Dodaj do ulubionych

Czy to już dno...?

    • mjot1 Koń trojański? 22.12.10, 18:43
      "Z całą pewnością prezydent nie był generałem i nie nosił generalskich mundurów; to jest poza jakąkolwiek wątpliwością". Autorytatywnie (autorytarnie?) oświadczyć raczył prezes pan.

      Swoją drogą za dzielność dotychczas niespotykaną i śmierć bohaterską można by pomyśleć o szlifach marszałkowskich... Co najmniej.

      A jeśli mundur ów generalski sowieckim się okaże?
      Jeśli okaże się, że oto podstępny i wraży naród szpiona (uśpionego) w sarkofagu świętym podstępnie nam umieścił?

      Najniższe ukłony!
      zaniepokojon wielce M.J.
    • mjot1 Niewolnicy krainy szczęśliwości, czyli 10.01.11, 21:05
      kotlet z suchego chleba,
      Siedząc sobie bezczynnie i bezmyślnie gapiąc się w ekran miałem przyjemność obejrzeć wielce interesujący bloczek reklamowy. Pokazywano tam jakiegoś batona czy innego wafelka, w którym zawartość czekolady była znikoma (jeśli to czekoladą w ogóle nazwać można) a z treści wynikało ni mniej ni więcej, że właśnie ów brak czekolady w czekoladzie jest tegoż wyrobu czekoladowego największą wartością.

      W czasach ponurych i mrocznych, gdy budując powszechną szczęśliwość nie szczędząc sił i środków udało się w końcu zapełnić wszystkie półki sklepowe octem, w niektórych poradnikach można było przeczytać jak zrobić kotlet z suchego chleba a szczęśliwcom udawało się zdobyć wyroby czekoladopodobne.
      Te czasy na szczęście bezpowrotnie minęły! I erzatz w niebyt odszedł. Ponoć.
      Na szczęście już nie musimy się poniżać skrobiąc siermiężny swój życiorys obecnie z każdym kolejnym dniem piszemy eleganckie CV. Mamy też przyjaciół i wrogów prawdziwych w wirtualnej przestrzeni.
      Spożywamy wyroby wędlinopodobne często bezmięsne za to estetycznie politurowane, masło z olei roślinnych z nieznaczną (jeszcze) domieszką masła i kotlety schabowe z soi. No i za dodatkową dopłatą możemy sobie kupić czekoladkę bez czekolady.
      Wielka mnogość różnistych SPA, „fitnessów” i innych siłowni umożliwia przyjemne i zdrowe czasu mitrężenie. ot można np. udać się na kilkukilometrowy spacer. po taśmociągu.
      Powszechne stały się też sporty zimowe, w których uprawianiu przeszkodzić mogą jedynie opady śniegu.
      Niezbicie już dowiedziono, że owłosienie i zarost są sprzeczne z naturą mężczyzny, dlatego też podstawową klientelę producentów sprzętu do golenia stanowią kobiety.
      Każda zaś elegancka kobieta czujnie pod okiem wyspecjalizowanych stylistów dba by naturalny jej wygląd broń boże nie był jej naturalnym wyglądem.
      Dwudziestokilkuletnie dziewczyny demonstrują niezwykłą skuteczność kremów przeciwzmarszczkowych.
      A obowiązującym obiektem westchnień jest schemat człowieka pracujący jako ruchomy wieszak na wybiegu.
      Oczami wyobraźni widzę siebie siedzącego w bezalkoholowej winiarni...
      Z błogo przymkniętymi oczętami sączę sobie wyrób winopodobny tłoczony z gron wykonanych z soi genetycznie modyfikowanej, zaciągam się beznikotynowym, bezdymnym i dotleniającym papierosem i zachwycając się zielonooką kruczowłosą elegancko ogoloną kelnereczką w średnim wieku, która była (a może jest?) młodym piwnookim opasłym blondynem; beztrosko wiodę żywot swój życiopodobny...
      Tylko, że wonczas ów nieludzki reżim informował o tym na opakowaniu. Złośliwie.

      Najniższe ukłony! M.J.
      • jael53 Re: Niewolnicy krainy szczęśliwości, czyli 11.01.11, 11:44
        Oczyma najzupełniej realnymi oglądam od czasu do czasu praktyczne skutki tej niewoli. A nawet doświadczam, jak rykoszetują na mój (niewystylizowany) łeb. Wystarczy tzw. okazja towarzyska; co tu gadać - lubię jeść... No i wystarczy, że z apetytem wcinam solidny kawał ciasta. I, oczywiście, biorę repetę... A tu z trzech stron ochy i achy: och, jekie to tuczące, ach, jak ty możesz... Ojej, mnie by od razu ze 2 cm przybyło (tu następują dość intymne szczegóły).
        Ech, mam parę znajomych - w wieku różnym, a zwariowane identycznie. Gruszki brzoskwinie? Nieee - za dużo cukru. Czekolada? - tu następuje ożywiona debata: bo może jednak poprawia nastrój? A może jednak lepiej jaką pigułeczkę? Kawa? Fuuu... wypłukuje coś-tam. Herbata? - to samo; i ma za dużo garbników. Dobry papieros do kawy? Policjaaa!!!
        Nic się nie martwmy, będzie jeszcze głupiej.
        • Gość: scpt jejku, jejku !!! IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 13.01.11, 16:24
          Co się dzieje, co się dzieje.... Rosjanie ustami Pani Anodiny, w ramach MAKu podsumowali polskie możliwości lądowania gdziekolwiek a na półdzikim rosyjskim lotnisku w szczególności.
          Przypomina mi się ludowa powiastka o chłopaku przyłapanym na kradzieży jabłek w cudzym sadzie.
          Chłop od sadu wali złodziejaszka kijem po grzbiecie, ten drze się w wniebogłosy 'Gospdarzu, ja wam łoddam te jobłka" A na to chłop "Jabłka to jabłka - ale po coś się tam pchoł ??".
          Od otwarcia cmentarza w Katyniu - pewno wszyscy fachowcy w Polsce wiedzieli że tamtejsze lotnisko to "bajzel"...ale się pchali.
          • mjot1 Winę Rosjan dostrzegam 13.01.11, 18:18
            Bezsprzeczną. A jest nią brak krótkiego: нельзя!
            A reszty radośnie dokonaliśmy już sami...
            • Gość: scpt i ja Winę Rosjan dostrzegam IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 13.01.11, 20:52
              A propos tego "nielzia"... Oczywiście , że Ruskie są winne !!! Pamiętacie lot Hermaszewskiego ??
              Oto gdy wrócił, to miał strasznie spuchnięte dłonie ! Bo czego chciał się dotknąć , to go Ruski po łapach walił i ..."Towariszcz, nielzia, nielzia...!!!!,
              Na pocieszenie mu order Lenina czy coś takiego dali...a może gieroja sovietskogo sojuza czy coś....
              A tu...na owym TU....brakło ruskiego "lidera lotu" co by po łapach walił- no i piloty sławnego pułku tak manipulowały przy przyrządach, że aż te zgłupiały...do tego jeszcze ten zataczający się "polskij gienierał".
              Kuźwa - co tam się działo !!!!!
              Machina im gadała Pull up, pull up a oni...."tak lądują we beściaki" z "k..rwa mać" na końcu....
              • mjot1 Dyskretna sztuka dyplomacji 16.01.11, 12:43
                Sprawy techniczne już protokołem MAK rozstrzygnięto. Teraz przed nami zapowiadane przez rząd rozmowy negocjacyjne „w sprawie”.
                A tu dysponujemy przecie atutem niebagatelnym. Atutem, którego w sprawie tak ważkiej nie wolno nam zaprzepaścić!
                Na rozmowy te winniśmy delegować tandem, którego świat cały nam zazdrości.
                Duet ten to: Eksminister potrafiąca tańczyć i jednocześnie milczeć w ośmiu językach, uosabiająca sobą dyskretny urok i takt, oraz
                najgenialniejszy śledczy wszechczasów łączący w sobie umiejętności i inteligencję Holmesa, Poireta i Dzierżyńskiego a jednocześnie obdarzony szczerym, katolicką miłością do bliźniego swego pałającym spojrzeniem.

                Ośmielam się twierdzić, że po niebywałych sukcesach odniesionych w kraju zamorskim już sama obecność dwojga tych jakże wybitnych osobistości i urok ich osobisty wystarczą by Putin wraz z Miedwiediewem publicznie oświadczyli, iż owego wiadomego, feralnego dnia to oni obaj zasiadali za pulpitem wieży kontrolnej lotniska Siewiernoje.

                Najniższe ukłony!
                Bezsprzeczną winę Rosjan dostrzegając M.J.
                • jael53 Re: Dyskretna sztuka dyplomacji 16.01.11, 13:26
                  Właśnie przeczytałam wywiad Teresy Torańskiej z Jerzy Bahrem. Zgroza - jeśli ambasadora na wyjątkowo drażliwej placówce używa się do kombinowania formalnych kruczków protokolarnych, żeby zadość uczynić osobliwym ambicjom, kaprysom zgoła Obywatela nr 1, to kury im... (Marszałek miał dosadne określenie, czym się takim zajmować).
                  Strona rosyjska, p incydencie w Tbilisi, manewru też nie miała.
                  • Gość: scpt Re: Dyskretna sztuka dyplomacji IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 16.01.11, 14:49
                    ee tam sztuka, sztuka.... Po prostu rzeczywiste szachy ze zbijaniem pionków. Szachy rozgrywane w czworokącie ekipa Tuska, ekipa , lotników co w lataniu ,tak nie za bardzo, biegli byli i ...Ruskie oczywiście.
                    Jeśli obie ekipy polskie grały w zasadzie w zbijanego , na zasadzie kto wyżej na grzędę wejdzie i zagdaka , lotniki latały bo musiały. To Ruskie się chyba w tym wszystkim pogubiły.
                    Najgorzej mieli ci na wieży - pozwolą lądować to się pewno uda lub nie uda , nie pozwolili by lądować - to dopiero by się zaczęło.... żal mi Ruskich i podziwiam Bozię że w wigilię święta wiadomego miłosierdzia, miłosiernie nas uwolniła od "małego co meldować umiał".
                    Ot takie szczęście w nieszczęściu.
                    Radujcie się bracia i siostry - mamy nowego świętego :)
                  • mjot1 Re: Dyskretna sztuka dyplomacji 16.01.11, 19:45
                    jael53 napisała:
                    > /.../ to kury im...

                    Przyznam, że podczas lektury podobne odczucia mną „miotały”.
                    A na koniec samolubnie acz z ulgą cichutko westchnąłem:
                    Jakież to szczęście, że los dla mnie aż tak jest łaskawym. Bo i owszem zmuszany jestem postępować wbrew zdrowemu rozsądkowi i sobie (synonim ;-)) jednak są to przecie sprawy żadne w porównaniu...
                    • jael53 Re: I co dajej? 16.01.11, 23:15
                      Z pewnym niepokojem zastanawiam się, co dalej - Jerzy Bahr to już pan w pewnym wieku i zdrowia nietęgiego. Kto następny na tę diabelnie ważną i równie niewygodną placówkę? Z wyczuciem rosyjskiej pryncypialności, poszanowaniem hierarchii i ceremoniału; z całym tym obejściem, które znajduje właściwy sposób przekazywania nawet wysoce niewłaściwych treści?
                      Majaczy mi w tle parę(naście) razy już opisywane w atku brodate oblicze, z parą gorejących oczu... oby tylko nikt z kapliczki tego proroka.
                      • mjot1 Re: I co dajej? 17.01.11, 19:22
                        Problem to niebagatelny. I przyszłość w ciemnych barwach postrzegam.
                        Ostatnie nasze osiągi na tym polu powodują, że na te stanowiska to chyba z łapanki brać będą.
                        Przecież nikt o zdrowych zmysłach dobrowolnie głowy nie położy pod topór.
                        Jednocześnie wielce jest prawdopodobne, że nie zbraknie tu chętnych „patriotów” nowego kaczego już chowu.
                        Cóż... Kacza wizja Polski święci tryumf. Niestety
                        Krótkotrwałą „odwilż” mamy już za sobą i właśnie wykonujemy kolejne kroki w tył... Ile ich jeszcze będzie?
                        A jednak nie pogarszające się stosunki dyplomatyczne (na które nie mam przecież żadnego wpływu) napawają mnie obawą. Przeraża mnie, że my społeczeństwo jak bezwolne zombi brniemy coraz głębiej w to (tytułowe w wątku tym) bagno. Że za przykładem najgenialniejszego prezydenta wszechczasów bezmyślnie wbrew rozsądkowi jak ćmy lecimy prosto w ogień (czyt. pochodnię rozpaloną przez prezesa pana). A po nas choćby potop...
                        Ta karla buta przestała już śmieszyć i zwolna przeradza się w ostracyzm.
                        Wyraźnie już dostrzec można gwałtowne oddalanie się obu narodów... Jeszcze zachowujemy jakieś pozory, wmawiamy sami sobie, że to tylko władzę a nie zwykłych Rosjan za swołocz mamy. My lachy, my pany! A tam? Tam przecie dzicz. Lecz ja antypatriota, wspaniałej większości tych „arystokratów” nie powierzyłbym funkcji stangreta.
                        „Polska to kraj na krańcach świadomości, gdzieś daleko na zachodzie” tak postrzega nas internauta reprezentujący ową „dzicz”.
                        Zmroziła mnie ta wypowiedź i z goryczą stwierdzam, że sprawiedliwie sobie na nią zasłużyliśmy...

                        Najniższe ukłony!
                        Zdołowany M.J.
                        • jael53 Re: I co dajej? 17.01.11, 20:28
                          A dalej ani trochę nie lepiej. Święto było w Krakowie, honorowano ludzi, którzy się z prawa i lewa dobrze kojarzą. Ta "dzicz" rzekoma, która dużo (po staremu) czyta, ruble wydaje na bilety do galerii, albumy itp. "niedzisiejsze gadżety" świetnie wie, kto Szymborska, kto Rottenberg... i ci od Dedecjusza też wiedzą...
                          No i czytam sobie komentarze. I gra mi we łbie, niczym Dzwon Zygmunta,: "ręceza lud walczące/sam lud poobcina"...
                          Bo nic prostaczkom nie ujmując (ani nie dodając) - nie jest dobrze, gdy się zatraciło już zdolność oddzielania prostoty (choćby naiwnej czy głupawej zgoła) od prostactwa - zawsze butnego i o swojej uprzywilejowanej roli, o patencie na pierwszorzędność przekonanego.
                          To jakowaś osobnego już chowu nacja; acz skądś mi jednak znana... Nie było internetu - jad lał się innymi kanałami, bardziej hałaśliwie. Wspomnienia sprzed blisko 43 lat - chóralny wrzask "poparcia", Krakowskie Przedmieście... Studenci do nauki...Syjoniści do Syjamu... winien był Mickiewicz, Dejmek, komandosi i tow. Ochab.
                          Wnuki się teraz odezwały? Tradycja nie ginie - a szkoda; niechby wreszcie szlag ją nagły trafił.
                          • mjot1 Dyskretny urok dyplomacji cd 21.01.11, 11:27
                            „Oczywista oczywistość” w przyrodzie niechybnie występuje w końcu sam efendi stwierdzić to raczył ;-) Wielce zazdroszczę tym, którzy wiedzą i wiedzy swej są absolutnie pewni. Mną niestety „mjotają” wątpliwości, od emocji aż bulgoce mi w trzewiach a każda ma decyzja czy wypowiedź to wypadkowa mozolnie konstruowana z różnistych mi dostępnych „za” i „przeciw”.
                            Ośmielam się twierdzić, że właśnie tak działa każdy „organizm”. Państwowy też. Przynajmniej tak działać powinien. Bo ewentualna „oczywista oczywistość” to rzadkość niezmierna.
                            Poszczególni posłowie, kluby i różne towarzystwa wzajemnej adoracji mogą sobie kłapać, co im ślina na język przyniesie. Takie ich i ich wyborców niezbywalne prawo by ujadać. Jednak nie wolno im używać uogólnień typu: naród, państwo. To elementarz.
                            Oświadczenia parlamentu upichcone w tej kadzi muszą mieć akceptację większości.
                            Zaś wypowiedzi rządu bądź prezydenta są ostateczne i winny być pozbawione emocji.
                            I tu pretensje me do premiera.
                            Otóż wypowiadając się na temat raportu w grudniu ubiegłego roku wpisał się w ogólny jarmarczny bełkot narażając na szwank urząd a tym samym państwo. A potem już poooleciało!
                            Sprawą tragedii smoleńskiej zajmują się odpowiednie powołane do tego służby i komisja.
                            I tylko one winny wygłaszać ewentualne oświadczenia. Oświadczenia przemyślane i jednoznaczne. Tu wtręt: Czemu (komu?) miał służyć pokaz zorganizowany przez naszą komisję niczym wypisz wymaluj „słynne” widowisko zorganizowane onegdaj przez niejakiego Ziobrę i ukazujące dwie kolorowe kropki snujące się po Mariotcie? Ta zabawa samolocikami rozemocjonowanych gó...arzy jest zaprzeczeniem rzeczowości jaka winna cechować poważną komisję.

                            A teraz spójrzmy na Rosję, kraj ponoć dziki.
                            W sprawie smoleńskiej wypowiedziała się komisja, a w odpowiedzi na nasz „patriotyczny” „bogoojczyźniany” „ogólnonarodowy” jazgot lakoniczne oświadczenie wygłosił minister spraw zagranicznych. I хвaтит! Bo właśnie to są instancje odpowiednie i odpowiedzialne. Nie usłyszeliśmy ni słowa z ust premiera czy prezydenta. Oni są ponad. To urzędy reprezentujące państwo i naród. Emocjami zajmują się media.
                            Powtarzam spójrzmy na „dziki” kraj i uczmy się. Uczmy się my państwo i my społeczeństwo (czyt. wyborcy). Tylko czy potrafimy, czy chcemy czegokolwiek się nauczyć...
                            Opinie niejakiego Bismarcka bądź innego Piłsudskiego sugerują żeśmy są chyba społeczeństwem „zwijającym się”... Wszak, kto stoi w miejscu ten się cofa.

                            Najniższe ukłony!
                            Z pretensjami (pretensjonalny?) M.J.
                            • jael53 Re: Dyskretny urok dyplomacji cd 21.01.11, 11:49
                              Może ktoś w tym gabinecie osobliwości (parlament + sfery rządowe) chociaż wysłuchał ze zrozumieniem Philipa Crowleya... Czyli zauważył, że tzw. mocarstwowa dyplomacja z lekka się już niecierpliwi tym rozrzucaniem po świecie swoich roszczeń. I teraz robi się niejaki pasztet: coraz więcej do "pozamiatania", jeśli nie chce się do reszty reputacji zszargać.
                              Obawiam się jednak, że zamiast pracowitego wzięcia się do tej roboty, będzie kolejny odcinek sypania wszelkich śmieci. Których przecież nikt poza nami potem nie uprzątnie. "Głupiego kocha robota"?
                              • mjot1 Re: Dyskretny urok dyplomacji cd 21.01.11, 12:08
                                jael53 napisała:
                                > Może ktoś w tym gabinecie osobliwości (parlament + sfery rządowe) chociaż wysłuchał ze
                                > zrozumieniem Philipa Crowleya...

                                Obawiam się, że wątpię ;-)

                                Najniższe ukłony!
                                lakoniczny niezwykle równie też sarkastyczny (chyba) M.J.
    • mjot1 Re: Czy to już dno...? 22.01.11, 16:24
      Gdym pierwszym wpisem wątek ten zapoczątkował nie przypuszczałem, że marsz ten nasz narodowy aż tak długim się okaże. Nie wiedziałem wówczas, że instytucja „dna” aż tak jest rozbudowaną. Łudziłem się, że ono płytsze, że taplając się w szumowinach twardszego podłoża sięgniemy i odbić się zdołamy albo, że mistrzowie żądni nowych rekordów zmęczą się i wykruszą.
      forum.gazeta.pl/forum/w,69,47923229,66986571,_wy_Trwajmy_.html
      „Bądźmy czujni. Nie pozwólmy by stał się męczennikiem. Należy dążyć i pozwolić by unicestwił się sam. To jedyna nadzieja...” Qrcze. Było tak blisko! Przecie wybory przerżnąłby sromotnie.
      Niestety stało się to, co nawet w najczarniejszych mych wizjach uważałem za nierealne.
      Mamy męczennika. I tak naprawdę nasz marsz w dół dopiero się zaczyna. i to marsz masowy wręcz ogólnonarodowy. Bo czymże jest tych kilkadziesiąt nieśmiałych głosów rozsądku tu na tym forum naprzeciw dziesiątkom tysięcy tych wokół nas, dla których efendi i wielki tranzystorysta z Torunia światłem i drogowskazem jedynym?

      Jeżeli faktycznie celem Rosji jest destabilizacja Polski to obecnie by dopiąć swego nie musi nawet palcem w bucie kiwnąć. bo w bogojczyźnianej części naszego społeczeństwa ma zdyscyplinowaną rzeszę żarliwych sprzymierzeńców, którzy posłusznie i z zapałem rozpieprzą nasz kraj.

      Najniższe ukłony!
      pesymistycznie nastrojon M.J.
      • Gość: scpt w kleszczach komisji IP: *.38.160.60.resman.pl 24.01.11, 11:23
        Ojejku - jak lubię sejmowe doniesienia o pracach kolejnych komisji - tym razem napracować ma się komisji etyki poselskiej .
        No bo chłoptasie sobie nawtykali od "zdrajców" , ruskich agentów itd itd
        Ja to definiuję krótko - kolejna heca za nasze pieniądze.
        A co do dna, do dna ?? To dno studni bez dna - że sobie "rymnę" :)
        Ach wyjechać by gdzieś na dlugo - od polskiej polityki, polskich zachwytów nad wyczynami sportowców - rzadziutkich rodzynek wśród zakalca....,
        Moja córcie - odkąd wyprowadziła się na swoje - zdaje się żyć bez radia i telewizji.
        Jeno miłość do kandydata na coś stałego i media z komputera.
        Konsumuje jeno mp3 i dvd filmy, łyka książki z biblioteczki i na weekendowych obiadkach u nas - dopytuje - "a co tam tata w polityce".
        Takiej to dobrze :)
        • Gość: mata_kari Re: w kleszczach komisji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.11, 11:34
          Krzysztof Materna stwierdził ostatnio, że oglądając obrady sejmu widzi gotową całą obsadę do "Lotu nad kukułczym gniazdem":-)
          • jael53 Re: w kleszczach komisji 24.01.11, 12:37
            Dawno, dawno temu przyswajałam wiedzę z takiej dziedziny, która nazywa się psychologia kliniczna. Wedle tej wiedzy ekscytacje śmiercią (w najróżniejszych formach - obsesyjne rozmowy o śmierci i umarłych, oglądanie zdjęć, poszukiwanie szczegółowych danych o umieraniu, pożądanie akcesoriów funeralnych, fascynacja szczątkami itp. ) należą do oznak nader potężnych zaburzeń osobowości lub i czego jeszcze gorszego.
            Nigdzie jednak nic nie wspominano o czymś, co wypadłoby chyba nazwać " nekrofilną psychozą zbiorową" - słowem: stare podręczniki klinicystyki nie przewidziały przypadłości, z którą nam, nieszczęsnym, przychodzi obcować na codzień.
            • jael53 Re: Nowa dziura w dnie? 25.01.11, 11:15
              Sekta Effendiego planuje WŁASNE uroczystości pod Wawelem. A za chwilę pewnie też na Wawelu. I tak Wawel stał się własnością sekciarzy. A był - ponoć - dobrem narodowym. Dno jest bardzo, bardzo obszerne; tylko ile jeszcze takich tąpnieć i nawierceń wytrzyma?
              • mjot1 Re: Nowa dziura w dnie? 25.01.11, 20:42
                No zdołowałaś mnie Jael. Troszeczkę. Tą dziurą w dnie...
                Bo okazuje się, że to co zdawało się już już mamy w zasięgu naszych możliwości i ambicji, to co sławę dać nam mogło; okazuje się być mirażem jeno, że nie opoka to nasza jednak...
                Czyli „trynd” wyznaczony szlachetnym paluchem prezesa pana jednak i mnie wciąga. Dosłownie ;-)
                A Wawel oddaliśmy już dawno czarnoksiężnikom.
                Aż dziw, że bez wiz zbliżać się pozwalają i że samo myto natenczas jeszcze wystarcza...

                Najniższe ukłony!
                zdołowany M.J.
                • Gość: mata_kari Re: Nowa dziura w dnie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.11, 17:44
                  Nie wiecie czy na wywoływaniu duchów na Wawelu będa rozdawane darmowe gadżety z podobizną bohaterskiego Macierewicza?? Może jakieś podkoszulki albo coś z bielizny damskiej???Jeżeli będą rozdawać szkarpety - model Antek Polcmajster - to ja jadę!!!!:-))))
                  • Gość: scpt prezesik o euro i zł IP: *.38.160.60.resman.pl 01.02.11, 18:44
                    Pomarszczył dziubek i czoło rozglądając się po audytorium i wykwaczał :

                    "Euro powinno trwać 10 lat - niektórzy mi tak radzili. Ja powiem - dłużej, co najmniej 20 lat'

                    Po chwili wyraz jego buzi zasygnalizował proces myślenia i dodał

                    "Myślę o złotym oczywiście , o złotówce"
                    • Gość: scpt Inni o końcu prezesika :) IP: *.38.160.60.resman.pl 01.02.11, 18:49
                      ano cytuję pro memoria :

                      W ankiecie tygodnika "Nie" ("Jak skończy Kaczyński") wypowiedzieli się m.in. politycy: wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich, były poseł Janusz Palikot, poseł niezrzeszony Kazimierz Kutz i były wicepremier Andrzej Lepper (Samoobrona), a także psycholog społeczny Janusz Czapiński, dziennikarze, Jacek Żakowski i Piotr Najsztub.

                      Wenderlich: będzie Sing Sing albo Alcatraz

                      Wenderlich powiedział, że "mimo iż Kaczyński gardzi oligarchami, to sam nim zostanie do spółki z Ziobrą, Rydzykiem i Kamińskim". - Najwięcej w niego zainwestuje Rydzyk, kupi Sing Sing albo Alcatraz, Ziobro będzie aresztował turystów o szóstej rano za wcale nie małe opłaty, Kamiński zakładał będzie podsłuchy, które turyści sami będą przywozić - mówił Wenderlich. Jak dodał, "Kaczyński, jako najbardziej nieufny, będzie sprzedawał bilety i trzymał kasę. Za dodatkową opłatą Rydzyk każdego wykąpie w geotermalnych wodach wywierconych w więziennych fosach". Dodał, że do tej gospodarczej grupy Kaczyński nie przyjmie posłanki Joanny Szczypińskiej, która w odwecie przejdzie do PSL.

                      Palikot: popełni samobójstwo

                      Palikot pytany, jak skończy prezes PiS odparł natomiast, że popełni samobójstwo. Kutz również uważa, że Kaczyński "skończy samobójstwem". Według niego, bezpośrednią przyczyną samobójstwa prezesa PiS będzie śmierć matki, która wkrótce nastąpi. - Wcale mu tego nie życzę. Ale śmierć samobójcza to wcale nie jest taka zła rzecz, jeśli człowiek ma się tak męczyć - dodał. Lepper uważa, że Kaczyński skończy źle, "na całe szczęście dla Polski i Polaków".
                      • jael53 Re: Pasztet ukraiński 02.02.11, 12:00
                        Ech, pobożne życzenia...
                        Ze spraw dennych wszelako zamyśliłam się nad podarkiem, jaki RP przerzucił przez opłotki Sąd Najwyższy Ukrainy.
                        Nie wątpię, że w ramach odpracowywania rusofobii (owszem, zasłużonej - ale też i z wścieklizną graniczącej) poprzedniej, pomarańczowej ekipy, wzięto się do rozpatrywania zasadności przyznania S. Banderze i R. Suchewyczowi godności Bohatera Ukrainy. I uznano, że godni nie byli. A pierwszą przesłanką jest ta formalna: aż do śmierci byli obywatelami polskimi.
                        No to mamy. Zwykle aż nadto wymowni aktywiści "Karty" tym razem są nad wyraz powściągliwi.

                        Tymczasem orzeczenie ukraińskiego SN przypomina okoliczność inną, skrzętnie omijaną przez taki IPN. Otóż obywatelstwem polskim już raz, wielce nieczysto i cynicznie, zagrano. Dzięki tej zagrywce żołnierzy i oficerów Hałyczyny "przypucowano" do jednostek polskich na Zachodzie.( A wielu, też jako obywatelom polskim, umożliwiano szybki wyjazd do USA czy Kanady - i szło to znacznie szybciej, niż w przypadku Polaków...).

                        IPN zafundował wszystkim paskudną aferę ze "śledztwem" nad szczątkami gen. Sikorskiego - ale wytrwale unika wyjaśnienia: jak to się stało, że armia polska na Zachodzie przyjmowała "kombatantów" z SSD Galizien; jak to się stało, że zmilczał to rząd RP na uchodźstwie; jak to się stało, że nad tym "drobnym epizodem" zapadła głucha cisza.





                        • jael53 Re: Jakieś światełko? 03.02.11, 18:37
                          Pod dnem, tuż nad nim? Dzisiaj (ciiicho sza...) pierwszy od dawien dawna dzień bez Effendiego. A może to tylko moja nieuwaga?
                        • mjot1 Re: Pasztet ukraiński 04.02.11, 13:52
                          Temat to nazbyt dla mnie trudny bym ośmielił się jednoznaczne (s)twierdzenia tu artykułować. Będąc dla siebie (samozwańczo) największym i ostatecznym autorytetem wiem jedno; historia nie jest czarno biała, zerojedynkowa. Tu pozwolę się zacytować ;-)
                          „Ja ignorant ośmielam się twierdzić, iż historia snuta przez historyków jest nieprawdziwa. Każde historii opracowanie skażone jest kłamstwem gdyż skażonym być musi!
                          Historia to niejako wypadkowa wielu sił często działających przeciwnie.
                          Wszak Historia jest li tylko uogólnieniem wielu epizodów, z których całość jest złożona. Epizodów często sprzecznych czy zupełnie przeciwnych efektowi końcowemu.
                          Chyba nie zawikłałem zbytnio?

                          Czyż to, co stanowi dobro ogółu dobrem być musi jednostki? Jeśli ktoś bohatersko zginął na polu chwały w słusznej oczywiście sprawie to czy jest to powodem do szczęścia dla tych, których mimochodem osierocił pozostawiając ich w rozpaczy i samych sobie?
                          A jeśli los tak zrządził, że by dokonać bohaterskich swych czynów ktoś musiał zabić kogoś zupełnie postronnego (ot rozwalić chatkę ubogą która cel zasłaniała) to bohaterem on jest jeszcze czy już szubrawcem jeno? Wszak jeśli już nie dla prawdy to choćby li tylko przez grzeczność jeno wypadałoby chyba i ze strony tej chatki spojrzeć?
                          Czyż to, co dla jednych jest bohaterstwem dla innych nie jest bandytyzmem zwykłym?
                          Warszawa. Oto młodziutki chłopak z „Szarych Szeregów” z biało czerwoną opaską rzuca się na czołg z butelką benzyny i ginie. A oto rówieśnik z opaską inną na ramieniu ginie pod tankiem na ulicach Berlina.
                          Proszę odpowiedzieć, dlaczego ten pierwszy bohaterem jest, podczas gdy drugi oczywistym bandytą dybiącym na życie niewinnych ludzi?
                          Proszę też stanąć z boku zarzuciwszy na chwilkę wszelakie patriotyzmy i inne sentymanta i rozsądzić czy zabijający się nawzajem we Lwowie „Orlęta” i młodzi Ukraińcy to bohaterstwo czy skrajna głupota (wręcz bandytyzm) tych, którzy pozwolili by ci młodzi ludzie tam zginęli?
                          Czy naprawdę znaczenie czynu i słowa zależeć powinno jedynie od miejsca siedzenia?
                          Czy pojęcie „wojna słuszna, sprawiedliwa” w świecie chrześcijańskim gdzie tak często powtarza się slogany o „miłości bliźniego” ba o „miłowaniu nieprzyjaciół” o „drugim policzku” to jeszcze logika jakaś czy już czyste sukinsyństwo? Bo czyż kapłan w mundurze to nie szyderczy śmiech z nauk Chrystusa?

                          Ja swą wiedzę czerpię z przekazów mych przodków konfrontując ją z wiedzą podręcznikową.
                          Te właśnie epizody rodziny mej i rodziny Mojej Zdecydowanie Lepszej Połowy wplecione w wydarzenia ogólne to dla mnie jest historia.

                          Podsumowując tę garść myśli luźnych.
                          Czyż historia nie powinna być nauką (czyt. uczeniem się) na naszych błędach?”

                          Wracając do tematu
                          Cóż... Relacje nasze wzajemne nabrzmiewały lata całe i mieliśmy w tym niebagatelny swój udział. A tuż przed hekatombą II WŚ proces ten nabrał gwałtownego przyspieszenia.
                          Można chyba dywagować czy internowanie ukraińskich towarzyszy broni, osadnictwo wojskowe, przejmowanie czy wręcz burzenie cerkwi itp. działania to była głupota zwykła czy wręcz prowokacja?

                          Najniższe ukłony!
                          wątpliwościami mjotan M.J.
                          • Gość: scpt Re: Pasztet ukraiński IP: *.38.160.60.resman.pl 04.02.11, 17:48
                            historia - historią a z sąsiadami lepiej żyć w przyjaźni niż w ciągłych dąsach i licytacjach-kto komu więcej natłukł.
                            Teraz Ukraina jest biedniejsza od Polski, zacofana i bez szans na dołączenie do Unii.
                            Ale to jednak sąsiad !! Dostrzegali to, co bardzo dziwne, nawet ksenofobicznie nastawieni wobec sąsiadów, mali bracia :)
                            Inna sprawa , że kokietowanie kolejnych prezydentów Ukrainy - w gruncie rzeczy wschodnich despotów - przez kolejnych prezydentów Polski - jest co najmniej dziwne.
                            Z jednej strony pluje się na Łukaszenkę - a z drugiej strony kokietuje Janukowycza - zwykłego
                            "zamordystę - dzieżymordę" :)
                            • jael53 Re: Pasztet ukraiński 04.02.11, 20:43
                              Tak mi właśnie to "biznesowe" traktowanie historii mocno podpada - jak Mjot pisze: ta sama ofiarność raz jest powodem do chwały, a kiedy indziej lepiej o niej nie mówić. Może ma rację jeden z wiekowych przyjaciół, który tylko wzdycha "ech, te polskie losy".
                              Nie jestem tu mądra; raczej czasem zafrasowana - bo bo jak inaczej, gdy się ma podzieloną od pokoleń rodzinę; broń boże - nie wedle polityki, chociaż przez politykę. Część najmniej znana w Rosji - ani dobrowolnie, ani z przekonania. Tylko że gdzieś z tych Rudnik i Wojnowicz trzeba było uciekać, choć było się tam od naprawdę dawna.

                              A dziwne teraz widywałam reakcje na sam zwrot "krewni w Rosji".

                              Dlatego też - przez tych krewnych prawie nieznanych z Rosji i przez tych lepiej znanych z przeciwnej strony kontynentu - za denną mam większość "polityki historycznej". Takiej, która koniecznie (?) chce być wieczną stroną w przegranych sprawach.
                              Niedenna taka polityka? - no właśnie: gdyby skutkowała choćby zrozumieniem dla tego rozproszenia i - zamiast je oceniać - poprzestała może na tym "ech, te polskie losy".
                              • mjot1 Pasztet... 05.02.11, 14:20
                                Ma scpt rację absolutną. Trzeba z żywymi naprzód iść!
                                Jednak człek istotą jest krnąbrną niezwykle, buntowniczą i coś tkwi tam gdzieś w głębi trzewi... Dlatego chyba racjonalne oczywistości z takim docierają trudem.
                                Jam już jest dzieckiem „ziem wyzyskanych” a „Tam” nie ma już przecie nic.
                                Mój rodzic onegdaj (gdy było to już możliwe) pojechał pchany nostalgią.
                                Wrócił i... zdziwaczał.
                                Bo tam nie ma już pagórków leśnych, łąk zielonych, miedz, nie ma nawet zarysów fundamentów... Tam nie ma już nic! Nawet śladów po cmentarzyku z grobami przodków.
                                Dlaczego zatem gdy usłyszę „za Niemen hen precz” oczy mi wilgotnieją...
                                • jael53 Re: Pasztet...z żywymi 05.02.11, 19:03

                                  Żeby nie zdziwaczeć, nie bardzo się w te stanisławowskie okolice wybieram. Ale i z żywymi bywa rozmaicie - zajrzałam po paru miesiącach do sieciowych znajomych z (zamkniętego) forum muzycznego. I uciekłam. Rozszaleli się młodzi - widać skutki działalności IPN-u oraz całej (o kant potłuc by ją wreszcie) polityki historycznej. Dyskusja nakręca się wokół: był Janusz Łętowski TW czy też nie był; nagrania v.Karajana są tfu - bo on był w NSDAP... a wcale nie v. Kar. jest tfu - tylko Szostakowicz i Ojstrach...

                                  Dokąd z tymi żywymi (i żywotnymi, sądząc po gorączce wpisów) można by dojść - zważywszy, że muzyka to jednak dość niszowe zainteresowanie; "za komuny" udawało się nią zajmować bez jakichkolwiek politycznych obiat. Wiem, przetestowałam - w tym muzycznym towarzystwie nikt się nie spodziewał cytat z Engelsa... i nawet uczelniane POP-y to towarzystwo zostawiały w spokoju.
                                  • Gość: scpt Re: Pasztet...z duszyczkami IP: *.38.160.60.resman.pl 05.02.11, 20:08
                                    wobec obecnego, powszechnego znudzenia "sprawą smoleńską" - ja pójdę pod prąd. A co mi tam.
                                    No bo jeśli coś jest tam, coś "po drugiej stronie" - to wyobrażam sobie taką scenę - siedzą sobie obok siebie owe duszyczki, tych 90. ąt parę duszków i gaworzą, patrząc na ziemskie swary i ...z całą pewnością przenoszą je w niebiesiech.
                                    No bo tu na ziemi wiadomo - tylko para z Wawelu się liczy, ewentualnie z dodatkiem Gosia, budowniczego peronu - czekają śmiało na ołtarz. Gdzieś tam fiolki z próbkami krwi czy podebrane ruskim paznokcie czekają na relikwiarze.
                                    A tam ?? "pierwsza ofiara" puszy się przed pozostałymi, przestawia duszyczki stewardes, goni wściekłym wzrokiem zwiewne duszki pilotów - bo mu galę spieprzyli....

                                    No i owe duszki mają dylematy potworne - ponoć aniołki rozwiesiły (przynajmniej Andrzej Mleczko tak sugeruje w jednym z rysunków), rozwiesiły na chmurkach drogowskazy "Do raju", "Do piekła", "Do ekshumacji", "Kolejka do beatyfikacji"....
                                    No i do której się Pan załapie ?
                                    Panie prezydencie Lechu Ka - trza się wreszcie zdecydować, lot pilotowany się skończył....
                                    • mjot1 z duszyczkami 06.02.11, 11:57
                                      To chwilowa przerwa jeno. Ot ktoś tam trzeźwo (co zaskakuje) zauważył, że trzeba chwilowo dać na wstrzymanie by kobyły smoleńskiej na śmierć nie zajeździć.
                                      Ale niech żywi nie tracą nadziei ;-)
                                      Toż za chwilkę przecie dolegliwość miesiączkowa następnie rocznica w historii naszej najważniejsza no i Święto Jednego Maja. A potem, z nowym już bogiem poooleci.
                                      A w rankingu pośmiertnym Lech (bezwolne narzędzie w rękach brata) tylko zbeatyfikowanym być może. Wszak tytuł najwyższy zarezerwowany jest dla prezesa pana.
                                      To on Jarosław Wielki Cierpiący jedynym jest przecie męczennikiem. Ta uduchowiona twarzyczka w kształcie aureoli, te oczęta przymknięte lub tępo nieobecne jednoznacznie świadczą, że to on jest milijon i za milijony cierpi katusze.
                                      Panta rhei na szczęście... I wiem, że dożyję chwili, gdy pod ciężarem owego „męczeństwa”, które na swych dzielnych barkach raczy dźwigać; ta nadęta prukwa normalnie się rozpuknie.

                                      Najniższe ukłony!
                                      bezduszny M.J.
                                      • Gość: scpt Re: z duszyczkami IP: *.38.160.60.resman.pl 06.02.11, 20:29
                                        miesięcznica ?? raczej okresowe drapanie się do krwi, sypanie solą i pieprzenie (dosłowne i przenośne kolokwialnie.) - by bardziej piekło. I rozglądanie się baczne wkoło - komu by tu krzyżem dopieprzyć.
                                        Jest coś w relacjach polsko-polskich i polsko-innostrannych - że raz po raz rosną potrzeby na męczennictwo .
                                        Kilka dni temu w telewizji wypowiadał się pan- weteran wojennych zsyłek na sybir - twierdził że pamięta smak suchej skórki od chleba - mimo że miał wtedy dwa latka :)
                                  • mjot1 Re: Pasztet...z żywymi 06.02.11, 22:47
                                    jael53 napisała:
                                    > Rozszaleli się młodzi
                                    Dlaczego młódź niecierpliwa miejsca zagrzać nie potrafi, że dystans coraz większy, że jakoś mi nie po drodze... W moim przypadku przyczyna jest mi znana. a została mi uświadomiona boleśnie siedem lat temu com nie omieszkał wonczas na forum GW odnotować:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,309,10406787,10427658,Ha_Tu_Was_mam_.html
                                    Cóż... „Nasza młodzież jest przywiązana do luksusów. Młodzi ludzie zostali źle wychowani, szydzą sobie z autorytetów, nie powstają na widok starszych"
                                    Gdym liczył sobie ćwierć wieku czterdziestolatek zdawał mi się starcem ;-)
                                    Najniższe ukłony! M.J.
                                    • jael53 Re: Pasztet...z żywymi 07.02.11, 10:38
                                      A niechby i nie wstawali, ci młodzi. Mnie uwiera to "palstikowe szaleństwo": jakby w głowach były spreparowane, tłoczone w jednej (bardzo zresztą prościutkiej) foremce, mózgownice, na wzór tego "wykwintosza".
                                      Po zapoznaniu się z próbkami najnowszej krytyki muzycznej czekam na "analizy" >Pana Tadeusza< - prowadzone w duchu różnych pionów śledczych.
                                      Inna rzecz, że przykład (bardzo zły) takich operacji dają bynajmniej nie młodzi: taki Rafał Ziemkiewicz jął się wymądrzać nad "Requiem" Meyera do wierszy Zagajewskiego. W duchu wiadomym, bo w innym - jako głuchy pień, i na poezję, i na muzykę - nie podoła.

                                      A co do tego, co wcześniejszy Interlokutor pisał: ile ogarnia pamięć dwulatka... Wszyscy możemy się zadziwić, jak wiele. Po Freudzie (nawet z wszystkimi jego słusznie spostponowanymi głupstwami) właściwie już nie da rady inaczej, jak z przymrużeniem oka mówić, że "takie małe dziecko wszystko zapomni".
                                      Są o tej wczesnej pamięci (także społecznie zorganizowanej) prace całkiem nowe, a świetne: v. Domenic LaCapra, Writnig History, Writing Trauma".
    • mjot1 Obrona lasów? czy... 13.02.11, 22:18
      Kilka miesięcy temu przez kraj przetoczył się protest przeciwko zawłaszczeniu Lasów Państwowych.
      O co chodziło? Otóż rząd podstępnie zamierzał przejąć i następnie wyprzedać nasze wspólne dobro -klejnot, jakim niechybnie Lasy Państwowe są. Niecne zamiary rządu w porę wykryli i jasno je zinterpretowali najwybitniejsi znawcy leśnictwa (m.in. najwybitniejszy minister wszechczasów Szyszko) a prawdę tę oczywistą uwiarygodniły media okołorydzykowe, więc nie podlegała ona żadnej dyskusji. Brać leśna jak kraj długi i szeroki w obronie firmy i ojczyzny stanęła murem niczym monolit zwartym (za wyjątkiem jednej czarnej owcy w mojej skromnej osobie).
      Petycje, pikiety, oflagowanie, zbieranie podpisów, apele z ambon. Mobilizacja i organizacja godne podziwu, zatem i wiktoria błyskotliwa.
      A są też i sukcesy pośrednie.
      Musi wszak cieszyć powszechne i „świadome” opowiedzenie się za nacjonalizacją całej rzeszy prywatnych właścicieli lasów. Osobiste ich deklaracje udokumentowane danymi osobowymi i podpisami mogą się przydać w słusznej oczywiście sprawie.
      Szczególnie też cieszą nobilitujące własność państwową pienia pochwalne powszechnie wygłaszane z ambon Kościoła Katolickiego.
      Paradoksalnie, cudownym jakimś zrządzeniem państwo jawi się tu nam wrogiem nacjonalizacji a największym jej zwolennikiem i niezłomnym obrońcą okazał się jeden z największych posiadaczy lasów (dzięki m.in. Komisji Majątkowej). W naszej cudownej ojczyźnie nie dziwi jednak nic... Tu przecie nawet związki zawodowe są prawicowe ;-)

      Ileż to ważkich padło słów przepełnionych troską o dobro nasze wspólne. Ludzi lasu można by postawić jako wzorowy przykład społeczności obywatelskiej. Gdyby nie pewne „ale”...
      Otóż jako się rzekło odniesiono zwycięstwo. Fundusz Leśny został obroniony!
      I zaczęło się gorączkowe grosza wydawanie. Ważne jest by środki zgromadzone na Funduszu Leśnym wydać, bo wrogie nam państwo może grabieżczy swój atak ponowić. Cele oczywiście są słuszne i niezbędne. Priorytetem jest budowa dróg i fundusz nagród. Bo trud służby nagrodzonym być musi.
      W pośpiechu nie pomyślano niestety o niezbędnym „Systemie Informatycznym” z prawdziwego zdarzenia. Zatem koszmarny gniot wprost z epoki kamienia łupanego zwanym SILPem nadal nam będzie „pomagał” w pracy. Trzeba się nim będzie nadal oficjalnie zachwycać i „łatać” pakując weń kolejne dziesiątki milionów.
      Nie uznano też za słuszne inwestowanie w Zakłady Usług Leśnych. Nad mizerią pracowników ZULi przechodzą do porządku dziennego i czułe na krzywdę społeczną związki i kierownictwo. A przecież przez lata „obcinania” stawek ów Fundusz Leśny został z kniei dosłownie wyniesiony na grzbietach tych ludzi. Krótkowzrocznie przeoczono? i wzrost kosztów, które niesie kryzys i fakt otwarcia rynku pracy w Niemczech. Odczujemy to już wkrótce.
      Jeżeli przypomnimy, że w obronie państwowej własności walczą te same siły i pod tymi samymi sztandarami, pod którymi ok. dwadzieścia lat temu gardłowano za powszechnym uwłaszczeniem Lasów Państwowych.
      Jeżeli dodamy, że ci sami troskliwi obrońcy cyklicznie postulują o nowe przywileje m.in. by odchodzącym na emeryturę leśnikom wypłacać po ok. 150 tys zł w ramach rekompensaty za krzywdę, jaką jest ponoć bezpłatne korzystanie z mieszkań służbowych.
      To czyż może dziwić drobiazg zbierania po kilkadziesiąt złotych od łebka na wynagrodzenie księżom ich trudu uświadamiania wiernych. Widać w tej społeczności nawet „altruizm” wymaga zadośćuczynienia. Bo tu mamona bogiem jest jedynym.

      Cóż... Oczywistą oczywistością jest, że tylko Lasy Państwowe są jedynym gwarantem zachowania terenów leśnych i prowadzenia nań właściwej gospodarki. A dowodem historia „firmy”, która liczy sobie już ponad 85 lat. Obecnie PGL LP zarządza lasami na podstawie Ustawy o lasach i w oparciu o Statut PGL LP (czy obowiązujący? skoro nie ogłoszony w żadnym urzędowym publikatorze).
      A cóż było przedtem? Ludzie lasu to wykształcona i świadoma część społeczeństwa po cóż więc w sedno problemu aż tak się zagłębiać...
      85 lat to bez mała wiek cały! Zaiste szmat czasu... Szczególnie z perspektywy lasu, wszak wiek rębności dla sosny to ok. 100 lat właśnie.
      Właśnie pospiesznie przejadamy grosz (publiczny) gromadzony przez lata... Bo po nas choćby potop!
      To swoiste pojmowanie dobra wspólnego musi zastanowić... Głupota to zwykła czy sabotaż?

      Najniższe ukłony!
      sobie a muzom M.J.
    • mjot1 A głupiemu radość 28.02.11, 18:28
      No i zwolna mija nam kadencja...
      W czasie ostatnich wyborów parlamentarnych (21 października 2007r) pierwszy raz w marnym swym życiu zagłosowałem „przeciw”.
      forum.gazeta.pl/forum/w,69,47923229,70552961,Pojdzmy_wszyscy.html
      Głosując przeciw IVRP wsparłem PO licząc na:
      - „podsumowanie” kaczej RP
      - zmianę ordynacji
      - „cywilizowanie” prawa, czyli tzw. „przyjazne państwo” (z nadzieją i wiarą przyjąłem w komisję Palikota).
      Wierzyłem, że PO te kilka symbolicznych kroków jednak uczyni. Niestety nie uczyniło.
      Nie zrobiono absolutnie nic.
      Czy doprawdy przez te ponad trzy lata nie było ku temu możliwości? Czy raczej chęci?
      Właśnie zaczyna się następna „walka wyborcza”. Oczywiście wszystko dla dobra ojczyzny umiłowanej i narodu.
      A ja wam panowie i panie dziękuję. Nadzieję i wiarę zacząłem tracić dwa lata temu
      forum.gazeta.pl/forum/w,69,47923229,93704691,Staczanie_sie_Moje.html
      i straciłem. Chyba już się wypaliłem...
      Czas chyba najwyższy udać się na tzw. „emigrację wewnętrzną”. Zatem „weźcie sobie chłopaki ten kraj”! Ja zaszywam się w „krzakach” jeszcze głębiej i zaczynam sobie dziczeć. Bo z tą „elitą” jakoś mi nie po drodze.
      Hm... Chybam z jakiejś innej jest gliny...

      Najniższe ukłony!
      aspołeczny sobek M.J.
    • mjot1 Dokonało się 01.03.11, 20:05
      „Dziś kończy prace Komisja Majątkowa przy MSWiA. Od 1989 r. zwracała mienie utracone przez Kościół w czasach PRL”
      wyborcza.pl/1,75248,9180679,Bezkarna_Komisja_Majatkowa.html
      Tak zażyczyli sobie czarnoksiężnicy
      Oczywiście członkowie komisji nie byli funkcjonariuszami publicznymi.
      Zatem włos z głowy nikomu nie spadnie.
      Ot troszkę szumu, jakiegoś koziołka na ołtarz ofiarny się ciśnie i już. Sprawa zamieciona.
      Przez kilkadziesiąt lat za nasz podatników (nielichy) grosz nas okradano i za to co nam zagrabiono będziemy musieli jeszcze zapłacić. I wszystko to dla boga rzecz jasna.
      A ciemny lud już to kupił ;-)
    • mjot1 Na Berdyczów 12.03.11, 11:04
      Nie nowina to, że państwo polskie (od kilkudziesięciu lat) nieustannie i bezkarnie para się złodziejstwem i paserstwem. Nie dziwi też szubrawcza działalność kościoła katolickiego (spółki bez żadnej odpowiedzialności), którego celem podstawowym jest wyłudzanie dóbr doczesnych.
      Jednak, gdy człek przy jakiejś okazji kolejny raz uświadamia sobie te oczywiste oczywistości to... Może sobie w bezsilności łbem w mur przywalić. I tyle.
      Polecam artykuł „Zwróceni” z ostatniej (nr 11) „Polityki”, traktujący swoistym pojmowaniu swej roli instytucji i urzędów państwowych.
      Oto co ograbionemu obywatelowi (tzw. osobie trzeciej) radzi Rzecznik Praw Obywatelskich „w razie konfliktu interesów między kościelną jednostką prawną a dzierżawcą większą ochronę należy przyznać temu pierwszemu podmiotowi. A jeśli istotnie (dzierżawca) czuje się poszkodowany, może przecież zwrócić się do sądu”.
      A cóż na to MSWiA? Stwierdza jednoznacznie „od decyzji Komisji Majątkowej nie przysługuje odwołanie”. Wszak wyrok NSA z września 1991r nie daje złudzeń: Komisja nie jest organem administracji państwowej, zatem sporów na kanwie jej orzeczeń nie można kierować przed te sądy. No i przecie Komisji Majątkowej w ogóle już nie ma! Zatem pisz sobie na Berdyczów „osobo trzecia”.
      To już nie jest złodziejstwo zwykłe jeno, lecz normalny bandytyzm uprawiany w biały dzień i firmowany godłem państwowym, krzyżem i „wartościami”.
      • jael53 Re: Na Berdyczów 13.03.11, 13:29
        Obywatel ma przecież jeszcze szansę odkupienia tego, w co np. zainwestował bardzo porządne pieniądze, a czym ta nadprzyrodzona komisja rozporządziła jak mieniem niczyim. Bardzo piękne przykłady tej drogi mamy we wspomnianym artykule...

        Ot, i to się nazywa wolny kraj. Inaczej - państwo prawa.
        • kmdr_rohan Re: Na Berdyczów 13.03.11, 15:16
          Niestety, okazuje się, że król jest nagi. Po bliższym przyjżeniu się, można zauważyć, że ma mały, partykularny interes. :(
    • mjot1 A może by tak... 19.03.11, 21:16
      W związku z posprzątaniem bałaganu jak zwykle pozostawionego przy okazji wiadomej miesiączki efendi wyrazić raczył święte swe oburzenie.
      Hm... A może by tak sugestie prezesa pana potraktować poważnie?
      Śmieci to przecie poważny problem nas wszystkich.
      Zatem może by tak miast kosztownej utylizacji gromadzić je w jakimś godnym miejscu?
      A gdy uzbiera się już tego góra pokaźna ukształtować je w kopiec gustowny oczywiście, poświęcić i ochrzcić imieniem najdoskonalszego prezydenta wszechczasów Lecha Kaczyńskiego.
      Byłoby to dzieło wzniosłe i pożyteczne wielce. Wszak każdy Polak prawdziwy miast odpadki gdzieś dajmy na to w lesie wyrzucać niechybnie z nabożeństwem przekaże je w darze na cel tak wzniosły.
    • mjot1 Patriota prawdziwa taka 30.03.11, 22:33
      „Zginął prezydent, który podpisał Traktat Lizboński, odbierający suwerenność naszej ojczyźnie. Opatrzność Boża czuwa nad Polską i srogo karze tych, którzy niszczą nasz wybrany katolicki naród” powiedział Kazimierz Świtoń. Ten wzór dla każdego bogoojczyźnianego patrioty nadmienił też, że „Kto walczy z krzyżem, ten pod krzyżem (od krzyża?) ginie”.
      Cóż... Powszechnie wiadomym jest, że krzyżowiec nie powinien zbędnym myśleniem cennego czasu mitrężyć. Krzyżowiec zatem wali wokół gdzie popadnie na oślep acz gęsto. Bo krzyżowiec wie, że aby jakiegoś bezbożnika słuszna kara boska nie ominęła należy na wszelki wypadek w pień wyrżnąć wszystkich. Bóg przecie rozpozna swoich.
    • mjot1 Ludzkim przemówił głosem? 27.04.11, 21:32
      wiadomosci.wp.pl/kat,1027139,title,Upominanie-sie-o-pomniki-Lecha-i-Marii-Kaczynskich-budzi-smiech,wid,13352217,komentarz.html?ticaid=1c345
      Zdaniem bp. Tadeusza Pieronka upominanie się o pomniki Lecha i Marii Kaczyńskich zaraz po ich śmierci budzi śmiech. - Najlepiej byłoby zbudować piramidę albo usypać kopiec, zasypać Pałac Prezydencki, a na szczycie postawić pomnik Lecha Kaczyńskiego i go ozłocić - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską. Zdaniem duchownego decyzja o pochówku pary prezydenckiej na Wawelu była niepotrzebna i pochopna, tłumaczy też, dlaczego zmarłego prezydenta nie należy nazywać męczennikiem. Stwierdza, że wielu zwolenników PiS "prezentuje pewien rodzaj olśnienia, który graniczy z obłędem".
    • mjot1 Dobrobyt? 14.05.11, 18:42
      Nie ważne gdzie, nie ważne kto...
      Gdyśmy zamieszkali w krzakach i gdy pojawił się drugi psiak (1992r.) jako „prawy” obywatel tego państwa i gminy zapytałem w „urzędzie” jak i ile uiścić za psa, czym wywołałem u urzędników i petentów wybuch ironicznego acz szczerego śmiechu! Po prostu okazało się, że jestem jedynym w gminie posiadaczem psa! Minęło kilka miesięcy zanim z tym problemem się uporali i umożliwili mi wywiązanie się z obowiązku.
      W ubiegłym roku nie płaciliśmy, bo po odejściu Juniora do krainy wiecznych łowów rezydowała u nas tylko jedna dziabota.
      Jako że jednak pojawił się Ajax zatem końcem kwietnia br. (bo czas najwyższy) Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa udała się do urzędu by podatek za drugiego psa uiścić.
      Ponieważ miłe panie nie wiedziały ile wynosi opłata „bo nikt jeszcze nie wpłacił”. Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa stwierdziła, że chyba 100 zł. I tyle też wpłaciła do kasy, na co dostała odpowiednie pokwitowanie.
      Wielce byłem zdziwiony, gdy po długim świątecznym majowym „łykendzie” miła pani telefonicznie poinformowała mnie, że zapłaciliśmy niepotrzebnie, ponieważ w tym roku podatek nie obowiązuje. i że bardzo prosi o odebranie wpłaconej kwoty i że bardzo przeprasza za nieporozumienie.
      Na moje zdziwienie i pytanie czy nie będziemy „na bakier” w stosunku do obowiązującego prawa skoro przecież posiadamy dwa psiaki. Miła pani stwierdziła, że jak najbardziej będziemy „w porządku”. Na dalsze nagabywanie: czy Gmina faktycznie nie ma problemów z bezdomnymi czworonogami czy też cierpi na nadmiar finansów skoro nie potrzebuje środków? Miła pani mówiła żeby mówić a nie żeby powiedzieć. Ot, że to nie Urząd a radni tak wykombinowali a Urząd jest tylko od egzekwowania uchwał.
      Oczywiście stówa przecie piechotą nie chodzi. Odebraliśmy po uprzednim nagryzmoleniu przez Moją Zdecydowanie Lepszą Połowę oficjalnego pisma do Wójta o wypłacenie niesłusznie wpłaconej kwoty.

      A tak patrząc z boku i chronologicznie mam jakieś takie dziwne wrażenie, że podatku na ten rok nie uchwalono, ponieważ w zeszłym roku z tego tytułu nie było „wpływu”. Od nas.

      Początkowo chciałem buńczucznie wyruszyć na wiatraki. Ale odpuszczam.
      Staję się zaradnym i oszczędnym jak inni. Olewam. Za stary już jestem na rewolty.
      Opuściwszy świat i portki zaszywam się w swoich krzakach i dziczał sobie będę...

      Swoją drogą dręczy mnie pytanie:
      Czy jeśli postępuję przeciwnie niźli ogół społeczności tom jednostką jest aspołeczną? czy też przeciwnie?

      Najniższe ukłony!
      Zagubiony M.J.
      • jael53 Re: Aspołeczność 15.05.11, 12:26
        Podzielam tę intelektualną udrękę, choć w krzakach dziczeję (z Moją W Zasadzie Nieco Lepszą Połową). D bojów o opodatkowanie psa nie doszło, jako że pies, którego nam powódź (AD 2006) przyniosła, dał się wyleczyć, odkarmić i zaszczepić, po czym - razem z obrożą - wrócił, skąd go woda przygnała. Całę 3 km dalej; czasem się nam kłania...
        Boje były o co innego. O wory na śmieci - takie kolorowe. Zwłaszcza o te na papier. No, wynalazek prawie nie do pojęcia: komu może być "takie cóś" potrzebne? skąd tyle papieru, żeby aż wór był potrzebny? I to co 2 tygodnie. Dziwne, w samej rzeczy - zwłaszcza latem.
        To się szczęśliwie dało rozwiązać przez negocjacje z firmą od śmieci. (Zresztą, firma ta pochodzi nie tylko z innej gminy, lecz z innego powiatu).
        Do gminy natomiast chodziłam dopraszać się o podwyżkę podatku od nieruchomości. Albowiem w księdze wieczystej, (do urządzenia której dane przekazywała lat temu trochę gmina) wpisana była chałupa o całkiem innej powierzchni niż to w nakazie podatkowym stało. Wedle zaś nakazu mniemając, tośmy kurnik kupili (40 mkw pow. użytkowej). Gołym okiem było widać, że się tu coś nie zgadza; nie żeby zaraz o małego słonia, ale... A że udało się nam odzyskać strych, to się to i owo pomierzyło - no i wyszło, że jednak jest dziwnie.
        Tedy Moja Połowa, duchem legalizmu wielkopolskiego natchniona, raz - dwa pismo stworzyła i w te pędy o urzędu. A w UG, w okienku właściwym, uznano, że jestem jakaś niezbyt na umyśle sprawna; więc dalejże tłumaczyć: no... przecież to będzie wyższy podatek i po co to pani. Na argument, że to oczywiste - i dlatego właśnie domagam się, aby porządnie ten należny podatek obliczono - osoba okienkowa spojrzała jak na gadającego jamochłona i warknęła "jak tam pani chce".

        A poza tym przy każdej okazji słychać, jaka to gmina biedna. Która to wieść unosi się w w pomieszanych aromatach grilla, palonych plastików i (jakżeby inaczej) wysokoprocentowości.
    • mjot1 Prezes pan Adolfem? 18.05.11, 19:32
      „Jeśli wódz drugiej siły w kraju bez żenady odwołuje się do idei Carla Schmitta, nauczyciela hitlerowców, jeśli podnosi hasło „Polsko, obudź się”, dosłownie wzorując się na haśle Hitlera „Deutschland, erwache”, Niemcy, obudźcie się, jeśli wzorem hitlerowców organizuje fackelzugi, marsze z pochodniami – to czy te analogie mogą nie budzić niepokoju? Ten wódz przywodzi partii zorganizowanej na sposób stricte faszystowski, z pełnią władzy, skupioną tylko w jednym ręku. Czy można tego nie zauważać? I z dziwną jakoś dokładnością przestrzega on zasady Goebbelsa – powoływać się i korzystać z demokracji, dopóki się nie zdobędzie władzy; nie przypadkiem podczas lat jego władzy nigdy nie padły z jego ust słowa takie jak „społeczeństwo obywatelskie” czy „samorząd”. Władzę wedle tego wodza należy centralizować – dokładnie tak, jak chciał i robił to wódz NSDAP.”
      www.sdpwarszawa.pl/aktualnosci-155,Stefan_Bratkowski:_Bez_niedomowien.html

      Porównanie takie to dla tego pokurcza nie obraza a nobilitacja.
      Niezasłużona. Bo żeby być szubrawcem trzeba mieć choćby namiastkę jaj.
      A ta niedojda dzielna inaczej do tej pory nawet na podwórko nie ma śmiałości wyjść bez opieki.
    • mjot1 Fantazyjne igraszki 30.06.11, 19:54
      Wesoły Antek (i radosna Anka) prezesowi robią dobrze.
      "Polscy piloci świadomie byli sprowadzani na śmierć"
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9863073,Po_publikacji__bialej_ksiegi___winni_przede_wszystkim.html
      I tylko jakoś tak po ludzku Szczypińskiej żal...
      • Gość: zyzol ubywa aktorów "dna" IP: *.play-internet.pl 11.08.11, 20:24
        ni ma już kaczuszki co meldował wykonanie zadania , nie ma już krótkołapkiego gosia. A teraz jeszcze wsiowy chłopek od samobrony skoczył na sznurek - joj ! i jeszcze mu pogrzeb państwowy zrobili - tak jakby wysypywania zboża nie było, seksafery z ciupcianiem asystentek, kpiny- rządu z jarkiem oraz tryglodytą z lpr....

        Leper się powiesił :) - Jarek ...nie czekaj !!!!!! To jest jakieś wyjście z patowej sytuacji !!!


        • Gość: scpt samobój byle kogo IP: *.171.13.114.static.crowley.pl 11.08.11, 22:14
          no prawda - zginął śmiercią samobójczą jeden z bohaterów IV RP - żeby tak jeszcze Rydzyk i Jarosław K. zrozumieli, że taki koniec i im przypisany :))
          • Gość: scpt Re: samobój byle kogo IP: *.171.13.114.static.crowley.pl 11.08.11, 22:21
            Andrzejek-burek
            skoczył na sznurek
            nie ma już Lepera
            smutno mi...
            cholera :)
    • mjot1 Re: Czy to już dno...? 14.08.11, 10:47
      A cóż tam u królowej matki? Jakżeż szlachetne zdrowie szacownej matrony?
      Wie ktoś może? Bo „w temacie” jakichkolwiek doniesień absolutny brak.
      Może siły zbiera by w chwili, gdy kampania wkroczy w etap gorący w łożu boleści ponownie lec? Co by delfin w chwilach trudnych mógł za spódnicą mamusi schronienie znaleźć...

      Że niegrzecznie? Niesmacznie jest czepiać się bogu ducha winnej kobieciny?
      Toż ja tu po to przecie by ona i zasługi jej w mrokach niepamięci nie zaginęły...
      A ty ludu wdzięczny winieneś obelisk jakiś ufundować mamusi, że taaakim raczyła obdarzyć nas synem.
      Wszak czyż nie ona to praprzyczyną jest?
      Czyż nie ona właśnie pokurcze wiadome ukształtowała?
      A znać tu rękę mistrza…
      Boć przecie jeno mistrzyni nad mistrzami mogła upchać aż taki potencjał ogólnie pojętego zła w indywiduum tak mikrym (tu proszę łaskawie zauważyć żem o tatusiu nie wspomniał ni słowem jako i oni nie wspominają).

      Najniższe ukłony!
      z czcią należną M.J.
      • Gość: zyzol mamuśka czy kotek IP: *.play-internet.pl 14.08.11, 18:45
        media donoszą, że teraz padło na kotka Jarusia - po miesiącach w klinice już było dobrze, aż pierdnął, beknął i znów na łożu boleści wylądował.
        A Jaruś ? spłynęło po nim jak po...psie :)
        mamuśka ? nauczyła pewno jarusia kartą do konta się posługiwać - na podobnej zasadzie jak uczono za komuny milicjantów drzewa sadzić "zielonym do góry".
        Bidny ten Jaruś - jego dawni pretorianie jak nie twarde lądowanie u ruskich - to ...sznurek :)
    • mjot1 Warto 26.08.11, 20:46
      Onegdaj ośmieliłem się wystąpić z promocją różańca w wersji bojowej:
      forum.gazeta.pl/forum/w,521,21353868,21380943,A_moze_.html
      Jak widać padło na podatny grunt. Drgnęło...
      Na Jasnej Górze O. Majewski raczył wyartykułować, że: „Polska nie zwycięży bronią, ale zwycięży różańcem.”
      czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/1,48725,10115897,Polska_zwyciezy_rozancem.html
      Mniemam, że wódz nasz naczelny jego wieliczestwo Guzdek wydał już był rozkaz stosowny i...
      słowo ciałem się staje.
      Oto oczyma wyobraźni widzę w szyku zwartym na wroga ruszający korpus kapelanów w różańce zbrojny...
      Toż przecie na sam już ten widok wszelaka siła wraża paść musi! Ze śmiechu.
      • ares19 debaty o debacie 28.08.11, 08:29
        ryczę, pękam i śmieje - jak nasi kochani liderzy życia politycznego umawiają się na debaty przedwyborcze, wzywają na dywaniki, deklarują gotowość i obiecują kolejne zbawcze programy.
        I nie ważne dla mnie co mówią bo jak śpiewał Kazik :
        Czy wierzysz w słowa te?
        Ja nie wierzę w nie!
        Czyż one prawdziwe są?
        Nie wierzę im k,,rwom jak psom!

        Nawet jeśli bardziej wierze bredniom tej donaldowej niż jareczkowej :)

        • ares19 raport komisji Kalisza 30.08.11, 19:09
          czym była IV RP ?- krajem rządzonym przez bezduszne bydlęta, mafiosów w roli prokuratorów, ministrów, pisowskich ubeków i krótkołapego capo di tutti cappi - ojca chrzestnego mafii o nazwie PIS.
          Słuchałem raportu - i boję się, że te bydlaki mogą znów przejąć władzę :/
        • mjot1 Cud? 31.08.11, 19:22
          Okazuje się że nawet Guzikiewicz potrafi przemówić ludzkim głosem.
          Cud? Czy może jeno brak owej subtelnej, miłością do bliźniego przesyconej, bogoojczyźnianej aury emitowanej przez prezesa pana...
          • mjot1 Errata 03.09.11, 10:21
            Powyżej zapodałem, że ludzkim przemówił głosem.
            Nam zależy - powiedział - aby w tym dniu nie było przede wszystkim wystąpień politycznych.
            Jego zdaniem "te wszystkie niedobre rzeczy, które pojawiały się w ostatnich latach, były wywołane wystąpieniami politycznymi jednej czy innej strony i do tego dziś nie powinno dojść".

            Niechybnie zły jakiś demon go opętał... Bo trząsł się przy tem biedaczysko niemożebnie.
            Chwila to jeno była ulotna na szczęście?, zdanie jedno zaledwie.
            Szybko się jednak chłopina z słabości niegodnej otrząsnął i potem już normalnie jak na guzikiewiczów przystało, po chrześcijańsku poooleciał...
    • mjot1 Brawo Jarosławie! 13.09.11, 19:15
      Z zasady nie zwracam najmniejszej uwagi na przedwyborcze partyjne „spoty” lekce je sobie ważąc i traktując jako nic nie wnoszące, kompletnie zbędne.
      Tak też było z reklamówką partii trumiennej zwanej też PiSem. Ot puszczałem mimo uszu i oczu prezentowane na ekranie jakieś tam nic nie znaczące banialuki... Aż raptem znieruchomiałem!
      I tak z gębą rozdziawioną w niemym zadziwieniu trwałem czas jakiś.
      Otóż na koniec tego „dzieła” wystąpił sam wielki strateg i prezentując całą swą małość stwierdził jednoznacznie, że „Polacy zasługują na więcej”.
      Nie znam nikogo, kogo byłoby stać na tak szczerą samokrytykę ba! sam bym się pewnie na to nie zdobył. A już prezesa pana od zawsze oskarżałem o pychę wręcz o manię wielkości.
      No qrcze nigdy się nie spodziewałem po Jarosławie aż tak szczerej samooceny. Uważam nawet, że przesadził.
      Jak jednak człowiek może się mylić, jak niesprawiedliwie osądzać bliźniego...

      Najniższe ukłony!
      Z szacunkiem i pokorą przed efendim chyląc czoła M.J.
    • mjot1 Sprawiedliwość? 03.11.11, 19:42
      Buńczuczny posiadacz „gwoździa”, najsprawiedliwszy z sprawiedliwych, ten który ferował wyroki teraz sam sądzonym będzie przez nawalonego miłośnika wózków golfowych.
      Cóż... W końcu wybitny to uczeń samego mistrza...
      Zatem bacz efendi uważnie... Oto nadchodzi ten czas, że będziesz niczym bóg. Sam. Gdy nie będzie obok nikogo, kto podałby ci choćby szklankę wody, a najwierniejszy przydupas poduszkę wyszarpnie ci spod czaszki.

      Najniższe ukłony!
      na wyżynające się wzajem watahy z szczerą satysfakcją spoglądając M.J.
      • Gość: scpt zamykanie ust Bonieckiego IP: *.171.13.114.static.crowley.pl 04.11.11, 18:16
        czarni bracia w panu - odkąd przegrali (wraz z pisem) wpływ na politykę i doczekali się antyklerykalnej partii Palikota - zgłupieli do końca. I zaczęli cenzurować wypowiedzi ostatnich mądrych księży. Ostatnio - zablokowali ks. Bonieckiego. Ja uważam , że dobrze zrobił jakiś skretyniały mafioso od tzw "Marianów".
        Udowadnia, że owa watykańska banda jest niereformowalna i ....najwyższy czas ...zacząć na nich pluć :)
        Chłopaki - zabierać te swoje skrzyżowane patyki i zamykać się w ramach ogrodzeń parafii - na wychodzenie po nie - powinniście się starać o wizy do normalnego świata :) lub świadectwa pocztalności :)
        • mjot1 Re: zamykanie ust Bonieckiego 05.11.11, 17:45
          Cóż... Ksiądz Boniecki sam w to bagno wdepnął i tylko on sam wygrzebać się z tego może. Ja mu przecie sutanny siłą nie nakładałem.
          A z drugiej strony każdy taki strzał we własną stopę w wykonaniu hierarchii KK, każdy ich kolejny przejaw głupoty cieszy.
          • Gość: scpt pisowska kołomyjka :) IP: *.171.13.114.static.crowley.pl 06.11.11, 08:52
            Mamy ciąg dalszy tropienia układów w Pisie. Oto mały brat-wdowiec :) - wykluczył z partii tego - o którym skretyniały kabareciarz (jak się nazywał ten kretyn ? - pamiętacie chłopców-radarowców ? ) śpiewał "I wystarczą cztery ziobra aby Polska była dobra.
            A Jarus zachowuje się jak ten mityczny wąż - to co w głodzie desperacko zżerał swój ogon.
            Jaruś wprawdzie nie gryzie swego ogona (być może że go już od dawna nie ma) - ale odcina tych co mu wiernie służyli (mój dziadek zwolniony przed wojną z pracy rzekł ponoć pracodawcy w twarz "służ mu wiernie on ci pierdnie). trzech wykopanych pisorów lteraz epią się ponoć do rydzola.
            Ot taka bajka wesoła :)
            Co do Bonieckiego - to jednak intelektualista, rzecz obecnie rzadko spotykana w KK - od śmierci Tischnera i Życińskiego - wręcz tam nie występująca. Co mądrzejsi 'ostatni mohikanie" raczej już pozrzucali habity czy sutanny. Pozostali buce albo zasapani starcy żyjący wspomnieniem aury otaczającej jotpe cwaj - błogosławionego.
            A kończąc z PIsem - psy w złym stanie psychicznym albo jako szczeniaki - bawią się goniąc za własnym ogonem - uprawiając swoistą kręciołę. Kaczyński - jak widać - całkiem spsiał.
            Co piszę z przyjemnością - bowiem cóż może być przyjemniejsze od kopania leżącego :)
    • mjot1 Jakież to szczęście, że jest. 29.11.11, 21:14
      Jarosław I waleczny wyruszył był właśnie w pole i pierś swą mężną nadstawiając ojczyznę naszą ukochaną dzielnie przed zakamuflowaną „opcją sikorską” dzielnie bronić raczy.
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,10727663,Kaczynski___Sikorski_zasluzyl_na_Trybunal_Stanu_.html
      To jest sprawa zasługująca na Trybunał Stanu – oświadczył efendi.
      Faaajny gość. Jakżeż smętną byłaby bez niego codzienność nasza...
      • Gość: scpt Re: Jakież to szczęście, że jest. IP: *.171.13.114.static.crowley.pl 29.11.11, 22:33
        Teraz to można się śmiać z tego błazna. Ale Szanowny Mjocie - nie było nam do śmiechu gdy owo indywiduum tworzyło rządy - najpierw z nadwornym pajacem w roli premiera a potem kolejny pod swoim przewodem, w sojuszu z bandą wsiowych bandytów w roli koalicjantów. Wystarczy zerknąć na tych kilka postów 500 sztuk wstecz.
        A teraz ? Patrząc na degrengoladę tego cymbała i jego partyjki dzielącej się na podobozy - śmiejmy się - 4.erplita upadła na dno :)
        • mjot1 Re: ;-) 29.11.11, 23:10
          Słusznie prawisz Szanowny Scpt.
          Zaiste wypalił się nam, (o)klapł prezes pan.
          Ale jakoś tak sceptycznie dumam sobie, że nie koniec to jeszcze dna zgłębiania...
          Że bagienko nam jeszcze zabulgoce...

          Z najniższymi ukłony sceptyczny M.J.
          • Gość: scpt pod trybunał go !!!! IP: *.play-internet.pl 30.11.11, 10:02
            Oto Pan Radek Minister dobrze rzekł by się szwaby do roboty wzięły i Europę ratowały. Na to Jarek- brat Lecha się wściekł i chce ministra (nota bene także swego kiedyś) pod trybunał stanu stawiać - no bo ponoć łojczyznę zdradził i konstytucję, próbując się naszym odwiecznym wrogom przypodobać.
            A my tymczasem czekamy kiedyż to Jarka pod ten trybunał stawią ze śmierć Blidy Barbary - co ją to zaszczuto na Jarka rozkazanie. Kalisz exminister i jego komisyja już dość dawno o to wnioskował(a).
            Bydzie ci heca jak Radek z Jarkiem pod drzwiami owego trybunału się spotkają - każdy "swoją" wokandę czytając na dźwierzach przybitą :)
    • mjot1 Krucjata różańcowa, czyli dna zgłębiania cd 11.12.11, 12:40
      Celem: „cud węgierski”
      krucjatarozancowazaojczyzne.pl/krucjata-rozancowa-za-ojczyzne/
      Abp Dzięga tłumaczy, że w Krucjacie musi wziąć udział 10 proc. narodu. Zdaniem hierarchy to 6 mln, bo chodzi też o rodaków za granicą. "Sześć milionów różańców wzdłuż granic prawie dokładnie opasuje Polskę. 3511 km na granicach Polski dookoła, licząc ok. 60 cm na jeden różaniec. Jeśli będzie sześć milionów to praktycznie Polskę (...) otaczamy i parasol ochronny modlitwy nad Polską przerzucamy".
      Na prośbę biskupów opiekę duchową nad inicjatywą sprawują paulini z Jasnej Góry. Udział w Krucjacie zgłosili m.in.: prymas senior kard. Józef Glemp, kard. Henryk Gulbinowicz, bp zamojsko-lubaczowski Wacław Depo, bp rzeszowski Kazimierz Górny, bp łomżyński Stanisław Stefanek oraz politycy PiS Jacek Sasin i Marek Kuchciński.
      wyborcza.pl/1,76842,10718415,Modlitwa_rozancowa_6_mln_rodakow_zamieni_Polske_w.html
      Z apelu inicjatorów Krucjaty wynika, że Węgry kwitną, a Polska stoi nad przepaścią - "Naród ginie".

      Faktycznie bezrobocie zdecydowanie jest za duże
      Ani chybi, co poniektórym całkiem się już popiermyliło z tego nicnierobienia
      Cóż... Przynajmniej Jan Kazimierz jaja sobie robił 1 kwietnia...

      Najniższe ukłony!
      że radosny marsz w głąb trwa; obrazoburczo konstatujący M.J.
      • Gość: scpt opłatek urzędowy IP: *.play-internet.pl 12.12.11, 18:42
        Jak słyszę, trwają przygotowania do corocznych opłatków w urzędach opłacanych z pieniędzy podatników czyli administracji i "służbach mundurowych". Ustala się listy gości, wypisuje zaproszenia aby załapać w formie gościa honorowego a to proboszcza, infułata, kapelana czy nawet biskupa..
        No i menu - to najważniejsze - opłatki ! wiadomo - ale i mandarynki, herbatniki, krakersy, soczki.
        A wszystko po to - by za NASZE pieniądze - urzędasy, strażaki, policjanty, wojsko, straż graniczna - mogła wyrazić swoją wiernopoddańczość wobec "czarnych" i zabobonnych obyczajów.
    • mjot1 tylko jedna! teczka 22.12.11, 19:55
      Jedna i tylko jedna teczka przez SB sfałszowaną została. Jednoznacznie oznajmić raczył onegdaj sam efendi.
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/55,60085,3390890,,,,3390539.html
      Oczywista oczywistość wszystkie inne jeno prawdę absolutną zawierają.
      I oto kapłani Instytutu Paranoi Narodowej sprzeniewierzając się prawdzie objawionej wiarołomnie ogłosili, że teczka Lecha Wałęsy to też fałszywka.
      Jakżeż to tak?! Jarosław Wielki Złotousty niezwyciężony bojownik o wolność naszą i waszą uosobienie cnót wszelakich pogromca zła prezes pan etc. etc. „Bolkowi” jest równym?
      Toż to przecie sodomia pospołu z gomorią!
      Hm... A może czas już po temu by ogłosić maluczkim faktyczne „przewagi na polach chwały” tego pokurcza...
    • mjot1 Takie tam dywagacje... 21.02.12, 20:03
      Ostatnio przez świat cywilizowany przetoczyły się protesty „niezadowolonych”. Wszelkiej maści bezrobotni i zatrudniani na tzw. umowach śmieciowych domagali się pracy i płacy.
      Ośmielam się twierdzić, że to był prolog jeno, że przedstawienie właściwe dopiero nas czeka.
      I nie trzeba chyba zbytniej fantazji by w tych nieśmiałych, nieporadnych jeszcze ruchawkach dostrzec znane historii rewolty plebejskie.

      A ja cynik ciekawym wielce reakcji na bunty owe, współczesnego światłego obywatelstwa. Obecnych posiadaczy. Ludzi wykształconych odpowiedzialnie płacących podatki, świadomych i praw swych i obowiązków.
      Jak zachowamy się, gdy na naszym progu staną i nocą w imię „ichniej sprawiedliwości”, prostym acz grubym żołnierskim słowem „poproszą” o podzielenie się dobrem naszym wszelakim?

      Wiadomo, że obecnie zacisza gabinetów i miru domowego nie strzegą już bandy jakichś zwyrodniałych hajduków, lecz nowoczesne systemy i wyspecjalizowane firmy ochroniarskie.
      Obecna klasa posiadająca to już nie jakaś tam prymitywna banda błękitnokrwistych bezdusznych wyzyskiwaczy. To ludzie światli, w zdecydowanej swej większości legitymujący się jakże słusznym pochodzeniem robotniczo chłopskim. Ludzie, którzy niejako z natury, niezwykle są wyczuleni na wszelakie objawy niesprawiedliwości społecznej.
      Absolutnie nie jest możliwe by mając niejako wrodzoną empatię (za)żądać policyjnych kordonów.
      Ci wszyscy obecni szlachetni nie będą też cynicznie usprawiedliwiać się konieczną obroną oczywistych, niezbywalnych swych praw, wartości i porządku. Wszak takie czyny i myśli są im przecie obce.
      Absolutnie jest nie do pomyślenia by ta awangarda cywilizacji mogła domagać się spacyfikowania skrzywdzonych i potrzebujących krwawymi salwy.
      Ci wszyscy współcześni szlachetni, choćby przez wzgląd na pamięć przodków swych, nie są przecie w stanie w bliźnich widzieć bezimiennej bandy podludzi.
      Zatem czy faktycznie, może i bez radości to jednak ze zrozumieniem odstąpimy innym to, co nasze?
      A może jednak historia kołem się toczy...

      Z najniższymi ukłony!
      zaciekawiony M.J.
    • mjot1 Bruk ideałem? 11.03.12, 16:18
      Walczylim o wolność... No i wywalczylim. Wolność mediów i wolność słowa.
      Kasta dziennikarzy jak na czwartą władzę przystało szybciutko obwarowała swe przywileje swoistym immunitetem. Nie liczą się z nikim i niczym. Prawa jednostki, czyjeś uczucia, intymność i temu podobne duperele nie mają dla nich najmniejszego znaczenia. Oni przecie pełnią misję. Oni służą społeczeństwu...
      Tu cel uświęca środki. Tu ubzdurana teza staje się dogmatem. A jeśli fakty nie zgadzają się z założeniem? Tym gorzej dla faktów!
      To sfora ścierwojadów, które zasmakowały w żywej ofierze. Czyhając na nadarzającą się okazję potrafią nie spać i nie jeść godzinami.
      Każda najmniejsza oznaka słabości nie ujdzie ich czujnej uwadze. Natychmiast całą zgrają zbrojni w mikrofony, kamery, notesy rzucają się, osaczają ofiarę i z lubością rozszarpują. Bacząc przy tym uważnie by nie uśmiercić za szybko. bo właśnie powolne dręczenie to to, co motłoch (czyt. społeczeństwo) od zawsze lubi najbardziej.
      A że zdarzy się pomyłka? Przecież po wieloletnich procesach i kilku nieprawomocnych wyrokach w końcu gdzieś tam na którejś stronie zamieści się przeprosiny i sprawiedliwości stanie się zadość.
      I owszem brukowce były zawsze... Jednak spoglądając na osiągi "mistrzów sztuki dziennikarskiej", ośmielam się twierdzić, że w obecnej rzeczywistości stały się obowiązującą normą.
      Zatem czy "ideał sięgnął bruku"?
      Wolność (także wolność słowa) dobrem jest najwyższym, dlatego chyba...
      Rzetelność przez hieny dziennikarskie postrzegana jest jako knebel.

      Najniższe ukłony!
      zniesmaczony M.J.
    • mjot1 Re: Czy to już dno...? 30.04.12, 20:12
      Czy gonienie to w piętkę? czy też Parkinsona prawidło?
      W każdym razie w rankingu zdecydowanie górą tzw. sprawiedliwość. I zwycięstwa już chyba nie odda.
      „Oskarżyciel zażądał, aby prokuratura łódzka podała, czy różnice z ustaleniami prokuratury warszawskiej są oparte na zeznaniach tych samych świadków, którzy złożyli inne zeznania, czy też znaleziono nowych świadków w sprawie. Wnioskował też o ponowne przesłuchanie świadka koronnego i przysłanie akt śledztwa z łódzkiej prokuratury.”
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11642588,Proces_Boguckiego_i__Slowika___Rozprawa_odroczona_.html
      Cóż… Prokuratura w zajmowaniu się samą sobą nie ma sobie równych…
      Tak niewiele trzeba by zadziwić świat cały…
      Czekam z utęsknieniem na akt oskarżenia wystosowany przez prokuraturę warszawską przeciwko łódzkiej (albo odwrotnie).
      Swoją drogą…
      Co z już oskarżonymi prawomocnymi wyrokami w „sprawie Papały”?
      I ile my podatnicy zapłacimy za te zabawy „fachowców”?
      • Gość: scpt autostrad budowanie IP: *.play-internet.pl 06.07.12, 16:12
        Jak wiadomo, budowanie owych dróg było motorem napędowym wielu krajów - usa, reich, makarony, chorwacja itd itc ale nie w Polsce. Dlaczego ? bo paru idiotów stworzyło dla innych idiotów prawo na przetargi - które miało zapobiegać korupcji, naciągactwu, dać przejrzystość reguł - potoccznie transparentnością zwaną . Aby było dobrze - zrobiono spec-urząd zamówień publicznych z prezesami ministrom równym w ważności, porobiono jakieś Rija, ryja czyli RIO (reginalne izby łobrachunków) . Różne komisyje NIKu patrzyła na wszystko. A gdy to było mało zrobiono CBA.
        I co ? i kufno proszę towarzyszy. Przyszło do budowy autostrad. Wyłoniono wykonawców, ci wykonawcy wzięli podwykonawców - a żeby wziąć robotę walnęli ceny potocznie dumpingowymi zwane. Bo państwo nasze w przetargach na nic nie patrzyło byli tylko tanio było i ceny na robotę najniższe. Nawet gdy Vat na matriały stale widowało, a inflacyja i kursy walut jobla dostawały
        Kolejni ministry od transportu z powagą i optymizmem jakby co dopiero kupe zrobili - chwalili się do kamer - jakie to szosy będą , przecinali wstęgi na każdy metr zbudowanej szosy.
        I....autostrad jak nie było tak nie ma, kolejni wykonawcy i podwykonawcy - jak nie dostali wcześnie kopa za nierzetelność - to bankructwa ogłosili . ludziom nie popłacili i ...Tusk tryska optymizmem ...jak przed meczami patałachów smudy na euro.
        Nie ma to jak zaprogramowany optymizm .....może by tak ogłosić przetarg na nowego premiera, nowy rząd ??? Tylko bez warunków najniższej ceny - bo znów nam się jakiś rypiący w gałę dostanie :)
    • mjot1 Licho nie śpi 22.07.12, 11:45
      rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,12147498,Egzorcysta_w_Polanczyku___Szatan_nie_przestal_istniec_.html
      Szatan czyha na prawdziwych chrześcijan.
      Im, kto bardziej wierzący (weń) tym większym jest wyzwaniem dla złego.
      Nie interesują go jacyś tam poganie czy inni ateiści. Nie ma przecie przypadków opętania niewierzących.
      Rosnąca ostatnio zgraja dzielnych egzorcystów niezbitym jest dowodem wzmożonej inwazji sił piekielnych
      Powszechnie jednak wiadomo, że by w walce ze złem sukces osiągnąć nie skutki, lecz przyczyny zwalczać należy. Zatem…
    • mjot1 Dowcipniś 29.07.12, 20:41
      "Zawierzając wszystko Bogu, jak powstańcy warszawscy, trwając w jedności z Chrystusem, nie zbłądzicie w codziennych wyborach wartości, nawet gdy świat będzie was kusił mirażami szczęścia i rozrywki" nadmienić raczył Benedyktus
      wpolityce.pl/wydarzenia/33092-benedykt-xvi-zawierzajac-wszystko-bogu-jak-powstancy-warszawscy-trwajac-w-jednosci-z-chrystusem-nie-zbladzicie
      No cóż… mówi to wie…
      Zaiste zawierzyli… i wylądowali na zielonych pastwiskach.
      A pasterze (czyt. wodzowie)? orderami piersi sobie udekorowali
      • Gość: zyzol Re: Dowcipniś IP: *.play-internet.pl 29.07.12, 20:49
        kolesie Benka już im pomagali w wędrówce na zielone pastwiska. A Benek zgrywa wariata że nie pamięta. A z tym "trwaniem" to też benek wyskoczył - on nie wie że to passe ?
        "Possdtrafiam fas ciule - drocy pilgrzymmi z Polszky"
      • jael53 Re: Dowcipniś 31.07.12, 11:12
        Mam nieco powodów do warczenia na te wszystkie patetyczne slogany. "Świętowanie" tej akurat rocznicy mam za praktykę z gatunku konia kują, żaba łapę podstawia. Się nie pamięta, jak traktowano tych, którym - dosłownie - świat się zawalił; a to tylko szczęście mieli, że nie na głowy. Nie, nie żadni tam funkcjonariusze wiadomi; tacy zwykli, zacni krakowianie choćby. Dla nich ci uchodźcy, którzy szukali jakiegoś kąta, to był element napływowy - a więc wątpliwy. Gorzej traktowano tylko uciekających ze Wschodu; a później jeszcze tych, co z blaszaną miską i łyżką w tłumoczku, z butami na ramieniu zaciągali się do łopaty przy budowie Nowej Huty.

        Otóż element napływowy warszawski był z góry podejrzany, ze będzie rozsadnikiem wszystkiego najgorszego. I że razem z nim napłyną kłopoty, jakich Kraków (czyli świat) nie widział.

        Ad rem zaś, czyli do tych słów namiestniczych: nie byłabym taka pewna, czy gdy się komukolwiek zawierza wszystko, czyli także życie setek tysięcy ludzi, zaiste bogu ducha winnych, to jest gest tak jednoznacznie szlachetny. Wręcz przeciwnie, mam co do tego bardzo poważne wątpliwości.

        A jeszcze z innej bajki: przez lata było słychać, że ten koncept z rozpoczęciem powstania to był akt resentymentu tych ze Wschodu wobec Warszawy; że to Monter (mianowany w tej opowieści Ukraińcem) miał do polskiej stolicy ziać nienawiścią. Ostatnio coś się zmieniło - i w tych samych kręgach rodzi się opowieść, że do tego powstania doprowadzili - jakżeby inaczej - Żydzi. Tak samo, jak do ... kanalizacji Warszawy.
        • mjot1 Re: Dowcipniś 01.08.12, 20:07
          jael53 napisała:
          > rodzi się opowieść, że do tego powstania doprowadzili - jakżeby inaczej - Żydzi. Tak samo, jak do ... kanalizacji Warszawy.

          No i czemu mnie to jakoś nie dziwi?
          Może dlatego, że naród jakiś taki ograniczony? Przez grzeczność dodam liczebnie. Praktycznie pod namiotem można by go upchać. Na Krakowskim ;-)
          Smuci jednak, że jakoś tak bez cienia protestu pozwoliliśmy na przejęcie przez tzw. „zdrową tkankę”, pojęć: naród, patriotyzm, bohaterstwo, honor, itp…
          Pojęcia jakże onegdaj ważkie w naszej przytomności uległy skarleniu (tu ukłon w stronę prezesa pana). Pośmiewiskiem się stały. To już karykatury jeno.
          Smuci to i dziwi... A przecie sam opuściłem świat i portki dając przyzwolenie… Bo jakiż u licha jest sens kopania się z koniem?
          Tyle, że nie są to jacyś „obcy”.
          To ludzie nam bliscy, nasi rodzice, dziadkowie… Jeszcze wczoraj tacy rozsądni, mający racje i wątpliwości, podejmujący decyzje jakże trafne i popełniający pomyłki, radośni, przyjaźni, mili...
          Swoją drogą faktycznie wszystkiemu winni są żydzi.
          Przecie gdyby nie oni to wrogi tradycji naszej element imieniem Mieszko nie wprowadziłby tu obcych. Nie tylko obyczajów ;-)

          najniższe ukłony!
          zrezygnowany jaKIŚ TAKI m.j.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka