza. - papież Sylwester II (2 IV 999 - 12 V 1003: Był francuskim mnichem. Przybrał imię Sylwester, nawiązując do pontyfikatu wybitnego papieża, św. Sylwestra I (314-335). Potępiał symonię i nepotyzm (obsadzanie stanowisk kościelnych krewnymi). Będąc zwolennikiem uniwersalizmu, chciał utworzyć jedno państwo chrześcijańskie, na wzór cesarstwa rzymskiego. Razem z Ottonem III, na którego miał duży wpływ, zadecydował o nadaniu Kościołowi w Polsce formy organizacyjnej, co zostało zrealizowane podczas zjazdu gnieźnieńskiego w 1000 r. Był jednym z najbardziej wykształconych ludzi swej epoki, także w naukach ścisłych, i ponoć posłużył Goethemu za pierwowzór doktora Fausta. Zmarł niedługo po powrocie z wygnania, na które został skazany wraz z cesarzem przez lud rzymski. Dzięki szatanowi żyje jednak do dziś!!! Kiedy umierał, widział wyraźnie, jak wchodzi w niego szatan. Wezwał "zaufanych" księży i nakazał im natychmiast po smierci poćwiartować swoje grzeszne ciało, aby dusza mogła uciec, nim na dobre owładnie nią diabelska moc. Tak też uczyniono. Nie na wiele to się jednak zdało. Jak mówi legenda, w chwili wyboru kolejnego nowego papieża szatan potrząsa grobowcem Sylwestra II w nadziei, że w tak uroczystym dniu kawałki ciała zrosną się w jedną całość i diabeł będzie mógł zabrać duszę do piekła. Kiedy do tego dojdzie, Sylwester II ruszy naprawdę w swą ostatnią drogę, a papiestwo osiągnie swój kres. - papież Aleksander VI (11 VIII 1492 - 18 VIII 1503: Jego pontyfikat to upadek papiestwa. Czuł się bardziej monarchą niż papieżem. Miał czworo dzieci, których dobro było ważniejsze od spraw Kościoła. Jego postępowanie piętnował słynny kaznodzieja Girolamo Savonarola. W 1500 r. ogłosił krucjatę przeciwko Turkom. Na plus można mu policzyć fakt, że popierał sztukę, był bardzo tolerancyjny, a także bardzo cenił Polaków. Papież Aleksander VI zmarł po długiej chorobie 11 sierpnia 1503 r. Jego ciało strasznie spuchło. Na tej podstawie oskarżono go o pakt z szatanem i zorganizowano godny władcy piekieł pogrzeb. Do nóg zmarłego przywiązano sznury i do krypty grobowej przeciągnięto nieboszczyka po całym mieście, żeby wszyscy mogli zobaczyć, czym grozi spółka z diabłem. - papież Formozus (6 X 891 - 4 IV 896): Był uwikłany w polityczno-terytorialne spory cesarzy sąsiadujących z Italią księstw. Podczas ostatniej w jego życiu kolacji trzech księży trzymało go przyciśniętego do stołu, a dwóch innych, na siłę rozwierając mu usta, wlewało truciznę. Nie był to jednak koniec makabry. Dziewięć miesięcy po jego śmierci papież Stefan VI (VII) (896-897), chcąc udowodnić, że Formozus sprawował władzę bezprawnie... wezwał nieszczęśnika pod sąd. Ciało byłego papieża wydobyto z grobowca. Rozkładające się zwłoki ubrano w papieskie szaty i posadzono na ławie oskarżonych przed sądem na tzw. synodzie "trupim". By prawu stało się zadość, wyznaczono obrońcę z urzędu. Mimo ciężkich oskarżeń papież nie okazał skruchy, a nawet nie raczył się odezwać. Nic dziwnego, że sprawę przegrał. Uznano go winnym grzechów śmiertelnych. Pontyfikat Formozusa uznano tam za nieprawy, a zwłoki zbezczeszczono. Figuruje jednak w oficjalnym spisie papieży. Po ogłoszeniu wyroku zdarto zeń szaty papieskie i ucięto dwa palce, którymi Stefan VI błogosławił wiernych. Ciało wrzucono do Tybru, ale uschnięte zwłoki... nie utonęły! Odnalezione przez zwolenników Formozusa, zostały jeszcze raz pochowane w rodzinnym grobowcu. Kilka tygodni później antypapież Romanus nakazał ich ekshumację i przywrócił Formozusowi należną mu cześć: jako prawowity papież ponownie spoczął w grobowcu na Laternie. Ale tylko na dziesięć lat. Gdy do władzy doszedł Sergiusz III, rozpoczął rewizję nadzwyczajną. Resztki Formozusa znowu wydobyto z krypty, znowu przyodziano w szaty i znowu posadzono przed Świętym Oficjum. I znowu sprawę przegrał. Nowy papież unieważnił jego święcenia kapłańskie, nakazał uciąć pozostałe palce i na wszelki wypadek od szkieletu odciąć głowę. Truchło znalazło się po raz kolejny w Tybrze, skąd natychmiast wyłowili je przeciwnicy Sergiusza III. Po kolejnym procesie okazało się, że Sergiusz III został wyświęcony właśnie przez Formozusa, i pozbawiając go kapłaństwa, sam siebie go pozbawił. Jakiś biskup udzielił mu od ręki ponownych święceń. Jak widzisz, ten twój katolicyzm niczemu się nie poddaje, nawet własnym naukom!!! Jest to po prostu wiara całkowicie poddana woli jedynego "nadprzydodzonego" dyktatora w ludzkiej skórze i absolutnie nic więcej ;)) Za forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=45365779&a=45643363 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: 3xP "sio czerwonego" IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.07.06, 15:55 Czyżby po przeczytaniu postów w tym wątku rozleciała się w szczątki skrzynia z założąną listą PPP (poprawności politycznej Polakow) masz trudności z zebraniem teraz tego wszystkiego do "kupy"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: I etap chrystianizacji Polski IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.07.06, 20:49 Chrystianizacja Polski była długotrwałym procesem, który ciągnął się przez około dwa stulecia. Zapoczątkował go osobisty chrzest Mieszka I i jego najbliższego otoczenia w 966 roku oraz budowa polskiej organizacji kościelnej w latach 968-1000. w 972 roku Mieszko i jego brat Czcibor rozgromili pod Cedynią wojska margrabiego Marchii Wschodniej Hodona. Po bitwie tej Mieszko został wezwany przez cesarza do Kwedlinburga, gdzie - aby zachować swą przyjaźń z cesarzem - musiał zostawić swojego syna Bolesława jako zakładnika. Na wiadomość o klęskach Ottona we Włoszech, a następnie o jego śmierci następuje wybuch buntu plemion wieleckich skupionych w tzw. Związku Lucickim skupiającym Redarów, Dołężan, Chyczan i Czrezpienian. Był to bunt głownie przeciwko wysokim dziesięcinom i podatkom narzuconym im przez Dytryka (teścia Mieszka). Burzono kościoły wypędzano księży i biskupów z Brenny i Hobolina. Powstanie to objęło również plemiona serbsko-łużyckie i zagroziło nawet zachodnim ziemiom polskim. Lata 1034-1039 są dla historyków dość zagadkowe, bardzo mało jest na ich temat informacji w źródłach historycznych. W kronikach wielkopolskich można znaleźć informację, że w latach tych panował Bolesław Zapomniany, starszy, zapomniany brat Kazimierza Odnowiciela zwanego Mnichem. Wiadomo też, że Kazimierz opuścił Polskę i udał się na Węgry w 1034 roku a wrócił w 1039. W każdym bądź razie rozbudowaną już w tym czasie strukturę Kościoła, kojarzonego przez ludność z władzą zarówno książęcą, jak i feudalną, pobierającą rosnące opłaty (dziesięcina) od ludności i tępiącą wciąż żywe pozostałości tradycyjnej kultury i wierzeń pogańskich. Kościół w tym czsie opierał się jeszcze na mianowanych przez siebie władcach przechodząc w międzyczasie na wzmacnianie roli biskupów w stosunku do zatwierdzonej przez siebie władzy królewskiej. Ponieważ w nowych warynkach nominowanych władców ludność coraz bardziej kojarzyła ze zdradą i tzw. "zaprzaństwem wobec własnych Bogów a chrystianizacja w znacznym stopniu odbywała się w oparciu na duchownych - obcokrajowców, którzy bardzo słabo znali język polski, potęgowało to poczucie obcości przemocą i siłą narzuconego obcego systemu religijnego. Odgórna chrystianizacja i postępująca organizacja Kościół (organizacja) pogłębiały niezadowolenie, oprócz dodatkowych obciążeń niebłahe znaczenie miał opór przeciwko, często siłowemu, narzucaniu nowej wiary, połączonemu z likwidacją dotychczasowych miejsc kultu religijnego. Tam, gdzie system feudalny i Kościół były najbardziej rozbudowane, a związane z tym obciążenie ludności największe, wybuchło powstania ludowe, które zniszczyło struktury władzy i Kościoła, możnych panów i duchownych zabijano, jeśli nie zdołali zbiec. Na ogarnięty anarchią kraj wyprawy łupieżcze urządzali Pomorzanie i Prusowie. Książę czeski Brzetysław złupił do końca Wielkopolskę, zniszczył Gniezno, Poznań, Giecz i inne grody, uprowadził licznych mieszkańców do Czech, a Śląsk przyłączył do Czech. Przestało istnieć arcybiskupstwo w Gnieźnie, a pytanie, kto ma prawdziwe relikwie świętego Wojciecha, raczej nigdy nie zostanie rozstrzygnięte (chodzi biskupa z Pragi, który podjął decyzję o chrystianizacji plemion pruskich). Władza centralna praktycznie przestała istnieć. Kraј podzielił się na kilka terytoriów zarządzanych przez samozwańczych władców nazwanych przez Wincenty Kadłubek poronionymi książętami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sio czerwone po chrystianizacji przyszły komuchy i PO komuchac IP: *.68.78.74.pppoe78.tnp.pl 22.07.06, 21:07 I jak mawiali ruskie, bez horiłku tej bazgraniny nie rozbieriosz......... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: amnestionowany matyrzysta Giertycha dał głos IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.07.06, 21:28 Czy czasem nie porąbał ci się język ukraiński z rosyjskim ??? :(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sio czerwone matyrzysty takichgłupstw nie wypisują IP: *.68.78.25.pppoe78.tnp.pl 23.07.06, 00:42 a czy to ukraiński czy ruski to wsio jedno. Komuchy byli ze wschodu. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: to widać, słychać i czuć 23.07.06, 01:28 Gość portalu: sio czerwone napisał(a): > a czy to ukraiński czy ruski to wsio jedno. Komuchy byli ze wschodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sio czerwone Re: to widać, słychać i czuć IP: *.68.78.24.pppoe78.tnp.pl 23.07.06, 17:43 i jeszcze jedno, poczytaj sobie komu najbardziej pasuje amnestia: galba.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?58117 I co jak w gębie jak w d....? Przecież to wyborcy Tuska najbardziej potrzebują amnestii dla swych maturzystów! Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Kto głosował na kościelny PiS??? 23.07.06, 21:38 Gość portalu: sio czerwone napisał(a): > i jeszcze jedno, poczytaj sobie komu najbardziej pasuje amnestia: > > galba.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?58117 > I co jak w gębie jak w d....? > Przecież to wyborcy Tuska najbardziej potrzebują amnestii dla swych > maturzystów! Link - jak zresztą wszystkie media kościelne - niezwykle wiarygodny ;o)) Poczytaj np. ten link i też skomentuj ;)) "kto głosował na PiS powinien zostać wykastrowany...... " www.frazpc.pl/b/162442 Z przeprowadzonych opublikowanych badań wynikało, że na PiS głosowali głównie ludzie z wykształceniem podstawowym zamieszkali na wsi i małych miasteczkach oraz wywodzący swe poglądy wyborcze w oparciu o media kościelne. Masz kapitalne wzorce ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sio czerwone Re: Kto głosował na kościelny PiS??? IP: *.68.78.7.pppoe78.tnp.pl 27.07.06, 08:01 to takie samo forum dyskusyjne jak i to. Ani to forum nie jest wiarygodne, ani tamto które ty proponujesz. To i tamto forum służy do obrzucania błotem każdego kto nie jest POpaprańcem albo nie należy do lewizny. Tak więc czerpanie wiadomości wyłącznie z forum służy tylko przygłupom. Piszesz: "Masz kapitalne wzorce ;))" Widzisz lepiej mieć wzorce, które przetrwały prawie 2000 lat , niż te które ma lewizna oraz POpaprańcy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Kto głosował na kościelny PiS??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.07.06, 15:37 Gość portalu: sio czerwone napisał(a): > Widzisz lepiej mieć wzorce, które przetrwały prawie 2000 lat , niż te które ma > lewizna oraz POpaprańcy. Nie wątpię, że masz "wielką wiedzę" na temat tych wzorców, której inni tak samo skatoliczeni mogli by pozazdrościć ;o)) Zupełnie niezły przegląd tych katolickich wzorców podał edico: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=42755118&a=45850254 A gdyby tego było mało, na intelektualny deser jeszcze jeden z wielu epizodów tych wzorców: Aleksander VI (1492-1503 - Rodrigo de Borja) zdobył władzę w Watykanie przy pomocy kunsztownego planu rozdziału urzędów. Krytyczni historycy określają go jako "przestepcę doskonałego" i "bezkształtnego syna chaosu". Nikt inny nie prowadził tak świeckiego życia na Tronie Piotrowym, jak własnie Aleksander. Z różnymi metresami miał dziewięcioro dzieci, z których dwoje zyskało szczególną słazwę: - syn Cesare jako morderca i intrygant, oraz - córka Lukrecja jako "dynastyczny towar handlowy" Kilkakrotnoe papież wydawał ją za mąż. Dla jej ojca religia była tylko frazesem, a Kościół kwestią kostiumu. Zmarł przypuszczalnie od trucizny, przeznaczonej dla jednego z kardynałów, którą on i syn zażyli omyłkowo. Na przekąskę tych "wzorzystych wzorców" możesz sobie dorzucić papieża Jana VIII (zresztą jednego i drugiego) ;(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sio czerwone Mądrzy ludzie wybrali PiS,a lewizna skamle! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.06, 16:38 widzisz Ed, to co opisujesz było parę wieków temu a za....... komuchów mieliśmy dopiero kilkanaście lat temu. Jeżeli myślisz jeszcze kategoriami średniowiecz, no cóż, wyrazy współczucia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Mądrzy ludzie słuchają głosu świętych Krk ;)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.07.06, 17:44 "Albowiem powiadam Wam, cokolwiek powiem dziś, jutro temu zaprzeczę. Po to, aby Wasz umysł, tworzący dogmaty, nie miał się na czym oprzeć". (św. Hieronim. "Dzieła", str. 475, Wyd. Literackie, Kraków 1967) Kolejne odkrywcz myśli tego doktora Kościoła też, nie budzi wąpliwości wśród posłusznych owieczek: - "Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo przyniosło owoce". - "Jeśli dobrze jest nie zadawać się z niewiastą, to źle jest zadawać się z nią." - "... Chrystus jest mocą Bożą i mądrością Bożą, to ten, kto nie zna Pisma, nie zna mocy Boga ani Jego miłości: Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa." Aby dać już spokój świętym wszelkiej maści, możemy posłuchać głosów zastepców Boga na tej ziemi: - papież Grzegorz VII (1073-1086) - "Używajmy papiestwa, gdy Bóg nam go dał"; - papież Leon X (1513-1521) - "Patrzcie, co ta bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła". Sentencje doskonale wpisujące się w twoje dywagacje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sio czerwone Re: Mądrzy ludzie słuchają głosu Stalina IP: *.68.78.75.pppoe78.tnp.pl 27.07.06, 20:47 A Ty zapewne wolałbyś to: "Zaplanować działanie, wybrać ofiarę, działać bezlitośnie, a potem iść spać - nie ma nic lepszego na świecie." Józef Wisorionowicz Stalin Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Cóż za inteligencja katolicka? :)) 29.07.06, 00:58 Gość portalu: sio czerwone napisał(a): > A Ty zapewne wolałbyś to: > "Zaplanować działanie, wybrać ofiarę, działać bezlitośnie, a potem iść spać - > nie ma nic lepszego na świecie." > Józef Wisorionowicz Stalin Odpowiedz Link Zgłoś
edico Rosną nowe tradycje katolickie? :)) 16.09.06, 04:50 Alkoholową libacją uczcili trzej 11-letni uczniowie rozpoczęcie nauki. W efekcie jeden z nich trafił do szpitala. Wszyscy chodzą do piątej klasy jednej ze szkół w gminie Janów. W poniedziałek po mszy inaugurującej rok szkolny poszli do lasu i tam raczyli się alkoholem. Chłopcy przesiedzieli w lesie około pięciu godzin, aż jeden z nich stracił przytomność. Dwaj chłopcy zaalarmowali wówczas jego ojca. Wezwana ekipa pogotowia ratunkowego powiadomiła z kolei policję w Koniecpolu. Nieprzytomny chłopak trafił na odtrucie do szpitala na Parkitkę. Miał około 1,5 promila alkoholu we krwi, został też poddany badaniom toksykologicznym. Okazało się, że chłopcy pili spirytus etylowy rozcieńczony wodą. Butelkę podebrał jeden z nich ze sklepu, który prowadzą rodzice. We wtorek po południu nastolatek wyszedł ze szpitala. miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,48725,3597996.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark Księża też kradną, ściągają i plagiatują :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.08, 19:24 Polscy księża coraz częściej ściągają gotowe homilie z internetu i odczytują wiernym jako własne. Ten proceder ma ukrócić wydana właśnie książka "Ściągać czy nie ściągać". Czego się z niej dowiedzą duchowni? Że przywłaszczanie cudzych tekstów jest nie tylko niemoralne, ale też karalne, pisze "Dziennik". Brak pomysłów, przepracowanie skutkujące brakiem czasu na refleksję, zwykłe lenistwo - to powody, dla których polscy kapłani głoszą z ambony kazania znalezione w internecie lub specjalistycznych pismach. Robią to także dlatego, że nie mają świadomości, iż popełniają przestępstwo. - To zjawisko staje się coraz powszechniejsze - mówi współautor książki, ks. prof. Wiesław Przyczyna i tłumaczy, że "Ściągać czy nie ściągać?" ma budzić sumienia i świadomość kapłanów. Książka zawiera też rozdział dotyczący odpowiedzialności karnej za kradzież własności intelektualnej. Jego autor, prof. Tomasz Naganowski, prawnik, znawca prawa prasowego przypomina, że za plagiat cudzego utworu grozi grzywna i trzy lata pozbawienia wolności. - Księża nie mają świadomości, że ten zapis dotyczy także przywłaszczania tekstów cudzych kazań - mówi Naganowski. Lepiej, żeby dowiedzieli się o tym z tej książki niż na sali rozpraw, po tym jak autor skopiowanej homilii oskarży kapłana o plagiat. Autorzy książki chcą przekonać Episkopat do wprowadzenia w seminariach duchownych zajęć z prawa autorskiego i ochrony własności intelektualnej. nt.interia.pl/news/ksieza-tez-sciagaja,1058964?source=rss Tak kształtują się tradycje kościelne w oparciu o dekalog :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Schizma katolickiej radiomaryjności IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.07.06, 22:06 Kontrreformacji i stosowną polityką władców (od czasów Zygmunta III Wazy) ugruntowały i tak już silną pozycję kultu maryjnego. Przełomowy moment nastąpił w trakcie szwedzkiego "potopu" ( 1655-1660). Wtedy to, patrząc na ówczesne dzieje z punktu widzenia psychologii Junga, nastąpiła kolejna krwawa konfrontacja czcicieli Boga Ojca z wyznawcami Matki. Stosując analizę freudowską należy uznać użycie kolubryny przez Szwedów w czasie oblężenia Częstochowy za symboliczny akt gwałtu na Dziewicy Maryi (Matki Bożej), zagwożdżenie i wysadzenie tego działa natomiast za akt kastracji Ojca dokonany przez dziecko - wyznawcę Matki. W tym samym czasie dochodzi do ślubów lwowskich króla Jana Kazimierza i do uznania Matki Boskiej za Królową Korony Polskiej, która chroni swe królestwo i staje się "Hetmanką Wojska Polskiego", a więc otrzymuje prerogatywy należące tradycyjnie do Boga Ojca - Wojownika. "Nic nie jest w stanie przeciwstawić się Twojej mocy”, głosi jedna z modlitw. Zjawisko to najdobitniej objawiło się w trakcie tzw. "cudu nad Wisłą", tj. wojny polsko -bolszewickiej w 1920 r. Owo wielkie zwycięstwo polskie w propagandzie katolickiej przedstawiano jako tryumf Matki Bożej nad bezbożnymi bolszewikami. Materialnym aktem dziękczynienia za rozgromienie sowieckich armii stało się m.in. wybudowanie w Łodzi kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Zwycięskiej. Dla porównania dodajmy, że Rosjanie po pokonaniu armii napoleońskiej w wojnie 1812 r., wybudowali w Moskwie potężny sobór pod wezwaniem Chrystusa Zwycięskiego. Decyzją Stalina zniszczono ową budowlę, lecz po upadku komunizmu w latach 90-tych XX w. nakładem wielu sił i środków obiekt ten został w całości odbudowany. W XVII w. nastąpiła także w Polsce zmiana Centrum religijnego. Dotychczasowym był odziedziczony po pogańskich przodkach Święty Krzyż (góra Łysiec). W przedchrześcijańskim systemie magiczno - religijnym szczyt ten poświęcony był trójcy najważniejszych bóstw. Po chrystianizacji zbudowano tam klasztor pod wezwaniem Trójcy Świętej i umieszczono relikwię - drzazgę z Krzyża Świętego. Miejsce to było więc przez prawie tysiąc lat związane z męskimi, suwerennymi bogami. "Kalwarię (tj. Łysiec - proszę nie mylić z Łysicą funkcjonująca w podobny sposób) ponad wszystkie góry ze względu na rozgłos i sławę stawiam i księciem innych gór ją mianuję, jako też jest", stwierdzał w opisie ziem Królestwa Polskiego Jan Długosz w XV w. Do niej przez wieki pielgrzymowali wieśniacy, rycerze i królowie ( m.in. król Jagiełło przed bitwą pod Grunwaldem). Ostatnim z władców polskich, który odwiedził to miejsce ze względów prywatnych (odwiedziny grobu ojca, Jaremy Wiśniowieckiego) był Michał Korybut Wiśniowiecki. Po "potopie" szwedzkim Centrum przeniosło się na Jasną Górę w Częstochowie, do miejsca całkowicie przypisanemu Matce Boskiej. Oznacza to ostateczne zerwanie z archetypem Ojca. Stopniowo klasztor popada w ruinę a samo święty szczyt górski ulega desakralizacji. W I poł. XX w. było ciężkim więzieniem zaś w czasach okupacji niemieckiej obozem dla jeńców radzieckich. Odbudowa świątyni po zniszczeniach niestety nie doprowadziła jak dotychczas do restytucji Centrum. Aktualnie odrestaurowany klasztor za państwowe pieniądze znowu znalazł się w rękach Kościoła. W wieku XIX, dzięki ideologii romantycznej, Polska została całkowicie utożsamiona z cierpiącą Matką Boską, natomiast naród z Chrystusem (patrz np. symbolika biżuterii z czasów powstania styczniowego - ukrzyżowany Orzeł Polski). Doszła też do głosu ideologia mesjanistyczna ("Polska mesjaszem narodów", "Polska Winkelridem narodów" itd.). Klęska powstań nabrała w tych doktrynach wartości eschatologicznej. Za Polskę należało walczyć nie po to, aby zwyciężyć, lecz aby doświadczyć zbawczego męczeństwa i zginać (=archetyp wczesnoneolityczny - zbawienie poprzez ofiarę a nie poprzez zwycięstwo "tu i teraz"). W tym kontekście pozytywistyczna ideologia nie miała większych szans powodzenia. Człowiek, któremu się w życiu powiodło, który zwyciężył "tu i teraz" zawsze był podejrzany o brudne szwindle i nieczyste reguły gry. Jedynie męczennicy rzucający swe życie "jak kamienie na szaniec" mieli swoje miejsce w Historii i sercach narodu. Dowodzą tego m.in. losy i mitologia polityczna konfederacji barskiej oraz wszystkich nieudanych powstań z największym -Powstaniem Warszawskim a także minimalne zainteresowanie obywateli i mediów zwycięskim Powstaniem Wielkopolskim. W efekcie tego typu zachowań aż do końca XX w. hucznie obchodzi się w Polsce rocznice klęsk narodowych a nie zwycięstw. Kult zmarłych osiągnął niebywałe rozmiary, czci się ich wręcz cały rok. Na najwyższe piedestały stawia się ofiary Katynia i/lub Oświęcimia. Brak jest pomników zwycięskich wodzów a i te budowane w ostatnim dziesięcioleciu ( np. oba pomniki Piłsudzkiego w Warszawie) przedstawiają bohaterów w postawie ludzi przegranych i pokonanych. Silnie to kontrastuje z tradycyjnymi wyobrażeniami wodzów w sztuce europejskiej (można porównać pomniki wodzów - jeźdźców: Bohdana Chmielnickiego w Kijowie, cara Piotra I w Petersburgu, Henryka IV w Paryżu itd.). Gwoli prawdy można dodać, że w Warszawie tylko pomnik Sobieskiego w Łazienkach oraz zbudowany ostatnio przez Polonię amerykańską monument Błękitnej Armii Hallera odpowiadają tym kanonom. W narodowej sztuce filmowej i literaturze po 1956 r. królowała postać tzw. "nieudacznika polskiego", który budził w identyfikujących się z nim współczucie a u innych natomiast zażenowanie, politowanie i protest. Do tej ideologii męczeństwa usiłują świadomie i wręcz nachalnie nawiązywać niektórzy politycy III RP, eksponując na wszelkie sposoby własne rzeczywiste i urojone cierpienia jakich doznali "za czasów komuny". Tak częste wykpiwanie przez kościelną prawicę gierkowskich słów „Polak potrafi” wydaje się kontynuować budowę tej dziwnej historii katolickiej Polski. Zresztą ten negatywny stosunek do pracy pozytywnej oraz lansowanie archetypu Polski jako mesjasza narodów jest do dzisiaj aż nazbyt widoczny. W sytuacji całkowitej dominacji archetypu Matki, ("gwiazdy Morza", "Królowej Nieba i Ziemi" itd., a więc władającej całym Kosmosem) największą uwagę społeczeństwa i mediów budzą dzieci (nie narodzone i dopiero co narodzone) oraz zmarli. Żyjącym nie poświęca się tyle czasu, gdyż najistotniejsze jest życie tylko w tych dwóch ekstremach (narodziny i śmierć), z akcentem postawionym na zaświaty. W tej sztuce religijnej manifestuje się to przede wszystkim wyobrażeniem Matki Boskiej z Dzieciątkiem oraz Chrystusa Ukrzyżowanego lub Piety. W obrzędowości najważniejszymi datami roku są Boże Narodzenie i Wielkanoc. Typową staje się więc reakcja histeryczna na wszelkie kłopoty i stresy. Płaczące dziecko zawsze może liczyć na litość i miłosierdzie ludzi dorosłych a szczególnie matki. Stąd też ciężko ranni żołnierze leżący na pobojowiskach często w malignie wzywają ponoć matki (a nigdy ojca!!!). W sytuacji człowieka dorosłego oznacza to wieczne narzekanie i użalanie się nad swym ciężkim życiem i losem, co jest charakterystyczne dla współczesnych Polaków. Unikanie zewnętrznej pozytywnej oceny zadowolenia z własnych sukcesów staje się o tyle uzasadnione, że narażając się na wszelkiego rodzaju pomówienia o nieuczciwość w dochodzeniu do własnych sukcesów i idiotycznej zawiści łatwo można stać się narażonym na tabun wiszących u rękawa nieudacznuików oczekujących uznania własnej martyrologii głupoty i naiwności za wkład w budowę szczęśliwości wiecznej godnym należnego wsparcia na tym padole. (PS. wędruje po całej Polsce matka obłożnie chorego syna nie wyłączając szkół oczekując wyłśącznie wsparcia finansowego. Nie sprawdzałem autentyczności dokumentów przez nią przedstawianych, skoro gminy bezmyślnie powielają zapisy wątpliwego dla mnie wystawionego dokumentu zasadniczego. Tym bardziej, że ta rzekoma matka nie potrafiła i odpowiedzieć, pod czyją aktualnie opieką znajduj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sio czerwone pleć pleciugo IP: *.68.78.25.pppoe78.tnp.pl 23.07.06, 00:44 znasz to? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: pleć pleciugo IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.07.06, 21:45 Gość portalu: sio czerwone napisał(a): > znasz to? Jest to zbyt częsty objaw głębi rozważań intelektualnych spotykany u absolwentów szkółek niedzielnych, by móc temu nawet się dziwić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sio czerwone Re: pleć pleciugo IP: *.68.78.7.pppoe78.tnp.pl 27.07.06, 08:07 gość ED napisał: "Jest to zbyt częsty objaw głębi rozważań intelektualnych spotykany u absolwentówszkółek niedzielnych, by móc temu nawet się dziwić." Lepiej mieć intelekt absolwenta szkółek niedzielnych, niż mieć zapaprany umysł sloganami sewrwowanymi na WUML-ach. Bądź przekazany swoim pociechom przez rodzicó którzy ukończyli takoweż uczelnie. Tego "intelektu" to nawet skończenie najbardziej prestiżowych uczelni nie zniweluje. Zawsze taki zostanie komuchem albo w ostateczności POpaprańcem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Do cna intelekt z kościółkiem ci sie pomerdał IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.06, 23:35 Koniom, co szły przy dyszlu, powtarzał woźnica: "Nie dajcie się wyprzedzić tym, co są u lica". Goniły się pod wieczór zacząwszy od rana. Wtem jeden z przechodzących rzecze do furmana: "Cóż ci stąd, że cię słucha głupich bydląt rzesza?" A furman: "Konie głupie, ale wóz pospiesza". (Krasicki: Konie i furman) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Na ratunek katolickim misjonarzom IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.07.06, 20:58 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Etap świętych zdrajców IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.07.06, 21:23 Syn Kazimierza Odnowiciela Bolesław Śmiały należał bez wątpienia do dobroczyńców Kościoła katolickiego. Po objęciu władzy odbudował zniszczoną podczas rewolucji pogańskiej polską administrację kościelną, restytuował metropolię gnieźnieńską, utworzył nowe biskupstwa w Płocku, Kaliszu, Białogardzie i Grójcu. Kronikarz niemiecki Lambert z Hersfeldu pisał z podziwem, że w jego uroczystości koronacyjnej uczestniczyło aż piętnastu biskupów. Bolesław fundował także kościoły i klasztory i za jego rządów powstały wspaniałe opactwa w Mogilnie, Tyńcu i Lubiniu. Prowadził także prokościelną politykę zagraniczną. Poparł papieża Grzegorza VII w jego sporze z cesarzem Henrykiem IV. W nagrodę otrzymał od papieża zgodę na koronację i nawiązał nią do królewskich tradycji swego dziada. Mogłoby się zatem wydawać, iż polski Kościół katolicki będzie gloryfikował swego dobroczyńcę, ale stało się niestety zupełnie inaczej. Tenże Kościół przechodząc z dawnej polityki zarządzania po przez koronowane głowy na ich osłabianie po przez wzmacnianie pozycji mianowanych przez siebie biskupów uznał go za zbrodniarza, okrutnika i sodomitę, który uniesiony bezbrzeżną pychą nie zawahał się zamordować sługi bożego, biskupa Stanisława ze Szczepanowa. Okoliczności tego zatargu pozostają jednak do dzisiaj niewyjaśnione, chociaż w opinii publicznej pokutuje powszechnie wersja kościelna, której wyrazicielem stał się między innymi kronikarz i biskup w jednej osobie Wincenty Kadłubek. Nie wszystko w niej wydaje się jednak jasne i aby ją uwiarygodnić, odpowiedzieć należy na kilka zasadniczych pytań. - Kim był biskup i czyje reprezentował interesy? - Co było bezpośrednią przyczyną konfliktu? - W jaki sposób został uśmiercony? - Dlaczego król musiał opuścić Polskę? - Jaki charakter miały cuda, dzięki którym Stanisław doczekał się kanonizacji? PS. Ponieważ cuda są jednym z pseudoargumentów działających na wyobraźnię wiernych, pozwoliłem sobie na bliższą konfrontację z tym te a te. Analizując cuda spisane przez Jana Długosza należy stwierdzić, iż wyraźnie uwidacznia się w nich zamiłowanie świętego do pieniędzy. Uzdrowienia następowały bowiem wtedy, kiedy chory złożył stosowną ofiarę na rzecz Kościoła, podczas gdy oporni karani byli nieraz w sposób nader dotkliwy. W kategoriach psychologii oznacza to dla podbitych i obracanych w niewolę społeczeństw co najmniej zbiorowe przeżycie traumatyczne wystarczające dla "przeprogramowania" raczej dotychczasowej "nieświadomości" zbiorowej w kategorię jedynie słusznej racji nie podlegającej rozumowi :((. Miejsce dotychczasowego Ojca zajęła chrześcijańska Matka a pokonani tej religijnej walce w Ukrzyżowanym dostrzegli samych siebie. Zwycięskiw władze kościelne starały się za wszelką cenę dalej rugować z pamięci narodu dawne bóstwa, czego dowodem jest zupełny brak informacji o nich w źródłach pisanych przez prawie 500 lat od powstania państwa polskiego, a i te wymienione w tekstach z XV w. budzą dziś liczne dyskusje, wątpliwości i kontrowersje. Z najwyższego boga Słowian Peruna pozostał w języku polskim zwykły piorun, jako negatywne skojarzenie zjawisk przyrodniczych. Zaniechano szeregu praktyk uznanych w imię wyższości racji za pogańskie, m.in. starego zwyczaju postrzyżyn, w trakcie którego syn przechodził od opieki matki pod pełną władzę ojca, a także innych tradycyjnych inicjacji męskich. Znamiennym także się staje, iż w bitwie pod Grunwaldem w 1410 r. Polacy śpiewają "Bogurodzicę", która była pieśnią bojową rycerstwa aż do XVIII w. włącznie. Natomiast rycerze Zakonu Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie - Krzyżacy krzepią swe serca słowami pieśni "Christ ist erstanden" ("Chrystus jest zwycięzcą"). Ten stan rzeczy bardzo wyraźnie ujawnia dominujące archetypy zaindoktrynowane w nieświadomości zbiorowej zarówno Polaków i Niemców. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Po co nam to było zawierzać takim bajkom? 22.07.06, 22:44 Naiwny archeotypowy katolicyzm polski nie dostrzega, że tak naprawdę Turcja nigdy nie zagrażała naszej egzystencji państwowej, a nasz kraj przez wieki swego bytu był terenem rabunkowej eksploatacji owej „wschodniej dziczy". Na Polskę przeszło 200 razy zapuszczały się oddziały i watahy tatarskie, „hulając po Rzeczypospolitej, jak im się żywnie podobało" (O. Górka). Co więcej liczne wojny z Niemcami, Zakonem Krzyżackim, świadczyły, że Polska nie jest żadnym tam „przedmurzem chrześcijaństwa", ale raczej oblężoną twierdzą, którą przede wszystkim wyznawcy Chrystusa i Maryi chcieli zawładnąć (nie czując się do tego powołani, nie będziemy tutaj oceniać szczerości ich wyznania; natomiast zdaniem obecnego Wielkiego Mistrza Zakonu pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny o. dra Arnolda Wielanda „nic Krzyżakom pod tym względem zarzucić nie można". Według współczesnego nam następcy W. M. von Jungingena „nikt" też jakoby nie wątpi w „cywilizacyjną i kulturową rolę Zakonu na ziemiach północno-wschodniej Europy"), tak, jak nikt rozsądny nie wątpi w rolę zakonu Juanitów w przygotowaniu ekspansji katolickich władców Rzymu na Bliski Wschód niwecząc w perzynę ew. dorobek ewangeliczny wszystkich 12 apostołów tylko dla tego, że podstawą idei katolicyzmu stał się szawlizm nie mający logicznie nic wspólnego z naukami Jeshu poza wykorzystaniem pewnej idei. Po wybuchu w roku 1830 Powstania Listopadowego rząd Królestwa Polskiego zwrócił się do papieża o błogosławieństwo i moralne poparcie. Prośbę, podpisaną przez marszałka sejmu Władysława Ostrowskiego, zawiózł do Rzymu Sebastian Badeni. Zbyto go niczym. Polski poseł nie wiedział, że ubiegł go ambasador Rosji i że papież stanął po stronie prawosławnego cara przeciwko katolickiej Polsce. Papież już był wysłał na prośbę cara brewe do biskupów w Polsce. Losy wojny jeszcze się ważyły i ostrożnie sformułowane brewe papieskie nie zadowoliło cara. Tymczasem Powstanie upadło i papież już nie potrzebował dyplomatyzować. Wykoncypował w brudnopisie nowy tekst i przesłał go ambasadorowi carskiemu w Rzymie hr. Gagarinowi do aprobaty. Gagarin poczynił pewne skreślenia i poprawki w papieskim tekście i tak wspólnie zredagowana encyklika Cum primum z dnia 9 czerwca 1832 roku została wysłana do Polski.10) Był to nikczemny paszkwil, w którym bohaterów Powstania zwie się siewcami podstępu i kłamstwa. Nazywał się ten papież Grzegorz XVI, o którym - zdaniem Ignacego Chrzanowskiego - "uczciwy Polak do dziś dnia spokojnie mówić nie może..." Przy sposobności trzeba wspomnieć, że w historii katolickiego obskurantyzmu ten papież wyróżnił się jako szczególny ciemniak. W swoim Państwie Kościelnym zakazał wprowadzenia kolei żelaznej i oświetlenia gazowego, twierdził bowiem, że są to wynalazki szatana. I najprawdopodobniej wprost z Watykanu i z ust zastępcy Boga na tej ziemi wypowiadającym się ex catedra w imieniu wszystkich katolików a może nawet i chrześcijan. Rola abp Wielopolskiego w powstaniu styczniowym bardziej przypomina Klosa ze znanego filmu, niż poważne podejście hierarchii kościelnej do głoszonych prawd i odgrywanego teatru. Skoro sam bp Adamski z Katowic będąc Niemcem z przekonania (ciekawe nazwisko - hi) wprowadzając nakaz modłów po niemiecku bezpośrednio po zajęciu tego terenu przez Niemcy pisał wprost do Rzymu na temat postawy bp. Kaczmarczyka współpracującego w wielu sprawach z Niemcami, Mam spore wątpliwości już nie tyle na temat polskości urzędników Kościoła, co na temat ich najzwyklejszego morale. Czy prawdą jest to, że Wyszyński nie chciał walczyć z hitleryzmem i Niemccami okupujacymi Polskę? Jak to się stało, że do momentu przeprowadzonych aresztowań w seminarium we Włocławku Wyszyński doskonale funkcjonował tam ze swoimi alumnami publikując swe przemyślenia w redagowanym Ateneum Kapłańskim, ale nie podzielił losów nie tylko kleryków z tego ośrodka diecezjalnego i na dodatek wylądował w Zakopanem. Wszak po dwóch latach Niemcy wprawdzie go aresztowali i po obłożeniu pałami wypuścili pozwalając na prowadzenie dalszej pracy "konspiracyjnej" na rzecz dobra kraju? Nie pytam już jakiego bądź czyjego. Czy konfrontacja z faktem uśmierceniem jego współpracowników z Włocławka nie wydaje się tutaj aż nazbyt "cudowna"? Mam nadzieję, że ten fakt znalazł także uznanie w efektach mrówczej pracy dokumentacyjnej IPN badającego tak zacne zasługi tego człowieka godne wzniesienia na ołtarze. Co robił faktycznie Wyszyński w Niemczech do chwili posadowienia się we Włocławku??? A jak brzmiały jego artykuły na temat hitlerowskich Niemiec publikowane później w Ateneum Kapłańskim: - "III Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkiej idei, która ma przynieść odrodzenie ludzkości (...) Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera" (Ateneum Katolickie rok 1938, zeszyt 1, str. 23) - jest wystarczającą podstawą do zaangażowania się IPN w kompletowaniu dokumentów uzasadniających pomysł tego zasłuzonego człowieka na ołtarze. Aby nie posądzać tak znamienitej postaci o jednorazowe przyćmienie umysłu, można zaczernąć wyraźnej otuchy z wcześniejszej publikacji: "Zasady wychowawcze nacjonalizmu niemieckiego są WZORCEM dla innych narodów. W nacjonaliźmie odbija się dusza Niemiec" (AK z 1937 r., zeszty 1, str. 152). Czy to podwójne dno nie tylko efektów pracy IPN za ciężkie pieniądze dotyczy tylko jednego wypadku? Aż prosi się w tej sytuacji zacytowanie kilku strof spod ręki męża chyba znacznie wyższego formatu (jakoś dziwnie dzisiaj rugowanego z publikacji i pamięci) skierowanych zresztą do bardzo precyzyjnego adresata: "Wy, których dziełem, trudem - łgać, zdradzać, złorzeczyć, Zbyt poznani, milczycie, a głupi wam wierzy. Hipokryty! wśród waszych wzdychań i pacierzy Zdradne milczenie wtenczas, gdy cnota nie milczy, Pod jagnięcym pozorem ukrywa jad wilczy. Szarpacze cudzej sławy, dzielni błąd dociekać, Wiecie, jak zdradniej milczeć niźli jawnie szczekać; Wiecie, a cnota jęczy. Stąd zasługi tajne, Stąd talenta w pogardzie, stąd dusze przedajne, Stąd nieszczęście podściwych, a przeciw naturze Cnota w podłej siermiędze, występek w purpurze". (bp Ignacy Krasicki, "Pochwała milczenia") Tak wysoko ustanowionej personie w hierarchii kościelnej nie można zarzucić ani komunizmu, ani ateizmu, ani tego, że nie wiedział nic o środowisku, w którym przyszło mu funkcjonować. Czym jest więc polski katolicyzm??? "każda religia jest dobra, ale najgłupsza jest najlepsza". (papież Aleksander VI (1492-1503)) Odpowiedz Link Zgłoś
edico Parafianie: Ksiądz nas poniża i niszczy kościół 11.08.06, 00:32 Parafianie z Jarosławska: ksiądz nas poniża i niszczy kościół. Mieszkańcy Jarosławska (gm. Pełczyce) wysłali do arcybiskupa petycję z prośbą o natychmiastowe odwołanie proboszcza, który poniża ich i niszczy kościół. Ksiądz źle nas traktuje, poniża przy każdej okazji, a nasze dzieci przychodzą z płaczem, bo wygania je z kościoła używając wulgaryzmów - mówią parafianie. wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8340285,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Jak biskup nie pomoże to wezmą taczkę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.07, 16:29 Mieszkańcy Biesowic, koło Słupska, mają dość swojego proboszcza. Twierdzą, że duchowny terroryzuje wieś i wyłudza od nich pieniądze. Napisali kilka skarg do kurii biskupiej z żądaniem usunięcia księdza ze wsi. - Jeśli biskup nas nie posłucha, wywieziemy proboszcza na taczce - zapowiadają parafianie. Biesowice. Mała wieś na skraju powiatu słupskiego. Obok zabytkowego kościółka mieści się plebania zamieszkiwana przez ks. Anatola Wołoszyna. Ksiądz jest proboszczem parafii Biesowice od 1997 roku. - Przybył do nas bez grosza w kieszeni - wspomina swoje pierwsze spotkanie z księdzem Franciszka Romanko, mieszkanka Biesowic. - Szybko skrzyknęliśmy się i zrzuciliśmy, aby pomóc nowemu księdzu. Każdy dał ile mógł, aby ksiądz mógł się urządzić na parafii. Pomogliśmy, bo czemu nie mielibyśmy mu pomóc? Przez pierwszych kilka lat współpraca księdza z parafianami układała się dobrze. Od kilku lat stosunki zaczęły się psuć. Dobry komuch to martwy komuch Wtedy to proboszcz miał zacząć mieszać się w politykę. Podczas kazań można było usłyszeć, że komuniści są dobrzy pod warunkiem, że są martwi i leżą głęboko pod ziemią. Dostało się także Krystynie Pamule, wiceburmistrzowi Kępic, a prywatnie mieszkance Biesowic. - Ksiądz oskarża mnie o kradzież ciepła, czy nienawiść do siebie - denerwuje się Krystyna Pamuła. - Nigdy księdzu w niczym nie zawiniłam i uważam, że jego oskarżenia są bezpodstawne. Ksiądz Wołoszyn robił też zamieszanie na sesjach Rady Miejskiej w Kępicach. - Przyszedł raz na sesję z pretensjami, że burmistrz Piotr Mazur nie przyszedł na zakończenie roku w gimnazjum w Kępicach - mówi Krystyna Pamuła. - Wykrzyczał swoje racje, nie poczekał na odpowiedź i wybiegł z sali obrad. To bardzo nieeleganckie zachowanie, zwłaszcza jak na osobę duchowną. Pełna taca ponad wszystko - Ksiądz lubi pieniądze, smak pełnej tacy polubił ponad wszystko. Już na początku naszej współpracy założył specjalny zeszyt - opowiada Franciszka Romanko. - Zapisywał w nim kto i jakie datki złożył. Jeśli jakiś parafianin zalegał z opłatami na rzecz kościoła, ksiądz wyczytywał go z ambony i odmawiał udzielenia sakramentów. W skardze do biskupa mieszkańcy napisali, że w Biesowicach powstał nieoficjalny cennik usług parafialnych. Pogrzeb miał kosztować 1200 złotych, chrzest 400 złotych, komunia święta 750 złotych, ślub 1000 złotych, itd. Cennik miał obowiązywać tylko średnio zamożnych, jak na tamtejsze warunki ludzi. Jak mówią mieszkańcy - jeśli ktoś przyjechał na plebanię lepszym samochodem, płacił więcej. Nawet podwójnie. - Rok temu zmarł mi mąż - mówi parafianka z Biesowic, pragnąca zachować anonimowość. - Ksiądz kazał mi zamówić pogrzeb w jednym z miejscowych zakładów pogrzebowych. Konkretnie ustalił w jakim i zapowiedział, że jeśli wybiorę inny, będę mu musiała dopłacić. Zakład pogrzebowy wziął 2,5 tysiąca złotych, resztę (drugie 2,5 tysiąca złotych z zasiłku pogrzebowego ZUS - przyp. red.) zabrał ksiądz Wołoszyn. Dobry katolik za 1000 zł Mieszkańcy żalą się też na problemy z pochówkiem osób, które za życia nie chodziły do kościoła. W Biesowicach jest jeden cmentarz - parafialny. - Za 600 złotych mogę pochować na cmentarzu, ale do kościoła nie wpuszczę - usłyszała Dominika Jastrzębska z Biesowic, która pochowała niedawno ojca. - Do kościoła nie chodził, na tacę nie dawał, na kolędzie tylko jakieś drobne, to niech mi się tu teraz nie pokazuje. Według kobiety - ksiądz zmienił zdanie, kiedy na stole pojawił się kolejny plik banknotów. - Ojciec nagle zmienił się w dobrego katolika, któremu należy się pogrzeb w kościele, odprawienie mszy i różańca. A to wszystko jedynie za dodatkowy tysiąc złotych - żali się parafianka. Według mieszkańców Biesowic, ksiądz wykorzystuje najtrudniejsze momenty w życiu ludzi, jakimi są pogrzeby bliskich, aby wyciągnąć od ludzi pieniądze. - Zmarła nasza matka - mówi zgodnie rodzeństwo z pobliskiej wioski. - Poszliśmy do księdza zamówić pogrzeb. Ten wyjął swoje zapiski i zaczął wyliczać: za kościół niepłacone, w niedzielę na tace nie dajecie, po kolędzie tylko 50 złotych. Cena za pogrzeb: 1200 złotych. Jak nie pasuje, to możecie zmarłą skremować. Będzie taniej. Dalej wyliczają, że proboszcz wprowadził obowiązkowe opłaty na kościół. Płacić je musiała każda rodzina w parafii. 250 złotych rocznie. Większość płaci i płacze, bo Biesowice to biedna, popegeerowska wieś. Bezrobocie przekracza 20 procent i wielu rodzin na takie wydatki po prostu nie stać. Niewybredne komentarze Pegeerowcy, wieśniaki ze słomą w butach, bydło i debile - to tylko niektóre epitety, jakimi swoich parafian miał obrzucać proboszcz z Biesowic. - Raz wszedł do sklepu i powiedział: jedna już „wyciągnęła kopyta”, a na resztę niedługo przyjdzie pora - mówi Antoni Duda z pobliskiego Przytocka. - W ten sposób proboszcz wyrażał się o swoich przeciwnikach. Wszyscy czujemy się bardzo urażeni słowami duchownego. Kilka lat temu mieszkańcy Biesowic napisali pierwszą skargę na księdza Wołoszyna. Wysłali ją do biskupa koszalińsko-kołobrzeskiego Kazimierza Nycza. - Nawet nie raczył odpowiedzieć - mówią zdesperowani parafianie. - Jeśli Kościół i kuria nadal będą nas tak traktować, przestaniemy chodzić na msze. Przecież to Kościół jest dla nas a nie my dla Kościoła. W ramach protestu duża część mieszkańców przestała dawać na tacę. Skargę na proboszcza składał także kępicki samorząd. Ksiądz wielokrotnie miał krytykować wiceburmistrz Pamułę na kazaniach, w czasie mszy. - Cztery lata temu napisałam pierwszą skargę do biskupa - mówi Krystyna Pamuła. - Początkowo poskutkowała. Ksiądz wstrzymał się z krytyką pod moim adresem. Teraz piszę kolejny list, bo ksiądz zaczął przesadzać z oskarżeniami. - Jak pismo do nas wpłynie, wówczas biskup zajmie się sprawą - mówi ks. Krzysztof Zadarko, rzecznik kurii koszalińsko-kołobrzeskiej. - Kilka osób odgrzewa stare sprawy, które już dawno wyjaśniliśmy. Kilka osób nie lubi księdza i szczuje na niego dziennikarzy, reszta parafian ma zupełnie inne zdanie o proboszczu. Milczenie owieczek Zdania kurii zdają się nie podzielać mieszkańcy Biesowic. Kiedy w sklepie zapytaliśmy o księdza, od razu posypały się niewybredne epitety. Kiedy poprosiliśmy o oficjalną wypowiedź, wszyscy zamilkli. - Panie, po co nam to? - słyszymy we wsi. - Mamy dzieci w wieku komunijnym, albo idące do bierzmowania. Jak zaczniemy z nim walczyć, będzie z nas zdzierał skórę przy pogrzebach i innych sakramentach. A na to nas nie stać. Jeśli biskup nie zrobi w parafii porządku, sami go zaprowadzimy. Taczkę już mamy. Z proboszczem Anatolem Wołoszynem nie udało nam się porozmawiać. Mimo że długo pukaliśmy do drzwi plebanii - nikt nie chciał nam otworzyć. Na prośbę mieszkańców Biesowic, część imion i nazwisk bohaterów została zmieniona. www.wiadomosci24.pl/artykul/jak_biskup_nie_pomoze_to_wezma_taczke_9013.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bez ograniczeń Re: Ko.ściół Katolicki Sp z o.o. (cz. 2) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.06, 10:45 Moim zdaniem Kościół to spółka bez ograniczeń prawnych i moralnych. Zysk i własna kabza przesłoniła im wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Kościół Katolicki Sp z o.o. na topie PiS 25.07.06, 00:50 Kościół, to spółka bez żadnych ograniczeń, które mogły by stać na przeszkodzie jej sukcesom i korzyściom. U podstaw jej funkcjonowania leży przednia moralnie myśl jednego sojców kościoła: "Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo przyniosło owoce." (św. Hieronim) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a starogard gdański IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 25.07.06, 22:08 Ksiądz odmawia wyjaśnień Grzegorz Szaro 25-07-2006 , ostatnia aktualizacja 25-07-2006 20:00 Podejrzany o pedofilię ksiądz Piotr T. na swój proces poczeka w Zakładzie Karnym w Czarnym. Decyzję o aresztowaniu go na trzy miesiące podjął wczoraj sąd w Człuchowie Poszukiwany listem gończym 37-letni b. proboszcz parafii rzymskokatolickiej w Dębnicy został zatrzymany przez policję w piątek w Borsku na Kaszubach. Wczoraj rano księdza przewieziono do Prokuratury Rejonowej w Człuchowie. Tam przedstawiono mu zarzuty. Najpoważniejszy dotyczy wielokrotnego wykorzystywania seksualnego 14-latka ze Starogardu Gdańskiego (grozi za to 12 lat więzienia) oraz nakłaniania go do samobójstwa. Ksiądz odpowie też za częstowanie ministrantów amfetaminą i alkoholem. Po przedstawieniu zarzutów duchowny miał być po raz pierwszy przesłuchany przez prokuratora. Odmówił jednak składania wyjaśnień. - Powiedział tylko, że nie przyznaje się do niczego oraz że będzie ubiegał się o przydzielenie obrońcy z urzędu, bo nie stać go na wynajęcie adwokata - mówi prokurator Stanisław Tocha, szef człuchowskiej prokuratury. Po południu ks. Piotr T. stanął przed człuchowskim sądem, który wydał decyzję o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Na proces będzie czekał w Zakładzie Karnym w Czarnym. Sprawa byłego proboszcza z Dębnicy jest łączona z aferą pedofilską ujawnioną w ubiegłym tygodniu w Starogardzie Gdańskim. Przypomnijmy, podejrzanymi o wykorzystywanie seksualne nieletnich (głównie ministrantów) w wieku od 13 do 15 lat są 59-letni kościelny i 24-letni szef ministrantów, a zarazem urzędnik powiatowy. Według śledczych przestępstw dokonywano wielokrotnie w ciągu 10 lat na terenie plebani kościoła św. Katarzyny, gdzie do czerwca ubiegłego roku ks. Piotr T. pracował jako wikary. Po tym terminie, po objęciu przez T. probostwa w Dębnicy, tam zaczęli odwiedzać go młodzi mieszkańcy Starogardu. Wydrukuj Wyślij znajomym Podyskutuj na forum Odpowiedz Link Zgłoś