Dodaj do ulubionych

Grekokatolicy w Rzeszowie

IP: 213.216.66.* 06.05.03, 12:07
Słyszałem, że przed wojną w takich dzielnicach Rzeszowa jak Biała, Zalesie,
Drabinianka mieszkało sporo grekokatolików. Moglibyście napisać coś więcej na
ten temat.
Obserwuj wątek
    • Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.03, 00:18
      Obecny kościół Wniebowzięcia NMP w Zalesiu to dawna cerkiew grekokatolicka pw.
      Zaśnięcia NMP. Rusini zostali osadzeni w tej wsi w XV w. przez jej właściciela,
      Pileckiego. Założono parafię prawosławną, która następnie stała się unicką
      (grekokatolicką) i taką była do II wojny światowej. W 1945 r. 55 rodzin
      ukraińskich z proboszczem ks. Aleksandrem Holinką zostało przesiedlonych z
      Zalesia do Biłki koło Lwowa, a pozostali przyjęli obrządek łaciński. Parafię
      rzymsko-katolicką utworzono w latach 60-tych, a od 1946 r. był to kościół
      filialny Parafii Słocina.
      W Białej nie było cerkwi, ani kościoła, a ludność chyba była mieszana.
      Grekokatolicy należeli do parafii w Zalesiu. Parafię rzymsko-katolicką
      utworzono w 1983 r.
      Ludność ruska wyznania grekokatolickiego zamieszkiwała także Pogórze pomiędzy
      Rzeszowem, a Krosnem np. takie miejscowości jak Gwoździanka, Blizianka,
      Bonarówka i dalej na południe Węglówka itd. Byli to tak zwani Zamieszańcy,
      którzy nie utożsamiali się ani z Ukraińcami, ani z Łemkami. Sami nazywali
      siebie zdaje się Rusnakami.
      • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 08.05.03, 08:27
        Gość portalu: january napisał(a):

        > Obecny kościół Wniebowzięcia NMP w Zalesiu to dawna cerkiew grekokatolicka
        pw.
        > Zaśnięcia NMP. Rusini zostali osadzeni w tej wsi w XV w. przez jej
        właściciela,
        >
        > Pileckiego. Założono parafię prawosławną, która następnie stała się unicką
        > (grekokatolicką) i taką była do II wojny światowej. W 1945 r. 55 rodzin
        > ukraińskich z proboszczem ks. Aleksandrem Holinką zostało przesiedlonych z
        > Zalesia do Biłki koło Lwowa, a pozostali przyjęli obrządek łaciński. Parafię
        > rzymsko-katolicką utworzono w latach 60-tych, a od 1946 r. był to kościół
        > filialny Parafii Słocina.
        > W Białej nie było cerkwi, ani kościoła, a ludność chyba była mieszana.
        > Grekokatolicy należeli do parafii w Zalesiu. Parafię rzymsko-katolicką
        > utworzono w 1983 r.
        > Ludność ruska wyznania grekokatolickiego zamieszkiwała także Pogórze pomiędzy
        > Rzeszowem, a Krosnem np. takie miejscowości jak Gwoździanka, Blizianka,
        > Bonarówka i dalej na południe Węglówka itd. Byli to tak zwani Zamieszańcy,
        > którzy nie utożsamiali się ani z Ukraińcami, ani z Łemkami. Sami nazywali
        > siebie zdaje się Rusnakami.
        Dzięki za informacje. Piszesz, że 55 rodzin wyjechało na Ukrainę a pozostali
        przyjeli obrządek łaciński. Mam pytanie ilu było tych, którzy przyjeli obrządek
        łaciński?
        • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 08.05.03, 09:52
          Wiem, że Rusini w Rzeszowie, Białej i Zalesiu mówili po polsku i w ogóle nie
          znali języka ukraińskiego.
          • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 09:36
            Gość portalu: gość napisał(a):

            > Wiem, że Rusini w Rzeszowie, Białej i Zalesiu mówili po polsku i w ogóle nie
            > znali języka ukraińskiego.

            Tak, to prawda. Nie chroniło ich to jednak przed działanością, w latach 45/50,
            polskich "szmalcowników" szantażujących tych rusinów grożbami donosów na UB i
            wywózką . Przez Rzeszów szły ponoć transporty wypędzanych w ramach akcji "Wisła"
            • Gość: fest Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.gen.twtelecom.net 07.07.03, 23:44
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              > Gość portalu: gość napisał(a):
              >
              > > Wiem, że Rusini w Rzeszowie, Białej i Zalesiu mówili po polsku i w ogóle n
              > ie
              > > znali języka ukraińskiego.
              >
              > Tak, to prawda. Nie chroniło ich to jednak przed działanością, w latach
              45/50,
              > polskich "szmalcowników" szantażujących tych rusinów grożbami donosów na UB i
              > wywózką . Przez Rzeszów szły ponoć transporty wypędzanych w ramach
              akcji "Wisła
              > "
              • Gość: . Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.domenica.nl 29.09.03, 10:52
                .
          • romanpidlaszuk "Nowa" c.e.r.k.i.e.w grekokatolicka w Rzeszowie!!! 10.01.07, 10:49
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=5901307&a=55026964
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23313&w=55027129
            • romanpidlaszuk Rizdwjana hreko-kat. ukrainska liturhja, koladky 17.01.07, 18:18
              Rizdwjana hreko-katolyc'ka ukrainska liturhja, koladky- Huculszczyna

              video.google.com/videoplay?docid=-9148798047636869629&q=bystiv
            • romanpidlaszuk K.O.N.T.Y.N.U.A.C.J.A tego watku jest tutaj: 23.01.07, 06:01
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45535
        • Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.03, 00:45
          Ilu Rusinów pozostało w Zalesiu i przyjęło obrządek łaciński - tego nie
          znalazłem w dostępnych źródłach. Oparłem się na Schematyzmie Diecezji
          Rzeszowskiej z roku 2000, gdzie opisane są wszystkie parafie i ich historia.
          • emarik Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 27.05.05, 12:42
            Hej!zajmuję się geanalogią mojej rodziny Tracz z WYSOKIEJ GŁOGOWSKIEJ.Poszukuję
            dokladnej historii tej wsi oraz Zaczernia.Poszukuję też spisow ludności z 1700-
            1800r.Ewentualnie z kąd pochodzili koloniści.Słyszałem, że to Tatarzy?Ponoć
            kiedyś w lasach Wysokiej była kiedyś mała cerkiewka?Co wy na to?Proszę o
            kontakt: gregortr@wp.pl
            • ares19 Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 10.09.08, 16:27
              emarik napisał:

              > Hej!zajmuję się geanalogią mojej rodziny Tracz z WYSOKIEJ GŁOGOWSKIEJ.Poszukuję
              >
              > dokladnej historii tej wsi oraz Zaczernia.Poszukuję też spisow ludności z 1700-
              > 1800r.Ewentualnie z kąd pochodzili koloniści.Słyszałem, że to Tatarzy?Ponoć
              > kiedyś w lasach Wysokiej była kiedyś mała cerkiewka?Co wy na to?Proszę o
              > kontakt: gregortr@wp.pl
              bardzo ciekawa temata
        • ares19 Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 10.09.08, 16:53
          maloo wiem na ten temat
      • Gość: piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 09:15
        Dodałbym jeszcze taką miejscowość jak Tarnawka, niedaleko Albigowej. Jest tam
        piękna ,trójkopulowa ,murowna cerkiew, obecnie kościól.
        W samym Rzeszowie grekokatolicy mieszkali także w kamienicach przy stacji
        Rzeszów-Staroniwa. Były to rodziny kolejarskie, których ojcowie drogą awansów
        trafili tu z okolic Krosna, Rymanowa w latach dwudziestych.
        Po wojnie, chyba wskutek zagrożenia i checią "wtopienia" sie w otoczenie
        przeszli na katolicyzm
        • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 10.05.03, 12:59
          Gość portalu: piotr napisał(a):

          > Dodałbym jeszcze taką miejscowość jak Tarnawka, niedaleko Albigowej. Jest tam
          > piękna ,trójkopulowa ,murowna cerkiew, obecnie kościól.
          > W samym Rzeszowie grekokatolicy mieszkali także w kamienicach przy stacji
          > Rzeszów-Staroniwa. Były to rodziny kolejarskie, których ojcowie drogą awansów
          > trafili tu z okolic Krosna, Rymanowa w latach dwudziestych.
          > Po wojnie, chyba wskutek zagrożenia i checią "wtopienia" sie w otoczenie
          > przeszli na katolicyzm
          Wiem, że w Tarnawce prawie wszyscy mieszkańcy byli Rusinami (na co dzień mówili
          po polsku), choć okoliczne wioski były czysto polskie. Podobno w czasie
          okupacji niemieckiej działała tam szkoła ukraińska. Słyszałem też, że po wojnie
          większośc Rusinów wywieziono na Ukrainę ale część uniknęła wywózki przechodząc
          na obrządek łaciński.
    • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 18:09
      Gość portalu: gość napisał(a):

      > Słyszałem, że przed wojną w takich dzielnicach Rzeszowa jak Biała, Zalesie,
      > Drabinianka mieszkało sporo grekokatolików. Moglibyście napisać coś więcej na
      > ten temat.

      Co do statystyk ilościowych grek. kat. na naszym polecam prace :Zb.Wójcik "Z
      dziejów rzeszowa 1935-1939", 1994 Wydawnictwo Remark oraz A. Saładiak "Pamiatki
      i zabytki kultury ukraińskiej w polsce" .warszawa1993 .Są tam wzmianki o tej
      grupie wyznaniowej.
      Inny temat to samych grek. kat. w samym rzeszowie było ok. 200 do wojny,w
      czasie wojny ta ilość się zwiększyła m.in. o ukraińców służących na naszym
      terenie w niemieckiej administracji,wojsku i służbach pomocniczych. Do ich
      celów niemcy udostepnili w czasie okupacji kościół ŚW. kRZYŻA na dzisiejszej
      ul. 3 maja
      Co do potomków tamtych grek. kat. żyją oni w rzeszowie po dziś dzień. sam się
      do nich zaliczam
      • Gość: gość Pytania do Piotra IP: *.kopernet.org 10.05.03, 19:09
        Gość portalu: Piotr napisał(a):

        > Gość portalu: gość napisał(a):
        >
        > > Słyszałem, że przed wojną w takich dzielnicach Rzeszowa jak Biała, Zalesie
        > ,
        > > Drabinianka mieszkało sporo grekokatolików. Moglibyście napisać coś więcej
        > na
        > > ten temat.
        >
        > Co do statystyk ilościowych grek. kat. na naszym polecam prace :Zb.Wójcik "Z
        > dziejów rzeszowa 1935-1939", 1994 Wydawnictwo Remark oraz A.
        Saładiak "Pamiatki
        >
        > i zabytki kultury ukraińskiej w polsce" .warszawa1993 .Są tam wzmianki o tej
        > grupie wyznaniowej.
        > Inny temat to samych grek. kat. w samym rzeszowie było ok. 200 do wojny,w
        > czasie wojny ta ilość się zwiększyła m.in. o ukraińców służących na naszym
        > terenie w niemieckiej administracji,wojsku i służbach pomocniczych. Do ich
        > celów niemcy udostepnili w czasie okupacji kościół ŚW. kRZYŻA na dzisiejszej
        > ul. 3 maja
        > Co do potomków tamtych grek. kat. żyją oni w rzeszowie po dziś dzień. sam się
        > do nich zaliczam
        Dzięki za wszystkie interesujące fakty, które podałeś. Mam do ciebie pytanie
        czy wśród rzeszowskich i z okolicznych miejscowości grekokatolików dużo było
        małżeństw mieszanych z łacinnikami czy też trzymali sie oni raczej w swojej
        grupie a także jaka była świadomość narodowa tej społeczności. Czy czuli się
        oni twardymi Ukraińcami, Rusinami a może wskutek używania w życiu codziennym
        języka polskiego i współżycia na co dzień z Polakami mieli jakąś świadomość
        mieszaną albo nawet polską. Wiem, że np we Lwowie byli Polacy-grekokatolicy
        czego najlepszym dowodem jest to, że wśród Orląt Lwowskich w 1918 roku było
        całkiem sporo grekokatolików a 8 z nich straciło życie w walkach z Ukraińcami.
        Byłbym wdzięczny gdybyś zechciał odpowiedzieć na moje pytania. Pozdrawiam.
        • Gość: Piotr Re: Pytania do Piotra IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 20:03
          Widzę, że podchodzisz poważnie do tematu.
          Powiem ci na przykładzie moich dziadków, bo oni byli grek. kat. Przybili do
          Rzeszowa ok. 1930 roku. Dziadek byl urzednikiem kolejowym /w rzeszowie kasjerem
          stacji towarowej do lat 50 tych./- zaczynal kariere we wróbliku szlach./ stacja
          Rymanów/, był synem łemkow z tej miejscowości, babcia była córką proboszcza
          grek. kat. z Deszna.Wiem, że szybko się spolonizowałi, tak że nawet ten
          proboszcz miał do nich pretensje, że jego wnuczki /moja mma i ciocia/ nie
          rozumieją ruskiej mowy, gdy przyjeżdżali na wakacje,w rzeszowie żyli już raczej
          po polsku. Chociaż ciocia /starsza córka/ uczeszczała na religię do konca wojny
          do cerkwi / zalesie lub do "Bala". O ich polonizaacji świadczą chociażżby
          roczniki polskich gazet przedwojennyhc /jakie u nich były /.Zresztą po wojnie
          skrzetnie ukrywali swoje pochodzenia przed wnukami. Moze tylko przyznawali sie
          do mego pradziadka tego ksiedza, po wojnie dbali o jego grób na znioszczonym
          cerkwisku/. Srodowisko rzeszowskie - takie nazwiska jak Frodyma ,Mol, Paczkowscy
          szybko sie polonizowali, Zresztą byli wykształceni albo w szkołach jescze
          austro- węg. albo polskich. byli raczej wtopieni. O ich pochodzeniu
          przypomnieli sobie dopiero szmalcownicy - drobni szantarzyści - pisałem ci o
          tym/w tradycji rodzinnej pamieta sie nazwisko - ot polskie piekiełko/
          Ich dzieci jak moja mama czy ciocia wyszły za przybyszy - jak to mówią w
          Rzeszowie za krzoków.
          na razie tyle. Pozdrawiam
          • Gość: gość Re: Pytania do Piotra IP: *.kopernet.org 10.05.03, 22:22
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Widzę, że podchodzisz poważnie do tematu.
            > Powiem ci na przykładzie moich dziadków, bo oni byli grek. kat. Przybili do
            > Rzeszowa ok. 1930 roku. Dziadek byl urzednikiem kolejowym /w rzeszowie
            kasjerem
            >
            > stacji towarowej do lat 50 tych./- zaczynal kariere we wróbliku szlach./
            stacja
            >
            > Rymanów/, był synem łemkow z tej miejscowości, babcia była córką proboszcza
            > grek. kat. z Deszna.Wiem, że szybko się spolonizowałi, tak że nawet ten
            > proboszcz miał do nich pretensje, że jego wnuczki /moja mma i ciocia/ nie
            > rozumieją ruskiej mowy, gdy przyjeżdżali na wakacje,w rzeszowie żyli już
            raczej
            >
            > po polsku. Chociaż ciocia /starsza córka/ uczeszczała na religię do konca
            wojny
            >
            > do cerkwi / zalesie lub do "Bala". O ich polonizaacji świadczą chociażżby
            > roczniki polskich gazet przedwojennyhc /jakie u nich były /.Zresztą po wojnie
            > skrzetnie ukrywali swoje pochodzenia przed wnukami. Moze tylko przyznawali
            sie
            >
            > do mego pradziadka tego ksiedza, po wojnie dbali o jego grób na znioszczonym
            > cerkwisku/. Srodowisko rzeszowskie - takie nazwiska jak Frodyma ,Mol,
            Paczkowsc
            > y
            > szybko sie polonizowali, Zresztą byli wykształceni albo w szkołach jescze
            > austro- węg. albo polskich. byli raczej wtopieni. O ich pochodzeniu
            > przypomnieli sobie dopiero szmalcownicy - drobni szantarzyści - pisałem ci o
            > tym/w tradycji rodzinnej pamieta sie nazwisko - ot polskie piekiełko/
            > Ich dzieci jak moja mama czy ciocia wyszły za przybyszy - jak to mówią w
            > Rzeszowie za krzoków.
            > na razie tyle. Pozdrawiam
            Dzięki za ciekawe informacje. Historia to moje hobby a dzięki tobie
            dowiedziałem się wielu ciekawych faktów. Fajnie, że przedstawiłes to na
            przykładzie własnej rodziny bo zawsze lepiej przemawia to do wyobraźni. Mam do
            ciebie jeszcze jedno pytanie i byłbym wdzięczny gdybys był w stanie na nie
            odpowiedzić. Interesuje mnie czy większość grekokatolików z Rzeszowa, Zalesia,
            Białej i Drabinianki wyjechała na Ukrainę czy też zmieniła obrządek i została w
            Polsce. Jeden z internautów napisał, że z Zalesia 55 rodzin wyjechało do Biłki
            pod Lwowem a reszta została. Tylko ile było tej reszty? Pozdrawiam i życzę
            wszystkiego dobrego.
            • Gość: Piotr Re: Pytania do Piotra IP: 217.96.24.* 12.05.03, 14:03
              Niestety nie potrafię odpowiedzieć na pytanie.
              Masz jednak na linii żywą encyklopedię - p. Januarego.
              Dięki za ciekawy temat.
              Może wejdę jeszcze w dyskusję
              • ares19 Re: Pytania do Piotra 10.09.08, 16:25
                Gość portalu: Piotr napisał:

                > Niestety nie potrafię odpowiedzieć na pytanie.
                > Masz jednak na linii żywą encyklopedię - p. Januarego.
                > Dięki za ciekawy temat.
                > Może wejdę jeszcze w dyskusję
                kto pyta nie błondzi
    • Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 00:06
      Jedna z północnych dzielnic Rzeszowa (obecnie na północ od dworca kolejowego)
      nosiła nazwę Ruskiej Wsi. Były tam też tak zwane Budy Ruskowsiańskie. Zapewne
      tam też kiedyś zamieszkiwała ludność ruska. Zdaje się, że także nazwa Pobitno
      (org. Powitna) jest ruska. W XIV w. Rzeszów leżał na pograniczu polsko-ruskim
      (dopiero Kazimierz Wielki i później Jadwiga przyłączyli Ruś Halicko-
      Włodzimierską do Królestwa Polskiego). Są to więc historycznie tereny etnicznie
      mieszane, które oczywiście ulegały stopniowej polonizacji.
      • Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 00:25
        Gość portalu: january napisał(a):

        > Jedna z północnych dzielnic Rzeszowa (obecnie na północ od dworca kolejowego)
        > nosiła nazwę Ruskiej Wsi. Były tam też tak zwane Budy Ruskowsiańskie. Zapewne
        > tam też kiedyś zamieszkiwała ludność ruska. Zdaje się, że także nazwa Pobitno
        > (org. Powitna) jest ruska. W XIV w. Rzeszów leżał na pograniczu polsko-ruskim
        > (dopiero Kazimierz Wielki i później Jadwiga przyłączyli Ruś Halicko-
        > Włodzimierską do Królestwa Polskiego). Są to więc historycznie tereny
        > etnicznie mieszane, które oczywiście ulegały stopniowej polonizacji.


        Na Pobitnem (nazwa ruska: Powietna) gównie do dziś mieszka sporo potomków
        Ukraińców, którzy najczęsciej weszli w mieszane rodziny i niechętnie się do
        tego swojego pochodzenia przyznają, ale podobno mają silną świadomość swojego
        pochodzenia i dobrze znają historię Ukrainy. W Białej i na Drabiniance mieszka
        też (chodzi o rdzennych mieszkańców) nieco potomków grekokatolików, ale są już
        całkowicie spolonizowani.
        Ponoć w Rzeszowie jest kilkaset osób przyznających się do narodowości
        łemkowskiej lub ukraińskiej.
        • Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 00:28
          Gość portalu: Elekon napisał(a):

          > Na Pobitnem (nazwa ruska: Powietna) gównie do dziś mieszka sporo potomków
          > Ukraińców, którzy najczęsciej weszli w mieszane rodziny i niechętnie się do
          > tego swojego pochodzenia przyznają, ale podobno mają silną świadomość swojego
          > pochodzenia i dobrze znają historię Ukrainy. W Białej i na Drabiniance
          > mieszka też (chodzi o rdzennych mieszkańców) nieco potomków grekokatolików,
          > ale są już całkowicie spolonizowani.
          > Ponoć w Rzeszowie jest kilkaset osób przyznających się do narodowości
          > łemkowskiej lub ukraińskiej.

          O rety, sorry za zjedzenie "ł" w wyrazie "głównie". Ręczę, że to nie było
          celowe.
          • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 17:23
            Elekon - Wybacz, ale to "podobno","ponoć"- to raczej tylko puste domysły.
            O Powitnej pisał na zasadzie domysłów Kotula. Ale już przed wojną próbowano
            nazwę Pobitno wywodzić od przegranej bitwy Konfederatów Barskich z rosjanami.
            Co do osob przyznających się do narodowości - parę lat/2-3/ temu były zamiary
            nabożeństw grek. kat. u Bernardynów / oni i Dominikanie mają wykształconych
            ojców mogących odprawiać w obu rytuałach - kat. i grek. kat./. Ale nic z tego
            nie wyszło / jeśli jestem w błedzie proszę o korektę/
            • Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 17:34
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              > Elekon - Wybacz, ale to "podobno","ponoć"- to raczej tylko puste domysły.
              > O Powitnej pisał na zasadzie domysłów Kotula. Ale już przed wojną próbowano
              > nazwę Pobitno wywodzić od przegranej bitwy Konfederatów Barskich z rosjanami.
              > Co do osob przyznających się do narodowości - parę lat/2-3/ temu były zamiary
              > nabożeństw grek. kat. u Bernardynów / oni i Dominikanie mają wykształconych
              > ojców mogących odprawiać w obu rytuałach - kat. i grek. kat./. Ale nic z tego
              > nie wyszło / jeśli jestem w błedzie proszę o korektę/

              Nie domysły. Mieszka na Pobitnem od przed wojny mój znajomy - rdzenny Polak,
              ale oparłem się na jego relacjach, stąd to "ponoc " i "podobno" - gdybym pisał
              co wiem sam na pewno, nie używałbym ich. Na Drabiniance mam zaś znajomych z
              mieszanej rodziny polsko-hmm-rusińskiej, bo jak twierdzą pochodzą od Łemków a
              nie od Ukraińców; przed wojną chodzili do cerkwi grekokatolickiej na Zalesiu,
              pół rodziny wyjechała na Ukarinę, pół została tu i spolonizowała się. Wiadomość
              jest więc tu z pierwszego źródła.

              Co do nabożeństwo grkokatolickich u Bernardynów to chyba jeszcze były z rok
              temu, ksiądz dojeżdzał z Przemyśla. Nie wiem jak jest teraz.
        • Gość: Wlodek Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.09.06, 04:37
          Byc moze chlopak z pod rzeszowskiej wsi Drabinianka ,ktory wstrzymal Anglie
          na
          Wembley do tej grupy sie zalicza.Brawo p.Janku!
    • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: 213.216.66.* 12.05.03, 08:46
      Dziękuję wam za wszystkie cenne informacje. Temat bardzo mnie interesuje choć
      nie pochodzę z Rzeszowa i nie mieszkam w Rzeszowie. Co do grekokatolików w
      Rzeszowie a także innych miejscowościach w okolicy to przeglądając wyniki
      kolejnych spisów ludności XIX i XX wiecznych zauważyłem, że ich liczba
      systematycznie spadała co wyraźnie wskazuje na postępującą polonizację.
    • Gość: gość Trochę statystyki IP: *.kopernet.org 12.05.03, 18:42
      Według wyników spisu powszechnego z roku 1921 w Rzeszowie mieszkało 13 345
      łacinników oraz 193 grekokatolików, w Białej 657 łacinników i 543
      grekokatolików, w Drabiniance 988 łacinników i 42 grekokatolików, w Hadlach
      Szklarskich 722 łacinników, 399 grekokatolików, w Matysówce 920 łacinników, 73
      grekokatolików, w Pobitnie 1957 łacinników, 5 grekokatolików, w Staroniwie 1469
      łacinników i 9 grekokatolików i wreszcie w Zalesiu 527 łacinników i 279
      grekokatolików. Jak więc widać nigdzie w powiecie rzeszowskim grekokatolicy nie
      stanowili większości ludności. Najbliższa miejscowość gdzie grekokatolicy
      stanowili większość to była Tarnawka w powiecie przeworskim 268 łacinników i
      825 grekokatolików. Ale Tarnawka to była ruska wyspa w polskim morzu i
      miejscowości położone na wschód aż do Sanu były w większości polskie.
      • Gość: Piotr Re: Trochę statystyki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 21:12
        Bardzo ciekawe są Twoje dane.
        W ksiązce M.Siwickiego Dzieje konfliktów polsko- ukraińskich tom 3 znalazłem
        ciekawe dane : cytuję /str 219/ Obok samego rzeszowa były jeszcze dwie wioski
        ukraińskie :Zalesie i Biała. W zalesiu była piękna murowana cerkiew, zbudowana
        przez Ukraińca, który wrócił z ameryki w 1889 r, /.../ W zalesiu nabożeństwo
        odprawiano w obrządku grekokatolickim, tylko kazanie było po polsku, aby
        wszyscy rozumieli, gdyż większośc wiernych mówiła tylko po pollsku. 10 km na
        poludnie od rzeszowa były wioski Gwożdzianka, Blizianka i Malówna /chyba
        Malawa - mój dopisek - Piotr /Największe skupisko Ukraińców było w Gwożdziance,
        ponad połowę stanowili ukraińcy.
        To tyle cytatu. Nota bene - tak zaczyna się opis rzezi mieszkańców tej wioski
        sprawianionej przez polskich sąsiadów w kwietniu 1945.
        Ksiązka sprawia straszne wrażenie /z powodu realcji dot. też okolic Leżajska/,
        jest napisana przez Ukraińca, chyba troche nacjonalistę, ale jest często
        cytowana przez polskich historyków.
        • Gość: demograf Re: Trochę statystyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.07, 14:05
          Bardziej prawdopodobna nazwa Małówka zamiast "Małówna".
      • Gość: Piotr Re: Niespodzianka dla Gościa IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 21:33
        A teraz mam przed sobą cenną pamiątkę po rzeszowskich grekakatolikach.
        Książeczka do nabożenstwa z podpisem /cyrilicą/właściciela Konstantin
        Pawłowicz /.../ 1.2.1930- pisana cyrilicą "Molitwosłowec dlia ditiej" Lwow
        1906. w niej też kilka obrazków m.in. z wizerunkiem ikony Matki Boskiej z
        Zalesia - jest tam do teraz w prawym, bocznym ołtarzu /w każdym razie Ją tam
        widzialem kilka lat temu. na jednym z obrazków wpis odręczny cyrylicą "Pamiatka
        ostanioj likcji religii i zakińczenia szkilnowo roku. Do pobaczenia w niebi! O.
        Roman Baga. Resziw dnia 23 czerwnia 1943 r." To życzenie "Do zobaczenia w
        niebie" mogłoby stanowić motto rozpoczętej przez Ciebie /Drogi Gościu/dyskusji.
        • Gość: House Re: Niespodzianka dla Gościa IP: *.smlw.pl 13.05.03, 01:03
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > A teraz mam przed sobą cenną pamiątkę po rzeszowskich grekakatolikach.
          > Książeczka do nabożenstwa z podpisem /cyrilicą/właściciela Konstantin
          > Pawłowicz /.../ 1.2.1930- pisana cyrilicą "Molitwosłowec dlia ditiej" Lwow
          > 1906. w niej też kilka obrazków m.in. z wizerunkiem ikony Matki Boskiej z
          > Zalesia - jest tam do teraz w prawym, bocznym ołtarzu /w każdym razie Ją tam
          > widzialem kilka lat temu. na jednym z obrazków wpis odręczny
          cyrylicą "Pamiatka
          >
          > ostanioj likcji religii i zakińczenia szkilnowo roku. Do pobaczenia w niebi!
          O.
          >
          > Roman Baga. Resziw dnia 23 czerwnia 1943 r." To życzenie "Do zobaczenia w
          > niebie" mogłoby stanowić motto rozpoczętej przez Ciebie /Drogi
          Gościu/dyskusji.

          HMMM.... JESTEŚ GREKOKATOLIKIEM CZY TWOJA PRA FAMILIA BYŁA ???
          • Gość: Piotr odp. dla housa IP: 217.96.24.* 13.05.03, 09:14
            POL - KATOL. Z TYMI PRA
            • Gość: upek Re: odp. dla housa IP: *.viknet.pl 12.06.06, 20:53
              up
          • ares19 ze troll attack 10.09.08, 16:20
            jak wyżej
        • Gość: gość Re: Niespodzianka dla Gościa IP: *.kopernet.org 13.05.03, 06:52
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > A teraz mam przed sobą cenną pamiątkę po rzeszowskich grekakatolikach.
          > Książeczka do nabożenstwa z podpisem /cyrilicą/właściciela Konstantin
          > Pawłowicz /.../ 1.2.1930- pisana cyrilicą "Molitwosłowec dlia ditiej" Lwow
          > 1906. w niej też kilka obrazków m.in. z wizerunkiem ikony Matki Boskiej z
          > Zalesia - jest tam do teraz w prawym, bocznym ołtarzu /w każdym razie Ją tam
          > widzialem kilka lat temu. na jednym z obrazków wpis odręczny
          cyrylicą "Pamiatka
          >
          > ostanioj likcji religii i zakińczenia szkilnowo roku. Do pobaczenia w niebi!
          O.
          >
          > Roman Baga. Resziw dnia 23 czerwnia 1943 r." To życzenie "Do zobaczenia w
          > niebie" mogłoby stanowić motto rozpoczętej przez Ciebie /Drogi
          Gościu/dyskusji.
          Widzę, że dyskusja nieźle się rozwinęła, nie spodziewałem sie tego. Co do motta
          to bardzo mi sie podoba i jestem za. Pozdrowienia z Tarnowskich Gór.
    • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 14.05.03, 14:25
      A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie tam
      mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna było duzo
      małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie jakichś
      grekokatolików.
      • Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 16:19
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie tam
        > mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna było
        > duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie jakichś
        > grekokatolików.

        Jestem z Zalesia, ale raczej "przystokiem". Może, wracając do wcześniejszej
        dyskusji, zainteresuje Cię fakt, że jak podają stare akta grodzkie, jeszcze w
        1499 roku pop miał swoją siedzibę w "Powietnej" oraz Zalesiu oraz
        prawdopodobnie w Ruskiej Wsi (rejon dzisiejszej ul. Kochanowskiego i
        Siemieńskiego). O Pobitnem poza tym wiadomo, że w XV i XVIw. płaciło bardzo
        niewielką jak na ilość mieszkańców taksę na parafię w Rzeszowie.
        O niegdysiejszej obecności popa na Staromieściu lub Ruskiej Wsi, oprócz nazwy,
        świadczą zapisy o nadaniu przez dziedzica proboszczowi ze staromieścia stawu
        zwanego "popowym jeziorem". Według żywej jeszcze w XVIII wieku tradycji kaplica
        św. Jana Chrzciciela w tej dzielnicy została postawiona na miejscu dawnej
        cerkwi.

        Obie cerkwie, tj. w Pobitnem i Ruskiej Wsi (Staromieściu?) zostały zniszczone
        prawdopodobnie w czasie licznych najazdów wojsk nieprzyjacielskich na Rzeszów i
        okolice.
        Co do Zalesia, to według spisu na koniec XIX wieku, wówczas jeszcze tę
        miejscowość, a nie dzielnicę, zamieszkiwało 700 mieszkąńców, w tym 450 wyznania
        rzyskokatolickiego, 221 grekokatolików i 29 żydów, a cerkiew na Zalesiu jeszcze
        w 1895 roku była świątynią drewnianą.
        • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 17:11
          Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
          wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym. Brak
          potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miejscu osady
          ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca przed 1889
          rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny istnienia
          podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa konkurencyjnej dla
          Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną narodowością/. Pozdrawiam
          • Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a POBITNO IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 17:13
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
            > wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym.
            > Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miejscu
            > osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca
            > przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
            > istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa
            > konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną
            > narodowością/. Pozdrawiam

            POBITNO. Z lektury Pęckowskiego "Dzieje miasta Rzeszowa do końca XVIII wieku"
            (Rzeszów 1914, wznowienie -reprint z 2002) i przytaczanych przez niego
            dokumentów z XIV i XV wieku wyraźnie widać, że dzisiejszą nazwę ta dzielnica
            zawdzięcza prawdopodobnie bitwie (str. np. 9, 51, 52) stoczonej tu przez
            Konfederatów Barskich 13. sierpnia 1769 roku (zresztą usytuowanie osady nad
            rzeką blisko miasta sprzyjało temu, że stawała się terenem walk, ostatnio w
            czasie wyzwalania Rzeszowa przez Armię Czerwoną i oddziały Armii Krajowej w
            sierpniu 1944 roku.) Pierwotnie było Powitna, Powietna, podajesz też Powirchna,
            a spotkałem się też gdzieś z "Powiethna". Nie znam wcale języka ukraińskiego,
            słabo rosyjski i nie jestem etymologiem, ale zdaje się że zagadka pochodzenia
            źródłosłowu każdej z tych nazw, bazując na języku polskim albo rosyjskim nie
            jest aż tak skomplikowana.
            Warto chyba się cofnąć to tego, o czym sam wspominasz. Pisze Pęckowski na str.2
            i 3 "Dziejów..." z 1914 roku, że teren Rusi Czerwonej, należący raz do Polski,
            raz do Rusi Kijowskiej, przechodził z rąk do rąk. Rzeczywiście, zaglądając np.
            do atlasu historycznego mamy te tereny ujęte jako należące prawie pod Lwów do
            Mieszka I przed 981 rokiem, potem utracone, potem znów przyłączone do Polski,
            bo ujęte w granice Państwa Polskiego z 1025 roku i potem, pod koniec XI wieku,
            za czasów Władysława Hermana, znów należące do Księstwa Halickiego, aż po czasy
            Kazimierza Wielkiego, który przyłączył je ostatecznie do Polski ok. roku 1340,
            chyba nawet na zasadzie lenna (niech mnie historycy poprawią ewentualnie)
            książąt ruskich składanego polskiemu królowi jako ich władcy. Z tych czasów i z
            okresu poprzedzajacego przyłączenie, mamy granicę państwową, a potem należącej
            już do Polski Rusi Czerwonej, przebiegającą nieco na południowy zachód od
            zaznaczanego już na mapach Rzeszowa, co znaczyłoby, ze nie tylko Pobitno, ale i
            cały przedlokacyjny, lewobrzeżny Rzeszów ze Staromieściem, Ruską Wsią i nawet
            Świlczą, Głogowem Młp i Sokołowem Młp. należały w tym czasie do Rusi Halicko-
            Włodzimierskiej (potem Czerwonej), a przebieg granicy państwowej przed
            przyłączeniem Rusi Czerwonej do Polski, w rejonie załomów Wisłoka wskazuje na
            Czudec jako potencjalną strażnicę graniczną. Ale wcześniej, bo w wieku XI
            jest też przebieg granic Polski z czasów Kazimierza Odnowiciela z roku ok.1040
            i Rusi Kijowskiej za Jarosława Mądrego. Tu granica biegnie bardziej na wschód
            i przecina z południa na północ Wisłok właśnie przed załomem, w którym rzeka
            zmienia bieg w kierunku wschodnim tuż powyżej Rzeszowa. To by mogło znaczyć, że
            w tym czasie pierwotny Rzeszów, być może położony na obecnym rynkowym wzgórzu,
            a może na terenach zwanych potem Staromieściem, jak i również okoliczne osady,
            mogły pełnić funkcje osad granicznych. Pęckowski pisze, ze przynależność
            Rzeszowa do leżącej już w Polsce Rusi Czerwonej ustaliła się najwcześniej na
            zjeździe księcia Daniela "z Bolesławem V. W Tarnowie ok.1262 roku. Tam, o ile
            się zdaje, określono granice Małopolski i Rusi, Rzeszów zaś i Czudec miały
            stanowić jakoby graniczne twierdze między obu państwami." Pęckowski w
            przypisach podaje źródło: Ilnickij "Starodawnyje hałyckije horody" Lwow 1860
            oraz "Szaranewycz "Istoryja hałycko-wołodymirskoj Rusy", Lwow 1865.

            Jeśli tak, to nazwę dzisiejszego Pobitnego można próbować ustalać:
            POWITNA albo POWIETNA - dość prosto od słowiańskiego "powitać". Gród na granicy
            mógł więc "witać" przybysza tuż za rzeką w innym państwie, od
            polskiego "powitać" - stąd Powitna, albo od słowa pokrewnego
            rosyjskimu "priwietit' " - przywitać, być może istniejącego kiedyś tak jak do
            dziś w polskim w dwóch formach: PRZYwitać lub POwitać (stąd by była POwietna).
            Interesujące może być też porównanie do rosyjskiego "witat' " tj. unosić się ku
            górze, krążyć, albo do rosyjskiego wyrazu "wieth", który oznacza "zniszczony,
            rozpadający się, zmurszały", więc w kontekście Pobitnego jako miejsca
            powtarzajacych się walk "Powiethna" może oznaczać np. teren zniszczonego,
            opuszczonego grodu, pobojowiska, zupełnie podobnie jak w polskim
            przekształciliśmy nazwę tej osady do formy "Pobitno".

            Dodatkowo przecież mamy tam ni to wzgórze, ni to kopiec, ni to kurhan i z tego
            co wiem w ogóle porządnie, jeśli nie wcale, nie przebadane archeologicznie,
            zresztą jak całe Pobitno, nie mówiąc już o jakimś jego sensownym
            zagospodarowaniu na wzór kopców w innych miastach jako atrakcyjnego miejsca w
            Rzeszowie. Może badania archeologiczne to pole do popisu dla istniejącego od
            niedawna wydziału archeologii rzeszowskiego uniwersytetu?

            Od tego wzgórza, albo w ogóle od pagórkowatego wyniesienia osady może też
            pochodzić kolejna, słowiańsko-ruska pewnie nazwa POWIRCHNA, czyli
            od "wirch", "wierch" (np. Kasprowy Wierch), "wierzch", coś położone na wzgórzu,
            szczycie , wierzchołku. W języku rosyjskim mamy: "wierchnyj" - górny
            albo "wierchowoj" - jedno ze znaczeń jako "położony w górze rzeki",
            mamy "powierch" jako przyimek "znajdować się na kimś, na czymś",
            albo "powierchu" znaczy "u góry, z wierzchu".
            Szkoda, że nie zauważyłem, zeby zajął się tym profesjonalnie jakiś
            językoznawca, najlepiej pewnie gdyby znalazł sięjakiś chętny do wyjaśnienia
            tego ukrainista.

            Jak widać jednak jest w czym wybierać.

            Co do cerkwi na Pobitnem, to opierałem się na książkach dra Malczewskiego o
            których piszę po sąsiedzku. Mimo jak piszesz braku potwierdzenia
            archeologicznego (porządnych badań chyba nawet nie było) istnienia cerkwi w
            Pobitnem, Malczewski powołując się na "Akta Grodzkie i Ziemskie z czasów
            Rzeczypospolitej Polskiej" z "Archiwum Bernardyńskiego we Lwowie" tom XVII,
            Lwów 1870-1906 pisze, że według wzmianek pisanych z końca XV wieku "popi mieli
            swoje siedziby w Zalesiu i Powiethnej" jeszcze w 1499 roku. Stamtąd też
            pochodzą przytoczone przeze mnie nazwy, tj. pojawiajace się zresztą bodaj też u
            Pęckowskiego "Popowy Staw" i "Popowe Jezioro" na Staromieściu. Fakt istnienia
            siedziby popa w Pobitnem potwierdza chociażby to, że mniejsza sąsiednia Malawa
            płaciła dużo większą taksę na parafię rzymskokatolicką w Rzeszowie (do której
            obie wsie należały) niż Pobitno. Pobitno płaciło, według danych Archiwum
            Diecezji Przemyskiej na początku XV wieku tylko 16 groszy taksy, zaś Malawa
            płaciła 2 grzywny, 15 groszy i 4 denary.
            • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a POBITNO IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 18:42
              Brawo.Wielkie dzięki -już drukuję
          • Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a RUSKA WIEŚ IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 17:16
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
            > wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym.
            > Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miejscu
            > osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca
            > przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
            > istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa
            > konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną
            > narodowością/. Pozdrawiam

            RUSKA WIEŚ. Malczewski, zresztą nie odosobniony wywodzi nazwę z czasów
            kazimierzowskich, jako podkreślajacą etniczną lub religijną odrębność jej
            mieszkańców na tle otaczających ją, o polskim i rzymskokatolickim żywiole
            osad. Nie rozumiem Twojego argumentu, że "Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
            istnienia podgrodzia", albo "pogardliwa nazwa konkurencyjnej dla Staromiescia
            osady". Jeśli Cię dobrze rozumiem i jeśli by przyjąć pierwszą Twoją Piotrze
            wersję, trzeba by uznać, że Rzeszów (czy Staromieście) był samotną polską
            enklawą na terenach zamieszkałych przez ludność ruską. To jednak tylko
            potwierdza tezę, którą chcesz obalić. Drugi Twój wariant jest o tyle
            nietrafiony, że określenie "ruskie" nabrało pejoratywnego znaczenia dopiero
            niedawno.

            Dodatkowo za zamieszkiwaniem Ruskiej Wsi przez ludność prawosławną czy unicką
            na przełomie XIV i XV wieku przemawia przytaczany przez Malczewskiego za "Liber
            conclusionum" kapituły przemyskiej "wykaz dochodów z włości rzeszowskiej".
            Wykaz zawiera statut z roku 1390 zatwierdzony przez sądy grodzkie i ziemskie w
            latach 1424 i 1429 (Archiwum Akt Grodzkich i Ziemskich, tom VIII nr 47 i 54). W
            nim wyszczególnione są nazwy osad, z których kapituła otrzymywała regularnie
            dziesięcinę. Choć w wykazie znajdują się nazwy Rzeszowa i wszystkich
            okolicznych miejscowości, nie ma w wykazie w ogóle Ruskiej Wsi, która była
            przecież wówczas odrębną, niemałą miejscowością (włączono ją formalnie do
            Rzeszowa dopiero w 1903 roku), mimo że mówi się o niej jako o nieformalnym
            przedmieściu po praz pierwszy już w roku 1457. Świadczyłoby to o tym, że nie
            płacąca dziesięciny rzymskokatolickiej kapitule w Przemyślu Ruska Wieś była
            zamieszkana być może całości nawet przez wyznawców prawosławnych lub unickich.

            Pozdrawiam.

            • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a RUSKA WIEŚ IP: *.kopernet.org 19.05.03, 18:41
              Gość portalu: Elekon napisał(a):

              > Gość portalu: Piotr napisał(a):
              >
              > > Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
              > > wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym.
              >
              > > Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miej
              > scu
              > > osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca
              >
              > > przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykal
              > ny
              > > istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa
              > > konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną
              > > narodowością/. Pozdrawiam
              >
              > RUSKA WIEŚ. Malczewski, zresztą nie odosobniony wywodzi nazwę z czasów
              > kazimierzowskich, jako podkreślajacą etniczną lub religijną odrębność jej
              > mieszkańców na tle otaczających ją, o polskim i rzymskokatolickim żywiole
              > osad. Nie rozumiem Twojego argumentu, że "Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
              > istnienia podgrodzia", albo "pogardliwa nazwa konkurencyjnej dla Staromiescia
              > osady". Jeśli Cię dobrze rozumiem i jeśli by przyjąć pierwszą Twoją Piotrze
              > wersję, trzeba by uznać, że Rzeszów (czy Staromieście) był samotną polską
              > enklawą na terenach zamieszkałych przez ludność ruską. To jednak tylko
              > potwierdza tezę, którą chcesz obalić. Drugi Twój wariant jest o tyle
              > nietrafiony, że określenie "ruskie" nabrało pejoratywnego znaczenia dopiero
              > niedawno.
              >
              > Dodatkowo za zamieszkiwaniem Ruskiej Wsi przez ludność prawosławną czy unicką
              > na przełomie XIV i XV wieku przemawia przytaczany przez Malczewskiego
              za "Liber
              >
              > conclusionum" kapituły przemyskiej "wykaz dochodów z włości rzeszowskiej".
              > Wykaz zawiera statut z roku 1390 zatwierdzony przez sądy grodzkie i ziemskie
              w
              >
              > latach 1424 i 1429 (Archiwum Akt Grodzkich i Ziemskich, tom VIII nr 47 i 54).
              W
              >
              > nim wyszczególnione są nazwy osad, z których kapituła otrzymywała regularnie
              > dziesięcinę. Choć w wykazie znajdują się nazwy Rzeszowa i wszystkich
              > okolicznych miejscowości, nie ma w wykazie w ogóle Ruskiej Wsi, która była
              > przecież wówczas odrębną, niemałą miejscowością (włączono ją formalnie do
              > Rzeszowa dopiero w 1903 roku), mimo że mówi się o niej jako o nieformalnym
              > przedmieściu po praz pierwszy już w roku 1457. Świadczyłoby to o tym, że nie
              > płacąca dziesięciny rzymskokatolickiej kapitule w Przemyślu Ruska Wieś była
              > zamieszkana być może całości nawet przez wyznawców prawosławnych lub
              unickich.
              >
              > Pozdrawiam.
              >
              Twoje argumenty wydają mi sie przekonywujące. Z drugiej strony skoro Ruska Wieś
              była zamieszkała przez ludność prawosławną to dlaczego w czasach nowożytnych
              tzn. w XVIII, XIX wieku mieszkali tam sami rzymokatolicy? Przecież w takiej
              Drabiniance czy Matysówce przetrwały do czasów nowozytnych nawet niewielkie
              grupy ludności ruskiej. Wracając jeszcze do nazwy Ruska Wieś to w moich
              stronach dokładnie niedaleko Lublińca na Górnym Śląsku znajduje się wieś
              Rusinowice. Sa to tereny oddalone ładnych parę kilometrów od najbliższego
              ruskiego osadnictwa, które znajdowało sie właśnie pod Rzeszowem.
              • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a RUSKA WIEŚ IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 21:34
                Uzupelniam - sądzę,że Staromieście było wczesnośred. grodem "nieruskim" - czy
                mówiąc po prostu polskim i z takim zapleczem, Ruska wieś mogła być jego
                wschodnim podgrodziem , czy sąsiednią osadą.Nie stosowałbym zamiennie, czy
                utożsamiał pojęcia staromieścia i ruskiej wsi, a tym bardziej "Bud
                ruskowsiańskich". Mowiąc o śladzie l. - chyba zbyt chcialem "napuszyć" swoją
                wypowiedź.Co do cerkwi i ludności mówię o tym w rozmowie z Elkonem.
                Ps Boże - co bedzie jak do naszej dyskusji dobiorą się "naukowcy" i "esteci" -
                zetrą na proch i przyklepią
                • Gość: sas Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a RUSKA WIEŚ IP: *.dsl.easynet.co.uk 19.10.03, 22:21
                  > Boże - co bedzie jak do naszej dyskusji dobiorą się "naukowcy" i "esteci" -
                  > zetrą na proch i przyklepią


                • ares19 Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a RUSKA WIEŚ 10.09.08, 16:53
                  to kawałek rzeszowa ???
            • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a RUSKA WIEŚ IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 18:57
              Brawo, brawo z drobnym ale ... J.Motylewicz w dziejach rzeszowa str.226 / też
              wcześniejsze i dalej/ pisze :"natomiast przekazana w tradycji wiadomość o
              istnieniu na pograniczu Ruskiej wsi cerkwi, w miejscu pozniejszego kościoła
              Jana Chciciela, nie znalazła do tej pory potwierdzenia żródlowego. w wieku XVII
              spotykamy Rusinów w mieście tylko sporadycznie Była to już ludność osiadła tu w
              wyniku naturalnego ruchu ludności."
              Jeszcze raz przepraszam za brzydką insynuację - prowokację.
              Ps Mój znajomy czytając naszą dyskusję powiedział ; boję się,że na Białej
              prędzej znajdziesz fermę strusi/a jest, jest/ niż jakiegoś unitę .
              Pozdrawiam
        • Gość: Piotr Pan Elkon się myli - mistyfikacja? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 18:12
          Gość portalu: Elekon napisał(a):

          > Gość portalu: gość napisał(a):
          >
          > > A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie tam
          > > mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna było
          >
          > > duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie jakich
          > ś
          > > grekokatolików.
          >
          > Jestem z Zalesia, ale raczej "przystokiem". Może, wracając do wcześniejszej
          > dyskusji, zainteresuje Cię fakt, że jak podają stare akta grodzkie, jeszcze w
          > 1499 roku pop miał swoją siedzibę w "Powietnej" oraz Zalesiu oraz
          > prawdopodobnie w Ruskiej Wsi (rejon dzisiejszej ul. Kochanowskiego i
          > Siemieńskiego). O Pobitnem poza tym wiadomo, że w XV i XVIw. płaciło bardzo
          > niewielką jak na ilość mieszkańców taksę na parafię w Rzeszowie.
          > O niegdysiejszej obecności popa na Staromieściu lub Ruskiej Wsi, oprócz
          nazwy,
          > świadczą zapisy o nadaniu przez dziedzica proboszczowi ze staromieścia stawu
          > zwanego "popowym jeziorem". Według żywej jeszcze w XVIII wieku tradycji
          kaplica
          >
          > św. Jana Chrzciciela w tej dzielnicy została postawiona na miejscu dawnej
          > cerkwi.
          >
          > Obie cerkwie, tj. w Pobitnem i Ruskiej Wsi (Staromieściu?) zostały zniszczone
          > prawdopodobnie w czasie licznych najazdów wojsk nieprzyjacielskich na Rzeszów
          i
          >
          > okolice.
          > Co do Zalesia, to według spisu na koniec XIX wieku, wówczas jeszcze tę
          > miejscowość, a nie dzielnicę, zamieszkiwało 700 mieszkąńców, w tym 450
          wyznania
          >
          > rzyskokatolickiego, 221 grekokatolików i 29 żydów, a cerkiew na Zalesiu
          jeszcze
          >
          > w 1895 roku była świątynią drewnianą.

          Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z
          1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
          cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
          1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z
          24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują
          teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
          wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obządek łaciński.
          Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
          wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich
          zaliczam - smutne
          • Gość: gość Re: Pan Elkon się myli - mistyfikacja? IP: *.kopernet.org 15.05.03, 07:06
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Gość portalu: Elekon napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: gość napisał(a):
            > >
            > > > A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie ta
            > m
            > > > mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna
            > było
            > >
            > > > duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie j
            > akich
            > > ś
            > > > grekokatolików.
            > >
            > > Jestem z Zalesia, ale raczej "przystokiem". Może, wracając do wcześniejsze
            > j
            > > dyskusji, zainteresuje Cię fakt, że jak podają stare akta grodzkie, jeszcz
            > e w
            > > 1499 roku pop miał swoją siedzibę w "Powietnej" oraz Zalesiu oraz
            > > prawdopodobnie w Ruskiej Wsi (rejon dzisiejszej ul. Kochanowskiego i
            > > Siemieńskiego). O Pobitnem poza tym wiadomo, że w XV i XVIw. płaciło bardz
            > o
            > > niewielką jak na ilość mieszkańców taksę na parafię w Rzeszowie.
            > > O niegdysiejszej obecności popa na Staromieściu lub Ruskiej Wsi, oprócz
            > nazwy,
            > > świadczą zapisy o nadaniu przez dziedzica proboszczowi ze staromieścia sta
            > wu
            > > zwanego "popowym jeziorem". Według żywej jeszcze w XVIII wieku tradycji
            > kaplica
            > >
            > > św. Jana Chrzciciela w tej dzielnicy została postawiona na miejscu dawnej
            > > cerkwi.
            > >
            > > Obie cerkwie, tj. w Pobitnem i Ruskiej Wsi (Staromieściu?) zostały zniszcz
            > one
            > > prawdopodobnie w czasie licznych najazdów wojsk nieprzyjacielskich na Rzes
            > zów
            > i
            > >
            > > okolice.
            > > Co do Zalesia, to według spisu na koniec XIX wieku, wówczas jeszcze tę
            > > miejscowość, a nie dzielnicę, zamieszkiwało 700 mieszkąńców, w tym 450
            > wyznania
            > >
            > > rzyskokatolickiego, 221 grekokatolików i 29 żydów, a cerkiew na Zalesiu
            > jeszcze
            > >
            > > w 1895 roku była świątynią drewnianą.
            >
            > Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka
            z
            >
            > 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
            > cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
            > 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście
            z
            > 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą
            szacują
            > teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
            > wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obządek łaciński.
            > Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
            > wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do
            nich
            >
            > zaliczam - smutne
            A to ci niespodzianka. Wreszcie dowiedziałem sie ilu grekokatolików uniknęło
            wysiedlenia i pozostali po wojnie w Rzeszowie. z tego co piszesz wynika, że
            większość grekokatolików pozostała na miejscu zmieniając tylko obrządek. Może
            sie mylę ale biorąc pod uwage ich daleko posuniętą polonizację i latynizację
            nie było to chyba trudne. Jeśli chodzi o byłą cerkiew w Zalesiu mam pytanie
            dotyczące jej architektury. Czy posiada ona wyraźny charakter bizantyjski, czy
            gdybym przyjechał do Zalesia to od razu bym sie zorientował, że to była
            cerkiew, czy też jej architektura jest zbliżona do wzorów łacińskich np.
            Katedra św Jura we Lwowie jest moim zdaniem bardzo zbliżona pod wzgledem
            wyglądu do kościołów rzymskokatolickich. Mam też drugie pytanie, czy książkę
            ks. Malaka o parafii Słocina można gdzieś kupić?
            • Gość: Piotr Re:KSIĄŻKA O PAR.ŚŁOĆ. IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 06:25
              sZKODA,gosciu,żę nie mogę/na razie/ Ci pomóc w jej zdobyciu. Cenne resovianum -
              dla mnie był to prezent-zaskoczenie.
              Była w księgarniach choć to typowe wydawnicwo lokalne. Wydało sem.duchowne,
              wspolnie z gminą Krasne. Zobacze co da sie zrobić
        • Gość: Piotr Pan Elkon się myli - mistyfikacja? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 18:20
          Gość portalu: Elekon napisał(a):

          > Co do Zalesia,
          > w 1895 roku była świątynią drewnianą.

          Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z
          1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
          cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
          1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z
          24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują
          teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
          wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obrządek łaciński.
          Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
          wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich
          zaliczam - smutne
          • Gość: Elekon Re: Pan Elekon się nie myli IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 23:28
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Gość portalu: Elekon napisał(a):
            >
            > > Co do Zalesia,
            > > w 1895 roku była świątynią drewnianą.
            >
            > Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka
            z
            >
            > 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
            > cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
            > 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście
            z
            > 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą
            > szacują teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945
            > roku wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obrządek
            > łaciński.
            > Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
            > wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do
            > nich zaliczam - smutne.

            Swoje dane opieram na literaturze o Rzeszowie specjalistów (w razie czego służę
            źródłem), a nie na opowiadaniach jednego księdza i jednej babci grekokatoliczki.
            Więcej pokory Piotrze i mniej pochopnych podsumowań. Nie jesteś pępkiem swiata,
            mimo, że masz ukraińskich przodków.



            • Gość: Piotr Re: Pan Elekon się nie myli IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 06:43
              Sorry- masz rację. A więc do konkretów mój drogi
              W dyskusji dwa razy Cię prowokowałem - tylko w celu pozyskania twojej wiedzy
              Skłaniam łeb w pokorze
              Zarzut podtrzymuję
              • Gość: Elekon Trochę cierpliwości IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 14:58
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Sorry- masz rację. A więc do konkretów mój drogi
                > W dyskusji dwa razy Cię prowokowałem - tylko w celu pozyskania twojej wiedzy
                > Skłaniam łeb w pokorze
                > Zarzut podtrzymuję

                Sorry, ale mam trochę pracy, a jak mam już coś pisać, to chciałbym żeby wyszło
                ciekawie i w miarę rzetelnie. Postaram się coś napisać, bo z różnych
                szczątkowych informacji, jakie znalazłem, wyłania się dość ciekawa historia,
                chyba za mało nam Rzeszowianom znana.

                Co do Twojegó głwonego zarzutu, to informacje o istnieniu jeszcze w roku 1895
                starej drewnianej cerkwi mam z dwóch książek-broszur dra Jana Malczewskiego,
                autora wielu studiów o historii Rzeszowa i jego starej architekturze:
                1. "Dzielnice Rzeszowa", Rzeszów 1989 oraz "Zabytki architektury sakralnej
                Rzeszowa", Rzeszów, 1992.

                Sam fakt istnienia przez pewien czas starej obok nowej cerkwi nie wydaje się
                wcale dziwny, znamy to przecież dobrze w wielu innych sytuacji, np. budowy
                nowego kościoła obok starego, choć rzeczywiście niektóre źródła podają, że
                cerkiew drewniana "przetrwała do 1889 roku", choć nie wiadomo dokładnie czy
                oznacza to datę końca jej funkcjonowania do celów kultu, czy fizycznego
                istnienia.

                Pozdrawiam


                • Gość: Piotr Re: Trochę cierpliwości IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 19:16
                  Cytuję, jak powiedziałeś, "jakiegoś księdza" - "Weedług najstarszego Inwentarza
                  cerkwi w Zalesiu/w jezyku niemieckim/ z 2 .12.1818 roku zbudowano tu cerkiew
                  drewnianą na fundamencie kamiennym w stylu łacińskich kościołów w roku 1793. Ta
                  cerkiew stała do roku 1889, w którym zbudowano nową murowaną z licho wypalonych
                  cegieł na fundamencie kamiennym w stylu romańskim w kształcie krzyża, z jedną
                  kopułą, pod wezwaniem wnibowzięcia NMP, za staraniem gr. kat. proboszcza ks.
                  Jana Nehrebeckiego z ofiar parafian i ze składek w całej Galicji. cerkiew
                  konsekrował biskup Julian Pełesz" - dalej następuje opis wymiarów i wyposażenia
                  oraz ciekawy opis postawy tego proboszcza. Ja wiem - z tezami tego cytatu można
                  dyskutować np co stylu budowli etc
                  Moze jednak wybierzmy rozwiązanie polubowne.
                  Serdecznie pozdrawiam
                  • Gość: Elekon Re: Trochę cierpliwości IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 23:51
                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                    > Cytuję, jak powiedziałeś, "jakiegoś księdza" - "Weedług najstarszego
                    > Inwentarza cerkwi w Zalesiu/w jezyku niemieckim/ z 2 .12.1818 roku zbudowano
                    > tu cerkiew drewnianą na fundamencie kamiennym w stylu łacińskich kościołów w
                    > roku 1793. Ta cerkiew stała do roku 1889, w którym zbudowano nową murowaną z
                    > licho wypalonych cegieł na fundamencie kamiennym w stylu romańskim w
                    > kształcie krzyża, z jedną kopułą, pod wezwaniem wnibowzięcia NMP, za
                    > staraniem gr. kat. proboszcza ks. Jana Nehrebeckiego z ofiar parafian i ze
                    > składek w całej Galicji. cerkiew konsekrował biskup Julian Pełesz" - dalej
                    > następuje opis wymiarów i wyposażenia
                    > oraz ciekawy opis postawy tego proboszcza. Ja wiem - z tezami tego cytatu
                    > można dyskutować np co stylu budowli etc
                    > Moze jednak wybierzmy rozwiązanie polubowne.
                    > Serdecznie pozdrawiam

                    No cóż, przyznam, ze się trochę odgryzłem z tym księdzem. Ale ksiądz księdzu
                    też nierówny ;).
                    Coś tam stukam na boku na temat cerkwi na Zalesiu Gościowi ze Śląska, ale
                    jeszcze nie gotowe, czasowo też krucho, bo nie ma opracowań, w których byłoby
                    to wszystko zebrane w całość i trzeba łowić niemal pojedyncze zdania. Nasz
                    Gość, jeśli mocno interesuje się historią powinien poważnie zastanowić się nad
                    porządną kwerendą w rzeszowskich bibliotekach (Uniwersytecka, Wojewódzka)i w
                    archiwum państwowym w Rzeszowie. Można to chyba połączyć z wakacyjną eskapadą
                    np. Ale coś na pewno napiszę, bo temat wciąga i szczerze mówiąc wciągnął i
                    mnie, i dużo nowych, ciekawych faktów o tym, co przecież od lat "o rzut
                    beretem", dotarło do mojej świadomości.

                    No właśnie, co do podanego stylu architektonicznego tej budowli to ja bym też
                    dyskutował.
                    Proponuję więc, jak w tytule, trochę cierpliwości, a na pewno tu jeszcze zajrzę
                    i pogadamy. Jest o czym.

                    Pozdrawiam również.
                    • Gość: Piotr Troche do Elkona troche do Eli IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 06:31
                      Czekam - swoją drogą to wstyd dla nas rzeszowiaków, że to gość ze śląska
                      prowokuje nas do pracy i "uzewnętrznienia" ciekawego tematu. A propo Eli -
                      przynajmniej dla Niej ta dyskusja już się przydała.
                    • Gość: gość Re: Trochę cierpliwości IP: *.kopernet.org 20.05.03, 13:33
                      Temat jest rzeczywiście na tyle interesujący, że chyba latem wezmę sobie z
                      tydzień urlopu i wybiorę się do Rzeszowa. Ale na razie mam nadzieję na kolejne
                      ciekawe informacje od Piotra i Elekona a może też innych internautów bo widzę,
                      że zaglądają tu a nawet piszą także inne osoby. Pozdrawiam.
                      • ares19 Re: Trochę cierpliwości 10.09.08, 16:28
                        Gość portalu: gość napisał:

                        > Temat jest rzeczywiście na tyle interesujący, że chyba latem wezmę sobie z
                        > tydzień urlopu i wybiorę się do Rzeszowa. Ale na razie mam nadzieję na kolejne
                        > ciekawe informacje od Piotra i Elekona a może też innych internautów bo widzę,
                        > że zaglądają tu a nawet piszą także inne osoby. Pozdrawiam.

                        będzie rekord p[ostów czy nie ??
              • Gość: dymek25 Re: Pan Elekon się nie myli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 14:23
                Oj Piotrze,Piotrze kolejny raz już "prowokujesz".
              • dymek25 Re: Pan Elekon się nie myli 16.03.06, 14:25
                Oj Piotrze, Piotrze,kolejny raz "prowokujesz".
          • ares19 ze socond troll attack 10.09.08, 16:21
            Gość portalu: Piotr napisał:

            > Gość portalu: Elekon napisał(a):
            >
            > > Co do Zalesia,
            > > w 1895 roku była świątynią drewnianą.
            >
            > Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z
            >
            > 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
            > cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
            > 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z
            > 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują
            > teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
            > wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obrządek łaciński.
            > Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
            > wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich
            >
            > zaliczam - smutne
      • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 17:01
        Zalesie w 1939 roku : parafia liczyła 1425 wiernych, z z czego 290 w
        zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w rzeszowie, 45 W matysówce,22 w
        drabiniance oraz 200 w okolicy, a takze 6 w tyczynie i 21 w łańcucie. Z kolei w
        rzeszowie na dzień 31 .12.1937 bylo łacznie 385 mieszkańców wyznania
        grekokatolickiego w tym 298 na pobyt staly i 87 na pobyt czasowy / akta
        Archiwum P. w Rzeszowie , akta m rzeszowa sygn 3456/. Tylko ciekawe, że w tym
        okresie było łacznie 20 725 mieszkańców, w tym 11998 wyznania mojżeszowego i 17
        prawosławnych. Rzeszów pozdrawia Tarnowskie Góry.
        Ps Co aktualnych mieszkańców - znam 4 rodziny rzeszowskie /katolickie/ o
        korzeniach grek- kat. ale tylko jedna ktorej czlonek/kobieta/ urodzila się i
        była chrzczona w tm wyznaniu, reszta to wnuki- już katoliki.Ale nawet planowane
        msze grek. kat. mialy być organizowane bardziej pod potrzeby przybyszy z
        Ukrainy /handlarzy/ zamieszkujących rzeszów.
        Realnie - czynni grekokatolicy to tereny od Jarolawia /piękna, czynna cerkiew/
        po Przemyśl- czynne 3 albo 4 cerkwie, w tym Bazylianie i katedra /cudna/
        • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 17:47
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Zalesie w 1939 roku : parafia liczyła 1425 wiernych, z z czego 290 w
          > zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w rzeszowie, 45 W matysówce,22 w
          > drabiniance oraz 200 w okolicy, a takze 6 w tyczynie i 21 w łańcucie. Z kolei
          w
          >
          > rzeszowie na dzień 31 .12.1937 bylo łacznie 385 mieszkańców wyznania
          > grekokatolickiego w tym 298 na pobyt staly i 87 na pobyt czasowy / akta
          > Archiwum P. w Rzeszowie , akta m rzeszowa sygn 3456/. Tylko ciekawe, że w tym
          > okresie było łacznie 20 725 mieszkańców, w tym 11998 wyznania mojżeszowego i
          17
          Drobna poprawka : 20725 katolikow, 385 grekokatolików,12 841 mojżeszoego
          wyznania ,17 prawosławnych,37 ewangelików. Przpraszam pisałem z pamięci teraz
          cytuję za Z.Wojcikiem Z dziejów Rz. 1935-1939
          >
          > prawosławnych. Rzeszów pozdrawia Tarnowskie Góry.
          > Ps Co aktualnych mieszkańców - znam 4 rodziny rzeszowskie /katolickie/ o
          > korzeniach grek- kat. ale tylko jedna ktorej czlonek/kobieta/ urodzila się i
          > była chrzczona w tm wyznaniu, reszta to wnuki- już katoliki.Ale nawet
          planowane
          >
          > msze grek. kat. mialy być organizowane bardziej pod potrzeby przybyszy z
          > Ukrainy /handlarzy/ zamieszkujących rzeszów.
          > Realnie - czynni grekokatolicy to tereny od Jarolawia /piękna, czynna
          cerkiew/
          > po Przemyśl- czynne 3 albo 4 cerkwie, w tym Bazylianie i katedra /cudna/
          • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 14.05.03, 18:00
            Widzę Piotrze, że wykonałeś kawał dobrej robory, a temat chyba cie wciągnął.
            Cieszy mnie to, że mozna z kimś podyskutować na tematy związane z historią i na
            chwilę się oderwać od coraz bardziej zwariowanego świata. Poza tym uważam że
            warto znać swoje korzenie a także znać historię swojego miasta i regionu.
            Pozdrawiam Rzeszów z deszczowych Tarnowskich Gór.
            • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 21:26
              Nie tyle wciagnąl ile po prostu pracuję nad tym tematem od paru ladnych lat.
              Nie chciało sie mi za bardzo przelewać tematu na papier. A teraz mam okazję.
              Myślisz, że od ręki wyciągal bym tyle materiałow?
              Pozdrawiam.
              Ps moja specjalność /tez jako hobby/to łemkowszczyzna, ale rzeszow to ciekawe
              miejsce, zwłaszcza,że objechalem wielokrotnie opisywane miejscowości na rowerze
              Jak nie masz nic przeciwko to jeszcze "ponudzę"
              Dobranoc
              • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 14.05.03, 21:57
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Nie tyle wciagnąl ile po prostu pracuję nad tym tematem od paru ladnych lat.
                > Nie chciało sie mi za bardzo przelewać tematu na papier. A teraz mam okazję.
                > Myślisz, że od ręki wyciągal bym tyle materiałow?
                > Pozdrawiam.
                > Ps moja specjalność /tez jako hobby/to łemkowszczyzna, ale rzeszow to ciekawe
                > miejsce, zwłaszcza,że objechalem wielokrotnie opisywane miejscowości na
                rowerze
                > Jak nie masz nic przeciwko to jeszcze "ponudzę"
                > Dobranoc
                Nudź chłopie jak najdłużej! Jeśli nie masz nic przeciwko temu to zadam ci
                jeszcze parę pytań ale już nie dzisiaj. Idę spać. Dobranoc.
        • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 15.05.03, 07:22
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Zalesie w 1939 roku : parafia liczyła 1425 wiernych, z z czego 290 w
          > zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w rzeszowie, 45 W matysówce,22 w
          > drabiniance oraz 200 w okolicy, a takze 6 w tyczynie i 21 w łańcucie. Z kolei
          w
          >
          > rzeszowie na dzień 31 .12.1937 bylo łacznie 385 mieszkańców wyznania
          > grekokatolickiego w tym 298 na pobyt staly i 87 na pobyt czasowy / akta
          > Archiwum P. w Rzeszowie , akta m rzeszowa sygn 3456/. Tylko ciekawe, że w tym
          > okresie było łacznie 20 725 mieszkańców, w tym 11998 wyznania mojżeszowego i
          17
          >
          > prawosławnych. Rzeszów pozdrawia Tarnowskie Góry.
          > Ps Co aktualnych mieszkańców - znam 4 rodziny rzeszowskie /katolickie/ o
          > korzeniach grek- kat. ale tylko jedna ktorej czlonek/kobieta/ urodzila się i
          > była chrzczona w tm wyznaniu, reszta to wnuki- już katoliki.Ale nawet
          planowane
          >
          > msze grek. kat. mialy być organizowane bardziej pod potrzeby przybyszy z
          > Ukrainy /handlarzy/ zamieszkujących rzeszów.
          > Realnie - czynni grekokatolicy to tereny od Jarolawia /piękna, czynna
          cerkiew/
          > po Przemyśl- czynne 3 albo 4 cerkwie, w tym Bazylianie i katedra /cudna/
          Widzę Piotrze, że zgromadziłeś potężną wiedzę na temat rzeszowskich
          grekokatolików. Przyjmij moje gratulacje. Bardzo dużo się dzisiaj ciekawego
          dowiedziałem. Nie wiem natomiast czy znasz wyniki pierwszego spisu ludności
          Galicji przeprowadzonego przez Austriaków w roku 1785. Spis ten określał ilość
          mieszkańców i wyznanie każdej miejscowości. Informacji na ten temat udzielali
          nie sami mieszkańcy ale proboszczowie poszczególnych parafii. Wyniki spisu są
          zamieszczone w książce Zdzisława Budzyńskiego "Ludność pogranicza polsko-
          ruskiego w drugiej połowie XVIII wieku" I tak według danych spisowych Białą
          miało zamieszkiwać w tym czasie 200 rzymokatolików i 390 grekokatolików,
          Zalesie 180 rzymokatolików i 190 grekokatolików, Matysówkę 300 rzymokatolików i
          55 grekokatolików. W pozostałych miejscowościach spis nie notuje grekokatolików
          choć myślę, że na pewno mieszkali w Rzeszowie czy Drabiniance ale pewno było
          ich tak niewielu, że proboszcz grekokatolicki z Zalesia ich nie wymienił. Przy
          okazji mam do ciebie Piotrze kilka pytań. Po pierwsze czy orientujesz się może
          w ilości małżeństw mieszanych pomiędzy grekokatolikami a łacinnikami w okresie
          międzywojennym? Po drugie czy masz jakieś informacje na temat zmiany obrządku z
          grekokatolickiego na rzymskokatolicki w okresie międzywojennym a może i
          wcześniejszym? Myślę, że takie zjawisko istniało. Wiem, że np. w Przemyślu w
          latach 1918-1939 aż 1118 osób porzuciło Cerkiew Greckokatolicką i przeszło do
          Kościoła Rzymskokatolickiego. Po trzecie, czy wiesz może ilu mieszkańców
          liczyły Biała, Zalesie, Matysówka i Drabinianka w roku 1939? I wreszcie
          ostatnie pytanie czy posiadasz jakieś informacje na temat wcześniejszej
          obecności grekokatolików czy może wcześniej prawosławnych w innych
          miejscowościach koło Rzeszowa? Jeszcze raz serdeczne dzięki za wszelkie
          informacje i pozdrawiam.
          • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: 217.96.24.* 15.05.03, 08:47
            ponieważ dzięki mojemy przyjacielowi /nota bene właścicielowi połowy grodziska
            na pobitnem/ zyskałem fajne informacje o zalesiu, w tym cud- książkę cyt.
            księdza wrócę do tego wieczorem. A statystykę rzezowską korygowałem - trochę
            się rąbnąłem. Do wieczora
            • Gość: Piotr Dla Gościa IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 17:40
              Witam.
              danych ilościowych pod pyt. 1 na razie nie mam.Natomiast mam ciekawy cytat,
              może cię zadowoliW natsepstwie zawartej w 1863 roku konkordii regulującej
              wspólzycie między rzym i grek.kat. w galicji zawarto ugode w zalesiu o
              treści "Na mocy Konwencyi dnia 6.X.1863 w Rzymie zwartej ... My niżej podpisani
              Plebani, za porozumieniem należacych do parafii naszych gromad : Biała,
              matysówka i zalesie /.../porozumieliśmy się, jak następuje:
              -Biała. Wszystkie małzeństwa mieszane idą za obrzadkiem Gospodarza. czyste
              małzeństwa polskie w święta uroczyste ruskie dla miłej zgody i miłości
              chrześcijańskiej wstrzymać sie od robót w polu.
              -matysówka. EWszystkie małżeństwa mieszane, bez róznicy obrządku mają święcić
              świeta polskie i zachowywać posty polskie. Czyste małzeństwa ruskie w
              uroczysteswita polskie mają wstrzymać sie do robót ciężkich w polu.
              -Zaklesie. w Zalesiu idą wszystkie święta i posty za obrządkiem gospodarza.
              Polakom wolno robić w polu w świeta uroczyste polskie. o czystych małż.
              polskich i ruskich nie ma tu mowy gdyż takowe świeta i posty zachowywać mają
              według pezpisów kościoła swego obrządku...."
              Co do statystyki : cytuję
              "W bialej grek. kat. stracili przewagę liczebną w roku 1938 gdyż było ich tylko
              650/w r.1897- 820 a katolików rzymskich było 700.W matysówce liczba
              grekokatolików w roku 1938 spadła do 47 na 920 katolików, w zalesiu było grek.
              kat. 291, a katolików 695. Ogólna liczba wiernych grek-kat w parafii zalesie
              wzrastala : w roku 1865 - 1175,1892r. - 1480, 1897 r. - 1518 i w 1938r. -1437,
              w tym rzeszów 200, zapewne żołnierze w koszarach, może i chorzy w szpitalu."
              Tyle ksiądz Malak.
              To nie odpowiada za bardzo na Twoje pytanie ale tyle tylko mam
              Co miejscowości Saładiak /mówiłem o nim na poczatku podaje ogolne dane do tach
              miejscowości jak Blizianka, bonarowka, Brzyska wola, Dąbrowica, Dębno
              Gwożdzianka, Kulno, kuryłówka,Leżajsk oparówka, ożanna ,piskorowice, stare
              miasto,tarnawka gm hyzne.Mozna je nagiąć do formuły Koło rzeszowa -to pojęcie
              względne - to miejscowości dawnego woj.rzeszowskiego -promień ok.50 km.szczerze
              mówiąc statyski są dośc nudne.Na koniec pytanie - szczegółowość twoich pytań
              wskazuje nie na hobby jak w moim przypadku ale raczej na jakąś przymiarkę do
              magisterki?.Jeśli tak to namawiam do wizyty w archiwum - rzeszowskim lub
              przemyskim.
              • Gość: gość Re: Dla Gościa IP: *.kopernet.org 15.05.03, 18:50
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Witam.
                > danych ilościowych pod pyt. 1 na razie nie mam.Natomiast mam ciekawy cytat,
                > może cię zadowoliW natsepstwie zawartej w 1863 roku konkordii regulującej
                > wspólzycie między rzym i grek.kat. w galicji zawarto ugode w zalesiu o
                > treści "Na mocy Konwencyi dnia 6.X.1863 w Rzymie zwartej ... My niżej
                podpisani
                >
                > Plebani, za porozumieniem należacych do parafii naszych gromad : Biała,
                > matysówka i zalesie /.../porozumieliśmy się, jak następuje:
                > -Biała. Wszystkie małzeństwa mieszane idą za obrzadkiem Gospodarza. czyste
                > małzeństwa polskie w święta uroczyste ruskie dla miłej zgody i miłości
                > chrześcijańskiej wstrzymać sie od robót w polu.
                > -matysówka. EWszystkie małżeństwa mieszane, bez róznicy obrządku mają święcić
                > świeta polskie i zachowywać posty polskie. Czyste małzeństwa ruskie w
                > uroczysteswita polskie mają wstrzymać sie do robót ciężkich w polu.
                > -Zaklesie. w Zalesiu idą wszystkie święta i posty za obrządkiem gospodarza.
                > Polakom wolno robić w polu w świeta uroczyste polskie. o czystych małż.
                > polskich i ruskich nie ma tu mowy gdyż takowe świeta i posty zachowywać mają
                > według pezpisów kościoła swego obrządku...."
                > Co do statystyki : cytuję
                > "W bialej grek. kat. stracili przewagę liczebną w roku 1938 gdyż było ich
                tylko
                >
                > 650/w r.1897- 820 a katolików rzymskich było 700.W matysówce liczba
                > grekokatolików w roku 1938 spadła do 47 na 920 katolików, w zalesiu było
                grek.
                > kat. 291, a katolików 695. Ogólna liczba wiernych grek-kat w parafii zalesie
                > wzrastala : w roku 1865 - 1175,1892r. - 1480, 1897 r. - 1518 i w 1938r. -
                1437,
                > w tym rzeszów 200, zapewne żołnierze w koszarach, może i chorzy w szpitalu."
                > Tyle ksiądz Malak.
                > To nie odpowiada za bardzo na Twoje pytanie ale tyle tylko mam
                > Co miejscowości Saładiak /mówiłem o nim na poczatku podaje ogolne dane do
                tach
                > miejscowości jak Blizianka, bonarowka, Brzyska wola, Dąbrowica, Dębno
                > Gwożdzianka, Kulno, kuryłówka,Leżajsk oparówka, ożanna ,piskorowice, stare
                > miasto,tarnawka gm hyzne.Mozna je nagiąć do formuły Koło rzeszowa -to pojęcie
                > względne - to miejscowości dawnego woj.rzeszowskiego -promień ok.50
                km.szczerze
                >
                > mówiąc statyski są dośc nudne.Na koniec pytanie - szczegółowość twoich pytań
                > wskazuje nie na hobby jak w moim przypadku ale raczej na jakąś przymiarkę do
                > magisterki?.Jeśli tak to namawiam do wizyty w archiwum - rzeszowskim lub
                > przemyskim.
                Dzieki za ciekawe informacje. Intersuje mnie nie tylko statystyka choć mogło
                powstać takie wrażenie a magistrem na szczęście jestem już od roku. Pozdrawiam.
              • Gość: plonka matysowka IP: *.w82-122.abo.wanadoo.fr 03.01.06, 11:04
                my father P?onka marcin born matysowka 1907 is father P?onka antoni mother
                Pasko zofia salutations
    • Gość: eli Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.res.pl / 10.1.2.* / *.res.pl 17.05.03, 12:16
      Bardzo ciekawy wątek. Do niedawna widziałam tylko, że Rzeszów oprócz katolików
      zamieszkiwała ludność wyznania mojżeszowego.
    • Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.03, 02:08
      Dawna cerkiew w Zalesiu ma zdecydowanie bizantyjską architekturę - zbudowana
      jest na planie krzyża greckiego, przykryta jest bizantyjska kopułą. Wewnątrz
      znajduje się piękny obraz Matki Bożej w typie Hodegetrii - jest to łaskami
      słynący obraz Matki Boskiej Zaleskiej pochodzący z XVII lub XVIII w. W czasie
      ostatniej konserwacji obrazu odkryto pod obecną warstwą malarską jeszcze
      starszą, bardzo ciekawą ikonę Matki Bożej. Niestety odstąpiono od odsłonięcia
      wcześniejszego obrazu prawdopodobnie ze względu na istniejący kult.
      W ostatnich dniach dowiedziałem się, że sołtys Zalesia powrócił w 1956 r. z
      wywózki na Ukrainę i ponownie zamieszkał przy obecnej ulicy Kiepury. Niestety
      już nie żyje.
      • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 18.05.03, 10:24
        Gość portalu: january napisał(a):

        > Dawna cerkiew w Zalesiu ma zdecydowanie bizantyjską architekturę - zbudowana
        > jest na planie krzyża greckiego, przykryta jest bizantyjska kopułą. Wewnątrz
        > znajduje się piękny obraz Matki Bożej w typie Hodegetrii - jest to łaskami
        > słynący obraz Matki Boskiej Zaleskiej pochodzący z XVII lub XVIII w. W czasie
        > ostatniej konserwacji obrazu odkryto pod obecną warstwą malarską jeszcze
        > starszą, bardzo ciekawą ikonę Matki Bożej. Niestety odstąpiono od odsłonięcia
        > wcześniejszego obrazu prawdopodobnie ze względu na istniejący kult.
        > W ostatnich dniach dowiedziałem się, że sołtys Zalesia powrócił w 1956 r. z
        > wywózki na Ukrainę i ponownie zamieszkał przy obecnej ulicy Kiepury. Niestety
        > już nie żyje.
        Dzięki January za ciekawe informacje. Dzięki tobie, Elekonowi no i przede
        wszystkim Piotrowi moja wiedza na temat rzeszowskich grekokatolików ogromnie
        wzrosła. Gdyby udało ci się zdobyć jeszcze jakieś ciekawe informacje to napisz.
        Dla mnie osobiście najbardziej interesujące jest odtworzenie świadomości
        narodowej tych ludzi. Wiem, że ludzie wysiedleni na Ukrainę często znacznie się
        różnili od miejscowych Ukraińców i często byli przez nich nazywani Polakami. Z
        tego też powodu tzn. nieprzystosowania do nowego miejsca zamieszkania i
        uświadomienia sobie silnych związków z polskością całkiem sporo osób po 1956
        roku wróciło do Polski, z tym, że przeważnie wyjeżdżali oni na tzw. ziemie
        odzyskane. Piszę o tym dlatego ponieważ osobiście bardzo dobrze znam jednego
        pana, mieszkańca jednej z wiosek pod Jarosławiem, który był grekokatolikiem i w
        czasie wojny automatycznie przyznano mu ukraińska kenkartę choc on czuł sie
        raczej Polakiem i w ogóle nie znał języka ukraińskiego. Zresztą z tego co mi
        mówił w jego wiosce wszyscy grekokatolicy mówili tylko po polsku i w Cerkwi
        nabożeństwa też były po polsku. W 1945 roku został on wysiedlony wraz z rodziną
        (żona była rzymokatoliczką) w okolice Odessy. Czuł sie tam jednak bardzo
        nieswojo a miejscowi powszechnie uważali ich za Polaków. W 1957 roku pojawiła
        sie jednak możliwość powrotu do kraju, mój znajomy pojechał do konsalatu zdaje
        się w Kijowie i podając się za Polaka wrócił wraz z rodzina do kraju z tym, ze
        nie do rodzinnej miejscowości a do Gliwic. Nie wynikało to z jego woli tylko
        taki dostał nakaz, zresztą w rodzinnej wiosce i tak nie bylo do czego wracać.
        Dzisiaj ten pan jest stuprocentowym Polakiem do tego stopnia, że w ostatnich
        wyborach głosował na Ligę Polskich Rodzin, a o Ukraińcach wypowiada sie bardzo
        nieprzychylnie. Myślę, że przeżycia mieszkańców Białej czy Zalesia w Biłce
        Szlacheckiej mogły być podobne. Pozdrawiam.
        • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 18.05.03, 20:07
          Przepraszam - to znowu ja.
          Cerkiew w zalesiu - to przedewszystkim postępujaca "latynizacja" jej wnetrza po
          wojnie.Wyrzucenie ikonostasu przez "nowych" gospodarzy, zabytkowej ambony w
          ksztalcie lodzi na skalach, obecnie przebudowane wnętrze XiX wiecznej świątyni.
          Przed wojną zalesie bogata wioska , jak byśmy dziś powiedzieli badylarzy -
          dostawców warzyw dla miasta /5 km oddalonego/. Myslisz, że dobrowolnie jedzie
          na wschód tych 35 rodzin a pozostałych 800 os. porzuca wiarę, bliską kat. ale
          inną.czekam na głosy ich potomków, może są wśród inter-żeglarzy.
          Dzieki Gościu za piękne /i miłe/ slowa i odejście od statystyki-
          U nas dalej, szczególnej w starszym pokoleniu polakow pokutuje
          schemat :grekokatolik = ukrainiec= Upa = rzezie na wołyniu i łuny w
          bieszczadach. Jeśli 70 letnia obecnie kobieta slyszała w polskiej szkole w
          latach 50 tych za plecami wyzwiska- nałagodniejsze to ty banderówo, czy
          ukrainko to ona obecnie slucha zawzięcie Rmaryja i nie pogada o swej
          przeszlości. Pamietaj, że do lat 90 w Polsce kościól grek kat nie działał
          legalnie , bo nie mógł.
          Inne dowody - rok 2002.Jestem tam przypadkowo: Przemyśl-orszak ślubny ukr.
          wychodzi z katedry grek kat na schody .Pieknie spiewa chor "Mnohije lita..". I
          naraz pokazują sie przemyskie "batiary" - malolaty i z wizwiskami obrzucają
          orszak drobnymi ale kamykami.
          Inna scena - Hańczowa, robie zdjęcia pieknej cerkwi. Dwaj turyści,starsi ok
          50/ . czytają tablicę poswieconą ofiarom AWisla. I jeden z nich mówi do
          drugiego - A bo im się k... wolnej Ukrainy zachciewało.
          Namawiam na lekturę P. Smoleńskiego "Pochówek dla rezuna" madra książka o
          przeszlości i terażniejszości ukraińców, w tym grek. kat.
          Pozdrawiam
          • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 18.05.03, 20:36
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Przepraszam - to znowu ja.
            > Cerkiew w zalesiu - to przedewszystkim postępujaca "latynizacja" jej wnetrza
            po
            >
            > wojnie.Wyrzucenie ikonostasu przez "nowych" gospodarzy, zabytkowej ambony w
            > ksztalcie lodzi na skalach, obecnie przebudowane wnętrze XiX wiecznej
            świątyni.
            > Przed wojną zalesie bogata wioska , jak byśmy dziś powiedzieli badylarzy -
            > dostawców warzyw dla miasta /5 km oddalonego/. Myslisz, że dobrowolnie jedzie
            > na wschód tych 35 rodzin a pozostałych 800 os. porzuca wiarę, bliską kat.
            ale
            > inną.czekam na głosy ich potomków, może są wśród inter-żeglarzy.
            > Dzieki Gościu za piękne /i miłe/ slowa i odejście od statystyki-
            > U nas dalej, szczególnej w starszym pokoleniu polakow pokutuje
            > schemat :grekokatolik = ukrainiec= Upa = rzezie na wołyniu i łuny w
            > bieszczadach. Jeśli 70 letnia obecnie kobieta slyszała w polskiej szkole w
            > latach 50 tych za plecami wyzwiska- nałagodniejsze to ty banderówo, czy
            > ukrainko to ona obecnie slucha zawzięcie Rmaryja i nie pogada o swej
            > przeszlości. Pamietaj, że do lat 90 w Polsce kościól grek kat nie działał
            > legalnie , bo nie mógł.
            > Inne dowody - rok 2002.Jestem tam przypadkowo: Przemyśl-orszak ślubny ukr.
            > wychodzi z katedry grek kat na schody .Pieknie spiewa chor "Mnohije lita..".
            I
            > naraz pokazują sie przemyskie "batiary" - malolaty i z wizwiskami obrzucają
            > orszak drobnymi ale kamykami.
            > Inna scena - Hańczowa, robie zdjęcia pieknej cerkwi. Dwaj turyści,starsi ok
            > 50/ . czytają tablicę poswieconą ofiarom AWisla. I jeden z nich mówi do
            > drugiego - A bo im się k... wolnej Ukrainy zachciewało.
            > Namawiam na lekturę P. Smoleńskiego "Pochówek dla rezuna" madra książka o
            > przeszlości i terażniejszości ukraińców, w tym grek. kat.
            > Pozdrawiam
            Fajnie, że się odezwałeś Piotrze i znowu coś ciekawego napisałeś. Ja też cię
            pozdrawiam.
    • keson1 Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 19.05.03, 08:23
      Podobno grekokatolicy mieszkali też w Hadlach Szklarskich i Hadlach
      Kańczuckich. Słyszałem o tym od kolegi więc nie jestem tego pewien na sto
      procent. Czy mieszkają tam do dzisiaj tego nie wiem.
      • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 18:38
        Z pewnoscią byli oni w H.Szklar.i Kańczudze , Krzeczowicach/ z okol. wsiami/,
        Manasterzu. Hadle -W 1938 415 grek kat. na 1260 mieszk. Jest
        zachowana /b.zadbana/ cerkiew - teraz kosciól, 2 kapliczki. Dolina gorska łaczy
        je z Tarnawką- fajna trasa rowerowa.
        Tak ogólnie w pobl. Rzesz. to byli oni na linii Leżajsk - przeworsk - Jawornik -
        Dynów no i oczyw. na wschód i południe.
        Pozdrawiam
        • Gość: gość Re: Głupie pytanie IP: *.kopernet.org 19.05.03, 20:03
          Mam do was pytanie, może trochę głupie może naiwne ale sprawa jest dla mnie
          interesująca. Chodzi mi o to czy grekokatolicy zamieszkali w Zalesiu, Białej,
          Drabiniance i innych pobliskich miejscowościach mieli nazwiska i imiona czysto
          ruskie czy też pod tym względem nie odróżniali się od łacinników? Nie oczekuję
          od was podawania jakichs konkretnych nazwisk bo potomkowie tych osób
          mieszkający do dziś w Rzeszowie (a może ich być ładnych parę tysięcy) mogą
          sobie tego nie życzyć. Chodzi mi tylko o to czy mozna było odróżnić
          grekokatolika od rzymokatolika po imieniu albo nazwisku. Ze swej strony mogę
          powiedzieć, że u mnie na Śląsku stwierdzenie czyjejś narodowości po brzmieniu
          imienia czy nazwiska było i jest absolutnie niemożliwe.
          • Gość: Piotr Re: Głupie pytanie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 21:12
            Pytanie wcale zasadne. Wybór z "Historii parafii ..." Zalesie: napisy grobowe
            Krystyna i Antonii Soltykiewicz,Jędrzej Michałek - diak cerkwi
            zm.17.05.1883,Julian Hanasiewicz - pleban grkkat. 1806-1881,przedostatni
            proboszcz Iwan Kamińskyj/napis grobowy cyrylicą - grób przy cerkwi/. Ostatni
            administrator parafii ks. Aleksander Holinka, Nikita ŚWIAROWSKI -fundator
            kaplicy cerkiewnej w Xvii w.Ponoć wszystkie napisy grobowe parafian grk.
            kat. "są pisane literami łacińskimi w języku polskim".
            Pozdrawiam - czekamy na głosy potomków mieszkańcow.January mówil o soltysie,
            ktory wrócil z wygnania
          • ares19 Re: Głupie pytanie 10.09.08, 16:30
            Gość portalu: gość napisał:

            > Mam do was pytanie, może trochę głupie może naiwne ale sprawa jest dla mnie
            > interesująca. Chodzi mi o to czy grekokatolicy zamieszkali w Zalesiu, Białej,
            > Drabiniance i innych pobliskich miejscowościach mieli nazwiska i imiona czysto
            > ruskie czy też pod tym względem nie odróżniali się od łacinników? Nie oczekuję
            > od was podawania jakichs konkretnych nazwisk bo potomkowie tych osób
            > mieszkający do dziś w Rzeszowie (a może ich być ładnych parę tysięcy) mogą
            > sobie tego nie życzyć. Chodzi mi tylko o to czy mozna było odróżnić
            > grekokatolika od rzymokatolika po imieniu albo nazwisku. Ze swej strony mogę
            > powiedzieć, że u mnie na Śląsku stwierdzenie czyjejś narodowości po brzmieniu
            > imienia czy nazwiska było i jest absolutnie niemożliwe.

            jeśli ktoś się nazywa Dupa to pewno woląłby Apud
    • dareczek72 Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 20.05.03, 12:16
      Przypadkiem trafiłem na ten wątek. Jest on bardzo ciekawy. Moi dziadkowie ze
      strony mamy pochodzą ze Lwowa. Z tego co mi opowiadali współżycie
      grekokatolików i rzymskich katolików układało sie bezkonfliktowo. Ludzie razem
      pracowali, bawili się, żenili, nie było jakichś poważniejszych konfliktów.
      Konflikty pojawiły się dopiero tuż przed wojną kiedy władze polskie przystąpiły
      do tzw. wzmacnniania polskości na kresach. Polegało to między innymi na tym, że
      aby dostać jakąkolwiek pracę grekokatolik musiał zmienić obrządek na łaciński.
      I wielu grekokatolików to robiło choćby dwóch kuzynów mojej babci zamieszkałych
      na Kleparowie. Powodowało to oczywiście wściekłość Ukraińców poniewaz taki
      przechrzta był dla ich narodu stracony. Do tego dochodziły różne restrykcje w
      szkolnictwie a także pacyfikacje wsi ukraińskich. Nie mam pojęcia jak wyglądało
      to w Rzeszowie ale myślę, że było podobnie. Niestety cały nacjonalizm obu stron
      wyszedł podczas wojny kiedy po obu stronach zginęło mase ludzi. No ale myślę,
      że mamy juz ten etap za sobą i to się juz nie wróci. Przy okazji mam pytanie
      czy po wojnie zostali w okolicach Rzeszowa jacyś grekokatolicy? Pozdrawiam.
      • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 16:59
        W całej dyskusji do wyjasnienia tej sprawy zmierzamy.
        Zostały osoby które przeszły na katolicyzm /oczywiście z racji wieku
        większość /wszyscy ?/wymarła.
        Wyznanie unickie od wojny było zdelegalizowane- w cccp wręcz eksterminowane-
        niszczone fizycznie. Na ukrainie i u nas na terenach na wsch. od Jarosławia i
        beskidzie /a także pomorzu i tzw. ziem. odzyskanych/się odradza. u nas ma swego
        patriarchę - /bym nie pomylił tytułu/ abp Martyniuka /poprawcie ew.
        pomyłkę/Piękne cerkwie w Przemyślu i Jaroslawiu. No i na całej Łemkowynie.
        Pozdrawiam
        Ps Namawiam do lekturu wcześniejszych głosów Elkona, Januarego no i może mojego
        • Gość: Piotr uzupełnienie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 17:09
          No i oczywiście są na całej 'ścianie wschodniej" - namawiam na odwiedzenie
          strony www parafii unickiej w Kostomłotach
      • Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.03, 23:03
        dareczek72 napisał:

        > Przypadkiem trafiłem na ten wątek. Jest on bardzo ciekawy. Moi dziadkowie ze
        > strony mamy pochodzą ze Lwowa. Z tego co mi opowiadali współżycie
        > grekokatolików i rzymskich katolików układało sie bezkonfliktowo. Ludzie
        > razem pracowali, bawili się, żenili, nie było jakichś poważniejszych
        > konfliktów.
        > Konflikty pojawiły się dopiero tuż przed wojną kiedy władze polskie
        > przystąpiły do tzw. wzmacnniania polskości na kresach. Polegało to między
        > innymi na tym, że aby dostać jakąkolwiek pracę grekokatolik musiał zmienić
        > obrządek na łaciński.

        Panowie, apeluję o rzetelność. Każdy, kto neguje narodziny, istnienie i rozwój
        nacjonalizmu ukraińskiego w połowie XIX wieku, w którym miała duży udział
        unicka cerkwie niestety, pranie mózgu, jakie nacjonaliści ukraińscy stosowali
        wobec grkokatolikiej ludności, teorie o wyższości rasowej i narodowej Ukraińców
        i konieczności "oczyszczania narodowego" terenów do których nacjonaliści
        ukraińscy rościli sobie pretensje, co doprowadziło do masowych rzezi na
        Polakach u boku Niemców w czasie II wojny światowej, naraża się na zarzut
        grubymi nićmi szytej stronniczości.

        Nie wiem kim są autorzy tego typu stwierdzeń i jakie mają cele w tego typu
        przekłamaniach. Jeżeli reprezentujecie Panowie mniejszość ukraińską w Polsce,
        to przede wszystkim jako Polak oczekuję od Was rzetelności i nazywania spraw po
        imieniu. Dałem chyba na tym forum dowód tego, że nie jest moim celem
        podgrzewanie narodowościowych animozji. Traktuję historię jak wspólne
        dziedzictwo nas wszystkich, ale proszę o uczynienie tego samego i nie
        przemycanie - proszę wybaczyć - wypaczających prawdziwy jej obraz tez.

        I jeszcze jedno: miałem tego nie pisać. Moi dziadkowie z moją mamą uciekali w
        1942 roku przed rzezią dokonywaną dom po domu, ulica za ulicą, w Mościskach,
        przez Ukraińców na Polakach. Ludzie uciekali w piżamach, nocą, do pociągu
        jadącego na zachód. Chowali się przez mordercami w przydrożnych rowach.
        Mordowali ukraińscy sąsiedzi, często lokatorzy i współlokatorzy Polaków,
        podrzynając po kolei gardła także kobietom w ciąży, dzieciom i starcom.
        W opinii moich dziadków była to dzicz, dobrze zorganizowany oddział
        kilkudziesięciu mężczyzn, dobrze przygotowany do akcji i której co gorsza
        asytstował pop.

        Nie chcę przez to powiedzieć, że dla mnie każdy Ukrainiec jest zły. Przepraszam
        za to się nam Polakom jak najbardziej należy, ale wolałbym raczej, zamiast
        wyciągać wzajemne oskarżenia, szukać tego co nas kiedyś naprawdę łączyło i
        myśleć o wspólnej przyszłości i zasypywaniu rowów pomiędzy nami. Tego się
        jednak nie da zrobić, jeśli ze strony, której przedstawiciele niejednokrotnie
        mieli krew na rękach, padają kolejne oskarżenia.

        Wybaczcie osobisty ton. Apeluję o nie rozpalanie ogni oskarżeń w tym wątku, a
        jeśli mamy już to robić i do czegoś dojść, to róbmy to rzetelnie.


        > I wielu grekokatolików to robiło choćby dwóch kuzynów mojej babci
        > zamieszkałych
        > na Kleparowie. Powodowało to oczywiście wściekłość Ukraińców poniewaz taki
        > przechrzta był dla ich narodu stracony. Do tego dochodziły różne restrykcje w
        > szkolnictwie a także pacyfikacje wsi ukraińskich. Nie mam pojęcia jak
        > wyglądało to w Rzeszowie ale myślę, że było podobnie. Niestety cały
        > nacjonalizm obu stron
        > wyszedł podczas wojny kiedy po obu stronach zginęło mase ludzi. No ale myślę,
        > że mamy juz ten etap za sobą i to się juz nie wróci. Przy okazji mam pytanie
        > czy po wojnie zostali w okolicach Rzeszowa jacyś grekokatolicy? Pozdrawiam.
        • Gość: gość Re: do Elekona IP: *.kopernet.org 21.05.03, 07:58
          Gość portalu: Elekon napisał(a):

          > dareczek72 napisał:
          >
          > > Przypadkiem trafiłem na ten wątek. Jest on bardzo ciekawy. Moi dziadkowie
          > ze
          > > strony mamy pochodzą ze Lwowa. Z tego co mi opowiadali współżycie
          > > grekokatolików i rzymskich katolików układało sie bezkonfliktowo. Ludzie
          > > razem pracowali, bawili się, żenili, nie było jakichś poważniejszych
          > > konfliktów.
          > > Konflikty pojawiły się dopiero tuż przed wojną kiedy władze polskie
          > > przystąpiły do tzw. wzmacnniania polskości na kresach. Polegało to między
          > > innymi na tym, że aby dostać jakąkolwiek pracę grekokatolik musiał zmienić
          >
          > > obrządek na łaciński.
          >
          > Panowie, apeluję o rzetelność. Każdy, kto neguje narodziny, istnienie i
          rozwój
          > nacjonalizmu ukraińskiego w połowie XIX wieku, w którym miała duży udział
          > unicka cerkwie niestety, pranie mózgu, jakie nacjonaliści ukraińscy stosowali
          > wobec grkokatolikiej ludności, teorie o wyższości rasowej i narodowej
          Ukraińców
          > i konieczności "oczyszczania narodowego" terenów do których nacjonaliści
          > ukraińscy rościli sobie pretensje, co doprowadziło do masowych rzezi na
          > Polakach u boku Niemców w czasie II wojny światowej, naraża się na zarzut
          > grubymi nićmi szytej stronniczości.
          >
          > Nie wiem kim są autorzy tego typu stwierdzeń i jakie mają cele w tego typu
          > przekłamaniach. Jeżeli reprezentujecie Panowie mniejszość ukraińską w Polsce,
          > to przede wszystkim jako Polak oczekuję od Was rzetelności i nazywania spraw
          po
          >
          > imieniu. Dałem chyba na tym forum dowód tego, że nie jest moim celem
          > podgrzewanie narodowościowych animozji. Traktuję historię jak wspólne
          > dziedzictwo nas wszystkich, ale proszę o uczynienie tego samego i nie
          > przemycanie - proszę wybaczyć - wypaczających prawdziwy jej obraz tez.
          >
          > I jeszcze jedno: miałem tego nie pisać. Moi dziadkowie z moją mamą uciekali w
          > 1942 roku przed rzezią dokonywaną dom po domu, ulica za ulicą, w Mościskach,
          > przez Ukraińców na Polakach. Ludzie uciekali w piżamach, nocą, do pociągu
          > jadącego na zachód. Chowali się przez mordercami w przydrożnych rowach.
          > Mordowali ukraińscy sąsiedzi, często lokatorzy i współlokatorzy Polaków,
          > podrzynając po kolei gardła także kobietom w ciąży, dzieciom i starcom.
          > W opinii moich dziadków była to dzicz, dobrze zorganizowany oddział
          > kilkudziesięciu mężczyzn, dobrze przygotowany do akcji i której co gorsza
          > asytstował pop.
          >
          > Nie chcę przez to powiedzieć, że dla mnie każdy Ukrainiec jest zły.
          Przepraszam
          >
          > za to się nam Polakom jak najbardziej należy, ale wolałbym raczej, zamiast
          > wyciągać wzajemne oskarżenia, szukać tego co nas kiedyś naprawdę łączyło i
          > myśleć o wspólnej przyszłości i zasypywaniu rowów pomiędzy nami. Tego się
          > jednak nie da zrobić, jeśli ze strony, której przedstawiciele niejednokrotnie
          > mieli krew na rękach, padają kolejne oskarżenia.
          >
          > Wybaczcie osobisty ton. Apeluję o nie rozpalanie ogni oskarżeń w tym wątku, a
          > jeśli mamy już to robić i do czegoś dojść, to róbmy to rzetelnie.
          >
          >
          > > I wielu grekokatolików to robiło choćby dwóch kuzynów mojej babci
          > > zamieszkałych
          > > na Kleparowie. Powodowało to oczywiście wściekłość Ukraińców poniewaz taki
          >
          > > przechrzta był dla ich narodu stracony. Do tego dochodziły różne restrykcj
          > e w
          > > szkolnictwie a także pacyfikacje wsi ukraińskich. Nie mam pojęcia jak
          > > wyglądało to w Rzeszowie ale myślę, że było podobnie. Niestety cały
          > > nacjonalizm obu stron
          > > wyszedł podczas wojny kiedy po obu stronach zginęło mase ludzi. No ale myś
          > lę,
          > > że mamy juz ten etap za sobą i to się juz nie wróci. Przy okazji mam pytan
          > ie
          > > czy po wojnie zostali w okolicach Rzeszowa jacyś grekokatolicy? Pozdrawiam
          > .
          Myślę, że Dareczek rzeczywiście troche się zagolopował. Moim zdaniem za
          konflikt polsko-ukraiński były odpowiedzialne oba narody. Było to po prostu
          zderzenie dwóch narodów, dwóch nacjonalizmów które rościły sobie prawo do tych
          samych terenów i jakikolwiek kompromis był tutaj niemozliwy. Ja również uważam
          podobnie jak ty, że obarczanie całą odpowiedzialnością Polaków za ten konflikt
          jest nieuczciwe. Zgadam sie w zupełności, że powinniśmy szukać tego co łączy a
          nie tego co dzieli, a myślę, że tego co łączy jest bardzo wiele. W ogóle myślę,
          że nie ma drugiego takiego narodu związanego z nami jak Ukraińcy i to pod
          każdym względem historycznym, rodzinnym, kulturowym itd. Jeżeli natomiast
          dyskutujemy o przeszłości to musimy być uczciwi i mówić całą prawdę tzn. z
          jednej strony o czystce etnicznej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na
          Polakach na Wołyniu czy rasowych teoriach różnych ukraińskich szowinistów a z
          drugiej strony o akcji "Wisła" czy wspomnianych przoz Piotra morderstwach na
          Ukraińcach w okolicy Leżajska. Tak więc również apeluję do Dareczka o trochę
          więcej umiaru w sądach. W historii rzadko bywa tak, że jedna strona jest czarna
          a druga biała. W ogóle to myślę, że odeszliśmy troche od naszego głównego
          tematu w czym niestety mam duży współudział. Proponuję zatem abysmy
          skoncentrowali naszą dyskusje na grekokatolikach z Rzeszowa i okolic.
          Pozdrawiam cie serdecznie i liczę na dalsze interesujące informacje i dyskusję.
          • Gość: Piotr A więc Panowie do roboty IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 17:33
            Ja bym podziekował Elkonowi za otwarcie się i Gościowi za poglad na sprawę
            nacjonalizmów - w pełni go podzielam.
            Dla Goscia ciekawostka - na Zalesiu działało Towarzystwo Proświta, organizacja
            ukrainofilska, z siedzibą we Lwowie, zakładająca czytelnie, patronująca
            spóldzielczości ukraińskiej. Mieściło się w niskim, długim budynku naprzeciw
            cerkwi. Niestety został wyburzony gdzieś w latach 90 tych. na jego miejscu
            powstaly dwa, nowoczesne budynki parafialne. Ich uroda - kwiestia gustu.
            Przebudowa otoczenia dała jednak ładny widok na cerkiew z przebiegającej dolem
            ulicy.
            Drugi temat : w dziejach Rzeszowa /t.2/ znalazłem ciekawy artykuł na temat
            parafii, autorstwa szanownego profesora ŚWIEBODY -rzeszowiacy wiedzą o kim
            mowię.
            Jest tam sporo o obchodach świąt religijnych,świątecznych zwyczajach
            ludowych,malzeństwach mieszanych /ale Gościu bez statystki- czy demografii/a
            nawet o konfliktach katolickiej"kawalerki" z Budziwoja z grek. kat.kawalerami z
            Zalesia startującymi do piękności budziwojskich
            jak będzie zainteresowanie pocytuję.
            Ps muszę wrocić do wątku Dareczka typu religia - prac/kuzyni z Kleparowa/Oto
            jakiś czas temu mialem w ręce świadectwo moralności - dokument,który
            przedkladał Polak - ślusarz z podrzeszowskiej wsi starający się w latach 30
            tych o pracę w rzeszowskiej fabryce.W druku wykazywano wyznanie i brak
            zastrzeżeń co do "prowadzenia się"-nie pamiętam dobrze ale byl chyba podpisany
            przez "wójta i plebana"
            Pozdrawiam
          • ares19 łery interested 10.09.08, 16:23
            Gość portalu: gość napisał:

            Zgadam sie w zupełności, że powinniśmy szukać tego co łączy a
            > nie tego co dzieli, a myślę, że tego co łączy jest bardzo wiele. W ogóle myślę,
            >
            > że nie ma drugiego takiego narodu związanego z nami jak Ukraińcy i to pod
            > każdym względem historycznym, rodzinnym, kulturowym itd. Jeżeli natomiast
            > dyskutujemy o przeszłości to musimy być uczciwi i mówić całą prawdę tzn. z
            > jednej strony o czystce etnicznej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na
            > Polakach na Wołyniu czy rasowych teoriach różnych ukraińskich szowinistów a z
            > drugiej strony o akcji "Wisła" czy wspomnianych przoz Piotra morderstwach na
            > Ukraińcach w okolicy Leżajska. Tak więc również apeluję do Dareczka o trochę
            > więcej umiaru w sądach. W historii rzadko bywa tak, że jedna strona jest czarna
            >
            > a druga biała. W ogóle to myślę, że odeszliśmy troche od naszego głównego
            > tematu w czym niestety mam duży współudział. Proponuję zatem abysmy
            > skoncentrowali naszą dyskusje na grekokatolikach z Rzeszowa i okolic.
            > Pozdrawiam cie serdecznie i liczę na dalsze interesujące informacje i dyskusję.
    • Gość: gość Re: Warto przeczytać IP: *.kopernet.org 20.05.03, 13:29
      Kijow
      Tygodnik "Ukrajinśke Słowo" z 15.05.03. zamieścił relację M.Strichy z polsko -
      ukraińskiego forum dziennikarskiego w Ostrogu, poświęconego 60 rocznicy
      tragedii wołyńskiej; tytuł artykułu: "Niesymetryczność
      Wołynia": "...Najbardziej zapamiętałem dwa ostre pytania, jakie padły podczas
      dyskusji. Pierwsze postawił siwy weteran UPA, który (...) opowiedział, jak w
      czasach stalinowskich, zesłany wraz z innymi członkami UPA do obozu na Kołymie,
      gdzie więziony był wraz z żołnierzami AK, trzymał się razem z Polakami, śpiewał
      te same, co oni, pieśni. "Komu więc potrzebne było, by poróżnić nas właśnie
      dziś, po 60 latach?" - pytał. Drugie pytanie padło z ust polskiego
      intelektualisty, który wiele robi na rzecz porozumienia polsko -
      ukraińskiego: "My, Polacy, jednoznacznie potępiliśmy akcję "Wisła". Dziś
      jesteśmy - praktycznie - jedynymi adwokatami Ukrainy wobec Europy i nie jest to
      dla nas wcale proste, ponieważ nastroje społeczne w Polsce są bardzo różne.
      Dlaczego więc Ukraińcy nie chcą zrobić choćby jednego kroku w naszą stronę i
      poprosić o wybaczenie za te straszliwe wydarzenia, jakie miały miejsce na
      Wołyniu?". Odpowiedź na oba te pytania - pomimo ich pozornej prostoty - wcale
      nie jest łatwa. Akcję "Wisła" realizowały polskie oddziały wojskowe wykonujące
      rozkazy polskiego komunistycznego rządu. Świadomie podkreślam: komunistycznego -
      ponieważ ta właśnie okoliczność w istotny sposób ułatwiła zatwierdzenie w roku
      1990 rezolucji w tej sprawie przez Senat, w którym zasiadali prawie wyłącznie
      działacze antykomunistycznej "Solidarności". Zresztą, nie wszystko układało się
      tak prosto: mimo wysiłków podejmowanych przez posłów mniejszości ukraińskiej -
      Włodzimierza Mokrego i Mirosława Czecha, pomimo poparcia ze strony posłów UW,
      Sejm nie uchwalił analogicznej rezolucji. Naprawiło sytuację oświadczenie
      prezydenta Kwaśniewskiego, który w roku 1997 jednoznacznie potępił działalność
      władz polskich sprzed półwiecza. Ale - podkreślam - Aleksander Kwaśniewski
      poprosił o wybaczenie jako prawny spadkobierca tamtej władzy, która w roku 1947
      zastosowała zasadę odpowiedzialności zbiorowej wobec Ukraińców, obywateli
      polskich. Natomiast mordy na Wołyniu w roku 1943 popełnione zostały nie przez
      wojska niezależnej Ukrainy (jaka wówczas przecież nie istniała); nie dokonała
      ich również UPA jako zorganizowana struktura - ponieważ antypolskie akcje
      jednoznacznie potępili "melnikowcy", zaś sam organizator UPA, Taras Bulba -
      Boroweć odmówił podporządkowania się kierownictwu OUN, oświadczając, co
      następuje: jako rewolucjonista - państwowiec nie mogę podporządkować się
      kierownictwu organizacji, która rozpoczyna budowę państwa od wyniszczania
      mniejszości narodowej. Wreszcie, morderstwa na Wołyniu potępione zostały w
      lutym 1944 przez wielki autorytet dla mieszkańców Ukrainy Zachodniej -
      metropolitę Andrija Szeptyckiego. Również w środowisku "banderowskiej" OUN
      stosunek wobec akcji antypolskich był zróżnicowany. Mimo tego, co utrzymują
      niektórzy polscy historycy, III Konferencja OUN nie uchwaliła decyzji
      o "czystkach etnicznych" na Wołyniu; dowodzą tego dokumenty archiwalne. Co
      więcej, rzeczywisty szef OUN, Mykoła Lebid` (Stepan Bandera siedział wówczas w
      obozie koncentracyjnym) również był temu przeciwny. Zwyciężyło jednak
      stanowisko krajowego zarządu na Wołyniu, z Kłymem Sawurem na czele, (...) który
      faktycznie "pobłogosławił" chłopską żakerię, która rozpowszechniła się bez
      niczyjego rozkazu. Podkreślam - żakerię, wywołaną nie tylko trudną sytuacją
      związaną z wojną, lecz także całym kompleksem wcześniejszych krzywd na tle
      narodowościowym i socjalnym, uczynionych Ukrainie przez międzywojenną Polskę.
      Jednak 1 września 1944 nawet OUN oficjalnie odcięła się od antypolskich akcji i
      poczęła szukać porozumienia z AK w celu wspólnego przeciwstawienia się nowej -
      już radzieckiej - okupacji. Rozmyślnie wdałem się w te rozważania o charakterze
      czysto historycznym, aby skoncentrować uwagę na problemie: kto ze strony
      ukraińskiej powinien dzisiaj prosić o wybaczenie za masowe mordowanie polskiej
      ludności cywilnej?(...) Państwo (które dotychczas nie uznało UPA za stronę
      walczącą w II wojnie światowej?)?Intelektualiści? Mieszkańcy Wołynia?
      Potomkowie samych kombatantów? Jakikolwiek krok podjęty przez dzisiejsze
      państwo ukraińskie, plasujący się na płaszczyźnie moralnej (o odpowiedzialności
      politycznej - z powodów przedstawionych wyżej - mowy być nie może), nie będzie
      przez Ukraińców przyjęty pozytywnie, ponieważ nasi rodacy świetnie znają
      moralne oblicze kierownictwa państwa, doskonale utrwalone choćby na sławnych
      skądinąd taśmach. Dzisiejsi ukraińscy intelektualiści (...)nie mają
      wystarczających wpływów społecznych, w dodatku zaś nie mają w tej sprawie
      jednolitego stanowiska. Zaś mieszkańcy Wołynia i kombatanci wystarczająco mocno
      obciążeni są pamięcią o nie mniej przerażających morderstwach dokonywanych
      przez Polaków na ukraińskich kobietach, dzieciach i starcach. (...) Wydaje się
      bardzo prawdopodobne, że Leonid Kuczma poprosi Polaków o wybaczenie, (...)
      jednak skutków oczyszczenia moralnego dla społeczeństwa takie oświadczenie z
      pewnością nie przyniesie. Co więcej, jeśli prezydent wypowie tym razem zupełnie
      prawidłowe kwestie, znaczna część społeczeństwa a priori odbierze je z
      naturalną już ostrożnością. Pamiętać jednak należy, że bez względu na cokolwiek
      uroczystości związane z uczczeniem 60 rocznicy tragedii wołyńskiej odbędą się w
      lipcu w Warszawie i brak jakiejkolwiek reakcji ze strony ukraińskiej z całą
      pewnością nie zjedna Ukraińcom większej sympatii ze strony polskich elit
      (statystyczny Polak i bez tego ma dla Ukrainy mało sympatii). Jaka więc powinna
      być reakcja ukraińskiego społeczeństwa - i ze względu na moralność
      chrześcijańską, i ze względu na dalekosiężne perspektywy stosunków ukraińsko -
      polskich? (...) Powinniśmy wykonać naszą część drogi na spotkanie z Polakami.
      Nigdy jednak nie będziemy w stanie wykonać drogi, którą powinni zrobić Polacy.
      Podkreślam to, ponieważ sytuacja polska i ukraińska są w takiej mierze
      asymetryczne, jak asymetryczna jest kwestia odpowiedzialności za Wołyń. Owszem,
      na Ukrainie (nawet za czasów komunistycznych)żaden tekst o wyraźnej
      antypolskiej wymowie (analogiczny do smutnej sławy dzieła Edwarda Prusa "Łuny w
      Bieszczadach") nie znajdował się w oficjalnym obiegu. Jednocześnie jednak
      szkoła średnia wkładała do głów młodych obywateli schemat historyczny,
      zapożyczony jeszcze z czasów imperium: wspólna historia Ukraińców i Polaków, to
      wyłącznie historia ucisku i walki wyzwoleńczej (w znanym imperialno -
      radzieckim wariancie - o zjednoczenie w bratnim narodem rosyjskim). Schemat ten
      (wsparty faktami historycznymi, które rzeczywiście miały miejsce oraz starannie
      dobranymi cytatami z Szewczenki, a pomimo istnienia również innych faktów i
      innych cytatów) po dziś dzień panuje w ksenofobiczno - komunistycznych
      dyskusjach (czego jaskrawym przykładem może być uczony i poeta, Borys Olijnyk).
      Dla zwolenników takiego postawienia sprawy Polacy nie są braćmi - Słowianami
      (...), a "panami", ciemiężycielami, "katolikami". Obowiązkiem elit ukraińskich
      jest - jak sądzę - przede wszystkim złamanie tego schematu. (...)Jeśli uda nam
      się doprowadzić do masowej świadomości choćby część prac naukowych (...)
      młodszego pokolenia ukraińskich historyków - Natalii Jakowenko, Jarosława
      Hrycaka - pokonamy wówczas najważniejszą przeszkodę na szlaku zrozumienia
      tragedii wołyńskiej przez ukraińskąinię publiczną. Pozostanie -rzecz jasna -
      pamięć genetyczna tych, których przodkowie w II Rzeczypospolitej uważani byli
      za obywateli drugiego gatunku; pamięć ta przetrwa przynajmniej jeszcze jedno
      pokolenie. Pozostaje ostatni problem: obawy tych, którzy podejrzewają, iż
      przyznanie prawdy o mordowaniu cywilnych Polaków może zaszkodzić sprawie
      rehabilitacvji UPA. Im szybciej UPA uznana zostanie na Ukrai
      • Gość: Piotr dla Gościa IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 16:27
        Mam dla Ciebie ciekawą ,jak mi się wydaje probę wyjaśnienia problemu
        osadniczego Białej,Zalesia i innych miejsc, oderwanych od rdzennych ter.
        unickich.
        Może w dyskusji niepotrzebnie sięgaliśmy po średniow., okres grodowy itd.
        Być może winę za to osadnictwo ponosi szlachta zagospodarowujaca pustki
        powstałe wskutek zaraz czy najazdów... Tu cytat" Ponieważ parochie wyzn
        wschodniego zakładało się szybciej i łatwiej, w przypadku prawosławnych
        procedura kanonicza przebiegała bardzo szybko, a status popa, /.../ był tak
        niski społecznie,że włascicielom majątku bardziej opłacało się umieszczać w
        swoim majątku parochię wschodnią, niż mieć rozmaitego rodzaju kłopoty z
        odrębnością jurysdykcyjnnnna, prawną i wysokim statusem pprawnym proboszcza -
        plebana rzymskokatolickiego" /głos Tadeusza Trajdosa w dyskusji o osadnictwie
        karpackim w "ŁEMKOWIE w historii i kulturze karpat"/Ten tryb postępowania /wiek
        Xvii - Xvii/ na tut. terenie potwierdzałaby historia parafii - tak podobno
        postąpil któryś z Branickich w zalesiu.Nie wyklucza to istnienia parafii w Xv
        wieku. W przypadku Tarnawki, Gwożdzianki,Blizianki czytałem wręcz o osadzaniu
        jeńców kozackich na wyludnionym terenie. Do Twojego cytatu i głosu Dareczka
        postaram się wrócić w oparciu o ciekawe cytaty.
        • Gość: gość Re: dla Gościa IP: *.kopernet.org 20.05.03, 20:05
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Mam dla Ciebie ciekawą ,jak mi się wydaje probę wyjaśnienia problemu
          > osadniczego Białej,Zalesia i innych miejsc, oderwanych od rdzennych ter.
          > unickich.
          > Może w dyskusji niepotrzebnie sięgaliśmy po średniow., okres grodowy itd.
          > Być może winę za to osadnictwo ponosi szlachta zagospodarowujaca pustki
          > powstałe wskutek zaraz czy najazdów... Tu cytat" Ponieważ parochie wyzn
          > wschodniego zakładało się szybciej i łatwiej, w przypadku prawosławnych
          > procedura kanonicza przebiegała bardzo szybko, a status popa, /.../ był tak
          > niski społecznie,że włascicielom majątku bardziej opłacało się umieszczać w
          > swoim majątku parochię wschodnią, niż mieć rozmaitego rodzaju kłopoty z
          > odrębnością jurysdykcyjnnnna, prawną i wysokim statusem pprawnym proboszcza -
          > plebana rzymskokatolickiego" /głos Tadeusza Trajdosa w dyskusji o osadnictwie
          > karpackim w "ŁEMKOWIE w historii i kulturze karpat"/Ten tryb
          postępowania /wiek
          >
          > Xvii - Xvii/ na tut. terenie potwierdzałaby historia parafii - tak podobno
          > postąpil któryś z Branickich w zalesiu.Nie wyklucza to istnienia parafii w Xv
          > wieku. W przypadku Tarnawki, Gwożdzianki,Blizianki czytałem wręcz o osadzaniu
          > jeńców kozackich na wyludnionym terenie. Do Twojego cytatu i głosu Dareczka
          > postaram się wrócić w oparciu o ciekawe cytaty.
          Na pewno było tak w wypadku Łemków, których osadzano na terenie Beskidu
          Niskiego od XVI wieku dlatego, ze wcześniejsze próby skolonizowania tych
          terenów przez ludność polska nie powiodły się. Zresztą nie wiem czy wiesz, ze
          osadnictwo wołoskie czyli w zasadzie łemkowskie dochodziło aż do terenów Śląska
          Cieszyńskiego. Wołoską wsią jest na przykład Istebna. Jednakże na terenach
          bardziej zachodnich tzn. Śląsk, Żywiecczyzna, Podhale nie było takiej pustki
          osadniczej jak w Beskidzie Niskim, istaniała poza tym dość gęsta sieć
          parafialna kościoła rzymskokatolickiego dlatego tamtejsi osadnicy dość szybko
          się spolonizowali. Osobiście wcale bym sie nie zdziwił gdyby na przykład
          pochodzący z Wisły Adam Małysz miał wśród swych przodków Łemków. To nie żart
          panowie, jestem trzeźwy i piszę jak najbardziej powaznie. Co do Zalesia, Białej
          i innych miejscowości pod samym Rzeszowem to myślę, że nalezy je jednak łączyć
          z osadnictwem średniowiecznym. Natomiast co do Tarnawki i pozostałych
          wymienionych przez ciebie miejscowości to hipoteza o ich zasiedleniu przez
          jeńców kozackich wydaje mi sie całkiem prawdopodobna. Tarnawka to zresztą
          troche dziwna miejscowość niemal czysto ruska gdy okoliczne miejscowości były
          czysto polskie i praktycznie w ogole nie było tam Rusinów. A tak w ogole to
          bardzo bym się ucieszył gdyby ktos podał jakies bardziej szczegółowe informacje
          dotyczące Tarnawki bo np. Białą i Zalesie mamy juz dość nieźle rozpracowane.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Piotr Re: dla Gościa IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 21:00
            Tarnawka - nie bardzo taka wyspa- obok są Hadle szklarskie - 1 km doliną
            i cala dolina Mleczki z ruskim osadnictwem
            swoja droga musisz odwiedzić tą piekną miejscowośc- opisaną również w 'prawem i
            lewem" przy okazji opowieści o diable Stadnickim
            Swoją drogą twoja replika super
            gratuluję
            • Gość: Piotr Re: dla Gościa IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 22:31
              Przepraszam,za powtórzenia "swoja drogą ..." zaskoczyłeś mnie tą istebną, nie
              patrząc na mapę czy to obszar rusi szlachtyckiej ?
              Co do "naszego terenu" spotkałem się z tezą o "rotacji- wymianie" poddanych w
              następstwie buntu chłopskiego , cytat "Trzeba zaś wiedzieć, że pod Tyczynem
              naprzeciw Rzeszowa jest dwie wsie ruskie.Wedłu podania,chłopi tamtejsi zabili
              swego rządcę, więc Branicki dziedzic całą ludność przerzucił w głąb Rusi, a
              natomiast stamtąd sprowadził Rusinów. Tak niesie podanie" /.../"Może jednak to
              podanie dotyczy nie Branieckiego lecz Stanislawa Pileckiego, starosty
              grodeckiego, bo włąśnie za jego życia pojawili się tu Rusini, a takiemu
              nieobliczalnemu zawadiace mogło przydarzyć się, że Polaków przerzucił do
              spalonych wsi na wschodzie, a tamtejszych ruskich chłopów z popem osiedlił w
              tutejszych polskich wsiach"- Dedykuję Tobie ten cytat za Szczęsnym
              Morawskim "Pobitna pod Rzeszowem i cudownym, świętej pamięci Ks. Malakiem .
              Pozdrawiam - dobranoc
    • Gość: fafik Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.gw.intertele.pl 21.05.03, 13:53
      Gratuluje ciekawego wątku.
    • Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.03, 00:22
      Znalazłem pewne informacje nt Blizianki (wieś ok. 30 km na południe od
      Rzeszowa). Schematyzm Diecezji Rzeszowskiej z 2000 r. podaje, że przed wojną
      była tu cerkiew grekokatolicka, do której należało 14 rodzin. Katolicy obrządku
      rzymskiego uczęszczali do kościoła w Niebylcu, natomiast małzeństwa mieszane
      chodziły i do cerkwi i do kościoła. Po wojnie cerkiew przekształcono w kościół
      rzymskokatolicki. Autor nie podaje co stało się z grekokatolikami, nie zostali
      raczej wysiedleni, a więc prawdopodobnie zmienili obrządek na rzymski. 14
      rodzin to około 100 osób, obecnie wieś liczy 470 mieszkańców, wszyscy są
      rzymskimi katolikami.
      Z literatury wynika, że na terenie pogórza, a prawdopodobnie także Kotliny
      Sandomierskiej ludność ruska do XIV w. i póżniej zamieszkiwała do linii rzeki
      Wisłok. I tak np. w 1264 r. podczas spotkania księcia halickiego Daniela z
      księciem krakowskim i sandomierskim Bolesławem Wstydliwym w Tarnowie dokonano
      rozgraniczenia księstw. Granica miała przebiegać pomiędzy Czudcem, a Rzeszowem.
      Czudec był najdalej na zachód położoną parafią w diecezji krakowskiej. Dopiero
      w XIV w. rozpoczęło się prawdopodobnie osadnictwo polskie na wschód od Wisłoka
      związane z zajęciem Rusi Czerwonej przez Polskę i Węgry po wygaśnięciu
      tamtejszej dynastii książęcej, z którą polscy książęta byli mocno skoligaceni
      przez liczne małżeństwa.
      Ciekawą sprawą jest jednak to, że historycy podają, że w czasach pierwszych
      Piastów - Mieszka i Bolesława Chrobrego do państwa polskiego należąły ziemie
      dużo bardziej wysunięte na wschód (tzw. Grody Czerwieńskie). W Przemyślu
      istniała prawdopodobnie jedna z siedzib książęcych z budowlami, po której
      pozostały budowle w stylu romańskim związanym z zachodnim chrześcijaństwem.
      Dopiero w połowie XI w. na około 300 lat ziemie między Przemyślem i Rzeszowem
      weszły w skład Rusi, co niewyklucza wszakże polskiego osadnictwa (granice nie
      były szczelne jak obecnie i każy mógł się przemieszczać w miarę swobodnie). Co
      do etnicznej przynależności mieszkańców tych ziem w okresie średniowiecza,
      trudno się wypowiadać używając współczesnych kategorii narodowych. Pierwotne
      plemiona słowiańskie, z których dopiero zaczynały się kształtować narody, były
      prawdopodobnie znacznie bliższe siebie (przynajmniej pod względem językowym)
      niż obecnie. Języki z biegiem czasu coraz bardziej oddalają się od siebie i
      różnicują, aby w końcu przekroczyć granicę wzajemnego zrozumienia. Zresztą
      język ukraiński jest nawet obecnie w znacznym stopniu zrozumiały dla Polaków i
      vice wersa. Natomiast przyjęcie odrębnych obrządków chrześcijańskich:
      zachodniego z językiem liturgicznym łacińskim przez ludność polską oraz
      wschodniego w wersji słowiańskiej z językiem starocerkiewnosłowiańskim przez
      ludność ruską musiało spowodować pewne rozgraniczenie tych społeczności
      szczególnie po schizmie wschodniej. Nieco inna sytuacja zaistniała po unii
      brzeskiej, kiedy greko- i rzymokatolicy stali się członkami tego samego
      kościoła.
      Przepraszam za te przydługie rozważania, ale tak jakoś mi się zebrało.
      Piękan murowana cerkiew (z XIX w.?) jest Rzepniku na północny-zachód od Krosna.
      • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 06:42
        Brawo - bo już myślałem,że "bohaterzy są zmęczeni".
        A ja znalazłem jeszcze jedną cerkiewkę - wg p.Świebody była na Białej"..w
        większe świeta odprawiano nabożeństwa w wielowiekowej, drewnianej cerkiewce,
        która dotrwała do poczatku xx w. Znajdowała sie ona przy do dzisiaj
        wypływającym żrodełku, na prawo od drogi z rzesz. do Tyczyna, jakieś 300 m za
        drugim skrzyzowaniem na lewo wiodacym do zalesia /ul. Robotnicza/" szkoda ,ze
        nie podaje żródła informacji.
        Pozdrawiam
        • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 22.05.03, 19:48
          Przepraszam za moją nieobecność ale byłem trochę zajęty. Wielkie dzięki January
          za informacje dotyczące Blizianki. Jesli chodzi o osadnictwo okolic Rzeszowa to
          znakomicie je nakreśliłeś w ogólnych zarysach, pozwól, że ja przejde dzisiaj do
          szczegółów ale to za moment. Piotrowi natomiast dziekuję za informację
          dotyczącą Cerkwi w Białej. Ciekawi mnie dlaczego odprawiano tam nabożeństwa
          tylko w większe święta, przecięz w Białej bylo więcej grekokatolików niż w
          Zalesiu? Z tym świadectwem moralności to rzeczywiście śmieszna sprawa no ale
          każda epoka mo swoje śmiesznostki. W ogóle muszę wam powiedzieć, że wziąłem
          sobie dzisiaj dzień wolnego i pojechałem do Katowic do Biblioteki Śląskiej.
          Dowiedziałem sie tam wielu ciekawych rzeczy dotyczących osadnictwa okolic
          Rzeszowa a także rzeszowskich grekokatolików. Jesli chodzi o osadnictwo okolic
          Rzeszowa to tak jak juz mówiłem ogolna sytuacje nakresliłem January. Od siebie
          chciałem dodać, że właśnie w okolicach Rzeszowa, Przeworska, Jarosławia
          nastąpiło w ciągu wieków przesunięcie etnicznej granicy polsko-ruskiej daleko
          na wschód praktycznie az do Sanu. Natomiast całkowicie odmienny proces nastąpił
          w Beskidzie Niskim gdzie niezamieszkałe tereny zasiedlili Łemkowie i to az pod
          Krynicę. Jedne i drugie osadnictwo było spowodowane względami gospodarczymi
          Polacy masowo osiedlali się na bardzo dobrych glebach lessowych okolic Rzeszowa
          i okolicach Przeworska, Jarosławia, tereny górskie natomiast im nie
          odpowiadały. Byli rolnikami nie pasterzami więc co mieli siać w górach przecież
          nic by im nie wyrosło. Nie wiem czy wiecie ale np. w okolicach Tarnopola czyli
          parę setek od obecnej granicy polsko-ukraińskiej był znacznie większy odsetek
          Polaków niż w Bieszczadach czy Beskidzie Niskim własnie ze względu na jakość
          ziemi. Natomiast tereny Beskidu Niskiego skolonizowali Łemkowie, którzy byli
          pasterzami i mieli doświadczenie w tego typu operacjach. Warto w tym miejscu
          dodać, że w okolicach Rzeszowa istniała równiez bardzo silna kolonizacja
          niemiecka. Niemcy osiedlali sie tu od połowy XIV wieku i przybywali przez śląsk
          i Małopolskę. Mieszkali w dość zwartych nieraz skupiskach. Tereny, na przykład,
          ziemi sanockiej i przemyskiej leżały wzdłuż ważnej drogi handlowej Śląsk-Kraków-
          Lwów-Morze Czarne, co przyczynilo się do atrakcyjności tych terenów. Jedna z
          wiekszych etnicznych wysp niemieckich powstała za panowania Ludwika
          Węgierskiego. Obejmowała ona Łańcut i 9 wsi na południe od miasta. Utrzymała
          odrębność etniczną az po wiek XVI i dopiero wówczas zaczęła sie polonizować.
          Ale np. Markowa utrzymała niemieckość do XVIII wieku. Wsie te zasiedlone były
          przez Niemców pochodzących z Saksoni. Były to: miasto Łańcut (Landshut), oraz
          wsie Handzlówka (Langenau), Albigowa (Helwigesau), Markowa (Markenhof), Nowa
          Wieś (Neudorf), Sonina (Schonewald). wówczas tez powstały w ziemi sanockiej
          wsie etnicznie niemieckie: Haczów (Hanshoff lub Hatshoff), Harta (Hart),
          Kombornia (Kaltborn), Nowotaniec (Lobetanz), Kielnarowa, rymanów, Zembertowa
          Wola, Rytarowce, Tyczyn, Hermanowa. Wsie te szybko uległy polonizacji. O tym,
          ze w wioskach tych istnieje ciągłość osadnicza od XIV wieku świadczą zachowane
          po dziś dzień niemieckie nazwiska oczywiście w polskiej wersji wśród
          mieszkańców Albigowej czy Markowej np. Trojnar czyli Treuner, Inglot czyli
          Engelhardt czy Cwynar czyli Zwirner. To tyle jeśli chodzi o sprawy osadnictwa.
          Może troche nie na temat ale myslę, że ciekawe. Przechodzę jednak do spraw
          rzeszowskich grekokatolików. Pisałes Piotrze o towarzystwie "Proświta" w
          Zalesiu. Okazuje się, że "Proświta" istniała też w samym Rzeszowie i w latach
          dwudziestych liczyła około 40 członków. W latach trzydziestych jednak
          członkowie z powodu trudnych warunków materialnych przestali płacić składki i
          działalność zamarła. Proboszczem parafii w Zalesiu był w latach 1907-1943 Iwan
          Kamiński. Okazuje się, ze największym jego problemem była duża ilość małżeństw
          mieszanych tak, ze skarzyl sie on nawet do kurii biskupiej w Przemyślu, że
          małżeństw czysto greckokatolickich jest bardzo mało. Kolejnym problemem była
          dość niska frekwencja na niedzielnych nabożeństwach. w pierwszej tzw. czytanej
          Mszy Świętej o godzinie 8.00 brało zazwyczaj udział 200-250 osób, w drugiej
          tzw. śpiewanej o godzinie 10.30 około 100-150 osób. Biorąc pod uwagę, że cała
          parafia miała około 1300-1400 wiernych była to bardzo mała frekwencja. Wynikała
          ona z tego, ze do Cerkwi uczęśzczali głównie mieszkańcy Zalesia natomiast
          wierni z Białej, Matysówki czy Rzeszowa przeważnie uczęszczali do kościołów
          łacińskich a grekokatolikami byli tylko formalnie. Oczywiście kazania odbywały
          sie po polsku bo tutejsi grekokatolicy ani w ząb nie rozumieli języka
          ukraińskiego, natomiast sama liturgia była w języku starocerkiewnosłowiańskim.
          Myślę, że w tym kontekście łatwo jest zrozumieć dlaczego aż 800 osób zmieniło
          po wojnie obrządek na łaciński. Myślę, że byli oni tak mocno zasymilowani, że
          nie stanowiło to dla nich większego problemu. W ogóle zastanawia mnie kim czuli
          się grekokatolicy z Zalesia, Białej, Drabinianki, Polakami czy Ukraińcami?
          Najlepiej byłoby o to zapytać samych zainteresowanych przeciez wiekszość z nich
          została na miejscu. Niestety ja nie mam mozliwości zapytania o to starszych
          mieszkańców tych miejscowości ale może ktoś z was by się ośmielił? Szczególnie
          liczę na mieszkańca Zalesia Elekona. W kazdym razie byłbym bardzo wdzięczny. Po
          księdzu Kamińskim parafie przejął ks. Aleksy Holinka, który dotrwał aż do
          likwidacji parafii w marcu 1945 roku. Widziałem tez zdjęcie cerkwi w Zalesiu
          ale mimo to trudno mi okreslić czy ma ona wygląd czysto bizantyjski czy tez
          jest mocno zlatynizowana. Obstawiałem bym raczej to drugie szczególnie jeśli
          sie porówna ta cerkiew ze znanymi mi Cerkwiami w Warszawie czy Lublinie. Dobra
          bedę już kończył, wiem, że i tak troche przegiąłem jeśli chodzi o objętość
          tekstu. Pozdrawiam
          • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 21:47
            W zakresie osadnictwa niemieckiego / austriackiego/ czytałem rownież o
            osadnikach /saksońskich?/- wieku Xix w okolicach Mielca.
            Co do zagadnień stosunkow wyznaniowych na zalesiu - obawiam się czy czasami nie
            próbujesz "wyważać otwartych już drzwi". Okazuje sie,że były one przedmiotem
            badań m.in. historyków opracowujących materiały do "Dziejów Rzeszowa " -
            doprowadzone do 1945 roku. Do tej pory ukazaly sie już trzy tomy, w których są
            dość obszerne rozdzialy poświęcone grek. kat.Rzeszowski badacz - historyk Józef
            Świeboda /m.in. nauczyciel licealny i akademicki- obecnie już pewno emeryt ale
            czynny badawczo/powołuje się w swych opracowaniach m.in na badania terenowe i
            informatorów spośród mieszkańców Białej, zalesia i Rzeszowa i dość obszerną
            bibliografię. W Rzeszowie działają również pasjonaci - badacze historii regionu
            tacy jak Panowie Marek Czarnota i Bogusław Kotula /syn wspaniałego badacza
            historii regionu,mistrza gawędy historycznej, patrona rzeszowskiego Muzeum
            Etnograficznego ś.p doc. Francziszka Kotuli - autora klasycznego już
            opracowania "Tamten Rzeszów"/- autorzy licznych opracowań ksiązkowych,
            artykułów prasowych i audycji telewizyjnych.Jest też duże srodowisko naukowe
            skupione wokół Uniwersytetu Rzeszowskiego. Oczywiście jestem jak najbardziej za
            podtrzymywaniem tej dyskusji - jest ona pasjonująca.
            Jednocześnie widzę Twoje wysoce profesjonalne podejście do tematu, znacznie
            odbiegające od poziomu dyskusji na wszelkich forach .
            Może więc za pomocą naszych dyskutantów, lub np za pośrednictwem redakcji
            rzeszowskiej GW nie próbowałbyś nawiązać kontaktu z rzeszowskim srodowiskiem
            naukowym lub którymś z w/w pasjonatów.
            serdecznie pozdrawiam pozostając na czuwaniu w ramach tematu.
            • Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.03, 01:02
              Ciekawą sprawą jest przynależność etniczna dawnych mieszkańców wsi położonych
              pomiędzy Rzeszowem i Krosnem (Blizianka, Gwoździanka, Krasna, Węglówka,
              Bonarówka, Rzepnik itd.). Była to ludność ruska, ale chyba nie utożsamiająca
              się z Ukraińcami. Na bardzo ciekawych stronach poświęconym Rusinom Karpackim
              (www.carpatho-rusyn.org) miejscowości te wymienione są jako wsie łemkowskie.
              Nie wymieniono wśród nich ani Zalesia, ani Białej, a więc to musiałabyć już
              ludność pochodzenia ukraińskiego. Co do przynależności językowej i etnicznej
              Łemków zdania są podzielone. Przeważnie ich dialekt uważa się za jeden z
              dialektów ukraińskich. Wg amerykańskiego portalu internetowego
              www.ethologue.com należącego do Uniwersytetu w Dallas (jedne z najlepszych
              stron poświęconych językoznawstwu) istnieje odrębny język rusiński (ang.
              rusyn), którym posługują się m.in. Bojkowie, Hucułowie i Rusini Zakarpaccy
              (Zakarpacie należące do Ukrainy i wschodnia Słowacja). Zdaje się, że Łemkowie
              nie zawsze uważają się za Ukraińców, sami siebie nazywają niekiedy Rusnakami.
              Spotkałem się z opinią Ukraińców, że Łemkowie są wobec Ukraińców podobną grupą
              jak Górale wobec Polaków. W etnogenezie Łemków, Bojków i Hucułów podkreśla się
              jednak ich wołoskie pochodzenie (a więc wywodzą się z terenów obecnej Rumunii
              zamieszkanej przez zromanizowanych Daków).
              Jaka była świadomość etniczna mieszkańców ruskich wsi podrzeszowskich? Tego nie
              wiemy, choś być może ktoś to opisał. Ulegli bardzo szybko polonizacji
              (częściowo wymuszonej wobec zagrożenia przesiedleniami), a więc ich poczucie
              odrębności narodowej i religijnej było prawdopodobnie niskie. Łemkowie
              zamieszkujący Beskid Niski nawet po wysiedleniu na ziemie zachodnie i północne
              potrafili zachować (przynajmniej część z nich) odrębność etniczną, która w tej
              chwili bardzo szybko się odradza. Nie został jeszcze rozwiązany problem zwrotu
              wywłaszczonych ziem i powrotu Łemków w Beskid Niski. Przesiedleni Łemkowie
              często zlali się w jedno z przesiedlonymi Ukraińcami i zatracili swoją
              odrębność.
              Wzmiankowany już Ethnologue podaje, że językiem ukraińskim w Polsce mówi
              obecnie 1,5 mln osób (największa mniejszość językowa), choć trzeba przyznać, że
              mniejszość ta jest znacznie mniej widoczna niż np. mniejszość niemiecka czy
              nawet litewska. Wynika to chyba ze znacznego rozproszenia oraz praktycznie
              pełnej dwujęzyczności.
              Pozdrawiam uczestników dyskusji.
              • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.05.03, 07:20
                Przeczesałem juz kiedyś internet pod katem interesującego nas tematu i
                znalazlem wspomnianą stronę karpatorusów - b.ciekawa, gdyż są podawane dane co
                do ilości grek. kat, w/g schematyzmow w podziale na dekanaty i parafie
                miejsowości, "wezwania" świątyń- ale właśnie brak opisów interesujących nas
                terenów.na stronach ukraińskich znalazlem nawet b.ciekawe opracowania na temat
                świątyń drewnianych /w tym reprint z lat 30 tych/.Na "Lemko pages" bardzo
                interesujące opracowanie na temat pochodzenia nazwisk łemkowskich / Iwana
                Krasowskiego - naukowca ukrainskiego, żarliwego zwolennika "autochtonizmu
                Rusinów w Karpatach"/ i szereg linków.Ale temat rusinów z okolic Rzeszowa -
                brak ciekawych wzmnianek.Polecem stronę Haliczyna - Ukraińca Romana Zacharego.
                Jest też opublikowany na Lemko Pages, wspólcześnie opracowany schematyzm
                grekokatolicki, scalone opracowanie /autorstwa jak dobrze zapamietałem -
                Błażejowskiego za lata 1898-1938 - niestety brak pełnego zakresu publikacji.
                Ps Tu ciekawostka - Krasowski /urodzony w Desznie/ jak i załozyciel strony
                łemkowskiej - Walter Maksymowicz /z korzeniami w nieistniejącej Wołtuszowej/
                to chyba byliby przed wojną parafianie mojego pradziadka.
                Pozdrawiam
                Ps Gosciu ze ŚLĄSKA - CZEKAMY NA CIEBIE
                • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: 213.216.66.* 26.05.03, 13:23
                  Dzięki za wszystkie ciekawe wypowiedzi na tym forum. Myślę, że w lipcu wybiorę
                  się do Rzeszowa a może również Przemyśla i w tamtejszych archiwach i
                  bibliotekach znajdę wiele interesujących mnie rzeczy. Z drugiej strony w żadnym
                  archiwum chyba bym nie znalazł takich informacji jak np. ta o rodzinie Piotra i
                  dlatego jeśli ktoś z was ma jakieś ciekawe informacje na temat grekokatolików w
                  okolicach Rzeszowa to niech o tym napisze na tym forum. Będzie mi bardzo miło.
                  Szczególnie byłbym wdzięczny gdyby się odezwali potomkowie rzeszowskich
                  grekokatolików i napisali coś o swojej rodzinie. Takich informacji z pewnością
                  nie znajdę w żadnej bibliotece ani archiwum. Pozdrawiam.
                • ares19 Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 10.09.08, 16:26
                  ciekawe tematy do gadania
            • Gość: Wojtek Inglotowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.05, 01:29
              Czy ktośmawięcej wiadomości na temat rodziny Inglotów ,osadników niemieckich w Albigowej?
              Będę niezmiernie wdzięczny za informacje na w/w temat.
              • Gość: Dirksen Re: Inglotowie IP: w3cache.* / *.2-0.pl 01.06.05, 02:33
                Mam co nieco o Inglotach-Engelhardt'ach z Markowej/Markenhaw.
                • upowiec Re: Inglotowie 01.06.05, 06:10
                  Zapraszamy więc do wpisywania lub linkowania :)
          • 2galas Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 16.08.14, 23:57
            witam serdecznie, mam pytanie do znawców tematyki poszukuje grekokatolickiej rodziny Kamińskich i Szpaków z Przemyśla miszkali na początku XVIII wieku w mieście Przemyślu ale pewnie skąd przybyli może z Rzeszowa? prosze o pomoc czy ktoś natknął się na takie rodziny grekokatolickie w okolicy.
            pozdrawiam
            Dominik galas - podaje do siebie e-maila dominik.galas@wp.pl bedę wdzięczny za wszelkie wiadomości
      • Gość: Piotr Uzupełnienie do Blizianki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.05.03, 16:35
        Gość portalu: january napisał(a):

        > Znalazłem pewne informacje nt Blizianki (wieś ok. 30 km na południe od
        > Rzeszowa). Schematyzm Diecezji Rzeszowskiej z 2000 r. podaje, że przed wojną
        > była tu cerkiew grekokatolicka, do której należało 14 rodzin. Katolicy
        obrządku
        >
        > rzymskiego uczęszczali do kościoła w Niebylcu, natomiast małzeństwa mieszane
        > chodziły i do cerkwi i do kościoła. Po wojnie cerkiew przekształcono w
        kościół
        > rzymskokatolicki. Autor nie podaje co stało się z grekokatolikami, nie
        zostali
        > raczej wysiedleni, a więc prawdopodobnie zmienili obrządek na rzymski. 14
        > rodzin to około 100 osób, obecnie wieś liczy 470 mieszkańców, wszyscy są
        > rzymskimi katolikami.
        DROBNE UZUPEŁNIENIE : CERKIEW PW zAŚNIĘCIA NMP drewniana z 1870 lub 1865,
        częsciowo przbudowana po 1945, użytkowana jako kość. katol - już nie, stoi w
        cieniu nowego "betonowego" kościola, obrosnieta krzakami, ogladalem ja w 2000
        roku. Zdemontowany ikonostas z xix w, podobno zachowała się ksiega liturgiczna
        z drzeworytami z 1717 r. Parafia grek. powstała w 1630 r. W 1938 r. grek. kat.
        160 na 650 mieszkańców. Biorąc pod uwagę możliwośc dojazdu starą drogą przez
        wał leśny od Straszydla - położenia znacznie bliższe od Rzesz.
        > > Piękna murowana cerkiew (z XIX w.?) jest Rzepniku na północny-zachód od
        Krosna. UZUPEŁNiAM - ona jest z 1912 roku .to już kraina "zamieszańców" z
        pieknymi cerkwiami w Krasnej/trójkopulowa/,Weglówce ,czarnorzekach i
        Bonarówce. Kraina podobna w charakterze oderwania od "macierzy" jak Szlachtowa
        i Jaworki /uwaga - cerkiew w szlachtowej jest bardzo podobna do tej w Krasnej.
    • Gość: gość Re: Pytanie do Piotra IP: *.kopernet.org 26.05.03, 16:44
      Mam pytanie Piotrze, czy znasz może adresy panów Czarnoty, Świebody i Kotuli, a
      może adresy e-mail? Chętnie bym sie z nimi skontaktował. Wiem z własnego
      tarnogórskiego podwórka, że tacy lokalni historycy dysponują nieraz ogromna
      wiedzą na temat swojego miejsca zamieszkania, zresztą powiem może trochę
      nieskromnie, że sam się uważam za takiego historyka lokalnego choc nigdzie
      jeszcze nie publikowałem. Odwiedziłem również strony internetowe, które mi
      poleciłeś. Bardzo ciekawe choć zawierają troche błędów np. Roman Zakharii
      napisał, że Polaków w Galicji Wschodniej było 15% co nie jest zgodne z prawdą.
      Zainteresowało mnie również trochę to twoje Deszno, między innymi z tego
      powodu, że Łemkowie przeważnie mieszkali we wsiach czysto łemkowskich i ich
      kontakt z Polakami był słaby. Tymczasem Deszno było trochę nietypową
      miejscowością bowiem z tego co zdążyłem się zorientowac było to wieś mieszana
      narodowościowo. Czy mógłbys mi coś napisać na temat tej miejscowości? Jeśli tak
      to z góry dziękuję. Pozdrawiam.
      Gość
      • Gość: Piotr Re: Pytanie do Piotra IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 21:57
        Postaram się dać odpowiedzi, ale z braku czasu dopiero jutro lub w najbliższym
        czasie. Pozdrawiam. ciesze się że zostałes na forum. Ps Dopiero teraz dotarłem
        do 3 - go tomu dziejow Rzeszowa, wydaje się mi, że miałes go w rękach. Jest w
        nim bardzo dużo na interesujący Cie temat Dobranoc
        • Gość: Piotr Albo trochę już teraz IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 23:11
          Gosciu - weż namiar na Wydawnictwo Libri Ressovienses Sp. z oo 35030 Rz-w ul. 3
          maja 26 tel /0-17/852-05-89 lub Mitel 35205 ul. Warszawska 5/7 tel/fax /0-
          17/853-61-69 . Przy odrobinie życzliwości z ich strony może dadzą Ci namiary na
          tych Szanownych Rzeszowian - przy czym stawiałbym głownie na kontakt z Panem
          dr. Jozefem ŚWIEBODĄ. Co do Deszna zacznij studium tematu od www. carpatho-
          rusyn. org/new/106 htm /skrot internetowy Desno data/ i to samo z koncowką 5
          htm /Balutianka Data/. mam nadzieje ,że nie masz problemów z angielskim,
          chociaż chyba tez dzialają na ukraińskim izykie. Moje komentarze do
          miejscowości, w tym to co wiem np z informacji rodzinnych oraz z literatury
          przedmiotu potem. Acha - co do asymilacji rzeszowskich grek. kat. /w tym moich/
          powiem ci tez potem /z relacji rodzinnych/ w tym o pomocy / bardzo
          pozystywnej/ś.p. Księdza Jałowego - tworcy przedwojennej parafii pw ChrYstusa
          Krola. Jeszcze jedno - wiem,że na zalesiu zachowaly się "ruskie" księgi
          metrykalne- wiem, bo korzystała z nich / poł. lat 50 /przed laty moja mama.
          Może byś tak z pokorespondowal z Proboszczem zalesianskim i uwzglednil zalesie
          w swych letnich planach? /adres znajdziesz na "OPOCE"/.Zaplanuj też sobie w
          przemyślu nie tylko Arch. Panstwowe ale też Archiwu Kurii Grek- kat. /tak sie
          chyba nazywa/ Namiary trzeba by poszukać w intern. albo jak znajdę.
          Podpowiem Ci jeszcze temat wybitnych postaci ukrainskiego życia kulturalnego !
          z poł. XX w z okolic rz-wa - namierzyłem narazie 2 takie postacie. Jak chwycisz
          temat to Ci coś puszczę.
          Uff - dobranoc
          • Gość: gość Re: Albo trochę już teraz IP: *.kopernet.org 27.05.03, 13:14
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Gosciu - weż namiar na Wydawnictwo Libri Ressovienses Sp. z oo 35030 Rz-w ul.
            3
            >
            > maja 26 tel /0-17/852-05-89 lub Mitel 35205 ul. Warszawska 5/7 tel/fax /0-
            > 17/853-61-69 . Przy odrobinie życzliwości z ich strony może dadzą Ci namiary
            na
            >
            > tych Szanownych Rzeszowian - przy czym stawiałbym głownie na kontakt z Panem
            > dr. Jozefem ŚWIEBODĄ. Co do Deszna zacznij studium tematu od www. carpatho-
            > rusyn. org/new/106 htm /skrot internetowy Desno data/ i to samo z koncowką 5
            > htm /Balutianka Data/. mam nadzieje ,że nie masz problemów z angielskim,
            > chociaż chyba tez dzialają na ukraińskim izykie. Moje komentarze do
            > miejscowości, w tym to co wiem np z informacji rodzinnych oraz z literatury
            > przedmiotu potem. Acha - co do asymilacji rzeszowskich grek. kat. /w tym
            moich/
            >
            > powiem ci tez potem /z relacji rodzinnych/ w tym o pomocy / bardzo
            > pozystywnej/ś.p. Księdza Jałowego - tworcy przedwojennej parafii pw
            ChrYstusa
            > Krola. Jeszcze jedno - wiem,że na zalesiu zachowaly się "ruskie" księgi
            > metrykalne- wiem, bo korzystała z nich / poł. lat 50 /przed laty moja mama.
            > Może byś tak z pokorespondowal z Proboszczem zalesianskim i uwzglednil
            zalesie
            > w swych letnich planach? /adres znajdziesz na "OPOCE"/.Zaplanuj też sobie w
            > przemyślu nie tylko Arch. Panstwowe ale też Archiwu Kurii Grek- kat. /tak sie
            > chyba nazywa/ Namiary trzeba by poszukać w intern. albo jak znajdę.
            > Podpowiem Ci jeszcze temat wybitnych postaci ukrainskiego życia
            kulturalnego !
            > z poł. XX w z okolic rz-wa - namierzyłem narazie 2 takie postacie. Jak
            chwycisz
            >
            > temat to Ci coś puszczę.
            > Uff - dobranoc
            Dzięki za cene rady. Na pewno z nich skorzystam. Oglądałem stronę
            karpatorusinów między innymi informacje dotyczące Deszna i innych miejscowości.
            Dużo ciekawych informacji z róznych dziedzin. Zaciekawił mnie spis nazwisk przy
            każdej miejscowości. Jak będe miał chwilkę czasu porównam sobie z dziesiejszymi
            nazwiskami np. z książki telefonicznej. Pozdrawiam.
            • Gość: Piotr ciąg dalszy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.05.03, 23:15
              W literaturze dot. deszna jest informacji niedużo - wieś lokowana w dolinie
              pot. Tabor- 1389 r. NA PRAWIE POLSKIM.Naleząła pierwotnie do Zydrama z
              Maszkowic. Okoliczne wsie - Woltuszowa i Bałucianka - na prawie wołoskim.
              Pólnocną częsc wsi zamieszkiwali Polacy - tą bliżej Rymanowana zdroju,
              poludniową - łemkowie. wyjechali na wschod w I etapie przesiedleń. Mieli
              jednoklasową, dwujezyczną szkołe,Do parafii należaly - wspomniane bałucianka,
              Wołtuszowa, połozona wsród wzgórz przymiarek - Wólka/ lub Wulka/, Posada górna
              i Rymanow zdrój. Odnośnie kolonizacji tych okolic w średniowieczu, w tym przed
              migracją wołoską, polecem obszerną literature, w tym chyba najlepsze
              opracowania we wspomnianej już gdzieś w dyskusji pracy "ŁEMKOWIE W HISTORII ...
              kARPAT" . Odnośnie historii moich grek. kat. - to mój pra... związny był z tą
              parafią w latach 1931 - 1945, wczśniej /według szczątkowych danych ze
              schematyzmów związany był /cofając się do tyłu/ z Daliową,
              Surowicą /nieistniejąca wieś - miejsce pochowku jego żony , a mej
              prababki/,Wolą Sekową i prawdopodobnie Samborem, lub jego okolicami.
              Odnośnie rzeszowskich unitów - wyobraś sobie,że wsród róznych "rupieci"
              odnalazłem pojedyńcze kartki z modlitewnika pisanego w języku ukraińskim ale
              fonetycznie literami lacińskimi/fragment tekstu kolend i wstęp do sakramentu
              spowiedzi/. Potwierdzałoby to tezę wyczytaną w "dziejach Rz.." i powtarzaną
              przez Ciebie o ich przyspieszonej polonizacji i odchodzeniu od jezyka ruskiego.
              Pozdrawiam.
              • Gość: subdiakon Piotr Modlitewnik polskimi literami IP: 212.182.32.* 28.05.03, 10:08
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Odnośnie rzeszowskich unitów - wyobraś sobie,że wsród róznych "rupieci"
                > odnalazłem pojedyńcze kartki z modlitewnika pisanego w języku ukraińskim ale
                > fonetycznie literami lacińskimi/fragment tekstu kolend i wstęp do sakramentu
                > spowiedzi/. Potwierdzałoby to tezę wyczytaną w "dziejach Rz.." i powtarzaną
                > przez Ciebie o ich przyspieszonej polonizacji i odchodzeniu od jezyka
                > ruskiego.

                Modlitewnik tego typu (tekst cerkiewnosłowiański i ukraiński polskim
                alfabetem) wydał w XIX w. proboszcz Zalesia ks. Nehrebecki (o którym była
                już tu mowa). Można o tym przeczytać w jego nekrologu w "Nywie".




                Pozdrawiam serdecznie,
                subdiakon Piotr (UKGK)
                • Gość: Piotr Pytanie do Subdiakona Piotra IP: 217.96.24.* 28.05.03, 10:19
                  To dla mnie wspaniała informacja.
                  Uniżenie proszę o właczenie się do tematu w imieniu Gościa.
                  Ps Mam pytanie :Subdiakon Piotr - to rzeczywisty tytuł czy też tylko pseudonim
                  dla potrzeb dyskusji?
                  • Gość: subdiakon Piotr Re: Pytanie do Subdiakona Piotra IP: 212.182.32.* 28.05.03, 11:35
                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                    > To dla mnie wspaniała informacja.

                    Postaram się ją rozszerzyć (w dalszej przyszłości).

                    > Uniżenie proszę o właczenie się do tematu w imieniu Gościa.

                    Drogi Imienniku, bez przesady z tą uniżonością. :-) Wątek jest bardzo
                    interesujący i z pewnością swoje dorzucę, ale potem. Na razie mam zaliczenia
                    dla 2 grup studentów, plus referat na konferencję w Drohiczynie 9 czerwca,
                    plus Żona wprowadza ostatnie poprawki do doktoratu, plus 8 czerwca ma być
                    poświęcenie cerkwi przez Wielce Błogosławionego Lubomira i jubileusz 10-lecia
                    kanonicznej erekcji parafii, plus dziecko też potrzebuje pobyć z tatą...:-)


                    > Ps Mam pytanie :Subdiakon Piotr - to rzeczywisty tytuł czy też tylko
                    pseudonim
                    > dla potrzeb dyskusji?

                    Tytuł rzeczywisty, imię rzeczywiste i ja sam też rzeczywisty:

                    www.mateusz.pl/goscie/grekat/psalmist.html
                    Pozdrawiam serdecznie,

                    subdiakon Piotr
              • Gość: gość Re: ciąg dalszy IP: 213.216.66.* 28.05.03, 10:51
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > W literaturze dot. deszna jest informacji niedużo - wieś lokowana w dolinie
                > pot. Tabor- 1389 r. NA PRAWIE POLSKIM.Naleząła pierwotnie do Zydrama z
                > Maszkowic. Okoliczne wsie - Woltuszowa i Bałucianka - na prawie wołoskim.
                > Pólnocną częsc wsi zamieszkiwali Polacy - tą bliżej Rymanowana zdroju,
                > poludniową - łemkowie. wyjechali na wschod w I etapie przesiedleń. Mieli
                > jednoklasową, dwujezyczną szkołe,Do parafii należaly - wspomniane bałucianka,
                > Wołtuszowa, połozona wsród wzgórz przymiarek - Wólka/ lub Wulka/, Posada
                górna
                > i Rymanow zdrój. Odnośnie kolonizacji tych okolic w średniowieczu, w tym
                przed
                > migracją wołoską, polecem obszerną literature, w tym chyba najlepsze
                > opracowania we wspomnianej już gdzieś w dyskusji pracy "ŁEMKOWIE W
                HISTORII ...
                >
                > kARPAT" . Odnośnie historii moich grek. kat. - to mój pra... związny był z tą
                > parafią w latach 1931 - 1945, wczśniej /według szczątkowych danych ze
                > schematyzmów związany był /cofając się do tyłu/ z Daliową,
                > Surowicą /nieistniejąca wieś - miejsce pochowku jego żony , a mej
                > prababki/,Wolą Sekową i prawdopodobnie Samborem, lub jego okolicami.
                > Odnośnie rzeszowskich unitów - wyobraś sobie,że wsród róznych "rupieci"
                > odnalazłem pojedyńcze kartki z modlitewnika pisanego w języku ukraińskim ale
                > fonetycznie literami lacińskimi/fragment tekstu kolend i wstęp do sakramentu
                > spowiedzi/. Potwierdzałoby to tezę wyczytaną w "dziejach Rz.." i powtarzaną
                > przez Ciebie o ich przyspieszonej polonizacji i odchodzeniu od jezyka
                ruskiego.
                >
                > Pozdrawiam.
                Dzięki za informacje dotyczące Deszna. Zdziwiłeś mnie troche, że Polacy
                mieszkali w jednym końcu wsi a Łemkowie w drugim. Czyli jednak jakas forma
                izolacji. Mam pytanie czy wszystkich Łemków wysiedlono czy też jacyś zostali?
                Rzeczywiście korzystałem z 3 tomowej historii Rzeszowa autorstwa pana Feliksa
                Kiryka. Bardzo dobra książka. Co do tych modlitewników to muszę ci powiedzieć,
                że Polacy na Wołyniu czy Podolu, którzy byli językowo silnie zukrainizowani w
                czasach sowieckich kiedy nie wolno bylo wydawać żadnych książek religijnych
                ręcznie przepisywali teksty ze starych jeszcze przedrewolucyjnych polskich
                książeczek do nabożeństwa tylko, że robili to cyrylicą. A więc sytuacja bardzo
                podobna do tej rzeszowskiej tylko, że w drugą stronę.
                • Gość: Piotr Re: ciąg dalszy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 16:38
                  witam. Z tym brakiem wiadomości to trochę przesadzilem. Bedą dalsze tylko
                  pogrzebię. Odnośnie wysiedlenie - interesujący bylby kontakt ze wspomnianym
                  przeze mnie Panem Krasowskim. W 1997 roku nawiązałem kontakt z Pnaem
                  Stanisławem Krycińskim - znanym Ci zapewne pasjonatem łemkowiny. Z jego
                  odpowiedzi na jeden z listów wynikało, że przygotowuje wraz z wojciechaem
                  krukarem monografię gminy Rymanów. Z jego inicjatywy remontowano m.in.
                  cmentarze i cerkwisko w desznie Nie wiem czy ta monografia się urodziła?
                  Odnośnie wysiedleń - ŁEMKOWIE wyjechali podobno dobrowolnie w 1945 roku na
                  wschod. Z tym wysiedleniem wiąże się dramatyczna historia znana mi z opowieści
                  rodzinnych - otóż jest wiosna 1945 roku .Na plebani leży umierający mój pra
                  dziadek, czuwa przy nim córka, ciotka Janka jak ją nazywałem. Do opustoszałej
                  wioski schodzą z gór /od strony tzw Debrza/ banderowcy. krąża ponoć wokól
                  plebani "jak wilki".Wchodzą do środka, przeszukują dom i znajdują ukrytego,
                  młodego katolickiego księdza. Zabijają go, ponoć opodal cerkwi i odchodzą.
                  Po smierci ojca ciotka janka jest przewiezina przez zaprzyjażnionego Polaka,
                  Pana Ś. na stację kolejową. Po wielu perypetiach trafia do siostry w Rzeszowie,
                  a stąd wyjeżdza do Malczyc pod wroclaw, podobno za ziomkami z okolic Rymanowa.
                  Przed śmiercią, w latach 80 -tych przyjeżdza do rzeszowa, by spocząć w parę lat
                  póżniej na rzeszowskim cmantarzu obok siostry i szwagra.
                  Acha - ksiądz został pochowany obok mojego pra- przyczym ziemny kopczyk został
                  opatrzony nagrobkiem dopiero w latach 90. Na grobie mojego pra znajduje się
                  krzyż z wieży cerkiejwnej, stoswną tabliczkę umięścil na krzyżu mój dziadek ok.
                  roku 70.Została ona odnowiona w trakcie akcji Pana Krycińkiego przez plastyka z
                  rzeszowa - notabene nauczyciela \z Liceum -plastyka - prapra wnuczki mego pra.
                  Pozdrawiam
    • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: 213.216.66.* 28.05.03, 10:41
      Serdecznie pozdrawiam Subdiakona Piotra. Znam księdza z innych forów
      internetowych a także odwiedzam od czasu do czasu stronę internetową parafii
      greckokatolickiej w Lublinie. Gdyby zechciał się ksiądz włączyć do naszej
      dyskusji byłbym zaszczycony. Pozdrawiam.
      • Gość: subdiakon Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: 212.182.32.* 28.05.03, 11:44
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > Serdecznie pozdrawiam Subdiakona Piotra.

        Pozdrawiam również!

        > Znam księdza z innych forów internetowych

        A z których, jeśli można wiedzieć? Może "cerkiew.pl", albo z grup
        dyskusyjnych na Yahoo! ?

        > a także odwiedzam od czasu do czasu stronę internetową parafii
        > greckokatolickiej w Lublinie.

        Godny pochwaly obyczaj. :-)

        Adres strony:

        www.mateusz.pl/goscie/grekat

        > Gdyby zechciał się ksiądz włączyć do naszej
        > dyskusji byłbym zaszczycony. Pozdrawiam.

        Włączę się, ale później (patrz wyżej). Mógłbym na przykład przełożyć na polski
        nekrolog ks. Nehrebeckiego i zamieścić on-line. Taka skromna propozycja. Czekam
        na reakcje.
        Tak czy inaczej, dziękuję za miłe słowa.

        Pozdrawiam serdecznie,
        subdiakon Piotr

        PS. Na razie polecam zamieszczone na naszej stronie parafialnej fragmenty listu
        Metropolity Andrzeja (Szeptyckiego) z 16 maja 1904 r. do Polaków-
        grekokatolików; myślę, że źródło to wpisuje się w niektóre wątki tej dyskusji.
        Link bezpośredni:

        www.mateusz.pl/goscie/grekat/szept.html
        • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 28.05.03, 14:27
          Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a):

          > Gość portalu: gość napisał(a):
          >
          > > Serdecznie pozdrawiam Subdiakona Piotra.
          >
          > Pozdrawiam również!
          >
          > > Znam księdza z innych forów internetowych
          >
          > A z których, jeśli można wiedzieć? Może "cerkiew.pl", albo z grup
          > dyskusyjnych na Yahoo! ?
          > Cerkiew.pl, forum dyskusyjne polsko-ukraińskie nazwy nie pamietam
          ale "działali" tam panowie Wesołek, Waluszko i inni.
          > > a także odwiedzam od czasu do czasu stronę internetową parafii
          > > greckokatolickiej w Lublinie.
          >
          > Godny pochwaly obyczaj. :-)
          >
          > Adres strony:
          >
          > www.mateusz.pl/goscie/grekat
          >
          > > Gdyby zechciał się ksiądz włączyć do naszej
          > > dyskusji byłbym zaszczycony. Pozdrawiam.
          >
          > Włączę się, ale później (patrz wyżej). Mógłbym na przykład przełożyć na polski
          > nekrolog ks. Nehrebeckiego i zamieścić on-line. Taka skromna propozycja.
          Czekam
          > na reakcje.
          > Tak czy inaczej, dziękuję za miłe słowa.
          > Jesli chodzi o nekrolog ks. Nehrebeckiego to jestem za. W ogóle miałbym do
          księdza parę pytań ale rozumiem, że w tej chwili jest ksiądz zajęty więc będę
          cierpliwie czekał na kolejne wizyty ksiedza na tym forum. Myślę, że naszej
          dyskusji przyda sie dopływ świeżej krwi. Pozdrawiam raz jeszcze.
          > Pozdrawiam serdecznie,
          > subdiakon Piotr
          >
          > PS. Na razie polecam zamieszczone na naszej stronie parafialnej fragmenty
          listu
          > Metropolity Andrzeja (Szeptyckiego) z 16 maja 1904 r. do Polaków-
          > grekokatolików; myślę, że źródło to wpisuje się w niektóre wątki tej dyskusji.
          > Link bezpośredni:
          >
          > www.mateusz.pl/goscie/grekat/szept.html
        • Gość: Piotr o ks. Janie Nehrebeckim IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 21:58
          Jan Nehrebecki /ur.1853,święcenia 1878/ był jak pisze ks. Malak : zagorzały
          Rusin i bardzo dbał, pilnował, żeby jego owieczki nie zabłakały się do obrządku
          łacińskiego. Jego dzieło, o którym wspomina Ojciec Piotr liczyło ponad 231
          stron, ale niewelkiego formatu. U mnie znalazłem w opisywanym wcześniej "
          molitwosłowiec'u" ukrytych miedzy stronami tylko 4 karteczki od str. 229 do
          231. To co opisywałem z pamieci jak wstęp do spowiedzi /co za moja wpadka.../
          to "Mołytwa pered samym św. Pryczastjem" Posłuchajcie brzmienia języka ktory
          rozbrzmiewal na Zalesiu : Wiruju Hospody i ispowydaju jako Ty jesy woistynu
          Chrystos, Syn Boha żywaho, pryszedszyj w mir ...
          albo " Boże myłostyw bud' meni hrisznomu.Boże oczysty hrichy moja i pomymuj
          mia.Bez czysta sochriszywszych, Hospody prosty mia."
          Co do ukraińców w rzeszowie - w trakcie wojny działała tu ukraińska szkoła,
          przy ulicy Bernardyńskiej, z pełnym wyżywienie- luksusowym jak na warunki
          okupacyjne. "Moje rusińki" zaprzestały tam nauki z chwilą odmowy przyjęcia
          przez mego dziadka/a ich ojca/ przyjęcia ukrainskiej kenkarty /slyszłaem wręcz
          o propozycji "volksdojczowania". skutkowało to m.in. tym że dziadek stał sie na
          krótko zakładnikiem,uwięziony przez gestapo. Uratował go jego szef - Austriak
    • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 28.05.03, 22:29
      Już myślałem, że wątek sie nam kończy a tu proszę tyle ciekawych informacji.
      Dzięki Piotrze za twoje historie rodzinne. Bardziej przemawiają mi one do
      wyobraźni niż nawet najgrubsze książki, choć książki też są ważne i statystyka
      też bo za każda statystyką stoją żywi ludzie. Czekam niecierpliwie na dalszą
      część twojej opowieści. Myslę, że jak dołączony do nas subdiakon Piotr to może
      jeszcze być ciekawie. Tak na marginesie mam jedno pytanie czy wiesz może skąd
      pochodził ksiądz Nehrebecki? Aha i mam jeszcze jedno pytanie dotyczące
      Tarnawki, nie orientujesz się może czy po wojnie zostali tam jacyś
      grekokatolicy czy też wszystkich wywieziono na Ukrainę. I jeszcze na koniec
      jedno pytanie, mógłbyś mi napisać jakie wydawnictwo wydało książkę ks. Malaka?
      Pozdrawiam.
      • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 06:41
        Pisałem już o tym, ale proszę - Wydawca Parafia slocina,Urząd gminy Krasne,
        Druk Poligrafia Wyższego Sem. Duchow. w rzeszowie, 1997. Patrzyłem za nią- ale
        chyba się rozeszła. W "dziejach Rzeszowa ..." powołują się na tą ksiązkę ,albo
        raczej na jej maszynopis złożony w Muzeum Okręgowym.
        Pozdrawiam
      • Gość: Piotr trochę do Gościa ,trochę do Protodiakona P. IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 16:54
        Gosciu : brak informacji o Tarnawce - jest o niej w opracowaniu Saładiaka, ale
        nie o losie mieszkańców. mam więcej o Gwożdziance, ale jak wiesz to temat
        drażliwy, więc może lepiej dać sobie z tym spokój /by dyskusja nie zamienila
        sie w styl "mego dziadka piłą rżnęli"/Sporo o Nehrebeckim jest w 2 t. dziejow
        rzeszowa - t.2/str.550 i 598/, w tym o dzialalności w towarzystwie Dnister .O
        pochodzeniu Brak.
        A teraz PANOWIE : MAM DWIE CIEKAWE POSTACIE na temat ktorych warto by
        podyskutować :
        - Stefan Jodłowskij - autor szematyzmu Apostolskiej Administracji
        Łemkowszczyzny z 1936 roku pochodzący ze Szklar -miejscowości o 30 km od
        Rzeszowa gm Hyżne,
        - Anatol Wachnianin - wywodzący się z Sieniawy /okolice nadsania
        jarosławskiego/ przewodniczący Tow. Proświta we Lwowie, kompozytor - twórca
        kilku oper ukraińskich i jak pisał o nim Nicieja w "Cmentarzu łyczkowskim..."
        "pisarz, publicysta, kompopozytor, załozyciel instytutu muzycznego, zwolennik
        daleko idącego porozumienia z Polakami"
        No i oczywiscie - proszę Ojca Piotra -proszę obiecany materiał o ks.
        Nehrebeckim.
        Byłbym wielce zobowiązany za podjęcie wątków
        Ze swej strony obiecuję ciąg dalszy sagirzeszowsko-desznieńskiej i coś niecoś o
        desznie i okolicach.
        POZDRAWIAM
        • Gość: Piotr ,trochę do Protodiakona P. IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 17:00
          Ojcze- imienniku Wybacz przejęzyczenie. bardzo przepraszam.
        • Gość: gość Re: trochę do Gościa ,trochę do Protodiakona P. IP: *.kopernet.org 29.05.03, 19:56
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Gosciu : brak informacji o Tarnawce - jest o niej w opracowaniu Saładiaka,
          ale
          >
          > nie o losie mieszkańców. mam więcej o Gwożdziance, ale jak wiesz to temat
          > drażliwy, więc może lepiej dać sobie z tym spokój /by dyskusja nie zamienila
          > sie w styl "mego dziadka piłą rżnęli"/Sporo o Nehrebeckim jest w 2 t.
          dziejow
          > rzeszowa - t.2/str.550 i 598/, w tym o dzialalności w towarzystwie Dnister .O
          > pochodzeniu Brak.
          > A teraz PANOWIE : MAM DWIE CIEKAWE POSTACIE na temat ktorych warto by
          > podyskutować :
          > - Stefan Jodłowskij - autor szematyzmu Apostolskiej Administracji
          > Łemkowszczyzny z 1936 roku pochodzący ze Szklar -miejscowości o 30 km od
          > Rzeszowa gm Hyżne,
          > - Anatol Wachnianin - wywodzący się z Sieniawy /okolice nadsania
          > jarosławskiego/ przewodniczący Tow. Proświta we Lwowie, kompozytor - twórca
          > kilku oper ukraińskich i jak pisał o nim Nicieja w "Cmentarzu łyczkowskim..."
          > "pisarz, publicysta, kompopozytor, załozyciel instytutu muzycznego, zwolennik
          > daleko idącego porozumienia z Polakami"
          > No i oczywiscie - proszę Ojca Piotra -proszę obiecany materiał o ks.
          > Nehrebeckim.
          > Byłbym wielce zobowiązany za podjęcie wątków
          > Ze swej strony obiecuję ciąg dalszy sagirzeszowsko-desznieńskiej i coś niecoś
          o
          >
          > desznie i okolicach.
          > POZDRAWIAM
          Co do Tarnawki to nie jest moim celem jakieś rozgrzebywanie starych ran,
          interesuje mnie tylko czy po wojnie jakas część grekokatolików zdołała uniknąć
          wysiedlenia. O Stepanie Jodłowskim i Anatolu Wachnianinie niestety niewiele
          wiem więc raczej nie pomogę. Od siebie moge natomiast dodać, że autor hymnu
          ukraińskiego Mychajło Werbyckij pochodził z Ulucza miejscowości niedaleko od
          Sanoka. W ogóle najciekawsze sa chyba twoje historie rodzinne przyznam sie
          niekiedy zaskakujące, poza tym liczę na ciekawą dyskusję ze strony Subdiakona
          Piotra. Ja niestety wszystko co wiedziałem napisałem więc pozostaje mi tylko
          czytać i ewentualnie komentować. A tak w ogóle to mamy mały jubileusz
          przekroczyliśmy 100 postów. Mam w związku z tym apel do osób odwiedzających ten
          wątek aby wypowiedziały sie co o nim myślą czy jest on dla was interesujący czy
          może wręcz przeciwnie uważacie pisanie o rzeszowskich grekokatolikach za stratę
          czasu. Pozdrawiam wszystkich piszących i czytających. Odezwijcie się.
    • Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 09.06.03, 00:15
      Dowiedziałem się wczoraj co nieco ciekawego na temat motywów przejścia
      wyznawców obrządku greckokatolickiego na obrządek łaciński po II wojnie
      światowej. Przyczyna jest prozaiczna, a zarazem tragiczna - ci którzy pozostali
      przy obrządku grekokatolickim mieli być wywiezieni na Ukrainę.
      Dlaczego teraz nie wracają do starego wyznania? Trudno powiedzieć: może brak
      księży, cerkwie w rękach łacinników, może już tradycja zanikła?
      • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.06.03, 16:22
        To prawda co piszesz. takie szykany w postaci administracyjnych wysiedleń /nie
        koniecznie na Ukrainę ale także na tzw. ziemie odzyskane, były wzorem
        stalinowskim powszechnie stosowane po wojnie, zarówno przed, w trakcie jak i po
        akcji "Wisła". Podlegali tym szykanom nie tylko Łemkowie i Bojkowie ale także
        ukraińscy mieszkańcy m.in.Jarosławia, Leżajska, Przemyśla, Sanoka,Lubaczowa. Z
        urzędowym nakazem przesiedlenia spotkałem się także w odniesieniu do moich
        dziadków,ale o tym przy innej okazji.
        Pozdrawiam
        • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.03, 19:27
          Nie wiem czy wiecie ale w trakcie akcji "Wisła" wysiedlano nie tylko Łemków czy
          Ukraińców ale także Polaków niewygodnych dla nowej władzy np. członków AK, NSZ
          czy działaczy PSL. Jeśli chodzi o motywy przejścia na obrządek łaciński to w
          pełni się zgadzam, że było to spowodowane chęcią uniknięcia przesiedlenia. Z
          drugiej strony pamiętajmy, że tak jak pisał p. Kiryk w "Historii Rzeszowa"
          większość grekokatolików w Rzeszowie i okolicy nie uczęszczała do cerkwi w
          Zalesiu tylko chodziła do pobliskich kościołów łacińskich. Kościół
          rzymskokatolicki musiał więc być dla tych ludzi bardzo dobrze znany żeby nie
          powiedzieć swojski stąd też tak duża liczba konwersji.
          • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 06:29
            cześć Gościu- fajnie,że jesteś. szerzej na twój wątek napiszę po
            południu.Pozdrawiam.
            • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 10.06.03, 23:03
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              > cześć Gościu- fajnie,że jesteś. szerzej na twój wątek napiszę po
              > południu.Pozdrawiam.
              Ja tez sie cieszę, że wątek odżył.
              Pozdrawiam.
      • Gość: Piotr w odpowiedzi Januaremu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 16:44
        Gość portalu: january napisał(a):


        > Dlaczego teraz nie wracają do starego wyznania? Trudno powiedzieć: może brak
        > księży, cerkwie w rękach łacinników, może już tradycja zanikła?

        Odpowiem Ci ,że nie iest tak jak mówisz.
        Najlepiej zrobię to na przykładach; W krakowie na ul Wiślnej do 1947 roku, w
        samym centrum działala od pocz. xix w. cerkiew grek.kat. /w zabytkowym kościele
        pw.św. Norberta.Miała bogaty ikonostas- z ikonami autorstwa m.in Matejki /a
        tak,tak/, na ścianach miała epitafia poświęcone grekokatolickim profesorom UJ.
        Parafia zakończyła swój żywot po nalocie UB w 1947 roku, Jakiś czas potem
        przejęli ja O.Saletyni. Skuli piękny murowany ikonostas i epitafia. Przez 50
        lat był to Ich kościól. Na fali ekumenizmu najpierw w l.90 tych udostępniali
        Unitom kościól na pojedyńcze msze- rozkładali oni na stpniach ołtarza piękne
        ikony itd. Z końcem lat 90 tych koścól mial być zwrocony Unitom0- itak się
        chyba stało. Chwała za to i współczesnym Saletynom i naszemu Papieżowi.Był tam
        w czasie jednej z ost. pielgrzymek - podejmowany m.in. przez zakonnika -
        birytualistę i przy krzyżu ozdobionym "ruskim rucznikom". W jarosławiu piękna
        cerkiew stała przez 40 lat od wypędzenia rdzennych Rusinów/1945/ pusta i
        zrujnowana - i oto w 1988 roku zmartwychwstała- wrócili Unici z Cudowną
        Ikoną,cerkiew żyje, piękna i barwna /mówię to z pełną satysfakcją - jako
        katolik/.O losie "karmelu" zamilknę- ale nowa, cerkiew katedralna w Przemyślu
        żywe cudo, Boski ikonostas . chlopie - a jak Oni śpiewają!Mogłbym mnożyć
        przykłady i na plus i na minus- Komańcza,Szczawne/prawośł./Ustrzyki Dln,
        Sanok/prawosł./,Lublin, Hajnówka, Krynica,Kostomłoty. Uff- wystarczy
        • Gość: january Re: w odpowiedzi Januaremu IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 21:58
          Drogi Piotrze,

          źle mnie zrozumiałeś. Chodziło mi o grekokatolików z najbliższych okolicach
          Rzeszowa i w samym Rzeszowie. Jeżeli w Zalesiu, Białej były do lat 40-tych
          spore grupy grekokatolików, to być może część z nich chciałaby wrócić do
          tradycyjnego obrządku. Podobnie: Gwożdzianka, Blizianka, Bonarówka itd. to były
          całe wsie grekokatolickie zamieszkałe przez Rusinów tzw. Zamieszańców. W tej
          chwili są to rzymscy katolicy. Tak więc ten powrót do obrządku wschodniego
          występuje tylko tam, gdzie grekokatolicy przetrwali cały czas i nie zmienili
          obrządku (wymieniłeś Kraków, Przemyśl, Jarosław oraz tereny Beskidu Niskiego).
          Natomiast w okolicach Rzeszowa obrządek wschodni zanikł jak się wydaje
          bezpowrotnie, z pewną szkodą dla bogactwa kulturowego tych okolic. Choć
          oczywiście np. wyznawców judaizmu było w Rzeszowie i okolicach znacznie więcej,
          a w tej chwili nie ma zupełnie. Tak więc biegu historii nie można już chyba
          powstrzymać.
          • Gość: gość Re: w odpowiedzi Januaremu IP: *.kopernet.org 10.06.03, 23:02
            Myślę, że należałoby pare spraw wyjaśnić. Po pierwsze od roku 1956 cerkiew
            greckokatolicka była przez władze tolerowana co oczywiście nie znaczy, że nie
            stwarzano grekokatolikom przeszkód w działalności duszpasterskiej szczególnie
            na Podkarpaciu. Po drugie w latach piędziesiątych powstało w województwie
            rzeszowskim sporo parafii prawosławnych na które władze patrzały łaskawszym
            okiem niż na grekokatolików. Dlatego tez wielu grekokatolików pragnąc zachować
            obrządek wschodni i narodowość ukraińską zostało prawosławnymi. Dochodziło
            przy tym do wielu dramatycznych sytuacji. Niedaleko Przemyśla jest miejscowość
            Kalników gdzie pomimo wysieleniań do ZSRR i akcji "Wisła" pozostała większość
            grekokatolików. Z uwagi na niemożność uczestniczenia w nabożeństwach w
            obrządku ukraińskim ludzie ci zaczęli chodzić do miejscowego kościoła
            rzymskokatolickiego. W roku 1956 utworzono w Kalnikowie parafię prawosławną.
            Jednak z możliwości powrotu do bądź co bądź obrządku wschodniego skorzystała
            tylko część byłych grekokatolików natomiast większość pozostała już przy
            obrządku łacińskim przy czym podziały te przechodziły często wewnątrz rodzin i
            prowadziły do dramatycznych konfliktów. Dzisiaj w Kalnikowie jest 400-500
            prawosławnych, którzy uważają się za Ukraińców, jest tam tez największe
            wiejskie koło ZUwP. Natomiast ci grekokatolicy, którzy pozostali przy obrządku
            łacińskim są już dzisiaj całkowicie spolonizowani. Co chcę przez ten trochę
            przydługi wywód powiedzieć. Ano to, że gdyby rzeszowscy grekokatolicy pragnęli
            pozostać przy obrządku wschodnim to mogli np. utworzyć parafie prawosławną tak
            jak się działo chocby w Kalnikowie, Sanoku, Przemyślu czy innych miejscach.
            Nie zrobili tego a więc chyba czuli się dobrze w kościele rzymskokatolickim i
            nie czuli potrzeby tego zmieniać. Pamietajmy jeszcze o jednym, w Rzeszowie,
            Białej czy Zalesiu praktycznie nie było rodzin czysto greckokatolickich.
            Prawie wszystkie rodziny były mieszane co sprawiało, że grekokatolicy obcowali
            z kościołem rzymskokatolickim od dziecka i nie był to dla nich jakiś obcy
            kościół tak jak dla powiedzmy Łemków, którzy byli grupą silnie odrębną od
            rzymokatolików i nawet na Ziemiach Zachodnich starali się zachować swój język
            i wiarę mimo sporego czasami rozproszenia. Oczywiście zgadzam się z tobą, że
            jest to pod względem kulturowym strata dla Rzeszowa ale niestety pewnych
            procesów nie da sie odwrócić. Zainteresowało mnie natomiast to co napisałeś o
            Zamieszańcach. Czy tam też podobnie jak w najbliższej okolicy Rzeszowa zostali
            jacyś grekokatolicy? A może masz jakieś informacje na temat Tarnawki.
            Interesuje mnie czy tam też zostali jacyś grekokatolicy.
            Pozdrawiam.
            • Gość: Piotr Re: w odpowiedzi Januaremu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 23:36
              Gość portalu: gość napisał(a):

              > jacyś grekokatolicy? A może masz jakieś informacje na temat Tarnawki.
              > Interesuje mnie czy tam też zostali jacyś grekokatolicy.
              Wtrącę się - sorry .Zastrzegam - nie chce budzic upiorów /w rodzaju Prawdziwych
              i jedynych sprawiedliwych Polaków typu panowie Prus czy Pająk.ale wraca temat
              tarnawki. Otóz cytuję za Siwickim i wydanym w USA "jarosławszczyzna i
              Zasania.Istoryczno-memuarnyj zbirnik"- W 1944r. w Tarnawce pw. Przeworsk
              okrutnie zabito psalmistę Mykołe Szafrana, nocą strzelano do Zachary Pichury-
              przewodniczącego komiteu cerkiewnego Rozstrzelano świadomych Ukraińców
              leśniczego Mandryka,Petra Błaszczaka, Iwana Kolcza,Petra Kucybałe,Teodozija
              Łemyka,Kłyma Chruszcza,Dmytra Hłuchego.Pozostali przy życiu Ukraińcy musieli
              opuścić w pażdzierniku 1944 r. ojcowiznę, natomiast mieszane małzeństwa,ktore
              pozostawiono we wsi zostały pózniej rozstrzelane.Autorzy sugerują że zrobiły
              to "polskie bandy". Ponoć podobne rzeczy działy się na Białej w 1945 roku "już
              po odejściu wojsk sowieckich, za miejscowej socjalistycznej władzy" jako "odwet
              za zabójstwa Polaków we wschodniej Galicji"
              Wybaczcie, ale musiałem to napisać.Chociaż jako Polakowi/z ruskimi korzeniami/
              cięzko mi jest się uporać z opisami rzeczy strasznych popełnianych w tamtych
              czasach przez wszystkie strony tamtej potwornej wojny domowej.
          • Gość: Piotr Re: w odpowiedzi Januaremu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 23:06
            Tak-oczywiście masz racje. Mówiłem tu kiedyś o próbach wskrzeszenia obrządku
            rytu wschodniego u Bernardynów-nie wypaliło.Nawet w starej szopce
            Dominikańskiej widziałem przy jakiejś okazji wystawioną ikonę
            Pankratora,rozmawiałem nawet z sympatycznym birytualistą od Nich.
            A wiesz- ciekawy byłby temat czy żyją w Rzeszowie jeszcze potomkowie tamtych
            Żydów.conajmniej kilku sporód nich mogło ocalec z wojennych i powojennych
            pogromów i nie wyjechać.
            Do tematu konwersji rzeszowskich "rusinów" wrócę po zgłoszeniu się Gościa.
            Pozdrawiam
            • Gość: gość Re: A propos Żydów IP: *.kopernet.org 10.06.03, 23:18
              A propos Żydów to w moim mieście bardzo wielu z nich przeszło na katolicyzm w
              XIX wieku w wyniku prowadzonych misji. Zamierzam właśnie sporządzić drzewo
              genealogiczne mojej rodziny i wcale bym się nie zdziwił gdybym tam znalazł
              jakichś izraelitów.
              Dobranoc.
          • Gość: Piotr O Gwożdziance i Bonarówce IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 18:24
            Gość portalu: january napisał(a):

            > tradycyjnego obrządku. Podobnie: Gwożdzianka, Blizianka, Bonarówka itd. to
            były
            >
            > całe wsie grekokatolickie zamieszkałe przez Rusinów tzw. Zamieszańców.

            ODPOWIADAM ; na podstawie grzegorz Motyka "Tak było w Bieszczadach" Oficyna
            wydawnicz Volumen w-wa 1999 : według danych IPN w Grożdziance zabito od 8 do
            166 osob - zależnie od żrodel. /szczególy str.238-245.Według Siwickiego
            cytowalem go wcześniej -"W roku 1945 nastąpila repatriacja.Do Bonarowki
            przybyli agitatorzy zapisywać ludzi na wyjazd na Ukraine. Obiecywali raj na
            ziemi. Ludzie nie mieli wyjscia. Polak-wróg i moskal też wróg ale lepiej między
            swemi. zapisali sie. Gwożdzianka przyłaczyla sie do Bonarówki,nastąpil czas
            wyjazdu, kwiecień 1945.Ludzie żegnali się. Lecz była to ostatnia noc
            Gwozdzianki.W nocy polscy "rycerze" otoczyli wieś, Wdzierali się do chaty
            każdego, kto był zapisany na wyjazd. {...}".."Szczęśliwcy zdołali uciec i dali
            znać do Bonarówki odległej o 30km gdyż bliżej ukraińskiej wioski nie było"
            Nazajutrz dowódca jednostki sovieckiej stacjonującej w Bonarówce zaalarmowany
            wysłal 20 wozów z końmi i żołnierzami do gwożdzianki - naliczono 166 ciał.
            wykopano wspólną mogiłę i posłano do najbliższej wioski po polskiego księdza
            aby pochować tych nieszczęśliwców. Kompania wróciła do Bonarowki bez ludzi i
            mienia.Drogi January - zrozum,że tu na naszych terenach działy się straszne
            sceny. zadziałal mechanizm "odpowiedzialności zbiorowej" za grzechy rodaków -
            Ukraińców z upa - popełnione na Zasaniu,Bieszczadach, Wolyniu. Ponadto była to
            typowa sytuacja ziemi niczyjej /ofiarami tego mechanizmu byli mieszkańcy M.in.
            Pawłokomy, Zawadki Morochowskiej itd.Był jeszcze elemnt prowokacji NKWD i UB -
            granie na antagonizmach - divide et impera . W Desznie po tzw wyzwoleniu tez
            grasowały "kupy swawolne"- polskie,słowackie,ukraińskie, marudzerzy wszelkiej
            maści- grabili i Polaków i Łemków.Slad tych wydarzeń został w psychice tych co
            przeżyli na długo.
            POPATRZ NA NASZĄ DYSKUSJĘ - CZY NAPRAWDĘ TYLKO JA JESTEM "OSTATNIM MOHIKANINEM"
            [ więcej pokory Pietruś, więcej pokory - sorry, do do siebie/,przecież jest
            masa ludzi znających historię, mających takich przodków, umiejących posługiwać
            sie PC em i internetem,jako tako wysławiających się, mających zyjących
            dziadków, rodziców z takimi korzeniami, ale MILCZĄ.Milczą ludzie-
            potomkowie "tamtych" z Przemyśla, sanoka, Jarosławia - chociaż wiem
            że "surfują" po sieci i forach.
            Boję się, że łazimy po temacie który nikomu-poza nami nie jest potrzebny.
            Ale zostaję przy nim.
            • Gość: january Re: O Gwożdziance i Bonarówce IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 22:38
              Muszę przyznać, że nic na temat powojennych wydarzeń w Gwoździance i Bonarówce
              nie wiedziałem. Nie wiedziałem, że działy się tam tak straszne rzeczy. Nikt o
              tym nie pisał, nie wybudowano żadnego pomnika, milczą o tym przewodniki i
              strony internetowe samorządów lokalnych. Dziwię się, że nic jeszcze nie
              zrobiono dla wyjaśnienia tej sprawy i uczczenia ofiar tych zajść. Tą sprawą
              powinien zająć się Instytut Pamięci Narodowej. Myślę, że w ogóle nie ma kto
              upomnieć się o pamięć ofiar po stronie ukraińskiej w Bieszczadach, na Pogórzu.
              Są to ciągle białe (a raczej czarne) karty najnowszej historii, które
              koniecznie trzeba wyjaśnić. Ale upomnieć się mogą chyba tylko potomkowie ofiar
              zabójstw i wysiedleń. Dlaczego Trybunał Haski sądzi sprawców czystek etnicznych
              w Jugosławii, a podobne czystki na pograniczu polsko-ukraińskim sprzed 60 lat
              nie są do tej pory wyjaśnione i opisane?
              Bez wyjaśnienia tych wydarzeń i wskazania winnych nie dojdzie do pojednania
              polsko-ukraińskiego. Zresztą w wymiarze lokalnym nienawiść i zbrodnia
              nieprzebaczona i nieodpokutowana powoduje podziały i konflikty w następnych
              pokoleniach. Słyszałem, że w Gwożdziance lokalna społeczność jest ogromnie
              skłócona i skonfliktowana. Jest to prawdopodobnie konflikt pomiędzy potomkami
              Rusinów, a ludnością napływową.
              Być może istnieje jakieś stowarzyszenie Ukraińców w Polsce, które dąży do
              wyjaśnienia tych spraw?
              Nie wiem jednak dlaczego potomkowie mieliby odczuwać dzisiaj strach. Chyba w
              tej chwili nic im nie grozi. Choć być może lęk przed odrzuceniem przez
              sąsiadów, napiętnowaniem, zaszufladkowaniem jako "Ruscy"? Nasze społeczeństwo
              wciąż jest bardzo nietolerancyjne, a jak wiadomo z sondaży Ukraińcy nie cieszą
              się dobrą opinią (oczywiście całkowicie niesłusznie).
              Wydaje mi się, że źle mnie rozumiesz. Ja o nic nie obwiniam dawnych
              grekokatolików, staram się tylko zrozumieć motywy ich działania. W twoich
              wypowiedziach wyczuwam jakbyś czuł się atakowany przeze mnie.
              Pozdrawiam.
              • Gość: Elekon Re: O Gwożdziance i Bonarówce IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 00:34
                Gość portalu: january napisał(a):


                > Dlaczego Trybunał Haski sądzi sprawców czystek etnicznych
                > w Jugosławii, a podobne czystki na pograniczu polsko-ukraińskim sprzed 60 lat
                > nie są do tej pory wyjaśnione i opisane?
                > (...)
                > Bez wyjaśnienia tych wydarzeń i wskazania winnych nie dojdzie do pojednania
                > polsko-ukraińskiego.
                > (...)
                > Nasze społeczeństwo
                > wciąż jest bardzo nietolerancyjne, a jak wiadomo z sondaży Ukraińcy nie
                > cieszą się dobrą opinią (oczywiście całkowicie niesłusznie).

                www.rzeszow.um.gov.pl/echo/index.php?id=32

                (numer z czerwca 2003)

                W wydaniu papierowym jest jeszcze archiwalne zdjęcie - szkoda ze nie
                zamieszczone w wydaniu internetowym, bo może podziałałoby na wyobraźnie,
                czwórki polskich dzieci (w wieku ok. 1,5 - 7 lat) przybitych do parkowego
                drzewa przez rzezaków z UPA i podpis: "n/z: jedno z okrutnych świadectw
                ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Nieznany fotograf ze wsi Łozowa uwiecznił na
                zdjęciu z grudnia 1943 roku czwórkę polskich dzieci powieszonych
                przez "rycerzy" z UPA na parkowym drzewie. Takie tzw. "wianuszki" nie były w
                tamtych czasach żadnym wyjątkiem..."

                Komentarz do tego co piszecie niech będzie następujący: Nikt nie kwestionuje
                np. sporadycznych powojennych ofiar niemieckich polskiej zemsty. Tyle że Niemcy
                nie twierdzą przynajmniej, że to oni byli ofiarami polskiej agresji w czasie II
                wojny światowej. Wy, Panowie Ukraińcy, chyba pomieszaliście ofiarę z mordercą.
                Ja wiem, ze trudno przynać się do rzezi na Polakach i wygodniej odwracac kota
                ogonem, ale na litość boską, trochę ludzkich uczuć i zwykłej przyzwoitości, bo
                z lektury wątku wynika że to biedni Ukraińcy byli katowani przez morderców
                Polaków. Obawiam sie że postulat ukarania winnych rzezi (na szczęście dla
                ukraińskich nacjonalistów) jest nierealny, bo dziś jak wyłuskać kto z nożami i
                siekierami ruszał na Polaków 60 lat temu niczym Jakub Szela na panów? Zapewne
                wiele ukraińskich rodzin miałoby wówczas w swoim gronie kandydata do oskarżenia
                w Hadze o zbrodnie przeciw ludzkości. Nie piszę tego powodowany zemstą. Taka
                jest niestety smutna prawda, do której wielu z Was jeszcze nie dorosło. Więcej
                pokory, całej prawdy, a nie półprawd czy wręcz kłamstw, a przyjdzie czas i na
                zrozumienie potrzeby przeprosin najpierw z Waszej a potem z nasze strony, i na
                chyba oczekiwane przez nas wszystkich pojednanie polsko-ukraińskie.

                PS W lipcu w Polsce będą uroczyste obchody 60-tej rocznicy rzezi dokonywanych
                na Polakach przez bandy spod znaku UPA i OUN. Z tego co wiem, ukraińskie władze
                nie wykazały gotowości wykorzystania ich do historycznego pojednania.

                Pozdrawiam.

                • Gość: Piotr Re: O Gwożdziance i Bonarówce IP: 217.96.24.* 12.06.03, 09:04
                  Nie chodziło mi o jątrzenia naprawdę. Tylko o prawdę historyczną okoic rzeszowa
                  Nie kwestinuję tragedii Polaków - tak było. Pięknie pisał ospotkaniu
                  nacjonalizmów Gość w swojej replice "przy dareczku"

                  Może trochę "przeholowałem" w tym dążeniu do opisu tej prawdy. Przepraszam -
                  postaram się wrócić bo bardziej łagodnego tematu z cyklu "opowieści mojej babci
                  grekokatoliczki.Dobrze,że wróciłeś Elkoń - napewno w tej dyskusji każdy z nas
                  zachowane sposkojnie swoje zdanie
                • Gość: january Re: O Gwożdziance i Bonarówce IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 12.06.03, 19:45
                  Drogi Elekonie,

                  tekst pana Zielińskiego, który polecasz jest wyjątkowo kiepski, a jego poetyka
                  jednoznacznie kojarzy się z literaturą tendencyjną do garnic możliwości. Nie
                  znam dokładnie historii mordów na Wołyniu, ale wydaje mi się, że wiązanie ich z
                  walkami w Bieszczadach i na Pogórzu to gruba przesada. Każde morderstwo z
                  przesłanek etnicznych jest zbrodnią, którą należy osądzić i potępić,
                  niezależnie od tego kto jest ofiarą: Polak, Żyd czy Ukrainiec. Jestem jak
                  najbardziej za osądzeniem zbrodni UPA na Podkarpaciu, zresztą sądzę, że takie
                  śledztwa są prowadzone przez IPN. Czystki etniczne prowadzone przez UPA na
                  ludności polskiej są szeroko opisane i w miarę powszechnie znane. Natomiast
                  czystki dokonywane przez Polaków (być może z inspiracji NKWD lub naszych
                  rodzimych komunistów) na ludności ruskiej (która nie zawsze uważała się za
                  Ukraińców) są według mojej wiedzy zupełnie pomijane. Weźmy chociażby przewodnik
                  Anny Lawery i Artura Baty "W Strzyżowie i na Pogórzu", którego autorzy ani
                  słowem nie wspominają o pacyfikacji Gwoździanki i Bonarówki.
                  Chodząc po Bieszczadach i Pogórzu ze zgrozą oglądałem zawsze ruiny wysadzonych,
                  lub spalonych cerkwi i cmentarzy. To były ziemie już w przewadze ruskie. Polacy
                  wkroczyli na nie jako swego rodzaju agresorzy, by (zapewne z inspiracji
                  sowieckiej) nieodwacalnie zniszczyć ich ludność i kilkusetletnią kulturę.
                  Sądzę, że ciągle zbyt mało, mówi się o historii Bieszczadów i Beskidu Niskiego
                  i ich dawnych mieszkańcach. Nie wystarczy ustawienie kilku tablic i mizerne
                  wzmianki o wysiedleniach i podpaleniach. Te ziemie dopominają się upamiętnienia
                  dawnych mieszkańców, podjęcia choćby próby naprawienia krzywd zarówno polskich,
                  jak i ukraińskich. Z Bieszczadów zrobiono swego rodzaju ziemię bez historii,
                  dla przeciętnego turysty liczy się tylko to, że jest tu dziko i pusto.
                  Przecież, gdyby upamiętniono dawnych mieszkańców tych ziem, byłaby to dla
                  młodzieży wspaniała szkoła zrozumienia inności, odmiennej kultury. Tych miejsc
                  upamiętniających przeszłość jest za mało. Przeciętny turysta, a być może nawet
                  mieszkaniec Bieszczadów prawdopodobnie nawet nie wie, kto tu mieszkał, żył
                  przed 70 laty.
                  Aby rozwiać twoje wątpliwości, informuję cię, że nie jestem Ukraińcem, a
                  przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Nie czuję się jednak wcale urażony, bo
                  uważam, że Ukraińcy jak każdy naród zasługują na szacunek i zainteresowanie.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: gość Re: O Gwożdziance i Bonarówce IP: *.kopernet.org 12.06.03, 21:18
                    Zacytuję wam co na temat konfliktu polsko-ukraińskiego pisze historyk IPN
                    Grzegorz Motyka autor książki "Tak było w Bieszczadach". Pisze on
                    min. "Konflikt polsko-ukraiński w latach 1943-1948 na ziemiach dzisiejszej
                    Polski dzielił się wyraźnie na dwie fazy. Pierwsza z nich trwała od początku
                    roku 1943 do 1945 i była powiązana z próba usunięcia przez OUN-UPA polskiej
                    ludności z Kresów, zas druga, w latach 1945-1948, upłynęła w cieniu
                    prowadzonych przez komunistów przymusowych wysiedleń ludności ukraińskiej,
                    najpierw do ZSRS, a następnie na Ziemie Odzyskane. Nic nie potwierdza tezy
                    ukraińskich historyków, iż mordy na polskiej ludności na Wołyniu były
                    odpowiedzią na wcześniejsze likwidacje Ukraińców na Lubelszczyźnie. Do starć
                    polsko-ukraińskich w tym rejonie dochodziło wprawdzie jeszcze przed
                    rozpoczęciem akcji banderowców, ale było to związane z wysiedleniami ludności
                    przeprowadzanymi przez Niemców w ramach tzw. Generalplan Ost i - co równie
                    ważne - miało to miejsce zbyt późno (początek 1943) aby wpłynąć na sytuację na
                    Kresach. w dodatku, dopiero pojawienie się na opisywanych terenach uchodźców z
                    Wołynia i Galicji Wschodniej sprowokowało polskie podziemie, głównie na
                    Lubelszczyźnie, do większych akcji antyukraińskich, w tym do próby wyparcia
                    Ukraińców za Bug. Są podstawy by przypuszczać, ze reakcja ukraińska na "polską
                    ofensywę partyzancką" z marca 1944 r. i tak miałaby miejsce w ramach
                    realizowanego przez OUN-UPA olanu "depolonizacji". Wskazują na to np.
                    wydarzenia w Bieszczadach, gdzie nie było antyukraińskich wystąpień, a mimo to
                    UPA zabiła tam w 1944 r. 200-250 Polaków. Okrutny przebieg antypolskich akcji
                    OUN-UPA być może był specjalnie zamierzony w celu przerażenia Polaków oraz
                    zmuszenia wszystkich Ukraińców do walki do upadłego z obawy przed polską
                    zemstą. Kwestia ta wymaga dalszych badań. Warto wszakże zauważyć, iż takie
                    postepowanie byłoby zgodne z wyznawaną przez OUN zasada "permamentnej
                    rewolucji". Siła polskiego podziemia sprawiła, że na Lubelszczyźnie i
                    Rzeszowszczyźnie, inaczej niż na Kresach, liczne straty poniosła też ukraińska
                    ludność cywilna. Jednak wbrew temu, co podaja badacze ukraińscy, wydaje się,
                    iz straty Polaków i Ukraińców na tych terenach w latach 1943-1944 były ze soba
                    porównywalne, wynosząc po ok. 4-5 tys. zabitych. Sytuacja ta zmieniała się w
                    nastepnych miesiącach. W lutym/kwietniu 1945 r., aby przymusić Ukraińców do
                    wyjazdu, dopuszczono się, przede wszystkim na Rzeszowszczyźnie, szeregu
                    pojedynczych i zbiorowych mordów pod hasłem odwetu za wypadki na Kresach.
                    Zginęło w nich zapewne ok. 3-3,5 tys. Ukraińców. Dokonały tego, prawdopodobnie
                    niezależnie od siebie, różne lokalne samoobrony powiązane z partyzantka
                    poakowską, oddziały BCh i NZW-NSZ, stacjonujący w Lubaczowie "rządowy" 2
                    Samodzielny Batalion Wojsk Wewnętrznych oraz milicja". O akcji "Wisła" pisze
                    Motyka w następujący sposób "Rzeczywistym celem akcji "Wisła" była nie tyle
                    likwidacja ukraińskiego podziemia, co, "rozwiązanie ostateczne problemu
                    ukraińskiego" w Polsce. Tylko to tłumaczy fakt wysiedlenia z Beskidu Niskiego,
                    a nawet z Sądeckiego Łemków, którzy przecież do UPA odnosili się z niechęcią.
                    w wyniku tego została w dużej mierze zniszczona unikalna kultura łemkowska.
                    Przesiedlenia nawet tych, którzy nie popierali partyzantki ukraińskiej,
                    zniechęciły do Polski wszystkich dotkniętych nimi Ukraińców i Łemków.
                    Zwolennicy akcji "Wisła" nie zauważają, że rozwiązanie problemu ukraińskiego
                    przy zastosowaniu zasady zbiorowej odpowiedzialności było w gruncie rzeczy na
                    rękę... OUN-UPA. Dzięki temu Ukraińcy szybko zapomnieli o złych stronach tej
                    organizacji, a pamietają jedynie, iz broniła ich przed wypędzeniem z własnych
                    domów. Przekonanie to jesczcze umocniło przez lata postepowanie władz
                    komunistycznych. Nie pozwalały one na badanie rzeczywistych zbrodni UPA na
                    Kresach, zachęcając jednocześnie do dopisywania jej czynów nie popełnionych na
                    ziemiach dzisiejszej Polski. w licznych publikacjach starano sie pokazywac
                    akcję "Wisła" jako zwycięskie zakończenie rozpoczętych przez Ukraińców walk na
                    Kresach i sprawiedliwy odwet za doznane tam przez Polaków krzywdy. W efekcie
                    Polacy wierzyli we wszystkie zarzuty wysuwane pod adresem Ukraińców. Ukraińcy
                    natomiast, szybko odkrywając kłamstwa propagandy, łatwo uznawali za wymysły
                    np. opisy mordów na Wołyniu. Jak to wpływało na wzajemne dyskusje, nietrudno
                    się domyślić" Tyle historyk. Przepraszam, że sam sie nie wypowiedziałem ale
                    pan Motyka dokładnie wyraził to co czuję i to co myslę na temat stosunków
                    polsko-ukraińskich w czasie wojny. Ze swej strony chciałbym tylko dodać, że
                    historycy polscy szacują liczbe zamordowanych Polaków na Wołyniu na około 50-
                    60 tysięcy, w Galicji Wschodniej około 20-30 tysięcy a na ziemiach dzisiejszej
                    Polski 7-8 tysięcy. Jeśli chodzi o Ukraińców to szacunki mówią o około 10 tys
                    na Kresach i 10-12 tysiącach na obecnych ziemiach polskich. Straty polskie
                    były więc dużo wyższe. Ale nie o licytacje tu chodzi. Każde morderstwo nawet
                    jednego człowieka jest zbrodnią i należy o niej mówić głośno a nie udawać, że
                    jej nie było. Tak się składa, że w okolicach Rzeszowa zginęło znacznie więcej
                    Ukraińców a tytuł naszego wątku brzmi przecież "Grekokatolicy w Rzeszowie"
                    więc nie dziw sie Elekonie, ze mówimy tu o zbrodniach na Ukraińców co przecież
                    nie oznacza, że ktoś kwestionuje np. mordy na Polakach na Wołyniu. Na razie
                    tyle. Pozdrawiam.
                    • Gość: Piotr Prezenty dla Gościa i Januarego IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 17:34
                      Panowie mam dla Was prezenty na wkład w doychczasową dyskusję - takie cymelia
                      www.lemko.org/polish/sprz/index html
                      www.ipn.gov.pl/biuletyn/8/biuletyn 8-9 htm
                      Uprzejmie prosze o refleksje z lektury.w tym pierwszym przypadku aktywowane są
                      tylko wybrane pozycje ze spisu treści /specjalnie dla Ciebie Gościu/. W
                      tym "second once" - taka perełka Pana Motyki. przyjemnej lektury /specjalny
                      podarunek dla Januarego/. radzę od razu na HD
                      Pozdrawiam serdecznie
                    • Gość: Elekon Re: O Gwożdziance i Bonarówce IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 17:25
                      Gość portalu: gość napisał(a):

                      > Zacytuję wam co na temat konfliktu polsko-ukraińskiego pisze historyk IPN
                      > Grzegorz Motyka autor książki "Tak było w Bieszczadach". Pisze on
                      > min. "Konflikt polsko-ukraiński w latach 1943-1948 na ziemiach dzisiejszej
                      > Polski dzielił się wyraźnie na dwie fazy. Pierwsza z nich trwała od początku
                      > roku 1943 do 1945 i była powiązana z próba usunięcia przez OUN-UPA polskiej
                      > ludności z Kresów, zas druga, w latach 1945-1948, upłynęła w cieniu
                      > prowadzonych przez komunistów przymusowych wysiedleń ludności ukraińskiej,
                      > najpierw do ZSRS, a następnie na Ziemie Odzyskane. Nic nie potwierdza tezy
                      > ukraińskich historyków, iż mordy na polskiej ludności na Wołyniu były
                      > odpowiedzią na wcześniejsze likwidacje Ukraińców na Lubelszczyźnie. Do starć
                      > polsko-ukraińskich w tym rejonie dochodziło wprawdzie jeszcze przed
                      > rozpoczęciem akcji banderowców, ale było to związane z wysiedleniami ludności
                      > przeprowadzanymi przez Niemców w ramach tzw. Generalplan Ost i - co równie
                      > ważne - miało to miejsce zbyt późno (początek 1943) aby wpłynąć na sytuację
                      na
                      > Kresach. w dodatku, dopiero pojawienie się na opisywanych terenach uchodźców
                      z
                      > Wołynia i Galicji Wschodniej sprowokowało polskie podziemie, głównie na
                      > Lubelszczyźnie, do większych akcji antyukraińskich, w tym do próby wyparcia
                      > Ukraińców za Bug. Są podstawy by przypuszczać, ze reakcja ukraińska
                      na "polską
                      > ofensywę partyzancką" z marca 1944 r. i tak miałaby miejsce w ramach
                      > realizowanego przez OUN-UPA olanu "depolonizacji". Wskazują na to np.
                      > wydarzenia w Bieszczadach, gdzie nie było antyukraińskich wystąpień, a mimo
                      to
                      > UPA zabiła tam w 1944 r. 200-250 Polaków. Okrutny przebieg antypolskich akcji
                      > OUN-UPA być może był specjalnie zamierzony w celu przerażenia Polaków oraz
                      > zmuszenia wszystkich Ukraińców do walki do upadłego z obawy przed polską
                      > zemstą. Kwestia ta wymaga dalszych badań. Warto wszakże zauważyć, iż takie
                      > postepowanie byłoby zgodne z wyznawaną przez OUN zasada "permamentnej
                      > rewolucji". Siła polskiego podziemia sprawiła, że na Lubelszczyźnie i
                      > Rzeszowszczyźnie, inaczej niż na Kresach, liczne straty poniosła też
                      ukraińska
                      > ludność cywilna. Jednak wbrew temu, co podaja badacze ukraińscy, wydaje się,
                      > iz straty Polaków i Ukraińców na tych terenach w latach 1943-1944 były ze
                      soba
                      > porównywalne, wynosząc po ok. 4-5 tys. zabitych. Sytuacja ta zmieniała się w
                      > nastepnych miesiącach. W lutym/kwietniu 1945 r., aby przymusić Ukraińców do
                      > wyjazdu, dopuszczono się, przede wszystkim na Rzeszowszczyźnie, szeregu
                      > pojedynczych i zbiorowych mordów pod hasłem odwetu za wypadki na Kresach.
                      > Zginęło w nich zapewne ok. 3-3,5 tys. Ukraińców. Dokonały tego,
                      prawdopodobnie
                      > niezależnie od siebie, różne lokalne samoobrony powiązane z partyzantka
                      > poakowską, oddziały BCh i NZW-NSZ, stacjonujący w Lubaczowie "rządowy" 2
                      > Samodzielny Batalion Wojsk Wewnętrznych oraz milicja". O akcji "Wisła" pisze
                      > Motyka w następujący sposób "Rzeczywistym celem akcji "Wisła" była nie tyle
                      > likwidacja ukraińskiego podziemia, co, "rozwiązanie ostateczne problemu
                      > ukraińskiego" w Polsce. Tylko to tłumaczy fakt wysiedlenia z Beskidu
                      Niskiego,
                      > a nawet z Sądeckiego Łemków, którzy przecież do UPA odnosili się z niechęcią.
                      > w wyniku tego została w dużej mierze zniszczona unikalna kultura łemkowska.
                      > Przesiedlenia nawet tych, którzy nie popierali partyzantki ukraińskiej,
                      > zniechęciły do Polski wszystkich dotkniętych nimi Ukraińców i Łemków.
                      > Zwolennicy akcji "Wisła" nie zauważają, że rozwiązanie problemu ukraińskiego
                      > przy zastosowaniu zasady zbiorowej odpowiedzialności było w gruncie rzeczy na
                      > rękę... OUN-UPA. Dzięki temu Ukraińcy szybko zapomnieli o złych stronach tej
                      > organizacji, a pamietają jedynie, iz broniła ich przed wypędzeniem z własnych
                      > domów. Przekonanie to jesczcze umocniło przez lata postepowanie władz
                      > komunistycznych. Nie pozwalały one na badanie rzeczywistych zbrodni UPA na
                      > Kresach, zachęcając jednocześnie do dopisywania jej czynów nie popełnionych
                      na
                      > ziemiach dzisiejszej Polski. w licznych publikacjach starano sie pokazywac
                      > akcję "Wisła" jako zwycięskie zakończenie rozpoczętych przez Ukraińców walk
                      na
                      > Kresach i sprawiedliwy odwet za doznane tam przez Polaków krzywdy. W efekcie
                      > Polacy wierzyli we wszystkie zarzuty wysuwane pod adresem Ukraińców. Ukraińcy
                      > natomiast, szybko odkrywając kłamstwa propagandy, łatwo uznawali za wymysły
                      > np. opisy mordów na Wołyniu. Jak to wpływało na wzajemne dyskusje, nietrudno
                      > się domyślić" Tyle historyk. Przepraszam, że sam sie nie wypowiedziałem ale
                      > pan Motyka dokładnie wyraził to co czuję i to co myslę na temat stosunków
                      > polsko-ukraińskich w czasie wojny. Ze swej strony chciałbym tylko dodać, że
                      > historycy polscy szacują liczbe zamordowanych Polaków na Wołyniu na około 50-
                      > 60 tysięcy, w Galicji Wschodniej około 20-30 tysięcy a na ziemiach
                      dzisiejszej
                      > Polski 7-8 tysięcy. Jeśli chodzi o Ukraińców to szacunki mówią o około 10 tys
                      > na Kresach i 10-12 tysiącach na obecnych ziemiach polskich. Straty polskie
                      > były więc dużo wyższe. Ale nie o licytacje tu chodzi. Każde morderstwo nawet
                      > jednego człowieka jest zbrodnią i należy o niej mówić głośno a nie udawać, że
                      > jej nie było. Tak się składa, że w okolicach Rzeszowa zginęło znacznie więcej
                      > Ukraińców a tytuł naszego wątku brzmi przecież "Grekokatolicy w Rzeszowie"
                      > więc nie dziw sie Elekonie, ze mówimy tu o zbrodniach na Ukraińców co
                      przecież
                      > nie oznacza, że ktoś kwestionuje np. mordy na Polakach na Wołyniu. Na razie
                      > tyle. Pozdrawiam.


                      Mam pytanie do Ciebie Gościu: czy nie wiesz czasem czy przodkowie cytowanego tu
                      Grzegorza Motyki nie pochodzą z Rzeszowa, a konretnie z Pobitnego?
                  • Gość: Piotr Dla Januaredo IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 17:21
                    Gość portalu: january napisał(a):

                    , zresztą sądzę, że takie
                    > śledztwa są prowadzone przez IPN. Czystki etniczne prowadzone przez UPA na
                    > ludności polskiej są szeroko opisane i w miarę powszechnie znane. Natomiast
                    > czystki dokonywane przez Polaków (być może z inspiracji NKWD lub naszych
                    > rodzimych komunistów) na ludności ruskiej (która nie zawsze uważała się za
                    > Ukraińców) są według mojej wiedzy zupełnie pomijane. Weźmy chociażby
                    przewodnik
                    >
                    > Anny Lawery i Artura Baty "W Strzyżowie i na Pogórzu", którego autorzy ani
                    > słowem nie wspominają o pacyfikacji Gwoździanki i Bonarówki.
                    > Chodząc po Bieszczadach i Pogórzu ze zgrozą oglądałem zawsze ruiny
                    wysadzonych,
                    >
                    > lub spalonych cerkwi i cmentarzy. To były ziemie już w przewadze ruskie.
                    Polacy
                    >
                    > wkroczyli na nie jako swego rodzaju agresorzy, by (zapewne z inspiracji
                    > sowieckiej) nieodwacalnie zniszczyć ich ludność i kilkusetletnią kulturę.
                    > Sądzę, że ciągle zbyt mało, mówi się o historii Bieszczadów i Beskidu
                    Niskiego
                    > i ich dawnych mieszkańcach. Nie wystarczy ustawienie kilku tablic i mizerne
                    > wzmianki o wysiedleniach i podpaleniach. Te ziemie dopominają się
                    upamiętnienia
                    >
                    > dawnych mieszkańców, podjęcia choćby próby naprawienia krzywd zarówno
                    polskich,
                    >
                    > jak i ukraińskich. Z Bieszczadów zrobiono swego rodzaju ziemię bez historii,
                    > dla przeciętnego turysty liczy się tylko to, że jest tu dziko i pusto.
                    > Przecież, gdyby upamiętniono dawnych mieszkańców tych ziem, byłaby to dla
                    > młodzieży wspaniała szkoła zrozumienia inności, odmiennej kultury. Tych
                    miejsc
                    > upamiętniających przeszłość jest za mało. Przeciętny turysta, a być może
                    nawet
                    > mieszkaniec Bieszczadów prawdopodobnie nawet nie wie, kto tu mieszkał, żył
                    > przed 70 laty.
                    ODPOWIADAM - PODPOWIADAM : Bieszczady na szczęcie mają już w miarę rzetelną
                    dokumentację w postaci "Bieszczady Słownik Histotyczno-krajobrazowy częśc 1 -
                    gmina Lutowniska i cz.2 Gmina Lutowiska" Wydał to piękne ,na razie dwutomowe
                    dzieło Zespól po kierownictwem Pana Stanisława Krycińskiego w latach 1995 -
                    1996.Towarzystwo Karpackie Wydawnictwo w/w Pana. Rzecz piękna,z opisem wsi,
                    mnóstwo o Bojkach, wyciągi ze schematyzmów i kataster. Polecam - narazie brak
                    ciągu dalszego.sprawa warta rozpropagowania.
                    Są już też niezle opracowania odnośnie pogórza przemyskiego. Dziwi więc biała
                    plama wokół zamieszańców /był on nich spory material w "Gościncu" w l.80 - jak
                    znajdę to pocytuję.
                    Odnośnie okolic Niebylca /Gwożdzianka i Blizianka" -ciekawie na ten temat pisze
                    ksiądz Pietowski - cytowany przez Pana Motykę /również w "Panach i rezunach"
                    jego autorstwa.Polecam str. 243 "Tak było w Bieszczadach" -tytuł troche mylący
                    bo ksiązka obejmuje o wiele większy obszar.
                    Ps January - przepraszam za trochę nerwowy styl wcześniejszych listów. Nie
                    mam "żalu do nikogo",a tym bardziej do Ciebie.trochę dziwi mnie tylko"ewolucja"
                    postawy Elkona
                    Pozdrawiam
                    • Gość: january Re: Dla Januaredo IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 14.06.03, 23:33
                      Piotrze,

                      chodziło mi nie tylko o publikacje książkowe czy artykuły, ale upamiętnienie
                      dawnych mieszkańców bezpośrednio w terenie, a także, co moim zdaniem jeszcze
                      ważniejsze, w umysłach obecnych mieszkańców. Np. w okolicach dawniej
                      zamieszkanych przez Rusinów dzieci powinny uczyć się w szkole historii swoich
                      miejscowości, każdy powiniem wiedzieć, jak tutaj żyło się przed kilkudziesięciu
                      laty. Musisz przyznać, że wymienione przez ciebie publikacje są trudno dostępne
                      i interesują się nimi głównie hobbyści. Oczywiście mam "Gminę Lutowiska"
                      (Cisnej niestety nie posiadam). Mam także grubą pozycję - bodajże "Łemkowie"
                      i "losy cerkwi w Polsce po 1945 r.". To są pozycje znane historykom lub
                      krajoznawcom. Szerszy ogół społeczeństwa polskiego, nawet na Podkarpaciu, nic o
                      tym nie wie.
                      Co ciekawe, wyczytałem gdzieś, że ludność ruska na Pogórzu, dzieliła się na
                      dwie grupy - wzmiankowanych już Zamieszańców oraz Dolinian.
                      Czy wiesz coś o tej drugiej grupie? Gdzie zamieszkiwali? Jakie były ich losy?
                      Czy byli bliżsi Łemkom i Bojkom, czy raczej niżowym Ukraińcom?
                      Przesyłam pozdrowienia.
                      • Gość: Piotr Re: Dla Januarego i każdego IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.06.03, 08:13
                        Gość portalu: january napisał(a):

                        > Piotrze,
                        >
                        > chodziło mi nie tylko o publikacje książkowe czy artykuły, ale upamiętnienie
                        > dawnych mieszkańców bezpośrednio w terenie, a także, co moim zdaniem jeszcze
                        > ważniejsze, w umysłach obecnych mieszkańców. Np. w okolicach dawniej
                        > zamieszkanych przez Rusinów dzieci powinny uczyć się w szkole historii swoich
                        > miejscowości, każdy powiniem wiedzieć, jak tutaj żyło się przed
                        kilkudziesięciu
                        >
                        > laty. Musisz przyznać, że wymienione przez ciebie publikacje są trudno
                        dostępne
                        >
                        > i interesują się nimi głównie hobbyści. Oczywiście mam "Gminę Lutowiska"
                        > (Cisnej niestety nie posiadam). Mam także grubą pozycję - bodajże "Łemkowie"
                        > i "losy cerkwi w Polsce po 1945 r.". To są pozycje znane historykom lub
                        > krajoznawcom. Szerszy ogół społeczeństwa polskiego, nawet na Podkarpaciu, nic
                        o
                        >
                        > tym nie wie.
                        > Co ciekawe, wyczytałem gdzieś, że ludność ruska na Pogórzu, dzieliła się na
                        > dwie grupy - wzmiankowanych już Zamieszańców oraz Dolinian.
                        > Czy wiesz coś o tej drugiej grupie? Gdzie zamieszkiwali? Jakie były ich losy?
                        > Czy byli bliżsi Łemkom i Bojkom, czy raczej niżowym Ukraińcom?
                        > Przesyłam pozdrowienia.

                        GENERALNIE SIĘ ZGADZAM - chociaż... Oglądałem lemkowskie zespoły w ustrz. dln
                        na country - music, w skansenie sanockim na piknikach muz.,są rózne
                        watry,kermesze łemkowskie, są ładnie oznakowane tablicami szlaki cerkiewne w
                        podkarpackim i małopolskim, jest magazyn ukrainski "Zustriczy" w TV /czy jest
                        jeszcze to nie wiem,była /jest?/akcja cmentarna Krycińskiego w Beskidzie i
                        Bieszczadach, widzę że jarosławianie z dumą piszą o swojej cerwki jako zabytku
                        i "miejscu pielgrzymek grekokatolików", w Beskidzie działa grupa skrzyknieta
                        przez Księdza Prawosławnego - ostatnio wraz z Panem Walterem Maksymowiczem
                        odnowili cmentarz przycerkiewny w Chyrowej. W Dziejach Rzeszowa po latach
                        przemilczeń bardzo ładnie upamietniono unitów rzeszowskich.Nawet na
                        zapomnienej /bliskiej mi/ Wołtuszowej uporzadkowano cerkwisko, przybito tablicę
                        pamiątkową nawet z nawiskami ruskich mieszkańców i mapą - rozmieszczeniem
                        domów /nieistniejących/. Wiesz Kolego - przy moim wrodzonym pesymiżmie - nie
                        jest tak żle. Chodzi bardziej o edukację- to prawda. Internet też daje dużo,
                        więc chyba jest sens tych pogaduszek.
                        Do kwestii drugiej - najkrocej -ŁEMKOWIE- od Beskidu /z wyspą Szlachtowej/po
                        Bieszczady /pd-zach- po wyski dział/- PAMIĘTAJ TAKŻE O SŁOWACKIM
                        SZARYSZU,Bojkowie- Bieszczady/nasze i obesnie Ukrainskie/ i ich pogórze/chociaż
                        chaty w ich stylu znajdowano na czystej Łemkowszczyżnie - ale to inny
                        temat/,Pogórzanie - to Polacy,na cudnej wyspie czarnorzeckej - Zamieszańcy /w
                        tym z wysepką ruską Wróblików szlach. i koroliwskieho , jabłonicy itd / chociaż
                        czytałem też że wróbliki to była wysepka Dolinian zamieszkującą częśc Dołow
                        jasielsko- sanockich- grupy stanowiącej "mix" polsko- ruski. Pogórze dynowskie
                        i przemyskie to Rusini. Cztałem,że "pn-wsch część Pogórza Przemyskiego
                        zamieszkiwali Rusini, zaś pd-zach. Dolinianie,z wiekszą jednak dominacją
                        elementu ruskiego, niż w okolicach Sanoka. Proszę o ewentualne sprostowania.
                        Co do ich losów - kupiłem kiedyś , od Diaka cerkiewnego w Sanoku Pana Marczaka -
                        Jego kosztem wydane wspomnienia "Ukrainiec w Polsce - było takie życie,byli
                        tacy ludzie" - wydobył je z cerkiewnej skrzyni po tym jak wprowadził naszą
                        grupę do specjalnie dla nas otworzonej cerkwi.Opisuje rzeczy straszne i fajne,
                        bardzo obiektywnie. Ciekawe czy jeszcze Pan Marczak żyje?
                        A TERAZ WĄTEK NAJCIEKAWSZY - ZNALAZŁEM FANTASTYCZNĄ PAMIATKĘ PO RZESZOWSKICH
                        RUSINACH - byłes pewno Drogi Kolego u Bernardynów w Kaplicy MB Rzeszowskiej -
                        uwielbiam to miejsce z uwagi /no nie tylko/na starodawne opisy uzdrowień na
                        ścianach. A wiesz, że w xvii i xviii wieku PRZYCHODZILI TAM RUSINI DZIEKOWAĆ ZA
                        OTRZYMANE ŁASKI - trzeba tylko uważnie poczytać na ścianach.
                        to tyle - na rower siadam i spadam
                        • Gość: Tadeusz S. Re: Dla Januarego i każdego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.13, 16:42
                          Polecam książkę w opracowaniu T.Słabego: "Tuczempy " i "W służbie Ojczyzny w służbie Boga" na:www.słaby.pl. ( posane przez ł). Jest tam mowa o Rusinach i cerkwi w Tuczempach. Książka do pobrania w pdf. Pozdrawiam TS
                • Gość: Elekon Przeprosin nie będzie? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 01:10
                  www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/artikkel?SearchID=7313922233765&Avis=NW&Dato=20030612&Kategori=SWIAT&Lopenr=306110031&Ref
                  =AR



                  www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/artikkel?SearchID=7313922324625&Avis=NW&Dato=20030625&Kategori=SWIAT&Lopenr=306240042&Ref
                  =AR



                  Drugi link to złagodzona wersja artykułów w Nowinach papierowych.
                  Tamże drugi ze wskazanych artykułów ma tytuł: "Przeprosin nie będzie" i
                  podtytuł "Prezydent Ukrainy w rocznicę rzezi wystąpi tylko z oswiadczeniem" , a
                  po wyrazach "11 lipca wystąpi z odpowiednim oświadczeniem" jest następujący
                  tekst:
                  "Uroczystości odbędą się w miejscowości Poryck, gdzie 11 lipca 1943 roku
                  zamordowano ok. 200 Polaków. Poryck wybrano jako symbol. Kolejnych 15 miejsc
                  mordów zostanie upamiętnionych w ciągu najbliższych 2 lat. W Porycku
                  ekshumowano szczątki ofiar i przeniesiono je na cmientarz katolicki.
                  Na krzyżach dwóch mogił pojawi się napis:" "Z dymem pożarów, z kurzem krwi, do
                  Ciebie panie, woła ten głos" - Kornel Ujejski. Pamieci ok. 200 Polaków z
                  Porycka i majątku Stary Poryck, spoczywajacym na tym cmentarzu, zamordowanych
                  11 i 12 lipca 1943 roku. Niech spoczywają w spokoju. Rodziny i Rząd
                  Rzeczypospolitej Polskiej. 2003".
                  Treść napisu zaakceptowały władze ukraińskie.
                  Uroczystości będą miały charakter żałobny. Nie należy oczekiwać przeprosin ze
                  strony ukraińskiej."

                  W artykule papierowym nie ma natomiast fragmentu z wydania
                  internetowego: "Innym ważnym tematem rozmów w cztery oczy prezydentów była
                  sytuacja w Iraku. Ukraina przygotowuje się do wysłania 1800 żołnierzy, którzy
                  będą rozmieszczeni w polskim sektorze odpowiedzialności.
                  Było to jedno z ostatnich spotkań polsko-ukraińskich tej rangi przed
                  wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej.
                  Występując nieco wcześniej przed grupą polskich i ukraińskich biznesmenów,
                  Kwaśniewski z optymizmem mówił o dobrze rozwijającej się współpracy
                  gospodarczej.
                  W ub. r. obroty handlowe między Polską a Ukrainą wyniosły 1,6 mld USD, co jest
                  lepszym wynikiem niż uznawany do tej pory za rekordowy osiągnięty w 1997 r. Na
                  Ukrainie jest 1800 podmiotów z polskim kapitałem, a ogólna wartość polskich
                  inwestycji przekroczyła 100 mln dolarów, co stanowi zaledwie 1,8 proc.
                  wszystkich inwestycji zagranicznych na Ukrainie.
                  Polscy biznesmeni wskazywali na przeszkody, z którymi spotykają się na rynku
                  ukraińskim. Wymienili brak decyzji o zwrocie podatku VAT eksporterom, brak
                  uzgodnionej certyfikacji i standaryzacji towarów, brak gwarancji dla
                  inwestorów, zmienność przepisów i - generalnie - niedostępność informacji na
                  temat rynku ukraińskiego."

                  Na stornie pierwszej Nowin jest jeszcze zdanie w zapowiedzi powyższego artykułu:
                  "Prezydent Leonid Kuczma zapowiedział w Odessie, że w Porycku wygłosi
                  odpowiednie oświadczenie; nie należy oczekiwać słowa "przepraszam" ".


              • Gość: Piotr Do twojego January tematu i ... trochę do Elkonia IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.06.03, 16:56
                Oj porobiło, się kolego porobiło.Z tym upomietnianiem i trybunałami /pisałem
                też o Tarnawce i Białej/byłbym ostrożny. Lepsze byłoby raczej obiektywne
                opisanie naszych okolic w np przewodnikach - tylko na Miły Bóg nie przez Pana
                Kłosa- autora m.in nprzewodnika Woj. rzeszowskie z 1973 roku /wyd.II poprawione
                i uzupełnione!!!/-pełnego kłamstw i niedomówień. Teraz znowu uszczęsliwia nas
                ektra komercyjnym i Nędnym treściowo "Rzeszowem" - chociaż zdjęcia
                Ambroziewicza - super. Do Elkonia - dziękuję za czysto retoryczny
                zwrot "Panowie Ukraińcy"- bardzo mi pochlebny. Niestety jestem Polakiem - bo
                inaczej musiałbym przepraszac mojego Ojca za zbrodnie ukraińskie a moją Mamę za
                zbrodnie polskie. Chociaż - patrzy na mnie ze ściany odziedziczona piękna
                Ikona - Umilienie.A propos - odwetu na Niemcach-jego ostatni akt dokonal się na
                moich oczach : parę lat temu budowano na rogu Podkarpackiej i Powst. W-wy
                pawilon - jest tam sklep sportowy. za ogrodzeniem budowy zobaczyłem stertę
                kamieni - z resztkami napisów gotykiem. Byly to szczątki nagrobków niemieckich
                sądząc po zwrotach napisów. teraz są już w fundamentach-pięknego sklepu. Co do
                Ciebie Drogi Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z
                głowy klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
                utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy.Acha
                znalazłem kiedyś cytowaną przez ciebie broszurkę o rzeszowskich parafiach-
                wyjątkowo marnie napisana. Śmieszy tylko dedykacją wobec pewnego Biskupa i
                pewnego Senatora.
                Pozdrawiam
                • Gość: Elekon Re: Od Elekona IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 01:59
                  Niech pozostali czytelnicy tego wątku rozsądzą i wyjaśnią (może przeglądając
                  wcześniejsze moje wpisy) dlaczego w tym Klubie Wzajemnej Adoracji Krzywd
                  Dokonanych Przez Polaków Na Ukraińcach naraz tekst Zielińskiego w "Echu
                  Rzeszowa" i mój tekst na forum został przyjęty jako słaby, tendencyjny, z
                  klapkami na oczach itd. Nie wiem kto przechodzi tu i jaką ewolucję, ale jak
                  można najpierw przyznając rację pisać że tak było a potem coś o klapkach na
                  oczach? I o nagrobkach niemieckich... Co jest o tyle ciekawe, ze w promieniu
                  kilkudziesięcu kilometrów od Rzeszowa nie ma ani jednego nimieckiego cmentarza.
                  Co u diabła ja mam wspólnego z jakimś sklepem na Podkarpackiej?!

                  Nie rozumiem ataków na mnie i mogę się tylko domyślać, oczywiście dopuszczając
                  ze mogę się mylić, że ich prawdziwą przyczyną są proukraińskie sympatie i
                  antypatie antypolskie wśród lwiej częsci szanownych Dyskutantów (o ile tak
                  można nazwać ludzi, którzy zachwycają się nad tekstami schlebiającymi ich
                  zdaniu i uważają za głupie, denne i mało wartościowe te teksty, które magą
                  czelność temu ich stanowisku wytykać błędy czy zafałszowania).
                  Panowie, nie wiem kim się czujecie, choć jednoznacza tożsamość narodowa to
                  chyba też nie prosta sprawa co widać chociażby po historii bohaterów tego wątku
                  (przy okazji winszuję znajomości lokalizacji wiejskich kół Związku Ukaraińców w
                  Polsce i wielu innych ukraińskich szczegółów) ale proszę nie wyładowywać na
                  mnie agresji za to, że napisałem prawdę co robili Ukraińcy z Polakami od 1943
                  roku i że ktoś w dodatku tę prawde potwierdził.
                  Prosze też czasem nie uważać, że historie o mordowaniu przez ukraińskich
                  szowinistów są wymysłem propagancy PRL-u. To chętnie podejmowana scieżka wśród
                  tych, którym niewygodnie przyznać się do tego co robili być może bliżsi albo
                  dalsi krewni. I to znowu nie klapki na moich oczach, tylko tragiczna prawda.
                  oczywiście mógłbym też napisać, ze piszecie bzdury i macie klapki, ale po co
                  mam się zniżać do takiego poziomu dyskusji.

                  Na koniec winien jestem jeszcze wyjaśnienie i przeprosiny za milczenie choć
                  zapowiadałem jeszcze pare postów o byłej unickiej cerkwi na Zalesiu. Cerkwi, w
                  której chociażby ostatnia przebudowa wnętrz (dodanie galerii bocznych) z
                  przełomu XX i XXI wieku nosi dla mnie cechy barbarzyńskiego obejścia się z
                  zabytkiem co dziwi tym bardziej, że osoby na stanowiskach konserwatorskich w
                  Rzeszowie dygocą nad dosłownie każdą drewnianą chałupą w Rzeszowie). Niech pora
                  o której piszę ten list będzie wyjasnieniem milczenia. Po prostu nie mam kiedy.
                  Nie chcę obiecywać kiedy coś moge napisać, z myślą głównie o Gościu ze Śląska.

                  Raz jeszcze na koniec powtarzam, że nie ewoluuję ze swoim stanowiskiem, tylko
                  po prostu jestem za pisaniem prawdy i nie mogę przyjąć prób czynionych w tym
                  wątku przedstawiania Polaków jako morderców, agresorów i fanatyków nasyconych
                  stereotypami, przy jednoczesnych protestach i epitetach, gdy pisze się o
                  zbrodniach ukraińskich. Porozumienie pomiędzy Polakami i Ukraińcami musi się
                  opierać na prawdzie, a nie na fałszu.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: Piotr Do Elekona IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 16:21
                    Ech Panie Elekon - pan to jesteś szczęciarz- Prawdziwy Polak, Jedyny
                    Sprawiedliwy, widzący wszystko w czarnobialych kolorach /przyjaciel- wróg,My
                    ofiary, oni -kaci/I do tego dorwałeś się dyskusji z nurtującym Cie od dawna
                    problemem- jak dokopać Ukraińcom za ich zbrodnie. No i dorwałeś domniemanego
                    Ukrainca "do bicia".Ty wierz swoje - ukrainiec to rezun dalej taki sam, jako
                    ofiara do tego Polaków- no nie to sie nie mieści w głowie Polaka- Syna Narodu
                    Wybranego,Kraju - Męczennika - nigdy Kata.Może i coś słyszałeś o ofiarach
                    Jaworzna,Łambinowic, często niewiinych Ukraincach na rzeszowskim zamku- a
                    będzie i o tym w tej dyskusji/ co włos Ci się jeży ze zgrozy- totalne
                    obrazoburstwo/.Wyobrażam sobie Ciebie po zdjeciu maski anonimowości -
                    krawacik,garniturek,totalna poprawnośc w zachowaniu, żaden żgrzyt politycznie
                    niepoprawny. I taka scena - niedzielny kosćiólek, scena podawania ręki w znaku
                    pokoju - oj uważaj obok może stać potomek rezuna, hitlerowca, albo jakiś ŻYD -
                    ten najgorszy od protokołow mędrców syjonu. Uważaj chłopie - życie jest pełne
                    niespodzianek i spisków. Nie ruszaj się z domu bo dookoła cos czycha-wredni
                    wrogowe Twojej ukochanej Polski. Ja ja uwielbiam, z jej historią, z jej
                    kolorytem narodowościowym /niestety byłym/- ale chyba całkiem inaczej niż
                    ty. " ... od plemiennej nienawiści chroń Nas Panie"
                    Bywaj chłopie
                    • Gość: Elekon Re: Do Elekona IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 17:10
                      Gość portalu: Piotr napisał(a):

                      > Ech Panie Elekon - pan to jesteś szczęciarz- Prawdziwy Polak, Jedyny
                      > Sprawiedliwy, widzący wszystko w czarnobialych kolorach /przyjaciel- wróg,My
                      > ofiary, oni -kaci/I do tego dorwałeś się dyskusji z nurtującym Cie od dawna
                      > problemem- jak dokopać Ukraińcom za ich zbrodnie. No i dorwałeś domniemanego
                      > Ukrainca "do bicia".Ty wierz swoje - ukrainiec to rezun dalej taki sam, jako
                      > ofiara do tego Polaków- no nie to sie nie mieści w głowie Polaka- Syna Narodu
                      > Wybranego,Kraju - Męczennika - nigdy Kata.Może i coś słyszałeś o ofiarach
                      > Jaworzna,Łambinowic, często niewiinych Ukraincach na rzeszowskim zamku- a
                      > będzie i o tym w tej dyskusji/ co włos Ci się jeży ze zgrozy- totalne
                      > obrazoburstwo/.Wyobrażam sobie Ciebie po zdjeciu maski anonimowości -
                      > krawacik,garniturek,totalna poprawnośc w zachowaniu, żaden żgrzyt politycznie
                      > niepoprawny. I taka scena - niedzielny kosćiólek, scena podawania ręki w
                      > znaku pokoju - oj uważaj obok może stać potomek rezuna, hitlerowca, albo
                      > jakiś ŻYD - ten najgorszy od protokołow mędrców syjonu. Uważaj chłopie -
                      > życie jest pełne niespodzianek i spisków.
                      > Nie ruszaj się z domu bo dookoła cos czycha-wredni
                      > wrogowe Twojej ukochanej Polski. Ja ja uwielbiam, z jej historią, z jej
                      > kolorytem narodowościowym /niestety byłym/- ale chyba całkiem inaczej niż
                      > ty. " ... od plemiennej nienawiści chroń Nas Panie"
                      > Bywaj chłopie

                      Piotrze, radzę trzymać nerwy na wodzy, bo wychodzi z tego wszystkiego totalna
                      nadinterpretacja co do mojej osoby. Merytorycznie, kulturalnie Ty sam sobie
                      wystawiasz świadectwo, nie mnie.
                      Tylko patrzeć jak napiszesz iloma łyżeczkami słodzę herbatę i na kogo głosuję w
                      wyborach. Ciekaw jestem bardzo skąd Ty to wszystko wiesz. A jak na ironię chyba
                      usiłujesz mi coś napisać o stereotypach... Sam w nich tkwisz po uszy. Twój
                      ostatni list dobitnie o tym świadczy.

                      Nienawiść jest mi obca. Natomiast nie jest mi obce zamiłowanie do prawdy.
                      Zapewne nie byłbym o nienawiść oskarżany gdybym pisał wyłącznie o cierpieniach
                      Ukraińców z rąk Polaków: że ktoś musiał się spakować i opuścić rodzinne strony,
                      albo że jakieś towarzystwo obrażało wyzwiskami jakąś babcię - Ukrainkę. Nie
                      jest to przyjemne i zapewniam, że jestem w stanie współczuć i współczuję takim
                      ludziom (chociaż Ty pewnie lepiej ode mnie wiesz co we mnie siedzi i zaraz to
                      napiszesz), ale zachowajmy wszystkie miary: czym innym są takie sytuacje a czym
                      innym podżynanie gardła, przybijanie do drzewa albo ćwiartowanie doń
                      przywiązanego (tak zabito jednego z księży katolickich w Bieszczadach, już po
                      wojnie, ciekawe czy też był on "agresorem" jak pisze january o WSZYSTKICH
                      Polakach na Podbeskidziu i komu włąściwie posługiwał skoro jego zdaniem
                      mieszkali tam sami Ukraińcy - Polacy przecież przyszli jako agresorzy).

                      No i pozostaje statystyka ofiar po obu stronach, która też jest nieubłagana.
                      Radzę na przyszłość nie podążać za tłumem, tylko mieć własne zdanie. Skoro
                      napisałeś ze przeholowałeś i że tak było jak piszę, trzeba było już, zachęcony
                      januarowym listem, (którego autor jak przyznaje nie zna historii mordów na
                      Wołyniu i walk po wojnie ale mimo to wie że tekst Zielińskiego jest
                      tendencyjny, kiepski itd) nie zmieniać tego zdania.
                      Bywaj.
                      • Gość: january Re: Do Elekona IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 00:18
                        Przyznasz chyba, że w Bieszczadach (to nie to samo co Podbeskidzie -
                        Podbeskidzie to okolice Bielska-Białej) przed wojną Polacy i Żydzi byli w
                        totalnej mniejszości. W chwili obecnej mieszkańcy Bieszczadów (chodzi mi o
                        ścisłe Bieszczady zaczynające w okolicach jeziora Solińskiego) to w 100 %
                        ludność napływowa. W tym sensie Polacy wkraczający na ten teren byli agresorami
                        tak samo jak Serbowie wysiedlający Albańczyków z Kosowa, lub Niemcy
                        wysiedlający Polaków z Bydgoszczy.
                        Jeszcze chwila, a zaczniesz bronić gen. Świerczewskiego, który "kulom się nie
                        kłaniał". Może zgłosisz do władz miasta Rzeszowa, aby przywrócić nazwę
                        Świerczewskiego ulicy Zamkowej.
                        Dlaczegóż to niby pozbawiono Rzeszów tak wspaniałego patrona?
                        • Gość: Elekon Re: Do Elekona IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 02:06
                          Gość portalu: january napisał(a):

                          > Przyznasz chyba, że w Bieszczadach (to nie to samo co Podbeskidzie -
                          > Podbeskidzie to okolice Bielska-Białej) przed wojną Polacy i Żydzi byli w
                          > totalnej mniejszości. W chwili obecnej mieszkańcy Bieszczadów (chodzi mi o
                          > ścisłe Bieszczady zaczynające w okolicach jeziora Solińskiego) to w 100 %
                          > ludność napływowa. W tym sensie Polacy wkraczający na ten teren byli
                          > agresorami tak samo jak Serbowie wysiedlający Albańczyków z Kosowa, lub
                          > Niemcy wysiedlający Polaków z Bydgoszczy.
                          > Jeszcze chwila, a zaczniesz bronić gen. Świerczewskiego, który "kulom się nie
                          > kłaniał". Może zgłosisz do władz miasta Rzeszowa, aby przywrócić nazwę
                          > Świerczewskiego ulicy Zamkowej.
                          > Dlaczegóż to niby pozbawiono Rzeszów tak wspaniałego patrona?

                          Przed snem zajrzałem tu jeszcze. Przede wszystkim dzięki za spokojniejszy ton.
                          Przyznam, że Polacy i Żydzi byli mniejszością na Podbeskidziu i w Bieszczadach
                          przed wojną. Nie ma w tym nic niesamowitego. I nic z tego nie wynika.
                          Podbeskidzie to nie tylko okolice Bielska Białej, ale też Sądecczyzna,
                          poczynając od Biecza i Gorlic.
                          Teza że ludność napływowa zaludniająca puste Bieszczady to "agresorzy" jest
                          równie dziwaczna co nieprawdziwa. Wynika z niej wprost, że agresorem wobec
                          miejscowej ukraińskiej CZĘŚCI ludności był każdy Polak i w ogóle było polskie
                          państwo, bo do niego te tereny należały. Przypomina to jako żywo ukraińskie
                          interpretacje tłumaczące podłoże ukraińskich mordów na Wołyniu i Kresach. Mam
                          nadzieję, że nie jestem agresorem wobec Ukraińców pływajac latem np. po Zalewie
                          Solińskim. Wybacz uszczypliwość, ale Ty też ją zastosowałeś wobec mnie pod
                          koniec swojego listu. Zaznaczam, ze nie podjemuję tu kwestii słuszności
                          wysiedleń i zbirowej odpowiedzialności, tylko odnoszę się do konkretncyh
                          sformułowań.
                          Pozdrawiam i dobranoc.
                  • Gość: gość Re: Od Elekona IP: *.kopernet.org 16.06.03, 18:21
                    Wiesz co Elekon, a może byś podał w którym miejscu ja, Piotr albo January
                    zaprzeczali ukraińskim mordom na Polakach na Wołyniu albo przemilczali te
                    fakty. Nic takiego nie znajdziesz. Wprost przeciwnie w moim ostatnim liście
                    zacytowałem wypowiedź pana Motyki z IPN z która sie zresztą zgadzam, która
                    wyraźnie pokazuje jak wyglądały stosunki polsko-ukraińskie w czasie wojny, kto
                    zaczął mordować i ilu zginęło Polaków i Ukraińców. Jak na razie jedynym
                    konkretnym zarzutem pod moim adresem było to, że podałem, iż w Kalnikowie jest
                    największe wiejskie koło ZUwP. Rozumiem, że dla ciebie podanie takiej
                    informacji to jeśli nie zbrodnia to przynajmniej niegodziwość. To, że Ukraińcy
                    na Wołyniu zamordowali 60 tysięcy Polaków nie oznacza, że będziemy udawać, że
                    w okolicach Rzeszowa nie było mordów choć oczywiście w znacznie mniejszej
                    skali na ludności ukraińskiej. Gdyby nasi biskupi w 65 roku mysleli tak jak ty
                    to nigdy nie zdecydowaliby sie na słynne "Przebaczamy i prosimy o wybaczenie"
                    skierowane do Niemców. a przecież mówili to ludzie ciężko doświadczeni przez
                    Niemców, niejednokrotnie po obozach koncentracyjnych. Zdawali oni sobie jednak
                    sprawę, że Niemcy tez cierpieli i też doznawali po wojnie wiele zła ze strony
                    Polaków co zmienia faktu, że zło uczynione przez Niemców wobec Polaków było
                    nieporównywalnie wielkie. No ale to byli ludzie wielkiego formatu kardynał
                    Karol Wojtyła, prymas Stefan Wyszyński, arcybiskup Bolesław Kominek i inni.
                    Gdyby ich nie było polsko-niemieckie pojednanie byłoby znacznie trudniejsze.
                    No ale ty pewnie nazwałbyś ich Niemcami skoro prosili o wybaczenie Niemców,
                    którzy uczynili nam przecież tyle złego a nawet chcieli wręcz unicestwić naród
                    polski. Przecież "prawdziwy Polak" nie mógłby o to prosić. Ja uważam, że o
                    mordach na bezbronnej ludności ukraińskiej warto mówić nawet jeżeli Polaków
                    zginęło 10 razy tyle. Na koniec jeszcze raz bardzo bym prosił o zacytowanie
                    jakichś moich wypowiedzi, które były nieprawdziwe albo coś przemilczały.
                    Myslę, że powinniśmy sie opierać na faktach.
                    Pozdrawiam.
                    • Gość: Piotr Biała ciąg dlaszy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 19:56
                      Cytat " za mojej pamięci Rusini w Zalesiu i Białej znaczyli ściany domów
                      wapnem,robiąc czarnym pędzlem znaki w wapnie.Mieszkańcy Zalesia i Białej
                      uchodzili za ludzi bogatych.Uprawiali duzo jarzyn i warzyw.Ziemia była
                      urodzajna i starannie uprawiana. Uprawiali cebulę,marchew,pietruszkę,rozmaite
                      fasole i kapusty,krupy jęczmienne i jagły i wypiekali obażanki.Każdego piątku
                      wywozili te produkty do Rzeszowa" Pochodzi ten cytat ze wspomnień Jana
                      GÓRECKIEGO "wSPOMNIENIA" rękopis z 1968 roku z prywatnego archiwum F.Kotuli -
                      powtarzam za ks. Malakiem . A teraz "wstrętny ukrainiec" Siwicki : "Biała pow,
                      Rzeszów - w 1945roku już po odejściu wojsk
                      sowieckich,miejscowa "socjalistyczna"władza,składająca się z
                      szumowin,podburzona przez Polaków ze wschodu,wymordowała wszystkich mężczyzn
                      Ukraińców,których zdołała złapać w ciągu jednej nocy. Ciała zabitych były
                      powiązane drutem kolczastym,pobite,miały połamane kości,powydłubywane oczy.To
                      miał być odwet za rzekome zabójstwa Polaków we wschodniej Galicji"
                      Komentarz - mówiąc o "przeholowaniu" miałem na myśli przypominanie
                      zdarzeń /potwornych i przerażających/ okolic Rzeszowa. Ale dla pełności
                      omawianej historii jest to konieczne.Ktoś powie,że powyższy opis jest
                      tendencyjny i antypolski - tak jest, nie ukrywałem,że autor /Siwicki prezentuje
                      ukraiński punkt widzenia i jest,moim zdaniem, nacjonalistą.Szczególnie ostatnie
                      jego zdanie budzi mój osobisty sprzeciw. Ale niech ktoś przedstawi inną, w
                      sposób wiarygodny inną wersję tamtych wydarzeń w Gwożdziance, Tarnawce i
                      Białej. Bo ja mam - będę cytował katolickiego ksiedza z okolic Strzyżowa.
                      Z Elekonem zakończyłem swoją polemikę i na jego wypowiedzi reagować nie będę -
                      ten mój prywatny bojkocik chyba Go nie zmartwi.
                      Pozdrawiam Dyskutantów.
                      Ps Gosciu może masz coś o nieistniejącej wsi Choceń w Bieszczadach - jakiś
                      Optymista zaczął wątek na Forum wokół tej łemkowskiej wioski i jej planowanej
                      rekonstrukcji przez jakichś "nawiedzonych amerykańców"
                      • Gość: Elekon Re: Biała ciąg dlaszy IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 20:22
                        Gość portalu: Piotr napisał(a):

                        > Cytat " za mojej pamięci Rusini w Zalesiu i Białej znaczyli ściany domów
                        > wapnem,robiąc czarnym pędzlem znaki w wapnie.Mieszkańcy Zalesia i Białej
                        > uchodzili za ludzi bogatych.Uprawiali duzo jarzyn i warzyw.Ziemia była
                        > urodzajna i starannie uprawiana. Uprawiali cebulę,marchew,pietruszkę,rozmaite
                        > fasole i kapusty,krupy jęczmienne i jagły i wypiekali obażanki.Każdego piątku
                        > wywozili te produkty do Rzeszowa" Pochodzi ten cytat ze wspomnień Jana
                        > GÓRECKIEGO "wSPOMNIENIA" rękopis z 1968 roku z prywatnego archiwum F.Kotuli -
                        > powtarzam za ks. Malakiem . A teraz "wstrętny ukrainiec" Siwicki : "Biała
                        pow,
                        > Rzeszów - w 1945roku już po odejściu wojsk
                        > sowieckich,miejscowa "socjalistyczna"władza,składająca się z
                        > szumowin,podburzona przez Polaków ze wschodu,wymordowała wszystkich mężczyzn
                        > Ukraińców,których zdołała złapać w ciągu jednej nocy. Ciała zabitych były
                        > powiązane drutem kolczastym,pobite,miały połamane kości,powydłubywane oczy.To
                        > miał być odwet za rzekome zabójstwa Polaków we wschodniej Galicji"
                        > Komentarz - mówiąc o "przeholowaniu" miałem na myśli przypominanie
                        > zdarzeń /potwornych i przerażających/ okolic Rzeszowa. Ale dla pełności
                        > omawianej historii jest to konieczne.Ktoś powie,że powyższy opis jest
                        > tendencyjny i antypolski - tak jest, nie ukrywałem,że autor /Siwicki
                        prezentuje
                        >
                        > ukraiński punkt widzenia i jest,moim zdaniem, nacjonalistą.Szczególnie
                        ostatnie
                        >
                        > jego zdanie budzi mój osobisty sprzeciw. Ale niech ktoś przedstawi inną, w
                        > sposób wiarygodny inną wersję tamtych wydarzeń w Gwożdziance, Tarnawce i
                        > Białej. Bo ja mam - będę cytował katolickiego ksiedza z okolic Strzyżowa.
                        > Z Elekonem zakończyłem swoją polemikę i na jego wypowiedzi reagować nie
                        będę -
                        >
                        > ten mój prywatny bojkocik chyba Go nie zmartwi.
                        > Pozdrawiam Dyskutantów.
                        > Ps Gosciu może masz coś o nieistniejącej wsi Choceń w Bieszczadach - jakiś
                        > Optymista zaczął wątek na Forum wokół tej łemkowskiej wioski i jej planowanej
                        > rekonstrukcji przez jakichś "nawiedzonych amerykańców"

                        Jesli twoje reakcje mają być takie jak ostatnio to mnie nie zmartwiłeś.
                        Na przytaczane przez ciebie fragmenty mógłbym odpowiedziec dokładnie tak samo
                        jak wy z januarym mnie, że to bzdury ukraińskiego fanatyka, rodem z czasów
                        faworyzowanego przez Hitlera UPA, przepisywane dziś przez kogoś z klapkami na
                        oczach. Tylko do czego taka dyskusja prowadzi?
                        Szkoda, że mamy takich przedstawicieli mieszanych polsko-ukraińskich rodzin.
                        Może tak jest dlatego iż ponoc ukraińska tradycja każe wychowywać chłopców i
                        mężczyzn w nich w duchu ukraińskim?
                        Czy odezwie się tu może jakaś kobieta z mieszanej polsko-ukraińskiej rodziny?

                        Przy okazji wychodzi na to, że nasz śląski Gość ma kapitalną retrospekcję
                        stosunków społecznych wśród potomków rzeszowskich grekokatolików, czyli żywiołu
                        p(r)oukraińskiego i miejscowych Polaków. Szkoda, że tak ona wygląda.
                        Bez odbioru. Elekon.

                    • Gość: Elekon Re: Od Elekona IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 20:07
                      Zacznę od końca. Do Ciebie Gościu właściwie nie mam zarzutów o wypowiedzi w tej
                      dyskusji. Odstajesz w niej wyraźnie na plus. Nie chcę jej rozmieniać na miałkie
                      przegadywanie. O wiejskich kołach ZUwP pisałem nie w formie zarzutu tylko by
                      pokazać, że wiele postów w niej jest motywowane albo pochodzeniowo albo
                      zawodowo, bo nie bujajmy się, skąd ma o czymś takim wiedzieć i skąd ma to
                      interesować przeciętnego Polaka.
                      Wszystkich przy okazji odsyłam do pierwszeo mojego wpisu na tym forum.
                      Moje ostrzejsze wystąpienia tutaj nie wzięły się znikąd, tylko z próby nie
                      tylko negacji, ale odwrócenia faktów w tej dyskusji, w czym - ubolewam -
                      przoduje tu january.
                      Co ciekawe, piszą niektórzy (cytując) o "polskich rycerzach", o polskiej
                      agresji na bezbronnych Ukraińcach, itp., tworząc obraz tyleż nieprawdziwy co
                      jednostronny, a odrażające dokonywane na Polakach zbrodnie obracając w żart
                      (vide wątek "Szukamy łemkowskiej wioski") lub w wymysł PRL-owskiej propagandy,
                      natomiast na podanie przeze mnie faktów o tym, że częsciej bywało na odwrót,
                      tj. że Polacy padali ofiarą okrutnych sotni UPA i OUN reagujecuie co najmniej
                      nerwowo lub kpiąco. Nie jest to w porządku wobec bezbronnych ofiar mordującego
                      kresowych Polaków ukraińskiego nacjonalizmu, o którym - zgodzisz się ze mną -
                      mozna chyba mówić, nie będąc bzdurnie posadzanym o bycie "prawdziwym Polakiem",
                      czytaj głupem i kretynem z klapkami na oczach.

                      Piszesz "że Niemcy tez cierpieli i też doznawali po wojnie wiele zła ze strony
                      Polaków co zmienia faktu, że zło uczynione przez Niemców wobec Polaków było
                      nieporównywalnie wielkie". Tak, to prawda, taka sama jak: "że Ukraińcy tez
                      cierpieli i też doznawali po wojnie wiele zła ze strony Polaków co zmienia
                      faktu, że zło uczynione przez Ukraińców wobec Polaków było nieporównywalnie
                      większe". O tym właśnie piszę i uznania tego domagam się od osób o sympatiach
                      lub o narodowości ukraińskiej.

                      Raz jeszcze powtórzę, że od przyznania się do tego trzeba zacząć proces
                      pojednania. Bycie człowiekiem wielkiego formatu albo jego brak nie odnosi się
                      tylko do biskupów polskich i do mnie, ale i do Was także. Może trzeba nam pomóc
                      sobie nawzajem ten format budować, pomimo krzywd, żalu i zbrodni o których
                      cięzko zapomnieć. Paradoksalnie ta część twojego listu odnosi się też jakoś do
                      Piotra, który mocno nieskładnie i nieprzemyślanie moim zdaniem pisał kogo i za
                      co miałby przepraszać w związku ze swoim pochodzeniem.

                      Przychodzi mi tu na myśl historia Jedwabnego. Wiem, że to cieżkie wyzwanie
                      stanąć w prawdzie wobec mitów o swoim narodzie i powiedziec "przepraszam" za
                      swoich ziomków. Gdy w dodatku przypadki mordów nie są tak odosobnione jak ten w
                      Jedwabnem, zapewne jest to jeszcze trudniejsze. Ale tak właśnie rodzi się
                      trudne słowo "przepraszam", które samo w sobie już jest zadośćuczynieniem,
                      wypowiedziane po to, by uznać fakty i móc sobie wybaczyć. To jest warunek
                      mówienia także o mordach, niegodziwościach i podłości jakie miały miejsce z
                      drugiej strony, czyli ze strony Polaków. Wchodzimy na grząski grunt poczucia
                      krzywdy i zemsty, uczuć niegodnych cywilizowanego człowieka, ale jakże często
                      obecnych, szczególnie gdy rozmiar okrucieństwa (albo poczucie krzywdy) jest czy
                      był tak duży.

                      Niech to będzie subiektywny mój osąd, ale mam wrażenie ze środowiska ukraińskie
                      i proukraińskie w Polsce nie są na to jeszcze gotowe. Zamiast tego wybieraja
                      drogę przemilczeń i spychania w sferę mitów rodem z PRL-u okrutną prawdę o
                      tragedii na Wołyniu i kresach przedwojennej Polski, licząc zapewne na
                      dezorientację nowych pokoleń, a jakby tego było mało, dokładając do tego obraz
                      Polaka, agresora i mordercy. To nie jest materiał na pojednanie ani dziś ani
                      jutro. To nie jest w porządku. O ludzkiej delikatności czy przyzwoitości,
                      próbie zrozumienia drugiej strony nawet nie ma co mówić.

                      Ale mam wrażenie, odeszliśmy od tematu. Jeśli wybierasz się do Rzeszowa, radzę
                      wczesniejszy kontakt z redakcją rzeszowskich "Nowin". W tej gazecie kilka lat
                      temu czytałem wstrząsajacy reportaż, opis tego co działo się w Bieszczadach w
                      czasie wojny i po wojnie (niestety nie pamiętam autora, ale chyba można by go
                      łatwo zidentyfikować). Autor dobrze opisał i przedwojenną bliskość obu
                      społeczności, i mieszane małżeństwa, i watahy ukraińskich rzezaków z okresu
                      okupacji hitlerowskiej, osoby i rodziny zamordowane przez nich w czasie wojny,
                      sposób mordowania, przykład księdza o którym pisałem wyżej, ale także i
                      dramatyczne zdarzenia, kiedy to np. siłą wcielonym do UPA mężczyznom z
                      miesznaych rodzin kazano mordować swoich krewnych i bliskich, a za odmowę
                      mordowano ich samych. Była tam też historia czasów powojennych, walk, napadów
                      na mieszkańców i wysiedleń, oraz powrotu i starych ludzi pamiętających tamte
                      czasy i identyfikujących wśród wracających członków rodzin dawnych morderców.
                      Padały nazwiska udzielających wywiadów, były ich zdjęcia. Wstrząsająca historia
                      o nędzy i słabości ludzkiego charakteru w warukach ekstremalnych, o uspieniu
                      upiorów w ludziach i o ich budzeniu w trudnym czasie, o sztuce wybaczenia i
                      zapomnienia.

                      Czy wzniesiemy się ponad dymiące zgliszcza i pamięc o bestialsko zamordowanych
                      bliskich? Czy wolno nam? Jakie warunki muszą być spełnione, by tak się mogło
                      stać?
                      Tak to jest jak widac na tym forum. Miało być o grekokatolikach w Rzeszowie,
                      skóńczyło się jak zawsze. Mieliśmy nie budzić złych wspomnień, upominaliśmy
                      innych że to robią, a sami zapowiadamy wypominki (Piotr).
                      W sumie przecież nie wiele trzeba, żeby próbować się zrozumieć. Wczuć w
                      sytuację przerażonych i mordowanych dzieci, kobiet, starców, stawianych w
                      podbramkowej sytuacji mężczyzn. Nie Polaków czy Ukraińców. To jest
                      czwartorzędne. Ludzi. Po prostu mających prawo do życia i szczęscia ludzi.

                      Pozdrawiam.
                      • Gość: Piotr Januaremu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 22:05
                        Pozostało trochę twoich pytan na które przynajmniej ja - nie odpowiedziałem.
                        Pytałes o obawy potomków Rusinów,Ukraińców,Łemków przed przyznawaniem się do
                        swego pochodzenia- mam nadzeję,że wystąpienia Elkona trochę naświetliły Ci
                        problem. zawsze znajdzie sie ktoś taki, który będzie im wypominal niewłaściwe
                        pochodzenie, czyny ich rodaków. Zgodnie z okrutną zasadą odpowiedzialności
                        grupowej /stosowanej przez wszystkie strony konfliktów narodowościowych
                        począwszy od najdawniejszych czasów/ .
                        Pytałes o Dolinian - wertuję biblioteczkę - postaram się napisać chociaż kilka
                        zdań na ich temat - wkrótce. z tego co pamiętam znacznie róznili się od swych
                        górskich pobratymców . Ciekawie o Zamieszańcach pisał Ksiądz Sarna w swej
                        monografii o powiecie krosnieńskim - reprint wydania z końca xix w /widziałem
                        piękne wydanie w holu krosnienskiego muzeum/. Nia mam jej obecnie . Pamiętam,że
                        ten katolicki ksiądz wyrażal się o nich dosc niepochlebnie-jako znacznie
                        rózniących się od swych polskich sąsiadów.
                        Trochę można "wycisnąć" o nich z wydań Kolberga "Krośnieńskie - sanockie" - tak
                        samo zresztą jak i o Łemkach.
                        Pozdrawiam
                        Ps Po ostatniej "młócce słownej" trochę się oderwę od dyskusji .Dorwałem dość
                        ciekawe materiały z "Magór", "Bieszczada" i "Płaja" - arcyciekawe periodyki o
                        tematyce karpackiej
                        • Gość: Elekon Re: Januaremu IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 02:13
                          Gość portalu: Piotr napisał(a):

                          > Pozostało trochę twoich pytan na które przynajmniej ja - nie odpowiedziałem.
                          > Pytałes o obawy potomków Rusinów,Ukraińców,Łemków przed przyznawaniem się do
                          > swego pochodzenia- mam nadzeję,że wystąpienia Elkona trochę naświetliły Ci
                          > problem. zawsze znajdzie sie ktoś taki, który będzie im wypominal niewłaściwe
                          > pochodzenie, czyny ich rodaków. Zgodnie z okrutną zasadą odpowiedzialności
                          > grupowej /stosowanej przez wszystkie strony konfliktów narodowościowych
                          > począwszy od najdawniejszych czasów/ .
                          > Pytałes o Dolinian - wertuję biblioteczkę - postaram się napisać chociaż
                          > kilka zdań na ich temat - wkrótce. z tego co pamiętam znacznie róznili się od
                          > swych górskich pobratymców . Ciekawie o Zamieszańcach pisał Ksiądz Sarna w
                          > swej monografii o powiecie krosnieńskim - reprint wydania z końca xix
                          > w /widziałem piękne wydanie w holu krosnienskiego muzeum/. Nia mam jej
                          > obecnie . Pamiętam,że ten katolicki ksiądz wyrażal się o nich dosc
                          > niepochlebnie-jako znacznie rózniących się od swych polskich sąsiadów.
                          > Trochę można "wycisnąć" o nich z wydań Kolberga "Krośnieńskie - sanockie" -
                          > tak samo zresztą jak i o Łemkach.
                          > Pozdrawiam
                          > Ps Po ostatniej "młócce słownej" trochę się oderwę od dyskusji .Dorwałem dość
                          > ciekawe materiały z "Magór", "Bieszczada" i "Płaja" - arcyciekawe periodyki o
                          > tematyce karpackiej

                          Niegrzecznie się wtrącajac musze stwierdzić, iż płonę z ciekawości gdzie
                          zarzuciłem Ci niewłaściwe pochodzenie. Nie licząc na sensowną odpowiedź życzę
                          dalszej przyjemnej zabawy w przypisywanie innym cech i słów, których nie
                          posiadają lub nie wypowiedzieli, a potem walki z nimi. To nawet może być
                          podniecające. Zachęcam jednakowoż do opamiętania i zakopania topora wojennego.
                          Emocje to fatalny doradca.
                          Miłej nocy
                  • Gość: january Re: Od Elekona IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 00:08
                    Wybacz Elekonie, ale ani "Echo Rzeszowa"(?), ani cytowany przez ciebie autor
                    nie jest dla mnie żadnym autorytetem. To, że ktoś gdzieś coś napisał, wcale nie
                    świadczy, że jest to prawda objawiona. W porządnych czasopisamach i gazetach
                    jest taki zwyczaj, że pod artykułem znajduje się stopka, w której w jednym, dwu
                    zdaniach przedstawia się autora. Niestety nazwisko pana Zielińskiego nic mi nie
                    mówi. Być może jest to profesor historii, a być może tylko domorosły
                    dziejopisarz. Dla mnie mimo wszystko jest ważne, kto jest autorem.
                    Nasza dyskusja, jak zapewne zauważyłeś, dotyczyła tematu "grekokatolicy w
                    Rzeszowie i okolicach". W momencie, gdy doszliśmy do wydarzeń powojennych, w
                    tym pacyfikacji niektórych osad ruskich, ty nagle zaczynasz licytację, że
                    przecież Polacy cierpieli bardziej.
                    Ja przecież (jeszcze raz to powtarzam) nie neguję, że Ukraińcy mordowali
                    Polaków. O tym wiedziałem od dawna. natomiast zainteresowało mnie to, że Polacy
                    zabijali Ukraińców - o tym nie słyszałem do tej pory. Jeżeli ktoś napisze, że
                    Polacy zabijali niekiedy Ukraińców, to wcale nie znaczy, że kwestionuje fakt
                    mordowania Polaków przez Ukraińców. Przyznam, że niepokoi mnie takie myślenie i
                    licytowanie się w poniesionych krzywdach.
                    • Gość: Elekon Re: Od Elekona IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 02:08
                      Gość portalu: january napisał(a):

                      > Wybacz Elekonie, ale ani "Echo Rzeszowa"(?), ani cytowany przez ciebie autor
                      > nie jest dla mnie żadnym autorytetem. To, że ktoś gdzieś coś napisał, wcale
                      nie
                      >
                      > świadczy, że jest to prawda objawiona. W porządnych czasopisamach i gazetach
                      > jest taki zwyczaj, że pod artykułem znajduje się stopka, w której w jednym,
                      dwu
                      >
                      > zdaniach przedstawia się autora. Niestety nazwisko pana Zielińskiego nic mi
                      nie
                      >
                      > mówi. Być może jest to profesor historii, a być może tylko domorosły
                      > dziejopisarz. Dla mnie mimo wszystko jest ważne, kto jest autorem.
                      > Nasza dyskusja, jak zapewne zauważyłeś, dotyczyła tematu "grekokatolicy w
                      > Rzeszowie i okolicach". W momencie, gdy doszliśmy do wydarzeń powojennych, w
                      > tym pacyfikacji niektórych osad ruskich, ty nagle zaczynasz licytację, że
                      > przecież Polacy cierpieli bardziej.
                      > Ja przecież (jeszcze raz to powtarzam) nie neguję, że Ukraińcy mordowali
                      > Polaków. O tym wiedziałem od dawna. natomiast zainteresowało mnie to, że
                      Polacy
                      >
                      > zabijali Ukraińców - o tym nie słyszałem do tej pory. Jeżeli ktoś napisze, że
                      > Polacy zabijali niekiedy Ukraińców, to wcale nie znaczy, że kwestionuje fakt
                      > mordowania Polaków przez Ukraińców. Przyznam, że niepokoi mnie takie myślenie
                      i
                      >
                      > licytowanie się w poniesionych krzywdach.

                      Chodziło mi tylko o to, żeby nie przedstawiać skomplikowanej wojennej i
                      powojennej historii obu narodów w sposób tendencyjnie jednostronny. Moze Cię
                      żle zrozumiałem, cóż tak to bywa czasem w internecie. W gruncie rzeczy widzę,
                      że aż tak bardzo się nie róznimy. Pozdrawiam.
                      • Gość: Piotr Zamiast mego epilogu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 23:09
                        Z paru róznych względów postanowiłem zakończyć swój udział w tej dyskusji.Miło
                        było podyskutować na interesujące Was jak i mnie tematy, wyciągać fajne wątki z
                        mroków historii. Biorę odpowiedzialność za każdy fakt opisany w mych postach.
                        W gruncie rzeczy była to tylko gra, mniej lub bardziej intelektualna.Elkon -
                        przepraszam za słowa które odczytałeś za inwektywy, ja też nie chowam urazy za
                        epitety które przemycałeś w mniej lub bardziej zawoalowanej formie.
                        Pozostało parę rozgrzebanych wątków - trudno,kto szuka znajduje .
                        Bywaj Gościu,January i Elkoniu.
                        Na koniec pozdrawiam Was słowami ruskiego pozdrowienia : Sława Izusu Hristu

                        Ps odpowiedź brzmi : Na vik vikow

                        Życzę fajnych dyskutantów - pewno dalej będę krązył po forach pod tą czy inną
                        ksywką . "Domorosły dziejopis" Piotr
                        • Gość: Wolf Re: Zamiast mego epilogu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.06.03, 21:34
                          Chcialem podziekowac za piekny przyklad, ze mozna na kazdy temat rozmawiac
                          rzeczowo i powaznie, bez obrazania sie wzajemnie itp...
                          Naprawde milo bylo poczytac wiekszosc postow z tego tematu.
                          Pozdrawiam
                          P.S.
                          Mozna rowniez odpowiedziec tylko "vik vikow"

                          • Gość: gość Re: Zamiast mego epilogu IP: *.kopernet.org 19.06.03, 13:22
                            Gość portalu: Wolf napisał(a):

                            > Chcialem podziekowac za piekny przyklad, ze mozna na kazdy temat rozmawiac
                            > rzeczowo i powaznie, bez obrazania sie wzajemnie itp...
                            > Naprawde milo bylo poczytac wiekszosc postow z tego tematu.
                            > Pozdrawiam
                            > P.S.
                            > Mozna rowniez odpowiedziec tylko "vik vikow"
                            >
                            Dzięki za miłe słowa Wolf. Cieszy mnie, ze odezwał sie ktoś kto jednak czytał
                            nasze wypowiedzi. Piotrowi natomiast dziękuję za całokształt. Myslę, że
                            wniosłeś Piotrze zdecydowanie najwięcej do naszej dyskusji i gdyby nie ty
                            wątek ten w ogóle by się nie rozwinął. Tak więc jeszcze raz ci dziękuję i
                            zycze wszystkiego dobrego. Może jeszcze kiedyś ciekawie podyskutujemy.
                            Pozdrawiam.
                            Gość
                            • Gość: gość Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.kopernet.org 19.06.03, 14:02
                              Człowiek, który najwięcej wniósł do naszej dyskusji czyli Piotr pożegnał się z
                              nami. ciężko będzie go zastąpić ale pomimo to postanowiłem dalej ciągnąć ten
                              wątek. Jeżeli będą osoby zainteresowane dyskusją to może ona jeszcze być
                              bardzo ciekawa. Jeżeli natomiast nie będzie odzewu z waszej strony to po
                              prostu wątek umrze śmiercia naturalną. Liczę na starych forumowiczów czyli
                              Januarego i Elekona a także na Subdiakona Piotra, który wiem, że ostatnio
                              występowałem na konferencji w Drohiczynie. A może do naszej dyskusji dołączy
                              się ktoś nowy np. Wolf. W każdym razie serdecznie zapraszam.
                              Teraz natomiast chciałem przejść do konkretnego tematu. January napisał kiedyś
                              z pewnym zdziwienie dlaczego grekokatolicy, którzy przeszli na obrządek
                              łaciński nie wracają teraz to swojego starego obrządku. Odpowiedziałem mu na
                              to dość obszernie. Natomiast dzisiaj chciałem jeszcze trochę dodać. Otóż
                              zaryzykuję twierdzenie, że gdyby nie było II wojny światowej i dramatycznych
                              wydarzeń powojennych to większość rzeszowskich grekokatolików a także tych z
                              Zalesia, Białej, Drabinianki i tak przeszła by na obrządek łaciński.
                              Porównując odsetek grekokatolików w tych miejscowościach od 1785 roku poprzez
                              kolejne spisy ludności aż do roku 1938 stwierdziłem systematyczny ich spadek
                              kosztem łacinników. Pamiętajmy, że latynizacja i polonizacja rozpoczęły sie na
                              tych terenach nie w 1918 czy w 1945 roku ale już w XIV wieku. Przy czym w XX
                              wieku procesy te uległy przyspieszeniu. Warto dodać, że przez przeważającą
                              część tego okresu polonizacja i latynizacja były zupełnie naturalne i
                              dobrowolne. Dopiero okres międzywojenny przyniósł pewne naciski w tym
                              kierunku, no a po wojnie była to już jedyna możliwość uniknięcia wysiedleń. Od
                              czasu objęcia tych ziem przez Polskę granica etniczna posko-ruska cały czas
                              przesuwała sie na wschód. Był to proces powolny ale systematyczny. Czytałem
                              ostatnio min. o przejściu na obrządek łaciński znacznej części ludności takich
                              miejscowości jak Sielnica, Dynów, Witryłów, Ostrów koło Jarosławia czy tez
                              całej ludności greckokatolickiej Pacławia. Nie wspominam tu o miastach jak
                              Przemyśl czy Jarosław gdzie takich wypadków było jeszcze więcej, np. w
                              Przemyślu w latach 1918-1939 przeszło na obrządek łaciński aż 1118 osób.
                              Myślę, że jednym z powodów tego stanu rzeczy był stały dopływ ludności
                              polskiej z Galicji Zachodniej, przez co tereny niegdyś czysto ruskie stawały
                              sie mieszane, w konsekwencji było coraz więcej małżeństw mieszanych a dzieci z
                              takich związków przeważnie juz chrzczono nie w Cerkwiach tylko w Kościołach.
                              Przy czym mówię cały czas o terenach po lewej stronie Sanu. Bardziej na wschód
                              wygladało to trochę inaczej. Tam z kolei niejednokrotnie Polacy sie
                              rutenizowali. Ciekawa sytuacja panowała w górach wśród Łemków i Bojków. Oni z
                              kolei czuli w stosunku do Polaków silna odrębność, małżeństwa mieszane były
                              bardzo nieliczne a granica etniczna ustalona jeszcze w XVI wieku nie
                              przesunęła sie nawet o kilometr. Myślę, że gdyby Łemków i Bojków nie
                              wysiedlono to akurat oni mieli by dużą szansę zachowania własnego języka i
                              kultury. Nie byłbym jednak tego pewny w 100% poniewaz na sąsiedniej Słowacji
                              gdzie nie było wysiedleń dzisiaj wieli Łemków mówi na co dzień po słowacku. W
                              każdym bądź razie granica etniczna polsko-ruska cały czas sie przesuwała na
                              wschód i to nie tylko na obszarze byłej Galicji ale także w województwie
                              lubelskim czy obecnym podlaskim. Największe jednorazowe przesunięcie tej
                              granice miało chyba miejsce w 1905 roku kiedy to prawie 200 tysięcy byłych
                              podlaskich i chełmskich Unitów przeszło do kościoła rzymskokatolickiego.
                              Ludzie ci jeszcze w latach 50-tych ubiegłego wieku mówili na co dzień po tzw.
                              chachłacku czyli w gwarze języka ukraińskiego natomiast ich świadomość
                              narodowa była już jednoznacznie polska. Tak więc myslę January, że gdyby nie
                              było wojny, UPA, akcji "Wisła" i czterdziestu lat komuny to dzisiaj mielibyśmy
                              pewnie w Rzeszowie niewielką może 100 może 200 osobową parafię
                              greckokatolicką. Tekst ten jest trochę prowokacyjny więc jeśli ktoś się z nim
                              nie zgadza prosiłbym o nierzucanie inwektyw tak jak się to juz zdarzało tylko
                              o merytoryczną dyskusję
                              Pozdrawiam.
                              • Gość: Wolf Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.06.03, 21:26
                                Nie uwazam zeby ten tekst byl az tak bardzo prowokacyjny, a poza tym jesli
                                tekst wywoluje dyskusje to bardzo dobrze.
                                A jesli ktos nie umie dyskutowac tylko odpowiada inwektywami to mozna tylko
                                powiedziec, ze nie dorosl do dyskusji, albo brak mu argumentow.
                                Co do granicy polsko-ruskiej to nie znam stosunkow w okolicach Rzeszowa, ale
                                generalnie proces polonizacji faktycznie przebiegal juz od czasow Unii
                                Lubelskiej. I nie zawsze byl dobrowolny, mam na mysli "zachecanie" ludnosci
                                prawoslawnej do Unii.
                                Co do sytuacji w czasach II RP to faktycznie wowczas polonizacja byla
                                niezupelnie dobrowolna, ale z drugiej strony czesc ludnosci ruskiej
                                przechodzila na katolicyzm z wygody, szczegolnie we wsiach gdzie stanowili
                                mniejszosc - i nie mam tu na mysli jakichs przesladowan i przymuszen - sam
                                znam takie przypadki choc nie z rzeszowszczyzny. Jesli chodzi o powrot do
                                korzeni (prawoslawie, grekokatolicyzm) to mysle ze obecnie znajdzie sie czesc
                                ludzi "plemienia ruskiego", ktorzy beda sie identyfikowac ze swoimi
                                korzeniami, duzo tez zalezy od rodziny, ktora moze przekazac dziedzictwo lub
                                nie. Na zakonczenie pozwole sobie zacytowac pewien tekst, ktory moze tez
                                stanie sie tematem do dyskusji: "Każdy czytający człowiek wcześniej czy
                                później zadaje sobie pytanie o własną tożsamość. Drzewa nie rosną bez korzeni.
                                Jak określą swą tożsamość i co z tego wyniknie to już inna historia."
                                Przepraszam za chaos ktory wkradl sie w moj post, ale jest to spowodowane tym,
                                ze pisze na goraco po lekturze Twojego posta i staram sie przekazac to co
                                chodzi mi po glowie.
                                Pozdrawiam


                                • Gość: Wolf Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.06.03, 21:27
                                  I jeszcze jedno, dzieki za zaproszenie do dyskusji.

                                • Gość: gość Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.kopernet.org 21.06.03, 09:58
                                  Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                  > Nie uwazam zeby ten tekst byl az tak bardzo prowokacyjny, a poza tym jesli
                                  > tekst wywoluje dyskusje to bardzo dobrze.
                                  > A jesli ktos nie umie dyskutowac tylko odpowiada inwektywami to mozna tylko
                                  > powiedziec, ze nie dorosl do dyskusji, albo brak mu argumentow.
                                  > Co do granicy polsko-ruskiej to nie znam stosunkow w okolicach Rzeszowa, ale
                                  > generalnie proces polonizacji faktycznie przebiegal juz od czasow Unii
                                  > Lubelskiej. I nie zawsze byl dobrowolny, mam na mysli "zachecanie" ludnosci
                                  > prawoslawnej do Unii.
                                  > Co do sytuacji w czasach II RP to faktycznie wowczas polonizacja byla
                                  > niezupelnie dobrowolna, ale z drugiej strony czesc ludnosci ruskiej
                                  > przechodzila na katolicyzm z wygody, szczegolnie we wsiach gdzie stanowili
                                  > mniejszosc - i nie mam tu na mysli jakichs przesladowan i przymuszen - sam
                                  > znam takie przypadki choc nie z rzeszowszczyzny. Jesli chodzi o powrot do
                                  > korzeni (prawoslawie, grekokatolicyzm) to mysle ze obecnie znajdzie sie
                                  czesc
                                  > ludzi "plemienia ruskiego", ktorzy beda sie identyfikowac ze swoimi
                                  > korzeniami, duzo tez zalezy od rodziny, ktora moze przekazac dziedzictwo lub
                                  > nie. Na zakonczenie pozwole sobie zacytowac pewien tekst, ktory moze tez
                                  > stanie sie tematem do dyskusji: "Każdy czytający człowiek wcześniej czy
                                  > później zadaje sobie pytanie o własną tożsamość. Drzewa nie rosną bez
                                  korzeni.
                                  > Jak określą swą tożsamość i co z tego wyniknie to już inna historia."
                                  > Przepraszam za chaos ktory wkradl sie w moj post, ale jest to spowodowane
                                  tym,
                                  > ze pisze na goraco po lekturze Twojego posta i staram sie przekazac to co
                                  > chodzi mi po glowie.
                                  > Pozdrawiam
                                  >
                                  > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie
                                  uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się
                                  zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli chodzi
                                  o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś
                                  większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do
                                  takich zmian w przyszłości. Wiadomo, że Cerkiew prawosławna i Kościół
                                  Rzymskokatolicki to były dwie niezalezne od siebie organizacje wyznaniowe i
                                  wpływ Kościoła na Cerkiew czy Cerkwi na Kościół był prawie żaden. Co do
                                  wiernych obu tych wyznań to muszę ci powiedzieć, że zachowywali oni w stosunku
                                  do siebie spory dystans. Na przykład małżeństw mieszanych było bardzo
                                  niewiele. Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni zaczął
                                  się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą raczej
                                  dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej
                                  pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej
                                  papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom podczas
                                  podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła
                                  Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała
                                  sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan. Od tej pory Unici
                                  odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało
                                  wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie więc
                                  latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich
                                  naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. Tak na
                                  marginesie wiesz, że inicjator Unii Brzeskiej władyka Hipacy Pociej pochodził
                                  z Różanki pod Włodawą? A wracając do tematu to paradoksalnie największa
                                  polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak
                                  brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie ci
                                  prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny
                                  Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji
                                  Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam
                                  mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że
                                  uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci Unici
                                  mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby prawosławie nie
                                  było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto wie byc może
                                  duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z
                                  latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary
                                  potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie
                                  porcelany i to delikatnie mówiąc. Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba
                                  zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć
                                  uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła to
                                  tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100%
                                  polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie polskiej
                                  brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów ale stawiam
                                  duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze bardziej
                                  podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik
                                  więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do
                                  Kościoła Rzymskokatolickiego. Tekst, który zacytowałeś bardzo mi sie podoba ja
                                  też uważam, że każdy powinien znać swoje korzenie i je pielęgnować. W ogóle
                                  rodzina jest najważniejsza, jeśli w rodzinie nie przekaże się młodemu
                                  człowiekowi pewnych wartości to on nie będzie ich później szanować.
                                  Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa
                                  ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich,
                                  litewskich, ormiańskich i innych. I bardzo dobrze bo każdemu narodowi potrzeba
                                  świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków od
                                  10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie
                                  przyniesie. Ja też przepraszam za pewien chaos w mojej wypowiedzi ale tak to
                                  już jest jak sie chce dużo napisać. A swoją drogą mam pytanie czy mógłbyś mi
                                  podać miejscowości w których miały miejsce wspomniane przez ciebie zmiany
                                  wyznania? To tylko prośba, jeśli z jakichs względów nie chcesz ich ujawniać w
                                  pełni to szanuję. Po prostu interesują mnie te sprawy, znam wiele takich
                                  miejscowości zarówno w woj. lubelskim jak i rzeszowskim natomiast nie znam
                                  żadnej z województwa podlaskiego a przypuszczam, że twoje korzenie są w
                                  województwie podlaskim choć mogę sie mylić.
                                  Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję na dalszą ciekawa dyskusję.
                                  Gość
                                  • Gość: Piotr "Powrót do przeszłości - 145" IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.06.03, 14:16
                                    A co tam - "Raz maty rodyła" Wracam silnie sprowokowany.Drogi Gościu - damy
                                    sobie rade z tematem. Twoja teza o katolicyzacji okolic Rzeszowa /bez
                                    wojny,nacjonalizmów i innych zaszłości/ wydaje się racjonalna. Siła polskości,
                                    rola przemyśłu coposkiego /neologizm od COP/, wielkie migracje w poszukiwaniu
                                    pracy - przyniosłyby z pewnością dalszą polonizację naszych miejscowości.
                                    Historyk pewno wyśmialby stawianie sprawy w stylu "co byłoby kiedy by nie
                                    było..." ale nasza dyskusja rządzi sie swoimi prawami. Nawiązales do Podlasia -
                                    nie będę tu mówił szczególów o ofiarach carskich represji w Pratulinie, i
                                    ratunku dla Tamtych unitów w przejsciu na katolicyzm w 1905 roku .Kto chce to o
                                    tym znajdzie - to byl pierwszy element twojej "prowokacji".Co do drugiego
                                    elementu międzywojnia - Posłuchajcie tego : "Lata 1937-1938 charakteryzowały
                                    sie zaostrzeniem stosunków władz sanacyjnych z Ukraincami. Po pacyfikacji
                                    wschodniej Galicji, na Ziemi Chełmskiej i na Podlasiu zburzono w tym czasie
                                    przeszło 180 cerkwi. były między nimi obiekty przwoslawne. w ich obronie
                                    wystąpili Ukraińcy bez różnicy. Grekokatolicki metropolita lwowski Szeptycki
                                    wydal w obronie tych świątyń list pasterski. Władze państwowe ten list
                                    skonfiskowaly. w naszych okolicach,we wsi Kużmina władze powiatowe w Przemyślu
                                    podburzyły polską ludność, ażeby zabrały ukraińcom cerkiew.Do nas przyjechał na
                                    koniu posłaniec z Kużminy z prośbą o pomoc przeciwko temu bezprawiu.Rozpoczęły
                                    się bojki między Polakami i Ukraińcami, ą że Polaków było we wsi stosunkowo
                                    mało,przyszły im do pomocy policja a potem wojsko.Final tej walki był taki,że
                                    cerkiew zamknięto a kilkudziesięciu Ukraińców aresztowano. Ośmiu z nich wysłano
                                    do Berezy kartuskiej." Tyle ze wspomnień Pana Marczaka - mieszkańca wsi
                                    Pakoszowka pod Sanokiem.ALBO TO "Sam zauważyłem,że Ukraińcy byli
                                    dyskryminowani.Nie dopuszczano ich na wyższe studia, a przy wojsku- z braku
                                    wykształcenie- zołnierz dochodził najwyżej do stopnia kaprala./.../Kazali
                                    przenosic metryki z cerkwi do kościoła". Drodzy - co byłoby gdyby nie było
                                    wielkomocarstwowego zadęcia i tryimfalizmu władz Polski międzywojennej, walki
                                    nacjonalizmów o której mówiłeś Gościu juz kiedyś, co byłoby gdyby polskie
                                    władze nie myślaly tylko o Polsce "silnej,zwartej i gotowej" - często kosztem
                                    mniejszości narodowych.Zbagatelizowałeś kiedyś moją informację o świadectwie
                                    moralności - to nie był żart - to był oficjalny druk sanacyjnego Ministerstwa
                                    Wyznań i Oświecenia publicznego.
                                    To moja czysta prowokacja. Z drugiej strony powiem Wam,że kultura polska, nasz
                                    styl życia ma w sobie ogromny magnes dla innych nacji - wchłanialiśmy
                                    kolonistow niemieckich,osadników holenderskich, jeńców tatarskich i
                                    szwedzkich,inteligencję żydowską, wreszcie Rusinów. Czym byłaby kultura Polski
                                    bez cudownych wierszy Harasymowicza, malarstwa Wielkiego Nowosielskiego,
                                    obrazow "Matejki-Nikifora" a historia Krakowa bez Mikołaja Zyblikiewicza -
                                    Ukraińca z okolic Sambora, miedzy innymi prezydenta Xix wiecznego Krakowa.
                                    Proszę - traktujcie moją wypowiedź jako tezy w dyskusji - a nie jako
                                    polemikę.Może w takiej burzy mózgów coś wspólnie wymyslimy w poglądach na
                                    przeszłosć. Serdzecznie pozdrawiam.
                                    • Gość: gość Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.kopernet.org 21.06.03, 18:16
                                      Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                      > A co tam - "Raz maty rodyła" Wracam silnie sprowokowany.Drogi Gościu - damy
                                      > sobie rade z tematem. Twoja teza o katolicyzacji okolic Rzeszowa /bez
                                      > wojny,nacjonalizmów i innych zaszłości/ wydaje się racjonalna. Siła
                                      polskości,
                                      > rola przemyśłu coposkiego /neologizm od COP/, wielkie migracje w
                                      poszukiwaniu
                                      > pracy - przyniosłyby z pewnością dalszą polonizację naszych miejscowości.
                                      > Historyk pewno wyśmialby stawianie sprawy w stylu "co byłoby kiedy by nie
                                      > było..." ale nasza dyskusja rządzi sie swoimi prawami. Nawiązales do
                                      Podlasia -
                                      >
                                      > nie będę tu mówił szczególów o ofiarach carskich represji w Pratulinie, i
                                      > ratunku dla Tamtych unitów w przejsciu na katolicyzm w 1905 roku .Kto chce
                                      to o
                                      >
                                      > tym znajdzie - to byl pierwszy element twojej "prowokacji".Co do drugiego
                                      > elementu międzywojnia - Posłuchajcie tego : "Lata 1937-1938 charakteryzowały
                                      > sie zaostrzeniem stosunków władz sanacyjnych z Ukraincami. Po pacyfikacji
                                      > wschodniej Galicji, na Ziemi Chełmskiej i na Podlasiu zburzono w tym czasie
                                      > przeszło 180 cerkwi. były między nimi obiekty przwoslawne. w ich obronie
                                      > wystąpili Ukraińcy bez różnicy. Grekokatolicki metropolita lwowski Szeptycki
                                      > wydal w obronie tych świątyń list pasterski. Władze państwowe ten list
                                      > skonfiskowaly. w naszych okolicach,we wsi Kużmina władze powiatowe w
                                      Przemyślu
                                      > podburzyły polską ludność, ażeby zabrały ukraińcom cerkiew.Do nas przyjechał
                                      na
                                      >
                                      > koniu posłaniec z Kużminy z prośbą o pomoc przeciwko temu
                                      bezprawiu.Rozpoczęły
                                      > się bojki między Polakami i Ukraińcami, ą że Polaków było we wsi stosunkowo
                                      > mało,przyszły im do pomocy policja a potem wojsko.Final tej walki był
                                      taki,że
                                      > cerkiew zamknięto a kilkudziesięciu Ukraińców aresztowano. Ośmiu z nich
                                      wysłano
                                      >
                                      > do Berezy kartuskiej." Tyle ze wspomnień Pana Marczaka - mieszkańca wsi
                                      > Pakoszowka pod Sanokiem.ALBO TO "Sam zauważyłem,że Ukraińcy byli
                                      > dyskryminowani.Nie dopuszczano ich na wyższe studia, a przy wojsku- z braku
                                      > wykształcenie- zołnierz dochodził najwyżej do stopnia kaprala./.../Kazali
                                      > przenosic metryki z cerkwi do kościoła". Drodzy - co byłoby gdyby nie było
                                      > wielkomocarstwowego zadęcia i tryimfalizmu władz Polski międzywojennej,
                                      walki
                                      > nacjonalizmów o której mówiłeś Gościu juz kiedyś, co byłoby gdyby polskie
                                      > władze nie myślaly tylko o Polsce "silnej,zwartej i gotowej" - często
                                      kosztem
                                      > mniejszości narodowych.Zbagatelizowałeś kiedyś moją informację o świadectwie
                                      > moralności - to nie był żart - to był oficjalny druk sanacyjnego
                                      Ministerstwa
                                      > Wyznań i Oświecenia publicznego.
                                      > To moja czysta prowokacja. Z drugiej strony powiem Wam,że kultura polska,
                                      nasz
                                      > styl życia ma w sobie ogromny magnes dla innych nacji - wchłanialiśmy
                                      > kolonistow niemieckich,osadników holenderskich, jeńców tatarskich i
                                      > szwedzkich,inteligencję żydowską, wreszcie Rusinów. Czym byłaby kultura
                                      Polski
                                      > bez cudownych wierszy Harasymowicza, malarstwa Wielkiego Nowosielskiego,
                                      > obrazow "Matejki-Nikifora" a historia Krakowa bez Mikołaja Zyblikiewicza -
                                      > Ukraińca z okolic Sambora, miedzy innymi prezydenta Xix wiecznego Krakowa.
                                      > Proszę - traktujcie moją wypowiedź jako tezy w dyskusji - a nie jako
                                      > polemikę.Może w takiej burzy mózgów coś wspólnie wymyslimy w poglądach na
                                      > przeszłosć. Serdzecznie pozdrawiam.
                                      A więc widzę, że moja prowokacja chwyciła skoro mimo wszysto wróciłeś. ciesz
                                      mnie to. Od razu przechodzę do meritum. Tak się składa, że też mam u siebie w
                                      domu książkę pana Włodzimierza Marczaka i też czytałem o wydarzeniach w
                                      Kuźminie i wierzyłem w podana przez niego wersję no bo nie miałem powodów żeby
                                      nie wierzyć (cała postawa życiowa pana Marczaka bardzo dobrze o nim świadczy).
                                      Tak sie jednak składa, że zachęcony trochę przez ciebie postanowiłem zapoznać
                                      się ze słownikiem dotyczącym Bieszczad autorstwa Stanisława Krycińskiego. Przy
                                      okazji zapoznałem się też z inną pozycja tego autora czyli Przewodnikiem po
                                      Przemyślu i Pogórzu Przemyskim. Przy opisie Kuźminy jest tam też wzmianka o
                                      tym incydencie z Cerkwią. Tylko, że według Krycińskiego wyglądało to trochę
                                      inaczej. A mianowicie miejscowi Polacy stanowiący zdecydowaną wiekszość
                                      ludności (tu Kryciński na pewno ma rację sprawdzałem w spisie ludności z 21
                                      roku i schematyźmie łacińskim z 38 roku) postanowili siłą zająć miejscową
                                      Cerkiew Greckokatolicką. Nie chcieli do tego dopuścić miejscowi Rusini a także
                                      przybyli na pomoc Rusini z okolicznych wsi. Wywiązała sie bójka.
                                      Interweniowała policja. Po interwencji policji władze postanowiły aby sporna
                                      Cerkiew pozostała w rękach grekokatolików. Osobiście bardziej wiarygodna
                                      wydaje mi sie wersja Krycińskiego. Z całą pewnością nie napisał tego ot tak
                                      sobie tylko przeprowadził badania w archiwach być może popytał świadków.
                                      Natomiast pan Marczak jak sądzę wypowiedź swoją oparł na tym co zasłyszał od
                                      innych osób. Być może była to nawet wiedza z drugiej czy trzeciej ręki.
                                      O tym zadęciu i triumfaliźmie zgoda ale dopiero pod koniec lat trzydziestych,
                                      wcześniej do smierci Piłsudskiego nie było tak źle. Piłsudczycy stawiali
                                      raczej na asymilację państwową a z Ukraińcami szukali porozumienia. Następcy
                                      Piłsudskiego postawili natomiast na asymilację narodową przez co mieliśmy
                                      między innymi niesławne wydarzenia na Chełmszczyźnie. A wracając do ksiązki
                                      Krycińskiego to można się z niej dowiedzieć wielu ciekawych faktów np. takich,
                                      że były po wojnie wioski czysto ukraińskie, których wysiedlenia praktycznie
                                      nie dotknęły a były też wioski z większością polską, które zostały wysiedlone.
                                      A jeżeli chodzi o Nowosielskiego to nie wiem czy wiesz ale był on Polakiem
                                      wyznania prawosławnego przy czym na prawosławie przeszedł juz jako dorosły
                                      człowiek a w ogóle pochodził z rodziny Polaków-grekokatolików ze Stryja. To
                                      chyba taki ostatni gente Ruthenus natione Polonus?
                                      I na koniec jeszcze taka ciekawostka dotycząca pośrednio wspomnianego
                                      Pratulina. Otóż najwiekszy opór przeciw siłowemu wprowadzaniu prawosławia był
                                      na Podlasiu, na Chełmszczyźnie już znacznie mniejszy i jak ogłoszono
                                      tolerancję religijną w roku 1905 to znacznie więcej Unitów przeszło do
                                      Kościoła Rzymskokatolickiego na Podlasiu niż na Chełmszczyźnie. Jak to
                                      wytłumaczyć? Trudno mi powiedzieć, może subdiakon Piotr nam pomoże w
                                      rozwikłaniu tej zagadki ponieważ wiem, że zajmuje się on sprawami Unii na
                                      Podlasiu i Chełmszczyźnie.
                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: Piotr Re: 'Powrót do przeszłości -cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.06.03, 20:15
                                        W przypadku Pana Marczaka - bardzo ciekawy /obok wielu innych wątków/ jest
                                        historia z jego dzieciństwa . Otóz - matka-Polka,katoliczka, ojciec-Rusin
                                        grekokatolik. Ojciec obumiera Go wcześnie - i oto według opisu to Matka
                                        pilnuje aby młody Marczak /z "ciągotkami" do polskości/ trwał przy "ruskości" i
                                        cerwki. Wiesz co opowiem historię z Rzeszowa:
                                        lata 50-te. Mlody przybysz - Polak z nakazem pracy smali cholewki do dziewczyny
                                        z "ruskiej" rodziny. Kompletnie nie ma pojecia o miejscowych układach. I oto po
                                        którejś z wizyt w jej domu rodzinnym /odprowadzce po randce/ dorywa go w zaułku
                                        ich sąsiadka - Polka i mówi ; Proszę Pana - pan jest przecież Polakiem-a to są
                                        Ukraińcy, co Pan robi. Chłopak głupieje, nic nie rozumie. Odbywa rozmowę z
                                        dziewczyną i ... w najbliższą niedzielę wsiada z nią na motor, i jedzie
                                        zobaczyć miejsce po zniszczonej cerkwi w której kiedyś "pracował" jej dziadek,
                                        ogląda zrujnowaną plebanię w której spędzała przed wojną kolejne wakacje i
                                        mogiły przycerkiewne. A potem przeleciało im ..... lat.
                                        Taka sobie historyjka "domorosłego dziejopisa"
                                        Ja też czekam na kontakt z Ojcem Piotrem -"czekajcie,czekajcie aż wam będzie
                                        dane. Ps w ramach odpoczynku od Rusinów namawiam na odwiedziny na str
                                        www.shtetlings.jewishgen.org/Rzeszow/- jest tam sporo o historii Żydów
                                        rzeszowskich, stare pocztówki z Rzeszowa /piękne i łatwo kopiowalne/ oraz
                                        zdjęcia rodzinne przedwojennych mieszkańcow Reishy. Przy odrobinie gimnastyki
                                        wejdziesz na historię Żydów rzeszowskich /po angielsku - ponad 50 stron/
                                        W zasadzie mialem /zamiast tego forum/ tym sie zająć wraz z b.ciekawymi
                                        materiałami łemkowskimi otrzymanym e-mailem od .... /ale to już inna historia/
                                        Pozdrawiam
                                      • Gość: gość Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.kopernet.org 21.06.03, 20:27
                                        Skoro zacząłem już pisać o granicy etnicznej polsko-ruskiej to chciałbym w tym
                                        miejscu podac najdalej na zachód wysunięte miejscowości zamieszkałe w
                                        większości przez ludność ruską w poszczególnych regionach. Oczywiście mam na
                                        myśli okres przed II wojną światową.
                                        Na Łemkowszczyźnie była to Szlachtowa położona na tzw. Rusi Szlachtowskiej
                                        parę kilometrów na wschód od Szczawnicy i zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od
                                        Krakowa! Była to jednoczesnie najdalej na zachód wysunięta ruska miejscowość w
                                        Polsce. W pozostałej części Galicji bez Łemkowszczyzny była to Oparówka koło
                                        Strzyżowa. W województwie lubelskim Otrocz koło Janowa Lubelskiego. Natomiast
                                        w województwie podlaskim Wólka Zamkowa 3 kilometry na zachód od Drohiczyna.
                                        Nalezy przy tym zaznaczyć, że wszystkie te miejscowości były to ruskie wysepki
                                        położone daleko na zachód w polskim morzu. Być może części z was fakty te są
                                        doskonale znane ale jeśli dzięki mnie przynajmniej jedna osoba dowiedziała się
                                        czegoś więcej to warto było o tym napisać.
                                        • Gość: Wolf Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.06.03, 12:28
                                          Gość portalu: gość napisał(a):

                                          > Skoro zacząłem już pisać o granicy etnicznej polsko-ruskiej to chciałbym w
                                          tym
                                          > miejscu podac najdalej na zachód wysunięte miejscowości zamieszkałe w
                                          > większości przez ludność ruską w poszczególnych regionach. Oczywiście mam na
                                          > myśli okres przed II wojną światową.
                                          > Na Łemkowszczyźnie była to Szlachtowa położona na tzw. Rusi Szlachtowskiej
                                          > parę kilometrów na wschód od Szczawnicy i zaledwie kilkadziesiąt kilometrów
                                          od
                                          > Krakowa! Była to jednoczesnie najdalej na zachód wysunięta ruska miejscowość
                                          w
                                          > Polsce. W pozostałej części Galicji bez Łemkowszczyzny była to Oparówka koło
                                          > Strzyżowa. W województwie lubelskim Otrocz koło Janowa Lubelskiego.
                                          Natomiast
                                          > w województwie podlaskim Wólka Zamkowa 3 kilometry na zachód od Drohiczyna.

                                          Co do Podlasia to w tej chwili taka "ruska" wsia sa Slochy Annopolskie, jest
                                          to wies w calosci prawoslawna i mieszkaja tam potomkowie podlaskich Rusinow.
                                          Co nie zmienia faktu ze juz przed II WS byly w tych okolicach tylko male
                                          wysepki w polskim morzu (jak sam napisales)

                                          > Nalezy przy tym zaznaczyć, że wszystkie te miejscowości były to ruskie
                                          wysepki
                                          > położone daleko na zachód w polskim morzu. Być może części z was fakty te są
                                          > doskonale znane ale jeśli dzięki mnie przynajmniej jedna osoba dowiedziała
                                          się
                                          > czegoś więcej to warto było o tym napisać.

                                          Pozdrawiam

                                    • Gość: Elekon Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 17:21
                                      Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pytam:
                                      jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości
                                      ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławnym).
                                      Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro
                                      autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu.
                                      Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przeze
                                      mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały taką
                                      lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach
                                      ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy
                                      klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
                                      utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"), pisanie
                                      że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły
                                      dziejopisarz" itd.
                                      Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka czy
                                      Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach) są
                                      Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają stanowić
                                      dowód historyczny i prawdę objawioną?

                                      W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam.
                                      • Gość: gość Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.kopernet.org 22.06.03, 17:40
                                        Gość portalu: Elekon napisał(a):

                                        > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pytam:
                                        > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości
                                        > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławnym).
                                        > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro
                                        > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu.
                                        > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przeze
                                        > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały
                                        taką
                                        > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach
                                        > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy
                                        > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
                                        > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"),
                                        pisanie
                                        > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły
                                        > dziejopisarz" itd.
                                        > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka
                                        czy
                                        > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach)

                                        > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają
                                        stanowić
                                        >
                                        > dowód historyczny i prawdę objawioną?
                                        >
                                        > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam.
                                        Witam Elekon. Jeśli chodzi o rzezie na Wołyniu najlepszym dla mnie źródłem
                                        jest posiadana przeze mnie gruba dwutomowa księga pt. "Ludobójstwo dokonane
                                        przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945"
                                        autorstwa Władysława i Ewy Siemaszków. Z komentarzem państwa Siemaszków nie
                                        zawsze sie zgadzam ale najcenniejsze w tej książce jest podanie kilkuset
                                        ustalonych miejscowości na Wołyniu wraz z podaniem kilkudziesięciu tysięcy
                                        imion i nazwisk zamordowanych Polaków oraz podanie w jakich okolicznościach
                                        zginęli. Tekstu pana Zielińskiego nie znam ale chętnie bym go przeczytał,
                                        żebym sobie mógł na ten temat wyrobic zdanie. Napisz tylko czy został
                                        umieszczony w Internecie.
                                        Pozdrawiam i mam nadzieję na dalszą dyskusję.
                                        • Gość: Elekon Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 19:09
                                          Gość portalu: gość napisał(a):

                                          > Gość portalu: Elekon napisał(a):
                                          >
                                          > > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pyta
                                          > m:
                                          > > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości
                                          > > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławny
                                          > m).
                                          > > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro
                                          >
                                          > > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu.
                                          > > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przez
                                          > e
                                          > > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały
                                          > taką
                                          > > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach
                                          >
                                          > > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy
                                          > > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
                                          > > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"),
                                          > pisanie
                                          > > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły
                                          > > dziejopisarz" itd.
                                          > > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka
                                          >
                                          > czy
                                          > > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach
                                          > )
                                          > są
                                          > > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają
                                          > stanowić
                                          > >
                                          > > dowód historyczny i prawdę objawioną?
                                          > >
                                          > > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam.
                                          > Witam Elekon. Jeśli chodzi o rzezie na Wołyniu najlepszym dla mnie źródłem
                                          > jest posiadana przeze mnie gruba dwutomowa księga pt. "Ludobójstwo dokonane
                                          > przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945"
                                          > autorstwa Władysława i Ewy Siemaszków. Z komentarzem państwa Siemaszków nie
                                          > zawsze sie zgadzam ale najcenniejsze w tej książce jest podanie kilkuset
                                          > ustalonych miejscowości na Wołyniu wraz z podaniem kilkudziesięciu tysięcy
                                          > imion i nazwisk zamordowanych Polaków oraz podanie w jakich okolicznościach
                                          > zginęli. Tekstu pana Zielińskiego nie znam ale chętnie bym go przeczytał,
                                          > żebym sobie mógł na ten temat wyrobic zdanie. Napisz tylko czy został
                                          > umieszczony w Internecie.
                                          > Pozdrawiam i mam nadzieję na dalszą dyskusję.

                                          Cześć, witam. Link na tekst podałem. Nie jest to dysertacja naukowa, tylko
                                          zabarwione emocjonalnie wspomnienia świadka tamtych czasów, podobnie jak
                                          przytaczane tu wspomnienia Ukraińców. Kliknij na napis: "pokaż wszystkie
                                          wątki", a znajdziesz ten test i link w moim poście, który stał się przyczyną
                                          późniejszej mojej ostrej polemiki z Piotrem a przede wszystkim z Januarym.
                                          Pozdrawiam i dziękuję za zwykle rzeczowy i konstruktywny język rozmowy z Twojej
                                          strony.
                                      • Gość: january Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 21:23
                                        Gość portalu: Elekon napisał(a):

                                        > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pytam:
                                        > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości
                                        > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławnym).
                                        > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro
                                        > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu.
                                        > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przeze
                                        > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały
                                        taką
                                        > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach
                                        > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy
                                        > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
                                        > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"),
                                        pisanie
                                        > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły
                                        > dziejopisarz" itd.
                                        > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka
                                        czy
                                        > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach)

                                        > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają
                                        stanowić
                                        >
                                        > dowód historyczny i prawdę objawioną?
                                        >
                                        > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam.
                                        Drogi Elekonie,
                                        wydaje mi się, że miewasz niejakie trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego.
                                        Komentując tekst pana Zielińskiego nie napisałem, że jest on bez wartości, ale
                                        jedynie zadałem pytanie, kto jest jego autorem? Niestety nie otrzymałem od
                                        ciebie żądnej odpowiedzi. Z tego co piszesz wynika, że ten autor jest ci znany,
                                        chcesz jednak chyba tę wiedzę zachować wyłącznie dla siebie.
                                        Z tego co pamiętam - podałem jedynie w wątpliwość czasopismo jak i autora.
                                        Jestem mieszkańcem Rzeszowa, ale o piśmie takim jak "Echo Rzeszowa" prawdę
                                        mówiąc nie słyszałem, ani go nie czytałem. Być może jest w tym moja wina, ale w
                                        takim razie może zechciałbyś mnie oświecić, co to za pismo i co to za autor.
                                        Natomiast styl cytowanego artykułu budzi złe skojarzenia, jest zbyt emocjonalny
                                        i rodzi podejrzenie pewnej tendencyjności, choć nie wykluczam, że może on być
                                        zgodny z prawdą.
                                        • Gość: Elekon Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.03, 13:48
                                          Gość portalu: january napisał(a):

                                          > Gość portalu: Elekon napisał(a):
                                          >
                                          > > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pyta
                                          > m:
                                          > > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości
                                          > > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławny
                                          > m).
                                          > > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro
                                          >
                                          > > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu.
                                          > > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przez
                                          > e
                                          > > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały
                                          > taką
                                          > > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach
                                          >
                                          > > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy
                                          > > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
                                          > > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"),
                                          > pisanie
                                          > > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły
                                          > > dziejopisarz" itd.
                                          > > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka
                                          >
                                          > czy
                                          > > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach
                                          > )
                                          > są
                                          > > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają
                                          > stanowić
                                          > >
                                          > > dowód historyczny i prawdę objawioną?
                                          > >
                                          > > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam.
                                          > Drogi Elekonie,
                                          > wydaje mi się, że miewasz niejakie trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego.
                                          > Komentując tekst pana Zielińskiego nie napisałem, że jest on bez wartości,
                                          > ale jedynie zadałem pytanie, kto jest jego autorem? Niestety nie otrzymałem
                                          > od ciebie żądnej odpowiedzi. Z tego co piszesz wynika, że ten autor jest ci
                                          > znany, chcesz jednak chyba tę wiedzę zachować wyłącznie dla siebie.
                                          > Z tego co pamiętam - podałem jedynie w wątpliwość czasopismo jak i autora.
                                          > Jestem mieszkańcem Rzeszowa, ale o piśmie takim jak "Echo Rzeszowa" prawdę
                                          > mówiąc nie słyszałem, ani go nie czytałem. Być może jest w tym moja wina, ale
                                          > w takim razie może zechciałbyś mnie oświecić, co to za pismo i co to za autor.
                                          > Natomiast styl cytowanego artykułu budzi złe skojarzenia, jest zbyt
                                          > emocjonalny i rodzi podejrzenie pewnej tendencyjności, choć nie wykluczam, że
                                          > może on być zgodny z prawdą.


                                          Mamy wyraźny przykład stylu rozmowy, jaki jest stosowany przez niektórych w tym
                                          wątku wobec nie-ukrainofilów. Czy w moim poście było coś obraźliwego? Czy jest
                                          coś obraźliwego w odpowiedzi do mnie? To pytanie do czytających ten wątek.
                                          Wnioski można wyciągnąć jak sądzę dość łatwo.

                                          Przywołuję zatem to co napisałeś, bo jak widzę ani nie wiesz co piszesz, ani
                                          nawet nie chce ci się tego sprawdzić.

                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=5901307&a=6471741

                                          "tekst pana Zielińskiego, który polecasz jest wyjątkowo kiepski, a jego poetyka
                                          jednoznacznie kojarzy się z literaturą tendencyjną do garnic możliwości"
                                          a ostatnio:
                                          " Drogi Elekonie,
                                          wydaje mi się, że miewasz niejakie trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego.
                                          Komentując tekst pana Zielińskiego nie napisałem, że jest on bez wartości, ale
                                          jedynie zadałem pytanie, kto jest jego autorem?"

                                          Wydaje mi się że poważniejszy problem jest z tymi, którzy nie rozumieją tego co
                                          sami piszą. Trudno wtedy, żeby inni rozumieli meandry tak skomplikowanego toku
                                          ich myślenia.
                                          Ponieważ jednak uważasz się chyba za inteligentniejszego, pozostawiam Twojej
                                          Inteligencji samodzielne poszukiwania informacji na temat "Echa Rzeszowa" i
                                          jego wydawcy. Gdyby to zadanie za pomocą linku jaki podałem oraz myszki i
                                          klawiatury twojego komputera okazało się zbyt trudne, to polecam spacer do
                                          najbliższego kiosku z prasą i zapytanie o ten tytuł. Słyszałem, że w szukaniu
                                          stopek pod tekstem jesteś specjalistą, więc jak sądzę nie powinno być problemu
                                          ze znalezieniem stopki wydawcy. Życzę powodzenia w żmudnych poszukiwaniach.

                                          • Gość: january Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 02:13
                                            Podtrzymuję, to co napisałem: tekst jest kiepski i tendencyjny. Jest to bardzo
                                            emocjonalne wspomnienie osoby, chyba bliżej nie związanej z Wołyniem, która
                                            zapewne chce przypomnieć w 60-rocznicę tych wydarzeń ofiary ukraińskich mordów.
                                            Autor nie był osobiście świadkiem tych wydarzeń. Co ciekawe opisując ukraińską
                                            stronę konfliktu używa wyłącznie określeń pejoratywnych lub obraźliwych (rezuny
                                            itd.). Opisy i poetyka jakby żywcem przeniesione z "Ogniem i mieczem". Wtedy
                                            też hordy ukraińskie zalewały tereny zamieszkane przez Polaków. Tylko jakoś
                                            nikt nie zauważył, że wcześniej ruskie ziemie zostały przez tych właśnie
                                            Polaków zdobyte na Ukraińcach. Dlaczego nas Polaków tak bardzo niepokoił napływ
                                            Niemców od zachodu i zajmowanie naszych historycznych ziem, a równocześnie
                                            traktujemy ziemie ruskie jako ziemię niczyją, którą Polacy mieli prawo bez
                                            pytania kogokolwiek o zgodę zająć. Już dawno stwierdzono, że tym kim dla
                                            Polaków są Niemcy, tym samym dla Ukraińców są Polacy.
                                            Nie chcę tłumaczyć jakichkolwiek zbrodni, ale nie można przedstawiać ich tak
                                            jednostronnie. Rzadko zdarza się, aby konflikt spowodowany był tylko przez
                                            jedną stronę (vide konflikt żydowsko-arabski w Palestynie). Nie wierzę w czarno-
                                            biały obraz (Ukraińcy - źli, prymitywni, Polacy - szlachetni, cywilizowani,
                                            anielsko łagodni), podobnie jak nie zgadzam się z czarno-białym obrazem
                                            stosunków polsko-żydowskich, czy polsko-niemieckich.
                                            Powierzchowny ogląd pisma "Echo Rzeszowa" wskazuje na jego niski poziom. Z tego
                                            co sobie przypominam jest to gazetka samorządu wydawana bardziej po to, aby
                                            sprawić frajdę klku radnym niż wnieść coś ciekawego do publicznej debaty w
                                            naszym mieście.
                                            Nie jest to z pewnością czasopismo posiadające jakiekolwiek ambicje naukowe,
                                            nie może być chyba pewnym źródłem wiedzy historycznej.
                                            Co do epitetów pod moim adresem, to nie przejąłem się nimi za bardzo. Jestem w
                                            takim samym stopniu ukrainofilem, jak polono-, germano-, anglo-, ruso- i nie
                                            wiem jakim jeszcze filem. Bardzo szanuję każdy naród i staram się zrozumieć
                                            każdego człowieka, choć czasm jest to trudne.
                                            Ostatnio, wyobraź sobie, zajmowałem się ludami austronezyjskimi i papuaskimi
                                            zamieszkującymi Moluki. Jestem przekonany, że one także wytworzyły ciekawą
                                            kulturę i zasługują na szacunek.
                                            Może uważasz, że powinniśmy stale wypominać Szwedom potop, Niemcom II wojnę
                                            światową, Ukraińcom - UPA, Litwinom - Wilno, a Węgrom - bitwę o Morskie Oko?
                                            Tylko my Polacy byliśmy idealni i nikogo nie skrzywdziliśmy. Ciekawe dlaczego
                                            Ukraińcy, Litwini czy Czesi nie za bardzo darzą nas sympatią?
                                            • Gość: gość Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.kopernet.org 24.06.03, 12:06
                                              Tym razem nie zgodze się z toba January. Przeczytałem tekst pana Zielińskiego
                                              i uważam, że oddaje on po prostu jego wrażenia z tamtych czasów. Zacytuję ci
                                              zresztą co pisał o swoich wrażeniach z tamtych czasach Ukrainiec z Pakoszówki
                                              pan Włodzimierz Marczak "Pod koniec 1942 roku i w następnych latach okupacji,
                                              zaczęło przechodzić przez naszą wioskę wielu uciekinierów Polaków, którzy
                                              opowiadali o różnych okropnościach, jakie działy się na Wołyniu i we
                                              wschodniej Galicji. W rozmowie z emisariuszami ze wschodu zwracaliśmy uwagę,
                                              że za to wszystko Polacy mogą wziąć odwet na naszych terenach. Kolportowano i
                                              objaśniano pewne dokumenty, w których było napisane, że po wojnie Polacy w
                                              porozumieniu z bolszewikami, wysiedla Ukraińców z całej zachodniej Ukrainy na
                                              Sybir, a nawet będa ich likwidować jak Niemcy Żydów. Dlatego organizacja
                                              podjęła kroki o depolonizacji wschodnich terenów przedwojennej Polski. Ażeby
                                              zmusić Polaków do opuszczenia tych ziem, trzeba było posiać wśród nich ogromny
                                              strach". Natomiast do Elekona mam prośbę ażebyś nie obrażał innych osób.
                                              Jeżeli sie z czymś nie zgadzasz możesz to zrobić w taki sposób jak ja teraz
                                              czyli spokojnie, kulturalnie i przede wszystkim merytorycznie. Panowie
                                              szanujmy się wzajemnie nawet jeśli się ze sobą nie zgadzamy!
                                              Pozdrawiam wszystkich dyskutantów.
                                              • Gość: Elekon Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 16:00
                                                Gość portalu: gość napisał(a):

                                                > Tym razem nie zgodze się z toba January. Przeczytałem tekst pana Zielińskiego
                                                > i uważam, że oddaje on po prostu jego wrażenia z tamtych czasów. Zacytuję ci
                                                > zresztą co pisał o swoich wrażeniach z tamtych czasach Ukrainiec z Pakoszówki
                                                > pan Włodzimierz Marczak "Pod koniec 1942 roku i w następnych latach okupacji,
                                                > zaczęło przechodzić przez naszą wioskę wielu uciekinierów Polaków, którzy
                                                > opowiadali o różnych okropnościach, jakie działy się na Wołyniu i we
                                                > wschodniej Galicji. W rozmowie z emisariuszami ze wschodu zwracaliśmy uwagę,
                                                > że za to wszystko Polacy mogą wziąć odwet na naszych terenach. Kolportowano i
                                                > objaśniano pewne dokumenty, w których było napisane, że po wojnie Polacy w
                                                > porozumieniu z bolszewikami, wysiedla Ukraińców z całej zachodniej Ukrainy na
                                                > Sybir, a nawet będa ich likwidować jak Niemcy Żydów. Dlatego organizacja
                                                > podjęła kroki o depolonizacji wschodnich terenów przedwojennej Polski. Ażeby
                                                > zmusić Polaków do opuszczenia tych ziem, trzeba było posiać wśród nich
                                                ogromny
                                                > strach". Natomiast do Elekona mam prośbę ażebyś nie obrażał innych osób.
                                                > Jeżeli sie z czymś nie zgadzasz możesz to zrobić w taki sposób jak ja teraz
                                                > czyli spokojnie, kulturalnie i przede wszystkim merytorycznie. Panowie
                                                > szanujmy się wzajemnie nawet jeśli się ze sobą nie zgadzamy!
                                                > Pozdrawiam wszystkich dyskutantów.

                                                Za wsparcie merytoryczne (tak to odbieram) dziękuję. Będę wdzięczny za
                                                wskazanie miejsca i cytatu gdzie kogoś obraziłem. Chętnie przeproszę, o ile
                                                osoba którą mam przepraszać nie pozwalała sobie pierwsza na obrażanie mnie.

                                                Pozdrawiam i liczę na wzbicie się na taki poziom dyskusji, w której uważa się
                                                nie tylko na to co inni piszą, ale także na to co się pisze samemu do innych.
                                            • Gość: Elekon Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 15:55
                                              Gość portalu: january napisał(a):

                                              > Podtrzymuję, to co napisałem: tekst jest kiepski i tendencyjny. Jest to
                                              bardzo
                                              > emocjonalne wspomnienie osoby, chyba bliżej nie związanej z Wołyniem, która
                                              > zapewne chce przypomnieć w 60-rocznicę tych wydarzeń ofiary ukraińskich
                                              mordów.
                                              >
                                              > Autor nie był osobiście świadkiem tych wydarzeń. Co ciekawe opisując
                                              ukraińską
                                              > stronę konfliktu używa wyłącznie określeń pejoratywnych lub obraźliwych
                                              (rezuny
                                              >
                                              > itd.). Opisy i poetyka jakby żywcem przeniesione z "Ogniem i mieczem". Wtedy
                                              > też hordy ukraińskie zalewały tereny zamieszkane przez Polaków. Tylko jakoś
                                              > nikt nie zauważył, że wcześniej ruskie ziemie zostały przez tych właśnie
                                              > Polaków zdobyte na Ukraińcach. Dlaczego nas Polaków tak bardzo niepokoił
                                              napływ
                                              >
                                              > Niemców od zachodu i zajmowanie naszych historycznych ziem, a równocześnie
                                              > traktujemy ziemie ruskie jako ziemię niczyją, którą Polacy mieli prawo bez
                                              > pytania kogokolwiek o zgodę zająć. Już dawno stwierdzono, że tym kim dla
                                              > Polaków są Niemcy, tym samym dla Ukraińców są Polacy.
                                              > Nie chcę tłumaczyć jakichkolwiek zbrodni, ale nie można przedstawiać ich tak
                                              > jednostronnie. Rzadko zdarza się, aby konflikt spowodowany był tylko przez
                                              > jedną stronę (vide konflikt żydowsko-arabski w Palestynie). Nie wierzę w
                                              czarno
                                              > -
                                              > biały obraz (Ukraińcy - źli, prymitywni, Polacy - szlachetni, cywilizowani,
                                              > anielsko łagodni), podobnie jak nie zgadzam się z czarno-białym obrazem
                                              > stosunków polsko-żydowskich, czy polsko-niemieckich.
                                              > Powierzchowny ogląd pisma "Echo Rzeszowa" wskazuje na jego niski poziom. Z
                                              tego
                                              >
                                              > co sobie przypominam jest to gazetka samorządu wydawana bardziej po to, aby
                                              > sprawić frajdę klku radnym niż wnieść coś ciekawego do publicznej debaty w
                                              > naszym mieście.
                                              > Nie jest to z pewnością czasopismo posiadające jakiekolwiek ambicje naukowe,
                                              > nie może być chyba pewnym źródłem wiedzy historycznej.
                                              > Co do epitetów pod moim adresem, to nie przejąłem się nimi za bardzo. Jestem
                                              w
                                              > takim samym stopniu ukrainofilem, jak polono-, germano-, anglo-, ruso- i nie
                                              > wiem jakim jeszcze filem. Bardzo szanuję każdy naród i staram się zrozumieć
                                              > każdego człowieka, choć czasm jest to trudne.
                                              > Ostatnio, wyobraź sobie, zajmowałem się ludami austronezyjskimi i papuaskimi
                                              > zamieszkującymi Moluki. Jestem przekonany, że one także wytworzyły ciekawą
                                              > kulturę i zasługują na szacunek.
                                              > Może uważasz, że powinniśmy stale wypominać Szwedom potop, Niemcom II wojnę
                                              > światową, Ukraińcom - UPA, Litwinom - Wilno, a Węgrom - bitwę o Morskie Oko?
                                              > Tylko my Polacy byliśmy idealni i nikogo nie skrzywdziliśmy. Ciekawe dlaczego
                                              > Ukraińcy, Litwini czy Czesi nie za bardzo darzą nas sympatią?

                                              Potworna demagogia. Ja też nie jestem zwolennikiem czarno-białego
                                              przedstawiania wydarzeń i konfliktów, co chyba chce się mi przypisać.

                                              PS Nie rozumiesz w dodatku jeszcze chyba znaczenia wyrazu "epitet". Jesli w
                                              twoim kierunku padły z mojej strony epitety, to co padło wczesniej w moją
                                              stronę?

                                              Dziękując za samą wolę rzeczowj dyskusji z twojej strony, życzę dalszych
                                              owocnych badań nad ludami austronezyjskimi i papuaskimi zamieszkującymi Moluki
                                              oraz mniej emocji i zjadliwości (ktoś może odpłacić pięknym za nadobne) w
                                              listach.
                                              Z wyrazami szacunku
                                              Elekon
                                              • Gość: january Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 00:57
                                                Wiesz co, Elekon, szkoda coś naprawdę pisać. Jeżeli twierdzisz, że nie
                                                kierujesz do adwersarzy epitetów, a następnie określasz moją wypowioedź
                                                jako "demagogię". To jak to nazwać. Twoje posty wprost roją się od złośliwości
                                                i przycinków, ale ty oczywiście tego nie widzisz. Nie będę reagował na twoje
                                                złośliwości, bo szkoda mi czasu i energii. Jeżeli cię to bawi, to zacznij
                                                atakować kogoś innego. Ten temat interesuje mnie z przyczyn poznawczych, a nie
                                                dla wyładowywania negatywnych emocji na uczestnikach dyskusji.
                                  • Gość: Wolf Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.06.03, 12:22
                                    Gość portalu: gość napisał(a):

                                    > > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie
                                    > uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się
                                    > zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli
                                    chodzi
                                    > o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś
                                    > większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do
                                    > takich zmian w przyszłości. Wiadomo, że Cerkiew prawosławna i Kościół
                                    > Rzymskokatolicki to były dwie niezalezne od siebie organizacje wyznaniowe i
                                    > wpływ Kościoła na Cerkiew czy Cerkwi na Kościół był prawie żaden. Co do
                                    > wiernych obu tych wyznań to muszę ci powiedzieć, że zachowywali oni w
                                    stosunku
                                    > do siebie spory dystans. Na przykład małżeństw mieszanych było bardzo
                                    > niewiele. Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni
                                    zaczął
                                    > się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą
                                    raczej
                                    > dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej
                                    > pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej
                                    > papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom
                                    podczas
                                    > podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła
                                    > Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała
                                    > sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan.

                                    Nie tylko Cerkiew Grekokatolicka, ale i Cerkiew Prawoslawna (przynajmniej na
                                    terenie Podlasia) miala charakter kosciola "chlopskiego", ludzie wyksztalceni
                                    i bogatsi chetnie sie latynizowali.

                                    Od tej pory Unici
                                    > odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało
                                    > wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie
                                    więc
                                    > latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich
                                    > naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. Tak na
                                    > marginesie wiesz, że inicjator Unii Brzeskiej władyka Hipacy Pociej
                                    pochodził
                                    > z Różanki pod Włodawą? A wracając do tematu to paradoksalnie największa
                                    > polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak
                                    > brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie
                                    ci
                                    > prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny
                                    > Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji
                                    > Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam
                                    > mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że
                                    > uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci
                                    Unici
                                    > mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby prawosławie
                                    nie
                                    > było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto wie byc może
                                    > duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z
                                    > latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary
                                    > potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie
                                    > porcelany i to delikatnie mówiąc.

                                    Moge sie tylko podpisac pod powyzszym tekstem, Rosjanie zniechecili ludzi do
                                    Cerkwi Prawoslawnej swoim przymusem i powodowali przechodzenie ludnosci do
                                    Kosciola Rzymsko-Katolickiego. Byly takie miejsca na Podlasiu, gdzie po
                                    kasacie Unii Katolicy Rzymscy i Unici modlili sie razem w jednej swiatyni co
                                    nierzadko powodowalo przesladowania i w efekcie nawet niszczenie swiatyn.


                                    Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba
                                    > zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć
                                    > uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła
                                    to
                                    > tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100%
                                    > polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie
                                    polskiej
                                    > brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów ale
                                    stawiam
                                    > duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze bardziej
                                    > podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik
                                    > więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do
                                    > Kościoła Rzymskokatolickiego. Tekst, który zacytowałeś bardzo mi sie podoba
                                    ja
                                    > też uważam, że każdy powinien znać swoje korzenie i je pielęgnować. W ogóle
                                    > rodzina jest najważniejsza, jeśli w rodzinie nie przekaże się młodemu
                                    > człowiekowi pewnych wartości to on nie będzie ich później szanować.
                                    > Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa
                                    > ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich,
                                    > litewskich, ormiańskich i innych.

                                    Temat korzeni to osobny rozdzial i mysle, ze tez moglby wniesc duzo do
                                    dyskusji.

                                    I bardzo dobrze bo każdemu narodowi potrzeba
                                    > świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków
                                    od
                                    > 10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie
                                    > przyniesie. Ja też przepraszam za pewien chaos w mojej wypowiedzi ale tak to
                                    > już jest jak sie chce dużo napisać. A swoją drogą mam pytanie czy mógłbyś mi
                                    > podać miejscowości w których miały miejsce wspomniane przez ciebie zmiany
                                    > wyznania? To tylko prośba, jeśli z jakichs względów nie chcesz ich ujawniać
                                    w
                                    > pełni to szanuję. Po prostu interesują mnie te sprawy, znam wiele takich
                                    > miejscowości zarówno w woj. lubelskim jak i rzeszowskim natomiast nie znam
                                    > żadnej z województwa podlaskiego a przypuszczam, że twoje korzenie są w
                                    > województwie podlaskim choć mogę sie mylić.

                                    Jesli chodzi o zmiany wyznania to moge podac region, z przyczyn osobistych
                                    chcialbym pozostac nieznany, mieszkam i pracuje w Warszawie, ale "tam" zostalo
                                    troche mojej rodziny i wolalbym zeby pozostala anonimowa.
                                    Pochodze z ziemi Drohickiej i w tej wsi tylko czesc (i to niewielka) pozostala
                                    przy "ruskosci" , reszta natomiast zasymilowala sie, ja natomiast chociaz
                                    urodzilem sie w Warszawie mam "zaszczepione" przez mame poczucie "ruskosci",
                                    co jest dla mnie po prostu kwestia znajomosci korzeni, o czym pisalem w swoim
                                    poscie.

                                    > Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję na dalszą ciekawa dyskusję.
                                    > Gość
                                    Pozdrawiam
                                    P.S. Na forach podlaskich na te tematy rozmawia sie dosyc trudno i jeszcze raz
                                    gratuluje "forumowiczom" umiejetnosci dyskusji.
                                    • Gość: gość Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.kopernet.org 22.06.03, 13:18
                                      Dzięki Wolf, że podałeś mi w przybliżeniu z jakiego regionu pochodzisz.
                                      Oczywiście w pełni szanuję twoją chęć zachowania anonimowości. Piszesz, że
                                      mama zaszczepiła ci "Ruskość". A więc tak jak mówiłem nie ma to jak dobra
                                      rodzina.
                                      Jeśli chodzi o Słochy Annopolskie, sprawdziłem na mapie wieś pod
                                      Siemiatyczami. Najdalej wysunięta na zachód ruska miejscowość przed wojną to
                                      była Wólka Zamkowa za Drohiczynem. Jest ona położona kilkanaście kilometrów
                                      dalej na zachód. Wynikałoby z tego, że wsie między Drohiczynem a Siemiatyczami
                                      się spolonizowały. Trochę szkoda. Z drugiej strony przynajmniej dobrze, że
                                      była to dobrowolna polonizacja a nie przymusowa. Nie wiem czy wiesz Wolf ale
                                      tereny z których pochodzisz tzn. położone po prawej stronie Bugu były nazywane
                                      jeszcze w XIX wieku polską stroną ze względu na sporą w okolicach Drohiczyna
                                      liczbę Polaków. Natomiast tereny po lewej stronie Bugu były nazywane ruską
                                      stroną ponieważ przeważali tam Rusini. Po 1905 roku wszystko to uległo
                                      zupełnemu pomieszaniu. Na ruskiej stronie prawie wszyscy byli Unici przeszli
                                      do Kościoła Rzymskokatolickiego a na stronie polskiej nadal pozostało sporo
                                      prawosławnych Rusinów. W ten sposób strona ruska stała się w sensie etnicznym
                                      bardziej polska niz strona nazywana polską. Mimo wszystko uważam, że
                                      przesunięcie polsko-ruskiej granicy etnicznej na północnym Podlasiu było
                                      stosunkowo niewielkie w porównianiu choćby z województwem lubelskim czy
                                      terenami między Rzeszowem a Jarosławiem i Przemyślem.
                                      Na koniec chciałem napisać o Kostomłotach nad Bugiem. Jak wiecie jest tam
                                      jedyna w Polsce parafia neounicka. Okazuje się, że dzięki obecności tam
                                      licznych pielgrzymów i turystów, miejscowi a także mieszkańcy sąsiednich wsi
                                      bardziej zaczęli szanować obrządek wschodni. Zdarzają się nawet sytuacje, że
                                      jak miejscowy chłopak albo dziewczyna biorą sobie męża albo żonę z sąsiedniej
                                      miejscowości to dzieci są chrzczone w Cerkwi w Kostomłotach i wychowywane w
                                      obrządku bizantyjskim. Wcześniej cos takiego było nie do pomyślenia. Myślę, że
                                      duża jest też w tym zasługa miejscowego kapłana, który umiał pokazać swoim
                                      wiernym, że ich obrządek wcale nie jest gorszy. Pozdrawiam.
                                      Pozdrawiam.

                                      P.S. Ja też zauważyłem, że dyskusja na forach podlaskich jest trudna. Myślę,
                                      że gdyby naszą dyskusje przenieść na forum Białystok albo Bielsk Podlaski to
                                      skończyłoby sie totalna pyskówką.
                                      • Gość: Wolf Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.06.03, 14:12
                                        Gość portalu: gość napisał(a):

                                        > Dzięki Wolf, że podałeś mi w przybliżeniu z jakiego regionu pochodzisz.
                                        > Oczywiście w pełni szanuję twoją chęć zachowania anonimowości. Piszesz, że
                                        > mama zaszczepiła ci "Ruskość". A więc tak jak mówiłem nie ma to jak dobra
                                        > rodzina.
                                        > Jeśli chodzi o Słochy Annopolskie, sprawdziłem na mapie wieś pod
                                        > Siemiatyczami. Najdalej wysunięta na zachód ruska miejscowość przed wojną to
                                        > była Wólka Zamkowa za Drohiczynem. Jest ona położona kilkanaście kilometrów
                                        > dalej na zachód. Wynikałoby z tego, że wsie między Drohiczynem a
                                        Siemiatyczami
                                        > się spolonizowały. Trochę szkoda. Z drugiej strony przynajmniej dobrze, że
                                        > była to dobrowolna polonizacja a nie przymusowa. Nie wiem czy wiesz Wolf ale
                                        > tereny z których pochodzisz tzn. położone po prawej stronie Bugu były
                                        nazywane
                                        > jeszcze w XIX wieku polską stroną ze względu na sporą w okolicach Drohiczyna
                                        > liczbę Polaków. Natomiast tereny po lewej stronie Bugu były nazywane ruską
                                        > stroną ponieważ przeważali tam Rusini.

                                        Jeszcze w latach wojny osade naprzeciw Drohiczyna nazywano Ruska Strona, co
                                        faktycznie wowczas nie mialo nic wspolnego ze skladem etnicznym tego terenu.
                                        Polonizacja tych terenow byla procesem (tak wynika z mojej wiedzy) calkiem
                                        dobrowolnym (chodzi mi o okres miedzywojnia, bo o okresie po 1905 mozna
                                        powiedziec, ze jest to zasluga Rosji, ale o tym bylo juz w poprzednich
                                        postach). Trwa ona zreszta do dzis. Mam przyklady rowniez w rodzinie.
                                        Jesli chodzi o okolice Drohiczyna to nazwa polska strona (nie wiedzialem o tej
                                        nazwie az do dzis, dzieki) dobrze oddaje stosunki narodowosciowo-wyznaniowe na
                                        tym terenie. Chociazby w Ostrozanach jest Sanktuarium Maryjne.
                                        Mysle, ze na temat wyznan na terenie ziemii Drohickiej duzo moglby powiedziec
                                        subdiakon Piotr, ja niestety znam temat tylko z opowiadan rodziny i ksiazek.


                                        Po 1905 roku wszystko to uległo
                                        > zupełnemu pomieszaniu. Na ruskiej stronie prawie wszyscy byli Unici przeszli
                                        > do Kościoła Rzymskokatolickiego a na stronie polskiej nadal pozostało sporo
                                        > prawosławnych Rusinów. W ten sposób strona ruska stała się w sensie
                                        etnicznym
                                        > bardziej polska niz strona nazywana polską. Mimo wszystko uważam, że
                                        > przesunięcie polsko-ruskiej granicy etnicznej na północnym Podlasiu było
                                        > stosunkowo niewielkie w porównianiu choćby z województwem lubelskim czy
                                        > terenami między Rzeszowem a Jarosławiem i Przemyślem.
                                        > Na koniec chciałem napisać o Kostomłotach nad Bugiem. Jak wiecie jest tam
                                        > jedyna w Polsce parafia neounicka. Okazuje się, że dzięki obecności tam
                                        > licznych pielgrzymów i turystów, miejscowi a także mieszkańcy sąsiednich wsi
                                        > bardziej zaczęli szanować obrządek wschodni. Zdarzają się nawet sytuacje, że
                                        > jak miejscowy chłopak albo dziewczyna biorą sobie męża albo żonę z
                                        sąsiedniej
                                        > miejscowości to dzieci są chrzczone w Cerkwi w Kostomłotach i wychowywane w
                                        > obrządku bizantyjskim. Wcześniej cos takiego było nie do pomyślenia. Myślę,
                                        że
                                        > duża jest też w tym zasługa miejscowego kapłana, który umiał pokazać swoim
                                        > wiernym, że ich obrządek wcale nie jest gorszy. Pozdrawiam.
                                        > Pozdrawiam.

                                        Dzieki za informacje o Kostomlotach. Wiedzialem o istnieniu tej parafii, ale
                                        nie spodziewalem sie renesansu Unii. Mysle, ze to dobry znak, moze wreszcie
                                        przestaniemy uwazac sie za lepszych od innych z racji wiary, pochodzenia
                                        itp... Mamy w koncu XXI wiek, a roznorodnosc wzbogaca i nie powinna dzielic.
                                        Pozdrawiam


                                        • Gość: Piotr Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 15:31
                                          Weszliście Kochani na bardzo ciekawy teren /dla mnie raczej terra
                                          incognita/.Drohiczyn kojarzy się się mi z głownie z Mistrzem
                                          Olbrychskim.Parafię kostomłocką znam tylko z z barwnego reportarzu jaki
                                          przewinąl się jakiś czas temu przez TV Polonię i ich ciekawej stronie
                                          internetowej. Mowiąc o pograniczu etnicznym powiem pare ciekawostek ;
                                          otóż wyczytałem u Wańkowicza /bodaj Anodzie i katodzie/ jak to żołnierze KOP-u
                                          poznawali miejscowe /wołyńskie/ "mołodycie" i jak to w życiu - chcieli
                                          zawiązywać rodziny. Na przeszkodzie stało wyznanie młodej - Wańkowicz opisuje
                                          jak to po przygaduszkach kolegów młodego, że będzie "Iwanów płodził" ów brał
                                          się za "wieczorne nauczanie panny naszego katechizmu" by ją przechrzcić.
                                          Historia pogakazała tragizm tamtych ludzi i sens kresowej gawędy w całkiem
                                          innym świetle.
                                          Historia mojej rodziny, jej polskiej gałęzi tez daje świadectwo tragedii
                                          poprawiania bilansu etnicznego na kresach wschodnich. Otóz wśród licznych
                                          pamiątek rodzinnych mam akt nadania ziemii z roku 1928 dla żołnierza-
                                          Polaka /wojny roku 1920/ w samym środku Wołynia - okolice Łucka i Równego.
                                          Z innych pamiątek - mam między innymi spis całego inwetarza /w tym 12 ha
                                          ziemi,budynki gospodarcze/ sporządony już po wojnie dla celów odszkodowawczych.
                                          Otóż osiedlił się on /uciekając od biedy sandomierskiej wsi/w osadzie byłych
                                          wojskowych - na ziemi wydzielonej z parcelacji ziem bodajże Radziwiłła.
                                          Otoczona była ona wsiami 100 % ukraińskimi. Z relacji rodzinnych wiem,że
                                          współzycie z ukraińcami układało sie do wojny bardzo dobrze- pomagano rusinom w
                                          pisaniu podań do władz polskich,pomagano sobie wzajemnie w pracach
                                          polowych,korzystano z ich pracy najemnej.
                                          Od wołyńskiej tragedii i rzezi "uratowała" /jesli mozna tak powiedzieć/tą
                                          rodzinę sowiecka wywózka /zimy roku 1940/ aż pod Archangielsk, potem
                                          Kazachstan /pobyt tam to już temat na całkim inną gadkę/.Ów osadnik wyszedł z
                                          Andersem, ale umarł w trakcie ewakuacji i został pochowany w Teheranie. Jego
                                          rodzina wróciła z Kazachstanu do Polski dopiero w roku 1946. Tamta osada -
                                          została oczywiście zaraz po wywózce Polaków totalnie splądrowana i zniszczona.
                                          Odnosząc się do zagadnienia granicy etnicznej od średnowiecza po okres między
                                          wojenny proponowałbym odłaczyć zagadnienie "etnogranic" polsko-łemkowskich i
                                          bojkowskich od polsko-ukraińskich , jak i popatrzyć na osadnictwo łemkowskie
                                          nie tylko od strony północnej Karpat . Serdecznie pozdrawiam.
                                          • Gość: gość Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.kopernet.org 22.06.03, 17:24
                                            Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                            > Weszliście Kochani na bardzo ciekawy teren /dla mnie raczej terra
                                            > incognita/.Drohiczyn kojarzy się się mi z głownie z Mistrzem
                                            > Olbrychskim.Parafię kostomłocką znam tylko z z barwnego reportarzu jaki
                                            > przewinąl się jakiś czas temu przez TV Polonię i ich ciekawej stronie
                                            > internetowej. Mowiąc o pograniczu etnicznym powiem pare ciekawostek ;
                                            > otóż wyczytałem u Wańkowicza /bodaj Anodzie i katodzie/ jak to żołnierze KOP-
                                            u
                                            > poznawali miejscowe /wołyńskie/ "mołodycie" i jak to w życiu - chcieli
                                            > zawiązywać rodziny. Na przeszkodzie stało wyznanie młodej - Wańkowicz
                                            opisuje
                                            > jak to po przygaduszkach kolegów młodego, że będzie "Iwanów płodził" ów brał
                                            > się za "wieczorne nauczanie panny naszego katechizmu" by ją przechrzcić.
                                            > Historia pogakazała tragizm tamtych ludzi i sens kresowej gawędy w całkiem
                                            > innym świetle.
                                            Z tego co pamiętam to ten żołnierz nazywał sie Klekot i pochodził z miasta
                                            Łodzi. A w ogóle z tego co słyszałem i czytałem to miejscowe panny bardzo
                                            chętnie wychodziły za mąż za przyjezdnych Polaków. Podkreślam przyjezdnych nie
                                            miejscowych. Byli to jak na tamte warunki ludzie z wielkiego świata.
                                            Wspomniany Klekot tez pewnie uchodził tam za światowca. A pamiętasz doktora
                                            czy nauczyciela Kowalskiego, którego Wańkowicz ze względu na nazwisko brał za
                                            Polaka, wypytywał o wspólnych znajomych a ten okazał się w końcu Ukraińcem z
                                            Tarnopola przeniesionym służbowo gdzieś na Wileńszczyznę?
                                            > Historia mojej rodziny, jej polskiej gałęzi tez daje świadectwo tragedii
                                            > poprawiania bilansu etnicznego na kresach wschodnich. Otóz wśród licznych
                                            > pamiątek rodzinnych mam akt nadania ziemii z roku 1928 dla żołnierza-
                                            > Polaka /wojny roku 1920/ w samym środku Wołynia - okolice Łucka i Równego.
                                            > Z innych pamiątek - mam między innymi spis całego inwetarza /w tym 12 ha
                                            > ziemi,budynki gospodarcze/ sporządony już po wojnie dla celów
                                            odszkodowawczych.
                                            >
                                            > Otóż osiedlił się on /uciekając od biedy sandomierskiej wsi/w osadzie byłych
                                            > wojskowych - na ziemi wydzielonej z parcelacji ziem bodajże Radziwiłła.
                                            > Otoczona była ona wsiami 100 % ukraińskimi. Z relacji rodzinnych wiem,że
                                            > współzycie z ukraińcami układało sie do wojny bardzo dobrze- pomagano
                                            rusinom w
                                            >
                                            > pisaniu podań do władz polskich,pomagano sobie wzajemnie w pracach
                                            > polowych,korzystano z ich pracy najemnej.
                                            > Od wołyńskiej tragedii i rzezi "uratowała" /jesli mozna tak powiedzieć/tą
                                            > rodzinę sowiecka wywózka /zimy roku 1940/ aż pod Archangielsk, potem
                                            > Kazachstan /pobyt tam to już temat na całkim inną gadkę/.Ów osadnik wyszedł
                                            z
                                            > Andersem, ale umarł w trakcie ewakuacji i został pochowany w Teheranie. Jego
                                            > rodzina wróciła z Kazachstanu do Polski dopiero w roku 1946. Tamta osada -
                                            > została oczywiście zaraz po wywózce Polaków totalnie splądrowana i
                                            zniszczona.
                                            > Odnosząc się do zagadnienia granicy etnicznej od średnowiecza po okres
                                            między
                                            > wojenny proponowałbym odłaczyć zagadnienie "etnogranic" polsko-łemkowskich i
                                            > bojkowskich od polsko-ukraińskich , jak i popatrzyć na osadnictwo łemkowskie
                                            > nie tylko od strony północnej Karpat . Serdecznie pozdrawiam.
                                            Sąsiadem mojego dziadka był repatriant z Wołynia, właśnie z okolic Równego z
                                            tym, że nie osadnik wojskowy tylko rodowity Wołyniak z dziada pradziada. Będąc
                                            dzieckiem zapamiętałem, że bardzo dobrze się znał na medycynie ludowej.
                                            Szczególnie pamiętam jego metody leczenia reumatyzmu a mianowicie tarzanie się
                                            w pokrzywach. Ja nigdy tego nie próbowałem ale wiem, że ten pan często to
                                            stosował (widziałem na własne oczy) i dożył w dobrym zdrowiu późnej starości.
                                            A wracając jeszcze do granicy etnicznej polsko-ruskiej to myslę, że jej
                                            przesuwanie na wschód brało się częściowo i z tego, że wielu Polaków uciekało
                                            ze swoich biednych przeludnionych ojcowizn, właśnie z Sandomierskiego z
                                            Rzeszowskiego z Mazowsza na znacznie lepsze pod względem rolniczym i dużo
                                            słabiej zaludnione ziemie ruskie.
                                  • Gość: Elekon Re: polsko-ruska granica etniczna (1) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 18:57
                                    Gość portalu: gość napisał(a):

                                    > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie
                                    > uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się
                                    > zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli chodzi
                                    > o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś
                                    > większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do
                                    > takich zmian w przyszłości.
                                    > Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni zaczął
                                    > się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą raczej
                                    > dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej
                                    > pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej
                                    > papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom podczas
                                    > podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła
                                    > Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała
                                    > sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan. Od tej pory
                                    > Unici
                                    > odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało
                                    > wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie więc
                                    > latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich
                                    > naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. (...)
                                    > A wracając do tematu to paradoksalnie największa
                                    > polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak
                                    > brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie
                                    > ci prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny
                                    > Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji
                                    > Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam
                                    > mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że
                                    > uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci
                                    > Unici mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby
                                    > prawosławie nie było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto
                                    > wie byc > może
                                    > duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z
                                    > latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary
                                    > potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie
                                    > porcelany i to delikatnie mówiąc. Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba
                                    > zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć
                                    > uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła to
                                    > tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100%
                                    > polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie
                                    > polskiej brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów
                                    > ale stawiam duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze
                                    > bardziej
                                    > podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik
                                    > więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do
                                    > Kościoła Rzymskokatolickiego. (...)
                                    > Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa
                                    > ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich,
                                    > litewskich, ormiańskich i innych. I bardzo dobrze bo każdemu narodowi
                                    > potrzeba
                                    > świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków od
                                    > 10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie
                                    > przyniesie.

                                    Zacytuję fragmenty z II tomu "Dziejów Rzeszowa", pisanych przez historyków:

                                    ""Narastającym tendencjom niepodległosciowym wśród Rusinów, rozwijanym przez
                                    nastawione antypolsko ukraińskie partie narodowo-socjalistyczne, popieranym
                                    przez Austriaków, a zwalczanym przez dążących do przyłączenia Galicji
                                    Wschodniej do Rosji moskalofilów towarzyszyła działalność niższego i wyższego
                                    duchowieństwa grekokatolickiego z metropolitą lwowski Andrzejem Szeptyckim
                                    (wnukiem Aleksandra Fredry). Symptomy tej ideologii dochodziły pod Rzeszów do
                                    spolonizowanej parafii unickiej w Zalesie." (str.532).
                                    "Parafia grekokatolicka w Zalesiu, o spolonizowanej w dużym stopniu ludności,
                                    stała się ośrodkiem zainteresowania przedstawicieli ruchu nacjonalizstyczno-
                                    ukraińskiego. Do śmierci popa Juliana Hanasiewicza w 1881 roku nie było to
                                    możliwe, gdyż kapłan ten należał do starej generacji Rusinów określajacych
                                    swoją przynależność jako Gente Ruthenus, natione Polonus, zwłaszcza część jego
                                    rodziny wniosła istotny wkład do rozwoju ruchu niepodległościowego (1863)
                                    [udział w powstaniu styczniowym - przyp. moje], a także kultury polskiej.
                                    Za jego następcy Dymitra Bilińskiego, przysłanego na krótko z Przemyśla doszło
                                    na plebanii w Słocinie do awantury, gdyż pop oskarżył miejscowego proboszcza
                                    Sulikowskiego ze mu porywa owieczki, gdyż udzielił ślubu rzymskokatolickiego
                                    osobom różnego wyznania. Kolejny pop, Jan Nehrebecki w latach 1888-1906
                                    [budowniczy stojącej do dziś na Zalesiu unickiej cerkwi - przyp. moje], był
                                    członkiem ruskich organizacji, m.in. powiatowego Zarządu Towarzystwa
                                    Wzajemnych Ubezpieczeń "Dnister" w Rzeszowie z siedzibą we Lwowie [(!)].
                                    Skłaniał on wiernych swojej parafii do ubezpieczanie zabudowań w tejże
                                    instytucji i do zaciągania w niej kredytów. (...) Dla nielicznych dzieci
                                    zorganizował na plebanii naukę śpiwewu cerkiwenego i języka ukraińskiego,
                                    zwanego wówczas ruskim. Warto przypomnieć, że pojęcia "Ukraina", znaczy niegdyś
                                    rubież, kraniec ziem I Rzeczypospolitej i "język ukraiński" wprowadził w 1898r.
                                    filolog Aleksander Barwiński." (str. 550)
                                    "Za popa Jana Kamińskiego doszło w Zalesiu, tuż przed I wojną swiatową, do
                                    uruchomoenia czytelni "Proświty", założonej w 1881 roku we Lwowie przez
                                    Ukraińskie Pedegogiczne Towarzystwo, zaopatrujące czytelnie w swoje czasopisma
                                    pt. "Dzwinok", "Uczytel" i inne.
                                    Charakter narodowy nadawano cerkwi w Zalesiu obrzędom religijnym dla licznych
                                    żołnierzy narodowości ruskiej z pułków stacjonującyh w Rzeszowie. Wysiłki
                                    zmierzajace do ukrainizacji grakokatolików z Zalesia nie wywarły jednak
                                    większego wpływu na postawę nastawionych propolsko wiernych. Zasiały w kilku
                                    przypadkach ferment i niepokój. Daje do myślenia stanowisko kurii
                                    grekokatolickiej w Przemyślu, która popów cerkwi w Zalesiu przestała
                                    obdarowywać - jak dawniej - stanowiskami dziekanów, nie powierzała też
                                    wizytacji tej dziekanom rzymskokatolickim, jak to czyniła jeszcze niedawno,
                                    gdy dziekanem rzeszowskim był ks.Leopold Olcyngier" (str.552).
                                    "Kuria grekokatolicka w Pzremyślu od lat 90-tych XIX wieku zlaecała język
                                    ukraiński i w takim języku i alfabecie drukowano diecezjalne Schematyzmy,
                                    wcześniej ogłaszane po łacinie. Przy głoszeniu homilii popi w Zalesiu
                                    posiłkowali się opracowaniami kazań dla ludu. Ich zestaw w zachowanym do
                                    dzisiaj egzemplarzu pokazali mi robotnicy ptrzy rozbiórce domu "Proświty",
                                    położonego naprzeciw dawnej cerkwi do 1995 roku." (str. 598).

                                    • Gość: Elekon Re: polsko-ruska granica etniczna (2) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 19:00
                                      Gość portalu: gość napisał(a):

                                      > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie
                                      > uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się
                                      > zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli chodzi
                                      > o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś
                                      > większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do
                                      > takich zmian w przyszłości.
                                      > Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni zaczął
                                      > się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą raczej
                                      > dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej
                                      > pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej
                                      > papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom podczas
                                      > podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła
                                      > Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała
                                      > sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan. Od tej pory
                                      > Unici
                                      > odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało
                                      > wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie więc
                                      > latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich
                                      > naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. (...)
                                      > A wracając do tematu to paradoksalnie największa
                                      > polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak
                                      > brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie
                                      > ci prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny
                                      > Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji
                                      > Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam
                                      > mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że
                                      > uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci
                                      > Unici mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby
                                      > prawosławie nie było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto
                                      > wie byc > może
                                      > duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z
                                      > latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary
                                      > potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie
                                      > porcelany i to delikatnie mówiąc. Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba
                                      > zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć
                                      > uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła to
                                      > tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100%
                                      > polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie
                                      > polskiej brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów
                                      > ale stawiam duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze
                                      > bardziej
                                      > podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik
                                      > więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do
                                      > Kościoła Rzymskokatolickiego. (...)
                                      > Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa
                                      > ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich,
                                      > litewskich, ormiańskich i innych. I bardzo dobrze bo każdemu narodowi
                                      > potrzeba
                                      > świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków od
                                      > 10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie
                                      > przyniesie.


                                      "Od pokoju brzeskiego i pokoju [monarchii Austrowęgierskiej] z Ukrainą, w
                                      których od Królestwa odebrano Podlasie i Chełmszczyznę, w społeczeństwie
                                      polskim Galicji rozbudzona została do Austrii wręcz nienawiść.
                                      Władze próbowały ratować sytuację przez przywrócenie praw autonomicznych,
                                      samorządowych i zwiększenie zasiłków dla rodzin żołnierzy. Na zebraniach rad
                                      miejskich, gminnych i powiatowych powszechnie zaczęto uchwalać rezolucje o
                                      połączenie Galicji z Królestwem, anulowanie oderwania ziem od Królestwa.
                                      14 lutego 1918 przedstawiciele Wydziału Powiatowego dr RomanKrogulski, ks. Jan
                                      Chmielnikowski, dr Wilhelm Hochfeld, dr H. Wachtel złożyli protest u starosty
                                      rzeszowskiego przeciw oderwaniu Chełmszczyzny i Podlasia. Do tego protestu
                                      przyłączyła się Rada Przyboczna burmistrza Rzeszowa. Akt oderwania nazwano w
                                      proteście zbrodnią i gwałtem popełnionym na narodzie polskim. 16 lutego złożono
                                      protest przeciwko planowanemu na rynku wojskowemu nabożeństwu dziękczynnemu z
                                      okazji zawarcia pokoju z Ukrainą. (...). 21 marca mocą reskryptu namiestnika
                                      Galicji otwarto posiedzenie Rady Miejskiej w Rzeszowie w składzie
                                      przedwojennym. Tu również Krogulski złożył na ręce starosty Leszczyńskiego
                                      protest przeciw oderwaniu ziem od Królestwa Polskiego. Władze już nie były
                                      zdolne do stosowania represji.
                                      Na ręce burmistrza Rzeszowa, w imieniu izraelickiej gminy wyznaniowej,
                                      deklarację złożył Rabin Natan Lewin:
                                      "" Rzeszów, 12.10.1918. Jaśnie Wielmożny Panie Burmistrzu. Z powodu obwołania
                                      przez radę Regencyjną niepodległego, zjednoczonego ze wszystkich ziem polskich
                                      z wybrzeżem morskim składającego się Państwa Polskiego, wyrażam w imieniu
                                      Izraelickiej gminy wyznaniowej rzeszowskiej niekłamaną radość, z jaką
                                      proklamacja ta przez wszystkich współwyznawców została przyjęta. Po 150-letniej
                                      niewoli, stoczonych cięzkich walkach o byt z obcymi rządami, po doznaniu
                                      cięzkich krzywd, społeczeństwo polskie, do którego również assymilowani Żydzi
                                      się zaliczają, silniejsze niż przed rozbiorem, przystępuje do odbudowy
                                      zmartwychwstałej polski i rozpocznie własne, samoistne i niepodległe zycie. W
                                      tej pracy narodowej, z którą się solidaryzujemy, będziemy w każdym kierunku
                                      współdziałać.""
                                      (str.697-698)

    • enfant_terrible Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 22.06.03, 11:50
      Hm, niestety moja wiedza historyczna na ten temat jest znikoma. Ciekawy watek.
      pozdr. enfant terrible
      • Gość: s.P.S. Proszę o jeszcze trochę cierpliwości :-) IP: 212.182.32.* 23.06.03, 11:46
        Przepraszam, żę ciagle milczę, ale akurat na drugi dzień po konferencji
        derohiczyńskiej zmarł mój Teść, trzeba było zająć się sprawami pogrzebowymi.
        Poza tym przygotowuję walne zebranie lubelskiego koła ZUwP na sobotę 28 bm.,
        a w międzyczasie wybieram się jeszcze na 2-3 dni do Warszawy (Centralne
        Archiwum Wojskowe, Centralna Biblioteka Wojskowa, Bibl. Narodowa). Od 1 lipca
        zaczynają się egz. wstępne, więc jak juz zacznie się część ustna, będę chyba
        mógł popołudniami coś "skrobnąć".

        Pozdrawiam wszystkich serdecznie i apeluję jednocześnie o zachowanie poziomu
        i kultury dyskusji, a przede wszystkim spokoju i rzeczowości, tak miło
        wyróżniających ten wątek na tle innych dyskusyj internetowych na podobne tematy.

        subdiakon Piotr
        • Gość: gość Re: Proszę o jeszcze trochę cierpliwości :-) IP: 213.216.66.* 23.06.03, 13:17
          Pozdrawiam Subdiakonie Piotrze. Przyjmij tez moje kondolencje z powodu śmierci
          teścia. Czekam niecierpliwie na twój głos w dyskusji.
          • Gość: Piotr A ja dalej swoje IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.06.03, 16:52
            Pozdrawiam wszystkich
            Mowiłes Gościu o Wańkowiczu - tak to było przed laty moje lekarstwo na
            zdurnienie Gerhardami,Ogniomistrzami Kaleniami i "wilczymi echami" - no i
            jeszcze dzielnym Filarem ścigajacym Ognia po gorach.A pamietasz opis Mistrza
            wizyty w Rymanowie /wątek krowy znajdującej żródła/,krośnieńskiej wieczornej
            szosy?
            Wczoraj rozłozyłem przed sobą zdjęcia : przedemną Łemkowie w odświętnych
            strojach otaczają swojego świaszczennika na progu wołtuszowskiej cerkwi - rok
            1932 na Piotra i Pawła po sumie. Gdy w 1945 roku ojciec Maksymowicza będzie
            chciał wrócic do tej rodzinnej wioski z przymusowych robót - zaprzyjaznieni
            Polacy z Sanoka powiedzą mu ; wioski już nie ma, a ty nie próbuj tam wracać bo
            słuch po tobie zaginie . Obok zdjęcie : rzeszowscy "rusini" w swym mieszkaniu,
            koło chioinki, w lustrze za nimi widać odbicie osoby robiącej zdjęcie, radośni,
            spokojni, zadowolone dzieci... W 1945 roku do ich mieszkania zacznie
            przychodzić sąsiad- Polak mowiąc "wy jesteście Ukraińcy, nie macie co szukać w
            naszym mieście, płaccie albo ..." I płacili ... az przyszedł urzedowy nakaz
            wysiedlenia. W jego uchyleniu pomógł Polak - czlonek zarządu miasta Pan
            Z., "stary przedwojenny" znajomy. Jego Żona- katoliczka była matką chrzestną
            jednej z córek "rusinów" chrzczonej w zalesiańskiej cerkwi w 1935 roku, ojcem
            chrzestnym był rzeszowski "rusin" Pan B.Rodzinna Z. o pięknej rzeszowskiej
            historii - działacz polityczny, społecznik, ruch oporu, pomoc Żydom. Jest o nim
            w dziejach Rz. Potem wystarczyło jszcze przeniesienie metryk do Księdza
            Jałowego - osoby zawsze wspominanej w mej rodzinie z Wielkim Szacunkiem.
            Mowiliśmy o rzeszowskich Zydach mój dziadek byl przed wojną "w
            dobrychstosunkach" z nimi. Byl zapraszany na ich uroczystości w synagodze-
            wspominał o ich "wajczeniu na uroczystościach. Na "nasze" świeta Zyd-
            sklepikarz przekazywal przez gosposię dziadków koszyk z "delikatesami", nie
            robil problemów z zakupami na zeszyt. Moi wspominali, że gdy wybuchła wojna
            przyszedł do Żyd - właściciel sklepu z futrami oferujący na przechowanie ...
            futra "Mają oni zabrac niech lepiej Pani weżmie, po wojnie Pani odda" Babka
            odmówiła przyjęcia depozytu.dziadek wspominał,że jako kolejarz miał dostęp do
            terenu dworca, gdy na torach /1943/ stały w lipcowym upale zadrutowane wagony
            ze stłoczonymi Żydami - głownie kobietami z dziećmi i starcami.zdjęcia z ich
            pochodu w ostatnią drogę zamieszcza Mistrz Kotula w swej księdze o losach
            rzeszowskich Zydów"Moi" obserwowali ten pochód przez szpary pomiędzy czarnymi
            roletami ktorymi musialy być przyslonięte okna /na rozkaz niemców/
            Ps widzę Elkonie, że sięgnąłeś wreszcie po naprawdę wartościową
            literaturę.Gratuluję wyboru. Mówię to całkiem serio.
            • Gość: Elekon Re: A ja dalej swoje IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 16:15
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              > Pozdrawiam wszystkich
              > Mowiłes Gościu o Wańkowiczu - tak to było przed laty moje lekarstwo na
              > zdurnienie Gerhardami,Ogniomistrzami Kaleniami i "wilczymi echami" - no i
              > jeszcze dzielnym Filarem ścigajacym Ognia po gorach.A pamietasz opis Mistrza
              > wizyty w Rymanowie /wątek krowy znajdującej żródła/,krośnieńskiej wieczornej
              > szosy?
              > Wczoraj rozłozyłem przed sobą zdjęcia : przedemną Łemkowie w odświętnych
              > strojach otaczają swojego świaszczennika na progu wołtuszowskiej cerkwi - rok
              > 1932 na Piotra i Pawła po sumie. Gdy w 1945 roku ojciec Maksymowicza będzie
              > chciał wrócic do tej rodzinnej wioski z przymusowych robót - zaprzyjaznieni
              > Polacy z Sanoka powiedzą mu ; wioski już nie ma, a ty nie próbuj tam wracać
              bo
              > słuch po tobie zaginie . Obok zdjęcie : rzeszowscy "rusini" w swym
              mieszkaniu,
              > koło chioinki, w lustrze za nimi widać odbicie osoby robiącej zdjęcie,
              radośni,
              >
              > spokojni, zadowolone dzieci... W 1945 roku do ich mieszkania zacznie
              > przychodzić sąsiad- Polak mowiąc "wy jesteście Ukraińcy, nie macie co szukać
              w
              > naszym mieście, płaccie albo ..." I płacili ... az przyszedł urzedowy nakaz
              > wysiedlenia. W jego uchyleniu pomógł Polak - czlonek zarządu miasta Pan
              > Z., "stary przedwojenny" znajomy. Jego Żona- katoliczka była matką chrzestną
              > jednej z córek "rusinów" chrzczonej w zalesiańskiej cerkwi w 1935 roku, ojcem
              > chrzestnym był rzeszowski "rusin" Pan B.Rodzinna Z. o pięknej rzeszowskiej
              > historii - działacz polityczny, społecznik, ruch oporu, pomoc Żydom. Jest o
              nim
              >
              > w dziejach Rz. Potem wystarczyło jszcze przeniesienie metryk do Księdza
              > Jałowego - osoby zawsze wspominanej w mej rodzinie z Wielkim Szacunkiem.
              > Mowiliśmy o rzeszowskich Zydach mój dziadek byl przed wojną "w
              > dobrychstosunkach" z nimi. Byl zapraszany na ich uroczystości w synagodze-
              > wspominał o ich "wajczeniu na uroczystościach. Na "nasze" świeta Zyd-
              > sklepikarz przekazywal przez gosposię dziadków koszyk z "delikatesami", nie
              > robil problemów z zakupami na zeszyt. Moi wspominali, że gdy wybuchła wojna
              > przyszedł do Żyd - właściciel sklepu z futrami oferujący na przechowanie ...
              > futra "Mają oni zabrac niech lepiej Pani weżmie, po wojnie Pani odda" Babka
              > odmówiła przyjęcia depozytu.dziadek wspominał,że jako kolejarz miał dostęp do
              > terenu dworca, gdy na torach /1943/ stały w lipcowym upale zadrutowane wagony
              > ze stłoczonymi Żydami - głownie kobietami z dziećmi i starcami.zdjęcia z ich
              > pochodu w ostatnią drogę zamieszcza Mistrz Kotula w swej księdze o losach
              > rzeszowskich Zydów"Moi" obserwowali ten pochód przez szpary pomiędzy czarnymi
              > roletami ktorymi musialy być przyslonięte okna /na rozkaz niemców/
              > Ps widzę Elkonie, że sięgnąłeś wreszcie po naprawdę wartościową
              > literaturę.Gratuluję wyboru. Mówię to całkiem serio.

              Pozdrawiam Cię Piotrze. Cały czas opieram się na tej "wartościowej
              literaturze".
              Podoba mi się co piszesz powyżej, choć to nie jest łatwe do czytania. Proszę,
              spróbuj zrozumieć Polaków i ich krzywdy. Genezę niechęci i jednak co tu dużo
              mówić, żądzy odwetu. Nie tylko za to co działo się na Kresach. Także np. za
              wyraźne uprzywilejowanie Ukraińców (choć głównie przybyszy zza Sanu) w
              Rzeszowie przez hitlerowców w czasie wojny, czy przejmowanie przez nich z
              nadania Niemców sklepów po zamordowanych w rzeszowskim getcie Żydach. Piszą o
              tym w III tomie "Dziejów Rzeszowa", a chyba i sam Kotula też. Nie piszę tego co
              tutaj i nie cytuję Zielińskiego z "Echa Rzeszowa" (pisma Towarzystwa Przyjaciół
              Rzeszowa, organizacji działającej od lat 70-tych - a nie jak twierdzi
              January "pisma paru radnych") by komuś coś wypominać, ale by pokazać jaka była
              atmosfera tamtych czasów i jak mogli być traktowani przez Polaków po wojnie,
              często stereotypowo i w sposób bardzo nasiaknięty chęcią odwetu, Ukraińcy w
              Rzeszowie i okolicach. Nawet jeśli działa im się krzywda, a mogła i ja tego nie
              neguję, spotykały krzywdzące uczciwych i porządnych ludzi szykany, to trzeba
              ich polskich sąsiadów, ich żal i gniew próbować zrozumieć, co nie znaczy zaraz
              usprawiedliwiać sam odwet.

              Odezwij się proszę gdy będziesz wiedział coś więcej na temat monografii
              Zalesia. Chętnie skorzystam z tej lektury.
              Raz jeszcze pozdrawiam i liczę że po tych trudnych sprawach i żalach które
              sobie wypomnieliśmy, łatwiej teraz będzie nam spokojnie rozmawiac.
          • Gość: s.P.S. Re: Proszę o jeszcze trochę cierpliwości :-) IP: 212.182.32.* 23.06.03, 19:39
            Gość portalu: gość napisał(a):

            > Pozdrawiam Subdiakonie Piotrze. Przyjmij tez moje kondolencje z powodu
            śmierci
            > teścia. Czekam niecierpliwie na twój głos w dyskusji.

            Dzięki za odzew i kondolencje. Co się tyczy meritum, to już zamówiłem w
            Bibliotece Uniwersyteckiej KUL ksero dwóch wspomnień pośmiertnych o ks.
            Janie Nehrebeckim z "Nywy". Jak już pozałatwiam sprawy bieżące (kwerenda
            w Warszawie, zebranie koła ZUwP, wniosek o stwierdzenie nabycia spadku etc.),
            postaram się przetłumaczyć i przesłać webmasterowi naszej strony parafialnej.

            Pozdrawiam serdecznie,
            subdiakon Piotr
          • Gość: Piotr Uwaga Monografia Zalesia IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.06.03, 21:26
            Mam wiadomość z ostatniej chwili - ukazała się Monografia Zalesia ze zdjęciem
            cerkwi na okładce. Jestem na jej tropie - Rzeszowiacy do boju !!!
            • Gość: gość Re: Uwaga Monografia Zalesia IP: *.kopernet.org 24.06.03, 08:34
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              > Mam wiadomość z ostatniej chwili - ukazała się Monografia Zalesia ze
              zdjęciem
              > cerkwi na okładce. Jestem na jej tropie - Rzeszowiacy do boju !!!
              Super informacja. Mógłbyś mi podać autora i wydawnictwo no i tytuł rzecz
              jasna?
              Pozdrawiam.
              • Gość: Piotr Wyznania ukrainofila IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 17:28
                Czytam Waszą dyskusję i jako sprawca / w pewnej częsci/ zamieszania muszę to
                wyznać : drogi Elekonie - jestem Ukrainofilem. Nie wiem kiedy zaczęła się ta
                choroba - może na etapie dziecka poczętego. Ale lubię Ukraińców jak każdą inną
                nację . Do choroby tej przyczyniły się "wredne" więzi rodzinne, łażenie po
                górach, wdeptywanie w zarośnięte cerkwiska, odkrywanie w pokrzywach porzuconych
                kamiennych chrzcielnic, gapienie sie na kopuły ocalałych cerkwi i ikony "Boho -
                mazy", odnajdywanie w przydrożnych rowach utrąconych żeliwnych krzyży z
                łemkowskich cmentarzy. Do choroby tej dołozyły swoje także rozmowy /odbywane z
                tymi zza wschodniej granicy/ " Słuchaj Wołodia, a jak tam u was z tymi
                nacjonalistami, co łażą po Lwowie, blokują nasze "orlęta". On mówi "wiesz i was
                i u nas durnych ludzi nie brakuje, wot takie duraki, rozumijesz, ale ludzi u
                nas dobri,dobri. Prijedesz, maszynu tobi w garaż schowamy szczoby ne ukrali,
                pojediem w Truskawec, wody z naftusi popijem" Potem okazało się, że nie tylko
                wody ...
                Pewno Elekonie, moją winą jest, że w przerwach słuchania Zeppelinów czy
                Nirwany mam nagłą ochotę posłuchać "Hori, nasze hori duże posmutniały".
                Nie porzucam "U-filii" mimo,że wiem o wyczynach hajdamaków, koliszczyzny i
                zbrodniach Humania,Wołynia, Bieszczad i Podola, ukraińskim terroryżmie, OUN,UPA
                i SS Galizien, strzelania do naszych orląt,śmierci Lisa Kuli i Pierackiego,
                niszczenia polskich kosciołow i cmentarzy, okrutnym nacjonalizmie.Ale wiem też
                o okrutnym traktowaniu ruskich poddanych przez Polskich Panów, spychaniu
                Ukraińców na pozycje obywateli trzeciej kategorii, pakowaniu ich do Berezy i
                pózniejszego Jaworzna,odmawiania prawa do autonomii i" samostijnoj...",
                zdradzeniu petrulowców przez piłsudczyków,wypędzaniu Rusinów z ojcowizny,
                niszczeniu cerkwi i przymusowej latynizacji ocalałych, używaniu ruskich
                nagrobków jako tłucznia drogowego, wyczynach UB i KBW,polskiej agresji i
                zemście.
                I nie mówcie mi że mieszam przyczyny ze skutami-każda akcja rodziła/równie
                krwawą i niesprawiedliwą reakcję wobec Bogu ducha winnym ludziom.
                Ale to, na Miły Bog - to tylko Historia, "buło - zahinuło" było- minęło. Fakty
                z historii- i tyle. O Historii trzeba mówić bez emocji i agresji, bo inaczej
                jednej ze stron grozi STARA POLSKA KSENOFOBIA a drugiej pozostaje zarzucanie
                oponentom,że mają klapki na oczach.Pozdrawiam serdecznie - chyba dobrze !?, że
                wróciłem/wbrew sobie/po moim epilogu.
                Ps Gościu - jesli informacja o monografii okaże się sprawdzona na 100%-
                bezzwłocznie prześlę posta.
                Przepraszam za sporą dawkę grafomanii.

                • Gość: gość Re: do Elekona IP: *.kopernet.org 24.06.03, 20:33
                  Napisałeś kiedyś Elekon, że twoi dziadkowie ze strony mamy pochodzą z Mościsk.
                  Jeżeli miałbyś ochotę i trochę czasu to może napisałbyś nam tutaj co nieco jak
                  wyglądały stosunki polsko-ukraińskie w Mościskach. Na pewno znasz ten temat z
                  opowieści rodzinnych. Przy czym aby nie być posądzonym o kolejne jątrzenie i
                  otwieranie niezabliźnionych jeszcze ran to mógłby to być opis wzajemnych
                  relacji do roku 1939. Moglibyśmy dzięki temu porównać stosunki panujące w
                  Mościskach z relacjami rzeszowskimi. Na pewno byłoby to ciekawe. No ale to
                  tylko taka propozycja. Jestem bardzo wdzięczny Piotrowi za swoje relacje
                  rodzinne, zawsze czytam je z zapartym tchem takie są ciekawe. Jeśli więc
                  miałbyś ochotę będzie mi bardzo miło a jeśli z jakichś względów nie chcesz
                  wracać do tych spraw to w pełni to szanuję. Myślę, że teraz po wyjaśnieniu
                  sobie pewnych spraw atmosfera zdecydowanie się poprawi i jeszcze przez jakiś
                  czas ciekawie sobie pogawędzimy.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: gość Re: Czy Medyka do roku 1948 należała do ZSRR? IP: *.kopernet.org 24.06.03, 20:52
                    Mam pytanie trochę niezwiązane z wątkiem ale dla mnie interesujące. Słyszałem,
                    że Medyka do roku 1948 należała do ZSRR i dopiero w tym roku włączono ją do
                    Polski. Czy ktoś mógłby to potwierdzić albo zaprzeczyć?
                    • Gość: Piotr Re: Czy Medyka do roku 1948 należała do ZSRR? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 22:27
                      Gość portalu: gość napisał(a):

                      > Mam pytanie trochę niezwiązane z wątkiem ale dla mnie interesujące.
                      Słyszałem,
                      > że Medyka do roku 1948 należała do ZSRR i dopiero w tym roku włączono ją do
                      > Polski. Czy ktoś mógłby to potwierdzić albo zaprzeczyć?

                      Tak było- po II w. Medyka wraz z Siedliskami,Jaksmanicami,Sierakoścami została
                      przyłaczona do Polski dopiero po regulacji granic w 1948 r. już bez ludności
                      ukraińskiej którą objęto wywózką do CCCP.W 1938 r. - 1540 grek-kat.Według
                      innych danych 1760 Ukraińców na 3320 mieszkańców wraz z Chałupkami
                      Medyski.Polecam w temacie : "Polska egzotyczna t2" oraz cytowanego już kiedyś
                      p.Saładiaka
                      Dzięki za miłe słowa Tobie i Elekonowi w odpowiedzi na mój wspominkowy post.
                      Sadzę, że Elekon wniesie jeszcze dalszy i pozytywny wkład w dyskusję. Zresztą
                      należy docenić Jego wkład w "podkręcenie nastroju" dyskusji -bez Niego mogłoby
                      być zbyt monotonnie, a dzięki Niemu zrobiło sie jak w chińskiej kuchni - trochę
                      słodko, trochę kwaśnie, trochę pieprznie i ciut gorzko. Zauważcie - dyskutujemu
                      już który ? 180? -post - a konca dyskusji nie widać.
                      PANOWIE KTO RUSZY TEMAT "RUSKICH" TEMATÓW WOTYWNYCH U NASZYCH BERNARDYNÓW -
                      mówilem kiedyś już o tym- są u Nich conajmniej trzy opisy naścienne.Nie mam nic
                      o tym - tyle tylko co z oglądu. Namawiam gorąco na ruszenie tego wątku !!!
                      • Gość: gość Re: Ruskie tematy wotywne u Bernardynów IP: 213.216.66.* 25.06.03, 11:57
                        Niestety sam niewiele wiem na ten temat poza tym co sam napisałeś. Chętnie
                        natomiast przeczytam tekst na ten temat kogoś znającego sprawę bliżej.
                        Pozdrawiam.
                      • Gość: Elekon Re: Medyka do roku 1948 nie należała do ZSRR IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 13:12
                        Gość portalu: Piotr napisał(a):

                        > Gość portalu: gość napisał(a):
                        >
                        > > Mam pytanie trochę niezwiązane z wątkiem ale dla mnie interesujące.
                        > Słyszałem,
                        > > że Medyka do roku 1948 należała do ZSRR i dopiero w tym roku włączono ją d
                        > o
                        > > Polski. Czy ktoś mógłby to potwierdzić albo zaprzeczyć?
                        >
                        > Tak było- po II w. Medyka wraz z Siedliskami,Jaksmanicami,Sierakoścami
                        została
                        > przyłaczona do Polski dopiero po regulacji granic w 1948 r. już bez ludności
                        > ukraińskiej którą objęto wywózką do CCCP.W 1938 r. - 1540 grek-kat.Według
                        > innych danych 1760 Ukraińców na 3320 mieszkańców wraz z Chałupkami
                        > Medyski.Polecam w temacie : "Polska egzotyczna t2" oraz cytowanego już kiedyś
                        > p.Saładiaka
                        > Dzięki za miłe słowa Tobie i Elekonowi w odpowiedzi na mój wspominkowy post.
                        > Sadzę, że Elekon wniesie jeszcze dalszy i pozytywny wkład w dyskusję. Zresztą
                        > należy docenić Jego wkład w "podkręcenie nastroju" dyskusji -bez Niego
                        mogłoby
                        > być zbyt monotonnie, a dzięki Niemu zrobiło sie jak w chińskiej kuchni -
                        trochę
                        >
                        > słodko, trochę kwaśnie, trochę pieprznie i ciut gorzko. Zauważcie -
                        dyskutujemu
                        >
                        > już który ? 180? -post - a konca dyskusji nie widać.
                        > PANOWIE KTO RUSZY TEMAT "RUSKICH" TEMATÓW WOTYWNYCH U NASZYCH BERNARDYNÓW -
                        > mówilem kiedyś już o tym- są u Nich conajmniej trzy opisy naścienne.Nie mam
                        nic
                        >
                        > o tym - tyle tylko co z oglądu. Namawiam gorąco na ruszenie tego wątku !!!


                        Piotr jest w błędzie - poza okresem obowiązywania niemiecko-sowieckiego "Układu
                        o Przyjaźni" z 1939 i wytyczonej na jej podstawie granicy radziecko-niemieckiej
                        (m.in. z Białymstokiem, Łomżą i Przemyślem bez Zasania po stronie radzickiej)
                        do ataku Hitlera na ZSRR w 1941 roku, Medyka ani przed wojną, ani po wojnie
                        nigdy nie należała do ZSRR, pisanie więc o jej "przyłaczeniu do Polski" jest
                        bezsensowne.
                        Regulacja granic miała miejsce w 1951 (a nie w 1948) roku porozumieniem z roku
                        1950 i dotyczyła rejonu Ustrzyk Dolnych, które powróćiły do Polski, oraz nad
                        Bugiem terenów Uhnowa, Bełza i okolic oraz okolic Sokala, które włączono do
                        ZSRR. Wiele razy spotkałem się z informacjami, że wóczas do Polski miały także
                        powrócić więsze tereny, tj. Niżankowice Nowe miasto, Chyrów i Dobromil.
                        Chodziło głównie o zamknięcie w polskie granice układu kolejowego (słynna
                        późniejsza linia tranzytowa o polskim orzstawie toru przez ZSRR dla polskich
                        pociągów z Warszawy do Zagórza) oraz drogowej. Dlaczego tak się nie stało
                        opienie są już różne. Jedne zrzucają wszystko na pazerność Stalina - co przy
                        całej czerni tej postaci nie wydaje się prawdą, skoro ten sam Stalin proponował
                        powojenne granice Polski z granicą na wschód od Lwowa, czemu ponoć stanowczo
                        sprzeciwiali się Anglicy z Churchilem, obstajac przy linii Curzona. Inna
                        interpretacja i ta wydaje mi się bardziej prawdopodobna, zrzuca wszystko na
                        serwilizm polskich towarzyszy. W końcu jest jak jest.
                        Chętnie poznam źrodła tej dezinformującej wiadomości o Medyce po wojnie w
                        składzie ZSRR. Chciałbym jeszcze podać, ze jestem w posiadaniu "Atlasu Polski
                        współczesnej" z roku 1948, autorstwa Eugeniusza Romera, w którym Ustrzyki Dolne
                        są w skłądzie ZSRR, Bełz, Uhnów i tereny za zachód od Sokala w Polsce, ale w
                        Polsce wyraźnie, jako ostatnia miejscowość przed granicą z ZSRR, znajduje się
                        też i Medyka.
                        Myślę Gościu, ze możesz to pytanie zadać na forum Przemyśl, na pewno zaglądają
                        tam i medyczanie i mieszkańcy innych wymienianych przez Piotra miejscowości.

                        Przy okazji Piotrowi chciałbym zwrócić uwagę, ze przymusowe wysiedlenia nie
                        tylko w czasie regulacji granic, ale pod koniec wojny, dotyczyły nie tylko
                        Ukraińców, ale i setek tysięcy Polaków. Zresztą nie tylko ich.

                        Co do uwag do mnie osobiście w piotrowym poście to, mówiąc żartobliwie,
                        rzeczywiście próbowałem Was zadowolić wszystkimi smakami, ale skoro nie smakuje
                        ani "trochę słodko, trochę kwaśnie, trochę pieprznie" ani "ciut gorzko", to czy
                        czasem rzecz nie polega nie tyle na problemach smakowych, ale na niechęci do
                        mordy kucharza? ;)


                        • Gość: Piotr Re: Medyka do roku 1948 nie należała do ZSRR IP: 217.96.24.* 25.06.03, 13:19
                          Nie jest tak żle z tą buzią kucharza. O Medyce napisałem w oparciu o cytowane
                          żródła. Może jest w nich dezinformacja.Osobiście - nastrój polemiki nie jest
                          taki zły - byleby nie był rozciągany w czasie - na tzw bicie piany Drogi
                          Kucharzu.
                          • Gość: Elekon Re: Medyka do roku 1948 nie należała do ZSRR IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 14:59
                            Gość portalu: Piotr napisał(a):

                            > Nie jest tak żle z tą buzią kucharza. O Medyce napisałem w oparciu o cytowane
                            > żródła. Może jest w nich dezinformacja.Osobiście - nastrój polemiki nie jest
                            > taki zły - byleby nie był rozciągany w czasie - na tzw bicie piany Drogi
                            > Kucharzu.

                            O tej Medyce to szczezrze mówiąc takie nasze gdybanie. Trzeba by historyka,
                            który zna ten temat.

                            A z ta pianą, mój Boże, drogi Piotrze, to może już mnie nie zaczepiaj więcej
                            (klapki na oczach, chińska kuchnia, bicie piany) bo jeszcze mi znowu ręka
                            ucieknie i znowu będziesz "forumowo kontuzjowany"? :)
                            Ponjał drug?

                            Pozdrawiam

                        • Gość: gość Re: Medyka do roku 1948 nie należała do ZSRR IP: *.kopernet.org 25.06.03, 14:15
                          Co do informacji o wymianie Bełza i Krystynopola na Kawałek Bieszczadów to
                          fakty te są mi znane. Wiem, że znaleziono tam duże pokłady węgla i ZSRR
                          postanowił przyłączyć te tereny do siebie. W zamian mieliśmy otrzymac tereny z
                          dużymi zasobami ropy naftowej. Takie to wtedy było mydlenie oczu. Fakt ten
                          pokazuje jednocześnie na ile suwerennym państwem była PRL. Natomiast co do
                          sprawy Medyki to powtarzam znam to tylko ze słyszenia więc trudno mi na 100%
                          stwierdzić jak to było naprawdę. Piotr twierdzi, że należała przez 3 lata do
                          ZSRR ty twierdzisz, że nie. Chyba skorzystam z twojej rady i zwróce się z tym
                          pytaniem na forum Przemyśl. A wracając jeszcze do tych korekt granicznych
                          czytałem kiedyś, że Rosjanie początkowo chcieli zabrać do siebie nawet wiekszy
                          kawałek ziemi łącznie z Hrubieszowem i Tomaszowem Lubelskim ale ostatecznie
                          zadowolili się mniejszym kąskiem. Natomiast pod koniec lat 50-tych wyszła od
                          Rosjan propozycja aby Polacy odkupili sobie od ZSRR min. Chyrów, Dobromil,
                          Mościska i chyba nawet Sambor w każdym razie bez Lwowa. Problem polegał na
                          tym, że chcieli zapłaty w złocie a Polacy takimi zasobami złota wtedy nie
                          dysponowali. Inna sprawa, że komunistom chyba nie za bardzo zależało na tych
                          terenach.
                          Pozdrawiam.
                          • Gość: Piotr Re: Medyka do roku 1948 należała do ZSRR? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 18:08
                            Strachy na Lachy - Rusin trzyma się mocno - realiów.Kto gdyba niech sobie
                            gdyba.
                            Żródełko moich informacji:Polska egzotyczna część 2 Grzegorz Rąkowski str400,
                            A.Saładiak Pamiątki i zabytki kultury ukraińskiej w Polsce W-wa 1993 str 234

                            Ps Oj zabolały naszego Kucharza te klapki, zabolały - chyba przez 6 postów o
                            nich mówi
                            Bud zdorowy nervovi drug - Boh z toboju. Bilsze hovoryt do tobe ne budu -
                            kurcze! skąd ja umiem "chachłać" ???

                            Gościu z tą Medyką to dziwna sprawa - milczy o sovieckim panowaniu na tym
                            terenie po 45 roku np Aftanazy w Dziejach rezydencji... tom 8 mimo dość
                            szczegółowego opisu losów zbiorów Pawlikowskich, milczy Kryciński w obu
                            wydaniach Pogórza...Szczerze mówiąc to dla mnie problem marginalny.
                            Pozdrawiam
                            • Gość: gość Re: Medyka do roku 1948 należała do ZSRR? IP: *.kopernet.org 25.06.03, 18:45
                              A dla mnie to taka ciekawostka. Z tego co piszą na forum Przemyśl wynika, że
                              faktycznie do 48 roku Medyka należała do ZSRR.
                              Też cie pozdrawiam.
                              • Gość: Piotr Re: Medyka do roku 1948 należała do ZSRR IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 19:42
                                Jestem w sytuacji "złosliwości rzeczy martwych" Jestem przekonany,że mam w
                                swych zbiorach mapkę z terenami objętymi "wyrównywaniem granic" jako ząłącznik
                                do układu granicznego czy innego aktu pr. wiem,że były na tej mapce zaznaczone
                                i tereny okolic Ustrzyk i Sokala, jak i małe "wyrostki" okolic Przemyśla.
                                Grzebiąc nerwowo w bibliteczce znalazlem dawno zapomniany "Atlas ziem
                                odzyskanych" z 1947 roku i "trofiejną" mapę po jakimś Niemcu "Ost Europy" z
                                zaznaczoną odręcznie, niemieskim atramentem linią demarkacyjną.A tej teraz
                                potrzebej mapki no nima.
                                Ps W odniesieniu do Pana E. chciałem żartem rozładować napięcie- krach. No
                                trudno mam go z głowy.
                                • Gość: Piotr Mapa z wymiany granic IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 22:06
                                  Sukces połowiczny -ale jest.Mapa o której mówiłem to "załącznik do umowy
                                  pomiędzy Rzecząposplitą Polską a Zw.Soc.Rep.Radz. o zamianie odcinków
                                  terytoriów państwowych zawartej w Moskwie dnia 15 lutego 1951 roku.Kopia w
                                  skali 1:1000000 sporządzona na podstawie oryginału mapy w skali 1:500 000
                                  opatrzonej podpisami A.Zawadzki i A.Wyszyński oraz pieczęciami okrągłymi
                                  Ambasady Polskiej w Moskwie i Min.Spraw Zagr. ZSRR". Mapka formatu 2xA 4.No
                                  i "stety" Medyka już po naszej stronie. Zaznaczone są natomiast "odcinki ....
                                  terytorium odstąpione w drodze zamiany.." Każdy po 480 km kw. Dostaliśmy
                                  Ustrzyki Dln /jak pamietasz z pamiętnym "pozłacanym"pomnikiem Stalina/,Bandrów,
                                  Bystre ,Czarną, Lutowiska /a swoją drogą dobrze, że tak się stało i dostaliśmy
                                  ten piękny teren/.Oddaliśmy Bełz /pamiętne z piosenki Mein steteł
                                  Bełz/,Sokal,Krystynopol,Uhrynów,Uhnów. Gościu - a wiesz,że na tej mapie
                                  Żółkiew,Kamionka Strumiłowa czy Gródek Jagielloński, Jaworów nazywały się
                                  jeszcze po polsku.
                                  Pozdrawiam Dobranoc
                                  Do tematu rzeszowskiego wrócimy, oj wrócimy
                                  • Gość: gość Re: Mapa z wymiany granic IP: *.kopernet.org 26.06.03, 08:31
                                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                    > Sukces połowiczny -ale jest.Mapa o której mówiłem to "załącznik do umowy
                                    > pomiędzy Rzecząposplitą Polską a Zw.Soc.Rep.Radz. o zamianie odcinków
                                    > terytoriów państwowych zawartej w Moskwie dnia 15 lutego 1951 roku.Kopia w
                                    > skali 1:1000000 sporządzona na podstawie oryginału mapy w skali 1:500 000
                                    > opatrzonej podpisami A.Zawadzki i A.Wyszyński oraz pieczęciami okrągłymi
                                    > Ambasady Polskiej w Moskwie i Min.Spraw Zagr. ZSRR". Mapka formatu 2xA 4.No
                                    > i "stety" Medyka już po naszej stronie. Zaznaczone są
                                    natomiast "odcinki ....
                                    > terytorium odstąpione w drodze zamiany.." Każdy po 480 km kw. Dostaliśmy
                                    > Ustrzyki Dln /jak pamietasz z pamiętnym "pozłacanym"pomnikiem
                                    Stalina/,Bandrów,
                                    >
                                    > Bystre ,Czarną, Lutowiska /a swoją drogą dobrze, że tak się stało i
                                    dostaliśmy
                                    > ten piękny teren/.Oddaliśmy Bełz /pamiętne z piosenki Mein steteł
                                    > Bełz/,Sokal,Krystynopol,Uhrynów,Uhnów. Gościu - a wiesz,że na tej mapie
                                    > Żółkiew,Kamionka Strumiłowa czy Gródek Jagielloński, Jaworów nazywały się
                                    > jeszcze po polsku.
                                    > Pozdrawiam Dobranoc
                                    > Do tematu rzeszowskiego wrócimy, oj wrócimy
                                    Wiesz z jednej strony może i dobrze bo dostalismy piekny kawałek Bieszczad. z
                                    drugiej strony pomyśl ilu Polaków i Ukraińców musiało opuścić z tego powodu
                                    swoją ojcowiznę na zawsze.
                                    Pozdrawiam i czekam na tematy rzeszowskie.
                                    • Gość: Piotr Re: Mapa z wymiany granic IP: 217.96.24.* 27.06.03, 09:56
                                      > > Do tematu rzeszowskiego wrócimy, oj wrócimy
                                      > Wiesz z jednej strony może i dobrze bo dostalismy piekny kawałek Bieszczad. z
                                      > drugiej strony pomyśl ilu Polaków i Ukraińców musiało opuścić z tego powodu
                                      > swoją ojcowiznę na zawsze.
                                      > Pozdrawiam i czekam na tematy rzeszowskie.
                                      Masz rację - to dość oczywista "druga strona lustra"
                                • Gość: Elekon Piotr a sprawa polska IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 23:49
                                  Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                  > Ps W odniesieniu do Pana E. chciałem żartem rozładować napięcie- krach. No
                                  > trudno mam go z głowy.

                                  O nie tak łatwo Pietja, nie tak łatwo.
                                  Strasznie zjadliwe to chachłackie plemię. Przewrotne, pamiętliwe i
                                  przesiąknięte antypolską ksenofobią - w każdym Polaku czai sie podstęp, nawet
                                  gdy biedny Lach sam o tym nic nie wie.
                                  Czy jesteś 100% Ukraińcem? Bo jak nie, to nawet sobie bym na Twoim miejscu nie
                                  dowierzał.
                                  (Piotr, to tylko taki żart dla rozładowania napięcia. Najwyżej cię będę miał z
                                  głowy?)

                                  Ja cię nawet zdążyłem, może za tą Twoją zmienność nastrojów polubić, może
                                  dlatego że sam też ją czasem miewam. Nie zmienia to faktu, ze czasem wypisujesz
                                  straszne głupoty o mnie i potrafisz porządnie człowieka wkurzyć. Ja nie walczę
                                  z ludźmi, tylko z wtłoczonymi im do głowy stereotypami, np. tym
                                  rozpowszechnionym wśród Ukraińców antypolskim, mającym często niewiele albo
                                  wręcz nic wspólnego z rzeczywistością.
                                  Święty nie jestem, mało kumaty pod wieczór, to może mi wyjaśnisz gdzie jest ta
                                  moja ksenofobia i klapki na oczach, zeby już zamknąć ten temat po obu stronach
                                  kabla jaki nas łączy. Mówię poważnie. Zdaje się że pisałem o faktach i zostałem
                                  unurzamy w stereotypie głupawego polskiego nacjonalisty.
                                  Więc mi to wyjaśnij, może będę miał szansę pojąć czego nie pojmuję. Znów -
                                  zaznaczam, mówię poważnie. Nie mam zamiaru i nie chcę się z nikim kłócić.
                                  Mam tylko wrażenie, że zostałem niesprawiedliwie i ciut bezdusznie potraktowany
                                  i bez powodu zaatakowany, zresztą w polemice z całkiem inną osobą. A i
                                  wcześniej też, tyle że było przepraszam, więc nie chcę już do tego wracać.

                                  Nie lubię fasadowej politycznej poprawności. Napisz mi szczerze, tak jak w tym
                                  wątku o swoim ukrainofilstwie, o co masz od mnie żal. Ale konkretnie, nie
                                  ogólnikami. Ja już napisałem powyżej. Teraz kolej na Ciebie.

                                  Z pozdrowieniem dla dziwnego człowieka z mojego miasta, którego mimo starań
                                  zupełnie nie rozumiem

                                  Elekon






                                  • Gość: Piotr Re: Piotr a sprawa polska IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 06:20
                                    Szkoda czasu i atłasu. Piotr
                                    • Gość: Elekon Epilog zamiast dialogu IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 20:59
                                      Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                      > Szkoda czasu i atłasu. Piotr

                                      Twój wybór. Na przyszłość więc nie rzucaj pustych oskarżeń pod adresem ludzi,
                                      których nie znasz. Połamane krzyże, zgliszcza i chrzcielnice w trawie
                                      znajdziesz nie tylko na Łemkoweszczyźnie i w Bieszczadach.
                                      Spotkasz takie pamiątki po Polakach na Ukrainie, Białorusi i Litwie, spotkasz
                                      takie na ziemiach zachodnich Polski po Niemcach. Wszędzie tam ludzie mszczą się
                                      na przedmiotach i pamiątkach pozostawionych przez tych, których nienawidzą,
                                      których się boją, lub o których chcieliby jak najszybciej zapomnieć.

                                      Ale rozmyślania nad zdjęciami, łażenie na połoninach i pochłanianie książek to
                                      trochę koncentrowanie się na sobie i własnych przeżyciach, trochę to trąci
                                      egoizmem. A trzeba żyć wśród ludzi. Trzeba zacząć od otwartości i życzliwości
                                      wobec innych, i to nie tylko ziomków ze swojej nacji. I nie tylko nastawiać się
                                      na własne wspomnienia i hobbistyczne upodobania.
                                      Ja pisac do Ciebie nie muszę i przekonywać Cię już nie zamiierzam do niczego -
                                      życzę więc darów od Stwórcy, zebyś miał wobec innych więcej zrozumienia, a
                                      mniej agresji, życzę przełamania antypolskich stereoptypów i więcej życzliwości
                                      wobec swoich polskich sąsiadów. W końcu mimo wszystko jesteś obywatelem tego
                                      kraju.
                                      Elekon
                            • Gość: Elekon Re: Medyka do roku 1948 należała do ZSRR? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 00:09
                              Gość portalu: Piotr napisał(a):

                              > Strachy na Lachy - Rusin trzyma się mocno - realiów.Kto gdyba niech sobie
                              > gdyba.
                              > Żródełko moich informacji:Polska egzotyczna część 2 Grzegorz Rąkowski str400,
                              > A.Saładiak Pamiątki i zabytki kultury ukraińskiej w Polsce W-wa 1993 str 234
                              >
                              > Ps Oj zabolały naszego Kucharza te klapki, zabolały - chyba przez 6 postów o
                              > nich mówi
                              > Bud zdorowy nervovi drug - Boh z toboju. Bilsze hovoryt do tobe ne budu -
                              > kurcze! skąd ja umiem "chachłać" ???
                              >
                              > Gościu z tą Medyką to dziwna sprawa - milczy o sovieckim panowaniu na tym
                              > terenie po 45 roku np Aftanazy w Dziejach rezydencji... tom 8 mimo dość
                              > szczegółowego opisu losów zbiorów Pawlikowskich, milczy Kryciński w obu
                              > wydaniach Pogórza...Szczerze mówiąc to dla mnie problem marginalny.
                              > Pozdrawiam

                              No i proszę. Ja ci mam mówić, skąd umiesz chałakać.
                              Po co było udawać że się jest Polakiem :) ?
                              Klapki to nie mój patent (od początku zresztą nie wiadomo do czego i dlaczego
                              było o nich pisanie). Ksenofibia pisana CAPSEM też nie mój. Tylko dlaczego ja
                              mam zbierać takie oskarżenia od ciebie tudziez innych dyskutantów? Czy to boli
                              prawda o niesławnej przeszłości swego narodu? Czy to odwet za to, że moi
                              przodkowie uciekli spod ukraińskiego noża? Dalibóg, nie chcę być złośliwy, ale
                              chyba jestem prowokowany do tego...

                              PS Co do Twojego źródełka, to na rynku wydawniczym można spotkać też i inne
                              ciekawe pozycje. Np "Bliskie kontakty III stopnia z UFO" (albo coś w tym
                              guście), przepowiednie Nostradamusa oraz obszerną literaturę o Polsce
                              znamienitego pana Pająka (to taki polski odpowiednik Saładuka i Marczaka).
                              Aha, i dziękuję za życzenia zdrowia. Ja również życzę Ci dużo mniejszej
                              amplitudy twoich nastrojów.
                              Co do groźby zerwania rozmów, to informuję Cię, że rozmawiać na kolanach nie
                              zamierzam. Nie ja zresztą powinienem klęczeć. Ale jeśli tylko chciałbyś pogadać
                              normalnie, tj. bez zjadliwości na początku, w środku, albo pod koniec listu,
                              pisz. Boh się na pewno ucieszy, bo teraz to chyba tylko kręci głową nad nami.
                  • Gość: Elekon Elekon do Gościa IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 00:25
                    Gość portalu: gość napisał(a):

                    > Napisałeś kiedyś Elekon, że twoi dziadkowie ze strony mamy pochodzą z
                    > Mościsk.
                    > Jeżeli miałbyś ochotę i trochę czasu to może napisałbyś nam tutaj co nieco
                    > jak
                    > wyglądały stosunki polsko-ukraińskie w Mościskach. Na pewno znasz ten temat z
                    > opowieści rodzinnych. Przy czym aby nie być posądzonym o kolejne jątrzenie i
                    > otwieranie niezabliźnionych jeszcze ran to mógłby to być opis wzajemnych
                    > relacji do roku 1939. Moglibyśmy dzięki temu porównać stosunki panujące w
                    > Mościskach z relacjami rzeszowskimi. Na pewno byłoby to ciekawe. No ale to
                    > tylko taka propozycja. Jestem bardzo wdzięczny Piotrowi za swoje relacje
                    > rodzinne, zawsze czytam je z zapartym tchem takie są ciekawe. Jeśli więc
                    > miałbyś ochotę będzie mi bardzo miło a jeśli z jakichś względów nie chcesz
                    > wracać do tych spraw to w pełni to szanuję. Myślę, że teraz po wyjaśnieniu
                    > sobie pewnych spraw atmosfera zdecydowanie się poprawi i jeszcze przez jakiś
                    > czas ciekawie sobie pogawędzimy.
                    > Pozdrawiam.

                    Jak widać Gościu, atmosfera się właściwie nie poprawia. Dobrze, że chociaż z
                    Tobą można normalnie rozmawiać, choć np. nadal nie wiem kiedy, gdzie i kogo
                    obraziłem (co mi zarzucałeś niedawno). Kontakty z Rusinami mojej rodziny
                    sięgają mojej prababci i jej rodziców, ale jeszcze nie w Mościskach. Gdybym
                    mógł tu normalnie pisac, a nie tłumaczyć się wciąż komuś, że naprawdę nie
                    jestem wielbłądem dwugarbnym, to chętnie coś napiszę. Przyznam, że nacja
                    ukraińska jest dla mnie wciąż sporą zagadką. Np. wspominane niedawno przez
                    Ciebie cytaty ze wspomnień Marczaka bodaj. Jak jeden i ten sam człowiek może
                    pisać, że przyjmował Polaków, którzy opowiadali o rzeczach strasznych, a zaraz
                    potem najspokojnie w świecie pisać, że przez jego ręce przechodziły pisma,
                    wktórych wskazywano na potrzebę czegoś w rodzaju prewencyjnej rzezi na
                    Polakach, ot tak, dla postrachu. Muszę powiedzieć, że ten sposób myślenia
                    pokrywa się z tym, co znam z opowiadań. Spokojni, uczynni, choć skryci i
                    hermetyczni w swoim środowisku sąsiedzi ukraińscy stali się z dnia na dzień
                    okrutnymi katami. Napisz, czy chcesz bym co nieco o relacjach sąsiedzkich
                    polsko-ruskich jeszcze z pierwszej połowy XIX wieku i późniejszych, dużo
                    spokojniejszych niż te pamiętne z lat 1942-43 napisał.

                    Pozdrawiam Cię serdecznie.
                    • Gość: gość Re: Elekon do Gościa IP: *.kopernet.org 26.06.03, 08:24
                      Oczywiście, że chcę, napisz o wzajemnych relacjach. Ja też myslałem o okresie
                      do 39 roku.
                      Pozdrawiam.
                      • Gość: Piotr Opracowanie o Zalesiu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 17:15
                        Mam przed sobą trzy tomy /średnio po 220 stron każdy/ pracy pt. To wszystko
                        dzialo się w Zalesiu. częśc I - Moje rodzinne Zalesie, częśc II Roman Gumiński
                        przekazuje z Londynu wspomnienia o Zalesiu i cz. III - Nie rozstałem się nigdy
                        z Zalesiem. Autorem jest Marian Marcinowski - mieszkaniec Zalesia, działacz
                        społeczny i gospodarczy. Książki pachną jeszcze farbą drukarską,starannie
                        wydane. Co do zawartości - szczególnie cenne są wspomnienia nestora- potomka
                        dziedziców zalesiańskich Pana Gumińskiego. Chociaż i narracja Pana
                        Marcinowskiego wydaje się bardzo ciekawa. Gościu- nie znajdziesz tu swoich
                        ulubionych statystyk /oj wyłazi ze mnie złośliwiec- przpraszam/ ale jest
                        mnóstwo interesujących informacji. Pana Marcinowskiego raczej nie interesuje
                        głębiej społeczność grekokatolicka / tu opiera się bardziej i skrótowo na pracy
                        Ks. Malaka/ i pisze więcej o latach powojennych do czasów obecnych włacznie .
                        Natomiast wspomnienia Pana Gumińskiego są pełne tamtych motywów. Daję namiary
                        Druk: FOSZE 35 209 Rzeszów ul Ofiar Katynia 15 e-mail; fosze@fosze.com.pl ;
                        www.fosze.com.pl
                        Ps Wiecie co - bardzo uradowały mnie te ksiązki, zwłaszcza, że ze Zalesiem
                        wiążą się moje całkiem nie rusińskie wspomnienia i dzień obecny
                        • Gość: gość Re: Opracowanie o Zalesiu IP: *.kopernet.org 26.06.03, 17:55
                          Za drobną złośliwość pod moim adresem dziękuję i postaram sie w najbliższej
                          przyszłości zrewanżować jakąś celną ripostą. Na razie niestety nic mi nie
                          przychodzi do głowy. A poważnie mówiąc dzięki za namiary na wydawnictwo i mam
                          pytanie czy monografie tą można gdzieś w Rzeszowie kupić? Pytam dlatego, że
                          jakbym sie do was wybrał w odwiedziny to chętnie bym sobie tą książkę zakupił.
                          Pozdrawiam Rzeszów.
                          • Gość: Piotr Re: Opracowanie o Zalesiu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 22:39
                            Póki co - nie widziałem ksiązek tych w powszechnym rozpowszechnianiu - rzecz
                            nowa dopiero wydana.W metryce pisze,że wydrukowano na zlecenie PP-H Rial-
                            Zimowit Export-import sp.z oo 35 -604 Rz-ów ul.Fiołkowa 10./nadmieniam,że do
                            tematów rz -rusińskich prymat należy jednak do Dziejów Rz/ .Myślę,że jako
                            resovianum opracowanie to trafii za jakiś czas do wyspecjalizowanych księgarni
                            typu na ul.Hetmańskiej,3-Maja, Jagielońska.Sądze, że nasza GW - też przyczyni
                            się do reklamy rarytasu.
                            Co do krwawej zemsty będziesz mial okazję przy następnych postach z cyklu
                            wspomnienia babuni.
                            Ps A to znasz ; W 1939 roku ruskie wkraczające do Lwowa prowadzą w taborach
                            juczne wielbłądy/wiesz- te dwugarbne baktriany/. Nasze lwowskie baciary patrzą
                            i mówią jeden do drugiego : Ta patrzaj co te ciubaryki potrafiły z kuni
                            zrobić./źrodło: chyba św. pamięci Szolginia-ten od krajubrazów syrdecznych albo
                            Janicki-daj Mu Panie Boże długie życie/.
                            • Gość: Piotr A ja dalej swoje cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 06:17
                            • Gość: Piotr A ja dalej swoje cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 06:38
                              Wszedłem na watek lwowski- a i taki mam w swojej rodzinie.
                              Rok 1944. Młody lwowiak- Polak dezerteruje pod Przemyślem z Armii radzieckiej.
                              Przymusowo wcielony- ma dośc wszy i traktowania jako niepokornego Polaczka. W
                              uzyskaniu cywilnych ciuchów i w przejsciu przez frontowy San pomagają
                              mu "miejscowi". Dociera do Rzeszowa, tu ukrywa się do wyzwolenia jak i po
                              nim.Ma dużo szczęścia - na takich jak on -dezerterow,"bieżeńców", kresowiaków
                              bez mocnych papierów poluje zawzięcie NKWD. Opowiadano mi ze na ujetych
                              czekała "odrutowana" zagroda niedaleko rampy kolejowej- a potem albo pociąg na
                              wschod albo doły w lasach kolo Rzeszowa. Jeden z kresowiaków mówił mi ,że
                              trafil tam, po zatrzymaniu na ulicy. Od tragedii uratował go Żyd- komunista-
                              dawny znajomy z kresów. Przechodził obok ulicą.Po prostu "wydarł" go z zagrody
                              pod okiem uzbrojonych wartowników.Wracam do młodego lwowiaka. Po pewnym czasie -
                              poczatek l.50- poznaje dziewczę z rzeszowkich Rusinów.Zakładają rodzinę, mają
                              pracę, w drodze pierwsze dziecko. ale to nie koniec ...
                              Okolo 54 r. chłopak opowiada w "niewłaściwym"towarzystwie witza o wąsach
                              dziadka Stalina.Chłopaka zamyka UB - ma jednak szczęście - zbliżająca się
                              odwilż polityczna łagodzi obyczaje bezpieki. Chłopak wychodzi na wolność po
                              miesiącu, ponoć z obolałą "dolną częścią pleców".
                              Po wielu, wielu latach /po śmierci tej rzeszowskiej pary/w mieszkaniu ich
                              wnuków na starej komódce będą stały zdjęcia w sepii - pamiątki po lwowiakach i
                              stare zdjęcia rzeszowskich Rusinów.
                              Zycie nie byłoby sobą gdyby do tej opowiestki nie dopisało jeszcze innego
                              epilogu - pewnego razu synowa nieżyjącej "rusinki" pisze i publikuje
                              wspomnienie o swej teściowej i jej ...ruskich korzeniach. Czytałem- dobrze
                              napisane.
                              Pozdrawiam cdn
                              • Gość: ad Re: A ja dalej swoje cd IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.03, 19:24
                                zapraszam na stronę free.ngo.pl/nadbuhom - ukraińskie pismo Północnego
                                Podlasia. Tematy poruszane na waszym forum w części s[latają się z naszą
                                tematyką - pogranicze polsko - białorusko - ukraińskie, tereny etniczne,
                                asymilacja, stosunki religijne. Co prawda teren trochę oddalony od Rzeszowa
                                ale też w Polsce. Bardzo mnie zainteresowała wasza rozmowa, ale niestety nic
                                nie mogę dodać do tematu głównego. Ale mam nadzieję że po lekturze Nad Buhom
                                dyskusja potoczy się dalej - może na trochę inne tory. Ktoś tu stwierdził że
                                po zapodaniu podobnego tematu w Forum Białystok lub Bielsk dyskusja robi się
                                nerwowa i często niemerytoryczna. Mam nadzieję że przynajmniej w Rzeszowie
                                przeważa argumenty nad emocjami
                                Pzdr
                                Andrzej
                                • Gość: Piotr Pozdrowienia dla Podlasia i Nadbuża IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 30.06.03, 22:35
                                  Aluzyju w ostatnim zdaniu zrozumiałem. U nas miało być ładnie i
                                  sentymentalnie /w moim przypadku przynajmniej/-wyszło "jak zawsze".Całe
                                  szczęście, że godny następca Skrzetuskich i Kmiciców zatoczył kolubrynę do
                                  garażu.Na pociechę sobie i Tobie Andrzeju powiem, że gdyby rozmowa dotyczyła
                                  np roli NSZ w historii , sytuacji Żydów w Polsce powojennej czy skutków
                                  niektórych polskich akcji partyzanckich dla ludności cywilnej - skutek dyskusji
                                  byłby taki sam - totalna pyskówka.Jak już kiedyś powiedziałem Twoje okolice to
                                  dla mnie ziemia nieznana - a więc surfuję nad "Buh i Nariew".
                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: Wolf Re: Pozdrowienia dla Podlasia i Nadbuża IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.07.03, 18:53
                                    Drogi Piotrze,
                                    Jak wrazenia z pobytu nad Buhom i Narwoju?
                                    Co do nastepcy "Kmicicow i Skrzetuskich" to co sympatyczni dyskutanci sadza o
                                    ponizszym tekscie?

                                    /.../Sienkiewicz nie spelnil podstawowego zadania pisarza, ukazal
                                    bowiem falszywy obraz zycia. Zadaniem pisarza zas jest tworzyc obraz
                                    prawdziwy:"Teraz rozumiemy, co stanowi rdzen sztuki wielkiej; oto
                                    przedstawienie najogolniejszych przyczyn i najstalszych prawd, jakie
                                    rzadza swiatem , przede wszystkim naturalnie swiatem ludzkim,
                                    tudziez - najogolniejszych i najstalszych cech, jakie spotykamy w
                                    zjawiskach, ale przedstawienie tego w sposob plastyczny, zrozumialy
                                    dla ogolu"
                                    Zadania pisarza nie spelnil Sienkiewicz w 'Ogniem i Mieczem" i
                                    dlatego, ze nie powiedzial prawdy o stosunkach polsko-ukrainskich.
                                    Sympatia do polskich feudalow, roszczacych sobie prawa do Ukrainy i
                                    broniacych swych interesow ogniem i mieczem, narzucila mu
                                    niesprawiedliwa ocene narodowowyzwolenczych ruchow ukrainskich/.../"

                                    Janina Kulczycka Saloni "Boleslaw Prus"

                                    Naprawde nie mam natury prowokatora, ale natchnela mnie Twoja wypowiedz o
                                    godnym nastepcy.... i pomyslalem, ze mozna kulturalnie podyskutowac i na ten
                                    temat.
                                    Pozdrawiam

                                    • Gość: Piotr Wolfowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 20:33
                                      Co do mej wizyty nad Buhom- jedynie pobieżnie zerknąlem na Andrzejową Gazetę.
                                      Wrocę do niej - tylko muszę znaleść punkt zaczepienia.
                                      Wątek sieńkiewiczowski - to tylko wyszedł ze nnie mściwy Rusin który niby
                                      pożegnany a dalej gotowy ugryść.
                                      Tak na serio- Sieńkiewicz spęłnił w swoim czasie /długim bo od początku ub.
                                      wieku po czasy ostatnie/ ważną rolę w życiu milionów Polaków. Pamiętam mego
                                      ś.p. dziadka - Polaka /"po mieczu"/, miał chyba skończone 5 klas wiejskiej
                                      szkoły jak wraz z Babcią - "rusinką" spod Stanisławowa rozczytywał się po n-ty
                                      raz w sieńkiewiczowskiej trylogii /w rozlatującym się wydaniu z wczesnych lat
                                      20 ?/ i rozpytywał mnie w znajomości szczegółów. Tak półżartem - to w ogniem i
                                      mieczem tłuką się między sobą Rusini z udziałem Tatarów i Litwinów a Polacy tak
                                      jakby bardziej im kibicowali.
                                      Jeśli chodzi o prawdę historyczną to można ją znaleść chociażby w "Eryka
                                      Lassoty i Wilhelma Beauplana opisy Ukrainy" - ciekawe xvii wieczne opisy
                                      paradokumentalne.A Sienkiewicza uwielbiam i w ogniem i mieczem - bo przypomnij
                                      sobie jego opisy spustoszonej Ukrainy /z wątkiem nienawiści zatruwającej
                                      ludzkie serca/ - bardzo przypominające o wiele pózniejsze obrazy z beskidów czy
                                      bieszczad /jakiś profetyzm sieńkiewiczowski czy co?/. Bardzo umiejetnie
                                      powiązał te wątki Krygowski w swoich turystycznych wspomnieniach z gór /juz nie
                                      pamiętam czy we "wspinaczce po teczy" czy też "górach mojego życia." A
                                      Sieńkiewicz - sympatyczny staruszek u którego prawdy historycznej może się nie
                                      znajdzie - ale czytadło - ever green.
                                      A Hoffman - jak zgrabnie wybrnął z tematem - bo i fajnie zagrana Horpyna / z
                                      demoniczną Pysanką/ a i Chmielnicki. A scena pisania kozackiego listu "Napysemo
                                      wot tak ../Oglądałem ten film u siebie - akurat miałem gości z Ukr. - byli
                                      zauroczeni /mimo,że Domagarow to obcy im moskal/.Serio.
                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: Piotr Re: Wolfowi ps IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 22:40
                                        Przepraszam za kilka ortografów - te ź,ś. Piszę jak mówię.
                                        Posłuchaj kolego cytatu; Szli krajem tak zniszczonym,że częstokroć po całych
                                        dniach żywej duszy nie mogli spotkać. Miasteczka leżały w perzynie,wsie były
                                        popalone i puste,lud wybity lub w jasyr zagarnięty. Trupy tylko spotykali po
                                        drodze,szkielety domów,kościołów,cerkwi,niedogarki chat wiejskich i psy na
                                        zgliszczach wyjące ... Albo ten cytat :Nienawiść wrosla w serca i zatruwała
                                        krew pobratymczą, i żadne usta długo nie mówiły : Chwała na wysokości Bogu,a na
                                        ziemi pokój ludziom dobrej woli".Te cytaty sieńkiewiczowskie użył Krygowski w
                                        przjmującym opowiadaniu "W żadnym lesie takie nie jest..." o tragicznie pustej,
                                        powojennej Wołkowyji. I nie ma o co się gniewać na dziadzia Henia.
                                        Prawdy historycznej o Ukrainie w dawnych czasach - możesz też szukać np u
                                        Serczyka - "Hajdamacy" - dobra ksiązka - chociaż wydana w epoce cenzury i
                                        spojrzenia "klasowego".
                                        Dobranoc
                                        • Gość: ad Re: Wolfowi ps IP: 195.117.87.* 02.07.03, 12:52
                                          Ja też czytałem Ogniem i Mieczem. W końcu to lektura. Ale jako Ukrainiec /wtedy
                                          jeszcze o nie do końca ukształtowanej świadomości narodowej/ interpretowałem
                                          treść na swój sposób. Mnie po porstu wkurzały opisy wyższości Polaków nad
                                          Ukraińcami. Uważałem, że były dla nas krzywdzące. Przypominały trochę westerny,
                                          gdzie dzicy, indianie przeszkadzają swą bytnością w cywilizowaniu Ameryki więc
                                          trzeba do nich postrzelać. W filmie było to o tyle proste, że kilku dzielnych
                                          kowbojów broniło się przeciwko tysiącom dzikusów, przy okazji jeszcze sobie
                                          rozmawiając. Ale z drugiej strony u Sienkiewicza pojawiało się słowa Ukraina.
                                          Kiedy byłem w podstawówce nie było to zbyt znane słowo w jęz. polskim.
                                          Pojawiały się dialogi ukraińskie i jednak wiele pozytywnych opisów. Dla mnie
                                          przeważały one nad negatywnym obrazem Ukrainy. Nie wiem czy rozumiesz, jak
                                          jeszcze kilkanaście lat temu ważne było dla mnie przeczytanie czegoś o
                                          Ukrainie. Czegoś innego niż "Łuny w Bieszczadach" chociaż i te czytało sięz
                                          podobnym nastawieniem. Dzisiaj ten czar Ogniem... prysł bo jest Ukraina, ale
                                          wtedy miało to takie znaczenie jak przeczytanie jakiejś podziemniej gazetki.
                                          pzdr
                                          • Gość: Piotr Andrzejowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 16:54
                                            Tych indian to mi "z ust" wyjąleś. Gerhard - ja z niego pamiętam dziś tylko
                                            dość urokliwy początek powieścidła - o tych terkających w górskich strażnicach
                                            telegrafach i to ... że po raz pierwszy /początek lat 70 tych/ wyczytałem u
                                            niego/i wogóle/ minimalne informacje o Łemkach i Bojkach /przemycił je - chyba
                                            podświadomie w jednej ze scen/. Odnośnie w miarę rzetelnych informacjach o
                                            ukraińskich mieszkańcach Podkarpacia to znalazłem je dopiero w 1987 roku - taki
                                            informator PTTK "Góry Polskie w pytaniach i odpowiedziach - Beskid Niski
                                            Bieszczady i ich Pogórza". Wcześniej trochę z rozmów rodzinnych - był ten kult
                                            grobu pradziadka na desznieńskim cerkwisku, były przedwojenne pamiątki - jak
                                            chociażby posiadane przeze mnie do dziś łemkowskie rzeźbki - typu orzeł z
                                            rozłozonymi skrzydłami,drewniane talerze z motywami roślinnymi, okazjonalnie
                                            wyciąganymi z dna kufra zdjęcia z moimi "rusinami", wisząca na ścianie w
                                            mieszkaniu dziadków ikona, czy inna, mniejsza gdzieś wyciągnięta z szyflady.
                                            Z innej strony - powiem Ci,że prawda /nie wiem czy pełna/ o stosunkach polsko-
                                            ukraińskich ubiegłego wieku dotarła do mnie dopiero po lekturze wspominanego
                                            już w postach Pana Motyki i Marczaka. A "ogniem i mieczem" - historia
                                            literatury. Lubię Pana Zagłobę - nie dlatego,że oszukał Bohuna, ale za jego
                                            zamiłowanie do zacnych trunków.Ja najbardziej cenię czornosmorodowinkę i
                                            miedową z percem - oczywiście od "swoich". Przepraszam za ten frywolny akcent.
                                            Pozdrawiam serdecznie
                                            Ps Wbrew swemu zaangażowaniu w poprzednie dyskusje powiem Wam szczerze czuję
                                            się jednak Polakiem. A "rusińskie" korzenie to przedewszystki źródło nostalgi i
                                            sentymentalizmu.
                                            • Gość: gość Re: Andrzejowi IP: *.kopernet.org 02.07.03, 18:29
                                              Nie wiem komu chcesz Piotrze udowadniać, że czujesz się Polakiem, dla mnie
                                              było to oczywiste od początku naszej dyskusji. Można powiedzieć, że jesteś
                                              gente Ruthenus natione Polonus. Myślałem, że już takich nie ma, że ostatni był
                                              śp. Nowosielski a okazuje się, że są.
                                              Pozdrawiam
                                          • Gość: gość Re: Wolfowi ps IP: *.kopernet.org 02.07.03, 18:25
                                            Ja pierwszy raz przeczytałem "Ogniem i Mieczem" w wieku 8 czy 9 lat. Książka
                                            od razu mi sie spodobała i tak juz zostało do dzisiaj. Oczywiście nie oddaje
                                            ona całej prawdy historycznej ale nie taki był jej cel. "Ogniem i Mieczem"
                                            zostało napisane jak to kiedyś ładnie mówiono ku pokrzepieniu serc. Dzisiaj
                                            wielu próbuje to wykpiwać czy ośmieszać ale w tamtych czasach kiedy Polska
                                            była pod zaborami miało to ogromne znaczenie. Wyobraźcie sobie na przykład
                                            Polaków na Śląsku czy Pomorzu. Z jednej strony niemiecka szkoła, nowoczesna
                                            technika, cywilizacja i ciągłe wmawianie przez Niemców, że polska kultura jest
                                            do niczego a z drugiej strony biedny zahukany polski chłop czy robotnik. I
                                            nagle ten chłop dostaje do ręki "Ogniem i Mieczem" i dowiaduje sie jaką Polska
                                            była kiedyś potęgą, jaka wspaniałą tworzyła kulturę. Od tej pory przestaje być
                                            tutejszym, polskojęzycznym Prusakiem, miejscowym czy jak tam jeszcze chcieli
                                            go widzieć Niemcy a staje sie świadomym Polakiem. Trochę w tej mojej
                                            wypowiedzi patosu ale wierzcie mi tak naprawdę było. Mówię wam to jako
                                            rodowity Ślązak z dziada pradziada. Natomiast co do prawdy historycznej
                                            w "Ogniem i Mieczem" zarzuty najczęściej idą w tym kierunku, że Kozacy czyli
                                            Ukraińcy zostali pokazani w złym świetle. Moim zdaniem jest to
                                            nieporozumienie. Każdy kto choć trochę zna tamte czasy i czytał choćby
                                            Serczyka doskonale wie, że Kozacy byli to mściwi, okrutni, prymitywni itp
                                            rozbójnicy. Nieprawda historyczna "Ogniem i Mieczem" polega natomiast na tym,
                                            że polska szlachta była w ogromnej większości tak samo okrutna, mściwa i
                                            prymitywna jak Kozacy zresztą wielu Kozaków to właśnie tacy zubożali
                                            szlachcice a większość miejscowej szlachty i magnaterii to świerzo
                                            spolonizowani Rusini. Natomiast w "Ogniem i Mieczem" większość postaci po
                                            stronie polskiej jest wręcz kryształowo czysta. Prawda jest taka, że wbrew
                                            pozorom tamte dawne czasy były bardzo ponure a wzajemne wojny, rzezie, tortury
                                            były na porządku dziennym i to w całej Europie od Hiszpanii po Rosję i od
                                            Irlandii po Grecję. Ale powtarzam raz jeszcze książka napisana została w
                                            konkretnym czasie i miejscu i miała konkretne zadanie do wypełnienia, które
                                            zresztą znakomicie wypełniła. Osobiście natomiast muszę wam powiedzieć, że ja
                                            na podstawie tej książki nie wyrobiłem sobie jakiegoś negatywnego stereotypu
                                            Ukraińca. Była to po prostu dla mnie interesująca książka przygodowa
                                            opowiadająca dawne dzieje.
                                            Pozdrawiam
                                            • Gość: Piotr Gościowi i gościom IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 18:53
                                              A to śmy się narodowo dobrali. Odnośnie swej deklaracji narodowej - to tylko
                                              taki mój wtręt dla nowego Gościa z Polesia - Andrzeja.Odnośnie Sieńkiewicza -
                                              praktycznie żadnej z jego nowel czy powieści nie można traktować jako źródła
                                              wiedzy historycznej/ podobnie zresztą jak i Farona prusowego/.Nie można mu
                                              jednak odmówić pięknego języka, jak stylizacji gwary w Krzyżakach,rubasznego
                                              stylu Zagłoby czy "litwinienia" w wypowiedzianiach Podbipity.
                                              Ale wiecie - wskoczę z powrotem do Zalesia.Oto co mówi Hrabia Gumiński" W
                                              Generalnym Gubernatorstwie władze niemieckie faworyzowały Ukraińców i starały
                                              sie podsycać anatgonizmy polsko-ukraińskie, gdy tylko nadarzała sie po temu
                                              sposobność. w tym duchu zaczęli kusić grekokatolickich mieszkańców zalesia i
                                              wsi okolicznych, aby rejestrowali sie jako Ukraińcy, obiecując za to ułatwienia
                                              w odstawie kontygentów oraz dodatkowe kupony na rózne towary. Niestety
                                              niektórzy, szczególnie ze wsi Biała,ulegli tym pokusom, co miało mieć dla nich
                                              w przyszłości bardzo smutne skutki.O tych machinacjach dowiedziałem sie po raz
                                              pierwszy właśnie od ks. Holinki. On sam byl rodowity Ukraińcem, jednak nie
                                              popierał przyznawania sie parafian do obcej im narodowości dla jakichś
                                              chwilowych materialnych korzyści." Narazie tyle. Rzeszowiacy- szukajcie za
                                              ksiażkami PANA MARCINOWSKIEGO - ciąg dalszy wieczorem - a będzie o
                                              bohaterskiej postawie Ks. HOLInki- ostaniego unickiego proboszcza Zalesia
                                              Pozdrawiam
                                              • Gość: gość Re: Gościowi i gościom IP: *.kopernet.org 02.07.03, 19:32
                                                Czyli potwierdza się, że większość greckokatolickich mieszkańców parafii w
                                                Zalesiu czuła sie Polakami.
                                                • Gość: Piotr Re: Gościowi i gościom IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 20:15
                                                  Tak - o ich polskości/a raczej duzym stopniu spolonizowania/ pisze tez
                                                  obszernie m.in. Świeboda w dz. Rz.
                                                  C.d. Z Hr. Gumińskiego :Gdy nakazano ks. Holince wygłaszania kazań po ukraińsku
                                                  ten " Jako gorliwy kapłan martwil się jednak najbardziej tym,że wygłaszając
                                                  kazania w języku dla parafian niezrozumialym, nie może w pełni prowadzić
                                                  dzialalności duszpasterskiej. Już w kiklka tygodni po objeciu parafii przyszedł
                                                  mi powiedzieć,że sprawę przedstawil biskupowi,ale otrzymal odpowiedź,iz w
                                                  istniejacych warunkach kazania winien nadal wygłaszać po ukraińsku.Uzyskal
                                                  jednak pewne koncesje. Biorąc pod uwagę,że na mszę św. w obrządku grek - katol.
                                                  uczęszczają także kolatorzy cerkwi,zgodzono się aby od czasu do czasu ze
                                                  względu na nich powiedział kazanie po polsku.Od tej pory czynil to przynajnniej
                                                  raz w miesiącu." A teraz ciekawostka od Pana Marcinowskiego o jednym z
                                                  poprzednich Gumińskich /Ignacu/ : W dużej mierze przyczynił sie do zbudowania
                                                  nowej cerkwi grekokatolickiej, przywożąc jej plany ze swojej podrózy na Bałkany
                                                  i finansując częśc kosztów jej budowy" A TERAZ CYTAT NAJWAŻNIEJSZY : Oto po
                                                  wyzwoleniu " Na częśc grekokatolików z Zalesia, a szczególnie z Białej,spadł
                                                  teraz grom z jasnego nieba.Niektórzy z nich dali się skusić manewrom niemieckim
                                                  i dla jakichś dorażnych korzyści zarejestrowali się jako Ukraińcy.Teraz
                                                  rusokomunistyczne władze zawyrokowaly,że ci to uczynili zostaną deportowani do
                                                  Sowieckiej Ukrainy. Dowiedziałem sie jednak ,iż w drodze wyjatku ks. Holinka,ze
                                                  wzgledu na bardzo lojalne zachowanie względem Polakow pod okupacją niemiecką
                                                  otrzymal pozwolenie pozostania w Polsce Ludowej.Wiedzialem jak bardzo brzydzil
                                                  sie wszystkim co rosyjskie i jak bardzo obawial sie Sowietow,więc przy
                                                  nastepnej wizycie pogratulowałem mu uniknięcia wywózki. NIESTETY - ODRZEKŁ KS.
                                                  HOLINKA - GDZIE JADĄ MOI PARAFIANIE I JA MAM OBOWIAZEK IM TOWARZYSZYĆ.WZOROWY
                                                  KAPŁAN DOBROWOLNIE ZAŁADOWAŁ SIĘ I POJECHAL W PASZCZĘ ZNIENAWIDZONEGO PRZEZ
                                                  SIEBIE WROGA" koniec cytatu. Przepraszam za przydługi cytat. Przy następnym
                                                  wejściu napiszę coś od siebie - wzorem poprzednich przynudzań .
                                                  Pozdrawiam
                                                  • Gość: gość Re: Gościowi i gościom IP: *.kopernet.org 02.07.03, 20:55
                                                    Skoro nie chcieli wyjeżdżać to czy nie dało się tego zrobic na przykład
                                                    poprzez zmiane obrządku na łaciński. Przecież dzięki temu udało sie uniknąć
                                                    wywózki na wschód tysiącom osób. Poza tym ludzie ci nie żyli w próżni mieli
                                                    przecież polskich krewnych. Czy ci krewni nie interweniowali u władz?
                                                    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że były to troche inne czasy niz dzisiaj i
                                                    niektóre moje wypowiedzi są może naiwne ale z drugiej strony nie chce mi sie
                                                    wierzyć, że ci ludzie tak po prostu sobie wyjechali jakby nigdy nic.
                                                    Ostatecznie około 800 osobom udało sie uniknąć wywózki. Sam pisałeś jak ksiądz
                                                    Jałowy wydawał rzymskokatolickie metryki. A może części wysiedlonych udało się
                                                    wrócić. Podobno sołtys Zalesia wrócił do Polski w 1956 roku.
                                                  • Gość: Piotr Re: Gościowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 22:53
                                                    Obawiam się Kolego, że w przypadku "zdeklarowanych Ukraińców" przeważyły
                                                    względy formalne typu " chcieliście nimi być to teraz macie" ze strony komuny.
                                                    Pamiętaj równocześnie o losie bliżej nieokreślonej grupy białczan, którzy
                                                    według źródeł ukrainskich ulegli powojennej eksterminacji - to mógł być akt
                                                    ślepej zemsty ale równie dobrze "mobilizacja" do wyniesienia się.Co do grupy
                                                    dość znacznej tych którzy przenieśli metryki - być może,że to były małzeństwa
                                                    mieszane,ci którzy byli w lepszych stosunkach z probostwem słocińskim lub
                                                    pracowali w mieście i w porę rozpoznali "metrykalne możliwości".
                                                    Odnośnie srodowiska miejskich rusinów to Hr. Gumiński pisze /dość dziwnie
                                                    zaczynając/:"Okolice Rzeszowa były czysto polskie,ale w samym Rzeszowie już
                                                    przed wojną mieszkała spora grupa inteligencji ukraińskiej,głownie nauczycieli
                                                    gimnazjalnych,urzedników państwowych i techników. Dzieki poparciu Niemców
                                                    szereg z nich zajęło kierownicze stanowiska w róznych instytucjach i
                                                    organizacjach. Znałem kilku ,ale najwięcej kontaktów miałem z prof.
                                                    Jackiwem,który kiedyś dawał mi korepetycje z łaciny, a teraz był dyrektorem Sp-
                                                    ni Rolniczo- Handlowej, i zjego asystentem inż.Slipyjem, bratankiem
                                                    grekokatolickiego metropolity archidiecezji lwowskiej /.../ Moi znajomi
                                                    Ukraińcy z Rzeszowa korzystali do pewnego stopnia z przywilejów dawanych im
                                                    przez Niemcow,ale zachowywali sie poprawnie i nigdy nie zauważyłem z ich strony
                                                    oznak nielojalności w stosunku do Polaków. w rozmowach z nimi na ogół unikałem
                                                    tematów politycznych. Nie ukrywali oni jednak przekonania,że najwiekszym
                                                    wrogiem dla narodu ukraińskiego byli Bolszewicy i Imoerium Rosyjskie. na tym
                                                    pyunkcie nasze poglądy były całkowicie zbieżne." To narazie tyle- Dobranoc
                                                  • Gość: gość Re: Piotrowi IP: *.kopernet.org 03.07.03, 08:12
                                                    Co do tej powojennej eksterminacji białczan byłbym ostrożny. Pisze o tym w
                                                    zasadzie jedynie nacjonalista Siwicki do którego należy mieć ograniczone
                                                    zaufanie. W innych pozycjach nigdy się nie spotkałem żeby pisano o jakichś
                                                    zbrodniach pod samym Rzeszowem. Nie znaczy to, że całkowicie coś takiego
                                                    wykluczam ale myślę, że jeżeli były jakieś morderstwa miejscowych
                                                    grekokatolików to były one raczej pojedyncze. Gdyby było inaczej to przecież
                                                    sprawa byłaby głośna, pisano by o niej w książkach, wkroczyłby IPN itd.
                                                    Przecież takie nazwy jak Pawłokoma, Piskorowice, Zawadka Morochowska są
                                                    doskonale znane.
                                                  • Gość: Piotr Re: Gościowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 16:47
                                                    Gość portalu: gość napisał(a):

                                                    > Co do tej powojennej eksterminacji białczan byłbym ostrożny. Pisze o tym w
                                                    > zasadzie jedynie nacjonalista Siwicki do którego należy mieć ograniczone
                                                    > zaufanie. W innych pozycjach nigdy się nie spotkałem żeby pisano o jakichś
                                                    > zbrodniach pod samym Rzeszowem. Nie znaczy to, że całkowicie coś takiego
                                                    > wykluczam ale myślę, że jeżeli były jakieś morderstwa miejscowych
                                                    > grekokatolików to były one raczej pojedyncze. Gdyby było inaczej to przecież
                                                    > sprawa byłaby głośna, pisano by o niej w książkach, wkroczyłby IPN itd.
                                                    > Przecież takie nazwy jak Pawłokoma, Piskorowice, Zawadka Morochowska są
                                                    > doskonale znane.
                                                    W porządku - zgadzam sie co do ostrożności w zakresie interpretacji żródeł. Sam
                                                    miałem wątpliwości i w cytowaniu Siwickiego na początku Forumnowej dyskusji jak
                                                    pełnym jego zaakceptowaniu. Ale znalazłem jego punkty wspólne z ipenowcem
                                                    P.Motyką ...Ogolnie w tej kwestii zgoda.
                                                    Odnośnie ukraińsko zdeklarowanych Zalesian - byli oni w strasznej sytuacji -
                                                    bo wyobraź sobie Proboszcza który "przyjmuje do polskości" ludzi którzy
                                                    świadomie przyjęli niemiecką ofertę, jaka byłaby jego sytuacja wobec
                                                    komunistycznych władz,nastawionych populistycznie i "grających na nastrojach".
                                                    Ciekawe jaki był los wywiezionych Rusinów z Białej i Zalesia tam na wschodzie -
                                                    czy ich exodus zakończył się rzeczywiście pod Lwowem?
                                                    Rozmawiałem niedawno ze starym rzeszowiakiem o poruszanych tu tematach -
                                                    wspomniał mi miedzy innymi o znanych mu przedwojennych przypadkach małzeństw
                                                    mieszanych - panny młodej "zalesianki"- grekokatoliczki i młodego - katolika.
                                                    Otóż znany mu byl fakt podwójnego ślubu -najpierw w Jej cerkwi a potem w jego,
                                                    słocińkiej parafii. A i jeszcze opowiedzial mi historię bardziej nadającą się
                                                    do rzeszowskiego "pitavala" ; oto w latach 45-46 działala w podrzeszowskim
                                                    Krasnem banda specjalizująca sie w rabowaniu pociągów z repatriantami. Pociągi
                                                    te przypomiały często winne gronna obwieszone podróżnymi z całym dobytkiem w
                                                    tobołkach. Oto banda ta ,kierowana przez niejakiego S., rabowała ten dobytek
                                                    operując bosakami czy "osękami" czatując przy torach na zwalniające pociągi.
                                                    Zdarzały sie tez zabójstwa osob broniących dobytku.Dwóch opryszkó zostało
                                                    ujętych i skazanych na śmierć - ich egzekucja odbyła się publicznie na
                                                    rzeszowskim rynku /przez powieszenie/.Szubienica stała niedaleko naroznej
                                                    kamieniczki zwanej "domem Esterki" lub Alko. Moj rozmówca jako kilkunastoletni
                                                    chłopak był świadkiem egzekucji- zakapturzony kat etc. Oszczędzę wam dalszych
                                                    szczegółów. Teraz stoją tam teraz gwarne piwne ogródki pełne malolatów
                                            • Gość: Wolf Re: Do Goscia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.07.03, 19:50
                                              W swoim poscie nie pomniejszalem wartosci ksiazek Sienkiewicza, sam czytalem i
                                              do tej pory jestem pod wrazeniem opisow krajobrazu (taki juz jestem
                                              sentymentalny:)
                                              Chodzilo mi o zwrocenie uwagi na to, ze na wszystko mozna patrzec z roznych
                                              punktow widzenia, a dyskusje sa po to zeby mozna bylo te punkty widzenia
                                              porownac i wyjasniac roznice.
                                              Co do czasow opisamych w Ogniem i Mieczem to wtedy nikt nie byl zbyt
                                              sympatyczny (niestety, takie czasy)
                                              Pozdrowienia
                                              • Gość: gość Re: Do Wolfa IP: *.kopernet.org 02.07.03, 20:08
                                                Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                                > W swoim poscie nie pomniejszalem wartosci ksiazek Sienkiewicza, sam czytalem
                                                i
                                                > do tej pory jestem pod wrazeniem opisow krajobrazu (taki juz jestem
                                                > sentymentalny:)
                                                > Chodzilo mi o zwrocenie uwagi na to, ze na wszystko mozna patrzec z roznych
                                                > punktow widzenia, a dyskusje sa po to zeby mozna bylo te punkty widzenia
                                                > porownac i wyjasniac roznice.
                                                > Co do czasow opisamych w Ogniem i Mieczem to wtedy nikt nie byl zbyt
                                                > sympatyczny (niestety, takie czasy)
                                                > Pozdrowienia
                                                Oczywiście zgadzam się z tobą. Każdy z nas mimo, że staramy sie byc obiektywni
                                                jest w pewien sposób subiektywny i to co np. ja odbieram jako coś pozytywnego,
                                                ktoś inny może odbierać w całkiem odmienny sposób. Zresztą uważam, że nie ma
                                                co na siłę starać się, żebyśmy mieli takie same poglądy na różne sprawy.
                                                Ważne, że rozmawiamy ze sobą, szanujemy sie wzajemnie a jak sie różnimy to w
                                                kulturalny sposób. Ja na przykład bardzo sie cieszę, że mogę rozmawiać z
                                                takimi ludźmi jak ty albo Piotr bo po pierwsze ciekawie sie z wami dyskutuje a
                                                po drugie dowiedziałem się tu sporo ciekawych rzeczy o których przedtem nie
                                                miałem zielonego pojęcia. A co do czasów opisanych w "Ogniem i Mieczem" to
                                                rzeczywiście nie były zbyt ciekawe ale muszę ci powiedzieć, że w
                                                Rzeczpospolitej nie było jeszcze tak źle. Jak się czyta co się działo w
                                                Niemczech w czasie wojny trzydziestoletniej albo w Hiszpanii w czasach
                                                inkwizycji to włosy stawają dęba na głowie.
                                                • Gość: Piotr Pytanie do Andrzeja IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:09
                                                  Czytając Twoje posty /głownie ten sienkiewiczowski/ wnioskuję,że Twoje dojście
                                                  do świadomości narodowej tj "Jestem Ukraińcem w Polsce" miało jakąś formę
                                                  ewolucyjną.Czy byłbyś łaskaw cos na temat tego "dochodzenia" napisać? Czy w
                                                  domu jako dziecko rozmawiałeś z rodzicami i bliskimi po ukraińsku? itd.
                                                  Przepraszam za pewien stopień intymności pytań,być może naruszających Twoją
                                                  prywatność. Moje drązenie żródeł pochodzenia wzięło się m.in. z powstającej
                                                  świadomości kolejnych pogrzebów rodzinnych i pytań na które nie otrzymam
                                                  odpowiedzi od odchodzących bliskich osób, no i oczywiście z okoliczności które
                                                  opisałem w swym "poscie" ukrainifilskim oraz transgranicznych kontaktów z
                                                  powinowatymi Ukraińcami "zza kordona" .
                                                  Pozdrawiam
                                                  • Gość: ad Re: Pytanie do Andrzeja IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.03, 23:20
                                                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                    > Czytając Twoje posty /głownie ten sienkiewiczowski/ wnioskuję,że Twoje
                                                    dojście
                                                    > do świadomości narodowej tj "Jestem Ukraińcem w Polsce" miało jakąś formę
                                                    > ewolucyjną.Czy byłbyś łaskaw cos na temat tego "dochodzenia" napisać? Czy w
                                                    > domu jako dziecko rozmawiałeś z rodzicami i bliskimi po ukraińsku? itd.
                                                    > Przepraszam za pewien stopień intymności pytań,być może naruszających Twoją
                                                    > prywatność. Moje drązenie żródeł pochodzenia wzięło się m.in. z powstającej
                                                    > świadomości kolejnych pogrzebów rodzinnych i pytań na które nie otrzymam
                                                    > odpowiedzi od odchodzących bliskich osób, no i oczywiście z okoliczności
                                                    które
                                                    >
                                                    > opisałem w swym "poscie" ukrainifilskim oraz transgranicznych kontaktów z
                                                    > powinowatymi Ukraińcami "zza kordona" .
                                                    > Pozdrawiam
                                                    Cześć po kilkudniowej przerwie. Cały czas śledzę waszą dyskusję, ale jakoś nie
                                                    miałem czasu odpisać. Pozatym miałeś czas na zapoznanie się, przynajmniej
                                                    wstępne, z problemami narodowymi Podlasia na stronie Nad Buhom. Oczywiście
                                                    mogę Ci opowiedzieć o ewolucyjnej drodze do mojej świadomości narodowej.
                                                    Jeżeli poczytasz artykuły w archiwum to się przekonasz, że podobną ewolucyjną
                                                    drogę przechodziło wielu podlasian. Widzę, że rozumiesz te problemy, bo też
                                                    wychowałeś się na pograniczu kulturowym. I tak zaczynając mogę powiedzieć, ze
                                                    głównym wyróżnikiem naszej grupy narodowościowej jest do dzisiaj język i
                                                    wyznanie prawosławne. Te czynniki stanowią o tzw świadomości negatywnej - wiem
                                                    że nie jestem Polakiem. Ale odpowiedzi na pytanie "to kim w takim razie
                                                    jestem" nigdy nie dostałem od swojej rodziny. Sam musiałem szukać. Jak wszyscy
                                                    podlascy Ukraińcy. Oficjalnie wszystkich prawosławnych na Podlasiu określa sie
                                                    Białorusinami, bez względu na różnice historyczne czy językowe. Po prostu po
                                                    wojnie na południe od Bugu byli Ukraińcy i tych wysiedlono w ramach akcji
                                                    Wisła, a na północ Białorusini. I ci pozostali na swoim miejscu. Zaczęto
                                                    tworxzyć białoruskie szkoły, organizacje, zespoły. Zespoły śpiewając piosenki
                                                    ukraińskie i po ukraińsku oficjalnie prezentowały folklor białoruski. I tak ze
                                                    wwzystkim. Próby organizowania życia ukraińskiego były torpedowane przez znane
                                                    organizacje, ofdpowiadające za oblicze narodowościowe regionu i Polski. Mimo
                                                    to do dzisiaj nawet ludzie niewykształceni widzą że coś z tą białoruskością
                                                    jest nie tak. Tak też było w mojej rodzinie. Przy rozmowach o naszym
                                                    pochodzeniu powątpiewano w oficjalną białoruskość. Rzucała się w oczy przede
                                                    wszystkim różnica językowa. Poszukiwania w źródłach naukowych doprowadziły do
                                                    takich prac jak Atlas gwar wschodniosłowiańskich Białostocczyzny. Tam było
                                                    jasno napisane - język ukraiński. I tak dalej. Wyjazdy na imprwezy ukraińskie,
                                                    spotkania z ludźmi, lektura. Oczywiście w domu rodzice do mnie mówili po
                                                    polsku. Po rusku mówi się na wsi. I tam nauczyłęm się własnego języka. Rodzice
                                                    ze swoimui rodzicami rozmawiali po swojemu a z obcymi i małymi dziećmi, w tym
                                                    i ze mną po polsku. Jest to związane z potrzebą zlamnia sie z większością, nie
                                                    wyróżniania się w nieprzychylnym mniejszościom środowisku Białegostoku -
                                                    "miasta wielu kultur". J chcę żyć w miarę normalnie, bez strachu - na ilę się
                                                    tak da w Polsce. Z żoną rozmawiam gwarą ukraińską. Języka literacjiego uczę
                                                    sie sam. Bo szkoły z jęz. ukraińskim dopiero powstają. Mam nadzieję że moje
                                                    dzieci już będa mogły się uczyć języka w szkole. Tak to w duuużym skrócie
                                                    wygląda. Oczywiście moje poszukiwania, dochodzenie do świadomości trwało
                                                    latami. Był to proces dosyć boleśny, szczególnie ze strony swoich spotkało
                                                    mnie dużo przykrości. Bo po co, na co, przecież to bandyci itp. Na te pytania
                                                    sam musiałem sobie odpowiedzieć, ale nie żałuję. Jeżeli chcesz poznać naszą
                                                    specyfikę "na żywca" to zapraszam 19 lipca do Dubicz Cerkiewnych na Kupała.
                                                    Ps. twoja transkrypcja z ukraińskiego zawiera pewne błędy - przetłumaczyłeś
                                                    ukraińskie y jako i. I tak wyszła ci jedna z gwar podlaskich, gdzie mówi się
                                                    molili sia zamiast molyly sia, krywdili - krywdyly itp. Ukraińskie u to
                                                    polskie y a nie rosyjskie i. To tyle na razie.
                                                    pzdr
                                      • Gość: Elekon Re: Mściwemu Rusinowi - następca Skrzetuskiego IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.03, 17:09
                                        Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                        > Wątek sieńkiewiczowski - to tylko wyszedł ze nnie mściwy Rusin który niby
                                        > pożegnany a dalej gotowy ugryść.

                                        Jeżeli mściwy Rusin, "pożegnany a dalej gotowy ugryźć" nadał gryżć będzie,
                                        służę namiarami do rzeszowskich weterynarzy. Chyba że wreszcie zacznie używać
                                        atrybutów przynależnych człowiekowi, a nie charakterystycznych dla dzikiego
                                        zwierza.
                                        To może byc opłacalne, bo za lekarza od ludzi płaci fundusz zdrowia, więc nie
                                        trzeba pamiętać, żeby na wizytę iść z porfelem, co przecie w przypływie cech
                                        zwierzęcych może się jawić już nadludzkim wysiłkiem.
                                        • Gość: Piotr Re: następcy Skrzetuskiego IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 06.07.03, 17:55
                                          > Jeżeli mściwy Rusin, "pożegnany a dalej gotowy ugryźć" nadał gryżć będzie,
                                          > służę namiarami do rzeszowskich weterynarzy. Chyba że wreszcie zacznie używać
                                          > atrybutów przynależnych człowiekowi, a nie charakterystycznych dla dzikiego
                                          > zwierza.
                                          > To może byc opłacalne, bo za lekarza od ludzi płaci fundusz zdrowia, więc nie
                                          > trzeba pamiętać, żeby na wizytę iść z porfelem, co przecie w przypływie cech
                                          > zwierzęcych może się jawić już nadludzkim wysiłkiem.

                                          "Cóż to jest/
                                          Żyd - jaśnie panie,
                                          Lecz w literę go przerobię.
                                          Jak mi jeszcze kropla spadnie,
                                          To cię trzepnę tak po łapie,
                                          Aż proformę wspomnisz sobie /.../

                                          Ps Dla niewtajemniczonych "żyd" - to kleks w języku imć Skrztuskiego
                                          A "proforma" - to chyba jakaś szkółka dla Elkonów
                                          Pozdrawiam
                                          Ps Z czego to cytat Prawdziwy Polaku
                                          • Gość: Elekon Re: następcy Skrzetuskiego IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.03, 12:46
                                            Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                            > > Jeżeli mściwy Rusin, "pożegnany a dalej gotowy ugryźć" nadał gryżć będzie,
                                            >
                                            > > służę namiarami do rzeszowskich weterynarzy. Chyba że wreszcie zacznie uży
                                            > wać
                                            > > atrybutów przynależnych człowiekowi, a nie charakterystycznych dla dzikieg
                                            > o
                                            > > zwierza.
                                            > > To może byc opłacalne, bo za lekarza od ludzi płaci fundusz zdrowia, więc
                                            > nie
                                            > > trzeba pamiętać, żeby na wizytę iść z porfelem, co przecie w przypływie ce
                                            > ch
                                            > > zwierzęcych może się jawić już nadludzkim wysiłkiem.
                                            >
                                            > "Cóż to jest/
                                            > Żyd - jaśnie panie,
                                            > Lecz w literę go przerobię.
                                            > Jak mi jeszcze kropla spadnie,
                                            > To cię trzepnę tak po łapie,
                                            > Aż proformę wspomnisz sobie /.../
                                            >
                                            > Ps Dla niewtajemniczonych "żyd" - to kleks w języku imć Skrztuskiego
                                            > A "proforma" - to chyba jakaś szkółka dla Elkonów
                                            > Pozdrawiam
                                            > Ps Z czego to cytat Prawdziwy Polaku

                                            Żyd to kleks w języku Aleksandra Fredry, a to jest dziadka proukraińskiego
                                            metropolity greckokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego, mocium Panie, a nie w
                                            języku Skrzetuskiego, ani moim. Nieźle się porobiło, no nie, Panie piewco
                                            ukraińskiej dziewiczości?

                                            No ale tak to jest, jak się tylko pamięta piąte przez dziesiąte urywki z
                                            polskich lektur szkolnych albo z teartu telewizji.

                                            Nie pasuję do piotrusiowych stereotypów o głupowatych Polakach, to mi Piotruś
                                            na siłę łatki przykleja? Naprawdę szkoda czasu, może raczej z pożytkiem
                                            Piotrusia Pana by Piotruś poczytał; myślę że to odpowiednia lektura na takim
                                            etapie rozwoju. Do egzaminowania innych droga jeszcze długa i zapewne wyboista.

                                            Zatem, do lektur, mości - jak sam o sobie piszesz - Rusinie.

                                            A dictum dam Ci takie:

                                            Szkoda czasu, Panie
                                            na takie jak Twoje
                                            pisanie.


                                            • Gość: Piotr Elekonikowi na pożegnanie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 07.07.03, 17:23


                                              >
                                              > Szkoda czasu, Panie
                                              > na takie jak Twoje
                                              > pisanie.


                                              AMEN
                                              • Gość: Elekon 60 rocznica ukraińskich mordów na Wołyniu IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.03, 16:07
                                                Wszystkim czytelnikom i "wpisywaczom" tego wątku, jako że nie udało się w nim
                                                nie trącić tragicznej historii obu narodów, polecam link:

                                                www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1565079.html

                                                • Gość: Piotr Zaczynamy o Leżajsku i okolicach - odc.1 IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 16:58
                                                  Zacznę najpierw od źródeł IPN-owca Pana Motyki

                                                  ... Do szczególnie tragicznych wydarzeń doszło na początku 1945 roku.Mniej
                                                  więcej od 15 lutego w pasie od Lubaczowa po Sanok popełniono szereg
                                                  brutalnych,zbiorowych i pojedyńczych mordów na ludności ukraińskiej.
                                                  Niejednokrotnie palono całe wsie, likwidowano też bezwzględnie Ukraińców
                                                  wracających z robót w Niemczech. Mordy zastały dokonane tak przez zwykłe bandy
                                                  rabunkowe, jak i oddziały poakowskie, BCH,NSZ oraz formacje podległe rządowi.
                                                  Nie ulega wątpliwości,iż zbrodni tych dopuścili się Polacy. Mówią o tym
                                                  wyrażnie,niezależnie od siebie dokumenty polskie,ukrańskie i sowieckie. Nie
                                                  jest znana dokładnie liczba zabitych osób.Rózne źrodła podają odmienne dane .A
                                                  oto wykaz miejscowości,gdzie popełniono zbrodnie,wraz z przypuszczalnymi
                                                  liczbami zamordowanych tam ludzi :/skupię się na miejscowościach pobliskich
                                                  Rzeszowowi - dopisek Ptr/:

                                                  Jarosław - 50
                                                  Jawornik Ruski - od 27-50
                                                  Kuryłowka - 28-50
                                                  Leżajsk - 78
                                                  Gwożdzianka od 8 do 166
                                                  Lubliniec Stary i Nowy -od 130 do 540
                                                  Ożanna - 10-12
                                                  Piątkowa Ruska - 6-50
                                                  Pawłokoma - 365
                                                  Sieniawa 15
                                                  Dubiecko 50
                                                  Tarnawka - 20
                                                  Radymno - 5
                                                  Piskorowice - od 120 - 400
                                                  Stara Wieś - 50
                                                  itd,itd
                                                  Autor na końcu podaje :
                                                  W sumie to od 2600 do 3900 osób

                                                  "Według NKWD pomiędzy marcem i majem 1945 na Rzeszowszczyźnie zginęło ok. 2400
                                                  Ukraińców i jest to być może liczba najbliższa prawdy"
                                                  "Nie umniejszając bynajmniej odpowiedzialności strony polskiej za te
                                                  wydarzenia, wypada sie w tym miejscu zastanowić na przyczynami mordów. Pierwszą
                                                  z nich byl zapewne powszechnie szerzący sie bandytyzm, Zjawisko "bandycyzenia"
                                                  się pojedynczych żołnierzy jak i nawet całych oddziałow jest dotąd słabo
                                                  zbadany, a mialo ono szeroki zasięg. Choć napady mnozyły sie na terenie całego
                                                  kraju,dotykając ludzi niezależnie od pochodzenia, to na terenach mieszanych
                                                  etnicznie bandytyzm był przeważnie wymierzony w ludność innej niż własna
                                                  narodowość. Można było kraść i rabować pod przykrywką działalności
                                                  patriotycznej, przy poparciu lub conajmniej neutralności rodaków.
                                                  W następnych odcinkach - Leżajsk ze źródeł ukraińskich, Lubliniec, Pawłokoma i
                                                  zawadka Morochowska - również w oparciu o opracowania dziannikarza GW.
                                                  O odwetowych, niemniej krwawych akcjach UPa - proponuję poczytać sobie u Pana
                                                  Motyki
                                                  Żegnam sie do następnego wejscia.
                                                  Ps Wołyń to tragiczna karta ludobójstwa ukraińskiego - chociaż i Ukraińcy tez
                                                  tam ginęli.
                                                  Warto jednak znać też tragiczną historię bliskich okolic Rzeszowszczyzny.
                                                  Przy swych cytatach będę starał się unikać szczególnie drastycznych opisów.
                                                  • Gość: Elekon 60 rocznica ukraińskich mordów na Wołyniu IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.03, 23:19
                                                    Skoro Piotr tak często powołuje się na Grzegorza Motykę, warto może polecić
                                                    artykuł tego ostatniego na temat rzezi na Wołyniu. Mam nadzieję, że pozwoli on
                                                    spojrzeć Piotrowi inaczej na nasze wcześniejsze kłótnie i moje wcześniejsze
                                                    wypowiedzi na tym forum. Życzę owocnej lektury i mam nadzieję, że ten
                                                    spokojniejszy ton po drugiej stronie nie jest spowodowany tylko niewygodną
                                                    rocznicą. Jeśli chcemy myśleć o wspólnej, pokojowej przyszłości, trzeba
                                                    przeszłość nazywać po imieniu i też umieć powiedzieć wyraźne
                                                    słowo "przepraszam", chociażby tak, jak zrobił to na Placu Zamkowym w Warszawie
                                                    10 lat temu prezydent Republiki Federalnej Niemiec Roman Herzog. To słowo to
                                                    pierwszy wykop pod budowlę wspólnej, lepszej przyszłości obu narodów. Być może
                                                    przyjdzie nam czekać na to jeszcze następnych 10 lat, aż umrze ostani ukraiński
                                                    siepacz z przedwojennych kresów Polski i gdy Ukraina nie będzie już stać przed
                                                    groźbą zmasowanych żądań o ekstradycję swoich oskarżanych o ludobójstwo na
                                                    Polakach w 1943 roku obywateli. Uczciwość i zwykła ludzka przywoitość domaga
                                                    się jednak tego słowa. Bez niego nasze wzajemne, niby-przyjacielskie kontakty
                                                    będą nasycone w istocie głębokim fałszem i głeboko skrywanymi urazami, które
                                                    oby w przyszłości znów nie stały się pozbawiajacą kogoś życia bombą zegarową.

                                                    www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1566195.html




                                                  • Gość: Piotr O dzielnych akowcach na Wołyniu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.07.03, 06:39
                                                    Cytat :
                                                    "Pewien oficer AK opowiadał mi jak było na Wołyniu kiedy przyjechal tam na
                                                    przełomie lata i jesieni 1943 roku.W Warszawie jeszcze niewiele osób miało
                                                    pojęcie co tu się stało.-To był drugi,może trzeci dzień pobytu,szedłem z
                                                    oddziałem na patrol,gdy nagle z krzaków wylazło na nas dwóch ukraińskich
                                                    chłopów;ojciec i syn, Stanęli pod lufami,bez pytania zzuli butu,ściągnęte
                                                    koszule powoli układali na ziemi,jakby chcieli odsunąć tą chwilę,ktora
                                                    nieuchronnie sie zbliżała. Mój podoficer zaprowadził chłopów pod
                                                    drzewo ,przeładował karabin.Dopiero wtedy zrozumiałem co ma się stać.
                                                    Sierżancie ,wrzasnąłem- jak pan może,to mordestwo,zabraniam!.Panie poruczniku-
                                                    odpowiedzał spokojnie-niech pan lepiej sie odwróci,bo coś się może
                                                    przytrafić.Rozejrzałem się po żołnierzach i już nie miałem wątpliwości co się
                                                    stanie jeśli dalej będę protestował. Co miałem robić?Popatrzyłem w drugą
                                                    stronę. I choć oficer AK nasłuchał się później o wołyńskiej rzezi, mówi,że
                                                    właśnie ta niesubordynacja zrobiła na nim największe wrażenie"
                                                    To cytat od Pana Smoleńskiego "Pochówek dla rezuna"
                                                    W następnym odcinku - o wyczynach dzielnego "Wołyniak" - mojego "ulubionego"
                                                    Polaka - "rzeźnika" spod Leżajska i jego dzielnym oddziale
                                                    Pzdr
                                                  • Gość: gość Re: 60 rocznica ukraińskich mordów na Wołyniu IP: *.kopernet.org 10.07.03, 08:36
                                                    Gość portalu: Elekon napisał(a):

                                                    > Skoro Piotr tak często powołuje się na Grzegorza Motykę, warto może polecić
                                                    > artykuł tego ostatniego na temat rzezi na Wołyniu. Mam nadzieję, że pozwoli
                                                    on
                                                    > spojrzeć Piotrowi inaczej na nasze wcześniejsze kłótnie i moje wcześniejsze
                                                    > wypowiedzi na tym forum. Życzę owocnej lektury i mam nadzieję, że ten
                                                    > spokojniejszy ton po drugiej stronie nie jest spowodowany tylko niewygodną
                                                    > rocznicą. Jeśli chcemy myśleć o wspólnej, pokojowej przyszłości, trzeba
                                                    > przeszłość nazywać po imieniu i też umieć powiedzieć wyraźne
                                                    > słowo "przepraszam", chociażby tak, jak zrobił to na Placu Zamkowym w
                                                    Warszawie
                                                    >
                                                    > 10 lat temu prezydent Republiki Federalnej Niemiec Roman Herzog. To słowo to
                                                    > pierwszy wykop pod budowlę wspólnej, lepszej przyszłości obu narodów. Być
                                                    może
                                                    > przyjdzie nam czekać na to jeszcze następnych 10 lat, aż umrze ostani
                                                    ukraiński
                                                    >
                                                    > siepacz z przedwojennych kresów Polski i gdy Ukraina nie będzie już stać
                                                    przed
                                                    > groźbą zmasowanych żądań o ekstradycję swoich oskarżanych o ludobójstwo na
                                                    > Polakach w 1943 roku obywateli. Uczciwość i zwykła ludzka przywoitość domaga
                                                    > się jednak tego słowa. Bez niego nasze wzajemne, niby-przyjacielskie
                                                    kontakty
                                                    > będą nasycone w istocie głębokim fałszem i głeboko skrywanymi urazami, które
                                                    > oby w przyszłości znów nie stały się pozbawiajacą kogoś życia bombą zegarową.
                                                    >
                                                    > www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1566195.html
                                                    > Tekst Motyki bardzo dobry. Zgadza się z nim całkowicie. Ja też uważam, że
                                                    formuła wybaczamy i prosimy o wybaczenie tak jak z Niemcami byłaby dobra. Jest
                                                    tylko jeden problem a mianowicie Ukraińcy nie chcą przyznać, że na Wołyniu
                                                    doszło do ludobójstwa Polaków ze strony UPA. Myślę, że dopóki Ukraińcy nie
                                                    uporają się ze swoją własną przeszłością to o prawdziwym pojednanie będzie
                                                    raczej trudno.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • Gość: Piotr O słowach "Wibaczaemo i prosimo proszczenia" IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.07.03, 17:12
                                                    Słowa "wybaczamy i prosimy o wybaczenie" Gościu były już wypowiedziane -
                                                    pietnaście lat temu Kardynał Mirosław Iwan Lubaczewski i Prymas Józef Kardynal
                                                    Glemp wypowiedzieli te słowa " w duchu wiary w imieniu Episkopatu i Narodu
                                                    wymienili sie deklaracjami ukrainsko -polskiego wzajemnego przebaczenia" które
                                                    wyraza się przywołanymi w tytule slowami. Pisze o tym w swoim wystąpieniu -
                                                    Posłaniu Hierarchii Kijowsko - Hałyczkiej Grekokatolickiej Cerkwi do
                                                    ukraińskiego i polskiego sąsiadujących narodów - "braci w Chrystusie"
                                                    Metropolita Lubomir Huzar. Tekst calego wystąpienia jest na "mateuszu" - łatwo
                                                    go znajdziesz. Tekst jest co prawda po ukraińsku - ale bardzo czytelny.
                                                    Przytoczę fragment w swej /nędznej/ transkrypcji :
                                                    "My molimsia szczodnia u Hospidnij molitwy : "Otcze nasz ... i prosti nam
                                                    powiny naszy, jak i my proszczajemo winuwatcam naszym" - i słuchajemo Hospodnie
                                                    słowo " I koli stoitie na molitwi, proszczajtie,jak majetie szczost proti kowo-
                                                    niebud, szczob i Otec Wasz, jakij u nebi,prostiw Wam prowiny Waszy.Koli że Winy
                                                    ne prostitie,toj Otec Wasz,jakij u nebi,ne prostit prowin Waszych"/Mk.11,25-
                                                    26/.Ce oznaczaje,szczo nasze minułe my majemo sobi wzajemno probacziti, a nas,
                                                    suczastnych, prijniaty takimi,jaki my je.
                                                    Prawda poliagaje w tom, szczo nas kriwdili, Ale prawdoju takoż je, szczo i my
                                                    kriwdili. Wiznannia cich dwoch storon prawdy wizwolit nas.
                                                    ISTORIA perestanie buti tim ostrym kamieniem, jakij my trymajemo za pazuchu
                                                    proti swoho brata".

                                                    Myślę ,że do zrozumienia tych dwóch prawdy nie dorosło wielu,wielu polityków
                                                    polskich i ukraińskich, rózne radyjka "co mają buzie" i "trwają" w
                                                    pseudokatolickiej "miłości blizniego" ,zawzięci starcy z Upa i z pokrzywdzonych
                                                    polskich wołyniaków oraz nowonarodzeni "narodowcy" z obu stron granicy. Ja ze
                                                    swej strony napiszę jeszcze coś nieco o Lezajsku i paru miejscowościach - ale
                                                    najpierw może jednak pomyślę czy moje pismactwo nie będzie tym ostrym kamieniem
                                                    zza pazuchy /czego i Tobie Elekonie życzę/.

                                                    Ps Byłem na sajcie "Nad Buhom i narwią" - oj tam się też nieżle przygadywali na
                                                    forum - i Ukraińcy z Białorusami i prawoslawni /Polacy/ z unitami- fajny kogel
                                                    mogel
                                                    Pzdr
                                                  • Gość: gość Re: O słowach 'Wibaczaemo i prosimo proszczenia' IP: *.kopernet.org 10.07.03, 21:41
                                                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                    > Słowa "wybaczamy i prosimy o wybaczenie" Gościu były już wypowiedziane -
                                                    > pietnaście lat temu Kardynał Mirosław Iwan Lubaczewski i Prymas Józef
                                                    Kardynal
                                                    > Glemp wypowiedzieli te słowa " w duchu wiary w imieniu Episkopatu i Narodu
                                                    > wymienili sie deklaracjami ukrainsko -polskiego wzajemnego przebaczenia"
                                                    które
                                                    > wyraza się przywołanymi w tytule slowami. Pisze o tym w swoim wystąpieniu -
                                                    > Posłaniu Hierarchii Kijowsko - Hałyczkiej Grekokatolickiej Cerkwi do
                                                    > ukraińskiego i polskiego sąsiadujących narodów - "braci w Chrystusie"
                                                    > Metropolita Lubomir Huzar. Tekst calego wystąpienia jest na "mateuszu" -
                                                    łatwo
                                                    > go znajdziesz. Tekst jest co prawda po ukraińsku - ale bardzo czytelny.
                                                    > Przytoczę fragment w swej /nędznej/ transkrypcji :
                                                    > "My molimsia szczodnia u Hospidnij molitwy : "Otcze nasz ... i prosti nam
                                                    > powiny naszy, jak i my proszczajemo winuwatcam naszym" - i słuchajemo
                                                    Hospodnie
                                                    >
                                                    > słowo " I koli stoitie na molitwi, proszczajtie,jak majetie szczost proti
                                                    kowo-
                                                    > niebud, szczob i Otec Wasz, jakij u nebi,prostiw Wam prowiny Waszy.Koli że
                                                    Winy
                                                    >
                                                    > ne prostitie,toj Otec Wasz,jakij u nebi,ne prostit prowin Waszych"/Mk.11,25-
                                                    > 26/.Ce oznaczaje,szczo nasze minułe my majemo sobi wzajemno probacziti, a
                                                    nas,
                                                    > suczastnych, prijniaty takimi,jaki my je.
                                                    > Prawda poliagaje w tom, szczo nas kriwdili, Ale prawdoju takoż je, szczo i
                                                    my
                                                    > kriwdili. Wiznannia cich dwoch storon prawdy wizwolit nas.
                                                    > ISTORIA perestanie buti tim ostrym kamieniem, jakij my trymajemo za pazuchu
                                                    > proti swoho brata".
                                                    >
                                                    > Myślę ,że do zrozumienia tych dwóch prawdy nie dorosło wielu,wielu polityków
                                                    > polskich i ukraińskich, rózne radyjka "co mają buzie" i "trwają" w
                                                    > pseudokatolickiej "miłości blizniego" ,zawzięci starcy z Upa i z
                                                    pokrzywdzonych
                                                    >
                                                    > polskich wołyniaków oraz nowonarodzeni "narodowcy" z obu stron granicy. Ja
                                                    ze
                                                    > swej strony napiszę jeszcze coś nieco o Lezajsku i paru miejscowościach -
                                                    ale
                                                    > najpierw może jednak pomyślę czy moje pismactwo nie będzie tym ostrym
                                                    kamieniem
                                                    >
                                                    > zza pazuchy /czego i Tobie Elekonie życzę/.
                                                    >
                                                    > Ps Byłem na sajcie "Nad Buhom i narwią" - oj tam się też nieżle przygadywali
                                                    na
                                                    >
                                                    > forum - i Ukraińcy z Białorusami i prawoslawni /Polacy/ z unitami- fajny
                                                    kogel
                                                    > mogel
                                                    > Pzdr
                                                    A więc jak zwykle kościoły zrobiły pierwszy krok do pojednania tak jak to było
                                                    z Polakami i Niemcami. Chwała im za to. Niestety na poziomie zwykłych ludzi
                                                    może być ciężej. Ekstremiści oczywiście są po obu stronach problem w tym, że
                                                    na Ukrainie ci ekstremiści niejednokrotnie są u władzy szczególnie w terenie.
                                                    U nas morderstwa na Ukraińców dawno zostały nazwane i potępione i nikt nie
                                                    stawia pomników np. "Wołyniakowi", który pacyfikował Piskorowice czy "Szaremu"
                                                    zbrodniarzowi z Wierzchowin. Na Ukrainie natomiast stawia się pomnika czy
                                                    nazywa ulice nazwiskami takich zbrodniarzy jak Bandera czy Szuchewycz.
                                                    Człowiek, który wydał rozkaz wymordowania Polaków na Wołyniu czyli Kłaczkiwski
                                                    ps. "Kłym Sawur" ma pomnik na centralnym placu Równego. Od Ukraińców w
                                                    zasadzie nie oczekuję nawet przeprosin tylko odcięcia się i potępienia
                                                    zbrodniarzy. Ja w tym momencie moge powiedzieć, że odcinam się i
                                                    potępiam "Wołyniaka", "Szarego", tych co mordowali w Zawadce Morochowskiej i
                                                    wszystkich innych, którzy mają na swoich rękach ukraińska krew. Od Ukraińców
                                                    natomiast oczekują przyznania, że takimi samymi zbrodniarzami a nawet
                                                    większymi bo maja więcej ofiar na sumieniu byli Bandera, Szuchewycz,
                                                    Kłaczkiwski i reszta spółki. Jeżeli my sie odetniemy od naszych morderców a
                                                    oni od swoich to wtedy pewien etap będziemy mieli za sobą.
                                                    Ps. Na tym Podlasiu to rzeczywiście nieźle chłopaki mieszają ale to chyba
                                                    dobrze, że zastanawiaja się nad własną tożsamością.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: Piotr Krótko o zwykłych ludziach i ekstremizmie - Gościu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 17:00
                                                    Uważam, inaczej niż Ty, że dogadanie się na poziomie zwykłych ludzi jest dość
                                                    łatwe- byle tylko nie udawadniac swojej wyższości w cierpieniu i wytykaniu
                                                    przeszłości. Jesli mówisz o ekstremiżmie "tam" - masz racje to raczej
                                                    nacjonalizm i populizm. Ukraina jako młode państwo potrzebuje symboli,legend
                                                    narodowych, bohaterów - i rozpaczliwie ich szuka. Teraz "hołubią" Upa z
                                                    jej "bohaterami" - nie tylko za walkę z Polakami ale i za straczeńczą walkę z
                                                    NKWD. Taki ich wybór - boję się, że musimy się z tym pogodzić i szukać mimo
                                                    wszystko porozumienia. Dalej w tym tonie pisząc musiałbym przepisać większą
                                                    część Posłania Kard. Huzara.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: ad Re: O słowach 'Wibaczaemo i prosimo proszczenia' IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.03, 23:22
                                                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                    > Czytając Twoje posty /głownie ten sienkiewiczowski/ wnioskuję,że Twoje
                                                    dojście
                                                    > do świadomości narodowej tj "Jestem Ukraińcem w Polsce" miało jakąś formę
                                                    > ewolucyjną.Czy byłbyś łaskaw cos na temat tego "dochodzenia" napisać? Czy w
                                                    > domu jako dziecko rozmawiałeś z rodzicami i bliskimi po ukraińsku? itd.
                                                    > Przepraszam za pewien stopień intymności pytań,być może naruszających Twoją
                                                    > prywatność. Moje drązenie żródeł pochodzenia wzięło się m.in. z powstającej
                                                    > świadomości kolejnych pogrzebów rodzinnych i pytań na które nie otrzymam
                                                    > odpowiedzi od odchodzących bliskich osób, no i oczywiście z okoliczności
                                                    które
                                                    >
                                                    > opisałem w swym "poscie" ukrainifilskim oraz transgranicznych kontaktów z
                                                    > powinowatymi Ukraińcami "zza kordona" .
                                                    > Pozdrawiam
                                                    Cześć po kilkudniowej przerwie. Cały czas śledzę waszą dyskusję, ale jakoś nie
                                                    miałem czasu odpisać. Pozatym miałeś czas na zapoznanie się, przynajmniej
                                                    wstępne, z problemami narodowymi Podlasia na stronie Nad Buhom. Oczywiście
                                                    mogę Ci opowiedzieć o ewolucyjnej drodze do mojej świadomości narodowej.
                                                    Jeżeli poczytasz artykuły w archiwum to się przekonasz, że podobną ewolucyjną
                                                    drogę przechodziło wielu podlasian. Widzę, że rozumiesz te problemy, bo też
                                                    wychowałeś się na pograniczu kulturowym. I tak zaczynając mogę powiedzieć, ze
                                                    głównym wyróżnikiem naszej grupy narodowościowej jest do dzisiaj język i
                                                    wyznanie prawosławne. Te czynniki stanowią o tzw świadomości negatywnej - wiem
                                                    że nie jestem Polakiem. Ale odpowiedzi na pytanie "to kim w takim razie
                                                    jestem" nigdy nie dostałem od swojej rodziny. Sam musiałem szukać. Jak wszyscy
                                                    podlascy Ukraińcy. Oficjalnie wszystkich prawosławnych na Podlasiu określa sie
                                                    Białorusinami, bez względu na różnice historyczne czy językowe. Po prostu po
                                                    wojnie na południe od Bugu byli Ukraińcy i tych wysiedlono w ramach akcji
                                                    Wisła, a na północ Białorusini. I ci pozostali na swoim miejscu. Zaczęto
                                                    tworxzyć białoruskie szkoły, organizacje, zespoły. Zespoły śpiewając piosenki
                                                    ukraińskie i po ukraińsku oficjalnie prezentowały folklor białoruski. I tak ze
                                                    wwzystkim. Próby organizowania życia ukraińskiego były torpedowane przez znane
                                                    organizacje, ofdpowiadające za oblicze narodowościowe regionu i Polski. Mimo
                                                    to do dzisiaj nawet ludzie niewykształceni widzą że coś z tą białoruskością
                                                    jest nie tak. Tak też było w mojej rodzinie. Przy rozmowach o naszym
                                                    pochodzeniu powątpiewano w oficjalną białoruskość. Rzucała się w oczy przede
                                                    wszystkim różnica językowa. Poszukiwania w źródłach naukowych doprowadziły do
                                                    takich prac jak Atlas gwar wschodniosłowiańskich Białostocczyzny. Tam było
                                                    jasno napisane - język ukraiński. I tak dalej. Wyjazdy na imprwezy ukraińskie,
                                                    spotkania z ludźmi, lektura. Oczywiście w domu rodzice do mnie mówili po
                                                    polsku. Po rusku mówi się na wsi. I tam nauczyłęm się własnego języka. Rodzice
                                                    ze swoimui rodzicami rozmawiali po swojemu a z obcymi i małymi dziećmi, w tym
                                                    i ze mną po polsku. Jest to związane z potrzebą zlamnia sie z większością, nie
                                                    wyróżniania się w nieprzychylnym mniejszościom środowisku Białegostoku -
                                                    "miasta wielu kultur". J chcę żyć w miarę normalnie, bez strachu - na ilę się
                                                    tak da w Polsce. Z żoną rozmawiam gwarą ukraińską. Języka literacjiego uczę
                                                    sie sam. Bo szkoły z jęz. ukraińskim dopiero powstają. Mam nadzieję że moje
                                                    dzieci już będa mogły się uczyć języka w szkole. Tak to w duuużym skrócie
                                                    wygląda. Oczywiście moje poszukiwania, dochodzenie do świadomości trwało
                                                    latami. Był to proces dosyć boleśny, szczególnie ze strony swoich spotkało
                                                    mnie dużo przykrości. Bo po co, na co, przecież to bandyci itp. Na te pytania
                                                    sam musiałem sobie odpowiedzieć, ale nie żałuję. Jeżeli chcesz poznać naszą
                                                    specyfikę "na żywca" to zapraszam 19 lipca do Dubicz Cerkiewnych na Kupała.
                                                    Ps. twoja transkrypcja z ukraińskiego zawiera pewne błędy - przetłumaczyłeś
                                                    ukraińskie y jako i. I tak wyszła ci jedna z gwar podlaskich, gdzie mówi się
                                                    molili sia zamiast molyly sia, krywdili - krywdyly itp. Ukraińskie u to
                                                    polskie y a nie rosyjskie i. To tyle na razie.
                                                    pzdr
                                                  • Gość: gość Re: O słowach 'Wibaczaemo i prosimo proszczenia' IP: *.kopernet.org 11.07.03, 17:00
                                                    Ciekawy artykuł o tym co sie stało w czasie II wojny światowej na Wołyniu. Nie
                                                    ze wszystkim się z autorem zgadzam ale generalnie moje odczucia są podobne.
                                                    Warto przeczytać.

                                                    free.ngo.pl/wiez/0304jb.htm
                                                  • Gość: Piotr Re:Andrzejowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 19:17
                                                    cześć Andrzej .Miło ,że jesteś.
                                                    Po pierwsze bardzo słabo znam ukraiński, a "bukwy"czytałem raczej szkolną
                                                    rusczyzną. List Kard. Lubomira mnie zachwycił - taki prosty i czytelny wykład
                                                    wzajemnych relacji polsko-ukraińskich.OJ Przydałoby się polskie tłumaczenie-
                                                    może Subdiakon Piotr się pokusi.A jesli wyszła mi "gwara podlaska" - to czuje
                                                    sie jak molierowski Pan Jourdain, który odkryl,że mówi prozą.Tak poważnie to
                                                    wyznam,że zainteresowaniem ukraińskością zaraził mnie dopiero mój śp Teść -
                                                    polski obrońca Lwowa 1939, kresowy nayczyciel ,żołnierz II A WP/o pochodzeniu
                                                    typowo galicyjskim - jego ojciec katolik-żołnierz I Wojny,matka grekokatoliczka
                                                    żyjąca do lat 80 na Ukrainie/ To on zainteresował mnie m.in/posiadanymi do tej
                                                    pory/ opasłymi tomami Szewczenki z "kobzarem" i I.Franko.Teraz "męczę się " nad
                                                    piękną ksiązką "Ukraiśkij narodnij odiag xvii- poczatku xix st. w akwarielach
                                                    J.Głogowskiego" - nie tylko piekne ilustracje ale i bardzo ciekawy historyczny
                                                    opis /wyd. Kijw,Naukowa Dumka 1988/.
                                                    Ps Mam znajomego ktory jest zachwycony białostoczczyzną /ja byłem tam w l.70
                                                    ale pamietam tylko pałac Branickich i śmieszne kabłąki nad końskimi karkami
                                                    przy chłopskich furach/- bo to i Krynki i moleny starowierów, i cerkwie i dalej
                                                    kresowa suwalszczyzna. Ja mało znam ten teren chociaż bardzo zaczyna mnie
                                                    intrygować. Moze kiedyś w drodze na Mazury...?
                                                    Żałuję,że nie wpadnę zgodnie z namową "na Kupałę".Raczej uderzę na
                                                    kryniczczyznę i okolice Gorlic.
                                                    Pzdr do następnego postu.
    • Gość: january Re: Pomnik w Pawliwce IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 12.07.03, 00:07
      Co sądzicie Panowie o dokonanym przez nieznanych sprawców w przeddzień
      uroczystości w Pawliwce-Porycku zmianie treści napisu na pomniku-krzyżu na
      cmentarzu katolickiem, a konkretnie chodzi mi o zamazanie słowa "zamordowanych"?
      Napis nie wskazywał kto zamordował Polaków. Po usunięciu tego słowa napis robi
      się całkowicie niezrozumiały, a wręcz wygląda na to jakby po prostu Polacy
      zmarli w dniu 11 lipca 1943.
      Czy to nie przesada ze strony ukraińskiej ludności, że chcą nawet zatrzeć fakt
      dokonanych zbrodni? Czy to nie świadczy o jakimś niepokojącym zjawisku
      negowania rzeczywistości? Czyżby kondycja moralna tamtejszej ludności była aż
      tak tragicznie zakłamana? Co się dzieje z tymi ludźmi?
      Część Polaków także nie chciała uznać odpowiedzialności za mord w Jedwabnem,
      ale nikt nie kwestionował oczywistych faktów, że takie zabójstwo się dokonało.
      Czy chodzi tu o syndrom ofiary, która nie chce uznać, że w pewnych
      okolicznościach pełniła także rolę kata? Jak dotrzeć do świadomości tych ludzi,
      którzy dokonują takiej profanacji na nie swoim cmentarzu?
      Pomimo całej sympatii do Ukraińców, bardzo mnie to zabolało i prawdę mówiąc nie
      potrafię tego zrozumieć.

      • Gość: Piotr Re: Pomnik w Pawliwce IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.07.03, 07:29
        Za każdym czynem stoi konkretny człowiek, czy grupa, która ma swój interesik
        w "judzeniu",skłócaniu. Więc drogi Kolego nie mów o ludności - oglądałem pare
        repotarzy, i w tym roku i latach poprzednich z tamtych terenów- odnosiłem
        całkiem inne wrażenie. A Ukraińcy przez lata "wyparli" ze swych sumień
        niewygodne dla nich fakty /czy Polacy nie stosowali tej samej techniki?/ -
        teraz bardzo powoli wracają do świadomości - no i trudno. Polacy muszą się z
        tym pogodzić - a jednać na zasadzie "małych kroków", powolutku- ale do przodu.
        Pzdr Ptr
        • Gość: darek Re: Pomnik w Pawliwce IP: *.kopernet.org 12.07.03, 09:47
          Myślę, że trudno obwiniać wszystkich Ukraińców za tą sytuację. Pan Filipowicz,
          którego rodzina tam zginęła wyrażał sie w swoim przemówieniu na
          uroczystościach bardzo ciepło o mieszkańcach Pawliwki. Mówił, że bez ich
          pomocy i życzliwości wiele rzeczy nie byłoby mozliwych. Poza tym wieloma
          polskimi grobami na Wołyniu opiekuje się miejscowa ludność ukraińska. Tak więc
          nie generalizowałbym. Z drugiej strony nie da sie ukryć, że siły
          nacjonalistycznie na Ukrainie niestety też są niemałe co pokazuje przykład
          tego napisu czy sprawa niewpuszczenia na Ukrainę kombatantów. Ogólnie zgadzam
          się z Piotrem, że potrzeba czasu. Myślę, że Ukraińcy sami sie muszą uporać ze
          swoją historią i na pewno my ich do tego nie zmusimy. My natomiast musimy
          mówić całą prawdę choćby dla drugiej strony była trudna do przyjęcia.
          Porównanie z Jedwabnem jak najbardziej trafione. Ja natomiast odniosłem bardzo
          pozytywne wrażenie oglądając czwartkowy film o Wołyniu pani Arnold (ta sama,
          która nakręciła folm o Jedwabnem). Większość występujących tam Ukraińców jasno
          mówiła, że zbrodnia wołyńska to dzieło banderowców i należy ją potępić. Dla
          mnie osobiście bardzo ciekawe były wypowiedzi wołyńskich Czechów, których
          trudno posądzać o stronniczość.
          ps. Skoro dyskutujemy juz tak długo to postanowiłem przez szacunek dla innych
          dyskutantów zmienić anonimowego gościa na darka czyli moje imię.
          Pozdrawiam
          • Gość: Piotr Proszę - Posłuchajcie tego IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.07.03, 11:03
            Drobny cytat z wywiadu z polsko białoruskim artystą plastykiem Leonem
            Tarasewiczem /GW z 9.07/

            /.../ A może przesadzamy?Myśli Pan,że nacjonalistyczne nastroje rzeczywiście są
            mocne?

            - Wszedłem niedawno w Białymstoku do krawca,żeby przerobić spodnie. Okazało
            się,że jest z rodziny mieszkającej pod Jedwabnem. I przez 20 minut wysłuchałem
            takiego monologu,że marzyłem,żeby jak najszybciej wyjść.Zrozumiałem,że są
            ludzie,którzy raz jeszcze przyzwoliby na Jedwabne.Jedni zawsze są gotowi
            powiedzieć,że to wina Żydów,a drudzy,i tak jak u nas w Białostockiem,że to
            wina "Białorusinów,kacapów"
            Jest jak w książce Jana S.Bustronia z 1934 roku "O zabobonach i przesądach" - o
            tam za górką jest czarno,tam na Mazowszu rodzą się owłosione dzieci i mają po
            troje oczu.
            /.../
            - Czy wierzy Pan,że już wkrótce nie będzie pytania,kto jest Bialorusinem,a kto
            Polakiem, tylko w jakim stopniu jest Europejczykiem?

            - Już dziś tak jest. Gdy słucham Radia Maryja straszącego,że Europa nas
            wykorzysta, to się smieje, bo narazie jakoś to Europejczycy do nas nie
            przyjeżdzają. Raczej widzę znów emigrację /.../

            I tu nie mogę się opędzić od jednej wątpliwości.
            Kraj,który jest wolny,potrafiłby wydać zgodę na pomnik ku czci niewinnych
            białoruskich furmanów zamordowanych przez nacjonalistycznych partyzantów w 1946
            roku. Kraj który jest wolny, nie myśli ciągle o organizowaniu festywali muzyki
            patriotycznej i poezji kresowej na ziemiach gdzie mieszkają inne narody. Kraj
            ktory jest wolny nie denerwuje się, gdy ktos używa słowa "Heimat" i rozumie, że
            okreslenie "kresowy" może wielu jego obywateli innych narodowości ranić,że dla
            Białorusinów, dla Ukraińców czy Litwinów może oznaczać traktowanie ich ziem
            jako swoistej kolonii. Więc jak jest z tą wolnością Polski ?"
            Koniec "cytaty".

            Tu krótka refleksja ; Drogi January przecież zdaje sie,że dopiero z naszej
            dyskusji dowiedziałeś się o ofiarach Tarnawki, Gwożdzianki,Leżajska - mówiąc o
            potrzebie upamietniania - prawda? Dlaczego jedne sprawy trafiają w wolnej
            Polsce na pierwsze strony gazet, a inne /podobne tematycznie/chowane są w
            specjalistycznych wydawnictwach? A jaka niesamowicie ostra była reakcja Elk..
            Proszę potraktować to pytanie jako retoryczne.
            Ps Witaj Darku

          • Gość: Wolf Re: Pomnik w Pawliwce IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.07.03, 23:17
            Gość portalu: darek napisał(a):

            > ps. Skoro dyskutujemy juz tak długo to postanowiłem przez szacunek dla
            innych
            > dyskutantów zmienić anonimowego gościa na darka czyli moje imię.
            > Pozdrawiam

            Dzieki Darku, idac za Twoim przykladem tez podaje swoje imie, aby nie
            pozostawac anonimowym, chociaz podpisywac sie bede dalej swoim wilczym nickiem.
            Mam polskie imie Radoslaw, ktore nadala mi mama, ktorej zawdzieczam tez
            swoja "ruskosc", tak to juz dziwnie plota sie losy.
            Pozdrawiam wszystkich dyskutantow.
            • Gość: Piotr Pomniczek dla pewnej Wołynianki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 07:56
              Witam wszystkich!
              Od dłuzszego czas zuważyłem,że wypisywanie się tutaj ma sens, a nasze posty
              zaczynają żyć swoim życiem.Mam tu na myśli również moich
              prywatnych,pozasieciowych kibiców i recenzentów /jeśli nawet wytykają
              mi "ortografy" jak np ten "reportarz"/
              Pozwolicie ,że postawię tutaj pomniczek pewnej Wołyniance - ot tak gwoli nauki
              a i sprzedania troszku prawdy historycznej.
              Oto mam przed sobą kratkowaną kartke papieru zapisaną równym,odręcznym pismem -
              zacytuje treść z niewielkimi skrótami :
              " Życiorys

              Urodziłam się 17 .II.1921 r. w zalesiu pow.Tarnobrzeg. Po moim urodzeniu
              rodzice przeniesli się do Armatniowa woj. wołyńskie,gdzie ojciec jako osadnik
              wojskowy otrzymal gospodarstwo. W Armatniowie ukończyłam szkołe podstawową, a
              do gimnazjum i liceum uczęszczałam w Łucku.W Armatniowie zastała całą moją
              rodzinę wojna i po wkroczeniu wojsk radzieckich zamieszkiwaliśmy tu
              nadal.Niespodziewanie w dniu 10.II.1940 r. całą moją rodzinę tj
              ojca,matkę,młodszą siostrę i 2 małych braci i mnie deportowano do obwodu
              archangielskiego osiedle Nanda k/Kołtasa.Tu pod nadzorem NKWD do pażdziernika
              1941 r. wraz z ojcem,siostrą i bratem pracowałam przy wyrębie lasu za porcję
              chleba i zupę.Niewolnicza praca,zimno,głod i okropne warunki bytowania
              dokuczały strasznie.W pażdzierniku 1941 r. na podstawie układu między ZSRR a
              gen Sikorskim, zostałam wraz z cała rodziną prztransportowana do Kazachstanu do
              osady Kyzył Kanad,rejon Czili obwód Kzył-Orda.Warunki były bardzo
              ciężkie,mieszkaliśmy w ziemiance,pracowaliśmy w kołchozie przy uprawie
              bawełny,dokuczał głod i choroby a szczególnie szkorbut,malaria i
              ślepota.Następnie ojciec wstapił do tworzącej się Armii Andersa i po przejściu
              Armii do Iranu zmarł w Teheranie. 7.vi.1943 r. zostałam aresztowana wraz z
              siostrą za odmowę przyjęcia obywatelstwa radzieckiego i osadzona w obozie w
              Czimkent,skąd zostałam zwolniona 5.X.1944 r.PO powrocie z obozu uczyłam grupę
              dzieci polskich przy miejscowej szkole. Później przeniosłam się wraz z rodziną
              do rejonowego miasta Czili, gdzie pracowałam w spółdzielni pracy, a
              równosześnie od 15.v.1945 r. do 25.III.1946 pracowałam w Rejonowym zarządzie
              ZPP w Czili.
              W kwietniu 1946 r. przyjechałam wraz z rodziną do Polski.
              W sierpniu 1946 zacząła pracę w ........Na emeryturę przeszłam w 1981 roku."
              Koniec cytatu - składam kartkę i chowam do foliałki.

              W tym życiorysie nie napisała o syberyjskich spodniach roboczych uszytych ze
              szczątków "wołyńskich" zasłon, plackach wyrabianych z zielska i ziaren
              wydobywanych z wysuszonych odchodów oślich, o głodzie w więzieniu, o zarabianiu
              przez młodszych braci przy noszeniu chrustu na opał dla koczowników - Kazachów,
              pracy przy wyrabianiu cegieł z gliny suszących się potem w potwornym upale, o
              50 kilometrowych przemarszach po rozpalonym stepie ...

              Odbiegłem od tematu, ale Wołyń,Pomniki, bruderszafty .... no i To Ona douczała
              mnie umiarkowania w sądzeniu historii i bezemocjonalnego podchodzenia do
              tematu/czego nie zawsze się mi udaje.../
              Pozdrawiam
              • Gość: Piotr O Wołyniu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 14:06
                Polecam artykuły /doskonałe moim zdaniem/
                www1.gazeta.pl/kraj/1,34314,1570329 html
                www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1570339 html
                To z ostaniej GW - pewnie znacie
                pzdr
                • Gość: Elekon Re: O Wołyniu IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 17:28
                  Gość portalu: Piotr napisał(a):

                  > Polecam artykuły /doskonałe moim zdaniem/
                  > www1.gazeta.pl/kraj/1,34314,1570329 html
                  > www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1570339 html
                  > To z ostaniej GW - pewnie znacie
                  > pzdr

                  Ja polecam

                  www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20030630/PUBLICYSTYKA/306290009



                  Nie powodowany żadną złośliwością pragnę wyrazić prywatny pogląd, że z
                  problemem, także osoby pochodzenia lub narodowości ukraińskiej, powinny się
                  mierzyć w oparciu o poważne źródła historyków, a nie w oparciu o fantastyczne
                  broszury wydawane przez bezimienne wydawnictwa lub nakładem ZUwP. Te ostatnie
                  tylko judzą i stawiają bariery w na drodze do wybaczenia wzajemnych krzywd czy
                  zbrodni, a ich zgodność z prawdą historyczną jest nieweryfikowalna.

                  Pozdrawiam.
                  • Gość: piotr Kucharzowi Elkoniowi - pilne IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 18:21
                    Potrawa niestrawna. Stop. za dużo wody i pieprzu.Stop. Do zwrotu - niech
                    kucharz elkoniek sam zjada
                    • Gość: Elekon Re: Odpowiedź na te dyrdymały IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.03, 02:24
                      Gość portalu: piotr napisał(a):

                      > Potrawa niestrawna. Stop. za dużo wody i pieprzu.Stop. Do zwrotu - niech
                      > kucharz elkoniek sam zjada

                      Daj spokój i nie przekręcaj mojego nicka, to dobrze o twojej kulturze nie
                      świadczy. Nie chce mi się z tobą gadać. Łażenie po górach, tani sentymentalny
                      ton ze wspomnień babci grekokatoliczki pomieszany z prowokacyjną nienawiścią
                      nie tyle do mnie, co do obrazu mnie, jaki sobie w swojej ogłupiałej głowie
                      stworzyłeś i chcesz go za wszelką cenę wtłoczyć mnie i innym czytającym ten
                      wątek. To jest żałosne. Za małą, a może za młodą masz jeszcze głowę, żeby
                      pojęła co tu właściwie jest grane, więc się nie wymądrzaj. I nie sil się na
                      modny dziś wśród niektórych antypolski populizm. To już, przynajmniej na mnie,
                      nie działa. Czy po tym co napisałem mieści ci się kolego w głowie, że nigdy np.
                      nie głosowałem i nie zagłosuję np. na LPR? Nie, oczywiście, bo wygodniej jest
                      mnie umieścić w płytkim , głupokowtym stereotypie zacofanego, nietolerancyjnego
                      Polaka-fanatycznego katolika. Żeby rzucać na kogoś tego typu obelgi naprawdę
                      nie potrzeba dziś mieć wielu szarych komórek, a wśród wielu ćwierćinteligentów
                      i dorobkiewiczów z kompleksem wyższości uchodzi się za mądrego, postepowego i
                      uczonego. To jest po prostu żałosne że taka głupowata papka jest dziś bardzo
                      nośna, jak wiele rzeczy niestey w tym kraju.

                      A wracając do tematu, jak się koniecznie chciało przeprosin Kwaśniewskiego w
                      imieniu Polaków za Jedwabne, to nie róbice teraz głupiej miny i baranich oczu i
                      nie piszcie złośliwych bredni, ze Polacy chcą przeprosin Kuczmy za Wołyń do 7-
                      go pokolenia. Tam takich Jedwabnych, w których z rąk Ukraińców w bestialski
                      sposób ginęli Polacy, w tym małe dzieci i kobiety, były setki. To Ukraińcy
                      powinni sobie wprost powiedzieć, że ich dochodzenie do niepodległego państwa u
                      boku zbrodniczych formacji III Rzeszy Adolfa Hitlera było osiąganiem celu po
                      trupach i że nigdy niczym nie da się usprawidliwić tego, co całe zastępy
                      ciemnych, ukraińskich chłopów pojudzonych przez faszystowskich ukraińskich
                      przywódców (którym dziś w niepodległej Ukrainie stawia się pomniki) robiły z
                      Polakami na Kresach. Protestuj sobie, nazywaj sobie mnie jak chcesz, ale taka
                      jest prawda. Taka sama jak ta, ze to właśnie ta znienawidzona Polska pierwsza
                      uznała niepodległość Ukrainy gdy upadał ZSRR. Dziś dostaliśmy jako państwo i
                      jako naród za to podziękowanie.
                      Piszę to tylko dla wyjaśnienia. Pisze to sprowokowany. Wiem, że na to czekasz
                      ze swoją brudną patelnią. Gdyby ton twoich listów był inny, mniej stronniczo-
                      judząco-prowokacyjny, a bardziej pojednawczy, moglibyśmy rozmawiać inaczej. Ale
                      ty tego po prostu nie chcesz. Chcesz jątrzyć i oskarżać, a mówisz o pojednaniu.
                      Dlatego ciebie - przykro mi - uważam już za przypadek beznadziejny.

                      Ponieważ do ciebie nie docierają żadne argumenty, a odpowiedzią są jedynie
                      ataki na mnie, pisz sobie dalej drogie dziecko sam do siebie. Może nawet napisz
                      jakąś broszurkę. O ile będziesz w niej wystarczająco mocno opluwał Polaków, AK
                      (patrz wyglądający na wyssany z palca lub ściągnięty z sufitu wątek "O
                      dzielnych AK-owcach" - gdzie opis źródłą, wydawnictwa, autora, strona itd.),
                      miłośnicy UON na pewno ją chętnie wydadzą, bo to dobrze zamazuje historię,
                      wpędza naiwnych Polaków w fałszywe poczycie winy i za 20 lat jak dobrze pódzie
                      wszyscy już będą wiedzieć, że na Wołyniu to Polacy mordowali Ukraińców.

                      Oczywiście to wszystko odbędzie się pod szyldem tolerancji, która zdaniem
                      takich jak ty powinna obowiązywać tylko w jednym kierunku. Nie pisz już do
                      mnie, bo naprawdę szkoda mi na rozmowę z tobą czasu, a już tym bardziej o tej
                      porze.
                      W końcu nic na to nie poradzę, ze bywają, ja ty, ludzie, hmmm...
                      nieprzemakalni. Nie wiem dlaczego, ale Każdemu Bozia nie dała. I trudno.


            • Gość: january Re: Pomnik w Pawliwce IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 15.07.03, 22:47
              Z kolejnych doniesień mediów wynika, że sprawa zamazania słowa "zamordowanych"
              na krzyżu została w jakiś sposób uzgodniona ze stroną polską. Widocznie był to
              kolejny niezbędny kompromis, aby uroczystości się odbyły.
              Być może moja reakcja była zbyt gwałtowna. To prawda, że nie można obwiniać
              jakiejś bliżej nieokreślonej "ludności". Za to przepraszam. Także w Polsce
              zdarzają się profanacje pamiątek historycznych. W końcu to u nas zniszczono
              buldożerami cmentarze niemieckie we Wrocławiu i innych miastach, u nas
              niszczały i płonęły cerkwie i synagogi. Choć ostatnio jest tych zdarzeń jakby
              mniej. Jeżeli dotąd nie upamiętniono ofiar Tarnawki czy Gwożdzianki to trzeba
              to koniecznie zrobić.
              Co do poruszanego tematu braku wolności w Polsce, to z tego co słyszałem
              Ukraińcy budują swoje pomniki z Tryzubem, a Niemcy na Opolszczyźnie
              upamiętniają swoich bohaterów. Więc chyba nie jest tak źle. Napis w Jedwabnem,
              też chyba nie został zamalowany, a jeżeli tak, to został szybko odnowiony.
              Wydaje mi się, że możnaby podjąć jakieś działania edukacyjne w Polsce i na
              Ukrainie zmierzające do pogłębienia wiedzy historycznej na temat tych wydarzeń
              (uzgodnienie treści podręczników, wymiana młodzieży, emisja programów
              telewizyjnych ukraińskich w Polsce i polskich na Ukrainie itp.). Z drugiej
              strony konieczne są śledztwa: polskie i ukraińskie, które mogą pomóc w dojściu
              do pełnej prawdy.
              Rozumiem, że Ukraińcy czują się skrzywdzeni przez Polaków, ale chyba możliwe
              jest uleczenie tych ran historii. Polacy w większości nie czują już nienawiści
              czy nawet niechęci do Niemców, choć jeszcze 30 lat temu za czasów
              chociażby "Czterech pancernych i psa" było inaczej. Chciałbym zwrócić uwagę na
              ogromny wpływ mediów, szczególnie telewizji na świadomość społeczną.
              Pozdrawiam uczestników dyskusji.
              • Gość: Piotr O uczuciach i odczuciach IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.07.03, 06:29
                dzień dobry. W trakcie wędrówek po forach spotkałem się nie z niechęcią
                Ukraińców do Polaków ale raczej z "zoologiczną" nienawiścią Polaków do
                Ukraińców. Rozumiem,że w większości przypadków te negatywne uczucia to "choroba
                wieku młodzieńczego" ale np w jednym z forów /przy okazji sobotnich artykułów/
                spotkałem głosy które mnie zastanowiły. Np wystąpił niejaki czedar który
                przedstawił sie jako powracający z Ukrainy po 26 latach tam pomieszkiwania, po
                probach zrobienia kariery jako historyk. Facet wręcz z "gorliwością" neofity ,
                bardziej gertychowski niż sam Gertych czy inny historyczny endek zieje taką
                potworną nienawiścią - znaną zresztą i z tego forum od innej osoby. Powiedz mi
                więc January raczej - dlaczego tak wielu Polaków, 60 lat po tamtych strasznych
                wydarzeniach, po tylu licznych publikacjach historyków tłumaczących zawiłosci
                kontaktów polsko- ukraińskich czy polsko - żydowskich,listach
                papieskich,apelach o pojednanie tkwi w swoich antyukraińskich czy
                antyżydowskich fobiach. Może otrzymali w genach ślad strasznych przeżyć swoich
                przodków, może to nieuleczalna, osobnicza ksenofobia? Wydaje się mi, że część z
                nich chciałoby, aby Ukraińcy czy postaukraińcy przpraszali Polaków za ... no
                właśnie za co - czy za to,że żyją, czy za to,że są sąsiadami Polski czy w
                Polsce, czy za całą historię obu narodów . Jeśli tak by to ziinterpretować to
                jest to jakaś paranoja. Przecież można powiedzieć " są między nami rachunki
                krzywd" ale czy nie czas na spojną refleksję ?
                Mnie osobiście jako .../no nieważane kogo/ nie bardzo podrywają do boju
                straszne opisy tych czy innych zbrodni, wspomnienia rozkładających się w ziemi
                prochów ofiar z tej czy innej strony. Uważam,że nauka historii tych narodów i
                ich współżycia jest bardzo ważna - ale ważniejsza jest współcześność i
                przyszłość. No to co dyskutujemy dalej ?
                Pozdrawiam
                • Gość: Piotr O uczuciach i odczuciach - głos ukraiński IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.07.03, 18:30
                  Znalazłem taki oto głos na jednym z forum i przekalkowałem :

                  "Wita Państwa Ukrainiec, mieszkający wśród Was. Przepraszam za
                  akcent. :-)

                  1/ Smutno i przykro mi za Wołyń. Tak, to ludobójstwo. Ja tego
                  nie robiłem.
                  2/ Kolejna tragedia w stosunkach polsko-ukraińskich. Dla czego
                  tak się stało?
                  W stare czasy sąsiad silniejszy napadał na słabszego. Silniejszy
                  (Polska) najpierw mordował słabszego (Ruś, później Ukrainę)
                  potem bił, poniewierał, łupił, odbierał ziemię przodków i
                  jeszcze w arogancki sposób zachowywał się na podbitych ziemiach
                  w stosunku do tubylców (najpierw Rusinów, a potem Ukraińców).
                  Ludnością ukraińską natychmiast zaopiekowano się w sposób
                  haniebny. Od polskiej „opieki” powstała Kozaczyzna, która
                  przyczyniła się jak do sławy polskiej tak i do polskich łez i
                  cierpień. Żadnych wniosków RP nie zrobiła, dalej parła na wschód
                  kolonizując ziemię, ludzi i ichnią wiarę. No i w końcu ten
                  gnębiony naród się zbuntował. Dla czego w tak okrutny sposób?
                  Może RP nie zadbała o to, żeby tym ludziom umożliwić podstawowe
                  warunki dla godniejszego życia i rozwoju ich świadomości?
                  Polska dalej traktował rdzenną ludność jak bydło. Ból ich
                  przodków tylko potęgował ich gniew, który spadł na niewinnych
                  cywili w XX wieku w formie średniowiecznej.
                  Jeżeli spróbujecie Państwo nie wyrywać Wołyń z kontekstu
                  czasowego, to wtedy nie będzie wszystko wyglądać tak jak
                  wyglądało w latach 1942-46.
                  3/ O przebaczeniu.
                  Watażki UPA popełnili straszną zbrodnie ludobójstwa, zmuszając
                  siłą Ukraińców do zabijania swoich sąsiadów. Jeżeli ktoś
                  odmawiał był natychmiast mordowany. To tłumacze skalę tragedii.

                  Kuczma nie chcę przeprosić. A dla czego? Bo jak Polakom bolą
                  krzywdy, zadane przez Ukraińców, tak i Ukraińcy mają żal do
                  narodu polskiego za krzywdy na przestrzeni wieków.

                  Mam idealne rozwiązanie - niech Prezydenci obu państw
                  jednocześnie przeproszą i poroszą o wybaczenie za wzajemne
                  krzywdy od dziejów ludzkich, i będzie spokój.

                  4/ Od siebie. Ja, w imieniu narodu ukraińskiego, chcę poprosić o
                  wybaczenie za krzywdy, wyrządzone narodu polskiemu.

                  5/ A czy kogoś z Was stać na przeprosiny za krzywdy na narodzie
                  Ukraińskim?

                  Było, więcej się nie powtórzy."

                  Koniec cytatu - pzdr

                  • Gość: january Re: O uczuciach i odczuciach - głos polski IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.07.03, 00:15
                    W swoim czasie brałem udział w nabożeństwie międzynarodowym, a raczej spotkaniu
                    modlitewnym w trakcie którego przedstawiciele różnych narodów przepraszali
                    innych za popełnone w przeszłości winy i prosili Boga o pojednanie między tymi
                    narodami. Muszę powiedzieć, że było to bardzo wzruszające i ważne dla mnie
                    przeżycie.
                    Jestem świadomy win popełnionych przez Polaków wobec Rusinów i Ukraińców i jako
                    Polak pragnę wszystkich Ukraińców za te winy i zbrodnie przeprosić.
                    Równocześnie nie zgadzam się z przedstawioną przez przedmówcę czarną i
                    jednostronną wizją stosunków polsko-ukraińskich. Za czasów Rusi Kijowskiej to
                    także Rusini (w tym czasie Ruś była potęgą) najeżdżali i rabowali ziemie
                    polskie, ale także zawierali przymierza z piastowskimi książętami i wydawali za
                    Piastów swoje córki. Polscy władcy nosili w żyłach całkiem sporą domieszkę krwi
                    ruskiej, podobnie jak zapewne ruscy książęta - polskiej.
                    Zajęcie Rusi przez Kazimierza Wielkiego, i póżniej przez Jagiełłę wynikało z
                    dynastycznych układów ostatnich książąt halicko-włodzimierskich z Polską i
                    Węgrami. Polskie osadnictwo na ziemiach ruskich było takim samym naturalnym
                    zjawiskiem jak osadnictwo niemieckie czy żydowskie na ziemiach polskich. W
                    tamtych czasach istniała znacznie większa swoboda zamieszkania niż obecnie.
                    Współistnienie Rusinów i Polaków było w większości przypadków zgodne, bo też
                    świadomość narodowa nie była na tyle silna. Pamiętajmy, że narody w sensie
                    współczesnym z bardzo silną świadomością narodową to dopiero wiek XVIII czy
                    nawet XIX. Naród ukraiński jako część wschodniej Słowaczyzny krystalizował
                    dopiero od wieku XVI, aby w pełni ukształtować się w wieku XIX.
                    Oba narody bardzo wiele nawzajem sobie ofiarowały w sferze kultury, języka,
                    organizacji.
                    Polacy czerpali wiele od cywilizacyjnie nieco ich wyprzedzających Czechów,
                    potem Niemców, Włochów, Holendrów, Francuzów itd. Ukraińcy być może zaczerpnęli
                    nieco od kolonizujących ich i okupujących Polaków, Austriaków, Czechów itd.
                    Równocześnie dla kultury polskiej zetknięcie z cywilizacją bizantyjsko-
                    słowiańską na Rusi i Ukrainie wniosło ten niezwykły powiew Orientu tak bardzo
                    obecny w czasach sarmackich, ale i dzisiaj.
                    Słyszałem opinie, że Zachodnia Ukraina w jakiś sposób odróżnia się od części
                    wschodniej - jest tu lepiej zorganizowane społeczeństwo obywatelskie, większa
                    świadomość narodowa, przetrwał język i silniejsza wiara. Czy to nie jest
                    przypadkiem skutek ponad stuletnich rządów austro-węgierskich, a potem polskich?
                    Oprócz wyjaśniania wzajemnych win pozostaje jeszcze sprawa wdzięczności za to
                    co otrzymaliśmy jedni od drugich. Może ktoś by to przeanalizował: Co jako
                    Polacy zawdzięczamy Rusi i Ukrainie, za co powinniśmy Ukraińcom podziękować?
                    Jestem bardzo ciekaw efektów.
                    A tak na marginesie - ktoś niedawno na tym forum protestował przeciwko używaniu
                    nazwy Kresy. Czy nazwa Ukraina, która jest oficjalną przez nikogo nie narzuconą
                    nazwą tego państwa, nie oznacza tego samego co Kresy?
                    Pozdrawiam serdecznie
                • Gość: january Re: O uczuciach i odczuciach IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.07.03, 00:32
                  Wydaje mi się, że na forach ukraińskich na Ukrainie być może zetknął byś się,
                  Piotrze, z nienawiścią do Polaków. Internet w ogóle moim zdaniem sprzyja ostrym
                  wypowiedziom i radykalizmom. Ja momentami jestem przerażony tym co czytam, bo
                  na codzień nie spotykam sie z tak radykalnymi wypowiedziami.
                  Mówisz o tym, że Polacy chcą, aby Ukraińcy stale ich przepraszali. Jak do tej
                  pory tych przeprosin ze strony ukraińskiej jest bardzo niewiele. Prezydent
                  Kuczma, który reprezentuje Ukrainę i Ukraińców nie przeprosił rodzin
                  pomordowanych za to co się stało. Willy Brandt potrafił kiedyś klęknąć i modlić
                  się przed pomnikiem ofiar warszawskiego getta. Teraz mówi się o tym, że Ukraina
                  jeszcze nie dojrzała, że trzeba czasu, który uleczy rany.
                  Owszem Ukraińcy mogli czuć się skrzywdzeni, poniżani, kolonizowani przez
                  Polaków. Na pewno II Rzeczpospolita nie była państwem szanującym prawa
                  mniejszości. Ale czy dopuszczalny jest taki sposób walki o własne państwo i
                  niepodległość, polegający na zabijaniu i wypędzaniu ludności cywilnej innej
                  narodowości?
                  Sądzę, że Ukraińcy bardzo by zyskali w polskich oczach, gdyby był jednak ten
                  drobny gest ze strony prezydenta Kuczmy.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: Piotr Re: O uczuciach i odczuciach cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 17.07.03, 06:28
                    Obie Twoje wypowiedzi potwierdzają tylko moje odczucia wobec Ciebie - Brawo
                    Kolego. Oby więcej tak myślących Współrodaków. Uważam, że ważne jest aby to
                    Polacy przy każdej mozliwości wyciągali pierwsi dłonie w geście Pokoju. Będzie
                    to na pewno odbierane jako swiadectwo kultury i potwierdzenie,że słuchamy Głosu
                    Naszego Wielkiego Rodaka. Ukraińscy Grekokatolicy są z Niego Dumni, a z rozmów
                    z Nimi wiem jak bardzo przeżywali Jego Wizytę we Lwowie.
                    • Gość: subdiakon Piotr Wspomnienia o ks. Nehrebeckim - zapowiedź IP: 212.182.32.* 18.07.03, 17:27
                      Witam wszystkich serdecznie,

                      Informuję niniejszym, że już przetłumaczyłem dwa wspomnienia pośmiertne
                      o ks. Nehrebeckim, proboszczu gr.kat. z Zalesia k. Rzeszowa. Oba
                      pochodzą z "Nywy" za 1927 r. i zawierają sporo danych nie tylko o samym
                      ich bohaterze, ale i o życiu religijnym grekokatolików na tych terenach
                      w II poł. XIX i na pocz. XX w.

                      Tekst zostanie opublikowany na stronie WWW Parafii Greckokaktolickiej pw.
                      Narodzenia NMP w Lublinie: www.mateusz.pl/goscie/grekat

                      Niestety, z powodu wyjazdu naszego webmastera trzeba będzie na to poczekać
                      pzrynajmniej gdzieś tak do przyszłego tygodnia. Gdy tekst się ukaże, podam
                      dokładny link.

                      Pozdrawiam serdecznie,
                      subdiakon Piotr
                      • Gość: Piotr Re: Wspomnienia o ks. Nehrebeckim IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 18.07.03, 18:53
                        Pozdrawiam Księdza. Cierpliwość będzie więc nagrodzona.Jeśli mógłbym o coś
                        prosić - interesujące byłoby też tłumaczenie Posłania Kard. Lubomira
                        na "Mateuszu"- na wzór przekładu Metropolity Szeptyckiego.
                        Pozdrawiam z deszczowego Rzeszowa.
                        Ps Czy czytał Ksiądz ciekawe wspomnienie Gumniskiego o Ks. Holince - okazał
                        się przecież godnym następcą ks.Nehrebeckiego. Ciekawi mnie jego dalszy los w
                        Sovietach - czy wie Ksiądz coś na ten temat?
                • Gość: Wolf Re: O uczuciach i odczuciach IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.07.03, 20:05
                  Gość portalu: Piotr napisał(a):

                  > dzień dobry. W trakcie wędrówek po forach spotkałem się nie z niechęcią
                  > Ukraińców do Polaków ale raczej z "zoologiczną" nienawiścią Polaków do
                  > Ukraińców. Rozumiem,że w większości przypadków te negatywne uczucia
                  to "choroba
                  >
                  > wieku młodzieńczego" ale np w jednym z forów /przy okazji sobotnich
                  artykułów/
                  > spotkałem głosy które mnie zastanowiły....

                  Witam po przerwie i pozdrawiam.
                  Piotrze wydaje mi sie, ze nie jest az tak zle jak napisales w swoim poscie,
                  czesc tej nienawisci jest jak mysle spowodowana tym, ze nasi ukochani rzadzacy
                  przez 58 lat nie mowili nic na temat konfliktu polsko-ukrainskiego 1942/43 -
                  1947, az tu nagle kazda gazeta, kazda rozglosnia radiowa itp... epatuje ludzi
                  szczegolowymi opisami wydarzen na Wolyniu, nie wglebiajac sie w podloze
                  historyczne i w ogole szerszy aspekt tych wydarzen. Czesc Internautow to
                  ludzie jeszcze mlodzi i nalezy miec nadzieje, ze zaczna poznawac historie i
                  wyciagac wnioski. Chociaz czesc z nich na pewno bedzie "wiedziala swoje" i do
                  tradycyjnych "wrogow polskosci" - Zydow dolacza jeszcze Ukraincy, ale nie ma
                  rady w kazdym kraju jest jakas grupka chorych z nienawisci.
                  Co do sladow strasznych przezyc w genach to wydaje mi sie ze znakomita
                  wiekszosc tych internautow, a raczej ich bliskich nie zna tych wydarzen z
                  wlasnych przezyc.
                  W temacie przepraszania ciekawym jest fakt, ze jak p. Kwasniewski przeprosil
                  Zydow za Jedwabne to zrobil sie wrzask, natomiast dzielni patrioci smialo
                  domagaja sie przeprosin chyba od wszystkich Ukraincow na swiecie co najmniej
                  do siodmego pokolenia.


                  > Mnie osobiście jako .../no nieważane kogo/ nie bardzo podrywają do boju
                  > straszne opisy tych czy innych zbrodni, wspomnienia rozkładających się w
                  ziemi
                  > prochów ofiar z tej czy innej strony. Uważam,że nauka historii tych narodów
                  i
                  > ich współżycia jest bardzo ważna - ale ważniejsza jest współcześność i
                  > przyszłość. No to co dyskutujemy dalej ?

                  Dyskutujemy, dyskutujemy....
                  Z nieceierpliwoscia oczekuje na kolejne ciekawe teksty.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Piotr O uczuciach i krajobrazie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.07.03, 22:37
                    Witam - w każdym ,w zasadzie jakoś takoś konstruowanym poście - dobrze jeśli
                    jest elemnent drobnej powokacyjki - no bo i dyskusja nie zawisa w martwym
                    punkcie a i może wywoła się wilka z lasu.Stąd też i element czarnowidztwa w
                    mojej wypowiedzi - ale opłacało się, chociażby po to aby obudzic z wakacyjnej
                    sjesty Januarego i Ciebie.
                    A teraz z innej beczki - odwiedziłem w weekend okolice Rymanowa - zapaliłem
                    świeczkę na pradziadkowym cerkwisku, a i wstąpiłem do Bałucianki gdzie
                    pofilmowałem po n - ty raz piękną górską wioseczkę i jedyną zachowaną z trzech
                    cerkiewek w pradziadkowej parafii, a i "boski" krajobraz . No i dokonałem
                    odkrycia - odkryciem tym jest Pan Antonii Barć - Polak pamietający Łemków, a i
                    podtrzymujący tradycję łemkowskiej rzeżby - lipowych talerzy,tacek z
                    drewnianymi roslinkami , wieszaków na łyżki i prostych świątków. Mieszka
                    naprzeciw cerkwi za potokiem. Przeszło 80 letni staruszek /rocznik 1921/
                    opowiedział mi o wysiedleniach Łemków " Ta Panie , przyszli żołnierze - Polacy
                    i kazali się im wynosić w 24 godziny,Zapakowali się na wozy i w otoczeniu
                    wojska pojechali na stację do Wróblika. Tam ponad miesiac czekali na pociąg co
                    ich wywózł na wschód. Dobrzy byli ludzie, my nic do nich nie mieli. Gdy Polacy
                    rozebrali cerkiew w Desznie to i tacy jedni przyszli do naszej wioski. My nie
                    dali rozebrać cerkwi i niszczyć nagrobków.
                    Chociaż Polacy z tej wioski, nas tu było 5 rodzin a Łemków 50, chodzili do
                    kościoła do Krolika Polskiego."
                    Tyle Pan Barć.
                    " Prawdziwy" Łemko pisał mi z Ameryki w odpowiedzi na pytanie o czas wysiedleń
                    Łemków z Deszna i okolic "Rodzina mówiła mi, że jak wyjeżdzali to były przy
                    drodze czerwone czereśnie, mnie to oznacza że 27 czerwca, na Władysława"

                    Spisuję wypowiedź Pana Barcia z taśmy filmowej,słucham jego opowieści o
                    przegranych staraniach w sprawie remontu niszczejącej cerkwi i oglądam jego
                    rzeżbione cudeńka...a zapakowałem ich całą siatę.
                    Potem poszliśmy przez cudowne Przymiarki,pogryzając pachnące maliny do gwarnego
                    Iwonicza, gdzie polonijne dzieciaki wywijały polonezy na estradzie.

                    Wiesz, Radku - namawiam - rusz kiedys do podrymanowskiej Bałucianki, kup
                    rzeżbiony talerz u pana Barcia /tylko prosze nie targuj się o te 9 - 10 zł/,
                    zapytaj o dawne dzieje - ale pospiesz się, ludzie tak szybko przemijają.
                    Ps A z moimi unitami jeszcze nie skończyłem, no nie...Teraz czekam na
                    publikację sbdk Piotra
                    • Gość: Piotr Elekonowi na zgodę i wszystkim IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.07.03, 06:44
                      Drogi Kolego pogódźmy się - na znak zgody dedukuję Ci wiersz Kazimierza
                      Wierzyńskiego "Lekcja konwersacji"

                      "Nie mów o Polakach i Żydach
                      to pole minowe

                      Nie mów o Polakach i Ukraińcach
                      to pole minowe

                      Nie mów o Polakach i Czechach
                      to pole minowe

                      Nie mów o Polakach i Litwinach
                      to pole minowe

                      Nie wstępuj na pole minowe
                      Wylecisz w powietrze

                      Są jeszcze inne
                      na które wstąpiliśmy przedtem
                      I także nie ma o czym gadać

                      Tak było dawniej
                      Tak jest teraz
                      I tak będzie zawsze
                      Póki będziemy paść się
                      Na łące zacietrzewionych osłów"

                      Sorry za słowa w finale - ale to nie moje.
                      Ps Wyluzuj się Drogi Panie Elekonie, są wakacje a ja siedzę w robocie /czy to
                      nie wystarczająca kara dla mnie?/i kocham cały świat . Po co ta kolubryna
                      słowna - powiedz proszę coś spokojnego do naszego tematu
                      • Gość: Elekon Re: Elekonowi na zgodę i wszystkim IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.03, 14:08
                        Gość portalu: Piotr napisał(a):

                        > Drogi Kolego pogódźmy się - na znak zgody dedukuję Ci wiersz Kazimierza
                        > Wierzyńskiego "Lekcja konwersacji"
                        >
                        > "Nie mów o Polakach i Żydach
                        > to pole minowe
                        >
                        > Nie mów o Polakach i Ukraińcach
                        > to pole minowe
                        >
                        > Nie mów o Polakach i Czechach
                        > to pole minowe
                        >
                        > Nie mów o Polakach i Litwinach
                        > to pole minowe
                        >
                        > Nie wstępuj na pole minowe
                        > Wylecisz w powietrze
                        >
                        > Są jeszcze inne
                        > na które wstąpiliśmy przedtem
                        > I także nie ma o czym gadać
                        >
                        > Tak było dawniej
                        > Tak jest teraz
                        > I tak będzie zawsze
                        > Póki będziemy paść się
                        > Na łące zacietrzewionych osłów"
                        >
                        > Sorry za słowa w finale - ale to nie moje.
                        > Ps Wyluzuj się Drogi Panie Elekonie, są wakacje a ja siedzę w robocie /czy to
                        > nie wystarczająca kara dla mnie?/i kocham cały świat . Po co ta kolubryna
                        > słowna - powiedz proszę coś spokojnego do naszego tematu.


                        No dobra. Zacznę od małego wyjaśnienia. Trochę jestem zawirowany, bo nocą z
                        niedzieli na poniedziałek wracałem z małego urlopu do tej skrzeczącej
                        rzeczywistości. Jak się okazuje skrzeczącej bardziej niż się spodziewałem.
                        Odsypianie w dzień jednej nocy dało noc następną absolutnie bezsenną, a przy
                        tym trochę rozdrażnioną. Mam jeszcze parę dni wolnego, ale chyba nie wytrzymam
                        w robocie do końca wakacji.

                        Teraz co do Ciebie Piotrze. W przeciwieństwie do wielu ludzi lubię przed
                        pojednawczymi gestami powiedzieć co mi leży na wątrobie. Po prostu unikamy
                        wtedy słodkawego fałszu. I wtedy dopiero możemy naprawdę szczerze i przyjaźnie
                        zacząć rozmawiać. Jesli nie chcemy tego robić, to znaczy że nie jesteśmy
                        naprawdę gotowi rozmawiać i wybaczać mimo wszystko, że niewiele nam trzeba,
                        żeby wykopywać topory wojenne, więc po co się brać za sprawy i krzydy dużo
                        poważniejsze? Co do min i pół minowych, to mam wrażenie Piotrze,
                        że masz niezłą zabawę w podkładaniu forumowych min w tym wątku i patrzeniu jak
                        na kolejnych ja wylatuję w powietrze. Ale to może taki subiektywny mój osąd.
                        Co do Ukraińców. Zdania co do ich przeszłości nie zmieniam i nie zmienię chyba.
                        Ale to naprawdę nieszczęśliwy i biedy naród, któremu należy się od życia
                        jeszcze dużo lepszych dni. Życzę im WIELKODUSZNOŚCI, zastąpienia pamięci
                        krzywd, radością może najpierw współpracy z Polakami, współpracy naszych państw
                        (i małymi przyjaźniami ludzi), na której skorzystają, i co tu dużo gadać,
                        przebudowy mentalności większości obywateli tego państwa. Potem pewnie naszego
                        pojednania. Do tego trzeba jednak, żeby i oni i my wyszli z synmdromu
                        oblężonej twierdzy, który polega na tym głownie, że w każdym usłyszanym słowie
                        szuka się drugiego i trzeciego dna, a to co się usłyszy i czego sie w gruncie
                        rzeczy nie słucha merytorycznie, służy nie pojednaniu i zrozumieniu, tylko
                        ustawieniu rozmówcy do bicia według pasującej nam sztancy. Było to widoczne i
                        tu i w czasie "wołyńskich dyskusji" w prasie ukraińskiej. Może i ja czasem w
                        coś takiego niechcący wdepnąłem, nie wiem. Wierz mi, że przeżycia najbliższych,
                        ich opowiadania, fakt że istnieję tylko dlatego, ze komuś udało się uciec
                        przed ukraińskim mordercą (piszę to nie w kontekście stereotypu czy
                        zjadliwości, a historii po prostu), może czasem czynić, że mój dystans do wielu
                        spraw nie jest taki jak powinien być. Ale staram się, mimo wszytstko, choć nie
                        zamierzam w imię pojednania zamazywać prawdy historycznej ani zrównywać kata z
                        ofiarą. Tak samo jak nie jest moim zamiarem obarczanie odpowiedzialnością
                        kolejnych pokoleń Ukraińców za to co robili ich przodkowie. Ważne jest dla mnie
                        tylko to, co od nich samych słyszę, gdy przychodzi im zmierzyć sie z własną
                        historią. Moje zastrzeżenia do nich wtedy dotyczą tylko postawy ich wobec
                        dawncyh wydarzeń i niczego więcej.

                        Najbardziej przeszkadzają nam ekstremizmy po obu stronach. Ja do takich
                        zaliczam też niektóre publikacje, które byłeś uprzejmy cytować. Jeśli zawierają
                        dane prawdziwe, to zamiast o tym pisać, należy iść do IPN-u i powinny rozpocząć
                        się odpowiednie śledztwa. Sam wtedy położyłbym chętnie kwiaty na grobach
                        ewentualncyh ukraińskich ofiar polskiej przemocy, choć w mojej rodzinie nikt
                        nigdy nie robił Ukraińcom krzywdy. Ale obawiam się że te opowieści to raczej
                        fikcja, która służyć ma tylko antypolskiemu judzeniu. Tak samo jak judzeniu,
                        ale antyukraińskiemu służą np. głupawe zdania o odzyskaniu w przyszłości Lwowa
                        i np. zbyt moim zdaniem sztywne stanowisko Polski w sprawie cmentarza Orląt
                        Lwowskich. Wszyscy, którzy chcą na płytach tego cmentarza napisów o pamięci
                        walk za polskość Lwowa, niech się zastanowią, czy podobałby im się np. taki
                        napis "poległym w walkach z Polakami za niemieckość miasta Breslau żołnierzom
                        Wermachtu" we Wrocławiu. Zresztą, może za 40-50 lat, po pełnym pojednianiu
                        naszych narodów byłoby to możliwe i nie robiło na nikim wrażenia, ale chyba
                        jeszcze nie teraz. Trzeba to brać pod uwagę, szczególnie włąśnie wtedy, gdy
                        ktoś tkwi jeszcze mocno w syndromie oblężenia o którym pisałem wyżej.

                        Zobacz
                        lwowska.galeria.w.interia.pl/cel.html
                        jest tu trochę ciekawaych zdjęć i nieco naiwnych komentarzy. Ale ten chłopaczek
                        ma jeszcze czas zmądrzeć.

                        Na razie.
                        • Gość: Piotr Elekonowi na zgodę IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.07.03, 16:21
                          Dziękuję - tak trzymaj. Jesli chcesz poznać prawdę strony ukraińskiej - może
                          poczytaj głos Kard. Huzara w sobotniej wyborczej /art. Przed ołtarzem
                          miłosierdzia/. Masz prawo do swoich poglądów, masz prawo lubić i nie lubić .
                          A Twój Głos po prawie miesiącu - wreszcie da się czytać.
                          Pozdrawiam
                          • Gość: Elekon Re: Piotrowi na zgodę IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.03, 16:42
                            Gość portalu: Piotr napisał(a):

                            > Dziękuję - tak trzymaj. Jesli chcesz poznać prawdę strony ukraińskiej - może
                            > poczytaj głos Kard. Huzara w sobotniej wyborczej /art. Przed ołtarzem
                            > miłosierdzia/. Masz prawo do swoich poglądów, masz prawo lubić i nie lubić .
                            > A Twój Głos po prawie miesiącu - wreszcie da się czytać.
                            > Pozdrawiam

                            Ja też dziękuję. Twój Głos o dziwo też daje się czytać po dłuższej przerwie.
                            Wbrew pozorom nie zmieniam zdania i nie piszę wciąż czego innego. Może to tylko
                            Ty zacząłeś chcieć spoglądać przez dziurkę w kartonie w inny rejon obrazu mojej
                            forumowej osobowości.
                            Poglądy staram się mieć uniwersalne, choć czasem bezlitośnie czytelne, nie
                            nacjonalistyczne, co jak sądzę nie przeczy zdrowemu, otwartemu na innych
                            patriotyzmowi po obu stronach.

                            Co do prawdy, jest jedna, a nie polska, ukraińska czy niemiecka, to tylko
                            my do niej często nie dorastamy, nie chemy, nie czujemy się na siłach czy nie
                            jesteśmy w stanie jej udźwignąć.
                            Moje miłosierdzie każe mi nie tyle zapominać, bo do tego nie mam ani ja ani Ty
                            prawa, ale dawać czas na zmierzenie się z historią i na jej zrozumienie, bez
                            zdań typu "tak, ale", "a wy wcześniej to czy tamto". Bo człowiek jest słaby i
                            ułomny, lubi żyć mitami o samym sobie i wiecznie mieć na wszystko alibi.

                            Z uznaniem odnotowuję publikacje i wypowiedzi (cytowane w przywoływanych
                            wcześniej przeze mnie linkach) byłego premiera Ukrainy i przedstawicieli
                            kościoła ukraińskiego o tym co naprawdę wydarzyło się 60 lat temu i nazywanie
                            przez nich rzeczy po imieniu. To akt dużej odwagi wobec jeszcze wciaż w
                            przeważajacej mierze ksenofobicznych wobec Polaków ukraińskich elit i
                            społeczeństwa. Szkoda, że na podobny gest nie zdobył się prezydent Kuczma.
                            Miałoby to całkeim inną nośność, a Poryck mógłby stać się konfesjonałem w
                            którym być może dokonałoby się daleko niosące się przebaczenie.

                            Dziś, co nie będzie rzeczą łatwą, ważne jest wiązanie Ukriany i Ukraińców,
                            wbrew ich płynącej z prawosławia tradycji, choć nie przeciw ich religii, z
                            kulturą i mentalnością ludzi zachodu. To jest gwarancja rozwoju, także
                            mentalnego, i gwarancja porzucenia fobii, lęków i skrywanego poczucia krzywdy,
                            w czym Ukraińcy niestety są dość mocni. Ukraina to młody kraj o dużym
                            potencjale ludzkim i gospodarczym. Powinna zanleźć godne miejsce w kręgu państw
                            zachodnioeuropejskich. Wierzę mocno, że kiedyś tak właśnie będzie.
                            • Gość: Elekon Re: Piotrowi na zgodę II IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.03, 16:59
                              Dzięki za namiar na list kardynała Lubacziwskiego.
                              Ja też zachęcam do przeczytania fragmentów homilii Biskupa Głódzia:

                              www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1584137.html

                              Pozdrawiam.
                              • Gość: Piotr O zakrętach historii i cerkiewce IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.07.03, 22:32
                                Mam przed sobą stary modlitewnik ruski z 1906 roku. Mowiłem o nim już kiedyś.Na
                                stronie 133 znajduję prawdziwy rarytas historyczny- ruski tekst cesarsko -
                                habsburskiego hymnu. Posłuchajcie kilku fragmentów w mojej /jak zawsze
                                nieudolnej/transkrypcji :
                                "Imn narodnyj"

                                Boże,budi pokrowitelem
                                Cesariu,jeho krajam!
                                Krepkij wieroju prawitel
                                Mudro haj prowidit nam
                                Pradidnu Jeho koronu
                                Boronim ot woroga!
                                Tiesno iz Habsburskom tronom
                                Spletłas Awstrii cydba!
                                /.../

                                Ciel haj budie odna:
                                Szczast Cesariu, szczast dierżawie

                                Wo wiki postoit Awstria!"
                                Koniec przydługie cytatu.

                                A Austria - nie postajała tak długo.
                                Mam w zbiorach kartę pocztową : datowana 3.11.1914

                                Nadawca pisze : W odpowiedzi donoszę przedewszystkiem, że i u mnie w tych
                                czasach brak missaliów, a szkody kozacy nie zrobili, bo ich tu nie było. Byli w
                                Darowie i Rymanowie, tu jednak nie doszli,za co Bogu dzięki,Łączę serdeczne
                                pozdrowienia. Ks. Moszkowicz.
                                Adresat : Wielebny Ksiądz Antonii Typrowicz,wiel.ks. Katecheta Dukla.
                                Na ukos karty pieczęć "K.K. Gendarmerienpostenkommando" - Zenzuriet
                                Karta przedstawia podkolorowany widok wsi Daliowa ; z prawej na wzgórku
                                trójwieżowa cerkiew, w środku plebania. Na przodzie stoją Łemkowie w strojach
                                ludowych.
                                Ta karta - to pamiątka po pierwszej ofensywie carskiej I wojny.

                                Daliowa - dawna łemkowska wioska przy samej granicy słowackiej, koło Jaślisk.
                                Byłem tam wielokrotnie - pierwszy raz chyba w początkach l.70 tych.
                                Zauważyłem już wtedy,że cerkiew która tam stoi jest inna niz ta na tej starej
                                karcie. Ma potęzną kopułę pośrodku sylwety drewnianego budynku. Zapytałem wtedy
                                zyjącą jeszcze wtedy moją Babcię "Rusinkę" /spędziła w Daliowej młode lata/ o
                                zmianę w wyglądzie cerkwi .Odpowiedziała :
                                "w 1931 roku Ukraińcy spalili naszą cerkiew, bo chcieli wybudować nową w swoim
                                stylu" Dopiero wiele lat pózniej domysliłem się,że spalenie cerkwi było
                                epizodem konfliktów pomiędzy ukrainofilami i moskalofilami na
                                Łemkowszczyżnie . Po tym smutnym wydarzeniu mój pradziadek zmienił parafię i
                                przeniósł się z Daliowej do Deszna.

                                Paradoksem w tej historii jest to , że daliowska cerkiew ma się dobrze /nawet
                                plebania się zachowała/ , a desznieńskie cerkwisko - pokrywają pokrzywy.

                                W wakacyjnych wędrówkach warto podjechać w tamte strony - stare kapliczki,
                                kilka cerkwi - no i Pan Barć w Bałuciance.
                                Pozdrawiam
                                • Gość: subdiakon Piotr "Gott erhalte", Daliowa, ks. Nehrebecki IP: 212.182.32.* 23.07.03, 20:14
                                  Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                  > Mam przed sobą stary modlitewnik ruski z 1906 roku. Mowiłem o nim już
                                  kiedyś.Na
                                  > stronie 133 znajduję prawdziwy rarytas historyczny- ruski tekst cesarsko -
                                  > habsburskiego hymnu. Posłuchajcie kilku fragmentów w mojej /jak zawsze
                                  > nieudolnej/transkrypcji :
                                  > "Imn narodnyj"
                                  > Boże,budi pokrowitelem
                                  > Cesariu,jeho krajam!
                                  > Krepkij wieroju prawitel
                                  > Mudro haj prowidit nam
                                  > Pradidnu Jeho koronu
                                  > Boronim ot woroga!
                                  > Tiesno iz Habsburskom tronom
                                  > Spletłas Awstrii cydba!

                                  Pozwolę sobie skorygować transkrypcję:

                                  "Boże, budy pokrowytel,
                                  Cisariu, joho krajam!
                                  Kripkyj wiroju prawytel,
                                  mudro chaj [może być też "naj", jedno i drugie jest skrótem od "nechaj" -
                                  s.P.S.] prowodyt' nam!
                                  Pradidnu Joho koronu
                                  Boronim od woroha,
                                  Tisno iz Habsburźkym tronom
                                  Spłełaś Awstriji sud'ba!"

                                  Po polsku zaczyna się "Boże wspieraj, Boże ochroń", a kończy "bo z Habsburgów
                                  tronem złączon jest na wieki Austrii los".

                                  Proponuję zajrzeć do biografii Franciszka Józefa I, tej z serii Ossolineum;
                                  jest tam pełny teskt hymnu z dodatkowymi zwrotkami
                                  okolicznościowymi "Franciszkowi Józefowi i Elżbiecie Boże szczęść...".


                                  > Daliowa - dawna łemkowska wioska przy samej granicy słowackiej, koło Jaślisk.
                                  > Byłem tam wielokrotnie - pierwszy raz chyba w początkach l.70 tych.
                                  > Zauważyłem już wtedy,że cerkiew która tam stoi jest inna niz ta na tej starej
                                  > karcie. Ma potęzną kopułę pośrodku sylwety drewnianego budynku. Zapytałem
                                  wtedy
                                  >
                                  > zyjącą jeszcze wtedy moją Babcię "Rusinkę" /spędziła w Daliowej młode lata/ o
                                  > zmianę w wyglądzie cerkwi .Odpowiedziała :
                                  > "w 1931 roku Ukraińcy spalili naszą cerkiew, bo chcieli wybudować nową w
                                  swoim
                                  > stylu" Dopiero wiele lat pózniej domysliłem się,że spalenie cerkwi było
                                  > epizodem konfliktów pomiędzy ukrainofilami i moskalofilami na
                                  > Łemkowszczyżnie.

                                  Albo zostało wpisane przez opinię społeczną w ten konflikt. Cerkiew się spaliła,
                                  a "starorusini" przypisali to zwolennikom opcji ukraińskiej. Co nie znaczy, że
                                  wersja Babci-Rusinki nie jset prawdziwa - byłbym atoli ostrożny. Podobne
                                  historie opowiadano na Podlasiu i Chełmszczyźnie - pożary drewnianych cerkiewek
                                  przejętych przez Kościół prawosławny w 1875 r. tłumaczono działaniem umyślnym
                                  Rosjan, chcących w ten sposób "wymieniać" budowle miejscowe na ceglane cerkwie
                                  w stylu "imperialno-staroruskim". Nie mówie, że czasem tak nie bywało, ale...
                                  zalecam ostrożność.
                                  W każdym razie istotnie obecna cerkiew w Daliowej należy - o ile pamiętam
                                  zdjęcie - do tzw. ukraińskiego stylu narodowego, a ta poprzednia, na ile
                                  to można wywnioskowac z opisu, była w stylu łemkowskim.
                                  Zaraz powiecie, że "każda pliszka swój ogonek chwali" - ale nic na to nie
                                  poradzę, że mi się bardziej podoba styl "narodowo-ukraiński" z kopułami,
                                  zakorzeniony w tzw. baroku kozackim (weźmy np. cerkiew na polu bitwy pod
                                  Beresteczkiem albo...cerkiew gr.kat. w Lublinie).



                                  > Po tym smutnym wydarzeniu mój pradziadek zmienił parafię i
                                  > przeniósł się z Daliowej do Deszna.

                                  Nie dziwię się. Jak się ta cerkiew spaliła, to jedna sprawa, ale jaka musiała
                                  być tam atmosfera...

                                  > Paradoksem w tej historii jest to , że daliowska cerkiew ma się
                                  dobrze /nawet
                                  > plebania się zachowała/ , a desznieńskie cerkwisko - pokrywają pokrzywy.

                                  Z tą Daliową to arcyciekawa historia i to całkiem współczesna. Mieszkają tam
                                  polscy osiedleńcy, którzy jednakże są życzliwie nastawieni do Kościoła
                                  greckokatolickiego i wystąpili nawet z inicjatywą, by odprawiać dla nich
                                  bizantyjską Liturgie w daliowskiej cerkwi (!). Oczywiście, wymagałoby to
                                  wyjścia poza wizję Kościoła greckokatolickiego jako swego rodzaju "Kościoła
                                  dla Ukraińców" (grekokatolik=Ukrainiec), pewnego wysiłku duszpastersko-
                                  organizacyjnego (trzeba by albo odprawiać po polsku - nie ma na razie
                                  przekładów zdatnych do użytku liturgicznego - albo przynajmniej wydać taki
                                  modlitewnik, jak swego czasu ks. Nehrebecki dla Zalesia, nb. takich
                                  modlitewników było więcej), ale dla przyszłosci Kościoła gr.kat. w Polsce
                                  miałoby znaczenie kluczowe. Stąd - chociem zdeklarowany Ukrainiec, członek
                                  ZUwP etc. - jako grekokatolik i duchowny UKGK jestem całym sercem za.


                                  > W wakacyjnych wędrówkach warto podjechać w tamte strony - stare kapliczki,
                                  > kilka cerkwi - no i Pan Barć w Bałuciance.

                                  Moja Żona bardzo lubi te okolice, ale dopóki nasza córeczka jest w wieku
                                  poniemowlęcym, o wojażach musimy zapomnieć.

                                  Pozdrawiam serdecznie,
                                  subdiakon Piotr

                                  PS. Postaram się jeszcze znaleźć broszurkę "Wyjaśnienia do historii synodów
                                  lwowskich z 1891 i 1897 r.", traktującą o próbach wprowadzenia obowiązku
                                  celibatu księży. W opracowaniu broszurki w latach 20-ych (gdy sprawa celibatowa
                                  rozgorzała na nowo)
                                  brał udział synodalny weteran, ks. Nehrebecki, który dzielnie stawiał czoła
                                  zakusom na małżeństwa księżowskie na synodzie prowincjalnym w 1891 r.

                                  s.P.S.
                                  • Gość: Piotr Do sbdk Piotra IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.07.03, 21:50
                                    Witam Księdza, najpierw pozdrowienia Dla Rodzinki Księdza.
                                    Jakoś tak się składa,że pewno dzięki nie wprowadzeniu celibatu dla
                                    świaszczanników unickich z końcem XiX wieku jestem na tym świecie.
                                    Mój pradziadek był ojcem 5 - rga dzieci ,a moja babcia była jego najmłodszą
                                    córką. W miarę rozwijania wątku - napiszę tu i rodzie świaszczenników,którego
                                    niestety ostanim ogniwem był mój pra..., i o żmudnych poszukiwaniach geanalog.
                                    Kurtynkę pewno trzeba będzie powoli odsłaniać :)

                                    Trochę pracę ulatwił mi "scalający" schematyzm Błażejowskiego, ale też dzięki
                                    współpracy e-mailowej zyczliwego Łemka z USA.

                                    Co do uwag pozostałych - DZIEKUJE - prosze o jeszcze!!!

                                    Styl tamtej/z pocztówki/ daliowskiej cerkwi nazwał bym stylem przejściowym -
                                    podobna była w sylwetce do "żyjącej" w Zawadce Rym. /cudowna wioseczka z
                                    zachowanym kompletem chyż/ oraz tej we Wróbliku szlacheckim.

                                    Gusty nie podlegają dyskusji - ale uważam,że styl "narodowy ukraiński" jest
                                    OKROPNY w porownaniu do subtelności cerkwi łemkowskich od Szczawnego po
                                    Powrożnik. Ale i te "baniaste" - Chwała Bogu jesli przetrwały :)

                                    Serdecznie pozdrawiam

                                    • Gość: Wolf Re: Do Piotra IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.07.03, 21:57

                                      Witam Piotrze
                                      Najwieksze zaciekawienie wzbudzaja te poszukiwania, na pewno byly trudne, ale
                                      jak piszesz pochodzisz z rodziny wyksztalconej, zyjacej rowniez w srodowisku
                                      miejskim, na pewno w jakis sposob to ulatwialo, no i dokumenty nie zostaly
                                      wywiezione. W swoich poszukiwaniach opieram sie na pamieci i okruchach
                                      dokumentow, poniewaz duza ich czesc zostala wywieziona przez wladze sowieckie
                                      po 17 IX 39, szczegolnie parafialne... Natomiat zupelnie przypadkiem
                                      odnalazlem "zaginiona" czesc rodziny (swiat jest maly), ale to temat na
                                      pozniej.
                                      Jesli chodzi o architekture cerkiewna to najblizsze sa mi drewniane "proste"
                                      Cerkwie, chociaz Lemkowskie znam niestety tylko z fotografii.
                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: Piotr Na razie Krótko - Wolfoi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.07.03, 06:40
                                        Radku - czas Ci ruszyć na południe !:-)
                                        Przepraszam że chwilowo zahamowałem swój słowotok, ale inne zajęcia, witam
                                        najbliższych szczęściarzy wracających z "ciepłych krajów" etc.
                                        A propos cerkiewek - widzę tu potrzebę, chociażby dla Ciebie, napisać też i tu
                                        o tym. Oj ponabijamy, boję się tych postów!

                                        A w Przemyślu - wyobraż sobie - po dwóch moich postach - "nabrali wodę w usta" -
                                        dziwna, naprawdę dziwna tam sytuacja

                                        Serdecznie pozdrawiam
                                • Gość: Elekon Re: O zakrętach historii i cerkiewce IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.03, 00:40
                                  Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                  > Mam przed sobą stary modlitewnik ruski z 1906 roku. Mowiłem o nim już
                                  kiedyś.Na
                                  >
                                  > stronie 133 znajduję prawdziwy rarytas historyczny- ruski tekst cesarsko -
                                  > habsburskiego hymnu. Posłuchajcie kilku fragmentów w mojej /jak zawsze
                                  > nieudolnej/transkrypcji :
                                  > "Imn narodnyj"
                                  >
                                  > Boże,budi pokrowitelem
                                  > Cesariu,jeho krajam!
                                  > Krepkij wieroju prawitel
                                  > Mudro haj prowidit nam
                                  > Pradidnu Jeho koronu
                                  > Boronim ot woroga!
                                  > Tiesno iz Habsburskom tronom
                                  > Spletłas Awstrii cydba!
                                  > /.../
                                  >
                                  > Ciel haj budie odna:
                                  > Szczast Cesariu, szczast dierżawie
                                  >
                                  > Wo wiki postoit Awstria!"
                                  > Koniec przydługie cytatu.
                                  >
                                  > A Austria - nie postajała tak długo.
                                  > Mam w zbiorach kartę pocztową : datowana 3.11.1914
                                  >
                                  > Nadawca pisze : W odpowiedzi donoszę przedewszystkiem, że i u mnie w tych
                                  > czasach brak missaliów, a szkody kozacy nie zrobili, bo ich tu nie było. Byli
                                  w
                                  >
                                  > Darowie i Rymanowie, tu jednak nie doszli,za co Bogu dzięki,Łączę serdeczne
                                  > pozdrowienia. Ks. Moszkowicz.
                                  > Adresat : Wielebny Ksiądz Antonii Typrowicz,wiel.ks. Katecheta Dukla.
                                  > Na ukos karty pieczęć "K.K. Gendarmerienpostenkommando" - Zenzuriet
                                  > Karta przedstawia podkolorowany widok wsi Daliowa ; z prawej na wzgórku
                                  > trójwieżowa cerkiew, w środku plebania. Na przodzie stoją Łemkowie w strojach
                                  > ludowych.
                                  > Ta karta - to pamiątka po pierwszej ofensywie carskiej I wojny.
                                  >
                                  > Daliowa - dawna łemkowska wioska przy samej granicy słowackiej, koło Jaślisk.
                                  > Byłem tam wielokrotnie - pierwszy raz chyba w początkach l.70 tych.
                                  > Zauważyłem już wtedy,że cerkiew która tam stoi jest inna niz ta na tej starej
                                  > karcie. Ma potęzną kopułę pośrodku sylwety drewnianego budynku. Zapytałem
                                  wtedy
                                  >
                                  > zyjącą jeszcze wtedy moją Babcię "Rusinkę" /spędziła w Daliowej młode lata/ o
                                  > zmianę w wyglądzie cerkwi .Odpowiedziała :
                                  > "w 1931 roku Ukraińcy spalili naszą cerkiew, bo chcieli wybudować nową w
                                  swoim
                                  > stylu" Dopiero wiele lat pózniej domysliłem się,że spalenie cerkwi było
                                  > epizodem konfliktów pomiędzy ukrainofilami i moskalofilami na
                                  > Łemkowszczyżnie . Po tym smutnym wydarzeniu mój pradziadek zmienił parafię i
                                  > przeniósł się z Daliowej do Deszna.
                                  >
                                  > Paradoksem w tej historii jest to , że daliowska cerkiew ma się
                                  dobrze /nawet
                                  > plebania się zachowała/ , a desznieńskie cerkwisko - pokrywają pokrzywy.
                                  >
                                  > W wakacyjnych wędrówkach warto podjechać w tamte strony - stare kapliczki,
                                  > kilka cerkwi - no i Pan Barć w Bałuciance.
                                  > Pozdrawiam

                                  To fakt, Bieszczady są warte częstcyh odwiedzin, a niszczejące cerkwie to
                                  skandal i złe świadectwo naszej kultury.

                                  Mało wiem o Łemkach, Bojkach, ale z tego co słyszałem, choć traktowani przez
                                  Ukriańców jako część ich narodowości (pewnie słusznie), raczej nie cieszyli się
                                  jako niepewny element ich sympatią. Byli mniej podatni na nacjonalistyczną
                                  propagandę i chyba chcieli żyć z polskimi sąsiadami w przyjaźni. To zasłyszane
                                  i wyczytane opinie, może napiszesz Piotrze coś więcej o Bojkach i Łemkach?
                                  PS A czy wiadomo, kto właściwie mieszkał przed wojną na Zalesiu: spolonizowani
                                  Ukraińcy czy może Łemkowie lub Bojkowie?
                                  Pozdrawiam.
                                  • Gość: Piotr Elekonowi i wszystkim IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.07.03, 16:58
                                    Witaj

                                    Odnosząc się do twojej poniższej wypowiedzi - muszę sprostować - "mój obszar"
                                    to NIE SĄ BIESZCZADY to WSCHODNI OBSZAR BESKIDU NISKIEGO albo ŚRODKOWO-
                                    WSCHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA

                                    To fakt, Bieszczady są warte częstcyh odwiedzin, a niszczejące cerkwie to
                                    > skandal i złe świadectwo naszej kultury.

                                    Może nie ze wszystkimi cerwiami (mówiąc ogólnie o naszych Karpatach} tak jest -
                                    chociażby z dziś prawosławną w Szczawnem, obiema cerkwiami w Komanczy, dużo
                                    dalej w Chyrowej czy np cudownej Mochnaczce.
                                    Bałucianka - to krośnieński skandal, ofiara tamtejszej urzędniczej ksenofobii i
                                    głupoty, a teraz gdy wybudowano w tej miejscowości nowy kościólek - serce boli
                                    na myśl o dalszym losie tej cerkwi. Rozmawiałem o tym z Panem Barciem i miły
                                    staruszek - autor uwspółcześnionego wystroju rzeżbiarskiego/bardzo udanego/tej
                                    cerkwi jako byłego już kościoła ubolewał razem ze mną nad tą sytuacją.

                                    Okazjonalne reportaże TW3 /był taki o Bałuciance kiedyś/ - też niczego nie
                                    załatwiają, a ponoć obiecane dotacje z UE - przy obecnych układach mafijnych od
                                    Góry do Dołu ....

                                    > Mało wiem o Łemkach, Bojkach, -

                                    wybacz na razie zostawię ten temat - może January go ruszy , albo Darek-Gość
                                    jak wróci z urlopu

                                    > PS A czy wiadomo, kto właściwie mieszkał przed wojną na Zalesiu:
                                    spolonizowani
                                    > Ukraińcy czy może Łemkowie lub Bojkowie?
                                    Dziękuję za to pytanie - taki kubełek zimnej wody na otrzeżwienie i powrót do
                                    zasadniczego wątku Moim zdaniem to byli jednak spolonizowani w znacznym
                                    stopniu Rusini - przybysze z Rusi Białej / obecnego pogranicza Białorusi i
                                    Ukrainy/ lub migrańci z terenów rusi czerwonej /obszar lwowsko tarnopolski/. O
                                    ich białoruskim pochodzeniu mówił mi "stary śłociniak" - ale bardziej w
                                    kategorii domysłu. Oczywiście należy pamiętac o ciągłosci ruskiego osadnictwa
                                    na Białej i Zalesiu od czasu śreniowiecza- była o tym mowa chyba jeszcze w
                                    maju. Bo o kozackim pochodzeniu ludności Tarnawki,Gwożdzianki i Blizianki - też
                                    już mówiliśmy w spokojniejszych czasach.
                                    Do tego tematu jeszcze wrócę

                                    Ps czytałem Twoje bardzo ciekawe głosy w dyskusjach o trasie zamkowej i
                                    przebudowie ul.Słowackiego. Tam też gdzieś wspomniałeś o przebudowie wnętrza
                                    cerkwi zalesianśkiej / chyba przy kwestii ochrony konserwatorskiej resztek
                                    podpromia/.Czy Twoje tresci świadczą o zaiteresowaniach urbanistyczno -
                                    architeckich ?
                                    Ciekawe co zrobiono na Zalesiu z ruskimi napisami na łukach "tęczowych" nad
                                    obrazami w bocznych ołtarzach - pewno zamalowano albo ...
                                    Serdecznie pozdrawiam - muszę jeszcze przed wieczorem zacząć ciąg dalszy "A ja
                                    dalej swoje..."
                                    • Gość: Wolf Re: Przybysze z Rusi Bialej IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.07.03, 21:22
                                      Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                      Moim zdaniem to byli jednak spolonizowani w znacznym
                                      > stopniu Rusini - przybysze z Rusi Białej / obecnego pogranicza Białorusi i
                                      > Ukrainy/ lub migrańci z terenów rusi czerwonej /obszar lwowsko tarnopolski/.
                                      O
                                      > ich białoruskim pochodzeniu mówił mi "stary śłociniak" - ale bardziej w
                                      > kategorii domysłu. Oczywiście należy pamiętac o ciągłosci ruskiego
                                      osadnictwa
                                      > na Białej i Zalesiu od czasu śreniowiecza- była o tym mowa chyba jeszcze w
                                      > maju.

                                      Dobry wieczor,
                                      z niecierpliwoscia oczekuje na blizsze informacje na powyzszy temat, jak wiesz
                                      pogranicze Ukrainsko-Bialoruskie jest bliskie mojemu sercu.
                                      To co napisales bardzo mnie zaciekawilo, szczerze mowiac myslalem ze ludnosc
                                      bialoruska jest raczej malo mobilna, chociaz kto wie... czesc mojej "ruskiej"
                                      rodziny przywedrowala nad Bug z okolic Grodna (przez miejscowych Rusinow tacy
                                      ludzie byli okreslani jako "licwiny") i dosyc dobrze wkomponowala sie w
                                      tamtejsza mozaike etniczna.
                                      Jeszcze kilka takich rozmow i zupelnie przestaniemy byc anonimowi.
                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: Piotr Re: Przybysze z Rusi Bialej - Wolfowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.07.03, 22:16
                                        O dość przymusowej mobilności przybyszów do Zalesia pisal zarówno Szczęsny
                                        Morawski - cytowany już w maju na początku tej dyskusji jak i Ks. Malak -
                                        analogicznie cytowany autor "dziejów parafii Słocina". Mówiliśmy wtedy o
                                        sugerowanej przez tych autorów wymianie poddanych z woli albo któregoś z
                                        Branickich albo Pileckiego - starosty grodeckiego. Moim zdaniem są to raczej
                                        historyczne spekulacje - barwne ale o ograniczonej wiarygodności. W związku z
                                        nimi właśnie czytałem o alternatywnym pochodzeniu kolejnych "zasiedleńców"
                                        włości zalesiańkich.
                                        Przykro mi,że przed weekendem nie zdążę ruszyć kolejnych "gadek" - ale czas mi
                                        się pakować.
                                        Do zobaczenie po niedzieli - może odezwę się w niedzielny, późny wieczór

                                        Kordialnie Pzdr
                                        • Gość: Wolf Re: Przybysze z Rusi Bialej - Wolfowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.07.03, 22:24
                                          Milego weekendu.
                                    • Gość: Elekon Re: Elekon do Piotra - 9 sierpnia IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.03, 13:46
                                      Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                      > Witaj
                                      >
                                      > Odnosząc się do twojej poniższej wypowiedzi - muszę sprostować - "mój obszar"
                                      > to NIE SĄ BIESZCZADY to WSCHODNI OBSZAR BESKIDU NISKIEGO albo ŚRODKOWO-
                                      > WSCHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA
                                      >
                                      > To fakt, Bieszczady są warte częstcyh odwiedzin, a niszczejące cerkwie to
                                      > > skandal i złe świadectwo naszej kultury.
                                      >
                                      > Może nie ze wszystkimi cerwiami (mówiąc ogólnie o naszych Karpatach} tak
                                      jest -
                                      >
                                      > chociażby z dziś prawosławną w Szczawnem, obiema cerkwiami w Komanczy, dużo
                                      > dalej w Chyrowej czy np cudownej Mochnaczce.
                                      > Bałucianka - to krośnieński skandal, ofiara tamtejszej urzędniczej ksenofobii
                                      i
                                      >
                                      > głupoty, a teraz gdy wybudowano w tej miejscowości nowy kościólek - serce
                                      boli
                                      > na myśl o dalszym losie tej cerkwi. Rozmawiałem o tym z Panem Barciem i miły
                                      > staruszek - autor uwspółcześnionego wystroju rzeżbiarskiego/bardzo
                                      udanego/tej
                                      > cerkwi jako byłego już kościoła ubolewał razem ze mną nad tą sytuacją.
                                      >
                                      > Okazjonalne reportaże TW3 /był taki o Bałuciance kiedyś/ - też niczego nie
                                      > załatwiają, a ponoć obiecane dotacje z UE - przy obecnych układach mafijnych
                                      od
                                      >
                                      > Góry do Dołu ....
                                      >
                                      > > Mało wiem o Łemkach, Bojkach, -
                                      >
                                      > wybacz na razie zostawię ten temat - może January go ruszy , albo Darek-Gość
                                      > jak wróci z urlopu
                                      >
                                      > > PS A czy wiadomo, kto właściwie mieszkał przed wojną na Zalesiu:
                                      > spolonizowani
                                      > > Ukraińcy czy może Łemkowie lub Bojkowie?
                                      > Dziękuję za to pytanie - taki kubełek zimnej wody na otrzeżwienie i powrót
                                      do
                                      > zasadniczego wątku Moim zdaniem to byli jednak spolonizowani w znacznym
                                      > stopniu Rusini - przybysze z Rusi Białej / obecnego pogranicza Białorusi i
                                      > Ukrainy/ lub migrańci z terenów rusi czerwonej /obszar lwowsko tarnopolski/.
                                      O
                                      > ich białoruskim pochodzeniu mówił mi "stary śłociniak" - ale bardziej w
                                      > kategorii domysłu. Oczywiście należy pamiętac o ciągłosci ruskiego osadnictwa
                                      > na Białej i Zalesiu od czasu śreniowiecza- była o tym mowa chyba jeszcze w
                                      > maju. Bo o kozackim pochodzeniu ludności Tarnawki,Gwożdzianki i Blizianki -
                                      też
                                      >
                                      > już mówiliśmy w spokojniejszych czasach.
                                      > Do tego tematu jeszcze wrócę
                                      >
                                      > Ps czytałem Twoje bardzo ciekawe głosy w dyskusjach o trasie zamkowej i
                                      > przebudowie ul.Słowackiego. Tam też gdzieś wspomniałeś o przebudowie wnętrza
                                      > cerkwi zalesianśkiej / chyba przy kwestii ochrony konserwatorskiej resztek
                                      > podpromia/.Czy Twoje tresci świadczą o zaiteresowaniach urbanistyczno -
                                      > architeckich ?
                                      > Ciekawe co zrobiono na Zalesiu z ruskimi napisami na łukach "tęczowych" nad
                                      > obrazami w bocznych ołtarzach - pewno zamalowano albo ...
                                      > Serdecznie pozdrawiam - muszę jeszcze przed wieczorem zacząć ciąg dalszy "A
                                      ja
                                      > dalej swoje..."

                                      Na początek szczerze przepraszam że nie odpowiedam regularnie w tym wątku.
                                      Wiem, że mam jeszcz kilka zaległych pytań do mnie, ale czasu nie starcza, a ten
                                      wątek należy do "obfitszych" na tym forum. Moje treści jakoś tam, lepiej lub
                                      gorzej, świadczą rzeczywiście o zainteresowaniach architkekturą i urbanistyką.
                                      Jedna i druga, nazwijmy to, są w kręgu moich zasadniczych zainteresowań.
                                      Co do mojego oburzenia sprawą "remontu" cerkwi na Zalesiu, to cały czas je
                                      podtrzymuję. Zobacz w "Dziejach Rzeszowa" fotografię ołtarza Serca Jezusowego
                                      ze strony 599 II tomu i porównaj to wnętrze ze stanem faktycznym, czyli tym, co
                                      zrobiono z ołtarzem, i w ogóle wnętrzem kościoła obecnie. Tego co widać na
                                      zdjęciu już w takim stanie nie zobaczysz. Renesansowo barokowa z dysretnymi
                                      bizantytjskimi cechami właściwie architkektura zaleskiej cerkwi, (właściwie
                                      należałoby napisać: "nieorenesansowo-neobarkowa"), dobrze wpisująca się w modę
                                      końca XIX wieku panującą w Rzeszowie, a może nawet nawiązujaca jakoś
                                      do "lubomirskiej" jeszcze sprzed 100 lat przebudowy fary i budowy kościoła
                                      poijarskiego, została zaburzona nijakim modernizmem galeryjek i wejść na nie.
                                      Gdzie był konserwator z PSOZ-u? Ano, konserwator trząsł się wówczas nad
                                      rozpadającymi się i zupełnie bezwartościowymi chałupami przy trasie zamkowej na
                                      Podpromiu i w innych miejscach Rzeszowa (takich "zabytków" na rzeszowskiej
                                      liście jest więcej). Co do łukowatych zwieńczeń nad obrazami, zostały one
                                      zamalowane i piszą o tym bodaj w "Dziejach", niestety strony nie podam, bo nie
                                      mogę znaleźć.
                                      W ogóle zaleska cerkiew jest moim zdaniem dziełem architkektonicznym, które
                                      świetnie reprezentuje murowany typ unickiej architektury. Autor projektu
                                      popisał się moim zdaniem znakomitym wyczuciem "charakteru unickiego", który w
                                      architkekturze wyrażał się cechami mniej bizantyjskimi niż cerkwie prawosławne,
                                      a jednocześnie nieco w wyrazie nawiązujacymi do łacińskich kościołów. Niestety
                                      nie wiem nic na temat autora czy budowniczego projektu tej cerkwi (nie musiał
                                      nim być w tamtych czasach architekt). Na budynku cerkwi, który teraz, za co
                                      chwała, jest pieczołowicie i wiernie restautrowany od zewnątrz (ostatnio kopuła
                                      z latarnią) nie ma niestety żadnej informacji o autorze projektu cerkwi, nie ma
                                      też w ogóle zadnej informacji o tym, że to obiekt zabytkowy. Co dziwi tym
                                      bardziej, ze to zabytek, jak na Rzeszów, naprawdę niepowtarzalny.
                                      Pozdrawiam serdecznie.
                            • Gość: Wolf Re: Pytanie do Elekona IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.07.03, 21:04
                              Gość portalu: Elekon napisał(a):

                              > > Dziś, co nie będzie rzeczą łatwą, ważne jest wiązanie Ukriany i Ukraińców,
                              > wbrew ich płynącej z prawosławia tradycji, choć nie przeciw ich religii, z
                              > kulturą i mentalnością ludzi zachodu. To jest gwarancja rozwoju, także
                              > mentalnego, i gwarancja porzucenia fobii, lęków i skrywanego poczucia
                              krzywdy,
                              > w czym Ukraińcy niestety są dość mocni. Ukraina to młody kraj o dużym
                              > potencjale ludzkim i gospodarczym. Powinna zanleźć godne miejsce w kręgu
                              państw
                              >
                              > zachodnioeuropejskich. Wierzę mocno, że kiedyś tak właśnie będzie.

                              W zwiazku z Twoim postem mam nastepujace pytanie i prosze nie odbieraj go jako
                              atak: Co chcesz przez ta wypowiedz powiedziec (chodzi mi o przytoczony
                              fragment), nie uwazam za zasadne wiazanie Prawoslawia z brakiem rozwoju
                              mentalnego, piszesz, ze nie chcesz dzialac przeciw wierze, a jednoczesnie
                              piszesz "wbrew plynacej z Prawoslawia tradycji" i co rozumiesz przez
                              mentalnosc Zachodu?
                              Pozdrawiam
                              • Gość: Elekon Re: Pytanie do Elekona IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.03, 00:52
                                Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                > Gość portalu: Elekon napisał(a):
                                >
                                > > > Dziś, co nie będzie rzeczą łatwą, ważne jest wiązanie Ukriany i Ukrai
                                > ńców,
                                > > wbrew ich płynącej z prawosławia tradycji, choć nie przeciw ich religii, z
                                >
                                > > kulturą i mentalnością ludzi zachodu. To jest gwarancja rozwoju, także
                                > > mentalnego, i gwarancja porzucenia fobii, lęków i skrywanego poczucia
                                > krzywdy,
                                > > w czym Ukraińcy niestety są dość mocni. Ukraina to młody kraj o dużym
                                > > potencjale ludzkim i gospodarczym. Powinna zanleźć godne miejsce w kręgu
                                > państw
                                > >
                                > > zachodnioeuropejskich. Wierzę mocno, że kiedyś tak właśnie będzie.
                                >
                                > W zwiazku z Twoim postem mam nastepujace pytanie i prosze nie odbieraj go
                                > jako
                                > atak: Co chcesz przez ta wypowiedz powiedziec (chodzi mi o przytoczony
                                > fragment), nie uwazam za zasadne wiazanie Prawoslawia z brakiem rozwoju
                                > mentalnego, piszesz, ze nie chcesz dzialac przeciw wierze, a jednoczesnie
                                > piszesz "wbrew plynacej z Prawoslawia tradycji" i co rozumiesz przez
                                > mentalnosc Zachodu?
                                > Pozdrawiam

                                Witaj. Nie zarzucam nic prawosławiu ani nie chcę nikogo na siłe np. czynić
                                katolikiem. Może niezdarnie się wyraziłem. Chodziło mi raczej o większe
                                zwrócenie się mentalne i kulturowe Ukrainy ku zachodowi. Napsałem o tradycji
                                prawosławia, bo to ona w dużej mierze, decyduje, chociażby przez silne, nie
                                tylko historyczne związki cerkwi z Rosją (z tego co wiem obecnie są 2 cerkwie
                                prawosławne na Ukrainie: rosyjska i ukraińska), że oczy Ukraińców wciąż
                                bardziej zwrócone są ku wschodowi i że ich kultura, myślenie są wciąż silnie
                                naznaczona piętnem człowieka wschodu. Nie będzie to łatwe ani szybkie, bo na
                                Ukrainie dodatkowo mamy stulecia pod zarządem Carskiej Rosji a potem 70 lat
                                historii i propagandy ZSRR. Wydaje mi się jednak, że świadomość głebokiego i
                                traktowanego jako długi i głeboki proces też i w samym społeczeństwie zwrotu na
                                Zachód, nie tylko w polityce zagranicznej, ale w mentalności także (choć wcale
                                nie w religii) jest jak najbardziej na Ukrainie pożądana. Być może także tu
                                atutem będą ci, którzy wowodzą się z cerkwi unickiej, nie poddanej wpływom
                                rosyjkich partiarchów i w ogóle z Ukrainy zachodniej, która mimo wszystkich
                                żalów i pretensji do Polaków przes długie i silne związki z Polską była nieco
                                bliższa kulturze Zachodniej Europy.
                                Pozdrawiam.
                    • Gość: Wolf Re: O uczuciach i krajobrazie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.07.03, 21:30
                      Gość portalu: Piotr napisał(a):


                      > Wiesz, Radku - namawiam - rusz kiedys do podrymanowskiej Bałucianki, kup
                      > rzeżbiony talerz u pana Barcia /tylko prosze nie targuj się o te 9 - 10 zł/,
                      > zapytaj o dawne dzieje - ale pospiesz się, ludzie tak szybko przemijają.
                      > Ps A z moimi unitami jeszcze nie skończyłem, no nie...Teraz czekam na
                      > publikację sbdk Piotra

                      Witam,
                      Dzieki za zaproszenie, Twoje opisy naprawde zachecaja do udania sie w tamte
                      strony, niestety w to lato nie da rady - urlop juz zaplanowany (moze w zime,
                      na chwileczke).
                      Jesli chodzi o pospiech to w pelni sie zgadzam, ludzie naprawde przemijaja za
                      szybko (wiem to tez niestety z wlasnych doswiadczen)
                      Pozdrawiam
                      I z niecierpliwoscia czekam na opowiesci nt. unitow
                      • Gość: Piotr Wolfowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.07.03, 22:04
                        W zimie możesz też tam wpaść - i w Rymanowie a szczególnie w Bałuciance działa
                        zimą "sympatyczny" chłopski orczyk i stoczek całkiem sobie - ot taki kameralny.
                        Poszedłem twoim śladem i wpadam co chwile do Przemyśla na dyskusję o "Polakach
                        i Ukraińcach" - zapowiada się ciekawie- choć pewno nie obędzie sie bez "pól
                        minowych" - wiesz, tych z wiersza dedykowanego Elekonowi

                        Pozdrawiam
                        Ps Poczytaj mój post z Sbdk Piotrem
                        • Gość: Piotr "Zdejm sandały ..." - Wolfowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.07.03, 21:17
                          "Zdejm sandały z nóg swoich i otrzep pył - bo miejsce na którym stoisz święte
                          jest" - tekst tej mniej więcej tresci przeczytałem kiedys na kamieniu
                          znajdującym sie na uroczysku leśnym powyżej domów wczasowych w Ustroniu
                          śląskim. Było to kiedyś miejsce spotkań ewangelików, który kryli się ze swą
                          wiarą w okresie kontrreformacji.
                          Słowa te przypomniały się mi kiedy w sobotni wieczór trafiłem na cerkwisko w
                          Ożannie - pieknej,letniskowej miejscowości koło Leżajska, z zalewem pachnącym
                          biorowiną i żywicą lasów sosnowych. Idąc brzegiem zalewu zobaczyliśmy dzwonnicę
                          cerkiewną, z pustymi arkadami. Z ciekawości weszliśmy na teren, na którym
                          kiedyś stała XIX wieczna cerkiew pw Sw. Paraskewy. Teraz teren cerkwiska to ...
                          osrodek wypoczynkowy, z domkami letniskowymi.

                          Pod starą ,murowaną dzwonnicą - na cerkwisku ławeczki na których siedzące
                          towarzystwo siedzi, pije piweczko i gorzałkę i śpiewa o tej babie co drugiej
                          babie....

                          Ludzie - to czysty bandytyzm i chamstwo, skandal i hańba. Ja wiem co to mienie
                          martwej ręki, co to głupota gminnych geodetów,. że 50 lat minęło od ostatniego
                          pochówku... ale tego AKTU CHAMSTWA I ZNIECZULICY nie wytłumaczy nic - ani
                          pochańbienie polskich kościołów na wschodzie i niszczenie tamtejszych
                          cmentarzy.

                          Rankiem na tym miejscu zobaczyłem starą lipę a pod nogami namacałem resztkę
                          płyty kamiennej - jakby nagrobnej,na tarasie stojącego obok domku jakaś damulka
                          popijała coś, obok biegał sobie piesek...

                          Po drugiej stronie drogi stoi nowy ,katolicki kościólek pw. Sw. Antoniego...

                          Na wiejskim cmentarzu stare,piękne, kamienne nagrobki dawnych mieszkańców
                          Ożanny... "Tut spoczywajet Zenobija Woriobiel ... wicznaja pamiat", "Tut
                          spoczywaje rab bożyj...". Te krzyże to chyba brusnieńska robota.

                          Kiedyś w drodze na Mazury nie chciałem pić piwa w knajpie "zaadaptowanej" ze
                          zboru ewangielickiego.

                          Budząc się niedzielnym rankiem widziałem z namiotu po drugiej stronie zalewu
                          kępę drzew na skarpie - to było to cerkwisko, płynąc kajakiem spłoszyliśmy
                          żurawia na zakolach rzeczki Złotej.

                          Na koniec trochę optymizmu - pięknie prezentuje sie odremontowana dawna cerkiew
                          w "narodowym ukraińskim" stylu w pod leżajskim Starym Mieście, ładnie wygląda
                          odremnotowana dawna cerkiew przy leżajskim ryneczku.

                          Ps Skłamałem SBDK Piotrze, że nie lubię tego stylu, ot tak podroczyć się mi
                          zachciało...
                          • Gość: Wolf Re: 'Zdejm sandały ...' - Wolfowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.07.03, 19:12
                            Witam po przerwie,
                            Piekny cytat rozpoczyna Twoj post, pozniej troche smutniej, ale koniec budzacy
                            nadzieje...
                            Coraz wieksza jest moja ciekawosc terenow pd-wsch i czekam na ciag dalszy.
                            Na kilka dni najprawdopodobniej zamilkne, ale po przerwie postaram sie cos
                            skrobnac.
                            Pozdrawiam
                            • Gość: Piotr Re: 'Zdejm sandały ... cd. IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 30.07.03, 23:08
                              Witaj - cierpliwie poczekam i na Ciebie i resztę dyskutantów.
                              Dzisiaj odebrałem zdjęcia z weekenowej wyprawy. Myślałem, że trochę poniosły
                              mnie emocje - ale nie.
                              Widok pięknej w proporcjach ,niszczejącej dzwonnicy, obok wylakierowane domki
                              kempingowe, zaparkowane samochody wypoczywających na cerkwisku nowobogackich...
                              sypnąłbym jeszcze paroma epitetami...
                              Przy wjeździe tablice "Osrodek wypoczynkowy rzeszowskich zakładów ..." i druga
                              nowsza " Zakład gospodarki komunalnej w Kuryłowce ..."
                              Ani słowa informacji o stojącej tu niegdyś cerkwi, o ponad 600 -set ruskich
                              przedwojennych mieszkańcach wsi, o ponad 50 spośród nich zabitych przez
                              polskich sąsiadów w 1945 roku...

                              Na pogórzu przemyskim, niedaleko wspomnianej tu kiedyś Pawłokomy i Dynowa jest
                              Piątkowa Ruska. Stoi tam nad zakolem potoku jedna z najpiekniejszych w Polsce
                              cerkwi ruskich - Xvii wieczna, trójkopułowa,kryta gontem, typ przejściowy
                              pomiędzy cerkwiami bojkowskimi a stylem ukraińskim.
                              Zapomniana, schowana w zaroslach.
                              Mozna tam dojść idąc niebieskim szlakiem przez góry z Dynowa albo dojechać
                              samochodem od strony Dubiecka.
                              Wejścia do cerkwi "broni" dwumetrowy, obalony krzyż misyjny. Leży pod sobotami
                              oparty jednym ramieniem o ziemię, plecami dotyka wejścia do cerkwi, wygląda jak
                              upadający Hristos izbawitiel.
                              Próg cerkwi wytarty przez wieki stopami ludzi ....
                              Cerkiew - odnowiana w latach 60 tych stoi opuszczona, zapomniana,
                              o "zaiteresowaniu" nią świadczą nabazgrane na jej ścianach i filarach
                              podpierających soboty szczeniackie bazgroły..

                              Zastanawiam się - po jakie licho jechałem do tej Ożanny.
                              Po "fajce pokoju" z Elekonem byłem już całkiem optymistycznie nastawiony do tej
                              dyskusji.
                              Miłego wypoczynku od komputera.
                          • Gość: subdiakon Piotr Nie tylko o narodowym stylu ukraińskim ;-) IP: 212.182.32.* 07.08.03, 20:14
                            Gość portalu: Piotr napisał(a):
                            > Na koniec trochę optymizmu - pięknie prezentuje sie odremontowana dawna
                            cerkiew
                            > w "narodowym ukraińskim" stylu w pod leżajskim Starym Mieście, ładnie wygląda
                            > odremnotowana dawna cerkiew przy leżajskim ryneczku.
                            >
                            > Ps Skłamałem SBDK Piotrze, że nie lubię tego stylu, ot tak podroczyć się mi
                            > zachciało...

                            Ot, prowokator. ;-)

                            A bardziej serio: każdy styl może razić, zwłaszcza jeśli jest wprowadzany na
                            zasadzie ideologicznej - jak np. te rosyjskie cerkiewki pseudoruskie za
                            Aleksandra III (ale o części może to dotyczyć i stylu ukraińskiego w Galicji).
                            Nie ma obowiązku lubienia wszystkiego, co istnieje. Mi się jednak ten styl
                            podoba, m.in. dlatego, że odwołuje się do tradycji architektonicznej terenów, z
                            których wywodzi się część mej rodziny. Dla Łemka niewątpliwie może być czymś
                            obcym, co nie znaczy, że nie może mu się spodobać - czy styl, czy jego
                            pojedyncze przejawy. Ja np. nie jestem fanem stylu pseudoruskiego, ale są
                            cerkwie tego typu, które mi się podobają, choćby kaplica na cmentarzu
                            prawosławnym przy Lipowej w Lublinie.

                            Przy okazji: wysłałem dziś webmasterowi naszej strony parafialnej moje
                            tłumaczenie wspomnień o ks. Nehrebeckim. Niestety, pojawi się to w sieci
                            najwcześniej w poniedziałek. Dlatego jeśli ktoś chce się zapoznać z ww. tekstami
                            wcześniej, może napisać do mnie "na priva" i otrzyma rzecz w pliku Word 2000.

                            Pozdrawiam serdecznie,
                            subdiakon Piotr
                            • Gość: Wolf Re: Po przerwie pytanie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.08.03, 20:42
                              Witam wszystkich po dluzszej przerwie.
                              Tym razem w swoim poscie chcialem sie zwrocic (mysle, ze do Piotra i do
                              subdiakona Piotra) z pytaniem:
                              Czy wiecie cos na temat stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna i unicka na
                              terenach pd-wsch Polski, wiem tylko o dwoch wsiach prawoslawnych na tych
                              terenach przed II wojna.
                              Rozmowa zaczela sie od "Grekokatolikow w Rzeszowie", a dokad nas doprowadzi...
                              Pozdrawiam
                              • Gość: darek Re: Po przerwie pytanie IP: *.kopernet.org 07.08.03, 20:53
                                Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                > Witam wszystkich po dluzszej przerwie.
                                > Tym razem w swoim poscie chcialem sie zwrocic (mysle, ze do Piotra i do
                                > subdiakona Piotra) z pytaniem:
                                > Czy wiecie cos na temat stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna i unicka na
                                > terenach pd-wsch Polski, wiem tylko o dwoch wsiach prawoslawnych na tych
                                > terenach przed II wojna.
                                > Rozmowa zaczela sie od "Grekokatolikow w Rzeszowie", a dokad nas
                                doprowadzi...
                                > Pozdrawiam
                                Ciekawe pytanie Radek. W sumie sam chciałem je zadać ale mnie uprzedziłeś.
                                Pozdrawiam
                              • Gość: Piotr Prawosławie a unici IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 23:24
                                > Czy wiecie cos na temat stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna i unicka na
                                > terenach pd-wsch Polski, wiem tylko o dwoch wsiach prawoslawnych na tych
                                > terenach przed II wojna.
                                Na Lemkowinie temat konfliktów tych dwóch wyznan jest dość szeroko opisany .
                                Prawosławie na terenach Łemkowszczyzny zaczęło odzyskiwać pozycję od
                                Tylawy /koniec lat 20 tych/- wioski po Duklą znaną obecnie od całkiem innej
                                strony. Stąd też mówi się o schiżmie tylawskiej.
                                Dużo zła dla grekokatolicyzmu zrobiło /moim zdaniem/ utworzenie na terenach
                                Lemkowszczyzny /głownie wskutek nacisków politycznych rządów sanacyjnych/
                                Apostolskiej Administracji łemkowszczyzny odrywającej ją od eparchii
                                przemyskiej- działanie to miało przeciwstawiać się rozwojowi prawoslawia,ale
                                jak się wydaje dawało przeciwstawny skutek./Nota bene - "moje" Deszno pełniło
                                przez krótki okres funkcję parafii katedralnej dla Administratora AAŁ ks
                                Maściucha - właśnie za czasów mojego pra../
                                Szereg parafii grek. kat. przechodziło w l. 30 tych na prawosławie z różnych
                                przyczyn, w tym "mniejsza pazerność materialna " parochów prawosławnych,
                                względny doktrynalne , pewien konserwatyzm obrzędowy wśród Łemków, sprzeciw
                                woboc szerzącego się "patrotyzmu ukraińskiego" i chęć utrzymania
                                nastawiania "moskalofilskiego".
                                Do wsi które przeszły na prawosławie w połowie lat 30 - tych zaliczano ,
                                Chyrową, Izby, bieliczną,Polany, bartne,Uście gorlickie, kotań, Nieznajową...
                                to tyle co pamietam- jak sięgnę po literaturę to może coś doprecyzuję.
                                A tak ogólnie - to właśnie w latach międzywojnia ujawniła się dramatyczna
                                sytuacja unitów/ nie tylko Łemków/ z jednej strony prawosławie traktujące ich
                                jako jako braci marnotrawnych w drodze powrotnej do domu, z drugiej strony
                                władze traktujące ich jako zagubionych katolików podatnych na wrażą
                                propagandę... A do tego jeszcze wszelkiej maści nacjonalizmy.
                                To tyle ode mnie - czekam na głos profesjonalisty w "temacie"

                                Pozdrawiam

                                Ps A wiecie,że w bialostockiem forum zaczeli dyskutować na temat Polacy- Żydzi,
                                widzę że znowu będą deptać po minach .
                                • Gość: subdiakon Piotr Re: Prawosławie a unici IP: 212.182.32.* 08.08.03, 09:25
                                  Gość portalu: Piotr napisał(a):


                                  > Na Lemkowinie temat konfliktów tych dwóch wyznan jest dość szeroko opisany .
                                  > Prawosławie na terenach Łemkowszczyzny zaczęło odzyskiwać pozycję od
                                  > Tylawy /koniec lat 20 tych/- wioski po Duklą znaną obecnie od całkiem innej
                                  > strony. Stąd też mówi się o schiżmie tylawskiej.

                                  Gwoli ścisłości - były pewne takie dążenia wśród Łemków jeszcze przed I wojną,
                                  vide działalność późniejszego prawosławnego męczennika ks. Maksyma Sandowicza,
                                  rozstrzelanego w Gorlicach w 1914 r. i kanonizowanego przez Polski
                                  Autokefaliczny Kościół Prawosławny w 1994 (?). Miały jednak wówczas charakter
                                  przejściowy.


                                  > Dużo zła dla grekokatolicyzmu zrobiło /moim zdaniem/ utworzenie na terenach
                                  > Lemkowszczyzny /głownie wskutek nacisków politycznych rządów sanacyjnych/
                                  > Apostolskiej Administracji łemkowszczyzny odrywającej ją od eparchii
                                  > przemyskiej- działanie to miało przeciwstawiać się rozwojowi prawoslawia,ale
                                  > jak się wydaje dawało przeciwstawny skutek.

                                  O ile pamiętam, to nie - głoszono nawet, że powstrzymało to dalsze konwersje na
                                  prawosławie, co jest o tyle nieścisłe, że skończyły się one - wg. ustaleń ks.
                                  dra B. Pracha - ze dwa lata wcześniej.

                                  /Nota bene - "moje" Deszno pełniło
                                  > przez krótki okres funkcję parafii katedralnej dla Administratora AAŁ ks
                                  > Maściucha - właśnie za czasów mojego pra../

                                  Ciekawe czemu? Czy to blisko Rymanowa?
                                  Złożyłbym gratulacje, ale ciut chyba za późno na to...;-)

                                  > Szereg parafii grek. kat. przechodziło w l. 30 tych na prawosławie z różnych
                                  > przyczyn, w tym "mniejsza pazerność materialna " parochów prawosławnych,

                                  Duszpasterstwo prawosławne na tych terenach miało charakter misyjny, było
                                  w nim zaangażowanych stosunkowo wielu zakonników, stąd nie tylko "mniejsza
                                  pazerność", ale i wręcz bezpłatność posług.

                                  > względny doktrynalne , pewien konserwatyzm obrzędowy wśród Łemków,

                                  Bo im np. wyrzucano z Liturgii określenie "prawosławnyj", czyli "ortodoksyjny".

                                  > sprzeciw
                                  > woboc szerzącego się "patrotyzmu ukraińskiego" i chęć utrzymania
                                  > nastawiania "moskalofilskiego".

                                  Niekoniecznie moskalofilskiego, także staroruskiego.

                                  > Do wsi które przeszły na prawosławie w połowie lat 30 - tych zaliczano ,
                                  > Chyrową, Izby, bieliczną,Polany, bartne,Uście gorlickie, kotań, Nieznajową...
                                  > to tyle co pamietam- jak sięgnę po literaturę to może coś doprecyzuję.

                                  Z literatury można uwzględnić np. te dwa tomy o Łemkach wydane przez muzeum
                                  sanockie (zwłaszcza pierwszy), chyba i "Polska-Ukraina.1000 lat sąsiedztwa",
                                  także i pracę Papierzyńskiej-Turek o prawosławiu w Polsce międzywojennej.

                                  > A tak ogólnie - to właśnie w latach międzywojnia ujawniła się dramatyczna
                                  > sytuacja unitów/ nie tylko Łemków/ z jednej strony prawosławie traktujące ich
                                  > jako jako braci marnotrawnych w drodze powrotnej do domu, z drugiej strony
                                  > władze traktujące ich jako zagubionych katolików podatnych na wrażą
                                  > propagandę... A do tego jeszcze wszelkiej maści nacjonalizmy.

                                  Owszem, splot tych różnych "izmów" łatwo zauważyć czytając ówczesne czasopisma.

                                  > To tyle ode mnie - czekam na głos profesjonalisty w "temacie"

                                  Nie uważam się za profesjonalistę w tym konkretnym temacie, ale "dałem głos"
                                  na wszelki wypadek. :-)

                                  > Pozdrawiam

                                  Ja również,

                                  subdiakon Piotr

                              • Gość: subdiakon Piotr Re: Po przerwie pytanie IP: 212.182.32.* 08.08.03, 09:38
                                Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                > Witam wszystkich po dluzszej przerwie.

                                Witam również bardzo serdecznie.

                                Kiedyś stworzyłem na Yahoo! grupę dyskusyjną "Ruska Wiara", marząc, by było
                                to miejsce, gdzie dziedzice wspólnej tradycji chrześcijaństwa kijowskiego,
                                grekokatolicy i prawosławni, będą mogli spokojnie i rzeczowo pogadać.
                                Nie wyszło (m.in. z braku aktywnych listowiczów prawosławnych), póki co...
                                Potem miałem nadzieję, że coś tu zmieni forum cerkiew.pl - ale na razie i tej
                                szansy nie wykorzystaliśmy.
                                Cieszę się zatem, że możemy to robić na forum rzeszowskim. :-)


                                > Tym razem w swoim poscie chcialem sie zwrocic (mysle, ze do Piotra i do
                                > subdiakona Piotra) z pytaniem:
                                > Czy wiecie cos na temat stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna i unicka na
                                > terenach pd-wsch Polski, wiem tylko o dwoch wsiach prawoslawnych na tych
                                > terenach przed II wojna.

                                O jakie tereny chodzi? O jakie granice Polski - ówczesne czy dzisiejsze?
                                Zasadniczo poza Łemkowszczyzną prawosławia w b. Galicji nie było, z małymi
                                wyjątkami (parafia lwowska, duszpasterstwo wojskowe i więzienne, w tym też
                                czasie 300 [?] osób w Haliczu zadeklarowało przejście na prawosławie, ale nie
                                wiem, czy miało to następstwa w postaci zorganizowania struktury kościelnej).

                                Stosunki na Łemkowszczyźnie były oczywiście bardzo złe, jak to zwykle bywa
                                wtedy, gdy następuje rozłam we wspólnocie kościelnej. "Neoprawosławni" byli
                                w zasadzie bez wyjątku eks-grekokatolikami, podobnie jak ówcześni "neounici"
                                byli w zasadzie bez wyjątku ochrzczeni w Kościele prawosławnym. Istnieją także
                                i inne podobieństwa między tymi dwoma zjawiskami (neounia i ruch prawosławny
                                na Łemkowszczyźnie), choć są też i zasadnicze różnice.

                                > Rozmowa zaczela sie od "Grekokatolikow w Rzeszowie", a dokad nas doprowadzi...

                                Ufajmy, że do niczego złego.

                                > Pozdrawiam

                                Pozdrawiam również,
                                subdiakon Piotr
                                • Gość: darek Re: Po przerwie pytanie IP: 213.216.66.* 08.08.03, 10:56
                                  Ja myślę, że jeśli chodzi o stosunki rzymokatolicko-grekokatolicko-prawosławne
                                  narosło wiele mitów i niesprawiedliwych ocen z różnych stron.
                                  Po pierwsze utworzenie Administracji Apostolskiej Łemkowszczyzny i w ogóle
                                  sytuacja na Łemkowszczyźnie. Zarówno prawosławni jak i grekokatolicy oskarżają
                                  Polaków o przesladowanie ich wyznanie i popieranie drugiej strony. Troche to
                                  nielogiczne i niezgodne z prawdą. Fakty są takie, że władze II RP chciały
                                  przede wszystkim ograniczenia ukraińskiego ruchu narodowego i stąd powołanie
                                  odrębnej jednostki kościelnej czyli Administracji Apostolskiej Łemkowszczyzny.
                                  Z drugiej jednak strony władze były związane konkordatem z Watykanem i starały
                                  się go przestrzegać dlatego też nie dopuszczano do przekazywania cerkwi
                                  greckokatolickich prawosławnym bowiem pod wzgledem prawnym były to świątynie
                                  greckokatolickie. Rodziło to oczywiście rozgoryczenie prawosławnych, których
                                  przodkowie przecież budowali te cerkwie i oni uważali je za swoje.
                                  Sprawa druga przejmowanie cerkwi prawosławnych przez rzymokatolików na
                                  Lubelszczyźnie. Wielokrotnie spotkałem sie ze stwierdzeniami różnych autorów
                                  jak bardzo była prześladowana Cerkiew Prawosławna w II RP czego najlepszym
                                  dowodem jest fakt przejęcia około 300 cerkwi (jeśli dobrze pamiętam) przez
                                  kościół rzymskokatolicki. Uważam, że takie opinie są nieuczciwe i dla nas
                                  rzymokatolików niesprawiedliwe. Śmiem twierdzić, że jeżeli chodzi o kresy
                                  wschodnie były to prawie wyłącznie byłe świątynie rzymskokatolickie odebrane
                                  katolikom w ramach represji po powstaniach i zamienione następnie na cerkwie.
                                  Co sie tyczy województwa lubelskiego były to także w pewnym stopniu świątynie
                                  rzymskokatolickie, dużo więcej było natomiast byłych świątyń unickich i część
                                  wybudowanych juz przez prawosławnych. Niestety ale Rosjanie przez likwidacje
                                  Unii spowodowali na tym terenie ogromne zamieszanie wyznaniowe i znalezienie
                                  jakiegoś w 100% sprawiedliwego rozwiązania po roku 1918 było w praktyce
                                  niemożliwe. Wiekszość przejętych cerkwi była formalnie prawosławna ale wierni
                                  byli od 1905 roku w większości (często przytłaczającej) katolikami. Uważam, że
                                  w takiej sytuacji pozostawienie cerkwi prawosławnym byłoby rażącą
                                  niesprawiedliwością a przekazanie ich grekokatolikom byłoby rozwiązaniem
                                  kuriozalnym. Oczywiście były tez wypadki, że przejmowano czy zamykano cerkwie
                                  gdzie była większość prawosławnych ale były to raczej wyjątki. Sytuacja bardzo
                                  podobna wystąpiła zrtesztą po roku 1991 na Ukrainie kiedy grekokatolicy
                                  przejęli swoje świątynie odebrane im w 1946 roku i będące formalnie
                                  prawosławne. Cerkiew prawosławna ukazuje to jako przesladowanie prawosławia co
                                  jest dla mnie absurdem. Po prostu grekokatolicy odebrali co swoje tam gdzie
                                  została pozostała przy prawosławiu żadnych rewindykacji nie było. Warto
                                  podkreślić jeszcze jedno tak na Lubelszczyźnie w roku 1918 jak i na Ukrainie w
                                  roku 1991 i później cerkwie w większości wypadków odbierały nie władze tylko
                                  sami wierni. Najwięcej problemów było natomiast wtedy kiedy podobna ilościowo
                                  część wiernych była greko czy rzymokatolikami a część prawosławnymi. Na
                                  przykład w Ubrodowicach w powiecie hrubieszowskim doszło do regularnej bitwy
                                  katolików z prawosławnymi o cerkiew (wygrali prawosławni). Ale przeważnie
                                  odbywało sie to spokojnie.
                                  Oczywiście w roku 1938 podczas akcji burzenia cerkwi na Chełmszczyźnie i
                                  Podlasiu wyglądało to zupełnie inaczej ale to już inna historia.
                                  Tyle na razie jak cos źle napisałem to niech mnie Subdiakon Piotr poprawi.
                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: darek Re: Po przerwie pytanie IP: 213.216.66.* 08.08.03, 11:30
                                    Wiem, że w Kalnikowie koło Przemysla uniknęło wysiedlenia bardzo dużo Ukraińców-
                                    grekokatolików. Po likwidacji kościoła greckokatolickiego na tych terenach
                                    chodzili oni do kościoła rzymskokatolickiego w Kalnikowie. W roku 1956
                                    utworzono tam parafie prawosławną i wtedy część byłych grekokatolików przeszła
                                    do cerkwi prawosławnej a część pozostała w kościele greckokatolickim. Podziały
                                    przebiegały często w środku rodzin i były dość dramatyczne. Na przykład jedni
                                    drugim wlewali ropę do studni. We wspomnieniach pana Marczaka jest tez mowa o
                                    grekokatolikach w Sanoku z których wiekszość przeszła do kościoła
                                    rzymskokatolickiego ale część w tym i pan Marczak pod koniec lat 50-tych
                                    przeszła to cerkwi prawosławnej. Marczak pisze, że nie była to dla niego łatwa
                                    decyzja (żona, matka i brat z rodzinnej Pakoszówki byli katolikami) ale chcąc
                                    pozostać Ukraińcem nie miał innego wyjścia.
                                    • Gość: subdiakon Piotr Kalników i Sanok IP: 212.182.32.* 08.08.03, 12:03
                                      Gość portalu: darek napisał(a):

                                      > Wiem, że w Kalnikowie koło Przemysla uniknęło wysiedlenia bardzo dużo
                                      Ukraińców
                                      > -
                                      > grekokatolików. Po likwidacji kościoła greckokatolickiego na tych terenach
                                      > chodzili oni do kościoła rzymskokatolickiego w Kalnikowie. W roku 1956
                                      > utworzono tam parafie prawosławną i wtedy część byłych grekokatolików
                                      przeszła
                                      > do cerkwi prawosławnej a część pozostała w kościele greckokatolickim.

                                      Chyba "rzymskokatolickim"?

                                      > Podziały
                                      > przebiegały często w środku rodzin i były dość dramatyczne. Na przykład jedni
                                      > drugim wlewali ropę do studni.

                                      ...zamiast sprzedać na lewo potrzebującym bliźnim. A fe!

                                      > We wspomnieniach pana Marczaka jest tez mowa o
                                      > grekokatolikach w Sanoku z których wiekszość przeszła do kościoła
                                      > rzymskokatolickiego ale część w tym i pan Marczak pod koniec lat 50-tych
                                      > przeszła to cerkwi prawosławnej. Marczak pisze, że nie była to dla niego
                                      łatwa
                                      > decyzja (żona, matka i brat z rodzinnej Pakoszówki byli katolikami) ale chcąc
                                      > pozostać Ukraińcem nie miał innego wyjścia.

                                      Warto dodać, że było już restytuowane duszpasterstwo gr.kat. z ks.
                                      Siekieżyńskim, ale władze państwowe zamknęły cerkiew sanocką. W Kalnikowie też
                                      były przynajmniej zamiary wznowienia duszpasterstwa.

                                      subdiakon Piotr
                                      • Gość: darek Re: Kalników i Sanok IP: 213.216.66.* 08.08.03, 12:13
                                        Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a):

                                        > Gość portalu: darek napisał(a):
                                        >
                                        > > Wiem, że w Kalnikowie koło Przemysla uniknęło wysiedlenia bardzo dużo
                                        > Ukraińców
                                        > > -
                                        > > grekokatolików. Po likwidacji kościoła greckokatolickiego na tych terenach
                                        >
                                        > > chodzili oni do kościoła rzymskokatolickiego w Kalnikowie. W roku 1956
                                        > > utworzono tam parafie prawosławną i wtedy część byłych grekokatolików
                                        > przeszła
                                        > > do cerkwi prawosławnej a część pozostała w kościele greckokatolickim.
                                        >
                                        > Chyba "rzymskokatolickim"?
                                        > właśnie miało być rzymskokatolickim
                                        > > Podziały
                                        > > przebiegały często w środku rodzin i były dość dramatyczne. Na przykład je
                                        > dni
                                        > > drugim wlewali ropę do studni.
                                        >
                                        > ...zamiast sprzedać na lewo potrzebującym bliźnim. A fe!
                                        >
                                        > > We wspomnieniach pana Marczaka jest tez mowa o
                                        > > grekokatolikach w Sanoku z których wiekszość przeszła do kościoła
                                        > > rzymskokatolickiego ale część w tym i pan Marczak pod koniec lat 50-tych
                                        > > przeszła to cerkwi prawosławnej. Marczak pisze, że nie była to dla niego
                                        > łatwa
                                        > > decyzja (żona, matka i brat z rodzinnej Pakoszówki byli katolikami) ale ch
                                        > cąc
                                        > > pozostać Ukraińcem nie miał innego wyjścia.
                                        >
                                        > Warto dodać, że było już restytuowane duszpasterstwo gr.kat. z ks.
                                        > Siekieżyńskim, ale władze państwowe zamknęły cerkiew sanocką. W Kalnikowie też
                                        > były przynajmniej zamiary wznowienia duszpasterstwa.
                                        >
                                        > subdiakon Piotr
                                        Właśnie były całkiem realne plany restytuowania duszpasterstwa
                                        greckokatolickiego w Sanoku ale władze państwowe zamknęły cerkiew. Z całą
                                        pewnością dużo więcej osób powróciło by do obrządku greckokatolickiego niż
                                        przeszło do cerkwi prawosławnej. Cerkiew prawosławna była mimo wszystko obca na
                                        tych terenach i wielu ludzi nie tylko łacinników ale i grekokatolików
                                        podchodziło do niej co najmniej nieufnie. Pisał zresztą o tym pan Marczak.
                                        • Gość: subdiakon Piotr Re: Kalników i Sanok IP: 212.182.32.* 08.08.03, 13:02
                                          Gość portalu: darek napisał(a):

                                          > właśnie miało być rzymskokatolickim

                                          Tak właśnie myślałem.

                                          > Właśnie były całkiem realne plany restytuowania duszpasterstwa
                                          > greckokatolickiego w Sanoku

                                          Nie plany, ale konkretne działania. Ksiądz Siekieżyński już zaczął odprawiać
                                          w cerkwi.

                                          > ale władze państwowe zamknęły cerkiew. Z całą
                                          > pewnością dużo więcej osób powróciło by do obrządku greckokatolickiego niż
                                          > przeszło do cerkwi prawosławnej. Cerkiew prawosławna była mimo wszystko obca
                                          na
                                          >
                                          > tych terenach i wielu ludzi nie tylko łacinników ale i grekokatolików
                                          > podchodziło do niej co najmniej nieufnie. Pisał zresztą o tym pan Marczak.

                                          Władzy o to właśnie chodziło, by osłabić dodatkowo żywioł ukraiński przez
                                          tłumienie grekokatolicyzmu i faworyzowanie prawosławia. Faworyzowanie, rzecz
                                          jasna, najzupełniej względne i instrumentalne. Do samych prawosławnych trudno
                                          mieć pretensję - postępowali zgodnie z powszechnie przyjętymi standardami.
                                          Ileż przedwojennych parafii neounickich powstało dzięki temu, że ludzie, nie
                                          mogąc się doprosić otwarcia swej cerkwi jako prawosławnej, wnosili podania
                                          o przyjęcie na łono neounii, by ratować życie religijne w swej wiosce. Casus
                                          Kostomłot jest tu bardzo wymowny - czytałem oryginalną suplikę parafian z 1927
                                          r. do biskupa Przeździeckiego, gdzie nic nie ma o "powrocie do unickich
                                          korzeni", lecz o przyjęciu do Kościoła kat. "na prawach jedinowierja"
                                          (charakterystyczne, że użyto - dziwnie trafnie - tego terminu oznaczającego
                                          przecież coś zupełnie innego, ale w istocie podobnego do neounii, tyle że
                                          dotyczącego stosunków staroobrzędowców z prawosławnymi) z uzasadnieniem, że
                                          koniecznie potrzeba czynnej cerkwi i księdza...

                                          subdiakon Piotr

                                  • Gość: subdiakon Piotr Stosunki międzywyznaniowe - mity i fakty IP: 212.182.32.* 08.08.03, 11:58
                                    Gość portalu: darek napisał(a):

                                    > Ja myślę, że jeśli chodzi o stosunki rzymokatolicko-grekokatolicko-
                                    prawosławne
                                    > narosło wiele mitów i niesprawiedliwych ocen z różnych stron.

                                    To prawda, z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, że istnieje coś takiego
                                    jak POCZUCIE krzywdy i niesprawiedliwości, całkowicie subiektywne z definicji,
                                    ale realne.
                                    Weźmy przedwojenną prasę - ileż będzie tam skarg na okrutny los łacinników
                                    z "kresów", żyjących w rozproszeniu wśród morza chrześcijan wschodnich (którzy
                                    ze swej strony sami uważali się za oprymowanych)...


                                    > Po pierwsze utworzenie Administracji Apostolskiej Łemkowszczyzny i w ogóle
                                    > sytuacja na Łemkowszczyźnie. Zarówno prawosławni jak i grekokatolicy
                                    oskarżają
                                    > Polaków o przesladowanie ich wyznanie i popieranie drugiej strony. Troche to
                                    > nielogiczne i niezgodne z prawdą.

                                    Polityka władz była różna w różnych miejscach.

                                    > Fakty są takie, że władze II RP chciały
                                    > przede wszystkim ograniczenia ukraińskiego ruchu narodowego

                                    ...i tym się na ogól kierowały w swej polityce wobec chrześcijan wschodnich z
                                    ziem etnicznie ukraińskich (na innych terenach dochodziło jeszcze zagadnienie
                                    białoruskie i po części rosyjskie).

                                    > i stąd powołanie
                                    > odrębnej jednostki kościelnej czyli Administracji Apostolskiej
                                    Łemkowszczyzny.

                                    Która była wg. litery układu Rzym-Warszawa prowizorką na 10 lat.

                                    > Z drugiej jednak strony władze były związane konkordatem z Watykanem i
                                    starały
                                    > się go przestrzegać dlatego też nie dopuszczano do przekazywania cerkwi
                                    > greckokatolickich prawosławnym bowiem pod wzgledem prawnym były to świątynie
                                    > greckokatolickie. Rodziło to oczywiście rozgoryczenie prawosławnych, których
                                    > przodkowie przecież budowali te cerkwie i oni uważali je za swoje.

                                    Wszystko się zgadza.

                                    > Sprawa druga przejmowanie cerkwi prawosławnych przez rzymokatolików na
                                    > Lubelszczyźnie. Wielokrotnie spotkałem sie ze stwierdzeniami różnych autorów
                                    > jak bardzo była prześladowana Cerkiew Prawosławna w II RP czego najlepszym
                                    > dowodem jest fakt przejęcia około 300 cerkwi (jeśli dobrze pamiętam) przez
                                    > kościół rzymskokatolicki. Uważam, że takie opinie są nieuczciwe i dla nas
                                    > rzymokatolików niesprawiedliwe.

                                    Zarzuty nie dotyczą raczej rzymskokatolików jako takich, lecz władz państwowych.
                                    Czy są "uczciwe"? Kościół prawosławny spadł z pozycji wyznania panującego, z
                                    ogromnymi przywilejami, do rangi wspólnoty raczej tolerowanej, niż
                                    akceptowanej, z prawie do wojny nie uregulowanym statusem prawnym, z nachalnymi
                                    próbami polszczenia i "rewindykacjami" (lata 30-te)... Nie ma się co dziwić
                                    szokowi, który przeżyli zainteresowani.

                                    > Śmiem twierdzić, że jeżeli chodzi o kresy
                                    > wschodnie były to prawie wyłącznie byłe świątynie rzymskokatolickie odebrane
                                    > katolikom w ramach represji po powstaniach i zamienione następnie na cerkwie.

                                    Nie tylko! Najbliższy mi przykład - cerkiew(d. grecka) p.w. Narodzenia NMP przy
                                    Zielonej w Lublinie, prawosławna od zawsze, przejęta właśnie wtedy przez
                                    łacinników, którzy w akcie idiotycznego triumfalizmu zmienili tytuł świątyni
                                    na...św. Jozafata, jakby "Narodzenie NMP" nie było dość katolickie!

                                    > Co sie tyczy województwa lubelskiego były to także w pewnym stopniu świątynie
                                    > rzymskokatolickie, dużo więcej było natomiast byłych świątyń unickich i część
                                    > wybudowanych juz przez prawosławnych. Niestety ale Rosjanie przez likwidacje
                                    > Unii spowodowali na tym terenie ogromne zamieszanie wyznaniowe

                                    Istotnie.

                                    > i znalezienie
                                    > jakiegoś w 100% sprawiedliwego rozwiązania po roku 1918 było w praktyce
                                    > niemożliwe. Wiekszość przejętych cerkwi była formalnie prawosławna ale wierni
                                    > byli od 1905 roku w większości (często przytłaczającej) katolikami.

                                    Czasem tak, czasem nie. Zależy gdzie.

                                    > Uważam, że
                                    > w takiej sytuacji pozostawienie cerkwi prawosławnym byłoby rażącą
                                    > niesprawiedliwością

                                    Gdyby stosować takie same zasady, jak na Łemkowszczyźnie, to nie. Rzecz w tym,
                                    że majątku Kościoła prawosławnego nie chronił żaden konkordat, ba - był pogląd w
                                    doktrynie prawa, że jest to integralna część majątku państwowego Rosji, który
                                    przeszedł na Państwo Polskie.

                                    > a przekazanie ich grekokatolikom byłoby rozwiązaniem
                                    > kuriozalnym.

                                    Zwracam uwagę na fakt, że po ustąpieniu Rosjan nie dano w praktyce nigdy
                                    możliwości restytucji Kościoła gr.kat. w b. Kongresówce. Więc argument, że
                                    grekokatolików nie było, jest, cóz, trochę nieuczciwy właśnie. Tym bardziej, że
                                    na jego poparcie przytacza się często dane nt. sytuacji sprzed powrotu ludności
                                    ukraińskiej z "bieżeństwa" do Rosji.
                                    Sprawiedliwie byłoby dać ludziom szansę wyboru trzech opcji. Tego nie było. Z
                                    przyczyn czysto politycznych oczywiście.


                                    > Oczywiście były tez wypadki, że przejmowano czy zamykano cerkwie
                                    > gdzie była większość prawosławnych ale były to raczej wyjątki. Sytuacja
                                    bardzo
                                    > podobna wystąpiła zrtesztą po roku 1991 na Ukrainie kiedy grekokatolicy
                                    > przejęli swoje świątynie odebrane im w 1946 roku i będące formalnie
                                    > prawosławne. Cerkiew prawosławna ukazuje to jako przesladowanie prawosławia
                                    co
                                    > jest dla mnie absurdem.

                                    Nie takie rzeczy mówi się w celach propagandowych! Natomiast sytuacja jest tu
                                    o tyle inna, że w Galicji odebrano grekokatolikom i odbierali z powrotem
                                    grekokatolicy, a w Kongresówce odebrano grekokatolikom i "zwracano" łacinnikom,
                                    oczywiście na ogół ex-grekokatolikom czy ich potomkom (jeśli chodzi o skład
                                    wspólnot, bo już o samej strukturze kościelnej tego się powiedzieć nie da).

                                    > Po prostu grekokatolicy odebrali co swoje tam gdzie
                                    > została pozostała przy prawosławiu żadnych rewindykacji nie było.

                                    Ba, rzecz była jeszcze bardziej złożona - oto tam, gdzie była np. cerkiew
                                    (dawniej gr.kat.) i zamknięty kościoł, cerkiew dostawali prawosławni
                                    autokefaliści, a grekokatolikom oddawano kościoł (vide Tarnopol, gdzie jedna
                                    cerkiew została z początku "przy Moskwie", jedną wzięli autokefalni, a
                                    grekokatolikom dano okazały kościół, zresztą na kilka miesięcy wcześniej
                                    przejęty przez jurysdykcję moskiewską).
                                    Można to dobrze prześledzić we Lwowie - ile przedwojennych cerkwi mają
                                    autokefaliści (w tym "filaretowcy"), a ile kościołów - grekokatolicy.

                                    > Warto
                                    > podkreślić jeszcze jedno tak na Lubelszczyźnie w roku 1918 jak i na Ukrainie
                                    w
                                    > roku 1991 i później cerkwie w większości wypadków odbierały nie władze tylko
                                    > sami wierni. Najwięcej problemów było natomiast wtedy kiedy podobna ilościowo
                                    > część wiernych była greko czy rzymokatolikami a część prawosławnymi. Na
                                    > przykład w Ubrodowicach w powiecie hrubieszowskim doszło do regularnej bitwy
                                    > katolików z prawosławnymi o cerkiew (wygrali prawosławni). Ale przeważnie
                                    > odbywało sie to spokojnie.

                                    To, że się nie bito, jeszcze nie świadczy o ogólnym zadowoleniu. Po stronie
                                    rewindykujących była władza, a ci akurat potomkowie unitów, co przyjęli po
                                    1875 prawosławie, raczej nie mieli silnych tradycji sprzeciwu wobec władzy.
                                    Inna rzecz, co czuli, co myśleli.

                                    > Oczywiście w roku 1938 podczas akcji burzenia cerkwi na Chełmszczyźnie i
                                    > Podlasiu wyglądało to zupełnie inaczej ale to już inna historia.

                                    Wcale nie inna - to też II Rzeczypospolita, a jako "końcowy akord" zapisały
                                    się te rewindykacje (nb. polegające nie tylko na niszczeniu cerkwi, także na
                                    przymuszaniu ludzi do konwersji na katolicyzm łaciński) szczególnie trwale a
                                    złowrogo.

                                    > Tyle na razie jak cos źle napisałem to niech mnie Subdiakon Piotr poprawi.

                                    A co to ja korektor jakiś jestem?! :-)))

                                    > Pozdrawiam

                                    Pozdrawiam również,
                                    subdiakon Piotr
                                    • Gość: darek Re: Stosunki międzywyznaniowe - mity i fakty IP: 213.216.66.* 08.08.03, 12:36
                                      Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a):

                                      ) Gość portalu: darek napisał(a):
                                      )
                                      ) ) Ja myślę, że jeśli chodzi o stosunki rzymokatolicko-grekokatolicko-
                                      ) prawosławne
                                      ) ) narosło wiele mitów i niesprawiedliwych ocen z różnych stron.
                                      )
                                      ) To prawda, z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, że istnieje coś takiego
                                      ) jak POCZUCIE krzywdy i niesprawiedliwości, całkowicie subiektywne z definicji,
                                      ) ale realne.
                                      ) Weźmy przedwojenną prasę - ileż będzie tam skarg na okrutny los łacinników
                                      ) z "kresów", żyjących w rozproszeniu wśród morza chrześcijan wschodnich (którzy
                                      ) ze swej strony sami uważali się za oprymowanych)...
                                      ) Zgadza się z tym, że ja akurat staram sie obalać niektóre mity co nie znaczy,
                                      że nie dostrzegam realnego poczucia krzywdy i niesprawiedliwości. Zresztą
                                      jeżeli chodzi o stronę polska to takim mitem było choćby przekonanie wielu
                                      publicystów czy historyków o kilkuset tysiącach czy nawet kilku milionach
                                      jakoby wynarodowionych Polaków na Kresach.
                                      )
                                      ) ) Po pierwsze utworzenie Administracji Apostolskiej Łemkowszczyzny i w ogóle
                                      )
                                      ) ) sytuacja na Łemkowszczyźnie. Zarówno prawosławni jak i grekokatolicy
                                      ) oskarżają
                                      ) ) Polaków o przesladowanie ich wyznanie i popieranie drugiej strony. Troche
                                      ) to
                                      ) ) nielogiczne i niezgodne z prawdą.
                                      )
                                      ) Polityka władz była różna w różnych miejscach.
                                      ) Zgadza się. Dodałbym jeszcze, że była bardzo różna w różnym czasie.
                                      ) ) Fakty są takie, że władze II RP chciały
                                      ) ) przede wszystkim ograniczenia ukraińskiego ruchu narodowego
                                      )
                                      ) ...i tym się na ogól kierowały w swej polityce wobec chrześcijan wschodnich z
                                      ) ziem etnicznie ukraińskich (na innych terenach dochodziło jeszcze zagadnienie
                                      ) białoruskie i po części rosyjskie).
                                      ) Wydaje mi się, że najważniejsze było zagadnienie ukraińskie. Sprawy
                                      białoruskie czy rosyjskie to był margines a sprawy ukraińskie realny problem.
                                      ) ) i stąd powołanie
                                      ) ) odrębnej jednostki kościelnej czyli Administracji Apostolskiej
                                      ) Łemkowszczyzny.
                                      )
                                      ) Która była wg. litery układu Rzym-Warszawa prowizorką na 10 lat.
                                      )
                                      ) ) Z drugiej jednak strony władze były związane konkordatem z Watykanem i
                                      ) starały
                                      ) ) się go przestrzegać dlatego też nie dopuszczano do przekazywania cerkwi
                                      ) ) greckokatolickich prawosławnym bowiem pod wzgledem prawnym były to świątyn
                                      ) ie
                                      ) ) greckokatolickie. Rodziło to oczywiście rozgoryczenie prawosławnych, który
                                      ) ch
                                      ) ) przodkowie przecież budowali te cerkwie i oni uważali je za swoje.
                                      )
                                      ) Wszystko się zgadza.
                                      )
                                      ) ) Sprawa druga przejmowanie cerkwi prawosławnych przez rzymokatolików na
                                      ) ) Lubelszczyźnie. Wielokrotnie spotkałem sie ze stwierdzeniami różnych autor
                                      ) ów
                                      ) ) jak bardzo była prześladowana Cerkiew Prawosławna w II RP czego najlepszym
                                      )
                                      ) ) dowodem jest fakt przejęcia około 300 cerkwi (jeśli dobrze pamiętam) przez
                                      )
                                      ) ) kościół rzymskokatolicki. Uważam, że takie opinie są nieuczciwe i dla nas
                                      ) ) rzymokatolików niesprawiedliwe.
                                      )
                                      ) Zarzuty nie dotyczą raczej rzymskokatolików jako takich, lecz władz
                                      państwowych
                                      ) .
                                      ) Czy są "uczciwe"? Kościół prawosławny spadł z pozycji wyznania panującego, z
                                      ) ogromnymi przywilejami, do rangi wspólnoty raczej tolerowanej, niż
                                      ) akceptowanej, z prawie do wojny nie uregulowanym statusem prawnym, z
                                      nachalnymi
                                      ) próbami polszczenia i "rewindykacjami" (lata 30-te)... Nie ma się co dziwić
                                      ) szokowi, który przeżyli zainteresowani.
                                      ) Polszczenie i rewindykacje to lata 38-39.
                                      ) ) Śmiem twierdzić, że jeżeli chodzi o kresy
                                      ) ) wschodnie były to prawie wyłącznie byłe świątynie rzymskokatolickie odebra
                                      ) ne
                                      ) ) katolikom w ramach represji po powstaniach i zamienione następnie na cerkw
                                      ) ie.
                                      )
                                      ) Nie tylko! Najbliższy mi przykład - cerkiew(d. grecka) p.w. Narodzenia NMP
                                      przy
                                      ) Zielonej w Lublinie, prawosławna od zawsze, przejęta właśnie wtedy przez
                                      ) łacinników, którzy w akcie idiotycznego triumfalizmu zmienili tytuł świątyni
                                      ) na...św. Jozafata, jakby "Narodzenie NMP" nie było dość katolickie!
                                      ) Ale ja mówię o Kresach a Lublin to nie Kresy.
                                      ) ) Co sie tyczy województwa lubelskiego były to także w pewnym stopniu świąty
                                      ) nie
                                      ) ) rzymskokatolickie, dużo więcej było natomiast byłych świątyń unickich i cz
                                      ) ęść
                                      ) ) wybudowanych juz przez prawosławnych. Niestety ale Rosjanie przez likwidac
                                      ) je
                                      ) ) Unii spowodowali na tym terenie ogromne zamieszanie wyznaniowe
                                      )
                                      ) Istotnie.
                                      )
                                      ) ) i znalezienie
                                      ) ) jakiegoś w 100% sprawiedliwego rozwiązania po roku 1918 było w praktyce
                                      ) ) niemożliwe. Wiekszość przejętych cerkwi była formalnie prawosławna ale wie
                                      ) rni
                                      ) ) byli od 1905 roku w większości (często przytłaczającej) katolikami.
                                      )
                                      ) Czasem tak, czasem nie. Zależy gdzie.
                                      )
                                      ) ) Uważam, że
                                      ) ) w takiej sytuacji pozostawienie cerkwi prawosławnym byłoby rażącą
                                      ) ) niesprawiedliwością
                                      )
                                      ) Gdyby stosować takie same zasady, jak na Łemkowszczyźnie, to nie. Rzecz w
                                      tym,
                                      ) że majątku Kościoła prawosławnego nie chronił żaden konkordat, ba - był
                                      pogląd
                                      ) w
                                      ) doktrynie prawa, że jest to integralna część majątku państwowego Rosji, który
                                      ) przeszedł na Państwo Polskie.
                                      )
                                      ) ) a przekazanie ich grekokatolikom byłoby rozwiązaniem
                                      ) ) kuriozalnym.
                                      )
                                      ) Zwracam uwagę na fakt, że po ustąpieniu Rosjan nie dano w praktyce nigdy
                                      ) możliwości restytucji Kościoła gr.kat. w b. Kongresówce. Więc argument, że
                                      ) grekokatolików nie było, jest, cóz, trochę nieuczciwy właśnie. Tym bardziej,
                                      że
                                      ) na jego poparcie przytacza się często dane nt. sytuacji sprzed powrotu
                                      ludności
                                      ) ukraińskiej z "bieżeństwa" do Rosji.
                                      ) Sprawiedliwie byłoby dać ludziom szansę wyboru trzech opcji. Tego nie było. Z
                                      ) przyczyn czysto politycznych oczywiście.
                                      ) Nie do końa tak było. Oczywiście Cerkiew greckokatolickja została ograniczona
                                      tylko do Galicji ale była przecież neounia. Oczywiście to nie to samo ale jak
                                      by nie patrzeć kościół katolicki obrządku wschodniego. Do neounii przystępowali
                                      zresztą przede wszystkim byli prawosławni i myslę, że gdyby działała na tym
                                      terenie Cerkiew greckokatolicka to byłoby podobnie czyli przechodziliby do niej
                                      prawosławni nie łacinnicy. Pamietaj subdiakonie Piotrze, że ci ludzie od czasu
                                      likwidacji Unii wszelkie posługi duszpasterskie co prawda nie regularnie
                                      otrzymywali w kościele rzymskokatolickim (śluby krakowskie, misjonarze
                                      katoliccy) a Unię znali tylko najstarsi.
                                      Zresztą skoro twierdzisz, że rewindykacje tych cerkwi były niesprawiedliwe to
                                      co według ciebie byłoby sprawiedliwe. Tylko proszę o konkretna odpowiedź.
                                      )
                                      ) ) Oczywiście były tez wypadki, że przejmowano czy zamykano cerkwie
                                      ) ) gdzie była większość prawosławnych ale były to raczej wyjątki. Sytuacja
                                      ) bardzo
                                      ) ) podobna wystąpiła zrtesztą po roku 1991 na Ukrainie kiedy grekokatolicy
                                      ) ) przejęli swoje świątynie odebrane im w 1946 roku i będące formalnie
                                      ) ) prawosławne. Cerkiew prawosławna ukazuje to jako przesladowanie prawosławi
                                      ) a
                                      ) co
                                      ) ) jest dla mnie absurdem.
                                      )
                                      ) Nie takie rzeczy mówi się w celach propagandowych! Natomiast sytuacja jest tu
                                      ) o tyle inna, że w Galicji odebrano grekokatolikom i odbierali z powrotem
                                      ) grekokatolicy, a w Kongresówce odebrano grekokatolikom i "zwracano"
                                      łacinnikom,
                                      ) oczywiście na ogół ex-grekokatolikom czy ich potomkom (jeśli chodzi o skład
                                      ) wspólnot, bo już o samej strukturze kościelnej tego się powiedzieć nie da).
                                      )
                                      ) ) Po prostu grekokatolicy odebrali co swoje tam gdzie
                                      ) ) została pozostała przy prawosławiu żadnych rewindykacji nie było.
                                      )
                                      ) Ba, rzecz była jeszcze bardziej złożona - oto tam, gdzie była np. cerkiew
                                      ) (dawniej gr.kat.) i zamknięty kościoł, cerkiew dostawali prawosławni
                                      ) autokefaliści, a grekokatolikom oddawano kościoł (vide Tarnopol, gdzie jedna
                                      ) cerkiew została z początku "przy Moskwie", jedną wzięli autokefalni, a
                                      ) grekokatolikom dano okazały kościół, zresztą na kilka miesięcy wcześniej
                                      ) przejęty przez jurysdykcję moskiewską).
                                      ) Można to dobrze prześledzić we Lwowie - ile przedwoj
                                      • Gość: subdiakon Piotr Re: Stosunki międzywyznaniowe - mity i fakty IP: 212.182.32.* 08.08.03, 13:28
                                        Gość portalu: darek napisał(a):

                                        > Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a):
                                        >
                                        Gość portalu: darek napisał

                                        > ) Zgadza się z tym, że ja akurat staram sie obalać niektóre mity co nie
                                        znaczy,
                                        > że nie dostrzegam realnego poczucia krzywdy i niesprawiedliwości. Zresztą
                                        > jeżeli chodzi o stronę polska to takim mitem było choćby przekonanie wielu
                                        > publicystów czy historyków o kilkuset tysiącach czy nawet kilku milionach
                                        > jakoby wynarodowionych Polaków na Kresach.

                                        Właśnie o tym pisałem.

                                        > ) Wydaje mi się, że najważniejsze było zagadnienie ukraińskie. Sprawy
                                        > białoruskie czy rosyjskie to był margines a sprawy ukraińskie realny problem.

                                        Tak, ale wspomniałem o nich dla porządku.

                                        > ) Polszczenie i rewindykacje to lata 38-39.

                                        Niezupełnie - trochę wcześniej (zwłaszcza polszczenie prawosławia, bo
                                        polonizacja ludności w woj. lubelskim była polityką stałą przez cały czas).

                                        > ) Ale ja mówię o Kresach a Lublin to nie Kresy.

                                        Teraz tak! ;-) A serio: mój błąd wynikł z pośpiechu i z tej racji, że w tekście
                                        na który replikowałem było przemieszane: kresy, lubelszczyzna, kresy...
                                        Co do meritum: zdaje się, że nawet nie wszystkie świątynie połacińskie
                                        odebrano. Inna rzecz, że były pozwy biskupów o "zwrot" obiektów
                                        nawet "pounickich" w liczbie ok. 700, oddalone przez Sąd Najwyższy, ale psujące
                                        przez parę lat krew prawosławnym.

                                        > ) Nie do końa tak było. Oczywiście Cerkiew greckokatolickja została
                                        ograniczona
                                        > tylko do Galicji ale była przecież neounia. Oczywiście to nie to samo ale jak
                                        > by nie patrzeć kościół katolicki obrządku wschodniego.

                                        "Kościół" (nikt nb. nie nazywał tak neounii, gdy istniała!) istniejący wyłącznie
                                        na szczeblu parafii (bo już dziekani byli wspólni - łacińscy), z obcym tradycji
                                        tych ziem obrządkiem rosyjskim - stanowczo "nie to samo"!

                                        > Do neounii przystępowali
                                        > zresztą przede wszystkim byli prawosławni i myslę, że gdyby działała na tym
                                        > terenie Cerkiew greckokatolicka to byłoby podobnie czyli przechodziliby do
                                        niej
                                        >
                                        > prawosławni nie łacinnicy. Pamietaj subdiakonie Piotrze, że ci ludzie od
                                        czasu
                                        > likwidacji Unii wszelkie posługi duszpasterskie co prawda nie regularnie
                                        > otrzymywali w kościele rzymskokatolickim (śluby krakowskie, misjonarze
                                        > katoliccy) a Unię znali tylko najstarsi.

                                        Po pierwsze była (nieduża) grupka "opornych" którzy nie chcieli "spowiedzi
                                        polskiej", lecz czekali na odrodzenie unii (pisze o tym pewien uczciwy
                                        Albertyn). Po drugie gdybanie jest tylko gdybaniem. Fakty zaś są następujące: 1)
                                        ludziom nie dano możności wyboru, 2) gdy były próby restytucji
                                        grekokatolicyzmu, spotykały się z życzliwością ludności (działalność gr.kat.
                                        kapelanów wojskowych z C.k. Armii, podróż pasterska biskupa łuckiego Józefa
                                        Bociana w 1918 r. etc.). A co do "najstarszych" - tradycja rodzinna to pies? ;-)

                                        > Zresztą skoro twierdzisz, że rewindykacje tych cerkwi były niesprawiedliwe to
                                        > co według ciebie byłoby sprawiedliwe. Tylko proszę o konkretna odpowiedź.

                                        Nie stawiam ocen generalnych poza jedną: nie dano ludziom możliwości powrotu
                                        do stanu sprzed 1875 r. i to było niesprawiedliwe i nieuczciwe. Co do samych
                                        przejęć cerkwi na kościoły, rzecz należałoby oceniać indywidualnie.

                                        Wszystkie te kwestie potrzebują pogłebionych badań. Weźmy inny stereotyp - że
                                        po 1905 r. (a nawet wcześniej) "oporni" całkiem się spolonizowali. Otóż, jeszcze
                                        na przełomie XX/XXI w. (!) można było spotkać w Pratulinie (!) co najmniej dwoje
                                        ludzi mówiących po ukraińsku.

                                        Pozdrawiam,
                                        subdiakon Piotr
                                        • Gość: darek Re: Stosunki międzywyznaniowe - mity i fakty IP: *.kopernet.org 08.08.03, 15:48
                                          Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a):

                                          ) Gość portalu: darek napisał(a):
                                          )
                                          ) ) Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a):
                                          ) )
                                          ) Gość portalu: darek napisał
                                          )
                                          ) ) ) Zgadza się z tym, że ja akurat staram sie obalać niektóre mity co nie
                                          ) znaczy,
                                          ) ) że nie dostrzegam realnego poczucia krzywdy i niesprawiedliwości. Zresztą
                                          ) ) jeżeli chodzi o stronę polska to takim mitem było choćby przekonanie wielu
                                          )
                                          ) ) publicystów czy historyków o kilkuset tysiącach czy nawet kilku milionach
                                          ) ) jakoby wynarodowionych Polaków na Kresach.
                                          )
                                          ) Właśnie o tym pisałem.
                                          )
                                          ) ) ) Wydaje mi się, że najważniejsze było zagadnienie ukraińskie. Sprawy
                                          ) ) białoruskie czy rosyjskie to był margines a sprawy ukraińskie realny probl
                                          ) em.
                                          )
                                          ) Tak, ale wspomniałem o nich dla porządku.
                                          )
                                          ) ) ) Polszczenie i rewindykacje to lata 38-39.
                                          )
                                          ) Niezupełnie - trochę wcześniej (zwłaszcza polszczenie prawosławia, bo
                                          ) polonizacja ludności w woj. lubelskim była polityką stałą przez cały czas).
                                          ) Nie możemy zapominać o jednym inna była sytuacja w lubelskim, inna w Galicji
                                          a jeszcze inna na Wołyniu. Różnie to tez wyglądało w różnych latach inaczej na
                                          początku lat 20-tych kiedy była pełna demokracja (co nie znaczy, że pełna
                                          wolność) a inaczej pod koniec lat 30-tych kiedy karty rozdawały koła wojskowe.
                                          ) ) ) Ale ja mówię o Kresach a Lublin to nie Kresy.
                                          )
                                          ) Teraz tak! ;-) A serio: mój błąd wynikł z pośpiechu i z tej racji, że w
                                          tekście
                                          ) na który replikowałem było przemieszane: kresy, lubelszczyzna, kresy...
                                          ) Co do meritum: zdaje się, że nawet nie wszystkie świątynie połacińskie
                                          ) odebrano. Inna rzecz, że były pozwy biskupów o "zwrot" obiektów
                                          ) nawet "pounickich" w liczbie ok. 700, oddalone przez Sąd Najwyższy, ale
                                          psujące
                                          ) przez parę lat krew prawosławnym.
                                          ) Właśnie otóż to! Polska międzywojenna mimo wszystkich swych niedoskonałości
                                          była jednak państwem prawa (przynajmniej do końca lat trzydziestych)i nawet
                                          niektóre świątynie rzymskokatolickie nie zostały przez katolików odzyskane
                                          ponieważ władzom zależało na uspokojeniu sytuacji wyznaniowej na Kresach.
                                          ) ) ) Nie do końa tak było. Oczywiście Cerkiew greckokatolickja została
                                          ) ograniczona
                                          ) ) tylko do Galicji ale była przecież neounia. Oczywiście to nie to samo ale
                                          ) jak
                                          ) ) by nie patrzeć kościół katolicki obrządku wschodniego.
                                          )
                                          ) "Kościół" (nikt nb. nie nazywał tak neounii, gdy istniała!) istniejący
                                          wyłączni
                                          ) e
                                          ) na szczeblu parafii (bo już dziekani byli wspólni - łacińscy), z obcym
                                          tradycji
                                          ) tych ziem obrządkiem rosyjskim - stanowczo "nie to samo"!
                                          ) Byłbym ostrożny z tym "stanowczo" Prostej ludności wiejskiej specjalnie nie
                                          interesowało jaka jest administracji kościelna tylko patrzeli jak wyglądają
                                          sprawy obrządkowe liturgiczne. Zresztą jak unici bronili sie przed
                                          prawosławiem to tez nie wnikali w sprawy dogmatyczne tylko np. sprzeciwiali
                                          się usuwaniu z cerkwi organów albo byli zaszokowani prawosławnymi popami z
                                          długimi brodami. Warto też zaznaczyć, że neounii były zdecydowanie przeciwne
                                          władze państwowe a nawet duża część duchowieństwa. Forsowali ją niektórzy
                                          biskupi jak choćby Przeździecki no i Watykan.
                                          ) ) Do neounii przystępowali
                                          ) ) zresztą przede wszystkim byli prawosławni i myslę, że gdyby działała na ty
                                          ) m
                                          ) ) terenie Cerkiew greckokatolicka to byłoby podobnie czyli przechodziliby do
                                          )
                                          ) niej
                                          ) )
                                          ) ) prawosławni nie łacinnicy. Pamietaj subdiakonie Piotrze, że ci ludzie od
                                          ) czasu
                                          ) ) likwidacji Unii wszelkie posługi duszpasterskie co prawda nie regularnie
                                          ) ) otrzymywali w kościele rzymskokatolickim (śluby krakowskie, misjonarze
                                          ) ) katoliccy) a Unię znali tylko najstarsi.
                                          )
                                          ) Po pierwsze była (nieduża) grupka "opornych" którzy nie chcieli "spowiedzi
                                          ) polskiej", lecz czekali na odrodzenie unii (pisze o tym pewien uczciwy
                                          ) Albertyn).
                                          Mógłbyś cos szerzej napisać na ten temat bo przyznam sie, ze pierwsze słyszę.
                                          Po drugie gdybanie jest tylko gdybaniem. Fakty zaś są następujące: 1
                                          ) )
                                          ) ludziom nie dano możności wyboru, 2) gdy były próby restytucji
                                          ) grekokatolicyzmu, spotykały się z życzliwością ludności (działalność gr.kat.
                                          ) kapelanów wojskowych z C.k. Armii, podróż pasterska biskupa łuckiego Józefa
                                          ) Bociana w 1918 r. etc.). A co do "najstarszych" - tradycja rodzinna to
                                          pies? ;-
                                          ) )Można by cos szerzej na ten temat.
                                          ) Oczywiście jest to w pewnym sensie gdybanie ale nie sądzę, żeby
                                          grekokatolicy odnieśli większe sukcesy wśród ludności łacińskiej no chyba, że
                                          tereny te przypadły by Ukrainie. Myslę natomiast, że mogli by pozyskać troche
                                          prawosławnych choć tak naprawdę trudno powiedzieć ile. Pamiętaj też o jeszcze
                                          dwóch sprawach. Po pierwsze ludność katolicka Podlasia i Chełmszczyzny
                                          znajdowała sie pod silnym wpływem endecji. Wystarczy prześledzić wyniki
                                          wyborów w okresie międzywojennym. Myslę, że świadomość polska była już wtedy
                                          silnie wykształcona. Po drugie ci najstarsi Unici pamiętający jeszcze czasy
                                          Unii pamietali też, że prawosławie wprowadzali właśnie księża z Galicji co z
                                          pewnością kościołowi greckokatolickiemu nie ułatwiło by zadania. Oczywiście
                                          wszystko to jest gdybanie ale sądzę, że kościół greckokatolicki nie odniósłby
                                          już wtedy zbytnich sukcesów na tych terenach a juz na pewno nie wśród
                                          łacinników. Myślę, że było już za późno na wskrzeszenie Unii.
                                          ) ) Zresztą skoro twierdzisz, że rewindykacje tych cerkwi były niesprawiedliwe
                                          ) to
                                          ) ) co według ciebie byłoby sprawiedliwe. Tylko proszę o konkretna odpowiedź.
                                          )
                                          ) Nie stawiam ocen generalnych poza jedną: nie dano ludziom możliwości powrotu
                                          ) do stanu sprzed 1875 r. i to było niesprawiedliwe i nieuczciwe. Co do samych
                                          ) przejęć cerkwi na kościoły, rzecz należałoby oceniać indywidualnie.
                                          ) Nie zgodze sie z tobą. To, że nie dano ludziom możliwości powrotu do stanu
                                          sprzed 1875 roku jest prawdą ale twierdzę, że ogromna wiekszość tych ludzi
                                          wcale tego nie oczekiwała. Zgadzam sie natomiast, że sprawy przejęć cerkwi
                                          prawosławnych na kościoły należałoby oceniać indywidualnie. Według posiadanej
                                          przeze mnie wiedzy w większości wypadków (co nie znaczy, że we wszystkich)
                                          mieliśmy do czynienia z sytuacją, że cerkiew była formalnie prawosławna a
                                          wiekszość mieszkańców była katolikami i ci ludzie po prostu zajmowali tą
                                          cerkiew nie ogladając sie na władze. Władze to tylko później sankcjonowały.
                                          ) Wszystkie te kwestie potrzebują pogłebionych badań. Weźmy inny stereotyp - że
                                          ) po 1905 r. (a nawet wcześniej) "oporni" całkiem się spolonizowali. Otóż,
                                          jeszcz
                                          ) e
                                          ) na przełomie XX/XXI w. (!) można było spotkać w Pratulinie (!) co najmniej
                                          dwoj
                                          ) e
                                          ) ludzi mówiących po ukraińsku.
                                          ) Zależy co rozumiemy przez polonizację. Na pewno spolonizowali sie
                                          świadomościowo. W sensie politycznym uważali sie za Polaków, identyfikowali
                                          się z państwem polskim , chcieli szkół polskich dla swych dzieci, głosowali na
                                          polskie partie polityczne (przeważnie na endecję) itd. Natomiast pod wzgledem
                                          językowym to jeszcze do lat 50 powszechnie uzywano np. w okolicach Białej
                                          Podlaskiej czy Włodawy języka ukraińskiego. Zresztą nie tylko tam. W takim np.
                                          powiecie zbaraskim w Galicji w roku 1910 było oficjalnie niecałe 32% rzymskich
                                          katolików, mieszkali oni we wszystkich 59 gminach powiatu ale tylko w 2
                                          mówiono na co dzień po polsku. w okresie międzywojennym sytuacja pod tym
                                          wzgledem nic sie nie zmieniła. Mimo to ludzie ci czuli sie Polakami i w 1944,
                                          1945 prawie wszyscy wyjechali do Polski. We wspomnianym przeze mnie wcześniej
                                          Kalnikowie też wielu Polaków nie znało przed wojną języka polskiego i
                                          organizowano nawet latem kursy języka polskiego dla Polaków.
                                          ) Pozdrawiam,
                                          ) subdiakon Piotr
                                          Ja również pozdrawiam. Ciekawa dyskusja.
                                          • Gość: Piotr Kościół katolicki a unici IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 16:53
                                            Przepraszam z góry za prowokacyjność / no ale mówimy o faktach i mitach/ i
                                            trochę przydługi cytat

                                            " ... Pragnę jednak podkreślic,że w Polsce sprawa jest bardzo trudna, ponieważ
                                            u nas w stosunku do unii grzeszny jest nie tyle Kościól prawosławny, ile
                                            rzymskokatolicki. Przecież likwidacja unii w 1947 roku w Polsce to był jedyny
                                            moment, w którym Kościół rzymskokatolicki kolaborował z władzami
                                            komunistycznymi.
                                            - Na czym ta kolaboracja polegała?
                                            - Na niszczeniu, na świadomym niszczeniu unitów i ich Kościoła.
                                            - W jaki sposób?
                                            - Kościół rzymskokatolicki zapędzał ich po prostu do obrządku łacińskiego, z
                                            całą satysfakcją i z całym zapałem. Opowiadał mi jeden z księzy unickich, że
                                            już wtedy, kiedy państwo zaczęło tolerować placówki unickie, pojechał do
                                            Gorzowa, do swojego administratora apostolskiego z prośbą o zezwolenie na
                                            nabożeństwo grekokatolickie, bo tam gdzie mieszkał, było wielu unitów. W
                                            odpowiedzi usłyszał, że po to tutaj przyjechali,by zapomnieli,że są unitami.
                                            - Nie wiedziałem, że Kościól rzymskokatolicki jest tak bardzo winny wobec
                                            unitów w Polsce.
                                            - Proszę Pana, trzeba mówić o pogromach, jakie wierni Kościoła
                                            rzymskokatolickiego urządzali unitom, o niszczeniu cerkwi grekokatolickich w
                                            południowej Polsce...
                                            - Nie mówiąc już o zniszczeniu owego ikonostasu zaprojektowanego przez Matejkę
                                            /.../ {dopisek mój - mowa o kościele św. Norberta w Krakowie}
                                            - Dodajmy jeszcze wypowiedzi księży rzymskokatolickich, pełne zachwytów i
                                            radości z tych pogromów, które zgotowano unitom...To był jedyny wypadek
                                            kolaboracji Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce z władzami komunistycznymi.
                                            Cięzki to grzech i trzeba się przyznać do niego, a nie tuszować.
                                            /.../
                                            Powtarzam, to nie prawosławni zniszczyli unię w Polsce, tylko rząd
                                            komunistyczny i Kościól rzymskokatolicki.
                                            - Reka w rękę.
                                            - tak, z pełną premedytacją i dużą przyjemnoscią."

                                            Na razie to tyle - cytat pochodzi z ksiązki Z. Podgorzec " Mój Chrystus-
                                            rozmowy z Jerzym Nowosielskim" Wyd. Łuk - 1993

                                            Co sądzicie na temat tej wypowiedzi - pozwolicie,że w trakcie dyskusji jeszcze
                                            sięgnę po tą ksiązkę jak i wypowiedzi zawarte w wielokrotnie cytowanej już
                                            pracy M.Siwickiego - a dotyczących tym razem handlu metrykami chrzcielnymi ...

                                            No to co Dareczku - powalczymy z tym wątkiem ???
                                            • Gość: Piotr Re: Kościół katolicki a unici cz.2 IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 18:03
                                              Ciąg dalszy z Nowosielskiego :

                                              " -Dlaczego jednak Kościołowi rzymskokatolickiemu tak zależało na niszczeniu
                                              unii?
                                              - Bo zawsze jej nienawidzil.
                                              - Kosciól katolicki nienawidzil unii?
                                              - Tak, zawsze nienawidzil Koscioła unickiego. szczególnie w Polsce.
                                              - Naprawde ?

                                              -Tak, do tego stopnia byl tą nienawiscia zaślepiony, że we lwowskiej
                                              archidiecezji prze II wojną wydano zakaz noszenia gotyckich,kloszowych
                                              ornatów,żeby nie upodabniać sie pod względem szat liturgicznych do księzy
                                              unickich. Księza katoliccy nienawidzili unitów, a ich marzeniem było
                                              zlatynizowanie unii. Kiedyś, kiedy byłem jeszcze unitą,spotkałem księdza
                                              katolickiego,który zapytal mnie,kiedy wreszcie stanę sie prawdziwym rzymskim
                                              katolikiem. Marzeniem Koscioła rzym.kat. była likwidacja uni w Polsce. Nie
                                              dopuszczano do senatu biskupów unickich,upokarzano ich na wszelkie sposoby, a
                                              gdy wreszcie dopuszczono w czasie uchwalania Konst. 3 Maja, to metropolita
                                              unicki musial zająć miejsce po najnizszym rangą biskupie rzymskokatolickim,
                                              mimo że matropolita mial taka wladze jurysdykacyjną w swoim Kosciele o jakiej
                                              się nie śnilo wtedy prymasowi Polski.
                                              Nienawidzono unitów zawsze...Prosze Pana, wielokrotnie przecież na własne oczy
                                              widziałem we Lwowie, że księza rzym.katol. specjalnie nie zdejmowali nakryć
                                              głowy przed cerkwiami unickimi. Nic więc dziwnego, że to co się stalo z unitami
                                              w 1947 roku, przyjęte zostało z wielką radoscia przez kler rzymskokatolicki"

                                              Koniec cytatu - prosze nie przyjmować, że ja identyfikuję się z powyższymi
                                              słowami Mistrza Nowosielskiego , ale ...

                                              Gdy ostatnio,w trakcie krotkiego pobytu w okolicach Krynicy zobaczyłem
                                              zdemolowane, poprzestawiane ikonostasy w Mochnaczce i Powrozniku, w swietle
                                              pięknych kandelabrów cerkiewnych i odbywającej się liturgii katolickiej, to
                                              oczami pasłem cudowność wnetrza- a w myslach blużniłem najgorszymi słowami na
                                              ludzi ktorzy to uczynili i na siłę przekłamali prawdę wystroju dawnych cerkwi.
                                              Gdy też ostatnio oglądałem wnętrze cerkwi w Bałuciance i zobaczyłem w babińcu,
                                              pod wieżą śmietnisko urządzone w misie pięknie wykutej chrzcielnicy,brutalnie
                                              wydarty barokowy ołtarz z części sanktuaryjnej, zacieki na suficie i ścianach ,
                                              zagraconą komórkę w dawnym sanktuarium. itd.itd.. żałowałem, że to zobaczyłem.
                                              Zwłaszcza, że kawałek dalej stoi na skarpie dumnie wystawiony, nowy katolicki
                                              kościólek, a użytkowana przez Nich przez ponad 50 lat cerkiew stoi w
                                              opuszczeniu ...i czeka, no własnie na co!!!

                                              A dzisiaj w gazetach czytam o tragedii cerkwi w Opace, kretynskie i mętne
                                              tłumaczenia człowieka ktory ma czelność tytułowania się Wojewódzkim
                                              Konserwatorem Zabytków i obłudne ubolewania pismaków .

                                              Wybaczcie ale musiałem to napisać!
                                              Pozdrawiam
                                              • Gość: darek Re: Kościół katolicki a unici cz.2 IP: *.kopernet.org 08.08.03, 19:03
                                                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                > Ciąg dalszy z Nowosielskiego :
                                                >
                                                > " -Dlaczego jednak Kościołowi rzymskokatolickiemu tak zależało na niszczeniu
                                                > unii?
                                                > - Bo zawsze jej nienawidzil.
                                                > - Kosciól katolicki nienawidzil unii?
                                                > - Tak, zawsze nienawidzil Koscioła unickiego. szczególnie w Polsce.
                                                > - Naprawde ?
                                                >
                                                > -Tak, do tego stopnia byl tą nienawiscia zaślepiony, że we lwowskiej
                                                > archidiecezji prze II wojną wydano zakaz noszenia gotyckich,kloszowych
                                                > ornatów,żeby nie upodabniać sie pod względem szat liturgicznych do księzy
                                                > unickich. Księza katoliccy nienawidzili unitów, a ich marzeniem było
                                                > zlatynizowanie unii. Kiedyś, kiedy byłem jeszcze unitą,spotkałem księdza
                                                > katolickiego,który zapytal mnie,kiedy wreszcie stanę sie prawdziwym rzymskim
                                                > katolikiem. Marzeniem Koscioła rzym.kat. była likwidacja uni w Polsce. Nie
                                                > dopuszczano do senatu biskupów unickich,upokarzano ich na wszelkie sposoby,
                                                Pisanie, że księża katoliccy nienawidzili unitów, a ich marzeniem było
                                                zlatynizowanie unii to nieprawda. Jak mogli zlatynizować obrządek
                                                greckokatolicki skoro nie mieli na niego wpływu. Pod koniec XVIII wieku
                                                ówczesny rzymskokatolicki biskup przemyski zaproponował nawet aby wszyscy
                                                łacinnicy w jego diecezji i archidiecezji lwowskiej przeszli na obrządek
                                                greckokatolicki. To ma byc nienawidzenie Unii. Pan Nowosielski opiera swoje
                                                stanowisko na tym, ze jeden ksiądz go obraził. Dla mnie jest to dziecinada.
                                                Wszystko to są ogólniki, żadnych konkretów.
                                                a
                                                > gdy wreszcie dopuszczono w czasie uchwalania Konst. 3 Maja, to metropolita
                                                > unicki musial zająć miejsce po najnizszym rangą biskupie rzymskokatolickim,
                                                > mimo że matropolita mial taka wladze jurysdykacyjną w swoim Kosciele o
                                                jakiej
                                                > się nie śnilo wtedy prymasowi Polski.
                                                To jest akurat prawda ale nie dowodzi to żadnej nienawiści tylko raczej
                                                poczucia pewnej wyższości nad kościołem greckokatolickim. Na pewno jednak w
                                                okresie późniejszym biskupi łacińscy Pelczar, Bilczewski czy inni nie czuli
                                                się lepsi od grekokatolików Szeptyckiego czy Kocyłowskiego. Myślę, że czuli
                                                sie raczej członkami jednego kościoła choć różnych obrządków i darzyli sie
                                                wzajemnym szacunkiem.
                                                > Nienawidzono unitów zawsze...Prosze Pana, wielokrotnie przecież na własne
                                                oczy
                                                > widziałem we Lwowie, że księza rzym.katol. specjalnie nie zdejmowali nakryć
                                                > głowy przed cerkwiami unickimi. Nic więc dziwnego, że to co się stalo z
                                                unitami
                                                >
                                                > w 1947 roku, przyjęte zostało z wielką radoscia przez kler rzymskokatolicki"
                                                >
                                                > Koniec cytatu - prosze nie przyjmować, że ja identyfikuję się z
                                                powyższymi
                                                >
                                                > słowami Mistrza Nowosielskiego , ale ...
                                                >
                                                > Gdy ostatnio,w trakcie krotkiego pobytu w okolicach Krynicy zobaczyłem
                                                > zdemolowane, poprzestawiane ikonostasy w Mochnaczce i Powrozniku, w swietle
                                                > pięknych kandelabrów cerkiewnych i odbywającej się liturgii katolickiej, to
                                                > oczami pasłem cudowność wnetrza- a w myslach blużniłem najgorszymi słowami
                                                na
                                                > ludzi ktorzy to uczynili i na siłę przekłamali prawdę wystroju dawnych
                                                cerkwi.
                                                > Gdy też ostatnio oglądałem wnętrze cerkwi w Bałuciance i zobaczyłem w
                                                babińcu,
                                                > pod wieżą śmietnisko urządzone w misie pięknie wykutej
                                                chrzcielnicy,brutalnie
                                                > wydarty barokowy ołtarz z części sanktuaryjnej, zacieki na suficie i
                                                ścianach ,
                                                >
                                                > zagraconą komórkę w dawnym sanktuarium. itd.itd.. żałowałem, że to
                                                zobaczyłem.
                                                > Zwłaszcza, że kawałek dalej stoi na skarpie dumnie wystawiony, nowy
                                                katolicki
                                                > kościólek, a użytkowana przez Nich przez ponad 50 lat cerkiew stoi w
                                                > opuszczeniu ...i czeka, no własnie na co!!!
                                                >
                                                > A dzisiaj w gazetach czytam o tragedii cerkwi w Opace, kretynskie i mętne
                                                > tłumaczenia człowieka ktory ma czelność tytułowania się Wojewódzkim
                                                > Konserwatorem Zabytków i obłudne ubolewania pismaków .
                                                > Nie chcę tu mówić, że kościół rzymskokatolicki zawsze i wszędzie był w
                                                porządku, ale przedstawianie tego w taki sposób jak czyni to Nowosielski to
                                                grube przegięcie.
                                                > Wybaczcie ale musiałem to napisać!
                                                > Pozdrawiam
                                                Ja też cie pozdrawiam.
                                              • Gość: Elekon Re: Kościół katolicki a unici cz.2 IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.03, 13:09
                                                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                > Ciąg dalszy z Nowosielskiego :
                                                >
                                                > " -Dlaczego jednak Kościołowi rzymskokatolickiemu tak zależało na niszczeniu
                                                > unii?
                                                > - Bo zawsze jej nienawidzil.
                                                > - Kosciól katolicki nienawidzil unii?
                                                > - Tak, zawsze nienawidzil Koscioła unickiego. szczególnie w Polsce.
                                                > - Naprawde ?
                                                >
                                                > -Tak, do tego stopnia byl tą nienawiscia zaślepiony, że we lwowskiej
                                                > archidiecezji prze II wojną wydano zakaz noszenia gotyckich,kloszowych
                                                > ornatów,żeby nie upodabniać sie pod względem szat liturgicznych do księzy
                                                > unickich. Księza katoliccy nienawidzili unitów, a ich marzeniem było
                                                > zlatynizowanie unii. Kiedyś, kiedy byłem jeszcze unitą,spotkałem księdza
                                                > katolickiego,który zapytal mnie,kiedy wreszcie stanę sie prawdziwym rzymskim
                                                > katolikiem. Marzeniem Koscioła rzym.kat. była likwidacja uni w Polsce. Nie
                                                > dopuszczano do senatu biskupów unickich,upokarzano ich na wszelkie sposoby, a
                                                > gdy wreszcie dopuszczono w czasie uchwalania Konst. 3 Maja, to metropolita
                                                > unicki musial zająć miejsce po najnizszym rangą biskupie rzymskokatolickim,
                                                > mimo że matropolita mial taka wladze jurysdykacyjną w swoim Kosciele o jakiej
                                                > się nie śnilo wtedy prymasowi Polski.
                                                > Nienawidzono unitów zawsze...Prosze Pana, wielokrotnie przecież na własne
                                                oczy
                                                > widziałem we Lwowie, że księza rzym.katol. specjalnie nie zdejmowali nakryć
                                                > głowy przed cerkwiami unickimi. Nic więc dziwnego, że to co się stalo z
                                                unitami
                                                >
                                                > w 1947 roku, przyjęte zostało z wielką radoscia przez kler rzymskokatolicki"
                                                >
                                                > Koniec cytatu - prosze nie przyjmować, że ja identyfikuję się z
                                                powyższymi
                                                >
                                                > słowami Mistrza Nowosielskiego , ale ...
                                                >
                                                > Gdy ostatnio,w trakcie krotkiego pobytu w okolicach Krynicy zobaczyłem
                                                > zdemolowane, poprzestawiane ikonostasy w Mochnaczce i Powrozniku, w swietle
                                                > pięknych kandelabrów cerkiewnych i odbywającej się liturgii katolickiej, to
                                                > oczami pasłem cudowność wnetrza- a w myslach blużniłem najgorszymi słowami na
                                                > ludzi ktorzy to uczynili i na siłę przekłamali prawdę wystroju dawnych cerkwi.
                                                > Gdy też ostatnio oglądałem wnętrze cerkwi w Bałuciance i zobaczyłem w
                                                babińcu,
                                                > pod wieżą śmietnisko urządzone w misie pięknie wykutej chrzcielnicy,brutalnie
                                                > wydarty barokowy ołtarz z części sanktuaryjnej, zacieki na suficie i
                                                ścianach ,
                                                >
                                                > zagraconą komórkę w dawnym sanktuarium. itd.itd.. żałowałem, że to zobaczyłem.
                                                > Zwłaszcza, że kawałek dalej stoi na skarpie dumnie wystawiony, nowy katolicki
                                                > kościólek, a użytkowana przez Nich przez ponad 50 lat cerkiew stoi w
                                                > opuszczeniu ...i czeka, no własnie na co!!!
                                                >
                                                > A dzisiaj w gazetach czytam o tragedii cerkwi w Opace, kretynskie i mętne
                                                > tłumaczenia człowieka ktory ma czelność tytułowania się Wojewódzkim
                                                > Konserwatorem Zabytków i obłudne ubolewania pismaków .
                                                >
                                                > Wybaczcie ale musiałem to napisać!
                                                > Pozdrawiam


                                                Myślę, że przytaczane tezy są zupełnie nieuprawnione i są dorabianiem ideologii
                                                do zwykłego, tępego ludzkiego prostactwa, które często przecież to co
                                                opuszczone traktuje jak coś co nie przedstawia żadnej wartości. To samo jest z
                                                popolskimi kościołami na Ukrainie, to samo jest z pięnymi nieraz, zabytkowymi w
                                                stylu niemieckiego gotyku kościołami poniemickimi na ziemiach odzyskanych
                                                Polski. Dorabianie ideologii do tego, że jakiś menel z kumplem pije tanie wino
                                                na dawnym cerkwisku jest zwykłym judzeniem. Przecież równie bzdurne argumenty i
                                                zarzuty można by formułować - bo ja wiem - w stosunku do unitów i prawosławnych
                                                mieszkających na Ukrainie i tego co zrobili ze śladami bytności tam Polaków.

                                                Fakty są takie, że dom, światynia bez gospdarza i wiernych obraca się w ruinę.
                                                Dlaczego nie ratują jej ci co zostali na miejscu to już osobny całkiem temat.
                                                Nie sposób jednak nie zauważyć, że często zabytki płacą frycowe i są
                                                przedmiotem zemsty za zło, to rzeczywiste i to czasem dyskusyjne wyrządzone
                                                przez tych, do których należały.

                                                Myślę, że skoro mamy możliwość w tyym wątku poznania punktu widzenia
                                                ukraińskich czy prawosławnych nacjonalistycznych niewątpliwie autorów róznych
                                                cytowanych publikacji, poznajmy też kolejne świadectwo Polaków:

                                                Artykuł pod tym adresem jest w aktualnym numerze "Echa". Za czas jakiś bedzie
                                                pewnie dostępny już tylko przez link do archiwum "Echa Rzeszowa". Pozdrawiam.

                                                www.rzeszow.um.gov.pl/echo/index.php?id=15

                                            • Gość: darek Re: Kościół katolicki a unici IP: *.kopernet.org 08.08.03, 18:46
                                              Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                              > Przepraszam z góry za prowokacyjność / no ale mówimy o faktach i mitach/ i
                                              > trochę przydługi cytat
                                              >
                                              > " ... Pragnę jednak podkreślic,że w Polsce sprawa jest bardzo trudna,
                                              ponieważ
                                              > u nas w stosunku do unii grzeszny jest nie tyle Kościól prawosławny, ile
                                              > rzymskokatolicki. Przecież likwidacja unii w 1947 roku w Polsce to był
                                              jedyny
                                              > moment, w którym Kościół rzymskokatolicki kolaborował z władzami
                                              > komunistycznymi.
                                              > - Na czym ta kolaboracja polegała?
                                              > - Na niszczeniu, na świadomym niszczeniu unitów i ich Kościoła.
                                              > - W jaki sposób?
                                              > - Kościół rzymskokatolicki zapędzał ich po prostu do obrządku łacińskiego, z
                                              > całą satysfakcją i z całym zapałem. Opowiadał mi jeden z księzy unickich, że
                                              > już wtedy, kiedy państwo zaczęło tolerować placówki unickie, pojechał do
                                              > Gorzowa, do swojego administratora apostolskiego z prośbą o zezwolenie na
                                              > nabożeństwo grekokatolickie, bo tam gdzie mieszkał, było wielu unitów. W
                                              > odpowiedzi usłyszał, że po to tutaj przyjechali,by zapomnieli,że są unitami.
                                              > - Nie wiedziałem, że Kościól rzymskokatolicki jest tak bardzo winny wobec
                                              > unitów w Polsce.
                                              > - Proszę Pana, trzeba mówić o pogromach, jakie wierni Kościoła
                                              > rzymskokatolickiego urządzali unitom, o niszczeniu cerkwi grekokatolickich w
                                              > południowej Polsce...
                                              > - Nie mówiąc już o zniszczeniu owego ikonostasu zaprojektowanego przez
                                              Matejkę
                                              > /.../ {dopisek mój - mowa o kościele św. Norberta w Krakowie}
                                              > - Dodajmy jeszcze wypowiedzi księży rzymskokatolickich, pełne zachwytów i
                                              > radości z tych pogromów, które zgotowano unitom...To był jedyny wypadek
                                              > kolaboracji Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce z władzami
                                              komunistycznymi.
                                              > Cięzki to grzech i trzeba się przyznać do niego, a nie tuszować.
                                              > /.../
                                              > Powtarzam, to nie prawosławni zniszczyli unię w Polsce, tylko rząd
                                              > komunistyczny i Kościól rzymskokatolicki.
                                              > - Reka w rękę.
                                              > - tak, z pełną premedytacją i dużą przyjemnoscią."
                                              >
                                              > Na razie to tyle - cytat pochodzi z ksiązki Z. Podgorzec " Mój Chrystus-
                                              > rozmowy z Jerzym Nowosielskim" Wyd. Łuk - 1993
                                              >
                                              > Co sądzicie na temat tej wypowiedzi - pozwolicie,że w trakcie dyskusji
                                              jeszcze
                                              > sięgnę po tą ksiązkę jak i wypowiedzi zawarte w wielokrotnie cytowanej już
                                              > pracy M.Siwickiego - a dotyczących tym razem handlu metrykami
                                              chrzcielnymi ...
                                              >
                                              > No to co Dareczku - powalczymy z tym wątkiem ???
                                              Jasne, że powalczymy! A więc po kolei pisze Nowosielski, ze kościół
                                              rzymskokatolicki zapędzał grekokatolików do obrządku łacińskiego. Jeśli mam
                                              byc szczery to choć interesuję się tymi tematami to nie znam takich wypadków.
                                              Znam natomiast takich ludzi jak ks. Jałowy z Rzeszowa, ks. Laska z Krasiczyna,
                                              ks. ze Stubna, którego nazwisko wyleciało mi z głowy i jeszcze innych, którzy
                                              uratowali tysiące ludzi przed wywózka do ZSRR. Wcale nie robili oni tego dla
                                              pieniędzy czy dla napędzania sobie wiernych. To sami grekokatolicy zwracali
                                              sie do tych ludzi aby wydać im metryki łacińskie. Co mieli im odmówić przecież
                                              wielu księży greckokatolickich popierało takie praktyki uważając to za
                                              mniejsze zło. Nie twierdzę, że nie było przypadków o jakich pisze Nowosielski.
                                              Ale na razie dowiedziałem sie tylko o jednym a mianowicie Gorzowie a i ten
                                              wypadek jest mocno podejrzany bo Nowosielski nie podaje żadnych bliższych
                                              szczegółów. Pisanie, że kościół rzymskokatolicki zniszczył obrządek
                                              greckokatolicki w Polsce to zwykła bzdura. Jakie są na to dowody, że
                                              przejmowano cerkwie, przecież dzięki temu wiele z nich istnieje do dziś. Gdyby
                                              kościół rzymskokatolicki ich nie przejął większość z nich dawno by przestała
                                              istnieć. Oczywiście były i inne sytuacje jak ta w Sanoku kiedy min. wskutek
                                              działań miejscowego proboszcza nie udało się reaktywować parafii
                                              greckokatolickiej. Na pewno różnie to bywało ale z pewnością nie można tego
                                              ukazywać w czarno-białych kolorach jak to pokazuje Nowosielski. Trzeba sobie
                                              powiedzieć jasno, że likwidacja obrządku greckokatolickiego nastąpiła przede
                                              wszystkim dlatego bo taki było życzenie Moskwy. Najbardziej wkurzyło mnie
                                              jednak stwierdzenie o jakichś pogromach urządzanych Unitom. Jakie pogromy
                                              prosiłbym o szczegóły? Niestety Nowosielski operuje samymi ogólnikami a ja
                                              chciałbym konkretnych faktów, dat, liczb, nazwisk. Z tą dewastacją cmentarzy
                                              też byłbym Piotrek ostrozny. U mnie w Tarnowskich Górach był cmentarz
                                              ewangelicki w samym centrum miasta i cmentarz ten po wojnie stopniowo niszczał
                                              aż w koncu został zlikwidowany. Nie wynikało to bynajmniej z tego, że w
                                              Tarnowskich Górach była jakaś wielka nienawiść do ewangelików. Wręcz
                                              przeciwnie wzajemne stosunki były bardzo dobre. Tyle tylko, że po wojnie
                                              liczba ewangelików drastycznie spadła, nie miał kto sie tym cmentarzem
                                              zajmować i powoli on niszczał. Nie było jednak jakiegoś umyslnego niszczenia
                                              tylko raczej stopniowe popadanie w ruinę. Podobnie sprawa wyglądała ze
                                              cmentarzem żydowskim. Jeszcze parę lat temu był on bardzo zaniedbany teraz
                                              jest już troche uporządkowany.
                                              • Gość: Wolf Re: Rewindykacja IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.08.03, 19:15
                                                Witam,
                                                Na poczatek dziekuje za ciekawe i wyczerpujace odpowiedzi na moje pytanie
                                                (jakos tak wlasnie myslalem, ze stosunki nie ukladaly sie najlepiej).
                                                W swoim poscie Darek poruszyl temat zajmowania swiatyn prawoslawnych przez
                                                katolikow w miedzywojniu i niestety musze sie nie zgodzic z jego wypowiedzia.
                                                Akcja "odprawoslawniania" ziem II RP rozpoczela sie juz w 1919 roku i nie
                                                chodzilo wcale o dawne swiatynie katolickie. Na poczatku akcja ta
                                                byla "samowolka" lokalna, po prostu zajmowano cerkwie bez zadnych decyzji
                                                wladz i badz zmieniano ja na kosciol badz niszczono. Do 1924 roku
                                                zarekwirowano ok. 150 cerkwi.
                                                Drugi okres to lata 29-34 tu juz przyjeto metode walki sadowej, ten okres nie
                                                przyniosl sukcesow, ale jako ciekawostke mozna przytoczyc o co to chciano sie
                                                procesowac - np. o Lawre Poczajowska!!!
                                                Koncowym aspektem jest Komitet Koordynacyjny kierowany przez gen. Mieczyslawa
                                                Smorawinskiego, ktory za cel przyjal "obrone polskosci na kresach", uznali, ze
                                                ludnosc Chelmszczyzny, Wolynia i Podlasia to ludnosc rdzennie polska ktora pod
                                                zaborami zmienila wyznanie pod przymusem.
                                                Tutaj zniwo bylo smutne - na Chelmszczyznie i Podlasiu bylo do "akcji" 289
                                                cerkwi, w 1939 zostalo tylko 51, ogolnie doliczajac Wolyn i Lubelszczyzne
                                                zniszczono ponad 250 swiatyn.
                                                Pozdrawiam

                                                • Gość: darek Re: Rewindykacja IP: *.kopernet.org 08.08.03, 19:52
                                                  Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                                  > Witam,
                                                  > Na poczatek dziekuje za ciekawe i wyczerpujace odpowiedzi na moje pytanie
                                                  > (jakos tak wlasnie myslalem, ze stosunki nie ukladaly sie najlepiej).
                                                  > W swoim poscie Darek poruszyl temat zajmowania swiatyn prawoslawnych przez
                                                  > katolikow w miedzywojniu i niestety musze sie nie zgodzic z jego wypowiedzia.
                                                  > Akcja "odprawoslawniania" ziem II RP rozpoczela sie juz w 1919 roku i nie
                                                  > chodzilo wcale o dawne swiatynie katolickie. Na poczatku akcja ta
                                                  > byla "samowolka" lokalna, po prostu zajmowano cerkwie bez zadnych decyzji
                                                  > wladz i badz zmieniano ja na kosciol badz niszczono. Do 1924 roku
                                                  > zarekwirowano ok. 150 cerkwi.
                                                  > Drugi okres to lata 29-34 tu juz przyjeto metode walki sadowej, ten okres
                                                  nie
                                                  > przyniosl sukcesow, ale jako ciekawostke mozna przytoczyc o co to chciano
                                                  sie
                                                  > procesowac - np. o Lawre Poczajowska!!!
                                                  > Koncowym aspektem jest Komitet Koordynacyjny kierowany przez gen.
                                                  Mieczyslawa
                                                  > Smorawinskiego, ktory za cel przyjal "obrone polskosci na kresach", uznali,
                                                  ze
                                                  > ludnosc Chelmszczyzny, Wolynia i Podlasia to ludnosc rdzennie polska ktora
                                                  pod
                                                  > zaborami zmienila wyznanie pod przymusem.
                                                  > Tutaj zniwo bylo smutne - na Chelmszczyznie i Podlasiu bylo do "akcji" 289
                                                  > cerkwi, w 1939 zostalo tylko 51, ogolnie doliczajac Wolyn i Lubelszczyzne
                                                  > zniszczono ponad 250 swiatyn.
                                                  > Pozdrawiam
                                                  > Witaj Wolf. Niestety nie moge sie z toba zgodzić. Przejmowanie cerkwi
                                                  prawosławnych po I wojnie światowej przez katolików to było w wiekszości
                                                  przypadków przejmowanie cerkwi, które formalnie były prawosławne ale wiekszość
                                                  byłych unitów była katolikami. Żeby nie byc gołosłownym skupie się na
                                                  najważniejszej świątyni prawosławnej czyli katedrze chełmskiej. Katedra ta
                                                  została zbudowana w XVIII wieku jako świątynia unicka. W 1875 roku stała sie
                                                  prawosławna. Po roku 1905 wiekszość byłych unitów przeszła do kościoła
                                                  rzymskokatolickiego. W 1919 roku katedrę przejęli katolicy. Moim zdaniem było
                                                  to jak najbardziej sprawiedliwe dlatego, że była to świątynia niegdys unicka i
                                                  prawo do niej mieli przede wszystkim potomkowie unitów a ci potomkowie byli w
                                                  zdecydowanej wiekszości katolikami. W 1921 roku w Chełmie było 9492
                                                  rzymokatolików, 1369 prawosławnych i 76 grekokatolików. Pozostawienie więc tej
                                                  świątyni prawosławnym byłoby rażącą niesprawiedliwością wobec rzymokatolików.
                                                  Ostatecznie przodkowie większości z nich uczęszczali do tej świątyni i uważali
                                                  ja oni za swoją. Oddanie świątyni 76 grekokatolikom też raczej nie byłoby
                                                  dobrym rozwiązaniem tym bardziej, ze nie byli to grekokatolicy miejscowi tylko
                                                  przybysze z Galicji. Przykład chełmski to nie jest wyjątek tylko standard tak
                                                  było w przypadku wiekszości cerkwi prawosławnych. Pamietaj Wolf o jednym w
                                                  latach 1905-1906 prawie 200 tysiecy byłych unitów przeszło na katolicyzm ale
                                                  nie odzyskali oni wtedy ani jednej świątyni nawet tam gdzie nie zostało ani
                                                  jednego prawosławnego. Stało sie to mozliwe dopiero po roku 1918.
                                                  Co do Ławry Poczajowskiej to chcciał sie procesowac z tego co pamietam biskup
                                                  łucki. Jednak państwo nie miało i nie chciało mieć z tym nic wspólnego. W tym
                                                  czasie władzom zależało na wyciszeniu konfliktów wyznaniowych na kresach.
                                                  Co do Smorawińskiego i lat 38-39 to niestety ale masz rację.
                                                  Pozdrawiam cie Wolf naprawdę poruszyłeś ciekawy temat.
                                                  • Gość: Wolf Re: Gwoli wyjasnienia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.08.03, 21:49
                                                    Pytanie ktore zadalem odnosnie stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna, a
                                                    unicka na terenach pd-wsch Polski nie wzielo sie z powietrza.
                                                    Nie znam panujacych tam stosunkow (jak napisalem iles postow wczesniej dla
                                                    mnie to Terra Incognita), ale przeczytalem tekst ktory sklonil mnie do
                                                    refleksji. Ponizej pozwole sobie go przytoczyc, co nie znaczy ze sie z nim
                                                    zgadzam.
                                                    "prof. Szymon Askenazy powiedzial o unitach, ze z Kosciolem zachodnim byli
                                                    zjednoczeni w powierzchownym, polowicznym sposobie, gdy natomiast wezly
                                                    tradycji, obyczaju, krwi, zycia codziennego laczyly ich po staremu z
                                                    dyzunitami"
                                                    Jesli chodzi o burzenie i zabieranie cerkwi w miedzywojniu to pozostane przy
                                                    swoim zdaniu, na potwierdzenie przytocze jeden cytat - G. Kuprianowicz: "Na
                                                    Chelmszczyznie akcja rozpoczela sie wiosna 1938, gdy zamknieto kilkanascie
                                                    cerkwi i rozpoczeto usuwanie duchownych prawoslawnych, a takze przeprowadzono
                                                    akcje zastraszania ludnosci prawoslawnej i wywierania presji w celu konwersji
                                                    na katolicyzm. Jednak najbardziej dramatycznym momentem byl okres od polowy
                                                    maja do polowy lipca 1938, gdy zburzono pod oslona wojska i policji 127
                                                    swiatyn prawoslawnych, uznanych przez administracje za zbedne"
                                                    Pozdrawiam

                                                  • Gość: darek Re: Gwoli wyjasnienia IP: *.kopernet.org 08.08.03, 21:54
                                                    Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                                    > Pytanie ktore zadalem odnosnie stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna, a
                                                    > unicka na terenach pd-wsch Polski nie wzielo sie z powietrza.
                                                    > Nie znam panujacych tam stosunkow (jak napisalem iles postow wczesniej dla
                                                    > mnie to Terra Incognita), ale przeczytalem tekst ktory sklonil mnie do
                                                    > refleksji. Ponizej pozwole sobie go przytoczyc, co nie znaczy ze sie z nim
                                                    > zgadzam.
                                                    > "prof. Szymon Askenazy powiedzial o unitach, ze z Kosciolem zachodnim byli
                                                    > zjednoczeni w powierzchownym, polowicznym sposobie, gdy natomiast wezly
                                                    > tradycji, obyczaju, krwi, zycia codziennego laczyly ich po staremu z
                                                    > dyzunitami"
                                                    > Jesli chodzi o burzenie i zabieranie cerkwi w miedzywojniu to pozostane przy
                                                    > swoim zdaniu, na potwierdzenie przytocze jeden cytat - G. Kuprianowicz: "Na
                                                    > Chelmszczyznie akcja rozpoczela sie wiosna 1938, gdy zamknieto kilkanascie
                                                    > cerkwi i rozpoczeto usuwanie duchownych prawoslawnych, a takze
                                                    przeprowadzono
                                                    > akcje zastraszania ludnosci prawoslawnej i wywierania presji w celu
                                                    konwersji
                                                    > na katolicyzm. Jednak najbardziej dramatycznym momentem byl okres od polowy
                                                    > maja do polowy lipca 1938, gdy zburzono pod oslona wojska i policji 127
                                                    > swiatyn prawoslawnych, uznanych przez administracje za zbedne"
                                                    > Pozdrawiam
                                                    > Masz całkowitą rację jeśli chodzi o okres 1938-1939 natomiast nie masz racji
                                                    jeśli chodzi o okres tuz po I wojnie światowej.
                                                    Dobranoc

                                              • Gość: Piotr Re: Kościół katolicki a unici IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 19:21
                                                Za księdza Jałowego - rzeczywiście mogę ręczyć swiadectwem moich nieżyjących
                                                dziadków. Zastanawia mnie jednak zawzietość Nowosielskiego - byc może wypływa
                                                to z samej intencji powstania skądinąd bardzo ciekawej ksiązki - być może jest
                                                ona inspirowana ze strony środowisk prawosławnych białostockiego wydawnictwa.
                                                Chociaż w dużej częsci zagadzam sie z goryczą Mistrza gdy mówi o zniszczeniach
                                                poczynionych w przejętej cerkwi przez krakowskich saletynów - znasz zapewne
                                                ten opis Wspominałem już o tym jakieś kilkaset:-} postów temu.
                                                Z kolei o dużej bezwzględności części katolickiego kleru, w
                                                odpłatnym "zapisywaniu na katolików" Ukraińców pragnących pozostać w Polsce
                                                pisze w kilku miejscach Siwicki.

                                                Co do niszczenia cmnetarzy - pisałem już kiedyś o tym - celowe ich dewastowanie
                                                na Łemkowszczyżnie to fakt dowiedziony, tak samo jak utrącanie kamiennych
                                                krzyży na przydroznych kapliczkach - obserwowałem skutki takich działań w wielu
                                                miejscach, mozna o tym poczytać w sprawozdaniach "kamieniarzy" trudniących się
                                                ostatnimi czasy rekonstrukcjami czy w pracach p.Krycińskiego.
                                                Widziałem ostanio szczątki nagrobków ruskich w podkrynickich Słotwinach czy
                                                Mochnaczce - to nie przyroda tak szalała.
                                                Tak samo jak to nie przyroda wrzuciła do przydrożnego rowu w Desznie utrącone
                                                żeliwne krzyże z łemkowskiego cmentarza- ktore "namacałem" nogą próbując po
                                                raz pierwszy odkrywać tamte strony dla siebie w l. 70 tych./napiszę jeszcze o
                                                tym w tonacji sentymentalnej kiedyś/.
                                                Wracając do Nowosielskiego - daleki /i to bardzo/ jestem od poglądów
                                                antykatolickich - ale czy gorycz Jego nie jest przynajmniej częściowo
                                                usprawiedliwiona,czy rzeczywiście Kościól rymokatolicki, w swej masie nie
                                                okazał w latach 40 -50 znieczulicy dla unitów?


                            • Gość: Piotr Re - cerkiewka IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 22:41
                              Dzisiaj usłyszałem w telewizji rzeszów o pożarze kolejnej cerkwi z okolic
                              Lubaczowa - chyba Cewków - Xviii w., piękne w drewnie wypracowana kopuła, "buło
                              zahinuło" - kolejny zatarty ślad. A ta w Daliowej jest piękna, z
                              cudnie "podwiniętą" kopułą, z narożnymi, malutkimi kopułkami.
                              Zawsze wracając z wyprawy na Słowację - zbaczam z głownej drogi, by zahaczyć o
                              Nią i Deszno.
                              Oglądałem na interniecie zdjecia pozostałosci cerkwi w Wisloczku- kawałek muru
                              w krzakach, blaszana cebulka leżacą pod korzeniami drzewa, połamane, żeliwne
                              pasyjki nagrobne.... Na "moim" cerwisku oprócz grobów - została jeszcze
                              omszała, piekna,niewielka chrzcielnica - kiedyś do jej misy wstawiłem doniczkę
                              z chryzantemami. Kurcze- jestem cholernie sentymantalny - sorry
                              Dziekuję Księże Sudkiakonie za sygnał- ruszę poczytać co tam Radek i Darek
                              napisali. :-))
                              • Gość: subdiakon Piotr Re: Re - cerkiewka IP: 212.182.32.* 08.08.03, 09:02
                                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                > Dzisiaj usłyszałem w telewizji rzeszów o pożarze kolejnej cerkwi z okolic
                                > Lubaczowa - chyba Cewków - Xviii w., piękne w drewnie wypracowana
                                kopuła, "buło
                                >
                                > zahinuło" - kolejny zatarty ślad.

                                Chodzi tu chyba o cerkiew w Opace, nie w Cewkowie, por.:

                                cerkwa.net/opaka/opaka.htm (można tam zobaczyć dość szczegółowo, jak
                                wyglądała)

                                > A ta w Daliowej jest piękna, z
                                > cudnie "podwiniętą" kopułą, z narożnymi, malutkimi kopułkami.
                                > Zawsze wracając z wyprawy na Słowację - zbaczam z głownej drogi, by zahaczyć
                                o
                                > Nią i Deszno.
                                > Oglądałem na interniecie zdjecia pozostałosci cerkwi w Wisloczku- kawałek
                                muru
                                > w krzakach, blaszana cebulka leżacą pod korzeniami drzewa, połamane, żeliwne
                                > pasyjki nagrobne.... Na "moim" cerwisku oprócz grobów - została jeszcze
                                > omszała, piekna,niewielka chrzcielnica - kiedyś do jej misy wstawiłem
                                doniczkę
                                > z chryzantemami. Kurcze- jestem cholernie sentymantalny - sorry

                                Są większe wady. ;-)

                                > Dziekuję Księże Sudkiakonie za sygnał- ruszę poczytać co tam Radek i Darek
                                > napisali. :-))

                                Ja też. ;-)

                                Pozdrawiam,
                                subdiakon Piotr
                                • Gość: darek pytanie do Wolfa IP: *.kopernet.org 08.08.03, 22:06
                                  Mam do ciebie pytanie Radek dotyczące rewindykacji cerkwi prawosławnych przez
                                  kościół rzymskokatolicki. Wyobraź sobie, że przenosimy sie do roku 1919 i
                                  jesteś starosta chełmskim. Jaka podjąłbyś decyzję dotyczącą katedry
                                  chełmskiej. Zostawiłbys ją prawosławnym, oddał rzymokatolikom a może
                                  grekokatolikom? A jaka byś podjął decyzje w sytuacji gdy cerkiew jest
                                  prawosławna a prawie wszyscy mieszkańcy wsi to katolicy a przy tym byli unici.
                                  O ile sie nie mylę to taka sytuacja miała miejsce np. w Ochoży kilka
                                  kilometrów od Chełma. Byłbym wdzięczny za odpowiedź.
                                  Teraz to juz naprawde mówię Dobranoc.
                                  • Gość: Wolf Re: pytanie do Wolfa IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.08.03, 09:08
                                    Gość portalu: darek napisał(a):

                                    > Mam do ciebie pytanie Radek dotyczące rewindykacji cerkwi prawosławnych
                                    przez
                                    > kościół rzymskokatolicki. Wyobraź sobie, że przenosimy sie do roku 1919 i
                                    > jesteś starosta chełmskim. Jaka podjąłbyś decyzję dotyczącą katedry
                                    > chełmskiej. Zostawiłbys ją prawosławnym, oddał rzymokatolikom a może
                                    > grekokatolikom? A jaka byś podjął decyzje w sytuacji gdy cerkiew jest
                                    > prawosławna a prawie wszyscy mieszkańcy wsi to katolicy a przy tym byli
                                    unici.
                                    > O ile sie nie mylę to taka sytuacja miała miejsce np. w Ochoży kilka
                                    > kilometrów od Chełma. Byłbym wdzięczny za odpowiedź.
                                    > Teraz to juz naprawde mówię Dobranoc.


                                    To trudna kwestia, jesli chodzi o miejscowosc gdzie wiekszosc stanowili
                                    katolicy to chyba z ciezkim sercem musial bym zdecydowac o przejeciu swiatyni
                                    przez katolikow, natomiast z Chelmem sytuacja jest ciezsza, dochodza tu
                                    kwestie historyczne - Chelm to stary ruski grod i oddanie swiatyni byloby
                                    krzywdzace dla prawoslawnych. Zdaje sobie sprawe, ze nie jestem w swej
                                    wypowiedzi zbyt obiektywny, ale odpowiadam na pytanie zgodnie ze swoim
                                    sumieniem.
                                    Dobrze ze dzis nikt nie musi podejmowac takich decyzji.
                                    Pozdrawiam

                                • Gość: Piotr unici + "zdejm sandały.." cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 22:30
                                  Pociągnę trochę jeszcze dalej P.Nowosielskiego :

                                  " W Polsce jednak wszystko rozbija się o jakąs zaściankową ambicję w
                                  licytowaniu sie animozjami, bo jak Pan powiedzial, już rosyjscy świeccy
                                  wznieśli sie ponad imperialne zakusy swych hierarchów wobec unitów. Bo chyba
                                  unia,nie zrywając z Rzymem, zbliża się do prawosławia.

                                  - Młode duchowieństwo unickie stanowi już zupełnie inną formacje duchową niż
                                  dawne. Przecież to są księża,którzy autentycznie kochają prawosławie i chcą
                                  nawiązać do korzeni właśnie ukraińskich. Gorzej sprawa przedstawia się z
                                  wiernymi, z którymi mają doczynienia, gdyż są to ludzie albo bardzo prości albo
                                  inteligenci zupełnie wykorzenieni z duchowości wschodniej. Unia była naprawdę
                                  nieszczęściem. jednakże z tym nieszczęściem trzeba jakoś współżyć, w miarę
                                  możliwości niwelować jego skutki.
                                  - Nie można zapiekać się w nienawiści.
                                  - Tak , nienawiść bowiem sprawia,że człowiek staje się bezradny"

                                  Tyle cytat. A od siebie ...
                                  Ponad 20 lat temu trafiłem po raz pierwszy na cerkwisko w podrymanowskiej
                                  Wołtuszowej. Znałem to miejsce z opowiadań rodzinnych i zdjęcia "parafialnego"
                                  które tu kiedyś opisywałem. Na miejscu pośród starych drzew na placyku
                                  pocerkiewnym zobaczyłem ślady ogniska i siedziska porobione z
                                  utrąconych,kamiennych nagrobków, które "ogniskowicze" przynosili z pobliskiego
                                  cmentarzyka. Obok pod krzakiem leszczyny leżała przewrócona kamienna
                                  chrzcielnica. Na cmentarzyku leżały powalone nagrobki,kompletnie utracone
                                  krzyże po których zostały tylko ślady zatopienia w kamieniach, stał tylko jeden
                                  nagobek, dość masywny z datą u podstawy 1889.
                                  Boże- jak nienawidziłem tych nieznanych mi złoczyńców- niszczycieli.

                                  Po latach moja Mama - wypoczywająca w Rymanowie zadzwoniła do nas - opowiadając
                                  z entuzjazmem w głosie jak pięknie uporządkowano wołtuszowski cmentarzyk,
                                  ogrodzono, postawiono wysoki, masywny "kreślony" krzyż. Leśnicy postawili
                                  tablicę informacyjną o łemkowskich mieszkańcach nieistniejącej wsi...

                                  Byłem tam w tym roku ... było ogodzenie, był krzyż,
                                  uprzątnięto "siedziska",przestawiono i opisano chrzcielnicę -ale ten ostani
                                  nagrobek sprzed lat leżał przewrócony w krzakach, z tablicy informacyjnej
                                  pozostały pleksiglasowe szczątki wdeptane w trawę - i tylko ja już bardziej
                                  zobojętniałem.
                                  Dobrej nocy - "Nie można zapiekać się w nienawiści, nienawiść bowiem
                                  sprawia,że człowiek staje się bezradny"
                                  • Gość: Wolf Re: unici + 'zdejm sandały..' cd IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.08.03, 09:20
                                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                    > Pociągnę trochę jeszcze dalej P.Nowosielskiego :
                                    >
                                    > " W Polsce jednak wszystko rozbija się o jakąs zaściankową ambicję w
                                    > licytowaniu sie animozjami, bo jak Pan powiedzial, już rosyjscy świeccy
                                    > wznieśli sie ponad imperialne zakusy swych hierarchów wobec unitów. Bo chyba
                                    > unia,nie zrywając z Rzymem, zbliża się do prawosławia.
                                    >
                                    > - Młode duchowieństwo unickie stanowi już zupełnie inną formacje duchową niż
                                    > dawne. Przecież to są księża,którzy autentycznie kochają prawosławie i chcą
                                    > nawiązać do korzeni właśnie ukraińskich. Gorzej sprawa przedstawia się z
                                    > wiernymi, z którymi mają doczynienia, gdyż są to ludzie albo bardzo prości
                                    albo
                                    >
                                    > inteligenci zupełnie wykorzenieni z duchowości wschodniej. Unia była
                                    naprawdę
                                    > nieszczęściem. jednakże z tym nieszczęściem trzeba jakoś współżyć, w miarę
                                    > możliwości niwelować jego skutki.
                                    > - Nie można zapiekać się w nienawiści.
                                    > - Tak , nienawiść bowiem sprawia,że człowiek staje się bezradny"
                                    >

                                    Ten cytat to przyslowiowy strzal w dziesiatke. Licytowanie krzywd to niestety
                                    jeden z punktow rozmow "miedzywyznaniowych" i dobrze by bylo zeby z tym
                                    skonczyc, niestety sadze ze jeszcze to potrwa. Z drugiej strony mysle, ze
                                    prawdziwy dialog miedzy unitami i prawoslawnymi ma duze szanse powodzenia
                                    dzieki wspolnym korzeniom i tej wymienionej przez P. Nowosielskiego duchowosci
                                    wschodniej.
                                    Wydarzenia zwiazane z wprowadzaniem Unii sa tak odlegle w czasie, ze pora o
                                    nich zapomniec, kwestie prawoslawno-unickie na terenach zaboru rosyjskiego tez
                                    nie byly spowodowane przez Cerkiew, a przez wladze, zreszta o tym byla juz
                                    mowa. Trudniejsze moze byc niestety porozumienie z Kosciolem Rzymskim - to
                                    jednak inna tradycja, ale mysle ze idziemy w dobrym kierunku.
                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: Piotr 'zdejm sandały..' cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.08.03, 10:27
                                      Ruszam na Ożanne - ot tak pochodzić z psem po lesie, popływać w jeziorku, może
                                      znów rzeczka Złota podaruje mi jakąs niespodziankę i wschody - zachody
                                      nad "grzebiebiem" lasu.
                                      Do "zustriczi" po weekendzie
                                      A dzwonnica - może zrobię kilka neutralnych fotek...
                                      • Gość: Piotr Re: 'zdejm sandały..' Elekonowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.08.03, 17:43
                                        Dziękuję za oba twoje posty niejako adresowane do mnie - odnośnie pierwszego /z
                                        g. 13.40/ - ok. zgoda proszę o jeszcze.
                                        Odnośnie drugiego /z g. 13.09/ - opisywanie przeze mnie - stanu "tu i teraz" -
                                        to nie judzenie. To zapis obrazu widzianego przeze mnie.
                                        Nie będę wracał do Wołynia - bliska mi osoba - Polka mieszkała właśnie w
                                        dobrach ołyckich itd /vide "pomniczek.../.
                                        Na powrót do tamtych krwawych wątków - nie dam się namówić.
                                        Inna bliska mi osoba - Ukrainka pracowała w kooperatywie, bezpośrednio
                                        odpowiedzialnej za potworne poniżenie kościoła w Rudkach / eksploatowanego
                                        przez wiele lat jako magazyn/ i grobu Fredry - znałem tą /na szczęście byłą juz
                                        sytuację/ z bieżacych relacji.
                                        Znam z róznych relacji np zniszczenie pięknej, renesansowej kaplicy zamkowej w
                                        Brzeżanach, czy miejsca pochówku ostatniego króla Polski - więc proszę nie
                                        zarzucaj mi nieobiektywności. To że o tym tu nie napisałem bezpośrednio - to
                                        tylko z powodu nie "rozpychania" wątków poza ramy i tak już porozciągane.
                                        Jesli więc będę dalej pisał o Bieszczadach czy Łemkowszczyżnie - głownie w
                                        kontekście rodzinnych losów, wraz z wątkami losów miejsc- to Wybacz ale
                                        rezerwuję sobie do tego prawo, niezależnie jak bardzo będzie Cię to
                                        bulwersowało.

                                        Ps A Ożanna i rz. Złota podarowała nam spotanie ze stadkiem zuchwałych
                                        wiewiórek oraz oswojonym bocianem wojtkiem - przekupnym przyjacielem wędkarzy
                                        No i cerkwie w Leżajsku i Starym Mieście - prezentują sie pięknie i wielce
                                        fotogenicznie
                                        • Gość: Elekon Re: 'zdejm sandały..' -wyjasnienie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.03, 18:16
                                          Piotrze, nie chodziło mi o Twoje posty, tylko o poglądy cytowanych autorów.
                                          Chciałbym Cię za ewentualne nieporozumienie przeprosić. Nawiasem mówiąc to o
                                          rzeczywistych czy domniemanych krzywdach pisałeś zadziornie sporo dawniej i Ty,
                                          i ja, i zgoda może, że przynajmniej na razie, lepiej do tego nie wracać. Jeśli
                                          już, to konstruktywnie, a nie wypominkowo.

                                          Napisz coś może o swoich eskapadach w Bieszczady i "Beskid Niski" ;), o ile
                                          będziesz mieć znów do napisania coś nowego. Masz "przyrodniczo" całkiem
                                          sympatyczną frazę. To sierpniowe słońce dojrzałego lata wyciąga myśli człowieka
                                          gdzieś ku dzikim, nieskażonym ręką i "mądrością" cżłowieka krajobrazom. A nie
                                          zawsze można wszystko rzucić i wyjechać na jakiś czas z miejsca, gdzie musimy z
                                          rąk i głowy robić lepszy lub gorszy użytek.

                                          Serdecznie pozdrawiam.
                                          • Gość: Piotr Moje dyrdymały -1- Elekonowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.08.03, 09:01
                                            Muszę Ci powiedzieć, że moje opętanie rusińskim tematem zaczęło się już dawno -
                                            od zabawy kiedyś nowoczesnym magnetofonem Mk 125, z przyczepnym mikrofonem i
                                            tonsilowskimi taśmami. I rozmów z Dziadkiem- przy mikrofonie. Pretekstem do
                                            rozmowy mogła być i wisząca na ścianie stara reprodukcja pięknej ikony "
                                            Umilenia", czy wyciągnie ta z szuflady inna ,niewielka ,oryginalna, oprawna w
                                            misterną srebrną ramkę, stary patefon ściągnięty ze szafy, cytra wisząca na
                                            ścianie. No i zdjęcia wyciągane ze słomianej kasetki czy dna kufra służacego za
                                            siedzisko w dziadkowej kuchni /jak choćby i to przedstawiające młodego księdza
                                            w zabawnym kapeluszu, trzymającego na kolanach małe dziecko " Sambor, 1890 -
                                            Wołodia i Mikolcio"/
                                            A tych kilka starych kaset zawiera...
                                            i opowiadanie jak generał Brusilow szedł na podbój swiata,i o pobycie
                                            pradziadka w talerhoffie,wojennych losach jego synów i córek, co mozna było
                                            dostać od Moskali w zamian za horyłkę,o zamilowaniu do pszczól,o spolszczonej
                                            austriacce- sąsiadce co umiala z Niemcami gadać i ratować sąsiadów z opresji,
                                            itd itd.
                                            Nie bojcie sie - nie będe o tym wszytkim tu pisał - jeśli już to do szuflady.

                                            Kiedyś - gdy dziadek zacząl wreszcie schodzić na łemkowsko - ruskie tematy /od
                                            słów " wiesz, ja jestem Łemko z Wróblika"/ wkroczyla ostro babcia-cenzor : " A
                                            co mu będziesz głupoty opowiadał, było minęło. Tu mu lepiej powiedz jak niemcy
                                            Żydow dreczyli - o to mu się do szkoły przyda!
                                            A ty to wszystko nagrywasz po co ci to..."
                                            Ale i Ją nakłoniłem kilka razy do opowiadania "głupot"...
                                            Taśma magnetofonowa jest w miarę trwałym nośnikiem - tyle lat już minęlo.

                                            Dzisiaj,przy dorastających dzieciakach,gdy już przyjąłem do wiadomości
                                            rosiewiczowską piosenkę z serialu o dzielnym budowniczym trasy łazienkowskiej,
                                            drążę te "głupoty" z infantylną zawzietością.

                                            Ps Nawet nie wiesz jak mi się przyda ten twój link o Ołyce- całkiem
                                            dobrze "koresponduje" z posiadanymi przeze mnie informacjami o tamtym
                                            terenie,zwłaszcza że temat "mojej wołynianki" pociągnę dalej ale też już
                                            do "dyskowej szuflady"

                                            Dzięki
                                            Pozdrawiam serdecznie
                                            • Gość: Elekon Re: Moje - Elekona - dyrdymały IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.03, 15:17
                                              Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                              > Muszę Ci powiedzieć, że moje opętanie rusińskim tematem zaczęło się już
                                              dawno -
                                              >
                                              > od zabawy kiedyś nowoczesnym magnetofonem Mk 125, z przyczepnym mikrofonem i
                                              > tonsilowskimi taśmami. I rozmów z Dziadkiem- przy mikrofonie. Pretekstem do
                                              > rozmowy mogła być i wisząca na ścianie stara reprodukcja pięknej ikony "
                                              > Umilenia", czy wyciągnie ta z szuflady inna ,niewielka ,oryginalna, oprawna w
                                              > misterną srebrną ramkę, stary patefon ściągnięty ze szafy, cytra wisząca na
                                              > ścianie. No i zdjęcia wyciągane ze słomianej kasetki czy dna kufra służacego
                                              za
                                              >
                                              > siedzisko w dziadkowej kuchni /jak choćby i to przedstawiające młodego
                                              księdza
                                              > w zabawnym kapeluszu, trzymającego na kolanach małe dziecko " Sambor, 1890 -
                                              > Wołodia i Mikolcio"/
                                              > A tych kilka starych kaset zawiera...
                                              > i opowiadanie jak generał Brusilow szedł na podbój swiata,i o pobycie
                                              > pradziadka w talerhoffie,wojennych losach jego synów i córek, co mozna było
                                              > dostać od Moskali w zamian za horyłkę,o zamilowaniu do pszczól,o spolszczonej
                                              > austriacce- sąsiadce co umiala z Niemcami gadać i ratować sąsiadów z opresji,
                                              > itd itd.
                                              > Nie bojcie sie - nie będe o tym wszytkim tu pisał - jeśli już to do szuflady.
                                              >
                                              > Kiedyś - gdy dziadek zacząl wreszcie schodzić na łemkowsko - ruskie
                                              tematy /od
                                              > słów " wiesz, ja jestem Łemko z Wróblika"/ wkroczyla ostro babcia-cenzor : "
                                              A
                                              > co mu będziesz głupoty opowiadał, było minęło. Tu mu lepiej powiedz jak
                                              niemcy
                                              > Żydow dreczyli - o to mu się do szkoły przyda!
                                              > A ty to wszystko nagrywasz po co ci to..."
                                              > Ale i Ją nakłoniłem kilka razy do opowiadania "głupot"...
                                              > Taśma magnetofonowa jest w miarę trwałym nośnikiem - tyle lat już minęlo.
                                              >
                                              > Dzisiaj,przy dorastających dzieciakach,gdy już przyjąłem do wiadomości
                                              > rosiewiczowską piosenkę z serialu o dzielnym budowniczym trasy łazienkowskiej,
                                              > drążę te "głupoty" z infantylną zawzietością.
                                              >
                                              > Ps Nawet nie wiesz jak mi się przyda ten twój link o Ołyce- całkiem
                                              > dobrze "koresponduje" z posiadanymi przeze mnie informacjami o tamtym
                                              > terenie,zwłaszcza że temat "mojej wołynianki" pociągnę dalej ale też już
                                              > do "dyskowej szuflady"
                                              >
                                              > Dzięki
                                              > Pozdrawiam serdecznie


                                              No cóż, po chyba trochę demonstracyjneym pokazywaniu sobie nawzajem ran swoich
                                              i swoich ziomków, przychodzi zdaje się pora na uświadamianie sobie nawzajem,
                                              jak naprawdę do siebie ludzie bywają podobni. Nie bój się tak bardzo moich
                                              reakcji, przecież ten wątek nie jest ani mój, ani dla mnie, pisz jeśli chcesz,
                                              może tylko mniej prowokuj ;)...

                                              To ciekawe: jesteśmy katolikami. Ty miałeś przodka unickiego księdza. Ja
                                              miałem, wśród swoich przodków, choć już dawno temu - co to im dalej w las, tym
                                              więcej drzew - polskiego, katolickiego... księdza (tak, tak!), który przeszedł
                                              na protestantyzm, wyjechał do Niemiec i... ożenił się. Tam do rodziny jego
                                              dzieci i wnuków wmieszało się paru Niemców, aby dziwnym trafem w swoich
                                              dzieciach potem wrócić, już jako osadnicy niemieccy, mający
                                              zaprowadzać "niemiecką gospodarność", do Polski, w okolice Mielca. Oczywiście
                                              to był tylko pretekst do powrotu tu, gdzie kraj ich przodków, gdzie ich jakoś z
                                              dziadkowych opowieści ciągnęło...
                                              Gdy kilka pięknych Polek i przyjstojnych Polaków zakręciło w głowach, zaczął w
                                              tej gałęzi na powrót odradzać się polski żywioł. I nastąpił powrót na
                                              łono "jedynego Kościoła". I tak się jakoś z tego porobiło, że ich potomni
                                              walczyli w czasie wojny w AK z niemieckim najeźdżcą. Tam, gdzie zostały slady
                                              niemieckiego nazwiska, Gestapo, które uprzejmie zaprosiło do siebie i podsunęło
                                              Volkslistę, na pytanie o ojczysty kraj, usłyszało: "Moją ojczyzną była, jest i
                                              na zawsze pozostanie Polska, nawet, gdy ją zetrzecie na proch". Chyba tylko
                                              niemieckiemu nazwisku można było zawdzięczać ponowne pojawienie się w domu,
                                              jedynie ze śladem ciosu w twarz.
                                              A zresztą... po co ja to wszystko piszę. Chyba też jestem trochę sentymentalny.
                                              Pozdrawiam.
                                              • Gość: Piotr Re: Moje - twoje - dyrdymały :-) IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.08.03, 16:16
                                                Okolice Mielca,okolice Leżajska - wszędzie tam znajdziesz ślady osadnictwa
                                                niemieckiego z okresu Xix wieku. Wczoraj jadąc z Ożanny zaobserwowałem
                                                poniemieckie budownictwo wiejskie w Tarnawcu - murowane wiejskie domy wśród
                                                resztek drewnianych budynków, "siwką" malowanych pasów między belkami chat
                                                poukraińskich i polskich oraz współczesnych "pudełek".
                                                Ci osadnicy to też nie byli wojownicy kulturkampfu - i w większości wrośli w
                                                polskość.
                                                Ostatnio ukazała się monografia /cz.1/ starego rzeszowskiego cmentarza -
                                                popatrz kto tworzył/oprócz dominujących Polaków/ rzeszowskie mieszczaństwo -
                                                także potomkowie Niemców i Czechów.
                                                A na kadrę rzeszowskich przedwojennych gimnazjów składali się także nauczyciele
                                                pochodzenia niemieckiego i ukraińskiego/wspomina o nich cytowany już przeze
                                                mnie P. Guminski.
                                                Spróbuj, prosze razem z resztą - poczytać spokojnie artykuły o ks. Nehrebeckim
                                                szykowane na sajcie "Mateusz" przez subdiakona Piotra - myśle,że będzie warto.
                                                Serdecznie Pozdrawiam

                                                Ps A za mój sentymentalizm - otrzymałem już rozgrzeszenie od Sdk Piotra :-))
                                                Gdyby jeszcze w dyskusje włączył się na tyle nowoczesny duchowny katolicki - oj
                                                byłby komplet!!
                                                • Gość: subdiakon Piotr Wspomnienia o ks. Nehrebeckim ONLINE! IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.03, 21:21
                                                  Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                  > Spróbuj, prosze razem z resztą - poczytać spokojnie artykuły o ks.
                                                  Nehrebeckim
                                                  > szykowane na sajcie "Mateusz" przez subdiakona Piotra - myśle,że będzie
                                                  warto.

                                                  Też tak myślę. ;-)

                                                  Podaję adres:

                                                  www.mateusz.pl/goscie/grekat/ps16.html

                                                  > Ps A za mój sentymentalizm - otrzymałem już rozgrzeszenie od Sdk Piotra :-))

                                                  Żeby rozgrzeszać, trzeba otrzymać święcenia prezbiteratu. Ja nie mam takich
                                                  aspiracji, przynajmniej na razie. Ja tylko stwierdziłem, że są większe grzechy
                                                  od sentymentalizmu. ;-)

                                                  > Gdyby jeszcze w dyskusje włączył się na tyle nowoczesny duchowny katolicki -
                                                  > oj
                                                  > byłby komplet!!

                                                  Ja JESTEM duchownym katolickim, a że "nowoczesnym" - nigdy bym o to siebie nie
                                                  podejrzewał. ;-)

                                                  Pozdrawiam serdecznie,
                                                  subdiakon Piotr

                                                  PS. Jutro po południu wyjeżdżam na wieś, w rodzinne strony mej Małżonki, więc
                                                  niestety chyba się nie włączę w dyskusje na tym forum aż do powrotu stamtąd.
                                                  • Gość: Piotr Re: Wspomnienia o ks. Nehrebeckim ONLINE! IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.08.03, 21:34
                                                    Dziękuję w swoim imieniu - przepraszam za może niezbyt wybredne dowcipkowanie -
                                                    ja ze swej strony napiszę w między czasie o "moim" ks. kanoniku Wołodymirze
                                                    Wachnianynie, jego koligacjach rodzinnych i "szlaku cerkiewnym" - to i
                                                    podyskutować będzie o czym.
                                                    Pozdrowienia dla Małzonki księdza.

                                                    Ps Serdecznie życzę rychłego uzyskania pełnych uprawnień duchownych.

                                                    Mój czas dłuższego wypoczynku też zbliża się milowymi krokami.
                                                  • Gość: darek Re: ks. Nehrebecki i Tuczempy IP: *.kopernet.org 12.08.03, 22:44
                                                    Dzięki Subdiakonie Piotrze za ciekawe artykuły z "Nywy" o ks. Nehrebeckim. Są
                                                    one pisane oczywiście z ukraińskiego punktu widzenia ale nie to jest
                                                    najważniejsze. Dla mnie liczą sie przede wszystkim fakty a w tym artykułach
                                                    jest wiele interesujących faktów. Nie wiedziałem na przykład, że w Rzeszowie
                                                    była tak liczna inteligencja ukraińska a wielu z tych zatoczeńców zajmowało
                                                    bardzo wysokie funkcje urzędnicze. Jest to dla mnie prawdziwa nowość.
                                                    Natomiast szczególnie zaintrygowała mnie sprawa miejscowości Tuczapy a
                                                    właściwie Tuczempy koło Jarosławia. Autor artykułu pisze, że dzięki pracy ks.
                                                    Nehrebeckiego parafia Zalesie uniknęła losu Tuczap. Poszperałem trochę w moich
                                                    papierach i co się okazało. W 1890 roku w Tuczempach było 697 grekokatolików,
                                                    w 1921 już tylko 119 a w 1938 tylko 60 grekokatolików. Zastanawiam sie co się
                                                    stało, że w tak krótkim czasie liczba wiernych tak drastycznie spadła. Może
                                                    jakieś nieporozumienia z proboszczem z Tuczemp? Czy ksiądz ma może jakieś
                                                    informacje na ten temat bo sprawa jest dla mnie bardzo interesująca.
                                                    Pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku.
                                                  • Gość: Piotr Re: ks. Nehrebecki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 06:45
                                                    W "reprińcie" o ks. Nehrebeckim jest o wiele więcej ciekwaszych wątków wartych
                                                    zatrzymania się ; a to i sprawa tajemniczego mordestwa /?/, a to i sprawa
                                                    bardzo rozbudowanej ukraińskiej prasy, a to i wątek wprowadzenia celibatu.
                                                    Sprawa inteligencji ukraińskiej - dość szeroko opisana jest w Dziejach
                                                    Rzeszowa, co prawda w sposob rozproszony, ale jest..
                                                    Pewno wrócę do tego zagadnienia,zwłaszcza że zalesiański P. Gumiński mówi tez o
                                                    tym w swych wspomnieniach.
                                                    A Darku - ukraiński punkt widzenia w artykułach o ks. Nahrebeckim to nie jest
                                                    wada... "Barokowy" styl tych artykułow mówi i o tym,że dla nich Rzeszów czy
                                                    Kraków były "ich' Kresami,że już w latach 20-tych czuli się atakowani przez
                                                    Polski Żywioł a i to że na te kresy wysyłano Najbardziej Wartościowych i
                                                    pełnych poswięcenia unickich Księzy - którzy ,jak pokazała historia skazani
                                                    byli na porażkę. Czyż to nie jest prawie "hemingwejowski" wątek życia takich
                                                    ludzi jak ks. Nehrebecki,Kaminski,Golinka...no i w pewnym sensie "mój"...
                                                    Ja mam szczerą nadzieję,że Bóg i Historia będą łaskawsze dla Subdiakona Piotra
                                                    i Jego Proboszcza.
                                                    Pozostaje Im życzyć Tylko wytrwałości, sił i dotychczasowej inwencji - no i
                                                    dalszej współpracy na tym forum :-}

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Piotr O Tuczapach,Mati i ...inteligencji IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 17:50
                                                    Rozwijajac wątki z artykułow o Nehrebeckim drobne sprostowanie ;
                                                    - TUCZAPY to miejscowość na Zamojszczyżnie- konkretnie na pólnocny wschód od
                                                    Tomaszowa Lubel. i płd. wsch od Zamojścia. A.Saładiak wspomina tylko o cerkwi
                                                    prawosławnej zbud. w 1877 rok.

                                                    Ciekawy jest wątek pieśni śpiewanej kiedyś w cerkwi zalesiańskiej ;Preczystaja
                                                    Diwo,Maty ruśkoho kraja... Oto znalazlęm ją w starym modlitewniku.
                                                    Musze cytacik :

                                                    "Preczystaja Diwo, Maty ruśkoho kraja
                                                    Na nebesi i zamli Tia weliczajut

                                                    Ty grisznikom iz tiażkoj muki
                                                    Czerez Twoi spasajesz ruki
                                                    Nie daj propasty... "

                                                    Odnośnie przedstawicieli inteligencji rzeszowskiej pochodzenia ukraińskiego
                                                    szereg wzmianek o nich można znaleść w Dziejach Rzeszowa /pod red. F.Kiryka/

                                                    - " Z powstańcami {styczniowymi - mój dopisek} sympatyzował nadto ks. Tomasz
                                                    Polański, dyrektor gimnazjum rzeszowskiego, wyznania grekokatolickiego, tak
                                                    samo zresztą jak proboszcz w Zalesiu, ks. Julian HANASIEWICZ"

                                                    kS.Hanasiewicz /paroch w latach 1849-1887/ dał zresztą poczatek rodzinie
                                                    rzeszowskiej o tym nazwisku, której jeden z przedstawicieli - ofiarny
                                                    społecznik stał sie patronem jednej z ulic rzeszowskich. Jak znajdę coś na ten
                                                    temat szerzej - postaram sie uzupełnić.

                                                    Po nim funkcję parocha zalesiańskiego pełnili:
                                                    - dr Dymitryj Bilińskij /1882-1887/
                                                    wspomniani już księza Nehrebecki, Kamiński /w latach 1907 - 1943/ oraz
                                                    Administrator ks. Aleksy Golinka /ur. 1910, wyświęcony 1935/.

                                                    Adwokat Henryk Hanasiewicz był załozycielem /1922 rok/ szpitala im. dzieciątka
                                                    Jezus dla sierot/ i patronem powolanej fundacji, ofiarodawcą dóbr na cele
                                                    spoleczne - zgodnie z jego testamentem,
                                                    Filip Świstun - profesor gimnazjum rzeszowskiego /1876-1901/ autor
                                                    ksiązki "Prikarpackaja Ruś Rik 1848"
                                                    Onufry Gecow /profecor tegoż w l. 1890-1902/
                                                    Włodzimierz Budzynowski - nauczyciel śpiewu i języka ukraińskiego w gimnazjum
                                                    rzeszowskim /z rodziny mieszanej/
                                                    Wiecej mozna znaleść na str 552 ,t.2 Dziejów Rzeszowa



                                                  • Gość: Wolf A moze kij w mrowisko? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.08.03, 18:31
                                                    Witam,
                                                    dyskusja jakos przycichla, wiec podrzuce temat dotyczacy co prawda
                                                    Lubelszczyzny, ale pokazujacy tolerancje w II RP.
                                                    Jest to swobodny wybor z dokumentu pt: "WYTYCZNE WOJEWODY LUBELSKIEGO
                                                    DOTYCZĄCE USTOSUNKOWANIA SIĘ WŁADZ DO ZAGADNIENIA UKRAIŃSKIEGO NA TERENIE
                                                    WOJEWÓDZTWA LUBELSKIEGO" Z 31 stycznia 1935 roku


                                                    4) Należy starać się nie dopuszczać do drukowania na terenie Województwa
                                                    Lubelskiego jakichkolwiek wydawnictw ukraińskich. Kolportaż wydawnictw z
                                                    Wołynia i Małopolski jest niepożądany i jako taki winien napotkać się z
                                                    odpowiednim przeciwdziałaniem.


                                                    22) Należy dążyć do polonizacji prawosławia. Dążyć należy do używania języka
                                                    polskiego przy nauce religii w szkołach i w kazaniach duchownych,
                                                    szczególnie w czasie odpustów oraz w ogóle uroczystości kościelnych i
                                                    państwowych. Oddziaływać należy na rodziców, by żądali nauczania w języku
                                                    polskim. Inspirować należy wydawanie druków religijnych w języku polskim
                                                    oraz żądania, aby czasopismo „Słowo" i „Woskresnoje Cztienje", wychodzące w
                                                    Warszawie, dla terenu Województwa Lubelskiego były wydawane w języku
                                                    polskim. Starać się, aby inicjatywa w tej sprawie wychodziła od
                                                    społeczeństwa.


                                                    23) Winny być ustalone podręczniki jedynie dopuszczalne dla wykładów religii
                                                    i spowodować należy z kolei duchownych do prowadzenia wykładów wyłącznie z
                                                    tych podręczników. Spowodować wydanie podręcznika poświęconemu historii
                                                    cerkwi oraz innych brakujących w języku polskim. Ludność prawosławna
                                                    powinna być stale zaopatrywaną w większą ilość podręczników polskich do
                                                    nauki religii.


                                                    26) Akcja unijna nie odpowiada interesom państwa, wobec czego nie zasługuje
                                                    na poparcie, zwłaszcza o ile źródłem jej jest Małopolska Wschodnia.


                                                    32) Melioracje rolne winny być przeprowadzone przede wszystkim we wsiach
                                                    polskich lub z wybitną przewagą ludności polskiej, a dopiero w drugim
                                                    rzędzie tam, gdzie ludność niepolska jest całkowicie lojalna.


                                                    dokument ten został przedstawiony przez Wojewodę Lubelskiego Józefa
                                                    Różnieckiego na tajnej konferencji w Lublinie w dniu 31 stycznia 1935 roku.
                                                    W konferencji tej udział wzięli obok Wojewody członkowie sztabu Dowództwa
                                                    Korpusu II: gen. bryg. Mieczysław Smorawiński, Kierownik Samodzielnego
                                                    Referatu Bezpieczeństwa Wojennego mjr dypl. Bracławski, Kierownik
                                                    Samodzielnego Referatu Informacyjnego kpt. Wacław Michowski, płk dypl.
                                                    Iwanowski oraz kpt. Nowak.
                                                    Pozdrawiam


                                                  • Gość: Piotr Re: kije w mrowisko? czemu nie? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.08.03, 22:58
                                                    Witaj .
                                                    Ciekawie i syntetycznie mówił na temat polityki rządów sanacyjnych prof.
                                                    Torzecki w artykule " Korzenie tragedii" - Gw z 12-13 lipca. Wspominal tam
                                                    własnie o "kunktatorskiej" polityce władz sanacyjnych wobec Ukraińców. Hucułów
                                                    i Lemków. Zjawisko to nasiliło się zwłaszcza po śmierci Marszałka - ponoć
                                                    zwolennika asymilacji państwowej a nie narodowościowej i symaptii Jego do
                                                    Ukraińcow.
                                                    Więc to o czym piszesz było elementem tej polityki - "szczególnie"
                                                    zróznicowanej na terenie Wołynia i ówczesnej Małopolski wschodniej.
                                                    Póki co to tyle z mojej strony.
                                                    Ruszam na dalszą częśc wyjazdowego urlopu, więc do dyskusji właczę się pewno po
                                                    1 września. Obiecuję wrócić do mych przyobiecanych wątków.
                                                    Acha - czy czytałeś Radku artykuł o ks. Nehrebeckim - jest tam bardzo ciekawy
                                                    wątek odebranej przysięgi ukraińskich striłców w 1918 roku w Drohobyczy - a
                                                    więc nieudanej walki Ukraińców i Łemków o samodzielność państwową po upadku
                                                    Austrowęgier.
                                                    Myślę,że do tego "kija w mrowisku" też będzie warto wrócić.
                                                    Tak samo zresztą jak i kilku innych wątków tam występujących - może da się je
                                                    rozkręcić po powrocie SBDK Piotra i Darka ?
                                                    Dobrze byłoby nie pozwolić upaść naszej dyskusji :-}}

                                                    Serdecznie pozdrawiam wszystkich!
                                                    Ps Zerknij czasem do forum Przemyśla - tam też jest "ciekawie"!
                                                  • Gość: Wolf Re: kije w mrowisko? czemu nie? Piotrowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.08.03, 23:57
                                                    Witam,
                                                    dzieki za zainteresowanie "kijem w mrowisko".
                                                    A "wspomnienie" czytalem i mysle, ze po 1 wrzesnia bede mial pare pytan.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Elekon Re: Jak kij... to kij IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.03, 23:54
                                                    Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                                    > (...)

                                                    Skąd te rewelacje można wiedzieć? I jaka jest ich wiarygodność. Bo jeśli
                                                    związanej z resentymentami ukrińsko-nacjonalistycznymi jakiejś działającej w
                                                    Polsce organizacji to zadna. Żyjemy Wolfie w czasach, kiedy każdy może napisać
                                                    i wydać dosłownie wszystko, łacznie z pamietnikiem codziennych, regularnych
                                                    kontaktów z ufolidkami i z ich zielonym szejkiem.
                                                    Poza tym chciałbym zwrócić Państwa uwagę na fakt, że ukraińska ludność II RP
                                                    była polskiemu państwu i Polakom - mówiąc delikatnie - mocno niechętna (co
                                                    wyraźnie wybuchło potem pod hitlerowskimi skrzydłami na Wołyniu i w ogóle
                                                    Kresach), więc nie powinny dziwić retorsje ze strony służb odpowiedzialnych za
                                                    integralność przedwojennego państwa polskiego. Można się cofnąć do historii z
                                                    Petlurą i jak to go, chcący lub niechcący Piłsudski urządził na szaro, ale nie
                                                    można wejść w środek pasma wzajemnych wrogich działań, żeby oskarżać o całe
                                                    zło jedną tylko stronę.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: darek Re: Jak kij... to kij IP: *.kopernet.org 20.08.03, 10:26
                                                    Po pierwsze dokument przedstawiony przez Radka jest prawdziwy. Tyle tylko, ze
                                                    wiekszość zawartych w nim postanowień nigdy nie weszła w zycie i pozostała
                                                    tylko w sferze zamierzeń. Po drugie nie mozna na podstawie Lubelszczyzny
                                                    oceniać polityki państwa polskiego w stosunku do Ukraińców dlatego, że
                                                    zupełnie inna polityka była na Wołyniu a jeszcze inna w Galicji. W ogóle
                                                    narosło w ostatnim czasie wiele mitów o jakoby wielkich prześladowaniach
                                                    Ukraińców w II RP. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że było burzenie cerkwi na
                                                    Chełmszczyźnie, że Ukraińcy nie byli dopuszczani do wyższych stanowisk, że
                                                    ukraińskich nauczycieli często przenoszono w inne regiony Polski, że nie
                                                    otwarto Uniwersytetu Ukraińskiego we Lwowie. To wszystko prawda ale generalnie
                                                    uważam, że sytuacja mniejszości ukraińskiej była pod tym względem bardzo
                                                    podobna do sytuacji innych mniejszości w tej części Europy. Z podobnymi
                                                    problemami co Ukraińcy borykali się Węgrzy w Rumunii, Polacy na Litwie, Niemcy
                                                    na Łotwie itd., itp. Pozwólcie, że postaram sie obalić parę mitów
                                                    funkcjonujących na temat polityki polskiej na Kresach. Pierwszy mit jest taki
                                                    jakoby parcelowano ziemię jedynie wśród polskich chłopów sprowadzonych z
                                                    centralnej i zachodniej Polski a Ukraińcy nie mogli w niej uczestniczyć. Fakty
                                                    temu przeczą. Na Wołyniu gdzie bardzo proukraińska politykę prowadził wojewoda
                                                    Józewski aż 75% parcelowanej ziemi nabyli Ukraińcy. Kolejny mit jakoby język
                                                    ukraiński był wyrugowany ze szkół. Faktem jest, że liczba szkół z ukraińskim
                                                    językiem wykładowym została znacznie zmniejszona. Trzeba jednak zaznaczyć, że
                                                    w ogromnej większości przypadków na ich miejsce tworzono tzw. szkoły
                                                    utrakwistyczne gdzie część przedmiotów była wykładana po polsku a część po
                                                    ukraińsku. Kolejny mit to tzw. pacyfikacje wsi ukraińskich w Galicji w roku
                                                    1931 w podtekście całkowicie niezrozumiałe i bezpodstawne. Otóż całkowicie
                                                    zrozumiałe i mające bardzo silne podstawy moi drodzy. W Galicji w tamtym
                                                    czasie Ukraińscy nacjonaliści dopuszczali sie szeregu akcji terrorystycznych i
                                                    rząd musiał w jakiś sposób zareagować. Ukraińcy twierdzili i do dziś twierdzą
                                                    jakoby były setki a nawet tysiące ofiar. W rzeczywistości komisja Ligi Narodów
                                                    wysłana na miejsce stwierdziła, że zginęło 7 Ukraińców i 3 Polaków
                                                    (policjantów) a całą akcję pacyfikacyjną uznała za w pełni usprawiedliwioną. O
                                                    sprawach religijnych pisałem juz wcześniej min. jak wyglądała naprawdę sprawa
                                                    przejmowania cerkwi w województwie lubelskim. Ogólnie uważam, że najbardziej
                                                    restrykcyjna polityka wobec Ukraińców była prowadzona w województwie lubelskim
                                                    z tej prostej przyczyny, ze tamtejszych prawosławnych władze polskie uznawały
                                                    arbitralnie za zrusyfikowanych Polaków. Najbardziej liberalna polityka była
                                                    natomiast prowadzona na Wołyniu gdzie do 1938 roku tj. do odejścia Józewskiego
                                                    sytuacja Ukraińców była więcej niz dobra. Bardzo dobrze, że rozpocząłeś tą
                                                    dyskusję Wolf i jak sam powiedziałeś włożyłeś kij w mrowisko. Jeżeli nie
                                                    zgadzacie się z tym co napisałem to proszę napiszcie. Być może dowiem sie
                                                    jakichś nowych faktów o których do tej pory nie miałem pojęcia. Mam tylko
                                                    prośbę aby skupic sie na konkretnych faktach a nie ogólnikach bo do
                                                    konkretnych faktów można sie odnieść i podyskutować.
                                                  • Gość: Elekon Re: Jak kij... to kij IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.03, 15:22
                                                    Dziękuję Ci Darku za tę wypowiedź.
                                                    Mam wobec Ciebie dług i pamiętam o tym. Niestety, na razie mam zbyt mało czasu,
                                                    żeby porządnie i w sposób interesujący dla czytajacych odpisać na tematy, o
                                                    które prosiłeś.
                                                    Pozdrawiam Ciebie i wszystkich.
                                                  • Gość: Wolf Re: Jak kij... to kij Darkowi i wszystkim IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.08.03, 00:13
                                                    Gość portalu: darek napisał(a):

                                                    > Po pierwsze dokument przedstawiony przez Radka jest prawdziwy. Tyle tylko,
                                                    ze
                                                    > wiekszość zawartych w nim postanowień nigdy nie weszła w zycie i pozostała
                                                    > tylko w sferze zamierzeń.

                                                    Nie zmienia to faktu, ze sam pomysl nie byl zbyt tolerancyjny.


                                                    Po drugie nie mozna na podstawie Lubelszczyzny
                                                    > oceniać polityki państwa polskiego w stosunku do Ukraińców dlatego, że
                                                    > zupełnie inna polityka była na Wołyniu a jeszcze inna w Galicji. W ogóle
                                                    > narosło w ostatnim czasie wiele mitów o jakoby wielkich prześladowaniach
                                                    > Ukraińców w II RP. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że było burzenie cerkwi na
                                                    > Chełmszczyźnie, że Ukraińcy nie byli dopuszczani do wyższych stanowisk, że
                                                    > ukraińskich nauczycieli często przenoszono w inne regiony Polski, że nie
                                                    > otwarto Uniwersytetu Ukraińskiego we Lwowie. To wszystko prawda ale
                                                    generalnie
                                                    > uważam, że sytuacja mniejszości ukraińskiej była pod tym względem bardzo
                                                    > podobna do sytuacji innych mniejszości w tej części Europy. Z podobnymi
                                                    > problemami co Ukraińcy borykali się Węgrzy w Rumunii, Polacy na Litwie,
                                                    Niemcy
                                                    > na Łotwie itd., itp.

                                                    Darku, piszesz, ze nie bylo przesladowan, ale jednoczesnie piszez o
                                                    niemoznosci uzyskania stanowiska i innych utrudnieniach. Jest to jednak pewna
                                                    sprzecznosc i nie usprawiedliwia tego fakt, ze gdzie indziej bylo podobnie.


                                                    Trzeba jednak zaznaczyć, że
                                                    > w ogromnej większości przypadków na ich miejsce tworzono tzw. szkoły
                                                    > utrakwistyczne gdzie część przedmiotów była wykładana po polsku a część po
                                                    > ukraińsku.

                                                    Co do tych szkol to postaram sie wrzucic pare dokumentow - nie wygladalo to az
                                                    tak rozowo.

                                                    Ogólnie uważam, że najbardziej
                                                    > restrykcyjna polityka wobec Ukraińców była prowadzona w województwie
                                                    lubelskim
                                                    > z tej prostej przyczyny, ze tamtejszych prawosławnych władze polskie
                                                    uznawały
                                                    > arbitralnie za zrusyfikowanych Polaków.

                                                    Jesli chodzi o stosunek do prawoslawnych to uwazanie ich za zrusyfikowanych
                                                    Polakow bylo, moim zdaniem, niezbyt na miejscu.


                                                    Być może dowiem sie
                                                    > jakichś nowych faktów o których do tej pory nie miałem pojęcia. Mam tylko
                                                    > prośbę aby skupic sie na konkretnych faktach a nie ogólnikach bo do
                                                    > konkretnych faktów można sie odnieść i podyskutować.

                                                    Nie chce rozkrecac dyskusji o krzywdach itp..., nie posluguje sie
                                                    (przynajmniej mam taki zamiar) ogolnikami. W chwili obecnej dysponuje
                                                    niewielka iloscia czasu, ale jesli dyskusja bedzie ciagnac sie dalej to na
                                                    pewno podam jeszcze kilka ciekawych przypadkow z II RP. W sobote, lub
                                                    niedziele postaram sie o przeslanie nastepnych materialow na jakis bardziej
                                                    neutralny temat, chociaz zwiazany ze stosunkami narodowosciowymi w II RP.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: darek Re: Jak kij... to kij Darkowi i wszystkim IP: *.kopernet.org 23.08.03, 09:58
                                                    Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                                    > Gość portalu: darek napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Po pierwsze dokument przedstawiony przez Radka jest prawdziwy. Tyle tylko,
                                                    >
                                                    > ze
                                                    > > wiekszość zawartych w nim postanowień nigdy nie weszła w zycie i pozostała
                                                    >
                                                    > > tylko w sferze zamierzeń.
                                                    >
                                                    > Nie zmienia to faktu, ze sam pomysl nie byl zbyt tolerancyjny.
                                                    > Oczywiście, że tak i to delikatnie mówiąc.
                                                    >
                                                    > Po drugie nie mozna na podstawie Lubelszczyzny
                                                    > > oceniać polityki państwa polskiego w stosunku do Ukraińców dlatego, że
                                                    > > zupełnie inna polityka była na Wołyniu a jeszcze inna w Galicji. W ogóle
                                                    > > narosło w ostatnim czasie wiele mitów o jakoby wielkich prześladowaniach
                                                    > > Ukraińców w II RP. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że było burzenie cerkwi
                                                    > na
                                                    > > Chełmszczyźnie, że Ukraińcy nie byli dopuszczani do wyższych stanowisk, że
                                                    >
                                                    > > ukraińskich nauczycieli często przenoszono w inne regiony Polski, że nie
                                                    > > otwarto Uniwersytetu Ukraińskiego we Lwowie. To wszystko prawda ale
                                                    > generalnie
                                                    > > uważam, że sytuacja mniejszości ukraińskiej była pod tym względem bardzo
                                                    > > podobna do sytuacji innych mniejszości w tej części Europy. Z podobnymi
                                                    > > problemami co Ukraińcy borykali się Węgrzy w Rumunii, Polacy na Litwie,
                                                    > Niemcy
                                                    > > na Łotwie itd., itp.
                                                    >
                                                    > Darku, piszesz, ze nie bylo przesladowan, ale jednoczesnie piszez o
                                                    > niemoznosci uzyskania stanowiska i innych utrudnieniach. Jest to jednak
                                                    pewna
                                                    > sprzecznosc i nie usprawiedliwia tego fakt, ze gdzie indziej bylo podobnie.
                                                    > Myślę, że w gruncie rzeczy nasz spór ma charakter semantyczny co rozumiec
                                                    przez termin prześladowanie. Dla mnie np. prześladowanie a dyskryminacja to co
                                                    innego ale dla innej osoby może byc to to samo. Ja uważam, że Ukraińcy w II RP
                                                    byli raczej dyskryminowani niż przesladowani choć czasem dochodziło też do
                                                    przesladowań jak np. burzenie cerkwi na Chełmszczyźnie. Oczywiście masz rację,
                                                    ze pisanie, że gdzie indziej było podobnie nie usprawiedliwia tych działań.
                                                    Myślę jednak, że warto o tym wspomnieć aby zrozumieć duch tamtych czasów
                                                    panujący niemal w całej Europie.
                                                    >
                                                    > Trzeba jednak zaznaczyć, że
                                                    > > w ogromnej większości przypadków na ich miejsce tworzono tzw. szkoły
                                                    > > utrakwistyczne gdzie część przedmiotów była wykładana po polsku a część po
                                                    >
                                                    > > ukraińsku.
                                                    >
                                                    > Co do tych szkol to postaram sie wrzucic pare dokumentow - nie wygladalo to
                                                    az
                                                    > tak rozowo.
                                                    > Oczywiście róznie było w różnych regionach np. w województwie lubelskim w
                                                    ogóle język ukraiński był nieobecny w szkołach natomiast na Wołyniu i w dużej
                                                    części w Galicji Wschodniej był on powszechny.
                                                    > Ogólnie uważam, że najbardziej
                                                    > > restrykcyjna polityka wobec Ukraińców była prowadzona w województwie
                                                    > lubelskim
                                                    > > z tej prostej przyczyny, ze tamtejszych prawosławnych władze polskie
                                                    > uznawały
                                                    > > arbitralnie za zrusyfikowanych Polaków.
                                                    >
                                                    > Jesli chodzi o stosunek do prawoslawnych to uwazanie ich za zrusyfikowanych
                                                    > Polakow bylo, moim zdaniem, niezbyt na miejscu.
                                                    > Oczywiście był to absurd ale tak własnie władze uważały. Zresztą
                                                    dyskutowaliśmy juz kiedyś o sprawach unitów więc wiesz o co chodzi.
                                                    >
                                                    > Być może dowiem sie
                                                    > > jakichś nowych faktów o których do tej pory nie miałem pojęcia. Mam tylko
                                                    > > prośbę aby skupic sie na konkretnych faktach a nie ogólnikach bo do
                                                    > > konkretnych faktów można sie odnieść i podyskutować.
                                                    >
                                                    > Nie chce rozkrecac dyskusji o krzywdach itp..., nie posluguje sie
                                                    > (przynajmniej mam taki zamiar) ogolnikami. W chwili obecnej dysponuje
                                                    > niewielka iloscia czasu, ale jesli dyskusja bedzie ciagnac sie dalej to na
                                                    > pewno podam jeszcze kilka ciekawych przypadkow z II RP. W sobote, lub
                                                    > niedziele postaram sie o przeslanie nastepnych materialow na jakis bardziej
                                                    > neutralny temat, chociaz zwiazany ze stosunkami narodowosciowymi w II RP.
                                                    > Pozdrawiam
                                                    To z tymi ogólnikami to nie było do ciebie Radek raczej do nas wszystkich.
                                                    Natomiast jak masz jakieś ciekawe fakty to wrzuc je na forum i podyskutujemy.
                                                    Wydaje mi sie, ze dzieki takiej dyskusji wzajemnie sie od siebie dowiedujemy
                                                    nieznanych nam faktów. Zresztą ja też postaram sie niedługo rzucic jakies
                                                    ciekawe wątki.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Jak kij... to kij Elekonowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.08.03, 00:00
                                                    Witam,
                                                    Dokument przytoczony przeze mnie mozna obejrzec w Archiwum Panstwowym w
                                                    Lublinie, co do obciazania, to swym postem nie chcialem nikogo obciazac tylko
                                                    wywolac dyskusje nad pewnym dokumentem.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Zgodnie z obietnica dzis temat lzejszy... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.08.03, 15:45
                                                    Zgodnie z obietnica dzis bedzie bez kija w mrowisko, ale i tak mysle ze temat
                                                    jest ciekawy, w koncu watek jest o grekokatolikach.
                                                    Jest to cytat, ale mysle ze ciekawy z uwagi to, ze temat malo znany a szkoda.
                                                    Tekst dotyczy prob budowy narodowego kosciola bialoruskiego, ktore byly
                                                    podejmowane na przelomie XIX/XXw. przez bialoruskich dzialaczy narodowych.

                                                    "Pomocy w przywróceniu unii działacze białoruscy w sposób naturalny szukali u
                                                    grekokatolików ukraińskich. Pierwsze kontakty nawiązał, jak się zdaje,
                                                    wspomniany już Samojło w 1903 r. W rok później białoruski przywódca Iwan
                                                    Łuckiewicz odwiedził we Lwowie metropolitę Andrzeja Szeptyckiego (połączyła
                                                    ich wieloletnia przyjaźń) i zaznajomił go z ideą białoruskiego kościoła
                                                    narodowego w postaci unii. We Lwowie powstał plan parcelacji wielkich obszarów
                                                    ziemi na Białorusi przez specjalnie utworzone w tym celu towarzystwo akcyjne,
                                                    finansowane przede wszystkim przez Szeptyckiego. Na parcelowanych gruntach
                                                    zamierzano osiedlić pewną liczbę ukraińskich chłopów-unitów, którzy mieli być
                                                    propagatorami unii w otaczającym ich środowisku białoruskim.
                                                    Planu tego nie udało się zrealizować pomimo wydatkowania ogromnej ilości
                                                    energii i pieniędzy. Jak twierdzi Anton Łuckiewicz, Piotr A. Stołypin nie
                                                    zatwierdził projektowanego towarzystwa akcyjnego w wyniku intryg polskich
                                                    obszarników."
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Kilka cytatow... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.08.03, 19:12
                                                    Witam,
                                                    W ktoryms z niedawnych postow poruszyles Darku temat szkolnictwa i stosunku do
                                                    mniejszosci w II RP, ponizej przedstawie kilka ciekawych, jak mniemam,
                                                    cytatow - sa one oczywiscie wybrane subiektywnie, ale jak zwykle maja na celu
                                                    pobudzenie dyskusji...

                                                    „Polska musi się stać jednolitym państwem narodowym bo inaczej nie utrzyma
                                                    całości swych granic. Historia XIX i XX wieku nie pozostawia w tym względzie
                                                    wątpliwości. Wszystkie państwa narodowościowe rozpadają się. Konsolidują się
                                                    zaś państwa tylko narodowe”
                                                    „Polska może się ostać tylko jako państwo narodu polskiego. O ile by była
                                                    państwem zamieszkujących ją Polaków, Żydów, Niemców, Rusinów, Białorusinów,
                                                    Litwinów, Rosjan — musiałaby powtórnie stracić niepodległość”
                                                    S. Grabski, "Z codziennych walk i rozważań", Poznań 1923 i "Szkoła na Kresach
                                                    Wschodnich", „Oświata Polska”, 1926,

                                                    „Silne państwo może tworzyć tylko jednolita pod względem narodowym masa
                                                    obywateli. Nawet niewielkie, lecz jednolite narodowo państwo oprze się z
                                                    większym prawdopodobieństwem burzom historycznym, niż wieloraki narodowo
                                                    kolos. To jest tak prosta i oczywista prawda, takie wyraźne pouczenie
                                                    historii, że tylko zaślepienie doktrynerskie może temu przeczyć”
                                                    L. Zarzecki, "O głównych postulatach wychowania narodowego" Warszawa 1929 -
                                                    tak na na marginesie, ten czlowiek byl szefem Sekcji Oswiecenia Publicznego
                                                    Zarzadu Cywilnego Ziem Wschodnich - nazwa urzedu cokolwiek dziwna i
                                                    przywodzaca na mysl administracje na terenie okupowanym.

                                                    „Jakiegoż narodu są zaś własnością nasze ziemie kresowe? Białorusinów, czy
                                                    Ukraińców? Ależ katastrofa wyprawy kijowskiej stwierdziła, że narodu
                                                    ukraińskiego naprawdę nie ma. Ktokolwiek szedł na Ukrainę z programem
                                                    narodowego państwa ukraińskiego utrzymać się na niej nie mógł. Tym mniej
                                                    istnieje naród białoruski”
                                                    S. Grabski, "Z codziennych walk i rozważań" Poznań 1923

                                                    „Dziś celem polityki polskiej jest zabezpieczające trwale całość państwa
                                                    polskiego zespolenie terytoriów tych z narodowym terytorium polskim.
                                                    Zespolenie to dać może tylko jednoczesne rozszerzenie się na wschód polskiego
                                                    rolnictwa, przemysłu i handlu, polskiej mowy i cywilizacji wraz z asymilacją
                                                    państwową i kulturalną przez naród polski współżyjącej z nim ludności ruskiej
                                                    i białoruskiej”
                                                    S. Grabski, "Z zagadnień polityki narodowo-państwowej", Warszawa 1925

                                                    „Wołyń, Polesie, Ziemia Nowogródzka — to terytorium narodowo nieokreślone,
                                                    terytorium wiekowego zmagania się Polski z Rosją” , „O wynaradawianiu tam
                                                    kogokolwiek na rzecz Polski nie może być serio mowy. Bo nie można wynaradawiać
                                                    tego, kto nie ma świadomości narodowej, kto jest tylko «tutejszy»”
                                                    S. Grabski, "Z codziennych walk i rozważań", Poznań 1923

                                                    „nie chodzi o to, czy na kresach będą Polacy, czy Białorusini i Ukraińcy, ale
                                                    o to, aby granica państwa polskiego była jednocześnie granicą zachodniej
                                                    kultury, aby wszyscy czuli, że są dziećmi wielkiej rodziny narodów zachodnich
                                                    i że Rzeczpospolita jest tym państwem, które ich wszystkich we wspólnej
                                                    kulturze zachodniej wychowało”
                                                    T. Hołówko "Gazeta Polska"

                                                    „Nasz punkt widzenia związany jest najściślej z interesem państwa i narodu
                                                    polskiego, to znaczy, że chcemy rozważać i rozwiązywać sprawy mniejszościowe z
                                                    punktu widzenia dobra i korzyści polskiej, nie powodując się żadnymi innymi
                                                    względami, chociażby dotyczyć one miały rzeczy tak pociągających i
                                                    niewolonych, jak hasła sprawiedliwości, równouprawnienia..., które tak jeszcze
                                                    niedawno stanowiły dla nas samych podstawę i umotywowanie programu
                                                    niepodległościowego. Odrzucamy te wszystkie piękne i niewątpliwie zasadniczo
                                                    słuszne względy nie dlatego, abyśmy ich wartości nie uznawali, ale dlatego, że
                                                    interes państwa i narodu polskiego jest dla nas rzeczą najważniejszą i
                                                    najwyższą”
                                                    J. Jędrzejewicz - Minister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w
                                                    latach 1931-34

                                                    Oczywiscie widac w tych wypowiedziach roznice pomiedzy wypowiedziami ludzi o
                                                    orientacji endeckiej i sanacyjnej, ale widac tez, ze wladzom II RP nie lezalo
                                                    zbytnio na sercu dobro narodow wchodzacych w jej sklad niezaleznie od opcji
                                                    politycznej. Asymilacja (czy panstwowa, czy narodowa) - to niestety glowny
                                                    kierunek polityki narodowosciowej, chociaz zdarzaly sie chlubne wyjatki.
                                                    Pozdrawiam i licze na dalsza mila dyskusje.
                                                  • Gość: Piotr Po urlopie i co dalej... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 30.08.03, 22:25
                                                    Witam Szanownych Dyskutantów po dłuższej nieobecności !

                                                    Wolf- Radek złapał wiatr w żagle /jak mi się to ostanio udało na cudownej
                                                    Solinie/.

                                                    Smakowite cytaciki - w tym z Jędrzejowicza - właściciela pałacu na rzeszowskim
                                                    ruskowsiańsko-staromiejskim pałacu /dziś szpitalu/...

                                                    Sądzę, że historia wystawiła dość jednoznaczny rachunek państwowotwórczej
                                                    politycje władz Polski międzywojennej - dążenie do odtworzenia Polski w
                                                    granicach jagiellońskich, przy braku jednolitej polityki wobec mniejszości
                                                    narodowościowej i potężnych sąsiadach zakończyła się totalną klęską.

                                                    Zgadzam się z Darkiem, że polityka ta mieściła się w ówczesnych standardach
                                                    polityki wobec mniejszości narodowościowych,ale przyniosła o wiele
                                                    straszniejsze skutki niż np w Rumunii czy Węgrzech .

                                                    Ja zacznę od "innej beczki" - cytatem z wspominki po ks. Nehrebeckim
                                                    "W listopadzie 1918 roku, gdy na naszej ziemi powstawało państwo
                                                    uikraińskie,obebrał /ks. Nehrebecki - przypisek mój - Piotr/ w Drohobyczu od
                                                    żołnierzy swego powiatu przysięgę wierności Państwu Ukraińskiemu".
                                                    Cytat ten to przypomnienie o tworzeniu się sił zbrojnych - Striłców
                                                    siciowych "krótkosezonowego" państwa : Zachodnio -Ukraińskiej Republiki Ludowej.
                                                    Ciekawie na ten temat pisze S.Nicieja w "Cmentarzu Obrońców Lwowa".
                                                    Tu narazie wspomnę tylko o ciekawej /posiadanej przeze mnie/pamiątce z tego
                                                    okresu okresu ... banknocie opisanym "Ukraińska Dierżawa - Znak Dierżawnoj
                                                    skarbnicy Tysiacza Karbowańciw - chodit nariwni z krediytowymi biletami".
                                                    Ten skrawek papieru o nominale tysiąca karbowańców to pamiątka o państwie ktore
                                                    rodziło się w okresie określanym przez polskich historyków jako "ukraiński
                                                    wojskowy zamach stanu" i zaowocowal walkami o Lwow i Przemyśl w listopadzie
                                                    1918 roku /i powstaniem historii polskich orląt/ oraz powstawaniem
                                                    krótkotrwałych ukraińskich republik w Bieszczadach i Beskidzie Niskim.
                                                    Powstaje pytanie czy był to naprawdę zamach stanu czy też pierwsza /i
                                                    uprawniona/ próba tworzenia ukraińskiej państwości po rozpadzie Austro -
                                                    Węgier. ?
                                                    Sądzę Radku, że strach przed tym tymi ukraińskimi, państwowotwórczymi
                                                    tendencjami był głownym motywem antyukraińskich działań władz II R-plitej,
                                                    zwłaszcza,że Ukraińcy polscy mieli już ugruntowane namiastki życia
                                                    społecznego - towarzystwa kulturalne,szkolnictwo, spółdzielczość rolną i
                                                    produkcyjną, prasę i swój Kościół unicki, stanowiący siłę scalającą to
                                                    środowisko.
                                                    Restrykcyjne działania władz polskich przyczyniały się do powstawania jeszcze
                                                    jednego czynnika - rosnącego w siłę /również przy wsparciu faszystowskich
                                                    Niemiec/ ruchu nacjonalistycznego.

                                                    To póki co tyle - a jesień przed nami :-)
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Po urlopie i co dalej... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.09.03, 15:03
                                                    Witam wszystkich,
                                                    milo powitac z powrotem Piotra, pod ktorego nieobecnosc staralem sie
                                                    podtrzymywac dyskusje.
                                                    Poruszyles Piotrze ciekawy watek, chodzi mi mianowicie o strach przed
                                                    swiadomoscia narodowa Ukraincow. Przypomnialo mi to "skad wzieli sie
                                                    Bialorusini pomiedzy Narwia a Bugiem"
                                                    Jeszcze podczas spisu ludnosci "za cara" ludnosc pomiedzy Narwia a Bugiem
                                                    okreslano mianem Malorusinow, a dopiero na polnoc od Narwi byli Bialorusini,
                                                    co zreszta doskonale rozrozniala miejscowa ludnosc okreslajac
                                                    siebie "ruskimi", a ludzi z polnocy licwinami. Stan ten nie byl na reke
                                                    sowietom wiec na tych terenach zrobili "Zachodnia Bialorus" co zostalo
                                                    podtrzymane w czasach PRL, rowniez z powodu obaw przed ukrainska swiadomoscia.
                                                    Wladzom komunistycznym znakomicie sie udala "bialorutenizacja" tej ludnosci ze
                                                    wzgledu na mala swiadomosc narodowa - swiadomosc ta w przewazajacej czesci
                                                    sprowadzala sie do tutejszosci, badz "ruskosci". Mialo to tez dobre strony, a
                                                    mianowicie ludnosc ta nie zostala wysiedlona po II WS.
                                                    Temat co prawda nie jest na forum Rzeszow, ale nie moglem powstrzymac
                                                    skojarzen.
                                                    Ze swej strony mam nadzieje na smakowite kaski z Rzeszowa i okolic.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Po urlopie i co dalej... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 01.09.03, 18:57
                                                    Jestem w poważnej rozterce - w doborze tematu- no bo pasowałoby pociągnąc wątek
                                                    ukraiński, kuszą wspmmienia wakacyjne z cerkiewek bieszczadzkich.
                                                    Ale nie - najpierw uzupełnienia - w roczniku krajoznawczym STPB " Magury 00" z
                                                    200 roku znalazłem artykuł A.Stachowiaka " Konwesje Łemków na prawosławie w
                                                    Drugiej Rzeczpospolite" - polecam uwadze, radzę Ci Radku popolować na to
                                                    wydawnictwo.

                                                    A teraz "jak kij w mrowisko to kij" :
                                                    Życzliwa dusza podarowała mi tegoroczny,sierpniowy miesięcznik "Nasz Rymanów"
                                                    nr 8/31, a w nim artykuł pt " Konsekracja Kościoła w Bałuciance". Zacytuję
                                                    fragment ;" Bałucianka, mała wieś w gminie Rymanów, połozona jest na
                                                    południowym stoku pasma Przymiarki w dolinie Bałuciańskiego Potoku. Wieś
                                                    dawniej łemkowsko-polska wymieniona w dokumentach z 1470 roku, dziś
                                                    zamieszkiwana przez polskie rodziny. We wsi znajduje się
                                                    drewniana,trójdzielna,orientowana cerkiew pod wezwaniem Zaśnięcia Matki Bożej,
                                                    zamieniona na kościół katolicki pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii
                                                    Panny. KOŚCIÓŁ OBECNIE ZNAJDUJE SIĘ W RUINIE. JEGO RENOWACJA ZNACZNIE
                                                    PRZEWYŻSZAŁA KOSZTY BUDOWY NOWEGO KOŚCIOŁA. Dlatego mieszkańcy wsi poparci
                                                    przez owczesnego proboszcza parafii Królik Polski, do ktorej wieś Bałucianka
                                                    należy- ks. Marka Słysza- postanowili wybudowac nowy kościól"
                                                    Koniec cytatu - tymi powiekszonymi przeze mnie literami skwitowano los XVii
                                                    wiecznej cerkwi przejetej na kościół w 1947 roku. Muszę to powiedziec ;
                                                    cytowanymi słowami ów księdz dał wyraz pogardy dla dziedzictwa kulturowego na
                                                    terenach na których obecnie "obrabia" swe rymo-katolickie owieczki, a i
                                                    kłamstwa przy słowach mówiących o kosztach - skoro dalej mówi w artykule o
                                                    wykonanych robotach budowlanych ,drogowych, parkingowych, szarwarkach etc

                                                    Dobrze,że inaczej wygladała sytuacja z cerkwią w Ustianowej. Ta Xvii wieczna
                                                    cerkiew została wydarta komunistom w 1971 roku przez BP Tokarczuka. Dziś ciagle
                                                    odnawiana, pachnaca gontem stanowi chlubę katolików z biednej wioski
                                                    wegetującej na zapleczu ogromnych ruin niesitniejacego kombinatu drzewnego.
                                                    Mogą trochę smieszyc metody utrzymywania tej świątyni - jak choćby wywieszane
                                                    wykazy mieszkańców wsi z ilościami godzin przepracowanych przy renowacji dawnej
                                                    cerkwi, czy kwoty gotówki . Trochę pachnie to panszczyzną - ale cel jest
                                                    chwalebny.
                                                    W rymanowskim artykule też jest wykaz - krotki cytat "Dziękujemy p. Antoniemu
                                                    Barciowi za bezinteresowne pozyskiwanie środków finansowych od turystów
                                                    zwiedzających stary kościól- dawną cerkiew w Bałuciance, z przeznaczeniem na
                                                    zakup wyposażenia nowej świątyni"
                                                    Tu ciśną się na usta najgorsze przekleństwa jakie znam- ale wystarczy.
                                                    Dość judzenia.
                                                    Drogi Radku - chciałeś smaczki galicyjskie - oto Ci Wysyłam.
                                                    A wnioski z mojego postu -proszę wyciągajcie sami
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Po urlopie i co dalej... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.09.03, 21:43
                                                    Dzieki Piotrze za galicyjskie watki i za namiary na tekst nt. konwersji Lemkow
                                                    w II RP, jeszcze nie czytalem, ale zamowilem wlasnie "Magury'00" w
                                                    wydawnictwie i z niecierpliwoscia czekam na odbior.
                                                    Co do watkow poruszonych przez Ciebie to rzeczywiscie na to co odbywa sie w
                                                    Baluciance brak slow, za to druga sytuacja jest nawet na swoj sposob
                                                    sympatyczna.
                                                    Pozdrawiam wszystkich
                                                    Radek

                              • Gość: kazet Re: Re - cerkiewka IP: *.oleszyce.sdi.tpnet.pl 07.09.03, 21:01
                                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                > Dzisiaj usłyszałem w telewizji rzeszów o pożarze kolejnej cerkwi z okolic
                                > Lubaczowa - chyba Cewków - Xviii w., piękne w drewnie wypracowana
                                kopuła, "buło
                                >
                                > zahinuło" - kolejny zatarty ślad. A ta w Daliowej jest piękna, z
                                > cudnie "podwiniętą" kopułą, z narożnymi, malutkimi kopułkami.
                                > Zawsze wracając z wyprawy na Słowację - zbaczam z głownej drogi, by zahaczyć
                                o
                                > Nią i Deszno.
                                > Oglądałem na interniecie zdjecia pozostałosci cerkwi w Wisloczku- kawałek
                                muru
                                > w krzakach, blaszana cebulka leżacą pod korzeniami drzewa, połamane, żeliwne
                                > pasyjki nagrobne.... Na "moim" cerwisku oprócz grobów - została jeszcze
                                > omszała, piekna,niewielka chrzcielnica - kiedyś do jej misy wstawiłem
                                doniczkę
                                > z chryzantemami. Kurcze- jestem cholernie sentymantalny - sorry
                                > Dziekuję Księże Sudkiakonie za sygnał- ruszę poczytać co tam Radek i Darek
                                > napisali. :-))

                                Dzisiaj usłyszałem w telewizji rzeszów o pożarze kolejnej cerkwi z okolic
                                > Lubaczowa - chyba Cewków

                                OPAKA! (miejscowość)
                                • Gość: Piotr cerkiewki i sprostowanie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.09.03, 17:18
                                  Dziękuję uważnemu forumnowiczowi z Oleszyc za sprostowanie - chociaż już
                                  wcześniej SBK Piotr był łaskaw mnie poprawic wraz z naprowadzeniem na
                                  ciekawy /Bardzo!!!/ reportaż poświęcony Opace /ze strony Peremyśkij Dzwonn -
                                  pisma Eparchii Grek-kat./
                                  Odnośnie cerkiewek - ukazała się bardzo ciekawa mapa "Zabytkowe cerkwie
                                  południo-wschodniej Polski" Wydawnictwa S. Krycińskiego - warszawa 2003
                                  obejmująca ogromny obszar od Sulim0wa na pólnocy /w Hrubieszowszczyźnie/ po
                                  Szlachtową i Jaworki u stóp Pienin.
                                  Uwaga dla respondenta- korektora : na mapie zaznaczono też Stare Oleszyce i
                                  Oleszyce.
                                  Mapę trudno dostać - ja kupiłem ją u ... sprzedawcy serków kozich na ryneczku w
                                  Rymanowie Zdr ;-)
                                  Pozdrawiam
    • Gość: konrad Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: 195.117.152.* 03.09.03, 15:36
      ok
      • Gość: Piotr Grekokatolicy u Bernardynów IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 04.09.03, 17:02
        Witam piszących i czytających.
        Jak już kiedyś pisałem, w kościele O.Bernardynów w Rzeszowie znajduje się
        przepiękna kaplica mieszcząca ołtarz z gotycką figurą M.B. Na ścianach kaplicy
        znajdują się opisy uzdrowień z lat Xvii i Xviii wieku. I oto dzisiaj
        przeczytałem na tych ścianach : " Roku pańskiego 1745. Andriej Ruszcinkiewicz
        pleban obrządku grekokatolickiego w Zalesiu , przez swą żonę Matce Boskiej
        ofiarowany zdrowie odzyskał". Takich dedykacji rzeszowskich Rusinów jest na
        tych ścianach conajmniej kilka.
        A teraz w tym poście jeszcze tylko o jednej pamiątce, całkiem dotychczas
        zapomnianej, po zalesiańskich grekokatolikach - ta pamiątką jest... rzeczka
        Młynówka, opływająca po dziś dzien wzgórek cerkiewny.
        Zalesie/to uwaga dla nierzeszowian/ leży u stóp górskiego progu
        podkarpackiego , z którego spływa szereg potoczków ,wpadających do Wisłoka, z
        których każdy nosi bodaj nazwę "Młynówki".
        Ale tylko ta Młynówka jest tą pamiątką.Jak pisze Pan Prof. Świeboda w
        Dz.Rzeszowa :
        " Swięto Jordanu, odpowiednik Objawienia Pańskiego albo popularnie Święto
        Trzech Kroli, odbywało sie w odmiennym obrządku. Pod koniec mszy wychodzono z
        cerkwi z obrazami i choragwiami, a cała procesja podążała nad opodal plynący
        strumyk Młynówkę. z zamarzniętej rzeczki wycinano bryły lodu w obrębie
        zaznaczonego krzyża i nastepnie z nich stawiano lodowy krzyż. Wodę wydobytą z
        przerębli poświęcał ksiądz, a następnie wierni zabierali ją do domu"
        Dziś stojac na mostku stanowiącym dojazd i do cerkwi i do pobliskiego kampusu
        uniwersyteckiego, widać cerkiew, pięknie odremontowaną, nagrobki Grafów
        Gumińskich i czerwony, kamienny krzyż na grobie, przedostatniego zalesiańskiego
        parocha, który takie procesje prowadził.
        Serdecznie pozdrawiam - odezwę się dziś jeszcze!
        • Gość: Wolf Re:Chwilka przerwy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.09.03, 17:37
          Witam Forumowiczow,
          chcialem tylko poinformowac, ze od soboty zamilkne na troche.
          Nie jest to brak checi lecz zasluzony i dlugo oczekiwany urlop. W trakcie
          urlopu bede jeden dzien w domu, wiec mam nadzieje, ze dojda
          zamowione "Magury'00" i po lekturze bede mial pewnie kilka pytan.
          Pozdrawiam
          R.
          • Gość: Piotr miłego wypoczynku i ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 05.09.03, 17:51
            miłej lektury. W tych Magurach można poczytać o też o zwyczajach i wierzeniach
            Łemków związanych ze śmiercia ...brrr - ale dobrze napisane.
            A w roczniku "Bieszczad 8" z 2001 roku wydawanym przez TO n Z w Ustrzykach Dln
            są wspomnienia córki ks. Juliana Nehrebeckiego - ostatniego, grekokatolickiego
            proboszcza Bandrowa - wioski opodal Ustrzyk o arcyciekawej historii. Ciekawe
            czy ów Nehrebecki był krewnym tego zalesiańskiego?
            A wczoraj miałem coś jeszcze napisać ale zaspałem :-)

            Miłego wypoczynku i ewentualnych lektur.
            Ps będą dyskutanci to pociągniemy dalej...
            • Gość: Wolf Re: miłego wypoczynku i ... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.09.03, 14:32
              Witam po urlopie,
              jak widze dyskusja niestety zamarla.
              Dzieki Piotrze za "Magury" szczegolnie za tekst o konwersjach, przeczytalem go
              z uwaga i poznalem inny punkt widzenia na powody konwersji.
              Do tej pory sadzilem ze przejscie na Prawoslawie bylo podyktowane
              checia "powrotu do korzeni", do starej ruskiej wiary, ale jak widac byly
              rowniez przyziemne powody.
              Pozdrawiam i zabieram sie za tekst o wierzeniach Lemkow zwiazanych ze
              smiercia, to juz ostatnie co zostalo mi do przeczytania z tego wydawnictwa.
              • Gość: Piotr To pewno i ciąg dalszy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 18.09.03, 16:24
                Pewnym przyczynkiem do poruszanego przeze mnie kiedyś tematu stosunków "kościół
                katolicki a unici" - przyznaję ze sporą dawką asekuracji i oportunizmu- są żywe
                wśrod Łemków legendy związane z "karami bożymi" spotykającymi księzy
                katolickich /i najmowanych przez nich robotników/ za przerabiania cerkwi na
                kościoły - miedzy innymi poprzez odcinanie "zbędnych" ramion u cerkiewnych
                krzyży wieżowych /pomimo,że były to często krzyże "papieskie" o trzech
                równoległych ramionach/. Ten tez temat poruszany jest w tym artykule, który
                bierzesz pod obróbkę.Innym tematem to konieczność pochówków łemkowskich
                w "niepoświęconej" ziemi - gdy księza katoliccy często odmawiali pochówku
                grekokatolickim czy prawosławnym "owieczkom" zesłanym na tzw ziemie odzyskane...
                Ot... smutne tematy
                ale nie o tym chciałem pisać - postaram sie wkrótce wrócic do tematu Pogranicza
                polsko - ruskiego : dorwałem "świeże" materiały o "ruskim' Zalesiu i opisywanej
                kiedyś Tarnawce .
                Pozdrawiam
                • Gość: Piotr Pogranicze i galicyjskie smaczki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 18.09.03, 19:02
                  Ukazało sie opracowanie Uniwersytetu Rz " Dwa pogranicza Galicja wschodnia i
                  Górny Ślask" Rzeszów 2003- niepokaźna ksiązeczka podsumowująca tegoroczne
                  sympozjum naukowców z PANu, URz i UŚ.. Rzecz ciekawa - chociaż dość mocno
                  przesiąknięta demografią i statystyką historyczną :-(
                  Ale oto co pisze o Zalesiu Pan Dr Budzyński :"Na nowo odczytane średniowieczne
                  źródła wysoko też sytuują Zalesie, jedną z najstarszych ruskich osad w
                  okolicach rzeszowa (...) Tutejsza cerkiew,od pólwiecza użytkowana jako kościół,
                  pozostaje widomym śladem nietuzinkowej przeszłości wsi,słusznie niegdyś przez
                  Adama Fastnachta określanej jako centrum ruskiej włości. Rola Zalesia jako
                  ośrodka lokalnej majetności utrzymywała się za Pileckich az gdzieś do końca XV
                  w. tj do czasu gdy funkcję tą przejął Tyczyn..." Bardzo ciekawe opracowanie
                  zawiera między innymi taką interesującą pracę /naprawdę !;-)) jak "Pogranicze w
                  mikroskali. Chrzty,śluby i pogrzeby w społeczności łacinników i unitów w końcu
                  Xviii i xix w. na przykładzie Krasnego i Tarnawki" Pani Dr S.Rejman. Myslę,że
                  to oracowanie byłoby niezłą "pożywką" dla śląskiego Darka.
                  A teraz galicyjski smaczek -
                  ostatnio ukazały się w Rzeszowie plakaty i ulotki zapraszające na uroczyste,
                  kościelno-pomnikowe obchody 17 września. Smutna rocznica i napewno warta
                  upamietniania.
                  Ale oto sporej wielkości plakaty /w autobusach, na tablicach ogloszoniowych/ i
                  ulotki /między innymi w mojej skrzynce/ przedstawiały zdjęcie -wianuszek
                  martwych dzieci przywiązanych do drzewa. Oprócz bogoojczyznianych wezwań
                  dokumenty te zawierały pompatyczne wyrazy "Nie zapomnimy zbrodni Upa ... itd"
                  Jednym słowem pomieszanie z poplataniem i do tego te sado-masochistyczne
                  reprodukcje.
                  Tak Radku - to są te galicyjskie smaczki - no ale prezydenta miasta mamy z sld
                  a rada miasta - rządzona starą panną z ligii polskich rodzin ;-D.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Wolf Re: Pogranicze i galicyjskie smaczki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.09.03, 19:58
                    Witam serdecznie,
                    Ciekaw jestem czy opisane przez Ciebie opracowanie mozna gdzies zdobyc?
                    Na razie odzywam sie tylko krociutko (zeby watek nie zginal), poniewaz jeszcze
                    nie skonczylem lektury (po urlopie strasznie duzo pracy).
                    O "gustownym" plakacie slyszalem, mowila na ten temat radiowa Jedynka,
                    szczerze mowiac nie bardzo wiem o co autorom chodzilo (choc juz sam pomysl
                    jest moim zdaniem chory), jesli wiesz cos wiecej to oczywiscie prosze o info.
                    Pozdrawiam
                    R.
                    • Gość: Piotr Pogranicze i galicyjskie smaczki cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.09.03, 21:22
                      Co do pierwszej sprawy - Radku- to wspomniana przeze mnie praca " Dwa
                      pogranicza Galicja Wschodnia i Górny śląsk - Historia - Problemy-Odniesienia"
                      pod red. Zdzisława Budzyńskiego i Jolanty Kamińskiej-Kwak to edycja Wydawnictwa
                      Uniwersytu Rzeszowskiego - 2003 rok.Nie ma adresu emailowskiego wydawnictwa ale
                      jest adres i telefon Rz-ów ul Cwiklińskiej 2 tel./o-17/8574255. Zawiera ona
                      szereg ciekawych /niektórych nawet bardzo/ prac, w tym W.Serczyka nt pogranicza
                      polsko ukraińskiego jako elementu świadomości narodowej w xvii-xviii w. / uff -
                      tytuł przydługi/ ale jest też inna perełka H.Osadnika pt Izolacjonizm
                      wewnątrzetniczny na pograniczu bojkowsko- lemkowskim / w świetle akt
                      metrykalnych/ oraz innego autora "Podziały wyznaniowe w Bieszczadach w latach
                      1785-1918".
                      Radzę popolować na to wydawnictwo.
                      Natomiast bardzo dziwi mnie brak na rynku wspomnianego przeze mnie kiedyś trzy
                      częsciowego opracowania nt Zalesia /może brak promocji czy siły przebicia?/
                      Co do drugiego tematu - "co miał autor na myśli" - chcieli pewno połaczyć dwa
                      tematy - antyrosyjskość i antyukraińskość małych rzeszowskich /?/ szowinistów.
                      Ze swej strony uważam,że posłużenie się pięknym, rzeszowskim kościołem pw św.
                      Krzyża /zwanego potocznie "U Bala/ dla celebracji tak reklamowanej uroczystości
                      to raczej poroniony pomysł /w stylu pewnego radyjka i Lpr-u/
                      Co dalszej dyskusji - ja deklaruję coś tam zawsze puścić. życzę Ci "odrobiebia"
                      się i puszczania w eter od czasu do czasu czegoś w stylu twoich
                      wcześniejszych "cytatowych" perełek.
                      Serdecznie pozdrawiam
                      Ps Może wreszcie uda mi się ruszyć konkrety "wachnianinowe" :-)
                      • Gość: Wolf Re: Pogranicze i galicyjskie smaczki cd IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.09.03, 17:38
                        Witam,
                        Dzieki za namiary na wydawnictwo, pewnie postaram sie je zdobyc, coraz
                        bardziej ciekawia mnie tematy dotyczace tych okolic.
                        Co do pobudek uroczystosci 17IX to widze ze "nasi patrioci" postanowili po
                        prostu byc "anty-wszystko", w sumie tak tez mozna. Jesli chodzi o
                        jakies "mrowiskowe" cytaty to w tygodniu pewnie cos podesle.
                        Pozdrawiam
                        R.
                        • Gość: Piotr Krajobraz i cerkiewki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.09.03, 21:13
                          Wróciłem właśnie z objazdu Pogórzem Przemyskim- właściwie chciałem sp[rawdzić
                          warunki dojazdowe do sławnego niegdyś Arłamowa - teraz ośrodka wypoczynkowo-
                          narciarskiego w srodku Gor Slonnych. No ale nie byłbym "tym Piotrem" gdybym nie
                          zaczepił o kilka cerkiewe - w wspomninej przeze mnie kiedyś Kużminie,
                          Roztokach, Wojtkowej i Liskowatem. Stoją pięknie w dolinach - popatrz na mapę i
                          droge z Birczy w stronę Ustrzyk - to właśnie tam.
                          W cudownej pogodzie łowiłem te cerkiewki w obiektyw. A potem łowiłem ale
                          maślaki na połoninie zwanej Wilczą Karmą nad dawną nieistniejącą ruską wioską
                          Kwaszenina.
                          Cieszę się ,że to forum /zainicjonowane przez Dareczka gdzies tam w maju/
                          zaszczepiło w Tobie zaiteresowanie naszą Galicją - powiem Ci kolego,że ja
                          uwielbiam ten teren
                          Ps Dopijam wieczorne piwko i idę czyścić grzybki /daję słowo!/
                          Pozdrawiam
                  • Gość: Elekon Re: Pogranicze i galicyjskie smaczki -polemiczka IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.03, 23:36
                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                    > A teraz galicyjski smaczek -
                    > ostatnio ukazały się w Rzeszowie plakaty i ulotki zapraszające na uroczyste,
                    > kościelno-pomnikowe obchody 17 września. Smutna rocznica i napewno warta
                    > upamietniania.
                    > Ale oto sporej wielkości plakaty /w autobusach, na tablicach ogloszoniowych/
                    > i ulotki /między innymi w mojej skrzynce/ przedstawiały zdjęcie - wianuszek
                    > martwych dzieci przywiązanych do drzewa. Oprócz bogoojczyznianych wezwań
                    > dokumenty te zawierały pompatyczne wyrazy "Nie zapomnimy zbrodni Upa ... itd"
                    > Jednym słowem pomieszanie z poplataniem i do tego te sado-masochistyczne
                    > reprodukcje.

                    Witam po przerwie. Nie przywiązanych, a przybitych i powieszonych. Właśnie to
                    zdjęcie zamieszczone było pod artykułem na który swego czasu podawałem link w
                    tej dyskusji. Nie rozumiem dlaczego miałoby ono nie ukazać się na plakacie. Nie
                    rozumiem również, dlaczego zbrodniarzy z UPA nie nazywac zbrodniarzami.
                    Dlaczego nie mówić o tym co miało miejsce? W imię czego? Bo przeciez nie w imię
                    prawdy historycznej i nie w imię pojednania. Zbrodnie trzeba nazwać zbrodnią,
                    oprawcę oprawcą, bez względu na to czy jest on tej samoej czy innej co my
                    narodowości. Bez tego grozi nam fałsz i wbijanie w chamską butę oprawców i
                    sprawców rzezi, których miejsce jest, i oby było, raz na zawsze, na śmietniku
                    historii, a ich ofiarom należy się cześć i pamięć. Nie wiem Piotrze, czy ideę
                    Muzeum Obozu Zagłady w Oświęcimiu też nazwałbyś np. śląskim albo LPR-owskim
                    smaczkiem. Jeśli tak, to współczuję poglądów, moralności i wyczucia taktu.
                    • Gość: Elekon Moje zaległości cz.I IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.03, 23:40
                      A teraz postaram się jak najkrócej odrobić swoje wątkowe zaległości na tym
                      forum.

                      Pytał kiedyś Darek ze Śląska o moje zdanie na temat przetrwania grekokatolików
                      na Zalesiu. Nie siedzę w tym temacie aż tak mocno, bym mógł formułować
                      jednoznaczne zdania, ale - co Cię może Darku zainteresuje - Zalesie długo, bo
                      chyba do 1650 roku należało do włości tyczynskiej, a ta do Ziemi... Sanockiej.
                      Fizjograficznie to już Karpaty, w przeciwieństwie do Rzeszowa, od którego, idąc
                      na północ, zaczynaja się już równiny. Byc może przedwojenni zalescy
                      grekokatolicy nie są potomkami Rusinów z czasów lokacji miasta (1354), ale byli
                      po prostu sprowadzeni np. z Beskidu Niskiego i osadzeni na tych terenach przez
                      któregoś z właścicieli włości.
                      Ktoś chyba nawet tutaj kiedyś wspominał, że byli to dobrzy pasterze i potrafili
                      gospodarować na obszarach górskich. A Zalesie to już górki, i to spore,
                      przypominające już jako żywo Podbeskidzie i okolice NowegoTargu, Gorlic czy
                      Biecza. Nie można też pewnie przy okazji wykluczyć jakiegoś przesiedlenia
                      pozostałości Rusinów wokół Rzeszowa do jednej miejscowości - Zalesia właśnie,
                      gdzie otrzymali swojego duszpasterza i świątynię.

                      Co do Rusinowa na Śląsku - nie znam historii tej miejscowości, ale być może
                      nazwa wzięła się również od rusińskich osiedleńców, którzy przybyli do tej
                      miejscowości. Trzeba by pewnie zaiteresować się dokładniej historią tej wsi,
                      żeby coś więcej na ten temat powiedzieć.

                      Pozdrawiam
                    • Gość: Elekon Moje zaległości cz.II IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.03, 23:47
                      Co do historii mojej rodziny i jej związków z Ukraińcami, to oprócz wątku,
                      który już znacie, tj. Mościsk i skutecznej, na szczęście ucieczki przed
                      rzeziami UPA, pierwsze sąsiedzkie kontakty mieli już rodzice jednej z moich
                      prababek. A był to okres pomiędzy rokiem 1850 a ok. 1890 i rejon dalszych
                      okolic Leżajska. Ojciec prababki, od lat związany z Rzeszowem i fachem
                      dekarskim, zbuntował się przeciw kontynuowaniu rodzinnych tradycji i postanowił
                      pozostać wśród drzew, ale tych żywych, a nie ściętych. Ukończył Krajową Szkołę
                      Leśną i znalazł pracę w prywatnych lasach, u dziedzica niedaleko Leżajska. Tam
                      też wyjechał z Rzeszowa, tuż po ślubie ze swoją młodą żoną, i zamieszkali na
                      lesniczówce (tylko pozazdrościć :) ). Jeśli wierzyć przekazom rodzinnym, około
                      połowę ludności okolicznych miejscowości stanowili Rusini.
                      Próbując mówić o relacjach z nimi, trzeba by pewnie zacząć od tego, że Rusinów
                      Polacy traktowali wtedy podobnie, jak dziś traktuje się Kaszubów czy Ślązaków
                      na przykład, a więc jak grupę etniczną, ale nie naród. Uchodzili wśród nas za
                      spokojnych, choć skrytych i trochę zakompleksionych ludzi. Z rodzinnych
                      przekazów wiem, że pod koniec XIX wieku zaczęli wśród nich pojawiać się,
                      wyrastać, pewnie na fali ukraińskich nacjonalistycznych nastrójów, pierwsi
                      wiejscy "aktywiści narodowi". Polaków zaczynali oni traktować wrogo, jak kogoś,
                      kto stanowił przeszkodę w realizacji dążeń do niepodległej Ukrainy. Patrzyli na
                      Polaków spode łba, i choć wcześniej byli normalnymi sąsiadami, nagle, niemal z
                      dnia na dzień przestawali rozumiec polską mowę. Starzy dobrzy, ukrińscy znajomi
                      prapradziadków mówili: nie przejmujcie się nimi, to tacy wariaci, marzyciele,
                      utopiści. Było ich jednak coraz więcej. Niestety, tu i tak szczątkowe
                      wspomnienia się urywają, bo schorowany reumatyzmem i leciwy już praszczur -
                      leśniczy zakończył służbę u pana i musiał wrócić po latach do Rzeszowa.

                      Wspomnienia rodzinne o Ukraińcach musiąły jednak nie być aż tak złe, skoro jego
                      wnuczka, tuż po ślubie z pewnym rzeszowskim kolejarzem z Ruskiej Wsi, moim
                      dziadkiem, wyjeżdza na początku lat 30-tych do Mościsk. Historia się niemal
                      powtarza: w Mościskach Ukraińców było podobno jakieś 20-30%, ale już wsie pod
                      Mościskami były w całości właściwie ukraińskie.
                      Ukraińcy jawili dziadkom się jako ludzie spokojni, ulegli, skryci, żyjący w
                      pewnej izolacji, ale nie wadzący swoim sąsiadom Polakom.
                      Bez problemu można było z nimi nawiązac kontakt, kupić na wsi żywność,
                      porozmawiać (po polsku oczywiście). Potem było już gorzej: zaczynali
                      manifestować sowją nieufność i niechęć, choć lata przed rokiem 38, 39 były
                      jeszcze znośne. Potem do akcji zaczęli wkraczać "ukraińscy patrioci" i
                      neutralność wobec Polaków zaczęła się przekształcać w podejrzliwą nieufność i w
                      końcu we wrogość. Po wybuchu wojny i zajęciu Mościsk przez Rosjan zorganizowane
                      struktury ukraińskie (poza komunistycznymi - te prowadziły raczej walkę klasową
                      niż narodową, choć na tych terenach często się to w sumie pokrywało) właściwie
                      nie istniały.
                      Maszyna ukraińskiego nacjonalizmu zaczęłą dopiero na dobre się kręcić po
                      zajęciu Mościsk przez Niemców i za ich przyzwoleniem. Niemców Ukraińcy witali
                      jak wyzwolicieli i przyjaciół. Gdy panował głód, Ukraińcy wykorzystywali go do
                      robienia szalbierskich często interesów na Polakach: całe ukraińskie
                      podmościckie zaplecze odcięło właściwie możliwośc zakupów żywności przez
                      Polaków. Często zdarzały się przypadki umierania ludzi na ulicy, a z wypraw po
                      żywność na wieś wracało się najczęściej z pustymi rękami. Był wszakże wyjątek
                      od tej reguły: można było kupić bochenek chleba albo pół litra mleka u
                      Ukraińców za dwa złote pierścionki z brylantem i obrączkę. Albo za ich
                      równowartość. Ponieważ nie w każdym polskim domu była biżuteria, wiele polskich
                      rodzin, zeby nie umrzeć z głodu, sprzedawało za grosze swoje domy i inwentarz,
                      co pozwalało na głodowe przeżycie kilku miesięcy.
                      Miejscowi ukraińcy zbierali się powszechnie na zebraniach na leśnych polanach,
                      a ich przywódcy zabierali tam głos z robionych naprędce ambon, często
                      przystrajanych figurkami czczonego tam mocno św.Mikołaja. W ruchu ukraińskich
                      nacjonalistów powszechny i duży udział brali popi. W czasach wojennej nędzy i
                      braku pieniędzy Polacy czepiali się róznych metod przeżycia i prób zdobycia
                      ukraińskiej sympatii, między innymi wynajmując pokoje dla ukraińskich
                      przybyszów, pewnie aktywistów nacjonalistów ukraińskich. W niejedną noc w
                      wynajetych pokojach było dymno, rojno i gwarno od ukraińskiej mowy i stukania
                      maszyny do pisania. W wielu takich spotkaniach uczetniczyli popi.

                      A potem przyszedł rok 1942 i 43 i przechodzące wszelkie normy bestialstwa
                      upowskie rzezie na polskich sąsiadach: kobietach, malutkich dzieciach - takich
                      jak te z plakatu - i na starcach. Także w wielu przypadkach na tych sąsiadach
                      zza ściany, którym dotąd co miesiąc płaciło się czynsz za wynajem.


                      Takie to mam rodzinne wspomnienia o Ukraińcach. Mam nadzieję, że skoro co
                      niektórzy mogli w tym wątku pisać własną historię, to i mnie wolno opowiedzieć,
                      w końcu w dużej częsci i swoją własną.

                      Na koniec ciekawostka. Moja mama miała w pracy w latach 70-tych koleżankę z
                      Rzeszowa - mieszaną z Polakami, ale jednak Ukrainkę - bo miała więszość
                      Ukriańców w rodzinie. Ponoć spokojna, miła i uczynna kobieta.
                      Ja mam kolegę, który nosi dość powszechne na Ukrainie nazwisko i co prawda nie
                      przynaje się wprost do związków z Ukrainą, ale wspominał dużo o swojej bliskiej
                      rodzinie: jedna ciocia mieszka w Mołdawii, druga na Ukrainie. Przy czym ta jego
                      ukraińska ciotka świetnie mówi po słowacku i ma z kolei ponoć rodzinę w
                      Słowacji. Tereny na których mieszka, przed wojną należały do Czechosłowacji.
                      Jak mniemam, chodzi o tzw. Ruś Zakarpacką, przyłączoną po wojnie do ZSRR. Co
                      mogę powiedzieć o swoim koledze?
                      Ano, uczynny, spokojny facet...
                    • Gość: Piotr galicyjskie smaczki -replika IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.09.03, 17:37
                      Gość portalu: Elekon napisał(a):

                      ... to współczuję poglądów, moralności i wyczucia taktu.

                      Za współczucie dziękuję ... taak -cynik i bezbożnik ze mnie okrutny.
                      Elekonie - zrozum-mozna podniecać się zdjęciami które przedstawiają
                      okropieństwa wojny, można nawet w super-kolorze przedstawiać ofiary
                      mordów.Czasami nawet trzeba- w imię jakiś wyższych racji.
                      Ale wykorzystanie TEGO zdjęcia, przy okazji religijno-patriotycznego
                      zaproszenia to był,według mnie,akt głupoty i swoistego męczeńsko-patriotycznego
                      onanizmu /och przepraszam za frywolność!/
                      Nikt rozsądny nie zaprzecza zbrodniom sovieckim,polskim,
                      ukraińskim,hitlerowskim,serbskim,amerykanskim/vide wietnam i irak/...
                      Chociaż... mialem ochotę napisac tą replikę w innym stylu /praktykowanym przez
                      Ciebie kilka razy w tej dyskusji/ a więc powiedzieć-a skąd wiesz,że to zdjęcie
                      przedstawiało polskie dzieci zabite przez ukraińskich nacjonalistów,może to
                      efekt manipulacji propagandzistów-speców od fotomontażu,może to byly dzieci
                      rosyjskie,cygańskie,żydowskie lub ukraińskie zabite przez tych czy innych
                      zbrodniarzy, ale nie! powiem inaczej.
                      To epatowanie obrazem śmierci na plakatach przypomina mi bardziej reklamiarstwo
                      w stylu szokujących plakatów Benettona lub prace żałosnej Nieznalskiej- niż
                      jakikolwiek wkład w rozrachunki historyczne.
                      Reklamiarstwo uprawiane przez nacjonalistycznych prawicowców którzy szukają za
                      wszelką cenę wartości ich jednoczących-wrogości wobec sąsiadów,poczucia
                      zagrożenia i nie wyrównanych rachunków z historii.
                      Powielanie tego zdjęcia to dla mnie taka sama obrzydliwość jak niedawna
                      publikacja zdjęc zmasakrowanych zwłok synów irackiego satrapy albo leczenie
                      moralnego kaca wywołanego polską okupacją Iraku poprzez wielokrotne pokazywanie
                      filmowych zdjęc dwójki cierpiących irackich dzieci przywiezionych na leczenie
                      do Polski rządowym samolotem. Nawet jesli generalnie popieram wszelkie formy
                      humanitarnej pomocy.
                      A tamto zdjęcie - być może "obskoczy" jeszcze kilka rocznic - 11 listopada,
                      dzien sybiraka, 3 maja,15 sierpnia...
                      No i tyle
                      • Gość: Elekon Re: galicyjskie smaczki - dlaczego się upieram IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.03, 23:57
                        Dzięki za wyważoną odpowiedź. Różnie kiedyś to bywało. Wybacz, jeśli poczułeś
                        się nią dotknięty - nie o uderzenie w Ciebie, a w stylistykę twojej ostatniej
                        wypowiedzi mi chodziło. Ale ja pewnie i drugi raz bym tak samo ją napisał. Nie
                        będę upierał się na 200% że to ja mam tu rację. Mogę przyjąć ewentualnie
                        argument o zbytniej drastyczności zdjęcia. Mogę też przyjąć argument o handlu
                        pamięcią ofiar.
                        Zrozum jednak Piotrze, że to iż to zdjęcie się pojawiło na plakacie, było
                        według sporego prawdopodobieństwa wynikiem tego, że ze strony ukraińskiej, a i
                        tu parę razy w tej dyskusji, nie było wręcz żadnego oficjalnego aktu skruchy ze
                        strony ukraińskiej. Zamiast tego mamy zamazywanie historii (że było, minęło),
                        jej fałszowanie (że zbrodnie UPA to wymysł komunistycznej propagandy), że
                        Polacy krzywdzili Ukraińców, więc w domyśle, ci mieli prawo robić to co robili.
                        Ja powtarzam: NIE! Nie mieli prawa. Nic nie usprawiedliwia okrutnego
                        mordowania, którego dopuściła się duża część ukraińskiego społeczeństwa na
                        początku lat 40-tych. Powtarzam: NIC!
                        Pisze się też o ofiarach zbrodni polskich. Nie jestem tępym polakofilem, ale
                        pisząc w ten sposób popełnia się spore nadużycie. Nadużycie, którego celem jest
                        wprowadzenie do świadomości społeczeństwa polskiego i społeczeństw europejskich
                        przekonania, że wszyscy (czytaj wszystkie narody) mamy te same i takie same
                        grzechy, zbrodnie, na sumieniu. Temu też ma służyć manipulacja liczbą ofiar po
                        stronie ukraińskiej: zawyżanie ich po stronie Ukraińców i drastyczne zaniżanie
                        po stronie polskiej.
                        To uśrednianie jest dla mnie nie do przyjęcia. Dziesiąta, dwudziesta albo i
                        dwusetna część krwi niemieckiej we mnie płynie, reszta to krew polska, ale
                        powiem: dumny jestem z Niemców za to, że po okresie zapomnienia o swoim
                        człowieczeństwie, po zgotowanej innym kaźni Oświęcimia, Majdanka, Sztutowa, po
                        uwłaczajacej człowiekowi eksterminacji bliźniego potrafili powiedzieć:
                        przepraszam, wybaczcie, że ich kanclerz potrafił klęknąć w miejscu skąd
                        pokolenie jego rodziców wywoziło Żydów do obozów zagłady, że po to tylko, żeby
                        powiedzieć słowo "przepraszam" jechał do Polski na początku lat 90-tych
                        prezydent Niemiec. Jestem też przekonany, że po tym co Niemcy robili z innymi w
                        czasie ostatniej wojny światowej, gdybym był Niemcem, mówiłbym wszystkim:
                        przeproście, przeprośmy za ojców, dziadków, za tych co zapomnieli że są ludźmi.
                        Nic nie wróci życia ofiarom, ale może na te przeprosiny czekaja rodziny tych,
                        których nasz naród pozbawiał brutalnie życia.
                        Jako Polak gotów jestem wyrazić żal, skruchę, ubolewanie za każdą rzeczywistą
                        doznaną z rąk polskich krzywdę. Nie poradzę nic na to, że nie jestem gotów
                        wierzyć w każde informacje o krzywdach Ukraińców z rąk polskich. Dlatego, ze
                        Ukraińcy jako naród po prostu mają interes w tym, aby te krzywdy wyolbrzymiać.
                        Czym innym jest zresztą Wołyń, gdzie mimo starań ukraińskich nacjonalistów,
                        żyją wciąż jeszcze setki, jesli nie tysiące świadków tamtych dni, a czym innym -
                        wybacz - broszura wydana przez nacjonalistycznego działacza ukraińskiego,
                        który pisze o rzeczach, o których nie wiedzą nawet sami mieszkający w
                        opisywanych przez niego miejscach ukraińscy mieszkańcy. Jest IPN, są historycy:
                        to powinien być punkt, do którego znosi się takie rewelacje.
                        Jeśli okażą się prawdą, jeśli zostaną udokumentowane, jeśli okaże się, ze
                        zginęła niewinna cywilna ludność, poprę, jako Polak nawet ideę budowy pomnika
                        takich ukraińskich ofiar Polaków. Pójdę, zapalę znicz na nim na Wszystkich
                        Świętych, odmówię wieczny odpoczynek i powiem: "przepraszam Was za moich
                        ziomków".
                        Ale jeśli jest to wyssana z palca manipulacja i sianie zamieszania wokół polsko-
                        ukraińskiego pojednania, to jest to dla mnie - prócz wciąż braku przeprosin za
                        to co się działo 60 lat temu - widomy znak, że nie czas jeszcze na podawanie
                        ręki. Że trzeba z całą mocą, by przeciwstawić się tej kampanii dezinformacji i
                        dezorientacji wykierowanej w tych, którzy uczą się historii i którzy nie mają w
                        rodzinach świadków tamtych wydarzeń - albo którym wszystko co powie rodzic,
                        dziadek, babcia, wydaje się powtarzaniem bajek z Radia Maryja, mówić i
                        pokazywać: Popatrz TAK BYŁO! Nawet, gdy robi się to posuwając się do metod
                        ukazywania faktów drastycznych.

                        Raz jeszcze na koniec powtórzę: Polacy czekają na przeprosiny. Nie chcę i nie
                        potrzebuję żądać procesów o ludobójstwo na żyjących jeszcze ukraińskich
                        sprawcach zbrodni. Chcę, w imię przyszłości obu naszych narodów, i w imię
                        budowy zaufania, którego wciąż nie jestem w stanie z siebie wykrzesać,
                        usłyszeć, jako Polak i jako człowiek rodzinnie związany z tymi wydarzeniami
                        wyraźne i głośne: "Przepraszamy i prosimy o wybaczenie".

                        Tyle. I pozdrawiam Cię (i pozostałych uczestników tej dyskusji), raz jeszcze
                        doceniając to, że nadal chcesz rozmawiać o rzeczach trudnych i bolesnych. To
                        nie jest patos, ale chyba od takich zwykłych rozmów ludzi po obu stronach tego
                        sporu (choć Ty akurat nie jesteś przecież 100% Ukraińcem) trzeba by zacząć.

                        PS Strasznie się nam ten wątek rozrósł. Czy ktoś z Was myśli może o powrocie w
                        tych linijkach na rzeszowskie Zalesie? : )

                        • Gość: Piotr O Pawle Smoleńskim IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.03, 16:59
                          Informacja z dzisiejszej Wyborczej wydała się mi na tyle ważna, że pozwalam
                          sobie trochę poprzytaczać:
                          "Paweł Smoleński, dziennikarz Gazety Wyborczej, jest jednym z sześciu
                          nominowanych do Polsko-Ukraińskiej Nagrody Pojednania. Kapituła nominowanych
                          wskazała w poniedziałek.
                          W tym gronie jest trzech Polaków i trzech Ukraińców. - Paweł Smoleński został
                          nominowany za wszystkie swoje publikacje poświęcone stosunkom polsko-
                          ukraińskim - mówi Marek Cynkar, sekretarz kapituły. - Za to, że działały one na
                          rzecz pojednania właśnie. Smoleński pokazywał krzywdę i Polaków, i Ukraińców,
                          ale nigdy nie jątrzył - dodaje Cynkar.
                          Poza Smoleńskim nominacje otrzymali: zmarły przed miesiącem historyk Ryszard
                          Torzecki i kardiolog Antoni Dziatkowiak. Ze strony ukraińskiej historyk Leonid
                          Zaszkilniak, aktor Bohdan Stupka i historyk sztuki Borys Woźnicki.
                          Nagrodę pojednania otrzymają dwie osoby: Polak i Ukrainiec. Rozstrzygnięcie 25
                          października we Lwowie. Laureaci odbiorą rzeźbę autorstwa Marii Góreckiej -
                          przedstawiającą kwiaty maku i bławatu.
                          Nagroda przyznawana jest po raz czwarty.
                          Pasjonują go tematy ukraińskie: - To historie tak straszne, jak nieznane -
                          mówi. Autor książki "Pochówek dla rezuna". Uważa ją za jedno z największych
                          swoich osiągnięć. Książkę bardzo wysoko ocenili Ryszard Kapuściński i Jacek
                          Kuroń.

                          - Ktoś porównał "Rezuna" do "Sąsiadów" Grossa. Wedle moich ukraińskich
                          przyjaciół to książka terapeutyczna dla ich polskiej społeczności. Polscy
                          Ukraińcy pierwszy raz mogli mówić publicznie o swoich krzywdach i bólu. Jeśli
                          mamy szczerze iść ku pojednaniu, na początku trzeba wyznać własne winy, posypać
                          głowę popiołem i przyznać, że w wojnach o małe ojczyzny oraz o niepodległość na
                          tym samym terytorium nie ma sprawiedliwych, nikt nie jest właścicielem jedynie
                          słusznej racji - mówi Smoleński.

                          Ma 44 lat, jest dziennikarzem Gazety Wyborczej. Studiował dziennikarstwo w
                          Warszawie, pisał reportaże do paryskiej "Kultury", podziemnego
                          kwartalnika "Most". Tuż przed Okrągłym Stołem pracował w redakcji mazowieckiego
                          tygodnika "Przegląd Wiadomości Agencyjnych", a także w miesięczniku ojców
                          michalitów "Powściągliwość". W paryskim Instytucie Literackim ukazał się jego
                          zbiór reportaży o młodzieży. Wydawał też w londyńskim Aneksie, Noir sur Blanc,
                          Rytmie, wydawnictwie Prószyński i S-ka. Do tej pory ukazało się sześć książek
                          reporterskich Smoleńskiego (...)"

                          Żal ,że już nie żyje prof. Torzecki - "Wicznaja pamiat!"
                          Tak - lektura m.in. reportaży Smoleńskiego i książek Motyki także i mnie
                          zmobilizowala aby gdzieś w maju włączyc się w tą dyskusję .
                          Pozdrawiam i czytających i piszących :-)
                          Ps No prosze w gronie nominowanych jest i "Chmielnicki" - Pan Bohdan Stupka



                          • Gość: Wolf Re: O Pawle Smoleńskim IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.09.03, 18:36
                            Witajcie,
                            milo mi powitac po przerwie Elekona.
                            Widze, ze powrocilismy na chwile do smutnych tematow, w zwiazku z tym
                            przesylam wam pare cytatow dotyczacych tych strasznych dni.
                            Pierwszy cytat jest z "Nad Buhom i Narwoju" i jest autorstwa J. Hawryluka.
                            "Zanim jednak doszło do frontalnego starcia podejmowano próby uniknięcia
                            konfrontacji zbrojnej i w trakcie kolejnych rozmów w październiku 1941 r.
                            reprezentant Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich wystąpił z następującą
                            koncepcją powojennego uregulowania spornych kwestii terytorialnych: ...Polska
                            ma sposobność odzyskać swe zaprzepaszczone granice zachodnie i przesunąć je aż
                            po Odrę. (...) Przed narodami słowiańskimi jest wielka karta, ale Polska musi
                            przesunąć swe granice wschodnie w imię sprawiedliwości i równości. W
                            stosunkach wzajemnych między narodami słowiańskimi musi rozstrzygać zasada
                            etnograficzna większości na danym terenie. Tak jak Polacy słusznie domagają
                            się Śląska, choć miasta są tam niewątpliwie zniemczone, tak muszą uznać tę
                            samą zasadę na Wschodzie, w Galicji i na Wołyniu, pomijając już to, że względy
                            historyczne również przemawiają tam za Ukraińcami... Jednak tego rodzaju
                            propozycje były nie do przyjęcia dla przedstawicieli Delegatury Rządu RP na
                            Kraj, którzy skomentowali je jako zaborczość OUN w stosunku do Ziem Wschodnich
                            Rzeczypospolitej, a do Małopolski Wschodniej i Wołynia w szczególności. Wśród
                            części działających w podziemiu polskich partii politycznych dopuszczano co
                            najwyżej pewne elementy narodowej autonomii i samorządności dla Ukraińców, zaś
                            niektóre stronnictwa już wtedy snuły projekty, wprowadzone w życie
                            przez "władzę ludową" w latach 1944-1947 - wysiedlenia do ZSRR lub na oddalone
                            od pogranicza etnicznego ziemie polskie."
                            Ten tekst moze byc kontrowersyjny, ale mysle, ze warto go poznac, ponizej
                            dalsza jego czesc:
                            "Jak dotąd nie ma zgodności historyków polskich i ukraińskich czy działania
                            ukraińskiego podziemia na Wołyniu w 1943 r. były efektem planu powziętego z
                            premedytacją, czy też reakcją na działania miejscowych struktur Armii
                            Krajowej, skutkiem prowokacji niemieckiej lub radzieckiej, czy też zbiegiem
                            bardzo różnych przyczyn i okoliczności. Ale nie wnikając w przyczyny trzeba
                            przyznać, że następstwa zarówno fizyczne - w postaci ofiar, jak i
                            psychologiczne były zatrważające"

                            Jak pokazala historia nikomu nic te bratobojcze walki nie daly, ale niestety
                            uczestnicy (mam na mysli "czynnych" uczestnikow zrozumieli to zbyt pozno).

                            Na razie nie zanudzam.
                            Do nastepnego razu.
                            R.
                            • Gość: Wolf Re: Mialem nie zanudzac... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.09.03, 18:51
                              Mialem nie zanudzac, ale przypomnialy mi sie jeszcze dwa fragmenty tekstu.
                              Jeden dotyczy prob porozumienia pomiedzy UPA i AK i przedstawia obraz widziany
                              oczami zolnierza AK, a drugi jest cytowanym przez Pawla Smolenskiego na lamach
                              GW kazaniem duchownego.

                              Cytat pierwszy...

                              "Spotkanie dowodcow AK i OUN-UPA w Rudzie Różaneckiej w maju 1945
                              Po latach "Wyrwa" tak wspominał to niezwykłe spotkanie: "Podczas rozmowy
                              oglądaliśmy się nawzajem. Oglądali się ci, co wydawali rozkazy do zabijania.
                              Same rozmowy przebiegały bardzo spokojnie, nasi rozmówcy to byli ludzie z
                              klasą, widać było po nich doświadczenie i odpowiedzialność"."

                              i drugi..

                              "Trwa wojna, bolszewicy ida przez Wolyn, a ksiadz Ulas - z reportazu
                              Pruszynskiego - grzmi w cerkwi. "Znowu sie jakby zadyszal, pewnie nawet
                              zadyszal sie, bo za piers sie schwytal. Ale zaraz z ta reka na piersi poczal
                              mowic dalej i byla taka cisza w cerkwi, jakby nie mowil, ale - czy ja wiem? -
                              chyba wieszczyl:
                              - ... lily sia, protiw sobi, ich krow i nasza krow. Lacka i kozacka. Ale
                              pryjde den, koly po hruzach Polszy wrah, kotoryj Polszu zamoh, na Ukrainu
                              pojde. Pryjde den, koly my w bij za naszu swobodu pijdem, jak oni teper za
                              swoju pijszly, i w toj den my ne tilki za naszu swobodu budem wojowaty, no i
                              za waszu, Lachy. I pryjde tretij den, koly ni na polskoj, ni na ukrainskoj, ni
                              na druhoj slowianskoj ziemli i slida wrazoho ne bude. (...) I o toj den my
                              teper, bratja, pomolim sia...".
                              Pozdrawiam i juz dzis nie mecze.
                              R.
                              • Gość: Piotr Re: nie zanudzasz Radku IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.09.03, 20:57
                                Obiecałem sobie nie wracać do spraw Wołynia i nie wrócę - zwłaszcza,że po
                                pamietnym tekście Świętej Pamięci pro. Torzeckiego " Korzenie wołyńskiej
                                tragedii" nie powiedziałbym juz nic odkrywczego. ale twoje cytaty znowu pachną
                                smakiem. To wystąpienie unickiego księdza już gdzieś czytalem . W czasie
                                obustronnego obłedu zbrodni - głos ten był zadziwiająco proroczy i obawiam
                                sie,że /niestety/ odosobniony.
                                Myślę,że nasza dyskusja układa się w wielce ciekawą mozaikę, bo muszę
                                przyznać,że głos Elekona o Mościskach lat wojny jest dla mnie równie
                                ciekawy, /niezależnie od zastosowanej antyukraińskiej retoryki/. daje bowiem
                                zarys atmosfery grozy rosnących nacjonalizmów, ktore przytłaczały ,gniotły
                                głosy rozsądku jak cytowana przez Ciebie Radku, wypowiedź owego księdza /może
                                napiszesz coś jeszcze o Nim ?/
                                Póki co to tyle - biorę sie za lekturę ostatnich "Spotkań z zabytkami" a tam
                                artykuły o prawosławnych cerkwiach warszawskich i ... O ŁEMKACH.
                                Pozdrawiam Was serdecznie
                            • Gość: Elekon Moja nieporadna próba podsumowania IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 00:46
                              Gość portalu: Wolf napisał(a):

                              > Witajcie,
                              > milo mi powitac po przerwie Elekona.
                              > Widze, ze powrocilismy na chwile do smutnych tematow, w zwiazku z tym
                              > przesylam wam pare cytatow dotyczacych tych strasznych dni.
                              > Pierwszy cytat jest z "Nad Buhom i Narwoju" i jest autorstwa J. Hawryluka.
                              > "Zanim jednak doszło do frontalnego starcia podejmowano próby uniknięcia
                              > konfrontacji zbrojnej i w trakcie kolejnych rozmów w październiku 1941 r.
                              > reprezentant Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich wystąpił z następującą
                              > koncepcją powojennego uregulowania spornych kwestii terytorialnych: ...Polska
                              > ma sposobność odzyskać swe zaprzepaszczone granice zachodnie i przesunąć je
                              > aż po Odrę. (...) Przed narodami słowiańskimi jest wielka karta, ale Polska
                              > musi przesunąć swe granice wschodnie w imię sprawiedliwości i równości.
                              > W stosunkach wzajemnych między narodami słowiańskimi musi rozstrzygać zasada
                              > etnograficzna większości na danym terenie. Tak jak Polacy słusznie domagają
                              > się Śląska, choć miasta są tam niewątpliwie zniemczone, tak muszą uznać tę
                              > samą zasadę na Wschodzie, w Galicji i na Wołyniu, pomijając już to, że
                              > względy historyczne również przemawiają tam za Ukraińcami...


                              Nie wiem czy Was zaskoczę, ale zupełnie zgadzam się z powyższą argumentacją.
                              Mój sprzeciw, i żal, nie dotyczą sentymentu za utraconymi Kresami...
                              Może dlatego, że mnie osobiście nic z nimi tak naprawdę nie łączy. Ale chyba
                              też dlatego, ze one tak naprawdę nigdy nie były nasze, polskie. Historia to
                              poplątana, Wy pewnei znacie ją lepiej ode mnie, ale POnoć piłsudski myślał o
                              polsko-ukraińskiej konfederacji, tylko mu jakoś nie wyszło... Musiało dojść do
                              konfliktu, kiedy naród ukraiński zaczął pragnąć samostanowienia, kiedy zaczął
                              myśleć o granicach swojego przyszłego państwa. Tylko przerażają mnie
                              okoliczności i sposób, w jaki w latach 40-tych, po raz któryś, za realizację
                              tej idei Ukraińcy się zabierali. W granicach tej przyszłej Ukrainy, zauważcie,
                              nie było miejsca dla Polaków. Gdyby miejsce było, nie byłoby Wołynia i jemu
                              podobnych masakr. Gdyby nie było Wołynia, nie byłoby potem odwetu, i nie byłoby
                              pewnie też i wysiedleń mniejszości narodowych z Polski. Jak Polacy mieli żyć
                              obok nacji, która jeszcze parę lat temu okazała się w dużej swej liczbie
                              nieobliczalna i bestialska? Zemsta? Może, ale chyba przede wszystkim strach
                              przed powtórzeniem się wydarzeń na Kresach zdecydował o tym, że wielu
                              Ukraińców, Łemków, Bojków po wojnie musiało opuścić swoje rodzinne strony. To
                              smutne, ale ci ludzie zapłacili rachunek wystawiony nie przez Polaków, ale
                              przez swoich ziomków. Tak samo z Niemcami, którzy najpierw wybrali Hitlera,
                              potem go popierali gdy poparcia jeszcze potrzebował, potem popierali go, gdy
                              rozpętywał światową wojnę, słuchali jego rozkazów i szli podbijać świat. I
                              potem musieli zostawić wszystko i szukać szczęścia w obcych stronach swojego
                              państwa. Niestety, ale takie są prawa wojennej kontrybucji za wyrządzone zło.
                              Trzeba umieć brać odpowiedzialność za skutki swojego postępowania i często za
                              skutki postępowania swojej nacji.

                              Wysiedlenia. Dużo się teraz mówi o krzywdach wysiedlonych: Niemców, Polaków,
                              Ukraińców. Pewnie, że zostawić strony, które się kochało nie jest łatwo. Ale
                              czy my czasem tego wszystkiego nie demonizujemy? Oczywiście pomijam wysiedlenia
                              przeprowadzane z gwałtem, z ofiarami. Ale iluż to ludzi zostawia domy, ilu było
                              czy jest jeszcze i dziś wywłaszczanych, ilu sytuacja życiowa, ekonomiczna,
                              rodzinna, zmusza do zmiany miejsca zamieszkania. Są sytuacje, w których, o ile
                              nie dzieje się nic dramatytcznego nam i naszym bliskim, jesteśmy w stanie
                              zrozumieć coś co zwykło się nazywać wyższą koniecznością.
                              Państwa niejednolite etnicznie przed wojną okazały się mieszanką wybuchową, a w
                              czasie wojny ta mieszanka rozlewała się na i tak już palący się ogień.
                              Może się narażę, ale może nawet to dzięki temu bólowi wysiedleń i rozstań dziś
                              jest łatwiej budować suwerenność i odpowiadać za losy swoich, narodowych już
                              państw. Łatwiej, co może z pozoru wydać sięparadoksalne, się dogadywać.
                              Przecież tak naprawdę nie jest ważny dom, sad, okolica, miasto, czasem nie jest
                              ważny nawet kraj, który kochamy. Najważniejszy jest drugi człowiek.
                              Gdy tę kolejność się odwraca, zaczynają się kłopoty. Innych, i nasze własne.
                              To motto dla wszystkich bez wyjątku: Polaków, Ukraińców, Niemców, Rosjan i Bóg
                              wie kogo jeszcze.

                              Wybaczcie to poźnowieczorne moje chaotyczne pseudomoralizatorskie pisanie.
                              Próbuję to wszystko jakoś podsumować dla samego siebie. Ta dyskusja też mi w
                              tym pomaga i to bardzo.
                              Zatem za każdy głos w niej, za każdą poświęconą jej chwilę, i za każde
                              przebaczajace moje nieraz pełne pretensji słowa dziękuję.
                              Słowem dzięki za Waszą do mnie cierpliwość.
                              Postaram się tę dyskusję nadal śledzić, i może mniej już pisać. Mam prośbę:
                              piszmy jeśli trzeba i o sprawach trudnych, ale tylko po to, by je wyjaśniać czy
                              uświadamiać, a nie jątrzyć właśnie.

                              Pozdrawiam serdecznie.
                          • Gość: Elekon Re: O Pawle Smoleńskim IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 00:02
                            Przygladam się z sympatią wszystkim, którzy mają dobra wolę i dużo determinacji
                            zarazem.
                            I życzę im, żeby - używając słów Piotra - stąpając po tym polu minowym, nie
                            wylecieli w powietrze i nie dali się wprzęgnąć po żadnej ze stron w machinę
                            rozgrywek i gry interesów nacjonalistycznych, politycznych, partyjnych,
                            personalnych itd. To czego nam dziś trzeba przede wszystkim mówiąc o bolesnej
                            przeszłości, to głównie prawdy. A ona dziś mam wrażenie często przegrywa z
                            koniunkturą polityczną, dobrym tonem politycznym, długofalowymi interesami
                            jednych i drugich, itp, itd. Trzymając się nadal języka Piotra, trzeba na to
                            pole minowe wejść i miny zeń pousuwać, a nie chadzać po nim i wmawiac wszystkim
                            że na nim jest pięknie, zielono i rekreacyjnie.

                            Pozdrawiam.
                            • Gość: Piotr Nie mozna tak mówić IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 20:15
                              Muszę stanowczo zaprotestować wobec kilku stwierdzeń zawartych w ostatnich
                              wypowiedziach Elekona
                              Elekon powiedział :
                              „...chyba przede wszystkim strach przed powtórzeniem się wydarzeń na Kresach
                              zdecydował o tym, że wielu Ukraińców, Łemków, Bojków po wojnie musiało opuścić
                              swoje rodzinne strony. To smutne, ale ci ludzie zapłacili rachunek wystawiony
                              nie przez Polaków, ale przez swoich ziomków.”

                              Elekonie to totalna bzdura by usprawiedliwiać komunistyczne wysiedlenia
                              ruskich mieszkańców Beskidów i Bieszczad jakimś aktem sprawiedliwości czy
                              prewencji . Ten rachunek wystawili sowieci i ich komunistyczni,polskie pachołki
                              realizujący moskiewską politykę narodowościową./taką samą jak wywózki ludów
                              bałtyckich, Niemców nadwołżańskich, Tatarów krymskich czy polskich mieszkańców
                              kresów w 1940 roku/

                              „Tak samo z Niemcami, którzy najpierw wybrali Hitlera,
                              potem go popierali gdy poparcia jeszcze potrzebował, potem popierali go, gdy
                              rozpętywał światową wojnę, słuchali jego rozkazów i szli podbijać świat. I
                              potem musieli zostawić wszystko i szukać szczęścia w obcych stronach swojego
                              państwa. Niestety, ale takie są prawa wojennej kontrybucji za wyrządzone zło.
                              Trzeba umieć brać odpowiedzialność za skutki swojego postępowania i często za
                              skutki postępowania swojej nacji.”

                              Mieszanie do tych wysiedleń sprawy Niemców – to już totalna demagogia

                              „Wysiedlenia. Dużo się teraz mówi o krzywdach wysiedlonych: Niemców, Polaków,
                              Ukraińców. Pewnie, że zostawić strony, które się kochało nie jest łatwo. Ale
                              czy my czasem tego wszystkiego nie demonizujemy? Oczywiście pomijam wysiedlenia
                              przeprowadzane z gwałtem, z ofiarami”

                              Odpowiadam - to nie pozorne a rzeczywiste krzywdy, wprawdzie muszą one
                              pozostać już tylko jako fakty z historii, ale tak muszą być nazwane
                              – cała Akcja Wisła to był jeden wielki gwałt popełniony na Łemkach, Bojakach i
                              Polakach – tak bo i Oni /zwłaszcza Ci podejrzewani o opozycyjność i powiązanie
                              z antykomunistycznym podziemiem/ byli ojęci wywózkami. Wywózki powiązane z
                              zagrabianiem ubogiego majątku mieszkańców gór, paleniem wsi- to była potwona
                              czystka etniczna – ale niekoniecznie jako rewanż za Wołyń.
                              – Wysiedlenia Niemców były zapoczątkowane przez nich samych jako ucieczka przed
                              masowymi gwałtami i mordami popełnianymi na ludności cywilnej przez
                              wkraczających Rosja, a pierwsze wysiedlenia kolonistów niemieckich np. z okolic
                              Bandrowa w Bieszczadach zapoczątkowali Niemcy przed ustaleniem linii
                              demarkacyjnej z Rosjanami w 1939 roku
                              .Które z tych powojennych wysiedleń obyło się bez gwałtów i ofiar!?
                              „Przyglądam się z sympatią wszystkim, którzy mają dobra wolę i dużo
                              determinacji zarazem.”
                              Proponuje Ci nie przyglądać się ale przeczytać „Pochowek dla Rezuna”
                              P.Smoleńskiego czy prace Motyki "Tak było w Bieszczadach".
                              Pomoże Ci to być może zrozumieć ich wkład dla pojednania polsko-ukraińskiego .
                              Niemniej dziękuję Ci za autopodsumowującą wypowiedź, z której wątkami /wybacz/
                              ale nie mogłem się zgodzić .Pozdrawiam.
                              Ps Boje się,że moje dalsze wypowiedzi będą sprawiać wrażenie "jątrzenia" ale
                              jak sam zdaje się kiedyś powiedziałeś "nie każdemu Bozia dała po równo"




                              • Gość: Elekon Re: I po co ja tu przed snem zajrzałem... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 01:53
                                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                > Muszę stanowczo zaprotestować wobec kilku stwierdzeń zawartych w ostatnich
                                > wypowiedziach Elekona
                                > Elekon powiedział :
                                > „...chyba przede wszystkim strach przed powtórzeniem się wydarzeń na Kres
                                > ach
                                > zdecydował o tym, że wielu Ukraińców, Łemków, Bojków po wojnie musiało
                                > opuścić
                                > swoje rodzinne strony. To smutne, ale ci ludzie zapłacili rachunek wystawiony
                                > nie przez Polaków, ale przez swoich ziomków.”
                                >
                                > Elekonie to totalna bzdura by usprawiedliwiać komunistyczne wysiedlenia
                                > ruskich mieszkańców Beskidów i Bieszczad jakimś aktem sprawiedliwości czy
                                > prewencji . Ten rachunek wystawili sowieci i ich komunistyczni,polskie
                                > pachołki realizujący moskiewską politykę narodowościową.

                                To wygodny i emocjonalny, ale nieprawdziwy argument. W Bieszczadach po wojnie
                                działała partyznatka UPA. Jestem przekonany, że kazdy inny rząd polski zrobiłby
                                to samo (choć może nie TAK samo), czyli zwyczajnie wysiedlił ludność
                                podważajacą integralność państwową tych terenów. Oskarżasz mnie o demagogę, a
                                sam stosujesz ją, i to do n-tej potęgi.

                                > /taką samą jak wywózki ludów
                                > bałtyckich, Niemców nadwołżańskich, Tatarów krymskich czy polskich
                                > mieszkańców
                                > kresów w 1940 roku/
                                >
                                > „Tak samo z Niemcami, którzy najpierw wybrali Hitlera,
                                > potem go popierali gdy poparcia jeszcze potrzebował, potem popierali go, gdy
                                > rozpętywał światową wojnę, słuchali jego rozkazów i szli podbijać świat. I
                                > potem musieli zostawić wszystko i szukać szczęścia w obcych stronach swojego
                                > państwa. Niestety, ale takie są prawa wojennej kontrybucji za wyrządzone zło.
                                > Trzeba umieć brać odpowiedzialność za skutki swojego postępowania i często za
                                > skutki postępowania swojej nacji.”
                                >
                                > Mieszanie do tych wysiedleń sprawy Niemców – to już totalna demagogia

                                Niby dlaczego? Jedni i drudzy mieli, czemu nie zaprzeczysz, dużo polskiej krwi
                                na rękach. Jasne też, ze nie wszyscy...

                                >
                                > „Wysiedlenia. Dużo się teraz mówi o krzywdach wysiedlonych: Niemców, Pola
                                > ków,
                                > Ukraińców. Pewnie, że zostawić strony, które się kochało nie jest łatwo. Ale
                                > czy my czasem tego wszystkiego nie demonizujemy? Oczywiście pomijam
                                > wysiedlenia
                                >
                                > przeprowadzane z gwałtem, z ofiarami”
                                >
                                > Odpowiadam - to nie pozorne a rzeczywiste krzywdy, wprawdzie muszą one
                                > pozostać już tylko jako fakty z historii, ale tak muszą być nazwane
                                > – cała Akcja Wisła to był jeden wielki gwałt popełniony na Łemkach, Bojak
                                > ach i
                                > Polakach – tak bo i Oni /zwłaszcza Ci podejrzewani o opozycyjność i powią
                                > zanie
                                > z antykomunistycznym podziemiem/ byli ojęci wywózkami. Wywózki powiązane z
                                > zagrabianiem ubogiego majątku mieszkańców gór, paleniem wsi- to była potwona
                                > czystka etniczna – ale niekoniecznie jako rewanż za Wołyń.


                                Potworną czystką etniczną był Wołyń. Porównywanie akcji Wisła do wydarzeń na
                                Wołyniu trąci nietaktem. Pisanie, że Wołyń to "wydarzenia" a Akcja Wisła
                                to "potworna czystka etniczna" to moim zdaniem hiperdemagogiczne, cyniczne
                                fałszerstwo.

                                Akcja ukraińskich nacjonalistów na polskich Kresach 1942-43 skończyła się
                                męczeńską śmiercią tysiecy Polaków.
                                Akcja Wisła, skończyła się dla jej ofiar czy "ofiar" w dużej mierze
                                przesiedleniem na tzw. Ziemie Odzyskane, gdzie otrzymali mieszkania i pracę.
                                Widzisz różnicę?



                                > – Wysiedlenia Niemców były zapoczątkowane przez nich samych jako ucieczka
                                > przed
                                > masowymi gwałtami i mordami popełnianymi na ludności cywilnej przez
                                > wkraczających Rosja, a pierwsze wysiedlenia kolonistów niemieckich np. z
                                > okolic
                                >
                                > Bandrowa w Bieszczadach zapoczątkowali Niemcy przed ustaleniem linii
                                > demarkacyjnej z Rosjanami w 1939 roku
                                > .Które z tych powojennych wysiedleń obyło się bez gwałtów i ofiar!?
                                > „Przyglądam się z sympatią wszystkim, którzy mają dobra wolę i dużo
                                > determinacji zarazem.”
                                > Proponuje Ci nie przyglądać się ale przeczytać „Pochowek dla Rezuna”
                                > ;
                                > P.Smoleńskiego czy prace Motyki "Tak było w Bieszczadach".
                                > Pomoże Ci to być może zrozumieć ich wkład dla pojednania polsko-
                                ukraińskiego .

                                Pozostaję z szacunkiem dla obu Autorów i Ciebie oraz wszelkich tekstów
                                służących pojednaniu.

                                > Niemniej dziękuję Ci za autopodsumowującą wypowiedź, z której
                                wątkami /wybacz/
                                > ale nie mogłem się zgodzić .Pozdrawiam.
                                > Ps Boje się,że moje dalsze wypowiedzi będą sprawiać wrażenie "jątrzenia" ale
                                > jak sam zdaje się kiedyś powiedziałeś "nie każdemu Bozia dała po równo"

                                No tak, tylko że ważne, żeby w tym ważeniu win i faktów historii nie próbować
                                siadać okrakiem na jednej tylko szalce i nie szukać do tego na siłę
                                współkompanów. A wspomnianego cytatu nie pamiętam. Ale możliwe, że go kiedyś
                                użyłem.


                                Pozdrawiam
                                • Gość: Piotr Re: skutki braku snu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.09.03, 21:24
                                  Elekon stwierdził : I po co ja tu przed snem zajrzałem...
                                  Tak - drogi krajanie - brak snu odbiera jasność widzenia :-)
                                  Boję się ,że przytaczanie przeze mnie setek argumentów na rzecz wyważenia sądów
                                  o wysiedleniach / jak i zresztą na temat przyczyn tragedii Wołyńskiej/ wobec
                                  Ciebie - nie ma raczej sensu.
                                  Żyjesz drogi rzeszowianinie w swej krainie dogmatów.
                                  Nie będę więc tu mówił o ocenie akcji Wisła dokonanej w ostatnich latach przez
                                  polskich historyków i polityków.
                                  Przytoczę tylko żart o góralu który widząc żyrafę w ZOO - stwierdził krótko :
                                  Ni ma takiego zwierza.
                                  Boję się,że w twojej osobie widzę takiego właśnie górala. Nie przejmuj się -
                                  generalnie lubię górali. Za wyrazy szacunku - dziękuję i odwzajemniam.
                                  Życzę miłych snów /w tym o polskiej,historycznej dziewiczości/ -teraz i na
                                  przyszłość.
                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: Wolf Re: Nie zawsze byla wrogosc IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.09.03, 21:45
                                    Witam,
                                    Przy okazji dyskusji o sprawach trudnych chcialem podzielic sie dwoma cytatami
                                    (wszak prosiles Piotrze o nie).
                                    Pierwszy cytat dotyczy wkroczenia sowietow na Wolyn w 1939r. i znow jest to
                                    cytat z ks. Ulasa.

                                    "Bolszewicy ida wiejskim duktem, a ksiadz Ulas grzmi od oltarza Molytwu za
                                    Riczupospolytu: "Bracia moi i siostry! Koly budete teper so mnoju molyty sia,
                                    wy ne budete molyty sia za to, szczo bulo tut wczera i bulo zlo, i szczo
                                    nykoly ne wernyt sia bilsze. Wy ne budete molyty sia za cich, szczo nam mowu i
                                    wiru i ziemlu widbiraty chotily. Ni za cich, kotoryje teper utikly z boja. Wy
                                    budete molyty sia za to, szczo je i bulo, i bude slawne, a teraz krwawi sie u
                                    bram waszej ziemi rodzinnej w walce nierownej. Za polskij narod! On teper s
                                    neszczastnych neszczastnyj, ale i z bohatiryw bohatyr. Koly wy zdies molytys i
                                    radujetes, jewo syny bijut sia o ziemlu i wolu swoju. Bijut sia sami odny z
                                    mohuczym najizdom wraha. Bijut sia u Helu a Westerplatte, u Kutna, u Warszawy
                                    slawnoj. Ale, bratia i siestry moi, oni tam nie tylki o swoju ziemlu i swoju
                                    wolu bijut sia. Oni bijut sia teper i za waszu ziemlu, i za waszu wolu. Tak to
                                    jest, bratja moi. (...) Tak uze bylo kolys i tak je teper. Bo wrah, kotoryj
                                    naszol polskije ziemli, on i ukrainskich ziemel choczit, on i naszi chutori
                                    ide, jomu i naszoho chliba choczet sia. Myne rik, myne druhij rik, a on do nas
                                    k'naszym selam pryjde...".

                                    Jakze ten cytat podobny do pozniejszego (cytowanego przeze mnie).
                                    Drugi natomiast dedykuje wszystkim ktorzy naprawde pragna zgody.

                                    "W calej Slowianszczyznie nie ma dwoch takich narodow, ktore by pod wzgledem
                                    zycia politycznego i duchowego tak scisle zrosly sie ze soba, tak licznymi
                                    byly powiazane wezlami, a mimo to tak ciagle stronily jeden od drugiego, jak
                                    Polacy i Ukraincy".
                                    Iwan Franko

                                    Pozdrawiam
                                    R.
                                    • Gość: Wolf Re: Ksiadz Ulas IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.09.03, 22:06
                                      Witaj Piotrze,
                                      pytales mnie o ks. Ulasa.
                                      Byl to duchowny z Wolynia z miejscowosci Omelno.
                                      Postac ta jest opisana w ksiazce Ksawerego Pruszynskiego "Opowiesci",
                                      wydawnictwo Twoj Styl rok 2000. Pruszynski znal ks. Ulasa jescze z okresu
                                      przedwrzesniowego, poznali sie w Krakowie, bywal u ks. Ulasa w Omelnie przed
                                      wybuchem II wojny.
                                      Pozdrawiam
                                      R.
                                      • Gość: Piotr Ksiadz Ulas albo co nas łaczy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 21:38
                                        Witam serdecznie - wielkie dzięki. Mam tylko nadzieję,że owa postać to nie twór
                                        literacki, pewna metafora ukraińskiej, pozytywnej postawy /z polskiego punktu
                                        widzenia/ a postać prawdziwa. Dzisiaj dla mnie taką postacią jest Metropolita
                                        Lubomir Huzar - zwłaszcza po jego wielce czytelnym posłaniu.
                                        Wiesz co Radku - mam propozycję- może wspólnie zastanówmy się /zapraszając
                                        oczywiście do dyskusji Elekona i każdą życzliwą duszyczkę/co łaczy pozytywnego
                                        Polaków i Ukraińców, Ukraińców i Polaków .
                                        Będac ostatnio w Bieszczadach rozmawiałem z potomkiem polskich przesiedleńców z
                                        okolic Sokala /konkretnie Krystynopola/ Z dumą mówił mi o ikonach MB
                                        sokalskiej przechowywanej w ustrzyckim kościele, o czczonej przez wieki również
                                        przez grekokatolików MB pacławskiej, o ikonach MB Rudeckiej w Jasieniu, MB
                                        Łopieńskiej w Polańczyku. Powiedział mi "A wie Pan,że obraz Matki Boskiej
                                        częstochowskiej to pochodzi od Bełzca, kupiony czy zagrabinych przez któregoś z
                                        Władysławów?" Zeszło na tematy cerkiewno- religijne...
                                        No tak łaczą nas formy kultu religijnego - w każdym cerkiewnym ikonostasie na
                                        poczesnym miejscu tkwi Obraz Matki Boskiej. Łączy nas wizerunek jasnogórski -
                                        wyidealizowanana twarz anonimowej Rusinki pozującej pewno przed wiekami
                                        malarzowi Cudownego Obrazu.
                                        Co nas dalej łączy - może muzyka- może owe biesiadne sokoły,czerwnone
                                        pasy,'Marsz marsz Polonia' z zapożyczoną ukraińską melodią ludową,
                                        A może umiłowanie wolności i wielowiekowa walka o swoję Rzeczpospolitą czy
                                        samostijną....
                                        Radku - może dodasz coś od siebie - tylko błagam bez elekonowego podkreślania
                                        nienawiści, łun i walk. Powiem szczerze - to mi się już przejadło.
                                        Pozdrawiam serdecznie
                                        • Gość: Elekon Re: Ksiadz Ulas albo co nas łaczy IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 23:48
                                          Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                          > Witam serdecznie - wielkie dzięki. Mam tylko nadzieję,że owa postać to nie
                                          twór
                                          >
                                          > literacki, pewna metafora ukraińskiej, pozytywnej postawy /z polskiego punktu
                                          > widzenia/ a postać prawdziwa. Dzisiaj dla mnie taką postacią jest Metropolita
                                          > Lubomir Huzar - zwłaszcza po jego wielce czytelnym posłaniu.
                                          > Wiesz co Radku - mam propozycję- może wspólnie zastanówmy się /zapraszając
                                          > oczywiście do dyskusji Elekona i każdą życzliwą duszyczkę/co łaczy
                                          pozytywnego
                                          > Polaków i Ukraińców, Ukraińców i Polaków .
                                          > Będac ostatnio w Bieszczadach rozmawiałem z potomkiem polskich przesiedleńców
                                          z
                                          >
                                          > okolic Sokala /konkretnie Krystynopola/ Z dumą mówił mi o ikonach MB
                                          > sokalskiej przechowywanej w ustrzyckim kościele, o czczonej przez wieki
                                          również
                                          >
                                          > przez grekokatolików MB pacławskiej, o ikonach MB Rudeckiej w Jasieniu, MB
                                          > Łopieńskiej w Polańczyku. Powiedział mi "A wie Pan,że obraz Matki Boskiej
                                          > częstochowskiej to pochodzi od Bełzca, kupiony czy zagrabinych przez któregoś
                                          z
                                          >
                                          > Władysławów?" Zeszło na tematy cerkiewno- religijne...
                                          > No tak łaczą nas formy kultu religijnego - w każdym cerkiewnym ikonostasie
                                          na
                                          > poczesnym miejscu tkwi Obraz Matki Boskiej. Łączy nas wizerunek jasnogórski -
                                          > wyidealizowanana twarz anonimowej Rusinki pozującej pewno przed wiekami
                                          > malarzowi Cudownego Obrazu.
                                          > Co nas dalej łączy - może muzyka- może owe biesiadne sokoły,czerwnone
                                          > pasy,'Marsz marsz Polonia' z zapożyczoną ukraińską melodią ludową,
                                          > A może umiłowanie wolności i wielowiekowa walka o swoję Rzeczpospolitą czy
                                          > samostijną....
                                          > Radku - może dodasz coś od siebie - tylko błagam bez elekonowego podkreślania
                                          > nienawiści, łun i walk. Powiem szczerze - to mi się już przejadło.
                                          > Pozdrawiam serdecznie

                                          Skoro się przejadło, nie pisz po sąsiedzku że będzies zmusiał jeszcze trochę
                                          pojątrzyć. Trzeba się na coś zdecydować. Chyba że o łunacj i wlakoach wolno
                                          pisac tylko Tobie, a ja mam zakaz. Jeśli byś chciał jednak mimo wszystko
                                          pojątrzyć, proponuję może inna metodę rozmowy o sprawach trudnych: szczerze z
                                          ręką na sercu napiszcie może jakie Waszym zdaniem wyrządzili krzywdy Polakom
                                          Ukraińcy. O co mogą mieć Polacy do Ukraińców pretensje.
                                          Ja, a może i ktoś jeszcze kogo ten temat interesuje, sporóbuję napisać za co
                                          moim zdaniem Ukraińcy mogą miec słuszne pretensje do nas.
                                          I proszę, nie zrażajcie się wysoką chwilami temperatura tej dyskusji. To
                                          jeszcze przeciez niczego nie przesądza.
                                          Pozdrawiam.
                                    • Gość: Elekon Re: Nie zawsze byla wrogosc IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 01:17
                                      Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                      > Witam,
                                      > Przy okazji dyskusji o sprawach trudnych chcialem podzielic sie dwoma
                                      cytatami
                                      > (wszak prosiles Piotrze o nie).
                                      > Pierwszy cytat dotyczy wkroczenia sowietow na Wolyn w 1939r. i znow jest to
                                      > cytat z ks. Ulasa.
                                      >
                                      > "Bolszewicy ida wiejskim duktem, a ksiadz Ulas grzmi od oltarza Molytwu za
                                      > Riczupospolytu: "Bracia moi i siostry! Koly budete teper so mnoju molyty sia,
                                      > wy ne budete molyty sia za to, szczo bulo tut wczera i bulo zlo, i szczo
                                      > nykoly ne wernyt sia bilsze. Wy ne budete molyty sia za cich, szczo nam mowu
                                      i
                                      > wiru i ziemlu widbiraty chotily. Ni za cich, kotoryje teper utikly z boja. Wy
                                      > budete molyty sia za to, szczo je i bulo, i bude slawne, a teraz krwawi sie u
                                      > bram waszej ziemi rodzinnej w walce nierownej. Za polskij narod! On teper s
                                      > neszczastnych neszczastnyj, ale i z bohatiryw bohatyr. Koly wy zdies molytys
                                      i
                                      > radujetes, jewo syny bijut sia o ziemlu i wolu swoju. Bijut sia sami odny z
                                      > mohuczym najizdom wraha. Bijut sia u Helu a Westerplatte, u Kutna, u Warszawy
                                      > slawnoj. Ale, bratia i siestry moi, oni tam nie tylki o swoju ziemlu i swoju
                                      > wolu bijut sia. Oni bijut sia teper i za waszu ziemlu, i za waszu wolu. Tak
                                      to
                                      > jest, bratja moi. (...) Tak uze bylo kolys i tak je teper. Bo wrah, kotoryj
                                      > naszol polskije ziemli, on i ukrainskich ziemel choczit, on i naszi chutori
                                      > ide, jomu i naszoho chliba choczet sia. Myne rik, myne druhij rik, a on do
                                      nas
                                      > k'naszym selam pryjde...".
                                      >
                                      > Jakze ten cytat podobny do pozniejszego (cytowanego przeze mnie).
                                      > Drugi natomiast dedykuje wszystkim ktorzy naprawde pragna zgody.
                                      >
                                      > "W calej Slowianszczyznie nie ma dwoch takich narodow, ktore by pod wzgledem
                                      > zycia politycznego i duchowego tak scisle zrosly sie ze soba, tak licznymi
                                      > byly powiazane wezlami, a mimo to tak ciagle stronily jeden od drugiego, jak
                                      > Polacy i Ukraincy".
                                      > Iwan Franko
                                      >
                                      > Pozdrawiam
                                      > R.


                                      Wolf. Wielkie dzięki. A słowa tego kapłana, jak widać, okazały się prorocze.
                                      Pozdrawiam.
                                  • Gość: Elekon Czego nam tu brakuje? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 00:56
                                    No cóż drogi Piotrze: może to rzeczywiście brak snu: ten mój prosto z mostu
                                    styl... być może.

                                    Chciałbym, żebysmy umieli rozmawiać pomimo, że się różnimy i myślę, że zaczęło
                                    to nam już wychodzić. Proszę Cię więc, Piotrze, nie zniechęcaj się. :)

                                    Co do akcji Wisła to podtrzymuję to, co napisałem. Dopowiem tylko, że moje
                                    stanowisko jest takie, iż jesli były w jej czasie przypadki mordów ludności
                                    cywilnej (a nie członków band upowskich, np. w walce), to ja to potępiam.
                                    Natomiast raz jeszcze powtórzę, że ta akcja była konsekwencją istnienia
                                    nękającej polskie wojsko i polską ludność w Bieszczadach po wojnie partyzantki
                                    upowskiej. Ta partyzantka stosowała, nie na taką skalę jak w czasie wojny, ale
                                    jednak, metody identyczne jak te znane na Wołyniu. Mówiąc szczerze nie wiem na
                                    co licząc. Mam nadzieję, ze jej istnienia nie zanegujesz. Fakt jej istnienia i
                                    metod działania to nie komunistyczny wymysł: był na ten temat lat temu parę
                                    (jakieś 2-3, może 4) obszerny, wspomnieniowy, opierajacy się na świadkach
                                    artykuł w "Nowinach". Zresztą o tym też już w tej dyskusji pisałem.
                                    Ukraińska ludność cywilna stanowiła dla upowców bardziej lub mniej dobrowolne,
                                    a czasem bardzo ochotne zaplecze aprowizacyjne.
                                    Akcja Wisła była w założeniu i pewnie też w sporej części w realizacji,
                                    wymierzona głownie w UPA, a nie w cywilną ludność. Zniszczenie zaplecza w
                                    postaci dajacych schronienie i wyżywienie gospodarstw bieszczadzkich skazywało
                                    oddziały UPA na zakończenie swoich akcji i ucieczkę lub wyjście z lasu i
                                    poddanie się. Stąd to palenie domów po wysiedlonych.
                                    Potem rozrzucenie ich po Polsce, przydział mieszkań i domów w różnych jej
                                    częściach wśród polskcih sąsiadów po to, żeby odciąć wzajemne powiązania z
                                    czasów ewentualnej konspiracji w UPA.

                                    Piotrze, wybacz, wiem że to brzmi okrutnie bezdusznie, ale to nie Polacy
                                    zaczęli tę wojnę w Bieszczadach. Gdyby chcieć szukać analogii, można by
                                    porównać cierpienia wysiedlanych z Bieszczad Ukraińców do cierpień niemieckich
                                    ofiar alianckich nalotów dywanowych. Na miły Bóg, przecież wśród nich były
                                    malutkie dzieci, starcy, antyfaszyści, więźniowie polityczni Hitlera.
                                    Ginęli pod zwałami gruzów od alianckich bomb. Czy alianci mieli prawo robić to
                                    co robili? Czy popełniali barbarzyństwo? Piotrze, nie umiem jednoznacznie
                                    odpowiedzieć na to pytanie, choć świat, a i sami Niemcy, chyba usprawiedliwa te
                                    naloty. Niemcy wiedzą, ze zapłacili cenę za rozpętanie przez Hitlera, który
                                    tylko dzięki nim doszedł do władzy, wojny. Wiedzą, że były jej wynikiem i
                                    skutkiem ich, jako nacji, fatalnych wyborów.
                                    Wiedzą, że bomby spadajace na niemickie miasta spadały też i w trwodze przed
                                    tym, by hilerowskiej bestii nie udało się skonstruować bomby jądrowej i
                                    pogrzebać świata.
                                    Oczekiwałbym, choć na nie po serii aroganckich i buńczucznych wypowiedzi z
                                    Ukrainy raczej nie liczę, takiego samego zrozumienia skutków poczynań swojego
                                    narodu przez społeczność ukraińską w Polsce i na Ukrainie.

                                    Co do deklaracji polityków i wielu obecnych publikacji na ten temat, to są one
                                    raczej bardziej ukierunkowane na doraźne korzyści w polityce międzynarodowej,
                                    niż na historyczną prawdę. Teraz sytuację mamy taką, że Kwaśniewski przeprasza
                                    za akcję Wisła, ale Kuczma buńczucznie mówi, ze za Wołyń przepraszać nie
                                    zamierza. Piszesz o Redaktorze Smoleńskim, odsyłasz mnie do książek Motyki, ale
                                    sam powiedz, czy ktoś na Ukrainie napisał książkę: "Tak było na Wołyniu"?
                                    Ukraińcy nie chcą się zgodzić na budowe pomników upamiętniajacych polskie
                                    ofiary rzezi na Wołyniu, a gdy już uzgodnią z polską stroną treść tablicy na
                                    pomniku, którego budowy nie wypadało zakazać, bo przy jego odsłonieciu miał być
                                    obecny polski prezydent, w ostatniej chwili zmieniają uzgodnioną wcześniej
                                    treść. Jak to wygląda? Uraiński dziennik tv ani słowem nie wspomina o obchodach
                                    w Porycku. Jednocześnie w Polsce osoby ukraińskiego pochodzenia próbują
                                    powiększyć rozmiary krzywd wyrządzanych im ponoć przez Polaków, stosując tanie
                                    demagogiczne chwyty i awanturniczą często retorykę. Jesli tak jest, to dla mnie
                                    nie jest to jeszcze czas na pojednanie ani tym bardziej na wspólne i zgodne
                                    mówienie o przeszłości. Chyba trzeba na to czasu. I Tobie. I mnie. I nam
                                    wszystkim.
                                  • Gość: Elekon Co my właściwie nosimy w sobie? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 01:11
                                    Pozwól Piotrze na koniec, jeszcze jedna uwaga. Przyglądam się naszej tu
                                    wymianie zdań i stwierdzam, ze chyba jesteśmy do siebie trochę podobni. Spójrz:
                                    Ty próbujesz mnie przekonać do krzywd wyrządzonych wobec Ukraińców, z którymi
                                    jesteś związany więzami krwi, przez Polaków. Przyznam, że nie jest mi łatwo ani
                                    chętnie to przyjmować. Jestem wobec przytaczanych rewelacji nieufny i próbuję
                                    wyłowić nieścisłości, wątpliwości i przekłamania w przytaczanych przez Ciebie
                                    relacjach. Ja usiłuję przekonać Cię do przyznania, że Ukraińcy mordowali w
                                    okrutny sposób Polaków w latach 40-tych. Widzę przecież w odpowiedzi na to
                                    wyraźna niechęć, by to zrobić, w Twoich reakcjach. Jestesmy, drogi Krajanie, do
                                    siebie podobni, i to kubek w kubek. Uderz się w pierś i powiedz, ze tak jest. I
                                    to samo dotyczy innych, wielu przedstawicieli naszych nacji. Nie mozemy się
                                    dogadać. Może to atawistyczna pozostałość stadnego instynktu jedności, którego
                                    wyróznikiem współcześnie jest narodowość, jezyk, wiara itd. Może to miłość i
                                    wierność naszym przodkom. Może wszystko po trochu. Tylko czemu u licha nie
                                    możemy się wreszcie wyzwolić z tej, czasem mniej, lub bardziej skrywanej
                                    niechęci, czy niestety często i nienawiści?
                                    Może dlatego, ze sobie nie potrafimy zaufać. Bo nie myślimy o drugim jak o
                                    bliźnim, zwyczajnym cżłowieku, bo się może boimy podstępu i odtrącenia
                                    wyciągniętej ręki. Skoro nie potrafimy zaufać sobie, boimy się siebie nawzajem.
                                    Wtedy stwarzamy sytuacje, które są stawianiem naszej woli i naszego ja wobec
                                    wszystkich, którzy nie mieszczą się w kryteriach naszej wspólnoty. Sytuacje
                                    gwałtu na innych niż my. Raz mniejszego, raz większego. Chcemy się czuć
                                    bezpiecznie. I zaczynamy w swojej głupocie łańcuch zdarzeń, którego przewodnim
                                    motywem jest najpierw chęć zemsty, a potem jej spełnienie. I eskalacja
                                    nienawiści, brutalności, zła.
                                    Jak z tego wybrnąć, na szczęście nie musimy się dziś zastanawiać. Emocje
                                    opadły. Pozostał żal i chęć dogadania się. Ale znów na naszych, własnych
                                    warunkach. I znowu z nieufnością: ja się pokajam, a on zatriumfuje... Ot,
                                    człowiek.
                                    Nie wiem, jakie jest lekarstwo na to. Czy ekipa kryształowych historyków z obu
                                    stron, takich, co prawdę nazwą prawdą, kłamstwo kłamstwem, a zbrodnie zbrodnią?
                                    Takich, co nie będą podatnie na "naciski" i "instrukcje" z góry, na interes
                                    polityczny swoich państw, a swoje nacjonalistyczne emocje, na wspomnienia
                                    rodzinne? Gdzie takich znaleźć?

                                    Napisałem chyba kiedyś na początku, że historia nienawiści polsko-ukraińskiej
                                    jest historią upadku człowieczeństwa. Ale to jest też historia małości
                                    człowieka, który wszczyna wojny, morduje, niszczy i zawsze ma argumenty na
                                    swoją obronę, ze wyjątkowo akurat musiał tak robić, choć przeważnie jest
                                    kryształowy, ludzki i wrażliwy. Tak było na Wołyniu, tak było w Bieszczadach po
                                    wojnie. Tak było niedawno w Afganistanie. I tak było, i jest jeszcze dziś,
                                    teraz, w Iraku. Mniejsze zło usprawiedliwia wszystko. I wygląda na to, ze
                                    czasem rzeczywiście nic lepszego, my ludzie, nie jesteśmy w stanie wymyśleć.
                                    Tylko czy chociaż próbujemy?

                                    Napisałem to co napisałem wyżej o Akcji Wisła trochę jakby jak wojskowy
                                    logistyk.
                                    Wiem, że tak z pewnego punktu widzenia musiało być.
                                    Ale to wszystko mnie gnębi, gniecie, przeraża. Bo widzę, że ja, Ty, inni,
                                    świat, nie potrafimy się wyrwać z niewoli sytuacji, które wciąż sytuują nas
                                    bliżej piekła niż bliżej Nieba. Kręcimy kołem zła, zemsty, cierpienia i jak na
                                    ironię przy tym jednocześnie pragniemy sprawiedliwości, dobra, życzliwości,
                                    zrozumienia. Żyjemy w tym rozdarciu już tysiące lat.
                                    Jaki będzie, jaki powinien być sąd o nas, i jaka pamięć o nas?
                                    Ktoś kiedyś powiedział: Szukajcie Prawdy, a Prawda Was wyzwoli. I chyba od
                                    tego, w tym prawdy o sobie samym, o sobie samych, trzeba by zacząć.
                                    I może od dania sobie czasu na leczenie wciąż ropiejących ran, i od lepszego
                                    poznawania się nawzajem, by nie byc wciąż dla drugiego nieznanym i
                                    nieobliczalnym obcym. Dziękuję Ci za tę dyskusję także i dlatego, że właśnie
                                    temu lepszemu poznawaniu się nawzajem ona służyła.

                                    Wybacz że się rozpisałem. Wybacz amatorskie filozofowanie. Myślę, że nie sposób
                                    już dłużej pisać o tym wszystkim w stylu: wy nam to, my wam tamto,
                                    albo: "jeden taki drugiemu takiemu". To grzeźnięcie w sporach i podgrzewanie
                                    niezdrowych emocji.
                                    Może więc lepiej będzie zostawić szukanie dokumentów, świadków, opisów,
                                    historykom, po prostu chcieć mieć dobrą wolę, chcieć podać sobie ręce i nie
                                    przymuszając się nawzajem do niczego razem spróbować obok siebie myśleć o
                                    przyszłości?

                                    Pozdrawiam.
                                    • Gość: Piotr Elekonowi - krótko IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 21:08
                                      Powiem szczerze - niewiele zrozumiałem z twojej ostaniej korespondencji. Na
                                      osłabienie mojej percepcji ma napewno wpływ dzisiejsze grzybobranie i
                                      nastrój "sielsko-anielski" wywołany pięknym schyłkiem lata. jedyne co moge
                                      powiedzieć o twojich listach - to "wkurzające" eskponowanie animozji
                                      narodowościowych i totalnie błedne pojęcia o zakresie działań UPa po 1945 roku-
                                      nie ograniczały się on tylko do Bieszczad, ale do ogromnego obszaru od
                                      Hrubieszowsczyzny, Nadsania jarosławskiego, pogórza przmyskiego,beskidu
                                      niskiego aż po okolice Krynicy. Mylisz tez się co do zakresu wysiedleń gdyż
                                      obejmowały one obszar także Podlasia - już w latach 50 -tych, rusi
                                      szlachtowskiej i krainy zmieszańców - gdzie wogóle nie było mowy o działaniach
                                      upowskich. Nie Elekonie - tak rozmawiać nie będziemy.
                                      A jesli już mówisz o logistyce /pojęcie pokrewne kwatermistrzostwu/ to już nic
                                      nie rozumiem - organizowanie w warunkach zrujnowanego kraju setek transportów
                                      kolejowych dla deportowanych mieszkańców obszarów objętych wysiedleniami,
                                      nadzorowanych przez UB i wojsko punktów zbornych,finasowanie obozu
                                      koncetracyjnego dla Rusinów w Jaworznie - to były nonsensowne nakłady
                                      finansowe. Przecież za te pieniądze można było odbudować conajmniej kilka
                                      dzielnic Warszawy, Gdańska, Wrocławia.
                                      Wiesz co - mam propozycję jesli chcesz merytorycznie porozmawiać o Akcji
                                      Wisła,wysiedleniach -zapoznaj się np z artykułami na ten temat jakie można
                                      znaleść np na www.lemko.org /w polskiej wersji językowej - wejsćie poprzez
                                      menu/ .Znajdziesz tam m.in. przedruk artykułu Motyki "Co ma Wisła do
                                      Wołynia",lub wywiad Smoleńskiego z Motyką pt Akcja Wisła- nic,tylko wstyd.A
                                      potem pogadamy - może da się coś powytykać,odrzucić - tylko błagam-bez
                                      filozofowania-bo znowu coś nie pokapuję.
                                      Jako motto do dyskusji niech posłuży ostatni akapit tego wywiadu :
                                      " Czy Polska zyskała cokolwiek na akcji Wisła ?
                                      Nic, prócz wstydu. Podziemie ukraińskie mozna było zneutralizować mniejszym
                                      kosztem. Spokój od mniejszości narodowych jest spokojem ze stalinowskim
                                      rodowodem. Dziś dźwigamy tylko balast,w stosunkach polsko-ukraińskich tkwi
                                      dodatkowa zadra. Inaczej mówilibyśmy o polsko-ukraińskich sporach,o Wołyniu,o
                                      Galicji wschodniej,gdybyśmu nie mieli na sumieniu Akcji Wisła."
                                      Serdecznie pozdrawiam, nieustanie życząc dobrych snów.
                                      Ps Prosze nie trap się tak wspmnianymi animozjami - zycie jest piękne.
                                      • Gość: Elekon Re: Piotrowi- dość krótko IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 23:38
                                        Dobrze, więc będzie bez filozofowania. Piotrze, nic nie poradzę na to, że nie
                                        piszę tego, co chciałbyś ode mnie usłyszeć. Nie miej więc o to pretensji, bo ja
                                        nie mam o to do Ciebie pretensji. Nie ma ich również o to, że eksponujesz
                                        krzywdy ukraińskie, a umniejszasz lub ośmieszasz krzywdy Polaków oraz
                                        przemilczasz zbrodnie ukraińskie, lub obracasz je w niebyt lub komunistyczną
                                        fantazję, wmawiając mi że nie mam pojęcia o tym jak było naprawdę, a w
                                        domyśle - ze Ty posiadłeś całą, i w dodatku jedyną prawdziwą prawdę historyczną
                                        i mądrość. Tę sczytywaną ze stron łemkowskich i ukraińskich, bo oczywiście dla
                                        Ciebie tylko informacje stamtąd są w pierwszym rzędzie wiarygodne. Dla mnie nie
                                        są, więc czytać ich jako prawdy objawionej nie będę. Problemy ukraińskiej
                                        mniejszości w Polsce nie fascynują mnie, a historię - tę, w którą wierzę i
                                        którą jestem skłonny przyjać - wolę zostawić historykom, a nie działaczom
                                        mniejszości narodowych piszącym nie to, co jest prawdą, ale to, co jest im na
                                        rękę, by często gęsto dezinformować i oskarżać.

                                        Nie podejmuję polemiki na temat rozległości i zakresu wysiedleń, bo ja nie o
                                        tym mówiłem. Chyba rzeczywiście niewiele zrozumiałeś z tego co piszę, skoro nie
                                        odpowiadasz WCALE na postawione przeze mnie tezy, tylko zarzucasz mi Bóg wie co
                                        w związku z tematem, którego nawet nie poruszałem.

                                        Gratuluję twierdzenia oraz pewności, że podziemie ukraińskie można było
                                        zneutralizować mniejszym kosztem. Widać urodziłeś się trochę za późno, bo
                                        miałbyś szansę podpowiedzieć ten sposób.
                                        Moje filozofowanie z ostatniego postu można sprowadzić do tego, że Ty hołubisz
                                        krzywdy ukraińskie, ja chyba - te polskie. Przy czym przy wszystkich
                                        podobieństwach chyba widać też różnice - Ty absolutnie nie jesteś tu zdolny do
                                        jakichkolwiek ustępstw, twardo, nieustępliwie, konsekwentnie ignorując
                                        argumenty rozmówcy i autorytatywnie trwając przy swoich jedynie słusznych
                                        poglądach.

                                        Proszę więc, bez filozofowania, chciej przyjąć, że krzywdy i niedogodności,
                                        jakie musieli znosić Twoi wysiedlani ziomkowie po wojnie były niczym wobec np.
                                        śmierci od alianckich bomb ludności niemieckich miast. Skoro nawet Niemcy nie
                                        podważają tego, że sami - przez rozpętanie wojny - za tę śmierć niemieckich
                                        cywilów ponoszą odpowiedzialność, niechże więc przyjmą Ukraińcy - w tym także i
                                        Ty - że ponoszą SAMI odpowiedzialność za los i wysiedlenia, jakie spotkały ich
                                        po wojnie. Ta odpowiedzialność zaczęła się na dobre od tego, co robiliście z
                                        nami na Wołyniu i Kresach. Przestańcie więc wreszcie podnosić oskarżycielski
                                        lament wobec nas z tego powodu, tym bardziej, że absolutna większość z Was
                                        miała po wysiedleniach zapewnioną pracę i mieszkanie w nowych miejscach, o czym
                                        dziś wiele zwykłych i nie mających niczego na sumieniu osób zarówno w Polsce,
                                        jak i na Ukrainie, może tylko pomarzyć.
                                        Ci wysiedleni żyli, kształcili się i cieszyli możliwością spokojnego życia,
                                        zakładania rodzin i bycia równoprawnymi obywatelami Polski. Także Ty jesteś
                                        tego wymownym przykładem. Tego wszystkiego odmówili ukraińscy nacjonaliści
                                        mieszkającym na kresach Polakom na początku lat 40-tych. Proporcje krzywd,
                                        jakie proponujesz w tej dyskusji, są więc dla mnie nie do przyjęcia.

                                        Przykro mi, że nie znam historii lokalnych społeczności ukraińskich obecnego
                                        Podkarpacia, że nie znam nazwisk popów, parochów i innych szczegółów. Nie
                                        odczuwam potrzeby zgłębiania tej wiedzy. Dla mnie to co łączy się z Ukrainą i
                                        Ukraińcami, przede wszystkim rodzinnie to sprawa naszej trudnej przeszłości i
                                        krzywd wyrządzanych nam przez Ukraińców oraz ich obecnego stosunku do tego, co
                                        wtedy robili, a to nie zawsze wygląda dobrze i o tym pisałem, czego oczywiście
                                        Ty nie podjąłeś, zamiast tego zasypując mnie krzykliwymi demagogicznymi
                                        zarzutami zupełnie nie na temat. Jestem w stanie i przyjmę do wiadomości też i
                                        wiarygodne relacje o krzywdach, jakie miały miejsce wobec Ukraińców. Byle były
                                        to realacje rzetelne, a nie historycznie wątpliwe. Może poczytam nawet jak Wy
                                        to widzicie. Ale na miły Bóg, nie pisz mi, że jak poczytam Wasze opracowania,
                                        to już będę wiedział jak było naprawdę, bo to jest po prostu śmieszne i naiwne.
                                        Ta dyskusja z Twojej strony ucieka od spraw dla Ciebie niewygodnych i usiłuje
                                        pod płaszczykiem demagogicznych zarzutów i stawiania mnie pod ścianą - pisać
                                        historię od nowa, jako jedynych oskarżonych widząc Polaków. A właściwie
                                        przepisywać ją jednostronnie ze stron www i broszur ukrainofilskich, a wszystko
                                        i każdego, kto próbuje być wobec niej w opozycji lub zgłaszać wątpliwości -
                                        traktować jak niedouczonego tępaka. To jest manipulacja i zawzięty upór i może
                                        rzeczywiście lepiej będzie porozmawiać o grzybobraniu. Albo o tym, czego ten
                                        wątek naprawdę miał dotyczyć.

                                        Pozdrawiam mimo wszystko. Myślę, że chyba wszystko już sobie powiedzieliśmy. I
                                        apeluję, po chrześcijańsku, o trzy rzeczy: o prawdę, o odrobinę dobrej woli,
                                        czyli chęć zrozumienia nie tylko krzywd nacji własnej, ale i innej niż własna
                                        (czyli o porzucenie ukraińskiego nacjonalizmu) i o widzenie spraw w całym
                                        kontekście, tzn. szerzej niż tylko z punktu widzenia wyrywanych z ciągu
                                        historii zdarzeń, zdarzeń widzianych oczami wyłącznie jednego narodu.

                                        • Gość: Piotr Co nas łączy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.09.03, 10:12
                                          Nie - Elekonie tak rozmawiać nie będziemy, bo jesli o krzywdach mowa zostało
                                          to już dawno powiedziane. A powtarzanie się - przypominać będzie zabawę mojego
                                          psa goniącego za własnym ogonem.

                                          A wracając do wątku - tak przed wiekami jak i tuż po wojnie "łączył" Polaków i
                                          Ukraińców problem wspólnych wrogów, fantazja i szaleństwo ...
                                          Ot choćby taki list pisany przez Kozaków zaporoskich /gzieś w połowie XVII
                                          wieku do sułtana tureckiego /w odpowiedzi na propozycję podporządkowania się/-
                                          cytuję za prof.Serczykiem:
                                          "Ty szatanie turecki,czarta przklętego bracie i towarzyszu,sekretarzu samego
                                          Lucypera!Jaki z ciebie u diabła rycerz? Nie jesteś godzien panować nad synami
                                          chrześcijańskimi:nie boimy się twego wojska,będziemy się z tobą bić na ziemi i
                                          na wodzie'
                                          Rozradowani Kozacy zaporoscy czując za sobą potęgę rosyjską i licząc zapewne
                                          również na polskie poparcie,dodawali zjadliwie,naśladują napuszoną tytulaturę
                                          sułtańską:
                                          Tyś kucharz babiloński,kołodziej aleksandryjski,swiniarz Wielkiego i Małego
                                          egiptu,sajdak taterski,kat kamieniecki,złodziej podolski,wnuk samego potwora
                                          błaze całego świata i podświata,Boga naszego dureń,morda świńska,oies
                                          rzeźnicki,łeb niechrzczony,oby cię czarci porwali!Tak ci kozacy
                                          odpowiedzieli,plugawcze!Dnia nie wiem,gdyż kalendarza nie mamy,miesiąc na
                                          niebie,rok w książce,a dzień taki sam u nas jak i u was,pocałuj więc nas w ...!
                                          Podpisano Ataman koszowy Iwan Sirko wraz z całym Koszem zaporoskim"
                                          List publikuje W.serczyk w arcyciekawej książce "Hajdamacy" Wyd.Literackie
                                          Kraków-1972
                                          Drogi Elekonie-prosze usmiechnij się to czytając, i nie odnieś /nie daj Bóg/
                                          powyższych epitetów do siebie :-)))
                                          • Gość: Elekon Re: Co nas łączy IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.03, 14:10
                                            Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                            > Nie - Elekonie tak rozmawiać nie będziemy, bo jesli o krzywdach mowa zostało
                                            > to już dawno powiedziane.
                                            > A powtarzanie się - przypominać będzie zabawę mojego
                                            > psa goniącego za własnym ogonem.

                                            To dobrze, że tak rozmawiać nie będziemy. Rzeczywiście, o krzywdach
                                            powiedzieliśmy chyba już wszystko. Choć mam wrażenie, że nie usłyszeliśmy tego,
                                            co tak bardzo nawzajem od siebie chcieliśmy usłyszeć. Dlatego pisałem o
                                            podobieństwach naszych postaw. Ale skoro tak, to widać jeszcze nie pora na
                                            wydobywanie z siebie, na siłę i sztucznie, pełnego wzajemnego zrozumienia.

                                            A co do Twojego psa, to słyszałem, że nie jest to taka sobie ot zabawa. Warto
                                            powiedzieć o tym weterynarzowi. I piszę to całkiem poważnie.

                                            >
                                            > A wracając do wątku - tak przed wiekami jak i tuż po wojnie "łączył" Polaków
                                            i
                                            > Ukraińców problem wspólnych wrogów, fantazja i szaleństwo ...
                                            > Ot choćby taki list pisany przez Kozaków zaporoskich /gzieś w połowie XVII
                                            > wieku do sułtana tureckiego /w odpowiedzi na propozycję podporządkowania się/-
                                            > cytuję za prof.Serczykiem:
                                            > "Ty szatanie turecki,czarta przklętego bracie i towarzyszu,sekretarzu samego
                                            > Lucypera!Jaki z ciebie u diabła rycerz? Nie jesteś godzien panować nad synami
                                            > chrześcijańskimi:nie boimy się twego wojska,będziemy się z tobą bić na ziemi
                                            i
                                            > na wodzie'
                                            > Rozradowani Kozacy zaporoscy czując za sobą potęgę rosyjską i licząc zapewne
                                            > również na polskie poparcie,dodawali zjadliwie,naśladują napuszoną tytulaturę
                                            > sułtańską:
                                            > Tyś kucharz babiloński,kołodziej aleksandryjski,swiniarz Wielkiego i Małego
                                            > egiptu,sajdak taterski,kat kamieniecki,złodziej podolski,wnuk samego potwora
                                            > błaze całego świata i podświata,Boga naszego dureń,morda świńska,oies
                                            > rzeźnicki,łeb niechrzczony,oby cię czarci porwali!Tak ci kozacy
                                            > odpowiedzieli,plugawcze!Dnia nie wiem,gdyż kalendarza nie mamy,miesiąc na
                                            > niebie,rok w książce,a dzień taki sam u nas jak i u was,pocałuj więc nas
                                            w ...!
                                            > Podpisano Ataman koszowy Iwan Sirko wraz z całym Koszem zaporoskim"
                                            > List publikuje W.Serczyk w arcyciekawej książce "Hajdamacy" Wyd.Literackie
                                            > Kraków-1972

                                            Zatem jak widać, trudna sztuka dialogu rozwija się wraz z upływem czasu. Widomy
                                            to znak, że zmierzamy jako ludzkość chyba jednak w dobrym, a nie w złym
                                            kierunku ;)

                                            > Drogi Elekonie-prosze usmiechnij się to czytając, i nie odnieś /nie daj Bóg/
                                            > powyższych epitetów do siebie :-)))

                                            Usmiechnąłem się szczerze. I oczywiście nie odniosłem niczego z powyższego do
                                            siebie ;)

                                            PS A jak się udało grzybobranie?

                                            Pozdrawiam
                                            • Gość: Piotr Co nas łączy - cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.09.03, 18:25
                                              Wolf cytując ksiedza Ulasa napisał :
                                              Tak uze bylo kolys i tak je teper. Bo wrah, kotoryj naszol polskije ziemli, on
                                              i ukrainskich ziemel choczit, on i naszi chutori ide, jomu i naszoho chliba
                                              choczet sia. Myne rik, myne druhij rik, a on do nas k'naszym selam pryjde...".

                                              Potem,szczególnie pod koniec tej wojny dochodziło do licznych prób porozumień
                                              pomiędzy UpA i polskim podziemiem antykomunistycznym w celu wspólnej walki
                                              przeciw wspolnemu wrogowi - cóż kiedy często odpowiedzią na ukraińskie apele o
                                              wspólprace /zgoda,że mocno spóźnione-zwłaszcza po wydarzeniach wołynskich/
                                              polską odpowiedzią były ulotki o treści "Głupie chamskie brednie.Chamom zdaje
                                              się,że potrafią zrealizować swoje hajdamackie plany. Nie doczekacie się gady
                                              tej realizacji. Nie będzie nigdy Ukrainy w Polsce!Przysięgamy wam to na Boga!
                                              Zostać z nami będą mogli ci,którzy zejdą na drogę pokuty i opamietania.Reszta
                                              za Zbrucz!Jesli nie uczynicie tego dobrowolnie,zaświecimy wam pożogą,której nie
                                              zapomnicie do końca dni waszych".(cytat za M.Siwickim - już wielokrotnie
                                              cytowanym)
                                              Ten list od kozackiego /z Xvii w./dzieliło kilka setek lat . Tamten kozacki
                                              skutkował męczeńską śmiercią atamana Sirki z rąk tureckich. Ten polski-
                                              skutkowal dalszymi bratobójczymi walkami w obliczu komunistycznej nawały.
                                              Ps A grzyby Elekonie są - zebrałem i prawdziwki, maślaki a i kozaki. No i
                                              spóźnione podrzybki. A z psem jest raczej w porządku :-)
                                              Pzdr
                                        • Gość: Jancio Do pana Piotra IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.09.03, 22:04
                                          Czy Pan nie rozumie,że rozmawiając z Elekonem mówi Pan z taką prawicową Q-rwą,
                                          nieroformowalnym bufonem,kołtunem rzeszowskim ktory nic nie rozumie z historii
                                          a we łbie ma ułozone głoupawe schematy myślenia. Ktory bełkota coś tam
                                          traktując to to jako lek na bezsenność i wpier-la się w każdy temat bez pojęcia
                                          A Panu radzę dać se spoko z tym forum - jest chyba lepszy sposób spędzania
                                          czasu?
                                          Widze,ze mamy wspolny adresik.
                                          Pzdr
                                          • Gość: Elekon Re: Do pana Piotra IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.03, 23:10
                                            Gość portalu: Jancio napisał(a):

                                            > Czy Pan nie rozumie,że rozmawiając z Elekonem mówi Pan z taką prawicową Q-
                                            rwą,
                                            >
                                            > nieroformowalnym bufonem,kołtunem rzeszowskim ktory nic nie rozumie z
                                            historii
                                            > a we łbie ma ułozone głoupawe schematy myślenia. Ktory bełkota coś tam
                                            > traktując to to jako lek na bezsenność i wpier-la się w każdy temat bez
                                            pojęcia
                                            > A Panu radzę dać se spoko z tym forum - jest chyba lepszy sposób spędzania
                                            > czasu?
                                            > Widze,ze mamy wspolny adresik.
                                            > Pzdr
                                            >

                                            Macie też w porywach, prócz adresu, wspólny styl pisania. Zdaje się też, że mam
                                            do czynienia z typem antyprawicowego katolika. Czy to może jakiś odłam SLD o
                                            wyrafinowanych gustach estetycznych chadzający co niedziela do kościoła
                                            pooglądac przedstawienie typu "światło-dźwięk"? Czy szanownemu Panu ulżyło po
                                            napisaniu mieszajacego mnie z błotem posta?

                                            Co gorsze, mam do czynienia z typem o dość chwiejnej osobowości wpadającej z
                                            zachwytu nad oprawą muzyczną i scenografią kościoła Saletynów w bluzgające
                                            prostactwo powyższego posta. Czymże, wobec takich rozstrojów osobowości może
                                            być moja zdiaznozowana przez ciebie bezsenność, albo nawet krecenie się za
                                            swoim ogonoem piotrowego psa, co zresztą pospolicie nazywa się "kręćkiem".
                                            Sam sobie prostaku świadectwo wystawiasz. Ot co.
                                            • Gość: Piotr A co ja na to ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.09.03, 17:14
                                              Gość portalu: Elekon napisał(a):

                                              > Gość portalu: Jancio napisał(a):
                                              >
                                              > > Czy Pan nie rozumie,że rozmawiając z Elekonem mówi Pan z taką prawicową Q
                                              > -
                                              > rwą,
                                              > >
                                              > > nieroformowalnym bufonem,kołtunem rzeszowskim ktory nic nie rozumie z
                                              > historii
                                              > > a we łbie ma ułozone głoupawe schematy myślenia. Ktory bełkota coś tam
                                              > > traktując to to jako lek na bezsenność i wpier-la się w każdy temat bez
                                              > pojęcia
                                              > > A Panu radzę dać se spoko z tym forum - jest chyba lepszy sposób spędzania
                                              >
                                              > > czasu?
                                              > > Widze,ze mamy wspolny adresik.
                                              > > Pzdr
                                              > >
                                              >
                                              > Macie też w porywach, prócz adresu, wspólny styl pisania. Zdaje się też, że
                                              mam
                                              >
                                              > do czynienia z typem antyprawicowego katolika. Czy to może jakiś odłam SLD o
                                              > wyrafinowanych gustach estetycznych chadzający co niedziela do kościoła
                                              > pooglądac przedstawienie typu "światło-dźwięk"? Czy szanownemu Panu ulżyło po
                                              > napisaniu mieszajacego mnie z błotem posta?
                                              >
                                              > Co gorsze, mam do czynienia z typem o dość chwiejnej osobowości wpadającej z
                                              > zachwytu nad oprawą muzyczną i scenografią kościoła Saletynów w bluzgające
                                              > prostactwo powyższego posta. Czymże, wobec takich rozstrojów osobowości może
                                              > być moja zdiaznozowana przez ciebie bezsenność, albo nawet krecenie się za
                                              > swoim ogonoem piotrowego psa, co zresztą pospolicie nazywa się "kręćkiem".
                                              > Sam sobie prostaku świadectwo wystawiasz. Ot co.

                                              A ja oczywiście izoluję się całkowicie od powyższej wymiany zdań , gdyż nie
                                              uważam Elekona za prawicową ... itd jak i jestem daleki od podziwu nad
                                              kosciołem Saletynów. A jedyny sentyment z oczywistych przyczyn wiąze mnie z
                                              cerkwią w Zalesiu , no i może trochę z tym kopulastym kościołem na Jałowego
                                              Piotr

                                              • Gość: Wolf Re: Dla odprezenia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.09.03, 17:47
                                                Witam po weekendzie,
                                                Zadales Piotrze pytanie co laczy Polakow i Ukraincow, napisales ze walka o
                                                swoja ojczyzne. Ja dodalbym jeszcze to, ze i Polacy i Rusini nosza w sobie
                                                swoja historie (chyba juz zapisana w genach), ktora przenosza nawet w
                                                przypadku bycia na obczyznie.
                                                Dla odprezenia chcialbym podac link do tekstu pokazujacego jak roznie moze byc
                                                widziana przeszlosc zaleznie od tego kto obserwuje.

                                                free.ngo.pl/nadbuhom/16%20-%20Legenda.htm
                                                Pozdrawiam
                                                R.
                                                • Gość: Piotr Re: Dla odprężenia...? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.09.03, 21:35
                                                  Witaj Radku! Jesli ten tekst jest dla odprężenia - to ja jestem Syrenka
                                                  warszawska z tryzubem zamiast płetwy ogonowej. Mam ten tekst przed sobą. Jest
                                                  tak przepełniony uproszczeniami, że rozbiór jego zawartości byłby festiwalem
                                                  krytyki. Ale nazwa tekstu " Legenda o ziemi Podlaskiej" jest na tyle
                                                  asekuracyjna - że dam mu/narazie/spokój. Okreslenie czasu okupacji "pierwszych
                                                  sovietów " - czasem piosenki - a czasu okupacji hitlerowskiej - czasem bimbru -
                                                  nawet mnie rozbawił. Dla mnie tekst ten jest świadectwem - mocno uproszczonego
                                                  spojrzenia na historię ale i pogody ducha białoruskiego gawędziarza który wziął
                                                  się za tematykę historyczną w sposób /wybacz to stwierdzenie/ totalnie
                                                  dyletancki.
                                                  A już akapit o Bieszczadach... - no dam już spokój "chlastaniu" biczem krytyki.

                                                  Radku - ja z innej beczki - może dasz mi jakiś linki na cerkwie Podlasia i
                                                  Białegostoku /wystarczą galerie foto/. Dla mnie to terra incognita, a wrodzone
                                                  lenistwo zmusza mnie do szukania "gotowizny"
                                                  Pozdrawiam z ciepłowieczornego Rzeszowa.
                                                  • Gość: Wolf Re: Dla odprężenia...? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.09.03, 22:04
                                                    Witaj Piotrze,
                                                    tekst do ktorego podalem link, jak widac w jego tytule nie pretenduje do miana
                                                    pracy historycznej, dlatego wlasnie swoj post zatytuowalem "Dla odprezenia".
                                                    Chodzilo mi o pokazanie innej optyki niz znana z podrecznikow (glownie mialem
                                                    na mysli fragment o czasach carskich - co dla jednych bylo zaborem dla innych
                                                    jest mile wspominana przeszloscia...
                                                    Chociaz jesli chodzi o "pierwszego sowieta" to faktycznie ludnosc prawoslawna
                                                    wiazala z tym pewne nadzieje (ale o tym moze pozniej), chociaz niezbyt dlugo.
                                                    Co do "cerkiewnych" linkow to podam cos jutro lub pojutrze.

                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Co łączy.... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 30.09.03, 18:07
                                                    Po pierwsze dziękuję,za ciekawy link. Niepotrzebnie chyba wybrzydzałem nad tą
                                                    balladą ludową,łączącą elementy bajeczne,autobiograficzne i historii /widzianej
                                                    na swój sposób gdzieś tam z podlaskiego hutoru/.Widzę zresztą elementy zbieżne
                                                    tego opowiadania ze wspomnieniami sanockiego Pana Marczaka / wspominanego w tej
                                                    dyskusji/ Elementy wspólne - poczucie krzywd wyrządzonych przez Polaków w
                                                    wyniku stosowania odpowiedzialności zbiorowej wobec Ukraińców, tak podlaskich
                                                    jak i podkarpackich.
                                                    Z tym,że w podlaskiej legendzie dopatruję się jeszcze klimatu jak z
                                                    podkarpackich Xvii wiecznych ikon z tematem Sądu ostatecznego. Są tam takie
                                                    sceny jak diabeł prowadzi w odchłań piekielną Obcych : Polaków,Niemców,Szwedów
                                                    czy Tatarów. A Anioł wiedzie "prawowiernych" ruskich chłopów,świaszczenników w
                                                    liturgicznych strojach, zacnych mieszczan do bram raju.
                                                    A teraz niespodzianka - daję poniżej fragmenty wspomnień mieszkańca naszego
                                                    Zalesia - Polaka który w latach 50 tych służył w wojskach KBW i walczył
                                                    z "zbrojnym podziemiem" na terenach Siemiatycz :
                                                    " Dwie pierwsze noce kwaterowaliśmy w drewnianym budynku szkoły mieszczącym się
                                                    po drugiej stronie cerkwi. W tamtejszym rejonie jest dużo wyznawców religii
                                                    prwaosławnej. Odbyliśmy kilka spotań z miejscową ludnością i na tych
                                                    spotkaniach przekazano nam informację o napadach,rabunkach wyrządzaniu krzywd
                                                    mieszkańcom,których synowie odbywali słuzbę w Ludowym Wojsku Polskim,którzy
                                                    pracowali w różnych urzędach państwowych, a nawet tym którzy sprzedawali w
                                                    uspołecznionych sklepach Gminnych spóldzielni "samopomoc
                                                    Chłopska".Niejednokrotnie słyszeliśmy takie słowa"Kochani żołnierze,pomścijcie
                                                    nasze krzywdy". W okresie od 15 kwietnia do 5 maja 1952 r. uczestniczyliśmy w
                                                    zwalczaniu band i ugrupowań UPA,które na teren woj.białostockiego przedzierały
                                                    się z terenów południowo-wschodniej i zachodniej Polski. Była to walka o
                                                    spokój,ład i porządek prawny,przeciwdziałająca rozbojom,napadom rabunkowym i
                                                    mordom. Na teren Białostoczcyzny przedzierały się rózne grupy
                                                    nacjonalistów,które wcale nie walczyły o niepodległość Polski,lecz głównie
                                                    stosowały terror,przemoc,prowadziły rozboje i dokonywały mordów miejscowej
                                                    ludności polskiej.Walka z tymi grupami,podszywającymi się pod ruch
                                                    nieopodległosciowy,była prowadzona w imię polskiej racji stanu,gdyż nie można
                                                    ich było zaliczyć do oraganizacji narodowo-wyzwoleńczych,o czym świadczyły
                                                    metody stosowane wobec bezbronnej ludności cywilnej...."
                                                    Z dalszej realacji wynika,że nasz bohater dzielnie walczył od 15.04 do
                                                    5.05.1952 roku "ze zbrojnym podziemiem na terenach woj. białostockiego"
                                                    "Strzelano do młodych żołnierzy polskich tylko dlatego,że przyszli z pomocą
                                                    ludności (...)
                                                    W takiej sytuacji żołnierze musieli również strzelać,nie rozstają się z bronią
                                                    w dzień i w nocy. W czasie pobytu na terenach woj.białostockiego nie było
                                                    miożliwości wysyłania żadnych listów. Nie funkcjonawała poczta polowa.Przez
                                                    cały ten okres nie zmienialiśmy bielizny osobistej. Wreszcie 6 maja 1952 roku
                                                    po trzech tygodniach, wyjechalismy pociągiem towarowym do Legnicy, ale nie do
                                                    koszar,lecz na obóz szkoleniowy,do lasów pod Złotoryją.Przez kilka dni
                                                    urzxądzaliśmy poligon i nadal nie mozna było wysyłać żadnej korespondencji"
                                                    Z dalszej relacji wynika,że jeszcze w 1954 roku nasz bohater
                                                    walczył "Niedaleko Olsztyna leży miasto Pisz /położone nad jeziorem Roś i rzeką
                                                    Pisą/w którego okolicach grasowały zbrojne ugrupowania,o takim samym
                                                    charakterze jak na białostocczyżnie".
                                                    Koniec cytatu. No Radku - proszę o komentarz ;-D
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Co łączy.... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.10.03, 22:45
                                                    Witam,
                                                    dziekuje za tekst odnosnie Siemiatycz i okolic. Coz mozna na ten temat
                                                    napisac, niestety w duzej czesci opowiesc jest prawdziwa, rzeczywiscie
                                                    ludnosc "tutejsza" widziala we wladzy ludowej wybawiciela od "band" - takie
                                                    okreslenie na grupy zbrojne dzialajace w tamtym terenie funkcjonuje do dzis.
                                                    Zbrojne grupy dzialaly tam mniej wiecej do 1953 roku, ludzie dzialajacy w nich
                                                    z reguly nie pochodzili stamtad, najczesciej pochodzili z Lomzynskiego (przed
                                                    wojna ostoja endecji), lub byly to oddzialy wyparte z Wilenszczyzny.
                                                    Natomiat bardzo zdziwilo mnie to, ze we wspomnieniach znalazly sie wzmianki o
                                                    oddzialach UPA, z tego co mi wiadomo to az tak na polnoc nie zapuszczaly sie
                                                    (oczywiscie moge sie mylic, jesli masz jakies dokladniejsze dane to, prosze,
                                                    napisz).

                                                    Zgodnie z obietnica podaje garsc cerkiewnych linkow.
                                                    Grabarka
                                                    www.siedlce.net/dolinabugu/grabarka.htm
                                                    fotomost.acn.waw.pl/GRABARKA.htm
                                                    www.ga.com.pl/grabarka.htm
                                                    Kostomloty - Unici - co prawda ten teren to juz poludniowe Podlasie, ale
                                                    wlaczam go do linkow, poniewaz, moim zdaniem warto zobaczyc

                                                    www.travelphoto.neostrada.pl/Polska/Page00076/Page00076.htm
                                                    www.travelphoto.neostrada.pl/Polska/Page00085/Page00085.htm
                                                    Jableczna
                                                    www.travelphoto.neostrada.pl/Polska/Page00084/Page00084.htm
                                                    www.travelphoto.neostrada.pl/Polska/Page00012/Page00012.htm
                                                    Tu mozna zobaczyc podlaska wies
                                                    spbrot.stormbyte.com/galeria/index.htm

                                                    Malo zdjec, ale za to jest co poczytac

                                                    www.bielskpodlaski.pl/szlak%20cerkwi.htm
                                                    Cerkwie Bialegostoku w pieknych rysunkach
                                                    www.city.bialystok.pl/galeria/pietruk/cerkwie/pcindex.htm
                                                    Oficjalna strona Polskiego Autokefalicznego Kosciola Prawoslawnego - polecam
                                                    opisy monasterów
                                                    www.orthodox.pl/glowna.htm
                                                    To tyle na dzis.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Co łączy.... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 06:41
                                                    Dziękuję za linki jak i za bardzo, jak mi się zdaje trafną interpretację
                                                    wspomnień, z którą ja ,muszę przyznać miałem pewne trudności. Dodam jeszcze,że
                                                    autor tych wspomnień miał w czasie tych wydarzeń ok.17-18 lat. Pochodził z
                                                    Zalesia i do chwili obecnej tam zamieszkuje. Inna sprawa to właśnie "dorabianie
                                                    gęby" dla UPA /w gruncie rzeczy i bez tego epizodu siemiatyckiego
                                                    skompromitowanej/ jak i rola wojsk KBW w całym okresie powojennym. No ale to
                                                    już inny temat. A propo linków - dziękuję uprzejmie - postudiuję. Odezwę się
                                                    wkrótce.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Piotr Co łączy....Piękno Podlasia IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 19:30
                                                    Miałem poczekać na Twój odzew, no ale nie mogę... Uroda regionu wynikająca z
                                                    Twoich linków jest urzekająca - a rysunki cerkwi Białostockich,szczególnie/ale
                                                    nie tylko/ tych wspólczesnych -dla mnie rzecz niesamowita. Bedę musiał poszukać
                                                    namiarów na widoki nowoczesnej cerkwi prawosławnej w podranicznym słowackim
                                                    Svidniku - to podeślę Ci link - to też cudeńko.
                                                    Ale teraz coś innego - jak zapewne wyczytałeś w Wyborczej - Ukraińcy
                                                    przygotowali film dokumentalny o Wołyniu "(...) to nie tylko opowieść tych
                                                    mieszkańców polskich wiosek,którzy ocaleli z pogromów, i ludzi z UPA którzy
                                                    gromili. To także opowieść o historii konfliktu polsko-ukraińskiego.To również
                                                    opowieść ludzi,którzy ocaleli z dokonanych przez Polaków pogromów ukraińskich
                                                    wsi na Lubelszczyżnie. Czy będziemy mieli odwagę obejrzeć ten film,czy
                                                    telewizja będzie miała odwagę go nam pokazać?"
                                                    No właśnie...
                                                    A teraz galicyjski smaczek - żyję relacją gW o sędzim jarosławskim,który /jak
                                                    okazało dziennikarskie śledztwo/ podjął w maju br decyzję o ... spaleniu w
                                                    sądowej kotłowni 28 obrazów "ręcznie malowanych na deskach". Były to oczywiście
                                                    ikony zarekwirowane przy próbie przemytu. Celnicy pokazali w rewanżu /bo sprawa
                                                    wygląda na rozgrywkę celnicy contra sąd/zdjęcia tych zabytkowych XIX wiecznych
                                                    ikon. Sprawa dziwna,straszna,"śmieszna",przerażająca./szczególy na stronach
                                                    rzeszowskiego dodatku i forum/
                                                    Pozdrawiam.
                                                    Jeszcze raz dziękuję za b.ciekawe linki
                                                  • Gość: Wolf Re: Co łączy....Piękno Podlasia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.10.03, 22:13
                                                    Witaj Piotrze,
                                                    dzieki za informacje o filmie, niestety nie zawsze zdaze kupic w drodze do
                                                    pracy prase, wiec nic o tym filmie nie wiedzialem. Obawiam sie, ze nie bedzie
                                                    on nadany w Polsce. Zauwazyles Piotrze przy okazji dyskusji o Wolyniu, ze
                                                    publikacje raczej powoli przemycaja ciemniejsze strony
                                                    wlasnej historii. Od razu pojawia sie modyfikacja dzialan polskiej strony w
                                                    postaci eufemizmow "odwetu", "pacyfikacji" itp... Szkoda tylko, ze odmawia sie
                                                    tego drugiej stronie (przepraszam za powrot do tych tematow, mialo ich w tej
                                                    dyskusji nie byc, ale ta garsc mysli nasunela mi sie sama).
                                                    Jesli chodzi o sprawe ikon z Jaroslawia to sprawa ta chodzi mi po glowie od
                                                    wczoraj i po prostu brak mi slow, a wlasciwie przychodza dwa (albo
                                                    zlodziejstwo, albo barbarzynstwo - niestety).
                                                    Jesli interesuje Cie rowniez nowoczesna architektura cerkiewna to polecam
                                                    twojej uwadze cerkiew w Hajnowce

                                                    www.hajnowka.pl/foto/galeria2.htm
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Okrągła liczba postów ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 04.10.03, 16:21
                                                    Witam -jest wemnie pokusa pewnego podsumowania dotychczasowej dyskusji przed
                                                    jej dalszym ciągiem -ale jeszcze nie teraz.Mówisz,Radku o niedomówieniach - tak
                                                    zgadzam się jeślimowa o naszych środkach masowego przekazu. To prasa lokalna/np
                                                    spominane przez Elekona "Nowiny" czy jakaś szowinistyczna gazetka
                                                    lokalna /,telewizja itp. Na szczęscie są poważniejsze wydawnictwa takie np
                                                    mam przed sobą wielotomowe "Dzieje Podkarpacia' wydane przez Podkarpackie
                                                    Towarzystwo Historyczne . Na okładce tomu 3 widnieje zgodnie obok siebie flaga
                                                    i herb Polski i sino-żowty fłag i tryzum. A w treści ksiązki opracowania
                                                    polskich i ukraińskich historyków o szeptyckich,1920 roku,ukraińskim
                                                    prawosławiu w 1921-1939 w Polsce,i o OUN i UPA na Wołyniu itd,itd.
                                                    Rzeczowy,spkojny wykład,tragedie i symptomy porozumienia. Obok mam Ksiązkę -
                                                    Konferencje IPN "Akcja Wisła" - i znów -opracowania i polskie i ukraińskie -
                                                    wszechstronne spojrzenie na konflikt i rzeczowa dyskusja. Namawiam na lekturę.
                                                    Cóż - teraz i Polska i Ukraina, to państwa w których zwykli ludzie raczej
                                                    walczą o byt niż pasjonują się wspólną historią - moja ocena tej sytuacji
                                                    zamyka się w krótkim cytacie z J.Rotha "Marsz radetzkiego" -
                                                    " Nie mógł już dłużej zatajać przed sobą straszliwej myśli,że to sama
                                                    Opatrzność jest niezadowolona z monarchii,i chociaż był katolikiem
                                                    praktykującym w potocznym tego słowa znaczeniu,ale niezbyt wierzącym,skłaniał
                                                    się obecnie coraz to bardziej ku przypuszczeniu,że sam Bóg karze cesarza"
                                                    To tyle zabawy słowem - a teraz ciąg dalszy galicyjskich smaczków ;
                                                    Oto tego lata jestem na spacerku na cerkwisku na Wołtuszowej. Stoję przy stosie
                                                    drzewa przygotowanym przez jakiś niegodziwców na ognisko w tym osobliwym
                                                    miejscu. Słyszę za sobą głos "Szczęść Boże" - odwracam się i widzę dwóch
                                                    młodych księzy - spacerowiczów, Jeden mówi - co będziecie tu palić ognisko? Ja
                                                    odpowiadam - No nie, nie miałbym śmiałości palić ogniska na miejscu cerkwi mego
                                                    pradziadka, a po drugie nie ma tu już siedzisk ze szczątków nagrobków" /Ot tak
                                                    mi się jakoś wymknęło;-)/ Na to ów ksiądz wskazując na ruiny cmentarza
                                                    mówi "Był tu rok temu WASZ pop ..." przerwałem - Jestem katolikiem... "No tak
                                                    był tu ICH pop i poświęcił i cmentarz i krzyż" Rozmowa zakończona.
                                                    Popatrz Radku - Schemat myślenia "Ich" "Wasz" - kiedy to się zmieni,jak myślisz?
                                                    Ps Myślę o temacie księża grekokatoliccy w czasie I i II wojny w Galicji - może
                                                    będzie to ciekawe - zwłaszcza że w dotychczasowej dyskusji te tematy były już
                                                    lekko "trącone".
                                                  • Gość: Wolf Re: Okrągła liczba postów ... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.10.03, 21:59
                                                    Witam w niedzielny wieczor,
                                                    napisales Piotrze przytoczone ponizej slowa:
                                                    "Na to ów ksiądz wskazując na ruiny cmentarza
                                                    > mówi "Był tu rok temu WASZ pop ..." przerwałem - Jestem katolikiem... "No
                                                    tak
                                                    > był tu ICH pop i poświęcił i cmentarz i krzyż" Rozmowa zakończona.
                                                    > Popatrz Radku - Schemat myślenia "Ich" "Wasz" - kiedy to się zmieni,jak
                                                    myślisz"
                                                    > ?
                                                    i przypomnialo mi to sytuacje ktorej bylem swiadkiem obok cerkwi na
                                                    warszawskiej Woli, zreszta juz o tym pisalem, chodzi mi o pytanie czy ONI tez
                                                    wierza w Boga? Mysle, ze sytuacja nie poprawi sie dzis, lub jutro, ale trzeba
                                                    miec nadzieje.
                                                    Z nieklamana radoscia dowiedzialbym sie czegos wiecej na temat duchownych
                                                    grekokatolickich w Galicji, temat ten jest mi nieznany, ja ze swej strony
                                                    moglbym napisac co nieco o losach duchowienstwa prawoslawnego, ale mysle, ze
                                                    nie bylyby to historie wesole.
                                                    Pozdrawiam i zycze milego tygodnia
                                                    R.

                                                  • Gość: Piotr Księża uniccy i wojny ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 20:49
                                                    Witam - dziękuję Radku z opóźnieniem za namiary na Hajnówkę.
                                                    A do wątku "ich" - "nasz" - trochę optymizmu dodaje historia parafii grek-kat.
                                                    w Lublinie, tej w której pasterzuje m.in goszczony tu niegdyś Sbk Piotr - tam
                                                    parafia powstała w oparciu o cerkiew przeniesioną do lubelskiego skansenu w
                                                    1994 roku z wsi zamojskiej . A cerkiew była z kolei ofiarowana bezpłatnie przez
                                                    proboszcza katolickiego z niegdyś ukraińskiej wsi Tarnoszyn.
                                                    Boże jak bardzo chciałbym tak pozytywnego załatwienia sprawy cerkwi
                                                    bałuciańskiej - chociaż wolałbym aby ona dalej cieszyła oko w oryginalnej
                                                    okolicy i kraobrazie ...
                                                    No a teraz nowy,obiecany wątek - a więc księża uniccy w obliczu obu wojen
                                                    światowych .
                                                    Zacznę od cytatu, który zapewne rozpoznasz od razu, ale być może przydatny i
                                                    dla narracji a i dla ewentual. czytających :
                                                    " ... chociaż wieś była bardzo rozległa,stał tam tylko jeden przyzwoity
                                                    budynek,szkoła powszechna,którą w tej czysto ukraińskiej okolicy wystawiło
                                                    namiestnictwo Galicji,by skutecznie spolszczyć gminę(...)W ogrodzie szkolnym
                                                    był wielki lejowaty dół od granatu potęznego kalibru. W kącie ogrodu stała
                                                    potęzna grusza. Z jej gałęzi zwisał kakłek odcietego powroza,na którym jeszcze
                                                    niedawno wisiał miejscowy proboszcz greckokatolicki,powieszony skutkiem donosu
                                                    miejscowego kierownika polskiej szkoły, że był członkiem grupy starorusinów,a
                                                    podczas okupacji rosyjskiej odprawiał mszę za zwycięstwo zbrojnego ramienia
                                                    rosyjskiego prawosławnego cara.Nie było to prawdą,ponieważ oskarżony był w tym
                                                    czasie we wsi nieobecny (...) W powieszeniu greckokatolickiego proboszcza grało
                                                    rolę kilka czynników:narodowość,spór religijny i kury.Bowiem nieszczęsny
                                                    proboszcz tuż przed samą wojną zabił w ogrodzie jedną z kur nauczyciela,bo
                                                    wygrzebywały mu zasadzone pstki melonów"
                                                    Ten cytacik to oczywiście z Jaroslava Haszka i opowieści o Dobrym Wojaku .
                                                    Dotyczy okolic Przemyśla w realiach roku 1915.
                                                    Czy ten literacki cytat nie opisuje jednak epizodu z realnej sytuacji unitów
                                                    podczas I wojny światowej?.
                                                    Rzeczywistego księdza i rzeczywistą sytuację opisuje przecież artykuł-
                                                    wspomnienie o ks. Nehrebeckim. Mówi ona o jego następcy w parafii zalesiańskiej
                                                    ks. Iwanie Kamińskim podczas piewrszej wojny światowej "Mimo wrogich zakusów
                                                    wtedy,gdy jego następca ks. Kamiński z niektórymi parafianami ZA PRZYCZYNĄ
                                                    OBCYCH DONOSÓW znalazł się niewinnie w Thalerhofie - tameczni wierni nie
                                                    ulegli terrorowi i nie odstąpili od swego koścoła i obrządku"
                                                    Thalerhof - to był austriacki obóz koncentracyjny w którym więziono m.in.
                                                    Rusinów podejrzewanych o sprzyjanie Moskalom podczas tamtej wojny /do tego
                                                    tematu także w kontekście "biograficznym" - wrócę/
                                                    Skąd brała się ta tragiczna sytuacja galicyjskich Rusinów - były to pewno
                                                    następstwa rosyjskiej ofensywy roku 1914 i krytycznego położenia monarchii
                                                    habsburskiej wiosną 1915, gdy niemal cała Galicja znalazła się w rękach
                                                    carskich a jego gubernator we Lwowie głosił "Będę tu krzewić rosyjski
                                                    język,prawo i ustrój".
                                                    A potem ... była majowa ofensywa austriacko - pruska /zwana bitwą
                                                    gorlicką/,odbicie Galicji z rąk rosyjskich i gehenna rusinów galicyjskich
                                                    poddanych niezwykle krwawym represjom . Czy represji słusznych - o tym może w
                                                    następnym poscie.
                                                    Radku - bardzo proszę o Twoje refleksje zarówno do zaczętego wątku
                                                    galicyjskiego jak i o proponowany przez Ciebie wątek duchownych prawosławnych.
                                                    Pozdrawiam z pochmurnego i deszczowego Rzeszowa.
                                                    Ps "Troszczyłeś" się kiedyś o to , gdzie nas zaprowadzą mnożace się wątki -
                                                    narazie cofnęliśmy się o ładnych kilkadziesiąt lat w stosunku do wątków
                                                    wołyńskich i akcji wisła. Co dalej to sam nawet nie wiem ;-)
                                                  • Gość: Wolf Re: Księża uniccy i wojny ... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.10.03, 20:58
                                                    Witaj Piotrze,
                                                    dziekuje za zainteresowanie tematem losow duchownych prawoslawnych. Nie jestem
                                                    co prawda fachowcem w tej dziedzinie, moja wiedza pochodzi z ksiazek i rozmow,
                                                    ale mam nadzieje, ze i to moze Cie zainteresowac. Na poczatek przyblize postac
                                                    Maksyma Sandowycza - swietego Cerkwi Prawoslawnej, byl on grekokatolikiem,
                                                    ktory powrocil do prawoslawia i zostal duchownym. Nie bede tu wnikac w powody,
                                                    poniewaz roznie to ludzie prawia (jeszcze raz dzieki za Magury). Faktem jest,
                                                    ze czesto Lemkowie przechodzacy na prawoslawie byli postrzegani jako
                                                    moskalofile, co nie zawsze bylo prawda. Faktem jest,ze Maksym Sandowycz stal
                                                    sie meczennikiem za wiare, zostal rozstrzelany na dziedzincu sadu w Gorlicach.
                                                    Zostal kanonizowany w latach 90-tych.
                                                    Przytoczylem ta postac, poniewaz wspomniales o Talerhofie, nie wiedzialem, ze
                                                    oprocz prawoslawnych wiezieni byli tam rowniez grekokatolicy. Na temat
                                                    duchownych prawoslawnych w czasie I wojny wiem niewiele, okres ten kojarzy mi
                                                    sie glownie z biezenstwem, wiecej danych jest na temat II wojny i okresie
                                                    pozniejszym, ale postaram sie utrzymac na razie w okresie przed II wojna.
                                                    Dyskusja jest dla mnie coraz ciekawsza i mam nadzieje ze tak zostanie.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. W Warszawie tez pada.
                                                  • Gość: Piotr Re: Księża uniccy i wojny ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 07.10.03, 22:15
                                                  • Gość: Piotr Re: Księża uniccy i wojny ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 07.10.03, 23:20
                                                    Przepraszam z bezmyślne kliknięcie i poszło...
                                                    Najpierw cytacik o początkach I wojny i sytuacji wojsk austriackich ;
                                                    "Z dowództwa armii nadchodziły liczne i rozmaite rozkazy.Wiekszość z nich
                                                    dotyczyła ewakluacji wsi i miast oraz postępowania z rusofikskimi
                                                    Ukraińcami,popami i szpiegami. Pospieszne sądy doraźne obwieszczały po wsiach
                                                    pospieszne wyroki.Szpicle dostarczali nie dające się skontrolować raporty o
                                                    chłopach,popach /.../ Nie było czasu. Musiano (...)jak najprędzej ukarać
                                                    zdrajców Wojna austriacka zaczęła się od sądów wojennych."
                                                    Tyle cytat z Rotha "Marsz radetzkiego".
                                                    Według przekazów rodzinnych ,ksiądz Wachnianin został aresztowany w 1914 roku
                                                    przez Austriaków /był wówczas proboszczem w Daliowej - do 1931 roku / i
                                                    wywieziony do obozu koncentacyjego w Talerhofie, gdzie przebywał do 1917 roku.
                                                    Trzej jego synowie uciekli na słowacką stronę a dwie nieletnie córki zostały
                                                    wywiezione przez dalszą rodzinę w slad za wycofującymi się Rosjanami aż gdzie
                                                    pod Kijów. Czy był on rzeczywistym rusofilem, czy też wystarczył oszczerczy
                                                    donos?
                                                    Mniej szczęscia miała 17 letnia córka duchownego z Wojtkowej Maria Mochnacka
                                                    która znalazła się w 47 osobowej grupie Rusinów aresztowanych przez Austriaków
                                                    i konwojowanych na stację kolejową w Przemyślu. Oto jak opisuje to zdarzenie
                                                    pamietnikarka - przemyślanka Helena Jabłońska- autorka dziennika z oblęzonego
                                                    Przemyśla ; pod datą 14 września 1914 roku pisze "...Około 5-tej po południu
                                                    pędzono na kolej transport moskalofili:46 ludzi,między nimi 7 kobiet
                                                    półinteligencji.Dragoni z wozami najeżdżali im na plecy,publiczność
                                                    urągała.Jedna młoda wyciągnęła rewolwer i zastrzeliła dragona. Rzucono się na
                                                    wszystkich z szablami,siekierami,kijami,pięściami walono.Nadeszli rębacze z
                                                    kłodami drewna i tak ich miażdżono /.../ a krew tryskała na mury i ludzi
                                                    przpatrujących się ."
                                                    O tle antyukraińskich represji ciekawie pisze Tadeusz A.Olszański w artykule
                                                    Austriackie represje w Galicji i obóz w Thalerhofie opublikowanym na stronie
                                                    www.cmentarze.gorlice.net.pl/thalerhofstrona htm. Tam też znajdziesz życiorys
                                                    ŚW. mAKSYMA SANDOWYCZA. Równocześnie jest tam link na stronę ukraińską
                                                    www.ukrstor.com/talerhof/ zawierającą reprinty tzw Almanachów thalerhofskich
                                                    zawierające wspomnienia i dokumenty dotyczące duchownych i świeckich -
                                                    galicyjskich Rusinów internowanych przez Austriaków.
                                                    We wspomnianym artykule pisze o niechlubym udziale Polaków w represjach
                                                    przeciwko Rusinom "Trudno się dziwić licznym donosom, skoro za wskazanie
                                                    moskalofili oferowano wysokie nagrody. Polacy,dotychczas przychylni tej
                                                    orientacji,teraz ujrzeli w jej stronnikach sojuszników Rosji i przyklaskiwali
                                                    represjom, a także denuncjowali znanych sobie działaczy,zwłaszcza w miastach ".
                                                    Ciekawie na tematy I wojny pisze K.Nowakowski w opracowaniu "sytuacja
                                                    polityczna na łemkowszczyżnie w latach 1918-1939" w "Lemkowie w historii i
                                                    kulturze Karpat."
                                                    "Zawierucha wojenna 1914 roku przybiosła moskalofilom,zwanym
                                                    starorusinami,znaczne straty szczególnie na Łemkowszczyźnie.Austriacy cofający
                                                    się na cąłym galicyjskim froncie przed armiami rosyjskimi,obwiniając wszystkich
                                                    i wszystko za swoją klęskę rozpoczęli "polowanie na czarownice".Pierwszą ofiarą
                                                    histerii padli galicyjscy moskalofile podejrzewani o szpiegowstwo, a więc
                                                    zdradę monarchi. w wyniku represji około 5 tys. duchownych grekokatolicich,
                                                    nauczycieli i chłopów z Łemkowszczyzny trafiło do więzień i obozu
                                                    koncentracyjnego w Thalerhofie. Wielu stracono bez sądu np rozstrzelany w
                                                    Gorlicach przez żandarmów ks. prawosławny Maksym Sandowicz za Zdyni.Wśród
                                                    Łemków silne było przekonanie,że czynny udział w akcji represyjnej brali
                                                    Ukraińcy,którzy wykorzystali zaistniałą sytuację do wyeliminowania swoich
                                                    przeciwników politycznych (...)
                                                    Tymczasem na terenach Galicji zajętych przez Rosjan rozpoczęły się
                                                    przesladowania ukraińców. Zaczęto od zakazu używania języka ukraińskiego i
                                                    likwidacji wyznania grekokatolickiego. starorusini - moskalofile korzystając ze
                                                    swej przewagi przyczynili się do tego,że wielu Ukraińców wywiezino na Syberię."
                                                    Przepraszam za przydługie cytaty, ale przyznasz,że trudno sobie wyobrazić
                                                    tragiczne i pogmatwane losy Rusinów w trakcie tamtej wojny. A co dopiero po jej
                                                    zakończeniu i w skomplikowanych układach dwudziestolecia międzywojennego.
                                                    Ps Przeglądam 38 numer "Karty" a tam historyczny reportaż z polsko-ukraińskiej
                                                    wyprawy kijowskiej, zdjęcia z Petlurą, Piłsudskim - to też ciekawy temat.
                                                    A głos bereta na tym forum świadczy,że konieczne będzie pewno krótkie
                                                    przypomnienie o Zalesiu /może na 400 poście :-)/
                                                    Ps2 Przepraszam za niedyskrektne pytanie Radku - czyżby jesteś autentycznym
                                                    wyznawcą prawosławia ?

                                                  • Gość: Elekon Re: Okrągła liczba postów ... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.03, 12:47
                                                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                    > Witam -jest wemnie pokusa pewnego podsumowania dotychczasowej dyskusji przed
                                                    > jej dalszym ciągiem -ale jeszcze nie teraz.Mówisz,Radku o niedomówieniach -
                                                    > tak zgadzam się jeślimowa o naszych środkach masowego przekazu. To prasa
                                                    > lokalna/np spominane przez Elekona "Nowiny" czy jakaś szowinistyczna gazetka
                                                    > lokalna /,telewizja itp. Na szczęscie są poważniejsze wydawnictwa takie np
                                                    > mam przed sobą wielotomowe "Dzieje Podkarpacia' wydane przez Podkarpackie
                                                    > Towarzystwo Historyczne (...)

                                                    Do zbioru wspomnianych przeze mnie cytatów i linków do jak to
                                                    określasz "szowinistycznych gazetek" należałoby z powodzeniem dodać cytowane
                                                    przez Ciebie tu obszernie cytaty i wyssane raczej z palca zdarzenia opisywane
                                                    przez ukraińskich szowinistycznych autorów. Dla porządku chciałbym, abyś
                                                    zauważył, że nie można w ten sposób (a to polscy nacjonaliści, niedouki i
                                                    fantaści szerzący nieprawdziwe mity) podchodzić do wspomnień polskich, a
                                                    jednocześnie bezkrytycznie i z pełnym przekonaniem o prawdzie historycznej w
                                                    nich zawartej cytować wspomnienia (czy prowokacje) zawarte w broszurach - nie
                                                    należących bynajmniej do naukowej elity - autorów ukraińskich.
                                                    A co do tych poważnych wydawnictw - pisz o nich - chętnie je poznam bliżej, na
                                                    ile tylko czas mi na to pozwoli.

                                                    To taka małą łyżeczka dziegciu w odpowiedzi, jak sądzę, na nieco zaczepny ton
                                                    powyższego Twojego postu. Mam też nadzieję, że nikt nieobliczalny się już tu ze
                                                    swoim językiem rodem z chlewa nie pojawi i wątku nie zasmrodzi.

                                                    Na razie będę się Waszej dyskusji - mimo wszystko - przyglądał z życzliwością i
                                                    raczej milczał, bo przyznam, ze przyzwyczajony już nieco do jej uczestników,
                                                    reaguję już na nią z pewną poprawką na co niektórych ;). A poza tym, staje się
                                                    ciekawa i pozbawiona, jak na razie, większych prowokacji. Chciałbym, żeby już
                                                    tak zostało.

                                                    Na koniec, mam, wracając do głównego tematu wątku, pytanie do Piotra. Czy wiesz
                                                    może, kiedy dokładnie przebudowano wnętrze kościoła WNMP na Zalesiu (chodzi mi
                                                    o dodanie bocznych galeryjek i usunięcie bocznych ołtarzy)? To chyba była II
                                                    połowa lat 90-tych? Niestety, nieco ściślejszy kontakt z tym kościołem mam z
                                                    racji miejsca zamieszkania stosunkowo od niedawna, a wcześniejsze wspomnienia
                                                    dotyczące jego wnętrza raczej mglisto-okazjonalne, a te ściślejsze z nich
                                                    podparte w dużej mierze starymi zdjęciami jego wnętrz.

                                                    To tyle ode mnie. Życzę miłego dnia.
                                                  • Gość: Piotr Elekonowi - b.subtelnie.. IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 18:43
                                                    Gość portalu: Elekon napisał(a):

                                                    > Na razie będę się Waszej dyskusji - mimo wszystko - przyglądał z życzliwością
                                                    i
                                                    >
                                                    > raczej milczał, bo przyznam, ze przyzwyczajony już nieco do jej uczestników,
                                                    > reaguję już na nią z pewną poprawką na co niektórych ;). A poza tym, staje
                                                    się
                                                    > ciekawa i pozbawiona, jak na razie, większych prowokacji. Chciałbym, żeby już
                                                    > tak zostało.
                                                    >
                                                    > Na koniec, mam, wracając do głównego tematu wątku, pytanie do Piotra. Czy
                                                    wiesz
                                                    >
                                                    > może, kiedy dokładnie przebudowano wnętrze kościoła WNMP na Zalesiu (chodzi
                                                    mi
                                                    > o dodanie bocznych galeryjek i usunięcie bocznych ołtarzy)? To chyba była II
                                                    > połowa lat 90-tych? Niestety, nieco ściślejszy kontakt z tym kościołem mam z
                                                    > racji miejsca zamieszkania stosunkowo od niedawna, a wcześniejsze wspomnienia
                                                    > dotyczące jego wnętrza raczej mglisto-okazjonalne, a te ściślejsze z nich
                                                    > podparte w dużej mierze starymi zdjęciami jego wnętrz.
                                                    >
                                                    Z nieukrywaną radością przyjmuję Twoją gotowość do pogłebiania wiedzy na
                                                    poruszane tu tematy. Oczywiście służę lekturami uzupełniającymi takimi np jak
                                                    Mikołaja Siwickiego "Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich tom I-III" Ten uznany
                                                    historyk polski, pochodzenia ukraińskiego stworzył bardzo rzetelne opracowanie,
                                                    bazujące na źródłach archiwalnych. Wielotomowe opracowanie stanowi dobrą
                                                    odtrutkę na kłamstwa i niedomówienia ludzi typu e.prus czy jakiś tam pająk,jak
                                                    i wspomniane szowinistyczne prowincjonalne gazetki.
                                                    To tyle na ten temat.
                                                    Odnośnie cerkwi zalesiańskiej - z nieukrywanym przerażeniem obserwowałem
                                                    przygotowania do rozbudowy cerkwi ok. 1998 roku. Efekt zewnętrzny nie był na
                                                    szczęscie tak groźny jak myślałem, natomiast wnętrze - potwierdziło moje
                                                    najgorze obawy. Co się stało z Cudowną Ikoną - tego nie wiem.
                                                    Zastanawiam się tylko poco teraz w tym wnętrzu modlą się o jedność kościoła i
                                                    mówią coś o ekumeniźmie,skoro zewnętrznie potwierdzają podział na "Ich" i "Nasz"

                                                    Mam nadzieję,że należysz do tych Polaków którzy patrząc na cerkwie i ikony,
                                                    pomyślą czasem pozytywnie o ludziach którzy się kiedyś w tych cerwiach modlili
                                                    kreśląc ukośne krzyże i składali ukłony przed Świetymi Wizerunkami.
                                                    Pozdrawiam - a dzień miałem dobry - Dziękuję
                                                  • Gość: Elekon Re: Piotrowi- najsubtelniej jak potrafię.. IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.03, 00:20
                                                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                    > Z nieukrywaną radością przyjmuję Twoją gotowość do pogłebiania wiedzy na
                                                    > poruszane tu tematy. Oczywiście służę lekturami uzupełniającymi takimi np jak
                                                    > Mikołaja Siwickiego "Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich tom I-III" Ten
                                                    > uznany historyk polski, pochodzenia ukraińskiego stworzył bardzo rzetelne
                                                    > opracowanie, bazujące na źródłach archiwalnych. Wielotomowe opracowanie
                                                    > stanowi dobrą odtrutkę na kłamstwa i niedomówienia ludzi typu e.prus czy
                                                    > jakiś tam pająk,jak i wspomniane szowinistyczne prowincjonalne gazetki.

                                                    Czy ten "uznany polski historyk" to ten sam, który pisał o wymordowaniu
                                                    gerkokatolików pod Rzeszowem po wojnie, o czym nie słyszał ani IPN ani nikt z
                                                    tutejszych - nawet ukraińskich mieszkańców i w co w co nie uwierzył tu na forum
                                                    Darek ze Śląska? Winszuję odtrutki...


                                                    > Odnośnie cerkwi zalesiańskiej - z nieukrywanym przerażeniem obserwowałem
                                                    > przygotowania do rozbudowy cerkwi ok. 1998 roku. Efekt zewnętrzny nie był na
                                                    > szczęscie tak groźny jak myślałem, natomiast wnętrze - potwierdziło moje
                                                    > najgorze obawy. Co się stało z Cudowną Ikoną - tego nie wiem.
                                                    > Zastanawiam się tylko poco teraz w tym wnętrzu modlą się o jedność kościoła i
                                                    > mówią coś o ekumeniźmie,skoro zewnętrznie potwierdzają podział na "Ich"
                                                    > i "Nasz"

                                                    Dzięki za odpowiedź na moje pytanie. To rzeczywiście smutne. Zgadzam się
                                                    zupełnie. Tym bardziej, że grekokatolicy uznają przeciez zwierzchnictwo
                                                    papieża, więc są częścią katolickiego kościoła. To także smutne, bo sposób w
                                                    jaki potraktowano wnętrze tego kościoła, a byłej grkokatolickiej cerkiewki jest
                                                    dla mnie (NAWET! - a przecież mną można jak wiadomo straszyć grekokatolickie
                                                    dzieci - wybacz to oczywiście żart), nie do przyjęcia.


                                                    > Mam nadzieję,że należysz do tych Polaków którzy patrząc na cerkwie i ikony,
                                                    > pomyślą czasem pozytywnie o ludziach którzy się kiedyś w tych cerwiach
                                                    > modlili kreśląc ukośne krzyże i składali ukłony przed Świetymi Wizerunkami.
                                                    > Pozdrawiam - a dzień miałem dobry - Dziękuję

                                                    Tak szczerze mówiąc, to ten dzień chyba jednak nie był za dobry, sądząc po
                                                    stylu tej odpowiedzi, szczególnie na jej początku.

                                                    Patrząc na cerkwie i ikony próbuję widzieć nie tylko folklor i etnograficzną
                                                    ciekawostkę, i nie tylko tych, co tam przychodzili, ale i Tego, na którego
                                                    chwałę je zbudowano czy namalowano.
                                                    Jednego tylko zrozumieć nie mogę, a to może dlatego, że nigdy nie miałem nic
                                                    wspólnego z grekokatolikami ani prawosławnymi: jak niektórym przychodziło łatwo
                                                    pogodzenie składania pokłonów przed swietymi wizerunkami z okrutnym mordowaniem
                                                    swoich sąsiadów należących do innej nacji. Oczywiście nie uogólniam broń Boże
                                                    tego na wszystkich. Nie zamierzam tu jątrzyć. Po prostu piszę szczerze i nie
                                                    chcę nikogo urazić, dlatego podkreślam, że nie chodzi mi o wszystkich. Ale czy
                                                    ci, o których piszę, traktowali może te pokłony jak magiczny obrzęd
                                                    gwarantujący pomyślność? Przykro mi bardzo, że mam wciąż takie skojarzenia, ale
                                                    jakoś takie właśnie, a nie inne, co gorsze utrwalone jeszcze bardziej tą
                                                    dyskusją, i oparte o historyczne fakty i rodzinne przeżycia, a nie wydumane
                                                    czy powtórzone za kimś typu pan Pająk czy ten drugi którego wspominałeś.
                                                    Zastanawiam się także, dlaczego po 60 latach ci, co dziś znów biją pokłony
                                                    przed wizerunkami świętych nie są zdolni do zwykłego ludzkiego "przepraszam" i
                                                    do wyzbycia się nienawistnego, antypolskiego jadu, który wciąż sączy się z
                                                    róznych ich wypowiedzi, a czasem też i z tego forum. Ubieranie tego jadu w togę
                                                    mądrości, postępowości czy naukowości tego faktu nie zmieni. Ubieranie tego w
                                                    togę prawdy historycznej, w połaczeniu z bardzo lekkim traktowaniem i
                                                    ubieranie w rozmaite eufemizmy np. rzezi wołyńskich urąga pamięci pomordowanych
                                                    i nie służy budowaniu zaufania.

                                                    Zastanawiam się co trzeba naszym narodom, żeby się bardziej polubiły i
                                                    zrozumiały. Pewnie napiszesz, że mnie np. trzeba poczytać historyków
                                                    ukraińskich. Może. A może Tobie trzeba poczytac ich polskich odpowiedników, bez
                                                    krzyku, że nacjonaliści, że kłamią i niedomawiają. Żeby odpowiednik w stosunku
                                                    do Siwickiego był jak najwierniejszy, proponuję na początek profesora
                                                    Strzembosza :). Też historyk. Też profesor. I też uznany. I też z czytelnym
                                                    ideowym obliczem. Pozdrawiam i życzę mniej nerwowości w następnych postach.

                                                    PS Chciałbym nie musieć ustosunkowywać się już do zaczepnych i złośliwych uwag,
                                                    ani czytac wulgarnej breji, a poczytać ciekawą dyskusję i dowiedzieć się z niej
                                                    więcej. I może zacząć darzyć sympatią potomków ukraińskich wołyniaków z lat
                                                    40-tych, wiedząc, że odcinają się od tego co robili ich ojcowie, wujkowie i
                                                    dziadkowie. Na razie odciąć się nie chcą, więc jest to bardzo trudne, żeby nie
                                                    powiedzieć, że wręcz niemożliwe. Myślę natomiast, że chyba nietrudno jest
                                                    zrozumieć w takiej sytuacji moje odczucia.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: ad Re: Dla odprężenia...? IP: 195.117.87.* 08.10.03, 12:15
                                                    > spojrzenia na historię ale i pogody ducha białoruskiego gawędziarza -
                                                    dlaczego "białoruskiego" ???
                                                  • Gość: Piotr Dla Ad. IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 16:33
                                                    Gość portalu: ad napisał(a):

                                                    > > spojrzenia na historię ale i pogody ducha białoruskiego gawędziarza -
                                                    > dlaczego "białoruskiego" ???
                                                    Witaj Andrzej - no masz rację ! Sypnąłem się i wdepnąłem niepotrzebnie na nie
                                                    moje poletko.;-)
                                                    Przepraszam - bo jednak powinienem napisać - "podlaskiego" a może
                                                    raczej "ukraińskiego gawędziarza".
                                                  • Gość: Wolf Re: Dla Ad., Piotra i wszystkich czytajacych IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.10.03, 21:03
                                                    Witam,
                                                    z radoscia spostrzeglem ze dyskusja znowu kwitnie. Co do podlaskiego tematu to
                                                    ja najchetniej sklanial bym sie do powiedzenia "podlaskiego", a
                                                    nie "bialoruskiego". Nie ma o co kruszyc kopii to jak sie okreslamy jest w
                                                    koncu nasza sprawa, optuje za "podlaskim" ze wzgledow osobistych, czesc mojej
                                                    rodziny przyjechala nad Bug z okolic Grodna i przyznaje sie nie do "ruskosci"
                                                    a do bycia "licwinami", czesc byla "ruska-tutejsza". Dzis ma to tylko
                                                    znaczenie dla nas samych (na szczescie). Odpowiedz na pytanie o moja wiare nie
                                                    jest prosta. Nie jestem wiernym zadnego z wyznan, natomiast cala dusza jestem
                                                    zwiazany z prawoslawiem. Jesli bedziesz chcial Piotrze, to moge pozanudzac i
                                                    na ten temat. Pytanie wcale nie bylo niedyskretne, odebrlem to jako chec
                                                    poznania dyskutanta.
                                                    Przepraszam za chaos tego postu, duzo nowych postow od niedzieli, a na
                                                    wszystko chcialem chociaz w czesci odpowiedziec.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Do Wofla i ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 16:47
                                                    Gość portalu: Wolf napisał(a):
                                                    > zwiazany z prawoslawiem. Jesli bedziesz chcial Piotrze, to moge pozanudzac i
                                                    > na ten temat.


                                                    Uprzejmie proszę !
                                                    Jako przerywnik w moim wątku wojennym przekazuję treść bardzo ciekawego
                                                    dokumentu:

                                                    Odezwa do polakow, ukraincow i zydow.
                                                    Nieprzyjaciel wyzyskuje ten powazny stan wojenny, w ktorym znajduje sie teraz
                                                    wasz kochany i piekny kraj, w tym celu, aby pewne podejrzane elementa
                                                    neprzyjacelskiego panstwa pomiedzy was sie wslizgnely, celem uzycia tutaj
                                                    zamieszkalych moskalofilow do zdradzania nieprzyjacielowi ruchow wojskowych i
                                                    naszego polozenia.
                                                    Wyprуbowany patryotyzm i niezachwiane oddanie sie naszemu Najwyzszemu Domowi,
                                                    ktory do swoich wiernych poddanych zawsze pieczolowicie i po ludzku sie
                                                    odnosil, nie dopusci, aby patryotycznie usposobiony polak, ukrainiec i zyd
                                                    scierpial kolo siebia takie indywidua.
                                                    Przeciwnie, jest obowiazkiem podobne osoby uczynic nieszkodliwemi, to znaczy,
                                                    skoro ktos powezmie wiadomosci o takich osobach, nalezy donisc je najblizszej
                                                    cywilnej Iub wojskowej wladzy. Dostawlenie osoby, ktorej dowiedzionem zostanie
                                                    szpiegostwo lub propagnda moskalofilstwa, wynadgrodzonem bedzie kwota 50-500
                                                    kor.
                                                    C. i k. komendant stacyjny.

                                                    Zachowałem jego oryginalny styl i piśmiennictwo. Odezwa ta była skierowana
                                                    przez austriackiego wojennego komendanta Sambora w początkowym okresie I wojny
                                                    i stała się ,tak jak podobne odezwy w całej Galicji podstawą do regularnych
                                                    polowań na grkokatolików i prawosławnych, posądzanych często bezpodstawnie o
                                                    sprzyjanie Moskalom.
                                                    W najbliższym czasie napiszę coś o prawosławnym klasztorze w podprzemyskiej
                                                    wiosce - myślę,że temat ten będzie ciekawy.
                                                    Pozdrawiam

                                                    Ps Rezerwuję sobie jednak prawo powrotu również do swego wątku ;-0
                                                  • Gość: ad Re: Dla Wolfa i Piotra IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.03, 23:03
                                                    Oczywiście daleko mi do nazywania wszystkich mieszkańców ukrainomownej części
                                                    Podlasia Ukraińcami, bo do tego trzeba po prostu świadomości narodowej, czyli
                                                    pewnego przejawu woli. Natomiast co do "białoruskiego" bajarza - jest to osoba
                                                    często - niektórzy mówią "niestety" drukowana w Nad Buhom i Narwoju i z tego
                                                    co wiem jest Ukraińcem, świadomym swej narodowości. Co do reszty Podlasian -
                                                    między Bugiem i Narwią oczewiście zgadzam się z Wolfem, że lepiej ich nazwać
                                                    podlasianami niż Białorusinami. W pewnym sensie z buntu przeciw nazywaniu
                                                    wszystkiego co prawosławne i ruskie na Podlasiu białoruskim wziął się tu ruch
                                                    odrodzenia czy raczej wg mnie narodzenia nowoczesnej świadomości narodowej -
                                                    ukraińskiej. Czekam na twój Piotrze opis prawosławnego klasztoru pod
                                                    Przemyślem - zapewne chodzi o Ujkowice. Trafił tam mój kolega z Podlasia,
                                                    Ukrainiec dużo wcześniej niż ja. Pewnie dlatego do Ujkowic a nie do innych
                                                    klasztorów, że tam sprawa narodowości wiernych jest bardziej serio traktowana
                                                    niż ogólnie w cerkwi w Polsce. Chociaż głownie z pobudek religijnych jak go
                                                    znam.
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Dla Wolfa i Piotra IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.10.03, 19:49
                                                    Witam,
                                                    odniose sie Andrzeju do twojej wypowiedzi odnosnie ludnosci "ukrainomownej" -
                                                    jak okresliles - czesci Podlasia. Nie neguje ukrainskosci tych ziem, jak
                                                    powiedzial moj dziadek (akurat z pochodzenia Bialorus) - tu wszyscy Ukraincy,
                                                    tylko spolaczeni (przepraszam jesli kogos to sformulowanie urazilo).
                                                    Swiadomosc narodowa wymaga oczywiscie woli, ale jak wiesz nie jest to takie
                                                    proste, troche postow wczesniej pisalem tu o roli Cerkwi rosyjskiej (niestety)
                                                    w zniechecaniu ludzi do prawoslawia nad Bugiem (chodzi mi o okres po kasacie
                                                    Unii), pozniej bylo juz tylko gorzej. Kiedy napisalem o tym, ze ja bym
                                                    okreslil ludnosc ukrainska na Podlasiu mianem "podlaszany", pisalem to ze
                                                    swojego punktu widzenia - "ruska" czesc mojej rodziny jest i bialoruska i
                                                    ruska (czyli po prostu ukrainska) i moja swiadomosc niezaleznie od miejsca
                                                    zamieszkania jest zwiazana z nadbuzanska ziemia i prawoslawiem, natomiast
                                                    identyfikacja narodowa jest raczej "ruska". Wynika to z tego co przekazala mi
                                                    moja mama - slowa (ewidentnie ukrainskie), ktore choc nieliczne, do tej pory
                                                    slychac w moim domu, opowiesci o przodkach - podlaskich "ruskich", zapalanie
                                                    swieczki na Grabarce i ikony. Cieszy mnie fakt, ze coraz wiecej ludzi
                                                    uswiadamia sobie zwiazek tych ziem z Ukraina, ale mysle, ze niestety droga
                                                    jest daleka, chociaz dobrze zycze podlaskim Ukraincom.
                                                    Na dzis nie bede juz zanudzal.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    I znow wyszedl dosyc chaotyczny post.
                                                  • Gość: subdiakon Piotr Reportaż z Zalesia w "Naszym Słowie"! IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.03, 10:01
                                                    Witam wszystkich,

                                                    Na chwilę przerywam "ciszę sieciową", by donieść, że warszawski tygodnik
                                                    ukraiński "Nasze Słowo" (nr 46 z 16.XI.2003) zamieścił reportaż p. Bogdana Huka
                                                    o Zalesiu pt. "Ci sami, tylko że inni":

                                                    free.ngo.pl/na_miscjax/ci_sami_tylko_ze_inni.htm
                                                    Oczywiście po ukraińsku, ale są i cytaty po polsku, no i zdjęcia. ;-)


                                                    Pozdrawiam serdecznie,
                                                    subdiakon Piotr
    • Gość: beret Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.03, 21:44
      Tak, jak chcesz zobacz kosciułek na Zalesiu, obok dawnej filii Akademii
      Rolniczej.To typowa cerkiewka, murowana z XIX, na planiue greskiego
      krzyza.Pamiatka po grekokatolikach.W 1945 została przemianowana na kosciół
      rzymski a Rusini wysiedleni na Wschód.
      • Gość: Piotr Podsumowanie na nowy etap IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 21:23
        Gość portalu: beret napisał(a):

        > Tak, jak chcesz zobacz kosciułek na Zalesiu, obok dawnej filii Akademii
        > Rolniczej.To typowa cerkiewka, murowana z XIX, na planiue greskiego
        > krzyza.Pamiatka po grekokatolikach.W 1945 została przemianowana na kosciół
        > rzymski a Rusini wysiedleni na Wschód.
        Ta nieporadna wypowiedź/"kościułek" to się jednak inaczej pisze - no ale kto
        bez ortograficznych grzechów niech pierwszy .../ przypomniała mi o
        konieczności powrotu do Zalesia.
        Do 1945 roku w Rzeszowie i pobliskich okolicach zamieszkiwali Rusini, ludność
        pochodzenia ukraińskiego, Była to społeczność niewielka - raptem 1500 - 2000
        osób. Ruscy mieszkańcy Zalesia,pobliskiej Białej i Drabinianki byli w znacznym
        stopniu spolonizowanymi rolnikami, a głownym czynnikiem ich wyróżniającym była
        grekokatolicka parafia w Zalesiu i istniejąca po dzisiaj dawna cerkiew. Zalesie
        to relikt-pamiątka po średniecznej polsko-ruskiej granicy etnicznej.
        Ruscy mieszczanie rzeszowscy - to była /do 1945r/ niewielka 200 osobowa
        napływowa społeczność która tak jak zalesianie ulegała spolonizowaniu.
        Inne miejscowości - Tarnawka /pobliska Łańcutowi,Albigowej i Husowowi- należy
        pamiętać przy tym o innej Tarnawce na Zasaniu dynowskim/ zamieszkiwana była
        przez ludność o kozackim rodowodzie - osadzeni byli tu w wieku XVII jeńcy -
        chyba przez Stadnickich.W miejscowości tej w latach 30-tych rozpoczęta była
        budowa nowej,murowanej cerkwi/w miejsce poprzedniej drewnianej- uszkodzonej w
        trakcie I wojny/ Budowa była kończona w trakcie wojny i tuż po niej/ Po dziś
        dzień w środku wioski stoi białomalowana cerkiew- dziś kościół. Zdobią ją trzy
        wieże z wysmukłymi cebulami kopuł.Zjeżdżając w dolinę wsi drogą od Albigowej
        widać tą cerkiew pośród zieleni.Pozostałe pobliskie miejscowości to znajdujące
        się pod Niebylcem - Blizianka i Gwoździanka. Zamieszkiwała je do 1945 roku
        ludność również pochodzenia /prawdopodobnie/ kozackiego- podobnie jak
        mieszkańcy Tarnawki.
        W trakcie II wojny i po niej na tych terenach nie działali ukraińscy
        nacjonaliści i nie było walk z UPA.
        Pomimo to ruskich mieszkańców tych okolic spotkał tragiczny los - mieszkańcy
        Tarnawki zostali po 1945 roku zmuszeni do wyjazdu do ZSRR, wcześniej jednak
        conajmniej kilkudziesięsiu spośród nich zostało zabitych przez Polaków.
        Przytaczałem na to dowody historyczne,zarówno ze strony ukraińskiej jak i IPN.
        Mieszkańcy Zalesia i Białej /50 rodzin/ zostali zmuszeni do wyjazdu do ZSRR a
        głównym powodem było przyjęcie przez nich w trakcie wojny ukraińskich kenkart /
        dających im pewne przywileje od Niemców/.
        Przypomnienia wymaga zachowanie ostatniego proboszcza ks. Holinki który wobec
        świadectw Polaków o patriotycznym zachowaniu w trakcie wojny mógł pozostać w
        Polsce i przy pełnej świadomości czekającego Go niebezpieczeństwa - wyjechał
        wraz z parafianami do "sovieckiego raju". Bohaterską i godną postawę tego
        Księdza potwierdził potomek dziedziców zalesiańskich Hr. Gumiński w niedawno
        opublikowanych wspomnieniach.

        W Białej również miały miejscy zabójstwa Rusinów przez Polaków.Nadmieniam,że
        znacznej ilości mieszkańców udało się uniknąć wywózki - np poprzez
        przeniesienie metryk do kościoła katolickiego i zadeklarowanie polskości.
        Mieszkańcy Blizianki i Gwoździanki - ich także wywieziono. Przy czym mieszkańcy
        tej drugiej wioski w znacznej liczbie /od 50 do 200 zależnie od źródeł/zostali
        zabici przez Polaków, dosłownie w przeddzień wyjazdu.
        W tych miejscowościach zachowały się małe cerkiewki,dziś zaniedbane.
        To tyle gwoli przypomnienia
        Pozdrawiam czytających i piszących
        • Gość: Piotr nowy etap : Ujkowice IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 17:21
          Napisałeś Andrzeju:
          Czekam na twój Piotrze opis prawosławnego klasztoru pod
          Przemyślem - zapewne chodzi o Ujkowice. Trafił tam mój kolega z Podlasia,
          Ukrainiec dużo wcześniej niż ja. Pewnie dlatego do Ujkowic a nie do innych
          klasztorów, że tam sprawa narodowości wiernych jest bardziej serio traktowana
          niż ogólnie w cerkwi w Polsce. Chociaż głownie z pobudek religijnych jak go
          znam.

          No to jestem. Szykowałem się z tym tematem od dobrych parunastu dni, miałem go
          podłożyć jako "minę" w dyskusji na forum przemyskim albo tutaj
          jako "galicyjski szmaczek".Ale oglądnąłem na lokalnym kanale TV reportaż o tym
          klasztorze i postanowiłem opisać ten temat spokojnie.
          W Ujkowicach pod przemyślem, na przedpolach dawnych fortów austriackiej
          twierdzy,w 1987 roku dwóch mnichów prawosławnych /według inne wersji -
          początkowo byli oni w rycie neounickim, wyświęceni przez Bp Łakotę z USA/
          rozpoczęlo budowę klasztoru,na szczycie wzgórza wznoszącego się nad biedną
          wioseczką. Poprzedni reportaż o tym wydarzeniu /z 1988 roku/ opowiadał o
          protestach katolickich mieszkańców,niepokojach i przedstawial dwóch mnichów,w
          chałatach i charakterystycznych czepcach, noszacych kamienie na
          budowie,grodzących teren.
          Przedwczoraj oglądnąłem czas obecny. W klasztorze żyje dwunastu mnichów,
          pochodzą i z Białegostoku,Supraśla,Hajnówki,Opoczna,Drohiczyna jest też
          miejscowy, z Ujhkowic /ponoć były złoty medalista w ponoszeniu ciężarów,. Jest
          też Łemko ze Żdyni / dawny grekokatolik/.
          Dziś na zielonym wzgórzu nad wsią widac czerwone ceglane mury i zielone dachy
          zabudowań klasztornych.
          A w dole biedna wieś, w jej centrum stoi popadająca w ruinę dawna cerkiew
          grekokatolicka.Murowana,w stylu ukraińskim. Przez wiele lat pełniła funkcję
          magazynu nawozów miejscowego GS. We wnękach zniszczonego murowanego ikonostasu
          widać freskowo malowane pełne postacie Marii z dzieciątkiem i Jezusa z gestem
          błogosławienia.Ze scian odpadają resztki barwnych fresków. Z dachu cerkwi dawno
          zdarto blachy,widać tylko pruchniejące krokwie. Stoi jeszcze wieża zwieńczona
          kopułą straszącą pordzewiałymi blachami.Mówi do kamery młody mieszkaniec
          wioski "Mój tata i dziadek byli chrzczeni w tej cerkwi ,ale co tam niech gmina
          albo kto zadba o nią, ja dbam o swój kościól, ja katolik" " No widzi pan drzwi
          powyrywane,czasem dzieci zapalą se tam ognisko"
          Wracam na wzgórze - klasztor pod wezwaniem św.Cyryla i Metodego.Mnich opowiada
          o swym życiu, dzieleniu doby na trzy równe części /8 godzin na sen ,8 godzin na
          modlitwę,8 na pracę,mają 25 ha uprawnego pola,3,5 ha nasadzonego lasu,pracują
          wspolnie podług zasady "kto nie pracuje ten też...",jest wśrod nich artysta
          plastyk - widać ślady jego pracy i w małej cerkiewce klasztornej, i w ikonach
          oprawnych w łuki, które zdobią cerkiewną bramę.
          Reportaz przedstawiąl fragmenty uroczystości wyświęcenia dwóch braci,
          uroczystości prowadzi ich zwierzchnik - hierarcha kościoła prawoślawnego Ks.
          Adam.
          Pokazano brodatych mnichów,z długimi włosami ,procesję wokól zabudowań,
          Patrzyłem na reportaż z pełnym zainteresowaniem - chociażby na przejaw
          odradzania się wielokulturowości Podkarpacia,no /wybaczcie to skojarzenie/ i na
          pewną egzotykę.
          A czy wieś straciła dawną wrogość? - mówi mieszkaniec wioski "Aa jakich ta oni
          majom tu wiernych-o ta jedna czy dwie zwariowane rodziny"
          W wiosce widac betonową piramidę kościoła,jakich wiele pobudowano tu w latach
          80 - tych. Czy z tego kościoła ludzie ze wsi wynoszą lekcje ekumeni,tolerancji-
          mam nadzieję że tak .
          Chciałem napisać optymistycznie - ale nie wiem czy mi tak wyszło.
          Serdecznie pozdrawiam
          A zakończę cytatem z listu Rosjanki z którą korespondowałem /dawno dawno temu/
          w szkolnych latach "żdu otwieta kak sołowiej lieta" ;-))
        • Gość: Elekon Re: Podsumowanie na nowy etap IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.03, 18:16
          Gość portalu: Piotr napisał(a):
          > (...)
          > W Białej również miały miejscy zabójstwa Rusinów przez Polaków.Nadmieniam,że
          > znacznej ilości mieszkańców udało się uniknąć wywózki - np poprzez
          > przeniesienie metryk do kościoła katolickiego i zadeklarowanie polskości.
          > Mieszkańcy Blizianki i Gwoździanki - ich także wywieziono. Przy czym
          > mieszkańcy tej drugiej wioski w znacznej liczbie /od 50 do 200 zależnie od
          > źródeł/zostali zabici przez Polaków, dosłownie w przeddzień wyjazdu.

          Piotrze, bez podtekstów, aluzji, a z chęci pogłębienia wiedzy na ten temat i
          chęci wyrobienia sobie możliwie jak najbardziej obiektywnego zdania na ten
          temat chciałbym Cię prosić o podanie żródeł powyższych stwierdzeń, tj.:
          -autora źródła, na którym oparłeś się pisząc to co wyżej,
          -numer strony z której zaczerpnąłeś informację,
          -nazwy wydawnictwa, tj. czyim nakładem publikacja się ukazała,
          -opisu opracowania ( ile stron, ile tomów, krótki opis i gdzie można je dostać).

          Chiałbym również wiedzieć, czy to co nazywasz zabójstwami nie było np. wyrokami
          wykonywanymi przez AK lub zwykłymi samosądami na osobach pochodzenia
          ukraińskiego współpracującymi z SS lub Gestapo w czasie wojny. Jeśli tak, to
          zdarzenia te mają zupełnie inny wydźwięk niż wynikajacy z Twojego wpisu, bowiem
          podobne rzeczy działy się tu również w stosunku do Polaków współpracujących z
          hitlerowskim okupantem.

          Pozdrawiam
          • Gość: Piotr Na kręćka... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 19:04
            szkoda czasu. Trzeba było kolego czytać posty - jakieś 300 postów temu
            podawałem m.in. jako żródło Grzegorz Motyka Tak było w Bieszczadach m.in. str
            od 238 do 243. sama cegła to 551 stron /razem z przypisami i spisem
            treści.Książka wydana przy pomocy Rady ochrony Pamięci Walk i męczeństwa,Urzędu
            do spraw Komabatantów i Osób represjonowanych. Ten wybitny pracownik IPN
            potwierdza zresztą dane podawane przez Siwickiego. Motyka mówi też o represjach
            wobec niewinnych Ukreaińców z okolic Leżajska,polskiej rzezi Ukraińców z
            zawadki Morochowskiej, pawłokomy. Mówi też całą /jak sądzę prawdę/ o walkach
            UPA i jej zbrodniach.
            A tak poza tym wybacz - nie jestem zainteresowany podtrzymywaniem dyskusji z
            Tobą.
            Zegnam bez zbytnich serdeczności
            • Gość: Elekon Re: Na kręćka... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.03, 00:07
              Witam wszystkich pozostałych, oprócz Piotra, który jak oznajmił, zakończył ze
              mną dyskusję, z czego zresztą się bardzo cieszę. Zanim napiszę więcej, w
              kontekście jego osoby i tego co zechciał o sobie nam powiedzieć, proponuję
              zajrzeć do mojego dawnego wpisu na tym forum i do piotrowej nań odpowiedzi:


              www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=69&w=5901307&a=5989118



              Za jego radą cofnąłem się też do postów wstecz i znalazłem jego post opisujący
              rzekome zdarzenia w Białej w 1945 roku. (Nawiasem mówiąc nie wiadomo, dlaczego
              w sprawie rzeczonych rewelacji nie wszczął jeszcze śledztwa rzeszowski oddział
              IPN-u), skoro wybitni pracownicy tej instytucji zajmują się tą sprawą. Jeśli
              jest to historyczna prawda, tak włąśnie powinno się stać.
              A oto piotrowy post:

              www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=69&w=5901307&a=6526572


              gdzie, w przeciwieństwie do niedawnych peanów na temat profesjonalizmu i
              bezstronności Siwickiego, Piotr sam, tamże, pisze:

              "Ktoś powie,że powyższy opis jest tendencyjny i antypolski - tak jest, nie
              ukrywałem,że autor /Siwicki prezentuje ukraiński punkt widzenia i jest,moim
              zdaniem, nacjonalistą."


              Proponuję więc wszystkim traktującym serio piotrowe wpisy na tym forum wziąć
              poprawkę na rzetelność przekazywanych przez niego wiadomości oraz mocne
              rozchwianie poglądów (lub też celowe manipulacje) i nie traktowac ich do końca
              poważnie. Nie chciałbym uogólniać, ale z jego postaw wychodzi, niezachwiana
              nawet tym co działo się z Polakami 60 lat temu, nacjonalistyczno-ukraińska buta
              (a nie patriotyzm, wobec którego nie miałbym nic przeciw) - zdaje się ta sama,
              która marzenia o wzajemnym pojednaniu Polaków i Ukraińców każe wciąż odkładać
              na bliżej nieokreśloną przyszłość.


              Ażeby jednak, chcąc dowiedzieć się więcej prawdy o tamtym czasie i tamtych
              ludziach, wzbić się ponad piotrowy punkt wiedzenia, polecam wszystkim link:

              www1.gazeta.pl/kraj/3,34316,1347841.html?slowo=wołyń


              a w nim wiele, także niezarchiwizowanych artykułów na temat sporu, jaki
              toczyliśmy. Dla tych zaś, którzy nie bardzo wiedzą, o co chodzi, trochę
              historii:

              www1.gazeta.pl/swiat/1,34263,1569002.html


              A że mówić o tym wszystkim nie jest łatwo, dowodzi chociażby:
              www1.gazeta.pl/kraj/1,34310,193096.html


              Szkoda też, że nie jest już dostępny świetny artykuł Grzegorza Motyki, na
              którego Piotr tak chętnie i często się tu powołuje. Jest to artykuł spod adresu

              www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1566195.html



              Kto ma dostęp do archiwum GW może go przeczytać w całości. Innym niech
              wystarczy dostępny jego początek.
              Pozdrawiam wszystkich, a Piotrowi życzę zwykłej, ludzkiej uczciwości. Myślę, że
              skoro jest to możliwe dla wielu Ukraińców, więc i dla niego nie powinno być
              niepokonalnym problemem.
          • Gość: Wolf Re: Podsumowanie na nowy etap IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.10.03, 20:08
            Witam,
            Elekonie, prosze Cie przeczytaj prace Grzegorza Motyki i "Dzieje
            konfliktow..." Siwickiego - naprawde warto, nie chodzi mi o przekonywanie
            Ciebie do jakiegos konkretnego punktu widzenia, zobacz inne spojrzenie - nie
            tylko to z ksiazek Prusa, czy Poliszczuka. W pracach p. Motyki naprawde mozna
            znalezc to co opisal Piotr. Karygodne zachowania polskiego podziemia zbrojnego
            sa niestety dosc slabo zbadane przez naukowcow, a przeciez w badaniu takich
            sytuacji nie chodzi o umniejszenie roli podziemia niepodleglosciowego,
            najzwyczjniej w swiecie od partyzanta do badyty jest tylko jeden krok, jak
            powiedzial pewien madry duchowny. Zapewniam Cie, ze nikt nie chce negowac
            pieknych kart np.Armii Krajowej. Ze swej strony zapewniam Cie, ze w moich
            postach sa tylko fakty, jakkolwiek nie bylyby bolesne. Tak przy okazji wroce
            (choc niechetnie) do tematow martyrologicznych - zobacz kim byl
            zrehabilitowany niedawno kpt. Rajs ps. "Bury".
            Pozdrawiam.
            R.
            R.
            • Gość: Elekon Re: Nowego etapu nie będzie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.03, 00:00
              Gość portalu: Wolf napisał(a):

              > Witam,
              > Elekonie, prosze Cie przeczytaj prace Grzegorza Motyki i "Dzieje
              > konfliktow..." Siwickiego - naprawde warto, nie chodzi mi o przekonywanie
              > Ciebie do jakiegos konkretnego punktu widzenia, zobacz inne spojrzenie - nie
              > tylko to z ksiazek Prusa, czy Poliszczuka. W pracach p. Motyki naprawde mozna
              > znalezc to co opisal Piotr. Karygodne zachowania polskiego podziemia
              > zbrojnego sa niestety dosc slabo zbadane przez naukowcow, a przeciez w
              > badaniu takich
              > sytuacji nie chodzi o umniejszenie roli podziemia niepodleglosciowego,
              > najzwyczjniej w swiecie od partyzanta do badyty jest tylko jeden krok, jak
              > powiedzial pewien madry duchowny. Zapewniam Cie, ze nikt nie chce negowac
              > pieknych kart np.Armii Krajowej. Ze swej strony zapewniam Cie, ze w moich
              > postach sa tylko fakty, jakkolwiek nie bylyby bolesne. Tak przy okazji wroce
              > (choc niechetnie) do tematow martyrologicznych - zobacz kim byl
              > zrehabilitowany niedawno kpt. Rajs ps. "Bury".
              > Pozdrawiam.
              > R.
              > R.


              Witam. Prosa i Poliszczuka nie czytuję. Inny punkt widzenia chętnie poznam, gdy
              tylko czas pozwoli. Nie jestem też zwolennikiem teorii o kryształowości cech
              polskich żołnierzy czy Polaków w ogóle. Nerwowa wymiana zdań z Piotem wynika,
              jak sądzę, z jego prowokacyjnego zachowania na tym forum i jego niechęci
              właśnie do widzenia spraw z innego, niż ukrainofilski punktu widzenia. Po
              prostu wszyscy, którzy mają poglądy inne niż on to niedouczeni głupcy. A obraz
              Polaka, jaki rysuje się z jego postów to uosobienie tępoty i zła.
              Wolfie, nie zamierzam negować zła, jakie wyrządzili kiedykolwiek Polacy
              Ukraińcom. Oczekuję tylko od drugiej strony wzajemności i niczego więcej. Nie
              da się mówić o trudnych sprawach, zamykajac uszy na argumety dyskutanta i
              wtykając go w szeregi głupców tylko dlatego, że inaczej widzi pewne sprawy.
              Pisałem już tu, że nie śledzę historii losów ukraińskich. Nie jest to moje
              hobby i nie mam na to za wiele czasu. Rozumiem jednak ludzi, dla których z
              racji pochodzenia jest to ważne. Moje doświadczenia oparte są na takich, a nie
              innych obrazach i stereotypach, które mają swój początek w tragicznych
              wydarzeniach, jakie były udziałem mojej rodziny - niestety z winy
              przedstawicieli narodu ukraińskiego. Piotrowe wpisy, jego buta, zjadliwość,
              zaczepność i brak poszanowania dla wagi tych wydarzeń te złe stereotypy
              Ukraińca we mnie tylko utrwalają i potwierdzają. Nawet, jeśłi chciałbym się od
              nich uwolnić, co nie jest proste, Piotr zrobi wszystko, by mnie w nich
              utwierdzić, po to tylko by mieć dobrą zabawę, i przeciwnika do bicia -
              przeciwnika odpowiadajacego z kolei jego antypolskim stereotypom. Chciałbym to
              przerwać, ale jak widzę, nie jest to w dyskusji z nim możliwe. Dlatego też tu i
              teraz pragnę podziękować Tobie i tobie podobnym Autorom tego wątku, że pomimo
              mojej trudnej obecności na tym forum, potrafili, tak jak Ty w ostatnim poście,
              zachować spokój i opanowanie, dajac mi tym samym sposobność do innego
              postrzegania Was i burząc we mnie to, co mocno utrwalone historią, mogłoby być
              dziś krzywdzące dla niejednego z was.
              Jednocześnie za wszystkie przykrości, jakich doświadczyliście z mojego powodu w
              tym wątku, chciałbym szczerze przeprosić.

              PS O ile nie zostanę znowu przez Piotra sprowokowany (a prowokacje jak sam
              pisze to jego specjalność), postaram się już nie odzywać. Nie chcę Wam już psuć
              dyskusji. Pozdrawiam.
              • Gość: Piotr Nowy etap - moje Credo IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 10:36
                Dla ewentualnych nowych forumnowiczów przypomnę /w formie połączonej/ moje
                wypowiedzi z 24 czerwca i 16 lipca - proszę je przyjąć jako moje credo całej
                dyskusji :

                Czytam Waszą dyskusję i jako sprawca / w pewnej częsci/ zamieszania muszę to
                wyznać : drogi Elekonie - jestem Ukrainofilem. Nie wiem kiedy zaczęła się ta
                choroba - może na etapie dziecka poczętego. Ale lubię Ukraińców jak każdą inną
                nację . Do choroby tej przyczyniły się "wredne" więzi rodzinne, łażenie po
                górach, wdeptywanie w zarośnięte cerkwiska, odkrywanie w pokrzywach porzuconych
                kamiennych chrzcielnic, gapienie sie na kopuły ocalałych cerkwi i ikony "Boho -
                mazy", odnajdywanie w przydrożnych rowach utrąconych żeliwnych krzyży z
                łemkowskich cmentarzy. Do choroby tej dołozyły swoje także rozmowy /odbywane z
                tymi zza wschodniej granicy/ " Słuchaj Wołodia, a jak tam u was z tymi
                nacjonalistami, co łażą po Lwowie, blokują nasze "orlęta". On mówi "wiesz i was
                i u nas durnych ludzi nie brakuje, wot takie duraki, rozumijesz, ale ludzi u
                nas dobri,dobri. Prijedesz, maszynu tobi w garaż schowamy szczoby ne ukrali,
                pojediem w Truskawec, wody z naftusi popijem" Potem okazało się, że nie tylko
                wody ...
                Pewno Elekonie, moją winą jest, że w przerwach słuchania Zeppelinów czy
                Nirwany mam nagłą ochotę posłuchać "Hori, nasze hori duże posmutniały".
                Nie porzucam "U-filii" mimo,że wiem o wyczynach hajdamaków, koliszczyzny i
                zbrodniach Humania,Wołynia, Bieszczad i Podola, ukraińskim terroryżmie, OUN,UPA
                i SS Galizien, strzelania do naszych orląt,śmierci Lisa Kuli i Pierackiego,
                niszczenia polskich kosciołow i cmentarzy, okrutnym nacjonalizmie.Ale wiem też
                o okrutnym traktowaniu ruskich poddanych przez Polskich Panów, spychaniu
                Ukraińców na pozycje obywateli trzeciej kategorii, pakowaniu ich do Berezy i
                pózniejszego Jaworzna,odmawiania prawa do autonomii i" samostijnoj...",
                zdradzeniu petrulowców przez piłsudczyków,wypędzaniu Rusinów z ojcowizny,
                niszczeniu cerkwi i przymusowej latynizacji ocalałych, używaniu ruskich
                nagrobków jako tłucznia drogowego, wyczynach UB i KBW,polskiej agresji i
                zemście.
                I nie mówcie mi że mieszam przyczyny ze skutami-każda akcja rodziła/równie
                krwawą i niesprawiedliwą reakcję wobec Bogu ducha winnym ludziom.
                Ale to, na Miły Bog - to tylko Historia, "buło - zahinuło" było- minęło. Fakty
                z historii- i tyle. O Historii trzeba mówić bez emocji i agresji, bo inaczej
                jednej ze stron grozi STARA POLSKA KSENOFOBIA a drugiej pozostaje zarzucanie
                oponentom,że mają klapki na oczach.(...)Przepraszam za sporą dawkę grafomanii.

                Znalazłem taki oto głos na jednym z forum i przekalkowałem :

                "Wita Państwa Ukrainiec, mieszkający wśród Was. Przepraszam za
                akcent. :-)

                1/ Smutno i przykro mi za Wołyń. Tak, to ludobójstwo. Ja tego
                nie robiłem.
                2/ Kolejna tragedia w stosunkach polsko-ukraińskich. Dla czego
                tak się stało?
                W stare czasy sąsiad silniejszy napadał na słabszego. Silniejszy
                (Polska) najpierw mordował słabszego (Ruś, później Ukrainę)
                potem bił, poniewierał, łupił, odbierał ziemię przodków i
                jeszcze w arogancki sposób zachowywał się na podbitych ziemiach
                w stosunku do tubylców (najpierw Rusinów, a potem Ukraińców).
                Ludnością ukraińską natychmiast zaopiekowano się w sposób
                haniebny. Od polskiej „opieki” powstała Kozaczyzna, która
                przyczyniła się jak do sławy polskiej tak i do polskich łez i
                cierpień. Żadnych wniosków RP nie zrobiła, dalej parła na wschód
                kolonizując ziemię, ludzi i ichnią wiarę. No i w końcu ten
                gnębiony naród się zbuntował. Dla czego w tak okrutny sposób?
                Może RP nie zadbała o to, żeby tym ludziom umożliwić podstawowe
                warunki dla godniejszego życia i rozwoju ich świadomości?
                Polska dalej traktował rdzenną ludność jak bydło. Ból ich
                przodków tylko potęgował ich gniew, który spadł na niewinnych
                cywili w XX wieku w formie średniowiecznej.
                Jeżeli spróbujecie Państwo nie wyrywać Wołyń z kontekstu
                czasowego, to wtedy nie będzie wszystko wyglądać tak jak
                wyglądało w latach 1942-46.
                3/ O przebaczeniu.
                Watażki UPA popełnili straszną zbrodnie ludobójstwa, zmuszając
                siłą Ukraińców do zabijania swoich sąsiadów. Jeżeli ktoś
                odmawiał był natychmiast mordowany. To tłumacze skalę tragedii.

                Kuczma nie chcę przeprosić. A dla czego? Bo jak Polakom bolą
                krzywdy, zadane przez Ukraińców, tak i Ukraińcy mają żal do
                narodu polskiego za krzywdy na przestrzeni wieków.

                Mam idealne rozwiązanie - niech Prezydenci obu państw
                jednocześnie przeproszą i poroszą o wybaczenie za wzajemne
                krzywdy od dziejów ludzkich, i będzie spokój.

                4/ Od siebie. Ja, w imieniu narodu ukraińskiego, chcę poprosić o
                wybaczenie za krzywdy, wyrządzone narodu polskiemu.

                5/ A czy kogoś z Was stać na przeprosiny za krzywdy na narodzie
                Ukraińskim?

                Było, więcej się nie powtórzy."

                Andrzeju i Radku nie kończę tym credo /nie adresowanym przecież do Was/ swego
                udziału w dyskusji - niemniej proponuję Wam przejęcie inicjatywy - posty nie
                muszą byc częste - a Radku twój styl jest całkiem do przyjęcia.
                Proszę opowiadajcie o Waszym spotkaniu z prawosławiem i ukraińskością - myślę
                że może to być i pouczające i ciekawe
                Pozdrawiam





                • Gość: Wolf Re: Nowy etap - moje Credo IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.10.03, 21:08
                  Witam,
                  widze ze rozpoczynamy nowy etap rozmowy, jak sadze bedzie bardziej osobisty -
                  dla mnie bedzie to moze troche trudne, ale postaram sie opisac swoja droge do
                  tozsamosci - jaka ona jest, mysle, ze lepiej ocenicie sami. Dziekuje za
                  dotychczasowe zyczliwe zainteresowanie. Jak bede zanudzac to napiszcie, ze tak
                  jest.
                  Dzis moj dzien byl dosyc dlugi, wiec pierwszy post w tym temacie bedzie jutro.
                  Pozdrawiam Was
                  R.
                  • Gość: Piotr Re: Nowy etap - moje Credo IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.10.03, 22:04
                    Gość portalu: Wolf napisał(a):

                    > Witam,
                    > widze ze rozpoczynamy nowy etap rozmowy, jak sadze bedzie bardziej osobisty -
                    > dla mnie bedzie to moze troche trudne, ale postaram sie opisac swoja droge do
                    > tozsamosci - jaka ona jest, mysle, ze lepiej ocenicie sami. Dziekuje za
                    > dotychczasowe zyczliwe zainteresowanie. Jak bede zanudzac to napiszcie, ze
                    tak
                    > jest.
                    > Dzis moj dzien byl dosyc dlugi, wiec pierwszy post w tym temacie bedzie jutro.
                    > Pozdrawiam Was
                    > R.
                    OK. Historia jest w moim życiu b.ważna ale i ważniejsza jest współcześność -
                    chciałem aby już w lipcu rozliczyć się z historią. By nie była ona tym "ostrym
                    kamieniem".
                    Jesli masz /macie/ ochotę wracać do historii to też proszę bardzo. Sam za
                    niedługo skrobnę coś o podziałach etnicznych i politycznych w środowiskach
                    ruskich do II wojny /nawiązująć m.in. do pojęć zamieszańców i mazepińców oraz
                    rusofili i ukrainofilii/
                    Pozdrawiam
                    • Gość: Wolf Re: Nowy etap - moje Credo IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.10.03, 21:17
                      Witam po niezamierzonej przerwie,
                      postanowilem, za twoja Piotrze sugestia, skrobnac kilka slow o swoim spotkaniu
                      z prawoslawiem.
                      Pochodze z rodziny nie tyle mieszanej co wrecz pomieszanej narodowosciowo, ale
                      tozsamosc starala mi sie wpoic od najmlodszych lat moja mama. Od dziecinstwa
                      slyszalem, ze kiedys bylismy (w sensie rodziny) prawoslawni, ze
                      jestesmy "ruscy". Szczerze mowiac do jakiegos 18-tego roku zycia odrzucalem
                      ten fakt, brala mnie niechec na sama mysl, ze trzeba pojechac do rodziny na
                      wioske - nie bylo w tym dla mnie nic ciekawego. Dopiero pozniej zaczalem sie
                      interesowac kto to sa ci ruscy, zaczalem rozmawiac, pytac (wzbudzajac tym
                      zgroze u czesci mojej rodziny), oraz czytac, czytac i jeszcze raz czytac.
                      Dowiedzialem sie, ze ruski to zupelnie co innnego niz russkij, dowiedzialem
                      sie ze istnieja na Podlasiu "ruscy" i Bilorusy. Do tego doszlo zainteresowanie
                      pochodzeniem slow uzywanych czasem w domu przez mame. Zaczalem rowniez
                      interesowac sie prawoslawiem, poznawac kanony wiary, symbolike, liturgie.
                      Po pewnym czasie zaczela sie budzic we mnie tozsamosc, swiadomosc swojego
                      pochodzenia. Nie moge powiedziec, ze jest ona jednoznacznie ukrainska, jest po
                      prostu "ruska", prawoslawna.
                      Napisalem to wszystko oczywiscie w telegraficznym skrocie, ale z grubsza tak
                      to wygladalo.
                      Pozdrawiam
                      R.

                      • Gość: Piotr o Ujkowicach cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 20:11
                        Witam Cię Radku i czytających
                        Dziękuję za twoje biograficzne refleksje.
                        Co do nich mam pytanie czy w "twoich" wiejskich stronach przetrwała ludność i
                        jej ruska kultura w sposób nieprzerwany, czy i jak daleko zaszła tam
                        polonizacjA oraz czy przetrwało wiejskie prawosławie , z popem,obrzędami rel.
                        etc?
                        A teraz wracam do Ujkowic a konkretnie do wspomnianych konfliktów :
                        Cytaty - najpierw z www.ortodox.pl/monastery/Ujkowice htm

                        Po osiedleniu się mnichów w Ujkowicach, rozpoczął się konflikt z rzymsko-
                        katolicką kurią przemyską. Biskup katolicki ks. Ignacy Tokarczuk żądał, by
                        mnisi opuścili te ziemie - na tych ziemiach, zdaniem księdza biskupa, nie
                        mógłby istnieć wschodni klasztor. Kuria przemyska wysłała wniosek do sądu, aby
                        gospodarstwo rolne obywatela Makary przejęło państwo, albo Kościół rzymsko­
                        katolicki. Kuria motywowała wniosek faktem uzależnienia się Kościoła greko
                        katolickiego od władzy Kościoła rzymsko-katolickiego. Okazało się jednak, że
                        ojcowie podlegają pod zwierzchność biskupa białoruskiego, wobec którego zgoda
                        Kościoła rzymsko-katolickiego nie jest potrzebna.

                        Kuria przemyska zabroniła im jednak jakichkolwiek kontaktów z innymi
                        duchownymi, nie mogli sprawować żadnych posług w Kościele katolickim, rzymskim
                        i greckim. W tym okresie mnisi ujkowiccy byli celem akcji protestacyjnych
                        okolicznej ludności. Protesty te odbywały się za zgodą i często z inicjatywy
                        kurii przemyskiej.

                        W obliczu gwałtownych akcji protestacyjnych mnisi udają się na komisariat
                        policji, aby prosić władze o pomoc. Tam przeżywają dziwne spotkanie - widzenie,
                        jak sami to później nazywają, z nieznajomą kobietą, która pociesza i uspokaja
                        mnichów.

                        Wobec niechęci okolicznych mieszkańców i ich protestów dotyczących przyszłego
                        klasztoru, mnisi rozpoczynają budować ogrodzenie z betonu - długie na 650
                        metrów, wysokie na 2 metry. Wybudowali budynek gospodarczy i magazyn na zboże.
                        Mimo nieprzychylnej postawy gminy i władz przemyskich oraz sporów z kurią
                        przemyską, budowa ciągle postępowała.

                        Otoczeni zewsząd niechęcią i wrogością mnisi zbliżyli się do prawosławnych.
                        Intuicyjnie zwiedzali pobliskie cerkwie prawosławne z okazji świąt. Serdeczne i
                        ojcowskie podejście prawosławnego biskupa Adama otworzyło mnichom drogę do
                        Prawosławia. Dojrzała w nich wtedy decyzja o przyjęciu prawosławnej jurysdykcji.

                        A teraz z www.cerkiew.pl/ujkowice

                        W czasie poszukiwania miejsca pod Monaster, na co ojcowie otrzymali zgodę
                        samego kardynała Glempa jako Ordynariusza dla Kościołów Wschodnich w Polsce,
                        musieli wejść w konflikt z przemyskim biskupem Ignacym Tokarczukiem, który
                        sprzeciwił się decyzji Prymasa Polski i nie wyraził zgody na osiedlenie się
                        mnichów na terenie jego diecezji. Motywował to tym, że „tu jest sytuacja
                        wyjątkowa , tu nie ma żadnych Ukraińców, nie ma też wolnych cerkwi bo wszystko
                        trzymają w swoich rękach komuniści, najlepiej gdybyście się osiedlili w
                        olsztyńskim albo na ziemiach zachodnich”. Odpowiedź ojców, że nie proszą o
                        pozwolenie na założenie Monasteru, bo takie posiadają od swego biskupa
                        Wladimira Tarasewicza, wywołała gniew w człowieku, który nie znosił sprzeciwu
                        swych poddanych. Podczas poszukiwań miejsca pod Monaster często słyszeli
                        ojcowie uwagi od duchowieństwa przemyskiego, aby wracali do Ameryki, bo w
                        Polsce nie ma szans na założenie wschodniego klasztoru, a ich biskup na pewno
                        nie zgodzi się na taki czyn.
                        Po osiedleniu się mnichów w Ujkowicach reakcja kurii przemyskiej była
                        natychmiastowa: do sądu wpłynął wniosek z kurii aby gospodarstwo rolne
                        obywatela Makary przejęło państwo lub przekazało je Kościołowi rzymsko-
                        katolickiemu, ponieważ - jak głosiło doniesienie - „duchowni greko-katoliccy
                        zakupili gospodarstwo z zamiarem budowy klasztoru wschodniego, a zgodnie z
                        postanowieniami synodu lwowskiego, duchownym greko-katolickim nie wolno nic
                        kupić na własność bez zgody Kościoła rzymskiego, ponieważ nie posiadają
                        osobowości prawnej(!). Tu wyszła na jaw prawdziwa postawa katolików rzymskich
                        wobec uniatów. Owocem tego pisma była wizyta urzędników państwowych w stodole w
                        Ujkowicach, pełniącej w owym czasie honory Monasteru. Zażądali oni dokumentów
                        od biskupa, który przysłał ojców do Polski i który erygował Monaster. Tu
                        okazało się, że Bóg przewidział to wydarzenie i zadbał o to, by był to biskup
                        białoruski a nie ukraiński. Po przeczytaniu aktu erygującego Monaster jeden z
                        urzędników stwierdził: „Monaster eryguje biskup białoruski a nie greko-
                        katolicki, czyli ukraiński. Wobec tego postanowienia synodu was nie obowiązują,
                        bo dotyczą one tylko greko-katolików. Możecie śmiało budować.” Tego nie
                        przewidzieli ojcowie będąc w Ameryce, a dziś z wdzięcznością wspominają
                        opatrznościowe spotkanie z biskupem Wladimirem Tarasewiczem. Gdyby wrócili bez
                        jurysdykcji białoruskiej, nie byłoby Monasteru w Ujkowicach. Biskup przemyski
                        nie dopuściłby do jego powstania.
                        Ojcowie zostali wezwani do kurii przemyskiej, aby wytłumaczyć się ze swego
                        postępowania. Za to, że nie prosili o pozwolenie na osiedlenie się w diecezji
                        przemyskiej (a wiedzieli że takiego nie otrzymają), zostali uznani za osoby
                        zbędne i zabroniono wszystkim duchownym kontaktować się z nimi. Zabroniono też
                        spełniać ojcom jakiekolwiek posługi w Kościele katolickim, rzymskim i greckim.
                        Miała być to kara za to, że odważyli się przejść z Kościoła rzymsko-
                        katolickiego do „wschodniej synagogi” - jak często duchowni rzymsko-katoliccy
                        wyrażali się pod adresem unitów.
                        Dnia 19 sierpnia 1988 roku na Spasa, ponieważ w Ujkowicach był to prazdnik
                        chramowy w cerkwi, której ruiny stoją do dziś, mieszkańcy wsi Ujkowice za zgodą
                        kurii przemyskiej i swego proboszcza Stanisława Bara, którego brat stryjeczny
                        jest kanclerzem owej kurii, założyli komitet protestacyjny, „aby ratować wioskę
                        przed Ukraińcami, którzy na górze budują” - jak głosiła pierwsza uchwała tegoż
                        komitetu. Nakazano w tym dniu wywiesić polskie flagi z czarną wstążką na znak
                        protestu i hasła umieszczone wzdłuż drogi pisane przez nauczycielkę ze szkoły w
                        Ujkowicach. Hasła głosiły: „Precz z mnichami”, „Protest mieszkańców wsi
                        Ujkowice przeciwko mnichom”, „Nie chcemy zwaśnionej wsi”, „Nie niszczcie
                        dorobku pokoleń”, „Uszanujcie nasze prawa”, i tym podobne. Uchwały nr 1 i nr 2
                        sporządzone przez katolików z Ujkowic (w Ujkowicach mieszkali tylko sami
                        katolicy) pełne są plugawych oszczerstw, pomówień, oskarżeń, na
                        przykład: „mnisi grożą mieszkańcom wywózką i rozbiórką domów, jak Krzyżacy
                        grabią ziemie Polskie w ramach chrystianizacji, realizują plany z trudnego
                        dzieciństwa, nie chcemy tutaj żadnych mnichów i hinduskich zaklinaczy węży ...”
                        Tyle cytaty - mamy rocznicę 25 lecia Naszego Papieża, w wyborczej wspominkowe
                        zdjęcia JP II z przywódcami innych wyznań w Asyżu w 1984 roku - jakie wnioski z
                        Jego Polityki /madrej i proroczej/ wyciągali hierarchowie w Przemyślu ?
                        A za chwilę następny post - moje pożegnanie z tematem wołyńskim




                        • Gość: Piotr Mój epilog do Wołynia IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 20:48
                          W nr 38 kwartalnika "Karta" ukazał się artykuł Z.Głuza pt "Przegrana Rocznica"

                          Autor stwierdza ,że obchody rocznicy : " Pojednania nie przybliżyła bo trzeba
                          by najpierw zacząc od porozumiewania się, a tu nie sposób go dostrzec.Ukraina
                          została do rocznicy zmuszona. Bez polskich zachęt po prostu przmilczałaby
                          sprawe.(...) Pojednania między narodami nie dokonuje sie wraz z
                          najmądrzejszymi przmówieniami, to długotrwały proces, a nie akt oznajmienia.
                          Trudnio jednać się "przy okazji" (...)Tylko w jeden sposób mozna by tu coś
                          naprawdę zmienić: wspolnie pochylic się nad ofiarami ,polskimi i
                          ukraińskimi,zająć sie razem tym co rozdzieliło. Podjąć partnerski codzienny
                          trud,dostrzec,ile jest do zrobienia,by ocalić imiennie pamięć o tych,których
                          mordowano"za nacją" - bez imienia."

                          Nie we wszytkim zgadzam się z tym artykułem - ale polecam Ci go Radku.
                          Ja myślę,że sposób obchodów wołynia ze strony polskiej był typowo polski "jakoś
                          to będzie"
                          Tak było tez z obchodami 60 rocznicy września 1939 gdy "na siłe" chciano
                          uszczęsliwić polskich weteranów Westerplatte pojednaniem z ich niemieckimi
                          przciwnikami - wynikl z tego skandal, gdy część środowisk kombatanckich
                          odmówiła bratania się z sędziwymi marynarzami ze Szlezwika,a dotego
                          dziennikarze znależli zyjącyh na Wołyniu w skrajnej biedzie ostatnich polskich
                          weteranów 1939 roku, tak było z rocznicą Monte Casiino, gdy oficiele stawili
                          się samolotami, a przejazd weteranów powierzono jakiemuś oszustowi.
                          Tak było i z Wołyniem w 60. lecie - zamiast popracować z Ukraińcami nad białymi
                          plamami historii przez jeszcze kilka lat,powiedzieć całą prawdę i o ich
                          krzywdach, chciano rocznicowo pokazać Europie jak to się kochamy na jej
                          obrzeżach, No i wyszło jak wyszło.
                          Dobrze tylko, że niektóre osoby nie kiwały się w Porycku pijane, jak to się
                          kiedyś zdarzyło w Katyniu.

                          Wylałem wiadro żółci no i koniec.
                          Pozdrawiam : popatrz Radku obiecałem jątrzyć - no i jak dotrzymuję słowa! :-)
                          Pozdrawiam
                          • Gość: Wolf Re: Mój epilog do Wołynia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.10.03, 10:35
                            Witam,
                            > Dobrze tylko, że niektóre osoby nie kiwały się w Porycku pijane, jak to się
                            > kiedyś zdarzyło w Katyniu.
                            >
                            Prawdopodobnie nie bolala golen:)

                            Wracajac do tematu, pytales Piotrze o stopien zachowania tozsamosci na "moich"
                            terenach. Sa to tereny ktore byly zachodnia granica zamieszkania
                            ludnosci "tutejszej", rodzina moja pochodzi z okolic Drohiczyna, w tamtej
                            okolicy stopien swiadomosci, zachowania obyczajow jest niewielki, z tego co
                            wiem jest jedna wies w ktorej mieszkaja sami prawoslawni, sa to Slochy
                            Annopolskie. W pozostalych wsiach sa pojedyncze rodziny prawoslawne,
                            kultywujace tradycje, zachowujace jezyk, znaczna czesc ludnosci jest juz
                            calkowicie spolonizowana. Pisalem juz kiedys o powodach, najczesciej wynikalo
                            to chyba z checi niewyrozniania sie. Widze nawet po swojej rodzinie, ze
                            niektorzy najchetniej zapomnieliby o swoim pochodzeniu. Dochodzi do tego fakt,
                            ze nikt nie przekazuje historii tych ziem (dobrym przykladem byly obchody tzw.
                            Zjazdu Drohiczynskiego). Stopien swiadomosci narodowej rowniez jest niewielki
                            i raczej zwiazany z wyznaniem, jestem prawoslawny, znaczy jestem "ruski".
                            Oczywiscie sa tez wyjatki, znam prawoslawnych Polakow - tak sie okreslaja, jak
                            i osobe bedaca katolikiem, ale swiadoma pochodzenia (akurat bialoruskiego w
                            tym przypadku). Tak to wyglada w ziemii drohickiej, im dalej na wschod tym
                            jest lepiej, mozna tam obejrzec zachowane obyczaje, tradycje, swieta (np.
                            Swieto Jordanu) i uslyszec przepiekny jezyk.
                            Pozdrawiam
                            R.
                            • Gość: Piotr Drohiczyn a Rzeszów IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 18.10.03, 11:48
                              Radku - to b.dziwne - tamtejsi prawosławni i "moi" unici. Chęć wtopienia się,
                              byle nie być innymi,byle nie podlegać odpowiedzialności zbiorowej nawet za
                              niepopełnione grzechy,wytykania palcami.

                              Inny temat - jak myślisz co najbardziej dzieli disiaj polskich
                              prawosławnych,"niedobitków" grekokatolickich i rzymskich katolików.
                              Bo według mnie to nie powinno dzielić nic - ten sam Bóg,ta sama Biblia,zbliżone
                              dogmaty,te same lub prawie te same wizerunki świętych,normy dekalogowe, podobne
                              formuły modlitewne /ot choćby owe "Otcze nasz"/ no i to /przynajmniej
                              deklarowane/dązenie do jedności ze strony Koscioła katolickiego/spotkania w
                              Asyżu, liczne,choć niekonsekwentne deklaracje papieskie?
                              Jak świadczy jednak przykład Ujkowic, to niechęci duchownych z obu stron są
                              jednak ogromne /np pogardliwe okreslenia grekokatolików przez prawosławnych
                              mianem uniatów, z drugiej strony określenia /płynące z KK/prawosławnych mianem
                              schizmatyków,synagogą wschodnią etc.,wurzucanie katolickich księży z Rosji etc/
                              Czy to wpływ historii, czy obawa przed agresywną misyjnością KK / ten zarzut
                              prozelityzmu/?
                              Mój znajomy twierdzi,że jak nie wiadomo o co chodzi ,to napewno chodzi albo o
                              kobietę albo o pieniądze :-) - przepraszam, to żart.

                              No bo popatrz Radku - czy rodzaj przynależności kościelnej,
                              narodowości,wyznania powinien różnic ludzi ?
                              Moim zdaniem nie - no bo przecież w to co wierzysz- to twoja prywatna sprawa
                              bylebyś przestrzegał ogólnie przyjętych zasad prawnych , humanistycznych /czy
                              humanitarnych/norm, dekalogu ?
                              Co myślisz na ten temat , jak dostrzegasz te różnice, a może nie widzisz też
                              powodu do antagonizmów ?
                              Pytanie to kieruję Radku - wolfie nie tylko do Ciebie ale i każdego czytającego
                              ten post.
                              Ps Upraszczam zagadnienie i mieszam pojęcia ale może od ogólników można
                              przejść do szczegółow własnie ?
                              Serdecznie pozdrawiam wszystkich
                              • Gość: Wolf Re: Drohiczyn a Rzeszów IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.10.03, 17:48
                                Witam,
                                dziekuje za piekny post, zastanawialismy sie kiedys dokad ta dyskusja
                                zaprowadzi. Widze, ze prowadzi ona do pozytywnych wnioskow.
                                Co laczy, a co dzieli?
                                Moim zdaniem dzieli glownie pamiec i mam nadzieje ze z czasem ludzie beda
                                patrzec na siebie bez patrzenia w przeszlosc. Nie mam tu oczywiscie na mysli
                                tego zeby w ogole nie patrzec wstecz, lecz zeby przeszlosc nie stala sie kula
                                u nogi.
                                Oczywiscie sa roznice dogmatyczne, ale nie powinny one powodowac wrogosci.
                                Jesli chodzi o wyrzucanie duchownych z Rosji to wydaje mi sie ze ze strony
                                cerkwi jest to sprawa raczej ambicjonalna niz finansowa, tak naprawde
                                przypadki przechodzenia do KK sa bardzo nieliczne.
                                Niechec pomiedzy grekokatolikami, a katolikami rzymskimi jest dla mnie
                                zupelnie niepojeta - nie ma przeciez roznic dogmatycznych, jest tylko roznica
                                w obrzadku.
                                Mam nadzieje, ze w przyszlosci takich sytuacji jak opisana przez Ciebie nie
                                bedzie, ale chyba uplynie jeszcze troche lat. Nie napawa niestety optymizmem
                                sytuacja jaka wytworzyla sie miedzy grekokatolikami i prawoslawnymi na
                                Lemkowszczyznie - chodzi mi o kwestie zwrotu cerkwi i klotnie z tego wynikle.
                                Wazne tez aby w te delikatne sprawy nie wtracali sie politycy, ci to naprawde
                                potrafia namieszac.
                                Zgodze sie z Toba ze najwazniejsze jest przestrzeganie norm, a te dla
                                wszystkich sa takie same i chociazby z tego powodu nie powinno byc miedzy
                                konfesjami wrogosci.
                                Poruszyles tez, oprocz wyznania problem narodowosci. Ta kwestia zupelnie nie
                                powinna rzutowac na stosunki miedzyludzkie, to kim jestesmy powinno byc nasza
                                prywatna sprawa, ale tez z powodu takiej czy innej narodowosci nie powinnismy
                                czuc sie lepsi od innych - to juz swiat przerabial i nic milego z tego nie
                                wyniklo.
                                Pozdrawiam

                                R.
                                • Gość: Piotr A ja dzisiaj... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.10.03, 20:34
                                  ruszyłem w teren. W Komańczy fotografowałem piękną cerkiewkę w stylu
                                  łemkowskim ale ... prawośławną. Stoi nad drogą,trochę zaniedbana ale wciąż
                                  piękna,otoczona starymi i nowymi krzyżami misyjnymi. A kawałek dalej przy
                                  szosie cerkiew grekokatolicka - na pobielonych murach przyziemia nadbudowana
                                  drewniana cerkiew w stylu ukraińskim,jednokopułowa. Dokooła góry,"płonące"
                                  lisciami pożółkwych i poczerwieniałych lasów bukowych. Było cudownie- wyobraź
                                  sobie stoimy na parkingu przy unickiej cerkwi,popijamy kaweczkę z termosiku a
                                  tu koło siebie słyśzę rozmowę po łemkowsku - naprawdę- młoda kobieta zagadała
                                  do pary starszych ludzi, z rozmowy /podsłuchanej - fe nieładnie/ zrozumiałem że
                                  starsi mówią młodej,że idą do telefonu itd.
                                  A w wiosce Wisłok Wielki - gosodarz byłej cerkwi - Ksiądz katolicki wymienia
                                  blachy kryjące kopuły cerkwi na prawdziwy gont, w środku cudownie zachowany
                                  ikonostas z obrazem starego i nowego jej patrona Św, Onufrego, obok cerkwi
                                  dobrze zachowany cmentarz łemkowski,śą nawet groby wsółczesne, z ruskimi
                                  napisami. I w Wiśłoku i w Komańczy żyją Łemkowie !!!
                                  A ksiądz reklamuje możliwość noclegów i wyżywienia !!! Trzeba będzie pamiętać w
                                  przyszłorocznym wypoczynku o Wisłoku Wielkim.

                                  Radku - a wracając do ostatniego wątku - trzeba wielkiej tolerancji,dla
                                  inności,dla odmiennej religii,nawet wobec trudnej i tragicznej historii.

                                  Czy mógłbyś krótko cos napisać o odmiennościach doktrynalnych i obrzędowych
                                  które najbardziej różnią polskie prawosławie od rzymskokakolicyzmu?
                                  Powiem szczerze - nie mam o tym nijakiego pojęcia :-(
                                  Serdecznie pozdrawiam - a w twój b.ciekawy post muszę się jeszcze raz wczytać!
                                  Dobranoc
                                  • Gość: Wolf Re: A ja dzisiaj... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.10.03, 20:47
                                    Witaj Piotrze,
                                    Niestety nie jestem ekspertem w sprawach dogmatow wiary, liturgii etc...
                                    Dosyc malo znam kanony katolickie (niestety), postaram sie jednak napisac to
                                    co w tej chwili przychodzi mi na mysl.
                                    Pierwsze roznice ktore widzimy po wejsciu do cerkwi to brak organow,
                                    ikonostas, Carskie Wrota i z reguly prawie calkowity brak lawek.
                                    W czasie nabozenstwa (liturgii) duchowny nie jest zwrocony twarza w strone
                                    wiernych jak w KK. Jezykiem liturgii jest starocerkiewnoslowianski (SCS),
                                    natomiast kazania (kaplan wowczas oczywiscie jest zwrocony twarza do wiernych)
                                    sa w jezykach narodowych, chociaz sa wyjatki. W niektorych parafiach Podlasia
                                    kazania sa po rosyjsku, chodzi o wsie gdzie mieszkaja i Bialorusini i
                                    Ukraincy - aby nikogo nie urazic (jezyk rosyjski jest neutralny dla wiekszosci
                                    mieszkancow), nie faworyzowac zadnej z grup.
                                    Na niedzielnej liturgii nie kleka sie. Oczywiscie komunia jest pod dwoma
                                    postaciami - wina i chleba (prosfory).
                                    Liturgia prawoslawna opiera sie na spiewie choru.
                                    Jesli chodzi o kwestie dogmatyczne to najwazniejsza roznica jest sprawa
                                    pochodzenia Ducha Swietego, wedlug Ojcow Kosciola pochodzi tylko od Boga Ojca,
                                    a nie od Ojca i Syna. Druga roznica, ktora rowniez jest istotna to
                                    nieuznawanie przez cerkiew katolickiego dogmatu z 1854 roku - O Niepokalanym
                                    Poczeciu Bogurodzicy (chodzi o wyjecie Jej spod grzechu pierworodnego w
                                    momencie poczecia). Na pocieszenie moge dodac, ze tylko prawoslawni i katolicy
                                    czcza Bogurodzice, jest to jak by nie patrzec jakas wspolna plaszczyzna.
                                    O braku celibatu w cerkwi na pewno wiesz, wiec o tej roznicy nie bede sie
                                    rozpisywac, za to zapytam jak wyglada ta sprawa u grkokatolikow. W ogole
                                    chetnie dowiem sie czegos wiecej na temat liturgii grekokatolickiej.
                                    Jesli po lekturze nasuna sie Tobie jakies pytania, chetnie ,w miare swojej
                                    wiedzy, odpowiem.
                                    Pozdrawiam
                                    R.


                                    • Gość: Piotr Zaczyna być ciekawie!! IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.10.03, 22:06
                                      Dziekuję,za już. Muszę przyznac,że moje wiadomości na temat prawosławia i
                                      grekokatolicyzmu są raczej skąpe.Mój pra... z tego co wiem wstąpił w związek
                                      małżenski z moją prababką o rzadkim dziś imieniu Zenobią przed święceniami
                                      kapłąńskimi /które były w roku 1888/. On urodzony w 1865 roku pierwszą parafię
                                      objął w Surowicy /łemkowska,niesistniejąca wioska w Beskidzie - był tam w
                                      latach 1895-1914/. wcześniej był jednak już administratorem parafii w Tokarni.
                                      Dorobił się aż 5 -ro dzieci - w latach 1890 - 1908.
                                      Jakimi jednak zasadami rządził się jednak kośćiół unicki w sprawach "żennośći"
                                      księzy - muszę to doczytać /pewno wrócę do tego tematu.
                                      Napewno zgodnie z tymi zasadami księża uniccy musieli po śmierci żon pozostać w
                                      stanie bezżennym.
                                      Moja prababka zmarła w 1908 roku wkrótce po narodzeniu najmłodszego dziecka,
                                      mojej babci.
                                      Co do zasad prawosławia - z pewnością elementem spornym jest rola Apostołow
                                      jako tworców kościoła - kościół katolicki podkreśla rolę Piotra i
                                      Pawła /spychając na margines rolę św,św. Bartłomieja,Judy ,Marka, Tomasza,
                                      Andrzeja i Filipa. czytałem o tym właśnie w "wynurzeniach" twórców klasztoru w
                                      Ujkowicach.Stąd tez podkreslanie przed rzymski katolicyzm roli "stolicy
                                      piotrowej" .elementem spornym są też jak sądzę dogmaty katolickie, "namnożone"
                                      przez papieży w dziejach nowożytnych. Prawosławie zdaje się jest pod tym
                                      względem bardziej konserwatywne.
                                      No a istotną kością niezgody były jak sądzę tworzenia kościołów unickich.
                                      Proszę o ewentualne prostowania - bo jak się domyslasz, tu juz wyszedłem poza
                                      swe dotychczasowe zainteresowania.
                                      Ciekawa droga mnichów ujkowickich w drodze do prawosławia, obaj Archimandryta
                                      Nikodem i Ihumen Atanazy - stali się mnichami prawosławia, będąc najpierw
                                      katolickimi paulinami, potem neounitami by na koniec "uciec" przed opisaną
                                      przeze mnie niechęcią hierarchii przemyskiej do prawosławia.
                                      Mam pytanie Radku - jaki jest związek polskiego kościoła prawosławnego z
                                      moskiewskim i jego podporzadkowaniem - czy to pod hierarchię moskiewską /co
                                      bywa zarzutem ze strony katolikow/ czy pod konstatynopolską ?
                                      Wybacz te pytania ale tu już bładzę po totalnie polu z niewiadomymi!
                                      A za post dziekuję - znowu trzeba będzie poczytać raz jeszcze.
                                      Serdecznie pozdrawiam
                                      • Gość: Wolf Re: O zaleznosci IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.10.03, 20:40
                                        Witam,
                                        Polski Autokefaliczny Kosciol Prawoslawny (to oficjalna nazwa Cerki w Polsce),
                                        jest niezalezny zarowno od Cerkwi rosyjskiej, jak i od Patriarchatu
                                        Konstantynopolitanskiego.
                                        Sytuacja patriarchy Konstantynopola (zwanego patriarcha ekumenicznym) jest
                                        szczegolna, sprawuje on honorowy prymat wsrod Kosciolow autokefalicznych.
                                        Oczywiscie nie mozna tego w zaden sposob porownywac z rola biskupa Rzymu w
                                        Kosciele Katolickim, jest on po prostu "pierwszym wsrod rownych".
                                        Zaleznosc Cerkwi w Rzeczypospolitej datuje sie oczywiscie z czasow rozbiorow.
                                        Po 1918 roku pierwszym pomyslem na przywrocenie autokefalii byl powrot do
                                        autokefalii litewsko-ruskiej z 1414. Pomysl ten odrzucala owczesna
                                        Rzeczpospolita, liczyli oni na calkowite pominiecie Rosji w uniezaleznieniu
                                        sie Cerkwi. W 1924 r. owczesny patriarcha Konstantynopola podpisal thomos
                                        (dokument nadajacy autokefalie). Nie zostal on uznany jedynie przez Cerkiew
                                        rosyjska, ostateczne potwierdzenie autokefalii Cerkiew w Polsce otrzymala w
                                        1948 gdy uznal ja takze patriarchat moskiewski.
                                        To oczywiscie spory skrot, ale chodzilo mi o oddanie sytuacji, a nie o
                                        przytaczanie masy dat, nazwisk itp..
                                        Pozdrawiam
                                        R.
                                        • Gość: Piotr Re: O zaleznosci IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.10.03, 21:12
                                          Witam i dziękuję. Dokopałem się dość wielu informacji i o kościele unickim i o
                                          prawosławnym. Więc w dalszych postach będę starał się coniecoś "cedzić" na ten
                                          temat. dziasiaj przytoczę dość ciekawe fragmenty wywiadu z ks,dr. Baruchem -
                                          proboszczem unickim z lublina:
                                          Dlaczego społeczeństwo wie o grekokatolikach tak mało?
                                          - Do 1990 roku sami nie mogliśmy pisać ani publikować czegokolwiek na temat
                                          naszego Kościoła a oficjalna propaganda robiła wszystko by grekokatolików w
                                          opinii społecznej zdyskredytować. Dlatego duchownych greckokatolickich jak i
                                          samą cerkiew oraz jej historię przedstawiano w pejoratywnym kontekście. Proszę
                                          sobie wyobrazić, że do 2001 roku mieszkańcy Lublina nie wiedzieli, że na
                                          Majdanku zginął w opinii świętości ks. Emilian Kowcz, duchowny greckokatolicki,
                                          który w ubiegłym roku we Lwowie został ogłoszony przez Papieża Jana Pawła II
                                          błogosławionym. Dopiero w ostatnich 10 latach mamy możliwość swobodnego
                                          publikowania i bycia obecnymi w mediach, które starają się pisać o nas w miarę
                                          obiektywnie.
                                          * Jaki jest związek Kościoła grekokatolickiego z rzymskokatolickim?
                                          - Tworzymy jedność wiary w różnorodności tradycji. Będąc w komunii zachowujemy
                                          odrębność. Kierujemy się własnym prawem, posiadamy odrębny kodeks kanonów, mamy
                                          swoją strukturę hierarchiczną, ale uznajemy prymat Biskupa Rzymu.
                                          * A jakie są relacje z prawosławnymi?
                                          - Kościół greckokatolicki można określić jako "prawosławny w wierze, katolicki
                                          w miłości". Jest to sformułowanie użyte przez papieża w liście apostolskim z
                                          okazji 400. lecia Unii Brzeskiej. Niekiedy dają się słyszeć skrajne poglądy ze
                                          strony fanatycznie usposobionych przedstawicieli Kościoła prawosławnego, nie
                                          mających zrozumienia dla potrzeby jedności Kościoła. My ze swej strony bardzo
                                          chcemy z Cerkwią prawosławną współpracować, gdyż łączy nas wiele a w
                                          szczególności wspólna, historia i tradycja, ale by ta współpraca była możliwa,
                                          potrzebna jest wola z obydwu stron. Wierzymy mocno, że w krótkim czasie
                                          negatywne emocje opadną i zwycięży zdrowy rozsądek.
                                          * Czy tę życzliwość i zrozumienie grekokatolicy odnajdują u wiernych Kościoła
                                          rzymskokatolickiego? A jaka jest wasza rola w społeczeństwie?
                                          - Mamy wielu przyjaciół wśród mądrych, szczerych i gorliwych "łacinników",
                                          którzy poważnie traktują dekrety II Soboru Watykańskiego. Sporadycznie
                                          spotykamy się z niechęcią lub arogancją ale na szczęście takie przejawy należą
                                          do rzadkości. Z bólem należy stwierdzić, iż jest jeszcze wielu katolików
                                          obrządku rzymskiego, którzy nie wiedzą, że w tym samym Kościele są katolicy
                                          innej tradycji niż łacińska. Mamy wspólnie w tej kwestii wiele do zrobienia.
                                          Kościół greckokatolicki jest siłą strategiczną w porozumieniu między tradycją
                                          wschodnią i zachodnią. Pomaga w przezwyciężaniu stereotypów i skłonności do
                                          monopolizowania środków zbawczych w kręgu jednej uprzywilejowanej tradycji.
                                          Wielu grekokatolików w ostatnim dziesięcioleciu, pełniło ważne funkcje
                                          społeczne i polityczne. Kościół nasz obecnie aktywnie uczestniczy w szukaniu
                                          dróg pojednania polsko-ukraińskiego.
                                          * Co fascynuje Księdza w Kościele greckokatolickim?
                                          - Tradycja Kościoła greckokatolickiego przywiązuje dużą uwagę do roli piękna w
                                          życiu duchowym, wyraża się to zarówno w architekturze, jak i ikonografii oraz
                                          muzyce cerkiewnej. Dzięki bogactwu znaków i symboli w akt poznawczy Boga
                                          zaangażowany jest cały człowiek, równocześnie jego intelekt, jak i sfera
                                          emocjonalna. Fascynujące jest także to, iż w ciągu wieków Kościół
                                          greckokatolicki nie poszedł na kompromis z żadnym z systemów totalitarno-
                                          imperialnych, lecz zdecydowanie stał w obronie godności człowieka i prawa do
                                          wolności. To oczywiście powodowało, że był niszczony przez różne ideologie
                                          dyktatorskie.

                                          Kilka słów komentarza ode mnie :
                                          wspomina On o unickim błogosławionym Ks.Emiliania Kowczu, a my ty już mówilismy
                                          o św. prawosławnym Ks. Sandowyczu,
                                          Poglądy wyrażone w tym wywiadzie o rozbieżnosciach z prawosławiem wydają się
                                          byc b.ciekawe, zwłaszcza w konfrontacji z cytowanymi żalami mnichów ujkowickich.
                                          Prosiłbym Radku o "nieskrępowany" Twój pogląd na cytowaną wypowiedź, czy Ty
                                          zgadzasz sie z wypowiedziami Ks, Barucha?
                                          Nadmieniam ,że cytat pochodzi oczywiście z lubelskiego sajtu Mateusz.goscie-
                                          przywoływanego kilkadziesiąt postow temu przez Sbk Piotra.
                                          Pozdrawiam serdecznie - dobrej nocy
                                          Ps W nastepnym poście napiszę coś niecoś o rozłamie w kościele prawosławnym na
                                          Ukrainie - wydaje sie mi ten tamat bardzo ciekawy.
                                          Ps2 Odebrałem wywołane zdjęcia z niedzielnej wyprawy w okolice Komańczy -
                                          cerkiewki w jesiennym słońcu i barwach jesieni wyglądają cudownie -
                                          zwłaszcza "miodowe" - gontowe dachy cerkwi w Wisłoku Wielkim
                                          • Gość: Wolf Re: O zaleznosci IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.10.03, 18:53
                                            Witam,
                                            Troche trudno jest mi odpowiedziec na ten post, glownie z powodu braku wiedzy
                                            na temat Kosciola grekokatolickiego. Wiem na jego temat tylko tyle ile mozna
                                            wyniesc z ksiazek na temat historii Cerkwi prawoslawnej, a te opinie niestety
                                            nie moga byc uznane za wzor obiektywizmu. Osobiscie nie mam zadnych uprzedzen
                                            w stosunku do grekokatolikow.
                                            Ponizej ustosunkuje sie pokrotce do wypowiedzi Ks. Barucha

                                            Do 1990 roku sami nie mogliśmy pisać ani publikować czegokolwiek na temat
                                            > naszego Kościoła a oficjalna propaganda robiła wszystko by grekokatolików w
                                            > opinii społecznej zdyskredytować. Dlatego duchownych greckokatolickich jak i
                                            > samą cerkiew oraz jej historię przedstawiano w pejoratywnym kontekście.
                                            Proszę
                                            > sobie wyobrazić, że do 2001 roku mieszkańcy Lublina nie wiedzieli, że na
                                            > Majdanku zginął w opinii świętości ks. Emilian Kowcz, duchowny
                                            greckokatolicki,
                                            >
                                            > który w ubiegłym roku we Lwowie został ogłoszony przez Papieża Jana Pawła II
                                            > błogosławionym

                                            Trudno sie z tym nie zgodzic, naprawde malo jest wiadomo na temat
                                            grekokatolikow tzw. zwyklemu czlowiekowi.
                                            Swoja droga jesli mozesz napisz cos na temat Blogoslawionego Emiliana Kowcza.

                                            Kościół greckokatolicki można określić jako "prawosławny w wierze, katolicki
                                            > w miłości". Jest to sformułowanie użyte przez papieża w liście apostolskim z
                                            > okazji 400. lecia Unii Brzeskiej. Niekiedy dają się słyszeć skrajne poglądy
                                            ze
                                            > strony fanatycznie usposobionych przedstawicieli Kościoła prawosławnego, nie
                                            > mających zrozumienia dla potrzeby jedności Kościoła. My ze swej strony
                                            bardzo
                                            > chcemy z Cerkwią prawosławną współpracować

                                            Niestety ludzie niechetni dialogowi znajduja sie rowniez w Cerkwi
                                            prawoslawnej, wydaje mi sie ze Cerkiew traktuje grekokatolikow troche jak
                                            ludzi ktorzy odlaczyli sie i bladza.

                                            Tradycja Kościoła greckokatolickiego przywiązuje dużą uwagę do roli piękna w
                                            > życiu duchowym, wyraża się to zarówno w architekturze, jak i ikonografii
                                            oraz
                                            > muzyce cerkiewnej. Dzięki bogactwu znaków i symboli w akt poznawczy Boga
                                            > zaangażowany jest cały człowiek, równocześnie jego intelekt, jak i sfera
                                            > emocjonalna.

                                            Caly powyzszy fragment tekstu moznaby poswiecic prawoslawiu, bez zadnych zmian
                                            i tez bylaby to 100% prawda.
                                            Jesli jestesmy przy temacie stosunkow miedzy dwoma "Ruskimi Wiarami" to
                                            niestety nie jest zbyt rozowo, chocby bezsensowne spory o cerkwie na
                                            Lemkowszczyznie, ale jak juz kiedys napisalem mam nadzieje na zmiany na lepsze.
                                            Te spory sa troche dziwne biorac pod uwage fakt, ze prawie kazdy prawoslawny
                                            pochodzacy z terenow Rzeczypospolitej musial miec grekokatolickich przodkow,
                                            tak juz ulozyla sie historia.
                                            Drugi poruszony przez Ciebie temat, a mianowicie problemy Cerkwi ukrainskiej
                                            to bardzo szeroki, ale i smutny temat. Ciekaw jestem Twojego zdania o tym.
                                            Pozdrawiam
                                            R.
                                            • Gość: Piotr W wątkach nowego etapu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.10.03, 22:29
                                              Witam serdecznie, wróciłem własnie ze spaceru "za psim ogonem" ze zmrożonych
                                              bulwarów nad Wisłokiem /ta rzeka przepływajaca przez Rzeszów to też ruski
                                              temat - łaczy łemkowski Beskid,opływa krainę zamieszańców, płynie ok.2 km od
                                              Zalesia i wpada do Sanu na dawnym ukraińsko- polskim pograniczu okolic
                                              Leżajska/.
                                              Ale do rzeczy - mam Radku przed sobą interesujący artykuł subdiakona Piotra
                                              pt "Grekokatolicy a prawosławie : perspektywy dialogu ekumenicznego".
                                              A w nim m.in. stwierdzenie,że jednym z podstawowych problemów tego dialogu na
                                              Ukrainie jest funkcjonowanie tam trzech skłóconych ze sobą kościołow
                                              prawosławnych -podlegającego patriarsze Moskwy i Wszechrusi Ukraiński kościół
                                              Prawosławny i dwie "autokefalie" czyli kościoły narodowe-autonomiczne -
                                              Ukraiński kośćiół Prawoslawny patriarchatu kijowskiego i Ukraiński
                                              Autokefaliczny kościół Prawosławny /swoją drogą gdy pytałem o to "moich"
                                              współczesnych Ukraińców - unitów o ten temat to z reguły odpowiadali ze
                                              śmiechem "A czort ich znajet skilko ich je"/.
                                              Prostą sprawą jest funkcjonujący w Polsce Polski Autokefaliczny Kościół
                                              Prawosławny - datujący swoje funkcjonowanie od lat 20 -tych. Ponoć zgodę na
                                              jego funkcjonowanie opłacono niezłym datkiem na rzecz patiarchatu
                                              konstatynopolskiego.
                                              Tak na poważnie - głowny,przedwojenny prawosławny kapelan Wojska Polskiego w
                                              stopniu pułkownika jest został zamordowany i pochowany obok polskich oficerów w
                                              Katyniu - do tematu postaram się wrócić.
                                              Temat świętych - nie wiem czy wiesz Radku,że żyje /bądź zył do niedawna/ w
                                              Polsce Michał Sandowycz -wnuk Świętego Maksyma Sandowycza - urodzony ponoć w
                                              Talerchofie . Czytałem na ten temat w Polityce,w ciekawym artykule pt "Łemko
                                              szuka grobów".
                                              Swoją drogą temat prawosłaswnych i unickich świetych - ofiar stalinizmu czy
                                              wcześniejszego caratu to conajmniej rozpiska na kilka postów - tylko jeden
                                              problem to czy przepisywać z moich ściąg czy szukać tego samego na internecie i
                                              dawać linki :-/
                                              A teraz galicyjski smaczek - totalnie optymistyczny
                                              Oto oglądałem na lokalnej TV reportaż o ratowaniu starej cerkwi przez
                                              katolickich mieszkańców Dobrej /wioski w nadsaniu pomiędzy Dynowem a Sanokiem/
                                              Najbardziej podobała mi się wypowiedź wiejskiego cieśli na temat rekonstrukcji
                                              środkowej trzeciej wieżyczki - "cebuli"-ktora gdzieś tam znikła od wojny. Mówi
                                              do kamery "trzecia wieżyczka musi być - u grekokatolików były trzy wieże jak w
                                              modlitwie "w imie ojca" "syna" i "ducha świętego". Potem wypowiadał się
                                              miejscowy proboszcz, mówi ,że w przyszłym roku odremontują ikonostas i
                                              polichromie. Och żeby taki mądrala znalazł się w Bałuciance - to i wypiłbym za
                                              jego "mnohije lita".

                                              Przypomnał mi się temat żegnania się znakiem krzyża w kościele wschodnim -
                                              jakże inny i bardziej pieczołowity niż u łacinników - no bo przecież tam składa
                                              się trzy place prawej ręki /kciuk,wskazyjący i środkowy/ - co jest oddaniem
                                              czci Trójcy św. Potem dotyka sie czoła - aby Boh ośiwcił rozum,do piersi - by
                                              oswiecił serdce a potem do prawego i lego ramienia - by Boh ośięcił siły i
                                              czyny.
                                              Oglądałem wielokrotnie w cerkwiach te gesty wspomagane skłonami glowy - i
                                              myślałem o niemrawych i raczej nieskladnych ruchach kułakiem dłoni w okolicach
                                              mostka klatki piersiowej u katolików - co w ich wyobrażeniu stanowi "namiastkę"
                                              owego przeżegnania
                                              Na koniec bardzo ciekawe i odważne stwierdzenie z artykułu Sbdk Piotra :
                                              "Kosciół musi znaleść w sobie odwagę spojrzenia prawdzie w oczy i uznania
                                              także "ciemnych stron" uni - np tego,że jej efekcie,zamiast połaczenia ze
                                              sobą /bez utraty tożsamości dwóch organizmów kościelnych,pojawiły sie trzy
                                              organizmy,mniej lub bardziej wrogie wobec siebie"
                                              To narazie tyle
                                              Ps wygrzebałem z bibioteczki skromną broszurkę Pan W. Marczak "Moje spotaknie z
                                              prawosławiem" a w niej m.in. zdjęcie Jego Ekscelencji Adama Dubeca -
                                              Prawosławnego Arcybiskupa Przemysko- Nowosądeckiego.
                                              Do tematu Tego WYBITNEGO ŁEMKA i książeczki Pana Marczaka pewno jeszcze wrócę
                                              Pozdrawiam Cię Radku i zapraszam /również w Twoim imieniu/ czytelników tych
                                              postów do pogaduszek - na spokojne głosy - obiecuję spokojne odpowiedzi.
                                              Dobranoc i Miłego weekendu


                                              • Gość: Wolf Re: W wątkach nowego etapu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.10.03, 23:53
                                                Witam po niezamierzonej przerwie,
                                                poruszyles Piotrze temat, ktory od razu spowodowal zapalenie sie pewnej lampki
                                                w mozgu:
                                                Tak na poważnie - głowny,przedwojenny prawosławny kapelan Wojska Polskiego w
                                                > stopniu pułkownika jest został zamordowany i pochowany obok polskich
                                                oficerów w
                                                >
                                                > Katyniu - do tematu postaram się wrócić.
                                                Nie tylko ten kapelan stracil zycie, Sw meczennik Bazyli tez byl kapelanem i
                                                pulkownikiem WP, bral udzial w przygotowaniu autokefalii, a po przejsciu na
                                                emeryture osiadl w Teratynie i objal tam parafie. Pomimo ciezkich czasow
                                                przetrwal tam wojne, zginal w Wielki Piatek 1945r. Jego reliwkia znajduje sie
                                                od 2003 r. w parafii sw Jana Klimaka na warszawskiej Woli.

                                                żyje /bądź zył do niedawna/ w
                                                > Polsce Michał Sandowycz -wnuk Świętego Maksyma Sandowycza - urodzony ponoć w
                                                > Talerchofie . Czytałem na ten temat w Polityce,w ciekawym artykule pt "Łemko
                                                > szuka grobów".

                                                Z mojej wiedzy Michal Sandowycz zyje do dzis, przytoczyles ciekawy artykul,
                                                nie wiem czy zauwazyles, ze podzialy wsrod Lemkow sa obecne i dzis. I sa
                                                niestety na linii prawoslawni-grekokatolicy. Uwazam za krzywdzace uwazanie
                                                prawoslawnych za moskalofili, ale moze patrze na to ze swojego
                                                (nieobiektywnego sila rzeczy) punktu widzenia.
                                                Na zakonczenie dziekuje za przytoczenie wypowiedzi subdiakona Piotra "uznania
                                                > także "ciemnych stron" uni - np tego,że jej efekcie,zamiast połaczenia ze
                                                > sobą /bez utraty tożsamości dwóch organizmów kościelnych,pojawiły sie trzy
                                                > organizmy,mniej lub bardziej wrogie wobec siebie"
                                                Zadna ze stron nie jest oczywiscie bez winy, kazda z nich chciala widziec
                                                siebie w roli "jedynych prawych" ale ten glos pokazuje ze mozna rozmawiac
                                                spokojnie i bez wytykania win i wypominania krzywd.
                                                Pozdrawiam i zapraszam wszystkich do dyskusji
                                                R.

                                                • Gość: Piotr Re: W wątkach nowego etapu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.10.03, 20:45
                                                  Witam - zacznę od uzupełnień - owym kapelanem- ofiarą katynia ks.ppłk Szymon
                                                  Fedorenko. Innym wojskowym - kapelanem wojskowych polskich- prawosławnych
                                                  Gruzinów był ks. Grzegorz Paradze - ofiara Oświęcimia -święty od 1995 roku
                                                  gruzińskiego kościoła prawosławnego.
                                                  A teraz drobna korekta do historii potomków Sandowycza - jego wnuk Michał jest
                                                  działaczem jednego z kilku związkow łemkowskich ,rózniących się między soba
                                                  właśnie wspomnianym przez Ciebie R. moskalofilstwem i "ukraińskim patriotyzmem.
                                                  Ojciec Michała był także duchownym prawosławnym /tak jak jego ojciec-święty
                                                  Maksym/. I on to właśnie urodził sie w talerhofie jako juz pogrobowiec.
                                                  A teraz Radku trochę pojątrze - oto czytam w Dziejach wypraw krzyżowych
                                                  Rucimana o zdobyciu chrześcijańskiego Konstantynopola przez
                                                  arcychrześcijańskich Krzyżowców w 1204 roku ;
                                                  "Barbarzyństwo zdobywców Kkonstantynpola przeszło wszelkie wyobrażenia/.../Nie
                                                  oszczędzono ani klasztorów,ani kościołow ani bibliotek.W kościele Bożej
                                                  Mądrości pijani żołnierze zdzierali jedwabne zasłony,rozbili na kawałki srebrny
                                                  ikonostas,deptali po świętych księgach i ikonach.Kiedy rozpasani żolnierze
                                                  zaczęli popijać z naczyń liturgicznych,jedna z ladacznic zasiadła na tronie
                                                  patriarszym i zaspiewała karczemną piosenkę francuską.Gwałcono zakonnice./.../
                                                  Nawet Saraceni okazaliby wiecej miłosierdzia-wołał z rozpaczą historyk Nicetas-
                                                  i miał rację."

                                                  Tyle cytatu- i oto minęło osiemset lat i oto Największy Polak w Historii
                                                  wypowiedział w Atenach wobec greckich Ojców kościoła prawosławnego słowa "ciążą
                                                  na nas dawne i obecne spory i nieustający brak zrozumienia... Bez wątpienia
                                                  konieczne jest wyzwalający proces oczyszczenia pamięci.Niech Pan wybaczy nam te
                                                  wszystkie sytuacje,gdy synowie i córki Kościoła katolickiego uczynkiem i
                                                  zaniedbaniem zgrzeszyli przeciwko swym prawosławnym braciom i siostrom"

                                                  Wydaje się mi Radku,że trzeba te słowa przyjąć jako bardzo mądre ale też nie
                                                  wolno zapominać o nawet najbardziej trudnych wydarzeniach w historii,to znaczy
                                                  nie wolno wymazywać ich z pamięci.A najważniejsze jest wzajemnie poznawanie się
                                                  i zrozumienie.
                                                  Postaram się w następnych postach wrócić na Ukrainę.
                                                  A póki co Dobranoc
                                                  • Gość: Wolf Re: Konstantynopol i inne IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.10.03, 19:20
                                                    Witaj Piotrze,
                                                    przytoczyles wydarzenia w Konstantynopolu, to oczywiscie bardzo drastyczny
                                                    przyklad, ale pokazujacy ogolna tendencje jaka panowala wowczas wsrod
                                                    lacinnikow. Kiedy osadzono na halickim tronie Kolomana papiez chetnie
                                                    zatwierdzil jego, umotywowana "unijnie", koronacje. Nieomalze nazajutrz
                                                    przyjechali rzymscy duchowni z Egeru i zaczeli "nawracac". Wydarzenia te
                                                    opisal litopisiec z epoki:
                                                    "Toho lita uhorskij korol posadi syna swojeho w Halyczi i cerkwy peretwory w
                                                    latynskuju sluzhbu"
                                                    Nawracali tak skutecznie, ze juz w 1215 roku wybuchlo tam powstanie.
                                                    Innym przykladem "tolerancji" religijnej i "ekumenii" byl zakaz malzenstw z
                                                    Rusinami wydany przez Grzegorza IX.
                                                    Po tych smutnych wynurzeniach z niecierpliwoscia oczekuje na cos pozytywnego.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr czy tylko rachunki krzywd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.10.03, 21:03
                                                    Witaj - ja z kolei mógłbym wyciągnąć przekornie z rękawa argumenty strony
                                                    unicko - łacińskiej o krzywdach pratulińskich, o niecnej roli prawosławia jako
                                                    wiernopoddańczej wiary epoki zaborów,mógłbym pisać o humorystycznym wręcz
                                                    obrzucaniu się ekskomunikami przez hierarchów rzymskich i prawosławnych u
                                                    początku schizmy etc etc.

                                                    Ale prosisz o wątek optymizmu - oto on w formie cytatu:
                                                    "Te rachunki krzywd wciąż obciązają zbiorową pamięć,choć dziś prawosławie
                                                    rozwija się swobodnie. Mimo to wielu katolików odnosi się z dystansem
                                                    do "ruskiej wiary" i kształtowanej przez nią kultury.Jest to zazwyczaj wynikiem
                                                    ignorancji i niezrozumienia.Proces pojednania wymaga zrozumienia dla
                                                    inności,poszanowania odrębności i róznorodności.Trzeba dostrzec wielowiekowe
                                                    zakorzenienie prawosławia w dziejach państwa polskiego.Ma ono własne i bogate
                                                    tradycje kulturowe. Kto rozumie dawność i autochtoniczny charakter prawosławia
                                                    na ziemiach ruskich Rzeczpospolitej,ten inaczej będzie patrzył na jego obecność
                                                    w dzisiejszej Polsce oraz na jego wyraźną orientację w kierunku Patriarchatu
                                                    Konstantynopolitańskiego"
                                                    To wypowiedź ks. prof. Wacława Hryniewicza z Instytutu Ekumenicznego KUL -
                                                    cytowana kiedyś w artykule o polskim prawosławiu w "Polityce".

                                                    A teraz moja refleksja - jako dość niedoskonały katolik /ten typu modli sie pod
                                                    figurą a diabła ma za skórą- ;-)/ nie widzę potrzeby rozsądzania która z
                                                    omawianych w tej dyskusji religii jest ważniejsza czy bardziej nosząca "prawdy
                                                    objawione" - przypomina mi to dawny dylemat prof. Stanisławskiego o wyższości
                                                    świąt Wielkiejnocy nad świętami Bożego Narodzenia
                                                    Jednoczesnie widzę doniosłą rolę religii wschodnich chrześcijan w Polsce jako
                                                    przeciwieństwo dla "totalitaryzmu" łacińskiego. Boje się jednak że rola każdej
                                                    religii spada wobec materializmu i "nowoczesnośći".
                                                    Do wcześniejszych wątków będe wracał - a i pewnie smaczki galicyjskie spłyną
                                                    zółcią !!

                                                    RADKU - mam pytanie - a jakie walory prawosławia Ty postrzegasz, że warte są
                                                    zainteresowania /oczywiście oprócz sentymentów "korzennych" czy narodowych?/
                                                    Jakie jego cechy najbardziej Cię pociągają - czy może tylko zewnętrzność
                                                    obrzędów,śpiewu,żywego ruskiego języka- czy może coś jeszcze?
                                                    Może porównamy swoje refleksje - tj z mojej strony katolickie wraz z
                                                    refleksami "wschodnimi",z twojej prawosławne
                                                    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i wszystkich czytających.
                                                  • Gość: Wolf Dlaczego warto, albo mniemanologia stosowana... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 31.10.03, 15:14
                                                    Witam,
                                                    Nie jest moim celem udowadnianie wyzszosci czegokolwiek, jestem od tego daleki.
                                                    Chetnie natomiast odpowiem na Twoje pytanie.
                                                    Oczywiscie poczatki mojego zainteresowania prawoslawiem byly, ze tak powiem,
                                                    etniczne. Pozniej zachwycila mnie forma zewnetrzna, liturgia, ikony, zapach
                                                    kadzidla...
                                                    Po dluzszym czasie zadalem sobie pytanie: na czym polega prawoslawie i zaczely
                                                    sie poszukiwania ksiazek, zanudzanie znajomych prawoslawnych pytaniami.
                                                    Moim zdaniem najwazniejszymi walorami prawoslawia jest silne przywiazanie do
                                                    tradycji, niezmiennosc dogmatow, zewnetrznych form kultu itd... Ostatnie
                                                    zmiany w doktrynie mialy chyba miejsce w VIII wieku. Fantastyczna tez sprawa
                                                    sa wymagania wobec wiernych, Cerkiew wymaga stalego doskonalenia, ciaglej
                                                    lacznosci z liturgia, sakramentami. Oprocz tego wymaga obecnosci Boga w zyciu
                                                    caly czas, nie tylko w niedziele. Wiesz Piotrze, przezegnanie sie przed kazdym
                                                    posilkiem widzialem tylko w domach prawoslawnych.
                                                    Do tematu meczennikow podlaskich (Pratulin, Drelow), mysle, wrocimy jeszcze
                                                    nie raz. O tym okresie pisalem gdy rozmawialismy o powody latynizacji na
                                                    Podlasiu.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Wszystkich świętych i inne IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 31.10.03, 21:00
                                                    Witam.
                                                    Na początek dwa słowa wyjaśnienia - przy wstępie do mojego poprzedniego postu
                                                    powinienem był umieścić "buśkę" z przymrużonym okiem, a przy cytacie
                                                    z "profesora" zaznaczyć,że nie dopatruje się w tobie ani ziarna konfrontacji.
                                                    Muszę też wrócic do Twojego postu halickiego - dobrze,że zwróciłeś uwagę na
                                                    Gród Halicki i jego historię - samokrytycznie przyznam,że mało znam jego dzieje.

                                                    A teraz Twój aktualny post - w katolicyźmie nie dostrzegam niestety tego
                                                    dążenia do poprawy postawy duchowej - to raczej "odbębnianie"
                                                    obecności,"sprzedawnie" grzechów przy okazjonalnej spowiedzi /czy w prawosławiu
                                                    jest taki sakrament?/ i pozostawianie kościołach pięknych skąd inąnd zasad
                                                    miłości bliźniego.
                                                    No bo skąd bierze sie ksenofobia- objawiająca się np wrogościa chłopskich
                                                    katolików wobec pieknych inicjatyw tworzenia ośrodków monarowskich,ignorowania
                                                    obecności innych wyznań,częste w katolicyźmie przekonanie o jedynie słusznej
                                                    wierze itd
                                                    No a już szyderstwem napełnia mnie dość częsty wśród pseudokatlików
                                                    antysemityzm,który niedopuszcza myśli,że przecież większość świętych /tych z
                                                    epoki apostołów/ to w gruncie rzeczy Żydzi "do szpiku kości".
                                                    No cóż -czy nie przeszkadza np to,że np ściany katedry w Sandomierzu
                                                    obwieszone są Xviii wiecznymi obrazami o treściach zdecydowanie antysemickich.
                                                    Na pociechę muszę złośliwie :-( stwierdzić że wyznawcy prawosławia też byli
                                                    nawet gorsi w tym paskudnym uczuciu- wszak pogromy żydowskie mialy miejsce i w
                                                    powstaniach kozackich,i w koliszczyżnie, Xix wieku a i w czasach nowożytnego
                                                    ukraińskiego nacjonalizmu.
                                                    Inna sprawa,że np w moim Rzeszowie ostatnia przymiarka do pogromów Żydów miała
                                                    miejsce w niespełna w rok po wyzwoleniu,zresztą w sposob zdecydowany zdławiona
                                                    przez komunistów.
                                                    Co mi sie podoba w katolicyźmie - ot chociażby to obecne święto - kultywowanie
                                                    pamięci o zmarłych,wiara,że nie wszystko konczy się z fizycznym unicestwieniem
                                                    człowieka.
                                                    A poza tym - lubię ten dość powszechny kult maryjny i silny akcent na kult
                                                    Jezusa - postaci /dla mnie/ człowieka niezłomnego,konsekwentnie wyznającego
                                                    głoszone przez siebie wielce humanitarne poglądy, w czasach totalnie
                                                    niehumanitarnych.

                                                    Radku - a propos Święta Zmarłych - wydaje mi się,że w prawosławiu też kultywuje
                                                    się kult zmarłych /bo wśród unitów napewno/, coś obiło mi się o uszy o
                                                    Panichidzie - prawosławnej modlitwie za zmarłych.
                                                    A na tematy pratulińskie - chętnie przystaję.
                                                    Pozdrawiam

                                                  • Gość: Wolf Re: Wszystkich świętych i inne IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.11.03, 22:44
                                                    Witam,
                                                    Piotrze przepraszam ze dzis tak krotko, ale dopiero wrocilem do domu z
                                                    rodzinnych wojazy i jestem dosyc zmeczony.
                                                    W zwiazku z tym odpowiem dzis tylko na jedna kwestie.
                                                    to raczej "odbębnianie"
                                                    > obecności,"sprzedawnie" grzechów przy okazjonalnej spowiedzi /czy w
                                                    prawosławiu
                                                    >
                                                    > jest taki sakrament?/
                                                    Oczywiscie w prawoslawiu jest sakrament spowiedzi i jest on bardzo wazny, bez
                                                    spowiedzi nie mozna wszak przystapic do komunii.
                                                    Na temat 1 listopada wypowiem sie pozniej, a dzis moge powiedziec tylko, ze
                                                    wczoraj w cerkwi na warszawskiej Woli byl dzien pamieci o zmarlych, a dzis
                                                    byla Wielka Panichida.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.

                                                  • Gość: Piotr Re: Wszystkich świętych i inne IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 03.11.03, 18:43
                                                    Jak czytam - u Łemków zmarłych odwiedzano raczej rzadko, np w okresie Rusala -
                                                    czyli zielonych świąt,gdy dekorowano groby zieleniną i obchodzono procesyjnie
                                                    cmentarz.W Wielki Tydzień - szczegolnie w czwartek- odwiedzano groby a ksiądz
                                                    odprawial parastas za zmarłych.W cerkwi po zachodzie słońca odbywały się tzw
                                                    strast w czasie których ksiądz czytał 12 razy ewangelie. zaduszki obchodzono
                                                    bardzo skromnie,bez przystrajania grobów kwiatami i światłem.pózniejsze
                                                    obchodzenie tego święta na sposób polski - to ponoć efekt zapożyczeń
                                                    spowodowany polskim sąsiedztwem na ziemiach zachodnich.
                                                    Ciekaw jestem ciągu dalszego Twojej Radku wypowiedzi na ten temat - ciekawe
                                                    czy obchodzenie dnia zadusznego w warszawskiej cerkwi to efekt "latynizacji"
                                                    tego obrzędu czy też "ukłon" w stronę wiernych,w większości jek sądzę Polaków-
                                                    prawosławnych ?.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: ad Re: Wszystkich świętych i inne IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.03, 22:25
                                                    Witam,
                                                    A oglądaliście dzisiaj po dzienniku z cyklu Miej oczy szeroko otwarte -
                                                    Bohater - o "Burym"? Jemu by nie przypadła do gustu ta dyskusja o związkach
                                                    polsko - ruskich. Wcielał w życie trochę odmienną ideę - Polska dla Polaków.
                                                    Wolfie powinieneś znać temat, chociaż jego ofiary pochodziły z ok. 50 km od
                                                    twojej miejscowości ale zginęły bliżej - w Puchałach - jakieś kilkanaście km.
                                                    PS. 7 - 9 listopda - Pidlaska Osiń - Białystok - Bielsk - Hajnówka. Program na
                                                    free.ngo.pl/nadbuhom. Spotkajmy się przy piwie na Podlasiu
                                                    Pozdrawiam
                                                    Andrzej
                                                  • Gość: Piotr Podlaskie tragedie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 18:01
                                                    Andrzeju- nie oglądałem tego programu, ale grubo wcześniej pisałem,cytując
                                                    białorusko-polskiego artystę, o smierci białoruskich wozaków zamordowanych
                                                    przez polskie podziemie. Proponuję rozwinięcie tego tematu.
                                                    Za zaproszenie serecznie dziękuję- inne plany na długi weekend i znaczna
                                                    odległość powoduje,że niestety nie skorzystam- ale serdecznie dziękuję.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Wszystkich świętych i inne IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.11.03, 19:45
                                                    Witam,
                                                    Kurcze tak czekalem na ten film i przegapilem:(
                                                    Temat jest dosc znany, ale nie jest szeroko eksploatowany w mediach. Mam
                                                    nadzieje, ze film powtorza.
                                                    Dziekuje bardzo za zaproszenie, chetnie bym przyjechal, ale niestety juz nie
                                                    zdaze poprzestawiac planow.
                                                    Mam natomiast prosbe, jesli temat sie utrzyma daj znac o jakis podlaskich
                                                    imprezach. Kocham ten region i chetnie spotkam sie z fajnymi ludzmi.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Re: Wszystkich świętych i inne IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.11.03, 19:39
                                                    Witam,
                                                    Z radoscia zauwazylem ze znowu zrobil sie ruch.
                                                    A teraz do rzeczy, w Cerwi prawoslawnej dzien 1 listopada (podobnie jak 2-gi)
                                                    nie sa dniami swiatecznymi ,akurat w tym roku 2-gi wypadal w niedziele wiec
                                                    swieto bylo niejako "z urzedu". Prawoslawni odwiedzaja groby bliskich na
                                                    Wielkanoc. W Warszawie pierwszego jest dzien pamieci o zmarlych oraz wspolna
                                                    procesja prawoslawnych i katolikow z pobliskiej parafii. Jest to bardzo
                                                    budujacy widok, naprawde. Pokazuje to ze mozna zyc w zgodzie.
                                                    Mysle, ze obecnosc tych uroczystosci jest spowodowana tym, ze na cmentarzu
                                                    przy cerkwi leza zarowno prawoslawni, jak i katolicy (najczesciej z rodzin
                                                    mieszanych). Masz racje, ze zapalanie swieczek na grobach bliskich to
                                                    zapozyczenie od zachodnich sasiadow, ale to przeciez dobrze - jak pieknie
                                                    wyglada wieczorem stary cmentarz rozswietlony tysiacami lampek.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
    • Gość: subdiakon Piotr Bl. kaplan-meczennik Emilian i inni kapelani IP: 212.182.32.* 04.11.03, 13:21
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie,

      Przepraszam, że ciągle milczę, ale możecie mi wierzyć - serce się rwie
      do tego arcyfajnego wątku, ale czasu nie starcza na pisanie, mogę tylko
      okazjonalnie przeglądać. Nie wiem, czy w listopadzie zdołam coś jeszcze napisać:
      przede mną konferencja o duszpasterstwie wojskowym (o czym nizej), potem
      posiedzenie komisji liturgicznej, wyjazd do Lwowa, potem być może rekolekcje
      i święcenia diakonatu. A za mną: doktorat Żony, moje wystąpienie na seminarium
      doktoranckim, spotkanie z wiernymi na temat diakonatu, wyjazd do Warszawy
      (Archiwum Akt Nowych), powrót z grypą i kuracja ledwo co zakończona. Na domiar
      wszystkiego dwa dni po tym, jak Żona obroniła doktorat z językoznawstwa
      starogreckiego ("Passivum w świetle starożytnej teorii diatezy"), Teściowej
      zatrzymało się serce i obecnie leży ona nieprzytomna w szpitalu i powoli
      gaśnie. Rozumiecie więc, że po prostu nie mogę pisać - choć bardzo bym chciał.

      Wyjątkowo odzywam się, bo chcę odpowiedzieć na aktualne pytania.

      Primo: blogoslawiony kaplan-meczennik Emilian (Kowcz), notabene w swoim czasie
      kapelan wojskowy Ukraińskiej Armii Halickiej, to naprawdę KTOŚ. Na mojej
      osobistej stronce (www.mateusz.pl/goscie/grekat/psalmist.html ) sa
      linki do moich artykułów o Nim - po polsku i ukraińsku. Do nich odsyłam
      po konkretne informacje - dla zachęty dodam tylko, że właśnie ten Męczennik
      pokazał, że można było być zdeklarowanym zwolennikiem niepodległego i
      zjednoczonego państwa ukraińskiego (obejmującego także ziemie administrowane
      przez II Rzeczypospolitą), ale bez ulegania nienawiści do ludzi innej
      narodowości, obrządku, wiary. Za Polski bywał sadzany do więzienia, a za
      Sowietów...opiekował się rodzinami polskich urzędników i policjantów (także
      tych, którzy go sadzali). Gdy jego wierni po 17 września obrabowali sąsiadów
      Polaków - tak ich publicznie zrugał, nakazując natychmiastowy zwrot mienia, że
      posłuchali go. A zginął na Majdanku, za to że chrzcił publicznie Żydów i domagał
      się prawa do opieki nad nimi w getcie, a przy tym w kazaniach mówił wyraźnie,
      co sądzi o reżimie hitlerowskim; w gestapo lwowskim próbowano mu to wybić z
      głowy (dosłownie), ale wolał Majdanek, gdzie duszpasterzował więźniom i w
      grypsach do rodziny ZAKAZAŁ starać się o uwolnienie z kacetu, bo nie chciał
      opuścić kacetowych "parafian"! NAPRAWDĘ WIELKI ŚWIĘTY!

      Przy okazji chciałbym zareklamować konferencję "Historia duszpasterstwa
      wojskowego na ziemiach polskich" (KUL, 7-8.XI). Program szczegółowy:

      www.kul.lublin.pl/admin/dipu/217.html
      Będą referaty o duszpasterstwie greckokatolickim (mój) i prawosławnym
      (ks. mjr Hajduczenia z Torunia).

      Mała uwaga formalna: w przedwojennym WP kapelani mieli swoją hierarchię
      stopni, zgodnie z dekretem Naczelnego Wodza z 1922 r. Używanie wobec
      nic określeń typu "ksiądz podpułkownik Jan Kowalski" jest błędne. W
      duszpasterstwie katolickim (grecko- i rzymsko-) byłby to "proboszcz WP ks.
      Jan Kowalski".
      Podobnie z kapelanami prawosławnymi (tu byłby "dziekan"), ewangelickimi,
      wyznania mojżeszowego etc.

      Pozdrawiam w Chrystusie,
      subdiakon Piotr

      • Gość: Piotr Re: Bl. kaplan-meczennik Emilian i inni kapelani IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 18:15
        Dziękuję bardzo Księdzu za interesujące informacje i wzbogacenie galerii
        grekokatolików w tej dyskusji o kolejną ciekawą postać.
        Choć muszę przyznać,że i będą dla mnie równie ciekawe postacie prawosławnych
        świętych. Muszę przyznać,że zaczynam uporczywie poszukiwać danych na temat Św.
        Maksyma Sandowycza.
        Namawiam Księdza na wstąpienie w wolnej chwili na stronę z almanachami
        talerhofskimi - tam własnie ,w tomie 4 na liście męczenników łemkowszczyzny
        znaleść można nazwisko mego pradziadka/przy zesłańcach z Daliowej/.
        A wspomnienia bardzo licznych księży unickich są wprost unikatowe.
        Za korektę w sprawie nazewnictwa kapelanów - serdeczne dzięki, jak i zresztą za
        boże pozdrowienie w końcu postu.
        A w zakresie osobistych kłopotów - widzę po zdjęciach na Mateuszu,że jest
        ksiądz krzepki ciałem to i duch mocny :-).
        Serdecznie życzę pokonania przeszkód - no i wpadnięcia do nas jak nie w tej to
        może w następnej setce postów.
        • Gość: Wolf Re: Bl. kaplan-meczennik Emilian i inni kapelani IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.11.03, 19:49
          Nie pozostaje mi nic innego tylko dolaczyc sie do zyczen.
          Pozdrawiam
          R.
          • Gość: ad Re: Bl. kaplan-meczennik Emilian i inni kapelani IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.03, 22:22
            Na forum Białystok już zaczęła sie dyskusja na temat filmu o Burym
            • Gość: Piotr Uzupełnienia i ciut optymymizmu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 05.11.03, 18:25
              Witam serdecznie.
              Najpierw uzupełnienie do tematu kultu zmarłych - zacytuję tu
              wypowiedź "wiedźmy" /spokojnie to tylko taki nick? z forum przemyskiego o
              kulcie zmarłych w prawosławiu :

              "Odwiedzanie cmentarzy odbywa się, tak jak powiedział Piotr - w czasie
              Wielkanocy - i jest to dzielenie się ze zmarłymi "święconką". Dzień
              tych "odwiedzin" bywa różny w zależności od regionu - niedziela, poniedziałek
              albo wtorek. Jednak głównym dniem, w którym odwiedzane są groby jest
              poniedziałek po niedzieli św.Tomasza (tydzień po Wielkanocy). W tym dniu
              odprawiana jest Panachyda (nabożeństwo żałobne) i ludzie z po
              żywieniem "wielkanocnym" idą na groby dzielić się nim ze zmarłymi."
              Tu nutka optymizmu - na forum przemyskim "Polacy-Ukraińcy" pokazało się kilka
              ciekawych postów po reaktywacji dyskusji ;-)
              Kolejna nutka optymizmu - to jednak Pan Paweł Smoleński wraz z dyrektorem
              lwowskiej Galerii Sztuk Pięknych prof. Borysem Woźnickim otrzymali tegoroczne
              Nagrody Pojednania. Nagrody wręczal we Lwowie - TU UWAGA - cytowany na tym
              forum Kard. Lubomir Huzar. BRAWO!!
              I na koniec tego super optymistycznego postu - minęło 20 lat od reaktywacji
              prawosławnego arcybiskupstwa przemysko-sądeckiego, na którego czele stoi Łemko
              z pochodzenia Prawosławny Arcybiskup Przemysko Nowosądecki Adam Dubec.
              Mam nagrane jego arcyciekawe wypowiedzi w dokumentalnym filmie o cerkwiach
              podkarpackich - film przeleciał parę lat temu chyba na Polonii.
              W TV przeleciała kilka dni temu migawka z uroczystego nabożenstwa w Sanockiej
              cerkwi.

              Ps Chętnie poczytam o wyczynach podlaskiego "Burego" /prosze uprzejmie o ew.
              linki/,przy czym nie będę sie licytował czy wyczyny Wołyniaka - pogromcy Bogu
              Ducha winnych Ukraińców w okolicach Leżajska nie były okrutniejsze i na szerszą
              skalę.

              Ps 2 Jeszcze raz Serdecznie Dziękuję Księdzu Subdiakonowi P. za przypomnienia
              bł. Emiliana - oczywiście byłem na "Mateuszu' i czytałem Księdza notę
              biograficzną pisaną dla Majdanka.

              Pozdrawiam czytających i piszących.
              • Gość: Wolf Re: Uzupełnienia i ciut optymymizmu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.11.03, 18:51
                Witam,
                Po dawce optymizmu slow pare o "Burym", ktory zostal pare latek temu
                zrehabilitowany. Oto cytat:
                "Wieczorem 28 stycznia 1946 r. oddział „Burego” zarekwirowanymi furami udał
                się do Hajnówki. Tutaj dokonał napadu na pocztę, posterunek milicji, który
                został rozbrojony oraz na kąpiących się w łaźni żołnierzy Armii Czerwonej z
                transportu kolejowego. Prawosławnym furmanom kazano jechać w nieznane. Od
                Hajnówki poprzez Zaleszany, Wólkę Wygonowską i Krasną Wieś dotarli oni w nocy
                z 30 na 31 stycznia 1946 r. do Puchał Starych (gm. Brańsk). Podczas przejazdu
                przez Krasną Wieś zabrano z niej jeszcze 14 furmanów. Po drodze miały miejsce
                przypadki wypuszczania na wolność chłopów, głównie ze względu na słabą furę
                bądź konia. W grupie zwolnionych znalazły się również 4 osoby wyznania
                rzymskokatolickiego z Krasnej Wsi. Według raportu sporządzonego 2 lutego 1946
                r. przez komendanta wojewódzkiego Milicji Obywatelskiej mjr T. Strzelczyka
                można dowiedzieć się, że dnia 29.01.46 r. banda „Burego” w liczbie 200 osób
                zabrała 40 wozów i 40 koni ze wsi Łozice. We wsi Łozice rozbiła się na 4
                grupy. Jedna z tych grup przejeżdżała przez wieś Malinniki, skąd wzięła
                jednego przewodnika i udała się do wsi Krasna Wieś (...) Na 10 wozach banda
                wiozła uzbrojenie, amunicję i radio, miała ze sobą 5 osiodłanych koni. Dowódca
                bandy był w stopniu kapitana. Dnia 29.01.46r. dowódca bandy zebrał wszystkich
                furmanów ze wsi Łozice i wygłosił przemówienie „Wszyscy, którzy się tu
                znajdują, muszą czekać do godziny 22, bo my stąd odjeżdżamy, w razie kto się
                ruszy, nasze patrole podstrzelą go”.
                Wieczorem 30 stycznia 1946 r. oddział „Burego” po dotarciu do Puchał Starych
                spędził tutaj noc. Najprawdopodobniej zakwaterował się on jednak w kilku
                wsiach w celu zmniejszenia ryzyka związanego z jego rozbiciem.
                Furmanów po oddzieleniu od fur trzymano pod strażą w zabudowaniach przez całą
                noc. Następnego dnia po odebraniu im dokumentów, grupkami po kilka osób
                wyprowadzano ich do pobliskiego lasu oddalonego od Puchał Starych o około 300
                m, gdzie zostali rozstrzelani.
                Podczas przesłuchania przeprowadzonego dnia 18 kwietnia 1951 r. w Sztumie,
                Józef Puławski pseudonim „Gołąb” zeznał ...Po przyjeździe do wsi Puchały
                Stare „Bury” wydał rozkaz rozstrzelania furmanów, którzy wieźli członków jego
                bandy. Zadanie to wykonał osobiście „Modrzew”.
                Nie był to jedyny przypadek zbiorowego mordu dokonanego przez oddział kpt. R.
                Rajsa na prawosławnych mieszkańcach ówczesnego powiatu bielskiego. Spalona
                została m.in. wieś Zaleszany, gdzie zabitych zostało 14 osób, w tym siedmioro
                dzieci. Tego samego dnia wieczorem spłonęła Wólka Wygonowska, zaś dwóch
                mieszkańców tejże wsi rozstrzelano. Już po dokonaniu egzekucji na furmanach, 2
                lutego 1946 r. jeden z plutonów „Burego” dokonał spalenia wsi Szpaki – 9 jej
                mieszkańców zostało zabitych, a 3 osoby ranne. W tym samym dniu spacyfikowana
                została wieś Zanie, w której życie straciły 24 osoby, a 8 odniosło ciężkie
                rany. Palone były domy i zabudowania gospodarskie. Rozstrzeliwana była ludność
                prawosławna. Nie zginął natomiast nikt z mieszkańców Zań wyznania
                rzymskokatolickiego.
                Józef Antoniuk, który był świadkiem tego zdarzenia, miał wówczas 11 lat.
                Okropne przeżycia z tego dnia tak dzisiaj wspomina: Na moich oczach
                zastrzelono matkę. Dwie moje siostry oraz jeszcze dwie dziewczyny wyszły przed
                dom. Zostały jednak z powrotem siłą wepchnięte do mieszkania. Matkę znajdującą
                się na podwórzu zapytano jakiego wyznania jesteśmy – prawosławnego czy
                katolickiego. Odpowiedziała, że Polakami jesteśmy. Sąsiadka jednak zaprzeczyła
                i w tym momencie padły strzały. Kryty słomą dach podpalono, zaś ranną matkę
                wrzucono do środka. Ja w tym czasie uciekłem w pole. Strzelano za mną –
                niecelnie.
                Łącznie z furmanami w dniach 29-31 stycznia oraz 2 lutego 1946 r.
                oddział „Burego” zamordował 80 osób wyznania prawosławnego. Podczas
                pacyfikacji wsi dochodziło również do gwałtów. Wiele rodzin pozbawionych
                zostało dachu nad głową oraz środków do życia.
                Należący do oddziału PAS NZW „Burego” Edward Wszeborowski pseudonim „Wrzos”
                podczas przesłuchania przeprowadzonego przez funkcjonariusza PUBP w Ełku chor.
                R. Kamińskiego w dniu 20 lutego 1946 r. zeznał: ...oddział przeniósł się na
                teren powiatu bielskiego, tam zaczęliśmy rabować i znęcać się nad ludnością.
                Oprócz tego oddział nasz spalił 2 wsie, w jednej z nich kwaterowaliśmy. Po
                tym, gdyśmy wyjeżdżali z niej, pluton egzekucyjny „Modrzewia” pozostał we wsi
                wraz z kapitanem. Skoro myśmy odjechali od wsi jakieś 2 km, to usłyszeliśmy
                strzały i ujrzeliśmy, że wieś się pali. Po upływie pół godziny
                pluton „Modrzewia” dołączył do oddziału i pojechaliśmy dalej. Gdy dojechaliśmy
                do drugiej wsi, „Modrzew” ze swą drużyną zeskoczył z fury, widocznie otrzymał
                jakiś cichy rozkaz od kpt. „Burego”. Gdy po przejechaniu wsi (nazwy jej nie
                pamiętam) odjechaliśmy trochę dalej, usłyszeliśmy znowu krzyki, strzały i
                widzieliśmy jak wieś zaczęła płonąć. Po tym znowu „Modrzew” ze swą drużyną
                dołączył do oddziału i pojechaliśmy dalej."
                Pozdrawiam
                R.
              • Gość: Wolf Re: Nie tylko jedzonko:) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.11.03, 18:55
                Oprocz tego ze:
                "ludzie z po
                > żywieniem "wielkanocnym" idą na groby dzielić się nim ze zmarłymi"
                dziela sie rowniez "horilka"
                Jeszce raz pozdrawiam
                R.
                • Gość: Piotr Re: Nie tylko jedzonko:) IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 05.11.03, 19:47
                  No oczywiście - pisałem o tym na Przemyślu - horyłka za pamiat jest tam ponoć
                  nieodzownym rekwizytem "cmentarnym".
                  Wolfie,a propo jedzonka - a co byś mi polecił ze specjalności kulinarnych
                  ruskiego Podlasia !?
                  Ja z galicyjskich spacyjałow uwielbiam np gołabki z ziemniakami /oczywisćie
                  jako farsz/ i śmietanką /no a jeśli jeszcze na deser przydarzył by sie jeszcze
                  dobrze przepuszczony bimberek ze swojskiego,domowego winka jabłkowego !;-))

                  Za post o Burym - dziekuje-puki co nie podejmuję krwawych tematow- głownie z
                  powodu sielsko anielskiego nastroju.
                  Miłego wieczoru
                  • Gość: Wolf Re: Nie tylko jedzonko:) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.11.03, 21:32
                    Na kolacje to nie wiem co bym polecil, ale na obiad to najlepiej kiszke
                    ziemniaczana lub pierogi z kasza gryczana. Do popicia oczywiscie zimny kwas
                    chlebowy. Moze byc jeszcze babka ziemniaczana.
                    To moje ulubione potrawy, robila je moja babcia, niestety juz niezyjaca. W
                    Warszawie takich specjalow nie uswiadczysz, no moze poza kwasem.
                    Dobrej nocy
                    R.
                    • Gość: Piotr tylko jedzonko!! IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 06.11.03, 16:46
                      Gość portalu: Wolf napisał(a):

                      > Na kolacje to nie wiem co bym polecil, ale na obiad to najlepiej kiszke
                      > ziemniaczana lub pierogi z kasza gryczana. Do popicia oczywiscie zimny kwas
                      > chlebowy. Moze byc jeszcze babka ziemniaczana.
                      > To moje ulubione potrawy, robila je moja babcia, niestety juz niezyjaca. W
                      > Warszawie takich specjalow nie uswiadczysz, no moze poza kwasem."

                      A u mnie w domu zdarzają sie i pierożki z kaszą gryczaną /z dodatkiem sera/,oj
                      bywają,a iwspomniane gołabki /chyba podobne w smaku do owej baby ziemniaczanej/
                      i polsko-ruski kulebiak.W Wigilie -Boże Narodzenie to nie ma mowy by micha
                      kutii nie zagościła, tak że i na drugi dzień świąt jaszcze będzie.

                      A od czasu do czasu pojadam na kolacje danie o którym wcześniej słyszałem od
                      od jednego nestora mojej rodziny.Danie to jadał przed wojną gdy nadzorował
                      poręby bieszczadzkie /konkretnie liczył kubiki i znakowal kłody/. Wtedy to
                      rusko-polscy drwale częstowali go mamałygą-kaszą kukurydzianą warzoną w kotle
                      nad ogniskiem,a przed podaniem szczodrze omaszczoną ciepłymi skwarkami.

                      Na koniec kulinarnego "postu" wspomnę o pożywieniu Zamieszańców - Rusinów
                      zamieszkujących niegdyś okolice Krosna - konkretnie Czarnorzek i Bonarówki.
                      Otóż ich głownym pożywieniem była kisełyca/kisielica/ - żur z kwasu
                      kapuścianego,gotowany i zasypywany mąką/ oraz bulby - czyli ziemniaki.Jedli też
                      chleb owsiany/rzadziej żytni/,groch,bób,kapustę.Za przysmak uważali fasolę
                      ubitą na rzadką papkę,w której maczano chleb. w czasie przyjęc raczono się
                      horyłką pogryzaną tak przygotowaną fasolą.
                      A ja np uwielbiam barszcz czerwony z "habaziami" doprawiony ugotowanym bobem
                      lub fasolą-jaśkiem.

                      Smacznego :-)
                      Ps Taż te Rusiny nie tylko się biły,modliły i cierpiały ale i pojeść lubiały,no
                      nie!!


                      • kresowiak2 Re: zbrodnia wołyńska 07.11.03, 11:20
                        Nie wiedziałem, że ojciec pani prezydentowej cudem uniknął śmierci z rąk
                        ukraińskich nacjonalistów.

                        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031107/swiat/swiat_a_2.html
                        • Gość: Piotr Re: zbrodnia wołyńska IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 13:04
                          kresowiak2 napisał:

                          > Nie wiedziałem, że ojciec pani prezydentowej cudem uniknął śmierci z rąk
                          > ukraińskich nacjonalistów.

                          A w Ameryce biją Murzynów.

                          Pani Prezydentowa - super kobitka, dziękujmy Bozi za ten cud.
                          Może i będzie Prezydentką ! - daj jej Panie Boże
                          Amen
                        • Gość: Wolf Re: zbrodnia wołyńska IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.11.03, 20:43
                          Z lektury artykulu mozna wywnioskowac, ze zbrodni dokonali Niemcy przy pomocy
                          ukrainskiej hilfspolitzei, nie ma tam wzmianki o udziale OUN-UPA. W ten sposob
                          mozna tez przypisac zbrodnie istriebitielnych batalionow wszystkim Polakom.

                      • Gość: Wolf Re: tylko jedzonko!! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.11.03, 20:38
                        Witam,
                        Widze ze pewne potrawy sa znane i u Ciebie, oczywiscie chodzi mi o pierogi z
                        kasza gryczana - pycha.
                        Mamalygi nie znam z doswiadczenia, natomiast u "moich" jadlo sie kraszona
                        kasze, ale gryczana.
                        Barszcz czerwony uwielbiam, ale troche inaczej podany, mianowicie z tluczonymi
                        ziemniakami podanymi osobno, chociaz z duza biala fasola tez znam i lubie.
                        Jesli chcesz Piotrze to podam przepis na pyszna babke zimniaczana.
                        Pozdrawiam
                        R.
                        • Gość: Piotr Re: tylko jedzonko!! IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 07.11.03, 21:38
                          Witaj Radku !
                          Zaskoczę cię - ale kasza kryczana z rumianymi skwareczkami i kwaśnym mlekiem
                          też u nas gości. Pycha!
                          A teraz niespodzianka - łemkowskie menu z roku 1935 spisane z
                          reprintu "Pogranicze łemkowsko - bojkowskie" autorstwa polskiego etnografa Jana
                          Falkowskiego i ukraińskiego Bazylego Pasznyckiego:
                          " Komańcza :
                          obid /7 godz./:kapusta,pyrohy,hałuszky,bandurky,mołoko,chlib,oszczypiata,

                          na połudny/połudienok - ok 12-13 godz./ kapusta,bandurky,pyncaky,

                          na weczeru /19-20 godz./ łemesz/kartoflana zupa/,bandurky z
                          mołokom,kysełycu,borszcz,bib,warianky z kapusty.W posty bib,horoh"

                          Przy gościnie obowiązywały stałe formuły grzecznościowe.Jeżeli ktoś w porze
                          obiadowej przyszedł to po pozdrowieniu "daj boży dobryj deń" i odpowiedzi "daj
                          Boży i wam dobre zdorowia" zapraszali - " "proszu was do obidu" na co
                          zaproszony odpowiadał "zdorowy z Bohom obidajty,Boży błahosłow obid i was"

                          Przy piciu pijący mówił "daj Boży zdorowia" na co otrzymywał odpowiedź "pyjty
                          zdorowi"
                          Czego Tobie i sobie życzę :-)

                          O przepis na babę - uprzejmie proszę
                          A temat kulinarno - łemkowski jeszcze pociągnę!
                          Ps mam nadzieję,że rozszyfrujesz nazwy dań wyżej podane - jak nie to postaram
                          się później wyjaśnić
                          Serdecznie pozdrawiam
                          • Gość: Wolf Baba IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.11.03, 22:44
                            Witaj Piotrze,
                            oto przepis na babe w wersji najbogatszej:
                            Poltora kilograma ziemniakow zetrzec na tarce. Zesmazyc (zeszklic) 3 cebule
                            pokrojone w kratke.
                            Polaczyc cebule z utartymi ziemniakami i dodatkiem suszonych grzybow (troche).
                            Dodac 3 jaja, pieprz, sol do smaku i 4 lyzki maki. Mozna teraz tez dodac
                            ugotowanej kaszy gryczanej.
                            Wlozyc mase do blachy. Wlozyc do goracego (ok 200 stopni) piekarnika i piec
                            przez okolo godzine.
                            Zycze smacznego
                            Przepis jest oczywiscie uwspolczesniony, ale bazuje na oryginale.
                            Pozdrawiam
                            R.
                            • Gość: Piotr Baba ziemniaczana a takież gołabki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.11.03, 14:04
                              Gość portalu: Wolf napisał(a):

                              > Witaj Piotrze,
                              > oto przepis na babe w wersji najbogatszej:
                              > Poltora kilograma ziemniakow zetrzec na tarce. Zesmazyc (zeszklic) 3 cebule
                              > pokrojone w kratke.
                              > Polaczyc cebule z utartymi ziemniakami i dodatkiem suszonych grzybow
                              (troche).
                              > Dodac 3 jaja, pieprz, sol do smaku i 4 lyzki maki. Mozna teraz tez dodac
                              > ugotowanej kaszy gryczanej.
                              > Wlozyc mase do blachy. Wlozyc do goracego (ok 200 stopni) piekarnika i piec
                              > przez okolo godzine.
                              > Zycze smacznego
                              > Przepis jest oczywiscie uwspolczesniony, ale bazuje na oryginale.


                              Jako bardziej żerca niż preparator dziękuję za przepis i przekazuję we właściwe
                              ręce mej Pani.
                              A ona z kuchni rzuca mi lekką ręką przepis na owe hołuby "bulbiane"
                              Weż kształtny łeb kapuścianu i sparz jak na zwykłae gołebie.
                              A potem podług uważania zetrzyj odpowiednią ilość obranych kartfli,jak na
                              placki.
                              Drobno pokrojoną cebulę podsmaż na tłuszczu-smalcu najlepiej,dokrój kiebłasy w
                              drobną kostkę.
                              Ziemniaki dopraw tą cebulą,pieprzem,sola i faszeruj gołąbki.Liście winny być na
                              tyle duże,co by zwijki mieściły isę na dłoni.
                              Ciasno ułozone w stosownym rondlunlebiej brytfanie pic w bobrze nagrznaym
                              piekarniku.
                              A po wszystkim, na talerzu dopraw śmietanką ,z kropelką maggi i ...smacznego.
                              A resztka kapusty -rzecz jasna - zostanie na polskie łazanki .
                              Smacznego.
                              • Gość: Piotr Re: a takież gołabki -korekta IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.11.03, 19:36
                                Oczywiście farsz ziemniaczany nie ma sensu bez dodatku wcześniej surowego jaja
                                i odrobiny/zależnie od proporcji - np łyżki/ mąki i wyrobienia masy

                                To gwoli korekty przpisu
                          • Gość: Wolf Re: tylko jedzonko!! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.11.03, 22:47
                            Dziekuje za lemkowskie menu, wiekszosc rozumiem. Czego nie uda sie
                            rozszyfrowac to bede prosil o wytlumaczenie.
                            Jeszcze raz pozdrawiam
                            R.
                            • Gość: Piotr czyja religia... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.11.03, 14:45
                              Odpoczęliśmy trochę przy kulinariach - trzeba wracać do tematów trudniejszych.
                              "Cuius regio eius religio" czyja władza tego religia. Tą starozytną ogólnie a
                              średniowieczną w katolicyźmie zasadę próbowano wcielić w życie w Xix i xx
                              wieku w wielu państwach. trzymając się jednak konwencji niniejszej dyskusji
                              najdrastyczniejszą postać przybrało to w 1873 roku w Pratulinie i okolicach,
                              potem w latach 30 ych na chełmszczyżnie.
                              Wdrażanie tej anachronicznej zasady i w wydaniu carskim /przy wydatnym udziale
                              prawosławia/ i wydaniu sanacyjnym dało straszne skutki.

                              Ale nie i o tym chciałbym tu pisać.
                              Oto jestem po lekturze znalezionego w domowym archiwum artykule o roli
                              Prawosławnej Cerkwi w Serbii w trakcie strasznej wojny domowej w latach 90 -
                              tych.
                              Czytam " Serbska Cerkiew Prawosławna nigdy dotąd nie zajęla stanowiska wobec
                              tej najkrwawszej masakry w europie po II wojnie światowej
                              Serbowie oblegali Srebrenicę przez tysiąc dni /1992-1995/zabili /kiedy miasto
                              padło/siedem tysięcy muzułmańskich mężczyzn i chłopców powyżej 150 centymetrów
                              wzrostu,zagrzebali ich w kilkudziesięciu/może stu/ masowych grobach,przegnali
                              dwadziescia tysięcy kobiet i dzieci"
                              Mówi profesor prawosławnej teologii Dziordziewić - "cerkwiew przez swych
                              wybitnych hierarchów legitymizowała wojnę,choć nigdy oficjalnie tego nie
                              przyznała.ale symbioza władzy i Kościoła była idealna.Cerkiew weszła wo
                              szkół,do policji,do wojska.(...) drwiliśmy wtedy z naszych rodaków,że wprawdzie
                              w poście nie jedzą mięsa,ale piją krew.Żadna rzeż w Bośni nie zaczęła sie bez
                              udziału Cerkwi,bez błogosławieństwa armat i karabinów.Na czołgach były
                              krzyże.>>>"
                              Radku - to mój wstęp do dalszej dyskusji o roli Prawosławia /rozumiejąc
                              oczywiście różnice wynikające z autokefaliczności każdej Cerkwi
                              narodowej/,Grekokatolicyzmu i łacińskiego Kościoła w Europie.
                              Pozdrawiam
                              Może poćwiczymy ten temat - zapraszam każdą dobrą duszyczkę do rozmowy.
                              • Gość: kazik Re: czyja religia... IP: *.proxy.aol.com 09.11.03, 20:17
                                ciekawe informacje,chociaz znane wszem po calej ziemi.tylko nikt o tym glosno
                                nie mowi,poniewaz by mowil przeciwko sobie.Jezus dal wyraznie ludziom do
                                zrozumienia,ze bogiem swiata,czyli obecnego systemu na ziemi,jest Szatan.on to,
                                majac ogromne doswiadczenie,wie w jaki sposob ludzi omamiac,by myslac,ze zyjac
                                dla Stworcy,zyja dla niego i to w ogromnej liczbie nieswiadomie.
                                z tego tez powodu masa ludzi po calym okregu ziemi,nie chce uciekac sie do
                                Biblii,widzac i wiedzac,co czynia ci,co ponoc winni byc tej Biblii obronca.w
                                ten sposob zaciera sie wiedza co do tego,skad Biblia pochodzi.a jest ona
                                przeciez osobistym Slowem,listem Boga do ludzi.mimo,ze posluzyl sie wielu
                                ludzmi do jej spisania,to jednak zawiera Jego wole i mysli i pragnienia wobec
                                nas ludzi i przyszlosci ziemi [o ktore to sprawy,notabene masa ludu sie dzien w
                                dzien modli].serbia,czy tez inne miejsca na swiecie w obecnych czasach,czy nawet
                                modlitwy zanoszone przez zolnierzy w czasie drugiej wojny,i to w wielu wypadkach
                                nalezacych do tej samej religii,tylko bedacych po przeciwnej stronie frontu,
                                napewno wprawialy Boga w zaklopotanie.wniosek nasowa sie pewnie bardzo wyrazny,
                                ze cos tu nie gra,obserwujac religie chrzescijanskie,nie mowiac o innych,
                                nie chrzescijanskich.
                                z nauk Jezusa,ktory opieral sie na Biblii,czyli na tym co pochodzi od Jego Ojca,
                                jak rowniez Jego apostolow i nasladowcow wynika niestety,ze chrzescijanstwo i
                                chrystianizm pochodzacy z Biblii czyli od Stworcy,to dwie inne sprawy.
                                wynika to i z tego,ze nic w tym ogolnoswiatowym chrzescijanstwie,nie mowi sie na
                                temat Krolestwa Bozego,ktory to temat byl nadrzednym w posludze Jezusa,Krola
                                tegoz Krolestwa,na ziemi.z calych sil dawal tak slowem jak i czynem do
                                zrozumienia ludziom czym to Krolestwo bedzie w przyszlosci i jakie jego
                                blogoslawienstwa ludzkosc czeka.jest to zakryte calkowitym milczeniem przez
                                swiatowe chrzescijanstwo,ktore z tego powodu jest religia daleka od Boga i z Nim
                                nie majaca nic wspolnego.
                                • Gość: Piotr Re: czyja religia... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.11.03, 20:29
                                  Ciekawa wypowiedź - chociaz sądząc po wspominkach conajmniej w kilku miejscach
                                  o Biblii i Królestwie Bożym zapewne pochodżaca od wyznawcy Świadków Jehowy.
                                  Jesli tak by było - to mam niewinne pytanie :
                                  KAZIU kiedy najbliższy termin końca świata?
                                  • Gość: kazik Re: czyja religia... IP: *.proxy.aol.com 09.11.03, 21:12
                                    piotrze,takie pytanie nic nie wnosi do tematu,jest tylko ignorancja,jak ta,
                                    ktora ma miejsce w tym przezemnie wspomnianym swiatowym chrzescijanstwie.
                                    zreszta z drugiej strony pytanie to intrygowalo wiernych ludzi z otoczenia
                                    Jezusa i jest wszem i wobec wiadomym z konwersacji po miedzy nimi,a zanotowane
                                    z woli Stworcy w Jego do nas liscie.zaspakajajac jednak twa ciekawosc,napomkne
                                    ci,ze czym blizej do proszonego przez ludzi Krolestwa,tym wyrazniej Ono sie na
                                    choryzoncie rysuje,jak brzask po mijajacej nocy.dlatego tez Jezus prosil usilnie
                                    by zawsze miano na uwadze sytuacje dni Noego i z wiara oczekiwano tego co na
                                    cala ziemie nadejdzie.ogromna pomoca tez w tym oczekiwaniu sa proroctwa,ktore
                                    nigdy nie chybily.wszystkie sie dotychczas wypelnily,co jest rekojma tego,ze i
                                    te ktore przed objeciem wladzy przez wspomniane Krolestwo,rowniez sie
                                    niechybnie wypelnia.tak uczyl Jezus i winna religia,ktora idzie Jego torem.
                                    dnia i godziny nikt z ludzi nie wie,ba nawet sam Jezus.lecz objawy tego czasu On
                                    dla naszego dobra podal.jak sytuacja wspomniana za Jego bytnosci na ziemi co do
                                    nadejscia tego Krolestwa,rowniez miala miejsce w pozniejszych czasach,ale
                                    wynikalo to z nadgorliwosci pewnych jednostek oczekujacych zmian na ziemi.
                                    wszyscy sa niedoskonali w obecnym systemie.lecz niedorzecznoscia jest nie
                                    mowic o tym Krolestwie,ktorego temat to,byl najwazniejszym w posludze Jezusa.
                                    z braku tego mamy sytuacje,jak ta wspomniana z serbii,czy tez majace miejsce
                                    po calej ziemi.caly swiat lezy w mocy zlego,lecz jest powiedziane,ze ten co
                                    wytrwa do konca zbawionym bedzie.lecz gdzie jest wpierw prawdziwa nauka
                                    pochodzaca z jednosci z Bogiem? [2 Tym.3:1-5, 3:16,17, Mat.28:19,20].gdzie jest
                                    szacunek dla Slowa Bozego[Biblii],ktore to powinno byc fundamentem,nadrzednym
                                    ponad wszystkim innym,i to w calokrztalcie codziennym zycia.zycia,ktore zalezy
                                    od poznania Boga i Syna i majacego na uwadze na pierwszym miejscu sprawy tegoz
                                    Krolestwa[Jana 17:3, Mat.6:33].zycia,ktore w przyszlosci ma byc wieczne[Obj.21:4
                                    ].zycia,ktore nie mozna samolubnie dla siebie tylko zatrzymywac,ale z milosci do
                                    Boga i ludzi,dzielic z innymi ku radosci i jednosci z Jezusem.
                                    • Gość: Piotr Re: czyja religia... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.11.03, 07:48
                                      Jestem zaintrygiowany tym kolejnym,konsekwentnym w swej treści Postem.
                                      W zasadzie swoją poprzednią wypowiedź powinieniem zacząc od słow ;Serdecznie
                                      WITAM Kaziu.
                                      Podziwiam biblijną erudycję i religijne zaafektowanie. To się dobrze czyta.
                                      Zastanawia mnie jednak jaki świat urządzili by Czciciele Księgi gdy dorwali by
                                      się do władzy? W imię walki z czcicielami obrazów - czy postawili by na każdym
                                      skrzyzowaniu model Księgi i w imię Jezusa kazali by bić pokłony Księdze?
                                      czy nie urządzili by w Imię Jego i Powszechnej Miłóści,Demokracji i
                                      sprawiedliwości - obozów Powszechnej Miłości - gdzie opornych snem,głodem i
                                      ciszą uczono by na pamięć słów Księgi.
                                      Synowie Księgi ,boję się ,że urządzili by światek całkiem orwelowski.

                                      A tak na luzie - czy jest sens wkuwania na pamięć słow Księgi - tego zbioru
                                      bajek,legend,opisów etnograficznych ,pięknej poejzji miłosnej,i po częsci prawd
                                      objawinych ?
                                      I drugie pytanie całkiem na serio - Kaziu- może wiesz jaki był zasięg wiary
                                      Jehowitów na Łemkowszczyźnie? i w ogóle w dawnej Galicji?
                                      Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego dnia
                                      • Gość: kazik Re: czyja religia... IP: *.proxy.aol.com 11.11.03, 04:25
                                        dziekuje za zyczenia i sie rowniez odwzajemniam.nie mam tez nic przeciwko tobie,
                                        Piotrze,wiedzac,ze to nie ludzie winni braku jednomyslnosci.
                                        co jednak do twego zastanawiania co by bylo gdyby bylo,to na to szkoda czasu.
                                        wierze,ze znasz Biblie i z niej to,ze pomsta nalezy do Boga.czyz Noe ze swa
                                        rodzina walczyl cielesnie z owczesna sobie ludnoscia? czyz Jezus goraco nas
                                        wszystkich nie ostrzega na kartach listu bozego,Biblii,bysmy zawsze mieli na
                                        uwadze dni Noego?Bog jest stworca i Jego jest ziemia i wszystko co na niej.i to
                                        On bedzie decydowal o tym jak to na tej ziemi w przyszlosci bedzie.co do teraz,
                                        to mamy rade by poglebiac nasza wiedze o Nim i o tym,ktorego On na ziemie
                                        poslal.jak to wykorzystamy,to juz o nas osobiscie zalezy.jednego On jednak
                                        jeszcze pragnie,bysmy o Jego zamierzeniu rowniez innym mowili,poniewaz On
                                        pragnie zbawienia nas wszystkich,i to nie zaleznie gdzie mieszkamy i jaki jest
                                        czlowieka status spoleczny,oraz kolor skory [2Piotra 3:9].pamieciowego objecia
                                        Biblii,On wcale nie wymaga,ale znajomosci Jego woli,ktora da nam nadzieje na
                                        zycie,i to wieczne,pod sprawiedliwymi rzadami Jego Syna[ew.Jana 17:3].
                              • Gość: Wolf Re: czyja religia... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.11.03, 21:07
                                Witam,
                                dziekuje za przepis na golabki, niebawem bede je testowac na sobie:) na pewno
                                opisze wrazenia.
                                Pisales Piotrze o Serbii, moim zdaniem nie jest to tak oczywiste i czarno-
                                biale. Zauwaz ze nie tylko Serbowie sa winni, powiem wiecej w tej chwili
                                Serbow w Kosowie trzeba caly czas ochraniac. Niektore sprawy dopiero wychodza,
                                na przyklad dopiero po smierci Aliji Izetbegovicia Trybunal Haski podal do
                                publicznej wiadomosci ze toczylo sie przeciw niemu sledztwo w sprawie zbrodni
                                wojennych. Wojna w Jugoslawii byla konfliktem etnicznym, a w takich
                                konfliktach latwo wykorzystac religie.
                                Pozdrawiam
                                R.
                                • Gość: kazik Re: czyja religia... IP: *.proxy.aol.com 11.11.03, 04:03
                                  tu nie chodzi o wykorzystywanie religii,ale o jej stosunek i posuniecia co do
                                  konfliktu.i to posuniecia oparte na tym,czego ponoc sa strozami.szczegolnie,
                                  jezeli mienia sie dumnie nazywac,chrzescijanskimi nasladowcami Jezusa.
                                  • Gość: Piotr Re: czyja religia... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.11.03, 08:27
                                    O Kaziu - już lepiej. Gdy zaszadłeś z tonacji "kazaniowej" - tu już można
                                    rozmawiać.
                                    Boję się,że każda religia,każdy wyznawca ulega z czasem "dewiacji" na mniejszą
                                    lub większą skalę.
                                    Boję się Kaziu,że publicznej kąpiele Twoich współwyznawców/ widziałem coś
                                    takiego kiedyś na stadionie - naprawdę!/i obkładanie się cytatami z Pisma też
                                    niewiele pomaga.
                                    Pisałeś o Noem - to piekna,metaforyczna opowieść,częsty motyw w sztuce - ale to
                                    tylko Legenda. Byc może,że warto trochę się zastanowić nad nią.
                                    Ale na Araracie nikt narazie nie dokopał się arki.
                                    Serdecznie pozdrawiam z poranno-słonecznego rzeszowa
                                • Gość: Piotr Wolfowi etc IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.11.03, 08:18
                                  Witam - pytałes kiedyś dokąd nas zawiedzie ta dyskusja.Teraz nas przywiodła na
                                  spotkanie zautentycznym Badaczem Pisma. To niesamowite - co dopiero pogadaliśmy
                                  z Duchownym Grekokatolickim,był na samym początku Ślązak ciekaw rzeszowskich
                                  kresów,zagląda podlaski Ukrainiec /a propos Andrzej jak tam impreza !/.
                                  No i oczywiście Ty Radku.
                                  Bardzo ciekawy Klub.
                                  Co do religii w polityce to masz rację - niestety
                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: kazik Biblia IP: *.proxy.aol.com 13.11.03, 05:19
                                    Piotrze,masz prawo lekcewazyc wiele rzeczy,co wcale nie znaczy o twej racji.
                                    dotychczas spelnione proroctwa biblijne potwierdzaja,ze Biblia po prostu mowi
                                    prawde.tak wiec i sprawozdanie o potopie nie jest legenda,lecz wydarzeniem,
                                    ktore mialo miejsce w historii ludzkosci na ziemi.sam Jezus,ktory byl na ziemi
                                    blizej naszym czasom niz wspomniany potop,nie ignorowal o nim sprawozdania,ale
                                    sie rowniez na to wydarzenie powolywal i usilnie ludzi prosi by zawsze na
                                    uwadze to wydarzenie mieli.bedzie to duza pomoca ludziom o szczerym sercu.czasy
                                    w ktorych obecnie zyjemy,tych czasow wydarzenia,rowniez potwierdzaja
                                    prawdziwosci Biblii,z ktora to ksiega nie moga sie rownac wszystkie inne,czy to
                                    filozoficzne,czy to w posiadaniu roznych religii.mozg ludzki,ktory potrafi w
                                    nieskonczonosc akumulowac informacje,rowniez potwierdza zamysl Boga,co do
                                    ludzkiej zycia wiecznosci.nawet lekarze nie rozumieja dlaczego sie czlowiek
                                    starzeje i umiera.Biblia daje rzetelna na to odpowiedz.dlatego widzimy,ze
                                    prawda jest tylko jedna,a to ze jakies religie uwazaja sie za Jej posiadanie,
                                    wcale nie znaczy,ze sie Nia w prowadzeniu ludzi do Boga,kieruja.przykladem jest
                                    Izrael,ktory oredzia bozego nie rozpoznal.rowniez i dzisiaj ludzie sa jak
                                    oblakani,nie majac z braku nalezytego zrozumienia,nadzieji co do Krolestwa
                                    Bozego,ktore obejmie wladze nad ziemia w swe posiadanie,dla dobra calej
                                    ludzkosci cierpiacej z powodu grzechu adamowego.czy koscioly tzw.chrzescijanstwa
                                    o tym Krolestwie glosza?
                                    • Gość: Piotr Re Kaziowi: Biblia IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.11.03, 19:15
                                      W pierwszych słowach - chciałem Ciebie Kaziu a i innych czytających - gorąco
                                      przeprosić za być może niestosowne sformułowania zawarte w moich "bibilijnych"
                                      postach. Postaram się opanować swój bezmyślny słowotok!
                                      Biblia o której piszesz /a Stary Testament w szczególności/ to dla mnie dzieło
                                      geniuszu ludzkiego,licznych skrybów którzy na zwojach spisywali przez setki a
                                      może tysiące lat myśl filozoficzną semickich pasterzy .Byli oni z pewnością
                                      natchnieni przez Ducha Świetego - jedną z trzech osób naszej łacińsko-
                                      bizantyjskiej Trójcy Świętej.
                                      A na Ziemi potem żył nie tylko Jezus - Syn Boży, ale i Maryja, Apostołowie i
                                      Ewangeliści - głowni pośrednicy między światem ziemskim a Bogiem.
                                      Cóż byłoby bez Zwiastowania /obrazowanego przecież na tysiącach cudownych Ikon
                                      i "łacińskich" dziełach sztuki sakralnej/,Jej niepokalanego poczęcia ...
                                      A czym byłaby wiara i religie chrzecijańskie /pełne jak pisałem -w swej
                                      historii -dewiacji i odchyleń/ bez świadectw Świętych - i tych łacińskich i
                                      tych rusko - bizantyjskich, którzy swym życiem i śmiercią ,jak bł.Kowcz czy
                                      św.Kolbe potwierdzili prawdziwość tych wiar.
                                      Tych wiar,których prawdziwość próbowali podważyć chociażby nieszczęsni
                                      jankesi,tworcy ruchu którego czujesz się czlonkiem.Wybacz,ale ich wymysł
                                      traktuję jako produkt równie nieudany jak guma do żucia,MC Donald i
                                      hamburger:-).
                                      Co do starzenia się i śmierci człowieka - co w tym dziwnego,przecież człowiek
                                      to "wyewoluowany" twór przyrody /oczywiście przy Bożej ingerencji jak
                                      sądzę/,najdoskonalszy ze ssaków.Gdy patrzę na starzejącego się mego psiaka
                                      myślę sobie - los nasz jednaki - chociaż każdy rok jego życia- by się porównać
                                      przemnażam przez siedem :-)

                                      Opisy biblijne,w tym stworzenia czlowieka a i potopu - to piękne matafory,które
                                      nalezy czytać jako formy literackie,poprzez pryzmat wiedzy naukowej,w tym
                                      dorobku np także i koscielnych badaczy ewolucji i archelogii.

                                      Biblia/mówię dalej o St.Testamencie/ przyjacielu - to nie
                                      sprawozdanie,relacja,to mieszanka róznych stylów literackich i filozoficzny
                                      traktat-fundament religii monoteistycznej.
                                      I Ona i Ewangelie - to przecież literatura stworzona przez egzegetów,którzy
                                      niekoniecznie widzieli to co opisywali,a jesli już to w natchnionych snach lub
                                      powtarzanych opowieściach.
                                      A co do Adama i Ewy- nie wiem czy wiesz ale ich grzech został juz dość dawno
                                      odkupiony.
                                      I w moim i chyba w twoim przypadku poprzez chrzest.
                                      Przypominam ci przyjacielu - chrzest:
                                      -gładzi grzech pierworodny i grzechy przed chrztem popełnione,
                                      - czyni człowieka dzieckiem Bozym,
                                      itd itd.
                                      A co do samego Adama, znasz to :
                                      " kiedy Adam raj opuszczał z jednym jabłkiem w dłoni swej,zapytałem go co
                                      teraz będzie z nim.
                                      - Będę oral,zbierał,siał, o deszcz modlił sie co dnia
                                      Ale teraz muszę iść - bywaj zdrów"
                                      • Gość: Wolf Re: Piotrowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.11.03, 19:23
                                        Witaj,
                                        Akurat trafilem na Twoja obecnosc, wiec skrobne pare slow.
                                        Ostatnio nie udzielalem sie na forum z braku czasu, ale odezwe sie.
                                        Pisales o meczennikach jako swiadectwie prawdziwosci wiary, a ja niedawno
                                        dowiedzialem sie, ze nie ma problemu zeby w sytuacji krytycznej katolik mogl
                                        otrzymac posluge kaplanska od duchownego prawoslawnego, pomimo braku
                                        interkomunii.
                                        Co sadzisz Piotrze (i Kaziku rowniez) o zjawisku Swietego Ognia?
                                        Jeszcze raz pozdrawiam
                                        R.
                                        • Gość: Piotr Re:Wolfowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.11.03, 20:50
                                          Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                          > dowiedzialem sie, ze nie ma problemu zeby w sytuacji krytycznej katolik mogl
                                          > otrzymac posluge kaplanska od duchownego prawoslawnego, pomimo braku
                                          > interkomunii.
                                          > Co sadzisz Piotrze (i Kaziku rowniez) o zjawisku Swietego Ognia?

                                          witam serdecznie i przepraszam za brak w miarę szybkiej odpowiedzi.
                                          Nie wiem jak jest ten problem rozwiazany np w prawie kanonicznym czy innych
                                          regulacjach KK.Ale myślę,że posługa kapłańska,szczególnie typu namaszczenia
                                          chorych czy ostanie sakramenty udzielane np umierającym są nie tylko
                                          dopuszczalne w opisanych przez Ciebie przypadku ale wręcz obowiązkiem takiego
                                          kapłana.
                                          Co do Świętego Ognia - kojarzy się mi to raczej z sektą arabską Druzów - owych
                                          irańskich czcicieli ognia...,ich opętanymi tancami itd
                                          Ciekawym też jest zjawisko Świetej wody - a więc kaplic budowanych od setek lat
                                          przy żródłach, słyszałem o tych zjawiskach i na Podlasiu. A w okolicach
                                          Rzeszowa jest taka kaplica wodna w Przylasku - miejscu odwiedzanym przed II w.
                                          również przez zalesiańskich grekokatolików.
                                          Pozdrawiam i czekam na odzew. :-)

                                    • Gość: Wolf Re: Biblia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.11.03, 19:16
                                      Witam,
                                      niestety ostatnio przycichlem, ale nie znaczy to ze zapomnialem.
                                      Odezwe sie po niedzieli, moze wygrzebie cos ciekawego. Na razie spore braki w
                                      ilosci wolnego czasu.
                                      Mam pytanie do Kazika:
                                      Co masz na mysli mowiac o "tzw. kosciolach chrzescijanskich". Czy uwazasz sie
                                      za jedynego prawdziwego chrzescijanina.
                                      Pozdrawiam
                                      R.
                                      • Gość: kazik Re: Biblia IP: *.proxy.aol.com 14.11.03, 09:03
                                        cale Pismo jest od Boga natchnione.[2Tym.3:16,17].Jezus nim sie przy roznych
                                        okazjach poslugiwal,powolujac sie na ksiegi spisane do Jego czasu.nigdy niczego
                                        z nich nie podwazal.rowniez wskazal,ze jest tylko jedna wola Jego Ojca i jak On
                                        jest jednoscia w Nim,tak i wszyscy chcacy byc Jego nasladowcami,maja byc z Nim
                                        jednego zdania.Biblia dla nasladowcy Jezusa,powinna byc najwyzszym
                                        autorytetem.jej naczelny temat,to Krolestwo Boze,a Jezus dal tego wspaniale
                                        swiadectwo.nie podwazyl tez nigdy np.rzeczywistosci,jakim byl ogolnoswiatowy
                                        potop.co do pytania o tzw.chrzescijanstwo,ktore nic wspolnego nie ma z
                                        prawdziwym chrystianizmem,to raczej mozna sobie samemu odpowiedziec,uzywajac
                                        swej logiki i inteligencji.i to tym bardziej,uwazajac sie za boza owieczke.
                                        nic nie stoi na przeszkodzie przed szczerym czlowiekiem,by zadal sobie troche
                                        trudu na odszukanie odpowiedzi na to,czy Biblia jest rzeczywiscie Slowem Bozym?
                                        na to,czy wszystkie religie Bog akceptuje?na to,jak rozpoznac prawdziwa?
                                        chrzest rzeczywiscie jest ogromnym Boga blogoslawienstwem i poczatkiem nowego
                                        zycia,z tym,ze najpierw szczery czlowiek powinien sie o tej nadzieji dowiedziec,
                                        zrozumiec i z wielka radoscia i osobistym zaakceptowaniem przyjac.
                                        Adam byl z droga zycia swietnie zapoznany,jednak te droge odrzucil ze szkoda dla
                                        siebie,jak i przyszlego potomstwa.a przeciez czekalo go za posluszenstwo,
                                        zycie wieczne na calej rajem objetej ziemi.czcijmy wiec Stworce tak slowem jak i
                                        czynem,za Jego milosc przez nas nie zasluzona.On pragnie zbawienia,i to kazdego
                                        z nas,bez wyjatku.
                                        • Gość: Piotr O istocie rzeczy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.11.03, 16:41
                                          Witam Cię Kaziu - obawiam się że mówiąc o Bogu nie zabardzo wiesz o czym
                                          mówisz,albo mówisz o Istocie z całkim innego świata,niż mój - chrześcijańsko
                                          łacińko-ruski.
                                          By uporządkować tą dyskusję przytoczę kilka zwięzłych definicji które przyjmuję
                                          za swoje !!!

                                          Sława Otcu i Synu i Swiatomu Duchu, i nynie i prisno i wo wieki wiekow, amiń.

                                          Otczie nasz, Iże jesi na niebiesiech, da swiatitsia imia Twoje, da priidiet
                                          Carstwije Twoje: da budiet wola Twoja, jako na niebiesi i na ziemli. Chleb nasz
                                          nasuszcznyj dażd’ nam dnies’, i ostawi nam dołhi nasza, jakoże i my ostawlajem
                                          dołżnikom naszym: i nie wwiedi nas wo iskuszenije, no izbawi nas ot łukawaho.
                                          Jako Twoje jest’ Carstwo i siła i sława, Otca i Syna i Swiataho Ducha, nynie i
                                          prisno i wo wieki wiekow.
                                          Аmiń.

                                          Sława Otcu i Synu i Swiatomu Duchu:

                                          Wieruju wo jedinaho Boha Otca, Wsiedierżytiela, Tworca niebu i ziemli, widimym
                                          że wsiem i niewidimym.
                                          I wo Jedinaho Hospoda Iisusa Christa, Syna Bożyja‚ Jedinorodnaho‚ Iże ot Otca
                                          rożdiennaho preżdie wsiech wiek; Swieta ot Swieta‚ Boha istinna ot Boha
                                          istinna, rożdienna‚ niesotworenna‚ jedinosuszczna Otcu‚ Imże wsia bysza. Nas
                                          radi cziełowiek i naszeho radi spasienija sszedszaho s niebies i
                                          wopłotiwszahosia ot Ducha Swiata i Marii Diewy, i wocziełowieczszasia.
                                          Raspiataho że za ny pri Pontijstiem Piłatie, i stradawsza, i pohriebienna. I
                                          woskresszaho w tretij dień po Pisanijem. I wosszedszaho na niebiesa, i
                                          siediaszczia odiesnuju Otca. I paki hraduszcziaho so sławoju‚ suditi żywym i
                                          miertwym‚ Jehoże Carstwiju nie budiet konca.
                                          I w Ducha Swiataho, Hospoda, żywotworaszcziaho, Iże ot Otca ischodiaszcziaho,
                                          Iże so Otcem i Synom spokłaniajema i ssławima, hłahoławszaho proroki. Wo jedinu
                                          swiatuju, sobornuju i Apostolskuju Cerkow’. Ispowieduju jedino kreszczienije wo
                                          ostawlenije hrechow. Cziaju woskresienija miertwych i żyzni buduszcziaho wieka,
                                          amiń.

                                          Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi,
                                          wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.
                                          I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, Który z Ojca
                                          jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Światłość ze światłości, Bóg prawdziwy
                                          z Boga prawdziwego. Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, przez Którego
                                          wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z
                                          nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się
                                          człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas pod Poncjuszem Piłatem; został umęczony
                                          i pogrzebany. I zmartwychwstał trzeciego dnia jak oznajmia Pismo. I wstąpił do
                                          nieba, siedzi po prawicy Ojca. I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i
                                          umarłych: a Królestwu Jego nie będzie końca.
                                          I w Ducha Świętego Pana i Ożywiciela, Który od Ojca pochodzi, Który z Ojcem i
                                          Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; Który mówił przez Proroków. Wierzę
                                          w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden chrzest na
                                          odpuszczenie grzechów. I oczekuję wskrzeszenia umarłych, i życia wiecznego w
                                          przyszłym świecie, amen.

                                          Pieknie brzmi - prawda?

                                          I jeszcze krótki cytat /no kto powie mi skąd pochodzi ;-)

                                          W imię Boga Miłosiernego,Litościwego
                                          Chwała Bogu,Panu światów/.../
                                          Oto Ciebie czcimy i Ciebie prosimy o pomoc
                                          Prowadź nas drogą prostą
                                          drogą tych,których obdarzyłeś dobrodziejstwami,
                                          nie zaś tych,na których jesteś zagniewany,
                                          i nie tych,którzy błądzą.
                                          /.../
                                          Wśród nich są tacy,którzy mówią:
                                          "Wierzymy w Boga i w Dzień ostani"
                                          Lecz oni wcale nie są wierzącymi.
                                          Oni usiłują oszukać Boga
                                          i tych,którzy wierzą,
                                          lecz oszukują siebie samych,
                                          oni tego nie pojmują,
                                          W ich cercach jest choroba,
                                          A Bóg jeszcze powiększa ich chorobę.
                                          spotka ich kara bolesna
                                          za to,że kłamią>

                                          Koniec cytatu - ładnie napisane co-
                                          Nie przejmuj się Kaziu - ja już cię polubiłem

                                          Ps Radku -o tobie pamiętam,coś wkrótce napisze.
                                          A i ta twoje posty czekam niecierpliwie.



                                          • Gość: kazik Re: O istocie rzeczy IP: *.proxy.aol.com 15.11.03, 05:54
                                            Piotrze,ciesze sie,ze mnie polubiles.chociaz nie znajac mnie,widze,ze lezy ci
                                            na sercu pragnienie bycia z Bogiem.to dobrze,bo sam napewno wiesz,jak to w
                                            obecnych czasach ludzie nie maja po prostu duzo czasu dla naszego,wspolnego
                                            Stworcy.zupelnie tak samo,jak za dni Noego.komus chyba wtedy jak i teraz bardzo
                                            na tym zalezy.ja mam wielka radosc z poruszania mysli o naszym Stworcy,iw tej
                                            radosci nie moge sie zamknac tym w samym sobie.mimo niedowiarstwa i lekcewazenia
                                            ludzi,Noe rowniez nie zamykal sie w sobie,ale czynem i slowem Boga glosil.
                                            napewno bylo mu przykro,widzac i slyszac reakcje ludzi.nie zmienilo to jednak
                                            jego nastawienia do Boga,czego nagroda bylo przezycie do innego systemu na
                                            ziemi.to nastawienie bedzie tez owocowac przy jego zmartwychwstaniu do
                                            rzeczywistego nowego systemu,jakim bedzie oczekiwane Krolestwo Boze na ziemi,
                                            do ktorej to Stworca czlowieka stworzyl,by byla jego mieszkaniem.
                                            wiesz chyba bardzo dobrze,ze Adama nagroda za posluszenstwo,bylo zycie tutaj,
                                            na ziemi.modlitwy cytowane,rowniez to potwierdzaja.przeogromna milosc Boza,do
                                            rodzaju ludzkiego,tak pieknie okazana w Jezusie,Synu Boga zywego,pierworodnym
                                            wszelkiego stworzenia.ja zachecam kazdego,a teraz tez ciebie,bys zawsze czytal
                                            Slowo Boze.chcialbym bysmy byli jednomyslni w Panu,no,ale to nie odemnie zalezy.
                                            nastawienie jakie masz,ma duzo innych ludzi po calej ziemi,w roznych religiach,
                                            gdziekolwiek sie narodzili.prawda jest jednak jedna,jak ta,ktora glosil Noe
                                            przed potopem i okazala sie nia w potopie,tak samo jak teraz okaze sie w
                                            Armagedonie i w wypelnieniu sie modlitwy Ojcze nasz.Biblia jest ksiega dla
                                            wszystkich ludzi na ziemi i maja okazje z Nia sie zapoznac wszyscy.mimo,ze jest
                                            przedstawiana w zlym swietle,trzeba Ja przeczytac,i mozna Jej zaufac.mozna sie
                                            przekonac,ze jest zgodna z nauka.posiada tez ogromna mase praktycznych rad dla
                                            czlowieka,rowniez teraz w wspolczesnym nam swiecie.jest Ksiega proroctw,jest
                                            Ksiega dla ciebie,dla kazdego.
                                            • Gość: Piotr Re: O istocie rzeczy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.11.03, 06:44
                                              Witaj Kaziu
                                              Przykro mi to mówić,ale widzę ,że w swoim rozwoju intelektualnym zatrzymałeś
                                              się na znajomości kilku rozdziałów Bibli. Obawiam się ,że jak na 21 wiek to
                                              trochę mało :-).Jak zapewne wiesz duchowość chrześcijańska poszła w tym
                                              zakresie znacznie dalej !!!
                                              Co do Noego - którego tak chętnie przytaczasz- to obawiam się ,że to kiepski
                                              przykład jak na dzisiejsze czasy- a bo i przemysł stoczniowy upada,pływające
                                              Zoa też nie mają wzięcia ...:-0
                                              Niedawno jedne takie wpłynęło do wladysławowa - wszyscy mysleli,że to ZOO - a
                                              tymczasem była to pływająca klinika aborcyjna.:-)
                                              A od czasu Adama - obawiam się ,że znacznie nam przybyło negatywnywnych wzorców
                                              zachowania.
                                              Pozdrawiam
                                              • Gość: Piotr O istocie rzeczy -serio IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.11.03, 22:31
                                                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                > Witaj Kaziu
                                                > Przykro mi to mówić,ale widzę ,że w swoim rozwoju intelektualnym zatrzymałeś
                                                > się na znajomości kilku rozdziałów Bibli. Obawiam się ,że jak na 21 wiek to
                                                > trochę mało :-).Jak zapewne wiesz duchowość chrześcijańska poszła w tym
                                                > zakresie znacznie dalej !!!

                                                A tak bardziej serio - to przywiązania badaczy Pisma do czytania tej w gruncie
                                                rzeczy najwazniejszej księgi naszej cywilizacji jest warte aprobaty.
                                                Lubię do niej zaglądać - chociaż może najczęsciej do Księgi Psalmów i Pieśni
                                                nad piesniami - jako najbardziej dla mnie "strawnych" jej częsci.
                                                Tak całkiem serio w mojej bibliotece jest i "wasze" jej wydanie -Towarzystwa
                                                Biblijnego z 1984 roku i "nasze" Bibli Tysiąclecia z 1971r. - zapewniam nie
                                                kłócą się wcale. A towarzystwo polskiego wydania Koranu - też im nie
                                                przeszkadza.To z niego pochodził mój ostatni cytacik .
                                                A czy z Imprimatur czy bez - do Bibli warto zaglądać - masz Kaziu świętą rację.
                                                Pozdrawiam

                                                • Gość: Wolf Re: Etniczne tematy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.11.03, 21:17
                                                  Witam,
                                                  Po przerwie wracam do tematow etnicznych. Jakis czas temu zastanawialismy sie
                                                  nad problemem latynizacji "naszych" Rusinow.
                                                  Mysle, ze ciekawym dodatkiem do tej dyskusji bedzie przedstawienie procesu
                                                  odwrotnego.
                                                  Ponizej przedstawie maly cytacik i jak zwykle zachecam ciebie Piotrze i
                                                  wszystkich do dyskusji.

                                                  "Znacznie gorzej oceniano w MSW poziom rozwoju świadomości narodowej Polaków
                                                  na terenie planowanej kolonizacji w województwie tarnopolskim oraz powiecie
                                                  sokalskim województwa lwowskiego i włodzimierskim województwa wołyńskiego. Aby
                                                  utrzymać kontrolę nad kresami południowo-wschodnimi, przesiedlenia ludności z
                                                  głębi kraju uznawano za konieczność wynikająca z racji stanu państwa. Często
                                                  spotykane na tym obszarze przypadki zawierania mieszanych związków małżeńskich
                                                  zazwyczaj powodowały zmianę orientacji wyznaniowej i narodowej przez rzymskich
                                                  katolików, uznawanych przez władze za Polaków. Kościół greckokatolicki był
                                                  bardziej dynamiczny i lepiej zorganizowany, dlatego — oceniano — pozyskiwał
                                                  wyznawców wśród ludności polskiej. Zaś zmiana wyznania w istniejących
                                                  warunkach prowadziła do zmiany narodowości.
                                                  Drugą przyczyną systematycznego uszczuplania polskiego stanu posiadania była
                                                  bierność ludności polskiej wobec dynamicznie rozwijającego się ruchu
                                                  ukraińskiego. „Działalność Ukraińców nie natrafia na zorganizowany sprzeciw
                                                  wiejskiej ludności polskiej i nie ma z kim walczyć”. Organizacje polskie —
                                                  według MSW — były tak słabe, że nie stanowiły przeciwwagi zorganizowanemu
                                                  ruchowi ukraińskiemu. Policjanci i urzędnicy często byli zadłużeni w różnych
                                                  ukraińskich kooperatywach. Jedynym rozwiązaniem była znacząca zmiana struktury
                                                  narodowościowej poprzez osadzenie kolonistów wolnych od poczucia ukraińskiej
                                                  dominacji"
                                                  Autorem tekstu z ktorego pochodzi cytat jest E. Mironowicz

                                                  Jesli chodzi o czytanie Pisma Swietego to warto, ale trzeba tez zdawac sobie
                                                  sprawe ze do pewnych spraw dobrze jest miec dystans. Interpretacje spraw
                                                  religijnych zostawiam Ojcom Kosciola, mysle ze ich ustalenia sprzed wielu,
                                                  wielu setek lat sa nadal aktualne.
                                                  Pozdrawiam
                                                  R.
                                                  • Gość: Piotr Etniczne tematy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.11.03, 21:57
                                                    Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                                    > Witam,
                                                    > Po przerwie wracam do tematow etnicznych. Jakis czas temu zastanawialismy sie
                                                    > nad problemem latynizacji "naszych" Rusinow.
                                                    > Mysle, ze ciekawym dodatkiem do tej dyskusji bedzie przedstawienie procesu
                                                    > odwrotnego.
                                                    > Ponizej przedstawie maly cytacik i jak zwykle zachecam ciebie Piotrze i
                                                    > wszystkich do dyskusji.
                                                    >
                                                    > "Znacznie gorzej oceniano w MSW poziom rozwoju świadomości narodowej Polaków
                                                    > na terenie planowanej kolonizacji w województwie tarnopolskim oraz powiecie
                                                    > sokalskim województwa lwowskiego i włodzimierskim województwa wołyńskiego.
                                                    Aby
                                                    > utrzymać kontrolę nad kresami południowo-wschodnimi, przesiedlenia ludności z
                                                    > głębi kraju uznawano za konieczność wynikająca z racji stanu państwa. Często
                                                    > spotykane na tym obszarze przypadki zawierania mieszanych związków
                                                    małżeńskich
                                                    > zazwyczaj powodowały zmianę orientacji wyznaniowej i narodowej przez
                                                    rzymskich
                                                    > katolików, uznawanych przez władze za Polaków. Kościół greckokatolicki był
                                                    > bardziej dynamiczny i lepiej zorganizowany, dlatego — oceniano — po
                                                    > zyskiwał
                                                    > wyznawców wśród ludności polskiej. Zaś zmiana wyznania w istniejących
                                                    > warunkach prowadziła do zmiany narodowości.
                                                    > Drugą przyczyną systematycznego uszczuplania polskiego stanu posiadania była
                                                    > bierność ludności polskiej wobec dynamicznie rozwijającego się ruchu
                                                    > ukraińskiego. „Działalność Ukraińców nie natrafia na zorganizowany sprzec
                                                    > iw
                                                    > wiejskiej ludności polskiej i nie ma z kim walczyć”. Organizacje polskie
                                                    > —
                                                    > według MSW — były tak słabe, że nie stanowiły przeciwwagi zorganizowanemu
                                                    >
                                                    > ruchowi ukraińskiemu. Policjanci i urzędnicy często byli zadłużeni w różnych
                                                    > ukraińskich kooperatywach. Jedynym rozwiązaniem była znacząca zmiana
                                                    struktury
                                                    > narodowościowej poprzez osadzenie kolonistów wolnych od poczucia ukraińskiej
                                                    > dominacji"
                                                    > Autorem tekstu z ktorego pochodzi cytat jest E. Mironowicz
                                                    >
                                                    > Jesli chodzi o czytanie Pisma Swietego to warto, ale trzeba tez zdawac sobie
                                                    > sprawe ze do pewnych spraw dobrze jest miec dystans. Interpretacje spraw
                                                    > religijnych zostawiam Ojcom Kosciola, mysle ze ich ustalenia sprzed wielu,
                                                    > wielu setek lat sa nadal aktualne.
                                                    > Pozdrawiam
                                                    > R.

                                                    Z przyjemnością przyjmuję proponowany przez Ciebie powrót do głownego wątku
                                                    naszego tematu,jak i przyjmuję z pokorą propozycję pozostawienia w
                                                    odpowiedniejszych rękach interpretacji Pisma.
                                                    Jeśli idzie o temat "rutenizacji" osadnictwa polskiego na terenach mieszanych
                                                    etnicznie - to zagadnienie to było również aktualne na terenach Łemkowszczyzny
                                                    i Bieszczad,gdzie Polacy stanowili mniejszość bądź występowali na
                                                    terenach "wysp" polskości wśród żywiołu ruskiego.
                                                    W wielu miejscowościach było przecież zjawiskiem normalnym,że wskutek
                                                    rozległosci terenu Polacy deklarujący swoją katolickość uczestniczyli w mszach
                                                    cerkiewnych, korzystali również z posługi unickich księzy.
                                                    Tu przypomniał mi się znany z opowieści rodzinnych ciekawy epizod z życia
                                                    Polaków w okolicach Lwowa.
                                                    Dotyczył on młodego potomka znacznej kiedyś rodziny szlacheckiej /czy nawet o
                                                    korzeniach książęcych?/ - Mniszchów-Tchorznickich - bodaj o imieniu Kazimierz.
                                                    Oto ow młody Kaziu zakochał się w pannie - córce zawiadowcy stacji kol. z
                                                    okolic sambora.Był początek lat trzydziestych. Rodzina dowiedziawszy się o
                                                    planowanym /potajemnie/ ślubie młodych "załatwiła" biskupi zakaz udzielenia
                                                    młodym slubu.
                                                    Wtedy to znajomi owego młodziana podpowiedzieli Mu mozliwość zawarcia ślubu w
                                                    grekokatolickiej cerkwi. Zaprzyjaźniony proboszcz unicki stwierdził " Ja tam o
                                                    żadnym zakazie oficjalnie nic nie wiem" - i udzielił młodym ślubu.
                                                    Rodzina wydzieliła po tym wszystki jakiś skromny mająteczek dla młodego,
                                                    chociaż nie wybaczyła mu ponoć mezaliansu.
                                                    Happy endu jednak nie było -przyszła wojna,Kaziu ponoć zginął z rąk Ukraińców
                                                    na jej początku. Jego żona wraz z dzieckiem wyjechała do centralnej
                                                    Polski /wówczas już GG/ i słuch po niej zaginął.
                                                    To narazie tyle.

                                                    Ps Radku - a co z tym świętym ogniem ?

                                                    Ps 2 - Acha- winny jeszcze jestem dwa słowa pożegnania dla - Kazia-jehowity.
                                                    Dziękuję za możliwość podyskutowania z Tobą .
                                                    Wszystkiego najlepszego!

                                                  • Gość: subdiakon Piotr POPRAWIONY link do reportażu z Zalesia w "NS" IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.03, 10:06
                                                    Link do reportażu p.B.Huka o Zalesiu jest w istocie następujący

                                                    free.ngo.pl/nslowo/na_miscjax/ci_sami_tylko_ze_inni.htm
                                                    Przepraszam za pomyłkę w poprzedniej wiadomości (umieszczonej na szczęście
                                                    za wysoko, pewnie nikt nie zobaczył).

                                                    subdiakon Piotr
                                                  • Gość: Wolf Re: POPRAWIONY link do reportażu z Zalesia w "NS" IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.11.03, 13:47
                                                    Faktycznie linku powyzej nie zauwazylem.
                                                    Korzystajac z tego ze wzialem sobie dzis dzien wolny postaram sie go
                                                    przeczytac, choc nie bedzie latwo (znajomosc alfabetu raczej na trzy z dwoma).
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • resovia_forever Re: POPRAWIONY link do reportażu z Zalesia w "NS" 17.11.03, 14:54
                                                    Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a):

                                                    > Link do reportażu p.B.Huka o Zalesiu jest w istocie następujący
                                                    >
                                                    > free.ngo.pl/nslowo/na_miscjax/ci_sami_tylko_ze_inni.htm
                                                    > Przepraszam za pomyłkę w poprzedniej wiadomości (umieszczonej na szczęście
                                                    > za wysoko, pewnie nikt nie zobaczył).
                                                    >
                                                    > subdiakon Piotr
                                                    Widzę, że pan B.Huk chce na siłe robić z Rzeszowiaków Ukraińców. Oj nieładnie
                                                    panie B.Huk nieładnie.
                                                  • Gość: Piotr O reportażu w Naszym Słowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 17.11.03, 18:53
                                                    Witam serdecznie Księdza Piotra i serdecznie dziekuję za podesłany "rzeszowski
                                                    smaczek". Przeczytałem uważnie ów artykuł - co w nim najciekawsze - to
                                                    rewalacja o cerkiewnym dzwonie przy zalesiańskiej cerkwi,perypetie z próbami
                                                    wznowienia nabożeństw grekokatolickich w Rzeszowie i Zalesiu /no a ta mała
                                                    akcja "wisła" w wykonaniu obecnego proboszcza Zalesia - sam nie wiem jak to
                                                    nazwać - albo i lepiej nie nazywać/,prezentacja rzeszowskiego "ekumaninizmu"
                                                    wobec Pani Harasymowiczowej. No i maleńki fragment-wzmianka o ukraińskich
                                                    ofiarach wśród mieszkańców Blizianki.
                                                    A co do ukraińskości mieszkańców Zalesia - napewno w znaczej częsci byli
                                                    GREKOKATOLIKAMI. I tak jak moi dziadkowie - w znacznej częsci przeszli na rymo-
                                                    katolicyzm "pod presją okoliczności" .
                                                    Pisałem już kiedyś o grekokatolickich motywach wotywnych w Kaplicy MB
                                                    Rzeszowskiej, W TEJ KAPLICY PRZED WIEKAMI MODLILI SIĘ GREKOKATOLICY - czy
                                                    Bernardyni rzeszowscy zapomnieli o tej pieknej tradycji,wpuszczając łaskawie
                                                    unitów do nędznej salki !!!
                                                    Pisałem tu kiedyś o niechlubnej roli ówczesnego bp Tokarczuka w nakręcaniu
                                                    antyunickiej i antyprawosławnej checy w Ujkowicach, tu w artykule czytam
                                                    o "nieciekawej" roli Bp. Gornego. Dlaczego tak jest że postacie z jednej strony
                                                    tak wybitne i o chlubnej przeszłosci /jak w odniesieniu do Abp Tokarczuka w
                                                    starciu z komunizmem/ w sytuacji spotkania z grekokatolikami - okazują tyle
                                                    ksenofobii?
                                                    Proszę potraktować to pytanie jako czysto retoryczne, na które nie oczekuję
                                                    odpowiedzi .
                                                    A Księdzu Piotrowi jeszcze raz dziekuję za "wejście" - moim cichym marzeniem
                                                    byłoby zdobycie tych opisów wotywnych od Bernardynów - może mi ksiądz pomoże?
                                                    Pozdrawiam serdecznie.
                                                  • Gość: Piotr Powrót do Zalesia IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.11.03, 21:44
                                                    Ksiądz Malak w swej monografii o parafii Slocinia pisze :
                                                    " O polskości parafian greko-katolików w zalesiu świadcżą napisy na grobach
                                                    tamtejszego cmentarza : wszystkie pisane są literami łacińskimi w języku
                                                    polskim.Jedynie na kaplicy cmentarnej rodzinnej jest jeden u góry wiersz słabo
                                                    czytelny po rusku,niżej wyraźne litery łacińskie po polsku " Bogu na większą
                                                    chwałę, a ku pamiątce drogiej Małżonki swojej wystawił Antoni Sołtykiewicz
                                                    r.1850". w środku kapliczki jest podobno więcej napisów ruskich,ale jest ona
                                                    stale zamknięta.Z południowej strony tejże kapliczki jest nagrobek z kamiennym
                                                    krzyżem i napisem "X.Julian Hanasiewicz pleban miejscowy ur.1806 +
                                                    28.III.1881.Wieczne mu odpoczywanie i światłość wiekuista" Obok, podobny krzyż
                                                    lecz ozdobniejszy,z marmurową biała tablicą, na której jest wyryty rzymski
                                                    krzyż i napis "Ludwika z Gałeckich Hanasiewiczowa ur. 1816, +1889. Wieczne jej
                                                    odpoczywanie" oraz nagrobek kamienny z wyrytym rzymskim krzyżem i
                                                    napisem "D.O.M. Tu spoczywa Jędrzej Michałek troskliwy ojciec,czuły mąż,zacny
                                                    obywatel i wierny syn Kościoła katolickiego,który przez 48 lat pełnił
                                                    najgorliwie obowiązki diaka przy tej cerkwi, ur. 18.X 1820 zmarły 17 V 1883
                                                    prosi o Zdrowaś Marya"
                                                    Pan Huk w swoim artykule z niedowierzaniem przyjmuje fakt,że polonizacja
                                                    mieszkańców Zalesia mogła przebiegać w sposób łagodny i bezkonfliktowy.
                                                    A może jednak tak było ,może jednak polonizacja nie przybierała formy przymusu -
                                                    aż do pierwszych lat po tzw wyzwoleniu, gdy przyjęcie rzymskiego katolicyzmu
                                                    okazało się tam koniecznością.
                                                    Może podtrzymywanie "ruskości" miejscowej parafii było "stałym zadaniem"
                                                    przysyłanych tu unickich proboszczów ?
                                                    Odszukałem na internecie dane dotyczące pobliskiej Rzeszowowi -
                                                    Gwoździanki /PRZYPOMINAM -wieś pod Niebylcem/ ,którą w 1936 roku zamieszkiwało
                                                    280 grekokatolików. według austriackiego katastru z 1787 roku typowe nazwiska
                                                    tamtejszych Rusinów to,cytuję :
                                                    "1. Derkol
                                                    2. Dzindzio / Dzindz'o ( 5 families)
                                                    3. Kaczmarski / Kachmars'kyj
                                                    4. Leszko / Leshko
                                                    5. Olejar / Olear / Olejarz / Olejar
                                                    6. Redziniak / Redzynjak ( 2 families)
                                                    7. Tymczak / Tymchak
                                                    8. Czurczak / Churchak


                                                    Church was "Saints Kosmas and Damian" [1625] [still standing]
                                                    1936 - 280 Greek Catholics
                                                    The village was incorporated in to the Lemko Apostolic Administration in 1934"

                                                    A więc cerkiew /z 1625 roku/była pod wezwaniem Sw. Kosmy i Damiana,parafia była
                                                    właczona do Apostolskiej Adminstracji ŁEMKOWSZCZYZNY !!!!
                                                    Popatrzcie na nazwiska - przynajmniej w częsci "typowo" polskie.
                                                    Może grekokatolicyzm na tych naszych terenach podrzeszowskich wcale nie musiał
                                                    był równoznaczny z ukraińskością - sam nie wiem co o tym sądzić .


                                                  • Gość: Wolf Re: Etniczne tematy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.11.03, 13:43
                                                    Witam,
                                                    jak widac powody zmiany konfesji bywaly bardzo rozne. Swoja droga tylko
                                                    pozazdroscic Piotrze ilosci opowiesci rodzinnych, u mnie duzo sie nie
                                                    zachowalo. Chociaz moze odwdziecze sie jedna.
                                                    Wraca ona troche do tematu "Burego", pokazuje ona ze bledna jest teza ze cala
                                                    ludnosc "tutejsza" byla wroga do Polakow. Za "pierwszego sowieta" na
                                                    wszystkich stanowiskach sowieci starali sie nie umieszczac Polakow
                                                    (stereotyp "panskiej Polski") i jeden z czlonkow mojej rodziny otrzymal
                                                    zaszczytne stanowisko kierownika wiejskiego magazynu. Zarzadzal tam ogromnymi
                                                    dobrami - chleb, maka i inne skarby. Caly okres do 22 VI 41 wydawal te skromne
                                                    ilosci towarow sprawiedliwie, nikt sie nie skarzyl. Gdy armia czerwona
                                                    opuscila goscinne Podlasie czlowiek ten otworzyl magazyn i porozdzielal
                                                    wszystko sprawiedliwie wsrod wszystkich mieszkancow wioski, nie patrzac na
                                                    narodowosc, ani wyznanie. Trzeba tez oddac sprawiedliwosc mieszkancom wioski
                                                    nikt nie robil tam problemow narodowosciowych czy religijnych.
                                                    Pytales Piotrze o Swiety Ogien. Pisarz ze mnie zaden wiec podam link do
                                                    ciekawej stronki na ten temat
                                                    www.holyfire.org
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Etniczne tematy IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.11.03, 20:06
                                                    Witaj Radku - oto w przypadku Kazia Mniszcha ,z tego co pamiętam z rodzinnych
                                                    opowiści nieżyjącego uczestnika tamtych wydarzeń - zmiana wyznania nie była
                                                    konieczna,a ślub unicki pary katolików był w świetle owczesnego prawa ważny.

                                                    Ale Radku nie otym dalej - oto w dodatku do sobotniej GW ukazał sie artykuł
                                                    o "twoim" Podlasiu

                                                    Południowa część Białostocczyzny skąpana jest w niebieskościach. - Jak się
                                                    pomodlę pod niebieskim krzyżem, to jakbym bliżej Boga była - mówi pani Zinaida
                                                    z Orli
                                                    Wyznawcy prawosławia upodobali sobie ten kolor przed wiekami. Niebieskie są
                                                    cerkiewki, przydrożne krzyże, cmentarne kapliczki i nagrobki. Niebieski
                                                    występuje w najróżniejszych odcieniach. Intensywny, niemal granatowy. Rozmyty z
                                                    białym, wpadający w niezapominajkowy. Błękitny. Szafirowy. A czasem wręcz
                                                    fioletowy.

                                                    Jego zagłębiem w prawosławnej architekturze sakralnej jest trójkąt między
                                                    Bielskiem Podlaskim a Hajnówką.

                                                    Cerkiewka wynurzająca się zza drzew wygląda jak skrząca się niebieska plama.
                                                    Nie ma mocnych - jak się ją zobaczy, od razu chce się podjechać bliżej.
                                                    Przygotujmy się więc na częste przystanki, bowiem na Podlasiu takie barwne
                                                    plamki (także zielone i brązowe - bo cerkiewki mają i taki kolor) spotkamy co
                                                    kilka, kilkanaście kilometrów.

                                                    Tropieniem niebieskości zaraziłam się w pięćsetletniej wisi Dubicze Cerkiewne.
                                                    W starej części tutejszego cmentarza nagrobki przypominają rajskie drzewa, tyle
                                                    że w kształcie koniczynki. Przez 40 lat robił je pan Dymitr Dzida. - To nie
                                                    takie trudne - opowiadał nam kiedyś. - Rozmieszać beton, wlać do formy i przez
                                                    dzień nie zaglądać. Potem wyjąć, polać wodą, niech stoi, nabiera mocy.

                                                    Niebieskie pomniki składają się z cementowych (czasem żelaznych) krzyży-
                                                    koniczynek i nagrobnych płyt w kształcie trumien. Każdy krzyż obowiązkowo
                                                    przewiązany jest wyciętą z firanki wstążką (białą lub różową) oraz wieńcem ze
                                                    sztucznych kwiatów. Zanim pan Dzida zaczął barwić swoje cementowe pomniki, na
                                                    cmentarzach spotykało się niebieskie krzyże drewniane.

                                                    Skąd błękit? Teolodzy wyjaśniają: - Kolor niebieski symbolizuje niebo.
                                                    Pomalować tak cerkiew albo krzyż to jakby sprowadzić niebo na ziemię.
                                                    Niebieskie lub błękitne świątynie symbolizują Matkę Boską bądź Michała
                                                    Archanioła. Kolor błękitny to również nadzieja i tajemnica bytu.

                                                    Pani Zinaida, 83-letnia wdowa z sąsiedniej wsi Orli (pochowała dwóch mężów), ma
                                                    swoją teorię: - Niebieski to kolor bardziej święty. Jak będziemy go mieli
                                                    więcej dokoła, to może będzie mniej zła na świecie...

                                                    Dubiczańska cerkiew jest niemal fioletowa. Drewniana, smukła, z oknami w
                                                    białych obramowaniach. Zbudowana została w 1946 r. (w miejsce XVIII-wiecznej,
                                                    spalonej podczas wojny) na planie prostokąta z zaznaczeniem trzech podstawowych
                                                    części: pritwora (kruchta), nawy głównej i ołtarza. Nad pritworem - wieża-
                                                    dzwonnica zwieńczona kopułą, nad pozostałymi częściami - mniejsze kopułki.

                                                    Radku - życzę Ci dużo Niebieskości wokół Ciebie i za dotychczasową a i dalszą
                                                    dyskusję
                                                    A o malowaniu zewnętrznych ścian łemkowski cerkwi też może kiedyś tu napiszę !
                                                  • Gość: Wolf Re: Trudny temat IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.11.03, 22:22
                                                    Witam,
                                                    Na wstepie dziekuje Piotrze za zyczenia Niebieskosci. Jesli chcesz to chetnie
                                                    podam namiary na piekne drewniane cerkiewki na Podlasiu. Moim zdaniem wlasnie
                                                    te male, wiejskie, drewniane cerkiewki bardziej sklaniaja do skupienia niz
                                                    murowane, zbudowane "za cara".
                                                    Wedrujac dzis po internecie znalazlem artykul, ktory wprawil mnie w
                                                    refleksyjny nastroj.
                                                    Tutaj podsylam link do artykulu.
                                                    info.onet.pl/830382,11,item.html
                                                    Po lekturze komentarzy pod powyzszym tekstem zrobilo mi sie jakos dziwnie.
                                                    Mysle ze jest to dla mnie pierwszy naprawde trudny temat na Forum. Dotychczas
                                                    dotykalismy tu przede wszystkim relacji Rusinsko-Polskich, teraz przyjdzie mi
                                                    sie zmierzyc z czyms innym. Znam oczywiscie racje Cerkwi, mozna je przeczytac
                                                    na lamach Przegladu Prawoslawnego. Nie znam natomiast racji grekokatolikow.
                                                    Jesli masz wiecej wiadomosci na ten temat to prosze o podeslanie.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Trudny temat IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.11.03, 18:43
                                                    Witaj Radku - temat rzeczywiście trudny.
                                                    Jako samozwańczy adwokat ukraińsko - unicki ;-)) w niejednym wątku tej ponad
                                                    sześciomiesięcznej dyskusji - zaskoczę Cię - bardzo pozytywnie oceniam starania
                                                    prawosławnych o odzyskanie czy uzyskanie stanu posiadania.
                                                    mój pogląd na ten temat jest "skażony" chociażby obrazem ruiny nickiej cerkwi w
                                                    Ujkowicach ,leżącej niemal symbolicznie pomiedzy nowiutkim klasztorem
                                                    prawosławnym a betonową piramidą kościoła katolickiego, czy losem cerkwi w
                                                    Bałuciańce.
                                                    Oglądam piekny albumik "Cerkwie Nadsania Sanok- Przemyśl" - patrzę na zdjęcie
                                                    ruiny cerkwi w Mrzygłodzie - ot teraz baraczek nakryty dwuspadowym dachem, na
                                                    dawnym przycerkiewnym cmentarzu pasie się krowa... Po wojnie
                                                    murowana,jednokopułowa cerkiew, wpółrozebrana służyła jako magazyn geesu. A
                                                    potem ... posłuchaj tego cytatu :

                                                    " w miejscowości Mrzygłód koło Sanoka,na pewno z wiedzą tamtejszego rzymsko-
                                                    katolickiego proboszcza,w miejscowej grekokatolickiej cerkwi urzadzono
                                                    szalety.Gdy w 1990 roku rozmawiałem z tamtejszym ksiedzem na ten
                                                    temat,doradzałem,ażeby poświęcil z powrotem budynek sakralny i postawił krzyż.
                                                    On odpowiedział :
                                                    -Ja tego nie zrobiłem,to zrobili komuniści.
                                                    -Czy przyjechali z Moskwy? pytałem naiwnie.
                                                    -Nie,byli tu tacy co wierzyli komunistom.
                                                    -Chyba nie zaprzeczy ksiądz,że wierni katolicy idąc do kościoła załatwiali tam
                                                    swoje potrzeby fizjologiczne?
                                                    -Jeżeli to było na to przeznaczone,dlaczego by nie mieli korzystać?

                                                    Zatkała mnie ta odpowiedź,wyszedłem bez pożegnania."

                                                    Cytat pochodzi od W.Marczaka - diaka prawosławnej cerkwi z sanoka i
                                                    ksiązki "Moje spotkanie z prawosławiem".

                                                    Radku czyż nie jest prawdą iż OBLICZE WSCHODNIEGO CHRZEŚCIJAŃSTWA OKRESLA
                                                    LITURGIA, IKONA I ARCHITEKTURA CERKIEWNA.
                                                    Musiałem to wykrzyczeć aby odreagować .

                                                    W Komańczy niemal przy jednej ulicy stoi jednokopułowa,cerkiew unicka,
                                                    zrekonstruowana ze zmartwychwstałej cerkwi Z Dudyniec spod Sanoka /taka sobie w
                                                    formie - ale piękna w wymowie/ a dalej na wzgórku stara, przeepiekna trojgława
                                                    cerkiew łemkowska - prawosławna. Biegałem pomiedzy nimi tego lata jak ten
                                                    głupi,ciesząc się ich życiem...

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Trudny temat IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.11.03, 23:19
                                                    Witam,
                                                    Poruszajac powyzszy temat mialem swoje przekonania, ale nie bylem ich na 100%
                                                    pewien. Teraz wydaja mi sie sluszne. Temat jest naprawde trudny, ale sadze ze
                                                    lepiej zeby lemkowskie swiatynie nie niszczaly, tylko mialy gospodarza. Zeby w
                                                    niedziele duchowny sluzyl tam liturgie, zeby zbierali sie tam wierni.

                                                    > Radku czyż nie jest prawdą iż OBLICZE WSCHODNIEGO CHRZEŚCIJAŃSTWA OKRESLA
                                                    > LITURGIA, IKONA I ARCHITEKTURA CERKIEWNA.

                                                    Twoje slowa Piotrze przypomnialy mi slowa Anny Radziukiewicz, oddajace choc
                                                    czesc istoty "Ruskiej Wiary":
                                                    "Okna w cerkwi sluza do wpuszczania swiatla Boskiego, nie zas do obserwacji
                                                    tego, co dzieje sie na zewnatrz swiatyni. Sa zazwyczaj wydluzone, waskie,
                                                    rozglifione do wewnatrz, pozostaja w korelacji z ikonografia scian.
                                                    Paradoksalnie, w cerkwiach panuje polmrok, albowiem "ziemskie zycie czlowieka
                                                    jest pograzone w mroku, grzechu i upadku", jedynie swiatlo Boskie wydobywa z
                                                    ciemnosci i orientuje ku drodze do zbawienia. Swiatlo w tym polmroku jest
                                                    obrazem swiata niestworzonego, Boskiego, Chrystusowego, przyszlego zycia w
                                                    Krolestwie Bozym."
                                                    Mam nadzieje, ze nie zanudzilem cytatem.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S
                                                    A w poniedzialek bede robic golabki i na pewno podziele sie wrazeniami
                                                  • Gość: Piotr Re: Trudny temat IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.11.03, 09:06
                                                    Witam
                                                    Napisałeś Radku
                                                    > Poruszajac powyzszy temat mialem swoje przekonania, ale nie bylem ich na 100%
                                                    > pewien. Teraz wydaja mi sie sluszne. Temat jest naprawde trudny, ale sadze ze
                                                    > lepiej zeby lemkowskie swiatynie nie niszczaly, tylko mialy gospodarza. Zeby
                                                    w
                                                    > niedziele duchowny sluzyl tam liturgie, zeby zbierali sie tam wierni.

                                                    Mój " diabełek za pazuchą" raz po raz podpowiada mi aby trochę pojątrzyć -
                                                    stąd tez rzucony tu kiedyś temat serbii .
                                                    A co do cerkwi - zaczyna być nudno :-)) gdy dyskutanci mówią jednym głósem -
                                                    ale masz rację w 1000 %.
                                                    Gdzieś na wiosnę ,w cudowny wieczór wracaliśmy z wycieczki w okolicach Krynicy.
                                                    I przy zachodzie słóńca trafiliśmy do cerkwi w Powroźniku. Jedna z
                                                    najpiękniejszych, "łemkowskich dam". A w niej zaczynała się katlicka msza.
                                                    Wyobraź sobie taką scenerię : stare babiny w chustach,rozparte w ławkach,/i
                                                    oglądające się z ciekawością na przybyszy z plecakami i potęznymi górskimi
                                                    butami/, przy "łacińskim" ołtarzu - staruszek-ksiądz z równie starym kościelnym
                                                    w roli ministranta, świećący się tysiącami odblasków piękny,ogromny "pająk"
                                                    zwisający w środku nawy, zapach kadzidła. Ikonostas patrzący na nas swymi
                                                    ikonami i szczernaiałymi złoceniami. A potem normalna liturgia, pociągły spiew
                                                    owych babin. Zamykałem w trakcie mszy oczy i wyobrażałem sobie inne głosy,inny
                                                    śpiew...
                                                    Ale było cudownie, nawet nie wiesz jak "doładowałem" wtedy "akumulatory" - po
                                                    powrocie do Krynicy, pijąc żywca,w myślach piłem za zdrowie owych wspólczesnych
                                                    bywalców cerkwi, i tych babin i tego księdza -staruszka którego mocny
                                                    głos,miałem jeszcze w uszach.


                                                    Czytam po raz kolejny artykuł Pana Huka - czytam o proboszczu Jagustynie z
                                                    Zalesia któremu uroiło sie w nieszczęsnej głowie - przbudowa bryły
                                                    zalesiańskiej cerkwi /na szczęscie przynajmniej w zewnętrznym wymiarze -
                                                    wyperswadowane przez konserwatotora Zabytków/, czytam o przemalowywaniu oblicza
                                                    zalesiańskiej ikony,które wydawało sie komuś za ciemne i egzotyczne,przycinaniu
                                                    ołtarzy,zacieraniu ruskich napisów, czytam o kolejnym zalesiańskim "artyście"
                                                    który grekokatolickiemu księdzu Michaliszynowi wyprawił "mini akcję wisła".

                                                    Z drugiej strony czytam "Orientale Lumen- List apostolski Ojca Świętego jana
                                                    Pawła II do biskupów (...) o stosunku Kościoła katolickiego do Kosciołów
                                                    wschodnich i ... to,że ON :
                                                    "Myśl moją kieruję ku Kościołom wschodu,tak jak to czyniło wielu Papieży w
                                                    przeszłosci,w przekonaniu,że przede wszystkim do nich kierowany jest nakaz
                                                    zachowania jedności kościoła i niestrudzonego zabiegania o jedność cgrześcijan
                                                    tam,gdzie została ona zerwana, Więź szczególnie ścisła już nas łączy. Nieomal
                                                    wszystko nas łaczy,a przede wszystkim wspólne szczere pragnienie jedności."

                                                    Dalej Papież mówi o wspólnych korzeniach cyrylo metodiańskich itd..

                                                    Jak póki co wygląda to poszukiwanie jedności w Przemyślu i Rzeszowie w
                                                    wykonaniu moich współłacinników to już wiemy a co dalej ...

                                                    Stary żart mówił "Cyryl jak Cyryl ale te metody..."

                                                    Pozdrawiam Radku
                                                    Ps czekam na wrażenia po gołabkowej uczcie - a do tematów kulinarnych też
                                                    trzeba będzie wrócić - bo Łemkowie i Rusini nie samą kapuchą i bulbami się
                                                    karmili :-))

                                                  • Gość: Wolf Pyszne golabki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.11.03, 20:02
                                                    Witam,
                                                    Dziekuje Piotrze po raz wtory za przepis na golabki. Dzis testowalismy je na
                                                    sobie wspolnie z malzonka. Naprawde pyszne.

                                                    > Mój " diabełek za pazuchą" raz po raz podpowiada mi aby trochę pojątrzyć -
                                                    > stąd tez rzucony tu kiedyś temat serbii .
                                                    > A co do cerkwi - zaczyna być nudno :-)) gdy dyskutanci mówią jednym głósem -
                                                    > ale masz rację w 1000 %.

                                                    Co do diabelka to nie wiem czy wiesz, ale w Kostomlotach powstaje prawoslawny
                                                    monastyr i bedzie tam stawiana cerkiew. Jest to o tyle ciekawe, ze wlasnie w
                                                    Kostomlotach jest sanktuarium Meczennikow Podlaskich z Pratulina i Drelowa.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr O św.Ogniu i ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.11.03, 21:43
                                                    Cieszę się,że smakowało.Moja Pani też na ten weekend zgrabny rondelek tychże
                                                    gołabeczków przygotowała. Kapustka trochę twardą mi się wydawała - ale cicho
                                                    sza !:-)
                                                    A teraz trochę poważniej - poszedłem za twoją namową śladem Sw. Ognia - bardzo
                                                    ciekawy rytuał, nawet jesli by nie patrzyć na otoczkę "cudowności".
                                                    Sama ceremonia jako żywo przypomina katolicką liturgię światła w wielkosobotni
                                                    wieczór, gdy przed kościołami palone są ogniska,święcony ogień i woda, od
                                                    ogniska zapalany Paschał - owa dostojna świeca,nabijana ozdobnymi guzami przez
                                                    celebranta, przy słowach "Jam Alfa i Omega. początek i koniec...",
                                                    A potem wierni odpalają od paschału przyniesione świece, rozwietlające
                                                    wygaszone ze świateł wnętrze kościoła...
                                                    Ale co ja mówię o Wielkiejnocy, gdy za miesiąc katolickie Boże Narodzenie.
                                                    Dziękuje za namiar na ten ciekawy temat - nie mam najmniejszej ochoty
                                                    dyskutować rzecz jasna nad "cudownością" tego rytuału, bo już samo miejsce i
                                                    czas jego odprawiania za cudowność wystarczy.
                                                    natomiast posługiwanie się tym cudem za udowadnianie wyższości religii
                                                    prawosławnej / co wynika z treści czytanego artykułu/- no nie wiem co na ten
                                                    temat powiedzieć, zwłaszcza że po stronie łacińskiej są przecież historie
                                                    objawień,które też pewno /może nawet nie głosno ogłaszaną/ taką wyższość mają
                                                    udowadniać.
                                                    A teraz jeszcze skrobnę coś w następnym poście, ale już na inny temat.
                                                  • Gość: Piotr O wystroju... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.11.03, 22:05
                                                    Czytając artykuł Pan Huka o Zalesiu łatwo dopatrzeć się ostrego sarkazmy przy
                                                    opisie przebudowy wnętrza cerkwi w Zalesiu, zacierającej jej bizantyjski
                                                    charakter- zadałem sobie pytanie - jek wyglądał wystrój jej ścian przed wojną ?
                                                    Odpowiedź / a raczej domniemanie tejże/ znalazłem w ciekawym artykule
                                                    J.Giemzy " architektura cerkiewna" który znalazłem na internecie:
                                                    "według bizantyjskiego kanonu malarstwa ściennego w kopule nawy umieszczony
                                                    jest wizerunek Boga /w osobie Chrystusa Pankratora/ w tamburze poniżej Prorocy,
                                                    w trójkątach pendewywów / stanowiących oparcie dla tamburu i pełniących funkcję
                                                    konstrukcyjną przy przejściu od planu kwadratu / nawy/ do planu koła / tambyru
                                                    i kopuły/ - Ewangeliści z postaciami lwa,orła,woły i anioła. Mamy więc obraz
                                                    Boga w niebiosach, przyjście ktorego /wcielenie i Sąd Ostateczny/ przepowiadają
                                                    i w imieniu którego mówią Prorocy. Umieszczenie postaci Proroków w
                                                    tamburze /elemencie architektonicznym łaczącym sześcian nawy z kopułą " ziemię
                                                    z niebem"/ odpowiada ich funkcji pośrednictwa w Historii Zbawienia. Cztery
                                                    postacie o obliczach lwa,orła,wołu i anioła są tymi,które w wizji Ezechiela
                                                    popdtrzymują tron Boga /.../"
                                                    Mysle,że freski o tej tematyce znajdowały się kiedyś na Zalesiu..

                                                    Na koniec Radku krótka refleksja na trudny temat - w GW - rzeszowsko-lokalnej
                                                    umieszczono artykuł o roszczeniach prawosławnych - w dyskusji na forum odezwało
                                                    się kilku głupoli-ksenofobów, głównie z propozycją "jeb - nia ukraińców", ot
                                                    taka forumnowa normalka...
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: kazik w oczekiwaniu... IP: *.proxy.aol.com 25.11.03, 05:35
                                                    Piotrze,dziekuje za pozdrowienia i za twoj szacunek dla Slowa Bozego.sam chyba
                                                    przyznasz,ze w obecnych czasach ludzie niewiele czasu poswiecaja temu listowi
                                                    od Stworcy,czyli Biblii.dlatego tez,jak zauwazyles od Adama,ogolnie ludzkosc
                                                    nie daje dobrego przykladu.nie mozna ich za to winic,poniewaz ci co powinni
                                                    Biblie uwazac za najwyzszy autorytet,nie bardzo na to ochote maja,lubujac sie
                                                    raczej w tradycji i nalecialosciach z kolebki falszywej religii.wszystko to
                                                    piekne dla oka i ucha,ale czy przybliza do Stworcy?czy ludzie zdaja sobie sprawe
                                                    z tego, w jakim to okresie historii biblijnej zyja? z ogolnej obserwacji widac,
                                                    ze nie.z tego powodu wspominalem tez Noego,nie majac oczywiscie na uwadze
                                                    rozkwitu zakladow okretowych.Jezus o Nim wspominal,rowniez wierzac,ze nie byl
                                                    zadna fikcja.uwazam tez,ze cale Pismo sw. jest pozyteczne i cale pochodzi od
                                                    Boga i warte czytania i rozmyslania [2Tym.3:16,17].w ksiedze Przyslow 4:7 pisze,
                                                    ze madrosc to rzecz pierwsza.nabywaj madrosci;i ze wszystkim,czego
                                                    nabywasz,nabywaj zrozumienia.
                                                    w trakcie nabywania wiedzy biblijnej czlowiek przekona sie,ile pozytku daje
                                                    zrozumienie Biblii oraz dostrzeganie wlasciwych zaleznosci miedzy roznymi
                                                    szczegolami [Prz.2:3-5].to,co Stworca wyjawil w swoim Slowie,jest scisle
                                                    zwiazane z Jego zamierzeniem.kiedy wiec czytajac Biblie,powinnismy sobie zadac
                                                    pytania: czego to mnie uczy o Stworcy? jaki ma to zwiazek z Jego zamierzeniem,
                                                    ktore On realizuje za posrednictwem swego Krolestwa?.nalezaloby tez sie
                                                    zastanowic:jak moglbym spozytkowac te wiadomosci?[Joz.1:8].kazdy,kto poswieca
                                                    czas na wnikliwe studiowanie Biblii,czerpie z tego ogromna korzysc.zdobywa
                                                    duchowe klejnoty i glebsze zrozumienie.czlowiek umacnia i wzbogaca swa wiez z
                                                    Bogiem.ponadto wiedza ta staje sie cenniejszym skarbem dla czlonkow rodziny,
                                                    dla tych,ktorzy pragna w jednosci,jednomyslnie kroczyc droga wskazana przez
                                                    Stworce w Jezusie,oraz dla tych ktorzy dopiero zaczna wielbic Stworce [ Rzym.10:
                                                    9-14,1Tym.4:16].Piotrze,wszystkie ksiegi biblijne sa mi cenne,bo jak juz
                                                    wspomnialem,jest to jeden w calosci list do nas od Stworcy.wspomniane przez
                                                    ciebie Psalmy i Piesni sa na rowni wazne,jak i inne czesci tak w Nowym jak i
                                                    Starym Testamencie.skoro te dwie przez ciebie ksiegi tak mocno cie
                                                    pociagaja,to napewno nie uszlo twej uwagi proroctwo o usposobionej pokojowo
                                                    ludnosci na pokojem przepelnionej ziemi,o czasie o ktorym napewno i ty z
                                                    utesknieniem czekasz [Ps.37:10,11].serdecznie pozdrawiam i zycze wszelkiego
                                                    powodzenia i radosci w zyciu codziennym.
                                                  • Gość: Piotr O tradycji i naleciałosciach IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 25.11.03, 20:59
                                                    Muszę przyznać,że w głosie Kazika znalazłem sformułowania,które mógłym
                                                    przypisać jako całkiem zgrabną charakterystykę mojej skromnej osoby . Jako
                                                    człowiek "lubujący się w tradycji i naleciałościach z różnych kolebek" i "we
                                                    wszystkim co piękne dla oka" /właczając oczywiście uciechy stołu i łoża:-)/ nie
                                                    liczę za bardzo,że to zbliży mnie do Stwórcy - chociaż kto to wie - może
                                                    jednak się uda :-(
                                                    Oczywiście dzięki Kazikowi do mojego "kanonu" biblijnych lektur - obok Pieśni
                                                    nad pieśniami" i Księgi Psalmów - właczam Księgę Przyszłów.
                                                    Odzwajemniam Kaziu Serdeczności
                                                  • Gość: Piotr Okrutny dla Radka IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 25.11.03, 21:19
                                                    Piszesz Radku o budowie prawosławnego monastyru w Kostomłotach - mam
                                                    nadzieję,że intencją jego budowy jest przebłaganie wspólnego Boga,za zbrodnie
                                                    popełnione przez Xix wicznych prawosławnych wobec unitów, jeśli tak -to
                                                    oczywiście kolejny raz klaszczę w łapki.
                                                    A teraz Radku prosze o cierpliwość i wyrozumiałośc - posłuchaj tego :

                                                    " Ten Polski Kościól Autokefaliczny to jest przecież fikcja
                                                    jurysdykcyjna,prosze Pana. fikcja ktora nas niszczy,bo gdybyśmy byli,na
                                                    przykład,zależni jurysdykcyjnie od Konstantynopola,to nie byłoby kłopotu z
                                                    obsadzaniem katedr biskupich.Do jakiego stopnia to jest fikcja,najlepiej
                                                    ilustruje stosunek hierachów tego Kościoła do faktu zburzenia w połowie lat
                                                    dwudziestych soboru Aleksandra Newskiego w Warszawie. wciąż boleją z tego
                                                    powodu,a przecież zbudowanie tej świątyni to był potworny gwałt na duchowości
                                                    polskiej,na kulturze polskiej. A hierachowie PK Prawosławnego wciąz uważają tą
                                                    budowlę za jakąś relikwie. To nie są ludzie należący do kultury polskiej. Po
                                                    prostu wciąz są rosyjskimi prawosławnymi .
                                                    Ileż to już lat autokefaliczne prawosławie istnieje w Polsce, a katedrą wciąż
                                                    jest ten potworek architektoniczny na warszawskiej Pradze,stanowiący jakieś
                                                    popłuczyny po państwowotwórczym imperialnym budownictwie masowym budownictwie
                                                    masowym cerkwi rosyjskich."
                                                    Koniec cytatu - to oczywiście głos prawosławnego Mistrza Nowosielskiego z
                                                    ksiązki -wywiadu-rzeki pt "Mój Chrystus"
                                                    Radku - popróbujesz podyskutować na ten temat ?

                                                    Pozdrawiam - oczywiście będzie też "Okrutny dla Radka cz.2" ;-)
                                                  • Gość: Wolf Re: Proba obrony IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.11.03, 17:58
                                                    Witam,
                                                    Dzieki za kolejny temat. Postaram sie ustosunkowac do kazdej kwestii.
                                                    A wiec przechodze do obrony.

                                                    > Piszesz Radku o budowie prawosławnego monastyru w Kostomłotach - mam
                                                    > nadzieję,że intencją jego budowy jest przebłaganie wspólnego Boga,za
                                                    zbrodnie
                                                    > popełnione przez Xix wicznych prawosławnych wobec unitów, jeśli tak -to
                                                    > oczywiście kolejny raz klaszczę w łapki.

                                                    Nie wiem co przyswiecalo decyzji tej budowy, oficjalnie jest to kolejny
                                                    monastyr na dawnych prawoslawnych ziemiach, majacy dawac strawe duchowa dla
                                                    tamtejszej ludnosci prawoslawnej. Czy sa jakies cele ukryte - nie wiem.
                                                    Piszesz o zbrodniach prawoslawnych, ja nazwalbym to zbrodniami caratu. Nie
                                                    zrobili tego miejscowi prawoslawni Rusini, a tacy tez tam mieszkali, tylko
                                                    carskie wojsko.

                                                    > " Ten Polski Kościól Autokefaliczny to jest przecież fikcja
                                                    > jurysdykcyjna,prosze Pana. fikcja ktora nas niszczy,bo gdybyśmy byli,na
                                                    > przykład,zależni jurysdykcyjnie od Konstantynopola,to nie byłoby kłopotu z
                                                    > obsadzaniem katedr biskupich.Do jakiego stopnia to jest fikcja,najlepiej
                                                    > ilustruje stosunek hierachów tego Kościoła do faktu zburzenia w połowie lat
                                                    > dwudziestych soboru Aleksandra Newskiego w Warszawie. wciąż boleją z tego
                                                    > powodu,a przecież zbudowanie tej świątyni to był potworny gwałt na
                                                    duchowości
                                                    > polskiej,na kulturze polskiej. A hierachowie PK Prawosławnego wciąz uważają

                                                    > budowlę za jakąś relikwie. To nie są ludzie należący do kultury polskiej. Po
                                                    > prostu wciąz są rosyjskimi prawosławnymi

                                                    Faktem jest, ze zbudowanie soboru na placu Saskim mialo na celu pokazanie
                                                    Polakom kto rzadzi nad Wisla. Nie dziwie sie decyzji panstwa polskiego o
                                                    zburzeniu tej budowli, wszak panstwo niedawno odzyskalo niepodleglosc i
                                                    chciano zniszczyc pozostalosci niewoli. Natomiast nie popieram tej decyzji i
                                                    juz mowie dlaczego. Byl to symbol niewoli (sprawa oczywista), ale byl to dosyc
                                                    udany projekt architektoniczny, nie mowiac o wystroju wnetrza ktory byl
                                                    naprawde ladny. Jesli chodzi o autokefalie to jest ona moim zdaniem faktyczna.
                                                    Natomiast bliskie zwiazki z patriarchatem moskiewskim sa spowodowane taka a
                                                    nie inna historia. Czy hierarchowie sa zwiazani z kultura polska? Mysle, ze
                                                    roznie z tym bywa. Natomiast sadze, ze nie sa rosyjskimi prawoslawnymi.
                                                    Wiekszosc naszych, polskich prawoslawnych nie ma pochodzenia rosyjskiego i
                                                    jesli mozemy mowic o zwiazku z jakas kultura to raczej ukrainska badz
                                                    bialoruska. Nie ma sie temu co dziwic. W przeszlosci Polska byla dla
                                                    prawoslawnych raczej macocha niz matka.

                                                    > Ileż to już lat autokefaliczne prawosławie istnieje w Polsce, a katedrą
                                                    wciąż
                                                    > jest ten potworek architektoniczny na warszawskiej Pradze,stanowiący jakieś
                                                    > popłuczyny po państwowotwórczym imperialnym budownictwie masowym
                                                    budownictwie
                                                    > masowym cerkwi rosyjskich."

                                                    I ostatnia sprawa. Faktrycznie sobor na Pradze nie jest arcydzielem
                                                    architektury, ale w Warszawie nie ma innego obiektu mogacego pelnic ta
                                                    funkcje. Ilosc prawoslawnych w Warszawie wyklucza zbudowanie nowego obiektu z
                                                    datkow wiernych. Nie zmienia to oczywiscie wymowy architektonicznej tej
                                                    cerkwi - najladniejsza nie jest.

                                                    Z niecierpliwoscia oczekuje na czesc druga:)
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Okrutnie ? cz.2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 26.11.03, 20:20
                                                    Witaj Radku - ciesze się że twoja odpowiedź otworzyła nową setkę postów.Moją
                                                    intencją jest i będzie prezentacja poglądow na prawosławie i grekokatolicyzm, z
                                                    którymi niekoniecznie się identyfikuję,ale uważam za ciekawe.
                                                    Tak też będzie gdy w którymś z następnych postów przedstawię np krytyczne
                                                    poglądy Brucknera na wprowadzanie uni, czy nadmiernie apologetyczne i
                                                    bezkrytyczne poglądy wspólczesnych autorów związanych z rzymokatolicyzmem na
                                                    ten sam temat.
                                                    A teraz ciąg dalszy okrutności :
                                                    "... kilka wieków temu polskie prawosławie czy unia miały swoją
                                                    architekturę ,słynny barok wileński.A dziś buduje się duże cerkwie w
                                                    Białymtoku,jednakże zamiast zrekonstruować którąś z cerkwi bazyliańskich,po
                                                    wojnie do fundamentów zniszczonych, a będących przykładem rodzimej tradycji
                                                    Kościoła wschodniego, wznosi się kompilacyjne budowle z pseudorosyjskimi
                                                    cebulowatymi kopułami czy też jakieś małe kopie Sofii
                                                    Konstantylopolitańskiej,które wyglądają jak pawilony w ogrodzie zoologicznym.
                                                    To świadczy tylko o tym ,że ludzie,którzy to zlecają, do kultury polskiej nie
                                                    należą /.../ Do kultury rosyjskiej też nie należą...

                                                    _ To gdzie tkwią ich korzenie ?
                                                    W "dworcowym renesansie",jak ktoś określił kiedyś styl soboru św. marii
                                                    Magdaleny na Pradze.../.../
                                                    Nie ma więc czegoś takiego,jak polskie prawosławie,a jednak istnieją wyznawcy
                                                    prawosławia, jest ich około miliona...
                                                    - Może nawet tylko około siedmiuset tysięcy...To są przeważnie ludzie
                                                    prosci,warstwa inteligencka jest bardzo cieniutka,bez ukształtowanej
                                                    świadomości/.../"

                                                    Prawosławie "...powinno się zukrainizować,bo tak po prostu spolonizować się nie
                                                    może... Powinno być ono takie ,jakie było przed rozbiorami. To prawosławie
                                                    powinno być ukraińsko-białoruskie. Właśnie prawosławie ukraińkso-białoruskie
                                                    było w bezpośrednim kontakcie z kulturą polską, przenikało się z nią. należało
                                                    to pewnej wspólnoty."
                                                    To narazie tyle Radku z Nowosielskiego , ale będzie i częsć trzecia.
                                                    Lubię malarstwo Nowosielskiego - i te jego cudownie nowoczesne, ale
                                                    nawiązujące do starych wzorów ikony, ale też i te jego "sylwetkowe" akty
                                                    kobiece. A poglądy - oglądałem kiedyś "rozmowy na koniec wieku" własnie z
                                                    Nowosielski - jego poglądy na religię,prawosławie,unię, sztukę są bardzo
                                                    ciekawe.
                                                    szkoda tylko,że ze względu na wiek i zapewne stan zdrowia /chyba jeszcze
                                                    żyje ?/ Mistrz wycofał się z życia publicznego

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Okrutnie ? cz.2 IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.11.03, 20:38
                                                    Witam,
                                                    Twoj ostatni post nie jest taki okrutny. Jest w nim sporo racji.

                                                    > "... kilka wieków temu polskie prawosławie czy unia miały swoją
                                                    > architekturę ,słynny barok wileński.A dziś buduje się duże cerkwie w
                                                    > Białymtoku,jednakże zamiast zrekonstruować którąś z cerkwi bazyliańskich,po
                                                    > wojnie do fundamentów zniszczonych, a będących przykładem rodzimej tradycji
                                                    > Kościoła wschodniego, wznosi się kompilacyjne budowle z pseudorosyjskimi
                                                    > cebulowatymi kopułami czy też jakieś małe kopie Sofii
                                                    > Konstantylopolitańskiej,które wyglądają jak pawilony w ogrodzie
                                                    zoologicznym.
                                                    > To świadczy tylko o tym ,że ludzie,którzy to zlecają, do kultury polskiej
                                                    nie
                                                    > należą /.../ Do kultury rosyjskiej też nie należą...
                                                    >
                                                    > _ To gdzie tkwią ich korzenie ?
                                                    > W "dworcowym renesansie",jak ktoś określił kiedyś styl soboru św. marii
                                                    > Magdaleny na Pradze.../.../

                                                    Powyzszy tekst dobrze ilustruje mizerie architektoniczna w dzisiejszym
                                                    budownictwie sakralnym, dotyczy to nie tylko cerkwi, ale i kosciolow
                                                    katolickich.
                                                    Nie wiem czy widziales Piotrze ta miniature Sofii, zbyt urodziwa to niestety
                                                    nie jest.

                                                    > Prawosławie "...powinno się zukrainizować,bo tak po prostu spolonizować się
                                                    nie
                                                    >
                                                    > może... Powinno być ono takie ,jakie było przed rozbiorami. To prawosławie
                                                    > powinno być ukraińsko-białoruskie. Właśnie prawosławie ukraińkso-białoruskie
                                                    > było w bezpośrednim kontakcie z kulturą polską, przenikało się z nią.
                                                    należało
                                                    > to pewnej wspólnoty."

                                                    Pod tymi stwierdzeniami podpisuje sie oburacz. Spolonizowac Cerkwi nie mozna i
                                                    nie powinno sie nawet tego probowac. Byloby dobrze przywrocic Prowoslawiu ta
                                                    zagubiona gdzies przez wieki tozsamosc rusinska, ukrainsko-bialoruska, czy jak
                                                    ja tam nazwac. Przeciez wiekszosc prawoslawnych w Polsce to potomkowie Rusinow.
                                                    A tak szczerze mowiac to nie mialem pojecia o tekstach ktore przytoczyles,
                                                    mistrza Nowosielskiego znam tylko z malarstwa.
                                                    Z niecierpliwoscia oczekuje na czesc trzecia i mam nadzieje nie ostatnia.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Okrutnie ? No nie ! cz.3 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 27.11.03, 21:58
                                                    Witaj Radku
                                                    Twój entuzjazm dla tych stwierdzeń potwierdza tylko zasadność mojego
                                                    pozytywnego odbioru " filozofii" Nowosielskiego, jeśli nawet jest ona okrutna
                                                    potrosze i dla prawosławia i dla rzymskiego katolicyzmu /co ukazałem kiedyś w
                                                    cytatach tak bardzo budzących sprzeciw Darka-szkoda,że już tu nieobecnego/.
                                                    A sama książeczka - ozdobiona reprodukcjami odręcznych rysunków Mistrza -
                                                    wariacji na temat budownictwa cerkiewnego i reprodukcji ikon Jego autorstwa -
                                                    coś pięknego !

                                                    Posłuchaj kolejnego cytatu - którym pewno zakończę tę część wątkową o
                                                    prawosławiu, bo czekają inne tematy choćby zapowiedziane przeze mnie poglądy na
                                                    temat wprowadzenia uni.

                                                    "...należy tylko uświadomić sobie ,kim my,prawosławni,jesteśmy. Przecież nie
                                                    zostaliśmy przyniesieni na bagnetach rosyjskich,lecz byliśmy tu od samego
                                                    początku państwowości polskiej na tych terenach.Stworzyliśmy kulturę,która
                                                    stanowiła pomost między kulturą polską i kulturą ruską,a później rosyjską.Weźmy
                                                    chociażby archtekturę cerkiewną,która świetnie rozwijała sie na tych terenach.
                                                    Zawierała ona w sobie jakiś organiczny stop kultur,stanowiła harmonijne
                                                    przejście od kultury zachodnioeuropejskiej do kultury wschodniej Europy.A
                                                    przyszli Rosjanie i przynieśli gotowe projekty cerkwi,napierw te klasyczne, a
                                                    potem... Zaczęli jednak od zniszczenia indywidualności prawosławia
                                                    ukraińskiego,bo jak coś się zniszczy,to na to miejsce wchodża najgorsze
                                                    wzorce.Taka jest kolej rzeczy."

                                                    Radku - jeśli miałbym zakończyć swój udział w tej dyskusji - to pewno ten cytat
                                                    byłby całkiem dobrym epilogiem. Zwłaszcza,że stwierdzenia powyższe są na tyle
                                                    uniwersalne,że z powodzeniem mozna je odnieść i do terenu Podlasia jak i w
                                                    znacznej częsci do mojej Galicji.
                                                    Zakończyć swój udział ? Oczywiście tego nie zrobię :-) skoro przetrzymałem
                                                    niegdzisiejszego adwersarza,chwile zwątpień,a nawet małe awarie peceta - No to
                                                    jedziemy dalej!!
                                                    Dobrej Nocy !
                                                  • Gość: Wolf Re: Okrutnie ? No nie ! cz.3 IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.11.03, 18:40
                                                    Witaj Piotrze,
                                                    faktycznie zgrabny cytat na zakonczenie tematow "cerkiewnych" (a moze tylko
                                                    przed przerwa - mysle, ze jeszcze wroce do problematyki Prawoslawia).
                                                    Jeszcze tylko male wtracenie

                                                    Przecież nie
                                                    > zostaliśmy przyniesieni na bagnetach rosyjskich,lecz byliśmy tu od samego
                                                    > początku państwowości polskiej na tych terenach.Stworzyliśmy kulturę,która
                                                    > stanowiła pomost między kulturą polską i kulturą ruską,a później
                                                    rosyjską.Weźmy
                                                    >
                                                    > chociażby archtekturę cerkiewną,która świetnie rozwijała sie na tych
                                                    terenach.
                                                    > Zawierała ona w sobie jakiś organiczny stop kultur,stanowiła harmonijne
                                                    > przejście od kultury zachodnioeuropejskiej do kultury wschodniej Europy.A
                                                    > przyszli Rosjanie i przynieśli gotowe projekty cerkwi,napierw te klasyczne,
                                                    a
                                                    > potem... Zaczęli jednak od zniszczenia indywidualności prawosławia
                                                    > ukraińskiego,bo jak coś się zniszczy,to na to miejsce wchodża najgorsze
                                                    > wzorce.Taka jest kolej rzeczy."

                                                    Dobrze by bylo gdyby nasi ultrapatrioci zdali sobie z tego sprawe, niektorzy
                                                    sadza, ze prawoslawnych na Podlasie to "przywiezli za cara".
                                                    Z niecierpliwoscia czekam na watki "unickie".
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Pytania nim się znów... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 28.11.03, 19:15
                                                    rozgadam.
                                                    Radku czy znasz poglądy strony prawosławnej na temat uni? No i też co Ty jako
                                                    zwolennik prawosławia sądzisz o grekokatolicyźmie.
                                                    Moje poglądy w tym zakresie będą krązyły wokól tezy,że jednak grekokatolizm był
                                                    innym wcieleniem,przeobrażoną formą prawosławia . Formą istniejącą wbrew, jak
                                                    należy sądzić oczekiwaniom łacinników,że będzie ono przejściem od schizmy
                                                    do "jedynie słusznej wiary".

                                                    Mowiąc o tym temacie proponuję się trzymać zasady wyrażonej kiedyś przez
                                                    Jasienicę,który mówiąc o Uni Brzeskiej pisał :

                                                    "O unię i jej prawo do życia polało się później wiele krwi męczeńskiej.
                                                    Niezłomne męstwo unitów uczcili po wieczne czasy Waładysław Stanisław Reymont i
                                                    Stefan Żeromski. Autor tej ksiązki musi więc z naciskiem podkreślić,że
                                                    wypowiada się w sposób ujemny o akcie politycznym z roku 1596 i nie zamierza w
                                                    jakichkolwiek sposób krytykować wyznawców"
                                                    I tu jeszcze jedno pytanie - czy nie wiesz Radku o których utworach Reymonta i
                                                    Żeromskiego mówi Jasienica ?
                                                    Do tematu prawosławia oczywiście będziemy wracać.

                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Pytania nim się znów... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.12.03, 14:21
                                                    Witam po niezamierzonej przerwie,
                                                    Postaram sie w skrocie odpowiedziec na pytania.
                                                    Moj stosunek do grekokatolicyzmu jest pozytywny, na poczatku tej dyskusji nie
                                                    wiedzialem zbyt wiele na ten temat (jak wiesz Piotrze blizej mi do
                                                    prawoslawia). Teraz zaczalem sie tym problemem interesowac i wiem ze Cerkiew
                                                    gr-kat to kosciol o wielowiekowych tradycjach, zaslugujacy na swoje miejsce w
                                                    historii. Najbardziej doceniam to, ze grekokatolicy potrafily zachowac
                                                    odrebnosc w zlatynizowanym otoczeniu i nie porzucili swej ukrainskosci.
                                                    Cerkiew prawoslawna nie uznaje (oczywiscie w Polsce, nie wiem jak w Ukrainie)
                                                    Kosciola grekokatolickiego za osobny organizm. Patrzy na niego jak na czesc
                                                    Kosciola rzymskiego o odrebnej liturgii.
                                                    Naraze sie moze wielu prawoslawnym, ale nie uwazam tego za sluszne.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr od pytania do ciągu dalszego IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.12.03, 17:10
                                                    Witaj Radku
                                                    Mowisz o wytrwałosci unitów - to prawda ale jest też ciągłośc kulturowa .
                                                    Bo oto pierwsze pisemne /w polskich źródłach /wzmianki o parochii prawosławnej
                                                    w Zalesiu rzeszowskim - to rok 1466 , przyjęcie tu rytu grekokatolickiego to
                                                    koniec Xvii wieku - a unicka parafia istniała tu w sposób ciągły aż do roku
                                                    1945.
                                                    Pozostaje jak widać nie rozstrzygnięta kwestia owych "prounickich" opowiadań
                                                    Reymonta i Żeromskiego o których wspominał Jasienica - jak coś znajdą na ten
                                                    temat to i "skrobnę".
                                                    A teraz przydługi cytat , traktujący o powstaniu Uni brzeskiej pochodzacy ze
                                                    starej, przedwojennej encyklopedii /owa zacna Encyklopedja Powszechna Ultima
                                                    Thule z roku 1931/, jednego z kilku opasłych tomów - cennej pamiatki rodzinnej :

                                                    "Brzeska unja religijna
                                                    Prawosławny lud ruski w Rzplitej Polskiej ciągnął religijnie ku Moskwie.
                                                    Niebezpieczeństwo wzrosło,gdy w 1589 roku powstał w Moskwie udzielny
                                                    partyarchat nad „wszystką Rusią”.Gdy jeszcze Joachim patryarcha antiocheński i
                                                    Jeremiasz carogrodzki nadali mieszczańskim bractwom w Wilnie i Lwowie godność
                                                    stauropigij i uniezależnili je od miejscowych biskupów prawosławnych, ci
                                                    ostatni-szlachta z rodu-zaczęli się porozumiewać ze szlachtą polską i biskupami
                                                    łacińskimi. Pierwszy Bałaban,władyka lwowski, kuzyn Żółkiewskich,zerwał z
                                                    patriarchą carogrodzkim.Władycy,odbywszy szereg zjazdów,wysłali Terleckiego,
                                                    władykę łuckiego i Pocieja włodzimierskiego dla pertraktacyj z królem i
                                                    nuncjuszem.Ostatecznie metropolita kijowski Michał Rahoza i 8 władyków
                                                    wystosowało 12.VI.1595 w Brześciu adres do papieża,z którym pojechali do Rzymu
                                                    Terlecki i Pociej i na konsystorzu 23.XII.1595 wobec papieża Klemensa VIII
                                                    dokonali unji.Król przywilejem z dn 2 VIII 1595 roku zrównał biskupów unickich
                                                    z łacińskimi.Ale sprawę popsuł Konstanty Wasyl Ostrogski,wojewoda
                                                    kijowski,protektor prawosławia, założyciel Akademiji Ostrogskiej i wydawca
                                                    biblji ostrogskiej.Zbuntował on Bałabana i biskupa przemyskiego Kopystyńskiego,
                                                    a połączywszy się z różnowiercami zaprotestował przeciw Unji na sejmie r.
                                                    1596,wskutewk czego odmówiono władykom krzeseł w senacie,co oddziałało ujemnie
                                                    na rozwój Unji synod w Brześciu zwołany przez Rachozę na paźd.1596,zgromadzil
                                                    obok władyków,część biskupów łacinskich,panów litewskich,Zamojskiego i jezuitów
                                                    ze Skargą .Konstanty Ostrogski urządził obok antysynod prawosławny. Na sejmie
                                                    10.II – 23.II 1597 bronili Unji głownie obaj wielcy kanclerze Sapieha i
                                                    Zamoyski. Sejm dzięki opozycji dyzunitów rozszedł się na zniczem.
                                                    Nocefor,wróg polityczny Polski za knowania antypolskie z Turcją i metropolitą
                                                    moskiewskim dostał się do malborskiego wiezienia gdzie umarł, związał
                                                    prawosławie z protestantyzmem celem wspólnej obrony.Skutkiem tej ‘konfederacji”
                                                    sejmy następne pełne są zaburzeń i sporów na tle wyznaniowem. Religija grecka w
                                                    Rzplitej rozpadła się na „unję” i „dyzunję” dzięki temu,że władykom nie
                                                    przyznano krzeseł senatorskich.Unja pozostała tak jak prawosławie wiarą tylko
                                                    włościan i mieszczan,ale szlachta i magnaci przechodzili na wiarę łacińską. "

                                                    Przytaczam ten fragmencik zarówno jako ciekawostkę literacką, ale i jako
                                                    kopalnię wątków - mamy tu wspomniane i prawosławne bractwa cerkiewne, owe
                                                    stauropigie,dyzunitów,no i cały szereg nazwisk uczestników dramatu jakim było
                                                    zawiązanie owej unii.
                                                    Jak wątek Cię zainteresuje to pociągnę temat powstania unii - także w swietle
                                                    starszych i nowszych poglądow na ten temat

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Ksiazki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.12.03, 16:37
                                                    >I tu jeszcze jedno pytanie - czy nie wiesz Radku o których utworach Reymonta
                                                    > i Żeromskiego mówi Jasienica ?

                                                    Nistety nie wiem nic na ten temat. Ale pytanie stalo sie dla mnie bodzcem do
                                                    poszukiwan
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Troche odejde od tematu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.12.03, 18:48
                                                    Witam,
                                                    faktycznie poprzedni post jest kopalnia tematow i chetnie podyskutuje, a
                                                    wlasciwie uslysze cos ciekawego. Dzis jednak odejde troche od glownego watku.
                                                    Mysle ze bedzie to niezla wiadomosc.

                                                    "Odbudują spaloną cerkiew
                                                    W tej sprawie lubaczowscy radni są jednogłośni

                                                    LUBACZÓW. Radni Rady Gminy zamierzają odbudować spaloną cerkiew w Opace.
                                                    Policja choć zakłada, że ktoś celowo podłożył ogień pod świątynię, nadal nie
                                                    odnalazła sprawcy czynu.

                                                    XVIII-wieczna cerkiew w podlubaczowskiej Opace spłonęła na początku sierpnia
                                                    br. Z pożaru ocalała tylko dzwonnica, będąca jednocześnie bramą prowadzącą na
                                                    plac przy świątyni.
                                                    - Uważam, że obiekt należy odbudować - mówi Roman Krawczyk, wójt gminy
                                                    Lubaczów. - Podobnego zdania są również radni, którzy zgodzili się, aby drewno
                                                    na odbudowę cerkwi pochodziło z naszych lasów.
                                                    Zniszczona cerkiew pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny została zbudowana w
                                                    1756 roku. W 1896 roku podczas przebudowy zyskała nowy babiniec, zakrystię,
                                                    dach kopułowy. Po II wojnie światowej przeszła na własność Skarbu Państwa. Od
                                                    tego czasu nie była użytkowana. Świątynia stanowiła jeden z cenniejszych
                                                    zabytków architektury drewnianej w regionie. Była przykładem nawarstwiania się
                                                    na tradycyjne rozwiązania przestrzenne nowych, typowych dla XIX wieku form
                                                    cerkiewnej architektury drewnianej. I właśnie te względy zdecydowały, że
                                                    służby konserwatorskie w pełni popierają pomysł odtworzenia świątyni.
                                                    - Konserwator z pewnością wesprze tą inicjatywę - informuje Krzysztof
                                                    Szuwarowski z Państwowej Służby Ochrony Zabytków w Przemyślu. - Trzeba się
                                                    jednak zastanowić, czy po ewentualnej rekonstrukcji obiekty byłby użytkowany,
                                                    czy też miałby stać pusty.
                                                    DARIUSZ DELMANOWICZ
                                                    19. Listopada 2003 22:36"

                                                    Oczywiscie licze na powrot watkow unickich.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Ciąg dalszy o unitach IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 02.12.03, 21:20
                                                    Witaj Radku!
                                                    To rzeczywiście dobra wiadomość o owej Opace.
                                                    Wśród moich różnych ciekawostek cerkiewnych mam też i pocztówkę
                                                    przedstawiajacą widok tej cerkwi - gdzieś z początku lat dziewięcdziesiątych -
                                                    pocztówkę wydaną - tu uwaga - przez Wydawnictwo Naukowe Towarzystwa im Biskupa
                                                    Grzegorza Łakoty w Jarosławiu /ów biskup jest jednym z 28 błogosławionych
                                                    grekokatolików ogłoszony przez papieża w trakcie pamietnej mszy we Lwowie/.
                                                    Ciekawe czy to towarzystwo - działające zapewne przy jarosławskiej parafii
                                                    grekokatolickiej jeszcze istnieje ?
                                                    Tego nie wiem.
                                                    A teraz ciąg dalszy ciekawostek literackich o unitach ;
                                                    Najpierw cytacik z Encyklopedii Staropolskiej w opracowaniu Aleksandra
                                                    Brucknera /z 1939 r./o początkach tworzenia unii ;
                                                    Bruckner pisał :

                                                    O nadziei,że "/.../ w połączeniu z Rzymem nastąpi równouprawnienie obu
                                                    wyznań ,że schizma ozdrowieje,władyki w senacie zasiędą,szkoły,których wcale
                                                    nie było,się otworzą /.../
                                                    W zamian za to uznałaby Ruś zwierzchność rzymską i dogmaty katolickie,
                                                    pozostając przy wszystkich zewnętrznych oznakach prawosławia, przy liturgii
                                                    słowiańskiej,ożenku popów, urządzaniu cerkwi / z ikonostasem/"

                                                    Pisze dalej ;

                                                    "Unia puszczała słabe korzenie ,podcinało ją to,że wybitniejsi ze szlachty a
                                                    nawet z duchowieństwa prawosławnego rzucali prawosławie nie dla unii lecz dla
                                                    katolicyzmu,tak,że Rzym który jedyny z zasady unię szczerze popierał,musiał
                                                    tego zakazywać. Prawosławni truimfowali,że biskupi polscy władyków do senatu
                                                    nie dopuszczali, a dziedzice unickich popów również nie cenili. Lud uważał unię
                                                    za zamach na swoje odwieczne prawosławie , do którego wobec „nowinek i
                                                    odszczepieńców” rzymskich przylgnął całym sercem."

                                                    Nadmienic należy że niespełna trzysta lat potem chłopscy unici Podlasia
                                                    udowodnili wręcz dozgonne przywiązanie do unii.
                                                    I tu kolejna ciekawostka literacka :

                                                    To znaleziony gdzieś w otchłaniach internetu wiersz Lucjana Rydla pt. Unita.
                                                    "Utwór stanowi fragment dramatu Betlejem polskie i powstał w zupełnie innych
                                                    okolicznościach historycznych niż obecne (1918 ) ...

                                                    W betlejemskiej stajence
                                                    na twarz padłem u progu.
                                                    I we łzach wznoszę ręce,
                                                    płacząc żywemu Bogu.

                                                    Bo się serce rozkrwawia
                                                    Od nowego bezprawia.
                                                    Męczeńskie ziemie nasze,
                                                    Lud, co przetrwał Moskali,
                                                    Przekupczyli Judasze,
                                                    Na łup schizmie wydali

                                                    I kładą nam na głowy
                                                    Nowy wieniec cierniowy.
                                                    Ojczyzny żywe ciało
                                                    Rozcięli jak toporem,

                                                    Aż im w ręku zadrgało
                                                    Rozdarte takim rozbiorem.
                                                    Matko! Serce skrwawione
                                                    Weź pod Twoją obronę... "

                                                    To narazie tyle - pozdrawiam!




                                                  • Gość: Wolf Re: Ciąg dalszy o unitach IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.12.03, 19:37
                                                    Witaj Piotrze,
                                                    dzieki za kolejna porcje wiedzy o unitach. Przytoczyles ciekawy tekst.

                                                    > "Unia puszczała słabe korzenie ,podcinało ją to,że wybitniejsi ze szlachty
                                                    a
                                                    > nawet z duchowieństwa prawosławnego rzucali prawosławie nie dla unii lecz
                                                    dla
                                                    > katolicyzmu,tak,że Rzym który jedyny z zasady unię szczerze popierał,musiał
                                                    > tego zakazywać. Prawosławni truimfowali,że biskupi polscy władyków do senatu
                                                    > nie dopuszczali, a dziedzice unickich popów również nie cenili. Lud uważał
                                                    unię
                                                    >
                                                    > za zamach na swoje odwieczne prawosławie , do którego wobec „nowinek i
                                                    > odszczepieńców” rzymskich przylgnął całym sercem."

                                                    Rezerwa ludnosci do Unii zachowala sie chyba najdluzej na Podlasiu, tam tez
                                                    dosyc szybko postepowala latynizacja tych ktorzy w Rzymie upatrywali mozliwosc
                                                    awansu.
                                                    We wczesniejszych postach pisales o niecheci Ostrogskich do Unii. W ponizszym
                                                    cytacie wroce do czasow "przedunijnych" i przedstawie wybitna postac
                                                    Prawoslawia.
                                                    Rzecz bedzie o Konstantym Iwanowiczu Ostrogskim.

                                                    "Przedstawiając działalność Konstantego Iwanowicza
                                                    Ostrogskiego na polu prawosławia nie sposób pominąć tu
                                                    świadectw opisujących jego osobistą pobożność.
                                                    Współcześni kniaziowi Konstantemu podkreślali jego
                                                    przywiązanie do prawosławia i widoczną w codziennym
                                                    życiu pobożność. Niewątpliwie obiektywny z naszego
                                                    punktu widzenia legat papieski Pison pisał o
                                                    Ostrogskim, że „jest cnotliwy jak Numa, a mężny jak
                                                    Romulus”. Wysłannik papieża stwierdzał także z
                                                    nieukrywanym żalem, że przywiązanie Ostrogskiego do
                                                    prawosławia jest tak duże, iż nie ma co liczyć na jego
                                                    konwersję na katolicyzm. Gdyby udało się jednak
                                                    namówić jego do zmiany wyznania, wówczas pociągnąłby
                                                    za sobą wielkie rzesze Rusinów, tak wielkim autorytetm
                                                    i szacunkiem cieszy się wśród współwyznawców"

                                                    "Przywiązanie do prawosławia nie przeszkadzało
                                                    Ostrogskiemu żyć w zgodzie z ludźmi innych wyznań i
                                                    religii. Warto tu wspomnieć, że hetman na dużą skalę
                                                    osadzał w swoich dobrach (głównie w Ostrogu i w
                                                    Połonnem) wziętych do niewoli Tatarów, kierując się
                                                    oczywiście względami czysto praktycznymi. Tatarzy
                                                    stanowili istotną część prywatnych sił zbrojnych
                                                    Ostrogskich, nie tylko w czasie życia hetmana. Mieli
                                                    oni zapewnioną pełną możliwość wyznawania swej
                                                    muzułmańskiej wiary, także w zbudowanych za zgodą
                                                    Ostrogskiego meczetach. Taka postawa kniazia
                                                    Konstantego nie była przecież czymś nadzwyczajnym w
                                                    ówczesnej Litwie. Pozytywny był również stosunek
                                                    kniazia Konstantego do katolików. W ogóle można
                                                    stwierdzić, że kontakty pomiędzy rzymskimi katolikami
                                                    a prawosławnymi układały się w tym czasie zazwyczaj
                                                    bardzo dobrze, chyba że w grę wchodziły interesy
                                                    ekonomiczne (co widoczne było szczególnie w niektórych
                                                    miastach). Warto tu zacytować królewskiego sekretarza
                                                    Decjusza, który uważał, podobnie jak wielu mu
                                                    współczesnych mieszkańców Polski i Litwy, że niewiele
                                                    różni prawosławnych i katolików: „O Rusinach nie będę
                                                    mówił, gdyż niewiele różnią się od nas wiarą i choć
                                                    mają zupełnie inne obrządki, jednak należy ich
                                                    tolerować, ponieważ w samych dogmatach wiary zgadzają
                                                    się z nami niemal zupełnie”
                                                    Mam nadzieje ze nie zanudzilem dlugoscia cytatow.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr o unitach i Ostrogskim IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 04.12.03, 22:39
                                                    Dziękuję ci Radku o zwrócenie uwagi na kniazia Ostrogskiego - postać jak sie mi
                                                    wydaje dość kontrowersyjną,a nawet przedstawianą przez stronę katolicką jako
                                                    zdrajcę i burzyciela -
                                                    Czytam o początkach unii :

                                                    "Był jeszcze jeden aspekt, który kazał władykom poważnie myśleć o tym kroku,
                                                    mianowicie pożałowania godny stan Cerkwi na Rusi: duchowieństwo pod wieloma
                                                    względami nie stojące na wysokości swych zadań, urzędy kościelne wystawione na
                                                    sprzedaż, coraz powszechniejsza – a mająca swe źródło w niskim poziomie
                                                    wykształcenia – aprobata dla błędów Lutra i Kalwina, nie tylko u świeckich, ale
                                                    również wśród kleru. Szczerze przygnębiony tym faktem książę Ostrogski tak
                                                    pisał w jednym ze swych listów do władyki Hipacego Pocieja (z 21 VI
                                                    1533): „(...) rozmnożyło się między ludźmi takie lenistwo, ospalstwo,
                                                    odstąpienie, jako najwięcej dlatego, iż ustali nauczyciele, ustali
                                                    przepowiadacze Słowa Bożego, ustały nauki, ustały kazania, a zatem nastąpiło
                                                    zniszczenie i umniejszenie chwały Bożej i Cerkwi Jego, nastąpił głód słuchania
                                                    Słowa Bożego, nastąpiło zatem odstąpienie od wiary i zakonu”
                                                    Jak to się stało,że
                                                    " filar prawosławia ,kniaź Ostrogski,wszedł w porozumienie z róznowiercami
                                                    przeciw unii i Rzymowi;czerńcy i lud nie szli za władykami"

                                                    Czy były to urażone ambicje magnata czy też przywiązanie do prawosławia ?
                                                    Czytam dalej :
                                                    "Odsunął się od dzieła zjednoczenia książę Ostrogski, który – urażony faktem,
                                                    że biskupi w rokowaniach z papieżem pominęli jego osobę – z orędownika stał się
                                                    zawziętym wrogiem unii. To on objął przewodnictwo wśród przeciwników jedności
                                                    katolickiej, a najbardziej aktywne w tym względzie były bractwa cerkiewne,
                                                    zwłaszcza wileńskie. "
                                                    Z opisu wynika również,że dwóch biskupów: Gedeon Bałaban ze Lwowa i Michał
                                                    Kopysteński z Przemyśla Przybyło do Brześcia, ale przeszli do obozu księcia
                                                    Ostrogskiego, który starał się za wszelką cenę pokrzyżować zamiary synodu.
                                                    Podobno rozważał nawet możliwość rozpędzenia ruskiego episkopatu przy pomocy
                                                    wojska, które sprowadził do miasta. Na szczęście do tego nie doszło. Zapewne za
                                                    sprawą przedstawicieli króla: Michała Krzysztofa Radziwiłła wojewody trockiego,
                                                    kanclerza litewskiego Lwa Sapiehy i Demetriusza Chaleckiego, starosty
                                                    brzeskiego, którzy podjęli jeszcze jedną próbę porozumienia z przeciwnikami
                                                    unii.
                                                    "Dnia 9 października 1596 r. we wspomnianej cerkwi św. Mikołaja arcybiskup
                                                    Hermogen odczytał dokument ogłaszający przystąpienie Rusinów do unii. Następnie
                                                    biskupi łacińscy i ruscy wymienili pocałunek pokoju, po czym intonując
                                                    cerkiewną pieśń Chwała Bogu w Trójcy Jedynemu, udali się wszyscy w uroczystej
                                                    procesji do łacińskiego kościoła Najświętszej Maryi Panny. Tam odśpiewano hymn
                                                    Te Deum, a na zakończenie niezmiernie dla unii zasłużony ks. Piotr Skarga
                                                    wygłosił uroczystą homilię o jedności Kościoła. Odpowiedzią przeciwników unii
                                                    była klątwa, jaką Grek Nicefor oraz biskupi Bałaban i Kopysteński – zgromadzeni
                                                    wespół z luteranami i kalwinami w zborze kalwińskim (!) – rzucili na
                                                    metropolitę, biskupów i tych wszystkich, którzy się za unią opowiedzieli.
                                                    Metropolita nie pozostał dłużny i wraz ze swoimi sufraganami wyklął dyzunitów.
                                                    Tak dopełniło się zjednoczenie większości Rusinów ze Stolicą Apostolską, co
                                                    król Zygmunt III obwieścił uniwersałem z 15 grudnia 1596 r.
                                                    Przeciwnicy unii nie złożyli jednak broni. Co więcej, uzyskali wydatne wsparcie
                                                    ze strony schizmatyckiej Moskwy i Kozaków. Książę Ostrogski nadal podburzał
                                                    przeciw niej ruską szlachtę i bractwa cerkiewne, wytaczał unitom procesy, aby
                                                    ich oczernić w oczach społeczeństwa, a za pośrednictwem założonej przez siebie
                                                    akademii w Ostrogu, wydawał pisma godzące w katolicką jedność. W antyunijnej
                                                    zajadłości nie wahał się nawet współdziałać z protestantami! Podobnie Nicefor
                                                    podjudzał duchowieństwo ruskie, aby oparło się unii i stojąc przy patriarsze
                                                    wybrało sobie innych biskupów i metropolitę. Niestety, groźba restytuowania
                                                    schizmatyckiej hierarchii w Rzeczypospolitej była realna i wkrótce stała się
                                                    faktem. Słynnej polskiej tolerancji trzeba przypisać fakt, że – wbrew
                                                    Artykułom... – nie zatrzymano na granicy patriarchy jerozolimskiego Teofanesa.
                                                    Pod opieką Kozaków udało mu się wyświęcić na schizmatyckiego metropolitę Kijowa
                                                    Hioba Boreckiego, a kilku innych schizmatyków na resztę stolic biskupich. W ten
                                                    sposób już w 1620 r. obok hierarchii unickiej w Polsce pojawiła się druga –
                                                    schizmatycka.
                                                    Mimo tych trudności i doznawanych cierpień Cerkiew unicka wzrastała, głównie
                                                    dzięki godnej podziwu postawie bezpośrednich następców metropolity Michała
                                                    Rahozy: Hipacego Pocieja i Józefa Welamina Rutskiego. Władycy skoncentrowali
                                                    swoje wysiłki na wychowaniu kapłanów i zakonników według wymogów teologii i
                                                    prawa kościelnego, ludu zaś w przywiązaniu do prawdziwej wiary....
                                                    Warto to poczytać,niemniej też przepraszam za przydługie cytowanie
                                                    Ps Oczywiście trzeba będzie podać źrodełka informacji ale o tym w dalszych
                                                    postach
                                                    Pozdrawiam serdecznie Radku
                                                  • andrijko Re: Ciąg dalszy o unitach 04.12.03, 23:18
                                                    Witaj Piotrze i Wolf
                                                    Chciałem się włączyć po dłuższej przerwie do dyskusji, a ze tematyka aktualnie
                                                    przez was omawiana jakoś tam i mnie dotyczy to i okazja jest dobra. Na
                                                    wstępie - zagiął mnie Nowosielski. Nie wiedziałem że aż tag dopiekł Cerkwi
                                                    polskiej. Chyba w "centrali" Go za to nie lubią. U nas raczej nikt Cerkwi
                                                    przecież nie krytykuje - ludzie z zewnątrz mogliby zostać oskarżeni o
                                                    nietolerancję a wewnątrz - krytyk szybko zostałby unieszkodliwiony - w końcu
                                                    to mała społeczność. Jeżeli chodzi o język - to nie zgadzam się z tobą Wolfie,
                                                    że językiem kazań na Podlasiu jest ukraiński i białoruski i tylko niekiedy
                                                    rosyjski. Tak napisałeś kilka postów wcześniej. Ja sie z taką sytuacją nie
                                                    spotkałem i o niej nie słyszałem. W kazaniach używany jest "basic rusian" a w
                                                    liturgi jest synodalny czyli starosłowiańska w wymowie rosyjskiej. Oczywiście
                                                    oprócz języka panuje szeroko pojęte ruskolubje. Tak jak napisał nowosielski -
                                                    nasi księża nie są Rosjanami, są tutejsi, ale w duchu bliżej im do Rosji niż
                                                    Ukrainy czy Białorusi. Jest to w dużej części spowodowane cienką warstwą
                                                    inteligencji prawosławnej na Podlasiu, która nie może wpłynąć na szerokie
                                                    ożywienie narodowe Białorusinów i Ukraińców a co za tym idzie wpływać na język
                                                    w cerkwi. Księża przyzwyczajeni do rosyjskiego, takiego też i używają w części
                                                    także w kontaktach z wiernymi jako języka kulturniejszego tzn bardziej
                                                    odpowiadającego kontaktom z Bogim i w Jego imieniu. Może z zewnarz jest to
                                                    śmieszne czy wręcz żałosne ale to dla nas wielki problem. Prowadzi to do
                                                    samounicestwienia naszej mniejszości. Zresztą dowodem tego jest np dyskusja na
                                                    forum Cerkiew.pl, gdzie większość młodzieży domaga się polskiego, a argumenty
                                                    działaczy mniejszościowych traktuje jak ludzi z innej planety. Stąd można
                                                    powiedzieć, że to co miała zrealizować unia tj polonizację i katolicyzację
                                                    Podlasian, zostało zachamowane przez Rosjan wprowadzających z powrotem
                                                    Prawosławie, tym razem już we "własnej" wersji. Dzisiaj przez Cerkiew jest
                                                    jednak wprowadzana unicka polityka asymilacji. Na szczęście jest w tym
                                                    wszystkim mały plus. Mamy dziś prawo sami na to wpływać, jaki jest język czy
                                                    oblicze narodowe naszego narodu. Bo już ani Rosjanie ani Polacy nie narzucają
                                                    odgórnie swojej polityki w tej dziedzinie.
                                                    Nidługo wrzucę na nadbuhom dwa artykuły dotyczące cerkwi i pańswa przed wojną.
                                                    Jeden z nich dotyczy polityki polonizacji Prawosławia metodami
                                                    administracyjnymi.
                                                  • Gość: ad Re: Ciąg dalszy o unitach IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.03, 23:24
                                                    www.harazd.net/%7Enadbuhom/czy/czy_obliczenarodcerkwi.htm
                                                    www.harazd.net/%7Enadbuhom/czy/czy_polonizacjacerkwi.htm
                                                  • Gość: Wolf Re: Ciąg dalszy o unitach IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.12.03, 21:02
                                                    Dzieki za linki, akurat idzie weekend i mozna w ciszy i spokoju zajac sie
                                                    ciekawa lektura.
                                                  • Gość: Piotr Link o prawosławiu na Zakarpaciu i w Karpatach IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 06.12.03, 17:51
                                                    Polecam tekst : Jana Jacka Burskiego " Zakarpacie a Łemkowszczyzna. Podloze i
                                                    rozwój ruchu prawosławnego w okresie międzywojennym :
                                                    www.olszowka.most.org.pl/teksty/zakalem.rtf
                                                    Chyba coś mi hiperłacze siadło ?
                                                  • Gość: Wolf Re: Moje wywody IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.12.03, 21:01
                                                    Witam,
                                                    milo patrzec gdy ktos wlacza sie do zywej dyskusji.
                                                    Napisales Andrzeju
                                                    >Jeżeli chodzi o język - to nie zgadzam się z tobą Wolfie,
                                                    > że językiem kazań na Podlasiu jest ukraiński i białoruski i tylko niekiedy
                                                    > rosyjski. Tak napisałeś kilka postów wcześniej. Ja sie z taką sytuacją nie
                                                    > spotkałem i o niej nie słyszałem. W kazaniach używany jest "basic rusian" a
                                                    w
                                                    > liturgi jest synodalny czyli starosłowiańska w wymowie rosyjskiej.
                                                    Oczywiście
                                                    > oprócz języka panuje szeroko pojęte ruskolubje. Tak jak napisał nowosielski -

                                                    > nasi księża nie są Rosjanami, są tutejsi, ale w duchu bliżej im do Rosji niż
                                                    > Ukrainy czy Białorusi. Jest to w dużej części spowodowane cienką warstwą
                                                    > inteligencji prawosławnej na Podlasiu, która nie może wpłynąć na szerokie
                                                    > ożywienie narodowe Białorusinów i Ukraińców a co za tym idzie wpływać na
                                                    język
                                                    > w cerkwi. Księża przyzwyczajeni do rosyjskiego, takiego też i używają w
                                                    części
                                                    > także w kontaktach z wiernymi jako języka kulturniejszego tzn bardziej
                                                    > odpowiadającego kontaktom z Bogim i w Jego imieniu. Może z zewnarz jest to
                                                    > śmieszne czy wręcz żałosne ale to dla nas wielki problem. Prowadzi to do
                                                    > samounicestwienia naszej mniejszości. Zresztą dowodem tego jest np dyskusja
                                                    na
                                                    > forum Cerkiew.pl, gdzie większość młodzieży domaga się polskiego, a
                                                    argumenty
                                                    > działaczy mniejszościowych traktuje jak ludzi z innej planety. Stąd można
                                                    > powiedzieć, że to co miała zrealizować unia tj polonizację i katolicyzację
                                                    > Podlasian, zostało zachamowane przez Rosjan wprowadzających z powrotem
                                                    > Prawosławie, tym razem już we "własnej" wersji. Dzisiaj przez Cerkiew jest
                                                    > jednak wprowadzana unicka polityka asymilacji.
                                                    W swoich postach opieram sie najczesciej na przeczytanych tekstach i tym co
                                                    uslysze od ludzi. Stad moga wynikac bledy. Na pewno masz wiekszy zwiazek z
                                                    moim ukochanym Podlasiem, ja bywam tam tylko kilka razy w roku i reszte
                                                    swojego swiatopogladu ksztaltuje w oparciu o lekture i rozmowy. To co
                                                    napisalem uslyszalem od osoby zwiazanej z Prawoslawiem na tych terenach.
                                                    Zgodze sie oczywiscie, ze najczesciej w czasie kazania uslyszymy rosyjski, ja
                                                    np. slyszalem tylko rosyjski, ale nie bywam w malych wioskach i wzialem za
                                                    dobra monete to co uslyszalem. Zauwaz, ze na Cerkiew.pl zdania sa podzielone.
                                                    Tylko czesc jest za polskim. Natomiast jesli chodzi o jezyk liturgii to
                                                    wiekszosc jest za SCS.
                                                    Napisales o "rusyfikacji" Cerkwi. To zagrozenie widzial juz kniaz Ostrogski
                                                    ""...Ostrogski, pociągający przykładem swym, był typem
                                                    budzącej się tam do życia narodowości. Oparty na
                                                    kulturze obywatelskiej polskiej, zalicza sam siebie do
                                                    Europy zachodniej i tylko z nią szuka związków
                                                    duchowych, kulturalnych. Zalicza się jednakże zarazem
                                                    do prawosławia, a "nowinkom" hołduje dlatego, że szuka
                                                    dróg do odrodzenia Cerkwi, której nigdy nie zamyśla
                                                    porzucać, przywiązany do niej fanatycznie. Ale niema
                                                    to nic do jego przekonań politycznych: nienawidzi
                                                    Moskwy, narzucającej się na opiekunkę prawosławia,
                                                    gardzi moskwicizmem i żadnych nie widzi stycznych
                                                    pomiędzy sobą a Moskwą, lecz przeciwnie, zupełną
                                                    odrębność i całkowite przeciwieństwo. Widzi dwie różne
                                                    całkiem kultury, z których jedną pragnie zwalczać. Z
                                                    ochotą staje na czele wojsk litewskich, ażeby walczyć
                                                    z Moskwą; całe jego życie jest jej zwalczaniem. Ale
                                                    nie staje się przez to bynajmniej Polakiem, ani go też
                                                    nikt z Polaków, za Polaka nie uważa. Jest czemś
                                                    odrębnem. Sam zaliczał siebie zawsze do Rusi - a więc
                                                    i my musimy go do niej zaliczyć; z tego zaś wniosek
                                                    nieuchronny, że Ruś ukrainna (województwa podolskie,
                                                    bracławskie, kijowskie) poczynała wyodrębniać się
                                                    narodowo od Moskwy. Za Konstantym Ostrogskim stała
                                                    cała inteligencja ruska Ukrainy, świecka i duchowna."

                                                    Na koniec jeszcze chcialbym sie nie zgodzic z Twoim stwierdzeniem ze Cerkiew
                                                    prowadzi polityke asymilacji, nic takiego nie zauwazylem.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr O unitach i Ostrogskim cz.2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.12.03, 22:33
                                                    Piszesz Radku b.ciekawie o owym kniaziu - ja przytoczę tu krotką opinię
                                                    Jasienicy, ktory pisząc raczej negatywnie o politycznych aspektach unii i jej
                                                    wprowadzaniu, pisze równocześnie negatywnie o Ostrogskim ;
                                                    "Przeciw elitarnej decyzji jął podniecać tłumy.Zażadał zwołania soboru
                                                    prawosławnego i natychmiast porozumial sie z obradującym w Toruniu synodem
                                                    protestanckim. Grozil krolowi wojną domową. Po jego stronie wypowiedziały sie
                                                    wpływowe bractwa prawosławne ze Lwowa i wilna"

                                                    Rownocześnie Jasienica pisząc o polityce polskiej tamtego okresu ,szczególnie o
                                                    fanatyźmie religijnym Zygmunta III mówi :
                                                    " Zatargii religijne w Polsce i na Litwie były zjawiskiem groźnym,na Ukrainie
                                                    śmiertelnie niebezpiecznym. Nie tylko dlatego,że tam na zachodzie i
                                                    pólnocy ,złe potrawy warzyły się we własnych sosach - Polacy krzywdzili innych
                                                    Polakow,Litwini Litwinów - tutaj zaś szlacheccy Lachowie upośledzali wiarę
                                                    plebejskiej Rusi. I bez podniet natury wyznaniowej trwała na Ukrainie wojna
                                                    wszystkich przeciwko wszystkim. Nie należy dorzucać siarki do materiałow
                                                    palnych"
                                                    /P.Jasienica "Rzeczpospolita Obojga narodów - srebrny wiek"/
                                                    Obawiam sie że ta opinia Mistrza Polskiej Historii dość dobrze charakteryzuje
                                                    skutki uni brzeskiej i jej następstwa.
                                                    A co na to mówią wspólczesne żródła katolicko-klerykalne to juz może następnym
                                                    razem.
                                                    Życzę miłego weekendu i lektury "z nad Bugu...
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Piotr Andrzejowi do tematu IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.12.03, 21:48
                                                    Napisałeś Andrzeju /Andrijku ;-)/:
                                                    "U nas raczej nikt Cerkwi przecież nie krytykuje - ludzie z zewnątrz mogliby
                                                    zostać oskarżeni o nietolerancję a wewnątrz - krytyk szybko zostałby
                                                    unieszkodliwiony - w końcu to mała społeczność."
                                                    Dla mnie zabrzmialo to dość niezrozumiale a nawet groźnie - szczególnie o
                                                    tym "unieszkodliwieniu" - próbuję to tłumaczyć jako rodzaj "ostrcyzmu
                                                    towarzyskiego" bo chyba to miałeś na myśli.
                                                    Jesli natomiast chodzi o "rusolubie" podlasian myślę że masz tu na myśli
                                                    moskalofilstwo. A propos jego było ono a ponoć i jest dość powszechne u Łemków -
                                                    tyle że jego korzeni należy się ponoć doszukiwać w zapamietanym przez
                                                    przodków przemarszu wojsk carskich przez przełecz dukielską na pomoc austriakom
                                                    nie mogącym sobie poradzić z powstaniem węgierskim a i postrzegana przez
                                                    rusinów karpackich /a raczej domniemaną/ potęgą carską w latach I wojny /jak
                                                    i ciągle żywym marzeniu o panslawiźmie/.
                                                    Inna sprawa że to samo wydarzenie historyczne było źródłem nienawiści Węgrów
                                                    wobec Rusinów i organizowanym "urzędowym zbrodniom" wobec grekokatolików w
                                                    czasie tamtej wojny /kiedy to honwedzi węgierscy odznaczali sie wyjątkowym
                                                    sadyzmem wobec cywili posądzanym o szpiegostwo i sprzyjanie moskalom/.
                                                    Wspominałem o tym w zaczętym a nie zakończonym wątku o tym okresie.
                                                    Co do Nowosielskiego - namawiam na przestudiowanie jego myśli w cytowanej
                                                    ksiązeczce /Zbigniew Podgórzec "Mój Chrystus Rozmowy z Jerzym Nowosielskim "
                                                    Wydawnictwo ŁUK Białystok 1993/

                                                    Dziękuję serdecznie za namiary na arcyciekawe linki nadbuhowsko-narwiańskie.
                                                    A jeszcze jedno Andrzeju - czytałeś zapewne artykuł Bohdana Huka o Zalesiu -
                                                    czy nie byłoby możliwe opublikowanie jego tłumaczenia /np w twoim wykonaniu/
                                                    na polski 'on line" np w "Nad Buhom...". Bo na przykład moja znajomość
                                                    ukraińskiego /a i Radka jak sądzę/pozwoliła jedynie częsciowo na zrozumienie
                                                    jego treści :-(
                                                    Byłby to arcyciekawy wątek galicyjski w waszym b.ciekawym sajcie .
                                                    Pozdrawiam - cieszę się że do nas zaglądasz.

                                                    Ps Może masz jakieś ciekawostki o obecnym życiu klasztoru w Ujkowicach?
                                                  • andrijko Re: Andrzejowi do tematu 07.12.03, 22:56
                                                    Rzeczywiście Wolfie, mówiąc o wprowadzaniu polityki asymilacyjnej przez
                                                    cerkiew może trochę się zagalopowałem. Może chodzi o tem sam problem - tylko
                                                    że z "drugiej strony", tzn. cerkiew nie jest, tak mi się wydaje na podstawie
                                                    obserwacji wałsnych i nie tylko, zainteresowana wspieraniem czy pobudzaniem
                                                    jakichkolwiek oznak odrębności narodowej swych wiernych. A juz nie ma mozwy o
                                                    cerkwi narodowej jak np w Kanadzie czy USA. Z jednej strony jest to
                                                    spowodowane słabą świadomością nardową, czyli niewielkim zainteresowaniem
                                                    wiernych, wręcz niechęcią do zmian, z drugiej, co wynika z pierwszej w jakimś
                                                    stopniu, chwaleniem cudzego a nie znaniem swojego w wykonaniu księzy. Chodzi
                                                    oczywiście o rosyjskość. Nie ma ona na Podlasiu tak zorganizowanej formy jak
                                                    miała rusofilskość wśród Łemków, ale się ją odczuwa. Istnieje towarzystwo
                                                    mniejszości rosyjskiej, skupiające w wiekszości nie - Rosjan - "tutejszych".
                                                    którzy swe dzieci prowadzają na lekcje rosyjskiego, gdyż jest światowy i
                                                    kulturalny. Język rosyjski jest np. nauczany przy Cerkwi, inni "Rusini" mogą
                                                    sobie pomarzyć. Ich działania bedą dyskretnie rozbijane o mur niechęci.
                                                    Oczywiście oficjalnie wszystko jest cacy, wszyscy chętni do współpracy ale w
                                                    praktyce brak jest oczywiście pomocnej dłoni cerkwi. Chodzi właśnie o wolę -
                                                    coś niemierzalnego. Nie da się tego udowodnić ani złapać na goroącym uczynku.
                                                    To się czuje. Inna sytuacja jest oczywiście na Pd. Polski, gdzie świadomość
                                                    narodowa jest duża, i w cerkwi prawosławnej panuje ukraiński. Szokiem była dla
                                                    mnie wizyta w cerkwi w Komańczy gdzie batiuszka, pochodzący z Podlasia, służył
                                                    po ukraińsku. To był SZOK. Naprawdę. Później jednak zrozumiałem, że i ludzie
                                                    tam inni i nie można oskarżać tylko cerkwi jako instytucji, ale też samemu
                                                    działać w tym kierunku. Wierzę że tak sie stanie - i obok większości parafi
                                                    polskojezycznych "dorobimy siE" jakiejś z językiem naszych przodków.
                                                    > Dla mnie zabrzmialo to dość niezrozumiale a nawet groźnie - szczególnie o
                                                    > tym "unieszkodliwieniu" - próbuję to tłumaczyć jako rodzaj "ostrcyzmu
                                                    > towarzyskiego" bo chyba to miałeś na myśli.
                                                    Coś podobnego - zakaz udzielania wywiadów niepokornym dziennikarzom przez
                                                    batiuszków, zakaz sprzedawania niesłusznej prasy - dotyczy np białoruskiego
                                                    Czasopisu -mają swoją stronę www, za pisanie jak Nowosielski, i inne
                                                    nieoficjalne metody. Oczywiście dowodu na papierze na ostentacyzm ze
                                                    zrozumiałych względów nie znajdziesz.
                                                    > czytałeś zapewne artykuł Bohdana Huka o Zalesiu -
                                                    > czy nie byłoby możliwe opublikowanie jego tłumaczenia /np w twoim wykonaniu/
                                                    > na polski 'on line" np w "Nad Buhom...". Bo na przykład moja znajomość
                                                    > ukraińskiego /a i Radka jak sądzę/pozwoliła jedynie częsciowo na zrozumienie
                                                    > jego treści :-(
                                                    > Byłby to arcyciekawy wątek galicyjski w waszym b.ciekawym sajcie .
                                                    > Pozdrawiam - cieszę się że do nas zaglądasz.
                                                    >
                                                    > Ps Może masz jakieś ciekawostki o obecnym życiu klasztoru w Ujkowicach?
                                                    Mógłbym to przetłumaczyć ale nie wiem kiedy się za to wezmę - po prostu z
                                                    lenistwa. Oczywiście przeczytałem to już - jest to temat na tyle ciekawy, ze
                                                    od samego początku śledzę twój wątek na forum. Dotyczy mnie on o tyle, że mój
                                                    ojciec pochodzi z podobnej "sytuacji" - jego wieś jest językowo spolonizowana
                                                    i leży wśród wsi polskich, zachowało się wyznanie i świadomość dawnej
                                                    ruskości - stąd podobnie jak pod Rzeszowem u Ciebie - pewna specyficzna
                                                    swiadomość małej ojczyzny, korzeni, pogranicza - w praktyce a nie w sloganach.
                                                    Jeżeli chodzi o Ujkowiece, to mają swoja stronę . Jest tam mój kumpel - muszę
                                                    go odwiedzić. Jest też książka "Precz z mnichami" - zbiór artykułów
                                                    dotyczących sytuacji Prawosławai po wojnie, w tym i powstania monastyru w
                                                    Ujkowicach. Na stronie chyba jest włąsnie tene fragment.
                                                  • Gość: Wolf Re: Andrzejowi do tematu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.12.03, 23:50
                                                    Witam,
                                                    dzis bedzie krociutko ze wzgledu na pozna pore.

                                                    >Istnieje towarzystwo
                                                    > mniejszości rosyjskiej, skupiające w wiekszości nie - Rosjan - "tutejszych".
                                                    > którzy swe dzieci prowadzają na lekcje rosyjskiego, gdyż jest światowy i
                                                    > kulturalny. Język rosyjski jest np. nauczany przy Cerkwi, inni "Rusini" mogą
                                                    > sobie pomarzyć.

                                                    Po przeczytaniu tego tekstu wlos mi sie zjezyl na glowie, co prawda wiem o
                                                    nauczaniu rosyjskiego przy cerkwi, ale o takich sytuacjach nie mialem pojecia,
                                                    zakrawa to na absurd.
                                                    Wydaje mi sie ze takie sytuacje sa spowodowane obciazeniami historycznymi -
                                                    lepszy rosyjski niz "tutejszy", ze o polskim nie wspomne.
                                                    Rozwine watek pozniej.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr O unitach i cerkiewce we wsi Rudka IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 08.12.03, 21:33
                                                    Witam- Andrzeju - ja,haliczanin- moge zrozumieć niuanse poszukiwan tozsamości
                                                    przez podlasian, z tym że tam szukają oni pomiedzy
                                                    ruskością,ukraińskością ,białoruskościa i polskością. U nas - to tylko wybór w
                                                    grzebaniu sie w ukrainskich korzeniach albo wmawianie sobie polskości /co
                                                    oczywiście biorąc pod uwagę nasze podkarpackie realia
                                                    jest "najbezpieczniejsze"/.
                                                    No oczywiście pozostaje jeszcze kosmopolityzm ;-))
                                                    A teraz powrót do wątku ;
                                                    Bardzo ciekawy opis historii uni znalazłem na stronie :
                                                    piusx.org.pl/zw/39/39unia.html
                                                    Autor Benedykt Czarny prezentuje tam opracowanko ;
                                                    Ruthenis receptis, czyli geneza i dzieje unii brzeskiej.

                                                    Wprawdzie prezentowane tam poglądy plasują sie na prawo od radia maryi /dalej
                                                    juz tylko ściana ;-)/ ale warto sie z nimi zapoznać - namawiam.

                                                    A teraz całkim wspólczesny pogląd na unię zwarty w liście pasterskim Biskupa
                                                    siedleckiego Jana Mazura ze stycznia 1996 roku;
                                                    "Poprzez Unię Brzeską z 1596 roku na terenach polski została przywrócona
                                                    jedność między kościołem prawowsławnym i rzymsko katolickim.Kościól prawosławny
                                                    zjednoczony z kościołem rzymskokatolickim nosi nazwe Koscioła unickiego.
                                                    Przywrócona jednośc Kościoła zaowocowała wieloma dobrami. przede wszystkim
                                                    Kościół rzymskokatolicki i Kościół unicki stały się dla siebie kościołami
                                                    siostrzanymi, a wierzący przestali być już obcymi i przyjęli postawę braci.
                                                    Jedność obudziła odpowiedzialność jednych za drugich i potrzebę dzielenia się
                                                    nawzajem dobrami, ktore każdy posiadał"
                                                    Koniec cytatu - ciekawe co sadzicie o tym cytacie, dla mnie to niestety
                                                    ahistoryczny bełkocik - - i jest mi przykro...
                                                    A teraz galicyjski obrazek , W miesięczniku "spotkania z zabytkami" z grudnia
                                                    tego roku napotkalem na opis wspołczesnego stanu cerkiewki we wsi Rudka, kolo
                                                    nadsańskiej Sieniawy/ byłem tam w tym roku/- na pólnocny wschod od Rzeszowa.
                                                    Tą nieużytkowaną cerkiewką zarządza parafia rzymskokatolicka w
                                                    Cieplicach.Cerkiew unikatowa z XVii wieku w bardzo złym stanie
                                                    technicznym ,zagrzybiona. "Niestety obecny własciciel najwyraźniej nie jest
                                                    zainteresowany zachowaniem tego obiektu / obok znajduje sie nowy murowany
                                                    kościól a w zabytkowej świątynii urzadzono ogolnie dostępną rupieciarnie /.../
                                                    W tej sytuacji byc moze jedynym ratunkiem dla cerkiewki byloby jej
                                                    przeniesienie do skansenu w Sanoku lub Kolbuszowej/."
                                                    Ale to nie wszystko - porównałem moje zdjecia tej cerkiewki, i zdjecie
                                                    z "S.zz." ze zdjęciem jej /z 1974 roku/ opublikowanym w bardzo ciekawym
                                                    albumie W.Sobockiego "drewniana Architektura cerkiewna Małopolski Środkowej -
                                                    powiat jarosławski" Oto na tym starym zdjęciu ta piekna cerkiewka /w stylu
                                                    zblizonym do bojkowskiego/ ma nad babińcem / przykrytym dachem
                                                    łamanym "polskim"/ wysoką dzwonnicę. na tym zdjęciu ze "Spotkań..." juz nie ma
                                                    tej dzwonnicy, ani "polskiego" dachu, jest prowizoryczny daszek pokryty
                                                    pordzewiała blachą. Dzownnica wyparowala !!! na zabytku wpisanym do rejestru
                                                    już w 1959 roku.
                                                    A co do SIÓSTR z listu biskiskupa Mazura - coś mi w historii wyglądają one
                                                    bardziej na Balladynę i Alinę /te od Słowackiego/- najgorsze ,że dość często
                                                    zamieniające sie rolami - niż na wymarzone przez Przewielebnego
                                                    kochajace sie siostrzane dzieweczki "dzielące się wszystkim co mają"
                                                    Pozdrawiam - czekam Radku na twoją ,zapowiedzianą wypowiedź.




                                                  • Gość: Wolf Re: Metropolita Dionizy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.12.03, 22:36
                                                    Witam,
                                                    mialem dzis rozwinac watek jezyka w Cerkwi, ale przeczytalem tekst o
                                                    konwersjach na prawoslawie i bardzo zdziwil mnie zarzut "rusofilstwa" w
                                                    stosunku do Metropolity Dionizego.
                                                    Dionizy nie mial ciagot ku patriarchartowi moskiewskiemu czego wyraz dal swoja
                                                    postawa w czasie II wojny swiatowej. Jego powrotu domagali sie u Hansa Franka
                                                    wlasnie prawoslawni Ukraincy, Dionizy dzialal tez na rzecz bialorutenizacji
                                                    Cerkwi na terenach bialoruskich. Po wojnie byl przesladowany za wypowiedzi
                                                    antyrosyjskie (fakt, ze antybolszewickie).
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re. : Metropolita Dionizy IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 09.12.03, 16:23
                                                    Ciesze się Radku,że wspomniałeś o tej ciekawej postaci Polskiego
                                                    Autokekafilcznego KPrawosławnego- przypominam jego metropolity od 1924 roku do
                                                    1948. Na temat jego działalności powojennej znalazłem sporo śladów w
                                                    opracowaniu IPN "Akcja Wisła" /pod red. jana Pisulińskiego - cykl Konferencje
                                                    IPN - W-wa 2003/ a konkretnie w pracy Grzegorza Kuprianowicza "Akcja Wisła a
                                                    Kościół prawosławny".
                                                    Przy postaci Dionizego /Waledyńskiego/ warto się zatrzymać - prosze napisz
                                                    conieco!
                                                    Ja się szykuje ale do postaci Błogosławinych biskupów eparchii unickiej w
                                                    Przemyslu - Jozafata Kocyłowskiego i Hryhorija Łakoty - postaci bardzo ale to
                                                    bardzo ciekawych . No i trzeba będzie kiedys tam coś skrobnąc o Apostolskiej
                                                    Administracji Łemkowszczyzny.
                                                    Ps. Widzę,że nasz Andrijko działa trochę w dwóch ciekawych dyskusjach na forum
                                                    Białystok i Forum słowiańskim - może tam wdepnę kiedy;-)
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: 1939 i pozniej IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.12.03, 23:06
                                                    Witam,
                                                    mysle, ze cytat z tekstu autorstwa G. Kuprianowicza przyblizy troche postac
                                                    metropolity Dionizego (Waledynskiego).
                                                    "Metropolita Dionizy kierował Kościołem do listopada 1939 r. kiedy to został
                                                    zmuszony do przekazania rządów arcybiskupowi Serafinowi (Lade) i osadzony w
                                                    areszcie domowym w Otwocku zaś biskup lubelski Tymoteusz (Szretter) został
                                                    wysłany do monasteru w Jabłecznej. Arcybiskup Serafin który objął kierowanie
                                                    diecezją warszawsko-chełmską dążył do przywrócenia Kościołowi tradycyjnego
                                                    rosyjsko-synodalnego charakteru zarządził wprowadzenie starego stylu
                                                    zlikwidował Konsystorz Diecezjalny pragnął też likwidacji autokefalii.
                                                    Jednocześnie trwał proces odradzania życia cerkiewnego np. w maju 1940 r.
                                                    zwrócono prawosławnym sobór na Górze Chełmskiej. Władze okupacyjne nie miały
                                                    jeszcze skrystalizowanej koncepcji uporządkowania spraw Kościoła prawosławnego
                                                    w Generalnym Gubernatorstwie rozważano nawet anulownie autokefalii i
                                                    przyłączenie do diecezji berlińskiej za czym opowiadały się środowiska
                                                    rosyjskie. Środowiska ukraińskie dążyły do przywrócenia jako zwierzchnika
                                                    Kościoła metropolity Dionizego i spełnienia takich postulatów jak: utworzenie
                                                    nowych diecezji, wyświęcenie biskupów-Ukraińców, uwzględnienie w życiu Kościoła
                                                    faktu, że zdecydowaną większość jego wiernych stanowi ludność ukraińska (np.
                                                    poprzez wprowadzenie jako urzędowego języka ukraińskiego).
                                                    Zabiegi te po kilku miesiącach przyniosły pozytywny skutek i 23 września 1940
                                                    r. metropolita Dionizy został przyjęty przez gubernatora Hansa Franka, od
                                                    którego otrzymał zgodę na ponowne objęcie kierowania Autokefalicznym Kościołem
                                                    Prawosławnym w Generalnym Gubernatorstwie (taka była jego oficjalna nazwa).
                                                    Tydzień później, 30 września. Sobór Biskupów podjął decyzję o reorganizacji
                                                    Kościoła i jego podziale na trzy diecezje: warszawsko-radomską, chełmsko-
                                                    podlaską i krakowsko-łemkowską. Zdecydowano wówczas także o wyświęceniu na
                                                    nowych biskupów prof. J. Ohijenki oraz archimandryty Paladiusza (Wydybidy-
                                                    Rudenki)"
                                                    Na dzis to tyle, jutro lub pojutrze (zalezy od ilosci wolnego czasu) postaram
                                                    sie wrzucic cos o stosunku metropolity Dionizego do dazen Bialorusinow.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Metropolita Dionizy -- Biskup Kocyłowski IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 11.12.03, 18:37
                                                    Dziękuję Radku za ciąg dalszy o Metropolicie Dionizym.
                                                    Myśle,że warto by również wspomnieć o Jego wkładzie w unormowaniu stosunkow
                                                    Państwa Polskiego i Autokefalii w latach 30-tych, jego odważnym powrocie z
                                                    wojennej tułaczki do wyzwolonej Warszawy czy chociażby działalności w
                                                    powojennym Prawosławnym Metropolitalnym Komitecie Niesienia Pomocy
                                                    przesiedleńcom na ziemie odzyskane.
                                                    Liczę tu jednak na ciebie ;-)

                                                    Ja zaczynam natomiast wątek przemyskiego biskupa grekokatolickiego
                                                    Błogosławionego Jozafata Kocyłowskiego ogłoszonego w gronie 28 innych
                                                    blogoslawionych w trakcie lwowskiej mszy /26.czerwca 2001 roku/ przez Papieża
                                                    JP II / kiedy to powiedzial między innymi - "opuszczająć ukraińska ziemię
                                                    przesyłam moje serdeczne i pełne szacunku pozdrowienie dla siostr i braci oraz
                                                    Pasterzy kościoła prawosławnego"/

                                                    A teraz na początek link do historii o powojennej gehenny Bł. Jozafata ;
                                                    www.ipn.gov.pl/biuletyn/7/biuletyn7_6.html
                                                    Tu uwaga - cytowane materialy są autorstwa rzeszowskiego badacza IPN Pana
                                                    Dariusza Iwaneczko /brawo rzeszowiak/

                                                    No i też na początek dyskusji życiorys Błogoslawionego :

                                                    "Josyf Kocyłowski (3 marca 1876-17 listopada 1947) urodził się w Pakoszówce
                                                    koło Sanoka. W 1901 rozpoczął studia w Collegium Ruthenum w Rzymie, które
                                                    ukończył w 1907. Został wyświęcony na kapłana; w 1911 wstąpił do nowicjatu
                                                    bazylianów i tam przybrał imię Jozafat. 23 sierpnia 1917 Jozafat Kocyłowski
                                                    został konsekrowany na biskupa i objął greckokatolicką diecezję przemyską.
                                                    Początkowo, po uzyskaniu przez Polskę niepodległości, Kocyłowski był niechętny
                                                    wobec władz polskich. Po 1923 greckokatolicki biskup przemyski podejmował próby
                                                    pogodzenia interesów narodowych z lojalnością wobec państwa polskiego; ściśle
                                                    współpracował z episkopatem rzymskokatolickim. W trudnych latach drugiej wojny
                                                    światowej starał się łagodzić konflikty ukraińsko-polskie. Aresztowany przez
                                                    funkcjonariuszy UB w 1945, a następnie wypuszczony, został ponownie aresztowany
                                                    przy współudziale NKWD i deportowany do ZSRR, gdzie zmarł w łagrze w Czapajewce
                                                    koło Kijowa.
                                                    W 2001 r. podczas pielgrzymki na Ukrainę Ojciec Święty Jan Paweł II zaliczył
                                                    bp. Jozafata Kocyłowskiego wraz z innymi duchownymi w poczet błogosławionych."

                                                    To co na pierwszy rzut oka widać w życiorysie to miejsce urodzenia - Pakoszówka
                                                    pod Sanokiem. W tej samej miejscowości urodzil się wspominany tu już diak Pan
                                                    Włodzimierz Marczak autor bardzo ciekawych wspomnień "Ukrainiec w Polsce" i
                                                    opowieści o jego drodze do prawosławia..
                                                    Prosze sobie wyobrazić,że to nie jedyny Ich "punkt wspolny" - i Pan Marczak i
                                                    Bł. Kocyłowski byli powojennymi wieźniami rzeszowskiego zamku /hitlerowskiej i
                                                    komunistycznej katowni - u tych ostatnich dla wieli Ukraincow - rzeczywistych
                                                    czlonkow upa jak i całkowicie niewinnych ofiar/.
                                                    Pan Marczak /zaraz po powrocie z syberyjskiego zesłania/ był więziony w
                                                    rzeszowskim zamku pod zarzutem skontaktowania sie z bratem - żołnierzem UPa i
                                                    udzielonej bratu pomocy.
                                                    Kocyłowski natomiast byl tu więziony pod fikcyjnymi zarzutami /rzekomej
                                                    wspolpracy z Niemcami oraz dostarczania chleba więxniom ukraińskim
                                                    prztrzymywanym w Przemyślu/w okresie od 20 września 1945 roku do 18 stycznia
                                                    1946 .
                                                    Ale moze więcej na ten temat napisze przy nastepnym wejściu
                                                    Pozdrawiam czytających i piszących
                                                  • Gość: Wolf Re: Metropolita Dionizy -- Biskup Kocyłowski IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.12.03, 21:08
                                                    Witam,
                                                    dzisiejszy post jest kontynuacja wojennych kolei Cerkwi, wyszperalem ten tekst
                                                    zanim przeczytalem twoj post. W zwiazku z tym lata 30-te i okres powojenny beda
                                                    poruszone w pozniejszych postach. Watek bialoruski nie jest co prawda zwiazany
                                                    z Rzeszowem, ale wiesz, ze Bialorusini tez sa mi bliscy.
                                                    "Wkrótce Białoruska Rada Cerkiewna, powołana we wrześniu 1941 r. w Warszawie, w
                                                    porozumieniu z metropolitą Dionizym wysunęła propozycję wyświęcenia biskupów-
                                                    Białorusinów. W kolejnych miesiącach wyświęceni zostali biskup Filoteusz
                                                    (Narko) oraz biskup Atanazy (Martos), wcześniej mnich monasteru w Jabłecznej i
                                                    spowiednik monasteru w Turkowicach. Pod naciskiem białoruskich działaczy
                                                    narodowych kierownictwo Kościoła przekazano arcybiskupowi mohilowskiemu i
                                                    mścisławskiemu Filoteuszowi (Narko). Podjęto też działania w kierunku nadania
                                                    Kościołowi Prawosławnemu na tych terenach białoruskiego charakteru narodowego i
                                                    uzyskania dla niego statusu Kościoła autokefalicznego, a w sierpniu 1942 r.
                                                    proklamowano powstanie Białoruskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.
                                                    Jednak nie doszło tu do otwartego rozłamu."
                                                    Przeczytalem teksty z przytoczonego przez Ciebie linku (piusx.org.pl) i widze,
                                                    ze dla niektorych droga do dialogu jest jeszcze bardzo daleka.
                                                    Nie wiedzialem, ze sympatyzuje ze schizmatykami i heretykami:)
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S.
                                                    teraz zabieram sie do uwaznej lektury biuletynu IPN
                                                  • andrijko Re: Metropolita Dionizy -- Biskup Kocyłowski 11.12.03, 22:49
                                                    Jeżeli chodzi o lata 20 lecia międzywojennego, to jest na ten temat obszerna
                                                    praca Między tradycją a rzeczywistościa. Państwo wobec prawosławia 1918-1939.
                                                    Mirosławy Sapirzyńskiej Turek. Dawałem na stronie NBiN dwa artykuły dotyczące
                                                    polityki narodowościowej i polonizacji cerkwi. Ale reszta też jest ciekawa.
                                                    Szczególnie sylwetki osób związanych z cerkwią w tym okresie.
                                                  • Gość: Piotr Prawosławie i Abp.Szeptycki - Andrzejowi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.03, 13:23
                                                    Napisałeś Andrzeju
                                                    Jeżeli chodzi o lata 20 lecia międzywojennego, to jest na ten temat obszerna
                                                    > praca Między tradycją a rzeczywistościa. Państwo wobec prawosławia 1918-1939.
                                                    > Mirosławy Sapirzyńskiej Turek. Dawałem na stronie NBiN dwa artykuły dotyczące
                                                    > polityki narodowościowej i polonizacji cerkwi. Ale reszta też jest ciekawa.
                                                    > Szczególnie sylwetki osób związanych z cerkwią w tym okresie.

                                                    Namawiam Was do przeczytania b.ciekawego artykułu o Metropolicie Andrzeju
                                                    Szeptyckim i jego relacjach z prawosławiem właśnie w latach międzywojnia

                                                    www.archidiecezja-gr.opoka.org.pl/szeptycki01.htm
                                                    Jarosław Moskałyk
                                                    Metropolita Andrzej Szeptycki - od powszechności do jedności Kościoła
                                                    Oczywiście do życiorysu szptyckiego wrócę w stosownym czasie

                                                    Tutaj tylko dwa cytaty - o odrodzeniu religii wschodu i pojednaniu :

                                                    "Aby przyczynić się do zbliżenia ze strony formalnej, metropolita starał się
                                                    usuwać za wszelką cenę z Kościoła i obrządku greckokatolickiego wszystkie
                                                    naleciałości przyswojone z Kościoła łacińsko-polskiego, albo synodalno-
                                                    moskiewskiego. Zatem praktyki obrzędowe Szeptycki dostosowywał do XVI i XVII
                                                    wieku, do czasów panowania metropolitów Welamina Rutskiego i Piotra Mohyły. W
                                                    ten sposób pracował on nad przywróceniem obrzędowi bizantyńskiemu jego
                                                    czystości, piękna i wielkości. Bardzo interesował się tematyką obrzędowo-
                                                    liturgiczną, zbierał i studiował greckie oraz cerkiewno-slowiańskie teksty
                                                    liturgiczne, snuł różne plany i zamierzenia, aby doprowadzić do obrzędowej
                                                    jednomyślności w swoim Kościele."

                                                    O relacjach z prawosławiem :

                                                    Praktycznie swoją tolerancję i miłość do prawosławnych metropolita wyrażał
                                                    różną formą obrony ich przed prześladowcami. Na przykład, gdy w latach 1929-
                                                    1930, w okresie tak zwanej rewindykacji, zażądano od prawosławnych zwrotu ponad
                                                    siedmiuset cerkwi, metropolita stanął w ich obronie. Osobiście interesował się
                                                    i działał na rzecz podnoszenia świadomości religijno-narodowej bratniego narodu
                                                    białoruskiego tuż po rewolucji w 1905 roku. Na własny koszt kierował studentów
                                                    białoruskich do wyższych szkół we Lwowie, Rzymie, Insbrucku, moralnie i
                                                    finansowo podtrzymywał białoruskie wydawnictwa i pomagał białoruskim
                                                    emigrantom."

                                                    Mam nadzieję że te cytaty zachęcą Was Radku i Andrijku do poznania tej Wybitnej
                                                    Postaci Galicyjskich Unitów



                                                  • Gość: Wolf Re: Prawosławie i Abp.Szeptycki - Andrzejowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.12.03, 20:38
                                                    Witam,
                                                    nareszcie znalazlem chwile na wlaczenie komputera. Z uwaga przeczytalem tekst o
                                                    metropolicie Szeptyckim. O tym watku w jego zyciu nie mialem pojecia.
                                                    Przytoczone wypowiedzi swiadcza o glebokim ekumenizmie. Szkoda, ze dzis, w duzo
                                                    latwiejszych przeciez czasach, nie ma takiej woli zblizenia.
                                                    Milo bylo mi przeczytac, ze inicjatywa metropolity spotkala sie z zyczliwoscia
                                                    strony prawoslawnej.
                                                    Mam nadzieje, ze w tym tygodniu uda mi sie cos wrzucic o Cerkwi i jej losach
                                                    bezposrednio powojennych.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Sandowycz i Szeptycki - IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.03, 22:33
                                                    Czytam biografię Sandowycza
                                                    rutenika.pl/prawoslawne_gorlice/strona/maksym_1.html
                                                    rutenika.pl/prawoslawne_gorlice/strona/maksym_2.html
                                                    "Świaszczennomuczenik Maksym Gorlicki Jest symbolem męczeństwa Rusinów
                                                    trwających przy swych tradycjach, umiłowaniu rodzinnej ziemi i przy
                                                    Prawosławiu - wierze przodków"

                                                    I oto znajduję przy opisie okoliczności pierwszego aresztowania /w 1912
                                                    roku/Tego Przyszłego Świętego taki opis.

                                                    "Z procesem zwlekano ponad dwa lata, od roku 1912 do 1914 zbierano obciążające
                                                    ich materiały. W tym czasie o. Maksyma odwiedził w więzieniu wysłannik
                                                    metropolity unickiego Andrzeja Szeptyckiego, ks. Nikita Romaniuk. Proponowano
                                                    mu powrót do unii. Ten powrót miał być równoznaczny ze zwolnieniem go z
                                                    więzienia. O. Maksym odmówił."
                                                    Jeśli wykluczyć w tym przypadku zwykłą insynuację prawosławnego autora - to
                                                    opis ten sugeruje wspólpracę Szeptyckiego z władzami austriackimi w nagonce na
                                                    Sandowycza.
                                                    Trudno jednak chyba w sposob jednoznaczny to potwierdzić lub temu zaprzeczyć!
                                                    Pozdrawiam

                                                  • Gość: Wolf Re: Sandowycz i Szeptycki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.12.03, 20:54
                                                    Witam,
                                                    napisales Piotrze
                                                    > Jeśli wykluczyć w tym przypadku zwykłą insynuację prawosławnego autora - to
                                                    > opis ten sugeruje wspólpracę Szeptyckiego z władzami austriackimi w nagonce
                                                    na
                                                    > Sandowycza.

                                                    Przeczytalem ten tekst i tym razem sie nie zgodze. Biorac pod uwage
                                                    wczesniejszy link na temat metropolity Szeptyckiego i wnioski z niego plynace
                                                    takie twierdzenie jest nieuzasadnione. Nie znam co prawda dobrze owczesnych
                                                    stosunkow, ale sadze ze ta inicjatywa wyplywala raczej z dobrej woli, a moze
                                                    najzwyczajniej jestem niepoprawnym idealista. Nie wierze tez w insynuacje
                                                    prawoslawnego autora, jest to jednak tekst o sw. Maksymie i mysle ze nie jest
                                                    to miejsce na niskie zagrywki.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr O wtrąconym fragmencie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.03, 21:19
                                                    Napisałes Radku
                                                    Nie wierze tez w insynuacje
                                                    > prawoslawnego autora, jest to jednak tekst o sw. Maksymie i mysle ze nie jest
                                                    > to miejsce na niskie zagrywki.
                                                    Zacytowałem ten fragment, który według mnie rzeczywiście nie pasowal do
                                                    całosci, bardzo dobrego tekstu o św. Maksymie.
                                                    Nie było moją intencją urazic Ciebie tym cytatem - jednak to wtrącenie musi
                                                    zastanawiać.
                                                    A tak swoją drogą będe musial w wiosennych wędrówkach zahaczyć o Gorlice i
                                                    prawosławną parafię Św. Trójcy. Wiem że księza z tej parafii mają duży wkład w
                                                    renowacje cmentarzy lemkowskich w tamtejszym Beskidzie.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Piotr Re: Metropolita Dionizy -- Biskup Kocyłowski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 22:21
                                                    Witam serdecznie i Ciebie Radku i Andrzeja, a i sympatyzujących z nami
                                                    czytelników - widziałem na Forum słowiańskim naszą reklamę w wydaniu Chrisa
                                                    1970 /dziekuję za anons i zapraszam do nas/
                                                    A teraz do Twojego wątku - mam pytanko - oto wyczytałem,że nominacje biskupie
                                                    odbyły sie "pod przymusem" - chyba jednak nie tylko działaczy jak napisałes.
                                                    I od razu drugie pytanie - oto tez gdzieś wyczytałem,że "zdjęcie" Dionizego z
                                                    Metropolity odbyło się przy zarzutach podpisania deklaracji lojalnosci wobec
                                                    hitlerowcow - czy wobec tego Dionizy mial mieć przygotowywany proces przez
                                                    komunistow? O ile wiem dożył dość późnego wieku - umarł w 1960 roku!
                                                    I jeszcze jedno - dlaczego uniknął losu hierarchów unickich i nie zostal wydany
                                                    sovietom?
                                                    A teraz kolejny piękny link :
                                                    www.ipn.gov.pl/biuletyn/8/biuletyn8_8.html
                                                    A w nim artykuł autorstwa
                                                    Jana Pisulińskie , OBEP IPN Rzeszów
                                                    PRZESIEDLENIA UKRAIŃCÓW DO ZSRR W LATACH 1944-1946
                                                    I znow - brawo rodacy-rzeszowiacy
                                                    Zapewniam - napisane bardzo dobrze, a i jest tam ciąg dalszy o Bł. bp
                                                    Kocyłowskim .
                                                    Wiesz Radku - im bardziej wczytuję się w losy duchowieństwa grekokatolickiego w
                                                    czasie I i II wojny - tym bardziej podzielam mysl Jasienicy - o rezerwie wobec
                                                    unii jako aktu politycznego i pełen podziw dla wyznawców,którzy uznawali że za
                                                    grekokatolicyzm warto było oddać wolność a nawet życie.
                                                    W przyszlych postach - może jeszcze przed moją katolicką "Rizwą" napiszę coś na
                                                    dwa ciekawe tematy - księza grekokatoliccy w UPa!!! i o pewnym buncie
                                                    antypapieskim w Przemyślu /zapewne się domyslasz o czym będe pisąl - ale w
                                                    oparciu o b.ciekawe opisy ze źródełek zbliżonych do stroniczki typu pius X - :-
                                                    -)))/ - cieszę się ,że u piusów Ci się podobało ;-/
                                                    Ps Przepraszam za zwłokę w postach - ale nie zawsze jest się panem swojego czasu


                                                  • Gość: Wolf Re: Onyszkewycz IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.12.03, 21:03
                                                    Czytajac biuletyn IPN-u zwrocilem uwage na nazwisko Myroslawa Onyszkewycza
                                                    dowodce "Sanu". To tez ciekawy przypadek pogmatwania losow ludzi mieszkajacych
                                                    na pograniczu. Jeden brat w UPA, drugi w Wojsku Polskim.
                                                    To tylko male odejscie od tematu spowodowane refleksja nad trudnoscia
                                                    samookreslenia.
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                  • Gość: Piotr O prawosławiu i liturgii unickiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.03, 21:38
                                                    Z uwagi na chwilowy brak natchnienia / w rodzaju weny twórczej :-0/ zapraszam
                                                    Radku do lektury dwóch artykułow:
                                                    - o prawosławiu po wojnie i na dolnym Śląsku - fragment pracy magisterskiej
                                                    www.lemko.org/polish/gerent.html
                                                    - o liturgii grekokatolickiej
                                                    piusx.org.pl/zw/39/39litrus.html
                                                    Artykuł jak widzisz pochodzi z "piusa" owych integrystów, którzy w równej
                                                    mierze nie lubią "schizmatyków" jak i zbytniej "rewolucyjności ekumenicznej"
                                                    Jana Pawła II
                                                    Autor i tytuł pracy
                                                    "Ks. Karl Stehlin
                                                    Hospodi, pomiłuj!
                                                    Liturgia Mszy świętej obrządku greckokatolickiego (rusińskiego)"
                                                    Milej lektury.
                                                    Mówisz Radku o róznych "drogach" w rodzinach galicyjskich Rusinów i Ukraińców -
                                                    z tego co wiem to takie rozdroża to w mojej Galicji coś normalnego - wkrotce
                                                    przyglądniemy sie wspolnie życiorysowi Metropolity Szeptyckiego - jego bracia
                                                    to przecież i Błogosławiony unita a a drugi to polski generał, ,rodzice
                                                    katolicy a dziadek po kądzieli /(-; to chyba agnostyk ?
                                                    Ps Mam i trochę prywatne pytanko - czy katolickie Boże Narodzenie to dla Ciebie
                                                    tylko weekend ?

                                                  • Gość: Wolf Re: O prawosławiu i liturgii unickiej IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.12.03, 22:33
                                                    Witam,
                                                    W zadnym wypadku tekst o Maksymie Sandowyczu nie urazil mnie, napisalem tylko
                                                    ze nie sadze aby w "zywocie swietego" ktos probowal zafalszowac obraz jego
                                                    zycia.
                                                    Dziekuje za nowe linki, pewnie zaraz zabiore sie do czytania. Szczegolnie
                                                    ciesze sie oczywiscie na teksty z "piusa":)
                                                    Jesli chodzi o Boze Narodzenie to w Cerkwi jest obchodzone zarowno wedlug
                                                    starego, jak i nowego kalendarza (czyli tak jak w Kosciele katolickim).
                                                    W Warszawie parafia sw. Jana Klimaka obchodzi Swieta wedlug nowego stylu wiec
                                                    nie musze sie zastanawiac kiedy swietowac. Nie ma odgornych nakazow, niektore
                                                    parafie swietuja Boze Narodzenie 25 XII, a niektore (szczegolnie na Wschodzie,
                                                    ale i Sobor w Warszawie) 7I. Dla mnie wazne jest rowniez to ze w mojej rodzinie
                                                    sa wyznawcy roznych religii - prawoslawni, katolicy i ewangelicy wiec swieta
                                                    obchodzimy wspolnie. Swiat religijnych nie traktuje tylko jako dluzszego
                                                    wypoczynku, jest to rowniez czas refleksji, zadumy, a rowniez i modlitwy.
                                                    Z niecierliwoscia czekam na opisy kretych losow galicyjskich Rusinow.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Re: Cerkiew po II WS IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.12.03, 22:36
                                                    I jescze obiecany tekst o losach Cerkwi po II wojnie swiatowej. Oczywiscie
                                                    autorstwa G. Kuprianowicza.

                                                    "Przejawem zaostrzenia polityki wyznaniowej były działania podjęte wobec
                                                    metropolity Dionizego. W lutym 1948 r. został on osadzony w areszcie domowym, a
                                                    w kwietniu cofnięto mu uznanie ze strony państwa jako zwierzchnikowi Kościoła
                                                    prawosławnego w Polsce. Do kierowania Kościołem władze państwowe wbrew
                                                    przepisom prawa państwowego i kanonicznego powołały organ komisaryczny —
                                                    Tymczasowe Kolegium Zarządzające PAKP, w skład którego weszli: arcybiskup
                                                    Tymoteusz (przewodniczący), biskup Jerzy (Korenistow), przyjęty wówczas do
                                                    składu episkopatu Kościoła prawosławnego w Polsce, oraz czterech duchownych i
                                                    jedna osoba świecka.
                                                    Jednym z pierwszych działań tego organu było wizyta w Moskwie delegacji
                                                    Kościoła prawosławnego w Polsce w czerwcu 1948 r. Na audiencji u patriarchy
                                                    moskiewskiego Aleksego dokonano wówczas formalnego zrzeczenia się przez Kościół
                                                    prawosławny w Polsce autokefalii przyznanej w 1924 r. przez patriarchat
                                                    Konstantynopola. Jednocześnie Synod Biskupów Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego
                                                    22 czerwca 1948 r. podjął decyzję o „ponownym złączeniu Polskiego Kościoła
                                                    Prawosławnego z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym i nadaniu mu autokefalii".
                                                    Decyzja o nadaniu autokefalii przez Patriarchat Moskiewski uprawomocniła się 22
                                                    listopada 1948 r., po podpisaniu jej przez wszyskich biskupów RKP (...)
                                                    Nie rozwiązanym pozostawał problem zwierzchnika Kościoła, gdyż władze państwowe
                                                    nie zgadzały się na przywrócenie tej godności dla metropolity Dionizego,
                                                    uważając jednocześnie, że wśród prawosławnych hierarchów w Polsce nie ma
                                                    odpowiedniego kandydata. Kościołem kierował tymczasowo jako zastępca
                                                    metropolity arcybiskup Tymoteusz. Wiosną 1951 r. Sobór Biskupów Kościoła
                                                    prawosławnego w Polsce zwrócił się do patriarchy moskiewskiego o oddelegowanie
                                                    kandydata odpowiedniego na stanowisko metropolity. Tak też się stało i w lipcu
                                                    1951 r. przybył
                                                    do Polski arcybiskup Makary (Oksijuk), urodzony we wsi Łukowisko na Południowym
                                                    Podlasiu (...) Wkrótce został wybrany przez Sobór Biskupów na zwierzchnika
                                                    Kościoła prawosławnego w Polsce - metropolitę warszawskiego i całej Polski
                                                    (władze nie zgodziły się na zwołanie, zgodnie ze Statutem PAKP, Soboru
                                                    Elekcyjnego). Anulowanie autokefalii z 1924 r., przyznanie nowej oraz
                                                    objęcie obowiązków zwierzchnika przez nowego metropolitę, oddelegowanego przez
                                                    Patriarchat Moskiewski, spotkało się z protestami patriarchy Konstantynopola
                                                    oraz polskiego rządu emigra-
                                                    cyjnego w Londynie."
                                                    Milej lektury
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Pod choinkę --->>>>>>x IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.03, 11:38
                                                    Dziękuję Radku za kolejny ciekawy tekst
                                                    Z uwagi na gorączkę przedświąteczną musze już dzisiaj połozyć coś pod choinkę
                                                    dla Ciebie Radku, Andrzeja i innych ciekawskich:-) tu zagladających. Tym
                                                    prezentem będą arcyciekawe linki o losach Ukraincow po II wojnie. Namawiam
                                                    gorąco na ich poczytanie
                                                    Dr Roman Drozd (Koszalin)
                                                    www.interklasa.pl/portal/dokumenty/r_mowa/strony_pol/historia01.htm
                                                    Przesiedlenie ludności ukraińskiej z Polski do USRR 1944-1946
                                                    tegoż Autora
                                                    ttp://www.interklasa.pl/portal/dokumenty/r_mowa/strony_pol/wersjapol.htm
                                                    Deportacja Ukraińców na ziemie zachodnie i północne Polski w ramach
                                                    akcji "Wisła"
                                                    oraz

                                                    www.interklasa.pl/portal/dokumenty/r_mowa/strony_pol/wersjapol.htm
                                                    Położenie ludności ukraińskiej w Polsce po akcji "Wisła"

                                                    Prosze o wybaczenie jeśli do Świąt nie znajde już czasu tu zaglądnąć
                                                    Dlatego też

                                                    Radku, Andrzeju, Księże Subdiakonie, czający sie gdzieś pod zmienionym Nickiem -
                                                    Darku a i ty E .mój adwersażu/też gdzieś tam nickujący/, Kaziu -
                                                    Jehowito /mile wspominam rozmowę z Tobą/ a i wszyscy tu zaglądający /-
                                                    PROSZĘ PRZYJĄĆ SERDECZNE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE - ZDROWIA,SZCZĘSCIA, SPEŁNIENIA
                                                    ZAMIERZEŃ JESZCZE TEGO.. JAK I PRZYSZŁOROCZNYCH - Tak dla Was jak i Waszych
                                                    Rodzin.
                                                    Do świąt będę tu sporadycznie zaglądał, czasem coś powiem- ale jeśli już to aby
                                                    pokolędować albo o urokach stołu coś powiedzieć :-)
                                                    Pozdrawiam
                                                    Ps Pozostałe wątki to już pewnie po świętach



                                                  • Gość: Wolf Re: Pod choinkę --->>>>>>x IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.12.03, 22:37
                                                    Dziekuje Piotrze za zyczenia.
                                                    Ze swej strony rowniez chcialbym zlozyc najserdeczniejsze zyczenia Tobie, oraz
                                                    wszystkim czytajacym i piszacym tutaj.
                                                    Dziekuje za linki. Mysle, ze do Swiat uda mi sie przeczytac.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.

                                                  • Gość: Piotr o wilijii --->>>>>>x IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.03, 22:52
                                                    Witaj - dziekuje za życzenia
                                                    Jutro wigilia - a więc krótko o wigilijnym jedzonku sprzed ponad stu lat, z
                                                    pogórza bieszczadzkiego:

                                                    "W wiliję Bożego Narodzenia jedzą z olejem i makiem i rybami. naprzod łamanie
                                                    opllatków, chlib, czosnek i woda. Potem ciepłe dania na stole nakrytym obrusem
                                                    pod którym jest siano, na obrusie chlib,czosnek,sól i wodka, i oplatki oraz
                                                    kapusta,groch,grzyby, kartofle,kasza,barszcz, bulbalki/ kluski grube i
                                                    długie/,pirogi/z kapusty lub kartofli/,gruszki szuszone i gotowane, na ostatku
                                                    czasami dają sledzia i ryby suszone,prócz tego znana kutia z pszenicy z makiem
                                                    i miodem. Gdy się rozpoczyna jedzenie,gazda lub gazdzyni podrzuca pierwszą
                                                    potrawę,więc kapuste,do góry, do powały, gdzie się przylepi / i czasem przez
                                                    całe tam święta przylepiona/ na to, żeby wyrosła wysoko. Po kapuście jedzą
                                                    kutię / czasem po pierogach/ lecz jej juz nie podrzucają"
                                                    Smacznego
                                                    Ps To oczywiście z Kolberga
                                                  • Gość: Piotr Po świętach 1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.03, 21:17
                                                    Witam radku - widzę nowy ,bardzo ciekawy wątek.
                                                    Nowosielski mowil o ikonie :
                                                    Najpierw musi zaistnieć przeżycie a=rtystyczne aby na jego gruncie wyrosło
                                                    przezycie modlitewne. na tym polega właściwie działanie ikony.
                                                    Trzeba powiedzieć,że ikona nie dziala na zasadzie cudownego obrazu,ktory jest
                                                    obiektem modlitwy.W dodatku obiektem,którego czesto nawet się nie widzi,ukryty
                                                    jest bowiem pod metalową sukienką czy inną dekoracją.
                                                    Dalej Mistrz mówi o znaczeniu Ikony czestochowskiej i w nawiazaniu do niej mówi
                                                    " Przeniesienie więc mariologicznych aspektów oddziaływania ikony na Zachód
                                                    może zblizyć maryjną duchowość chrześcijan wschodnich z chrześcijaństwem
                                                    zachodnim.
                                                    Dalej Mistrz mówi o bardzo popularnej na Wschodzie ikonie św. Mikołaja i
                                                    istniejącym również na zachodzie kulcie tego świetego ;
                                                    "Oddziaływanie tej ikony łaczy Wschód z Zachodem na różnych poziomach.
                                                    Przedewszystki, łącznikiem jest już sam fakt istnienia takiej ikony.Głównie
                                                    jednak ikona ta dotyczy tego, jak pragnelibyśmy zobaczyć świetego Mikołaja w
                                                    niebie,w rzeczywistości niebiańskiej. tak sprawa przedstawia się na Wschodzie.
                                                    Pomysl jednak Radku co uczyniono na skomercjalizowanym zachodzie z ta piekną
                                                    postacią z Ikony - sprowadzono jej wizerunek do błaznowatego, klauna spod
                                                    hipermarketu,nędznej postaci kramiarza w pomponiastej czapce. Ciesze sie że juz
                                                    po świetach i koniec kpiny z tej pieknej postaci.
                                                    Pisze to Radku całkiem serio- jako mój refleksyjny remanent poswiateczny.
                                                    Za chwile ciąg dalszy remanentów poswiątecznych
                                                    Pzdr
                                                  • Gość: Piotr Mix o Szeptyckim IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.03, 17:22
                                                    Witam Radku - no to widzę ,że ja katolik /b.kiepski ale jednak ;-/ - jak i Ty
                                                    świetować będziemy równolegle.
                                                    Własnie mialem telefon zza "kordona" - "mamy wizy - przyjeżdżamy na święta" -
                                                    tak wiec podobnie jak Wielkanoc świetowac będziemy z "drobną reprezentacją"
                                                    grekokatolicką !;-)))
                                                    A teraz prosze przeczytać mój pospieszny "mix" notek biograficznych o Mtp
                                                    Szeptyckim
                                                    "W ciągu 44 lat kierował Cerkwią i był wielkim autorytetem dla ukraińskiego
                                                    społeczeństwa. W ciągu I i II wojny światowej, przeżył siedem zmian rządów:
                                                    rosyjskiego, austriackiego, ukraińskiego, polskiego, radzieckiego,
                                                    nazistowskiego i znów radzieckiego.
                                                    Metropolita Andrej był mecenasem artystów, studentów i wielu prawosławnych
                                                    chrześcijan, a także pionierem w sprawach ekumenizmu.
                                                    Przyjaciel Jacka malczewskiego i adama Chmielowskiego."
                                                    "Wielkim kontynuatorem i zarazem inspiratorem wartości unijnych z XVI wieku, a
                                                    także żywym propagatorem idei widzialnej jedności Kościoła na przełomie XIX i
                                                    XX wieku, wydaje się słusznie, uznawany jest dziś ukraiński katolicki
                                                    metropolita kijowsko-halicki Andrzej Szeptycki.../
                                                    "Roman Maria Szeptycki urodził się 29 listopada 1865 (spotkaŁEM się 22 lipca
                                                    1865r. ) roku w Przyłbicach, we wschodniej Galicji.
                                                    Pochodził z zamożnej galicyjskiej rodziny, która wydała w latach 1710-1779
                                                    trzech lwowskich greckokatolickich biskupów; dwóch spośród nich było
                                                    tytularnymi metropolitami Kijowa.
                                                    Ojciec jego był ziemianinem obrządku rzymskokatolickiego, natomiast matka,
                                                    Zofia - córką poety i dramaturga Aleksandra Fredry.
                                                    W rodzinie Szeptyckich istniała polsko-ukraińska świadomość narodowa. Jeden z
                                                    braci metropolity, Stanisław, był polskim generałem, drugi zaś, Kazimierz,
                                                    przeorem studytów – jako Klemens/Kłymentyj/ uczestniczyl w ratowaniu Zydów.
                                                    zostal ogłoszony błogosławionym przez papieża..
                                                    Andrzej optował również w stronę ukraińskich przodków.
                                                    Olśnienie Ukrainą oraz chęć wyznaniowego jej zjednoczenia, pobudziły w nim
                                                    głębokie patriotyczne zaangażowanie i całkowite poświęcenie się służbie
                                                    Kościołowi i narodowi ukraińskiemu.
                                                    Sądzę, iż był to pierwszy od czasów Unii Brzeskiej (1596) wschodni biskup
                                                    katolicki o tak szerokim zakresie działalności duszpastersko-twór-czej,
                                                    konsekwentny i odpowiedzialny, a jednocześnie realnie oceniający szansę
                                                    uczciwego i zarazem potrzebnego zbliżenia Kościoła katolickiego z Kościołem
                                                    prawosławnym. Dowodzi tego choćby jego uczestnictwo i wkład w ekumeniczne
                                                    zjazdy wełehradzkie.
                                                    Zdaniem metropolity Szeptyckiego, kreowanie żywego Kościoła, otwartego na
                                                    wszystkie narody, kultury, tradycje i obrzędy; to podstawowy warunek zbawczej
                                                    misji Kościoła Chrystusowego
                                                    W wieku 36 lat Andrej Szeptycki, posiadający niezwykłe charyzmaty, zostaje
                                                    Głową Ukraińskiej Grecko-Katolickiej Cerkwi. Pracuje nad pogodzeniem różnych
                                                    etnicznyczh grup, zostawia w spadku wiele prac na temat duchowości i
                                                    społecznych problemów. Wypracowuje nowe metody służby. Sprowadza na Ukrainę
                                                    zakon Redemptorystów i tworzy klasztory Studytów, a także inne religijne
                                                    zgromadzenia. Jest fundatorem szpitala, Muzeum Narodowego, Akademii
                                                    Teologicznej. Udzielał pomocy pieniężnej różnym religijnym, kulturalnym i
                                                    oświatowym organizacjom.
                                                    Władał jęykiem jidisz tak dobrze, że bez problemów mógł porozumiewać się
                                                    Żydami. Podczas jego duszpasterskich wizyt w różnych miastach żydowscy wierni
                                                    witali go z Torą. W czasach niemieckiej okupacji udzielił schronienia setkom
                                                    Żydów w swoim pałacu arcybikupim.
                                                    W tym czasie metropolita pisze list pasterski „Nie zabijaj”, który był śmiałym
                                                    protestem przeciwko zbrodniom nazistów.
                                                    Metropolita Andrej zmarł 1 listopada 1944r.
                                                    Obecnie trwa proces jego beatyfikacji"
                                                    Bardzo ciekawie na temat działalności Metropolity pisze Marek Mariusz Tytko w
                                                    zbiorowych „Dziejach Podkarpacia t. 3- Krosno 1999" w opracowaniach pt.
                                                    „W Kręgu Andrieja Szeptyckiego . Kulturalne odrodzenie ulraińskie za czasów
                                                    mecenatu Metropolity” oraz
                                                    „Studyci.Odrodzenie zakonu przez Metropolitę A.Szeptyckiego”
                                                    Ukazała sie tez biografia Szeptyckiego - autorstwa E.Prusa - nie namawiam do
                                                    brania tej książki do ręki - chyba że ktoś by ją rozdawal za darmo :-(
                                                    Oczywiście Prus akcentuje "nacjonalizm" Szeptyckiego, jego uległość czy wręcz
                                                    wiernopoddanczość wobec hitlera, popieranie nacjonalistów etc etc - czyli stare
                                                    spiewki :-//, tępienie "polskich grekkokatolików".

                                                    Ps przepraszam za chaos wypowiedzi ale dorwałem sie do pc z doskoku.
                                                    Może wieczorem coś jeszcze podrzucę na weekend
                                                    Pozdrawiam


                                                  • Gość: Wolf Re: Witam po Swietach IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.12.03, 21:40
                                                    Witam,
                                                    milo bylo przeczytac o wigilijnych obyczajach i potrawach. Niestety czytalem to
                                                    dopiero dzis, przez Swieta i przylegajace dni nie wlaczalem nawet komputera -
                                                    czasem trzeba od niego odpoczac.
                                                    Dzisiaj odbiegne troche od ostatniego tematu i przytocze tekst z ksiazki "Swiat
                                                    Ikony".

                                                    "Do różnych cennych „odkryć" i „powrotów", jakie przyniósł chrześcijaństwu nasz
                                                    wiek, należy także „odkrycie ikony". Jest ono szczególnie znamienne dla świata
                                                    zachodniego, dla którego też może okazać się nieocenionym źródłem nowych
                                                    wartości i treści religijnych. Istnieje więc potrzeba przybliżenia „świata"
                                                    ikony: tego, co decyduje o jej walorach artystycznych, i tego, co stanowi jej
                                                    symbolikę, jej struktury teologicznej, wymiaru mistycznego... i innych jeszcze
                                                    aspektów, które sprawiają, że obraz nie jest zwyczajnym malowidłem - lecz
                                                    właśnie ikoną."

                                                    Mysle, ze tematyka ikon jest bliska nie tylko Prawoslawiu, ale i Cerkwi
                                                    grekokatolickiej.
                                                    Pozdrawiam poswiatecznie.
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Remanenty poświąteczne 2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.03, 22:11
                                                    Witaj. tak sie złozyło że moja odpowiedż o ikonie wskoczyła trochę wyżej -
                                                    przepraszam.
                                                    Proponujesz bardzo ciekawy wątek i z pewnościa go pociagniemy.
                                                    Ale najpierw trochę informacji smutnych a troche optymistycznych.
                                                    Smutne - zmarł dr.inż Michał Sandowicz /22 12./- wnuk św. Maksyma Sandowicza o
                                                    ktorym pisaliśmy tu kilkukrotnie. Był on założycielem i prezesem Fundacji
                                                    wspierania Mniejszości łemkowskiej "Rutenika". Wicznaja Pamiat.

                                                    A teraz trochę optymistycznie - oto dowiaduję się z lokalnej gazety "

                                                    "BALIGRÓD. Zrujnowana cerkiew greckokatolicka pw. Zwiastowania Najświętszej
                                                    Marii Panny jest utrapieniem gminy, bo nie ma środków na jej ratowanie. Wierni
                                                    obrządku bizantyjsko-ukraińskiego spotykają się tutaj na modlitwach.

                                                    Od czerwca br. z inicjatywy ks. Mirona Michaliszyna, kapelana wojskowego
                                                    obrządku bizantyjsko-ukraińskiego, w ruinach cerkwi w Baligrodzie okazjonalnie
                                                    odprawiana jest liturgia.
                                                    - Drżę, żeby nie doszło do jakiejś katastrofy, bo odpowiedzialna za to będzie
                                                    gmina - mówi wójt Tadeusz Wrona.
                                                    - W każdej chwili może dojść do zawalenia się budynku - czytamy w piśmie Jana
                                                    Demki, szefa Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Podobne zastrzeżenia
                                                    ma Straż Pożarna: "Należy natychmiast zabezpieczyć prezbiterium, które stanowi
                                                    zagrożenie dla osób przebywających wewnątrz."
                                                    Służba Ochrony Zabytków nakazała gminie wykonanie prac zabezpieczających.
                                                    - Gdyby Greckokatolicka Kuria Metropolitarna zwróciła się do nas o przekazanie,
                                                    bądź wydzierżawienie cerkwi, uzyskałaby naszą zgodę - mówią baligrodzcy radni.
                                                    Kanclerz kurii ks. Bogdan Stefan: - Wiemy, że liturgie w cerkwi w Baligrodzie
                                                    odbywają się liturgie. Ale to prywatna inicjatywa ks. Michaliszyna.
                                                    Rada Gminy oczekuje działań organizacyjnych. - Wniosek ks. M. Michaliszyna o
                                                    wydzierżawienie cerkwi na 10 lat nie jest żadnym załatwieniem sprawy. To nie
                                                    jest legitymacja do przejęcia odpowiedzialności za stan zabytkowego obiektu. Tu
                                                    musi być jakiś podmiot prawny -wyjaśnia radny.
                                                    Samorządowcy nie popierają stanowiska wójta, który udostępnia zrujnowany obiekt
                                                    na spotkania liturgiczne. Zaznaczają, że nie chodzi im o wywoływanie wojny
                                                    religijnej, apelują o rozsądek i poszanowanie prawa."

                                                    Czyżby ksiądz Michaliszy to ten sam duchowny któremu na naszym Zalesiu
                                                    urządzono "mini akcje wisła" z artykułu Pana Huka ? :-/

                                                    Pozdrawiam - obiecuję pociągnąć temat ikonowy zgodnie z Twoją sugestią w
                                                    najblizszych dniach, a może i by tak pokolędować tekstami ruskich i łemkowskich
                                                    kolęda ? :-))


                                                  • Gość: Wolf Re: Remanenty poświąteczne 2 IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.12.03, 22:50
                                                    Witam,
                                                    Widze Piotrze, ze rowniez masz smutne refleksje zwiazane z postacia sw
                                                    Mikolaja. Smutne, ze tak skomercjalizowano tego, chyba najsympatyczniejszego,
                                                    swietego.
                                                    O smierci Michala Sandowicza dowiedziale sie dzis od Ciebie, jeszcze 21 XII
                                                    slyszalem ze w srode mial wypadek i walczy o zycie.
                                                    Do tematu ikon mam nadzieje wrocic jutro, jesli jednak nie znajde czasu to juz
                                                    dzis zycze Tobie wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • andrijko Re: Remanenty poświąteczne 2 31.12.03, 09:11
                                                    Xe xe u mnie Remanenty przedświąteczne. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
                                                    Zapraszam też na free.ngo.pl/nadbuhom - zarzuciłęm przedostatni numer -
                                                    niedługo będzie najnowszy. A może nawet na Małankę na Podlasiu
                                                  • Gość: Wolf Ikona. Widomy znak niewidzialnego IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 31.12.03, 19:12
                                                    Witam,
                                                    Dzis tylko jeden krotki cytat z ksiazki "Prawoslawie w Polsce".
                                                    "Każda historyczna gałąź chrześcijaństwa otrzymała
                                                    szczególny charyzmat, który ją charakteryzuje - zauważa teolog
                                                    Sergiusz Bułgakow - katolicyzm organizację i autorytet, protestan-
                                                    tyzm etykę i intelektualizację życia, natomiast prawosławie, zwłaszcza
                                                    w Bizancjum i na Rusi, otrzymało dar widzenia piękna świata ducho-
                                                    wego. Dar ten najpełniej rozwinął się w ikonie."
                                                    Dziekuje Andrzeju za zyczenia.
                                                    Ze swej strony zycze czytajacym i piszacym spelnienia marzen i wszystkiego co
                                                    najlepsze w nadchodzacym roku.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Wiwat -SŁAWA ISUSU CHRISTU IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.03, 20:38
                                                    KOCHANI - oderwałem się od uciech stołu - pysznych marynowanych borowików,
                                                    kilku typów sałatek, kolejnej buteleczki wineczka- aby zakończyć ten rok
                                                    ŻYCZENIAMI ZDRÓWKA,PIENIĄZKÓW I ...WSZYSTKIEGO CO PRAGNIECIE.

                                                    Kończę ten roczek optymistyczną /nawet bardzo /informacją - od Nowego Roku
                                                    będą grekokatolickie "odprawy" w kosciółku przy ul. Targowej . Rektor-staruszek
                                                    tego kosciólka jest pewno niepocieszony,!? ;-))))

                                                    Księże Biskupie - piję Twoje zdrowie - i wasze Kochani.

                                                    Slawa Isusu Christu
                                                    Ps Radku dzięki za kolejny post.
                                                    Andrzeju - z kolejnymi życzeniami dla Ciebie poczekam do stycznia
                                                  • wowa11 Re: Wiwat -SŁAWA ISUSU CHRISTU 01.01.04, 10:21
                                                    Wszystkiego co Najlepsze w Nowym Roku życzę wszystkim Uczestnikom tego forum!
                                                    Czytając zamieszczane tu wpisy ciągle się czegoś nowego dowiaduję, czuję też,
                                                    że to jedno z unikalnych miejsc gdzie wypowiadaja się ludzie faktycznie mający
                                                    coś do przekazania. Jeszcze raz pozdrawiam i zapraszam w moje rejony (Sanok,
                                                    Krosno) na obrzędy zwiazane, z jak to u nas ludzie powiadają Ukraińskim Bożym
                                                    Narodzeniem.
                                                  • Gość: Piotr Re: Ikona. Widomy znak niewidzialnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 16:46
                                                    Witam wszystkich - szczególne podrowienia dla Wowki z Sanoka - tego pieknego
                                                    miasta u stóp Białej Góry.
                                                    Dziś napiszę o dwóch ikonach które w moim życiu odgrywają bardzo ważną role .
                                                    Pierwsza z nich to reprodukcja Eleusy - Umilienia jaka mi pozostała po
                                                    moich "Rusinach". Na pierwszy rzut oka ot taka sobie "chłopska"
                                                    reprodukcja,ale...
                                                    Owa ikona przez wiele wiele lat mieszkała w mieszkaniu moich dziadków i
                                                    zdobiła kuchenną scianę . Po ich śmierci wziąlem ten obrazek.
                                                    Przedstawia ciemnoskorą Madonnę której twarz styka się z twarzą przytulonego
                                                    dzieciątka. Ono podtrzymuje jedną ręką twarz matki,drugą dotyka welonu.Postacie
                                                    pokryte są "zreprodukowaną" blachą - przyczym szata Marii jest srebrna ze
                                                    zlotym ornmanentem, szata Jezusa ciemnozlota. Maria ma na głowie wachlarzowatą
                                                    koronę bizantyjskiej cesarzowej, na głowie Jezusa - korona przypominająca dawne
                                                    tiary papieskie z nałożonymi koronami.
                                                    W dolnej częsci ikony zreprodukowano herb- leżący pólksięzyc/a raczej rogal/ na
                                                    końcach ktorego umieszczone są sześcioramienne gwiazdy a z wgłebienia wyrasta w
                                                    górę strzała zakonćzona grotem. Po obu stronach herbu klęczą małe postacie
                                                    adoratorów - z których męska trzyma w ręku wstęge z ruskim napisem "O
                                                    wstiepietnaja mati"
                                                    Po śmierci dziadków zaopiekowałem sie tą ikoną, chcąc ją odczyścić wyciągnąlem
                                                    ją z ram..Wyobrażcie sobie jakie było moję zdziwienie gdy jako podkładkę pod
                                                    obrazem znalazłem odbitke drzeworytniczą autorstwa Bolesława Kiernasa
                                                    rzeszowskiego malarza i drzeworytnika lat 40 przedstawiąjącą rzeszowski kościół
                                                    Chrystusa Króla /budowany przez ks. Jałowego - tego który bezinteresowonnie
                                                    przyjął pod opiekę unickie owieczki/, Dzisiaj i ten drzeworyt i tak stara
                                                    reprodukcja ikony stanowi ozdobę ścian przedpokoju.
                                                    Drugą ikoną jest oczywiście reprodukcja MB częstochowskiej, ktora też mi
                                                    pozostała po moich 'Rusinach", Gdy przekładałem ją do nowej ramy na odwrocie
                                                    tego obrazu znalazłem napis "Dnia 20.12.1965 oddaliśmy sie w niewolę Matki
                                                    Boskiej Częstochowskiej" - nieczytelny podpis.
                                                    Ktoś powie ot taka ciekawostka polskiej religijności...
                                                    Gdy ostatniego lata wędrowaliśmi spacerkiem z Tylicza do Powrożnika zaskoćzyła
                                                    nas potworna ulewa - schronienie znależliśmy we wnętrzu pobielonej
                                                    murowanej ,samotnej kapliczki - jej ściany obwieszone były starymi
                                                    reprodukcjami owych Matek nieustających pomocy i ruskich "Pokrowy- ch"
                                                    Obiecuję Radku w następnych postach wrócić do tonacji bardziej "naukowej"- ten
                                                    post proszę potraktować jako sentymentalny remanent starego roku.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Ikona. Widomy znak niewidzialnego IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.01.04, 20:56
                                                    Witam w roku 2004,
                                                    mam nadzieje, ze zdrowie po zabawie noworocznej dopisuje. Dzis przytocze
                                                    nastepny krotki fragment ze "Swiata Ikony". Tak sobie mysle, ze ten wlasnie
                                                    fragment powie duzo na temat roli i znaczenia ikon dla wyznawcow Kosciolow
                                                    wschodnich.
                                                    "Ikona jest nieodłączną częścią tradycji prawosławnej. Bez ikon
                                                    nie można sobie wyobrazić wnętrza prawosławnej świątyni. W do-
                                                    mach prawosławnych wiernych ikony zawsze zajmują poczesne
                                                    miejsce. Wybierając się w drogę prawosławny chrześcijanin także
                                                    zabiera ze sobą, zgodnie z tradycją, mały podróżny ikonostas lub
                                                    składane ikony. Na Rusi postępowano tak od dawna: człowiek
                                                    rodził się lub umierał, zawierał związek małżeński lub rozpoczynał
                                                    jakąś ważną czynność - towarzyszyła temu ikona."
                                                    Moja ulubiona ikona jest ikona sw. Mikolaja, chyba juz zreszta pisalem ze to
                                                    moj ulubiony swiety. Natomiast ikona z Czestochowy ma w sobie cos co powoduje
                                                    zamyslenie, refleksje. To chyba wlasnie ten "znak" niewidzialnego.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Dziekuje Wowa za zyczliwe zainteresowanie
                                                  • Gość: Piotr Re: Ikona. Widomy znak niewidzialnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.04, 18:34
                                                    Witajcie - bardzo ładny i syntetyczny w swej wymowie jest Twój cytat Radku.
                                                    A ja tutaj chciałbym powiedzieć o moim spotkaniu z ikonami na widok których
                                                    mocniej zabiło mi serce...
                                                    Oto jak pisałem już kiedyś cerkiewka w podrymanowskim Desznie, pełniąca przez
                                                    krótki czas funkcję AAł,została rozebrana przez polskich mieszkańców
                                                    okolicznych wiosek gdzieś w początkach lat 50 tych.
                                                    .
                                                    I oto gdzieś w latach 80 –tych odnalazłem najpierw w sali muzealnej zamku
                                                    sanockiego a potem w albumach – ikony z Deszna : i tą z xvi wieku „św Piotr i
                                                    Paweł” i te pojedyncze z ikonostasu /z xviii wieku/ „ Chrzest Jezus” – jako
                                                    zapewne jeden z zachowanych prazdników” a i „proroków Aaron i Dawid” jako jeden
                                                    z kilku ikon „proroków’wieńczących kiedyś ten ikonostas. Piszesz Radku o ikonie
                                                    św. Mikołaja – lubię ten motyw ikony – szczególnie ten pełno postaciowe.
                                                    Obrzeżony klemami z obrazami z jego życia.
                                                    Ale ja na pewno jestem entuzjastą bardzo opisowych ikon przedstawiających sąd
                                                    ostateczny czy ukrzyżowania wraz z klemami „prazdikowymi” czyli zawierającymi
                                                    na jednym obrazie poszczególne sceny.
                                                    Ale też lubie oglądać owe Deesis – scenę hołdu świetych przy tronujących
                                                    Pankratorze.
                                                    A propos św. Mikołaja - nie wiem Radku czy wiesz ale w Rzeszowie jest ulica Św.
                                                    Mikołaja, przy której niegdyś stała kapliczka zawierająca Xviii wieczną rzeźbę
                                                    tego świętego /dziś w lokalnym muzeum/.
                                                    Dla pełni historii dodam,że ta uliczka i ta rzeżba znajdowała się kiedyś blisko
                                                    muru nieistniejącego żydowskiego kirkutu – cmentarza który był kiedyś w
                                                    centrum dawnego Rzeszowa.

                                                    Jeśli chodzi o wizerunki rymokatolickich świętych /ale bardziej z punktu
                                                    widzenia etnografii i historii sztuki/ to ja bardzo lubię figuralne
                                                    przestawienia św. Jana Nepomucena – rzeźby przydrożne bardzo niegdyś
                                                    rozpowszechnione na Podkarpaciu
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Rzeszow, Nepomuki. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.01.04, 15:41
                                                    Witam,
                                                    Wymieniles Piotrze ikony Ukrzyzowania i Sadu Ostatecznego. Ja jescze lubie
                                                    patrzec na ikone Narodzenia. Jest to przedstawienie zupelnie inne niz w
                                                    tradycji lacinskiej, nacisk jest tam polozony na sacrum. Nie ma tam swieckiego
                                                    przedstawienia Matki Bozej i Jezusa. Nie mam niestety talentu opisywania tego
                                                    na co patrze, ale jesli ktos bedzie zainteresowany to podesle tekst bardzo
                                                    ladnie opisujacy znaczenie i wyglad tej ikony.
                                                    Nie wiedzialem o ulicy sw. Mikolaja w Rzeszowie, nigdy tam nie bylem, ale
                                                    postanowilem udac sie w to lato wlasnie w kierunku pd-wsch. Ze swej strony mam
                                                    prosbe, jesli bedziesz miec chec i chwile czasu to skrobnij cos Piotrze na
                                                    tematy zydowskie w Rzeszowie. Z tego co czytalem o tym szacownym grodzie to
                                                    istniala tam przed wojna spora spolecznosc zydowska. Temat ten mysle tez jest
                                                    ciekawy choc ja niestety nie bede mogl zabrac glosu - calkowity brak wiedzy.
                                                    Wiesz Piotrze, Nepomuki wystepuja tez na Podlasiu sa strony w necie na ktorych
                                                    mozna sobie popatrzec. Zeby bylo ciekawiej to nawet w miescie w ktorym mieszkam
                                                    tez mozna znalezc figure tego swietego.
                                                    Szczerze mowiac to pomimo swiadomosci istnienia takiego swietego to nic o nim
                                                    nie wiem.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Post wyszedl strasznie chaotyczny, groch z kapusta, ale zawsze tak mi
                                                    wychdzi gdy chce wypowiedziec sie na duza ilosc tematow.
                                                  • Gość: Wolf Andrzejowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.01.04, 15:46
                                                    Zdrowych, spokojnych i pogodnych Swiat Bozego Narodzenia dla Andrzeja i
                                                    wszystkich ktorzy swietuja wg starego stylu
                                                  • Gość: Wolf Nepomuki - link IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.01.04, 15:49
                                                    Przesylam link do "Nepomukow"
                                                    tomekw.px.pl/nepomuk/default.htm
                                                  • Gość: Piotr O ikonie co jak Feniks.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.04, 20:29
                                                    Witam !
                                                    Najpierw ciekawy link o społecznościach żydowskich dawnej Galicji
                                                    www.diapozytyw.pl/pl/site/slady_i_judaica/rzeszow
                                                    Więcej namiarów dam może pózniej gdy dasz znać Radku,że angielski jest ci
                                                    nieobcy.
                                                    A teraz muszę napisać w temacie ikonowym
                                                    Ciesze sie Radku, żę zaintrygowałem Cie tematami rzeszowskimi, ale jak sie
                                                    zapewne domyslasz ja jestem bardziej zafascynowany np Przemyslem,Jarosławiem
                                                    czy Sanokiem.
                                                    Dziś Jarosław...
                                                    Historia Ikony Matki Bożej Jarosławskiej - "Myłoserdia Dwerii" jest jak
                                                    historia fenikaa. Piękna Hodygotria pochodzi gdzieś z Xvii wieku, a jej
                                                    udomentowane dzieje siegają lat 1774 - 1775. Wtedy to na miejscu dawnego
                                                    jarosławskiego zamku wzniesiono piekną. wielkokopułową cerkiew pw.
                                                    Przemienienia Pańskiego. W tej unickiej cerkwi swietowano w okresie
                                                    międzywojnia 1900. lecie Odkupienia na krzyżu, 950 lecie Chrztu Rusi czy 900
                                                    rocznicę ogłoszenia Maryi Carycą Ukrainy !!!!!
                                                    Po drugiej wojnie ukrainskie mieszczaństwo Jarosławia zostało brutalnie
                                                    wysiedlone - najpierw do sovietów potem na tzw ziemie odzyskane. Cerkiew po
                                                    1945 roku zamknięto. Najpierw komuniści a potem parafia katolicka
                                                    administrująca cerkwią robili wiele aby cerkiew doprowadzić do ruiny. Ikonę
                                                    przekazano do muzeum, ołtarze także rozebrano. Słynąca łaskami Bohomateriia
                                                    znikła na szereg lat. i oto w 1987 roku unici odzyskali cerkiew., odnowiono jej
                                                    wnętrze, powrociły ołtarze, ikonostas a i nowy krzyż upamietniajacy kolejną,
                                                    tym razem 1000. rocznicę chrztu Rusi. Ikona wróciła na nalezne jej miejsce w
                                                    1993 roku. Papież ukoronował ją, zgodnie z wnioskiem unickiego Biskupa
                                                    przemyskiego . "Kult Matki Bożej Bramy Miłosierdzia podtrzymywany głównie na
                                                    emigracji ukraińskiej w USA i Kanadzie odżył w ostanich latach także w Polsce i
                                                    n Ukrainie.Z polecenia władyki Martyniaka wykonano 6 kopii jarosławskiej
                                                    ikony.Nawiedziła ona wszystkie parafie unikcie w Polsce, a także parafie w
                                                    eparchii kołomyjskiej, dokąd przesiedlono po wojnie wielu Ukraińców spod
                                                    Jarosławia"
                                                    Oczywiście w samym jarosławiu warto zobaczyć nie tylko tą piękną cerkiew, ale i
                                                    cudowny kościól Domnikanów, a i pięknie stojące w obronnych murach xvii wieczne
                                                    opactwo, a i kosciól farny z pasjonującą galerią rzeźb świetych przy placyku
                                                    przykościelnym, ale i jedną z największych w tej częsci Polski synagog- niegdyś
                                                    dumy bogatego, żydowskiego mieszczaństwa. Śmuci trochę park zrobiony z dawnego
                                                    ruskiego cmentarza z cudem ocaloną "kopulastą" kaplicą. Ale np w okolicach
                                                    cerkwi możan zobaczyć "zmyslną" konstrykcję xix wiecznej pompy wodnej /ot
                                                    cudeńko dawnej techniki/ a obok ratusza rekonstrukcję xvii wiecznej studni
                                                    miejskiej, pod zgrabny,gontowym daszkiem.
                                                    A chlebuś po halą targową - pyszny jak za dawnych czasów....
                                                  • Gość: Piotr św. Jan Nepomucen i .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.04, 21:03
                                                    Dzięki Radku za link.
                                                    W naszych stronach pasjonują mnie te figury świetego, występujące znacznie
                                                    częsciej od postaci drugiego mojego ulubieńca św. Floriana
                                                    A Nepomuk - to patron przepraw wodnych, chroniący przed powodzią, strzeżący
                                                    źródeł wody a i ochronę przed zarazami mu też przypisywano.
                                                    A to Czech z pochodzenia i patron tego kraju. w 1393 roku król Wacław kazał go
                                                    smiertelnie "spławić" w praskiej Wełtawie - według jednej wersji- za
                                                    spiskowanie, według innej za samowolke w ustanawianiu godności katedralnej.
                                                    Według innej - nie chcial wyjawić tajemnicy spowiedzi krolowej- która ponoc
                                                    przyprawiala rogi krolowi Wacławowi Luksemburskiemu. Jaka jest prawda/
                                                    Nie wiadomo- grunt ze na moscie Karola stoi piekna "postuja" owego świetego, A
                                                    w katedrze św. Wita mozna zobaczyć piekny grobowiec.
                                                    Ale tak miedzy nami to wolę figury tego swietego np w takim Czudcu, na
                                                    uboczu ,niedaleko mostu na Wisloku stoi xviii wieczna piekna, kamienna , mocno-
                                                    rokokowo "wigibnieta " figura Nepomuka, z archaicznyną dedykacją na
                                                    postumencie, A dalej na przedmiesiu czudeckiem pod przykrzywionym daszkiem stoi
                                                    inna ,drewniana figurka tego Swiętego.
                                                    A w samym Rzeszowie we wnece na zewnetrznej ścianie xv wiecznego prezbterium
                                                    fary jest inny Nepomuk - kamienny, z taka naiwną twarzą ludowych świątków -
                                                    bardzo go lubię.
                                                    Piszesz Radku o ikonie Narodzenia Pańskiego - tak, ta ikona zastępująca
                                                    katolickie szopki znacznie lepiej symbolizuje te Piękne Swięta. Zwłaszcza gdy
                                                    koscielne szopki pogrążają sie w kiczu i bezguściu. Wyobraż sobie Kolego, że w
                                                    jednej z takich szopek rolę Marii odgrywa gumowa laleczka gnąca sie nad kołyską
                                                    w rytm elektrycznego silniczka- coś potwornego, przy akompamencie pocztowkowych
                                                    pozytywek i brzdąkaniu mechanicznych aniołkow dziekujacych nagranym głosem za
                                                    wrzucane przez dzieciakow grosiki
                                                    A w Wielkonoc - wydaje sie mi ,że Płaszczenica /wzorowana na całunie turyńskim/
                                                    tez lepiej mówi o istocie tego świeta od nieraz mocno kiczowatych "grobow
                                                    panskich"
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Piotr Tym co będą swiętować I--->>>>>> IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.04, 19:51
                                                    Dołączam się do życzen dla wszystkich, którzy już jutro szykują wieczerze
                                                    wigilijną i dzielić się będą prosforą- i dla Tych w Lublinie, w Białymstoku,
                                                    Podlasiu, sanoku, okolic Komańczy, Gorlic,Krynicy ale i tym w okolicach
                                                    Legnicy, Olsztyna, Szczecina, Malczyc,Koszalina .
                                                    A I tym spod "śwaitoho Jura" i Sambora.;-))) I-->>>>>>>
                                                    Dużo zdrowia
                                                  • Gość: diakon Piotr Re: Tym co będą swiętować I--->>>> IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.04, 02:13
                                                    Dziękuję za życzenia w imieniu "tych z Lublina". Wg. starego stylu świętują tu
                                                    grekokatolicy, a od roku także prawosławni z cerkwi Podniesienia Krzyża
                                                    przy ul. Dolińskiego (jest to cerkiew przy domu starców, odprawia się tam w
                                                    jęz. cerkiewnosłowiańskim z wymową ukraińską; w katedrze na ul. Ruskiej
                                                    nadal jest wymowa rosyjska i kalendarz neobizantyjski).

                                                    Na stronie www.cerkiew.net/rizdwo/zapowiedz.htm jest lista cerkwi
                                                    dekanatu przemyskiego (sięga on aż po Lublin) z podanymi godzinami celebrowania
                                                    Boskiej Liturgii w 1, 2 i 3 dniu Świąt.

                                                    Na stronie www.archidiecezja-gr.opoka.org.pl są też dostępne m.in.
                                                    życzenia naszego Metropolity w MP3.

                                                    I jeszcze jedno: Rada Miasta nazwała wreszcie rondo (przy skrzyżowaniu ulic
                                                    Armii Krajowej i Jana Pawła II) imieniem bł. Emiliana Kowcza, kapłana i
                                                    męczennika (1884-1944).
                                                    Na forum lubelskim w wątku "Co uchwalili radni?" można znaleźć dyskusję na
                                                    temat zasadności tej decyzji. Niestety, przeważają głosy negujące jej sens
                                                    w imię krytyki władz miejskich w ogóle oraz ogólnie złego stosunku do kleru -
                                                    bez żadnej chęci sprawdzenia, czy akurat ten konkretny ksiądz nie był aby
                                                    sympatycznym wyjątkiem - za jaki nb. uznali Go sowieccy partyzanci w
                                                    antykościelnej ulotce z 1944 r.

                                                    z serdecznymi pozdrowieniami,
                                                    diakon Piotr
                                                  • andrijko Re: Tym co będą swiętować I--->>>> 06.01.04, 08:26
                                                    Szczyro diakuju - zaraz jedu do batkiv swiatkuwaty
                                                  • Gość: Piotr Wełyko poweczerie I--->>>> IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.04, 18:26

                                                    Przeczytałem w lokalnym dodatku GW:
                                                    Grekokatolicy i wyznawcy prawosławia zasiądą we wtorek wraz z pojawieniem się
                                                    pierwszej gwiazdki do wieczerzy wigilijnej. Zgodnie z kalendarzem juliańskim,
                                                    który obowiązuje w Kościołach obrządków wschodnich, Boże Narodzenie przypada w
                                                    najbliższą środę, czwartek i piątek.
                                                    Tradycja nakazuje pościć w Wigilię, a na wieczerzę podać 12 postnych potraw.
                                                    Kolację rozpoczyna się od wspólnej modlitwy i łamania się prosforą, specjalnie
                                                    pieczonym kwaśnym chlebem.W ostatnią niedzielę przed Wigilią prosfora jest
                                                    święcona w kościele, stamtąd wierni zabierają ją do domów.

                                                    W żadnym domu nie może też zabraknąć trzech chlebów, dużej świecy i kutii.
                                                    Tradycja nakazywała, by przed wieczerzą w izbie znalazł się snopek zboża, a
                                                    wszyscy domownicy umyli ręce wodą, w której leży pieniążek. Snopków już się nie
                                                    wnosi, ale w wielu domach nadal pielęgnuje się zwyczaj obmywania, bo gwarantuje
                                                    to pomyślność, zdrowie i siłę witalną.

                                                    Po wieczerzy wierni udają się na wełyko poweczyrje do cerkwi. Po wełykym
                                                    poweczerju odbywa się poświęcenie chlebów, jutrznia i liturgia wg Jana
                                                    Chryzostoma.

                                                    Główne uroczystości w kościele greckokatolickim odbędą się w przemyskiej
                                                    archikatedrze św. Jana Chrzciciela. Przewodniczyć im będzie metropolita
                                                    przemysko-warszawski abp Jan Martyniak. W nawie bocznej katedry wystawiono
                                                    ewangeliarz, świecę i ikonę Bożego Narodzenia, która dla grekokatolików jest
                                                    tym, czym dla katolików żłobek betlejemski."

                                                    Cóż - pozostaje jeszcze zakolędować :

                                                    Radujte sia, wsi ludyja
                                                    Radość nam z neba spadaje
                                                    wesełaja nam nowyna:
                                                    porodyła Diwa Syna,Maryja Maryja Maryja

                                                    Stupył do nas z wysokosty,
                                                    aby wid dla wsich spasty
                                                    wesełaja nam nowyna:
                                                    porodyła Diwa Syna,Maryja Maryja Maryja

                                                    Jak powiedział przed chwilą Abp Martyniak a po nim Abd Dubec ;
                                                    Christos Rażdaje
                                                    Pozdrawiam




                                                  • Gość: Wolf Re: Wełyko poweczerie I--->>>> IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.01.04, 19:26
                                                    Witam,
                                                    dziekuje Piotrze za link, troche pozwiedzalem:) Jesli masz jakies ciekawe linki
                                                    w jezyku angielskim to rowniez poprosze - angielski nie jest mi zupelnie obcy.
                                                    Rowniez dzieki twoim postom zapoznalem sie z postacia sw. Jana Nepomucena,
                                                    czlowiek dowiaduje sie nowych rzeczy przez cale zycie.
                                                    Dzis na przyklad dowiedzialem sie ze w Polsce wedlug kalendarza julianskiego
                                                    swietuje okolo 1 miliona ludzi, prawoslawnych i grekokatolikow. Podala to TVP.
                                                    Szczerze mowiac nie wiem co o tym sadzic, poniewaz wyniki spisu podaly znacznie
                                                    mniejsza ilosc Bialorusinow i Ukraincow, czyzby ludzie bali sie przyznac, a
                                                    moze mala swiadomosc narodowa wsrod prawoslawnych. O grekokatolikow sie zbytnio
                                                    nie obawiam, tutaj jest duza swiadomosc narodowa, problemem jest
                                                    raczej "tutejszosc" prawoslawnych.
                                                    To co napisales Piotrze: " Zwłaszcza gdy koscielne szopki pogrążają sie w kiczu
                                                    i bezguściu. Wyobraż sobie Kolego, że w jednej z takich szopek rolę Marii
                                                    odgrywa gumowa laleczka gnąca sie nad kołyską w rytm elektrycznego silniczka-
                                                    coś potwornego, przy akompamencie pocztowkowych pozytywek i brzdąkaniu
                                                    mechanicznych aniołkow dziekujacych nagranym głosem za wrzucane przez
                                                    dzieciakow grosiki
                                                    A w Wielkonoc - wydaje sie mi ,że Płaszczenica /wzorowana na całunie turyńskim/
                                                    tez lepiej mówi o istocie tego świeta od nieraz mocno kiczowatych "grobow
                                                    panskich"
                                                    z jednej strony sklonilo mnie to do smutnych refleksji nad kondycja wiary i
                                                    dziwnymi zewnetrznymi formami religijnosci. Z drugiej strony gdy sobie to
                                                    wyobrazilem to az usmiechnalem sie pod wasem.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Linki judaistyczne i szopka-lirycznie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.04, 21:14

                                                    Witaj Radku – na początek linki judaistyczne – bogaty materiał i zdjęciowy i
                                                    opisowy. A i dobro punkt wyjściowy do żeglowania po linkach. Są tam i zdjęcia
                                                    rodzin żydowskich, i stare pocztówki- resoviana.
                                                    Jest też materiał zdjęciowy dotyczący holocaustu
                                                    Oczywiści podsyłam ci te linki pod warunkiem nie
                                                    zaniedbywania „grekokatolików...” ;-))

                                                    www.shtetlinks.jewishgen.org/Rzeszow/
                                                    motlc.wiesenthal.com/pages/t067/t06756.html
                                                    www.jewishgen.org/yizkor/Lezajsk/lez009.html#Page12
                                                    www.jewishgen.org/Yizkor/przemysl/prz015.html
                                                    www.yad-vashem.org.il/
                                                    www.yad-vashem.org.il/Odot/prog/index_before_change_table.asp?GATE=Z&list_type=4-2&type_id=2&total=N
                                                    www.free.com.pl/zydy/z/zdjecia/opty/
                                                    Co do tematu szopkowego – nie będę rozwijał myśli tragikomicznych
                                                    przykładów ‘radosnej twórczości”
                                                    Opiszę tylko jeden przykład pozytywny – oto obok jednego z kościołów stoi
                                                    pokaźna szopa wyłożona pachnącym sianem i stoją piękne stare figury szopkowe. I
                                                    oto idąc tam mroźnym wieczorem zobaczyłem w jej roku leżącego na sianie
                                                    przestraszonego psa-przybłędę. Innego wieczoru zobaczyłem leżącego w sianie
                                                    dzikiego kota-burasa. W ten oto sposób tradycja szopkowa znalazła uzupełnienie
                                                    w istnie święto franciszkowym stylu.

                                                    Ps Radku jeśli znajdę czas to postaram się rozwinąć też i temat żydowski.
                                                    Chociaż na opis czekają i wątki ikonowe, a i Przemyśl/ kiedyś przeze mnie
                                                    zapowiadany/

                                                    Pozdrawiam


                                                  • Gość: Wolf Ikony raz jeszcze IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.01.04, 20:13
                                                    Witam
                                                    Na wstepie dzieki za opis pozytywnych wrazen "szopkowych" gdy czyta sie cos
                                                    takiego to robi sie cieplej kolo serca.
                                                    Po wycieczce (nieukonczonej jeszcze) w nieistniejacy juz swiat Zydow polskich
                                                    wracam do tematu ikon.
                                                    Rozmawialismy tu o Matce Boskiej Czestochowskiej, jest to jeden z przykladow
                                                    gdy ikona przenika do tradycji lacinskiej.
                                                    Chcialbym dzis przytoczyc fragment tekstu Iriny Jazykowej dotyczacy wlasnie
                                                    przenikania ikony do swiadomosci Zachodu.
                                                    "Współczesny Zachód odkrywa dla siebie chrześcijański Wschód przez ikonę. Obraz
                                                    mówi dzisiaj więcej niż słowo, ponieważ dotychczas słowa jedynie dzieliły dwa
                                                    światy - prawosławnych i katolików. Ikona jako wspólne dziedzictwo duchowe,
                                                    powstałe w jeszcze nie podzielonym Kościele, jednoczy oba Kościoły (...)
                                                    Katolikom łatwo jest powrócić do ikony, ponieważ ikona jest
                                                    wspólnym dziedzictwem Kościoła i w tradycji zachodniej istnieje własne
                                                    doświadczenie malarstwa ikonowego oraz kultu ikony. Poza tym prawosławni i
                                                    katolicy mają wiele wspólnych świętości,
                                                    na przykład takie starożytne ikony jak „Boleściwa" (w Polsce znana pod
                                                    nazwą „Nieustającej pomocy"), „Częstochowska", „Ostrobramska" i inne."
                                                    Sadze, ze wlasnie ikona jest najlepsza plaszczyzna zblizenia Wschodu i Zachodu.
                                                    Mam nadzieje, ze uda nam sie pociagnac, przy okazji rozmow o ikonach, watek
                                                    ekumeniczny.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.

                                                    P.S. Jakis czas rozmawiamy juz o ikonach, a nie poruszylismy jeszcze
                                                    przedstawienia Chrystusa przez ikonopiscow.
                                                    Jak sadzisz Piotrze, czy to dobry temat na kolejne posty?
                                                  • Gość: Piotr zawsze Ikona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.04, 22:06
                                                    Witaj Radku - pozwolisz, że przekażę tu zaległe pozdrowienia dla Diakona
                                                    Piotra /ot czyżby kroczek dalej we wtajemniczeniu kapłanskim ? ;))/ -
                                                    serdecznie Ojca pozdrawiam. czytałem rzeczową wypowiedź Księdza na forum. Sam
                                                    mam czasem uczucia antyklerykalne - wynikające miedzy innymi z omawianej tu
                                                    historii. Prosze wybaczyć moje "wycieczki" wobec księzy katolickich przy
                                                    omawianiu niektórych tematów, ale tego nie uda się chyba uniknąć przy w miarę
                                                    kompleksowym podejsćiu do tematu.
                                                    A teraz Ikona - ikonowe przedstawienie Chrystusa Izbawitiela - tak w Deesis gdy
                                                    Chrystus Tronujący adorowany jest przez Maryję i Jana chrzciela w wielbładziej
                                                    szacie - anioła Pustynii. A i przez innych świętych Proroków zanoszących
                                                    modlitwy w naszym imieniu. Nie ukrywam,że ten motyw ikonowy budzi we mnie
                                                    emocje zarówno natury estetycznej jak i po częsci religijnej.
                                                    A drugie przedstawienie ów "Spas w syłach" - potęzny Chrystus w owalu
                                                    wszechświata - to ikona łacząca w sobie ową ewangeliczą prawdę "jam alfa i
                                                    omega, początek i koniec" i wskazywana Księga - owa Ikona Księgi.
                                                    Przy czym Radku powiem Ci ,że nie mogę myśleć o ikonie w oderwaniu od owego
                                                    ściennego wyznania wiary czy jak mówią inni "bibli
                                                    ubogich" /czytaj ;niepiśmiennych, "negrammotnych"/ jaką jest ikonostas.Ikona
                                                    wyrwana z ikonostasu jest jak wers z wiersza, jest piekna, ale bez rymu,bez
                                                    kontekstu,bez całościowego odniesienia.
                                                    Mowisz radku o ekumeniźmie przenoszonym przez Ikony - tak chyba jest - bo na
                                                    przykład w trackie ubiegłej Wielkanowcy plebania mojego ulubionego kościółą
                                                    ozdobiona była plakatem zawierającym motyw ikonowy chrystusa Tronującego - owe
                                                    Spasitiela "w siłach"
                                                    Pozdrawiam - przepraszam za znaczną dawke grafomanii
                                                  • Gość: Wolf Re: Liturgia IP: 195.114.164.* 09.01.04, 00:06
                                                    Witam czytajacych i piszacych,
                                                    Temat ikonostasu mysle, ze uda mi sie poruszyc jutro (tj. w piątek). Dzis
                                                    chcialbym tylko podzielic sie refleksja, jak sadze, ekumeniczna.
                                                    Pare (moze parenascie) postow wstecz byl podany link do opisu liturgii gr-kat
                                                    na stronach "piusa".
                                                    Moj stosunek do tej strony juz przytaczalem, wiec nie bede sie powtarzal.
                                                    Pomimo tego opis liturgii w Cerkwi grekokatolickiej jest tam bardzo
                                                    przemawiajacy do wyobrazni.
                                                    Po lekturze tego tekstu porownalem liturgie w Cerkwi prawoslawnej i liturgie w
                                                    Cerkwi gr-kat, roznice sa tak male, ze prawie niezauwazalne. W tym momencie
                                                    zaczalem sie zastanawiac dlaczego ludziom ktorzy sa sobie tak bliscy w
                                                    pojmowaniu istoty Stworcy i jego Kosciola tak trudno jest sie porozumiec.
                                                    Mysle, ze ta wypowiedzia naraze sie i prawoslawnym i grekokatolikom, ale
                                                    uwazam, ze zblizenie jest nie tylko mozliwe, ale i konieczne.
                                                    Prosze o wybaczenie jesli tym postem zanudzilem czytajacych, ale jakos jestem
                                                    nastrojony refleksyjnie.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Liturgia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.04, 16:44
                                                    Tak półzartem pół serio daję tu link i drobne cytaty dotyczące :
                                                    "Różnic między unią a schizmą wschodnią
                                                    piusx.org.pl/zw/39/39roznice.html
                                                    Za: x. Tomasz Dąbrowski, Różnice między unią a schizmą pod względem dogmatycznym i liturgicznym, odbitka z ?Wiadomości Katolickich?, Lwów 1883.

                                                    Wyraz grecki schizma znaczy tyle, co ?oderwanie się?, ?odszczepieństwo? od jedności z Kościołem powszechnym czyli rzymskokatolickim, a w szczególności od zwierzchnictwa rzymskiego papieża. Między schizmą a herezją (kacerstwem, błędnowierstwem) istotna, czyli esencjonalna zachodzi różnica. Heretykiem zowie się ten, kto wprost i zupełnie odrzuca choćby jeden dogmat (zasadniczy artykuł wiary); schizmatykiem zaś zowiemy onego, który właściwie ani jednego dogmatu całkowicie nie odrzuca, ale tylko pewną odrębność w szczegółach jakiegoś dogmatu przypuszcza
                                                    5° Praktyki liturgiczne
                                                    Schizmatycy nie przyjmują w Sakramencie Ołtarza obecności Chrystusa Pana pod jedną postacią, ucząc, że Pan Jezus obecny jest tylko pod obiema postaciami wraz. Z tej przyczyny konsekrują oni komunikanty dla chorych w Wielki Czwartek w takiej ilości, aby wystarczyły na cały rok i napuszczają te komunikanty konsekrowanym Winem i przechowują, sądząc, że tym sposobem i chorzy także otrzymują Komunią zupełną, tj. pod obiema postaciami. Podobnie komunikują oni małe dziatki drobną cząstką konsekrowanego Chleba, napuszczoną konsekrowanym Winem.

                                                    Unici przyjmują naukę Kościoła łac., tj. że pod obiema postaciami i pod każdą postacią z osobna i pod każdą cząstką każdej postaci jest cały i żywy Chrystus Pan obecny. Zdrowych komunikują tylko przy Mszy św. pod obiema postaciami, chorych pod jedną postacią, tj. chleba, a dolewają wina nie konsekrowanego dla łatwiejszego spożycia. Zwyczaj konsekrowania komunikantów dla chorych we Wielki Czwartek zniósł Synod zamojski i nakazał konsekrować chleb do 15 dni bez maczania w konsekrowanym Winie.

                                                    Unici uznają niezatarty charakter sakramentu kapłaństwa. Po wyświęceniu zostaje kapłan kapłanem aż do śmierci, może on funkcji kapłańskich nie odprawiać, ale kapłaństwa nie traci. Ktoby stan zmienił i twierdził, że kapłańskiego charakteru nie ma, uważany byłby za odstępcę od wiary.
                                                    7° Rozwody
                                                    Schizmatycy dopuszczają rozwód, divortium, tj. rozerwanie ważnie zawartego, a więc prawowitego małżeństwa, rozwód dozwalany bywa w następujących wypadkach: 1) w razie udowodnionego wiarołomstwa; 2) w wypadku zaraźliwej choroby jednego z małżonków; 3) w razie zasądzenia jednego małżonków na ciężkie i długie więzienie; 4) w razie zachodzącej obawy ciężkiego znieważenia cielesnego lub nastawania na życie i 5) w razie niepoprawnego opilstwa. W ogóle stosują się schizmatycy pod względem rozwodu do ustaw cywilnych, istniejących w poszczególnych krajach. Separacji (a thoro et mensa) urzędowej, czyli prawem dozwolonej, u nich nie ma.
                                                    Unici przyjmują łącznie z Kościołem łacińskim separację od łoża i stołu; przyjmują unieważnienie nieprawnie zawartego małżeństwa (annulutio irriti matrimonii), ale właściwego rozwodu czyli rozerwania prawnie zawartego, a więc innego małżeństwa (divortium) nigdy i w żadnym wypadku nie dopuszczają."
                                                    Koniec Cytatu

                                                    Gwoli swego "bezpieczeństwa" nie dodam której wersji rozwodowej jestem zwolennikiem :-) bo anuż "któsia niepowłana" przeczyta ta wypowiedź i zechce mi dać krotkotrwałą aczkolwiek bolesną "seperację od stołu i łoża" ;))
                                                    A tak poważniej Radku - "piusy" z ktorych cytatów korzystam to sekciarskie ugrupowanie lefebrystów, w którym dzialają i księża katoliccy- nie bardzo bojący sie ewentualnej ekskomuniki- chocażby z powodu asekuracyjnego i tolerancyjnego podejścia hierachii KK do tego "problemu". Tak wiec proszę nie traktuj ich wypowiedzi jako reprezentatywnych dla poglądów postepowszej częsci KK.
                                                    Pozdrawiam - życząc miłej lekturu- zapraszając do dalszej dyskusji o ikonanch. A sam szykuje temat arcyciekawy - stosunek starowierów do ikony
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Liturgia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.01.04, 21:24
                                                    Witam serdecznie
                                                    Sposob postrzegania roznic jest ,hmmm..., bardzo ciekawy.
                                                    Zastanawiajace jest tez traktowanie prawoslawnych jako schizmatykow, a nawet
                                                    heretykow.
                                                    A tak na powaznie to wiem, ze te opinie nie sa glosem calego Kosciola
                                                    katolickiego (na szczescie). W dzisiejszym KK widac, ze jest wola zblizenia do
                                                    innych chrzescijan - to cieszy. Gorzej niestety jest na poziomie parafi.
                                                    Co do rozwodow to sadze, ze stanowisko Cerkwi jest zdrowsze i bardziej zblizone
                                                    do zycia.
                                                    Za chwileczke wracam do watkow ikonowych.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Re: Ikonostas IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.01.04, 21:38
                                                    Zgodnie z obietnica umieszczam tekst dotyczacu ikonostasu. Dotyczy on jego
                                                    rozwoju. Autorem ponizszego cytatu jest Kurt Weitzmann.
                                                    "Wkrótce ikonostas (ściana oddzielająca sanktuarium od pozostałe] części
                                                    świątyni chrześcijańskie]) stał się główną formą eksponowania najważniejszych
                                                    ikon. Zwykle było ich cztery: ukazywały Chrystusa, Dziewicę Maryję, św. Jana
                                                    Chrzciciela, tworzących razem Deesis (wstawiennictwo, błaganie) oraz świętego
                                                    patrona cerkwi. W okresie środkowobizantyńskim duże ikony zostały umieszczone
                                                    ponad marmurowym parapetem ikonostasu oraz pomiędzy filarami podtrzymującymi
                                                    architraw. Począwszy od X w. nad architrawem umieszczono belkę, którą
                                                    przyozdobiono przedstawieniami świąt liturgicznych, zastępując tym samym
                                                    wcześniejszą tradycję eksponowania popiersi świętych czy medalionów. Wreszcie
                                                    Brama Królewska, przez którą kapłan wchodzi do sanktuarium, została ozdobiona
                                                    ikoną Zwiastowania. Najstarsza ikona tego typu, która zachowała się do dzisiaj,
                                                    pochodzi z XIII w. z Synaju."
                                                    Z przyczyn niezaleznych bede mogl odezwac sie dpiero w poniedzialek.
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam.
                                                    R.

                                                  • Gość: Piotr Ikony Synaju ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.04, 19:32
                                                    Wspomniałeś Radku o ikonach z Synaju – oto tamtejszy Klasztor św. Katarzyny
                                                    jest zawiera kilka antycznych Ikon – oto zachowały się tam między innymi
                                                    liczące piętnaście stuleci / na jednym miejscu/ ikony Chrystusa Pantokratora w
                                                    klasycznej półpostaci z Biblią i prawą ręka w geście nauczania / z Vi wieku
                                                    n.e./Matka Boska z dzieciątkiem, w. Piotr / tez z vi w . n.e. !!!!/

                                                    Tam też zachowała sie miedzy innymi Ikona żasnięcia MB z Xi wieku
                                                    Kiedyś może cos skrobnę szerzej na ten temat.

                                                    Wspominasz o Scenie zwiastowania.

                                                    Nie zapomnę kiedy jednego razu w opuszczonej cerkiewce chłop- władający kluczy
                                                    do niej – odsłonił dla mnie -spod stosu rupieci Carskie Wrota – wyblakłe , ze
                                                    spatynowanymi meandrami rzeźbionych ram – i na wysokości moich oczy ukazały się
                                                    medaliony - na prawych wrotach – Anioła zwiastującego , na prawych Madonny –
                                                    oba obrazy ze spękaną , wyblakła farbą. Niżej na wrotach zobaczyłem medaliony z
                                                    namalowanymi Ewangelistami. Ogarnął mnie smutek na widok zaniedbanego Ikonowego
                                                    Cuda. A z drugiej strony „ zachwyt odkrywcy”
                                                    Jakże inaczej wyglądają owe wymuskane przez konserwatorów Carskie Wrota w
                                                    zamkowych salach sanockiego zamku czy nowym pawilonie Ikon w skansenie sanockim.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Piotr Ikony Starowierów ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.04, 17:56
                                                    Na początek przepraszam za powtórke w postach synajskich, ale korekta "gorącej"
                                                    wypowiedzi i nieopatrzne kliknięcia spowodowały "dubla"

                                                    A teraz parę słów o kulcie ikony u starowierów – owej tajemniczej grupy
                                                    wyznaniowych odszczepieńców kościoła prawosławnego osiadłych w dawnych Prusach
                                                    wschodnich gdzieś w połowie xix wieku.

                                                    W ich świątyniach zwanych molenami zachowało się wiele,bardzo wiele
                                                    staroruskich ikon. Część z nich przechowywana jest w muzeum olsztyńskim. .
                                                    A teraz krótki opisik
                                                    ; „ w stosunku do ikon obrońców „ starej wiary” obowiązuje wiele zakazów,które
                                                    są przez nich ściśle przestrzegane. O tym jak cenną są to dla nich świętości
                                                    świadczy to ,że nigdy nie dotykają ich gołymi rękami, tylko przez specjalne
                                                    ręczniki, a już w żadnym przypadku nie mogą ich dotykać innowiercy. Z tego też
                                                    powodów ikon "pozostających w kulcie" nie wolno poddawać konserwacji.
                                                    Starowiercy czyszczą je sami, na swój sposób „olifą” czyli olejem lnianym z
                                                    różnymi dodatkami,woda ,i sokiem z kapusty. Z palącego się domu ratują przede
                                                    wszystkim ikony. Nie mogą ich niszczyć, palić. Kiedyś stare ,zniszczone
                                                    puszczali z prądem rzeki, nieraz zakopywali w trumnach. Obecnie ze względu na
                                                    brak ikon praktyki te zarzucono. Bardzo ściśle jest przestrzegany zakaz palenia
                                                    tytoniu w pomieszczeniach,gdzie znajdują się święte obrazy i chociaż niektórzy
                                                    młodzi wyznawcy są palaczami, to podporządkowują się tej staroruskiej tradycji.
                                                    Wierni do snu układają się twarzą do ikon, a podczas współżycia płciowego
                                                    zasłaniają ikony ręcznikami. Wiele z tych obyczajów w kulcie ikony,
                                                    przestrzeganych przez starowierów, nawet ludzi młodych, którzy nie są już tak
                                                    ortodoksyjnymi, swiadczy o silnie zakorzenionej tradycji i autentycznym
                                                    pojmowaniu rzeczywistości ikony”

                                                    Ten cytat /lekko przetworzony/ pochodzi z pracy Grażyny Kobrzeckiej-
                                                    Sikorskiej „Ikony Staroobrzędowców....” Olsztyn 1993
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Piotr Ikony Synaju ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.04, 19:34
                                                    Wspomniałeś Radku o ikonach z Synaju – oto tamtejszy Klasztor św. Katarzyny
                                                    zawiera kilka antycznych Ikon – oto zachowały się tam między innymi liczące
                                                    piętnaście stuleci / na jednym miejscu/ ikony Chrystusa Pantokratora w
                                                    klasycznej półpostaci z Biblią i prawą ręka w geście nauczania / z Vi wieku
                                                    n.e./Matka Boska z dzieciątkiem, w. Piotr / tez z vi w . n.e. !!!!/

                                                    Tam też zachowała sie miedzy innymi Ikona żasnięcia MB z Xi wieku
                                                    Kiedyś może cos skrobnę szerzej na ten temat.

                                                    Wspominasz o Scenie zwiastowania.

                                                    Nie zapomnę kiedy jednego razu w opuszczonej cerkiewce chłop- władający kluczy
                                                    do niej – odsłonił dla mnie -spod stosu rupieci Carskie Wrota – wyblakłe , ze
                                                    spatynowanymi meandrami rzeźbionych ram – i na wysokości moich oczy ukazały się
                                                    medaliony - na prawych wrotach – Anioła zwiastującego , na prawych Madonny –
                                                    oba obrazy ze spękaną , wyblakła farbą. Niżej na wrotach zobaczyłem medaliony z
                                                    namalowanymi Ewangelistami. Ogarnął mnie smutek na widok zaniedbanego Ikonowego
                                                    Cuda. A z drugiej strony „ zachwyt odkrywcy”
                                                    Jakże inaczej wyglądają owe wymuskane przez konserwatorów Carskie Wrota w
                                                    zamkowych salach sanockiego zamku czy nowym pawilonie Ikon w skansenie sanockim.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Ikony Synaju ... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.01.04, 21:39
                                                    Witam,
                                                    dziekuje Piotrze za garsc ciekawych wspomnien. Swoja droga to tylko
                                                    pozazdroscic.
                                                    W ostatnim poscie wspomniales o Staroobrzedowcach, temat co prawda bardzo na
                                                    polnoc i nie zwiazany z "naszymi" Rusinami, ale ciekawy. Uderza w tym tekscie
                                                    bardzo ortodoksyjny stosunek do ikon. Jesli chodzi o grzebanie ikon to rowniez
                                                    u prawoslawnych jest to praktykowane. Ikony nie mozna tak po prostu wyrzucic.
                                                    Jutro postaram sie wrzucic cos ze swojego "archiwum". Rzecz bedzie na temat
                                                    obchodow swiat.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Re: Stare ikony IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.01.04, 21:44
                                                    Na zakonczenie swoich dzisiejszych wywodow podaje dokladny opis co nalezy
                                                    zrobic ze zniszczona, stara ikona. Tekst jest autorstwa Slawomira Kiryluka.
                                                    "Co zrobić ze starymi, czasem zniszczonymi ikonami?
                                                    W żadnym wypadku nie wolno ich po prostu wyrzucić! Jako świętość niech po
                                                    utracie swego wyglądu będzie się do nich odnoszono również z godnością. Kiedyś
                                                    trzymano stare ikony za nowymi, a jeżeli kolory z ikony zeszły całkowicie -
                                                    puszczano je na rzece... Obecnie można oddać stare ikony do Cerkwi, gdzie
                                                    zostaną spalone w cerkiewnym piecu. Jeżeli nie ma takiej możliwości, to starą
                                                    ikonę można spalić samemu, a popiół zakopać np. na cmentarzu lub w sadzie pod
                                                    drzewkiem. Należy pamiętać, jeżeli przyczyną uszkodzenia ikony było niewłaściwe
                                                    jej chronienie - jest to grzech z którego należy się spowiadać. "
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr O obecnych parafiach unickich i .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 18:10
                                                    Najpierw pozdrowienia noworoczne dla świetujących Nowy Rok podług "starego
                                                    stylu" - Serdecznie pozdrawiam i Andrijka i Diakona Piotra, i każdej życzliwej
                                                    duszycce.
                                                    Do życzeń dołaczam przyśpiewkę :

                                                    Idemo czerez seło
                                                    trymajte sia weseło
                                                    Napered sie ne wyrywajte
                                                    Zo zadu ne zostawajte,kompaniji sia trymajte

                                                    A teraz krotki odskok w temat obecnych parafii unickich z "Opoki" / vide link w
                                                    ostatniej /last not least - jak sądzę :-)/ wypowiedzi Diakona Piotra:W skład
                                                    Archidiecezji Przemysko-Warszawskiej wchodzi sześć dekanatów:
                                                    Przemyski – liczy 16 parafii (Przemyśl, Lublin, Lubaczów, Dziewięcierz,
                                                    Hrebenne, Kobylnica Wołoska, Jarosław, Sieniawa, Wietlin, Chotyniec, Gaje,
                                                    Leszno (Pozdiacz), Łuczyce, Krasice, Kruhel Wielki i Nowe Sady);
                                                    Sanocki – liczy 17 parafii (Rzeszów, Sanok, Hłomcza, Ustrzyki Dolne, Tyrawa
                                                    Solna, Wielopole, Wysoczany, Mokre, Czerteż, Komańcza, Kulaszne, Rzepedź,
                                                    Jawornik, Zyndranowa, Olchowiec, Polany, Grab;
                                                    Krakowsko-Krynicki – liczy 15 parafii (Kraków, Krynica, Nowy Sącz, Gorlice,
                                                    Pantna, Rozdziele, Łosie, Bielanka, Szymbark, Gładyszów, Nowica, Przysłup,
                                                    Wysowa, Śnietnica, Uście Gorlickie);
                                                    Olsztyński – liczy 10 parafii (Olsztyn, Warszawa, Dobre Miasto, Lidzbark
                                                    Warmiński, Górowo Iławeckie, Lelkowo, Orneta, Pieniężno, Bartoszyce, Ostre
                                                    Bardo);
                                                    Węgorzewski – liczy 10 parafii (Węgorzewo, Kętrzyn, Reszel, Banie Mazurskie,
                                                    Asuny, Bajory, Giżycko, Kruklanki, Wydminy, Chrzanowo);
                                                    Elbląski – liczy 12 parafii (Elbląg, Pasłęk, Morąg, Żelichowo, Ostaszewo,
                                                    Marzęcino, Dzierzgoń, Susz, Braniewo, Pęciszewo, Iława, Ostróda).
                                                    Metropolia Przemysko-Warszawska posiada Wyższe Archidiecezjalne Seminarium
                                                    Duchowne w Lublinie. Rektor – ks. Bohdan Pańczak, ojciec duchowny – ks. Stefan
                                                    Batruch.
                                                    W Archidiecezji Przemysko-Warszawskiej istnieje Archidiecezjalna Komisja
                                                    Konserwatorska do spraw Ochrony Zabytków i Rozwoju Sztuki Cerkiewnej przy
                                                    Metropolitalnej Kurii Obrządku Greckokatolickiego. W skład Komisji
                                                    Konserwatorskiej wchodzą: konserwator – mgr Eugeniusz Zawałeń oraz członkowie:
                                                    mgr Adam Jarosław Giemza, mgr Sławomir Jakubowski, mgr Jerzy Lewosiuk, mgr
                                                    Andrzej Stepan, mgr Jerzy Tur, mgr Włodzimierz Nazar.

                                                    Rzeszowska parafia grekokatolicka powstała / a raczej zmartwychwstała/ w 2001
                                                    roku. Jako siedzibę jej podano Kraków ul. Kobierzyńska 64/2, TEL. /0-12/352-17-
                                                    14.
                                                    Jej proboszczem, czy raczej administratorem, jest ks. Mirosław Michaliszyn
                                                    .
                                                    W Nowy rok pisałem o planowanych nabożenstwach unickich w kościólku Św. trójcy-
                                                    informację o tym podała mi życzliwa duszyczka która usłyszała zapowiedź
                                                    tychże "od ołtarza" - póki co jednak nie ma dalszych informacji !!?

                                                    A teraz krótki cytacik –obrazek z przeszłości parafii zalesiańskiej:

                                                    „Śpiew w języku ruskim popa, diaka i wtórującego im ludu wypełniał większość
                                                    nabożenstwa. Połowę mszy w imieniu ludu wyśpiewywał solo A.Łuka, a potem jego
                                                    synowie : Jan, Józef i Teofil.
                                                    Organów w cerkwi nie było. Gdy się otwierały carskie wrota, lud
                                                    śpiewał :Otworyjsia carskie wrota. Boże prychodyt do nas. Z uwagi na to,że w
                                                    liturgii wschodniej podstawowe prawdy wiary są powtarzane podczas nabożenstwa
                                                    dwa i trzy razy , stąd od pobliskich wzgórz odbijało echo kilkakrotnie unoszącą
                                                    się w przestworza pieśń : Wiruju wo jedynoho Boha Otca sedyżut dla tworca neba
                                                    i zemli...Śpiewano gorzkie żale, pieśni dziękczynne ,połączone z pokłonami /
                                                    ponad 300 w poście/ pieśni maryjne majowe i październikowe. Na pogrzebach
                                                    śpiewano w cerkwi pieśń Wicznaja Pamiat....”
                                                    Pozdrawiam
                                                    Czekam cierpliwie na tematy ikonowe...

                                                  • Gość: Wolf Re: Rozwoj ikony na Rusi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.01.04, 21:29
                                                    Witam,
                                                    po przerwie wracam do ikon, ponizszy cytat jest autorstwa, przytaczanego juz
                                                    tutaj, Kurta Weitzmanna.
                                                    "W miarę zmniejszania się Cesarstwa Bizantyńskiego malał również wpływ sztuki
                                                    bizantyńskiej poza jego granicami. Kraje słowiańskie na północy rozwinęły swój
                                                    własny styl, nigdy nie zatracając swoich bizantyńskich korzeni, lecz redukując
                                                    składnik helleński, by osiągnąć większą abstrakcję. Zwłaszcza w ruskich ikonach
                                                    dematerializacja ludzkich postaci sięgnęła o wiele dalej niż w ikonach
                                                    greckich. Ciała stały się nadmiernie wydłużone a stosowanie techniki płynnych i
                                                    rozwianych wiatrem draperii nadawało im czasami wygląd zjawy, uwydatniony
                                                    jeszcze bardziej dzięki używaniu promiennych, mistycznych kolorów (...) Już
                                                    ponad tysiąc lat ikona znajduje się w centrum życia prawosławnego
                                                    chrześcijanina. Jej szerokie uznanie opierało się na umiejętności artystów
                                                    połączenia tradycji i nowości. Treść ikony, czy to podyktowana przez Kościół,
                                                    czy to ilustrująca powszechne przekonania, zawsze pozostawała zrozumiała dla
                                                    szerokich mas."
                                                    Cytat moze troche przydlugi, ale zawierajacy trafne spostrzezenia. Pierwsze o
                                                    charakterystycznym wygladzie ruskich ikon i drugie o ich zrozumialosci.
                                                    Dziekuje za opis z parafii zalesianskiej, jest bardzo sugestywny. Faktycznie
                                                    wyznanie wiary w liturgii wschodniej ma w sobie cos co przyciaga, jest w tym
                                                    wspolnym spiewie cos przejmujacego.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    Dla wszystkich "starostylnych" przekazuje ta droga najlepsze zyczenia na Nowy
                                                    Rok.


                                                  • Gość: Piotr Ikony Hodygitria i Chrystus Pantokrator IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 22:21
                                                    Witam.
                                                    Całkiem ciekawie rysuje nam sie opowieść o ikonie.
                                                    Postaram się tutaj w miarę krotko naszkicować coś niecoś o dwóch
                                                    podstawowych /"wzornikowych"/ tematach ikon. Jako podstawową lekture w tym
                                                    zakresie polecam cudowną księge janiny Kłosińskiej "Ikony" /nie wiem na ile
                                                    obecnie dostepną z 1973 roku/ stanowiącą równocześnie katalog zbiorow ikonowych
                                                    MN w krakowie.
                                                    Pierwsza ikona matki Boskiej w typie Hodygitrii to oczywiście i MB
                                                    częstochowska jak i np ikona Matki Boskiej Cudami słynącej z naszego Zalesia.
                                                    Jak już wiemy chociażby z artykułu pana Huka - ikona
                                                    zalesiańska,zdegradowana,przemalowana, o "rozjaśnionym"obliczu gdzieś tam
                                                    schowana w bocznym ołtarzu, była kiedyś przedmiotem wielkiej czci Rusinów
                                                    zalesiańskich.
                                                    Ten typ ikony bierze swój pierwowzór gdzieś z III - Vi wieku. Tradycja wiąze
                                                    ją z ewangelistą św. łukaszem,, który ponoć pierwszy sportretowal Matkę Boską.
                                                    Ikona przedstawia MB w półpostaci,wskazująca Jezusa prawą ręka , Jezus prawą
                                                    dłoń ma ułożoną w geście błogosławieństa, w lewej trzyma zazwyczaj rolkę-
                                                    ewangelię.
                                                    W naszych Bieszczadach najciekawsze Ikony Hodygitrii to chyba Matka Boska
                                                    ŁOPIEŃSKA - obecnie w Polańczyku oraz MB Rudecka której kopia /po tajemniczym
                                                    rabunku oryginału/ wystawiona jest w ołtarzu koscioła w podustrzyckim Jasieniu.
                                                    Powiem jednak że są też inne wizerunki MB ktore mniej więcej spokrewnione są z
                                                    ikonami które sie mi niemniej podobają - ten z kalwarii pacławskiej /pod
                                                    przemyslem/ ktory był obiektem pielgrzymek i grekokatolików galicyjskich, a i
                                                    ikona MB Sokalskiej w Ustrzykach Dolnych a i obraz MB Boreckiej w
                                                    podrzeszowskim Borku Starym.
                                                    Drugi wizerunek ikonowy to Pantokrator - najbardziej podobają sie mi owe
                                                    pólpostacie Jezusa- nauczyciela ale i te Tronującego w owym owalu-mandorli.
                                                    Lubię patrzeć na ikone- popiersie Chrystusa na ktorym palce dłoni prawej ręki
                                                    ułozone są na wzór monogramy Chrystusa IC XC, w lewej - trzyma Księgę -
                                                    ewangelię z cytatem ewangelicznym od św. Jana/ pisanym greką lub cyrylicą/- "Ja
                                                    jestem światłoscią świata..." - Jan.8,12.
                                                    Oczy Nauczyciela patrzą tajemniczo przed siebie - gdy obserwuję tę ikonę czy to
                                                    w muzealnych salach czy "na swoim miejscu" w pięknych przemysko- beskidzkich
                                                    ikonostasach - wyobrażam sobie całą ,straszną historię tych naszych terenów na
                                                    którą te oczy musiały patrzeć.
                                                    Na razie to tyle.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Sanok IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.01.04, 18:26
                                                    Witam,
                                                    odejde troche od ostatniego watku - przedstawienia Crystusa Pantokratora
                                                    (zastrzegam sobie, ze ten temat jeszcze porusze). W tym poscie przeniose sie na
                                                    tereny blizsze Tobie. Sadze ze znasz ta ikone, nie przytaczam tu jej opisu a
                                                    przedstawiam ja jako ikone "cudami slynaca"
                                                    "Sanocka Ikona Matki Bożej znajduje się w katedralnej cerkwi Świętej Trójcy w
                                                    Sanoku. Cerkiew ta, wraz z ikoną, stanowi centrum diecezji przemysko -
                                                    nowosądeckiej, najstarszej na ziemiach Rzeczypospolitej, restytuowanej w 1982
                                                    r., po około trzystu latach przerwy. Tragiczne losy tej ziemi, zwłaszcza po II
                                                    wojnie światowej, oraz wysiedlenia prawosławnych Ukraińców w ramach Akcji Wisła
                                                    spowodowały zaginięcie niemal wszystkich cerkiewnych dokumentów, w tym
                                                    międzywojennej kroniki parafii sanockiej. W związku z tym zachowały się jedynie
                                                    ustne przekazy, dotyczące cudów dokonanych za pośrednictwem Sanockiej Ikony
                                                    Bogarodzicy, zwłaszcza licznych uzdrowień. W okresie międzywojennym mieszkańcy
                                                    Sanoka, prawosławni i katolicy, szukali pocieszenia przed ikoną, uważając ją za
                                                    cudotwórczą. Cerkiew z ikoną przetrwała drugą wojnę. Przetrwała pożar, który
                                                    rozpoczął się od bożnicy w 1944 r. i ogarnął część miasta. Tysiące ludzi
                                                    zgromadziło się w cerkwi i na placu wokół świątyni. Z bezchmurnego nieba spadł
                                                    deszcz, zamieniając się w ulewę i padając tylko na cerkiew i plac. Dalej
                                                    szalały płomienie. Pożar, który wybuchł w zakrystii sanockiej cerkwi w 1995 r.
                                                    nie ogarnął ikony. Ugaszono go. 6 września 1997 roku odnowiono kult Sanockiej
                                                    Ikony Matki Bożej. Od tego czasu każdej niedzieli jest słuźony przed nią
                                                    molebien.
                                                    Przed drugą wojną na Podkarpaciu istniał kult Liśskiej (obecnie Lesko) Ikony
                                                    Bogarodzicy, wywiezionej prawdopodobnie w 1941 r. do Związku Radzieckiego. Do
                                                    XVII w. bardzo ważnym miejscem kultu prawosławnego była Kalwaria Pacławska,
                                                    dziś miejsce kultu rzymskich katolików."
                                                    Cytat pochodzi z ksiazki pod redakcja Anny Radziukiewicz "Prawoslawie w Polsce".
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Sanok, Przemyśl i ...... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.04, 21:41
                                                    Witam
                                                    Dziękuję za ten Sanok. Dla mnie to magiczne miejsce – a bo i setki ikon w
                                                    muzealnych salach, i galeria z niepokojącymi ale i przyciągającymi obrazami
                                                    Beksińskiego /zwłaszcza tymi z początku lat 70 tych – kosmicznymi pejzażami na
                                                    pilśniowych płytach. A i skansen z trzema cerkiewkami – zwłaszcza z tą z
                                                    Ropek /ale i tą z Grąziowej czy Rosolina/ - pięknie odbudowaną, czysto
                                                    łemkowską , z odtworzoną nawet polichromią zewnętrznych ścian /a bo trzeba
                                                    wiedzieć że cerkwie owe były z zewnątrz bogato kraszone, niczym pisanki –
                                                    napisze kiedyś coś o tym, w ślad za klasycznymi pracami Pana Prof.
                                                    Brykowskiego/.
                                                    Swoją drogą ciekawe czy rządzi nadal w tym skansenie mój znajomy z dawnych
                                                    lat , późniejszy wybitny archeolog terenów bieszczadzkich / jego dziełem są
                                                    m.in. wykopaliska na terenie najstarszych ruskich grodzisk na tym terenie/.
                                                    No i ta cerkiew prawosławna stojąca w pobliżu zamku, z przepięknym wnętrzem,
                                                    stołem ofiarnym ozdobionym pięknymi „rucznikami’ z bogata inkrustowanym krzyżem
                                                    do błogosławieństw, wystawioną na postumencie ikoną odpowiadającą akurat
                                                    przypadającemu świętu, pieknym ikonostasem i Tą ikoną w bocznym ołtarzu o
                                                    której piszesz w swym cytacie
                                                    Najmilej wspominam wizytę w tej cerkwi , gdy zostałem zaproszony do jej
                                                    zwiedzenia przez przypadkowo spotkanego na jej podwórcu Pana Marczaka.
                                                    Mówisz Radku o Kalwarii Pacławskiej – tamtejszy kościól, klasztor, dróżki
                                                    kalwaryjskie to miejsce niezwykłe, tak jak niezwykły jest ten obraz maryjny /
                                                    rodem gdzieś od Kamieńca Podolskiego/ w bocznym ołtarzu bazylikowego wnętrza..
                                                    Niegdyś , przed 1945 rokiem niedaleko od kościoła stała odpustowa,
                                                    greckokatolicka cerkiew, dalej była też do 1945 roku cerkiew prawosławna pw.
                                                    Symeona słupnika – jako część klasztoru istniejącego tu od 14 do 18
                                                    wieku...../no gdzieś tak niedaleko Posada Rybotycka z najstarszą w Polsce
                                                    murowaną,średniowieczną cerkwią/

                                                    Zakończę ten post wątkiem przemyskim – bo oto w unickim Soborze metropolitalnym
                                                    św. Jana Chrzciciela znalazły swoje schronienie takie oto cudowności jak XVII
                                                    wieczny ikonostas, cudowna ikona św. Mikołaja, CUDOWNA IKONA MATKI BOSKIEJ Z
                                                    KALWARII PACŁAWSKIEJ, a i relikwie św. Mikołaja, męczenników pratulińskich,
                                                    ręka św. Jozafata, drzewo Krzyża Świętego ... oraz mitra biskupa Jozafata
                                                    Kocyłowskiego.
                                                    Oj krążę wokół tematu przemyskiego jak lis wokół kurnika....:-)

                                                    Na koniec namawiam Ciebie jak i wszystkich czytających do lektury NAPRAWDĘ
                                                    PIEKNEGO LINKU :

                                                    O. GRZEGORZ M. BARTOSIK OFMCONV
                                                    seminare.pl/18/Teol/barto.doc
                                                    „Kult Maryi w liturgii bizantyjskiej”

                                                    A zakończę krótkim cytatem z tego linku :
                                                    „Do głównych wymogów jakie stawia przed każdym chrześcijaninem ekumenizm należy
                                                    zaliczyć poznanie doktryny, liturgii i form pobożności innych chrześcijan.
                                                    Podejmując bowiem wysiłek otwarcia się na innych naszych braci w wierze często
                                                    ze zdziwieniem możemy stwierdzić, że ich formy wiary czy oddawania czci Panu
                                                    Bogu mogą nas bardzo ubogacić.
                                                    Kościół Chrystusowy przez wieki istnienia uległ różnego rodzaju podziałom. Wraz
                                                    z rozprzestrzenianiem się Kościoła i jego podziałami, w różnych krajach czy
                                                    kulturach wykształciły się nieco odmienne formy sprawowania kultu, pobożności,
                                                    jaki i liturgii.
                                                    Niniejsze opracowanie jest zaproszeniem do krótkiego spotkania z formami kultu
                                                    maryjnego, które występują w Kościele Prawosławnym oraz w Katolickich
                                                    Kościołach Wschodnich w których liturgia jest sprawowana według tradycji
                                                    bizantyjskiej. „

                                                    Pięknie napisany tekst – jestem nim wprost zauroczony – czego i Tobie /Wam/
                                                    życzę.

                                                    Acha – minęły prawosławne, staro stylowe szaleństwa Małanek – a tu, tuz tuz
                                                    zbliża się Jordan – oj wiele ciekawego będzie się działo nad Sanem w Sanoku i
                                                    Przemyślu. WOWKA z Sanoka – może byś coś napisał o „ruskich” świętach w Twoim
                                                    Sanoku ?
                                                  • Gość: Wolf Re: Jordan IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.01.04, 22:33
                                                    Po twojej Piotrze wzmiance o Jordanie nie moglem sie powstrzymac od
                                                    przytoczenia opisu ikony Chrztu Panskiego. Opis pochodzi ze strony
                                                    www.cerkiew.pl

                                                    "W Cerkwi Prawosławnej schemat ikonograficzny Chrztu Pańskiego ostatecznie
                                                    ukształtował się w IX w. Niezmiennie opiera się on na opisach pozostawionych
                                                    przez trzech ewangelistów. Ponadto uzupełniony jest kilkoma szczegółami
                                                    zaczerpniętymi z nabożeństwa tego święta.
                                                    W centrum kompozycji Chrztu Pańskiego znajduje się Jezus Chrystus - mężczyzna w
                                                    średnim wieku z długimi, spadającymi na plecy i ramiona włosami oraz krótką
                                                    brodą. Stoi w wodach rzeki Jordan, niejako „przykryty jej falami”, otoczony
                                                    wodą, tak bowiem w ikonografii przedstawia się zanurzenie. Głowę ma w pokorze
                                                    nieco pochyloną. Zależnie od wariantu jest albo nagi (odziany w nagość Adamową)
                                                    albo jedynie przepasany kawałkiem białego materiału. Prawą dłonią błogosławi
                                                    wodę i przygotowuje do tego, aby stała się wodą chrztu, uświęca ją przez Swoje
                                                    zanurzenie. Woda zmienia swe znaczenie - z będącej obrazem śmierci (potop),
                                                    staje się „źródłem wody żywej” (Ap 21, 6; J 4, 14). Jest więc zarówno grobem
                                                    jak i łonem. Tak oto bowiem dawne, nieodkupione jestestwo tonie, a rodzi się
                                                    nowe jestestwo, zjednoczone z Chrystusem. W drugiej dłoni Zbawiciel niekiedy
                                                    dzierży zwinięty zwój, częściej zaś trzyma ją opuszczoną, nieco przysłaniając
                                                    swą nagość.
                                                    U stóp Zbawiciela, w wodach Jordanu, ikona święta zwykle ukazuje dwie małe
                                                    postacie ludzkie, co stanowi ilustrację tekstów starotestamentowych, które
                                                    wchodzą w skład nabożeństwa: „Morze widziało to i uciekło, Jordan płynął
                                                    wstecz” (Ps 114, 3). Ponadto w wodach często można dojrzeć, zwykle dwie, ryby,
                                                    każda z których płynie w przeciwnym kierunku.
                                                    Wody Jordanu, z dwóch stron otoczone wznoszącymi się wysoko skałami,
                                                    przedstawiane są jakby były swego rodzaj płynnym grobem, do którego wszedł
                                                    Chrystus. Grób ma postać ciemnej jaskini (ikonograficznego obrazu piekła),
                                                    obejmującej całe ciało Zbawiciela."
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Re: Link IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.01.04, 22:39
                                                    Zaraz zabieram sie do lektury linku.
                                                    Znow w pracy bede niewyspany:)
                                                  • Gość: Piotr Skok w bok IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.04, 13:10
                                                    Witam -

                                                    dzisiaj troche odskocze w bok od obecnego wątku- bo oto dorwałem się do "Opisu
                                                    powatu krośnieńskiego... " autorstwa ks. Władysława Sarny - reprintu wydania z
                                                    1898 roku. Ksiązka pasjonująca - z opisami etnograficznymi dotyczącymi także i
                                                    Łemków i Rusinów - zamieszańców z owej "wyspy" z okolic Czarnorzek.
                                                    I oto co ów zacny ksiądz katolicki pisał o Rusinach -
                                                    "Rusini z natury powolniejsi i łagodniejsi,odznaczają się wiekszą rozwagą w
                                                    działaniu,wiekszą wytrwałością i nawet w najtrudniejszym połozeniu zachowują
                                                    chłodny spokój. pomimo wrodzonej dobroduszności, a nawet serdeczności stają sie
                                                    zapamietałymi,jeżeli ktoś ich rozdrażni i gotowi w takim staniedopuścić sie
                                                    nawet zbrodni /.../ wady wynagradzająjednak górale właściwą wszystkim ich rodom
                                                    gościnnością i otwartoscią. szczęsliwy z doli swojej i częściej wesoły niz
                                                    smutny,zahartowany na zimno i niedostatek, zadawala sie góral całe miesiące
                                                    oszczypkiem owsianym i owczą serwatką, a kocha namietnie swoje góry"
                                                    I bąź tu Rusinem....:-)
                                                    Mowisz radku o bezzsenności z powodu czytania linkó - to i prosze nastepny. To
                                                    czteroczęściowa opowieść Łemka z okolic N.Sącza obejmująca okres od I wojny po
                                                    czasy wspólczesne - myslę,że nic nie "przemawia do wyobraźni" jak tak
                                                    autentyczne wspomnienia. "Nasz łemkowski los"
                                                    rusyn.webpark.pl/los.htmlPozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Skok w bok IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.01.04, 23:36
                                                    Witam
                                                    dziekuje za post. Temat postrzegania Rusinow jest mi szczegolnie bliski.
                                                    To co przytoczyles Piotrze w swojej wypowiedzi jest w czesci zbiezne z tym co
                                                    mowila mi moja mama.

                                                    z natury powolniejsi i łagodniejsi,odznaczają się wiekszą rozwagą w
                                                    > działaniu,wiekszą wytrwałością i nawet w najtrudniejszym połozeniu zachowują
                                                    > chłodny spokój. pomimo wrodzonej dobroduszności, a nawet serdeczności stają
                                                    sie
                                                    >
                                                    > zapamietałymi

                                                    Powyzszy cytat jest w duzej mierze zbiezny z tym co mowila mi mama. Sa pewne
                                                    roznice w stosunku do Podlaszukow. Jedna roznica jest ta zapamietalosc. Cecha
                                                    ta wedlug tego co wiem z przekazow, mowi o tym ze podlaski Rusin pamieta
                                                    krzywde, ale nie szuka zemsty. Oczywiscie moja wiedza wywodzi sie tylko z
                                                    pojedynczych przekazow...

                                                    > szczęsliwy z doli swojej i częściej wesoły niz
                                                    > smutny,zahartowany na zimno i niedostatek, zadawala sie góral całe miesiące
                                                    > oszczypkiem owsianym i owczą serwatką, a kocha namietnie swoje góry"

                                                    Za to ten przekaz po pewnych modyfikacjach (inne miejsce i inny pokarm - kiszka
                                                    ziemniaczana, zsiadle mleko i oczywiscie kartoflak) oddaje w 100% to jaka jest
                                                    moja mama.
                                                    Przepraszam "czytaczy" za osobiste wynurzenia, ale nie moglem sie powstrzymac.
                                                    Do lektury linku zamierzam zabrac sie jutro, lub pojutrze. Generalnie zapowiada
                                                    mi sie pracowity tydzien, wiec sila rzeczy czas ktory moge poswiecic na
                                                    przyjemnosci sie kurczy:(
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Przemyśl - jątrząco IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.04, 20:05
                                                    Teraz trochę będzie temacik jątrzący – tj o Przemyślu , Ukraićach i
                                                    grekokatolicyźmie.
                                                    Na ten teamty można mówić spokojnie – ot chociażby w stylu prezentowanym na
                                                    linku - w sposób spokojny :
                                                    www.olszowka.most.org.pl/teksty/ukrwprz.rtf
                                                    A można mówić też w stylu prezentowanym przez polskich narodowców / ot takie
                                                    skrzyżowanie zetchaenowców, ligopolsko rodzinniaków i wszechpolaków
                                                    prezentowanym na stronie
                                                    www.kki.krakow.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/problem.htm
                                                    Tutaj taka mała próbka stylu :

                                                    „W koncepcji działaczy Związku Ukraińców w Polsce, jak też działaczy
                                                    nacjonalistycznych zwłaszcza na tzw. „Zachodniej Ukrainie" oraz wśród emigracji
                                                    zachodniej. Przemyśl stał się swoistą Mekką, gdzie teza - przemyskie - to
                                                    ziemia ukraińska anektowana przez Państwo Polskie, nie jest tylko sloganem, ale
                                                    przekształca się w rzeczywistość. Przez ostatnie 10 lat kolejne rządy z dziwnym
                                                    niezrozumieniem traktowały Przemyśl jak podarunek dla wspomnianych środowisk,
                                                    przemykając oczy na pewne wydarzenia w kontekście bardzo potrzebnej współpracy
                                                    polsko-ukraińskiej na płaszczyźnie międzypaństwowej.....”
                                                    A teraz link do opisu ciekawego problemu, ktory bulwersował nietylko chyba
                                                    podkarpacie na początku lat 90 -tych:
                                                    www.kki.krakow.pl/pioinf/przemysl/zabytki/koscioly/karmel/karmel.html
                                                    tjpróba opisania konfliktów wokół kościołow przemyskich w tym samym wykonaniu

                                                    "Zrabowane przez cesarza obiekty karmelitańskie przywłaszczono sobie w 1874
                                                    roku i na podstawie cywilnego prawa zaborcy wpisano prawo własności na kapitułę
                                                    greckokatolicką. Nowi użytkownicy obiektów pokarmelickich, przystąpili zaraz po
                                                    ich przejęciu do prac adaptacyjnych odpowiadających potrzebom nowego obrządku i
                                                    randze świątyni biskupiej a także by zatrzeć ślady mówiące o prawowitych
                                                    właścicielach. Trwały one z różnym nasileniem prawie do końca XIX wieku.
                                                    Najpierw zmieniono ołtarz główny (1817), wprowadzając ikonostas z carskimi
                                                    wrotami. Zamalowano też freski (1784) i wybudowano nową kamienną dzwonnicę ,
                                                    istniejącą do dnia dzisiejszego, a w końcu zniekształcono dotychczasową bryłę
                                                    kościoła przez wzniesienie w miejsce barokowej sygnaturki, niezbyt dużej
                                                    pseudokopuły (1866). Architekturę i wystrój kościoła zmieniono gruntownie
                                                    podczas remontu w latach 1881-1885, według projektu wiedeńskiego architekta
                                                    Karola Koniga. Wtedy to obniżono fasadę i dach, zacierając pierwotny styl
                                                    budowli. Natomiast w miejsce małej "kopuły" wzniesiono nową, drewnianą - dużo
                                                    większych rozmiarów (projektu Jana Łapińskiego). Przy wejściu do świątyni
                                                    ustawiono cztery posągi świętych: Bazylego Wielkiego, Jana Chryzostoma
                                                    (Złotoustego) oraz Cyryla i Metodego, zaś w niszach fasady - rzeźby patronów
                                                    Rusi: Olgi i Włodzimierza. Rozebrano zabytkowy ołtarz z czarnego marmuru
                                                    wstawiając na jego miejsce potężny ikonostas. Pochodzący z ołtarza zabytkowy
                                                    obraz patronki świątyni św. Teresy został w poźniejszym okresie przeniesiony do
                                                    kościoła Sióstr Karmelitanek w Przemyślu. Zdjęto z fasady kościoła i zniszczono
                                                    starą marmurową tablicę fundacyjną, zatynkowano złocony napis łaciński na
                                                    frontonie i usunięto znad wejścia głównego herb Marcina Krasickiego (Rogala).
                                                    Kościołem św. Teresy dysponowali grekokatolicy do 1946 roku , tj. do momentu
                                                    deportacji z Polski do Związku Radzieckiego biskupa Jozafata Kocyłowskiego wraz
                                                    z częścią duchowieństwa.
                                                    W rezultacie ustawy z 1990 r. o zwrocie Kościołowi obiektów sakralnych,
                                                    karmelitom oddano pozostałą część klasztoru. Przemiany polityczne w Polsce po
                                                    1989 r. spowodowały odrodzenie, Kościoła greckokatolickiego, który wysunął
                                                    żądanie rewindykacji m.in. przemyskich obiektów karmelickich.
                                                    Na konferencji Episkopatu Polski w 1991 r. obradującej w obecności
                                                    przedstawicieli Kościoła greckokatolickiego podjęto decyzję o czasowym
                                                    przekazaniu zespołu budynków karmelickich w Przemyślu wyznawcom tego obrządku.
                                                    W odpowiedzi na to doszło do zorganizowania Społecznego Komitetu Obrony
                                                    Polskiego Kościoła Ojców Karmelitów, który rozpoczął akcję protestacyjną.
                                                    Jednoznaczna postawa członków i sympatyków Komitetu wobec żądań grekokatolików
                                                    spowodowała, że papież Jan Paweł II podczas wizyty w Przemyślu w 1991 r.
                                                    przekazał wyznawcom tego obrządku na cele kultowe dotychczasowy kościół
                                                    garnizonowy (pojezuicki) pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa,
                                                    pozostawiając kościół św. Teresy w rękach pracowitych właścicieli. W tej
                                                    sytuacji funkcje świątyni garnizonowej przejął kościół karmelitów.

                                                    2 czerwca 1991 roku podczas wizyty w Przemyślu papieża Jana Pawła II kościół
                                                    Serca Jezusowego został jego decyzją przekazany w użytkowanie wiernym obrządku
                                                    bizantyjsko-ukraińskiego (dawniej greckokatolickiego). Na kilka dni przed tym
                                                    wydarzeniem doczesne szczątki biskupa Józefa Sebastiana Pelczara przeniesiono
                                                    ukradkiem z kościoła Serca Jezusowego i pochowano w podziemiach przemyskiej
                                                    archikatedry obrządku łacińskiego łamiąc w ten sposób ostatnią wolę zmarłego.
                                                    Natomiast do dnia dzisiejszego w podziemiach kościoła pojezuickiego spoczywają
                                                    doczesne szczątki biskupa-sufragana Karola Józefa Fischera. Po przejęciu
                                                    świątyni nowi właściciele dokonali w niej wielu zmian, a przy okazji także i
                                                    celowych zniszczeń. Między innymi rozebrano ołtarz główny, usunięto stacje
                                                    drogi krzyżowej i organy, skuto złocony napis łaciński znajdujący się
                                                    pierwotnie na fasadzie świątyni , który świadczył o jej historii, oraz
                                                    znajdujący się tam symbol zakonu Jezuitów. Niedawno dobudowano także z boku
                                                    nową dzwonnicę. Obecnie kościół Serca Jezusowego pełni funkcję archikatedry
                                                    metropolii obrządku bizantyjsko-ukraińskiego. „

                                                    Oczywiście napastliwy styl nacjonalistów krakowsko-przemyskich wymagałby
                                                    odrobinę sprostowań, chociażby w oparciu o wiele bardziej wyważone poglądy np.
                                                    z grekokatolickiego sajta na Opoce.
                                                    Smutne, że ówczesny „bunt” przemyski „komitetu obrońców karmelu” był w gruncie
                                                    rzeczy zorganizowaną i sterowaną akcją kurii biskupiej KK w Przemyślu
                                                    skierowana przeciw organizującej się unickiej Eparchii Przemysko-
                                                    warszawskiej ..../chociaż w rozmowach zawstydzeni przemyslacy przebąkiwali coś
                                                    o zorganizowanej akcji służb..../.I pozostanie kolejną brudną kartą relacji
                                                    miedzy oboma wyznaniami.


                                                    Przepraszam wszystkich czytających.... ale zachciało się mi pojatrzyć

                                                    Ps.Na koniec nutka optymizmu
                                                    Słuchałem ostatnio w telewizji o ekumenicznym spotkaniu przedstawicieli bodaj 5
                                                    wyznań w kościele przy Klasztorze O. Franciszkanów w Sanoku /łączono dzielenie
                                                    się opłatkami i prosforą, kolędy ukraińskie i polskie.../ – byli i
                                                    przedstawiciele cerkwi Prawosławnej i Unickiej i Kościoła Polsko katolickiego i
                                                    ewangelicy –
                                                    brawo Sanok- moja miłość



                                                  • Gość: Wolf Re: Przemyśl - jątrząco IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.01.04, 20:30
                                                    Wiatm,
                                                    dzieki serdeczne za jatrzace linki. Stronka o Przemyslu przypadla mi do gustu
                                                    bardzo. Spedzilem nad nia kilka godzin, uwaznie czytajac i wg. mnie najlepszym
                                                    tekstem tam jest "Repolonizacja Kresow Wschodnich" - rekord swiata. Ten podany
                                                    przez Ciebie o "problemie" tez jest bardzo fajny. Swoja droga ciekawe do kogo
                                                    jest to adresowane. Moze dla psychiatrow, jako material badawczy:)
                                                    Na dzisiaj to niestety tylko tyle, ale obiecuje sie odezwac jeszcze w tym
                                                    tygodniu.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • andrijko Re: Przemyśl - jątrząco 21.01.04, 13:26
                                                    "Dzis na przyklad dowiedzialem sie ze w Polsce wedlug kalendarza julianskiego
                                                    swietuje okolo 1 miliona ludzi, prawoslawnych i grekokatolikow. Podala to TVP.
                                                    Szczerze mowiac nie wiem co o tym sadzic, poniewaz wyniki spisu podaly znacznie
                                                    mniejsza ilosc Bialorusinow i Ukraincow, czyzby ludzie bali sie przyznac, a
                                                    moze mala swiadomosc narodowa wsrod prawoslawnych. O grekokatolikow sie zbytnio
                                                    nie obawiam, tutaj jest duza swiadomosc narodowa, problemem jest
                                                    raczej "tutejszosc" prawoslawnych." - Twój post sprzed parunastu dni
                                                    przeczytałem wcześniej ale dopiero teraz wzięłem się za odpowiedź. Liczba 1 mln
                                                    prawosławnych jest stanowczo zawyżona, stąd świadomość narodowa Ukraińców i
                                                    Białorusinów nic tu nie pomoże. Ocenia się że prawosławnych w Polsce jest ok.
                                                    300 tys. Dane z rocznika statystycznego woj., podlaskiego określające liczbę
                                                    prawosłąwych w województwie po dodaniu do liczby katolików przewyższają liczbę
                                                    mieszkańców województwa. A przecież prawosławnych najwięcej jest na Podlasiu.
                                                    Tematem ilości zajął się młody socjolog z Białegostoku - nie pamiętam imienia,
                                                    ale jego artykół na ten temat znajdziesz w ostatnim czasopisie. oczywiście dla
                                                    niego wszyscy prawosłąwni podlasianie są białorusinami ale to już inna
                                                    historia, wielokrotnie "katowana" na forum. W woj. podlaskim wyszło ok. 46 tys
                                                    Białorusinów i ok. 1200 Ukraińców. W całej Polsce ok.30 tys. Ukraińców stąd z
                                                    tą świadomością wśród grekokatolików też chyba nie jest za dobrze. Albo coś nie
                                                    dobrze jest z tolerancją w tym kraju i ludzie się po prostu boją ?
                                                  • Gość: Piotr czego obawiają się Ukraińcy i ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.04, 16:22
                                                    ...tylko oni.
                                                    Proszę przeczytajcie ten / moze już trochę postarzały/ cytat z lokalnej
                                                    gazety / bodaj Nowin/:
                                                    "Boją się ujawnić pochodzenie
                                                    Wielu Ukraińców i Łemków nie powie prawdy podczas spisu

                                                    BIESZCZADY. Nie chcę, żeby moje dzieci były szykanowane przez rówieśników i
                                                    pokazywane na ulicy palcami - mówi pragnący zachować anonimowość Ukrainiec.
                                                    Strach przed ujawnieniem pochodzenia jest wśród mniejszości narodowych i
                                                    etnicznych wciąż ogromny.

                                                    Jan Fedecki z koła Związku Ukraińców w Ustrzykach Dolnych wpisze narodowość
                                                    ukraińską bez obaw. - Dla mnie przynależność narodowa nie podlega dyskusji -
                                                    mówi. - Wielu jednak, zwłaszcza młodzi, ukryją ją, nie chcąc narażać się na
                                                    przykrości ze strony niektórych Polaków.
                                                    Zdaniem Fedeckiego, spis powszechny nie będzie rzetelny i wykaże błędą liczbę
                                                    Ukraińców w Polsce. Zaszłości polsko-ukraińskie wciąż są obecne w umysłach. -
                                                    Zbierałem niedawno w bieszczadzkich wioskach deklaracje na temat wprowadzenia
                                                    nauki języka ukraińskiego w niektórych szkołach i byłem zszokowany, jak wiele
                                                    osób boi się przyznać, kim są - twierdzi. - Jedni mówili, że się zastanowią,
                                                    inni że lepiej "nie wywoływać wilka z lasu". Byli też tacy, którzy bez wahania
                                                    podpisywali się imieniem i nazwiskiem pod deklaracjami.
                                                    Według opinii działaczy ukraińskich, część ich rodaków czuje się spolonizowana.
                                                    Wielu zupełnie nie zna historii swojego kraju. - Naczytali się "Łun w
                                                    Bieszczadach" i na tym fałszywym obrazie bazują, dlatego tak trudno trafić do
                                                    ich świadomości - tłumaczy Fedecki.
                                                    Mirosław Hawrylec z Mokrego: - Jestem Ukraińcem i nie zamierzam udawać podczas
                                                    spisu kogoś innego. Jednak rozumiem tych, którzy obawiają się się przyznać do
                                                    ukraińskości. Wielokrotnie wielu z nas miało z tego powodu kłopoty.
                                                    Również w Przemyślu panuje opinia, że większość miejscowych Ukraińców nie
                                                    przyzna się do swojej narodowości. W wypowiedzi dla "Polityki" Jarosław Sydor,
                                                    prezes przemyskiego Związku Ukraińców w Polsce, wyznał: - Może się tak zdarzyć,
                                                    że w Przemyślu nie będzie, według statystyki, ani jednego Ukraińca.
                                                    Nie mniejsze obawy mają mieszkający w Podkarpackiem nieliczni Łemkowie. Nie
                                                    posiadają własnego państwa, więc podczas spisu powszechnego podadzą
                                                    prawdopodobnie narodowość polską. - Dotyczyć to będzie głównie ludzi młodych,
                                                    często mieszanych małżeństw - twierdzi Maria Gocz z Zyndranowej. - Ja natomiast
                                                    na pewno przyznam się do łemkowskich korzeni."
                                                    Tekst sprzed ponad roku - ale jak mi się wydaje Andrijko - nadal zachowuje
                                                    aktualność

                                                    Ps Andrzeju jak i gdzie świętowałeś Małanki i Jordana ?
                                                    Serdecznie pozdrawiam




                                                  • Gość: Wolf Re: czego obawiają się Ukraińcy i ... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.01.04, 16:58
                                                    Witam,
                                                    Sadze, ze slabo jest i z tolerancja i, niestety, ze swiadomoscia narodowa. Stad
                                                    takie, a nie inne wyniki spisu. Co do informacji o "milionie" to podalem je za
                                                    Teleexpresem i sam uwazam je za znacznie zawyzone. Artykul o liczebnosci
                                                    prawoslawnych z "Czasopisu" udalo mi sie juz przeczytac. Smutne, ale chyba te
                                                    dane sa dosyc bliskie prawdy.
                                                    wczoraj pisalem "na goraco", po lekturze "Piotrowych" linkow i mnie troszku
                                                    ponioslo. Czasem tak bywa. Stwierdzenie "Repolonizacja" wywoluje u mnie reakcje
                                                    uczuleniowe i stad reakcja. Autor z troska pisze o "zruszczonych" polskich
                                                    osadnikach, nie przeszkadza mu natomiast to, ze probowano w II RP na sile
                                                    polonizowac Rusinow. Mozna nawet wspomniec ze "repolonizacja" byla finansowana
                                                    przez panstwo, a wszystkie "Proswity" i "Ridne Chaty" to inicjatywa oddolna.
                                                    Wiecej, przeszkadza mu, ze grupa Ukraincow podejmuje starania o zachowanie
                                                    swojej tozsamosci w chwili obecnej (tekst o problemach ze ZUwP).
                                                    Wyrzucilem z siebie, co chodzilo po glowie i na koniec milutki cytacik.

                                                    "Bazylikowe i krzyżowo-kopułowe średniowieczne przykłady architektury sakralnej
                                                    znane są z wykopalisk w benedyktyńskim klasztorze w Tyńcu pod Krakowem (XI w.),
                                                    na wzgórzu zamkowym w Przemyślu (cerkiew pw. św. Jana Chrzciciela fundacji
                                                    księcia Wołodara z początku XII w.) , cerkwie w Chełmie, Jarosławiu, Kodniu,
                                                    Lublinie na Zamku i w lubelskiej osadzie Czwartek, w Posadzie Rybotyckiej,
                                                    Supraślu, Szczebrzeszynie oraz czekające na swe odkrycie, co najmniej kilka
                                                    klasztorów: w Bielsku Podlaskim, Chełmie, Drohiczynie, na Świętym Krzyżu w
                                                    Górach Świętokrzyskich, Uhrusku, Zabłudowie i innych, uzupełniają, wszakże nie
                                                    pełny, zestaw obiektów tej grupy. Teoretyczna rekonstrukcja takiej architektury
                                                    na podstawie odkrywanych podczas badań archeologicznych reliktów, w zasadzie
                                                    nie nastręcza trudności. Jedynie przezwyciężenie w naszym kraju narosłych
                                                    wiekami stereotypów, nawet w nauce, nie jest łatwe i utrudnia ustalanie
                                                    obiektywnej prawdy historycznej, zwłaszcza w tym ubogim w źródła okresie.(...)
                                                    Druga połowa XIV w. (po przejęciu Rusi Halickiej przez Kazimierza Wielkiego) i
                                                    pierwsza połowa XV w. — to okres intensywnej „misyjnej" działalności
                                                    katolickich biskupstw w Przemyślu a później we Lwowie. Powołane one zostały,
                                                    dla zdublowania istniejących na tamtych terenach, od z górą dwustu
                                                    lat, prawosławnych diecezji, w celu ich stopniowej eliminacji. Równolegle
                                                    kasztelanowie miast wschodnich popierali politykę społeczno-wyznaniową nowych
                                                    samorządów miast, przeorganizowanych na prawo magdeburskie, na mocy królewskich
                                                    przywilejów lokacyjnych, w obsadzaniu kluczowych stanowisk w samorządach
                                                    miejskich przez kolonistów z ziem rdzennie katolickich; księgi miejskie Lublina
                                                    z tego okresu są tego dowodem. Prawie pewnym jest, że od początku panowania
                                                    Jadwigi i Władysława Jagiełły budowa nowych świątyń prawosławnych na terenie
                                                    niedawno przejętego księstwa halickiego, została mocą edyktów królewskich
                                                    zahamowana. Nowe cerkwie pojawiały się sporadycznie na obszarze byłych ziem
                                                    Wielkiego Księstwa Litewskiego, i to jako prywatne fundacje możnowładców
                                                    prawosławnych. Do nich należy grupa cerkwi obronnych, z których tylko cerkiew
                                                    Monasteru Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Supraślu pozostała w
                                                    granicach obecnej Polski."
                                                    Tekst jest autorstwa przytaczanego juz tutaj A. Grygorowicza.
                                                    Teraz ja troche podgrzalem atmosfere:)
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Re: I jeszcze prosba... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.01.04, 17:14
                                                    Andrijko. Jak mozesz to podeslij link do tego tekstu z "Czasopisu" poniewaz
                                                    jego tresc znam tylko z dyskusji na forum "Gazety", a dobrze by bylo przeczytac
                                                    w oryginale.
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • andrijko Re: I jeszcze prosba... 22.01.04, 11:29
                                                    www.kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/czasopis/2004-01/15.htm - link do
                                                    artykułu w Czasopisie.
                                                    PS. Małanka ukraińska w Białymstoku w tym roku nie odbyła się - były jakieś
                                                    kłopoty organizacyjne z zespołem, który miał problem z przyjazdem z Ukrainy.
                                                    Spotkaliśmy się w restauracji w zarezerwowanej salce "żeby tradycji stała się
                                                    zadość". Poza tym od pewnego czasu da się zauważyć mniejsza ilość
                                                    organizowanych małanek, szczególnie organizowanych zgodnie z terminem, co
                                                    często wypada w środku tygodnia. Z jednej strony bieda a z drugiej ludzie
                                                    trochę się boją brać urlop w tym dniu - mogliby zostać oskarżeni w pracy że są
                                                    prawosławni, albo nawet Ukraińcy czy Białorusini. A w mieście wielu kultur,
                                                    tolerancji i braku konfliktów jakim jest niewątpliwe Białystok takie oskarżenie
                                                    może poskutkować utratą pracy a co najmniej nieprzyjemnościami. Za to małanka w
                                                    Bielsku miała nadkomplet. Była zresztą w piątek a nie wtorek. Jeżeli chodzi o
                                                    wyniki spisu to mała świadomość miała w naszym regionie decdujący wpływ na
                                                    niewielką ilość Ukraińców i Białorusinów. Ale z drugiej strony, jak powiedział
                                                    mój kolega, Ukraińców miało nie być wcale a wyszło 1200 a Białorusinów 350 tys.
                                                    a wyszło 48. "Tolerancj" postawił bym na 2 miejscu. Miała ona większy wpływ w
                                                    miastach i miejscowościach gdzie prawosławni są w mniejszości, natomiast w
                                                    miejscowościach z prawosławną większością ludzie tradycyjnie zapisywali
                                                    białoruskość i polskość - bali się tam raczej Ukraińcy, bo kto by chciał wyjść
                                                    na jakiegoś odmieńca w środowisku gdzie nazwa Białorusin zadomowiła się z
                                                    różnych powodów i przylgnęła do prawosławnych. Z tego co wiem często u nas
                                                    rachmistrze wpisywali odgórnie białoruskość a ludziom to mało przeszkadzało i
                                                    nie oponowali. I stąd takie kwiatki jak największy procent Białorusinów w
                                                    ukrainomownych gminach Czyże czy Dubicze Cerkiewne - ok. 80 % i kilka,
                                                    kilkanaście procent w rejonach białorukojęzycznych - Krynki, Michałowo a nawet
                                                    Gródek - bodajże 20 % w gminie uznawanej za jedno z centrów polskich
                                                    Białorusinów. Nieźle się namieszało. Ale nawet Białorusini to zaczęli
                                                    oficjalnie zauważać - i stąd dosyć ostra polemika w radiu i Czasopisie.
                                                    Niektórym, myślę że większości nie podoba się przyznanie przez red. naczelnego
                                                    Czasopisu, że Białorusini na południe od Narwii mówią po ukraińsku, albo że i
                                                    tak dosyć duża liczba Białorusinów - 2 czy trzecia mniejszość w kraju, wynika
                                                    nie tyle ze świadomości narodowej ale z przyjęcia, powierchownie nazwy dla
                                                    sojej grupy etnicznej bez głębszych konsekwencji, jak znajomość białoruskiego,
                                                    historii, zanteresowanie sprwami kraju, narodu itp. Sami działacze przyznają że
                                                    liczba świadomych członków mniejszości jest kilka razy mniejsza i po wymarciu
                                                    najstarszego pokolenia w części podającego się za Białorusnów, będzie to
                                                    kilkanaście tys. Na razie w Przeglądzie Prwosławnym podano dane spisowe dla
                                                    paru gmin, ale myślę że niedługo uda mi się dotrzeć do danych z cłąego
                                                    województwa. Pewnie niespodzianek nie będzie - ukrainojęzyczni w większości to
                                                    Białorusini a Białorusini to już Polacy. Rozpisałem się trochę ale dawno się
                                                    nie odzywałęm a ten temat ... No wiadomo - leży mi na sercu
                                                    Pozdrawiam
                                                    AD
                                                  • Gość: Wolf Re: Kalendarz julianski IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.01.04, 20:17
                                                    Witam,
                                                    andrijko napisał:
                                                    >Z jednej strony bieda a z drugiej ludzie
                                                    > trochę się boją brać urlop w tym dniu - mogliby zostać oskarżeni w pracy że

                                                    > prawosławni, albo nawet Ukraińcy czy Białorusini. A w mieście wielu kultur,
                                                    > tolerancji i braku konfliktów jakim jest niewątpliwe Białystok takie
                                                    oskarżenie
                                                    >
                                                    > może poskutkować utratą pracy a co najmniej nieprzyjemnościami.

                                                    Z tolerancja kiepsko, ale za to jaka znajomosc kalendarza julianskiego w
                                                    narodzie:)
                                                    A wiecie, ze w Warszawie tez byla Malanka. Niestety nic wiecej nie napisze,
                                                    poniewaz nic nie wiem, byla tylko wzmianka w naszym dodatku "Gazety" wiem
                                                    tylko, ze tez nie odbyla sie w srodku tygodnia, a w sobote.

                                                    >ukrainojęzyczni w większości to
                                                    > Białorusini a Białorusini to już Polacy. Rozpisałem się trochę ale dawno się
                                                    > nie odzywałęm a ten temat ... No wiadomo - leży mi na sercu

                                                    Szczerze mowiac nie bardzo zrozumialem co miales na mysli mowiac "Bialorusini
                                                    to juz Polacy".
                                                    Temat ten lezy na sercu nie tylko Tobie...
                                                    Dziekuje za link, artykul pochlonalem w calosci, duzo mowi mapka. Widac ze w
                                                    powiatach Siemiatyckim, Bielskim i Hajnowskim nie jest zle.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.


                                                  • Gość: Piotr O historii .. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.04, 19:45
                                                    Witajcie
                                                    Wspominasz Radku o średniowieczu, budowlach, "blokowaniu" wpływów ;
                                                    Rzucę wokół tego kilka ciekawostek ;
                                                    Oto w Rzeszowie zaczęto szumnie świętować 650 rocznicę ... i tu mam problem bo
                                                    nie zabardzo rozumiem czego- lokacji miasta? jego przehandlowania przez
                                                    K.Wielkiego dla zasłużonego rycerza? zmiany praw lokacyjnych na
                                                    niemieckie /magdeburskie/ . Tak nie wiadomo czego. Bo tak naprawdę świętuje
                                                    się datę 19 stycznia 1354 roku jaka znalazła się na 15 wiecznej kopii dokumentu-
                                                    darowizny - malowiarygodnym dokumencie sporządzonym po upływie ponad 200
                                                    lat /chyba że mamy tu doczynienia z typowo polską specjalnością -
                                                    "antydatowaniem" aktów prawnych ;-))).
                                                    Przy całym szumie informacyjnym zapomina sie że na terenie
                                                    obecnego "rzeszówka" leżały ruskie osady m.in. Powitna / o ktorych zresztą
                                                    mówili inni dyskutaci gdzieś w maju ub. roku /;-)/ Tyle że nie lokowane na
                                                    prawie niemieckim nadanym dopiero przez kr.Kazia - darczyńcę.
                                                    Mowisz Radku o różnych miejscach ja chciałbym tu wspomnieć o najstarszych i
                                                    chyba najtrwalszych polskich ikonach /chociaż o kijowskim pochodzeniu/.
                                                    To przecież ikonowe freski kaplicy świętokrzyskiej na Wawelu - patrzę
                                                    na "Komunię"apostołów, Chrystusa Pankratora na sklepieniu, malowane na
                                                    ścianach "prazdniki" To Radku najstarsze chyba w Polsce przykłady
                                                    ekumenicznego zastosowania sztuki cerkiewnej. Chociaż są i inne przykłady - to
                                                    przecież ikonowe freski kaplicy zamkowej w Lublinie. To w tej kaplicy kręcona
                                                    była zdaje się scena filmowa w Ogniem i mieczem - owego ślubowania tego
                                                    typowego spolszczonego Rusina Kniazia Jeremiego.
                                                    Inna sprawa że czytałem,że to za sprawą Jagiełły rozebrana była w Przemyślu
                                                    prawosławna, romańska katedra zamkowa. której kamienie były myte w Sanie
                                                    ze "skażenia schizmą" by następnie ... użyć tych samych kamieni do budowy juz
                                                    prawomyslnej, katedry gotyckiej. Cóż- burzyciele unickiej kopuły na przemyskim
                                                    Karmelu w latach 90 -tych XX wieku poszli jak sie mi wydaje jagiełłowym
                                                    przykładem :-)))
                                                  • Gość: Pior Re: O historii .. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.04, 11:58
                                                  • Gość: Piotr Korekta o Wawelu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.04, 12:07
                                                    Napisałem w swoim postcie o Wawelu i ... trochę mnie poniosło bo:

                                                    polichromia z motywami ruskin ikon pochodzi z ok 147o roku wykonana przez
                                                    malarzy z kręgu sztuki nowogrodzkiej a bliżej szkoły pskowskiej. Ciekawa jest
                                                    chistoria tych ścuennych ikon - są w kaplicy grobowej Kazimierza
                                                    jagiellończyka,były przemalowywane i xvi wieku, i "zabielona" w xvii wieku i
                                                    restaurowywana w xix i xx wieku. Faktem jest że pozostaje świadectwem wspolnoty
                                                    kultur wschodu i zachodu.
                                                    Pozdrawiam andrzeju - dzieki za informacje.
                                                    A ja powalony grypą znalazlem trochę czasu aby więcej pogapic w monitor/póki
                                                    gorączka nie da "popalić" ;-0
                                                  • Gość: Wolf Re: Korekta o Wawelu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.01.04, 20:28
                                                    Witam i zycze Piotrze zdrowia
                                                    Ciekawa jest informacja o Rzeszowie, po Twoim poscie pogrzebalem sobie troche w
                                                    internecie i Rzeszow wg. wiekszosci stron powstal 650 lat temu chyba z niczego.
                                                    Najpierw sa wzmianki o jakichs pradawnych osadach, potem dlugo, dlugo nic i
                                                    nagle powstaje miasto. Ciekawe:)
                                                    Dzieki za wzmianki o ikonach w Lublinie i na Wawelu. Wstyd sie przyznac, ale o
                                                    ikonach wawelskich nie slyszalem. Na swoje usprawiedliwienie moge tylko dodac,
                                                    ze na Wawelu bylem tylko dwa razy w zyciu. Chociaz z drugiej strony w Lublinie
                                                    bylem tylko raz, a tam ikony mi nie umknely.
                                                    Andrzeju w Czasopisie zauwazylem, ze cos sie chyba zmienia (popraw mnie jesli
                                                    sie myle) przeczytalem tam taki tekst
                                                    "8 listopada swoje 10. urodziny świętowała najbardziej znana folkowa kapela z
                                                    Podlasia Czeremszyna. Zespół, wykonujący aranżacje mające swoje źródła w
                                                    folklorze białoruskim i ukraińskim, występuje często na koncertach w całej
                                                    Polsce i za granicą. Grupa wydała dotychczas cztery płyty. Podczas jubileuszu,
                                                    który odbywał się w Czeremsze, obecny był m.in. minister Włodzimierz
                                                    Cimoszewicz."
                                                    www.slonko.com.pl/czasopis/in.php?id=arch2/2003_12_c04
                                                    Autor napisal o zrodlach w folklorze bialoruskim i UKRAINSKIM. Wiec jednak cos
                                                    w swiadomosci zostaje.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • andrijko Re: Korekta o Wawelu 24.01.04, 00:44
                                                    Mówiąc o Białorusinach będących już Polakami miałem na myśli po prostu fakt o
                                                    wiele większej asymilacji i mniejszej świadomości narodowej wśród
                                                    białoruskojęzycznych prawosławnych niż ukrainojęzycznych - świadomie używam tu
                                                    takich rozmytych pojęć, bo uważam że mimo wszelkich znanych nam faktów
                                                    nadużyciem byłoby nazywanie ich Białorusinami czy Ukraińcami w dzisiejszym
                                                    rozumieniu. Potwierdził to także spis powszechny, o czym pisałem wcześniej. 80
                                                    % Białorusinów w Dubiczach czy Czyżach i kilkanaście na terench
                                                    białoruskomownych. Można oczywiście dyskutować nad tą białoruskością ale fakt
                                                    mniejszej asymilacji i wiekszej samoświadomości wśród ukrainomownych jest
                                                    bezsprzeczny. Nie ryzykuję stwierdzenia, zalatującego wręcz rasizmem, że zależy
                                                    to od krwii, pochodzenia etnicznego. Raczej trochę inaczej mimo wielu
                                                    podobieństw, układały się losy historyczne obu grup. Np inna przynależność
                                                    państwowa czy też podległość innym strukturom cerkiewnym. Dość powiedzieć że
                                                    jeszcze w latach 70 XX w ludność ukrainomowna podlegała odzielnej jednostce
                                                    administarcyjnej - powiat bieski obejmował wsie ukrainojezyczne na północ od
                                                    Narwii - od Wojszej po Trześciankę. Pokrywało się to z zasięgiem północnym
                                                    diecezji prawosłąwnej bodajże kijowskiej a później innych ale tu nie pamiętam i
                                                    sprawdź w źródłąch bo piszę z pamieci. Jeżeli chodzi o "zmiany" w myśleniu
                                                    Białorusinów na temat ukraińskości Podlasian, to jednak moim zdaniem specjalnie
                                                    nic się nie zmieniło. Śledzę temat od dłóższego czasu i ja przynajmniej zwrotu
                                                    nie zauważyłem. Świadomość tego, że jezyk na południe od Narwii jest gwarą
                                                    ukraińską istniała wśród działaczy białoruskich od dawna. Dotyczy to także
                                                    historii i folkloru, kultury. Druga sprawa, że nie specjalnie się z tym
                                                    obnoszono, bo podważałoby to sens działalności. Starano się temat bagatelizować
                                                    i tak chyba pozostało do dzisiaj. Operuje się pojęciem gwar przechdnich
                                                    białoruskich z cechami ukraińskimi, nie określając jakie są to cechy, gdzie te
                                                    gwary się kończą i zaczynają. Znajomość folkloru ukraińskiego tłumaczy się np
                                                    tym że są to zbliżone jezyki a na pograniczu ludzie śpiewają wszystko co im się
                                                    spodoba nie rozgraniczając ściśle 2 podobnych w sumie do siebie języków. Pomija
                                                    się pewne niewygodne fakty i już. A skutki jakie są takie są. Pisałem
                                                    o "wybryku" redaktora naczelnego Czasopisu. któy uznał chyba, że robota
                                                    białoruska osiągnęła sukces, i przyznał na antenie radiowej że między Hajnówką
                                                    i bielskiem mówi sie po ukraińsku i nie wpływa to specjalnie na świadomość.
                                                    Reakcja działaczy pochodzących z terenów ukraińskojęzycznych szybko sprowadziła
                                                    Pana Chmielewskiego (pochodzącego z terenów białoruskojęzycznyh, stąd bardziej
                                                    odczuwającego różnice językowe miedzy Białorusinami ukrainojęzycznymi i
                                                    białoruskojęzycznymi)na ziemię. Nagranie jest na stronie Nad buhom. Już w
                                                    latach 70 władze zauważały ukraińskość Białorusinów. Przewodnik turystyczny z
                                                    tych lat mówi o jakichś bliżej nie ookreślonych wpływach ukraińskich w gwarze
                                                    białoruskiej koło Siemiatycz i Bielska oraz wpływach kulturowych nie precyzując
                                                    specjalnie o co chodzi "żeby nie miaeszać w głowach". I tak to się już
                                                    pryzjęło - nie zgłębiać tematu, przyznając jednocześnie, że są pewne wpływy, bo
                                                    jednak nie da sie wszystkiego zanegować - ludzie nie są ślepi. Czy takie
                                                    zachowania oznaczją, ze coś sie zmienia - oceń sam. Mapa na którą się
                                                    powołujesz, moim zdaniem potwierdza że jednak nie- przyznanie się byłoby
                                                    zaprzeczeniem 50 letniej "pracy organicznej" a rozpoczynanie jej na terenach
                                                    białoruskojęzycznych z góry stawia przedsięwzięcie na przegranej pozycji.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Andrzej
                                                  • andrijko Re: Korekta o Wawelu 24.01.04, 00:53
                                                    cytowany w/w przewodnik: "Różnice językowe wśród ludności białoruskiej są
                                                    poważne. Język np. okolicznych wsi białoruskich wokół Gródka i Michałowa jest
                                                    bardziej zbliżony do języka literackiego białoruskiego niż m. in. język
                                                    ludności białoruskiej pow. siemiatyckiego. W pow. siemiatyckim można spotkać
                                                    osiedla wiejskie, których ludność uważa siebie za białoruską, używa jednak
                                                    języka polskiego w życiu codziennym. Tego rodzaju zjawisko obserwujemy m. in.
                                                    we wsi Rogawka.** Język, jakim się posługuje ludność białoruska pow.
                                                    siemiatyckiego, posiada wiele śladów wpływu języka ukraińskiego. Genezy takich
                                                    właściwości językowych należy szukać niewątpliwie w historii osadnictwa tej
                                                    ziemi." "Stosunki etnograficzne białoruskiej mniejszości narodowościowej nie
                                                    stanowią jednolitego obrazu. Obserwujemy bowiem poważne różnice w urządzeniach
                                                    wnętrza domów mieszkalnych Białorusinów powiatów siemiatyckiego i sokólskiego.
                                                    Różnice istnieją również w zwyczajach ludowych, np. przy zawieraniu małżeństw,
                                                    przy pogrzebach itp.
                                                    Omawiane tu zjawiska nie są dostatecznie zbadane i zinwentaryzowane.
                                                    Nie wolno bowiem budować sądu, opierając się jedynie na wrażeniach optycznych.
                                                    Należy jednak zdecydowanie podkreślić, że wiele zjawisk etnograficznych może
                                                    się stać przedmiotem poważnych i interesujących ,dociekań naukowych.
                                                    "
                                                    Ciekawej lektóry
                                                  • Gość: Piotr O podkarpackich Rusinach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.04, 20:39
                                                    Mówicie o Białorusinach i Ukraincach podlaskich niejako w czasie teraźniejszym.
                                                    Jaka szkoda ,że nie mogę w ten sam sposob mówić o bogactwie kulturowym
                                                    podkarpacia. Do 1945 roku jakże odrebni byli beskidzcy Łemkowie,bieszczadcy
                                                    Bojkowie / bardzo jak mi sie zdaje pokrewni Hucułom/, podkrosnieńścy
                                                    Zamieszańcy, Dolinianie z okolic Sanoka i pogórza dynowskiego czy ukraińcy z
                                                    okolic przemysla, leżajska, jarosławia. Rózniło ich bardzo wiele ; i sposób
                                                    budowy chałup, ich zdobienia, tradycyjne budownictwo cerkiewne, stroje i te
                                                    odświetne i te codzienne, obyczaje, sposoby gospodarowania a nawet język - bo
                                                    ruska mowa górali z naleciałosciami i rumuńskimi i słowackimi i chorwackimi,
                                                    zamieszańcy mówiący po rusku ze znaczymi naleciałosciami "mazurskimi" - czytaj
                                                    polskimi w mowie, Bojkowie - tajemniczy, "połdziki" górski lud, o bardzo
                                                    archaicznych obyczajach i "hermetyczności" .
                                                    A co ich łaczyło ; religia, wnętrze cerkwi z ikonostasowymi świętymi , ruski
                                                    rdzeń mowy. To dopiero dziś częsciowo bezwiednie te grupy podciąga sie pod
                                                    pojęcie "ukraińców", ale jeszcze 70 lat temu czuli oni swoją odrębność.
                                                    Pamietam, że w rozmowach z "moimi" Rusinami pojecie 'Ukrainiec" było uzywane w
                                                    znaczeniu negatywnym w przeciwieństwie do pojecia "Rusin","łemko".
                                                    Na koniec tej mojej grafomanii krótki powrot do Zalesia :
                                                    „Parafia grekokatolicka w Zalesiu, o spolonizowanej w znacznym stopniu ludności
                                                    stała się ośrodkiem zainteresowania przedstawicieli ruchu nacjonalistycznego -
                                                    ukraińskiego. Do śmierci popa J.Hanasiewicza / 1881/ nie było to możliwe, gdyż
                                                    kapłan ten należał do starej generacji Rusinów określających swoją
                                                    przynależność jako „gente Ruthenus,natione Polonus", zwłaszcza część jego
                                                    rodziny wniosła istotny wkład do rozwoju ruchu niepodległościowego /1863/ a
                                                    także kultury polskiej

                                                    I właśnie z rodziny tego księdza wywodził się jego bratanek, jeden z
                                                    najwybitniejszych rzeszowiaków przełomu wieków - Henryk Hanasiewicz (1865 -
                                                    1923)

                                                    www.erzeszow.pl/1107,1586,1604/1604/

                                                    Krótki cytacik z tego linku / znajdziecie tam i jako tako napisaną historię
                                                    rzeszowa, i niezłe zdjęcia/
                                                    "Urodził się 27 sierpnia 1865 r. w Baligrodzie. Jego ojciec - Leon był
                                                    urzędnikiem sądowym, natomiast matka Jadwiga z Bielikiewiczów zajmowała się
                                                    domem i wychowywaniem dzieci. Po śmierci ojca Hanasiewiczowie przenieśli się do
                                                    Zalesia koło Rzeszowa, gdzie proboszczem greko-katolickim był stryj Henryka
                                                    Julian. Henryk wychowywał się więc pod okiem proboszcza.

                                                    Uczęszczał do gimnazjum rzeszowskiego, które ukończył w 1884 r. Następnie
                                                    studiował prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Po uzyskaniu tytułu
                                                    doktora praw osiedlił się w Rzeszowie i przez dwadzieścia lat (1903 - 1923)
                                                    pracował jako adwokat w Rzeszowskim Sądzie Obwodowym. W swoim zawodzie był
                                                    dobrym fachowcem i dzięki temu dorobił się dużego majątku. Sukcesy zawodowe nie
                                                    szły w parze z osobistymi. Jego żona Maria cierpiała na chorobę psychiczną.
                                                    Henryk nie doczekał się dzieci, o których zawsze marzył. Dlatego jego
                                                    działalność społeczna koncentrowała się na niesieniu pomocy ubogim dzieciom.
                                                    Rok przed śmiercią zdecydował się cały swój majątek przeznaczyć na cele
                                                    społeczne, przede wszystkim na utworzenie szpitalika-przytułku pod wezwaniem
                                                    Dzieciątka Jezus dla dzieci wyznania chrześcijańskiego narodowości polskiej,
                                                    pochodzących z Baligrodu i Rzeszowa. Testamentem z 3 grudnia 1922 r. przekazał
                                                    na cele fundacji realność o obszarze 52 a i 70 a przy ul. Hoffmanowej 4 z
                                                    murowanym piętrowym domem oraz realność na Staroniwie o obszarze 2 ha 88 a. Na
                                                    wykonawcę testamentu wyznaczył długoletniego radnego i burmistrza
                                                    doktora Romana Krogulskiego. Po wygaśnięciu praw dożywocia dla Marii
                                                    Hanasiewiczowej, zmarłej w lipcu 1929 r., uruchomiono fundację, tworząc komitet
                                                    z doktorem Walentym Klisiewiczem na czele. Zgodnie z decyzją Chrześcijańskiej
                                                    Rady Miasta przewodniczący komitetu miał zająć się organizacją szpitalika, a
                                                    później jako jego dyrektor kierowaniem tą placówką.
                                                    Okazało się wkrótce, że oprócz nieruchomości fundator przekazał na rzecz
                                                    dzieci spory majątek w papierach wartościowych, wkładach bankowych i udziałach
                                                    w przedsiębiorstwach."

                                                    Dzis jego imieniem nazwana jest jedna z peryferialnych ulic Rzeszowa.


                                                  • Gość: Wolf Re: O podkarpackich Rusinach IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.01.04, 21:24
                                                    Witam
                                                    Dziekuje Andrzeju za wyczerpujacy opis systuacji na Podlasiu. Nie jest on
                                                    niestety budujacy. Szczerze mowiac myslalem, ze jest lepiej. Czesto zdarza mi
                                                    sie czytac budujace artykuly w Przegladzie Prawoslawnym czy na sajcie NBiN.
                                                    Nawet rozmowy z tymi paroma osobami z ktorymi mam kontakt nastrajaly mnie
                                                    bardziej optymistycznie. Swoja droga i tak jest lepiej niz na terenach objetych
                                                    wysiedleniami.
                                                    Ciekawi mnie - tu uklon w strone Piotra, czemu o Lemkach slyszy sie co nieco,
                                                    kultywuja swoja kulture, maja swoje organizacje natomiast nt. Bojkow, ze nie
                                                    wspomne o innych jakos glucho?
                                                    I na koniec zlosliwe pytanko. Ciekawe ile osob by sie przyznalo do babci
                                                    Rusinki, czy dziadka Bialorusina gdyby w tych krajach poziom zycia byl znaczaco
                                                    wyzszy niz w Polsce:)
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: O podkarpackich Rusinach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.04, 21:53
                                                    Witam - z pewnością łemkowie polscy byli i są grupą bardzo zintegrowaną, o
                                                    wykształconym poczyciu indywidualności,jak sądzę, no i liczniejsi na terenach
                                                    pozostałych przy Polsce po II w. Bojkowie zajmowali mniejszy obszar ograniczony
                                                    do terenu obecnego "worka bieszczadzkiego, tj na południe od Ustrzyk Dolnych i
                                                    na zachód od Komańczy i Cisnej. No i pewno w 100 % zostali w I etapie wywózek
                                                    wysiedleni na wschód. Co do ich obecnej sytuacji, to i na współczesnej ukrainie
                                                    chyba ulegli "wtopieniu", wprawdzie słyszałem i o ukazującej się w Samborskiem
                                                    gazecie "Bojkiwszczina", ale na przykład nie słyszałem o działających
                                                    organizacjach bojkowskich i na Ukrainie i na emigracji.Obawiam się że w ich
                                                    przypadku była zbyt słaba "identyfikacja grupowa" i poczucie patriotyzmu
                                                    lokalnego.
                                                    Mowisz Radku o ewentualnych obawach z ujawnianiem korzeni w związku z niskim
                                                    poczuciem więzi z obecną Ukrainą czy Białorusią. Nie wiem czy akurat tu jest to
                                                    najaważniejsze.Żydzi zyjący w diasporze /bez punktu odniesienia do własnego
                                                    państwa/ potrafili zachowywać odrębność obyczajów, uczucie swoistej dumy
                                                    narodowej, religii, języka.Ale tez do II wojny ulegali powolnym ale jednak
                                                    postępującyn procesom asymilacji.
                                                    Tak pewno też jest i z polskim Ukraińcami, Białorusami, Litwinami,Tatarami czy
                                                    Ormianami / i ich dalszymi potomkami/.
                                                    Pewnych procesów nie da się chyba powstrzymać - ale też dlatego ważne jest
                                                    przypominami przeszłości, korzeni.
                                                    Pamietam o obiecywanym temacie Żydów rzeszowskich może coś i ruszę.
                                                    A poki co namawiam na zerknięcie na forum rzeszowskie, na dość rachitycznie
                                                    rozpoczynający się wątek "Żydów w rzeszowie". Paru małolatów wypowiedziało tam
                                                    już kilka ciekawych zdań
                                                    Może uda im się tan coś ciekawego powiedzieć !
                                                    Pozdrawiam
                                                    Ps szykuję niezłą "szpilę" - pod roboczym tytułem "Popi w UPA" - może coś
                                                    wypuszczę na forum w tym tygodniu
                                                  • andrijko Re: O podkarpackich Rusinach 26.01.04, 23:32
                                                    Wolfie, jest chyba jeszcze gorzej niż napisałem. Właśnie jestem po lekturze 2
                                                    artykułów z białoruskiej Niwy, na temat wyników spisu powszechnegu. Po prostu
                                                    ręce opadają - jeżeli chodzi o ich interpretację. Rozumiem że Białorusinini
                                                    ciesza się że Ukraińców na Podlasiu wyszło tak mało ale argumenty że " mimo że
                                                    20 lat Cerkiew pomagała Ukraińcom albo państo pomagało Ukraińcom" po prostu
                                                    zwalają z nóg. Słyszałem już że ruch ukraiński jest dotowany przez emigrację
                                                    kanadyjską, przysyłają czekoladki i pieniądze - ale żeby cerkiew i państwo
                                                    polskie ?! I to napisali ludzie z pierwszej ligi działaczy białoruskich !! Aż
                                                    wrzucę na stronę www. Niech się ludzie pośmieją. Oczywiście myślący, bo dla
                                                    większości powyższe argumenty wydają się jak najbardziej prawdziwe,
                                                    przynajmniej na Podlasiu, niestety, Wkurzyłem się, to mooże z drugiej beczki.
                                                    Jeżeli chodzi o Hucułów czy Bojków to były to grupy z o wiele wyższą
                                                    świadomością narodowa ukraińską niż Łemkowie. Świadomość ukraińska
                                                    ukształtowała się u Bojków, Hucułów i wschodnich Łemków. U zachodnich mniej i
                                                    stąd mamy podział na Łem Łemków i Ukr Łemków w wiekszości wschodnich. Jeżeli
                                                    chodzi o większą aktywność Łemków, ich większą medialność, to myślę że przyczyn
                                                    jest wiele. Z jednej strony nie kojarzą się negatywnie z historią, szczególnie
                                                    II wojny. Tacy Ruscy, ale nasi polscy, tym bardziej ze często podkreślają
                                                    odrębność od ukraińców, wrogów, czyli są przez to naszymi przyjaciółmi. U
                                                    Łemków poczucie odrębności utrzymuje się, chyba, także dzieki łączności ze
                                                    sprawami najbliższymi - małą ojczyzną, językiem wspólnoty, odrębnością od grup
                                                    otaczających. Te ważne cechy zostały w dużej części zatracone przez Ukraińców
                                                    nazzwijmy to ustandaryzowanych. Używają języka literackiego, nie używanego
                                                    przecież wcześniej w domach, kultura jest ogólnoukraińska, brak kontaktu z
                                                    najbliższą ziemią przodków a bardziej z Szeroko pojętą Ukrainą - państwem,
                                                    narodem, czyli pojęciami dosyć abstrakcyjnymi, dosyć odległymi, wyuczonymi.
                                                    Pewne analogie a Łemkami zauważam u nas na Podlasiu. Mimo braku świadomości
                                                    narodowej, czy to białoruskiej czy ukraińskiej, w grupie ludzi mi znanych
                                                    istnieje dosyć duże przywiazanie do języka - jest to właściwie główny wyróżnik,
                                                    także do kultury - piosenek szczególnie. Tego co zostało najczęściej
                                                    nieświadomie przekazane nam przez przodków. Ja musiałem języka nauczyć się sam -
                                                    wbrew polskojezycznemuy wychowaniu rodzicó i dziadkó, i może daltego bardzeij
                                                    go szanuję niż jak by go wynióśł ze szkoły. Mimo częstego nierozumienia, nawet
                                                    przez osoby wykształcone, takich pojęć jak naród, świadomość itp istnieje
                                                    przywiązanie do ww cznników. I tak ludzie o różnej świadomości narodowej, nawet
                                                    polskoprawosławnej mówia gwarą ukraińska i śpiewają ukraińskie piosenki.
                                                    Zauważyłęm też ze na ukraińskich imprezach jest tak że my z podlasia jesteśmy
                                                    jedynymi któzy rozmawiają po ukraińsku - co prawda gwarą. Ukraińcy którzy
                                                    pokończyli szkoły. licea, nawet studia ukraińskie rozmawaiają miedzy sobą po
                                                    polsku. Przy tym bardzo są przywiazani do idei narodowych, historii,
                                                    patriotyzmu itp. Trochę to pokręcone, ale mój wniosek jest taki -że najpierw
                                                    patriotyzm lokalny następnie ogólnonarodowy. Po zatraceniu najbliższych korzeni
                                                    trudno jest sie odnieść do szerszej społeczności, korzeni ogólnonarodowych bo
                                                    trudno w nich nznaleźć swoją "działkę". Jeszcze co do bojków - to miałem u nas
                                                    w Białymstoku znajomą, pochodzenia bojkowskiegoo, czyli z rogu Bieszczad, ale
                                                    miała świadomość jak najbardziej ukraińską, bez powiedzmy, łemkowskich
                                                    separatyzmów. Takie zjawiska są zresztą charakterystyczne dla grup odległych od
                                                    centrów narodowotwórczych. na POdlasiu mamy ukrainomownych Białorusinów, na
                                                    południu Łem Łemków, na wschodzie ukrainomownych kozakó rosyjskich itp. Nie bez
                                                    wpływu dzisiaj na takie postawy są, jak piszesz Piotrze warunku ekonomiczne na
                                                    Ukrainie. Muszę sam przyznać że jako swiadomy Ukrainiec, znający jezyk,
                                                    podróżując po tym kraju mam czasem negatywne refleksje. TO tyle na razie
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Piotr Trudny temat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 21:41
                                                    Dziękję Andrzeju za ciekawą i obszerną wypowieź.
                                                    Do tematu bojkowsko - łemkowskiego pewno jeszcze wrócę ... ale dziś chciałem
                                                    ruszyć temat do ktorego sie przymierzałem już od dłuzszego czasu

                                                    Zacznę od cytatu :

                                                    „Na świeżo po II wojnie na włączonej Ukrainie zachodniej uderzono w Kościól
                                                    Grekokatolicki, który od połowy XIX wieku był bardzo ważnym elementem
                                                    utrwalania świadomości narodowej tamtejszych Rusinów-Ukraińców.
                                                    Trzeba go było zniszczyć, aby nie stanowił zaplecza dla walczącej o
                                                    niepodległość państwa Ukraińskiej Armii Powstańczej i w ogóle opozycji
                                                    ukraińskiej”
                                                    Koniec cytatu.
                                                    Pozwolicie,że powtórzę „ ... ABY NIE STANOWIŁ ZAPLECZA DLA WALCZĄCEJ O
                                                    NIEPODLEGŁOŚĆ PAŃSTWA Ukraińskiej Armii Powstańczej i w ogóle opozycji
                                                    ukraińskiej.”

                                                    Zastanawiacie się zapewne skąd pochodzi ten cytat, jedni myślą pewnie ... ot
                                                    apologetyka UPA z „Naszego Słowa” albo cytat z sajta nacjonalistów ukraińskich.
                                                    Ale nie – oto zacytowałem bardzo ciekawą pracę Pani Hanny Dylągowej „ Dzieje
                                                    Unii Brzeskiej”, książki wydanej przy udziale Warmińskiego Wydawnictwa
                                                    Diecezjalnego – Warszawa 1996 Olsztyn. Książki osobliwej chociażby poprzez
                                                    zapiski w metryczce „ Nihil obstat ks. Mgr Ireneusz Bruski, Imprimatur : ks.bp
                                                    dr Jacek Jezierski .... „ itd. itd.
                                                    Można pisać obiektywnie o trudnej historii ? Można !.
                                                    Przyznam, że sam zachowuję daleko idącą rezerwę w ocenie Ukraińskiej
                                                    Powstańczej Armii – z pewnością dla ruskich mieszkańców i Bieszczad i pogórza
                                                    przemyskiego żołnierze UPA byli uważani za wybawicieli od przemocy sovietów,
                                                    polskiej partyzantki . posliego wojska i UB. Wielu łączyło jej działania z
                                                    nadzieją na powstanie niezawisłego państwa.
                                                    W mojej ocenie pozostanie jednak pamięć strasznych zbrodni Wołynia i rodzinne
                                                    wspomnienie zabójstwa katolickiego księdza na plebani w ktorej
                                                    umierał „łemkowski świaszczennik” – mój pradziadek.

                                                    A jaki był stosunek duchowieństwa grekokatolickiego do działań UPA?

                                                    Dariusz Iwaneczko /pracownik rzeszowskiego oddziału IPN pisze w
                                                    opracowaniu „Wysiedlenia Ukraińców a kościół grekokatolicki w Polsce 1944-
                                                    1947/ pisze :
                                                    „Znamy przypadki co najmniej sympatii unickich księży wobec UPA, jak również
                                                    współpracy i udziału w akcjach bojowych. Poszczególne oddziały UPA korzystały z
                                                    gościny w plebaniach księży grekokatolickich. @8 marca 1947 roku ks. Hoza z
                                                    Kłokowic przyjął na plebani Wołodymira Szczyhelskiego „Burłake” wraz z
                                                    kapelanem sotni ks. Wasylem Szewczukiem „Kadyła”. Ksiądz Jaworenko był
                                                    kapelanem w sotni Stepana Stebelskiego „Chrina”. Przy Jarosławie
                                                    Staruchu „Stiahu” krajowym prowidniku OUN Zakierzońskiego Kraju był ks. Dr.
                                                    Adam Ślusarczyk „Knyha” który został zastrzelony 19 września 1947 roku przez
                                                    żołnierzy 9. DP podczas próby ucieczki z bunkra. Ksiądz Ślusarczyk w ośrodku
                                                    technicznym „wulkan” krajowego Prowidu UPA zajmował się tłumaczeniem
                                                    wydawnictw podziemnych OUN na język angielski”

                                                    W opracowaniach IPN znalazłem także opisy o wiele więcej przypadków gdy księża
                                                    uniccy zachowywali rezerwę wobec działań UPA, wręcz neutralność, dawali
                                                    schronienie ukraińskiej i polskie ludności w obrębie parafii i ... padali
                                                    ofiarami okrutnych mordów i napadów wojska polskiego band polskich, ukraińskich
                                                    i rosyjsko języcznych. Są tam opisy bezzasadnych pobić, zabójstwa, wywozu do
                                                    polskiego obozy koncentracyjnego w Jaworznie.
                                                    Oszczędzę wam opisów tych tragicznych zajść.
                                                    Kim więc byli w tamtych czasach księża grekokatoliccy ?
                                                    Częśc z nich z pewnością prezentowała postawę podobną do opisywanego przez
                                                    Diakona Piotra Bł. Emiliana Kowcza :
                                                    „Bł. Emilian był wielkim patriotą ukraińskim, zdeklarowanym zwolennikiem
                                                    niepodległości i przeciwnikiem rządów polskich na ziemiach b. Galicji
                                                    Wschodniej. To nic szczególnego - takie było stanowisko
                                                    większości tamtejszych Ukraińców. Ale On potrafił - a to już, niestety, dużo
                                                    rzadsza postawa po obu stronach tego konfliktu - swych poglądów politycznych
                                                    nie obciążać narodowościową nienawiścią. Gdy po 17 września część jego
                                                    parafian postanowiła się odegrać na swych sąsiadach, polskich kolonistach, za
                                                    okres międzywojenny, rabując ich mienie - ks. Kowcz tak ich obsobaczył z
                                                    ambony, że skruszeni oddali zabrane rzeczy właścicielom. Za tzw. "pierwszych
                                                    Sowietów" ("drugich Sowietów" już nie dożył) w latach 1939-41 pomagał rodzinom
                                                    wywożonych przez NKWD polskich urzędników i policjantów (także tych, co go
                                                    przed wojną
                                                    zamykali do aresztu za nieprawomyślne kazania). Był odważny, nie lękał się
                                                    NKWD, organizował np. nadal publiczne procesje - i zjednało mu to tak wielki
                                                    szacunek polskiej ludności rzymskokatolickiej, że część Polaków zaczęła
                                                    chodzić do cerkwi. Potem, gdy już siedział we Lwowie w więzieniu gestapo,
                                                    rzadkie
                                                    kontakty z rodziną (grypsy) wykorzystywał w dużej mierze po to, by za
                                                    pośrednictwem bliskich przekazywać na zewnątrz wiadomości dla rodzin
                                                    więziennych współtowarzyszy. Także (i chyba głównie) Polaków. Wreszcie
                                                    trafił na Majdanek i tam był "obozowym proboszczem" dla wszystkich – dla
                                                    Polaków także. Warto przeczytać jego grypsy stamtąd - bije z nich moralna
                                                    wielkość, której niesposób nie docenić, niezależnie od światopoglądu. „
                                                    Część z nich z pewnością włączała się do walki „za niepodległa Ukrainę” a jak
                                                    sądzę większość chciała po prostu w sposób godny doczekać końca okrutnej wojny
                                                    i koszmaru powojennych walk.

                                                  • Gość: Wolf Re: Trudny temat IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.01.04, 21:30
                                                    Witam
                                                    temat rzeczywiscie trudny, ale mysle ze wart poruszenia. Jestem w tej chwili
                                                    swiezo po lekturze, wiec zeby cos powiedziec to musze "przetrawic".
                                                    Jedna rzecz w Twoim poscie rzucila mi sie od razu w oczy i odniose sie na
                                                    goraco.

                                                    ... padali
                                                    > ofiarami okrutnych mordów i napadów wojska polskiego band polskich,
                                                    ukraińskich
                                                    >
                                                    To co napisales dobrze oddaje tamte wydarzenia. Ugrupowania partyzanckie po obu
                                                    stronach konfliktu oprocz bohaterskich czynow maja na sumieniu zwyczajne
                                                    bandyckie wystepki. Nie probuje tu nikogo wybielac, ani oczerniac, ale
                                                    przytoczylem tu kiedys tekst dobrze oddajacy tamten czas:
                                                    "od partyzanta do bandyty jest tylko jeden krok"
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Re: Trudny temat IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.01.04, 19:08
                                                    Witam po przerwie
                                                    W ostatnich dniach cierpie na "niemoc tworcza" :) w zwiazku z tym podsylam
                                                    sympatyczny cytacik z "Zycia Podkarpackiego"

                                                    "Prałkowce k. Przemyśla: Ekumeniczny Dom Opieki Społecznej przyjął pierwszych
                                                    pacjentów
                                                    By nikogo nie zranić
                                                    Na początku stycznia br. zainaugurował swoją działalność Ekumeniczny Dom Opieki
                                                    Społecznej w Prałkowcach k. Przemyśla. Mieszkają tu wspólnie wierni kościoła
                                                    rzymskokatolickiego, greckokatolickiego oraz prawosławni wymagający stałej
                                                    opieki medycznej.
                                                    W pierwszej fazie dom przyjął 35 osób, docelowo ma pomieścić ok. 45. To
                                                    pierwsza taka placówka w Polsce. Instytucję, przy której działa też Centrum
                                                    Rehabilitacji i Ośrodek Szkolenia Personelu Opiekuńczego, prowadzi
                                                    greckokatolickie Zgromadzenie Sióstr Służebnic Niepokalanej Maryi Panny.
                                                    Przewodniczącym Komitetu Budowy Domu był proboszcz greckokatolickiej parafii
                                                    Narodzenia NMP w Lublinie ks. Stefan Batruch. Zgodnie z zamierzeniami
                                                    pomysłodawców placówka ma zapewnić godną i fachową opiekę medyczno-charytatywno-
                                                    rehabilitacyjną osobom niepełnosprawnym, poszkodowanym i chorym, zamieszkującym
                                                    ten zróżnicowany etnicznie, kulturowo i religijnie region. Innym, bardzo
                                                    istotnym celem, jak podkreślił ks. S. Batruch, jest tworzenie przyjaznych
                                                    relacji międzyludzkich, międzynarodowych i międzywyznaniowych na pograniczu
                                                    kultur.
                                                    Niemal wszystkie pomieszczenia w placówce spełniają wszelkie standardy
                                                    europejskie. Wyposażona jest m.in. w: wyspecjalizowane sale do różnego typu
                                                    zabiegów rehabilitacyjnych, laboratorium analiz medycznych oraz gabinety:
                                                    lekarski i dentystyczny. Z usług tych będą mogli korzystać zarówno mieszkańcy
                                                    Domu, jak i pacjenci z zewnątrz. Nie jest tajemnicą, że wiele osób z regionu
                                                    pogranicza, które przebywały w państwowych domach opieki społecznej, bało się
                                                    przyznawać do swojej odrębności religijno-etnicznej. - Osoby te czuły się
                                                    zalęknione, wyizolowane, odrzucone i niezrozumiane, jeżeli chodzi o potrzeby
                                                    duchowo-emocjonalne - powiedział ks. S. Batruch.
                                                    Mariusz GODOS"

                                                    Natomiast dla Wszechpolakow i innych podobnych podsylam cytat z "Nowin"

                                                    "Walczą o przywrócenie tablic
                                                    Ukraińcy liczą na pomoc wicepremiera Józefa Oleksego
                                                    PRZEMYŚL. Społeczność ukraińska domaga się przywrócenia tablic na mogiłach
                                                    członków Ukraińskiej Powstańczej Armii. Ich zdaniem zostały one bezprawnie
                                                    usunięte.
                                                    W grudniu ub. roku przedstawiciele Związku Ukraińców w Polsce zawiadomili
                                                    prokuraturę o kradzieży dwóch tablic z Cmentarza Strzelców Siczowych w
                                                    Przemyślu. Znajdowały się na mogiłach spoczywających tam powstańców UPA
                                                    ekshumowanych w Birczy i Lisznej. Tablice zdemontowali pracownicy miejskich
                                                    służb komunalnych po wcześniejszych uzgodnieniach z wojewodą podkarpackim.
                                                    Treść napisów nie była zgodna z pierwotnymi ustaleniami poczynionymi przez Radę
                                                    Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie i stronę ukraińską.
                                                    - Treść napisów nie obrażała uczyć Polaków - uważa Jarosław Sydor,
                                                    przewodniczący przemyskiego oddziału Związku Ukraińców w Polsce. - Nikt ich nie
                                                    kwestionował. Po prostu zostały skradzione.
                                                    Policja pod nadzorem prokuratury ustala obecnie okoliczności demontażu tablic.
                                                    Tymczasem społeczność ukraińska wraz z rodzinami powstańców UPA spoczywających
                                                    na cmentarzu, wystosowała list do Józefa Oleksego, wicepremiera, ministra spraw
                                                    wewnętrznych i administracji. Podpisało się pod nim blisko 400 osób. Wymienieni
                                                    uważają, że tablice usunięto bezprawnie, a minister, jako przełożony wojewody
                                                    powinien wydać polecenie ich przywrócenia na pierwotne miejsce."

                                                    Przepraszam, ze tym razem nie pisze nic od siebie, ale po trudnym tygodniu w
                                                    pracy dopadla mnie, jak napisalem powyzej, "niemoc"
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Trudny temat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.04, 21:26
                                                    A jednak w tym Przemyślu wciąz dobro i zło w realcjach polsko-ukraińskich
                                                    przeplata się w sposób niesamowity. Budowa owego domu opieki związana była z
                                                    inicjatywą nagród pojednania- wręczanych już w ubiegłym roku chyba po raz
                                                    trzeci /przypominam Panowie Smoleński i dyrektor Lwowskiej Galerii Obrazów/.
                                                    Historia pochówku nieszczęsnych upowców z Birczy była wielokrotnie opisywana /
                                                    tak samo jak do tej pory /chyba?/nie uregulowana sprawa pochówku ofiar polskich
                                                    napadów w Pawłokomie/.
                                                    Cieszy inicjatywa lubliniakow, w tym szczególnie ks. proboszcza Batrucha.
                                                    Cóz Radku - wypoczywaj- do spotkania po weekendzie.
                                                    A ja być może podrzucę ciąg dalszy "trudnego tematu"
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: Piotr Atamanowi IP: 80.53.234.* 31.01.04, 10:29

                                                    Gość: ataman
                                                    Wciąz krążycie wokół Gwozdzianki ale nie chcecie tematu rozwinąć; podajecie
                                                    chyba mylne dane .Ta smutna historia chyba miała miejsce w marcu 1944 a nie w
                                                    Kwietniu 1945.Z tego co jako dziecko słyszałem to zabito 17 dorosłych
                                                    mężczyzn. Zabito również jedna osobę w Bliziance. Myślę ze krewni zabitych
                                                    wciąż żyją ; dlaczego nie chcą zabrać głosu?

                                                    Witam - nie krązymy,a po prostu odstawiliśmy ten temat, z braku
                                                    dopływu "świeżej krwi".Być może Twoje wejście to zmieni >
                                                    Mikołaj Siwicki /dzieje konfliktów polsko-ukraińskich – tom 3, str.219-221/
                                                    cytuje relację o Gwożdziance powołując się na Archiwum Ukraińskie w
                                                    Warszawie, "Łemkiwszyne” nr 4 z 1987 roku wydawaną przez Organizację Obrony
                                                    ŁEMKOWSZCZYZNY W Nowym Jorku. Pisze o 166 osobach i lokalizuje wydarzenia na
                                                    kwiecień 1945 – „przeddzień wysiedlenia do ZSRR.
                                                    Grzegorz Motyka, wielokrotnie cytowany, mówi o od 8 do 166 ofiar. Z tym że ja
                                                    te 8 osób wiązałbym z Blizianką – ustną relację na ten temat podaje . p. Huk w
                                                    cytowanym jako link artykule o Zalesiu.
                                                    Motyka cytuje też relację ks. Piętowskiego , który mówi o napadzie na ruskie
                                                    wioski w okolicach Niebylca : „18-19 marca 1945 napadła na wioskę nieznana
                                                    banda,spaliła niektóre domy,wielu pobili,obrabowali. Niektórzy Rusini po tym
                                                    napadzie,który miał wyraźnie znamiona akcji NKWD, uciekli do Węglówki,Krasnej”

                                                    Nie badałem tematu w terenie ,pisząc tu opierałem się na dostępnej
                                                    literaturze. Nie spotkałem się np. w prasie lokalnej relacji nt tej czy innej
                                                    wioski z okolic Rzeszowa.

                                                    Dlatego też Atamanie twój głos w dyskusji możę być cenny – mam pytanie – kto
                                                    według Ciebie napadł w marcu 1944 na Gwoździankę, /do lipca trwała tu przecież
                                                    okupacja niemiecka/, na czyich relacjach możesz się oprzeć?
                                                    Według jednego z internautów na tamtym terenie ludzie dalej pamietają tamte
                                                    wydarzenia,co odbija się na realcjach sąsiedzkich / ponoć są tam nieźle
                                                    skłóceni/ ale z drugiej strony śa dość „hermetyczni”. Sam tego doznałem
                                                    próbując w tych pięknych,niebyleckich górkach nabyć chałupę- a la daczę.
                                                  • Gość: piasek Re: Linki judaistyczne i szopka-lirycznie IP: *.such.nat.hnet.pl 05.03.06, 20:26
                                                    czyżby

                                                    ameryka
                                                  • Gość: piasek Re: Linki judaistyczne i szopka-lirycznie IP: *.such.nat.hnet.pl 05.03.06, 21:04
                                                    meksyk
                                                  • Gość: piasek Re: Linki judaistyczne i szopka-lirycznie IP: *.such.nat.hnet.pl 05.03.06, 20:29
                                                    ameryka
                                                  • Gość: piasek Re: Linki judaistyczne i szopka-lirycznie IP: *.such.nat.hnet.pl 05.03.06, 20:31
                                                    czyżby

                                                    ameryka
    • Gość: ataman Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.client.comcast.net 30.01.04, 23:35
      Wcaz krazycie wokol Gwozdzianki ale nie chcecie tematu rozwinac; podajecie
      chyba mylne dane .Ta smutna historia chyba miala miejsce w marcu 1944 a nie w
      Kwietniu 1945.Z tego co jako dziecko slyszalem to zabito 17 doroslych
      mezczyzn. Zabito rowniez jedna osobe w Bliziance. Mysle ze krewni zabitych
      wciaz zyja ; dlaczego nie chca zabrac glosu?
      • Gość: Wolf Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.02.04, 20:39
        Gość portalu: ataman napisał(a):

        > Wcaz krazycie wokol Gwozdzianki ale nie chcecie tematu rozwinac; podajecie
        > chyba mylne dane .Ta smutna historia chyba miala miejsce w marcu 1944 a nie w
        > Kwietniu 1945.Z tego co jako dziecko slyszalem to zabito 17 doroslych
        > mezczyzn. Zabito rowniez jedna osobe w Bliziance. Mysle ze krewni zabitych
        > wciaz zyja ; dlaczego nie chca zabrac glosu?

        Witam czytajacych i piszacych
        Na wstepie odpowiem na zarzuty atamana (ktorego serdecznie witam). Ten watek
        sluzy nam do dzielenia sie swoja wiedza na "rusinskie" tematy. Z uwaga czytam
        kazdy post, w ten sposob poszerzam swoja wiedze. Odnosnie tych wydarzen nie mam
        duzej wiedzy, w kregu moich zainteresowan jest inny region - okolice
        Siemiatycz. Chetnie dowiem sie czegos odnosnie tamtych wydarzen i mysle ze nikt
        sie nie obrazi, sam tez wielokrotnie bylem poprawiamy przez Andrzeja.
        Wracajac do naszego watku, mysle ze w tym tygodniu wrzuce jakis zgradny
        tekscik. W weekend odpoczlem od komputera i nabralem sil:)
        Z niecierpliwoscia czekam na nowe watki (moga byc ze szpilka).
        Pozdrawiam
        R.
        • Gość: Piotr Trudny temat cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.04, 21:41
          Witam serdecznie.
          Atamanowi postarałem się odpowiedzieć w trochę przestawionym poscie - coś
          dziwnego dzieje się ostatnio z serwerem GW.
          A oto szpila:Czytając na temat likwidacji kościoła grekokatolickiego na
          terenach polskich po 1945 roku. spotkałem się z różnym spojrzeniem na rolę
          kościoła katolickiego i prawosławnego w tym tragicznym procesie/
          Pisałem tu już o opinii Mistrza Nowosielskiego w tej sprawie – a więc
          zarzucającego KK agresywność ,wręcz współwinę w likwidacji Unii, a nawet
          kolaborację z komunistami. Odmienne zdanie w tej sprawie prezentowane jest na
          stronie
          http//www.archidiecezja-gr.opoka.org.pl
          W dziale historycznym
          Cytuję:
          Pragnąc ostatecznie zlikwidować nawet namiastkę Kościoła greckokatolickiego,
          władze wykorzystały uprzywilejowaną pozycję Kościoła prawosławnego, który w tym
          okresie cieszył się stosunkowo dużą tolerancją ze strony władz komunistycznych.
          Metropolitą „nowego” Kościoła prawosławnego, który przeprosił patriarchę
          moskiewskiego za dokonaną schizmę w 1924 roku został Makarij Oksijuk, który był
          szczególnie aktywny przy likwidacji Cerkwi greckokatolickiej na osławionym
          pseudosoborze we Lwowie w 1946 roku. Już bezpośrednio po akcji „Wisła” władze
          sprzyjały powstawaniu wśród wiernych grekokatolików parafii prawosławnych. W
          1952 roku Biuro Polityczne KC PZPR postanowiło, iż duchowieństwo
          prawosławne: „winno mieć poparcie władz w wykonywaniu kultu religijnego i
          erygowaniu parafii wśród ludności prawosławnej”. Postanowiono
          również: „zdecydowanie zwalczać organizowane przez nacjonalistyczne agentury
          podziemne wyznania greckokatolickiego”. Miało to swoje konsekwencje przez cały
          okres PRL. Powstały parafie prawosławne nawet w tych miejscowościach, gdzie nie
          było wiernych prawosławnych.

          Asekuracyjnie dodam Radku nie idzie mi o „pójście na ostre” ale spróbujmy
          rozważyć zasadność powyższych stwierdzeń – musisz przyżnać,że temat trudny.
          Aby jeszcze bardziej zagmatwać historię przytoczę zdanie ukraińskie na temat
          roli kościoła katolickiego w tym okresie.
          Przypomnę,że w linkowanym tu artykule Pana Dr Romana Drozda –
          interklasa.pl/portal/dokumenty/r_mowa/strony_pol/historia01.htm
          Mówił on o „niecnej roli" hierarchii katolickiej w stosunku do księży unickich,
          kiedy niejako w imię niekomplikowania i tak trudnych relacji z
          komunistami „poświęcano” na straty księży katolickich. Mówił nawet, że księży
          którym proponowano pozostawanie w sutannach zmuszano do porzucania żon. Łemkom
          pozostających przy swej wierze odmawiano pochowku w poświęconej ziemi,
          ścinano „zbędne ramiona„ cerkiewnych krzyży – często przy czynnym udziale
          księży katolickich /pisze o tym cytowany i linkowany tu Łemko z okolic N.Sącza,
          zadano opłat za wydawanie katolickich metryk ratujących od wywózki.
          Muszę przypominać te fakty, jeśli nawet pamiętam o nieskutecznych próbach
          ratowania Ptzemyskiego Metropolity Kocyłowskiego przez Episkopat Polski w 1946
          roku.

          Pozdrawiam Serdzecznie - zapraszając również zamorskiego /jak mi się wydaje z
          IP/ gościa do dyskusji

          • Gość: Wolf Re: Trudny temat cd IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.02.04, 21:33
            Witaj Piotrze
            szczerze mowiac zaskoczyl mnie twoj post, o udziale Cerkwi prawoslawnej w
            likwidacji Kosciola grekokatolickiego nic nie slyszalem.
            Z mojej skromnej wiedzy wynika, ze PAKP po wojnie rowniez nie mial lekko.
            Postaram sie cos znalezc i wmiare wyczerpujaco odpowiedziec. Poza tym bedzie
            malutka szpileczka nt. Polesia po 1939.
            Twojego postu nie odebralem, Boze bron, jako atak.
            Pozdrawiam
            R.
            • Gość: Wolf Re: Trudny temat cd IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.02.04, 18:18
              Witam
              Pomimo najszczerszych checi nie udalo mi sie znalezc chocby sladu pomocy
              prawoslawia przy likwidacji Kosciola grekokatolickiego, ani w ksiazkach ktorymi
              dysponuje, ani w necie (poza podanym przez Ciebie sajtem). Nie ulega natomiast
              watpliwosci, ze Cerkiew prawoslawna miala w tym okresie latwiej.
              Za to przytocze cos ciekawego z Bialoruskich Zeszytow Historycznych nr 6, tekst
              jest autorstwa Miroslawy Papierzynskiej-Turek.

              "Tak więc w świadomości społecznej prawosławnych, na skutek przekazywanego z
              pokolenia na pokolenie doświadczenia związanego z walką międzywyznaniową — o
              cerkwie, cmentarze, biskupstwa, klasztory, ziemię, i wreszcie o własne
              rozumienie kościelnego pośrednictwa między ludźmi a Bogiem — oraz na skutek
              oddziaływania literatury historycznej, wspierającej tę walkę i umacniającej
              społeczne przekonania, dominował jednowymiarowy i malowany czarnymi barwami
              obraz unii3. Na obraz ten składają się: przymus, zdrada i wina, odnoszące się
              do architektów unii i jej późniejszych wyznawców. A zarazem krzywda, strata, a
              nade wszystko zaś wierność — służące do charakterystyki własnej Cerkwi. I tak,
              w obrazie tym wyraźnie dostrzec można przeświadczenie, że unia stanowi jaskrawy
              przejaw odwiecznego, stale idącego z Zachodu zagrożenia dla uznanych
              najwyższych wartości, dla grecko-bizantyjskiego zakorzenienia oraz własnej
              kulturowej odrębności. Że została ona ludności ruskiej narzucona na skutek
              polsko-jezuickiej intrygi, zawiązanej w interesie Kościoła rzymskokatolickiego,
              narodu i państwa polskiego. Właśnie „intrygą”, „chytrością jezuicką” oraz
              aspiracjami polskich władz tłumaczono najczęściej jej genezę i późniejsze
              sukcesy. Zdrajcami nazywano prawosławnych architektów unii i ich też obciążano
              winą za rozbicie rodzimej Cerkwi, sprowadzenie na nią tak wielu nieszczęść i
              zła. A równocześnie w opinii prawosławnej sprawa unii stała się — obok
              późniejszych presji ateistycznych — niejako sprawdzianem siły, żywotności,
              potęgi i oporu, zdolności przetrwania.
              Ten prawosławny obraz unii zderza się z jej obrazem, ukształtowanym w
              indywidualnej i społecznej świadomości unitów4. Przy czym również u podłoża tej
              wizji leży dążenie do utrzymywania, wzmacniania, obrony przed destrukcją na
              skutek agresji z zewnątrz, czy też narzucania własnej tożsamości — bo wszak i
              ta religia, przekazywana z pokolenia na pokolenie, stworzyła nową,
              odpowiadającą jej naturze, tożsamość religijną. Tak przeto na unicki obraz
              kościelnej unii składają się te same, co na prawosławny, kategoryczne oraz
              jednoznaczne oceny: przymus, zdrada i wina, odnoszące się do strony przeciwnej,
              jak również — krzywda, strata, a nade wszystko wierność, służące do
              charakterystyki własnej Cerkwi. Przymus — to wymuszanie konwersji ze strony
              władz carskich czy później radzieckich (chodzi przede wszystkim o sobór lwowski
              w 1946 r.). Zdrada — to przede wszystkim działalność inicjatorów zjednoczenia z
              Cerkwią prawosławną J. Siemaszki w XIX w. oraz H. Kostelnyka, M. Melnyka i A.
              Pelweckiego w 1946r. I wreszcie kwestia winy — winą obciąża się prawosławnych
              za to, że nie zjednoczyli się, że nie chcieli przyłączyć się do Cerkwi
              greckokatolickiej, czyli po prostu, że nie chcieli zmienić własnej religijnej
              tożsamości. Również unici, podobnie jak prawosławni, dumni są z własnej siły i
              zdolności przetrwania"

              Jak widac wszystko zalezy od punktu widzenia...
              Pozdrawiam
              R.
              • Gość: Wolf Re: Szpileczka i linki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.02.04, 18:31
                Oczywiscie zgodnie z obietnica nie odmowie sobie przyjemnosci
                podeslania "szpileczki". Rzecz bedzie o Poleszukach. Pochodzi rowniez z BZH,
                tym razem z nr 20, a autorem jest p. Marek Wierzbicki.
                Poruszam temat Poleski, poniewaz "zaszufladkowanie" narodowe Poleszukow tez
                sprawialo klopoty, podobnie jak podlaskich Rusinow. Stad kwestia ta jest mi na
                swoj sposob bliska.
                Cytaty nie dotycza kwestii "kim sa Poleszucy?". Dotycza stosunkow pomiedzy
                Polakami i "tutejszymi" w trudnym okresie II WS.

                "O nastrojach ludności polskiej świadczy m.in. raport wysłannika KG ZWZ
                występującego pod pseudonimem „Mietek”, który na przełomie 1941 i 1942 r.
                odwiedził kilka powiatów Polesia (drohiczyński, brzeski, kobryński) badając
                możliwości rozwinięcia działalności konspiracyjnej przeciwko Niemcom. Autor
                raportu zauważył, że ludność polska Polesia żyła przede wszystkim pragnieniem
                ukarania miejscowych chłopów prawosławnych (Poleszuków), Żydów i Ukraińców za
                mordy, grabieże i działania dywersyjne, jakich dopuścili się przeciwko Polakom
                i instytucjom państwa polskiego po 17 września 1939 r. Nastroje tamtejszej
                ludności polskiej nie osłabły, mimo że od zakończenia okupacji sowieckiej do
                powstania raportu minęło ok. 6 miesięcy41. Ale warto nadmienić, że w raportach
                polskiego podziemia z Polesia napisanych w kwietniu 1944 r. znalazły się
                również informacje o strachu Poleszuków przed odpowiedzialnością karną za mordy
                popełnione w 1939 r., którą musieliby ponieść w przypadku powrotu państwowości
                polskiej na Polesie42. W tym kontekście znamienne są słowa wypowiedziane
                jeszcze w październiku 1939 r. przez Polaka z powiatu stolińskiego: „Jeżeli
                Polacy wrócą do władzy, to dla Białorusinów nie będzie tu życia, będziemy ich
                wieszać za to, że zdradzali, gdy wkraczała Armia Czerwona, uciekali z armii
                polskiej”43. Podobne nastroje panowały na całym obszarze Kresów północno-
                wschodnich. Świadczyły o nich liczne — bo obejmujące kilkaset osób — przypadki
                samosądów i denuncjacji Białorusinów kolaborujących z władzą sowiecką do
                niemieckich władz okupacyjnych"

                "Kolejnym polem konfliktu polsko-białoruskiego były wpływy polityczne w
                administracji okupacyjnej i policji powołanej przez Niemcy hitlerowskie na
                Zachodniej Białorusi. Po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej i zajęciu
                Białorusi przez Niemcy ludność polska zaczęła wracać na stanowiska w
                administracji lokalnej. Niemieckie czynniki wojskowe chętnie angażowały do
                pracy w administracji osoby stosunkowo dobrze wykształcone znające język
                niemiecki. W tym względzie Polacy mieli przewagę nad Białorusinami. W krótkim
                czasie niemal cała administracja lokalna na Zachodniej Białorusi miała polski
                charakter. To samo zjawisko zaistniało w policji pomocniczej, gdzie Polacy
                wstępowali za zgodą władz ZWZ. Umożliwiło to odbudowanie polskich wpływów
                politycznych na Zachodniej Białorusi poważnie uszczuplonych na skutek działań
                władz sowieckich48. Działania społeczności polskiej wywołały kontrakcję
                białoruskich działaczy niepodległościowych i ostry konflikt polsko-białoruski o
                wpływy polityczne na tym terenie, który ciągnął się aż do końca okupacji
                niemieckiej (1944 r.)."

                Jak widac pozostaje jeszcze wiele do wyjasnienia. Mysle, ze przede wszystkim
                zrodlo niecheci "tutejszych" do panstwa polskiego.
                Na koniec proponuje dwa linki dotyczace M. Sandowicza.
                www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=562
                www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=563
                Milej lektury
                Pozdrawiam po raz drugi
                R.
                • Gość: Piotr w odpowiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 19:21
                  Muszę gorąco podziękować za poważny zastrzyk do lektury i przemysleń.
                  Linki o sandowyczu - muszę i przestudiować, a "dopiąć" do tematycznej teczki
                  wydruków.

                  W odniesieniu do poruszanych tematów - narazie krótko :
                  z pewnością cerkiew prawosławna była stroną uprzywilejowaną, przynajmniej na
                  starcie polskiego stalinizmu,który nie bardzo wiedzial jak odnosić sie do Niej.
                  Zwłaszcza w okresie wojennej odwilży w stosunkach między skomunizowaną cerkwią
                  moskiewską i stalinistami.
                  Odnoście "szpileczki" - prawdą jest że na terenach białorusko- wołynskich
                  Polacy odgrywali w cywilnej administracji niemieckiej podobną rolę do Ukraińców
                  u boku niemców tu u nas w Galicji. Prawdą jest też że np i w Przemyslu i w
                  Rzeszowie napływowi Ukraincy pracowali w tej administracji, przejmowali
                  pożydowskie sklepy,hurtownie i np w niemieckich spoldzielniach rolniczo-
                  spozywczych.

                  Dziękuję za fajne posty.
                  Za dzień, dwa poruszę tematy cd "trudnych", może coś o Żydach rzeszowskich,
                  albo i nawet taki "mały poczet rabinów z Rajszy" [;->
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Wolf I jeszcze prawoslawnym okiem:) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.02.04, 21:50
                    Witam
                    Do wczorajszych postow, gwoli uzupelnienia, dodam jeszcze jeden cytat. Dotyczy
                    on losow Cerkwi prawoslawnej po II WS. Pochodzi z ksiazki "Prawoslawie" pod
                    redakcja K. Lesniewskiego i J. Lesniewskiej.

                    "Od 1948 r. nastąpiło zaostrzenie polityki wyznaniowej pań-
                    stwa, co było jednym z elementów ewoluowania Polski w kie-
                    runku państwa totalitarnego. Nasiliła się propaganda antyreli-
                    gijna, dążono do zawężenia aktywności religijnej wyłącznie do
                    sprawowania kultu i ograniczano działania Kościołów na innych
                    płaszczyznach. Kościół prawosławny, podobnie jak i inne Kościoły
                    mniejszościowe, miał o wiele mniejsze możliwości obrony przed
                    ingerencją i działaniami władz niż dominujący Kościół rzymsko-
                    katolicki. W okresie stalinowskim dążono do pełnej kontroli życia
                    wewnętrznego Kościoła, ingerowano w sprawy personalne, usu-
                    wając osoby uznane za niewygodne. W przypadku oporu stoso-
                    wano represje i przymus, starano się też instrumentalnie wykorzy-
                    stywać duchowieństwo w akcjach podejmowanych przez państwo.
                    Ograniczano także kontakty Kościoła z zagranicznymi ośrodkami
                    cerkiewnymi, w szczególności za „żelazną kurtyną" a istniejące
                    poddano ścisłej kontroli."

                    Oczywiscie tych przesladowan nie mozna porownac z sytuacja Kosciola
                    grekokatolickiego - nikt nie chcial Cerkwi likwidowac, ale widac ze i
                    prawoslawnym nie bylo wtedy lekko.
                    Koniec tego cytatu (o probach wykorzystania duchowienstwa przez panstwo) moze
                    sugerowac, ze to co opisales Piotrze w swoim poscie moze miec w sobie jakies
                    ziarno prawdy.
                    Pozdrawiam
                    R.
              • diakon_piotr Re: Trudny temat cd 06.02.04, 16:59
                Gość portalu: Wolf napisał(a):

                > Witam
                > Pomimo najszczerszych checi nie udalo mi sie znalezc chocby sladu pomocy
                > prawoslawia przy likwidacji Kosciola grekokatolickiego, ani w ksiazkach
                > ktorymi
                > dysponuje, ani w necie (poza podanym przez Ciebie sajtem).

                "Pomocy prawosławia" przy samej likwidacji Kościoła greckokatolickiego w latach
                1945-47 rzeczywiście raczej nie było. Sam Kościół prawosławny na terenach
                chełmsko-podlaskich z jednej strony i łemkowskich z drugiej podlegał w owym
                czasie niemal pełnej likwidacji.
                Władze "Polski Demokratycznej" nie zdecydowały się na
                przeprowadzenie "wossojedinienija", jak we Lwowie (1946), Użhorodzie (1949)
                czy Preszowie (1950). Wolały struktury koscielne po prostu zniszczyć. Widząc
                jednak potrzebę "zagospodarowania" deportowanych wiernych postanowiły
                wykorzystać ku temu Kościół prawosławny. Zapewnie nie był to przypadek, że
                "pożyczonym" z ZSRS metropolitą warszawskim został właśnie Makary (Oksijuk),
                który "wossojedinial uniatow" Galicji i Zakarpacia.
                Kościół prawosławny został zatem beneficjentem prześladowania grekokatolików,
                zyskując możliwość zwiększenia liczby wiernych, parafii i świątyń (po 1956 r.
                także na "ridnych zemlach" wysiedleńców, co zaowocowało trwającym do dziś sporem
                majątkowym).
                Co się tyczy literatury, to czołowy historiograf prawosławia w Polsce powojennej
                prof. Kazimierz Urban z Krakowa pisał o tym niewątliwie. Temat warto by
                opracować monograficznie - archiwalia są dość obfite.

                Nie chcę się o tym zanadto rozpisywać, bo są to rzeczywiście niezbyt jasne karty
                w dziejach Kościoła prawosławnego. Rozwodzenie się nad tymi rzeczami na
                publicznym forum nie służyłoby relacjom UKGK-PAKP - i tak złym - a poza tym
                czytelnik katolicki (grecko- czy rzymsko-) mógłby wyciągnąć z tego mylne wnioski
                na temat rzekomej wyjątkowej nędzy moralnej prawosławia i jego hierarchów,
                podczas gdy korzystanie z prześladowań innego Kościoła celem polepszenia stanu
                własnej wspólnoty to praktyka nagminna i powszechna w historii stosunków
                międzywyznaniowych, zwłaszcza w dobie przedekumenicznej.

                diakon Piotr (UKGK)
                • Gość: Wolf Re: Trudny temat cd IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.02.04, 22:13
                  Witam

                  diakon_piotr napisał:
                  > Władze "Polski Demokratycznej" nie zdecydowały się na
                  > przeprowadzenie "wossojedinienija", jak we Lwowie (1946), Użhorodzie (1949)
                  > czy Preszowie (1950). Wolały struktury koscielne po prostu zniszczyć. Widząc
                  > jednak potrzebę "zagospodarowania" deportowanych wiernych postanowiły
                  > wykorzystać ku temu Kościół prawosławny. Zapewnie nie był to przypadek, że
                  > "pożyczonym" z ZSRS metropolitą warszawskim został właśnie Makary (Oksijuk),
                  > który "wossojedinial uniatow" Galicji i Zakarpacia.
                  > Kościół prawosławny został zatem beneficjentem prześladowania grekokatolików,
                  > zyskując możliwość zwiększenia liczby wiernych, parafii i świątyń (po 1956 r.
                  > także na "ridnych zemlach" wysiedleńców, co zaowocowało trwającym do dziś
                  spore
                  > m
                  > majątkowym).

                  Oczywiscie trudno nie zgodzic sie z powyzsza wypowiedzia, nie jest to jednak
                  tylko i wylacznie wina PAKP. Obwiniac za to mozna glownie komunistow
                  stosujacych zasade "dziel i rzadz". Co do metropolity Makarego to mysle, ze nie
                  byl to glowny powod jego "pozyczenia".

                  Rozwodzenie się nad tymi rzeczami na
                  > publicznym forum nie służyłoby relacjom UKGK-PAKP - i tak złym - a poza tym
                  > czytelnik katolicki (grecko- czy rzymsko-) mógłby wyciągnąć z tego mylne
                  wnioski
                  > na temat rzekomej wyjątkowej nędzy moralnej prawosławia i jego hierarchów,
                  > podczas gdy korzystanie z prześladowań innego Kościoła celem polepszenia stanu
                  > własnej wspólnoty to praktyka nagminna i powszechna w historii stosunków
                  > międzywyznaniowych, zwłaszcza w dobie przedekumenicznej.

                  Poruszanie trudnych tematow nie musi powodowac pogorszenia stosunkow. Zawsze
                  wydawalo mi sie ze pewne sprawy lepiej wyjasniac niz "chowac pod dywan". Dzieki
                  takim forom jest mozliwa wymiana pogladow miedzy ludzmi roznej wiary i
                  pochodzenia. Mozna w ten sposob poszerzac swoja wiedze i starac sie zrozumiec
                  racje drugiej strony. Na swoim przykladzie moge powiedziec, ze dzieki dyskusji
                  z Wami na tym forum zmienil sie moj stosunek do Kosciola grekokatolickiego.
                  Pozdrawiam
                  R.
                  • Gość: Piotr Re: Trudny temat cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.04, 15:17
                    Witam. Na początek cytat :
                    „Stosunek władz państwowych do organizowania prawosławnego życia cerkiewnego
                    wśród wysiedleńców z akcji Wisła zmienił się dopiero na początku lat 50 – tych.
                    Zamierzano wówczas wykorzystywać Kościół prawosławny do ograniczania wpływów
                    Kościoła greckokatolickiego. W następnych latach władze legalizowały kolejne
                    parafie prawosławne. Ułatwienia w funkcjonowaniu Kościoła prawosławnego
                    przyniosła także popaździernikowa liberalizacja w polityce wyznaniowej
                    państwa.Zaczęto też w większym stopniu tolerować ukraińskie elementy w życiu
                    Kościoła /co wcześniej było nierzadko powodem represji. (...)
                    Parafie prawosławne stawały się dla ludności ukraińskiej na ziemiach
                    odzyskanych centrami życia religijnego, a także /szczególnie w początkowym
                    okresie/ najważniejszymi ośrodkami kultywowania poczucia odrębności oraz
                    zachowania własnej tradycji kulturowej. Cerkwie były miejscem spotkań ze
                    współwyznawcami, podtrzymywania więzi środowiskowej, ośrodkami życia
                    kulturalnego a nierzadko jedynymi / poza domem rodzinnym/ miejscem gdzie
                    używano języka ukraińskiego”
                    To cytat od Grzegorza Kuprianowicza „Akcja Wisła a Kościół prawosławny”.


                    Mam problem z interpretacją słów Księdza Piotra /bardzo ciekawa wypowiedź/w
                    części dotyczącej powiązań pomiędzy omawianiem faktów z historii a dialogiem
                    ekumenicznym. Czytam je jako autorefleksje Księdza występującego w tym
                    przypadku przy otwartej przyłbicy a nie schowany za nickiem, naukowca,
                    duchownego i po części ... dyplomaty.
                    Ja – proszę wybaczyć - nie mam takich zahamowań i ograniczeń .

                    Uważam nawet że przy dialogu ekumenicznym w stylu „Wybaczamy i prosimy o
                    wybaczenie” każda ze stron powinna najpierw zdefiniować : CO WYBACZAMY I O
                    WYBACZENIE CZEGO PROSIMY.
                    Myślę że nie wolno ujawniania tego „co i czego” wiązać z chęcią oczerniania i
                    strony przeciwnej. Raczej należy rozpatrywać to zgodnie z cytowaną kiedyś
                    myślą Jasienicy mówiącym ujemnie o Unii Brzeskiej i stwierdzającym
                    równocześnie „...że nie zamierza w jakikolwiek sposób krytykować wyznawców”
                    I prawosławie i unia i Łaciński KK mają i piękne jak i niezmiernie brzydkie
                    karty w historii.
                    No i trudno – trzeba mówić i o jednych jak i drugich.
                    A że istnieje możliwość „gorszenia maluczkich” – jest na to lekarstwo –
                    przekazywanie wiedzy i prawdy jaka by ona nie była.

                    Radku - dziękuję Ci bardzo za linki o Sandowyczu – muszę się przyznać że przy
                    ich lekturze z lekka się wzruszyłem – Słowo honoru.

                    Bardzo też spodobał mi się też cytat o wzajemnych historycznych pretensjach
                    prawosławnych i unitów .

                    Pozdrawiam serdecznie i piszacych i czytających

                    • Gość: Piotr Trylogia o Zalesiu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.04, 21:13
                      A więc w rzeszowskich księgarniach ukazała się ,reklamowana tutaj przeze mnie w
                      lecie ubiegłego roku trylogia autorstwa Pana Marcinowskiego "To wszystko działo
                      się w Zalesiu".
                      Dwa pierwsze tomy mozna by sobie "od biedy" darować - ot takie tam wspominki
                      starszego Pana o swych "dniach chwały" - ale tom trzeci pt "Roman Gumiński
                      przekazuje z Londynu wspomnienia o Zalesiu" - książka-wspomnienie pasjonująca.
                      Jest tu i bardzo ciekawe wspomnienie o ostatnim parochu zalesianskim ks.
                      Kamińskim i o ostatnim grekokatolickim ksiedzu na Zalesiu ks. Holińce, o
                      losach zalesianskich i rzeszowskich Rusinów.Przeżycia przedwojenne, klęska
                      wrześniowa, okupacja niemiecka w Rzeszowie i okolicach,lata tuż
                      powojenne,emigracja itd .
                      Ksiązki sprzedawane są w komplecie - m.in. w dużej ksiegarni na Jagiellonskiej
                      • Gość: Wolf Re: Od siebie i nie tylko... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.02.04, 19:23
                        Witam
                        Po przeczytaniu tego fragmentu twojego Piotrze postu nie odpisywalem od razu

                        "Uważam nawet że przy dialogu ekumenicznym w stylu „Wybaczamy i prosimy o
                        wybaczenie” każda ze stron powinna najpierw zdefiniować : CO WYBACZAMY I O
                        WYBACZENIE CZEGO PROSIMY."

                        musialem przemyslec sobie pare spraw. Wybaczamy i prosimy... to nie moga byc
                        puste slowa. Nie bede wypowiadal sie o wybaczaniu poniewaz nie czuje sie
                        upowazniony, moge natomiast napisac o moich pretensjach wobec Unii i o tym co
                        ma na sumieniu Cerkiew prawoslawna.
                        Jak pisalem pare postow wczesniej moj stosunek do Kosciola grekokatolickiego
                        zmienil sie dzieki naszym rozmowom. Nie odbieram juz grekokatolikow jako "juz
                        nie prawoslawnych, a jeszcze nie katolikow" szanuje ich odrebnosc i tradycje.
                        Mam tylko uwagi natury juz dzis tylko historycznej. Po pierwsze niestety to
                        Unii zawdzieczamy polonizacje Podlasia, rozmawialismy o tym przy okazji kasaty
                        Unii. Po drugie cieniem kladzie sie tez prawie stuletnie przesladowania
                        prawoslawnych na terenie Podlasia. Strona prawoslawna tez niestety nie jest
                        krysztalowa - ze wspomne o Meczennikach podlaskich. Dzis tez sa zadraznienia,
                        chociazby spor o cerkwie. Mam tylko nadzieje, ze w Kostomlotach uda sie uniknac
                        tarc.
                        Przepraszam za zanudzanie. Nie podawalem dzis wiedzy historycznej, ale ludowa.
                        Taka tez istnieje, nie w podrecznikach, a w pamieci ludzkiej...
                        Pozdrawiam
                        R.
                        P.S. A w nastepnym poscie cytat.
                        • Gość: Wolf Re: Od siebie i nie tylko... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.02.04, 19:28
                          W poprzednim poscie zanudzalem Was swoimi przemysleniami.
                          Teraz przytocze tylko wiersz Szewczenki.

                          " DO POLAKÓW
                          Kiedyśmy byli Kozakami
                          I nic o unii nie słyszeli,
                          Na wolnych stepach, wolni sami,
                          Brataliśmy się z Polakami
                          I żyli sobie najweselej!
                          W sadach dziewczęta, niczym białe
                          Lilije, kwitły dla miłości.
                          A matki z dumą spoglądały
                          Na swoich synów, którzy rośli
                          Jak wolni ludzie i koili
                          Matczyne starych lat cierpienia...
                          Aż przyszli księża i w imieniu
                          Chrystusa Pana podpalili
                          Nasz cichy raj, rozlali morze
                          Łez i krwi ludzkiej, a sierotom
                          Zadali śmierć męczeńską oto
                          Ku jeszcze większej chwale Bożej...
                          Już głowy chylą się kozacze
                          Jak wiatrem przygnieciona trawa,
                          Już Ukraina jęczy, płacze,
                          Już się zaczęła uczta krwawa
                          A ksiądz bez przerwy wyśpiewuje
                          Wściekle: "Te Deum! Alleluja!..."
                          I tak, Polaku, druhu, bracie,
                          Zachłanni księża i magnaci
                          Nas poróżnili, rozdzielili,
                          A my wciąż zgodnie byśmy żyli.
                          Podajże rękę Kozakowi
                          I serce swe do niego przychyl,
                          I razem w imię Chrystusowe
                          Odbudujemy raj nasz cichy!"

                          Przepraszam za brak autora tlumaczenia. Tekst zaczerpnalem ze swoich "archiwow"
                          a tam zapomnialem tego zapisac.
                          R.
                          • Gość: Piotr Od siebie .- stereotypowo. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 20:49
                            Witam serdecznie>

                            Podajże rękę Kozakowi
                            > I serce swe do niego przychyl,
                            > I razem w imię Chrystusowe
                            > Odbudujemy raj nasz cichy!"

                            A z drugiej strony zarzuty "przymus, zdrada i wina" po obu stronach
                            jak fajnie zacytowałeś kilka postow temu.

                            Ale teraz Radku nie rozumiem twojej wypowiedzi : "prawie stuletnie
                            prześladowanie prawosławnych na terenie Podlasia"!!!!?
                            Albo ja nie znam historii Podlasia - co jest wysoce prawdopodobne- albo Drogi
                            Przyjacielu zastosowałeś typowy zabieg "odwracania kota ogonem"
                            Podlasie to klasyczny przykład prawosławnego TOTALITARYZMU - gdzie za pomocą
                            renegatów /vide przyklad bpa Popiela/ i za pomocą carskich bagnetów probowano
                            odzyskać utacone dwieście czy trzysta lat wcześniej pozycje.
                            Mowisz o uwagach historycznych - popatrz przecież nawet z notek o świetej
                            pamięci Michale Sandowyczu przebija wątek moskalofilskiej i wielkoruskiej
                            propagandzie tego wspólczesnego prawosławia.
                            To własnie grekokatolicyzm i tuż powojenne prawosławie pozwoliło utrzymywać
                            narodowość- UKRAIŃSKOŚĆ luności skazanej przez totalitaryzm komunistyczny na
                            asymilacje i wynarodowienie.
                            Myslę że własnie spec-desant owego "pozyczonego " Meteropolity Makarego w 1951
                            roku miał realizować inne, pacyfikacyjne zadania - wynarodowienia i asymilacji
                            polskich Ukraińców /i proby uczynienia z nich moskiewskiej "trzeciej kolumny"/
                            Tak jak jestem przeciwnikiem wszelkich nacjonalizmów, tak wybacz nie mogę
                            myśleć pozytywnie o moskalofilii i wielkorusach.
                            Według mnie -w latach 30 -tych to właśnie "rozbijacka robota" prawosławia na
                            Łemkowszczyżnie robiła tak wiele zła, skłócając w miare jednolite środowisko
                            Łemków i jak wirus osłabiało je w obliczu strasznej choroby jakim był
                            ukraiński totalitaryzm - ostro "płynący" w stronę faszyzmu.

                            Uff - Wybacz mi te grafomańskie refleksje- ale trochę mnie poniosło.

                            A w następnym poście - brnę dalej w "trudny temat"



                            • Gość: Piotr Dalej trudny temat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 21:17
                              Wracam i bedę wracał do tematu - grekokatolicyzm a ukraiński nacjonalizm.
                              Bylo już o represjach wobec polskiej hierarchi unickiej po 1945 roku ,unickich
                              Błobosławionych a teraz wracam cytatem do tematu poruszonego kilka postow
                              wcześniej :
                              " Nasuwa się pytanie dlaczego owczesnne władze /po 1945 - mój dopisek - Piotr/
                              w tak zdecydowany i konsekwentny sposób podjeły dzialania zmierzające do
                              radykalnego ograniczenia działalności Kościoła grekokatolickiegop czy wręcz
                              jego likwidacji. Nie ma co do tego wątpliwosci, że znaczna część kleru
                              grekokatolickiego wspierała i inicjowała działania na rzecz rozwoju
                              swiadomości narodowej Ukraińców. Władze uważały, że wielu księży unickich w
                              okresie międzywojennym wspierało OUN, zaś w czasie IIwojny zachęcało młodzież
                              ukrainską aby wstepowała do Dywizji SS Galizien.Znane byly przypadki otawrtego
                              poparcia ze strony księzy grekatolickich dla UPA.

                              Wladze zastosowały więc wobec Cerkwi grekokatolickiej politykę zbiorowej
                              odpowiedzialności, co miało na celu pozbawienie społeczności ukraińskiej
                              oparcia w księżach,którzy odgrywali ważną rolę w budzeniu i podtrzymywaniu
                              nacjonalizmu ukraińskiego"
                              Ten cytat to z pracy Pana Dariusza Iwaneczki "Wysiedlenie Ukraińców a kościół
                              Grekokatolicki w Polsce /1944 - 1947//zawartej w opracowaniu zbiorowym "Akcja
                              Wisła".
                              Trudno - bardzo trudno rozliczyć sie z historią, zwłaszcza gdy stereotyp
                              myslenia "POLITYKĄ ZBIOROWEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI" dalej żyje w polskiej
                              świadomości - w odniesieniu do nie tylko ukrainskiej nacji, ale i wobec
                              Rosjan,Niemców a i Żydów / tych ostatnich w kontekscie ich roli w
                              komunistycznym aparacie UB lat 50-tych/.

                              Ciekaw jestem jak polscy Ukraińcy poradzili sobie z rozrachunkami
                              historycznymi i czy w ogole pojęli probę takich rozrachunków?
                              Ja zacząłbym je od stwierdzenia,że owa "polityka zbiorowej odpowiedzialności"
                              jest nie do przyjęcia w ocenie jakielkowiek nacji nawet w najtragiczniejszych
                              okresach historycznych.
                              Pozdr,

                              • Gość: Wolf Piotrowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.02.04, 20:32
                                Witam
                                Obawiam sie ze zostalem troche zle zrozumiany.

                                "Podajże rękę Kozakowi
                                > I serce swe do niego przychyl,
                                > I razem w imię Chrystusowe
                                > Odbudujemy raj nasz cichy!"
                                A z drugiej strony zarzuty "przymus, zdrada i wina" po obu stronach
                                jak fajnie zacytowałeś kilka postow temu."

                                Jesli chodzi o wiersz, akurat przytoczony przez Ciebie fragment moze stoi w
                                opozycji do wczesniejszych postow. Wczesniejszymi cytatami chcialem przedstawic
                                dwa rozne punkty widzenia, kazdy chyba na swoj sposob sluszny. W wierszu
                                chodzilo mi raczej o fragment:
                                "A ksiądz bez przerwy wyśpiewuje
                                Wściekle: "Te Deum! Alleluja!..."
                                I tak, Polaku, druhu, bracie,
                                Zachłanni księża i magnaci
                                Nas poróżnili, rozdzielili"

                                Jesli chodzi o dalsza czesc Twojego postu, ten o prawoslawiu na Podlasiu to
                                jestem winien wyjasnienie. Przytaczajac przyklady pretensji jakie mozna by miec
                                powolalem sie na przyklady bardziej oddalone w czasie. Gdu pisalem o
                                przesladowaniach prawoslawia mialem na mysli okres po wprowadzeniu Unii. Na
                                swoje poparcie przytocze maly cytacik z "Z dziejow prawoslawia na
                                Bialostocczyznie" autorstwa A. Mironowicza

                                "Jeden z mnichów supraskich Afanasij około 1611 r. w utworze Kilka słów i
                                pouczenii świętych ojców Cerkwi prawosławnej napisał: "utwierdi nas Hospodi u
                                wiery stojati, a ot wostoka k zapadu nie otstupati".
                                Apel mnicha supraskiego nie zapobiegł procesowi narzucania parafiom
                                prawosławnym unii. Wprowadzenie unii odbywało się drogą nacisków na duchownych,
                                odbieraniem świątyń i ich uposażeń ziemskich. Właściciele majątków, w których
                                znajdowały się cerkwie prawosławne, przyjmując katolicyzm bądź unię zmuszali do
                                przyjęcia nowego wyznania swych poddanych."

                                Piotrze, swoim postem nie chcialem nikogo urazic. Bronie prawoslawia rowniez
                                dlatego, ze dzieki niemu mozemy mowic o jako takim zachowaniu tozsamosci przez
                                prawoslawna ludnosc Podlasia. Ci ktorzy kiedys pozostali wierni Unii po jej
                                kasacie najczesciej latynizowali sie. Okres gdy Podlasie wchodzilo w sklad
                                Cesarstwa Rosyjskiego faktycznie nie jest zbyt mily, jednak nie jest to tylko
                                wina Cerkwi, ale i polityki tego panstwa.
                                Chcialbym jeszcze wyjasnic, ze jestem osoba ktorej daleko do jakichkolwiek
                                nacjonalizmow. Zreszta jakich? Bialoruskich, Ukrainskich..... Nie wiem.
                                Najzwyczajniej w swiecie kocham ten skrawek ziemi "nad Buhom" i w jakims
                                stopniu sie z ta ziemia identyfikuje, ale jest to tylko na moj wlasny uzytek,
                                potomka podlaskich Rusinow. Nikomu nic nie narzucam i szanuje inne poglady.
                                Zarzutowi o moskalofilstwie i promowaniu "wielkorusow" mowie stanowcze nie:)
                                I jeszcze na koniec

                                "Według mnie -w latach 30 -tych to właśnie "rozbijacka robota" prawosławia na
                                Łemkowszczyżnie robiła tak wiele zła, skłócając w miare jednolite środowisko
                                Łemków i jak wirus osłabiało je w obliczu strasznej choroby jakim był
                                ukraiński totalitaryzm - ostro "płynący" w stronę faszyzmu."

                                Na ten temat nie moge sie wypowiedziec, niestety dopiero niedawno (zreszta
                                dzieki Wam) dowiedzialem sie ze powrot do prawoslawia na Lemkowszczyznie nie
                                zawsze byl "powrotem do prawdziwej Ruskiej Wiary", czasem mial bardziej
                                prozaiczne powody (jeszcze raz dzieki za Magury). Z drugiej strony nie uwazam
                                zeby kazdy kto opowiada sie po prawoslawnej stronie byl moskalofilem.
                                Drugi post bedzie odprezajacy, nie bede zanudzal:)
                                Pozdrawiam
                                R.
                                • Gość: Wolf Re: Niedlugi cytacik... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.02.04, 20:45
                                  Na koniec dzisiejszych wypocin krotki cytat z przytaczanego juz tu A.
                                  Mironowicza, dotyczacy Podlasia.
                                  "Prawosławie tu nie jest reliktem zaborów, ale cenną spuścizną I
                                  Rzeczypospolitej, wspólnej ojczyzny wielu wyznań i narodów."

                                  Mam nadzieje, ze ten cytat chociaz troche Was rozchmurzy.
                                  Pozdrawiam raz jeszcze
                                  R.
                                  • Gość: Piotr wyjaśnienie Radkowi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.04, 21:53
                                    W zasadzie to powinienem przeprosić - ot trochę mnie poniosło- w zasadzie przez
                                    Twoje Radku jedno zdanie, o prawosławiu na Podlasiu. Dla mnie to temat
                                    drażniący, głównie przez rozliczne lektury, chociażby internetowe.Nie mogę się
                                    po prostu zgodzić aby temat męczennikow podlaskich stawiać na uboczu,jeśli już
                                    to jednak w centrum wątku.
                                    Sam mowiłem tu wielokrotnie o tradycjach prawosławia jako stojących równo z
                                    korzeniami polskiej państwowości i nie łaczę tych tradycji bynajmniej z ze
                                    spuścizną zaborów.Ale musisż przyznać że i w tekstach o śp. Sandowyczu bliżej
                                    TAM OPISYWANEMU niejako prawosławiu do rosyjskości niż rusińskości polskiej.
                                    Narazie to tyle.
                                    Muszę dokładnie rozczytać twój przedostatni post aby znowu bezmyślnie
                                    nie "rozpuścić gęby". Jak w moim "stereotypowym" poście.
                                    Co do sZEWCZENKI - WIERSZ mi sie spodobal mimo ciut anty -.rimskohoj tonacji.
                                    W niedługim czasie sam może coś tu pocytuję z oryginału w mej nieudolnej
                                    transkrypcji albo może i Iwana Franko co nieco np z "Halickich obrazkow" ;
                                    "Sydiw w szynku i piw horiłku
                                    Wo koło serca szczos piekło.
                                    Zgadaw pro diti,choru żinku
                                    zgadaw pro szczasti szczo wtekło..."
                                    Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam jeśli uraziłem

                                    • Gość: Wolf Re: wyjaśnienie Radkowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.02.04, 22:21
                                      Witam Piotrze
                                      Dziekuje za post. Nie bylo moja intencja odsuwanie na poboczny tor sprawy
                                      Unitow Podlaskich. Napisalem malo, poniewaz wiem tylko tyle ile przeczytalem na
                                      stronie www.unici.prv.pl chetnie dowiedzialbym sie wiecej, tylko skad. W
                                      Internecie nie ma za duzo na ten temat. Na tej stronce jest fajny link - Wielki
                                      Post w Kosciolach Wschodnich. Widac duze podobienstwo do Prawoslawia.
                                      Ciekawa osoba jest proboszcz parafii w Kostomlotach, z urodzenia Polak z
                                      zamilowania i serca Rusin - tak mozna wywnioskowac z tekstu na sajcie.
                                      A z tekstami nt. M. Sandowicza masz troche racji, niestety widac tu ciazenie ku
                                      rosyjskosci.
                                      Pozdrawiam
                                      R.
                                      • diakon_piotr Obchody ku czci bl. Emiliana Kowcza (1884-1944) 14.02.04, 03:38
                                        Wpadam tylko na chwilę, by podać linki do programu obchodów
                                        (Lublin, 17-18.II.2004).

                                        PO POLSKU:

                                        www.kuria.lublin.pl/news/2004/04_kowcz_02_18.htm
                                        PO UKRAIŃSKU:

                                        www.cerkiew.net/synod/program2.htm
                                        A oto apel Metropolity Lubelskiego ks. abpa J. Życińskiego, zachęcający
                                        do udziału w uroczystościach:

                                        www.kuria.lublin.pl/biskup/jozef/listy/2004/04_kowcz_zaproszenie.htm
                                        • Gość: Piotr Kopczyk ciekawych linków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.04, 20:52
                                          Witam Serdecznie Księdza Piotra – konsekwentnego głosiciela chwały unickiego
                                          męczennika. Dziękuje za krotki post. W naszej rozmowach współczesność tak
                                          fajnie przeplata się z historią !

                                          A i Ciebie Radku - cieszę się mogąc rozmawiać z Tobą - osobą tak otwartą na
                                          wszelkie nowinki, w tym i z kręgu wyznania unickiego. Przygotuję przy okazji
                                          również kopczyk linków na ten temat.

                                          Dzisiaj chciałbym zwrócić uwagę na św. Jozafa Kuncewicza – jednego z pierwszych
                                          męczenników unickich, zamordowanego przez dyzunitów, a właściwie przez
                                          wyznawców prawosławia niechętnych unii.
                                          Pozwolisz,żę wyręczę się linkiem / z Piusów – a jakże!!! :))/

                                          piusx.org.pl/zw/39/39sjozafat.html

                                          Postać trochę kontrowersyjna , gdyż jak sądzę nie bez winy w gwałtownym
                                          wprowadzaniu uni i nie bardzo nadająca się na propagowanie w czasach ekumenizmu

                                          Natomiast o drugiej postaci również dowiedziałem się od „Piusów” a jest nią

                                          „Jednym z najbardziej znanych i aktywnych ekumenistów polskich jest o. profesor
                                          Wacław Hryniewicz OMI, który prowadzi szczególnie intensywną działalność w
                                          dialogu z prawosławiem i kieruje katedrą teologii prawosławnej w Instytucie
                                          Ekumenicznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.”

                                          piusx.org.pl/zw/31/31enoh.html
                                          „piusy” piszą o tej postaci / przy okazji recenzji książki/ oczywiście w
                                          kontekście negatywnym, wręcz jak o zdrajcy hołdowanych przez nich ideałów
                                          jedynie słusznego pseudokatolicyzmu przedsoborowego.
                                          Ale to co w ich oczach wygląda na przyganę – to mnie wydaje się cudowną
                                          wartością – a więc otwartością na dialog z prawosławiem i godzenie się z jego
                                          odmiennością
                                          PiusyX piszą o nim
                                          Ojciec profesor Hryniewicz przez dwanaście lat (1980-1992) był członkiem
                                          międzynarodowej Komisji Mieszanej, powołanej dla prowadzenia oficjalnego
                                          dialogu katolicko-prawosławnego, zaś w maju 1998 roku jako jedyny
                                          przedstawiciel Polski brał udział w międzynarodowym sympozjum na temat
                                          Filioque, które odbyło się w Wiedniu z inicjatywy kardynała Schönborna,
                                          arcybiskupa Wiednia, z udziałem wielu teologów ? delegatów różnych wyznań
                                          chrześcijańskich.
                                          Nie ulega najmniejszej nawet wątpliwości, że od urzędowego przedstawiciela
                                          Kościoła katolickiego i profesora teologii należy w pierwszym rzędzie wymagać
                                          wierności nauce Magisterium, ale w jednym ze swych artykułów ks. Hryniewicz
                                          stwierdza: „Nie tworzę teologii wyznaniowej, rzymskokatolickiej. Szukam
                                          inspiracji w wielkiej tradycji chrześcijaństwa wschodniego” (W. Hryniewicz,
                                          Pedagogia nadziei, Warszawa 1997, s. 167). Aby zaś przywołać jego stanowisko w
                                          materii jurysdykcji kościelnej, warto wspomnieć choćby takie słowa: „Pojednanie
                                          między katolicyzmem a prawosławiem możliwe jest jedynie na drodze pełnego i
                                          wzajemnego uznania się Kościołów. Wyklucza to wszelką myśl o «powrocie»
                                          prawosławnych do kanonicznego posłuszeństwa względem Rzymu” (ibidem, s. 152).
                                          Kogo reprezentuje więc o. Hryniewicz i w jaki sposób zamierza realizować swój
                                          absolutnie niezbywalny obowiązek wierności prawdzie katolickiej jako kapłan i
                                          profesor...”

                                          Księże Piotrze z przyjemnością dowiedziałbym się czegoś więcej o działalności
                                          księdza profesora Hryniewicza – PIĘKNA POSTAĆ!!!!

                                          Na koniec Radku link na dyskusję na temat represji polskiego podziemia –
                                          bandytów afiszujących się jako AK wobec Białorusinów z okolic Siemiatycz
                                          O siemiatyczach i wypędzonych Białorusinach
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11009&w=9066423&v=2&s=0
                                          W dyskusji tej uczestniczył niejaki Aldon – to nowy nick gościa który przywołał
                                          do życia naszą dyskusję ;-))
                                          Serdecznie pozdrawiam i czytających i piszących – miłego studiowania




                                          • Gość: Wolf Re: Kopczyk ciekawych linków IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.02.04, 18:11
                                            Witam
                                            dzieki za linki, szczegolnie "Piusowe". Milo czytac o takich postaciach jak o.
                                            Hryniewicz. Budujace jest to, ze sa osoby ktorym bliskie jest zblizenie miedzy
                                            Wschodem , a Zachodem. Strona piusx.org jest arcyciekawa, zastanawia mnie skad
                                            dzis taki swiatopoglad. Wypowiedzi nie odbiegaja od tych z XVII/XVIII w. W
                                            linku nt. Jozafata Kuncewicza az roi sie od slow "schizma", "schizmatycy".
                                            Dzieki za linki Forum Siemiatycze. Odwiedzam je chetnie - to "moje" regiony.
                                            Na tym forum jest tez ciekawa dyskusja na temat "Burego"
                                            Dzis wypowiadam sie krociutko, dopadlo mnie jakies przeziebienie i staram sie
                                            nie wstawac z lozka.
                                            Pozdrawiam
                                            R.
                                            • Gość: Piotr Re: Kopczyk ciekawych linków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.04, 21:42
                                              Życze zdrówka !!!.
                                              A ja z kolei wpadłem w przerwie "białego szaleństwa" - i nie była to bynajmniej
                                              uczta przy misce białego sera ;-).
                                              Prosze o odzew po ozdrowieniu- znam to przykre uczucie zagrypienia, które mnie
                                              trzymało dośc długo.
                                              Szykuję temacik - losy cerkwi okolic przemysla i beskidu.Jak złapię oddech to
                                              coś skrobnę.
                                              Pozdrawiam czytających i piszących
                                              • Gość: Wolf Re: Kopczyk ciekawych linków IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.02.04, 21:05
                                                Witam
                                                Dziekuje za zyczenia zdrowia. Moj stan poprawil sie na tyle, ze moge skrobnac
                                                pare slow.
                                                Na poczatek krotki cytat ze strony Prawoslawnej Diecezji Lubelsko-Chelmskiej.
                                                "W powiecie tomaszowskim, w miejscowości Łosiniec znajduje się drewniana
                                                cerkiew, posiadająca dosyć ciekawe elementy wyposażenia. Uwagę przykuwają tu
                                                ikony Archanioła Michała oraz procesyjna św. Mikołaja Cudotwórcy. Zwłaszcza w
                                                przypadku tej drugiej ktoś szczególnie się napracował, aby jak najmniej
                                                przypominała ikonę prawosławną. Można dostrzec na niej nieumiejętnie zamalowany
                                                nimb, domalowane kędzierzawe włosy i brodę, oraz co najbardziej rzuca się w
                                                oczy - katolicką mitrę."
                                                ponizej podsylam link do zdjecia ilustrujacego co stalo sie z ikona sw. Mikolaja
                                                www.lublin.cerkiew.pl/cerkwie/tomaszow/losiniec_mik.jpg
                                                Oprocz tego link do ciekawego tekstu na tej stronie.
                                                www.lublin.cerkiew.pl/utracone_piekno.html
                                                Tym razem nie mam zamiaru wbijac szpili. Ten tekst pokazuje smutna historie
                                                naszych Rusinow, sklania do refleksji. Poza tym warto obejrzec umieszczone na
                                                stronie zdjecia.
                                                Na dzis wracam pod kocyk:)
                                                Pozdrawiam
                                                R.
                                                • Gość: Piotr o dialogu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.04, 19:49
                                                  Witajcie
                                                  Dziękuję za całkiem ciekawy namiar.
                                                  No właśnie – losy cerkwi – i tych prawosławnych i tych grekokatolickich.
                                                  Temat – rzeka i jednocześnie bardzo :”trudny” – podepnę się do niego ale
                                                  później.

                                                  Na początek namawiam na lekturę artykuły ks. Prof. Wacława Hryniewicza
                                                  opublikowany na stronie

                                                  tygodnik.onet.pl/1545,1131269,dzial.html
                                                  Ks. Hryniewicz omawiając wypowiedzi Christosa Jannarasa – greckiego,
                                                  prawosławnego teologa odnosi się do możliwości dialogu, dzisiaj
                                                  raczej ‘zabrniętego” w ślepą uliczkę, dialogu pomiędzy prawosławiem a
                                                  katolicyzmem.
                                                  Artykuł fascynujący, miejscami wręcz należy podziwiać odwagę poglądów tam
                                                  wyrażanych.

                                                  Ot choćby takie zdanie „ Marzę o ekumeniźmie,który rozpocznie się wyznaniem
                                                  grzechów każdego Kościoła. Jeśli rozpoczniemy tym wyznaniem grzechów, być może
                                                  dojdziemy wreszcie do wzajemnego oddania pełni braków,grzechów i niemocy
                                                  nękającej naszą ludzką naturę/.../”

                                                  „Ów ‘nowy ekumenizm” to dla greckiego teologa przede wszystkim konkretne
                                                  spotkanie między osobami potrafiącymi przezwyciężać stereotypy i odróżniać
                                                  rzeczywistość od psychologicznych iluzji, które sami tworzymy w poczuciu
                                                  samozadowolenia lub jako racjonalne uzasadnienie własnej samowystarczalności. W
                                                  pełni podzielam to przekonanie. W rzeczywistości potrzebujemy jedni drugich
                                                  bardziej niż nam się to wydaje. To w autentycznym dialogu i przez dialog
                                                  przezwyciężać możemy złudne, wręcz destrukcyjne samozadowolenie i posiadanie
                                                  całej prawdy”

                                                  To tyle – za tym artykułem przypominam, że ks. Prof. Wacław Hryniewicz OMI jest
                                                  dyrektorem Instytutu Ekumenicznego KUL, kierownikiem katedry teologii
                                                  prawosławnej, członkiem Międzynarodowej Komisji mieszanej ds. dialogu
                                                  teologicznego między KK a KPrawosławnym.

                                                  Wkrótce postaram się pociągnąć temat cerkiewny- za Twój link serdecznie
                                                  dziękuję, jest smutny w swej wymowie ale ciekawy i tragicznie prawdziwy.

                                                  Pozdrawiam

                                                  dziś "tłusty czwartek" - mam nadzieję Radku że też objadasz się pysznym pączkami
                                                  Bo ja zjadam już chyba siódmego, puszczę jeszcze jeden post i idę na długi
                                                  spacer

                                                  • Gość: Piotr Losy cerkwi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.04, 19:56


                                                    Na początek krótki cytat

                                                    „W okolicach Gorlic i Lubaczowa, niektórzy księża rzymskokatoliccy porobili z
                                                    grekokatolickich cerkwi stajnie dla baranów i też należy przypuszczać, że kuria
                                                    biskupia w Przemyślu też o tym wiedziała. To wszystko wśród pozostałej ludności
                                                    ukraińskiej budziło żal i niechęć do kościoła katolickiego . z tego powodu
                                                    wielu Ukraińców czekało tylko okazji aby od tego kościoła odejść albo popadali
                                                    w ateizm.
                                                    Do tego nigdzie tak jak na Podkarpaciu nie starano się o
                                                    ukraińskiego „janczara”.
                                                    Polscy księża na tych terenach starali się tylko o ilość a jakość tych
                                                    nowonabytych Polaków przynosiła tylko Polsce wstyd.
                                                    Prawdziwi Polacy ,patrioci zawsze dbali o dobre współżycie z każdym człowiekiem
                                                    i szanowali jego narodowo-religijną tożsamość”

                                                    Te gorzkie słowa pochodzą ze wspomnień Pana Marczaka.

                                                    O losach cerkwi podkarpackich można dziś poczytać w wielu źródłach. Ja namawiam
                                                    na lekturę artykułu Eugeniusz Zawałenia „Cerkwi dzieje najnowsze” z nr 4/1999
                                                    Spotkań z zabytkami.
                                                    Artykuł zaczynał się wierszem J.Harasymowicza:

                                                    „Pusto w cerkwi tu tylko słońce i księżyc
                                                    Leżą na posadzce krzyżem
                                                    Drogą zamiast wiernych dziś mrówki idą do cerkwi
                                                    I rosną w rękach świętych kwiaty prawdziwe”

                                                    A dalej można przeczytać :

                                                    "Od początku lat 50 –tych polityka władz centralnych w stosunku do mienia
                                                    greckokatolickiego została zdecydowanie zaostrzona. Rozpoczęto planową akcję
                                                    niszczenia cerkwi i przycerkiewnych dzwonnic.Gromadzkie rady Narodowe
                                                    sprzedawały okolicznym mieszkańcom budynki cerkiewne po warunkiem ich
                                                    niezwłocznej rozbiórki/.../ Pozyskany materiał był wykorzystywany do stawiania
                                                    budynków gospodarskich lub na opał ,. Najszybciej i najskuteczniej niszczono
                                                    cerkwie podczas planowanych akcji rozbiórkowych w ramach tzw partyjnych i
                                                    społecznych czynów /rozebrano m.in. kompleks cerkiewno odpustowy w
                                                    pacławiu,cerkwie parafialne w radymnie,stubnie,nakle/. Do 1996 roku na terenie
                                                    byłego województwa przemyskiego zniszczono w ten sposób 120 z 250
                                                    przedwojennych cerkwi.
                                                    /..../
                                                    Obiekty cerkiewne nawet przejęte wcześniej przez KK były częsciowo zdewastowane
                                                    przez wojsko i cywilów ale były też ratowane przez ludność przed przeznaczeniem
                                                    na magazyny gospodarcze /np. Gorajec/
                                                    Adaptacje dla potrzeb kultu odmiennego od poprzedniego spowodowały zmiany
                                                    głownie we wnętrzach obiektów,Polegały one na usunięciu w całości lub w części
                                                    ikonostasów. ÓW PROCES nasilił się po wydaniu instrukcji episkopatu Polski „O
                                                    ochronie zabytków i kierunkach rozwoju sztuki kościelnej” z 11 września 1966
                                                    roku / DOBRE CO - ;( - MÓJ DOPISEK/ /.../ REMONTÓW (sic!!!) DOKONYWANO
                                                    sposobem najprostszym , pomijając obowiązujące zasady konserwatorskie.
                                                    Zniszczone elementy dekoracyjne wymieniano na nowe, a polichromie zasłaniano
                                                    klepkami boazerii zamiast dokonywać ich konserwacji. Likwidowano nie tylko
                                                    pierwotne podziały segmentów wewnątrz cerkwi ale nawet je rozbudowywano „

                                                    Dalej autor opisuje „akty „ rozbiórek cerkwi przy okazji budowy nowych
                                                    kościołów oraz niszczenie zabytkowych dzwonnic, by w ich miejsce stawiać
                                                    wstrętne konstrukcje stalowe.
                                                    Ufff – wystarczy – następny post dotyczący tego tematu będzie bardziej
                                                    optymistyczny –

                                                    Pozdrawiam

                                                    Ps aby nie było tak całkim smutno proszę o posłuchanie mojej ulubionej piosnki
                                                    łemkowskiej
                                                    www.ia.pw.edu.pl/~ttraczyk/lem/naszy_hory_duze_posmutnyly.mp3
                                                  • Gość: Wolf Re: Losy cerkwi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.02.04, 20:37
                                                    Witam
                                                    Dzis tez objadlem sie paczkami, nawet nie wiem ile ich zjadlem. Raz do roku
                                                    mozna sobie pofolgowac:) Chociaz w zasadzie nie wiem czy paczki mozna zaliczyc
                                                    do potraw postnych (22.02 byla Niedziela Miesopustna, ale nie jestem az tak
                                                    rygorystyczny:). Dziekuje za nowa porcje lektury, zaraz zabieram sie do
                                                    czytania i jutro cos skrobne.
                                                    Bardzo dziekuje rowniez za piosnke, wlasnie jestem w trakcie sluchania.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Pomysl ze spacerem jest bardzo dobry, zaraz uszczesliwie psa
                                                  • Gość: Wolf Post, dialog ekumeniczny i smutne tematy... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.02.04, 17:15
                                                    Witam
                                                    Mam nadzieje, ze mojej "postnej" wypowiedzi nikt nie wzial zbyt powaznie.
                                                    Oczywiscie nie chodzi mi o lekcewazenie postu jako takiego. Chcialem tylko
                                                    powiedziec ze ta wypowiedz byla z przymruzeniem oka i nie jestem mnichem-
                                                    eremita tylko zwyklym czlowiekiem.
                                                    Dziekuje Piotrze za link do tekstu z Tygodnika Powszechnego. Szczegolnie
                                                    wazny, moim skromnym zdaniem, jest ten fragment tekstu
                                                    "Podkreślono w nim, że dialog „nie jest luksusem”, lecz „wymogiem Ewangelii” i
                                                    że potrzebujemy jedni drugich, aby odpowiedzieć na wyzwania społeczeństw, w
                                                    których żyjemy. Apel tego rodzaju należałoby dzisiaj skierować ponownie do
                                                    ludzi najbardziej odpowiedzialnych za oblicze chrześcijaństwa jutra."
                                                    Niebagatelne znaczenie maja te slowa dzis gdy obserwujemy coraz wieksze
                                                    zeswiecczenie spoleczenstwa i komercjalizacje swiat religijnych (Mikolaje,
                                                    zajaczki i inne paskudztwa).
                                                    Pozwole sobie jeszcze przytoczyc jeden fragment i sie do niego odniesc.
                                                    "Stąd wywodzi się również w dużej mierze racjonalizm teologii zachodniej, który
                                                    bardzo niepokoi prawosławnych"
                                                    Ten "racjonalizm" i, niestety, naginanie wymogow Kosciola wobec Wiernych nie
                                                    prowadzi do niczego dobrego. Kosciol nie jest hipermarketem ktory musi sie
                                                    dostosowac do konsumentow. Raczej Wierni powinni dokladac staran, aby wypelniac
                                                    swoje obowiazki najlepiej jak potrafia.
                                                    Jesli chodzi o Twoj drugi post to smutne jest opisane przez p. Marczaka
                                                    pozyskiwanie owieczek
                                                    "Do tego nigdzie tak jak na Podkarpaciu nie starano się o
                                                    ukraińskiego „janczara”.
                                                    Polscy księża na tych terenach starali się tylko o ilość a jakość tych
                                                    nowonabytych Polaków przynosiła tylko Polsce wstyd."
                                                    W ten sposob do niczego sie nie dojdzie. W ostatnio podanym przeze mnie linku
                                                    jest fragment o "pozyskiwaniu" prawoslawnych do Kosciola katolickiego w
                                                    1938r. "Proces asymilacji ludności prawosławnej, który zwykle trwa dziesiątki,
                                                    a nawet setki lat usiłowano skrócić do kilku miesięcy".
                                                    Nie odnioslo to zadnego skutku.
                                                    Mam nadzieje, ze nastepne posty beda nastrajaly bardziej optymistycznie.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Zniszczone, opuszczone zapomniane swiatynie gdzie kiedys grekokatolicy,
                                                    czy prawoslawni wielbili Boga. Temat smutny, ale i wazny. Pewnie takie same
                                                    odczucia maja Polacy ktorych korzenie sa za wschodnia granica...
                                                  • Gość: Piotr Re: Post, dialog ekumeniczny i smutne tematy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 17:34
                                                    Witam
                                                    U "nas" post zaczyna się /jak zapewne wiesz/ w najbliższą środę - tzw
                                                    Popielcową,gdy obowiązuje post ściśły jak uczestnictwo we mszy z owym
                                                    niezwykłym obrządkiem posypywania głów wiernych popiołem , gdy ksiądz wymawia
                                                    słowa "czyncie popkutę i wierzcie w Ewangelię - prochem jesteś i w proch się
                                                    obrócisz "...
                                                    A póki co cieszę sie jeszcze ostatkami, pewnie i wypić coś zacnego a
                                                    i "krzepkiego"wieczorkiem trzeba będzie a i podjeść co dobrego
                                                    Co do przestrzegania postu ... to z tym róznie bywa, a wśrod młodych to i nie
                                                    bywa...:(
                                                    Cieszę się, że tak spodobał Ci się podesłany artykuł. Dziwna to postać owego
                                                    lubelskiego księdza- naukowca- teologa. mam kilka jego artykułow, może i linki
                                                    na nie kiedy podeśle.
                                                    A teraz kontynuuję zaczęty wcześniej temat
                                                    „ Restytucja Kościoła greckokatolickiego w Polsce w roku 1988 doprowadziła
                                                    formalnie do wznowienia formalnej działalności parochialnej na terenie byłego
                                                    biskupstwa przemyskiego. Jej rozwój przyspieszyły przemiany polityczne po
                                                    czerwcu 1989 roku, które spowodowały, że nasilił się powrót przesiedleńców z
                                                    akcji Wisła na ziemie swoich przodków. Srało się to motywacja dla ratowania
                                                    nielicznej już architektury cerkiewnej. Do chwili obecnej odzyskano dziesięć
                                                    cerkwi / m.in. w Jarosławiu, Chotyńcu i Poździaczu. Przywrócenie zabytkowym
                                                    obiektom ich prawowitych właścicieli i użytkowników spowodowało, że odzyskują
                                                    one pierwotną kompozycję przestrzenną i wyposażenie, nabierając ponownie
                                                    charakteru cerkiewnego. Częstym inicjatorem remontów zabytków cerkiewnych stają
                                                    się grekokatolickiej duchowieństwo i parochialne komitety odbudowy, które
                                                    często partycypują w ich finansowaniu, pozostałe koszty pochodzą z kredytów
                                                    państwowych, przy równoczesnym nadzorze terenowych służb konserwatorskich”

                                                    Ten cytaciki z artykułu E.Zawałenia / już wcześniej cytowanego/ jest moim
                                                    zdaniem trochę za bardzo optymistyczny, ale cóż...

                                                    Kompleksowy obraz szkód w budownictwie cerkiewnym przynosi m.in. Ksiązka „Losy
                                                    cerkwi w Polsce po 1944 roku” praca zbiorowa z 1997 roku. Opasła książka /
                                                    ponad 300 stron/. Wśród wątków podkarpackich zawiera ona też krotki artykuł
                                                    A.Mironowicza „Bezpowrotne straty w podlaskiej architekturze cerkiewnej” czy
                                                    pracę Andrzeja Chojnowskiego „spór o majątek cerkiewny w drugiej
                                                    Rzeczpospolitej” oraz „Symbolika bizantyńskiej architektury cerkiewnej” Pani
                                                    Anny R. Bryzek.

                                                    Aby poznać stanowisko ukraińskie w sprawie cerkwi galicyjskich po II wojnie
                                                    światowej proponuję natomiast lekturę

                                                    www.lemko.org/lih/churchir/chirmain.html
                                                    To książka niezwykła , autorstwa Oleha Iwanusiwa,wydana w Kanadzie o tragedii
                                                    cerkwi pt „Cerkiew w ruinie” . Namawiam na oglądnięcie ilustracji jak i
                                                    bulwersujących opisów. ciekawe czy ma szansę ukazania się w Polsce?

                                                    Pozdrawiam serdecznie–
                                                    Ps Spotkamy się na forum zapewne dopiero w przyszłą sobotę albo i
                                                    poniedziałek / już marcowy/

                                                  • Gość: Wolf Re: Po lekturze IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.02.04, 20:53
                                                    Witam
                                                    Dziekuje za kolejna porcje lektury i material do przemyslen.
                                                    Zauwazylem ze ksiazka napisana zostala juz jakis czas temu i zastanawiam sie
                                                    czy od tego czasu zaszly jakies zmiany na lepsze?
                                                    Bardzo ciekawa pozycja, poszerzyla moja wiedze na temat historii tego regionu i
                                                    utwierdzila mnie w przekonaniu ze trzeba sie tam wybrac (w lecie lub jesienia).
                                                    Przedstawienie historii chrzescijanstwa na Rusi jest troche odmienne od tego
                                                    ktore znam - na przyklad przedstawienie krola Danyla jako pierwszego
                                                    przedstawiciela Unii. Milym zaskoczeniem bylo to, ze autor nie
                                                    jest "antyprawoslawny".
                                                    Szczegolne wrazenie wywarly na mnie dwa opisy
                                                    www.lemko.org/lih/churchir/bystre.html
                                                    www.lemko.org/lih/churchir/mryholod.html
                                                    Byly najbardziej przemawiajace do wyobrazni, szczerze mowiac wstrzasajace
                                                    wrazenie.
                                                    Mam tez watpliwosci co do cerkwi w miejscowosci Hrab
                                                    www.lemko.org/lih/churchir/hrab.html
                                                    Z mojej wiedzy wynika, ze tamtejsza parafia byla prawoslawna.
                                                    Wracajac do opisow i towarzyszacych im fotek, nalbardziej podobaly mi sie
                                                    cerkwie w stylu bojkowskim.
                                                    Przepraszam za chaos ktory wkradl sie w moja wypowiedz, ale zbyt duzo mysli
                                                    klebi sie w glowie po lekturze.
                                                    Zastanawiales sie Piotrze czy ta ksiazka moze sie ukazac w Polsce. Sadze, ze
                                                    nie. Gdyby sie ukazala nastapiloby jeszcze wieksze trzesienie ziemi niz
                                                    po "Sasiadach" p. Grossa.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Grekokatolicy w Rzeszowie - powrót !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.04, 19:28
                                                    Witam serdecznie.
                                                    Na początek przeprosiny. W cytat w moim ostanim poście wkradł sie chochlik- w
                                                    zwiazku z tym korekta z jego poprawną treścią:

                                                    „ Restytucja Kościoła greckokatolickiego w Polsce w roku 1988 doprowadziła do
                                                    wznowienia formalnej działalności parochialnej na terenie byłego biskupstwa
                                                    przemyskiego. Jej rozwój przyspieszyły przemiany polityczne po czerwcu 1989
                                                    roku, które spowodowały, że nasilił się powrót przesiedleńców z akcji Wisła na
                                                    ziemie swoich przodków. STało się to motywacją dla ratowania nielicznej już
                                                    architektury cerkiewnej. Do chwili obecnej odzyskano dziesięć cerkwi / m.in. w
                                                    Jarosławiu, Chotyńcu i Poździaczu/. Przywrócenie zabytkowym
                                                    obiektom ich prawowitych właścicieli i użytkowników spowodowało, że odzyskują
                                                    one pierwotną kompozycję przestrzenną i wyposażenie, nabierając ponownie
                                                    charakteru cerkiewnego. Częstym inicjatorem remontów zabytków cerkiewnych stają
                                                    się grekokatolickiej duchowieństwo i parochialne komitety odbudowy, które
                                                    często partycypują w ich finansowaniu, pozostałe koszty pochodzą z kredytów
                                                    państwowych, przy równoczesnym nadzorze terenowych służb konserwatorskich”

                                                    A teraz "Te Deum", "Sława Isusu Christu" - historia zatoczyła koło:

                                                    cytuję z GW
                                                    "Rzeszowscy grekokatolicy znaleźli w końcu dla siebie miejsce. W kościółku Św.
                                                    Trójcy /obok starego cemantarza/ w każdą niedzielę o godź.15 będą odprawiane
                                                    msze dla grekokatolików.
                                                    Piotr Gądek: W niedzielę w kościele Św. Trójcy zostanie odprawiona przez abp.
                                                    Jana Martyniaka msza w obrządku bizantyjskim. Po 60 latach przerwy do Rzeszowa
                                                    wracają coniedzielne nabożeństwa dla grekokatolików. Jak przyjęliście Państwo
                                                    tę informację?

                                                    Olga Hałabut, dziennikarka Radia Rzeszów: - Jako Ukrainka i grekokatoliczka
                                                    muszę powiedzieć: to po prostu wielka sprawa. Wspaniała. Niesamowicie się
                                                    ucieszyłam, gdy tylko tę informację w "Gazecie" przeczytałam. Dotychczas
                                                    musieliśmy jeździć do Sanoka, Przemyśla, Jarosławia, by uczestniczyć w mszach
                                                    grekokatolickich. Nie zawsze był na to czas. Tymczasem wreszcie będziemy mieli
                                                    je tu, na miejscu w Rzeszowie. W czasie świąt, gdy nie mogliśmy pojechać z
                                                    rodziną na Ukrainę, odwiedzaliśmy rzeszowskie kościoły. Ale jednak człowiek
                                                    wychowany jako grekokatolik czuje się zupełnie inaczej, gdy uczestniczy w
                                                    nabożeństwie w cerkwi. Wiem, że w kościele św. Trójcy nie ma ikonostasu, bo to
                                                    przecież świątynia rzymskokatolicka, ale to nic nie szkodzi. To, że te msze
                                                    będą odbywać się co niedzielę, to niezwykle dla nas ważne. Dobrze będzie tam
                                                    przyjść.

                                                    Ilu jest grekokatolików w Rzeszowie?

                                                    Niedawno szacowaliśmy to z pewnym księdzem. Wyszło nam około 50 osób. Niektórzy
                                                    z nich woleli nie przyznawać się do swojego pochodzenia, ale do św. Trójcy na
                                                    pewno będą przychodzić. Poza tym w Rzeszowie przebywa czasowo wielu Ukraińców,
                                                    są studenci. Mszy w obrządku bizantyjskim bardzo nam w Rzeszowie brakowało. A
                                                    to miasto ma przecież tradycje grekokatolickie. Kościół na Zalesiu to przecież
                                                    przedwojenna cerkiew.
                                                    Piszesz Radku o wrażeniach z lektury ksiązki :
                                                    w tym linkujesz na Mryholod czyli Mrzygłód
                                                  • Gość: Wolf Re: Grekokatolicy w Rzeszowie - powrót !!! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.03.04, 18:31
                                                    Witam
                                                    Ciesze sie Piotrze razem z Toba. Mam nadzieje, ze wrazenia po niedzielnej
                                                    Liturgii sa jak najbardziej pozytywne.
                                                    Wracajac do ksiazki, ten watek o Mrzyglodzie i drugi nt. Bystrego poruszyly
                                                    mnie dlatego, ze nie epatuja opisami przemocy, opisuja tylko dzisiejszy los
                                                    dawnych swiatyn. W jednym przypadku magazyn i niedaleka ubikacja, w drugim
                                                    zadaszenie dla owiec.
                                                    Zabierajac glos w tym watku nie przypuszczalem, ze tak sie on rozwinie i dzieki
                                                    niemu poszerze swa wiedze. Naprawde zostalem "zainfekowany" Galicja i jesli nic
                                                    nie stanie na przeszkodzie to powlocze sie troche po tych terenach.
                                                    Czekam z niecierpliwoscia na kolejne "rusinskie" watki.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Widze, ze w watku o kosciele sw Trojcy ciekawa "pyskowka" :)
                                                  • Gość: Elekon Nieproszony gość IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 18:39
                                                    Ano, pyskówka. Jak ktoś woli tak rozmawiać... to jego rzecz i wybór.
                                                    W sumie szkoda, bo myślałem, że można będzie zapytac Piotra, co mu teraz gra w
                                                    jego religijnej duszy, i czy już wie, który Kościół mu niedługo będzie bliższy
                                                    sercu. Mogę taką niełatwą sytuację zwykłego człowieka, jakoś sobie wyobrazić.

                                                    Ale skoro on musi we mnie mieć wroga do bicia i straszenia nim swoich dzieci...
                                                    No cóż - każdy ponoć taki, jakim go stać być.

                                                    Pozdrawiam i już znikam stąd.
                                                    Elekon - bez maski przyprawionej przez Piotra.
                                                  • Gość: Piotr Cała naprzod!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.04, 21:22
                                                    Witam serdecznie Radku !

                                                    Nie, nie mam serca w rozterce! moim problemem są raczej zwątpienia w sense
                                                    praktykowania wiary w formie "zinstytucjonalizowanej" niż wybór formy kultu.
                                                    Polskość i katolickość wybrali moi dziadkowie i ja nie mam zamiaru zawracać z
                                                    tej drogi.
                                                    Ale teraz inny temat ;

                                                    W ramach remanentów bibliotecznych wydobyłem z półek dwa CIEKAWE NUMERY
                                                    czaspisma "Zabytki-heritage"
                                                    Do pierwszego z nich z marca-kwietnia 2002 dołaczona była mapa zabytków
                                                    woj.podkarpackiego. A w numerze /jakże mogłem o nim zapomnieć!!!:) artykuły
                                                    Bizantyjska Europa - wywiad z Mariuszem Czubą - Podkarp. Woj. Koserwatorem
                                                    zabyt. i drugi - arcyciekawy artykuł "Łemkowyna" Pana Macieja Rysiewicz.
                                                    W jich treści przepiękne zdjęcia cerkwi, kapliczek, krajobrazow i fragmenty
                                                    wierszy łemkowskiego poety Władysława grabana ;w tym taki cytat

                                                    /.../ prześladowana cerkiew nasza
                                                    za krzyż trójramienny
                                                    naznaczona cierniem stoi
                                                    na rozdrożu życia"

                                                    W drugim numerze - z maja-czerwca/lipca 2002 roku przepiękny artykuł Adama
                                                    Kulika "Prawosławny monaster św. Onufrego w Jabłecznej.
                                                    I tu cytat

                                                    "Mistyka Jabłecznej ma niewiele wspólnego z rutyną łacinskich uroczystości
                                                    odpustowych. Nabożenstwa rozpoczynają sie w centralnum soborze /katedrze/ w
                                                    południe i trwają w róznych miejscach przez całą noc, tworząc niezwykłą
                                                    symfonię adoracji aż do południowych liturgii dnia następnego. wyobraźmy to
                                                    sobie: o wpół do drugiej w nocy wyrusza z soboru
                                                    procesja /krzyż,chorągiew,śpiewy,procesyjne świece/, sunie w ciemność aż do
                                                    kaplicy św. Ducha położonej na łegach,pięcdziesiąt metrow od koryta Bugu.
                                                    Tam rozpoczyna się właściwa liturgia ktora trwa aż do świtu. wyszukany
                                                    wielogłos prawosławnego śpiewu niesie się nad łakami, odbija od ściany drzew po
                                                    drugiej stronie rzeki aż do chwili, kiedy obudzą sie żaby......."
                                                    koniec cytatu - ładny poetycki tekst , pieknie zilustrowany widokami
                                                    klasztoru,kaplic,ikonostasu klasztornego.

                                                    Cóż Radku ja wizytę na Podlasiu powinieniem zapewne zacząć od Jabłecznej, TY na
                                                    Podkarpaciu pewno zapędziśz się na dobry poczatek do Przemyśla i Gorlic.
                                                    Daj nam obu, Panie ten dar powędrowania :)))))

                                                    Pozdrawiam serdecznie - tak post po postcie
                                                    Ps a TEMATOW w moim grafomaństwie jak mi ON miły - nie braknie
                                                  • Gość: Wolf Re: Rozterka? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.03.04, 21:46
                                                    Witam (w dniu dzisiejszym ponownie)
                                                    Nawet nie pomyslalem, zeby zapytac o rozterki (wszak sprawy duchowe sa czyms
                                                    jak najbardziej wewnetrznym). Pytajac o wrazenia z Liturgii bylem ciekaw, jak
                                                    wyglada Liturgia Wschodnia odprawiana w lacinskiej swiatyni. Klopotliwym wydal
                                                    mi sie brak Ikonostasu. Swoja droga ja nie watpie w sens praktykowania w formie
                                                    zinstytucjonalizowanej, cala "otoczka" ulatwia modlitwe, powoduje, ze mozna
                                                    choc na krotki czas oderwac sie od spraw doczesnych.
                                                    Jesli chodzi o wedrowki to masz racje - zaczne je (jak Bog da, oczywiscie) od
                                                    Gorlic. Co pozniej, zobaczymy.
                                                    Na Podlasiu, na poczatek, chyba bede Ciebie zachecac do odwiedzenia Grabarki.
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam.
                                                    R.
                                                  • andrijko Re: Rozterka? 02.03.04, 10:00
                                                    Widzę, że problem tzw. ekumenii dotyczy nie tylko w miarę zróżniecowanego
                                                    religijnie i narodowo - mimo miernych wyników spiu - Podlasia, ale także
                                                    monoetnicznego i religijnego Rzeszowa. Żarliwa dyskusja przy okazji
                                                    zorganizowania mszy w innym obrządku dla kilkudziesięsiu osób świadczy, że nie
                                                    tylko Białystok ekumenię traktuje w sposób instrumentalny i na pokaz "bo wypada
                                                    być poprawnym politycznie". Swoją drogą wydawało mi się kiedyś, że w kraju w
                                                    którym mniejszości to tylko kilka procent ludności i nie stanowią żadnej
                                                    konkurencji gospodarczej czy politycznej, jak to było przed wojną, powinno się
                                                    tę tematykę traktować z naturalną tolerancją i dystansem, żeby nie powiedzieć
                                                    nabożnością. Jak w USA tematykę indiańską - po "doprowadzeniu" stanu Indian
                                                    do "bezpiecznej" ilości dziś są wielką atrakcją i nikt już, tak jak to było 100
                                                    lat temu, nie odważyłby się odstrelić Indianina, zeby np. zdobyć jego ziemię. U
                                                    nas chyba jeszcze nie doszliśmy do takiego poziomu cywilizacyjnego. Swoją drogą
                                                    mam specyficzną satysfakcję, że nie mieszkam w jedynym ciemnogrodzie w Polsce -
                                                    okazuje się, że jest ich więcej. Przynajmniej nie jestem czarny ... A na
                                                    Podlasiu Piotrze także polecam Grabarkę, szczególnie wiosną kiedy nie ma tam
                                                    wielu pielgrzymów czy raczej zwiedzających. Na Swięto Spasa 19 sierpnia zwalają
                                                    się dziesiątki tysięcy przybyszów nie koniecznie podtrzymujących duchowość czy
                                                    specyficzną atmosferę tego miejsca. Chyba że ci na tym nie zależy a chcesz np
                                                    pochodzić po straganach i kupić najnowszy cd z muzyką dance lub disco polo.
                                                    Pozdrawiam, zapraszam i życzę mniej gorącej atmosfery w dyskusji
                                                  • Gość: Piotr Re: Rozterka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 21:22
                                                    Witam serdecznie!!!
                                                    Piszesz Andrzeju "Swoją drogą
                                                    >
                                                    > mam specyficzną satysfakcję, że nie mieszkam w jedynym ciemnogrodzie w
                                                    Polsce -
                                                    >
                                                    > okazuje się, że jest ich więcej. "
                                                    Obawiam się,że trochę poszarżowałeś. Operowanie pojęciem ciemnogrodu jest o
                                                    tyle ryzykowne że służy ono jako słowo wytrych dla wojujących ateistów dla
                                                    okreslenia ludzi wierzących w Boga,innym dla okreslenia ludzi ich zdaniem zbyt
                                                    mało postepowych /czytaj- trzymajacych sie wartości moralnych, kierujących się
                                                    zasadami uczciwości etc/.
                                                    W tym ujęciu ktore uzyłes czytam je jako okreslenie skrajnych katolikow,nie
                                                    uznających uprawnienia innych wyznań i narodowości. jasli tak to mogę sie z tym
                                                    zgodzić.
                                                    Są niestety dość liczni którzy chcieliby tworzyć getta dla polskich Ukraińców,
                                                    Bialorusinów czy potomków Żydów polskich. Echo takich poglądów można wyczytać w
                                                    głosie nieszczęśnego Elekona w odpowiedzi na przywolany link z "Naszego Słowa"-
                                                    jemu marzy się nawet getto forumnowe, "polskie forum dla prawdziwych Polaków".
                                                    Ot żałosny facecik :)))))

                                                    No dobra a teraz ciąg dalszy ciekawych linków dla Radka - o budownictwie
                                                    cerkiewnym - najpierw reprint z lat trzydziestych z interesującymi ilustracjami
                                                    cerkwi huculskich, bojkowskich i łemkowskim / życze cierpliwości w
                                                    przeglądaniu/, potem wstęp po angielsku do bardzo ciekawej pracy Pana Prof.
                                                    Brykowskiego, na koniec mały przewodnik po cerkwiach z okolic Rymanowa Zdroju.

                                                    infoukes.com/culture/architecture/tserkvy/cover.jpg
                                                    infoukes.com/culture/architecture/tserkvy/
                                                    infoukes.com/culture/architecture/
                                                    www.lemko.org/lih/rbrykowski.html
                                                    www.lemko.org/polish/sprz/16.html

                                                    Miłej lektury - pozdrawiam
                                                  • Gość: Elekon Re: Zwidy i zjawy... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 23:17
                                                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                    ...
                                                    > Są niestety dość liczni którzy chcieliby tworzyć getta dla polskich
                                                    > Ukraińców, Bialorusinów czy potomków Żydów polskich. Echo takich poglądów
                                                    > można wyczytać w głosie nieszczęśnego Elekona w odpowiedzi na przywolany link
                                                    > z "Naszego Słowa"- jemu marzy się nawet getto forumnowe, "polskie forum dla
                                                    > prawdziwych Polaków".
                                                    > Ot żałosny facecik :)))))


                                                    Żałosny to ty niestety jesteś. Halucynacje i omamy lecz u lekarza specjalisty,
                                                    a ode mnie nie wymagaj znajomości twojego języka. Sam tworzysz getto (np. przez
                                                    podawanie ukrainojęzycznych linków) i obrzucasz błotem wszystkich majacych inne
                                                    niż ty poglądy i próbujących do niego z nimi zaglądać. To swoista logika
                                                    niektórych przedstawicieli mniejszości, robiąca im w istocie największą
                                                    krzywdę, która chyba tylko wynikać może z niebotycznej głupoty, albo z chęci
                                                    sprowokowania kogoś do agresji, by się potem móc użalać nad
                                                    odnoszonymi "niesłusznie" ranami. Znamy to z tego forum, nie tylko z twoich
                                                    listów.

                                                    Tobie do rozumu nie przemówię, więc apeluję do innych Uczestników tej dyskusji:
                                                    powiedzcie mu, żeby już nie wymieniał mojego nicka i na nowo zajął się
                                                    tworzeniem getta, nad którego istnieniem tak moco ubolewa.

                                                    Z pozdrowieniem dla Wszystkich jeszcze normalnych

                                                    Elekon
                                                  • andrijko Re: Rozterka? 03.03.04, 11:14
                                                    Piotrze - dobrze odczytałeś moje pojmowanie ciemnogrodu - nie chodzi mi
                                                    oczywiście o wyróżnianie i ocenianie ludzi o innych poglądach, mniej lub
                                                    bardziej postępowych. A tylko takich, którzy nie uznają praw innych:
                                                    narodowości, religii, poglądów politycznych itp. Jestem na tym tle szczególnie
                                                    wyczulony.
                                                    Elekonie - Piotr podając link do strony ukrainojęzycznej nie miał chyba na
                                                    myśli zamykania się w gettcie narodowościowym - raczej, poza opiniami strony
                                                    polskiej, chciał pokazać racje ukraińskie. O ile dla mnie czytanie po polsku i
                                                    ukraińsku nie sprawia żadnego problemu, to Piotr uskarżał się na problemy z
                                                    ostatnim. Temat dotyczy współistnienia dwóch narodowości i odsyłanie do źródeł
                                                    ukraińskich nie powinno tu być traktowane jako kodowana dyskusja zwolenników
                                                    jednej racji czy poglądów, uniemożliwiająca zrozumienie przez oponentów. Chyba
                                                    że link byłby po chińsku - nadawałby by się wyłącznie do dyskusji na temat
                                                    stos. polsko - chińskich.
                                                    pzdr
                                                  • Gość: Wolf Re: Rozterka? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.03.04, 23:46
                                                    Witam
                                                    Dziekuje Piotrze za spora garsc arcyciekawych linkow, nie ukrywam, ze mocno
                                                    mnie wciagnely. Jednak pelne przestudiowanie zajmie troche czasu:)
                                                    W rewanzu podsylam krotki tekst dotyczacy "Twoich" terenow.

                                                    "Dzwony z Lutowisk
                                                    Iwan i Mychajło mają 103 lata. Wykopano je z ziemi, gdzie zniknęły zanim wieś
                                                    wywieziono na wschód. Pilnuje ich policja. Nie mogą wyjechać na Ukrainę -
                                                    historię bojkowskiej wsi Lutowiska i jej dzwonów opisuje Jacek Hugo-Bader
                                                    1917 rok
                                                    Dzwony milczą, głowa dziada każe
                                                    Anna Zinziuk pochodzi z Lutowisk w polskich Bieszczadach. Dzisiaj mieszka o
                                                    tysiąc kilometrów na wschód, we wsi Dudczany nad dolnym Dnieprem. Ojciec pani
                                                    Anny, Iwan Woźny, podczas I wojny światowej był w austriackim wojsku. Potem
                                                    trzy lata przymierał głodem w rosyjskiej niewoli: ranny, zawszony, we wrzodach.
                                                    Przyśniło mu się kiedyś, że chodzi po lesie na górze Otryt nad rodzinnymi
                                                    Lutowiskami. Na jednym z drzew, opowiada pani Anna, wisi brodata głowa dziada i
                                                    mówi:
                                                    - Daj meni, chłopczyku, wody napytysia.
                                                    - Jak ja wam, didu, dam wody - odpowiada na to strzelec Iwan Woźny - jak ja ne
                                                    znaju, de woda.
                                                    - A tu je żurawel - głowa na to.
                                                    - To ja ne maju widra.
                                                    - To wizmesz szlapu.
                                                    Młody żołnierz miał czapkę na głowie, zaczerpnął nią wody i daje dziadowi.
                                                    Starzec wypił i mówi: - Na tretij deń ty wybudesz.
                                                    Ucieszył się Iwan, że za trzy dni skończy się jego niewola, więc nawet nie
                                                    zwrócił uwagi na drugą część przepowiedni, że przez dwa lata nie usłyszy
                                                    dzwonów w rodzinnym miasteczku.
                                                    Rano się budzi i opowiada przyjacielowi swój sen. - Śnił mi się Hospod' Boh i
                                                    win kazał, szczo na tretyj den my wybudem.
                                                    - To ty snam wirysz? - oburzył się jego towarzysz niedoli. - Zawtra nasza
                                                    smert' bude.
                                                    Młody żołnierz nie odezwał się przez trzy dni, aż przyszedł rosyjski oficer i
                                                    powiedział, że w Rosji wybuchła rewolucja i że są wolni.
                                                    Iwan Woźny ruszył w drogę do domu, a do przejścia miał prawie tysiąc
                                                    kilometrów. Co krok zagradzały mu drogę jakieś wojska: biali Rosjanie, czerwoni
                                                    Kozacy, Ukraińcy, Polacy. Szedł więc cały rok. Kiedy dotarł do Wyżnej Jabłuńki,
                                                    wioski o zaledwie kilka kilometrów od rodzinnych Lutowisk, cieszył się jak
                                                    dziecko, że Bóg Ojciec pomylił się w rachunkach, bo upłynął zaledwie rok, a on
                                                    już w domu.
                                                    Był w domu, ale dzwonów na dzwonnicy nie było. Zostały zakopane i nikt nie
                                                    wiedział gdzie. Chłopi, którzy je schowali, poszli do ukraińskiego wojska bić
                                                    się z Polakami o niepodległą Ukrainę. Trzeba było czekać i modlić się, żeby
                                                    choć jeden wrócił żywy do domu.
                                                    Dla takich biednych bojkowskich wsi jak Lutowiska ufundowanie dzwonów to był
                                                    ogromny wysiłek. Przy każdej zawierusze dziejowej spuszczano więc dzwony i
                                                    chowano w ziemi albo w stodołach, bo przyjdą Polacy, Rosjanie, Kozacy,
                                                    Austriacy i zabiorą spiż na armaty albo na pomniki swoich bohaterów.
                                                    W Lutowiskach są dwa dzwony. Mychajło waży 130 kilogramów, Iwan - 500. Należą
                                                    do nieistniejącej już greckokatolickiej (unickiej) cerkwi pod wezwaniem
                                                    świętego Michała Archanioła. Były zakopane, ale w 1999 roku przyjechali ludzie
                                                    z Ukrainy, wydobyli je i chcieli zabrać na wschód.
                                                    To się nie udało. Na razie dzwonów pilnuje policja."

                                                    Jest to krotki fragment tekstu, jego autorem jest J. Hugo-Bader. W razie
                                                    zainteresowania chetnie podesle reszte.
                                                    Serdecznie pozdrawiam wszystkich czytajacych i piszacych
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Jedziemy dalej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.04, 19:17
                                                    Witam serdecznie

                                                    Ależ bardzo, bardzo proszę o dokonczenie opowieśći o Lutowiskach - pięknego i
                                                    urokliwego miejsca w drodze do połoniń. Turyści rzadko się tam zatrzymują- a
                                                    szkoda bo i galeria twórców bieszczadzkich /podobnie jak w czarnej czy polanie/
                                                    a i atmosfera mini miasteczka na "dzikim zachodzie"...
                                                    Napiszę kiedyś więcej o historii tego miejsca.
                                                    Ale teraz mam dla Ciebie / dla Was/ niespodziankę - pośmiertne wspomnienie o
                                                    Michale Sandowyczu atorstwa Petra Murianki- największego moim zdaniem
                                                    współczesnego poety łemkowskiego
                                                    Najpierw krótka notka biograficznaPiotr Trochanowski (pseudonim literacki Petro
                                                    Murianka) to najwybitniejszy współczesny poeta łemkowski. Tworzy wyłącznie po
                                                    łemkowsku. To sztandarowa postać łemkowskiego odrodzenia kulturalno-etnicznego
                                                    ostatnich lat. Jest jednym z ideologów ruchu łemkowskiego w Polsce,
                                                    współzałożycielem Stowarzyszenia Łemków, organizacji walczącej o uznanie
                                                    Łemków/Rusinów za odrębny naród.
                                                    Jego rodzice do 1947 roku gospodarzyli w Biłcarowej (Binczarowej). On sam
                                                    urodził się już pod Legnicą. Ale, jakby symbolicznie, został poczęty jeszcze na
                                                    Łemkowynie. "Na czużynu" podróżował przez dwa tygodnie w brzuchu matki, w
                                                    bydlęcym wagonie. Tęsknota za rodzinną ziemią wciąż w nim jednak tkwiła.
                                                    Wreszcie, pod koniec lat siedemdziesiątych z bratem Jarosławem wrócili w
                                                    rodzinne strony, już nie do Binczarowej, ale do podgorlickiej Bielanki. Teraz
                                                    poeta mieszka w Krynicy, gdzie pracuje jako nauczyciel łemkowskiego. Redaguje
                                                    też łemkowski dwumiesięcznik "Besida". Jest diakiem w miejscowej cerkwi
                                                    prawosławnej, prowadzi chór cerkiewny.
                                                    W Polsce ukazały się trzy tomiki jego poezji. Jego pierwszy tom wierszy "Suchy
                                                    badyl" ukazał się w 1983 roku. Najpełniejszy (Jak sokił wody na kameny) wydało
                                                    w 1989 roku wydawnictwo Iskry. Zawiera on wiersze łemkowskie i ich polskie
                                                    przekłady.
                                                    Przepraszam - obiecany materiał w następnym- za minutę postcie
                                                  • Gość: Piotr Petro Murianka o Sandowyczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.04, 19:30
                                                    Sandowicz Michał
                                                    W imieniu Fundacji Wspierania Mniejszości Łemkowskiej "Rutenika", w imieniu
                                                    Stowarzyszenia Łemków i w imieniu swoim Petro Murianka Człowiek prawy, w
                                                    mądrości skromny...

                                                    Chodzi ból po ziemi. W szczęśliwszym czasie omija, przechodzi obok, ociera się,
                                                    by w chwili najmniej spodziewanej - przywykłym już do jego tchnienia - zadać
                                                    cios straszliwy, bo śmiertelny, i, doznając sam wyzwolenia, pozostawić u żywych
                                                    piętno swoje niezatarte. Na wiele lat, a to i na lata wszystkie.

                                                    Odszedł od nas Człowiek prawy, w mądrości swojej skromny, w łagodności -
                                                    śmiały. Człowiek wielkiego serca i wielkiego intelektu. Człowiek, który
                                                    przyjaciół szukać nie musiał, bowiem przychodzili sami, który nawet pośród
                                                    nieprzyjaciół wrogów nie miał, bowiem zniewalał ich swoją osobowością. Wreszcie
                                                    Człowiek wielkiego trudu, który żądny był przewrócić góry, by ukochany jego
                                                    Beskid odnaleźć mógł swoje miejsce pośród krain szczęśliwych.

                                                    Michał Sandowicz urodził się 22 stycznia 1939 roku w Warszawie, lecz świat
                                                    poznawać, uczyć się po nim stąpać zaczął na Łemkowynie, w Uściu Ruskim (dziś
                                                    Gorlickim), gdzie jego ojciec był do 1943 roku proboszczem. Później rodzina,
                                                    prześladowana przez okupanta, zaznała tułaczki, a po wojnie znalazła przystań w
                                                    Białymstoku. Tu Michał chodzi do podstawowej i średniej szkoły. Od 1956 roku,
                                                    dzięki rodzinnym koneksjom ze strony arystokratycznego rodu matki, zamieszkują
                                                    w Warszawie. Michał Sandowicz kończy w 1962 roku Politechnikę Warszawską
                                                    (wydział budownictwa) i pozostaje na tej uczelni przez 34 lata jako pracownik
                                                    naukowo-dydaktyczny (doktorat uzyskuje w 1971 r.). Jest autorem wielu
                                                    projektów - warszawskich osiedli, kościołów, innych obiektów, był również
                                                    współprojektantem warszawskiego metra.

                                                    Przełomowym w duchowym życiu Michała Sandowicza staje się rok 1994 - czas
                                                    kanonizacji jego dziada, Św. Maksyma (Sandowicza), który zginął męczeńską
                                                    śmiercią w 1914 r. w Gorlicach. Pielęgnowana w rodzinie pamięć o sławnym
                                                    przodku wybucha zwielokrotnioną miłością do ziemi jego rodu, do Łemkowyny. Od
                                                    tego czasu włącza się do społecznej działalności religijnej i świeckiej, z
                                                    udziałem całego swojego serca, talentu, rozumu i woli, oddaje się sprawom tej
                                                    zranionej ziemi i jej mieszkańców. Wstępuje do Stowarzyszenia Łemków, zakłada
                                                    Koło SŁ w Warszawie, w 1999 roku zostaje wybrany wiceprezesem organizacji. W
                                                    2001 r. tworzy Fundację Wspierania Mniejszości Łemkowskiej "Rutenika".
                                                    Organizuje w stolicy imprezy łemkowskie, koncerty, wystawy. Właśnie w stolicy,
                                                    w reprezentacyjnych salach i miejscach. Bo - jak mówi - piękna jest Łemkowyna,
                                                    urokliwa bywa wygnańcza obczyzna Łemków, skryta pośród lasów Dolnego Śląska,
                                                    ale wielki świat w wielkim świecie właśnie może i powinien dostrzec Łemków, ich
                                                    piękną i bogatą kulturę. Przy organizacji przedsięwzięć nie ma przed dr.
                                                    Michałem Sandowiczem przeszkód nie do pokonania. Nie tylko dlatego, że będąc
                                                    warszawianinem od pięćdziesięciu prawie lat zna tu niemal wszystko i
                                                    wszystkich. Panu Michałowi, urokowi Jego bycia i przedstawianym Jego ustami
                                                    prawdom nie można się było po prostu oprzeć. Przeto, gdy chce zorganizować
                                                    międzynarodowy obóz dla rusińskiej młodzieży, otwierają się przed Nim również
                                                    drzwi Bratysławy, Funduszu Wyszehradzkiego. A - wracając do Warszawy - drzwi
                                                    Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych - dla przeprowadzenia
                                                    kursu dla młodych Łemków, drzwi ministerialne - dla wydania podręczników do
                                                    nauki języka łemkowskiego.

                                                    Właśnie z tą sprawą, z teczką pełną dokumentów, materiałów, z głową pełną myśli
                                                    i z sercem pełnym nadziei, wracał do Warszawy. W połowie drogi ból, który
                                                    chodzi po ziemi, pośród nocy, pośród Michałowego przeogromnego zmęczenia
                                                    spotkał Go. I nie opuścił już, przynosząc wkrótce śmierć.

                                                    Powiadają, że nie ma ludzi niezastąpionych. Staraliśmy się wierzyć w to również
                                                    my, Łemkowie. Dzisiaj wiemy, ze to nieprawda.

                                                    Jednakże nie w tej sferze nasz największy ból. Dr inż. Michał Sandowicz, prezes
                                                    Fundacji "Rutenika" etc., etc., a dla nas po prostu - Michał, chociażby niczego
                                                    więcej nie uczynił, ponad to, co uczynił, chociażby nigdy niczego wymiernego
                                                    nie uczynił - bodajby tylko pozostawał pośród nas, ogrzewał swoją wielką
                                                    nadzieją, wcielał w nas wiarę, której był źródłem niewyczerpanym.

                                                    Wesprzyjcie nas, Dobrzy Ludzie, w bólu. Nie tylko dlatego, że ból po ziemi
                                                    chodzi. Bądźcie z nami. Bądźcie z Nim, kto może, 10 stycznia (godz. 10), kiedy
                                                    będziemy oddawać Go ziemi. W której pochować się kazał. W Łemkowynie, w ziemi
                                                    rodu Jego - w Żdyni.

                                                    Koniec cytatu- w następnych postach wiersze łemkowskie w wersjach oryginalnych
                                                    i po polsku.!!!!!!!
                                                    Ale to już pewno jutro - pozdrawiam Piszących i czytających / nawet tych
                                                    najmniej życzliwych :( /
                                                  • Gość: Elekon Re: Miło się Was dziś czyta. Dzięki IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.04, 22:54
                                                    Ten dzien przerwy dobrze posłużył. Miło się Was (autentycznie!) czyta i niech
                                                    już tak zostanie. Tylko tak dalej, i całkiem mnie oswoicie :)).
                                                    Dzięki, pozdrawiam Was wszystkich bez wyjątku, i już milknę.
                                                  • Gość: Piotr Miło się czyta ??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 19:25
                                                    Poeci łemkowscy, "dobrowolni" repatrianci /.../, pisali smutne wiersze, jak
                                                    ten, którego autorem jest Iwan Rusenko, zwany przez Łemków, dla jego
                                                    zasług, "Nauczycielem":

                                                    Ojczyzna moja tam, gdzie Krosno,
                                                    gdzie miasto
                                                    Rzeszów, Podkarpacie,
                                                    Jest tam chałupa, sad i pole, lecz
                                                    w cudzych
                                                    rękach, już nie nasze.
                                                    Ojczyzna moja tak bliska,
                                                    jakiś tydzień by iść
                                                    piechotą,
                                                    Lecz mnie nie puszczą bez
                                                    paszportu, bo przecież
                                                    tam mnie nie zaproszą.

                                                    Drugim obok Murianki wybitnym poetą łemkowskim jest
                                                    ""Władysław Graban - poeta, wybitny przedstawiciel współczesnej literatury
                                                    łemkowskiej - kilkakrotnie zmieniał miejsce w życiu. Urodził się 15 maja 1955
                                                    roku w Kostomłotach pod Wrocławiem. W 1962 roku wrócił z rodzicami tam, gdzie
                                                    powinien był się urodzić, do Gładyszowa w powiecie gorlickim. Wtedy jako
                                                    siedmiolatek przeżył kolorystyczno-krajobrazowy szok, obcując z pejzażami
                                                    Beskidów, o jakich nie miał pojęcia wychowując się w Samborzu, małej,
                                                    poniemieckiej, przed wojną folwarcznej, wiosce. Wrażliwość na piękno świata
                                                    przyrody i krajobrazu w zetknięciu z Łemkowyną ukształtowała młodego człowieka
                                                    i zrodziła w nim pasję zatrzymywania urody tego świata w wierszach i obrazach.
                                                    Łemkowyną - nie Łemkowszczyzną - tak z łemkowska poeta nazywa swoją ojczyznę.
                                                    Graban, jak żaden inny, maluje słowem, dostrzega odcienie barw życia od
                                                    najbardziej soczystych, jasnych, po ciemne, tragiczne, bo twórczość poety nie
                                                    jest pozbawiona narodowego bólu. Wpisana w jego historię, religię i tradycję
                                                    dotyka miejsc dla Łemków nie zagojonych, jak Talerhoff czy pamiętny rok 1947.
                                                    Graban o tych ranach pisze przez pryzmat przyrody. To ptaki, owady i drzewa
                                                    czyni świadkami tamtych wydarzeń. To one stoją na straży porządku świata, w
                                                    miejscu, gdzie jak mówi poeta czas nowy spotyka się wraz ze starym. Debiutował
                                                    w 1984 roku polskojęzycznym tomikiem "Twarz pośród cieni", potem wydał polsko-
                                                    łemkowski "Na kołpaku gór" (Kraków 1991), a w 1995 roku "Rozsypane pejzaże".
                                                    Przetłumaczył z ukraińskiego na polski wiersze B. I. Antonycza "Cała chmielność
                                                    świata". W roku 1997 wydał w Tarnopolu na Ukrainie zbiór wierszy poświęcony 50.
                                                    rocznicy wysiedlenia Łemków "Ikonostas bolu". Był czas w życiu Grabana, kiedy
                                                    bardziej od pisania wierszy liczyły się działania na rzecz kultury. Był jednym
                                                    z inicjatorów Łemkowskiej Watry, która od 20 lat płonie w Beskidach,
                                                    Łemkowskiej Poetyckiej Jesieni. Założył i redagował kwartalnik "Zahoroda" (1994-
                                                    1996). Zebrał i wydał tomy opowiadań Teodora Kuziaka "Dawno to były czasy"
                                                    i "Dohasajucza watra", Semana Madzelana "Smak Doli", wiersze Wołodymyra
                                                    Barny "Na lancetach traw", Iwana Fudżaka "Tuha". """

                                                    A teraz z wierszy Murianki i Grabara

                                                    PSALM

                                                    Boże my wiedzieliśmy
                                                    że za dni pradawnych
                                                    osadziłeś naród nasz
                                                    w górzystej dziedzinie
                                                    z woli i światła swego
                                                    I żyli dziadowie ojców naszych
                                                    do końca dni
                                                    do zakończenia
                                                    tysiąclecia...
                                                    Aż wydałeś nas
                                                    jak ofiarę z koźląt
                                                    rozrzucając
                                                    pośród narodów świata
                                                    kości nasze za bezcen
                                                    Sąsiedzi znieważają nas
                                                    przyrównują do pogan
                                                    pośród pospólstwa
                                                    oblekłeś nas w hańby szatę
                                                    Nie zapomnieliśmy o tobie
                                                    nie złamaliśmy przykazań
                                                    i jak dawniej
                                                    wznosimy świątynie
                                                    pośród zielonych dróg
                                                    W naszym życiu
                                                    nie było innego Boga
                                                    prócz ciebie
                                                    Boże...
                                                    prześladowana cerkiew nasza
                                                    za krzyż trójramienny
                                                    naznaczona cierniem stoi
                                                    na rozdrożu życia
                                                    bezmocna
                                                    Boże...
                                                    czemu nas opuściłeś
                                                    zapomniałeś
                                                    prawdy nasze
                                                    groby przodków
                                                    Ty za dni pradawnych
                                                    posadziłeś nas
                                                    zielonym drzewem Beskidu
                                                    w Lemkowynie

                                                    На білых верхах Лемковины

                                                    На білых верхах лемковины
                                                    Де пізний вечер сьнігом спав
                                                    Маленьке світло старовины
                                                    Морозний вітер в горы гнав

                                                    Золота чаша місяченька
                                                    Веде за собом вовчий слід
                                                    Дукатом стелит ся стеженька
                                                    Мриі выгнаных - лемків світ

                                                    Село в долині затрачене
                                                    Там похылений стояв хрест
                                                    Неє там рідных неє мене
                                                    Там ся лем блукат дідів чест

                                                    Зіркы стежками садів водят
                                                    Так якбы сорок тому літ
                                                    В річках лозины твар холодят
                                                    Стрічают лем лободы квіт (...)

                                                    А коли вернеш все на рідне
                                                    В убочы зопреш тугы зір
                                                    Є ту при тобі все прадідне
                                                    Закличе крылом хырбет гір

                                                    Найдеш світелко старовины
                                                    Двигенш здоптану дідів чест
                                                    На стежках рідной лемковины
                                                    В сонце пыднесеш новий хрест

                                                    До Выгнаных

                                                    Лемкы, як птахы розогнаны
                                                    не вернут до своіх гнізд,
                                                    не найдут піс
                                                  • Gość: Piotr Re: Miło się czyta ??? dokończenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 19:30
                                                    Dokończenie popprzedniego postu

                                                    До Выгнаных

                                                    Лемкы, як птахы розогнаны
                                                    не вернут до своіх гнізд,
                                                    не найдут пісьні, котра веде
                                                    в зелену обруч гір,

                                                    А ту - верх кождий кличе
                                                    отвертым крылом ліса,
                                                    несе ся пісня прадідня,
                                                    дзвонит серце в водопаді скал.

                                                    Меджы сходами в небо ведут,
                                                    идеш до горы за кроком крок,
                                                    ту, на тых верхах, нич не треба,
                                                    отверят рукы - Лемків Бог.

                                                    Вы не вернете до той землі,
                                                    там в пісковиці сорок літ
                                                    блудите - птахы темны,
                                                    и мряком вкрыє вас там сьвіт.

                                                    Ту в горах, на вшыткых верхах,
                                                    чело высоко держыт чест,
                                                    сонце огріват серце скорше,
                                                    и з ночы - встає новий ден.

                                                    Do zobaczenia po weekendzie


                                                  • Gość: Wolf Re: Miło się czyta IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.03.04, 23:27
                                                    Witam
                                                    Jestem jeszcze w trakcie "zwiedzania" cerkwi z podanych przez Ciebie linkow i
                                                    lektury stron. Wiec dzis podsylam tylko kolejny fragment tekstu o Lutowiskach.

                                                    "1938 rok
                                                    Dzwony biją na rocznicę chrztu
                                                    Natalia Klasztorna jest córką Olgi i Onufrego Petiachów z Lutowisk, a Anna
                                                    Zinziuk jest ich kuzynką. Natalia mieszka w Kijowie, jest dziennikarką,
                                                    badaczką bojkowskich dziejów. Jeździ po świecie i spisuje relacje z tamtych
                                                    lat, na przykład taką: Jak byłem w trzeciej klasie, kilka razy w miesiącu nas
                                                    prowadzili do kościoła i uczyli modlić się po polsku. Chcieliśmy czy nie
                                                    chcieliśmy. Kiedyś jestem w kościele, a polski proboszcz z linijką w ręku
                                                    mówi: "a teraz będziemy żegnać się" i podchodzi do mnie, to ja się żegnam tak,
                                                    jak uczyła mnie moja mama - na prawe ramię i trzema palcami, a ten ksiądz mnie
                                                    linią po łapie i po lewym ramieniu. Minęło ponad 70 lat, a jeszcze czuję to
                                                    miejsce i swoją myśl: czy Bóg nie rozumie nas po ukraińsku?
                                                    Tak napisał Fedir Iwaniw z Nowego Jorku.
                                                    W 1938 roku przypadła 950. rocznica chrztu Rusi.
                                                    Starosta w Lesku nie wydał pozwolenia na uroczystości rocznicowe, ale starzy
                                                    mieszkańcy Lutowisk pamiętają, że i tak zostały zorganizowane.
                                                    Na świętego Spasa, to znaczy 19 sierpnia, mężczyźni w wyjściowych portkach,
                                                    długich butach, białych, wyszywanych koszulach wchodzili do rzeki San jakby na
                                                    ponowny chrzest. Biły dzwony w Lutowiskach, była muzyka, tańce, loteria, ale
                                                    przyjechała na koniach polska policja i zaczęła rozpędzać nielegalne
                                                    zgromadzenie. Rusini błyskawicznie się otaborowali. Rozpoczęło się oblężenie
                                                    taboru. Baby wrzeszczały, policja płazowała, chłopy rzucali butelkami z wódką.
                                                    Wasyl Woźniak, Stepan Petiach, Iwan Hrycyniak, Fedir Iwaniw na tydzień poszli
                                                    do aresztu.
                                                    1939 rok
                                                    Dzwony na dół, kiecki w górę
                                                    Wybucha druga wojna światowa. Przed nadejściem Niemców ludzie w Lutowiskach
                                                    zdejmują dzwony, spuszczają z dzwonnicy na ziemię i zakopują pod fundamentem.
                                                    Najpierw miasteczko zajmują Niemcy, ale się wycofują i w listopadzie wkraczają
                                                    wojska radzieckie. Na drodze wita ich czterech miejscowych komunistów z
                                                    czerwonymi sztandarami. Jeden nie miał go z czego zrobić, więc pociął spódnicę
                                                    żony. Potem ku uciesze sąsiadów powiesił tę chorągiew na swojej chacie.
                                                    Rosjanie zamordowali Sofrona Kolidę, greckokatolickiego duchownego, i zabrali
                                                    czterech Rusinów, którzy przed rokiem siedzieli w polskim areszcie. Już nigdy
                                                    nie wrócili. Potem Sowieci rozkułaczyli bogatych Żydów i Polaków. Miejscowemu
                                                    przedsiębiorcy Januszowi Ziółkowskiemu zabrali olejarnię, tartak i elektrownię.
                                                    To była jedyna bieszczadzka elektrownia spalinowa. Ziółkowski zelektryfikował
                                                    Lutowiska zaledwie dwa lata wcześniej.
                                                    Katolicki ksiądz Franciszek Wojtyło uciekł w nocy z pierwszego na drugi dzień
                                                    świąt Bożego Narodzenia 1939 roku. Przeprowadził go przez San na niemiecką
                                                    stronę syn ukraińskiego gospodarza Muchy. Trzy lata później ten chłopak był
                                                    jednym ze 109 mężczyzn z gminy Lutowiska, którzy wstąpili do dywizji SS
                                                    Hałyczyna (14. dywizja SS Galizien).
                                                    Ziółkowski był wujem Jadwigi Sklepkiewicz, z domu Dąbrowskiej, córki
                                                    przedwojennego burmistrza miasteczka. Lutowiska ciągle miały burmistrza,
                                                    chociaż w 1919 roku, w odwecie za opowiedzenie się po stronie
                                                    Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, utraciły prawa miejskie.
                                                    - Sowieci organizowali obowiązkowe zebrania antyreligijne - opowiada pani
                                                    Jadwiga. - Na jednym z nich cerkiewnik Kuczmyda wstał i zapytał politruka:
                                                    dlaczego krowa robi placki, a koza bobki? Prelegent nie wiedział. "Ty w hiwni
                                                    nie rozbirosz, a o Bohu choczesz meni howoryty" (ty na gównie się nie znasz, a
                                                    o Bogu chcesz mówić), powiedział Kuczmyda, czapkę wdział na głowę i poszedł, a
                                                    za nim reszta chłopów."

                                                    Dziekuje za teksty i wiersze z ostatnich postow. W niedziele, lub zaraz po,
                                                    postaram odwdzieczyc sie linkami do podlaskich cerkwi.
                                                    Pozdrawiam czytajacyh i piszacych
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Miło się czyta??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.04, 21:34
                                                    Witam - dziękuje i proszę o jeszcze.
                                                    A zacznę cytatem o cerkwi w LutowiskachOstatnią parafialną cerkiew pw
                                                    św.Michala Archanioła wzniesiono na nowym miejscu w 1898r /.../ Powstał okazała
                                                    trójkopułowa świątynia z transeptem/.../ Świątynia była konsekrowana w 1903
                                                    roku przez biskupa Konstantego Czechowicza. /.../ Cerkiew której bryła
                                                    nawiązywała do tradycyjnej architektury ukraińskiej, została zaprojektowana
                                                    przez zespół architektów ze Lwowa. Takich cerkwi,niemal bliźniaczo podobnych
                                                    zaprojektowano wiele. W należących do nas obecnie Bieszczadach było ich co
                                                    najmniej pięć. Powstały w Beniowej,Bystrem koło Michniowca,Lipiu, Lutowiskach I
                                                    Paniszczowie. Do dziś dotrwała tylko jedna – w Bystrem. Cerkiew w Lutowiskach
                                                    użytkowano od roku 1945 do 1951 jako prawosławną. W latach 1951-1963 pełniła
                                                    funkcję łacińskiego kościoła,gdyż ten ostatni był tak zdewastowany,że dopiero w
                                                    1963 roku został ponownie poświęcony. Po 1963 roku opuszczona i sukcesywnie
                                                    dewastowana. W 1963 roku we wnętrzu stały jeszcze ołtarz z obrazem św. Michała
                                                    Archanioła, ikonostas z dziewięcioma obrazami/.../. W tym czasie władze
                                                    zdecydowały o utworzeniu w cerkwi muzeum regionalnego. Remont rychło przerwano
                                                    wskutek wyczerpania się funduszy. Zdołano jedynie ustawić rusztowania w pd-
                                                    wsch. częsci obiektu / wewnątrz i zewnątrz/ oraz zgromadzić materiały ,
                                                    które zostały niebawem rozkradzione. Pod pretekstem remontu wywieziono gdzieś
                                                    resztę zachowanego wyposażenia / podobno do MBL-u w Sanoku/ Pod koniec lat 70-
                                                    tych w wyniku wieloletniego zamakania zgnił i rozpadł się węgieł łączący nawę
                                                    z wschodnią ścianą południowego transeptu. Na wewnętrznych ścianach tego
                                                    skrzydła rosły już huby. W 1979 roku cerkiew przekazana została parafii
                                                    łacińskiej. W 1979 roku została rozebrana a z budulca uzyskanego tą drogą
                                                    wzniesiono kościół w Dwerniku. W miejscu po cerkwi stanął drewniany krzyż, a
                                                    wokół pozostał wieniec lip.

                                                    Tyle z dzieła „Bieszczady – słownik historyczno – krajoznawczy, część 1 gmina
                                                    Lutowiska” przygotowanego do druku przez S.Krycińskiego – Warszawa 1995.
                                                    Książki pięknej ale i przerażającej w opisie zniszczeń pamiątek kultury ruskich
                                                    Bieszczad i zniszczeń dokonanych w obłędzie zniszczenia dokonanego przez
                                                    Polaków - nie tylko przecież komunistów, bo jak widać i katolików.

                                                    Na koniec coś z wierszy łemkowskich poetów


                                                    MÓJ BÓG

                                                    jest podobny do mnie
                                                    nie ma cerkwi
                                                    wygnany z własnego nieba
                                                    szuka schronienia
                                                    u obcych

                                                    u swoich
                                                    miałby trudny wybór konfesji
                                                    aby
                                                    nazywać się Ukraińcem
                                                    musiałby wstąpić
                                                    w szeregi UPA

                                                    Styczeń 1994

                                                    ***

                                                    Cóż że za tobą płaczą
                                                    cerkiewne kopuły
                                                    one jakby do smutku nawykłe
                                                    tkwią w spokoju
                                                    jeszcze tkwią
                                                    unieruchomione serca dzwonów
                                                    nienawykłe do bicia
                                                    ani przeszczepu

                                                    A zakończę ... żydowskim pozdrowieniem szabasowym :) "Die Gitte Woche..." -
                                                    miłego tygodnia i dalszych korespondencji.



                                                  • Gość: Wolf Milej lektury IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.03.04, 17:15
                                                    Witam
                                                    Przyznam sie, ze dwa ostatnie wiersze wprawily mnie w zadume. Dziwne sa losy Lemkow,
                                                    nie znam ich dobrze, ale z tego co czytam widze, ze sa podzieleni. Zreszta wskazuje na to
                                                    wiersz "Moj Bog". Moze napiszesz cos wiecej na ten temat.
                                                    Dzieki za link do fotografi cerkwi, juz jestem po "zwiedzaniu", ale wciaz pod wrazeniem.
                                                    Podsylam kolejny odcinek tekstu o dzwonach. W nastepnym poscie bedzie cos jeszcze.

                                                    "1940 rok Dzwony ciągle w ziemi
                                                    Wszyscy radzili ojcu pani Jadwigi, żeby uciekał, ale on nie chciał. Najbardziej nalegał
                                                    Chaim Jarmuż, właściciel tartaku. Wreszcie Sowieci przyszli po Dąbrowskiego. Splądrowali
                                                    dom, zabrali cukier, naftę, zegarki i byłego burmistrza. Zawieźli go do Skorodnego, do
                                                    komendantury, i po kilku dniach zwolnili. Rosjanie mówili, że wstawiło się za nim małżeństwo
                                                    Somerów, którzy mieli w Lutowiskach zakład szewski. Byli znanymi w miasteczku
                                                    komunistami. Przed wojną policja chciała ich aresztować, ale burmistrz się nie zgodził, bo
                                                    mieli ośmioro dzieci. Ojciec pani Jadwigi zmarł dziesięć dni po zwolnieniu. Był strasznie
                                                    pobity. Potem na tyfus zachorowały macocha i ciotka pani Jadwigi. Ciotka umarła,
                                                    macocha trafiła do szpitala. Pani Jadwiga miała 18 lat i musiała opiekować się trójką
                                                    rodzeństwa. Przez rok, siedem miesięcy i dwadzieścia dwa dni była jedyną nauczycielką w
                                                    wiosce Chmiel koło Lutowisk. Uczyła po ukraińsku wszystkich przedmiotów. Wcześniej do tej
                                                    szkoły Rosjanie przysłali Ninę Misurinę, nauczycielkę z Charkowa, ale chłopi ją przegnali,
                                                    bo nie chciała im odpowiadać na powitanie "Sława Isusu Chrystu". W 1940 roku Sowieci
                                                    przyszli do szkoły aresztować panią Jadwigę. Nie było jej, bo poszła z dziećmi na
                                                    wycieczkę. Poszli do przewodniczącego sielsowieta (sołtysa), a ten ich ugościł, napoił,
                                                    pewnie też przekupił i tak wybronił jedyną nauczycielkę. - Byłam jedyną Polką w tej wiosce,
                                                    ale tylko raz spotkała mnie tutaj przykrość. Zorganizowałam w szkole zabawę dla dzieci.
                                                    Jedna z dziewczynek zaśpiewała: "Weseła zabawa, weseło by buło, żeby miży nami
                                                    Polakiw ne buło". Ktoś z rodziców zerwał się i dał jej po buzi za to, że miała czelność
                                                    zaśpiewać to w mojej obecności. "
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Obiecana reszta IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.03.04, 17:29
                                                    Zgodnie z obietnica przesylam cos jeszcze.

                                                    Varhany v Olive pozbyly zvuku
                                                    je mlha a ticho a nevidis breh
                                                    A namisto mozku, jenz vedl by ruku
                                                    jen pistole pisi po sedivych zdech
                                                    Ve jmenu humanity!

                                                    Byt vdecny te ruce, jez zbytky ti hazi
                                                    kdyz neni co jist a je vanocni cas
                                                    Byt nemy, jak ryba, jez na stole schazi
                                                    kdyz na dlazbe pasy ti rozdrti vaz
                                                    ve jmenu Humanity

                                                    Ve staji v sene
                                                    ti vykazou byt
                                                    to abys denne
                                                    se priblizil Kristu
                                                    a prirazi k cene
                                                    i slovicko lid
                                                    a prirazi k cene
                                                    i sadrovou bystu
                                                    i slova, jez slychas
                                                    i vzduch, ktery dychas
                                                    i radost
                                                    i slzy
                                                    i hlad

                                                    Od varhan v Olive ticho se diva
                                                    Uz pastyri Jezise privitali
                                                    Koledy hladem ti zaludek zpiva
                                                    a v refrenu zahraji samopaly
                                                    Ve jmenu Humanity!

                                                    /Karel Kryl , 1970/

                                                    wersja polska - w wykonaniu Jana Tyszkiewicza:

                                                    Organy w Oliwie zamarły w pół dźwięku
                                                    Jest cicho nad brzegiem, ulice we mgle
                                                    A mózg, który winien prowadzić ich rękę
                                                    Automat i czołgi kieruje na cel,
                                                    W imie socjalizmu.

                                                    Być wdzięczny tej ręce, co ochłap ci rzuca,
                                                    Gdy stół pod choinką, a nie ma co jeść,
                                                    Być niemym jak ryba i krzyk zdławić w płucach
                                                    Lub pod gąsienicą pozwolić się zgnieść
                                                    W imię socjalizmu.

                                                    W stajence na sianie znajdziesz swój dom,
                                                    Byś bliżej Boga, ubogi jak On,
                                                    Do ceny dołożą sto haseł nowych,
                                                    Do ceny dodadzą popiersie gipsowe
                                                    I twoje westchnienie i jakieś wspomnienie,
                                                    Twą radość, twój płacz
                                                    I głód
                                                    Już radość świąteczna gdzie indziej rozbrzmiewa
                                                    Organy w Oliwie żałobnie dziś łkają
                                                    Żołądek twój głodny kolędy ci śpiewa,
                                                    W refrenie nie dzowny lecz strały zagrają
                                                    W imię socjalizmu.

                                                    Jeszcze raz pozdrawiam czytajacych i piszacych
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Obiecana reszta???????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.04, 20:24
                                                    Jestem zaskoczony i troszeczkę zdezorientowany- co tutaj robi wiersz czeskiego
                                                    odpowiednika naszego Kaczmarskiego - z impresjami związanymi z grudniem 1970
                                                    roku i praską wiosną 1968 roku?. Boje sie Radku że przestawiłeś posty z innych
                                                    dyskusji. Niemniej pozdrawiam serdecznie- a zaraz ciąg dalszy mojej poetyckiej
                                                    łemkowszczyzny i kopczyka linków
                                                  • Gość: Piotr Obiecana reszta od Piotra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.04, 20:47
                                                    Witam serdecznie po raz wtóry.
                                                    Zacznę ten post od hymnu łemkowskiego, a tak „hory nasze hory”
                                                    ГОРЫ НАШЫ
                                                    (Лемківский гімн)

                                                    Горы нашы, горы нашы,
                                                    Горы нашы Карпаты.
                                                    Нихто не зна, нихто не зна
                                                    Кільо вы в нас вартате.

                                                    Горы нашы, горы нашы,
                                                    Горы нашы Бескиды.
                                                    Бо вас дати не казали
                                                    Нашы діды - прадіды.

                                                    Горы нашы, горы нашы,
                                                    Горы нашы Карпаты.
                                                    Не даме вас, не даме вас
                                                    Ни за жадны дукаты.

                                                    Отцы, діды и прадіды
                                                    Церкви, школы строили,
                                                    Заселили Лемковину,
                                                    Там культуру створили.

                                                    В давны часы предкы нашы
                                                    Карпаты засвоили,
                                                    Застали там лемцілины,
                                                    Нам добробыт лишили.

                                                    Долгы вікы вражы крукы
                                                    Хотят нас присвоити,
                                                    Землю нашу, родне слово,
                                                    Нам культуру знищити.

                                                    Mam nadzieję ,że nie będziecie mieli problemu z odczytaniem przesłania tego
                                                    pięknego wiersza.

                                                    I jeszcze pieśń- lament związany z tragedią Akcji Wisła

                                                    У ГОРАХ КАРПАТАХ...

                                                    У горах Карпатах сумно дні минали,
                                                    Коли наши лемки гори опущали.(2х)
                                                    Гори опущали але не з радости.
                                                    Прийшов такий розказ од пана старости.(2х)
                                                    В неділю раненько як сонце вставало
                                                    А юж в наше село войско приїхало.(2х)
                                                    А як приїхали такий розказ дали,
                                                    Щоб за дві години всі ся вибирали.(2х)
                                                    Люде посмутніли, стали ся збирати,
                                                    "Скорше - кричит капраль, - пора виїжджати".(2х)
                                                    А як виїжджали - дзвони ударяли,
                                                    З гірким плачем люде село опускали.(2х)
                                                    До першой стації везли нас фурами,
                                                    Далі обіцяли везти потягами.(2х)
                                                    Найблищих знайомих порозділювали,
                                                    А і в Осьвєнцімі декотрих лишали.(2х)
                                                    Цілий час в дорозі ми так бідували,
                                                    Будьяком репетом людей годували.(2х)
                                                    Будьяк годували і нас потішали,
                                                    Що там на заході добре будем мали.(2х)
                                                    Прийшли ми на захід сталися смотрити,
                                                    Ой Боже наш Боже, я
                                                  • Gość: Piotr Re: Obiecana reszta od Piotra - dokończenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.04, 20:58
                                                    Jeszcze tylko dokończenie wiersza :

                                                    Прийшли ми на захід сталися смотрити,
                                                    Ой Боже наш Боже, як ту будем жити.(2х)
                                                    Землі не орани, ани не сіяни,
                                                    А й будиночки порозвалювани.(2х)
                                                    Не хце нам ся жити, ани нич робити.
                                                    Боже, допомож нам, в гори повернути.(2х)
                                                    Гори наши гори, зелени Карпати,
                                                    Вас не забудемо поки жити будемо.(2х)

                                                    I jeszcze garść linków z których czerpałem dotychczasowe cytaty

                                                    rusyn.webpark.pl/#
                                                    www.lemko-tower.prv.pl/
                                                    Spiewnik łemkowski
                                                    lemko.org/lemko/spivanky.html
                                                    Pozdrawiam Radka wytrwale piszącego i wszystkich czytających

                                                  • Gość: Wolf Odpowiedz Piotrowi (wyslana z pracy) IP: 62.233.197.* 10.03.04, 08:15
                                                    Witaj Piotrze
                                                    Na wstepie przepraszam za pomylke (blad przy ctrl-c ctrl-v) pospiech przy
                                                    pisaniu nie wyszedl niestety na dobre. Za duzo rzeczy na raz i stad takie
                                                    efekty. To co mialo isc na forum poszlo gdzie indziej. Co smieszniejsze
                                                    zorientowalem sie dopiero teraz. Forum czytam zawsze rano w pracy, wiec dopiero
                                                    po przeczytaniu twojego postu zorientowalem sie, ze popelnilem blad. Po raz
                                                    pierwszy pisze z pracy wiec stad nie moje domowe IP. Na przyszlosc oczywiscie
                                                    obiecuje poprawe:)
                                                    I jeszcze raz sprawdza sie powiedzenie "pospiech jest wskazany tylko przy
                                                    lapaniu pchel".
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. To co mialo isc nie zginelo i bedzie wkrotce.
                                                  • Gość: Wolf Re: Piotrowi obiecana reszta (juz z domu) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.03.04, 19:10
                                                    Witam
                                                    Do tej pory jest mi troche "lyso". Nic juz na to nie mozna poradzic:(
                                                    Przesylam obiecany tekst, pochodzi on z NBiN
                                                    free.ngo.pl/nadbuhom/Nr5_2003/17%20-%20Vyluky.htm
                                                    "Wyluky
                                                    Weczorom u maju
                                                    W roku sorok pjatum
                                                    Po ciłodniowuj praci
                                                    Lude lahli oddychaty
                                                    Dumali o zawtry
                                                    Szczo budut robyty de budut oraty
                                                    I nychto ne dumaw
                                                    Szczo tak pryjdet'sia stradaty
                                                    Jidut z-pud Werstoka
                                                    W szapoczkach rohatych
                                                    To jidut akowci
                                                    Ludy mordowaty
                                                    Wjichali do wjoski
                                                    Pozhaniali ludy szumu narobyli
                                                    Rozdiahnuli Waśku
                                                    I tut joho zabyli
                                                    Pudpalili kłuni
                                                    Pudpalili chaty
                                                    Płaczut wylukuowci
                                                    My ne wynowaty
                                                    Zahoriłoś wsiutko
                                                    Korowy w ohni stali ryczaty
                                                    Buoh wsio toje baczyt
                                                    Budut odwiczaty
                                                    Ne zabudem sioho
                                                    Ani dity naszy
                                                    Czerez dowhi lita
                                                    Budem pomentaty
                                                    Mohut nas spality
                                                    Mohut rozstrylaty
                                                    Sieji zemli my ne pokynem
                                                    Zemla nasza maty"

                                                    Tekst do ktorego podalem link jest mala szpileczka, ale warto przeczytac.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Sprawdzalem tresc postu trzy razy:) wiec teraz musi byc OK.
                                                    Skoro juz wyszedl na jaw moj niechetny stosunek do wladzy ludowej to na koniec
                                                    jeszcze maly cytacik z tekstu autorstwa E. Mironowicza "Polityka narodowosciowa
                                                    PRL"
                                                    "Nowy wojewoda białostocki Stefan Dybowski, pisząc sprawozdanie dla rządu w
                                                    sierpniu 1945 r., powołując się na słowa prezydenta Bolesława Bieruta, wyrażał
                                                    powszechną w kręgach władzy opinię, że „szczęśliwym rozwiązaniem zagadnienia
                                                    mniejszości narodowych w Polsce jest stworzenie Polski jako państwa
                                                    jednonarodowego”, bowiem „tereny zamieszkałe przez ludność białoruską lub
                                                    ukraińską zawsze były zarzewiem wojen”
                                                  • Gość: Wolf O lutowiskach IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.03.04, 19:17
                                                    Piotrze (i wszyscy czytajacy) reszta tekstu o Lutowiskach bedzie jutro.
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam czytajacych i piszacych.
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Piosnka na dobranoc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.04, 20:08
                                                    Na koniec dnia przytoczę ciekawą, autoironiczną śpiewkę ruską pokpiwającą i z
                                                    Łemków i z Bojków ;

                                                    ОЙ ПІДУ Я МЕЖЕ ГОРИ

                                                    Ой піду я меже гори,
                                                    Там, де жиют лемки,
                                                    Там не мают чим світити
                                                    Тай сідят потемки.
                                                    Ой піду я меже гори,
                                                    Там, де жиют бойки,
                                                    Там музика дрібно грає,
                                                    Скачут по легойки.
                                                    Ой ти, лемку, ой ти, лемку,
                                                    Ти - поганська віра,
                                                    Твоя жена в середоньку
                                                    Солонину їла.
                                                    Ой ти, бойку, ой ти, бойку,
                                                    Твоя ищи гірша,
                                                    Твоя їла і в п'ятницю,
                                                    А п'ятниця більша.
                                                    Пішов лемко до костела,
                                                    Там органи грали,
                                                    Як си тупнув ходачками,
                                                    Аж му огня дали.
                                                    Лемко вмер, лемко вмер,
                                                    Лемкові дзвонили,
                                                    Як ся лемко зорвав з лави,
                                                    Ледве го догонили.

                                                    .....................
                                                    Oj pidu ja mieże hory
                                                    Tam die żijut łemki
                                                    Tam ne majut czem śwititi
                                                    Tam sidiat po tiemki...:))))

                                                    Pozdrawiam - czekając na ciąg dalszy Lutowisk
                                                  • Gość: Piotr Dzięki za Piotrowi obiecaną resztę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.04, 19:41
                                                    Po pierwsze proszę się Kolego tak nie "sumitować" bo nic nie się nie stało.
                                                    Co do tematu teraz poruszonego- od pewnego czasu jestem wytrwałym
                                                    czytelnikiem "przeglądu prawosławnego", gdzie temat i Burego i tragedii
                                                    Podlasia występuje dość często.
                                                    Muszę przyznać,że on-linowskiego wydania / a przeglądnąłem roczniki 2002-2004/
                                                    robią bardzo pozytywne wrazenie . Ale o tym w następnych postach. /Acha nie
                                                    rezygnuję z penetracji "Zawsze wiernych " Piusowi :))

                                                    Ciekawi mnie gwara owej /cytowanej przez Ciebie? podlaskiej ballady-lamentu-
                                                    pieśni buntu /??/ - czy to jest białoruski, ukraiński czy też dialekt lokalny?
                                                    No i jak Radku radzisz sobie z ruskimi bukwami?? - bo jesli OK - to będę coś
                                                    jeszcze podsyłał łemkowskiego.
                                                    A teraz skaczę do Twego nastepnego postu- szykując już coś ciekawego
                                                  • rychu_z_przemysla Grekokatolicy w Rzeszowie przed II wojną swiatową 10.03.04, 20:29
                                                    Wedlug spisu ludności z 1931r. Rzeszów zamieszkiwalo okolo 231 grekokatolików
                                                    co stanowilo 0,86% ludności miasta (26 902 mieszkańców).
                                                  • Gość: Piotr Statystyka dla Rycha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.04, 18:33
                                                    Witam serdecznie Rycha.
                                                    Na temat statystyki, demografii historycznej było sporo w tej dyskusji gdzieś
                                                    tam w maju ub.roku.
                                                    W związku z tym służę uprzejmie wyciągami- linkami:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=5901307&v=2&s=0
                                                    Trochę statystyki Gość: gość 12.05.2003 18:42
                                                    Według wyników spisu powszechnego z roku 1921
                                                    w Rzeszowie mieszkało
                                                    13 345 łacinników oraz 193 grekokatolików,
                                                    w Białej 657 łacinników i 543 grekokatolików,
                                                    w Drabiniance 988 łacinników i 42 grekokatolików,
                                                    w Hadlach Szklarskich 722 łacinników, 399 grekokatolików,
                                                    w Matysówce 920 łacinników, 73 grekokatolików,
                                                    w Pobitnie 1957 łacinników, 5 grekokatolików,
                                                    w Staroniwie 1469 łacinników i 9 grekokatolików
                                                    i wreszcie w Zalesiu 527 łacinników i 279 grekokatolików.
                                                    Jak więc widać nigdzie w powiecie rzeszowskim grekokatolicy nie stanowili
                                                    większości ludności.
                                                    Najbliższa miejscowość gdzie grekokatolicy stanowili większość to była Tarnawka
                                                    w powiecie przeworskim 268 łacinników i 825 grekokatolików.
                                                    Gość: Piotr 14.05.2003 17:01
                                                    Zalesie w 1939 roku : parafia grekokatolicka liczyła 1425 wiernych, z czego
                                                    290 w
                                                    Zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w Rzeszowie, 45 w Matysówce,22 w
                                                    Drabiniance oraz 200 w okolicy, a także 6 w Tyczynie i 21 w Łańcucie.
                                                    Z kolei w Rzeszowie na dzień 31 .12.1937 było łącznie 385 mieszkańców wyznania
                                                    grekokatolickiego w tym 298 na pobyt stały i 87 na pobyt czasowy / akta
                                                    Archiwum P. w Rzeszowie , akta m Rzeszowa sygn. 3456/

                                                    Rzeszów 1937 r.- : 20725 katolików, 385 grekokatolików,12 841 mojżeszowego
                                                    wyznania ,17 prawosławnych,37 ewangelików

                                                    W Bialej grekokatolicy stracili przewagę liczebną w roku 1938 gdyż było ich
                                                    tylko
                                                    650/w r.1897- 820/ a katolików rzymskich było 700.
                                                    W Matysówce liczba grekokatolików w roku 1938 spadła do 47 na 920 katolików,
                                                    w Zalesiu było grekokatolików 291, a katolików 695.
                                                    Ogólna liczba wiernych grek-kat w parafii Zalesie wzrastała : w roku 1865 -
                                                    1175,1892r. - 1480, 1897 r. - 1518 i w 1938r. -1437, w tym Rzeszów 200, /w tej
                                                    liczbie „zapewne żołnierze w koszarach, może i chorzy w szpitalu."/.

                                                    Gość: Gość :
                                                    /..../
                                                    wyniki pierwszego spisu ludności Galicji przeprowadzonego przez Austriaków w
                                                    roku 1785. Spis ten określał ilość mieszkańców i wyznanie każdej miejscowości.
                                                    Informacji na ten temat udzielali nie sami mieszkańcy ale proboszczowie
                                                    poszczególnych parafii. Wyniki spisu są zamieszczone w książce Zdzisława
                                                    Budzyńskiego "Ludność pogranicza polsko-ruskiego w drugiej połowie XVIII wieku"
                                                    I tak według danych spisowych Białą miało zamieszkiwać w tym czasie 200
                                                    rzymokatolików i 390 grekokatolików, Zalesie 180 rzymokatolików i 190
                                                    grekokatolików, Matysówkę 300 rzymokatolików i 55 grekokatolików.
                                                    W pozostałych miejscowościach spis nie notuje grekokatolików choć myślę, że na
                                                    pewno mieszkali w Rzeszowie czy Drabiniance ale pewno było ich tak niewielu, że
                                                    proboszcz grekokatolicki z Zalesia ich nie wymienił.

                                                    W uzupełnieniu tych danych – rzeszowscy grekokatolicy-mieszczanie /w obrębie
                                                    obszaru sensu stricte ówczesnego miasta/ byli z pewnością /i w
                                                    większości/pochodzenia napływowego.
                                                    Natomiast ludność tego wyznania z wsi okolicznych – Zalesia, Białej,
                                                    Drabinianki, i trochę dalszych – Tarnawki, Gwoździanki, Blizianki /tu
                                                    ciekawostka – zasiedlonych przez osadzanych tu jeńców kozackich/
                                                    miała „rodowód” co najmniej xvii wieczny.

                                                    Nie mówiąc już o tym, że wsie te stanowiły relikt-pamiątkę /w tym Zalesie i
                                                    Pobitno-Powietna na 100% / po polsko-ruskiej, wczesnośredniowiecznej granicy
                                                    etnicznej /a i państwowej /przebiegającej m.in. linią Wisłoka .





                                                  • andrijko Re: Dzięki za Piotrowi obiecaną resztę 11.03.04, 11:32
                                                    "Ciekawi mnie gwara owej /cytowanej przez Ciebie? podlaskiej ballady-lamentu-
                                                    pieśni buntu /??/ - czy to jest białoruski, ukraiński czy też dialekt lokalny?"
                                                    Wg Atlasu Gwar Wschodniosłowiańskich Białostocczyzny jest to gwara ukraińska.
                                                    Dialekt lokalny ? A co to oznacza i czym różni się od gwary ? Aukurat w
                                                    Wilukach gwara ukraińska jest jedną z bardziej zbliżonych do współczesnego
                                                    ukraińskiego. Jest to związane z okresem - nowszym - osadnictwa. Różnice w
                                                    stos. do białoruskiego widać gołym okiem i bez specjalistycznego przygotowania.
                                                    Zapisy w mp3 gwar podlaskich ukraińskich są też na stronie Nad Buhom - jak byś
                                                    chciał posłuchać języka prawie live. Naukowa klasyfikacja południowych gwar
                                                    podlaskich jako ukraińskich nie przeszkadza oczywiście działaczom białoruskim,
                                                    w większości pochodzącym z terenów ukrainomownych, zaliczania ich jako
                                                    białoruskich. No czasem przyznają, że jest parę słów ukraińskich, "ale przecież
                                                    to o niczym nie świadczy". Posłuchaj na ten temat rozmowy między działaczami
                                                    białoruskimi na stronie NBiN - jeden z nich przyznał, że język na południe od
                                                    Narwii jest ukraiński. Został spacyfikowany przez prawomyślnych. A tak pozatym
                                                    to wystarczy porównać teksty które sam cytujesz z tym tekstem i tekstami
                                                    białoruskimi - nie trzeba fachowego przygotowania, żeby rozróżnić te języki.
                                                    Szczególnie przez osoby siedzące w temacie. Zachęcam do włąsnych badań nad
                                                    tematem - nie ma to jak osobiste odkrywanie.
                                                    PS. Dyskusja nt "Burego" oraz o sytuacji mniejszości znajdują się też na forum
                                                    Siemiatycze. Niektóre posty mogą być ciekawym przyczynkiem do badań nad
                                                    postępującą asymilacją - polonizacją Rusinów podlaskich. A może tylko mówią o
                                                    ich autorach ?
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Lutowiska cd.. i glos w sprawie Podlasia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.03.04, 20:45
                                                    Witam
                                                    Na temat gwary z wiersza nic juz nie moge dodac, wszystko wyjasnil wyczerpujaco
                                                    Andrzej. Goraco polecam mp3 z ukrainskimi glosami Podlasia na sajcie NBiN,
                                                    niestety nie zawsze dzialaja linki. Wypowiedzi na forum Siemiatycze rowniez
                                                    sledze z uwaga. Andrzeju troche wiecej optymizmu, wiem ze nie jest o niego
                                                    latwo, ale mysle ze czesc mlodych, swiadomych ludzi pojdzie za glosem serca i
                                                    nie wyrzeknie sie korzeni.
                                                    Piotrze czekam jak zawsze z niecierpliwoscia na kolejne posty, rowniez
                                                    z "bukwami". Nie ukrywam, ze mam troche problemow z czytaniem ale daje sobie
                                                    rade - drukuje i czytam powoli z kartki.
                                                    Na tym koncze wywody wlasne i przechodze do kolejnego "odcinka" tekstu o
                                                    Lutowiskach.

                                                    "1942 rok
                                                    Dzwony wracają na wieżę
                                                    W czerwcu 1941 roku Niemcy zajmują Lutowiska.
                                                    Dzwony wracają na dzwonnicę.
                                                    W lipcu Niemcy są już pod Kijowem. Za Niemcami do Lutowisk przyszedł
                                                    greckokatolicki ksiądz Iwan Mak. Natalia spisała w Kanadzie jego relację: Kraj
                                                    był zrujnowany. Niedostatek chleba, kontyngenty, konie zabrało sowieckie
                                                    wojsko. Całe moje życie obracało się wokół cerkwi, ukraińskiej spółdzielni i
                                                    komitetu samopomocy, który zajmował się werbowaniem młodzieży do Niemiec na
                                                    roboty i do dywizji Hałyczyna. Do dywizji chłopcy szli dobrowolnie, ale znam
                                                    przypadki przymusowego wcielania. 22 czerwca 1942 roku, w pierwszą rocznicę
                                                    niemieckiej okupacji, Niemcy kazali ludziom przyjść do pracy z łopatami. Kopali
                                                    doły na tyłach kościoła. Nie wiedziałem, po co kopią te doły.
                                                    Polecenie wydali dwaj gestapowcy z Sanoka: Johann Backer i Arnold Doppke,
                                                    którzy przyjechali tego dnia do Lutowisk z żandarmem Pfejferem. Przed wojną w
                                                    Lutowiskach żyło około dwóch tysięcy Żydów. Niemcy zebrali wszystkich na rynku
                                                    i przeprowadzili selekcję. 650 osób zamknęli w budynku sądu i opuszczonej
                                                    oborze należącej do plebanii, resztę puścili do domów. Do zamkniętych Żydów
                                                    dołączono cztery miejscowe rodziny cygańskie, żebraków, inwalidów.
                                                    W Lutowiskach mieszkało ponad 180 Polaków. Większość zebrała się w domu
                                                    Ziółkowskich, bo stał na stokach Otrytu.
                                                    - Postanowiliśmy, że jak zaczną brać Polaków, to uciekniemy do lasu.
                                                    Wiedzieliśmy, że Niemcy zamówili furmanki - wspomina Jadwiga Sklepkiewicz.
                                                    Z wielu relacji można zrekonstruować to, co stało się tej nocy. Od godziny 21
                                                    ładowali na każdą fur- mankę po dziesięciu Żydów, wieźli za kościół i
                                                    wprowadzali pod ręce na deskę. Strzelali na zmianę Backer i Doppke, trzeci
                                                    Niemiec ładował pistolety. Całą resztę robili ukraińscy chłopi i Ukrainische
                                                    Hilfpolizei, policja ukraińska, której komendantem był Hrycyk, a jego zastępcą
                                                    Władysław Kilkus, który przed wojną podawał się za Polaka, potem za sowieckiej
                                                    okupacji za Ukraińca, a kiedy wkroczyli Niemcy, podpisał volkslistę. Jednym z
                                                    kopiących doły był Wasyl Petiach, ojciec pana Onufrego, wśród policjantów był
                                                    jego brat. Uciekał tylko jeden, 17-letni żydowski chłopak, ale chłopi dopadli
                                                    go na kirkucie i przyprowadzili z powrotem. Właścicielka żelaznego sklepu
                                                    Seglowa wyciągnęła 600 dolarów, ale to jej nie uratowało.
                                                    - Strzelanina trwała do 5.30 rano - opowiada pani Jadwiga. - Chłopi mówili, że
                                                    gestapowcy byli pijani. Potem jeszcze poszli do apteki Eugeniusza Łukacza i
                                                    zażądali wydania spirytusu. Rano, kiedy szłam do pracy do nadleśnictwa,
                                                    widziałam chłopów, jak chodzili po mieście z tobołami ubrań. Potem zaczęło się
                                                    szabrowanie mieszkań. Tego samego dnia Niemcy zabrali też Lautermana,
                                                    właściciela sklepu. Szedł przez miasto i obejmował za szyje dwóch swoich
                                                    synków. Z nim szła żona z dwiema córkami. O 10 widziałam, jak prowadzili za
                                                    kościół weterynarza. Zabrali go od fryzjera Wetzera. Połowę twarzy miał
                                                    ogoloną, a drugą namydloną."

                                                    Niestety ten fragment jest smutny, ale jest to kawalek "malej" historii ktora
                                                    toczy sie obok wielkich wydarzen wojennych.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Andrzejowi, RADKOWI....... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.04, 22:26
                                                    DZIĘKUJĘ bardzo za cykl o Lutowiskach- ja to chyba kiedyś czytałem w Dużym
                                                    Formacie... ale dziękuję za przypomnienie i czekam na ciąg dalszy.
                                                    Andrzeju - gwara i dialekt to wyrażenie bliskoznaczne,jeśli nie tożsame /
                                                    poleceam choćby haśło w Sł. Wyr. Obcych
                                                    W "N B i N" znalazłem cały szereg wspaniałych artykułow - będę w miarę czasy
                                                    je wspominał tu na forum
                                                    A radkowy link czyta się niesamowicie - tragiczna historia opowiadana przez
                                                    autochtona, piekną,śpiewną gwarą- zarówno wiersz jak i cytowane wypowiedzi
                                                    prozą.
                                                    Na koniec kolejny wiersz łemkowski ;

                                                    BY NIE ZGASŁY ŚWIECE

                                                    Wierchy w Śniegach stoją
                                                    Jak panny młode
                                                    przed ołtarzem Wszechmocnego
                                                    komunię świętą ze źródeł przyjmują
                                                    jutro
                                                    w lód go zamieni mróz sinobrody
                                                    na zimowy skobel
                                                    królewskie wrota zamknie
                                                    by wichry
                                                    nie zgasiły świec
                                                    płonących gorącym sercem Łemka
                                                    Boże
                                                    ustrzeż ten ognik nadziei
                                                    kolbami zbrojnie obity
                                                    Boże
                                                    Łemkowyna to wielka cerkiew
                                                    rzędy krzyży
                                                    cmentarze
                                                    kielich nieboskłonu siny
                                                    Tu w każdym miejscu
                                                    ikonostas lasu
                                                    zanosi modły
                                                    za ludzi
                                                    bez ludzi

                                                    Proszę wybaczyć że nie podaję autora - ale trochę sie pogubiłem w
                                                    mej "dyskietkowej" biblioteczce.
                                                    Dobrej nocy - jeszcze raz dzięki za już i prośba o jeszcze
                                                    Pozdrawiam czytających i piszących


                                                  • Gość: Wolf Re: Andrzejowi, RADKOWI....... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.03.04, 21:17
                                                    Witam
                                                    Dziekuje za kolejna porcje lektury (a archiwum rosnie...)
                                                    Nie ukrywam, ze cieszy mnie fakt powrotu, chociaz na chwile, na Podlasie.
                                                    Poruszyles Piotrze sprawy jezykowe, podaje wiec ciekawe linki poruszajace temat
                                                    jezyka i narodowosci ludzi zamieszkalych na tych ziemiach.
                                                    www.harazd.net/%7Enadbuhom/ArxivNBiN/ps/ps_PodlParadoks.html
                                                    www.harazd.net/%7Enadbuhom/ArxivNBiN/ps/ps_Ukrain_pol_podl.htm
                                                    www.harazd.net/%7Enadbuhom/ArxivNBiN/zm/zm_podl_ukr_spis.htm
                                                    Zycze milej lektury
                                                    A ponizej oczywiscie ciag dalszy "Lutowisk"

                                                    "1942 rok
                                                    Dzwony biją jak oszalałe
                                                    - Jak się naród rzucił rabować Żydów - opowiada pan Onufry. - Po domach,
                                                    sklepach, piwnicach, strychach, wywalali bety na ulicę... My, młodzi gówniarze,
                                                    szukaliśmy czerwońców, tych rubli sowieckich, to w piecu się nimi paliło,
                                                    puszczało na wiatr... Kto mógł wiedzieć, że kacapy jeszcze tutaj wrócą... Tyle
                                                    pieniędzy zmarnowanych.
                                                    Wśród ciżby nie było nikogo z rodziny Marii Srogiej. Ojciec męża pani Marii
                                                    jest stryjem Olgi Petiach. Trudno to zrozumieć, wiedzą jednak, że są rodziną.
                                                    - My nic nie braliśmy - mówi pani Maria - bo ojciec nam nie pozwolił.
                                                    Mieszkaliśmy blisko Żydów, to jakoś nie wypadało.
                                                    Nie blisko, a u Żydów. Dziadek pani Marii ze wsi Sokoliki przed wojną przepił w
                                                    karczmie Randów całe swoje pole, więc się nad nim użalili i wzięli syna do
                                                    dworu na furmana. Mieszkał z rodziną w dworskich zabudowaniach. Randowie byli
                                                    najbogatszą rodziną w okolicy. Mieli w swoich rękach kilka majątków ziemskich,
                                                    fabryczek i karczm.
                                                    - Każdy Rand to był wielki pan - mówi Maria Sroga. - Było ich kilku braci.
                                                    Najstarszy był przewodniczącym Judenratu. Najmłodszy miał na imię Lejb. Żona
                                                    mojego brata Mychajła pracowała w gminie, tam gdzie wyrabiali kenkarty. Ona
                                                    wystawiła dla Lejba ukraińskie dokumenty, a Mychajło tuż przed tym morderstwem
                                                    zawiózł go furmanką do Krakowa, gdzie już była jego żona. On w ogóle nie był
                                                    podobny do Żyda. Taki ładny, młody, czarny. Prawdziwy krasawiec. On nam nic nie
                                                    płacił, zostawił tylko na przechowanie srebrną szkatułę. Mówił, że jak wróci,
                                                    to mu oddamy. Czego tam nie było... Trzy metry pereł, łańcuchy złote,
                                                    pierścienie, bransolety... I dolary, złote tak jak rubelki. My w tych
                                                    klejnotach do cerkwi chodziłyśmy. Potem kupiliśmy dom po Żydach. Wielki,
                                                    piękny, murowany, z drogimi meblami i blaszanym dachem, jakiego nikt nie miał z
                                                    naszych. Niemcy te domy sprzedawali za grosze, a wszystkie drewniane spalili
                                                    albo ludzie rozebrali na opał, tylko blachę brali na dachy, bo u nas jeszcze
                                                    prawie wszystkie domy były kryte strzechą. Te klejnoty to matka w stajni
                                                    chowała pod fundamentem. Tej stajni już nie ma, bo się spaliła jak front
                                                    przechodził, ale tam dużo zostało, jak bym panu narysowała...
                                                    Wspomina ksiądz Mak: Tydzień później ktoś rozkopał dół, gdzie ich wszystkich
                                                    zakopali. Ta mogiła była żywa, cała chodziła. W niedzielę przyjechali z Sanoka
                                                    Backer i Doppke. Zebrali wszystkich ludzi na rynku i co dziesiątego wyznaczyli
                                                    do rozstrzelania. Wybrali stu silnych, zdrowych, młodych mężczyzn. Niemcy
                                                    powiedzieli, że ich rozstrzelają, jeśli przez tydzień nie znajdziemy tego,
                                                    który rozkopał dół. Oni myśleli, że ktoś z miejscowych szukał złota, złotych
                                                    zębów. W poniedziałek razem z ojcem Wiesiłowskim ze Skorodnego poszliśmy pieszo
                                                    do Ustrzyk i dalej pociągiem pojechaliśmy do Przemyśla poinformować o tym, co
                                                    się stało, naszego biskupa greckokatolickiego Josafata Kocyłowskiego. On nas
                                                    wysłuchał, zebrał kilku ukraińskich przedstawicieli i pojechał do Krakowa do
                                                    gubernatora Hansa Franka.
                                                    - Mojego ojca też wybrali do rozstrzelania - opowiada Olga Petiach. - Tych
                                                    mężczyzn wyprowadzili na rynek, ustawili w kręgu i kazali im chodzić przez
                                                    kilka godzin.
                                                    - To było straszne, nie do zniesienia - opowiada Jadwiga Sklepkiewicz. - Całymi
                                                    godzinami biły dzwony w cerkwi, ukraińskie kobiety wyły, zawodziły, płakały,
                                                    nawet przyroda przerażała. Było ciemno, pochmurno, wrony na drzewach się darły.
                                                    Po tygodniu wróciła delegacja z amnestią od Hansa Franka.
                                                    Natalia, córka Olgi i Onufrego Petiachów, pokazuje mi zdjęcie z czasów
                                                    okupacji. Ksiądz Mak w otoczeniu ukraińskich policjantów i kobiet. Wszyscy
                                                    uśmiechnięci, zadowoleni, pogodni, młodzi."
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr mały odskok wstecz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.04, 22:24
                                                    Witam - dziękuję z cd. Lutowisk
                                                    Z linkami postaram się zapoznać na weekendzie albo trochę po nim.
                                                    Intensywnie dokształcam sie na temat Podlasia i z Polski Egzotycznej i "NB i
                                                    N" więć być może niebawem i sam nawiąże "partnerski dialog" o tamtych terenach.
                                                    Ale tereaz , pod wpływem świeżego nabytku ksiązkowego opowiem / w oparciu o
                                                    cytaty/ ;
                                                    Jak to z wprowadzaniem Uni w Przemyślu było

                                                    Biskupstwo ruskie w Przemyślu, którego początkowe dzieje z powodu pożarów aktów
                                                    w r. 1555 nie są nam zupełnie znane zdaje się sięgać do epoki Włodzimierza I w
                                                    końcu X w. a jak wiele innych podlegało ono metropolicie kijowskiemu.
                                                    Jego granice nie były zbyt rozległe- dopiero w r. 1422 rozszerzyło się przez
                                                    połączenie z biskupstwem samborskim, mającemu swą siedzibę w Spasie. W r. 1596
                                                    nie przyjął ówczesny władyka przemyski Michał Kopystyński unii brzeskiej z
                                                    kościołem rzymskim, a przez sto lat jeszcze trwali jego następcy przy sziźmie.
                                                    Królowie mianowali co prawda od r. 1610 dla dyecezyi przemyskiej biskupów
                                                    unickich, lecz ci nie mogli objąć swego urzędu i musieli toczyć ustawiczne
                                                    walki z biskupami nieunickimi, przy czem rezydencyę swą przenosili zazwyczaj do
                                                    Sambora. Szczególnie gorące były owe walki za długich rządów pierwszego przez
                                                    króla w r.1610 mianowanego władyki unickiego, Anatazego Krupieckiego. Stanęła
                                                    przeciw niemu jak jeden mąż cała ruska drobna szlachta ziemi przemyskiej,
                                                    wszyscy Chłopeccy, Turzańscy,
                                                    Manasterscy,Lityńscy,Winniccy,Kopystyńscy,Błażowscy,Rytarowscy,
                                                    Ustrzyccy,Jasienniccy,Koblańscy, Wysoczańscy, Kulczyccy,
                                                    Szulatyccy,Czaykowscy,Tustanowscy,Bilińscy,Baczyńscy,Bratkowscy,Bereżniccy,Bojar
                                                    scy,Czrnieccy,Dobrzańscy,Horodyńscy,Ilniccy,Jamińscy,Jaworscy,Komorniccy,Luccy,
                                                    Matkowscy,Manasterscy,Popielowie,Sielccy,Sozańscy,Stupniccy,Smereczańscy,Teleccy
                                                    ,Uniatyccy,Uruscy,Żeliborscy itd.
                                                    a znalazłszy wojowniczego przywódcę w nieunickim władyce Sylwestrze Hulewiczu
                                                    Wojutyńskim posunęli się do czynnych gwałtów przeciw Krupeckiemu,godząc w jego
                                                    mienie i życie. Oblegano cerkwie i klasztory,werbowano wojska a starosta
                                                    przemyski Marcin Krasicki daremnie chciał godzić zwaśnione obozy.
                                                    W r. 1636 zajął władyka Hulewicz zbrojnie cerkiew na Wilczu,założył tu obóz i w
                                                    10000 ludzi ruszył na oblężenie władyki Krupeckiego w Spasie,skąd go wyrzucił
                                                    siłą. Jeszcze energiczniej występował przeciw Krupeckiemu następca
                                                    Hulewicza,władyka dyzunicki,Antonii Winnicki.W r,1650 opanował gwałtem Spas, a
                                                    w r. 1651 także katedrę przemyską i ogromny jej skarbiec,skorzystawszy z
                                                    tego,że ruscy mieszczanie przemyscy nocą otworzyli mu bramy miasta.Na wieść o
                                                    tym Krupecki zmarł w Walawie, a w kilka godzin później tłuszcza przemyska
                                                    obrabowała pałac tamtejszy nie oszczędzając i zwłok biskupa.
                                                    Lecz tego jeszcze samego roku następca Krupeckiego Prokop Chmielewski zdobył
                                                    Walawę na nowo, zabierając stamtąd skarbiec władyki Winnickego a nawet pokusił
                                                    się odbicie katedry przemyskiej We wrześniu 1651 roku doszło do krwawych walk
                                                    na ulicach Przemysla, w których Chmielewski pomimo poparcia przez wojska
                                                    Korniaktów i Krasickich został pobity przez gwardyę Winnickiego liczącą 6000
                                                    ludzi /.../ i musiał uchodzić z miasta. .
                                                    Rozdwojeniu temu położył kres dopiero biskup nieunicki Innocenty Sas Winnicki
                                                    przyjąwszy w r. 1691 wraz z cała dyecezyą unię.
                                                    Niegdyś posiadało biskupstwo ruskie ogromne dobra, nadane mu przez książąt
                                                    ruskich i królów polskich, obejmujące 31 wsi, dziś pozostało zaledwie 5 wsi.”

                                                    Cytuję za „ Dr Mieczysław Orłowicz Ilustrowany Przewodnik po Przemyślu i
                                                    okolicy – Lwów 1917”
                                                    Ksiązeczka niewielka ale treściowo b.ciekawa.

                                                    A w księgarni widziałem równiż bardzo ciekawy cykl edycycyjny "Bogosłowie"
                                                    przygotowany przez Wydawnictwo Księży Marianów, w tym ksiązeczkę Iryny
                                                    Jazykowej "świat Ikony" - no cóz jak "kieszeń" pozwoli to może wzbogacę się o
                                                    tą , jak i kilka innych pozycji jak np "sCENY Z życieA Maryi w oparciu o ikony".
                                                    Póki co może uda mi się przeczytać kilka fajnych, ściągnietych artykułow z
                                                    Przeglądu Prawosławnego i Antyfonu- to i tematów do dyskusji przybędzie.
                                                    Milego weekendu wszystkim - szykuje sie słoneczko - trzeba będzie pojechać w
                                                    góry - pożegnać zimę :)))
                                                  • andrijko Do Wolfa i Piotra 15.03.04, 09:12
                                                  • andrijko Do Wolfa i Piotra 15.03.04, 09:15
                                                    Tym razem w kwestii czysto technicznje - podczas dyskusji podawane są linki do
                                                    artykułów znajdujących się na stronie internetowej Nad Buhom. Czasami niektóre
                                                    z nich nie działają - w razie wystąpienia takiej sytuacji proszę o informację -
                                                    postaram się naprawiać na bieżąco.
                                                  • Gość: Wolf Re: Lutowiska cd... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.03.04, 13:10
                                                    Witam
                                                    Dziekuje Andrzeju za sugestie co do "Nad Buhom" i od razu raportuje problemy z
                                                    ukrainskimi glosami Podlasia.
                                                    Piotrze goraco polecam "Swiat Ikony", na tym forum poslugiwalem sie juz
                                                    cytatami z tej ksiazki. Tytul naprawde warty przeczytania.
                                                    Dzisiaj, jak zwykle ostatnio, podsylam ciag dalszy "Lutowisk"
                                                    "1944 rok
                                                    Dzwony zjeżdżają z dzwonnicy
                                                    Ksiądz Iwan Mak wspomina: Nocą po święcie Piotra i Pawła (29 czerwca) do wsi
                                                    wdarli się sowieccy partyzanci, którzy stali niedaleko w lesie... Wpadli na
                                                    plebanię i pytali, gdzie są Niemcy. Zabrali wiele przedmiotów. Pamiętam, że u
                                                    mnie w bańce na kuchni było zsiadłe mleko. Oni brali je rękoma i jedli. W tym
                                                    dniu strach ogarnął wszystkich ludzi. Ksiądz Mak kazał bić w dzwony. W
                                                    miasteczku partyzanci sowieccy walczyli z ukraińską policją. Partyzanci to mógł
                                                    być oddział "Muchy", w którym była polska kompania. Młodzi mężczyźni szli do
                                                    niej, bo to była jedyna możliwość ucieczki przed budzącym się terrorem
                                                    Ukraińskiej Powstańczej Armii. Polskiej partyzantki na tym terenie nie było.
                                                    Ksiądz Mak: Tego dnia ukraińscy policjanci uciekli z miasteczka. Poszli do
                                                    partyzantów pod dowództwem Wasyla Martyna Mizernego "Rena". O dowódczych
                                                    talentach i bohaterstwie Mizernego opowiadali mi dużo dobrego.
                                                    "Ren" dowodził kuriniem (batalionem) łemkowskim UPA, w którym większość
                                                    partyzantów to byli Bojkowie. W okolicach Lutowisk działała jedna z sotni tego
                                                    kurinia pod dowództwemWasyla Szyszkenynecia (Iwan Kozieryński) "Bira". W sotni
                                                    znaleźli się niektórzy członkowie Ukrainische Hilfpolizei, w tym brat Onufrego
                                                    Petiacha i kilku innych z Lutowisk. W jej szeregach było prawdopodobnie około
                                                    30 byłych żołnierzy SS Hałyczyna. W nocy po napadzie sowieckiej partyzantki na
                                                    Lutowiska chłopi spuszczają z wieży dzwony i zakopują je pod fundamentem. Front
                                                    i Armia Czerwona są bardzo blisko.
                                                    Tadeusz Dąbrowski, młodszy brat Jadwigi Sklepkiewicz, pracował w tartaku w
                                                    Smolniku. To parę kilometrów za Lutowiskami. Wracał po pracy do domu. Już było
                                                    ciemno, gdy na drodze zatrzymali go czterej uzbrojeni Ukraińcy. Kazali mu
                                                    położyć się w rowie. Po kilku godzinach przyszli następni ludzie. Jeden z nich
                                                    oświetlił latarką twarz Tadeusza. - Łyszy. To Dubrowśkoho syn - powiedział
                                                    (Zostaw. To syn Dąbrowskiego).
                                                    Kilka dni później zostali zamordowani Tadeusz Warchał i Kozłowski (pani Jadwiga
                                                    nie pamięta imienia). Obaj bardzo młodzi. Byli powiązani drutem kolczastym,
                                                    pokłuci bagnetami. Wszyscy Polacy z Lutowisk przyszli na pogrzeb.
                                                    - Jak młody Warchał leżał na katafalku - opowiada Jadwiga Sklepkiewicz - matka
                                                    co chwila go rozbierała i pokazywała wszystkim siedem kłutych ran. Chłopcy z
                                                    Lutowisk nieśli trumny kolegów, a potem pomagali spuszczać je do grobu. Był
                                                    czerwiec, ale wyjątkowo zimny, paskudny. Mój brat był w czapce, która zsunęła
                                                    mu się i wpadła do grobu. Wszyscy na cmentarzu za głowy się złapali. To bardzo
                                                    zły znak. Dwa dni później, kiedy byłam w pracy, ktoś przez zamknięte drzwi
                                                    powiedział po ukraińsku, żeby brat uciekał. Uciekł, ale przeznaczenie go
                                                    dopadło.
                                                    Minęło osiem dni od pogrzebu młodego Warchała. Tadzik Dąbrowski jest w
                                                    Krakowie. Wpada w ulicznej łapance. Stawiają go na moście na Wiśle i razem z
                                                    innymi rozstrzeliwują w odwecie za śmierć dwóch gestapowców zlikwidowanych
                                                    przez ruch oporu.
                                                    Polacy, którzy mieli dokąd wyjechać, uciekali z Lutowisk. 18 lipca 1944 roku
                                                    Niemcy ewakuowali volksdeutschów, administrację, nadleśnictwo, pracowników
                                                    kopalni ropy, wszystkich, którzy mogli im się przydać. Wywozili całe rodziny.
                                                    Odjeżdżających odprowadzali miejscowi Polacy.
                                                    - Nas żegnała wujenka Ziółkowska - mówi pani Jadwiga. - Wcisnęła mi trochę
                                                    pieniędzy na drogę, ja zostawiłam jej coś na przechowanie. Była taka
                                                    szczęśliwa, kilka dni wcześniej przyszedł z Turcji list od wuja Janusza. Jakoś
                                                    wydostał się z Sybiru. Byliśmy pewni, że wujence nic nie grozi. Była felczerem.
                                                    Leczyła ziołami. W Lutowiskach chłopi byli biedni, więc leczyła ich za darmo,
                                                    chodziła nawet do lasu opatrywać rannych Ukraińców. Dojechaliśmy zaledwie do
                                                    Ustrzyk, kiedy doszły nas wieści z Lutowisk. Wymordowali rodzinę Raszowskich z
                                                    szóstką dzieci, trzech synów u Góralewskich, Federeszczaka, dwóch braci
                                                    Samborskich z żonami i dziećmi utopili w studni. Wujenkę Ziółkowską
                                                    zastrzelili. To chyba nie miejscowi zrobili, ktoś jednak musiał pokazywać,
                                                    gdzie mieszkają Polacy. To wiem od jednej z córek pani Kukurowskiej. Kiedy ta
                                                    banda wpadła do ich domu, zabili wdowę, jedną z córek, a druga wyskoczyła przez
                                                    okno i dosiadła się na wóz z niemieckimi żołnierzami, którzy przez miasteczko
                                                    wycofywali się na zachód.
                                                    Starzy Bojkowie, którzy mieszkali w Lutowiskach, do dzisiaj pamiętają starą
                                                    Polkę, która ich leczyła. Nazywali ją baba Zakuterka, ale nie wiedzą dlaczego.
                                                    Potem z Lutowisk wyjechał ksiądz Iwan Mak. Powędrował przez Słowację do
                                                    Austrii, a cztery lata później wyjechał do Kanady."
                                                    Niestety dzisiejszy i pozniejsze teksty nie sa pogodne, ale mysle ze warte
                                                    przeczytania. Ja natomiast zabieram sie do czytania Twojego postu.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: romulus Re: Lutowiska cd... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 15.03.04, 13:49
                                                    Pierwszy raz Was odwiedziłem.Bardzo ciekawa dyskusja pomiędzy Piotrem i
                                                    Wolfem.Od dzisiaj jestem tutaj gościem.
                                                  • Gość: Piotr mały odskok - ciąg dalszy tematu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.04, 18:36
                                                    Witam serdecznie
                                                    Oj widzę ,że przybędzie nam Ciekawy dyskutant. Czytając Twoje posty Romulusie.
                                                    Np. w tematach judaistycznych widzę ,że nie tylko piszesz co myślisz ale i
                                                    myślisz co piszesz :-))
                                                    Byłoby miło jakbyś dołączył do naszej dyskusji.

                                                    Radku dziękuję,za ciąg dalszy Lutowisk- ja może kiedyś opowiem coś podobnego z
                                                    dziejów polsko-rusko-żydowskich Ustrzyk Dolnych.

                                                    Ale teraz pozwolę sobie nawiązać do mojego ostatniego postu – oto zakończyłem
                                                    go na roku 1691 – przystąpieniem diecezji przemyskiej do Uni.
                                                    Dziś zacznę pytaniem – jak wyglądają relacje prawosławia i grekokatolicyzmu na
                                                    naszym terenie po przeszło 300 latach.?
                                                    Aby sobie na ten temat odpowiedzieć uprzejmie proszę o zapoznanie się zdwoma
                                                    linkami

                                                    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=329

                                                    to wywiad z prawosławnym arcybiskupem przemysko - nowosądeckim ADAMEM

                                                    Postać to bardzo ciekawa, na tyle że pozwolę sobie tu przytoczyć Jego życiorys
                                                    Władyka Adam (Aleksander Dubec), od 1983 roku biskup odnowionej po 292 latach
                                                    prawosławnej eparchii przemysko-nowosądeckiej. W 1996 roku mianowany
                                                    arcybiskupem.
                                                    Urodził się w 1926 roku we Florynce. W okresie II Wojny Światowej uczył się w
                                                    Ukraińskim Seminarium Nauczycielskim w Krynicy. Studiował na Chrześcijańskiej
                                                    Akademii Teologicznej. Był proboszczem w Wysowej i Kalnikowie koło Przemyśla,
                                                    potem dziekanem w Sanoku. Angażował się w tworzenie nowych parafii
                                                    prawosławnych. W 1983 roku został zakonnikiem i przybrał imię Adam.
                                                    Dzięki jego staraniem na Łemkowszczyźnie powstało kilka nowych cerkwi
                                                    prawosławnych oraz monastyr w Ujkowicach koło Przemyśla. W Sanoku
                                                    wychodzi "Cerkownyj Kałendar".
                                                    Władyka Adam był też inicjatorem procesu kanonizacyjnego o. Maksyma Sandowicza.
                                                    Kierowanie diecezją jest wyjątkowo trudne i wymaga dużego taktu ze strony
                                                    władyki. Już samo jej powstanie wywołało protesty ze strony Kościoła
                                                    rzymskokatolickiego. Z kolei po 1989 roku pretensje do niektórych cerkwi (np.
                                                    sanockiej, gdzie urzęduje władyka) zgłosiła Cerkiew greckokatolicka. Na dodatek
                                                    wierni dzielą się narodowo na Ukraińców i Łemków (Rusinów).

                                                    Fragment listu pasterskiego władyki Adama z 1.10.1983r. wydanego z okazji
                                                    powstania diecezji:
                                                    "...Dzisiaj dla naszej Cerkwi w Polsce, a przede wszystkim dla nas tu, na
                                                    Podkarpaciu, zaświeciło słońce szczęścia, słońce prawdy: postanowiono odnowić
                                                    dawną eparchię przemysko-nowosądecką, jaka była najstarszą diecezją prawosławną
                                                    w Polsce...Mnie, synowi tej Ziemi było sądzone było objąć ją, ze sławną
                                                    przeszłością. Nasi przodkowie przyjęli wiarę Chrystusową jeżeli nie od św.
                                                    Cyryla i Metodego, to od ich uczniów. Dawniej historycy Cerkwi sądzili, że
                                                    prawosławna diecezja przemyska istnieje od II połowy XI wieku, jednak z
                                                    najnowszych badań wynika założono ją już pod koniec IX wieku, lub na początku
                                                    X..."
                                                    "...Drodzy Bracia i Siostry. Nasza odrodzona eparchia...to prawosławni sprzed
                                                    wojny i byli grekokatolicy, którzy już w okresie powojennym, szukając
                                                    zagubionego obrządku, powrócili do Cerkwi przodków. Zagubionym i zastraszonym
                                                    ludziom nie było łatwo podjąć taką decyzję, tym bardziej że przywódcy Cerkwi
                                                    greckokatolickiej nie aprobowali tego. To smutne, że nie potrafili realnie
                                                    ocenić sytuacji, w jakiej po wojnie znaleźli się wierni obrządku wschodniego.
                                                    Tych, którzy się wahali, zatrzymano w kościołach, gdzie wciągnęli się z czasem
                                                    w orbitę łaciństwa.

                                                    Czytając wypowiedź jednak Hierarchy w wywiadzie z PP nie mogę wyjść z
                                                    zadziwienia – ileż w tym człowieku zadufania w sobie i /wybaczcie te słowa/ -
                                                    małostkowości. Gdy mówi o sporze wokół cerkwi czy pogardzie dla Rusinów –
                                                    konwertytów na katolicyzm – widzę jako żywo postacie Kargula i Pawlaka którzy
                                                    skłoni byli wytaczać największe armaty w sporze o trzypalcowy pasek ziemi na
                                                    miedzy.
                                                    Niemniej zachęcam do przeczytania wywiady i następującej po nim dyskusji –
                                                    szczególnie głosu „krissa.

                                                    Drugim linkiem będzie z kolei wypowiedż grekokatolickiego metropolity
                                                    przemyskiego Jana /Iwana/Martyniaka.
                                                    www.cerkwa.net/wyw_mart/wyw_mart.htm
                                                    Proszę wybaczyć że link jest w języku ukraińskim – ale zapewniam że bardzo
                                                    czytelny,przy elementarnej znajomości bukw.
                                                    Zainteresowany jestem, co myślisz /myślicie/ o tych wypowiedziach – czy owi
                                                    hierarchowie „dorośli” do dialogu międzywyznaniowego ? Ja mam poważne
                                                    wątpliwości – a jeśli do ich grona dołączyć rymskokatolickiego abp przemyskiego
                                                    ks. Michalaka – to uważam „na dziś” taki dialog za całkowicie niemożliwy – a
                                                    szkoda (((

                                                    Uzupełnieniem do tego wątku niech będą głosy w dyskusji prawosławno – unickiej
                                                    jaką znalazłem przy okazji niewielkiego artykuliku z PP

                                                    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=217
                                                    Pozdrawiam wszystkich zaprawszam do lektury i dyskusji wokół tych linków

                                                    Ps Nabyłem Radku ów „Świat Ikony „ Iriny Jazykowej– informacje o wydawnictwie i
                                                    nnych ciekawych książkach w cyklu "Bogosłowie" znajdziecie na

                                                    www.wydawnictwo.pl
                                                    www.wydawnictwo.pl/ksiegarnia/sklep.php?k=dzialy&id=11
                                                    Acha tą inne ciekawe wydawnictwa ‘ekumeniczne” znajdziecie w Księgarni Saletina
                                                    w Rz-wie

                                                    Pozdrawiam raz jeszcze - jak czas pozwoli to dziś wieczorem jeszcze się odezwę



                                                  • Gość: Wolf Re: mały odskok - ciąg dalszy tematu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.03.04, 21:12
                                                    Witam
                                                    dzis nie bede meczyl czytajacych kolejnym fragmentem "Lutowisk", mysle ze dzien przerwy
                                                    dobrze zrobi:) Dziekuje Piotrze za materialy do przemyslen. Wypowiedz Wladyki Adama,
                                                    tak mi sie wydaje, nie jest az tak napastliwa, moim zdaniem najostrzejszym fragmentem jest
                                                    fragment o sporach wokol cerkwi. Tu masz Piotrze racje. Jesli chodzi o stosunek do
                                                    Kosciola rzymskiego i spolonizowanych Rusinow, to wydaje mi sie ze z wypowiedzi Wladyki
                                                    bardziej niz pogarda, wyziera autentyczna troska o to by nie nastepowala dalsza
                                                    "latynizacja" Rusinow. Oczywiscie jest to moje zdanie - ja tak odbieram ten artykul.
                                                    Jesli chodzi o drugi tekst to wlasnie go sobie wydrukowalem i napisze cos jutro (jak pisalem
                                                    wczesniej, teksty ukrainskie najpierw drukuje, a potem powoli czytam).
                                                    Trzeci link jest (pomijajac oczywisci tragedie Zawadki Morochowskiej) w swej wymowie
                                                    bardzo pogodny i pokazuje Ceriew prawoslawna z ludzkiej perspektywy, chyba zgodzisz sie
                                                    Piotrze, ze po lekturze tego tekstu nie mozna sie nie poczuc podbudowanym. Nie mysle tu
                                                    tylko o "prawoslawnym" punkcie widzenia, chyba kazdy powinien byc zadowolony z tego ze
                                                    ludzie potrafia zorganizowac cos pozytywnego.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Witam serdecznie kolejnego dyskutanta.
                                                  • Gość: Piotr Re: mały odskok - ciąg dalszy tematu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.04, 19:44

                                                    Aby przybliżyć Ci postać ks. abp Martyniaka proponuję zapoznać się z wywiadem z
                                                    nim , przeprowadzonym w okresie gdy był jeszcze duszpasterzem łemkowskim na
                                                    Dolnym śląsku. wywiad ten przybliża również problem o któryn tu nie mówiliśmy
                                                    jeszcze - o wielkich skupiskach ukraińsko-łemkowskich na dolnym ślaąsku i
                                                    Pomorzach!!!
                                                    Jesteśmy spadkobiercami Chrztu Włodzimierza"
                                                    lemko.org/polish/martyniak.html
                                                    Z ks. Janem Martyniakiem
                                                    rozmawia Marek Ziółkowski
                                                    W odniesieniu do Hierachy prwosławnego na Podkarpacliu muszę podkreślić ,żę
                                                    niezależnie na jego kontrowersyjne poglądy- jestem pełen podziwu dla Tego
                                                    Wybitnego ŁEMKA- NAPRAWDĘ!!!
                                                    aLE NIE MOGĘ PRZEJŚĆ OBOJĘTNIE OBOK NP TAKIEGO CYTATU
                                                    Ksiądz Abp Adam powiedzial

                                                    "Najprościej było przenieść metrykę do Kościoła, tych nie prześladowano, ale
                                                    myśmy nimi gardzili."
                                                    Wydaje się mi ,że trafną ripostą w tym zakresie była następująca wypowiedż:

                                                    Kriss
                                                    Dostojny Arcybiskupie Adamie!
                                                    Nie wiem co myśleć o słowach „Najprościej było przenieść metrykę do Kościoła,
                                                    tych nie prześladowano, ale myśmy nimi gardzili”.
                                                    Przyznam, że ja bym nie miał odwagi „pochwalić się” taką postawą. Pogardzać
                                                    upadającym chrześcijaninem? Co to ma wspólnego z chrześcijaństwem? Bratnie
                                                    upomnienie, modlitwa za błądzącego to rozumiem, ale pogarda?! Może pogardzanie
                                                    innymi jest przywilejem prawosławnego Arcybiskupa? Może to są właśnie
                                                    prawosławne standardy miłości bliźniego? W tym kontekście można odkryć stąd
                                                    wynika ta prawosławna fobia wobec grekokatolików?

                                                    To, że Arcybiskup błądzi także w innych sprawach widać również po skandalicznym
                                                    fragmencie referatu wygłoszonego przez Najdostojniejszego Adama z okazji 55-
                                                    tej rocznicy Akcji „Wisła”. Referat wydrukowano w Antyfonie. W obraźliwy sposób
                                                    sugeruje się tam, że greckokatoliccy biskupi męczennicy Kocyłowski i Łakota
                                                    oraz prześladowane duchowieństwo i wysiedlani wierni biernie przyglądali się
                                                    dziejącej się tragedii swojej Cerkwi.
                                                    Brawo! A może jeszcze ktoś wymyśli, że ofiary były w zmowie ze swoimi
                                                    oprawcami?! Zresztą już niedużo do tego brakuje, bowiem abp Adam twierdzi w
                                                    referacie, że władze komunistyczne przeprowadziły Akcję „Wisła”, aby zrobić
                                                    katolików z katolików (tj. grekokatolików)!
                                                    To absolutna nieprawda, że czynnik religijny miał znaczenie dla komunistów i
                                                    dlatego mówienie, iż „okatołyczennia” wysiedlanych Ukraińców była celem
                                                    pierwszoplanowym Akcji”W” jest absurdem. Ale jeżeli ktoś pragnie żyć w świecie
                                                    fikcji to mówi się trudno.
                                                    Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego we wspomnianym referacie posłużono się
                                                    nieprawdą? Dlaczego pluje się na ofiary prześladowań - na greckokatolickich
                                                    biskupów męczenników? Czy ktoś w ten sposób odnosi się drodzy Bracia
                                                    Prawosławni do św. męczennika Maksyma Gorlickiego? Nie! To zapewne byłoby
                                                    bluźnierstwo! Więc skąd u prawosławnego hierarchy tyle niechęci do
                                                    grekokatolików, tym bardziej, że sam ma korzenie greckokatolickie?

                                                    Natomiast artykuł o obozie prawosławnej młodziezy oceniam BARDZO POZYTYWNIE.W
                                                    tym przypadku chciałem jedynie zwrócić uwagę na bardzo ciekawą dyskusję
                                                    forymnową zamieszczaną pod tym tekstem
                                                    A teraz proponuję zapoznać się z biogramami łemkowskim na linku

                                                    www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/biografie
                                                    W tym np o :
                                                    Stefan Dziubyna urodził się w 1913 roku.
                                                    Gładyszów kojarzy się przede wszystkim z konikami huculskimi, jednak dla
                                                    grekokatolików ta wieś to przede wszystkim miejsce urodzenia najbardziej
                                                    poważanego przez nich księdza greckokatolickiego - ojca mitrata Stefana
                                                    Dziubyny.
                                                    W odróżnieniu od ojca uważał się za Ukraińca. W 1933 roku został skazany na 10
                                                    miesięcy aresztu w zawieszeniu za "szerzenie nacjonalizmu ukraińskiego". Na
                                                    księdza został wyświęcony w 1938 roku. Pracę duszpasterską zaczął po sąsiedzku,
                                                    w Żdyni. W czasie okupacji był katechetą w Ukraińskim Seminarium Nauczycielskim
                                                    w Krynicy a po wojnie proboszczem w Nowej Wsi. W 1947 roku trafił do obozu w
                                                    Jaworznie. Po zwolnieniu pracował w łacińskim klasztorze w Warszawie,
                                                    jednocześnie pomagając w pracy duszpasterskiej o. Ripeckiemu, który pod Ełkiem,
                                                    jako jedyny na północy, mimo zakazu, nadal odprawiał msze w obrządku
                                                    greckokatolickim. Po 1956 roku ks. Dziubyna z kilkoma innymi księżmi zaczął
                                                    odbudowywać greckokatolickie życie religijne. Często wtedy występował do
                                                    prymasa Stefana Wyszyńskiego i biskupów z protestami przeciwko dyskryminacji
                                                    grekokatolików przez księży obrządku łacińskiego. Cieszył się jednak sympatią
                                                    Prymasa, który w 1977 roku mianował go generalnym wikariuszem dla
                                                    grekokatolików. Stanowisko to ks. Dziubyna stracił w 1981 roku po napisaniu
                                                    listu protestacyjnego do Watykanu w sprawie dyskryminacji grekokatolików. Z
                                                    funkcji odwołał go prymas Glemp. W 1996 roku ukazały się wspomnienia o.
                                                    Dziubyny "I stwerdy diło ruk naszych"

                                                    . Poniżej fragment wspomnienia księdza o spotkaniach z Nikiforem.
                                                    "...W Krynicy ( w czasie wojny) niemal codziennie spotykałem się z Nikiforem
                                                    Drowniakiem...Najczęściej widzieliśmy się w krynickiej cerkwi. Nikifor
                                                    codziennie, idąc rankiem do miasta, zachodził do cerkwi. Był bardzo pobożny,
                                                    codziennie przyjmował komunię, często spowiadał się. Nikifor dobrze słyszał,
                                                    ale mówił niewyraźnie. Nie wszyscy księża mogli zrozumieć jego spowiedź, bo nie
                                                    wszyscy znali łemkowską mowę. A Nikifor mówił najczystszą gwarą łemkowską. Ja
                                                    go rozumiałem, i kiedy się spowiadał, i kiedy z nim rozmawiałem. Po komunii
                                                    Nikifor brał swoją walizeczkę i szedł do Żywca malować.
                                                    Potem długo go nie widziałem. Aż gdzieś na początku lat 60-tych spotkałem go na
                                                    ulicy, kiedy przyjechałem do Krynicy. Wtedy był znanym na cały świat artystą.
                                                    Polacy już zrobili z niego swego...Zabrali...nazwisko, zrobili z Drowniaka
                                                    Krynickim. On jednak nie zapomniał niczego i widział co się wokół dzieje. Raz
                                                    byłem u niego w domu, pytałem o różne sprawy, w końcu powiedziałem: Wy
                                                    jesteście Nikifor, nazywacie się Drowniak, a nie Krynicki. - Wiem -
                                                    odpowiedział - ale nie jestem głupi, żeby w kryminale siedzieć. To mówił Łemko
                                                    Drowniak, kilka razy wywożony na zachód po 1947 roku. Dali mu spokój dopiero
                                                    wtedy, kiedy wydawało się, że zrobił się Polakiem.
                                                    Kryniczanie opowiadali mi też, że po wysiedleniu Nikifor uratował krynicką
                                                    cerkiew...(pewnego dnia) zobaczył, że jacyś ludzie szykują się do zdejmowania
                                                    bań. Poszedł do rady miejskiej i zaprotestował przeciwko niszczeniu cerkwi.
                                                    Wtedy był już znany, więc Polacy posłuchali go..."

                                                    Acha Radku - uprzejmie proszę o kontynuowanie /w miarę mozliwości? opowieści o
                                                    Lutowiskach!!! Pozdrawiam serdecznie

                                                  • Gość: Wolf Moje refleksje IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.03.04, 22:14
                                                    Witam
                                                    Dziekuje Piotrze za nowa porcje materialow do przemyslen. Dopiero teraz
                                                    znalazlem czas na powolna lekture wypowiedzi abp Martyniaka. Teksty dzisiejsze
                                                    przeczytam dopiero jutro rano w pracy - niestety az do konca marca nie moge
                                                    poswiecac lekturze interesujacych tematow tyle ile bym chcial:(
                                                    Masz racje, ze do prawdziwego dialogu jest jeszcze daleka droga.
                                                    W wypowiedzi abp Martyniaka uderzyla mnie juz na wstepie wypowiedz nt.
                                                    Przemysla, uderzajace jest ze obie strony, prawoslawna i grekokatolicka chetnie
                                                    przyznaja sie do tradycji Cyrylo-Metodianskiej. Coz,obydwie strony maja do tego
                                                    prawo. Co do wypowiedzi o Wolyniu to jest wywazona i faktycznie mozna sie
                                                    zastanawiac co do tego komu zalezy na zlych stosunkach polsko-ukrainskich.
                                                    Natomiast co do Drohiczyna nie bede sie wypowiadal - mam na ten temat
                                                    troszeczke odmienne zdanie. Postaram sie podeslac (jesli jutro znajde) link do
                                                    ciekawego tekstu na ten temat na pporthodoxia. Przy okazji rozmowy o cerwiach
                                                    do prawoslawnego ogrodka wpadl niejeden kamyczek... Ciekawe jest ze jesli
                                                    chodzi o dialog to rowniez Cerkwi prawoslawnej stosunkowo latwo nawiazac dialog
                                                    z protestantami.
                                                    Na koniec Piotrze mam pytanie, prosze nie odbieraj tego jako atak, czy probe
                                                    ustalenia "jedynej prawdy" - chcialbym sie tylko dowiedziec, by zaspokoic swa
                                                    ciekawosc. Jak Twoim zdaniem powinno sie mowic Lemkiwszczyna, czy Lemkowyna. Na
                                                    lamach PP spotkalem sie z okresleniem Lemkowyna.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S.
                                                    Zaraz podsylam dalszy ciag "Lutowisk"
                                                  • Gość: Wolf Lutowiska cd.. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.03.04, 22:19
                                                    Obiecany ciag dalszy
                                                    "1945 rok
                                                    Front odchodzi, dzwony znów wysoko
                                                    Lutowiska znowu znalazły się w ZSRR. Wieś zmieniła nazwę na Szewczenkowo. Tak
                                                    jak za pierwszej radzieckiej okupacji granica była na Sanie. Chociaż nie ma
                                                    żadnego duchownego, kiedy tylko front odsunął się na zachód, chłopi wykopują
                                                    dzwony i wciągają na dzwonnicę.
                                                    Onufry Petiach miał 12 lat i musiał sam gospodarzyć. Był jedynym mężczyzną w
                                                    rodzinie. Ojciec umarł w 1945 roku na wrzody żołądka, kiedy jeszcze front stał
                                                    na Karpatach. W Lutowiskach był wprawdzie szpital polowy, ale tak załadowany,
                                                    że z cywilnymi chorobami nie przyjmowali.
                                                    - Najgorzej, że chcieli mnie wziąć do szkoły. Ja miałem już trzy i pół klasy,
                                                    ale z trzech różnych szkół. Byłem rok w polskiej szkole, rok w sowieckiej i
                                                    półtora roku w niemieckiej. Nie mogłem się uczyć, bo mieliśmy gospodarstwo,
                                                    były kontyngenty. W rok musiałem zdawać 500 litrów mleka od każdej krowy, trzy
                                                    cetnary zboża za każdy hektar ziemi. W 1945 roku przed rozpoczęciem nauki matka
                                                    poszła do kierownika szkoły. Zaniosła kogucika, kulkę masła i skreślił mnie z
                                                    listy.
                                                    Pan Onufry całkiem dobrze czyta, ale pisze z trudem, bez kropek, przecinków,
                                                    słowo za słowem.
                                                    W 1947 roku władza zaczęła zapisywać do kołchozu. Do domów tych, którzy się
                                                    zgłosili, w nocy przychodzili ludzie z lasu i grozili zabiciem. Potem tym,
                                                    którzy chcieli trzymać prywatne krowy, władza kazała podpisywać stosowną
                                                    deklarację. Wszyscy mieli krowy. Potem się okazało, że podpisali akces do
                                                    kołchozu. Onufry Petiach też się nabrał.
                                                    - Bo było napisane po rosyjsku - mówi pan Onufry - a dużo było niegramotnych.
                                                    Zresztą już nie było wyjścia. Zabrali konie, wozy, pługi, brony, narzędzia."
                                                    Zycze milej lektury i spokojnej nocy
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Łemkowyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.04, 22:53
                                                    Dziękuję za dwa ciekawe posty. Ja optuję za zwrotem Łemkowyna. Zwrot-
                                                    łemkiwszczyna- to raczej rusycyzm /?/. ale tak mi sie raczej wydaje - chociaz
                                                    niestety nie znam ani gramatyki ukraińskiej czy łemkowskiej. Ale z tą "moją"
                                                    nazwą spotykam sie i w nazwach zespołow łemkowskich a i opracowaniach
                                                    etnograficznych.
                                                    Jestem winny kilka refleksji na temat podziału w środowiskach łemkowsko-
                                                    ukraińskich w świetle cytowanego kiedyś wiersza- przepraszam - ale o tym kiedyś
                                                    indziej.
                                                    Dzięki za ciąg dalszy "Lutowisk"
                                                    Pozdrawiam
                                                    Może ktoś z czytelników pomoże nam rozstrzygnąć ów problem gramatyczny??
                                                  • Gość: Wolf Re: Łemkowyna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.03.04, 22:02
                                                    Witam
                                                    Na wstepie dziekuje za odpowiedz, troche zaspokoilem swa ciekawosc. Dziekuje za
                                                    link do "Beskidu Niskiego", kopalnia informacji, jak czas pozwoli zaglebie sie
                                                    w lekture.
                                                    Zgodnie z Twoja sugestia przeczytalem komentarze pod tekstem o obozie BMP. Nie
                                                    powiem zeby ta dyskusja mnie zachwycila. Szczegolnie przytoczenie zabojstwa
                                                    duchownego przez mnicha (i to ok 80 lat temu) jako dowod na zepsucie
                                                    prawoslawia skojarzyly mi sie z argumentem "A u was bija murzynow".
                                                    Przytoczyles Piotrze wypowiedz Wladyki Adama "Najprościej było przenieść
                                                    metrykę do Kościoła, tych nie prześladowano, ale myśmy nimi gardzili."
                                                    Zgodze sie z Toba nie jest to zbyt dobra wypowiedz. Wszak slowa "nie
                                                    sadzcie..." powinny byc znane kazdemu chrzescijaninowi. Ostrosc tych slow
                                                    staram sie wytlumaczyc ciezkimi doswiadczeniami, wiem ze nie jest to
                                                    usprawiedliwienie, ale sadze ze slowa te zostaly wypowiedziane pochopnie.
                                                    Przepraszam za chaos w wypowiedzi, zbyt duzo mysli krazy w mojej glowie. Za
                                                    chwileczke podesle jeszcze ciag dalszy "Lutowisk"
                                                    Piotrze co sadzisz o wyborze abp. Michalika - nie znam stosunkow panujacych w
                                                    Kosciele katolickim, ale ta osoba zaslynela kontrowersyjnymi wypowiedziami.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Ciag dalszy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.03.04, 22:07
                                                    Oto dalszy ciag "Lutowisk" tym razem juz po 1945.
                                                    "1948 rok
                                                    Dzwony biją na nocne chowanie
                                                    Sotnia "Bira" operuje w polskiej części Bieszczadów. W 1947 roku traci połowę
                                                    ludzi. Po akcji "Wisła" przechodzi przez San na radziecką stronę. Przez granicę
                                                    przeprowadza ich działająca w okolicach Lutowisk bojówka "Taraski". Na zimę
                                                    melinują się w leśnych bunkrach, ale 8 lutego dopada ich obława wojsk NKWD.
                                                    Ginie "Bir" i 23 banderowców. Z każdym miesiącem i rokiem jest ich mniej. Giną,
                                                    przedzierają się na Zachód, wracają do domów, inni desperacko trwają.
                                                    Dla Bojków w Lutowiskach to były najgorsze czasy. Gdy na kogoś padło
                                                    podejrzenie, że współpracuje z partyzantami, wojsko sowieckie otaczało dom i
                                                    wysiedlało całą rodzinę. Najwięcej ludzi trafiło do czelabińskiego obwodu na
                                                    Uralu. Jeśli ktoś stawiał opór, błagał o litość albo próbował zabrać jakieś
                                                    rzeczy, żołnierze oblewali chatę benzyną i podpalali.
                                                    - Nie było nocy, żeby ktoś w okno nie stukał - opowiada Onufry Petiach. -
                                                    Przychodzili Ruscy i mówili, że oni nasi, potem przychodzili partyzanci i
                                                    mówili, że też są nasi. Jak ich poznać? Wszyscy w mundurach, broń ta sama.
                                                    Nakarmisz jednych, drudzy chatę spalą, pomożesz drugim, tamci zastrzelą. Nie
                                                    otworzysz, mordę obiją tak czy inaczej.
                                                    - Mnie czerwone pagony, bo my tak na wojsko Sowietów mówili, chcieli dopaść w
                                                    zimie 1946 roku - mówi Katarzyna Petiach, starsza, 75-letnia siostra pana
                                                    Onufrego, na którą wszyscy mówią ciocia Katia. - Ja przez piwnicę do obory i
                                                    prosto do lasu, a tam byli nasi chłopcy, co do nas w nocy po chleb
                                                    przychodzili. Potem Onufry na koniu przyjechał i powiedział, że wzięli we wsi
                                                    dziesięć dziewczyn, które pomagały partyzantom. Dwa lata się chowałam w lesie.
                                                    Żyłam w jamach, ziemnych bunkrach wyścielonych sianem, tylko wkoło zmieloną
                                                    machorką sypaliśmy, żeby psy nie wyczuły. Tam u nas jeden stary, bardzo mądry
                                                    człowiek był. On wodę na ogień lał i rozmawiał z duszami zmarłych. Pytał
                                                    naszego wielkiego poetę Tarasa Szewczenkę, czy będzie Ukraina. On odpowiadał,
                                                    że będzie, ale jeszcze nie teraz. Myśleliśmy, że jak nie teraz, to pewnikiem na
                                                    wiosnę.
                                                    W 1948 roku Stalin ogłosił amnestię i ciocia Katia wyszła z lasu. W zimie była
                                                    kolejna obława na partyzantów.
                                                    - Pięć dusz, dziewczynę i jeszcze dwóch Niemców, którzy uciekli z niewoli,
                                                    ubili w lesie - opowiada ciocia Katia. - Wyciągnęli ich na pole i rozebrali do
                                                    naga. Dziewczyna żyła jeszcze, to straszne świństwa z nią wyprawiali, męczyli,
                                                    a na koniec kapitan Piczugin od czerwonych pagonów dobił jak zwierzaka łopatą.
                                                    Potem kazali chłopom zakopać, ale w nocy przyszli nasi z lasu i powiedzieli,
                                                    żeby ich pochować po ludzku. Przeszłam po wsi, zebrałam od ludzi lniany
                                                    materiał, a dziewczęta poszyły koszule. Chłopcy ze wsi wykopali partyzantów i
                                                    przywieźli do Lutowisk. Zrobiliśmy im groby koło krzyża przy cerkwi. Nasz
                                                    dziadek przywiózł trumny i pochowaliśmy ich pięknie, chociaż w nocy i bez
                                                    księdza, ale w poświęconej ziemi i z biciem w dzwony.
                                                    Zamęczona dziewczyna nazywała się Anna Popielak. Była z Lutowisk. Miała 14 lat.
                                                    Na jej grobie ludzie posadzili jabłonkę, żeby na znak czystości co roku na
                                                    wiosnę obsypywała się białymi kwiatami."
                                                    Dobrej nocy
                                                    R.
                                                  • Gość: romulus Re: Łemkowyna IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 19.03.04, 08:24
                                                    Czytam i czytam. Taki ogrom wiadomości.To jest coś niesamowitego spotkać takich
                                                    jak Piotr i Wolf.Osobiście jestem zauroczony Beskidem Niskim.
                                                  • Gość: Piotr Grekokatolicy i abp Michalik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.04, 16:28
                                                    Napisałem kika postów wcześniej :

                                                    czy owi hierarchowie „dorośli” do dialogu międzywyznaniowego ? Ja mam poważne
                                                    wątpliwości – a jeśli do ich grona dołączyć rymskokatolickiego abp przemyskiego
                                                    ks. Michalaka – to uważam „na dziś” taki dialog za całkowicie niemożliwy – a
                                                    szkoda (((
                                                    Chyba jednak się myliłem – przynajmniej w odniesieniu do obecnych relacji
                                                    przemyski KK a grekokatolicy
                                                    Swiadczyć mogą o tym chociażby niże przytoczone wypowiedzi :

                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,1975752.html
                                                    serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34441,139772.html
                                                    Wciąż nie potrafimy poskładać przyjaznego otwarcia na niewierzących sprzed 1989
                                                    r. z politycznym radykalizmem, tropieniem masonów, apelami o "zdrową cenzurę"
                                                    po roku 1989. A jak jeszcze wszystko to pogodzić z przyjaźnią dla mniejszości
                                                    ukraińskiej i Kościoła greckokatolickiego.

                                                    Maciej Łętowski, były naczelny "Ładu", widzi to tak: - Arcybiskup Michalik to
                                                    młody, rzymski kurialista, który potwierdził się w swym fachu na najwyższym
                                                    szczeblu. Zgodnie ze stereotypem, rzymski kurialista powinien być "postępowy".
                                                    A poglądy arcybiskupa znajdują się na antypodach stereotypu. Jest w nim jakieś
                                                    przełamanie: rzymskie wykształcenie z jednej i konserwatywny język i wizja
                                                    świata z drugiej strony. Jako duszpasterz - otwarty, świetnie nawiązuje kontakt
                                                    z ludźmi. Co do zasad i doktryny - zachowawczy. Jak się okazuje, silniejsze
                                                    piętno od rzymskiej edukacji i ogłady odcisnął na nim czynnik "genetyczny"
                                                    polskiego katolicyzmu: tradycjonalizm, ludowość.

                                                    - Jaki więc właściwie jest? - pytamy jednego z wysokich hierarchów Kościoła.

                                                    - To człowiek wewnętrznie sprzeczny - odpowiada po namyśle.

                                                    Bogdan Huk, nauczyciel literatury ukraińskiej, dziennikarz
                                                    ukraińskiego "Naszego Słowa": - Biskup Ignacy Tokarczuk był przez Ukraińców
                                                    odbierany jak najgorzej. Gdy pojawiały się sprawy zwrotu kościołów
                                                    grekokatolikom, Tokarczuk mówił, pokazując na wschód: "Tam jest wasza
                                                    ojczyzna". Abp Michalik to zmienił. Widać, że stara się mieć opinię hierarchy,
                                                    który nie tylko mówi o wartościach chrześcijańskich. Miał dziwną wypowiedź na
                                                    Nowy Rok. Mówił, że Przemyśl powinien być bramą Polski i narodu polskiego na
                                                    Wschód. To może być pojmowane dwojako: w duchu chrześcijańskiej otwartości na
                                                    bliźniego albo w duchu konserwatywnej wizji Kościoła rzymskiego, który prowadzi
                                                    misje za Bugiem. Takie wypowiedzi jednak nie zdarzają mu się często. Natomiast
                                                    tutejsza formacja księżowska jest Tokarczukowska, tzn. antyukraińska.

                                                    Ksiądz mitrat Eugeniusz Popowicz, wikariusz generalny kurii obrządku
                                                    greckokatolickiego w Przemyślu, puentuje: - Odkąd nastał abp Michalik,
                                                    przestaliśmy być traktowani jak młodszy brat. Staliśmy się równoprawnym
                                                    partnerem.

                                                    Ksiądz Bartmiński: - Arcybiskup robił wiele dla pojednania z Kościołem
                                                    greckokatolickim. W dniu ingresu, idąc od kościoła Franciszkanów do katedry,
                                                    wszedł do kościoła greckokatolickiego i pomodlił się. Nie wszyscy biskupi
                                                    weszli z nim do środka. Niektórzy księża i wierni byli wręcz zszokowani.

                                                    Arcybiskup Michalik zawsze bierze udział w greckokatolickim święcie Jordanu. Z
                                                    arcybiskupem wschodniego obrządku Janem Martyniakiem jeździ wspólnie do Papieża.

                                                    Nie poprzestał na pięknych gestach. Pozwolił klerykom greckokatolickim uczyć
                                                    się w łacińskim seminarium. Podpisał z arcybiskupem ukraińskim umowę o wspólnym
                                                    użytkowaniu kościołów: Kościół łaciński może korzystać z cerkwi
                                                    greckokatolickich i odwrotnie.
                                                    Metropolita przemyski zrobił wiele dla pojednania z Kościołem greckokatolickim
                                                    i mniejszością ukraińską. W dniu ingresu, idąc od kościoła Franciszkanów do
                                                    katedry, wszedł do kościoła greckokatolickiego i pomodlił się. Nie wszyscy
                                                    biskupi weszli z nim do środka. Razem z arcybiskupem wschodniego obrządku Janem
                                                    Martyniakiem jeździ do Papieża. Pozwolił klerykom greckokatolickim uczyć się w
                                                    łacińskim seminarium. Podpisał z arcybiskupem ukraińskim umowę o wspólnym
                                                    użytkowaniu kościołów - Kościół łaciński może korzystać z cerkwi
                                                    greckokatolickich i odwrotnie.

                                                    Mimo to zaangażował cały swój autorytet w obronę proboszcza z Tylawy
                                                    oskarżonego o molestowanie seksualne dzieci, którego proces toczy się właśnie
                                                    przed sądem. Jego głównym argumentem przemawiającym na korzyść proboszcza było
                                                    to, że oskarżała go żona duchownego greckokatolickiego

                                                    Pozdrawiam
                                                    Ps Romulusie dzieki za pochlebstwa - ale może jednak włączysz się do
                                                    dyskusji :))) - pilnie potrzeba nam tu Polaka wyczulonego na problemy relacji
                                                    narodowościowych i religijnych
                                                  • Gość: romulus Re: Grekokatolicy i abp Michalik IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 19.03.04, 21:06
                                                    Bardzo krucho z czasem.Ale po dokładnym przeczytaniu wszystkich (a jest tego
                                                    naprawdę dużo) wypowiedzi obiecuję, że włączę się do dyskusji.
                                                  • Gość: Piotr Re: Łemkowyna- Bojkiwszczyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.04, 20:38
                                                    Acha - ŁEMKY - ŁEMKOWYNA ale dlaczego Bojky- Bojkiwszczyna tego już nie
                                                    wiem. :))

                                                    Na weekend daję wam ciekwe linki
                                                    www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/obiekty/cerkwie
                                                    Stare zdjęcia

                                                    www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/galeria&path=/gory/archiwalne

                                                    oraz najważniejsze

                                                    Lekcje języka łemkowskiego

                                                    www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/kultura/jezyk
                                                    Pozdrawiam - miłego wypoczynku


                                                  • Gość: Wolf Re: Łemkowyna- Bojkiwszczyna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.03.04, 09:49
                                                    Witam po weekendzie
                                                    Dziekuje za ciekawe linki, szczegolnie ten poswiecony jezykowi lemkowskiemu.
                                                    Bede mogl poszerzyc swoje horyzonty lingwistyczne:)
                                                    Przytoczyles Piotrze wypowiedzi na temat abp. Michalika, sa one w swej wymowie
                                                    pozytywne. Niestety strona prawoslawna nie jest do konca przekonana, ze ten
                                                    wybor bedzie korzystny dla dialogu. Istnieje obawa, ze dialog zamieni sie w
                                                    monolog.
                                                    Na poczatek tygodnia podaje ciekawy link, jest to artykul ktory ukazal sie na
                                                    lamach PP.
                                                    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=561
                                                    Mam nadzieje, ze przyblizy Forumowiczom stanowisko Cerkwi w sprawie iskrzen na
                                                    lini Kosciol katolicki-Cerkiew.
                                                    Zycze milej lektury, a niebawem wroce do "Lutowisk"
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Grekokatolicy a abp Michalik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.04, 16:45
                                                    Piszesz o optymizmie – i tak i nie . Bowiem trudno określić na ile ekumenizm
                                                    Hierarchy jest /czy był/ na pokaz a ile rzeczywisty i wypływający z przekonań.
                                                    Piszesz o relacjach z prawosławiem – w moich cytatach i linkach nic na ten
                                                    temat nie ma / z tego co wiem to na Podkarpaciu ogranicza się on do
                                                    kontaktów "niskiej rangi" duchownych przy okazji np mszy ekumenicznych - było
                                                    takie spotkanie opłatkowe tej zimy u Frańciszkanów w sanoku /.

                                                    Jak wiesz jednak, chociażby z wypowiedzi Abp. Prawosławnego Adama – z jego
                                                    strony nie widać chęci do dialogu i z KK jak i UCGK.
                                                    A tym relacjom poświęcę zresztą całkiem odrębny post-cik
                                                    Ale by podtrzymać pozytywną ocenę działań abp Michalika zacytuję opis epizodów
                                                    z jego udziałem i tzw. Obrońcami karmelu /czyli „bohaterami” opisywanego
                                                    kiedyś przeze mnie „buntu przemyskiego”/

                                                    „Nad katedrami jest jeszcze jedna świątynia. To Karmel, który na początku lat
                                                    90. decyzją Jana Pawła II miał być wypożyczony grekokatolikom. Doszło do
                                                    skandalu. Oto katolicy sprzeciwili się woli Papieża. Zawiązał się "społeczny
                                                    komitet obrony Karmelu". Gdy do Przemyśla zawitał Jan Paweł II, okupujący
                                                    klasztor "obrońcy" zaspawali drzwi od środka, by nie doszło do przekazania
                                                    kościoła. Papież podarował grekokatolikom inną świątynię.

                                                    Jednym z "obrońców" Karmelu był Stanisław Żółkiewicz, organizator
                                                    antyukraińskich imprez i działacz Stowarzyszenia Obrony Pamięci Orląt
                                                    Przemyskich. Za niewpuszczenie Papieża do Karmelu i sprzeciwienie się władzom
                                                    kościelnym poprzedni arcybiskup Ignacy Tokarczuk ukarał go interdyktem.

                                                    Arcybiskup Michalik objął archidiecezję przemyską, gdy spór był już zażegnany.

                                                    Żółkiewicz od lat zabiega o spotkanie z metropolitą. Na próżno.

                                                    - Abp Michalik miał się spotkać z grupą lokalnych działaczy - opowiada jeden z
                                                    przemyskich posłów. - Żółkiewicz i paru kompanów podczepili się pod
                                                    zaproszonych. Arcybiskup wszedł do pokoju, rozejrzał się i wyszedł. "Z tymi
                                                    panami się nie umawiałem" - powiedział.

                                                    Odwiedziliśmy Stanisława Żółkiewicza.

                                                    - "Gazeta Wyborcza"? Nie rozmawiam z wami! To jest gazeta antypolska.
                                                    Polskojęzyczna.

                                                    Dwa lata temu arcybiskup odmówił udziału w uroczystościach przed pomnikiem
                                                    Orląt Przemyskich, które organizowało środowisko Żółkiewicza. Powiedział, że
                                                    tam, gdzie się sieje nienawiść, nie ma miejsca dla katolickiego księdza.

                                                    Abp Michalik nie przybył też na Zjazd Kresowian latem 1998 r., zdominowany
                                                    przez nacjonalistyczne i antyukraińskie wystąpienia. Z patronatu nad imprezą
                                                    wycofał się prymas Polski kard. Józef Glemp i liczni przedstawiciele władz RP.

                                                    Ks. Stanisław Bartmiński, proboszcz parafii w Krasiczynie: - Gdy arcybiskup
                                                    wizytował moją parafię, pojawił się również Żółkiewicz. Bardzo chciał
                                                    porozmawiać z arcybiskupem. Ale ten nawet na niego nie spojrzał. „
                                                    Cytaty powyższe pochodzą z linkowanych wcześniej artykułów z GW.
                                                    Pozdrawiam

                                                    Znalazłem chwilę czasu aby przeczytać kiedyś podesłane przez Ciebie linki
                                                    podlaskie szczególnie ten
                                                    www.harazd.net/%7Enadbuhom/ArxivNBiN/ps/ps_Ukrain_pol_podl.htm
                                                    o stosunkach narodowościowych na południowym Podlasiu- muszę przyznać że tekst
                                                    przewyborny.
                                                    Chociaż i pozostałe – szczególnie trochę rozbawił mnie ów o wyprawie kijowskich
                                                    naukowców na nasze Podlasie – rozbawił bynajmniej nie szyderczo – ale chociażby
                                                    z epizodu z ową kobietą zdziwioną nieco że Ukraińcy zza kordona mówią „po
                                                    naszemu” a i tym że według gości ona mówi po ukraińsku...
                                                    A obecnie linkowana dyskusja z Więzi też jest warta zatrzymania się – tylko
                                                    muszę się w nią „wgłębić”
                                                    Dziękuję i pozdrawiam.




                                                  • Gość: Wolf Lutowiska, ciag dalszy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.03.04, 22:07
                                                    Witam czytajacych i piszacych
                                                    Jesli chodzi o stosunki miedzy KK a PAKP to niestety sa one oblozone
                                                    wieloletnimi zaszlosciami. Niebawem postaram wypowiedziec sie szerzej dzis
                                                    przytocze tylko jeden z powodow (moze wydac sie niepowazny, jest jednak
                                                    szczery). Wsrod prawoslawnych mozna spotkac sie z oporami w stosunku do
                                                    duchownych katolickich pochadzacy z Podlasia i (tu nie moge wypowiedziec sie na
                                                    100%) Podkarpacia - wynika to, niestety z dawnych zlych doswiadczen, a i dzis
                                                    zdarzaja sie nieciekawe sytuacje. Obiecuje rozwinac temat, dzis podesle
                                                    kolejny "odcinek" tekstu o Lutowiskach.
                                                    "1950 rok
                                                    Dzwony na dzwonnicy, ale milczą
                                                    To się nazywało "wymianą fragmentów państwowych terytoriów między ZSRR a Polską
                                                    Republiką". Rosjanie potrzebowali węgla ze złóż, które w latach 40. Polacy
                                                    odkryli na wschodniej Zamojszczyźnie, w okolicach miasteczka Sokal. Władze
                                                    polskie wystąpiły więc z inicjatywą dyplomatyczną, żeby oddać te tereny ZSRR.
                                                    Kraj Rad przyjął polską prośbę ze zrozumieniem i odstąpił nam w zamian kawałek
                                                    Bieszczadów z Ustrzykami Dolnymi, Krościenkiem, Szewczenkowem. Ludność nie
                                                    podlegała wymianie. Każdy zabierał swoich.
                                                    25 listopada 1950 roku. Raport z masowo-politycznej działalności grupy
                                                    działaczy politycznych Centralnego Komitetu Komunistycznej Partii (bolszewików)
                                                    Ukrainy wśród ludności dolnoustrzyckiego rejonu. We wsiach rejonu ogólne
                                                    zebrania kołchoźników odbyły się na niskim ideowo-politycznym poziomie.
                                                    Przyczyną tego był nieodpowiedzialny stosunek do powierzonych zadań
                                                    poszczególnych pełnomocników obkomu partii. I tak we wsi Szewczenkowo [dawniej
                                                    Lutowyszcze] przed kołchoźnikami wystąpił w nietrzeźwym stanie kierownik
                                                    obwodowego wydziału zdrowia towarzysz Krugłow, który zamiast wyjaśnienia
                                                    postanowienia rządu opowiedział fantastyczną historię swojego życia z dni
                                                    Wielkiej Wojny Ojczyźnianej."Kiedy była wojna, mnie bezpłatnie wozili po
                                                    miastach Związku Radzieckiego. Was także, przesiedleńcy, wozić będą
                                                    bezpłatnie" - powiedział na koniec. Sekretarz Wydziału Propagandy i Agitacji
                                                    rajkomu KP(b) Ukrainy towarzysz Taranowski w ciągu miesiąca tylko trzy dni
                                                    spędził na wsi. Cały czas urządzał pijaństwa i w pijanym widzie obrażał
                                                    kołchoźników. (...) We wsi Skorodne, kołchoz im. Bułganina, kołchoźnicy,
                                                    usłyszawszy o przesiedleniu, na oczach prokuratora rejonowego towarzysza
                                                    Babienko rozebrali po domach wszystkie 128 koni, wozy i cały inwentarz
                                                    rolniczy. Towarzysz Babienko nic nie zrobił dla przywrócenia porządku w
                                                    kołchozie. (...) Miały miejsce i inne akty niezadowolenia ze strony ostatków
                                                    OUN--owskiego podziemia, kułaków i podkułaczników, którzy aktywizowali swoją
                                                    szkodniczą działalność. Córka kułaka Krupycza ze wsi Szewczenkowo
                                                    powiedziała: "We wschodnich obwodach ludzie puchną z głodu. Rżnijcie mnie,
                                                    mordujcie, a tam nie pojadę. Lepiej zginąć tutaj". Kołchoźnik Kostiw Ilja
                                                    Mychajłowycz powiedział: "Przy niemcach miałem konie, orałem i siałem. Władza
                                                    radziecka wszystko mi zabrała i teraz chce zabrać moją chatę, krowę, a mnie z
                                                    rodziną wysłać tam, gdzie mało ludzi, żebym na kogoś pracował. Nigdzie się nie
                                                    wybieram, a jeśli weźmiecie mnie siłą, to weźmiecie tylko mojego trupa".
                                                    Kołchoźnica Skorickaja Anna powiedziała: "Jestem polką i w Polsce mam rodzinę.
                                                    Nigdzie nie pojadę, zostanę tutaj. Z polakami nie będzie mi się źle żyło".
                                                    Kołchoźnik Chrustawka Michaił poinformował: "Kto pierwszy przyjdzie mnie
                                                    przesiedlać, temu siekierą odrąbię głowę i sam się powieszę". Przesiedlona
                                                    Maniw N., która wróciła z chersońskiego obwodu do Szewczenkowa,
                                                    powiedziała: "Ja w chersońskim obwodzie byłam i wiem, jak tam ludzie żyją.
                                                    Oszukujecie naród. Tam nie ma chat. Wszyscy żyją w ziemiankach. Nasze chaty
                                                    sprzedajecie polakom, a my będziemy żyć pod gołym niebem". (...) Sekretarz
                                                    Wydziału Propagandy i Agitacji CK KP(b)U Sobko"
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Prawosławie a KK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.04, 17:17
                                                    Witam serdecznie - dzięki za kolejną porcyjkę. Muszę sie zmusić do opisu
                                                    historii Ustrzyk Dln z tego samego okresu - w oparciu o opublikowane
                                                    wspomnienia ddyrektora polskiej szkoły.
                                                    Piszesz o relacjach prawosławie - KK - proponuję spojrzeć na to zagadnienie
                                                    trochę szerzej. Obawiam się że w Polsce dużę znaczenie ma stosunek P{atrirchatu
                                                    Moskiewskiego do KK - a tu zabiegi dyplomacyjne Watykanu niewiele pomagają.

                                                    Proponuję poniżśzą lekturę

                                                    Watykan idzie na ustępstwa
                                                    Niedziela, 22 lutego 2004


                                                    Wysoki przedstawiciel Watykanu kard. Kasper zapewnił zwierzchnika Cerkwi
                                                    Aleksija II, że w najbliższym czasie nie zostanie utworzony patriarchat dla
                                                    ukraińskich grekokatolików.

                                                    Twierdzi tak anonimowe źródło bliskie rozmowom obu hierarchów. Według niego,
                                                    w czasie niedzielnego spotkania w Moskwie, Kasper zapewnił zwierzchnika
                                                    rosyjskiej Cerkwi prawosławnej, że konsultował się w tej sprawie z papieżem
                                                    Janem Pawłem II i watykańskim sekretarzem stanu Angelo Sodano.
                                                    Wcześniej rosyjskie agencje, którym pozwolono wysłuchać jedynie ostrego ataku
                                                    Aleksija II na Kościół katolicki w wygłoszonym do watykańskiej delegacji
                                                    przemówieniu, poinformowały, że patriarcha Moskwy i Wszechrusi zagroził
                                                    całkowitym zamrożeniem stosunków, jeśli dojdzie do powołania unickiego
                                                    patriarchatu.

                                                    Niedzielne spotkanie z kardynałem Walterem Kasperem, do którego doszło po
                                                    długotrwałych staraniach, 75-letni zwierzchnik rosyjskiej Cerkwi Aleksij II
                                                    wykorzystał do ataku i ponownego wypomnienia katolikom wszystkiego tego, co
                                                    do tej pory zarzucała im Cerkiew - przede wszystkim działalność misyjną na
                                                    terenie Rosji i rozbudowywanie struktur Kościoła greckokatolickiego na
                                                    Ukrainie.

                                                    Aleksij II jednoznacznie potępił ukraińskich unitów (grekokatolików) za chęć
                                                    ustanowienia patriarchatu w Kijowie. Unici to chrześcijanie, którzy zachowują
                                                    podobny do prawosławnego obrządek wschodni, ale jednocześnie od XVI wieku
                                                    uznają zwierzchnictwo papieża. Kościół greckokatolicki został odbudowany na
                                                    początku lat 90. po tym jak w 1946 roku, Józef Stalin wcielił go siłą do
                                                    rosyjskiej Cerkwi prawosławnej a opornych poddał prześladowaniom.

                                                    Taki krok - groził Aleksij II - na dziesięciolecia "postawi krzyżyk" na
                                                    stosunkach między Watykanem i rosyjskim prawosławiem. Patriarcha obarczył
                                                    unitów odpowiedzialnością za ich konflikt z prawosławnymi na Zachodniej
                                                    Ukrainie. Aleksija II oburza "niewdzięczność" grekokatolików, którzy po ponad
                                                    40 latach przymusowej jedności, chcą teraz być niezależni od rosyjskiej
                                                    Cerkwi. Jego zdaniem powinni być jej wdzięczni, bo - jak ocenił - wielu ich
                                                    kapłanów "odebrało wykształcenie w (prawosławnych) seminariach
                                                    duchownych". "W ciągu 50 lat grekokatolicy przyjmowali sakramenty w naszych
                                                    prawosławnych świątyniach" - argumentował.

                                                    "Mówiąc o +naszych+ świątyniach, (Aleksij II) miał zapewne na myśli kościoły
                                                    zrabowane przez komunistów grekokatolikom" - oburzył się jeden z wysoko
                                                    postawionych przedstawicieli Kościoła katolickiego w Rosji proszący o
                                                    zachowanie anonimowości.

                                                    "Uważamy, że zasady, którą przyjął Sobór Watykański II wobec Cerkwi
                                                    prawosławnych, traktując je jako Cerkwie - siostry, powinny być realizowane.
                                                    Niestety w ostatnim czasie mamy wrażenie, że Kościół katolicki odszedł od
                                                    tego" - powiedział rosyjski hierarcha.

                                                    Aleksij II zarzucił katolikom prozelityzm i potępił wprowadzenie przed dwoma
                                                    laty stałych diecezji katolickich na terenie Rosji. Starał się przy tym
                                                    przekonać, że nie jest wrogo nastawiony do katolików. "Nie powinniście
                                                    sądzić, że jestem antykatolikiem. Przez 26 lat pracowałem w konferencji
                                                    Kościołów europejskich, utrzymuję braterskie kontakty z wieloma katolickimi
                                                    hierarchami. Jednak patrząc na to, co dzieje się na kanonicznym terytorium
                                                    naszej Cerkwi, które Pan mi powierzył, nie mogę nie mówić o tych problemach,
                                                    które istnieją między naszymi Kościołami" - oświadczył.

                                                    Aleksij II nie dał szansy kardynałowi Kasperowi publicznego odparcia
                                                    zarzutów. "Gdy tylko patriarcha skończył swoje zarzuty, powiedziano nam, że
                                                    mamy wyjść. Nikt nie wie, co powiedział kardynał" - powiedział rzecznik
                                                    Kościoła katolickiego w Rosji, Wiktor Chrul.

                                                    Do spotkania doszło po dwóch latach napięć w stosunkach katolicko-
                                                    prawosławnych i po kilku dniach zabiegów strony katolickiej o to, by
                                                    patriarcha zgodził się przyjąć watykańskiego gościa - przewodniczącego
                                                    Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan.

                                                    ***

                                                    W ubiegły poniedziałek, w przeddzień przyjazdu kard. Kaspera do Moskwy,
                                                    rosyjska Cerkiew opublikowała list podpisany przez wszystkie pozostałe
                                                    narodowe Cerkwie prawosławne, które potępiły ideę unickiego patriarchatu na
                                                    Ukrainie, z siedzibą w Kijowie.

                                                    Wcześniej - jak podał moskiewski patriarchat - z prośbą o opinię
                                                    prawosławnych w tej sprawie - rozważanej przez Stolicę Apostolską - zwrócił
                                                    się sam kardynał Walter Kasper, kierujący Papieską Radą ds. Popierania
                                                    Jedności Chrześcijan.

                                                    Zwierzchnik ukraińskich grekokatolików kardynał Lubomyr Huzar dziwił się w
                                                    miniony wtorek w Lublinie, dlaczego Watykan pytał o opinię w tej sprawie
                                                    Kościoły prawosławne. "O tym, co należy do Cerkwi prawosławnej, postanawiają
                                                    prawosławni; co ma być w Kościele katolickim, to myślę, że powinno być od nas
                                                    zależne" - powiedział. Kard. Huzar, arcybiskup większy Lwowa, zapewniał
                                                    wówczas, że Kościół greckokatolicki będzie nadal starał się o utworzenie na
                                                    Ukrainie patriarchatu. "Nie jest to dla nas cel, coś bez czego nie można być
                                                    ani żyć, ale jest to nam potrzebne dla normalnego życia i wzrostu, dla życia
                                                    naszej wspólnoty na Ukrainie i poza Ukrainą, bo to nam da pewną jedność.
                                                    Nadal będziemy zabiegać, żeby Ojciec Święty to pobłogosławił" - mówił
                                                    ukraiński hierarcha."

                                                    Obawiam się,że obecnie Grekokatolicyzm ukraiński - odrodzony i wolno rosnący w
                                                    siłe - staje się kartą przetargową w relacjach Prawosławie a KK .
                                                    Chylę głowę przed duchowością prawosławną, z należnym szacunkiem myśle o
                                                    Papieżu - ale granie kartą bizańtyjsko - ukraińską budzi .... mieszane uczucia.
                                                    Smutne - ale prawdziwe.
                                                    Boję się, że Patriarcha ALEKSIJ - bardziej czuje się jak następca carów lub
                                                    typów w rodzaju Breżniewa niż przywodca religijny :(((((

                                                    Poczytałem w Przeglądzie Prawosławnym o "prawosławnych" Kostomłotach - i muszę
                                                    przyznać że zrozumiałemm Ich argumenty w odniesieniu do tych terenów. Po
                                                    stuleciach "starć i tarć" dobrze byłoby poczytać o zgodnej koegzystencji :)))

                                                    Pozdrawiam i dziekuje za lutowiski cykl




                                                  • Gość: Wolf Re: Prawosławie a KK IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.03.04, 17:55
                                                    Witam
                                                    Czasami wydaje mi sie, ze pomimo rozmow o dialogu mamy miedzy hierarchami
                                                    klotnie o to kto jest wazniejszy, kto ma racje. Jak na pewno zauwazyles Piotrze
                                                    w naszych rozmowach czesto bronie Cerkwi prawoslawnej. Mimo wszystko zauwazam
                                                    to co mowi Patriarcha Moskwy i Wszechrusi. Sam tytul Patriarchy jest cokolwiek
                                                    dziwny (na pewno naraze sie wielu osobom). Co oznacza tytul Patriarcha
                                                    Wszechrusi, czy wplyw Patriarchatu moskiewskiego nie powinien ograniczac sie
                                                    tylko do Rosji? Przodkami wiekszosci prawoslawnych w Polsce byli Rusini,
                                                    potomkow Rosjan jest niewielu. Z drugiej strony potrzebne sa dobre stosunki z
                                                    najwieksza na swiecie wspolnota prawoslawna jaka jest Cerkiew rosyjska.
                                                    Mimo wszystko jak pokazuje przyklad Kostomlotow mozna zyc w zgodzie. Szczerze
                                                    mowiac obawialem sie czy nie bedzie tam tarc - zreszta pisalem juz o tym.
                                                    Slusznie piszesz, ze nie powinno sie rozgrywac karty "ukrainskiej" w ten
                                                    sposob, powinno to byc wewnetrzna sprawa Ukrainy, tam jednak sa problemy
                                                    rowniez pomiedzy prawoslawnymi.
                                                    Napisz Piotrze jak widzisz te sprawy.
                                                    Polska Cerkiew nie jest tozsama z rosyjskim prawoslawiem i nie powinno sie jej
                                                    mierzyc ta sama miara.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Czy kontynuowac "Lutowiska"?
                                                  • Gość: Piotr Re: Prawosławie a KK cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.04, 20:32
                                                    O Lutowiskach - uprzejmie prosze o ciąg dalszy.
                                                    Odnośnie relacji z prawoslawiem - będę sie upieral przy poprzednim moim poscie.
                                                    Oczywiście nie twierdzę i nie twierdziłem że polscy prawosławni to moskale -
                                                    piękne,po polsku pisane artykuły na Przeglądzie Prawoslawnym świadczą wręcz o
                                                    znacznym stopniu poloniżacji prawosławnych czytelnikow i otwarciu na
                                                    czytelników spoza tego grona. Czego np nie można powiedzieć o "nad Buhom..."
                                                    czy "Naszym slowie" dość ostro zamykających się w gronie czytelników
                                                    ukraińskojęzycznych.
                                                    Porównująć stanowiska Prawoslawia moskiewskiego i chociażby przytaczane
                                                    wypowiedzi Abp Adama - trudno mówić o gotowości do rozmów. Być może że
                                                    Kostomłoty i Sanok - mogłyby w warunkach polskich dać początek i przykład
                                                    zgodnego współzycia - katolików,unitów i prawosławnych.
                                                    Ciekawe jak te relacje układają sie w większych skupiskach np na zachodzie
                                                    Polski, Lublinie czy na Mazurach ????
                                                    Parę dni temu ogladnąlem w TV3 reportaż o ukraińskiej szkółce w Sanoku i
                                                    polskiej szkole w Samborze . Wypowiedzi sanockich Ukraińców- fajnych dziewcząt
                                                    i chłopców świadczą o bezkonfliktowym wspólzyciu w polskim otoczeniu, u
                                                    boku "mocnego" ośrodka prawosławnego przy tamtejszej archikatedrze.
                                                    O sytuacji na Ukrainie i tamtejszych podziałach pisałem jakiś czas temu
                                                    obiecując zresztą rozwinięcie tematu - przepraszam - coś wkrotce napisze.
                                                    Z tego co pamiętam - to podstawowym problemem jest tam funkcjonowanie mocno
                                                    zaantagonizowanych Cerkwi prawosławnej - moskiewskiej stanowiącej spadek po
                                                    staliniźmie, odrodzonej Autokefalii oraz oczywiście zmartwychwstałej Cerkwi
                                                    Bizantyjsko - Ukraińskiej /czyli Unickiej/. Obiecuję temat odgrzebać,
                                                    zlinkowac, opisać etc -.
                                                    Pozdrawiam serdecznie.



                                                  • Gość: Piotr Re: Prawosławie ukraińskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.04, 17:23

                                                    Witam Radku
                                                    Napisałeś :

                                                    „Słusznie piszesz, ze nie powinno się rozgrywać karty "ukraińskiej" w ten
                                                    sposób, powinno to być wewnętrzna sprawa Ukrainy, tam jednak są problemy
                                                    również pomiędzy prawosławnymi.
                                                    Napisz Piotrze jak widzisz te sprawy.”

                                                    Myślę że poniższymi cytatami naświetlę nieco sytuację religijną na Ukrainie a
                                                    równocześnie odpowiem na twoją prośbę.
                                                    Pochodzą z ciekawego materiału analitycznego opublikowanego tuż przed pamiętną
                                                    wizytą Papieża w Kijowie i Lwowie.

                                                    „Ziemia zwaśniona
                                                    Adam Szostkiewicz

                                                    polityka.onet.pl/162,1039725,1,0,2303-2001-25,artykul.html
                                                    Kiedy papież jedzie do Lwowa, polskie serce bije żywiej. Ale Watykan nie
                                                    kieruje się polskimi sentymentami. Prawda że zdecydowana większość katolików
                                                    rzymskich na Ukrainie, to Polacy, jednak są oni tylko wyspą w morzu. Nawet ich
                                                    siostrzany Kościół – unici (co na Ukrainie nie brzmi zbyt pochlebnie), zwani
                                                    także grekokatolikami – choć liczniejszy niż łacinnicy, nie stanowi większości.
                                                    To są bowiem wyznawcy prawosławia (mniej więcej połowa – 50 mln ludności), a
                                                    dzisiejsza Ukraina jest historycznie matecznikiem tego właśnie chrześcijaństwa
                                                    wschodniego na ziemiach od Kijowa po Moskwę.

                                                    Że prawosławie ma na Ukrainie większość, nie znaczy, że jest monolitem. Jest
                                                    podzielone na trzy co najmniej odłamy z własnymi strukturami i hierarchią
                                                    władzy kościelnej. Najlepiej zorganizowana jest Cerkiew lojalna
                                                    wobec „centrali” w Moskwie. W początkach niepodległej Ukrainy chciała się
                                                    usamodzielnić, ale Moskwa na pełną autonomię („autokefalię”) się nie zgodziła,
                                                    a ówczesnego przywódcę ukraińskiego prawosławia, metropolitę kijowskiego
                                                    Filareta, ukarała za wybujałe ambicje kościelną degradacją – pozbawieniem
                                                    urzędu. Zbuntowany Filaret utworzył wówczas (1992 r.) nową strukturę –
                                                    Ukraińską Cerkiew Prawosławną Patriarchatu Kijowskiego. Trzecią siłą
                                                    ukraińskiego prawosławia jest Cerkiew Autokefaliczna, skasowana – wraz z
                                                    lojalnymi wobec Rzymu grekokatolikami – przez Stalina tuż po wojnie i odrodzona
                                                    na Ukrainie po jej wybiciu się na niepodległość. Ten odłam ukraińskiego
                                                    prawosławia, od początku niezależny od Rosji, przetrwał na emigracji i po dziś
                                                    ma wsparcie ukraińskiej diaspory.

                                                    Owe trzy Cerkwie – a zwłaszcza ich duchowni rządcy różnych szczebli – nie
                                                    przepadają za sobą, konkurują o rząd dusz i obiekty sakralne. Ale stosunki
                                                    między oboma Kościołami uznającymi zwierzchność papieża (10–14 proc. ogółu
                                                    chrześcijan) też nie są dobre, w najlepszym razie można je określić jako
                                                    poprawne acz chłodne. Ten stan rzeczy ma naturalnie powody historyczne,
                                                    kościelne, polityczne i narodowościowe. Tworzą one labirynt mroczny i dla
                                                    postronnych trudny do przebrnięcia.

                                                    Wystarczy powiedzieć, że wyznawcy wszystkich właściwie Kościołów i Cerkwi
                                                    działających na Ukrainie poddani byli w przeszłości ciężkim prześladowaniom z
                                                    rąk komunistów: zsyłki, więzienia i łagry, morderstwa, konfiskaty, wieloletnie
                                                    nękanie. Widać to też w życiorysach ludzi, których papież wyniesie na ołtarze
                                                    podczas mszy beatyfikacyjnej na lwowskim hipodromie. Te życiorysy dokumentują
                                                    heroiczne trwanie grekokatolików przy wierze. Ks. Senkiwski zmarł w 1941 r.
                                                    wrzucony do kotła z wrzątkiem w więzieniu drohobyckim, biskupa Romżę otruto w
                                                    1947 r. w szpitalu w Muchaczowie, ks. Baranykowi zamęczonemu na torturach
                                                    wyryto nożem krzyż na piersi, siostra Bida zmarła w 1952 r. w obozie pracy na
                                                    Syberii.
                                                    /..../ Sytuacja religijna Ukrainy jest tak pogmatwana, że Watykan wystrzega się
                                                    jak ognia dodatkowych komplikacji /.../ ”

                                                    To ostatnie zdanie bardzo pasuje do opisywanej przeze mnie /a raczej cytowanej/
                                                    sytuacji z ostatniej wizyty dyplomaty watykańskiego w Moskwie.
                                                    Obawiam się że Patriarchat Moskiewski uzurpuje sobie prawo ingerowania w życie
                                                    religijne Ukrainy a Watykan rozgrywa gry dyplomatyczne na ciągłym „polu
                                                    minowym”...
                                                    Z moich kontaktów z Ukrainą muszę Ci powiedzieć, że tamtejsi unici ze
                                                    wzruszeniem wspominają lwowskie msze papieskie- i nocne czuwania, lejący deszcz
                                                    a i słońce które wyskoczyło po pamiętnej przyśpiewce papieskiej „ Ni lij descu
                                                    nie lij bo cie tu nie trzeba” :))).
                                                    I muszę ci powiedzieć że wielu, bardzo wielu prawosławnych Ukraińców
                                                    uczestniczyło w tych uroczystościach – mimo wrogiej postawy ich kapłanów.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Prawosławie ukraińskie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.03.04, 21:15
                                                    Witam
                                                    Dziekuje Piotrze za wypowiedz na temat stosunkow religijnych na Ukrainie, sa
                                                    jeszcze bardziej pogmatwane niz w Polsce. Zakonczenie Twojego postu nastraja
                                                    jednak optymistycznie, przeciez zblizenie powinno zaczac sie wlasnie od dolu,
                                                    od "zwyklych" ludzi. Nawet najbardziej poprawne stosunki miedzy hierarchami sa
                                                    na nic jesli na poziomie parafii jest wrogosc. W Polsce, tak mi sie wydaje,
                                                    pewnym problemem jest to ze i prawoslawie i grekokatolicyzm to
                                                    religie "etniczne" A i dla prawoslawnych Polak=katolik. Chciaz mysle ze z
                                                    uplywem czasu zmniejszy sie znaczenie zaszlosci historycznych. Piszac te slowa
                                                    ja rowniez musze uderzyc sie w piersi, czasem widze pewne sprawy tylko z
                                                    ruskiego punktu widzenia, ale staram sie zeby nie bylo to regula:)
                                                    Na wieczor link z PP
                                                    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=438
                                                    i oczywiscie ciag dalszy "Lutowisk"
                                                    "1951 rok
                                                    Dzwony zdjęte, zakopane, pożegnane
                                                    Sierpień. Wojska Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego rozbijają działający
                                                    na tym terenie oddział UPA pod dowództwem "Propawa".
                                                    Ostatniej nocy, z 3 na 4 sierpnia, sześciu kołchoźników z Szewczenkowa weszło
                                                    na cerkiewną dzwonnicę i na sznurach spuściło dzwony na ziemię. Przenieśli je
                                                    na drągach kilkanaście metrów w bok, zakopali i dobrze zapamiętali to miejsce.
                                                    Część wyposażenia cerkwi: szaty, naczynia, ikony, chorągwie, księgi i
                                                    wielkanocny grób Chrystusa, zanieśli do cerkwi w sąsiedniej Łopuszance, do
                                                    której czasami chodzili, bo u nich od 1944 roku nie było duchownego. Łopuszanka
                                                    zostawała w ZSRR. Był zakaz przywożenia do Kraju Rad przedmiotów "propagandy
                                                    religijnej". Wszystko dali tylko na przechowanie. Byli pewni, że jeszcze wrócą
                                                    do Lutowisk. Dzwony też nie raz były zdejmowane i zawsze wracały na miejsce.
                                                    Na jeden wagon przydzielano po dwie-trzy rodziny, więc każda mogła wziąć
                                                    najwyżej jedną krowę. Pozostałe ludzie sprzedawali za bezcen, byle się tylko
                                                    pozbyć. Rodzice pani Olgi sprzedali krowę w Ustrzykach i kupili córce długie
                                                    buty na drogę.
                                                    Wyruszyli zaraz po żniwach. To była ostatnia deportacja w Sowieckim Sojuzie.
                                                    W górach się rodziłem,
                                                    W górach chciałem żyć,
                                                    Wymyślili Ruskie
                                                    Ludzi wywozić.
                                                    Porzucicie góry,
                                                    Łąki i doliny,
                                                    Bo my was zawieziem
                                                    Na wschód Ukrainy.
                                                    Na wschód Ukrainy,
                                                    Na chersońskie stepy,
                                                    A rodzinną ziemię
                                                    Wezmą se Polaki.
                                                    W niedzielę wieczorem
                                                    Słoneczko zachodzi,
                                                    Ukraiński naród
                                                    Do wagonów wchodzi.
                                                    Ta pieśń powstała w podróży. Ułożył ją Anton Czupil, jeden z przesiedleńców.
                                                    Zanim dotarli na miejsce, śpiewali ją we wszystkich wagonach. To bardzo
                                                    powolna, rzewna pieśń. Nie pasuje rytmem do stukotu kół pociągu. Trochę płacz,
                                                    trochę skarga, zawodzenie, jak wszystkie bojkowskie pieśni.
                                                    Ściśle tajne. Notatka wydziału milicji drohobyckiego obwodu o sytuacji podczas
                                                    wysiedlenia z terytorium przekazanego Republice Polskiej. 4 sierpnia we wsi
                                                    Rabe dolnoustrzyckiego rejonu spłonął dom należący do Starjawskiego Iwana
                                                    Hryhorowicza, urodzonego w 1882 roku, Ukraińca, obywatela ZSRR. Pożar wybuchł
                                                    dwie godziny po wyjeździe Starawskiego z rodziną na stację załadunkową. W
                                                    trakcie wyjaśniania przyczyny powstania pożaru stwierdzono, że Starawski na
                                                    dzień przed wyjazdem kupił w sklepie świecę, co chciał ukryć podczas
                                                    przesłuchania, co powoduje przypuszczenie, że dom podpalił osobiście Starawski.
                                                    Materiały ze śledztwa przesłano do miejsca przesiedlenia Starawskiego w celu
                                                    zdecydowania o odpowiedzialności karnej."
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf W odpowiedzi na troche wczesniejszy post IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.03.04, 20:56
                                                    Witam
                                                    Napisales Piotrze pare postow temu
                                                    "Oczywiście nie twierdzę i nie twierdziłem że polscy prawosławni to moskale -
                                                    piękne,po polsku pisane artykuły na Przeglądzie Prawoslawnym świadczą wręcz o
                                                    znacznym stopniu poloniżacji prawosławnych czytelnikow i otwarciu na
                                                    czytelników spoza tego grona. Czego np nie można powiedzieć o "nad Buhom..."
                                                    czy "Naszym slowie" dość ostro zamykających się w gronie czytelników
                                                    ukraińskojęzycznych."
                                                    Faktycznie PP jest pismem przystepnym i bardzo przyjemnym w czytaniu. Podoba mi
                                                    sie tam przedstawianie zycia Cerkwi i jej wiernych w roznych aspektach. Jest
                                                    troche historii, terazniejszosc i to o czym napisales otwarcie na czytelnika
                                                    polskiego. Nasze Slowo faktycznie jest pismem hermetycznym, natomiast co
                                                    do "Nad Buhom" to bede polemizowal. Artykuly sa rowniez w jezyku polskim.
                                                    Chociaz zgodze sie, ze adresatami tego pisma sa glownie podlascy Ukraincy, ale
                                                    kazdy znajdzie tam cos dla siebie. Na weekend podsylam link wlasnie z "Nad
                                                    Buhom". Mam cicha nadzieje ze jego lektura skloni Ciebie do odwiedzenia tego
                                                    regionu. Wszak idzie wiosna i dobry czas na wojaze.
                                                    www.harazd.net/~nadbuhom/ArxivNBiN/zm/zm_ruskaprzeszl.htmPozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Re: W odpowiedzi na troche wczesniejszy post IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.03.04, 20:58
                                                    Przepraszam za zle podany link
                                                    Poprawnie powinno byc oczywiscie tak:
                                                    www.harazd.net/~nadbuhom/ArxivNBiN/zm/zm_ruskaprzeszl.htm
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Okrągła liczba postów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.04, 13:20
                                                    "Historia jest zbiorowym życiorysem, zakorzenia nas w ojczystej ziemi. Widzimy
                                                    jednak tylko teraźniejszość. Reszta jest skryta przed naszymi oczyma. "

                                                    Witam i dziękuję za kolejne linki.
                                                    No więc radku nabilismy kolejną setkę postów, w naszej, mam nadzieję nie
                                                    jałowej dyskusji.
                                                    Tym linkiem o Drohiczynie chciałeś zapewne "zadać kłam"/i trafnie/ :))) mojej
                                                    opinii o "Nad Buhom..." - nie- ja poprostu chciałem wyłowić Andrijkę z cienia -
                                                    tą mała prowkacyjką.

                                                    Ale nie o tym chcę tu napisać - MAM APEL DO CZYTAJĄCYCH- Czytacie te nasze
                                                    wypociny??? Napiszcie coś !!!Nie chodzi mi o recenzje- a tylko o proste
                                                    kliknięcia ;0
                                                    Pamietam że taki apel Gościa-darka po pierwszej setce postow w czerwcu spotkał
                                                    sie z milczeniem - ale wywołał Wolfa z lasu :)))))

                                                    Bo nam Radku nie braknie tematów do dalszej dyskusji bo to i Podlasie, a i mój
                                                    krótki przewodnik- zaproszenie na Podkarpacie który zacznę tu pewno nie
                                                    zadługo, a i tematy judaistyczno- rzeszowskie, zawieszona kiedyś dyskusja o
                                                    ikonach, itd.
                                                    A może też i napisałbyś cos np o parafiach prawosławnych
                                                    Warszawy,Białegostoku - ile ich jest, ile cerkwi a i informacja o frekwencjach
                                                    na nabożenstwach byłaby ciekawa itd
                                                    Sam przemysliwam o letniej, "fizycznej" czyli "nie wirtualnej" wyprawie na płd
                                                    Podlasie i Roztocze - myślę o wymoczeniu nóg i wioseł w jez. Białym pod
                                                    Włodawą, wyskoku do Jabłecznej, a i o Lublin /z obowiązkowym oglądem cerkwi
                                                    przy ul. warszawskiej:)), Zamość i Horyniec/z pobliskim Radrużem/ bym zahaczył.
                                                    No pozyjemy - zobaczymy.
                                                    Narazie pogratulujmy sobie okragłej liczby postów.
                                                    Miłego weekendu
                                                    Pozdrawiam

                                                  • Gość: kazik Re: Okrągła liczba postów IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 28.03.04, 10:17
                                                    gratuluje wam pisania.lecz czytajac to wszystko,ani wam,ani nikomu z czytajacych
                                                    nie przybliza Chrystusa.te wasnie,podzialy nikomu nie krystalizuja wizji i
                                                    wiedzy o naczelnym temacie Chrystusa,jakim byl temat o Krolestwie Bozym.to
                                                    przeciez jedyna calej ludzkosci nadzieja i to gwarantowana, na lepsze jutro.
                                                    Jezus dal tego ogromne przyklady i o tym Krolestwie nakazal ludziom po sobie
                                                    glosic.by wzrastali w wierze,w Nim i w tym ktory Go na ziemie poslal.ludzkosc ma
                                                    jednego nauczyciela-Jezusa i w Nim powinna kroczyc droga milosci i jednosci ku
                                                    chwale Jedynego Prawdziwego Boga,ktory doprowadzi wszystko spowrotem do stanu
                                                    sprzed upadku pierwszych ludzi.dlatego tez czlowiek powinien szukac prawdy,
                                                    przyjac ja do swego serca ze zrozumieniem z miloscia do Stworcy i blizniego i
                                                    trzymac sie z dala od tego swiata,w oczekiwaniu tego co ma nadejsc.wzrastac w
                                                    wierze i niesieniu pomocy bliznim,aby kazdy szczery czlowiek mogl sie ostac w
                                                    dniu gniewu Boga.jest tylko jedna Droga i Prawda i Wiara prowadzaca do zycia
                                                    wiecznego.jest rowniez jedno Slowo Boze,Biblia na ktorym nalezy nam wszystkim
                                                    razem dojsc do jednomyslnosci,jak jednomyslny jest Jezus ze swym Ojcem.i to
                                                    niezaleznie w jakim wyznaniu i od jak dawna jestesmy [Objawienie 18:4].
                                                  • Gość: Piotr Re: Okrągła liczba postów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.04, 19:06
                                                    Witaj Kaziu - niewiele zrozumiałem z Twojego Postu- ale to być może efekt mojej
                                                    złej woli, a rozmowa z "jehowami" w ramach "rusińskiej" dyskusji mnie nie
                                                    interesuje.
                                                    pozdrawiam i dziękuję za odzew.
                                                    Sława Isusu Christu
                                                  • Gość: Wolf Parafie Warszawy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.03.04, 16:49
                                                    Witam
                                                    Rowniez mysle, ze tematow nam nie zabraknie. Zgodnie z Twoja sugestia zbaczam z
                                                    dotychczasowych tematow i skrobne co nieco na temat parafii warszawskich.
                                                    Zaczne od parafi sw. Jana Klimaka na warszawskiej Woli. Cerkiew miesci sie na
                                                    cmentarzu prawoslawnym. Nie jest duza, ale za to w niedziele na liturgii, mozna
                                                    powiedziec, jest komplet. Wierni stoja rowniez w przedsionku. Cieszy to, ze sa
                                                    to nie tylko ludzie starsi, ale widac sporo mlodziezy. Zreszta dla dzieci i
                                                    mlodziezy jest sluzona osobna liturgia w dolnej cerkwi. Architektonicznie
                                                    budynek jest ciekawy w odroznieniu od Soboru na Pradze - Sobor to typowy styl
                                                    imperialny. Na cmentarzu znajduje sie wiele ciekawych nagrobkow, w tym
                                                    autorstwa mistrza Nowosielskiego. Wiecej na temat parafii mozna przeczytac pod
                                                    podanym adresem

                                                    www.orthodox-wola.prv.pl/
                                                    Jesli interesuje Cie wiecej zdjec to polecam stronke

                                                    www.jewropa.pl/
                                                    tam w dziale galeria sa zdjecia z obchodow Swieta Niepodleglosci Ukrainy na
                                                    warszawskim cmentarzu prawoslawnym. Na fotografiach widac tez cerkiew.
                                                    Na dzisiaj to tyle, postaram sie odezwac najszybciej jak czas pozwoli. Temat
                                                    cerkwi Podlasia i Bialostocczyzny jest dosc obszerny, ale mysle, ze uda sie
                                                    wyszperac cos interesujacego.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Parafie Warszawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.04, 17:44
                                                    Niezmiernie dziękuję za skorzystanie z mojej sugestii - liczę na coś więcej w
                                                    kwestii warszawskiej. Interesuje mnie też czy zachowały się cerkwie - zapewne
                                                    jako pozostałość zaborów- w np Łodzi, Kielcach i Radomiu czy np twierdzy
                                                    modlińskiej.
                                                    Acha - czy zakończyłes już cykl o Lutowiskach ?
                                                    Zgodnie z zapowiedziami - postaram się ,w miarę wolnego czasu ,przyszykować
                                                    kilka postów "wielotematycznych"
                                                    Ps Czy czytałeś już w "dużym formacie" o sekciarskim ruchu tzw Odnowy w Duchu
                                                    Świętym /jako żywo podobnym i do Jehowych czy Piusów/.
                                                    Ciekawi mnie czy w Kościele Prawosławnym dopuszczalna jest działalnośc takich
                                                    łatwo "zbaczających" się grup? Wydaję mi się, że nie!!!?

                                                    Ps2 Piszesz "Na cmentarzu znajduje sie wiele ciekawych nagrobkow, w tym
                                                    > autorstwa mistrza Nowosielskiego" - a to dla mnie ciekawa nowina !!!- jak
                                                    pamiętasz jestem zafascynowany Tą Postacią !!!!
                                                    "Zaczne od parafi sw. Jana Klimaka na warszawskiej Woli." - nie znam niestety
                                                    Warszawy - ale wydaje się mi że dojeżdżając przed laty do Dworca PKS w W-wie
                                                    widziałem kopuły cerkiewne - czyżby to owa cerkiew???
                                                  • Gość: Piotr Cerkiew praska u Bareji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.04, 20:10
                                                    W ramach tzw ps 3 :Niezmiernie zdziwiłem się Radku gdy oglądając niedawno, po
                                                    raz kolejny :))), komedie śp Bareji zobaczyłem bodaj w "Misiu" kilka widoków
                                                    cerkwi soborowej na Pradze.
                                                    Były to bodaj ujęcia w scenie z węglarzami przemycającymi choinki do
                                                    Warszawy :)))
                                                  • andrijko Re: Cerkiew praska u Bareji 30.03.04, 09:30
                                                    Daję się oto sprowokować ipojawiam się w dyskusji. Oczywiście dyskusję śledzę
                                                    na bieżąco i tylko czasami z przyczyn technicznych nie zaglądam kilka dni, co
                                                    później szybko nadrabiam. Nie zabieram głosu w rozmowie o niektórych wątkach bo
                                                    po prostu albo się nie znam albo nie specjalnie mnie interesują i niewiele
                                                    mógłbym wnieść nowego. Oczywiście najbliższa ciału koszula i najbliższe są mi
                                                    wątki podlasko - rusińskie (ukraińskie). Co do otwartości Nad Buhom ... to
                                                    chyba ilość artykółów po polsku jest wystarczająca by uznać to pismo za otwarte
                                                    także na polskojęzycznego czytelnika - nie tylko zresztą Polaków. Czytają nas
                                                    np Ukraińcy którzy tą drogą uczą się języka polskiego.Ciekawe co nie ? Co do
                                                    zachwytów nad Przeglądem Prawosławnym związanych z jego otwartością - no to wg
                                                    mnie kwestia dyskusyjna. Język polski w tym konkretnym przypadku nie jest chyba
                                                    wyrazem szacunku dla większości i nie wynika z chęci dotarcia do niej a jest
                                                    raczej wynikiem polonizacji i asymilacji działaczy przycerkiewnych, którzy
                                                    niewiele sobie robią ze swojej "ruskiej" przeszłości. Z drugiej srony pojawia
                                                    się tam wiele artykułów poruszających sprawy narodowościowe nawet po polsku.
                                                    Unika się w nich co prawda jak ognia konkretnego poruszania problemów
                                                    narodowych a szczególnie używania takich słów jak Ukrainiec czy Ukraina, chyba
                                                    że, niestety w negatywnym kontekście. Używa się raczej takich określeń ja nasi
                                                    ludzie, ruski lud a szcególnie ciepłowspomina się Łemków - takich ruskich ale
                                                    nie ruskich Ukraińcó nie ukraińców. No niestety - taka jest polityka naszej
                                                    Cerkwi, zwanej już Kośiołem Prawosławnym. Istnienie 2 stron po białorusku i
                                                    ukraińsku jest tu raczej listkiem figowym dla problemu a nie wyrazem jakiejś
                                                    pozytywnej polityki. No i oczywiście kwalifikuje pismo jako mniejszościowe
                                                    czyli dotowane z budżetu. A to też "poważny" argument za wprowadzeniem paru
                                                    zdań cyrylicą. Zresztą osoba redaktora naczelnego też świadczy wiele o piśmie -
                                                    pochądzący z ukrainojęzycznego miasteczka Orla poseł Czykwin uważany jest za
                                                    Białorusina a sam walczy o uznanie Prawosławnych jako mniejszości narodowej.
                                                    Odsyłam do stenogramów sejmowych z posiedzeń komisji ds. mniejszości
                                                    narodowych. Mi tam już bliżej, w pewnym sensie do białoruskiego Czasopisu a nie
                                                    do PP - gazety wielu kultur prawosławnych świata - wykluczając jedynie
                                                    białoruską i ukraińską. Eeeech, wystarczy. Znalazlem ciekawe forum - dotyczy
                                                    sporów na temat przynależności narodowej i językowej mieszkańców Obwodu
                                                    Brzeskiego Białorusi - Polesia. Rozmowa po rosyjsku, białorusku, ukraińskim i
                                                    miejscowych dialektach. Forum, co ciekawe dla mnie, na stronie białoruskiej - =
                                                    Язык большинства жителей Брестчины – берестейско-пинский диалект украинского
                                                    языка = dt.home.by/forum.php3?id=773&offset=all
                                                    Pozdrawiam i tradycyjnie zapraszam na free.ngo.pl/nadbuhom
                                                  • Gość: Wolf Re: Lodz, Warszawa... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.03.04, 18:59
                                                    Witam
                                                    Podejrzewam Piotrze ze jadac na dworzec PKS mogles widziec wlasnie kopuly wolskiej
                                                    cerkwi. Jesli chodzi o cerkwie Lodzi czy innych miast Kongresowki to obiecuje podeslac cos
                                                    jutro, tak samo zreszta jak i rozwiniecie tematu warszawskiego. Dzisiaj podesle ciag dalszy
                                                    tekstu o Lutowiskach - sporo jeszcze zostalo.
                                                    Ciesze sie, ze znow mozemy czytac posty Andrzeja. Od razu skrobne pare slow w
                                                    odpowiedzi. Piszac ze lubie PP i uwazam ze jest to wartosciowe czasopismo mialem na
                                                    mysli fakt, ze PP przybliza prawoslawie ludziom bedacym nawet bardzo odleglym od tego
                                                    tematu. Nie ustosunkowywalem sie w tej wypowiedzi np. do p. Czykwina. Niekoniecznie
                                                    zgadzam sie z jego wypowiedziami i przekonaniami, natomiast nie mozna odmowic mu
                                                    zaslug w odrodzeniu prawoslawnym w latach 80-tych. Jesli chodzi o okreslenia "nasi ludzie"
                                                    "ruski lud" to nie sa one zle (moim zdaniem oczywiscie). Przeciez mozna okreslac i tak.
                                                    Jesli chodzi o mnie to wybral bym jednak PP, a nie Czasopis, chociaz tez i ten tytul staram
                                                    sie czytac.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Lutowiska z przyczyn niezaleznych beda za ok. godzine.
                                                  • Gość: Piotr Zalesiańskie odkrycie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.04, 20:38
                                                    Witam serdecznie - serce rośnie patrząc na pęczniejące posty :))Tak się składa
                                                    w tych naszych pogaduszkach ,że historii towarzyszą całkiem współczesne
                                                    wydarzenia.
                                                    Oto co przeczytałem w najnowszym wydaniu rzeszowskiej GW
                                                    miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,1993803.html
                                                    „Siedemnastowieczny krucyfiks z Zalesia można oglądać w rzeszowskim Muzeum
                                                    Diecezjalnym

                                                    Nie wiadomo, jak trafił do kościoła w rzeszowskim Zalesiu. Przez kilkadziesiąt
                                                    lat leżał zapomniany na strychu świątyni. Drewniany krucyfiks, dzieło XVII-
                                                    wiecznego mistrza, od wtorku można oglądać w Muzeum Diecezjalnym przy ul.
                                                    Zamkowej

                                                    Pótorametrowy krzyż znaleziono na strychu kościoła w Zalesiu w czasie
                                                    niedawnego remontu. Trafił do pracowni konserwatorskiej Elżbiety i Piotra
                                                    Bakunów. Początkowo nikt nie przypuszczał, że mamy do czynienia z wyjątkowym
                                                    znaleziskiem. - Okazał się jednak dużo starszy, niż zakładaliśmy - mówi Piotr
                                                    Bakun.

                                                    Historycy sztuki szacują, że zalesiański krucyfiks powstał w latach 30. XVII
                                                    w. - Wszystko na to wskazuje. Jego belka pozioma jest wygięta, ma kształt łuku.
                                                    To oczywiście nawiązanie do popularnej w tym czasie symboliki krzyża jako
                                                    drzewa życia. Znaleźliśmy na nim także ślady metalowych ćwieków. To pozostałość
                                                    po dawnym metalowym okuciu, charakterystycznym dla tej epoki - mówi Piotr
                                                    Bakun.

                                                    Krzyż musiał znajdować się w świątyni na Zalesiu jeszcze przed wojną, gdy
                                                    służyła ona grekokatolikom (kościół obecnie użytkowany jest przez rzymskich
                                                    katolików).

                                                    - Wskazuje na to titulus, czyli tabliczka, którą zwykle umieszcza się na górze
                                                    krzyża. Na tabliczce widniał napis w cyrylicy. Po dokładniejszym badaniu
                                                    okazało się jednak, że wcześniej był tam napis łaciński I.N.R.I, czyli Jezus
                                                    Chrystus Król Żydowski - opowiada Bakun. Nie wiadomo, w jaki sposób krucyfiks
                                                    trafił do cerkwi.

                                                    Konserwatorzy przywrócili pierwotny wygląd titulusa. Cały mocno już
                                                    podniszczony krucyfiks został poddany konserwacji. Od dziś jest prezentowany w
                                                    rzeszowskim Muzeum Diecezjalnym.”

                                                    Moim skromnym zdaniem ów krucyfiks stanowił zwieńczenie ikonostasu w cerkwi
                                                    zalesiańskiej.
                                                    Los tego krzyża – obrazuje los ikon-obrazów w katolickich świątyniach, gdzie
                                                    często nie są traktowane jako przedmiot kultu – a raczej jak dekoracje,
                                                    elementy scenografii które można w każdej chwili usunąć, cisnąć w kąt strychu.
                                                    Ale mimo wszystko wiadomość optymistyczna.

                                                    Dziękuję Andrzeju za wejście – chyba jednak twój głos był wart prowokacji )))))

                                                    Radku - a w Twoim linku - tym ze scenami cmentarnymi - odkryłem przepiekną
                                                    galerię zdjęć cerkiewnych z Łemkowszczyzny - tak się pieknie składa że
                                                    większość z nich pokrywa sie z moimi zdjęciami z ubiegłorocznych wypraw
                                                    weekendowo wakacyjnych :)))
                                                    Pozdrawiam serdecznie czytających i piszących


                                                  • Gość: Wolf Re: Dzwony daleko... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.03.04, 20:57
                                                    Niestety musialem przerwac pisanie poprzedniego postu, ale juz nadrabiam:)
                                                    Widze Piotrze, ze podeslales kolejny material do czytania. Jak skoncze post to
                                                    siadam do lektury, a teraz wracam do Lutowisk.

                                                    "1951 rok
                                                    Dzwony daleko
                                                    Miejsce przesiedlenia 274 rodzin (1043 osób) z Szewczenkowa to wieś Dudczany w
                                                    kołchozie Krasnoflotiec nad dolnym Dnieprem, prawie tysiąc kilometrów na
                                                    południowy wschód od Bieszczad.
                                                    Ludzi przesiedlano całymi wsiami, więc jak dziewczyna z Lutowisk wyszła za mąż
                                                    za chłopaka z sąsiedniego Skorodnego, to po deportacji znalazła się o pół
                                                    tysiąca kilometrów od rodziców, bo Skorodne rzucili do Donbasu.
                                                    - Byliśmy przerażeni, kiedy nas tam przywieźli - wspomina Olga Petiach. -
                                                    Straszna pustka. Spalony step. Nawet psów i kotów nie było, bo wszystkie zjedli
                                                    w 1946 i 47 roku, w czasie wielkiego głodu. Na dwieście chat było tylko
                                                    kilkanaście kóz. Mówiliśmy na nie stalinowskie krowy. Tu nawet ptaków nie było,
                                                    tylko wróble i wrony. Dopiero jak nasadziliśmy drzew owocowych, to inne
                                                    przywędrowały.
                                                    Na miejscu nie czekały na nich obiecane domy. Musieli zamieszkać w ziemiankach
                                                    albo dopychano ich do maleńkich domków starych mieszkańców, więc natychmiast
                                                    zaczęły się konflikty.
                                                    - Oni byli zupełnie inni - mówi pan Onufry. - My przyjechaliśmy w narodowych
                                                    strojach, wyszywanych koszulach, serdakach, wstążkach, a u nich moda sowiecka,
                                                    frontowa. Na co dzień chodzili w roboczych łachach, szyli sobie ubrania z
                                                    worków. My do dzisiaj mówimy po bojkowsku, oni mieszanką ukraińsko-ruską, my na
                                                    zabawach graliśmy na skrzypkach, oni na harmoszkach. Przez parę lat nie było
                                                    tygodnia bez mordobicia. Bili się młodzi. Bandery z Moskalami. Do dzisiaj tak
                                                    na siebie mówimy.
                                                    W ustach jednych i drugich są to obelgi.
                                                    Przesiedleńcom odebrano dowody osobiste, żeby nie mogli uciekać. Kiedy ktoś
                                                    chciał pojechać do miasta, musiał wziąć przepustkę. Po kilku latach ktoś w
                                                    Dudczanach znalazł w polu resztki spalonych dowodów osobistych dawnych
                                                    mieszkańców Lutowisk. Przewodniczący wiejskiej rady, z rewolucyjnej czujności,
                                                    chciał definitywnie rozwiać marzenia o powrocie. Nowe dowody dostali dopiero w
                                                    latach 60.
                                                    Domy wcale nie były największym problemem. Te powolutku stawiali. Władza dała
                                                    drewno na dachy (zresztą tuż przed wyjazdem w sposób rabunkowy wycięte w
                                                    okolicach Lutowisk), ściany robili z gliny. Każda rodzina przywiozła z Lutowisk
                                                    krowę, żeby mieć mleko dla dzieci, mieli więc we wsi prawie trzysta krów i ani
                                                    jednego byka. W żadnym okolicznym kołchozie nie było bydła.
                                                    - Krowy traciły już mleko - relacjonuje pan Onufry - pora była na krycie, a tu
                                                    najbliższy byk w sąsiednim obwodzie. Co robić? Uradziliśmy, że trzeba jechać,
                                                    ale dla jednej krowy nie wynajmę całego wagonu towarowego. Poszedłem z chłopami
                                                    na stację i wpakowałem moją Krasną do osobowego. Po dziewięciu miesiącach
                                                    urodziła się następna krowa. Dopiero za czwartym razem trafił się byczek."

                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Cerkiewne zdjecia na "jewropie" rowniez ogladalem i przyznam, ze tylko
                                                    pozazdroscic wojazy
                                                  • andrijko Re: Dzwony daleko... 31.03.04, 10:11
                                                    "Jesli chodzi o okreslenia "nasi ludzie" "ruski lud" to nie sa one zle (moim
                                                    zdaniem oczywiscie). Przeciez mozna okreslac i tak." - Zgadza się że można.
                                                    Miałem na myśli unikanie określeń Ukrainiec, Białorusin itd, tak jakby
                                                    oznaczało to od razu nacjonalizm w cerkwi. Mnie szczególnie denerwuje kronika
                                                    Bołtryka - moim zdaniem tendencyjna. Podaje wydażenia z życia cerkwii na
                                                    Ukrainie w taki sposób, że można odnieść wrażenie, że Ukraińcy żyją tylko wojną
                                                    religjną pomiędzy poszcególnymi wyznaniami i patriarchatami. Przeważa negatywny
                                                    obraz, wypaczający moim zdaniem rzeczywistość. Nie świadczy to oczywiście o
                                                    obiektywiźmie dziennikarskim a szczególnie o chrześcijańskim podejściu. O ileż
                                                    inaczej przedstawia się relacje z życia cerkwii tak bliskich prawosławnym w
                                                    Polsce jak w Kenii, Korei, Finlandii czy innych fajnych miejscach. No ale
                                                    przynajmniej zajmwanie się takimi problemami nie grozi posądzeniem o
                                                    nacjonalizm - a na Podlasiu skrzętnie się unika zachowań któe mogłyby być za
                                                    takie uznane. Aż do bólu.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Odpowiedz Andrzejowi i obiecany ciag dalszy... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 31.03.04, 21:25
                                                    Witam
                                                    Na pewno masz Andrzeju sporo racji, ale to wlasnie na lamach PP zostal niedawno
                                                    zamieszczony list zatytulowany "Do prawoslawnej Polki" ostrzegajacy przed
                                                    porzucaniem "ruskiej" tozsamosci. Napisz prosze co o tym sadzisz.
                                                    To tyle tytulem odpowiedzi i przechodze do obiecanych wywodow nt. cerkwi
                                                    zbudowanych na polskich ziemiach. Dzis skrobne dwa slowa na temat cerkwi w
                                                    Lodzi i Kielcach.
                                                    O Kielcach niestety zbyt duzo nie mozna napisac. Z mojej wiedzy byly tam dwie
                                                    cerkwie. Jedna z nich zbudowana w stylu greckim (sadzac ze starych fotografii
                                                    piekny budynek) sluzy obecnie rzymskim katolikom, druga, raczej w stylu
                                                    rosyjskim zostala zburzona w 1937 r. Z cerkwi na ziemiach polskich wymienie
                                                    jeszcze dwie. Jedna w Skierniewicach, szczerze mowiac niezbyt efektowny
                                                    budynek, rowniez zburzona. Druga to cerkiew w Kaliszu, znajdowala sie na Placu
                                                    Warszawskim i byla ufundowana przez zamieszkujacych tam Grekow. Pomimo tego ze
                                                    ufundowali ja kupcy greccy zostala zburzona w latach 20-tych.
                                                    Ciekawa sprawa miala miejsce w Lodzi. Tamtejsza cerkiew sw Aleksandra Newskiego
                                                    zostala zbudowana pod koniec XIX wieku. I tu oddam glos Annie Radziukiewicz:
                                                    "Katedralna cerkiew sw Aleksandra Newskiego w Lodzi, wybudowana w 1884 roku w
                                                    stylu bizantyjskim. Powstala wedlug projektu owczesnego architekta miasta,
                                                    Henryka Majewskiego. Przy jej wznoszeniu pracowali najwybitniejsi
                                                    budowniczowie. Komitetowi budowlanemu przewodniczyl luteranin Karol Scheibler.
                                                    Ofiary na budowe dawali prawoslawni, luteranie, Zydzi i katolicy. W okresie
                                                    miedzywojennym lodzianie nie pozwolili jej zburzyc twierdzac, ze nie
                                                    jest "ruska" tylko "nasza", ze wszyscy ja wznosili"
                                                    Jak widac zgodne wspolzycie jest jak najbardziej mozliwe.
                                                    W ostatnim poscie napisales Piotrze o zalesianskim krzyzu i o tym ze jego los
                                                    pokazuje stosunek do "ruskich" przedmiotow kultu. Przypomnialo mi to wspomniana
                                                    tu ikone sw Mikolaja przemalowana na obraz wiszacy dzis w kosciele.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr cerkwie w Polsce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.04, 16:38

                                                    W uzupełnieniu twoich opisów /dzięki za „pochwycenie” wątku:-)))/ podaję trochę
                                                    informacji na temat dawnych cerkwi w Kielcach i Radomiu.
                                                    Oprocz nich dwa zdania na temat przyczyny zaproponowania tego odskoku od
                                                    Podlasia i Galicji – rozmawiając na rusińskie tematy warto przypominać o tym co
                                                    tworzyło i tworzy klimat Polski – a więc mieszania się kultur i religii. Nie
                                                    tylko wskutek zaborów – jak pięknie świadczy historia budowy cerkwi w Łodzi.
                                                    I to że w większości polskich miast do wojny ten swoisty klimat tworzyła
                                                    bliskość różnych świątyń – izraelickich bożnic, zborów ewangelickich, cerkwi no
                                                    i oczywiście dominujących świątyń rzymskokatolickich. A także ich wyznawcy.
                                                    Inna sprawa czy owa tolerancja nie była spowodowana po części i przez zaborców,
                                                    którzy nie dopuszczali do dominacji np. tego ostatniego wyznania /KrK/ –niezbyt
                                                    podatnego na „ekumenizm” i tolerancję religijną /mówiąc językiem dzisiejszym /.

                                                    www.um.kielce.pl/um_polish/turystyka/turys.html
                                                    Kościół Garnizonowy

                                                    Zwraca uwagę jego architektura w stylu bizantyjskim, co nie powinno dziwić,
                                                    albowiem jest to dawna cerkiew z roku 1902. W okresie międzywojennym świątynię
                                                    odremontowano i przystosowano do liturgii rzymskokatolickiej przeznaczając ją
                                                    na kościół garnizonowy pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski.
                                                    Gdy w roku 1901 kielczanie zaczęli wznosić kościół św. Krzyża, władze
                                                    gubernialne postanowiły postawić w mieście drugą cerkiew dla stacjonującego w
                                                    mieście garnizonu rosyjskiego. Jej architekturę wzorowano na sławnym
                                                    petersburskim soborze izaakiewskim.
                                                    Wzniesiona na planie krzyża greckiego (równoramiennego) budowla, nakryta jest
                                                    okazałą, centralną kopułą.
                                                    W roku 1925 została przekazana katolickiemu duszpasterstwu wojskowemu i po
                                                    remoncie erygowana jako parafia wojskowa.
                                                    Wyposażenie wnętrza pochodzi głównie z 1926 roku.
                                                    W kościele wmurowane są tablice poświęcone żołnierzom i partyzantom poległym w
                                                    obronie Ojczyzny.
                                                    Radom
                                                    radom.ws/index.php?s=garnizon
                                                    W 1902r. na Placu Sobornym (obecnie Plac Konstytucji 3 Maja) ukończono budowę
                                                    cerkwi p.w. św. Mikołaja według projektu W. Syczugowa, zmodyfikowanego przez
                                                    innego rosyjskiego architekta - M. Preobrażeńskiego. Poświęcenia budowli
                                                    dokonał 9 lutego 1902r. lubelski biskup prawosławny Herman. W 1918r. cerkiew
                                                    przejęło wojsko polskie. Zniszczony podczas działań wojennych obiekt miał być
                                                    przekształcony w Muzeum Ziemi Radomskiej. Zwyciężyła jednak koncepcja
                                                    przebudowy cerkwi na kościół garnizonowy p.w. św. Stanisława biskupa. Dokonano
                                                    tego w latach 1925-32 wg projektu K. Prokulskiego. Uroczysta konsekracja
                                                    świątyni miała miejsce w 1930r.

                                                    Ps Uwaga linki opatrzone są b.ciekawymi zdjęciami

                                                    Pozdrawiam

                                                  • Gość: Wolf Re: cerkwie w Polsce IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.04.04, 22:12
                                                    Witam
                                                    Dzieki za link radomski, temat mi nie znany - milo bylo popatrzec.
                                                    Napisales Piotrze
                                                    > warto przypominać o
                                                    > tym co
                                                    > tworzyło i tworzy klimat Polski – a więc mieszania się kultur i religii.
                                                    > Nie
                                                    > tylko wskutek zaborów – jak pięknie świadczy historia budowy cerkwi w Łod
                                                    > zi.
                                                    > I to że w większości polskich miast do wojny ten swoisty klimat tworzyła
                                                    > bliskość różnych świątyń – izraelickich bożnic, zborów ewangelickich, cer
                                                    > kwi no
                                                    > i oczywiście dominujących świątyń rzymskokatolickich. A także ich wyznawcy.
                                                    > Inna sprawa czy owa tolerancja nie była spowodowana po części i przez
                                                    zaborców,
                                                    >
                                                    > którzy nie dopuszczali do dominacji np. tego ostatniego wyznania /KrK/ –n
                                                    > iezbyt
                                                    > podatnego na „ekumenizm” i tolerancję religijną /mówiąc językiem dz
                                                    > isiejszym /.

                                                    Wydaje mi sie, ze jesli chodzi o Lodz to tamtejsza tolerancja byla czyms
                                                    naturalnym. Przeciez to miasto powstalo jako osrodek przemyslowy za sprawa
                                                    przedstawicieli wielu narodowosci. Zyli tam Niemcy, Rosjanie, Polacy i
                                                    oczywiscie Zydzi. Przyjechali z roznych stron, nikt nie byl "u siebie". W ten
                                                    sposob nie dochodzilo tam do konfliktow np. na tle narodowosciowym.
                                                    Inna sytuacja byla na terenach wschodnich dawnej Polski, tam polityka Rosji
                                                    napotykala mozaike etniczna i czasem wygrywala jednych przeciw drugim.
                                                    Przeciez na Wschodzie oprocz Rusinow i Polakow zyli takze Zydzi i z tego co
                                                    wiem to byli dosyc liczni. Ale w tym temacie niestety nie posiadam zbyt duzej
                                                    wiedzy wiec przerywam swoje wywody i w nastepnym poscie podesle kolejna
                                                    czesc "Lutowisk"
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Lektura na weekend IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.04.04, 22:17
                                                    Oto obiecany ciag dalszy.
                                                    "1968 rok
                                                    Dzwony zapomniane
                                                    - W latach 80. - wspomina Natalia, córka Olgi i Onufrego - kiedy byłam
                                                    dziewczynką, myślałam, że banderowskie kury to jest taka rasa. Są karmazyny,
                                                    zielononóżki, to i banderowskie mogą być. Kiedy sąsiadka przeganiała nasz drób
                                                    ze swojego podwórka, zawsze się darła: "znowu mi tu łażą te banderowskie kury!".
                                                    Sąsiadka należy do miejscowej mniejszości. Była tu, kiedy przywieziono ludzi z
                                                    Lutowisk. Kiedy sześć lat temu likwidowano kołchoz i dawano działki byłym i
                                                    obecnym pracownikom, miejscowi postulowali, żeby banderowcom ziemi nie dawać.
                                                    Natalia miała 12-13 lat i nic nie wiedziała o banderowcach. To był zakazany
                                                    temat. W Dudczanach nawet z własnymi dziećmi nie rozmawiało się o najnowszych
                                                    dziejach.
                                                    Do końca życia nie zapomnę 81-letniej babci Marii. W czerwcu tego roku byłem w
                                                    Dudczanach. Kiedy odwiedziłem ją i powiedziałem, że chcę porozmawiać o
                                                    partyzantach z UPA, weszła pod łóżko.
                                                    Wiktor Iwanowycz Lytowczenko od 33 lat kieruje kołchozem Krasnoflotiec. Dzisiaj
                                                    nazywa się to Towarzystwo Gwarantowanej Wypłacalności i faktycznie jest
                                                    dobrowolnym kołchozem. Wcześniej Litowczenko przez kilka lat był tutaj
                                                    sekretarzem Komunistycznej Partii Ukrainy. Jego rodzina pochodzi z Dudczan.
                                                    Jest jednym z niewielu miejscowych, który ożenił się z dziewczyną z Lutowisk.
                                                    Skarżę mu się, jak ciężko mi tutaj rozmawiać o dawnych czasach.
                                                    - Żył tu kiedyś z nami były nauczyciel matematyki z Lutowisk - opowiada
                                                    przewodniczący kołchozu. - Siedział kilka lat w więzieniu, bo tuż przed
                                                    deportacją podobno coś tam specjalnie podpalił. 20 lat był moim osobistym
                                                    kierowcą, a na sto procent nie wiedziałem, za co go posadzili. Czasami
                                                    widziałem przyjezdnych, jak chodzili pobici, pokrwawieni, ale w niczym nie
                                                    mogłem się rozeznać, a to było, kurna go mać, moje zadanie jako sekretarza. Oni
                                                    wszystko załatwiali między sobą. Nie potrzebowali naszej władzy. Patrz pan:
                                                    moja żona! Też przede mną konspirowała.
                                                    W 1968 roku Lytowczenko miał zostać pierwszym sekretarzem rejonowego komitetu
                                                    partii w Nowoworoncowce. Zaakceptował go obwodowy komitet partii w Chersonie,
                                                    centralny komitet w Kijowie, był na bardzo miłym spotkaniu z pierwszym
                                                    sekretarzem KPU Szczerbickim i na dwa dni przed nominacją wkroczyło KGB.
                                                    - Własna żona mi nie powiedziała, że ma ciotkę w Kanadzie! - wrzeszczy Wiktor
                                                    Lytowczenko i robi się czerwony jak burak ćwikłowy. - Wszyscy ludzie z Lutowisk
                                                    o tym wiedzieli, a ja nie wiedziałem! No i już czterdzieści pięć lat morduję
                                                    się w tym cholernym kołchozie. Ciotka w Kanadzie była gorsza niż karabin
                                                    maszynowy w tapczanie. W Kanadzie zebrała się prawie cała niepodległościowa
                                                    emigracja ukraińska: ocalali z UPA, Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów,
                                                    żołnierze dywizji SS Hałyczyna.
                                                    Eugeniusz Gruszkiewicz jest z ukraińsko-polskiej rodziny z Zamojszczyzny. W
                                                    1944 roku jako dziecko był przesiedlony z całą rodziną do Dudczan. Jest
                                                    nauczycielem historii i komunistą. Dziesięć lat uczył Natalię Klasztorną
                                                    jednego i drugiego. Kilka lat był nawet dyrektorem miejscowej szkoły.
                                                    - Pawlik! - pan Eugeniusz woła wnuka. - Jeśli hetman Mazepa przez 20 lat był z
                                                    carami, był wiernym sojusznikiem Piotra I, a potem przeszedł na stronę Szwedów,
                                                    to kto on? Bohater?
                                                    - Zdrajca! - krzyczy ośmioletni Pawlik.
                                                    - Tak jest! Tak napisaliśmy w referacie, który zadali wnukowi. I co dostał?
                                                    Pałę! Bo w podręcznikach on bohater. Odszedłem w 1991 roku, po 36 latach pracy,
                                                    po rozpadzie Związku Radzieckiego. Półtora roku mi zostało do emerytury, ale ja
                                                    dzieci nie będę uczył takich rzeczy. Nigdy, przenigdy przez gardło mi nie
                                                    przejdzie, że Petlura to bohater, że Bandery to bohatery. W podręcznikach
                                                    historii więcej jest o UPA niż o Armii Czerwonej i Wielkiej Wojnie
                                                    Ojczyźnianej. Bandyci bohaterami!
                                                    - Jak pan mógł tyle lat pracować z ludźmi, których nazywaliście Banderami?
                                                    - Ci, co mieli krew na rękach, byli na Sołowkach albo na Kołymie. Tutaj byli 14-
                                                    15-letni chłopcy, których dorośli omotali. Ja ich obserwowałem, bo byłem
                                                    sekretarzem.
                                                    - Braliście ich do partii?
                                                    - Oni nie chcieli."
                                                    Zycze milego weekendu
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Cerkwie w Polsce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.04, 13:19
                                                    Witam - dziękuję za pasjonującą lekturę.Cieszę się że mogłem Cię owym Radomiem
                                                    zaskoczyc. A Łódź - to rzeczywiście dobry przykład współżycia róznych
                                                    narodowości w czasach raczkującego kapitalizmu xix wiecznego. Interesującą
                                                    zagadnieniem byłaby np kolonia robotników pochodzenia ukraińskiego w tamtej
                                                    Lodzi - i tych z wołynia jak i tych z galicji. Warto by pogrzebać w tym temacie.

                                                    Dzisiaj na zasadzie wzajemności puszczam ciekawe linki na tematy cerkwi w
                                                    zamościu i lublinie. Strona intern zapewne jest ci znana - nie wiem czy już
                                                    kiedyś jej nie linkowałeś - ale proszę
                                                    Cerkiew w zamościu , ikonostas lubelski i przepiękne Ikony maryjne.
                                                    Szukałem namiaru na cerkiew grekokatolicką - obecnie kościół zamojski.
                                                    Póki co nie znalazłem- ale .....

                                                    www.lublin.cerkiew.pl/pocztowki/zamosc.html
                                                    republika.pl/orthodox/
                                                    www.lublin.cerkiew.pl/lublinikonostas.html
                                                    www.lublin.cerkiew.pl/ikony_matki_bozej.html
                                                    Acha - gorąco namawiam!!!!!! na wejscie na stronę Mateusz- goście - w gościnę
                                                    do Diakona Piotr - tam są przepiękne,wręcz cudowne MP 3 ze śpiewem
                                                    liturgicznym kościoła wschodniego !!!!! - mase mpeków bardzo pięknych.
                                                    Dobrych na czas skupienia !!!

                                                    I jeszcze pytanie kiedy świętujecie Radku i Andrzeju Paschę- Wełykiden czy w
                                                    czasie "starym" czy "nowym" stylu ???

                                                    Pozdrawiam serdecznie

                                                  • Gość: Wolf Re: Ukraincy w Lodzi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.04.04, 21:16
                                                    Witam
                                                    Linku republika.pl/orthodox nie znalem, wiec z przyjemnoscia poczytalem i
                                                    popatrzylem. Nie ukrywam, ze poszerzylem swa wiedze. Chetnie obejrzalem rowniez
                                                    ikony maryjne, szczegolnie ze jest tam przedstawiona Wlodzimierska Ikona Matki
                                                    Bozej ktora jest dla mnie wazna. Z lublin.cerkiew.pl linkowalem na tym forum
                                                    ale co innego.
                                                    Poruszyles Piotrze temat Ukraincow w Lodzi. Ciesze sie, ze moge podeslac
                                                    stosowny link:)

                                                    www.inter-expo.pl/zup/
                                                    MP3 bede sciagac dopiero jutro, na pewno podziele sie wrazeniami.
                                                    Z Wielkanoca w tym roku nie bede mial rozterki, poniewaz tak sie szczesliwie
                                                    sklada ze wypada tak samo.
                                                    Przepraszam za tak krotki post, ograniczajacy sie tylko do odpowiedzi, ale
                                                    niestety nie zawsze dysponuje taka iloscia czasu jak bym chcial.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr łemkowski dramat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.04, 16:59
                                                    Dziękuję za link - zaskoczony zostałem absolutnie tak szybką informacją.A przy
                                                    okazji i dostałem namiary - linkowe na środowiska ukraińskie Wrocławia i
                                                    Gdańska- czyli temat mnie interesujący od pewnego czasu.
                                                    Pytałeś mnie kiedyś Radku o róznice w nazwaniu ŁEMKOWSZCZYŻNY - częściową
                                                    odpowiedź znalazłem na ten dylemat w artykule w "naszym slowie" na stroniczkach
                                                    łemkowskich -
                                                    "Панове, лем правда нас вызволит
                                                    Петро Вірхняньскі.
                                                    Artykuł mówi wprawdzie o sporach i zatargach pomiędzy róznymi organizacjami
                                                    łemkowskimi przy okazji uroczystości w Gładyszowie- ale znalazło się tam też i
                                                    takie zdania- mocno dramatyczne i uniwersalne:
                                                    "Я не єм мучеником, ани никым такым значным, лем не можу стерпіти того
                                                    взаімного обмітуваня ся болотом. Виджу, же ненавист зожерат нас, як червак
                                                    точыт од середины. Тото нияк ся мі не подабат. Нерозумієме або не хочеме
                                                    зрозуміти другого чувека, бо ненавист падат нам на очы, уха, и што найважнійше,
                                                    на серце. Ненавист розпалят нас до червености, дістаєме білой горячкы, аж кыпит
                                                    наша душа, жолч розсаджат єй од середины, вливаме єй в серця молодого поколіня.
                                                    Зьвідую ся, коли змудрієме? Коли отрясеме ся з нашой глупоты, коли перестанеме
                                                    галкати на себе? Зрозумійме, же вшытко, што ділит ся, не помножує ся, так росне
                                                    лем любов. Мы потрафиме остатні волос на лысі юж як коліно голові ділити
                                                    сокыром на чверти. Так єст и так буде так долго, як долго в нас, в тім, што
                                                    робиме, не буде Бога, котри єст нашом Правдом, Любовйом, Дорогом и Жытьом.

                                                    Чом лемко ненавидит лемка, єден сьміє ся з Лемківщыны (лемків щыны), а другы
                                                    бесідуют о Лемковині (о лемків вині). Вшыткы зме дітми, ищы дехто не выріс,
                                                    зостав в дітинячых роках, єст великі, але лем в центиметрах."

                                                    Tak technicznie - powiem że "łem" znaczy "tylko"
                                                    A co do treści - najbardziej dramatycznie brzmi ostatnie zdanie - "dlaczego
                                                    łemko nienawidzi łemka, jeden śmieje się z Lemkiwszczyny - "łemków szczyny" a
                                                    drugi rozprawia o Łemkowynie - "łemków winie".....
                                                    Myśle ,że poznanie treści tego artykułu pokaże Ci dramat środowiska
                                                    łemkowskiego w Polsce.

                                                    Cały artykuł raczej pesymistyczny w swej wymowie.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Po dluzszej przerwie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.04.04, 23:48
                                                    Witam
                                                    Na wstepie dziekuje za link do "gosci Mateusza". Oprocz sciagniecia wszystkich
                                                    MP3 przeczytalem cala zawartosc strony. Jestem pod wrazeniem zarowno
                                                    empetrojek, jak i tekstow, spore wrazenie wywarla na mnie modlitwa o
                                                    pojednanie. Z uwaga przeczytalem rowniez tekst z "Naszego Slowa" (widze
                                                    Piotrze, ze dbasz o to bym byl jak najbardziej za pan brat z "bukwami":)
                                                    Tekst faktycznie pesymistyczny, natomiast jedno spostrzezenie jak najbardziej
                                                    ponadczasowe - Так
                                                    єст и так буде так
                                                    долго, як долго в нас, в
                                                    тім, што
                                                    робиме, не буде Бога,
                                                    котри єст нашом
                                                    Правдом, Любовйом,
                                                    Дорогом и Жытьом.
                                                    Mysle, ze czas kontynuowac "Lutowiska" dzis pierwsza z trzech ostatnich czesci.
                                                    "1999 rok
                                                    Dzwony przypomniane
                                                    W Dudczanach zatrzymałem się u Olgi i Onufrego Petiachów. Każdego wieczoru
                                                    biesiadowaliśmy na podwórku pod włoskim orzechem. Piliśmy samogon, a pan Onufry
                                                    snuł opowieści z najnowszych dziejów ZSRR, na przykład jak cztery lata stał w
                                                    kolejce po nowe opony do swojego żiguli. Nie były nawet drogie, ale żeby dostać
                                                    przydział, musiał jeszcze "zdać" krowę do punktu skupu. Na samochód dawali po
                                                    dwie opony, na motocykl po jednej.
                                                    Poradzili sobie z bykami, domami, stalinowskimi kontyngentami, oponami do
                                                    samochodów, podatkami od drzew owocowych, a z cerkwią w Dudczanach jakoś od
                                                    dziesięciu lat nie mogą sobie poradzić.
                                                    Jeszcze w latach 40. był tutaj stary monastyr, ale został wysadzony po
                                                    ostatniej wojnie, a w radzieckich czasach o budowie nowej świątyni nikt nie
                                                    chciał słyszeć. Religijni Bojkowie przez 40 lat chodzili pieszo do oddalonej o
                                                    12 kilometrów Kaczkariwki. Zresztą nie wszyscy chodzili, bo to była cerkiew
                                                    prawosławna, do tego moskiewskiego patriarchatu, a więc Moskale.
                                                    Kiedy Ukraina odzyskała wolność, przesiedleńcy z Lutowisk uczcili to budową
                                                    cerkwi. Nie mieli jednak księdza. Greckokatolicka Cerkiew, wcielona na siłę do
                                                    prawosławia przez Stalina w 1946 roku, dopiero zaczęła wychodzić z podziemia,
                                                    nie miała duchownych, więc rada cerkiewnej gromady (rada parafialna)
                                                    sprowadziła swiaszczennika prawosławnego, ale nie z moskiewskiego, tylko
                                                    kijowskiego patriarchatu. Tak już zostało. Parafianie odzyskali też część
                                                    wyposażenia, które 40 lat temu zostawili na przechowanie w Łopuszance w
                                                    zachodniej Ukrainie, wybudowali dzwonnicę i wtedy przypomnieli sobie o
                                                    dzwonach, które zakopali w przeddzień deportacji.
                                                    Z sześciu mężczyzn, którzy chowali dzwony, ostatni umarł Josyf Petiach. W 1996
                                                    roku, przed śmiercią, powiedział Fedirowi Hrycuniakowi, gdzie ich szukać. Pan
                                                    Fedir jest kumem Onufrego Petiacha. Miał siedem lat, kiedy go wywozili z
                                                    Lutowisk. Uciekł, ale go złapali pod Kijowem i znowu wsadzili do pociągu do
                                                    Dudczan.
                                                    W 1999 roku rada cerkiewnej gromady w Dudczanach zebrała fundusze i z Anną
                                                    Isajewą, starostą gromady, wyprawia go do Polski. Jechali po dzwony zakopane w
                                                    Lutowiskach. Mieli pożółkły ze starości plan wyrysowany na kartce wyrwanej z
                                                    zeszytu, który Iwan Pachołycz, inny z zakopujących mężczyzn, sporządził przed
                                                    śmiercią. Gdy dotarli na miejsce, okazało się, że w Lutowiskach nie ma już
                                                    greckokatolickiej cerkwi pod wezwaniem świętego Michała Archanioła, nie ma
                                                    stojącej kiedyś obok niej dzwonnicy, w której na dole, pod dzwonami, mieściła
                                                    się czytalnia (biblioteka parafialna). W kwietniu 1980 roku, za zgodą lokalnych
                                                    władz i konserwatora zabytków, zostały rozebrane. Z uzyskanych materiałów
                                                    proboszcz z Lutowisk zbudował w Dwerniku rzymskokatolicki kościół pod wezwaniem
                                                    świętego Michała Archanioła."
                                                    A w nastepnym poscie link nie zwiazany z tematyka ukrainska, ale scisle
                                                    zwiazany z prawoslawiem.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Link IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.04.04, 23:51
                                                    kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/czasopis/2004-04/01.htm
                                                    W tytule poprzedniego postu napisalem "Po dluzszej przerwie" - moze nie byla
                                                    dluga, ale pozna pora spowodowala takie odczucie. Poza tym okres
                                                    przedswiateczny powoduje, ze czas biegnie szybko (przygotowania, porzadki
                                                    itp...)
                                                    Zycze milej lektury
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr A Swięta tuż tuż IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 16:27
                                                    Witam
                                                    Dziękuję za dwie wypowiedzi.
                                                    Przepraszam, że nie zlinkowałem adresem tego tekstu dotyczącego konfliktów
                                                    wewnątrz środowiska łemkowskiego, ale myślę że mój cytat a i wyłowiony przez
                                                    Ciebie fragment – dobrzej oddaje treść którą chciałem przekazać.
                                                    Odnośnie tekstów po rusku – wydaje się mi słusznym operowanie w tej dyskusji od
                                                    czasu do czasu tekstami w oryginalnym języku / czy to ukraińskim czy łemkowsko-
                                                    rusińskim/.
                                                    Zapewne nawet pobieżnie porównując słownictwo np. artykułu p.Bogdana Huka o
                                                    Zalesiu, wierszy łemkowskich, linkowanych kiedyś przeze mnie piosenek a i
                                                    ostatnich cytatów – z pewnością dostrzegasz różnice i podobieństwa Jak jeszcze
                                                    dołożyć do tego linkowane przeze mnie kiedyś „Zeszyty thalerchowskie” pisane
                                                    przedwojenną „ukraińszczyzną” dostrzeżesz różnice językowe.
                                                    Uważam, że dobrze jest przypominać język „naszych dziadów”.))))))))
                                                    Czytam ciąg dalszy Lutowisk – tragiczna to historia ale i pasjonująca, a także
                                                    dość uniwersalna w ilustracji galicyjskich losów.
                                                    Linkujesz mi tekst o intensywnej „katolicyzacji” dzieci z małżeństw mieszanych
                                                    z Białostoczczyzny. Przyjąłem go z trochę z „mieszanymi uczuciami”. Bowiem
                                                    przedstawiony tam los dziecka z mieszanego religijnie małżeństwa – świadczy
                                                    przede wszystkim o bardzo niezdrowej atmosferze w opisywanej tam rodzinie. Bo
                                                    i co to za para dorosłych ludzi, którzy nie mogą się dogadać w tej kwestii i
                                                    mieszają w swe rozgrywki Bogu ducha winne dziecko a i księdza katolickiego,
                                                    który, jak mi się wydaje "wpakował się" niechcący w ów konflikt rodzinny ???
                                                    A próba interpretowania /przez autora artykułui/tego przykrego incydentu jako
                                                    przykładu na katolicki prozelityzm też nie wydaje mi się słuszna.
                                                    Przepraszam za dość frywolną interpretację wskazanego tekstu – ot takie moja
                                                    refleksja.
                                                    Faktem jest że kwestia wiary i wychowania dzieci w ramach małżeństw
                                                    mieszanych /córki szły po wierze matki – synowie przejmowali wiarę po ojcu/
                                                    regulowana kiedyś była stosownymi umowami parafialnym, w których normowano
                                                    również zasady obchodzenia świąt kościelnych. Kiedyś, na początku tej dyskusji
                                                    cytowałem fragment takiej umowy /bodaj z konca XIX wieku/ a dotyczącej właśnie
                                                    podrzeszowskiego Zalesia.
                                                    A sprawy tej dotyczył nawet stary żart – jak to Iwan skarżył się Batiuszcze ,po
                                                    urodzeniu przez żonę –Polkę bodaj piątej córki – że go Polki obskoczyły. Na to
                                                    Pop stwierdził – Staraj się Iwan dalej, może i nam coś się urodzi !! ))))))

                                                    Ale teraz sprawa najważniejsza - mamy przecież wspólny Wielki Tydzień i wspólne
                                                    Święta.
                                                    Aby jakoś do tego nawiązać przesyłam link na temat obyczajów wielkanocnych na
                                                    Łemkowszczyźnie :

                                                    free.ngo.pl/nslowo/index_1024.htm
                                                    Zawierającym rozmowę z Ojcem-mitratem Michaiłem Fiecuchem – administratorem
                                                    Grekokatolickiej Cerkwi w Krakowie
                                                    Opowiadającą o tym .... як святкували Пасху на Лемківщині.
                                                    Przepraszam za kolejny ładunek „bukw” – ale tekst wydaje mi się i ciekawy i
                                                    pouczający.
                                                    Mam nadzieję że przed świętami będzie jeszcze okazja o tym porozmawiać jak i
                                                    przesłać sobie wiadomość ,że „ Hristos woskres,Hristos woskres, Hristos
                                                    woskres’...........))))!!!Woistinno woskries!!!!!
                                                    Gdyby czasem pochłonęły mnie całkowicie świąteczne porządki, kraszenie jaj i
                                                    pomoc przy pieczeniu bab wielkanocnych , a i obrzędy Tryduum Paschalnego
                                                    to .....
                                                    Proszę wszystkich czytających i piszących o przyjęcie
                                                    SERDECZNYCH ŻYCZEŃ ZDROWYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT ZMARTWYCHSTANIA PAŃSKIEGO a i
                                                    TAKIEJ ŁADNIE ROZWIJAJĄCEJ SIĘ WIOSNY
                                                    Ps A co do określenia – „dłuższej przerwy” to czuję się zaszczycony ,że jeden
                                                    dzień przerwy w korespondencji wydał Ci się aż długi )))))
                                                    Pozdrawiam





                                                  • Gość: Piotr Wielkanoc na Lemkowszczyźnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 18:52
                                                    Muszę uzupełnić do swego linku /z uwagi na trudność wejsćia na link/ - artykuł-
                                                    wywiad pt Великдень на Лемківщині. Бідно, але в себе - Wielikdień na
                                                    Lemkiwszczyni. Bidno ale u siebie. Można znależć na wskazanym linku wchodąc
                                                    na "Łemkiwskie storinki - archiw".
                                                    Wywiad zaczyna się od słow :Розмова з о. митратом МИХАЙЛОМ ФЕЦЮХОМ, нар. 1935
                                                    р. у с. Рихвалді, адміністратором греко-католицької церкви у Кракові

                                                    Багато – як не більшість – звичаїв, зв’язаних з Великоднем, завмерло з днем,
                                                    коли лемків виселено з їх рідних земель. Протягом перших років було майже
                                                    неможливо підтримувати свої традиції (брак храмів і духовенства). Пригадаймо,
                                                    як святкували Пасху на Лемківщині.
                                                    Co w wolnym tłumaczeniu znaczy - Wiele- jak nie większość zwyczajów związanych
                                                    z Wielkanocą zamarło z dniem kiedy Łemków wysiedlono z rodzinnych ziem.
                                                    Kontynuowanie swych tradycji było niemożliwe przez kilka lat po
                                                    wysiedleniu /brak cerkwi i duchowieństwa/. Porozmawiajmy jak świętowano Paschę
                                                    na Łemkowszie....
                                                    A dalej niezmiernie barwna choć krotka opowieść ... namawiam Radku na skupienie
                                                    sie i próbę odczytania tego pieknego tekstu.
                                                    Pozdrawiam raz jeszcze

                                                  • Gość: Wolf Re: Porcja linkow IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.04.04, 19:32
                                                    Witam.
                                                    Dziekuje za kolejny tekst, niestety jeszcze nie znalazlem czasu aby spokojnie
                                                    poczytac. Jak pisalem wczesniej "po rusku" czytam powoli, co nie zmienia faktu
                                                    ze z przyjemnoscia przeczytam. Roznice jezykowe miedzy wspomnianymi (i
                                                    zlinkowanymi) tekstami rzucila mi sie w oczy. Niestety moja znajomosc
                                                    ukrainskiego nie jest zbyt duza i trudno mi sie obszerniej wypowiedziec. Widze
                                                    roznice, ale wiecej chyba podobienstw.
                                                    Tez uwazam, ze warto przytaczac teksty pisane "bukwami". Z jednej strony to
                                                    jezyk naszych przodkow, z drugiej kazde poszerzanie wiedzy wzbogaca.
                                                    W tekscie podanym ostatnio przeze mnie rzuca sie przede wszystkim (moim
                                                    zdaniem) w oczy chora sytuacja miedzy ludzmi. To nie wina Kosciola katolickiego
                                                    czy Cerkwi, problem jest w swiadomosci ludzi. Swoja droga dziwne malzenstwo...
                                                    Sytuacja z uregulowaniem prawnym przynaleznosci religijnej dziecka malzenstwa
                                                    mieszanego miala miejsce w zaborze austriackim, co do zaboru rosyjskiego to
                                                    chyba tak nie bylo (Jesli ktos wie cos na ten temat to prosze o info).
                                                    Mysle, ze przed Swietami uda mi sie jeszcze odezwac, jesli nie to oczywiscie
                                                    zycze Tobie i wszystkim czytaczom
                                                    Spokojnych i Zdrowych Swiat. Zycze aby te Swieto mialo wymiar nie tylko
                                                    konsumpcyjny (chociaz dobrze zjesc tez rzecz wazna), ale i duchowy.
                                                    Jesli juz jestesmy przy swietach to polecam

                                                    www.pysanka.com

                                                    W naszych rozmowach poruszamy tematy Unii, Rusinow, troche z boku sa tematy
                                                    bialoruskie (coz nie tego dotyczy watek). Tym razem podesle jednak watek
                                                    bialoruski, glownie dlatego ze dotyczy Unii. Drugi z tych linkow to malenka
                                                    szpileczka.

                                                    www.brestonline.com/History/bh3.shtml
                                                    www.brestonline.com/History/bh5.shtml
                                                    Teksty te pokazuja bialoruski punkt widzenia na wspolna Polsko-Ruska historie.
                                                    Na tym portalu polecam galerie, mozna zobaczyc Brzesc i Puszcze Bialowieska.
                                                    Odbieglem troche od glownego watku, ale mysle ze teksty sa tego warte.
                                                    Teksty sa po angielsku, jest tez wersja bialoruska, ale tu mysle ze byly by
                                                    problemy ze zrozumieniem.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • andrijko PrzPraw 09.04.04, 09:42
                                                    Przeczytałem Wolfie artykół w Przeglądzie Prawosławnym - list do Polki
                                                    prawosławnej. Tak się skłąda że znam autora i jego poglądy na żywo. Ot takie
                                                    pobożne życzenia. Nie zapominajcie korzeni, pamietajcie, przypomnijcie sobie...
                                                    Wiesz dobrze że to nie dociera do tych ludzi. A list jest opinią pojedyńczego
                                                    człowieka czy grpy ludzi. Stanowisko cerkwii jest inne i stąd może sytuacja, w
                                                    któej pojawiają się takie listy. Cerkiew przeczekuje - na co dzień po rosyjsku,
                                                    coraz więcej po polsku i wcalę się niedziwię że młodzież uważa się za Polaków.
                                                    To bolesne, ale nie wzięło się znikąd. Polityka PP zresztą w tej kwestii jest
                                                    podobna. Nie zaczepiać tematu. Co najwyżej, to co wyżej pisałem, jakieś mętne
                                                    deklaracje wschodniego pochodzenia, dużo rusofilstwa i słowianoflstwa, a co
                                                    przy tym naturalne nie tolerowanie odrębności białoruskiej czy ukraińskiej. Bo
                                                    jak wiesz dla Rosjan i rusofilów Ukraińcy i Biąłorusini to tacy otumanieni
                                                    chłopi rosyjscy. Na Forum Słowiańskim wypowiada się często osobnik 1410. W
                                                    podobnym rusofilskim tonie. A małżeństwa mieszane na Podlasiu - to temat rzeka.
                                                    Dla prawosławnych z reguły oznaczają odejście od wyznania przodków. Jest to
                                                    tragiczne zmierzanie do zaniku prawosłąwia w Polsce, ale księża puki co mało
                                                    się tym przejmują. NA razie jest się z czego wyżywić. Odchodzenie od swego
                                                    wyznania jest chyba głównie spowodowane niską świadomością religijną. Móie się
                                                    o niskiej świadomości narodowej rusinów podlasia, ale religijna jest też nie
                                                    zawysoka. Dopuki żyją rodzice to chłopakjeszcze ożeni się w cerkwi z
                                                    katoliczką, ale jak c odejdą żonaz reguły bierze dzieciaka i przechrzcza w
                                                    kościele. Trudno się jej dziwić w końcu jest matką, a ojciec z reguły nie
                                                    interesują się tą stroną wychowania dziecka bo i jego nie specjalnie ktoś
                                                    wychowywał. Na tym zakończę. Poczytam jeszcze linki z bresta które podżuciłeśi
                                                    jadę na wieś świętować.
                                                    Weselych swiat wsim czytaczam forum gr w rzesz
                                                  • Gość: Piotr Pozdrawiam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.04, 15:51
                                                    Andrzej- straszny pesymizm przebija z Twojego kolejnego postu - więcej
                                                    optymizmu Bracie. Wiosna idzie.
                                                    Tak mówisz smutnie o Podlasiu - a co ja mógłbym powiedzieć optymistycznego o
                                                    Galicji. O zamilkłych i żyjących niejako w ukryciu Rusinach podkarpackich? O
                                                    ciszy internetowej Ukrainców przemyskich? O smutnych widoku biednych
                                                    Ukraińców /z zagranicy"/ handlujących byle czym na rzeszowskich placach
                                                    targowych ??? O zapomnianych cerkiewkach i wiejskich kapliczkach??
                                                    Ale mimo wszystko nie jest tak żle )))))) Wiosna idzie ???
                                                    Radku, Andrzeju - wypoczywajcie, świętujcie - czego i sobie życze.
                                                    Do zobeczenie na forum po świętach.
                                                    Już niedługo powiemy sobie i najbliższym "Hristos woskries"
                                                    Pozdrawiam serdecznie

                                                    Ps Radku - mam prośbę powiedz na ile znasz "moje" Podkarpacie - nim zacznę
                                                    skrócony przewodnik - zaproszenie na ten teren - oczywiście "rusińskim"
                                                    szlakiem :))))
                                                  • Gość: Wolf Christos woskries' IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.04.04, 02:24
                                                  • Gość: Piotr Zaprawde zmartwychwał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.04, 12:01
                                                    Woistinno woskries!!!!
                                                    Ja wróciłem o 1 w nocy. Było pięknie."Doładowałem akumulatory"
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                  • Gość: Piotr Re: Zaprawde zmartwychwstał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.04, 16:32

                                                    Przepraszam,że literówkę - błąd w tytule poprzedniego postu
                                                    Myślę,że warto upamiętnić tekst z Wyborczej w naszej dyskusji :

                                                    "Wielkanoc u grekokatolików

                                                    Anna Gorczyca 09-04-2004,

                                                    W niedzielę w kościołach katolickich, cerkwiach grekokatolickich i
                                                    prawosławnych wierni będą świętować Zmartwychwstanie Chrystusa. Dziś wszyscy
                                                    szli święcić pokarm.

                                                    - Wspólne obchodzenie świąt przez wszystkich chrześcijan zdarza się raz na
                                                    kilka lat. A to dlatego, że w obrządku wschodnim data świąt wyznaczana jest wg
                                                    kalendarza juliańskiego, a w kościele rzymskokatolickim wg gregoriańskiego.
                                                    Różnice między świętami sięgają czasem więc nawet pięciu tygodni. Termin świąt
                                                    Wielkanocnych w obrządku wschodnim wypada po pierwszej pełni księżyca, po
                                                    przesileniu wiosennym. Tak to wynika z ewangelii - tłumaczy greckokatolicki
                                                    ksiądz z Rzeszowa Miron Michaliszyn. W tym roku wszyscy chrześcijanie świętują
                                                    w tym samym czasie.

                                                    Wielkanocne uroczystości u grekokatolików, podobnie jak w kościele rzymsko-
                                                    katolickim rozpoczęły się już w czwartek. - To na pamiątkę ostatniej wieczerzy
                                                    z apostołami - przypomina Michaliszyn.

                                                    Wczoraj w cerkwiach odprawiono liturgię nazywaną "carskie czasy", a po południu
                                                    w czasie "wełykiej weczyrni" Jezus Chrystus został złożony do grobu. W obrządku
                                                    wschodnim jest to symboliczny grób. Na specjalnym ołtarzu umieszcza
                                                    się "płaszczenicę" - tkaninę z wizerunkiem Chrystusa, wzorowaną na całunie
                                                    turyńskim. - Miłujący Boga Józef zdjąwszy z krzyża, całunem owinąwszy i
                                                    pachnącymi olejkami Twoje uwielbione ciało w grobie nowym złożył - ksiądz Miron
                                                    tłumaczy napis umieszczony na płaszczenicy.

                                                    Najważniejsza wielkanocne uroczystość, czyli jutrznia zmartwychwstania, w
                                                    niektórych cerkwiach rozpoczyna się w niedzielę tuż po północy. W większości
                                                    świątyń odbywa się jednak wczesnym rankiem w niedzielę. Tak jak w kościele
                                                    rzymsko-katolickim kapłan i wierni trzykrotnie obchodzą w procesji świątynię. -
                                                    U nas w tej procesji niesie się płaszczenicę. A w Galicji przyjęło się, że
                                                    przed płaszczenicą znajduje się także ikona zmartwychwstałego Chrystusa. To
                                                    symbol, że Chrystus przezwyciężył śmierć . Po procesji kapłan trzykrotnie puka
                                                    do drzwi świątyni, a potem trzy raz oznajmia światu "Chrystus woskres!".
                                                    Dopiero po tym rozpoczyna się liturgia - wyjaśnia ksiądz Michaliszyn.

                                                    - Dla naszego obrządku charakterystyczne jest święcenie chleba po jutrzni.
                                                    Specjalnie upieczony bochenek tzw. artos ma przypominać również o tym naszym
                                                    chlebie powszednim. Artosem dzielimy się w czasie nabożeństwa św. Tomasza
                                                    tydzień po Wielkanocy - opowiada grekokatolicki duchowny .

                                                    A po jutrzni wszyscy idą do domów na śniadanie. Katolicy obrządku wschodniego i
                                                    zachodniego niczym się tutaj nie różnią. "




                                                  • Gość: Barbara Sikora Re: Zaprawde zmartwychwstał IP: *.artcom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.05, 23:36
                                                    Każda sposobność wydaje mi się dobra, żeby pozdrowić serdecznie Księdza Mirona
                                                    Michaliszyna i pokłonić się Mu. Z Księdzem zetknęłam się w Jaworznie, gdzie
                                                    współorganizowałam kolejną uroczystość w imię tak pożądanego polsko-
                                                    ukraińskiego zrozumienia na gruncie kultury. Ksiądz Michaliszyn, zaproszony
                                                    wtedy do Jaworzna przeze mnie, okazał się człowiekiem ogromnie przyjaznym,
                                                    pełnym głębokiej delikatności i równocześnie ideowości; mądrym sojusznikiem
                                                    sprawy, której wówczas służyliśmy. Jestem całkowicie przekonana, że te same
                                                    zalety dostrzegli w Nim ci, co mieli okazję spotykać się z Nim później.
                                                  • Gość: Barbara Sikora Re: Zaprawde zmartwychwstał IP: *.artcom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 01:35
                                                    Każda sposobność wydaje mi się dobra, żeby pozdrowić serdecznie Księdza Mirona
                                                    Michaliszyna i pokłonić się Mu. Z Księdzem zetknęłam się w Jaworznie, gdzie
                                                    współorganizowałam kolejną uroczystość w imię tak pożądanego polsko-
                                                    ukraińskiego zrozumienia na gruncie kultury. Ksiądz Michaliszyn, zaproszony
                                                    wtedy do Jaworzna przeze mnie, okazał się człowiekiem ogromnie przyjaznym,
                                                    pełnym głębokiej delikatności i równocześnie ideowości; mądrym sojusznikiem
                                                    sprawy, której wówczas służyliśmy. Jestem całkowicie przekonana, że te same
                                                    zalety dostrzegli w Nim ci, co mieli okazję spotykać się z Nim później.
                                                  • Gość: Barbara Sikora Re: Zaprawde zmartwychwstał IP: *.artcom.pl / 194.6.246.* 20.01.05, 01:35
                                                    Każda sposobność wydaje mi się dobra, żeby pozdrowić serdecznie Księdza Mirona
                                                    Michaliszyna i pokłonić się Mu. Z Księdzem zetknęłam się w Jaworznie, gdzie
                                                    współorganizowałam kolejną uroczystość w imię tak pożądanego polsko-
                                                    ukraińskiego zrozumienia na gruncie kultury. Ksiądz Michaliszyn, zaproszony
                                                    wtedy do Jaworzna przeze mnie, okazał się człowiekiem ogromnie przyjaznym,
                                                    pełnym głębokiej delikatności i równocześnie ideowości; mądrym sojusznikiem
                                                    sprawy, której wówczas służyliśmy. Jestem całkowicie przekonana, że te same
                                                    zalety dostrzegli w Nim ci, co mieli okazję spotykać się z Nim później.
                                                  • Gość: Elekon Re: Prawdziwie zmartwychwstał, alleluja. IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.04, 18:31
                                                    Tak brzmi poprawna forma tego pozdrowienia w Kościele Rzymskokatolickim.
                                                    Akumulatory podładowywałeś u św. Trójcy na Targowej?
                                                    Czy będzie nietaktem zapytać czy to akumulatory religijne, estetyczne, czy moze
                                                    etniczne? A może wszystkie po troszku?

                                                    z życzeniami zdrowych Świąt
                                                    Elekon
                                                  • Gość: Piotr Re: Prawdziwie zmartwychwstał, alleluja. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.04, 19:30
                                                    Elekon zapytał
                                                    > Czy będzie nietaktem zapytać czy to akumulatory religijne, estetyczne, czy
                                                    moze
                                                    >
                                                    > etniczne? A może wszystkie po troszku?

                                                    W kolejnośći ładowania :-) - miejsce ładowania - kościól katolicki
                                                    sposób ładowania - post i modlitwa
                                                    Akumulatory
                                                    1.religijne
                                                    2.estetyczne
                                                    O etnicznych nic mi wiadomo - te będe ładował w trakcie wiosennych i letnich
                                                    wypraw.
                                                    Życzenia odwajemniam
                                                    Uff - wracam do stołu- bo wołają :-))

                                                  • Gość: Wolf Swieta IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.04.04, 17:59
                                                    Witam czytajacych i piszacych.
                                                    W przerwie miedzy jednym, a drugim posilkiem postanowilem skrobnac dwa slowa:)
                                                    Bardzo ciesze sie, ze w tym roku chrzescijanie obrzadku wschodniego i
                                                    zachodniego swietuja razem. Jesli chodzi o "ladowanie akumulatorow" to
                                                    faktycznie takie nocne nabozenstwo oprocz doznan religijnych oferuje rowniez
                                                    przezycia estetyczne.
                                                    Wracajac do poprzednich postow i twojego Piotrze pytania to moja znajomosc
                                                    Podkarpacia jest niestety bardzo mala, wiec prosze o przewodnik z
                                                    objasnieniami:)
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Swieta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.04, 20:52
                                                    Poniewaz jestem po kilku "głebszych" i przed wieczornym spacerem z moją lubą i
                                                    natrętnym "kundlem'- to tylko krótko. O estetyce. Otóz w "moim" kościele
                                                    grób "Pański" ozdobiony był sporych rozmiarach reprodukcją "złożenia do grobu"
                                                    Carravagia a nocne nabożeństwo oprócz cudnym spiewem były zdobne reproduckją
                                                    sporych rozmiarów ruskiej Ikony Objawienia Pańskiego / owa scena gdy Pan okazał
                                                    się uczniom za zamknietymi drzwiami "z obawy przed Żydami"/która stanowiła
                                                    centralną część oltarza.
                                                    A kolejne nabiożenstwa Wielkiego Czwartku, Piątku i Soboto-Niedziele pogrązyły
                                                    mnie w sielsko-anielsko-nabożnym nastroju.
                                                    Sława Isusu Christu
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    Ps A jutro do pracy a uuuuu :(((
                                                  • andrijko Re: Swieta 13.04.04, 08:56
                                                    Chrystos Woskres
                                                  • Gość: Piotr Remanenty poświąteczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.04, 16:53
                                                    andrijko napisał:

                                                    > Chrystos Woskres

                                                    Woistinno woskries
                                                    Zaprawdę zmartwychwstał

                                                    A będę się upierał przy poprawności/albo równouprawnienia/ tego,nieco
                                                    archaicznego polskiego odzewu - Elekonie,
                                                    Albowiem czytam w internetowym słowniku j.polskiego:

                                                    sjp.pwn.pl/haslo.php?id=70479
                                                    zaprawdę /podniosle/ «istotnie, rzeczywiście, doprawdy, naprawdę»
                                                    Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: zanim kur zapieje, trzykroć się mnie zaprzesz.
                                                    (Ewangelia św. Jana) Zaprawdę godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne,
                                                    abyśmy zawsze i wszędzie Tobie składali dziękczynienie. (Liturgia
                                                    Eucharystyczna)

                                                    Radku z dużym zainteresowaniem przeczytałem twoje linki z Briesteczczyny -
                                                    napisane dobrym angielskim, czytelnie, bez "bolszewickiego" zadęcia i ... dość
                                                    obiektywnie. Krytycznie oceniają okres uni brzeskiej i czasy
                                                    przedrozbiorowe /np z delagalizacją prawosławia/.Owszem piszą o okresie
                                                    międzywojennym ,że pozbawiano mniejszości białoruskiej praw do nauki ojczystego
                                                    języka,zaniedbywano gospodarczo teren Brześcia i polskiej Bialorusi,ssyłano
                                                    białoruskich działaczy do Berezy. Ale rownoćześnie szanowano własność prywatną
                                                    i prawa obywatelskie .Piszą o kontraście /pozytywnie/ w stosunku do Białorusi
                                                    opanowanej i sterroryzowanej przez bolszewików.Tekst ciekawy i warty zachowania.
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • Gość: Elekon Re: Remanenty poświąteczne IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.04, 17:48
                                                    A, skoro chodzi o tłumaczenie ("woistinno"=zaprawdę (?)), to w porządku. Ja
                                                    podałem brzmienie pozdrowienia z tradycji rzymokatolickiej, w nadziei, że skoro
                                                    świętujemy razem, moze kogoś z nie-rzymokatolików czytajacych to forum to
                                                    zainteresuje.

                                                    Jak widzisz też, Piotrze, zamieszanie rodzi się i z tego, że chyba pogubiłem
                                                    się :), w czyim: rzymo-, czy grekokatolików piszesz do naszych "zarzeszowksich"
                                                    Gości.
                                                    Zastanawiam się nad sobą: co by było, gdybym miał dość "świeżą" świadomość
                                                    różnokulturowego pochodzenia i różnych obrządków, ich zmiany, nie całkiem
                                                    dobrowolnej; jednym słowem historię podobną do Twojej. I myślę, że chyba
                                                    miałbym twardy orzech do zgryzienia. Widzę po tym forum, że bardzo emocjonalnie
                                                    identyfikujesz się z "ruskością", więc wewnętrzne pytanie o przynależnosć
                                                    wyznaniową też się pewnie czasem pojawi?
                                                    Wybacz, że tak ciekawsko grzebię w Tobie, ale mam nadzieję, że anonimowość
                                                    forum w wystarczajacy sposób jest w stanie ochronić Twoją prywatność. A
                                                    odniesienie się do moich pytań może dać odpowiedź o dylematy i odczucia jakiejś
                                                    części Rzeszowian i posłużyć do lepszego ich zrozumienia.

                                                    Skoro więc nocne nabożeństwo i ikonostas, to chyba można przyjąć, że
                                                    odpowiedziałeś na poprzednie moje pytanie (dzięki).
                                                    A czy możesz, Piotrze, powiedzieć, co dalej, skoro grekokatolickie nabożeństwa
                                                    pojawiły się już w Rzeszowie? A może masz znajomych, którzy są w podobnej
                                                    sytuacji? Czy więc w niedzielę serce ciągnie do chóru głosów, co przed Ikoną
                                                    pewnie śpiewają: "Sława Isu Christu", czy może jednak do tych, z którymi przez
                                                    wiele lat, zapewne od dzieciństwa, śpiewało się "Chwała na Wysokości Bogu"?
                                                    Gdzie więc koniec końców, Bóg słucha Waszego/Twojego cotygodniowego uwielbienia?
                                                    Czy chcesz, i o ile chcesz, formalizować ewentualny "powrót do źródeł"?

                                                    Wybacz, że pytam o tak osobiste sprawy: niekoniecznie musisz pisać o sobie
                                                    (choć tak byłoby pewnie najlepiej), ale jak ten problem wygląda w środowisku,
                                                    którego jesteś - nie mów mi, że nie - bardzo reprezentatywnym i kompetenntnym
                                                    na tym forum przedstawicielem?

                                                    Znam historie osób, które takie "odświeżanie pochodzenia" i dylematy
                                                    przynależnościowe mocno przeżywały. Które nie potrafiły się opowiedzieć, kim,
                                                    pod względem narodowym, się czują. Nie wiem, czy czasem nie jest tak, że
                                                    przysługa większego wyboru narodowości, obrządku, staje się duchową presją
                                                    wywieraną na ludzi, którzy niekoniecznie o nią się dopominają, bo są
                                                    obywatelami dwóch kultur, dwóch narodowości, i jest im z tym dualizmem dobrze.
                                                    Mam cały czas wrażenie, że los nie obchodził się dobrze ze spolszczonymi (albo
                                                    spolszczanymi) Rusinami, i że byli oni, i chyba ciągle są, jakąś kartą
                                                    przetargową w targach i sporach nacjonalistów polskich i nacjonalistów
                                                    ukraińskich. Co więc gra w duszy potomków rzeszowskich grekokatolików, często z
                                                    domieszka czysto polskiej krwi: Szewczenko czy Mickiewicz, a może obaj
                                                    jednocześnie?

                                                    Pozdrawiam
                                                    Elekon
                                                  • Gość: Piotr Re: Remanenty poświąteczne 2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.04, 20:49
                                                    "Ciągnie" mnie do "rusińości" - no pewnie!!!
                                                    Ale na Targowej byłem tylko raz i to ukradkiem,na tej pierwszej mszy .Boję sie
                                                    tego ewentualnego powrotu - tak jak bym nie chciał przezywać tragicznych
                                                    rozterek moich przodków.
                                                    No ale patrzę z pełnym podziwem na działalność Księdza Michaliszyna.
                                                    Podziwiam samozaparcie lubelskich i przemyskich grekokatolików.
                                                    Ostatnio oglądałem cykl filmowy o Mistrzu Nowosielskim,o Jego autorstwa
                                                    ikonostasie w grekokatolickim kosciele seminaryjnym w Lublinie, przy okazji
                                                    wysłuchalem ciekawych refleksji m.in. Ks. Prob. Batrucha - "szefa" obecnego tu
                                                    kiedyś Diakona Piotra.
                                                    A "Tridialne" wieczory i noc sobotnio-niedzielną spedzilem u rzeszowskich
                                                    Saletynów - to jedyny chyba rzeszowski kosciół gdzie nie ma rutyny, dretwoty
                                                    powtarzanych formuł,banału i "tacowej" pazerności ktore gdzie indziej zabiły
                                                    duchowość.
                                                    To tyle Elekonie - gwoli wielkanocnego znaku pokoju :-))
                                                    Pzdr
                                                  • Gość: Elekon Re: Remanenty poświąteczne 2 IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.04, 21:19
                                                    Dzięki za odpowiedź. Jestem pewnie ostatnim, którego uwag i wniosków chciałbyś
                                                    tu słuchać. Ale dziękuję Ci szczególnie za jedno, bardzo osobiste zdanie:

                                                    > Boję sie
                                                    > tego ewentualnego powrotu - tak jak bym nie chciał przezywać tragicznych
                                                    > rozterek moich przodków.

                                                    Myślę, tacy jak Ty mają szansę łączyć nas i Was. Nie jest łatwo być pośrodku,
                                                    zbiera się razy z obu stron, ale naprawdę warto, bo wtedy można oddać
                                                    nieocenione przysługi na drodze wzajemnego porozumienia tych, którzy jeszcze
                                                    wczoraj się szczerze nienawidzili. Ponoć błogosławieni pokój czyniący, a tacy
                                                    ludzie z pogranicza, jesli tylko chcą, mogą na to, w czym u innych biora górę
                                                    emocje, popatrzeć z dystansu i bardziej obiektywnie. Mogą być zaporą dla dla
                                                    obustronnego podsycania nienawiści i zapamiętania. Życzę tego i Tobie, i
                                                    pozostałym. To nie jest już chyba rzecz, której owoce zbierzemy my, ale warto
                                                    pomyśleć o tych, co po nas zostaną.

                                                    A co do znaku pokoju, postaram się nie nadużywać (swoją obecnością tu) Waszej
                                                    cierpliwości; no ale wciąż jeszcze mamy wielkanocną Oktawę, więc może jeszcze
                                                    zdążę bezpiecznie zakończyć te korespondencję, zanim skończy się Tydzień
                                                    Łaskawości. ;) Aczkolwiek nie wykluczam, że będziesz mi go kiedyś musiał
                                                    przekazać (a ja Tobie) u Saletynów na mszy.
                                                    Ja na Triduum niestety, w tym roku nie byłem, stąd moje niezorientowanie co do
                                                    scenerii liturgii, i niniejszym proszę o jego wybaczenie.
                                                    Taki to ze mnie Polak-katolik :)

                                                    wszystkiego dobrego i znikam.
                                                    Elekon
                                                  • Gość: Wolf Piotrowi i Elekonowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 14.04.04, 21:58
                                                    Witam
                                                    Widze, ze Elekon poruszyl ciekawy temat - powrot do korzeni. Pisalem juz tutaj
                                                    o swojej drodze, ale dorzuce jeszcze kilka refleksji ktore nasunely mi sie po
                                                    lekturze Waszych postow. Chyba kazdy ma w zyciu moment w ktorym zastanawia sie
                                                    kim jest. Dlugo odrzucalem ruska czesc swojej tozsamosci, chociaz wiedzialem o
                                                    niej (bardzo niewiele, ale wiedzialem). Pozniej przyszly pytania na ktore czesc
                                                    rodziny nabierala wody w usta, dlugie rozmowy, poszukiwania w ksiazkach itp...
                                                    U mnie sytuacja byla jeszcze bardziej niejasna, poniewaz czesc rodziny to
                                                    spolonizowaniu Bialorusini, czesc z pochodzenia Ukraincy. Moja swiadomosc jest
                                                    ruska, raczej sklaniam sie ku ukrainskosci, wynika to z faktu ze wlasnie w
                                                    mojej rodzinie przechowaly sie ukrainskie zwroty, slowa i u tych moich bliskich
                                                    pozostala pamiec o "ruskosci". Jak wiecie mieszkam w Warszawie, tu sie
                                                    urodzilem. W dziecinstwie (szkola podstawowa) zauwazylem ze moja mama
                                                    uzywa "dziwnych" slow, ale dopiero okolo 20-tego roku zycia dowiedzialem sie ze
                                                    to autentyczne "ruskie" slowa z Podlasia.
                                                    Pamietam do dzis pierwsza wizyte w cerkwi, mialem moze 10-12 lat, mama zabrala
                                                    mnie do cerkwi zeby zobaczyl jak tam jest...
                                                    Pozniej, wiele lat pozniej, poszedlem do cerkwi na liturgie, do dzis pamietam
                                                    lek i niepewnosc jaka mi towarzyszyla. Pamietam tez, ze bylo to dla mnie
                                                    ogromne przezycie duchowe, religijne.
                                                    Dzis moja tozsamosc jest jako tako uksztaltowana, jest to efektem swiadomego
                                                    wyboru.
                                                    Mialem dzis podeslac kolejna czesc "Lutowisk", ale Wasze posty sklonily mnie do
                                                    osobistych wynurzen.
                                                    Jesli zanudzilem czytajacych to prosze o wyrozumialosc.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Czas w drogę Radku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 17:38

                                                    Witam

                                                    Fajnie, że moja i Elekonowa wymiana świątecznych uprzejmości pobudziła Cię do
                                                    kolejnej porcyjki ciekawych /naprawdę!!!/ refleksji.
                                                    Pisząc wcześniej o „tragicznych rozterkach” przypomniał mi się „wiersz- nie
                                                    wiersz” nabazgrany przeze mnie przed wielu laty jako jakaś tam refleksja

                                                    Chcieli zapomnieć o swej przeszłości
                                                    Bo jak wyrazić swój strach i żal
                                                    Tak zapomnieli swą ruską mowę

                                                    Ukryli przeszłość na kufra dnie
                                                    Wchodząc w gorliwość nowej wiary
                                                    Bez tłumaczenia kim kiedyś byli

                                                    Dziś pozostała garść starych zdjęć
                                                    Wspomnienie ludzi których już nie ma
                                                    Ruskie litery w pożółkłej książce .

                                                    A teraz pierwszy cykl o „moim” ruskim Podkarpaciu.

                                                    Gdybyś się tu wybierał własnym środkiem lokomocji to na pewno wjazd na ten
                                                    teren warto zacząć od Sandomierza i jego czysto polskich ale jakże pięknych
                                                    zabytków, zimnego piwa w kafejce na tamtej starówce, wędrówce po starych
                                                    kościołach – a i katedry /z pamiętnymi antyżydowskimi w swej tematyce/ obrazami
                                                    zawieszonymi w głównej nawie, a i pięknym romańskim św. Jakubie, podziemiach
                                                    pod rynkiem, zrobić sobie zdjęcie przy rynkowej studni, przecisnąć się wąską
                                                    uliczką zwaną uchem igielnym czy ten wejść na bramę opatowską.

                                                    A potem ruszyć na południowy wschód w stronę Leżajska.
                                                    A tam to już i piękny klasztor bodaj, bernardyński otoczony
                                                    siedemnastowiecznymi murami obronnymi, kościołem -bazyliką ze sławnymi
                                                    organami /bodaj trzecimi w Polsce- po Oliwie i Kamieniu Pomorskim?, stary rynek
                                                    z kościołem farnym i ratuszem w północno wschodnim narożniku, cerkwią w
                                                    narożniku południowo wschodnim i ... położonym niedaleko od cerkwi starym
                                                    kirkutem żydowskim z grobem Rabbi Emilelecha- odwiedzanym przez tysięczne
                                                    pielgrzymki chasydów z całego świata.Niestety synagoga tutejsza nie zachowała
                                                    się spalona przez Niemców. Ale warto przejść się straymi uliczkami tego
                                                    miasteczka pośród kamieniczek pamiętających dawnych mieszkańców -
                                                    Polaków ,Ukraińców i Żydów zgodnie żyjących tutaj do tamtej wojny.

                                                    Ale w rynku nie można przeoczyć też dawnego budynku „Proświty”
                                                    znajdującego /prawie na wprost cerkwi/ się przy spadzistej drodze przy zjeździe
                                                    w dolinę Sanu. Ciekawa jest jego architektura – ja bym ją nazwał „secesją
                                                    kijowską” nawiązującą do ruskich stylizacji.

                                                    Na przedmieściach Leżajska warto wstąpić i do Starego Miasta- wioseczki z
                                                    ciekawą cerkwią , na most na Sanie przy drodze do Kuryłowki, a i do pobliskiej
                                                    Ożanny /którą kiedyś opisywałem w letnich postach/.

                                                    Z Leżajska – na pewno ruszyłbym dalej w stronę Jarosławia – zatrzymując się z
                                                    pewnością w Sieniawie – ciekawym miasteczku nad Sanem, z pięknie odremontowanym
                                                    zespołem pałacowo-parkowym / mieszczącym obecnie niezły hotel/, cerkwią w
                                                    osiemnastowiecznym kościele / ż zabawną cebulą na kalenicy dachu/- dzisiaj
                                                    zazwyczaj głucho zamkniętej, zabytkowym układem rynku i cmentarzem na którym
                                                    pochowani są m.in. moi pra pra z rodu Wachnianinów, w tym świaszczennik z tej
                                                    cerkwi. To z tej miejscowości wywodzi się m.in. Anatol Wachnianin – lwowski
                                                    profesor, ukraiński kompozytor przełomu 19/20 wieku /a i kuzyn mojego
                                                    pradziadka/.
                                                    Z Sieniawy ruszyłbym dalej w stronę Jarosławia – ale o tym może w następnym
                                                    post-cie.
                                                    Mam nadzieję że moja pisanina zachęci Cię i innych czytających do wędrówki na
                                                    Podkarpacie- planuje też napisać o wariancie dla pieszego /amatora pks-u, pkp-u
                                                    i autostopu :-9/– ze startem oczywiście z Rzeszowa. Skrobnę też co nieco uwag
                                                    natury technicznej- tj gdzie przespać, co zjeść – o ile weny twórczej nie
                                                    zabraknie.
                                                    Pozdrawiam serdecznie - sorry za dawkę grafomanii - "ale takie to już moje
                                                    hajdamackie prawo" :-))













                                                  • Gość: Elekon Re: Dzięki IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.04, 23:23
                                                    Uprzejmości uprzejmościami, a strach z przedłużającej się wymiany zdań -
                                                    strachem ;). Prawda Piotrze? :)))

                                                    Wolfie, i Tobie także dziękuję za to osobiste, ciekawe świadectwo.

                                                    Serdecznie pozdrawiam i przechodzę już na sporadyczny podgląd.
                                                    Elekon
                                                  • Gość: Piotr Bieszczadzka wielkanoc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.04, 17:36
                                                    Pisałem tu kiedyś o pełnej sprzeczności postaci Abp Michalika z Przemyśla.
                                                    Proszę poczytać o wyczynach jego owieczek z bieszczadzkiej Mchawy - w trakcie
                                                    tegoriocznej Wielkanocy

                                                    "W Wielkanoc wierni Kościoła grekokatolickiego chcieli w Machawie odprawić
                                                    mszę. Miejscowa społeczność katolicka nie wyraziła na to zgody
                                                    Sporna kapliczka

                                                    www.pressmedia.com.pl/sn/publicystyka/d2.asp?u_file=V%2ETXT

                                                    Arcybiskup Jan Martyniak wystąpił do władz gminy Baligród o przekazanie wiernym
                                                    Kościoła greckokatolickiego przydrożnej kapliczki w Mchawie. W Wielkanoc
                                                    kaplica stała się przyczyną nieporozumień pomiędzy wiernymi obrządku
                                                    wschodniego i mieszkańcami miejscowości.

                                                    Nie ma u nas wyznawców tego Kościoła. Osoby, które tutaj przyjechały w
                                                    Wielkanoc, pochodzą spoza naszej wsi – mówią mieszkańcy Mchawy. Poza tym, jak
                                                    twierdzą, obiektem opiekują się od ponad 60 lat, remontują go i doglądają. - W
                                                    tej chwili kapliczka jest własnością skarbu państwa. Zgodnie z art. 60 ustawy o
                                                    stosunkach państwo - Kościół, prawo do obiektu mają ci, którzy go użytkują, w
                                                    tym przypadku parafianie z Mchawy. Dlatego też osobą kompetentną do podjęcia
                                                    decyzji w sprawie ewentualnego przekazania kapliczki grekokatolikom jest
                                                    wojewoda podkarpacki, a nie gmina – tłumaczy wójt Baligrodu Tadeusz Wrona.

                                                    Do swojego pisma, skierowanego na ręce wójta, arcybiskup Martyniak dołączył
                                                    również dokumenty, z których wynika, że do 1947 roku obiekt był użytkowany
                                                    przez wiernych obrządku greckokatolickiego. Ten fakt potwierdza również ksiądz
                                                    proboszcz z Mchawy Stanisław Curzytek. - Przed wojną co roku w sierpniu, przy
                                                    tej kapliczce odbywał się odpust greckokatolicki. Jego tradycje podtrzymujemy
                                                    do dzisiaj – mówi.

                                                    Napięcie w sprawie kapliczki zaczęło rosnąć, kiedy stan techniczny cerkwi w
                                                    Baligrodzie gwałtownie się pogorszył i ze względów bezpieczeństwa obiekt
                                                    zamknięto. – To wszystko przez niewłaściwie prowadzone prace remontowe. Przez
                                                    ostatnie 16 lat cerkiew uległa większemu zniszczeniu niż przez pół wieku po
                                                    wojnie, w czasach komunizmu – mówi pragnący zachować anonimowość mieszkaniec
                                                    gminy Baligród.
                                                    Władze gminy twierdzą jednak, że zrobiły w tej sprawie wszystko, na co
                                                    pozwoliły im fundusze. – Gmina podjęła próby uratowania obiektu. Zrobiliśmy
                                                    dach nad prezbiterium, zabezpieczyliśmy stropy przed zawaleniem. Nie mamy tyle
                                                    pieniędzy, by przeprowadzić całkowity remont obiektu – mówi wójt Baligrodu. -
                                                    Występowaliśmy do różnych instytucji o pomoc finansową na uratowanie cerkwi,
                                                    jednak na razie nasze wnioski pozostają bez odpowiedzi – dodaje.
                                                    Zdaniem wójta, najlepszym rozwiązaniem byłoby przejęcie cerkwi przez
                                                    grekokatolików. - Mogliby wtedy zabiegać o pieniądze za granicą – mówi. Jednak
                                                    ubiegłoroczne próby przekazania cerkwi Kościołowi greckokatolickiemu zakończyły
                                                    się niepowodzeniem. Jego władze odmówiły przejęcia tak zrujnowanego obiektu.
                                                    Grekokatolicy z gminy Baligród zostali więc bez możliwości odprawiania
                                                    nabożeństw.

                                                    Ostatnie próby wykorzystania do tego celu kapliczki w Mchawie nie powiodły się.
                                                    Nie zgodziła się na to lokalna społeczność. – Obydwaj biskupi, zarówno mój, jak
                                                    i katolicki, wiedzieli o tym, że chcę odprawić świąteczną mszę w kapliczce w
                                                    Mchawie. Co więcej, otrzymałem na to ich zgodę, a nawet zgodę proboszcza – mówi
                                                    grekokatolicki ksiądz Miron Michaliszyn.
                                                    Faktycznie, taka zgoda była, jednak ksiądz arcybiskup Michalik zastrzegł, że
                                                    ostateczne zdanie należy do parafian – zaznacza proboszcz Mchawy Stanisław
                                                    Curzytek. Jego zdaniem, powodem tego, co się wydarzyło w minioną niedzielę, był
                                                    brak uszanowania woli lokalnej społeczności przez grekokatolików.
                                                    Zgodziliśmy się na odprawienie mszy podczas święta Jordanu (w styczniu –
                                                    przyp. G.B.). Jednak na kilka dni przed świętami Wielkanocnymi przedstawiciele
                                                    naszej Rady Parafialnej pojechali do Przemyśla, by poinformować biskupa, że
                                                    wolą parafian jest, aby grekokatolicy nie odprawiali w kapliczce świątecznego
                                                    nabożeństwa. Ksiądz Miron wiedział o tym, a mimo to nie przyszedł porozmawiać i
                                                    wyjaśnić sytuacji, chociaż był w naszym kościele - mówi ksiądz Curzytek.
                                                    – Tak, byłem w kościele parafialnym, by się pomodlić. Skoro jednak wcześniej
                                                    było ustalone, że i biskupi, i ksiądz proboszcz wyrażają zgodę na odprawienie
                                                    nabożeństwa, uznałem, że sprawa przekazania kluczy do kapliczki jest załatwiona
                                                    i nie ma po co jeszcze raz o tym rozmawiać. Nie jesteśmy przecież dziećmi –
                                                    tłumaczy Miron Michaliszyn.
                                                    Grekokatolicki ksiądz podjął więc próbę odprawienia nabożeństwa. Spotkało się
                                                    to jednak ze stanowczym sprzeciwem mieszkańców. Kilkudziesięciu ubranych w
                                                    strażackie mundury mężczyzn zablokowało dostęp do kapliczki. Wszystko trwało
                                                    kilkadziesiąt minut. Mszy ostatecznie nie odprawiono.
                                                    Czułem się, jakbym stał przed Piłatem, byłem szarpany i popychany –
                                                    relacjonuje niedzielne wrażenia ksiądz Miron. Ponadto twierdzi on, że wyznawców
                                                    Kościoła greckokatolickiego jest w Mchawie co najmniej kilkoro. Potrafi jednak
                                                    wymienić tylko jedno nazwisko.

                                                    - Ta osoba jest zapisana w naszej parafii i chodzi do naszego kościoła. W
                                                    Mchawie nie ma grekokatolików – mówi z kolei ksiądz Stanisław Curzytek.
                                                    Proboszcz z Mchawy proponuje formalne załatwienie całej sprawy. – Żyjemy w
                                                    państwie, w którym obowiązuje prawo zarówno kościelne, jak i państwowe. Dlatego
                                                    uważam, że ksiądz Miron powinien wystąpić do swojego biskupa o przyznanie mu
                                                    parafii, bo na razie jej nie ma. Powinien spisać wiernych i znaleźć
                                                    bezkonfliktowe miejsce do odprawiania nabożeństw. A takich miejsc jest w
                                                    Bieszczadach sporo. Przecież cerkwi tutaj wiele – tłumaczy.

                                                    GRZEGORZ BOŃCZAK

                                                    Ilu grekokatolików w Baligrodzie?

                                                    Dokładnej liczby wiernych Kościoła greckokatolickiego w gminie Baligród nikt
                                                    nie potrafi podać. Zdaniem wójta, w samym Baligrodzie takich osób może być
                                                    około trzydziestu, ale nie jest tego pewien.

                                                    Najbliższa użytkowana cerkiew grekokatolicka znajduje się w Komańczy, oddalonej
                                                    od Baligrodu o ok. 40 kilometrów. Podobna odległość jest do Sanoka, gdzie
                                                    również odprawiane są nabożeństwa obrządków wschodnich.
                                                    Super Nowości z dnia: 16_04_2004"

                                                    Wstyd !!! Kisęze Czużytku i Abp Michaliku. Zakłamanie i bałamucenie biednych
                                                    bieszczadzkich owieczek jest widać kontynuowane, jako scheda po Abp Tokarczuku.
                                                    A Batiuszka Miron niestrudzenie przemierza Podkarpacie
                                                  • Gość: Wolf Re: Bieszczadzka wielkanoc IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.04.04, 19:19
                                                    Witam.
                                                    Smutny jest przytoczony przez Ciebie Piotrze artykul. Zastanawia mnie co
                                                    kierowalo ludzmi broniacymi dostepu do kapliczki. Przeciez Wielkanoc to
                                                    najwieksze swieto WSZYSTKICH chrzescijan i nic nie stalo chyba na przeszkodzie,
                                                    aby i wschodni chrzescijanie mogli swietowac Zmartwychwstanie.
                                                    Dziekuje za "przewodnik wycieczkowy" z poprzedniego postu, postaram sie
                                                    skorzystac, nie wiem jeszcze czy w czerwcu, czy we wrzesniu, ale wspolnie z
                                                    moja lepsza polowa ustalilismy ze jedziemy. Mam cicha nadzieje na kontunuacje
                                                    przewodnika i co wazne, szczegoly techniczne (gdzie spac, jesc itp...)
                                                    A dawka grafomani nikomu nie zaszkodzi (tak na powaznie to ten, jak napisales,
                                                    wiersz-nie wiersz sklania do zadumy).
                                                    Podsylam kolejna czesc "Lutowisk" - zblizamy sie do konca, ale mam juz kilka
                                                    innych ciekawych rzeczy na podoredziu.
                                                    "1999 rok
                                                    Dzwony wykopane, zaaresztowane
                                                    Kiedy Fedir Hrycuniak przyjechał do Lutowisk, wójt Włodzimierz Podyma
                                                    zorganizował prace interwencyjne dla bezrobotnych. 16 czerwca 1999 roku na
                                                    wzgórzu, gdzie stała cerkiew, stawiło się sześciu mieszkańców Lutowisk ze
                                                    szpadlami i żołnierze z 14. Brygady Pancernej Ziemi Przemyskiej z wykrywaczem
                                                    metalu. Obok wójta stanął przedstawiciel Biura Pełnomocnika Rządu ds. Polskiego
                                                    Dziedzictwa Kulturowego za Granicą. Przyszło kilku gapiów. Fedir Hrycuniak
                                                    podniósł wysoko żelazny łom i uderzył, a spod ziemi wielkim głosem odezwały się
                                                    dzwony. To ostatnia bojkowska legenda, którą opowiadają w Dudczanach.
                                                    - Bo naprawdę było inaczej - wspomina pan Fedir. - Pokazałem, gdzie kopać.
                                                    Ludzie zrobili wielki dół i nic... Zdenerwowałem się, że ktoś wykradł nasze
                                                    dzwony. Wskazuję inne miejsce, żołnierze sprawdzają wykrywaczem: jest!
                                                    Kopiemy... To był szrapnel z czasów wojny. Za trzecim razem dopiero trafiliśmy.
                                                    Z ziemi wydobyto dwa znakomicie zachowane dzwony: wielkiego Iwana i mniejszego
                                                    Mychajłę. Tylko żelazne serca i koromysła (urządzenia, na których kołyszą się
                                                    dzwony, po polsku zwane wieszakami) rdza przeżarła.
                                                    Oba dzwony były bite w Odlewni Dzwonów Rodziny Felczyńskich w Kałuszu koło
                                                    Stanisławowa (dzisiaj na Ukrainie). To słynny w Europie ludwisarski ród, który
                                                    odlewa dzwony nieprzerwanie od 197 lat. Dzisiaj mają pracownie w Przemyślu i na
                                                    Śląsku. Mychajło powstał w 1898 roku, wtedy, kiedy zbudowano cerkiew w
                                                    Lutowiskach. Prawdopodobnie został ufundowany ze składek parafian. Większy
                                                    dzwon jest młodszy o około 30 lat. Na bokach kielicha ma napis w języku
                                                    starocerkiewnym: "Iwan ofiarowany za odpuszczenie grzechów swoich zmarłego
                                                    Iwana Laszczyńskiego za staraniem Daniła Laszczyńskiego i jego zięcia Mychajły
                                                    Iwaniwa". Dzwony wykopane 16 czerwca nie trafiły jednak na pustą dzwonnicę w
                                                    Dudczanach na Ukrainie, ale do policyjnego garażu w Lutowiskach w Polsce.
                                                    Przed wykopaniem dzwonów minister Stanisław Żurowski, pełnomocnik rządu ds.
                                                    polskiego dziedzictwa kulturalnego za granicą, ustnie ustalił z ministrem
                                                    Aleksandrem Fedorukiem, swoim odpowiednikiem w rządzie Ukrainy, że
                                                    zorganizujemy poszukiwania dzwonów i wyrazimy zgodę na ich wywiezienie, ale
                                                    tylko na zasadzie wzajemności.
                                                    Po odszukaniu dzwonów biuro pełnomocnika zażądało od Ukraińców zwrotu obrazu
                                                    Jacka Malczewskiego "Jezus Chrystus przed obliczem Piłata", a gdy na to nie
                                                    przystali, rzeźby Cypriana Godebskiego z 1875 roku "Madonna z niemowlęciem",
                                                    która stoi przy kaloryferze w magazynach muzealnych Lwowa i nigdy nie była
                                                    eksponowana. Nasze wymagania są coraz mniejsze. Ostatnio chcieliśmy odzyskać
                                                    mały zbiór broszur, ale i na to Ukraińcy nie przystali i ciągle nie wychodzą ze
                                                    swoją propozycją. Sprawa dzwonów z Lutowisk stawała nawet dwa razy na
                                                    posiedzeniach komitetu konsultacyjnego prezydentów Polski i Ukrainy. Ostatnią
                                                    ostrą notę ukraiński minister przysłał w kwietniu tego roku, ale także nie była
                                                    poparta propozycją wymiany.
                                                    Mieszkańcy Dudczan zupełnie nie rozumieją takiego "barteru". W liście do
                                                    Jerzego Bahra, ambasadora Polski na Ukrainie, pytają, dlaczego nie chcemy
                                                    zwrócić im symboli kultury duchowej i materialnej ich przodków, dlaczego tak
                                                    bardzo nam na nich zależy, skoro przez tyle lat, aż do ostatnich czasów,
                                                    cerkiew, którą nam zostawili, była dewastowana, rozkradana, a wreszcie
                                                    rozebrana.
                                                    Anna Zinziuk, której ojcu w czasie pierwszej wojny przyśniła się głowa dziada,
                                                    mówi, że więcej niż połowa ludzi w Dudczanach nie chodzi do cerkwi, bo to
                                                    prawosławna świątynia.
                                                    - Ja przyszła do cerkwi tamtoi nedili, klakała, a meni każut'
                                                    diwczata: "Wstawajte, bo ne wilno klakaty". A ja jej każu: "Czoho ja budu
                                                    stojaty i se mołyty jak Żyd...".
                                                    - A na dzwony to my składowali - dodaje. - To oddajte pany Poliaky. One nasze,
                                                    ludzke."
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Bieszczadzka wielkanoc i cd. w drogę :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.04, 13:07
                                                    Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                                    > Witam.
                                                    > Smutny jest przytoczony przez Ciebie Piotrze artykul. Zastanawia mnie co
                                                    > kierowalo ludzmi broniacymi dostepu do kapliczki. Przeciez Wielkanoc to
                                                    > najwieksze swieto WSZYSTKICH chrzescijan i nic nie stalo chyba na
                                                    przeszkodzie,

                                                    Odnoszę wrażenie że główną przyczyną owej blokady była z jednej
                                                    strony "bezinteresowna" zawiść tak owego księdza jak i jego owieczek, z drugiej
                                                    strony - odgórne sterowanie w stylu "Ja temu Martyniakowi pokaże kto tutaj
                                                    rządzi" . A Święta - ŚWIETA są często na pokaz /tak jak mówienie o ekumeniźmie,
                                                    braterstwie etc/ a głowną rolę ogrywają równie często bardzo przyziemne i mało
                                                    przyjemne uczucia.

                                                    > aby i wschodni chrzescijanie mogli swietowac Zmartwychwstanie.

                                                    Na szczęscie Oni świetowali - mniejsza o tym w jakim nastroju ":(

                                                    > Dziekuje za "przewodnik wycieczkowy" z poprzedniego postu, postaram sie
                                                    > skorzystac, nie wiem jeszcze czy w czerwcu, czy we wrzesniu, ale wspolnie z
                                                    > moja lepsza polowa ustalilismy ze jedziemy. Mam cicha nadzieje na kontunuacje
                                                    > przewodnika i co wazne, szczegoly techniczne (gdzie spac, jesc itp...)

                                                    Radku oto probka :
                                                    kilka linkow dotyczacych dotychczasowej trasy

                                                    Proświta w Leżajsku
                                                    republika.pl/aord/lezajsk_pliki/6186.jpg
                                                    Rynek w leżajsku
                                                    republika.pl/aord/lezajsk_pliki/6619.jpg
                                                    hotel-lezajsk.pl/
                                                    www.lezajsk.um.gov.pl/
                                                    O sieniawie
                                                    wiem.onet.pl/wiem/00a3cd.html
                                                    Na trasie o ktorej będe mówił tj Sandomierz - Leżajsk- Jarosław- Przemyśł -
                                                    Bircza - Ustrzyki Dolne - Górne - jest już dobrze z możliwościami noclegów ,
                                                    siecią skleików a i knajp w styli "pizza+co sie nawinie".Z resztą zawsze mozna
                                                    polegać na rozkladanych siedzeniach w aucie,butli gazowej z zapasem zupek i
                                                    namiociku.
                                                    Ciekawa jest też trasa od Przemyśla przez dynów w stronę Sanoka - może przed
                                                    wakacjami też coś dam na ten temat.

                                                    Co do czasu jazdy - na oglądanie cerkwi, twierdzy przemyskiej - najlepsza jest
                                                    wczesna wiosna gdy "wściekła zielen" nie wchlonęła wszystkiego - tak maks. do
                                                    pólowy maja. A jesli o krajobrazy chodzi - to jednak "szaleństwo barw" w
                                                    przełomie września- pażdziernika. Górki płoną wtedy w żołciach i czerwienia
                                                    bukowych lasów
                                                    Pozdrawiam

                                                  • Gość: Elekon Re: Bieszczadzka wielkanoc IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.04, 23:39
                                                    > Gość portalu: Elekon napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Uprzejmości uprzejmościami, a strach z przedłużającej się wymiany zdań -
                                                    > > strachem ;). Prawda Piotrze? :)))
                                                    > I tą głupią złośliwością popsułeś Elekonie całe miłe wrażenie z wielkanocnego
                                                    > spotkanie. Chyba że się nie znam na żartach :((

                                                    Chyba nie, a co więcej nie tylko na żartach, bo ja wcale nie pisałem tego
                                                    złośliwie. A co więcej, jak widzę, chyba nie myliłem się? :). Musiałeś mieć
                                                    Piotrze stresujący dzień, skoro sypiesz przymiotnikami pod moim adresem jak
                                                    z rękawa?
                                                    Niech więc miłe wrażenie jednak pozostanie. Oprócz oktawy wielkanocnej, mamy
                                                    jeszcze niedługo niedzielę miłosierdzia i ja o tym staram się pamiętać.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: Wolf Re: Dokonczenie Lutowisk IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.04.04, 22:45
                                                    Witam
                                                    Swoim postem Piotrze spowodowales u mnie rozterke. Kiedy jechac? Wczesnym
                                                    latem, czy jesienia. Po namysle sklaniam sie raczej ku jesieni. Po pierwsze
                                                    dlatego, ze odpoczywam i podrozuje zwykle na poczatku wrzesnia (tak najlatwiej
                                                    o urlop). Po drugie wlasnie ze wzgledu na piekna gre kolorow. Na krotkie
                                                    wyjazdy ktore staram sie uskuteczniac w czerwcowe weekendy taka trasa to troche
                                                    za dlugo, a i spory dojazd:(
                                                    Przesylam do poczytania przedostatnia juz czesc tekstu p. Hugo-Badera
                                                    "2001 rok Dzwony z Dydiowej też śpią
                                                    - Ja tam nie byłem na tych wykopkach - mówi Antoni Brukała, który dzisiaj
                                                    mieszka w Lutowiskach. - Jest się na co gapić, jak w ziemi grzebią. A potem
                                                    chodzili tu jacyś Ukraińcy i nam w obejścia zaglądali.
                                                    Pan Antoni dąsa się jak mały chłopiec, któremu chcą zabrać loda. Przyjechał do
                                                    Lutowisk w listopadzie 1951 roku. Miał 22 lata. Został przesiedlony z
                                                    Krystynopola koło Sokala, za które Związek Radziecki dał nam część Bieszczad.
                                                    Jego rodzina zajęła dom koło cerkwi. To była chata Antona Czupila, tego, który
                                                    w pociągu do Dudczan ułożył pieśń o przesiedleniu lutowickich ludzi. To jedna z
                                                    niewielu starych chat, która stoi do dzisiaj. Pan Antoni wprawdzie postawił z
                                                    dziećmi nowy, wspaniały dom z suporeksu, ale starego nie rozebrał, bo ciągle ma
                                                    tam swój warsztacik stolarski. Antoni Brukała pracował z końmi na wyrębie, z
                                                    zamiłowania zajmował się stolarką, a w niedzielę był kościelnym i służył do
                                                    mszy świętej jako ministrant. Aż do 1963 roku Polacy w Lutowiskach korzystali z
                                                    cerkwi, bo kościół został w czasach radzieckich kompletnie zdewastowany.
                                                    - Niewiele w tej cerkwi było - opowiada pan Antoni - więc pojechaliśmy do
                                                    Krywki i z tamtejszej cerkwi wzięliśmy wszystko, co potrzeba. Tam do dziś nikt
                                                    nie zamieszkał. Wzieliśmy szaty, chorągwie, naczynia, księgi, kilka ikon, a
                                                    nawet trzy dzwony, które zawiesiliśmy w Lutowiskach na naszej dzwonnicy. Gdy
                                                    rok później poszedłem do wojska, ktoś w nocy podjechał samochodem, spuścił je
                                                    na dół i gdzieś wywiózł. To były czasy, kiedy w nocy nie wychodziło się po
                                                    próżnicy z chałupy. Ludzie gadali, że UB zabrało dzwony na pomnik
                                                    Świerczewskiego w Przemyślu. Mówi się, że dzwony to są prawosławne organy
                                                    (prawosławni i unici nie używają w liturgii instrumentów), że to jedyna muzyka
                                                    biednego człowieka. Nikt nie wie, co się stało z 400 dzwonami z polskiej części
                                                    Bieszczad, które przed wojną zwoływały mieszkańców na modlitwę. Zaczęły znikać
                                                    w czasie akcji "Wisła". Prawdopodobnie były zakopywane przez wysiedlanych
                                                    ludzi. Te, które zostawały na dzwonnicach, konfiskował Urząd Bezpieczeństwa.
                                                    Tak było w Rabem. Dzwony z cerkwi w Ustrzykach Dolnych zostały przewiezione do
                                                    Strwiążku, bo tamtejsza cerkiew była czynna, a w Ustrzykach był magazyn. Co się
                                                    stało z dzwonami ze Strwiążku - nikt nie wie. Cerkiew w Ustrzykach jest już
                                                    czynna. Mają dzwony wykopane w Rymanowej Woli.
                                                    Zdarza się, że do Polski przyjeżdżają ludzie z Ukrainy i cichaczem wykopują
                                                    dzwony, a potem wywożą je do siebie schowane w transporcie ziemniaków. Dawni
                                                    mieszkańcy Żurawina, korzystając z panującego w Polsce zamieszania (był 1989
                                                    rok), wywieźli swój dzwon oficjalnie. W 1997 roku w Michniowcu zniknęły dzwony
                                                    z dzwonnicy. Policjanci z Lutowisk przypuszczają, że kradzieży dokonali
                                                    Ukraińcy.
                                                    Wiele prób poszukiwania dzwonów przez dawnych mieszkańców tych ziem kończy się
                                                    niepowodzeniem. Tak było w Dydiowej, w Łokciu, w Trzciańcu. Niewykluczone, że
                                                    śpią w ziemi do dzisiaj.
                                                    Kilka lat temu do Bystrego koło Czarnej przyjechali dawni mieszkańcy tej
                                                    wioski. W czasie rozmowy z miejscowymi menelami ktoś z przyjezdnych wygadał
                                                    się, że pod ołtarzem zakopany jest dzwon. Cerkiew jest w ustawicznym remoncie,
                                                    więc menele w nocy wykopali dzwon i próbowali sprzedać go na złom. Wpadli przy
                                                    sprzedaży. W Krywem menele także wykopali dzwon, ale kupił go jakiś ksiądz.
                                                    Policjanci nie wiedzą który.
                                                    Dzwony z Lutowisk chciał przejąć arcybiskup Jan Martyniak, metropolita
                                                    przemysko-warszawski obrządku greckokatolickiego, a także parafianie z
                                                    Dwernika, którzy mają kościół zbudowany z materiałów po cerkwi w Lutowiskach.
                                                    Proponowali, że w zamian ufundują nowe dzwony dla cerkwi w Dudczanach.
                                                    Z 26 bojkowskich cerkwi jeszcze w czasie wojny działających w gminie Lutowiska
                                                    przetrwały tylko trzy. Żadna nie jest czynna. Chorągwie i ikony z cerkwi z
                                                    Lutowisk przed rozbiórką świątyni zostały rozkradzione, ławki trafiły do
                                                    miejscowego kościoła łacińskiego, a dębowy ołtarz do cerkwi w Żłobku.
                                                    - Krzyż do noszenia w procesjach sam naprawiłem - mówi Antoni Brukała. -
                                                    Ramiona Chrystusowi odpadały, to poszyftowałem i był jak nowy. Do dzisiaj nam
                                                    służy. Do rozbiórki też się włączyłem, nawet dałem dziesięć ołówków
                                                    stolarskich, bo wtedy niczego nie było, a moja żona w sklepie pracowała, to mi
                                                    kiedyś całą paczkę, sto sztuk, kupiła na zapas."
                                                    Jutro podesle ostatnia juz czesc.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Re: Dokonczenie Lutowisk IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.04.04, 20:55
                                                    Witam
                                                    Zgodnie z obietnica podsylam ostatnia juz czesc "Lutowisk"
                                                    W tym tygodniu przesle Piotrze swoj pomysl na mile spedzenie czasu na
                                                    Podlasiu...
                                                    "2001 rok Dzwon Mychajło prosi o odpuszczenie
                                                    Brat pana Onufrego, Wasyl, ten, który walczył w UPA odnalazł się w końcu lat
                                                    60. Odezwał się z Anglii. Od ucieczki z Ukrainy w końcu lat 40. nie odwiedził
                                                    ojczystych stron.
                                                    Janusz Ziółkowski, wuj Jadwigi Sklepkiewicz, po wojnie wrócił do Polski. Do
                                                    końca życia mieszkał w Sanoku, możliwie najbliżej Lutowisk, które były wtedy w
                                                    ZSRR.
                                                    Pani Jadwiga po wojnie zamieszkała w Legnicy. Była nauczycielką w szkole dla
                                                    niemieckich dzieci, potem dyrektorką w żydowskiej szkole, ale jedni i drudzy
                                                    wyjechali. Proponowali jej pracę w ukraińskiej szkole, ale nie mogła się
                                                    przełamać. Czasami odwiedza Lutowiska.
                                                    Johann Backer po wojnie mieszkał w Bonn. Został aresztowany w roku 1971. Dwa
                                                    lata później w Berlinie Zachodnim odbył się jego proces. Został skazany na
                                                    dożywocie.
                                                    Po wojnie Lejba Rand napisał list do rodziny Marii Srogiej, ale nie znał
                                                    adresu, więc wysłał go na wiejską radę. Nie oddali im listu. Pani Maria wie, że
                                                    przyszedł z Izraela. Szukałem przez Internet w różnych organizacjach żydowskich
                                                    zajmujących się odnajdywaniem zagubionych rodzin ludzi pochodzących z Lutowisk.
                                                    Odezwało się zaledwie kilka osób, ale to byli Żydzi z drugiego albo trzeciego
                                                    pokolenia tych, którzy przed II wojną światową wyjechali z rodzinnego
                                                    miasteczka do Ameryki albo Izraela.
                                                    Kiedy ludzie z Dudczan jadą na zachód kraju, do Galicji, miejscowi nazywają ich
                                                    Moskalami, jak wszystkich Ukraińców ze Wschodu.
                                                    W czerwcu tego roku byłem z Natalią Klasztorną w Lutowiskach. Poszliśmy na
                                                    policję. Komendant posterunku otworzył garaż, gdzie stoją dzwony. Wynosimy
                                                    mniejszego Mychajłę na podwórko, chwytamy we dwóch za koromysło i z największym
                                                    trudem unosimy do góry.
                                                    - Uderz, Natalia. Zobaczymy, jak śpiewa.
                                                    Dziewczyna bierze w ręce przerdzewiałe serce (na Ukrainie nazywają je duszą) i
                                                    muska dzwon jak piórkiem.
                                                    - Walnij dziewczyno porządnie, bo dłużej nie utrzymamy!
                                                    - Kiedy nie mam śmiałości - szepcze zapłakana Natalia i uderza z całych sił.
                                                    Ludzie wierzą, że dzwon modli się słowami wyrytymi na jego bokach.
                                                    Po 50 latach milczenia Mychajło zaśpiewał: "Odpuść, Panie, grzechy naszych
                                                    zmarłych. Prosty Hospody hrichy naszych pomerszich"."
                                                    Piekne te ostatnie slowa, prawda?
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr ciąg dlaszy wędrówki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.04, 21:57
                                                    Dziękuję Radku za Lutowiską opowieśc. Tak - Pan Hugo Bader obok Pawła
                                                    Smoleńskiego to reporterży którzy jak mi się wydaję potrafili w sposób prawie
                                                    doskonały /i bardzo wyważony/ opowiadać o powikłanych galicyjskich losach . i
                                                    im pewnie zawdzięczam to że właczyłem się w tą dyskusję.
                                                    mam nadzieję że ta cytowana przez Ciebie opowieść zachęci Cię do odwiedzenia
                                                    Bieszczad - a w okolicach Lutowisk - w Smolniku, Hoszowie, Chmielu,Michniowcu,
                                                    A trochę i wyżej - w Bystrem,Rabem,Żołobku - zachowało się cerkiewki ,
                                                    przydrożne kamienne kapliczki a i szczątki bojkowskich cmentarzyków. A właśnie
                                                    cerkiew w Bystrem jest bliżniaczką cerkwi lutowiekiej.
                                                    Ale wracam do mego przewodnika
                                                    jadąc z Sieniawy na płd- wsch w stronę Jarosławia mija się bardzo malownicze
                                                    tereny, jak chociażby Leżachów z zachowaną drewnianą cerkiewką a i wielką
                                                    nowobogocką rezydencją własciciela fabryki krzeseł :),
                                                    Tereny o tragicznej historii niesamowicie krwawych braterskich walk, o historii
                                                    walk o każdą wieś pomiedzy polską partyzantką, Upa i miejscowych Ukraińców.
                                                    Teren całkowicie zniszczonej kultury ludowej Ukraińców dliny dolnego sanu, Z
                                                    tego co wiem kompletnie nie opisanej w żrodłach etnograficznych.
                                                    Ale może o tym jeszcze kiedy napiszę.
                                                    Bo przed nami Jarosław i piękne panorama miasta z ogromną cerkwią /a idąc z
                                                    rynku ulicą sobieskjego widać Ją przeopięknie zamykającą perspektywę tej ulicy -
                                                    nie mówiąc już o niesamowitej konstrukcji ulicznej pompy - gdzieś z koća Xix
                                                    wieku tuż obok bramy cerkiewnej/, Xvii wieczne opactwo w starych murach
                                                    obronnych z basztami i bramami srodze obronnymi/coś jak Paczkow na Dln ślasku/,
                                                    wyniosłe wieże kościołow i ratusza. A w mieśćie - same perły - bo i cudowny
                                                    Rynek, z ratuszem,kosciołem farnym /z pięknym dziedzinćem ozdobinym galierią
                                                    rzeż świetych / coś jak u św. Piotra i Pawła w krakowie na grodzkiej/, starą
                                                    studnią z kołowrotem , podziemiami udostepnianymi do zwiedzania no i opisywane
                                                    kiedyś przeze mnie cerkiew ale i kościół Dominikanów obwarowany murami
                                                    obronnymi, kaplicą ze żródłem /pono cudownym/ i Pietą wyrzeżbiną z lipowego
                                                    kloca.A i też muzeum miejskie w starej kamienicy kupców włoskich /Orsettich/. A
                                                    zapomnialbym o bóznocy żydowskiej - na planie 25 m na 25 m - jednej z większych
                                                    w tej częsci Polski - dziś chyba Biblioteka miejska, pozostałosciach obronnych
                                                    murów miejskich .
                                                    A potem Radku głowną drogą trzeba by ruszyc prosto na Przemyśl mięzynarodową
                                                    trasą .
                                                    Będę wdzięczny Ci za opis preferowanych przez Ciebie tras podlaskich. Własnie
                                                    ukompletowałem z Wyborczej całkim zgrabny atlas samochodowy - będzie mi pomocny
                                                    w śledzeniu Twoich propozycji.

                                                    Pozdrawiam Serdecznie jeszcze raz dziękując za posty :)))

                                                  • Gość: Wolf W kwestii technicznej IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.04.04, 22:48
                                                    Witam
                                                    Na wstepie dziekuje Piotrze za kolejna porcje propozycji podrozniczych. Juz jutro
                                                    powinienem odwdzieczyc sie pierwsza porcja podlaskich miejsc wartych odwiedzenia.
                                                    Dzisiejszy post dotyczy wlasciwie sprawy czysto technicznej. Najprawdopodobniej niedlugo
                                                    bede zmieniac dostawce internetu. Jak wiadomo jesli pisze jako osoba niezalogowana to
                                                    jedynym moim identyfikatorem jest moje IP. Dzieki niemu czytajacy wiedza kto pisze
                                                    (chociaz w przyblizeniu, ale zawsze:) Po zmianie dostawcy bede podpisywac sie
                                                    "zalogowanym" nickiem - wolf_wwa. Jak widac tez wilk, tylko z dodanym adresem.
                                                    Mam nadzieje ze nie wplynie to na dalsze nasze konwersacje.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: W kwestii wędrówki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.04, 21:18
                                                    dziękuję za informację.
                                                    A ja zapraszam na ciąg dalszy wędrówki . Po zwiedzeniu Jarosławia, szczególnie
                                                    pięknych zabytków sakralnych, czas na Przemysl. A tam czeka i wieniec ziemnych
                                                    i betonowych fortyfikacji austriackich /dziś oczywiście ruiny/malowniczo
                                                    połozonych wokół miasta no i niesamowicie piekne centrum miasta. a tam i
                                                    kościoły i cerkwie /szczególnie owa katedralna-o której dość dużo kiedyś
                                                    pisałem i linkowałem ale i bazyliańska/z ogromną kopułą/ na Zasaniu.
                                                    Myślę,żę jak złapię wenę twórczą - to poświęcę Przemyślowi widzianemu moimi
                                                    oczami kilka nastepnych postów. Muszę przyznać że jestem tym miastem
                                                    zfascynowany czego dałem dowód /jak pamietasz/ w zgasłej dyskusji na forum
                                                    przemyskim.
                                                    Sądzę Radku, że zalogowanie i modyfikacja nicku nie zmieni twojej aktywności w
                                                    tej dyskusji :)) Poki co wczytuję się w Twe lutowiskie cytaty, owej opowieści
                                                    Pana Hugo-Badera.
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • Gość: Wolf Zaproszenie na Podlasie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.04.04, 21:33
                                                    Witam
                                                    Zgodnie z obietnica zapraszam na Podlasie. Na dzien dobry zapraszam do
                                                    Drohiczyna. To oczywiscie tylko moja sentymentalna sugestia, ale nie tylko. W
                                                    Drohiczynie latwo o nocleg, a i jest gdzie powedrowac. Domyslam sie Piotrze, ze
                                                    poruszac sie bedziesz droga lubelska w zwiazku z tym zaraz po przekroczeniu
                                                    Bugu zapraszam do Wolki Nadbuznej - zaraz za mostem zjazd w lewo. Warto za
                                                    Wolka pochodzic po lesie i nacieszyc oko nadbuzanska przyroda. Pozniej trzeba
                                                    wrocic na szose i jechac dalej w strone Siemiatycz, ale przed nimi skrecic w
                                                    lewo. To wlasnie droga do Drohiczyna, cos pieknego. Droga wije sie wsrod pol i
                                                    drzew, oprocz tego wspaniale wzniesienia - jest na co popatrzec. Przed
                                                    Drohiczynem warto zobaczyc umocnienia - pozostalosc po granicy niemiecko-
                                                    sowieckiej z lat 39-41. Dla budowy tych umocnien wysiedlono ludnosc z calego
                                                    pasa nadbuzanskiego. Niedaleko od wielkiego bunkra, ktory wyglada jak by
                                                    wyjezdzal z lasu jest bardzo ladna plaza, mozna tam zatrzymac sie aby podziwiac
                                                    piekno Bugu, a mozna i rozbic namiot i przenocowac noc czy dwie. Jeszcze przed
                                                    Drohiczynem warto zwrocic uwage na Slochy Annopolskie (wspominane juz przeze
                                                    mnie) jest to jedyna w tej okolicy calkowicie ruska wies - 100% mieszkancow to
                                                    prawoslawni. W tej chwili buduje sie tam mala filialna cerkiewke.
                                                    W samym Drohiczynie sladow ruskiej przeszlosci jak na lekarstwo. Jest cerkiew
                                                    pw sw. Mikolaja z ciekawym wnetrzem i oczywiscie Gora Zamkowa. Jest tez
                                                    uczczona koronacja krola Danyla, ale to lepiej przemilczec...
                                                    Mysle, ze w Drohiczynie warto zatrzymac sie na nocleg, a w kolejne dni zrobic
                                                    kolejne wycieczki. Jutro, lub pojutrze podesle dwie propozycje. Niestety
                                                    Piotrze nie mam talentu gawedziarskiego wiec opis jest raczej techniczny, ale
                                                    mam nadzieje ze zachece do podrozy.
                                                    Podsylam kilka linkow gdzie mozna nacieszyc oko zdjeciami z Drohiczyna (co
                                                    ciekawe na stronie gminy w galerii ruskie watki nie ciesza sie popularnoscia)
                                                    oprocz tego namiary na noclegi.

                                                    www.drohiczyn.pl/galeria.htm
                                                    www.drohiczyn.pl/kultura.htm
                                                    www.koloroweru.pl/strony/kwik4_1.html
                                                    www.drohiczynnoclegi.republika.pl
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • andrijko Re: Zaproszenie na Podlasie 22.04.04, 10:22
                                                    > Podsylam kilka linkow gdzie mozna nacieszyc oko zdjeciami z Drohiczyna (co
                                                    > ciekawe na stronie gminy w galerii ruskie watki nie ciesza sie popularnoscia)
                                                    Che che, nie cieszą się popularnością ? Na POdlasiu bardzo dużo mówi się oficjalnie
                                                    o tolrancji, zazębianiu się kultur, wielokulturowości, pokojowym współżyciu ble, ble,
                                                    ble a ty tu z tekstem że ruskie wątki nie cieszą się popularnością. Szczególnie wiele
                                                    mówi się o tym w miejscowościach pogranicza, mieszanych. Tam to duuużo się mówi
                                                    oficjalnie. Nieoficjalnie jest już nieco inaczej. Ale po co wkładać kij w mrowisko :)
                                                    www.harazd.net/%7Enadbuhom/ArxivNBiN/ps/ps_w_drohiczynie.htm
                                                  • Gość: Piotr Re: Zaproszenie dp Przemyśla i dalej .. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.04, 17:03
                                                    dziękuję Radku za bardzo ciekawą wypowieź o Drohiczynie - własnie "osobistość"
                                                    spostrzeżen czyni twą wypowieź ciekawą. A linki .. szczeolnie ten z rajdem
                                                    rowerowym spowodował że aż mi "ślinka pociekła" na samą myśl leniwej jazdy po
                                                    nadbużanskich równinach.
                                                    Piszesz o fortyfikacjach sovieckich- otóz one obok fortów austriackich stanowią
                                                    osobliwość Przemysla i ziemi sanockiej.Dosyć że wspomnę tutaj o bunkrze
                                                    zawieszonym nad serpentynami droki z Przemysla do Krasiczyna, a obok w
                                                    pralkowickich lasach zarosnięty zielenią piękny dobrze zachowany fort z
                                                    fosą,koszarami, przejściami podziemnymi ... och rozmazyłem się samą myślą o
                                                    wyprawie wiosennej w tamte strony.
                                                    A teraz ciekawy link i fragmenty wypowiedzi pana J. Onyszkiewicza o przemyslu -
                                                    publikacja z Polityki :

                                                    http://polityka.onet.pl/162,1089365,5,,druk.html

                                                    A niżej obszerne fragmenty dla leniuchów :))

                                                    Galicyjskie pierogi
                                                    Janusz Onyszkiewicz zaprasza – rowerem w Przemyskie
                                                    Przemyśl to dla mnie mały Lwów. Dawne cesarsko-królewskie miasto, gdzie do dziś
                                                    żyje wielu miłośników Najjaśniejszego Pana Franciszka Józefa. /.../

                                                    Turystom rowerowym, ale także pieszym i zmotoryzowanym chciałbym zarekomendować
                                                    Przemyskie. Co prawda urodziłem się we Lwowie, ale już w parę miesięcy po moim
                                                    przyjściu na świat rodzice przenieśli się do Przemyśla, z okolic którego
                                                    zresztą pochodzili. Tu spędziłem dzieciństwo, a potem, już w III RP, przez trzy
                                                    kadencje byłem posłem z tego okręgu.

                                                    Przemyśl to jedno z najstarszych miast w Polsce: w 981 r. ruski kronikarz
                                                    odnotował, że został zabrany Lachom. Położony w miejscu, gdzie ścierały się
                                                    wpływy Polski, Rusi i Węgier, z rąk do rąk przechodził z kilkadziesiąt razy, a
                                                    w latach 1939–1941 był podzielony między III Rzeszę i Związek Radziecki.
                                                    Niestety, dotąd jest miastem troszkę zapuszczonym, dopiero niedawno zaczęło się
                                                    w nim coś dziać.

                                                    Przemyśl jest stolicą polskiego ludwisarstwa i niekwestionowaną stolicą
                                                    polskiego fajczarstwa. Jest tu bodaj 14 z 16 polskich wytwórni fajek, a w
                                                    zabytkowej Wieży Zegarowej powstało nawet Muzeum Dzwonów i Fajek. Kiedy w 1999
                                                    r. zaprosiłem do Przemyśla ministrów obrony państw Grupy Wyszehradzkiej, to
                                                    miejscowi producenci przygotowali nam kalumet, czyli indiańską fajkę pokoju,
                                                    którą wspólnie wypaliliśmy. Jako eksponat trafiła do tego muzeum, podobnie jak
                                                    i specjalnie odlany na tę okazję dzwonek. Ja sam często uczestniczę w zawodach
                                                    wolnego palenia fajki i mam ich małą kolekcję, w tym fajkę z głową marszałka
                                                    Józefa Piłsudskiego, dziadka mojej żony, a także fajkę z moją własną głową.
                                                    Dostałem tę fajkę w 1998 r., kiedy w Przemyślu uhonorowano mnie tytułem
                                                    Fajczarza Roku.


                                                    Przez Pogórze

                                                    Co mogę rekomendować turyście w okolicach Przemyśla? Przede wszystkim Pogórze
                                                    Przemyskie. To już teren górski i potrzeba tu roweru z dobrą przerzutką. Trzeba
                                                    mieć też pewną gotowość do wysiłku, który jednak warto podjąć.

                                                    Można korzystać z przewodników rowerowych po okolicach Przemyśla, natomiast ja
                                                    polecam trasę przez Krasiczyn, Birczę i Góry Słonne, nazwane tak od
                                                    występujących tam słonych źródeł – do Sanoka. Na dłużej warto zatrzymać się w
                                                    Krasiczynie, gdzie znajduje się wspaniały, ciągle jeszcze odnawiany,
                                                    późnorenesansowy zamek z czterema basztami: Boską, Papieską, Królewską i
                                                    Szlachecką, symbolizującymi średniowieczną hierarchię społeczną. Zamek leży w
                                                    pięknym parku, w którym dawni właściciele Sapiehowie sadzili lipę, kiedy na
                                                    świat przychodziła dziewczynka, albo dąb, jeśli rodził się chłopiec. W zamku,
                                                    którego gospodarzem jest dziś Agencja Rozwoju Przemysłu, można przenocować, a
                                                    także skosztować staropolskich dań.

                                                    Ciekawą postacią Krasiczyna jest proboszcz ks. Stanisław Bartmiński, wielki
                                                    społecznik, który od lat wydaje lokalną gazetę i jest wielkim orędownikiem
                                                    porozumienia polsko-ukraińskiego. Do domów parafian sprowadza na kolonie dzieci
                                                    z Ukrainy. To taki – powiedziałbym – modelowy ksiądz, który nawiasem mówiąc
                                                    jest chyba jednym z konsultantów serialu „Plebania”.

                                                    Jadąc w kierunku na Sanok, w Birczy można skręcić w boczną drogę prowadzącą
                                                    przez Posadę Rybotycką z XV-wieczną murowaną gotycką obronną cerkwią i przez
                                                    miejsca, gdzie wypala się węgiel drzewny, do sanktuarium Męki Pańskiej i Matki
                                                    Bożej w Kalwarii Pacławskiej. Na okolicznych wzgórzach i polach nad rzeką Wiar,
                                                    nazywaną tu zgodnie z jerozolimską tradycją Cedronem, stoją 42 kaplice
                                                    połączone dróżkami. Poza wielkanocnym Misterium Męki Pańskiej warto tu być 15
                                                    sierpnia, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, na procesji zwanej
                                                    pogrzebem Matki Boskiej.

                                                    Warto się także wybrać z Przemyśla do Dynowa, wzdłuż zakoli Sanu, a z powrotem
                                                    spłynąć już samą rzeką w kajaku.


                                                    Wielka twierdza

                                                    Ogromną atrakcją jest rowerowa lub piesza wędrówka czarnym szlakiem wytyczonym
                                                    wzdłuż fortów twierdzy przemyskiej. Twierdza ta w polskiej tradycji wojskowej
                                                    prawie nie istnieje, choć walczyły o nią bądź broniły jej tysiące Polaków
                                                    wcielonych do armii rosyjskiej i austro-węgierskiej. Bitwa o jej utrzymanie
                                                    jest natomiast wielką legendą w historii Węgier. Jest czymś takim, jak dla
                                                    Polaków zdobycie Monte Cassino lub szarża pod Somosierrą. W Budapeszcie stoi
                                                    nawet pomnik poświęcony węgierskim żołnierzom – Lwom Przemyśla. Przed I wojną
                                                    światową Słowacja była częścią Węgier i nazywała się Górne Węgry, a twierdza
                                                    przemyska, wtedy trzecia co do wielkości w Europie, po Antwerpii i Verdun,
                                                    ryglowała przejście na Węgry między Duklą a Preszowem.

                                                    Nawiasem mówiąc, ciekawa jest historia rozliczenia kosztów jej budowy, którą
                                                    prowadzono od połowy XIX w. Generał baron Hess w ministerstwie wojny w Wiedniu
                                                    przedstawił krótki dokument: „Dziesięć milionów złotych reńskich otrzymano,
                                                    dziesięć milionów złotych wydano”. Kiedy urzędnicy domagali się dokładnego
                                                    wyliczenia, baron do powyższego zdania dopisał: „Kto w to nie wierzy, jest
                                                    osłem”. Urzędnicy odwołali się do cesarza, ale Franciszek Józef I uciął sprawę,
                                                    pisząc na dokumencie: „Ja wierzę”.

                                                    Kiedy kończono budowę fortów, okazało się, że po wynalezieniu luf gwintowanych
                                                    zasięg dział wzrósł do 9 km i trzeba było rozpocząć budowę drugiego pierścienia
                                                    fortów, tzw. zewnętrznych, po obwodzie 45 km wokół miasta. Do wybuchu I wojny
                                                    światowej wybudowano ich ok. 50, a stacjonowało w nich 128 tys. żołnierzy. Tyle
                                                    mają dziś całe polskie Wojska Lądowe! Twierdzę oblegano trzykrotnie. Pierwszy
                                                    atak Rosjan trwający 21 dni Austriacy odparli. Drugie oblężenie trwało 137 dni
                                                    i zakończyło się poddaniem twierdzy, wziętej jednak nie szturmem, ale głodem. W
                                                    dniu kapitulacji, 22 marca 1915 r., Austriacy główne forty wysadzili i potem
                                                    już dość łatwo udało im się wspólnie z Niemcami jeszcze w czerwcu tego samego
                                                    roku odbić twierdzę z rąk Rosjan.

                                                    Dziś przemyskie forty są wspaniałym zabytkiem architektury obronnej. Warto
                                                    obejrzeć fort Optyń, a także fort w Bolestraszycach, tuż obok wartego odwiedzin
                                                    arboretum, w którym rośnie ponad 3800 gatunków i odmian roślin. Jest tam też
                                                    zabytkowy dwór, w którym kiedyś mieszkał malarz Piotr Michałowski.


                                                    Mały Lwów

                                                    Spacer po centrum Przemyśla zacząłbym od zamku. Potem poszedłbym pod katedrę i
                                                    dalej poprzez kościół karmelitów w dół na przemyski pochyły rynek. Odwiedziłbym
                                                    też kościół franciszkanów i oczywiście Muzeum Dzwonów i Fajek. Radziłbym jednak
                                                    wejść i na Kopiec Tatarski, skąd można zobaczyć wspaniałą panoramę miasta.
                                                    Miejscem szczególnie dla mnie ważnym jest wzniesienie z fortem, położone na
                                                    północ od ulicy Grunwaldzkiej, tuż przy wylocie drogi na Dynów, gdzie bawiłem
                                                    się jako dziecko.

                                                    Będąc w Przemyślu nie można zapomnieć o miejscowym specjale – pierogach z kaszą
                                                    gryczaną ze skwarkami. Często jadałem je w restauracji Karpackiej, mieszczącej
                                                    się w budynku, który kiedyś należał do Związku Ukraińców. Jej wystrój jest
                                                    jeszcze peerelowski, ale kuchnię mają ba
                                                  • Gość: Piotr Re: Zaproszenie dp Przemyśla - dokończenie.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.04, 17:08
                                                    Przepraszam ale mi się Post urwał : ))

                                                    Dlatego już krotko - pozdrawiam Ciebie ,Andrzeja i wszytkich czytaczy
                                                    Miłej lektury
                                                  • Gość: Wolf Zaproszenie cd... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.04.04, 22:23
                                                    Witam
                                                    Dziekuje za kolejna porcje tekstow zachecajacych do wedrowek. Mysle, ze gdybym
                                                    chcial zobaczyc wszystko o czym Piotrze piszesz to nie starczyloby urlopu:(
                                                    oczywiscie prosze o wiecej, nawet jesli nie zobacze wszystkiego to przynajmniej
                                                    bede mial w czym wybierac. Twoj "uciety" post konczy sie na pierogach, jesli
                                                    chodzi o pierogi z kasza to znam i lubie, moja sw. pamieci babcia robila chyba
                                                    najlepsze na swiecie, ale jadlo sie je tylko pokraszone tluszczem.
                                                    W swoim dzisiejszym poscie zapraszam Ciebie (i wszystkich czytaczy) do
                                                    wycieczki z Drohiczyna na Grabarke (Hrabarke jak kto woli).
                                                    Po wyjezdzie z Drohiczyna jedziemy szosa w kierunku Siemiatycz, ale nie
                                                    skrecamy w lewo tylko jedziemy prosto. Droga jeszcze ladniejsza, zanim dotrzemy
                                                    na Grabarke mozemy na chwile odbic w prawo i odwiedzic wioske Olendry. Wioska
                                                    jak to wioska, ale mozna w niej zobaczyc sasiadujace ze soba przydrozne krzyze,
                                                    prawoslawny i lacinski. Stoja sobie w zgodzie i przypominaja o przeszlosci.
                                                    Swoja droga w tej miejscowosci mieszka calkiem sporo "tutejszych". Oprocz tego
                                                    w Olendrach sa tez slady sowieckich umocnien. Gdy juz nacieszymy oczy widokiem
                                                    Bugu przy Olendrach mozna wrocic na szose i udac sie na Swieta Gore.
                                                    Od szosy odbijamy w lewo i malownicza droga jedziemy przez wioski w ktorych
                                                    czas sie zatrzymal. Po przejezdzie ta droga zawsze jestem nastrojony
                                                    sentymentalnie.
                                                    Na Swietej Gorze oczywiscie trzeba odwiedzic cerkiew. Niestety budynek jest
                                                    nowy, odbudowany po podpaleniu w 1990, ale nie wplywa to na odczucie spokoju
                                                    jaki odczuwa sie wewnatrz swiatyni. Po odwiedzeniu cerkwi (i oczywiscie
                                                    zapaleniu swieczki) warto obejrzec krzyze obok cerkwi (niektore osmalone od
                                                    pozaru) i napic sie wody z cudownego zrodla.
                                                    Oczywiscie ponizej podsylam linki nt. Grabarki


                                                    free.ngo.pl/nslowo/podija/svjate_misce-hrabarka.htm
                                                    www.anetag2.republika.pl/grabarka.html
                                                    W drodze powrotnej warto chociaz na chwile odwiedzic Siemiatycze. Warto tam
                                                    zobaczyc cerkiew sw. sw. Piotra i Pawla oraz cmentarz polozony nieopodal. Na
                                                    cmentarzu jest ladna drewniana kaplica. Oprocz tego warto zobaczyc dawna
                                                    synagoge. W Siemiatyczach jest jeszcze druga cerkiew, ale niestety nie moge
                                                    powiedziec na jej temat zbyt duzo. Jest to nowa swiatynia, widac ja doskonale z
                                                    okolic targu. Nie bylem tam jeszcze, ale dla zainteresowanych link do strony
                                                    jest na www.cerkiew.pl
                                                    Po trudach zwiedzania (dla lubiacych fast-foody) polecam zapiekanki. Jest taki
                                                    barek obok targu gdzie zapiekanki sa naprawde przepyszne, zawsze gdy jestem w
                                                    Siemiatyczach nie moge sobie odmowic.
                                                    Jesli ktos chcialby sprobowac prawdziwej kiszki ziemniaczanej to lepszej niz w
                                                    Siemiatyczach nie znajdzie. Mozna szukac w "Dekikatesach" lub "u Firleja".
                                                    Na dzis koncze juz zachecanie do odwiedzenia nadbuzanskich okolic i na
                                                    zakonczenie jeszcze dwa slowa usprawiedliwienia. Andrzeju, moja wypowiedz o
                                                    stronie gminy Drohiczyn byla z przymrozeniem oka, wiec prosze o wyrozumialosc.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Wolf Linki Siemiatycze IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.04.04, 20:55
                                                    Witam
                                                    Wczoraj zapraszalem do Siemiatycz i przez gapiostwo zapomnialem linkow.
                                                    Naprawiam to dzis:)

                                                    siemiatycze.projekcja.pl/galerie/galerie.html
                                                    box.zetobi.com.pl/glos_siemiatycz/
                                                    siemiatycze.projekcja.pl/
                                                    Goraco pozdrawiam w zimny i deszczowy wieczor
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Inny temat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.04, 21:38
                                                    Przepraszam że dziś krótko- przesłałem na stronę "beskidu niskiego" /kiedyś
                                                    linkowanego/ trochę zdjęć archiwalnych,mam nadzieję że opublikują. Jak się
                                                    Radku zalogujesz i podasz namiary emailowe to postaram Ci się też coś podesłać-
                                                    w tym i zdjęcia historyczne jak i wspólczesne z moich beskidzkich wypraw.
                                                    Dziękuję,ża opisy i linki - do zobaczenia po weekendzie.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Piotr Re: Inny temat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.04, 21:44
                                                    U nas też leje i zimno =- na szczęscie kończę wieczór w miłym towarzystwie
                                                    popijając pyszną ukraińską "sliva z koniakom" na przemian z "Sunline Tokaj
                                                    Furmint". Tak więc zycie może być piękne nawet w ten zimny wieczór. Popatrz a
                                                    jeszcze wczoraj byl taki piekny wieczor - z koniunkcją księzyca w nowiu i jasno
                                                    blyszcząca Wenus.
                                                    Raz jeszcze pozdrawiam
                                                  • Gość: Wolf Re: Inny temat IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.04.04, 21:07
                                                    Witam
                                                    Dzieki za propozycje podeslania materialow foto. Niedlugo bede sie juz logowal
                                                    wiec nie bedzie problemu (powiem wiecej z checia obejrze). Dzisiaj zapraszam do
                                                    odwiedzenia Mielnika, cudowna miejscowosc. Aby tam dojechac trzeba odbic w
                                                    prawo od szosy i trzymac sie Bugu. Trudno to opisac, ale na mapach widac
                                                    wyraznie. Droga jest rownie ladna jak wszystkie drogi tych okolic. Po drodze
                                                    warto zatrzymac sie w Adamowie, glownym jednak celem pozostaje Mielnik.
                                                    Kiedys bylo to miasteczko, dzis jest to wies. Cociaz gdy chodzimy po
                                                    miejscowosci mamy wrazenie ze to miasto. Mielnik ma piekne uksztaltowanie
                                                    terenu, albo idzie sie pod gore, albo na dol. Plaskich miejsc niewiele i to
                                                    jest wlasnie wspaniale. Ze wzgledu na to ze kiedys byl to znaczny grod zostalo
                                                    jeszcze troche pozostalosci dawnych czasow. Na poczatku trzeba odwiedzic Gore
                                                    Zamkowa z zachowanymi ruinami kosciola z (chyba) XVI wieku. Z gory rozciaga sie
                                                    zapierajacy dech w piersiach widok na Bug, naprawde goraco polecam. Pozniej
                                                    warto obejrzec cerkwie, w "miescie" i na cmentarzu. W Mielniku nie ma problemu
                                                    z noclegiem, widac zreszta ze miejscowosc chce nastawic sie na turystyke.
                                                    Zgodnie z zasada, ze jeden obraz powie wiecej niz sto slow ponizej linki z
                                                    Mielnika.

                                                    www.mielnik.com.pl/historia.html
                                                    www.mielnik.com.pl/turystyka.html
                                                    www.mielnik.com.pl/galeria.html
                                                    Z Mielnika, jadac w strone granicy dotrzemy do Niemirowa. Tam warto obejrzec
                                                    kosciol - rowniez pamiatke lepszych czasow, ale rzecza najbardziej warta
                                                    obejrzenia sa wysokie brzegi Bugu w tej okolicy.
                                                    Z moich ulubionych tras nadbuzanskich pozostala jeszcze jedna, ale to juz
                                                    pozniej, nie moge przeciez napisac wszystkiego na raz:)
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Wędrówki z Piotrem cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.04, 21:45
                                                    Dziękuję za ciąg dalszy - muszę powiedzieć Radku, że Twoje opowieści +
                                                    lektura "Polski egzotycznej" daje mi niezłą mobilizację wakacyjną !!!
                                                    Zdaję sobie sprawę że i moje wywody dadzą Ci znacznie szerszą propozycję niż
                                                    program jednego nawet 2-tygodniowego urlopu ale jest z czego wybierać :)
                                                    Bo oto jeśli jestem w Przemyslu - to na północ-wsch. ok 10 km - Kalników -jedna
                                                    z nielicznych parafii prawosławnych w tych stronach i cudem ocalona ludność
                                                    autochtoniczna, na pólnocny- zachód - Ujkowice z wielce gościnnym klasztorem
                                                    prawoślawnym- a w pobliżu pozostałosci fortów austriackich połozonych na
                                                    malowniczych wzgórzach -Duńkowiczki i ogromne ruiny Orzechowców. na południe -
                                                    niezwykle malownicza Kalwaria Pacławska, Posada Rybotycka /z ową średniowieczno
                                                    gotycką cerkwią/, a dalej Bircza i szosa ciągnąca serpentynami górskimi w
                                                    stronę Arłamowa, malowniczych cerkwi Roztoki,Kuzminy,Jureczkowej,Krościenka, i
                                                    wreszcie ustrzyk Dolnych. Ale o tym pożniej.
                                                    Tu jeszcze namawialbym na wędrówkę trasą dawnego ukraińsko -polskiego
                                                    pogranicza tj od przemyśla przez Dubiecko w stronę Dynowa i dalej w stronę
                                                    sanoka.
                                                    Droga idzie tu niesamowitami terasami nadrzecznymi ponad szeroką doliną Sanu.
                                                    Ewenementem jest tu malutka wioseczka Słonne - gdzie San wciska sie w przełom a
                                                    szczególnie piękny widok na tą dość szeroką i majestatyczną rzekę daję się
                                                    widzieć z pieszego, wiszącego mostu, długiego pewno na 100 m. To własnie z tej
                                                    letniskowej wioski można dojść spacerkiem ,dzikim szlakiem przez górki do
                                                    Piątkowej - z ową piekną, trojkopułową opuszczoną cerkiewką /kiedyś tu
                                                    opisywaną/ Wracająć do trasy - smętne wrażenia dają opuszczone, murowane
                                                    cerkwie w Babicach i Dubiecku- z przerdzewiałymi blachami kopuł, opadającymi
                                                    tynkami, resztkami szyb w łukowatych oknach....
                                                    Piszesz Radku a i bardzo ciekawie linkujesz tereny nadbużanskie - chciałbym się
                                                    tam znaleść - chociaż ja "ruski góral" kiepsko sie czuję gdy przynajmniej
                                                    horyzont- tak jak w Rzeszowie - nie zamyka sie mi pagorami podgorza i nie mam
                                                    przynajmniej przy weekendzie zobaczyć grzebienia lasu na zboczach górek.
                                                    A na nizinach ogarnia mnie dziwna agorofobia :))
                                                    Mowisz o zapierającym dech widoku na Bug - ech zobaczylbyś Ty przełomy Sanu pod
                                                    Kraciczynem - gdy idziesz jego brzegiem pod stromymi, skalnymi urwiskami, albo
                                                    patrzysz na jego zielony nurt pod Słonnym, z odbijającymi sie w jego lustrze
                                                    zielonymi gorkami, stanąlbyś naprzeciw kraisczyńskiego zamku wśrod
                                                    nadbrzeżnych chaszczy,albo popłynąbyś wolnym nurtem pod Dynowem !!!!!!!!!!
                                                    W następnym pistcie ruszę jednak w gorki w stronę Ustrzyk Dolnych

                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • Gość: Wolf Re: Wędrówki z Piotrem cd IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.04.04, 20:52
                                                    Dzieki za kolejna porcje ciekawych miejsc. Zainspirowal mnie Twoj post i
                                                    przynajmniej juz wiem gdzie bede chcial pojechac na pewno.
                                                    Na terenach nie gorzystych wcale nie jest tak zle:) sadze ze zdolasz tez
                                                    opanowac agorafobie:)) Dzis z koniecznosci krotko, wiec tylko zasygnalizuje
                                                    kolejna trase. Jesli pojedziesz droga z Drohiczyna i nie bedziesz nigdzie
                                                    skrecac (ani w strone Grabarki, ani Mielnika) to jadac jak droga prowadzi
                                                    dojedziesz do miejscowosci Tokary.
                                                    To wioska przepolowiona przez granice. Znajduje sie tam ciekawy
                                                    architektonicznie kosciol i cerkiew. Dzis jest to cerkiew parafialna, ale do
                                                    ostatniej wojny byla to cerkiew filialna. Dawnej cerkwi parafialnej niestety
                                                    nie da sie zobaczyc poniewaz zeby dojechac do drugiej czesci wsi,
                                                    tej "zagranicznej" trzeba by jechac do przejscia w Polowcach, dosyc spora
                                                    odleglosc. Warto zobaczyc ta cerkiew, wyglada jak bylaby gdzies na koncu
                                                    swiata...
                                                    Jutro postaram sie cos zalinkowac na ten temat (z opisami i fotkami oczywiscie)
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa Linki "wedrowkowe" 28.04.04, 14:20
                                                    Witaj Piotrze
                                                    Zgodnie z wczorajsza zapowiedzia na zakonczenie cyklu "podrozniczego" przesylam
                                                    garsc linkow.
                                                    To co opisalem w swoich wypocinach to miejsca ktore czesto odwiedzam i moge z
                                                    czystym sumieniem polecic.
                                                    W dzisiejszych linkach jest troche wiecej miejscowosci wartych obejrzenia, ale
                                                    nie pisalem o nich poniewaz nie wszedzie bylem, a z zasady nie polecam czegos
                                                    czego nie widzialem.

                                                    Podstawowe informacje o Tokarach zaczerpniete zreszta z "Nad Buhom"

                                                    www.harazd.net/~nadbuhom/mapa-aktiv/Tokary.htm
                                                    troche historii i terazniejszosci z miejscowosci Tokary czesc to takie
                                                    zwykle "bla, bla, bla", ale warto przeczytac o historii

                                                    www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=6088
                                                    tutaj tez historia, ladnie napisane

                                                    www.tygodnik.com.pl/numer/277335/zubkowicz.html
                                                    tu mozna poczytac o Swietych miejscach na Podlasiu

                                                    kamunikat.net.iig.pl/www/knizki/historia/sosna/miejsca/02.htm
                                                    drewniane cerkiwie Bialostocczyzny (tez nie wszystkie widzialem)

                                                    www.bialorus.pl/index.php?pokaz=cerkwy_kultura_pl&&Rozdzial=kultura
                                                    Wykaz zabytkow w okolicach Siemiatycz

                                                    www.zabytki.pl/sources/zabytki/podlaskie/siemiatycki.html
                                                    kopuly...

                                                    www.wrotapodlasia.pl/pl/region/historia/spotkania+z+przeszłością/Doskonalosc+kopul.htm

                                                    Kilka zdjec cerkwi

                                                    www.bialowieza.agro.pl/zapiecek/bud_sakralne.html
                                                    Zycze przyjemnej lektury i ogladania
                                                    R. (po raz pierwszy zalogowany)
                                                  • Gość: Piotr Wędrówki z Piotrem cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 17:03
                                                    dziekuję ża linki - jest i co poczytać i pooglądać.
                                                    A ja pisząc też polecam trasy i miejsca przez lata odwiedzane - więc możesz
                                                    wierzyć na słowo :)

                                                    Niby wyszedłem już z Przemysla / mam cichą nadzieję,że to miasto wybrałeś jako
                                                    cel wędrówki wakacyjnej - chociaż bardziej byłbym też i za sanokiem/.
                                                    Ale muszę jeszcze wspomnieć o pięciu miejskich cerkwiach - w tym dwóch w kulcie
                                                    unickim,o odnowionej cerkiewce w Kryhelu wielkim - wioseczce w
                                                    pasie "fortowym",stareńkiej, drewnianej cerkwi w podprzemyskich ŁUczycach.
                                                    Ale teraz o trasie Przemyśl- Ustrzyki Dolne,Jadąc w stronę Birczy - warto
                                                    wstąpić do krasiczyna- a potem w górskie trasy.A tam drogowe serpentyny,
                                                    podjazdy i zjazdy, Najpiekniejsza drogowa panorama rozciąga sie na pogorze z
                                                    pargingu na serpentynami pomiedzy Birczą a Kuźminą. A w Kuźminie - ładna
                                                    cerkiewka, niegdyś w latach 30 tych powod starć pomiędzy Ukraincami a
                                                    katolikami pragnącymi tą cerkiew zagarnąć.Koło cerkwi cmentarz żołnierzy
                                                    poległych z UPa. Zz kuźminą warto zatrzymać się w Roztoce - a tam piękności
                                                    cerkiew w 'huculskim" stylu. Stoi pieknie przy samej drodze - jadąć od Kuźminy
                                                    łatwą ją przeoczyć - natomiast pięknie jest widoczna od strony Ustrzyk.Ale też
                                                    następne cerkiewki - w wojtkowej i Liskowatem /bojkowskie w stylu/ warte są
                                                    zatrzymania. Bliżej Ustrzyk jest graniczne Krościenko - z kresową stacją
                                                    kolejową i piekną cerkwią, cerkwie w Brzegach Dolnych i LODYNIE. a NA KOŃCU
                                                    TEGO ODCINKA -Ustrzyki Dolne. A i okolice Arłamowa. Ale o tym napisze Ci
                                                    nastepnym razem.
                                                    Ps Proba logowania jak widzę udana
                                                    Pozdrawiam Ciebie i czytających .
                                                  • wolf_wwa Jeszcze jeden link 29.04.04, 09:48
                                                    Dzis jeszcze jeden link, nie moglem sie powstrzymac od podeslania go. Jest tam
                                                    jeszcze kilka godnych uwagi zdjec. Zdjecia z Koterki to wlasnie cerkiew w
                                                    Tokarach, Koterka to nazwa uroczyska.

                                                    www.bik.pl/tomek/travel/Podlasie/default.htm
                                                    Korzystajac z Twoich opisow probuje ustalic jakas sensowna trase na jesien i
                                                    jak bym nie patrzyl to zobacze tylko niewielka czesc:(
                                                    A niebawem postaram sie podeslac jakies ciekawe teksty...
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr mały skok w bok IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.04, 15:31
                                                    Witam i dziekuję ze linki.
                                                    Dziś póki co krótko- chciałem Ci napisać o ... dziennikarskiej ignorancji.
                                                    Bo oto kilka dni temu w rzeszowskim dodatku do GW ukazał sie mały artykulik o
                                                    atrakcjach skansenu w Sanoku. Sam o tym miescie i jego "cudach" już pisałem i
                                                    jeszcze napiszę.Ale oto ow artykulik zilustowany zostal zdjęciem cerkiewki
                                                    łemkowskiej pieknie zrekonstruawanej w tym skansenie /pochodzącej bodaj ze wsi
                                                    Ropki/. A zdjęcie zostało podpisane słowami
                                                    "SANOCKI SKANSEN SŁYNIE ZE SWYCH BOJKOWSKICH I ŁEMKOWSKICH CHAŁUP".:-)))
                                                    Piszę to duzymi literami - nie wiedzialem czytając to czy śmiać sie z
                                                    dziecinnej ignorancji, dziennikarskiego niechlujstwa czy też przejść do
                                                    porządku...
                                                    A teraz czekam na propozycje Radku - kontynuujemy wędrowanie ?, ruszamy inne
                                                    tematy...? może coś o "żydowskim" Rzeszowie?, może o okolicach Sanoka, Ustrzyk>?
                                                    Acha -komputer sygnalizuje mi kłopoty z jednym z dysków- czyżby spóźniony efekt
                                                    działania wykrytego i spacyfikowanego przeze mnie wirusa?
                                                    Więc jesli zamiklbym na kilka dni bądź odezwal się pod logowanym nickiem -
                                                    proszę o cierpliwość i wyrozumiałość.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • wolf_wwa Re: mały skok w bok 30.04.04, 16:56
                                                    Witam
                                                    Z wiadomych przyczyn nie widzialem tego artykulu, ale sadze, ze jest to
                                                    zwyczajne niechlujstwo jakiego wokolo jest duzo. Nie tylko w pracy
                                                    dziennikarskiej zreszta, ale i w wielu codziennych sprawach:(
                                                    Oczywiscie jestem jak najbardziej za kontynuacja tematow podrozniczych. Moze
                                                    jakies linki do wspomnianego przez Ciebie skansenu?
                                                    Odezwe sie w poniedzialek, poniewaz najblizsze dwa dni bede spedzac na lonie
                                                    przyrody (niestety pod Warszawa, na mazowieckich piaskach, ale zawsze lepiej
                                                    niz w czterech scianach).
                                                    Zycze milego weekendu
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa I jeszcze... 30.04.04, 16:58
                                                    Mam nadzieje, ze z komputerem bedzie wszystko dobrze.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • wowa11 Lutowiska 30.04.04, 21:49
                                                    witam wszystkich!
                                                    Przeczytałem całą opowieść o Lutowiskach, pamiętam ja z magazynu Wyborczej albo
                                                    Rezczpospolitej. Opowiadał mi też tą historię znajomy geodeta z Leska, który
                                                    robił pomiary przy "odkrywaniu" dzwonów. Poszukałem też w szufladzie i
                                                    znalazłem w swoich zbiorach dwie pocztówki z lat sześćdziesiątych
                                                    przedstawiające cerkiew w Lutowiskach, już wtedy nie wyglądała zbyt dobrze,
                                                    brak krzyża na jednej z kopuł, podrdzewiały dach. Szkoda, ze ta i wiele innych
                                                    bieszczadzkich perełek uległo zniszczeniu. Moze dlatego atrakcyjniejszy wydaje
                                                    mi sie Beskid Niski i Pogórze Przemyskie gdzie zachowało sie troche cerkiewek,
                                                    czasowni i kaplic, co wazne, są do dzisiaj używane przez wyznawców wschodnich
                                                    obrządków (oczywiscie cześć z nich).
                                                    serdecznie pozdrawiam wszystkich z Sanoka

                                                    wojtek
                                                  • Gość: Piotr Re: cerkiewki sanockie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.04, 08:22
                                                    Nie wiem jak długo pociągnie mój Pc przed kompletnym remontem.
                                                    Ale jedziemy.
                                                    Wowka - wybacz ale popełniasz drobną "herezję' :) nie doceniając zachowanych
                                                    cerkwi w krajobrazie około sanockim i bieszczadzkim.
                                                    Jako sanoczanin znasz zapewne piękne cerkwie przy trasie brzozowskiej - w
                                                    Jurowcach, Trepczy czy czerteży.W okolicach sanockich - choćby Dobra czy bodaj
                                                    Olchowce / przy trasie w stronę Tylawy i pięknych serpentyn/.
                                                    W okolicach Ustrzyk Dolnych - choćby owa cudowna trasa cerkiewno rowerowa -
                                                    Ustrzyki - ŁODYNA - wAŃKOWA - uSTIANOWA - Równia- Hoszowszyk - Hoszów - Jałowe-
                                                    Bandrów. A czy byłeś kiedy w Rabem - tuż przy szosie stoi perełka - cudo
                                                    zerkiewne z ganaczkiem sobót. Warto wpaść do czynnej, grekokatolickiej cerkwi w
                                                    centrum Ustrzyk Dln - byłem tam wielokrotnie ...
                                                    Aby nie uciekać w Beskid - zobacz chociażby albumiki np Macieja
                                                    Skowrońskiego /znane Ci zapewne nazwisko:)/ i spółki "Cerkwie Nadsania Sanok -
                                                    Przemyśl" Wyd. Fundacja - Nowy Sącz 2002 - tom 5 cerkiewnego cyklu czy tego
                                                    samego autora "Cerkwie Bieszczadzkie" - tom 4 cerkiwenego cyklu.
                                                    W oparcie o nie można ustalić całkim zgrabne trasy.
                                                    Radku - linki na skansen podam w najbliższym czasie
                                                    Pozdrawiam - po weekendzie - jak sie mi uda wklikać :(
                                                  • wolf_wwa Troche o Warszawie i nie tylko... 03.05.04, 12:23
                                                    Witam
                                                    Jakis czas temu pisalem na forum o warszawskich cerkwiach. Dzis dodam tylko mala
                                                    ciekawostke na temat cerkwi na warszawskiej Woli. Dla kogos jadacego z zachodu od
                                                    strony Poznania swiatynia ta jest symboliczna. Jest to pierwsza cerkiew widziana podczas
                                                    drogi. Oczywiscie w zachodniej czesci Polski sa swiatynie prawoslawne, natomiast w duzym
                                                    stopniu sa to przysposobione koscioly poprotestanckie, a nawet tych nowo budowanych nie
                                                    widac z trasy. Dopiero po wjezdzie do Warszawy od zachodu zza drzew wylania sie
                                                    kopula...
                                                    Pozostala czesc postu adresuje do tych czytaczy dla ktorych Wschodnie Chrzescijanstwo
                                                    jest obce i uwazaja, ze kultura Zachodu jest w czyms lepsza od wschodniej. Piotrze, ta
                                                    czesc postu adresuje nie do Ciebie (chociaz oczywiscie zachecam do czytania:), ale do
                                                    tych ktorzy uwazaja naszych Rusinow za spadkobiercow ciemnoty.
                                                    Sa to cytaty z ksiazki Kallistosa Ware
                                                    "Prawoslawie to nie jakies szczegolnie egzotyczne, czy orientalne, ale zwykle, powszechne
                                                    chrzescijanstwo"
                                                    I cytat dotyczacy historii Rusi tego samego autora
                                                    "Wlodzimierz do glebi przenikniety byl rowniez chrzescijanskim prawem laski i gdy tylko
                                                    wprowadzal w Kijowie prawo bizantynskie, nalegal na zlagodzenie jego co bardziej
                                                    bezlitosnych i okrutnych osobliwosci. Na Rusi Kijowskiej nie bylo kary smierci, nie byly
                                                    stosowane okaleczenia ani tortury, kary cielesne zdarzaly sie bardzo rzadko"
                                                    To oczywiscie tylko maly wycinek historii (1115-1125), ale mowi co nieco na temat
                                                    stosunkow panujacych na Rusi w tym okresie. Jak widac nie byli to poldzicy barbarzyncy.
                                                    Pozwolilem sobie dzis na odejscie od glownego watku - pamiatek po polskich Rusinach
                                                    aby zaprosic i zachecic do dyskusji "swieza krew"
                                                    Oczywiscie Ciebie Piotrze tez zachecam do dalszych rozmow. Druga czesc postu adresuje
                                                    do innych czytaczy poniewaz sadze, ze Ciebie nie trzeba przekonywac do bogactwa
                                                    spuscizny ruskiej przeszlosci ziem wschodnich dzisiejszej Polski.
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Troche o Warszawie i nie tylko... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.04, 18:53
                                                  • Gość: Piotr O wyprawach weekendowych i zainfekowaniu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.04, 19:02
                                                    Tak Radku - jestem genetycznie zainfekowany Ruskością i ... nic mnie nie
                                                    wyleczy :))
                                                    Co do linków sanockich =wybacz moje lenistwo -dlatego prosze uprzejmie wkliknij
                                                    na np na googlach hasło "Bojkowie" lub " Sanok" a wyskoczy Ci całe bogactwo do
                                                    wędrówki.
                                                    A propos obecnego weekendu sobota i niedziele - to pogórze przemyskie - w
                                                    pięknej pogodzie odwiedziłem m.in. Birczę , owe kuzminy, Jureczkowe, Piątkową,
                                                    Niedziela to San pod Dynowem i piekne , tajemnicze ruiny zameczku w Dąbrowce
                                                    Starzeńskiej - tam jakież było moje zdziwienie gdy w dziko zarosniętym parku
                                                    znalazłem ruiny ... ruskiego bunkra strzegącego dawnej granicy sowiecko -
                                                    niemieckiej.
                                                    A dzisiaj - byłem w Krzysztoporze - ruinkach zamku pod sandomierzem /czy raczej
                                                    opatowem? i powłoczyliśmy się właśnie po sandomierskim grodzie. Było pięknie -
                                                    choć należne mi ;)) piwko piję dopiero teraz
                                                  • wolf_wwa O Sanoku i nie tylko 05.05.04, 21:43
                                                    Witam
                                                    Poogladalem skansen i jestem pod wrazeniem. Sanok na pewno wpisuje na liste miejsc do
                                                    odwiedzenia. Sporo czasu poswiecilem dzis na "wirtualne zwiedzanie", nawet nie zdazylem
                                                    przygotowac czegos ciekawego.
                                                    Poszukalem rowniez miejsc na nocleg i udalo mi sie znalezc pare ciekawych miejsc.
                                                    Na oficjalnej (chyba?) stronie skansenu w Sanoku (mbl.sanok.pl) troche malo materialow w
                                                    dziale "Etnografia" za to znalazlem tam ciekawy cytacik
                                                    "Grupy te przetrwały aż do pierwszych lat po drugiej wojnie światowej, kiedy to wskutek
                                                    działalności UPA w 1947 roku uznano za konieczne przesiedlenie ludności ukraińskie, w tym
                                                    też łemkowskiej i bojkowskiej, na północ i zachód kraju."
                                                    Moze odbieram to zle, ale ten fragment tekstu nie wywarl zbyt dobrego wrazenia, mozna
                                                    bylo to napisac w innej formie.
                                                    Piszesz Piotrze ze jestes zainfekowany Ruskoscia, ja ze swej strony moge tylko dodac ze
                                                    dzieki rozmowom na tym forum odkrylem inne Ruskie ziemie. Nie to zebym o nich nie
                                                    wiedzial, ale w mojej swiadomosci Ruskosc kojarzyla mi sie tylko z nadbuzanskim
                                                    Podlasiem. Tereny bardziej na poludnie istnialy gdzies na marginesie. Wiedzialem ze kiedys
                                                    mieszkali tam Rusini, ale z drugiej strony wiedzialem ze ich tam juz nie ma. Teraz jestem
                                                    zdecydowany udac sie na poludnie i poszukac sladow przeszlosci. Szperajac w necie
                                                    zobaczylem tez ze zyja tam ludzie Wschodniej Wiary. Poza tym zostaly tam slady
                                                    materialne.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: O Sanoku i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.04, 22:30
                                                    Witam - skansen sanocki to miejsce piękne i ciekawe. A jest tam i cerkiew
                                                    bojkowska z Grąziowej - z terenu dawnego ośrodka arłamowskiego, stanowiącego
                                                    strefę zamknieta za czasow komuny, jest tam i ciekawa cerkiewka z Rosolina-
                                                    miejscowości pobliskiej Chrewtowi- gdzie była inna "zamordowana" cerkiewka w
                                                    czysto bojkowskim stylu /obok niestniejących cerkwi w Wołosatem i caryńskiem
                                                    stanowiła najpiekniejszy przykład cerkwi bieszczadzko- bojkowskich.
                                                    A w skansenie jest i łacinski drewniany kościólek ale jest i świeżo odstawiona
                                                    cerkiew łemkowska z Ropek . Ale głowny punkt skansenu stanowi pawilon z
                                                    ikonami - a tam przegląd cudeniek od Xvii wieku po ostatnie z końca Xix w.
                                                    A jest i mnóstwo chałup, kapliczek, włacznie z odtworzonymi zabudowaniami
                                                    plebańskimi i wiejskiej szkoły.
                                                    Ale muśze Ci powiedzieć,że znacznie ciekawsze od skansenu są wędrówki po
                                                    otaczających to Miasto gorach.
                                                    Tak - jestem za sanokiem :)
                                                    Wiesz Radku zbliża się równo rok /10 V/ od kiedy właczyłem sie w tą dyskusję.
                                                    Mysle sobie = ile sie w tm czasie wydażyło - i referendum europejskkie, i
                                                    wejście do UE, i polsko ukraińskie "braterstwo broni" w Iraku / dość obrzydliwe
                                                    zresztą dla mnie/ ale i powrót nabożenstw unickich do Rzeszowa.
                                                    Pozdrawiam serdecznie czytąjących i Wytrwale Piszącego :-)
                                                    Ps Ten cytat z Upa Radku to niestety czysta "kalka" z języka komunistycznej
                                                    propagandy, dziwnie zbieżnego z językiem obecnych polo-nacjonalistów - trudno:(
                                                  • Gość: Piotr Re: O Jarosławiu i Opace IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.04, 22:37
                                                    Namawiam na lekturę majowego numeru "Spotkań z zabytkami " a tam na str. 21
                                                    wzmianka o pozostałosciach jednej z cerkwi jarosławskich - wprawdzie kilka
                                                    informacji w opisie jest błednych wskutem pomylenia istniejącej i czynnej
                                                    unickiej cerkwi na miejscu dawnego zamku z cerkwią zniszczoną na terenie
                                                    cmentarza unickiego zamienionego na park !!! ale informacja ciekawa. A na str.
                                                    22-24 obszerny artykuł na temat spalonej cerkwi w Opace, tragicznych losach
                                                    innych cerkwi z okolic Lubaczowa i żywych planach odbudowy tej cerkiewki.Oby
                                                    się udało.
                                                    Pozdrawiam po raz wtóry :)
                                                  • wolf_wwa I watek ma juz rok 06.05.04, 21:18
                                                    Witam
                                                    Wlasnie dzis watek skonczyl rok (moja tu obecnosc jest nieco krotsza -
                                                    dolaczylem w czerwcu, ale i tak dosyc dlugo:)
                                                    Faktycznie przez ten rok sporo sie wydarzylo. Zmienila sie mapa Europy, mozna
                                                    powiedziec ze zyjemy w ciekawych czasach. Zastanawia mnie co zmieni sie w
                                                    polityce wschodniej Polski. Widac, ze jest wola zblizenia, rozmowy. Z drugiej
                                                    strony dalej mozemy poczytac teksty takie jak na stronie skansenu. Ciekawe jak
                                                    te zmiany widza za kordonem?
                                                    Czy zastanawiales sie Piotrze kiedy rozpoczal sie proces oddalania sie od
                                                    siebie Rusinow i Polakow?
                                                    W lutowym numerze PP jest ciekawa recenzja ksiazki Aleksandra Naumowa "Domus
                                                    Divisa" Ksiazki niestety nie czytalem, ale sadzac z recenzji pozycja warta
                                                    przeczytania. Ponizej maly fragment tego tekstu i link prowadzacy do calosci.
                                                    "Poparcie Jagiełły dla misji Kościoła łacińskiego na wschodzie ostudziła
                                                    dopiero pierwsza krwawa wojna religijna ruskiego prawosławia z polsko-litewskim
                                                    katolicyzmem na Wołyniu.
                                                    To na ten okres Naumow przesuwa początek procesu utożsamiania Polaka z
                                                    katolikiem a Rusina z prawosławnym. I to wtedy - czytamy gorzkie stwierdzenie
                                                    autora - mimo że po wołyńskich zamieszkach, po wzajemnym paleniu świątyń i
                                                    mordowaniu mnichów i duchownych, wniesiono pewne poprawki do polityki, kulturze
                                                    polsko-litewskiego prawosławia pomóc się już nie dało, marnując wszystkie
                                                    szanse na stworzenie niepowtarzalnej kultury ruskiej w państwie niezależnym od
                                                    Moskwy."

                                                    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=569
                                                    Tekst, tak sadze, wart przeczytania.
                                                    Pozdrawiam zyczac milej lektury
                                                    R.
                                                    P.S. Dawno nie mialem w reku "Spotkan z zabytkami", chyba trzeba wrocic do
                                                    dobrych zwyczajow:)
                                                  • Gość: Piotr Re: I watek ma juz rok IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.04, 22:00
                                                    Pisałeś o "ruskości" terenów na południu i wschodzie Polski.Ja bardziej
                                                    mowiłbyn o pograniczności kultury, narodowości, religii. Pograniczności która
                                                    obecne przebiega pomiędzy ludźmi, sąsiadami i w nas samych :)
                                                    szkoda tylko że o pograniczności tej świadczą coraz bardziej / a może tylko/
                                                    zanikające ślady kultury materialnej.
                                                    Kiedy podzielili się Rusini i Polacy? Mówiliśmy o tym dość dużo w ciągu tego
                                                    roku - i owa nieszczęsna unia, i całe wieki Xvii, Xviii no i ten najbardziej
                                                    nieszczęsny xx.
                                                    O dziwo - teraz - gdy demokracje, wolności - brak działan ku jedności- może
                                                    dlatego że zbyt wielu ludzi działa na rzecz trwania podziałow.
                                                    Przeglądam w rzeszowskich księgarniach ogrom literatury antyukraińskiej - pod
                                                    pretekstem upamietania historii - owe bialookładkowe ksiązeczki rzędami
                                                    wystawiane na wystawach księgarn ze zbrodniami ukraińskimi w tytule,
                                                    licytującymi sie bardziej okrutnymi zdjęciami. Ostatnio na wystawie znanej
                                                    rzeszowskiej księgarni przy Kosciuszki "królowała" księga formatu A-4 z owym
                                                    zdjęciem pomordowanych dzieci!!!
                                                    A na dodatek w tym towarzystwie - masę bzdur antysemickich.Głupota księgarzy
                                                    sięga zenitu.
                                                    Jakie może być lekarstwo na owe ksenofobiczne "barachło"???

                                                    Zastanawiam się czy na ten pesymizm postu ma jakiś wpływ ten deszczowy wieczór?
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • wolf_wwa i jeszcze krotko 06.05.04, 22:15
                                                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                    > Kiedy podzielili się Rusini i Polacy? Mówiliśmy o tym dość dużo w ciągu tego
                                                    > roku - i owa nieszczęsna unia, i całe wieki Xvii, Xviii no i ten najbardziej
                                                    > nieszczęsny xx.

                                                    Piotrze, odpowiedzi na to pytanie tak latwo nie da sie uzyskac. Zadalem to
                                                    pytanie, aby zachecic do zastanowienia sie nad tekstem z PP. Tam jest sugestia
                                                    ze nastapilo to wczesniej, przed Unia
                                                    A teraz wracam do lektury Twojego watku.
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Trzy siódemki i tyleż wątków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.04, 22:24
                                                    Witam serdecznie
                                                    Przepraszam ża zwlokę a "przywołany do porządku" nawiązuję do twego linku.
                                                    Oto Radku sądze że państwo Jagiellońskie a i Jagiełło jako katolicki neofita
                                                    z pewnością staral się realizować zasadę "czyja władza tego religia". Chociaż
                                                    sposób jej realizacji nie wydaje się zbyt rygorystyczny skoro jeszcze w XVI
                                                    wieku byli na tyle potęzni możnowładcy prawosławni którzy mogli przeciwstawić
                                                    się wprowadzaniu Unii /vide przykład Kniazia Ostrogskiego/ a i silne
                                                    duchowieństwo prawosławne lwowszczyzny i eparchii przemyskiej zdolne aż do
                                                    końca Xvii wieku przeciwstawiać się "uniatyzmowi".
                                                    Przywołany w recenzji autor przesuwa granice rozdziału wyznań w W.Ks. Litewskim
                                                    do wieku piętnastego - i być może jako wytrawny historyk ma do tego prawo ;)
                                                    Inny temat - oto mam przed sobą ciekawe wydawnictwo "Sztuka cerkiewna w
                                                    Diecezji Przemyskiej" - wspólne wydawnictwo Muzeum łancuckiego / goszczącego
                                                    sporą galerię sztuki cerkiewnej zlokalizowaną w / !!!/ dawnych stajniach
                                                    Potockich/, Redakcji czasopisma Peremiśkije Dzwony i Wyd. Stepan Design /łańcut
                                                    1999/ Książka zawiera materialy z m-narodowej konferencji naukowej z 1995
                                                    roku , Ksiązka zawiera na wstępie fragment homilii Abp J.Martyniak wygłoszonej
                                                    na liturgii bizańtyjskiej "sprawowanej w kościele parafialnym pw św. Stanisława
                                                    w łancucie przez Jego Ekscelencję Najdostonniejszego ks. Abp Jana Martyniaka
                                                    Metropolitę Przemysko Warszawskiego"
                                                    Jest w tej książce cały szereg arcyciekawych referatów na temat marastwa
                                                    cerkiewnego i budownictwa . Oj będę mial co studiować :)))

                                                    I wątek ostatni - wróciłem po większym "rajdzie" po Przemyślu, Sanoku i
                                                    okolicach Rymanowa - ot takie zapoczątkowanie sezonu. W przemyslu zwiedzałem po
                                                    kilkuletniej przerwie tereny fortów - w tym głównie najlepiej zachowany fort w
                                                    Łuczycach, niedaleko Ujkowic / żal ze nie starczyło mi czasu wpaść do tej
                                                    ciekawej wioski :( - no ale co sie odwlecze to nie uciecze. Sanok - to po
                                                    dwuletniej przerwie odwiedzenie skasenu , Rozrosła się sekcja łemkowska,
                                                    przybyło kilka zrekonstuowanych hyż i część dotycząca... kopalnictwa
                                                    naftowego / a tak tak/
                                                    Kolo Rymanowa odwiedziłem oczywiście opisywaną tu kiedyś Bałuciankę -
                                                    cierkiewka jeszcze stoi - ale jak długo jeszcze :(

                                                    I to na razie tyle
                                                    Pozdrawiam serdecznie Piszącego Niestrudzenie i czytających / mam nadzieję:)

                                                    A mnie strzela jutro równy roczek grafomanii w tej dyskusji !!!!!:)))))
                                                  • wolf_wwa Po awarii 10.05.04, 23:14
                                                    Witam

                                                    Gość portalu: Piotr napisał(a):
                                                    > Witam serdecznie
                                                    > Przepraszam ża zwlokę a "przywołany do porządku" nawiązuję do twego linku.
                                                    > Oto Radku sądze że państwo Jagiellońskie a i Jagiełło jako katolicki neofita
                                                    > z pewnością staral się realizować zasadę "czyja władza tego religia". Chociaż
                                                    > sposób jej realizacji nie wydaje się zbyt rygorystyczny skoro jeszcze w XVI
                                                    > wieku byli na tyle potęzni możnowładcy prawosławni którzy mogli przeciwstawić
                                                    > się wprowadzaniu Unii /vide przykład Kniazia Ostrogskiego/ a i silne
                                                    > duchowieństwo prawosławne lwowszczyzny i eparchii przemyskiej zdolne aż do
                                                    > końca Xvii wieku przeciwstawiać się "uniatyzmowi".

                                                    Nie jestem historykiem, ale tez sadze, ze proby Jagielly nie byly zbyt udane.
                                                    Moze tez o tym swiadczyc silny opor wobec Unii na Podlasiu, o czym juz tutaj
                                                    byla mowa. Poruszyles Piotrze pewna ciekawa sprawe, mianowicie problem
                                                    katolickich neofitow. Mialem okazje porozmawiac z kilkoma osobami na temat
                                                    zachowan neofitow i spotkalem sie ze stwierdzeniem, ze neofita jest gorszy od
                                                    katolika z dziada pradziada. Osoby z ktorymi rozmawialem wypowiadaly sie na
                                                    temat stosunkow na Podlasiu. Oczywiscie nie chce tu generalizowac. Mam w
                                                    rodzinie osoby ktore mozna nazwac neofitami i raczej nie zaobserwowalem
                                                    wrogosci wobec "ruskich". We wczesniejszym poscie pisales na temat "ciekawych"
                                                    ksiazek jakie mozna nabyc w Rzeszowie, u mnie tez jest spory wybor. Nie ma co
                                                    prawda literatury antyukrainskiej, ale jest za to spory wybor ksiazek
                                                    antysemickich i antyniemieckich. Co gorsza ta ksiegarnia miesci sie w kosciele,
                                                    sprawa ta swojego czasu byla dosyc glosna, niestety do dzis dzien nic sie w tej
                                                    sprawie nie zmienilo.
                                                    Mysle, ze na dzis juz wystarczy smutnych tematow.
                                                    Ostatnio tez nie wypowiadalem sie na forum. Niestety w piatek wieczor spalila
                                                    mi sie karta graficzna, nowa kupilem dzis i siedze przed komputerem z nowa
                                                    karta i spozywam piwo:)
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa I male uzupelnienie 11.05.04, 08:26
                                                    Witam
                                                    Wczoraj pisalem troche na temat katolickich neofitow. Nie chcialbym zostac zle
                                                    zrozumiany, ani nikogo urazic. W swojej wypowiedzi chcialem tylko powiedziec
                                                    cos na co zwrocil mi uwage czlowiek duzo starszy ode mnie. Chodzi o fakt, ze
                                                    czesc wrogow Ruskiej Wiary rekrutowala sie z ludzi bedacych katolikami w
                                                    pierwszym, lub drugim pokoleniu. Nie mialem na celu generalizowania, chcialem
                                                    tylko powiedziec, ze niektorzy "nowi" katolicy starali sie byc "swietsi od
                                                    papieza".
                                                    Wydaje mi sie, ze dzis takie zjawiska raczej nie wystepuja. Sam w rodzinie mam
                                                    katolikow w pierwszym lub drugim pokoleniu i nie widze wsrod nich wrogosci
                                                    do "Ruskich". Jedyne co moge zuwazyc to pewien dystans do "ruskosci" i niechec
                                                    do mowienia na ten temat.
                                                    Jesli kogos urazilem to przepraszam. Nie chcialem nikomu dokuczyc, a jedynie
                                                    skrobnac pare zaslyszanych slow.
                                                    Pozdrawiam i zycze milego dnia
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa Re: I male uzupelnienie 11.05.04, 08:51
                                                    I jeszcze dwa slowa dokonczenia.

                                                    wolf_wwa napisał:

                                                    > Jedyne co moge zuwazyc to pewien dystans do "ruskosci" i niechec
                                                    > do mowienia na ten temat.

                                                    Oczywiscie powyzsze stwierdzenie nie odnosi sie do wszystkich, jednak mozna cos
                                                    takiego zaobserwowac.
                                                    Na dzis juz nie bede Was zanudzac.
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Po lekturze postu i cd wędrówek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.04, 21:31
                                                    Witam serdecznie Radku
                                                    Taak - ja przeżyłem "end off" jednego discu. Skladam kasę na renowacje
                                                    systemu... i ciągne dalej:)
                                                    O noeofitach wyznaniowych pisałem już kiedyś przy okazji cytatów z pana
                                                    MARCZAKa.
                                                    Było to bardzo przykre zjawisko okresu np po II WW
                                                    Wracając do Jagiełły - ów niewątpliwie wielki władca po wpływem urodziwej
                                                    Andygawendki / i coś mi sie wydaje mocno bigoteryjnej/ bardzo łatwo oddal sie
                                                    wpływom "Papistów" - nosicieli Kulturu zachodu wieku XIV i Xv . Chociaż Kaplica
                                                    Lubelska - to może być jednak wyjątek - wyjątek potwierdzający mimo wszystko
                                                    koegzystencję Prawosławia i Katolicyzmu - Gotyku i Bizantyzmu .
                                                    Zabrzmi to przewrotnie w stosunku do mego poprzednie postu ale ....

                                                    Podróże - chciałbym Radku zwrócić Twoją uwagę na okolice Dukli - przytulnego
                                                    miasteczka opodal granicy słowackiej. Nad nią wznosi się "święta gora" Cergowa -
                                                    ok 700 m npm.
                                                    A za nią na południu w dolinie potoku - wioska Zawadka Rymanowska - wioska -
                                                    żywy skansen z zachowanymi licznymi łemkowskimi hyżami /długimi chatami
                                                    mieszczącymi w jednym ciągu część mieszkalną, stodołe i oborę/, piękną
                                                    drewnianą cerkwią,XIX wieczną plebanią, zachowanymi łemkowskimi cmentarzami i
                                                    kapliczkami.W lecie od tych okolic odstraszać może "barszcz Sosnowskiego" -
                                                    zawleczona przez niestniejące pgr-y parząca roślina rosnąca do 2 m. wysokości,
                                                    ale wiosną i wczesną jesienia teren wymarzony do wędrowek, fotograficznych
                                                    wędrówek i turystycznych zadum. A dalej na południe - w kolejnej dolince -
                                                    Zyndramowa - łemkowska wioska z muzeum łemkowskim, nową, prawosławną cerkwią. W
                                                    owym muzeum szczególne wrażenie robi ekspozycja cerkiewnych krzyży poskręcanych
                                                    jakby w konlwusyjnych bólach- to krzyże z cerkwi spalonych w trakcie działań
                                                    wojennych i po wojnie.

                                                    A po wędrówce dobrze jest wymoczyć nogi w potoku i posłuchać jego szumu :))

                                                    Ps Martwi mnie troche brak dyskutantów - ale cóż zrobić :)

                                                    Pozdrawiam serdecznie w ten zimny i deszczowy wieczór
                                                  • wolf_wwa Re: Wedrowki wirtualne 12.05.04, 23:43
                                                    Witam
                                                    Cos niestety dyskutanci nie dopisuja:( Coz, pozostaje czekac i podejmowac
                                                    proby "aktywizacji". Ze swej strony w najblizszym czasie podesle kilka tekstow
                                                    po ktorych, jak sadze, jest szansa ze ktos zechce sie wlaczyc do dyskusji:)
                                                    Dzisiaj chce tylko podeslac dosyc swiezy link. Jest to stronka prezentujaca na
                                                    fotografiach piekno chrzescijanstwa wschodniego.

                                                    orthphoto.net/index.php?id_jezyk=2
                                                    Mam nadzieje ze ta wirtualna podroz dostarczy Tobie przyjemnych doznan
                                                    estetycznych.
                                                    Pozdrawiam i zycze dobrej nocy.
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Wedrowki wirtualne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.04, 16:53
                                                    Witam - a co tam- jedziemy dalej :)))))
                                                    Przeczytałem dzisiaj w lokalnym dodatku GW o ciągu dalszym spory wokół cerkwi
                                                    na naszych terenach:

                                                    Kościół prawosławny nie otrzyma na własność cerkwi pounickich
                                                    PAP, mc 12-05-2004, ostatnia aktualizacja 12-05-2004 20:05

                                                    Przynajmniej na razie. Nie zgodziła się na to Sejmowa Komisja Administracji i
                                                    Spraw Wewnętrznych

                                                    Decyzja zapadła w środę. Komisja postanowiła wstrzymać prace nad projektem
                                                    ustawy zezwalającej na przekazania na własność 24 cerkwi pounickich Kościołowi
                                                    prawosławnemu. Cerkwie, które znajdują się m.in. w Sanoku, Przemyślu, Komańczy,
                                                    Zagórzu i Wysowej, zostały przejęte przez Skarb Państwa w roku 1947. Są od tego
                                                    czasu użytkowane przez prawosławnych. Na posiedzeniu komisji posłowie
                                                    zaproponowali aby przed podjęciem decyzji poznać również stanowisko Kościoła
                                                    unickiego (unici - wyznawcy prawosławia, którzy przeszli na katolicyzm,
                                                    zachowując obrządek wschodni) bądź zaprosić na posiedzenie komisji
                                                    przedstawicieli tego Kościoła. Wiceminister Spraw Wewnętrznych i Administracji
                                                    Tadeusz Matusiak powiedział posłom, że nie ma jeszcze oficjalnego stanowiska
                                                    rządu w sprawie projektu, a przekazanie świątyń może budzić spory między
                                                    grekokatolikami a prawosławnymi. Radził też wstrzymać się z pracami nad ustawą
                                                    do czasu podpisania przez prezydenta uchwalonej przed dwoma tygodniami
                                                    nowelizacji ustawy o wolności sumienia i wyznania, która przyznaje Kościołowi
                                                    prawosławnemu prawo do występowania z roszczeniami majątkowymi w ciągu dwóch
                                                    lat."
                                                    Wydaje mi się że nasi ustawodawcy - działają według starych zasad "dziel i
                                                    rządź" i zasady "psa ogrodnika".
                                                    Zamiast wyciszyć spór - poprzez /według mnie oczywiste/ przyznanie cerkwi
                                                    Prawosławnym - co z pewnością działałoby na korzysć chociażby budynków
                                                    cerkiewnych ale i wiernych - odwlekają w czasie podjęcie decyzji.

                                                    W takie np Komańczy funkcjonuje /pisałem kiedyś o tym/ cerkiew grekokatolicka w
                                                    pieknie odremontowanej cerkwi /przeniesionej zresztą spod sanoka/ a i
                                                    społeczność prawosławna uzytkuje stareńką, piekniutką cerkiewkę lemkowską /i w
                                                    pełni im się należącą/. Natomiasta w pieknej Wysowej i pobliskiej
                                                    Hańczowej /Uwaga Radku na owe piekne miejscowości w gorlickiem/ cerkwie
                                                    uzytkowane są przez prawosławnych wiernych i im się też chociażby
                                                    przez "zasiedzenie" się należą.

                                                    A apropos wirtualnych wędrówek - kliknij proszę w forumnowej wyszukiwarce
                                                    nick "bwadas" Należy on do twórcy linkowanego tu kilkakrotnie sajtu "Beskid
                                                    Niski". Poprzez wyszukiwarkę możesz z kolei wejść w proponowane przez niego
                                                    ciekawe dyskusje łemkowsko-beskidzkie - zachęcam do odwiedzenia.
                                                    A z jego to sajtu proponuję dwa ciekawe linki :

                                                    O cerkwi w gorlicach
                                                    www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/obiekty&ID=376
                                                    o Apostolskiej Administracji Łemkowszczyzny
                                                    www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/religia/aal

                                                    I to by było "póki co" na tyle

                                                    Pozdrawiam serdecznie z zimnego i pochmurnego Rz-wa

                                                    Ps A w cytowanym artykule z GW rozśmieszyło mnie zdefiniowanie pojęcia unitów
                                                    ***unici - wyznawcy prawosławia, którzy przeszli na katolicyzm, zachowując
                                                    obrządek wschodni*** Wydaję mi sie że ta zabawna i mocno prostacka definicja
                                                    jest "i straszna i śmieszna" po trochu. tak jak kiedyś cytowany podpis pod
                                                    zdjęciem cerkwi , zapowiadający możliwość oglądnięcia w skansenie jeszcze
                                                    większej ilości chałup


                                                  • wolf_wwa I kolejny post:) 14.05.04, 21:12
                                                    Witam serdecznie
                                                    Napisales Piotrze
                                                    > Ps A w cytowanym artykule z GW rozśmieszyło mnie zdefiniowanie pojęcia unitów
                                                    > ***unici - wyznawcy prawosławia, którzy przeszli na katolicyzm, zachowując
                                                    > obrządek wschodni*** Wydaję mi sie że ta zabawna i mocno prostacka definicja
                                                    > jest "i straszna i śmieszna" po trochu
                                                    Coz, na ignorancje niestety nie ma rady. Martwi mnie tylko fakt ze taka
                                                    ignorancja popisal sie znany i solidny tytul. Taki tekst nie wywolalby
                                                    zdziwienia gdyby zamiescil go jakis tabloid jednak od Gazety mozna wymagac
                                                    wiecej.
                                                    A teraz jedziemy dalej...
                                                    Na weekend mały fragment tekstu z ksiazki "Prawoslawie, swiatlo wiary i zdroj
                                                    doswiadczenia" wydanej przez Diecezje Lubelsko-Chelmska. Tekst dotyczy spraw
                                                    dawnych, ale mysle ze dobrze wkomponuje sie w ostatnia dyskusje dotyczaca
                                                    kwestii, kiedy pojawily sie podzialy nie do przeskoczenia.

                                                    "Pamiętać bowiem trzeba, że problem językowy od czasów Reformacji nabrał na
                                                    stałe znamion konfesyjnych. Sam Skarga tak pisał o łacinie, określanej przezeń
                                                    jako język katolicki:
                                                    Nie tak w kościele Rzymskim. Wszytcy jednym językiem co jedno nas katolików
                                                    mówimy, i w szkołach, akademiach i kościołach. [...] Po wszytkim świecie, jako
                                                    jedną wiarę, tak też i jeden język mamy.
                                                    Z właściwym sobie zapałem i świętą naiwnością odpowiadał mu o. Iwan z Wiszni,
                                                    nazywając język łaciński ulubionym narzędziem diabła, a język cerkiewno-
                                                    słowiański uznając za język święty i zapewniający zbawienie wieczne:
                                                    Widzisz li. Skargo, żeś sam własną zazdrością, wrogością i potwornym kłamstwem
                                                    zamiast na uczycieli greckich zachorzał i na język słowiański pospołu z diabłem
                                                    walkęś rozpoczął, który dlatego języka słowiańskiego nie lubi i przeciwko niemu
                                                    właśnie potężniej niż przeciw innym stanął, stłumić i zagasić go pragnąc, iż w
                                                    języku słowiańskim kłamstwo i przewrotność jego żadnego miejsca mieć nie może,
                                                    bowiem nie sili się on ani na jakieś dialektyki, ani na sylogizmy pogańskie,
                                                    nicujące prawdę Bożą na kłamstwo, ani też na krasomówstwo obłudnego
                                                    faryzeuszowstwa, lecz samą prawdą i słusznością Bożą jest utwierdzony,
                                                    zbudowany i otoczony, i żadnych innych wymysłów w sobie nie zawiera, tylko
                                                    prostotę, przeto zbawienie miłośnikowi języka słowiańskiego zjednuje. [...] A
                                                    wiedz i to. Skargo, że kto chce zostać zbawiony i uświęcenia pragnie, to jeśli
                                                    do prostoty i prawdy pokornego języka słowiańskiego nie dostąpi, to ani
                                                    zbawienia, ani uświęcenia nie otrzyma."

                                                    Co powiesz Piotrze na jakis tekst dotyczacy obrzadku slowianskiego w IX-XI w na
                                                    terenach dzisiejszej Polski?
                                                    Zycze milej lektury, odezwe sie w niedzielny wieczor.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: I kolejny post:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.04, 21:36
                                                    Witam serdecznie
                                                    Oto nie mam nic przeciwko cytowaniu polemicznych archiwaliów. Sam czytałałem
                                                    listy Skargi - mam tomik Ossolineum. Wśród staromowy i religijnej emfazy nie
                                                    dopatrzyłem sie czytelnych wątków antyprawosławnych - ale to może kwestia
                                                    wyboru tekstów. Z cała pewnością jezuici z bodaj Boremuszem i Skargą prowadzili
                                                    aktywne działania antyprawosłane dążąc do ustanowienia katolicyzmu "jedynie
                                                    słuszną" religią państwową.
                                                    Tak więc proszę bardzo o teksty strony prawosławnej - je ze swej strony
                                                    poszukam coś z cytatów strony opozycyjnej.
                                                    Powłóczyłem sie tej dość pogodnej soboty po Beskidzie - i po majestatycznej
                                                    Cergowej, i po Zawadzce Rymanowskiej w ktorej kolejny raz oprocz cerkwi,
                                                    łemkowskich kapliczek zauważyłem dość zabawnie wyglądające anteny satelitane na
                                                    łemkowskich hyżach.:-)
                                                    A - zahaczyłem też o slowację i łemkowskie cerkwie w Niżnym i Wyżnym Komarniku -
                                                    a teraz popijam nabytą w przydrożnym sklepiku Koparniczrsky slivowicu której
                                                    kieliszeczek dobrze się komponuje z Zlatym Bażantem - zacnym piwkiem braci-
                                                    Słowaków.;)

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: romulus Po długiej przerwie IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 16.05.04, 19:09
                                                    Witam po długiej przerwie Piotra i Wolfa.Jestem pełen uznania dla Waszej
                                                    wytrwałości.Nadal od czasu do czasu czytam Wasze interesujące posty. Jest to
                                                    ogrom wiedzy. Zazdroszczę wam że macie tyle czasu. Praca zawodowa nie pozwala
                                                    mi na czynne uczestnictwo w waszych rozmowach. Licze że niedługo w czasie
                                                    urlopu pojadę w mój ulubiony Beskid Niski i rówmież sie się powłóczę
                                                    podziwiając cerkiewki fantasycznie wkomponowane w krajobraz które powinny być
                                                    wzorem dla architektów.Popatrzcie na taką cerkiewkę łemnkowską z każdej
                                                    strony i zobaczycie jak ona fantastycznie się komponuje z e
                                                    wzniesieniami.Współcześnie próbowano tak usytuować tylko nie obiekt sakralny a
                                                    sanatorium Biaweny(nie wie czy to taka nazwa)w Wysowej.Przepraszam za wtrącenie
                                                    się ni z gruszki ni z pietruszki.Pozdrawiam.
                                                  • Gość: Piotr Wysowa i okolice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.04, 21:05
                                                    Nędzny program tv przygnał mnie na moment przed Peceta - a tu Romulus.
                                                    Dzieki za wspomnienie Wysowej. Ach tam - droga z Ropy, przez Klimkowke /z
                                                    malowniczym zalewem/, Uscie Gorlickie /z piekną cerkiewką/, Hańczowa - cudna
                                                    cerkiew i kapliczki po Wysową az po Blechnarkę - to właśnie owe cerkiewki tak
                                                    pieknie wkomponowane w krajobraz. Bardzo lubię wysową i okoiczne gory z owym
                                                    Kozim żebrem, Kwiatoniem,śmerekowcem, żdynią, małastowem,Magurami. Dobrze że
                                                    lato blisko, dłuzsze dni i ...czas urlopów.
                                                    Pozdrawawiam zycząc miłego tygodnia.
                                                    Wracam do TV
                                                  • Gość: romulus Re: Wysowa i okolice IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 16.05.04, 21:21
                                                    Do tego trzeba dodać Lackową która góruje nad okolicą z pięknym podejściem od
                                                    strony zachodniej.To podejście zaliczyłem po raz pierwszy dobrych ..lat temu
                                                    w ...trampkach. Czekamy na urlopy i może gdzieś obok siebie otrzemy się na
                                                    Watrze.
                                                  • wolf_wwa Re: Wysowa i okolice 16.05.04, 23:44
                                                    Witam
                                                    Milo powitac ponownie Romulusa. Cieszy fakt, ze chce ktos zabrac glos. Na dzis
                                                    planowalem skrobnac cos na temat obrzadku cyrylo-metodianskiego na terenach
                                                    Polski w IX-XI w. ale niestety zycie zweryfikowalo moje plany. Zamiast pisac
                                                    musialem zajac sie przyziemnymi czynnosciami. Niebawem podesle troche
                                                    materialow na ten temat, lecz juz nie dzis.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Wysowa i okolice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.04, 19:51
                                                    Witam serdecznie. Ja niestety "wyrosłem" już z dalekich górskich wycieczek. A
                                                    jeśli już to na zasadzie "dojechać pod górkę", zrobić troche zdjęć, "zrobić"
                                                    mały szlaczek. No może nie jsest tak żle :)
                                                    A na Lackowej nie byłem. tak się złozyło,że teren pomiędzy Tyliczem, Mochnaczką
                                                    a wysową i Hańczową, mimo licznych włoczen sie w tamtych stronach i za
                                                    mlodszych lat i obecnie - pozostał przeze mnie nie rozdeptany.
                                                    A szkoda bo to centrum środkowo-zachodniej Lemkowyny !!!
                                                    Z dawnych lat pamiętam wrażenia z wedrówek po Beskidzie magórskim od wysowej po
                                                    duklę, kupowanie oscypkow u gorali podhalańskich wypasających niegdyś owce
                                                    na "łemkowskich zgliszczach" i moje pierwsze spotkania z cerkiewkami :)
                                                    Teraz to raczej przemykam tu samochodem w ramach wypadów letnio-zimowych :(
                                                    Może tego lata - jeśli bedzie chłodne to zamiast na Roztocze i podlasie - pchnę
                                                    się tam.
                                                    Napisz może Romulusie coś o "twoich"wrażeniach z Wysowej ?:) i okolic !!

                                                    Czekam cierpliwie Radku na Twoje watki - muszę przyznać, ze dzieki Tobie i
                                                    lekturze z Przeglądu Prawosławnego dowiedziałem sie co nieco o historii Rusi
                                                    Drohiczyńsko-Halickiej. jak mi sie wiedza utrwali :) to może kiedyś
                                                    porozmawiamy.
                                                  • wolf_wwa Spojrzenie z boku 17.05.04, 20:52
                                                    Witam
                                                    Dotychczas jesli cos cytowalem przewaznie byli to autorzy zwiazani z
                                                    Prawoslawiem na ziemiach ruskich Rzeczypospolitej. Taki dobor materialow moglby
                                                    sie spotkac z zarzutem ze jest tendencyjny. Moze i jest, nie mam kompetencji
                                                    aby to oceniac:) W zwiazku z tym dzis podsylam cytat z ksiazki Kallistosa Ware,
                                                    autora nie zwiazanego z Rusinami.

                                                    "Ci, którzy w polskiej części Ukrainy pozostali przy prawosławiu cierpieli z
                                                    powodu represji ze strony rzymskokatolickich władz i nie ma wątpliwości co do
                                                    tego, że od czasu unii brzeskiej w 1596 roku relacje między prawosławiem i
                                                    Rzymem uległy pogorszeniu i negatywnie wpływają na nie aż do dzisiaj.
                                                    Następstwa prześladowań pod wieloma względami okazały się jednak ożywcze. W
                                                    obronie prawosławia stanęli ludzie świeccy. W wielu miejscach, gdzie wyższe
                                                    duchowieństwo skłaniało się ku Rzymowi, tradycję prawosławną podtrzymały prężne
                                                    świeckie stowarzyszenia znane jako bractwa. W odpowiedzi na jezuicką propagandę
                                                    otwierały one drukarnie i wydawały książki w obronie prawosławia; aby
                                                    przeciwdziałać wpływowi jezuickiego szkolnictwa, organizowały swoje własne
                                                    prawosławne szkoły. W roku 1650 poziom wykształcenia na Ukrainie był wyższy niż
                                                    gdziekolwiek w całym prawosławnym świecie. (...) W tym odrodzeniu szkolnictwa
                                                    szczególnie błyskotliwą rolę odegrał Piotr Mohyła, metropolita Kijowa w latach
                                                    1633-1647."

                                                    Chwilowo odbieglem od Podlasia (oczywiscie niebawem tam wroce), mam nadzieje ze
                                                    dzisiejszy tekst bedzie rowniez ciekawy.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr O bractwach i stauropigii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.04, 21:50
                                                    Cieszę sie Radku,że mogę uzupelnić Twoj cytat - moim - o podobnej tematyce.
                                                    Natomiast ze swej strony namawiam na nieunikanie co prawda subiektywnych ale
                                                    jednak być może "tworczych" ocen poryszanych tematów :-) /chociaż co prawda
                                                    Twoja wstrzemięźliwość uwolniła mnie kiedyś od jałowej dyskusji z jehowitą -
                                                    pamiętasz- dzieki ;)/
                                                    A teraz cytat :

                                                    Bractwa w miastach Litwy i Rusi stanowiły ogromnie ważną instytucje życia
                                                    religijnego i społecznego prawosławnych mieszczan i szlachty. Ich struktura i
                                                    po części cele dają się porównać ze średniowiecznymi cechami. W oparciu o swoje
                                                    statuty posiadały własny samorząd bracki, troszczyły się o potrzeby świątyń,
                                                    kleru, uroczyście celebrowały święta. Prawosławnych nie dopuszczano do władz
                                                    miejskich stąd tez bractwa zastępowały świeckie formy organizacji, znajdujące
                                                    się w rękach łacinników. U schyłku XVI wieku w tych środowiskach zrodził się
                                                    ruch pracy ku odnowie życia religijnego prawosławnej Rusi. Służyć temu miało
                                                    miedzy innymi podniesienie poziomu duchownego oraz obyczajów, zarówno u
                                                    świeckich jak i u kleru. Kiedy w 1585 roku do Lwowa przyjechał patriarcha
                                                    Antiochii Joachim , zadowolony ze stanu wspólnoty lwowskiej, nadal jej
                                                    pierwszeństwo przed innymi na Rusi, wprowadzając wzorcowy statut, podnoszący
                                                    poziom religijnych zebrań brackich. Władze bractwa otrzymywały bardzo szerokie
                                                    uprawnienia wobec swoich członków i kleru. Faktyczną niezależność potwierdził
                                                    przywilej patriarchy Jeremiasza z 1585 roku nadający bractwu lwowskiemu prawa
                                                    stauropigii czyli bezpośredniej podległości patriarchatowi
                                                    konstantynopolitańskiemu. Bractwa prowadziły szkoły prawosławne, szpitale.
                                                    Zrzeszały obok mieszczan także szlachtę religii greckiej. Po wprowadzeniu unii
                                                    brzeskiej stauropigie lwowska i wileńska stały się oparciem dyzunitów, obrońców
                                                    prawosławia."
                                                    Ten przydługi cytat pochodzi z pięknej książeczki Bartłomieja
                                                    Kaczorowskiego „Zabytki starego Lwowa” Oficyna wydawnicza – W-wa 1990.

                                                    Pozdrawiam z nadzieją na pociągnięcie wątku :)
                                                  • wolf_wwa Re: O bractwach i stauropigii 17.05.04, 23:27
                                                    Bractwa to obszerny temat. Chyba nie ma watpliwosci ze przyczynily sie do
                                                    przetrwania "wiary greckiej" w niesprzyjajacych czasach. Szczegolna role
                                                    odegraly po Unii. Sadze ze tylko dzieki nim na ziemiach Rzeczpospolitej
                                                    prawoslawie przetrwalo. Warto bedzie troche pociagnac ten watek. Dzis ze wzgledu
                                                    na pozna pore nie bede tego tematu ciagnac dalej, obiecuje ze ciag dalszy
                                                    nastapi. Zachecasz Piotrze do oceny poruszanych tematow. Sadze, ze wszyscy
                                                    dyskutanci w jakis sposob oceniaja to, co przewija sie przez forum i ja tez nie
                                                    jestem od tego wolny:)
                                                    W przypadku "jehowity" przytoczonego przez Ciebie zachowalem wstrzemiezliwosc
                                                    glownie z powodu checi unikniecia jalowej proby "nawracania". Mysle ze ten watek
                                                    porusza raczej problemy wspolzycia Rusinow i Polakow na terenach
                                                    Rzeczypospolitej. Tak jak napisalem w czasie rozmowy z Kazikiem uwazam ze do
                                                    rozmow teologicznych sa powolani ludzie ktorzy zajmuja sie tym "zawodowo".
                                                    Dla uzupelnienia "nierusinskiego" punktu widzenia podsylam jeszcze jeden krotki
                                                    cytat z ksiazki "Kosciol Prawoslawny". Oczywiscie tekst ten zostal napisany
                                                    przez osobe prawoslawna wiec nie bede twierdzic ze jest w pelni obiektywny.
                                                    Cytuje ten tekst zeby pokazac ze moze niektorzy w Polsce powinni troche
                                                    zrewidowac swoje widzenie przeszlosci.

                                                    "Poza Ukrainą relacje między prawosławnymi a rzymskokatolikami w XVII wieku były
                                                    często przyjazne. W wielu regionach wschodniej części basenu Morza ódziemnego, w
                                                    szczególności na greckich wyspach pod panowaniem Wenecjan, Grecy i łacinnicy
                                                    uczestniczyli we wspólnych nabożeństwach - zachowały się nawet zapisy o
                                                    procesjach z Najświętszym Sakramentem, w których ze świecami w dłoniach i
                                                    chorągwiami, w pełnych szatach liturgicznych, licznie uczestniczyli prawosławni
                                                    duchowni. Greccy biskupi zapraszali łacińskich misjonarzy do wygłaszania homilii
                                                    lub wysłuchiwania spowiedzi powierzonego ich opiece ludu Bożego"

                                                    Czyz nie piekny obrazek? Co prawda opisana sytuacja dotyczy krotkiego tylko
                                                    wycinka dziejow, ale pokazuje ze przy odrobinie dobrej woli mozna pokojowo
                                                    wspolistniec. Niestety w I Rzeczpospolitej tej woli zabraklo.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Oczywiscie kolejne moje wypowiedzi beda skazone subiektywizmem:))
                                                  • Gość: Piotr Tylko krótko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.04, 22:33
                                                    Witam - prosze o wybaczenie,że dzisiaj krotko.
                                                    Mowiąc o subiektywiźmie wypowiedzi - oczywiście żartowałem. Natomiast całkiem
                                                    na poważnie wspomniałem epizod z Kaziem-jehowitą.
                                                    Odnośnie - wspomnianych przez Ciebie relacji- być może że w "basenie" morza
                                                    Srodziemnego relacje prawoslawno-katolickie wyglądały całkiem inaczej niż na
                                                    ziemaich koronnych Rz-plitej. Może był to wpływ zagrożenia tureckiego ,może
                                                    inaczej wyglądające kontakty handlowe - żywotna działalność faktorii handlowych
                                                    wenecjan i genueńczyków na pograniczu dawnego Bizancjum i Sułtanatu
                                                    ottomańskiego ?
                                                    Mysle że do tematu bractw religijnych i owego pogranicza jeszcze wrócę.
                                                    Na dzisiaj tylko tyle - pozdrawiam serdecznie
                                                  • wolf_wwa Dzis rowniez krotko 19.05.04, 23:15
                                                    Witam
                                                    Wybacz Piotrze, ze dzis podsylam tylko link na temat bractw. Nie mialem dzis
                                                    lekkiego dnia, wiec nie bede sie rozpisywal (nadrobie to oczywiscie pozniej:)

                                                    kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/bzh/06/06art_mironowicz.htm
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Dzis rowniez krotko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.04, 16:24
                                                    Witam serdecznie i dziękuję za bardzo ale to bardzo ciekawy link na temat
                                                    bractw cerkiewnych.
                                                    Oto ostanio przegladająć "Dzieje Rzeszowa" wyczytałem dość sporo na temat grup
                                                    czy bractw cerkiewnych działających przy przedwojennej unickiej parafii w
                                                    Zalesiu. Wprawdzie ich przegląd ma raczej mało wspólnego z tradycją tych
                                                    rzeczywistych bractw prawosławnych - ale może kiedyś też i na temat zalesia
                                                    coś "pocytuje".
                                                    Ostanio jestem na bakier z wolnym czasem /jak i weną tworczą :)/ - więc wybacz
                                                    nieobfitość moich postów :/
                                                    Jak znajdę chwilę - to może zredaguję przed weekendem - cos na temat Rzeszowa.
                                                    Poki co - kusi mnie wyjazd na łemkowski kermesz pod Dukle - do Olchowca. No nie
                                                    wiem.....

                                                    Myśle,że wkrotce znowu się rozpiszę ....
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • wolf_wwa Re: Dzis rowniez krotko 21.05.04, 22:22
                                                    Witam
                                                    Ciesze sie, ze tekst o bractwach Cie zainteresowal. Jest tam pare ciekawych
                                                    stwierdzen ktore moga byc materialem do rozmow (moze po weekendzie?). Zaskoczyl
                                                    mnie przytoczony przez Ciebie fakt istnienia bractw przy cerkwiach
                                                    grekokatolickich. Nic o tym nie wiedzialem i szczerze mowiac chetnie sie
                                                    dowiem:)
                                                    Jakis czas temu w NBiN przeczytalem ciekawy tekst o Siemiatyczach, jest juz w
                                                    necie wiec proponuje maly powrot na Podlasie. Dla zachety maly cytat i link
                                                    ponizej
                                                    "Kto ma za nas zadbać o naszą, narodową i religijną tożsamość, jeśli nie my
                                                    sami? Mamy cichy żal do dominującej w kraju większości, że traktują nas jak
                                                    gorszych, jak jakiś wstydliwy garb pozostały z czasów jagiellońskiej
                                                    świetności? A może miejmy wreszcie ten żal do siebie samych? Państwo nam
                                                    subsydiuje prasę przeznaczoną dla mniejszości, a my jej po prostu nie czytamy
                                                    (a co w ogóle czytamy oprócz programów TV?). No, to nie miejmy pretensji, jak
                                                    kiedyś to państwo przestanie subsydiować. I obyśmy się wtedy nie obudzili z
                                                    ręką w nocniku... na rogu ulic Boboli i Romana Dmowskiego!"

                                                    free.ngo.pl/nadbuhom/Nr1_2004/05%20-%20Siemiatycze.htm
                                                    Caly tekst nie jest tak "ostry" jak zacytowany fragment. Goraco zachecam do
                                                    przeczytania i oczywiscie do wymiany pogladow (jak tylko czas pozwoli)
                                                    Serdecznie pozdrawiam i zycze milego weekendu.
                                                    R.
                                                    P.S. Odezwe sie w niedziele po poludniu
                                                  • Gość: Powrót formy;) rz Re: Dzis rowniez krotko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.04, 20:08
                                                  • Gość: Piotr Powrót formy :-) Zalesie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.04, 20:15
                                                    Kiepska pogoda osadziała mnie w Rzeszowie - no to jadę dalej z postami :)
                                                    Dziekuję z zyczenia - nie tracę czasu

                                                    Witam serdecznie – wspominałem o działalności bractw cerkiewnych przy cerkwi
                                                    zalesiańskiej .
                                                    Oto w opracowaniach na jej temat wspomina się i o działalności chórów
                                                    cerkiewnych i o działalności Towarzystwa Oswiatowego Proswita a i bractw
                                                    cerkiewnych.


                                                    W opracowaniu Pana W.Wierzbieniec / Dzieje Rzeszowa tom III/ czytam
                                                    „Poza cerkwią ,grekokatolików na terenie miasta /tj Rzeszowa - dopisek mój -
                                                    Ptr/ integrowała filia towarzystwa Proswita powstała w 1925 roku. Skupiała ona
                                                    niewielką ilość osób.Proswita liczyla niespełna 40 czlonkow,ale jej
                                                    oddziaływanie było znacznie szersze : pobudzanie i umacnianie wśród
                                                    grekokatolikow ukraińskiej świadomości narodowej.
                                                    Poczatkowo działalność prowadzono w wynajmowanym lokalu /.../ a w latach 1932-
                                                    1933 we własnym znacznie większym lokalu w centrum miasta. Spotykano się przy
                                                    herbacie aby porozmawiać albo przejrzeć bieżacą prasę,w karnawale urządzano
                                                    zabawy taneczne. Przez kilka lat funkcjonował chór, do którego
                                                    tenorów „pożyczano” z zalesia. Wspólnie z chórem z zalesia urządzano akademie
                                                    poświęcane Tarasowi Szewczence. Przyjmowano również artystów przybywających z
                                                    gościnnymi występami /.../Bardziej dynamiczną działalność prowadziła Proświta W
                                                    zalesiu, gdzie było znacznie większe skupisko Grekokatolików”
                                                    Dalej autor mówi o zaprzestaniu działalności Proświty w połowie lat 30 tych – z
                                                    powodów głównie ekonomicznych

                                                    „Na pogłębianie pobożności wśród wiernych, należących do parafii Zalesie,
                                                    wpływała działalność organizacji religijnych. Należało do niej Apostolstwo
                                                    Modlitwy /w 1938 roku liczyło 360 członków/, Bractwo maryjne /w 1928 roku – 320
                                                    członow/, Bractwo p.w. Opieki NMP, Bractwo trzeźwości /w 1928 roku – 105
                                                    członków/Pewną rolę w życiu religijnym odgrywała również „Pro świta”
                                                    organizująca np. „wieczory kolend”. Poszczegolne organizacje miały do swojej
                                                    dyspozycji w zalesiu dom parafialny, pełniący równocześnie rolę domu
                                                    narodowego. Znajdowała się w niej zarówno biblioteka Bractwa Maryjnego licząca
                                                    w 1928 roku ok. 50 książek, jak i czytelnia Proświty Spośród organizacji
                                                    religijnych najbardziej aktywną działalność prowadziło Apostolstwo Modlitwy,
                                                    którego członkowie dzielili się na sekcje chóralną /cerkiewny chór/,
                                                    eucharystyczną /odpowiedzialność za wystrój wewnętrzny i porządek w cerkwi/,
                                                    dramatyczną /przygotowująca amatorskie przedstawienia teatralne/ i prasową /
                                                    odpowiedzialną za prenumeratę i czytelnictwo prasy?. Dla członków Apostolstwa
                                                    modlitwy i Bractwa maryjnego prenumerowano „Nową Zorię”. „Prawdę”, Przewodnik
                                                    Katolicki”’

                                                    Autor stwierdza jednak,że czytelnictwo ukraińsko -języcznej prasy nie było
                                                    rozwinięte wśród wiernych, którzy wykazywali znaczny stopień spolonizowania.
                                                    To tyle - ale nie wszystko - zaraz pogadam co nieco na temat Twoich dwóch
                                                    ostatnich linków :)
                                                  • Gość: Piotr O bractwach i czytelnictwie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.04, 20:40
                                                    W linku z Kamieniara /który nota bene wzbudził moje duże zainteresowanie/
                                                    wspominano o paru aspektach funkcjonowania owych bract przy cerkwiach
                                                    prawosławnych. Pierwszy z nich Radku - to ekonomiczny - jako przeciwwaga do
                                                    niemecko mieszczańskich organizacji cechowych - i z tym można sie zgodzć. Drugi
                                                    aspekt - to dowód,że Rusini wielu miast Rz-plitej zdolni byli do wzajemnego
                                                    organizowania i stanowili zintegrowaną społeczność. No i trzeci aspekt - to
                                                    fakt że bractwa stanowiło swoistą samoobronę przed naciskiem łacinników i
                                                    dominacją "jedynie słusznego" wyznania. Stanowiły oparcie dla Rusinów i
                                                    przeciwwagę dla przymusowej "unifikacji".
                                                    Naukowcy /i nie tylko oni :)/ wykazują często tendencję do "dzielenia włosa na
                                                    czworo" i "mierzenia ile diabłów mieści sie na łebku szpilki" - ale akurat
                                                    wszystkie aspekty funkcjonowania bractw - wydają mi sie jednakowo uprawnione !
                                                    A teraz przeskok do wspólczesności - wbrew pozorom ściśle związanej z wyżej
                                                    obgadanym watkiem. Bo oto Radku i Ty i Andrzej /a propos co z Nim ?/ poruszacie
                                                    smutną sprawę nikłego zainteresowania ruskością na Podlasiu. Uważam że jest to
                                                    jednak tendencja nieunikniona - brak oświaty, przekazywania rzetelnej wiedzy co
                                                    do przeszłosci / tu dygresja - niedawny Twój link uświadomił mi ,że mój
                                                    ulubiony Jasienica - w młodości Beynar - był w owej młodości członkiem niby-
                                                    akowskiej bandy grasującej wśród ruskiej ludności na Podlasiu - chociaż ta
                                                    świadomość nie mieszkadza mi w utrzymywaniu "ulubienia"/,czysta niewiedza -
                                                    powoduje chęć zapominania ruskiej przeszlości- a szkoda!!
                                                    O wiele gorsza sytuacja w owej świadomości jest na Podkarpaciu - pisałem już
                                                    kiedyś na ten temat - powoduje że jednostronne informacje o UPA, Akcji wisła,
                                                    wołyniu - zasłaniają jakże ważne sprawy dorobku kultury ludowej i religijnej
                                                    Rusinów ,Łemków, Bojków i ... zagadnień zbrodniczego postępowania wobec Rusinów
                                                    przez Polaków /nie tylko przecież komunistów/ i zacierania sladów ruskiej
                                                    przeszłosci.

                                                    No wystarczy tej demagogii i grafomanii.
                                                    No i dotarliśmy do 800 -tnego postu!!!!!!!

                                                    Pozdrawiam serdecznie Wytrwale Piszącego i Zyczliwie czytających.
                                                  • wolf_wwa I zaczynamy kolejna setke:) 23.05.04, 22:54
                                                    Wiatm w niedzielny wieczor
                                                    Smutne refleksje plyna z Twojego postu, ale chyba masz wiele racji. Dzis
                                                    podsylam jeszcze jeden tekst z tego numeru NBiN dla uzupelnienia tematu. Dzis
                                                    nie bede sie rozpisywac, dorwalem sie tylko na chwile do komputera poniewaz w
                                                    domu mam gosci i zajmuje sie spozywaniem piwa i milymi rozmowami (a jutro
                                                    trzeba rano wstac:(

                                                    free.ngo.pl/nadbuhom/Nr1_2004/07%20-%20De%20hublajutsia%20naszy%20lude.htm

                                                    Serdecznie pozdrawiam i zycze milej lektury
                                                    R.
                                                    P.S. I tak mam nadzieje, ze mimo wszystko zostanie troche swiadomych Rusinow:)
                                                  • piotrzr Re: I zaczynamy kolejna setke:) 24.05.04, 16:22
                                                    Witam serdecznie - tym razem zalogowany - zdarzy się że będę też i pod tą
                                                    postacią tu występował :-)

                                                    Piszesz Radku na końcu swojego postu o świadomych Rusinach ;-).
                                                    W związku z tym pojęciem proponuję zapoznać się z linkami – wątkami biografii
                                                    Waltera /Władysława/ Maksymowicza –Łemka, pracownika NASA i twórcy jednej z
                                                    najciekawszych stron internetowych poświęconych Rusinom karpackim.

                                                    www.lemko.org/gazeta/dziennik1.html
                                                    www.lemko.org/wmax.html
                                                    A wracając do linkowanego przez Ciebie artykułu – myślę ,że do identyfikacji
                                                    narodowościowej potrzebna jest spełnienie kilku warunków – poczucie korzeni i
                                                    identyfikacja się z nimi, wiedza i chęci.
                                                    Ważny jest też punkt odniesienia – czy takim odniesieniem może być współczesna
                                                    Białoruś czy Ukrainą – państwa biedne, wstrząsane politycznymi konwulsjami i
                                                    tarciami ??
                                                    Czy punktem odniesienia mogą być biedni „handlarze – turyści” ze wschodu
                                                    pchający przed sobą dwukółki – „krawczuczki” /nazwane tak trochę humorystycznie
                                                    na cześć pierwszego prezydenta Ukrainy, który otworzył granice/ z owymi
                                                    kraciastymi torbami ???
                                                    Przedwojenni Ukraińcy - Rusini w Polsce mieli ową Proświtę,Towarzystwo czytelni
                                                    im Kaczkowskoho ,organizacje gospodarcze no i partie polityczne.
                                                    Dziś zwiazki narodowe czy to ukraińskie czy łemkowskie są nieliczne i
                                                    podzielone,pismiennictwo trudnodostepne.....
                                                    Dla mnie na szczęście /ale też tylko w kontekscie zinteresowań a nie ciągotek
                                                    narodowościowych/takim odniesieniem są żyjący jak i nieżyjący członkowie
                                                    rodziny /Rusini z krwi i kości – chociaż też nie do końca temu wierni :(/,
                                                    wiedza o przeszłości i aspekty o których kiedyś pisałem przy
                                                    okazji „ukrainofilstwa”,stare zdjęcia , zasoby biblioteczne, rodzinne groby i
                                                    piękno Beskydu ;-) No i ciut ciut wiedzy z zakresu historii sztuki i
                                                    etnografii – a i internet po trosze także :)))

                                                    Pozdrawiam serdecznie

                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    Piotr
                                                  • wolf_wwa Identyfikacja 26.05.04, 01:01
                                                    Witaj Piotrze
                                                    Dzisiejszy post bedzie krotki. Postaram sie w nim odniesc do Twoich wypowiedzi.
                                                    Niestety w tym tygodniu moje wypowiedzi beda krotkie i niezbyt regularne - coz
                                                    poczac - sporo obowiazkow a doba ma tylko 24 godziny:(
                                                    Po tym krotkim wstepie dzieki za linki. Na razie zapoznalem sie z nimi "na
                                                    szybko". Jak tylko czas pozwoli to sie do nich odniose.
                                                    Piszesz Piotrze, ze do identyfikacji narodowej potrzebne jest poczucie korzeni,
                                                    identyfikacja z nimi, wiedza i checi. Oczywiscie nie pozostaje nic innego jak
                                                    zgodzic sie z tym. Te czynniki chyba nie podlegaja dyskusji. Natomiast co do
                                                    punktu odniesienia pozwole sobie na mala polemike. Oczywiscie punkt odniesienia
                                                    jest wazny. Latwiej identyfikowac sie z narodem bogatym, ktory ma stabilne
                                                    panstwo. Punktem odniesienia na pewno nie moga byc turysci ze wschodu ktorych
                                                    znam chociazby z Siemiatyckiego targowiska. Ale punktem odniesienia moze byc
                                                    historia narodu, jego dorobek z przeszlosci. Mysle ze w historii Rusi mozna
                                                    znalezc postaci, wydarzenia i osiagniecia ktore moga byc powodem do dumy
                                                    kazdego potomka Rusinow. Sadze ze jeszcze jednym czynnikiem ktory powoduje
                                                    polonizacje Rusinow (czy to Bialorusinow, czy Ukraicow) jest to ze mniejszosci
                                                    te sa w dzisiejszej Polsce nieliczne. W okresie przedwojennym za linia Curzona
                                                    Rusini stanowili wiekszosc, dodatkowo ich poczucie przynaleznosci narodowej
                                                    wzmacnialy polonizacyjne dzialania wladz. W dzisiejszych czasach Rusini sa
                                                    rozproszeni, stanowia niewielkie "wyspy" nawet na terenach Podlasia. Ta
                                                    sytuacja moze wywolywac chec upodobnienia sie do otoczenia, niewyrozniania sie.
                                                    Kiedys pisalem tu o polonizacji z checi niewyrozniania sie.
                                                    Dla mnie punktem odniesienia sa glownie wartosci przekazane przez rodzine i
                                                    oczywiscie piekno Podlasia. Innym zrodlem mojej tozsamosci sa tez pewne wzorce
                                                    zachowan, ktore przekazala mi moja rodzina jako typowo "ruskie". Zdaje sobie
                                                    oczywiscie sprawe z faktu ze te cechy moga wystepowac u kazdego, ale gdzies
                                                    gleboko mam je zakodowane jako cechy przypisane mi niejako genetycznie. Nie ma
                                                    to oczywiscie zadnych cech nacjonalistycznych - pisalem juz zreszta w naszych
                                                    dyskusjach ze w moim przypadku o ciagotach nacjonalistycznych nie moze byc
                                                    mowy. Jest w tym jednak pierwiastek podlaskiego patriotyzmu, swiadomosci
                                                    pochodzenia.
                                                    Na tym na dzis bede konczyc, trzeba sie tez czasami wyspac:)
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. A na wstepie napisalem ze ten post bedzie krotki...
                                                  • piotrzr Re:Rusińska identyfikacja 26.05.04, 16:31
                                                    Witam

                                                    Nie uważam Twojego głosu jako polemiki – a raczej jako pogłębienie mojej
                                                    wypowiedzi.
                                                    Myślę, poszerza ona moje ‘filozofowanie” na temat tych „odniesień”.
                                                    Chociaż , co dla mnie jest trochę zastanawiające, pisząc o „historii
                                                    narodu,jego dorobku z przeszłosci” pominąłeś chyba przez przeoczenie –
                                                    religię, wyznanie które w moim przypadku nie odgrywa roli „punktu odniesienia” –
                                                    ale w Twoim....??????

                                                    Rusini podkarpaccy bardzo często szukali tych odniesień i oparcia własnie w
                                                    wyznaniu – prawosławiu i grekokatolicyźmie ,w rusofilstwie – czyli
                                                    szukania „wielkiej Ojczyzny” w moskiewskiej Rusi. Inni upatrywali ich w
                                                    Kozacczyźnie – wątki kozackie bardzo często przywoływane były np. w piosenkach
                                                    łemkowskich.
                                                    Jeszcze inni w solidarności narodowej z Ukraińcami i „żeglowaniu” w stronę
                                                    nacjonalizmu.
                                                    Teraz dla polskich Ukraińców i Łemków czy amerykańskich Karpato- Rusów takim
                                                    odniesieniem są ,często mitologizowane, Karpaty i ...Podkarpacie.
                                                    To Podkarpacie które dla rodaków-Polaków wydaje się tak czysto polską krainą!!!

                                                    Takim odniesieniem bywa również rachunek krzywd po akcji Wisła , wysiedleniach
                                                    i tragicznych następstwach zasady „odpowiedzialności zbiorowej” zastosowanej
                                                    wobec karpackich Rusinów przez Polaków.

                                                    Z Twoich wypowiedzi wynikało wielokrotnie, że dla Ciebie takim odniesieniem
                                                    jest Rodzina i Podlasie /pełniące taką samą rolę jak dla mnie Podkarpacie,
                                                    Bieszczady i Beskidy/.
                                                    A patriotyzm lokalny /o którym piszesz/ – galicyjski czy podlaski ??? Jak
                                                    mogłem o nim zapomnieć!!!!
                                                    Oczywiście – jestem wręcz fanatycznym patriotą galicyjskim
                                                    i „ponadgranicznym”, „obustronnie” karpackim i podkarpackim, krakowsko-
                                                    przemysko lwowskim,krynicko-sanocko-ustrzycko-przemyskim , a i z racji miejsca
                                                    zamieszkania trochę i rzeszowskim .
                                                    A teraz chciałbym Ci coś podesłać ze współczesności – wątek nawiązujący do
                                                    moich gadek turystycznych –„ Pielgrzymi w Ujkowicach „

                                                    miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,2090470.html
                                                    „Kilkuset pielgrzymów z Polski i Ukrainy dotarło w poniedziałek do Ujkowic koło
                                                    Przemyśla - do znajdującego się w tej miejscowości prawosławnego monasteru,
                                                    gdzie pod przewodnictwem arcybiskupa przemyskiego i nowosądeckiego Adama
                                                    modlili się o pokój do św. Cyryla i Metodego.
                                                    Ci apostołowie Słowian, których wschodnie Kościoły wspominają liturgicznie 24
                                                    maja, są patronami klasztoru, gdzie przebywa 12 mnichów.
                                                    Magnesem, który do Ujkowic przyciąga wielu pielgrzymów z kraju i zagranicy,
                                                    jest licząca ponad 250 lat kopia ikony Watopedzkiej Bogurodzicy Pocieszenia i
                                                    Dobrej Rady namalowana dla Rosjan (techniką temperową na cyprysowych deskach,
                                                    ze słowiańskimi napisami) na świętej górze Athos (Grecja). Ikonie przypisuje
                                                    się cudowną moc. Jak twierdzą mnisi z Ujkowic, po modlitwach przed tym
                                                    wizerunkiem zostało uzdrowionych już kilkadziesiąt osób chorych na raka i
                                                    bezpłodnych.”
                                                    Cytuję w całości - bowiem tekst pochodzi z lokalnego wydania GW ... i wydaje
                                                    się wart ujęcia w naszym „talk-show-le” :-)
                                                    A być może, że podziała on jako kolejna przynęta na pewnego Wolfa ;-)

                                                    Uogólniając ten cytat jestem pewien /a raczej mam nadzieję :-0/, że z czasem
                                                    bliskość kilku miejsc pielgrzymkowych – Przemyśla /katolicko
                                                    unickiego /,Jarosławia /unickiego/, Kalwarii Pacławskiej /katolicko-unicka/
                                                    oraz właśnie prawosławnych Ujkowic - dają szansę na wzajemne poznanie się
                                                    wiernych, „wyjścia z okopów” i „porozumienia ponad podziałami” :))

                                                    Pozdrawiam nieustannie serdecznie


                                                  • wolf_wwa Przepraszam ze krotko 27.05.04, 00:29
                                                    Witam pozna noca
                                                    Napisales Piotrze

                                                    > Chociaż , co dla mnie jest trochę zastanawiające, pisząc o „historii
                                                    > narodu,jego dorobku z przeszłosci” pominąłeś chyba przez przeoczenie
                                                    > religię, wyznanie które w moim przypadku nie odgrywa roli „punktu odniesi
                                                    > enia” –
                                                    > ale w Twoim....??????

                                                    Mysle ze powodem przeoczenia byla pozna pora i zmeczenie po pracowitym dniu:)
                                                    Oczywiscie Cerkiew jest waznym punktem odniesienia. Dla mnie obecnosc na
                                                    Liturgii jest duzym przezyciem. Piekno nabozenstwa, swiadomosc
                                                    jego "starozytnosci", spiew choru i oczywiscie "nieziemskosc" Ikon jest zrodlem
                                                    doznan natury religijnej, ale nie tylko. To wszystko tez sprawia, ze gdzies tam
                                                    w glebi duszy mysle o swoich przodkach.

                                                    > Uogólniając ten cytat jestem pewien /a raczej mam nadzieję :-0/, że z czasem
                                                    > bliskość kilku miejsc pielgrzymkowych – Przemyśla /katolicko
                                                    > unickiego /,Jarosławia /unickiego/, Kalwarii Pacławskiej /katolicko-unicka/
                                                    > oraz właśnie prawosławnych Ujkowic - dają szansę na wzajemne poznanie się
                                                    > wiernych, „wyjścia z okopów” i „porozumienia ponad podziałami

                                                    Moge tylko podpisac sie pod twoja wypowiedzia. Tez mam nadzieje na zblizenie
                                                    chrzescijan Wschodnich i Zachodnich, chociaz sadze ze nie nastapi to zbyt
                                                    szybko. Mysle ze postacie s.s. Cyryla i Metodego moglyby w tym zblizeniu pomoc.
                                                    Mialem zreszta troche wiecej napisac w tym tygodniu o tradycji
                                                    cyrylometodianskiej na terenach Polski, ale mam problemy z czasem
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa Maly dodatek 27.05.04, 20:52
                                                    Witam
                                                    Pisales Piotrze o Ujkowicach, w cytowanym przez Ciebie tekscie byla wzmianka o
                                                    madlitwach do swietych Cyryla i Metodego. Na zakonczenie poprzedniego postu
                                                    napisalem, ze te postacie moglyby zblizac. Teraz chcialbym w trzech slowach
                                                    wyjasnic co mialem na mysli. Chodzilo mi o fakt ze dzialalnosc misyjna tych
                                                    swietych na slowianszczyznie miala miejsce przed podzialem Kosciola. Wowczas
                                                    zarysowywal sie juz podzial na Wschod i Zachod, ale nie bylo jeszcze
                                                    ostatecznego zerwania. I co najwazniejsze w Kosciele bedacym jeszcze wowczas
                                                    niepodzielonym niesli oni chrzescijanstwo w obrzadku wschodnim. Obiecuje ze
                                                    skrobne co nieco na ten temat i rozwine watek, ale to juz po niedzieli. Na
                                                    dzien dzisiejszy wolny czas jest luksusem na ktory nie moge sobie pozwolic.
                                                    Odezwe sie dopiero w niedziele wieczorem.
                                                    Z niecierpliwoscia bede czekac na nowe ciekawe watki:)
                                                    Pozdrawiam i juz dzis zycze milego weekendu.
                                                    R.
                                                  • piotrzr O Rzeszowie i sieci wątków 27.05.04, 22:21
                                                    Witam serdecznie !

                                                    Dzisiaj chcę poruszyć całkiem nowy wątek! Z uwagi że rzeszowiacy raczej nie
                                                    uczestniczą w naszej dyskusji – opowiem Ci o moim Rzeszowie, tym widzianym
                                                    moimi oczami

                                                    O Rzeszowie niegdyś żydowskim /o którym jako Abel mówiłem trochę w całkiem
                                                    innej dyskusji :)0/, galicyjskim miasteczku w którymś kiedyś mieszało się
                                                    polskie i ruskie chłopstwo okolicznych wsi, polskie, ukraińskie i nawet
                                                    austriackie mieszczaństwo, żołnierze austriaccy, węgierscy i polscy CK Austrii.
                                                    No i tym wspolczesnym - całkiem przytulnym mieście !!!!
                                                    Jako dobry jak sądzę wstęp do moich pogaduszek posłuży panorama starej części
                                                    Rzeszowa.
                                                    foto.rzeszowiak.pl/rzeszow.jpg
                                                    Jak spojrzysz na to zdjęcie w jego prawo-lewej części zobaczysz prostokątny
                                                    czarny dach dawnej synagogi Nowomiejskiej, w całkiem prawo lewym rogu widać
                                                    część dawnego żydowskiego miasteczka Nowego Miasta, powyżej synagogi zobaczysz
                                                    ciemnozieloną połać ogromnego kirkutu żydowskiego – dziś parku Placu ofiar
                                                    getta- kończącego się z prawej strony socrealistycznym gmachem dawnego KW
                                                    PZPR /dziś sądu apelacyjnego/ - placyk przed tym gmachem z dobrze widoczną
                                                    kolumnadą pełni wieczorami rolę rzeszowskiego placu Pigall
                                                    Ze spacerującymi po nim wieczorami „córami Koryntu” - ;).
                                                    Gdy się wpatrzysz dobrze w zdjęcie to na północ od placu ofiar getta , poza
                                                    kwartałem budynku – widać potężny gmach dawnego żydowskiego domu kultury / dziś
                                                    WDK/ a jeszcze wyżej w kształcie litery H budynek Urzędu wojewódzkiego, a
                                                    powyżej jego sławny w Polsce Pomnik czynu rewolucyjnego w kształcie ()
                                                    przywodzącym niektórym na myśl „damski organ” ;-) albo w pionie ustawione 20
                                                    metrowe usta .

                                                    Stara część rzeszowa to również widoczny na zdjeciu prostokatny rynek – z
                                                    ratuszem widocznym w samym cetrum panoramy.

                                                    I to na dzisiaj tyle .

                                                    Wspominasz o nowych wątkach – sam pewno rusze i tamaty wedrowek od Ustrzyk
                                                    dolnych na zachód, cos niecos o moim Rzeszowie, potem trzeba będzie wrócic
                                                    pewno do ikon, cerkwi, może też wspolnie zastanowimy się czym była Ukrainska
                                                    Powstancza Armia dla podkarpackich Rusinow, może bysmy się też zastanowili nad
                                                    prawami Ukraińców „zza kordona< do stawiania pomników Stepanowi Bandera.

                                                    Jak widzisz wątków nie braknie -Pozdrawiam

                                                    Miłego wypoczynku weekendowego - chociaż ja może jeszcze coś napisze jutro !

                                                  • piotrzr Re: O Rzeszowie poprzez linki 28.05.04, 21:49

                                                    Witam
                                                    Trzymając się konwencji mego poprzedniego postu / chociaż go czytając
                                                    spostrzegłem kilka błędów – np. synagogę nowomiejską widać w prawo – dolnej
                                                    części zdjęcia :) /
                                                    Teraz Radku – warszawiaku i zwolenniku Podlasia - zapraszam na ciąg dalszy
                                                    wirtualnego spaceru po Rzeszowie

                                                    Mapa Rzeszowa z ciekawymi odnośnikami
                                                    www.dami-rz.pl/~tomek/index2.html
                                                    fajne linki
                                                    rzeszow.toplista.pl/?we=rzeszowiak&kod=170118
                                                    trochę historii – kiepsko napisanej
                                                    www.dami-rz.pl/~tomek/index2.html
                                                    .Cóż – fizycznie na zwiedzenie starego centrum Rzeszowa wystarczy jeden
                                                    dzień ,ale jego okolice na przykład jako cel rowerowych nizinno-górskich
                                                    wycieczek – to już możliwość zrealizowania całkiem fajnego tygodniowego pobytu.
                                                    No bo i wspomniana tu kiedyś Tarnawka , z ładną cerkwią /ok. 20 km od miasta/
                                                    leży w urokliwej górskiej okolicy, Blizianka i Gwożdzianka – z reliktami
                                                    cerkiewek – to niezbyt forsowny całodzienny spacer rowerowy przez lesiste górki
                                                    pogórza rzeszowskiego.Nie mówiąc zresztą o sławnym w Polsce Łańcucie do którego
                                                    bardzo łatwo dojechać z Rzeszowa – właśnie na rowerku, urokliwymi polnymi
                                                    drogami, nizinnymi lub górskimi – zależnie od kondycji potencjalnego wędrowcy.
                                                    A okolice całkiem podmiejskiego Zalesia to oprócz cerkwi – to także możliwość
                                                    zobaczenia Rzeszowa prawie „z lotu ptaka” – bowiem zaraz za tą wioską zaczyna
                                                    się „próg” Podkarpacia – spadziste wzgórza z których na północ widać Rzeszów
                                                    lezący w dolinie Wisłoka, a na południe – ciągnące się w kierunku doliny
                                                    Sanu /będącej ok. 40 km dalej/ wzgórki, pagórki i urokliwe doliny.

                                                    No dobrze – zapraszam na wirtualny spacerek po Rzeszowie - razem ze mną ulicami
                                                    Rzeszowa - zawarta w tych linkach możliwość spaceru za pomocą kursorów wydaje
                                                    mi się szczególnie ciekawa – w linkach możesz przejść się ulicą 3 maja, ul.
                                                    Kościuszki wiodącą od ulicy 3 Maja do Rynku no i pokręcić się po nim właśnie –
                                                    ze szczególnie urokliwym widokiem na zmodernizowany z końcem xix wieku ratusz i
                                                    kościół farny z charakterystyczną wieżą

                                                    spacer.rzeszow.net/index.php?_id=2
                                                    spacer.rzeszow.net/index.php?_id=53
                                                    spacer.rzeszow.net/index.php?_id=89
                                                    spacer.rzeszow.net/index.php?_id=83
                                                    Następnym razem napisze coś niecoś od siebie a i może zalinkuję widoczki na
                                                    rzeszowskie /nieliczne ale.../ zabytki w tym ciekawe, bastionowe obwarowania
                                                    zamku rzeszowskiego i cerkiew zalesiańską.
                                                    Mam cichą nadzieję, że rzeszowskie posty zareklamują Tobie jak i
                                                    pozarzeszwoskim czytaczom to całkiem gościnne miasteczko.
                                                    No a potem ... mam i tematy z zakresu rosyjskiego i prawosławngo
                                                    prawosławia,problemow podlaskiego pogranicza a i problem rozrachunkow wypraw
                                                    krzyżowych w swietle arcyciekawych poglądow Ks.Profesora hryniewicza :)
                                                    Tak więc na upartego jest materiał do dyskusji - pewno do września /wliczjąc
                                                    przerwy urlopowe :)

                                                    Pozdrawiam – do zobaczenia po weekendzie.
                                                  • wolf_wwa Re: O Rzeszowie poprzez linki 30.05.04, 23:27
                                                    Witam
                                                    Wielkie dzieki za rzeszowskie linki. Szczegolnie podobaly mi sie panoramki,
                                                    naprawde piekne miasto. Stara czesc, bo nowa niestety taka sama jak w kazdym
                                                    miescie w Polsce, bloki, bloki... Niestety na to nic nie da sie poradzic:( A
                                                    pomnik faktycznie, hmmmm, dziwny. Chcialbym znalezc czas aby zobaczyc wszystko
                                                    co Piotrze zalinkowales. Musze sie tez niestety zgodzic z ocena czesci strony
                                                    poswieconej historii. Po tak ladnie zrobionej stronie mozna by sie spodziewac
                                                    czegos wiecej.
                                                    Zgodnie z zapowiedzia troche o bardzo dawnych czasach. Na poczatek posluze sie
                                                    (jak to robie bardzo czesto) cytatami z NBiN. Pierwszy tekst dotyczy swietych
                                                    Cyryla i Metodego, prosze potraktuj go jako wstep do dalszych postow. Drugi
                                                    tekst dotyczy Lemkowyny. Podsylam go miedzy innymi dlatego ze jest tam watek
                                                    Cyrylometodianski.
                                                    Link do pierwszego tekstu

                                                    free.ngo.pl/nadbuhom/Nr1_2004/03%20-%20Cyryl%20i%20Metody.htm
                                                    i fragment drugiego plus link
                                                    " Łemkowie na tych ziemiach zamieszkali na długo przed powstaniem Rusi
                                                    Kijowskiej. Wielu też uważa, że chrześcijaństwo Łemkowszczyzna przyjęła
                                                    znacznie wcześniej niż Ruś Kijowska - w tym czasie ów obszar należał do państwa
                                                    wielkomorawskiego, które ochrzcili św. Cyryl i Metody, którzy do Morawii
                                                    przybyli w 863 roku."

                                                    free.ngo.pl/nadbuhom/Nr1_2004/20%20-%20Lemkiwszczyna.htm
                                                    Mam nadzieje ze watki zaciekawia Ciebie.
                                                    Ja ze swej strony czekam z niecierpliwoscia na kolejne obiecane przez Ciebie
                                                    watki.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S.
                                                    Czy slyszales Piotrze wypowiedzi kardynala Lubomyra Huzara z okazji spotkania
                                                    lednickiego. Co sadzisz na ten temat?
                                                  • Gość: Piotr Radkowi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.04, 22:06
                                                    wolf_wwa napisał:


                                                    > " Łemkowie na tych ziemiach zamieszkali na długo przed powstaniem Rusi
                                                    > Kijowskiej. Wielu też uważa, że chrześcijaństwo Łemkowszczyzna przyjęła
                                                    > znacznie wcześniej niż Ruś Kijowska - w tym czasie ów obszar należał do
                                                    państwa
                                                    >
                                                    > wielkomorawskiego, które ochrzcili św. Cyryl i Metody, którzy do Morawii
                                                    > przybyli w 863 roku."


                                                    Radku - teksty przeczytałem z uwagą przy czym "metodianski" zostawiam na
                                                    później gdyż wymaga dokładnego przestudiowania /bardzo ciekawy - poszerzy zdaje
                                                    się moją wiedzę na tematy raczej mało mi znane - WIELKIE DZIĘKI za link
                                                    Natomiast cytowany tekst Anny Kyrpan z "Kijawskoho Telehrafu" w częsci
                                                    historycznej budzi moje mieszane uczucia a raczej chęć "przejechania" się po
                                                    nim.
                                                    Pierwsza sprawa to fałszywie brzmiące nutki nacjonalizmu . Bo co to
                                                    znaczy "ujraiński masyw karpat" "ukraińskie słońce" "ukraiński dzień" czy
                                                    okreslenie języka łemkowskiego jako "nieco mniej wyszukanego niż literacki
                                                    ukraiński". Dalej zbyt daleko idące uproszczenia tragedii II wojny i okresu
                                                    powojennego. Pomijanie roli UPA w tym okresie, przypisywanie całej winy za
                                                    tragedię "polskim formacjom podziemnym"....
                                                    No i ta uporczywa teza o starozytności ŁEMKOW w Karpatach z
                                                    równoczesnym "namolnym" przywłaszczaniu ich do Wielkiego Narodu Ukraińskiego ...
                                                    Niestety teza o tzw autochtoniczności Łemkow w Karpatach i Zaprzeczaniu teorii
                                                    o wędrowce ich z Bałkan - jest mi obce!!!
                                                    Zgodnie z moimi deklaracjami wrócę pewno do tematu ŁEMKOW, ICH POCHODZENIA ETC
                                                    w ktoryś tam postach /pod warunkiem złapania weny twórczej :)
                                                    > Czy slyszales Piotrze wypowiedzi kardynala Lubomyra Huzara z okazji spotkania
                                                    > lednickiego. Co sadzisz na ten temat?


                                                    "Kardynał ukraiński powiedział: "Przed moim współbratem, a szczególnie przed
                                                    wami, droga młodzieży, chcę zadeklarować, że prosimy o wasze przebaczenie i
                                                    jesteśmy gotowi przebaczyć wszystko to, czego doświadczyliśmy".

                                                    Młodość ma to szczęście, że nie niesie na barkach historii. Łatwiej jej
                                                    przeskakiwać przeszłość"

                                                    Nie zaprzeczam Radku,że uważam Kard. Huzara za Wielką Postać Kościoła
                                                    Unickiego - i godnego następcę i Lubacziwskiego i Szeptyckiego.
                                                    Po pamiętnym liście z ubiegłego roku /omawianego tu zresztą przez nas/ to
                                                    kolejny głos w drodze pojednania.
                                                    Może akurat Lednica /moim zdaniem to katolicki happening a i coś w rodzaju
                                                    Woddstocku/ to nie było najlepsze miejsce to tego typu /bardzo czytelnej/
                                                    deklaracji,zwlaszcza że po stronie katolickiej Kard.Glemp nie wyglada na
                                                    zbyt "lotnego"/od polotu;)/ odbiorcę i partnera. Tak samo zresztą jak Abp Sawa
                                                    który nie jest zdolny ani do deklaracji zgody, ani do gestów pojednania...
                                                    Smutne.
                                                    A do postawy i Kard. Lubomyra i Abp Sawy - też wrocę w najbliższych postach!!!-
                                                    oczywiście jak czas pozwoli :(
                                                    Pozdrawiam serdecznie

                                                  • wolf_wwa W odpowiedzi... 01.06.04, 22:55
                                                    Witaj Piotrze
                                                    Jesli chodzi o pochodzenie Lemkow to z tego co czytalem, ich pochodzenie
                                                    historycy wywodza w Woloszczyzny. Ja sie nie moge wypowiedziec poniewaz na ten
                                                    temat nie mam zbyt duzej wiedzy, ale raczej przychylam sie do tego
                                                    stwierdzenia. Cytat podeslany przeze mnie mial raczej zwrocic uwage na
                                                    istnienie obrzadku wschodniego na terenach dzisiejszej Polski na dlugo przed
                                                    chrztem Polski - sa to oczywiscie tylko teorie niektorych historykow, ale sa
                                                    interesujace. O pochodzeniu Lemkow chetnie dowiem sie czegos od Ciebie. Tekst
                                                    ktory podeslalem prezentuje odmienny punkt widzenia, w sumie kazdy ma prawo do
                                                    swoich sadow. Ze swej strony dodam ze ja tez jestem troche "uczulony" na proby
                                                    przypisywania narodowosci na sile.
                                                    Piszac o wypowiedzi kardynala Huzara mialem na mysli jego wypowiedz adresowana
                                                    do mlodych aby patrzyli w przyszlosc bez obciazen historycznych (tak
                                                    przynajmniej to zrozumialem) i mysle ze to wlasnie jest wskazowka na
                                                    przyszlosc. Sadze ze starsze pokolenie jest niestety zbyt obciazone historia
                                                    aby moc na to przeskoczyc. Co do Lednicy nie chce sie wypowiadac, poniewaz ja
                                                    raczej preferuje bardziej kameralne formy modlitwy.
                                                    Piszesz Piotrze o abp Sawie i nie sa to zbyt pochlebne slowa (a moze ja je
                                                    tylko tak odebralem), ja mysle ze problem dialogu obciaza obie strony. Zauwaz
                                                    ze problemy dotycza tylko rozmow z katolikami, dialog z kosciolami
                                                    ewangelickimi uklada sie raczej niezle.
                                                    Dzisiejszy post nie jest moze zbyt skladny, ale prosze o wybaczenie. Udalo mi
                                                    sie dzisiaj kupic wspaniale wyroby browaru Obolon, jest to piwo Pszeniczne i
                                                    piwo Mahnat - switle piwo. Goraco polecam:))
                                                    Na dzis bede juz konczyc, niestety jutro trzeba wstac do pracy.
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Re: W odpowiedzi..Radkowi 1. 02.06.04, 22:29

                                                    Witam

                                                    Mam szczerą nadzieję, że nie uraziłem Cię Radku moją wypowiedzią – chociaż
                                                    przyznaję, że zachciało mi się podgrzać trochę dyskusję w oparciu o twoje linki.
                                                    Zgodnie z moim planem zacznę rozwijać trochę nowych a trochę i kontynuować
                                                    stare wątki Najpierw nawiąże co nieco do postawy Strony Prawosławnej odnoszącej
                                                    się do propozycji powołania Unickiego Patriarchatu w Kijowie

                                                    tygodnik.onet.pl/1546,1151802,1,dzial.html
                                                    „Gdy 17 lutego do stolicy Rosji przybył kard. Walter Kasper, na stronie
                                                    internetowej Patriarchatu Moskiewskiego przywitał go news-raport pod znamiennym
                                                    tytułem: “Wszystkie Kościoły prawosławne wyraziły negatywną reakcję na
                                                    możliwość ustanowienia Patriarchatu Greckokatolickiego na Ukrainie”.
                                                    Raport zawiera streszczenia listów wszystkich nie-rosyjskich zwierzchników
                                                    Cerkwi prawosławnych na świecie, skierowanych na ręce metropolity Cyryla,
                                                    drugiej osobistości Patriarchatu Moskiewskiego. Sygnatariusze podzielają
                                                    dezaprobatę Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego dla planów powołania
                                                    greckokatolickiego patriarchatu w Kijowie. Hierarchowie jednoznacznie
                                                    stwierdzili, że taki krok Watykanu oznaczałby śmierć dla - zawieszonego w 2000
                                                    r. (ostatnie spotkanie komisji mieszanej obu Kościołów w Baltimore) - dialogu
                                                    katolicko-prawosławnego.” (....)
                                                    Napisałem poprzednio :
                                                    Tak samo zresztą jak Abp Sawa który nie jest zdolny ani do deklaracji zgody,
                                                    ani do gestów pojednania... Smutne.

                                                    I Radku czytam o stanowisku Abp Sawy :

                                                    „Bardzo mocne słowa krytyki pod adresem memorandum kard. Kaspera padły także ze
                                                    strony arcybiskupa Sawy, zwierzchnika Polskiego Kościoła Prawosławnego.
                                                    Hierarcha napisał, że jest to kontynuacja praktyki ustanawiania łacińskich
                                                    patriarchatów na Wschodzie w czasie wypraw krzyżowych; pomysł “nie do
                                                    pogodzenia z praktyką apostolską i starochrześcijańskim rozumieniem jedności
                                                    eucharystycznej Kościoła lokalnego, kierowanego przez biskupa”. Arcybiskup
                                                    podkreślił, że memorandum kard. Kaspera w istocie sprzeciwia się “pragnieniu
                                                    przywrócenia jedności między Kościołami Wschodu i Zachodu. Dokument prezentuje
                                                    stary model jedności, który zmierza do wchłonięcia Kościoła prawosławnego, tj.
                                                    powtarza ideę unii. Dlatego ustanowienie unickiego patriarchatu w Kijowie
                                                    pozbawia sensu dialog prawosławno-katolicki”.”
                                                    Wydaje mi się Radku że cytat ten w pełni uzasadnia moją krytyczną uwagę wobec
                                                    owego Patriarchy

                                                    ”Można się było tego spodziewać - tak kard. Lubomyr Huzar, zwierzchnik
                                                    Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, skomentował stanowisko rosyjskiej
                                                    Cerkwi wobec planów utworzenia patriarchatu greckokatolickiego w Kijowie (18
                                                    lutego). Metropolita halicko-kijowski przebywał akurat w Polsce w związku ze
                                                    zorganizowanymi w Przemyślu obradami Stałego Synodu Biskupów Ukraińskiego
                                                    Kościoła Greckokatolickiego. Podczas spotkania z dziennikarzami w Lublinie
                                                    stwierdził, że nie widzi powodów, dla których Kościół greckokatolicki miałby w
                                                    tej sprawie pytać o zdanie prawosławnych: “Wszyscy mówią o terytorium
                                                    kanonicznym, ale kto je ustanowił, czemu Ukraina ma być częścią kanonicznego
                                                    terytorium Patriarchatu Moskiewskiego, zupełnie nie jest jasne”. Kardynał
                                                    uważa, że utworzenie patriarchatu na Ukrainie nada jego wspólnocie “pewną
                                                    jedność”: “To nie jest dla nas cel, nie coś takiego, bez czego nie można żyć,
                                                    ale środek do normalnego życia i wzrostu” - dodał. Zapewnił, że grekokatolicy
                                                    nadal będą ponawiać prośby do Watykanu o zgodę na utworzenie na Ukrainie
                                                    patriarchatu. Metropolita zażartował nawet, że tylko unitom udało się skłonić
                                                    Kościół prawosławny do wypowiedzenia się jednym głosem”

                                                    Nie koniec to Radku – mojej korespondencji – bo oto za chwilę następny post!!!

                                                    Przepraszam za wykazywanie tutaj postawy najwyższego Zwierzchnika Polskiego
                                                    Kościoła Prawosławnego –mam nadzieję ,że nie urażę Cię tym cytatem /z bądź co
                                                    bądź bardzo dobrego katolickiego Tygodnika Powszechnego/

                                                    Pzdr




                                                  • piotrzr Re: W odpowiedzi..Radkowi 2 02.06.04, 22:32
                                                    No i kolejny link nawiązując do bieżących działań Kard. Huzara zmierzających do
                                                    pojednania i integracji Kościołów Wschodnich na Ukrainie

                                                    tygodnik.onet.pl/1546,1163239,dzial.html
                                                    Krótki cytat :
                                                    List pasterski kard. Lubomyra Huzara, wystosowany 13 kwietnia z Kijowa, zawiera
                                                    znacznie więcej niż tylko zapowiedź przeniesienia do tego miasta siedziby
                                                    greckokatolickiej metropolii. Rezydujący dotąd we Lwowie zwierzchnik
                                                    Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej (UCGK) zamierza dać impuls czterem
                                                    ukraińskim Kościołom do zjednoczenia we wspólnym patriarchacie kijowskim.

                                                    Rozpad ZSRR i uzyskanie niepodległości przez Ukrainę w 1991 r. doprowadziły do
                                                    rozbicia prawosławnej wspólnoty, pozostającej dotąd w przymusowej jedności w
                                                    ramach Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej (RCP) - na kilka niezależnych od siebie
                                                    denominacji. Spora część ukraińskich prawosławnych oderwała się wówczas od RCP,
                                                    tworząc Ukraińską Cerkiew Prawosławną Patriarchatu Kijowskiego (UCP-PK).
                                                    Zarówno samodzielności Cerkwi, jak i tytułu patriarszego jej zwierzchnika,
                                                    metropolity Filareta, nie uznali zwierzchnicy patriarchatu moskiewskiego. Inna
                                                    niezależna wspólnota, Ukraińska Autokefaliczna Cerkiew Prawosławna (UACP) -
                                                    utworzona już w 1990 r. przy wydatnym udziale duchownych, którzy powrócili z
                                                    emigracji na Zachodzie - przybrała narodowe i niepodległościowe oblicze.
                                                    Wreszcie prawosławni, którzy nie zerwali z Cerkwią rosyjską, znaleźli się w
                                                    Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego (UCP-PM). Mimo strat
                                                    nadal wspólnota ta grupuje największą liczbę wiernych prawosławnych,
                                                    szczególnie na wschodzie Ukrainy.

                                                    W tym kościelnym kalejdoskopie pojawili się też grekokatolicy. Zdelegalizowani
                                                    w czasach ZSRR, na początku lat 90. potrafili szybko odzyskać większą część
                                                    przedwojennego stanu posiadania na południowym zachodzie kraju, czyli w Galicji
                                                    oraz na Zakarpaciu. Promoskiewscy prawosławni - programowo
                                                    przeciwni “uniatyzmowi” - nie uznają UCGK, podczas gdy UCP-PK pozostaje z nią w
                                                    nieoficjalnie poprawnych stosunkach, natomiast UACP z nią współpracuje.

                                                    Na trzeciej sesji soboru UCGK w 2002 r., i potwierdzonej przez synod biskupów,
                                                    stwierdzono jednomyślnie, że struktury tego Kościoła, zgodnie z tradycją
                                                    wschodniego chrześcijaństwa, dojrzały już do nadania im rangi patriarchatu.
                                                    Postulat, wystosowany przez Kościół pozostający w unii z Rzymem, skierowany
                                                    jest naturalnie do Watykanu, który nie podjął jeszcze decyzji. Jednak kard.
                                                    Huzar jest w swoim Kościele oficjalnie nazywany patriarchą.”


                                                    Zdaję sobie sprawę, że wiosna i napływające lato nie sprzyja głębszym
                                                    refleksjom ))).
                                                    Zwłaszcza że jak czytam jesteś <podobnie jak ja> gorącym
                                                    zwolennikiem „chmielowego złota”)))))
                                                    Chociaż Ja – przyznaję jestem w tym względzie bardziej konserwatywny – nie
                                                    wychodzę poza konsumpcję Żywca, Warki i Urquela oraz Złotego Bażanta.
                                                    Wzmocnionych okazjonalnie małym kieliszeczkiem smakowitej borowiaczki, zacnej
                                                    śliwowiczki lub smakowej Finlandii !!!
                                                    Mam nadzieje że ta dygresja nie przyczynia się do nakłaniania młodych bywalców
                                                    forum do uprawiania niecnego nałogu !!!!!
                                                    Pozdrawiam serdecznie

                                                    Ps Piwo a i mocniejszy alkohol jak sądzę dobrze się komponuje z konsumpcją
                                                    smakowitej kiszki ziemniaczanej , której konkurs spożywania jak słyszałem
                                                    ostatnio – odbył się na Podlasiu /bodaj w Siemiatyczach/

                                                    Ps 2 Do Łemków WRÓCĘ za kilka postów - prosze o cierpliwość


                                                  • wolf_wwa Re: W odpowiedzi Piotrowi 03.06.04, 14:44
                                                    Witaj Piotrze
                                                    Takie podgrzanie dyskusji czasem jest potrzebne, od razu zywiej siada sie do
                                                    klawiatury :)
                                                    Temat wypowiedzi Patriarchatu Moskiewskiego wraca jak bumerang. Faktycznie
                                                    stanowisko prawoslawne jest sztywne i sadze ze nie ulegnie zmianie jesli chodzi
                                                    o Patriarchat w Kijowie. Na pewno wynika to z podejscia Cerkwi do terytorium
                                                    kanonicznego, strona prawoslawna zwraca uwage ze nie moze byc dwoch biskupow w
                                                    jednym miescie co zreszta jasno przebijalo z wypowiedzi strony prawoslawnej w
                                                    zalinkowanym przeze mnie (jakis czas temu) tekscie z Przegladu Prawoslawnego.
                                                    Moze faktycznie takie dogmatyczne stanowisko nie jest najlepsze, ale prosze,
                                                    spojrz na to z innej strony. Sadze ze spora role gra tu obawa przed
                                                    zainstalowaniem sie Kosciola rzymskiego na terytorium ktore historycznie
                                                    zamieszkiwali prawoslawni. Na pewno tez Cerkiew boi sie utraty czesci wplywow.
                                                    Kolejnym powodem obaw moze byc obawa o odbierania wiernych (w to nie wierze,
                                                    sadze ze UCGK ma czyste intencje). Gdzies w glebi serca (i tak tylko troszke:)
                                                    mam obawy czy Kosciol Katolicki nie bedzie chcial chcial ugrac czegos dla
                                                    siebie.
                                                    Piszesz Piotrze o wypowiedzi metropolity Sawy. Fakt padly ostre slowa, ale mimo
                                                    wszystko postaram sie choc troche je wybronic. Slowa hierarchy PAKP wynikaja na
                                                    pewno po czesci z historycznych doswiadczen. W Cerkwi niestety ta pamiec jest
                                                    caly czas zywa, z niej zreszta wynikaja obawy wobec grekokatolikow. Wiem ze
                                                    historia nie powinna rzutowac na dzien dzisiejszy, ale niestety ludzie sa tylko
                                                    ludzmi. Niestety w Cerkwi widac syndrom „oblezonej twierdzy”. Ja zreszta tez
                                                    czasem mam skrzywienie:)
                                                    Daleko mi Piotrze do dogmatyzmu Cerkwi rosyjskiej, raczej sklaniam sie do tej
                                                    prostej wiary prawoslawnych chlopow na wschodnich terenach RP. Mysle, ze PAKP
                                                    powinien raczej isc w strone kosciola Bialorusinow i Ukraincow, a nie kalki z
                                                    Rosji. Zreszta po trochu tam zmierza, ale ten proces potrwa na pewno jeszcze
                                                    sporo czasu.
                                                    Osobna sprawa jest to o czym pisales w drugim poscie.
                                                    (Zaraz sie niektorym naraze)
                                                    Nie bardzo rozumiem stanowisko Cerkwi rosyjskiej w sprawie autokefalii dla
                                                    Cerkwi w Bialorusi i Ukrainie. Moim zdaniem Koscioly te powinny byc niezalezne
                                                    od Patriarchatu Moskiewskiego. Tutaj chyba wchodzi w gre polityka Rosji, ktora
                                                    traktuje te panstwa jako swoje satelity. Cerkiew ukrainska powinna byc
                                                    zjednoczona i autokefaliczna, obecna sytuacja gdy dzialaja trzy (!) cerkwie, w
                                                    tym jedna Patriarchatu Moskiewskiego jest co najmniej dziwna. Szczerze mowiac
                                                    nie wiem jak do tej skomplikowanej mozaiki dodac jeszcze UCGK. Latwiej byloby
                                                    rozmawiac gdyby rozmawiala JEDNA Cerkiew prawoslawna z UCGK i moze wtedy bylyby
                                                    szanse.
                                                    Inicjatywa kardynala Huzara jest cenna niestety jest pewien problem. Pomiedzy
                                                    UCGK a Cerkwia prawoslawna istnieja roznice dogmatyczne i kanoniczne w tej
                                                    chwili chyba nie do przezwyciezenia. W tej sytuacji lepiej chyba postawic na
                                                    wspolprace i wspolistnienie.
                                                    Troche ciezko mi wypowiadac sie na ten temat. Po pierwsze moja wiedza na temat
                                                    grekokatolikow nie jest zbyt duza, po drugie moj punkt widzenia tez daleki jest
                                                    od obiektywnosci. Nie jest to zla wola. Rozpoczynajac rozmowy na tym forum na
                                                    temat grekokatolikow nie wiedzialem prawie nic, a to co wiedzialem wiazalo sie
                                                    z historia Unii. Dzis wiem wiecej, choc dalej mam braki w wiedzy. Druga
                                                    trudnosc to fakt ze do Cerkwi jest mi bardzo blisko i czesto patrze z tej
                                                    wlasnie perspektywy.
                                                    Mam nadzieje ze choc troche przyblizylem swoje stanowisko.
                                                    Na koniec zupelnie z innej beczki.
                                                    O konkursie w Siemiatyczach nic nie wiedzialem, szkoda. Chociaz do konkursu
                                                    raczej bym sie nie nadawal. Na raz duzo nie zjem:) Do kiszki to chyba
                                                    najlepsza jest schlodzona wodka, a jesli chodzi o piwo to najczesciej kupuje
                                                    Dojlidy Classic i Zubra. Oczywiscie nikogo do picia nie namawiam, szczegolnie
                                                    forumowiczow w mlodszym wieku.
                                                    Serdecznie pozdrawiam i z niecierpliwoscia oczekuje na ciag dalszy.
                                                    R.
                                                  • piotrzr Re: remanenty konstantynopolskie 03.06.04, 22:14


                                                    Witam – dzisiaj ciąg dalszy remanentów – bo oto natrafiłem na ciekawy artykuł
                                                    O. Wacława Hryniewicza pt
                                                    Wielka tragedia Wielkiej Schizmy

                                                    tygodnik.onet.pl/1546,1159523,dzial.html

                                                    Zdobycie Konstantynopola w pamięci chrześcijan wschodnich

                                                    Nie ulega wątpliwości (...)że w świadomości Greków dzień 13 kwietnia 1204 r.
                                                    uchodzi za największą zbrodnię i najbardziej brutalny epizod w procesie
                                                    powolnego rozłamu między Kościołem łacińskim i greckim. Do dzisiaj fakt ten
                                                    pozostaje bolesnym symbolem podziału między chrześcijańskim Wschodem i
                                                    Zachodem; jednym z głównych źródeł nieufności, niechęci i wzajemnego
                                                    wyobcowania.
                                                    Miasto zostało zaatakowane w Wielki Wtorek, 12 kwietnia. Po łatwym
                                                    zwycięstwie, dokonanych grabieżach i spaleniu kilku budowli napastnicy wycofali
                                                    się w obawie przed zasadzką. Powrócili w Wielką Środę, aby dokończyć dzieła
                                                    zniszczenia. Grabież wstrzymano dopiero 14 kwietnia, w Wielki Czwartek
                                                    wieczorem, aby - jak mówiono - nie sprofanować Wielkiego Piątku!

                                                    Pod sztandarem krzyża

                                                    Oto jak zdobycie miasta opisuje w swojej “Historii” jeden z bizantyjskich
                                                    notabli, Nicetas Choniates. Był on świadkiem politycznego upadku na szczytach
                                                    władzy w stolicy cesarstwa, który doprowadził do tragedii. “Na dźwięk trąby,
                                                    wymachując obnażonymi mieczami zabrali się za plądrowanie domów i kościołów.
                                                    Nie wiem, jak podjąć się opisu niegodziwości, które popełnili ci zbrodniarze.
                                                    Rozbijali święte obrazy czczone przez wiernych. Rzucali relikwie męczenników w
                                                    miejsca hańbiące, które wstydzę się wymieniać. Wylewali ciało i krew Pana... Ci
                                                    prekursorzy Antychrysta, ci sprawcy profanacji, które mają poprzedzić jego
                                                    przyjście, brali kielichy i pateny za zdobycz wojenną. Niektóre z nich rozbili,
                                                    a pozostałe kielichy zabierali na swoje stoły, aby z nich jeść i pić... Nie
                                                    sposób pomyśleć bez przerażenia o profanacji dokonanej na Wielkiej Świątyni
                                                    [Hagia Sophía]. Zniszczyli ołtarz zrobiony w całości z cennych materiałów,
                                                    przedmiot podziwu dla wszystkich narodów; łupieżcy podzielili się jego
                                                    fragmentami, tak jak dzielili się wszystkim, co było najbardziej cennego w
                                                    świątyni... Wprowadzili do nawy muły i konie, aby zabrać poświęcone naczynia,
                                                    obrobione dłutem srebro i złoto, które wyrwali z tronu, pulpitu i drzwi, jak
                                                    również sprzęty, które tylko mogli znaleźć; kiedy niektóre spośród tych
                                                    zwierząt ślizgały się i upadały, kłuli je nożami, a świątynia została splamiona
                                                    ich krwią i odchodami. Posadzono prostytutkę... na tronie patriarchy i
                                                    znieważano Jezusa Chrystusa; śpiewano sprośne piosenki i tańczono w bezwstydny
                                                    sposób w świętym miejscu... Z dzikim szałem gwałcili oni kobiety, nawet
                                                    najbardziej godne szacunku, najbardziej cnotliwe, najbardziej niewinne młode
                                                    dziewczęta, mniszki poświęcone Bogu... Całe miasto było jedynie rozpaczą,
                                                    łzami, krzykami, jękami”.

                                                    Wschodnie chrześcijaństwo nie zapomniało do dzisiaj tamtych trzech dni
                                                    Wielkiego Tygodnia. “W porównaniu z tymi ludźmi, którzy na swych ramionach
                                                    noszą Krzyż Chrystusowy, nawet Saraceni są litościwi i łaskawi” - zapewniał
                                                    Nicetas Choniates. Jeszcze bardziej szczegółowy opis podał ówczesny metropolita
                                                    miasta Kyzikos, Cyryl (Kyrillos Konstantinos Stilbes). Pisał on o spaleniu
                                                    wielu świątyń niezwykłej piękności. W sanktuarium Hagia Sophia nie oszczędzono
                                                    niczego. Bogato zdobiony stół ołtarzowy świątyni został rozbity na kawałki,
                                                    złote i srebrne przedmioty świątynne przerabiano na pasy, sprzączki i ostrogi
                                                    lub rozdawano kurtyzanom na pierścienie, naszyjniki, kolczyki i inne ozdoby.
                                                    Nakrycia ołtarzowe i szaty liturgiczne zamieniano na stroje dla mężczyzn i
                                                    kobiet oraz na derki pod siodła. Marmurowe płyty świątyni rozwleczono po
                                                    ulicach. Relikwie świętych wyrzucano z relikwiarzy jak nieczyste przedmioty. W
                                                    jednym z przytułków zabrano ikonostas, porobiono w nim otwory, aby służyły
                                                    chorym krzyżowcom jako deska sedesowa. Ikony palono, deptano, używano jako
                                                    mebli do siedzenia lub zamiast drewna na opał; inne miały ozdabiać domy, służyć
                                                    jako wykładzina podłogowa czy nawet jako drabki na siano dla koni.

                                                    Metropolita Kyrillos podkreśla, iż wielu mieszkańców Konstantynopola (zarówno
                                                    duchownych, jak i świeckich) zabito w świątyniach, gdzie szukali schronienia.
                                                    Jak zachowywali się w tej sytuacji duchowni łacińskiego Kościoła? Opis
                                                    metropolity jest równie lakoniczny, co drastyczny. Pisze o biskupach i
                                                    kapłanach depczących ikony, przeszukujących i okradających groby świętych oraz
                                                    członków rodziny cesarskiej. Jadąc na koniu w stroju rycerskim na czele
                                                    zdobywców, jeden z biskupów trzymał oburącz krzyż jak sztandar; był świadkiem
                                                    grabieży i świętokradczych występków. “Pewien kardynał - pisze Kyrillos -
                                                    udawszy się do kościoła Archanioła w Anapulos kazał w tym miejscu zamazać
                                                    wapnem liczne ikony świętych, potem wrzucić relikwie świętych do pobliskiego
                                                    morza, aby później je sobie przywłaszczyć”.

                                                    Raport metropolity mówi o “niezamierzonej krzywdzie”, która spotkała niewinnych
                                                    ludzi, wyznawców tej samej religii chrześcijańskiej. Przybysze z daleka zjawili
                                                    się po to, by palić, zabijać i rabować. Dla wszystkich pokrzywdzonych życie
                                                    stało się “przedłużoną śmiercią”, losem gorszym od tego, który spotkał tych, co
                                                    od razu zginęli.”


                                                    Piszesz Radku , nawiązując do mojego poprzedniego „remanentu” o przyczynach
                                                    nieufności Prawosławia do Katolicyzmu, próbując / co jest dla mnie całkiem
                                                    zrozumiałe/ usprawiedliwiać zachowania Hierachów Prawosławia do inicjatyw
                                                    dotyczących Unitów.

                                                    Musisz jednak przyznać że aktywność Kard. Huzara to typowe wyciąganie dłoni w
                                                    gescie pokoju- dłoni ktora trafia w próżnię !!!

                                                    Mój obecny remanent jest też usprawiedliwieniem postępowania prawosławia – tymi
                                                    zaszłościami sprzed wielu wieków, które pozostawiły ... jątrzące się
                                                    rany !!!!!!!!
                                                    Za chwilę dokończenie tego postu – prawdopodobnie ostatniego przed weekendem
                                                    Ps Co do gatunków piwa – nie podejmuje oczywiście polemiki :-)) – albowiem
                                                    gusty nie podlegają .........



                                                  • piotrzr Re: remanenty konstantynopolskie 03.06.04, 22:21
                                                    Tak więc kończę zaczęty wątek liczac na dyskusjęDalej czytam



                                                    Wstydliwa dla Kościoła zachodniego data gwałtu na Bizancjum była przez wieki
                                                    starannie wymazywana z jego historycznej pamięci lub bezkrytycznie
                                                    usprawiedliwiana łacińską ideologią teologiczną (Kościół rzymski jako mater et
                                                    magistra wszystkich innych chrześcijan). Winą za zaistnienie schizmy obarczano
                                                    Greków, nie uznających prymatu Kościoła rzymskiego. Zgoła inaczej sprawy te
                                                    wyglądają w oczach chrześcijan prawosławnych. W wydarzeniach roku 1204 widzą
                                                    oni coś najgorszego, co mogło spotkać Bizancjum z rąk Łacinników. Prawosławny
                                                    historyk Nicolas Zernov pisał: “Złupienie Konstantynopola jest jednym z
                                                    największych nieszczęść, jakie zapisały dzieje chrześcijaństwa. (...). W
                                                    przeciągu trzech dni ludzkość straciła niezliczoną ilość arcydzieł sztuki,
                                                    Kościół swą jedność, a cesarstwo siły niezbędne do stawienia czoła azjatyckim
                                                    najeźdźcom. Zaniknęło ostatecznie poczucie łączności między Wschodem i
                                                    Zachodem, które dotąd jeszcze przetrwało mimo tylu ciosów i przejść, i zdołało
                                                    się oprzeć tylu próbom rozłamu. Odtąd nie można było mówić o Grekach i
                                                    Łacinnikach jako o członkach tego samego Kościoła”.

                                                    Wspólny dramat

                                                    Potrzebna jest dziś głęboka refleksja nad przyczynami rozłamu. Trzeba z pokorą
                                                    przyjąć wielką część winy i współodpowiedzialności za ostateczne
                                                    przypieczętowanie schizmy między Wschodem i Zachodem. Nie jest to
                                                    jedynie “Schizma wschodnia”, lecz wspólny dramat Wielkiej Schizmy, która na
                                                    długie wieki podzieliła jeden Kościół Chrystusa. Bez przyznania się do tego nie
                                                    będziemy w stanie dokonać koniecznej rewizji w rozumieniu jej zaistnienia i
                                                    trwania.

                                                    Data schizmy, wiązana ze wzajemnymi ekskomunikami między Rzymem i
                                                    Konstantynopolem w 1054 r., jest bardziej wydarzeniem symbolicznym niż
                                                    definitywnym rozłamem. Dopiero to, co stało się w 1204 r. uczyniło rozłam czymś
                                                    boleśnie rzeczywistym i trwałym. W świadomości Wschodu pamięć o barbarzyńskim
                                                    podboju Konstantynopola wciąż jest raną nie zaleczoną. Dopiero czasy ekumenizmu
                                                    niosą ze sobą nowe możliwości uzdrawiania pamięci i rzeczywistego pojednania.
                                                    Czy zostaną wykorzystane? Nie dokona się to w sferze słów.

                                                    Trzeba było długich wieków, abyśmy zaczęli myśleć o tym, co się wówczas
                                                    wydarzyło. Pamięć o tym wydarzeniu skłania jednak do czegoś więcej niż do
                                                    okolicznościowej zadumy, która nie pozostawi żadnego trwałego śladu w naszym
                                                    myśleniu i postępowaniu wobec innych chrześcijan. Potrzebna jest prawdziwa
                                                    metánoia, wewnętrzny wstrząs, który prowadzi do szczerego duchowego nawrócenia
                                                    i przynosi błogosławiony owoc ekumenicznego czynu pojednania."
                                                    Musisz przyznać Radku,że cytowany artykuł Księdza Profesora Hryniewicza po raz
                                                    kolejny pokazuje jego KLASĘ

                                                    Pozdrawiam życząc miłego weekendu no i ... doznań smakowych.
                                                    Ja liczę w jego trakcie na jakąś skromną konsumpcje /być może/ schłodzonej
                                                    żubróweczki , oczywiście po zakończeniu przejazdów wycieczkowych.




                                                  • wolf_wwa Meczennicy Chelmscy i Podlascy 06.06.04, 21:05
                                                    Witam
                                                    Ciekawe sa Twoje ostatnie posty. I tak od Rzeszowa dotarlismy az do
                                                    Konstantynopola:)
                                                    Dzis wracam do blizszych i czasowo i geograficznie spraw.
                                                    W I niedziele czerwca Cerkiew wspomina Swietych Meczennikow Chelmskich i
                                                    Podlaskich. Meczennicy ci sa ofiarami czasow ostatniej wojny, zostali oni
                                                    zamordowani przez polskich "lesnych". Nie wspominalbym o tym gdyby nie
                                                    dzisiejsze kazanie. Pokazalo ono ze o trudnych sprawach mozna mowic w sposob
                                                    nie jatrzacy. W kazaniu nie padlo ANI JEDNO slowo na temat narodowosci
                                                    sprawcow tego mordu, duchowny nie mowil o "polskich bandach" itp... jedynym
                                                    okresleniem sprawcow byly slowa "zli ludzie". Widac Piotrze ze mozna wypowiadac
                                                    sie w sposob wywazony.
                                                    Dobrze by bylo gdyby po obu stronach mozna uslyszec takie okreslenie sprawcow.
                                                    Nie mozna winy bandytow przelewac na caly narod.
                                                    Mialem dzis napisac cos innego, ale jeden post z forum Rzeszow (chyba wiesz
                                                    ktory:) sklonil mnie do tej wypowiedzi.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa malutkie uzupelnienie 06.06.04, 21:14
                                                    > Mialem dzis napisac cos innego, ale jeden post z forum Rzeszow (chyba wiesz
                                                    > ktory:) sklonil mnie do tej wypowiedzi.

                                                    oczywiscie nie chodzilo o post tylko o caly watek:)
                                                  • Gość: Piotr Z konstantynopola na Podlasie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.04, 21:37
                                                    Witam

                                                    Pisałeś Radku o „proste wierze prawosławnych chłopów na wschodnich terenach RP”
                                                    i „kościele Białorysinów i Ukraińców”.
                                                    Myślę ,żę dobrze do tych stwierdzeń podpina się znaleziony ciekawy artykuł o
                                                    problemach polsko-białoruskiego pogranicza.

                                                    tygodnik.onet.pl/1547,1133249,dzial.html
                                                    A w nim kilka, bardzo ciekawych sformułowań

                                                    Ot choćby to

                                                    **W Kuzawie mieszkają prawosławni, w Czeremsze przeważnie katolicy. Kuzawskie
                                                    domy są małe i parterowe, budowano je wiele lat temu. Pozostały piece kaflowe i
                                                    kuchnie opalane węglem. Do gotowania wody chętniej używa się starych saganów
                                                    niż elektrycznych czajników. Na stołach haftowane obrusy, na ścianach ikony,
                                                    przyczepione do kilimu.

                                                    Ludzie stają przed wizerunkami świętych. Uklęknąć przed nimi nie wolno. Modlą
                                                    się w szczęściu, w rozpaczy, modlą się za kogoś. Zapalają cienkie świeczki
                                                    kupowane w cerkwi. Wierzą, że kiedy jest ikona, w domu trwa spokój i szczęście.
                                                    Dlatego, gdy mówi się głośno, płacze ze złości lub przeklina, trzeba ją
                                                    zasłonić.

                                                    Popołudniami mieszkańcy Kuzawy spotykają się na ławce pod drzewem. - Tutaj
                                                    zostali już tylko tacy jak my, po sześćdziesiątce. W naszej wiosce nawet
                                                    kawalerzy mchem dawno porośli - śmieje się pani Eugenia, nazywana tu Żenią.

                                                    Przy szosie stoją krzyże z trzech belek. Przechodzący pochylają się i żegnają
                                                    trzema palcami. To znak, że o Bogu pamięta się nie tylko w niedzielę. - Od lat
                                                    nic się nie zmieniło. Święta wyprawiamy, jak pradziadowie - mówi pani Klaudia. -
                                                    Ale my długo nie pożyjemy, a jak nas nie będzie, obyczaj umrze.

                                                    W Kuzawie jest niemal jak w prawosławnej Rosji. Tylko o jednym nakazie religii
                                                    tu nie słyszano. - Że co niby, w poście miłości się zabrania? Jak byliśmy
                                                    młodzi, to dzieci się rodziły wtedy, jak Bóg dał - mówi pani Klaudia.

                                                    Z czyjegoś domu dochodzą dźwięki przeboju rosyjskich dyskotek Wosiemnacat’ mnie
                                                    uże grupy Ruki wwierch. Ktoś młody słucha muzyki. - Gimnazjaliści tu jeszcze
                                                    mieszkają, ale oni też pojadą na nauki do miasta i nie wrócą - dodaje pani
                                                    Żenia zmartwionym głosem. Martwi się, choć niedaleko torów kolejowych powstał
                                                    zalew z czystą wodą, szosą przejeżdżają samochody zagranicznych marek,
                                                    odpoczywają wczasowicze z całego kraju. Ktoś ze stolicy myśli o kupieniu tu
                                                    domu.**

                                                    Albo też i to
                                                    **Na noc Kupały do nieodległych Dubicz Cerkiewnych przyjeżdżają ludzie z całej
                                                    Polski. Przy brzegu jeziora samochód przy samochodzie, namiot przy namiocie.
                                                    Radioodbiorniki nastawione na białoruskie stacje. Młodzi chętnie słuchają
                                                    rosyjskiej muzyki, piją rosyjską wódkę. Śpiew ukraińskiej kapeli miesza się z
                                                    rosyjskim toastem: Dawaj za was, dawaj za nas. Dziewczyny siedzą na kocach i
                                                    plotą wianki z kwiatów i zboża. O północy, wykrzykując białoruskie przyśpiewki
                                                    wejdą do wody po kolana i rzucą je na taflę jeziora.

                                                    - Gdie ty mene pochowajesz miły mój, milenki? - zaśpiewają.

                                                    - Za chliewom miła, czarnabrewaja - odpowiedzą chłopcy.

                                                    Katolicy i prawosławni bawią się razem. Nikt nie pyta o wyznanie. Siedzą przy
                                                    ognisku, tańczą, rozmawiają. - Lubimy te same klimaty, taką samą muzę - mówi
                                                    Agata, uczennica drugiej klasy liceum.

                                                    Chłopak katolik trzyma za rękę prawosławną dziewczynę. - Długo to nie potrwa -
                                                    komentuje Paweł, student z Białegostoku. - Wiara dzieli najbardziej - dodaje.
                                                    Paweł jest katolikiem, spotykał się z prawosławną dziewczyną. Pokazuje zdjęcia,
                                                    widać, że tworzyli ładną parę. I choć mama Pawła ciepło wspomina drobną
                                                    blondynkę, to z ulgą myśli o tym, że się rozstali. - W pracy mam wiele
                                                    prawosławnych koleżanek - opowiada. - Umiemy z nimi żyć, szanujemy ich
                                                    obyczaje, ale mieszanym małżeństwom jest ciężko. Bywa, że któraś z rodzin chce
                                                    przeciągnąć narzeczonych na swoją stronę. Potem jest problem, gdzie dzieci do
                                                    chrztu zanieść.

                                                    - Moja babka była prawosławna, poszła za dziadkiem do kościoła. Jak umierała,
                                                    to prosiła, żeby ją pochować na cmentarzu prawosławnym. Tęsknota w człowieku
                                                    zostaje - wspomina pani Żenia.***

                                                    Zachęcam do lektury Radku – zwłaszcza że dotyczy on bliskich i Tobie jak i
                                                    goszczonemu tu kiedyś Andrzejowi.

                                                    Pisałeś już kiedyś o problemach utraty tożsamości narodowościowej – linkowany
                                                    artykuł stanowi bardzo dobre uzupełnienie cytowanych kiedyś artykułów z NBiN
                                                    Oczywiście w mojej ocenie różnice wyznaniowe wspominane w tych cytatach wydają
                                                    mi się mocno archaiczne i wprawiają mnie w smętną zadumę ... mamy XXI
                                                    wiek ,demokrację, europejskie czy nawet światowe „pretensje”, komputery itd.
                                                    Itd. – a jednak coś takiego jak wyznanie potrafi dzielić ludzi na naszej
                                                    kochanej prowincji :)
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Piotr Odpowiadając..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.04, 21:43
                                                    Radku - nawiązując do Twojej wypowiedzi i wątku "nacjonalistyczno-
                                                    faszystowskiego" bo jego chyba masz na mysli :)- nie wiąże z nim niestety
                                                    większych nadziei /nie ten poziom dyskutantów:)/.
                                                    Pusciłem też mały głosik na Forym "świat" na temat ostatniego wywiadu Ks.
                                                    kardynała Lubomira Huzara /rewelacja !!!!/- /sobotnia GW/ ale tam też "denna"
                                                    dyskusja
                                                    :(
                                                    Do tego wywiadu oczywiście wrócę tu u nas - ale może w tygodniu.
                                                  • wolf_wwa Re: Konopielka? :) 07.06.04, 21:44
                                                    Witaj Piotrze
                                                    Tekst z "Tygodnika Powszechnego" przeczytalem z uwaga. Postaram sie odniesc do
                                                    pewnych fragmentow tego tekstu, najpierw jednak skrobne kilka luznych
                                                    skojarzen. Sadze, ze ten tekst nie powinien odnosic sie tylko do wsi
                                                    prawoslawnych, czesto jezdze przez wsie na Podlasiu i nie zauwazylem zeby
                                                    wsie "polskie" roznily sie w wygladzie od calkowicie "ruskich" Slochow
                                                    Annopolskich. Wszystkie te wsie sa po prostu biedne. Mysle tez, ze zabobon jest
                                                    powszechny niezaleznie od wyznania, a "babka" z Orli jak wynika z tekstu jest
                                                    odwiedzana i przez katolikow. Swoja droga jej praktyki sa potepiane przez
                                                    Cerkiew.
                                                    Ponizej pare fragmentow i moje subiektywne uwagi:)

                                                    "W Kuzawie mieszkają prawosławni, w Czeremsze przeważnie katolicy. Kuzawskie
                                                    domy są małe i parterowe, budowano je wiele lat temu. Pozostały piece kaflowe i
                                                    kuchnie opalane węglem. Do gotowania wody chętniej używa się starych saganów
                                                    niż elektrycznych czajników. Na stołach haftowane obrusy, na ścianach ikony,
                                                    przyczepione do kilimu"

                                                    Ten fragment jest moim zdaniem (niestety) wartosciujacy, szczegolnie fragment o
                                                    Kuzawie, male i parterowe domy... poza tym nie widze nic zlego w haftowanych
                                                    obrusach i ikonach na scianie, natomiast jesli chodzi o gotowanie wody to
                                                    zdecydowanie wole czjnik elektryczny. Autor niestety nie bardzo zrozumial
                                                    znaczenie ikony w Prawoslawiu. Pozniejszy tekst na temat postu tez niezbyt na
                                                    miejscu, post u prawoslawnych ma troche inny sens niz w KK.

                                                    "Moja babka była prawosławna, poszła za dziadkiem do kościoła. Jak umierała, to
                                                    prosiła, żeby ją pochować na cmentarzu prawosławnym. Tęsknota w człowieku
                                                    zostaje"

                                                    Coz, ciagnie do korzeni...

                                                    "A jednak ciągle, kiedy pociąg przekracza Bug, czuję jakbym wracała do domu.
                                                    Mowa, krajobrazy, zapach, wszystko jest takie moje."

                                                    Pod tym fragmentem podpisuje sie oburacz, sam mam takie odczucia gdy
                                                    przekraczam Bug, chociaz jak wiesz nie urodzilem sie na Podlasiu.

                                                    Nie spodobalo mi sie rowniez stwierdzenie o jezyku ze "ni to polski ni to
                                                    rosyjski" przeciez jezyk ktorym mowia ludzie tam zyjacy to najprawdziwsza gwara
                                                    ukrainska, chociaz z nalecialosciami polskimi.
                                                    Na dzis koncze juz swoje subiektywne wywody i oczywiscie czekam na dalszy ciag
                                                    rozmowy.
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • andrijko Re: Konopielka? :) 08.06.04, 12:28
                                                    Nie no Koledzy - wymiękam. Piersi mi opadają do pasa. Tygodnik Powszechny
                                                    wypisuje sobie lekką ręką takie bzdury. Podlasie krainą zamieszkiwaną przez
                                                    Białorusinów rosyjskojęzycznych śpiewających ukraińskie pieśni gwarą rosyjsko -
                                                    polską. Kupała organizowana Przez Związek Ukraińców Podlasia w Dubiczach
                                                    cerkiewnych okazuje się imprezą białoruską, gdzie wszyscy słuchają
                                                    białoruskiego radia a dziewczyny na scenie lub po za nią - z Ukrainy lub
                                                    ukraińskich zespołów z Podlasia śpiewają sobie po rosyjsku znany ukraiński
                                                    standard. Wychodzi im jakieś Gdie ty mienie pochawajesz... Szok, normalnie.
                                                    Kuzawa prawosławna - Czeremcha katolicka. NIEZŁE. Mam tam znajomych i jestem
                                                    przekonany, żę w Czeremsze jest większość prawosławnych, a przynajmniej połowa.
                                                    W Orli do szeptuchy ludzie sobie rozmawiają po rosyjsku! Rozumiem, że Panie
                                                    Redaktorki przyjechały z szerokiego świata, Warśiawy, Polski, i nie bardzo
                                                    rozrużniają Ruskich - zresztą miejscowi też tak nazywają wszystkich ze wschodu.
                                                    Ale Panie Redaktorki mogłyby się chyba pofatygować i nie nadawać im churtem
                                                    nazwy plemienno-przednarodowej i nazwać nowocześnie - ukrińskie, białoruskie.
                                                    Można by też zapytać kogoś fachowo przygotowanego jak zapisać cytat z
                                                    miejscowej gwary a nie podpierać się tylko i wyłącznie znajomością szkolnego
                                                    rosyjskiego - przez kilkanaście lat już zapewne nieco zapomnianego. Przyznam z
                                                    drugiej strony, że także Gazeta Wybiórcza kilka lat temu w dodatku białostockim
                                                    dała fotoreportaż z Kupała w Dubiczach i podpiasała jako impreze białoruską.
                                                    Rozumiem siłę przyzwyczajenia, stereotypów, wreszcie strachu przed nazywaniem
                                                    rzeczy po imieniu. Ale chyba dziennikarze są właśnie od przełamywania tych
                                                    negatywnych czynników. Wybaczcie moją reakcję - ale jakoś tak reaguję nerwowo
                                                    na takie "laurki" przedstawiające nasz region jako krainę mlekiem płynąc, gdzie
                                                    w zgodzie od pokoleń żyli Polacy i Białorusini - "my sie nigdy nie dz'ielili ,
                                                    my tu zawsze zgodnie żyli". Żyją tu normalni ludzie, mający normalne problemy i
                                                    radości. I uwierzcie - nie są to tylko i wyłącznie tolerancyjni Polacy i
                                                    rosyjskojęzyczni, umęczeni Białorusini na emeryturach przesiadujący na ławkach.
                                                    Poza tym - jednak parę pozytywów w artykule wystąpiło - ale raczej nie
                                                    wykraczają one poza ogólnie przyjęty w mediach obraz Podlasia.
                                                    PS. Wolfie - co do wyglądu wsi to jednak bym się z tobą nie zgodził. Pochodzę
                                                    jak i Ty z okolic Siemiatycz ale z racji wykonywanego zajęcia i częstego
                                                    przebywania u teściów na wsi dosyć dobrze orientuję się w pograniczu wsi
                                                    prawosławnych i katolickich. Te ostatnie są z reguły bogatsze i jest tam dużo
                                                    młodych ludzi. Nawet ukłąd wsi może być inny. Szczególnie wsie szlacheckie mają
                                                    porozrzucane zabudowania na zasadzie "szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie"
                                                    albo wolnoć Tomku w swoim domku. Wsie prawosławne - ruskie, są z reguły
                                                    ulicówkami, czasem z zabudową kolonijną, często przetrzebioną przez różnej
                                                    maści bohaterów podczas ostatniej wojny. Biedniejszy wygląd wsi ruskich wcale
                                                    nie wynika z biedy obiektywnej, słabości gospodarczej, złej ziemi itp. Po
                                                    prostu u nas głównym celem jest ucieczka ze wsi do miasta, bloku itp. Stąd
                                                    wszystkie pieniądze wypracowane na wsi idą do Bielska, Białegostoku, Warszawy a
                                                    ostatnio i za granicę. Nic się nie inwestuje, co daje dosyć biedny wygląd
                                                    otoczenia. We wsiach polskich prawie zawsze zostaje następca, a co za tym idzie
                                                    inwestuje się w maszyny, dom, zabudowania gospodarcze. Polscy sąsiedzi wykupują
                                                    już tereny na opustoszałych wsiach ruskich - stąd "sansa" na podwyższenie
                                                    standardu i tam przez osadników. Ja jestem na wsi co tydzień, pracuję też nad
                                                    wyglądem podwórka, tak by wyglądało jak w innych częściach Polski. No i muszę
                                                    przyznać, że ludzie patrzą ze zdziwieniem na człowieka z miasta który chce
                                                    przyjeżdżać na wieś. Ale co raz więcej jest takich ludzi. Coraz bardziej dba
                                                    się o wygląd podwórek, domów. Pojawiają się także inwestycje w rolnictwo. Także
                                                    to się zmienia. Moim mottem jest cytat z opracowania socjologa Andrzeja
                                                    Sadowskiego nt mniejszości na Podlasiu. Jako przykład pozytywny wskazuje
                                                    Litwinów - świadomych narodowo, zintegrowanych i związanych z Małą Ojczyzną.
                                                    Stąd gminy przez nie zamieszkane są stosunkowo zamożne i odróżniają się od
                                                    sąsiednich polskich i zasymilowanych do polskości wsi. Negatynym przykłądem są
                                                    właśnie wsie ruskie - prawosławne. Brak świadomości narodowej, brak
                                                    przywiązania do ziemi ojców, niska samoocena, niezintegrowanie - wszystko to
                                                    odbija się biedą, upadkiem, pustoszeniem tych terenów, drenażem mózgu. Dla mnie
                                                    świadomość narodowa oznacza właśnie przywiązanie głównie do Małej Ojczyzny. A
                                                    to zawsze ma przełożenie na zasobność społeczności, jej rozwój i całokształt
                                                    spraw związanych z jej istnieniem. Może takie artykuły utwierdzają i nas i
                                                    większość w przekonaniu że to region dla emerytów i szeptuch-czarownic. Ale
                                                    trzeba z tym walczyć, właśnie min. po to by nie było tu takiej biedy i
                                                    zacofania wynikającej z długotrwałych zaniedbań sił i osób nie zainteresowanych
                                                    tą częścią Polski. TO tyle na razie - i tak się rozpisałem, ale lubię w
                                                    zasadzie drażliwe tematy. Na historycznych aż tak się nie znam by wnieść coś
                                                    nowego do dyskuji.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • wolf_wwa Re: Podlasie 08.06.04, 14:11
                                                    Witam
                                                    Dziekuje Andrzeju za cenne uzupelnienie do wypowiedzi. Jak tylko bede
                                                    w "siemiatyckich okolicach" przyjrze sie dokladniej wsiom. Nie bywam tam
                                                    niestety na codzien wiec widze tylko to co mozna zaobserwowac podczas
                                                    wakacyjnych wojazy. Rowniez zdziwila mnie wypowiedz dotyczaca Czeremchy, ale
                                                    nie chcialem sie wypowiadac. Wiem tylko ze mieszkaja tam prawoslawni, ale ilu
                                                    to niestety juz nie.
                                                    A artykul, coz troche moim zdaniem szukajacy sensacji i niestety nie do konca
                                                    zgodny z prawda. Nawet dla laika rzucaja sie w oczy bledy.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Andrzeju jak znajdziesz chwile czasu to skrobnij ze dwa slowa z "dnia
                                                    dzisiejszego" Podlasia. Mysle, ze cenny bedzie punkt widzenia osoby bedacej na
                                                    miejscu. I jeszcze na koniec, z ta ucieczka do miast to niestety masz racje.
                                                  • piotrzr Re: Podlasie,Przemyśl ... Lwów 08.06.04, 16:32
                                                    Witam
                                                    Dziękuję za skomentowanie mojego podlaskiego linku. Chociaż,jak się to zdarza
                                                    osiągnąłem efekt trochę odmienny od zamierzonego – a więc wywołałem Wasze
                                                    krytyczne i zdecydowanie OBIEKTYWNE recenzje znawców tematu.:-)
                                                    Wydaje się mi jednak że dużą zasługą TP jest opisanie tematu który dość trudno
                                                    przebija się w prasie ogolnopolskiej - ukazujący złozoność narodowosciową
                                                    Podlasia /być może jak twierdzisz Andrzeju w sposób nieudolny/
                                                    Wczoraj wieczorem na TV2 oglądnąłem reportaż o budowie cerkwi prawosławnej w
                                                    Kostomłotach.
                                                    Wypowiadał się m.in. duchowny prawosławny – budowniczy świątynii.
                                                    Co dziwne dla mnie – osobiście wykonujący pracę fizyczną na budowie !!
                                                    Przerzucającego kamienie, kopiącego ziemię, pchającego taczki.
                                                    Przyznam że widok duchownego katolickiego wykonującego prace fizyczne na
                                                    budowie kościoła należy raczej do rzadkości /nie wspomnę o tak prozaicznym
                                                    zajęciu jak odmiatanie sniegu wokół kościoła czy sprzątanie wnętrza/
                                                    Tutaj zobaczyłem,że świecenie kapłańskie nie przeszkadzały owemu batiuszcze w
                                                    wykonywaniu prac.
                                                    A propos terminologii- jakie według Ciebie byłoby właściwe określenie
                                                    duchownego prawosławnego : Pop,świaszczennik, Otiec, Bat,ko, Batiuszka...
                                                    W języku polskim słyszałem ,raczej chyba nieudolne tłumaczenie wyrazu Pop –
                                                    jak „Pasterz Owieczek Pańskich”
                                                    Wracając do owego bardzo ciekawego reportażu – zawierał on fragmenty
                                                    nabożenstwa,sceny z pielgrzymek, w tym z urodziwymi „prawosławnymi pątniczkami
                                                    ze skromnie zawiązanymi na głowach chustkami /dopowiem-podkreslającymi urodę
                                                    modlitewnie skupionych dziewcząt/

                                                    Cha – ostatnio odwiedziłem Przemyśl – w tym piękną cerkiew bazyliańską na
                                                    Zasaniu – z ładnymi polichromiami na ścianach bocznych i w prezbiterium,
                                                    ciekawym skromnym , niewysokim ikonostasem – obejmującym ikony chramowe i
                                                    namiestne, wrota i ledwie zasygnalizowanymi /bodaj 4 ikonami – prazdnikami.

                                                    A po całodniowej wędrówce po okolicach Przemyśla – gdy stanąłem na wałach
                                                    fortecznych zrujnowanego fortu „Brunner” wznoszących się nad Ujkowicami –
                                                    zobaczyłem w oddali tą pięknie położoną wioskę . Strasznie było mi żal, że nie
                                                    starczyło mi czasu na zejscie w dolinę i odwiedzenie wiadomych miejsc w tej
                                                    wiosce – a wiec ruiny grekokatolickiej cerkwi i prawosławnego klasztoru
                                                    wznoszącego się nad tą wioską. No i oczywiście zobaczenia z bliska betonowej
                                                    piramidy świątyni katolickiej górującej nad okolicą. Ech – co się odwlecze to
                                                    nie uciecze !!!!

                                                    Ps namawiam na lekturę arcyciekawego linku
                                                    Lot trzmiela
                                                    tygodnik.onet.pl/1551,1144783,7,dzial.html
                                                    Lwów: Wschód dla Zachodu, Zachód dla Wschodu. Z prof. Jarosławem Hrycakiem,
                                                    historykiem ukraińskim, rozmawiają Agnieszka Sabor i Jan Strzałka.

                                                    Tu omawiono relacje polsko-ukraińskie, stosunki panujące na Ukrainie no i Lwów
                                                    przxywołany w temacie postu.
                                                    Pozdrawiam Was serdecznie

                                                  • piotrzr No i Rzeszów 08.06.04, 16:54
                                                    A jeszcze dopowiem - z uwagi na moją nieobecność do niedzieli pozostawiam Wam
                                                    jeszcze - link rzeszowski

                                                    www.dami-rz.pl/~jerzy/rzeszow/zabytki.html#zabytki
                                                    No i jeszcze - miłego wypoczynku weekendowego
                                                    Pozdrawiam nieustannie :)
                                                  • wolf_wwa Re: No i Rzeszów 09.06.04, 08:37
                                                    Witam
                                                    Praca fizyczna u batiuszki nie jest niczym nadzwyczajnym, zdarzalo mi sie
                                                    widziec duchownego ktory kosil trawe, czy cial drewno, aby napalic nim w piecu.
                                                    To sytuacje ktorych bylem swiadkiem.
                                                    Jesli chodzi o okreslenie pop to jest ono zle postrzegane przez prawoslawnych,
                                                    ma zabarwienie pejoratywne. Mozna by porownac je ze slowem klecha w odniesieniu
                                                    do ksiedza katolickiego.
                                                    Po wypoczynku proponuje lekture:

                                                    www.cerkiew.pl/news.php?id=1737%20&PHPSESSID=f130bdd77bb9d5538a98cb9bf72f235b

                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • andrijko Re: No i Rzeszów 09.06.04, 14:30
                                                    Wolfie - nie wiem co dokłądnie cię interesuje. Może sprecyzuj a postaram się
                                                    opowiedzieć coś od siebie - w końcu tu mieszkam. Co do pracujących batiuszków
                                                    to sam się spotykam z takim u "siebie". Są różni - zależy o natury człowieka a
                                                    także ludzi. Dzisiaj w wielu wsiach jest większość starych którzy nie mają siły
                                                    pracować na duchownego a młodzi są na tyle wyemancypowani że nie wyobrażają
                                                    sobie pracy na kogoś za darmo. Co innego prace wokół cerkwi itp. Kiedyś jednak
                                                    praca na duchownego była powszechna - za darmo lub półdarmo. Wiem to z
                                                    opowiadań bo ja tam bym nie poszedł narąbąć drzewa zdrowemu dorosłemu facetowi.
                                                    Myślę że przypadek Kostomłotów jest sczególny - jest to teren misyjny w pewnym
                                                    sensie - miejscowość w skutek różnych zabiegów stała się przed wojną parafią
                                                    neounicką jak i niektóe inne wsie Podlasia i Wołynia. Po wojnie jest to
                                                    ostatnia i jedyna parafia neounicka w Polsce. Powrót prawosławnych wymaga więc
                                                    wielkich starań, delikatności i utrzymania wysokiego poziomu i kultury. Cerkiew
                                                    nie może tam wysłać średnio rozgarniętego duchownego z żoną i dziećmi, który
                                                    zacznie od nakłądania zbiórek i zaganiania do pracy - po prostu jest
                                                    konkurencja, i wierni mogą omijać cerkiew prawosłąwnąjeżeli się np. obrażą.
                                                    Pamiętajmy że są to jednak ludzie od 60 lat pod wpływem propagandy kościoła.
                                                    Stąd szcególne starania. Poza tym duchowny jest zakonnikiem, osobą szcególnie
                                                    poświęconą pracy cerkwi. Zresztą z innej trochę beczki - przy uroczystościach
                                                    wyświęcania czy kamienia węgelnego - nie pamiętam - duchowni prawosławni
                                                    używali jęz. ukraińskiego. Nie ma to jak konkurencja z Polakiem księdzem
                                                    neounickim Piętką ! Jest na stronie cerkwi w lublinie - link jest w nadbuhom.
                                                    CO do nazwy to ja jestem przyzwyczajony do batiuszka - bo tak się u nas mówi.
                                                    Nazwa pop jest może obraźliwa w poslim ale w ukraińskim nie ma pejoratywnego
                                                    wydźwieku - tak mi powiedziała znajoma ukrainistka. U łemków mówi się
                                                    Jehomost'. A spolonizowani xiondz poprostu. Myślę że forma batiuszka jest dobra
                                                    ale może ludzie bardzeij związani z cerkwia mają inne teorie. Pozdrawiam do
                                                    next tyżnia bo jadę na wieś wypocząć śród swej m.owy, zwyczaji i ciężkiej pracy
                                                  • wolf_wwa I po weekendzie:( 13.06.04, 15:19
                                                    Witam w niedzielne popoludnie

                                                    andrijko napisał:
                                                    > Wolfie - nie wiem co dokłądnie cię interesuje. Może sprecyzuj a postaram się
                                                    > opowiedzieć coś od siebie - w końcu tu mieszkam

                                                    Chyba interesowaloby mnie wszystko:) ale najbardziej interesuja mnie sprawy
                                                    mlodego pokolenia. Jak wyglada swiadomosc narodowa, czy duzym problemem jest
                                                    asymilacja, wyjazdy do miast. Ciekawi mnie tez jak ludzie postrzegaja samych
                                                    siebie, czy sa dumni ze swoich korzeni.
                                                    To pierwsze pytania ktore nasuwaja mi sie na mysl, mam nadzieje ze nie sa zbyt
                                                    ogolne.
                                                    Pozdrawiam i zycze milego tygodnia
                                                    R.
                                                  • piotrzr Hryczanyky u Sanoczi 13.06.04, 21:51
                                                    Witam -napakowany wrażeniami po weekendzie- bardzo się cieszę powrotem Andrzeja
                                                    do naszej dyskusji,.
                                                    Jeśli ja maiałbym Go o coś prosić - to o rozwinięcie tematu Ukraińców- Rusinów
                                                    w Polskim Korpusie na Zachodzie. wspomniałeś Andrzeju na ten temat w innej
                                                    dyskusji :) i ... narobiłes mi apetytu na wątek :)
                                                    Bo dla przykładu nie wiedziałem nic o uczestnictwie w alianckich szeregach
                                                    i ... śmierci !!!!Grekokatolików i Prawosławnych w bitwie o M.Cassino.
                                                    Co do mnie w ten weekend dzielnie /tak mi sie wydaje :)/ zdobywałem góry Słonne
                                                    w okolicach Sanoka, wspinałem sie na Halicz i Tarnicę, no i popijałem pyszne
                                                    piwo na Rynku w sanoku, pogryzając je równie pysznymi hryczanykami i gryczanymi
                                                    blinami - o czym napiszę innym razem w "rusiskim" kąciku tej dyskusji.
                                                    Pozdrawiam Przyjaciele serdecznie - równie zycząc miłego tygodnia.
                                                  • wolf_wwa Malutka szpileczka 14.06.04, 21:36
                                                    Witam
                                                    Przyznam ze tez nic nie wiedzialem o uczestnictwie zolnierzy "wiary greckiej" w
                                                    Polskich Silach Zbrojnych na Zachodzie. Z drugiej strony przy rzadzie
                                                    londynskim dzialal ordynariat prawoslawny, wiec mozna sadzic ze tacy zolnierze
                                                    byli. Zdziwilo mnie to troche poniewaz stosunek ludnosci na terenach wschodnich
                                                    II RP do panstwa byl raczej obojetny, czasem niechetny, a w skrajnych
                                                    przypadkach wrecz wrogi. Moze byli to prawoslawni Polacy. W dwudziestoleciu
                                                    miedzywojennym wladze panstwowe probowaly lansowac "Polakow prawoslawnych"
                                                    najwiekszym ich osrodkiem byl Bialystok. Inna sprawa jest to ze Ordynariat
                                                    prawoslawny w II RP w zalozeniach mial byc narzedziem polonizacji.
                                                    Zeby rozjasnic troche ten obraz dodam ze Metropolita Dionizy w pierwszych
                                                    dniach wrzesnia 1939 nawolywal wiernych do obrony granic panstwa.
                                                    Wielu zolnierzy prawoslawnych poleglo w kampanii wrzesniowej. Wsrod nieznanych
                                                    zolnierzy poleglych w 39 roku byli zolnierze o ktorych napisano:
                                                    nn. Sadzac po krzyzyku na szyi najprawdopodobniej prawoslawny lub
                                                    grekokatolik...
                                                    Ten opis to autentyk z okolic Drohiczyna.
                                                    Jesli chodzi o obojetnosc wobec panstwa polskiego to mozna dodac stosunek
                                                    ludnosci do wojny 1920r. Na przyklad 86pp ktorego punktem zbornym byly (o ile
                                                    pamietam) Baranowicze skladal sie w duzej mierze z ludnosci "tutejszej" i byly
                                                    tam liczne przypadki dezercji. Z przekazow wiem ze czesc tych przypadkow nie
                                                    byla wynikiem milosci do sowietow, ale obojetnosci wobec nowo powstalego
                                                    panstwa. Zreszta jeden z moich pra... byl za to wieziony (nie za obojetnosc, a
                                                    za dezercje rzecz jasna:)
                                                    Nie moge sie juz doczekac wrzesnia i wyjazdu m.in. do Sanoka, szczegolnie ze
                                                    ostatni post z watkiem kulinarnym spowodowal jeszcze wieksza motywacje.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Bez szpileczki cz.1 :) 15.06.04, 16:25

                                                    Witam
                                                    Ludność prawosławna i unicka II Rz-plitej korzystała z pełni praw
                                                    obywatelskich – zapewne w większej części dotyczących obowiązków wobec państwa
                                                    niż przywilejów...
                                                    Stąd też podlegała, co jest oczywiste, służbie wojskowej.
                                                    Wątek tej służby przejawia się i we wspomnieniach sanockiego Rusina – Pana
                                                    Marczaka jak i linkowanych tu kiedyś wspomnieniach Łemka z Sądeczcyzny, który
                                                    opisywał swój udział w kampanii wrześniowej, chaos pierwszych dni
                                                    wojny,tułaczkę w taborach, dostanie się do niewoli niemieckiej i ucieczką z
                                                    jenieckiego transportu kolejowego.

                                                    rusyn.webpark.pl/los.html
                                                    (...)Major Różycki przemawiał do nas: żołnierze, nasz przeciwnik liczy 3 do 1,
                                                    ale musimy zwyciężyć. Nasze władze czekały na pomoc Anglii i Francji, a major
                                                    obiecał, że po wojnie wszędzie będziemy mieli pierwszeństwo. Pomocy Anglii i
                                                    Francji my się nie doczekali, dla nas nastał okropny głód i wielki wysiłek, ale
                                                    to była wojna.Na wojnie w 1939 roku było nas z Wawrzki dziewięciu.Chciałbym
                                                    teraz przedstawić krótki przebieg mego udziału w drugiej wojnie światowej.
                                                    Dotyczy on mnie i kolegów.
                                                    (...).Pospiesznie nas załadowali na pociąg w Nowym Sączu, ponieważ Niemcy
                                                    przekroczyli polską granicę, a samoloty zrzucały bomby na polskie obiekty.
                                                    Załadowałem swój ckm na platformę i przygotowałem do strzelania, reszta wojska
                                                    jeszcze nie zdążyła się załadować, gdy nagle usłyszałem warkot samolotu, który
                                                    leciał zupełnie nisko, ostrzeliwał stację, a potem koszary. Na stacji powstał
                                                    okropny popłoch, wojsko pokryło się pod drzewa i pod wagony i strzelało z
                                                    ręcznych karabinów do samolotu. Ja miałem karabin przygotowany do strzału i
                                                    oddałem kilka serii do samolotu. Samolot został trafiony. Koledzy mówili, że
                                                    widzieli, jak po nim sypały się iskry. Wtedy przybiegł porucznik, nasz dowódca
                                                    i powiedział, że nam się należy odznaczenie za postawę. Zaznaczam, że był to
                                                    pierwszy nalot niemieckiego samolotu na Nowy Sącz.
                                                    Tory kolejowe do Chabówki były już zbombardowane, więc nasz transport
                                                    skierowano do Tamowa. Jak jechalimy do Tarnowa, już były dziury koło torów po
                                                    bombach. Z Tarnowa skierowano nas w kierunku Częstochowy. Nie pamiętam, na
                                                    której stacji mieli nas rozładować. Przelatywał samolot niemiecki. Porucznik
                                                    chwycił za spust mego karabinu maszynowego, który nie był zabezpieczony i
                                                    niespodzianie seria pocisków przeleciała mnie i memu taśmowemu koło głowy. To
                                                    był porucznik z innej jednostki. Po tym strzale uciekł.
                                                    (...)Zaczął się głód i nad siły okropny poniewierek. Robilimy odwrót na wschód
                                                    przez Bochnię, Tarnów. W Tarnowie, jak przelatywalimy ulicą, spadła bomba na
                                                    dom, obrzuciło nas cegłami i dachówką, okręciło mnie drutami, które zostały
                                                    porwane. Nie wiem, czy to były druty telefoniczne czy od światła. Koło Tamowa
                                                    nagnali nas na mokry teren, nogi grzęzły w błocie, nie można uciekać, a Niemcy
                                                    strzelają. Póki wycofywalimy się górzystymi terenami, tośmy się czuli pewni,
                                                    jak my przyszli na równiny, to mój kolega Tomko se zapłakał i do mnie
                                                    powiedział: Roman, Już my przepadli. Tak my się niebez-piecznie czuli na
                                                    równinach. Kto nie widział i nie przeżył tego głodu i tej strasznej
                                                    poniewierki, to nie ma o tym wyobraźni.
                                                    Chciałem jeszcze pokrótce opisać, co nam strasznie utrudniało odwrót. Drogi
                                                    były zajęte okropną falą uciekinierów, wszystko wyjadali i wodę wypijali, że
                                                    dla wojska nie było wody do picia ani dla koni, a w tamtym roku była sucha
                                                    jesień. Pamiętam, jak przez trzy dni nie mielimy z kolegą nic do jedzenia. W
                                                    Lasach Janowskich bylimy w okrążeniu, nasz sierżant przyniósł nam pół bochenka
                                                    chleba na pluton i trochę słoniny i płakał, już mi biedaki chyba poginiecie z
                                                    głodu i wyczerpania. Boże mój, ileśmy nocy nie spali, ile my zrobili kilo-
                                                    metrów na pieszo. Wycofywalimy się przez Radomyśl, byłem w Leżajsku, w
                                                    Biłgoraju spotkałem Tylawskiego z Rozdziela, był raniony w nogę, tam umarł i
                                                    został pochowany. Byłem w Tarnogrodzie, byłem w Janowie. Na Sanie stawilimy
                                                    opór, zabiło tam mego znajomego, nazwisko Karpiel, od Limanowej..””
                                                    Za chwilę cz 2 i 3 :)
                                                  • piotrzr Re: Bez szpileczki cz.2 :) 15.06.04, 16:27
                                                    Dalej we wspomnieniach owego dzielnego Lemka czytam
                                                    Za Sanem dostałem się do niewoli niemieckiej. Zagnali nas do stodół
                                                    majątkowych, była nas masa wojska, a tylko jedna nasza kuchnia, znów głód,
                                                    wojsko poranione, poparzone. (...)Gnali nas Niemcy okropnie długą kolumną, a w
                                                    niedużej odległości w kolumnie jechał wóz, na plandece żołnierz niemiecki z
                                                    karabinem maszynowym, a bokami Niemcy pieszo i na koniach nas konwojowali. Znów
                                                    głodówka. Nim nas przygnali zza Sanu do Łańcuta, to dali nam po jednym sucharku
                                                    i masła jak duży guzik. Ludzie wynosili chleb i rzucali wojsku, a jedna kobieta
                                                    wyniosła paciarę z garnkiem, jeden żołnierz tak się upaprał tym jedzeniem, ani
                                                    mu oczu nie było widać. Jeszcze nigdy nie widziałem żadne stworzenie, żeby tak
                                                    atakowało, jak było głodne.
                                                    W Łańcucie zrobili zbiórkę. (...)Z Łańcuta z ogrodu hrabi Potockiego zagnali
                                                    nas na stację, załadowali do wagonów nie krytych i wojsko stało całą noc na
                                                    deszczu, aż rano ruszył transport z Łańcuta w kierunku Tarnowa.
                                                    Umówiłem się z Żydem z Tarnowa, że będziemy w biegu skakać z pociągu, obiecał
                                                    mi, że u niego wypocznę i trochu się odżywię po tylej głodówce i strasznej
                                                    poniewierce. On położył się na ławce koło wagonu i się sturlał. Jak się zerwał,
                                                    to widziałem, że miał bardzo czarną twarz, nie wiem czy od żużla, czy tak się
                                                    potłukł. Od razu był pod ostrzałem, zaczęła się strzelanina i wszystko ucichło.
                                                    Trzeba było skakać, ale uważać, żeby nie było drutów do ramp albo słupka, bo to
                                                    groziło śmiercią,. Trzeba było skakać, jak pociąg robił zakręt, to Niemcy od
                                                    razu nie zauważyli. Ja wyskoczyłem pierwszy, rzuciło mnie w krzaki cierniste,
                                                    tylko oczy zamknąłem, do rąk nabiłem igieł z cierni bez liku, aż ciernie
                                                    wyjmowałem w lesie. Wyskoczyło jeszcze z pociągu naszych trzech Łemków, Niemcy
                                                    otworzyli do nas ogień z broni maszynowej, ale była dość wysoka skarpa i nas
                                                    nie pobili. Położylimy się na ziemię, jak pociąg nas minął pognalimy jak zające
                                                    do lasu, to było przed przystankiem Czarna koło Tarnowa. Niemcy zatrzymali
                                                    pociąg, ale my już byli w lesie, zeszlimy się do jednego miejsca i ciężko my
                                                    oddychali i dziękowalimy Panu Bogu, że nas ocalił na froncie i podczas
                                                    ucieczki. Ja powyjmowałem ciernie z rąk, a które były głęboko wbite, to mi
                                                    powyjmowali chłopcy, co z nimi wyskoczyłem z pociągu. Boże mój, jak my się
                                                    cieszyli, że ocaleni i zdrowi wracamy do swych domów rodzinnych.
                                                    Mówią: co robimy? Przebieramy się. A ja im na to mówię: z przerwami mam służby
                                                    w polskim wojsku trzy lata i nie chcę wracać do domu jak żebrak, bo to ludzie
                                                    dawali takie ubranie, co już nie było do noszenia, ale na stracha do kapusty,
                                                    od zajęcy. Moich kolegów jak spotkałem, to mieli buty z obcinanymi cholewkami,
                                                    że ich nie mogłem poznać, z takich ładnych chłopców zrobili się takimi Boże
                                                    pożałuj.
                                                    Poszedłem do jednego domu i proszę kobietę, daj pani coś do jedzenia, ale żeby
                                                    mnie pani nie przekarmiła, bo jestem bardzo przegłodzony, to kobieta dała mi do
                                                    jedzenia kartofli i mleka, ale niedużo, bo się bała, żeby mnie nie przekarmiła,
                                                    podziękowałem i poszedłem do drugiego gospodarza, przenocowałem, dał mi jeść i
                                                    dał mi coś na drogę, ja mu dałem ładne cugle siodłowe i grzecznie
                                                    podziękowałem, on mówi nie dziękujcie, nie, choćby tu przyszedł Rusin, to i tak
                                                    by się go przenocowało, ja se pomyślałem i ten biedny Rusin był polskim
                                                    żołnierzem i bronił ojczyznę. Pamiętam, że była sobota, ale nie pamiętam,
                                                    którego dnia, bo nie wziąłem ze sobą dzienniczka, a szkoda, bo bym miał dużo
                                                    przygód spisanych na wojnie, chociaż krótkotrwałej.””
                                                    Nie wiem Radku czy zwróciłeś uwagę na ten zwrot
                                                    Poszedłem do drugiego gospodarza, przenocowałem, dał mi jeść i dał mi coś na
                                                    drogę, ja mu dałem ładne cugle siodłowe i grzecznie podziękowałem, on mówi nie
                                                    dziękujcie, nie, choćby tu przyszedł Rusin, to i tak by się go przenocowało, ja
                                                    se pomyślałem i ten biedny Rusin był polskim żołnierzem i bronił ojczyznę.

                                                    Ten dzień jesienny był bardzo pogodny, było widać na daleką odległość.
                                                    Rozpoznałem górę Chełm nad Grybowem, bo na niej był wysoki krzyż, upewniłem
                                                    się, że to jest Chełm i nogi tak przemęczone nie zawiodły mnie, maszeruję
                                                    polami, potokami, jarami, aby tylko nie wpaść w rączki Niemcom, aby tylko
                                                    dostać się na Chełm. Po drodze wychodziły kobiety, mówiły: synecku, a może
                                                    jesteś głodny,
                                                  • piotrzr Re: Bez szpileczki i o Sanoku :) 15.06.04, 16:31
                                                    Konczę ten przydługi trochę cytat :

                                                    Pamiętam, jedna mi dała bardzo dobre pierogi, nie pogardziłem, zjadłem
                                                    wszystkie i grzecznie podziękowałem. Po drodze znów napotkałem dobrą kobietę,
                                                    znów mi dała coś do jedzenia, zjadłem na zapas bo mi bardzo smakowało.
                                                    Maszerowałem tak przez Tuchów, Gromnik, za jeden dzień przeskakałem przez te
                                                    jary aż do Gródka za Chełm. Zaszedłem do jednego gospodarza i prosiłem nafty do
                                                    latarni. Dał mi tej nafty i mówi: nie chodź w nocy, w nocy cię Niemcy mogą
                                                    zabić. Zdecydowałem się przenocować. Przyniósł wiązkę słomy na podłogę i
                                                    przespałem do rana.
                                                    Rano ruszyłem w dalszą drogę, była to niedziela. Raniutko wyszedłem na Chełm,
                                                    przeleciałem, wychodzę na nasze pole pod samym Chełmem, a ozime zboża już
                                                    powschodziły, już się zzieleniły, bardzo się ucieszyłem, że moi bracia żyją, bo
                                                    pole obsiali. Wychodzę z naszego lnu, idą jacyś ludzie, ja z powrotem do
                                                    krzaków, a to był Paweł Kmak ze swoją siostrą Maryśką, szli oboje do kościoła
                                                    do Ropy. Krzyczy na mnie po imieniu: nie uciekaj, ja też byłem na wojnie, ale
                                                    się wróciłem do domu od Gorlic. On był w obronie narodowej. Pytam się go:
                                                    Niemcy nie zabierają tych co byli w wojsku? On mówi: nie zabierają, śmiało idź
                                                    do domu. Idę dalej, na górce napotykam mego sąsiada Leszczyńskiego, bardzo
                                                    serdecznie się wita ze mną i krzyczy na moją siostrę, bo to była odległość
                                                    około kilometra: Roman idzie z wojny!..................”
                                                    Koniec cytatu


                                                    Biorę się za szukanie coś na temat Rusinów w PSZ na Zachodzie. Może u
                                                    Wańkowicza coś znajdę...:)

                                                    Cieszę się Radku ,że myślisz o wyprawie do Sanoka.
                                                    Knajpka w Rynku pod niepretensjonalną nazwą „Karczma” – może dostarczyć wielu
                                                    doznań smakowych kuchni pogranicza – zwłaszcza że sąsiadują w niej takie
                                                    delicje jak ... kaszanka z zapiekaną kapustką, bliny gryczane z maślanką,
                                                    hryczanyky /sznycelki z kaszy gryczanej i mięska/, fasola po żydowsku /a
                                                    czulentu nie widziałem !!!!(((/ czy bób ze skwarkami.No i zimne piwo beczkowe...

                                                    Po przejściu czerwonym szlakiem przez Biała górę, Slonne wierchy /z ostańcami
                                                    skalnymi/w doliny dawnych ukraińskich wiosek Liszna czy Załuż ,malownicze ruiny
                                                    zamku Sobień – wieczór na cichym rynku sanockim wydaje się idyllą. Zwłaszcza,że
                                                    gdzieś za zakrętem jest i piękna prawosławna cerkiewka /jak by nie było Katedra
                                                    eparchii peremyśko-siandeckej!!!/, starodawny zamek i gotycki klasztor
                                                    franciszkanów. A z miejskiego wzgórza można zejść w dolinę Sanu licznymi,
                                                    stromo opadającymi, krętymi kamiennymi schodami...
                                                    Cisza ,spokój....
                                                    No a na ławeczce stojącej przy zacisznym deptaku siedzi sobie uśmiechnięty,
                                                    wielce sympatyczny Dobry Wojak Szwejk /cały z brązu/ z fajeczką w ręce /ponoć
                                                    gdzieś tu,w miejskim „Domu Uciech” szukał swego porucznika.....
                                                    A obok piwne zapachy – pubu „U Szwejka”......

                                                    A przespać też jest gdzie bo i cztery hotele, i kemping nad Sanem !!!!

                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    Ptr
                                                    Ps Przepraszam na nawał postów - ale mi się uzbierało - a nie wiem czy do
                                                    weekendu będę mial czas tu zaglądnąć ;)





                                                  • wolf_wwa Re: Bez szpileczki 16.06.04, 16:05
                                                    Witam
                                                    Na wstepie dzieki za cytat i za link.
                                                    Pytales Piotrze czy zwrocilem uwage na fragment "choćby tu przyszedł Rusin, to
                                                    i tak by się go przenocowało...." zwrocilem, a jakze. Chyba gdzies w glebi
                                                    duszy, nawet u dobrych ludzi, pokutowalo (a moze dalej pokutuje)
                                                    postrzeganie "Ruskich" jako gorszych. Mozna to niestety zauwazyc i dzis na
                                                    targowiskach, a rowniez i w wypowiedziach. Mialem nawet z tego powodu
                                                    nieprzyjemna sytuacje w pracy, gdy jedna z kolezanek z pokoju w ktorym pracuje
                                                    stwierdzila ze z takim wynagrodzeniem jakie otrzymuje to czuje sie "jak jakas
                                                    Ukrainka". Zareagowalem mowiac ze Ukrainiec taki sam czlowiek jak wszyscy i ze
                                                    moi przodkowie byli Rusinami i zrobilo sie niemilo:( Na szczescie bylo minelo...
                                                    Wracajac do kulinariow bardzo lubie bob, ale nigdy nie probowalem ze skwarkami,
                                                    jeszcze jeden powod aby odwiedzic Sanok:)
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa I jeszcze krotko 16.06.04, 16:11
                                                    Napisales Piotrze
                                                    "Ludność prawosławna i unicka II Rz-plitej korzystała z pełni praw
                                                    obywatelskich – zapewne w większej części dotyczących obowiązków wobec państwa
                                                    niż przywilejów..."
                                                    Mysle ze byly to niestety w przewazajacej czesci obowiazki niz prawa, ze
                                                    wspomne tu tylko o problemach szkolnictwa bialoruskiego i ukrainskiego w II RP,
                                                    czy problemie z jezykiem uzywanym w cerkwi.
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr koszyczek tematów 16.06.04, 19:21
                                                    Witam –

                                                    Jakież było moje zdziwienie gdy w dzisiejszej lokalnej GW znalazłem artykulik
                                                    o „smakołykach z Podkarpacia” – a w nim wspomnienie kiełbasy z markowej,
                                                    hryczeników /sznycli z miesa ,kaszy gryczanej, z dodatkiem czosnku i cebuli/,
                                                    sera wołoskiego /ser kozi spod Dukli – mój ulubiony!!!!/ oraz kapuśniaczki :-)))

                                                    A teraz temat bardzo smutny
                                                    Ciekaw jestem Twojej opinii o stronie :

                                                    republika.pl/ukrainbazar/Linki/Rizni.htm


                                                    sa tam wejścia do np. bardzo ciekawego i dobrego sajtu „ridnej mowy”/z bardzo
                                                    ciekawymi,linkowanymi tu rozprawkami historycznymi/ oraz faszystowskie banery.
                                                    Dla mnie – ta strona wyglada na wyjatkowo chamską prowokacje – ale ciekaw
                                                    jestem Twojego zdania – czy ta strona to rzeczywiście ukrainskie „dzieło” ????

                                                    A teraz zaległa odpowiedź :
                                                    Obiecywałem już kiedyś napisać co nieco o pochodzeniu Łemków.

                                                    Najtrafniej zrobiono to chyba w dwóch niżej linkowanych sajtach

                                                    www.most.org.pl/zakorzenienie/za7/05.htm
                                                    link zresztą powtórzony na stronie www.lemko.org. - w polskiej i angielskiej
                                                    wersji

                                                    Intencje autora najlepiej oddaje taki cytat :

                                                    „”Łemkowie, jedna z grup góralskich północnych Karpatów, powstali przez
                                                    przemieszanie się osiedlającej się na dzisiejszej Łemkowszczyźnie ludności
                                                    zachodniosłowiańskiej (polskiej i słowackiej), wschodniosłowiańskiej (ruskiej)
                                                    oraz tzw. wołoskiej. Są oni pod tym względem podobni do innych ludów
                                                    europejskich, bo trudno byłoby znaleźć wśród nich taki, który nie powstał przez
                                                    wymieszanie się innych, wcześniejszych grup etnicznych. Czystość pochodzenia, a
                                                    także bezwzględny autochtonizm jakiejkolwiek wspólnoty europejskiej, to
                                                    nacjonalistyczny mit, nic więcej. Nieuzasadniony jest więc pogląd, odmawiający
                                                    Łemkom autochtoniczności w Beskidzie Niskim, traktujący ich jako "przybyszy".
                                                    Choć bowiem przodkowie Łemków istotnie przybyli w te strony skądinąd, tylko ta
                                                    ziemia jest ojczyzną Łemków, zaś przed ich przodkami nikt lub prawie nikt w
                                                    tych górach nie mieszkał.
                                                    Łemkowie są ludem wschodniosłowiańskim, ruskim (co to dokładnie znaczy, powiemy
                                                    za chwilę). Nie jest jednak oczywiste - przede wszystkim dla samych Łemków -czy
                                                    są oni częścią narodu ukraińskiego, czy też narodu karpatoruskiego? A może są
                                                    odrębnym narodem? Większość uczestników tego sporu utożsamia pytanie, kim
                                                    Łemkowie są z pytaniem, kim Łemkowie być powinni. Tymczasem są to pytania
                                                    odrębne, należące do różnych porządków. Odpowiedź na pierwsze pytanie jest
                                                    sprawą samych Łemków, i nie będziemy się tu nią zajmować...”

                                                    Autor jest dla mnie autorytetem w „łemkologii” –
                                                    Tadeusz A. Olszański, ur. 1950 r., politolog i publicysta,
                                                    współredaktor "Almanachu karpackiego PŁAJ", autor (m.in.) "Historii Ukrainy XX
                                                    wieku" oraz rozdziałów historycznych przewodników po Bieszczadach i Beskidzie
                                                    Niskim oficyny Wydawniczej REWASZ, pracownik Ośrodka Studiów Wschodnich, stały
                                                    współpracownik pisma "Nigdy Więcej!"

                                                    Drugi natomiast link pochodzi z prezentowanej to kiedyś strony Beskidu Niskiego
                                                    www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/historia/pochodzeni
                                                    Najbliższa jest mi wykazywana tam :Teoria wołosko-ruska - jest to teoria
                                                    powszechnie uznawana za oficjalną w historiografii i badaniach polskich.


                                                    Pozdrawiam życząc miłej lektury





                                                  • wolf_wwa Re: koszyczek tematów (dosyc duzy) 17.06.04, 22:36
                                                    Witam
                                                    Z wielka uwaga przeczytalem tekst z "zakorzenienia". Sporo mozna sie z tego
                                                    tekstu dowiedziec i rozjasnil mi wiele spraw. Bardzo ciekawie, i zrozumiale dla
                                                    laika, opisane sa kwestie jezyka i identyfikacji narodowej.
                                                    Szczegolnie spodobal mi sie jeden fragment tekstu:
                                                    "Łemkowie są Łemkami. Ktokolwiek czuje się Łemkiem - jest nim; ktokolwiek się
                                                    nim nie czuje - choćby z rodziców Łemków się urodził - nie jest nim. Musimy się
                                                    z tym zgodzić, chyba, że odrzucamy całą konstrukcję społeczeństwa
                                                    demokratycznego. Oznacza to także, że będąc Łemkiem można swą łemkowskość
                                                    różnie definiować - w kategoriach narodowej tożsamości ukraińskiej, albo -
                                                    łemkowskiej czy też karpatoruskiej, a nawet po prostu - wyłącznie patriotyzmu
                                                    lokalnego. I że wszystkie te opcje są równouprawnione, także w prawie do
                                                    konkurencji, wzajemnego zwalczania się, nawet bezpardonowego. Tożsamość
                                                    narodowa nie podlega weryfikacji naukowej. Nie można zatem powiedzieć, że
                                                    Łemkowie są "w naturalny sposób" Ukraińcami, ani też - że są "w naturalny
                                                    sposób" odrębnym narodem (lub częścią narodu karpatoruskiego).
                                                    Z drugiej strony nie można, więcej - nie wolno kwestionować tożsamości
                                                    narodowej ani tych Łemków, którzy uważają się za Ukraińców (i ich prawa do
                                                    propagowania wśród Łemków ukraińskiej świadomości narodowej), ani tych Łemków,
                                                    którzy uważają się za członków narodu łemkowskiego, czy też karpatoruskiego (i
                                                    ich prawa do propagowania wśród Łemków łemkowskiej świadomości narodowej).
                                                    Jedna i druga opcja jest rzeczywista, ma więc prawo do istnienia."
                                                    uff... przydlugi cytat:)
                                                    Niestety, niektorym trudno jest zrozumiec prawo czlowieka do wlasnego,
                                                    wynikajacego z serca, ale i namyslu, narodowego okreslenia sie.
                                                    Na "Beskidzie" tez widac przychylnosc dla teorii wolosko-ruskiej.
                                                    Fragment z "zakorzenienia" ktory przytoczyles Piotrze mowiacy o "pomieszaniu"
                                                    ludow europejskich szczegolnie przypadl mi do gustu. Szkoda tylko ze i w
                                                    dzisiejszych czasach nie brakuje "Prawdziwych Polakow", "Prawdziwych Niemcow",
                                                    Ukraincow, Rosjan etc...
                                                    Kwestie badania pochodzenia az do XVII wieku juz Europa przerabiala i sa to
                                                    dosyc smutne doswiadczenia. I tak doszlismy do linkow z ukrainbazar. Wiesz
                                                    Piotrze, sadze ze ktos kto te linki umiescil nie bardzo zdawal sobie sprawe
                                                    czym w ogole byla formacja SS. Sadze, ze jest to "dzielo" osoby mlodej, by nie
                                                    rzec bardzo mlodej. Problem ten dotyczy zreszta nie tylko Ukrainy, przeciez
                                                    byly dywizje francuskie (Charlemagne), holenderskie, lotewskie
                                                    (szczegolnie "odznaczyly sie" przy likwidacji Getta warszawskiego), a rowniez o
                                                    czym malo kto wie bialoruskie (30 dywizja grenadierow). Cala SS zostala
                                                    formalnie uznana za organizacje zbrodnicza i nie co do tego zadnych
                                                    watpliwosci, dzialania panow z trupia glowka na czapce jeszcze dlugo pozostana
                                                    w pamieci. Bardzo nie na miejscu jest linkowanie stron poswieconych tym
                                                    formacjom obok linku (o tematyce religijnej) do warszawskiej parafii
                                                    grekokatolickiej. Oczywiscie jest to fragment historii, nie mozna chowac glowy
                                                    w piasek i udawac ze czegos takiego nie bylo, nie mozna jednak gloryfikowac
                                                    tych formacji. Jesli chodzi o moj stosunek do Ostbatallion-ow to z jednej
                                                    strony potepiam, co oczywiste, ze wzgledu na wspolprace ze zbrodniczym rezimem,
                                                    z drugiej jednak strony rozumiem ludzi wstepujacych do tych formacji - liczyli
                                                    oni ze w ten sposob zdobeda swoje wymarzone panstwo. Propaganda "Wielkiej
                                                    Rzeszy" na pewno potrafila skutecznie mieszac w glowach. Nie mozna potepic
                                                    wszystkich zolnierzy tych formacji, a jedynie tych ktorzy maja niewinna krew na
                                                    rekach. Mysle, ze moglby powstac sajt mowiacy o tych trudnych sprawach w sposob
                                                    powazny, poparty naukowymi badaniami i wowczas link do takiego sajtu nie bylby
                                                    niczym zlym (ale tylko wowczas). I tak dobrze ze nie ma strony o
                                                    batalionie "Trawniki" to juz bylby szczyt wszystkiego. Chociaz nie tak dawno na
                                                    Lotwie odbyl sie zjazd "weteranow" lotewskich formacji i pozwolil na to rzad (!)
                                                    Wracajac jeszcze na zakonczenie do "Galizien" to jej spadkobierca byla UNA
                                                    ktorej dowodca byl general Pawlo Szandruk, postac arcyciekawa i nie majaca nic
                                                    wspolnego ze zbrodniami. Wiec nic nie jest do konca czarne, ani do konca biale.
                                                    Uwazam ze autor tego sajtu powinien sie dwa razy zastanowic zanim cos
                                                    opublikuje. Swoja droga w Polsce tez dzialaja strony polskich neofaszystow i
                                                    nikt z tym nic nie robi. To smutne.
                                                    Na szczescie jednak ludzie gloryfikujacy "czystosc rasowa" i inne tego typu
                                                    glupoty nie stanowia duzego odsetka spoleczenstwa.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Jesli ktores fragmenty mojej wypowiedzi nasunely watpliwosci, badz sa
                                                    niejasne chetnie uscisle:) (pisalem na goraco)
                                                  • andrijko Re: koszyczek tematów (dosyc duzy) 18.06.04, 10:25
                                                    Wracam na chwilę do sprawy żołnierzy nie-Polaków w polskich siłach zbrojnych.
                                                    Tekst a właściwie teksty z tym tematem związane czytałem wiele razy i z kilku
                                                    źródeł. Dziś, z biegu, trudno mi sobie o tym przypomnieć, ale prawie na pewno
                                                    pojawiały się one w Przeglądzie Prawosławnym. Pewnie przeszukując archiwum
                                                    internetowe coś się znajdzie. Jest chyba także cała książka poświęcona temu
                                                    tematowi. Ale musiałbym poszukać, bo nie mam jej w swoich zbiorach. Także na
                                                    wstępie polecam archiwum PP do własnej eksploracji. Przypominam sobie także
                                                    film dokumentalny o Monte Cassino, na zdjęciach przedstawiających cmentarz
                                                    polski widać krzyże prawosławne /grekokatolickie/ i żydowskie macewy. Mój
                                                    kuzyn, pochodzący ze wsi koło Siemiatycz walczył pod Monte Cassino - był po
                                                    powrocie także za to prześladowany. O udziale Ukraińców w PSZ i pod Monte
                                                    Cassino pisał też chyba Melchior Wańkowicz w książce o tej bitwie. Jestem
                                                    wyczulony na takie "ruskie smaczki" w polskiej historii ale zachęcam do
                                                    samodzielnego szukania - jak coś znajdę to podrzucę linki alboi skany, bo
                                                    dobrze by oprzeć się na jakiś źródłach a nie tylko, jakże zawodnej ludkziej
                                                    pamięci. Co do Podlasia - młodzieży, świadomości itd innym razem jak będę miał
                                                    przypływ odpowiedniej weny twórczej. A na żywca można się przekonać na
                                                    kolejnych Spotkaniach Folkowych w Czeremsze - info na free.ngo.pl/nadbuhom -
                                                    imprezy.
                                                  • piotrzr Re: koszyczek tematów (dosyc duzy) cd 20.06.04, 17:53
                                                    Witam - wracam z wypoczynku - a tu ciekawe głosy.
                                                    Przeglądam wankowiczowskie " MonteCassino Oax 1984 - a tu na zdjeciach po
                                                    stronie 584 zdjęcia "nabożenstwo prawoslawne na cmentarzu Monte
                                                    Cassino.Zainspirowany przez Andrzeja bedę drązył ten zołnierski temat - oj
                                                    będę :)))

                                                    dziś rano o 8 30 TV3 nadało reportarz o Mchawie - owym konflikcie wokól
                                                    wielkanocnego nabożenstwa grekokatolików. Pisłem na ten temat jakis czas temu.
                                                    Wypowiada sie ks. Michaliszyn - grekokatolicki ksiądz- rowniez proboszcz unitów
                                                    rzeszowskich. Opisuje konflikt. Po nim wypowiadaja sie mchawscy katolicy ktorzy
                                                    niedopuścili do grekokatolickiego nabożenstwa w małej kapliczce- twarze pelne
                                                    nienawiści,zawzietości. wiecie jak może wyglądać polski ksenofob- czasami ma
                                                    wygląd poboznej kobiety, w odświetnym ubranku,o zacietych ustach, gniewie we
                                                    wzroku albo wiejskiego eleganta-pana po 60 tce wypowiadającego jawne bzdury na
                                                    temat swych sąsiadów-niedobitkow unitów bieszczadzkich. Tak - katolicka
                                                    nienawiść na co dzień i od świeta - jak długo jeszcze ??? :(
                                                    No i ci niesmiali unici - ze łzami w oczach - nie rozumieją dlaczego..., bo
                                                    świeta, czas pokoju, ich raptem tylko 50 osób, tylko chcieli sie pomodlic ze
                                                    swoim księdzem......
                                                    No i optymizm na koniec - odwiedziłem cerkiewki w krainie "zamieszańców" .
                                                    Piekne murowane cerkwie w czarnorzekach, Węglówce, oparówce i Krasnej. Przy
                                                    żadnej nich nie wyczytasz oczywiście że to dawne cerkwie. Nie znajdziecie nic
                                                    na ten temat w tablicach informacyjnych "czarnorzeckiego parku krajobrazoweo" -
                                                    ale przydrozne kamienne kapliczki, cerkwie pieknie świecące kopułami w środku
                                                    malowniczych dolin - mowią same za siebie.
                                                    A dalej - to i malownicze ruiny odrzykońskiego zamku, liczne ostance skalne,
                                                    wspinacze dzielnie wiszący na ściankach wspinaczkowych, i krajobrazy ....
                                                    Ech Radku napiszę jeszcze cos na ten temat !!!

                                                    Pozdrawiam Was
                                                    Ptzr
                                                  • wolf_wwa Mchawa 22.06.04, 08:28
                                                    Witam
                                                    Nikt chyba nie wie jak dlugo jeszcze beda mialy miejsce takie zachowania.
                                                    Ciekaw jestem jak ci ludzie potrafia pogodzic swoja nienawisc z chodzeniem co
                                                    niedziela do kosciola. Przeciez chrzescijanie powinni kierowac sie miloscia
                                                    blizniego. Co niedziela modla sie , a w sercach pielegnuja niechec do innych.
                                                    Bardzo interesuje mnie co mowi na to ich ksiadz, co glosi w kazaniach. Niestety
                                                    odpowiedzialnosc za takie sytuacje spada tez na duszpasterzy.
                                                    Nasi kochani narodowcy chlubia sie tym ze Polska jest krajem katolickim, ale
                                                    sadze ze duza czesc wiernych chodzi do kosciola tylko z przyzwyczajenia, badz
                                                    dlatego ze tak wypada. Z uczeszczania na nabozenstwa jak widac na tym
                                                    przykladzie nie wynika zadna refleksja, smutne.
                                                    Nie napawa radoscia rowniez to ze przy wspomnianych przez Ciebie dawnych
                                                    cerkwiach nie uswiadczy sie chocby krotkiej wzmianki o przeszlosci tych
                                                    obiektow.
                                                    I na koniec mam jeszcze pytanie. Jak oceniasz Piotrze pod wzgledem turystycznym
                                                    okolice Baligrodu?
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Re: Mchawa i Bieszczady 22.06.04, 16:39

                                                    Witam

                                                    Tak Radku - musiałem wrócić do smutnego tematu Mchawy pod wpływem owego filmu.
                                                    Cytowane tam były różne specyficzne dokumenty – jak chociażby list katolickiej
                                                    Rady Parafialnej adresowanej do Biskupstwa przemyskiego – odmawiającego prawa
                                                    unitom do odprawiania obrządku. Nadawcy oczywiście zastrzegali,że rada
                                                    działa „bez udziału księdza proboszcza” – wygląda to na – ot taki faryzejski
                                                    wybieg tego ostatniego. Innym specyficznym dokumentem było pismo mchawskich
                                                    strażaków , którzy brali czynny udział w „niedopuszczeniu „ do grekokatolickiej
                                                    odprawy, skierowane do gminy o „wydzierżawienie gruntu wraz z kapliczka” do
                                                    realizacji celów statutowych straży – użytkowania kapliczki dla kultu św.
                                                    Floriana !!!! )))
                                                    Ksenofobia przyjmuje nieraz tak kuriozalno – tragikomiczne formy.
                                                    No a owi parafianie mchawscy oskarżający grekokatolikow o sekciarstwo, o modły
                                                    na zgubę katolików i papieża, „Ta jacy oni katolicy panie, ta jacyś sekciarze
                                                    panie, czego tu oni szukają”
                                                    Radku – mamy 21 wiek – ale oglądając ten reportaż – nie mogłem wyjść z podziwu –
                                                    w Bieszczadach czas w mentalności ludzkiej zatrzymał się – tylko nie wiem w
                                                    jak dawnych czasach.
                                                    Pytasz Radku o Baligród – szczerze mówiąc w tamtych okolicach mógłbym polecić
                                                    jako atrakcje.... tylko dość znany w naszych stronach ośrodek wypoczynkowy w
                                                    Bystrem.

                                                    Natomiast z całego serca polecam Ci Komańcze – a nawet całą trasę idącą do niej
                                                    od strony podsanockiego Zagórza /tu przecież czynna cerkiew prawosławna i ruiny
                                                    klasztoru XVIII wiecznego nad zakolami Osławy/ , piękna prawosławna cerkiew w
                                                    Szczawnem, cerkwie w Turzansku, Rzepedzi,Ruszelczycach , opisywanej tu już
                                                    kiedyś Komańczy. No a dalej w stronę Cisnej – Dołżyca z trasą w stronę
                                                    ŁOPIEŃKI – z doliną dawnej wioski, odbudowaną cerkwią i cudownymi krajobrazami.
                                                    No i oczywiście cała dużą obwodnicę bieszczadzką od Komańczy aż po Ustrzyki
                                                    Górne.
                                                    Osobiście bardzo ubolewam że w ostatnich latach , jeśli tam bywam – to
                                                    raczej „przedmuchując katalizator” :-))) i przemykam w czasie weekendowych
                                                    wypadów – jedynie czasem zatrzymuje się w Wetlinie – żeby wbiec na mój ukochany
                                                    Smerek albo złapać zadyszkę na podejsciach od przełeczy nad Berehami na Wielką
                                                    i mała Rawkę.
                                                    Ot minęły te dobre czasy gdy człowiek był „panem swojego czasu”!!!!!!

                                                    Gwoli przymiarek wakacyjnych polecam namiary internetowe :
                                                    www.bieszczady-s.fr.pl/lopienka.php

                                                    www.twojebieszczady.pl/baligrod.php

                                                    No cóż – pozdrawiam – trochę się rozmarzyłem - pisząc tą drugą, bardziej
                                                    optymistyczną część mojego postu.


                                                  • wolf_wwa Prawoslawni zolnierze w Wojsku Polskim 23.06.04, 21:34
                                                    Witaj Piotrze
                                                    Coraz bardziej nie moge sie doczekac wyjazdu, a to dopiero we wrzesniu,
                                                    niestety:(
                                                    Dzisiaj podsylam link do ciekawego, jak sadze, tekstu z Przegladu
                                                    Prawoslawnego.
                                                    Dotyczy on cerkwi wojskowej mieszczacej sie na terenach zachodnich II RP

                                                    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=659
                                                    Tekst ten nie dotyczy losow zolnierzy, ale historii pewnej swiatyni. Na zachete
                                                    zamieszczam pare cytatow.

                                                    "Według oficjalnej opinii ówczesnych władz, prawosławni ze słabiej rozwiniętych
                                                    ekonomicznie Kresów Wschodnich mogliby na zachodzie Polski nasiąkać
                                                    cywilizacją. Liczono też na ich polonizację."

                                                    Na powyzszy temat jest tylko wzmianka. Ze swej strony postaram sie troche ten
                                                    temat pociagnac (nie w chwili obecnej , poniewaz musze sie przygotowac
                                                    merytorycznie)

                                                    " Cerkiew służyła licznej grupie emigrantów z carskiej Rosji, także
                                                    prawosławnej inteligencji z Kresów, której łatwiej tu było o pracę. Na
                                                    wschodzie nierzadko za dobrą posadę musieliby płacić zmianą wyznania na
                                                    rzymskokatolickie."

                                                    Problem koniecznosci zmiany wyznania tez jest tylko zasygnalizowany, a jest to
                                                    temat interesujacy i mysle ze warto bedzie kiedy wrocic do tej sprawy

                                                    "Pojawili się, wprawdzie nieliczni, nowi parafianie, tzw. repatrianci.
                                                    Dlaczego "tak zwani" Bo przecież nie wracali do ojczyzny, często wyrzekali się
                                                    prawosławia, by jako katolicy, a co za tym idzie - jak wówczas uważano -
                                                    automatycznie Polacy, mogli przemieszczać się do Polski."

                                                    Co do tego fragmentu to przyznam ze na ten temat nie posiadam prawie zadnej
                                                    wiedzy. W zwiazku z tym jesli ktos chcialby sie podzielic wiedza to bede
                                                    wdzieczny. Wiem tylko ze pod koniec lat 50-tych takie przypadki zdarzaly sie
                                                    sporadycznie i chodzilo raczej o sprowadzenie kogos z rodziny.
                                                    Na zakonczenie znow skorzystam z Twojej uprzejmosci i zapytam o wedrowki na
                                                    terenie tzw. worka bieszczadzkiego.
                                                    Ciekaw jestem jak wyglada kwestia dojazdu, jakie drogi, czy jest mozliwosc
                                                    zostawienia gdzies samochodu. Pytam o sprawy czysto techniczne poniewaz jesli
                                                    chodzi o miejsca warte odwiedzenia to znalazlem ich dzis sporo (dzieki
                                                    Internetowi zreszta, ale oczywiscie jestem otwarty na wszelkie propozycje:) i
                                                    chcialbym wykorzystac 2 tygodnie urlopu jak najlepiej.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr uwagi natury technicznej :) 23.06.04, 23:08
                                                    wolf_wwa napisał:

                                                    .
                                                    > Na zakonczenie znow skorzystam z Twojej uprzejmosci i zapytam o wedrowki na
                                                    > terenie tzw. worka bieszczadzkiego.
                                                    > Ciekaw jestem jak wyglada kwestia dojazdu, jakie drogi, czy jest mozliwosc
                                                    > zostawienia gdzies samochodu. Pytam o sprawy czysto techniczne poniewaz jesli
                                                    > chodzi o miejsca warte odwiedzenia to znalazlem ich dzis sporo (dzieki
                                                    > Internetowi zreszta, ale oczywiscie jestem otwarty na wszelkie propozycje:) i
                                                    > chcialbym wykorzystac 2 tygodnie urlopu jak najlepiej.

                                                    Kierując sie tu nie tyle uprzejmością co samozwanczym ambasadorowaniem Mojej
                                                    Galicji służę kilkoma uwagami :

                                                    Drogi - małej/wokoł jeziora solińskiego tj ustrzyki dln, czarna, Polana,
                                                    chrewt, rajskie , Wołkowyja, Polanczyk/ i wielkiej obwodnicy bieszczadzkie tj
                                                    Ustrzyki dln, Ustrzyki górne, Wetlina, cisna, Komancza/ śą OK, w miare rowne,
                                                    choć dość wąskie, na każdy typ samochodu :))) Dośc gorzej jest jesli zapuściśz
                                                    sie gdzieś w boczne drogi np doliną sanu od Smolnika w strone Dwernika i
                                                    Chmielu,z Berehów grn w trone nasicznego itp no tam to tak raczej 30 km/godz i
                                                    slalom miedzy dziurami - no chyba że masz Chirokee albo ichnia Toyotę z napedem
                                                    na 4 wheels- to spokojnie,ciemne okulary, kapelusz-statson na bakier i
                                                    jazda :)).
                                                    Ze spaniem w sezonie gorzej - raczej trzeba liczyć na siebie /namiot albo wóz
                                                    kampigowy lub przyczepka/ Parkingi są - nieżle płatne np w Ustrzykach Grn - 2
                                                    zł /h, Przełeczach nad Berechami czy przełeczy wyżnianskiej- też gdzieś tyle. W
                                                    ustrzykach grn są np 4 hotele ale drogie /sprawdź na Internecie!/ a i z reguły
                                                    zajete. Dla penetracji tzw worka dobrze jest natomiast zanocować np w
                                                    Wetlinie /kamping/ Komańczy /przy odrobinie szczęścia nawet w agro u
                                                    oryginalnych łemków - serio!!!!! - sprawdź na www.lemko.org w wersji polskiej -
                                                    odniośnik "Noclegi u Lemkow", albo gdzieś na uboczu - np w rzepedzi, lub nawet
                                                    calkiem dalej - w sanoku - bedącym dobrze wyposażonym w 4 hotele - no i jako
                                                    dobra baza wypadowa w Bieszczady / do Ustrzyk Dln - 40 km, Gornych - 70
                                                    km/,Komancza ok 50 km a drogi na tyle dobre że ze średnią 80 km/godz. wszedzie
                                                    sie w dzien "obskoczy".
                                                    A będe ci też musial coś puścic na temat Rymanowa Zdroju - i spaniu tam- to
                                                    dalej od Bieszczad- ale Beskyd cudowny!!! :)
                                                    Szykuję troche ciekawych tematow rusinskich !! - w zasadzie mialem coś
                                                    przygotowane - ale nieopatrzne kliknięcie wykasowalo mi pliczek :(
                                                    Pozdrawiam i Czytających i Radka wytrwale piszacego :)
                                                  • wolf_wwa Patron? 24.06.04, 21:36
                                                    Witam
                                                    Dziekuje za techniczne informacje dotyczace wypadu w gory. Piszesz Piotrze, ze
                                                    ze spaniem w sezonie gorzej, czy do sezonu mozna tez zaliczyc wrzesien?
                                                    Nie posiadam Toyoty 4WD, ani nic podobnego wiec ciekaw jestem czy nie za duze
                                                    miejskie auto da sobie rade na drogach w dolinie Sanu. Po internetowych
                                                    wedrowkach mam zamiar tam troche powedrowac, ale przeciez musze tam jakos
                                                    dojechac. I jeszcze na zakonczenie (na dzis oczywiscie:) kwestii technicznych
                                                    ciekaw jestem czy na dluzsze wedrowki trzeba sie zaopatrzyc czy jest szansa
                                                    kupienia chleba i podstawowych produktow zywnosciowych (chodzi mi oczywiscie o
                                                    wedrowki w dolinie Sanu). Moze to pytanie glupio zabrzmialo, ale podczas
                                                    wirtualnych wedrowek zdarzalo mi sie spotkac stwierdzenia ze trzeba miec ze
                                                    soba sporo rzeczy w plecaku.
                                                    Wracajac do tematow zwiazanych z watkiem i wschodnia wiara podsylam dwa linki
                                                    na temat patrona Polski.
                                                    Jak sadzisz Piotrze co kierowalo ludzmi wynoszacymi ta postac na oltarze i jak
                                                    taka postac moze byc patronem kraju?
                                                    Moze jestem stronniczy, ale na sama mysl niedobrze sie robi...
                                                    Ciekawa jest tez data kanonizacji. Czy to przypadek? Przeciez na 1938 rok
                                                    przypada akcja burzenia cerkwi na terenach II RP.
                                                    Nie jestem pewien, ale pierwszy link mogl juz byc tu przytaczany, drugiego
                                                    chyba nie linkowalem.

                                                    www.jezuici.pl/bobola/
                                                    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=130
                                                    Zapraszam do czytania i zycze milej lektury
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Sprawy techiczne cd 24.06.04, 22:44
                                                    wolf_wwa napisał:

                                                    > Witam
                                                    > Dziekuje za techniczne informacje dotyczace wypadu w gory. Piszesz Piotrze,
                                                    ze
                                                    > ze spaniem w sezonie gorzej, czy do sezonu mozna tez zaliczyc wrzesien?
                                                    ciekaw jestem czy nie za duze miejskie auto da sobie rade na drogach w dolinie
                                                    Sanu. *****

                                                    Póki trwa sezon tj do poczatku roku akademickiego - mogą być problemy - chociaż
                                                    już luzy powinny być :)
                                                    Drogi nie są złe - te głowne wręcz gladkie - trzeba tylko przyzwyczaić sie do
                                                    serpentyn gorskich i dłuzszych podjazdow. czasami w kolumnie za wlekacym sie
                                                    pekaesem lub trackiem z drewnem
                                                    Nie napisalem Ci jeszcze o malowniczej trasie w dolinę Mucznego i
                                                    Tarnawy,Michniowca i Bystrego - tj w sam róg worka - ale o tym kiedyś

                                                    I jeszcze na zakonczenie (na dzis oczywiscie:) kwestii technicznych
                                                    > ciekaw jestem czy na dluzsze wedrowki trzeba sie zaopatrzyc czy jest szansa
                                                    > kupienia chleba i podstawowych produktow zywnosciowych (chodzi mi oczywiscie
                                                    o
                                                    > wedrowki w dolinie Sanu>
                                                    Nie teraz już - problemy aprowizacyjne skonczyly się z nadejściem kapitalizmu -
                                                    w Ustrzykach Dln - duże delikatesy - w sezonie bodaj całodobowe - a napewno do
                                                    23. Z sieci delikatesów "centrum". W czarnej ,Lutowiskach, Ustrzykach
                                                    GRn,Cisnej ,Wetlinie itd - liczne knajpki /brać -wybierać!!!/, sklepiki - to
                                                    juz nie te czasy ,że cała aprowizacja w plecaku, dwa bochny chleba, paprykarz
                                                    szczeciński etc :)))
                                                    Z tym że ostatnia przyzwoita stacja benzynowa - to własnie przedmieście ustrzyk
                                                    Dln - a tam gdy zatankujesz to nawet mapę Bieszczad czy okolic Ustrzyk gratis
                                                    Ci dołozą!!!
                                                    Temat PATRONA - ARCYCIEKAWY - wróce do niego z pewnością.!!!! po zapoznaniu sie
                                                    z tematem !!!
                                                    Zachwilę nastepny post - bodaj przedostatni przed weekendem!!

                                                  • piotrzr zdjecia !!!! i Kosz wątków 24.06.04, 22:58

                                                    Witam po raz wtóry – no i stalo się Radku!!!
                                                    Możesz – możecie spojrzeć w oczy moim Rusinom – przodkom którzy stanowili także
                                                    motywację do właczenia się w tą dyskusję!!!

                                                    www.beskid-niski.pl/index.php
                                                    pos=/galeria&path=gory/archiwalne&picture=11

                                                    Pan Bartek B. Był łaskaw opublikować podesłane Mu zdjęcia – to linkowane i trzy
                                                    następne!!!
                                                    Ciekaw jestem Twoich wrażen Przyjacielu !!!
                                                    No i nastepne tematy ,ktore rozwinę zapewne w nastepnych postach- nie
                                                    zapominając oczywiście o rozwinięciu zaproponowanego przez Ciebie tematu ś.w
                                                    Boboli ;)

                                                    Tymczasem proponuję dłuższą lekturę :
                                                    tygodnik.onet.pl/1547,1159520,6,dzial.html
                                                    To opowieść o ks.Antinie Nawolskim – grekokatolickim kapłanie ze wsi
                                                    miasteczka Tłuste – położonego na Podolu przy trasie Czortków- Zaleszczyki.
                                                    Postać Ukraińca – grekakotlickiego duchownego, uczestnika walk o niepodległą
                                                    Ukrainę w latach 1 wojny światowej, polskiego jeńca początku lat dwudziestych
                                                    ub. wieku – a jednocześnie uczciwego człowieka, przyjaciela Żydów i Polaków..
                                                    A u końca życia – ofiara komunistycznego reżimu.
                                                    Pisalismy tu kiedyś o Bł. ks. Kowczu – meczennniku Majdanka, , czy o
                                                    zalesiańskim parochu – ks. Nehrebeckim.
                                                    Myślę ,że warto zapoznać się z biografią ks. Nawolskiego – jako kolejnej
                                                    pięknej postaci duchowieństwa grekokatolickiego w bardzo trudnych latach I i
                                                    II wojny światowej

                                                    Chciałbym tu opowiedzieć Wam też o dwóch – bardzo moim zdaniem optymistycznych
                                                    zjawiskach

                                                    Najpierw parę zdań o łemkowskim muzeum prowadzonym przez Darię i Stepana
                                                    Boiwko w Komańczy. Pan Stepan jest Łemkiem a Pani Daria –córka Bojka I Polki.
                                                    Są repatriantami – ich rodziny wysiedlone w czsasie Akcji Wisła powróciły do
                                                    Komańczy. W zbiorach / prezentowanych m.in. w lokalnej telewizji – reportaż o
                                                    nich oglądałem parę tygodni temu/.
                                                    W zbiorach posiadają haftowane ikony, świąteczne i codzienne stroje Łemkow.
                                                    A ze strojów zgromadzonych przez Państwo Boików - korzystają zespoły – jak to
                                                    się teraz modnie mówi – folkowe, które wracają do ruskich korzeni muzyki
                                                    Karpat.

                                                    No i chcę wspomnieć o Radoszycach – Łemkowskiej wioski koło Komańczy –
                                                    niedaleko,nowego przejścia granicznego na Słowacje..
                                                    Jest tam i urokliwa cerkiewka ale i cudowne żródełko – kapliczka .. Miejsce
                                                    tradycyjnych pielgrzymek Łemków z Polski i Słowacji.. . Kapliczka została
                                                    zburzona podczas Akcji Wisła – obecnie odbudowana . na pamiątkę cudownego
                                                    uzdrowienia w XiX wieku – dziewczynki chorej na trąd- w dziewięć tygodni po
                                                    świecie Zmartwychwstania.
                                                    Doroczny odpust konczy się zawsze poswieceniem wody w Radoszyckim źródełku.
                                                    Wierni wierząc w jej cudowną moc – myją twarze i zabierają d odomow.

                                                    Temat tych wątków pociągne jutro w oparciu o cytaty.
                                                    Tymaczasem - pozdrawiam serdecznie !!!!!!!!
                                                  • piotrzr linki na zdjęcia!!! 24.06.04, 23:03
                                                    www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/galeria&path=gory/archiwalne&picture=11
                                                    www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/galeria&path=gory/archiwalne&picture=12
                                                    www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/galeria&path=gory/archiwalne&picture=13
                                                    www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/galeria&path=gory/archiwalne&picture=14

                                                    Dobrej Nocy
                                                  • wolf_wwa Re: linki na zdjęcia!!! 25.06.04, 20:38
                                                    Witam
                                                    Z uwaga przeczytalem tekst z "Tygodnika", kolejna postac prawdziwego
                                                    duchownego. Nawet w bardzo trudnych czasach mozna zachowac czlowieczenstwo. Nie
                                                    wiem czy zwrociles Piotrze uwage na komentarze internautow pod tekstem. Dzieki
                                                    nim moglem sie dowiedziec ze tekst jest antypolski:)
                                                    Wspomniane przez Ciebie muzeum lemkowskie rowniez widzialem w TV, zrobilo na
                                                    mnie wrazenie. Cieszy fakt ze poza "oficjalnym" folklorem jest miejsce dla
                                                    autentycznych wytworow rak ludzkich, przez wiele lat ludowosc kojarzyla sie
                                                    ludziom tylko z przyslowiowym Mazowszem.
                                                    Z nieciepliwoscia czekam na rozwiniecie watku Radoszyc, zawsze cieszy mnie
                                                    odradzanie sie tradycji.
                                                    Na koniec przyznam ze zdjecia wywarly na mnie wrazenie. Z jednej strony dlatego
                                                    ze lubie miec kontakt z przeszloscia zatrzymana na starej kliszy, z drugiej
                                                    strony sklonily mnie do smutnej refleksji. Nie bede mogl sie odwdzieczyc
                                                    fotografiami archiwalnymi z podlaskiej wsi. W tamtych czasach mojej rodziny nie
                                                    bylo stac na fotografa. Posiadam tylko jedno przedwojenne zdjecie mojej,
                                                    niestety niezyjacej juz, babci i jedno zdjecie pradziadka, oprocz tego jeszcze
                                                    kilka zdjec wykonanych u fotografa. Zdjecia wykonane w atelier niestety
                                                    pokazuja tylko tekturowe tlo.
                                                    Zreszta zdjec archiwalnych z okolic Drohiczyna jest malo, wiecej mozna znalezc
                                                    fotografi z Siemiatycz.
                                                    Niezmiennie pozdrawiam i zycze udanego weekendu
                                                    R.
                                                  • piotrzr Smutne refleksje o A.Boboli 25.06.04, 21:47
                                                    Poruszyłeś bardzo ciekawy temat owego świętego.

                                                    Nie chciałbym znęcać się nad sformułowaniami jezuickiego tekstu czy wybrzydzać
                                                    na postawę Boboli w owych tragicznych czasach.
                                                    Raczej spojrzałbym na ten problem trochę szerzej – na sytuację gdy stawia się
                                                    religię jako czynnik państwowotwórczy, gdy robi się z wyznania sprawę publiczną
                                                    czy narzędzie podboju jednego narodu przez drugi. I maniakalnego wręcz dążenia
                                                    do „jedności” – w miejsce uszanowania różnorodności i odmienności religijno-
                                                    kulturowych.
                                                    Czyż nie trafne jest zdanie /wymierzone jak mi się wydaje bardzie w katolików
                                                    niż w prawosławie :

                                                    ***Do destruktywnych działań przyłożył rękę również Kościół łaciński. Słabości
                                                    zarówno Kościoła, jak i Cerkwi (brak w niej centralizacji władzy sprzyjał
                                                    nadużyciom) wykorzystywali ludzie szukający we wszystkim pożytków doczesnych.
                                                    Podsycali oni pomiędzy katolikami a prawosławnymi wzajemną nienawiść, różnice
                                                    religijne uczynili narzędziem w rozgrywkach politycznych***

                                                    Mam nadzieję że przynajmniej w Europie odeszliśmy już od takiego pojmowania
                                                    religii,
                                                    Chociaż konflikt chorwacko- serbsko- bośniacki świadczy przeciw tej tezie

                                                    Patrząc na historię misjonarstwa KK i innych kościołów chrześcijańskich
                                                    przychodzą bardzo obrazoburcze myśli.

                                                    Ot chociażby ostatnie dzieje jednego z krajów Afryki – Ruandy którego teren był
                                                    objęty bardzo intensywną pracą misyjną – w tym polskich Ojców Marianów.
                                                    Tragedia tego kraju świadczy, że zapał misyjny przynosi czasem efekty całkiem
                                                    odmienne od zamierzonych.
                                                    Bo jak wiesz zapewne - kilka milionów zmisjonowanych, czarnoskórych owieczek
                                                    wymordowało się tam wzajemnie w całkiem bliskich nam czasach...

                                                    A tragedie misji XVI, XVII, XVIII wieku w Ameryce Południowej ...znane miedzy
                                                    innymi z bardzo ciekawych opisów wypraw konkwistadorskich...

                                                    Pięknie to obrazują np. filmy Misja czy historia wypraw Kolumba / film „1492”/–
                                                    piękne, z cudowną muzyką , rewelacyjnymi kreacjami aktorskimi – i jednoznaczną
                                                    wymową- że nawet najszczersze i idealistyczne działania misyjne przynosiły
                                                    tragedie i porażki znacznie większe od potencjalnych korzyści
                                                    A historie wypraw krzyżowych – tu kiedyś wspominanych....

                                                    Wracając do Boboli – okrucieństwo wojen religijnych było potworne , nie wolno
                                                    zapominać o ich ofiarach, trzeba przypominać takie postacie jak św. Andrzej
                                                    czy św. Jozafat Kuncewicz.
                                                    Ale też nie wolno z tych postaci robić patronów faktycznego podziału i
                                                    antagonizmów!!
                                                    Tak jak trzeba mówić o tragediach Wołynia, czy Akcji Wisła- ale po by szukać
                                                    trwałego porozumienia, a nie sypania „soli na rany”....


                                                    Na koniec dygresja...
                                                    Wiesz Radku, że Polska ma kilku bardzo dziwnych świętych patronów – wystarczy
                                                    że przypomnę św. Stanisława Szczepanowskiego – faktycznej ofiary mieszania się
                                                    religii do polityki czy św. Wojciecha – nieszczęsnego Czecha, który nie chciał
                                                    czy nie umiał uszanować świętych gajów Prusów i jako nieproszony gość – poniósł
                                                    męczeńską śmierć!!!

                                                    No cóż – do grona tych patronów dołączono św. Andrzeja Bobolę , człowieka który
                                                    w ogniu konfliktów „dolewał raczej oliwy do ognia” chyba także z powodu sporej
                                                    ilości wad :
                                                    „. Temperament choleryczny z domieszką sangwinicznego niósł ze sobą między
                                                    innymi impulsywność i obstawanie przy własnym zdaniu. Doręczona mu długa lista
                                                    ułomności związanych ze słabością charakteru oraz obiektywnych niedociągnięć w
                                                    ideale doskonałości zakonnej, nie zniechęciła go. Szedł konsekwentnie ku raz
                                                    wytkniętemu celowi...” ***
                                                    Dopiszę tylko, że wygląda na to że ów patron szedł po swe przeznaczenie jak to
                                                    się dziś mówi „po trupach” :(((.

                                                    Ps Radku -wrocę cytatami do postaci ks. Antina - pięknej osobowości w
                                                    tragicznie cięzkich czasach, wrócę też i do Radoszyc,Łopieńki .
                                                    A 11 lipca szykuje się przepiekna impreza w Posadzie Rybotyckiej - ukraińskie
                                                    święto Noc Kupały !!!!!!!!!!
                                                    Dziękuję za życzenia - dobrego weekendu i tygodnia.
                                                    A w Rzeszowie poki co - zimno i leje jak z cebra
                                                    Dobranoc

                                                  • wolf_wwa Czynnik panstwotworczy 28.06.04, 10:33
                                                    Witam
                                                    Poruszyles Piotrze kwestie traktowania religii jako czynnika panstwotworczego.
                                                    Tak wlasnie traktowano wyznanie rzymskokatolickie w II RP. Mozliwe ze wynikalo
                                                    to ze 123 letniej nieobecnosci Polski na mapie Europy i roli Kosciola
                                                    katolickiego w tym okresie jako czynnika utrzymujacego polskosc.
                                                    Zreszta nie tylko Polacy utrzymywali swa swiadomosc w oparciu o religie. W
                                                    koncu osoby wschodniej wiary tez traktowaly wyznanie jako cos co odroznialo ich
                                                    od Polakow. Dla ludnosci prawoslawnej badz grekokatolickiej na terenach
                                                    wschodnich II RP wladze polskie byly postrzegane jako kolejny "dopust bozy"
                                                    Do czego prowadzi takie postrzeganie swiata pokazuja niestety przyklady wojen
                                                    na tle narodowosciowym.
                                                    Dzis podsylam kolejny link z PP ktory jest niestety ilustracja postrzegania
                                                    katolicyzmu jako jedynie slusznego swiatopogladu.

                                                    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=150
                                                    Z nowym tygodniem zycze milej lektury i pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Re: Czynnik panstwotworczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.04, 19:08
                                                    Witam!
                                                    Twoje posty i linki zarówno o cerkwi prawoslawnej w Poznaniu i owym
                                                    dobrodusznym, jak sądzę, choć niestety już świetej pamięci kapłanie Twojej
                                                    Cerkwi, ciągłe powracanie Chełmszczyzny, dzieje A.Boboli - świadczą że
                                                    triumfalizm katolicki był i jest rzeczą niedobrą,szkodliwą
                                                    i ...powodująca 'strzelanie samobójczych bramek" przez to Wyznanie.
                                                    A głosna historia zboczeńca z Tylawy i popieranie go przez hierache
                                                    przemyskiego - tylko potwierdza tą tezę.
                                                    A z drugiej strony Radku ,jeśli znasz tą historię, popatrz - żeby Żona
                                                    Duchownego Grekokatolickiego musiala dawać lekcję moralności tym
                                                    pseudokatolikom tylawsko-przemyskim !!! do czego to doszło!!!!!! :))))))

                                                    Ps Zawsze byłem i będę zwolennikiem emancypacji Kobiet!!!!
                                                    Pozdrawiam - jeszcze sie dziaś odezwę
                                                  • piotrzr Tylawa,Radoszyce etc 28.06.04, 20:42
                                                    W uzupełnieniu mojego poprzedniego postu dodam,że Tylawa to pieknie polozona
                                                    wioska przy trasie z Dukli na Slowacje, z ładnią, murowaną cerkwią /podobną do
                                                    pobliskiej Yrzciany/
                                                    A teraz uzupelniające informacje do Radoszyc

                                                    www.twojebieszczady.pl/komancza.php
                                                    „Jest to najstarsza miejscowość w dolinie Osławicy. Pierwsza wzmianka o niej
                                                    pochodzi z 1361r. Nazwa wsi (łem.Radosziczi) pochodzi od nazwy osobowej Radosz.
                                                    Ciekawostką jest fakt, iż w roku 1769, zatrzymały się tutaj oddziały
                                                    konfederatów barskich pod dowództwem Kazimierza Pułaskiego.
                                                    W Radoszycach zachowała się drewniana cerkiew grekokatolicka z 1868 roku,
                                                    obecnie kościół rzymsko-katolicki. Cerkiew przebudowywano w roku 1896, obok
                                                    krzyż upamiętniający ten fakt. Przy cerkwi duża, murowana dzwonnica bramowa.
                                                    Warto również zwrócić uwagę na stare chyże, czyli chałupy łemkowskie oraz
                                                    krzyże żelazne z przełomu XIX/XXw ustawione przy dawnym trakcie prowadzącym na
                                                    Węgry. Przy ostatnim krzyżu, na południe od Kochańca, koło zniszczonej
                                                    kapliczki, uchodzi do Barbarki niewielki potoczek, którego źródło słynęło w
                                                    okolicy jako cudowne.
                                                    W Radoszycach czynne jest obecnie przejście graniczne dla małego ruchu
                                                    turystycznego - jest oznakowany asfaltowy zjazd tuż przed Radoszycami jadąc od
                                                    Komańczy. Drogę pociągnięto dawnym traktem, asfalt prowadzi do granicy ze
                                                    Słowacją, planowane jest tu przejście samochodowe. Na dzień dzisiejszy
                                                    (marzec'2004) samochodem można dojechać do samego przejścia „.

                                                    Dalej tekst ze strony internetowej telewizji rzeszowskiej o odpuście w
                                                    Radoszycach

                                                    „Skromna kapliczka – niegdyś w głębi lasu dziś przy nowootwartej drodze na
                                                    Słowację. Już od XIX wieku pielgrzymowali tu wierni z obu stron granicy.
                                                    Kapliczka została zburzona podczas akcji Wisła. Udało się ją odbudować zaledwie
                                                    kilka lat temu. Jak głosi legenda przed ponad stu laty właśnie w tym miejscu
                                                    źródlana woda uzdrowiła chorą na trąd dziewczynę . Na pamiątkę tego
                                                    wydarzenia ,w dziewięć tygodni po święcie Zmartwychwstania grekokatolicy
                                                    odprawiają w tym miejscu nabożeństwo /.../ Doroczny odpust kończy się zawsze
                                                    poświeceniem wody w radoszyckim źródełku. Wierni wierząc w jej cudowną moc
                                                    obmywają nią twarz i zabierają do domów „

                                                    „Radoszyce, to wieś położona między Bieszczadami a Beskidem Niskim. Znajdujące
                                                    się tam źródełko uchodzące za cudowne od ponad 100 lat jest celem pielgrzymek.
                                                    Dziś Radoszyce były miejscem greckokatolickiego odpustu. Wzięło w nim udział
                                                    około 200 wiernych różnych obrządków z Polski i Słowacji.
                                                    Nabożeństwu przy leśnej kapliczce przewodniczył arcybiskup Jan Martyniak.
                                                    Uroczystość koncelebrowali duchowni przybyli nawet z odległych wiosek Beskidu
                                                    Niskiego. Do tego miejsca podążali wierni różnych wyznań i narodowości już od
                                                    końca XIX wieku. Niegdyś odpusty odbywały się tu dwa razy do roku. W tym roku
                                                    na odpust do Radoszyc przybyło niewielu Słowaków, ponieważ uroczystość
                                                    przypadła w dzień powszedni. W przyszłości jednak miejsce to może stać się
                                                    bardzo znane, bo właśnie tędy budowana jest droga do polsko-słowackiego
                                                    przejścia granicznego.”

                                                    Pozdrawiam serdecznie na nowozaczety tydzień


                                                  • wolf_wwa O poznej porze 30.06.04, 00:17
                                                    Witaj Piotrze
                                                    Dopiero o tak poznej porze udalo mi sie wygospodarowac chwilke czasu na
                                                    przejrzenie netu. Niestety tylko pobieznie przejrzalem Twoje posty, wiec dzis
                                                    sie do nich nie ustosunkuje. Ale nawet po krotkim przejrzeniu widze ze warto
                                                    bylo zajrzec.
                                                    O wydarzeniach w Tylawie jakis czas temu czytalem na sajcie Naszego Slowa, a
                                                    niedawno na Onecie i portalu Gazety.
                                                    Dzis (w zwiazku z pozna pora) podsylam tylko link do krotkiego tekstu, ktorego
                                                    wymowa jest jak najbardziej pozytywna.

                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2155275.html
                                                    Co sadzisz Piotrze na ten temat?
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr groch z kapustą 30.06.04, 16:48
                                                    Witam ! Cieszę się że uznałeś za warte zarywanie nocy by się tu odezwać :)
                                                    A ja skończyłem własnie teraz oglądać film dokumentalny o Lutowiskach, dziejach
                                                    cerkwi, dzwonu, tamtejszych ikon, a i z widokami innych cerkwi z tamtego terenu-
                                                    Rabem,Hoszowszczyka i Bystrem koło Ustrzyk.
                                                    Ciekawy i dobrze zrobiony film!!!/Tv3/
                                                    Twoj link - ciekawy, nawiązujący do wczesniejszych tematów !!!
                                                    Ale - wiesz - bardziej wolałbym usłyszeć o pokojowych,trójstronnych rozmowach
                                                    unickich, grekokatolickich i prawosławnych hierarchów na Podkarpaciu. Zobaczyć
                                                    ogłoszenie o unicko-katolickim nabożeństwie w rzeszowskiej Katedrze,kolejnej
                                                    odbudowanej cerkwi Nadsania, wspólnych modlitwach w cerkwiach Ustrzyk,
                                                    Komańczy, Zalesia,Jarosławia,Ujkowicach ......
                                                    Ale obawiam się że to tylko fantazje i trudne do zrealizowania marzenia....
                                                    A co do przyszłosci dialogu - wiem że Tylko Papież Polak - z Matki -
                                                    Grekokatoliczki mógł potrzebę takego dialogu zrozumieć - chociaż obawiam sie że
                                                    wskutek licznych, nie zawsze potrzebnych rozjazdach po świecie - przeoczyl
                                                    najlepszy czas ku temu / gdy i sił i zdrowia i komunikatywności MIał więcej/ :(
                                                    Z innej beczki - w Przemyslu ukazały sie ulotki zapraszające do odwiedzenia
                                                    strony internetowej sławiącej OUN - czyżby kolejna prowokacja podobna do
                                                    wymarłej juz dyskusji wokól pamietnego linku?
                                                    Na koniec - czytam b.dobrą książkę Pana Andrzeja Potockiego "W dolinie Gornego
                                                    Wisłoka i od Rymanowa do Jaślisk i Dukli" - rzecz dobrze napisana, gęsto
                                                    wspominająca łEMKÓW, grekokatolickich księzy i cerkwie /te istniejące i te
                                                    wymarłe/, wspomina też /na str 54/ bliskiego mamu sercu desznianskiego
                                                    Parocha :)))
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    Ps A o grochu z kapustą czyli ostatnie ksiązeczce /polecam :))) Pani Eli
                                                    Dzikowskiej może napiszę innym razem :)
                                                  • wolf_wwa Re: Ulotki 30.06.04, 22:42
                                                    Witam
                                                    Przeczytalem wlasnie info na Onecie (linkowane na Przemyslu) i jestem wstrzasniety. O ile tamten sajt o ktorym byla swojego czasu dyskusja nie musial byc prowokacja, mogl byc rownie dobrze umieszczony przez jakiegos mlodego czlowieka nie w pelni swiadomie, to te ulotki wygladaja na dobrze opracowana akcje. Sadze ze za tym wszystkim stoi moja "ukochana" partia LPR i jej silowa przybudowka czyli NOP.
                                                    Przejrzalem tez komentarze internautow pod tekstem i pomyslalem sobie ze niestety duza czesc ludzi znajduje sie na poziomie wspolnoty plemiennej.
                                                    Ogolnie zasmucil mnie i tekst i komentarze. Widac ze niektorym w Polsce marzy sie kraj bez mniejszosci, za to przykladnie "bogoojczyzniany" i oczywiscie te male "hitlerki" widzialyby granice na Zbruczu:)
                                                    Takie prowokacje powinno sie najzwyczajniej zignorowac poniewaz sa woda na mlyn dla naszych narodowcow, a przeciez Podkarpacie to miejsce gdzie LPR ma duze wplywy.
                                                    Mimo pesymistycznego watku pozdrawiam serdecznie, jak zwykle
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa Re: I mala poprawka 30.06.04, 22:51
                                                    Oczywiscie nie NOP tylko MW, chociaz NOP tez jest niezly, szczegolnie ich reklamowka "Wstap do NOP zanim NOP wstapi do Ciebie". Z tego zaproszenia mimo wszystko nie skorzystam:))
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa 45-47 02.07.04, 14:43
                                                    Witam
                                                    Ostatnio bylo troche na temat LPR-ow i tym podobnych oszolomow, wiec dzis (tak
                                                    dla uzupelnienia) podsylam opisy wyczynow ich poprzednikow. Pod krotkimi
                                                    cytatami sa linki do calych tekstow. Smutny jest fakt ze w dzisiejszej Polsce
                                                    spadkobiercy tych ideologii moga liczyc na kilkunastoprocentowe poparcie w
                                                    wyborach. Nie dziwi mnie to zreszta az tak bardzo, wystarczy popatrzec na
                                                    niektore posty na Forum:(

                                                    "Spójrzcie na te twarze. Czy to są twarze bandytów?" - pytał Piotr Szubarczyk z
                                                    biura edukacji gdańskiego Instytutu Pamięci Narodowej, wskazując na fotografie
                                                    młodych ludzi, uczestników walki zbrojnej w brygadzie mjr. Zygmunta
                                                    Szendzielarza ps. "Łupaszka", podczas wystawy w VIII LO w Białymstoku z okazji
                                                    Dnia Podziemnego Państwa Polskiego. Można by również zapytać pana Szubarczyka,
                                                    jak według niego wygląda bandyta? Czy bandytę określa się po wyglądzie, czy po
                                                    czynach? Jeżeli po wyglądzie - każdy kto miał okazję obejrzeć wspomnianą
                                                    wystawę, odpowie, że nie. Ludzie z fotografii nie mogli dopuścić się gwałtów i
                                                    mordów. Jednakże, jeżeli prześledzimy działalność, z której zasłynęła brygada
                                                    mjr. "Łupaszki" na Podlasiu, dobre wrażenie znika. Organizatorzy pominęli te
                                                    jakże niewdzięczne wydarzenia, które niszczą mity o bohaterach, oddanych
                                                    wojownikach za wolność i demokrację. Bo to oni, żołnierze brygady "Łupaszki",
                                                    wyniesieni w ostatnim dziesięcioleciu na piedestały jako narodowi bohaterowie,
                                                    dokonywali etnicznych czystek na wschodnim Podlasiu i prowadzili walkę, którą
                                                    według współczesnej terminologii nazywamy terroryzmem."

                                                    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=234
                                                    „pryszła taja banda, i dla Kobusa Aleksandra założyli sznurok na szyju, na
                                                    sznurok wziali i wuja toho chlopcia i poweli na postronkach, jak skot... to
                                                    byli Kobusy Aleksander i Korneliusz ...de poweli nichto ne znaje, ...tak i
                                                    propali i dziś nichto ne znaje de ich cieła, de ich mohiła”

                                                    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=293
                                                    Mimo ciezkiego tematu poruszanego w powyzszych materialach zycze udanego
                                                    weekendu.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Re: 45-47 02.07.04, 16:46
                                                    Witaj Radku i Wszyscy którzy tu /być może/ zaglądacie :)))
                                                    Oczywiście podane przez Ciebie linki poczytam w wolnej chwili :(

                                                    W zamian proponuję wybór "ukraińskich tematów" z Gazety wyborczej z ostatnich
                                                    lat ;
                                                    Jest tam i lutowiskich dzwonach ;O, i o akcji wisła, i o zbrodniach Wojska
                                                    Polskiego w Zawadce Morochowskiej a i o porównaniu tematyki Wołynia i Akcji
                                                    Wiśła / i niejako korelacji obu tych tragedii? Zyczę owocnej lektury :

                                                    www.lemko.org/gazeta/
                                                    Szczególnie polecam wywiad z "moim autorytetem" w sprawach relacji polsko -
                                                    ukraińskich :))) /cytuję na zachetę mały fragment/

                                                    www.lemko.org/gazeta/gazeta042902.html
                                                    Akcja "Wisła" - nic, tylko wstyd

                                                    Z Grzegorzem Motyką rozmawia Paweł Smoleński (26-04-02 15:52)

                                                    Na akcji "Wisła", na przesiedleniu 150 tys. Ukraińców Polska nie zyskała nic.
                                                    55 lat temu podziemie ukraińskie można było zneutralizować mniejszym kosztem.
                                                    Zyskaliśmy spokój od tej mniejszości narodowej, ale był to spokój ze
                                                    stalinowskim rodowodem. A w stosunkach między oboma narodami tkwi od tamtego
                                                    czasu jeszcze jedna zadra - mówi historyk Grzegorz Motyka

                                                    Paweł Smoleński: Przez lata PRL obowiązywała żelazna wersja wydarzeń: 28 marca
                                                    1947 r. w okolicach bieszczadzkiej wsi Jabłonka zginął w zasadzce przygotowanej
                                                    przez UPA wiceminister obrony narodowej, generał Karol Świerczewski. Była to
                                                    kropla przepełniająca czarę goryczy. Kilkanaście godzin później najwyższe
                                                    władze podejmują decyzję o wysiedleniu z terenów południowo-wschodniej Polski
                                                    polskich obywateli narodowości ukraińskiej. Mija miesiąc, oddziały Wojska
                                                    Polskiego otaczają ukraińskie wsie, rozpoczynając trwającą kilkanaście tygodni
                                                    operację deportacyjną. 150 tys. polskich Ukraińców wywieziono na Ziemie
                                                    Odzyskane, otrzymali tam poniemieckie gospodarstwa, zaczęli nowe, godne życie w
                                                    co najmniej takich samych, a często w lepszych warunkach. Polska Ludowa podała
                                                    rękę tym, którzy wspierali bandytów z UPA. Czyli właściwie nic złego, prócz
                                                    śmierci generała, się nie stało. Pozostawiając na boku okoliczność, którą PRL-
                                                    owska historiografia się nie przejmowała - że skazanie na wywózkę
                                                    wielotysięcznej mniejszości narodowej w odwecie za śmierć jednego człowieka,
                                                    nawet generała, jest wyjątkowym barbarzyństwem - wiadomo, że decyzje leżące u
                                                    podstaw akcji "Wisła" miały nieco inne korzenie.

                                                    Grzegorz Motyka: Żeby opisać akcję "Wisła", musimy cofnąć się co najmniej do
                                                    1944 r., gdy Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego i rząd sowiecki podpisały
                                                    umowę o wymianie ludności. Ukraińcy, Białorusini, Litwini mieli dobrowolnie
                                                    wyjechać do ZSRR, a Polacy ze Wschodu - na terytorium Polski lubelskiej. Rychło
                                                    okazało się, że dobrowolność wyjazdów, tak z Polski, jak i do Polski, była
                                                    fikcją. Umowę podpisano m.in. po to, by utwierdzić nową linię graniczną,
                                                    narzuconą przez Moskwę. Pamiętajmy, że rzecz działa się jeszcze przed
                                                    konferencją w Jałcie, która zatwierdziła niemal ostateczny kształt polsko-
                                                    sowieckiej granicy. Wysiedlenie Ukraińców czy Białorusinów i wysiedlenie
                                                    Polaków to dwie strony tego samego medalu, akcje ściśle kontrolowane przez
                                                    sowiecki aparat bezpieczeństwa, będące wstępem do "Wisły".

                                                    Polsko-sowiecką granicę poprowadzono tak, że po polskiej stronie z
                                                    przedwojennej mniejszości ukraińskiej liczącej ponad 5 mln pozostało 600-700
                                                    tys. mieszkańców

                                                    Koniec cytatu.
                                                    Wybacz że nie podejmuję tutaj tematu LPR,MW czy NOP - ale jak wiesz te tematy
                                                    wole poruszac w mniej wykwintnych i ELITARNYCH /NIŻ NASZA OCZYWIŚĆIE :))/
                                                    dyskusjach.
                                                    Przepraszam za ziarenko megalomanii :)))
                                                    Miłego Weekendu i Dobrego Tygodnia !!!!!!!
                                                    Ps Miałem coś napisać o "grochu z kapustą" Pani Dzikowskiej - ale proponuję
                                                    zaglądnąć do księgarni i samodzielnie ją ocenić/a w książce tej jest i o
                                                    Komańczy i o Ustrzykach i o Państwu Boiwkach i o Jordanie itp itd :))))

                                                  • piotrzr O Pani Darii Boiwko 02.07.04, 17:00
                                                    O owej dzielnej Łemkinii można przeczytać nie tylko u dzikowskiej ale takż ...
                                                    w Gościu Niedzielnym z 16 maja 2004 roku. Albowiem w tej arcykatokolickiej ale
                                                    i czasmi ciekawej gazecie "konfesyjnej" można przeczytać obszerny artykuł o
                                                    komanieckich Łemkach - dośc dobrze napisany.
                                                    Chciąz opisując dzieje Państwa Boiwków znalazl się tez tam taki "kwiatek" :
                                                    "zaczęli też haftować ikony i obrusy, by ubogacać wnętrza światyń obrządku
                                                    wschodniego,które tu i ówdzie były otwierane"
                                                    Spietrzenie "eufemenizmów" aby uniknąc wproasy nazwanie religii prawosławnej
                                                    czu grekokatolickiej , wtącenie owego "ubogacania", owe "tu i ówdzie" /czyli
                                                    nigdze ??:))) - trochę mnie rozśmieszyło trochę zdenerwowalo - ale cały tekst
                                                    całkiem calkiem !!!
                                                    jak byś dorwał Radku ów numer GN - dla tego jednego artykułu warto!!!
                                                    Raz jeszcze pozdrwawiam!!
                                                  • wolf_wwa Cyryl i Metody 05.07.04, 22:36
                                                    Witaj Piotrze (i wszyscy czytacze)
                                                    Na poczatek tygodnia chcialbym odejsc od smutnego tematu walk polsko-ukrainskich
                                                    i wrocic do sredniowiecza. Jakis czas temu pisalem ze podesle cytaty na temat
                                                    obrzadku wschodniego na terenach dzisiejszej Polski.
                                                    Cytaty pochodza z cytowanej juz przeze mnie ksiazki "Prawoslawie, swiatlo wiary
                                                    i zdroj doswiadczenia"

                                                    „Za panowania Michała cesarza i Ireny prawowiernej posłań
                                                    był filozof Konstantyn przez Michała cesarza do Moraw, bo ksią-
                                                    żę morawski prosił o filozofa. Szedł więc tam i nauczał Morawę
                                                    i Lechów i Czechów i inne ludy i wiarę prawowierną utwierdził
                                                    w nich i księgi im napisał w języku ruskim i dobrze ich nauczył.
                                                    I odtąd szedł do Rzymu i tu rozchorowawszy się oblókł zakonne
                                                    suknie i dano mu na imię Kirył. W tej chorobie i umarł. Potem,
                                                    gdy mnogo lat minęło, przyszedł Wojciech do Moraw i do Czech
                                                    i Lęchii, zniszczył wiarę prawdziwą i słowiańskie pismo odrzucił
                                                    i zaprowadził pismo łacińskie i obrządek łaciński; obrazy wiary
                                                    prawdziwej popalił; biskupów i księży jednych pozabijał, drugich
                                                    rozegnał i poszedł do Prus, chcąc i tych na swoją wiarę nawrócić
                                                    i tam ubity był Wojciech, biskup Wojciech, biskup łaciński".


                                                    "Spośród polskich badaczy wspomniany już Łowmiański za
                                                    wiarygodne uznaje zwalczanie przez biskupa Wojciecha niepo-
                                                    słusznego mu duchowieństwa słowiańskiego w Polsce południo-
                                                    wej. Miało to miejsce w latach 970-996. Jego zdaniem wierni ob-
                                                    rządku słowiańskiego posiadali w tym czasie własne biskupstwa
                                                    w Krakowie, a prawdopodobnie też we Wrocławiu (ostatnio od-
                                                    kryto tu ślady murowanej katedry, być może z czasów przyna-
                                                    leżności Śląska do państwa czeskiego), podległe najpierw patriar-
                                                    chatowi Bułgarii, a po jego zlikwidowaniu w 972 r. najpewniej
                                                    Konstantynopolowi."

                                                    Zycze milej lektury i nieustajaco pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa P.S. 05.07.04, 22:40
                                                    Oczywiscie dziekuje za spora porcje ciekawej lektury.
                                                    Zycze dobrej nocy
                                                    R.
                                                  • piotrzr Re: Cyryl i Metody 05.07.04, 22:47
                                                    Witam - no jak mogłem zapomnieć o zaproponowanym przez Ciebie temacie cyrylo-
                                                    matodiańskim. Muszę przyznać że dzięki Tobie już kiedyś zwróciłem uwagę na
                                                    średniowieczny Halicz - przyznaję że temat mi mało znany, Ruś
                                                    Wlodzimierską,przeszłośćChełmszczyzny, Drohiczyna itd.
                                                    Z przyjemnością - z Twoją pomocą postudiuję ten temat na "łamach internetowo-
                                                    forumnowych". Najpierw pewno musze wrócić się do przeczytania wydrukowanego
                                                    sobie :) wcześniej zalinkowanego artykułu cyrylo-metodiańskiego!!!
                                                    Na początek zastanawiam sie jednak na ile "silne" są dowody działalności owych
                                                    SŁOWIAŃSKICH Apostołow /lub ich uczniów/w naszych Karpatach ????
                                                    Z tego co gdzieś wyczytałem to dowody owe są raczej pośrednie /z litopisow
                                                    ruskich????
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • andrijko Re: Cyryl i Metody 06.07.04, 14:16
                                                    My tu sobie gadu gadu a tu Ivana Kupała w Dubiczach Cerkiewnych - 17.07
                                                    Bachmaty - Dubicze Cerkiewne, godz. 19:00, pidlaśky folklorni kolektyvy, a
                                                    takoż: Karpatiyany (Kijów), "Czervona Kalyna" (Zaproże). folklorystyczny
                                                    teatr "Duliby" (Równe), "Ot Vinta" (Równe).
                                                  • wolf_wwa Re: Cyryl i Metody 06.07.04, 22:23
                                                    Witam
                                                    Faktycznie duza czesc wzmianek pochodzi z litopisow i to na dodatek pisanych
                                                    pozniej niz w czasach Cyryla i Metodego. Jednak oprocz sladow w pismiennictwie
                                                    sa rowniez slady materialne. Nie jest ich duzo i moga budzic kontrowersje, ale
                                                    jednak sa.
                                                    Dzis posluze sie cytatem z A. Grygorowicza, aby przedstawic pewne znaleziska
                                                    mogace potwierdzac fakt ze wschodnie chrzescijanstwo towarzyszy Polsce od samego
                                                    poczatku jej istnienia.

                                                    "W Krakowie na Wawelu, przypuszczalnej stolicy Wiślan, odkryto niespotykane
                                                    gdzie indziej zagęszczenie przedromańskich rotund będących dowodem oddziaływania
                                                    Wielkich Moraw i świadczących o randze tego ośrodka. Relikty obrzędowe w postaci
                                                    niektórych osobliwości kultu (np. Bogurodzica, oficjum ku czci świętych Cyryla i
                                                    Metodego, spis biskupów krakowskich sprzed 1000 r. z Prokopem i Prokulfem, kult
                                                    niektórych świętych, posty liturgiczne), a nade wszystko wzmianka kroniki Galia
                                                    Anonima o dwóch metropolitach w Polsce Chrobrego, świadczą o wschodnich
                                                    korzeniach polskiego chrześcijaństwa. Za rewelację można uznać znalezienie na
                                                    Ostrowie Lednickim pod Gnieznem w trakcie wykopalisk archeologicznych w latach
                                                    1963-65 kilku przedmiotów liturgicznych, świadczących niezbicie o sprawowaniu tu
                                                    w pierwszych latach wprowadzania chrześcijaństwa liturgii bizantyńskiej lub
                                                    liturgii św. Piotra, przypuszczalnie w języku staro-cerkiewno-słowiańskim."

                                                    Na dzis tylko tyle, jutro wieczorem postaram sie podeslac wiecej materialow
                                                    dotyczacych tych kwestii.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Dziekuje Andrzeju za informacje. Na dzis jeszcze nie wiem, ale moze czas
                                                    pozwoli ruszyc sie w tym kierunku:)
                                                  • wolf_wwa Cyryl i Metody, spojrzenie z innej strony 07.07.04, 20:28
                                                    Witam
                                                    Mialem dzis podeslac kolejne teksty dotyczace Cyryla i Metodego pochadzace ze
                                                    strony prawoslawnej, ale jako ze dzis imieniny Cyryla i Metodego pomyslalem ze
                                                    moglo by byc interesujace spojrzenie z innej strony.
                                                    Pierwszy link pochodzi ze strony o literaturze chrsescijanskiej i wydaje sie
                                                    pochodzic ze strony ewangelickiej. Drugi pochodzi (o dziwo) z Naszego Dziennika
                                                    i zawiera wzmianke o ziemiach polskich.

                                                    www.literatura.hg.pl/cyr_met.htm
                                                    "W 1977 r. odkryto w Wiślicy kamienną chrzcielnicę z IX w., co może potwierdzać,
                                                    że misjonarze św. Metodego dotarli aż do Krakowa. Ale to pozostanie już zapewne
                                                    tajemnicą."

                                                    www.naszdziennik.pl/index.php?typ=dz&dat=20030201&id=dz14.txt
                                                    Zycze milej lektury, "dzisiejsze" teksty podesle jutro.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Polsko-ruska historia Sanu 07.07.04, 21:24
                                                    Witam
                                                    Skoro sięgamy dalej w historię polsko-rusińskich terenów – proponuję bardzo
                                                    ciekawy tekst
                                                    Marii Zielińskiej
                                                    SAN I JEGO ZNACZENIE W PRADZIEJACH
                                                    www.biblioteka.sanok.pl/www/index.html
                                                    Poniżej jego obszerniejsze fragmenty :

                                                    Na przełomie V/VI w. pojawiają się na terenach nadsańskich pierwsze plemiona
                                                    słowiańskie. Ich to osadę bada od lat prof. M. Parczewski w Bachórzu nad
                                                    Sanem. Zajmowali się oni rolnictwem i wytopem żelaza. Panował wśród nich
                                                    ustrój rodowo-plemienny. Od VIII w. następuje szybki wzrost kulturalny, aż do
                                                    momentu pojawienia się pierwszych struktur państwowych. Osady z tego terenu
                                                    znamy z Hoczwi, Leska, Trepczy, a ślady osadnictwa w prawie wszystkich
                                                    miejscowościach nadsańskich.
                                                    Od IX w. na naszych ziemiach pojawiają się osiedla obronne – grody.
                                                    Mieszkańcy najstarszych grodów grzebali swoich zmarłych po wcześniejszej
                                                    kremacji, w grobach, nad którymi sypano kopce ziemne-kurhany. Na
                                                    trepczańkiej górze obok wzniesienia Horodyszcze i Horodna naliczono 100
                                                    kurhanów. Z okresu tego pochodzą też 2 skarby przedmiotów żelaznych,
                                                    składające się z ciosła, toporów, półkoska, nożyc i narzędzi rolniczych,
                                                    znalezione w obrębie grodziska Horodyszcze w Trepczy, które znajdowało na
                                                    szlaku handlowym z Węgier /wzdłuż Sanu/. Twórcami osad i grodów w VIII-X
                                                    w. byli Lędzianie, odłam Słowian Zachodnich.
                                                    Grodziska z nadsańskich terenów znamy z miejscowości Rajskie, Horodek,
                                                    Myczkowce, Bachlawa, Hoczew, Lesko, Sobień, Łukawica, Tyrawa Solna.
                                                    Okres od X/XI wieku do połowy XIII wieku to kres tzw. wczesnego
                                                    średniowiecza. Był to czas bardzo burzliwy w dziejach. W II połowie X wieku
                                                    całe ziemie obecnej Małopolski dostały się pod panowanie czeskie, a następnie
                                                    weszły w skład monarchii piastowskiej. Na wschodnich jej krańcach ścierały się
                                                    interesy Polski i Rusi. W 981 r. książę Włodzimierz wyprawił się na Lachów
                                                    /nazwa pochodzi od Lędzian/ i zajął ich terytorium; potem ziemie te przywrócił
                                                    Polsce Bolesław Chrobry, a od 1085 r. do XIV w. należały one do Rusi.
                                                    Wspominając ten okres w naszych dziejach, nie sposób nie poświęcić trochę
                                                    uwagi trepczańskiej górze „Horodyszcze”. Jak już wiadomo, grodzisko to z
                                                    potężnymi wałami obronnymi pełniło ważną rolę na szlaku handlowokomunikacynym
                                                    z Węgier. Teren ten, oprócz walorów strategicznych na
                                                    pograniczu, był ogromnie ważny ze względu na białe bogactwo, a mianowicie –
                                                    sól, co znajduje swój wyraz w nazewnictwie –Tyrawa Solna, Góry Słonne.

                                                    Na szczycie trepczańskiej góry w ostatnich latach badania archeologiczne
                                                    odsłoniły relikty świątyni – kamienne fundamenty drewnianej, XII-wiecznej
                                                    cerkwi. Wokół niej starochrześcijańskim zwyczajem usytuowane były groby
                                                    przypominające kamienne skrzynie, często przykryte płytami piaskowca, a w
                                                    nich zmarli mieszkańcy grodu. Bogactwo kultury materialnej „Horodyszcza”
                                                    przeszło najśmielsze oczekiwania badaczy. Oprócz ogromnej ilości i
                                                    różnorodności form przedmiotów codziennego użytku, znaleziono wiele ozdób
                                                    wykonanych z brązu, srebra i złota i pięknego, niebieskiego szkła. Wśród
                                                    biżuterii poczesne miejsce zajmuje para srebrnych kołtów – ozdób nakrycia
                                                    głowy arystokratek ruskich. Wyroby „jubilerskie” uzupełnia znalezisko
                                                    fragmentu diademu, zapewne książęcego i piękny pozłacany, srebrny pierścień
                                                    zdobiony motywami krzyża. Wśród znalezisk z kamiennych grobów i tzw.
                                                    majdanu grodu czyli jego wnętrza pochodzą unikatowe znaleziska przedmiotów
                                                    związanych z kultem religijnym – składane brązowe krzyżyki – relikwiarze, w
                                                    tym jeden z relikwią „niebiańskiego” pochodzenia, a mianowicie meteorytem,
                                                    brązowe krzyżyki jerozolimskie, ikonka w kształcie archanioła. Należy też
                                                    wspomnieć o rewelacyjnych znaleziskach pieczęci książęcych księcia
                                                    Rościsława Rurykowicza z 1271 r. Ważnymi znaleziskami były również
                                                    monety. Ogromną grupę zabytków stanowią militaria, wśród których dominują
                                                    groty strzał, szczególnie zwracają uwagę należące do wschodnich
                                                    koczowników.
                                                    I tu rodzi się pytanie: kim byli mieszkańcy grodu, jaka była jego nazwa?
                                                    Musimy cofnąć się do roku 1150 i do źródła ruskiego, tzw. Latopisu
                                                    Hipackiego, gdzie zapisano, że król węgierski Gejza II, wyprawiając się na Ruś
                                                    zajął gród Sanok i Przemyśl. Archeolodzy i historycy w swoich poszukiwaniach
                                                    tego najstarszego Sanoka zwrócili oczy na wzgórze zamkowe w Sanoku.
                                                    Badania wykopaliskowe potwierdziły tu istnienie grodu z wałem obronnym,
                                                    budownictwem mieszkalnym i gospodarczym, cmentarzyskiem, a także
                                                    dostarczyły wielu przedmiotów codziennego użytku, militariów, w tym groty
                                                    strzał i ostrogi rycerskie. Wydawało się, że zidentyfikowano gród Sanok nad
                                                    Sanem. Wydawało się, choć dziwiły ubogie znaleziska kultury materialnej
                                                    grodu, jak domniemywano znacznego, bo tylko jednego z dwóch wymienionych
                                                    na trasie wyprawy wojennej węgierskiego króla. Dopiero wykopaliska w
                                                    Trepczy i ponowne na wzgórzu zamkowym w Sanoku ułożyły się w jakąś
                                                    całość.
                                                    Otóż tym najstarszym grodem zapewne był gród usytuowany na trepczańskiej
                                                    górze „Horodyszcze” /horod po rusku znaczy gród/, zniszczony przez najazdy
                                                    tatarskie i nigdy już nie rozbudowany. Natomiast ten anonimowy, bez znanej
                                                    nam nazwy gród zlokalizowany na wzgórzu zamkowym w Sanoku wraz z
                                                    istniejącym podgrodziem stał się zalążkiem miasta Sanoka, które do historii
                                                    wkracza pod datą 1339 r., tj. jeszcze za czasów ruskich. Dopiero w 1340 r. król
                                                    Kazimierz Wielki przyłączył te ziemie do Polski, zbudował zamek i wieżę
                                                    obronną na wzgórzu zamkowym, a całość otoczył murem przypominającym
                                                    mury stołecznego Krakowa. Ta kamienna, kazimierzowska architektura obronna
                                                    została odkryta w ostatnich latach w trakcie badań prowadzonych równolegle z
                                                    trepczańskimi.
                                                    Koniec cytatów.
                                                    Oczywiście zdaję sobie sprawę,że cytaty powyższe obrazują czysto polski punkt
                                                    widzenia – a więc owych na wpól legendarnych Lędzian, bezkrytyczny opis
                                                    ekspansji królów polskich itd., ale wydaje się mi on na tyle ciekawy że wart
                                                    zalinkowania.
                                                    Tak samo zresztą jak i pozostałe teksty z zasobów bibioteki miejskiej w Sanoku
                                                    A za chwilę następne wejście

                                                  • piotrzr Kupałą w Posadzie Rybotyckiej :))))) 07.07.04, 21:34
                                                    Radku - obiecuję solennie że po przestudiowaniu aktualnie podesłanych linków
                                                    jak i przebogatego tekstu już kiedyś podanego przez Ciebie - rozwinę się w
                                                    dyskusji cyrylo metodiańskiej - bo temat zaczyna mnie intrygować :)
                                                    Dzisiaj jeszcze Tobie i Andrzejowi dopowiem - oto dość pręzne grupa młodych ze
                                                    Związku Ukraińców w Przemyslu organizuje w najbliższy piątek,sobotę i niedzielę
                                                    ów festyn "kupałowski" w niezmiernie malowniczej Posadzie Rybotyckiej .
                                                    Wielce sympatyczna Wiedźma /taki jej nick - serio!!! :))/ reklamuje to kolejne
                                                    doroczne spotkanie na forach i Rzeszowa i Przemysla, a i ciekawym forum
                                                    słowiańskim !!!!
                                                    Oj kusi kusi - to i może skusi !!!! ;)
                                                    Pozdrawiam serdecznie.
                                                    A na szerszą wizytę w wirtualnej bibliotece sanockiej gorąco namawiam - bo tam
                                                    PDefy i o poezji mojego ulubionego "górsko-łemkowskiego" Wielkiego Rusina-
                                                    Galicjanina Harysymowicza a i o ikonach co nieco .
                                                    Dobrej nocy - dziś wreszcie w Rzeszowie ładny wieczór i "biała noc" :)))
                                                  • wolf_wwa Roznosci 08.07.04, 21:33
                                                    Witam
                                                    Z uwaga przeczytalem fragment cytowany przez Ciebie, materialow zalinkowanych
                                                    nie zdazylem jeszcze przejrzec. Cytowany tekst jest ciekawy, szczegolnie ze dla
                                                    mnie kazde materialy dotyczace tych terenow wnosza cos nowego. Zestawienie
                                                    Ledzian ze znalezionymi pozostalosciami cerkwi, oraz nazwa "Horodyszcze" sklania
                                                    do usmiechu:) jak rowniez eufemistyczne okreslenie "król
                                                    Kazimierz Wielki przyłączył te ziemie do Polski" Jak powinno sie rozumiec to
                                                    przylaczenie? Czyzby wczesniej istniala tam pustka. Z drugiej strony material
                                                    prezentuje historie tak jak w wiekszosci jest ona widziana w Polsce.
                                                    Dla rownowagi po tekscie przedstawiajacym polski punkt widzenia pozwole sobie
                                                    zacytowac Aleksandra Naumowa i jego poglad na kierunek z ktorego chrzescijanstwo
                                                    przyszlo do Polski i w ogole na Slowianszczyzne. W ponizszym tekscie sa
                                                    przedstawione poglady rozpowszechnione wsrod prawoslawnych na terenach I
                                                    Rzeczypospolitej.

                                                    "jeden z najwybitniejszych przedstawicieli kultury prawosławnej w Rzeczypospolitej —
                                                    o. Zachariasz Kopysteński przeprowadza w Palinodii (około 1621) długi wywód na
                                                    temat Cyryla i Metodego, ale w uniwersalnym aspekcie ich stosunku do obu stolic
                                                    patriarszych i znaczenia dla
                                                    Słowian oraz Węgrów (Uhrów). Opierając się na Cezarym Baroniuszu początek misji
                                                    przenosi na 845 r., czyli na czasy św. patriarchy Metodego (zmarł 14 VI 847 r.).
                                                    Bracia należeli wyłącznie do Kościoła Wschodniego, a podróże do Rzymu nie
                                                    wynikały z obediencji, lecz raczej były wyprawami misyjnymi, podobnie jak przed
                                                    wiekami jeździł do Rzymu św. Polikarp, żeby walczyć z wprowadzanymi tam
                                                    nowinkami. Wszystkie ludy sarmackie — Bułgarzy, Serbowie, Słowacy, Raszczanie,
                                                    Chorwaci, Bośniacy, Morawianie, Czesi, Uhrowie, Lachowie i in. — otrzymali wiarę
                                                    chrześcijańską ze Wschodu dzięki Świętym Braciom. To dzisiejsze wyrodki —
                                                    ciągnie archimandryta pieczerski — przypisują Morawian, Czechów, Węgrów i
                                                    Polaków tradycji rzymskiej. Cyryl wraz z Metodym wynalazł pismo słowiańskie bez
                                                    wiedzy i zgody papieża, więc i na rozwój całego dzieła papieskiego zezwolenia nie
                                                    potrzebował. A tradycja cyrylometodiańska u Słowian w rozumieniu Kopysteńskiego
                                                    jest szeroka — jest tu i chrzest św. Ludmiły Czeskiej, i wzorzec grecki w
                                                    alfabecie, i św. Wacław, i Kleparz, i Salwator krakowski, i druki Fioła. Mówi
                                                    dalej o Rusinach karpackich, wspomina freski bizantyńsko-ruskie w polskich
                                                    kościołach i przywołuje stare ruskie świadectwa o eksterminacji obrządku
                                                    słowiańskiego przez Wojciecha, któremu z upływem stuleci w sukurs przyszli Hus,
                                                    Luter i Kalwin. Natomiast — powiada — z mocy 28 kanonu Soboru Chalcedońskiego
                                                    cała Barbaria (tj. część Cesarstwa okupowana przez barbarzyńców), więc także
                                                    Czesi, Lachowie i Rusowie, mają należeć do jurysdykcji Konstantynopola."

                                                    W pogladach gloszonych przez o. Zachariasza przebija troche syndrom "oblezonej
                                                    twierdzy" ale trzeba pamietac ze pisane to bylo w okresie ciezkim dla Prawoslawia.
                                                    Piszesz Piotrze o imprezie w Posadzie Rybotyckiej, rozumiem doskonale pokuse.
                                                    Mnie tak samo kusza Dubicze Cerkiewne, dalej nie mam pewnosci czy pojade, ale
                                                    ciagnie mnie, oj ciagnie.
                                                    Na dzis bede juz konczyc, za oknem ladny, cieply wieczor wiec warto
                                                    przespacerowac sie leniwie z psem.
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa W piatkowy wieczor... 09.07.04, 22:05
                                                    Witam czytajacych i piszacego:)
                                                    W ostatnich dniach podeslalem sporo materialow, wiec dzis nie bede Was zanudzac.
                                                    Chcialem tylko zyczyc milego weekendu:)
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr W Posadzie Ryb. i o niej 11.07.04, 20:53
                                                    Witam
                                                    Zaglądnąłem w sobotę do malowniczej dolinki wiaru i owej Posady.
                                                    O święcie Iwana Kupały niewiele napiszę - bo niewiele się tam za dnia działo :(
                                                    Kulminacyjnem punktem sobotniego przedpołudnia było tam przywiezienie kuz przez
                                                    Panów Bogdna Huka i Gospodarza na Wiahorze rybotyckim - Andrzeja Saładiaka.Kozy
                                                    staneły za skromnymi straganami jako ozdoby i do południa nie działo się
                                                    nic ... na szumnie zapowiadanym święcie :( Ludzi mało, kilka namiotów na polu
                                                    namiotowym, niepewna pogoda...
                                                    Ale Radku - dolina Posady Rybotyckiej - z przepiękną cerkiewką i skromnym
                                                    schroniskiem - gospodą, piękną rzeczką Wiarem - jest piękna , arcypiękna!!!
                                                    Aby przybliżyć Ci tamte okolice - kilka linków
                                                    POSADA RYBOTYCKA,
                                                    spmlodowice.republika.pl/szkola_region/posada.html
                                                    kosior.republika.pl/foto/cer/12posada.html
                                                    cerkwie.norulez.pl/
                                                    www.workjoy.com.pl/pmap_gos/wiahor/wiahor.html

                                                    wieś nad Wiarem powyżej Rybotycz, przy szosie do Birczy.
                                                    W czasach przynależności tych ziem do Rusi, nie później niż w połowie XIV w.,
                                                    powstał tu klasztor prawosławny pw. św. Onufrego. Przy klasztorze wyrosła osada
                                                    zwana wówczas „Honoffry", wymieniana w 1367 r. w akcie nadania dorzecza górnego
                                                    Wiaru Stefanowi Węgrzynowi. Dała ona początek wsi Posada, wzmiankowanej po raz
                                                    pierwszy w 1494 r. Według tradycji część mieszkańców wsi stanowili osadzeni tu
                                                    jeńcy tatarscy oraz Cyganie. Posada wchodziła w skład klucza rybotyckiego i
                                                    wraz z nim zmieniała kolejnych właścicieli.
                                                    W 1921 r. wieś liczyła 98 domów i 602 mieszkańców (578 grek., 14 rzym., 10
                                                    mojż.). Podczas spisu 75 osób podało narodowość polską. Latem 1945 r. ludność
                                                    wysiedlono na Ukrainę. 26 października zabudowę wsi spalili partyzanci UPA z
                                                    kurenia „Konyka". Dziś mieszka tu zaledwie kilka rodzin.

                                                    W opustoszałej dolinie, na wzgórku nad szosą, cieszy oczy niepowtarzalna bryła
                                                    cerkwi pw. św. Onufrego. Murowana świątynia, pochodząca z XV wieku, jest
                                                    najstarszą zachowaną cerkwią w Polsce, a zarazem jedyną obronną. Zbudowano ją
                                                    na planie podłużnym. Powstawała etapami. Część najstarsza to krótkie
                                                    prezbiterium, zwieńczone gotyckim szczytem, pochodzące prawdopodobnie z
                                                    przełomu XIV i XV w. Masywną, kwadratową nawę z nadbudowaną wieżą o charakterze
                                                    obronnym zbudowano w XV w. Najmłodsza jest część zachodnia, powstała przed 1506
                                                    r., również w formie obronnej wieży, mieszczącej na parterze kruchtę i
                                                    babiniec, a na piętrze kaplicę dla mnichów. Kaplica służyła do modlitw
                                                    porannych i wieczornych, natomiast na dole odprawiano Służbę Bożą. W górnej
                                                    kondygnacji wieź nad babińcem i nawą zachowały się okienka strzelnicze.
                                                    Ściany budynku są bardzo grube, wnętrza przekrywają sklepienia kolebkowe, a
                                                    całość kryją dachy czterospadowe nad babińcem i nawą oraz dach dwuspadowy nad
                                                    prezbiterium. Murowana ściana ikonostasu ma tylko dwoje wrót — jest to typowe
                                                    rozwiązanie średniowieczne. Na ścianach i sklepieniu zachodniej części świątyni
                                                    zachowały się ryte w tynku okolicznościowe napisy w języku łacińskim i ruskim
                                                    oraz daty, m.in. 1506 i 1514. W 1966 r. w nawie i prezbiterium odkryto pod
                                                    wieloma warstwami farby XVI-wieczną polichromię w stylu bizantyńskim.
                                                    Żmudne prace konserwatorskie są prowadzone z przerwami i nadal daleko im do
                                                    zakończenia.
                                                    Cerkiew jest obecnie filią Muzeum Narodowego w Przemyślu. W czasie remontu w
                                                    latach 1984-85 zrekonstruowano dolne partie murów obronnych. Poniżej cerkwi
                                                    murowany budynek

                                                    dawnej plebanii greckokatolickiej.
                                                    Cerkiew służyła przez wieki jako świątynia monasterska (klasztorna). Otaczał ja
                                                    kamienny, obronny mur ze strzelnicami. Drugi obwód murów obejmował zabudowania
                                                    monasteru, położone u stóp cerkiewnego pagórka. Nie były one zbyt okazałe,
                                                    ponieważ klasztor, jak wiele jemu podobnych, zamieszkiwało zaledwie kilku
                                                    mnichów. Według tradycji w pół. XVII! w przenieśli się oni z Posady do
                                                    Dobromila.
                                                    Tradycja głosi także, iż w podziemiach cerkwi pochowano ostatniego
                                                    prawosławnego władykę (biskupa) przemyskiego, przeciwnika unii brzeskiej,
                                                    Michała Kopystyńskiego, który zmarł w sąsiednim Kopyśnie w 1642 r. Byłoby to
                                                    trzecie z domniemanych miejsc jego pochówku Kopyśno).
                                                    wg S.Kryciński "Przemyśl i Pogórze Przemyskie"

                                                    Ps A niedziela to było już grzybobranie - z kozakami,prawdziwkami,i
                                                    podgrzybkami :)))
                                                    A za chwilę nastepny tego wieczora post-cik
                                                  • piotrzr Trepcza i pewien jubileusz !!! 11.07.04, 21:09
                                                    Pisaleś Radku - a raczej podesłałes kilka ciekawych tematów cyrylo
                                                    metodiańskich. Z uwagą je przestudiowałem, licząc zresztą na ciąg dalszy.Co do
                                                    ruszonej przeze mnie historii Sanu dopowiem jeszcze, że wykopaliska w Trepczy
                                                    pokazały bogactwo kultury ruskiej wczesnego średniowiecza na tamtych terenach.
                                                    A znalezione tak brązowe krzyże -relikwiarze -enkopliony są ponoć bardzo
                                                    charakterystyczne własnie dla kręgu cyrylo metodiańskiego. Znalezione
                                                    natomiasta tam wyciski pieczęci jednego z Rurykowiczow , jako pozostałość
                                                    zapewne korespondencji ksiązecej jak i insygnia moznowładcze swiadczą ,że
                                                    okolice sanoka /jak zresztą tez i Przemysla/ były w okresie IX-XIII wieku
                                                    terenem intensywnej działalności ruskiej administracji. Tak więc jak słusznie
                                                    powiedziałeś- polskie najazdy na te tereny nie trafiały na pustki ale na
                                                    zagospodarowany admnistracyjnie i osadniczo /wielkie grody~!!!/ teren.
                                                    A teraz z innej beczki :))
                                                    Oto przeczytałem w ub. tygodniu :
                                                    Potrójny jubileusz arcybiskupa Jana Martyniaka
                                                    Metropolita przemysko-warszawski arcybiskup Jan Martyniak, najwyższy rangą
                                                    dostojnik Kościoła greckokatolickiego w Polsce, obchodził potrójny jubileusz:
                                                    15-lecia sakry biskupiej, 40-lecia kapłaństwa oraz 65. urodziny
                                                    Z tej okazji w środę w archikatedrze greckokatolickiej pw. św. Jana Chrzciciela
                                                    w Przemyślu odbyły się jubileuszowe uroczystości. Zgromadziło się duchowieństwo
                                                    i biskupi tego obrządku z Ukrainy, Polski, Słowacji i Niemiec, wierni z różnych
                                                    stron kraju, przedstawiciele władz, konsul honorowy Ukrainy i reprezentanci
                                                    Związku Ukraińców w Polsce. Obecny był przewodniczący Konferencji Episkopatu
                                                    Polski abp Józef Michalik. Podczas uroczystości odczytano list, który skierował
                                                    do jubilata prezydent Aleksander Kwaśniewski.

                                                    szkoda ,że w tych uroczystościach nie wziąl udziału Prawosławny Władyka tamtych
                                                    terenów :(
                                                    Dobrze natomiast,że potrafil "się znaleść" rymokatolicki Abp przemyski.
                                                    Pozdrawiam serdecznie na nowy tydzień !!!!! :)



                                                  • wolf_wwa Re: Trepcza i pewien jubileusz !!! 12.07.04, 22:36
                                                    Witam
                                                    Do naszej dyskusji nt. Cyryla i Metodego sadze ze warto dodac obecne stanowisko
                                                    Kosciola Katolickiego. W stanowisku papieza widac ze postacie Swietych Braci sa
                                                    bliskie jego sercu. Tekst podeslany dzis jest autorstwa cytowanego juz tutaj A.
                                                    Naumowa, mysle ze warto spojrzec jak widzi ten problem autor bedacy prawoslawnym.
                                                    Zauwaz Piotrze, ze tekst ten nie jest nastawiony na konfrontacje, nawet koncowy
                                                    fragment cytatu nie ma w sobie negatywnych odczuc wzgledem wiernych Kosciola
                                                    rzymskiego.

                                                    "Znaczenie Braci dla Słowian dotyczy nie tylko życia religijnego, lecz także
                                                    całej historii kulturalnej i społecznej. Ogłoszenie Braci współpatronami Europy
                                                    — jednej, niepodzielnej, wspólnej Europy chrześcijan — było bardzo wymownym
                                                    gestem papieża-Słowianina. Jan Paweł II, jako syn słowiańskiej rodziny, nie
                                                    podjął dotychczasowej tradycji konkurencji i zawłaszczania. Odwołując się do
                                                    myśli swych poprzedników, zwłaszcza Leona XIII, widząc w nim inicjatora
                                                    cyrylometodiańskiej odnowy (Częstochowa, 15 VIII 1991 r.), Jan Paweł II próbuje
                                                    przerwać cyrylometodiański przetarg między Wschodem i Zachodem, odchodząc od
                                                    watykańskiej idei paposlawizmu w kierunku panchrześcijańskiego europocentryzmu.
                                                    Jednakże recepcja idei cyrylometodiańskiej wśród wiernych Kościoła Rzymskiego,
                                                    nawet w tak atrakcyjnym papieskim przesłaniu, nie jest zadowalająca i
                                                    problematyka związana z Braćmi pozostaje domeną znawców, zafascynowanych
                                                    fenomenem inkulturacji i profetyzmem ekumenicznym."

                                                    Cytat ten jest oczywiscie fragmentem wiekszej calosci. Nie chcialem by post byl
                                                    zbyt dlugi, czuje sie natomiast w obozwiazku napisac ze w dalszej czesci autor
                                                    pisze o obawach strony prawoslawnej, najkrocej mowiac sa to obawy o
                                                    zawlaszczenie Braci przez KK.
                                                    Mysle Piotrze ze sa to dobrzy patroni dla Europy, ciekaw jestem Twojego zdania
                                                    na ten temat.
                                                    Na dzis to juz wszystko, odezwe sie dopiero w srode (jutro uroczystosci rodzinne).
                                                    Pozdrawiam i zycze dobrej nocy.
                                                    R.
                                                    P.S. Dopiero zabieram sie do lektury dwoch ostatnich postow, stad brak
                                                    jakiegokolwiek komentarza do nich.
                                                  • piotrzr Konfrontacje postaw 13.07.04, 16:40
                                                    Witam serdecznie

                                                    Piszesz o roli Papieża w wyniesieniu C i M na patronów Europy.
                                                    Wydaje mi się że te bardzo postępowe postacie jak na rzekome „mroki
                                                    średniowiecza” wydają się doskonałymi wręcz tej Europy symbolami-patronami ..
                                                    Nie jestem zbyt mocnych w postaciach Świętych i ich patronatach – ale wydaje
                                                    mi się że taką też postacią jest też np. św. Franciszek. A kiedyś - mam
                                                    nadzieję- takim patronem będzie /przez wielu już teraz uświęcony) obecny Papież
                                                    właśnie..

                                                    Przy czym Radku proponuję pamiętać, przy wspominaniu peregrynacji owych Braci-
                                                    Apostołów Słowian – że bez postępu liturgii rzymskiej, pochodu łaciny jako
                                                    języka najpierw kościelnego, potem dyplomatycznego a następnie naukowego – nie
                                                    byłołoby prawdopodobnie takiego postępu cywilizacyjnego jaki nastąpił tutaj w
                                                    przeciągu 1,5 tysiąca lat !!!!

                                                    Należy pamiętać To że owi Bracia – stworzyli pismo słowiańskie, podstawy
                                                    liturgii słowiańskiej- ba!!! przyczynili się zapewne do rozwoju pierwszego /z
                                                    prawdziwego zdarzenia państwa słowiańskiego – jak sądzę – proszę o ewentualną
                                                    korektę / Księstwa Wielkomorawskiego o potężnym wpływie na rozwój również
                                                    państwowości polskiej i słowiańszczyzny na tym terenie a i piśmiennictwa
                                                    ruskiego!!1
                                                    Ale równocześnie trzeba pamiętać że prawdziwe„podwaliny” polskiej /i
                                                    późniejszej rzeczpospospolitej Obojga Narodów / kultury stworzyli łacińscy
                                                    Cystersi , Dominikanie, Benedyktyni !!

                                                    Nawiązując niejako do naszego tematu proponuję zapoznać się z arcyciekawym i
                                                    arcydobrze napisanym artykułem pt. „Czyny ciemności” autorstwa ks.Grzegorza
                                                    Rysia. Przyznaję że artykuł zrobił na mnie duże wrażenie- porównywalne z
                                                    wcześniej cytowanymi publikacjami ks.prof. Hryniewicza !!!!!

                                                    tygodnik.onet.pl/1546,1158700,2,dzial.html


                                                    W historii relacji między Kościołami wschodnim i zachodnim dwie daty budzą
                                                    najboleśniejsze skojarzenia - od jednej dzieli nas 950 lat; od drugiej - równe
                                                    800. Pierwsza to podręcznikowa data tzw. schizmy wschodniej: 15 lipca 1054 r.;
                                                    druga - dzień zdobycia Konstantynopola przez łacińskie rycerstwo IV krucjaty:
                                                    12 kwietnia 1204. Bez drugiej, ta pierwsza okazałaby się może niewiele
                                                    znaczącym epizodem...
                                                    Czy takimi chociażby cytatami

                                                    ****W długich procesach historycznych daty spełniają najczęściej rolę
                                                    symboliczną, ściśle umowną. Czy można z całą powagą traktować np. rok 1492
                                                    (lub - jak chcą inni dziejopisarze - 1517) jako datę końca średniowiecza? Czy 1
                                                    stycznia 1493 wszyscy obywatele świata obudzili się w poczuciu przynależności
                                                    do nowej epoki? Albo czy trudno jest wskazać w XIV w. ludzi o mentalności i
                                                    kulturze (przynajmniej w niektórych elementach) “nowożytnej”? Czy trwająca
                                                    przez tysiąc lat komunia chrześcijan wschodu i zachodu mogła się nagle rozpaść
                                                    wskutek dwóch (i to wątpliwej ważności!) ekskomunik? I - konsekwentnie - czy
                                                    jedność Kościołów może zostać skutecznie przywrócona na drodze jednego czy
                                                    drugiego, najbardziej nawet spektakularnego aktu (prawnego - jak tzw. unie;
                                                    symbolicznego - jak cofnięcie ekskomuniki)? A może ową lekcję podziału czy
                                                    lepiej: rozchodzenia się Kościołów, trzeba przerobić w sposób o wiele
                                                    dojrzalszy***
                                                    ***Przez pierwsze tysiąclecie wszystkie te różnice z zasady (choć nie bez
                                                    wstrząsów) postrzegano bardziej jako bogactwo niż przekleństwo Kościoła. Trudno
                                                    się zresztą dziwić. W pierwszych pokoleniach wszyscy, także rzymscy i zachodni
                                                    chrześcijanie, modlili się przecież po grecku, i w tym języku uprawiali
                                                    teologię, jak choćby Ireneusz, biskup Lyonu (+202). Po dramacie wędrówki ludów
                                                    w VII, VIII, a nawet IX stuleciu Rzym znowu wydawał się bardziej “wschodni”
                                                    niż “zachodni”. W okresie od roku 650 do 750 na siedemnastu papieży tylko
                                                    pięciu było Rzymianami, jeden pochodził z Italii; pozostałych jedenastu
                                                    związanych było z grecką tradycją kościelną (pięciu Syryjczyków, trzech
                                                    Sycylijczyków i trzech Greków). A przecież to ciągle był czas, kiedy biskupa
                                                    Rzymu wybierał kler i lud miasta! Trudno się jednak dziwić greckim wpływom,
                                                    jeśli pamiętamy o fali wschodnich chrześcijan, którzy w VIII wieku, chroniąc
                                                    się przed atakami obrazoburstwa, przybyli do Rzymu, a postawione wówczas przez
                                                    nich kościoły do dziś urzekają swą bizantyjską ikonografią.****

                                                    ****Kiedy 14 lutego 869 roku w Rzymie umarł Cyryl (brat Metodego, współpatron
                                                    Europy), papież - jak czytamy w “Żywocie” - “rozkazał wszystkim Grekom, którzy
                                                    byli w Rzymie, a także i Rzymianom zejść się ze świecami w ręku i śpiewać nad
                                                    nim, i pogrzeb mu odprawić, jakby się odprawiało dla samego papieża”. A
                                                    przecież grzebano greckiego mnicha, który w sam środek Europy (na Morawy)
                                                    przeszczepił wschodnią liturgię, tłumacząc greckie księgi na język
                                                    słowiański****

                                                    ****. Zdecydowanie za mało po obu stronach było ludzi takich, jak choćby
                                                    dominikanin Humbert de Romanis, który mówił, że aby przywrócić jedność, trzeba
                                                    się najpierw zacząć wzajemnie słuchać. Postulował więc ożywienie studiów nad
                                                    greką na zachodzie; pogłębioną lekturę dzieł greckich teologów i translację
                                                    łacińskich traktatów na język grecki; ożywione kontakty kościelne, towarzyskie,
                                                    handlowe itp. oraz (!) “zaniechanie prześladowań wschodnich chrześcijan przez
                                                    łacinników” (cessatio Latinorum ab oppressionibus illorum). Historia jeszcze
                                                    dość długo (tak naprawdę, aż po drugą połowę XIX wieku) miała biec raczej w
                                                    przeciwnym kierunku. Tym bardziej, że nawet ów “ekumenicznie” nastawiony
                                                    Humbert nie miał wątpliwości, iż całą winę za schizmę ponoszą Grecy, a
                                                    Konstantynopol został zdobyty przez łacińskie rycerstwo słusznie i w oparciu o
                                                    kościelne rozpoznanie (auctoritate Ecclesiae). Być może obchodzone przez nas w
                                                    tym roku rocznice są właśnie po to, by ostatecznie wykorzenić przejawy takiego
                                                    myślenia.****

                                                    Ps Na pewno nie bałbym się zawłaszczania tych czy innych Symboli czy Postaci –
                                                    bardzo cieszę się , gdy w kościołach KK wykorzystywana jest nieraz bardzo
                                                    czytelnie Symbolika Ikony – pisałem zdaję się o tym przy okazji świątecznej 
                                                    Jeśli nawet w Kościele Katolickim wizerunek Hodigitrii czy Mati- Pokrow-y
                                                    nazwana będzie
                                                    MB Nieustającej Pomocy – to w oczach bacznego obserwatora będzie to Ruska
                                                    Bohomateri-ja )

                                                    Bardziej bałbym się zamazywania, spychania w cień, negowania !!! Czy wręcz
                                                    nakładania „błazeńskiej czapki” – jak jest w przypadku chociażby tu
                                                    wspominanego św. Mikołaja
                                                    Tak jak bardzo złości mnie w cerkwiach adaptowanych na kościoły usunięcie
                                                    ikonostasu, jego destrukcja czy częsciowe rozbierania np. poprzez „wsadzanie”
                                                    katolickiego Tabernakulum w miejsce demontowanych Carskich Wrót.
                                                    Pozdrawiam choc za chwilę jeszcze się odezwę ;0
                                                  • piotrzr Zwrot ikony 13.07.04, 16:57
                                                    Jeszcze tylko post scriptum
                                                    Mowileś o grożbie zawłaszczania C i M, ja o zawłaszczaniu symboli- a oto czytam
                                                    w ^TPPożegnanie z ikoną Przekazanie Ikony Matki Boskiej Kazańskiej
                                                    Patriarchatowi Moskiewskiemu

                                                    tygodnik.onet.pl/1546,1174984,dzial.html

                                                    Jan Paweł II podjął decyzję o przekazaniu Ikony Matki Boskiej Kazańskiej
                                                    Patriarchatowi Moskiewskiemu. Rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej Joaquín
                                                    Navarro-Valls poinformował, że obraz zostanie przesłany Aleksemu II 28
                                                    sierpnia. 2004-07-18 Pochodząca z XVI wieku ikona jest jedną z największych
                                                    świętości Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego (RKP). Tradycja przypisuje jej
                                                    pomoc w odparciu najazdów Szwedów i Polaków w XVII w., a także Napoleona w 1812
                                                    r. Zaginiona w 1904 r., po II wojnie światowej trafiła do Fatimy, gdzie kupił
                                                    ją John Haffert, by następnie ofiarować Watykanowi (obecnie znajduje się w
                                                    prywatnych apartamentach Jana Pawła II). Kwestia autentyczności obrazu od lat
                                                    wywołuje spory między historykami i hierarchami obu Kościołów. Cytowany
                                                    przez “Gazetę Wyborczą” historyk z Kazania, Dmitrij Chafizow, zapewnia na
                                                    przykład, że obraz nie zachował się do naszych czasów. Jednak zawężanie
                                                    problemu do sporu wokół prawdziwości ikony jest nieporozumieniem: w prawosławiu
                                                    cudowność obrazu nie zależy od faktu, czy jest oryginałem, czy kopią (szerzej
                                                    pisał o tym w “TP” Grzegorz Przebinda, nr 19/03 i 31/03).

                                                    Sprawa przekazania Ikony Matki Boskiej Kazańskiej rosyjskiej Cerkwi ciągnie się
                                                    od lat. Po raz pierwszy kwestię jej zwrotu poruszył Jan Paweł II podczas
                                                    spotkania z burmistrzem Kazania Kamilem Ischakowem w 2000 r. Okazją miała być
                                                    pielgrzymka do Mongolii, planowana w sierpniu 2003 roku: Papież chciał wtedy
                                                    zatrzymać się na krótko właśnie w stolicy Tatarstanu, aby osobiście przekazać
                                                    ikonę Aleksemu II. Podróż uniemożliwił stan zdrowia Jana Pawła II i, co
                                                    ważniejsze, niechętna reakcja hierarchii cerkiewnej. Stosunki na linii Watykan-
                                                    Moskwa pogorszyło ustanowienie w lutym 2002 r. katolickich diecezji na terenie
                                                    Rosji, uznawanym przez Patriarchat za “kanoniczny obszar prawosławny”.

                                                    Decyzja Watykanu spotkała się ze zróżnicowanymi reakcjami w Rosji. W pierwszej
                                                    chwili odebrano ją jako zapowiedź rychłej wizyty Papieża. Wiceprzewodniczący
                                                    Wydziału Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskwy ks. Wsiewołod
                                                    Czaplin twierdzi jednak, że papieska podróż i zwrot ikony nie mają ze sobą nic
                                                    wspólnego. Sama data przekazania obrazu nie jest przypadkowa. Według kalendarza
                                                    juliańskiego, obowiązującego w rosyjskiej Cerkwi, 28 sierpnia wypada święto
                                                    Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny, odpowiadające katolickiej uroczystości
                                                    Wniebowzięcia. To z pewnością krok w kierunku ocieplenia stosunków z rosyjskim
                                                    prawosławiem. Czy oznacza także pożegnanie z marzeniami o pielgrzymce do Rosji?
                                                    ***
                                                    Pozdrawiam - postaram się jeszcze odezwać przed weekendem :))))




                                                  • wolf_wwa Re: Zwrot ikony 14.07.04, 21:55
                                                    Witam
                                                    Mowiac o obawach o "zawlaszczenie" Braci Solunskich przez Kosciol Rzymski
                                                    przedstawialem tylko poglad niektorych przedstawicieli Cerkwi, nie jest to moj
                                                    poglad. Cieszy mnie kazda sytuacja gdy KK nawiazuje do tradycji chrzescijanstwa
                                                    wschodniego. Takie obawy wynikaja z zaszlosci historycznych, czesto przeciez
                                                    "ruska wiara" byla traktowana z gory jako religia chlopow, a przeciez jej
                                                    bogactwo moze wiele wniesc do obecnego zateizowanego zycia. Takie stanowisko
                                                    moze tez byc powodowane przez niektore wspolczesne wypowiedzi. Mialem na
                                                    przyklad okazje przeczytac (bodajze w "kiosku" Onetu) artykul o roznych
                                                    wyznaniach, w ktorym pisano ze przyczyna slabego rozwoju panstw gdzie dominuje
                                                    Prawoslawie sa dlugie i meczace okresy postu, oraz dlugie liturgie ktore
                                                    uniemozliwiaja wiernym odpoczynek. Jak mozna pisac takie rzeczy? Przeciez
                                                    swiatynia to nie hipermarket.
                                                    Na pewno kraje Zachodu sa bardziej rozwiniete technicznie, bogatsze. Moze nawet
                                                    po czesci wynika to z innej mentalnosci, ale uwazam ze Wschod ma do zaoferowania
                                                    naprawde duzo jesli chodzi o pierwiastek duchowy. Generalnie Cerkiew propaguje
                                                    inny styl zycia. Nacisk polozony jest na to jaki czlowiek powinien byc. Sprawy
                                                    materialne powinny byc na drugim miejscu, wazna natomiast jest refleksja i
                                                    modlitwa. Trudno w dzisiejszych czasach nie myslec o sferze bytowej, ale nie
                                                    mozna (jak w niektorych Kosciolach protestanckich) uwazac ubostwa za grzech.
                                                    Masz oczywiscie racje Piotrze ze Rzeczpospolita uksztaltowala cywilizacja
                                                    Zachodu, ale chcialbym takze (Ciebie nie trzeba do tego przekonywac) zeby ludzie
                                                    pamietali o dziedzictwie Wschodu ktore, jakby nie patrzec, mialo wplyw na takie
                                                    a nie inne uksztaltowanie Polski. W koncu Rusini stanowili spory odsetek w
                                                    dawnej Polsce.
                                                    Sadze nawet ze czesc tego wlasnie "wschodniego pierwiastka" moze byc wspanialym
                                                    prezentem dla Europy.
                                                    W swoim drugim poscie piszesz o Ikonie Matki Bozej Kazanskiej. Moja uwage
                                                    zwrocil fragment
                                                    "historyk z Kazania, Dmitrij Chafizow, zapew nia na
                                                    > przykład, że obraz nie zachował się do naszych czasów. Jednak zawężanie
                                                    > problemu do sporu wokół prawdziwości ikony jest nieporozumieniem: w prawosławiu
                                                    >
                                                    > cudowność obrazu nie zależy od faktu, czy jest oryginałem, czy kopią (szerzej
                                                    > pisał o tym w “TP” Grzegorz Przebinda, nr 19/03 i 31/03)".
                                                    Nie jestem specjalista, ale z tego co wiem niektore Cudowne Ikony sa kopiami jak
                                                    na przyklad Boza Maty z Cholmskoj Hory i w niczym to nie przeszkadza, ale jak
                                                    napisalem na ten temat mam mala wiedze, jak uda mi sie czegos wiecej dowiedziec
                                                    to pociagne ten temat.
                                                    Ostatnio rozmawialismy o Cyrylu i Metodym, wczesniej poruszalismy watki
                                                    asymilacji i problemow tozsamosci Rusinow. W nawiazaniu do tego wszystkiego
                                                    proponuje lekture ponizszego linku.

                                                    kamunikat.net.iig.pl/www/knizki/historia/tysiaclat/tysiac_04.htm
                                                    Jest to punkt widzenia reprezentowany przez niektorych przedstawicieli
                                                    mniejszosci Bialoruskiej, ludzi bliskich Sokratowi Janowiczowi.
                                                    Pod wieloma wypowiedziami nie podpisalbym sie, glownie ze wzgledu na bardzo
                                                    krytyczny stosunek do Cerkwi reprezentowany przez p. Janowicza, ale mysle ze
                                                    tekst jest warty przeczytania, a moze (bardzo chetnie zreszta) krotkiej wymiany
                                                    pogladow.
                                                    Mam nadzieje, ze dzisiejszy post nie zanudzil swoja dlugoscia.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr mentalność Wschód- zachód 14.07.04, 22:40

                                                    Witam
                                                    Trochę dzisiaj "pofilozofuję" :))
                                                    Na poczatek cytat :
                                                    W dziele chrystianizacji Słowiańszczyzny najbardziej znacząco zapisali się dwaj
                                                    wielcy misjonarze, Bracia Sołuńscy, późniejsi święci Cyryl i Metody. Podstawą
                                                    ich misji było głoszenie słowa bożego w ojczystym języku wiernych. W tym celu
                                                    opracowali nawet alfabet słowiański, czyli cyrylicę, do dziś używaną w świecie
                                                    wschodniosłowiańskim i na Bałkanach. Pamiętajmy, że Kościół rzymskokatolicki na
                                                    całym świecie trzymał się martwej łaciny aż do połowy obecnego stulecia. I oto
                                                    dziś język starocerkiewno-słowiański dla większości prawosławnych staje się
                                                    także coraz mniej zrozumiały. W Kraju Białostockim, znacznie już
                                                    spolonizowanym, zachował się jeszcze jeden anachronizm: kazania po... rosyjsku.
                                                    Gdyby misja św.św. Cyryla i Metodego przypadłaby na czasy współczesne, to jaki
                                                    język wprowadziliby do białostockich cerkwi? Polski? A może białoruski?
                                                    – To zależy... Jeszcze dwadzieścia lat temu – na pewno białoruski. Obecnie,
                                                    raczej polski, skoro nawet na wsi rzadko już słychać jakiś dialekt, wszędzie
                                                    natomiast telewizyjno-gazetową polszczyznę. Mechanizm odchodzenia od słowa
                                                    ojczystego ten sam, co u Sowietów – u nich powszechna rosyjskojęzyczność, u nas
                                                    polskojęzyczność. Sama kultura narodowa – nadal białoruskojęzyczna. Inna nie
                                                    jest bowiem możliwa. Dlaczego? Idzie o to, że wszelka asymilacja językowo-
                                                    kulturowa przez długie pokolenia albo i wieki ma charakter powierzchowny, zanim
                                                    się wkorzeni naprawdę. Przykładowo mówiąc, dzisiejszy Białorusin nie będzie w
                                                    stanie być dobrym poetą nie we własnym, nie w rdzennym języku. Gramatycznie
                                                    może bezbłędnie tworzyć po polsku czy – gdzie indziej – po rosyjsku, ale
                                                    wielkiej poezji z tego nie wykrzesze. Dotychczas w Białorusi nie objawił się
                                                    żaden znaczący talent rosyjskojęzyczny, jak i w Kraju Białostockim
                                                    polskojęzyczny. Wyczuwam w tym jakieś prawo natury. I szkoda mi tych, którzy
                                                    próbują swych sił poza mową białoruską. To stracone starania i lata życia.
                                                    Widywałem wielu takich za swe półwiecze. Nikt z nich się nie wybił, najwyżej do
                                                    poziomu nagrody Wojewody Białostockiego, urzędniczej, nie literackiej.

                                                    Bardzo ciekawy artykuł przytoczyłeś Radku. Będę się w nim musiał rozczytać. Ale
                                                    na gorąco tak ... Nie podoba mi się określenie „martwa łacina”. Język ten
                                                    spełniał przecież rolę dzisiejszego angielskiego /podobnie jak wieki wcześniej
                                                    greka/ – gdzieś do XVII wieku , gdy wypierana była przez np. francuski. Dzięki
                                                    niej poznawano przez setki lat dzieła klasyków starozytności - Prystotelesa,
                                                    Platona ,Herodota....
                                                    Co do religijności Wschodu – masz racje i co mistycyzmu i do duchowości - to
                                                    są wartości i dzisiaj warte polecenia.
                                                    Obawiam się jednak ,że jedna z przyczyn „zacofania” Wschodu był nadmierny
                                                    konserwatyzm wyznawców i Prawosławia i wyznania unickiego. Prawosławie moim
                                                    zdaniem zbyt trzymało się wiernopoddaństwu skonstniałym formom władzy.
                                                    Na zachodzie odchodzenie od skonstnialego Katolicyzmu /i zasad
                                                    wiernopoddanstwa/ w strone „praktycznozyciowym” wyznaniom protestanckim
                                                    sprzyjało rozwojowi ekonomicznemu – tworzeniu się bogatego mieszczaństwa,
                                                    kupectwa, inteligencji i kapitalizmu przemysłowego.
                                                    Nie mowie już o skutkach rewolucji francuskiej i wieku Oswiecenia które
                                                    odrzucały religie i sprzyjały rozwojowi burżuazji rynkowej.
                                                    A Wschód - w tym i polskie ziemie ukraińsko-galicyjskie pozostawal chłopsko-
                                                    tradycyjny. Ze słabym mieszczaństwem, bardzo słabym do konca XIX wieku
                                                    kapitalizmem rynkowym no i róznymi formami gospodarki folwarczno feudalnej.
                                                    Napisaleś Radku :
                                                    ***Generalnie Cerkiew propaguje
                                                    > inny styl zycia. Nacisk polozony jest na to jaki czlowiek powinien byc. Sprawy
                                                    > materialne powinny byc na drugim miejscu, wazna natomiast jest refleksja i
                                                    > modlitwa. Trudno w dzisiejszych czasach nie myslec o sferze bytowej, ale nie
                                                    > mozna (jak w niektorych Kosciolach protestanckich) uwazac ubostwa za
                                                    grzech****
                                                    No własnie - to jest ta istotna róznica mentalności /jako pochodnej
                                                    religijności/ Wschodu i Zachodu.
                                                    Ja uwielbiam zadumę przed Ikonostasem gdy patrząc w oczy Ikon,śledząc cykl
                                                    roczny prazdników próbuję zrozumieć moich "praszczurów" zyjących cyklami
                                                    przyrody i świąt religijnych i czasem w przystępie sentymentalizmu - jest mi
                                                    cholernie żal że ten styl zycia to juz "czas zaprzeszły" :(
                                                    Z drugiej strony patrze na katolicyzm przesiąkniętny materializmem /vide
                                                    przykłady nieszczęsnych ks Rydzyka i Jakowskiego/ no i na siebie -otaczajacego
                                                    sie dobrami materialnymi /oczywiście w miarę mozliwości :) i jest mi podwójnie
                                                    żal......
                                                    Na razie tyle moich refleksji na gorąco.
                                                    Będę musial rozczytać zresztą Twój post dokładnie – bo widze że złapałeś „wiatr
                                                    w żagle” :)))
                                                    Pozdrawiam wielce serdecznie

                                                  • wolf_wwa Troche sie wczoraj rozgadalem:) 15.07.04, 21:53
                                                    Witaj Piotrze
                                                    Dzis dla rownowagi nie bede dlugo nudzic. Piszesz, ze jedna z przyczyn
                                                    "zacofania" Wschodu to religia. Moze i tak jest, ale cieszy mnie bardzo ze te
                                                    niezmienne tradycje sa dalej zywe w naszym skomercjalizowanym swiecie. Spojrz
                                                    jak smutny jest Zachod bez pierwiastka duchowego. Nie mowie ze trzeba zyc tak
                                                    jak "nasi" Rusini 100 i wiecej lat temu. Sam nie jestem wolny od checi
                                                    posiadania dobr, czy pokusy lepszego wynagrodzenia. Czesto ulegam roznym
                                                    zachciankom, ale gdy pozniej sie nad tym zastanawiam to jest mi troche przykro.
                                                    Mimo slabosci staram sie (choc z roznym skutkiem) nie miec checi posiadania
                                                    wiecej niz mi potrzeba. Oczywiscie dochodza do tego wgledy rodzinne i wynikajace
                                                    z tego potrzeby, ale to juz inna bajka...
                                                    Dzis, dla uzupelnienia wczorajszego "bialoruskiego" watku chcialbym podzielic
                                                    sie ciekawym, jak sadze, cytatem z ostatniego numeru PP. Ten fragment jest
                                                    niejako uzupelnieniem moich wczorajszych wywodow.

                                                    "Mikoła z rodziną remontuje dom, tak jakby był to zabytek wysokiej klasy,
                                                    niczego w nim nie burząc z ducha przeszłości.
                                                    W Mińsku, otwierając Białorusi drzwi na kontakty z innymi krajami i narodami,
                                                    zachowuje się podobnie.
                                                    Mikoła kreśli na papierze dwa koła. W jedno wpisuje "tradycja", w drugie
                                                    "postęp i cywilizacja". Koła częściowo zachodzą na siebie. - Jestem tu pośrodku
                                                    - określa swe miejsce. - Chciałbym, że na Białorusi te koła jak najdalej na
                                                    siebie zachodziły.
                                                    Jeśli nurt globalizacji porwie Białoruś, wtedy bardzo szybko straci ona swoje
                                                    oblicze. Zapłaci za to bardzo wysoką cenę. Ale kiedy będzie miała swe
                                                    zakorzenienie w tradycji, w owym stanie cichego, spokojnego ześrodkowanego
                                                    trwania, będzie mogła z korzyścią dla siebie sięgać po cywilizacyjne zdobycze i
                                                    globalizacja nie wystawi jej za to wysokich rachunków.
                                                    I chyba dlatego słowo pacichońku, po cichutku, na Białorusi słyszę
                                                    najczęściej. Jest jak klucz. Bez rozgłosu, aplauzu, bez przepychania się na
                                                    scenę dziejową, a także bez większych burz i napięć, powoli krok po kroku,
                                                    korzystając ze zdobyczy współczesności, iść do przodu."

                                                    Moze jestem idealista, a moze blisko mi mentalnoscia do podlaskiego chlopa? Sam
                                                    nie wiem, ale drazni mnie ta wszechobecnosc reklamy, agresywny marketing itp...
                                                    Sam na codzien pracuje z tak zwanymi "nowymi technologiami", ale po pracy staram
                                                    sie odpoczywac w ciszy, spokoju. Stad wlasnie moje zamilowanie do wypadow na
                                                    Podlasie, chyba tez troche (ale nie tylko) z tego wynika tez moja sympatia do
                                                    "ruskiej wiary".
                                                    Mam nadzieje ze po moich osobistych "wynurzeniach" nie utracisz checi do
                                                    dalszych konwersacji
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa O czyms zapomnialem 15.07.04, 21:59
                                                    Oczywiscie zapomnialem o linku do cytowanego tekstu:)
                                                    Juz sie poprawiam

                                                    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=673
                                                    Jescze raz pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr O obrazach i IKONIE 16.07.04, 17:37
                                                    Dziękuję Ci Radku za osobiste refleksje – bardzo cenne w tej wymianie poglądów
                                                    i linków , ;))))
                                                    Dzisiaj- przed weekendem chciałbym zwrócić uwagę na dwa tematy – estetyki
                                                    sztuki sakralnej w KK i Chrześcijaństwie wschodu :
                                                    Pierwszy esej pochodzi z TP i jak sądzę trafnie opisuje problemy dotyczące owej
                                                    estetyki w Kościele katolickim – Autor – malarz i krytyk sztuki pisze na ten
                                                    temat bardzo otwarcie i ... bez zahamowań .
                                                    O Bogu i obrazie Sztuka a Kościół: krótka historia długiego związku

                                                    tygodnik.onet.pl/1850,1160075,dzial.html
                                                    Dzisiejsza sztuka sakralna nie dąży jednak do realizmu, narracji i figuracji. W
                                                    nowoczesnych świątyniach coraz częściej spotykamy się ze swoistym, nowym
                                                    ikonoklazmem. Postulowany na ostatnim Soborze prymat architektury nad
                                                    malarstwem i rzeźbą, a także określenie dzieł sztuki sakralnej jako “znaków i
                                                    symboli najwyższych spraw” niewątpliwie wymiotły XIX-wieczny kicz i otworzyły
                                                    drzwi świątyń dla sztuki nieprzedstawiającej, abstrakcyjnej. Niektóre
                                                    nowoczesne kościoły zostały jednak pozbawione wszelkich wizerunków, nawet
                                                    Ukrzyżowanego, a ich architektura akcentuje tylko czystą formę. (...)

                                                    (...) Większość artystów realizujących zamówienia parafii mówi, że księża i
                                                    wierni nie potrzebują dzieł wybitnych, oryginalnych, wynikających z
                                                    autentycznego przeżycia. Preferując przeciętność, infantylny kicz lub zimną,
                                                    schematyczną, bez wyrazu dekorację, Kościół nie stwarza przestrzeni do
                                                    zrealizowania się osobowości artystycznych. Ignorancja księży w sprawach
                                                    sztuki, potrzeba przepychu, brak zaufania do czystości intencji artysty
                                                    powodują sytuacje demoralizujące. Nierzadko z tych doświadczeń (w najlepszym
                                                    przypadku zakończonych jakimś kompromisem) twórca wychodzi upokorzony, w
                                                    poczuciu artystycznego grzechu. (...)

                                                    Drugi autor Artur Svetomir Rumpel wypowiada się bardzo ciekawie na temat
                                                    estetyki i mistyki IKON
                                                    www.racjonalista.pl/kk.php/s,2049
                                                    Ikoną, wedle definicji encyklopedycznej, nazywamy obraz sakralny w sztuce
                                                    bizantyjskiej i wschodniochrześcijańskiej wyobrażający osoby święte (Chrystusa,
                                                    Matkę Boską, archaniołów, ewangelistów, apostołów, ojców kościoła, etc., etc.,
                                                    etc.), sceny biblijne i liturgiczno-symboliczne. Ta definicja niestety aż razi
                                                    swoja "suchością" i naukowością. Nie oddaje ona ani ułamka tych uczuć, które
                                                    wiążą wiernych wschodniego chrześcijaństwa z Ikoną. Dlatego wolę raczej
                                                    definicję Siergieja Bułgakowa, wybitnego rosyjskiego teologa prawosławnego,
                                                    która swą konstrukcją uchybia co prawda kryteriom naukowym, ale oddaje ducha
                                                    Ikony: "Ikona nie jest po prostu przedstawieniem malarskim o świętej treści,
                                                    ale jest czymś więcej niż przedstawienie. W przekonaniu prawosławia Ikona jest
                                                    miejscem pełnej łaski obecności, jakby objawienia Chrystusa (a także
                                                    Bogurodzicy i świętych), przeznaczonym dla modlitwy skierowanej do Niego". I
                                                    właśnie to przekonanie o obecności i modlitewny charakter odróżniają ikonę od
                                                    wszelakiego innego malarstwa religijnego. W niniejszej pracy chciałbym jej
                                                    poszczególne działy poświęcić historii, teologii i uniwersalnemu wymiarowi
                                                    Ikony. W tej ostatniej części znajdzie się miejsce zarówno na moje osobiste
                                                    refleksje, jak i na zastanowienie się nad problemem, na ile Ikona jest
                                                    egzemplifikacją sakralnego charakteru sztuk plastycznych w ogólności. Nie będę
                                                    się natomiast szerzej niż to będzie konieczne zajmował technicznymi aspektami
                                                    tworzenia Ikony, a także omawianiem jednostkowych dzieł sztuki ikonopisarskiej.
                                                    Miejsce Ikony w systemie kultury chrześcijańskiej jest zaiste wyjątkowe, ale
                                                    pamiętać trzeba, że nigdy nie była ona rozpatrywana wyłącznie jako dzieło
                                                    sztuki. Ikona nie jest po prostu obrazem religijnym. Nie jest też po prostu
                                                    obrazem cudownym, choć niewątpliwie jest i takim, w szczególnym sensie. "Z
                                                    definicji każda Ikona jeśli tylko jest Ikoną, jest cudowna. Cudowność Ikony
                                                    polega jednak nie na tym, że jest cudowna przez fakt swego fizycznego
                                                    istnienia, to sprowadzałoby ją do roli fetysza, lecz na tym, że jej misteryjne
                                                    działanie odbywa się na poziomie percepcji plastycznej." (J. Nowosielski) Ikona
                                                    jest w swojej istocie przede wszystkim dziełem modlitewnym, dopiero zaś w
                                                    drugim rzędzie artystycznym. Jest ona tworzona przez modlitwę i dla modlitwy.

                                                    Tu należy zwrócić uwagę na różnicę w pojęciu teologa na Zachodzie i Wschodzie
                                                    chrześcijaństwa. O ile na zachodzie teolog jest przede wszystkim uczonym, to w
                                                    prawosławiu jest on mistykiem, człowiekiem modlitwy. Jest nawet powiedzenie,
                                                    przypisywane Św. Makaremu: "teologiem jest ten, kto się naprawdę modli". Owo
                                                    powiązanie Ikony z osobami teologów uwypukla więc jej modlitewny charakter. Nie
                                                    jest tylko obrazem dydaktycznym, choć i taką rolę niewątpliwie pełni. Jest to
                                                    jednak inna dydaktyka religijna niż ta, którą znamy z kościołów zachodnich.
                                                    Cerkiew prawosławna woli nauczać przez piękno niż przez słowa. Dlatego niewiele
                                                    jest w prawosławiu kazań, a do wiernych przemawia się przede wszystkim poprzez
                                                    estetykę liturgii. (...)

                                                    (>>>)Na Zachodzie mistyka jest ścieżką dla niewielkiej grupy wybranych,
                                                    najczęściej członków zakonów o charakterze kontemplacyjnym, co najczęściej
                                                    oznacza również ścisłą regułę i odcięcie od świata tych zgromadzeń. Na
                                                    chrześcijańskim Wschodzie, a zwłaszcza w kościołach prawosławnych, mamy do
                                                    czynienia z sytuacją odmienną. Tutaj mistyka jest drogą dla wszystkich
                                                    wierzących. W związku z tym muszą istnieć inne formy mistyki, nastawione na
                                                    dostępne powszechnie uczestnictwo. Środków takich jest w prawosławiu bardzo
                                                    wiele, z których najważniejsze są dwa: liturgia i właśnie Ikona. Liturgia
                                                    prawosławna dzięki ciągłości śpiewu i wielokrotnym powtarzaniu tych samych
                                                    wersetów tworzy nastrój sprzyjający kontemplacji. Podobnie Ikona ma
                                                    kontemplacyjny charakter. Odczytywanie ikony, podobnie jak odczytywanie tekstu
                                                    biblijnego ma kilka poziomów. Na pierwszym odbiorca zapoznaje się z tematem. Tu
                                                    następuje recepcja treści literalnej Ikony: kto jest na niej przedstawiony, lub
                                                    jakie wydarzenie wyobrażono? Na drugim objawia się widzowi sens symboliki
                                                    obrazu, jego znaczenie jako znaku. Trzeci poziom jest poziomem bardzo osobistym
                                                    i indywidualnym. Tu odczytuje się osobisty przekaz Ikony: co Ikona mówi Tobie?
                                                    Ostatni, czwarty stopień to już kontemplacja. W prawosławiu w odniesieniu do
                                                    tego stopnia recepcji używa się greckiego słowa anagonia - wstępowanie. Nie ma
                                                    tu miejsca na dokładne omawianie tego tematu, wspomnę jeszcze tylko, że na
                                                    Ikonie symbolem jest nie tylko jej treść, czy na przykład rekwizyty używane
                                                    przez świętych, ale również kolor, zwłaszcza w tych Ikonach, które trzymają się
                                                    klasycznego kanonu.

                                                    Koniec cytatu a i przy okazji jeszcze tekst o prawosławiu
                                                    www.racjonalista.pl/kk.php/s,1498
                                                    Pogoda niezbyt sprzyja siedzeniu przy kompie i rozczytywaniu się w smakowitych
                                                    tekstach – ale jak sadze owe linki mogą się przydać „na zaś” na czas słoty ))
                                                    Ps. A tekst wywiad-rzekę z panem Sokratem Janowiczem rozczytuję powoli- bardzo
                                                    ciekawe refleksje i o Białorusi i o „kraju białostockim”, prawosławiu i
                                                    uniatyźmie . jeszcze raz dzięki za polinkowanie- Też i o Mińsku / a mam Tam
                                                    dalekich bo dalekich ale krewnych - z Rusinów Desznieńskich rodem :) !!!/.
                                                    Zaraz ostatni w tym tygodniu post





                                                  • piotrzr Re: o IKONIE 16.07.04, 17:42
                                                    Przed weekendem jeszcze tylko jeden bardzo ciekawy cytat z linkowanego artykułu
                                                    o Ikonie :

                                                    „Ikona, jak to już wyżej zostało powiedziane, jest dziełem o charakterze
                                                    medytacyjnym, przedmiotem służącym do medytacji, podobnie, jak buddyjskie tanki
                                                    i mandale. A czym jest medytacja? Definicji jest niesłychanie wiele, ale
                                                    większość pewnie zgodzi się, że jest to czasowe podniesienie procesów
                                                    umysłowych na pewien wyższy poziom. Jest więc pewnym procesem psychologicznym.
                                                    Oczywiście ten wyższy poziom różnie może być interpretowany. Może być głęboką
                                                    refleksją, stanem ekstazy, czy poruszającą emocją. Ikona jest induktorem tego
                                                    procesu.

                                                    Ale, czy tylko Ikona? Wydaje się, że każde prawdziwe dzieło sztuki indukuje
                                                    tego rodzaju procesy. Każde więc należy w ten, czy inny sposób do sfery sacrum.
                                                    Oddajmy głos Beacie Futro, współczesnej artystce polskiej: "Sztuka poprzez
                                                    symbole może być obok medytacji i dzięki niej środkiem prowadzącym do
                                                    doświadczenia stanu niezróżnicowanej jedności wykraczającej poza rozróżnienie
                                                    podmiotu i przedmiotu oraz przestrzeni i czasu . Inaczej mówiąc uchwycenie
                                                    bezpośrednio ostatecznej rzeczywistości jest możliwe dzięki samemu procesowi
                                                    tworzenia i odpowiedniemu odbiorowi dzieła sztuki. Doświadczenie takiego stanu
                                                    znajduje się poza zasięgiem operowania dyskursywnym myśleniem oraz językiem i w
                                                    ten sposób niemożliwe do przekazania innym. Dzieło sztuki, które
                                                    chronologicznie pojawiło się znacznie wcześniej niż pismo i określone znakami
                                                    pisma pojęcia - stwarza możliwość rozumienia na innym poziomie percepcji.
                                                    Odwołuje się do naszej wiedzy, ale również i przede wszystkim do naszych
                                                    doświadczeń na drodze do zrozumienia procesów zachodzącym w kosmosie, którym
                                                    przecież podlegamy. Nasza świadomość rejestruje wszelkie zmiany, kształtuje się
                                                    w zależności od kolejnych doświadczeń i przemyśleń. Sądzę, że jedynie sztuka
                                                    może być drogą do rozwijania świadomości, rozumienia prawdziwej natury świata."
                                                    Ikona jest kwintesencją sakralności sztuki. Jest też jak gdyby wyznacznikiem
                                                    kanonu tejże sakralności. Oczywiście nie postuluję, aby cała sztuka literalnie
                                                    wzorowała się na Ikonie. Chodzi mi o coś innego. Ikona wnosi pewien istotny
                                                    wzorzec, mianowicie godność. Sztuka, żeby być sztuką musi mieć swoją godność.
                                                    Musi przedstawiać rzeczywistość w sposób godny. Nie może być jedynie
                                                    prowokacją. Nie może wzbudzać uczuć niskich. Musi ducha ludzkiego podnosić na
                                                    wyżyny, nie zaś wpychać do kloaki. Myślę, że Ikona jest dla całej sztuki ważnym
                                                    Znakiem, zwłaszcza w czasach dzisiejszych, gdy w sztuce rozwija się prężnie
                                                    ruch antyestetyczny, który chce tylko prowokować i oburzać. Jest to tym
                                                    bardziej aktualne, w momencie, gdy ruch ten nawiązuje do Ikony, ale nawiązuje w
                                                    duchu profanacji tejże. Trzeba sobie zadać pytanie, czy sztuka, która poczucie
                                                    sakralności zatraciła, pozostała sztuką? Obawiam się, że nie. Ikona, dopóki
                                                    istnieje i żyje, a nic nie wskazuje, aby miało się to zmienić, będzie swoim
                                                    istnieniem przypominać artystom i odbiorcom o sakralnej roli sztuki. Będzie
                                                    inspiracją dla jednych, a wyrzutem dla drugich. I myślę, że dzięki Trwaniu
                                                    Ikony, sztuka nie zatraci swojego charakteru. Ikona, wraz z mandalą i tanką,
                                                    stanowi pewien typ sztuki, którą można by nazwać sztuka kontemplacyjną. Sztuka
                                                    kontemplacyjna jest moim zdaniem nie tylko kwintesencja sakralności sztuki, jak
                                                    już napisałem wyżej, ale kwintesencją samej sztuki jako takiej. Sztuka bez
                                                    sakralności bowiem nie jest w ogóle sztuką. I tego nas uczy Ikona. „

                                                    Proszę o wybaczenie że w dwóch ostatnich w tym tygodniu postach posługuję się
                                                    głownie cytatami- ale wydaję się mi że w okresie kanikuły – musi być też
                                                    miejsce na wartościową lekturę i refleksję nad pięknymi słowami.

                                                    To też Radku ratunek przed wszech otaczającą nas medialną papką oraz światem
                                                    bełkotu i gonitwy i „nowych technologii” :)))

                                                    Pozdrawiam - życząc miłego weekendu i Dobrego Tygodnia !!!

                                                  • wolf_wwa Bardzo krotko 19.07.04, 23:00
                                                    Witaj Piotrze
                                                    Po upalnym weekendzie (szczegolnie niedziela), spedzonym zreszta na grillowaniu
                                                    i wdychaniu swiezego powietrza (blogie lenistwo) przeczytalem linkowane przez
                                                    Ciebie teksty. Wielkie dzieki za linki z "racjonalisty". Nie znalem tego sajtu.
                                                    Bardzo dobry tekst o Prawoslawiu i jeszcze lepszy o Ikonie. Dzieki temu tekstowi
                                                    dotarlo do mnie co rozni znane mi z wlasnego doswiadczenia Ikony od Ikon z
                                                    poludniowych terenow. Ten tekst zwrocil uwage na fakt, ze Ikony z terenow
                                                    bardziej "unickich" sa troche poddane wplywowi Zachodu. Nie ukrywam zreszta ze
                                                    wspomniany proces powrotu ikonopisarstwa grekokatolickiego do tradycji
                                                    prawoslawnej bardzo mnie cieszy.
                                                    Koncowy fragment tekstu z cytatem Jerzego Nowosielskiego po prostu cudowny.
                                                    Dzisiaj nie bede sie rozpisywal poniewaz po pierwsze jestem swiezo po lekturze i
                                                    musze sobie pewne rzeczy poukladac w glowie, po drugie w mieszkaniu mam ponad 27
                                                    stopni (niestety sa to uroki mieszkania w bloku), a taka temperatura nie sprzyja
                                                    mysleniu:)
                                                    Serdecznie pozdrawiam z nowym tygodniem
                                                    R.
                                                  • piotrzr ja też Bardzo krotko :))) 20.07.04, 22:43
                                                    Tak tak upały wreszcie przyszły :)))
                                                    Ale póki zimne piwo pod ręką - nic nam nie straszne!!!

                                                    A co do grilowania - znacznie bardziej wolę michę fasolki szparagowej albo
                                                    mięciutkeigo bobu od pieczystego z grilla :)))
                                                    A co do tematu - reportaż o Minsku - odnoszę wrażenie że sporo w nim
                                                    idealizowania bialoruskiej rzeczywistości i swoistej projekcji marzeń niz
                                                    rzetelnej informacji o białoruskiej rzeczywistości. :(
                                                    Natomiast wracam do rozmowy z Sokratem janowiczem - bardzo dobry artykul !!!
                                                    Myślę,że nawzajem dostarczyliśmy sporo linkow i tematow, więc nalezy sie nam
                                                    krotki relaks.
                                                    Zbliża sie czas mojego dłuzszego wypoczynku- na ktory wyłącze sie też z sieci.
                                                    Ale to jeszcze za parę dni.
                                                    Jednocześnie Radku nie mam poki co zakusów kończenia tej dyskusji - chyba że
                                                    gdzieś tam po tysiecznym poście :)))
                                                    Pozdrawiam jak zawsze serdecznie !!!
                                                  • wolf_wwa Wypoczynek 21.07.04, 23:08
                                                    Witam
                                                    Zycze Piotrze milego wypoczynku. Oczywiscie goraco zachecam do odwiedzenia
                                                    mojego ukochanego Podlasia, ja niestety musze meczyc sie w miescie do polowy
                                                    sierpnia zanim tam pojade (i to tez tylko na okolo tydzien). Za to we wrzesniu
                                                    cale dwa tygodnie:)) wtedy wlasnie planuje wypad na poludnie.
                                                    W kwestii kontynuacji "forumowej" dyskusji oczywiscie jestem za. Trzeba
                                                    dociagnac przynajmniej do 1000:)
                                                    Mialem juz dzis nic nie cytowac, ale nie moglem powstrzymac sie od cytatu z
                                                    "Czasopisu" autorstwa J. Sulzyka
                                                    "Podlasie jest regionem atrakcyjnym turystycznie, co roku odwiedza nas coraz
                                                    więcej gości z całego kraju i zagranicy. Dla podróżujących po świecie ludzi
                                                    zawsze ogromne znaczenie ma oryginalność i niepowtarzalność miejsca, które się
                                                    odwiedziło. Owym miejscom towarzyszą bowiem wartościowe przeżycia, emocje,
                                                    których gdzie indziej nie da się w takiej formie doświadczyć. Nie da się na
                                                    przykład skopiować atmosfery towarzyszącej wieczornemu przechadzaniu się wśród
                                                    lasu krzyży na Świętej Górze Grabarce, zdziwienia „nienaturalnością” natury w
                                                    Puszczy Białowieskiej. A jeśli ktoś zbierał rano, gdy jeszcze jest rosa, świeżo
                                                    opadłe i leżące w mokrej trawie papierówki ze starej jabłoni... A może ktoś
                                                    wybrał się na maliny albo poziomki do lasu... Takie przeżycia warte są tego, by
                                                    pokonać setki, a nawet tysiące kilometrów."
                                                    Serdecznie pozdrawiam z krainy rozgrzanego betonu
                                                    R.
                                                  • piotrzr Re: Wypoczynek 22.07.04, 20:57
                                                    Upały rzeszowskiego lata każą mysleć o rychłym urlopie. ja mam nadzieję juz z
                                                    poczatkiem sierpnia uda mi się wymoczyć nogi w Dniestrze :)),odtchnąc rześkim
                                                    powietrzem Pikuja i Czarnohory- pstryknąc parę fajnych fotek z lwowskich
                                                    ulic ... i co Bog pozwoli :))
                                                    Poki co jeszcze troche męczarni 'betonowego lata"
                                                    Dziekuję na kolejną zachętę Podlasia -jednak w tym roku będzie cięzko mi tam
                                                    zawitać - chociaż nadal w planach mam Włodawę / z jez. Białym/, Zamość - ale to
                                                    jednak bardziej na Południe. A weekendowo kusi jednak też piekna Slowacja z
                                                    Zemplińską Sirawą /czymś w rodzaju naszej soliny/ i trochę bardziej na zachód -
                                                    ich Tatrami
                                                    No i bezustannie nasz Beskid - chociażby kochany przeze mnie Tylicz :)
                                                    Pozdrawiam zycząc wytrwałosci i forumnowej i w pracy- a co do dyskusji - myslę
                                                    że próg tysięczny jest spokojnie do pokonania - a przy leniwym
                                                    pisaniu,linkowaniu etc to cho cho :))))))
                                                    Ps ja w "moim grajdołku" to mam przynajmniej na dziś blisko na pobliskie
                                                    Rzeszowowi popularne kapieliska- bo tak upalnego lata w warszawskiej metropolii
                                                    to sobie nie wyobrażam :(
                                                  • wolf_wwa Dluzszy weekend:) 23.07.04, 19:20
                                                    Witam
                                                    Rowniez nie moge doczekac sie wyjazdu na dluzej, ale za to w tym tygodniu troche
                                                    dluzszy weekend:) Na szczescie uda mi sie opuscic Warszawe az do poniedzialku
                                                    wlacznie wiec odpoczne od upalow, w otoczeniu rozgrzanego betonu moze sie
                                                    zupelnie odechciec lata.
                                                    Niedawno linkowalem tekst na temat Minska pochodzacy z PP. Napisales Piotrze, ze
                                                    ten obraz jest wyidealizowany. Na pewno tak jest, ale mimo wszystko to co
                                                    serwuja u nas media tez nie odzwierciedla bialoruskiej rzeczywistosci, jest ona
                                                    przedstawiana bardzo jednostronnie - pokazuje tylko zle wydarzenia. Prawda
                                                    mysle, ze w tym przypadku lezy posrodku. Oczywiscie Bialorus nie jest panstwem
                                                    demokratycznym, prezydent tez nienajciekawsza postac. Z drugiej strony ludnosc
                                                    wiejska jest raczej zadowolona, a opozycja skupia sie tylko w duzych miastach,
                                                    na pewno wynika to z poziomu wyksztalcenia i swiadomosci. Najwiekszym chyba
                                                    zagrozeniem dla Bialorusinow ze strony Lukaszenki jest prowadzona przez niego
                                                    rusyfikacja. Mam powazne obawy czy czesc spoleczenstwa Bialorusi nie zacznie
                                                    identyfikowac sie z narodem rosyjskim, cala nadzieja, z jednej strony, w
                                                    opozycji, z drugiej zas, mozna liczyc na Zachodnie regiony gdzie ludzie mowia
                                                    "po swojemu" i jakas swiadomosc odrebnosci pozostala.
                                                    Szkoda Piotrze, ze nie uda Ci sie odwiedzic Podlasia, moze kiedy indziej.
                                                    Na dzis bede juz konczyc i szykuje sie do jutrzejszej podrozy po mazowieckiej
                                                    rowninie.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Re: Dluzszy weekend:) 11.08.04, 20:43
                                                    Witam - wróciłem z "wielkiej" ukraińskiej wyprawy - napakowany wrażeniami z
                                                    róznych stron :)) z lwowskimi spacerami "w oczach" i "w duszy" :)
                                                    Ciekawe Radku-czy jeszcze zaglądasz do "grekokatolików ..." ?? :)
                                                  • wolf_wwa Re: Dluzszy weekend:) 12.08.04, 00:01
                                                    Witaj Piotrze
                                                    Zagladam, a jakze. Mam nadzieje ze podzielisz sie wrazeniami z podrozy.
                                                    Ja szykuje sie wlasnie do wyjazdu, oczywiscie nad Bug. Wybywam w piatek rano i
                                                    przez tydzien mam zamiar odpoczywac chodzac po lesie oraz wpatrujac sie w
                                                    leniwie plynace wody Bugu. Pewnie tez pojezdze troche po okolicy.
                                                    Moze znajde cos czym warto podzielic sie na forum publicznym.
                                                    Przed wyjazdem na pewno jeszcze tu zajrze.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Poruszyles tutaj Piotrze sprawe zolnierzy prawoslawnych pod Monte Cassino,
                                                    nie wiem czy wiesz ale w Powstaniu Warszawskim rowniez gineli zolnierze
                                                    prawoslawni
                                                  • wolf_wwa :) 12.08.04, 00:03
                                                    Ciesze sie ze watek idzie dalej:)
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • andrijko Re: Dluzszy weekend:) 12.08.04, 09:27
                                                    No, no - to ja poruszyłem !
                                                  • piotrzr po podrózy 12.08.04, 09:30
                                                    Ja też się cieszę z :)
                                                    Zdaję sobie sprawę że wiele wątków pozostało niedokończonych,tak więc będziemy
                                                    je w miarę mozlowości dop[ełniać :)
                                                    A na początek moich relacji to ... nie wiem od czego zaćząć-czy od opisu
                                                    spacerów po Lwowie, czy od opisu wiejskiego, ukraińskiego wesela w
                                                    podkarpackiej wiosce nad brzegami Dniestru, obserwowanego ślubu w
                                                    cerkwi/autokefalii prawosławnej/, czy od opisu Nagujewic z muzeum Iwana Franka,
                                                    skansenem bojhkowskim, czy Kulczyc z piękną cerkwią i pomnikiem Petro
                                                    Sahajdacznego, czy też opisu Drohobyczy z piekną cerkwią bazyliańską,z
                                                    drewnianymi cerkiewkami- xvii wieku i cudną gotycką farą , a może opisu wizyty
                                                    w posiadłości ukraińskiego milionera Iwana Biłaka z prywatnym zoo, knajpą ,
                                                    fermą strusi /"straussów" :)/no nie wiem sam >>>:)
                                                    Ale najpierw opowiem Ci /Wam/ o modlitwie w krypcie grobowej grekokatolickich
                                                    metropolitów lwowskich i sarkofagu abp Andrija Szeptyckoho. W pieknej krypcie
                                                    mała kapliczka- ołtarz, na wprost wejscia skromny sarkofag Szeptyckiego, sporej
                                                    wielkości portret, cisza ,spokój i szept modlitw. Niesamowite wrazenie. A na
                                                    górze- piękna,cudowna rokokowa cerkiewm mnóstwo ikon i ... młody ,gruby
                                                    batiuszka sprzedający ikony,pocztówki. Ja nabyłem piekny podrózny tryptyk-
                                                    ikonostas z MB, Isusom i św Mikołajem-cudotwórcą. Potem jeszcze na targu
                                                    starocio przybył mi pieknie inkrustowany krzyż huculski i drugi- pieknie
                                                    rzeżbiony,
                                                    A potem kulinaria, kościoły z niewyklec piekną Katedrą, Bernardynami /dziś
                                                    cerkwią/ Wysoki zamek, wały hetmańskie i Akademicka no i Kajserwald - z
                                                    przepiękny, skańsenem bojkowsko-łemkowskim- trzema cerkwiami zgrabnie
                                                    rekonstruoawnym.
                                                    Przepraszam za chaos - może w następnych postach trochę sie zdyscyplinuję-
                                                    Pozdrawiam serdecznie !

                                                    Ps będę też musial Radku napisać o polsko-ukraińskich róznicach kulturowo-
                                                    mentalnościowych /by nie być pośądzony o idelizację tamtej rzeczywistości/ -
                                                    niestety trochę na niekorzyść Rusinów-
                                                  • piotrzr Ukraina-wjazd-refleksje 12.08.04, 20:17
                                                    Witajcie
                                                    Siedze sobie popijam "lvivskij chlibny kwas", pipijam stakanszcikiem "miednoj z
                                                    perecom" i słucham m peków z ukraińskim rockiem /podarowanem mi piraty to ponad
                                                    200 minut muzyki/ Ot chociażby ta piekna ballada rockowa /sorki za błedy -
                                                    spisuje z odsłuchu/ :
                                                    Zawtra prijde do kimnaty
                                                    moich druzjej niebohato
                                                    wypijitie hołodnoho vina
                                                    ktos prinisietie biłe aisty
                                                    skaże kto żitia priekrasne
                                                    tak żitia prekrasne ....

                                                    W naszym zaamerykanizowanym radiu prózno szukać tej pieknej muzyki rodem ze
                                                    Lwowa i Kijowa. Drugi m-pek który zaraz sobie włączę to Rusłana i jej Dikie
                                                    Tance - najbardziej podoba mi sie "kawałek" zaczynający się jakby huculskimi
                                                    trombitami...
                                                    A na Ukrainę wjechałem błyskawicznie - raptem w 1 godzinę od szlabanu do
                                                    sdzlabanu- ponaglany przez ukraińskiego pogranicznika.
                                                    Zapłaciwszy frycowe w postaci tzw strachowki - wymuszanej opłaty "zdrowotnego
                                                    ubezpieczenia" - spotkaliśmy zaraz za granicą "moich" Rusinów którzy
                                                    swoją "deczką" konwojowali mnie do samego Sambora gdzie załozylismy swoją
                                                    głowną bazę.
                                                    Po drodze - pięknie odremontowane stare i nowe cerkwie w "narodowym ukrańskim
                                                    stylu i całkiem dobrze wyglądająece neogotyckie kościoły katolickie, biedne
                                                    domostwa, dziurawe drogi i cmentarze z niebiesko malowanymi nagrobkami.
                                                    Pierwszy wieczór na Ukrainie - to warieniki /czyli po naszemy ruskie
                                                    pierogi/,pyszny szczupak w warzywach, morze "lodovej vodki" i rozmowy do
                                                    później nocy w 200 m kw. pięknego domu pachnącego boazerią, zlekka dymiącego
                                                    kominka i z pysznymi róznymi wymyślnymi prokuskami /najbardziej przypadły mi do
                                                    gustu faszerowane warzywami bakłażany/.
                                                    Kochani - rozmarzyłem się - chętnie bym tam już wrócił -a tu trzeba w
                                                    poniedziałek do pracy, żona woła do "obróbki" dziś zebranych maślaków...
                                                    Pozdrawiam Radku i Andrijku- do jutra...
                                                  • wolf_wwa Przed wypoczynkiem 12.08.04, 23:02
                                                    Witam czytajacych i piszacych
                                                    Bardzo zachecajace sa opisy przedstawiane przez Ciebie Piotrze, chetnie bym
                                                    zobaczyl i doswiadczyl, niestety na pewno nie w tym roku.
                                                    Nie martwie sie tym jednak az tak bardzo, poniewaz juz jutro udaje sie na
                                                    zasluzony odpoczynek:) Bede tak sobie odpoczywal przez tydzien w zwiazku z tym
                                                    musze poprosic Szanownych Forumowiczow o cierpliwosc. Przedwyjazdowa goraczka
                                                    uniemozliwila mi przygotowanie czegos ciekawego, wiec odezwe sie dopiero po
                                                    powrocie.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Oczywiscie czekam z niecierpliwoscia na ciag dalszy watku podrozniczego
                                                  • piotrzr wypoczynki,wędrówki 13.08.04, 14:27
                                                    Witam
                                                    cóź wystarczyłoby być może puścić Ci tylko życzenia miłego wypoczynku :)
                                                    ale zgodnie z twoim zakończeniem postu - proszę ciąg dalszy...
                                                    Dziwnie jest z tymi cerkwiami ukraińskimi - i budynkami i Kościołem.
                                                    W miastach i wsiach rosną na wyscigi cerkwie i grekokatolickie i prawosławne /
                                                    z tym że trudno rozpoznać które autokefalii ktore pro moskiemskie/ Ale i jedne
                                                    i drugie potęzne, siedmiokopułowe - przypominające jak ja to nazywam
                                                    styl "soborów".
                                                    Ale najbardziej podobają mi się te osiemnastowiecznie - w Drohobyczy, samborze,
                                                    Lwowie- z pieknymi ikonastasami, odnowionymi freskami na ścianach, ikonanmi na
                                                    każdym filarzę, i wolnym kawałku ściany.
                                                    A koścoly katolickie też tam mają się dobrze - byłem na mszy w Rudkach - 40 km
                                                    od Lwowa. Tam gdzie pochowany Fredro. Kosciól odnowino, dalej remontowany,
                                                    sporo wiernych, spiewajacych ladną kresową polszczyzną. Obok na wzgórzy buduje
                                                    sie ogromna cerkiew, wygladająca trochę zbyt pompatycznie ale i egzotycznie ...
                                                    Cóż radku wypoczywaj - po powrocie powymieniami sie tematami
                                                    Pozdrawiam
                                                    Ps najciekawszą cerkiewkę widzialem na przedmieściach Lwowa - w srodku
                                                    placu "szczękowego" targowiska wyrosła drewniana cerkiewka z dzwonnicą w stylu
                                                    bojkowskim- trójkopułowa. Okazało sie że ufundowal ją właściciel targowiska,
                                                    który postrzelony przez gangsterów- rakietierów - cudem uszedł śmierci i ...
                                                    ufundowal drewnianą cerkiewkę jako wotum za ocalone życie :)
                                                  • wolf_wwa Re: wypoczynki,wędrówki 13.08.04, 14:45
                                                    Dziekuje za ciag dalszy i zyczenia. Juz za godzine rozpoczynam wypoczynek.
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • rychu_z_przemysla Forum Polska- Ukraina zaprasza !!! 13.08.04, 15:25
                                                    Forum Polska- Ukraina zaprasza !!!
                                                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10382
                                                  • wolf_wwa Po krotkim wypoczynku 20.08.04, 15:13
                                                    Witam
                                                    Od wczoraj przebywam w krainie rozpalonego betonu. Po milych wedrowkach w
                                                    cieniu starych drzew sytuacja malo komfortowa:( Ale za to mozna wrocic do
                                                    przerwanej dyskusji. Caly okres wypoczynku spedzilem oczywiscie nad Bugiem, ale
                                                    tym razem postanowilem cieszyc sie przyroda przez caly dzien. Nie szukalem
                                                    sladow "ruskiej" przeszlosci tylko podziwialem nieskazona przyrode. Z
                                                    niecierpliwoscia czekam az odbiore zdjecia... Udalem sie rowniez na piesze
                                                    wedrowki po poludniowej stronie Bugu i mimo woli zobaczylem na tabliczkach z
                                                    numerami domow nazwiska, prawie wszystkie pochodzenia ruskiego, ale ludnosc
                                                    tych wiosek to juz od prawie 100 lat katolicy. Ciekaw jestem czy ktos tam
                                                    jeszcze pamieta o swoich korzeniach?
                                                    Dzisiaj pisze malo, trzeba sie powoli rozpisac. Dla uzupelnienia wczesniejszych
                                                    rozmow podsylam pewien cytat z "Czasopisu" mowiacy o jezyku Podlasia. Mam
                                                    nadzieje ze dyskusja znow odzyje.
                                                    "Sowieci w szkole zaczęli uczyć po białorusku i rosyjsku. Nikt z nas nie lubił
                                                    białoruskiego. Starsi ludzie znali tylko rosyjski. Rozmawialiśmy po swojomu, po
                                                    prostu. Byliśmy tutejsi, swoi, nie żadni Białorusini. Przed wojną, za sanacji,
                                                    do roboty jeżdżono na Polszczu; mama będąc panną jeździła w grupie na całe lato
                                                    do majątku Marynki koło Łap (na Polszczu). A co było tutaj, w Hołodach i
                                                    okolicy? Nad tym nie zastanawiano się. W Bielsku Podlaskim nazywano nas
                                                    kacapami. Kto to był kacap, dokładnie nie wiem. Dość że my też mieliśmy swoich
                                                    kacapów. Mieszkali (kilka rodzin) pod lasem, za wsią, jadąc do Hajnówki z
                                                    prawej strony szosy. Mieliśmy tam swój zagon ziemi i co raz wyorywało się
                                                    cegłę, kamień, glinę. Po dziś dzień ta część pola nazywa się Kacapszczyna. Nie
                                                    wiem, skąd za sanacji wzięli się raptem u nas ludzie rozmawiający wyłącznie po
                                                    rosyjsku. Nazwaliśmy ich kacapy i tak już pozostało. A w jakim języku my
                                                    rozmawialiśmy? Na południe od nas, gdzieś za Orlą, ludzie w swojej mowie
                                                    „szokali” z ukraińskiego, na północ od Hołod zaś mieszkańcy ”dziakali” z
                                                    białoruskiego. My uważaliśmy, że nasza mowa jest najładniejsza – bez obcych
                                                    naleciałości.
                                                    W cerkwi nabożeństwa odprawiano w języku starocerkiewnym i rosyjskim. Piosenki
                                                    śpiewaliśmy z różnych stron – także ukraińskie i rosyjskie. Sowieci zrobili z
                                                    nas Białorusinów i tak pozostało po dzień dzisiejszy. Uprawiano wówczas
                                                    antypolską propagandę. Porównywano każdego Polaka do pana, który gnębił biedny
                                                    białoruski naród."
                                                    Pozdrawiam czytaczy i pisaczy
                                                    R.
                                                  • piotrzr cd ukraińskich refleksji 20.08.04, 16:40
                                                    Witam serdecznie
                                                    Piszesz o języku Podlasia.
                                                    A ja chciałem przekazać parę słów o swoich spostrzeżeniach z Ukrainy.Oto
                                                    zachodnia ukraina - lwowszczyzna jest w większości ukraińsko języczna- w
                                                    przeciwieństwie do kijowszczyzny.W programach telewizyjnych np nadawanych po
                                                    części w języku rosyjskim - wstawiany był pasek tekstowy z tłumaczeniem na
                                                    ukraiński - śmiesznie /dla mnie ;0/ wygladało gdy aktor w kwesti
                                                    mówił "choroszo" a napis tłumaczył na ukraiński "dobro".
                                                    Zaprzyjażnieni Ukraińcy mowili mi że za czasów niepodlogłości
                                                    nastapiła "ochrona rodzimego języka - za czasów sowieckich zdarzało się że
                                                    osoba mówiąca po ukraińsku spotykała się z reprymendą "Taka niby inteligenta
                                                    osoba a mówi po ukraińsku".
                                                    Niewiem czy mówiłem,że w czasie mego tam pobytu brałem udzial w
                                                    prawdziwym,wiejskim cerkiewnym ślubie i weselu. I oto np po obrzedzie
                                                    cerkiewnym "moi Ukraińcy" narzekali że Diak towarzyśzący prawosławnemu
                                                    batiuszcze śpiewał "Hospody pojmyłuj" jakoś tak "po ruśku" nie po ukraińsku.
                                                    Dla mnie oczywiści te niuanse językowe były nie do uchwycenia ale dla Nich były
                                                    jak widziałem bardzo ważne.
                                                    A na weselu - na stole przed młodymi stanąl nieodstepny w takich
                                                    okolicznościach korowaj - wielopietrrowy placek- chleb niesiny dzielnie przec
                                                    straostę w przejściu z domu młodej do cerkwi i miejsca wesela na ozdobnym
                                                    ruczniku. Za głowami młoej pary wisiały na ozdobni wystrojoje ikony Bohomaterii
                                                    i Isusa, potem pyszne jedzonko - rozpoczęte przeze mnie krakersikami z kawiorem
                                                    pod pierwszy toast szampanskoje, a potem rozmaite przysmaki ukraińskie jak
                                                    chociażby owe sałatki warzywne np marchwi /"morkwy"/ burczaków, groszku i
                                                    kukurytdzy, piszne wędliony, rozmaite "chołodźce- galarety, wędzone i pieczone
                                                    ryby, biulionik z frykadelkami no i może przenicznej i swojskiej "samogonki".
                                                    A potem tańce do rana przy muzyce ukraińskiego "disco polo".. ech rozmarzyłem
                                                    się Radku tymi wspomnieniami.
                                                    Byłem Radku w muzeum-skansenie poswięconym Iwanowi Franko - czczonemu tam obok
                                                    Szewszenki i łesi ukrainki "na każdym kroku".
                                                    Oto w tym muzeum /w malowniczo połozonej wsi bojkowskiej Nagujowice - w
                                                    przedwojennej polskiej pisowni zwanej Nahujowice :)))
                                                    I oto w pominikowym panteonie największych poetów świata - posąg Franki -
                                                    mieści się gdzieś posrednio między Homerem a szkspirem :)))
                                                    Dla kogoś może się to wydać przesadą - ale nie można odmówić prawa do dumy ze
                                                    swych wieszczów :)
                                                    A w muzeum- w nowym budynku wynalazłem w galblotach nawet protokoły CK sądy i
                                                    Prokuratorii w którym polsko - cesarsko urzędnicy opisywali grzechy młodego
                                                    Franko uczestniczącego w jakowyś spiskach. A w częsci skansenowej i stara
                                                    kuźnia, i chata bojkowsko z wyposażeniem - w tym kompletny strój bojkowski z
                                                    Hunią/ rodzajem płaszcza-kapoty, bogato wyszywana koszula i ... gacie :)
                                                    Opowiadano mi że do pobliskiego leśnego amfiteatru odbywają się istne
                                                    pielgrzymki z pobliskiego Drohobycza - a tam recytacje wierszy, pieśni i ...
                                                    jak sądze nieodstepujące Ukraińców ... picie horyłki :(

                                                    Ps - Myslałem że udasz się w trakcie swej wędrówki na Świetą Gorę Grabarkę -
                                                    słyszałem że tam teraz też czas pielgrzymowania

                                                    Pozdrawiam serdecznie - a na forum Pol-Ukr wstąpiłem -nawet ze dwa posty
                                                    pusciłem :)
                                                  • piotrzr Re: cd ukraińskich refleksji 20.08.04, 16:43
                                                    Acha - tej pszenicznej vodki to było nie "może" a prawdziwe MORZE :))
                                                  • wolf_wwa Refleksje po podrozy cd... 20.08.04, 20:42
                                                    Witam
                                                    Widze Piotrze ze Twoja podroz wiazala sie rowniez z doznaniami kulinarnymi. Ze
                                                    swej strony nie moge sie pochwalic takimi doznaniami, ale za to moglem sie
                                                    posilac kasza gryczana z wlasnorecznie zebranymi grzybami, pyszne. Poznalem tez
                                                    nowa potrawe z regionu o ktorej napisze jak tylko ustale oficjalna wersje
                                                    przepisu:)
                                                    Jedna rzecz ktora zasmucila mnie w moich wedrowkach to, niestety, spora ilosc
                                                    turystow spedzajacych wypoczynek zamiast na wedrowkach i poznawaniu swiata to na
                                                    siedzeniu przed domkiem i glosnym sluchaniu muzyki (niestety to zjawisko jest
                                                    coraz powszechniejsze). Na Swietej Gorze bylem, ale nie na Spasa. Takie miejsca
                                                    wole odwiedzac w ciszy i skupieniu, poza tym w czwartek musialem juz byc w domu.
                                                    A wiesz Piotrze, ze korowaj byl tez znany na Podlasiu?
                                                    Nieustajaco pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Re: Refleksje po podrozy cd... 21.08.04, 08:57
                                                    Witam
                                                    Tak- to bolesne gdy wypoczynek łaczy się z hiphopowym chałasem-co sam
                                                    doświadczyłem w trakcie kempingowych wypocZynkow :(
                                                    Co do korowaja - myślę że swoje móglby tu dodac Andrzej - myślę że występuje on
                                                    na całym terenie ruskiej kultury i nie jest wcale odległy od polskiego kołacza
                                                    weselnego.
                                                    A co do obyczajów weselnych tam zaobserwowanych - to np ciekawa scena "wykupu"
                                                    Panny młodej- całe przedstawienie teatralne z podstawianiem przebranego za
                                                    Pannę lodą - chlopaka,błogoslawienstwo pary mlodej- wszytsko z nieodstepnym
                                                    przepuijaniem stakańśzczykami vodki,no i obsypywanie gości... i to nie przy
                                                    wyjściu z cerkwi, a przy welściu to namiotu weselnego. Obsypywanie - drobnymi
                                                    kopijkami,ziernami pszenicy, skreaplaniem wobą świeconą /chociaż niektorzy
                                                    wyczuwali w tej wodzie wódkę - ale być może z powodu pomylenia butelek przez
                                                    zaaferowane drużki :)))/
                                                    A mówiąc o łączeniu kulinariów z wędrówką - tak było rzeczywiście - ale nie
                                                    mogłem sobie odmówić smakowania pirohów z bulbami, warieników /czyli naszych
                                                    pierogów/, pielmieni /czyli naszych uszek z mięsem/,szaszłyków czy obficie tam
                                                    występujących kawunów /czyli naszych arbuzów/ czy "dyń" / czyli importowanych w
                                                    Polsce melonów/Ale owe ukraińskie dynie są wieksze i smakowitsze :)))

                                                    Pozdrawiam na ten weekend
                                                  • andrijko Re: Refleksje po podrozy cd... 23.08.04, 22:20
                                                    Korowaj oczywiście jest znany na Podlasiu. W miejscowości mojej mamy -
                                                    Milejczycach - ten obyczaj zaginął. Ale w takich miasteczkach - wsiach -
                                                    najszybciej ginie język, obyczaj i tadycja. Bo ci ludzie uważając sie za
                                                    miastowych chcą być lepsi - czyli polscy - czyli nijacy Polacy z telewizora. Na
                                                    wsiach zachowało sie wiecej obyczajó. Także korowaj spotykany jest do dziś - u
                                                    mnie na weselu był. We wsi zony robią. Także co roku na imprezach w Bielsku,
                                                    Czeremsze i Kleszczelach przedstawiane są obrzędy z korowajem.
                                                    Horiłka szenyczna z medom czy z percom - rzeczywiście najlepsza. Możmna już
                                                    kupić w polskich sklepach i hipermarketach typu Makro.
                                                    Ten kawałek - któy zacytowałeś Piotrze - "Wona" Płaczu Jeremiji - ma już chyba
                                                    kilkanaście lat. Ale to przebój dziesięciolecia. Mimo wieku na liście przebojów
                                                    portalu Harazd jest cay czas na najwyższych pozycjach. Za wsze go sobie
                                                    śpiewamy na imrezach jak puszczą do tańca. Pewnie wejdzie do kanonu ukraińskich
                                                    pieśni jak np rozprahajte, halja, czom ty ne pryjszow
                                                    Ten urywek z Czasopisu rzeczywiście ciekawy - nareszczcie zauważają że
                                                    białoruskość nie do końca tu pasuje - niestety pokazuje też co z nami robiono
                                                    przez wieki. Masę etnograficzną do polonizacji, rusyfikacji czy
                                                    białorusyfikacji - aby nie być sobą, czuć się obco i łątwiej przez to
                                                    asymilować. No cóż - ale to taki mój życowy ból.
                                                    Ja w tym roku siedzę na tyłku i czekam na potomka - jeszcze ze 3 tygodnie
                                                    Pozdrawiam
                                                  • piotrzr Re: Refleksje po podrozy cd... 24.08.04, 14:09
                                                    Witam
                                                    Dziękuję za pomoc w identyfikacji owej ballady. naparwadę pięka "... a wona, a
                                                    wona sidyt samaja sumna... bude pity, ne pianity łyk hołodnoho wina..."
                                                    A na weselu usłyszałem wielce zawadiacko śpiewaną piosęnkę - ukraińską wersję
                                                    owej sławnej Przepióreczki co to "robiłem u pana przez pierwsze lato, dałcimi
                                                    cimi dał cimi cimi przepioreczke za to..."
                                                    Jeśli Andrzeju znasz teksty i przypomnianych przez Ciebie kozackich ballad i o
                                                    owej dziewczynie smutnej za lubym a i owej przepióreczki w wersji ukraińskiej -
                                                    wdzięcznym byłbym albo za linki albo za cytaty :)))
                                                    A teraz jeszcze krótka refleksja którą mogłbym nazwać 'ukraińskie dzieci a
                                                    historia"
                                                    oTO będąc tam zapytałem "susidki-podrózki" córki moich ukrainskich gospodarzy -
                                                    małą Marijke : " A ty masz rodzeństwo? Da ,maju. A kak ich zawut ?
                                                    A ona odpowiadka "trich bratiw - samyj mładszy Danyłko a straszyje Bohdan i
                                                    Stepan.
                                                    Pytam - A skąd takie imiona, od jakich patronów- swiatych ?
                                                    A ona odpowiada "no kak pan nie wie . Danyło - bo buł kniaź Danyło Halićkij
                                                    Romanowicz, Bohdan - to nasz hetman Chmielnickij - on je na piati hrywniah, a
                                                    Stepan - bo buł Bandera . :)
                                                    Usmiałem się w duchu jak to w jednej rodzinie skupiła sie cała historia Ukrainy.
                                                    No cóż - w ukraińskich miasteczkach chodziłem po "wulićiach" Mazepy, Bandery,
                                                    Petruli, Szewczenki, Franki. Ale też po z polska brzmiących ulicach Mickiewicza
                                                    czy Kopernika :)))
                                                    A we Lwowie - wrócili częsciowo też do starych, przedwojennych nazw jak np
                                                    Lyczakiwska, Starozakonna /nota bene bardzi urokliwa uliczka prowadząca bodaj
                                                    z "płoszczadi Rynok" w stronę Podwala.
                                                    Ech- po latach przypomnialem sobie Ukrainę - już beż mięsa zawijanego w gazete,
                                                    ich strachu przed KHB- chociaż obok kas fiskalnych w sklepach nadal leżą owe
                                                    przesławne liczydła :)))
                                                    Ale politycznie jest tam nieciekawie - nienawidzą tam Kuczmy /przezywająć go
                                                    często Kuczman - niby że on taki "starij komunist - jewrej", w samborze
                                                    pokazywali mi więzienie gdzie dwa razy siedział za przestęstwa kryminalne
                                                    poważny kandydat na prezydenta Ukrainy Janukowycz - ponoć bandyta i oligarcha
                                                    popierany przez mafie. W telewizji funkcjonuje tylko jeden niezależny
                                                    od "baronów" kanał tv "5".
                                                    I wydają tylko jedną niezależną od wpływów mafijno
                                                    politycznych "hazete" "Wysokij Zamok""

                                                    No dobra - narazie tyle.
                                                    Zyczę Ci Andrzeju aby było wszytko dobrze - zyczę Ci Dorodnego Potomka ... albo
                                                    Potomkini - pomyśl o tych imionach :))))))
                                                    Ps Przypomina mi się zyczenia "dziada proszalnego" ktoremu wrzyciłem
                                                    pare "hroszi" w zaułku za kosciłem Bernardynów we Lwowie, po owymi murami
                                                    obronnymi starego Lwowa "Dużo zdarowia, szczastliwoj puti"
                                                    A we wsiach ukraińskich dalej cię pozdrowią owym "Sława Isusu Christu: bo w
                                                    miastach to już jednak "Dobrij den" :)))
                                                  • wolf_wwa Czasopis i inne... 24.08.04, 16:05
                                                    Witam
                                                    Dziekuje Andrzeju za informacje na temat korowaja, zawsze milo miec dostep do
                                                    informacji z pierwszej reki. Niestety po lekturze Twojego postu nasuwaja sie
                                                    smutne refleksje (chodzi mi o tych tzw. miastowych), czemu ludzie wstydza sie
                                                    swoich korzeni. Tekst z "Czasopisu" podeslalem dla zilustrowania niezdrowej
                                                    sytuacji mniejszosci na Podlasiu. Zreszta w ogole sytuacja z ludnoscia "ruska"
                                                    jest nad wyraz ciekawa. Zgodnie z wynikami spisu Bialorusinow i Ukraincow jest
                                                    w Polsce kilkadziesiat tysiecy. Rocznik statystyczny podaje liczbe
                                                    prawoslawnych na 509 tys, a liczbe grekokatolikow na 123 tys. (dane na rok
                                                    2001). Z obserwacji wynika ze liczba wyznawcow prawoslawia ktorzy nie maja
                                                    zadnych korzeni ruskich badz rosyjskich jest sladowa. Dochodza do tego ludzie
                                                    pochodzenia ruskiego ale innego wyznania (sam znam ewangelikow pochodzenia
                                                    ukrainskiego). Roznica pomiedzy liczebnoscia tych kosciolow a deklarowana
                                                    narodowoscia poraza. Czy jest az tak duzo "prawoslawnych Polakow"?
                                                    To co piszesz Piotrze na temat imion w sumie dobrze swiadczy o przywiazaniu do
                                                    tradycji i swojego dziedzictwa. Swoja droga interesuje mnie czy Polacy tam
                                                    zyjacy tez stoja przed problemem asymilacji?
                                                    Cos trudno zebrac mysli, pewnie jeszcze efekt wypoczynku:)
                                                    Kolejne posty beda pewnie bardziej skladne
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Andrzeju, zycze wszystkiego dobrego
                                                  • piotrzr Refleksji ciąg dalszy 24.08.04, 18:36
                                                    Witam
                                                    Nie miałem tam kontaktu z tamtejszymi Polakami... chociaż ?
                                                    Trzy razy bralem udzial w mszach "polskich" we Lwowie,Samborze i Rudkach.
                                                    Sporo ludzi, chociaż głownie starszych kobiet,całośc liturgi po polsku. W
                                                    pieknym kościele samborskim ładnie śpiewane tradycyjne pieśni religijne,z
                                                    kresowym zaciąganiem.szesnastowieczna świątynia z finiszowanym remontem, czynna
                                                    nieprzerwanie od przedwojnia,ogromny dom parafialny,wybrukowany plac wokół -
                                                    widać że jest ona centrum życia tamtejszych Polaków. Rozmawialem na temat
                                                    godziny nabożenstwa ze starszą panią - chyba księzą gosposią koło plebanii, ta
                                                    w kresowej polszczyżnie udzieliła mi informacji, z dumą w głosie pytała mnie o
                                                    moje wrażania co do stanu kościołą. Z pelną powagą i bez cienia zgryźliwości
                                                    wysłuchałem w ogloszeniach parafialnych pod koniec mszy... harmonogramu
                                                    sprzątania kościoła przez poszczególne rodziny w trakcie tygodnia. W tutejszej
                                                    szkole ukraińskiej jest jeden oddzial z przedmiotem "język polski". W nadawanym
                                                    kiedyś w polskiej telewiozji reportażu była własnie mowa o polskich uczniach
                                                    tej klasy.
                                                    W Rudkach byłem dość przypadkowo na mszy w święto Przemienienia Pańskiego.
                                                    Pełen kościół ludzi -głownie starszych kobiet i dziewcząt, ale i dostojnych
                                                    rudeckich mieszczan w garniturach... Czułem się całkiem jek na polskiej
                                                    prowincji, pomimo wyrażnie ukraińskiego zaśpiewu w polszczyźnie młodego
                                                    księdza.I pomimo ogromnego /jeszcze budowanego/prawosławnego soboru górującego
                                                    nad tym sennym miasteczkiem. A jeszcze jeden stamtąd epizod ... szukając
                                                    wejscia na teren kościoła weszliśmy przypadkiem na podwórko ukraińskiego
                                                    gospodarstwa. Ukraińka zapytana o drogę najpierw zatroszczyła się czy czasem
                                                    nie oderwaliśmy się od polskiej wycieczki która przeszła drogą chwilę
                                                    wcześniej, potem zapytała skąd my i o wrażenia a wreszcie odprowadziła nas do
                                                    samego wejścia na teren rudeckiego, pięknie remontowanego Kościoła.Od moich
                                                    Ukraińców wiedzialem że od wojny silnie on niszczał, używany jako magazy
                                                    nawozów sztucznych miejscowej kooperatywy.
                                                    A co do tożsamości - Radku tamtejsi Ukraińcy i Polacy zmagają się z
                                                    potwornymi trudnościami bytowymi, Ceny tamtejsze "cyfrowo", nominalnie równają
                                                    się cenom polskim - ale dochody rzędu naszych 100-200 zlotych uważane są za
                                                    godziwe :((
                                                    Masowa emigracja zarobkowa do Włoch, Hiszpanii i Rosji rozbija rodziny, niszczy
                                                    tradycyjne wartości. I nie tylko... Dzisiaj otrzymalem telefon stamtąd - w
                                                    Moskwie w tajemniczych okolicznościach zginąl trzydziestoparoletni mieskaniec
                                                    sambora, sąsiad moich Ukraińców. wyjechal tam za pracą na budowie, pozostawił
                                                    trójkę dzieci, bezrobotną żonę. Miszkających w nędznej "chruszczowce" -
                                                    piętrowych barakach budowanych masowo w czasach owej sovieckiego "wodza"
                                                    Powiedzieli mi też że po opisywanym przezemnie weselu matka panny młodej
                                                    wróciła na saksy , do Italiiji. A ojciec panny mlodej powrocil do dawnych
                                                    obyczajów - codziennego upijania sie pod odpowiednikiem naszego "kiosku z
                                                    piwem". Nota bene - koszty tamtejszego weseliska wyglądaly mi na astronomiczną
                                                    w tamtych warunkach kwotę kilku tysięcy hrywien ...
                                                    Ot taka ukraińska codzienność...
                                                    Przepraszam za pesymizm mojego postu /szczególnie jego końcówkę/ następne będą
                                                    refleksyjne ale może bardziej optymistyczne :)
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • wolf_wwa Re: smutne refleksje 25.08.04, 17:57
                                                    Witam
                                                    Koncowka postu faktycznie smutna, ale z drugiej strony przedstawia rzeczywistosc
                                                    taka jaka jest:(
                                                    Mysle, ze problem alkoholu i koniecznosci wyjazdu "na saksy" niestety dotyczy
                                                    takze i biednych regionow Polski. W 3 numerze "Nad Buhom" jest ciekawy tekst
                                                    dotyczacy wyjazdow "za chlebem" z Siemiatycz i wynikajacych z tego problemow,
                                                    nie jest za wesolo. Nawet gdy sa pieniadze pojawiaja sie inne problemy. Zreszta
                                                    pozwole sobie (jak zwykle zreszta) zalinkowac artykul

                                                    free.ngo.pl/nadbuhom/Nr3_2004/02%20-%20Euro.htm
                                                    Opis weseliska i zestawienie go z sytuacja finansowa jest troche podobne do
                                                    sytuacji spotykanych i u nas.
                                                    Z Twojego postu wynika ze Polacy potrafia sie znalezc w trudnej rzeczywistosci,
                                                    dbaja o swoj Kosciol i dziedzictwo.
                                                    A skoro juz zaczalem linkowac to podsylam jeszcze jeden link.

                                                    info.onet.pl/970243,12,item.html
                                                    Jak pewnie wiesz Piotrze Jan Pawel II pozegnal dzis Kazanska Ikone. To piekny
                                                    gest, ale moim zdaniem w swoim przemowieniu nie ustrzegl sie niezrecznosci.
                                                    Szczegolnie fragment o nastepcy Piora. Z drugiej strony w wypowiedzi widac
                                                    szacunek dla Prawoslawia.
                                                    Co o tym sadzisz?
                                                    Pozdrawiam i czekam na dalsze refleksje (nawet smutne)
                                                    R.
                                                  • piotrzr Re: smutne refleksje ? 25.08.04, 19:36
                                                    Witam - dzięki za linki - w wolnej chwili poczytam...
                                                    A ogladana przeze mnie Ukraina potwierdzila moje stereotypy o panujących tam
                                                    kontrastach. Bieda nadniestrzańskiej wioski i ... weselne pogryzanie krakersów
                                                    z kawiorem pod całkiem smaczny szampan Odessa /z niezłym ziołowym posmakiem/
                                                    Na przedmiescieściach Drohobyczy pokazywano mi wille nowobogackiego, ktory
                                                    będąc na saksach na syberii odkupił za parę flaszek wodki akcje
                                                    Jukonu /kompanii naftowej/ Hossa gieldowa uczynila z tego Ukraińca calkiem
                                                    zasobnego człowieka . Pod samborem popijałem piwo w zajeżdzie należacym do
                                                    tamtejszego nowobogackiego wasyla Biłaka. Wlaściciela rzeźni i wytworni wędlin,
                                                    monopolisty wielkosklepowego handli detalicznego i kilku knajp przepisanych na
                                                    rodzinę. Przy zajeżdzie ferma strusi i mini zoo - ponoć pare lat temu objezdne
                                                    zoo zagościlo w tym mieście z potwornie wygłodzonymi zwierzętami. Biłak
                                                    wyzywił "wyleniałe" niedżwiedzie, lwa, kilka lisów i ... odkupil zwierzyniec od
                                                    wędrowców. inna sprawa że wielkość klatek i sposob przechowywania tych zwięrząt
                                                    urąga wszelkim normom :((( W ielkich oborach życzliwy oborowy zaprezentowal nam
                                                    kolekcje bryczek i powozów, kilka rasowych byczków i wierzchnich koni.
                                                    Przy knajpie oglądalem całkiem spory basen dla gości i saunę :))
                                                    A piwo "Obołon" w towarzystwie całkiem dobrze zmrozonej wódeczki smakowało
                                                    nieźle i zlagodziło moje wyrzuty sumienia - przyjaciela zwierząt.
                                                    A na koniec totalny optymizm - odwiesiłem tam Radku /po latach/ przepiekną
                                                    ukraińską "Krynicę Górską" - śliczny Truskawec - uzdrowiskowy raj. Ale o tym w
                                                    następnym poście.
                                                    Pozdrawiam serdecznie :)))
                                                    Ps Cieszę się ,że "grekokatolicy..." w towarzystwie "Prawosławnych..." mają się
                                                    dobrze :))))
                                                  • piotrzr Ikona Kazańska 25.08.04, 19:56
                                                    Oglądalem wielokrotnie reprodukcję tej niepozornej rozmiarami, ale wielkiej
                                                    historią i kultem Cudowną Ikonę.
                                                    Oglądalem też reportaż z jej prezentacji Prez,Putinowi przez Papieża.
                                                    Boję się że "stosunki dyplomatyczne" Watykanu i Patriarchatu Moskiewskiego
                                                    skażone są pechem, całym ciągiem nieżręcznych sytuacji. Ale cieszę sie ,że
                                                    Papież Polak - wielki zwolennik religii Wschodniego Chrześcijanstwa - zdobył
                                                    się na gest przekazania Cudownej Ikony.
                                                    Pisałem już tu kiedyś że w jego działaniach na rzecz pojednania z Prawosławiem -
                                                    WSZYSTKO JEST SPÓŻNIONE. W latach wielkiej aktywności - były "Jałowe" w
                                                    skutkach pielgrzymki do krajow Ameryk, Azji,wielu krajow Europy - a dyplomacja
                                                    ze Wschodem stała w miejscu. Smutne to Radku - zwłaszcza że nawet w tak małym
                                                    kraju jak Polska - tutejszy Kościól katolicki zrobil bardzo, bardzo mało na
                                                    rzecz pojednania . Moja ukochana Galicja jest tego najlepszym przykladem.
                                                    Na koniec nutka optymizmu - ostatnio w ramach końcowki urlopowej odwiedzilem
                                                    Sandomierz i Kraków .Boże - jak pieknie prezentują sie ikonowe freski w
                                                    prezbiterium sandomierskiej fary i Kaplicy świętokrzyskiej katedry wawelskiej.
                                                    Ta ostatnia - po prawej stronie głownego wejscia - niepozorna kaplica z
                                                    krzyzowymi, gotyckimi sklepieniami i pieknie zakonserwowanymi "ruskimi"
                                                    freskami frezentuje sie cudownie. Zaglądnij tam kiedyś Radku - gorąco
                                                    namawiam !!!!
                                                  • diakonpiotr Re: Ikona Kazańska 25.08.04, 20:22
                                                    piotrzr napisał:

                                                    > Ale cieszę sie ,że
                                                    > Papież Polak - wielki zwolennik religii Wschodniego Chrześcijanstwa - zdobył
                                                    > się na gest przekazania Cudownej Ikony.
                                                    > Pisałem już tu kiedyś że w jego działaniach na rzecz pojednania z
                                                    Prawosławiem
                                                    > -
                                                    > WSZYSTKO JEST SPÓŻNIONE. W latach wielkiej aktywności - były "Jałowe" w
                                                    > skutkach pielgrzymki do krajow Ameryk, Azji,wielu krajow Europy - a
                                                    > dyplomacja
                                                    > ze Wschodem stała w miejscu.

                                                    Nie byłbym taki pewny, że te pielgrzymki były "jałowe w skutkach", ale
                                                    co się tyczy stosunków z Patriarchatem Moskiewskim, to za komuny kwitły
                                                    one, choć były niejednokrotnie skażone piętnem formalizmu. Końcówka CCCP
                                                    to legalizacja Kościoła greckokatolickiego i odtąd datuje się kryzys
                                                    Moskwa-Rzym.
                                                    Nie bardzo rozumiem te żale...

                                                    Smutne to Radku - zwłaszcza że nawet w tak małym
                                                    > kraju jak Polska - tutejszy Kościól katolicki zrobil bardzo, bardzo mało na
                                                    > rzecz pojednania .

                                                    Niestety... Ale i tu okoliczności nie sprzyjały.

                                                    Pozdrawiam serdecznie,
                                                    diakon Piotr
                                                  • diakonpiotr Re: Ikona Kazańska 25.08.04, 20:22
                                                    piotrzr napisał:

                                                    > Ale cieszę sie ,że
                                                    > Papież Polak - wielki zwolennik religii Wschodniego Chrześcijanstwa - zdobył
                                                    > się na gest przekazania Cudownej Ikony.
                                                    > Pisałem już tu kiedyś że w jego działaniach na rzecz pojednania z
                                                    Prawosławiem
                                                    > -
                                                    > WSZYSTKO JEST SPÓŻNIONE. W latach wielkiej aktywności - były "Jałowe" w
                                                    > skutkach pielgrzymki do krajow Ameryk, Azji,wielu krajow Europy - a
                                                    > dyplomacja
                                                    > ze Wschodem stała w miejscu.

                                                    Nie byłbym taki pewny, że te pielgrzymki były "jałowe w skutkach", ale
                                                    co się tyczy stosunków z Patriarchatem Moskiewskim, to za komuny kwitły
                                                    one, choć były niejednokrotnie skażone piętnem formalizmu. Końcówka CCCP
                                                    to legalizacja Kościoła greckokatolickiego i odtąd datuje się kryzys
                                                    Moskwa-Rzym.
                                                    Nie bardzo rozumiem te żale...

                                                    Smutne to Radku - zwłaszcza że nawet w tak małym
                                                    > kraju jak Polska - tutejszy Kościól katolicki zrobil bardzo, bardzo mało na
                                                    > rzecz pojednania .

                                                    Niestety... Ale i tu okoliczności nie sprzyjały.

                                                    Pozdrawiam serdecznie,
                                                    diakon Piotr
                                                  • diakonpiotr Re: smutne refleksje 25.08.04, 20:17
                                                    wolf_wwa napisał:

                                                    > info.onet.pl/970243,12,item.html
                                                    > Jak pewnie wiesz Piotrze Jan Pawel II pozegnal dzis Kazanska Ikone. To piekny
                                                    > gest, ale moim zdaniem w swoim przemowieniu nie ustrzegl sie niezrecznosci.
                                                    > Szczegolnie fragment o nastepcy Piora. Z drugiej strony w wypowiedzi widac
                                                    > szacunek dla Prawoslawia.

                                                    Niewątpliwie, natomiast - przeczytawszy podlinkowany artykuł - żadnych
                                                    niezręczności tam nie widzę. Zwłaszcza we fragmencie, gdzie mowa jest o
                                                    uczuciach następcy Piotra do Rosjan i rosyjskiego prawosławia. Co tam
                                                    niezręcznego? Przecież to, że Rzym to katedra św. Piotra, jest ogólnie znany
                                                    (jak np. Aleksandria - św. Marka, a Jerozolima - św. Jakuba)...

                                                    Pozdrawiam serdecznie,

                                                    diakon Piotr


                                                  • diakonpiotr Statystyka wyznaniowa 25.08.04, 20:08
                                                    wolf_wwa napisał:

                                                    > Rocznik statystyczny podaje liczbe
                                                    > prawoslawnych na 509 tys, a liczbe grekokatolikow na 123 tys. (dane na rok
                                                    > 2001).

                                                    To są liczby "sufitowe". Np. praktykujących, związanych ze strukturami
                                                    duszpasterskimi grekokatolików jest poniżej 40 tys. Co do prawosławnych -
                                                    badania Krzysztofa Gossa mówią o 200 tys. (oczywiście, są to tylko szacunki).

                                                    Pozdrawiam serdecznie,

                                                    diakon Piotr
                                                  • diakonpiotr Spotkanie transgraniczne w Korczminie 28.VIII 25.08.04, 20:25
                                                    Dokładny program po polsku:

                                                    kosciol.pl/content/article/20040824035533442.htm
                                                    o samej cerkwi korczmińskiej:

                                                    www.artcd.pl/cerkiew/informacje.htm
                                                    Aktualne zdjęcia cerkwi i cudownej ikony:

                                                    www.sokaleparchy.org.ua/board/board.korczmin.htm
                                                    ZAPRASZAMY!
                                                  • piotrzr Re: Spotkania transgraniczne 26.08.04, 18:06
                                                    Bardzo dobry pomysł kolejnych spotkań. Ukraińcy - Ci nawet obcy z którymi tam
                                                    rozmawiałem są bardzo Polski ciekawi i bardzo polakom życzliwi /no może za
                                                    wyjątkiem wyjątkowo wrednych funckjonariuszy ichniej drogówki - dorożnej
                                                    inspekcji :) /
                                                    Kilka razy na odgłos polskiej mowy słyszem pytanie ze strony zwłaszcza
                                                    starszych ludzi"Pan z Poszcy, a skąd? A na odpowiedzż że z Rzeszowa
                                                    słyszalem "A to my ziemliaki" bo ja czy rodziciele pochodżą ...spod leska, z
                                                    bóbrki, z Lubaczowa,spod sanoka z Bykowiec i zaczynało się smutne wspomnienie
                                                    wywózek lat 40 tych
                                                  • wolf_wwa Szybka odpowiedz 25.08.04, 20:40
                                                    Witam ponownie w ten deszczowy wieczor
                                                    Piszac o niezrecznosci w wypowiedzi moze poszedlem troche za daleko, ale pisalem
                                                    to w odniesieniu do faktu ze Kosciol katolicki uznaje prymat biskupa Rzymu nad
                                                    calym Kosciolem, a tego prymatu Cerkiew przyjac nie chce. Tylko to mialem na
                                                    mysli. Pozniej napisalem, ze w wypowiedzi widac bylo wyraznie szacunek dla
                                                    Prawoslawia, a to ze wypowiedz natchnela mnie do wlasnych przemyslen to juz inna
                                                    sprawa:) Mysle, ze duzo latwiej byloby rozmawiac gdyby Jan Pawel II wystepowal
                                                    jako biskup Rzymu (i tylko jako biskup) w koncu Ojcowie Kosciola nie ustalali
                                                    kto ma byc zwierzchnikiem wszystkich biskupow.
                                                    Jesli chodzi o liczbe wyznawcow Prawoslawia to podalem tylko dane z Rocznika
                                                    Statystycznego 2001. Nie chodzilo mi w wypowiedzi o dokladna liczbe, a jedynie o
                                                    pokazanie roznicy miedzy iloscia wiernych a liczba osob deklarujacych
                                                    narodowosc Bialoruska lub Ukrainska.
                                                    Nie zamierzam negowac pracy Krzysztofa Gossa (zreszta fragmenty przeczytalem z
                                                    uwaga na sajcie "Casopisu"), PAKP, z tego co wiem, nie zajela stanowiska wobec
                                                    tej pracy, zreszta w wypowiedziach przedstawicieli Cerkwi tez nie ma
                                                    jednoznacznego okreslenia liczby wiernych. Metropolita Sawa powiedzial kiedys ze
                                                    Cerkiew liczy 200 tys wiernych i mial na mysli osoby zwiazane z zyciem
                                                    religijnym. Ks. Henryk Paprocki jest blizszy w podawanych liczbach "rocznikowi".
                                                    Innym smutnym faktem jest to ze od roku 1991 liczba wiernych PAKP (podawana w
                                                    "roczniku") znaczaco spadla - o kilkadziesiat tysiecy.
                                                    Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • diakonpiotr Re: Szybka odpowiedz 25.08.04, 20:58
                                                    wolf_wwa napisał:

                                                    > Witam ponownie w ten deszczowy wieczor

                                                    W Lublinie nie pada. :-) Jeszcze? ;-)

                                                    > Piszac o niezrecznosci w wypowiedzi moze poszedlem troche za daleko, ale
                                                    pisale
                                                    > m
                                                    > to w odniesieniu do faktu ze Kosciol katolicki uznaje prymat biskupa Rzymu nad
                                                    > calym Kosciolem, a tego prymatu Cerkiew przyjac nie chce. Tylko to mialem na
                                                    > mysli.

                                                    W porządku, ale Ojciec św. o tym nie wspomniał ani słówkiem! Określenie
                                                    siebie mianem "następcy Piotra" nie ma tu nic do rzeczy.

                                                    > Pozniej napisalem, ze w wypowiedzi widac bylo wyraznie szacunek dla
                                                    > Prawoslawia, a to ze wypowiedz natchnela mnie do wlasnych przemyslen to juz
                                                    inn
                                                    > a
                                                    > sprawa:)

                                                    Właśnie - nie jest rzeczą właściwą "dopisywać" wypowiedziom innych osób
                                                    własne przemyślenia.

                                                    > Mysle, ze duzo latwiej byloby rozmawiac gdyby Jan Pawel II wystepowal
                                                    > jako biskup Rzymu (i tylko jako biskup) w koncu Ojcowie Kosciola nie ustalali
                                                    > kto ma byc zwierzchnikiem wszystkich biskupow.

                                                    Biskup Rzymu występuje jako biskup Rzymu, metropolita prowincji rzymskiej,
                                                    prymas Włoch, Patriarcha Zachodu (czyli głowa Kościoła rzymskokatolickiego),
                                                    wreszcie jako widzialna głowa Kościoła katolickiego (w całości, czyli łacinnicy
                                                    i katolicy wschodni). Wszystkim tym jest i trudno, by to ignorował - a także
                                                    trudno w samym facie, że jest on tym wszystkim, dopatrywać się jakiejś
                                                    szczególnej obrazy Kościoła prawosławnego.
                                                    Nb. JŚw. Aleksy II występuje w stosunkach zewnętrznych bynajmniej nie jako
                                                    biskup swej diecezji, tylko patriarcha moskiewski - i nikt o to nie ma
                                                    doń pretensji, choć patriarchatu moskiewskiego nie ustanowili bynajmniej
                                                    Ojcowie Kościoła. ;-) Czy byłyby słuszne pretensje wobec WBł. Sawy, że
                                                    występuje jako metropolita warszawski i całej Polski, a nie jako biskup
                                                    diecezji warszawsko-bielskiej? Itd. itp.

                                                    > Jesli chodzi o liczbe wyznawcow Prawoslawia to podalem tylko dane z Rocznika
                                                    > Statystycznego 2001.

                                                    Wiem.

                                                    > Nie chodzilo mi w wypowiedzi o dokladna liczbe, a jedynie
                                                    > o
                                                    > pokazanie roznicy miedzy iloscia wiernych a liczba osob deklarujacych
                                                    > narodowosc Bialoruska lub Ukrainska.

                                                    Rozumiem, ale jest granica tolerancji błędów statystycznych. ;-)

                                                    Nb. wyjaśnienie może być dość proste - raz polonizacja, dwa (zwłaszcza u
                                                    Ukraińców) niechęć do deklarowania narodowości wobec władzy państw. Formularze
                                                    spisowe były przecież imienne, a Akcja "W" to ledwie 57 lat temu!

                                                    > Nie zamierzam negowac pracy Krzysztofa Gossa (zreszta fragmenty przeczytalem z
                                                    > uwaga na sajcie "Casopisu"), PAKP, z tego co wiem, nie zajela stanowiska wobec
                                                    > tej pracy, zreszta w wypowiedziach przedstawicieli Cerkwi tez nie ma
                                                    > jednoznacznego okreslenia liczby wiernych. Metropolita Sawa powiedzial kiedys
                                                    z
                                                    > e
                                                    > Cerkiew liczy 200 tys wiernych i mial na mysli osoby zwiazane z zyciem
                                                    > religijnym. Ks. Henryk Paprocki jest blizszy w podawanych
                                                    > liczbach "rocznikowi".
                                                    > Innym smutnym faktem jest to ze od roku 1991 liczba wiernych PAKP (podawana w
                                                    > "roczniku") znaczaco spadla - o kilkadziesiat tysiecy.

                                                    Właśnie jako przedstawiciel Kościoła mniejszościowego (ileś razy - w Polsce -
                                                    mniejszego od PAKP) uważam, że w statystykach nie ma co upajać się
                                                    propagandą. Jeszcze do dziś można spotkać wypowiedzi o 200-300 tys.
                                                    grekokatolików w Polsce. To bardzo szkodliwe - jeśli się nie podaje liczb
                                                    faktycznych, a także tendencji demograficznych, można się łatwo znaleźć w
                                                    sytuacji "ostatni gasi światło", kiedy na szukanie środków zaradczych będzie
                                                    za późno.

                                                    > Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam
                                                    > R.

                                                    Pozdrawiam niemniej serdecznie, :-)

                                                    diakon Piotr
                                                  • piotrzr Re: Szybka odpowiedz 25.08.04, 21:38
                                                    Wszelki Duch Pana Boga Chwali !!!!
                                                    Powrót księdza Diakona w pieknym stylu do naszej dyskusji !!!
                                                    Po pierwsze - słowo wyjaśnienia - jestem byc może zbyt subiektywny w
                                                    mym "kazańskim" postcie.
                                                    Po drugie napisze Wam o czymś innym :)
                                                    Oto będąc ostatnio w Krakowie odwiedziłem dawny kościól św. Norberta na
                                                    Wislnej !!!
                                                    Dziś to napowrót po 60 latach cerkiew grekokatolicką pw. Podwyżwszenia Krzyża
                                                    Swiętego !!! Ze zrekonstruowanym pieknym ikonostasem, z ikonami projektu samego
                                                    Mistrza Matejki. Jestem pewien że powrot cerkwi do tej pieknej
                                                    siedemnastowiecznej budowli w samym centrum Krakowa tuż za pałacem arcybiskupim
                                                    z jednej strony a najpiękniejszymi budowlami UJ - TO DZIEŁO PAPIEŻA.
                                                    A teraz cieszę się z powrotu Księdza Diakona i Jego rozmowy z Radkiem.
                                                    I niech kto powie że Grekokatolicy w Polsce nie dialogują z
                                                    Prawosławnymi!!! :)))

                                                    Pozdrawiam serdecznie i nieustająco !!!!

                                                  • wolf_wwa Pare slow wyjasnienia 25.08.04, 21:44
                                                    diakonpiotr napisał:

                                                    > wolf_wwa napisał:
                                                    >
                                                    > > Witam ponownie w ten deszczowy wieczor
                                                    >
                                                    > W Lublinie nie pada. :-) Jeszcze? ;-)

                                                    U mnie juz nie pada, ale za to duszno:))

                                                    >
                                                    > > Piszac o niezrecznosci w wypowiedzi moze poszedlem troche za daleko, ale
                                                    > pisale
                                                    > > m
                                                    > > to w odniesieniu do faktu ze Kosciol katolicki uznaje prymat biskupa Rzym
                                                    > u nad
                                                    > > calym Kosciolem, a tego prymatu Cerkiew przyjac nie chce. Tylko to mialem
                                                    > na
                                                    > > mysli.
                                                    >
                                                    > W porządku, ale Ojciec św. o tym nie wspomniał ani słówkiem! Określenie
                                                    > siebie mianem "następcy Piotra" nie ma tu nic do rzeczy.
                                                    >
                                                    > > Pozniej napisalem, ze w wypowiedzi widac bylo wyraznie szacunek dla
                                                    > > Prawoslawia, a to ze wypowiedz natchnela mnie do wlasnych przemyslen to j
                                                    > uz
                                                    > inn
                                                    > > a
                                                    > > sprawa:)
                                                    >
                                                    > Właśnie - nie jest rzeczą właściwą "dopisywać" wypowiedziom innych osób
                                                    > własne przemyślenia.

                                                    Nie mialem intencji "dopisywania" czegokolwiek, napisalem tylko jak odebralem
                                                    wypowiedz i to wszystko. Moze jestem na pewne stwierdzenia zbyt czuly, a moze
                                                    nie tylko ja:)




                                                    > Nb. JŚw. Aleksy II występuje w stosunkach zewnętrznych bynajmniej nie jako
                                                    > biskup swej diecezji, tylko patriarcha moskiewski - i nikt o to nie ma
                                                    > doń pretensji, choć patriarchatu moskiewskiego nie ustanowili bynajmniej
                                                    > Ojcowie Kościoła. ;-)

                                                    Nie tylko Patriarcha Moskwy ale i Wszechrusi, swoja droga ten tytul nie wywoluje
                                                    mojego entuzjazmu. Nie pretenduje jednak do zwierzcznictwa nad calym
                                                    Prawoslawiem, takich zamiarow nie ma tez Patriarcha Ekumeniczny

                                                    >

                                                    >
                                                    > Nb. wyjaśnienie może być dość proste - raz polonizacja, dwa (zwłaszcza u
                                                    > Ukraińców) niechęć do deklarowania narodowości wobec władzy państw. Formularze
                                                    > spisowe były przecież imienne, a Akcja "W" to ledwie 57 lat temu!

                                                    Z polonizacji zdaje sobie sprawe, z zaszlosci historycznych rowniez. Domyslam
                                                    sie tez ze w malych osrodkach lepiej sie nie wychylac. Chcialem zwrocic uwage na
                                                    fakt ze pomimo uplywu lat w dalszym ciagu prawoslawni maja kompleksy w zwiazku
                                                    ze swoim pochodzeniem i chca zostac "prawoslawnymi Polakami"

                                                    >


                                                    > Właśnie jako przedstawiciel Kościoła mniejszościowego (ileś razy - w Polsce -
                                                    > mniejszego od PAKP) uważam, że w statystykach nie ma co upajać się
                                                    > propagandą. Jeszcze do dziś można spotkać wypowiedzi o 200-300 tys.
                                                    > grekokatolików w Polsce. To bardzo szkodliwe - jeśli się nie podaje liczb
                                                    > faktycznych, a także tendencji demograficznych, można się łatwo znaleźć w
                                                    > sytuacji "ostatni gasi światło", kiedy na szukanie środków zaradczych będzie
                                                    > za późno.

                                                    Nie zwracanie uwagi na tendencje demograficzne faktycznie jest niebezpieczne,
                                                    ale wydaje mi sie ze sytuacja nie jest az tak dramatyczna. Wszak w cerkwiach
                                                    widac ludzi mlodych a to rokuje nienajgorzej. Sadze zreszta ze u grekokatolikow
                                                    raczej problemow nie ma.

                                                    Nieustajaco pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Dziekuje za zaproszenie, niestety czas nie pozwoli, ale cerkiew w
                                                    Korczminie na pewno obejrze, nie wiem tylko kiedy
                                                  • piotrzr chleby ofiarne 25.08.04, 21:51
                                                    A ja jeszcze przed snem rzucę maly temat-pytanie.
                                                    Bedąc ostatnio w krypcie Arcybiskupów Grekokatolickich w katedrze św. Jura we
                                                    Lwowie - zobaczyłem leżące na stoliku przed małym ołtarzykiem trzy chleby.
                                                    Czy możecie mi wyjasnić mi znaczenie tych ofiarnych chlebów i ich symbolikę?
                                                    Moi Ukraińcy nie potrafili mi tego za bardzo wyjaśnić :(
                                                    Ps A w Rzeszowie piękny, ciepły wieczór- aż sie prosi iść na spacer :)

                                                    Pozdrawiam
                                                  • wolf_wwa Piotrowi i nie tylko 25.08.04, 21:53
                                                    Coz Piotrze mnie rowniez ucieszyla obecnosc Diakona Piotra, mam tylko nadzieje,
                                                    ze nie bedzie sobie bral zbytnio do serca naszych malych utarczek slownych.
                                                    Nie jestem negatywnie nastawiony do Jana Pawla II, gest z przekazaniem
                                                    Kazanskiej Ikony jest godny szacunku i zasluguje na wdziecznosc. Po prostu
                                                    czasem wydaje mi sie ze Kosciol Katolicki pojmuje ruch ekumeniczny troche
                                                    inaczej i stad te nieporozumienia.
                                                    Znow Piotrze podajesz namiary na miejsca godne zobaczenia, a ja we wrzesniu bede
                                                    mial tylko okolo dziesieciu dni wolnego i nawet polowy tych miejsc nie zdolam
                                                    zobaczyc:(
                                                    Z naadzieja na dalsza owocna dyskusje i dialog;) zycze dobrej nocy
                                                    R.
                                                  • andrijko Re: Piotrowi i nie tylko 25.08.04, 22:59
                                                    Po pierwsze dzięki za życzenia.
                                                    Co do liczby prawosławnych - uważam osobiście, że mniejsza liczba czyli ok.
                                                    200 - 250 tys jest o wiele bardziej prawdopodobna niż 500 - 600 tys. podawana
                                                    czasem w mediach, przy okazji np relacji z Grabarki. Zwanej, przy każdej okazji
                                                    Częstochową Prawosławia. Liczba prawosławnych zmniejsza sie przez wielką
                                                    asymilacje, przede wszystkim powszechne małzeństwa mieszane. Patrząc dookoła na
                                                    swoich znajomych i rodzinę widzę w większości młodych ludzi odchodzących od
                                                    cerkwii, o języku przodków już nie wspominając. Żeniąc się w cerkwii z
                                                    prawosłąwną dziewczyną właściwie wyglądałem jak wyjątek a nie reguła. Ogólnie
                                                    obowiązuje "tolerancja" i "otwartość". Także kilkusettysięczne liczby nawet
                                                    jeżeli są prawdą - niedługo przestaną nią być. Prawosłąwie nie potrafi się
                                                    wyzbyć swego rosyjskiego ciężaru kulturowego a także nie przyjmuje nowej drogi -
                                                    polskiej, ukraińskiej czy białoruskiej. Tkwi w XIX w. Ja sam nie wyrabiam
                                                    nerwowo w cerkwii jak słyszę kazanie po rosyjsku. O ile potrafię spacyfikować
                                                    rosyjskojęzycznego batiuszkę w domu po kolędzie - to w cerkwii czuje się po
                                                    prosu obco. Jak wielu młodych ludzi. Stąd nie dziw mnie odchodzenie od wiary
                                                    przodków - masowe. Także niski prestiż ukraińskości nie przyciąga. Właściwie
                                                    najwiekszymi naszymi wrogami są nasi współziomkowie, którym nie wsmak że ktoś z
                                                    ich otoczenia jest Ukraińcem - w domyśle brudasem, nacjonalistą i wieśniakiem.
                                                    Wszakże ktoś się może domyślić że skoro X jest Ukraińcem to jego sąsiad tego
                                                    wyznania też. Ile juz razy nasłuchałem się tłumaczeń prawoslawnychpolaków, jacy
                                                    oni polscy i dalecy od ruskości. To raczej komleks wsi niż polonizacja. Bo z
                                                    drugiej strony głęboko w takich ludizach tkwia zachowania ich rodziców,
                                                    przeniesione żywcem ze wsi, kompleksy a nawet poglądy polityczne. Polonizacja
                                                    jest dosyć powierzchowna, i jest raczej niekorzystna dla samych Polaków. Często
                                                    jednak w następnym pokoleniu dzieci takich neopolakó buntują się przeciwko
                                                    nowej skórze rodziców i poszukują korzeni, często je odnajdując.
                                                    A tak z innej beczki - na Podlasu ekumenia kwitnie. Niezależnie od stosunków
                                                    Moskwa - Rzym. Przykładem Supraśl forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                                                    f=52&w=15190000
                                                    Ad
                                                  • piotrzr refleksje i statystyki 26.08.04, 17:55
                                                    A na Ukrainie martwią się,żę na 48 mln Ukraińców zaledwie 30 % uznaje język
                                                    ukraiński za narodowy, ponoć reszta 70 % - rosyjsko języczni.
                                                    Rozmawiałem z "moimi" na ten temat -drażnią ich rusycyzmy w gazetach i
                                                    telewizji, mówili że nawet Lwów jest zrusifikowany z racji "wojennego desantu"
                                                    Rosjan.
                                                    Co do religii - widać nawet gołym okiem rywalizacje opisywanych tu kiedyś
                                                    odłamów prawosławia - kijowskiego /ale promoskiewskiego/, moskiewskiego i
                                                    autokefalii z grekokatolikami. W samym Samborze - w centrum miasta buduje sie
                                                    wielki sobór prawosławny z siedmiomam kopułami, ogromny z potężnymi, łukowo
                                                    sklapionymi "pylonami"frontu i ogromną dzwonnicą. Obserwowałem ogromną i
                                                    misterną konstrukcję kopyły tej dzwonnicy- stojącą na placu budowy, gotową do
                                                    wydźwignięcia na szczyt ceglanej wieży. Trochę bardziej na uboczu - równie
                                                    wielka cerkiew grekoaktolicka - z trochę brzydszymi/lekko spłaszczonymi/
                                                    siedmioma kapułami / ponoć symbolizującymi prawdy wiary/.narazie nabiożeństwa
                                                    odbywają się i tu i tam w blaszanych baraczkach.Rozmawiałem o kosztach budowy
                                                    tych ogromnych świątyń - ponoć diaspora amerykanska nie skapi dolarow.
                                                    A na ścianie frontowej katolickiej katedry we Lwowie duża tablica pamiątkowa na
                                                    częśc pobytu Papieża w tym mieście. Przejeżdżałem obok hippodromu - miejsca
                                                    pamietnego spotkania papieskiego - "moi" wspominają , że tak wtedy lało,
                                                    całonocne czuwanie i nikt nie był chory, wśrod pielgrzymów byli i prawosławni i
                                                    katolicy z ukrainy i z Polski /Mówili -popatrz tak my zmokli a nikt nie był
                                                    chory!!!/. A wczasie mego tam pobytu - ruszały z pogranicznych parafii
                                                    pielgrzymki do kalwarii pacławskiej, a na mieście rozplakatowane były
                                                    uroczystości festynów parafialnych z okazji dwudniowych świąt Priobrażenia
                                                    Hospodnieho /zdaje sie,że to w ten weekend/
                                                    A wracająć do statystyk narodowościowo- wyznaniowych - czy to kochani naprawdę
                                                    takie ważne?czy nie ważniejsza jest jakość swych przekonań?

                                                    Obserwowałem zachowanie ludzi w cerkwi - ów wielki szacunek przy całowaniu nóg
                                                    ukrzyżowanego Christa przy wejściu do cerkwi, owe ucałowania Ikony leżącej
                                                    na "prostule" przed i po słuzbie bożej, owe gromkie "pomyłuj Hospodi" w trakcie
                                                    nabożeństw i pełne żarliwości żegnania się krzyżem czy ciche modlitwy przed
                                                    wybieranymi pewwno według patronów ikonami wiszącymi w bocznych ołtarzach czy
                                                    filarach cerkwi.

                                                    Pozdrwiam - ciesząc się wraz z Wami podkręceniem temperatury dyskusji :)))

                                                    Ps A zdziwilo mnie jak wielka jest jeszcze na Ukrainie wiara w
                                                    znachorów, "leczących" talemniczymi modlitwami ukąszenie od węży,kurujących
                                                    chorych ziołami i blaskiem świecy - ale o tym innym razem :)))
                                                  • wolf_wwa Smutki, wiara, znachorzy... 27.08.04, 19:50
                                                    Witam
                                                    Sytuacji na Ukrainie trudno sie dziwic, wszak przez wiele dziesiecioleci miala
                                                    okazje poznac wspanialosci ZSRR, w takich okolicznosciach musialo dojsc do
                                                    sowietyzacji spoleczenstwa. Czytalem, ze nawet prezydent uczyl sie ukrainskiego
                                                    juz jako czlowiek dorosly. W zachodniej czesci troche inaczej toczyla sie
                                                    historia, wiele lat po II wojnie toczyly sie tam walki o "samostijna" - to na
                                                    pewno pomoglo w zachowaniu tozsamosci.
                                                    Dobrze, ze sa ludzie pamietajacy swoj jezyk, swiadomi - na przyklad tacy ktorych
                                                    opisujesz w swych popodrozowych refleksjach.
                                                    Masz racje Piotrze, od ilosci wazniejsza jest jakosc. Zarowno w sprawach swojego
                                                    samookreslenia jak i wiary. Jakze przeciez duzo ludzi ktorzy po niedzielnym
                                                    nabozenstwie zapominaja nauki wyniesione ze swiatyni:(
                                                    Tak samo jest i ze swiadomoscia narodowa, tu jednak dochodzi jeszcze
                                                    niebezpieczenstwo nacjonalizmu. Wlasna tozsamosc nie powinna isc w parze z
                                                    poczuciem "lepszosci" od innych, powinna jednak byc oparta na szacunku do swych
                                                    korzeni.
                                                    Ciekaw jestem jaki odsetek ludnosci jest na Ukrainie praktykujaca, nie chodzi mi
                                                    o wyznanie tylko jak duzo ludzi chodzi do cerkwi, niezaleznie czy
                                                    grekokatolickiej czy prawoslawnej. W Rosji na przyklad sytuacja wyglada blado.
                                                    Do cerwkwi w miare systematycznie uczeszcza raptem 30% i to w kraju gdzie prawie
                                                    100% deklaruje wyznanie prawoslawne. Z dawnego "obozu" to chyba jednak
                                                    najlepiej z praktykowaniem jest w Polsce, inna sprawa jak bardzo jest to gleboka
                                                    wiara, a jaki jest czynnik przyzwyczajenia, czy presja spoleczna (szczegolnie w
                                                    mniejszych miejscowosciach). Jesli juz jestesmy przy Polsce to na Podlasiu tez
                                                    zachowala sie wiara w roznych znachorow, czy babki zamawiajace choroby. Chyba
                                                    nawet na forum byl linkowany tekst o babce z Orli. Slyszalem rowniez opowiesci o
                                                    roznych dziwnych praktykach, nawet o czarach:)
                                                    Mysle ze w tej kwestii na pewno lepiej wypowiedzialby sie Andrijko.
                                                    Pozdrawiam i zycze milego weekendu.
                                                    R.
                                                  • piotrzr Re: Smutki, wiara, znachorzy... 27.08.04, 22:04
                                                    Witam - pisząc tu o swych refleksjach opieram się głownie na moich "tam"
                                                    spotkaniach.
                                                    Sądżąc po zachowaniach w cerkwi i widocznym budownictwie cerkiewnym- religia w
                                                    polskoprzygranicznej Ukrainie przezywa swe odrodzenie. na ile jest powszechne -
                                                    trudno powiedzieć.
                                                    Opowiadano mi o powszechnym wśrod młodych narkomanstwie - tym
                                                    najstraszniejszym "makiwarowym" Tamtejsza milicja raczej nie przejmuje się tym -
                                                    poletka makowe są powszechne. moi Ukraińcy opowiadali mi o całej technologii
                                                    produkcji tamtejszej "hery" włacznie z oparami rozpuszczalnikowa-
                                                    acetonowymi /środkami uzywanymi przy obrobce wywarów/ To Radku jest naprawde
                                                    straszne !!!!
                                                    A co do znachorow - wyobraź sobie przedmieście 40 tysięcznego miasteczka gdzie
                                                    do całkiem dobrze wyglądającego domku schodzą się ludzie po znachorskie
                                                    porady,domowymi metodami leczone złamania, odczynianie "czarów"
                                                    pseudoreligijnymi metodami.
                                                    W calkiem sporej - kilkuset mieszkanców - wiosce pod Starym samborem
                                                    funkcjonuje "odczyniacz" skutków jadu z ukaśzen zmiji - ponoc robi to samym
                                                    dotykiem i przekazywanymi z pokolenia na pokolenie modlitwami. Kiluset
                                                    mieszkanców tej wioski pracuje w przepompowni ropy płynącej odłamem dawnego
                                                    rurociągu "przyjązni" w stronę zakarpacia,Węgier i zachoniej Europy. Wielu z
                                                    nich ma satelity na dachach , posługuje się komórkami /mobilnymi teliefonami -
                                                    jak sami mówią/
                                                    Łakomie rozpytywałem o egzotyczne dla mnie praktyki znachorskie -
                                                    najdziwniejsze w tym było dla mnie to że z całym przekonaniem opowiadala mi o
                                                    tym wykształcona i pobozna Ukrainka, której żarliwa, grekokatolicka wiara w
                                                    niczym nie kolidowała z wiarą w znachorstwo. Ale co zrobić w kraju gdzie wizyta
                                                    w szpitalu jest ostatecznością a lekarze- specjaliści zarabiają w granicach 350
                                                    hrywien :( i ratują się jak mogą kosztem pacjentów :)
                                                    Aaaa - mialem coś puścić optymistycznego - to proszę :)

                                                    Byłem kilka dni w pieknym tamtejszym uzdrowisku Truskawcu - popiłem pysznej
                                                    naftusi - wody mineralnej z mocnym posmakiem nafty. Serwowanej w pijalni w
                                                    róznych temperaturach i popijałem ją w /jak za dawnych czasów/z glinianego
                                                    garnuszeczka w huculskie wzory :).
                                                    Opowiadano mi że zdrój ów przezywał wzlot za czasów "pierwych sekretarów kpzr' -
                                                    bywał tam sam Breżniew. Coz - nowy zdrój to paskudne domy wczasowe - wieżowce
                                                    ale stary deptak to stylowe "alpejskie" domy żywcem podobne do bliskiego mi
                                                    sercem Rymanowa czy Krynicy :))
                                                    A na deptaku możesz kupić i olejne obrazy i welniaki huculskie i drewniane
                                                    pamiątki - dla każdego coś milego.

                                                    Pozdrawiam zycząc również milego weekendu

                                                  • wolf_wwa Ostatnio nic nie pisalem 01.09.04, 00:22
                                                    Witam serdecznie
                                                    Dziekuje Piotrze za kolejne "odcinki" refleksji. Ostatnio moja aktywnosc spadla
                                                    drastycznie, ale niestety sprawy zawodowe... Nie przeszkadza to jednak w
                                                    czytaniu kolejnych odcinkow:) Tak na powaznie to postaram sie jeszcze skrobnac
                                                    pare slow przed dluzszym urlopem (az 2 tygodnie:) ktory rozpoczynam w piatek,
                                                    niestety z planowanego wyjazdu na poludnie raczej nic nie wyjdzie. Mam w tej
                                                    chwili taka sytuacje, ze nie wiem czy po urlopie bede jeszcze pracowac, wiec
                                                    trzeba miec w zapasie pare groszy.
                                                    Juz nie nudze i pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Na szczescie staram sie nie tracic humoru i juz ciesze sie na wyjazd, nawet
                                                    jesli nie bedzie zbyt daleki
                                                  • piotrzr Smutne i radosne wiadomości 01.09.04, 12:03
                                                    Witam Radku - tak jak naszym przodkom i bliskim - tak i nam Bog i los pisze
                                                    naszą historię.
                                                    Na twoje problemy powiem krótko - NIE DAJ SIĘ I WALCZ :)))

                                                    A teraz radosne informacje o procesie pojednania katolicko - unickiego, polsko -
                                                    ukraińskiego :
                                                    cytuję za tygodnikiem Powszechnym
                                                    Kościoły polski i ukraiński na rzecz pojednania

                                                    "Ponad tysiąc lat jesteśmy sąsiadami, czasem dobrymi, ale czasem bardzo
                                                    niedobrymi. Najwyższy czas, ażebyśmy odłożyli pomyłki i grzechy przeszłości i
                                                    zaczęli iść razem do lepszej, spokojnej przyszłości" - powiedział kard. Lubomyr
                                                    Huzar podczas Mszy, celebrowanej 26 sierpnia na Jasnej Górze.
                                                    Kard. Huzar, wraz z liczącą trzysta osób delegacją Kościoła greckokatolickiego
                                                    na Ukrainie, wziął udział w uroczystościach ku czci Matki Boskiej
                                                    Częstochowskiej na zaproszenie kard. Józefa Glempa. Prymas podkreślił, że choć
                                                    kilkaset osób (przede wszystkim z okolic Lwowa i Tarnopola) to kropla w wielkim
                                                    morzu pielgrzymów, jednak nawet “malutkie przedstawicielstwo wystarczy, ażeby
                                                    zaświadczyć szczerość naszego życzenia”. Pielgrzymom gościnę zaoferowali
                                                    mieszkańcy Częstochowy. Serdeczne przyjęcie Ukraińców jedna z gospodyń
                                                    skomentowała krótko: “Spłacamy dług księcia Jeremiego...”. Paulini wręczyli
                                                    kard. Huzarowi kopię jasnogórskiego obrazu.

                                                    Hierarchowie obu Kościołów katolickich postanowili poświęcić bieżący rok
                                                    wspólnej modlitwie i pielgrzymkom. Przypomnijmy, że na początku sierpnia w
                                                    sanktuarium maryjnym w Zarwanicy (zachodnia Ukraina) 200 tys. młodych Polaków i
                                                    Ukraińców wzięło udział w Pielgrzymce Miłości i Pojednania. Celem takich
                                                    spotkań, zdaniem arcybiskupa większego Lwowa, jest powierzenie Bogu bolesnej
                                                    przeszłości; modlitwa o “przymierze, porozumienie i prawdziwe sąsiedztwo”.

                                                    Impulsem do pojednania stała się pielgrzymka Jana Pawła II do Lwowa w 2001 r.,
                                                    związana z papieskim wezwaniem do odrzucenia przeszłości i spojrzenia w
                                                    przyszłość. W tym samym roku powstała wspólna komisja Synodu Biskupów Kościoła
                                                    Greckokatolickiego i Episkopatu Polski. Szczególny wkład w pojednanie obu
                                                    narodów wniósł kard. Huzar. Jedną z pierwszych inicjatyw urodzonego w ziemi
                                                    lwowskiej hierarchy była wspólna modlitwa z łacińskim arcybiskupem Lwowa -
                                                    kard. Marianem Jaworskim - na Cmentarzu Łyczakowskim w uroczystość Wszystkich
                                                    Świętych 2002 r. W tym bezprecedensowym wydarzeniu wzięło udział wielu
                                                    polityków i intelektualistów (m.in. Jacek Kuroń), którzy wspólnie wspominali
                                                    poległych w walkach o Lwów. W tym roku kard. Huzar koncelebrował Eucharystię
                                                    podczas spotkania młodzieży na Polu Lednickim.

                                                    W liście wystosowanym 14 lipca do arcybiskupa większego Lwowa kard. Glemp
                                                    wezwał do współpracy między katolikami obrządku greckiego i łacińskiego oraz
                                                    pojednania w obliczu prawdy, która “jest bolesna, ale potrzebna”. Rok wcześniej
                                                    list w podobnym duchu napisali biskupi greckokatoliccy, podkreślając wagę nie
                                                    tylko politycznego, ale i duchowego uzdrawiania wzajemnych relacji. W
                                                    Częstochowie kard. Huzar zapowiedział kolejny etap współpracy: “Chodzi o to,
                                                    abyśmy nie przerzucali się oskarżeniami. Nie należy się licytować, kto więcej
                                                    zła komu uczynił. Potrzeba dojrzałości”. Apelował też o podpisanie deklaracji
                                                    pokojowej między Polską a Ukrainą, aby “przeszłość nie przeszkadzała
                                                    przyszłości”.

                                                    Niezwykłe spotkanie odbyło się także w dzień po jasnogórskich uroczystościach w
                                                    Korczminie na granicy polsko-ukraińskiej. Przecięto wyznaczający granicę drut
                                                    kolczasty, a dawni mieszkańcy wsi przeszli na polską stronę, aby wspólnie z
                                                    sąsiadami modlić się w rekonsekrowanej cerkwi.***
                                                    Byłem Radku w tym roku i na cmentarzu łyczakowskim, i pobliskich "orletach" i
                                                    znajdującym sie tuż obok /z trudem odbudowywanym/ ale juz pieknym cmentarzu -
                                                    pomniku ukraińskiej armii halickiej i strzelców siczowych.
                                                    Pomyslałem - oba cmanetrze zrownali z ziemią sovieci- dziś odbudowane - jednają
                                                    w ziemi dawnych przeciwników :)

                                                    Pozdrwawiam chociaż za chwile coś jeszcze napiszę :)

                                                  • piotrzr radosne wiadomośc i "gosti zaporoźcii" 01.09.04, 12:17
                                                    I na koniec jeszcze informacja o komunikacie polskich biskupow na ten sam
                                                    temat :26.08.2004 - Komunikat z posiedzenia Biskupów Diecezjalnych na Jasnej
                                                    Górze

                                                    W przeddzień uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej, wspominając okres 25
                                                    lat, które upłynęły od pierwszego pobytu Jana Pawła II w Częstochowie, zebrali
                                                    się na Jasnej Górze biskupi diecezjalni. We wspólnocie modlitwy ze
                                                    zgromadzonymi licznie pielgrzymami Pasterze Kościoła polecali Bogu aktualne
                                                    problemy duszpasterskie i społeczne naszej Ojczyzny.

                                                    1. Wśród licznych pielgrzymów przybyłych do Częstochowy znaleźli się także
                                                    wierni z Ukrainy wraz ze swoimi duszpasterzami i zwierzchnikiem Kościoła
                                                    greckokatolickiego ks. kard. Lubomyrem Huzarem. Trwa niełatwy proces pojednania
                                                    między narodami Ukrainy i Polski; służą temu spotkania modlitewne w Lednicy i
                                                    Zarwanicy na Ukrainie, w których uczestniczyli m.in. kardynałowie Lubomyr Huzar
                                                    i Józef Glemp. Nie jest łatwe zabliźnianie bolesnych ran; można jednak ufać, że
                                                    młode pokolenie żyjące w wolności i wzajemnym szacunku stworzy nowy klimat
                                                    chrześcijańskiej współpracy między naszymi narodami. W tym kontekście
                                                    przyjmujemy z uznaniem słowa Prymasa Polski z listu do kard. Huzara, iż obecna
                                                    epoka stanowi "czas dany od Boga, abyśmy otrząsnęli się z różnych ideologii i
                                                    wprowadzali do naszych dusz pokój, którego owocem będzie miłość."
                                                    Jesli Radku - ten moj post stałby sie epilogiem /czego raczej bym nie chcial/
                                                    do tej dyskusji na forum rzeszów - to chyba dobry ten cytat na zakonczenie :)

                                                    BARDZO CHCIAŁBYM RADKU podziekowac Ciza ponad roczną dyskusję ,
                                                    ktorąprowadziles z wielkim taktem i kulturą. Podziwialem Twoj umiar i
                                                    stateczność w wyrażaniu myśli i poglądow - będzie mi milo jesli po urlopie i
                                                    uporzadkowaniu swoich spraw jeszcze tu zaglądniesz. Jesli nie - TO BYWAJ
                                                    PRZYJACIELU :)))))

                                                    A co to za "goscie zaporżcy" - oto bedac na ukrainskim weselu - żartobliwie
                                                    uprzedzano mnie bym z niego "wybył'" nim przyjdą tacy goście - odpowiednicy
                                                    polskich "nieproszonych gości" - "tacy czający się za progiem" na darmową
                                                    wodkę, jedzenie i chetni do rozroby.
                                                    Ale napisałem to przekornie - myślę że oprocz stałych bywalców tej dyskusji -
                                                    gdyby wpadli tu kiedyś goscie zaporźci byłoby fajnie

                                                    Miłego Wypoczynku Radku i pogody ducha :))))


                                                    Ps Zapraszam na forum Polska - Ukraina - zaglądam tam w slad za Rycham :)
                                                  • wolf_wwa Re: radosne wiadomośc i "gosti zaporoźcii" 02.09.04, 10:55
                                                    Dziekuje Piotrze za cieple slowa. Ostatnie dni nie sa lekkie, ale pomimo
                                                    problemow troche zyje juz wyjazdem. Dzis podejmiemy z moja lepsza polowa decyzje
                                                    co do tego gdzie wyruszamy na urlop, nie wiem wiec jeszcze gdzie sie udamy.
                                                    Daleko na poludnie raczej nie, poniewaz jeszcze nie wiem czy po urlopie bede
                                                    dalej pracowac. Planuje za to zobaczyc Sandomierz i polecane przez Ciebie freski.
                                                    To ze chwilowo malo sie udzielam nie oznacza zniechecenia naszymi rozmowami. Jak
                                                    tylko wszystko sie uporzadkuje mam nadzieje na ciag dalszy. Wszak mielismy
                                                    dociagnac ten watek do 1000:)
                                                    Ostatnie dwa posty bardzo pozytywne, brak mi troche w tym pojednaniu
                                                    prawoslawnych, a jest to mozliwe jak pokazuja wspolne modlitwy w dniu 1
                                                    listopada na cmentarzu na warszawskiej Woli.
                                                    Jesli chodzi o podziekowania to oczywiscie dziekuje "za juz" ale czekam na
                                                    "jeszcze" - do tysiaca wszak jeszcze troche brakuje.
                                                    Malo pisalem o moim niedawnym wyjezdzie na Bug, dodam dzis ze we wspominanych tu
                                                    Slochach Annopolskich buduje sie cerkiew. Cieszy mnie ten fakt, szczegolnie ze
                                                    jest to calkowicie ruska wies i ludzie trwaja przy swojej tradycji. Nie bedzie
                                                    to cerkiew parafialna, tylko filialna parafii ss. Piotra i Pawla w Siemiatyczach.
                                                    W Warszawie natomiast jest prowadzona zbiorka na nowe dzwony w parafii sw. Jana
                                                    Klimaka. I bardzo dobrze bo stare niestety nie brzmia zbyt dobrze, a dzwony jak
                                                    wiesz to wazny element.
                                                    Jak czas pozwoli to przed wyjazdem postaram sie skrobnac kilka slow.
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Opowiesc o gosciach pokazuje ze zle zachowania sa ponadnarodowe:)
                                                  • piotrzr Re: radosne wiadomośc :) 02.09.04, 16:38
                                                    Witam
                                                    za deklaracje "do tysięcznego postu" - dziekuję -z radoscią przyjmuję.
                                                    Cieszę z bardziej optymistycznego głosu :)
                                                    Tak - sandomierz to dobry cel. To nie tylko fara ,ale i pasjinujące podziemia,
                                                    piekny zamek, czy chocby pieknie połozony na wzgorzu kość. św. Jakuba ceglany
                                                    przykład stylu romanskiego. No i wąwozy sandomierskich gor pieprzowych - z
                                                    wąwozem św. jadwigi na czele :)
                                                    Sama fara i jagiełlowe freski w prezbiterium piekne -tylko trzeba trafić na
                                                    dobre oświetlenie i grę świateł padających na owe ścienne ikony przez gotyckie
                                                    witraże. No i wspaniałe zabytki sztuki sakralnej w "domu Długosza".
                                                    A jakbyś jeszcze znalazł czas wpaść do pobliskiego Opatowa, Klimontowa i Ujazdu
                                                    z pieknym zamkiem Krzyżtopór - to myslę że milo spędzicie czas.
                                                    Ach te urokliwe uliczki sandomierskie, pyszne jedzonko w rynkowych
                                                    knajpkach /najlepsze dwie to chyba w narozniku rynku przy wylocie ulicy
                                                    wiodącej w strone fary/.
                                                    Oj rozmarzyłem sie .... :)
                                                    A wracająć do rusińskich tematów :
                                                    pozwole sobie ponowić pytanie o znaczenie owych chlebów ofiranych widzianych
                                                    przeze mnie w krypcie hierachów unickich w św. Jurze.
                                                    A jeśli mowisz o nieobecności Prawosławnych w procesie polsko-ukraińskiego
                                                    pojednania - to oczywiście masz rację. ja ten temat nawet wyolbrzymiłem - w
                                                    swym wątku zaczętym na forum polsko-ukraińskim /zalinkuję za chwilę :)
                                                    No dobrze na razie tyle - pozdrawiam życząc dobrego wypoczynku i pokonania
                                                    problemów osobistych :)
                                                    Do nastepnego postu :))
                                                  • piotrzr Re: link na pol-Ukr. forum 02.09.04, 16:42
                                                    Podsyłam jeszcze link

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10382&w=15330745
                                                    pozdrawiam
                                                  • wolf_wwa W trakcie ostatnich przygotowan:) 03.09.04, 21:25
                                                    Witam
                                                    Piotrze, o chlebach nie zapomnialem, tylko ostatnio, jak wiesz, sporo rzeczy
                                                    zwalilo sie na glowe (chce sie jeszcze skonsultowac z fachowcem:)
                                                    Widze, ze niestety linkowany przez Ciebie watek nie ma zbyt duzo odpowiedzi, a
                                                    przeciez to temat i ciekawy i wazny.
                                                    Wlasnie jestem w trakcie pakowania przedurlopowego, nie moge sie juz doczekac
                                                    jutra, dlatego ten post jest tak krotki.
                                                    Po wypoczynku oczywiscie bede kontynuowac swoje pisactwo.
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa Urlop, urlop i po urlopie 17.09.04, 16:01
                                                    Witam
                                                    Wlasnie, niestety, zakonczylem urlop. Ciezko przyzwyczaic sie do miasta. Na
                                                    razie sprawy zawodowe sa w zawieszeniu, nic sie nie zmienilo wiec mam spokoj
                                                    przynajmniej do konca miesiaca.
                                                    Jako ze urlopowe wojaze nie mialy nic wspolnego z "ruskimi ziemiami" bede dzis
                                                    posilkowac sie cytatami z PP:)
                                                    Pierwszy dotyczy historii wojennych, pokazuje pokrecone losy ludzi na
                                                    terenach "mieszanych". Drugi opowiada o Kostomlotach, ten tekst pozwolilem
                                                    sobie zalinkowac dla pokazania jak wyglada tozsamosc mieszkancow tej
                                                    miejscowosci. Ludzie tam sa ruscy, prawoslawni...
                                                    Wiele razy pisalismy tu o tozsamosci, o tym jak ja rozumiemy. Naraze sie tu na
                                                    pewno Andrzejowi, ale sadze ze ludziom blisko do takiej identyfikacji.



                                                    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=700

                                                    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=539
                                                    Niezmiennie pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Refleksje na powitanie 18.09.04, 11:05
                                                    Witam serdecznie ciesząc sie a powrotu.
                                                    Andrzej jek sądze nie ma czasu na internet - bo wiele wskazuje na to że cieszy
                                                    sie "nowym przybytkiem :))" w Swej rodzinie :)))
                                                    Ja natomiast z uwaga przeczytalem oba linki.
                                                    Mój główny wniosek to ,że PP to dobre pismo,poruszające ciągle żywe tematy z
                                                    dawnej i bliższej przeszłości . szczerze mówiąć bardziej byłbym siekawy
                                                    poruszaniem przez nie tematów np pojednania katolicko-prawosławnego.
                                                    Zmartwiło mnie np ostatnio totalne zbagatelizowanie przez prawosławie
                                                    moskiewskie faktu powrotu opisywanej tu IKony kazańskiej. Jeden z hierarchów
                                                    owej cerkwi wręcz stwierdził,że takie kopie ikon wracają do nich tysiącami.
                                                    Smutne że nie dostrzegł w tym przekazaniu symboliki chęci pojednania, "fajki
                                                    pokoju" a jedynie fakt materialny oddania osiemnastowiecznej kopii owej Ikony.
                                                    A co do stosunku do historii - opiszę Ci taki epizod. Pokazałem Moim Ukraińcom
                                                    pamiętny artykuł z "naszego słowa" traktujący o Zalesiu, trochę po częsci aby
                                                    przettłumaczyli mi niezrozumiałe fragmenty, po części aby posłuchać ich zdania
                                                    o opisywanych tam incydentach. Oto zdziwiłem się gdy bliska mi grekokatoliczka
                                                    stwierdziła, że nie rozumie pretensji Pana red. Huka. I sama zaczeła mówić o...
                                                    krzywdach /zbrodniach/ doznanych przez Polaków na Lwowszczyźnie w latach 40-
                                                    tych, o okrucieństwie Upa wobec Polaków i Ukraiców czy niszczeniu polskich
                                                    kościołów na tamtym terenie. Zdziwiła mnie trochę reakcja tej Ukraińki,
                                                    wykształconej i doskonale znającej relacje polsko - ukraińskie.
                                                    Myślę,że na tym przykładzie mozna powiedzieć że Ich odniesienie do historii nie
                                                    jest tak jednostronne jak w linkowanych artykułach /ogólnie bardzo ciekawych/
                                                    Na razie tyle - pozdrawiam jak zawsze serdecznie !!!!.
                                                    Forum polsko-ukraińskie rozwija się powoli- a zaczyna być ciekawe :0
                                                    No i powstało na "beskidzie niskim" - forum łemkowskie - :))))
                                                  • wolf_wwa Re: Refleksje na powitanie 20.09.04, 19:59
                                                    Witam
                                                    PP, moim zdaniem, jest ciekawym tytulem, wazne jest tez to, ze jest to pismo
                                                    wywazone w swych wypowiedziach. Faktycznie malo na lamach PP tematyki
                                                    ekumenicznej, w ostatnim czasie byl jeden, bardzo ciekawy (linkowany zreszta:),
                                                    tekst poruszajacy sprawe stosunkow miedzy Kosciolami.
                                                    Piszesz Piotrze o malym oddzwieku w Rosji powrotu Ikony Kazanskiej, faktycznie
                                                    malo na ten temat. Chociaz w portalu Cerkiew.pl byly artykuly na ten temat.
                                                    Rosyjska Cerkiew, wydaje sie, ma sporo problemow na swoim wlasnym podworku, stad
                                                    chyba wynika ostroznosc i rezerwa (a czasem niestety niechec) w stosunku do KK.
                                                    Prawoslawie w Polsce jest bardziej otwarte na rozmowy. Od hierarchow KK sa gesty
                                                    swiadczace o checi dialogu, z drugiej zas strony mamy do czynienia z sytuacja
                                                    taka jak w przypadku katakumb. Pisalismy zreszta juz nieraz, ze wazne aby
                                                    pojednanie bylo "na dole", wsrod ludzi. Wtedy ma to sens.
                                                    Jesli chodzi o wzmiankowane przez Ciebie wypowiedzi znajomej Ukrainki, dobrze ze
                                                    po obu stronach sa ludzie patrzacy obiektywnie. Przeciez w Polsce sa ludzie
                                                    ktorym lezy na sercu proces pojednania. Zdarzalo sie nieraz, ze linkowalem na
                                                    forum teksty kontrowersyjne, prowokujace. Nie chcialem nigdy wywolywac wasni, a
                                                    sprowokowac wymiane pogladow. Swa obecnosc na forum traktuje jako okazje do
                                                    poszerzenia wiedzy i milej wymiany pogladow. Nie wiem czy zwrociles Piotrze
                                                    uwage w ostatnio linkowanym tekscie, ze zbrodni czesto dokonywaly BCh. Ogolnie z
                                                    tego co czytalem na terenach poludniowo-wschodnich ta formacja splamila sie
                                                    wieloma czynami. Duza czesc mordow nie miala zwiazku z AK, chociaz oczywiscie
                                                    nie wszystkie. Inaczej bylo na polnoc od Bugu. Tam w pamieci ludnosci zachowaly
                                                    sie krwawe wydarzenia bedace owocem dzialan AK i "spadkobiercow" czyli PAS NZW.
                                                    Pomimo linkowania takich tekstow w zadnym wypadku nie uwazam ze cale zbrojne
                                                    podziemie podejmowalo dzialania zbrodnicze. Tak samo jest rowniez z podziemnymi
                                                    formacjami UPA. Na pewno akcja antypolska przeprowadzona w 1943 nie jest powodem
                                                    do dumy, a wrecz przeciwnie. Jednak dzialalnosc pozniejsza zasluguje na
                                                    szacunek, szczegolnie na terenach ZSRR - jako opor przeciw okupacji. Na terenach
                                                    Polski dzialania tych oddzialow rowniez nie sa jednoznaczne. Na Lemkowynie UPA
                                                    nie miala przeciez poczatkowo prawie zadnego poparcia, ale wraz z rozpoczeciem
                                                    wysiedlen ludzie szukali obrony. A dalej to juz poszlo...
                                                    Troche sie rozpisalem, ale chcialem troche napisac od siebie.
                                                    Oczekujac na dalszy ciag rozmowy serdecznie pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Re: Refleksje na powitanie 20.09.04, 20:52
                                                    Witam : - chciałem aby powitanie Ciebie po urlopie było "gorące" i chyba się mi
                                                    udało :)))
                                                    Co do oceny Przeglądu Prawosławnego - jestem z tobą zgodny. Chociaż "nocne
                                                    rodaków rozmowy" na Ukrainie i w efekcie Ich rewizyty w Polsce - skorygowały
                                                    trochę moje poglądy na dawną przeszłość. Okazało się bowiem ,że Moi Ukraińcy -
                                                    Ciocie i kuzyni - okazali sie bardziej krytyczni w odniesieniu do ukraińskiej
                                                    historii niż sie mogłem spodziewać. Tak samo zresztą jak w odniesieniu do
                                                    obecnej, mocno pogmatwanej rzeczywistości !!!
                                                    Pproszę wybaczyć,żę nie zawsze mam w pamięci linkowane przez Cienie teksty -
                                                    ale przyznasz - dużo ich do tej pory było :)))
                                                    Puki nie złapie "weny twórczej" - to będzie na tyle :))
                                                    Polecam ciekawie zapoczątkowane wątki dotyczące m.in. obecności w kalendarzach
                                                    ukraińskich "na czerwono" zaznaczonej daty 17 września - odczytywanej przez
                                                    polskich internautów /jak się okazuje/ jako akcent antypolski - oba wątki na
                                                    forach prywatnych "Polska-Ukraina" i "Tragedia Wołynia". Byłem łaskaw :))
                                                    wyrazić tam swoje poglądy w tej sprawie. Ciekaw jestem Radku twojego zdania !!!
                                                    Ja również cieszę się z Twojej tu obecności
                                                    Ps Prosze o wybaczenie jeśli niechcący za bardzo "przyjudziłem" na powitanie-
                                                    w Tamtych linkach wraca temat ukraińskiej martyrologii - gdy złapię trochę
                                                    czasu - wydrukuje sobie oba teksty, postudiuję i obiecuję do nich wrócić :)
                                                    Dobrej Nocy
                                                  • wolf_wwa 17 wrzesnia 21.09.04, 15:34
                                                    Witaj Piotrze
                                                    Temperatura dyskusji jest jak najbardziej w porzadku:)
                                                    Pozwolilem sobie poczytac troche teksty z polecanych przez Ciebie forow.
                                                    17 wrzesnia jest swietem nie tylko na Ukrainie, obchodzone jest rowniez w
                                                    Bialorusi. Pozwole sobie zacytowac tekst zamieszczony na lamach gazety
                                                    "Zwiazda". Tlumaczenie pochodzi z sajtu bialorus.pl

                                                    "Dopiero 17 września, kiedy stało się jasne, że armia polska została prawie
                                                    całkowicie rozbita przez wojska hitlerowskie, Stalin nakazał wzięcie w obronę
                                                    życia i majątku mieszkańców zachodniej Białorusi. Spod polskiego panowania
                                                    zostało wyzwolone, między innymi, Lida, Wilno, Grodno i Białystok" - pisze "Zwiazda"

                                                    Prawda, ze ladne:)

                                                    Stosunek cytowanych przez Ciebie historykow jest bardzo wywazony, az milo poczytac.
                                                    Ciekawe, ze mowi sie tylko o wydarzeniach na Ukrainie, stosunkowo malo bylo
                                                    wzmianek o obchodach na Bialorusi. A sytuacja na tych ziemiach po 17 wrzesnia
                                                    byla nieciekawa. Odnotowano tam wiecej przypadkow przemocy niz na ziemiach
                                                    ukrainskich. Zreszta ludnosc bialoruska az do stycznia 1940, kiedy zaczeto
                                                    zapedzac do kolchozow, byla zadowolona. Ludzie otrzymali ziemie zabrana "polskim
                                                    panom", traktowali to jako akt sprawiedliwosci.
                                                    Przy okazji obchodow 17 IX wszyscy chetnie rozpisywali sie na temat zachowania
                                                    mniejszosci na terenach zajetych przez ZSRR. Prawie nikt zas nie pisal czemu
                                                    ludzie witali sowietow z entuzjazmem. Nie pochwalam sowieckiego najazdu na
                                                    tereny wschodnie II RP, rozumiem natomiast co kierowalo ludzmi witajacymi
                                                    sowietow. Zreszta po 22 VI 1941 ludnosc witala kwiatami wkraczajacy Wehrmacht.
                                                    Naprawde spora czesc mniejszosci na terenach zajetych przez ZSRR uwazala ze
                                                    zmieni to ich polozenie na lepsze.
                                                    Coz Piotrze, moze akurat ten post jest nie bardzo na temat, ale trudno bylo
                                                    przemilczec te wydarzenia.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Re: 17 wrzesnia 21.09.04, 17:53
                                                    Witam

                                                    Oto Radku ten temat bardzo mnie interesuje , i nasuwają się mi pytania - czy
                                                    masz pewność,że to "święto" jest jakoś szczególnie obchodzone na Ukrainie ? a i
                                                    Białorusi?. Bo z tego co wiem zostało ono narzucone jako "prazdnik
                                                    sojedinienia" przez sovietów - ale np na Ukrainie było ostani raz "uczczone"
                                                    oświadczenieniem tamyejszego rządu w 1999 r. /w rocznicę 60 lat/
                                                    szczerze mówiąc - fakt uroczystych obchodów "17 września" byłby dla
                                                    mnie /samozwańczego adwokata - jak wiesz bardzo tolerancyjnego wobec
                                                    ukraińskich grzeszków/ bardzo trudne do obrony- zaczętej zresztą na wskazanych
                                                    forach :(
                                                    Żeby jednak nie pozostawiać wątpliwości co od mej postawy w tej konkretniej
                                                    sprawie - uważam że obchodzenie "tam" tego święta jest /cZy byłoby/ wielce
                                                    szkodliwe dla relacji ukraińsko-polskich. No cóz - agresja soviecka była
                                                    potworną zbrodnią równoznaczną z agresją niemiecką. Inna sprawa - że nie była
                                                    tak postrzegana przez "pseudosojuszników" Polski - Anglię i Francję ktore nad
                                                    tym faktem przeszli obojętnie !!!:(
                                                    Ale też tu wychodzi dwoistość skutków nawet najtragiczniejszych wydarzeń -
                                                    prawdopodobnie bez tej anaksji - nie powstałoby zjednoczone państwo ukraińskie.
                                                    A fakt ten na równi z odrodzeniem się demokratycznej Polski - uwazam za
                                                    zdarzenie CUDOWNE
                                                    pOZDRAWIAM
                                                    pS Przepraszam za ewentualne ortografy - w poprzednim moim poście słowo "puki"
                                                    powinno być napisane trochę inaczej :)

                                                  • wolf_wwa Re: 17 wrzesnia - obchody 22.09.04, 08:36
                                                    Witam
                                                    Z tego co wiem Bialorus nie obchodzila jakos specjalnie rocznicy wydarzen sprzed
                                                    65 lat. Oficjalnie jest to traktowane jako rocznica zjednoczenia wschodniej i
                                                    zachodniej Bialorusi (!). Wedlug oficjalnych mediow 17 IX 39 Zachodnia Bialorus
                                                    zostala wyzwolona przez Stalina od panowania "polskich kapitalistow" - tak
                                                    przynajmniej podawala prasa "rzadowa".
                                                    Napad ZSRR na Polske byl aktem paskudnym, ale nie mozna nie przyznac Tobie racji
                                                    ze bez 17 IX nie byloby niepodleglej Ukrainy i Bialorusi.
                                                    Jesli chodzi o obchody na Ukrainie to z tego co czytalem wydaje sie, ze nikt nie
                                                    obchodzi juz tej rocznicy od 5 lat, jak pisales. Sytuacja bialoruska jest chyba
                                                    inna, tam jeszcze caly czas utrzymywany jest model sowiecki, nie ma tam zbyt
                                                    wiele miejsca na dyskusje historykow, a szkoda.
                                                    Z tymi wydarzeniami sa tez zwiazane rozne ciekawe historie narodowosciowe na
                                                    terenach Zachodniej Bialorusi. Jak wiadomo granice republiki Bialorus wyreslil
                                                    nieomylna reka sam Jozef Stalin. Po ustanowieniu tam wladzy radzieckiej tworzono
                                                    szkoly bialoruskie co spotkalo sie z oporem czesci ludnosci ukrainomownej,
                                                    wystosowano nawet pismo do Moskwy zeby uczyc "po swojomu" ale oczywiscie nie
                                                    moglo to odniesc skutku - wszak partia jest nieomylna:) Inna sprawa ze po
                                                    bialorusku uczono tylko w szkolach powszechnych, pozniej juz tylko po russki. Z
                                                    przekazow wiem ze mimo upolitycznienia szkolnictwo bylo naprawde na wysokim
                                                    poziomie, szczegolnie na poziomie gimnazjalnym.
                                                    To tyle o poranku, trzeba sie udac do pracy, moze jescze dzis postaram sie
                                                    podeslac jakis tekst o sytuacji Cerkwi pod sowieckim panowaniem.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Re: 17 wrzesnia - obchody 23.09.04, 18:19
                                                    Witam.
                                                    O obchodach 17 września - a raczej ich nie obchodzeniu na Ukrainie - napisal
                                                    własnie na forum PL-Ukr -gośc z Ukrainy.

                                                    A ja jestem po lekturze podesłanych linkow. Pierwszy - o tragicznych i często
                                                    bratobójczych ofiarach - potwierdza raz jeszcze że Polacy nie byli bez winy w
                                                    tamtych tragicznych latach . udzial BCH,AK i NSZ w represjach wobec
                                                    Bialorusinów i Ukraińcow - nie budzi wątpliwości.
                                                    Drugi nadesłany przez Cibie Radku link o Kostomłotach, rozterkach związanych z
                                                    przynależnością religijną, represjach sanacyjnej Polski wobec prawosławia na
                                                    Chełmszczyźnie - to kontynuacja licznych tematów na PP.

                                                    A tymczasem w Rzeszowie zakończyło się lato ...:(((

                                                  • wolf_wwa Prawoslawni w wojsku na Zachodzie 23.09.04, 20:24
                                                    Witam
                                                    Niestety u mnie tez juz jesien:( Ale z drugiej strony to tez piekna pora roku.
                                                    Zeby tylko zbyt duzo nie padalo.
                                                    Kiedys na forum pisalismy o prawoslawnych w Polskich Silach Zbrojnych na
                                                    Zachodzie. Wczoraj czytajac materialy o sytuacji Cerkwi po wkroczeniu wojsk
                                                    sowieckich na wschodnie tereny II RP znalazlem maly fragment dotyczacy wlasnie
                                                    tych spraw. Nie dotyczy on co prawda zwyklych zolnierzy ale sadze ze tez moze
                                                    byc interesujacy.
                                                    W pierwszych dniach wojny w obliczu zblizania sie sowietow biskup
                                                    grodziensko-nowogrodzki Sawa poprzez Litwe i Niemcy udal sie do Rumunii a dalej
                                                    do USA. Pozniej biskup ten, od 1943 roku, zostal decyzja rzadu na wychodzstwie
                                                    prawoslawnym biskupem wojskowym w stopniu generala brygady. Sprawowal on opieke
                                                    duchowa nad prawoslawnymi zolnierzami Polskich Sil Zbrojnych na Zachodzie.
                                                    Zastepca prawoslawnego biskupa wojskowego byl biskup Mateusz (Siemaszko).
                                                    To tylko malutki wycinek z losow Cerkwi w trudnych latach wojny, sadze ze
                                                    ciekawy. Oczywiscie w razie zainteresowania chetnie skrobne jeszcze kilka slow
                                                    na temat losow prawoslawia pod rzadami radzieckimi.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. Mimo niezbyt ciekawej pogody zycze pogody ducha
                                                  • piotrzr Re: Prawoslawni w wojsku na Zachodzie 24.09.04, 17:01
                                                    witam - dziekuję za powrót do "starego wątku". Być może że uda nam
                                                    się 'pogłebić " już raz ruszony temat.
                                                    No bo włąsnie i to zagadnienie - śłuzby w okresie wojny w PSZ - Ukraińców,
                                                    Białorusinów i Polaków wyznań wschodnich użwiadomi wielu internautom że relacje
                                                    polsko-ukraińskie to nie tylko walkai z UPA i Wołyn ale także wspolny los i
                                                    wspólna walka z Niemacami.
                                                    Cieszę się też z powrotu do tematu Prawosławia - sam niedawno znalazłem
                                                    intersujące opracowanie na ten temat na stronie www.lemko.org- pracę
                                                    magisterską traktującą o historii powojennej prawosławia na Dolnym śląsku ale
                                                    też "zahaczającą o okres przedwojenny i wojenny . Ale cóż - gdy dziś chciałem
                                                    coś z niej pocytować - KLĘSKA !! - czytam komunikat "file not found".
                                                    No trudno - postaram sie coś poszukać w zapisanych na dysku plikach.
                                                    Pozdrawiam

                                                    Ps A pogoda u nas nieciekawa - dobrze,że chociaż grzyby obrodziły !!! :)))

                                                  • wolf_wwa Po 17 IX ciag dalszy i inne... 27.09.04, 17:16
                                                    Witam
                                                    Niestety powrot do tematu PSZ i prawoslawnych tamze byl tylko chwilowy. Nie
                                                    posiadam wiedzy ani zrodel aby kontynuowac:( Napisalem te pare slow przy okazji
                                                    losow duchowienstwa na terenach zajestych przez ZSRR po 17 IX. Faktem jest ze
                                                    historia Rusinow w czasie II WS to nie tylko UPA. Sa oczywiscie i inne
                                                    nieciekawe watki jak na przyklad udzial ludnosci ruskiej na Polesiu w
                                                    partyzantce sowieckiej. Ale sa i przyklady postaw innych. Malo osob wie
                                                    (niestety) ze w waklach podczas Powstania Warszawskiego gineli rowniez
                                                    prawoslawni. Nie tylko cywile. W szeregach walczacych byli rowniez zolnierze
                                                    pochodzenia ruskiego, o czym swiadcza nazwiska i wyznanie.
                                                    W ostatnim poscie napisales Piotrze o Cerkwi na Ziemiach Zachodnich. Ten watek
                                                    mozna by troche pociagnac, jest on ciekawy. Przeciez wlasnie tam trafili
                                                    wysiedleni po akcji Wisla. Zreszta Kosciol prawoslawny rozpoczal tworzenie swych
                                                    struktur na tych terenach juz wczesniej bo w 1945 roku. Chociaz zwiekszenie
                                                    liczebnosci prawoslawnych nastapilo po wysiedleniach na Ziemie Zachodnie trafilo
                                                    rowniez troche osob z Bialostocczyzny, ci ludzie przeniesli sie tam zupelnie
                                                    dobrowolnie. Wsrod tych ludzi znaczna czesc spolonizowala sie i zostala
                                                    katolikami. Niestety traktowali swoje pochodzenie i wiare jako cos wstydliwego i
                                                    przeszkadzajacego w zyciu. Nie bez winy byly tu wladze ktore oczywiscie staraly
                                                    sie pokazywac ludzi Wschodniej Wiary jako "banderowcow" i niebezpiecznych
                                                    bandytow. Do tego dochodzila polityka rozpraszania ludnosci wysiedlonej.
                                                    Ciesze sie ze do naszych rozmow dochodza kolejne tematy - jak na przyklad Ziemie
                                                    Zachodnie.
                                                    Dzisiaj chcialbym wtracic jeszcze pare slow na temat sytuacji po 17 IX. Po
                                                    ustaleniu granicy sowiecko-niemieckiej wiekszosc ziem zamieszkanych przez
                                                    ludnosc prawoslawna zanlazlo sie na terytorium ZSRR. Ciekawe jest ze 95% parafii
                                                    na terenie ZSRR miescilo sie na zajetych terenach IIRP. Dla sowietow byl to
                                                    problem. Natychmiast zaczeli wprowadzac swoje porzadki, przesladowania
                                                    duchownych, konfiskaty dobr, likwidacja nauki religii. Zamknieto oczywiscie
                                                    seminarium w Krzemiencu i rozpoczeto ateistyczna propagande. Jednoczesnie
                                                    Cerkiew rosyjska dazyla do rozszerzenia jurysdykcji na te tereny. Juz jesienia
                                                    1939 roku na Wolyn przybyl arcybiskup Sergiusz i rozpoczal podporzadkowanie
                                                    tamtejszych parafii Patriarchatowi Moskiewskiemu. W lecie 1940 powstal
                                                    egzarchat Zachodniej Bialorusi i Ukrainy, "szefowal" mu arcybiskup Mikolaj
                                                    (Jaruszewicz) jako metropolita wolynski i lucki. Nie wszyscy hierarchowie
                                                    chcieli sie temu podporzadkowac. Czesc ratowala sie ucieczka, a czesc, jak
                                                    biskup Polikarp i arcybiskup Aleksander zostali przez sowietow aresztowani. Ta
                                                    sytuacja utrzymywala sie az do 22 VI 1941. Po wkroczeniu wojsk niemieckich
                                                    sytuacja ulegla zmianie i, jakkolwiek by to nie brzmialo, prawoslawni mieli
                                                    zdecydowanie lepsze warunki niz pod sowieckim panowaniem.
                                                    Na dzis juz nie bede nudzil:)
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    R.
                                                    P.S. A za oknem piekna zlota jesien wiec trzeba sie przespacerowac
                                                  • piotrzr Perepraszaju że krótko :))) 27.09.04, 17:32
                                                    Witam serdecznie

                                                    Oto udało się mi dorwać do "bibliteczki" na lemko.org i w najbliższych postach
                                                    postaram sie co mieco pocytywać. dzisiaj niestety krótko bo... szykuje się na
                                                    spotkanie z moimi krewnymi przybyłymi z ... białoruskiego Mińska. To również
                                                    potomkowie mojego pradziada - tak dumnie przeze mnie wspominanego w dawnych
                                                    postach :)))i potomkowie podkarpackich Rusinów którzy przed wojną jeszcze
                                                    wyemigrowali na polsko-białoruskiego tereny.
                                                    Mam nadzieję,że spotkania tegotygodniowe zaobfitują ciekawymi wrażęniami - z
                                                    którymi oczywiście podzielę się z Tobą i biernymi czytaczami postów :)))

                                                    Póki co ,ze smutnej konieczności :( :))) kończę i pozdrawiam równie serdecznie
                                                    jak zawsze :)
                                                  • wolf_wwa Re: Perepraszaju że krótko :))) 29.09.04, 18:13
                                                    Witam Piotrze
                                                    Dzisiejszy post nie bedzie kontynuacja poprzednich kilku, pozwole sobie na maly
                                                    odskok:) Troche naklonila mnie do tego Twoja informacja o gosciach z Bialorusi.
                                                    Duzo na tym forum pisalismy o "ukrainofobii". Dla poprawienia humoru podsylam
                                                    link do arcyciekawego tekstu zamieszczonego na sajcie NBiN, a bedacego
                                                    przedrukiem z "Czasopisu".
                                                    Cytowalem tu kilkakrotnie "Cz" i lubie go czytac, szkoda tylko ze autorzy z "Cz"
                                                    zamykaja oczy na fakty.

                                                    free.ngo.pl/nadbuhom/drapiezna-ukrainizacja.htm
                                                    Ciekaw jestem Piotrze jakie nowe watki "przyniosa" Twoi goscie?
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa I jeszcze krociutko:) 29.09.04, 18:16
                                                    Goraco polecam ostatnie zdanie, mozna tylko skomentowac - i smieszno i straszno...
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr W sieci wątków 29.09.04, 22:14
                                                    Oto Radku z dalekiego Mińska Białoruskiego przyjechała do rzeszowa pewna
                                                    dystyngowana dama - kuzynka mojej mamy - w prostej linii potomkinii /wnuczka/
                                                    mego pradziada. Przywiozła plik starych zdjęć,które własnie poskanowałem i...
                                                    metryki chrzcielne z beckidzkich cerkwi unickich z lat 1900-1940. jak się
                                                    zapewne domyslasz - dotyczące róznych mych "pociotków".
                                                    Teraz staram się uporządkować w głowie i na piśmie Z:) pozyskane informacje,
                                                    uzupełniająć "drzewko geneaologoczne" o nowe "niteczki".
                                                    A wątki - Boże mój - i watek jak to się stało że potomkowie szlacheckiego rodu
                                                    Wachnianinów z Białorusi "wylądowali" w Galicji i dali od początku XIX
                                                    wieku "świaszczennikowego" rodu unickich księzy w galicji, pierwszemu
                                                    presowi "proświty" i twórcy pierwszej opery ukraińskiej, i jak to się stało że
                                                    synowie mego pradziada ,przedrewolucyjni absolwencji Uniwersytetu Moskiewskiego
                                                    zostali nauczycielami okolic białoruskiego Mira i Nieświerza itd,itd I wreszcie
                                                    uporządkować informacje o koligacjach rodzinnych księżego /grekokatolickiego/
                                                    rodu Krynićkich i Wachnianinów - co stało się za sprawą mojej prababki.
                                                    Przepraszam Radku za chaos myślowy - ale muszę to wszytko sobie w głowie
                                                    uporządkować...

                                                    A póki co proszę o wyrozumiałość - odezwę się za kilka dni
                                                    Pozdrawiam serdecznie

                                                  • andrijko Re: W sieci wątków 30.09.04, 09:11
                                                    Widzę Piotrze że udzielasz się także na Forum Słowiańskim - wątku o ukraińskich
                                                    ziemiach etnicznych. Cóż, moim zdaniem nie jest to chyba rzeczowa dyskusja i
                                                    chyba stracony czas na uświadamienie rozmówców. Poziom agresji jest tam już tak
                                                    wielki że nawet nie zabieram głosu - niech lepiej ten wątek zaschnie i najwyżej
                                                    otworzy się jakiś nowy. Może wtedy będzie możliwa jakaś dyskusja a nie
                                                    obrzucanie się epitetami.
                                                    No i jak Wolfie ci się podoba nowy temat na NBiN ? Zarzuciłem na początek parę
                                                    artykułów dotyczących tematyki białorusko - ukraińskiej na POdlasiu, ale mam
                                                    zamiar temat rozwijać i poświęcęmu oddzielną rubrykę. A materiałów przez lata
                                                    nazbierało się wiele, oj wiele. Niektóre są tak bzdurne, przeszyte nienawiścią,
                                                    strachem, kompleksami i propagandą, że aż się wierzyć nie chce, że napisali je
                                                    np. wykładowcy akademiccy. Ale to chyba w rzeczywistości oddaje kondycję tej
                                                    grupy etnicznej - trudno nazwać mniejszości narodowej. Wraz z nagraniem
                                                    radiowym, w którym jeden z redaktorów za przyznanie, że język Podlasian jest
                                                    gwarą ukraińską został "rozdeptany" podobne teksty tworzą zwięzła całość. Będę
                                                    je od tej pory publikował - są lepszą propagandą prokraińską niż 20 letnia
                                                    praca ZUP. I sekciarzy z tej organizacji do której także się zaliczam. A co
                                                    najbardziej mnie zdziwiło - głównym sekciarzem ukraińskim na POdlasiu przez 20
                                                    lat był - Sawa, metropolita wcześniej białostocko-gdański, a teraz całej Polski.
                                                    Xe xe
                                                    Pozdrawiam ukrańskich i okołoukraińskich sekciarzy i życzę powodzenia w łapaniu
                                                    niewinnych naiwnych duszyczek.
                                                    Sekciarz
                                                  • piotrzr tylko krótko 30.09.04, 21:03
                                                    Mój "występ" na forum slowianskim to rzeczywiście niewypał - znacznie ciekawiej
                                                    wygląda to na forum "Polska - Ukraina" . A tu oczywiście wkrotce wracam ... po
                                                    pozbieraniu myśli i ....wątków

                                                    Pozdrawiam
                                                  • wolf_wwa Re: tylko krótko 30.09.04, 22:33
                                                    Witam
                                                    Z niecierpliwoscia czekam na ciag dalszy dyskusji, jak tylko Piotrze znajdziesz
                                                    chwilke czasu.
                                                    Bardzo milo, ze znalazles Andrzeju chwilke aby zajrzec jak toczy sie dyskusja.
                                                    Watki z sajtu NBiN sa bardzo ciekawe, sadze ze pomysl na stworzenie oddzielnego
                                                    dzialu poswieconego tej tematyce to strzal w dziesiatke. Chociaz nie wiem czy
                                                    powinienem czytac zarowno watki z sajtu, jak i NBiN;) Wszak sekty to powazne
                                                    zagrozenie:) Szczegolnie takie sekty ktore (na pewno za pieniadze z Kanady)
                                                    staraja sie zukrainizowac biedne duszyczki z Podlasia.
                                                    Tak na powaznie to z niecierpliwoscia czekam na kolejne materialy na stronie,
                                                    mam nadzieje ze beda rownie smakowite.
                                                    Pozdrawiam i zycze milego weekendowego odpoczynku.
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa I slowko wyjasnienia 30.09.04, 23:05
                                                    Zyczenia weekendowe to nie pomylka, odezwe sie po niedzieli
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Nowe wątki 01.10.04, 16:44
                                                    Witam serdecznie.
                                                    Z uwagą przeczytałem ow tekst /linkowany przez Ciebie Radku/ i ... nie
                                                    zrozumiałem owych dylematow rozdzarcia pomiędzy białoruskoscią a ukraińskością.
                                                    Zwłaszcza że gość z serca białorusi pomimo łemkowskich korzeni - mówił
                                                    czystą,literacką rusczyzną :)))
                                                    Ale skoro o wyborach i "sekciarstwie" mowa :) na miejscu będzie fragment
                                                    wywiadu zPanem Porębskim - autorem najnowszej ksiązki o Mistrzu Nowosielskim i
                                                    jego wyborach ;

                                                    serwisy.gazeta.pl/ksiazki/1,20749,2297168.htm


                                                    Rozmowa z prof. Mieczysławem Porębskim, autorem książki "Nowosielski",
                                                    finalistą nagrody Nike 2004

                                                    W pańskich późnych tekstach o Nowosielskim są jednak nowe wątki. Po pierwsze
                                                    eschatologia jego sztuki, po drugie podkreślenie jego ukraińskości,
                                                    prawosławia.

                                                    - Bo to jest przede wszystkim książka o Europie Nowosielskiego. To się może
                                                    wydawać egzotyczne, ale jego ukraińskość wiąże się z innym widzeniem Europy.

                                                    Jakim?

                                                    - To Europa, której centra są nie tylko na Zachodzie. Europa, która zaczyna się
                                                    od porwania Europy na Krecie. A Kreta XVI wieku to jest El Greco. Kreta i
                                                    Peloponez trochę wcześniej to jest Teofan Grek. W tej Europie, która rozciąga
                                                    się od północnego Nowogrodu do Toledo, trwa tradycja antyczna przetworzona
                                                    przez Drugi Rzym, czyli Bizancjum. A bez promieniowania Bizancjum nie byłoby
                                                    malarstwa włoskiego renesansu. W jego wyobraźni i emocjach Ukraina należy do
                                                    Drugiego Rzymu. To są kresy Europy, to najdalej wysunięte na wschód jej
                                                    obrzeże. Jego Ukraina, ta jego mityczna ojczyzna, rozciągała się od Wielkiego
                                                    Nowogrodu na północy do Krymu na południu i sięgała aż po Dunaj. Zaczęła się w
                                                    Grecji. A skończyła się pacyfikacją Nowogrodu przez Iwana Groźnego w 1570 r.,
                                                    słynną opryczniną. Kiedy Jurek opowiada o tym, jak spędzano tych biednych
                                                    Nowogrodzian na zamarznięte jezioro, jak się załamywał pod nimi lód, z dziećmi,
                                                    z kobietami, kiedy wszystko tonęło, przeżywa to jako własny dramat.

                                                    Skąd w ogóle prawosławie u Nowosielskiego?

                                                    - Jego ojciec był Łemkiem, unitą. Jurek zmienił wyznanie z grekokatolickiego na
                                                    prawosławne. Ale to nie był bunt przeciw ojcu. On uważał, że unia brzeska to
                                                    była zdrada, podporządkowanie się ortodoksji katolickiej. Bo unia była
                                                    niewypałem. Unitom obiecano miejsca w sejmie, senacie, a potem wszystko im
                                                    odebrano. Ta daleka, wschodnia Ukraina zbuntowała się przeciwko temu. On był
                                                    solidarny z pokrzywdzonymi, z tym ludem.

                                                    Była wojna. Co wtedy znaczyła taka decyzja? Stał się Ukraińcem?

                                                    - W środowisku, w którym obracaliśmy się w czasie wojny, była bardzo silna
                                                    tradycja przedwojennej Grupy Krakowskiej, lewicowego, awangardowo
                                                    zorientowanego ugrupowania artystycznego. W Grupie Krakowskiej byli Ukraińcy,
                                                    Polacy, Żydzi. To było środowisko, które było przeciwko wszelkiego rodzaju
                                                    nacjonalizmom, przeciw antysemityzmowi, antyukrainizmowi. Panowała pełna
                                                    tolerancja.

                                                    Koniec cytatu.
                                                    Ta wspomniana solidarność Nowosielskiego przypomina jako żywo postawę św.
                                                    pamięci Jacka Kuronia który bodaj stwierdził,że jesli śą krzywdzeni
                                                    Żydzi,Ukraińcy, Palestyńczycy ... to on będzie Żydem Ukraińcem Palestynczykiem.
                                                    Mysle że w naszej dyskusji warto będzie wspomnieć i tą Piękną Postać -
                                                    wielkiego zwolennika polsko- ukraiskiego pojednania !!!

                                                    A co do nowych wątków - po weekendzie wrócę do dawnych tematów - akcji Wisła ,
                                                    jaworzna, Prawosławia w Polsce no i wreszcie do swej własnej genaologii - co
                                                    zapowiadałem już radku bodaj w ubiegłym roku.

                                                    A dziś - wybieram się na "Nikifora" - jak na podkarpackiego Rusina
                                                    przystało :))

                                                    Również zyczę miłego weekendu


                                                  • wolf_wwa Re: Nowe wątki 04.10.04, 23:10
                                                    Witam
                                                    W linkowanym tekscie niestety nie chodzilo o rozdarcie, a raczej o bardzo
                                                    nerwowe reakcje dzialaczy bialoruskich na jakakolwiek probe podwazenia
                                                    bialoruskosci nadbuzanskiego Podlasia. Czasami wyglada to tak jakby bali sie
                                                    zmniejszenia liczby Bialorusinow, nie wiem moze chodzi o sprawy prestizowe. Nie
                                                    mozna reagowac w taki sposob, przeciez nie jest to zamach na mniejszosc
                                                    bialoruska, a jedynie stwierdzenie ze bialoruskosc tych ziem jest dosyc swiezej
                                                    daty. Jeszcze w spisach ludnosci przeprowadzanych "za cara" ludnosc na tych
                                                    terenach okreslano jako Malorusinow. Zreszta i z informacji od starych ludzi
                                                    wylania sie rozroznienie, byli "Ruscy", "Tutejsi" i Licwiny - jak okreslano
                                                    ludnosc Bialoruska. Slowa ktore znam z domu rowniez w niczym nie przypominaja
                                                    mowy bialoruskiej, zblizone sa za to do jezyka ukrainskiego. Pisalem juz tu ze
                                                    wsrod przodkow mam tez Bialorusinow, ale oni przyjechali nad Bug z okolic Grodna.
                                                    Wiesz Piotrze ciezko jest dojsc co kieruje dzialaczami, ktorzy odmawiaja ludziom
                                                    ktorzy sa w mniejszosci prawa do swej prostej mowy, staraja sie wszelkimi
                                                    silami z wszystkich prawoslawnych nad Bugiem zrobic Bialorusinow. Oczywiscie nie
                                                    mozna robic nic na sile, jak widac na przykladzie linkowanego tekstu o
                                                    Kostomlotach tozsamosc nie jest jednoznaczna. Mi tez jest bardzo blisko do
                                                    "ruskosci" natomiast nie identyfikuje sie z bialoruskoscia.
                                                    Prosze czytaczy o wybaczenie za osobiste wynurzenia.
                                                    Pozdrawiam z nowym tygodniem
                                                    R.
                                                    P.S. Na polecana przez Ciebie ksiazke niebawem zapoluje:)
                                                  • piotrzr Nowe wątki - Nikifor 05.10.04, 16:42
                                                    Dziękuję za słowa wyjasnienia.
                                                    Ze swej strony prosze o zapoznanie sie z ciekawym tekstem o Epifanie
                                                    Drowniaku "nikiforze".Ani Nikifor, ani Krynicki

                                                    polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1190632&MP=1


                                                    Losy Nikifora obfitowały w paradoksy. Choć dorobił się z malowania niezłego
                                                    majątku, to do końca swych dni nie wyzbył się nawyku pospolitego żebrania. W
                                                    teście inteligencji Stanforda-Bineta osiągnął zaledwie 45 punktów, a
                                                    równocześnie miał wyśmienicie rozwiniętą pamięć wzrokową i wyraziste cechy
                                                    charakteru. Nie było chyba w XX w. polskiego artysty, który miałby tak wiele
                                                    indywidualnych wystaw w kraju i na świecie (ponad 300). A przecież dopiero
                                                    kilka lat temu sąd ostatecznie zadecydował o jego prawdziwej tożsamości. Był
                                                    honorowym członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków i bohaterem wielu
                                                    filmów, mimo że nie ukończył żadnych szkół, a jego mowę rozumieli tylko
                                                    najbliżsi. I nawet gdy umarł, wokół jego osoby i jego dorobku nie było ani
                                                    zgody, ani spokoju.
                                                    Znacznie dłużej przyszło czekać na to, by w rodzinnej Krynicy można było
                                                    oglądać dorobek Nikifora. W latach 70. chyba największy kolekcjoner polskiej
                                                    sztuki ludowej, Niemiec Ludwig Zimmerer zaproponował, że przekaże państwu
                                                    polskiemu swoje wspaniałe, bezcenne zbiory w zamian za stworzenie w Krynicy
                                                    muzeum, w którym obejmie on funkcję honorowego (bez pobierania wynagrodzenia)
                                                    kustosza. Ofertę odrzucono. Muzeum Nikifora w tzw. Romanówce otworzono dopiero
                                                    w 1995 r. w okrągłą, setną rocznicę urodzin malarza. Kilka lat wcześniej,
                                                    rozżalony niekończącymi się korowodami wokół tej sprawy, pisarz, etnograf i
                                                    historyk, autor dużych wystaw poświęconych Łemkom, Antoni Kroch grzmiał: „To
                                                    jest zdumiewające i sądzę, że to jeszcze jedna stacja łemkowskiej Golgoty, bo
                                                    gdyby on się nazywał Kowalski albo Nowak i pochodził np. z Kielc, to nie byłoby
                                                    żadnych problemów”.

                                                    Te etniczne aluzje są zresztą charakterystyczne, osoba Nikifora bowiem, i za
                                                    jego życia i po śmierci, wciągnięta została w zawirowania historyczne i
                                                    narodowościowe spory. Warto przypomnieć, że jeszcze w 1947 r. Nikifor został
                                                    aresztowany pod dziś brzmiącym kuriozalnie, ale wówczas groźnym zarzutem
                                                    szpiegostwa. Jego obrazki potraktowano zaś jako plany mające ułatwić inwazję.
                                                    Niewiarygodne, ale prawdziwe.
                                                    Znany malarz bez nazwiska

                                                    O Nikifora i wokół jego osoby toczyła się batalia pomiędzy trzema aż
                                                    społecznościami: polską, ukraińską i łemkowską. Historyk sztuki Andrzej Banach,
                                                    który zrobił chyba najwięcej dla spopularyzowania jego sztuki w Polsce i w
                                                    świecie, równocześnie stał na straży, by malarz zbytnio nie kojarzył się z
                                                    mniejszością narodową czy etniczną. To ponoć on doprowadził do tego, że decyzją
                                                    Sądu Powiatowego w Nowym Sączu we wrześniu 1962 r. wystawiono artyście metrykę
                                                    wraz z następującym uzasadnieniem: „Znany malarz z Krynicy Nikifor nie posiada
                                                    nazwiska, lecz z uwagi na stałe miejsce zamieszkania i na ścisłe powiązanie
                                                    jego twórczości z Krynicą postanawia się nadać mu nazwisko Krynicki”. Tymczasem
                                                    wiadomo, że już pod koniec lat 50. łemkowski etnograf Paweł Stefanowski
                                                    odnalazł metrykę urodzenia Nikifora, która nie pozostawiała żadnej wątpliwości;
                                                    ani on Nikifor (to był przydomek nadany mu przez Łemków), ani tym bardziej
                                                    Krynicki, ale Epifaniusz Drowniak. Władzom jednak zależało, by fakt ów ukryć i
                                                    żeby najświetniejszym rodzimym prymitywistą znanym w świecie był ktoś o polsko
                                                    brzmiącym nazwisku.

                                                    Łemkowie nigdy nie pogodzili się z tą decyzją. I dopiero w 2003 r., po sześciu
                                                    latach procesu (!) prowadzonego z ich inicjatywy, sąd ostatecznie zmienił
                                                    decyzję sprzed niemal 40 lat, oficjalnie wystawiając nową metrykę.
                                                    Interesujące, że po drugiej stronie barykady, broniąc dotychczasowej
                                                    tożsamości, stanęło Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu, z nadania państwa powiernik
                                                    spuścizny malarza, a więc placówka wyznaczona do tego, by dociekać prawdy o nim
                                                    i ją pielęgnować. Być może obawiano się utraty kolekcji na rzecz społeczności
                                                    łemkowskiej, być może uznano, że prac Epifana ludzie nie będą chcieli oglądać
                                                    tak chętnie jak Nikifora. Ale siła przyzwyczajeń i niechęć do przyjęcia nowej
                                                    prawdy jest doprawdy wielka. Oto w tygodniku „Wprost” sprzed dwóch tygodni
                                                    ukazała się recenzja filmu Krauzego pióra Łukasza Radwana, a w niej, obok wielu
                                                    przekłamań, takie oto kuriozalne zdanie o Nikiforze: „Nie wiadomo, ani jak się
                                                    naprawdę nazywał, ani też kim był”. Okazuje się, że zasłona dezinformacji
                                                    socjalistycznych władz jeszcze po czterdziestu latach okazuje się skuteczna.

                                                    Co ciekawe, nawet gdy była już powszechnie znana prawdziwa tożsamość twórcy,
                                                    przy różnych okazjach pojawiały się różne wersje jego nazwiska. Łemkowie
                                                    używali rzecz jasna formy oryginalnej, ale Polacy przerabiali ją niekiedy na
                                                    polsko brzmiącą Drewniak, zaś Ukraińcy – na Derewniak. Trzeba bowiem dodać, że
                                                    do batalii pod hasłem „czyj on jest?” włączyli się także przedstawiciele tej
                                                    ostatniej narodowości. Jeden z nich, Piotr Skrijka, w apologetyce „swego”
                                                    Nikifora zabrnął nawet daleko poza granicę śmieszności pisząc: „Nauczał nie jak
                                                    zwykły nauczyciel. Nauczał jak władyka-władca. Jak król. Był elegancki.
                                                    Dostojny. Rękę miał podniesioną do góry jak wódz, dowodzący armią, armią słów”.

                                                    Koniec cytatu – myślę że przy tej wypowiedzi Ukraińca – Piotra Skrijko –
                                                    można sobie przypomnieć o „ukraińskim sekciarstwie” ??

                                                    Ale też przypomina się mi moje zdziwienie, gdy porównując zapisy w metryce
                                                    chrztu mojej Mamy wystawionej w 1934 roku w cerkwi zalesiańskiej
                                                    i „świadectwie” tegoż chrztu wystawionym wiele lat później w rzeszowskim
                                                    kościele katolickim, - spostrzegłem różnicę w ...zapisie imiona. W tym
                                                    grekokatolickim wydaniu pisało – Lidia, w tym, katolickim – Maria

                                                    Wyjaśniając tą różnicę – usłyszałem że przy zapisywaniu grekokatolików
                                                    na „prawdziwych” katolików – księża często „zmieniali” pogańsko /według nich
                                                    brzmiące imiona na „bardziej katolickie". Czy to też nie dowód na „sekciarstwo”
                                                    w całkiem innym wydaniu ????

                                                    A wracając do "Nikifora" - - ten biedak nawet po śmierci mial pecha gdy o jego
                                                    tożsamość toczyli spory Polacy, Ukraińcy i łemkowie .....

                                                  • wolf_wwa Optymistyczny link 06.10.04, 15:20
                                                    Witam
                                                    Niestety na takie zachowania nie ma monopolu tylko jeden narod. Takie
                                                    zachowania mozna znalezc nie tylko w naszej czesci Europy. W koncu nie tak
                                                    dawno w rankingu na Niemca wszechczasow dosyc wysoko znalazl sie Mikolaj
                                                    Kopernik:)
                                                    Dla mnie Nikifor to Lemko i sadze ze chyba tak powinno zostac.
                                                    Ostatnie posty nie byly zbyt optymistyczne wiec dzis zalinkuje tekst z PP o
                                                    nowej cerkwi na Chelmszczyznie. W tekscie mozna znalezc budujace wiesci o
                                                    zgodnym wspolzyciu, a nawet wspolpracy miedzy katolikami i prawoslawnymi.

                                                    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=717
                                                    Zycze milej lektury i pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Optymistyczny link - mój bardziej :)) 06.10.04, 17:10
                                                    Witam !!
                                                    Wlaśnie miałem oddać sie lekturze "Podrózy z herodotem" Kapuścińskiego i świeżo
                                                    nabytej "z głowy" Głowackiego / przyznasz lektury mało rusińskiej :)) gdy
                                                    wpadła w moje ręce ksiązeczka "Od Magury po Oslawę Podróz sentymentalna po
                                                    Łemkowszczyźnie" Jana Gajura. Ksiązeczka piękna, cudnie ilustrowana m.in
                                                    szkicami cerkwi, opisująca i Daliową i Bałuciankę i Surowicę i Komanczę itd itd
                                                    itd i tak 'łemkokowskofilska" że,że... aż nie gniewam sie na wyłapane błedy np
                                                    informację o przechowywaniu carskich wrót z Bałucianki w składnicy ikon w
                                                    Łancuie choć faktycznie są pieknie prezentowane w pawilonie ikon skansenu
                                                    sanockiego...
                                                    Cena ksiązeczki w detalu - 19 zl a w e-księgarni 18 zl !!! :))))

                                                    Daje namiar -

                                                    www.areteII.com.pl

                                                    Nie żegnam się - bowiem jeszcze się chyba dziś odezwę !!!!
                                                  • piotrzr Ksiądz Paprocki o Unitach 06.10.04, 17:29
                                                    Oto Znalazłem na „ Mateuszu” opublikwany przez Wielebnego Diakona Piotra tekst
                                                    Unici: przeszkoda, a może szansa? Z ks. Henrykiem Paprockim, duchownym
                                                    prawosławnym, rozmawia Tadeusz Wyszomirski

                                                    Pozwolę sobie zacytować fragment :


                                                    WPROWADZENIE
                                                    Redakcja strony WWW Parafii Greckokatolickiej p.w. Narodzenia NMP w Lublinie
                                                    proponuje lekturę wywiadu z ks. drem Henrykiem Paprockim, duchownym Polskiego
                                                    Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Wywiad ów, przeprowadzony przez
                                                    Tadeusza Wyszomirskiego, zamieszczony został pierwotnie w miesięczniku „Więź”
                                                    ze stycznia 1986 roku. Niniejsza publikacja internetowa, przygotowana za zgodą
                                                    Redakcji „Więzi” – za którą to zgodę serdecznie dziękujemy – ma za zadanie
                                                    przypomnieć i spopularyzować ów interesujący tekst. Nie ze wszystkimi
                                                    twierdzeniami i sądami ks. Paprockiego można się zgodzić, zresztą niektóre z
                                                    nich uległy dezaktualizacji w późniejszym okresie. Tym niemniej publikowany
                                                    poniżej wywiad jest interesującym przykładem rzeczowego podejścia do zjawiska,
                                                    jakim są wschodnie Kościoły katolickie – podejścia nie tak znów często
                                                    spotykanego w publicznych enuncjacjach przedstawicieli Kościoła prawosławnego;
                                                    jako taki niewątpliwie zasługuje na przypomnienie.
                                                    NOTA EDYTORSKA:
                                                    Wywiad z ks. H. Paprockim przepisany został z „Więzi” z zachowaniem
                                                    integralności tekstu. Poprawiono tylko błędy oczywiste, jak „juryscykcja”
                                                    czy „nabożestwach” (s. 72).
                                                    Błędy w nazwach geograficznych czy imionach własnych zachowano, dodając przy
                                                    końcu erratę.
                                                    diakon Piotr Siwicki
                                                    Więź nr 327 (1/1986), s. 69-75.
                                                    T.W.: W swoich założeniach Unia miała zbliżyć Kościół wschodni i zachodni.
                                                    Tymczasem stało się przeciwnie. Zawarta na Soborze Ferraro-Florenckim unia
                                                    greków z łacinnikami, reaktywowana później w Brześciu Litewskim dla terenów
                                                    metropolii kijowskiej, nie tylko nie była zaczynem jedności, ale w sposób
                                                    ostateczny zantagonizowała Kościoły. Dla prawosławia stała się kamieniem
                                                    obrazy. Niestety nawiązanie łączności z Rzymem oznaczało zawsze na Wschodzie
                                                    rozbicie lokalnej wspólnoty. Nie ulega jednak wątpliwości, że Kościoły unickie
                                                    są rzeczywistością kościelną, z którą należy się liczyć. Jak Ksiądz sądzi – czy
                                                    unici stanowią poważny problem ekumeniczny na drodze pojednania Kościołów?
                                                    H.P.: Nie widzę takiego problemu w sensie uniemożliwienia dialogu prawosławno-
                                                    katolickiego. Dostrzegam natomiast inny jego wymiar, mianowicie potrzebę
                                                    rozpoczęcia paralelnego dialogu prawosławia z Kościołami wschodnimi będącymi w
                                                    jurysdykcji Rzymu. Pewne próby w tym zakresie zostały podjęte w ramach
                                                    patriarchatu antiocheńskiego z melchitami. W Polsce, gdzie obrządek
                                                    greckokatolicki nie posiada pełnej struktury formalnej, zupełnie nie dostrzega
                                                    się takiej potrzeby. Ale jej niezauważenie z obu stron wcale nie oznacza
                                                    nieistnienia kwestii. Dodać warto, iż duszpasterstwo unickie wykazuje dużą
                                                    prężność.
                                                    T.W.: Jak widzę, nie jest Ksiądz zwolennikiem likwidacji Kościołów unickich i
                                                    powrotu ich do prawosławia, co niektórzy prawosławni uważają za wstępny warunek
                                                    pomyślnego rozwoju dialogu prawosławia z katolicyzmem.
                                                    H.P.: W ogóle nie jestem zwolennikiem żadnych likwidacji. Skutki mogą być
                                                    akurat odwrotne od oczekiwanych. Gdyby nie gorliwość carskiej administracji
                                                    kasującej Unię w roku 1875, mielibyśmy dzisiaj na Podlasiu i Chełmszczyźnie
                                                    nadal cerkwie obrządku wschodniego. Kasata unii w eparchii (diecezji)
                                                    chełmskiej powiększyła tylko w konsekwencji liczbę katolików obrządku
                                                    rzymskiego. Z punktu widzenia Kościoła wschodniego jest to na pewno duża
                                                    strata. Ktoś powiedział słusznie, że Podlasie bez cerkiewek wygląda
                                                    nienaturalnie. Eparchia chełmska należała do jednej z najstarszych w Polsce.
                                                    Gdyby unitów pozostawiono w spokoju, kto wie, czy z czasem wśród nich nie
                                                    zrodziłby się naturalny ruch powrotu do prawosławia. Unię likwidowano
                                                    przeważnie dość brutalnymi aktami państwowymi.
                                                    T.W.: Powróćmy do genezy Unii Brzeskiej. Kto właściwie był jej inicjatorem?
                                                    Mówi się o chęci powetowania sobie na Wschodzie strat ilościowych, jakie
                                                    przyniosła Kościołowi katolickiemu Reformacja.
                                                    H.P.: Pomysł doprowadzenia do unii z Rzymem wysunięty został przez episkopat
                                                    ruski metropolii kijowskiej. Biskupi kierowali się tutaj swoistym pragmatyzmem,
                                                    który często okazuje się bardzo niepraktyczny na dłuższą metę. Dążyli
                                                    mianowicie do wzmocnienia swojej pozycji w monarchii: Unia miała być ceną za
                                                    miejsca w senacie. Zostali jednak srodze oszukani i nigdy tych miejsc im nie
                                                    przyznano. Teoretycznie przyznano je metropolicie i innym władykom prawosławnym
                                                    w wyniku umowy hadziackiej. Ale było to po wojnach kozackich.
                                                    T.W.: Czyli jednak biskupi ruscy nie chcieli drogą unii przeciwstawić się
                                                    procesowi polonizacji i katolicyzacji wyznawców ukraińskiego prawosławia?
                                                    H.P.: Jeżeli nawet brali to pod uwagę, nie był to cel uzasadniający Unię.
                                                    Zresztą i po jej zawarciu szlachta kresowa, wzorem magnatów, przechodziła na
                                                    obrządek łaciński. W ten sposób Cerkiew ruska pozbawiana była systematycznie
                                                    swojej elity. Trzeba dodać, że biskupi mieli na uwadze możliwość zbudowania
                                                    szkolnictwa, które przed Unią, poza szkołą w Ostrogu, założoną przez kniazia
                                                    Wasyla Ostrogskiego, zupełnie nie istniało. I na tym odcinku zamiary
                                                    architektów Unii Brzeskiej ziściły się i wydały owoce.
                                                    T.W.: W pewnym sensie dalszą konsekwencją Unii była Akademia Mohylańska w
                                                    Kijowie i cały twórczy ferment intelektualny, jaki wniósł okres antyłacińskich
                                                    polemik.
                                                    H.P.: Piotr Mohyła był synem hospodara Mołdawii. Po krótkiej, acz burzliwej
                                                    karierze wojskowej, został ranny pod Cecorą, po czym poświęcił się studiom.
                                                    Najpierw na Akademii Zamojskiej, potem w Paryżu na Sorbonie, wysłany tam przez
                                                    swego promotora. Zostawszy metropolitą kijowskim, założył akademię teologiczną.
                                                    Był człowiekiem o umysłowości łacińskiej: inicjował teologię prawosławną,
                                                    wprawdzie polemiczną wobec Zachodu, jednakże scholastyczną. Akademia Mohylańska
                                                    miała później wielki wpływ na całą Rosję. Za pośrednictwem Mohyły elementy
                                                    zachodnie przedostawały się nawet do prawosławnego rytuału (np. formuła
                                                    rozgrzeszenia przy spowiedzi).
                                                    /..../
                                                    Namawiam Radku na lekturę całego wywiadu – który stracił trochę na aktualności –
                                                    chociażby poprzez całkowitą reaktywację Kościoła Grekokatolickiego w Polsce .
                                                    Ale osoba księdza profesora Paprockiego – znanego mi chociażby ze znakomitych
                                                    telewizyjnych wypowiedzi na temat historii malarstwa ikonowego – zasługuje na
                                                    popularyzację . Mam nadzieje że bez problemu wejdziesz do e-Czytelni lubelskich
                                                    grekokatolików
                                                    Pozdrawiam jak zawsze serdecznie !!!!!

                                                  • wolf_wwa Re: Ksiądz Paprocki o Unitach 06.10.04, 21:12
                                                    Dziekuje Piotrze za namiar na rozmowe z ks. Paprockim. Niebawem zabiore sie za
                                                    lekture:) Ksiadz Paprocki jest dla mnie wielkim autorytetem, zawsze z
                                                    przyjemnoscia zaglebiam sie w lekture Jego wypowiedzi.
                                                    Ze znalezieniem sajtu parafii w Lublinie nie bede mial problemu, na szczescie
                                                    zapisalem sobie kiedys adres.
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa Po lekturze 07.10.04, 15:53
                                                    Witam
                                                    Z wielka uwaga przeczytalem caly tekst rozmowy. Szczegolnie ciekawe byly
                                                    fragmenty o obrzadku wscodnim w innych krajach. Temat Unii na terenie
                                                    Rzeczpospolitej to sprawa w miare znana i omawiama tutaj, a sprawy innych
                                                    krajow to dla mnie terra incognita. Zawsze patrzylem na Cerkiew prawoslawna i
                                                    Koscioly wschodnie przez pryzmat "naszych" Rusinow. Z liturgii odprawiamych w
                                                    rycie bizantyjskim przez "lacinnikow" nie zdawalem sobie nawet sprawy:( Kiedys
                                                    wspolnie zastanawialismy sie dokad prowadza nasze rozmowy. Mozna jeszcze dodac
                                                    ze prowadza do poznania innej optyki. Przeciez wspominani w rozmowie Grecy w
                                                    Italii maja zupelnie inne doswiadczenia niz prawoslawni czy grekokatolicy w
                                                    Polsce. Chyba musze sie zainteresowac sprawami wykraczajacymi poza moje
                                                    podworko;)
                                                    Wracajac do poprzednich tematow mam goraca prosbe o opisanie wrazen
                                                    z "Nikifora" poniewaz wybieram sie rowniez na ten film.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. zaraz wybieram sie odwiedzic polecana przez Ciebie e-ksiegarnie
                                                  • piotrzr I ja Po lekturze 07.10.04, 16:54
                                                    Bardzo ciekawy artykuł !!!

                                                    Zarówno w swej częsci historycznej jak i wspólczesnej.

                                                    Warca więc historia Chełmszczyzny lat trzydziestych
                                                    Ot chociażby w tym cytacie :
                                                    Celem tzw. Akcji Koordynacyjnej, do której przeprowadzenia powołano Towarzystwo
                                                    Rozwoju Ziem Wschodnich, było przede wszystkim zamrożenie prawosławia w jego
                                                    statystycznym przekroju, a w dalszym etapie ścieśnianie jego stanu posiadania
                                                    przez właściwe stosowanie ustanawianej reglamentacji prawnej bytu i
                                                    działalności Kościoła prawosławnego.

                                                    Sposób ostateczny...
                                                    Celem działań, które podjęły władze polityczne i wojskowe, było m.in.
                                                    uniemożliwienie rozrostu organizacyjnego Kościoła prawosławnego tak pod
                                                    względem placówek, jak i duchowieństwa i selekcja personalna. Dążono przy tym
                                                    do powstrzymywania rozwoju ruchu unijnego, gdyż neouniccy duchowni pozyskiwali
                                                    sobie wyznawców poprzez rozniecanie nacjonalizmu ukraińskiego oraz preferowanie
                                                    obyczajów narodowych kosztem tradycji prawosławnej i wierności obyczajowości
                                                    cerkiewnej. Natomiast wynikające ze snobizmu publiczne popisywanie się Polaków
                                                    znajomością mowy rusińskiej lub ukraińskiej należy piętnować jako obrazę
                                                    godności narodowej.
                                                    Szczególnie gorliwym propagatorem idei likwidacji prawosławia na terenie
                                                    historycznej Chełmszczyzny był gen. M.M. Smorawiński, dowódca okręgu korpusu nr
                                                    II w Lublinie (DOK II). Był on nie tylko kierownikiem Akcji Koordynacyjnej na
                                                    terenie Lubelszczyzny i Wołynia, ale także prezesem i pomysłodawcą Towarzystwa
                                                    Rozwoju Ziem Wschodnich. Wcielał się on czasami w rolę papieża, wydając
                                                    dyrektywy rzymskokatolickim biskupom lubelskiemu i łuckiemu co do treści
                                                    nauczania podległych im księży, sugerując zmiany kadrowe w przypadku
                                                    zaniedbywania się duchownych katolickich w akcji przeciwko prawosławiu.
                                                    Jednocześnie wykazywał rażącą niekompetencję w sprawach czysto wojskowych,
                                                    opieszałość w działaniach przygotowawczych do zbliżającej się wojny i
                                                    ignorancję w strategii pola walki i taktyce. >
                                                    Burzenie lub palenie cerkwi było przewidziane w planach strategicznych
                                                    rewindykacji mienia i dusz prawosławnych i to od kierowników Akcji
                                                    Koordynacyjnej na danym terenie zależało, czy na to przyzwolą w swoich
                                                    dyrektywach szczegółowych. Pułkownik S. Turkowski ( pełniący funkcję kierownika
                                                    Akcji Koordynacyjnej w pow. zamojskim) w oznaczonym klauzulą tajności
                                                    piśmie "do wyłącznego użytku tylko powiatowych kierowników akcji, którzy
                                                    osobiście ustnie podadzą w odpowiedniej formie prezesom TRZW" napisał m.in.:
                                                    Zaznaczam, że należy się wstrzymać jeszcze ze stosowaniem radykalnych sposobów,
                                                    jak palenie cerkwi itp. Będzie to mogło być stosowane już tylko jako sposób
                                                    ostateczny, przy czym zaznaczam jak wyżej, że wojskowi nie mogą być w żaden
                                                    sposób wciągnięci do tej akcji.(...) Z terenu, na którym dana akcja ma być
                                                    przeprowadzona, nikt nie może być o tym powiadomionym. W sprawie akcji
                                                    przeciwko cerkwiom oczekuję meldunków jak wyżej.
                                                    Dzisiaj wiadomo, że po "ostateczne sposoby" sięgnięto na terenie województwa
                                                    lubelskiego w 126 przypadkach.****

                                                    Czytając te fragmenty – nie mogę „wyjść z podziwu” jak słaba Polska lat
                                                    trzydziestych mogła się zdobyć na taką niegodziwość i bezsensowny wysiłek!!!!


                                                    A wspolczesność – to pięknie ,że katolicka rzymskokatoliccy mieszkańcy Brzeźna
                                                    wraz z proboszczem Wiesławem Pecyną i prawosławna społeczność Podlasia
                                                    potrafuii się porozumiewać :

                                                    *** Dzisiaj społeczność prawosławnych Brzeźna to kilkanaście osób, wtopionych
                                                    w rzymskokatolicką większość. Szacunek wzajemny dla nieco odmiennych tradycji i
                                                    obrzędowości sakralnej widoczny był nie tylko podczas niedzielnego nabożeństwa
                                                    i świętej Liturgii. Proboszcz parafii Najświętszej Marii Panny Matki Kościoła
                                                    odwołał z racji święta u prawosławnych niedzielną sumę. Solidarne
                                                    współdziałanie i wzajemne zrozumienie pomogły właściwie zadbać o miejsce
                                                    wiecznego spoczynku obydwu wyznań i w dość krótkim czasie wybudować cerkiew***.

                                                    Koniec cytatu.

                                                    Radku - dziękuję Ci za ów link i zaraz odwzajemniam się podobnym w wymowie
                                                    tekstem o Łopieńce - odbudowanej z ruin cerkwi w sercu Bieszczad

                                                    A na Nikiforze jednak nie byłem - z prozaicznego powodu seanse w naszym
                                                    multikinie są o 17 i 21.15 .
                                                    A poczekam na prezentację w innym kinie i bardziej dogodne godziny
                                                    projekcji :))))

                                                    A zaraz następny post



                                                  • piotrzr Łopieńka 07.10.04, 17:05
                                                    Zapraszam na lekturę ciekawego tekstu :

                                                    lopienka2004.epodkarpacie.com/index.php?page=gallery&gallery_id=3
                                                    Odpust w Łopience 2004
                                                    W malowniczej scenerii złotej bieszczadzkiej jesieni - w niedzielę 3 X 2004 r.
                                                    o godz. 11 - w odbudowanej z ruiny cerkwi unickiej w Łopience u stóp Łopiennika
                                                    (1069 m) w Bieszczadach zebrali się przedstawiciele lokalnej społeczności
                                                    bieszczadzkiej i liczni pielgrzymi z różnych miejsc Podkarpacia i Polski.
                                                    Gospodarz tego niezwykłego miejsca - ks. Piotr Bartnik (kapłan sercem związany
                                                    z górami i zarazem przewodnik beskidzki) przywitał serdecznie wszystkich
                                                    pątników zapraszając do modlitwy i osobistego spotkania z Jezusem Chrystusem
                                                    oraz Jego Matką Maryją w Eucharystii. W słowie wstępnym uświadomił wagę odpustu
                                                    dla rozwoju duchowego człowieka zapraszając do skorzystania z sakramentu
                                                    pojednania.
                                                    Uroczystą Mszę Świętą celebrowało 3 kapłanów: Ojciec Stanisław Glista OFM -
                                                    gwardian OO Franciszkanów z Sanoka, ks. Eugeniusz Suszek - misjonarz ze Stanów
                                                    Zjednoczonych i ks. Mirosław Michaliszyn - kapelan obrządku ukraińsko-
                                                    bizantyjskiego z Krakowa. Wraz z pielgrzymami modlili się za ludzi związanych z
                                                    Bieszczadami: za dawnych mieszkańców tego miejsca oraz nieistniejących
                                                    bieszczadzkich wiosek, za harcerzy i młodzież, za przewodników turystycznych i
                                                    ratowników GOPR, za inicjatorów odbudowy tej świątyni i sponsorów, za
                                                    przybyłych pielgrzymów i przedstawicieli samorządów bieszczadzkich.
                                                    Pełny opis uroczystości znajdziecie TUTAJ

                                                    Od siebie muszę dodać że w tym tekście razi mnie brak opisu uczestnictwa
                                                    grekokatolików w tych uroczystościach - oczywiście opróćz wspomnianego księdza
                                                    Michaliszyna - parocha rzeszowskiego :)) Przecież niedaleko od Łopieńki są
                                                    zwarte osady Grekokatolików baligrodzkich,z Komańczy czy Szczawnego /chociaż
                                                    tam zdaje się przeważają prawosławni /

                                                    Podobnie zresztą jak brak wyrażnego wspomnienia Lemków i Bojkow którzy niegdyś
                                                    się w tej cerkwi modlili.
                                                    Cóż jak widać pewne prawdy z trudem "przebijają sie do świadomości" nawet w
                                                    tak "rozmodlonym" tekscie jak tu cytowany :(

                                                    Niemniej pozdrawiam słonecznie z wypogodzonego Rzeszowa !


                                                  • wolf_wwa Re: Łopieńka 07.10.04, 18:21
                                                    Napisales Piotrze
                                                    > Podobnie zresztą jak brak wyrażnego wspomnienia Lemków i Bojkow którzy niegdyś
                                                    > się w tej cerkwi modlili.
                                                    > Cóż jak widać pewne prawdy z trudem "przebijają sie do świadomości" nawet w
                                                    > tak "rozmodlonym" tekscie jak tu cytowany :(

                                                    Chociaz na szczescie przytoczono zrodla mowiace o odpustach
                                                    "Dzięki relacjom Zygmunta Kaczkowskiego opisanym w "Mężu Szalonym" wiemy, iż w
                                                    1764 r. odbywały się w tym miejscu - według kalendarza juliańskiego - 3 odpusty
                                                    rocznie: pierwszy 13 lipca - w święto apostołów Piotra i Pawła, drugi 29 VIII -
                                                    w święto Zaśnięcia Matki Bożej (Wniebowzięcia Matki Bożej) i trzeci 28 IX - w
                                                    święto Podwyższenia Krzyża Świętego."
                                                    Z cytatu jasno wynika ze mieszkali tam i modlili sie ludzie Ruskiej Wiary. Swoja
                                                    droga troche zdziwil mnie fragment "29 VIII - w święto Zaśnięcia Matki Bożej
                                                    (Wniebowzięcia Matki Bożej)" widac ze autor stawia znak rownosci miedzy swietem
                                                    Zasniecia Matki Bozej a katolickim Wniebowzieciem. Strasznie ciekaw jestem jak
                                                    te sprawe widza grekokatolicy.
                                                    Tekst na pewno cieszy pomimo pewnych (wspomnianych przez Ciebie) brakow, ale
                                                    prawdziwie raduje serce galeria wspanialych fotografii.
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam z deszczowej Warszawy
                                                    R.
                                                  • Gość: Piotr Optymistycznie o Sanoku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.04, 20:03
                                                    Podoba mi sie Twój optymizm Radku - w związku z tym - aby podtrzymać
                                                    nastrój /zwłaszcza że w Rzeszowie był kolejny piękny dzień i takiż jest
                                                    wieczór/ podaję ładny opis letnich uroczystości w Sanoku :Ekumenizm przed ikoną


                                                    SANOK. Już po raz trzynasty zorganizowano spotkanie ekumeniczne. Wzięli w nim
                                                    udział duchowni i wierni z kilku kościołów: prawosławnego, greckokatolickiego,
                                                    polskokatolickiego i katolickiego.

                                                    Na początku w języku starocerkiewno-słowiańskim kapłani obrządków wschodnich
                                                    odśpiewali "moleben". Podczas tej modlitwy, wierni oddali cześć słynącej z
                                                    cudów ikonie Bogurodzicy znajdującej się w sanockiej katedrze. Modlono się w
                                                    intencji mieszkańców Sanoka, ojczyzny oraz o dobro i jedność wśród
                                                    chrześcijan. - Spotkanie to było wyjątkowe w historii ziemi sanockiej. Ziemi,
                                                    naznaczonej w przeszłości różnymi konfliktami. Pierwszy raz od wielu lat kapłan
                                                    greckokatolicki modlił się w świątyni prawosławnej – mówił Ireneusz Kondrów,
                                                    ksiądz greckokatolicki. Jego zdaniem spotkanie była zapowiedzią kolejnych
                                                    kontaktów między kościołami.

                                                    Spotkania ekumeniczne w Sanoku odbywają się od 1998 r. Ich celem jest wspólna
                                                    modlitwa, rozważanie Pisma Świętego, a także prezentacja bogatej tradycji
                                                    wielokulturowego społeczeństwa ziemi sanockiej. - Przykładem tegorocznych
                                                    działań ekumenicznych jest bożonarodzeniowe dzielenie się opłatkiem i prosforą,
                                                    droga krzyżowa ulicami Sanoka, spotkanie duchowieństwa i władz samorządowych z
                                                    arcybiskupem Janem Martyniakiem, uroczystości odpustowe w Uluczu, spotkania w
                                                    kościele franciszkańskim, w cerkwiach greckokatolickiej i prawosławnej oraz
                                                    prezentacje artystyczne – mówi ojciec Stanisław Glista, gwardian sanockiego
                                                    klasztoru franciszkanów.

                                                    Organizatorami i gospodarzami spotkania był Kościół prawosławny oraz Związek
                                                    Ukraińców w Polsce.
                                                    gbSuper Nowości z dnia: 17_08_2004

                                                    Musisz przyznać - notka prasowa daje nadzieję :)))

                                                    Zwłaszcza że z tej samych supernowości cytowałem kiedyś opis wielkanocnego
                                                    konfliktu w podbaligrodzkiej Machawie.

                                                    Pozdrawiam zycząc pogody w ten weekend ;))))))

                                                    Ps A wizerunek owej Ikony mam na swych zdjęciach zrobionych przed kilku laty w
                                                    trakcie dość przypadkowego spotkania z Panem Marczakiem - niegdyś tu
                                                    wielokrotnie cytowanym :)


                                                  • wolf_wwa Re: Optymistycznie o Sanoku 09.10.04, 00:27
                                                    Witam
                                                    Ostatnio bylo troche informacji od ktorych w czlowieka wstepuje optymizm:) Moze
                                                    faktycznie sa to oznaki tego ze idzie na lepsze. Bardzo lezy mi na sercu
                                                    zrozumienie i dobre stosunki pomiedzy Kosciolami.
                                                    Dziekuje za kolejny optymistyczny post, niestety mialem czas tylko go szybciutko
                                                    przeczytac, szersza wypowiedz postaram sie umiescic po weekendzie. Po prostu
                                                    dopiero teraz dotarlem do domu po pracy. Tak to juz jest z nienormowanym czasem
                                                    pracy, ale dobrych tego stron tez jest duzo - czasem mam zupelnie wolne, casem
                                                    jestem w domu niedlugo po poludniu:))
                                                    Zycze milego weekendu i pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • Gość: ZbigniewSiatkowski Re: łemkowski dramat IP: *.artcom.pl / 194.6.246.* 20.01.05, 00:47
                                                    Jestem Polakiem, od wielu lat wytrwałym czytelnikiem łemkowskiej literatury
                                                    pięknej, czasami jej komentatorem. Z mocnego postanowienia nie wdawałem się
                                                    kiedykolwiek publicznie w żadne spory i swary wewnątrzłemkowskie; dostrzegałem
                                                    tylko to, co dobre a pociągające w łemkowskiej kulturze, zwłaszcza zaś to, co
                                                    mogłoby się okazać wartością łączącą Łemków i Polaków. Lecz wyznam, iż ogromnie
                                                    bym się ucieszył, gdybym nie znalazł już nigdy na łamach łemkowskich czasopism
                                                    i książek konceptu kalamburowego "Łemkiwszczyna - Łemkiw szczyna" (a
                                                    przydarzał się on, owszem, i pod piórem najświetniejszych pisarzy). Kiedy
                                                    Słowacki gorzkim słowem oskarżał swoich przeciwników w polskości, czynił to
                                                    inaczej: subtelniej. Kiedy Achmatowa gorzko żaliła się na okrucieństwo swoich
                                                    niegodnych rodaków, również umiała wznieść się ponad połajankę. Aleksander
                                                    Duchnowycz opowiedział - także na użytek swych późnych wnuków: "Ruskie słowo
                                                    było pierwszym, Które wyszło z moich ust, Na "azbuce" trud młodzieńczy Znaczył
                                                    szlak dla przyszłych muz" (cytuję według przekładu Piotra Trochanowskiego,
                                                    późniejszego laureata zaszczytnej Duchnowyczowskiej nagrody). Mam najgłębsze
                                                    przekonanie, iż rusińskiej muzie przystoi wybredność.
                                                  • Gość: ZbigniewSiatkowski Re: łemkowski dramat IP: *.artcom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 23:38
                                                    Sądzę, iż można kochać jak najserdeczniej łemkowską kulturę, na przykład poezję
                                                    bratnich nam Łemków, a jednak nie zachwycać się konceptami kalamburowymi
                                                    pokroju "Łemkiwszczyna - Łemkiw szczyna", jeżeli nawet pojawiają one się pod
                                                    piórem najświetniejszych pisarzy.
    • Gość: diakon Piotr A Klingera "Bracia, wybaczcie!" chcecie? IP: 212.182.32.* 11.10.04, 15:55
      CIX!

      Cieszę się, że wykonana moim staraniem publikacja wywiadu z ks. Paprockim
      została zauważona. Może ktoś chciałby przeczytać tekst świeckiego
      teologa prawosławnego "Bracia wybaczcie!" ze stycznia 1990 r., będący reakcją
      na relegalizację Kościoła gr.kat. w ZSRR? Moim zdaniem warto. Kto
      chce otrzymać plik Word'owski z tym artykułem - pierwodruk: "Gazeta Wyborcza"
      nr 13 z 16 stycznia 1990 - niech się do mnie zwróci pocztą elektroniczną.
      Adres na stronie WWW Parafii Greckokatolickiej w Lublinie.

      Pozdrawiam serdecznie drogich Dyskutantów!

      wykańczający doktorat [z wzajemnością ;-)]

      diakon Piotr
      • piotrzr Drowniak,Warhol i .... 11.10.04, 16:47
        Witam Księdza Diakona - i winszuje wytęzonej pracy i na sajcie parafii
        lubelskiej - zaglądam tam czasami no i doktoratu /czyżby już widać było finał :)
        Oferta z pewnością jak nie mnie to Radka z pewnością zainteresuje...
        A tymaczasem :

        A więc byłem na „Nikiforze”....!!!!!!!!

        Film... piękny!!!!!. Bo i pięknie zagrane postacie – począwszy od tytułowego
        bohatera /zagranego wielce realistycznie i ascetycznie przez Panią Feldman/ a i
        urzekające zdjęcia krajobrazowe.

        Najbardziej podobało się kilkakrotnie powtarzające się ujęcie „z lotu ptaka” na
        centrum Krynicy w zimowej szacie oraz filmowy Nikifor na tle barwnej ściany
        Ikonostasu – białych ram i złoconych zdobień.
        Rusińskość Nikifora została w tym filmie tylko z lekka zaznaczona i ..
        wystarczająco.
        No i wreszcie zobaczyłem polski film z „nieopatrzonymi” ,wspaniale grającymi
        aktorami i ciekawym galicyjskim "akcentem" – opiekunem Łemka Nikifora jest
        Polak /doskonale zagrana rola pana Gancarczyka/ a pomaga mu lekarz-
        Żyd /epizodyczna postać dr Rozena/>
        No a ta scena gdy notabl prosi o zrobieniu mu portretu a Nikifor odpowiada
        całkiem czytelnie "Szkoda czasu,szkoda czasu" :))))))))

        Oglądałem wprawdzie wcześniej /posiadany w domowej filmotece/ dobrze zrobiony
        dokumentalny film biograficzny ale muszę przyznać Radku że ten fabularny obraz
        zrobił na mnie ogromne wrażenie
        / znacznie większe od „Pręg” mocno wydumanego i "przecenionego" moim zdaniem
        obrazu – ale to temat na całkiem inną dyskusję /.

        A teraz trochę o innym Rusinie – Łemku o jakże inaczej wyglądającym losie i
        jego bycie... pośmiertnym :

        polityka.onet.pl/162,1100192,1,0,2375-2002-45,artykul.html
        Jestem znikąd, mawiał Andy Warhol odpowiadając na pytanie o pochodzenie.
        Uparcie powtarzana kwestia stała się jednym z filarów legendy króla pop-artu.
        Tymczasem Andy Warhol to Rusin Andrijko Varchola, pochodzący ze wsi Mikova w
        dzisiejszej Słowacji

        Na początku lat 80. w emigracyjnym piśmie „Carpatho-Rusyn American” ukazał się
        artykuł demaskujący artystę: Warhol to Andrijko Varchola ze wsi Mikova w
        ówczesnej północno-wschodniej Czechosłowacji. Dla Rusinów, którym komuniści
        odmówili prawa do własnej tożsamości zmuszając ich do identyfikacji z narodem
        ukraińskim, Warhol był objawieniem (choć naprawdę urodził się w Pitsburgu i na
        Słowacji nigdy nie był). Człowiek znikąd dla narodu, którego jakoby nie było,
        okazał się idealnym symbolem cementującym pokawałkowaną przez historię
        tożsamość, medium zdolnym nadać sprawie rusińskiej światowy rozgłos.

        Rusini, rolniczo-pasterski lud zamieszkujący łuk Karpat od Polski (od
        Szczawnicy na wschód) po Rumunię, po II wojnie wystawiony został na ciężkie
        próby. Polscy Łemkowie w ramach złej sławy Akcji Wisła zostali w 1947 r.
        przymusowo przesiedleni. Rusinów po drugiej stronie gór w miejsce deportacji
        czekała przyspieszona, socjalistyczna industrializacja – małe miasteczka
        Medzilaborce, Svidnik, Preszów zamieniły się w molochy przemysłu ciężkiego.
        Czechosłowacka aksamitna rewolucja przyniosła wolność – oficjalne uznanie dla
        rusińskiej tożsamości. Powstały niezależne stowarzyszenia, rozpoczęły prace nad
        kodyfikacją rusińskiego języka. Opublikowane w 2000 r. wyniki badań
        przeprowadzonych przez Centre for European Security Studies, w których na
        zlecenie NATO analizowano m.in. problem mniejszości narodowych w kontekście
        bezpieczeństwa regionalnego, informują, że na Słowacji mieszka obecnie 17 tys.
        Rusinów; nieoficjalnie mówi się, że może być ich nawet 125 tys. Mniejszość ta
        jeszcze w 1948 r. dysponowała 318 szkołami podstawowymi z rusińskim jako
        językiem wykładowym. W 1997 r. rusińskiego nauczano tylko w kilku szkołach.

        Rusiński kult Warhola podzielił się na dwie odnogi. W Mikovej, rodzinnej wsi
        malarza, czci się Andrijka-Rusina, chłopaka, który osiągnął sukces w świecie.
        Już od 11 lat rokrocznie odbywa się tu festiwal kultury rusińskiej jemu
        poświęcony. Jak przystało na chrześcijański kraj, uroczystości otwiera msza w
        cerkwi, potem zaczyna się festyn, jest piwo i kiełbaski, śpiewy i tańce ludowe.

        Michal Bycko dystansuje się od tej ludycznej formy okazywania czci Warholowi.
        Dla niego ważna wielkość dzieła mistrza, w którym tak wyraźnie widać
        wschodniosłowiański kod. Kuratora muzeum mierzi, że skarb, jaki posiadają
        Rusini, a dzięki nim cała Słowacja, nie jest w ogóle wykorzystywany w promocji
        kraju. Marzy mu się, żeby brud pociągu Sanok–Medzilaborce pokryły barwne
        graffiti w stylu pop-art. Chciałby zorganizować wędrowny happening, w którym
        powtórzono by drogę, jaką matka Warhola przeszła pieszo z Mikovej przez Polskę
        do Gdańska. Medzilaborce mogłyby stać się środkowoeuropejskim centrum sztuki
        współczesnej, stąd wszędzie blisko – do Lwowa, Krakowa, Budapesztu, Wiednia. A
        w ogóle to Medzilaborce powinny zmienić nazwę na Warholovce.


        • piotrzr Re: Drowniak,Warhol i linki 11.10.04, 16:56


          Jeszcze zapraszam do bogatej biblioteczki związanej z moim tematem i wątkami
          przyszłymi :
          www.lemko.org/lemko/nikifor/
          www.lemko.org/polish/
          www.lemko.org/polish/gerent.html
          No i jeszcze pozdrawiam serdecznie - widzę Radku że się zawodowo odnalazłeś :)))

          • wolf_wwa Bogate linki:) 11.10.04, 22:03
            Witam
            Dziekuje Piotrze za ciekawy post, jakze rozne drogi artystow...
            Bogactwo linkow z drugiego postu troche mnie zaskoczylo. Nie wiedzialem od czego
            zaczac wiec chyba bede czytal wszystko po kolei:) W zwiazku z tym prosze o
            wybaczenie jesli na dzien lub dwa zamilkne zupelnie. Za to po lekturze na pewno
            bedzie okazja wymienic poglady. Szczegolna radosc wzbudzila praca na temat losow
            Cerkwi prawoslawnej po II WS, ten tekst bede czytac jako pierwszy.
            W sprawach zawodowych, na dzien dzisiejszy, jest wszystko w porzadku i mam
            nadzieje, ze przez jakis czas tak pozostanie (dziekuje za zyczliwe
            zainteresowanie).
            Na dzis bede juz konczyc i siadam do pisania listu do Diakona Piotra. Na pewno
            ten tekst tez wniesie cos nowego do dyskusji.
            Pozdrawiam
            R.
            • diakonpiotr Jeszcze o tekście Klingera 13.10.04, 18:57
              wolf_wwa napisał:

              > Na dzis bede juz konczyc i siadam do pisania listu do Diakona Piotra. Na pewno
              > ten tekst tez wniesie cos nowego do dyskusji.


              Czy wniesie, nie wiem, ale przeczytać warto. Nie we wszystkim historyk może
              Klingerowi przyznać rację, ale tekst ten daje pojęcie, czym jest prawdziwy,
              nie odbębniany rytualnie, ekumenizm.

              Tak czy inaczej, żadnego listu od nikogo dotąd w tej sprawie nie otrzymałem.

              Pozdrawiam serdecznie z mej poczciwej katedry,

              diakon Piotr
              • wolf_wwa Caly czas czytam linki:) 14.10.04, 13:04
                Witam serdecznie
                Maila wyslalem dopiero wczoraj, na adres z sajtu parafii, czemu nie doszlo nie
                wiem (?) moze gdzies popelnilem blad w adresie. Dzis ponowie probe.
                Pozdrawiam
                R.
                P.S. Post taki krotki, poniewz pisze korzystajac z przerwy sniadaniowej w pracy
                • piotrzr Aleksy II o katolicyźmie i unitach 14.10.04, 16:40
                  Witam. ja również wysłałem proszalny liścik na ruthenusa ;)
                  A z tymi linkami to chyba popełniłem błąd - bowiem nie chcący wyłączyłem Cie z
                  forumnowej aktywności ?
                  A jeszcze pytanie ; Na Nikiforze już byłeś ??? Gorąco namiawiam.
                  I zaczynam tytułowy wątek :

                  tygodnik.onet.pl/1546,1147280,dzial.html
                  Bez znieczulenia Z Aleksym II, patriarchą Moskwy i Wszechrusi, rozmawia Michel
                  Kwiatkowski-Viatteau Kim jest zwierzchnik rosyjskiego prawosławia? Mistykiem
                  czy aparatczykiem o kagiebowskim rodowodzie? "Mamy nadzieję, że zdrowy rozsądek
                  zwierzchników Kościoła katolickiego nie pozwoli doprowadzić do pogorszenia
                  sytuacji" - mówi patriarcha Aleksy II. Jego słowa, "zapakowane w dyplomatyczną
                  bawełnę", nie oddają istoty rzeczy - komentuje Anna Łabuszewska.


                  /.../
                   Katolicy? Piłka po stronie Watykanu
                  - Jak Wasza Świątobliwość widzi perspektywę stosunków z katolikami? Czy do
                  rozwiązania sprawy parafii ukraińskich przejętych przez grekokatolików
                  potrzebna jest nowa generacja księży? Co do katolickiego prozelityzmu w Rosji:
                  czy usatysfakcjonowałoby Waszą Świątobliwość potępienie go przez Watykan?
                  Patriarchat Moskwy i Watykan nadają temu pojęciu różne treści: prawosławni
                  widzą prozelityzm tam, gdzie dla katolików jest tylko zwyczajne duszpasterstwo.
                  Jak wyjść ze ślepego zaułka?
                  - Aby rzeczywiście poprawić sytuację, osiągnąć rzeczywisty postęp w relacjach
                  między dwoma Kościołami, nie trzeba słów ani deklaracji, ale czynów. Analizując
                  dialog prawosławno-katolicki w ostatnich dziesięciu czy piętnastu latach,
                  odkrywamy bez trudu, że Watykan nieraz zapewniał o braterskich uczuciach wobec
                  Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, a także wykluczał prozelityzm i unię jako
                  środki prowadzące do jedności. Znalazło się to w dokumentach końcowych komisji
                  bilateralnych we Freising (Niemcy, 1990), w Ariccia (Włochy, 1991), w Balamand
                  (Liban, 1993) i innych jeszcze tekstach. Jednak, ku naszemu wielkiemu żalowi,
                  nie doprowadziło to do rzeczywistej poprawy sytuacji.
                  Przede wszystkim chodzi o praktykę prozelityzmu katolickiego w Rosji. Nasza
                  Cerkiew zawsze zwracała uwagę na potrzeby katolików rosyjskich i nigdy nie
                  przeszkadzała działalności duszpasterskiej duchowieństwa katolickiego na rzecz
                  jego tradycyjnych wiernych. Jednakże w Rosji i innych krajach Wspólnoty
                  Niepodległych Państw widać dziś wpływ dziesiątków katolickich zakonów
                  misyjnych, których działalności nie można definiować jako “zwykłe
                  duszpasterstwo”. Ich rzeczywistym celem nie jest zapewnienie posługi religijnej
                  własnym wiernym, ale nawracanie na katolicyzm ludności, należącej przez
                  urodzenie, chrzest, formację, edukację i kulturę, przez historyczny prymat
                  prawosławia etc., do tradycji prawosławnej.
                  Poza tym, misjonarze katoliccy działają w kraju bogatym tysiącletnią tradycją
                  chrześcijańską, nie przejmując się opinią Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej,
                  praktycznie ignorując jej obecność na własnych terenach kanonicznych. Aby dać
                  przykład działalności niedopuszczalnej w relacjach między Kościołami, można
                  przywołać konwersje na katolicyzm dzieci ochrzczonych w tradycji prawosławia,
                  praktykowane w sierocińcach tworzonych przez Kościół katolicki. Właśnie takie
                  zachowanie katolików wobec “siostrzanego Kościoła” Cerkiew uważa za prozelityzm
                  i nie ma najmniejszego zamiaru akceptować tego zjawiska.
                  Nie widzimy też pozytywnej ewolucji w relacjach z grekokatolikami z Zachodniej
                  Ukrainy, gdzie setki tysięcy wiernych prawosławnych znajdują się w sytuacji
                  prześladowanej mniejszości. Grekokatolicy szukają sposobu, by pogorszyć
                  sytuację, kontynuując ekspansję religijną na wschodzie i południu Ukrainy,
                  tradycyjnie prawosławnych. Skądinąd ukraińscy grekokatolicy żądają prawa
                  przeniesienia ich katedry ze Lwowa do Kijowa i podniesienia ich statusu
                  kościelnego na poziom patriarchatu kierowanego przez patriarchę. W ten sposób
                  próbują wprowadzić unię tam, gdzie historycznie nigdy jej nie było. Zważywszy,
                  że ukraiński Kościół greckokatolicki znajduje się w jurysdykcji papieża, ciąg
                  dalszy będzie zależał od postawy Watykanu. Mamy nadzieję, że zdrowy rozsądek i
                  dobra wola zwierzchników Kościoła katolickiego nie pozwolą doprowadzić do
                  pogorszenia sytuacji.
                  - Rzeczywiście, niektórzy Ukraińcy chcieliby, by Rzym mianował patriarchę gre-
                  ckokatolickiego w Kijowie. Jak dotąd, Jan Paweł II nie skłania się ku temu.
                  Jeśli jednak patriarcha zostałby mianowany, czy byłoby to dla Rosyjskiej Cerkwi
                  równie trudne do zaakceptowania, jak utworzenie w Rosji diecezji katolickich?
                  - Bez wątpienia, stworzenie patriarchatu greckokatolickiego na Ukrainie
                  zostałoby przyjęte z bólem i spotkałoby się z potępieniem prawosławnej
                  większości tego kraju. Trzeba przede wszystkim przypomnieć, że w tradycji
                  prawosławnej pojęcie i status patriarchatu oraz patriarchy rozumiane są
                  zupełnie inaczej. Patriarchat jest tworzoną w procesie historycznym organizacją
                  prawosławnych Kościołów lokalnych. Tymczasem ustanowienie na Ukrainie
                  patriarchatu greckokatolickiego byłoby niewątpliwie przyjęte w świadomości
                  prawosławnej jako pojawienie się struktury równoległej wobec Kościoła
                  kanonicznego w tym kraju, to znaczy Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu
                  Moskiewskiego. Taka akcja Rzymu byłaby otwartym wyzwaniem dla zasad i norm
                  ogłoszonych podczas Soboru Watykańskiego II, określających stosunki Kościoła
                  rzymskiego z Kościołem prawosławnym jako relacje z “Kościołem siostrzanym”.
                  Co więcej: jak uczy historia, aż do chwili obecnej Rzym nigdy nie tworzył
                  patriarchatów unickich. Wszystkie obecne patriarchaty - chaldejski, koptyjski,
                  syryjski, maronicki i melchicki - istnieją w Kościołach, które miały już system
                  patriarchalny przed unią z Rzymem. To stanowi fundamentalną różnicę między
                  sytuacją patriarchatów na Wschodzie a tym, który tworzy się na Ukrainie.
                  Powstanie patriarchatu greckokatolickiego na Ukrainie stałoby w sprzeczności
                  także z tradycją historyczną Kościoła katolickiego. Z tego względu ze
                  zrozumieniem i satysfakcją przyjmujemy fakt, że Watykan nie spieszy się z
                  odpowiedzią na inicjatywy zwierzchników grekokatolików, podsycane wyłącznie
                  przez interesy nacjonalistyczne.
                  ***
                  Cóż mógłbym powiedzieć od siebie o tych słowach ??
                  Piewrsze co popmyslałem to "wielkoruska arogancja", "mocarstwowe myslenie" -
                  mam nadzieję że polskiemu ptrawosławiu "jest daleko" od sposobu myslenia
                  Wielebnego Aleksego :)

                  Pozdrawiam serdecznie


                  • wolf_wwa Re: Aleksy II o katolicyźmie i unitach 14.10.04, 21:50
                    Witam
                    Mail do Diakona Piotra wyslalem dzis ponownie, mam nadzieje ze tym razem
                    wszystko bedzie OK.
                    Faktycznie Twoje linki zaburzyly troche forumowy rytm, moze jest ich zbyt duzo,
                    a moze za wolno czytam:)
                    Przeczytalem teskt z Tygodnika z mieszanymi uczuciami. Jak wiesz prawoslawie
                    jest bliskie mojemu sercu, jest jednak pewne ale...
                    Wypowiedzi Aleksego II niestety trudno nazwac modelowym przykladem ekumenizmu.
                    Na szczescie polskie prawoslawie nie jest tak wojownicze. Ma ono swoje problemy
                    z ktorych chyba najwazniejsza jest spadajaca liczba wiernych. Rosyjska Cerkiew
                    ma klopoty z odnalezieniem sie. Ludnosc Rosji jest w wiekszosci prawoslawna,
                    jednak liczba wiernych uczestniczaca w zyciu Cerkwi jest duzo mniejsza niz
                    wynikalo by ze statystyk. W takiej sytuacji najlepiej jest znalezc winnych, w
                    tym przypadku padlo na Kosciol katolicki (niestety czasem KK zachowywal sie
                    niezbyt subtelnie - co oczywiscie nic nie usprawiedliwia). Sadze ze najwiekszym
                    zagrozeniem w Rosji nie jest wojujacy katolicyzm a wysyp wszelakich sekt,
                    niestety malo widac reakcji hierarchow na to zagrozenie. Innym powodem takich
                    zachowan jest wielkoruski (chyba trzeba to tak nazwac) szowinizm. Mialem
                    niestety okazje przekonac sie ze dla niektorych Rosjan Bialorusin czy Ukrainiec
                    to taki "gorszy" Rosjanin. W kwestii patriarchatu grekokatolickiego trudno mi
                    formulowac jakiekolwiek zdanie, mam zbyt malo wiedzy, natomiast chyba juz
                    wspominalem o tym, ze Ukrainska Cerkiew Prawoslawna powinna uzyskac autokefalie.
                    Niestety sporo czasu uplynie nim bedzie to mozliwe.
                    Jezeli jestesmy juz przy postawie Cerkwi rosyjskiej to "subtelnym" zachowaniom
                    wladz rosyjskich zawdzieczamy fakt ze na Podlasiu duza czesc grekokatolikow
                    przeszla do Kosciola katolickiego. Jedna wypowiedz patriarchy Aleksego wywolala
                    refleksje zupelnie nie zwiazane z tematem artykulu.
                    "nawracanie na katolicyzm ludności, należącej przez urodzenie, chrzest,
                    formację, edukację i kulturę, przez historyczny prymat prawosławia etc., do
                    tradycji prawosławnej"
                    Pomyslalem sobie o tym ze na "naszych" terenach takie zachowania wyrzadzily
                    Rusinom wielka krzywde. To oczywiscie bylo wiele lat temu, ale skutki odczuwamy
                    do dzis. Rosja jest jednak wolna od takich zagrozen.
                    Dzisiejszy post to garsc przemyslen formulowanych "na goraco" po lekturze
                    zacytowanego przez Ciebie fragmentu. Po uwaznej lekturze calego tekstu na pewno
                    cos jeszcze przyjdzie do glowy.
                    Dziekuje za kolejny ciekawy link i pozdrawiam
                    R.
                    • wolf_wwa Male uzupelnienie 14.10.04, 21:58
                      Niestety jescze nie widzialem "Nikifora". Do konca miesiaca mam zamiar obejrzec,
                      nie wiem dokladnie kiedy ale dwa bilety z puli ufundowanej przez firme w ktorej
                      pracuje moja lepsza polowa sa wlasnie przeznaczone na ten cel:)
                      Zblizamy sie coraz bardziej do tysiecznego postu, w zwiazku z tym mam mala
                      sugestie. Moze, nawet po przekroczeniu tysiaca, kontynuowac watek chociaz do
                      Bozego Narodzenia?
                      Jeszcze raz pozdrawiam
                      R.
                      • piotrzr o prawosławiu 15.10.04, 18:04
                        Witam
                        Sam już nie wiem skąd się wziął ten próg tysiaca postów - może lepiej nie
                        stawiajmy progów a ciągnijmy tą dyskusje póki sił i komputera stanie :)))))

                        A dzisiaj przytoczę po pierwsze dwa zgrabne, krotki cytaty - ciekaw wielce co
                        o nich sądzisz /sądzicie??? :))) i jeden długi
                        Pierwszy z wywiadu z ks. Paprockim :
                        T.W.: Profesor Jerzy Nowosielski, prawosławny, jest autorem słów: „Prawosławie
                        to liturgia, dlatego każdy, kto bierze udział w liturgii wschodniej, jest
                        prawosławnym”. Zgadzam się całkowicie z tą piekną myślą, ale przyznać należy,
                        że stawia ona w zupełnie innym świetle problem unitów.
                        H.P.: Również się z tym zgadzam. Chrześcijaństwo wschodnie należy traktować
                        jako pewną integralną całość, do której należy nie tylko prawosławie
                        bizantyjskie, lecz także Kościoły orientalne i unickie. Nie można dzielić tej
                        wielkiej rodziny Kościołów.
                        Drugi z najnowszej ksiązki Janusza Głowackiego "Z głowy"

                        Bardzo piękne w prawosławiujest to ,że na cmentarzach mowi się nie do grobu,
                        powiedzmy Siergieja Jesienina, tylko po prosu do Siergieja Jesienina - czyli
                        tak jakby żył.

                        A teraz cytat z pracy mgr Pana Grabarczyka o okolicznościach „pożyczki” abp
                        Makarego Oksijuka

                        Atakowana przez władze państwowe oraz moskiewskie władze duchowne Cerkiew
                        Prawosławna w Polsce zmuszona była jednakże ugiąć się i podjąć rozmowy. Za
                        pośrednictwem rządu polskiego i radzieckiego, patriarcha Moskwy i całej Rusi
                        Aleksy (Simański) zgodził się przyjąć delegację Cerkwi Prawosławnej z Polski.
                        Wizyta odbyła się w dniach 19-27 czerwca, a jej celem było uregulowanie statusu
                        autokefalii. Pod naciskiem Moskwy delegacja zrzekła się autokefalii uzyskanej w
                        1924 r., otrzymując w zamian autokefalię od Synodu Rosyjskiej Cerkwi
                        Prawosławnej. Nową sytuację Cerkwi w Polsce formalnie określił podpisany 22
                        czerwca 1948 r. „Akt ponownego Złączenia Polskiego Kościoła Prawosławnego z
                        Rosyjskim Kościołem Prawosławnym oraz nadania autokefalii". W Moskwie, za zgodą
                        władz polskich, 25 czerwca 1948 r. konsekrowano na biskupa wrocławskiego
                        jednego z członków delegacji, ks. protojereja Michała Kiedrowa.
                        Tymczasowe Kolegium Rządzące Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego
                        sprawowało rządy do lipca 1951 r. W tym bowiem roku na „zaproszenie" Soboru
                        Biskupów przybył do Polski ze Związku Radzieckiego abp Makary (Oksijuk),
                        rosyjski arcybiskup Lwowa i Tarnopola (z pochodzenia Ukrainiec), który
                        został „wybrany" metropolitą Warszawskim i Całej Polski.
                        19 kwietnia 1951 r. Sobór Biskupów „nie czując się w stanie o własnych siłach"
                        rozwiązać zagadnienie obsady stanowiska metropolity, „po wszechstronnym
                        rozważeniu sprawy (...) świadomy powagi chwili i odpowiedzialności wobec Boga,
                        Kościoła i Ojczyzny, postanowił zwrócić się w imieniu PAKP do Rosyjskiej Cerkwi
                        Prawosławnej i patriarchy Aleksego, o udzielenie kanonicznego zezwolenia osobie
                        duchownej, godnej zajęcia Katedry Metropolitalnej i stanowiska Pierwszego
                        Biskupa i Głowy Kościoła, na przejście w jurysdykcję PAKP i osobie w miarę
                        możności dobrze znającej swoisty układ życia religijno-kościelnego w Polsce
                        (tradycje, obyczaje), do którego ludność prawosławna naszego kraju
                        przyzwyczaiła się od wieków".
                        Odpowiedź była pozytywna, bowiem „Najświątobliwszy Patriarcha Aleksy i
                        Świątobliwy Synod Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego dnia 15 czerwca 1951 r.
                        postanowił, przychylając się do prośby Soboru Biskupów Bratniego Kościoła
                        Polskiego zezwolić na przejście w jurysdykcję PAKP Najprzewielebniejszernu
                        Arcybiskupowi Lwowskiemu i Tarnopolskiemu Makaremu". Pozostał on na tym
                        stanowisku do 1960 r. Z przedstawionych tu okoliczności wynika, że wszelka
                        działalność Cerkwi po II wojnie światowej była pochodną stosunków państwowych
                        polsko-radzieckich i kościelno-państwowych w obu krajach. Zmiany w tym zakresie
                        nastąpiły w zasadzie dopiero po 1989 r. /..../

                        Ponieważ w 1948 r. Patriarchat Moskiewski nadał autokefalię Cerkwi Prawosławnej
                        w Polsce nastąpiła drobna ale istotna zmiana stanu prawnego. Niemniej jednak po
                        zakończeniu II wojny światowej, nadal obowiązywały przepisy z lat 1938-39, choć
                        na zakres ich obowiązywania ważyły czynniki zewnętrzne i wewnętrzne.
                        W wielu wypadkach dochodziło do ewidentnego łamania przepisów z łat 1938-39
                        przez komunistyczne władze państwowe, szczególnie w okresie 1945-1956. Wśród
                        nich najważniejsze to usunięcie metropolity Dionizego, powołanie Tymczasowego
                        Kolegium Rządzącego, obsadzenie stanowiska zwierzchnika Cerkwi w 1951 r. przez
                        metropolitę Makarego, likwidacja w 1951 r. przez metropolitę Makarego, za zgodą
                        władz państwowych, Warszawskiego Duchownego Konsystorza Prawosławnego i
                        utworzenie Kancelarii Metropolitalnej, nowelizacja Statutu Parafialnego przez
                        metropolitę Makarego w 1952 roku.
                        Wprowadzone nowe przepisy dotyczyły: prawa małżeńskiego i prawa o aktach stanu
                        cywilnego (uchyliły kompetencje sądów duchownych w sprawach małżeńskich,
                        prowadzenie akt stanu cywilnego przez proboszczów), sprawy pieczęci kościelnych
                        z godłem państwowym, uchylenia artykułów mówiących o majątku zmarłych biskupów,
                        osób przesiedlonych do ZSRR, dóbr martwej ręki (uszczuplały znacznie majątek
                        cerkiewny, podcinając jednocześnie jego bazę materialną), nauczania religii w
                        szkołach, W 1948 r, uchylono przepisy dotyczące dotacji państwowych dla osób i
                        instytucji kościelnych oraz na wydatki rzeczowe Cerkwi. Natomiast w 1949 r.
                        uchwalono prawo o stowarzyszeniach, które zmieniło status formalno-prawny
                        klasztorów (w tym prawosławnych). Konstytucja 1952 r. nie wniosła nic nowego,
                        jeśli chodzi o przepisy wyznaniowe, dotrzymując się dotychczasowych, W 1953 i
                        1956 r. wydano dwa dekrety dotyczące obsadzania stanowisk kościelnych (dekret z
                        1953 r. uchylił między innymi formuły ślubowania składane przez metropolitę,
                        biskupów diecezjalnych i członków konsystorzy). Ponadto w 1956 r. podjęto kroki
                        w kierunku nowelizacji Statutu Wewnętrznego, ale dopiero w 1957 r. powołana
                        została komisja cerkiewna, która zajęła się tym problemem.

                        Koniec cytatu - kończąc radku ten post - proponuję - ciągnijmy dalej .
                        Pozdrawiam życząc miłego weekendu

                        Ps A do tematu sytuacji obecnej Kościóła Katolickiego, Unickiego i Cerkwi
                        Prawosławnej warto będzie wracać - tak zresztą jak do wypowiedzi Aleksego




                        • wolf_wwa Re: o prawosławiu w PRL 15.10.04, 19:38
                          Witam
                          Nie mam wcale zamiaru konczyc rozmow na tym forum, mam nadzieje ze dyskusja
                          jeszcze potrwa. Az do wyczerpania tematow:)
                          Sytuacja Cerkwi w PRL byla taka jak wiekszosci organizacji i stowarzyszen.
                          Wiadomo ze towarzysze musieli miec nad wszystkim piecze i musieli uwzgledniac
                          wytyczne z Moskwy. Sytuacje strony prawoslawnej pogarszal rowniez fakt, ze jest
                          to Kosciol mniejszosciowy. Poza tym Moskwa niechetnie pozbedzie sie swojego
                          "monopolu" na prawoslawie:( Mozna sie tylko cieszyc ze dzisiejsza autokefalia
                          jest juz prawdziwa.
                          Dzisiaj linkuje pewien tekst S. Janowicza, dotyczy on co prawda rzeczy bardzo
                          odleglej od naszych rozmow, a mianowicie mowi o glosnej ostatnio sprawie naduzyc
                          w "Niwie". Pomimo tego zdecydowalem sie go zalinkowc. Wypowiedzi ktore tam
                          padaja sa bardzo ostre i dotycza sytuacji mniejszosci w Polsce. Trudno zgodzic
                          sie z az tak czarnym obrazem rzeczywistosci, ale goraco zachecam do przeczytania.

                          www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=7343
                          Zycze milej lektury i serdecznie pozdrawiam
                          R
                          • piotrzr w sieci wątpliwości 18.10.04, 20:12
                            Witam !!

                            Czy wyznawca prawosławia, luteranizmu, judaizmu czy nawet islamu może być
                            zbawiony i uzyskać „życie wieczne” gdy spełnia pobożne uczynki, żyje „po
                            bożemu” ??

                            Wydawało się mi się ,że odpowiedź na to pytanie może być tylko twierdząca- tak
                            jak niewątpliwa wydawała mi się równość współczesnych religii monoteistycznych –
                            zwłaszcza o wspólnym pochodzeniu biblijno-chrześcijanskim.

                            Tak myślałem do wczoraj , gdyż...

                            Na wczorajszych mszach w jednym z rzeszowskich kościołów ksiądz w wygłaszanych
                            kazaniach mówił o sposobach działania szatana.
                            Stwierdził,że szatan działa w różny sposób – od stawiania trywialnych pytań
                            typu „czy Pan Bóg może stworzyć kamień którego sam nie udźwignie ?” po
                            znacznie poważniejsze sprawy jak : szatańskie twierdzenie iż wszystkie wyznania
                            są sobie równe i w każdym można osiągnąć zbawienie, zarzucanie Kościołowi Kat.
                            Mieszanie się do polityki i oskarżanie tego kościoła o nietolerancję. Przy
                            pierwszym zagadnieniu ksiądz ów podparł się cytatem z pism św.Bp Sebastiana
                            Pelczara mówiącym ,że „są ludzie którzy za podszeptem szatana szerzą nowinki
                            jakoby nie jest ważne jaką religię się wyznaje byle tylko nie kraść, nie
                            mordować, żyć uczciwie”
                            Ksiądz mówiący kazanie popatrzył po ludziach przy tych słowach i
                            stwierdził „Patrzcie – to napisano ponad sto lat temu a jakie to aktualne!!”
                            Przy „tolerancji” stwierdził m.in. „czy można być tolerancyjny dla dziecka
                            bawiącego się zabawkami w pomieszczeniu w którym ulatnia się gaz ?”
                            Oczywiście w kazaniu nie padła ani nazwa wyznań które mają czelność uważać się
                            za równe katolicyzmowi ani też czy pod pojęciem „tolerancja” kaznodzieja
                            rozumie tolerancje religijną czy ekumenizm.....

                            Kazanie było głoszone przez młodego księdza, dumnego zapewne ze swego tytułu
                            doktorskiego i aktywności w lokalnych mediach....

                            Przeczytałem Radku uważnie owo wystąpienie białoruskiego pisarza, rzeczywiście
                            gniewnie napisane – nie umiem się jednak do niego odnieść – bo nie znam
                            historii awantury wokół Niwy ani też faktów ,że do tej pory pozostaje nie
                            uregulowany ustawowo status mniejszości narodowościowych w Polsce !!!!

                            Jak byłbyś łaskaw dać parę słów wyjaśnienia na ten temat - byłoby dobrze :-))

                            Pozdrawiam serdecznie

                            Ps Mam nadzieję że nie urażę nikogo swymi „po-kazaniowymi” refleksjami – jeśli
                            tak miałoby się stać = przepraszam, ale musiałem wyrzucić swe wrażenia !!!!
                            W gruncie rzeczy to jednak najważniejsze, że kazania nie przespałem- prawda
                            ;-)))????
                          • mariusz.namez Re: KNYSZ 18.10.04, 21:19
                            Trochę przez przypadek trafiłem na to forum, ale to świetnie bo może ktoś mi
                            pomoże .
                            Od roku poszukuje w Internecie przepisu kulinarnego na pyszne knysze. Może ktoś
                            mi pomoże bo nie mogę ciągle jeździć do Ustrzyk Górnych żeby je jeść.
                            Jeśli ktoś zna przepis uprzejmie proszę o przesłanie go. Bez knyszy świat jest
                            smutny.
                            • piotrzr Knysza - nie knysz 19.10.04, 16:41
                              Witam
                              Owa KNYSZA - to wywodzący się z kuchni ŻYDOWSKIEJ przysmak - często występujący
                              w kebab-barach obok greckiego gyrosa i bułczanych kebabow.
                              Wystepuje w wersji jarskiej - seler naciowy,kapusta i marchewka zapieczona w
                              kruchym cieście - podawana z sosem czosnkowym !!! - coś jak znany Ci zapewne
                              kulebiak / oczywiście ten to bez sosu :))).
                              W barach - to spora buła /często taka sama jak w gyrosie i kebabie/ a w środku
                              poszatkowana kapusta,kukurydza, cebula, papryka, pomidory i plasterki ogórka
                              kiszonego - polane to ostrym sosem czosnkowym/na bazie smietany :)
                              Oczywiście może być i mięsny - w wersji klasycznej z babraniną , ale może być z
                              pieczonym mięsem wołowym a i ze swojski schabikiem.
                              Smacznego !!!
                              • Gość: mariusz.namez Re: Knysza - nie knysz IP: *.rzeszow.mm.pl 19.10.04, 20:26
                                Nie !!!
                                No knysze to ja jadłem, chodzi mi o kuchnie regionalną, Bojkowska. KNYSZ to
                                placek, przypomina w smaku pieroga z ziemniakami i serem mocno podsmażony
                                pieprzny trochę.
                                Tylko chodzi mi JAK JE Się ROOBIII !!!!
                              • wolf_wwa Ustawa, Niwa itp... 19.10.04, 20:47
                                Witam
                                Nieciekawe refleksje nasuwaja sie po lekturze fragmentu kazania. Dziwne ze takie
                                slowa padaja z ust mlodego duchownego. Tez jestem ciekaw jakie to wyznania ow
                                duchowny mial na mysli. Moze ten ksiadz troche minal sie z powolaniem, moze
                                urodzil sie o 300 lat za pozno:)
                                Wracajac do Ustawy. Na uregulowanie spraw mniejszosci Sejm nie moze sie
                                zdecydowac juz od 10 lat. Przy Ustawie, juz na finiszu, majstruje sie dalej. W
                                projekcie ustawy zaproponowano przepis ktory pozwalal gminom o 8% odsetku
                                mniejszosci narodowych do uzywania w urzedach jezyka mniejszosci jako
                                pomocniczego, obecnie podniesiono ten prog do 50%. W zalozeniu mialo to chronic
                                mniejszosci przed asymilacja, w przypadku progu 50% duza czesc ludzi bedzie sie
                                polonizowac. Druga ciekawa kwestia jest przeniesienie spraw zwiazanych z
                                mniejszosciami do MSWiA. Co prawda dzis to juz nie zlowrogie MSW, ale pozostaje
                                jednak pewien cien watpliwosci, tym bardziej ze urzednicy mieliby sie tam tez
                                zajmowac mniejszosciami religijnymi (czyzby na liturgii smutny pan mial notowac
                                o czym w kazaniu mowi batiuszka?) Ta Ustawa byla jednym z priorytetow rzadu L.
                                Millera. Sadze ze byl to tylko wabik na mniejszosciowego wyborce. Jezeli uda sie
                                przeprowadzic Ustawe przez Sejm to wowczas wyplynie ona w najblizszych wyborach
                                i dalej na Podlasiu SLD bedzie pokazywac jakie jest dobre dla prawoslawnej
                                mniejszosci.
                                Jesli chodzi o "Niwe" to jest to pismo BTSK, co do jego wartosci nie wypowiem
                                sie poniewaz z pism bialoruskich przegladam casem tylko Czasopis i Bialoruskie
                                Zeszyty Historyczne, Niwy nie mialem okazji. Ostatnio w "Niwie" i szkolach
                                bialoruskich NIK przeprowadzil kontrole wydatkowania pieniedzy z dotacji
                                przekazywanych przez panstwo. Podobno (pisze podobno, poniewaz sprawa jest w
                                toku i dopiero gdy sie wyjasni mozna bedzie miec pewnosc) znaleziono dowody na
                                zawyzanie nakladu i nieudokumentowane wydatki. Postawiono jednak zarzuty nie tym
                                osobom co trzeba i dzialacze bialoruscy zaczeli czuc w tym skoordynowane
                                dzialania majace na celu skompromitowanie mniejszosci bialoruskiej. W sprawie
                                "Niwy" ciekawi mnie naklad - wynosi on tylko 1200 egzemplarzy co przy
                                liczebnosci ludzi deklarujacych sie jako Bialorusini nie jest wynikiem
                                imponujacym. Z kontrola szkol kluczowym zarzutem przeciw NIK-owi jest to ze pod
                                protokolem podpisal sie wiceszef delegatury w Bialymstoku ktory za rzadow AWS
                                byl "szycha" w bialostockim UOP-ie. Wydaje sie ze raczej ten zarzut jest
                                niemerytoryczny, poza tym w szkolach akurat nie znaleziono razacych
                                nieprawidlowosci a jedynie sformulowano wskazowki co nalezu usprawnic i poprawic.
                                Ogolnie te wydarzenia chyba nie sa jedynym powodem napisania takiego tekstu
                                przez p. Janowicza. Faktycznie cos musi sie dziac, niestety mieszkam daleko od
                                tych spraw. Kontakt mam tylko poprzez ludzi tam mieszkajacych (i to nie w Bialym
                                tylko nad Bugiem), czasem slysze rzeczy ktore swiadcza o nietolerancji, ale z
                                reguly nie jest to nic powaznego, ot drobne zlosliwosci. O stosunkach
                                bialostockich nie wiem zupelnie nic moze tam jest gorzej?
                                Mam nadzieje ze nie zanudzilem przydlugim tekstem
                                Pozdrawiam
                                R.
                                • piotrzr Ustawa, Niwa i "klops" z knyszem 19.10.04, 21:17
                                  Witam
                                  Wyobraź sobie moje zdziwienie po owym kazaniu - młody duchowny, pracujący z
                                  młodzieżą, audycje w lokalnym radiu katolickim Via, uczstnictwo w
                                  organizacji "dnia papieskiego" itd - a tu takie kazanie !!!

                                  Wiesz - a może nalezy trochę inaczej spojrzeć na wystąpienie Patryjarchy
                                  Aleksija - i jego pretensje do katolicyzmu?? Może rzeczywiście jest tak,że
                                  Papież swoje, Biskupi czy kardynałowie swoje - a kler na dole robi swoją
                                  polityke wyznaniową ? Może naprawdę jest tak że na przykład pod pretekstem
                                  pieknej idei prowadzenia sierocińców dla "dzieci ulicy" - prowadzą w Rosji
                                  antyprawosławną akcję pozyskiwania duszyczek w celu ich zbawienia... "od
                                  herezji schizmy" ???

                                  Tu u nas w Galicji też już w co drugim miateczku czy wsi pomniki papieskie,
                                  nazwania ulic jego imieniem - a jego słowa o równości religii, wizyty w
                                  synagogach,cerkwiach, modlitwa pod "ścianą płaczu" w jerozolimie , modlitwy z
                                  przedstawicielami rożnych religii /w tym z Dalaj Lamą !!!/ przemijają w mojej
                                  kochanej Galicji bez echa - chyba że za to echo nalezy uznać owo kazanie o
                                  podszeptach szatańskich
                                  :((((

                                  dziękuję za w miarę kompletną informacje o problemach z Niwą i problemach z
                                  ustawą o mniejszościach - muszę sobie o tym poczytac - obiło mi sie o uszy o
                                  dotacjach budżetowych dla organizacji i stowarzyszeń mniejszości, o posłach
                                  mniejszości niemieckich w sejmie - a tu proszę !!!! Wolnej Rz- plitej nie stać
                                  po 15 latach na ustawowe uregulowanie problemu mniejszości narodowościowych !!!!
                                  Co na to Europa tak wyczulona na prawa człowieka ???? Co na to Parlament UE ???

                                  Pozdrawiam serdecznie.

                                  Ps A respondent z owym knyszem zabil mi klina !!!! Jestem w kropce :)))))
                                  • wolf_wwa Re: Ustawa, Niwa i "klops" z knyszem 19.10.04, 21:51
                                    Wiesz Piotrze, latwiej nazwac ulice czy postawic pomnik niz sluchac nauk i do
                                    nich sie stosowac:(
                                    Z prawami mniejszosci na szczescie nie bedzie tak zle i bez Ustawy, Polska jest
                                    czlonkiem UE i musi stosowac sie do regulacji europejskich. Wstyd tylko ze nie
                                    mozemy zrobic porzadku na wlasnym podworku.
                                    Jako uzupelnienie watku o nieciekawych zachowaniach ksiezy zalinkuje wyszperany
                                    w sieci artykul, jest naprawde wart uwagi.

                                    www.bialystokonline.pl/artykul.php?ida=5639
                                    ponizej maly fragment "na zachete"

                                    "W piątek do brańskiej cerkwi wtargnął proboszcz pobliskiej parafii katolickiej
                                    i zabronił batiuszce przeprowadzenia pochówku szczątków znalezionych podczas
                                    prac archologicznych w centrum miasta. Zdaniem świadków, między księżmi doszło
                                    nawet do przepychanek. Ksiądz prawosławny nie chce komentować zajścia."

                                    Zycze milej lektury i jeszcze raz pozdrawiam
                                    R
                                    • wolf_wwa P.S. 19.10.04, 21:53
                                      W sprawach kulinarnych niestety nie jestem w stanie pomoc, gdyby chodzilo o
                                      potrawy z "moich" stron to co innego
                                      • Gość: Piotr Re: P.S. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 22:11
                                        czekając aż moi domownicy napatrzą się na "inteigentną inaczej" - Wyprawę
                                        robinsownów "pożal się boże reality szoł" :) zernąlem tu jeszcze by coś
                                        dopowiedzieć. rzuciłem okiem na linkowany artykuł - a więc w naszej kochanej
                                        Polszcze jest wszystko mozliwe - właczniez Bijatyką nad ludzkimi szczątkami !!!!
                                        Ten "białostocki smaczek" jest przerażający!!!!
                                        Pamietam Twój post na forum przemyskim o księdzu który czekal jak wysoką
                                        dzwonnicę wybudować - aby przerosła wieżę cerkwi - tamten wątek był komiczny -
                                        ten jest tragiczno ponury.
                                        Ech - pije wlasnie herbatke z rumem - jest więc szansa że w ten zimny wieczór
                                        zasnę z odrobiną optymizmu w sercu :)

                                        Mimo wsztko serdecznie pozdrawiam - Dobrej Nocy

                                    • andrijko Re: Ustawa, Niwa 20.10.04, 12:04
                                      Witam wszystkich
                                      Wtrącam się - jak zwykle kiedy wasze rozmowy schodzą bliżej podlaskich tematów.
                                      Jeżeli chodzi o Nivę - to jest na Forum Białystok wątek dotyczący kontroli NIK,
                                      ale jak to zwykle na F Białystok bywa przepojony niezdrowymi emocjami, mało
                                      merytoryczny i po raz enty skupiający uwagę rozmówców na udowadnianiu drugiej
                                      stronie, że są w Polsce mniejszości - przy odpowiedzi - że Polska, a szcególnie
                                      Podlasie to od wieków, czysto polskie ziemie. Już mi się tam nawet nie chce
                                      odzywać. Ale zobaczcie sami. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                                      f=52&w=16387265 Już sam tytuł mówi wiele o tym "mieście wielu kultur i
                                      panujacej w nim tolerancji". Nie będę tu także bronił Białorusinów, bo niby
                                      czemu. Znaci mój stosunek do białoruskości większości POdlasian. Ale uważam, że
                                      organy państwowe powinny w takich sprawach kierować sie taktem i ostrożnością.
                                      To nie wina pracowników Nivy że muszą prowadzić "kreatywną księgowość". Dotacje
                                      sąniewielkie na wszystkie mniejszości, a części środków na działalność,
                                      pochodzącej ze źródeł pozabudżetowych nie da się w naszym regionie znaleźć w
                                      innych instytucjach, np. u prywatnych sponsorów czy firm. To byłby oczywiście
                                      ideał, opiewany zresztą przez działaczy NGO'sów z Zachodu - niezależne źródła i
                                      ich dywersifikacja. Ale nie na Podlasiu !!! Tu firm jest niewiele, są
                                      niewielkie i dosyć biedne, nie mówiąc już o samorządach. Te są i biedne a i
                                      centa nie dzadzą na mniejszości. Mówie o tych w których mniejszości są
                                      rzeczywiście mniejszością, np. Białystok - sowicie wspierajacy stowarzyszenia
                                      kościelne -ale już mniejszościom "brakuje" środków na jakże cenne inicjatywy.
                                      We wschodnich, prawosławnych gminach jest trochę lepiej, ale one rzeczywiście
                                      są biedne. W takeij sytuacji głównym źródłem finansowania pozostaje Budżet
                                      Państwa. A że jest ograniczony, to tym bardziej trzeba kombinować jak przeżyć
                                      od 1 do 1. Do nieprzemyślanej akcji NIK doszo jeszcze zachowanie podlaskich
                                      mediów, które chętnie, często nieobietywnie, na zamówienie - wyszukują
                                      sensacje. Nie oznacza to oczywiście, że mniejszości są nietykalne -
                                      stowarzyszenia i fundacje powinny być normalnie kontrolowane, ale tak by nie
                                      sprzyjało to wprowadzeniu atmosfery nagonki politycznej czy nietolerancji.
                                      Rozliczać - i dotować sprawiedliwie. A tak niektórzy działacze białoruscy
                                      podnieśli szum, nie wiem czy uzasadniony, czy nie. Ale na pewno sprowokowany
                                      nieumiejętną polityką władz i ich niekompetencją. Z włąsnego podwórka i pracy
                                      znam sytacje, kiedy problemami mniejszości zajmują się osoby nie orientujące
                                      się absolutnie w temacie. I stąd mamy później przewodniki po POdlasiu
                                      nafaszerowane tekstami o odwiecznym pokojowym współistnieniu, tolerancji,
                                      spotakniu Wschodu i Zachodu i wiele innych frazesów przy braku konkretów,
                                      szczególnie dnia dzisiejszego. Co do ustawy o mniejszościach, to chyba nic nie
                                      zmieni w życiu polskich mniejszosci. Jej uchwalenie byłoby natomiast ważnym
                                      aktem świadczącym o istotnej tolerancji, przynajmniej na papierze, aktem, który
                                      przypieczętowałby kilkusetletnią wspólną historię narodów żyjących w
                                      Rzeczpospolitej. Bo raczej nie spodziewałbym się realnego jej wpływu na poprawę
                                      statusu mniejszości. Na Podlasiu jedyną - moim zdaniem - mniejszością narodową
                                      z prawdziwego zdarzenia są Litwini. I oni rzeczywiście mogąw jakimś stopniu
                                      wykorzystać niekture zapisy ustawy w praktyce. A raczej przypieczętować nimi
                                      stan obecny. Bywam w Puńsku - stolicy polskich Litwinów. Napisy w sklepach,
                                      knajpach są po litewsku, dookoła słyszy się litewski, także w gminie. Po
                                      wprowadzeniu ustawy pozostałoby tylko wprowadznie dwójżezycznych tablic.
                                      Natomiast Białorusini i Ukraińcy nie będą w stanie skonsumować przepisów o
                                      dwójęzycznych nazwach czy porozumiewaniu się przez tłumacza w gminie czy
                                      urzędzie. Ukraińców jest za mało i jesteśmy raczej ruchem inteligenckim, dosyć
                                      elitarnym przez to a nie masowym. Natomiast Białorusini to Białorusini w
                                      większości z nazwy a nie ze świadomości narodowej. Wiesz o tym Wolfie z
                                      własnego podwórka. Też mam w rodzinie takich - z nazwy, jednak wcale nie
                                      zainteresowanych historią, polityką czy językiem białoruskim. Zresztą sami
                                      działacze białoruscy - ci z kręgu Czasopisu zdają sobie z tego sprawę.
                                      Określają ilość Białorusinów wśród "białorusinów" na jakiś tam ułamek procenta.
                                      Przedruki tych opinii w Nad Buhom i Narwoju. Takim "białorusinom" na pewno nie
                                      zechce się wymagać tłumacza w urzędzie, nie podpiszą też petycji - które na
                                      pewno organizacje białoruskie będą niedługo rozpowszechniać - o dodaniu
                                      białoruskiej nazwy miejscowości. A praktyka w urzędach jest taka że
                                      gdzieniegdzie i bez ustawy mówi się "po swojomu", w innych miejscach nawet
                                      ludzie ruskiego pochodzenia po przekroczeniu progu urzędu przestawiają się na
                                      mowę urzędową - to znam z praktyki włąsnej bo jeżdżę po terenie. Z nazwami też
                                      będzie trudno - bo jak napisałem wyżej - mało komu na tym zależy. Trudno jednak
                                      od osób bez świadomości narodowej wymagać, by domagali się uznania jawnych
                                      przejawów ich odrębności narodowej, jakimi są np. dwujęzczne nazwy
                                      miejscowości. Zresztą - z trzeciej strony z nazwami na Podlasiu będzie i inny
                                      problem, o którym pisała Prof. Smułkowa w swej książce "Białoruś i pogranicza".
                                      Mianowicie nazwy na południe od Narwii jednoznacznie ukraińskie, często nawet w
                                      takiej formie zapisane po polsku, trzeba będzie przetłumaczyć na bardzo
                                      odmiennie brzmiące po białorusku - i przetłumaczyć miejscowym "białorusinom" że
                                      to po ichniemu i żeby sami walczyli z władzą o takie właśnie nazwy. Np
                                      Telatycze, w tutejszej gwarze ukraińskiej - Telatyczy trzeba by nazwać
                                      Cialaciczy. Może gdzieś się to uda - ale nie będzie na pewno masowe. Także z
                                      tych zapisów - wg mnie - skorzystają tylko Litwini, Kaszubi i Niemcy - i to
                                      chyba przciwko tym ostatnim /ze strachu przed nimi/ prace posuwają się tak
                                      wolno.
                                      Ufff
                                      Mam nadzieję, że nie zanudzam
                                      Do następnego razu - obowiazki wzywają
                                      • piotrzr Z łemkowskich historii 20.10.04, 20:42
                                        Witam serdecznie !!!
                                        bardzo -ale to bardzo jestem Wam wdzięczny za zapoznanie mnie ze wspólczesnymi
                                        problemami Podlasia i białostocczyzny :)))
                                        Może "smieszki" tu niezbyt na miejscu - bo tematy raczej smutne : uświadomily
                                        mi rzecz niebywałą - nasza kochana Rz-plita totalnie lekcewazy fakt istnienia
                                        mniejszości narodowo-religijnych. Rzucane budżetowe ochłapy - jak widać mają
                                        sluzyć do realizacji zasady "dziel i rządż" - smutne to i po trosze
                                        przerażające. zwłaszcza że los "czystopolskiej biedy" - owych matek samotnie
                                        wychowujących dzieci,rosnących rzesz bezrobotnych absolwentów szkół wszelakich
                                        pod obecnymi rządami jest też przerażający !!!
                                        Szczególnie wśród odgłosów "fanfar wojskowych" dobiegajcych z dalekiego Iraku :(

                                        A ja wracam do historii - związanej z państwowo narodowyni aspiracjami Łemków
                                        pod koniec I wojny światowej i probami tworzenie Republik Lemkowskich :

                                        Cytaty pochodżą z artykułu "Zdrada wolnego Łemka" - z niezmiennie
                                        ciekawej "Polityki" /którą na równi z Tygodnikiem Powszechnym i oczywiście GW
                                        polecam szanownej uwadze :)

                                        polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1190635&MP=1

                                        Cytuje wybrane fragmenty :
                                        ****10 czerwca 1921 r. z miejskiego aresztu w Nowym Sączu, przed oblicze
                                        tamtejszego sądu okręgowego, zostali doprowadzeni ksiądz Dymitrij Chylak,
                                        proboszcz parafii w Izbach, dr Jarosław Kaczmarek, adwokat z Muszyny, i Mikołaj
                                        Gromasiak, właściciel nieruchomości w Krynicy. Wszyscy trzej byli obywatelami
                                        państwa polskiego, narodowości rusińskiej, wyznania greckokatolickiego. Trzem
                                        łemkowskim działaczom prokurator zarzucał podżeganie do oderwania
                                        Łemkowszczyzny „od jednolitego Związku Państwa Polskiego i nawoływanie do wojny
                                        domowej”. Obowiązujący w tym czasie kodeks karny czyny te określał jako
                                        zbrodnię zdrady głównej. Oskarżonym groziła kara śmierci, o czym miała
                                        zadecydować ława przysięgłych. Nowosądecki proces był efektem długo rozbudzanej
                                        świadomości grupy narodowej, która żyła na pograniczu dwóch kultur: polskiej i
                                        ukraińskiej.
                                        W atmosferze nieufności, uprzedzeń i wzajemnych pretensji 10 czerwca 1921 r.
                                        przed sądem w Nowym Sączu rozpoczął się proces czołowych działaczy łemkowskich.
                                        Na salę rozpraw udało się wejść nielicznym tylko Łemkom. Rozprawie
                                        przewodniczył nadradca sądu Przychodzki. Oskarżycielem był prokurator
                                        Piechowicz. Obrony oskarżonych podjęli się adwokaci z Przemyśla i Lwowa,
                                        wspomagani przez Lwa Hankiewicza, redaktora naczelnego wychodzącej w Przemyślu
                                        gazety „Peret”. Proces wzbudził wielkie zainteresowanie opinii publicznej i
                                        środowisk prawniczych.
                                        Ze względu na wagę zarzutów stawianych oskarżonym – zbrodnię zdrady głównej –
                                        prokurator wniósł, żeby przed Trybunałem odczytano wszystkie dokumenty
                                        wskazujące na zbrodniczą działalność podsądnych. Oskarżeni nie wypierali się
                                        swojej działalności. Wręcz przeciwnie.

                                        „Czy na zebraniu we Florynce w 1918 r. postanowiono nie uznawać polskiej
                                        władzy?” – pytał księdza Chylaka prokurator Piechowicz.

                                        „Na zebraniu były głosy za przyłączeniem do Rosji, za zorganizowaniem osobnej
                                        republiki, a nawet za przyłączeniem do Czeskiej Republiki, jednakże nie było
                                        ani jednego głosu za przyłączeniem się do Polski (...). Według Wilsona należało
                                        uznać, że starych granic nie ma, a na ich miejsce pojawią się granice
                                        narodowe” – odpowiedział ks. Chylak.

                                        Prokurator: „Rusinów jest w nowosądeckim zaledwie 10, w grybowskim 20, a w
                                        gorlickim 30 proc. ludności. Jak to możliwe, żeby ta mniejszość stała się
                                        suwerenem nad Polakami?”.

                                        Ks. Chylak: „Ani jednego domu polskiego nie chcemy. My żyjemy tu oddzielnie, w
                                        zwartej grupie. (...) A pytania o uznanie zwierzchniej władzy polskiej na tych
                                        terenach nie sposób w ogóle stawiać, gdyż kwestia granic Polski nie została
                                        jeszcze postanowiona”.

                                        /..../
                                        Na pytanie prokuratora, czy działacze łemkowscy dopuszczali możliwość
                                        przyłączenia do Polski, Kaczmarczyk odpowiedział: „Chcieliśmy dążyć li tylko do
                                        zjednoczenia z narodem ruskim. Z Rosją lub Ukrainą. Władzy polskiej nie mogę
                                        uznać, nie znam takiego międzynarodowego traktatu, który przekonałby mnie do
                                        tego. W obecnej chwili uznaję jedynie chaos w stosunkach międzynarodowych.
                                        (...) Ani Traktat Wersalski, ani z Saint-Germain nie wyznaczyły granic Polski.
                                        Galicja była oddana zwierzchnictwu Ententy, wreszcie sama Polska postanowiła
                                        nie karać za deklaracje niepodległości. To wyznaczało moje działanie”.

                                        Linia obrony trzeciego oskarżonego była odmienna. Mikołaj Gromadnik,
                                        siedemdziesięcioletni starzec, za radą swoich obrońców na większość pytań
                                        prokuratora odpowiadał, że niewiele pamięta i nie jest w stanie dokładnie
                                        czegokolwiek powiedzieć. Ale i on na pytanie prokuratora, czy nie pragnął
                                        oderwania Łemkowszczyzny od Polski, odpowiedział: „Oderwania? A kiedyż była
                                        przyłączona? Nie pamiętam”.

                                        W mowie końcowej prokurator Piechowicz podkreślił, że Łemkowszczyzna od wieków
                                        uważana jest za ziemie rdzennie polskie. Po upadku Cesarstwa Austro-
                                        Węgierskiego nie było żadnych wątpliwości, że ziemia ta pozostanie przy
                                        państwie polskim. Do ławy przysięgłych zaapelował, żeby przy podejmowaniu
                                        werdyktu „kierowała się patriotyczną uczciwością i pamiętała o swoich
                                        obowiązkach względem rządu i historii”.

                                        Obrońcy replikowali: „Słowa o patriotycznej uczciwości nie powinny być
                                        wypowiedziane na tej sali. Ława przysięgłych powinna sądzić bez uprzedzeń,
                                        zgodnie ze swoim sumieniem – przysięgli powinni zapomnieć o tym, że sądzą
                                        Rusinów. Trzeba pamiętać, że w 1918 r. polska Rada Regencyjna ogłosiła wolność
                                        narodową dla Polaków, powołując się przy tym na pryncypia Wilsona. Czy zatem
                                        nam nie wolno było korzystać z tego prawa? Dziś powinniście nadać znaczenie
                                        waszemu hasłu »Wolni z wolnymi«, które do tego czasu było pustobrzmiącym”.

                                        Wspomagający obrońców Lew Hankiewicz dodał: „Osądźcie ich i powróciwszy do domu
                                        powiedzcie waszemu narodowi, że Łemkowie chcieli tego, co Polacy już mają”.

                                        Pod wieczór tego samego dnia Sąd Okręgowy w Nowym Sączu ogłosił wyrok ławy
                                        przysięgłych. Chociaż wśród ławników nie było zgodności, oskarżeni zostali
                                        uniewinnieni.”

                                        Koniec cytatu.

                                        Z powyższego artykułu najbardziej podoba mi się zacytowane zdanie jednego z
                                        oskarżonych :

                                        .... na pytanie prokuratora, czy nie pragnął oderwania Łemkowszczyzny od
                                        Polski, odpowiedział:

                                        „Oderwania? A kiedyż była przyłączona? Nie pamiętam”.

                                        Pozdrawiam Was wielce serdecznie :)))



                                      • wolf_wwa Re: Ustawa, Niwa 20.10.04, 20:51
                                        Witam
                                        Dzieki Andrzeju za, jak zwykle, wyczerpujace wypowiedzi na temat sytuacji na
                                        Podlasiu. Rzeczywiscie wprowadzanie nazw bialoruskich na terenach ukrainomownych
                                        byloby bez sensu, tak samo jak i wprowadzanie jezyka bialoruskiego do urzedow.
                                        Mogloby to wywolywac problemy i jednoczesnie wprowadzac zamet w glowach i tak
                                        juz skolowanych ludzi. Ale to akurat nie problem ze zwyklymi ludzmi, tylko z
                                        dzialaczami lansujacymi na sile bialoruskosc na terenach gdzie jezyk bialoruski
                                        jest obcy, co jest widoczne nawet dla laika. Ale dla tych dzialaczy jest to
                                        sprawa byc albo nie byc. Stad ta walka o bialoruskosc wszystkich podlaskich
                                        prawoslawnych.
                                        Wypowiedzi na forum Bialystok od dluzszego czasu nie nadaja sie do merytorycznej
                                        dyskusji, a na obrzucanie sie blotem nie mam jakos ochoty wiec pomimo ze czasem
                                        czytam co slychac na bialostockim forum to nie zabieram tam od dluzszego czasu
                                        glosu.
                                        Do ostatnio linkowanych tekstow swiadczacych o wielkiej tolerancji i subtelnosci
                                        w sprawach narodowosciowych pozwole sobie jeszcze dorzucic jeden tekst z
                                        wczorajszej "Rzepy". Ciekawa w tym tekscie jest kompetencja i fachowosc
                                        urzednikow konsulatu RP we Lwowie. Jak widac rowniez w sprawach kultury nasze
                                        czynniki oficjalne poruszaja sie z gracja slonia w skladzie porcelany.
                                        Gdyby nie bylo to tak zenujace to byloby smieszne.

                                        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041019/kraj/kraj_a_3.html
                                        Serdecznie pozdrawiam i wracam do ponownej lektury postu Andrzeja, moze cos
                                        jescze wpadnie mi do glowy:)
                                        R.
                                        • wolf_wwa Lemkowskie historie..... 20.10.04, 21:04
                                          Przeczytalem linkowany przez Ciebie Piotrze tekst i moja uwage zwrocil jeszcze
                                          jeden fragment

                                          "Wspomagający obrońców Lew Hankiewicz dodał: „Osądźcie ich i powróciwszy do domu
                                          powiedzcie waszemu narodowi, że Łemkowie chcieli tego, co Polacy już mają”

                                          Wydawaloby sie ze narod tak pragnacy wolnosci jak Polacy powinien zrozumiec
                                          aspiracje innych narodow chcacych decydowac o sobie, a jednak widac ze jedna
                                          sprawa sa wlasne dazenia a inna dazenia innych. Moze moje spostrzezenie nie jest
                                          zbyt odkrywcze, ale nasuwa sie samo przez sie. Takie myslenie przewija sie do
                                          dzis w wypowiedziach niektorych gdy mowia o tzw. Kresach Wschodnich. Przeciez
                                          takie sformulowania musza budzic zle skojarzenia u Ukraincow i Bialorusinow. Z
                                          drugiej strony gdy tylko zza zachodniej granicy padnie slowo o "Heimacie" to te
                                          same osoby podnosza krzyk ze rewizjonisci itp... A moze ci superpatrioci powinni
                                          nauczyc sie bardziej obiektywnego spojrzenia?
                                          Jeszcze raz pozdrawiam
                                          R.
                                          • piotrzr Re: Kresy.......... 20.10.04, 21:30
                                            Witam raz jeszcze !!

                                            Tak Radku - masz racje !! Polacy tak po wielekroć pragnący wolności,swych praw,
                                            samostanowienia
                                            • wolf_wwa Re: Kresy.......... 20.10.04, 21:50
                                              Wiesz Piotrze, zalinkowalem ten tekst o Michniowcu poniewaz wpisuje sie pieknie
                                              w nasz balagan w kwestii stosunkow z wschodnimi sasiadami. Po lekturze
                                              pomyslalem sobie ze wstyd przed goscmi ktorzy przyjechali do Polski aby pracowac
                                              nad zachowaniem kultury a zostali potraktowani jak "nielegalni". Mysle ze strona
                                              polska powinna poinformowac o obowiazujacych w Polsce procedurach a nie
                                              ograniczac sie do stwierdzenia ze "jak za darmo to moga pracowac". W koncu byla
                                              to odpowiedz z konsulatu a nie z magla. Dziwi mnie tez w tej sprawie fakt ze
                                              pierwsza kontrola przeszla bez problemu, a dopiero przy drugiej zaczely sie
                                              klopoty. Mysle ze sprawa bedzie sie rozwijac, wiec jesli bedziesz mial swieze
                                              wiesci to oczywiscie prosze o zalinkowanie.
                                              Wracajac do "Kresow" to jakis czas temu ktos podarowal mi publikacje jednego z
                                              "Towarzystw Milosnikow Kresow". Czytalem tam sporo wspomnien i czesc z nich
                                              kwalifikuje sie jako sianie niepokojow na tle narodowosciowym. Szczegolnie
                                              fragmenty o obronie polskosci tych ziem w czasie walk polsko-ukrainskich po I WS.
                                              Niestety takie stereotypy wciaz jeszcze pokutuja w niektorych glowach:(
                                              Ciekawe jest to co piszesz Piotrze o obchodach "Roku Polskiego" - widac ze w
                                              dalszym ciagu glownym produktem promujacym Polske pozostaja oficjalne zespoly
                                              ludowe:)
                                              Pozdrawiam i zycze dobrej nocy
                                              • piotrzr Wypowiedzi M.Klingera 21.10.04, 17:08
                                                Witam
                                                Do Roku Polskiego na U. jescze wrócę - ale otrzymałem własnie przesyłkę od
                                                Ksiedza - Diakona Piotra - JESZCZE RAZ SERDECZNE DZIĘKI.
                                                Na początek obszerniejsze fragmenty :

                                                Gazeta Wyborcza nr 13 z 16 stycznia 1990 r., s. 6

                                                Bracia, wybaczcie!

                                                Ja, prawosławny – przyjmuję z radością powiew wolności nad umęczonym Kościołem
                                                unickim w ZSRR!

                                                Już wkrótce moi bracia, wschodni chrześcijanie, wywodzący się z tego
                                                samego co ja pnia – z Kościoła wschodniego w Rzeczypospolitej – będą mogli
                                                postawić świeczkę przed ikoną w swej cerkwi, obejść ją na Paschę ze
                                                śpiewem: „Woskriesienije Twoje, Christie Spasie”, wyprowadzić ze świątyni
                                                zwłoki krewnego na swój własny cmentarz... Skończą się też ich cierpienia,
                                                represje. Wielu „z daleka” wróci do swych wiosek i domów.
                                                Ten moment jest też szansą dla nas, prawosławnych i katolików, by
                                                zamknąć okres znieczulenia i win, jakie ciążą na nas w związku z naszym
                                                stosunkiem do sprawy Kościoła grekokatolickiego.
                                                Musimy otwarcie wyznać: wobec unitów zawiniliśmy wszyscy. Nadszedł
                                                czas, byśmy też wszyscy – prawosławni, łacińscy katolicy i sami unici –
                                                wyznawszy wzajemne winy, ze szczególną uwagą zadbali o prawdziwie
                                                chrześcijańskie formy współżycia. Nie możemy dopuścić do wrogich „krucjat” i
                                                rozliczeń, które zatrułyby ten wzniosły moment odrodzenia życia kościelnego
                                                wschodnich katolików – na Ukrainie, ale i w Polsce. Nawołuję do powszechnego
                                                chrześcijańskiego czuwania.

                                                Warto zdać sobie sprawę, że w Polsce po niesławnym „synodzie” lwowskim z 1946
                                                r. Kościół grekokatolicki pozostawał nadal w obrębie Kościoła katolickiego, zaś
                                                polski Kościół prawosławny nie dokonał wtedy żadnej aneksji, ani „duszyczek”,
                                                ani świątyń. Oddziaływała jedynie ogólna polityczna atmosfera stalinizmu, która
                                                wobec Ukraińców zmaterializowała się w deportacyjnej akcji „Wisła”. Akcja ta
                                                tragicznie zniszczyła ich życie narodowe, wyznaniowe, a często też rodzinne i
                                                osobiste. Zniszczone zostały ich ojczyste wsie, narodowa kultura materialna, a
                                                świątynie i cmentarze niszczeją często do dzisiaj.
                                                Deportacje w ramach akcji „Wisła” objęły również ludność
                                                prawosławną: sięgały przecież aż za Białą Podlaską. Zarówno unita, jak
                                                prawosławny szedł wtedy do wagonu. My, prawosławni, mogliśmy jednak od razu
                                                odbudowywać na nowym miejscu życie parafialne, a nasi bracia unici tego uczynić
                                                nie mogli.
                                                Warto podkreślić, że parafie prawosławne powstałe w
                                                środowisku poprzednio unickim – i to zarówno na terenie przesiedlenia, jak i w
                                                rodzinnych wsiach karpackich (po 1956 r., gdy możliwe były już powroty) – są
                                                owocem wspólnoty losów przesiedleńczych. Stały się też świadectwem
                                                nieusuwalnego poczucia wspólnoty tradycji kościelnej, w obliczu zagrożenia
                                                utratą tożsamości.

                                                Czy jednak my, prawosławni, nie wytworzyliśmy na tym tle
                                                wielu niepotrzebnych konfliktów?

                                                Czy byliśmy dość bezinteresowni w stosunku do unitów –
                                                jakże często naszych współziomków, a nawet krewnych?! Czy więc, będąc w
                                                nieporównywalnie korzystniejszej od nich sytuacji, pomogliśmy im dostatecznie w
                                                przetrwaniu ciężkich czasów?
                                                Z tym właśnie wiąże się problem „udziału winy” każdego z
                                                nas, każdej ze stron tragicznego dramatu ukraińskiego, w ostatnim jego akcie,
                                                którego nadal jeszcze jesteśmy uczestnikami.
                                                Nasz, prawosławny „udział winy” w dramacie ukraińskim w
                                                Polsce widzę w tym, że negując teologiczną ideę unii kościelnej – zanegowaliśmy
                                                w końcu samych unitów. A teraz bliżej współżyjemy np. z ewangelikami, niż z
                                                najbliższymi nam przecież katolikami wschodniego obrządku. Jedynie im nie
                                                składamy odwiedzin, wykluczamy ich z kongresów itp.
                                                Winni jesteśmy też drugiego paradoksu: nasza antyunicka
                                                postawa spowodowała zepchnięcie w cień narodowościowego pierwiastka
                                                ukraińskiego w Kościele prawosławnym w Polsce, na który składają się w dużej
                                                mierze wierni tej właśnie narodowości. Na miejsce wspólnego dla nas i unitów
                                                języka i pięknego obrządku ukraińskiego przenika liturgiczny obrządek,
                                                pochodzący z Petersburga. Z lęku przed „łacinizacją” prowadziliśmy de
                                                facto „rusyfikację”. Mimo że sprawa ukraińska miała w naszym Kościele ofiarnych
                                                i najwyżej postawionych orędowników, nie okazał się on dla Ukraińców zbyt
                                                przytulnym domem.
                                                Za to, że daliśmy się ponieść, a może i sprowokować do wrogości i podkopaliśmy
                                                uczucie jedności we wspólnym skarbie: chrześcijańskim Wschodzie historycznej
                                                Rzeczypospolitej; że nie dochowaliśmy jedności w smutnych losach ostatnich lat –
                                                - bracia unici, wybaczcie!

                                                Koniec cytatu

                                                Tak sobie myślę - czy słowa prawosławnego teologa polskiego prawosławia - po
                                                czternastu latach od ich napisania - znalazły zastosowanie w praktyce ??
                                                O tym może pogadamy w następnych postach

                                                Pozdrawiam serdecznie

                                                • wolf_wwa Re: Wypowiedzi M.Klingera 21.10.04, 20:28
                                                  Witam
                                                  Dopiero po Twojej informacji o przesylce sprawdzilem skrzynke na "gazecie". Tez
                                                  otrzymalem przesylke:)) Na razie zapoznalem sie tylko z cytowanym przez Ciebie
                                                  fragmentem.
                                                  Piekne slowa i prawdziwe. Coz moge odpowiedziec na Twoje pytanie. Od
                                                  wypowiedzenia cytowanych slow minelo czternascie lat, niestety chyba nie mozna
                                                  powiedziec ze wszystko z tych slow znalazlo zastosowanie w praktyce. Chyba na
                                                  razie jeszcze za wczesnie na pelne pojednanie miedzy Kosciolami wschodnimi, moze
                                                  z uplywem lat...
                                                  Niektorzy z duchownych prawoslawnych niestety dalej nie uznaja Kosciola
                                                  grekokatolickiego, traktuja go jak czesc KK. Dochodza do tego kwestie wlasnosci
                                                  cerkwi itp...
                                                  Z drugiej strony zle przysluguje sie temu procesowi KK. Jakie przeslanki
                                                  kierowaly wyslaniem Unitow do Drohiczyna. Chociaz ten sam zarzut mozna postawic
                                                  Cerkwi (Kostomloty). Najsmutniejsze jest to, ze i grekokatolicy i prawoslawni
                                                  wyrosli z jednego pnia, z ziem ruskich dawnej Rzeczpospolitej.
                                                  Wraz z tym tekstem wchodzimy na trudny dla mnie temat. Zawsze kojarzylem szeroko
                                                  pojeta "ruskosc" z Cerkwia prawoslawna. Po naszych rozmowach patrze juz inaczej,
                                                  ale jednak caly czas z troche innego punktu.
                                                  Jesli mowimy o Unii to proponuje rzucic okiem na tekst z nowego numeru PP. Jest
                                                  to bulgarski punkt widzenia na sprawy Unii.

                                                  www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=728
                                                  Niestety ten tekst nie jest tak budujacy jak ten przeslany przez Diakona Piotra.
                                                  Nie spodziewalem sie dzis tego tematu i troche mnie zaskoczyl. Nie zmienia to
                                                  faktu ze ciesze sie bardzo i niebawem siadam do lektury.
                                                  Sprawy zwiazane ze swiadomoscia historii dawnych Ziem Wschodnich II RP wsrod
                                                  Polakow zostawie na jutro. Przytocze jednak maly cytat z broszury Stowarzyszenia
                                                  Przyjaciol Ziemii Drohobyckiej. Jest on stosunkowo lagodny, jednak pokazuje brak
                                                  wyczucia.
                                                  "Jak wiemy z historii naszych czasów imperium ZSRR rozpadło się, a na naszych
                                                  dawnych ziemiach powstało nowe niezależne państwo - Ukraina. I nadal historyczna
                                                  nazwa ulicy Jagiellońska nie znalazła uznania i szybko została przechrzczona na
                                                  ulice Daniły Halickoho. A więc Drohobyczanie, turyści i historycy, gdy spotkacie
                                                  się w Drohobyczu z nazwą ulicy Daniły Halickoho - to pamiętajcie, że to nasza
                                                  stara ulica Jagiellońska"
                                                  Dziwi mnie to tym bardziej, że cały tekst nie jest specjalnie jadowity, autor
                                                  powołuje się nawet na autorów z Ukrainy a tu takie kwiatki. Nie jedyne zreszta.
                                                  Na zakonczenie chce bardzo podziekowac Diakonowi Piotrowi za przesylke, rowniez
                                                  za zadanie sobie trudu przeslania pomimo ze moj mail (z blizej nie znanych
                                                  przyczyn) nie dotarl
                                                  Serdecznie wszystkich pozdrawiam
                                                  R.
                                                  • piotrzr Re: Wypowiedzi M.Klingera 21.10.04, 21:47
                                                    Nim przejdę do dyskusji wokól cytowanego i linkowanego przez Ciebie tesktu
                                                    w uzupełnieniu przesyłam ciekawą dyskusję z udzialem właśnie Pana Michała
                                                    Klingera a dotyczącą relacji pomiedzy KK a CP


                                                    tygodnik.onet.pl/1555,1147322,dzial.html
                                                    Misja czy prozelityzm Co jest przyczyną narastania konfliktu między Rzymem -
                                                    centrum katolicyzmu, a Moskwą - czyli najliczniejszą w Kościele prawosławnym
                                                    Cerkwią rosyjską: różnice teologiczne, styl działalności księży katolickich w
                                                    Rosji, a może fakt, że papież jest Polakiem? - zastanawiają się w WIĘZI (1)
                                                    Michał Klinger (teolog prawosławny), ks. Tadeusz Kałużny SCJ (katedra
                                                    ekumenizmu Papieskiej Akademii Teologicznej), ks. Zygfryd Glaeser (katedra
                                                    Teologii Kościołów Wschodnich Uniwersytetu Opolskiego) i ks. Doroteusz Sawicki
                                                    (katedra historii Kościoła Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie).
                                                    2004-01-25 M. Klinger: Spór katolicko-prawosławny nie ma charakteru
                                                    doktrynalnego (na szczęście istnieje wciąż jeden Kościół powszechny), lecz
                                                    kanoniczny. Obecnie najgorętszą jego przyczyną jest powołanie przez Rzym
                                                    diecezji na terenie prawosławnej Rosji: łamie to zasadę, że jeden biskup nie
                                                    działa na terytorium drugiego - bo jeśli tak, to znaczy, że nie uznaje tamtego
                                                    za biskupa. U podłoża tego leży więc kwestia władzy w Kościele: tyle że “jeśli
                                                    z katolikami mowa jest o zasadniczych kwestiach kanonicznych, to de facto
                                                    wchodzi się na płaszczyznę doktryny, bo dla Kościoła rzymskiego władza w
                                                    Kościele jest rodzajem dogmatu wiary”.

                                                    Ks. Kałużny: U podstaw problemu leży różne pojmowanie terminu “prozelityzm”.
                                                    Dla katolików prozelityzm to pozyskiwanie za wszelką cenę wyznawców
                                                    prawosławia. W tym sensie katolicki prozelityzm w Rosji nie występuje.
                                                    Patriarchat moskiewski jednak interpretuje pojęcie “terytorium kanoniczne”
                                                    jako “Kościół narodowy”, który identyfikuje nie tylko z obywatelami Rosji, ale
                                                    i obszarami kulturowo należącymi do rosyjskiego prawosławia. Dlatego za
                                                    członków (rzeczywistych bądź potencjalnych) rosyjskiego Kościoła prawosławnego
                                                    uważa wszystkich, którzy weszli w krąg rosyjskiej kultury - w tym niewierzących
                                                    czy niepraktykujących. W efekcie jako prozelitym traktuje “każdą aktywność
                                                    ewangelizacyjną, skierowaną bezpośrednio lub pośrednio do ludzi niewierzących w
                                                    dzisiejszej Rosji, a nawet każdą formę obecności duszpasterskiej, która stawia
                                                    sobie za cel przyciąganie niewierzących czy też wywołuje taki skutek w sposób
                                                    niezamierzony”.

                                                    Ks. Sawicki: Kościół rosyjski, mocno zniszczony przez komunizm, dźwigał się i
                                                    organizował życie religijne, zmagając się m.in. z najzwyklejszą biedą swych
                                                    wiernych. Oczekiwał od Kościoła rzymskokatolickiego pomocy, a nie konkurencji.
                                                    I to jest istota sporu o “terytoria kanoniczne”. Gdyby Kościół rzymskokatolicki
                                                    skoncentrował się na działalności charytatywnej, zyskałby sympatię rosyjskich
                                                    prawosławnych. On zaś stworzył równoległą strukturę, czym doprowadził do
                                                    rozdźwięku. Gdyby akcja Kościoła rzymskokatolickiego dokonywała się za
                                                    dwadzieścia lat, gdy struktury prawosławne już okrzepną, nie byłoby problemu,
                                                    bo nie byłaby wówczas postrzegana jako działanie konkurencyjne, podjęte w
                                                    chwili słabości Cerkwi.

                                                    Ponadto: czy Kościół jako organizacja zawsze musi działać na własny rachunek?
                                                    Dlaczego w czasach komunizmu tak pozytywnie odbieraliśmy fakt przysyłania nam
                                                    Biblii przez protestanckie towarzystwa biblijne? Bo one działały poprzez nasz
                                                    Kościół i robiły dużo dobrego nie oczekując niczego w zamian. To jest właśnie
                                                    ofiarna miłość: działać poprzez drugi Kościół dla dobra tego drugiego Kościoła.

                                                    Hierarchia rzymskokatolicka na terytorium Rosji popełniła wiele błędów, a gdy
                                                    raz straci się zaufanie, trudno je odzyskać. Źródłem problemu nie jest za to
                                                    polskość papieża, tyle że to polski papież pada jego ofiarą. Gdyby po rozpadzie
                                                    ZSRR ściągnięto do polskich seminariów rodowitych Rosjan, wyuczono ich i
                                                    wysłano z powrotem, mielibyśmy dziś w Rosji Kościół katolicki o rosyjskim
                                                    obliczu narodowym. Tymczasem mamy osobny Kościół katolicki, nazywany “polskim”.

                                                    Ks. Kałużny: W Rosji pracują księża z Polski, ale w sumie jest to środowisko
                                                    międzynarodowe. W 2002 r. pracowało w Rosji 275 kapłanów pochodzących z ponad
                                                    20 krajów. Termin “polski Kościół” i oskarżenie o ekspansję kapłanów z Polski
                                                    to nieprawdziwe stereotypy.

                                                    Ks. Glaeser: Jeśli gdziekolwiek przedstawiciel jakiegokolwiek Kościoła celowo
                                                    działa tak, by zabierać innym Kościołom ich wyznawców, to jest nieuczciwy w
                                                    pełnieniu posłannictwa. Z drugiej strony trudno sprecyzować, gdzie zaczyna się
                                                    prozelityzm: czy jeśli katolicki ksiądz obdaruje cukierkiem prawosławne
                                                    dziecko, jest to już prozelityzm?

                                                    M. Klinger: Prawdziwie wielka wizyta papieża w Rosji powinna mieć charakter
                                                    braterski, a nie pastoralny. Tymczasem jej obecnym pomysłodawcom nie chodzi o
                                                    to, by papież “odwiedził wielki siostrzany prawosławny Kościół rosyjski i
                                                    spotkał się ze wszystkimi, którzy chcieliby nasycić się duchowo spotkaniem
                                                    Zachodu i Wschodu”. Im chodzi o to, by papież złożył wizytę pastoralną:
                                                    odwiedził diecezje katolickie, przyjechał do kraju prawosławnego jako
                                                    zwierzchnik katolików w tym kraju. “Kościół rzymski zdaje się nie dostrzegać
                                                    rzeczywistej substancji innych Kościołów, na których teren wkracza”.

                                                    Myślę że te teksty dają podstawę do "nowej jakości" w naszej dyskucji - szkoda
                                                    że tylko dwóch dyskutantów :( ale ... nigdy nie lubiłem tłoku :)))

                                                    Pozdrawiam serdecznie !!!
                                                  • wolf_wwa fotografia jako uzupelnienie watku... 22.10.04, 14:33
                                                    Witam
                                                    Cytowany tekst przedrukowywal PP (w wiekszym fragmencie, o ile pamietam). Dwie
                                                    wypowiedzi zwracaja szczegolna uwage, pierwsza ktora mowi o tym, ze istnieje
                                                    wciaz jeden Kosciol powszechny - prawda ze ladne slowa. I druga o tym czego
                                                    oczekuje strona prawoslawna po wizycie biskupa Rzymu w Rosji. Stanowisko p.
                                                    Michala Klingera w tej sprawie pokazuje co powoduje obawy Cerkwi. Mysle, ze
                                                    wizyta papieza w Rosji nie powinna byc adresowana wylacznie do katolikow.
                                                    Nie zgodze sie z wypowiedzia Ks. Kaluznego. Niestety Kosciol katolicki jest
                                                    postrzegany w Rosji jako "polski Kosciol". Zreszta bialorusini rowniez
                                                    postrzegaja to w taki sposob. Nie wiem jak sytuacja wyglada na Ukrainie.
                                                    Na Bialorusi sa zreszta z tego powodu ciekawe sytuacje. Bialorusini katolicy
                                                    niechetnie chodza do kosciola poniewaz nabozenstwa sa odprawiane po polsku. Nie
                                                    chcialbym generalizowac, ale wiem ze takie sytuacje sie zdarzaja. Zreszta w
                                                    Polsce dzialacze bialoruscy zdaja sie nie zauwazac ze czesc ludnosci
                                                    bialoruskiej w Polsce jest wiernymi KK. Nie robia nic aby uchronic ich przed
                                                    asymilacja. To juz jednak sprawa na oddzielny watek...
                                                    Na zakonczenie nalezy sie slowo wyjasnienia skad taki tytul postu. Na ciekawym
                                                    sajcie poswieconym fotografi zwiazanej z prawoslawiem znalazlem ponizsza
                                                    fotografie.

                                                    orthphoto.net/photo.php?id=380&id_jezyk=2
                                                    Na razie powstrzymam sie od wypowiedzi nt. zdjecia, chetnie natomiast uslysze
                                                    (przeczytam:) Twoje, i innych opinie.
                                                    Moze jeszcze dzis sie odezwe, a tymczasem pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Powracający wątek - Unia 22.10.04, 16:59
                                                    Mnie ow dialog badzo się spodobał - w sposób dość klarowny poprzez wypowiedzi
                                                    Klingera i duchownych KK wyjaśnia przyczyny nie dojścia do skutku wizyty JP II
                                                    w Rosji. I głos Klingera bardzo mi sie spodobał.
                                                    Tekst ów pochodzi ze stycznia tego roku - potem był dramatyczny gest
                                                    przekazania Ikony kazańskiej, bardzo nieladny odzew strony rosyjsko-
                                                    prawosławnej /w stylu "takich Ikon wawraszczejet do nas mnoho :(...
                                                    Co do obeliski - to zły pomysl i zły gest - w zamian wracam do cytatów i
                                                    spojrzenia na Unię strony prawoslawnej :


                                                    M.Klinger powiedział w owym wystąpieniu przesłanym przez księdza Piotra :

                                                    Nasz, prawosławny „udział winy” w dramacie ukraińskim w Polsce widzę w tym, że
                                                    negując teologiczną ideę unii kościelnej – zanegowaliśmy w końcu samych unitów.
                                                    A teraz bliżej współżyjemy np. z ewangelikami, niż z najbliższymi nam przecież
                                                    katolikami wschodniego obrządku. Jedynie im nie składamy odwiedzin, wykluczamy
                                                    ich z kongresów itp.

                                                    Inna spojrzenie to owego /w linkowanej przez Ciebie wypowiedzi/ bułgarskiego
                                                    naukowca :

                                                    - Uważa Pan, że unia szczególnie tragiczne żniwo zbierała na terenie
                                                    Rzeczypospolitej?
                                                    - Tak, tragiczne dla obu stron, prawosławnych Rusinów, ale także całej
                                                    Rzeczypospolitej. Polska za to, że zachowywała się jak przednia straż Rzymu,
                                                    zapłaciła bardzo wysoką cenę - trzykrotnie rozbiorami. Wewnętrzne osłabienie
                                                    państwowego organizmu, szarpanego potężnymi sporami i walkami religijnymi,
                                                    zwłaszcza w siedemnastym wieku, doprowadziły najpierw do wtrącania się w jej
                                                    politykę ościennych mocarstw, potem do zagarniania ziem.
                                                    - Ale unia zrodziła też świętych po stronie obu Kościołów, chociażby
                                                    Atanazego Brzeskiego czy po stronie rzymskiej Jozefata Kuncewicza.
                                                    - W czasie swoich studiów wileńsko - krakowskich dotarłem do materiałów,
                                                    które wskazywałyby, że Jozefat Kuncewicz świadomie dążył do tego, by go zabito
                                                    za wiarę, by w ten sposób dostąpić świętości. On nawet rozkopywał mogiły
                                                    prawosławnych, by pochować ich w obrządku unickim. Jozefat z jednej strony jest
                                                    świętym chrześcijańskim, z drugiej prześladowcą chrześcijan. Postać zaprawdę
                                                    tragiczna. Sprawia mi ból mówienie o tym. Jednocześnie odkryłem, że Jozefat
                                                    Kuncewicz nosił ze sobą księgę w bułgarskim przekładzie, w której były słowa
                                                    Symeona Nowego Teologa i reguły pustelnicze Nila Sorskiego z XVI wieku o
                                                    modlitwie umysłu i pomysłach Bożych. Żył więc praktyką Kościoła wschodniego?
                                                    Nie śmiem tego komentować. To bardzo delikatny proces.
                                                    - Na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, obecnie Ukrainie, unia trwa.
                                                    - To bieda dla Ukrainy. Prawosławni mogą uczyć się od katolików, katolicy od
                                                    prawosławnych, bez sięgania po narzędzie unii.

                                                    Nie mogę się osobiście zgodzić z tym ostatnim zdaniem. Unia na Ukrainie jest
                                                    rzeczywistością – a wydaje mi się ze jest właśnie tam doskonałym wypełnieniem
                                                    luki pomiędzy kościołami prawosławnym !!! a kościołem katolickim.
                                                    I nie jest „to bieda dla Ukrainy” a jej bogactwo – tą prawdziwą „biedą” jest
                                                    tam skłócenie różnych odłamów prawosławia /o których mówiliśmy tu wielokrotnie .
                                                    Co do pozostałych treści - mowiliśmy tu kiedyś dość sporo na ten temat -
                                                    szczególnie krytycznie o Uni jako wielce niefortunnym,złym akcie politycznym ...
                                                    A za chwilę jeszcze jeden ciekawy cytat
                                                  • piotrzr Re: Powracający wątek - Unia i prawosławie 22.10.04, 17:03
                                                    Mysle że godne przytoczenie będzie tu fragment arcyciekawej pracy Pana
                                                    Gerenta /opublikowanej na www.lemko.org

                                                    Praca magisterska :”Cerkiew prawosławna w Polsce po zakończeniu II wojny
                                                    światowej
                                                    Piotr Gerent
                                                    Wroclaw, 7/17/1998

                                                    3. STOSUNKI Z GREKOKATOLIKAMI
                                                    Relacje prawosławni-grekokatolicy wywołują najwięcej emocji i polemik. W czasie
                                                    akcji „Wisła" w 1947 r. na Ziemie Zachodnie wysiedlono wiernych obu tych
                                                    wyznań. Nie mniej jednak grekokatolicy do 1956 r. nie podjęli działań w
                                                    kierunku organizowania swych parafii, w przeciwieństwie do prawosławnych,
                                                    którzy już w 1947 r. zorganizowali kilka placówek duszpasterskich. Tak samo z
                                                    podobną inicjatywą nie wystąpili duchowni grekokatoliccy. Wobec tego, że
                                                    państwo polskie nie uznawało Cerkwi Grekokatolickiej, wierni tego kościoła
                                                    zmuszeni byli funkcjonować w ramach Kościoła Rzymskokatolickiego, który nie
                                                    zawsze potrafił zrozumieć i okazać pomoc współbraciom. Wielu duchownych
                                                    zasiliło szeregi kleru rzymskokatolickiego, albo stało się birytualistami (tzn.
                                                    mogącymi celebrować nabożeństwa w obu obrządkach). Niestety bardzo często
                                                    zdarzało się, że duchownych tych traktowano jako drugorzędnej kategorii. Poza
                                                    tym Kościół Rzymskokatolicki przyjmował do swego grona tylko nieżonatych księży
                                                    greckokatolickich, żonaci mogli rozpocząć pracę duszpasterską pod warunkiem
                                                    pozostawienia swoich żon. Miały też miejsce przypadki donoszenia władzom na
                                                    księży unickich przez ich rzymskokatolickich konfratrów.
                                                    Bardzo rzadko zdarzało się, że księża rzymskokatoliccy odnosili się jak
                                                    najbardziej pozytywnie do księży greckokatolickich, niemniej jednak takie
                                                    przypadki zdarzały się.
                                                    Ponieważ wierni grekokatolicy pozbawieni byli opieki duszpasterskiej ze strony
                                                    swych duchownych, część z nich zwracała się w stronę Cerkwi Prawosławnej,
                                                    uczęszczając na nabożeństwa prawosławne do pobliskich cerkwi. Wywoływało to
                                                    często odruchy gwałtownego sprzeciwu kleru obu wyznań katolickich. Abp Adam
                                                    (Dubec) twierdzi, że „kierownictwo Cerkwi Greckokatolickiej przekonywało ludzi,
                                                    żeby nie uczęszczali na prawosławne nabożeństwa. Myślało ono, że ludzie powrócą
                                                    w swoje strony i wróci poprzedni stan. Jednak nie wszyscy wierni
                                                    podporządkowali się temu nakazowi. Tam gdzie były cerkwie prawosławne większość
                                                    unitów przychodziła na prawosławne nabożeństwa".
                                                    Z problemem tym wiąże się dyskutowana w ostatnich latach kwestia rzekomej misji
                                                    Cerkwi Prawosławnej wśród grekokatolików, na który zwrócił uwagę K. Urban.
                                                    Sprawa ta jest dosyć drażliwa i dla prawosławnych kontrowersyjna. Ocenić jej
                                                    rozmiary jest bardzo trudno, jeżeli wogóle miała miejsce. Nikt na siłę nikogo
                                                    nie zmuszał do zmiany wyznania, ale wtedy nie było innej możliwości jak wybór
                                                    między Cerkwią Prawosławną a Kościołem Rzymskokatolickim, oczywiście jeżeli
                                                    chciano zachować tożsamość narodową i religijną. Niektórzy ludzie zastraszeni,
                                                    załamani psychicznie, żyjąc w nieprzychylnym otoczeniu, które wyśmiewało „ruską
                                                    wiarę" (zarówno prawosławną i greckokatolicką) chcąc mieć „święty spokój"
                                                    zaczęli chodzić do Kościoła katolickiego. Na efekty nie trzeba było długo
                                                    czekać: katolizacja szła w parze z polonizacją. Kwestia ta dotyczy zarówno
                                                    grekokatolików jak i prawosławnych. Dlatego trudno tu zgodzić się z poglądem
                                                    jakiejkolwiek misji ze strony Cerkwi Prawosławnej, tym bardziej, że władze
                                                    administracyjne także nie były zainteresowane w utrzymaniu tożsamości
                                                    narodowej, a jej częścią była odrębność religijna, gdyż byłoby to złamaniem
                                                    politycznych zasad akcji „Wisła".
                                                    Powstawanie struktur Cerkwi Prawosławnej było ważnym zjawiskiem dla
                                                    przesiedlonych osób po II wojnie światowej, bez różnicy na wyznanie. Faktem
                                                    jest, że wielu grekokatolików pozostało przy prawosławiu, mimo iż ich część po
                                                    1956 r. -kiedy umożliwiono tworzenie parafii greckokatolickich - odeszła.
                                                    Dzisiaj jeszcze w niektórych parafiach na Dolnym Śląsku stanowią oni znaczny
                                                    procent wiernych prawosławnych, np. w Studzienkach, Lesznie Górnym. Także
                                                    niektórzy księża pochodzili z rodzin greckokatolickich, bądź sami nimi dawniej
                                                    byli (ks. D. Chylak)

                                                    Koniec cytatu .

                                                    I znów Radku jest tu sformułowanie z które bardzo trafnie opisuje powojenny
                                                    tragizm losu polskich Rusinów :

                                                    „Niektórzy ludzie zastraszeni, załamani psychicznie, żyjąc w nieprzychylnym
                                                    otoczeniu, które wyśmiewało „ruską wiarę" (zarówno prawosławną i
                                                    greckokatolicką) chcąc mieć „święty spokój" zaczęli chodzić do Kościoła
                                                    katolickiego. Na efekty nie trzeba było długo czekać: katolizacja szła w parze
                                                    z polonizacją. Kwestia ta dotyczy zarówno grekokatolików jak i prawosławnych.”

                                                    Bo wiem że to zdanie w sposób niezwykle trafny charakteryzuje powojenną postawę
                                                    moich bliskich !!!!!

                                                    Pozdrawiam serdecznie życżac miłego weekendu

                                                    Ps A po nim może powrót do tematów kulinarnych ostatnio jadłem wielce zacne
                                                    domowe bliny a dzis pogryzam pyszne hryczaniki popijane ... niestety z całkiem
                                                    innej bajki ... pysznym Carslbergiem :)))))
                                                  • wolf_wwa Pogodnie przed weekendem 22.10.04, 17:08
                                                    Mialem tu zajrzec dopiero wieczorem, ale w I programie Polskiego Radia
                                                    uslyszalem wiadomosc ktora ucieszyla mnie bardzo. Delegacja Watykanu w Moskwie,
                                                    podczas rozmow majacych doprowadzic do poprawy stosunkow z Cerkwia prawoslawna,
                                                    przyznala ze Kosciol katolicki w Rosji podejmowal dzialania ktore mogly byc
                                                    odebrane jako prozelityzm. Pisalismy tu nieraz o stosunkach z Cerkwia rosyjska.
                                                    To wydarzenie, obok przekazania Ikony Kazanskiej, jest chyba dobrym znakiem na
                                                    przyszlosc. Tym bardziej ze czlonkowie delegacji powiedzieli ze od czasu
                                                    przekazania Ikony stosunki sie ocieplily.
                                                    Nie wszyscy Rosjanie patrza na Kosciol zachodni jak na wroga, ponizej linkuje
                                                    strone stworzona przez rosyjskich prawoslawnych. Zwroc prosze Piotrze uwage na
                                                    to co autorzy pisza o sobie.

                                                    www.orthodoxworld.ru/polish/we.htm
                                                    Zycze milego weekendu
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa Re: Pogodnie przed weekendem 22.10.04, 17:11
                                                    Widze, ze posty pisalismy w tym samym czasie:)
                                                    Siadam do lektury Twoich postow
                                                  • wolf_wwa Prawoslawie a Unici 22.10.04, 17:26
                                                    Dziekuje Piotrze za kolejna porcje cytatow.
                                                    Jesli chodzi o obelisk to zgodze sie z Toba. Chociaz wydaje sie ze postawienie
                                                    tego obelisku mialo na celu tylko upamietnienie ofiar z okresu gdy w I RP
                                                    prawoslawni byli przesladowani i sila zmuszani do konwersji, to tresc moze byc
                                                    odbierana przez Unitow jako nieprzyjemna (delikatnie mowiac). Powinienem
                                                    wyjasnic watpliwosci co do celu zalinkowania tej foty. Nie mialem na celu
                                                    wkladania kija w mrowisko, chcialem tylko zwrocic uwage na istnienie tego
                                                    niefortunnego monumentu. Pomimo ze uwazam Unie za blad to nie ignoruje
                                                    istnienia grekokatolikow, nie chce aby ich "ciagnac" do Cerkwi prawoslawnej.
                                                    Mozliwe ze gdyby inaczej potoczyly sie losy grekokatolikow w zaborze rosyjskim
                                                    mielibysmy tez Unitow na Podlasiu.
                                                    To co cytowales Piotrze

                                                    „Niektórzy ludzie zastraszeni, załamani psychicznie, żyjąc w nieprzychylnym
                                                    otoczeniu, które wyśmiewało „ruską wiarę" (zarówno prawosławną i
                                                    greckokatolicką) chcąc mieć „święty spokój" zaczęli chodzić do Kościoła
                                                    katolickiego. Na efekty nie trzeba było długo czekać: katolizacja szła w parze
                                                    z polonizacją. Kwestia ta dotyczy zarówno grekokatolików jak i prawosławnych.”

                                                    przypomnialo mi rozmowe na tym forum o powodach odejscia od prawoslawia wsrod
                                                    podlaskich Rusinow. Napisalem wtedy, na przykladzie "swoich" ze nie potrzeba
                                                    bylo przesladowan, wystarczylo ze ludzie nie chcieli sie wyrozniac. Wsrod
                                                    Rusinow na podkarpaciu dochodzila oczywiscie groza wysiedlen i rzeczywista
                                                    wrogosc otoczenia i wladz. Pelen jestem podziwu, ze mimo przeciwnosci czesc
                                                    ludzi zachowala swa tozsamosc.
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    R.
                                                  • piotrzr Knysz powraca :))) 22.10.04, 18:33
                                                    Ale żeśmy się rozpisali :))

                                                    Oto przeglądam tom 49 dzieł wszystkich Kolberga - a tu na stronie 84 stoi jak
                                                    byk :
                                                    Knysz jest to duży pieróg w kształcie zwykłego bochenka chleba upieczony i
                                                    nałozony ziemniakami tartymi albo kapustą lub serem w środku . Ze serem jest
                                                    on uważany za przysmak.
                                                    A jadali go Rusini w bieszczadzkiej Bobrce i nie tylko...:)

                                                    Wybacz Radku że kończę udział w tym tygodniu w dyskusji tak lużniejszym
                                                    tematem - do ostatnio omawianych wątków i linków wrócę postem może jutro albo w
                                                    niedzielny wieczor.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • piotrzr pojednanie blisko??? 25.10.04, 20:42
                                                    wolf_wwa napisał:

                                                    > Mialem tu zajrzec dopiero wieczorem, ale w I programie Polskiego Radia
                                                    > uslyszalem wiadomosc ktora ucieszyla mnie bardzo. Delegacja Watykanu w
                                                    Moskwie,podczas rozmow majacych doprowadzic do poprawy stosunkow z Cerkwia
                                                    prawoslawna,przyznala ze Kosciol katolicki w Rosji podejmowal dzialania ktore
                                                    mogly byc odebrane jako prozelityzm. Pisalismy tu nieraz o stosunkach z Cerkwia
                                                    rosyjska.To wydarzenie, obok przekazania Ikony Kazanskiej, jest chyba dobrym
                                                    znakiem na
                                                    > przyszlosc. Tym bardziej ze czlonkowie delegacji powiedzieli ze od czasu
                                                    > przekazania Ikony stosunki sie ocieplily.

                                                    Tu Radku musze dopowiedzieć,że do wczoraj nie doszukałem się potwierdzenia tej -
                                                    rzeczywiście dobrej informacji
                                                    Póki co cytuję pobraną z onetu informację z początku października :
                                                    Zwierzchnik rosyjskiego prawosławia patriarcha Aleksy II ponownie skrytykował w
                                                    niedzielę katolików i zarzucił im próby nawracania na katolicyzm rosyjskich
                                                    prawosławnych.

                                                    Wezwał przy tym papieża Jana Pawła II, by nakazał wstrzymanie podobnych działań.

                                                    "Mamy nadzieję, że fakty prozelityzmu, które udokumentowaliśmy w różnych
                                                    regionach (Rosji), pobudzą kierownictwo Watykanu do podjęcia realnych kroków,
                                                    które uspokoiłyby naszych wiernych" - powiedział patriarcha na posiedzeniu
                                                    Soboru Arcybiskupiego Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.

                                                    Stosunki katolicko-prawosławne w ostatnich latach moskiewski patriarcha
                                                    określił jako przepełnione "napięciami wywołanymi przez szereg nieprzyjaznych
                                                    kroków Watykanu". Wśród nich wymienił utworzenie diecezji na terenach
                                                    wschodnich.

                                                    "Na terenach, których ludność zawsze wyznawała prawosławie, utworzono nową
                                                    katolicką prowincję. Z punktu widzenia prawa kanonicznego oznacza to faktyczne
                                                    utworzenie paralelnego kościoła lokalnego" - powiedział patriarcha.

                                                    Jego pretensje wywołało nie tylko utworzenie w 2002 roku czterech diecezji
                                                    katolickich w Rosji, lecz również ubiegłoroczna decyzja papieża o powołaniu do
                                                    życia dwóch diecezji w Kazachstanie.

                                                    Cerkiew rosyjska uważa Kazachstan za część swojego "terytorium kanonicznego" i
                                                    uważa, że katolicy powinni wszelkie swoje kroki na terenie tego muzułmańskiego
                                                    w większości kraju uzgadniać nie tylko z jego władzami, lecz również z
                                                    Patriarchatem Moskiewskim.

                                                    Podobną krytykę wywołało utworzenie dwóch biskupstw katolickich na Ukrainie,
                                                    również uznawanej przez moskiewskie prawosławie za swoje "terytorium
                                                    kanoniczne".

                                                    Tylko jeden krok katolików znalazł uznanie w oczach patriarchy. Było nim
                                                    przekazanie prawosławnym pod koniec sierpnia kopii cudami słynącej ikony Matki
                                                    Bożej Kazańskiej.

                                                    "W Kościele katolickim są osoby, które dążą do konstruktywnego dialogu" -
                                                    zaznaczył lider rosyjskich prawosławnych. Wezwał przy tym po raz kolejny
                                                    Watykan, by - jak to określił - "w czynach, a nie słowach, zmierzał do lepszych
                                                    stosunków" z rosyjską cerkwią.

                                                    Stosunki katolicko-prawosławne na terenie Rosji od lat są napięte. Prawosławni
                                                    zarzucają katolikom prozelityzm, podczas gdy katolicy skarżą się na
                                                    ograniczanie ich praw. Patriarcha Aleksy II wielokrotnie występował pod adresem
                                                    Watykanu z podobnymi słowami krytyki jak w niedzielę.

                                                    Według statystyk, katolicy w Rosji stanowią około 1 proc. mieszkańców,
                                                    prawosławni to dwie trzecie Rosjan. Faktycznie jednak zaledwie około 2-4 proc.
                                                    mieszkańców Rosji to osoby praktykujące i uczestniczące w życiu sakramentalnym
                                                    Cerkwi.

                                                    A za adres poniższy bardzo dziękuję - bo tam i ciekawie i o ikonach i liturgii.
                                                    Myslę jak Ty że to bardzo bobra strona :)))
                                                    www.orthodoxworld.ru/polish/we.htm


                                                    Pozdrawiam !!!

                                                    Ps Mysle sobie - czy z czystej próźności nie zrobić tysięcznego postu :))) ????
                                                  • wolf_wwa Juz tysiac:) 25.10.04, 22:07
                                                    Witam serdecznie
                                                    Odczekalem Piotrze pare chwil i widze ze jednak nie zdecydowales sie na
                                                    tysieczny post. W zwiazku z tym bede musial zrobic to ja:))
                                                    Informacje ktora podeslalem w piatek uslyszalem w I programie PR. Podana byla
                                                    jako korespondencja Radia Watykan. Stosunki chyba sie jednak poprawiaja. W
                                                    ostatnim numerze PP byl artykul dosyc cieplo mowiacy o zwrocie Ikony Kazanskiej.
                                                    Zreszta w ogole goraco zachecam do przeczytania biezacego numeru PP. Jest tam
                                                    sporo o Talerhofie i o sw Maksymie. Z tekstow w PP dowiedzialem sie wlasnie ze
                                                    wladze Austro-Wegier przesladowaly ludnosc ruska Beskidu bez wzgledu na
                                                    wyznanie. Do talerhofu trafiali rowniez grekokatolicy. Te informacje wprawily
                                                    mnie w zdumienie, poniewaz CK monarchia byla panstwem bardzo katolickim a jednak
                                                    przesladowala Kosciol wschodni zwiazany z Rzymem. Sadzilem ze byli
                                                    przesladowani tylko prawoslawni za rzekome rusofilstwo. Miedzy innymi dzieki
                                                    naszym rozmowom ciagle dowiaduje sie czegos nowego.
                                                    Zycze milego tygodnia i pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa Audycja Radia Watykan 26.10.04, 12:27
                                                    Witam
                                                    Dla uzupelnienia wiadomosci o dialogu miedzy Kosciolem Katolickim a Cerkwia
                                                    Rosyjska chcialbym zalinkowac zapis tej audycji w formacie Real Player. Jest to
                                                    audycja z dnia 22 pazdziernika.

                                                    www.opoka.org.pl/aktualnosci/archiwum_rv.php
                                                    Zycze milego sluchania, ten fragment znajduje sie okolo osmej minuty.
                                                    Aby jeszcze uzupelnic kwestie "dialogowe" zalinkuje tekst ktory ukazal sie na
                                                    lamach "Zycia". Mam nadzieje ze link zadziala, jest dlugi.

                                                    www.zycie.com.pl/archiwum/tekst.php?id_tekst=30270&dzial=opinie&nr_wyd=&autorzy=TOMASZ-P.-TERLIKOWSKI&slowa=


                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Thalerhof i ..... 26.10.04, 16:57
                                                    Dziękuję za kolejny post!!

                                                    Ja oczywiście nie wytrzymałem i około 21 45 próbowałem nadać tysięczny post
                                                    ale... internet mi sie zawiesił więc wylogowałem pc i poszedłem do najblizszyhc
                                                    oglądać głupawe zmagania robinsonów :(
                                                    Chciałem tam nawiązać do wspomnianej przez Ciebie Drohobyczy i, pojecia kresów
                                                    i nawiązać do owego pomniczka ofiar unii - no cóz wrócę do tych tematów w
                                                    najbliższych postach

                                                    Przyznaję, że i ja wiele czerpię natchnienia w zdobywaniu wiedzy w trakcie tych
                                                    naszych pogaduszek.

                                                    Cud internetu z jednej strony a mobilizacja do poszukiwań z drugiej ))

                                                    O Talerchofie – jak zapewne pamiętasz Radku pisałem już kiedyś dość sporo –
                                                    dziś tylko przypomnę kiedyś przywoływane linki

                                                    www.cmentarze.gorlice.net.pl/talerhofstrona.htm
                                                    www.ukrstor.com/talergof/
                                                    www.ukrstor.com/talergof/almanah3-x.html
                                                    bardzo interesujące są zwłaszcza roczniki talerchowskie pisane dość archaiczną
                                                    ukraińszczyzną – ale bardzo ciekawe z uwagi na zawarte tam autentyczne
                                                    wspomnienia „uczestników dramatu”

                                                    A wskazany przez ciebie artykuł w PP przeczytałem – ciekawy i z tego punktu
                                                    widzenia że nie akcentuje podziału ofiar Talerhofu na prawosławnych i
                                                    grekokatolików /których z czego co wiem było o wiele więcej/

                                                    Kiedyś też muszę jeszcze wspomnieć o „mazepińcach” – to jest Ukraińcach którzy
                                                    w czasie I wojny współdziałali z Austriakami w prześladowaniach Rusinów
                                                    oskarżanych o moskalofilstwo.
                                                    No a w tomie 3 roczników talerhofskich znajdziesz w artykule „męczennicy
                                                    łemkowszczyzny” – przy miejscowości Daliowa opisany fakt wywozu do Thalerhofu
                                                    mego pradziadka /więźnia w latach 1915-1917/

                                                    Myślę że warto będzie też w tej dyskusji wspomnieć za niedługo o ofiarach
                                                    Jaworzna -.

                                                    Pozdrawiam a za chwilę następny post
                                                  • piotrzr św. Atanazy Brzeski 26.10.04, 17:17
                                                    W linkowanej tu niedawno przez Ciebie rozmowie z bułgarskim teologiem znalazłem
                                                    tam wspomnienie o prawosławnym męczenniku Atanazym Brzeskim – męczenniku
                                                    prawosławia.
                                                    Cytuję :
                                                    Ale unia zrodziła też świętych po stronie obu Kościołów, chociażby Atanazego
                                                    Brzeskiego czy po stronie rzymskiej Jozefata Kuncewicza.
                                                    - W czasie swoich studiów wileńsko - krakowskich dotarłem do materiałów, które
                                                    wskazywałyby, że Jozefat Kuncewicz świadomie dążył do tego, by go zabito za
                                                    wiarę, by w ten sposób dostąpić świętości

                                                    Poszedłem tropem świętego Atanazego i oto co znalazłem :

                                                    http://www.lublin.cerkiew.pl/zywot_sw_atanazego.html

                                                    Dokładna data narodzin św. Atanazego Filipowicza nie jest znana. Przyjmuje się,
                                                    że było to pomiędzy rokiem 1595 a 1600. Pochodził z rodziny niebogatego
                                                    szlachcica lub miejskiego rzemieślnika. Wykształcenie odebrał w jednej z
                                                    brackich szkół, przez co został dobrze przygotowany do obrony wiary
                                                    prawosławnej przed atakami unitów i rzymskich katolików. Posiadał doskonałą
                                                    znajomość języka polskiego, rosyjskiego,łacińskiego i greckiego. Przez okres
                                                    siedmiu lat przebywał na dworze Lwa Sapiehy - Kanclerza Wielkiego Księstwa
                                                    Litewskiego. W tym czasie zajmował się edukacją Łuby, syna Maryny Mniszek.
                                                    Jednak życie dworskie nie cieszyło Atanazego, wciąż tęsknił za drogą
                                                    doskonalenia duchowego.
                                                    /.../

                                                    Umocniwszy się w swoim powołaniu, wrócił do Wilna. W drodze powrotnej spotkał
                                                    chromego, którego wziął na plecy i niósł przez dłuższy czas. Nieznajomy
                                                    wprowadził Atanazego w istotę życia chrześcijańskiego oraz pouczył go o
                                                    nieustannej modlitwie serca. W pewnym momencie nieznajomy zniknął. Fakt ten
                                                    Atanazy zinterpretował, iż to Sam Bóg, poprzez to tajemnicze wydarzenie, wzywa
                                                    go na służbę w obronie Prawosławia.
                                                    /.../.
                                                    Św. Atanazy po przybyciu do monasteru zaprzyjaźnił się z mnichem Makarym
                                                    Tokarewskim. Wkrótce powierzono Świętemu zbieranie ofiar na odbudowę głównej
                                                    cerkwi p.w. Kupiatickiej Matki Bożej. Przed wejściem do monasteru gorąco modlił
                                                    się przed ikoną Kupiatickiej Bogarodzicy, prosząc Ją o wskazanie hojnych
                                                    ofiarodawców. Matka Boża wysłuchała zanoszone prośby i przemówiła do
                                                    niego: "Car wybuduje mi cerkiew. Idź do niego." Św. Atanazy, posłuszny słowom
                                                    Bogarodzicy, udał się do Moskwy. Podróż w tym czasie była bardzo trudna i
                                                    niebezpieczna, ze względu na trwającą wojnę. Niemniej jednak Matka Boża
                                                    doprowadziła go bezpiecznie do celu. Święty został przyjęty przez cara Michała
                                                    Fiodorowicza i hojnie obdarowany.
                                                    Po wypełnieniu tego trudnego zadania, zostało mu wyznaczone nowe, które
                                                    realizował do końca swego ziemskiego pielgrzymowania. W 1640 roku mnisi z
                                                    Monasteru św. Symeona w Brześciu przedstawili dwóch kandydatów na stanowisko
                                                    ihumena: Makarego Tokarewskiego i Atanazego Filipowicza. Wybór padł na
                                                    Atanazego, który udał się do Brześcia.
                                                    Od pierwszych dni swego pobytu w tym mieście, niezłomnie walczył o poprawę
                                                    sytuacji wspólnoty prawosławnej. W swych kazaniach umacniał prawosławnych
                                                    chrześcijan w mocnym i konsekwentnym wyznawaniu wiary prawosławnej. Na różne
                                                    sposoby starał się przyczynić do opierania się wszelkim formom prozelityzmu,
                                                    jakie groziły ze strony Kościoła rzymskokatolickiego. Działań swych nie
                                                    ograniczał tylko do Cerkwi, aktywny był również na arenie politycznej. Jednym z
                                                    jego osiągnięć było wystaranie się u króla Władysława IV o dekret
                                                    potwierdzający wszystkie przywileje bractwa brzeskiego oraz dający pełną
                                                    swobodę dla działań Cerkwi prawosławnej. Szkoda tylko, że dekret ten nigdy nie
                                                    został zatwierdzony, na co z pewnością miały wpływ napady jezuitów i unitów.
                                                    Gdy św. Atanazy prosił o wstawiennictwo hetmana Lwa Sapiehę, usłyszał
                                                    słowa: "Bądźcie wszyscy unitami, a wtedy wszystko otrzymacie".
                                                    Wyższe duchowieństwo prawosławne w Warszawie, zajęte swymi sprawami, pozostało
                                                    całkowicie obojętne na prośby Świętego. O dobru Cerkwi nikt nie chciał mówić
                                                    Św. Atanazy, przejęty głębokim smutkiem, tak pisał w swoim dzienniku: "O Boże
                                                    sprawiedliwy, ciężar niesprawiedliwości doszedł już do samych granic, już nie
                                                    troszczą się o wiarę prawosławną, o utwierdzenie chwały Bożej; wszyscy jakby
                                                    się wstydzili..."
                                                    W czasie trudnych dni, Święty bardzo często modlił się przed ikoną Kupiatickiej
                                                    Matki Bożej. Pewnego razu, gdy czytał akatyst, usłyszał głos
                                                    Bogarodzicy: "Atanazy skarż się teraz na sejmie, ukazując wszystkim moją ikonę
                                                    Kupiaticką w krzyżu widniejącą. Wystąp przed królem i państwem polskim, grożąc
                                                    sprawiedliwym gniewem Bożym, który niebawem się objawi, jeśli nie zmienią swej
                                                    postawy. Przede wszystkim niech na wieki osądzą unię - to jest szczególnie
                                                    potrzebne - a wtedy może im być jeszcze dobrze.
                                                    /.../
                                                    Podczas obrad sejmu rozdawał możnowładcom i senatorom ikonki Kupiatickiej
                                                    Matki Bożej wraz ze słowami ostrzeżenia przed gniewem i sądem Bożym za
                                                    podtrzymywanie unii oraz prześladowanie prawosławnych przez jezuitów i unitów
                                                    oraz groził królowi polskiemu gniewem Bożym, jeśli unia nie zostanie
                                                    zlikwidowana, a Cerkiew prawosławna nie odzyska wszystkich należnych jej praw.
                                                    Te słowa stały się przyczyną jego wielu cierpień. Zamknięto go w więzieniu na
                                                    okres trwania sejmu.
                                                    /.../
                                                    W obliczu tak wielu zagrożeń, św. Atanazy gorąco modlił się przed ikoną
                                                    Kupiatickiej Matki Bożej. W czasie jednej z modlitw, ponownie usłyszał głos
                                                    Bogarodzicy: "Atanazy, proś jeszcze wskazując na moją ikonę, podczas przyszłego
                                                    sejmu, aby król i państwo polskie uświadomiło sobie potrzebę zlikwidowania
                                                    przeklętej unii. Dobrze im będzie, jeżeli posłuchają, będą żyć szczęśliwie w
                                                    nadchodzących latach". Św. Atanazy nie zdołał do końca wypełnić tych słów,
                                                    ponieważ aresztowano go i osadzono w więzieniu w Warszawie. Został oskarżony o
                                                    to, iż podczas pobytu w Moskwie spiskował przeciwko Polsce.
                                                    Z więzienia Święty napisał list do króla, w którym opisał prześladowania Cerkwi
                                                    prawosławnej w Polsce, całe dzieje Prawosławia, wyjaśnił prawdy o Kościele
                                                    powszechnym, znaczenie i ważnośćśw. Soborów, bezprawne wprowadzenie unii oraz
                                                    zdradzieckie poczynania biskupów: Pocieja, Terleckiego i Rahozy, a w końcu
                                                    przypomniał o obietnicy króla, który zobowiązał się zaprowadzić pokój dla
                                                    Cerkwi prawosławnej. Napisał też drugi list, po otrzymaniu którego, król
                                                    nakazał uwolnić Atanazego pod warunkiem, że metropolita kijowski weźmie go pod
                                                    swoją opiekę. Po uwolnieniu Święty przebywał w Ławrze Kijewo-Pieczerskiej aż do
                                                    śmierci Piotra Mohyły w 1647 r.
                                                    Po powrocie św. Atanazego do Brześcia w 1648 r. wybuchło powstanie, którego
                                                    przywódcą był Bogdan Chmielnicki. 1 lipca Atanazego aresztowano i oskarżono o
                                                    dostarczanie prochu powstańcom. Podczas dokładnej rewizji całego monasteru nie
                                                    znaleziono nic, co mogłoby obciążyć Świętego. Wówczas zarzucono mu
                                                    zbezczeszczenie imienia świętej unii. Na pytanie biskupa łuckiego Andrzeja
                                                    Gębickiego: "Czy przeklinałeś świętą unię męczennik odpowiedział: "Zaprawdę
                                                    jest ona przeklęta!" Po tych słowach zakuto go w kajdany i uwięziono w
                                                    więzieniu zamkowym w Brześciu. Nocą z 4 na 5 września jezuici starali się
                                                    przebiegłością i groźbami skłonić go do wyrzeczenia się Prawosławia oraz
                                                    przyjęcia unii. W zamian obiecywali życie. Św. Atanazy odrzucił tę propozycję.
                                                    O świcie został wywieziony do lasu znajdującego się około dwóch kilometrów od
                                                    Brześcia. Torturowano go przypalając ogniem, a następnie na jego oczach
                                                    wykopano mogiłę i załadowano karabin dwoma nabojami. Przed samą śmiercią,
                                                    jeszcze raz zaproponowano męczennikowi, aby wyrzekł się słów jakie wypowiedział
                                                    przeciwko unii. Wówczas Święty bez lęku odpowiedział: "Co powiedziałem, to
                                                    potwierdzam i z tym umrę." Jeden z hajduków otrzymał wówczas rozkaz, aby
                                                    strzelić mu w głowę. Widząc jednak odwagę Atanazego, padł on przed nim na
                                                    kolana i prosił o przebaczenie oraz błogosławieństwo. Św. Atanazy przebaczył mu
                                                    i pobłogosławił. Hajduk dwukrotnie strzelił w jego głowę. Męczennik mimo to
                                                    stał nadal oparty o sosnę. Jeszcze żył, gdy wrzucano go do
                                                  • piotrzr Re: św. Atanazy Brzeski-dokończenie 26.10.04, 17:24
                                                    Jeszcze tylko dokończenie :

                                                    Jeszcze żył, gdy wrzucano go do mogiły. Święty zwrócony twarzą do nieba złożył
                                                    na krzyż ręce na piersi i wyprostował nogi. Zakopano go żywce.
                                                    Tej pamiętnej nocy nikt w mieście nie spał. "Nocą podczas której zamęczono
                                                    Świętego, wielki strach nas ogarnął" - pisali uczniowie Atanazego, którzy z
                                                    ukrycia w zaroślach obserwowali ostatnie minuty ziemskiego życia swego
                                                    nauczyciela. "Noc była jasna, bezchmurna, a strasznie grzmiało i przerażające
                                                    błyskawice rozciągały się po całym niebie.
                                                    1 maja 1649 r. uczniowie potajemnie wykopali ciało św. Atanazego. Po ośmiu
                                                    miesiącach przebywania w ziemi nie uległo ono rozkładowi. Fakt ten bardzo
                                                    umocnił kult Świętego. Jego relikwie złożono do grobu znajdującego się w
                                                    głównej cerkwi monasteru św. Symeona w Brześciu.
                                                    /.../
                                                    Dnia 27 października 1996 roku, poświęconą na relikwiarzu w Leśniańskim
                                                    Monasterze Bogarodzicy ikonę św. Atanazego Brzeskiego wraz z cząstką jego św.
                                                    relikwii uroczyście wniesiono do miasta Biała Podlaska i umieszczono w dolnej
                                                    cerkwi pod wezwaniem św. Atanazego Brzeskiego „””””

                                                    Koniec cytatu .

                                                    Kiedyś Radku wspominaliśmy tu Jozafata Kuncewicza – jakże podobny los spotkał
                                                    owego Atanazego.
                                                    Pomijając licznie występuje w całym linkowanym biogramie – „elementy
                                                    cudowności”- widać tu po obydwu stronach konfliktu objawy fanatyzmu religijnego
                                                    związanego jak sądzę z przekonaniem o posiadaniu ‘monopolu na jedną jedyną
                                                    mądrość i prawdę” i „wyłączności” na kontakt ze światem świętych /jak choć by
                                                    opisywane fakty kontaktu z Matką Boską/.
                                                    Można mieć tylko nadzieję , że takie przekonania już wymierają a ekumenizm i
                                                    tolerancja stają się powszechną normą ... ale Radku czy na pewno ..... 
                                                    Inna sprawa, że w słuchanym niedawno przez radio komentarzu historycznym
                                                    wspomniano /jak myślę dość trafnie/ unię brzeską jako fakt historyczny którego
                                                    następstwem był upadek Rz-plitej szlacheckiej – chociażby wskutek długotrwałych
                                                    wojen kozackich- noszących przecież cechy wojen religijnych /z Kozakami –
                                                    obrońcami prawosławia/

                                                    Tak więc obaj swięci - i postronie unitów i po stronie prawosławia mieli wiele
                                                    wspolnego - ogromną fanatyczną wiarę, szukanie smierci i ... jej znalezienie
                                                    w "ogniu" wojny religijnej.
                                                    Myślę że nie są to najlepsi patroni obecnych czasów - chociaż ostatnio na
                                                    ukrainie w kilku odwiedzanych cerkwiach unickich napotykałem obrazy św.
                                                    Jozafata - co prawda w bocznych nawach ale jednak.

                                                    Pozdrawiam życząc Tobie i sobie dalszych owocnych postów :)))_
                                                  • wolf_wwa Przemyslen garsc... 27.10.04, 16:14
                                                    Witam
                                                    Swieci odzwierciedlaja czasy w ktorych zyli. Niezbyt mila wiadomoscia byla
                                                    informacja o obrazach sw. Jozafata, ale moze jest to po prostu naturalna
                                                    reakcja po odzyskaniu swego dziedzictwa. Przeciez zyja jeszcze ludzie
                                                    pamietajacy Synod Lwowski i "polaczenie" z Cerkwia prawoslawna. My mozemy
                                                    wyrazac tylko nadzieje, ze nie bedzie juz wiecej takich swietych. Styk Unii z
                                                    Prawoslawiem niestety przyczynil sie do meczenstwa wielu osob, ze wspomne o
                                                    Meczennikach Podlaskich. Ich sanktuarium to cerkiew unicka w Kostomlotach. Tu
                                                    oczywiscie inne czasy i inna sytuacja, ale tez trzeba o tym pamietac.
                                                    W czasach walki z Cerkwia ( oczywiscie wracam tu do XVII wieku) zadna ze stron
                                                    nie pozostawala bez winy, swiadomosc tego dotarla do mnie dopiero calkiem
                                                    niedawno. Lepiej pozno niz wcale.
                                                    Wglebilem sie Piotrze w teksty "talerhofskie". Nie przypuszczalem nawet jaka
                                                    byla wowczas rzeczywistosc, wlos sie jezy na glowie. Zdziwila mnie postawa
                                                    Wegrow myslalem ze przesladowcami byli tylko Austriacy. W ogole historie I WS
                                                    dopiero odkrywam, na terenach skad pochodzi moja rodzina tak dramatycznych
                                                    sytuacji nie bylo, oczywiscie wielka tragedia bylo biezenstwo. Sporo ludzi
                                                    wowczas nie wrocilo do domow, wielu utracilo dobytek, ale trudno to porownac z
                                                    wydarzeniami na Lemkowynie.
                                                    Wracajac do okresu po wprowadzeniu Unii widze pewien zlosliwy usmiech historii.
                                                    Kozacy walczyli za prawoslawie, a obecna Ukraina (szczegolnie Zachodnia jej
                                                    czesc) jest grekokatolicka, a przeciez na Zachodzie patriotyzm jest na pewno
                                                    wiekszy. Moze to historyczne zaszlosci zwiazane z Cerkwia rosyjska?
                                                    Pytania ktore mi sie nasuwaja sa moze naiwne, ale naprawde kazdy post, kazda
                                                    nowa informacja powoduje jeszcze wiekszy glod wiedzy.
                                                    Moze jeszcze dzis (a na pewno jutro) podesle fragment wspomnianej tu broszurki,
                                                    mowiacej o drohobyckich cerkwiach. Zreszta jako ciekawostke powiem ze
                                                    publikacje te otrzymalem od osoby ktora zna moje "cerkiewne" zainteresowania a
                                                    teksty tam zamieszczone sa raczej adresowane do osob bardziej zwiazanych z
                                                    rzymska tradycja:)
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • piotrzr Re: Przemyslen garsc... 27.10.04, 17:19
                                                    Witam - wprawdzie o Talerhofie mówiliśmy już gdzieś w ubiegłym roku /
                                                    pamietasz ?- gdy dawałem coś niecoś o losach księzy unickich w czasie I i II
                                                    wojny/ ale myslę że warto do tego tematu wracac.
                                                    Co do losów św. Jozafata i św. Atanazego - czy nie zauważyłeś że ich losy są
                                                    wręcz "lustrzane" - symetryczne - jeśli nawet działy sie po dwóch
                                                    róznych "stronach frontu"
                                                    A za wątki drohobyckie będę wielce wdzięczny - zwłaszcza że podczas tych wakacji
                                                    fotografowałem obie drewniane XVII-wieczne cerkiewki na przedmieściach tego
                                                    miasta /szkoda że głucho zamknięte/' jak też byłem w dwóch innych pieknie
                                                    odnowionych -w samym centrum miasta. Najpiękniejsze wnętrze przedstawiala owa
                                                    bazyliańska znajdująca się w samym centrum - byłem tam tuż po zakończeniu
                                                    nabożenstwa ,wdychałem kadzidlany dym i ogladałem wiernych kornie
                                                    przechodzących do prostula i całujących ikonę. No i co ważniejsze utrwaliłem
                                                    swe wrażenia na dykretnie operowanej kamerze :))
                                                    A obecna Drochobycz jest bardzo ładna - coś tam się dzieje na dobre - no bo i
                                                    brukowane "nowomodnym" brukiem dościa do rynku, czysty rynek i przyległe
                                                    uliczki, piekny skwer koło gotyckiej fary /z owym zamurowanym wejściem bocznym
                                                    przez ktore ponoć wdarli sie kozacy w 1646 roku - mordując mieszczan tam
                                                    szukających schronienia/ No a na owym skwerze i piekna gotycka dzwonnica a i
                                                    pomnik Jurija Frohobyćkowo /czyli Jerzego z Drohobycza/ -pietnastowiecznego
                                                    rektora Akademii Krakowskiej /"moi" Ukraincy mowli mi "Wot eto buł wczitel
                                                    Kopernika-znajesz?? Odpowiadałem " Da znaju" choć naprawdę do czasu przyjazdu
                                                    do Drohobycza nie miałem o tym pojęcia :)))
                                                    Napisałes Radku
                                                    Moze jeszcze dzis (a na pewno jutro) podesle fragment wspomnianej tu broszurki,
                                                    >
                                                    > mowiacej o drohobyckich cerkwiach. Zreszta jako ciekawostke powiem ze
                                                    > publikacje te otrzymalem od osoby ktora zna moje "cerkiewne" zainteresowania
                                                    a
                                                    > teksty tam zamieszczone sa raczej adresowane do osob bardziej zwiazanych z
                                                    > rzymska tradycja:)

                                                    Może znajdziesz tam coś na temat budynku w którym w 1939-1940 roku znajdowała
                                                    sie siedziba NKWD ??Pokazywano mi ten wielki 'neogotycki"gmach i stojącą przy
                                                    nim cerkiew. Rosjanie wymordowali tam dużą liczbę uwięzionych
                                                    Prosiłbym o pare słow i na ten temat

                                                    Pozdrawiam Radku - oczekując na obiecane wzmianki.
                                                  • wolf_wwa Po przejedzeniu:))) 27.10.04, 21:36
                                                    Ponownie witam:))
                                                    Wprawdzie rozmawialismy nt. Talerhofu, ale powiem szczerze ze dzieki temu ze od
                                                    tamtych rozmow uplynelo sporo postow, pare rzeczy dopiero teraz poukladalo sie
                                                    lepiej w glowie, wczesniej jedyne co kojarzylem z przesladowaniami to meczenska
                                                    smierc sw. Maksyma. Az glupio, ale reszta byla jakby obok. Nasze rozmowy
                                                    zmuszaja do wysilku intelektualnego i czytania, coraz wiecej i wiecej. Co moze
                                                    tylko cieszyc. Dzisiaj nie podeslalem obiecanych watkow poniewaz odpoczywalem po
                                                    jednym ze swych ulubionych dan. Spozywalem pyszne "klopsiki". Oczywiscie jest to
                                                    potrawa otrzymana "w spadku po babci". W tej chwili duzo o nich nie napisze,
                                                    poniewaz o przepis musze zapytac mamy, ale moge powiedziec ze robi sie je z
                                                    mielonego miesa zagniecionego z kasza i szatkowana kapusta. Palce lizac. Podaje
                                                    sie je z sosem, najlepiej pomidorowym. Najlepiej smakuja z czarnym chlebem.
                                                    Jutro na pewno podesle obiecane materialy i poszukam wiadomosci na temat
                                                    wspomnianego przez Ciebie budynku.
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa Cytat (dlugi) i pozytywny link 28.10.04, 20:09
                                                    Witam
                                                    Zgodnie z zapowiedzia dzisiaj zacytuje fragmenty z wzmiankowanej broszurki.
                                                    Prosze o wyrozumialosc, jesli chodzi o dobor tekstu. Niestety te okolice sa mi
                                                    nieznane. Opisy drohobyckich budynkow i ulic sa, jak sadze, badz kalka tekstow
                                                    miedzywojennych, badz powstaly w oparciu o nie. Cytuje je w oryginale.
                                                    Jesli chodzi o wzmiankowany przez Ciebie budynek to musze sie przekopac przez
                                                    broszurke, dzis przegladalem watki cerkiewne. Obiecuje nie zapomniec o tym
                                                    budynku, mysle ze moga byc tam wzmianki poniewaz publikacja zawiera sporo
                                                    informacji o sytuacji po wkroczeniu sowietow.
                                                    Pisales Piotrze o cerkwi w centrum moze to wlasnie ta swiatynia ktorej opis dzis
                                                    zacytuje?
                                                    Na poczatek jednak musze zacytowac smaczki ktore rzucily sie od razu w oczy.
                                                    Pierwszy opisuje czasy Kazimierza Wielkiego

                                                    "W tym czasie Ruś zamieszkiwali w większości Rusini obrządku
                                                    greckokatolickiego, którzy dla swoich potrzeb duchowych i religijnych budowali
                                                    cerkwie"

                                                    Autor tekstu, niestety, pomylil troche daty, drugi fragment tez ciekawy,
                                                    rzeklbym ekumeniczny;)

                                                    "Po objęciu przez 00. Bazylianów kościoła pokarmelickiego, usunięto z jego
                                                    wnętrza ozdoby barokowe, ściany pomalowano i przyozdobiono schizmatycznym
                                                    obrazami świętych"

                                                    A teraz przejde do opisu jednej z drohobyckich cerkwi, mam nadzieje, ze cytat
                                                    zainteresuje Ciebie. A moze skloni do komentarza.

                                                    "CERKIEW ŚW. TRÓJCY
                                                    W samym śródmieściu Drohobycza, nieopodal rynku, między ulicami
                                                    Grunwaldzką Konarskiego i Borysławską znajduje się cerkiew św. Trójcy wraz z
                                                    klasztorem 00. Bazylianów.
                                                    Dzieje tego klasztoru sięgają XVI w., gdy Jan Stanisław Bekierski wraz z żoną
                                                    postanowili założyć w Drohobyczu klasztor 00. Karmelitów, ofiarowując na ten cel
                                                    obszar pól i ogrodów, folwark obok miejskiej bramy stryjskiej, a oprócz tego
                                                    dwie wieże solne, dwa domy i browar w mieście. Ponadto zobowiązali się wybudować
                                                    klasztor z 12 celami i refektarzem Ponieważ grunta darowane przez Bekierskich
                                                    nie nadawały się na wzniesienie klasztoru, gdyż leżały poza obrębem wałów
                                                    miejskich, starosta Chomentowski ofiarował na ten cel pusty plac, położony w
                                                    mieście, a Bekierscy w 1770 r. rozpoczęli budowę. W roku 1721 EIjasz Michafowski
                                                    i Jacenty Winnicki pomnożyli posiadłości karmelickie przez darowizny dalszych
                                                    gruntów. Prócz tego większymi dobroczyńcami okazali się Franciszek
                                                    Nahujowski. Jakub Kopytyński i Antoni Gawiński. inspektor zupy solnej.
                                                    W 1789 r cesarz austriacki Józef II zniósł tutejszy klasztor, kościół zamknięto,
                                                    a w rok później oddał go obrządkowi grecko-katolickiemu na cerkiew W roku 1790
                                                    przy oczyszczaniu kościoła zwłoki dobrodziejów zakonu: Nahujowskiego,
                                                    Kopytyńskiego i Gawińskiego złożono w kościele farnym, a innych pochowano na
                                                    nowo założonym, wielkim cmentarzu, nieopodal Górki.
                                                    Od chwili rozwiązania konwentu, budynek klasztorny wliczono do funduszu
                                                    religijnego, a w 1802 r, miasto go nabyło drogą kupna i przeznaczyło na urząd
                                                    intendentury solnej i górniczej, później były tam biura magistrackie, zakład
                                                    wychowawczy chłopców wojskowych, aż w 1812 r. oddano 00. Bazylianom pod
                                                    warunkiem, że będą tu prowadzić szkołę powszechną
                                                    Do najciekawszych w świątyni należy ładny, rzeźbiony ołtarz z
                                                    pięknymi obrazami i drewniany, również rzeźbiony ikonostas"

                                                    Za chwileczke podesle link, niezwiazany z dzisiejszym tematem, ale za to budujacy.
                                                  • wolf_wwa Re: Cytat (dlugi) i pozytywny link 28.10.04, 20:13
                                                    www.cerkiew.pl/news.php?id=2213%20&PHPSESSID=29e054474c2192f5c29c404394500ba8

                                                    Sadze, ze ta informacja ucieszy Ciebie, jak i innych gosci tego watku. Szkoda
                                                    tylko ze niektore komentarze nie sa zbyt na miejscu.
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    R.
                                                  • piotrzr Re pozytywny link i coś więcej :)) 29.10.04, 16:48

                                                    Witam
                                                    Nie zareagowałem na Twój kulinarny list – nadrabiam –
                                                    Piszesz o klopsikach – a jadłeś kiedyś ukraińską zupę z frykadelkami ?? Pycha
                                                    Jest to rodzaj bulionu z ugotowanymi, drobno krojonymi w kostkę ziemniakami,
                                                    cieniutko krojonym makaronem, cebulką marchewką ,posiekaną zieloną natką
                                                    pietruszki i głównym elementem – pływającymi na dnie talerza małymi /wielkości
                                                    paznokcia/ klopsikami mięsnymi ....Puszna i pozostawiająca poczucie niedosytu w
                                                    przypadku braku repety... a jaki wspaniały „podkład” pod taką dajmy na to
                                                    horyłkę „perecną z medom” czyli miodowo-paprykową !!!!

                                                    A propos owego linku – przekazanie owych relikwii wydaje się dość łatwe do
                                                    zinterpretowania – Watykan /pod wpływem Papieża/ uznaje tym gestem
                                                    równoprawność patriarchatu konstantynopolitańskiego ze Stolicą Piotrową.
                                                    Ale to tylko potwierdzenie wymowy pielgrzymek papieskich do Antiochii,Grecji i
                                                    Jerozolimy i faktu że być może droga go Moskwy wiedzie przez Konstantynopol :-)
                                                    No a teraz przykład /o czym mówiłem kiedyś/ na owe wycieczko-pielgrzymki
                                                    na „kresy południowo-wschodnie” -

                                                    apostolos.gold.pl/20044445.htm
                                                    Przy czym Radku – nie jestem przeciwny sentymentom „kresowym” – każdy ma prawo
                                                    do sentymentów związanych z miejscem urodzenia czy spędzonego dzieciństwa . Sam
                                                    z zainteresowaniem ...a i pewnym wzruszeniem słuchałem lwowskich „Krajobrazów
                                                    serdecznych” czytanych kiedyś w radio przez ś.p. Witolda Szolginie czy
                                                    pojawiających się okazjonalnie w tv programów pana Janickiego.
                                                    Ale jedno jest istotne – oddzielenie historycznego pojęcia kresów od
                                                    współczesności. Bowiem mówienie o kresach południowo – wschodnich w czasie
                                                    teraźniejszym w odniesieniu do współczesnej zachodniej Ukrainy jest co
                                                    najmniej nie na miejscu. – no ale jak widzę z naszych rozmów – jesteśmy w tym
                                                    niepokojąco :-)))) zgodni :- )
                                                    A teraz co nieco o Drohobyczy – abyś mógł skonfrontować swoją lekturę z opisem
                                                    internetowym
                                                    mwolter.republika.pl/drohobycz.htm
                                                    dziękuję równocześnie za ciekawy cytat o cerkwiach drohobyckich - przy ich
                                                    czytaniu mógłbym z dziecięcą radością zawołać „ "ja tam byłem, ja tam byłem"
                                                    :-) !!!!
                                                    A na długi weekend podaruję Ci /wam ???/ w następnym post-cie ciekawy choć
                                                    tragiczny wątek – rabacji galicyjskiej/ - tylko pozornie nie wiążący się z
                                                    tematami naszych rozmów.

                                                  • piotrzr Nowy wątek na długi weekend 29.10.04, 16:56
                                                    Czytam właśnie niezwykła ksiązke Stasiuka „Podróż do Babadag” – a tam między
                                                    innymi o poszukiwaniu grobu Jakuba Szeli pochowanego gdzieś w Bukowinie –
                                                    pograniczu Ukraińsko-rumuńskim.
                                                    A że wydaje się mi iż temat wydaje się zblizony do poruszanych tu wątków
                                                    galicyjski – więc zapraszam do lektury :
                                                    www.ryglice.tarman.pl/_artykuly_rzez.htm
                                                    RZEŹ GALICYJSKA 1846 R.

                                                    Mija w tym roku 18 lutego 150 lat od rzezi zwanej też rewolucją krakowską,
                                                    która miała dramatyczny przebieg w naszej okolicy. Na przestrzeni od Krakowa do
                                                    Sanoka doszło do krótkiej, ale jakże krwawej i haniebnej wojny domowej, a
                                                    najokrutniejsze sceny rozegrały się koło Tarnowa, Pilzna, Tuchowa, Brzostku,
                                                    Bochni, Nowego Sącza, itd.
                                                    I Jodłowa nie była wolna od zamieszek w te dni, choć na szczęście nie
                                                    doszło do tak drastycznych okropności jak w okolicy. Chociaż wypadki te mają
                                                    dość bogatą literaturę i zgodnie surowo historycy je potępiają oprócz
                                                    komunistycznych autorów, którzy zwykle wszystkie rewolucje pochwalają, czas
                                                    wymazał je z pamięci tutejszej i okolicznej ludności.
                                                    Powstanie zapowiedziane na noc z 20 na 21 lutego 1846 r. wybuchło
                                                    wcześniej - 18 lutego, gdy grupy powstańców złożone na ogół ze szlachty i
                                                    inteligencji wyruszyły do miast rozbroić austriackich żołnierzy, żandarmów,
                                                    strażników. Chcieli zapaleńcy uwolnić Ojczyznę z rąk austriackich zaborców,
                                                    którzy już ponad pół wieku sprawowali tu władzę na ziemi małopolskiej.
                                                    Tymczasem Austriacy ani palcem nie kiwnęli i nie tknęli polskich powstańców,
                                                    ale zrobili to polscy chłopi namówieni przez austriackich urzędników!!! “O
                                                    hańbo, o ślepoto w ludziach niepojęta!”
                                                    Jodłowianin Józef Nocek, ludowy poeta z przełomu XIX-XX wieku wydał w 1908
                                                    r. w Bielsku-Białej zbiór wierszy w książce “Z serca pod siermięgą”/1/, gdzie
                                                    umieścił wiersz napisany w 1906 r. w 60 rocznicę tej masakry, zawierający
                                                    trafną ocenę zajść, tło i sylwetki oprawców i tych, którzy popchnęli ciemne
                                                    masy chłopskie do zbrodni, rabunku wobec swoich rodaków. Oto ów wiersz:

                                                    “Straszny wicher z śniegiem wyje
                                                    Tłum pijany w dwory wali,
                                                    I niewinnych braci bije
                                                    Rąbiąc, siekąc, niszczy, pali.
                                                    Tańczą jak z piekła szatani,
                                                    Śnieg z gorącą krwią mieszają,
                                                    Mordem i rzezią zagrzani
                                                    Śród cepów i kos hulają.
                                                    Ten tłum bratnią krwią zbryzgany,
                                                    Od radości dzikiej wyje
                                                    Nie wie, że cięższe kajdany
                                                    Zaciągnął sobie na szyję.
                                                    Ci co zeń zrobili kata
                                                    I skusili w tej robocie,
                                                    Radzi, że brat zabił brata
                                                    Że Polska zginie w sromocie.
                                                    O nie ciesz się zgrajo wroga,
                                                    Wnet stopnieją twe uciechy,
                                                    Bo dzień przyjdzie z łaski Boga
                                                    Który zmyje ludu grzechy.”

                                                    Tak okiem poety wyglądała ta wrzawa bratobójcza w noc lutową przy mrozie
                                                    do - 20 stopni Celsjusza. Nie było telefonu, radia, prasy szeroko dostępnej, a
                                                    zresztą mało kto z chłopów czytał i pisał, jednak spontanicznie się
                                                    zorganizowali do tej haniebnej roboty i uderzyli na wszystkie dwory, a w wielu
                                                    miejscowościach i na plebanie, i kościoły.
                                                    I cóż ci chłopi wiedzieli o miłości Ojczyzny, o Polsce? Spojeni alkoholem przez
                                                    żydowskich karczmarzy i austriackich urzędników na widok nielicznych powstańców
                                                    z przerażeniem wołali, że “Polacy idą wyrzynać do szczętu chłopów”. Czy można
                                                    było z takimi nieoświeconymi obywatelami wywalczyć wolną Polskę? Być może nie
                                                    wiedzieli co to znaczy.
                                                    W wielkim skrócie spójrzmy na niektóre sceny do których doszło w naszych
                                                    stronach.
                                                    Właściciel Jodłowej Lucjan Kraiński zięć słynnego generała Józefa
                                                    Dwernickiego wodza licznych bitew z powstania listopadowego 1830 r. był
                                                    nieobecny w Jodłowej, gdy zgraja chłopstwa z Kowalowej lub z Burzyna plądrowała
                                                    jego dwór. Nie było w Jodłowej także księdza proboszcza Jana Kolbuszewskiego.
                                                    Zamierzano rozprawić się z ks. wikariuszem Józefem Zielenieckim, lecz niektórzy
                                                    trzeźwiejsi zapobiegli temu obawiając się o dalszą posługę kapłańską, gdy
                                                    braknie duchownego. Do dramatu doszło w Jodłowej zachodniej na “Stawisku”,
                                                    gdzie rozbestwione chłopstwo z wiosek na zachód od Jodłowej leżących, napadło
                                                    na folwark; wywleczono leśniczego Franciszka Merskiego i jego syna też
                                                    Franciszka, skatowanych powieziono przez Ryglice w stronę Tarnowa i bito przed
                                                    każdą karczmą, aż w Zalasowej dobito i trupy zawieziono do Tarnowa, bo za
                                                    takich lepiej płacono.
                                                    Tłumy zbuntowanego chłopstwa krążące po wsiach były dość liczne, jak choćby
                                                    w Dęborzynie 20 lutego /wtorek/ w nocy zleciało się ok. 3000 ludzi
                                                    przerażonych, bo “Polacy chłopom gardła podrzynają”. Z różnych stron co raz
                                                    odzywały się dzwony na alarm i trwogę, a chłopi umazani krwią niewinnych,
                                                    uzbrojeni w cepy, kosy, widły, drągi, żarnówki rządzili po swojemu i polowali
                                                    na szlacheckich powstańców.
                                                    W Pilźnie masy chłopstwa opanowały cały rynek ku wielkiemu przerażeniu
                                                    mieszczan. Rozstawili warty, także ks. proboszcza Ferd. Celarskiego /ur. 1808
                                                    r. w Jodłowej/ i wikarego zmuszono do wartowania z kosami w rękach. W
                                                    międzyczasie ks. proboszcz wyszedł z Najśw. Sakramentem na rynek w nadziei, że
                                                    uspokoi zbuntowane tłumy. Niebawem po procesji chłopstwo rzuciło się na księży,
                                                    ci zamknęli się w zakrystii dokąd przypuszczono szturm, jednak nie zdołano się
                                                    włamać przez żelazne drzwi i okratowane okna. Na rynku pastwiono się nad
                                                    księdzem Goleckim przywiezionym z Dobrkowa, bito go cepami po czym odwieziono
                                                    znów do Dobrkowa i wyrzucono na śniegu, a gdy jeszcze drgnął dobito cepami.
                                                    Okropna scena rozegrała się 19 lutego przed zamkniętą bramą kościoła w Pilźnie.
                                                    Chłopi przywieźli schwytanego Stanisława Bogusza właściciela Siedlisk Bogusz.
                                                    Po długim znęcaniu się nad nim i katowaniu zdołał się wyrwać w koszuli,
                                                    przybiegł przed drzwi świątyni z nadzieją, że we wnętrzu ocaleje. Niestety
                                                    drzwi były zamknięte. Padł krzyżem na progu, gdzie chłopstwo dopadło go, biło
                                                    drągami i cepami nie zważając na powagę uświęconego miejsca i na dogorywającego
                                                    skazańca. Wrzucono go na wóz i ruszono do Tarnowa, niebawem dobito cepami przed
                                                    karczmą na Wygodzie. Latem ks. Celarski odmówił urządzenia procesji w Boże
                                                    Ciało tłumacząc, że ulice Pilzna nie obeschły jeszcze z krwi niewinnie
                                                    pomordowanych ludzi.
                                                    Pozdrawiam - życząc refleskyjnego weekendu - chociażby ze wzgledu na kolejne
                                                    piękne świeto - zapalmy świeczkę ....
                                                  • wolf_wwa Re: Nowy wątek na długi weekend 29.10.04, 21:57
                                                    Witam
                                                    Dziekuje za kolejna porcje lektury, dzis nie bede sie zabierac do czytania,
                                                    dopiero w poniedzialek pod wieczor. Moja lepsza polowa dzis krzywo patrzy na
                                                    siedzenie przed monitorem:)
                                                    Opisana przez Ciebie zupe znam w troche innej wersji. W zupie plywaja tylko
                                                    pokrojone w kostke ziemniaki i klopsiki, nie ma cebuli i makaronu. Oczywiscie
                                                    marchewka i natka pietruszki jest obowiazkowa. Palce lizac.
                                                    Piszesz Piotrze, ze moze droga do Moskwy wiedzie przez Konstantynopol, moze i
                                                    tak jest, wszak Patriarcha Konstantynopola ma honorowy prymat, jest pierwszym
                                                    wsrod rownych w Cerkwi. Wielce jestem wdzieczny Kosciolowi (najwieksza w tym
                                                    zasluga Jana Pawla II) za ten gest. Swiety Jan Zlotousty to wazna postac, ktora
                                                    zyje w Cerkwi do dzis - jego "autorstwa" jest przeciez liturgia.
                                                    Do tematu "Kresow" wrocimy jeszcze na pewno, wszak musze poszukac jeszcze
                                                    obiecanych materialow, a tymczasem chetnie dowiem sie czegos o wydarzeniach od
                                                    ktorych uplynelo ponad 150 lat, a w mojej swiadomosci egzystuja gdzies z boku.
                                                    Zycze Tobie i bliskim wszystkiego dobrego, pewnie odezwe sie w poniedzialek
                                                    wieczor lub we wtorek.
                                                    R.
                                                    P.S. W poniedzialek o 13 jak zwykle 1 XI na cmentarzu prawoslawnym w Warszawie
                                                    odbedzie sie procesja ekumeniczna, wspolnie beda sie modlic katolicy i
                                                    prawoslawni. Czyz nie jest to budujace?
                                                  • piotrzr Wszystkich Świętych 01.11.04, 21:38
                                                  • piotrzr Wszystkich Świętych-zaduszki 01.11.04, 21:49
                                                    Witam
                                                    dzisiaj temat związany z tym świętem ;
                                                    namawiam na poczytanie :


                                                    www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/religia/zaduszki
                                                    /..../
                                                    W kościele Rzymsko-Katolickim dniem pamięci zmarłych jest uroczystość
                                                    Wszystkich Świętych (1 XI) i Dzień Zaduszny (2 XI). Na Łemkowszczyźnie, pośród
                                                    grekokatolików i prawosławmych również w te dni razem z rzymskimi katolikami,
                                                    Łemkowie udają się na groby swoich zmarłych. Jednak nie ten termin jest
                                                    najważniejszym świętem, podczas którego czci się sie zmarłych.
                                                    /..../
                                                    Wśród grekokatolików tradycyjnym dniem wspominania zmarłych jest poniedziałek
                                                    wielkanocny. Drugim takim dniem jest święto Zesłania Ducha Świętego (Zielone
                                                    Świątki). Obchodzenie dnia zmarłych wiosną, po Dniu Zmartwychwstania, nadaje mu
                                                    nieco inny sens, niż w obrządku rzymskokatolickim. Jest to święto, w którym
                                                    żywi przychodzą podzielić się ze zmarłymi Dobrą Nowiną o zmartwychwstaniu, w
                                                    którym uczestniczyć będą także zmarli.
                                                    W dzień Święta Zmarłych groby przystrajane są przepięknie kwiatami a na grobach
                                                    palą się świece - symbol życia, śmierci i zmartwychwstania.
                                                    /..../
                                                    W kościele prawosławnym Dzień Wszystkich Świętych to po prostu święto
                                                    Wszystkich Świętych. Prawosławni czczą pamięć zmarłych przodków wiele razy w
                                                    roku
                                                    W okresie Wielkiego Postu obchodzi się cztery tzw. Soboty Rodzicielskie. Wbrew
                                                    nazwie nie są poświęcone tylko pamięci rodziców, lecz wszystkich przodków.
                                                    Siedem sobót w roku poświęca się na tzw. Wspominki.
                                                    Największe jednak święto, w którym prawosławni wspominają swych przodków to
                                                    Radonica, przypadająca we wtorek w tydzień po Wielkiej Nocy (a więc inaczej niż
                                                    u grekokatolików). Jak sama nazwa wskazuje, jest to święto radości. Radości ze
                                                    Zmartwychwstania Chrystusa, w którym uczestniczyć będą wszyscy zmarli. Żyjący
                                                    idą na cmentarz, by podzielić się Dobrą Nowiną z tymi, którzy odeszli."

                                                    A ja zapaliłem świeczki i zniacze na grobach rodzinnych - ale też na grobie
                                                    Leopolda Lisa Kuli - młodocianego pułkownika /1896-1919/ - ofiary bratobójczych
                                                    polsko ukraińskicg walk na Wołyniu i żołnierzy "8 zapasowego PP" którzy zginęli
                                                    w walkach z "oddziałami Ukraińskiej Powstańczej Armii" - czy te znicze mogą byc
                                                    symbolami pojednania z historią....

                                                    A ja radku wrócę po weekendzie do tematu owej rebelii galicyjskiej jako
                                                    łacznika z planowanymi tematami powstania Chmielnickiego i Humania...
                                                    Pozdrawiam serdecznie dziekując za zyczenia /ODWZAJEMNIAM :))
                                                    pS A z tymi relacjami naszych "połowic" co do wysiadania przed monitorem to mam
                                                    identyczne problemy - dochodzą jeszcze "czatowania' moich latorosli - kiedyż to
                                                    ojciec odejdzie od klawiatury, by mogli zacząc paplać na tych gady gadach i
                                                    odpalać kolejne simsy i inne głupotki :))))


                                                  • wolf_wwa Re: Wszystkich Świętych, "Kresy" i Drohobycz 02.11.04, 18:41
                                                    Witam po przedluzonym weekendzie
                                                    Przeczytalem linkowane przez Ciebie przed weekendem materialy. Zarowno ten
                                                    Drohobycki, jak i "Kresowy".
                                                    Chyba nie ma w nim nic zlego, oczywiscie jesli pominac te nieszczesne "Kresy" w
                                                    tytule. Nawet jest tam wzmiankowany zalozyciel Lwowa;) Nie mam nic przeciwko
                                                    "podrozom sentymentalnym". Kazdy ma prawo do cieplych uczuc badz to wzgledem
                                                    miejsca urodzenia, badz miejscem skad pochodzi jego rodzina. Drazni mnie tylko
                                                    udowadnianie za wszelka cene polskosci tych terenow. Nawet tak madry czlowiek
                                                    jak Stanislaw Lem wypowiedzial sie kiedys, ze chcialby aby Lwow byl jeszcze
                                                    polskim miastem (!) Na pewno te tereny sa scisle zwiazane z historia
                                                    Rzeczypospolitej, ale nie sa w jej granicach. Narody zamieszkujace te ziemie
                                                    maja swoje niepodlegle panstwa i wszyscy powinni to uszanowac. Na szczescie
                                                    takie zachowania sa tylko marginesem (mam przynajmniej taka nadzieje).
                                                    Wracajac do 1 XI, z radoscia zobaczylem w TVP, ze na lwowskim cmentarzu miala
                                                    miejsce wspolna modlitwa w ktorej uczestniczyl Kardynal Lubomyr Huzar i
                                                    katolicki Metropolita Lwowa. To pokazuje ze jest coraz lepiej, zreszta postac
                                                    Kardynala Huzara jest wspanialym przykladem dzialan w kierunku pojednania. Brak
                                                    tam niestety w dialogu Cerkwi prawoslawnej, za to w Warszawie jak co roku odbyla
                                                    sie Procesja Ekumeniczna na cmentarzu prawoslawnym.
                                                    Wiesz Piotrze, te zapalone przez Ciebie swieczki to nie tylko pojednanie z
                                                    historia, to dowod ze mozna zyc z historia i patrzec w przyszlosc.
                                                    Dziekuje za opis tradycji na Lemkowynie, a za chwile podesle kolejne opisy
                                                    drohobyckich cerkwi.
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                  • wolf_wwa Drohobycz - cerkwie 02.11.04, 18:47
                                                    I jeszcze obiecane watki drohobycke, niestety nie znalazlem nic na temat budynku
                                                    o ktorym wspominales wiec podsylam tylko kolejne opisy swiatyn grekokatolickich.
                                                    Jak pisalem wczesniej opis bazuje na przedwojennej rzeczywistosci wiec moze byc
                                                    niescisly.

                                                    "CERKIEW ŚW. SPASSA (STRYJSKA)
                                                    W połowie ulicy Stryjskiej, obok szkoły powszechnej im H Kołłątaja, stoi na
                                                    wzgórzu cerkiew św Spassa o ładnej architekturze bizantyjskiej Cerkiew murowana
                                                    dobrej kondycji technicznej, zwieńczona typowym dla ruskich cerkwi dachem
                                                    kopulastym i wysoko wzniesionym krzyżem o podwójnych ramionach Cerkiew
                                                    przypuszczalnie została wybudowana tuz po I wojnie światowej, gdy ulica Stryjska
                                                    rozbudowała się w wielką dzielnicę miasta, zamieszkałą w większości przez
                                                    ludność ukraińską Parafia św Spassa ma również własny, duży cmentarz, tuz za
                                                    cerkwią po przeciwnej stronie ulicy Kolejowej Niestety nie ma dostępnych źródeł
                                                    historycznych, lecz należy przypuszczać ze była ona bogata, gdyż była jedyną
                                                    cerkwią, która swym zasięgiem obejmowała kilka przedmieść
                                                    CERKIEW ŚW. PARASKIEWII (CERKIEWNA)
                                                    CERKIEW PRECZYSTEJ DIVY (LISZNIAŃSKA)
                                                    Na dalekim przedmieściu Drohobycza, w dzielnicy Liszniańskiej znajdują się
                                                    jeszcze dwie cerkiewki przy ulicy Cerkiewnej - św Paraskiewi oraz przy ulicy
                                                    Liszniańskiej - Preczystej Divy Cerkiewki te, jak i parafie były bardzo
                                                    ubożuchne gdyż sąsiedztwo znaczących cerkwi św Jura i św Krzyża odciągało
                                                    okolicznych parafian, którzy chętniej chodzili na nabożeństwa odprawiane w
                                                    bardziej uroczystej scenerii i gdzie była możliwość spotkania się z większą
                                                    rzeszą ludzi, co już należało do tradycji po uroczystościach cerkiewnych z
                                                    krewnymi, przyjaciółmi, znajomymi, ludźmi interesu ... gdyż w ciągu tygodnia nie
                                                    zawsze czas na to pozwalał.
                                                    Obie cerkiewki stoją w otoczeniu cmentarzyków, na których ostatnio nie
                                                    grzebano już zmarłych, gdyż rozrastające się miasto ograniczało możliwość
                                                    powiększania terenów cmentarnych.
                                                    Podany przegląd drohobyckich cerkwi, może dla niektórych jest zbyt skromny.
                                                    ale brak dostępnych źródeł historycznych uniemożliwia odtworzenie ich dziejów,
                                                    dlatego tez ograniczono się do podania skromnych informacji o ich istnieniu"

                                                    A ja z niecierpliwoscia oczekuje na kolejne tematy:)
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                  • piotrzr Re: Drohobycz i ... 1846 rok w galicji 02.11.04, 20:43
                                                    dziękuje, dziękuje - to napewno był budynek przy ul Stryjskiej - owa
                                                    szkoła /siedziba NKWD o której mi opowiadano/ i opodal cerkiew. Ją własnie mam
                                                    na dość udanych ujęciach.
                                                    A opisywane przez ciebie w cytatach cerkiewki drewniane są naprawde bardzo
                                                    piękne - cóz kiedy schowane za obskurnymi "siatkowymi" ogrodzeniami - niestety
                                                    nasi bracia na wschodzie nie zawsze potrafią w pelni doceniać posiadanych
                                                    perełek.
                                                    A teraz kontynuuje cykl rebelii galicyjskiej

                                                    "„””Po niemalże dwóch dekadach w 1846 r., pamiętając o błędach popełnionych w
                                                    zeszłym powstaniu, chłopi w tzw. rabacji chcieli w pełni się uniezależnić od
                                                    szlachty. Początkowo z zamiarem jedynie uwolnienia się od zaborców austriackich
                                                    cześć chłopów ( przeważnie już oczynszowanych ) stanęli po stronie polskiej
                                                    siatce spiskowej. Nieprzypadkowe sukcesy doprowadziły w końcu lutego do
                                                    wyzwolenia Krakowa. Chłopi ( przede wszystkim galicyjscy ;-) jednak szybko
                                                    zrozumieli, iż nie rozwiążę to w żaden sposób ich problem u związanego z
                                                    pańszczyzną i właścicielami feudalnymi. Sytuacja chłopa wydawała się zatem
                                                    wyjątkowo ciężka. Pomimo swych wielodzietnych rodzin i często nieurodzajnych
                                                    ziem musiał oddawać swemu właścicielowi ziemskiemu przynajmniej 30 % dochodów.
                                                    Nie bez kozery wysunął się wtedy na przywódcę chłopskiego Jakub Szela.
                                                    Zdobywszy sobie popularność wśród wsi galicyjskich przekonał chłopów by zaczęli
                                                    walczyć na korzyść zaborców, a nie przeciw nim. W wyniku pertraktacji z Austrią
                                                    i zdobycia jej poparcia, Jakub Szela zaczął bez skrupułów w 1846 r. na ogromną
                                                    skalę mordować wszelką szlachtę, która składała się w większości z właścicieli
                                                    ziemskich. Ta swoista jednak rzeź osłabiła rewolucją krakowską, przez co
                                                    Austriacy mogli ograniczyć ruch chłopski w obawie o jego nadmierne
                                                    rozszerzenie. Sprawa chłopska, choć nieznacznie, polepszyła się w tym przypadku
                                                    do tego stopnia, iż została zredukowana pańszczyzna do jednego dnia w tygodniu.
                                                    Sam przywódca całej rabacji, Szela, pomimo faktu, iż został pojmany przez
                                                    władze otrzymał pokaźne gospodarstwo w Bukowinie. Znaczenie ruchu chłopskiego
                                                    poza ziemiami Galicji zostało również podchwycone i propagowane na terenach
                                                    Królestwa Polskiego. Tam, chociaż rewolucja chłopska została stłumiona w
                                                    zarodku, wykorzystywana klasa zdołała „nacisnąć” władze licznymi protestami do
                                                    przeprowadzenia oczynszowania, a także zniesienia darmocha"
                                                    "Tłumy zbuntowanego chłopstwa krążące po wsiach były dość liczne, jak choćby w
                                                    Dęborzynie 20 lutego /wtorek/ w nocy zleciało się ok. 3000 ludzi przerażonych,
                                                    bo “Polacy chłopom gardła podrzynają”. Z różnych stron co raz odzywały się
                                                    dzwony na alarm i trwogę, a chłopi umazani krwią niewinnych, uzbrojeni w cepy,
                                                    kosy, widły, drągi, żarnówki rządzili po swojemu i polowali na szlacheckich
                                                    powstańców.
                                                    W Pilźnie masy chłopstwa opanowały cały rynek ku wielkiemu przerażeniu
                                                    mieszczan. Rozstawili warty, także ks. proboszcza Ferd. Celarskiego /ur. 1808
                                                    r. w Jodłowej/ i wikarego zmuszono do wartowania z kosami w rękach. W
                                                    międzyczasie ks. proboszcz wyszedł z Najśw. Sakramentem na rynek w nadziei, że
                                                    uspokoi zbuntowane tłumy. Niebawem po procesji chłopstwo rzuciło się na księży,
                                                    ci zamknęli się w zakrystii dokąd przypuszczono szturm, jednak nie zdołano się
                                                    włamać przez żelazne drzwi i okratowane okna. Na rynku pastwiono się nad
                                                    księdzem Goleckim przywiezionym z Dobrkowa, bito go cepami po czym odwieziono
                                                    znów do Dobrkowa i wyrzucono na śniegu, a gdy jeszcze drgnął dobito cepami.
                                                    Okropna scena rozegrała się 19 lutego przed zamkniętą bramą kościoła w Pilźnie.
                                                    Chłopi przywieźli schwytanego Stanisława Bogusza właściciela Siedlisk Bogusz.
                                                    Po długim znęcaniu się nad nim i katowaniu zdołał się wyrwać w koszuli,
                                                    przybiegł przed drzwi świątyni z nadzieją, że we wnętrzu ocaleje. Niestety
                                                    drzwi były zamknięte. Padł krzyżem na progu, gdzie chłopstwo dopadło go, biło
                                                    drągami i cepami nie zważając na powagę uświęconego miejsca i na dogorywającego
                                                    skazańca. Wrzucono go na wóz i ruszono do Tarnowa, niebawem dobito cepami przed
                                                    karczmą na Wygodzie. Latem ks. Celarski odmówił urządzenia procesji w Boże
                                                    Ciało tłumacząc, że ulice Pilzna nie obeschły jeszcze z krwi niewinnie
                                                    pomordowanych ludzi.
                                                    Przerażające sceny miały miejsce koło Zakliczyna nad Dunajcem. Masy chłopstwa
                                                    wdarły się 21 lutego do kościoła i klasztoru OO. Reformatów w Zakliczynie i
                                                    dokonały niesłychanej dewastacji. Obrabowali i ogołocili ze wszystkiego co
                                                    można było unieść: zakątki, schowki, piwnice, grobowce, ołtarze. Pijana kobieta
                                                    z ambony kierowała grabieżą nawołując “wszystko jest nasze, ale kielichy i
                                                    puszki zostawmy”. Pobito zakonników obecnych, a trzech zbierających w okolicy
                                                    kwestę poniosło śmierćna skutek pobicia.
                                                    W Pleśnej koło Tuchowa chłopstwo dopadło uciekającego tutejszego proboszcza
                                                    ks. Wojciecha Ciećkiewicza, tonącego w rzece Białej; wydobyto go z wody
                                                    i “zamłócono” cepami. Główny oprawca chłop Iwaniec - Sowa, później dręczony
                                                    wyrzutami sumienia powiesił się nad Białą na dębie. Rzadki to wypadek, by ktoś
                                                    wówczas sumienie posiadał. Chłopi z Burzyna /wówczas parafia Tuchów/ żądali od
                                                    proboszcza rozgrzeszenia “na zapas” przed wymarszem do rozbojów i morderstw.
                                                    Oto interpretacja zasad wiary i znaczenia sakramentów świętych.
                                                    Brzostek przeżył chwile grozy i oblężenie kościoła, w którym schroniło się
                                                    nieco szlachty i kobiet z dziećmi w obawie przed szalejącym chłopstwem. To z
                                                    pobliskich Siedlisk Bogusz pochodził główny sprawca i przywódca rzezi Jakub
                                                    Szela, chłop pańszczyźniany. On też nad okolicą sprawował władzę przez kilka
                                                    tygodni.
                                                    W Brzezinach - Broniszowie koło Ropczyc w czasie napadu na dwór i wywożenia
                                                    właścicieli na zagładę zgubiono w śniegu niemowlę, które cudownie odnalezione
                                                    wyrosło na wybitnego uczonego. Był to Karol Olszewski, ur. 1846, zm. 1915,
                                                    prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego, który wespół z Z. Wróblewskim dokonał
                                                    skroplenia tlenu, później azotu, tlenku węgla, wodoru.
                                                    Niezwykłe też było ocalenie wielkiego patrioty, pedagoga Andrzeja Józefczyka,
                                                    ur. w 1816 w Pilźnie. Za udział w powstaniu przyłapany przez chłopstwo,
                                                    skatowany, odarty do koszuli bez oznak życia wśród trupów przywieziony do
                                                    Tarnowa, wybawiony od chłopa przed dobiciem. Gdy spytano chłopa, czemu go
                                                    uwolnił, odpowiedział: “Za to, że ten pan zawsze mnie pozdrawiał
                                                    słowami: ‘Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus’. Ocalony Andrzej Józefczyk
                                                    pełen zasług dla oświaty i szkolnictwa w Galicji zmarł w 1879 r. w Krakowie.
                                                    Strasznie wyglądał Tarnów w te dni. Masy chłopstwa z okolic, pijane, zbroczone
                                                    krwią rodaków krążyły jak nieprzytomne ulicami, nie słuchając głosów
                                                    duchowieństwa wzywającego do opamiętania. A starosta tarnowski Austriak Breindl
                                                    i jego świta płacili chłopom za dostarczone trupy i zacierali z uciechy ręce,
                                                    że tak pojętnie wykonali dzieło szatańskie.
                                                    Po tych smutnych wypadkach Kościół urządzał pokutne nabożeństwa misyjne, a
                                                    jednym z misjonarzy był słynny jezuita o. Karol Antoniewicz, pisarz, poeta,
                                                    kaznodzieja. O misjach z diecezji tarnowskiej napisał “Wspomienia misyjne z r.
                                                    1846”. /Poznań 1849 r./ Oto urywek z jego notatek po misjach w Bruśniku
                                                    k/Bobowej: “Gdy przed Najśw. Sakramentem wierni uklękli na kolana, przy
                                                    śpiewie ‘Przed oczy Twoje Panie winy nasze składamy’ te serca poznawszy swoje
                                                    zbrodnie żebrzą o zlitowanie i miłosierdzie ..., ... czy podobna, aby ten lud
                                                    tak skruszony, starty, korzący się przed Bogiem swoim był tym samym ludem co
                                                    przed paru miesiącami broczył w krwi bratniej, znieważał i bluźnił Boga swego?”
                                                    Pokutną oprawę też miała pielgrzymka do Częstochowy w 1846 r. tutejszych
                                                    chłopów zbrodniarzy, złoczyńców. OO. Paulini dowiedziawszy się, że przybyła z
                                                    Galicji pielgrzymka chłopów odpowiedzieli, że skalanych krwią bratobójczą nie
                                                    wpuszczą na teren Jasnej Góry. Dop
                                                  • piotrzr Re: Drohobycz i ... 1846 rok w galicji- dok. 02.11.04, 20:47
                                                    Jeszcze tylko dokończenie :

                                                    Pokutną oprawę też miała pielgrzymka do Częstochowy w 1846 r. tutejszych
                                                    chłopów zbrodniarzy, złoczyńców. OO. Paulini dowiedziawszy się, że przybyła z
                                                    Galicji pielgrzymka chłopów odpowiedzieli, że skalanych krwią bratobójczą nie
                                                    wpuszczą na teren Jasnej Góry. Dopiero po trzech dniach zakonnicy wyszli poza
                                                    mury, by ich wyspowiadać, a potem bez muzyki i śpiewu wprowadzono pielgrzymów
                                                    do kaplicy. /O.J.Tomziński, Jasna Góra, informator 1981/
                                                    Wzburzone fale wściekłości i nienawiści opadły, nadeszła wiosna. Trzeba się
                                                    było brać do ciężkiej pracy w polu. Zrabowane dworskie rzeczy sprzedawano na
                                                    targach, zapasy zaczęły się kończyć.
                                                    Można było sporządzić rachunki strat, a wyglądały one przerażająco.
                                                    Naliczono na Podkarpaciu 1100 osób zabitych, napadnięto na 149 dworów w
                                                    tarnowskim, w sądeckim na 97 dworów, zabito 27 osób. Chłopska wyprawa po
                                                    szczęście i wolność nie przyniosła oczekiwanych pragnień. Z niezbadanych
                                                    wyroków /wielu uważa, że to oczywiście kara Boża/ nastały lata głodu, zarazy,
                                                    nieustanne pogrzeby zmarłych, ulewy, powodzie, głód i nędza. Tak smutnie
                                                    wyglądał epilog bratobójczej wojny, nad którą zaciążył głos Boży: “Kainie,
                                                    gdzie jest brat twój Abel?”
                                                    Przepraszam radku za dość smutny temat - ale muszę przyznać że mnie trochę
                                                    zafascynował i bogactwem internetowych relacji a i pewną korelacją z tematami
                                                    powstań kozackich o których coś niecoś wkrótce "puszczę " tutaj
                                                    Pozdrawiam
                                                    Ps A Andrijko w Polsko-Ukraińskim Forum zaprasza na ukrinskuju osin :)))

                                                    Ps2 Domyslam sie jakąz to ksiązeczkę masz o Drohobyczy - w swych zbiorach mam
                                                    ksero podobnej broszury wydane o Samborze przez "kresowiaków" -musze powiedzieć
                                                    że niezależnie od "polocentrycznych odchyleń" - wydawnictwą dość ciekawe



                                                  • wolf_wwa Dwa cytaty (i zapowiedz trzeciego) 03.11.04, 15:36
                                                    Witam
                                                    Temat poruszony przez Ciebie, jest nie tylko smutny, ale i przerazajacy. Z
                                                    cytowanego tekstu wylania sie obraz ciemnego i okrutnego tlumu. Watek
                                                    oczywiscie ciekawy i pokazujacy jak niewiele rozwinela sie ludzkosc od tamtych
                                                    czasow do prawie polowy XX wieku (mam oczywiscie na mysli walki polsko-
                                                    ukrainskie w czasie i po II WS). A i dzis na swiecie nie brak przykladow takich
                                                    zachowan, niedawno przeciez mielismy wojne balkanska.
                                                    Cytowana broszurka nie jest jedyna jaka posiadam w zbiorach, jak znajde cos
                                                    ciekawego w pozostalych to oczywiscie podziele sie z Forumowiczami. Te
                                                    publikacje cechuje co prawda "polonocentryzm" ale mimo wszystko wzbogacaja
                                                    wiedze. Z kazdego materialu mozna sie czegos ciekawego dowiedziec. Z tejze
                                                    wlasnie broszurki pozwole sobie zacytowac jak widzieli sprawy sasiedztwa w 1992
                                                    roku Ukraincy. Autor broszurki cytuje owczesnego naczelnika drohobyckiego
                                                    wydzialu kultury.

                                                    "Dla przykładu przytoczę tu fragmenty najświeższego artykułu zamieszczonego w
                                                    drohobyckiej gazecie "Hałycka Zoria" (z 19.09.1992 - nr 97) autorstwa Zinowija
                                                    Berbeckiego, naczelnika wydziału kultury drohobyckiego, miejskiego komitetu
                                                    wykonawczego, poświęconego uroczystym obchodom "600 lecia kościoła parafialnego
                                                    św Bartłomieja w Drohobyczu" A oto cytat: "Na początku obecnego stulecia była
                                                    taka sytuacja, że na "naszej, obcej ziemi", szczególnie w miastach, byliśmy
                                                    mniejszością narodową. Dla przykładu warto tylko przypomnieć, że w tym czasie w
                                                    Drohobyczu grekokatolicy stanowili małą cząstkę w stosunku do wszystkich
                                                    mieszkańców miasta. Głównymi gospodarzami byli Żydzi i Polacy, którzy
                                                    litościwie pozwalali "aborygenom" osiedlać się w różnych zagrodach"

                                                    Gorzkie to słowa, ale niestety w miastach Rusini byli w mniejszosci. Za to na
                                                    wsiach sytuacja diametralnie rozna. Drugi cytat jest za to bardzo przyjemny,
                                                    aby nie psuc nastroju po lekturze, chwilowo powstrzymam sie od kolejnego.
                                                    Trzeci dotyczy zwrotu dobr koscielnych i cerkiewnych po obu stronach granicy.
                                                    Oczywiscie dotyczy on sytuacji sprzed 12 lat, jednak z tego tekstu bije zal i
                                                    smutek. Oczywiscie zacytuje go, ale wieczorem.

                                                    "Po II wojnie światowej i w Polsce i na Ukrainie wyrosły nowe pokolenia, które
                                                    zdawałoby się powinny po nowemu, bez wpływu ojców czy dziadków, poszukiwać
                                                    drogi do wzajemnych minionych przezyc i układać dobrosąsiedzkie stosunki.
                                                    Dobrym tego przykładem jest to, że Polska pierwsza uznała niezależność naszego
                                                    państwa spośród wszystkich państw świata"

                                                    Kolejny cytat postaram sie umiescic jeszcze dzis
                                                    Pozdrawiam
                                                    R.
                                                    P.S. O "jesieni" niestety moge tylko pomarzyc:(( Wyjazd w ten weekend nie
                                                    wchodzi w gre.
                                                  • piotrzr Humań, Szela, Wernyhora.... 03.11.04, 16:31
                                                    Witam _ niezwykle trafnie podsumowałeś ostatnie moje cytaty - tak własnie.
                                                    Wyobraż sobie że na obszarze pomiędzy Rzeszowem a Tarnowem jeszcze w połowie
                                                    XIX wieku - chłopi, polscy chłopi widzieli ciemięzycieli i wrogów w "Polakach-
                                                    Panach" - ci chłopi nie uważali sami siebie za Polaków !!!!!
                                                    Zgodnie z zapowiedzią proponuję lekturę o Humaniu - cytat pochodzi z ksiązki
                                                    Normana Davisa o "polskich mitach narodowych" - a na linkowanej stronie
                                                    znajdziesz również "walke" z polskim mitem przedmurza chrześcijanstwa :))
                                                    "
                                                    www.znak.com.pl/davies_frag01.php
                                                    1768

                                                    Umań albo Humań to niewielkie miasteczko niedaleko Dniepru leżące w głębi
                                                    Ukrainy, nieopodal wschodniej granicy dawnej Rzeczypospolitej. W 1768 roku było
                                                    ono areną straszliwych rzezi. Trwała już przerażająca rebelia - koliszczyzna -
                                                    podczas której bandy chłopów pańszczyźnianych paliły i mordowały. W tym
                                                    regionie lud był prawosławny: tysiące katolików i żydów wymordowano albo
                                                    zapędzono do kościołów czy synagog i spalono żywcem. Armia rosyjska przywróciła
                                                    porządek za pomocą metod, które nie odbiegały wiele od wyczynów rebeliantów.
                                                    Na ogół w kontekście tego właśnie powstania chłopskiego pojawia się jedna z
                                                    najważniejszych postaci proroczych polskiej (i ukraiń-skiej) historii oraz
                                                    literatury. O kozackim wizjonerze Mojseju Wernyhorze niewiele wiadomo na pewno.
                                                    Nie wiadomo nawet, czy naprawdę istniał, choć jedno ze źródeł podaje, że
                                                    przyszedł na świat w Dymitrowce na lewobrzeżnej Ukrainie i zbiegł do Polski po
                                                    tym, jak zamordował brata. Jego przepowiednie krążyły najpierw z ust do ust, a
                                                    dopiero później zostały spisane. W XIX wieku, kiedy Rzeczpospolita przestała
                                                    istnieć, Wernyhora stał się symbolem nadziei i zmartwychwstania. Opowiadał
                                                    bowiem o "złotym wieku" sprzed czasu klęski, kiedy jeszcze wszystkie ludy
                                                    dawnego państwa, a zwłaszcza Polacy i Ukraińcy, żyły w pokoju. Przepowiedział
                                                    też nadejście dnia, kiedy powrócą honor, harmonia i szczęście. Wernyhora był
                                                    sławiony przez wielu poetów - od Goszczyńskiego po Wyspiańskiego. Wrażliwi na
                                                    jego urok byli szczególnie romantycy, w tym również boski Słowacki:
                                                    Czy znasz prorocką dumę Wernyhory?
                                                    Czy wiesz, co będzie w jarze Janczarychy,
                                                    Gdzie teraz gołąb lub jelonek cichy,
                                                    Ze łzą przeczystą w szafirowym oku,
                                                    Gdzieś w księżycowym się przegląda stoku?
                                                    Czy wiesz, że wszystkie te się sprawdzą śnicia
                                                    W jednej godzinie rycerskiego życia?
                                                    Że zemścisz syna, ojca, matkę, brata
                                                    W tej błyskawicy, co na szabli lata?
                                                    W wieku XX ideały podobne do tych, które głosił Wernyhora, zaczęto kojarzyć z
                                                    ruchem niepodległościowym Józefa Piłsudskiego, który marzył o odrodzeniu w
                                                    nowej postaci dawnego wielonarodowego państwa. W historiografii nazywano to
                                                    podejście "koncepcją jagiellońską"; chodziło o to, że przeszłość Polski powinna
                                                    być udziałem wszystkich ludów, które niegdyś zamieszkiwały terytorium
                                                    Rzeczypospolitej. Idee te były znienawidzone przez polskich nacjonalistów
                                                    pokroju Dmowskiego, którzy chcieli "Polski dla Polaków"; przez nacjonalistów
                                                    ukraińskich, którzy mieli podobną wizję "Ukrainy dla Ukraińców"; przez
                                                    zwolenników rosyjskiego i sowieckiego imperializmu, którzy starali się "dzielić
                                                    i rządzić"; a wreszcie najbardziej nieubłaganie przez powojenne władze
                                                    komunistyczne. W świecie nacjonalizmów i polityki siły koncepcja jagiellońska
                                                    była zapewne niepraktyczna; niewątpliwie poniosła ona porażkę. Co nie oznacza,
                                                    że nie należy się jej szacunek. Miała przecież swoje wielkie dni, jak podczas
                                                    prowadzonej pod nieszczęśliwą gwiazdą kampanii Piłsudskiego w latach 1919-1921,
                                                    która miała na celu utworzenie federacji państw kresowych. Wiosną 1920 roku,
                                                    kiedy Piłsudski i jego ukraińscy sojusznicy odbijali Kijów z rąk bolszewików w
                                                    imię niepodległej Ukrainy, mogło się wydawać, że zostanie ona urzeczywistniona.
                                                    Ale wtedy świat wprowadzony w błąd przez bolszewicką propagandę zawołał
                                                    niedorzecznie "Ręce precz od Rosji!" i okazja przepadła8. Dzień chwały dla tej
                                                    idei może jednak jeszcze nadejść. Koniec końców, konsekwentna polityka
                                                    braterstwa jest nawet dziś jedynym szańcem chroniącym suwerenność narodów
                                                    Europy Wschodniej przed triumfem nagiej przemocy."

                                                    Radku - myślę że warto zamyślieć się nad tymi cytowanymi słowami Davisa -
                                                    zapraszam do dyskusji

                                                    Pozdrawiam



                                                  • wolf_wwa Re: Humań, Szela, Wernyhora.... 03.11.04, 21:38
                                                    Witam ponownie w dniu dzisiejszym
                                                    Dzis juz nie zdaze zapoznac sie dokladniej z cytowanymi przez Ciebie materialami
                                                    wiec swoje przemyslenia pozostawie na jutro.
                                                    Od dwoch godzin albo nie moglem sie zalogowac, albo nie otwieralo sie forum:(
                                                    W zwiazku z pozna pora przesle tylo obiecany trzeci cytat.
                                                    W Twoim poscie jest duzo watkow ktore na pewno trzeba bedzie rozwinac,
                                                    szczegolnie zainteresowala mnie koncepcja Pilsudskiego. Mam troche materialow
                                                    na ten temat. Sa one zmagazynowane na plytkach wiec musze je odszukac. Nie
                                                    jestem pewien czy juz czegos z tych zbiorow nie cytowalem tu, nasze rozmowy
                                                    trwaja przeciez juz dosyc dlugo, ale postaram sie nie powtarzac:)
                                                    A teraz nie mecze juz i podsylam cytat. Pochodzi on z tego samego zrodla co
                                                    poprzednie.

                                                    „Tradycyjna słowiańska szczerość stosunków, wrodzona wrażliwość czy też
                                                    uległość wobec ślepych wymagań, aby we wszystkim dogodzić „bratu" - pokierowała
                                                    naszą władzą tak, ze w krótkim czasie na terenie Lwowszczyzny oddano polskim
                                                    zrzeszeniom religijnym ponad 80 kościołów i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby
                                                    polska strona postępowała podobnie U nich jak wiadomo, sprawy tak się mają, ze
                                                    ukraińskie cerkwie, po znanych powojennych akcjach antyukraihskich, przemieniono
                                                    na kościoły, albo je zniszczono, ale nikt nie spieszył ze zwrotem prawowitym
                                                    właścicielom...
                                                    I piecze duszę myśl - dlaczego i za co znieważają nas tak bracia-sąsiedzi?
                                                    Dlaczego naszą dobroć, otwartość duszy i skromność przyjmują za pokorność i
                                                    bojażliwość? Dlaczego ma się uważać, że prawo do władania hasłem „honor i
                                                    Ojczyzna" należy jedynie do wybranych? Przecież to przestarzała bajka, której w
                                                    Europie już nikt od dawna nie rozpowiada"

                                                    Jeszcze raz pozdrawiam
                                                    R.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka