Gość: gość IP: 213.216.66.* 06.05.03, 12:07 Słyszałem, że przed wojną w takich dzielnicach Rzeszowa jak Biała, Zalesie, Drabinianka mieszkało sporo grekokatolików. Moglibyście napisać coś więcej na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.03, 00:18 Obecny kościół Wniebowzięcia NMP w Zalesiu to dawna cerkiew grekokatolicka pw. Zaśnięcia NMP. Rusini zostali osadzeni w tej wsi w XV w. przez jej właściciela, Pileckiego. Założono parafię prawosławną, która następnie stała się unicką (grekokatolicką) i taką była do II wojny światowej. W 1945 r. 55 rodzin ukraińskich z proboszczem ks. Aleksandrem Holinką zostało przesiedlonych z Zalesia do Biłki koło Lwowa, a pozostali przyjęli obrządek łaciński. Parafię rzymsko-katolicką utworzono w latach 60-tych, a od 1946 r. był to kościół filialny Parafii Słocina. W Białej nie było cerkwi, ani kościoła, a ludność chyba była mieszana. Grekokatolicy należeli do parafii w Zalesiu. Parafię rzymsko-katolicką utworzono w 1983 r. Ludność ruska wyznania grekokatolickiego zamieszkiwała także Pogórze pomiędzy Rzeszowem, a Krosnem np. takie miejscowości jak Gwoździanka, Blizianka, Bonarówka i dalej na południe Węglówka itd. Byli to tak zwani Zamieszańcy, którzy nie utożsamiali się ani z Ukraińcami, ani z Łemkami. Sami nazywali siebie zdaje się Rusnakami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 08.05.03, 08:27 Gość portalu: january napisał(a): > Obecny kościół Wniebowzięcia NMP w Zalesiu to dawna cerkiew grekokatolicka pw. > Zaśnięcia NMP. Rusini zostali osadzeni w tej wsi w XV w. przez jej właściciela, > > Pileckiego. Założono parafię prawosławną, która następnie stała się unicką > (grekokatolicką) i taką była do II wojny światowej. W 1945 r. 55 rodzin > ukraińskich z proboszczem ks. Aleksandrem Holinką zostało przesiedlonych z > Zalesia do Biłki koło Lwowa, a pozostali przyjęli obrządek łaciński. Parafię > rzymsko-katolicką utworzono w latach 60-tych, a od 1946 r. był to kościół > filialny Parafii Słocina. > W Białej nie było cerkwi, ani kościoła, a ludność chyba była mieszana. > Grekokatolicy należeli do parafii w Zalesiu. Parafię rzymsko-katolicką > utworzono w 1983 r. > Ludność ruska wyznania grekokatolickiego zamieszkiwała także Pogórze pomiędzy > Rzeszowem, a Krosnem np. takie miejscowości jak Gwoździanka, Blizianka, > Bonarówka i dalej na południe Węglówka itd. Byli to tak zwani Zamieszańcy, > którzy nie utożsamiali się ani z Ukraińcami, ani z Łemkami. Sami nazywali > siebie zdaje się Rusnakami. Dzięki za informacje. Piszesz, że 55 rodzin wyjechało na Ukrainę a pozostali przyjeli obrządek łaciński. Mam pytanie ilu było tych, którzy przyjeli obrządek łaciński? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 08.05.03, 09:52 Wiem, że Rusini w Rzeszowie, Białej i Zalesiu mówili po polsku i w ogóle nie znali języka ukraińskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 09:36 Gość portalu: gość napisał(a): > Wiem, że Rusini w Rzeszowie, Białej i Zalesiu mówili po polsku i w ogóle nie > znali języka ukraińskiego. Tak, to prawda. Nie chroniło ich to jednak przed działanością, w latach 45/50, polskich "szmalcowników" szantażujących tych rusinów grożbami donosów na UB i wywózką . Przez Rzeszów szły ponoć transporty wypędzanych w ramach akcji "Wisła" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fest Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.gen.twtelecom.net 07.07.03, 23:44 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Gość portalu: gość napisał(a): > > > Wiem, że Rusini w Rzeszowie, Białej i Zalesiu mówili po polsku i w ogóle n > ie > > znali języka ukraińskiego. > > Tak, to prawda. Nie chroniło ich to jednak przed działanością, w latach 45/50, > polskich "szmalcowników" szantażujących tych rusinów grożbami donosów na UB i > wywózką . Przez Rzeszów szły ponoć transporty wypędzanych w ramach akcji "Wisła > " Odpowiedz Link Zgłoś
romanpidlaszuk "Nowa" c.e.r.k.i.e.w grekokatolicka w Rzeszowie!!! 10.01.07, 10:49 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=5901307&a=55026964 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23313&w=55027129 Odpowiedz Link Zgłoś
romanpidlaszuk Rizdwjana hreko-kat. ukrainska liturhja, koladky 17.01.07, 18:18 Rizdwjana hreko-katolyc'ka ukrainska liturhja, koladky- Huculszczyna video.google.com/videoplay?docid=-9148798047636869629&q=bystiv Odpowiedz Link Zgłoś
romanpidlaszuk K.O.N.T.Y.N.U.A.C.J.A tego watku jest tutaj: 23.01.07, 06:01 forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45535 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.03, 00:45 Ilu Rusinów pozostało w Zalesiu i przyjęło obrządek łaciński - tego nie znalazłem w dostępnych źródłach. Oparłem się na Schematyzmie Diecezji Rzeszowskiej z roku 2000, gdzie opisane są wszystkie parafie i ich historia. Odpowiedz Link Zgłoś
emarik Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 27.05.05, 12:42 Hej!zajmuję się geanalogią mojej rodziny Tracz z WYSOKIEJ GŁOGOWSKIEJ.Poszukuję dokladnej historii tej wsi oraz Zaczernia.Poszukuję też spisow ludności z 1700- 1800r.Ewentualnie z kąd pochodzili koloniści.Słyszałem, że to Tatarzy?Ponoć kiedyś w lasach Wysokiej była kiedyś mała cerkiewka?Co wy na to?Proszę o kontakt: gregortr@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
ares19 Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 10.09.08, 16:27 emarik napisał: > Hej!zajmuję się geanalogią mojej rodziny Tracz z WYSOKIEJ GŁOGOWSKIEJ.Poszukuję > > dokladnej historii tej wsi oraz Zaczernia.Poszukuję też spisow ludności z 1700- > 1800r.Ewentualnie z kąd pochodzili koloniści.Słyszałem, że to Tatarzy?Ponoć > kiedyś w lasach Wysokiej była kiedyś mała cerkiewka?Co wy na to?Proszę o > kontakt: gregortr@wp.pl bardzo ciekawa temata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 09:15 Dodałbym jeszcze taką miejscowość jak Tarnawka, niedaleko Albigowej. Jest tam piękna ,trójkopulowa ,murowna cerkiew, obecnie kościól. W samym Rzeszowie grekokatolicy mieszkali także w kamienicach przy stacji Rzeszów-Staroniwa. Były to rodziny kolejarskie, których ojcowie drogą awansów trafili tu z okolic Krosna, Rymanowa w latach dwudziestych. Po wojnie, chyba wskutek zagrożenia i checią "wtopienia" sie w otoczenie przeszli na katolicyzm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 10.05.03, 12:59 Gość portalu: piotr napisał(a): > Dodałbym jeszcze taką miejscowość jak Tarnawka, niedaleko Albigowej. Jest tam > piękna ,trójkopulowa ,murowna cerkiew, obecnie kościól. > W samym Rzeszowie grekokatolicy mieszkali także w kamienicach przy stacji > Rzeszów-Staroniwa. Były to rodziny kolejarskie, których ojcowie drogą awansów > trafili tu z okolic Krosna, Rymanowa w latach dwudziestych. > Po wojnie, chyba wskutek zagrożenia i checią "wtopienia" sie w otoczenie > przeszli na katolicyzm Wiem, że w Tarnawce prawie wszyscy mieszkańcy byli Rusinami (na co dzień mówili po polsku), choć okoliczne wioski były czysto polskie. Podobno w czasie okupacji niemieckiej działała tam szkoła ukraińska. Słyszałem też, że po wojnie większośc Rusinów wywieziono na Ukrainę ale część uniknęła wywózki przechodząc na obrządek łaciński. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 18:09 Gość portalu: gość napisał(a): > Słyszałem, że przed wojną w takich dzielnicach Rzeszowa jak Biała, Zalesie, > Drabinianka mieszkało sporo grekokatolików. Moglibyście napisać coś więcej na > ten temat. Co do statystyk ilościowych grek. kat. na naszym polecam prace :Zb.Wójcik "Z dziejów rzeszowa 1935-1939", 1994 Wydawnictwo Remark oraz A. Saładiak "Pamiatki i zabytki kultury ukraińskiej w polsce" .warszawa1993 .Są tam wzmianki o tej grupie wyznaniowej. Inny temat to samych grek. kat. w samym rzeszowie było ok. 200 do wojny,w czasie wojny ta ilość się zwiększyła m.in. o ukraińców służących na naszym terenie w niemieckiej administracji,wojsku i służbach pomocniczych. Do ich celów niemcy udostepnili w czasie okupacji kościół ŚW. kRZYŻA na dzisiejszej ul. 3 maja Co do potomków tamtych grek. kat. żyją oni w rzeszowie po dziś dzień. sam się do nich zaliczam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Pytania do Piotra IP: *.kopernet.org 10.05.03, 19:09 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Gość portalu: gość napisał(a): > > > Słyszałem, że przed wojną w takich dzielnicach Rzeszowa jak Biała, Zalesie > , > > Drabinianka mieszkało sporo grekokatolików. Moglibyście napisać coś więcej > na > > ten temat. > > Co do statystyk ilościowych grek. kat. na naszym polecam prace :Zb.Wójcik "Z > dziejów rzeszowa 1935-1939", 1994 Wydawnictwo Remark oraz A. Saładiak "Pamiatki > > i zabytki kultury ukraińskiej w polsce" .warszawa1993 .Są tam wzmianki o tej > grupie wyznaniowej. > Inny temat to samych grek. kat. w samym rzeszowie było ok. 200 do wojny,w > czasie wojny ta ilość się zwiększyła m.in. o ukraińców służących na naszym > terenie w niemieckiej administracji,wojsku i służbach pomocniczych. Do ich > celów niemcy udostepnili w czasie okupacji kościół ŚW. kRZYŻA na dzisiejszej > ul. 3 maja > Co do potomków tamtych grek. kat. żyją oni w rzeszowie po dziś dzień. sam się > do nich zaliczam Dzięki za wszystkie interesujące fakty, które podałeś. Mam do ciebie pytanie czy wśród rzeszowskich i z okolicznych miejscowości grekokatolików dużo było małżeństw mieszanych z łacinnikami czy też trzymali sie oni raczej w swojej grupie a także jaka była świadomość narodowa tej społeczności. Czy czuli się oni twardymi Ukraińcami, Rusinami a może wskutek używania w życiu codziennym języka polskiego i współżycia na co dzień z Polakami mieli jakąś świadomość mieszaną albo nawet polską. Wiem, że np we Lwowie byli Polacy-grekokatolicy czego najlepszym dowodem jest to, że wśród Orląt Lwowskich w 1918 roku było całkiem sporo grekokatolików a 8 z nich straciło życie w walkach z Ukraińcami. Byłbym wdzięczny gdybyś zechciał odpowiedzieć na moje pytania. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Pytania do Piotra IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 20:03 Widzę, że podchodzisz poważnie do tematu. Powiem ci na przykładzie moich dziadków, bo oni byli grek. kat. Przybili do Rzeszowa ok. 1930 roku. Dziadek byl urzednikiem kolejowym /w rzeszowie kasjerem stacji towarowej do lat 50 tych./- zaczynal kariere we wróbliku szlach./ stacja Rymanów/, był synem łemkow z tej miejscowości, babcia była córką proboszcza grek. kat. z Deszna.Wiem, że szybko się spolonizowałi, tak że nawet ten proboszcz miał do nich pretensje, że jego wnuczki /moja mma i ciocia/ nie rozumieją ruskiej mowy, gdy przyjeżdżali na wakacje,w rzeszowie żyli już raczej po polsku. Chociaż ciocia /starsza córka/ uczeszczała na religię do konca wojny do cerkwi / zalesie lub do "Bala". O ich polonizaacji świadczą chociażżby roczniki polskich gazet przedwojennyhc /jakie u nich były /.Zresztą po wojnie skrzetnie ukrywali swoje pochodzenia przed wnukami. Moze tylko przyznawali sie do mego pradziadka tego ksiedza, po wojnie dbali o jego grób na znioszczonym cerkwisku/. Srodowisko rzeszowskie - takie nazwiska jak Frodyma ,Mol, Paczkowscy szybko sie polonizowali, Zresztą byli wykształceni albo w szkołach jescze austro- węg. albo polskich. byli raczej wtopieni. O ich pochodzeniu przypomnieli sobie dopiero szmalcownicy - drobni szantarzyści - pisałem ci o tym/w tradycji rodzinnej pamieta sie nazwisko - ot polskie piekiełko/ Ich dzieci jak moja mama czy ciocia wyszły za przybyszy - jak to mówią w Rzeszowie za krzoków. na razie tyle. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Pytania do Piotra IP: *.kopernet.org 10.05.03, 22:22 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Widzę, że podchodzisz poważnie do tematu. > Powiem ci na przykładzie moich dziadków, bo oni byli grek. kat. Przybili do > Rzeszowa ok. 1930 roku. Dziadek byl urzednikiem kolejowym /w rzeszowie kasjerem > > stacji towarowej do lat 50 tych./- zaczynal kariere we wróbliku szlach./ stacja > > Rymanów/, był synem łemkow z tej miejscowości, babcia była córką proboszcza > grek. kat. z Deszna.Wiem, że szybko się spolonizowałi, tak że nawet ten > proboszcz miał do nich pretensje, że jego wnuczki /moja mma i ciocia/ nie > rozumieją ruskiej mowy, gdy przyjeżdżali na wakacje,w rzeszowie żyli już raczej > > po polsku. Chociaż ciocia /starsza córka/ uczeszczała na religię do konca wojny > > do cerkwi / zalesie lub do "Bala". O ich polonizaacji świadczą chociażżby > roczniki polskich gazet przedwojennyhc /jakie u nich były /.Zresztą po wojnie > skrzetnie ukrywali swoje pochodzenia przed wnukami. Moze tylko przyznawali sie > > do mego pradziadka tego ksiedza, po wojnie dbali o jego grób na znioszczonym > cerkwisku/. Srodowisko rzeszowskie - takie nazwiska jak Frodyma ,Mol, Paczkowsc > y > szybko sie polonizowali, Zresztą byli wykształceni albo w szkołach jescze > austro- węg. albo polskich. byli raczej wtopieni. O ich pochodzeniu > przypomnieli sobie dopiero szmalcownicy - drobni szantarzyści - pisałem ci o > tym/w tradycji rodzinnej pamieta sie nazwisko - ot polskie piekiełko/ > Ich dzieci jak moja mama czy ciocia wyszły za przybyszy - jak to mówią w > Rzeszowie za krzoków. > na razie tyle. Pozdrawiam Dzięki za ciekawe informacje. Historia to moje hobby a dzięki tobie dowiedziałem się wielu ciekawych faktów. Fajnie, że przedstawiłes to na przykładzie własnej rodziny bo zawsze lepiej przemawia to do wyobraźni. Mam do ciebie jeszcze jedno pytanie i byłbym wdzięczny gdybys był w stanie na nie odpowiedzić. Interesuje mnie czy większość grekokatolików z Rzeszowa, Zalesia, Białej i Drabinianki wyjechała na Ukrainę czy też zmieniła obrządek i została w Polsce. Jeden z internautów napisał, że z Zalesia 55 rodzin wyjechało do Biłki pod Lwowem a reszta została. Tylko ile było tej reszty? Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Pytania do Piotra IP: 217.96.24.* 12.05.03, 14:03 Niestety nie potrafię odpowiedzieć na pytanie. Masz jednak na linii żywą encyklopedię - p. Januarego. Dięki za ciekawy temat. Może wejdę jeszcze w dyskusję Odpowiedz Link Zgłoś
ares19 Re: Pytania do Piotra 10.09.08, 16:25 Gość portalu: Piotr napisał: > Niestety nie potrafię odpowiedzieć na pytanie. > Masz jednak na linii żywą encyklopedię - p. Januarego. > Dięki za ciekawy temat. > Może wejdę jeszcze w dyskusję kto pyta nie błondzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 00:06 Jedna z północnych dzielnic Rzeszowa (obecnie na północ od dworca kolejowego) nosiła nazwę Ruskiej Wsi. Były tam też tak zwane Budy Ruskowsiańskie. Zapewne tam też kiedyś zamieszkiwała ludność ruska. Zdaje się, że także nazwa Pobitno (org. Powitna) jest ruska. W XIV w. Rzeszów leżał na pograniczu polsko-ruskim (dopiero Kazimierz Wielki i później Jadwiga przyłączyli Ruś Halicko- Włodzimierską do Królestwa Polskiego). Są to więc historycznie tereny etnicznie mieszane, które oczywiście ulegały stopniowej polonizacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 00:25 Gość portalu: january napisał(a): > Jedna z północnych dzielnic Rzeszowa (obecnie na północ od dworca kolejowego) > nosiła nazwę Ruskiej Wsi. Były tam też tak zwane Budy Ruskowsiańskie. Zapewne > tam też kiedyś zamieszkiwała ludność ruska. Zdaje się, że także nazwa Pobitno > (org. Powitna) jest ruska. W XIV w. Rzeszów leżał na pograniczu polsko-ruskim > (dopiero Kazimierz Wielki i później Jadwiga przyłączyli Ruś Halicko- > Włodzimierską do Królestwa Polskiego). Są to więc historycznie tereny > etnicznie mieszane, które oczywiście ulegały stopniowej polonizacji. Na Pobitnem (nazwa ruska: Powietna) gównie do dziś mieszka sporo potomków Ukraińców, którzy najczęsciej weszli w mieszane rodziny i niechętnie się do tego swojego pochodzenia przyznają, ale podobno mają silną świadomość swojego pochodzenia i dobrze znają historię Ukrainy. W Białej i na Drabiniance mieszka też (chodzi o rdzennych mieszkańców) nieco potomków grekokatolików, ale są już całkowicie spolonizowani. Ponoć w Rzeszowie jest kilkaset osób przyznających się do narodowości łemkowskiej lub ukraińskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 00:28 Gość portalu: Elekon napisał(a): > Na Pobitnem (nazwa ruska: Powietna) gównie do dziś mieszka sporo potomków > Ukraińców, którzy najczęsciej weszli w mieszane rodziny i niechętnie się do > tego swojego pochodzenia przyznają, ale podobno mają silną świadomość swojego > pochodzenia i dobrze znają historię Ukrainy. W Białej i na Drabiniance > mieszka też (chodzi o rdzennych mieszkańców) nieco potomków grekokatolików, > ale są już całkowicie spolonizowani. > Ponoć w Rzeszowie jest kilkaset osób przyznających się do narodowości > łemkowskiej lub ukraińskiej. O rety, sorry za zjedzenie "ł" w wyrazie "głównie". Ręczę, że to nie było celowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 17:23 Elekon - Wybacz, ale to "podobno","ponoć"- to raczej tylko puste domysły. O Powitnej pisał na zasadzie domysłów Kotula. Ale już przed wojną próbowano nazwę Pobitno wywodzić od przegranej bitwy Konfederatów Barskich z rosjanami. Co do osob przyznających się do narodowości - parę lat/2-3/ temu były zamiary nabożeństw grek. kat. u Bernardynów / oni i Dominikanie mają wykształconych ojców mogących odprawiać w obu rytuałach - kat. i grek. kat./. Ale nic z tego nie wyszło / jeśli jestem w błedzie proszę o korektę/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 17:34 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Elekon - Wybacz, ale to "podobno","ponoć"- to raczej tylko puste domysły. > O Powitnej pisał na zasadzie domysłów Kotula. Ale już przed wojną próbowano > nazwę Pobitno wywodzić od przegranej bitwy Konfederatów Barskich z rosjanami. > Co do osob przyznających się do narodowości - parę lat/2-3/ temu były zamiary > nabożeństw grek. kat. u Bernardynów / oni i Dominikanie mają wykształconych > ojców mogących odprawiać w obu rytuałach - kat. i grek. kat./. Ale nic z tego > nie wyszło / jeśli jestem w błedzie proszę o korektę/ Nie domysły. Mieszka na Pobitnem od przed wojny mój znajomy - rdzenny Polak, ale oparłem się na jego relacjach, stąd to "ponoc " i "podobno" - gdybym pisał co wiem sam na pewno, nie używałbym ich. Na Drabiniance mam zaś znajomych z mieszanej rodziny polsko-hmm-rusińskiej, bo jak twierdzą pochodzą od Łemków a nie od Ukraińców; przed wojną chodzili do cerkwi grekokatolickiej na Zalesiu, pół rodziny wyjechała na Ukarinę, pół została tu i spolonizowała się. Wiadomość jest więc tu z pierwszego źródła. Co do nabożeństwo grkokatolickich u Bernardynów to chyba jeszcze były z rok temu, ksiądz dojeżdzał z Przemyśla. Nie wiem jak jest teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wlodek Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.09.06, 04:37 Byc moze chlopak z pod rzeszowskiej wsi Drabinianka ,ktory wstrzymal Anglie na Wembley do tej grupy sie zalicza.Brawo p.Janku! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: 213.216.66.* 12.05.03, 08:46 Dziękuję wam za wszystkie cenne informacje. Temat bardzo mnie interesuje choć nie pochodzę z Rzeszowa i nie mieszkam w Rzeszowie. Co do grekokatolików w Rzeszowie a także innych miejscowościach w okolicy to przeglądając wyniki kolejnych spisów ludności XIX i XX wiecznych zauważyłem, że ich liczba systematycznie spadała co wyraźnie wskazuje na postępującą polonizację. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Trochę statystyki IP: *.kopernet.org 12.05.03, 18:42 Według wyników spisu powszechnego z roku 1921 w Rzeszowie mieszkało 13 345 łacinników oraz 193 grekokatolików, w Białej 657 łacinników i 543 grekokatolików, w Drabiniance 988 łacinników i 42 grekokatolików, w Hadlach Szklarskich 722 łacinników, 399 grekokatolików, w Matysówce 920 łacinników, 73 grekokatolików, w Pobitnie 1957 łacinników, 5 grekokatolików, w Staroniwie 1469 łacinników i 9 grekokatolików i wreszcie w Zalesiu 527 łacinników i 279 grekokatolików. Jak więc widać nigdzie w powiecie rzeszowskim grekokatolicy nie stanowili większości ludności. Najbliższa miejscowość gdzie grekokatolicy stanowili większość to była Tarnawka w powiecie przeworskim 268 łacinników i 825 grekokatolików. Ale Tarnawka to była ruska wyspa w polskim morzu i miejscowości położone na wschód aż do Sanu były w większości polskie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Trochę statystyki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 21:12 Bardzo ciekawe są Twoje dane. W ksiązce M.Siwickiego Dzieje konfliktów polsko- ukraińskich tom 3 znalazłem ciekawe dane : cytuję /str 219/ Obok samego rzeszowa były jeszcze dwie wioski ukraińskie :Zalesie i Biała. W zalesiu była piękna murowana cerkiew, zbudowana przez Ukraińca, który wrócił z ameryki w 1889 r, /.../ W zalesiu nabożeństwo odprawiano w obrządku grekokatolickim, tylko kazanie było po polsku, aby wszyscy rozumieli, gdyż większośc wiernych mówiła tylko po pollsku. 10 km na poludnie od rzeszowa były wioski Gwożdzianka, Blizianka i Malówna /chyba Malawa - mój dopisek - Piotr /Największe skupisko Ukraińców było w Gwożdziance, ponad połowę stanowili ukraińcy. To tyle cytatu. Nota bene - tak zaczyna się opis rzezi mieszkańców tej wioski sprawianionej przez polskich sąsiadów w kwietniu 1945. Ksiązka sprawia straszne wrażenie /z powodu realcji dot. też okolic Leżajska/, jest napisana przez Ukraińca, chyba troche nacjonalistę, ale jest często cytowana przez polskich historyków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: demograf Re: Trochę statystyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.07, 14:05 Bardziej prawdopodobna nazwa Małówka zamiast "Małówna". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Niespodzianka dla Gościa IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 21:33 A teraz mam przed sobą cenną pamiątkę po rzeszowskich grekakatolikach. Książeczka do nabożenstwa z podpisem /cyrilicą/właściciela Konstantin Pawłowicz /.../ 1.2.1930- pisana cyrilicą "Molitwosłowec dlia ditiej" Lwow 1906. w niej też kilka obrazków m.in. z wizerunkiem ikony Matki Boskiej z Zalesia - jest tam do teraz w prawym, bocznym ołtarzu /w każdym razie Ją tam widzialem kilka lat temu. na jednym z obrazków wpis odręczny cyrylicą "Pamiatka ostanioj likcji religii i zakińczenia szkilnowo roku. Do pobaczenia w niebi! O. Roman Baga. Resziw dnia 23 czerwnia 1943 r." To życzenie "Do zobaczenia w niebie" mogłoby stanowić motto rozpoczętej przez Ciebie /Drogi Gościu/dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: House Re: Niespodzianka dla Gościa IP: *.smlw.pl 13.05.03, 01:03 Gość portalu: Piotr napisał(a): > A teraz mam przed sobą cenną pamiątkę po rzeszowskich grekakatolikach. > Książeczka do nabożenstwa z podpisem /cyrilicą/właściciela Konstantin > Pawłowicz /.../ 1.2.1930- pisana cyrilicą "Molitwosłowec dlia ditiej" Lwow > 1906. w niej też kilka obrazków m.in. z wizerunkiem ikony Matki Boskiej z > Zalesia - jest tam do teraz w prawym, bocznym ołtarzu /w każdym razie Ją tam > widzialem kilka lat temu. na jednym z obrazków wpis odręczny cyrylicą "Pamiatka > > ostanioj likcji religii i zakińczenia szkilnowo roku. Do pobaczenia w niebi! O. > > Roman Baga. Resziw dnia 23 czerwnia 1943 r." To życzenie "Do zobaczenia w > niebie" mogłoby stanowić motto rozpoczętej przez Ciebie /Drogi Gościu/dyskusji. HMMM.... JESTEŚ GREKOKATOLIKIEM CZY TWOJA PRA FAMILIA BYŁA ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr odp. dla housa IP: 217.96.24.* 13.05.03, 09:14 POL - KATOL. Z TYMI PRA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Niespodzianka dla Gościa IP: *.kopernet.org 13.05.03, 06:52 Gość portalu: Piotr napisał(a): > A teraz mam przed sobą cenną pamiątkę po rzeszowskich grekakatolikach. > Książeczka do nabożenstwa z podpisem /cyrilicą/właściciela Konstantin > Pawłowicz /.../ 1.2.1930- pisana cyrilicą "Molitwosłowec dlia ditiej" Lwow > 1906. w niej też kilka obrazków m.in. z wizerunkiem ikony Matki Boskiej z > Zalesia - jest tam do teraz w prawym, bocznym ołtarzu /w każdym razie Ją tam > widzialem kilka lat temu. na jednym z obrazków wpis odręczny cyrylicą "Pamiatka > > ostanioj likcji religii i zakińczenia szkilnowo roku. Do pobaczenia w niebi! O. > > Roman Baga. Resziw dnia 23 czerwnia 1943 r." To życzenie "Do zobaczenia w > niebie" mogłoby stanowić motto rozpoczętej przez Ciebie /Drogi Gościu/dyskusji. Widzę, że dyskusja nieźle się rozwinęła, nie spodziewałem sie tego. Co do motta to bardzo mi sie podoba i jestem za. Pozdrowienia z Tarnowskich Gór. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 14.05.03, 14:25 A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie tam mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna było duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie jakichś grekokatolików. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 16:19 Gość portalu: gość napisał(a): > A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie tam > mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna było > duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie jakichś > grekokatolików. Jestem z Zalesia, ale raczej "przystokiem". Może, wracając do wcześniejszej dyskusji, zainteresuje Cię fakt, że jak podają stare akta grodzkie, jeszcze w 1499 roku pop miał swoją siedzibę w "Powietnej" oraz Zalesiu oraz prawdopodobnie w Ruskiej Wsi (rejon dzisiejszej ul. Kochanowskiego i Siemieńskiego). O Pobitnem poza tym wiadomo, że w XV i XVIw. płaciło bardzo niewielką jak na ilość mieszkańców taksę na parafię w Rzeszowie. O niegdysiejszej obecności popa na Staromieściu lub Ruskiej Wsi, oprócz nazwy, świadczą zapisy o nadaniu przez dziedzica proboszczowi ze staromieścia stawu zwanego "popowym jeziorem". Według żywej jeszcze w XVIII wieku tradycji kaplica św. Jana Chrzciciela w tej dzielnicy została postawiona na miejscu dawnej cerkwi. Obie cerkwie, tj. w Pobitnem i Ruskiej Wsi (Staromieściu?) zostały zniszczone prawdopodobnie w czasie licznych najazdów wojsk nieprzyjacielskich na Rzeszów i okolice. Co do Zalesia, to według spisu na koniec XIX wieku, wówczas jeszcze tę miejscowość, a nie dzielnicę, zamieszkiwało 700 mieszkąńców, w tym 450 wyznania rzyskokatolickiego, 221 grekokatolików i 29 żydów, a cerkiew na Zalesiu jeszcze w 1895 roku była świątynią drewnianą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 17:11 Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym. Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miejscu osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną narodowością/. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a POBITNO IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 17:13 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie > wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym. > Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miejscu > osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca > przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny > istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa > konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną > narodowością/. Pozdrawiam POBITNO. Z lektury Pęckowskiego "Dzieje miasta Rzeszowa do końca XVIII wieku" (Rzeszów 1914, wznowienie -reprint z 2002) i przytaczanych przez niego dokumentów z XIV i XV wieku wyraźnie widać, że dzisiejszą nazwę ta dzielnica zawdzięcza prawdopodobnie bitwie (str. np. 9, 51, 52) stoczonej tu przez Konfederatów Barskich 13. sierpnia 1769 roku (zresztą usytuowanie osady nad rzeką blisko miasta sprzyjało temu, że stawała się terenem walk, ostatnio w czasie wyzwalania Rzeszowa przez Armię Czerwoną i oddziały Armii Krajowej w sierpniu 1944 roku.) Pierwotnie było Powitna, Powietna, podajesz też Powirchna, a spotkałem się też gdzieś z "Powiethna". Nie znam wcale języka ukraińskiego, słabo rosyjski i nie jestem etymologiem, ale zdaje się że zagadka pochodzenia źródłosłowu każdej z tych nazw, bazując na języku polskim albo rosyjskim nie jest aż tak skomplikowana. Warto chyba się cofnąć to tego, o czym sam wspominasz. Pisze Pęckowski na str.2 i 3 "Dziejów..." z 1914 roku, że teren Rusi Czerwonej, należący raz do Polski, raz do Rusi Kijowskiej, przechodził z rąk do rąk. Rzeczywiście, zaglądając np. do atlasu historycznego mamy te tereny ujęte jako należące prawie pod Lwów do Mieszka I przed 981 rokiem, potem utracone, potem znów przyłączone do Polski, bo ujęte w granice Państwa Polskiego z 1025 roku i potem, pod koniec XI wieku, za czasów Władysława Hermana, znów należące do Księstwa Halickiego, aż po czasy Kazimierza Wielkiego, który przyłączył je ostatecznie do Polski ok. roku 1340, chyba nawet na zasadzie lenna (niech mnie historycy poprawią ewentualnie) książąt ruskich składanego polskiemu królowi jako ich władcy. Z tych czasów i z okresu poprzedzajacego przyłączenie, mamy granicę państwową, a potem należącej już do Polski Rusi Czerwonej, przebiegającą nieco na południowy zachód od zaznaczanego już na mapach Rzeszowa, co znaczyłoby, ze nie tylko Pobitno, ale i cały przedlokacyjny, lewobrzeżny Rzeszów ze Staromieściem, Ruską Wsią i nawet Świlczą, Głogowem Młp i Sokołowem Młp. należały w tym czasie do Rusi Halicko- Włodzimierskiej (potem Czerwonej), a przebieg granicy państwowej przed przyłączeniem Rusi Czerwonej do Polski, w rejonie załomów Wisłoka wskazuje na Czudec jako potencjalną strażnicę graniczną. Ale wcześniej, bo w wieku XI jest też przebieg granic Polski z czasów Kazimierza Odnowiciela z roku ok.1040 i Rusi Kijowskiej za Jarosława Mądrego. Tu granica biegnie bardziej na wschód i przecina z południa na północ Wisłok właśnie przed załomem, w którym rzeka zmienia bieg w kierunku wschodnim tuż powyżej Rzeszowa. To by mogło znaczyć, że w tym czasie pierwotny Rzeszów, być może położony na obecnym rynkowym wzgórzu, a może na terenach zwanych potem Staromieściem, jak i również okoliczne osady, mogły pełnić funkcje osad granicznych. Pęckowski pisze, ze przynależność Rzeszowa do leżącej już w Polsce Rusi Czerwonej ustaliła się najwcześniej na zjeździe księcia Daniela "z Bolesławem V. W Tarnowie ok.1262 roku. Tam, o ile się zdaje, określono granice Małopolski i Rusi, Rzeszów zaś i Czudec miały stanowić jakoby graniczne twierdze między obu państwami." Pęckowski w przypisach podaje źródło: Ilnickij "Starodawnyje hałyckije horody" Lwow 1860 oraz "Szaranewycz "Istoryja hałycko-wołodymirskoj Rusy", Lwow 1865. Jeśli tak, to nazwę dzisiejszego Pobitnego można próbować ustalać: POWITNA albo POWIETNA - dość prosto od słowiańskiego "powitać". Gród na granicy mógł więc "witać" przybysza tuż za rzeką w innym państwie, od polskiego "powitać" - stąd Powitna, albo od słowa pokrewnego rosyjskimu "priwietit' " - przywitać, być może istniejącego kiedyś tak jak do dziś w polskim w dwóch formach: PRZYwitać lub POwitać (stąd by była POwietna). Interesujące może być też porównanie do rosyjskiego "witat' " tj. unosić się ku górze, krążyć, albo do rosyjskiego wyrazu "wieth", który oznacza "zniszczony, rozpadający się, zmurszały", więc w kontekście Pobitnego jako miejsca powtarzajacych się walk "Powiethna" może oznaczać np. teren zniszczonego, opuszczonego grodu, pobojowiska, zupełnie podobnie jak w polskim przekształciliśmy nazwę tej osady do formy "Pobitno". Dodatkowo przecież mamy tam ni to wzgórze, ni to kopiec, ni to kurhan i z tego co wiem w ogóle porządnie, jeśli nie wcale, nie przebadane archeologicznie, zresztą jak całe Pobitno, nie mówiąc już o jakimś jego sensownym zagospodarowaniu na wzór kopców w innych miastach jako atrakcyjnego miejsca w Rzeszowie. Może badania archeologiczne to pole do popisu dla istniejącego od niedawna wydziału archeologii rzeszowskiego uniwersytetu? Od tego wzgórza, albo w ogóle od pagórkowatego wyniesienia osady może też pochodzić kolejna, słowiańsko-ruska pewnie nazwa POWIRCHNA, czyli od "wirch", "wierch" (np. Kasprowy Wierch), "wierzch", coś położone na wzgórzu, szczycie , wierzchołku. W języku rosyjskim mamy: "wierchnyj" - górny albo "wierchowoj" - jedno ze znaczeń jako "położony w górze rzeki", mamy "powierch" jako przyimek "znajdować się na kimś, na czymś", albo "powierchu" znaczy "u góry, z wierzchu". Szkoda, że nie zauważyłem, zeby zajął się tym profesjonalnie jakiś językoznawca, najlepiej pewnie gdyby znalazł sięjakiś chętny do wyjaśnienia tego ukrainista. Jak widać jednak jest w czym wybierać. Co do cerkwi na Pobitnem, to opierałem się na książkach dra Malczewskiego o których piszę po sąsiedzku. Mimo jak piszesz braku potwierdzenia archeologicznego (porządnych badań chyba nawet nie było) istnienia cerkwi w Pobitnem, Malczewski powołując się na "Akta Grodzkie i Ziemskie z czasów Rzeczypospolitej Polskiej" z "Archiwum Bernardyńskiego we Lwowie" tom XVII, Lwów 1870-1906 pisze, że według wzmianek pisanych z końca XV wieku "popi mieli swoje siedziby w Zalesiu i Powiethnej" jeszcze w 1499 roku. Stamtąd też pochodzą przytoczone przeze mnie nazwy, tj. pojawiajace się zresztą bodaj też u Pęckowskiego "Popowy Staw" i "Popowe Jezioro" na Staromieściu. Fakt istnienia siedziby popa w Pobitnem potwierdza chociażby to, że mniejsza sąsiednia Malawa płaciła dużo większą taksę na parafię rzymskokatolicką w Rzeszowie (do której obie wsie należały) niż Pobitno. Pobitno płaciło, według danych Archiwum Diecezji Przemyskiej na początku XV wieku tylko 16 groszy taksy, zaś Malawa płaciła 2 grzywny, 15 groszy i 4 denary. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a POBITNO IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 18:42 Brawo.Wielkie dzięki -już drukuję Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a RUSKA WIEŚ IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 17:16 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie > wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym. > Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miejscu > osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca > przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny > istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa > konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną > narodowością/. Pozdrawiam RUSKA WIEŚ. Malczewski, zresztą nie odosobniony wywodzi nazwę z czasów kazimierzowskich, jako podkreślajacą etniczną lub religijną odrębność jej mieszkańców na tle otaczających ją, o polskim i rzymskokatolickim żywiole osad. Nie rozumiem Twojego argumentu, że "Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny istnienia podgrodzia", albo "pogardliwa nazwa konkurencyjnej dla Staromiescia osady". Jeśli Cię dobrze rozumiem i jeśli by przyjąć pierwszą Twoją Piotrze wersję, trzeba by uznać, że Rzeszów (czy Staromieście) był samotną polską enklawą na terenach zamieszkałych przez ludność ruską. To jednak tylko potwierdza tezę, którą chcesz obalić. Drugi Twój wariant jest o tyle nietrafiony, że określenie "ruskie" nabrało pejoratywnego znaczenia dopiero niedawno. Dodatkowo za zamieszkiwaniem Ruskiej Wsi przez ludność prawosławną czy unicką na przełomie XIV i XV wieku przemawia przytaczany przez Malczewskiego za "Liber conclusionum" kapituły przemyskiej "wykaz dochodów z włości rzeszowskiej". Wykaz zawiera statut z roku 1390 zatwierdzony przez sądy grodzkie i ziemskie w latach 1424 i 1429 (Archiwum Akt Grodzkich i Ziemskich, tom VIII nr 47 i 54). W nim wyszczególnione są nazwy osad, z których kapituła otrzymywała regularnie dziesięcinę. Choć w wykazie znajdują się nazwy Rzeszowa i wszystkich okolicznych miejscowości, nie ma w wykazie w ogóle Ruskiej Wsi, która była przecież wówczas odrębną, niemałą miejscowością (włączono ją formalnie do Rzeszowa dopiero w 1903 roku), mimo że mówi się o niej jako o nieformalnym przedmieściu po praz pierwszy już w roku 1457. Świadczyłoby to o tym, że nie płacąca dziesięciny rzymskokatolickiej kapitule w Przemyślu Ruska Wieś była zamieszkana być może całości nawet przez wyznawców prawosławnych lub unickich. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a RUSKA WIEŚ IP: *.kopernet.org 19.05.03, 18:41 Gość portalu: Elekon napisał(a): > Gość portalu: Piotr napisał(a): > > > Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie > > wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym. > > > Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miej > scu > > osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca > > > przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykal > ny > > istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa > > konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną > > narodowością/. Pozdrawiam > > RUSKA WIEŚ. Malczewski, zresztą nie odosobniony wywodzi nazwę z czasów > kazimierzowskich, jako podkreślajacą etniczną lub religijną odrębność jej > mieszkańców na tle otaczających ją, o polskim i rzymskokatolickim żywiole > osad. Nie rozumiem Twojego argumentu, że "Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny > istnienia podgrodzia", albo "pogardliwa nazwa konkurencyjnej dla Staromiescia > osady". Jeśli Cię dobrze rozumiem i jeśli by przyjąć pierwszą Twoją Piotrze > wersję, trzeba by uznać, że Rzeszów (czy Staromieście) był samotną polską > enklawą na terenach zamieszkałych przez ludność ruską. To jednak tylko > potwierdza tezę, którą chcesz obalić. Drugi Twój wariant jest o tyle > nietrafiony, że określenie "ruskie" nabrało pejoratywnego znaczenia dopiero > niedawno. > > Dodatkowo za zamieszkiwaniem Ruskiej Wsi przez ludność prawosławną czy unicką > na przełomie XIV i XV wieku przemawia przytaczany przez Malczewskiego za "Liber > > conclusionum" kapituły przemyskiej "wykaz dochodów z włości rzeszowskiej". > Wykaz zawiera statut z roku 1390 zatwierdzony przez sądy grodzkie i ziemskie w > > latach 1424 i 1429 (Archiwum Akt Grodzkich i Ziemskich, tom VIII nr 47 i 54). W > > nim wyszczególnione są nazwy osad, z których kapituła otrzymywała regularnie > dziesięcinę. Choć w wykazie znajdują się nazwy Rzeszowa i wszystkich > okolicznych miejscowości, nie ma w wykazie w ogóle Ruskiej Wsi, która była > przecież wówczas odrębną, niemałą miejscowością (włączono ją formalnie do > Rzeszowa dopiero w 1903 roku), mimo że mówi się o niej jako o nieformalnym > przedmieściu po praz pierwszy już w roku 1457. Świadczyłoby to o tym, że nie > płacąca dziesięciny rzymskokatolickiej kapitule w Przemyślu Ruska Wieś była > zamieszkana być może całości nawet przez wyznawców prawosławnych lub unickich. > > Pozdrawiam. > Twoje argumenty wydają mi sie przekonywujące. Z drugiej strony skoro Ruska Wieś była zamieszkała przez ludność prawosławną to dlaczego w czasach nowożytnych tzn. w XVIII, XIX wieku mieszkali tam sami rzymokatolicy? Przecież w takiej Drabiniance czy Matysówce przetrwały do czasów nowozytnych nawet niewielkie grupy ludności ruskiej. Wracając jeszcze do nazwy Ruska Wieś to w moich stronach dokładnie niedaleko Lublińca na Górnym Śląsku znajduje się wieś Rusinowice. Sa to tereny oddalone ładnych parę kilometrów od najbliższego ruskiego osadnictwa, które znajdowało sie właśnie pod Rzeszowem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a RUSKA WIEŚ IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 21:34 Uzupelniam - sądzę,że Staromieście było wczesnośred. grodem "nieruskim" - czy mówiąc po prostu polskim i z takim zapleczem, Ruska wieś mogła być jego wschodnim podgrodziem , czy sąsiednią osadą.Nie stosowałbym zamiennie, czy utożsamiał pojęcia staromieścia i ruskiej wsi, a tym bardziej "Bud ruskowsiańskich". Mowiąc o śladzie l. - chyba zbyt chcialem "napuszyć" swoją wypowiedź.Co do cerkwi i ludności mówię o tym w rozmowie z Elkonem. Ps Boże - co bedzie jak do naszej dyskusji dobiorą się "naukowcy" i "esteci" - zetrą na proch i przyklepią Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sas Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a RUSKA WIEŚ IP: *.dsl.easynet.co.uk 19.10.03, 22:21 > Boże - co bedzie jak do naszej dyskusji dobiorą się "naukowcy" i "esteci" - > zetrą na proch i przyklepią Odpowiedz Link Zgłoś
ares19 Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a RUSKA WIEŚ 10.09.08, 16:53 to kawałek rzeszowa ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a RUSKA WIEŚ IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 18:57 Brawo, brawo z drobnym ale ... J.Motylewicz w dziejach rzeszowa str.226 / też wcześniejsze i dalej/ pisze :"natomiast przekazana w tradycji wiadomość o istnieniu na pograniczu Ruskiej wsi cerkwi, w miejscu pozniejszego kościoła Jana Chciciela, nie znalazła do tej pory potwierdzenia żródlowego. w wieku XVII spotykamy Rusinów w mieście tylko sporadycznie Była to już ludność osiadła tu w wyniku naturalnego ruchu ludności." Jeszcze raz przepraszam za brzydką insynuację - prowokację. Ps Mój znajomy czytając naszą dyskusję powiedział ; boję się,że na Białej prędzej znajdziesz fermę strusi/a jest, jest/ niż jakiegoś unitę . Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Pan Elkon się myli - mistyfikacja? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 18:12 Gość portalu: Elekon napisał(a): > Gość portalu: gość napisał(a): > > > A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie tam > > mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna było > > > duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie jakich > ś > > grekokatolików. > > Jestem z Zalesia, ale raczej "przystokiem". Może, wracając do wcześniejszej > dyskusji, zainteresuje Cię fakt, że jak podają stare akta grodzkie, jeszcze w > 1499 roku pop miał swoją siedzibę w "Powietnej" oraz Zalesiu oraz > prawdopodobnie w Ruskiej Wsi (rejon dzisiejszej ul. Kochanowskiego i > Siemieńskiego). O Pobitnem poza tym wiadomo, że w XV i XVIw. płaciło bardzo > niewielką jak na ilość mieszkańców taksę na parafię w Rzeszowie. > O niegdysiejszej obecności popa na Staromieściu lub Ruskiej Wsi, oprócz nazwy, > świadczą zapisy o nadaniu przez dziedzica proboszczowi ze staromieścia stawu > zwanego "popowym jeziorem". Według żywej jeszcze w XVIII wieku tradycji kaplica > > św. Jana Chrzciciela w tej dzielnicy została postawiona na miejscu dawnej > cerkwi. > > Obie cerkwie, tj. w Pobitnem i Ruskiej Wsi (Staromieściu?) zostały zniszczone > prawdopodobnie w czasie licznych najazdów wojsk nieprzyjacielskich na Rzeszów i > > okolice. > Co do Zalesia, to według spisu na koniec XIX wieku, wówczas jeszcze tę > miejscowość, a nie dzielnicę, zamieszkiwało 700 mieszkąńców, w tym 450 wyznania > > rzyskokatolickiego, 221 grekokatolików i 29 żydów, a cerkiew na Zalesiu jeszcze > > w 1895 roku była świątynią drewnianą. Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obządek łaciński. Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich zaliczam - smutne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Pan Elkon się myli - mistyfikacja? IP: *.kopernet.org 15.05.03, 07:06 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Gość portalu: Elekon napisał(a): > > > Gość portalu: gość napisał(a): > > > > > A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie ta > m > > > mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna > było > > > > > duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie j > akich > > ś > > > grekokatolików. > > > > Jestem z Zalesia, ale raczej "przystokiem". Może, wracając do wcześniejsze > j > > dyskusji, zainteresuje Cię fakt, że jak podają stare akta grodzkie, jeszcz > e w > > 1499 roku pop miał swoją siedzibę w "Powietnej" oraz Zalesiu oraz > > prawdopodobnie w Ruskiej Wsi (rejon dzisiejszej ul. Kochanowskiego i > > Siemieńskiego). O Pobitnem poza tym wiadomo, że w XV i XVIw. płaciło bardz > o > > niewielką jak na ilość mieszkańców taksę na parafię w Rzeszowie. > > O niegdysiejszej obecności popa na Staromieściu lub Ruskiej Wsi, oprócz > nazwy, > > świadczą zapisy o nadaniu przez dziedzica proboszczowi ze staromieścia sta > wu > > zwanego "popowym jeziorem". Według żywej jeszcze w XVIII wieku tradycji > kaplica > > > > św. Jana Chrzciciela w tej dzielnicy została postawiona na miejscu dawnej > > cerkwi. > > > > Obie cerkwie, tj. w Pobitnem i Ruskiej Wsi (Staromieściu?) zostały zniszcz > one > > prawdopodobnie w czasie licznych najazdów wojsk nieprzyjacielskich na Rzes > zów > i > > > > okolice. > > Co do Zalesia, to według spisu na koniec XIX wieku, wówczas jeszcze tę > > miejscowość, a nie dzielnicę, zamieszkiwało 700 mieszkąńców, w tym 450 > wyznania > > > > rzyskokatolickiego, 221 grekokatolików i 29 żydów, a cerkiew na Zalesiu > jeszcze > > > > w 1895 roku była świątynią drewnianą. > > Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z > > 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony > cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do > 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z > 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują > teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku > wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obządek łaciński. > Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum > wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich > > zaliczam - smutne A to ci niespodzianka. Wreszcie dowiedziałem sie ilu grekokatolików uniknęło wysiedlenia i pozostali po wojnie w Rzeszowie. z tego co piszesz wynika, że większość grekokatolików pozostała na miejscu zmieniając tylko obrządek. Może sie mylę ale biorąc pod uwage ich daleko posuniętą polonizację i latynizację nie było to chyba trudne. Jeśli chodzi o byłą cerkiew w Zalesiu mam pytanie dotyczące jej architektury. Czy posiada ona wyraźny charakter bizantyjski, czy gdybym przyjechał do Zalesia to od razu bym sie zorientował, że to była cerkiew, czy też jej architektura jest zbliżona do wzorów łacińskich np. Katedra św Jura we Lwowie jest moim zdaniem bardzo zbliżona pod wzgledem wyglądu do kościołów rzymskokatolickich. Mam też drugie pytanie, czy książkę ks. Malaka o parafii Słocina można gdzieś kupić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re:KSIĄŻKA O PAR.ŚŁOĆ. IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 06:25 sZKODA,gosciu,żę nie mogę/na razie/ Ci pomóc w jej zdobyciu. Cenne resovianum - dla mnie był to prezent-zaskoczenie. Była w księgarniach choć to typowe wydawnicwo lokalne. Wydało sem.duchowne, wspolnie z gminą Krasne. Zobacze co da sie zrobić Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Pan Elkon się myli - mistyfikacja? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 18:20 Gość portalu: Elekon napisał(a): > Co do Zalesia, > w 1895 roku była świątynią drewnianą. Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obrządek łaciński. Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich zaliczam - smutne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Pan Elekon się nie myli IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 23:28 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Gość portalu: Elekon napisał(a): > > > Co do Zalesia, > > w 1895 roku była świątynią drewnianą. > > Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z > > 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony > cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do > 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z > 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą > szacują teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 > roku wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obrządek > łaciński. > Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum > wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do > nich zaliczam - smutne. Swoje dane opieram na literaturze o Rzeszowie specjalistów (w razie czego służę źródłem), a nie na opowiadaniach jednego księdza i jednej babci grekokatoliczki. Więcej pokory Piotrze i mniej pochopnych podsumowań. Nie jesteś pępkiem swiata, mimo, że masz ukraińskich przodków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Pan Elekon się nie myli IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 06:43 Sorry- masz rację. A więc do konkretów mój drogi W dyskusji dwa razy Cię prowokowałem - tylko w celu pozyskania twojej wiedzy Skłaniam łeb w pokorze Zarzut podtrzymuję Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Trochę cierpliwości IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 14:58 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Sorry- masz rację. A więc do konkretów mój drogi > W dyskusji dwa razy Cię prowokowałem - tylko w celu pozyskania twojej wiedzy > Skłaniam łeb w pokorze > Zarzut podtrzymuję Sorry, ale mam trochę pracy, a jak mam już coś pisać, to chciałbym żeby wyszło ciekawie i w miarę rzetelnie. Postaram się coś napisać, bo z różnych szczątkowych informacji, jakie znalazłem, wyłania się dość ciekawa historia, chyba za mało nam Rzeszowianom znana. Co do Twojegó głwonego zarzutu, to informacje o istnieniu jeszcze w roku 1895 starej drewnianej cerkwi mam z dwóch książek-broszur dra Jana Malczewskiego, autora wielu studiów o historii Rzeszowa i jego starej architekturze: 1. "Dzielnice Rzeszowa", Rzeszów 1989 oraz "Zabytki architektury sakralnej Rzeszowa", Rzeszów, 1992. Sam fakt istnienia przez pewien czas starej obok nowej cerkwi nie wydaje się wcale dziwny, znamy to przecież dobrze w wielu innych sytuacji, np. budowy nowego kościoła obok starego, choć rzeczywiście niektóre źródła podają, że cerkiew drewniana "przetrwała do 1889 roku", choć nie wiadomo dokładnie czy oznacza to datę końca jej funkcjonowania do celów kultu, czy fizycznego istnienia. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Trochę cierpliwości IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 19:16 Cytuję, jak powiedziałeś, "jakiegoś księdza" - "Weedług najstarszego Inwentarza cerkwi w Zalesiu/w jezyku niemieckim/ z 2 .12.1818 roku zbudowano tu cerkiew drewnianą na fundamencie kamiennym w stylu łacińskich kościołów w roku 1793. Ta cerkiew stała do roku 1889, w którym zbudowano nową murowaną z licho wypalonych cegieł na fundamencie kamiennym w stylu romańskim w kształcie krzyża, z jedną kopułą, pod wezwaniem wnibowzięcia NMP, za staraniem gr. kat. proboszcza ks. Jana Nehrebeckiego z ofiar parafian i ze składek w całej Galicji. cerkiew konsekrował biskup Julian Pełesz" - dalej następuje opis wymiarów i wyposażenia oraz ciekawy opis postawy tego proboszcza. Ja wiem - z tezami tego cytatu można dyskutować np co stylu budowli etc Moze jednak wybierzmy rozwiązanie polubowne. Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Trochę cierpliwości IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 23:51 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Cytuję, jak powiedziałeś, "jakiegoś księdza" - "Weedług najstarszego > Inwentarza cerkwi w Zalesiu/w jezyku niemieckim/ z 2 .12.1818 roku zbudowano > tu cerkiew drewnianą na fundamencie kamiennym w stylu łacińskich kościołów w > roku 1793. Ta cerkiew stała do roku 1889, w którym zbudowano nową murowaną z > licho wypalonych cegieł na fundamencie kamiennym w stylu romańskim w > kształcie krzyża, z jedną kopułą, pod wezwaniem wnibowzięcia NMP, za > staraniem gr. kat. proboszcza ks. Jana Nehrebeckiego z ofiar parafian i ze > składek w całej Galicji. cerkiew konsekrował biskup Julian Pełesz" - dalej > następuje opis wymiarów i wyposażenia > oraz ciekawy opis postawy tego proboszcza. Ja wiem - z tezami tego cytatu > można dyskutować np co stylu budowli etc > Moze jednak wybierzmy rozwiązanie polubowne. > Serdecznie pozdrawiam No cóż, przyznam, ze się trochę odgryzłem z tym księdzem. Ale ksiądz księdzu też nierówny ;). Coś tam stukam na boku na temat cerkwi na Zalesiu Gościowi ze Śląska, ale jeszcze nie gotowe, czasowo też krucho, bo nie ma opracowań, w których byłoby to wszystko zebrane w całość i trzeba łowić niemal pojedyncze zdania. Nasz Gość, jeśli mocno interesuje się historią powinien poważnie zastanowić się nad porządną kwerendą w rzeszowskich bibliotekach (Uniwersytecka, Wojewódzka)i w archiwum państwowym w Rzeszowie. Można to chyba połączyć z wakacyjną eskapadą np. Ale coś na pewno napiszę, bo temat wciąga i szczerze mówiąc wciągnął i mnie, i dużo nowych, ciekawych faktów o tym, co przecież od lat "o rzut beretem", dotarło do mojej świadomości. No właśnie, co do podanego stylu architektonicznego tej budowli to ja bym też dyskutował. Proponuję więc, jak w tytule, trochę cierpliwości, a na pewno tu jeszcze zajrzę i pogadamy. Jest o czym. Pozdrawiam również. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Troche do Elkona troche do Eli IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 06:31 Czekam - swoją drogą to wstyd dla nas rzeszowiaków, że to gość ze śląska prowokuje nas do pracy i "uzewnętrznienia" ciekawego tematu. A propo Eli - przynajmniej dla Niej ta dyskusja już się przydała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Trochę cierpliwości IP: *.kopernet.org 20.05.03, 13:33 Temat jest rzeczywiście na tyle interesujący, że chyba latem wezmę sobie z tydzień urlopu i wybiorę się do Rzeszowa. Ale na razie mam nadzieję na kolejne ciekawe informacje od Piotra i Elekona a może też innych internautów bo widzę, że zaglądają tu a nawet piszą także inne osoby. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ares19 Re: Trochę cierpliwości 10.09.08, 16:28 Gość portalu: gość napisał: > Temat jest rzeczywiście na tyle interesujący, że chyba latem wezmę sobie z > tydzień urlopu i wybiorę się do Rzeszowa. Ale na razie mam nadzieję na kolejne > ciekawe informacje od Piotra i Elekona a może też innych internautów bo widzę, > że zaglądają tu a nawet piszą także inne osoby. Pozdrawiam. będzie rekord p[ostów czy nie ?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dymek25 Re: Pan Elekon się nie myli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 14:23 Oj Piotrze,Piotrze kolejny raz już "prowokujesz". Odpowiedz Link Zgłoś
dymek25 Re: Pan Elekon się nie myli 16.03.06, 14:25 Oj Piotrze, Piotrze,kolejny raz "prowokujesz". Odpowiedz Link Zgłoś
ares19 ze socond troll attack 10.09.08, 16:21 Gość portalu: Piotr napisał: > Gość portalu: Elekon napisał(a): > > > Co do Zalesia, > > w 1895 roku była świątynią drewnianą. > > Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z > > 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony > cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do > 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z > 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują > teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku > wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obrządek łaciński. > Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum > wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich > > zaliczam - smutne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 17:01 Zalesie w 1939 roku : parafia liczyła 1425 wiernych, z z czego 290 w zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w rzeszowie, 45 W matysówce,22 w drabiniance oraz 200 w okolicy, a takze 6 w tyczynie i 21 w łańcucie. Z kolei w rzeszowie na dzień 31 .12.1937 bylo łacznie 385 mieszkańców wyznania grekokatolickiego w tym 298 na pobyt staly i 87 na pobyt czasowy / akta Archiwum P. w Rzeszowie , akta m rzeszowa sygn 3456/. Tylko ciekawe, że w tym okresie było łacznie 20 725 mieszkańców, w tym 11998 wyznania mojżeszowego i 17 prawosławnych. Rzeszów pozdrawia Tarnowskie Góry. Ps Co aktualnych mieszkańców - znam 4 rodziny rzeszowskie /katolickie/ o korzeniach grek- kat. ale tylko jedna ktorej czlonek/kobieta/ urodzila się i była chrzczona w tm wyznaniu, reszta to wnuki- już katoliki.Ale nawet planowane msze grek. kat. mialy być organizowane bardziej pod potrzeby przybyszy z Ukrainy /handlarzy/ zamieszkujących rzeszów. Realnie - czynni grekokatolicy to tereny od Jarolawia /piękna, czynna cerkiew/ po Przemyśl- czynne 3 albo 4 cerkwie, w tym Bazylianie i katedra /cudna/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 17:47 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Zalesie w 1939 roku : parafia liczyła 1425 wiernych, z z czego 290 w > zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w rzeszowie, 45 W matysówce,22 w > drabiniance oraz 200 w okolicy, a takze 6 w tyczynie i 21 w łańcucie. Z kolei w > > rzeszowie na dzień 31 .12.1937 bylo łacznie 385 mieszkańców wyznania > grekokatolickiego w tym 298 na pobyt staly i 87 na pobyt czasowy / akta > Archiwum P. w Rzeszowie , akta m rzeszowa sygn 3456/. Tylko ciekawe, że w tym > okresie było łacznie 20 725 mieszkańców, w tym 11998 wyznania mojżeszowego i 17 Drobna poprawka : 20725 katolikow, 385 grekokatolików,12 841 mojżeszoego wyznania ,17 prawosławnych,37 ewangelików. Przpraszam pisałem z pamięci teraz cytuję za Z.Wojcikiem Z dziejów Rz. 1935-1939 > > prawosławnych. Rzeszów pozdrawia Tarnowskie Góry. > Ps Co aktualnych mieszkańców - znam 4 rodziny rzeszowskie /katolickie/ o > korzeniach grek- kat. ale tylko jedna ktorej czlonek/kobieta/ urodzila się i > była chrzczona w tm wyznaniu, reszta to wnuki- już katoliki.Ale nawet planowane > > msze grek. kat. mialy być organizowane bardziej pod potrzeby przybyszy z > Ukrainy /handlarzy/ zamieszkujących rzeszów. > Realnie - czynni grekokatolicy to tereny od Jarolawia /piękna, czynna cerkiew/ > po Przemyśl- czynne 3 albo 4 cerkwie, w tym Bazylianie i katedra /cudna/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 14.05.03, 18:00 Widzę Piotrze, że wykonałeś kawał dobrej robory, a temat chyba cie wciągnął. Cieszy mnie to, że mozna z kimś podyskutować na tematy związane z historią i na chwilę się oderwać od coraz bardziej zwariowanego świata. Poza tym uważam że warto znać swoje korzenie a także znać historię swojego miasta i regionu. Pozdrawiam Rzeszów z deszczowych Tarnowskich Gór. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 21:26 Nie tyle wciagnąl ile po prostu pracuję nad tym tematem od paru ladnych lat. Nie chciało sie mi za bardzo przelewać tematu na papier. A teraz mam okazję. Myślisz, że od ręki wyciągal bym tyle materiałow? Pozdrawiam. Ps moja specjalność /tez jako hobby/to łemkowszczyzna, ale rzeszow to ciekawe miejsce, zwłaszcza,że objechalem wielokrotnie opisywane miejscowości na rowerze Jak nie masz nic przeciwko to jeszcze "ponudzę" Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 14.05.03, 21:57 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Nie tyle wciagnąl ile po prostu pracuję nad tym tematem od paru ladnych lat. > Nie chciało sie mi za bardzo przelewać tematu na papier. A teraz mam okazję. > Myślisz, że od ręki wyciągal bym tyle materiałow? > Pozdrawiam. > Ps moja specjalność /tez jako hobby/to łemkowszczyzna, ale rzeszow to ciekawe > miejsce, zwłaszcza,że objechalem wielokrotnie opisywane miejscowości na rowerze > Jak nie masz nic przeciwko to jeszcze "ponudzę" > Dobranoc Nudź chłopie jak najdłużej! Jeśli nie masz nic przeciwko temu to zadam ci jeszcze parę pytań ale już nie dzisiaj. Idę spać. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 15.05.03, 07:22 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Zalesie w 1939 roku : parafia liczyła 1425 wiernych, z z czego 290 w > zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w rzeszowie, 45 W matysówce,22 w > drabiniance oraz 200 w okolicy, a takze 6 w tyczynie i 21 w łańcucie. Z kolei w > > rzeszowie na dzień 31 .12.1937 bylo łacznie 385 mieszkańców wyznania > grekokatolickiego w tym 298 na pobyt staly i 87 na pobyt czasowy / akta > Archiwum P. w Rzeszowie , akta m rzeszowa sygn 3456/. Tylko ciekawe, że w tym > okresie było łacznie 20 725 mieszkańców, w tym 11998 wyznania mojżeszowego i 17 > > prawosławnych. Rzeszów pozdrawia Tarnowskie Góry. > Ps Co aktualnych mieszkańców - znam 4 rodziny rzeszowskie /katolickie/ o > korzeniach grek- kat. ale tylko jedna ktorej czlonek/kobieta/ urodzila się i > była chrzczona w tm wyznaniu, reszta to wnuki- już katoliki.Ale nawet planowane > > msze grek. kat. mialy być organizowane bardziej pod potrzeby przybyszy z > Ukrainy /handlarzy/ zamieszkujących rzeszów. > Realnie - czynni grekokatolicy to tereny od Jarolawia /piękna, czynna cerkiew/ > po Przemyśl- czynne 3 albo 4 cerkwie, w tym Bazylianie i katedra /cudna/ Widzę Piotrze, że zgromadziłeś potężną wiedzę na temat rzeszowskich grekokatolików. Przyjmij moje gratulacje. Bardzo dużo się dzisiaj ciekawego dowiedziałem. Nie wiem natomiast czy znasz wyniki pierwszego spisu ludności Galicji przeprowadzonego przez Austriaków w roku 1785. Spis ten określał ilość mieszkańców i wyznanie każdej miejscowości. Informacji na ten temat udzielali nie sami mieszkańcy ale proboszczowie poszczególnych parafii. Wyniki spisu są zamieszczone w książce Zdzisława Budzyńskiego "Ludność pogranicza polsko- ruskiego w drugiej połowie XVIII wieku" I tak według danych spisowych Białą miało zamieszkiwać w tym czasie 200 rzymokatolików i 390 grekokatolików, Zalesie 180 rzymokatolików i 190 grekokatolików, Matysówkę 300 rzymokatolików i 55 grekokatolików. W pozostałych miejscowościach spis nie notuje grekokatolików choć myślę, że na pewno mieszkali w Rzeszowie czy Drabiniance ale pewno było ich tak niewielu, że proboszcz grekokatolicki z Zalesia ich nie wymienił. Przy okazji mam do ciebie Piotrze kilka pytań. Po pierwsze czy orientujesz się może w ilości małżeństw mieszanych pomiędzy grekokatolikami a łacinnikami w okresie międzywojennym? Po drugie czy masz jakieś informacje na temat zmiany obrządku z grekokatolickiego na rzymskokatolicki w okresie międzywojennym a może i wcześniejszym? Myślę, że takie zjawisko istniało. Wiem, że np. w Przemyślu w latach 1918-1939 aż 1118 osób porzuciło Cerkiew Greckokatolicką i przeszło do Kościoła Rzymskokatolickiego. Po trzecie, czy wiesz może ilu mieszkańców liczyły Biała, Zalesie, Matysówka i Drabinianka w roku 1939? I wreszcie ostatnie pytanie czy posiadasz jakieś informacje na temat wcześniejszej obecności grekokatolików czy może wcześniej prawosławnych w innych miejscowościach koło Rzeszowa? Jeszcze raz serdeczne dzięki za wszelkie informacje i pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: 217.96.24.* 15.05.03, 08:47 ponieważ dzięki mojemy przyjacielowi /nota bene właścicielowi połowy grodziska na pobitnem/ zyskałem fajne informacje o zalesiu, w tym cud- książkę cyt. księdza wrócę do tego wieczorem. A statystykę rzezowską korygowałem - trochę się rąbnąłem. Do wieczora Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Dla Gościa IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 17:40 Witam. danych ilościowych pod pyt. 1 na razie nie mam.Natomiast mam ciekawy cytat, może cię zadowoliW natsepstwie zawartej w 1863 roku konkordii regulującej wspólzycie między rzym i grek.kat. w galicji zawarto ugode w zalesiu o treści "Na mocy Konwencyi dnia 6.X.1863 w Rzymie zwartej ... My niżej podpisani Plebani, za porozumieniem należacych do parafii naszych gromad : Biała, matysówka i zalesie /.../porozumieliśmy się, jak następuje: -Biała. Wszystkie małzeństwa mieszane idą za obrzadkiem Gospodarza. czyste małzeństwa polskie w święta uroczyste ruskie dla miłej zgody i miłości chrześcijańskiej wstrzymać sie od robót w polu. -matysówka. EWszystkie małżeństwa mieszane, bez róznicy obrządku mają święcić świeta polskie i zachowywać posty polskie. Czyste małzeństwa ruskie w uroczysteswita polskie mają wstrzymać sie do robót ciężkich w polu. -Zaklesie. w Zalesiu idą wszystkie święta i posty za obrządkiem gospodarza. Polakom wolno robić w polu w świeta uroczyste polskie. o czystych małż. polskich i ruskich nie ma tu mowy gdyż takowe świeta i posty zachowywać mają według pezpisów kościoła swego obrządku...." Co do statystyki : cytuję "W bialej grek. kat. stracili przewagę liczebną w roku 1938 gdyż było ich tylko 650/w r.1897- 820 a katolików rzymskich było 700.W matysówce liczba grekokatolików w roku 1938 spadła do 47 na 920 katolików, w zalesiu było grek. kat. 291, a katolików 695. Ogólna liczba wiernych grek-kat w parafii zalesie wzrastala : w roku 1865 - 1175,1892r. - 1480, 1897 r. - 1518 i w 1938r. -1437, w tym rzeszów 200, zapewne żołnierze w koszarach, może i chorzy w szpitalu." Tyle ksiądz Malak. To nie odpowiada za bardzo na Twoje pytanie ale tyle tylko mam Co miejscowości Saładiak /mówiłem o nim na poczatku podaje ogolne dane do tach miejscowości jak Blizianka, bonarowka, Brzyska wola, Dąbrowica, Dębno Gwożdzianka, Kulno, kuryłówka,Leżajsk oparówka, ożanna ,piskorowice, stare miasto,tarnawka gm hyzne.Mozna je nagiąć do formuły Koło rzeszowa -to pojęcie względne - to miejscowości dawnego woj.rzeszowskiego -promień ok.50 km.szczerze mówiąc statyski są dośc nudne.Na koniec pytanie - szczegółowość twoich pytań wskazuje nie na hobby jak w moim przypadku ale raczej na jakąś przymiarkę do magisterki?.Jeśli tak to namawiam do wizyty w archiwum - rzeszowskim lub przemyskim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Dla Gościa IP: *.kopernet.org 15.05.03, 18:50 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Witam. > danych ilościowych pod pyt. 1 na razie nie mam.Natomiast mam ciekawy cytat, > może cię zadowoliW natsepstwie zawartej w 1863 roku konkordii regulującej > wspólzycie między rzym i grek.kat. w galicji zawarto ugode w zalesiu o > treści "Na mocy Konwencyi dnia 6.X.1863 w Rzymie zwartej ... My niżej podpisani > > Plebani, za porozumieniem należacych do parafii naszych gromad : Biała, > matysówka i zalesie /.../porozumieliśmy się, jak następuje: > -Biała. Wszystkie małzeństwa mieszane idą za obrzadkiem Gospodarza. czyste > małzeństwa polskie w święta uroczyste ruskie dla miłej zgody i miłości > chrześcijańskiej wstrzymać sie od robót w polu. > -matysówka. EWszystkie małżeństwa mieszane, bez róznicy obrządku mają święcić > świeta polskie i zachowywać posty polskie. Czyste małzeństwa ruskie w > uroczysteswita polskie mają wstrzymać sie do robót ciężkich w polu. > -Zaklesie. w Zalesiu idą wszystkie święta i posty za obrządkiem gospodarza. > Polakom wolno robić w polu w świeta uroczyste polskie. o czystych małż. > polskich i ruskich nie ma tu mowy gdyż takowe świeta i posty zachowywać mają > według pezpisów kościoła swego obrządku...." > Co do statystyki : cytuję > "W bialej grek. kat. stracili przewagę liczebną w roku 1938 gdyż było ich tylko > > 650/w r.1897- 820 a katolików rzymskich było 700.W matysówce liczba > grekokatolików w roku 1938 spadła do 47 na 920 katolików, w zalesiu było grek. > kat. 291, a katolików 695. Ogólna liczba wiernych grek-kat w parafii zalesie > wzrastala : w roku 1865 - 1175,1892r. - 1480, 1897 r. - 1518 i w 1938r. - 1437, > w tym rzeszów 200, zapewne żołnierze w koszarach, może i chorzy w szpitalu." > Tyle ksiądz Malak. > To nie odpowiada za bardzo na Twoje pytanie ale tyle tylko mam > Co miejscowości Saładiak /mówiłem o nim na poczatku podaje ogolne dane do tach > miejscowości jak Blizianka, bonarowka, Brzyska wola, Dąbrowica, Dębno > Gwożdzianka, Kulno, kuryłówka,Leżajsk oparówka, ożanna ,piskorowice, stare > miasto,tarnawka gm hyzne.Mozna je nagiąć do formuły Koło rzeszowa -to pojęcie > względne - to miejscowości dawnego woj.rzeszowskiego -promień ok.50 km.szczerze > > mówiąc statyski są dośc nudne.Na koniec pytanie - szczegółowość twoich pytań > wskazuje nie na hobby jak w moim przypadku ale raczej na jakąś przymiarkę do > magisterki?.Jeśli tak to namawiam do wizyty w archiwum - rzeszowskim lub > przemyskim. Dzieki za ciekawe informacje. Intersuje mnie nie tylko statystyka choć mogło powstać takie wrażenie a magistrem na szczęście jestem już od roku. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: plonka matysowka IP: *.w82-122.abo.wanadoo.fr 03.01.06, 11:04 my father P?onka marcin born matysowka 1907 is father P?onka antoni mother Pasko zofia salutations Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eli Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.res.pl / 10.1.2.* / *.res.pl 17.05.03, 12:16 Bardzo ciekawy wątek. Do niedawna widziałam tylko, że Rzeszów oprócz katolików zamieszkiwała ludność wyznania mojżeszowego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.03, 02:08 Dawna cerkiew w Zalesiu ma zdecydowanie bizantyjską architekturę - zbudowana jest na planie krzyża greckiego, przykryta jest bizantyjska kopułą. Wewnątrz znajduje się piękny obraz Matki Bożej w typie Hodegetrii - jest to łaskami słynący obraz Matki Boskiej Zaleskiej pochodzący z XVII lub XVIII w. W czasie ostatniej konserwacji obrazu odkryto pod obecną warstwą malarską jeszcze starszą, bardzo ciekawą ikonę Matki Bożej. Niestety odstąpiono od odsłonięcia wcześniejszego obrazu prawdopodobnie ze względu na istniejący kult. W ostatnich dniach dowiedziałem się, że sołtys Zalesia powrócił w 1956 r. z wywózki na Ukrainę i ponownie zamieszkał przy obecnej ulicy Kiepury. Niestety już nie żyje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 18.05.03, 10:24 Gość portalu: january napisał(a): > Dawna cerkiew w Zalesiu ma zdecydowanie bizantyjską architekturę - zbudowana > jest na planie krzyża greckiego, przykryta jest bizantyjska kopułą. Wewnątrz > znajduje się piękny obraz Matki Bożej w typie Hodegetrii - jest to łaskami > słynący obraz Matki Boskiej Zaleskiej pochodzący z XVII lub XVIII w. W czasie > ostatniej konserwacji obrazu odkryto pod obecną warstwą malarską jeszcze > starszą, bardzo ciekawą ikonę Matki Bożej. Niestety odstąpiono od odsłonięcia > wcześniejszego obrazu prawdopodobnie ze względu na istniejący kult. > W ostatnich dniach dowiedziałem się, że sołtys Zalesia powrócił w 1956 r. z > wywózki na Ukrainę i ponownie zamieszkał przy obecnej ulicy Kiepury. Niestety > już nie żyje. Dzięki January za ciekawe informacje. Dzięki tobie, Elekonowi no i przede wszystkim Piotrowi moja wiedza na temat rzeszowskich grekokatolików ogromnie wzrosła. Gdyby udało ci się zdobyć jeszcze jakieś ciekawe informacje to napisz. Dla mnie osobiście najbardziej interesujące jest odtworzenie świadomości narodowej tych ludzi. Wiem, że ludzie wysiedleni na Ukrainę często znacznie się różnili od miejscowych Ukraińców i często byli przez nich nazywani Polakami. Z tego też powodu tzn. nieprzystosowania do nowego miejsca zamieszkania i uświadomienia sobie silnych związków z polskością całkiem sporo osób po 1956 roku wróciło do Polski, z tym, że przeważnie wyjeżdżali oni na tzw. ziemie odzyskane. Piszę o tym dlatego ponieważ osobiście bardzo dobrze znam jednego pana, mieszkańca jednej z wiosek pod Jarosławiem, który był grekokatolikiem i w czasie wojny automatycznie przyznano mu ukraińska kenkartę choc on czuł sie raczej Polakiem i w ogóle nie znał języka ukraińskiego. Zresztą z tego co mi mówił w jego wiosce wszyscy grekokatolicy mówili tylko po polsku i w Cerkwi nabożeństwa też były po polsku. W 1945 roku został on wysiedlony wraz z rodziną (żona była rzymokatoliczką) w okolice Odessy. Czuł sie tam jednak bardzo nieswojo a miejscowi powszechnie uważali ich za Polaków. W 1957 roku pojawiła sie jednak możliwość powrotu do kraju, mój znajomy pojechał do konsalatu zdaje się w Kijowie i podając się za Polaka wrócił wraz z rodzina do kraju z tym, ze nie do rodzinnej miejscowości a do Gliwic. Nie wynikało to z jego woli tylko taki dostał nakaz, zresztą w rodzinnej wiosce i tak nie bylo do czego wracać. Dzisiaj ten pan jest stuprocentowym Polakiem do tego stopnia, że w ostatnich wyborach głosował na Ligę Polskich Rodzin, a o Ukraińcach wypowiada sie bardzo nieprzychylnie. Myślę, że przeżycia mieszkańców Białej czy Zalesia w Biłce Szlacheckiej mogły być podobne. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 18.05.03, 20:07 Przepraszam - to znowu ja. Cerkiew w zalesiu - to przedewszystkim postępujaca "latynizacja" jej wnetrza po wojnie.Wyrzucenie ikonostasu przez "nowych" gospodarzy, zabytkowej ambony w ksztalcie lodzi na skalach, obecnie przebudowane wnętrze XiX wiecznej świątyni. Przed wojną zalesie bogata wioska , jak byśmy dziś powiedzieli badylarzy - dostawców warzyw dla miasta /5 km oddalonego/. Myslisz, że dobrowolnie jedzie na wschód tych 35 rodzin a pozostałych 800 os. porzuca wiarę, bliską kat. ale inną.czekam na głosy ich potomków, może są wśród inter-żeglarzy. Dzieki Gościu za piękne /i miłe/ slowa i odejście od statystyki- U nas dalej, szczególnej w starszym pokoleniu polakow pokutuje schemat :grekokatolik = ukrainiec= Upa = rzezie na wołyniu i łuny w bieszczadach. Jeśli 70 letnia obecnie kobieta slyszała w polskiej szkole w latach 50 tych za plecami wyzwiska- nałagodniejsze to ty banderówo, czy ukrainko to ona obecnie slucha zawzięcie Rmaryja i nie pogada o swej przeszlości. Pamietaj, że do lat 90 w Polsce kościól grek kat nie działał legalnie , bo nie mógł. Inne dowody - rok 2002.Jestem tam przypadkowo: Przemyśl-orszak ślubny ukr. wychodzi z katedry grek kat na schody .Pieknie spiewa chor "Mnohije lita..". I naraz pokazują sie przemyskie "batiary" - malolaty i z wizwiskami obrzucają orszak drobnymi ale kamykami. Inna scena - Hańczowa, robie zdjęcia pieknej cerkwi. Dwaj turyści,starsi ok 50/ . czytają tablicę poswieconą ofiarom AWisla. I jeden z nich mówi do drugiego - A bo im się k... wolnej Ukrainy zachciewało. Namawiam na lekturę P. Smoleńskiego "Pochówek dla rezuna" madra książka o przeszlości i terażniejszości ukraińców, w tym grek. kat. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 18.05.03, 20:36 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Przepraszam - to znowu ja. > Cerkiew w zalesiu - to przedewszystkim postępujaca "latynizacja" jej wnetrza po > > wojnie.Wyrzucenie ikonostasu przez "nowych" gospodarzy, zabytkowej ambony w > ksztalcie lodzi na skalach, obecnie przebudowane wnętrze XiX wiecznej świątyni. > Przed wojną zalesie bogata wioska , jak byśmy dziś powiedzieli badylarzy - > dostawców warzyw dla miasta /5 km oddalonego/. Myslisz, że dobrowolnie jedzie > na wschód tych 35 rodzin a pozostałych 800 os. porzuca wiarę, bliską kat. ale > inną.czekam na głosy ich potomków, może są wśród inter-żeglarzy. > Dzieki Gościu za piękne /i miłe/ slowa i odejście od statystyki- > U nas dalej, szczególnej w starszym pokoleniu polakow pokutuje > schemat :grekokatolik = ukrainiec= Upa = rzezie na wołyniu i łuny w > bieszczadach. Jeśli 70 letnia obecnie kobieta slyszała w polskiej szkole w > latach 50 tych za plecami wyzwiska- nałagodniejsze to ty banderówo, czy > ukrainko to ona obecnie slucha zawzięcie Rmaryja i nie pogada o swej > przeszlości. Pamietaj, że do lat 90 w Polsce kościól grek kat nie działał > legalnie , bo nie mógł. > Inne dowody - rok 2002.Jestem tam przypadkowo: Przemyśl-orszak ślubny ukr. > wychodzi z katedry grek kat na schody .Pieknie spiewa chor "Mnohije lita..". I > naraz pokazują sie przemyskie "batiary" - malolaty i z wizwiskami obrzucają > orszak drobnymi ale kamykami. > Inna scena - Hańczowa, robie zdjęcia pieknej cerkwi. Dwaj turyści,starsi ok > 50/ . czytają tablicę poswieconą ofiarom AWisla. I jeden z nich mówi do > drugiego - A bo im się k... wolnej Ukrainy zachciewało. > Namawiam na lekturę P. Smoleńskiego "Pochówek dla rezuna" madra książka o > przeszlości i terażniejszości ukraińców, w tym grek. kat. > Pozdrawiam Fajnie, że się odezwałeś Piotrze i znowu coś ciekawego napisałeś. Ja też cię pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
keson1 Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 19.05.03, 08:23 Podobno grekokatolicy mieszkali też w Hadlach Szklarskich i Hadlach Kańczuckich. Słyszałem o tym od kolegi więc nie jestem tego pewien na sto procent. Czy mieszkają tam do dzisiaj tego nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 18:38 Z pewnoscią byli oni w H.Szklar.i Kańczudze , Krzeczowicach/ z okol. wsiami/, Manasterzu. Hadle -W 1938 415 grek kat. na 1260 mieszk. Jest zachowana /b.zadbana/ cerkiew - teraz kosciól, 2 kapliczki. Dolina gorska łaczy je z Tarnawką- fajna trasa rowerowa. Tak ogólnie w pobl. Rzesz. to byli oni na linii Leżajsk - przeworsk - Jawornik - Dynów no i oczyw. na wschód i południe. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Głupie pytanie IP: *.kopernet.org 19.05.03, 20:03 Mam do was pytanie, może trochę głupie może naiwne ale sprawa jest dla mnie interesująca. Chodzi mi o to czy grekokatolicy zamieszkali w Zalesiu, Białej, Drabiniance i innych pobliskich miejscowościach mieli nazwiska i imiona czysto ruskie czy też pod tym względem nie odróżniali się od łacinników? Nie oczekuję od was podawania jakichs konkretnych nazwisk bo potomkowie tych osób mieszkający do dziś w Rzeszowie (a może ich być ładnych parę tysięcy) mogą sobie tego nie życzyć. Chodzi mi tylko o to czy mozna było odróżnić grekokatolika od rzymokatolika po imieniu albo nazwisku. Ze swej strony mogę powiedzieć, że u mnie na Śląsku stwierdzenie czyjejś narodowości po brzmieniu imienia czy nazwiska było i jest absolutnie niemożliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Głupie pytanie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 21:12 Pytanie wcale zasadne. Wybór z "Historii parafii ..." Zalesie: napisy grobowe Krystyna i Antonii Soltykiewicz,Jędrzej Michałek - diak cerkwi zm.17.05.1883,Julian Hanasiewicz - pleban grkkat. 1806-1881,przedostatni proboszcz Iwan Kamińskyj/napis grobowy cyrylicą - grób przy cerkwi/. Ostatni administrator parafii ks. Aleksander Holinka, Nikita ŚWIAROWSKI -fundator kaplicy cerkiewnej w Xvii w.Ponoć wszystkie napisy grobowe parafian grk. kat. "są pisane literami łacińskimi w języku polskim". Pozdrawiam - czekamy na głosy potomków mieszkańcow.January mówil o soltysie, ktory wrócil z wygnania Odpowiedz Link Zgłoś
ares19 Re: Głupie pytanie 10.09.08, 16:30 Gość portalu: gość napisał: > Mam do was pytanie, może trochę głupie może naiwne ale sprawa jest dla mnie > interesująca. Chodzi mi o to czy grekokatolicy zamieszkali w Zalesiu, Białej, > Drabiniance i innych pobliskich miejscowościach mieli nazwiska i imiona czysto > ruskie czy też pod tym względem nie odróżniali się od łacinników? Nie oczekuję > od was podawania jakichs konkretnych nazwisk bo potomkowie tych osób > mieszkający do dziś w Rzeszowie (a może ich być ładnych parę tysięcy) mogą > sobie tego nie życzyć. Chodzi mi tylko o to czy mozna było odróżnić > grekokatolika od rzymokatolika po imieniu albo nazwisku. Ze swej strony mogę > powiedzieć, że u mnie na Śląsku stwierdzenie czyjejś narodowości po brzmieniu > imienia czy nazwiska było i jest absolutnie niemożliwe. jeśli ktoś się nazywa Dupa to pewno woląłby Apud Odpowiedz Link Zgłoś
dareczek72 Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 20.05.03, 12:16 Przypadkiem trafiłem na ten wątek. Jest on bardzo ciekawy. Moi dziadkowie ze strony mamy pochodzą ze Lwowa. Z tego co mi opowiadali współżycie grekokatolików i rzymskich katolików układało sie bezkonfliktowo. Ludzie razem pracowali, bawili się, żenili, nie było jakichś poważniejszych konfliktów. Konflikty pojawiły się dopiero tuż przed wojną kiedy władze polskie przystąpiły do tzw. wzmacnniania polskości na kresach. Polegało to między innymi na tym, że aby dostać jakąkolwiek pracę grekokatolik musiał zmienić obrządek na łaciński. I wielu grekokatolików to robiło choćby dwóch kuzynów mojej babci zamieszkałych na Kleparowie. Powodowało to oczywiście wściekłość Ukraińców poniewaz taki przechrzta był dla ich narodu stracony. Do tego dochodziły różne restrykcje w szkolnictwie a także pacyfikacje wsi ukraińskich. Nie mam pojęcia jak wyglądało to w Rzeszowie ale myślę, że było podobnie. Niestety cały nacjonalizm obu stron wyszedł podczas wojny kiedy po obu stronach zginęło mase ludzi. No ale myślę, że mamy juz ten etap za sobą i to się juz nie wróci. Przy okazji mam pytanie czy po wojnie zostali w okolicach Rzeszowa jacyś grekokatolicy? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 16:59 W całej dyskusji do wyjasnienia tej sprawy zmierzamy. Zostały osoby które przeszły na katolicyzm /oczywiście z racji wieku większość /wszyscy ?/wymarła. Wyznanie unickie od wojny było zdelegalizowane- w cccp wręcz eksterminowane- niszczone fizycznie. Na ukrainie i u nas na terenach na wsch. od Jarosławia i beskidzie /a także pomorzu i tzw. ziem. odzyskanych/się odradza. u nas ma swego patriarchę - /bym nie pomylił tytułu/ abp Martyniuka /poprawcie ew. pomyłkę/Piękne cerkwie w Przemyślu i Jaroslawiu. No i na całej Łemkowynie. Pozdrawiam Ps Namawiam do lekturu wcześniejszych głosów Elkona, Januarego no i może mojego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr uzupełnienie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 17:09 No i oczywiście są na całej 'ścianie wschodniej" - namawiam na odwiedzenie strony www parafii unickiej w Kostomłotach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.03, 23:03 dareczek72 napisał: > Przypadkiem trafiłem na ten wątek. Jest on bardzo ciekawy. Moi dziadkowie ze > strony mamy pochodzą ze Lwowa. Z tego co mi opowiadali współżycie > grekokatolików i rzymskich katolików układało sie bezkonfliktowo. Ludzie > razem pracowali, bawili się, żenili, nie było jakichś poważniejszych > konfliktów. > Konflikty pojawiły się dopiero tuż przed wojną kiedy władze polskie > przystąpiły do tzw. wzmacnniania polskości na kresach. Polegało to między > innymi na tym, że aby dostać jakąkolwiek pracę grekokatolik musiał zmienić > obrządek na łaciński. Panowie, apeluję o rzetelność. Każdy, kto neguje narodziny, istnienie i rozwój nacjonalizmu ukraińskiego w połowie XIX wieku, w którym miała duży udział unicka cerkwie niestety, pranie mózgu, jakie nacjonaliści ukraińscy stosowali wobec grkokatolikiej ludności, teorie o wyższości rasowej i narodowej Ukraińców i konieczności "oczyszczania narodowego" terenów do których nacjonaliści ukraińscy rościli sobie pretensje, co doprowadziło do masowych rzezi na Polakach u boku Niemców w czasie II wojny światowej, naraża się na zarzut grubymi nićmi szytej stronniczości. Nie wiem kim są autorzy tego typu stwierdzeń i jakie mają cele w tego typu przekłamaniach. Jeżeli reprezentujecie Panowie mniejszość ukraińską w Polsce, to przede wszystkim jako Polak oczekuję od Was rzetelności i nazywania spraw po imieniu. Dałem chyba na tym forum dowód tego, że nie jest moim celem podgrzewanie narodowościowych animozji. Traktuję historię jak wspólne dziedzictwo nas wszystkich, ale proszę o uczynienie tego samego i nie przemycanie - proszę wybaczyć - wypaczających prawdziwy jej obraz tez. I jeszcze jedno: miałem tego nie pisać. Moi dziadkowie z moją mamą uciekali w 1942 roku przed rzezią dokonywaną dom po domu, ulica za ulicą, w Mościskach, przez Ukraińców na Polakach. Ludzie uciekali w piżamach, nocą, do pociągu jadącego na zachód. Chowali się przez mordercami w przydrożnych rowach. Mordowali ukraińscy sąsiedzi, często lokatorzy i współlokatorzy Polaków, podrzynając po kolei gardła także kobietom w ciąży, dzieciom i starcom. W opinii moich dziadków była to dzicz, dobrze zorganizowany oddział kilkudziesięciu mężczyzn, dobrze przygotowany do akcji i której co gorsza asytstował pop. Nie chcę przez to powiedzieć, że dla mnie każdy Ukrainiec jest zły. Przepraszam za to się nam Polakom jak najbardziej należy, ale wolałbym raczej, zamiast wyciągać wzajemne oskarżenia, szukać tego co nas kiedyś naprawdę łączyło i myśleć o wspólnej przyszłości i zasypywaniu rowów pomiędzy nami. Tego się jednak nie da zrobić, jeśli ze strony, której przedstawiciele niejednokrotnie mieli krew na rękach, padają kolejne oskarżenia. Wybaczcie osobisty ton. Apeluję o nie rozpalanie ogni oskarżeń w tym wątku, a jeśli mamy już to robić i do czegoś dojść, to róbmy to rzetelnie. > I wielu grekokatolików to robiło choćby dwóch kuzynów mojej babci > zamieszkałych > na Kleparowie. Powodowało to oczywiście wściekłość Ukraińców poniewaz taki > przechrzta był dla ich narodu stracony. Do tego dochodziły różne restrykcje w > szkolnictwie a także pacyfikacje wsi ukraińskich. Nie mam pojęcia jak > wyglądało to w Rzeszowie ale myślę, że było podobnie. Niestety cały > nacjonalizm obu stron > wyszedł podczas wojny kiedy po obu stronach zginęło mase ludzi. No ale myślę, > że mamy juz ten etap za sobą i to się juz nie wróci. Przy okazji mam pytanie > czy po wojnie zostali w okolicach Rzeszowa jacyś grekokatolicy? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: do Elekona IP: *.kopernet.org 21.05.03, 07:58 Gość portalu: Elekon napisał(a): > dareczek72 napisał: > > > Przypadkiem trafiłem na ten wątek. Jest on bardzo ciekawy. Moi dziadkowie > ze > > strony mamy pochodzą ze Lwowa. Z tego co mi opowiadali współżycie > > grekokatolików i rzymskich katolików układało sie bezkonfliktowo. Ludzie > > razem pracowali, bawili się, żenili, nie było jakichś poważniejszych > > konfliktów. > > Konflikty pojawiły się dopiero tuż przed wojną kiedy władze polskie > > przystąpiły do tzw. wzmacnniania polskości na kresach. Polegało to między > > innymi na tym, że aby dostać jakąkolwiek pracę grekokatolik musiał zmienić > > > obrządek na łaciński. > > Panowie, apeluję o rzetelność. Każdy, kto neguje narodziny, istnienie i rozwój > nacjonalizmu ukraińskiego w połowie XIX wieku, w którym miała duży udział > unicka cerkwie niestety, pranie mózgu, jakie nacjonaliści ukraińscy stosowali > wobec grkokatolikiej ludności, teorie o wyższości rasowej i narodowej Ukraińców > i konieczności "oczyszczania narodowego" terenów do których nacjonaliści > ukraińscy rościli sobie pretensje, co doprowadziło do masowych rzezi na > Polakach u boku Niemców w czasie II wojny światowej, naraża się na zarzut > grubymi nićmi szytej stronniczości. > > Nie wiem kim są autorzy tego typu stwierdzeń i jakie mają cele w tego typu > przekłamaniach. Jeżeli reprezentujecie Panowie mniejszość ukraińską w Polsce, > to przede wszystkim jako Polak oczekuję od Was rzetelności i nazywania spraw po > > imieniu. Dałem chyba na tym forum dowód tego, że nie jest moim celem > podgrzewanie narodowościowych animozji. Traktuję historię jak wspólne > dziedzictwo nas wszystkich, ale proszę o uczynienie tego samego i nie > przemycanie - proszę wybaczyć - wypaczających prawdziwy jej obraz tez. > > I jeszcze jedno: miałem tego nie pisać. Moi dziadkowie z moją mamą uciekali w > 1942 roku przed rzezią dokonywaną dom po domu, ulica za ulicą, w Mościskach, > przez Ukraińców na Polakach. Ludzie uciekali w piżamach, nocą, do pociągu > jadącego na zachód. Chowali się przez mordercami w przydrożnych rowach. > Mordowali ukraińscy sąsiedzi, często lokatorzy i współlokatorzy Polaków, > podrzynając po kolei gardła także kobietom w ciąży, dzieciom i starcom. > W opinii moich dziadków była to dzicz, dobrze zorganizowany oddział > kilkudziesięciu mężczyzn, dobrze przygotowany do akcji i której co gorsza > asytstował pop. > > Nie chcę przez to powiedzieć, że dla mnie każdy Ukrainiec jest zły. Przepraszam > > za to się nam Polakom jak najbardziej należy, ale wolałbym raczej, zamiast > wyciągać wzajemne oskarżenia, szukać tego co nas kiedyś naprawdę łączyło i > myśleć o wspólnej przyszłości i zasypywaniu rowów pomiędzy nami. Tego się > jednak nie da zrobić, jeśli ze strony, której przedstawiciele niejednokrotnie > mieli krew na rękach, padają kolejne oskarżenia. > > Wybaczcie osobisty ton. Apeluję o nie rozpalanie ogni oskarżeń w tym wątku, a > jeśli mamy już to robić i do czegoś dojść, to róbmy to rzetelnie. > > > > I wielu grekokatolików to robiło choćby dwóch kuzynów mojej babci > > zamieszkałych > > na Kleparowie. Powodowało to oczywiście wściekłość Ukraińców poniewaz taki > > > przechrzta był dla ich narodu stracony. Do tego dochodziły różne restrykcj > e w > > szkolnictwie a także pacyfikacje wsi ukraińskich. Nie mam pojęcia jak > > wyglądało to w Rzeszowie ale myślę, że było podobnie. Niestety cały > > nacjonalizm obu stron > > wyszedł podczas wojny kiedy po obu stronach zginęło mase ludzi. No ale myś > lę, > > że mamy juz ten etap za sobą i to się juz nie wróci. Przy okazji mam pytan > ie > > czy po wojnie zostali w okolicach Rzeszowa jacyś grekokatolicy? Pozdrawiam > . Myślę, że Dareczek rzeczywiście troche się zagolopował. Moim zdaniem za konflikt polsko-ukraiński były odpowiedzialne oba narody. Było to po prostu zderzenie dwóch narodów, dwóch nacjonalizmów które rościły sobie prawo do tych samych terenów i jakikolwiek kompromis był tutaj niemozliwy. Ja również uważam podobnie jak ty, że obarczanie całą odpowiedzialnością Polaków za ten konflikt jest nieuczciwe. Zgadam sie w zupełności, że powinniśmy szukać tego co łączy a nie tego co dzieli, a myślę, że tego co łączy jest bardzo wiele. W ogóle myślę, że nie ma drugiego takiego narodu związanego z nami jak Ukraińcy i to pod każdym względem historycznym, rodzinnym, kulturowym itd. Jeżeli natomiast dyskutujemy o przeszłości to musimy być uczciwi i mówić całą prawdę tzn. z jednej strony o czystce etnicznej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu czy rasowych teoriach różnych ukraińskich szowinistów a z drugiej strony o akcji "Wisła" czy wspomnianych przoz Piotra morderstwach na Ukraińcach w okolicy Leżajska. Tak więc również apeluję do Dareczka o trochę więcej umiaru w sądach. W historii rzadko bywa tak, że jedna strona jest czarna a druga biała. W ogóle to myślę, że odeszliśmy troche od naszego głównego tematu w czym niestety mam duży współudział. Proponuję zatem abysmy skoncentrowali naszą dyskusje na grekokatolikach z Rzeszowa i okolic. Pozdrawiam cie serdecznie i liczę na dalsze interesujące informacje i dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr A więc Panowie do roboty IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 17:33 Ja bym podziekował Elkonowi za otwarcie się i Gościowi za poglad na sprawę nacjonalizmów - w pełni go podzielam. Dla Goscia ciekawostka - na Zalesiu działało Towarzystwo Proświta, organizacja ukrainofilska, z siedzibą we Lwowie, zakładająca czytelnie, patronująca spóldzielczości ukraińskiej. Mieściło się w niskim, długim budynku naprzeciw cerkwi. Niestety został wyburzony gdzieś w latach 90 tych. na jego miejscu powstaly dwa, nowoczesne budynki parafialne. Ich uroda - kwiestia gustu. Przebudowa otoczenia dała jednak ładny widok na cerkiew z przebiegającej dolem ulicy. Drugi temat : w dziejach Rzeszowa /t.2/ znalazłem ciekawy artykuł na temat parafii, autorstwa szanownego profesora ŚWIEBODY -rzeszowiacy wiedzą o kim mowię. Jest tam sporo o obchodach świąt religijnych,świątecznych zwyczajach ludowych,malzeństwach mieszanych /ale Gościu bez statystki- czy demografii/a nawet o konfliktach katolickiej"kawalerki" z Budziwoja z grek. kat.kawalerami z Zalesia startującymi do piękności budziwojskich jak będzie zainteresowanie pocytuję. Ps muszę wrocić do wątku Dareczka typu religia - prac/kuzyni z Kleparowa/Oto jakiś czas temu mialem w ręce świadectwo moralności - dokument,który przedkladał Polak - ślusarz z podrzeszowskiej wsi starający się w latach 30 tych o pracę w rzeszowskiej fabryce.W druku wykazywano wyznanie i brak zastrzeżeń co do "prowadzenia się"-nie pamiętam dobrze ale byl chyba podpisany przez "wójta i plebana" Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ares19 łery interested 10.09.08, 16:23 Gość portalu: gość napisał: Zgadam sie w zupełności, że powinniśmy szukać tego co łączy a > nie tego co dzieli, a myślę, że tego co łączy jest bardzo wiele. W ogóle myślę, > > że nie ma drugiego takiego narodu związanego z nami jak Ukraińcy i to pod > każdym względem historycznym, rodzinnym, kulturowym itd. Jeżeli natomiast > dyskutujemy o przeszłości to musimy być uczciwi i mówić całą prawdę tzn. z > jednej strony o czystce etnicznej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na > Polakach na Wołyniu czy rasowych teoriach różnych ukraińskich szowinistów a z > drugiej strony o akcji "Wisła" czy wspomnianych przoz Piotra morderstwach na > Ukraińcach w okolicy Leżajska. Tak więc również apeluję do Dareczka o trochę > więcej umiaru w sądach. W historii rzadko bywa tak, że jedna strona jest czarna > > a druga biała. W ogóle to myślę, że odeszliśmy troche od naszego głównego > tematu w czym niestety mam duży współudział. Proponuję zatem abysmy > skoncentrowali naszą dyskusje na grekokatolikach z Rzeszowa i okolic. > Pozdrawiam cie serdecznie i liczę na dalsze interesujące informacje i dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Warto przeczytać IP: *.kopernet.org 20.05.03, 13:29 Kijow Tygodnik "Ukrajinśke Słowo" z 15.05.03. zamieścił relację M.Strichy z polsko - ukraińskiego forum dziennikarskiego w Ostrogu, poświęconego 60 rocznicy tragedii wołyńskiej; tytuł artykułu: "Niesymetryczność Wołynia": "...Najbardziej zapamiętałem dwa ostre pytania, jakie padły podczas dyskusji. Pierwsze postawił siwy weteran UPA, który (...) opowiedział, jak w czasach stalinowskich, zesłany wraz z innymi członkami UPA do obozu na Kołymie, gdzie więziony był wraz z żołnierzami AK, trzymał się razem z Polakami, śpiewał te same, co oni, pieśni. "Komu więc potrzebne było, by poróżnić nas właśnie dziś, po 60 latach?" - pytał. Drugie pytanie padło z ust polskiego intelektualisty, który wiele robi na rzecz porozumienia polsko - ukraińskiego: "My, Polacy, jednoznacznie potępiliśmy akcję "Wisła". Dziś jesteśmy - praktycznie - jedynymi adwokatami Ukrainy wobec Europy i nie jest to dla nas wcale proste, ponieważ nastroje społeczne w Polsce są bardzo różne. Dlaczego więc Ukraińcy nie chcą zrobić choćby jednego kroku w naszą stronę i poprosić o wybaczenie za te straszliwe wydarzenia, jakie miały miejsce na Wołyniu?". Odpowiedź na oba te pytania - pomimo ich pozornej prostoty - wcale nie jest łatwa. Akcję "Wisła" realizowały polskie oddziały wojskowe wykonujące rozkazy polskiego komunistycznego rządu. Świadomie podkreślam: komunistycznego - ponieważ ta właśnie okoliczność w istotny sposób ułatwiła zatwierdzenie w roku 1990 rezolucji w tej sprawie przez Senat, w którym zasiadali prawie wyłącznie działacze antykomunistycznej "Solidarności". Zresztą, nie wszystko układało się tak prosto: mimo wysiłków podejmowanych przez posłów mniejszości ukraińskiej - Włodzimierza Mokrego i Mirosława Czecha, pomimo poparcia ze strony posłów UW, Sejm nie uchwalił analogicznej rezolucji. Naprawiło sytuację oświadczenie prezydenta Kwaśniewskiego, który w roku 1997 jednoznacznie potępił działalność władz polskich sprzed półwiecza. Ale - podkreślam - Aleksander Kwaśniewski poprosił o wybaczenie jako prawny spadkobierca tamtej władzy, która w roku 1947 zastosowała zasadę odpowiedzialności zbiorowej wobec Ukraińców, obywateli polskich. Natomiast mordy na Wołyniu w roku 1943 popełnione zostały nie przez wojska niezależnej Ukrainy (jaka wówczas przecież nie istniała); nie dokonała ich również UPA jako zorganizowana struktura - ponieważ antypolskie akcje jednoznacznie potępili "melnikowcy", zaś sam organizator UPA, Taras Bulba - Boroweć odmówił podporządkowania się kierownictwu OUN, oświadczając, co następuje: jako rewolucjonista - państwowiec nie mogę podporządkować się kierownictwu organizacji, która rozpoczyna budowę państwa od wyniszczania mniejszości narodowej. Wreszcie, morderstwa na Wołyniu potępione zostały w lutym 1944 przez wielki autorytet dla mieszkańców Ukrainy Zachodniej - metropolitę Andrija Szeptyckiego. Również w środowisku "banderowskiej" OUN stosunek wobec akcji antypolskich był zróżnicowany. Mimo tego, co utrzymują niektórzy polscy historycy, III Konferencja OUN nie uchwaliła decyzji o "czystkach etnicznych" na Wołyniu; dowodzą tego dokumenty archiwalne. Co więcej, rzeczywisty szef OUN, Mykoła Lebid` (Stepan Bandera siedział wówczas w obozie koncentracyjnym) również był temu przeciwny. Zwyciężyło jednak stanowisko krajowego zarządu na Wołyniu, z Kłymem Sawurem na czele, (...) który faktycznie "pobłogosławił" chłopską żakerię, która rozpowszechniła się bez niczyjego rozkazu. Podkreślam - żakerię, wywołaną nie tylko trudną sytuacją związaną z wojną, lecz także całym kompleksem wcześniejszych krzywd na tle narodowościowym i socjalnym, uczynionych Ukrainie przez międzywojenną Polskę. Jednak 1 września 1944 nawet OUN oficjalnie odcięła się od antypolskich akcji i poczęła szukać porozumienia z AK w celu wspólnego przeciwstawienia się nowej - już radzieckiej - okupacji. Rozmyślnie wdałem się w te rozważania o charakterze czysto historycznym, aby skoncentrować uwagę na problemie: kto ze strony ukraińskiej powinien dzisiaj prosić o wybaczenie za masowe mordowanie polskiej ludności cywilnej?(...) Państwo (które dotychczas nie uznało UPA za stronę walczącą w II wojnie światowej?)?Intelektualiści? Mieszkańcy Wołynia? Potomkowie samych kombatantów? Jakikolwiek krok podjęty przez dzisiejsze państwo ukraińskie, plasujący się na płaszczyźnie moralnej (o odpowiedzialności politycznej - z powodów przedstawionych wyżej - mowy być nie może), nie będzie przez Ukraińców przyjęty pozytywnie, ponieważ nasi rodacy świetnie znają moralne oblicze kierownictwa państwa, doskonale utrwalone choćby na sławnych skądinąd taśmach. Dzisiejsi ukraińscy intelektualiści (...)nie mają wystarczających wpływów społecznych, w dodatku zaś nie mają w tej sprawie jednolitego stanowiska. Zaś mieszkańcy Wołynia i kombatanci wystarczająco mocno obciążeni są pamięcią o nie mniej przerażających morderstwach dokonywanych przez Polaków na ukraińskich kobietach, dzieciach i starcach. (...) Wydaje się bardzo prawdopodobne, że Leonid Kuczma poprosi Polaków o wybaczenie, (...) jednak skutków oczyszczenia moralnego dla społeczeństwa takie oświadczenie z pewnością nie przyniesie. Co więcej, jeśli prezydent wypowie tym razem zupełnie prawidłowe kwestie, znaczna część społeczeństwa a priori odbierze je z naturalną już ostrożnością. Pamiętać jednak należy, że bez względu na cokolwiek uroczystości związane z uczczeniem 60 rocznicy tragedii wołyńskiej odbędą się w lipcu w Warszawie i brak jakiejkolwiek reakcji ze strony ukraińskiej z całą pewnością nie zjedna Ukraińcom większej sympatii ze strony polskich elit (statystyczny Polak i bez tego ma dla Ukrainy mało sympatii). Jaka więc powinna być reakcja ukraińskiego społeczeństwa - i ze względu na moralność chrześcijańską, i ze względu na dalekosiężne perspektywy stosunków ukraińsko - polskich? (...) Powinniśmy wykonać naszą część drogi na spotkanie z Polakami. Nigdy jednak nie będziemy w stanie wykonać drogi, którą powinni zrobić Polacy. Podkreślam to, ponieważ sytuacja polska i ukraińska są w takiej mierze asymetryczne, jak asymetryczna jest kwestia odpowiedzialności za Wołyń. Owszem, na Ukrainie (nawet za czasów komunistycznych)żaden tekst o wyraźnej antypolskiej wymowie (analogiczny do smutnej sławy dzieła Edwarda Prusa "Łuny w Bieszczadach") nie znajdował się w oficjalnym obiegu. Jednocześnie jednak szkoła średnia wkładała do głów młodych obywateli schemat historyczny, zapożyczony jeszcze z czasów imperium: wspólna historia Ukraińców i Polaków, to wyłącznie historia ucisku i walki wyzwoleńczej (w znanym imperialno - radzieckim wariancie - o zjednoczenie w bratnim narodem rosyjskim). Schemat ten (wsparty faktami historycznymi, które rzeczywiście miały miejsce oraz starannie dobranymi cytatami z Szewczenki, a pomimo istnienia również innych faktów i innych cytatów) po dziś dzień panuje w ksenofobiczno - komunistycznych dyskusjach (czego jaskrawym przykładem może być uczony i poeta, Borys Olijnyk). Dla zwolenników takiego postawienia sprawy Polacy nie są braćmi - Słowianami (...), a "panami", ciemiężycielami, "katolikami". Obowiązkiem elit ukraińskich jest - jak sądzę - przede wszystkim złamanie tego schematu. (...)Jeśli uda nam się doprowadzić do masowej świadomości choćby część prac naukowych (...) młodszego pokolenia ukraińskich historyków - Natalii Jakowenko, Jarosława Hrycaka - pokonamy wówczas najważniejszą przeszkodę na szlaku zrozumienia tragedii wołyńskiej przez ukraińskąinię publiczną. Pozostanie -rzecz jasna - pamięć genetyczna tych, których przodkowie w II Rzeczypospolitej uważani byli za obywateli drugiego gatunku; pamięć ta przetrwa przynajmniej jeszcze jedno pokolenie. Pozostaje ostatni problem: obawy tych, którzy podejrzewają, iż przyznanie prawdy o mordowaniu cywilnych Polaków może zaszkodzić sprawie rehabilitacvji UPA. Im szybciej UPA uznana zostanie na Ukrai Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr dla Gościa IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 16:27 Mam dla Ciebie ciekawą ,jak mi się wydaje probę wyjaśnienia problemu osadniczego Białej,Zalesia i innych miejsc, oderwanych od rdzennych ter. unickich. Może w dyskusji niepotrzebnie sięgaliśmy po średniow., okres grodowy itd. Być może winę za to osadnictwo ponosi szlachta zagospodarowujaca pustki powstałe wskutek zaraz czy najazdów... Tu cytat" Ponieważ parochie wyzn wschodniego zakładało się szybciej i łatwiej, w przypadku prawosławnych procedura kanonicza przebiegała bardzo szybko, a status popa, /.../ był tak niski społecznie,że włascicielom majątku bardziej opłacało się umieszczać w swoim majątku parochię wschodnią, niż mieć rozmaitego rodzaju kłopoty z odrębnością jurysdykcyjnnnna, prawną i wysokim statusem pprawnym proboszcza - plebana rzymskokatolickiego" /głos Tadeusza Trajdosa w dyskusji o osadnictwie karpackim w "ŁEMKOWIE w historii i kulturze karpat"/Ten tryb postępowania /wiek Xvii - Xvii/ na tut. terenie potwierdzałaby historia parafii - tak podobno postąpil któryś z Branickich w zalesiu.Nie wyklucza to istnienia parafii w Xv wieku. W przypadku Tarnawki, Gwożdzianki,Blizianki czytałem wręcz o osadzaniu jeńców kozackich na wyludnionym terenie. Do Twojego cytatu i głosu Dareczka postaram się wrócić w oparciu o ciekawe cytaty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: dla Gościa IP: *.kopernet.org 20.05.03, 20:05 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Mam dla Ciebie ciekawą ,jak mi się wydaje probę wyjaśnienia problemu > osadniczego Białej,Zalesia i innych miejsc, oderwanych od rdzennych ter. > unickich. > Może w dyskusji niepotrzebnie sięgaliśmy po średniow., okres grodowy itd. > Być może winę za to osadnictwo ponosi szlachta zagospodarowujaca pustki > powstałe wskutek zaraz czy najazdów... Tu cytat" Ponieważ parochie wyzn > wschodniego zakładało się szybciej i łatwiej, w przypadku prawosławnych > procedura kanonicza przebiegała bardzo szybko, a status popa, /.../ był tak > niski społecznie,że włascicielom majątku bardziej opłacało się umieszczać w > swoim majątku parochię wschodnią, niż mieć rozmaitego rodzaju kłopoty z > odrębnością jurysdykcyjnnnna, prawną i wysokim statusem pprawnym proboszcza - > plebana rzymskokatolickiego" /głos Tadeusza Trajdosa w dyskusji o osadnictwie > karpackim w "ŁEMKOWIE w historii i kulturze karpat"/Ten tryb postępowania /wiek > > Xvii - Xvii/ na tut. terenie potwierdzałaby historia parafii - tak podobno > postąpil któryś z Branickich w zalesiu.Nie wyklucza to istnienia parafii w Xv > wieku. W przypadku Tarnawki, Gwożdzianki,Blizianki czytałem wręcz o osadzaniu > jeńców kozackich na wyludnionym terenie. Do Twojego cytatu i głosu Dareczka > postaram się wrócić w oparciu o ciekawe cytaty. Na pewno było tak w wypadku Łemków, których osadzano na terenie Beskidu Niskiego od XVI wieku dlatego, ze wcześniejsze próby skolonizowania tych terenów przez ludność polska nie powiodły się. Zresztą nie wiem czy wiesz, ze osadnictwo wołoskie czyli w zasadzie łemkowskie dochodziło aż do terenów Śląska Cieszyńskiego. Wołoską wsią jest na przykład Istebna. Jednakże na terenach bardziej zachodnich tzn. Śląsk, Żywiecczyzna, Podhale nie było takiej pustki osadniczej jak w Beskidzie Niskim, istaniała poza tym dość gęsta sieć parafialna kościoła rzymskokatolickiego dlatego tamtejsi osadnicy dość szybko się spolonizowali. Osobiście wcale bym sie nie zdziwił gdyby na przykład pochodzący z Wisły Adam Małysz miał wśród swych przodków Łemków. To nie żart panowie, jestem trzeźwy i piszę jak najbardziej powaznie. Co do Zalesia, Białej i innych miejscowości pod samym Rzeszowem to myślę, że nalezy je jednak łączyć z osadnictwem średniowiecznym. Natomiast co do Tarnawki i pozostałych wymienionych przez ciebie miejscowości to hipoteza o ich zasiedleniu przez jeńców kozackich wydaje mi sie całkiem prawdopodobna. Tarnawka to zresztą troche dziwna miejscowość niemal czysto ruska gdy okoliczne miejscowości były czysto polskie i praktycznie w ogole nie było tam Rusinów. A tak w ogole to bardzo bym się ucieszył gdyby ktos podał jakies bardziej szczegółowe informacje dotyczące Tarnawki bo np. Białą i Zalesie mamy juz dość nieźle rozpracowane. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: dla Gościa IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 21:00 Tarnawka - nie bardzo taka wyspa- obok są Hadle szklarskie - 1 km doliną i cala dolina Mleczki z ruskim osadnictwem swoja droga musisz odwiedzić tą piekną miejscowośc- opisaną również w 'prawem i lewem" przy okazji opowieści o diable Stadnickim Swoją drogą twoja replika super gratuluję Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: dla Gościa IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 22:31 Przepraszam,za powtórzenia "swoja drogą ..." zaskoczyłeś mnie tą istebną, nie patrząc na mapę czy to obszar rusi szlachtyckiej ? Co do "naszego terenu" spotkałem się z tezą o "rotacji- wymianie" poddanych w następstwie buntu chłopskiego , cytat "Trzeba zaś wiedzieć, że pod Tyczynem naprzeciw Rzeszowa jest dwie wsie ruskie.Wedłu podania,chłopi tamtejsi zabili swego rządcę, więc Branicki dziedzic całą ludność przerzucił w głąb Rusi, a natomiast stamtąd sprowadził Rusinów. Tak niesie podanie" /.../"Może jednak to podanie dotyczy nie Branieckiego lecz Stanislawa Pileckiego, starosty grodeckiego, bo włąśnie za jego życia pojawili się tu Rusini, a takiemu nieobliczalnemu zawadiace mogło przydarzyć się, że Polaków przerzucił do spalonych wsi na wschodzie, a tamtejszych ruskich chłopów z popem osiedlił w tutejszych polskich wsiach"- Dedykuję Tobie ten cytat za Szczęsnym Morawskim "Pobitna pod Rzeszowem i cudownym, świętej pamięci Ks. Malakiem . Pozdrawiam - dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fafik Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.gw.intertele.pl 21.05.03, 13:53 Gratuluje ciekawego wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.03, 00:22 Znalazłem pewne informacje nt Blizianki (wieś ok. 30 km na południe od Rzeszowa). Schematyzm Diecezji Rzeszowskiej z 2000 r. podaje, że przed wojną była tu cerkiew grekokatolicka, do której należało 14 rodzin. Katolicy obrządku rzymskiego uczęszczali do kościoła w Niebylcu, natomiast małzeństwa mieszane chodziły i do cerkwi i do kościoła. Po wojnie cerkiew przekształcono w kościół rzymskokatolicki. Autor nie podaje co stało się z grekokatolikami, nie zostali raczej wysiedleni, a więc prawdopodobnie zmienili obrządek na rzymski. 14 rodzin to około 100 osób, obecnie wieś liczy 470 mieszkańców, wszyscy są rzymskimi katolikami. Z literatury wynika, że na terenie pogórza, a prawdopodobnie także Kotliny Sandomierskiej ludność ruska do XIV w. i póżniej zamieszkiwała do linii rzeki Wisłok. I tak np. w 1264 r. podczas spotkania księcia halickiego Daniela z księciem krakowskim i sandomierskim Bolesławem Wstydliwym w Tarnowie dokonano rozgraniczenia księstw. Granica miała przebiegać pomiędzy Czudcem, a Rzeszowem. Czudec był najdalej na zachód położoną parafią w diecezji krakowskiej. Dopiero w XIV w. rozpoczęło się prawdopodobnie osadnictwo polskie na wschód od Wisłoka związane z zajęciem Rusi Czerwonej przez Polskę i Węgry po wygaśnięciu tamtejszej dynastii książęcej, z którą polscy książęta byli mocno skoligaceni przez liczne małżeństwa. Ciekawą sprawą jest jednak to, że historycy podają, że w czasach pierwszych Piastów - Mieszka i Bolesława Chrobrego do państwa polskiego należąły ziemie dużo bardziej wysunięte na wschód (tzw. Grody Czerwieńskie). W Przemyślu istniała prawdopodobnie jedna z siedzib książęcych z budowlami, po której pozostały budowle w stylu romańskim związanym z zachodnim chrześcijaństwem. Dopiero w połowie XI w. na około 300 lat ziemie między Przemyślem i Rzeszowem weszły w skład Rusi, co niewyklucza wszakże polskiego osadnictwa (granice nie były szczelne jak obecnie i każy mógł się przemieszczać w miarę swobodnie). Co do etnicznej przynależności mieszkańców tych ziem w okresie średniowiecza, trudno się wypowiadać używając współczesnych kategorii narodowych. Pierwotne plemiona słowiańskie, z których dopiero zaczynały się kształtować narody, były prawdopodobnie znacznie bliższe siebie (przynajmniej pod względem językowym) niż obecnie. Języki z biegiem czasu coraz bardziej oddalają się od siebie i różnicują, aby w końcu przekroczyć granicę wzajemnego zrozumienia. Zresztą język ukraiński jest nawet obecnie w znacznym stopniu zrozumiały dla Polaków i vice wersa. Natomiast przyjęcie odrębnych obrządków chrześcijańskich: zachodniego z językiem liturgicznym łacińskim przez ludność polską oraz wschodniego w wersji słowiańskiej z językiem starocerkiewnosłowiańskim przez ludność ruską musiało spowodować pewne rozgraniczenie tych społeczności szczególnie po schizmie wschodniej. Nieco inna sytuacja zaistniała po unii brzeskiej, kiedy greko- i rzymokatolicy stali się członkami tego samego kościoła. Przepraszam za te przydługie rozważania, ale tak jakoś mi się zebrało. Piękan murowana cerkiew (z XIX w.?) jest Rzepniku na północny-zachód od Krosna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 06:42 Brawo - bo już myślałem,że "bohaterzy są zmęczeni". A ja znalazłem jeszcze jedną cerkiewkę - wg p.Świebody była na Białej"..w większe świeta odprawiano nabożeństwa w wielowiekowej, drewnianej cerkiewce, która dotrwała do poczatku xx w. Znajdowała sie ona przy do dzisiaj wypływającym żrodełku, na prawo od drogi z rzesz. do Tyczyna, jakieś 300 m za drugim skrzyzowaniem na lewo wiodacym do zalesia /ul. Robotnicza/" szkoda ,ze nie podaje żródła informacji. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 22.05.03, 19:48 Przepraszam za moją nieobecność ale byłem trochę zajęty. Wielkie dzięki January za informacje dotyczące Blizianki. Jesli chodzi o osadnictwo okolic Rzeszowa to znakomicie je nakreśliłeś w ogólnych zarysach, pozwól, że ja przejde dzisiaj do szczegółów ale to za moment. Piotrowi natomiast dziekuję za informację dotyczącą Cerkwi w Białej. Ciekawi mnie dlaczego odprawiano tam nabożeństwa tylko w większe święta, przecięz w Białej bylo więcej grekokatolików niż w Zalesiu? Z tym świadectwem moralności to rzeczywiście śmieszna sprawa no ale każda epoka mo swoje śmiesznostki. W ogóle muszę wam powiedzieć, że wziąłem sobie dzisiaj dzień wolnego i pojechałem do Katowic do Biblioteki Śląskiej. Dowiedziałem sie tam wielu ciekawych rzeczy dotyczących osadnictwa okolic Rzeszowa a także rzeszowskich grekokatolików. Jesli chodzi o osadnictwo okolic Rzeszowa to tak jak juz mówiłem ogolna sytuacje nakresliłem January. Od siebie chciałem dodać, że właśnie w okolicach Rzeszowa, Przeworska, Jarosławia nastąpiło w ciągu wieków przesunięcie etnicznej granicy polsko-ruskiej daleko na wschód praktycznie az do Sanu. Natomiast całkowicie odmienny proces nastąpił w Beskidzie Niskim gdzie niezamieszkałe tereny zasiedlili Łemkowie i to az pod Krynicę. Jedne i drugie osadnictwo było spowodowane względami gospodarczymi Polacy masowo osiedlali się na bardzo dobrych glebach lessowych okolic Rzeszowa i okolicach Przeworska, Jarosławia, tereny górskie natomiast im nie odpowiadały. Byli rolnikami nie pasterzami więc co mieli siać w górach przecież nic by im nie wyrosło. Nie wiem czy wiecie ale np. w okolicach Tarnopola czyli parę setek od obecnej granicy polsko-ukraińskiej był znacznie większy odsetek Polaków niż w Bieszczadach czy Beskidzie Niskim własnie ze względu na jakość ziemi. Natomiast tereny Beskidu Niskiego skolonizowali Łemkowie, którzy byli pasterzami i mieli doświadczenie w tego typu operacjach. Warto w tym miejscu dodać, że w okolicach Rzeszowa istniała równiez bardzo silna kolonizacja niemiecka. Niemcy osiedlali sie tu od połowy XIV wieku i przybywali przez śląsk i Małopolskę. Mieszkali w dość zwartych nieraz skupiskach. Tereny, na przykład, ziemi sanockiej i przemyskiej leżały wzdłuż ważnej drogi handlowej Śląsk-Kraków- Lwów-Morze Czarne, co przyczynilo się do atrakcyjności tych terenów. Jedna z wiekszych etnicznych wysp niemieckich powstała za panowania Ludwika Węgierskiego. Obejmowała ona Łańcut i 9 wsi na południe od miasta. Utrzymała odrębność etniczną az po wiek XVI i dopiero wówczas zaczęła sie polonizować. Ale np. Markowa utrzymała niemieckość do XVIII wieku. Wsie te zasiedlone były przez Niemców pochodzących z Saksoni. Były to: miasto Łańcut (Landshut), oraz wsie Handzlówka (Langenau), Albigowa (Helwigesau), Markowa (Markenhof), Nowa Wieś (Neudorf), Sonina (Schonewald). wówczas tez powstały w ziemi sanockiej wsie etnicznie niemieckie: Haczów (Hanshoff lub Hatshoff), Harta (Hart), Kombornia (Kaltborn), Nowotaniec (Lobetanz), Kielnarowa, rymanów, Zembertowa Wola, Rytarowce, Tyczyn, Hermanowa. Wsie te szybko uległy polonizacji. O tym, ze w wioskach tych istnieje ciągłość osadnicza od XIV wieku świadczą zachowane po dziś dzień niemieckie nazwiska oczywiście w polskiej wersji wśród mieszkańców Albigowej czy Markowej np. Trojnar czyli Treuner, Inglot czyli Engelhardt czy Cwynar czyli Zwirner. To tyle jeśli chodzi o sprawy osadnictwa. Może troche nie na temat ale myslę, że ciekawe. Przechodzę jednak do spraw rzeszowskich grekokatolików. Pisałes Piotrze o towarzystwie "Proświta" w Zalesiu. Okazuje się, że "Proświta" istniała też w samym Rzeszowie i w latach dwudziestych liczyła około 40 członków. W latach trzydziestych jednak członkowie z powodu trudnych warunków materialnych przestali płacić składki i działalność zamarła. Proboszczem parafii w Zalesiu był w latach 1907-1943 Iwan Kamiński. Okazuje się, ze największym jego problemem była duża ilość małżeństw mieszanych tak, ze skarzyl sie on nawet do kurii biskupiej w Przemyślu, że małżeństw czysto greckokatolickich jest bardzo mało. Kolejnym problemem była dość niska frekwencja na niedzielnych nabożeństwach. w pierwszej tzw. czytanej Mszy Świętej o godzinie 8.00 brało zazwyczaj udział 200-250 osób, w drugiej tzw. śpiewanej o godzinie 10.30 około 100-150 osób. Biorąc pod uwagę, że cała parafia miała około 1300-1400 wiernych była to bardzo mała frekwencja. Wynikała ona z tego, ze do Cerkwi uczęśzczali głównie mieszkańcy Zalesia natomiast wierni z Białej, Matysówki czy Rzeszowa przeważnie uczęszczali do kościołów łacińskich a grekokatolikami byli tylko formalnie. Oczywiście kazania odbywały sie po polsku bo tutejsi grekokatolicy ani w ząb nie rozumieli języka ukraińskiego, natomiast sama liturgia była w języku starocerkiewnosłowiańskim. Myślę, że w tym kontekście łatwo jest zrozumieć dlaczego aż 800 osób zmieniło po wojnie obrządek na łaciński. Myślę, że byli oni tak mocno zasymilowani, że nie stanowiło to dla nich większego problemu. W ogóle zastanawia mnie kim czuli się grekokatolicy z Zalesia, Białej, Drabinianki, Polakami czy Ukraińcami? Najlepiej byłoby o to zapytać samych zainteresowanych przeciez wiekszość z nich została na miejscu. Niestety ja nie mam mozliwości zapytania o to starszych mieszkańców tych miejscowości ale może ktoś z was by się ośmielił? Szczególnie liczę na mieszkańca Zalesia Elekona. W kazdym razie byłbym bardzo wdzięczny. Po księdzu Kamińskim parafie przejął ks. Aleksy Holinka, który dotrwał aż do likwidacji parafii w marcu 1945 roku. Widziałem tez zdjęcie cerkwi w Zalesiu ale mimo to trudno mi okreslić czy ma ona wygląd czysto bizantyjski czy tez jest mocno zlatynizowana. Obstawiałem bym raczej to drugie szczególnie jeśli sie porówna ta cerkiew ze znanymi mi Cerkwiami w Warszawie czy Lublinie. Dobra bedę już kończył, wiem, że i tak troche przegiąłem jeśli chodzi o objętość tekstu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 21:47 W zakresie osadnictwa niemieckiego / austriackiego/ czytałem rownież o osadnikach /saksońskich?/- wieku Xix w okolicach Mielca. Co do zagadnień stosunkow wyznaniowych na zalesiu - obawiam się czy czasami nie próbujesz "wyważać otwartych już drzwi". Okazuje sie,że były one przedmiotem badań m.in. historyków opracowujących materiały do "Dziejów Rzeszowa " - doprowadzone do 1945 roku. Do tej pory ukazaly sie już trzy tomy, w których są dość obszerne rozdzialy poświęcone grek. kat.Rzeszowski badacz - historyk Józef Świeboda /m.in. nauczyciel licealny i akademicki- obecnie już pewno emeryt ale czynny badawczo/powołuje się w swych opracowaniach m.in na badania terenowe i informatorów spośród mieszkańców Białej, zalesia i Rzeszowa i dość obszerną bibliografię. W Rzeszowie działają również pasjonaci - badacze historii regionu tacy jak Panowie Marek Czarnota i Bogusław Kotula /syn wspaniałego badacza historii regionu,mistrza gawędy historycznej, patrona rzeszowskiego Muzeum Etnograficznego ś.p doc. Francziszka Kotuli - autora klasycznego już opracowania "Tamten Rzeszów"/- autorzy licznych opracowań ksiązkowych, artykułów prasowych i audycji telewizyjnych.Jest też duże srodowisko naukowe skupione wokół Uniwersytetu Rzeszowskiego. Oczywiście jestem jak najbardziej za podtrzymywaniem tej dyskusji - jest ona pasjonująca. Jednocześnie widzę Twoje wysoce profesjonalne podejście do tematu, znacznie odbiegające od poziomu dyskusji na wszelkich forach . Może więc za pomocą naszych dyskutantów, lub np za pośrednictwem redakcji rzeszowskiej GW nie próbowałbyś nawiązać kontaktu z rzeszowskim srodowiskiem naukowym lub którymś z w/w pasjonatów. serdecznie pozdrawiam pozostając na czuwaniu w ramach tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.03, 01:02 Ciekawą sprawą jest przynależność etniczna dawnych mieszkańców wsi położonych pomiędzy Rzeszowem i Krosnem (Blizianka, Gwoździanka, Krasna, Węglówka, Bonarówka, Rzepnik itd.). Była to ludność ruska, ale chyba nie utożsamiająca się z Ukraińcami. Na bardzo ciekawych stronach poświęconym Rusinom Karpackim (www.carpatho-rusyn.org) miejscowości te wymienione są jako wsie łemkowskie. Nie wymieniono wśród nich ani Zalesia, ani Białej, a więc to musiałabyć już ludność pochodzenia ukraińskiego. Co do przynależności językowej i etnicznej Łemków zdania są podzielone. Przeważnie ich dialekt uważa się za jeden z dialektów ukraińskich. Wg amerykańskiego portalu internetowego www.ethologue.com należącego do Uniwersytetu w Dallas (jedne z najlepszych stron poświęconych językoznawstwu) istnieje odrębny język rusiński (ang. rusyn), którym posługują się m.in. Bojkowie, Hucułowie i Rusini Zakarpaccy (Zakarpacie należące do Ukrainy i wschodnia Słowacja). Zdaje się, że Łemkowie nie zawsze uważają się za Ukraińców, sami siebie nazywają niekiedy Rusnakami. Spotkałem się z opinią Ukraińców, że Łemkowie są wobec Ukraińców podobną grupą jak Górale wobec Polaków. W etnogenezie Łemków, Bojków i Hucułów podkreśla się jednak ich wołoskie pochodzenie (a więc wywodzą się z terenów obecnej Rumunii zamieszkanej przez zromanizowanych Daków). Jaka była świadomość etniczna mieszkańców ruskich wsi podrzeszowskich? Tego nie wiemy, choś być może ktoś to opisał. Ulegli bardzo szybko polonizacji (częściowo wymuszonej wobec zagrożenia przesiedleniami), a więc ich poczucie odrębności narodowej i religijnej było prawdopodobnie niskie. Łemkowie zamieszkujący Beskid Niski nawet po wysiedleniu na ziemie zachodnie i północne potrafili zachować (przynajmniej część z nich) odrębność etniczną, która w tej chwili bardzo szybko się odradza. Nie został jeszcze rozwiązany problem zwrotu wywłaszczonych ziem i powrotu Łemków w Beskid Niski. Przesiedleni Łemkowie często zlali się w jedno z przesiedlonymi Ukraińcami i zatracili swoją odrębność. Wzmiankowany już Ethnologue podaje, że językiem ukraińskim w Polsce mówi obecnie 1,5 mln osób (największa mniejszość językowa), choć trzeba przyznać, że mniejszość ta jest znacznie mniej widoczna niż np. mniejszość niemiecka czy nawet litewska. Wynika to chyba ze znacznego rozproszenia oraz praktycznie pełnej dwujęzyczności. Pozdrawiam uczestników dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.05.03, 07:20 Przeczesałem juz kiedyś internet pod katem interesującego nas tematu i znalazlem wspomnianą stronę karpatorusów - b.ciekawa, gdyż są podawane dane co do ilości grek. kat, w/g schematyzmow w podziale na dekanaty i parafie miejsowości, "wezwania" świątyń- ale właśnie brak opisów interesujących nas terenów.na stronach ukraińskich znalazlem nawet b.ciekawe opracowania na temat świątyń drewnianych /w tym reprint z lat 30 tych/.Na "Lemko pages" bardzo interesujące opracowanie na temat pochodzenia nazwisk łemkowskich / Iwana Krasowskiego - naukowca ukrainskiego, żarliwego zwolennika "autochtonizmu Rusinów w Karpatach"/ i szereg linków.Ale temat rusinów z okolic Rzeszowa - brak ciekawych wzmnianek.Polecem stronę Haliczyna - Ukraińca Romana Zacharego. Jest też opublikowany na Lemko Pages, wspólcześnie opracowany schematyzm grekokatolicki, scalone opracowanie /autorstwa jak dobrze zapamietałem - Błażejowskiego za lata 1898-1938 - niestety brak pełnego zakresu publikacji. Ps Tu ciekawostka - Krasowski /urodzony w Desznie/ jak i załozyciel strony łemkowskiej - Walter Maksymowicz /z korzeniami w nieistniejącej Wołtuszowej/ to chyba byliby przed wojną parafianie mojego pradziadka. Pozdrawiam Ps Gosciu ze ŚLĄSKA - CZEKAMY NA CIEBIE Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: 213.216.66.* 26.05.03, 13:23 Dzięki za wszystkie ciekawe wypowiedzi na tym forum. Myślę, że w lipcu wybiorę się do Rzeszowa a może również Przemyśla i w tamtejszych archiwach i bibliotekach znajdę wiele interesujących mnie rzeczy. Z drugiej strony w żadnym archiwum chyba bym nie znalazł takich informacji jak np. ta o rodzinie Piotra i dlatego jeśli ktoś z was ma jakieś ciekawe informacje na temat grekokatolików w okolicach Rzeszowa to niech o tym napisze na tym forum. Będzie mi bardzo miło. Szczególnie byłbym wdzięczny gdyby się odezwali potomkowie rzeszowskich grekokatolików i napisali coś o swojej rodzinie. Takich informacji z pewnością nie znajdę w żadnej bibliotece ani archiwum. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek Inglotowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.05, 01:29 Czy ktośmawięcej wiadomości na temat rodziny Inglotów ,osadników niemieckich w Albigowej? Będę niezmiernie wdzięczny za informacje na w/w temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dirksen Re: Inglotowie IP: w3cache.* / *.2-0.pl 01.06.05, 02:33 Mam co nieco o Inglotach-Engelhardt'ach z Markowej/Markenhaw. Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec Re: Inglotowie 01.06.05, 06:10 Zapraszamy więc do wpisywania lub linkowania :) Odpowiedz Link Zgłoś
2galas Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 16.08.14, 23:57 witam serdecznie, mam pytanie do znawców tematyki poszukuje grekokatolickiej rodziny Kamińskich i Szpaków z Przemyśla miszkali na początku XVIII wieku w mieście Przemyślu ale pewnie skąd przybyli może z Rzeszowa? prosze o pomoc czy ktoś natknął się na takie rodziny grekokatolickie w okolicy. pozdrawiam Dominik galas - podaje do siebie e-maila dominik.galas@wp.pl bedę wdzięczny za wszelkie wiadomości Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Uzupełnienie do Blizianki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.05.03, 16:35 Gość portalu: january napisał(a): > Znalazłem pewne informacje nt Blizianki (wieś ok. 30 km na południe od > Rzeszowa). Schematyzm Diecezji Rzeszowskiej z 2000 r. podaje, że przed wojną > była tu cerkiew grekokatolicka, do której należało 14 rodzin. Katolicy obrządku > > rzymskiego uczęszczali do kościoła w Niebylcu, natomiast małzeństwa mieszane > chodziły i do cerkwi i do kościoła. Po wojnie cerkiew przekształcono w kościół > rzymskokatolicki. Autor nie podaje co stało się z grekokatolikami, nie zostali > raczej wysiedleni, a więc prawdopodobnie zmienili obrządek na rzymski. 14 > rodzin to około 100 osób, obecnie wieś liczy 470 mieszkańców, wszyscy są > rzymskimi katolikami. DROBNE UZUPEŁNIENIE : CERKIEW PW zAŚNIĘCIA NMP drewniana z 1870 lub 1865, częsciowo przbudowana po 1945, użytkowana jako kość. katol - już nie, stoi w cieniu nowego "betonowego" kościola, obrosnieta krzakami, ogladalem ja w 2000 roku. Zdemontowany ikonostas z xix w, podobno zachowała się ksiega liturgiczna z drzeworytami z 1717 r. Parafia grek. powstała w 1630 r. W 1938 r. grek. kat. 160 na 650 mieszkańców. Biorąc pod uwagę możliwośc dojazdu starą drogą przez wał leśny od Straszydla - położenia znacznie bliższe od Rzesz. > > Piękna murowana cerkiew (z XIX w.?) jest Rzepniku na północny-zachód od Krosna. UZUPEŁNiAM - ona jest z 1912 roku .to już kraina "zamieszańców" z pieknymi cerkwiami w Krasnej/trójkopulowa/,Weglówce ,czarnorzekach i Bonarówce. Kraina podobna w charakterze oderwania od "macierzy" jak Szlachtowa i Jaworki /uwaga - cerkiew w szlachtowej jest bardzo podobna do tej w Krasnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Pytanie do Piotra IP: *.kopernet.org 26.05.03, 16:44 Mam pytanie Piotrze, czy znasz może adresy panów Czarnoty, Świebody i Kotuli, a może adresy e-mail? Chętnie bym sie z nimi skontaktował. Wiem z własnego tarnogórskiego podwórka, że tacy lokalni historycy dysponują nieraz ogromna wiedzą na temat swojego miejsca zamieszkania, zresztą powiem może trochę nieskromnie, że sam się uważam za takiego historyka lokalnego choc nigdzie jeszcze nie publikowałem. Odwiedziłem również strony internetowe, które mi poleciłeś. Bardzo ciekawe choć zawierają troche błędów np. Roman Zakharii napisał, że Polaków w Galicji Wschodniej było 15% co nie jest zgodne z prawdą. Zainteresowało mnie również trochę to twoje Deszno, między innymi z tego powodu, że Łemkowie przeważnie mieszkali we wsiach czysto łemkowskich i ich kontakt z Polakami był słaby. Tymczasem Deszno było trochę nietypową miejscowością bowiem z tego co zdążyłem się zorientowac było to wieś mieszana narodowościowo. Czy mógłbys mi coś napisać na temat tej miejscowości? Jeśli tak to z góry dziękuję. Pozdrawiam. Gość Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Pytanie do Piotra IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 21:57 Postaram się dać odpowiedzi, ale z braku czasu dopiero jutro lub w najbliższym czasie. Pozdrawiam. ciesze się że zostałes na forum. Ps Dopiero teraz dotarłem do 3 - go tomu dziejow Rzeszowa, wydaje się mi, że miałes go w rękach. Jest w nim bardzo dużo na interesujący Cie temat Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Albo trochę już teraz IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 23:11 Gosciu - weż namiar na Wydawnictwo Libri Ressovienses Sp. z oo 35030 Rz-w ul. 3 maja 26 tel /0-17/852-05-89 lub Mitel 35205 ul. Warszawska 5/7 tel/fax /0- 17/853-61-69 . Przy odrobinie życzliwości z ich strony może dadzą Ci namiary na tych Szanownych Rzeszowian - przy czym stawiałbym głownie na kontakt z Panem dr. Jozefem ŚWIEBODĄ. Co do Deszna zacznij studium tematu od www. carpatho- rusyn. org/new/106 htm /skrot internetowy Desno data/ i to samo z koncowką 5 htm /Balutianka Data/. mam nadzieje ,że nie masz problemów z angielskim, chociaż chyba tez dzialają na ukraińskim izykie. Moje komentarze do miejscowości, w tym to co wiem np z informacji rodzinnych oraz z literatury przedmiotu potem. Acha - co do asymilacji rzeszowskich grek. kat. /w tym moich/ powiem ci tez potem /z relacji rodzinnych/ w tym o pomocy / bardzo pozystywnej/ś.p. Księdza Jałowego - tworcy przedwojennej parafii pw ChrYstusa Krola. Jeszcze jedno - wiem,że na zalesiu zachowaly się "ruskie" księgi metrykalne- wiem, bo korzystała z nich / poł. lat 50 /przed laty moja mama. Może byś tak z pokorespondowal z Proboszczem zalesianskim i uwzglednil zalesie w swych letnich planach? /adres znajdziesz na "OPOCE"/.Zaplanuj też sobie w przemyślu nie tylko Arch. Panstwowe ale też Archiwu Kurii Grek- kat. /tak sie chyba nazywa/ Namiary trzeba by poszukać w intern. albo jak znajdę. Podpowiem Ci jeszcze temat wybitnych postaci ukrainskiego życia kulturalnego ! z poł. XX w z okolic rz-wa - namierzyłem narazie 2 takie postacie. Jak chwycisz temat to Ci coś puszczę. Uff - dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Albo trochę już teraz IP: *.kopernet.org 27.05.03, 13:14 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Gosciu - weż namiar na Wydawnictwo Libri Ressovienses Sp. z oo 35030 Rz-w ul. 3 > > maja 26 tel /0-17/852-05-89 lub Mitel 35205 ul. Warszawska 5/7 tel/fax /0- > 17/853-61-69 . Przy odrobinie życzliwości z ich strony może dadzą Ci namiary na > > tych Szanownych Rzeszowian - przy czym stawiałbym głownie na kontakt z Panem > dr. Jozefem ŚWIEBODĄ. Co do Deszna zacznij studium tematu od www. carpatho- > rusyn. org/new/106 htm /skrot internetowy Desno data/ i to samo z koncowką 5 > htm /Balutianka Data/. mam nadzieje ,że nie masz problemów z angielskim, > chociaż chyba tez dzialają na ukraińskim izykie. Moje komentarze do > miejscowości, w tym to co wiem np z informacji rodzinnych oraz z literatury > przedmiotu potem. Acha - co do asymilacji rzeszowskich grek. kat. /w tym moich/ > > powiem ci tez potem /z relacji rodzinnych/ w tym o pomocy / bardzo > pozystywnej/ś.p. Księdza Jałowego - tworcy przedwojennej parafii pw ChrYstusa > Krola. Jeszcze jedno - wiem,że na zalesiu zachowaly się "ruskie" księgi > metrykalne- wiem, bo korzystała z nich / poł. lat 50 /przed laty moja mama. > Może byś tak z pokorespondowal z Proboszczem zalesianskim i uwzglednil zalesie > w swych letnich planach? /adres znajdziesz na "OPOCE"/.Zaplanuj też sobie w > przemyślu nie tylko Arch. Panstwowe ale też Archiwu Kurii Grek- kat. /tak sie > chyba nazywa/ Namiary trzeba by poszukać w intern. albo jak znajdę. > Podpowiem Ci jeszcze temat wybitnych postaci ukrainskiego życia kulturalnego ! > z poł. XX w z okolic rz-wa - namierzyłem narazie 2 takie postacie. Jak chwycisz > > temat to Ci coś puszczę. > Uff - dobranoc Dzięki za cene rady. Na pewno z nich skorzystam. Oglądałem stronę karpatorusinów między innymi informacje dotyczące Deszna i innych miejscowości. Dużo ciekawych informacji z róznych dziedzin. Zaciekawił mnie spis nazwisk przy każdej miejscowości. Jak będe miał chwilkę czasu porównam sobie z dziesiejszymi nazwiskami np. z książki telefonicznej. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr ciąg dalszy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.05.03, 23:15 W literaturze dot. deszna jest informacji niedużo - wieś lokowana w dolinie pot. Tabor- 1389 r. NA PRAWIE POLSKIM.Naleząła pierwotnie do Zydrama z Maszkowic. Okoliczne wsie - Woltuszowa i Bałucianka - na prawie wołoskim. Pólnocną częsc wsi zamieszkiwali Polacy - tą bliżej Rymanowana zdroju, poludniową - łemkowie. wyjechali na wschod w I etapie przesiedleń. Mieli jednoklasową, dwujezyczną szkołe,Do parafii należaly - wspomniane bałucianka, Wołtuszowa, połozona wsród wzgórz przymiarek - Wólka/ lub Wulka/, Posada górna i Rymanow zdrój. Odnośnie kolonizacji tych okolic w średniowieczu, w tym przed migracją wołoską, polecem obszerną literature, w tym chyba najlepsze opracowania we wspomnianej już gdzieś w dyskusji pracy "ŁEMKOWIE W HISTORII ... kARPAT" . Odnośnie historii moich grek. kat. - to mój pra... związny był z tą parafią w latach 1931 - 1945, wczśniej /według szczątkowych danych ze schematyzmów związany był /cofając się do tyłu/ z Daliową, Surowicą /nieistniejąca wieś - miejsce pochowku jego żony , a mej prababki/,Wolą Sekową i prawdopodobnie Samborem, lub jego okolicami. Odnośnie rzeszowskich unitów - wyobraś sobie,że wsród róznych "rupieci" odnalazłem pojedyńcze kartki z modlitewnika pisanego w języku ukraińskim ale fonetycznie literami lacińskimi/fragment tekstu kolend i wstęp do sakramentu spowiedzi/. Potwierdzałoby to tezę wyczytaną w "dziejach Rz.." i powtarzaną przez Ciebie o ich przyspieszonej polonizacji i odchodzeniu od jezyka ruskiego. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr Modlitewnik polskimi literami IP: 212.182.32.* 28.05.03, 10:08 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Odnośnie rzeszowskich unitów - wyobraś sobie,że wsród róznych "rupieci" > odnalazłem pojedyńcze kartki z modlitewnika pisanego w języku ukraińskim ale > fonetycznie literami lacińskimi/fragment tekstu kolend i wstęp do sakramentu > spowiedzi/. Potwierdzałoby to tezę wyczytaną w "dziejach Rz.." i powtarzaną > przez Ciebie o ich przyspieszonej polonizacji i odchodzeniu od jezyka > ruskiego. Modlitewnik tego typu (tekst cerkiewnosłowiański i ukraiński polskim alfabetem) wydał w XIX w. proboszcz Zalesia ks. Nehrebecki (o którym była już tu mowa). Można o tym przeczytać w jego nekrologu w "Nywie". Pozdrawiam serdecznie, subdiakon Piotr (UKGK) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Pytanie do Subdiakona Piotra IP: 217.96.24.* 28.05.03, 10:19 To dla mnie wspaniała informacja. Uniżenie proszę o właczenie się do tematu w imieniu Gościa. Ps Mam pytanie :Subdiakon Piotr - to rzeczywisty tytuł czy też tylko pseudonim dla potrzeb dyskusji? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr Re: Pytanie do Subdiakona Piotra IP: 212.182.32.* 28.05.03, 11:35 Gość portalu: Piotr napisał(a): > To dla mnie wspaniała informacja. Postaram się ją rozszerzyć (w dalszej przyszłości). > Uniżenie proszę o właczenie się do tematu w imieniu Gościa. Drogi Imienniku, bez przesady z tą uniżonością. :-) Wątek jest bardzo interesujący i z pewnością swoje dorzucę, ale potem. Na razie mam zaliczenia dla 2 grup studentów, plus referat na konferencję w Drohiczynie 9 czerwca, plus Żona wprowadza ostatnie poprawki do doktoratu, plus 8 czerwca ma być poświęcenie cerkwi przez Wielce Błogosławionego Lubomira i jubileusz 10-lecia kanonicznej erekcji parafii, plus dziecko też potrzebuje pobyć z tatą...:-) > Ps Mam pytanie :Subdiakon Piotr - to rzeczywisty tytuł czy też tylko pseudonim > dla potrzeb dyskusji? Tytuł rzeczywisty, imię rzeczywiste i ja sam też rzeczywisty: www.mateusz.pl/goscie/grekat/psalmist.html Pozdrawiam serdecznie, subdiakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: ciąg dalszy IP: 213.216.66.* 28.05.03, 10:51 Gość portalu: Piotr napisał(a): > W literaturze dot. deszna jest informacji niedużo - wieś lokowana w dolinie > pot. Tabor- 1389 r. NA PRAWIE POLSKIM.Naleząła pierwotnie do Zydrama z > Maszkowic. Okoliczne wsie - Woltuszowa i Bałucianka - na prawie wołoskim. > Pólnocną częsc wsi zamieszkiwali Polacy - tą bliżej Rymanowana zdroju, > poludniową - łemkowie. wyjechali na wschod w I etapie przesiedleń. Mieli > jednoklasową, dwujezyczną szkołe,Do parafii należaly - wspomniane bałucianka, > Wołtuszowa, połozona wsród wzgórz przymiarek - Wólka/ lub Wulka/, Posada górna > i Rymanow zdrój. Odnośnie kolonizacji tych okolic w średniowieczu, w tym przed > migracją wołoską, polecem obszerną literature, w tym chyba najlepsze > opracowania we wspomnianej już gdzieś w dyskusji pracy "ŁEMKOWIE W HISTORII ... > > kARPAT" . Odnośnie historii moich grek. kat. - to mój pra... związny był z tą > parafią w latach 1931 - 1945, wczśniej /według szczątkowych danych ze > schematyzmów związany był /cofając się do tyłu/ z Daliową, > Surowicą /nieistniejąca wieś - miejsce pochowku jego żony , a mej > prababki/,Wolą Sekową i prawdopodobnie Samborem, lub jego okolicami. > Odnośnie rzeszowskich unitów - wyobraś sobie,że wsród róznych "rupieci" > odnalazłem pojedyńcze kartki z modlitewnika pisanego w języku ukraińskim ale > fonetycznie literami lacińskimi/fragment tekstu kolend i wstęp do sakramentu > spowiedzi/. Potwierdzałoby to tezę wyczytaną w "dziejach Rz.." i powtarzaną > przez Ciebie o ich przyspieszonej polonizacji i odchodzeniu od jezyka ruskiego. > > Pozdrawiam. Dzięki za informacje dotyczące Deszna. Zdziwiłeś mnie troche, że Polacy mieszkali w jednym końcu wsi a Łemkowie w drugim. Czyli jednak jakas forma izolacji. Mam pytanie czy wszystkich Łemków wysiedlono czy też jacyś zostali? Rzeczywiście korzystałem z 3 tomowej historii Rzeszowa autorstwa pana Feliksa Kiryka. Bardzo dobra książka. Co do tych modlitewników to muszę ci powiedzieć, że Polacy na Wołyniu czy Podolu, którzy byli językowo silnie zukrainizowani w czasach sowieckich kiedy nie wolno bylo wydawać żadnych książek religijnych ręcznie przepisywali teksty ze starych jeszcze przedrewolucyjnych polskich książeczek do nabożeństwa tylko, że robili to cyrylicą. A więc sytuacja bardzo podobna do tej rzeszowskiej tylko, że w drugą stronę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: ciąg dalszy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 16:38 witam. Z tym brakiem wiadomości to trochę przesadzilem. Bedą dalsze tylko pogrzebię. Odnośnie wysiedlenie - interesujący bylby kontakt ze wspomnianym przeze mnie Panem Krasowskim. W 1997 roku nawiązałem kontakt z Pnaem Stanisławem Krycińskim - znanym Ci zapewne pasjonatem łemkowiny. Z jego odpowiedzi na jeden z listów wynikało, że przygotowuje wraz z wojciechaem krukarem monografię gminy Rymanów. Z jego inicjatywy remontowano m.in. cmentarze i cerkwisko w desznie Nie wiem czy ta monografia się urodziła? Odnośnie wysiedleń - ŁEMKOWIE wyjechali podobno dobrowolnie w 1945 roku na wschod. Z tym wysiedleniem wiąże się dramatyczna historia znana mi z opowieści rodzinnych - otóż jest wiosna 1945 roku .Na plebani leży umierający mój pra dziadek, czuwa przy nim córka, ciotka Janka jak ją nazywałem. Do opustoszałej wioski schodzą z gór /od strony tzw Debrza/ banderowcy. krąża ponoć wokól plebani "jak wilki".Wchodzą do środka, przeszukują dom i znajdują ukrytego, młodego katolickiego księdza. Zabijają go, ponoć opodal cerkwi i odchodzą. Po smierci ojca ciotka janka jest przewiezina przez zaprzyjażnionego Polaka, Pana Ś. na stację kolejową. Po wielu perypetiach trafia do siostry w Rzeszowie, a stąd wyjeżdza do Malczyc pod wroclaw, podobno za ziomkami z okolic Rymanowa. Przed śmiercią, w latach 80 -tych przyjeżdza do rzeszowa, by spocząć w parę lat póżniej na rzeszowskim cmantarzu obok siostry i szwagra. Acha - ksiądz został pochowany obok mojego pra- przyczym ziemny kopczyk został opatrzony nagrobkiem dopiero w latach 90. Na grobie mojego pra znajduje się krzyż z wieży cerkiejwnej, stoswną tabliczkę umięścil na krzyżu mój dziadek ok. roku 70.Została ona odnowiona w trakcie akcji Pana Krycińkiego przez plastyka z rzeszowa - notabene nauczyciela \z Liceum -plastyka - prapra wnuczki mego pra. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: 213.216.66.* 28.05.03, 10:41 Serdecznie pozdrawiam Subdiakona Piotra. Znam księdza z innych forów internetowych a także odwiedzam od czasu do czasu stronę internetową parafii greckokatolickiej w Lublinie. Gdyby zechciał się ksiądz włączyć do naszej dyskusji byłbym zaszczycony. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: 212.182.32.* 28.05.03, 11:44 Gość portalu: gość napisał(a): > Serdecznie pozdrawiam Subdiakona Piotra. Pozdrawiam również! > Znam księdza z innych forów internetowych A z których, jeśli można wiedzieć? Może "cerkiew.pl", albo z grup dyskusyjnych na Yahoo! ? > a także odwiedzam od czasu do czasu stronę internetową parafii > greckokatolickiej w Lublinie. Godny pochwaly obyczaj. :-) Adres strony: www.mateusz.pl/goscie/grekat > Gdyby zechciał się ksiądz włączyć do naszej > dyskusji byłbym zaszczycony. Pozdrawiam. Włączę się, ale później (patrz wyżej). Mógłbym na przykład przełożyć na polski nekrolog ks. Nehrebeckiego i zamieścić on-line. Taka skromna propozycja. Czekam na reakcje. Tak czy inaczej, dziękuję za miłe słowa. Pozdrawiam serdecznie, subdiakon Piotr PS. Na razie polecam zamieszczone na naszej stronie parafialnej fragmenty listu Metropolity Andrzeja (Szeptyckiego) z 16 maja 1904 r. do Polaków- grekokatolików; myślę, że źródło to wpisuje się w niektóre wątki tej dyskusji. Link bezpośredni: www.mateusz.pl/goscie/grekat/szept.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 28.05.03, 14:27 Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a): > Gość portalu: gość napisał(a): > > > Serdecznie pozdrawiam Subdiakona Piotra. > > Pozdrawiam również! > > > Znam księdza z innych forów internetowych > > A z których, jeśli można wiedzieć? Może "cerkiew.pl", albo z grup > dyskusyjnych na Yahoo! ? > Cerkiew.pl, forum dyskusyjne polsko-ukraińskie nazwy nie pamietam ale "działali" tam panowie Wesołek, Waluszko i inni. > > a także odwiedzam od czasu do czasu stronę internetową parafii > > greckokatolickiej w Lublinie. > > Godny pochwaly obyczaj. :-) > > Adres strony: > > www.mateusz.pl/goscie/grekat > > > Gdyby zechciał się ksiądz włączyć do naszej > > dyskusji byłbym zaszczycony. Pozdrawiam. > > Włączę się, ale później (patrz wyżej). Mógłbym na przykład przełożyć na polski > nekrolog ks. Nehrebeckiego i zamieścić on-line. Taka skromna propozycja. Czekam > na reakcje. > Tak czy inaczej, dziękuję za miłe słowa. > Jesli chodzi o nekrolog ks. Nehrebeckiego to jestem za. W ogóle miałbym do księdza parę pytań ale rozumiem, że w tej chwili jest ksiądz zajęty więc będę cierpliwie czekał na kolejne wizyty ksiedza na tym forum. Myślę, że naszej dyskusji przyda sie dopływ świeżej krwi. Pozdrawiam raz jeszcze. > Pozdrawiam serdecznie, > subdiakon Piotr > > PS. Na razie polecam zamieszczone na naszej stronie parafialnej fragmenty listu > Metropolity Andrzeja (Szeptyckiego) z 16 maja 1904 r. do Polaków- > grekokatolików; myślę, że źródło to wpisuje się w niektóre wątki tej dyskusji. > Link bezpośredni: > > www.mateusz.pl/goscie/grekat/szept.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr o ks. Janie Nehrebeckim IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 21:58 Jan Nehrebecki /ur.1853,święcenia 1878/ był jak pisze ks. Malak : zagorzały Rusin i bardzo dbał, pilnował, żeby jego owieczki nie zabłakały się do obrządku łacińskiego. Jego dzieło, o którym wspomina Ojciec Piotr liczyło ponad 231 stron, ale niewelkiego formatu. U mnie znalazłem w opisywanym wcześniej " molitwosłowiec'u" ukrytych miedzy stronami tylko 4 karteczki od str. 229 do 231. To co opisywałem z pamieci jak wstęp do spowiedzi /co za moja wpadka.../ to "Mołytwa pered samym św. Pryczastjem" Posłuchajcie brzmienia języka ktory rozbrzmiewal na Zalesiu : Wiruju Hospody i ispowydaju jako Ty jesy woistynu Chrystos, Syn Boha żywaho, pryszedszyj w mir ... albo " Boże myłostyw bud' meni hrisznomu.Boże oczysty hrichy moja i pomymuj mia.Bez czysta sochriszywszych, Hospody prosty mia." Co do ukraińców w rzeszowie - w trakcie wojny działała tu ukraińska szkoła, przy ulicy Bernardyńskiej, z pełnym wyżywienie- luksusowym jak na warunki okupacyjne. "Moje rusińki" zaprzestały tam nauki z chwilą odmowy przyjęcia przez mego dziadka/a ich ojca/ przyjęcia ukrainskiej kenkarty /slyszłaem wręcz o propozycji "volksdojczowania". skutkowało to m.in. tym że dziadek stał sie na krótko zakładnikiem,uwięziony przez gestapo. Uratował go jego szef - Austriak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 28.05.03, 22:29 Już myślałem, że wątek sie nam kończy a tu proszę tyle ciekawych informacji. Dzięki Piotrze za twoje historie rodzinne. Bardziej przemawiają mi one do wyobraźni niż nawet najgrubsze książki, choć książki też są ważne i statystyka też bo za każda statystyką stoją żywi ludzie. Czekam niecierpliwie na dalszą część twojej opowieści. Myslę, że jak dołączony do nas subdiakon Piotr to może jeszcze być ciekawie. Tak na marginesie mam jedno pytanie czy wiesz może skąd pochodził ksiądz Nehrebecki? Aha i mam jeszcze jedno pytanie dotyczące Tarnawki, nie orientujesz się może czy po wojnie zostali tam jacyś grekokatolicy czy też wszystkich wywieziono na Ukrainę. I jeszcze na koniec jedno pytanie, mógłbyś mi napisać jakie wydawnictwo wydało książkę ks. Malaka? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 06:41 Pisałem już o tym, ale proszę - Wydawca Parafia slocina,Urząd gminy Krasne, Druk Poligrafia Wyższego Sem. Duchow. w rzeszowie, 1997. Patrzyłem za nią- ale chyba się rozeszła. W "dziejach Rzeszowa ..." powołują się na tą ksiązkę ,albo raczej na jej maszynopis złożony w Muzeum Okręgowym. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr trochę do Gościa ,trochę do Protodiakona P. IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 16:54 Gosciu : brak informacji o Tarnawce - jest o niej w opracowaniu Saładiaka, ale nie o losie mieszkańców. mam więcej o Gwożdziance, ale jak wiesz to temat drażliwy, więc może lepiej dać sobie z tym spokój /by dyskusja nie zamienila sie w styl "mego dziadka piłą rżnęli"/Sporo o Nehrebeckim jest w 2 t. dziejow rzeszowa - t.2/str.550 i 598/, w tym o dzialalności w towarzystwie Dnister .O pochodzeniu Brak. A teraz PANOWIE : MAM DWIE CIEKAWE POSTACIE na temat ktorych warto by podyskutować : - Stefan Jodłowskij - autor szematyzmu Apostolskiej Administracji Łemkowszczyzny z 1936 roku pochodzący ze Szklar -miejscowości o 30 km od Rzeszowa gm Hyżne, - Anatol Wachnianin - wywodzący się z Sieniawy /okolice nadsania jarosławskiego/ przewodniczący Tow. Proświta we Lwowie, kompozytor - twórca kilku oper ukraińskich i jak pisał o nim Nicieja w "Cmentarzu łyczkowskim..." "pisarz, publicysta, kompopozytor, załozyciel instytutu muzycznego, zwolennik daleko idącego porozumienia z Polakami" No i oczywiscie - proszę Ojca Piotra -proszę obiecany materiał o ks. Nehrebeckim. Byłbym wielce zobowiązany za podjęcie wątków Ze swej strony obiecuję ciąg dalszy sagirzeszowsko-desznieńskiej i coś niecoś o desznie i okolicach. POZDRAWIAM Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr ,trochę do Protodiakona P. IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 17:00 Ojcze- imienniku Wybacz przejęzyczenie. bardzo przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: trochę do Gościa ,trochę do Protodiakona P. IP: *.kopernet.org 29.05.03, 19:56 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Gosciu : brak informacji o Tarnawce - jest o niej w opracowaniu Saładiaka, ale > > nie o losie mieszkańców. mam więcej o Gwożdziance, ale jak wiesz to temat > drażliwy, więc może lepiej dać sobie z tym spokój /by dyskusja nie zamienila > sie w styl "mego dziadka piłą rżnęli"/Sporo o Nehrebeckim jest w 2 t. dziejow > rzeszowa - t.2/str.550 i 598/, w tym o dzialalności w towarzystwie Dnister .O > pochodzeniu Brak. > A teraz PANOWIE : MAM DWIE CIEKAWE POSTACIE na temat ktorych warto by > podyskutować : > - Stefan Jodłowskij - autor szematyzmu Apostolskiej Administracji > Łemkowszczyzny z 1936 roku pochodzący ze Szklar -miejscowości o 30 km od > Rzeszowa gm Hyżne, > - Anatol Wachnianin - wywodzący się z Sieniawy /okolice nadsania > jarosławskiego/ przewodniczący Tow. Proświta we Lwowie, kompozytor - twórca > kilku oper ukraińskich i jak pisał o nim Nicieja w "Cmentarzu łyczkowskim..." > "pisarz, publicysta, kompopozytor, załozyciel instytutu muzycznego, zwolennik > daleko idącego porozumienia z Polakami" > No i oczywiscie - proszę Ojca Piotra -proszę obiecany materiał o ks. > Nehrebeckim. > Byłbym wielce zobowiązany za podjęcie wątków > Ze swej strony obiecuję ciąg dalszy sagirzeszowsko-desznieńskiej i coś niecoś o > > desznie i okolicach. > POZDRAWIAM Co do Tarnawki to nie jest moim celem jakieś rozgrzebywanie starych ran, interesuje mnie tylko czy po wojnie jakas część grekokatolików zdołała uniknąć wysiedlenia. O Stepanie Jodłowskim i Anatolu Wachnianinie niestety niewiele wiem więc raczej nie pomogę. Od siebie moge natomiast dodać, że autor hymnu ukraińskiego Mychajło Werbyckij pochodził z Ulucza miejscowości niedaleko od Sanoka. W ogóle najciekawsze sa chyba twoje historie rodzinne przyznam sie niekiedy zaskakujące, poza tym liczę na ciekawą dyskusję ze strony Subdiakona Piotra. Ja niestety wszystko co wiedziałem napisałem więc pozostaje mi tylko czytać i ewentualnie komentować. A tak w ogóle to mamy mały jubileusz przekroczyliśmy 100 postów. Mam w związku z tym apel do osób odwiedzających ten wątek aby wypowiedziały sie co o nim myślą czy jest on dla was interesujący czy może wręcz przeciwnie uważacie pisanie o rzeszowskich grekokatolikach za stratę czasu. Pozdrawiam wszystkich piszących i czytających. Odezwijcie się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 09.06.03, 00:15 Dowiedziałem się wczoraj co nieco ciekawego na temat motywów przejścia wyznawców obrządku greckokatolickiego na obrządek łaciński po II wojnie światowej. Przyczyna jest prozaiczna, a zarazem tragiczna - ci którzy pozostali przy obrządku grekokatolickim mieli być wywiezieni na Ukrainę. Dlaczego teraz nie wracają do starego wyznania? Trudno powiedzieć: może brak księży, cerkwie w rękach łacinników, może już tradycja zanikła? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.06.03, 16:22 To prawda co piszesz. takie szykany w postaci administracyjnych wysiedleń /nie koniecznie na Ukrainę ale także na tzw. ziemie odzyskane, były wzorem stalinowskim powszechnie stosowane po wojnie, zarówno przed, w trakcie jak i po akcji "Wisła". Podlegali tym szykanom nie tylko Łemkowie i Bojkowie ale także ukraińscy mieszkańcy m.in.Jarosławia, Leżajska, Przemyśla, Sanoka,Lubaczowa. Z urzędowym nakazem przesiedlenia spotkałem się także w odniesieniu do moich dziadków,ale o tym przy innej okazji. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.03, 19:27 Nie wiem czy wiecie ale w trakcie akcji "Wisła" wysiedlano nie tylko Łemków czy Ukraińców ale także Polaków niewygodnych dla nowej władzy np. członków AK, NSZ czy działaczy PSL. Jeśli chodzi o motywy przejścia na obrządek łaciński to w pełni się zgadzam, że było to spowodowane chęcią uniknięcia przesiedlenia. Z drugiej strony pamiętajmy, że tak jak pisał p. Kiryk w "Historii Rzeszowa" większość grekokatolików w Rzeszowie i okolicy nie uczęszczała do cerkwi w Zalesiu tylko chodziła do pobliskich kościołów łacińskich. Kościół rzymskokatolicki musiał więc być dla tych ludzi bardzo dobrze znany żeby nie powiedzieć swojski stąd też tak duża liczba konwersji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 06:29 cześć Gościu- fajnie,że jesteś. szerzej na twój wątek napiszę po południu.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 10.06.03, 23:03 Gość portalu: Piotr napisał(a): > cześć Gościu- fajnie,że jesteś. szerzej na twój wątek napiszę po > południu.Pozdrawiam. Ja tez sie cieszę, że wątek odżył. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr w odpowiedzi Januaremu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 16:44 Gość portalu: january napisał(a): > Dlaczego teraz nie wracają do starego wyznania? Trudno powiedzieć: może brak > księży, cerkwie w rękach łacinników, może już tradycja zanikła? Odpowiem Ci ,że nie iest tak jak mówisz. Najlepiej zrobię to na przykładach; W krakowie na ul Wiślnej do 1947 roku, w samym centrum działala od pocz. xix w. cerkiew grek.kat. /w zabytkowym kościele pw.św. Norberta.Miała bogaty ikonostas- z ikonami autorstwa m.in Matejki /a tak,tak/, na ścianach miała epitafia poświęcone grekokatolickim profesorom UJ. Parafia zakończyła swój żywot po nalocie UB w 1947 roku, Jakiś czas potem przejęli ja O.Saletyni. Skuli piękny murowany ikonostas i epitafia. Przez 50 lat był to Ich kościól. Na fali ekumenizmu najpierw w l.90 tych udostępniali Unitom kościól na pojedyńcze msze- rozkładali oni na stpniach ołtarza piękne ikony itd. Z końcem lat 90 tych koścól mial być zwrocony Unitom0- itak się chyba stało. Chwała za to i współczesnym Saletynom i naszemu Papieżowi.Był tam w czasie jednej z ost. pielgrzymek - podejmowany m.in. przez zakonnika - birytualistę i przy krzyżu ozdobionym "ruskim rucznikom". W jarosławiu piękna cerkiew stała przez 40 lat od wypędzenia rdzennych Rusinów/1945/ pusta i zrujnowana - i oto w 1988 roku zmartwychwstała- wrócili Unici z Cudowną Ikoną,cerkiew żyje, piękna i barwna /mówię to z pełną satysfakcją - jako katolik/.O losie "karmelu" zamilknę- ale nowa, cerkiew katedralna w Przemyślu żywe cudo, Boski ikonostas . chlopie - a jak Oni śpiewają!Mogłbym mnożyć przykłady i na plus i na minus- Komańcza,Szczawne/prawośł./Ustrzyki Dln, Sanok/prawosł./,Lublin, Hajnówka, Krynica,Kostomłoty. Uff- wystarczy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: w odpowiedzi Januaremu IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 21:58 Drogi Piotrze, źle mnie zrozumiałeś. Chodziło mi o grekokatolików z najbliższych okolicach Rzeszowa i w samym Rzeszowie. Jeżeli w Zalesiu, Białej były do lat 40-tych spore grupy grekokatolików, to być może część z nich chciałaby wrócić do tradycyjnego obrządku. Podobnie: Gwożdzianka, Blizianka, Bonarówka itd. to były całe wsie grekokatolickie zamieszkałe przez Rusinów tzw. Zamieszańców. W tej chwili są to rzymscy katolicy. Tak więc ten powrót do obrządku wschodniego występuje tylko tam, gdzie grekokatolicy przetrwali cały czas i nie zmienili obrządku (wymieniłeś Kraków, Przemyśl, Jarosław oraz tereny Beskidu Niskiego). Natomiast w okolicach Rzeszowa obrządek wschodni zanikł jak się wydaje bezpowrotnie, z pewną szkodą dla bogactwa kulturowego tych okolic. Choć oczywiście np. wyznawców judaizmu było w Rzeszowie i okolicach znacznie więcej, a w tej chwili nie ma zupełnie. Tak więc biegu historii nie można już chyba powstrzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: w odpowiedzi Januaremu IP: *.kopernet.org 10.06.03, 23:02 Myślę, że należałoby pare spraw wyjaśnić. Po pierwsze od roku 1956 cerkiew greckokatolicka była przez władze tolerowana co oczywiście nie znaczy, że nie stwarzano grekokatolikom przeszkód w działalności duszpasterskiej szczególnie na Podkarpaciu. Po drugie w latach piędziesiątych powstało w województwie rzeszowskim sporo parafii prawosławnych na które władze patrzały łaskawszym okiem niż na grekokatolików. Dlatego tez wielu grekokatolików pragnąc zachować obrządek wschodni i narodowość ukraińską zostało prawosławnymi. Dochodziło przy tym do wielu dramatycznych sytuacji. Niedaleko Przemyśla jest miejscowość Kalników gdzie pomimo wysieleniań do ZSRR i akcji "Wisła" pozostała większość grekokatolików. Z uwagi na niemożność uczestniczenia w nabożeństwach w obrządku ukraińskim ludzie ci zaczęli chodzić do miejscowego kościoła rzymskokatolickiego. W roku 1956 utworzono w Kalnikowie parafię prawosławną. Jednak z możliwości powrotu do bądź co bądź obrządku wschodniego skorzystała tylko część byłych grekokatolików natomiast większość pozostała już przy obrządku łacińskim przy czym podziały te przechodziły często wewnątrz rodzin i prowadziły do dramatycznych konfliktów. Dzisiaj w Kalnikowie jest 400-500 prawosławnych, którzy uważają się za Ukraińców, jest tam tez największe wiejskie koło ZUwP. Natomiast ci grekokatolicy, którzy pozostali przy obrządku łacińskim są już dzisiaj całkowicie spolonizowani. Co chcę przez ten trochę przydługi wywód powiedzieć. Ano to, że gdyby rzeszowscy grekokatolicy pragnęli pozostać przy obrządku wschodnim to mogli np. utworzyć parafie prawosławną tak jak się działo chocby w Kalnikowie, Sanoku, Przemyślu czy innych miejscach. Nie zrobili tego a więc chyba czuli się dobrze w kościele rzymskokatolickim i nie czuli potrzeby tego zmieniać. Pamietajmy jeszcze o jednym, w Rzeszowie, Białej czy Zalesiu praktycznie nie było rodzin czysto greckokatolickich. Prawie wszystkie rodziny były mieszane co sprawiało, że grekokatolicy obcowali z kościołem rzymskokatolickim od dziecka i nie był to dla nich jakiś obcy kościół tak jak dla powiedzmy Łemków, którzy byli grupą silnie odrębną od rzymokatolików i nawet na Ziemiach Zachodnich starali się zachować swój język i wiarę mimo sporego czasami rozproszenia. Oczywiście zgadzam się z tobą, że jest to pod względem kulturowym strata dla Rzeszowa ale niestety pewnych procesów nie da sie odwrócić. Zainteresowało mnie natomiast to co napisałeś o Zamieszańcach. Czy tam też podobnie jak w najbliższej okolicy Rzeszowa zostali jacyś grekokatolicy? A może masz jakieś informacje na temat Tarnawki. Interesuje mnie czy tam też zostali jacyś grekokatolicy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: w odpowiedzi Januaremu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 23:36 Gość portalu: gość napisał(a): > jacyś grekokatolicy? A może masz jakieś informacje na temat Tarnawki. > Interesuje mnie czy tam też zostali jacyś grekokatolicy. Wtrącę się - sorry .Zastrzegam - nie chce budzic upiorów /w rodzaju Prawdziwych i jedynych sprawiedliwych Polaków typu panowie Prus czy Pająk.ale wraca temat tarnawki. Otóz cytuję za Siwickim i wydanym w USA "jarosławszczyzna i Zasania.Istoryczno-memuarnyj zbirnik"- W 1944r. w Tarnawce pw. Przeworsk okrutnie zabito psalmistę Mykołe Szafrana, nocą strzelano do Zachary Pichury- przewodniczącego komiteu cerkiewnego Rozstrzelano świadomych Ukraińców leśniczego Mandryka,Petra Błaszczaka, Iwana Kolcza,Petra Kucybałe,Teodozija Łemyka,Kłyma Chruszcza,Dmytra Hłuchego.Pozostali przy życiu Ukraińcy musieli opuścić w pażdzierniku 1944 r. ojcowiznę, natomiast mieszane małzeństwa,ktore pozostawiono we wsi zostały pózniej rozstrzelane.Autorzy sugerują że zrobiły to "polskie bandy". Ponoć podobne rzeczy działy się na Białej w 1945 roku "już po odejściu wojsk sowieckich, za miejscowej socjalistycznej władzy" jako "odwet za zabójstwa Polaków we wschodniej Galicji" Wybaczcie, ale musiałem to napisać.Chociaż jako Polakowi/z ruskimi korzeniami/ cięzko mi jest się uporać z opisami rzeczy strasznych popełnianych w tamtych czasach przez wszystkie strony tamtej potwornej wojny domowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: w odpowiedzi Januaremu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 23:06 Tak-oczywiście masz racje. Mówiłem tu kiedyś o próbach wskrzeszenia obrządku rytu wschodniego u Bernardynów-nie wypaliło.Nawet w starej szopce Dominikańskiej widziałem przy jakiejś okazji wystawioną ikonę Pankratora,rozmawiałem nawet z sympatycznym birytualistą od Nich. A wiesz- ciekawy byłby temat czy żyją w Rzeszowie jeszcze potomkowie tamtych Żydów.conajmniej kilku sporód nich mogło ocalec z wojennych i powojennych pogromów i nie wyjechać. Do tematu konwersji rzeszowskich "rusinów" wrócę po zgłoszeniu się Gościa. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: A propos Żydów IP: *.kopernet.org 10.06.03, 23:18 A propos Żydów to w moim mieście bardzo wielu z nich przeszło na katolicyzm w XIX wieku w wyniku prowadzonych misji. Zamierzam właśnie sporządzić drzewo genealogiczne mojej rodziny i wcale bym się nie zdziwił gdybym tam znalazł jakichś izraelitów. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O Gwożdziance i Bonarówce IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 18:24 Gość portalu: january napisał(a): > tradycyjnego obrządku. Podobnie: Gwożdzianka, Blizianka, Bonarówka itd. to były > > całe wsie grekokatolickie zamieszkałe przez Rusinów tzw. Zamieszańców. ODPOWIADAM ; na podstawie grzegorz Motyka "Tak było w Bieszczadach" Oficyna wydawnicz Volumen w-wa 1999 : według danych IPN w Grożdziance zabito od 8 do 166 osob - zależnie od żrodel. /szczególy str.238-245.Według Siwickiego cytowalem go wcześniej -"W roku 1945 nastąpila repatriacja.Do Bonarowki przybyli agitatorzy zapisywać ludzi na wyjazd na Ukraine. Obiecywali raj na ziemi. Ludzie nie mieli wyjscia. Polak-wróg i moskal też wróg ale lepiej między swemi. zapisali sie. Gwożdzianka przyłaczyla sie do Bonarówki,nastąpil czas wyjazdu, kwiecień 1945.Ludzie żegnali się. Lecz była to ostatnia noc Gwozdzianki.W nocy polscy "rycerze" otoczyli wieś, Wdzierali się do chaty każdego, kto był zapisany na wyjazd. {...}".."Szczęśliwcy zdołali uciec i dali znać do Bonarówki odległej o 30km gdyż bliżej ukraińskiej wioski nie było" Nazajutrz dowódca jednostki sovieckiej stacjonującej w Bonarówce zaalarmowany wysłal 20 wozów z końmi i żołnierzami do gwożdzianki - naliczono 166 ciał. wykopano wspólną mogiłę i posłano do najbliższej wioski po polskiego księdza aby pochować tych nieszczęśliwców. Kompania wróciła do Bonarowki bez ludzi i mienia.Drogi January - zrozum,że tu na naszych terenach działy się straszne sceny. zadziałal mechanizm "odpowiedzialności zbiorowej" za grzechy rodaków - Ukraińców z upa - popełnione na Zasaniu,Bieszczadach, Wolyniu. Ponadto była to typowa sytuacja ziemi niczyjej /ofiarami tego mechanizmu byli mieszkańcy M.in. Pawłokomy, Zawadki Morochowskiej itd.Był jeszcze elemnt prowokacji NKWD i UB - granie na antagonizmach - divide et impera . W Desznie po tzw wyzwoleniu tez grasowały "kupy swawolne"- polskie,słowackie,ukraińskie, marudzerzy wszelkiej maści- grabili i Polaków i Łemków.Slad tych wydarzeń został w psychice tych co przeżyli na długo. POPATRZ NA NASZĄ DYSKUSJĘ - CZY NAPRAWDĘ TYLKO JA JESTEM "OSTATNIM MOHIKANINEM" [ więcej pokory Pietruś, więcej pokory - sorry, do do siebie/,przecież jest masa ludzi znających historię, mających takich przodków, umiejących posługiwać sie PC em i internetem,jako tako wysławiających się, mających zyjących dziadków, rodziców z takimi korzeniami, ale MILCZĄ.Milczą ludzie- potomkowie "tamtych" z Przemyśla, sanoka, Jarosławia - chociaż wiem że "surfują" po sieci i forach. Boję się, że łazimy po temacie który nikomu-poza nami nie jest potrzebny. Ale zostaję przy nim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: O Gwożdziance i Bonarówce IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 22:38 Muszę przyznać, że nic na temat powojennych wydarzeń w Gwoździance i Bonarówce nie wiedziałem. Nie wiedziałem, że działy się tam tak straszne rzeczy. Nikt o tym nie pisał, nie wybudowano żadnego pomnika, milczą o tym przewodniki i strony internetowe samorządów lokalnych. Dziwię się, że nic jeszcze nie zrobiono dla wyjaśnienia tej sprawy i uczczenia ofiar tych zajść. Tą sprawą powinien zająć się Instytut Pamięci Narodowej. Myślę, że w ogóle nie ma kto upomnieć się o pamięć ofiar po stronie ukraińskiej w Bieszczadach, na Pogórzu. Są to ciągle białe (a raczej czarne) karty najnowszej historii, które koniecznie trzeba wyjaśnić. Ale upomnieć się mogą chyba tylko potomkowie ofiar zabójstw i wysiedleń. Dlaczego Trybunał Haski sądzi sprawców czystek etnicznych w Jugosławii, a podobne czystki na pograniczu polsko-ukraińskim sprzed 60 lat nie są do tej pory wyjaśnione i opisane? Bez wyjaśnienia tych wydarzeń i wskazania winnych nie dojdzie do pojednania polsko-ukraińskiego. Zresztą w wymiarze lokalnym nienawiść i zbrodnia nieprzebaczona i nieodpokutowana powoduje podziały i konflikty w następnych pokoleniach. Słyszałem, że w Gwożdziance lokalna społeczność jest ogromnie skłócona i skonfliktowana. Jest to prawdopodobnie konflikt pomiędzy potomkami Rusinów, a ludnością napływową. Być może istnieje jakieś stowarzyszenie Ukraińców w Polsce, które dąży do wyjaśnienia tych spraw? Nie wiem jednak dlaczego potomkowie mieliby odczuwać dzisiaj strach. Chyba w tej chwili nic im nie grozi. Choć być może lęk przed odrzuceniem przez sąsiadów, napiętnowaniem, zaszufladkowaniem jako "Ruscy"? Nasze społeczeństwo wciąż jest bardzo nietolerancyjne, a jak wiadomo z sondaży Ukraińcy nie cieszą się dobrą opinią (oczywiście całkowicie niesłusznie). Wydaje mi się, że źle mnie rozumiesz. Ja o nic nie obwiniam dawnych grekokatolików, staram się tylko zrozumieć motywy ich działania. W twoich wypowiedziach wyczuwam jakbyś czuł się atakowany przeze mnie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: O Gwożdziance i Bonarówce IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 00:34 Gość portalu: january napisał(a): > Dlaczego Trybunał Haski sądzi sprawców czystek etnicznych > w Jugosławii, a podobne czystki na pograniczu polsko-ukraińskim sprzed 60 lat > nie są do tej pory wyjaśnione i opisane? > (...) > Bez wyjaśnienia tych wydarzeń i wskazania winnych nie dojdzie do pojednania > polsko-ukraińskiego. > (...) > Nasze społeczeństwo > wciąż jest bardzo nietolerancyjne, a jak wiadomo z sondaży Ukraińcy nie > cieszą się dobrą opinią (oczywiście całkowicie niesłusznie). www.rzeszow.um.gov.pl/echo/index.php?id=32 (numer z czerwca 2003) W wydaniu papierowym jest jeszcze archiwalne zdjęcie - szkoda ze nie zamieszczone w wydaniu internetowym, bo może podziałałoby na wyobraźnie, czwórki polskich dzieci (w wieku ok. 1,5 - 7 lat) przybitych do parkowego drzewa przez rzezaków z UPA i podpis: "n/z: jedno z okrutnych świadectw ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Nieznany fotograf ze wsi Łozowa uwiecznił na zdjęciu z grudnia 1943 roku czwórkę polskich dzieci powieszonych przez "rycerzy" z UPA na parkowym drzewie. Takie tzw. "wianuszki" nie były w tamtych czasach żadnym wyjątkiem..." Komentarz do tego co piszecie niech będzie następujący: Nikt nie kwestionuje np. sporadycznych powojennych ofiar niemieckich polskiej zemsty. Tyle że Niemcy nie twierdzą przynajmniej, że to oni byli ofiarami polskiej agresji w czasie II wojny światowej. Wy, Panowie Ukraińcy, chyba pomieszaliście ofiarę z mordercą. Ja wiem, ze trudno przynać się do rzezi na Polakach i wygodniej odwracac kota ogonem, ale na litość boską, trochę ludzkich uczuć i zwykłej przyzwoitości, bo z lektury wątku wynika że to biedni Ukraińcy byli katowani przez morderców Polaków. Obawiam sie że postulat ukarania winnych rzezi (na szczęście dla ukraińskich nacjonalistów) jest nierealny, bo dziś jak wyłuskać kto z nożami i siekierami ruszał na Polaków 60 lat temu niczym Jakub Szela na panów? Zapewne wiele ukraińskich rodzin miałoby wówczas w swoim gronie kandydata do oskarżenia w Hadze o zbrodnie przeciw ludzkości. Nie piszę tego powodowany zemstą. Taka jest niestety smutna prawda, do której wielu z Was jeszcze nie dorosło. Więcej pokory, całej prawdy, a nie półprawd czy wręcz kłamstw, a przyjdzie czas i na zrozumienie potrzeby przeprosin najpierw z Waszej a potem z nasze strony, i na chyba oczekiwane przez nas wszystkich pojednanie polsko-ukraińskie. PS W lipcu w Polsce będą uroczyste obchody 60-tej rocznicy rzezi dokonywanych na Polakach przez bandy spod znaku UPA i OUN. Z tego co wiem, ukraińskie władze nie wykazały gotowości wykorzystania ich do historycznego pojednania. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: O Gwożdziance i Bonarówce IP: 217.96.24.* 12.06.03, 09:04 Nie chodziło mi o jątrzenia naprawdę. Tylko o prawdę historyczną okoic rzeszowa Nie kwestinuję tragedii Polaków - tak było. Pięknie pisał ospotkaniu nacjonalizmów Gość w swojej replice "przy dareczku" Może trochę "przeholowałem" w tym dążeniu do opisu tej prawdy. Przepraszam - postaram się wrócić bo bardziej łagodnego tematu z cyklu "opowieści mojej babci grekokatoliczki.Dobrze,że wróciłeś Elkoń - napewno w tej dyskusji każdy z nas zachowane sposkojnie swoje zdanie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: O Gwożdziance i Bonarówce IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 12.06.03, 19:45 Drogi Elekonie, tekst pana Zielińskiego, który polecasz jest wyjątkowo kiepski, a jego poetyka jednoznacznie kojarzy się z literaturą tendencyjną do garnic możliwości. Nie znam dokładnie historii mordów na Wołyniu, ale wydaje mi się, że wiązanie ich z walkami w Bieszczadach i na Pogórzu to gruba przesada. Każde morderstwo z przesłanek etnicznych jest zbrodnią, którą należy osądzić i potępić, niezależnie od tego kto jest ofiarą: Polak, Żyd czy Ukrainiec. Jestem jak najbardziej za osądzeniem zbrodni UPA na Podkarpaciu, zresztą sądzę, że takie śledztwa są prowadzone przez IPN. Czystki etniczne prowadzone przez UPA na ludności polskiej są szeroko opisane i w miarę powszechnie znane. Natomiast czystki dokonywane przez Polaków (być może z inspiracji NKWD lub naszych rodzimych komunistów) na ludności ruskiej (która nie zawsze uważała się za Ukraińców) są według mojej wiedzy zupełnie pomijane. Weźmy chociażby przewodnik Anny Lawery i Artura Baty "W Strzyżowie i na Pogórzu", którego autorzy ani słowem nie wspominają o pacyfikacji Gwoździanki i Bonarówki. Chodząc po Bieszczadach i Pogórzu ze zgrozą oglądałem zawsze ruiny wysadzonych, lub spalonych cerkwi i cmentarzy. To były ziemie już w przewadze ruskie. Polacy wkroczyli na nie jako swego rodzaju agresorzy, by (zapewne z inspiracji sowieckiej) nieodwacalnie zniszczyć ich ludność i kilkusetletnią kulturę. Sądzę, że ciągle zbyt mało, mówi się o historii Bieszczadów i Beskidu Niskiego i ich dawnych mieszkańcach. Nie wystarczy ustawienie kilku tablic i mizerne wzmianki o wysiedleniach i podpaleniach. Te ziemie dopominają się upamiętnienia dawnych mieszkańców, podjęcia choćby próby naprawienia krzywd zarówno polskich, jak i ukraińskich. Z Bieszczadów zrobiono swego rodzaju ziemię bez historii, dla przeciętnego turysty liczy się tylko to, że jest tu dziko i pusto. Przecież, gdyby upamiętniono dawnych mieszkańców tych ziem, byłaby to dla młodzieży wspaniała szkoła zrozumienia inności, odmiennej kultury. Tych miejsc upamiętniających przeszłość jest za mało. Przeciętny turysta, a być może nawet mieszkaniec Bieszczadów prawdopodobnie nawet nie wie, kto tu mieszkał, żył przed 70 laty. Aby rozwiać twoje wątpliwości, informuję cię, że nie jestem Ukraińcem, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Nie czuję się jednak wcale urażony, bo uważam, że Ukraińcy jak każdy naród zasługują na szacunek i zainteresowanie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: O Gwożdziance i Bonarówce IP: *.kopernet.org 12.06.03, 21:18 Zacytuję wam co na temat konfliktu polsko-ukraińskiego pisze historyk IPN Grzegorz Motyka autor książki "Tak było w Bieszczadach". Pisze on min. "Konflikt polsko-ukraiński w latach 1943-1948 na ziemiach dzisiejszej Polski dzielił się wyraźnie na dwie fazy. Pierwsza z nich trwała od początku roku 1943 do 1945 i była powiązana z próba usunięcia przez OUN-UPA polskiej ludności z Kresów, zas druga, w latach 1945-1948, upłynęła w cieniu prowadzonych przez komunistów przymusowych wysiedleń ludności ukraińskiej, najpierw do ZSRS, a następnie na Ziemie Odzyskane. Nic nie potwierdza tezy ukraińskich historyków, iż mordy na polskiej ludności na Wołyniu były odpowiedzią na wcześniejsze likwidacje Ukraińców na Lubelszczyźnie. Do starć polsko-ukraińskich w tym rejonie dochodziło wprawdzie jeszcze przed rozpoczęciem akcji banderowców, ale było to związane z wysiedleniami ludności przeprowadzanymi przez Niemców w ramach tzw. Generalplan Ost i - co równie ważne - miało to miejsce zbyt późno (początek 1943) aby wpłynąć na sytuację na Kresach. w dodatku, dopiero pojawienie się na opisywanych terenach uchodźców z Wołynia i Galicji Wschodniej sprowokowało polskie podziemie, głównie na Lubelszczyźnie, do większych akcji antyukraińskich, w tym do próby wyparcia Ukraińców za Bug. Są podstawy by przypuszczać, ze reakcja ukraińska na "polską ofensywę partyzancką" z marca 1944 r. i tak miałaby miejsce w ramach realizowanego przez OUN-UPA olanu "depolonizacji". Wskazują na to np. wydarzenia w Bieszczadach, gdzie nie było antyukraińskich wystąpień, a mimo to UPA zabiła tam w 1944 r. 200-250 Polaków. Okrutny przebieg antypolskich akcji OUN-UPA być może był specjalnie zamierzony w celu przerażenia Polaków oraz zmuszenia wszystkich Ukraińców do walki do upadłego z obawy przed polską zemstą. Kwestia ta wymaga dalszych badań. Warto wszakże zauważyć, iż takie postepowanie byłoby zgodne z wyznawaną przez OUN zasada "permamentnej rewolucji". Siła polskiego podziemia sprawiła, że na Lubelszczyźnie i Rzeszowszczyźnie, inaczej niż na Kresach, liczne straty poniosła też ukraińska ludność cywilna. Jednak wbrew temu, co podaja badacze ukraińscy, wydaje się, iz straty Polaków i Ukraińców na tych terenach w latach 1943-1944 były ze soba porównywalne, wynosząc po ok. 4-5 tys. zabitych. Sytuacja ta zmieniała się w nastepnych miesiącach. W lutym/kwietniu 1945 r., aby przymusić Ukraińców do wyjazdu, dopuszczono się, przede wszystkim na Rzeszowszczyźnie, szeregu pojedynczych i zbiorowych mordów pod hasłem odwetu za wypadki na Kresach. Zginęło w nich zapewne ok. 3-3,5 tys. Ukraińców. Dokonały tego, prawdopodobnie niezależnie od siebie, różne lokalne samoobrony powiązane z partyzantka poakowską, oddziały BCh i NZW-NSZ, stacjonujący w Lubaczowie "rządowy" 2 Samodzielny Batalion Wojsk Wewnętrznych oraz milicja". O akcji "Wisła" pisze Motyka w następujący sposób "Rzeczywistym celem akcji "Wisła" była nie tyle likwidacja ukraińskiego podziemia, co, "rozwiązanie ostateczne problemu ukraińskiego" w Polsce. Tylko to tłumaczy fakt wysiedlenia z Beskidu Niskiego, a nawet z Sądeckiego Łemków, którzy przecież do UPA odnosili się z niechęcią. w wyniku tego została w dużej mierze zniszczona unikalna kultura łemkowska. Przesiedlenia nawet tych, którzy nie popierali partyzantki ukraińskiej, zniechęciły do Polski wszystkich dotkniętych nimi Ukraińców i Łemków. Zwolennicy akcji "Wisła" nie zauważają, że rozwiązanie problemu ukraińskiego przy zastosowaniu zasady zbiorowej odpowiedzialności było w gruncie rzeczy na rękę... OUN-UPA. Dzięki temu Ukraińcy szybko zapomnieli o złych stronach tej organizacji, a pamietają jedynie, iz broniła ich przed wypędzeniem z własnych domów. Przekonanie to jesczcze umocniło przez lata postepowanie władz komunistycznych. Nie pozwalały one na badanie rzeczywistych zbrodni UPA na Kresach, zachęcając jednocześnie do dopisywania jej czynów nie popełnionych na ziemiach dzisiejszej Polski. w licznych publikacjach starano sie pokazywac akcję "Wisła" jako zwycięskie zakończenie rozpoczętych przez Ukraińców walk na Kresach i sprawiedliwy odwet za doznane tam przez Polaków krzywdy. W efekcie Polacy wierzyli we wszystkie zarzuty wysuwane pod adresem Ukraińców. Ukraińcy natomiast, szybko odkrywając kłamstwa propagandy, łatwo uznawali za wymysły np. opisy mordów na Wołyniu. Jak to wpływało na wzajemne dyskusje, nietrudno się domyślić" Tyle historyk. Przepraszam, że sam sie nie wypowiedziałem ale pan Motyka dokładnie wyraził to co czuję i to co myslę na temat stosunków polsko-ukraińskich w czasie wojny. Ze swej strony chciałbym tylko dodać, że historycy polscy szacują liczbe zamordowanych Polaków na Wołyniu na około 50- 60 tysięcy, w Galicji Wschodniej około 20-30 tysięcy a na ziemiach dzisiejszej Polski 7-8 tysięcy. Jeśli chodzi o Ukraińców to szacunki mówią o około 10 tys na Kresach i 10-12 tysiącach na obecnych ziemiach polskich. Straty polskie były więc dużo wyższe. Ale nie o licytacje tu chodzi. Każde morderstwo nawet jednego człowieka jest zbrodnią i należy o niej mówić głośno a nie udawać, że jej nie było. Tak się składa, że w okolicach Rzeszowa zginęło znacznie więcej Ukraińców a tytuł naszego wątku brzmi przecież "Grekokatolicy w Rzeszowie" więc nie dziw sie Elekonie, ze mówimy tu o zbrodniach na Ukraińców co przecież nie oznacza, że ktoś kwestionuje np. mordy na Polakach na Wołyniu. Na razie tyle. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Prezenty dla Gościa i Januarego IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 17:34 Panowie mam dla Was prezenty na wkład w doychczasową dyskusję - takie cymelia www.lemko.org/polish/sprz/index html www.ipn.gov.pl/biuletyn/8/biuletyn 8-9 htm Uprzejmie prosze o refleksje z lektury.w tym pierwszym przypadku aktywowane są tylko wybrane pozycje ze spisu treści /specjalnie dla Ciebie Gościu/. W tym "second once" - taka perełka Pana Motyki. przyjemnej lektury /specjalny podarunek dla Januarego/. radzę od razu na HD Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: O Gwożdziance i Bonarówce IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 17:25 Gość portalu: gość napisał(a): > Zacytuję wam co na temat konfliktu polsko-ukraińskiego pisze historyk IPN > Grzegorz Motyka autor książki "Tak było w Bieszczadach". Pisze on > min. "Konflikt polsko-ukraiński w latach 1943-1948 na ziemiach dzisiejszej > Polski dzielił się wyraźnie na dwie fazy. Pierwsza z nich trwała od początku > roku 1943 do 1945 i była powiązana z próba usunięcia przez OUN-UPA polskiej > ludności z Kresów, zas druga, w latach 1945-1948, upłynęła w cieniu > prowadzonych przez komunistów przymusowych wysiedleń ludności ukraińskiej, > najpierw do ZSRS, a następnie na Ziemie Odzyskane. Nic nie potwierdza tezy > ukraińskich historyków, iż mordy na polskiej ludności na Wołyniu były > odpowiedzią na wcześniejsze likwidacje Ukraińców na Lubelszczyźnie. Do starć > polsko-ukraińskich w tym rejonie dochodziło wprawdzie jeszcze przed > rozpoczęciem akcji banderowców, ale było to związane z wysiedleniami ludności > przeprowadzanymi przez Niemców w ramach tzw. Generalplan Ost i - co równie > ważne - miało to miejsce zbyt późno (początek 1943) aby wpłynąć na sytuację na > Kresach. w dodatku, dopiero pojawienie się na opisywanych terenach uchodźców z > Wołynia i Galicji Wschodniej sprowokowało polskie podziemie, głównie na > Lubelszczyźnie, do większych akcji antyukraińskich, w tym do próby wyparcia > Ukraińców za Bug. Są podstawy by przypuszczać, ze reakcja ukraińska na "polską > ofensywę partyzancką" z marca 1944 r. i tak miałaby miejsce w ramach > realizowanego przez OUN-UPA olanu "depolonizacji". Wskazują na to np. > wydarzenia w Bieszczadach, gdzie nie było antyukraińskich wystąpień, a mimo to > UPA zabiła tam w 1944 r. 200-250 Polaków. Okrutny przebieg antypolskich akcji > OUN-UPA być może był specjalnie zamierzony w celu przerażenia Polaków oraz > zmuszenia wszystkich Ukraińców do walki do upadłego z obawy przed polską > zemstą. Kwestia ta wymaga dalszych badań. Warto wszakże zauważyć, iż takie > postepowanie byłoby zgodne z wyznawaną przez OUN zasada "permamentnej > rewolucji". Siła polskiego podziemia sprawiła, że na Lubelszczyźnie i > Rzeszowszczyźnie, inaczej niż na Kresach, liczne straty poniosła też ukraińska > ludność cywilna. Jednak wbrew temu, co podaja badacze ukraińscy, wydaje się, > iz straty Polaków i Ukraińców na tych terenach w latach 1943-1944 były ze soba > porównywalne, wynosząc po ok. 4-5 tys. zabitych. Sytuacja ta zmieniała się w > nastepnych miesiącach. W lutym/kwietniu 1945 r., aby przymusić Ukraińców do > wyjazdu, dopuszczono się, przede wszystkim na Rzeszowszczyźnie, szeregu > pojedynczych i zbiorowych mordów pod hasłem odwetu za wypadki na Kresach. > Zginęło w nich zapewne ok. 3-3,5 tys. Ukraińców. Dokonały tego, prawdopodobnie > niezależnie od siebie, różne lokalne samoobrony powiązane z partyzantka > poakowską, oddziały BCh i NZW-NSZ, stacjonujący w Lubaczowie "rządowy" 2 > Samodzielny Batalion Wojsk Wewnętrznych oraz milicja". O akcji "Wisła" pisze > Motyka w następujący sposób "Rzeczywistym celem akcji "Wisła" była nie tyle > likwidacja ukraińskiego podziemia, co, "rozwiązanie ostateczne problemu > ukraińskiego" w Polsce. Tylko to tłumaczy fakt wysiedlenia z Beskidu Niskiego, > a nawet z Sądeckiego Łemków, którzy przecież do UPA odnosili się z niechęcią. > w wyniku tego została w dużej mierze zniszczona unikalna kultura łemkowska. > Przesiedlenia nawet tych, którzy nie popierali partyzantki ukraińskiej, > zniechęciły do Polski wszystkich dotkniętych nimi Ukraińców i Łemków. > Zwolennicy akcji "Wisła" nie zauważają, że rozwiązanie problemu ukraińskiego > przy zastosowaniu zasady zbiorowej odpowiedzialności było w gruncie rzeczy na > rękę... OUN-UPA. Dzięki temu Ukraińcy szybko zapomnieli o złych stronach tej > organizacji, a pamietają jedynie, iz broniła ich przed wypędzeniem z własnych > domów. Przekonanie to jesczcze umocniło przez lata postepowanie władz > komunistycznych. Nie pozwalały one na badanie rzeczywistych zbrodni UPA na > Kresach, zachęcając jednocześnie do dopisywania jej czynów nie popełnionych na > ziemiach dzisiejszej Polski. w licznych publikacjach starano sie pokazywac > akcję "Wisła" jako zwycięskie zakończenie rozpoczętych przez Ukraińców walk na > Kresach i sprawiedliwy odwet za doznane tam przez Polaków krzywdy. W efekcie > Polacy wierzyli we wszystkie zarzuty wysuwane pod adresem Ukraińców. Ukraińcy > natomiast, szybko odkrywając kłamstwa propagandy, łatwo uznawali za wymysły > np. opisy mordów na Wołyniu. Jak to wpływało na wzajemne dyskusje, nietrudno > się domyślić" Tyle historyk. Przepraszam, że sam sie nie wypowiedziałem ale > pan Motyka dokładnie wyraził to co czuję i to co myslę na temat stosunków > polsko-ukraińskich w czasie wojny. Ze swej strony chciałbym tylko dodać, że > historycy polscy szacują liczbe zamordowanych Polaków na Wołyniu na około 50- > 60 tysięcy, w Galicji Wschodniej około 20-30 tysięcy a na ziemiach dzisiejszej > Polski 7-8 tysięcy. Jeśli chodzi o Ukraińców to szacunki mówią o około 10 tys > na Kresach i 10-12 tysiącach na obecnych ziemiach polskich. Straty polskie > były więc dużo wyższe. Ale nie o licytacje tu chodzi. Każde morderstwo nawet > jednego człowieka jest zbrodnią i należy o niej mówić głośno a nie udawać, że > jej nie było. Tak się składa, że w okolicach Rzeszowa zginęło znacznie więcej > Ukraińców a tytuł naszego wątku brzmi przecież "Grekokatolicy w Rzeszowie" > więc nie dziw sie Elekonie, ze mówimy tu o zbrodniach na Ukraińców co przecież > nie oznacza, że ktoś kwestionuje np. mordy na Polakach na Wołyniu. Na razie > tyle. Pozdrawiam. Mam pytanie do Ciebie Gościu: czy nie wiesz czasem czy przodkowie cytowanego tu Grzegorza Motyki nie pochodzą z Rzeszowa, a konretnie z Pobitnego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Dla Januaredo IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 17:21 Gość portalu: january napisał(a): , zresztą sądzę, że takie > śledztwa są prowadzone przez IPN. Czystki etniczne prowadzone przez UPA na > ludności polskiej są szeroko opisane i w miarę powszechnie znane. Natomiast > czystki dokonywane przez Polaków (być może z inspiracji NKWD lub naszych > rodzimych komunistów) na ludności ruskiej (która nie zawsze uważała się za > Ukraińców) są według mojej wiedzy zupełnie pomijane. Weźmy chociażby przewodnik > > Anny Lawery i Artura Baty "W Strzyżowie i na Pogórzu", którego autorzy ani > słowem nie wspominają o pacyfikacji Gwoździanki i Bonarówki. > Chodząc po Bieszczadach i Pogórzu ze zgrozą oglądałem zawsze ruiny wysadzonych, > > lub spalonych cerkwi i cmentarzy. To były ziemie już w przewadze ruskie. Polacy > > wkroczyli na nie jako swego rodzaju agresorzy, by (zapewne z inspiracji > sowieckiej) nieodwacalnie zniszczyć ich ludność i kilkusetletnią kulturę. > Sądzę, że ciągle zbyt mało, mówi się o historii Bieszczadów i Beskidu Niskiego > i ich dawnych mieszkańcach. Nie wystarczy ustawienie kilku tablic i mizerne > wzmianki o wysiedleniach i podpaleniach. Te ziemie dopominają się upamiętnienia > > dawnych mieszkańców, podjęcia choćby próby naprawienia krzywd zarówno polskich, > > jak i ukraińskich. Z Bieszczadów zrobiono swego rodzaju ziemię bez historii, > dla przeciętnego turysty liczy się tylko to, że jest tu dziko i pusto. > Przecież, gdyby upamiętniono dawnych mieszkańców tych ziem, byłaby to dla > młodzieży wspaniała szkoła zrozumienia inności, odmiennej kultury. Tych miejsc > upamiętniających przeszłość jest za mało. Przeciętny turysta, a być może nawet > mieszkaniec Bieszczadów prawdopodobnie nawet nie wie, kto tu mieszkał, żył > przed 70 laty. ODPOWIADAM - PODPOWIADAM : Bieszczady na szczęcie mają już w miarę rzetelną dokumentację w postaci "Bieszczady Słownik Histotyczno-krajobrazowy częśc 1 - gmina Lutowniska i cz.2 Gmina Lutowiska" Wydał to piękne ,na razie dwutomowe dzieło Zespól po kierownictwem Pana Stanisława Krycińskiego w latach 1995 - 1996.Towarzystwo Karpackie Wydawnictwo w/w Pana. Rzecz piękna,z opisem wsi, mnóstwo o Bojkach, wyciągi ze schematyzmów i kataster. Polecam - narazie brak ciągu dalszego.sprawa warta rozpropagowania. Są już też niezle opracowania odnośnie pogórza przemyskiego. Dziwi więc biała plama wokół zamieszańców /był on nich spory material w "Gościncu" w l.80 - jak znajdę to pocytuję. Odnośnie okolic Niebylca /Gwożdzianka i Blizianka" -ciekawie na ten temat pisze ksiądz Pietowski - cytowany przez Pana Motykę /również w "Panach i rezunach" jego autorstwa.Polecam str. 243 "Tak było w Bieszczadach" -tytuł troche mylący bo ksiązka obejmuje o wiele większy obszar. Ps January - przepraszam za trochę nerwowy styl wcześniejszych listów. Nie mam "żalu do nikogo",a tym bardziej do Ciebie.trochę dziwi mnie tylko"ewolucja" postawy Elkona Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: Dla Januaredo IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 14.06.03, 23:33 Piotrze, chodziło mi nie tylko o publikacje książkowe czy artykuły, ale upamiętnienie dawnych mieszkańców bezpośrednio w terenie, a także, co moim zdaniem jeszcze ważniejsze, w umysłach obecnych mieszkańców. Np. w okolicach dawniej zamieszkanych przez Rusinów dzieci powinny uczyć się w szkole historii swoich miejscowości, każdy powiniem wiedzieć, jak tutaj żyło się przed kilkudziesięciu laty. Musisz przyznać, że wymienione przez ciebie publikacje są trudno dostępne i interesują się nimi głównie hobbyści. Oczywiście mam "Gminę Lutowiska" (Cisnej niestety nie posiadam). Mam także grubą pozycję - bodajże "Łemkowie" i "losy cerkwi w Polsce po 1945 r.". To są pozycje znane historykom lub krajoznawcom. Szerszy ogół społeczeństwa polskiego, nawet na Podkarpaciu, nic o tym nie wie. Co ciekawe, wyczytałem gdzieś, że ludność ruska na Pogórzu, dzieliła się na dwie grupy - wzmiankowanych już Zamieszańców oraz Dolinian. Czy wiesz coś o tej drugiej grupie? Gdzie zamieszkiwali? Jakie były ich losy? Czy byli bliżsi Łemkom i Bojkom, czy raczej niżowym Ukraińcom? Przesyłam pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Dla Januarego i każdego IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.06.03, 08:13 Gość portalu: january napisał(a): > Piotrze, > > chodziło mi nie tylko o publikacje książkowe czy artykuły, ale upamiętnienie > dawnych mieszkańców bezpośrednio w terenie, a także, co moim zdaniem jeszcze > ważniejsze, w umysłach obecnych mieszkańców. Np. w okolicach dawniej > zamieszkanych przez Rusinów dzieci powinny uczyć się w szkole historii swoich > miejscowości, każdy powiniem wiedzieć, jak tutaj żyło się przed kilkudziesięciu > > laty. Musisz przyznać, że wymienione przez ciebie publikacje są trudno dostępne > > i interesują się nimi głównie hobbyści. Oczywiście mam "Gminę Lutowiska" > (Cisnej niestety nie posiadam). Mam także grubą pozycję - bodajże "Łemkowie" > i "losy cerkwi w Polsce po 1945 r.". To są pozycje znane historykom lub > krajoznawcom. Szerszy ogół społeczeństwa polskiego, nawet na Podkarpaciu, nic o > > tym nie wie. > Co ciekawe, wyczytałem gdzieś, że ludność ruska na Pogórzu, dzieliła się na > dwie grupy - wzmiankowanych już Zamieszańców oraz Dolinian. > Czy wiesz coś o tej drugiej grupie? Gdzie zamieszkiwali? Jakie były ich losy? > Czy byli bliżsi Łemkom i Bojkom, czy raczej niżowym Ukraińcom? > Przesyłam pozdrowienia. GENERALNIE SIĘ ZGADZAM - chociaż... Oglądałem lemkowskie zespoły w ustrz. dln na country - music, w skansenie sanockim na piknikach muz.,są rózne watry,kermesze łemkowskie, są ładnie oznakowane tablicami szlaki cerkiewne w podkarpackim i małopolskim, jest magazyn ukrainski "Zustriczy" w TV /czy jest jeszcze to nie wiem,była /jest?/akcja cmentarna Krycińskiego w Beskidzie i Bieszczadach, widzę że jarosławianie z dumą piszą o swojej cerwki jako zabytku i "miejscu pielgrzymek grekokatolików", w Beskidzie działa grupa skrzyknieta przez Księdza Prawosławnego - ostatnio wraz z Panem Walterem Maksymowiczem odnowili cmentarz przycerkiewny w Chyrowej. W Dziejach Rzeszowa po latach przemilczeń bardzo ładnie upamietniono unitów rzeszowskich.Nawet na zapomnienej /bliskiej mi/ Wołtuszowej uporzadkowano cerkwisko, przybito tablicę pamiątkową nawet z nawiskami ruskich mieszkańców i mapą - rozmieszczeniem domów /nieistniejących/. Wiesz Kolego - przy moim wrodzonym pesymiżmie - nie jest tak żle. Chodzi bardziej o edukację- to prawda. Internet też daje dużo, więc chyba jest sens tych pogaduszek. Do kwestii drugiej - najkrocej -ŁEMKOWIE- od Beskidu /z wyspą Szlachtowej/po Bieszczady /pd-zach- po wyski dział/- PAMIĘTAJ TAKŻE O SŁOWACKIM SZARYSZU,Bojkowie- Bieszczady/nasze i obesnie Ukrainskie/ i ich pogórze/chociaż chaty w ich stylu znajdowano na czystej Łemkowszczyżnie - ale to inny temat/,Pogórzanie - to Polacy,na cudnej wyspie czarnorzeckej - Zamieszańcy /w tym z wysepką ruską Wróblików szlach. i koroliwskieho , jabłonicy itd / chociaż czytałem też że wróbliki to była wysepka Dolinian zamieszkującą częśc Dołow jasielsko- sanockich- grupy stanowiącej "mix" polsko- ruski. Pogórze dynowskie i przemyskie to Rusini. Cztałem,że "pn-wsch część Pogórza Przemyskiego zamieszkiwali Rusini, zaś pd-zach. Dolinianie,z wiekszą jednak dominacją elementu ruskiego, niż w okolicach Sanoka. Proszę o ewentualne sprostowania. Co do ich losów - kupiłem kiedyś , od Diaka cerkiewnego w Sanoku Pana Marczaka - Jego kosztem wydane wspomnienia "Ukrainiec w Polsce - było takie życie,byli tacy ludzie" - wydobył je z cerkiewnej skrzyni po tym jak wprowadził naszą grupę do specjalnie dla nas otworzonej cerkwi.Opisuje rzeczy straszne i fajne, bardzo obiektywnie. Ciekawe czy jeszcze Pan Marczak żyje? A TERAZ WĄTEK NAJCIEKAWSZY - ZNALAZŁEM FANTASTYCZNĄ PAMIATKĘ PO RZESZOWSKICH RUSINACH - byłes pewno Drogi Kolego u Bernardynów w Kaplicy MB Rzeszowskiej - uwielbiam to miejsce z uwagi /no nie tylko/na starodawne opisy uzdrowień na ścianach. A wiesz, że w xvii i xviii wieku PRZYCHODZILI TAM RUSINI DZIEKOWAĆ ZA OTRZYMANE ŁASKI - trzeba tylko uważnie poczytać na ścianach. to tyle - na rower siadam i spadam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tadeusz S. Re: Dla Januarego i każdego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.13, 16:42 Polecam książkę w opracowaniu T.Słabego: "Tuczempy " i "W służbie Ojczyzny w służbie Boga" na:www.słaby.pl. ( posane przez ł). Jest tam mowa o Rusinach i cerkwi w Tuczempach. Książka do pobrania w pdf. Pozdrawiam TS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Przeprosin nie będzie? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 01:10 www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/artikkel?SearchID=7313922233765&Avis=NW&Dato=20030612&Kategori=SWIAT&Lopenr=306110031&Ref =AR www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/artikkel?SearchID=7313922324625&Avis=NW&Dato=20030625&Kategori=SWIAT&Lopenr=306240042&Ref =AR Drugi link to złagodzona wersja artykułów w Nowinach papierowych. Tamże drugi ze wskazanych artykułów ma tytuł: "Przeprosin nie będzie" i podtytuł "Prezydent Ukrainy w rocznicę rzezi wystąpi tylko z oswiadczeniem" , a po wyrazach "11 lipca wystąpi z odpowiednim oświadczeniem" jest następujący tekst: "Uroczystości odbędą się w miejscowości Poryck, gdzie 11 lipca 1943 roku zamordowano ok. 200 Polaków. Poryck wybrano jako symbol. Kolejnych 15 miejsc mordów zostanie upamiętnionych w ciągu najbliższych 2 lat. W Porycku ekshumowano szczątki ofiar i przeniesiono je na cmientarz katolicki. Na krzyżach dwóch mogił pojawi się napis:" "Z dymem pożarów, z kurzem krwi, do Ciebie panie, woła ten głos" - Kornel Ujejski. Pamieci ok. 200 Polaków z Porycka i majątku Stary Poryck, spoczywajacym na tym cmentarzu, zamordowanych 11 i 12 lipca 1943 roku. Niech spoczywają w spokoju. Rodziny i Rząd Rzeczypospolitej Polskiej. 2003". Treść napisu zaakceptowały władze ukraińskie. Uroczystości będą miały charakter żałobny. Nie należy oczekiwać przeprosin ze strony ukraińskiej." W artykule papierowym nie ma natomiast fragmentu z wydania internetowego: "Innym ważnym tematem rozmów w cztery oczy prezydentów była sytuacja w Iraku. Ukraina przygotowuje się do wysłania 1800 żołnierzy, którzy będą rozmieszczeni w polskim sektorze odpowiedzialności. Było to jedno z ostatnich spotkań polsko-ukraińskich tej rangi przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Występując nieco wcześniej przed grupą polskich i ukraińskich biznesmenów, Kwaśniewski z optymizmem mówił o dobrze rozwijającej się współpracy gospodarczej. W ub. r. obroty handlowe między Polską a Ukrainą wyniosły 1,6 mld USD, co jest lepszym wynikiem niż uznawany do tej pory za rekordowy osiągnięty w 1997 r. Na Ukrainie jest 1800 podmiotów z polskim kapitałem, a ogólna wartość polskich inwestycji przekroczyła 100 mln dolarów, co stanowi zaledwie 1,8 proc. wszystkich inwestycji zagranicznych na Ukrainie. Polscy biznesmeni wskazywali na przeszkody, z którymi spotykają się na rynku ukraińskim. Wymienili brak decyzji o zwrocie podatku VAT eksporterom, brak uzgodnionej certyfikacji i standaryzacji towarów, brak gwarancji dla inwestorów, zmienność przepisów i - generalnie - niedostępność informacji na temat rynku ukraińskiego." Na stornie pierwszej Nowin jest jeszcze zdanie w zapowiedzi powyższego artykułu: "Prezydent Leonid Kuczma zapowiedział w Odessie, że w Porycku wygłosi odpowiednie oświadczenie; nie należy oczekiwać słowa "przepraszam" ". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Do twojego January tematu i ... trochę do Elkonia IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.06.03, 16:56 Oj porobiło, się kolego porobiło.Z tym upomietnianiem i trybunałami /pisałem też o Tarnawce i Białej/byłbym ostrożny. Lepsze byłoby raczej obiektywne opisanie naszych okolic w np przewodnikach - tylko na Miły Bóg nie przez Pana Kłosa- autora m.in nprzewodnika Woj. rzeszowskie z 1973 roku /wyd.II poprawione i uzupełnione!!!/-pełnego kłamstw i niedomówień. Teraz znowu uszczęsliwia nas ektra komercyjnym i Nędnym treściowo "Rzeszowem" - chociaż zdjęcia Ambroziewicza - super. Do Elkonia - dziękuję za czysto retoryczny zwrot "Panowie Ukraińcy"- bardzo mi pochlebny. Niestety jestem Polakiem - bo inaczej musiałbym przepraszac mojego Ojca za zbrodnie ukraińskie a moją Mamę za zbrodnie polskie. Chociaż - patrzy na mnie ze ściany odziedziczona piękna Ikona - Umilienie.A propos - odwetu na Niemcach-jego ostatni akt dokonal się na moich oczach : parę lat temu budowano na rogu Podkarpackiej i Powst. W-wy pawilon - jest tam sklep sportowy. za ogrodzeniem budowy zobaczyłem stertę kamieni - z resztkami napisów gotykiem. Byly to szczątki nagrobków niemieckich sądząc po zwrotach napisów. teraz są już w fundamentach-pięknego sklepu. Co do Ciebie Drogi Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy.Acha znalazłem kiedyś cytowaną przez ciebie broszurkę o rzeszowskich parafiach- wyjątkowo marnie napisana. Śmieszy tylko dedykacją wobec pewnego Biskupa i pewnego Senatora. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Od Elekona IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 01:59 Niech pozostali czytelnicy tego wątku rozsądzą i wyjaśnią (może przeglądając wcześniejsze moje wpisy) dlaczego w tym Klubie Wzajemnej Adoracji Krzywd Dokonanych Przez Polaków Na Ukraińcach naraz tekst Zielińskiego w "Echu Rzeszowa" i mój tekst na forum został przyjęty jako słaby, tendencyjny, z klapkami na oczach itd. Nie wiem kto przechodzi tu i jaką ewolucję, ale jak można najpierw przyznając rację pisać że tak było a potem coś o klapkach na oczach? I o nagrobkach niemieckich... Co jest o tyle ciekawe, ze w promieniu kilkudziesięcu kilometrów od Rzeszowa nie ma ani jednego nimieckiego cmentarza. Co u diabła ja mam wspólnego z jakimś sklepem na Podkarpackiej?! Nie rozumiem ataków na mnie i mogę się tylko domyślać, oczywiście dopuszczając ze mogę się mylić, że ich prawdziwą przyczyną są proukraińskie sympatie i antypatie antypolskie wśród lwiej częsci szanownych Dyskutantów (o ile tak można nazwać ludzi, którzy zachwycają się nad tekstami schlebiającymi ich zdaniu i uważają za głupie, denne i mało wartościowe te teksty, które magą czelność temu ich stanowisku wytykać błędy czy zafałszowania). Panowie, nie wiem kim się czujecie, choć jednoznacza tożsamość narodowa to chyba też nie prosta sprawa co widać chociażby po historii bohaterów tego wątku (przy okazji winszuję znajomości lokalizacji wiejskich kół Związku Ukaraińców w Polsce i wielu innych ukraińskich szczegółów) ale proszę nie wyładowywać na mnie agresji za to, że napisałem prawdę co robili Ukraińcy z Polakami od 1943 roku i że ktoś w dodatku tę prawde potwierdził. Prosze też czasem nie uważać, że historie o mordowaniu przez ukraińskich szowinistów są wymysłem propagancy PRL-u. To chętnie podejmowana scieżka wśród tych, którym niewygodnie przyznać się do tego co robili być może bliżsi albo dalsi krewni. I to znowu nie klapki na moich oczach, tylko tragiczna prawda. oczywiście mógłbym też napisać, ze piszecie bzdury i macie klapki, ale po co mam się zniżać do takiego poziomu dyskusji. Na koniec winien jestem jeszcze wyjaśnienie i przeprosiny za milczenie choć zapowiadałem jeszcze pare postów o byłej unickiej cerkwi na Zalesiu. Cerkwi, w której chociażby ostatnia przebudowa wnętrz (dodanie galerii bocznych) z przełomu XX i XXI wieku nosi dla mnie cechy barbarzyńskiego obejścia się z zabytkiem co dziwi tym bardziej, że osoby na stanowiskach konserwatorskich w Rzeszowie dygocą nad dosłownie każdą drewnianą chałupą w Rzeszowie). Niech pora o której piszę ten list będzie wyjasnieniem milczenia. Po prostu nie mam kiedy. Nie chcę obiecywać kiedy coś moge napisać, z myślą głównie o Gościu ze Śląska. Raz jeszcze na koniec powtarzam, że nie ewoluuję ze swoim stanowiskiem, tylko po prostu jestem za pisaniem prawdy i nie mogę przyjąć prób czynionych w tym wątku przedstawiania Polaków jako morderców, agresorów i fanatyków nasyconych stereotypami, przy jednoczesnych protestach i epitetach, gdy pisze się o zbrodniach ukraińskich. Porozumienie pomiędzy Polakami i Ukraińcami musi się opierać na prawdzie, a nie na fałszu. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Do Elekona IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 16:21 Ech Panie Elekon - pan to jesteś szczęciarz- Prawdziwy Polak, Jedyny Sprawiedliwy, widzący wszystko w czarnobialych kolorach /przyjaciel- wróg,My ofiary, oni -kaci/I do tego dorwałeś się dyskusji z nurtującym Cie od dawna problemem- jak dokopać Ukraińcom za ich zbrodnie. No i dorwałeś domniemanego Ukrainca "do bicia".Ty wierz swoje - ukrainiec to rezun dalej taki sam, jako ofiara do tego Polaków- no nie to sie nie mieści w głowie Polaka- Syna Narodu Wybranego,Kraju - Męczennika - nigdy Kata.Może i coś słyszałeś o ofiarach Jaworzna,Łambinowic, często niewiinych Ukraincach na rzeszowskim zamku- a będzie i o tym w tej dyskusji/ co włos Ci się jeży ze zgrozy- totalne obrazoburstwo/.Wyobrażam sobie Ciebie po zdjeciu maski anonimowości - krawacik,garniturek,totalna poprawnośc w zachowaniu, żaden żgrzyt politycznie niepoprawny. I taka scena - niedzielny kosćiólek, scena podawania ręki w znaku pokoju - oj uważaj obok może stać potomek rezuna, hitlerowca, albo jakiś ŻYD - ten najgorszy od protokołow mędrców syjonu. Uważaj chłopie - życie jest pełne niespodzianek i spisków. Nie ruszaj się z domu bo dookoła cos czycha-wredni wrogowe Twojej ukochanej Polski. Ja ja uwielbiam, z jej historią, z jej kolorytem narodowościowym /niestety byłym/- ale chyba całkiem inaczej niż ty. " ... od plemiennej nienawiści chroń Nas Panie" Bywaj chłopie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Do Elekona IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 17:10 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Ech Panie Elekon - pan to jesteś szczęciarz- Prawdziwy Polak, Jedyny > Sprawiedliwy, widzący wszystko w czarnobialych kolorach /przyjaciel- wróg,My > ofiary, oni -kaci/I do tego dorwałeś się dyskusji z nurtującym Cie od dawna > problemem- jak dokopać Ukraińcom za ich zbrodnie. No i dorwałeś domniemanego > Ukrainca "do bicia".Ty wierz swoje - ukrainiec to rezun dalej taki sam, jako > ofiara do tego Polaków- no nie to sie nie mieści w głowie Polaka- Syna Narodu > Wybranego,Kraju - Męczennika - nigdy Kata.Może i coś słyszałeś o ofiarach > Jaworzna,Łambinowic, często niewiinych Ukraincach na rzeszowskim zamku- a > będzie i o tym w tej dyskusji/ co włos Ci się jeży ze zgrozy- totalne > obrazoburstwo/.Wyobrażam sobie Ciebie po zdjeciu maski anonimowości - > krawacik,garniturek,totalna poprawnośc w zachowaniu, żaden żgrzyt politycznie > niepoprawny. I taka scena - niedzielny kosćiólek, scena podawania ręki w > znaku pokoju - oj uważaj obok może stać potomek rezuna, hitlerowca, albo > jakiś ŻYD - ten najgorszy od protokołow mędrców syjonu. Uważaj chłopie - > życie jest pełne niespodzianek i spisków. > Nie ruszaj się z domu bo dookoła cos czycha-wredni > wrogowe Twojej ukochanej Polski. Ja ja uwielbiam, z jej historią, z jej > kolorytem narodowościowym /niestety byłym/- ale chyba całkiem inaczej niż > ty. " ... od plemiennej nienawiści chroń Nas Panie" > Bywaj chłopie Piotrze, radzę trzymać nerwy na wodzy, bo wychodzi z tego wszystkiego totalna nadinterpretacja co do mojej osoby. Merytorycznie, kulturalnie Ty sam sobie wystawiasz świadectwo, nie mnie. Tylko patrzeć jak napiszesz iloma łyżeczkami słodzę herbatę i na kogo głosuję w wyborach. Ciekaw jestem bardzo skąd Ty to wszystko wiesz. A jak na ironię chyba usiłujesz mi coś napisać o stereotypach... Sam w nich tkwisz po uszy. Twój ostatni list dobitnie o tym świadczy. Nienawiść jest mi obca. Natomiast nie jest mi obce zamiłowanie do prawdy. Zapewne nie byłbym o nienawiść oskarżany gdybym pisał wyłącznie o cierpieniach Ukraińców z rąk Polaków: że ktoś musiał się spakować i opuścić rodzinne strony, albo że jakieś towarzystwo obrażało wyzwiskami jakąś babcię - Ukrainkę. Nie jest to przyjemne i zapewniam, że jestem w stanie współczuć i współczuję takim ludziom (chociaż Ty pewnie lepiej ode mnie wiesz co we mnie siedzi i zaraz to napiszesz), ale zachowajmy wszystkie miary: czym innym są takie sytuacje a czym innym podżynanie gardła, przybijanie do drzewa albo ćwiartowanie doń przywiązanego (tak zabito jednego z księży katolickich w Bieszczadach, już po wojnie, ciekawe czy też był on "agresorem" jak pisze january o WSZYSTKICH Polakach na Podbeskidziu i komu włąściwie posługiwał skoro jego zdaniem mieszkali tam sami Ukraińcy - Polacy przecież przyszli jako agresorzy). No i pozostaje statystyka ofiar po obu stronach, która też jest nieubłagana. Radzę na przyszłość nie podążać za tłumem, tylko mieć własne zdanie. Skoro napisałeś ze przeholowałeś i że tak było jak piszę, trzeba było już, zachęcony januarowym listem, (którego autor jak przyznaje nie zna historii mordów na Wołyniu i walk po wojnie ale mimo to wie że tekst Zielińskiego jest tendencyjny, kiepski itd) nie zmieniać tego zdania. Bywaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: Do Elekona IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 00:18 Przyznasz chyba, że w Bieszczadach (to nie to samo co Podbeskidzie - Podbeskidzie to okolice Bielska-Białej) przed wojną Polacy i Żydzi byli w totalnej mniejszości. W chwili obecnej mieszkańcy Bieszczadów (chodzi mi o ścisłe Bieszczady zaczynające w okolicach jeziora Solińskiego) to w 100 % ludność napływowa. W tym sensie Polacy wkraczający na ten teren byli agresorami tak samo jak Serbowie wysiedlający Albańczyków z Kosowa, lub Niemcy wysiedlający Polaków z Bydgoszczy. Jeszcze chwila, a zaczniesz bronić gen. Świerczewskiego, który "kulom się nie kłaniał". Może zgłosisz do władz miasta Rzeszowa, aby przywrócić nazwę Świerczewskiego ulicy Zamkowej. Dlaczegóż to niby pozbawiono Rzeszów tak wspaniałego patrona? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Do Elekona IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 02:06 Gość portalu: january napisał(a): > Przyznasz chyba, że w Bieszczadach (to nie to samo co Podbeskidzie - > Podbeskidzie to okolice Bielska-Białej) przed wojną Polacy i Żydzi byli w > totalnej mniejszości. W chwili obecnej mieszkańcy Bieszczadów (chodzi mi o > ścisłe Bieszczady zaczynające w okolicach jeziora Solińskiego) to w 100 % > ludność napływowa. W tym sensie Polacy wkraczający na ten teren byli > agresorami tak samo jak Serbowie wysiedlający Albańczyków z Kosowa, lub > Niemcy wysiedlający Polaków z Bydgoszczy. > Jeszcze chwila, a zaczniesz bronić gen. Świerczewskiego, który "kulom się nie > kłaniał". Może zgłosisz do władz miasta Rzeszowa, aby przywrócić nazwę > Świerczewskiego ulicy Zamkowej. > Dlaczegóż to niby pozbawiono Rzeszów tak wspaniałego patrona? Przed snem zajrzałem tu jeszcze. Przede wszystkim dzięki za spokojniejszy ton. Przyznam, że Polacy i Żydzi byli mniejszością na Podbeskidziu i w Bieszczadach przed wojną. Nie ma w tym nic niesamowitego. I nic z tego nie wynika. Podbeskidzie to nie tylko okolice Bielska Białej, ale też Sądecczyzna, poczynając od Biecza i Gorlic. Teza że ludność napływowa zaludniająca puste Bieszczady to "agresorzy" jest równie dziwaczna co nieprawdziwa. Wynika z niej wprost, że agresorem wobec miejscowej ukraińskiej CZĘŚCI ludności był każdy Polak i w ogóle było polskie państwo, bo do niego te tereny należały. Przypomina to jako żywo ukraińskie interpretacje tłumaczące podłoże ukraińskich mordów na Wołyniu i Kresach. Mam nadzieję, że nie jestem agresorem wobec Ukraińców pływajac latem np. po Zalewie Solińskim. Wybacz uszczypliwość, ale Ty też ją zastosowałeś wobec mnie pod koniec swojego listu. Zaznaczam, ze nie podjemuję tu kwestii słuszności wysiedleń i zbirowej odpowiedzialności, tylko odnoszę się do konkretncyh sformułowań. Pozdrawiam i dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Od Elekona IP: *.kopernet.org 16.06.03, 18:21 Wiesz co Elekon, a może byś podał w którym miejscu ja, Piotr albo January zaprzeczali ukraińskim mordom na Polakach na Wołyniu albo przemilczali te fakty. Nic takiego nie znajdziesz. Wprost przeciwnie w moim ostatnim liście zacytowałem wypowiedź pana Motyki z IPN z która sie zresztą zgadzam, która wyraźnie pokazuje jak wyglądały stosunki polsko-ukraińskie w czasie wojny, kto zaczął mordować i ilu zginęło Polaków i Ukraińców. Jak na razie jedynym konkretnym zarzutem pod moim adresem było to, że podałem, iż w Kalnikowie jest największe wiejskie koło ZUwP. Rozumiem, że dla ciebie podanie takiej informacji to jeśli nie zbrodnia to przynajmniej niegodziwość. To, że Ukraińcy na Wołyniu zamordowali 60 tysięcy Polaków nie oznacza, że będziemy udawać, że w okolicach Rzeszowa nie było mordów choć oczywiście w znacznie mniejszej skali na ludności ukraińskiej. Gdyby nasi biskupi w 65 roku mysleli tak jak ty to nigdy nie zdecydowaliby sie na słynne "Przebaczamy i prosimy o wybaczenie" skierowane do Niemców. a przecież mówili to ludzie ciężko doświadczeni przez Niemców, niejednokrotnie po obozach koncentracyjnych. Zdawali oni sobie jednak sprawę, że Niemcy tez cierpieli i też doznawali po wojnie wiele zła ze strony Polaków co zmienia faktu, że zło uczynione przez Niemców wobec Polaków było nieporównywalnie wielkie. No ale to byli ludzie wielkiego formatu kardynał Karol Wojtyła, prymas Stefan Wyszyński, arcybiskup Bolesław Kominek i inni. Gdyby ich nie było polsko-niemieckie pojednanie byłoby znacznie trudniejsze. No ale ty pewnie nazwałbyś ich Niemcami skoro prosili o wybaczenie Niemców, którzy uczynili nam przecież tyle złego a nawet chcieli wręcz unicestwić naród polski. Przecież "prawdziwy Polak" nie mógłby o to prosić. Ja uważam, że o mordach na bezbronnej ludności ukraińskiej warto mówić nawet jeżeli Polaków zginęło 10 razy tyle. Na koniec jeszcze raz bardzo bym prosił o zacytowanie jakichś moich wypowiedzi, które były nieprawdziwe albo coś przemilczały. Myslę, że powinniśmy sie opierać na faktach. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Biała ciąg dlaszy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 19:56 Cytat " za mojej pamięci Rusini w Zalesiu i Białej znaczyli ściany domów wapnem,robiąc czarnym pędzlem znaki w wapnie.Mieszkańcy Zalesia i Białej uchodzili za ludzi bogatych.Uprawiali duzo jarzyn i warzyw.Ziemia była urodzajna i starannie uprawiana. Uprawiali cebulę,marchew,pietruszkę,rozmaite fasole i kapusty,krupy jęczmienne i jagły i wypiekali obażanki.Każdego piątku wywozili te produkty do Rzeszowa" Pochodzi ten cytat ze wspomnień Jana GÓRECKIEGO "wSPOMNIENIA" rękopis z 1968 roku z prywatnego archiwum F.Kotuli - powtarzam za ks. Malakiem . A teraz "wstrętny ukrainiec" Siwicki : "Biała pow, Rzeszów - w 1945roku już po odejściu wojsk sowieckich,miejscowa "socjalistyczna"władza,składająca się z szumowin,podburzona przez Polaków ze wschodu,wymordowała wszystkich mężczyzn Ukraińców,których zdołała złapać w ciągu jednej nocy. Ciała zabitych były powiązane drutem kolczastym,pobite,miały połamane kości,powydłubywane oczy.To miał być odwet za rzekome zabójstwa Polaków we wschodniej Galicji" Komentarz - mówiąc o "przeholowaniu" miałem na myśli przypominanie zdarzeń /potwornych i przerażających/ okolic Rzeszowa. Ale dla pełności omawianej historii jest to konieczne.Ktoś powie,że powyższy opis jest tendencyjny i antypolski - tak jest, nie ukrywałem,że autor /Siwicki prezentuje ukraiński punkt widzenia i jest,moim zdaniem, nacjonalistą.Szczególnie ostatnie jego zdanie budzi mój osobisty sprzeciw. Ale niech ktoś przedstawi inną, w sposób wiarygodny inną wersję tamtych wydarzeń w Gwożdziance, Tarnawce i Białej. Bo ja mam - będę cytował katolickiego ksiedza z okolic Strzyżowa. Z Elekonem zakończyłem swoją polemikę i na jego wypowiedzi reagować nie będę - ten mój prywatny bojkocik chyba Go nie zmartwi. Pozdrawiam Dyskutantów. Ps Gosciu może masz coś o nieistniejącej wsi Choceń w Bieszczadach - jakiś Optymista zaczął wątek na Forum wokół tej łemkowskiej wioski i jej planowanej rekonstrukcji przez jakichś "nawiedzonych amerykańców" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Biała ciąg dlaszy IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 20:22 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Cytat " za mojej pamięci Rusini w Zalesiu i Białej znaczyli ściany domów > wapnem,robiąc czarnym pędzlem znaki w wapnie.Mieszkańcy Zalesia i Białej > uchodzili za ludzi bogatych.Uprawiali duzo jarzyn i warzyw.Ziemia była > urodzajna i starannie uprawiana. Uprawiali cebulę,marchew,pietruszkę,rozmaite > fasole i kapusty,krupy jęczmienne i jagły i wypiekali obażanki.Każdego piątku > wywozili te produkty do Rzeszowa" Pochodzi ten cytat ze wspomnień Jana > GÓRECKIEGO "wSPOMNIENIA" rękopis z 1968 roku z prywatnego archiwum F.Kotuli - > powtarzam za ks. Malakiem . A teraz "wstrętny ukrainiec" Siwicki : "Biała pow, > Rzeszów - w 1945roku już po odejściu wojsk > sowieckich,miejscowa "socjalistyczna"władza,składająca się z > szumowin,podburzona przez Polaków ze wschodu,wymordowała wszystkich mężczyzn > Ukraińców,których zdołała złapać w ciągu jednej nocy. Ciała zabitych były > powiązane drutem kolczastym,pobite,miały połamane kości,powydłubywane oczy.To > miał być odwet za rzekome zabójstwa Polaków we wschodniej Galicji" > Komentarz - mówiąc o "przeholowaniu" miałem na myśli przypominanie > zdarzeń /potwornych i przerażających/ okolic Rzeszowa. Ale dla pełności > omawianej historii jest to konieczne.Ktoś powie,że powyższy opis jest > tendencyjny i antypolski - tak jest, nie ukrywałem,że autor /Siwicki prezentuje > > ukraiński punkt widzenia i jest,moim zdaniem, nacjonalistą.Szczególnie ostatnie > > jego zdanie budzi mój osobisty sprzeciw. Ale niech ktoś przedstawi inną, w > sposób wiarygodny inną wersję tamtych wydarzeń w Gwożdziance, Tarnawce i > Białej. Bo ja mam - będę cytował katolickiego ksiedza z okolic Strzyżowa. > Z Elekonem zakończyłem swoją polemikę i na jego wypowiedzi reagować nie będę - > > ten mój prywatny bojkocik chyba Go nie zmartwi. > Pozdrawiam Dyskutantów. > Ps Gosciu może masz coś o nieistniejącej wsi Choceń w Bieszczadach - jakiś > Optymista zaczął wątek na Forum wokół tej łemkowskiej wioski i jej planowanej > rekonstrukcji przez jakichś "nawiedzonych amerykańców" Jesli twoje reakcje mają być takie jak ostatnio to mnie nie zmartwiłeś. Na przytaczane przez ciebie fragmenty mógłbym odpowiedziec dokładnie tak samo jak wy z januarym mnie, że to bzdury ukraińskiego fanatyka, rodem z czasów faworyzowanego przez Hitlera UPA, przepisywane dziś przez kogoś z klapkami na oczach. Tylko do czego taka dyskusja prowadzi? Szkoda, że mamy takich przedstawicieli mieszanych polsko-ukraińskich rodzin. Może tak jest dlatego iż ponoc ukraińska tradycja każe wychowywać chłopców i mężczyzn w nich w duchu ukraińskim? Czy odezwie się tu może jakaś kobieta z mieszanej polsko-ukraińskiej rodziny? Przy okazji wychodzi na to, że nasz śląski Gość ma kapitalną retrospekcję stosunków społecznych wśród potomków rzeszowskich grekokatolików, czyli żywiołu p(r)oukraińskiego i miejscowych Polaków. Szkoda, że tak ona wygląda. Bez odbioru. Elekon. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Od Elekona IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 20:07 Zacznę od końca. Do Ciebie Gościu właściwie nie mam zarzutów o wypowiedzi w tej dyskusji. Odstajesz w niej wyraźnie na plus. Nie chcę jej rozmieniać na miałkie przegadywanie. O wiejskich kołach ZUwP pisałem nie w formie zarzutu tylko by pokazać, że wiele postów w niej jest motywowane albo pochodzeniowo albo zawodowo, bo nie bujajmy się, skąd ma o czymś takim wiedzieć i skąd ma to interesować przeciętnego Polaka. Wszystkich przy okazji odsyłam do pierwszeo mojego wpisu na tym forum. Moje ostrzejsze wystąpienia tutaj nie wzięły się znikąd, tylko z próby nie tylko negacji, ale odwrócenia faktów w tej dyskusji, w czym - ubolewam - przoduje tu january. Co ciekawe, piszą niektórzy (cytując) o "polskich rycerzach", o polskiej agresji na bezbronnych Ukraińcach, itp., tworząc obraz tyleż nieprawdziwy co jednostronny, a odrażające dokonywane na Polakach zbrodnie obracając w żart (vide wątek "Szukamy łemkowskiej wioski") lub w wymysł PRL-owskiej propagandy, natomiast na podanie przeze mnie faktów o tym, że częsciej bywało na odwrót, tj. że Polacy padali ofiarą okrutnych sotni UPA i OUN reagujecuie co najmniej nerwowo lub kpiąco. Nie jest to w porządku wobec bezbronnych ofiar mordującego kresowych Polaków ukraińskiego nacjonalizmu, o którym - zgodzisz się ze mną - mozna chyba mówić, nie będąc bzdurnie posadzanym o bycie "prawdziwym Polakiem", czytaj głupem i kretynem z klapkami na oczach. Piszesz "że Niemcy tez cierpieli i też doznawali po wojnie wiele zła ze strony Polaków co zmienia faktu, że zło uczynione przez Niemców wobec Polaków było nieporównywalnie wielkie". Tak, to prawda, taka sama jak: "że Ukraińcy tez cierpieli i też doznawali po wojnie wiele zła ze strony Polaków co zmienia faktu, że zło uczynione przez Ukraińców wobec Polaków było nieporównywalnie większe". O tym właśnie piszę i uznania tego domagam się od osób o sympatiach lub o narodowości ukraińskiej. Raz jeszcze powtórzę, że od przyznania się do tego trzeba zacząć proces pojednania. Bycie człowiekiem wielkiego formatu albo jego brak nie odnosi się tylko do biskupów polskich i do mnie, ale i do Was także. Może trzeba nam pomóc sobie nawzajem ten format budować, pomimo krzywd, żalu i zbrodni o których cięzko zapomnieć. Paradoksalnie ta część twojego listu odnosi się też jakoś do Piotra, który mocno nieskładnie i nieprzemyślanie moim zdaniem pisał kogo i za co miałby przepraszać w związku ze swoim pochodzeniem. Przychodzi mi tu na myśl historia Jedwabnego. Wiem, że to cieżkie wyzwanie stanąć w prawdzie wobec mitów o swoim narodzie i powiedziec "przepraszam" za swoich ziomków. Gdy w dodatku przypadki mordów nie są tak odosobnione jak ten w Jedwabnem, zapewne jest to jeszcze trudniejsze. Ale tak właśnie rodzi się trudne słowo "przepraszam", które samo w sobie już jest zadośćuczynieniem, wypowiedziane po to, by uznać fakty i móc sobie wybaczyć. To jest warunek mówienia także o mordach, niegodziwościach i podłości jakie miały miejsce z drugiej strony, czyli ze strony Polaków. Wchodzimy na grząski grunt poczucia krzywdy i zemsty, uczuć niegodnych cywilizowanego człowieka, ale jakże często obecnych, szczególnie gdy rozmiar okrucieństwa (albo poczucie krzywdy) jest czy był tak duży. Niech to będzie subiektywny mój osąd, ale mam wrażenie ze środowiska ukraińskie i proukraińskie w Polsce nie są na to jeszcze gotowe. Zamiast tego wybieraja drogę przemilczeń i spychania w sferę mitów rodem z PRL-u okrutną prawdę o tragedii na Wołyniu i kresach przedwojennej Polski, licząc zapewne na dezorientację nowych pokoleń, a jakby tego było mało, dokładając do tego obraz Polaka, agresora i mordercy. To nie jest materiał na pojednanie ani dziś ani jutro. To nie jest w porządku. O ludzkiej delikatności czy przyzwoitości, próbie zrozumienia drugiej strony nawet nie ma co mówić. Ale mam wrażenie, odeszliśmy od tematu. Jeśli wybierasz się do Rzeszowa, radzę wczesniejszy kontakt z redakcją rzeszowskich "Nowin". W tej gazecie kilka lat temu czytałem wstrząsajacy reportaż, opis tego co działo się w Bieszczadach w czasie wojny i po wojnie (niestety nie pamiętam autora, ale chyba można by go łatwo zidentyfikować). Autor dobrze opisał i przedwojenną bliskość obu społeczności, i mieszane małżeństwa, i watahy ukraińskich rzezaków z okresu okupacji hitlerowskiej, osoby i rodziny zamordowane przez nich w czasie wojny, sposób mordowania, przykład księdza o którym pisałem wyżej, ale także i dramatyczne zdarzenia, kiedy to np. siłą wcielonym do UPA mężczyznom z miesznaych rodzin kazano mordować swoich krewnych i bliskich, a za odmowę mordowano ich samych. Była tam też historia czasów powojennych, walk, napadów na mieszkańców i wysiedleń, oraz powrotu i starych ludzi pamiętających tamte czasy i identyfikujących wśród wracających członków rodzin dawnych morderców. Padały nazwiska udzielających wywiadów, były ich zdjęcia. Wstrząsająca historia o nędzy i słabości ludzkiego charakteru w warukach ekstremalnych, o uspieniu upiorów w ludziach i o ich budzeniu w trudnym czasie, o sztuce wybaczenia i zapomnienia. Czy wzniesiemy się ponad dymiące zgliszcza i pamięc o bestialsko zamordowanych bliskich? Czy wolno nam? Jakie warunki muszą być spełnione, by tak się mogło stać? Tak to jest jak widac na tym forum. Miało być o grekokatolikach w Rzeszowie, skóńczyło się jak zawsze. Mieliśmy nie budzić złych wspomnień, upominaliśmy innych że to robią, a sami zapowiadamy wypominki (Piotr). W sumie przecież nie wiele trzeba, żeby próbować się zrozumieć. Wczuć w sytuację przerażonych i mordowanych dzieci, kobiet, starców, stawianych w podbramkowej sytuacji mężczyzn. Nie Polaków czy Ukraińców. To jest czwartorzędne. Ludzi. Po prostu mających prawo do życia i szczęscia ludzi. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Januaremu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 22:05 Pozostało trochę twoich pytan na które przynajmniej ja - nie odpowiedziałem. Pytałes o obawy potomków Rusinów,Ukraińców,Łemków przed przyznawaniem się do swego pochodzenia- mam nadzeję,że wystąpienia Elkona trochę naświetliły Ci problem. zawsze znajdzie sie ktoś taki, który będzie im wypominal niewłaściwe pochodzenie, czyny ich rodaków. Zgodnie z okrutną zasadą odpowiedzialności grupowej /stosowanej przez wszystkie strony konfliktów narodowościowych począwszy od najdawniejszych czasów/ . Pytałes o Dolinian - wertuję biblioteczkę - postaram się napisać chociaż kilka zdań na ich temat - wkrótce. z tego co pamiętam znacznie róznili się od swych górskich pobratymców . Ciekawie o Zamieszańcach pisał Ksiądz Sarna w swej monografii o powiecie krosnieńskim - reprint wydania z końca xix w /widziałem piękne wydanie w holu krosnienskiego muzeum/. Nia mam jej obecnie . Pamiętam,że ten katolicki ksiądz wyrażal się o nich dosc niepochlebnie-jako znacznie rózniących się od swych polskich sąsiadów. Trochę można "wycisnąć" o nich z wydań Kolberga "Krośnieńskie - sanockie" - tak samo zresztą jak i o Łemkach. Pozdrawiam Ps Po ostatniej "młócce słownej" trochę się oderwę od dyskusji .Dorwałem dość ciekawe materiały z "Magór", "Bieszczada" i "Płaja" - arcyciekawe periodyki o tematyce karpackiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Januaremu IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 02:13 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Pozostało trochę twoich pytan na które przynajmniej ja - nie odpowiedziałem. > Pytałes o obawy potomków Rusinów,Ukraińców,Łemków przed przyznawaniem się do > swego pochodzenia- mam nadzeję,że wystąpienia Elkona trochę naświetliły Ci > problem. zawsze znajdzie sie ktoś taki, który będzie im wypominal niewłaściwe > pochodzenie, czyny ich rodaków. Zgodnie z okrutną zasadą odpowiedzialności > grupowej /stosowanej przez wszystkie strony konfliktów narodowościowych > począwszy od najdawniejszych czasów/ . > Pytałes o Dolinian - wertuję biblioteczkę - postaram się napisać chociaż > kilka zdań na ich temat - wkrótce. z tego co pamiętam znacznie róznili się od > swych górskich pobratymców . Ciekawie o Zamieszańcach pisał Ksiądz Sarna w > swej monografii o powiecie krosnieńskim - reprint wydania z końca xix > w /widziałem piękne wydanie w holu krosnienskiego muzeum/. Nia mam jej > obecnie . Pamiętam,że ten katolicki ksiądz wyrażal się o nich dosc > niepochlebnie-jako znacznie rózniących się od swych polskich sąsiadów. > Trochę można "wycisnąć" o nich z wydań Kolberga "Krośnieńskie - sanockie" - > tak samo zresztą jak i o Łemkach. > Pozdrawiam > Ps Po ostatniej "młócce słownej" trochę się oderwę od dyskusji .Dorwałem dość > ciekawe materiały z "Magór", "Bieszczada" i "Płaja" - arcyciekawe periodyki o > tematyce karpackiej Niegrzecznie się wtrącajac musze stwierdzić, iż płonę z ciekawości gdzie zarzuciłem Ci niewłaściwe pochodzenie. Nie licząc na sensowną odpowiedź życzę dalszej przyjemnej zabawy w przypisywanie innym cech i słów, których nie posiadają lub nie wypowiedzieli, a potem walki z nimi. To nawet może być podniecające. Zachęcam jednakowoż do opamiętania i zakopania topora wojennego. Emocje to fatalny doradca. Miłej nocy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: Od Elekona IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 00:08 Wybacz Elekonie, ale ani "Echo Rzeszowa"(?), ani cytowany przez ciebie autor nie jest dla mnie żadnym autorytetem. To, że ktoś gdzieś coś napisał, wcale nie świadczy, że jest to prawda objawiona. W porządnych czasopisamach i gazetach jest taki zwyczaj, że pod artykułem znajduje się stopka, w której w jednym, dwu zdaniach przedstawia się autora. Niestety nazwisko pana Zielińskiego nic mi nie mówi. Być może jest to profesor historii, a być może tylko domorosły dziejopisarz. Dla mnie mimo wszystko jest ważne, kto jest autorem. Nasza dyskusja, jak zapewne zauważyłeś, dotyczyła tematu "grekokatolicy w Rzeszowie i okolicach". W momencie, gdy doszliśmy do wydarzeń powojennych, w tym pacyfikacji niektórych osad ruskich, ty nagle zaczynasz licytację, że przecież Polacy cierpieli bardziej. Ja przecież (jeszcze raz to powtarzam) nie neguję, że Ukraińcy mordowali Polaków. O tym wiedziałem od dawna. natomiast zainteresowało mnie to, że Polacy zabijali Ukraińców - o tym nie słyszałem do tej pory. Jeżeli ktoś napisze, że Polacy zabijali niekiedy Ukraińców, to wcale nie znaczy, że kwestionuje fakt mordowania Polaków przez Ukraińców. Przyznam, że niepokoi mnie takie myślenie i licytowanie się w poniesionych krzywdach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Od Elekona IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 02:08 Gość portalu: january napisał(a): > Wybacz Elekonie, ale ani "Echo Rzeszowa"(?), ani cytowany przez ciebie autor > nie jest dla mnie żadnym autorytetem. To, że ktoś gdzieś coś napisał, wcale nie > > świadczy, że jest to prawda objawiona. W porządnych czasopisamach i gazetach > jest taki zwyczaj, że pod artykułem znajduje się stopka, w której w jednym, dwu > > zdaniach przedstawia się autora. Niestety nazwisko pana Zielińskiego nic mi nie > > mówi. Być może jest to profesor historii, a być może tylko domorosły > dziejopisarz. Dla mnie mimo wszystko jest ważne, kto jest autorem. > Nasza dyskusja, jak zapewne zauważyłeś, dotyczyła tematu "grekokatolicy w > Rzeszowie i okolicach". W momencie, gdy doszliśmy do wydarzeń powojennych, w > tym pacyfikacji niektórych osad ruskich, ty nagle zaczynasz licytację, że > przecież Polacy cierpieli bardziej. > Ja przecież (jeszcze raz to powtarzam) nie neguję, że Ukraińcy mordowali > Polaków. O tym wiedziałem od dawna. natomiast zainteresowało mnie to, że Polacy > > zabijali Ukraińców - o tym nie słyszałem do tej pory. Jeżeli ktoś napisze, że > Polacy zabijali niekiedy Ukraińców, to wcale nie znaczy, że kwestionuje fakt > mordowania Polaków przez Ukraińców. Przyznam, że niepokoi mnie takie myślenie i > > licytowanie się w poniesionych krzywdach. Chodziło mi tylko o to, żeby nie przedstawiać skomplikowanej wojennej i powojennej historii obu narodów w sposób tendencyjnie jednostronny. Moze Cię żle zrozumiałem, cóż tak to bywa czasem w internecie. W gruncie rzeczy widzę, że aż tak bardzo się nie róznimy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Zamiast mego epilogu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 23:09 Z paru róznych względów postanowiłem zakończyć swój udział w tej dyskusji.Miło było podyskutować na interesujące Was jak i mnie tematy, wyciągać fajne wątki z mroków historii. Biorę odpowiedzialność za każdy fakt opisany w mych postach. W gruncie rzeczy była to tylko gra, mniej lub bardziej intelektualna.Elkon - przepraszam za słowa które odczytałeś za inwektywy, ja też nie chowam urazy za epitety które przemycałeś w mniej lub bardziej zawoalowanej formie. Pozostało parę rozgrzebanych wątków - trudno,kto szuka znajduje . Bywaj Gościu,January i Elkoniu. Na koniec pozdrawiam Was słowami ruskiego pozdrowienia : Sława Izusu Hristu Ps odpowiedź brzmi : Na vik vikow Życzę fajnych dyskutantów - pewno dalej będę krązył po forach pod tą czy inną ksywką . "Domorosły dziejopis" Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Zamiast mego epilogu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.06.03, 21:34 Chcialem podziekowac za piekny przyklad, ze mozna na kazdy temat rozmawiac rzeczowo i powaznie, bez obrazania sie wzajemnie itp... Naprawde milo bylo poczytac wiekszosc postow z tego tematu. Pozdrawiam P.S. Mozna rowniez odpowiedziec tylko "vik vikow" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Zamiast mego epilogu IP: *.kopernet.org 19.06.03, 13:22 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Chcialem podziekowac za piekny przyklad, ze mozna na kazdy temat rozmawiac > rzeczowo i powaznie, bez obrazania sie wzajemnie itp... > Naprawde milo bylo poczytac wiekszosc postow z tego tematu. > Pozdrawiam > P.S. > Mozna rowniez odpowiedziec tylko "vik vikow" > Dzięki za miłe słowa Wolf. Cieszy mnie, ze odezwał sie ktoś kto jednak czytał nasze wypowiedzi. Piotrowi natomiast dziękuję za całokształt. Myslę, że wniosłeś Piotrze zdecydowanie najwięcej do naszej dyskusji i gdyby nie ty wątek ten w ogóle by się nie rozwinął. Tak więc jeszcze raz ci dziękuję i zycze wszystkiego dobrego. Może jeszcze kiedyś ciekawie podyskutujemy. Pozdrawiam. Gość Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.kopernet.org 19.06.03, 14:02 Człowiek, który najwięcej wniósł do naszej dyskusji czyli Piotr pożegnał się z nami. ciężko będzie go zastąpić ale pomimo to postanowiłem dalej ciągnąć ten wątek. Jeżeli będą osoby zainteresowane dyskusją to może ona jeszcze być bardzo ciekawa. Jeżeli natomiast nie będzie odzewu z waszej strony to po prostu wątek umrze śmiercia naturalną. Liczę na starych forumowiczów czyli Januarego i Elekona a także na Subdiakona Piotra, który wiem, że ostatnio występowałem na konferencji w Drohiczynie. A może do naszej dyskusji dołączy się ktoś nowy np. Wolf. W każdym razie serdecznie zapraszam. Teraz natomiast chciałem przejść do konkretnego tematu. January napisał kiedyś z pewnym zdziwienie dlaczego grekokatolicy, którzy przeszli na obrządek łaciński nie wracają teraz to swojego starego obrządku. Odpowiedziałem mu na to dość obszernie. Natomiast dzisiaj chciałem jeszcze trochę dodać. Otóż zaryzykuję twierdzenie, że gdyby nie było II wojny światowej i dramatycznych wydarzeń powojennych to większość rzeszowskich grekokatolików a także tych z Zalesia, Białej, Drabinianki i tak przeszła by na obrządek łaciński. Porównując odsetek grekokatolików w tych miejscowościach od 1785 roku poprzez kolejne spisy ludności aż do roku 1938 stwierdziłem systematyczny ich spadek kosztem łacinników. Pamiętajmy, że latynizacja i polonizacja rozpoczęły sie na tych terenach nie w 1918 czy w 1945 roku ale już w XIV wieku. Przy czym w XX wieku procesy te uległy przyspieszeniu. Warto dodać, że przez przeważającą część tego okresu polonizacja i latynizacja były zupełnie naturalne i dobrowolne. Dopiero okres międzywojenny przyniósł pewne naciski w tym kierunku, no a po wojnie była to już jedyna możliwość uniknięcia wysiedleń. Od czasu objęcia tych ziem przez Polskę granica etniczna posko-ruska cały czas przesuwała sie na wschód. Był to proces powolny ale systematyczny. Czytałem ostatnio min. o przejściu na obrządek łaciński znacznej części ludności takich miejscowości jak Sielnica, Dynów, Witryłów, Ostrów koło Jarosławia czy tez całej ludności greckokatolickiej Pacławia. Nie wspominam tu o miastach jak Przemyśl czy Jarosław gdzie takich wypadków było jeszcze więcej, np. w Przemyślu w latach 1918-1939 przeszło na obrządek łaciński aż 1118 osób. Myślę, że jednym z powodów tego stanu rzeczy był stały dopływ ludności polskiej z Galicji Zachodniej, przez co tereny niegdyś czysto ruskie stawały sie mieszane, w konsekwencji było coraz więcej małżeństw mieszanych a dzieci z takich związków przeważnie juz chrzczono nie w Cerkwiach tylko w Kościołach. Przy czym mówię cały czas o terenach po lewej stronie Sanu. Bardziej na wschód wygladało to trochę inaczej. Tam z kolei niejednokrotnie Polacy sie rutenizowali. Ciekawa sytuacja panowała w górach wśród Łemków i Bojków. Oni z kolei czuli w stosunku do Polaków silna odrębność, małżeństwa mieszane były bardzo nieliczne a granica etniczna ustalona jeszcze w XVI wieku nie przesunęła sie nawet o kilometr. Myślę, że gdyby Łemków i Bojków nie wysiedlono to akurat oni mieli by dużą szansę zachowania własnego języka i kultury. Nie byłbym jednak tego pewny w 100% poniewaz na sąsiedniej Słowacji gdzie nie było wysiedleń dzisiaj wieli Łemków mówi na co dzień po słowacku. W każdym bądź razie granica etniczna polsko-ruska cały czas sie przesuwała na wschód i to nie tylko na obszarze byłej Galicji ale także w województwie lubelskim czy obecnym podlaskim. Największe jednorazowe przesunięcie tej granice miało chyba miejsce w 1905 roku kiedy to prawie 200 tysięcy byłych podlaskich i chełmskich Unitów przeszło do kościoła rzymskokatolickiego. Ludzie ci jeszcze w latach 50-tych ubiegłego wieku mówili na co dzień po tzw. chachłacku czyli w gwarze języka ukraińskiego natomiast ich świadomość narodowa była już jednoznacznie polska. Tak więc myslę January, że gdyby nie było wojny, UPA, akcji "Wisła" i czterdziestu lat komuny to dzisiaj mielibyśmy pewnie w Rzeszowie niewielką może 100 może 200 osobową parafię greckokatolicką. Tekst ten jest trochę prowokacyjny więc jeśli ktoś się z nim nie zgadza prosiłbym o nierzucanie inwektyw tak jak się to juz zdarzało tylko o merytoryczną dyskusję Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.06.03, 21:26 Nie uwazam zeby ten tekst byl az tak bardzo prowokacyjny, a poza tym jesli tekst wywoluje dyskusje to bardzo dobrze. A jesli ktos nie umie dyskutowac tylko odpowiada inwektywami to mozna tylko powiedziec, ze nie dorosl do dyskusji, albo brak mu argumentow. Co do granicy polsko-ruskiej to nie znam stosunkow w okolicach Rzeszowa, ale generalnie proces polonizacji faktycznie przebiegal juz od czasow Unii Lubelskiej. I nie zawsze byl dobrowolny, mam na mysli "zachecanie" ludnosci prawoslawnej do Unii. Co do sytuacji w czasach II RP to faktycznie wowczas polonizacja byla niezupelnie dobrowolna, ale z drugiej strony czesc ludnosci ruskiej przechodzila na katolicyzm z wygody, szczegolnie we wsiach gdzie stanowili mniejszosc - i nie mam tu na mysli jakichs przesladowan i przymuszen - sam znam takie przypadki choc nie z rzeszowszczyzny. Jesli chodzi o powrot do korzeni (prawoslawie, grekokatolicyzm) to mysle ze obecnie znajdzie sie czesc ludzi "plemienia ruskiego", ktorzy beda sie identyfikowac ze swoimi korzeniami, duzo tez zalezy od rodziny, ktora moze przekazac dziedzictwo lub nie. Na zakonczenie pozwole sobie zacytowac pewien tekst, ktory moze tez stanie sie tematem do dyskusji: "Każdy czytający człowiek wcześniej czy później zadaje sobie pytanie o własną tożsamość. Drzewa nie rosną bez korzeni. Jak określą swą tożsamość i co z tego wyniknie to już inna historia." Przepraszam za chaos ktory wkradl sie w moj post, ale jest to spowodowane tym, ze pisze na goraco po lekturze Twojego posta i staram sie przekazac to co chodzi mi po glowie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.06.03, 21:27 I jeszcze jedno, dzieki za zaproszenie do dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.kopernet.org 21.06.03, 09:58 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Nie uwazam zeby ten tekst byl az tak bardzo prowokacyjny, a poza tym jesli > tekst wywoluje dyskusje to bardzo dobrze. > A jesli ktos nie umie dyskutowac tylko odpowiada inwektywami to mozna tylko > powiedziec, ze nie dorosl do dyskusji, albo brak mu argumentow. > Co do granicy polsko-ruskiej to nie znam stosunkow w okolicach Rzeszowa, ale > generalnie proces polonizacji faktycznie przebiegal juz od czasow Unii > Lubelskiej. I nie zawsze byl dobrowolny, mam na mysli "zachecanie" ludnosci > prawoslawnej do Unii. > Co do sytuacji w czasach II RP to faktycznie wowczas polonizacja byla > niezupelnie dobrowolna, ale z drugiej strony czesc ludnosci ruskiej > przechodzila na katolicyzm z wygody, szczegolnie we wsiach gdzie stanowili > mniejszosc - i nie mam tu na mysli jakichs przesladowan i przymuszen - sam > znam takie przypadki choc nie z rzeszowszczyzny. Jesli chodzi o powrot do > korzeni (prawoslawie, grekokatolicyzm) to mysle ze obecnie znajdzie sie czesc > ludzi "plemienia ruskiego", ktorzy beda sie identyfikowac ze swoimi > korzeniami, duzo tez zalezy od rodziny, ktora moze przekazac dziedzictwo lub > nie. Na zakonczenie pozwole sobie zacytowac pewien tekst, ktory moze tez > stanie sie tematem do dyskusji: "Każdy czytający człowiek wcześniej czy > później zadaje sobie pytanie o własną tożsamość. Drzewa nie rosną bez korzeni. > Jak określą swą tożsamość i co z tego wyniknie to już inna historia." > Przepraszam za chaos ktory wkradl sie w moj post, ale jest to spowodowane tym, > ze pisze na goraco po lekturze Twojego posta i staram sie przekazac to co > chodzi mi po glowie. > Pozdrawiam > > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli chodzi o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do takich zmian w przyszłości. Wiadomo, że Cerkiew prawosławna i Kościół Rzymskokatolicki to były dwie niezalezne od siebie organizacje wyznaniowe i wpływ Kościoła na Cerkiew czy Cerkwi na Kościół był prawie żaden. Co do wiernych obu tych wyznań to muszę ci powiedzieć, że zachowywali oni w stosunku do siebie spory dystans. Na przykład małżeństw mieszanych było bardzo niewiele. Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni zaczął się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą raczej dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom podczas podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan. Od tej pory Unici odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie więc latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. Tak na marginesie wiesz, że inicjator Unii Brzeskiej władyka Hipacy Pociej pochodził z Różanki pod Włodawą? A wracając do tematu to paradoksalnie największa polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie ci prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci Unici mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby prawosławie nie było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto wie byc może duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie porcelany i to delikatnie mówiąc. Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła to tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100% polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie polskiej brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów ale stawiam duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze bardziej podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do Kościoła Rzymskokatolickiego. Tekst, który zacytowałeś bardzo mi sie podoba ja też uważam, że każdy powinien znać swoje korzenie i je pielęgnować. W ogóle rodzina jest najważniejsza, jeśli w rodzinie nie przekaże się młodemu człowiekowi pewnych wartości to on nie będzie ich później szanować. Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich, litewskich, ormiańskich i innych. I bardzo dobrze bo każdemu narodowi potrzeba świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków od 10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie przyniesie. Ja też przepraszam za pewien chaos w mojej wypowiedzi ale tak to już jest jak sie chce dużo napisać. A swoją drogą mam pytanie czy mógłbyś mi podać miejscowości w których miały miejsce wspomniane przez ciebie zmiany wyznania? To tylko prośba, jeśli z jakichs względów nie chcesz ich ujawniać w pełni to szanuję. Po prostu interesują mnie te sprawy, znam wiele takich miejscowości zarówno w woj. lubelskim jak i rzeszowskim natomiast nie znam żadnej z województwa podlaskiego a przypuszczam, że twoje korzenie są w województwie podlaskim choć mogę sie mylić. Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję na dalszą ciekawa dyskusję. Gość Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr "Powrót do przeszłości - 145" IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.06.03, 14:16 A co tam - "Raz maty rodyła" Wracam silnie sprowokowany.Drogi Gościu - damy sobie rade z tematem. Twoja teza o katolicyzacji okolic Rzeszowa /bez wojny,nacjonalizmów i innych zaszłości/ wydaje się racjonalna. Siła polskości, rola przemyśłu coposkiego /neologizm od COP/, wielkie migracje w poszukiwaniu pracy - przyniosłyby z pewnością dalszą polonizację naszych miejscowości. Historyk pewno wyśmialby stawianie sprawy w stylu "co byłoby kiedy by nie było..." ale nasza dyskusja rządzi sie swoimi prawami. Nawiązales do Podlasia - nie będę tu mówił szczególów o ofiarach carskich represji w Pratulinie, i ratunku dla Tamtych unitów w przejsciu na katolicyzm w 1905 roku .Kto chce to o tym znajdzie - to byl pierwszy element twojej "prowokacji".Co do drugiego elementu międzywojnia - Posłuchajcie tego : "Lata 1937-1938 charakteryzowały sie zaostrzeniem stosunków władz sanacyjnych z Ukraincami. Po pacyfikacji wschodniej Galicji, na Ziemi Chełmskiej i na Podlasiu zburzono w tym czasie przeszło 180 cerkwi. były między nimi obiekty przwoslawne. w ich obronie wystąpili Ukraińcy bez różnicy. Grekokatolicki metropolita lwowski Szeptycki wydal w obronie tych świątyń list pasterski. Władze państwowe ten list skonfiskowaly. w naszych okolicach,we wsi Kużmina władze powiatowe w Przemyślu podburzyły polską ludność, ażeby zabrały ukraińcom cerkiew.Do nas przyjechał na koniu posłaniec z Kużminy z prośbą o pomoc przeciwko temu bezprawiu.Rozpoczęły się bojki między Polakami i Ukraińcami, ą że Polaków było we wsi stosunkowo mało,przyszły im do pomocy policja a potem wojsko.Final tej walki był taki,że cerkiew zamknięto a kilkudziesięciu Ukraińców aresztowano. Ośmiu z nich wysłano do Berezy kartuskiej." Tyle ze wspomnień Pana Marczaka - mieszkańca wsi Pakoszowka pod Sanokiem.ALBO TO "Sam zauważyłem,że Ukraińcy byli dyskryminowani.Nie dopuszczano ich na wyższe studia, a przy wojsku- z braku wykształcenie- zołnierz dochodził najwyżej do stopnia kaprala./.../Kazali przenosic metryki z cerkwi do kościoła". Drodzy - co byłoby gdyby nie było wielkomocarstwowego zadęcia i tryimfalizmu władz Polski międzywojennej, walki nacjonalizmów o której mówiłeś Gościu juz kiedyś, co byłoby gdyby polskie władze nie myślaly tylko o Polsce "silnej,zwartej i gotowej" - często kosztem mniejszości narodowych.Zbagatelizowałeś kiedyś moją informację o świadectwie moralności - to nie był żart - to był oficjalny druk sanacyjnego Ministerstwa Wyznań i Oświecenia publicznego. To moja czysta prowokacja. Z drugiej strony powiem Wam,że kultura polska, nasz styl życia ma w sobie ogromny magnes dla innych nacji - wchłanialiśmy kolonistow niemieckich,osadników holenderskich, jeńców tatarskich i szwedzkich,inteligencję żydowską, wreszcie Rusinów. Czym byłaby kultura Polski bez cudownych wierszy Harasymowicza, malarstwa Wielkiego Nowosielskiego, obrazow "Matejki-Nikifora" a historia Krakowa bez Mikołaja Zyblikiewicza - Ukraińca z okolic Sambora, miedzy innymi prezydenta Xix wiecznego Krakowa. Proszę - traktujcie moją wypowiedź jako tezy w dyskusji - a nie jako polemikę.Może w takiej burzy mózgów coś wspólnie wymyslimy w poglądach na przeszłosć. Serdzecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.kopernet.org 21.06.03, 18:16 Gość portalu: Piotr napisał(a): > A co tam - "Raz maty rodyła" Wracam silnie sprowokowany.Drogi Gościu - damy > sobie rade z tematem. Twoja teza o katolicyzacji okolic Rzeszowa /bez > wojny,nacjonalizmów i innych zaszłości/ wydaje się racjonalna. Siła polskości, > rola przemyśłu coposkiego /neologizm od COP/, wielkie migracje w poszukiwaniu > pracy - przyniosłyby z pewnością dalszą polonizację naszych miejscowości. > Historyk pewno wyśmialby stawianie sprawy w stylu "co byłoby kiedy by nie > było..." ale nasza dyskusja rządzi sie swoimi prawami. Nawiązales do Podlasia - > > nie będę tu mówił szczególów o ofiarach carskich represji w Pratulinie, i > ratunku dla Tamtych unitów w przejsciu na katolicyzm w 1905 roku .Kto chce to o > > tym znajdzie - to byl pierwszy element twojej "prowokacji".Co do drugiego > elementu międzywojnia - Posłuchajcie tego : "Lata 1937-1938 charakteryzowały > sie zaostrzeniem stosunków władz sanacyjnych z Ukraincami. Po pacyfikacji > wschodniej Galicji, na Ziemi Chełmskiej i na Podlasiu zburzono w tym czasie > przeszło 180 cerkwi. były między nimi obiekty przwoslawne. w ich obronie > wystąpili Ukraińcy bez różnicy. Grekokatolicki metropolita lwowski Szeptycki > wydal w obronie tych świątyń list pasterski. Władze państwowe ten list > skonfiskowaly. w naszych okolicach,we wsi Kużmina władze powiatowe w Przemyślu > podburzyły polską ludność, ażeby zabrały ukraińcom cerkiew.Do nas przyjechał na > > koniu posłaniec z Kużminy z prośbą o pomoc przeciwko temu bezprawiu.Rozpoczęły > się bojki między Polakami i Ukraińcami, ą że Polaków było we wsi stosunkowo > mało,przyszły im do pomocy policja a potem wojsko.Final tej walki był taki,że > cerkiew zamknięto a kilkudziesięciu Ukraińców aresztowano. Ośmiu z nich wysłano > > do Berezy kartuskiej." Tyle ze wspomnień Pana Marczaka - mieszkańca wsi > Pakoszowka pod Sanokiem.ALBO TO "Sam zauważyłem,że Ukraińcy byli > dyskryminowani.Nie dopuszczano ich na wyższe studia, a przy wojsku- z braku > wykształcenie- zołnierz dochodził najwyżej do stopnia kaprala./.../Kazali > przenosic metryki z cerkwi do kościoła". Drodzy - co byłoby gdyby nie było > wielkomocarstwowego zadęcia i tryimfalizmu władz Polski międzywojennej, walki > nacjonalizmów o której mówiłeś Gościu juz kiedyś, co byłoby gdyby polskie > władze nie myślaly tylko o Polsce "silnej,zwartej i gotowej" - często kosztem > mniejszości narodowych.Zbagatelizowałeś kiedyś moją informację o świadectwie > moralności - to nie był żart - to był oficjalny druk sanacyjnego Ministerstwa > Wyznań i Oświecenia publicznego. > To moja czysta prowokacja. Z drugiej strony powiem Wam,że kultura polska, nasz > styl życia ma w sobie ogromny magnes dla innych nacji - wchłanialiśmy > kolonistow niemieckich,osadników holenderskich, jeńców tatarskich i > szwedzkich,inteligencję żydowską, wreszcie Rusinów. Czym byłaby kultura Polski > bez cudownych wierszy Harasymowicza, malarstwa Wielkiego Nowosielskiego, > obrazow "Matejki-Nikifora" a historia Krakowa bez Mikołaja Zyblikiewicza - > Ukraińca z okolic Sambora, miedzy innymi prezydenta Xix wiecznego Krakowa. > Proszę - traktujcie moją wypowiedź jako tezy w dyskusji - a nie jako > polemikę.Może w takiej burzy mózgów coś wspólnie wymyslimy w poglądach na > przeszłosć. Serdzecznie pozdrawiam. A więc widzę, że moja prowokacja chwyciła skoro mimo wszysto wróciłeś. ciesz mnie to. Od razu przechodzę do meritum. Tak się składa, że też mam u siebie w domu książkę pana Włodzimierza Marczaka i też czytałem o wydarzeniach w Kuźminie i wierzyłem w podana przez niego wersję no bo nie miałem powodów żeby nie wierzyć (cała postawa życiowa pana Marczaka bardzo dobrze o nim świadczy). Tak sie jednak składa, że zachęcony trochę przez ciebie postanowiłem zapoznać się ze słownikiem dotyczącym Bieszczad autorstwa Stanisława Krycińskiego. Przy okazji zapoznałem się też z inną pozycja tego autora czyli Przewodnikiem po Przemyślu i Pogórzu Przemyskim. Przy opisie Kuźminy jest tam też wzmianka o tym incydencie z Cerkwią. Tylko, że według Krycińskiego wyglądało to trochę inaczej. A mianowicie miejscowi Polacy stanowiący zdecydowaną wiekszość ludności (tu Kryciński na pewno ma rację sprawdzałem w spisie ludności z 21 roku i schematyźmie łacińskim z 38 roku) postanowili siłą zająć miejscową Cerkiew Greckokatolicką. Nie chcieli do tego dopuścić miejscowi Rusini a także przybyli na pomoc Rusini z okolicznych wsi. Wywiązała sie bójka. Interweniowała policja. Po interwencji policji władze postanowiły aby sporna Cerkiew pozostała w rękach grekokatolików. Osobiście bardziej wiarygodna wydaje mi sie wersja Krycińskiego. Z całą pewnością nie napisał tego ot tak sobie tylko przeprowadził badania w archiwach być może popytał świadków. Natomiast pan Marczak jak sądzę wypowiedź swoją oparł na tym co zasłyszał od innych osób. Być może była to nawet wiedza z drugiej czy trzeciej ręki. O tym zadęciu i triumfaliźmie zgoda ale dopiero pod koniec lat trzydziestych, wcześniej do smierci Piłsudskiego nie było tak źle. Piłsudczycy stawiali raczej na asymilację państwową a z Ukraińcami szukali porozumienia. Następcy Piłsudskiego postawili natomiast na asymilację narodową przez co mieliśmy między innymi niesławne wydarzenia na Chełmszczyźnie. A wracając do ksiązki Krycińskiego to można się z niej dowiedzieć wielu ciekawych faktów np. takich, że były po wojnie wioski czysto ukraińskie, których wysiedlenia praktycznie nie dotknęły a były też wioski z większością polską, które zostały wysiedlone. A jeżeli chodzi o Nowosielskiego to nie wiem czy wiesz ale był on Polakiem wyznania prawosławnego przy czym na prawosławie przeszedł juz jako dorosły człowiek a w ogóle pochodził z rodziny Polaków-grekokatolików ze Stryja. To chyba taki ostatni gente Ruthenus natione Polonus? I na koniec jeszcze taka ciekawostka dotycząca pośrednio wspomnianego Pratulina. Otóż najwiekszy opór przeciw siłowemu wprowadzaniu prawosławia był na Podlasiu, na Chełmszczyźnie już znacznie mniejszy i jak ogłoszono tolerancję religijną w roku 1905 to znacznie więcej Unitów przeszło do Kościoła Rzymskokatolickiego na Podlasiu niż na Chełmszczyźnie. Jak to wytłumaczyć? Trudno mi powiedzieć, może subdiakon Piotr nam pomoże w rozwikłaniu tej zagadki ponieważ wiem, że zajmuje się on sprawami Unii na Podlasiu i Chełmszczyźnie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: 'Powrót do przeszłości -cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.06.03, 20:15 W przypadku Pana Marczaka - bardzo ciekawy /obok wielu innych wątków/ jest historia z jego dzieciństwa . Otóz - matka-Polka,katoliczka, ojciec-Rusin grekokatolik. Ojciec obumiera Go wcześnie - i oto według opisu to Matka pilnuje aby młody Marczak /z "ciągotkami" do polskości/ trwał przy "ruskości" i cerwki. Wiesz co opowiem historię z Rzeszowa: lata 50-te. Mlody przybysz - Polak z nakazem pracy smali cholewki do dziewczyny z "ruskiej" rodziny. Kompletnie nie ma pojecia o miejscowych układach. I oto po którejś z wizyt w jej domu rodzinnym /odprowadzce po randce/ dorywa go w zaułku ich sąsiadka - Polka i mówi ; Proszę Pana - pan jest przecież Polakiem-a to są Ukraińcy, co Pan robi. Chłopak głupieje, nic nie rozumie. Odbywa rozmowę z dziewczyną i ... w najbliższą niedzielę wsiada z nią na motor, i jedzie zobaczyć miejsce po zniszczonej cerkwi w której kiedyś "pracował" jej dziadek, ogląda zrujnowaną plebanię w której spędzała przed wojną kolejne wakacje i mogiły przycerkiewne. A potem przeleciało im ..... lat. Taka sobie historyjka "domorosłego dziejopisa" Ja też czekam na kontakt z Ojcem Piotrem -"czekajcie,czekajcie aż wam będzie dane. Ps w ramach odpoczynku od Rusinów namawiam na odwiedziny na str www.shtetlings.jewishgen.org/Rzeszow/- jest tam sporo o historii Żydów rzeszowskich, stare pocztówki z Rzeszowa /piękne i łatwo kopiowalne/ oraz zdjęcia rodzinne przedwojennych mieszkańcow Reishy. Przy odrobinie gimnastyki wejdziesz na historię Żydów rzeszowskich /po angielsku - ponad 50 stron/ W zasadzie mialem /zamiast tego forum/ tym sie zająć wraz z b.ciekawymi materiałami łemkowskimi otrzymanym e-mailem od .... /ale to już inna historia/ Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.kopernet.org 21.06.03, 20:27 Skoro zacząłem już pisać o granicy etnicznej polsko-ruskiej to chciałbym w tym miejscu podac najdalej na zachód wysunięte miejscowości zamieszkałe w większości przez ludność ruską w poszczególnych regionach. Oczywiście mam na myśli okres przed II wojną światową. Na Łemkowszczyźnie była to Szlachtowa położona na tzw. Rusi Szlachtowskiej parę kilometrów na wschód od Szczawnicy i zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Krakowa! Była to jednoczesnie najdalej na zachód wysunięta ruska miejscowość w Polsce. W pozostałej części Galicji bez Łemkowszczyzny była to Oparówka koło Strzyżowa. W województwie lubelskim Otrocz koło Janowa Lubelskiego. Natomiast w województwie podlaskim Wólka Zamkowa 3 kilometry na zachód od Drohiczyna. Nalezy przy tym zaznaczyć, że wszystkie te miejscowości były to ruskie wysepki położone daleko na zachód w polskim morzu. Być może części z was fakty te są doskonale znane ale jeśli dzięki mnie przynajmniej jedna osoba dowiedziała się czegoś więcej to warto było o tym napisać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.06.03, 12:28 Gość portalu: gość napisał(a): > Skoro zacząłem już pisać o granicy etnicznej polsko-ruskiej to chciałbym w tym > miejscu podac najdalej na zachód wysunięte miejscowości zamieszkałe w > większości przez ludność ruską w poszczególnych regionach. Oczywiście mam na > myśli okres przed II wojną światową. > Na Łemkowszczyźnie była to Szlachtowa położona na tzw. Rusi Szlachtowskiej > parę kilometrów na wschód od Szczawnicy i zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od > Krakowa! Była to jednoczesnie najdalej na zachód wysunięta ruska miejscowość w > Polsce. W pozostałej części Galicji bez Łemkowszczyzny była to Oparówka koło > Strzyżowa. W województwie lubelskim Otrocz koło Janowa Lubelskiego. Natomiast > w województwie podlaskim Wólka Zamkowa 3 kilometry na zachód od Drohiczyna. Co do Podlasia to w tej chwili taka "ruska" wsia sa Slochy Annopolskie, jest to wies w calosci prawoslawna i mieszkaja tam potomkowie podlaskich Rusinow. Co nie zmienia faktu ze juz przed II WS byly w tych okolicach tylko male wysepki w polskim morzu (jak sam napisales) > Nalezy przy tym zaznaczyć, że wszystkie te miejscowości były to ruskie wysepki > położone daleko na zachód w polskim morzu. Być może części z was fakty te są > doskonale znane ale jeśli dzięki mnie przynajmniej jedna osoba dowiedziała się > czegoś więcej to warto było o tym napisać. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 17:21 Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pytam: jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławnym). Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu. Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przeze mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały taką lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"), pisanie że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły dziejopisarz" itd. Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka czy Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach) są Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają stanowić dowód historyczny i prawdę objawioną? W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.kopernet.org 22.06.03, 17:40 Gość portalu: Elekon napisał(a): > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pytam: > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławnym). > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu. > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przeze > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały taką > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"), pisanie > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły > dziejopisarz" itd. > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka czy > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach) są > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają stanowić > > dowód historyczny i prawdę objawioną? > > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam. Witam Elekon. Jeśli chodzi o rzezie na Wołyniu najlepszym dla mnie źródłem jest posiadana przeze mnie gruba dwutomowa księga pt. "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945" autorstwa Władysława i Ewy Siemaszków. Z komentarzem państwa Siemaszków nie zawsze sie zgadzam ale najcenniejsze w tej książce jest podanie kilkuset ustalonych miejscowości na Wołyniu wraz z podaniem kilkudziesięciu tysięcy imion i nazwisk zamordowanych Polaków oraz podanie w jakich okolicznościach zginęli. Tekstu pana Zielińskiego nie znam ale chętnie bym go przeczytał, żebym sobie mógł na ten temat wyrobic zdanie. Napisz tylko czy został umieszczony w Internecie. Pozdrawiam i mam nadzieję na dalszą dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 19:09 Gość portalu: gość napisał(a): > Gość portalu: Elekon napisał(a): > > > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pyta > m: > > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości > > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławny > m). > > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro > > > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu. > > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przez > e > > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały > taką > > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach > > > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy > > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo > > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"), > pisanie > > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły > > dziejopisarz" itd. > > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka > > czy > > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach > ) > są > > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają > stanowić > > > > dowód historyczny i prawdę objawioną? > > > > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam. > Witam Elekon. Jeśli chodzi o rzezie na Wołyniu najlepszym dla mnie źródłem > jest posiadana przeze mnie gruba dwutomowa księga pt. "Ludobójstwo dokonane > przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945" > autorstwa Władysława i Ewy Siemaszków. Z komentarzem państwa Siemaszków nie > zawsze sie zgadzam ale najcenniejsze w tej książce jest podanie kilkuset > ustalonych miejscowości na Wołyniu wraz z podaniem kilkudziesięciu tysięcy > imion i nazwisk zamordowanych Polaków oraz podanie w jakich okolicznościach > zginęli. Tekstu pana Zielińskiego nie znam ale chętnie bym go przeczytał, > żebym sobie mógł na ten temat wyrobic zdanie. Napisz tylko czy został > umieszczony w Internecie. > Pozdrawiam i mam nadzieję na dalszą dyskusję. Cześć, witam. Link na tekst podałem. Nie jest to dysertacja naukowa, tylko zabarwione emocjonalnie wspomnienia świadka tamtych czasów, podobnie jak przytaczane tu wspomnienia Ukraińców. Kliknij na napis: "pokaż wszystkie wątki", a znajdziesz ten test i link w moim poście, który stał się przyczyną późniejszej mojej ostrej polemiki z Piotrem a przede wszystkim z Januarym. Pozdrawiam i dziękuję za zwykle rzeczowy i konstruktywny język rozmowy z Twojej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 21:23 Gość portalu: Elekon napisał(a): > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pytam: > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławnym). > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu. > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przeze > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały taką > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"), pisanie > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły > dziejopisarz" itd. > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka czy > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach) są > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają stanowić > > dowód historyczny i prawdę objawioną? > > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam. Drogi Elekonie, wydaje mi się, że miewasz niejakie trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego. Komentując tekst pana Zielińskiego nie napisałem, że jest on bez wartości, ale jedynie zadałem pytanie, kto jest jego autorem? Niestety nie otrzymałem od ciebie żądnej odpowiedzi. Z tego co piszesz wynika, że ten autor jest ci znany, chcesz jednak chyba tę wiedzę zachować wyłącznie dla siebie. Z tego co pamiętam - podałem jedynie w wątpliwość czasopismo jak i autora. Jestem mieszkańcem Rzeszowa, ale o piśmie takim jak "Echo Rzeszowa" prawdę mówiąc nie słyszałem, ani go nie czytałem. Być może jest w tym moja wina, ale w takim razie może zechciałbyś mnie oświecić, co to za pismo i co to za autor. Natomiast styl cytowanego artykułu budzi złe skojarzenia, jest zbyt emocjonalny i rodzi podejrzenie pewnej tendencyjności, choć nie wykluczam, że może on być zgodny z prawdą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.03, 13:48 Gość portalu: january napisał(a): > Gość portalu: Elekon napisał(a): > > > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pyta > m: > > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości > > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławny > m). > > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro > > > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu. > > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przez > e > > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały > taką > > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach > > > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy > > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo > > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"), > pisanie > > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły > > dziejopisarz" itd. > > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka > > czy > > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach > ) > są > > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają > stanowić > > > > dowód historyczny i prawdę objawioną? > > > > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam. > Drogi Elekonie, > wydaje mi się, że miewasz niejakie trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego. > Komentując tekst pana Zielińskiego nie napisałem, że jest on bez wartości, > ale jedynie zadałem pytanie, kto jest jego autorem? Niestety nie otrzymałem > od ciebie żądnej odpowiedzi. Z tego co piszesz wynika, że ten autor jest ci > znany, chcesz jednak chyba tę wiedzę zachować wyłącznie dla siebie. > Z tego co pamiętam - podałem jedynie w wątpliwość czasopismo jak i autora. > Jestem mieszkańcem Rzeszowa, ale o piśmie takim jak "Echo Rzeszowa" prawdę > mówiąc nie słyszałem, ani go nie czytałem. Być może jest w tym moja wina, ale > w takim razie może zechciałbyś mnie oświecić, co to za pismo i co to za autor. > Natomiast styl cytowanego artykułu budzi złe skojarzenia, jest zbyt > emocjonalny i rodzi podejrzenie pewnej tendencyjności, choć nie wykluczam, że > może on być zgodny z prawdą. Mamy wyraźny przykład stylu rozmowy, jaki jest stosowany przez niektórych w tym wątku wobec nie-ukrainofilów. Czy w moim poście było coś obraźliwego? Czy jest coś obraźliwego w odpowiedzi do mnie? To pytanie do czytających ten wątek. Wnioski można wyciągnąć jak sądzę dość łatwo. Przywołuję zatem to co napisałeś, bo jak widzę ani nie wiesz co piszesz, ani nawet nie chce ci się tego sprawdzić. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=5901307&a=6471741 "tekst pana Zielińskiego, który polecasz jest wyjątkowo kiepski, a jego poetyka jednoznacznie kojarzy się z literaturą tendencyjną do garnic możliwości" a ostatnio: " Drogi Elekonie, wydaje mi się, że miewasz niejakie trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego. Komentując tekst pana Zielińskiego nie napisałem, że jest on bez wartości, ale jedynie zadałem pytanie, kto jest jego autorem?" Wydaje mi się że poważniejszy problem jest z tymi, którzy nie rozumieją tego co sami piszą. Trudno wtedy, żeby inni rozumieli meandry tak skomplikowanego toku ich myślenia. Ponieważ jednak uważasz się chyba za inteligentniejszego, pozostawiam Twojej Inteligencji samodzielne poszukiwania informacji na temat "Echa Rzeszowa" i jego wydawcy. Gdyby to zadanie za pomocą linku jaki podałem oraz myszki i klawiatury twojego komputera okazało się zbyt trudne, to polecam spacer do najbliższego kiosku z prasą i zapytanie o ten tytuł. Słyszałem, że w szukaniu stopek pod tekstem jesteś specjalistą, więc jak sądzę nie powinno być problemu ze znalezieniem stopki wydawcy. Życzę powodzenia w żmudnych poszukiwaniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 02:13 Podtrzymuję, to co napisałem: tekst jest kiepski i tendencyjny. Jest to bardzo emocjonalne wspomnienie osoby, chyba bliżej nie związanej z Wołyniem, która zapewne chce przypomnieć w 60-rocznicę tych wydarzeń ofiary ukraińskich mordów. Autor nie był osobiście świadkiem tych wydarzeń. Co ciekawe opisując ukraińską stronę konfliktu używa wyłącznie określeń pejoratywnych lub obraźliwych (rezuny itd.). Opisy i poetyka jakby żywcem przeniesione z "Ogniem i mieczem". Wtedy też hordy ukraińskie zalewały tereny zamieszkane przez Polaków. Tylko jakoś nikt nie zauważył, że wcześniej ruskie ziemie zostały przez tych właśnie Polaków zdobyte na Ukraińcach. Dlaczego nas Polaków tak bardzo niepokoił napływ Niemców od zachodu i zajmowanie naszych historycznych ziem, a równocześnie traktujemy ziemie ruskie jako ziemię niczyją, którą Polacy mieli prawo bez pytania kogokolwiek o zgodę zająć. Już dawno stwierdzono, że tym kim dla Polaków są Niemcy, tym samym dla Ukraińców są Polacy. Nie chcę tłumaczyć jakichkolwiek zbrodni, ale nie można przedstawiać ich tak jednostronnie. Rzadko zdarza się, aby konflikt spowodowany był tylko przez jedną stronę (vide konflikt żydowsko-arabski w Palestynie). Nie wierzę w czarno- biały obraz (Ukraińcy - źli, prymitywni, Polacy - szlachetni, cywilizowani, anielsko łagodni), podobnie jak nie zgadzam się z czarno-białym obrazem stosunków polsko-żydowskich, czy polsko-niemieckich. Powierzchowny ogląd pisma "Echo Rzeszowa" wskazuje na jego niski poziom. Z tego co sobie przypominam jest to gazetka samorządu wydawana bardziej po to, aby sprawić frajdę klku radnym niż wnieść coś ciekawego do publicznej debaty w naszym mieście. Nie jest to z pewnością czasopismo posiadające jakiekolwiek ambicje naukowe, nie może być chyba pewnym źródłem wiedzy historycznej. Co do epitetów pod moim adresem, to nie przejąłem się nimi za bardzo. Jestem w takim samym stopniu ukrainofilem, jak polono-, germano-, anglo-, ruso- i nie wiem jakim jeszcze filem. Bardzo szanuję każdy naród i staram się zrozumieć każdego człowieka, choć czasm jest to trudne. Ostatnio, wyobraź sobie, zajmowałem się ludami austronezyjskimi i papuaskimi zamieszkującymi Moluki. Jestem przekonany, że one także wytworzyły ciekawą kulturę i zasługują na szacunek. Może uważasz, że powinniśmy stale wypominać Szwedom potop, Niemcom II wojnę światową, Ukraińcom - UPA, Litwinom - Wilno, a Węgrom - bitwę o Morskie Oko? Tylko my Polacy byliśmy idealni i nikogo nie skrzywdziliśmy. Ciekawe dlaczego Ukraińcy, Litwini czy Czesi nie za bardzo darzą nas sympatią? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.kopernet.org 24.06.03, 12:06 Tym razem nie zgodze się z toba January. Przeczytałem tekst pana Zielińskiego i uważam, że oddaje on po prostu jego wrażenia z tamtych czasów. Zacytuję ci zresztą co pisał o swoich wrażeniach z tamtych czasach Ukrainiec z Pakoszówki pan Włodzimierz Marczak "Pod koniec 1942 roku i w następnych latach okupacji, zaczęło przechodzić przez naszą wioskę wielu uciekinierów Polaków, którzy opowiadali o różnych okropnościach, jakie działy się na Wołyniu i we wschodniej Galicji. W rozmowie z emisariuszami ze wschodu zwracaliśmy uwagę, że za to wszystko Polacy mogą wziąć odwet na naszych terenach. Kolportowano i objaśniano pewne dokumenty, w których było napisane, że po wojnie Polacy w porozumieniu z bolszewikami, wysiedla Ukraińców z całej zachodniej Ukrainy na Sybir, a nawet będa ich likwidować jak Niemcy Żydów. Dlatego organizacja podjęła kroki o depolonizacji wschodnich terenów przedwojennej Polski. Ażeby zmusić Polaków do opuszczenia tych ziem, trzeba było posiać wśród nich ogromny strach". Natomiast do Elekona mam prośbę ażebyś nie obrażał innych osób. Jeżeli sie z czymś nie zgadzasz możesz to zrobić w taki sposób jak ja teraz czyli spokojnie, kulturalnie i przede wszystkim merytorycznie. Panowie szanujmy się wzajemnie nawet jeśli się ze sobą nie zgadzamy! Pozdrawiam wszystkich dyskutantów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 16:00 Gość portalu: gość napisał(a): > Tym razem nie zgodze się z toba January. Przeczytałem tekst pana Zielińskiego > i uważam, że oddaje on po prostu jego wrażenia z tamtych czasów. Zacytuję ci > zresztą co pisał o swoich wrażeniach z tamtych czasach Ukrainiec z Pakoszówki > pan Włodzimierz Marczak "Pod koniec 1942 roku i w następnych latach okupacji, > zaczęło przechodzić przez naszą wioskę wielu uciekinierów Polaków, którzy > opowiadali o różnych okropnościach, jakie działy się na Wołyniu i we > wschodniej Galicji. W rozmowie z emisariuszami ze wschodu zwracaliśmy uwagę, > że za to wszystko Polacy mogą wziąć odwet na naszych terenach. Kolportowano i > objaśniano pewne dokumenty, w których było napisane, że po wojnie Polacy w > porozumieniu z bolszewikami, wysiedla Ukraińców z całej zachodniej Ukrainy na > Sybir, a nawet będa ich likwidować jak Niemcy Żydów. Dlatego organizacja > podjęła kroki o depolonizacji wschodnich terenów przedwojennej Polski. Ażeby > zmusić Polaków do opuszczenia tych ziem, trzeba było posiać wśród nich ogromny > strach". Natomiast do Elekona mam prośbę ażebyś nie obrażał innych osób. > Jeżeli sie z czymś nie zgadzasz możesz to zrobić w taki sposób jak ja teraz > czyli spokojnie, kulturalnie i przede wszystkim merytorycznie. Panowie > szanujmy się wzajemnie nawet jeśli się ze sobą nie zgadzamy! > Pozdrawiam wszystkich dyskutantów. Za wsparcie merytoryczne (tak to odbieram) dziękuję. Będę wdzięczny za wskazanie miejsca i cytatu gdzie kogoś obraziłem. Chętnie przeproszę, o ile osoba którą mam przepraszać nie pozwalała sobie pierwsza na obrażanie mnie. Pozdrawiam i liczę na wzbicie się na taki poziom dyskusji, w której uważa się nie tylko na to co inni piszą, ale także na to co się pisze samemu do innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 15:55 Gość portalu: january napisał(a): > Podtrzymuję, to co napisałem: tekst jest kiepski i tendencyjny. Jest to bardzo > emocjonalne wspomnienie osoby, chyba bliżej nie związanej z Wołyniem, która > zapewne chce przypomnieć w 60-rocznicę tych wydarzeń ofiary ukraińskich mordów. > > Autor nie był osobiście świadkiem tych wydarzeń. Co ciekawe opisując ukraińską > stronę konfliktu używa wyłącznie określeń pejoratywnych lub obraźliwych (rezuny > > itd.). Opisy i poetyka jakby żywcem przeniesione z "Ogniem i mieczem". Wtedy > też hordy ukraińskie zalewały tereny zamieszkane przez Polaków. Tylko jakoś > nikt nie zauważył, że wcześniej ruskie ziemie zostały przez tych właśnie > Polaków zdobyte na Ukraińcach. Dlaczego nas Polaków tak bardzo niepokoił napływ > > Niemców od zachodu i zajmowanie naszych historycznych ziem, a równocześnie > traktujemy ziemie ruskie jako ziemię niczyją, którą Polacy mieli prawo bez > pytania kogokolwiek o zgodę zająć. Już dawno stwierdzono, że tym kim dla > Polaków są Niemcy, tym samym dla Ukraińców są Polacy. > Nie chcę tłumaczyć jakichkolwiek zbrodni, ale nie można przedstawiać ich tak > jednostronnie. Rzadko zdarza się, aby konflikt spowodowany był tylko przez > jedną stronę (vide konflikt żydowsko-arabski w Palestynie). Nie wierzę w czarno > - > biały obraz (Ukraińcy - źli, prymitywni, Polacy - szlachetni, cywilizowani, > anielsko łagodni), podobnie jak nie zgadzam się z czarno-białym obrazem > stosunków polsko-żydowskich, czy polsko-niemieckich. > Powierzchowny ogląd pisma "Echo Rzeszowa" wskazuje na jego niski poziom. Z tego > > co sobie przypominam jest to gazetka samorządu wydawana bardziej po to, aby > sprawić frajdę klku radnym niż wnieść coś ciekawego do publicznej debaty w > naszym mieście. > Nie jest to z pewnością czasopismo posiadające jakiekolwiek ambicje naukowe, > nie może być chyba pewnym źródłem wiedzy historycznej. > Co do epitetów pod moim adresem, to nie przejąłem się nimi za bardzo. Jestem w > takim samym stopniu ukrainofilem, jak polono-, germano-, anglo-, ruso- i nie > wiem jakim jeszcze filem. Bardzo szanuję każdy naród i staram się zrozumieć > każdego człowieka, choć czasm jest to trudne. > Ostatnio, wyobraź sobie, zajmowałem się ludami austronezyjskimi i papuaskimi > zamieszkującymi Moluki. Jestem przekonany, że one także wytworzyły ciekawą > kulturę i zasługują na szacunek. > Może uważasz, że powinniśmy stale wypominać Szwedom potop, Niemcom II wojnę > światową, Ukraińcom - UPA, Litwinom - Wilno, a Węgrom - bitwę o Morskie Oko? > Tylko my Polacy byliśmy idealni i nikogo nie skrzywdziliśmy. Ciekawe dlaczego > Ukraińcy, Litwini czy Czesi nie za bardzo darzą nas sympatią? Potworna demagogia. Ja też nie jestem zwolennikiem czarno-białego przedstawiania wydarzeń i konfliktów, co chyba chce się mi przypisać. PS Nie rozumiesz w dodatku jeszcze chyba znaczenia wyrazu "epitet". Jesli w twoim kierunku padły z mojej strony epitety, to co padło wczesniej w moją stronę? Dziękując za samą wolę rzeczowj dyskusji z twojej strony, życzę dalszych owocnych badań nad ludami austronezyjskimi i papuaskimi zamieszkującymi Moluki oraz mniej emocji i zjadliwości (ktoś może odpłacić pięknym za nadobne) w listach. Z wyrazami szacunku Elekon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: 'Powrót do przeszłości - 145' IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 00:57 Wiesz co, Elekon, szkoda coś naprawdę pisać. Jeżeli twierdzisz, że nie kierujesz do adwersarzy epitetów, a następnie określasz moją wypowioedź jako "demagogię". To jak to nazwać. Twoje posty wprost roją się od złośliwości i przycinków, ale ty oczywiście tego nie widzisz. Nie będę reagował na twoje złośliwości, bo szkoda mi czasu i energii. Jeżeli cię to bawi, to zacznij atakować kogoś innego. Ten temat interesuje mnie z przyczyn poznawczych, a nie dla wyładowywania negatywnych emocji na uczestnikach dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.06.03, 12:22 Gość portalu: gość napisał(a): > > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie > uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się > zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli chodzi > o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś > większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do > takich zmian w przyszłości. Wiadomo, że Cerkiew prawosławna i Kościół > Rzymskokatolicki to były dwie niezalezne od siebie organizacje wyznaniowe i > wpływ Kościoła na Cerkiew czy Cerkwi na Kościół był prawie żaden. Co do > wiernych obu tych wyznań to muszę ci powiedzieć, że zachowywali oni w stosunku > do siebie spory dystans. Na przykład małżeństw mieszanych było bardzo > niewiele. Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni zaczął > się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą raczej > dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej > pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej > papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom podczas > podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła > Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała > sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan. Nie tylko Cerkiew Grekokatolicka, ale i Cerkiew Prawoslawna (przynajmniej na terenie Podlasia) miala charakter kosciola "chlopskiego", ludzie wyksztalceni i bogatsi chetnie sie latynizowali. Od tej pory Unici > odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało > wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie więc > latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich > naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. Tak na > marginesie wiesz, że inicjator Unii Brzeskiej władyka Hipacy Pociej pochodził > z Różanki pod Włodawą? A wracając do tematu to paradoksalnie największa > polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak > brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie ci > prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny > Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji > Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam > mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że > uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci Unici > mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby prawosławie nie > było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto wie byc może > duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z > latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary > potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie > porcelany i to delikatnie mówiąc. Moge sie tylko podpisac pod powyzszym tekstem, Rosjanie zniechecili ludzi do Cerkwi Prawoslawnej swoim przymusem i powodowali przechodzenie ludnosci do Kosciola Rzymsko-Katolickiego. Byly takie miejsca na Podlasiu, gdzie po kasacie Unii Katolicy Rzymscy i Unici modlili sie razem w jednej swiatyni co nierzadko powodowalo przesladowania i w efekcie nawet niszczenie swiatyn. Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba > zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć > uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła to > tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100% > polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie polskiej > brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów ale stawiam > duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze bardziej > podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik > więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do > Kościoła Rzymskokatolickiego. Tekst, który zacytowałeś bardzo mi sie podoba ja > też uważam, że każdy powinien znać swoje korzenie i je pielęgnować. W ogóle > rodzina jest najważniejsza, jeśli w rodzinie nie przekaże się młodemu > człowiekowi pewnych wartości to on nie będzie ich później szanować. > Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa > ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich, > litewskich, ormiańskich i innych. Temat korzeni to osobny rozdzial i mysle, ze tez moglby wniesc duzo do dyskusji. I bardzo dobrze bo każdemu narodowi potrzeba > świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków od > 10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie > przyniesie. Ja też przepraszam za pewien chaos w mojej wypowiedzi ale tak to > już jest jak sie chce dużo napisać. A swoją drogą mam pytanie czy mógłbyś mi > podać miejscowości w których miały miejsce wspomniane przez ciebie zmiany > wyznania? To tylko prośba, jeśli z jakichs względów nie chcesz ich ujawniać w > pełni to szanuję. Po prostu interesują mnie te sprawy, znam wiele takich > miejscowości zarówno w woj. lubelskim jak i rzeszowskim natomiast nie znam > żadnej z województwa podlaskiego a przypuszczam, że twoje korzenie są w > województwie podlaskim choć mogę sie mylić. Jesli chodzi o zmiany wyznania to moge podac region, z przyczyn osobistych chcialbym pozostac nieznany, mieszkam i pracuje w Warszawie, ale "tam" zostalo troche mojej rodziny i wolalbym zeby pozostala anonimowa. Pochodze z ziemi Drohickiej i w tej wsi tylko czesc (i to niewielka) pozostala przy "ruskosci" , reszta natomiast zasymilowala sie, ja natomiast chociaz urodzilem sie w Warszawie mam "zaszczepione" przez mame poczucie "ruskosci", co jest dla mnie po prostu kwestia znajomosci korzeni, o czym pisalem w swoim poscie. > Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję na dalszą ciekawa dyskusję. > Gość Pozdrawiam P.S. Na forach podlaskich na te tematy rozmawia sie dosyc trudno i jeszcze raz gratuluje "forumowiczom" umiejetnosci dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.kopernet.org 22.06.03, 13:18 Dzięki Wolf, że podałeś mi w przybliżeniu z jakiego regionu pochodzisz. Oczywiście w pełni szanuję twoją chęć zachowania anonimowości. Piszesz, że mama zaszczepiła ci "Ruskość". A więc tak jak mówiłem nie ma to jak dobra rodzina. Jeśli chodzi o Słochy Annopolskie, sprawdziłem na mapie wieś pod Siemiatyczami. Najdalej wysunięta na zachód ruska miejscowość przed wojną to była Wólka Zamkowa za Drohiczynem. Jest ona położona kilkanaście kilometrów dalej na zachód. Wynikałoby z tego, że wsie między Drohiczynem a Siemiatyczami się spolonizowały. Trochę szkoda. Z drugiej strony przynajmniej dobrze, że była to dobrowolna polonizacja a nie przymusowa. Nie wiem czy wiesz Wolf ale tereny z których pochodzisz tzn. położone po prawej stronie Bugu były nazywane jeszcze w XIX wieku polską stroną ze względu na sporą w okolicach Drohiczyna liczbę Polaków. Natomiast tereny po lewej stronie Bugu były nazywane ruską stroną ponieważ przeważali tam Rusini. Po 1905 roku wszystko to uległo zupełnemu pomieszaniu. Na ruskiej stronie prawie wszyscy byli Unici przeszli do Kościoła Rzymskokatolickiego a na stronie polskiej nadal pozostało sporo prawosławnych Rusinów. W ten sposób strona ruska stała się w sensie etnicznym bardziej polska niz strona nazywana polską. Mimo wszystko uważam, że przesunięcie polsko-ruskiej granicy etnicznej na północnym Podlasiu było stosunkowo niewielkie w porównianiu choćby z województwem lubelskim czy terenami między Rzeszowem a Jarosławiem i Przemyślem. Na koniec chciałem napisać o Kostomłotach nad Bugiem. Jak wiecie jest tam jedyna w Polsce parafia neounicka. Okazuje się, że dzięki obecności tam licznych pielgrzymów i turystów, miejscowi a także mieszkańcy sąsiednich wsi bardziej zaczęli szanować obrządek wschodni. Zdarzają się nawet sytuacje, że jak miejscowy chłopak albo dziewczyna biorą sobie męża albo żonę z sąsiedniej miejscowości to dzieci są chrzczone w Cerkwi w Kostomłotach i wychowywane w obrządku bizantyjskim. Wcześniej cos takiego było nie do pomyślenia. Myślę, że duża jest też w tym zasługa miejscowego kapłana, który umiał pokazać swoim wiernym, że ich obrządek wcale nie jest gorszy. Pozdrawiam. Pozdrawiam. P.S. Ja też zauważyłem, że dyskusja na forach podlaskich jest trudna. Myślę, że gdyby naszą dyskusje przenieść na forum Białystok albo Bielsk Podlaski to skończyłoby sie totalna pyskówką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.06.03, 14:12 Gość portalu: gość napisał(a): > Dzięki Wolf, że podałeś mi w przybliżeniu z jakiego regionu pochodzisz. > Oczywiście w pełni szanuję twoją chęć zachowania anonimowości. Piszesz, że > mama zaszczepiła ci "Ruskość". A więc tak jak mówiłem nie ma to jak dobra > rodzina. > Jeśli chodzi o Słochy Annopolskie, sprawdziłem na mapie wieś pod > Siemiatyczami. Najdalej wysunięta na zachód ruska miejscowość przed wojną to > była Wólka Zamkowa za Drohiczynem. Jest ona położona kilkanaście kilometrów > dalej na zachód. Wynikałoby z tego, że wsie między Drohiczynem a Siemiatyczami > się spolonizowały. Trochę szkoda. Z drugiej strony przynajmniej dobrze, że > była to dobrowolna polonizacja a nie przymusowa. Nie wiem czy wiesz Wolf ale > tereny z których pochodzisz tzn. położone po prawej stronie Bugu były nazywane > jeszcze w XIX wieku polską stroną ze względu na sporą w okolicach Drohiczyna > liczbę Polaków. Natomiast tereny po lewej stronie Bugu były nazywane ruską > stroną ponieważ przeważali tam Rusini. Jeszcze w latach wojny osade naprzeciw Drohiczyna nazywano Ruska Strona, co faktycznie wowczas nie mialo nic wspolnego ze skladem etnicznym tego terenu. Polonizacja tych terenow byla procesem (tak wynika z mojej wiedzy) calkiem dobrowolnym (chodzi mi o okres miedzywojnia, bo o okresie po 1905 mozna powiedziec, ze jest to zasluga Rosji, ale o tym bylo juz w poprzednich postach). Trwa ona zreszta do dzis. Mam przyklady rowniez w rodzinie. Jesli chodzi o okolice Drohiczyna to nazwa polska strona (nie wiedzialem o tej nazwie az do dzis, dzieki) dobrze oddaje stosunki narodowosciowo-wyznaniowe na tym terenie. Chociazby w Ostrozanach jest Sanktuarium Maryjne. Mysle, ze na temat wyznan na terenie ziemii Drohickiej duzo moglby powiedziec subdiakon Piotr, ja niestety znam temat tylko z opowiadan rodziny i ksiazek. Po 1905 roku wszystko to uległo > zupełnemu pomieszaniu. Na ruskiej stronie prawie wszyscy byli Unici przeszli > do Kościoła Rzymskokatolickiego a na stronie polskiej nadal pozostało sporo > prawosławnych Rusinów. W ten sposób strona ruska stała się w sensie etnicznym > bardziej polska niz strona nazywana polską. Mimo wszystko uważam, że > przesunięcie polsko-ruskiej granicy etnicznej na północnym Podlasiu było > stosunkowo niewielkie w porównianiu choćby z województwem lubelskim czy > terenami między Rzeszowem a Jarosławiem i Przemyślem. > Na koniec chciałem napisać o Kostomłotach nad Bugiem. Jak wiecie jest tam > jedyna w Polsce parafia neounicka. Okazuje się, że dzięki obecności tam > licznych pielgrzymów i turystów, miejscowi a także mieszkańcy sąsiednich wsi > bardziej zaczęli szanować obrządek wschodni. Zdarzają się nawet sytuacje, że > jak miejscowy chłopak albo dziewczyna biorą sobie męża albo żonę z sąsiedniej > miejscowości to dzieci są chrzczone w Cerkwi w Kostomłotach i wychowywane w > obrządku bizantyjskim. Wcześniej cos takiego było nie do pomyślenia. Myślę, że > duża jest też w tym zasługa miejscowego kapłana, który umiał pokazać swoim > wiernym, że ich obrządek wcale nie jest gorszy. Pozdrawiam. > Pozdrawiam. Dzieki za informacje o Kostomlotach. Wiedzialem o istnieniu tej parafii, ale nie spodziewalem sie renesansu Unii. Mysle, ze to dobry znak, moze wreszcie przestaniemy uwazac sie za lepszych od innych z racji wiary, pochodzenia itp... Mamy w koncu XXI wiek, a roznorodnosc wzbogaca i nie powinna dzielic. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 15:31 Weszliście Kochani na bardzo ciekawy teren /dla mnie raczej terra incognita/.Drohiczyn kojarzy się się mi z głownie z Mistrzem Olbrychskim.Parafię kostomłocką znam tylko z z barwnego reportarzu jaki przewinąl się jakiś czas temu przez TV Polonię i ich ciekawej stronie internetowej. Mowiąc o pograniczu etnicznym powiem pare ciekawostek ; otóż wyczytałem u Wańkowicza /bodaj Anodzie i katodzie/ jak to żołnierze KOP-u poznawali miejscowe /wołyńskie/ "mołodycie" i jak to w życiu - chcieli zawiązywać rodziny. Na przeszkodzie stało wyznanie młodej - Wańkowicz opisuje jak to po przygaduszkach kolegów młodego, że będzie "Iwanów płodził" ów brał się za "wieczorne nauczanie panny naszego katechizmu" by ją przechrzcić. Historia pogakazała tragizm tamtych ludzi i sens kresowej gawędy w całkiem innym świetle. Historia mojej rodziny, jej polskiej gałęzi tez daje świadectwo tragedii poprawiania bilansu etnicznego na kresach wschodnich. Otóz wśród licznych pamiątek rodzinnych mam akt nadania ziemii z roku 1928 dla żołnierza- Polaka /wojny roku 1920/ w samym środku Wołynia - okolice Łucka i Równego. Z innych pamiątek - mam między innymi spis całego inwetarza /w tym 12 ha ziemi,budynki gospodarcze/ sporządony już po wojnie dla celów odszkodowawczych. Otóż osiedlił się on /uciekając od biedy sandomierskiej wsi/w osadzie byłych wojskowych - na ziemi wydzielonej z parcelacji ziem bodajże Radziwiłła. Otoczona była ona wsiami 100 % ukraińskimi. Z relacji rodzinnych wiem,że współzycie z ukraińcami układało sie do wojny bardzo dobrze- pomagano rusinom w pisaniu podań do władz polskich,pomagano sobie wzajemnie w pracach polowych,korzystano z ich pracy najemnej. Od wołyńskiej tragedii i rzezi "uratowała" /jesli mozna tak powiedzieć/tą rodzinę sowiecka wywózka /zimy roku 1940/ aż pod Archangielsk, potem Kazachstan /pobyt tam to już temat na całkim inną gadkę/.Ów osadnik wyszedł z Andersem, ale umarł w trakcie ewakuacji i został pochowany w Teheranie. Jego rodzina wróciła z Kazachstanu do Polski dopiero w roku 1946. Tamta osada - została oczywiście zaraz po wywózce Polaków totalnie splądrowana i zniszczona. Odnosząc się do zagadnienia granicy etnicznej od średnowiecza po okres między wojenny proponowałbym odłaczyć zagadnienie "etnogranic" polsko-łemkowskich i bojkowskich od polsko-ukraińskich , jak i popatrzyć na osadnictwo łemkowskie nie tylko od strony północnej Karpat . Serdecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: polsko-ruska granica etniczna IP: *.kopernet.org 22.06.03, 17:24 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Weszliście Kochani na bardzo ciekawy teren /dla mnie raczej terra > incognita/.Drohiczyn kojarzy się się mi z głownie z Mistrzem > Olbrychskim.Parafię kostomłocką znam tylko z z barwnego reportarzu jaki > przewinąl się jakiś czas temu przez TV Polonię i ich ciekawej stronie > internetowej. Mowiąc o pograniczu etnicznym powiem pare ciekawostek ; > otóż wyczytałem u Wańkowicza /bodaj Anodzie i katodzie/ jak to żołnierze KOP- u > poznawali miejscowe /wołyńskie/ "mołodycie" i jak to w życiu - chcieli > zawiązywać rodziny. Na przeszkodzie stało wyznanie młodej - Wańkowicz opisuje > jak to po przygaduszkach kolegów młodego, że będzie "Iwanów płodził" ów brał > się za "wieczorne nauczanie panny naszego katechizmu" by ją przechrzcić. > Historia pogakazała tragizm tamtych ludzi i sens kresowej gawędy w całkiem > innym świetle. Z tego co pamiętam to ten żołnierz nazywał sie Klekot i pochodził z miasta Łodzi. A w ogóle z tego co słyszałem i czytałem to miejscowe panny bardzo chętnie wychodziły za mąż za przyjezdnych Polaków. Podkreślam przyjezdnych nie miejscowych. Byli to jak na tamte warunki ludzie z wielkiego świata. Wspomniany Klekot tez pewnie uchodził tam za światowca. A pamiętasz doktora czy nauczyciela Kowalskiego, którego Wańkowicz ze względu na nazwisko brał za Polaka, wypytywał o wspólnych znajomych a ten okazał się w końcu Ukraińcem z Tarnopola przeniesionym służbowo gdzieś na Wileńszczyznę? > Historia mojej rodziny, jej polskiej gałęzi tez daje świadectwo tragedii > poprawiania bilansu etnicznego na kresach wschodnich. Otóz wśród licznych > pamiątek rodzinnych mam akt nadania ziemii z roku 1928 dla żołnierza- > Polaka /wojny roku 1920/ w samym środku Wołynia - okolice Łucka i Równego. > Z innych pamiątek - mam między innymi spis całego inwetarza /w tym 12 ha > ziemi,budynki gospodarcze/ sporządony już po wojnie dla celów odszkodowawczych. > > Otóż osiedlił się on /uciekając od biedy sandomierskiej wsi/w osadzie byłych > wojskowych - na ziemi wydzielonej z parcelacji ziem bodajże Radziwiłła. > Otoczona była ona wsiami 100 % ukraińskimi. Z relacji rodzinnych wiem,że > współzycie z ukraińcami układało sie do wojny bardzo dobrze- pomagano rusinom w > > pisaniu podań do władz polskich,pomagano sobie wzajemnie w pracach > polowych,korzystano z ich pracy najemnej. > Od wołyńskiej tragedii i rzezi "uratowała" /jesli mozna tak powiedzieć/tą > rodzinę sowiecka wywózka /zimy roku 1940/ aż pod Archangielsk, potem > Kazachstan /pobyt tam to już temat na całkim inną gadkę/.Ów osadnik wyszedł z > Andersem, ale umarł w trakcie ewakuacji i został pochowany w Teheranie. Jego > rodzina wróciła z Kazachstanu do Polski dopiero w roku 1946. Tamta osada - > została oczywiście zaraz po wywózce Polaków totalnie splądrowana i zniszczona. > Odnosząc się do zagadnienia granicy etnicznej od średnowiecza po okres między > wojenny proponowałbym odłaczyć zagadnienie "etnogranic" polsko-łemkowskich i > bojkowskich od polsko-ukraińskich , jak i popatrzyć na osadnictwo łemkowskie > nie tylko od strony północnej Karpat . Serdecznie pozdrawiam. Sąsiadem mojego dziadka był repatriant z Wołynia, właśnie z okolic Równego z tym, że nie osadnik wojskowy tylko rodowity Wołyniak z dziada pradziada. Będąc dzieckiem zapamiętałem, że bardzo dobrze się znał na medycynie ludowej. Szczególnie pamiętam jego metody leczenia reumatyzmu a mianowicie tarzanie się w pokrzywach. Ja nigdy tego nie próbowałem ale wiem, że ten pan często to stosował (widziałem na własne oczy) i dożył w dobrym zdrowiu późnej starości. A wracając jeszcze do granicy etnicznej polsko-ruskiej to myslę, że jej przesuwanie na wschód brało się częściowo i z tego, że wielu Polaków uciekało ze swoich biednych przeludnionych ojcowizn, właśnie z Sandomierskiego z Rzeszowskiego z Mazowsza na znacznie lepsze pod względem rolniczym i dużo słabiej zaludnione ziemie ruskie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: polsko-ruska granica etniczna (1) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 18:57 Gość portalu: gość napisał(a): > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie > uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się > zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli chodzi > o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś > większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do > takich zmian w przyszłości. > Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni zaczął > się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą raczej > dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej > pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej > papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom podczas > podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła > Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała > sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan. Od tej pory > Unici > odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało > wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie więc > latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich > naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. (...) > A wracając do tematu to paradoksalnie największa > polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak > brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie > ci prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny > Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji > Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam > mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że > uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci > Unici mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby > prawosławie nie było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto > wie byc > może > duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z > latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary > potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie > porcelany i to delikatnie mówiąc. Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba > zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć > uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła to > tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100% > polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie > polskiej brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów > ale stawiam duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze > bardziej > podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik > więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do > Kościoła Rzymskokatolickiego. (...) > Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa > ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich, > litewskich, ormiańskich i innych. I bardzo dobrze bo każdemu narodowi > potrzeba > świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków od > 10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie > przyniesie. Zacytuję fragmenty z II tomu "Dziejów Rzeszowa", pisanych przez historyków: ""Narastającym tendencjom niepodległosciowym wśród Rusinów, rozwijanym przez nastawione antypolsko ukraińskie partie narodowo-socjalistyczne, popieranym przez Austriaków, a zwalczanym przez dążących do przyłączenia Galicji Wschodniej do Rosji moskalofilów towarzyszyła działalność niższego i wyższego duchowieństwa grekokatolickiego z metropolitą lwowski Andrzejem Szeptyckim (wnukiem Aleksandra Fredry). Symptomy tej ideologii dochodziły pod Rzeszów do spolonizowanej parafii unickiej w Zalesie." (str.532). "Parafia grekokatolicka w Zalesiu, o spolonizowanej w dużym stopniu ludności, stała się ośrodkiem zainteresowania przedstawicieli ruchu nacjonalizstyczno- ukraińskiego. Do śmierci popa Juliana Hanasiewicza w 1881 roku nie było to możliwe, gdyż kapłan ten należał do starej generacji Rusinów określajacych swoją przynależność jako Gente Ruthenus, natione Polonus, zwłaszcza część jego rodziny wniosła istotny wkład do rozwoju ruchu niepodległościowego (1863) [udział w powstaniu styczniowym - przyp. moje], a także kultury polskiej. Za jego następcy Dymitra Bilińskiego, przysłanego na krótko z Przemyśla doszło na plebanii w Słocinie do awantury, gdyż pop oskarżył miejscowego proboszcza Sulikowskiego ze mu porywa owieczki, gdyż udzielił ślubu rzymskokatolickiego osobom różnego wyznania. Kolejny pop, Jan Nehrebecki w latach 1888-1906 [budowniczy stojącej do dziś na Zalesiu unickiej cerkwi - przyp. moje], był członkiem ruskich organizacji, m.in. powiatowego Zarządu Towarzystwa Wzajemnych Ubezpieczeń "Dnister" w Rzeszowie z siedzibą we Lwowie [(!)]. Skłaniał on wiernych swojej parafii do ubezpieczanie zabudowań w tejże instytucji i do zaciągania w niej kredytów. (...) Dla nielicznych dzieci zorganizował na plebanii naukę śpiwewu cerkiwenego i języka ukraińskiego, zwanego wówczas ruskim. Warto przypomnieć, że pojęcia "Ukraina", znaczy niegdyś rubież, kraniec ziem I Rzeczypospolitej i "język ukraiński" wprowadził w 1898r. filolog Aleksander Barwiński." (str. 550) "Za popa Jana Kamińskiego doszło w Zalesiu, tuż przed I wojną swiatową, do uruchomoenia czytelni "Proświty", założonej w 1881 roku we Lwowie przez Ukraińskie Pedegogiczne Towarzystwo, zaopatrujące czytelnie w swoje czasopisma pt. "Dzwinok", "Uczytel" i inne. Charakter narodowy nadawano cerkwi w Zalesiu obrzędom religijnym dla licznych żołnierzy narodowości ruskiej z pułków stacjonującyh w Rzeszowie. Wysiłki zmierzajace do ukrainizacji grakokatolików z Zalesia nie wywarły jednak większego wpływu na postawę nastawionych propolsko wiernych. Zasiały w kilku przypadkach ferment i niepokój. Daje do myślenia stanowisko kurii grekokatolickiej w Przemyślu, która popów cerkwi w Zalesiu przestała obdarowywać - jak dawniej - stanowiskami dziekanów, nie powierzała też wizytacji tej dziekanom rzymskokatolickim, jak to czyniła jeszcze niedawno, gdy dziekanem rzeszowskim był ks.Leopold Olcyngier" (str.552). "Kuria grekokatolicka w Pzremyślu od lat 90-tych XIX wieku zlaecała język ukraiński i w takim języku i alfabecie drukowano diecezjalne Schematyzmy, wcześniej ogłaszane po łacinie. Przy głoszeniu homilii popi w Zalesiu posiłkowali się opracowaniami kazań dla ludu. Ich zestaw w zachowanym do dzisiaj egzemplarzu pokazali mi robotnicy ptrzy rozbiórce domu "Proświty", położonego naprzeciw dawnej cerkwi do 1995 roku." (str. 598). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: polsko-ruska granica etniczna (2) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 19:00 Gość portalu: gość napisał(a): > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie > uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się > zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli chodzi > o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś > większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do > takich zmian w przyszłości. > Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni zaczął > się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą raczej > dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej > pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej > papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom podczas > podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła > Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała > sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan. Od tej pory > Unici > odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało > wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie więc > latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich > naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. (...) > A wracając do tematu to paradoksalnie największa > polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak > brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie > ci prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny > Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji > Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam > mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że > uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci > Unici mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby > prawosławie nie było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto > wie byc > może > duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z > latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary > potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie > porcelany i to delikatnie mówiąc. Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba > zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć > uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła to > tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100% > polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie > polskiej brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów > ale stawiam duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze > bardziej > podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik > więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do > Kościoła Rzymskokatolickiego. (...) > Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa > ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich, > litewskich, ormiańskich i innych. I bardzo dobrze bo każdemu narodowi > potrzeba > świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków od > 10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie > przyniesie. "Od pokoju brzeskiego i pokoju [monarchii Austrowęgierskiej] z Ukrainą, w których od Królestwa odebrano Podlasie i Chełmszczyznę, w społeczeństwie polskim Galicji rozbudzona została do Austrii wręcz nienawiść. Władze próbowały ratować sytuację przez przywrócenie praw autonomicznych, samorządowych i zwiększenie zasiłków dla rodzin żołnierzy. Na zebraniach rad miejskich, gminnych i powiatowych powszechnie zaczęto uchwalać rezolucje o połączenie Galicji z Królestwem, anulowanie oderwania ziem od Królestwa. 14 lutego 1918 przedstawiciele Wydziału Powiatowego dr RomanKrogulski, ks. Jan Chmielnikowski, dr Wilhelm Hochfeld, dr H. Wachtel złożyli protest u starosty rzeszowskiego przeciw oderwaniu Chełmszczyzny i Podlasia. Do tego protestu przyłączyła się Rada Przyboczna burmistrza Rzeszowa. Akt oderwania nazwano w proteście zbrodnią i gwałtem popełnionym na narodzie polskim. 16 lutego złożono protest przeciwko planowanemu na rynku wojskowemu nabożeństwu dziękczynnemu z okazji zawarcia pokoju z Ukrainą. (...). 21 marca mocą reskryptu namiestnika Galicji otwarto posiedzenie Rady Miejskiej w Rzeszowie w składzie przedwojennym. Tu również Krogulski złożył na ręce starosty Leszczyńskiego protest przeciw oderwaniu ziem od Królestwa Polskiego. Władze już nie były zdolne do stosowania represji. Na ręce burmistrza Rzeszowa, w imieniu izraelickiej gminy wyznaniowej, deklarację złożył Rabin Natan Lewin: "" Rzeszów, 12.10.1918. Jaśnie Wielmożny Panie Burmistrzu. Z powodu obwołania przez radę Regencyjną niepodległego, zjednoczonego ze wszystkich ziem polskich z wybrzeżem morskim składającego się Państwa Polskiego, wyrażam w imieniu Izraelickiej gminy wyznaniowej rzeszowskiej niekłamaną radość, z jaką proklamacja ta przez wszystkich współwyznawców została przyjęta. Po 150-letniej niewoli, stoczonych cięzkich walkach o byt z obcymi rządami, po doznaniu cięzkich krzywd, społeczeństwo polskie, do którego również assymilowani Żydzi się zaliczają, silniejsze niż przed rozbiorem, przystępuje do odbudowy zmartwychwstałej polski i rozpocznie własne, samoistne i niepodległe zycie. W tej pracy narodowej, z którą się solidaryzujemy, będziemy w każdym kierunku współdziałać."" (str.697-698) Odpowiedz Link Zgłoś
enfant_terrible Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 22.06.03, 11:50 Hm, niestety moja wiedza historyczna na ten temat jest znikoma. Ciekawy watek. pozdr. enfant terrible Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: s.P.S. Proszę o jeszcze trochę cierpliwości :-) IP: 212.182.32.* 23.06.03, 11:46 Przepraszam, żę ciagle milczę, ale akurat na drugi dzień po konferencji derohiczyńskiej zmarł mój Teść, trzeba było zająć się sprawami pogrzebowymi. Poza tym przygotowuję walne zebranie lubelskiego koła ZUwP na sobotę 28 bm., a w międzyczasie wybieram się jeszcze na 2-3 dni do Warszawy (Centralne Archiwum Wojskowe, Centralna Biblioteka Wojskowa, Bibl. Narodowa). Od 1 lipca zaczynają się egz. wstępne, więc jak juz zacznie się część ustna, będę chyba mógł popołudniami coś "skrobnąć". Pozdrawiam wszystkich serdecznie i apeluję jednocześnie o zachowanie poziomu i kultury dyskusji, a przede wszystkim spokoju i rzeczowości, tak miło wyróżniających ten wątek na tle innych dyskusyj internetowych na podobne tematy. subdiakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Proszę o jeszcze trochę cierpliwości :-) IP: 213.216.66.* 23.06.03, 13:17 Pozdrawiam Subdiakonie Piotrze. Przyjmij tez moje kondolencje z powodu śmierci teścia. Czekam niecierpliwie na twój głos w dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr A ja dalej swoje IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.06.03, 16:52 Pozdrawiam wszystkich Mowiłes Gościu o Wańkowiczu - tak to było przed laty moje lekarstwo na zdurnienie Gerhardami,Ogniomistrzami Kaleniami i "wilczymi echami" - no i jeszcze dzielnym Filarem ścigajacym Ognia po gorach.A pamietasz opis Mistrza wizyty w Rymanowie /wątek krowy znajdującej żródła/,krośnieńskiej wieczornej szosy? Wczoraj rozłozyłem przed sobą zdjęcia : przedemną Łemkowie w odświętnych strojach otaczają swojego świaszczennika na progu wołtuszowskiej cerkwi - rok 1932 na Piotra i Pawła po sumie. Gdy w 1945 roku ojciec Maksymowicza będzie chciał wrócic do tej rodzinnej wioski z przymusowych robót - zaprzyjaznieni Polacy z Sanoka powiedzą mu ; wioski już nie ma, a ty nie próbuj tam wracać bo słuch po tobie zaginie . Obok zdjęcie : rzeszowscy "rusini" w swym mieszkaniu, koło chioinki, w lustrze za nimi widać odbicie osoby robiącej zdjęcie, radośni, spokojni, zadowolone dzieci... W 1945 roku do ich mieszkania zacznie przychodzić sąsiad- Polak mowiąc "wy jesteście Ukraińcy, nie macie co szukać w naszym mieście, płaccie albo ..." I płacili ... az przyszedł urzedowy nakaz wysiedlenia. W jego uchyleniu pomógł Polak - czlonek zarządu miasta Pan Z., "stary przedwojenny" znajomy. Jego Żona- katoliczka była matką chrzestną jednej z córek "rusinów" chrzczonej w zalesiańskiej cerkwi w 1935 roku, ojcem chrzestnym był rzeszowski "rusin" Pan B.Rodzinna Z. o pięknej rzeszowskiej historii - działacz polityczny, społecznik, ruch oporu, pomoc Żydom. Jest o nim w dziejach Rz. Potem wystarczyło jszcze przeniesienie metryk do Księdza Jałowego - osoby zawsze wspominanej w mej rodzinie z Wielkim Szacunkiem. Mowiliśmy o rzeszowskich Zydach mój dziadek byl przed wojną "w dobrychstosunkach" z nimi. Byl zapraszany na ich uroczystości w synagodze- wspominał o ich "wajczeniu na uroczystościach. Na "nasze" świeta Zyd- sklepikarz przekazywal przez gosposię dziadków koszyk z "delikatesami", nie robil problemów z zakupami na zeszyt. Moi wspominali, że gdy wybuchła wojna przyszedł do Żyd - właściciel sklepu z futrami oferujący na przechowanie ... futra "Mają oni zabrac niech lepiej Pani weżmie, po wojnie Pani odda" Babka odmówiła przyjęcia depozytu.dziadek wspominał,że jako kolejarz miał dostęp do terenu dworca, gdy na torach /1943/ stały w lipcowym upale zadrutowane wagony ze stłoczonymi Żydami - głownie kobietami z dziećmi i starcami.zdjęcia z ich pochodu w ostatnią drogę zamieszcza Mistrz Kotula w swej księdze o losach rzeszowskich Zydów"Moi" obserwowali ten pochód przez szpary pomiędzy czarnymi roletami ktorymi musialy być przyslonięte okna /na rozkaz niemców/ Ps widzę Elkonie, że sięgnąłeś wreszcie po naprawdę wartościową literaturę.Gratuluję wyboru. Mówię to całkiem serio. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: A ja dalej swoje IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 16:15 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Pozdrawiam wszystkich > Mowiłes Gościu o Wańkowiczu - tak to było przed laty moje lekarstwo na > zdurnienie Gerhardami,Ogniomistrzami Kaleniami i "wilczymi echami" - no i > jeszcze dzielnym Filarem ścigajacym Ognia po gorach.A pamietasz opis Mistrza > wizyty w Rymanowie /wątek krowy znajdującej żródła/,krośnieńskiej wieczornej > szosy? > Wczoraj rozłozyłem przed sobą zdjęcia : przedemną Łemkowie w odświętnych > strojach otaczają swojego świaszczennika na progu wołtuszowskiej cerkwi - rok > 1932 na Piotra i Pawła po sumie. Gdy w 1945 roku ojciec Maksymowicza będzie > chciał wrócic do tej rodzinnej wioski z przymusowych robót - zaprzyjaznieni > Polacy z Sanoka powiedzą mu ; wioski już nie ma, a ty nie próbuj tam wracać bo > słuch po tobie zaginie . Obok zdjęcie : rzeszowscy "rusini" w swym mieszkaniu, > koło chioinki, w lustrze za nimi widać odbicie osoby robiącej zdjęcie, radośni, > > spokojni, zadowolone dzieci... W 1945 roku do ich mieszkania zacznie > przychodzić sąsiad- Polak mowiąc "wy jesteście Ukraińcy, nie macie co szukać w > naszym mieście, płaccie albo ..." I płacili ... az przyszedł urzedowy nakaz > wysiedlenia. W jego uchyleniu pomógł Polak - czlonek zarządu miasta Pan > Z., "stary przedwojenny" znajomy. Jego Żona- katoliczka była matką chrzestną > jednej z córek "rusinów" chrzczonej w zalesiańskiej cerkwi w 1935 roku, ojcem > chrzestnym był rzeszowski "rusin" Pan B.Rodzinna Z. o pięknej rzeszowskiej > historii - działacz polityczny, społecznik, ruch oporu, pomoc Żydom. Jest o nim > > w dziejach Rz. Potem wystarczyło jszcze przeniesienie metryk do Księdza > Jałowego - osoby zawsze wspominanej w mej rodzinie z Wielkim Szacunkiem. > Mowiliśmy o rzeszowskich Zydach mój dziadek byl przed wojną "w > dobrychstosunkach" z nimi. Byl zapraszany na ich uroczystości w synagodze- > wspominał o ich "wajczeniu na uroczystościach. Na "nasze" świeta Zyd- > sklepikarz przekazywal przez gosposię dziadków koszyk z "delikatesami", nie > robil problemów z zakupami na zeszyt. Moi wspominali, że gdy wybuchła wojna > przyszedł do Żyd - właściciel sklepu z futrami oferujący na przechowanie ... > futra "Mają oni zabrac niech lepiej Pani weżmie, po wojnie Pani odda" Babka > odmówiła przyjęcia depozytu.dziadek wspominał,że jako kolejarz miał dostęp do > terenu dworca, gdy na torach /1943/ stały w lipcowym upale zadrutowane wagony > ze stłoczonymi Żydami - głownie kobietami z dziećmi i starcami.zdjęcia z ich > pochodu w ostatnią drogę zamieszcza Mistrz Kotula w swej księdze o losach > rzeszowskich Zydów"Moi" obserwowali ten pochód przez szpary pomiędzy czarnymi > roletami ktorymi musialy być przyslonięte okna /na rozkaz niemców/ > Ps widzę Elkonie, że sięgnąłeś wreszcie po naprawdę wartościową > literaturę.Gratuluję wyboru. Mówię to całkiem serio. Pozdrawiam Cię Piotrze. Cały czas opieram się na tej "wartościowej literaturze". Podoba mi się co piszesz powyżej, choć to nie jest łatwe do czytania. Proszę, spróbuj zrozumieć Polaków i ich krzywdy. Genezę niechęci i jednak co tu dużo mówić, żądzy odwetu. Nie tylko za to co działo się na Kresach. Także np. za wyraźne uprzywilejowanie Ukraińców (choć głównie przybyszy zza Sanu) w Rzeszowie przez hitlerowców w czasie wojny, czy przejmowanie przez nich z nadania Niemców sklepów po zamordowanych w rzeszowskim getcie Żydach. Piszą o tym w III tomie "Dziejów Rzeszowa", a chyba i sam Kotula też. Nie piszę tego co tutaj i nie cytuję Zielińskiego z "Echa Rzeszowa" (pisma Towarzystwa Przyjaciół Rzeszowa, organizacji działającej od lat 70-tych - a nie jak twierdzi January "pisma paru radnych") by komuś coś wypominać, ale by pokazać jaka była atmosfera tamtych czasów i jak mogli być traktowani przez Polaków po wojnie, często stereotypowo i w sposób bardzo nasiaknięty chęcią odwetu, Ukraińcy w Rzeszowie i okolicach. Nawet jeśli działa im się krzywda, a mogła i ja tego nie neguję, spotykały krzywdzące uczciwych i porządnych ludzi szykany, to trzeba ich polskich sąsiadów, ich żal i gniew próbować zrozumieć, co nie znaczy zaraz usprawiedliwiać sam odwet. Odezwij się proszę gdy będziesz wiedział coś więcej na temat monografii Zalesia. Chętnie skorzystam z tej lektury. Raz jeszcze pozdrawiam i liczę że po tych trudnych sprawach i żalach które sobie wypomnieliśmy, łatwiej teraz będzie nam spokojnie rozmawiac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: s.P.S. Re: Proszę o jeszcze trochę cierpliwości :-) IP: 212.182.32.* 23.06.03, 19:39 Gość portalu: gość napisał(a): > Pozdrawiam Subdiakonie Piotrze. Przyjmij tez moje kondolencje z powodu śmierci > teścia. Czekam niecierpliwie na twój głos w dyskusji. Dzięki za odzew i kondolencje. Co się tyczy meritum, to już zamówiłem w Bibliotece Uniwersyteckiej KUL ksero dwóch wspomnień pośmiertnych o ks. Janie Nehrebeckim z "Nywy". Jak już pozałatwiam sprawy bieżące (kwerenda w Warszawie, zebranie koła ZUwP, wniosek o stwierdzenie nabycia spadku etc.), postaram się przetłumaczyć i przesłać webmasterowi naszej strony parafialnej. Pozdrawiam serdecznie, subdiakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Uwaga Monografia Zalesia IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.06.03, 21:26 Mam wiadomość z ostatniej chwili - ukazała się Monografia Zalesia ze zdjęciem cerkwi na okładce. Jestem na jej tropie - Rzeszowiacy do boju !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Uwaga Monografia Zalesia IP: *.kopernet.org 24.06.03, 08:34 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Mam wiadomość z ostatniej chwili - ukazała się Monografia Zalesia ze zdjęciem > cerkwi na okładce. Jestem na jej tropie - Rzeszowiacy do boju !!! Super informacja. Mógłbyś mi podać autora i wydawnictwo no i tytuł rzecz jasna? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Wyznania ukrainofila IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 17:28 Czytam Waszą dyskusję i jako sprawca / w pewnej częsci/ zamieszania muszę to wyznać : drogi Elekonie - jestem Ukrainofilem. Nie wiem kiedy zaczęła się ta choroba - może na etapie dziecka poczętego. Ale lubię Ukraińców jak każdą inną nację . Do choroby tej przyczyniły się "wredne" więzi rodzinne, łażenie po górach, wdeptywanie w zarośnięte cerkwiska, odkrywanie w pokrzywach porzuconych kamiennych chrzcielnic, gapienie sie na kopuły ocalałych cerkwi i ikony "Boho - mazy", odnajdywanie w przydrożnych rowach utrąconych żeliwnych krzyży z łemkowskich cmentarzy. Do choroby tej dołozyły swoje także rozmowy /odbywane z tymi zza wschodniej granicy/ " Słuchaj Wołodia, a jak tam u was z tymi nacjonalistami, co łażą po Lwowie, blokują nasze "orlęta". On mówi "wiesz i was i u nas durnych ludzi nie brakuje, wot takie duraki, rozumijesz, ale ludzi u nas dobri,dobri. Prijedesz, maszynu tobi w garaż schowamy szczoby ne ukrali, pojediem w Truskawec, wody z naftusi popijem" Potem okazało się, że nie tylko wody ... Pewno Elekonie, moją winą jest, że w przerwach słuchania Zeppelinów czy Nirwany mam nagłą ochotę posłuchać "Hori, nasze hori duże posmutniały". Nie porzucam "U-filii" mimo,że wiem o wyczynach hajdamaków, koliszczyzny i zbrodniach Humania,Wołynia, Bieszczad i Podola, ukraińskim terroryżmie, OUN,UPA i SS Galizien, strzelania do naszych orląt,śmierci Lisa Kuli i Pierackiego, niszczenia polskich kosciołow i cmentarzy, okrutnym nacjonalizmie.Ale wiem też o okrutnym traktowaniu ruskich poddanych przez Polskich Panów, spychaniu Ukraińców na pozycje obywateli trzeciej kategorii, pakowaniu ich do Berezy i pózniejszego Jaworzna,odmawiania prawa do autonomii i" samostijnoj...", zdradzeniu petrulowców przez piłsudczyków,wypędzaniu Rusinów z ojcowizny, niszczeniu cerkwi i przymusowej latynizacji ocalałych, używaniu ruskich nagrobków jako tłucznia drogowego, wyczynach UB i KBW,polskiej agresji i zemście. I nie mówcie mi że mieszam przyczyny ze skutami-każda akcja rodziła/równie krwawą i niesprawiedliwą reakcję wobec Bogu ducha winnym ludziom. Ale to, na Miły Bog - to tylko Historia, "buło - zahinuło" było- minęło. Fakty z historii- i tyle. O Historii trzeba mówić bez emocji i agresji, bo inaczej jednej ze stron grozi STARA POLSKA KSENOFOBIA a drugiej pozostaje zarzucanie oponentom,że mają klapki na oczach.Pozdrawiam serdecznie - chyba dobrze !?, że wróciłem/wbrew sobie/po moim epilogu. Ps Gościu - jesli informacja o monografii okaże się sprawdzona na 100%- bezzwłocznie prześlę posta. Przepraszam za sporą dawkę grafomanii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: do Elekona IP: *.kopernet.org 24.06.03, 20:33 Napisałeś kiedyś Elekon, że twoi dziadkowie ze strony mamy pochodzą z Mościsk. Jeżeli miałbyś ochotę i trochę czasu to może napisałbyś nam tutaj co nieco jak wyglądały stosunki polsko-ukraińskie w Mościskach. Na pewno znasz ten temat z opowieści rodzinnych. Przy czym aby nie być posądzonym o kolejne jątrzenie i otwieranie niezabliźnionych jeszcze ran to mógłby to być opis wzajemnych relacji do roku 1939. Moglibyśmy dzięki temu porównać stosunki panujące w Mościskach z relacjami rzeszowskimi. Na pewno byłoby to ciekawe. No ale to tylko taka propozycja. Jestem bardzo wdzięczny Piotrowi za swoje relacje rodzinne, zawsze czytam je z zapartym tchem takie są ciekawe. Jeśli więc miałbyś ochotę będzie mi bardzo miło a jeśli z jakichś względów nie chcesz wracać do tych spraw to w pełni to szanuję. Myślę, że teraz po wyjaśnieniu sobie pewnych spraw atmosfera zdecydowanie się poprawi i jeszcze przez jakiś czas ciekawie sobie pogawędzimy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Czy Medyka do roku 1948 należała do ZSRR? IP: *.kopernet.org 24.06.03, 20:52 Mam pytanie trochę niezwiązane z wątkiem ale dla mnie interesujące. Słyszałem, że Medyka do roku 1948 należała do ZSRR i dopiero w tym roku włączono ją do Polski. Czy ktoś mógłby to potwierdzić albo zaprzeczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Czy Medyka do roku 1948 należała do ZSRR? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 22:27 Gość portalu: gość napisał(a): > Mam pytanie trochę niezwiązane z wątkiem ale dla mnie interesujące. Słyszałem, > że Medyka do roku 1948 należała do ZSRR i dopiero w tym roku włączono ją do > Polski. Czy ktoś mógłby to potwierdzić albo zaprzeczyć? Tak było- po II w. Medyka wraz z Siedliskami,Jaksmanicami,Sierakoścami została przyłaczona do Polski dopiero po regulacji granic w 1948 r. już bez ludności ukraińskiej którą objęto wywózką do CCCP.W 1938 r. - 1540 grek-kat.Według innych danych 1760 Ukraińców na 3320 mieszkańców wraz z Chałupkami Medyski.Polecam w temacie : "Polska egzotyczna t2" oraz cytowanego już kiedyś p.Saładiaka Dzięki za miłe słowa Tobie i Elekonowi w odpowiedzi na mój wspominkowy post. Sadzę, że Elekon wniesie jeszcze dalszy i pozytywny wkład w dyskusję. Zresztą należy docenić Jego wkład w "podkręcenie nastroju" dyskusji -bez Niego mogłoby być zbyt monotonnie, a dzięki Niemu zrobiło sie jak w chińskiej kuchni - trochę słodko, trochę kwaśnie, trochę pieprznie i ciut gorzko. Zauważcie - dyskutujemu już który ? 180? -post - a konca dyskusji nie widać. PANOWIE KTO RUSZY TEMAT "RUSKICH" TEMATÓW WOTYWNYCH U NASZYCH BERNARDYNÓW - mówilem kiedyś już o tym- są u Nich conajmniej trzy opisy naścienne.Nie mam nic o tym - tyle tylko co z oglądu. Namawiam gorąco na ruszenie tego wątku !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Ruskie tematy wotywne u Bernardynów IP: 213.216.66.* 25.06.03, 11:57 Niestety sam niewiele wiem na ten temat poza tym co sam napisałeś. Chętnie natomiast przeczytam tekst na ten temat kogoś znającego sprawę bliżej. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Medyka do roku 1948 nie należała do ZSRR IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 13:12 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Gość portalu: gość napisał(a): > > > Mam pytanie trochę niezwiązane z wątkiem ale dla mnie interesujące. > Słyszałem, > > że Medyka do roku 1948 należała do ZSRR i dopiero w tym roku włączono ją d > o > > Polski. Czy ktoś mógłby to potwierdzić albo zaprzeczyć? > > Tak było- po II w. Medyka wraz z Siedliskami,Jaksmanicami,Sierakoścami została > przyłaczona do Polski dopiero po regulacji granic w 1948 r. już bez ludności > ukraińskiej którą objęto wywózką do CCCP.W 1938 r. - 1540 grek-kat.Według > innych danych 1760 Ukraińców na 3320 mieszkańców wraz z Chałupkami > Medyski.Polecam w temacie : "Polska egzotyczna t2" oraz cytowanego już kiedyś > p.Saładiaka > Dzięki za miłe słowa Tobie i Elekonowi w odpowiedzi na mój wspominkowy post. > Sadzę, że Elekon wniesie jeszcze dalszy i pozytywny wkład w dyskusję. Zresztą > należy docenić Jego wkład w "podkręcenie nastroju" dyskusji -bez Niego mogłoby > być zbyt monotonnie, a dzięki Niemu zrobiło sie jak w chińskiej kuchni - trochę > > słodko, trochę kwaśnie, trochę pieprznie i ciut gorzko. Zauważcie - dyskutujemu > > już który ? 180? -post - a konca dyskusji nie widać. > PANOWIE KTO RUSZY TEMAT "RUSKICH" TEMATÓW WOTYWNYCH U NASZYCH BERNARDYNÓW - > mówilem kiedyś już o tym- są u Nich conajmniej trzy opisy naścienne.Nie mam nic > > o tym - tyle tylko co z oglądu. Namawiam gorąco na ruszenie tego wątku !!! Piotr jest w błędzie - poza okresem obowiązywania niemiecko-sowieckiego "Układu o Przyjaźni" z 1939 i wytyczonej na jej podstawie granicy radziecko-niemieckiej (m.in. z Białymstokiem, Łomżą i Przemyślem bez Zasania po stronie radzickiej) do ataku Hitlera na ZSRR w 1941 roku, Medyka ani przed wojną, ani po wojnie nigdy nie należała do ZSRR, pisanie więc o jej "przyłaczeniu do Polski" jest bezsensowne. Regulacja granic miała miejsce w 1951 (a nie w 1948) roku porozumieniem z roku 1950 i dotyczyła rejonu Ustrzyk Dolnych, które powróćiły do Polski, oraz nad Bugiem terenów Uhnowa, Bełza i okolic oraz okolic Sokala, które włączono do ZSRR. Wiele razy spotkałem się z informacjami, że wóczas do Polski miały także powrócić więsze tereny, tj. Niżankowice Nowe miasto, Chyrów i Dobromil. Chodziło głównie o zamknięcie w polskie granice układu kolejowego (słynna późniejsza linia tranzytowa o polskim orzstawie toru przez ZSRR dla polskich pociągów z Warszawy do Zagórza) oraz drogowej. Dlaczego tak się nie stało opienie są już różne. Jedne zrzucają wszystko na pazerność Stalina - co przy całej czerni tej postaci nie wydaje się prawdą, skoro ten sam Stalin proponował powojenne granice Polski z granicą na wschód od Lwowa, czemu ponoć stanowczo sprzeciwiali się Anglicy z Churchilem, obstajac przy linii Curzona. Inna interpretacja i ta wydaje mi się bardziej prawdopodobna, zrzuca wszystko na serwilizm polskich towarzyszy. W końcu jest jak jest. Chętnie poznam źrodła tej dezinformującej wiadomości o Medyce po wojnie w składzie ZSRR. Chciałbym jeszcze podać, ze jestem w posiadaniu "Atlasu Polski współczesnej" z roku 1948, autorstwa Eugeniusza Romera, w którym Ustrzyki Dolne są w skłądzie ZSRR, Bełz, Uhnów i tereny za zachód od Sokala w Polsce, ale w Polsce wyraźnie, jako ostatnia miejscowość przed granicą z ZSRR, znajduje się też i Medyka. Myślę Gościu, ze możesz to pytanie zadać na forum Przemyśl, na pewno zaglądają tam i medyczanie i mieszkańcy innych wymienianych przez Piotra miejscowości. Przy okazji Piotrowi chciałbym zwrócić uwagę, ze przymusowe wysiedlenia nie tylko w czasie regulacji granic, ale pod koniec wojny, dotyczyły nie tylko Ukraińców, ale i setek tysięcy Polaków. Zresztą nie tylko ich. Co do uwag do mnie osobiście w piotrowym poście to, mówiąc żartobliwie, rzeczywiście próbowałem Was zadowolić wszystkimi smakami, ale skoro nie smakuje ani "trochę słodko, trochę kwaśnie, trochę pieprznie" ani "ciut gorzko", to czy czasem rzecz nie polega nie tyle na problemach smakowych, ale na niechęci do mordy kucharza? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Medyka do roku 1948 nie należała do ZSRR IP: 217.96.24.* 25.06.03, 13:19 Nie jest tak żle z tą buzią kucharza. O Medyce napisałem w oparciu o cytowane żródła. Może jest w nich dezinformacja.Osobiście - nastrój polemiki nie jest taki zły - byleby nie był rozciągany w czasie - na tzw bicie piany Drogi Kucharzu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Medyka do roku 1948 nie należała do ZSRR IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 14:59 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Nie jest tak żle z tą buzią kucharza. O Medyce napisałem w oparciu o cytowane > żródła. Może jest w nich dezinformacja.Osobiście - nastrój polemiki nie jest > taki zły - byleby nie był rozciągany w czasie - na tzw bicie piany Drogi > Kucharzu. O tej Medyce to szczezrze mówiąc takie nasze gdybanie. Trzeba by historyka, który zna ten temat. A z ta pianą, mój Boże, drogi Piotrze, to może już mnie nie zaczepiaj więcej (klapki na oczach, chińska kuchnia, bicie piany) bo jeszcze mi znowu ręka ucieknie i znowu będziesz "forumowo kontuzjowany"? :) Ponjał drug? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Medyka do roku 1948 nie należała do ZSRR IP: *.kopernet.org 25.06.03, 14:15 Co do informacji o wymianie Bełza i Krystynopola na Kawałek Bieszczadów to fakty te są mi znane. Wiem, że znaleziono tam duże pokłady węgla i ZSRR postanowił przyłączyć te tereny do siebie. W zamian mieliśmy otrzymac tereny z dużymi zasobami ropy naftowej. Takie to wtedy było mydlenie oczu. Fakt ten pokazuje jednocześnie na ile suwerennym państwem była PRL. Natomiast co do sprawy Medyki to powtarzam znam to tylko ze słyszenia więc trudno mi na 100% stwierdzić jak to było naprawdę. Piotr twierdzi, że należała przez 3 lata do ZSRR ty twierdzisz, że nie. Chyba skorzystam z twojej rady i zwróce się z tym pytaniem na forum Przemyśl. A wracając jeszcze do tych korekt granicznych czytałem kiedyś, że Rosjanie początkowo chcieli zabrać do siebie nawet wiekszy kawałek ziemi łącznie z Hrubieszowem i Tomaszowem Lubelskim ale ostatecznie zadowolili się mniejszym kąskiem. Natomiast pod koniec lat 50-tych wyszła od Rosjan propozycja aby Polacy odkupili sobie od ZSRR min. Chyrów, Dobromil, Mościska i chyba nawet Sambor w każdym razie bez Lwowa. Problem polegał na tym, że chcieli zapłaty w złocie a Polacy takimi zasobami złota wtedy nie dysponowali. Inna sprawa, że komunistom chyba nie za bardzo zależało na tych terenach. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Medyka do roku 1948 należała do ZSRR? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 18:08 Strachy na Lachy - Rusin trzyma się mocno - realiów.Kto gdyba niech sobie gdyba. Żródełko moich informacji:Polska egzotyczna część 2 Grzegorz Rąkowski str400, A.Saładiak Pamiątki i zabytki kultury ukraińskiej w Polsce W-wa 1993 str 234 Ps Oj zabolały naszego Kucharza te klapki, zabolały - chyba przez 6 postów o nich mówi Bud zdorowy nervovi drug - Boh z toboju. Bilsze hovoryt do tobe ne budu - kurcze! skąd ja umiem "chachłać" ??? Gościu z tą Medyką to dziwna sprawa - milczy o sovieckim panowaniu na tym terenie po 45 roku np Aftanazy w Dziejach rezydencji... tom 8 mimo dość szczegółowego opisu losów zbiorów Pawlikowskich, milczy Kryciński w obu wydaniach Pogórza...Szczerze mówiąc to dla mnie problem marginalny. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Medyka do roku 1948 należała do ZSRR? IP: *.kopernet.org 25.06.03, 18:45 A dla mnie to taka ciekawostka. Z tego co piszą na forum Przemyśl wynika, że faktycznie do 48 roku Medyka należała do ZSRR. Też cie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Medyka do roku 1948 należała do ZSRR IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 19:42 Jestem w sytuacji "złosliwości rzeczy martwych" Jestem przekonany,że mam w swych zbiorach mapkę z terenami objętymi "wyrównywaniem granic" jako ząłącznik do układu granicznego czy innego aktu pr. wiem,że były na tej mapce zaznaczone i tereny okolic Ustrzyk i Sokala, jak i małe "wyrostki" okolic Przemyśla. Grzebiąc nerwowo w bibliteczce znalazlem dawno zapomniany "Atlas ziem odzyskanych" z 1947 roku i "trofiejną" mapę po jakimś Niemcu "Ost Europy" z zaznaczoną odręcznie, niemieskim atramentem linią demarkacyjną.A tej teraz potrzebej mapki no nima. Ps W odniesieniu do Pana E. chciałem żartem rozładować napięcie- krach. No trudno mam go z głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Mapa z wymiany granic IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 22:06 Sukces połowiczny -ale jest.Mapa o której mówiłem to "załącznik do umowy pomiędzy Rzecząposplitą Polską a Zw.Soc.Rep.Radz. o zamianie odcinków terytoriów państwowych zawartej w Moskwie dnia 15 lutego 1951 roku.Kopia w skali 1:1000000 sporządzona na podstawie oryginału mapy w skali 1:500 000 opatrzonej podpisami A.Zawadzki i A.Wyszyński oraz pieczęciami okrągłymi Ambasady Polskiej w Moskwie i Min.Spraw Zagr. ZSRR". Mapka formatu 2xA 4.No i "stety" Medyka już po naszej stronie. Zaznaczone są natomiast "odcinki .... terytorium odstąpione w drodze zamiany.." Każdy po 480 km kw. Dostaliśmy Ustrzyki Dln /jak pamietasz z pamiętnym "pozłacanym"pomnikiem Stalina/,Bandrów, Bystre ,Czarną, Lutowiska /a swoją drogą dobrze, że tak się stało i dostaliśmy ten piękny teren/.Oddaliśmy Bełz /pamiętne z piosenki Mein steteł Bełz/,Sokal,Krystynopol,Uhrynów,Uhnów. Gościu - a wiesz,że na tej mapie Żółkiew,Kamionka Strumiłowa czy Gródek Jagielloński, Jaworów nazywały się jeszcze po polsku. Pozdrawiam Dobranoc Do tematu rzeszowskiego wrócimy, oj wrócimy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Mapa z wymiany granic IP: *.kopernet.org 26.06.03, 08:31 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Sukces połowiczny -ale jest.Mapa o której mówiłem to "załącznik do umowy > pomiędzy Rzecząposplitą Polską a Zw.Soc.Rep.Radz. o zamianie odcinków > terytoriów państwowych zawartej w Moskwie dnia 15 lutego 1951 roku.Kopia w > skali 1:1000000 sporządzona na podstawie oryginału mapy w skali 1:500 000 > opatrzonej podpisami A.Zawadzki i A.Wyszyński oraz pieczęciami okrągłymi > Ambasady Polskiej w Moskwie i Min.Spraw Zagr. ZSRR". Mapka formatu 2xA 4.No > i "stety" Medyka już po naszej stronie. Zaznaczone są natomiast "odcinki .... > terytorium odstąpione w drodze zamiany.." Każdy po 480 km kw. Dostaliśmy > Ustrzyki Dln /jak pamietasz z pamiętnym "pozłacanym"pomnikiem Stalina/,Bandrów, > > Bystre ,Czarną, Lutowiska /a swoją drogą dobrze, że tak się stało i dostaliśmy > ten piękny teren/.Oddaliśmy Bełz /pamiętne z piosenki Mein steteł > Bełz/,Sokal,Krystynopol,Uhrynów,Uhnów. Gościu - a wiesz,że na tej mapie > Żółkiew,Kamionka Strumiłowa czy Gródek Jagielloński, Jaworów nazywały się > jeszcze po polsku. > Pozdrawiam Dobranoc > Do tematu rzeszowskiego wrócimy, oj wrócimy Wiesz z jednej strony może i dobrze bo dostalismy piekny kawałek Bieszczad. z drugiej strony pomyśl ilu Polaków i Ukraińców musiało opuścić z tego powodu swoją ojcowiznę na zawsze. Pozdrawiam i czekam na tematy rzeszowskie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Mapa z wymiany granic IP: 217.96.24.* 27.06.03, 09:56 > > Do tematu rzeszowskiego wrócimy, oj wrócimy > Wiesz z jednej strony może i dobrze bo dostalismy piekny kawałek Bieszczad. z > drugiej strony pomyśl ilu Polaków i Ukraińców musiało opuścić z tego powodu > swoją ojcowiznę na zawsze. > Pozdrawiam i czekam na tematy rzeszowskie. Masz rację - to dość oczywista "druga strona lustra" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Piotr a sprawa polska IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 23:49 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Ps W odniesieniu do Pana E. chciałem żartem rozładować napięcie- krach. No > trudno mam go z głowy. O nie tak łatwo Pietja, nie tak łatwo. Strasznie zjadliwe to chachłackie plemię. Przewrotne, pamiętliwe i przesiąknięte antypolską ksenofobią - w każdym Polaku czai sie podstęp, nawet gdy biedny Lach sam o tym nic nie wie. Czy jesteś 100% Ukraińcem? Bo jak nie, to nawet sobie bym na Twoim miejscu nie dowierzał. (Piotr, to tylko taki żart dla rozładowania napięcia. Najwyżej cię będę miał z głowy?) Ja cię nawet zdążyłem, może za tą Twoją zmienność nastrojów polubić, może dlatego że sam też ją czasem miewam. Nie zmienia to faktu, ze czasem wypisujesz straszne głupoty o mnie i potrafisz porządnie człowieka wkurzyć. Ja nie walczę z ludźmi, tylko z wtłoczonymi im do głowy stereotypami, np. tym rozpowszechnionym wśród Ukraińców antypolskim, mającym często niewiele albo wręcz nic wspólnego z rzeczywistością. Święty nie jestem, mało kumaty pod wieczór, to może mi wyjaśnisz gdzie jest ta moja ksenofobia i klapki na oczach, zeby już zamknąć ten temat po obu stronach kabla jaki nas łączy. Mówię poważnie. Zdaje się że pisałem o faktach i zostałem unurzamy w stereotypie głupawego polskiego nacjonalisty. Więc mi to wyjaśnij, może będę miał szansę pojąć czego nie pojmuję. Znów - zaznaczam, mówię poważnie. Nie mam zamiaru i nie chcę się z nikim kłócić. Mam tylko wrażenie, że zostałem niesprawiedliwie i ciut bezdusznie potraktowany i bez powodu zaatakowany, zresztą w polemice z całkiem inną osobą. A i wcześniej też, tyle że było przepraszam, więc nie chcę już do tego wracać. Nie lubię fasadowej politycznej poprawności. Napisz mi szczerze, tak jak w tym wątku o swoim ukrainofilstwie, o co masz od mnie żal. Ale konkretnie, nie ogólnikami. Ja już napisałem powyżej. Teraz kolej na Ciebie. Z pozdrowieniem dla dziwnego człowieka z mojego miasta, którego mimo starań zupełnie nie rozumiem Elekon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Piotr a sprawa polska IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 06:20 Szkoda czasu i atłasu. Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Epilog zamiast dialogu IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 20:59 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Szkoda czasu i atłasu. Piotr Twój wybór. Na przyszłość więc nie rzucaj pustych oskarżeń pod adresem ludzi, których nie znasz. Połamane krzyże, zgliszcza i chrzcielnice w trawie znajdziesz nie tylko na Łemkoweszczyźnie i w Bieszczadach. Spotkasz takie pamiątki po Polakach na Ukrainie, Białorusi i Litwie, spotkasz takie na ziemiach zachodnich Polski po Niemcach. Wszędzie tam ludzie mszczą się na przedmiotach i pamiątkach pozostawionych przez tych, których nienawidzą, których się boją, lub o których chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Ale rozmyślania nad zdjęciami, łażenie na połoninach i pochłanianie książek to trochę koncentrowanie się na sobie i własnych przeżyciach, trochę to trąci egoizmem. A trzeba żyć wśród ludzi. Trzeba zacząć od otwartości i życzliwości wobec innych, i to nie tylko ziomków ze swojej nacji. I nie tylko nastawiać się na własne wspomnienia i hobbistyczne upodobania. Ja pisac do Ciebie nie muszę i przekonywać Cię już nie zamiierzam do niczego - życzę więc darów od Stwórcy, zebyś miał wobec innych więcej zrozumienia, a mniej agresji, życzę przełamania antypolskich stereoptypów i więcej życzliwości wobec swoich polskich sąsiadów. W końcu mimo wszystko jesteś obywatelem tego kraju. Elekon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Medyka do roku 1948 należała do ZSRR? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 00:09 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Strachy na Lachy - Rusin trzyma się mocno - realiów.Kto gdyba niech sobie > gdyba. > Żródełko moich informacji:Polska egzotyczna część 2 Grzegorz Rąkowski str400, > A.Saładiak Pamiątki i zabytki kultury ukraińskiej w Polsce W-wa 1993 str 234 > > Ps Oj zabolały naszego Kucharza te klapki, zabolały - chyba przez 6 postów o > nich mówi > Bud zdorowy nervovi drug - Boh z toboju. Bilsze hovoryt do tobe ne budu - > kurcze! skąd ja umiem "chachłać" ??? > > Gościu z tą Medyką to dziwna sprawa - milczy o sovieckim panowaniu na tym > terenie po 45 roku np Aftanazy w Dziejach rezydencji... tom 8 mimo dość > szczegółowego opisu losów zbiorów Pawlikowskich, milczy Kryciński w obu > wydaniach Pogórza...Szczerze mówiąc to dla mnie problem marginalny. > Pozdrawiam No i proszę. Ja ci mam mówić, skąd umiesz chałakać. Po co było udawać że się jest Polakiem :) ? Klapki to nie mój patent (od początku zresztą nie wiadomo do czego i dlaczego było o nich pisanie). Ksenofibia pisana CAPSEM też nie mój. Tylko dlaczego ja mam zbierać takie oskarżenia od ciebie tudziez innych dyskutantów? Czy to boli prawda o niesławnej przeszłości swego narodu? Czy to odwet za to, że moi przodkowie uciekli spod ukraińskiego noża? Dalibóg, nie chcę być złośliwy, ale chyba jestem prowokowany do tego... PS Co do Twojego źródełka, to na rynku wydawniczym można spotkać też i inne ciekawe pozycje. Np "Bliskie kontakty III stopnia z UFO" (albo coś w tym guście), przepowiednie Nostradamusa oraz obszerną literaturę o Polsce znamienitego pana Pająka (to taki polski odpowiednik Saładuka i Marczaka). Aha, i dziękuję za życzenia zdrowia. Ja również życzę Ci dużo mniejszej amplitudy twoich nastrojów. Co do groźby zerwania rozmów, to informuję Cię, że rozmawiać na kolanach nie zamierzam. Nie ja zresztą powinienem klęczeć. Ale jeśli tylko chciałbyś pogadać normalnie, tj. bez zjadliwości na początku, w środku, albo pod koniec listu, pisz. Boh się na pewno ucieszy, bo teraz to chyba tylko kręci głową nad nami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Elekon do Gościa IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 00:25 Gość portalu: gość napisał(a): > Napisałeś kiedyś Elekon, że twoi dziadkowie ze strony mamy pochodzą z > Mościsk. > Jeżeli miałbyś ochotę i trochę czasu to może napisałbyś nam tutaj co nieco > jak > wyglądały stosunki polsko-ukraińskie w Mościskach. Na pewno znasz ten temat z > opowieści rodzinnych. Przy czym aby nie być posądzonym o kolejne jątrzenie i > otwieranie niezabliźnionych jeszcze ran to mógłby to być opis wzajemnych > relacji do roku 1939. Moglibyśmy dzięki temu porównać stosunki panujące w > Mościskach z relacjami rzeszowskimi. Na pewno byłoby to ciekawe. No ale to > tylko taka propozycja. Jestem bardzo wdzięczny Piotrowi za swoje relacje > rodzinne, zawsze czytam je z zapartym tchem takie są ciekawe. Jeśli więc > miałbyś ochotę będzie mi bardzo miło a jeśli z jakichś względów nie chcesz > wracać do tych spraw to w pełni to szanuję. Myślę, że teraz po wyjaśnieniu > sobie pewnych spraw atmosfera zdecydowanie się poprawi i jeszcze przez jakiś > czas ciekawie sobie pogawędzimy. > Pozdrawiam. Jak widać Gościu, atmosfera się właściwie nie poprawia. Dobrze, że chociaż z Tobą można normalnie rozmawiać, choć np. nadal nie wiem kiedy, gdzie i kogo obraziłem (co mi zarzucałeś niedawno). Kontakty z Rusinami mojej rodziny sięgają mojej prababci i jej rodziców, ale jeszcze nie w Mościskach. Gdybym mógł tu normalnie pisac, a nie tłumaczyć się wciąż komuś, że naprawdę nie jestem wielbłądem dwugarbnym, to chętnie coś napiszę. Przyznam, że nacja ukraińska jest dla mnie wciąż sporą zagadką. Np. wspominane niedawno przez Ciebie cytaty ze wspomnień Marczaka bodaj. Jak jeden i ten sam człowiek może pisać, że przyjmował Polaków, którzy opowiadali o rzeczach strasznych, a zaraz potem najspokojnie w świecie pisać, że przez jego ręce przechodziły pisma, wktórych wskazywano na potrzebę czegoś w rodzaju prewencyjnej rzezi na Polakach, ot tak, dla postrachu. Muszę powiedzieć, że ten sposób myślenia pokrywa się z tym, co znam z opowiadań. Spokojni, uczynni, choć skryci i hermetyczni w swoim środowisku sąsiedzi ukraińscy stali się z dnia na dzień okrutnymi katami. Napisz, czy chcesz bym co nieco o relacjach sąsiedzkich polsko-ruskich jeszcze z pierwszej połowy XIX wieku i późniejszych, dużo spokojniejszych niż te pamiętne z lat 1942-43 napisał. Pozdrawiam Cię serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Elekon do Gościa IP: *.kopernet.org 26.06.03, 08:24 Oczywiście, że chcę, napisz o wzajemnych relacjach. Ja też myslałem o okresie do 39 roku. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Opracowanie o Zalesiu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 17:15 Mam przed sobą trzy tomy /średnio po 220 stron każdy/ pracy pt. To wszystko dzialo się w Zalesiu. częśc I - Moje rodzinne Zalesie, częśc II Roman Gumiński przekazuje z Londynu wspomnienia o Zalesiu i cz. III - Nie rozstałem się nigdy z Zalesiem. Autorem jest Marian Marcinowski - mieszkaniec Zalesia, działacz społeczny i gospodarczy. Książki pachną jeszcze farbą drukarską,starannie wydane. Co do zawartości - szczególnie cenne są wspomnienia nestora- potomka dziedziców zalesiańskich Pana Gumińskiego. Chociaż i narracja Pana Marcinowskiego wydaje się bardzo ciekawa. Gościu- nie znajdziesz tu swoich ulubionych statystyk /oj wyłazi ze mnie złośliwiec- przpraszam/ ale jest mnóstwo interesujących informacji. Pana Marcinowskiego raczej nie interesuje głębiej społeczność grekokatolicka / tu opiera się bardziej i skrótowo na pracy Ks. Malaka/ i pisze więcej o latach powojennych do czasów obecnych włacznie . Natomiast wspomnienia Pana Gumińskiego są pełne tamtych motywów. Daję namiary Druk: FOSZE 35 209 Rzeszów ul Ofiar Katynia 15 e-mail; fosze@fosze.com.pl ; www.fosze.com.pl Ps Wiecie co - bardzo uradowały mnie te ksiązki, zwłaszcza, że ze Zalesiem wiążą się moje całkiem nie rusińskie wspomnienia i dzień obecny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Opracowanie o Zalesiu IP: *.kopernet.org 26.06.03, 17:55 Za drobną złośliwość pod moim adresem dziękuję i postaram sie w najbliższej przyszłości zrewanżować jakąś celną ripostą. Na razie niestety nic mi nie przychodzi do głowy. A poważnie mówiąc dzięki za namiary na wydawnictwo i mam pytanie czy monografie tą można gdzieś w Rzeszowie kupić? Pytam dlatego, że jakbym sie do was wybrał w odwiedziny to chętnie bym sobie tą książkę zakupił. Pozdrawiam Rzeszów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Opracowanie o Zalesiu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 22:39 Póki co - nie widziałem ksiązek tych w powszechnym rozpowszechnianiu - rzecz nowa dopiero wydana.W metryce pisze,że wydrukowano na zlecenie PP-H Rial- Zimowit Export-import sp.z oo 35 -604 Rz-ów ul.Fiołkowa 10./nadmieniam,że do tematów rz -rusińskich prymat należy jednak do Dziejów Rz/ .Myślę,że jako resovianum opracowanie to trafii za jakiś czas do wyspecjalizowanych księgarni typu na ul.Hetmańskiej,3-Maja, Jagielońska.Sądze, że nasza GW - też przyczyni się do reklamy rarytasu. Co do krwawej zemsty będziesz mial okazję przy następnych postach z cyklu wspomnienia babuni. Ps A to znasz ; W 1939 roku ruskie wkraczające do Lwowa prowadzą w taborach juczne wielbłądy/wiesz- te dwugarbne baktriany/. Nasze lwowskie baciary patrzą i mówią jeden do drugiego : Ta patrzaj co te ciubaryki potrafiły z kuni zrobić./źrodło: chyba św. pamięci Szolginia-ten od krajubrazów syrdecznych albo Janicki-daj Mu Panie Boże długie życie/. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr A ja dalej swoje cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 06:17 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr A ja dalej swoje cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 06:38 Wszedłem na watek lwowski- a i taki mam w swojej rodzinie. Rok 1944. Młody lwowiak- Polak dezerteruje pod Przemyślem z Armii radzieckiej. Przymusowo wcielony- ma dośc wszy i traktowania jako niepokornego Polaczka. W uzyskaniu cywilnych ciuchów i w przejsciu przez frontowy San pomagają mu "miejscowi". Dociera do Rzeszowa, tu ukrywa się do wyzwolenia jak i po nim.Ma dużo szczęścia - na takich jak on -dezerterow,"bieżeńców", kresowiaków bez mocnych papierów poluje zawzięcie NKWD. Opowiadano mi ze na ujetych czekała "odrutowana" zagroda niedaleko rampy kolejowej- a potem albo pociąg na wschod albo doły w lasach kolo Rzeszowa. Jeden z kresowiaków mówił mi ,że trafil tam, po zatrzymaniu na ulicy. Od tragedii uratował go Żyd- komunista- dawny znajomy z kresów. Przechodził obok ulicą.Po prostu "wydarł" go z zagrody pod okiem uzbrojonych wartowników.Wracam do młodego lwowiaka. Po pewnym czasie - poczatek l.50- poznaje dziewczę z rzeszowkich Rusinów.Zakładają rodzinę, mają pracę, w drodze pierwsze dziecko. ale to nie koniec ... Okolo 54 r. chłopak opowiada w "niewłaściwym"towarzystwie witza o wąsach dziadka Stalina.Chłopaka zamyka UB - ma jednak szczęście - zbliżająca się odwilż polityczna łagodzi obyczaje bezpieki. Chłopak wychodzi na wolność po miesiącu, ponoć z obolałą "dolną częścią pleców". Po wielu, wielu latach /po śmierci tej rzeszowskiej pary/w mieszkaniu ich wnuków na starej komódce będą stały zdjęcia w sepii - pamiątki po lwowiakach i stare zdjęcia rzeszowskich Rusinów. Zycie nie byłoby sobą gdyby do tej opowiestki nie dopisało jeszcze innego epilogu - pewnego razu synowa nieżyjącej "rusinki" pisze i publikuje wspomnienie o swej teściowej i jej ...ruskich korzeniach. Czytałem- dobrze napisane. Pozdrawiam cdn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: A ja dalej swoje cd IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.03, 19:24 zapraszam na stronę free.ngo.pl/nadbuhom - ukraińskie pismo Północnego Podlasia. Tematy poruszane na waszym forum w części s[latają się z naszą tematyką - pogranicze polsko - białorusko - ukraińskie, tereny etniczne, asymilacja, stosunki religijne. Co prawda teren trochę oddalony od Rzeszowa ale też w Polsce. Bardzo mnie zainteresowała wasza rozmowa, ale niestety nic nie mogę dodać do tematu głównego. Ale mam nadzieję że po lekturze Nad Buhom dyskusja potoczy się dalej - może na trochę inne tory. Ktoś tu stwierdził że po zapodaniu podobnego tematu w Forum Białystok lub Bielsk dyskusja robi się nerwowa i często niemerytoryczna. Mam nadzieję że przynajmniej w Rzeszowie przeważa argumenty nad emocjami Pzdr Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Pozdrowienia dla Podlasia i Nadbuża IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 30.06.03, 22:35 Aluzyju w ostatnim zdaniu zrozumiałem. U nas miało być ładnie i sentymentalnie /w moim przypadku przynajmniej/-wyszło "jak zawsze".Całe szczęście, że godny następca Skrzetuskich i Kmiciców zatoczył kolubrynę do garażu.Na pociechę sobie i Tobie Andrzeju powiem, że gdyby rozmowa dotyczyła np roli NSZ w historii , sytuacji Żydów w Polsce powojennej czy skutków niektórych polskich akcji partyzanckich dla ludności cywilnej - skutek dyskusji byłby taki sam - totalna pyskówka.Jak już kiedyś powiedziałem Twoje okolice to dla mnie ziemia nieznana - a więc surfuję nad "Buh i Nariew". Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Pozdrowienia dla Podlasia i Nadbuża IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.07.03, 18:53 Drogi Piotrze, Jak wrazenia z pobytu nad Buhom i Narwoju? Co do nastepcy "Kmicicow i Skrzetuskich" to co sympatyczni dyskutanci sadza o ponizszym tekscie? /.../Sienkiewicz nie spelnil podstawowego zadania pisarza, ukazal bowiem falszywy obraz zycia. Zadaniem pisarza zas jest tworzyc obraz prawdziwy:"Teraz rozumiemy, co stanowi rdzen sztuki wielkiej; oto przedstawienie najogolniejszych przyczyn i najstalszych prawd, jakie rzadza swiatem , przede wszystkim naturalnie swiatem ludzkim, tudziez - najogolniejszych i najstalszych cech, jakie spotykamy w zjawiskach, ale przedstawienie tego w sposob plastyczny, zrozumialy dla ogolu" Zadania pisarza nie spelnil Sienkiewicz w 'Ogniem i Mieczem" i dlatego, ze nie powiedzial prawdy o stosunkach polsko-ukrainskich. Sympatia do polskich feudalow, roszczacych sobie prawa do Ukrainy i broniacych swych interesow ogniem i mieczem, narzucila mu niesprawiedliwa ocene narodowowyzwolenczych ruchow ukrainskich/.../" Janina Kulczycka Saloni "Boleslaw Prus" Naprawde nie mam natury prowokatora, ale natchnela mnie Twoja wypowiedz o godnym nastepcy.... i pomyslalem, ze mozna kulturalnie podyskutowac i na ten temat. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Wolfowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 20:33 Co do mej wizyty nad Buhom- jedynie pobieżnie zerknąlem na Andrzejową Gazetę. Wrocę do niej - tylko muszę znaleść punkt zaczepienia. Wątek sieńkiewiczowski - to tylko wyszedł ze nnie mściwy Rusin który niby pożegnany a dalej gotowy ugryść. Tak na serio- Sieńkiewicz spęłnił w swoim czasie /długim bo od początku ub. wieku po czasy ostatnie/ ważną rolę w życiu milionów Polaków. Pamiętam mego ś.p. dziadka - Polaka /"po mieczu"/, miał chyba skończone 5 klas wiejskiej szkoły jak wraz z Babcią - "rusinką" spod Stanisławowa rozczytywał się po n-ty raz w sieńkiewiczowskiej trylogii /w rozlatującym się wydaniu z wczesnych lat 20 ?/ i rozpytywał mnie w znajomości szczegółów. Tak półżartem - to w ogniem i mieczem tłuką się między sobą Rusini z udziałem Tatarów i Litwinów a Polacy tak jakby bardziej im kibicowali. Jeśli chodzi o prawdę historyczną to można ją znaleść chociażby w "Eryka Lassoty i Wilhelma Beauplana opisy Ukrainy" - ciekawe xvii wieczne opisy paradokumentalne.A Sienkiewicza uwielbiam i w ogniem i mieczem - bo przypomnij sobie jego opisy spustoszonej Ukrainy /z wątkiem nienawiści zatruwającej ludzkie serca/ - bardzo przypominające o wiele pózniejsze obrazy z beskidów czy bieszczad /jakiś profetyzm sieńkiewiczowski czy co?/. Bardzo umiejetnie powiązał te wątki Krygowski w swoich turystycznych wspomnieniach z gór /juz nie pamiętam czy we "wspinaczce po teczy" czy też "górach mojego życia." A Sieńkiewicz - sympatyczny staruszek u którego prawdy historycznej może się nie znajdzie - ale czytadło - ever green. A Hoffman - jak zgrabnie wybrnął z tematem - bo i fajnie zagrana Horpyna / z demoniczną Pysanką/ a i Chmielnicki. A scena pisania kozackiego listu "Napysemo wot tak ../Oglądałem ten film u siebie - akurat miałem gości z Ukr. - byli zauroczeni /mimo,że Domagarow to obcy im moskal/.Serio. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Wolfowi ps IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 22:40 Przepraszam za kilka ortografów - te ź,ś. Piszę jak mówię. Posłuchaj kolego cytatu; Szli krajem tak zniszczonym,że częstokroć po całych dniach żywej duszy nie mogli spotkać. Miasteczka leżały w perzynie,wsie były popalone i puste,lud wybity lub w jasyr zagarnięty. Trupy tylko spotykali po drodze,szkielety domów,kościołów,cerkwi,niedogarki chat wiejskich i psy na zgliszczach wyjące ... Albo ten cytat :Nienawiść wrosla w serca i zatruwała krew pobratymczą, i żadne usta długo nie mówiły : Chwała na wysokości Bogu,a na ziemi pokój ludziom dobrej woli".Te cytaty sieńkiewiczowskie użył Krygowski w przjmującym opowiadaniu "W żadnym lesie takie nie jest..." o tragicznie pustej, powojennej Wołkowyji. I nie ma o co się gniewać na dziadzia Henia. Prawdy historycznej o Ukrainie w dawnych czasach - możesz też szukać np u Serczyka - "Hajdamacy" - dobra ksiązka - chociaż wydana w epoce cenzury i spojrzenia "klasowego". Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: Wolfowi ps IP: 195.117.87.* 02.07.03, 12:52 Ja też czytałem Ogniem i Mieczem. W końcu to lektura. Ale jako Ukrainiec /wtedy jeszcze o nie do końca ukształtowanej świadomości narodowej/ interpretowałem treść na swój sposób. Mnie po porstu wkurzały opisy wyższości Polaków nad Ukraińcami. Uważałem, że były dla nas krzywdzące. Przypominały trochę westerny, gdzie dzicy, indianie przeszkadzają swą bytnością w cywilizowaniu Ameryki więc trzeba do nich postrzelać. W filmie było to o tyle proste, że kilku dzielnych kowbojów broniło się przeciwko tysiącom dzikusów, przy okazji jeszcze sobie rozmawiając. Ale z drugiej strony u Sienkiewicza pojawiało się słowa Ukraina. Kiedy byłem w podstawówce nie było to zbyt znane słowo w jęz. polskim. Pojawiały się dialogi ukraińskie i jednak wiele pozytywnych opisów. Dla mnie przeważały one nad negatywnym obrazem Ukrainy. Nie wiem czy rozumiesz, jak jeszcze kilkanaście lat temu ważne było dla mnie przeczytanie czegoś o Ukrainie. Czegoś innego niż "Łuny w Bieszczadach" chociaż i te czytało sięz podobnym nastawieniem. Dzisiaj ten czar Ogniem... prysł bo jest Ukraina, ale wtedy miało to takie znaczenie jak przeczytanie jakiejś podziemniej gazetki. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Andrzejowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 16:54 Tych indian to mi "z ust" wyjąleś. Gerhard - ja z niego pamiętam dziś tylko dość urokliwy początek powieścidła - o tych terkających w górskich strażnicach telegrafach i to ... że po raz pierwszy /początek lat 70 tych/ wyczytałem u niego/i wogóle/ minimalne informacje o Łemkach i Bojkach /przemycił je - chyba podświadomie w jednej ze scen/. Odnośnie w miarę rzetelnych informacjach o ukraińskich mieszkańcach Podkarpacia to znalazłem je dopiero w 1987 roku - taki informator PTTK "Góry Polskie w pytaniach i odpowiedziach - Beskid Niski Bieszczady i ich Pogórza". Wcześniej trochę z rozmów rodzinnych - był ten kult grobu pradziadka na desznieńskim cerkwisku, były przedwojenne pamiątki - jak chociażby posiadane przeze mnie do dziś łemkowskie rzeźbki - typu orzeł z rozłozonymi skrzydłami,drewniane talerze z motywami roślinnymi, okazjonalnie wyciąganymi z dna kufra zdjęcia z moimi "rusinami", wisząca na ścianie w mieszkaniu dziadków ikona, czy inna, mniejsza gdzieś wyciągnięta z szyflady. Z innej strony - powiem Ci,że prawda /nie wiem czy pełna/ o stosunkach polsko- ukraińskich ubiegłego wieku dotarła do mnie dopiero po lekturze wspominanego już w postach Pana Motyki i Marczaka. A "ogniem i mieczem" - historia literatury. Lubię Pana Zagłobę - nie dlatego,że oszukał Bohuna, ale za jego zamiłowanie do zacnych trunków.Ja najbardziej cenię czornosmorodowinkę i miedową z percem - oczywiście od "swoich". Przepraszam za ten frywolny akcent. Pozdrawiam serdecznie Ps Wbrew swemu zaangażowaniu w poprzednie dyskusje powiem Wam szczerze czuję się jednak Polakiem. A "rusińskie" korzenie to przedewszystki źródło nostalgi i sentymentalizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Andrzejowi IP: *.kopernet.org 02.07.03, 18:29 Nie wiem komu chcesz Piotrze udowadniać, że czujesz się Polakiem, dla mnie było to oczywiste od początku naszej dyskusji. Można powiedzieć, że jesteś gente Ruthenus natione Polonus. Myślałem, że już takich nie ma, że ostatni był śp. Nowosielski a okazuje się, że są. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Wolfowi ps IP: *.kopernet.org 02.07.03, 18:25 Ja pierwszy raz przeczytałem "Ogniem i Mieczem" w wieku 8 czy 9 lat. Książka od razu mi sie spodobała i tak juz zostało do dzisiaj. Oczywiście nie oddaje ona całej prawdy historycznej ale nie taki był jej cel. "Ogniem i Mieczem" zostało napisane jak to kiedyś ładnie mówiono ku pokrzepieniu serc. Dzisiaj wielu próbuje to wykpiwać czy ośmieszać ale w tamtych czasach kiedy Polska była pod zaborami miało to ogromne znaczenie. Wyobraźcie sobie na przykład Polaków na Śląsku czy Pomorzu. Z jednej strony niemiecka szkoła, nowoczesna technika, cywilizacja i ciągłe wmawianie przez Niemców, że polska kultura jest do niczego a z drugiej strony biedny zahukany polski chłop czy robotnik. I nagle ten chłop dostaje do ręki "Ogniem i Mieczem" i dowiaduje sie jaką Polska była kiedyś potęgą, jaka wspaniałą tworzyła kulturę. Od tej pory przestaje być tutejszym, polskojęzycznym Prusakiem, miejscowym czy jak tam jeszcze chcieli go widzieć Niemcy a staje sie świadomym Polakiem. Trochę w tej mojej wypowiedzi patosu ale wierzcie mi tak naprawdę było. Mówię wam to jako rodowity Ślązak z dziada pradziada. Natomiast co do prawdy historycznej w "Ogniem i Mieczem" zarzuty najczęściej idą w tym kierunku, że Kozacy czyli Ukraińcy zostali pokazani w złym świetle. Moim zdaniem jest to nieporozumienie. Każdy kto choć trochę zna tamte czasy i czytał choćby Serczyka doskonale wie, że Kozacy byli to mściwi, okrutni, prymitywni itp rozbójnicy. Nieprawda historyczna "Ogniem i Mieczem" polega natomiast na tym, że polska szlachta była w ogromnej większości tak samo okrutna, mściwa i prymitywna jak Kozacy zresztą wielu Kozaków to właśnie tacy zubożali szlachcice a większość miejscowej szlachty i magnaterii to świerzo spolonizowani Rusini. Natomiast w "Ogniem i Mieczem" większość postaci po stronie polskiej jest wręcz kryształowo czysta. Prawda jest taka, że wbrew pozorom tamte dawne czasy były bardzo ponure a wzajemne wojny, rzezie, tortury były na porządku dziennym i to w całej Europie od Hiszpanii po Rosję i od Irlandii po Grecję. Ale powtarzam raz jeszcze książka napisana została w konkretnym czasie i miejscu i miała konkretne zadanie do wypełnienia, które zresztą znakomicie wypełniła. Osobiście natomiast muszę wam powiedzieć, że ja na podstawie tej książki nie wyrobiłem sobie jakiegoś negatywnego stereotypu Ukraińca. Była to po prostu dla mnie interesująca książka przygodowa opowiadająca dawne dzieje. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Gościowi i gościom IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 18:53 A to śmy się narodowo dobrali. Odnośnie swej deklaracji narodowej - to tylko taki mój wtręt dla nowego Gościa z Polesia - Andrzeja.Odnośnie Sieńkiewicza - praktycznie żadnej z jego nowel czy powieści nie można traktować jako źródła wiedzy historycznej/ podobnie zresztą jak i Farona prusowego/.Nie można mu jednak odmówić pięknego języka, jak stylizacji gwary w Krzyżakach,rubasznego stylu Zagłoby czy "litwinienia" w wypowiedzianiach Podbipity. Ale wiecie - wskoczę z powrotem do Zalesia.Oto co mówi Hrabia Gumiński" W Generalnym Gubernatorstwie władze niemieckie faworyzowały Ukraińców i starały sie podsycać anatgonizmy polsko-ukraińskie, gdy tylko nadarzała sie po temu sposobność. w tym duchu zaczęli kusić grekokatolickich mieszkańców zalesia i wsi okolicznych, aby rejestrowali sie jako Ukraińcy, obiecując za to ułatwienia w odstawie kontygentów oraz dodatkowe kupony na rózne towary. Niestety niektórzy, szczególnie ze wsi Biała,ulegli tym pokusom, co miało mieć dla nich w przyszłości bardzo smutne skutki.O tych machinacjach dowiedziałem sie po raz pierwszy właśnie od ks. Holinki. On sam byl rodowity Ukraińcem, jednak nie popierał przyznawania sie parafian do obcej im narodowości dla jakichś chwilowych materialnych korzyści." Narazie tyle. Rzeszowiacy- szukajcie za ksiażkami PANA MARCINOWSKIEGO - ciąg dalszy wieczorem - a będzie o bohaterskiej postawie Ks. HOLInki- ostaniego unickiego proboszcza Zalesia Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Gościowi i gościom IP: *.kopernet.org 02.07.03, 19:32 Czyli potwierdza się, że większość greckokatolickich mieszkańców parafii w Zalesiu czuła sie Polakami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Gościowi i gościom IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 20:15 Tak - o ich polskości/a raczej duzym stopniu spolonizowania/ pisze tez obszernie m.in. Świeboda w dz. Rz. C.d. Z Hr. Gumińskiego :Gdy nakazano ks. Holince wygłaszania kazań po ukraińsku ten " Jako gorliwy kapłan martwil się jednak najbardziej tym,że wygłaszając kazania w języku dla parafian niezrozumialym, nie może w pełni prowadzić dzialalności duszpasterskiej. Już w kiklka tygodni po objeciu parafii przyszedł mi powiedzieć,że sprawę przedstawil biskupowi,ale otrzymal odpowiedź,iz w istniejacych warunkach kazania winien nadal wygłaszać po ukraińsku.Uzyskal jednak pewne koncesje. Biorąc pod uwagę,że na mszę św. w obrządku grek - katol. uczęszczają także kolatorzy cerkwi,zgodzono się aby od czasu do czasu ze względu na nich powiedział kazanie po polsku.Od tej pory czynil to przynajnniej raz w miesiącu." A teraz ciekawostka od Pana Marcinowskiego o jednym z poprzednich Gumińskich /Ignacu/ : W dużej mierze przyczynił sie do zbudowania nowej cerkwi grekokatolickiej, przywożąc jej plany ze swojej podrózy na Bałkany i finansując częśc kosztów jej budowy" A TERAZ CYTAT NAJWAŻNIEJSZY : Oto po wyzwoleniu " Na częśc grekokatolików z Zalesia, a szczególnie z Białej,spadł teraz grom z jasnego nieba.Niektórzy z nich dali się skusić manewrom niemieckim i dla jakichś dorażnych korzyści zarejestrowali się jako Ukraińcy.Teraz rusokomunistyczne władze zawyrokowaly,że ci to uczynili zostaną deportowani do Sowieckiej Ukrainy. Dowiedziałem sie jednak ,iż w drodze wyjatku ks. Holinka,ze wzgledu na bardzo lojalne zachowanie względem Polakow pod okupacją niemiecką otrzymal pozwolenie pozostania w Polsce Ludowej.Wiedzialem jak bardzo brzydzil sie wszystkim co rosyjskie i jak bardzo obawial sie Sowietow,więc przy nastepnej wizycie pogratulowałem mu uniknięcia wywózki. NIESTETY - ODRZEKŁ KS. HOLINKA - GDZIE JADĄ MOI PARAFIANIE I JA MAM OBOWIAZEK IM TOWARZYSZYĆ.WZOROWY KAPŁAN DOBROWOLNIE ZAŁADOWAŁ SIĘ I POJECHAL W PASZCZĘ ZNIENAWIDZONEGO PRZEZ SIEBIE WROGA" koniec cytatu. Przepraszam za przydługi cytat. Przy następnym wejściu napiszę coś od siebie - wzorem poprzednich przynudzań . Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Gościowi i gościom IP: *.kopernet.org 02.07.03, 20:55 Skoro nie chcieli wyjeżdżać to czy nie dało się tego zrobic na przykład poprzez zmiane obrządku na łaciński. Przecież dzięki temu udało sie uniknąć wywózki na wschód tysiącom osób. Poza tym ludzie ci nie żyli w próżni mieli przecież polskich krewnych. Czy ci krewni nie interweniowali u władz? Oczywiście zdaję sobie sprawę, że były to troche inne czasy niz dzisiaj i niektóre moje wypowiedzi są może naiwne ale z drugiej strony nie chce mi sie wierzyć, że ci ludzie tak po prostu sobie wyjechali jakby nigdy nic. Ostatecznie około 800 osobom udało sie uniknąć wywózki. Sam pisałeś jak ksiądz Jałowy wydawał rzymskokatolickie metryki. A może części wysiedlonych udało się wrócić. Podobno sołtys Zalesia wrócił do Polski w 1956 roku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Gościowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 22:53 Obawiam się Kolego, że w przypadku "zdeklarowanych Ukraińców" przeważyły względy formalne typu " chcieliście nimi być to teraz macie" ze strony komuny. Pamiętaj równocześnie o losie bliżej nieokreślonej grupy białczan, którzy według źródeł ukrainskich ulegli powojennej eksterminacji - to mógł być akt ślepej zemsty ale równie dobrze "mobilizacja" do wyniesienia się.Co do grupy dość znacznej tych którzy przenieśli metryki - być może,że to były małzeństwa mieszane,ci którzy byli w lepszych stosunkach z probostwem słocińskim lub pracowali w mieście i w porę rozpoznali "metrykalne możliwości". Odnośnie srodowiska miejskich rusinów to Hr. Gumiński pisze /dość dziwnie zaczynając/:"Okolice Rzeszowa były czysto polskie,ale w samym Rzeszowie już przed wojną mieszkała spora grupa inteligencji ukraińskiej,głownie nauczycieli gimnazjalnych,urzedników państwowych i techników. Dzieki poparciu Niemców szereg z nich zajęło kierownicze stanowiska w róznych instytucjach i organizacjach. Znałem kilku ,ale najwięcej kontaktów miałem z prof. Jackiwem,który kiedyś dawał mi korepetycje z łaciny, a teraz był dyrektorem Sp- ni Rolniczo- Handlowej, i zjego asystentem inż.Slipyjem, bratankiem grekokatolickiego metropolity archidiecezji lwowskiej /.../ Moi znajomi Ukraińcy z Rzeszowa korzystali do pewnego stopnia z przywilejów dawanych im przez Niemcow,ale zachowywali sie poprawnie i nigdy nie zauważyłem z ich strony oznak nielojalności w stosunku do Polaków. w rozmowach z nimi na ogół unikałem tematów politycznych. Nie ukrywali oni jednak przekonania,że najwiekszym wrogiem dla narodu ukraińskiego byli Bolszewicy i Imoerium Rosyjskie. na tym pyunkcie nasze poglądy były całkowicie zbieżne." To narazie tyle- Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Piotrowi IP: *.kopernet.org 03.07.03, 08:12 Co do tej powojennej eksterminacji białczan byłbym ostrożny. Pisze o tym w zasadzie jedynie nacjonalista Siwicki do którego należy mieć ograniczone zaufanie. W innych pozycjach nigdy się nie spotkałem żeby pisano o jakichś zbrodniach pod samym Rzeszowem. Nie znaczy to, że całkowicie coś takiego wykluczam ale myślę, że jeżeli były jakieś morderstwa miejscowych grekokatolików to były one raczej pojedyncze. Gdyby było inaczej to przecież sprawa byłaby głośna, pisano by o niej w książkach, wkroczyłby IPN itd. Przecież takie nazwy jak Pawłokoma, Piskorowice, Zawadka Morochowska są doskonale znane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Gościowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 16:47 Gość portalu: gość napisał(a): > Co do tej powojennej eksterminacji białczan byłbym ostrożny. Pisze o tym w > zasadzie jedynie nacjonalista Siwicki do którego należy mieć ograniczone > zaufanie. W innych pozycjach nigdy się nie spotkałem żeby pisano o jakichś > zbrodniach pod samym Rzeszowem. Nie znaczy to, że całkowicie coś takiego > wykluczam ale myślę, że jeżeli były jakieś morderstwa miejscowych > grekokatolików to były one raczej pojedyncze. Gdyby było inaczej to przecież > sprawa byłaby głośna, pisano by o niej w książkach, wkroczyłby IPN itd. > Przecież takie nazwy jak Pawłokoma, Piskorowice, Zawadka Morochowska są > doskonale znane. W porządku - zgadzam sie co do ostrożności w zakresie interpretacji żródeł. Sam miałem wątpliwości i w cytowaniu Siwickiego na początku Forumnowej dyskusji jak pełnym jego zaakceptowaniu. Ale znalazłem jego punkty wspólne z ipenowcem P.Motyką ...Ogolnie w tej kwestii zgoda. Odnośnie ukraińsko zdeklarowanych Zalesian - byli oni w strasznej sytuacji - bo wyobraź sobie Proboszcza który "przyjmuje do polskości" ludzi którzy świadomie przyjęli niemiecką ofertę, jaka byłaby jego sytuacja wobec komunistycznych władz,nastawionych populistycznie i "grających na nastrojach". Ciekawe jaki był los wywiezionych Rusinów z Białej i Zalesia tam na wschodzie - czy ich exodus zakończył się rzeczywiście pod Lwowem? Rozmawiałem niedawno ze starym rzeszowiakiem o poruszanych tu tematach - wspomniał mi miedzy innymi o znanych mu przedwojennych przypadkach małzeństw mieszanych - panny młodej "zalesianki"- grekokatoliczki i młodego - katolika. Otóż znany mu byl fakt podwójnego ślubu -najpierw w Jej cerkwi a potem w jego, słocińkiej parafii. A i jeszcze opowiedzial mi historię bardziej nadającą się do rzeszowskiego "pitavala" ; oto w latach 45-46 działala w podrzeszowskim Krasnem banda specjalizująca sie w rabowaniu pociągów z repatriantami. Pociągi te przypomiały często winne gronna obwieszone podróżnymi z całym dobytkiem w tobołkach. Oto banda ta ,kierowana przez niejakiego S., rabowała ten dobytek operując bosakami czy "osękami" czatując przy torach na zwalniające pociągi. Zdarzały sie tez zabójstwa osob broniących dobytku.Dwóch opryszkó zostało ujętych i skazanych na śmierć - ich egzekucja odbyła się publicznie na rzeszowskim rynku /przez powieszenie/.Szubienica stała niedaleko naroznej kamieniczki zwanej "domem Esterki" lub Alko. Moj rozmówca jako kilkunastoletni chłopak był świadkiem egzekucji- zakapturzony kat etc. Oszczędzę wam dalszych szczegółów. Teraz stoją tam teraz gwarne piwne ogródki pełne malolatów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Do Goscia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.07.03, 19:50 W swoim poscie nie pomniejszalem wartosci ksiazek Sienkiewicza, sam czytalem i do tej pory jestem pod wrazeniem opisow krajobrazu (taki juz jestem sentymentalny:) Chodzilo mi o zwrocenie uwagi na to, ze na wszystko mozna patrzec z roznych punktow widzenia, a dyskusje sa po to zeby mozna bylo te punkty widzenia porownac i wyjasniac roznice. Co do czasow opisamych w Ogniem i Mieczem to wtedy nikt nie byl zbyt sympatyczny (niestety, takie czasy) Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Do Wolfa IP: *.kopernet.org 02.07.03, 20:08 Gość portalu: Wolf napisał(a): > W swoim poscie nie pomniejszalem wartosci ksiazek Sienkiewicza, sam czytalem i > do tej pory jestem pod wrazeniem opisow krajobrazu (taki juz jestem > sentymentalny:) > Chodzilo mi o zwrocenie uwagi na to, ze na wszystko mozna patrzec z roznych > punktow widzenia, a dyskusje sa po to zeby mozna bylo te punkty widzenia > porownac i wyjasniac roznice. > Co do czasow opisamych w Ogniem i Mieczem to wtedy nikt nie byl zbyt > sympatyczny (niestety, takie czasy) > Pozdrowienia Oczywiście zgadzam się z tobą. Każdy z nas mimo, że staramy sie byc obiektywni jest w pewien sposób subiektywny i to co np. ja odbieram jako coś pozytywnego, ktoś inny może odbierać w całkiem odmienny sposób. Zresztą uważam, że nie ma co na siłę starać się, żebyśmy mieli takie same poglądy na różne sprawy. Ważne, że rozmawiamy ze sobą, szanujemy sie wzajemnie a jak sie różnimy to w kulturalny sposób. Ja na przykład bardzo sie cieszę, że mogę rozmawiać z takimi ludźmi jak ty albo Piotr bo po pierwsze ciekawie sie z wami dyskutuje a po drugie dowiedziałem się tu sporo ciekawych rzeczy o których przedtem nie miałem zielonego pojęcia. A co do czasów opisanych w "Ogniem i Mieczem" to rzeczywiście nie były zbyt ciekawe ale muszę ci powiedzieć, że w Rzeczpospolitej nie było jeszcze tak źle. Jak się czyta co się działo w Niemczech w czasie wojny trzydziestoletniej albo w Hiszpanii w czasach inkwizycji to włosy stawają dęba na głowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Pytanie do Andrzeja IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:09 Czytając Twoje posty /głownie ten sienkiewiczowski/ wnioskuję,że Twoje dojście do świadomości narodowej tj "Jestem Ukraińcem w Polsce" miało jakąś formę ewolucyjną.Czy byłbyś łaskaw cos na temat tego "dochodzenia" napisać? Czy w domu jako dziecko rozmawiałeś z rodzicami i bliskimi po ukraińsku? itd. Przepraszam za pewien stopień intymności pytań,być może naruszających Twoją prywatność. Moje drązenie żródeł pochodzenia wzięło się m.in. z powstającej świadomości kolejnych pogrzebów rodzinnych i pytań na które nie otrzymam odpowiedzi od odchodzących bliskich osób, no i oczywiście z okoliczności które opisałem w swym "poscie" ukrainifilskim oraz transgranicznych kontaktów z powinowatymi Ukraińcami "zza kordona" . Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: Pytanie do Andrzeja IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.03, 23:20 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Czytając Twoje posty /głownie ten sienkiewiczowski/ wnioskuję,że Twoje dojście > do świadomości narodowej tj "Jestem Ukraińcem w Polsce" miało jakąś formę > ewolucyjną.Czy byłbyś łaskaw cos na temat tego "dochodzenia" napisać? Czy w > domu jako dziecko rozmawiałeś z rodzicami i bliskimi po ukraińsku? itd. > Przepraszam za pewien stopień intymności pytań,być może naruszających Twoją > prywatność. Moje drązenie żródeł pochodzenia wzięło się m.in. z powstającej > świadomości kolejnych pogrzebów rodzinnych i pytań na które nie otrzymam > odpowiedzi od odchodzących bliskich osób, no i oczywiście z okoliczności które > > opisałem w swym "poscie" ukrainifilskim oraz transgranicznych kontaktów z > powinowatymi Ukraińcami "zza kordona" . > Pozdrawiam Cześć po kilkudniowej przerwie. Cały czas śledzę waszą dyskusję, ale jakoś nie miałem czasu odpisać. Pozatym miałeś czas na zapoznanie się, przynajmniej wstępne, z problemami narodowymi Podlasia na stronie Nad Buhom. Oczywiście mogę Ci opowiedzieć o ewolucyjnej drodze do mojej świadomości narodowej. Jeżeli poczytasz artykuły w archiwum to się przekonasz, że podobną ewolucyjną drogę przechodziło wielu podlasian. Widzę, że rozumiesz te problemy, bo też wychowałeś się na pograniczu kulturowym. I tak zaczynając mogę powiedzieć, ze głównym wyróżnikiem naszej grupy narodowościowej jest do dzisiaj język i wyznanie prawosławne. Te czynniki stanowią o tzw świadomości negatywnej - wiem że nie jestem Polakiem. Ale odpowiedzi na pytanie "to kim w takim razie jestem" nigdy nie dostałem od swojej rodziny. Sam musiałem szukać. Jak wszyscy podlascy Ukraińcy. Oficjalnie wszystkich prawosławnych na Podlasiu określa sie Białorusinami, bez względu na różnice historyczne czy językowe. Po prostu po wojnie na południe od Bugu byli Ukraińcy i tych wysiedlono w ramach akcji Wisła, a na północ Białorusini. I ci pozostali na swoim miejscu. Zaczęto tworxzyć białoruskie szkoły, organizacje, zespoły. Zespoły śpiewając piosenki ukraińskie i po ukraińsku oficjalnie prezentowały folklor białoruski. I tak ze wwzystkim. Próby organizowania życia ukraińskiego były torpedowane przez znane organizacje, ofdpowiadające za oblicze narodowościowe regionu i Polski. Mimo to do dzisiaj nawet ludzie niewykształceni widzą że coś z tą białoruskością jest nie tak. Tak też było w mojej rodzinie. Przy rozmowach o naszym pochodzeniu powątpiewano w oficjalną białoruskość. Rzucała się w oczy przede wszystkim różnica językowa. Poszukiwania w źródłach naukowych doprowadziły do takich prac jak Atlas gwar wschodniosłowiańskich Białostocczyzny. Tam było jasno napisane - język ukraiński. I tak dalej. Wyjazdy na imprwezy ukraińskie, spotkania z ludźmi, lektura. Oczywiście w domu rodzice do mnie mówili po polsku. Po rusku mówi się na wsi. I tam nauczyłęm się własnego języka. Rodzice ze swoimui rodzicami rozmawiali po swojemu a z obcymi i małymi dziećmi, w tym i ze mną po polsku. Jest to związane z potrzebą zlamnia sie z większością, nie wyróżniania się w nieprzychylnym mniejszościom środowisku Białegostoku - "miasta wielu kultur". J chcę żyć w miarę normalnie, bez strachu - na ilę się tak da w Polsce. Z żoną rozmawiam gwarą ukraińską. Języka literacjiego uczę sie sam. Bo szkoły z jęz. ukraińskim dopiero powstają. Mam nadzieję że moje dzieci już będa mogły się uczyć języka w szkole. Tak to w duuużym skrócie wygląda. Oczywiście moje poszukiwania, dochodzenie do świadomości trwało latami. Był to proces dosyć boleśny, szczególnie ze strony swoich spotkało mnie dużo przykrości. Bo po co, na co, przecież to bandyci itp. Na te pytania sam musiałem sobie odpowiedzieć, ale nie żałuję. Jeżeli chcesz poznać naszą specyfikę "na żywca" to zapraszam 19 lipca do Dubicz Cerkiewnych na Kupała. Ps. twoja transkrypcja z ukraińskiego zawiera pewne błędy - przetłumaczyłeś ukraińskie y jako i. I tak wyszła ci jedna z gwar podlaskich, gdzie mówi się molili sia zamiast molyly sia, krywdili - krywdyly itp. Ukraińskie u to polskie y a nie rosyjskie i. To tyle na razie. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Mściwemu Rusinowi - następca Skrzetuskiego IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.03, 17:09 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Wątek sieńkiewiczowski - to tylko wyszedł ze nnie mściwy Rusin który niby > pożegnany a dalej gotowy ugryść. Jeżeli mściwy Rusin, "pożegnany a dalej gotowy ugryźć" nadał gryżć będzie, służę namiarami do rzeszowskich weterynarzy. Chyba że wreszcie zacznie używać atrybutów przynależnych człowiekowi, a nie charakterystycznych dla dzikiego zwierza. To może byc opłacalne, bo za lekarza od ludzi płaci fundusz zdrowia, więc nie trzeba pamiętać, żeby na wizytę iść z porfelem, co przecie w przypływie cech zwierzęcych może się jawić już nadludzkim wysiłkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: następcy Skrzetuskiego IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 06.07.03, 17:55 > Jeżeli mściwy Rusin, "pożegnany a dalej gotowy ugryźć" nadał gryżć będzie, > służę namiarami do rzeszowskich weterynarzy. Chyba że wreszcie zacznie używać > atrybutów przynależnych człowiekowi, a nie charakterystycznych dla dzikiego > zwierza. > To może byc opłacalne, bo za lekarza od ludzi płaci fundusz zdrowia, więc nie > trzeba pamiętać, żeby na wizytę iść z porfelem, co przecie w przypływie cech > zwierzęcych może się jawić już nadludzkim wysiłkiem. "Cóż to jest/ Żyd - jaśnie panie, Lecz w literę go przerobię. Jak mi jeszcze kropla spadnie, To cię trzepnę tak po łapie, Aż proformę wspomnisz sobie /.../ Ps Dla niewtajemniczonych "żyd" - to kleks w języku imć Skrztuskiego A "proforma" - to chyba jakaś szkółka dla Elkonów Pozdrawiam Ps Z czego to cytat Prawdziwy Polaku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: następcy Skrzetuskiego IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.03, 12:46 Gość portalu: Piotr napisał(a): > > Jeżeli mściwy Rusin, "pożegnany a dalej gotowy ugryźć" nadał gryżć będzie, > > > służę namiarami do rzeszowskich weterynarzy. Chyba że wreszcie zacznie uży > wać > > atrybutów przynależnych człowiekowi, a nie charakterystycznych dla dzikieg > o > > zwierza. > > To może byc opłacalne, bo za lekarza od ludzi płaci fundusz zdrowia, więc > nie > > trzeba pamiętać, żeby na wizytę iść z porfelem, co przecie w przypływie ce > ch > > zwierzęcych może się jawić już nadludzkim wysiłkiem. > > "Cóż to jest/ > Żyd - jaśnie panie, > Lecz w literę go przerobię. > Jak mi jeszcze kropla spadnie, > To cię trzepnę tak po łapie, > Aż proformę wspomnisz sobie /.../ > > Ps Dla niewtajemniczonych "żyd" - to kleks w języku imć Skrztuskiego > A "proforma" - to chyba jakaś szkółka dla Elkonów > Pozdrawiam > Ps Z czego to cytat Prawdziwy Polaku Żyd to kleks w języku Aleksandra Fredry, a to jest dziadka proukraińskiego metropolity greckokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego, mocium Panie, a nie w języku Skrzetuskiego, ani moim. Nieźle się porobiło, no nie, Panie piewco ukraińskiej dziewiczości? No ale tak to jest, jak się tylko pamięta piąte przez dziesiąte urywki z polskich lektur szkolnych albo z teartu telewizji. Nie pasuję do piotrusiowych stereotypów o głupowatych Polakach, to mi Piotruś na siłę łatki przykleja? Naprawdę szkoda czasu, może raczej z pożytkiem Piotrusia Pana by Piotruś poczytał; myślę że to odpowiednia lektura na takim etapie rozwoju. Do egzaminowania innych droga jeszcze długa i zapewne wyboista. Zatem, do lektur, mości - jak sam o sobie piszesz - Rusinie. A dictum dam Ci takie: Szkoda czasu, Panie na takie jak Twoje pisanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Elekonikowi na pożegnanie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 07.07.03, 17:23 > > Szkoda czasu, Panie > na takie jak Twoje > pisanie. AMEN Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon 60 rocznica ukraińskich mordów na Wołyniu IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.03, 16:07 Wszystkim czytelnikom i "wpisywaczom" tego wątku, jako że nie udało się w nim nie trącić tragicznej historii obu narodów, polecam link: www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1565079.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Zaczynamy o Leżajsku i okolicach - odc.1 IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 16:58 Zacznę najpierw od źródeł IPN-owca Pana Motyki ... Do szczególnie tragicznych wydarzeń doszło na początku 1945 roku.Mniej więcej od 15 lutego w pasie od Lubaczowa po Sanok popełniono szereg brutalnych,zbiorowych i pojedyńczych mordów na ludności ukraińskiej. Niejednokrotnie palono całe wsie, likwidowano też bezwzględnie Ukraińców wracających z robót w Niemczech. Mordy zastały dokonane tak przez zwykłe bandy rabunkowe, jak i oddziały poakowskie, BCH,NSZ oraz formacje podległe rządowi. Nie ulega wątpliwości,iż zbrodni tych dopuścili się Polacy. Mówią o tym wyrażnie,niezależnie od siebie dokumenty polskie,ukrańskie i sowieckie. Nie jest znana dokładnie liczba zabitych osób.Rózne źrodła podają odmienne dane .A oto wykaz miejscowości,gdzie popełniono zbrodnie,wraz z przypuszczalnymi liczbami zamordowanych tam ludzi :/skupię się na miejscowościach pobliskich Rzeszowowi - dopisek Ptr/: Jarosław - 50 Jawornik Ruski - od 27-50 Kuryłowka - 28-50 Leżajsk - 78 Gwożdzianka od 8 do 166 Lubliniec Stary i Nowy -od 130 do 540 Ożanna - 10-12 Piątkowa Ruska - 6-50 Pawłokoma - 365 Sieniawa 15 Dubiecko 50 Tarnawka - 20 Radymno - 5 Piskorowice - od 120 - 400 Stara Wieś - 50 itd,itd Autor na końcu podaje : W sumie to od 2600 do 3900 osób "Według NKWD pomiędzy marcem i majem 1945 na Rzeszowszczyźnie zginęło ok. 2400 Ukraińców i jest to być może liczba najbliższa prawdy" "Nie umniejszając bynajmniej odpowiedzialności strony polskiej za te wydarzenia, wypada sie w tym miejscu zastanowić na przyczynami mordów. Pierwszą z nich byl zapewne powszechnie szerzący sie bandytyzm, Zjawisko "bandycyzenia" się pojedynczych żołnierzy jak i nawet całych oddziałow jest dotąd słabo zbadany, a mialo ono szeroki zasięg. Choć napady mnozyły sie na terenie całego kraju,dotykając ludzi niezależnie od pochodzenia, to na terenach mieszanych etnicznie bandytyzm był przeważnie wymierzony w ludność innej niż własna narodowość. Można było kraść i rabować pod przykrywką działalności patriotycznej, przy poparciu lub conajmniej neutralności rodaków. W następnych odcinkach - Leżajsk ze źródeł ukraińskich, Lubliniec, Pawłokoma i zawadka Morochowska - również w oparciu o opracowania dziannikarza GW. O odwetowych, niemniej krwawych akcjach UPa - proponuję poczytać sobie u Pana Motyki Żegnam sie do następnego wejscia. Ps Wołyń to tragiczna karta ludobójstwa ukraińskiego - chociaż i Ukraińcy tez tam ginęli. Warto jednak znać też tragiczną historię bliskich okolic Rzeszowszczyzny. Przy swych cytatach będę starał się unikać szczególnie drastycznych opisów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon 60 rocznica ukraińskich mordów na Wołyniu IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.03, 23:19 Skoro Piotr tak często powołuje się na Grzegorza Motykę, warto może polecić artykuł tego ostatniego na temat rzezi na Wołyniu. Mam nadzieję, że pozwoli on spojrzeć Piotrowi inaczej na nasze wcześniejsze kłótnie i moje wcześniejsze wypowiedzi na tym forum. Życzę owocnej lektury i mam nadzieję, że ten spokojniejszy ton po drugiej stronie nie jest spowodowany tylko niewygodną rocznicą. Jeśli chcemy myśleć o wspólnej, pokojowej przyszłości, trzeba przeszłość nazywać po imieniu i też umieć powiedzieć wyraźne słowo "przepraszam", chociażby tak, jak zrobił to na Placu Zamkowym w Warszawie 10 lat temu prezydent Republiki Federalnej Niemiec Roman Herzog. To słowo to pierwszy wykop pod budowlę wspólnej, lepszej przyszłości obu narodów. Być może przyjdzie nam czekać na to jeszcze następnych 10 lat, aż umrze ostani ukraiński siepacz z przedwojennych kresów Polski i gdy Ukraina nie będzie już stać przed groźbą zmasowanych żądań o ekstradycję swoich oskarżanych o ludobójstwo na Polakach w 1943 roku obywateli. Uczciwość i zwykła ludzka przywoitość domaga się jednak tego słowa. Bez niego nasze wzajemne, niby-przyjacielskie kontakty będą nasycone w istocie głębokim fałszem i głeboko skrywanymi urazami, które oby w przyszłości znów nie stały się pozbawiajacą kogoś życia bombą zegarową. www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1566195.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O dzielnych akowcach na Wołyniu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.07.03, 06:39 Cytat : "Pewien oficer AK opowiadał mi jak było na Wołyniu kiedy przyjechal tam na przełomie lata i jesieni 1943 roku.W Warszawie jeszcze niewiele osób miało pojęcie co tu się stało.-To był drugi,może trzeci dzień pobytu,szedłem z oddziałem na patrol,gdy nagle z krzaków wylazło na nas dwóch ukraińskich chłopów;ojciec i syn, Stanęli pod lufami,bez pytania zzuli butu,ściągnęte koszule powoli układali na ziemi,jakby chcieli odsunąć tą chwilę,ktora nieuchronnie sie zbliżała. Mój podoficer zaprowadził chłopów pod drzewo ,przeładował karabin.Dopiero wtedy zrozumiałem co ma się stać. Sierżancie ,wrzasnąłem- jak pan może,to mordestwo,zabraniam!.Panie poruczniku- odpowiedzał spokojnie-niech pan lepiej sie odwróci,bo coś się może przytrafić.Rozejrzałem się po żołnierzach i już nie miałem wątpliwości co się stanie jeśli dalej będę protestował. Co miałem robić?Popatrzyłem w drugą stronę. I choć oficer AK nasłuchał się później o wołyńskiej rzezi, mówi,że właśnie ta niesubordynacja zrobiła na nim największe wrażenie" To cytat od Pana Smoleńskiego "Pochówek dla rezuna" W następnym odcinku - o wyczynach dzielnego "Wołyniak" - mojego "ulubionego" Polaka - "rzeźnika" spod Leżajska i jego dzielnym oddziale Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: 60 rocznica ukraińskich mordów na Wołyniu IP: *.kopernet.org 10.07.03, 08:36 Gość portalu: Elekon napisał(a): > Skoro Piotr tak często powołuje się na Grzegorza Motykę, warto może polecić > artykuł tego ostatniego na temat rzezi na Wołyniu. Mam nadzieję, że pozwoli on > spojrzeć Piotrowi inaczej na nasze wcześniejsze kłótnie i moje wcześniejsze > wypowiedzi na tym forum. Życzę owocnej lektury i mam nadzieję, że ten > spokojniejszy ton po drugiej stronie nie jest spowodowany tylko niewygodną > rocznicą. Jeśli chcemy myśleć o wspólnej, pokojowej przyszłości, trzeba > przeszłość nazywać po imieniu i też umieć powiedzieć wyraźne > słowo "przepraszam", chociażby tak, jak zrobił to na Placu Zamkowym w Warszawie > > 10 lat temu prezydent Republiki Federalnej Niemiec Roman Herzog. To słowo to > pierwszy wykop pod budowlę wspólnej, lepszej przyszłości obu narodów. Być może > przyjdzie nam czekać na to jeszcze następnych 10 lat, aż umrze ostani ukraiński > > siepacz z przedwojennych kresów Polski i gdy Ukraina nie będzie już stać przed > groźbą zmasowanych żądań o ekstradycję swoich oskarżanych o ludobójstwo na > Polakach w 1943 roku obywateli. Uczciwość i zwykła ludzka przywoitość domaga > się jednak tego słowa. Bez niego nasze wzajemne, niby-przyjacielskie kontakty > będą nasycone w istocie głębokim fałszem i głeboko skrywanymi urazami, które > oby w przyszłości znów nie stały się pozbawiajacą kogoś życia bombą zegarową. > > www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1566195.html > Tekst Motyki bardzo dobry. Zgadza się z nim całkowicie. Ja też uważam, że formuła wybaczamy i prosimy o wybaczenie tak jak z Niemcami byłaby dobra. Jest tylko jeden problem a mianowicie Ukraińcy nie chcą przyznać, że na Wołyniu doszło do ludobójstwa Polaków ze strony UPA. Myślę, że dopóki Ukraińcy nie uporają się ze swoją własną przeszłością to o prawdziwym pojednanie będzie raczej trudno. > > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O słowach "Wibaczaemo i prosimo proszczenia" IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.07.03, 17:12 Słowa "wybaczamy i prosimy o wybaczenie" Gościu były już wypowiedziane - pietnaście lat temu Kardynał Mirosław Iwan Lubaczewski i Prymas Józef Kardynal Glemp wypowiedzieli te słowa " w duchu wiary w imieniu Episkopatu i Narodu wymienili sie deklaracjami ukrainsko -polskiego wzajemnego przebaczenia" które wyraza się przywołanymi w tytule slowami. Pisze o tym w swoim wystąpieniu - Posłaniu Hierarchii Kijowsko - Hałyczkiej Grekokatolickiej Cerkwi do ukraińskiego i polskiego sąsiadujących narodów - "braci w Chrystusie" Metropolita Lubomir Huzar. Tekst calego wystąpienia jest na "mateuszu" - łatwo go znajdziesz. Tekst jest co prawda po ukraińsku - ale bardzo czytelny. Przytoczę fragment w swej /nędznej/ transkrypcji : "My molimsia szczodnia u Hospidnij molitwy : "Otcze nasz ... i prosti nam powiny naszy, jak i my proszczajemo winuwatcam naszym" - i słuchajemo Hospodnie słowo " I koli stoitie na molitwi, proszczajtie,jak majetie szczost proti kowo- niebud, szczob i Otec Wasz, jakij u nebi,prostiw Wam prowiny Waszy.Koli że Winy ne prostitie,toj Otec Wasz,jakij u nebi,ne prostit prowin Waszych"/Mk.11,25- 26/.Ce oznaczaje,szczo nasze minułe my majemo sobi wzajemno probacziti, a nas, suczastnych, prijniaty takimi,jaki my je. Prawda poliagaje w tom, szczo nas kriwdili, Ale prawdoju takoż je, szczo i my kriwdili. Wiznannia cich dwoch storon prawdy wizwolit nas. ISTORIA perestanie buti tim ostrym kamieniem, jakij my trymajemo za pazuchu proti swoho brata". Myślę ,że do zrozumienia tych dwóch prawdy nie dorosło wielu,wielu polityków polskich i ukraińskich, rózne radyjka "co mają buzie" i "trwają" w pseudokatolickiej "miłości blizniego" ,zawzięci starcy z Upa i z pokrzywdzonych polskich wołyniaków oraz nowonarodzeni "narodowcy" z obu stron granicy. Ja ze swej strony napiszę jeszcze coś nieco o Lezajsku i paru miejscowościach - ale najpierw może jednak pomyślę czy moje pismactwo nie będzie tym ostrym kamieniem zza pazuchy /czego i Tobie Elekonie życzę/. Ps Byłem na sajcie "Nad Buhom i narwią" - oj tam się też nieżle przygadywali na forum - i Ukraińcy z Białorusami i prawoslawni /Polacy/ z unitami- fajny kogel mogel Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: O słowach 'Wibaczaemo i prosimo proszczenia' IP: *.kopernet.org 10.07.03, 21:41 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Słowa "wybaczamy i prosimy o wybaczenie" Gościu były już wypowiedziane - > pietnaście lat temu Kardynał Mirosław Iwan Lubaczewski i Prymas Józef Kardynal > Glemp wypowiedzieli te słowa " w duchu wiary w imieniu Episkopatu i Narodu > wymienili sie deklaracjami ukrainsko -polskiego wzajemnego przebaczenia" które > wyraza się przywołanymi w tytule slowami. Pisze o tym w swoim wystąpieniu - > Posłaniu Hierarchii Kijowsko - Hałyczkiej Grekokatolickiej Cerkwi do > ukraińskiego i polskiego sąsiadujących narodów - "braci w Chrystusie" > Metropolita Lubomir Huzar. Tekst calego wystąpienia jest na "mateuszu" - łatwo > go znajdziesz. Tekst jest co prawda po ukraińsku - ale bardzo czytelny. > Przytoczę fragment w swej /nędznej/ transkrypcji : > "My molimsia szczodnia u Hospidnij molitwy : "Otcze nasz ... i prosti nam > powiny naszy, jak i my proszczajemo winuwatcam naszym" - i słuchajemo Hospodnie > > słowo " I koli stoitie na molitwi, proszczajtie,jak majetie szczost proti kowo- > niebud, szczob i Otec Wasz, jakij u nebi,prostiw Wam prowiny Waszy.Koli że Winy > > ne prostitie,toj Otec Wasz,jakij u nebi,ne prostit prowin Waszych"/Mk.11,25- > 26/.Ce oznaczaje,szczo nasze minułe my majemo sobi wzajemno probacziti, a nas, > suczastnych, prijniaty takimi,jaki my je. > Prawda poliagaje w tom, szczo nas kriwdili, Ale prawdoju takoż je, szczo i my > kriwdili. Wiznannia cich dwoch storon prawdy wizwolit nas. > ISTORIA perestanie buti tim ostrym kamieniem, jakij my trymajemo za pazuchu > proti swoho brata". > > Myślę ,że do zrozumienia tych dwóch prawdy nie dorosło wielu,wielu polityków > polskich i ukraińskich, rózne radyjka "co mają buzie" i "trwają" w > pseudokatolickiej "miłości blizniego" ,zawzięci starcy z Upa i z pokrzywdzonych > > polskich wołyniaków oraz nowonarodzeni "narodowcy" z obu stron granicy. Ja ze > swej strony napiszę jeszcze coś nieco o Lezajsku i paru miejscowościach - ale > najpierw może jednak pomyślę czy moje pismactwo nie będzie tym ostrym kamieniem > > zza pazuchy /czego i Tobie Elekonie życzę/. > > Ps Byłem na sajcie "Nad Buhom i narwią" - oj tam się też nieżle przygadywali na > > forum - i Ukraińcy z Białorusami i prawoslawni /Polacy/ z unitami- fajny kogel > mogel > Pzdr A więc jak zwykle kościoły zrobiły pierwszy krok do pojednania tak jak to było z Polakami i Niemcami. Chwała im za to. Niestety na poziomie zwykłych ludzi może być ciężej. Ekstremiści oczywiście są po obu stronach problem w tym, że na Ukrainie ci ekstremiści niejednokrotnie są u władzy szczególnie w terenie. U nas morderstwa na Ukraińców dawno zostały nazwane i potępione i nikt nie stawia pomników np. "Wołyniakowi", który pacyfikował Piskorowice czy "Szaremu" zbrodniarzowi z Wierzchowin. Na Ukrainie natomiast stawia się pomnika czy nazywa ulice nazwiskami takich zbrodniarzy jak Bandera czy Szuchewycz. Człowiek, który wydał rozkaz wymordowania Polaków na Wołyniu czyli Kłaczkiwski ps. "Kłym Sawur" ma pomnik na centralnym placu Równego. Od Ukraińców w zasadzie nie oczekuję nawet przeprosin tylko odcięcia się i potępienia zbrodniarzy. Ja w tym momencie moge powiedzieć, że odcinam się i potępiam "Wołyniaka", "Szarego", tych co mordowali w Zawadce Morochowskiej i wszystkich innych, którzy mają na swoich rękach ukraińska krew. Od Ukraińców natomiast oczekują przyznania, że takimi samymi zbrodniarzami a nawet większymi bo maja więcej ofiar na sumieniu byli Bandera, Szuchewycz, Kłaczkiwski i reszta spółki. Jeżeli my sie odetniemy od naszych morderców a oni od swoich to wtedy pewien etap będziemy mieli za sobą. Ps. Na tym Podlasiu to rzeczywiście nieźle chłopaki mieszają ale to chyba dobrze, że zastanawiaja się nad własną tożsamością. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Krótko o zwykłych ludziach i ekstremizmie - Gościu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 17:00 Uważam, inaczej niż Ty, że dogadanie się na poziomie zwykłych ludzi jest dość łatwe- byle tylko nie udawadniac swojej wyższości w cierpieniu i wytykaniu przeszłości. Jesli mówisz o ekstremiżmie "tam" - masz racje to raczej nacjonalizm i populizm. Ukraina jako młode państwo potrzebuje symboli,legend narodowych, bohaterów - i rozpaczliwie ich szuka. Teraz "hołubią" Upa z jej "bohaterami" - nie tylko za walkę z Polakami ale i za straczeńczą walkę z NKWD. Taki ich wybór - boję się, że musimy się z tym pogodzić i szukać mimo wszystko porozumienia. Dalej w tym tonie pisząc musiałbym przepisać większą część Posłania Kard. Huzara. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: O słowach 'Wibaczaemo i prosimo proszczenia' IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.03, 23:22 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Czytając Twoje posty /głownie ten sienkiewiczowski/ wnioskuję,że Twoje dojście > do świadomości narodowej tj "Jestem Ukraińcem w Polsce" miało jakąś formę > ewolucyjną.Czy byłbyś łaskaw cos na temat tego "dochodzenia" napisać? Czy w > domu jako dziecko rozmawiałeś z rodzicami i bliskimi po ukraińsku? itd. > Przepraszam za pewien stopień intymności pytań,być może naruszających Twoją > prywatność. Moje drązenie żródeł pochodzenia wzięło się m.in. z powstającej > świadomości kolejnych pogrzebów rodzinnych i pytań na które nie otrzymam > odpowiedzi od odchodzących bliskich osób, no i oczywiście z okoliczności które > > opisałem w swym "poscie" ukrainifilskim oraz transgranicznych kontaktów z > powinowatymi Ukraińcami "zza kordona" . > Pozdrawiam Cześć po kilkudniowej przerwie. Cały czas śledzę waszą dyskusję, ale jakoś nie miałem czasu odpisać. Pozatym miałeś czas na zapoznanie się, przynajmniej wstępne, z problemami narodowymi Podlasia na stronie Nad Buhom. Oczywiście mogę Ci opowiedzieć o ewolucyjnej drodze do mojej świadomości narodowej. Jeżeli poczytasz artykuły w archiwum to się przekonasz, że podobną ewolucyjną drogę przechodziło wielu podlasian. Widzę, że rozumiesz te problemy, bo też wychowałeś się na pograniczu kulturowym. I tak zaczynając mogę powiedzieć, ze głównym wyróżnikiem naszej grupy narodowościowej jest do dzisiaj język i wyznanie prawosławne. Te czynniki stanowią o tzw świadomości negatywnej - wiem że nie jestem Polakiem. Ale odpowiedzi na pytanie "to kim w takim razie jestem" nigdy nie dostałem od swojej rodziny. Sam musiałem szukać. Jak wszyscy podlascy Ukraińcy. Oficjalnie wszystkich prawosławnych na Podlasiu określa sie Białorusinami, bez względu na różnice historyczne czy językowe. Po prostu po wojnie na południe od Bugu byli Ukraińcy i tych wysiedlono w ramach akcji Wisła, a na północ Białorusini. I ci pozostali na swoim miejscu. Zaczęto tworxzyć białoruskie szkoły, organizacje, zespoły. Zespoły śpiewając piosenki ukraińskie i po ukraińsku oficjalnie prezentowały folklor białoruski. I tak ze wwzystkim. Próby organizowania życia ukraińskiego były torpedowane przez znane organizacje, ofdpowiadające za oblicze narodowościowe regionu i Polski. Mimo to do dzisiaj nawet ludzie niewykształceni widzą że coś z tą białoruskością jest nie tak. Tak też było w mojej rodzinie. Przy rozmowach o naszym pochodzeniu powątpiewano w oficjalną białoruskość. Rzucała się w oczy przede wszystkim różnica językowa. Poszukiwania w źródłach naukowych doprowadziły do takich prac jak Atlas gwar wschodniosłowiańskich Białostocczyzny. Tam było jasno napisane - język ukraiński. I tak dalej. Wyjazdy na imprwezy ukraińskie, spotkania z ludźmi, lektura. Oczywiście w domu rodzice do mnie mówili po polsku. Po rusku mówi się na wsi. I tam nauczyłęm się własnego języka. Rodzice ze swoimui rodzicami rozmawiali po swojemu a z obcymi i małymi dziećmi, w tym i ze mną po polsku. Jest to związane z potrzebą zlamnia sie z większością, nie wyróżniania się w nieprzychylnym mniejszościom środowisku Białegostoku - "miasta wielu kultur". J chcę żyć w miarę normalnie, bez strachu - na ilę się tak da w Polsce. Z żoną rozmawiam gwarą ukraińską. Języka literacjiego uczę sie sam. Bo szkoły z jęz. ukraińskim dopiero powstają. Mam nadzieję że moje dzieci już będa mogły się uczyć języka w szkole. Tak to w duuużym skrócie wygląda. Oczywiście moje poszukiwania, dochodzenie do świadomości trwało latami. Był to proces dosyć boleśny, szczególnie ze strony swoich spotkało mnie dużo przykrości. Bo po co, na co, przecież to bandyci itp. Na te pytania sam musiałem sobie odpowiedzieć, ale nie żałuję. Jeżeli chcesz poznać naszą specyfikę "na żywca" to zapraszam 19 lipca do Dubicz Cerkiewnych na Kupała. Ps. twoja transkrypcja z ukraińskiego zawiera pewne błędy - przetłumaczyłeś ukraińskie y jako i. I tak wyszła ci jedna z gwar podlaskich, gdzie mówi się molili sia zamiast molyly sia, krywdili - krywdyly itp. Ukraińskie u to polskie y a nie rosyjskie i. To tyle na razie. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: O słowach 'Wibaczaemo i prosimo proszczenia' IP: *.kopernet.org 11.07.03, 17:00 Ciekawy artykuł o tym co sie stało w czasie II wojny światowej na Wołyniu. Nie ze wszystkim się z autorem zgadzam ale generalnie moje odczucia są podobne. Warto przeczytać. free.ngo.pl/wiez/0304jb.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re:Andrzejowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 19:17 cześć Andrzej .Miło ,że jesteś. Po pierwsze bardzo słabo znam ukraiński, a "bukwy"czytałem raczej szkolną rusczyzną. List Kard. Lubomira mnie zachwycił - taki prosty i czytelny wykład wzajemnych relacji polsko-ukraińskich.OJ Przydałoby się polskie tłumaczenie- może Subdiakon Piotr się pokusi.A jesli wyszła mi "gwara podlaska" - to czuje sie jak molierowski Pan Jourdain, który odkryl,że mówi prozą.Tak poważnie to wyznam,że zainteresowaniem ukraińskością zaraził mnie dopiero mój śp Teść - polski obrońca Lwowa 1939, kresowy nayczyciel ,żołnierz II A WP/o pochodzeniu typowo galicyjskim - jego ojciec katolik-żołnierz I Wojny,matka grekokatoliczka żyjąca do lat 80 na Ukrainie/ To on zainteresował mnie m.in/posiadanymi do tej pory/ opasłymi tomami Szewczenki z "kobzarem" i I.Franko.Teraz "męczę się " nad piękną ksiązką "Ukraiśkij narodnij odiag xvii- poczatku xix st. w akwarielach J.Głogowskiego" - nie tylko piekne ilustracje ale i bardzo ciekawy historyczny opis /wyd. Kijw,Naukowa Dumka 1988/. Ps Mam znajomego ktory jest zachwycony białostoczczyzną /ja byłem tam w l.70 ale pamietam tylko pałac Branickich i śmieszne kabłąki nad końskimi karkami przy chłopskich furach/- bo to i Krynki i moleny starowierów, i cerkwie i dalej kresowa suwalszczyzna. Ja mało znam ten teren chociaż bardzo zaczyna mnie intrygować. Moze kiedyś w drodze na Mazury...? Żałuję,że nie wpadnę zgodnie z namową "na Kupałę".Raczej uderzę na kryniczczyznę i okolice Gorlic. Pzdr do następnego postu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: Pomnik w Pawliwce IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 12.07.03, 00:07 Co sądzicie Panowie o dokonanym przez nieznanych sprawców w przeddzień uroczystości w Pawliwce-Porycku zmianie treści napisu na pomniku-krzyżu na cmentarzu katolickiem, a konkretnie chodzi mi o zamazanie słowa "zamordowanych"? Napis nie wskazywał kto zamordował Polaków. Po usunięciu tego słowa napis robi się całkowicie niezrozumiały, a wręcz wygląda na to jakby po prostu Polacy zmarli w dniu 11 lipca 1943. Czy to nie przesada ze strony ukraińskiej ludności, że chcą nawet zatrzeć fakt dokonanych zbrodni? Czy to nie świadczy o jakimś niepokojącym zjawisku negowania rzeczywistości? Czyżby kondycja moralna tamtejszej ludności była aż tak tragicznie zakłamana? Co się dzieje z tymi ludźmi? Część Polaków także nie chciała uznać odpowiedzialności za mord w Jedwabnem, ale nikt nie kwestionował oczywistych faktów, że takie zabójstwo się dokonało. Czy chodzi tu o syndrom ofiary, która nie chce uznać, że w pewnych okolicznościach pełniła także rolę kata? Jak dotrzeć do świadomości tych ludzi, którzy dokonują takiej profanacji na nie swoim cmentarzu? Pomimo całej sympatii do Ukraińców, bardzo mnie to zabolało i prawdę mówiąc nie potrafię tego zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Pomnik w Pawliwce IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.07.03, 07:29 Za każdym czynem stoi konkretny człowiek, czy grupa, która ma swój interesik w "judzeniu",skłócaniu. Więc drogi Kolego nie mów o ludności - oglądałem pare repotarzy, i w tym roku i latach poprzednich z tamtych terenów- odnosiłem całkiem inne wrażenie. A Ukraińcy przez lata "wyparli" ze swych sumień niewygodne dla nich fakty /czy Polacy nie stosowali tej samej techniki?/ - teraz bardzo powoli wracają do świadomości - no i trudno. Polacy muszą się z tym pogodzić - a jednać na zasadzie "małych kroków", powolutku- ale do przodu. Pzdr Ptr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: Pomnik w Pawliwce IP: *.kopernet.org 12.07.03, 09:47 Myślę, że trudno obwiniać wszystkich Ukraińców za tą sytuację. Pan Filipowicz, którego rodzina tam zginęła wyrażał sie w swoim przemówieniu na uroczystościach bardzo ciepło o mieszkańcach Pawliwki. Mówił, że bez ich pomocy i życzliwości wiele rzeczy nie byłoby mozliwych. Poza tym wieloma polskimi grobami na Wołyniu opiekuje się miejscowa ludność ukraińska. Tak więc nie generalizowałbym. Z drugiej strony nie da sie ukryć, że siły nacjonalistycznie na Ukrainie niestety też są niemałe co pokazuje przykład tego napisu czy sprawa niewpuszczenia na Ukrainę kombatantów. Ogólnie zgadzam się z Piotrem, że potrzeba czasu. Myślę, że Ukraińcy sami sie muszą uporać ze swoją historią i na pewno my ich do tego nie zmusimy. My natomiast musimy mówić całą prawdę choćby dla drugiej strony była trudna do przyjęcia. Porównanie z Jedwabnem jak najbardziej trafione. Ja natomiast odniosłem bardzo pozytywne wrażenie oglądając czwartkowy film o Wołyniu pani Arnold (ta sama, która nakręciła folm o Jedwabnem). Większość występujących tam Ukraińców jasno mówiła, że zbrodnia wołyńska to dzieło banderowców i należy ją potępić. Dla mnie osobiście bardzo ciekawe były wypowiedzi wołyńskich Czechów, których trudno posądzać o stronniczość. ps. Skoro dyskutujemy juz tak długo to postanowiłem przez szacunek dla innych dyskutantów zmienić anonimowego gościa na darka czyli moje imię. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Proszę - Posłuchajcie tego IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.07.03, 11:03 Drobny cytat z wywiadu z polsko białoruskim artystą plastykiem Leonem Tarasewiczem /GW z 9.07/ /.../ A może przesadzamy?Myśli Pan,że nacjonalistyczne nastroje rzeczywiście są mocne? - Wszedłem niedawno w Białymstoku do krawca,żeby przerobić spodnie. Okazało się,że jest z rodziny mieszkającej pod Jedwabnem. I przez 20 minut wysłuchałem takiego monologu,że marzyłem,żeby jak najszybciej wyjść.Zrozumiałem,że są ludzie,którzy raz jeszcze przyzwoliby na Jedwabne.Jedni zawsze są gotowi powiedzieć,że to wina Żydów,a drudzy,i tak jak u nas w Białostockiem,że to wina "Białorusinów,kacapów" Jest jak w książce Jana S.Bustronia z 1934 roku "O zabobonach i przesądach" - o tam za górką jest czarno,tam na Mazowszu rodzą się owłosione dzieci i mają po troje oczu. /.../ - Czy wierzy Pan,że już wkrótce nie będzie pytania,kto jest Bialorusinem,a kto Polakiem, tylko w jakim stopniu jest Europejczykiem? - Już dziś tak jest. Gdy słucham Radia Maryja straszącego,że Europa nas wykorzysta, to się smieje, bo narazie jakoś to Europejczycy do nas nie przyjeżdzają. Raczej widzę znów emigrację /.../ I tu nie mogę się opędzić od jednej wątpliwości. Kraj,który jest wolny,potrafiłby wydać zgodę na pomnik ku czci niewinnych białoruskich furmanów zamordowanych przez nacjonalistycznych partyzantów w 1946 roku. Kraj który jest wolny, nie myśli ciągle o organizowaniu festywali muzyki patriotycznej i poezji kresowej na ziemiach gdzie mieszkają inne narody. Kraj ktory jest wolny nie denerwuje się, gdy ktos używa słowa "Heimat" i rozumie, że okreslenie "kresowy" może wielu jego obywateli innych narodowości ranić,że dla Białorusinów, dla Ukraińców czy Litwinów może oznaczać traktowanie ich ziem jako swoistej kolonii. Więc jak jest z tą wolnością Polski ?" Koniec "cytaty". Tu krótka refleksja ; Drogi January przecież zdaje sie,że dopiero z naszej dyskusji dowiedziałeś się o ofiarach Tarnawki, Gwożdzianki,Leżajska - mówiąc o potrzebie upamietniania - prawda? Dlaczego jedne sprawy trafiają w wolnej Polsce na pierwsze strony gazet, a inne /podobne tematycznie/chowane są w specjalistycznych wydawnictwach? A jaka niesamowicie ostra była reakcja Elk.. Proszę potraktować to pytanie jako retoryczne. Ps Witaj Darku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Pomnik w Pawliwce IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.07.03, 23:17 Gość portalu: darek napisał(a): > ps. Skoro dyskutujemy juz tak długo to postanowiłem przez szacunek dla innych > dyskutantów zmienić anonimowego gościa na darka czyli moje imię. > Pozdrawiam Dzieki Darku, idac za Twoim przykladem tez podaje swoje imie, aby nie pozostawac anonimowym, chociaz podpisywac sie bede dalej swoim wilczym nickiem. Mam polskie imie Radoslaw, ktore nadala mi mama, ktorej zawdzieczam tez swoja "ruskosc", tak to juz dziwnie plota sie losy. Pozdrawiam wszystkich dyskutantow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Pomniczek dla pewnej Wołynianki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 07:56 Witam wszystkich! Od dłuzszego czas zuważyłem,że wypisywanie się tutaj ma sens, a nasze posty zaczynają żyć swoim życiem.Mam tu na myśli również moich prywatnych,pozasieciowych kibiców i recenzentów /jeśli nawet wytykają mi "ortografy" jak np ten "reportarz"/ Pozwolicie ,że postawię tutaj pomniczek pewnej Wołyniance - ot tak gwoli nauki a i sprzedania troszku prawdy historycznej. Oto mam przed sobą kratkowaną kartke papieru zapisaną równym,odręcznym pismem - zacytuje treść z niewielkimi skrótami : " Życiorys Urodziłam się 17 .II.1921 r. w zalesiu pow.Tarnobrzeg. Po moim urodzeniu rodzice przeniesli się do Armatniowa woj. wołyńskie,gdzie ojciec jako osadnik wojskowy otrzymal gospodarstwo. W Armatniowie ukończyłam szkołe podstawową, a do gimnazjum i liceum uczęszczałam w Łucku.W Armatniowie zastała całą moją rodzinę wojna i po wkroczeniu wojsk radzieckich zamieszkiwaliśmy tu nadal.Niespodziewanie w dniu 10.II.1940 r. całą moją rodzinę tj ojca,matkę,młodszą siostrę i 2 małych braci i mnie deportowano do obwodu archangielskiego osiedle Nanda k/Kołtasa.Tu pod nadzorem NKWD do pażdziernika 1941 r. wraz z ojcem,siostrą i bratem pracowałam przy wyrębie lasu za porcję chleba i zupę.Niewolnicza praca,zimno,głod i okropne warunki bytowania dokuczały strasznie.W pażdzierniku 1941 r. na podstawie układu między ZSRR a gen Sikorskim, zostałam wraz z cała rodziną prztransportowana do Kazachstanu do osady Kyzył Kanad,rejon Czili obwód Kzył-Orda.Warunki były bardzo ciężkie,mieszkaliśmy w ziemiance,pracowaliśmy w kołchozie przy uprawie bawełny,dokuczał głod i choroby a szczególnie szkorbut,malaria i ślepota.Następnie ojciec wstapił do tworzącej się Armii Andersa i po przejściu Armii do Iranu zmarł w Teheranie. 7.vi.1943 r. zostałam aresztowana wraz z siostrą za odmowę przyjęcia obywatelstwa radzieckiego i osadzona w obozie w Czimkent,skąd zostałam zwolniona 5.X.1944 r.PO powrocie z obozu uczyłam grupę dzieci polskich przy miejscowej szkole. Później przeniosłam się wraz z rodziną do rejonowego miasta Czili, gdzie pracowałam w spółdzielni pracy, a równosześnie od 15.v.1945 r. do 25.III.1946 pracowałam w Rejonowym zarządzie ZPP w Czili. W kwietniu 1946 r. przyjechałam wraz z rodziną do Polski. W sierpniu 1946 zacząła pracę w ........Na emeryturę przeszłam w 1981 roku." Koniec cytatu - składam kartkę i chowam do foliałki. W tym życiorysie nie napisała o syberyjskich spodniach roboczych uszytych ze szczątków "wołyńskich" zasłon, plackach wyrabianych z zielska i ziaren wydobywanych z wysuszonych odchodów oślich, o głodzie w więzieniu, o zarabianiu przez młodszych braci przy noszeniu chrustu na opał dla koczowników - Kazachów, pracy przy wyrabianiu cegieł z gliny suszących się potem w potwornym upale, o 50 kilometrowych przemarszach po rozpalonym stepie ... Odbiegłem od tematu, ale Wołyń,Pomniki, bruderszafty .... no i To Ona douczała mnie umiarkowania w sądzeniu historii i bezemocjonalnego podchodzenia do tematu/czego nie zawsze się mi udaje.../ Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O Wołyniu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 14:06 Polecam artykuły /doskonałe moim zdaniem/ www1.gazeta.pl/kraj/1,34314,1570329 html www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1570339 html To z ostaniej GW - pewnie znacie pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: O Wołyniu IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 17:28 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Polecam artykuły /doskonałe moim zdaniem/ > www1.gazeta.pl/kraj/1,34314,1570329 html > www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1570339 html > To z ostaniej GW - pewnie znacie > pzdr Ja polecam www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20030630/PUBLICYSTYKA/306290009 Nie powodowany żadną złośliwością pragnę wyrazić prywatny pogląd, że z problemem, także osoby pochodzenia lub narodowości ukraińskiej, powinny się mierzyć w oparciu o poważne źródła historyków, a nie w oparciu o fantastyczne broszury wydawane przez bezimienne wydawnictwa lub nakładem ZUwP. Te ostatnie tylko judzą i stawiają bariery w na drodze do wybaczenia wzajemnych krzywd czy zbrodni, a ich zgodność z prawdą historyczną jest nieweryfikowalna. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr Kucharzowi Elkoniowi - pilne IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 18:21 Potrawa niestrawna. Stop. za dużo wody i pieprzu.Stop. Do zwrotu - niech kucharz elkoniek sam zjada Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Odpowiedź na te dyrdymały IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.03, 02:24 Gość portalu: piotr napisał(a): > Potrawa niestrawna. Stop. za dużo wody i pieprzu.Stop. Do zwrotu - niech > kucharz elkoniek sam zjada Daj spokój i nie przekręcaj mojego nicka, to dobrze o twojej kulturze nie świadczy. Nie chce mi się z tobą gadać. Łażenie po górach, tani sentymentalny ton ze wspomnień babci grekokatoliczki pomieszany z prowokacyjną nienawiścią nie tyle do mnie, co do obrazu mnie, jaki sobie w swojej ogłupiałej głowie stworzyłeś i chcesz go za wszelką cenę wtłoczyć mnie i innym czytającym ten wątek. To jest żałosne. Za małą, a może za młodą masz jeszcze głowę, żeby pojęła co tu właściwie jest grane, więc się nie wymądrzaj. I nie sil się na modny dziś wśród niektórych antypolski populizm. To już, przynajmniej na mnie, nie działa. Czy po tym co napisałem mieści ci się kolego w głowie, że nigdy np. nie głosowałem i nie zagłosuję np. na LPR? Nie, oczywiście, bo wygodniej jest mnie umieścić w płytkim , głupokowtym stereotypie zacofanego, nietolerancyjnego Polaka-fanatycznego katolika. Żeby rzucać na kogoś tego typu obelgi naprawdę nie potrzeba dziś mieć wielu szarych komórek, a wśród wielu ćwierćinteligentów i dorobkiewiczów z kompleksem wyższości uchodzi się za mądrego, postepowego i uczonego. To jest po prostu żałosne że taka głupowata papka jest dziś bardzo nośna, jak wiele rzeczy niestey w tym kraju. A wracając do tematu, jak się koniecznie chciało przeprosin Kwaśniewskiego w imieniu Polaków za Jedwabne, to nie róbice teraz głupiej miny i baranich oczu i nie piszcie złośliwych bredni, ze Polacy chcą przeprosin Kuczmy za Wołyń do 7- go pokolenia. Tam takich Jedwabnych, w których z rąk Ukraińców w bestialski sposób ginęli Polacy, w tym małe dzieci i kobiety, były setki. To Ukraińcy powinni sobie wprost powiedzieć, że ich dochodzenie do niepodległego państwa u boku zbrodniczych formacji III Rzeszy Adolfa Hitlera było osiąganiem celu po trupach i że nigdy niczym nie da się usprawidliwić tego, co całe zastępy ciemnych, ukraińskich chłopów pojudzonych przez faszystowskich ukraińskich przywódców (którym dziś w niepodległej Ukrainie stawia się pomniki) robiły z Polakami na Kresach. Protestuj sobie, nazywaj sobie mnie jak chcesz, ale taka jest prawda. Taka sama jak ta, ze to właśnie ta znienawidzona Polska pierwsza uznała niepodległość Ukrainy gdy upadał ZSRR. Dziś dostaliśmy jako państwo i jako naród za to podziękowanie. Piszę to tylko dla wyjaśnienia. Pisze to sprowokowany. Wiem, że na to czekasz ze swoją brudną patelnią. Gdyby ton twoich listów był inny, mniej stronniczo- judząco-prowokacyjny, a bardziej pojednawczy, moglibyśmy rozmawiać inaczej. Ale ty tego po prostu nie chcesz. Chcesz jątrzyć i oskarżać, a mówisz o pojednaniu. Dlatego ciebie - przykro mi - uważam już za przypadek beznadziejny. Ponieważ do ciebie nie docierają żadne argumenty, a odpowiedzią są jedynie ataki na mnie, pisz sobie dalej drogie dziecko sam do siebie. Może nawet napisz jakąś broszurkę. O ile będziesz w niej wystarczająco mocno opluwał Polaków, AK (patrz wyglądający na wyssany z palca lub ściągnięty z sufitu wątek "O dzielnych AK-owcach" - gdzie opis źródłą, wydawnictwa, autora, strona itd.), miłośnicy UON na pewno ją chętnie wydadzą, bo to dobrze zamazuje historię, wpędza naiwnych Polaków w fałszywe poczycie winy i za 20 lat jak dobrze pódzie wszyscy już będą wiedzieć, że na Wołyniu to Polacy mordowali Ukraińców. Oczywiście to wszystko odbędzie się pod szyldem tolerancji, która zdaniem takich jak ty powinna obowiązywać tylko w jednym kierunku. Nie pisz już do mnie, bo naprawdę szkoda mi na rozmowę z tobą czasu, a już tym bardziej o tej porze. W końcu nic na to nie poradzę, ze bywają, ja ty, ludzie, hmmm... nieprzemakalni. Nie wiem dlaczego, ale Każdemu Bozia nie dała. I trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: Pomnik w Pawliwce IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 15.07.03, 22:47 Z kolejnych doniesień mediów wynika, że sprawa zamazania słowa "zamordowanych" na krzyżu została w jakiś sposób uzgodniona ze stroną polską. Widocznie był to kolejny niezbędny kompromis, aby uroczystości się odbyły. Być może moja reakcja była zbyt gwałtowna. To prawda, że nie można obwiniać jakiejś bliżej nieokreślonej "ludności". Za to przepraszam. Także w Polsce zdarzają się profanacje pamiątek historycznych. W końcu to u nas zniszczono buldożerami cmentarze niemieckie we Wrocławiu i innych miastach, u nas niszczały i płonęły cerkwie i synagogi. Choć ostatnio jest tych zdarzeń jakby mniej. Jeżeli dotąd nie upamiętniono ofiar Tarnawki czy Gwożdzianki to trzeba to koniecznie zrobić. Co do poruszanego tematu braku wolności w Polsce, to z tego co słyszałem Ukraińcy budują swoje pomniki z Tryzubem, a Niemcy na Opolszczyźnie upamiętniają swoich bohaterów. Więc chyba nie jest tak źle. Napis w Jedwabnem, też chyba nie został zamalowany, a jeżeli tak, to został szybko odnowiony. Wydaje mi się, że możnaby podjąć jakieś działania edukacyjne w Polsce i na Ukrainie zmierzające do pogłębienia wiedzy historycznej na temat tych wydarzeń (uzgodnienie treści podręczników, wymiana młodzieży, emisja programów telewizyjnych ukraińskich w Polsce i polskich na Ukrainie itp.). Z drugiej strony konieczne są śledztwa: polskie i ukraińskie, które mogą pomóc w dojściu do pełnej prawdy. Rozumiem, że Ukraińcy czują się skrzywdzeni przez Polaków, ale chyba możliwe jest uleczenie tych ran historii. Polacy w większości nie czują już nienawiści czy nawet niechęci do Niemców, choć jeszcze 30 lat temu za czasów chociażby "Czterech pancernych i psa" było inaczej. Chciałbym zwrócić uwagę na ogromny wpływ mediów, szczególnie telewizji na świadomość społeczną. Pozdrawiam uczestników dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O uczuciach i odczuciach IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.07.03, 06:29 dzień dobry. W trakcie wędrówek po forach spotkałem się nie z niechęcią Ukraińców do Polaków ale raczej z "zoologiczną" nienawiścią Polaków do Ukraińców. Rozumiem,że w większości przypadków te negatywne uczucia to "choroba wieku młodzieńczego" ale np w jednym z forów /przy okazji sobotnich artykułów/ spotkałem głosy które mnie zastanowiły. Np wystąpił niejaki czedar który przedstawił sie jako powracający z Ukrainy po 26 latach tam pomieszkiwania, po probach zrobienia kariery jako historyk. Facet wręcz z "gorliwością" neofity , bardziej gertychowski niż sam Gertych czy inny historyczny endek zieje taką potworną nienawiścią - znaną zresztą i z tego forum od innej osoby. Powiedz mi więc January raczej - dlaczego tak wielu Polaków, 60 lat po tamtych strasznych wydarzeniach, po tylu licznych publikacjach historyków tłumaczących zawiłosci kontaktów polsko- ukraińskich czy polsko - żydowskich,listach papieskich,apelach o pojednanie tkwi w swoich antyukraińskich czy antyżydowskich fobiach. Może otrzymali w genach ślad strasznych przeżyć swoich przodków, może to nieuleczalna, osobnicza ksenofobia? Wydaje się mi, że część z nich chciałoby, aby Ukraińcy czy postaukraińcy przpraszali Polaków za ... no właśnie za co - czy za to,że żyją, czy za to,że są sąsiadami Polski czy w Polsce, czy za całą historię obu narodów . Jeśli tak by to ziinterpretować to jest to jakaś paranoja. Przecież można powiedzieć " są między nami rachunki krzywd" ale czy nie czas na spojną refleksję ? Mnie osobiście jako .../no nieważane kogo/ nie bardzo podrywają do boju straszne opisy tych czy innych zbrodni, wspomnienia rozkładających się w ziemi prochów ofiar z tej czy innej strony. Uważam,że nauka historii tych narodów i ich współżycia jest bardzo ważna - ale ważniejsza jest współcześność i przyszłość. No to co dyskutujemy dalej ? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O uczuciach i odczuciach - głos ukraiński IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.07.03, 18:30 Znalazłem taki oto głos na jednym z forum i przekalkowałem : "Wita Państwa Ukrainiec, mieszkający wśród Was. Przepraszam za akcent. :-) 1/ Smutno i przykro mi za Wołyń. Tak, to ludobójstwo. Ja tego nie robiłem. 2/ Kolejna tragedia w stosunkach polsko-ukraińskich. Dla czego tak się stało? W stare czasy sąsiad silniejszy napadał na słabszego. Silniejszy (Polska) najpierw mordował słabszego (Ruś, później Ukrainę) potem bił, poniewierał, łupił, odbierał ziemię przodków i jeszcze w arogancki sposób zachowywał się na podbitych ziemiach w stosunku do tubylców (najpierw Rusinów, a potem Ukraińców). Ludnością ukraińską natychmiast zaopiekowano się w sposób haniebny. Od polskiej „opieki” powstała Kozaczyzna, która przyczyniła się jak do sławy polskiej tak i do polskich łez i cierpień. Żadnych wniosków RP nie zrobiła, dalej parła na wschód kolonizując ziemię, ludzi i ichnią wiarę. No i w końcu ten gnębiony naród się zbuntował. Dla czego w tak okrutny sposób? Może RP nie zadbała o to, żeby tym ludziom umożliwić podstawowe warunki dla godniejszego życia i rozwoju ich świadomości? Polska dalej traktował rdzenną ludność jak bydło. Ból ich przodków tylko potęgował ich gniew, który spadł na niewinnych cywili w XX wieku w formie średniowiecznej. Jeżeli spróbujecie Państwo nie wyrywać Wołyń z kontekstu czasowego, to wtedy nie będzie wszystko wyglądać tak jak wyglądało w latach 1942-46. 3/ O przebaczeniu. Watażki UPA popełnili straszną zbrodnie ludobójstwa, zmuszając siłą Ukraińców do zabijania swoich sąsiadów. Jeżeli ktoś odmawiał był natychmiast mordowany. To tłumacze skalę tragedii. Kuczma nie chcę przeprosić. A dla czego? Bo jak Polakom bolą krzywdy, zadane przez Ukraińców, tak i Ukraińcy mają żal do narodu polskiego za krzywdy na przestrzeni wieków. Mam idealne rozwiązanie - niech Prezydenci obu państw jednocześnie przeproszą i poroszą o wybaczenie za wzajemne krzywdy od dziejów ludzkich, i będzie spokój. 4/ Od siebie. Ja, w imieniu narodu ukraińskiego, chcę poprosić o wybaczenie za krzywdy, wyrządzone narodu polskiemu. 5/ A czy kogoś z Was stać na przeprosiny za krzywdy na narodzie Ukraińskim? Było, więcej się nie powtórzy." Koniec cytatu - pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: O uczuciach i odczuciach - głos polski IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.07.03, 00:15 W swoim czasie brałem udział w nabożeństwie międzynarodowym, a raczej spotkaniu modlitewnym w trakcie którego przedstawiciele różnych narodów przepraszali innych za popełnone w przeszłości winy i prosili Boga o pojednanie między tymi narodami. Muszę powiedzieć, że było to bardzo wzruszające i ważne dla mnie przeżycie. Jestem świadomy win popełnionych przez Polaków wobec Rusinów i Ukraińców i jako Polak pragnę wszystkich Ukraińców za te winy i zbrodnie przeprosić. Równocześnie nie zgadzam się z przedstawioną przez przedmówcę czarną i jednostronną wizją stosunków polsko-ukraińskich. Za czasów Rusi Kijowskiej to także Rusini (w tym czasie Ruś była potęgą) najeżdżali i rabowali ziemie polskie, ale także zawierali przymierza z piastowskimi książętami i wydawali za Piastów swoje córki. Polscy władcy nosili w żyłach całkiem sporą domieszkę krwi ruskiej, podobnie jak zapewne ruscy książęta - polskiej. Zajęcie Rusi przez Kazimierza Wielkiego, i póżniej przez Jagiełłę wynikało z dynastycznych układów ostatnich książąt halicko-włodzimierskich z Polską i Węgrami. Polskie osadnictwo na ziemiach ruskich było takim samym naturalnym zjawiskiem jak osadnictwo niemieckie czy żydowskie na ziemiach polskich. W tamtych czasach istniała znacznie większa swoboda zamieszkania niż obecnie. Współistnienie Rusinów i Polaków było w większości przypadków zgodne, bo też świadomość narodowa nie była na tyle silna. Pamiętajmy, że narody w sensie współczesnym z bardzo silną świadomością narodową to dopiero wiek XVIII czy nawet XIX. Naród ukraiński jako część wschodniej Słowaczyzny krystalizował dopiero od wieku XVI, aby w pełni ukształtować się w wieku XIX. Oba narody bardzo wiele nawzajem sobie ofiarowały w sferze kultury, języka, organizacji. Polacy czerpali wiele od cywilizacyjnie nieco ich wyprzedzających Czechów, potem Niemców, Włochów, Holendrów, Francuzów itd. Ukraińcy być może zaczerpnęli nieco od kolonizujących ich i okupujących Polaków, Austriaków, Czechów itd. Równocześnie dla kultury polskiej zetknięcie z cywilizacją bizantyjsko- słowiańską na Rusi i Ukrainie wniosło ten niezwykły powiew Orientu tak bardzo obecny w czasach sarmackich, ale i dzisiaj. Słyszałem opinie, że Zachodnia Ukraina w jakiś sposób odróżnia się od części wschodniej - jest tu lepiej zorganizowane społeczeństwo obywatelskie, większa świadomość narodowa, przetrwał język i silniejsza wiara. Czy to nie jest przypadkiem skutek ponad stuletnich rządów austro-węgierskich, a potem polskich? Oprócz wyjaśniania wzajemnych win pozostaje jeszcze sprawa wdzięczności za to co otrzymaliśmy jedni od drugich. Może ktoś by to przeanalizował: Co jako Polacy zawdzięczamy Rusi i Ukrainie, za co powinniśmy Ukraińcom podziękować? Jestem bardzo ciekaw efektów. A tak na marginesie - ktoś niedawno na tym forum protestował przeciwko używaniu nazwy Kresy. Czy nazwa Ukraina, która jest oficjalną przez nikogo nie narzuconą nazwą tego państwa, nie oznacza tego samego co Kresy? Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: january Re: O uczuciach i odczuciach IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.07.03, 00:32 Wydaje mi się, że na forach ukraińskich na Ukrainie być może zetknął byś się, Piotrze, z nienawiścią do Polaków. Internet w ogóle moim zdaniem sprzyja ostrym wypowiedziom i radykalizmom. Ja momentami jestem przerażony tym co czytam, bo na codzień nie spotykam sie z tak radykalnymi wypowiedziami. Mówisz o tym, że Polacy chcą, aby Ukraińcy stale ich przepraszali. Jak do tej pory tych przeprosin ze strony ukraińskiej jest bardzo niewiele. Prezydent Kuczma, który reprezentuje Ukrainę i Ukraińców nie przeprosił rodzin pomordowanych za to co się stało. Willy Brandt potrafił kiedyś klęknąć i modlić się przed pomnikiem ofiar warszawskiego getta. Teraz mówi się o tym, że Ukraina jeszcze nie dojrzała, że trzeba czasu, który uleczy rany. Owszem Ukraińcy mogli czuć się skrzywdzeni, poniżani, kolonizowani przez Polaków. Na pewno II Rzeczpospolita nie była państwem szanującym prawa mniejszości. Ale czy dopuszczalny jest taki sposób walki o własne państwo i niepodległość, polegający na zabijaniu i wypędzaniu ludności cywilnej innej narodowości? Sądzę, że Ukraińcy bardzo by zyskali w polskich oczach, gdyby był jednak ten drobny gest ze strony prezydenta Kuczmy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: O uczuciach i odczuciach cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 17.07.03, 06:28 Obie Twoje wypowiedzi potwierdzają tylko moje odczucia wobec Ciebie - Brawo Kolego. Oby więcej tak myślących Współrodaków. Uważam, że ważne jest aby to Polacy przy każdej mozliwości wyciągali pierwsi dłonie w geście Pokoju. Będzie to na pewno odbierane jako swiadectwo kultury i potwierdzenie,że słuchamy Głosu Naszego Wielkiego Rodaka. Ukraińscy Grekokatolicy są z Niego Dumni, a z rozmów z Nimi wiem jak bardzo przeżywali Jego Wizytę we Lwowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr Wspomnienia o ks. Nehrebeckim - zapowiedź IP: 212.182.32.* 18.07.03, 17:27 Witam wszystkich serdecznie, Informuję niniejszym, że już przetłumaczyłem dwa wspomnienia pośmiertne o ks. Nehrebeckim, proboszczu gr.kat. z Zalesia k. Rzeszowa. Oba pochodzą z "Nywy" za 1927 r. i zawierają sporo danych nie tylko o samym ich bohaterze, ale i o życiu religijnym grekokatolików na tych terenach w II poł. XIX i na pocz. XX w. Tekst zostanie opublikowany na stronie WWW Parafii Greckokaktolickiej pw. Narodzenia NMP w Lublinie: www.mateusz.pl/goscie/grekat Niestety, z powodu wyjazdu naszego webmastera trzeba będzie na to poczekać pzrynajmniej gdzieś tak do przyszłego tygodnia. Gdy tekst się ukaże, podam dokładny link. Pozdrawiam serdecznie, subdiakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Wspomnienia o ks. Nehrebeckim IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 18.07.03, 18:53 Pozdrawiam Księdza. Cierpliwość będzie więc nagrodzona.Jeśli mógłbym o coś prosić - interesujące byłoby też tłumaczenie Posłania Kard. Lubomira na "Mateuszu"- na wzór przekładu Metropolity Szeptyckiego. Pozdrawiam z deszczowego Rzeszowa. Ps Czy czytał Ksiądz ciekawe wspomnienie Gumniskiego o Ks. Holince - okazał się przecież godnym następcą ks.Nehrebeckiego. Ciekawi mnie jego dalszy los w Sovietach - czy wie Ksiądz coś na ten temat? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: O uczuciach i odczuciach IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.07.03, 20:05 Gość portalu: Piotr napisał(a): > dzień dobry. W trakcie wędrówek po forach spotkałem się nie z niechęcią > Ukraińców do Polaków ale raczej z "zoologiczną" nienawiścią Polaków do > Ukraińców. Rozumiem,że w większości przypadków te negatywne uczucia to "choroba > > wieku młodzieńczego" ale np w jednym z forów /przy okazji sobotnich artykułów/ > spotkałem głosy które mnie zastanowiły.... Witam po przerwie i pozdrawiam. Piotrze wydaje mi sie, ze nie jest az tak zle jak napisales w swoim poscie, czesc tej nienawisci jest jak mysle spowodowana tym, ze nasi ukochani rzadzacy przez 58 lat nie mowili nic na temat konfliktu polsko-ukrainskiego 1942/43 - 1947, az tu nagle kazda gazeta, kazda rozglosnia radiowa itp... epatuje ludzi szczegolowymi opisami wydarzen na Wolyniu, nie wglebiajac sie w podloze historyczne i w ogole szerszy aspekt tych wydarzen. Czesc Internautow to ludzie jeszcze mlodzi i nalezy miec nadzieje, ze zaczna poznawac historie i wyciagac wnioski. Chociaz czesc z nich na pewno bedzie "wiedziala swoje" i do tradycyjnych "wrogow polskosci" - Zydow dolacza jeszcze Ukraincy, ale nie ma rady w kazdym kraju jest jakas grupka chorych z nienawisci. Co do sladow strasznych przezyc w genach to wydaje mi sie ze znakomita wiekszosc tych internautow, a raczej ich bliskich nie zna tych wydarzen z wlasnych przezyc. W temacie przepraszania ciekawym jest fakt, ze jak p. Kwasniewski przeprosil Zydow za Jedwabne to zrobil sie wrzask, natomiast dzielni patrioci smialo domagaja sie przeprosin chyba od wszystkich Ukraincow na swiecie co najmniej do siodmego pokolenia. > Mnie osobiście jako .../no nieważane kogo/ nie bardzo podrywają do boju > straszne opisy tych czy innych zbrodni, wspomnienia rozkładających się w ziemi > prochów ofiar z tej czy innej strony. Uważam,że nauka historii tych narodów i > ich współżycia jest bardzo ważna - ale ważniejsza jest współcześność i > przyszłość. No to co dyskutujemy dalej ? Dyskutujemy, dyskutujemy.... Z nieceierpliwoscia oczekuje na kolejne ciekawe teksty. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O uczuciach i krajobrazie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.07.03, 22:37 Witam - w każdym ,w zasadzie jakoś takoś konstruowanym poście - dobrze jeśli jest elemnent drobnej powokacyjki - no bo i dyskusja nie zawisa w martwym punkcie a i może wywoła się wilka z lasu.Stąd też i element czarnowidztwa w mojej wypowiedzi - ale opłacało się, chociażby po to aby obudzic z wakacyjnej sjesty Januarego i Ciebie. A teraz z innej beczki - odwiedziłem w weekend okolice Rymanowa - zapaliłem świeczkę na pradziadkowym cerkwisku, a i wstąpiłem do Bałucianki gdzie pofilmowałem po n - ty raz piękną górską wioseczkę i jedyną zachowaną z trzech cerkiewek w pradziadkowej parafii, a i "boski" krajobraz . No i dokonałem odkrycia - odkryciem tym jest Pan Antonii Barć - Polak pamietający Łemków, a i podtrzymujący tradycję łemkowskiej rzeżby - lipowych talerzy,tacek z drewnianymi roslinkami , wieszaków na łyżki i prostych świątków. Mieszka naprzeciw cerkwi za potokiem. Przeszło 80 letni staruszek /rocznik 1921/ opowiedział mi o wysiedleniach Łemków " Ta Panie , przyszli żołnierze - Polacy i kazali się im wynosić w 24 godziny,Zapakowali się na wozy i w otoczeniu wojska pojechali na stację do Wróblika. Tam ponad miesiac czekali na pociąg co ich wywózł na wschód. Dobrzy byli ludzie, my nic do nich nie mieli. Gdy Polacy rozebrali cerkiew w Desznie to i tacy jedni przyszli do naszej wioski. My nie dali rozebrać cerkwi i niszczyć nagrobków. Chociaż Polacy z tej wioski, nas tu było 5 rodzin a Łemków 50, chodzili do kościoła do Krolika Polskiego." Tyle Pan Barć. " Prawdziwy" Łemko pisał mi z Ameryki w odpowiedzi na pytanie o czas wysiedleń Łemków z Deszna i okolic "Rodzina mówiła mi, że jak wyjeżdzali to były przy drodze czerwone czereśnie, mnie to oznacza że 27 czerwca, na Władysława" Spisuję wypowiedź Pana Barcia z taśmy filmowej,słucham jego opowieści o przegranych staraniach w sprawie remontu niszczejącej cerkwi i oglądam jego rzeżbione cudeńka...a zapakowałem ich całą siatę. Potem poszliśmy przez cudowne Przymiarki,pogryzając pachnące maliny do gwarnego Iwonicza, gdzie polonijne dzieciaki wywijały polonezy na estradzie. Wiesz, Radku - namawiam - rusz kiedys do podrymanowskiej Bałucianki, kup rzeżbiony talerz u pana Barcia /tylko prosze nie targuj się o te 9 - 10 zł/, zapytaj o dawne dzieje - ale pospiesz się, ludzie tak szybko przemijają. Ps A z moimi unitami jeszcze nie skończyłem, no nie...Teraz czekam na publikację sbdk Piotra Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Elekonowi na zgodę i wszystkim IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.07.03, 06:44 Drogi Kolego pogódźmy się - na znak zgody dedukuję Ci wiersz Kazimierza Wierzyńskiego "Lekcja konwersacji" "Nie mów o Polakach i Żydach to pole minowe Nie mów o Polakach i Ukraińcach to pole minowe Nie mów o Polakach i Czechach to pole minowe Nie mów o Polakach i Litwinach to pole minowe Nie wstępuj na pole minowe Wylecisz w powietrze Są jeszcze inne na które wstąpiliśmy przedtem I także nie ma o czym gadać Tak było dawniej Tak jest teraz I tak będzie zawsze Póki będziemy paść się Na łące zacietrzewionych osłów" Sorry za słowa w finale - ale to nie moje. Ps Wyluzuj się Drogi Panie Elekonie, są wakacje a ja siedzę w robocie /czy to nie wystarczająca kara dla mnie?/i kocham cały świat . Po co ta kolubryna słowna - powiedz proszę coś spokojnego do naszego tematu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Elekonowi na zgodę i wszystkim IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.03, 14:08 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Drogi Kolego pogódźmy się - na znak zgody dedukuję Ci wiersz Kazimierza > Wierzyńskiego "Lekcja konwersacji" > > "Nie mów o Polakach i Żydach > to pole minowe > > Nie mów o Polakach i Ukraińcach > to pole minowe > > Nie mów o Polakach i Czechach > to pole minowe > > Nie mów o Polakach i Litwinach > to pole minowe > > Nie wstępuj na pole minowe > Wylecisz w powietrze > > Są jeszcze inne > na które wstąpiliśmy przedtem > I także nie ma o czym gadać > > Tak było dawniej > Tak jest teraz > I tak będzie zawsze > Póki będziemy paść się > Na łące zacietrzewionych osłów" > > Sorry za słowa w finale - ale to nie moje. > Ps Wyluzuj się Drogi Panie Elekonie, są wakacje a ja siedzę w robocie /czy to > nie wystarczająca kara dla mnie?/i kocham cały świat . Po co ta kolubryna > słowna - powiedz proszę coś spokojnego do naszego tematu. No dobra. Zacznę od małego wyjaśnienia. Trochę jestem zawirowany, bo nocą z niedzieli na poniedziałek wracałem z małego urlopu do tej skrzeczącej rzeczywistości. Jak się okazuje skrzeczącej bardziej niż się spodziewałem. Odsypianie w dzień jednej nocy dało noc następną absolutnie bezsenną, a przy tym trochę rozdrażnioną. Mam jeszcze parę dni wolnego, ale chyba nie wytrzymam w robocie do końca wakacji. Teraz co do Ciebie Piotrze. W przeciwieństwie do wielu ludzi lubię przed pojednawczymi gestami powiedzieć co mi leży na wątrobie. Po prostu unikamy wtedy słodkawego fałszu. I wtedy dopiero możemy naprawdę szczerze i przyjaźnie zacząć rozmawiać. Jesli nie chcemy tego robić, to znaczy że nie jesteśmy naprawdę gotowi rozmawiać i wybaczać mimo wszystko, że niewiele nam trzeba, żeby wykopywać topory wojenne, więc po co się brać za sprawy i krzydy dużo poważniejsze? Co do min i pół minowych, to mam wrażenie Piotrze, że masz niezłą zabawę w podkładaniu forumowych min w tym wątku i patrzeniu jak na kolejnych ja wylatuję w powietrze. Ale to może taki subiektywny mój osąd. Co do Ukraińców. Zdania co do ich przeszłości nie zmieniam i nie zmienię chyba. Ale to naprawdę nieszczęśliwy i biedy naród, któremu należy się od życia jeszcze dużo lepszych dni. Życzę im WIELKODUSZNOŚCI, zastąpienia pamięci krzywd, radością może najpierw współpracy z Polakami, współpracy naszych państw (i małymi przyjaźniami ludzi), na której skorzystają, i co tu dużo gadać, przebudowy mentalności większości obywateli tego państwa. Potem pewnie naszego pojednania. Do tego trzeba jednak, żeby i oni i my wyszli z synmdromu oblężonej twierdzy, który polega na tym głownie, że w każdym usłyszanym słowie szuka się drugiego i trzeciego dna, a to co się usłyszy i czego sie w gruncie rzeczy nie słucha merytorycznie, służy nie pojednaniu i zrozumieniu, tylko ustawieniu rozmówcy do bicia według pasującej nam sztancy. Było to widoczne i tu i w czasie "wołyńskich dyskusji" w prasie ukraińskiej. Może i ja czasem w coś takiego niechcący wdepnąłem, nie wiem. Wierz mi, że przeżycia najbliższych, ich opowiadania, fakt że istnieję tylko dlatego, ze komuś udało się uciec przed ukraińskim mordercą (piszę to nie w kontekście stereotypu czy zjadliwości, a historii po prostu), może czasem czynić, że mój dystans do wielu spraw nie jest taki jak powinien być. Ale staram się, mimo wszytstko, choć nie zamierzam w imię pojednania zamazywać prawdy historycznej ani zrównywać kata z ofiarą. Tak samo jak nie jest moim zamiarem obarczanie odpowiedzialnością kolejnych pokoleń Ukraińców za to co robili ich przodkowie. Ważne jest dla mnie tylko to, co od nich samych słyszę, gdy przychodzi im zmierzyć sie z własną historią. Moje zastrzeżenia do nich wtedy dotyczą tylko postawy ich wobec dawncyh wydarzeń i niczego więcej. Najbardziej przeszkadzają nam ekstremizmy po obu stronach. Ja do takich zaliczam też niektóre publikacje, które byłeś uprzejmy cytować. Jeśli zawierają dane prawdziwe, to zamiast o tym pisać, należy iść do IPN-u i powinny rozpocząć się odpowiednie śledztwa. Sam wtedy położyłbym chętnie kwiaty na grobach ewentualncyh ukraińskich ofiar polskiej przemocy, choć w mojej rodzinie nikt nigdy nie robił Ukraińcom krzywdy. Ale obawiam się że te opowieści to raczej fikcja, która służyć ma tylko antypolskiemu judzeniu. Tak samo jak judzeniu, ale antyukraińskiemu służą np. głupawe zdania o odzyskaniu w przyszłości Lwowa i np. zbyt moim zdaniem sztywne stanowisko Polski w sprawie cmentarza Orląt Lwowskich. Wszyscy, którzy chcą na płytach tego cmentarza napisów o pamięci walk za polskość Lwowa, niech się zastanowią, czy podobałby im się np. taki napis "poległym w walkach z Polakami za niemieckość miasta Breslau żołnierzom Wermachtu" we Wrocławiu. Zresztą, może za 40-50 lat, po pełnym pojednianiu naszych narodów byłoby to możliwe i nie robiło na nikim wrażenia, ale chyba jeszcze nie teraz. Trzeba to brać pod uwagę, szczególnie włąśnie wtedy, gdy ktoś tkwi jeszcze mocno w syndromie oblężenia o którym pisałem wyżej. Zobacz lwowska.galeria.w.interia.pl/cel.html jest tu trochę ciekawaych zdjęć i nieco naiwnych komentarzy. Ale ten chłopaczek ma jeszcze czas zmądrzeć. Na razie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Elekonowi na zgodę IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.07.03, 16:21 Dziękuję - tak trzymaj. Jesli chcesz poznać prawdę strony ukraińskiej - może poczytaj głos Kard. Huzara w sobotniej wyborczej /art. Przed ołtarzem miłosierdzia/. Masz prawo do swoich poglądów, masz prawo lubić i nie lubić . A Twój Głos po prawie miesiącu - wreszcie da się czytać. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Piotrowi na zgodę IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.03, 16:42 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Dziękuję - tak trzymaj. Jesli chcesz poznać prawdę strony ukraińskiej - może > poczytaj głos Kard. Huzara w sobotniej wyborczej /art. Przed ołtarzem > miłosierdzia/. Masz prawo do swoich poglądów, masz prawo lubić i nie lubić . > A Twój Głos po prawie miesiącu - wreszcie da się czytać. > Pozdrawiam Ja też dziękuję. Twój Głos o dziwo też daje się czytać po dłuższej przerwie. Wbrew pozorom nie zmieniam zdania i nie piszę wciąż czego innego. Może to tylko Ty zacząłeś chcieć spoglądać przez dziurkę w kartonie w inny rejon obrazu mojej forumowej osobowości. Poglądy staram się mieć uniwersalne, choć czasem bezlitośnie czytelne, nie nacjonalistyczne, co jak sądzę nie przeczy zdrowemu, otwartemu na innych patriotyzmowi po obu stronach. Co do prawdy, jest jedna, a nie polska, ukraińska czy niemiecka, to tylko my do niej często nie dorastamy, nie chemy, nie czujemy się na siłach czy nie jesteśmy w stanie jej udźwignąć. Moje miłosierdzie każe mi nie tyle zapominać, bo do tego nie mam ani ja ani Ty prawa, ale dawać czas na zmierzenie się z historią i na jej zrozumienie, bez zdań typu "tak, ale", "a wy wcześniej to czy tamto". Bo człowiek jest słaby i ułomny, lubi żyć mitami o samym sobie i wiecznie mieć na wszystko alibi. Z uznaniem odnotowuję publikacje i wypowiedzi (cytowane w przywoływanych wcześniej przeze mnie linkach) byłego premiera Ukrainy i przedstawicieli kościoła ukraińskiego o tym co naprawdę wydarzyło się 60 lat temu i nazywanie przez nich rzeczy po imieniu. To akt dużej odwagi wobec jeszcze wciaż w przeważajacej mierze ksenofobicznych wobec Polaków ukraińskich elit i społeczeństwa. Szkoda, że na podobny gest nie zdobył się prezydent Kuczma. Miałoby to całkeim inną nośność, a Poryck mógłby stać się konfesjonałem w którym być może dokonałoby się daleko niosące się przebaczenie. Dziś, co nie będzie rzeczą łatwą, ważne jest wiązanie Ukriany i Ukraińców, wbrew ich płynącej z prawosławia tradycji, choć nie przeciw ich religii, z kulturą i mentalnością ludzi zachodu. To jest gwarancja rozwoju, także mentalnego, i gwarancja porzucenia fobii, lęków i skrywanego poczucia krzywdy, w czym Ukraińcy niestety są dość mocni. Ukraina to młody kraj o dużym potencjale ludzkim i gospodarczym. Powinna zanleźć godne miejsce w kręgu państw zachodnioeuropejskich. Wierzę mocno, że kiedyś tak właśnie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Piotrowi na zgodę II IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.03, 16:59 Dzięki za namiar na list kardynała Lubacziwskiego. Ja też zachęcam do przeczytania fragmentów homilii Biskupa Głódzia: www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1584137.html Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O zakrętach historii i cerkiewce IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.07.03, 22:32 Mam przed sobą stary modlitewnik ruski z 1906 roku. Mowiłem o nim już kiedyś.Na stronie 133 znajduję prawdziwy rarytas historyczny- ruski tekst cesarsko - habsburskiego hymnu. Posłuchajcie kilku fragmentów w mojej /jak zawsze nieudolnej/transkrypcji : "Imn narodnyj" Boże,budi pokrowitelem Cesariu,jeho krajam! Krepkij wieroju prawitel Mudro haj prowidit nam Pradidnu Jeho koronu Boronim ot woroga! Tiesno iz Habsburskom tronom Spletłas Awstrii cydba! /.../ Ciel haj budie odna: Szczast Cesariu, szczast dierżawie Wo wiki postoit Awstria!" Koniec przydługie cytatu. A Austria - nie postajała tak długo. Mam w zbiorach kartę pocztową : datowana 3.11.1914 Nadawca pisze : W odpowiedzi donoszę przedewszystkiem, że i u mnie w tych czasach brak missaliów, a szkody kozacy nie zrobili, bo ich tu nie było. Byli w Darowie i Rymanowie, tu jednak nie doszli,za co Bogu dzięki,Łączę serdeczne pozdrowienia. Ks. Moszkowicz. Adresat : Wielebny Ksiądz Antonii Typrowicz,wiel.ks. Katecheta Dukla. Na ukos karty pieczęć "K.K. Gendarmerienpostenkommando" - Zenzuriet Karta przedstawia podkolorowany widok wsi Daliowa ; z prawej na wzgórku trójwieżowa cerkiew, w środku plebania. Na przodzie stoją Łemkowie w strojach ludowych. Ta karta - to pamiątka po pierwszej ofensywie carskiej I wojny. Daliowa - dawna łemkowska wioska przy samej granicy słowackiej, koło Jaślisk. Byłem tam wielokrotnie - pierwszy raz chyba w początkach l.70 tych. Zauważyłem już wtedy,że cerkiew która tam stoi jest inna niz ta na tej starej karcie. Ma potęzną kopułę pośrodku sylwety drewnianego budynku. Zapytałem wtedy zyjącą jeszcze wtedy moją Babcię "Rusinkę" /spędziła w Daliowej młode lata/ o zmianę w wyglądzie cerkwi .Odpowiedziała : "w 1931 roku Ukraińcy spalili naszą cerkiew, bo chcieli wybudować nową w swoim stylu" Dopiero wiele lat pózniej domysliłem się,że spalenie cerkwi było epizodem konfliktów pomiędzy ukrainofilami i moskalofilami na Łemkowszczyżnie . Po tym smutnym wydarzeniu mój pradziadek zmienił parafię i przeniósł się z Daliowej do Deszna. Paradoksem w tej historii jest to , że daliowska cerkiew ma się dobrze /nawet plebania się zachowała/ , a desznieńskie cerkwisko - pokrywają pokrzywy. W wakacyjnych wędrówkach warto podjechać w tamte strony - stare kapliczki, kilka cerkwi - no i Pan Barć w Bałuciance. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr "Gott erhalte", Daliowa, ks. Nehrebecki IP: 212.182.32.* 23.07.03, 20:14 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Mam przed sobą stary modlitewnik ruski z 1906 roku. Mowiłem o nim już kiedyś.Na > stronie 133 znajduję prawdziwy rarytas historyczny- ruski tekst cesarsko - > habsburskiego hymnu. Posłuchajcie kilku fragmentów w mojej /jak zawsze > nieudolnej/transkrypcji : > "Imn narodnyj" > Boże,budi pokrowitelem > Cesariu,jeho krajam! > Krepkij wieroju prawitel > Mudro haj prowidit nam > Pradidnu Jeho koronu > Boronim ot woroga! > Tiesno iz Habsburskom tronom > Spletłas Awstrii cydba! Pozwolę sobie skorygować transkrypcję: "Boże, budy pokrowytel, Cisariu, joho krajam! Kripkyj wiroju prawytel, mudro chaj [może być też "naj", jedno i drugie jest skrótem od "nechaj" - s.P.S.] prowodyt' nam! Pradidnu Joho koronu Boronim od woroha, Tisno iz Habsburźkym tronom Spłełaś Awstriji sud'ba!" Po polsku zaczyna się "Boże wspieraj, Boże ochroń", a kończy "bo z Habsburgów tronem złączon jest na wieki Austrii los". Proponuję zajrzeć do biografii Franciszka Józefa I, tej z serii Ossolineum; jest tam pełny teskt hymnu z dodatkowymi zwrotkami okolicznościowymi "Franciszkowi Józefowi i Elżbiecie Boże szczęść...". > Daliowa - dawna łemkowska wioska przy samej granicy słowackiej, koło Jaślisk. > Byłem tam wielokrotnie - pierwszy raz chyba w początkach l.70 tych. > Zauważyłem już wtedy,że cerkiew która tam stoi jest inna niz ta na tej starej > karcie. Ma potęzną kopułę pośrodku sylwety drewnianego budynku. Zapytałem wtedy > > zyjącą jeszcze wtedy moją Babcię "Rusinkę" /spędziła w Daliowej młode lata/ o > zmianę w wyglądzie cerkwi .Odpowiedziała : > "w 1931 roku Ukraińcy spalili naszą cerkiew, bo chcieli wybudować nową w swoim > stylu" Dopiero wiele lat pózniej domysliłem się,że spalenie cerkwi było > epizodem konfliktów pomiędzy ukrainofilami i moskalofilami na > Łemkowszczyżnie. Albo zostało wpisane przez opinię społeczną w ten konflikt. Cerkiew się spaliła, a "starorusini" przypisali to zwolennikom opcji ukraińskiej. Co nie znaczy, że wersja Babci-Rusinki nie jset prawdziwa - byłbym atoli ostrożny. Podobne historie opowiadano na Podlasiu i Chełmszczyźnie - pożary drewnianych cerkiewek przejętych przez Kościół prawosławny w 1875 r. tłumaczono działaniem umyślnym Rosjan, chcących w ten sposób "wymieniać" budowle miejscowe na ceglane cerkwie w stylu "imperialno-staroruskim". Nie mówie, że czasem tak nie bywało, ale... zalecam ostrożność. W każdym razie istotnie obecna cerkiew w Daliowej należy - o ile pamiętam zdjęcie - do tzw. ukraińskiego stylu narodowego, a ta poprzednia, na ile to można wywnioskowac z opisu, była w stylu łemkowskim. Zaraz powiecie, że "każda pliszka swój ogonek chwali" - ale nic na to nie poradzę, że mi się bardziej podoba styl "narodowo-ukraiński" z kopułami, zakorzeniony w tzw. baroku kozackim (weźmy np. cerkiew na polu bitwy pod Beresteczkiem albo...cerkiew gr.kat. w Lublinie). > Po tym smutnym wydarzeniu mój pradziadek zmienił parafię i > przeniósł się z Daliowej do Deszna. Nie dziwię się. Jak się ta cerkiew spaliła, to jedna sprawa, ale jaka musiała być tam atmosfera... > Paradoksem w tej historii jest to , że daliowska cerkiew ma się dobrze /nawet > plebania się zachowała/ , a desznieńskie cerkwisko - pokrywają pokrzywy. Z tą Daliową to arcyciekawa historia i to całkiem współczesna. Mieszkają tam polscy osiedleńcy, którzy jednakże są życzliwie nastawieni do Kościoła greckokatolickiego i wystąpili nawet z inicjatywą, by odprawiać dla nich bizantyjską Liturgie w daliowskiej cerkwi (!). Oczywiście, wymagałoby to wyjścia poza wizję Kościoła greckokatolickiego jako swego rodzaju "Kościoła dla Ukraińców" (grekokatolik=Ukrainiec), pewnego wysiłku duszpastersko- organizacyjnego (trzeba by albo odprawiać po polsku - nie ma na razie przekładów zdatnych do użytku liturgicznego - albo przynajmniej wydać taki modlitewnik, jak swego czasu ks. Nehrebecki dla Zalesia, nb. takich modlitewników było więcej), ale dla przyszłosci Kościoła gr.kat. w Polsce miałoby znaczenie kluczowe. Stąd - chociem zdeklarowany Ukrainiec, członek ZUwP etc. - jako grekokatolik i duchowny UKGK jestem całym sercem za. > W wakacyjnych wędrówkach warto podjechać w tamte strony - stare kapliczki, > kilka cerkwi - no i Pan Barć w Bałuciance. Moja Żona bardzo lubi te okolice, ale dopóki nasza córeczka jest w wieku poniemowlęcym, o wojażach musimy zapomnieć. Pozdrawiam serdecznie, subdiakon Piotr PS. Postaram się jeszcze znaleźć broszurkę "Wyjaśnienia do historii synodów lwowskich z 1891 i 1897 r.", traktującą o próbach wprowadzenia obowiązku celibatu księży. W opracowaniu broszurki w latach 20-ych (gdy sprawa celibatowa rozgorzała na nowo) brał udział synodalny weteran, ks. Nehrebecki, który dzielnie stawiał czoła zakusom na małżeństwa księżowskie na synodzie prowincjalnym w 1891 r. s.P.S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Do sbdk Piotra IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.07.03, 21:50 Witam Księdza, najpierw pozdrowienia Dla Rodzinki Księdza. Jakoś tak się składa,że pewno dzięki nie wprowadzeniu celibatu dla świaszczanników unickich z końcem XiX wieku jestem na tym świecie. Mój pradziadek był ojcem 5 - rga dzieci ,a moja babcia była jego najmłodszą córką. W miarę rozwijania wątku - napiszę tu i rodzie świaszczenników,którego niestety ostanim ogniwem był mój pra..., i o żmudnych poszukiwaniach geanalog. Kurtynkę pewno trzeba będzie powoli odsłaniać :) Trochę pracę ulatwił mi "scalający" schematyzm Błażejowskiego, ale też dzięki współpracy e-mailowej zyczliwego Łemka z USA. Co do uwag pozostałych - DZIEKUJE - prosze o jeszcze!!! Styl tamtej/z pocztówki/ daliowskiej cerkwi nazwał bym stylem przejściowym - podobna była w sylwetce do "żyjącej" w Zawadce Rym. /cudowna wioseczka z zachowanym kompletem chyż/ oraz tej we Wróbliku szlacheckim. Gusty nie podlegają dyskusji - ale uważam,że styl "narodowy ukraiński" jest OKROPNY w porownaniu do subtelności cerkwi łemkowskich od Szczawnego po Powrożnik. Ale i te "baniaste" - Chwała Bogu jesli przetrwały :) Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Do Piotra IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.07.03, 21:57 Witam Piotrze Najwieksze zaciekawienie wzbudzaja te poszukiwania, na pewno byly trudne, ale jak piszesz pochodzisz z rodziny wyksztalconej, zyjacej rowniez w srodowisku miejskim, na pewno w jakis sposob to ulatwialo, no i dokumenty nie zostaly wywiezione. W swoich poszukiwaniach opieram sie na pamieci i okruchach dokumentow, poniewaz duza ich czesc zostala wywieziona przez wladze sowieckie po 17 IX 39, szczegolnie parafialne... Natomiat zupelnie przypadkiem odnalazlem "zaginiona" czesc rodziny (swiat jest maly), ale to temat na pozniej. Jesli chodzi o architekture cerkiewna to najblizsze sa mi drewniane "proste" Cerkwie, chociaz Lemkowskie znam niestety tylko z fotografii. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Na razie Krótko - Wolfoi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.07.03, 06:40 Radku - czas Ci ruszyć na południe !:-) Przepraszam że chwilowo zahamowałem swój słowotok, ale inne zajęcia, witam najbliższych szczęściarzy wracających z "ciepłych krajów" etc. A propos cerkiewek - widzę tu potrzebę, chociażby dla Ciebie, napisać też i tu o tym. Oj ponabijamy, boję się tych postów! A w Przemyślu - wyobraż sobie - po dwóch moich postach - "nabrali wodę w usta" - dziwna, naprawdę dziwna tam sytuacja Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: O zakrętach historii i cerkiewce IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.03, 00:40 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Mam przed sobą stary modlitewnik ruski z 1906 roku. Mowiłem o nim już kiedyś.Na > > stronie 133 znajduję prawdziwy rarytas historyczny- ruski tekst cesarsko - > habsburskiego hymnu. Posłuchajcie kilku fragmentów w mojej /jak zawsze > nieudolnej/transkrypcji : > "Imn narodnyj" > > Boże,budi pokrowitelem > Cesariu,jeho krajam! > Krepkij wieroju prawitel > Mudro haj prowidit nam > Pradidnu Jeho koronu > Boronim ot woroga! > Tiesno iz Habsburskom tronom > Spletłas Awstrii cydba! > /.../ > > Ciel haj budie odna: > Szczast Cesariu, szczast dierżawie > > Wo wiki postoit Awstria!" > Koniec przydługie cytatu. > > A Austria - nie postajała tak długo. > Mam w zbiorach kartę pocztową : datowana 3.11.1914 > > Nadawca pisze : W odpowiedzi donoszę przedewszystkiem, że i u mnie w tych > czasach brak missaliów, a szkody kozacy nie zrobili, bo ich tu nie było. Byli w > > Darowie i Rymanowie, tu jednak nie doszli,za co Bogu dzięki,Łączę serdeczne > pozdrowienia. Ks. Moszkowicz. > Adresat : Wielebny Ksiądz Antonii Typrowicz,wiel.ks. Katecheta Dukla. > Na ukos karty pieczęć "K.K. Gendarmerienpostenkommando" - Zenzuriet > Karta przedstawia podkolorowany widok wsi Daliowa ; z prawej na wzgórku > trójwieżowa cerkiew, w środku plebania. Na przodzie stoją Łemkowie w strojach > ludowych. > Ta karta - to pamiątka po pierwszej ofensywie carskiej I wojny. > > Daliowa - dawna łemkowska wioska przy samej granicy słowackiej, koło Jaślisk. > Byłem tam wielokrotnie - pierwszy raz chyba w początkach l.70 tych. > Zauważyłem już wtedy,że cerkiew która tam stoi jest inna niz ta na tej starej > karcie. Ma potęzną kopułę pośrodku sylwety drewnianego budynku. Zapytałem wtedy > > zyjącą jeszcze wtedy moją Babcię "Rusinkę" /spędziła w Daliowej młode lata/ o > zmianę w wyglądzie cerkwi .Odpowiedziała : > "w 1931 roku Ukraińcy spalili naszą cerkiew, bo chcieli wybudować nową w swoim > stylu" Dopiero wiele lat pózniej domysliłem się,że spalenie cerkwi było > epizodem konfliktów pomiędzy ukrainofilami i moskalofilami na > Łemkowszczyżnie . Po tym smutnym wydarzeniu mój pradziadek zmienił parafię i > przeniósł się z Daliowej do Deszna. > > Paradoksem w tej historii jest to , że daliowska cerkiew ma się dobrze /nawet > plebania się zachowała/ , a desznieńskie cerkwisko - pokrywają pokrzywy. > > W wakacyjnych wędrówkach warto podjechać w tamte strony - stare kapliczki, > kilka cerkwi - no i Pan Barć w Bałuciance. > Pozdrawiam To fakt, Bieszczady są warte częstcyh odwiedzin, a niszczejące cerkwie to skandal i złe świadectwo naszej kultury. Mało wiem o Łemkach, Bojkach, ale z tego co słyszałem, choć traktowani przez Ukriańców jako część ich narodowości (pewnie słusznie), raczej nie cieszyli się jako niepewny element ich sympatią. Byli mniej podatni na nacjonalistyczną propagandę i chyba chcieli żyć z polskimi sąsiadami w przyjaźni. To zasłyszane i wyczytane opinie, może napiszesz Piotrze coś więcej o Bojkach i Łemkach? PS A czy wiadomo, kto właściwie mieszkał przed wojną na Zalesiu: spolonizowani Ukraińcy czy może Łemkowie lub Bojkowie? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Elekonowi i wszystkim IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.07.03, 16:58 Witaj Odnosząc się do twojej poniższej wypowiedzi - muszę sprostować - "mój obszar" to NIE SĄ BIESZCZADY to WSCHODNI OBSZAR BESKIDU NISKIEGO albo ŚRODKOWO- WSCHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA To fakt, Bieszczady są warte częstcyh odwiedzin, a niszczejące cerkwie to > skandal i złe świadectwo naszej kultury. Może nie ze wszystkimi cerwiami (mówiąc ogólnie o naszych Karpatach} tak jest - chociażby z dziś prawosławną w Szczawnem, obiema cerkwiami w Komanczy, dużo dalej w Chyrowej czy np cudownej Mochnaczce. Bałucianka - to krośnieński skandal, ofiara tamtejszej urzędniczej ksenofobii i głupoty, a teraz gdy wybudowano w tej miejscowości nowy kościólek - serce boli na myśl o dalszym losie tej cerkwi. Rozmawiałem o tym z Panem Barciem i miły staruszek - autor uwspółcześnionego wystroju rzeżbiarskiego/bardzo udanego/tej cerkwi jako byłego już kościoła ubolewał razem ze mną nad tą sytuacją. Okazjonalne reportaże TW3 /był taki o Bałuciance kiedyś/ - też niczego nie załatwiają, a ponoć obiecane dotacje z UE - przy obecnych układach mafijnych od Góry do Dołu .... > Mało wiem o Łemkach, Bojkach, - wybacz na razie zostawię ten temat - może January go ruszy , albo Darek-Gość jak wróci z urlopu > PS A czy wiadomo, kto właściwie mieszkał przed wojną na Zalesiu: spolonizowani > Ukraińcy czy może Łemkowie lub Bojkowie? Dziękuję za to pytanie - taki kubełek zimnej wody na otrzeżwienie i powrót do zasadniczego wątku Moim zdaniem to byli jednak spolonizowani w znacznym stopniu Rusini - przybysze z Rusi Białej / obecnego pogranicza Białorusi i Ukrainy/ lub migrańci z terenów rusi czerwonej /obszar lwowsko tarnopolski/. O ich białoruskim pochodzeniu mówił mi "stary śłociniak" - ale bardziej w kategorii domysłu. Oczywiście należy pamiętac o ciągłosci ruskiego osadnictwa na Białej i Zalesiu od czasu śreniowiecza- była o tym mowa chyba jeszcze w maju. Bo o kozackim pochodzeniu ludności Tarnawki,Gwożdzianki i Blizianki - też już mówiliśmy w spokojniejszych czasach. Do tego tematu jeszcze wrócę Ps czytałem Twoje bardzo ciekawe głosy w dyskusjach o trasie zamkowej i przebudowie ul.Słowackiego. Tam też gdzieś wspomniałeś o przebudowie wnętrza cerkwi zalesianśkiej / chyba przy kwestii ochrony konserwatorskiej resztek podpromia/.Czy Twoje tresci świadczą o zaiteresowaniach urbanistyczno - architeckich ? Ciekawe co zrobiono na Zalesiu z ruskimi napisami na łukach "tęczowych" nad obrazami w bocznych ołtarzach - pewno zamalowano albo ... Serdecznie pozdrawiam - muszę jeszcze przed wieczorem zacząć ciąg dalszy "A ja dalej swoje..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Przybysze z Rusi Bialej IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.07.03, 21:22 Gość portalu: Piotr napisał(a): Moim zdaniem to byli jednak spolonizowani w znacznym > stopniu Rusini - przybysze z Rusi Białej / obecnego pogranicza Białorusi i > Ukrainy/ lub migrańci z terenów rusi czerwonej /obszar lwowsko tarnopolski/. O > ich białoruskim pochodzeniu mówił mi "stary śłociniak" - ale bardziej w > kategorii domysłu. Oczywiście należy pamiętac o ciągłosci ruskiego osadnictwa > na Białej i Zalesiu od czasu śreniowiecza- była o tym mowa chyba jeszcze w > maju. Dobry wieczor, z niecierpliwoscia oczekuje na blizsze informacje na powyzszy temat, jak wiesz pogranicze Ukrainsko-Bialoruskie jest bliskie mojemu sercu. To co napisales bardzo mnie zaciekawilo, szczerze mowiac myslalem ze ludnosc bialoruska jest raczej malo mobilna, chociaz kto wie... czesc mojej "ruskiej" rodziny przywedrowala nad Bug z okolic Grodna (przez miejscowych Rusinow tacy ludzie byli okreslani jako "licwiny") i dosyc dobrze wkomponowala sie w tamtejsza mozaike etniczna. Jeszcze kilka takich rozmow i zupelnie przestaniemy byc anonimowi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Przybysze z Rusi Bialej - Wolfowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.07.03, 22:16 O dość przymusowej mobilności przybyszów do Zalesia pisal zarówno Szczęsny Morawski - cytowany już w maju na początku tej dyskusji jak i Ks. Malak - analogicznie cytowany autor "dziejów parafii Słocina". Mówiliśmy wtedy o sugerowanej przez tych autorów wymianie poddanych z woli albo któregoś z Branickich albo Pileckiego - starosty grodeckiego. Moim zdaniem są to raczej historyczne spekulacje - barwne ale o ograniczonej wiarygodności. W związku z nimi właśnie czytałem o alternatywnym pochodzeniu kolejnych "zasiedleńców" włości zalesiańkich. Przykro mi,że przed weekendem nie zdążę ruszyć kolejnych "gadek" - ale czas mi się pakować. Do zobaczenie po niedzieli - może odezwę się w niedzielny, późny wieczór Kordialnie Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Przybysze z Rusi Bialej - Wolfowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.07.03, 22:24 Milego weekendu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Elekon do Piotra - 9 sierpnia IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.03, 13:46 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Witaj > > Odnosząc się do twojej poniższej wypowiedzi - muszę sprostować - "mój obszar" > to NIE SĄ BIESZCZADY to WSCHODNI OBSZAR BESKIDU NISKIEGO albo ŚRODKOWO- > WSCHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA > > To fakt, Bieszczady są warte częstcyh odwiedzin, a niszczejące cerkwie to > > skandal i złe świadectwo naszej kultury. > > Może nie ze wszystkimi cerwiami (mówiąc ogólnie o naszych Karpatach} tak jest - > > chociażby z dziś prawosławną w Szczawnem, obiema cerkwiami w Komanczy, dużo > dalej w Chyrowej czy np cudownej Mochnaczce. > Bałucianka - to krośnieński skandal, ofiara tamtejszej urzędniczej ksenofobii i > > głupoty, a teraz gdy wybudowano w tej miejscowości nowy kościólek - serce boli > na myśl o dalszym losie tej cerkwi. Rozmawiałem o tym z Panem Barciem i miły > staruszek - autor uwspółcześnionego wystroju rzeżbiarskiego/bardzo udanego/tej > cerkwi jako byłego już kościoła ubolewał razem ze mną nad tą sytuacją. > > Okazjonalne reportaże TW3 /był taki o Bałuciance kiedyś/ - też niczego nie > załatwiają, a ponoć obiecane dotacje z UE - przy obecnych układach mafijnych od > > Góry do Dołu .... > > > Mało wiem o Łemkach, Bojkach, - > > wybacz na razie zostawię ten temat - może January go ruszy , albo Darek-Gość > jak wróci z urlopu > > > PS A czy wiadomo, kto właściwie mieszkał przed wojną na Zalesiu: > spolonizowani > > Ukraińcy czy może Łemkowie lub Bojkowie? > Dziękuję za to pytanie - taki kubełek zimnej wody na otrzeżwienie i powrót do > zasadniczego wątku Moim zdaniem to byli jednak spolonizowani w znacznym > stopniu Rusini - przybysze z Rusi Białej / obecnego pogranicza Białorusi i > Ukrainy/ lub migrańci z terenów rusi czerwonej /obszar lwowsko tarnopolski/. O > ich białoruskim pochodzeniu mówił mi "stary śłociniak" - ale bardziej w > kategorii domysłu. Oczywiście należy pamiętac o ciągłosci ruskiego osadnictwa > na Białej i Zalesiu od czasu śreniowiecza- była o tym mowa chyba jeszcze w > maju. Bo o kozackim pochodzeniu ludności Tarnawki,Gwożdzianki i Blizianki - też > > już mówiliśmy w spokojniejszych czasach. > Do tego tematu jeszcze wrócę > > Ps czytałem Twoje bardzo ciekawe głosy w dyskusjach o trasie zamkowej i > przebudowie ul.Słowackiego. Tam też gdzieś wspomniałeś o przebudowie wnętrza > cerkwi zalesianśkiej / chyba przy kwestii ochrony konserwatorskiej resztek > podpromia/.Czy Twoje tresci świadczą o zaiteresowaniach urbanistyczno - > architeckich ? > Ciekawe co zrobiono na Zalesiu z ruskimi napisami na łukach "tęczowych" nad > obrazami w bocznych ołtarzach - pewno zamalowano albo ... > Serdecznie pozdrawiam - muszę jeszcze przed wieczorem zacząć ciąg dalszy "A ja > dalej swoje..." Na początek szczerze przepraszam że nie odpowiedam regularnie w tym wątku. Wiem, że mam jeszcz kilka zaległych pytań do mnie, ale czasu nie starcza, a ten wątek należy do "obfitszych" na tym forum. Moje treści jakoś tam, lepiej lub gorzej, świadczą rzeczywiście o zainteresowaniach architkekturą i urbanistyką. Jedna i druga, nazwijmy to, są w kręgu moich zasadniczych zainteresowań. Co do mojego oburzenia sprawą "remontu" cerkwi na Zalesiu, to cały czas je podtrzymuję. Zobacz w "Dziejach Rzeszowa" fotografię ołtarza Serca Jezusowego ze strony 599 II tomu i porównaj to wnętrze ze stanem faktycznym, czyli tym, co zrobiono z ołtarzem, i w ogóle wnętrzem kościoła obecnie. Tego co widać na zdjęciu już w takim stanie nie zobaczysz. Renesansowo barokowa z dysretnymi bizantytjskimi cechami właściwie architkektura zaleskiej cerkwi, (właściwie należałoby napisać: "nieorenesansowo-neobarkowa"), dobrze wpisująca się w modę końca XIX wieku panującą w Rzeszowie, a może nawet nawiązujaca jakoś do "lubomirskiej" jeszcze sprzed 100 lat przebudowy fary i budowy kościoła poijarskiego, została zaburzona nijakim modernizmem galeryjek i wejść na nie. Gdzie był konserwator z PSOZ-u? Ano, konserwator trząsł się wówczas nad rozpadającymi się i zupełnie bezwartościowymi chałupami przy trasie zamkowej na Podpromiu i w innych miejscach Rzeszowa (takich "zabytków" na rzeszowskiej liście jest więcej). Co do łukowatych zwieńczeń nad obrazami, zostały one zamalowane i piszą o tym bodaj w "Dziejach", niestety strony nie podam, bo nie mogę znaleźć. W ogóle zaleska cerkiew jest moim zdaniem dziełem architkektonicznym, które świetnie reprezentuje murowany typ unickiej architektury. Autor projektu popisał się moim zdaniem znakomitym wyczuciem "charakteru unickiego", który w architkekturze wyrażał się cechami mniej bizantyjskimi niż cerkwie prawosławne, a jednocześnie nieco w wyrazie nawiązujacymi do łacińskich kościołów. Niestety nie wiem nic na temat autora czy budowniczego projektu tej cerkwi (nie musiał nim być w tamtych czasach architekt). Na budynku cerkwi, który teraz, za co chwała, jest pieczołowicie i wiernie restautrowany od zewnątrz (ostatnio kopuła z latarnią) nie ma niestety żadnej informacji o autorze projektu cerkwi, nie ma też w ogóle zadnej informacji o tym, że to obiekt zabytkowy. Co dziwi tym bardziej, ze to zabytek, jak na Rzeszów, naprawdę niepowtarzalny. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Pytanie do Elekona IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.07.03, 21:04 Gość portalu: Elekon napisał(a): > > Dziś, co nie będzie rzeczą łatwą, ważne jest wiązanie Ukriany i Ukraińców, > wbrew ich płynącej z prawosławia tradycji, choć nie przeciw ich religii, z > kulturą i mentalnością ludzi zachodu. To jest gwarancja rozwoju, także > mentalnego, i gwarancja porzucenia fobii, lęków i skrywanego poczucia krzywdy, > w czym Ukraińcy niestety są dość mocni. Ukraina to młody kraj o dużym > potencjale ludzkim i gospodarczym. Powinna zanleźć godne miejsce w kręgu państw > > zachodnioeuropejskich. Wierzę mocno, że kiedyś tak właśnie będzie. W zwiazku z Twoim postem mam nastepujace pytanie i prosze nie odbieraj go jako atak: Co chcesz przez ta wypowiedz powiedziec (chodzi mi o przytoczony fragment), nie uwazam za zasadne wiazanie Prawoslawia z brakiem rozwoju mentalnego, piszesz, ze nie chcesz dzialac przeciw wierze, a jednoczesnie piszesz "wbrew plynacej z Prawoslawia tradycji" i co rozumiesz przez mentalnosc Zachodu? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Pytanie do Elekona IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.03, 00:52 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Gość portalu: Elekon napisał(a): > > > > Dziś, co nie będzie rzeczą łatwą, ważne jest wiązanie Ukriany i Ukrai > ńców, > > wbrew ich płynącej z prawosławia tradycji, choć nie przeciw ich religii, z > > > kulturą i mentalnością ludzi zachodu. To jest gwarancja rozwoju, także > > mentalnego, i gwarancja porzucenia fobii, lęków i skrywanego poczucia > krzywdy, > > w czym Ukraińcy niestety są dość mocni. Ukraina to młody kraj o dużym > > potencjale ludzkim i gospodarczym. Powinna zanleźć godne miejsce w kręgu > państw > > > > zachodnioeuropejskich. Wierzę mocno, że kiedyś tak właśnie będzie. > > W zwiazku z Twoim postem mam nastepujace pytanie i prosze nie odbieraj go > jako > atak: Co chcesz przez ta wypowiedz powiedziec (chodzi mi o przytoczony > fragment), nie uwazam za zasadne wiazanie Prawoslawia z brakiem rozwoju > mentalnego, piszesz, ze nie chcesz dzialac przeciw wierze, a jednoczesnie > piszesz "wbrew plynacej z Prawoslawia tradycji" i co rozumiesz przez > mentalnosc Zachodu? > Pozdrawiam Witaj. Nie zarzucam nic prawosławiu ani nie chcę nikogo na siłe np. czynić katolikiem. Może niezdarnie się wyraziłem. Chodziło mi raczej o większe zwrócenie się mentalne i kulturowe Ukrainy ku zachodowi. Napsałem o tradycji prawosławia, bo to ona w dużej mierze, decyduje, chociażby przez silne, nie tylko historyczne związki cerkwi z Rosją (z tego co wiem obecnie są 2 cerkwie prawosławne na Ukrainie: rosyjska i ukraińska), że oczy Ukraińców wciąż bardziej zwrócone są ku wschodowi i że ich kultura, myślenie są wciąż silnie naznaczona piętnem człowieka wschodu. Nie będzie to łatwe ani szybkie, bo na Ukrainie dodatkowo mamy stulecia pod zarządem Carskiej Rosji a potem 70 lat historii i propagandy ZSRR. Wydaje mi się jednak, że świadomość głebokiego i traktowanego jako długi i głeboki proces też i w samym społeczeństwie zwrotu na Zachód, nie tylko w polityce zagranicznej, ale w mentalności także (choć wcale nie w religii) jest jak najbardziej na Ukrainie pożądana. Być może także tu atutem będą ci, którzy wowodzą się z cerkwi unickiej, nie poddanej wpływom rosyjkich partiarchów i w ogóle z Ukrainy zachodniej, która mimo wszystkich żalów i pretensji do Polaków przes długie i silne związki z Polską była nieco bliższa kulturze Zachodniej Europy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: O uczuciach i krajobrazie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.07.03, 21:30 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Wiesz, Radku - namawiam - rusz kiedys do podrymanowskiej Bałucianki, kup > rzeżbiony talerz u pana Barcia /tylko prosze nie targuj się o te 9 - 10 zł/, > zapytaj o dawne dzieje - ale pospiesz się, ludzie tak szybko przemijają. > Ps A z moimi unitami jeszcze nie skończyłem, no nie...Teraz czekam na > publikację sbdk Piotra Witam, Dzieki za zaproszenie, Twoje opisy naprawde zachecaja do udania sie w tamte strony, niestety w to lato nie da rady - urlop juz zaplanowany (moze w zime, na chwileczke). Jesli chodzi o pospiech to w pelni sie zgadzam, ludzie naprawde przemijaja za szybko (wiem to tez niestety z wlasnych doswiadczen) Pozdrawiam I z niecierpliwoscia czekam na opowiesci nt. unitow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Wolfowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.07.03, 22:04 W zimie możesz też tam wpaść - i w Rymanowie a szczególnie w Bałuciance działa zimą "sympatyczny" chłopski orczyk i stoczek całkiem sobie - ot taki kameralny. Poszedłem twoim śladem i wpadam co chwile do Przemyśla na dyskusję o "Polakach i Ukraińcach" - zapowiada się ciekawie- choć pewno nie obędzie sie bez "pól minowych" - wiesz, tych z wiersza dedykowanego Elekonowi Pozdrawiam Ps Poczytaj mój post z Sbdk Piotrem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr "Zdejm sandały ..." - Wolfowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.07.03, 21:17 "Zdejm sandały z nóg swoich i otrzep pył - bo miejsce na którym stoisz święte jest" - tekst tej mniej więcej tresci przeczytałem kiedys na kamieniu znajdującym sie na uroczysku leśnym powyżej domów wczasowych w Ustroniu śląskim. Było to kiedyś miejsce spotkań ewangelików, który kryli się ze swą wiarą w okresie kontrreformacji. Słowa te przypomniały się mi kiedy w sobotni wieczór trafiłem na cerkwisko w Ożannie - pieknej,letniskowej miejscowości koło Leżajska, z zalewem pachnącym biorowiną i żywicą lasów sosnowych. Idąc brzegiem zalewu zobaczyliśmy dzwonnicę cerkiewną, z pustymi arkadami. Z ciekawości weszliśmy na teren, na którym kiedyś stała XIX wieczna cerkiew pw Sw. Paraskewy. Teraz teren cerkwiska to ... osrodek wypoczynkowy, z domkami letniskowymi. Pod starą ,murowaną dzwonnicą - na cerkwisku ławeczki na których siedzące towarzystwo siedzi, pije piweczko i gorzałkę i śpiewa o tej babie co drugiej babie.... Ludzie - to czysty bandytyzm i chamstwo, skandal i hańba. Ja wiem co to mienie martwej ręki, co to głupota gminnych geodetów,. że 50 lat minęło od ostatniego pochówku... ale tego AKTU CHAMSTWA I ZNIECZULICY nie wytłumaczy nic - ani pochańbienie polskich kościołów na wschodzie i niszczenie tamtejszych cmentarzy. Rankiem na tym miejscu zobaczyłem starą lipę a pod nogami namacałem resztkę płyty kamiennej - jakby nagrobnej,na tarasie stojącego obok domku jakaś damulka popijała coś, obok biegał sobie piesek... Po drugiej stronie drogi stoi nowy ,katolicki kościólek pw. Sw. Antoniego... Na wiejskim cmentarzu stare,piękne, kamienne nagrobki dawnych mieszkańców Ożanny... "Tut spoczywajet Zenobija Woriobiel ... wicznaja pamiat", "Tut spoczywaje rab bożyj...". Te krzyże to chyba brusnieńska robota. Kiedyś w drodze na Mazury nie chciałem pić piwa w knajpie "zaadaptowanej" ze zboru ewangielickiego. Budząc się niedzielnym rankiem widziałem z namiotu po drugiej stronie zalewu kępę drzew na skarpie - to było to cerkwisko, płynąc kajakiem spłoszyliśmy żurawia na zakolach rzeczki Złotej. Na koniec trochę optymizmu - pięknie prezentuje sie odremontowana dawna cerkiew w "narodowym ukraińskim" stylu w pod leżajskim Starym Mieście, ładnie wygląda odremnotowana dawna cerkiew przy leżajskim ryneczku. Ps Skłamałem SBDK Piotrze, że nie lubię tego stylu, ot tak podroczyć się mi zachciało... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: 'Zdejm sandały ...' - Wolfowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.07.03, 19:12 Witam po przerwie, Piekny cytat rozpoczyna Twoj post, pozniej troche smutniej, ale koniec budzacy nadzieje... Coraz wieksza jest moja ciekawosc terenow pd-wsch i czekam na ciag dalszy. Na kilka dni najprawdopodobniej zamilkne, ale po przerwie postaram sie cos skrobnac. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: 'Zdejm sandały ... cd. IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 30.07.03, 23:08 Witaj - cierpliwie poczekam i na Ciebie i resztę dyskutantów. Dzisiaj odebrałem zdjęcia z weekenowej wyprawy. Myślałem, że trochę poniosły mnie emocje - ale nie. Widok pięknej w proporcjach ,niszczejącej dzwonnicy, obok wylakierowane domki kempingowe, zaparkowane samochody wypoczywających na cerkwisku nowobogackich... sypnąłbym jeszcze paroma epitetami... Przy wjeździe tablice "Osrodek wypoczynkowy rzeszowskich zakładów ..." i druga nowsza " Zakład gospodarki komunalnej w Kuryłowce ..." Ani słowa informacji o stojącej tu niegdyś cerkwi, o ponad 600 -set ruskich przedwojennych mieszkańcach wsi, o ponad 50 spośród nich zabitych przez polskich sąsiadów w 1945 roku... Na pogórzu przemyskim, niedaleko wspomnianej tu kiedyś Pawłokomy i Dynowa jest Piątkowa Ruska. Stoi tam nad zakolem potoku jedna z najpiekniejszych w Polsce cerkwi ruskich - Xvii wieczna, trójkopułowa,kryta gontem, typ przejściowy pomiędzy cerkwiami bojkowskimi a stylem ukraińskim. Zapomniana, schowana w zaroslach. Mozna tam dojść idąc niebieskim szlakiem przez góry z Dynowa albo dojechać samochodem od strony Dubiecka. Wejścia do cerkwi "broni" dwumetrowy, obalony krzyż misyjny. Leży pod sobotami oparty jednym ramieniem o ziemię, plecami dotyka wejścia do cerkwi, wygląda jak upadający Hristos izbawitiel. Próg cerkwi wytarty przez wieki stopami ludzi .... Cerkiew - odnowiana w latach 60 tych stoi opuszczona, zapomniana, o "zaiteresowaniu" nią świadczą nabazgrane na jej ścianach i filarach podpierających soboty szczeniackie bazgroły.. Zastanawiam się - po jakie licho jechałem do tej Ożanny. Po "fajce pokoju" z Elekonem byłem już całkiem optymistycznie nastawiony do tej dyskusji. Miłego wypoczynku od komputera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr Nie tylko o narodowym stylu ukraińskim ;-) IP: 212.182.32.* 07.08.03, 20:14 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Na koniec trochę optymizmu - pięknie prezentuje sie odremontowana dawna cerkiew > w "narodowym ukraińskim" stylu w pod leżajskim Starym Mieście, ładnie wygląda > odremnotowana dawna cerkiew przy leżajskim ryneczku. > > Ps Skłamałem SBDK Piotrze, że nie lubię tego stylu, ot tak podroczyć się mi > zachciało... Ot, prowokator. ;-) A bardziej serio: każdy styl może razić, zwłaszcza jeśli jest wprowadzany na zasadzie ideologicznej - jak np. te rosyjskie cerkiewki pseudoruskie za Aleksandra III (ale o części może to dotyczyć i stylu ukraińskiego w Galicji). Nie ma obowiązku lubienia wszystkiego, co istnieje. Mi się jednak ten styl podoba, m.in. dlatego, że odwołuje się do tradycji architektonicznej terenów, z których wywodzi się część mej rodziny. Dla Łemka niewątpliwie może być czymś obcym, co nie znaczy, że nie może mu się spodobać - czy styl, czy jego pojedyncze przejawy. Ja np. nie jestem fanem stylu pseudoruskiego, ale są cerkwie tego typu, które mi się podobają, choćby kaplica na cmentarzu prawosławnym przy Lipowej w Lublinie. Przy okazji: wysłałem dziś webmasterowi naszej strony parafialnej moje tłumaczenie wspomnień o ks. Nehrebeckim. Niestety, pojawi się to w sieci najwcześniej w poniedziałek. Dlatego jeśli ktoś chce się zapoznać z ww. tekstami wcześniej, może napisać do mnie "na priva" i otrzyma rzecz w pliku Word 2000. Pozdrawiam serdecznie, subdiakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Po przerwie pytanie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.08.03, 20:42 Witam wszystkich po dluzszej przerwie. Tym razem w swoim poscie chcialem sie zwrocic (mysle, ze do Piotra i do subdiakona Piotra) z pytaniem: Czy wiecie cos na temat stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna i unicka na terenach pd-wsch Polski, wiem tylko o dwoch wsiach prawoslawnych na tych terenach przed II wojna. Rozmowa zaczela sie od "Grekokatolikow w Rzeszowie", a dokad nas doprowadzi... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: Po przerwie pytanie IP: *.kopernet.org 07.08.03, 20:53 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Witam wszystkich po dluzszej przerwie. > Tym razem w swoim poscie chcialem sie zwrocic (mysle, ze do Piotra i do > subdiakona Piotra) z pytaniem: > Czy wiecie cos na temat stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna i unicka na > terenach pd-wsch Polski, wiem tylko o dwoch wsiach prawoslawnych na tych > terenach przed II wojna. > Rozmowa zaczela sie od "Grekokatolikow w Rzeszowie", a dokad nas doprowadzi... > Pozdrawiam Ciekawe pytanie Radek. W sumie sam chciałem je zadać ale mnie uprzedziłeś. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Prawosławie a unici IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 23:24 > Czy wiecie cos na temat stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna i unicka na > terenach pd-wsch Polski, wiem tylko o dwoch wsiach prawoslawnych na tych > terenach przed II wojna. Na Lemkowinie temat konfliktów tych dwóch wyznan jest dość szeroko opisany . Prawosławie na terenach Łemkowszczyzny zaczęło odzyskiwać pozycję od Tylawy /koniec lat 20 tych/- wioski po Duklą znaną obecnie od całkiem innej strony. Stąd też mówi się o schiżmie tylawskiej. Dużo zła dla grekokatolicyzmu zrobiło /moim zdaniem/ utworzenie na terenach Lemkowszczyzny /głownie wskutek nacisków politycznych rządów sanacyjnych/ Apostolskiej Administracji łemkowszczyzny odrywającej ją od eparchii przemyskiej- działanie to miało przeciwstawiać się rozwojowi prawoslawia,ale jak się wydaje dawało przeciwstawny skutek./Nota bene - "moje" Deszno pełniło przez krótki okres funkcję parafii katedralnej dla Administratora AAŁ ks Maściucha - właśnie za czasów mojego pra../ Szereg parafii grek. kat. przechodziło w l. 30 tych na prawosławie z różnych przyczyn, w tym "mniejsza pazerność materialna " parochów prawosławnych, względny doktrynalne , pewien konserwatyzm obrzędowy wśród Łemków, sprzeciw woboc szerzącego się "patrotyzmu ukraińskiego" i chęć utrzymania nastawiania "moskalofilskiego". Do wsi które przeszły na prawosławie w połowie lat 30 - tych zaliczano , Chyrową, Izby, bieliczną,Polany, bartne,Uście gorlickie, kotań, Nieznajową... to tyle co pamietam- jak sięgnę po literaturę to może coś doprecyzuję. A tak ogólnie - to właśnie w latach międzywojnia ujawniła się dramatyczna sytuacja unitów/ nie tylko Łemków/ z jednej strony prawosławie traktujące ich jako jako braci marnotrawnych w drodze powrotnej do domu, z drugiej strony władze traktujące ich jako zagubionych katolików podatnych na wrażą propagandę... A do tego jeszcze wszelkiej maści nacjonalizmy. To tyle ode mnie - czekam na głos profesjonalisty w "temacie" Pozdrawiam Ps A wiecie,że w bialostockiem forum zaczeli dyskutować na temat Polacy- Żydzi, widzę że znowu będą deptać po minach . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr Re: Prawosławie a unici IP: 212.182.32.* 08.08.03, 09:25 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Na Lemkowinie temat konfliktów tych dwóch wyznan jest dość szeroko opisany . > Prawosławie na terenach Łemkowszczyzny zaczęło odzyskiwać pozycję od > Tylawy /koniec lat 20 tych/- wioski po Duklą znaną obecnie od całkiem innej > strony. Stąd też mówi się o schiżmie tylawskiej. Gwoli ścisłości - były pewne takie dążenia wśród Łemków jeszcze przed I wojną, vide działalność późniejszego prawosławnego męczennika ks. Maksyma Sandowicza, rozstrzelanego w Gorlicach w 1914 r. i kanonizowanego przez Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny w 1994 (?). Miały jednak wówczas charakter przejściowy. > Dużo zła dla grekokatolicyzmu zrobiło /moim zdaniem/ utworzenie na terenach > Lemkowszczyzny /głownie wskutek nacisków politycznych rządów sanacyjnych/ > Apostolskiej Administracji łemkowszczyzny odrywającej ją od eparchii > przemyskiej- działanie to miało przeciwstawiać się rozwojowi prawoslawia,ale > jak się wydaje dawało przeciwstawny skutek. O ile pamiętam, to nie - głoszono nawet, że powstrzymało to dalsze konwersje na prawosławie, co jest o tyle nieścisłe, że skończyły się one - wg. ustaleń ks. dra B. Pracha - ze dwa lata wcześniej. /Nota bene - "moje" Deszno pełniło > przez krótki okres funkcję parafii katedralnej dla Administratora AAŁ ks > Maściucha - właśnie za czasów mojego pra../ Ciekawe czemu? Czy to blisko Rymanowa? Złożyłbym gratulacje, ale ciut chyba za późno na to...;-) > Szereg parafii grek. kat. przechodziło w l. 30 tych na prawosławie z różnych > przyczyn, w tym "mniejsza pazerność materialna " parochów prawosławnych, Duszpasterstwo prawosławne na tych terenach miało charakter misyjny, było w nim zaangażowanych stosunkowo wielu zakonników, stąd nie tylko "mniejsza pazerność", ale i wręcz bezpłatność posług. > względny doktrynalne , pewien konserwatyzm obrzędowy wśród Łemków, Bo im np. wyrzucano z Liturgii określenie "prawosławnyj", czyli "ortodoksyjny". > sprzeciw > woboc szerzącego się "patrotyzmu ukraińskiego" i chęć utrzymania > nastawiania "moskalofilskiego". Niekoniecznie moskalofilskiego, także staroruskiego. > Do wsi które przeszły na prawosławie w połowie lat 30 - tych zaliczano , > Chyrową, Izby, bieliczną,Polany, bartne,Uście gorlickie, kotań, Nieznajową... > to tyle co pamietam- jak sięgnę po literaturę to może coś doprecyzuję. Z literatury można uwzględnić np. te dwa tomy o Łemkach wydane przez muzeum sanockie (zwłaszcza pierwszy), chyba i "Polska-Ukraina.1000 lat sąsiedztwa", także i pracę Papierzyńskiej-Turek o prawosławiu w Polsce międzywojennej. > A tak ogólnie - to właśnie w latach międzywojnia ujawniła się dramatyczna > sytuacja unitów/ nie tylko Łemków/ z jednej strony prawosławie traktujące ich > jako jako braci marnotrawnych w drodze powrotnej do domu, z drugiej strony > władze traktujące ich jako zagubionych katolików podatnych na wrażą > propagandę... A do tego jeszcze wszelkiej maści nacjonalizmy. Owszem, splot tych różnych "izmów" łatwo zauważyć czytając ówczesne czasopisma. > To tyle ode mnie - czekam na głos profesjonalisty w "temacie" Nie uważam się za profesjonalistę w tym konkretnym temacie, ale "dałem głos" na wszelki wypadek. :-) > Pozdrawiam Ja również, subdiakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr Re: Po przerwie pytanie IP: 212.182.32.* 08.08.03, 09:38 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Witam wszystkich po dluzszej przerwie. Witam również bardzo serdecznie. Kiedyś stworzyłem na Yahoo! grupę dyskusyjną "Ruska Wiara", marząc, by było to miejsce, gdzie dziedzice wspólnej tradycji chrześcijaństwa kijowskiego, grekokatolicy i prawosławni, będą mogli spokojnie i rzeczowo pogadać. Nie wyszło (m.in. z braku aktywnych listowiczów prawosławnych), póki co... Potem miałem nadzieję, że coś tu zmieni forum cerkiew.pl - ale na razie i tej szansy nie wykorzystaliśmy. Cieszę się zatem, że możemy to robić na forum rzeszowskim. :-) > Tym razem w swoim poscie chcialem sie zwrocic (mysle, ze do Piotra i do > subdiakona Piotra) z pytaniem: > Czy wiecie cos na temat stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna i unicka na > terenach pd-wsch Polski, wiem tylko o dwoch wsiach prawoslawnych na tych > terenach przed II wojna. O jakie tereny chodzi? O jakie granice Polski - ówczesne czy dzisiejsze? Zasadniczo poza Łemkowszczyzną prawosławia w b. Galicji nie było, z małymi wyjątkami (parafia lwowska, duszpasterstwo wojskowe i więzienne, w tym też czasie 300 [?] osób w Haliczu zadeklarowało przejście na prawosławie, ale nie wiem, czy miało to następstwa w postaci zorganizowania struktury kościelnej). Stosunki na Łemkowszczyźnie były oczywiście bardzo złe, jak to zwykle bywa wtedy, gdy następuje rozłam we wspólnocie kościelnej. "Neoprawosławni" byli w zasadzie bez wyjątku eks-grekokatolikami, podobnie jak ówcześni "neounici" byli w zasadzie bez wyjątku ochrzczeni w Kościele prawosławnym. Istnieją także i inne podobieństwa między tymi dwoma zjawiskami (neounia i ruch prawosławny na Łemkowszczyźnie), choć są też i zasadnicze różnice. > Rozmowa zaczela sie od "Grekokatolikow w Rzeszowie", a dokad nas doprowadzi... Ufajmy, że do niczego złego. > Pozdrawiam Pozdrawiam również, subdiakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: Po przerwie pytanie IP: 213.216.66.* 08.08.03, 10:56 Ja myślę, że jeśli chodzi o stosunki rzymokatolicko-grekokatolicko-prawosławne narosło wiele mitów i niesprawiedliwych ocen z różnych stron. Po pierwsze utworzenie Administracji Apostolskiej Łemkowszczyzny i w ogóle sytuacja na Łemkowszczyźnie. Zarówno prawosławni jak i grekokatolicy oskarżają Polaków o przesladowanie ich wyznanie i popieranie drugiej strony. Troche to nielogiczne i niezgodne z prawdą. Fakty są takie, że władze II RP chciały przede wszystkim ograniczenia ukraińskiego ruchu narodowego i stąd powołanie odrębnej jednostki kościelnej czyli Administracji Apostolskiej Łemkowszczyzny. Z drugiej jednak strony władze były związane konkordatem z Watykanem i starały się go przestrzegać dlatego też nie dopuszczano do przekazywania cerkwi greckokatolickich prawosławnym bowiem pod wzgledem prawnym były to świątynie greckokatolickie. Rodziło to oczywiście rozgoryczenie prawosławnych, których przodkowie przecież budowali te cerkwie i oni uważali je za swoje. Sprawa druga przejmowanie cerkwi prawosławnych przez rzymokatolików na Lubelszczyźnie. Wielokrotnie spotkałem sie ze stwierdzeniami różnych autorów jak bardzo była prześladowana Cerkiew Prawosławna w II RP czego najlepszym dowodem jest fakt przejęcia około 300 cerkwi (jeśli dobrze pamiętam) przez kościół rzymskokatolicki. Uważam, że takie opinie są nieuczciwe i dla nas rzymokatolików niesprawiedliwe. Śmiem twierdzić, że jeżeli chodzi o kresy wschodnie były to prawie wyłącznie byłe świątynie rzymskokatolickie odebrane katolikom w ramach represji po powstaniach i zamienione następnie na cerkwie. Co sie tyczy województwa lubelskiego były to także w pewnym stopniu świątynie rzymskokatolickie, dużo więcej było natomiast byłych świątyń unickich i część wybudowanych juz przez prawosławnych. Niestety ale Rosjanie przez likwidacje Unii spowodowali na tym terenie ogromne zamieszanie wyznaniowe i znalezienie jakiegoś w 100% sprawiedliwego rozwiązania po roku 1918 było w praktyce niemożliwe. Wiekszość przejętych cerkwi była formalnie prawosławna ale wierni byli od 1905 roku w większości (często przytłaczającej) katolikami. Uważam, że w takiej sytuacji pozostawienie cerkwi prawosławnym byłoby rażącą niesprawiedliwością a przekazanie ich grekokatolikom byłoby rozwiązaniem kuriozalnym. Oczywiście były tez wypadki, że przejmowano czy zamykano cerkwie gdzie była większość prawosławnych ale były to raczej wyjątki. Sytuacja bardzo podobna wystąpiła zrtesztą po roku 1991 na Ukrainie kiedy grekokatolicy przejęli swoje świątynie odebrane im w 1946 roku i będące formalnie prawosławne. Cerkiew prawosławna ukazuje to jako przesladowanie prawosławia co jest dla mnie absurdem. Po prostu grekokatolicy odebrali co swoje tam gdzie została pozostała przy prawosławiu żadnych rewindykacji nie było. Warto podkreślić jeszcze jedno tak na Lubelszczyźnie w roku 1918 jak i na Ukrainie w roku 1991 i później cerkwie w większości wypadków odbierały nie władze tylko sami wierni. Najwięcej problemów było natomiast wtedy kiedy podobna ilościowo część wiernych była greko czy rzymokatolikami a część prawosławnymi. Na przykład w Ubrodowicach w powiecie hrubieszowskim doszło do regularnej bitwy katolików z prawosławnymi o cerkiew (wygrali prawosławni). Ale przeważnie odbywało sie to spokojnie. Oczywiście w roku 1938 podczas akcji burzenia cerkwi na Chełmszczyźnie i Podlasiu wyglądało to zupełnie inaczej ale to już inna historia. Tyle na razie jak cos źle napisałem to niech mnie Subdiakon Piotr poprawi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: Po przerwie pytanie IP: 213.216.66.* 08.08.03, 11:30 Wiem, że w Kalnikowie koło Przemysla uniknęło wysiedlenia bardzo dużo Ukraińców- grekokatolików. Po likwidacji kościoła greckokatolickiego na tych terenach chodzili oni do kościoła rzymskokatolickiego w Kalnikowie. W roku 1956 utworzono tam parafie prawosławną i wtedy część byłych grekokatolików przeszła do cerkwi prawosławnej a część pozostała w kościele greckokatolickim. Podziały przebiegały często w środku rodzin i były dość dramatyczne. Na przykład jedni drugim wlewali ropę do studni. We wspomnieniach pana Marczaka jest tez mowa o grekokatolikach w Sanoku z których wiekszość przeszła do kościoła rzymskokatolickiego ale część w tym i pan Marczak pod koniec lat 50-tych przeszła to cerkwi prawosławnej. Marczak pisze, że nie była to dla niego łatwa decyzja (żona, matka i brat z rodzinnej Pakoszówki byli katolikami) ale chcąc pozostać Ukraińcem nie miał innego wyjścia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr Kalników i Sanok IP: 212.182.32.* 08.08.03, 12:03 Gość portalu: darek napisał(a): > Wiem, że w Kalnikowie koło Przemysla uniknęło wysiedlenia bardzo dużo Ukraińców > - > grekokatolików. Po likwidacji kościoła greckokatolickiego na tych terenach > chodzili oni do kościoła rzymskokatolickiego w Kalnikowie. W roku 1956 > utworzono tam parafie prawosławną i wtedy część byłych grekokatolików przeszła > do cerkwi prawosławnej a część pozostała w kościele greckokatolickim. Chyba "rzymskokatolickim"? > Podziały > przebiegały często w środku rodzin i były dość dramatyczne. Na przykład jedni > drugim wlewali ropę do studni. ...zamiast sprzedać na lewo potrzebującym bliźnim. A fe! > We wspomnieniach pana Marczaka jest tez mowa o > grekokatolikach w Sanoku z których wiekszość przeszła do kościoła > rzymskokatolickiego ale część w tym i pan Marczak pod koniec lat 50-tych > przeszła to cerkwi prawosławnej. Marczak pisze, że nie była to dla niego łatwa > decyzja (żona, matka i brat z rodzinnej Pakoszówki byli katolikami) ale chcąc > pozostać Ukraińcem nie miał innego wyjścia. Warto dodać, że było już restytuowane duszpasterstwo gr.kat. z ks. Siekieżyńskim, ale władze państwowe zamknęły cerkiew sanocką. W Kalnikowie też były przynajmniej zamiary wznowienia duszpasterstwa. subdiakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: Kalników i Sanok IP: 213.216.66.* 08.08.03, 12:13 Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a): > Gość portalu: darek napisał(a): > > > Wiem, że w Kalnikowie koło Przemysla uniknęło wysiedlenia bardzo dużo > Ukraińców > > - > > grekokatolików. Po likwidacji kościoła greckokatolickiego na tych terenach > > > chodzili oni do kościoła rzymskokatolickiego w Kalnikowie. W roku 1956 > > utworzono tam parafie prawosławną i wtedy część byłych grekokatolików > przeszła > > do cerkwi prawosławnej a część pozostała w kościele greckokatolickim. > > Chyba "rzymskokatolickim"? > właśnie miało być rzymskokatolickim > > Podziały > > przebiegały często w środku rodzin i były dość dramatyczne. Na przykład je > dni > > drugim wlewali ropę do studni. > > ...zamiast sprzedać na lewo potrzebującym bliźnim. A fe! > > > We wspomnieniach pana Marczaka jest tez mowa o > > grekokatolikach w Sanoku z których wiekszość przeszła do kościoła > > rzymskokatolickiego ale część w tym i pan Marczak pod koniec lat 50-tych > > przeszła to cerkwi prawosławnej. Marczak pisze, że nie była to dla niego > łatwa > > decyzja (żona, matka i brat z rodzinnej Pakoszówki byli katolikami) ale ch > cąc > > pozostać Ukraińcem nie miał innego wyjścia. > > Warto dodać, że było już restytuowane duszpasterstwo gr.kat. z ks. > Siekieżyńskim, ale władze państwowe zamknęły cerkiew sanocką. W Kalnikowie też > były przynajmniej zamiary wznowienia duszpasterstwa. > > subdiakon Piotr Właśnie były całkiem realne plany restytuowania duszpasterstwa greckokatolickiego w Sanoku ale władze państwowe zamknęły cerkiew. Z całą pewnością dużo więcej osób powróciło by do obrządku greckokatolickiego niż przeszło do cerkwi prawosławnej. Cerkiew prawosławna była mimo wszystko obca na tych terenach i wielu ludzi nie tylko łacinników ale i grekokatolików podchodziło do niej co najmniej nieufnie. Pisał zresztą o tym pan Marczak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr Re: Kalników i Sanok IP: 212.182.32.* 08.08.03, 13:02 Gość portalu: darek napisał(a): > właśnie miało być rzymskokatolickim Tak właśnie myślałem. > Właśnie były całkiem realne plany restytuowania duszpasterstwa > greckokatolickiego w Sanoku Nie plany, ale konkretne działania. Ksiądz Siekieżyński już zaczął odprawiać w cerkwi. > ale władze państwowe zamknęły cerkiew. Z całą > pewnością dużo więcej osób powróciło by do obrządku greckokatolickiego niż > przeszło do cerkwi prawosławnej. Cerkiew prawosławna była mimo wszystko obca na > > tych terenach i wielu ludzi nie tylko łacinników ale i grekokatolików > podchodziło do niej co najmniej nieufnie. Pisał zresztą o tym pan Marczak. Władzy o to właśnie chodziło, by osłabić dodatkowo żywioł ukraiński przez tłumienie grekokatolicyzmu i faworyzowanie prawosławia. Faworyzowanie, rzecz jasna, najzupełniej względne i instrumentalne. Do samych prawosławnych trudno mieć pretensję - postępowali zgodnie z powszechnie przyjętymi standardami. Ileż przedwojennych parafii neounickich powstało dzięki temu, że ludzie, nie mogąc się doprosić otwarcia swej cerkwi jako prawosławnej, wnosili podania o przyjęcie na łono neounii, by ratować życie religijne w swej wiosce. Casus Kostomłot jest tu bardzo wymowny - czytałem oryginalną suplikę parafian z 1927 r. do biskupa Przeździeckiego, gdzie nic nie ma o "powrocie do unickich korzeni", lecz o przyjęciu do Kościoła kat. "na prawach jedinowierja" (charakterystyczne, że użyto - dziwnie trafnie - tego terminu oznaczającego przecież coś zupełnie innego, ale w istocie podobnego do neounii, tyle że dotyczącego stosunków staroobrzędowców z prawosławnymi) z uzasadnieniem, że koniecznie potrzeba czynnej cerkwi i księdza... subdiakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr Stosunki międzywyznaniowe - mity i fakty IP: 212.182.32.* 08.08.03, 11:58 Gość portalu: darek napisał(a): > Ja myślę, że jeśli chodzi o stosunki rzymokatolicko-grekokatolicko- prawosławne > narosło wiele mitów i niesprawiedliwych ocen z różnych stron. To prawda, z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, że istnieje coś takiego jak POCZUCIE krzywdy i niesprawiedliwości, całkowicie subiektywne z definicji, ale realne. Weźmy przedwojenną prasę - ileż będzie tam skarg na okrutny los łacinników z "kresów", żyjących w rozproszeniu wśród morza chrześcijan wschodnich (którzy ze swej strony sami uważali się za oprymowanych)... > Po pierwsze utworzenie Administracji Apostolskiej Łemkowszczyzny i w ogóle > sytuacja na Łemkowszczyźnie. Zarówno prawosławni jak i grekokatolicy oskarżają > Polaków o przesladowanie ich wyznanie i popieranie drugiej strony. Troche to > nielogiczne i niezgodne z prawdą. Polityka władz była różna w różnych miejscach. > Fakty są takie, że władze II RP chciały > przede wszystkim ograniczenia ukraińskiego ruchu narodowego ...i tym się na ogól kierowały w swej polityce wobec chrześcijan wschodnich z ziem etnicznie ukraińskich (na innych terenach dochodziło jeszcze zagadnienie białoruskie i po części rosyjskie). > i stąd powołanie > odrębnej jednostki kościelnej czyli Administracji Apostolskiej Łemkowszczyzny. Która była wg. litery układu Rzym-Warszawa prowizorką na 10 lat. > Z drugiej jednak strony władze były związane konkordatem z Watykanem i starały > się go przestrzegać dlatego też nie dopuszczano do przekazywania cerkwi > greckokatolickich prawosławnym bowiem pod wzgledem prawnym były to świątynie > greckokatolickie. Rodziło to oczywiście rozgoryczenie prawosławnych, których > przodkowie przecież budowali te cerkwie i oni uważali je za swoje. Wszystko się zgadza. > Sprawa druga przejmowanie cerkwi prawosławnych przez rzymokatolików na > Lubelszczyźnie. Wielokrotnie spotkałem sie ze stwierdzeniami różnych autorów > jak bardzo była prześladowana Cerkiew Prawosławna w II RP czego najlepszym > dowodem jest fakt przejęcia około 300 cerkwi (jeśli dobrze pamiętam) przez > kościół rzymskokatolicki. Uważam, że takie opinie są nieuczciwe i dla nas > rzymokatolików niesprawiedliwe. Zarzuty nie dotyczą raczej rzymskokatolików jako takich, lecz władz państwowych. Czy są "uczciwe"? Kościół prawosławny spadł z pozycji wyznania panującego, z ogromnymi przywilejami, do rangi wspólnoty raczej tolerowanej, niż akceptowanej, z prawie do wojny nie uregulowanym statusem prawnym, z nachalnymi próbami polszczenia i "rewindykacjami" (lata 30-te)... Nie ma się co dziwić szokowi, który przeżyli zainteresowani. > Śmiem twierdzić, że jeżeli chodzi o kresy > wschodnie były to prawie wyłącznie byłe świątynie rzymskokatolickie odebrane > katolikom w ramach represji po powstaniach i zamienione następnie na cerkwie. Nie tylko! Najbliższy mi przykład - cerkiew(d. grecka) p.w. Narodzenia NMP przy Zielonej w Lublinie, prawosławna od zawsze, przejęta właśnie wtedy przez łacinników, którzy w akcie idiotycznego triumfalizmu zmienili tytuł świątyni na...św. Jozafata, jakby "Narodzenie NMP" nie było dość katolickie! > Co sie tyczy województwa lubelskiego były to także w pewnym stopniu świątynie > rzymskokatolickie, dużo więcej było natomiast byłych świątyń unickich i część > wybudowanych juz przez prawosławnych. Niestety ale Rosjanie przez likwidacje > Unii spowodowali na tym terenie ogromne zamieszanie wyznaniowe Istotnie. > i znalezienie > jakiegoś w 100% sprawiedliwego rozwiązania po roku 1918 było w praktyce > niemożliwe. Wiekszość przejętych cerkwi była formalnie prawosławna ale wierni > byli od 1905 roku w większości (często przytłaczającej) katolikami. Czasem tak, czasem nie. Zależy gdzie. > Uważam, że > w takiej sytuacji pozostawienie cerkwi prawosławnym byłoby rażącą > niesprawiedliwością Gdyby stosować takie same zasady, jak na Łemkowszczyźnie, to nie. Rzecz w tym, że majątku Kościoła prawosławnego nie chronił żaden konkordat, ba - był pogląd w doktrynie prawa, że jest to integralna część majątku państwowego Rosji, który przeszedł na Państwo Polskie. > a przekazanie ich grekokatolikom byłoby rozwiązaniem > kuriozalnym. Zwracam uwagę na fakt, że po ustąpieniu Rosjan nie dano w praktyce nigdy możliwości restytucji Kościoła gr.kat. w b. Kongresówce. Więc argument, że grekokatolików nie było, jest, cóz, trochę nieuczciwy właśnie. Tym bardziej, że na jego poparcie przytacza się często dane nt. sytuacji sprzed powrotu ludności ukraińskiej z "bieżeństwa" do Rosji. Sprawiedliwie byłoby dać ludziom szansę wyboru trzech opcji. Tego nie było. Z przyczyn czysto politycznych oczywiście. > Oczywiście były tez wypadki, że przejmowano czy zamykano cerkwie > gdzie była większość prawosławnych ale były to raczej wyjątki. Sytuacja bardzo > podobna wystąpiła zrtesztą po roku 1991 na Ukrainie kiedy grekokatolicy > przejęli swoje świątynie odebrane im w 1946 roku i będące formalnie > prawosławne. Cerkiew prawosławna ukazuje to jako przesladowanie prawosławia co > jest dla mnie absurdem. Nie takie rzeczy mówi się w celach propagandowych! Natomiast sytuacja jest tu o tyle inna, że w Galicji odebrano grekokatolikom i odbierali z powrotem grekokatolicy, a w Kongresówce odebrano grekokatolikom i "zwracano" łacinnikom, oczywiście na ogół ex-grekokatolikom czy ich potomkom (jeśli chodzi o skład wspólnot, bo już o samej strukturze kościelnej tego się powiedzieć nie da). > Po prostu grekokatolicy odebrali co swoje tam gdzie > została pozostała przy prawosławiu żadnych rewindykacji nie było. Ba, rzecz była jeszcze bardziej złożona - oto tam, gdzie była np. cerkiew (dawniej gr.kat.) i zamknięty kościoł, cerkiew dostawali prawosławni autokefaliści, a grekokatolikom oddawano kościoł (vide Tarnopol, gdzie jedna cerkiew została z początku "przy Moskwie", jedną wzięli autokefalni, a grekokatolikom dano okazały kościół, zresztą na kilka miesięcy wcześniej przejęty przez jurysdykcję moskiewską). Można to dobrze prześledzić we Lwowie - ile przedwojennych cerkwi mają autokefaliści (w tym "filaretowcy"), a ile kościołów - grekokatolicy. > Warto > podkreślić jeszcze jedno tak na Lubelszczyźnie w roku 1918 jak i na Ukrainie w > roku 1991 i później cerkwie w większości wypadków odbierały nie władze tylko > sami wierni. Najwięcej problemów było natomiast wtedy kiedy podobna ilościowo > część wiernych była greko czy rzymokatolikami a część prawosławnymi. Na > przykład w Ubrodowicach w powiecie hrubieszowskim doszło do regularnej bitwy > katolików z prawosławnymi o cerkiew (wygrali prawosławni). Ale przeważnie > odbywało sie to spokojnie. To, że się nie bito, jeszcze nie świadczy o ogólnym zadowoleniu. Po stronie rewindykujących była władza, a ci akurat potomkowie unitów, co przyjęli po 1875 prawosławie, raczej nie mieli silnych tradycji sprzeciwu wobec władzy. Inna rzecz, co czuli, co myśleli. > Oczywiście w roku 1938 podczas akcji burzenia cerkwi na Chełmszczyźnie i > Podlasiu wyglądało to zupełnie inaczej ale to już inna historia. Wcale nie inna - to też II Rzeczypospolita, a jako "końcowy akord" zapisały się te rewindykacje (nb. polegające nie tylko na niszczeniu cerkwi, także na przymuszaniu ludzi do konwersji na katolicyzm łaciński) szczególnie trwale a złowrogo. > Tyle na razie jak cos źle napisałem to niech mnie Subdiakon Piotr poprawi. A co to ja korektor jakiś jestem?! :-))) > Pozdrawiam Pozdrawiam również, subdiakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: Stosunki międzywyznaniowe - mity i fakty IP: 213.216.66.* 08.08.03, 12:36 Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a): ) Gość portalu: darek napisał(a): ) ) ) Ja myślę, że jeśli chodzi o stosunki rzymokatolicko-grekokatolicko- ) prawosławne ) ) narosło wiele mitów i niesprawiedliwych ocen z różnych stron. ) ) To prawda, z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, że istnieje coś takiego ) jak POCZUCIE krzywdy i niesprawiedliwości, całkowicie subiektywne z definicji, ) ale realne. ) Weźmy przedwojenną prasę - ileż będzie tam skarg na okrutny los łacinników ) z "kresów", żyjących w rozproszeniu wśród morza chrześcijan wschodnich (którzy ) ze swej strony sami uważali się za oprymowanych)... ) Zgadza się z tym, że ja akurat staram sie obalać niektóre mity co nie znaczy, że nie dostrzegam realnego poczucia krzywdy i niesprawiedliwości. Zresztą jeżeli chodzi o stronę polska to takim mitem było choćby przekonanie wielu publicystów czy historyków o kilkuset tysiącach czy nawet kilku milionach jakoby wynarodowionych Polaków na Kresach. ) ) ) Po pierwsze utworzenie Administracji Apostolskiej Łemkowszczyzny i w ogóle ) ) ) sytuacja na Łemkowszczyźnie. Zarówno prawosławni jak i grekokatolicy ) oskarżają ) ) Polaków o przesladowanie ich wyznanie i popieranie drugiej strony. Troche ) to ) ) nielogiczne i niezgodne z prawdą. ) ) Polityka władz była różna w różnych miejscach. ) Zgadza się. Dodałbym jeszcze, że była bardzo różna w różnym czasie. ) ) Fakty są takie, że władze II RP chciały ) ) przede wszystkim ograniczenia ukraińskiego ruchu narodowego ) ) ...i tym się na ogól kierowały w swej polityce wobec chrześcijan wschodnich z ) ziem etnicznie ukraińskich (na innych terenach dochodziło jeszcze zagadnienie ) białoruskie i po części rosyjskie). ) Wydaje mi się, że najważniejsze było zagadnienie ukraińskie. Sprawy białoruskie czy rosyjskie to był margines a sprawy ukraińskie realny problem. ) ) i stąd powołanie ) ) odrębnej jednostki kościelnej czyli Administracji Apostolskiej ) Łemkowszczyzny. ) ) Która była wg. litery układu Rzym-Warszawa prowizorką na 10 lat. ) ) ) Z drugiej jednak strony władze były związane konkordatem z Watykanem i ) starały ) ) się go przestrzegać dlatego też nie dopuszczano do przekazywania cerkwi ) ) greckokatolickich prawosławnym bowiem pod wzgledem prawnym były to świątyn ) ie ) ) greckokatolickie. Rodziło to oczywiście rozgoryczenie prawosławnych, który ) ch ) ) przodkowie przecież budowali te cerkwie i oni uważali je za swoje. ) ) Wszystko się zgadza. ) ) ) Sprawa druga przejmowanie cerkwi prawosławnych przez rzymokatolików na ) ) Lubelszczyźnie. Wielokrotnie spotkałem sie ze stwierdzeniami różnych autor ) ów ) ) jak bardzo była prześladowana Cerkiew Prawosławna w II RP czego najlepszym ) ) ) dowodem jest fakt przejęcia około 300 cerkwi (jeśli dobrze pamiętam) przez ) ) ) kościół rzymskokatolicki. Uważam, że takie opinie są nieuczciwe i dla nas ) ) rzymokatolików niesprawiedliwe. ) ) Zarzuty nie dotyczą raczej rzymskokatolików jako takich, lecz władz państwowych ) . ) Czy są "uczciwe"? Kościół prawosławny spadł z pozycji wyznania panującego, z ) ogromnymi przywilejami, do rangi wspólnoty raczej tolerowanej, niż ) akceptowanej, z prawie do wojny nie uregulowanym statusem prawnym, z nachalnymi ) próbami polszczenia i "rewindykacjami" (lata 30-te)... Nie ma się co dziwić ) szokowi, który przeżyli zainteresowani. ) Polszczenie i rewindykacje to lata 38-39. ) ) Śmiem twierdzić, że jeżeli chodzi o kresy ) ) wschodnie były to prawie wyłącznie byłe świątynie rzymskokatolickie odebra ) ne ) ) katolikom w ramach represji po powstaniach i zamienione następnie na cerkw ) ie. ) ) Nie tylko! Najbliższy mi przykład - cerkiew(d. grecka) p.w. Narodzenia NMP przy ) Zielonej w Lublinie, prawosławna od zawsze, przejęta właśnie wtedy przez ) łacinników, którzy w akcie idiotycznego triumfalizmu zmienili tytuł świątyni ) na...św. Jozafata, jakby "Narodzenie NMP" nie było dość katolickie! ) Ale ja mówię o Kresach a Lublin to nie Kresy. ) ) Co sie tyczy województwa lubelskiego były to także w pewnym stopniu świąty ) nie ) ) rzymskokatolickie, dużo więcej było natomiast byłych świątyń unickich i cz ) ęść ) ) wybudowanych juz przez prawosławnych. Niestety ale Rosjanie przez likwidac ) je ) ) Unii spowodowali na tym terenie ogromne zamieszanie wyznaniowe ) ) Istotnie. ) ) ) i znalezienie ) ) jakiegoś w 100% sprawiedliwego rozwiązania po roku 1918 było w praktyce ) ) niemożliwe. Wiekszość przejętych cerkwi była formalnie prawosławna ale wie ) rni ) ) byli od 1905 roku w większości (często przytłaczającej) katolikami. ) ) Czasem tak, czasem nie. Zależy gdzie. ) ) ) Uważam, że ) ) w takiej sytuacji pozostawienie cerkwi prawosławnym byłoby rażącą ) ) niesprawiedliwością ) ) Gdyby stosować takie same zasady, jak na Łemkowszczyźnie, to nie. Rzecz w tym, ) że majątku Kościoła prawosławnego nie chronił żaden konkordat, ba - był pogląd ) w ) doktrynie prawa, że jest to integralna część majątku państwowego Rosji, który ) przeszedł na Państwo Polskie. ) ) ) a przekazanie ich grekokatolikom byłoby rozwiązaniem ) ) kuriozalnym. ) ) Zwracam uwagę na fakt, że po ustąpieniu Rosjan nie dano w praktyce nigdy ) możliwości restytucji Kościoła gr.kat. w b. Kongresówce. Więc argument, że ) grekokatolików nie było, jest, cóz, trochę nieuczciwy właśnie. Tym bardziej, że ) na jego poparcie przytacza się często dane nt. sytuacji sprzed powrotu ludności ) ukraińskiej z "bieżeństwa" do Rosji. ) Sprawiedliwie byłoby dać ludziom szansę wyboru trzech opcji. Tego nie było. Z ) przyczyn czysto politycznych oczywiście. ) Nie do końa tak było. Oczywiście Cerkiew greckokatolickja została ograniczona tylko do Galicji ale była przecież neounia. Oczywiście to nie to samo ale jak by nie patrzeć kościół katolicki obrządku wschodniego. Do neounii przystępowali zresztą przede wszystkim byli prawosławni i myslę, że gdyby działała na tym terenie Cerkiew greckokatolicka to byłoby podobnie czyli przechodziliby do niej prawosławni nie łacinnicy. Pamietaj subdiakonie Piotrze, że ci ludzie od czasu likwidacji Unii wszelkie posługi duszpasterskie co prawda nie regularnie otrzymywali w kościele rzymskokatolickim (śluby krakowskie, misjonarze katoliccy) a Unię znali tylko najstarsi. Zresztą skoro twierdzisz, że rewindykacje tych cerkwi były niesprawiedliwe to co według ciebie byłoby sprawiedliwe. Tylko proszę o konkretna odpowiedź. ) ) ) Oczywiście były tez wypadki, że przejmowano czy zamykano cerkwie ) ) gdzie była większość prawosławnych ale były to raczej wyjątki. Sytuacja ) bardzo ) ) podobna wystąpiła zrtesztą po roku 1991 na Ukrainie kiedy grekokatolicy ) ) przejęli swoje świątynie odebrane im w 1946 roku i będące formalnie ) ) prawosławne. Cerkiew prawosławna ukazuje to jako przesladowanie prawosławi ) a ) co ) ) jest dla mnie absurdem. ) ) Nie takie rzeczy mówi się w celach propagandowych! Natomiast sytuacja jest tu ) o tyle inna, że w Galicji odebrano grekokatolikom i odbierali z powrotem ) grekokatolicy, a w Kongresówce odebrano grekokatolikom i "zwracano" łacinnikom, ) oczywiście na ogół ex-grekokatolikom czy ich potomkom (jeśli chodzi o skład ) wspólnot, bo już o samej strukturze kościelnej tego się powiedzieć nie da). ) ) ) Po prostu grekokatolicy odebrali co swoje tam gdzie ) ) została pozostała przy prawosławiu żadnych rewindykacji nie było. ) ) Ba, rzecz była jeszcze bardziej złożona - oto tam, gdzie była np. cerkiew ) (dawniej gr.kat.) i zamknięty kościoł, cerkiew dostawali prawosławni ) autokefaliści, a grekokatolikom oddawano kościoł (vide Tarnopol, gdzie jedna ) cerkiew została z początku "przy Moskwie", jedną wzięli autokefalni, a ) grekokatolikom dano okazały kościół, zresztą na kilka miesięcy wcześniej ) przejęty przez jurysdykcję moskiewską). ) Można to dobrze prześledzić we Lwowie - ile przedwoj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr Re: Stosunki międzywyznaniowe - mity i fakty IP: 212.182.32.* 08.08.03, 13:28 Gość portalu: darek napisał(a): > Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a): > Gość portalu: darek napisał > ) Zgadza się z tym, że ja akurat staram sie obalać niektóre mity co nie znaczy, > że nie dostrzegam realnego poczucia krzywdy i niesprawiedliwości. Zresztą > jeżeli chodzi o stronę polska to takim mitem było choćby przekonanie wielu > publicystów czy historyków o kilkuset tysiącach czy nawet kilku milionach > jakoby wynarodowionych Polaków na Kresach. Właśnie o tym pisałem. > ) Wydaje mi się, że najważniejsze było zagadnienie ukraińskie. Sprawy > białoruskie czy rosyjskie to był margines a sprawy ukraińskie realny problem. Tak, ale wspomniałem o nich dla porządku. > ) Polszczenie i rewindykacje to lata 38-39. Niezupełnie - trochę wcześniej (zwłaszcza polszczenie prawosławia, bo polonizacja ludności w woj. lubelskim była polityką stałą przez cały czas). > ) Ale ja mówię o Kresach a Lublin to nie Kresy. Teraz tak! ;-) A serio: mój błąd wynikł z pośpiechu i z tej racji, że w tekście na który replikowałem było przemieszane: kresy, lubelszczyzna, kresy... Co do meritum: zdaje się, że nawet nie wszystkie świątynie połacińskie odebrano. Inna rzecz, że były pozwy biskupów o "zwrot" obiektów nawet "pounickich" w liczbie ok. 700, oddalone przez Sąd Najwyższy, ale psujące przez parę lat krew prawosławnym. > ) Nie do końa tak było. Oczywiście Cerkiew greckokatolickja została ograniczona > tylko do Galicji ale była przecież neounia. Oczywiście to nie to samo ale jak > by nie patrzeć kościół katolicki obrządku wschodniego. "Kościół" (nikt nb. nie nazywał tak neounii, gdy istniała!) istniejący wyłącznie na szczeblu parafii (bo już dziekani byli wspólni - łacińscy), z obcym tradycji tych ziem obrządkiem rosyjskim - stanowczo "nie to samo"! > Do neounii przystępowali > zresztą przede wszystkim byli prawosławni i myslę, że gdyby działała na tym > terenie Cerkiew greckokatolicka to byłoby podobnie czyli przechodziliby do niej > > prawosławni nie łacinnicy. Pamietaj subdiakonie Piotrze, że ci ludzie od czasu > likwidacji Unii wszelkie posługi duszpasterskie co prawda nie regularnie > otrzymywali w kościele rzymskokatolickim (śluby krakowskie, misjonarze > katoliccy) a Unię znali tylko najstarsi. Po pierwsze była (nieduża) grupka "opornych" którzy nie chcieli "spowiedzi polskiej", lecz czekali na odrodzenie unii (pisze o tym pewien uczciwy Albertyn). Po drugie gdybanie jest tylko gdybaniem. Fakty zaś są następujące: 1) ludziom nie dano możności wyboru, 2) gdy były próby restytucji grekokatolicyzmu, spotykały się z życzliwością ludności (działalność gr.kat. kapelanów wojskowych z C.k. Armii, podróż pasterska biskupa łuckiego Józefa Bociana w 1918 r. etc.). A co do "najstarszych" - tradycja rodzinna to pies? ;-) > Zresztą skoro twierdzisz, że rewindykacje tych cerkwi były niesprawiedliwe to > co według ciebie byłoby sprawiedliwe. Tylko proszę o konkretna odpowiedź. Nie stawiam ocen generalnych poza jedną: nie dano ludziom możliwości powrotu do stanu sprzed 1875 r. i to było niesprawiedliwe i nieuczciwe. Co do samych przejęć cerkwi na kościoły, rzecz należałoby oceniać indywidualnie. Wszystkie te kwestie potrzebują pogłebionych badań. Weźmy inny stereotyp - że po 1905 r. (a nawet wcześniej) "oporni" całkiem się spolonizowali. Otóż, jeszcze na przełomie XX/XXI w. (!) można było spotkać w Pratulinie (!) co najmniej dwoje ludzi mówiących po ukraińsku. Pozdrawiam, subdiakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: Stosunki międzywyznaniowe - mity i fakty IP: *.kopernet.org 08.08.03, 15:48 Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a): ) Gość portalu: darek napisał(a): ) ) ) Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a): ) ) ) Gość portalu: darek napisał ) ) ) ) Zgadza się z tym, że ja akurat staram sie obalać niektóre mity co nie ) znaczy, ) ) że nie dostrzegam realnego poczucia krzywdy i niesprawiedliwości. Zresztą ) ) jeżeli chodzi o stronę polska to takim mitem było choćby przekonanie wielu ) ) ) publicystów czy historyków o kilkuset tysiącach czy nawet kilku milionach ) ) jakoby wynarodowionych Polaków na Kresach. ) ) Właśnie o tym pisałem. ) ) ) ) Wydaje mi się, że najważniejsze było zagadnienie ukraińskie. Sprawy ) ) białoruskie czy rosyjskie to był margines a sprawy ukraińskie realny probl ) em. ) ) Tak, ale wspomniałem o nich dla porządku. ) ) ) ) Polszczenie i rewindykacje to lata 38-39. ) ) Niezupełnie - trochę wcześniej (zwłaszcza polszczenie prawosławia, bo ) polonizacja ludności w woj. lubelskim była polityką stałą przez cały czas). ) Nie możemy zapominać o jednym inna była sytuacja w lubelskim, inna w Galicji a jeszcze inna na Wołyniu. Różnie to tez wyglądało w różnych latach inaczej na początku lat 20-tych kiedy była pełna demokracja (co nie znaczy, że pełna wolność) a inaczej pod koniec lat 30-tych kiedy karty rozdawały koła wojskowe. ) ) ) Ale ja mówię o Kresach a Lublin to nie Kresy. ) ) Teraz tak! ;-) A serio: mój błąd wynikł z pośpiechu i z tej racji, że w tekście ) na który replikowałem było przemieszane: kresy, lubelszczyzna, kresy... ) Co do meritum: zdaje się, że nawet nie wszystkie świątynie połacińskie ) odebrano. Inna rzecz, że były pozwy biskupów o "zwrot" obiektów ) nawet "pounickich" w liczbie ok. 700, oddalone przez Sąd Najwyższy, ale psujące ) przez parę lat krew prawosławnym. ) Właśnie otóż to! Polska międzywojenna mimo wszystkich swych niedoskonałości była jednak państwem prawa (przynajmniej do końca lat trzydziestych)i nawet niektóre świątynie rzymskokatolickie nie zostały przez katolików odzyskane ponieważ władzom zależało na uspokojeniu sytuacji wyznaniowej na Kresach. ) ) ) Nie do końa tak było. Oczywiście Cerkiew greckokatolickja została ) ograniczona ) ) tylko do Galicji ale była przecież neounia. Oczywiście to nie to samo ale ) jak ) ) by nie patrzeć kościół katolicki obrządku wschodniego. ) ) "Kościół" (nikt nb. nie nazywał tak neounii, gdy istniała!) istniejący wyłączni ) e ) na szczeblu parafii (bo już dziekani byli wspólni - łacińscy), z obcym tradycji ) tych ziem obrządkiem rosyjskim - stanowczo "nie to samo"! ) Byłbym ostrożny z tym "stanowczo" Prostej ludności wiejskiej specjalnie nie interesowało jaka jest administracji kościelna tylko patrzeli jak wyglądają sprawy obrządkowe liturgiczne. Zresztą jak unici bronili sie przed prawosławiem to tez nie wnikali w sprawy dogmatyczne tylko np. sprzeciwiali się usuwaniu z cerkwi organów albo byli zaszokowani prawosławnymi popami z długimi brodami. Warto też zaznaczyć, że neounii były zdecydowanie przeciwne władze państwowe a nawet duża część duchowieństwa. Forsowali ją niektórzy biskupi jak choćby Przeździecki no i Watykan. ) ) Do neounii przystępowali ) ) zresztą przede wszystkim byli prawosławni i myslę, że gdyby działała na ty ) m ) ) terenie Cerkiew greckokatolicka to byłoby podobnie czyli przechodziliby do ) ) niej ) ) ) ) prawosławni nie łacinnicy. Pamietaj subdiakonie Piotrze, że ci ludzie od ) czasu ) ) likwidacji Unii wszelkie posługi duszpasterskie co prawda nie regularnie ) ) otrzymywali w kościele rzymskokatolickim (śluby krakowskie, misjonarze ) ) katoliccy) a Unię znali tylko najstarsi. ) ) Po pierwsze była (nieduża) grupka "opornych" którzy nie chcieli "spowiedzi ) polskiej", lecz czekali na odrodzenie unii (pisze o tym pewien uczciwy ) Albertyn). Mógłbyś cos szerzej napisać na ten temat bo przyznam sie, ze pierwsze słyszę. Po drugie gdybanie jest tylko gdybaniem. Fakty zaś są następujące: 1 ) ) ) ludziom nie dano możności wyboru, 2) gdy były próby restytucji ) grekokatolicyzmu, spotykały się z życzliwością ludności (działalność gr.kat. ) kapelanów wojskowych z C.k. Armii, podróż pasterska biskupa łuckiego Józefa ) Bociana w 1918 r. etc.). A co do "najstarszych" - tradycja rodzinna to pies? ;- ) )Można by cos szerzej na ten temat. ) Oczywiście jest to w pewnym sensie gdybanie ale nie sądzę, żeby grekokatolicy odnieśli większe sukcesy wśród ludności łacińskiej no chyba, że tereny te przypadły by Ukrainie. Myslę natomiast, że mogli by pozyskać troche prawosławnych choć tak naprawdę trudno powiedzieć ile. Pamiętaj też o jeszcze dwóch sprawach. Po pierwsze ludność katolicka Podlasia i Chełmszczyzny znajdowała sie pod silnym wpływem endecji. Wystarczy prześledzić wyniki wyborów w okresie międzywojennym. Myslę, że świadomość polska była już wtedy silnie wykształcona. Po drugie ci najstarsi Unici pamiętający jeszcze czasy Unii pamietali też, że prawosławie wprowadzali właśnie księża z Galicji co z pewnością kościołowi greckokatolickiemu nie ułatwiło by zadania. Oczywiście wszystko to jest gdybanie ale sądzę, że kościół greckokatolicki nie odniósłby już wtedy zbytnich sukcesów na tych terenach a juz na pewno nie wśród łacinników. Myślę, że było już za późno na wskrzeszenie Unii. ) ) Zresztą skoro twierdzisz, że rewindykacje tych cerkwi były niesprawiedliwe ) to ) ) co według ciebie byłoby sprawiedliwe. Tylko proszę o konkretna odpowiedź. ) ) Nie stawiam ocen generalnych poza jedną: nie dano ludziom możliwości powrotu ) do stanu sprzed 1875 r. i to było niesprawiedliwe i nieuczciwe. Co do samych ) przejęć cerkwi na kościoły, rzecz należałoby oceniać indywidualnie. ) Nie zgodze sie z tobą. To, że nie dano ludziom możliwości powrotu do stanu sprzed 1875 roku jest prawdą ale twierdzę, że ogromna wiekszość tych ludzi wcale tego nie oczekiwała. Zgadzam sie natomiast, że sprawy przejęć cerkwi prawosławnych na kościoły należałoby oceniać indywidualnie. Według posiadanej przeze mnie wiedzy w większości wypadków (co nie znaczy, że we wszystkich) mieliśmy do czynienia z sytuacją, że cerkiew była formalnie prawosławna a wiekszość mieszkańców była katolikami i ci ludzie po prostu zajmowali tą cerkiew nie ogladając sie na władze. Władze to tylko później sankcjonowały. ) Wszystkie te kwestie potrzebują pogłebionych badań. Weźmy inny stereotyp - że ) po 1905 r. (a nawet wcześniej) "oporni" całkiem się spolonizowali. Otóż, jeszcz ) e ) na przełomie XX/XXI w. (!) można było spotkać w Pratulinie (!) co najmniej dwoj ) e ) ludzi mówiących po ukraińsku. ) Zależy co rozumiemy przez polonizację. Na pewno spolonizowali sie świadomościowo. W sensie politycznym uważali sie za Polaków, identyfikowali się z państwem polskim , chcieli szkół polskich dla swych dzieci, głosowali na polskie partie polityczne (przeważnie na endecję) itd. Natomiast pod wzgledem językowym to jeszcze do lat 50 powszechnie uzywano np. w okolicach Białej Podlaskiej czy Włodawy języka ukraińskiego. Zresztą nie tylko tam. W takim np. powiecie zbaraskim w Galicji w roku 1910 było oficjalnie niecałe 32% rzymskich katolików, mieszkali oni we wszystkich 59 gminach powiatu ale tylko w 2 mówiono na co dzień po polsku. w okresie międzywojennym sytuacja pod tym wzgledem nic sie nie zmieniła. Mimo to ludzie ci czuli sie Polakami i w 1944, 1945 prawie wszyscy wyjechali do Polski. We wspomnianym przeze mnie wcześniej Kalnikowie też wielu Polaków nie znało przed wojną języka polskiego i organizowano nawet latem kursy języka polskiego dla Polaków. ) Pozdrawiam, ) subdiakon Piotr Ja również pozdrawiam. Ciekawa dyskusja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Kościół katolicki a unici IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 16:53 Przepraszam z góry za prowokacyjność / no ale mówimy o faktach i mitach/ i trochę przydługi cytat " ... Pragnę jednak podkreślic,że w Polsce sprawa jest bardzo trudna, ponieważ u nas w stosunku do unii grzeszny jest nie tyle Kościól prawosławny, ile rzymskokatolicki. Przecież likwidacja unii w 1947 roku w Polsce to był jedyny moment, w którym Kościół rzymskokatolicki kolaborował z władzami komunistycznymi. - Na czym ta kolaboracja polegała? - Na niszczeniu, na świadomym niszczeniu unitów i ich Kościoła. - W jaki sposób? - Kościół rzymskokatolicki zapędzał ich po prostu do obrządku łacińskiego, z całą satysfakcją i z całym zapałem. Opowiadał mi jeden z księzy unickich, że już wtedy, kiedy państwo zaczęło tolerować placówki unickie, pojechał do Gorzowa, do swojego administratora apostolskiego z prośbą o zezwolenie na nabożeństwo grekokatolickie, bo tam gdzie mieszkał, było wielu unitów. W odpowiedzi usłyszał, że po to tutaj przyjechali,by zapomnieli,że są unitami. - Nie wiedziałem, że Kościól rzymskokatolicki jest tak bardzo winny wobec unitów w Polsce. - Proszę Pana, trzeba mówić o pogromach, jakie wierni Kościoła rzymskokatolickiego urządzali unitom, o niszczeniu cerkwi grekokatolickich w południowej Polsce... - Nie mówiąc już o zniszczeniu owego ikonostasu zaprojektowanego przez Matejkę /.../ {dopisek mój - mowa o kościele św. Norberta w Krakowie} - Dodajmy jeszcze wypowiedzi księży rzymskokatolickich, pełne zachwytów i radości z tych pogromów, które zgotowano unitom...To był jedyny wypadek kolaboracji Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce z władzami komunistycznymi. Cięzki to grzech i trzeba się przyznać do niego, a nie tuszować. /.../ Powtarzam, to nie prawosławni zniszczyli unię w Polsce, tylko rząd komunistyczny i Kościól rzymskokatolicki. - Reka w rękę. - tak, z pełną premedytacją i dużą przyjemnoscią." Na razie to tyle - cytat pochodzi z ksiązki Z. Podgorzec " Mój Chrystus- rozmowy z Jerzym Nowosielskim" Wyd. Łuk - 1993 Co sądzicie na temat tej wypowiedzi - pozwolicie,że w trakcie dyskusji jeszcze sięgnę po tą ksiązkę jak i wypowiedzi zawarte w wielokrotnie cytowanej już pracy M.Siwickiego - a dotyczących tym razem handlu metrykami chrzcielnymi ... No to co Dareczku - powalczymy z tym wątkiem ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Kościół katolicki a unici cz.2 IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 18:03 Ciąg dalszy z Nowosielskiego : " -Dlaczego jednak Kościołowi rzymskokatolickiemu tak zależało na niszczeniu unii? - Bo zawsze jej nienawidzil. - Kosciól katolicki nienawidzil unii? - Tak, zawsze nienawidzil Koscioła unickiego. szczególnie w Polsce. - Naprawde ? -Tak, do tego stopnia byl tą nienawiscia zaślepiony, że we lwowskiej archidiecezji prze II wojną wydano zakaz noszenia gotyckich,kloszowych ornatów,żeby nie upodabniać sie pod względem szat liturgicznych do księzy unickich. Księza katoliccy nienawidzili unitów, a ich marzeniem było zlatynizowanie unii. Kiedyś, kiedy byłem jeszcze unitą,spotkałem księdza katolickiego,który zapytal mnie,kiedy wreszcie stanę sie prawdziwym rzymskim katolikiem. Marzeniem Koscioła rzym.kat. była likwidacja uni w Polsce. Nie dopuszczano do senatu biskupów unickich,upokarzano ich na wszelkie sposoby, a gdy wreszcie dopuszczono w czasie uchwalania Konst. 3 Maja, to metropolita unicki musial zająć miejsce po najnizszym rangą biskupie rzymskokatolickim, mimo że matropolita mial taka wladze jurysdykacyjną w swoim Kosciele o jakiej się nie śnilo wtedy prymasowi Polski. Nienawidzono unitów zawsze...Prosze Pana, wielokrotnie przecież na własne oczy widziałem we Lwowie, że księza rzym.katol. specjalnie nie zdejmowali nakryć głowy przed cerkwiami unickimi. Nic więc dziwnego, że to co się stalo z unitami w 1947 roku, przyjęte zostało z wielką radoscia przez kler rzymskokatolicki" Koniec cytatu - prosze nie przyjmować, że ja identyfikuję się z powyższymi słowami Mistrza Nowosielskiego , ale ... Gdy ostatnio,w trakcie krotkiego pobytu w okolicach Krynicy zobaczyłem zdemolowane, poprzestawiane ikonostasy w Mochnaczce i Powrozniku, w swietle pięknych kandelabrów cerkiewnych i odbywającej się liturgii katolickiej, to oczami pasłem cudowność wnetrza- a w myslach blużniłem najgorszymi słowami na ludzi ktorzy to uczynili i na siłę przekłamali prawdę wystroju dawnych cerkwi. Gdy też ostatnio oglądałem wnętrze cerkwi w Bałuciance i zobaczyłem w babińcu, pod wieżą śmietnisko urządzone w misie pięknie wykutej chrzcielnicy,brutalnie wydarty barokowy ołtarz z części sanktuaryjnej, zacieki na suficie i ścianach , zagraconą komórkę w dawnym sanktuarium. itd.itd.. żałowałem, że to zobaczyłem. Zwłaszcza, że kawałek dalej stoi na skarpie dumnie wystawiony, nowy katolicki kościólek, a użytkowana przez Nich przez ponad 50 lat cerkiew stoi w opuszczeniu ...i czeka, no własnie na co!!! A dzisiaj w gazetach czytam o tragedii cerkwi w Opace, kretynskie i mętne tłumaczenia człowieka ktory ma czelność tytułowania się Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków i obłudne ubolewania pismaków . Wybaczcie ale musiałem to napisać! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: Kościół katolicki a unici cz.2 IP: *.kopernet.org 08.08.03, 19:03 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Ciąg dalszy z Nowosielskiego : > > " -Dlaczego jednak Kościołowi rzymskokatolickiemu tak zależało na niszczeniu > unii? > - Bo zawsze jej nienawidzil. > - Kosciól katolicki nienawidzil unii? > - Tak, zawsze nienawidzil Koscioła unickiego. szczególnie w Polsce. > - Naprawde ? > > -Tak, do tego stopnia byl tą nienawiscia zaślepiony, że we lwowskiej > archidiecezji prze II wojną wydano zakaz noszenia gotyckich,kloszowych > ornatów,żeby nie upodabniać sie pod względem szat liturgicznych do księzy > unickich. Księza katoliccy nienawidzili unitów, a ich marzeniem było > zlatynizowanie unii. Kiedyś, kiedy byłem jeszcze unitą,spotkałem księdza > katolickiego,który zapytal mnie,kiedy wreszcie stanę sie prawdziwym rzymskim > katolikiem. Marzeniem Koscioła rzym.kat. była likwidacja uni w Polsce. Nie > dopuszczano do senatu biskupów unickich,upokarzano ich na wszelkie sposoby, Pisanie, że księża katoliccy nienawidzili unitów, a ich marzeniem było zlatynizowanie unii to nieprawda. Jak mogli zlatynizować obrządek greckokatolicki skoro nie mieli na niego wpływu. Pod koniec XVIII wieku ówczesny rzymskokatolicki biskup przemyski zaproponował nawet aby wszyscy łacinnicy w jego diecezji i archidiecezji lwowskiej przeszli na obrządek greckokatolicki. To ma byc nienawidzenie Unii. Pan Nowosielski opiera swoje stanowisko na tym, ze jeden ksiądz go obraził. Dla mnie jest to dziecinada. Wszystko to są ogólniki, żadnych konkretów. a > gdy wreszcie dopuszczono w czasie uchwalania Konst. 3 Maja, to metropolita > unicki musial zająć miejsce po najnizszym rangą biskupie rzymskokatolickim, > mimo że matropolita mial taka wladze jurysdykacyjną w swoim Kosciele o jakiej > się nie śnilo wtedy prymasowi Polski. To jest akurat prawda ale nie dowodzi to żadnej nienawiści tylko raczej poczucia pewnej wyższości nad kościołem greckokatolickim. Na pewno jednak w okresie późniejszym biskupi łacińscy Pelczar, Bilczewski czy inni nie czuli się lepsi od grekokatolików Szeptyckiego czy Kocyłowskiego. Myślę, że czuli sie raczej członkami jednego kościoła choć różnych obrządków i darzyli sie wzajemnym szacunkiem. > Nienawidzono unitów zawsze...Prosze Pana, wielokrotnie przecież na własne oczy > widziałem we Lwowie, że księza rzym.katol. specjalnie nie zdejmowali nakryć > głowy przed cerkwiami unickimi. Nic więc dziwnego, że to co się stalo z unitami > > w 1947 roku, przyjęte zostało z wielką radoscia przez kler rzymskokatolicki" > > Koniec cytatu - prosze nie przyjmować, że ja identyfikuję się z powyższymi > > słowami Mistrza Nowosielskiego , ale ... > > Gdy ostatnio,w trakcie krotkiego pobytu w okolicach Krynicy zobaczyłem > zdemolowane, poprzestawiane ikonostasy w Mochnaczce i Powrozniku, w swietle > pięknych kandelabrów cerkiewnych i odbywającej się liturgii katolickiej, to > oczami pasłem cudowność wnetrza- a w myslach blużniłem najgorszymi słowami na > ludzi ktorzy to uczynili i na siłę przekłamali prawdę wystroju dawnych cerkwi. > Gdy też ostatnio oglądałem wnętrze cerkwi w Bałuciance i zobaczyłem w babińcu, > pod wieżą śmietnisko urządzone w misie pięknie wykutej chrzcielnicy,brutalnie > wydarty barokowy ołtarz z części sanktuaryjnej, zacieki na suficie i ścianach , > > zagraconą komórkę w dawnym sanktuarium. itd.itd.. żałowałem, że to zobaczyłem. > Zwłaszcza, że kawałek dalej stoi na skarpie dumnie wystawiony, nowy katolicki > kościólek, a użytkowana przez Nich przez ponad 50 lat cerkiew stoi w > opuszczeniu ...i czeka, no własnie na co!!! > > A dzisiaj w gazetach czytam o tragedii cerkwi w Opace, kretynskie i mętne > tłumaczenia człowieka ktory ma czelność tytułowania się Wojewódzkim > Konserwatorem Zabytków i obłudne ubolewania pismaków . > Nie chcę tu mówić, że kościół rzymskokatolicki zawsze i wszędzie był w porządku, ale przedstawianie tego w taki sposób jak czyni to Nowosielski to grube przegięcie. > Wybaczcie ale musiałem to napisać! > Pozdrawiam Ja też cie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Kościół katolicki a unici cz.2 IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.03, 13:09 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Ciąg dalszy z Nowosielskiego : > > " -Dlaczego jednak Kościołowi rzymskokatolickiemu tak zależało na niszczeniu > unii? > - Bo zawsze jej nienawidzil. > - Kosciól katolicki nienawidzil unii? > - Tak, zawsze nienawidzil Koscioła unickiego. szczególnie w Polsce. > - Naprawde ? > > -Tak, do tego stopnia byl tą nienawiscia zaślepiony, że we lwowskiej > archidiecezji prze II wojną wydano zakaz noszenia gotyckich,kloszowych > ornatów,żeby nie upodabniać sie pod względem szat liturgicznych do księzy > unickich. Księza katoliccy nienawidzili unitów, a ich marzeniem było > zlatynizowanie unii. Kiedyś, kiedy byłem jeszcze unitą,spotkałem księdza > katolickiego,który zapytal mnie,kiedy wreszcie stanę sie prawdziwym rzymskim > katolikiem. Marzeniem Koscioła rzym.kat. była likwidacja uni w Polsce. Nie > dopuszczano do senatu biskupów unickich,upokarzano ich na wszelkie sposoby, a > gdy wreszcie dopuszczono w czasie uchwalania Konst. 3 Maja, to metropolita > unicki musial zająć miejsce po najnizszym rangą biskupie rzymskokatolickim, > mimo że matropolita mial taka wladze jurysdykacyjną w swoim Kosciele o jakiej > się nie śnilo wtedy prymasowi Polski. > Nienawidzono unitów zawsze...Prosze Pana, wielokrotnie przecież na własne oczy > widziałem we Lwowie, że księza rzym.katol. specjalnie nie zdejmowali nakryć > głowy przed cerkwiami unickimi. Nic więc dziwnego, że to co się stalo z unitami > > w 1947 roku, przyjęte zostało z wielką radoscia przez kler rzymskokatolicki" > > Koniec cytatu - prosze nie przyjmować, że ja identyfikuję się z powyższymi > > słowami Mistrza Nowosielskiego , ale ... > > Gdy ostatnio,w trakcie krotkiego pobytu w okolicach Krynicy zobaczyłem > zdemolowane, poprzestawiane ikonostasy w Mochnaczce i Powrozniku, w swietle > pięknych kandelabrów cerkiewnych i odbywającej się liturgii katolickiej, to > oczami pasłem cudowność wnetrza- a w myslach blużniłem najgorszymi słowami na > ludzi ktorzy to uczynili i na siłę przekłamali prawdę wystroju dawnych cerkwi. > Gdy też ostatnio oglądałem wnętrze cerkwi w Bałuciance i zobaczyłem w babińcu, > pod wieżą śmietnisko urządzone w misie pięknie wykutej chrzcielnicy,brutalnie > wydarty barokowy ołtarz z części sanktuaryjnej, zacieki na suficie i ścianach , > > zagraconą komórkę w dawnym sanktuarium. itd.itd.. żałowałem, że to zobaczyłem. > Zwłaszcza, że kawałek dalej stoi na skarpie dumnie wystawiony, nowy katolicki > kościólek, a użytkowana przez Nich przez ponad 50 lat cerkiew stoi w > opuszczeniu ...i czeka, no własnie na co!!! > > A dzisiaj w gazetach czytam o tragedii cerkwi w Opace, kretynskie i mętne > tłumaczenia człowieka ktory ma czelność tytułowania się Wojewódzkim > Konserwatorem Zabytków i obłudne ubolewania pismaków . > > Wybaczcie ale musiałem to napisać! > Pozdrawiam Myślę, że przytaczane tezy są zupełnie nieuprawnione i są dorabianiem ideologii do zwykłego, tępego ludzkiego prostactwa, które często przecież to co opuszczone traktuje jak coś co nie przedstawia żadnej wartości. To samo jest z popolskimi kościołami na Ukrainie, to samo jest z pięnymi nieraz, zabytkowymi w stylu niemieckiego gotyku kościołami poniemickimi na ziemiach odzyskanych Polski. Dorabianie ideologii do tego, że jakiś menel z kumplem pije tanie wino na dawnym cerkwisku jest zwykłym judzeniem. Przecież równie bzdurne argumenty i zarzuty można by formułować - bo ja wiem - w stosunku do unitów i prawosławnych mieszkających na Ukrainie i tego co zrobili ze śladami bytności tam Polaków. Fakty są takie, że dom, światynia bez gospdarza i wiernych obraca się w ruinę. Dlaczego nie ratują jej ci co zostali na miejscu to już osobny całkiem temat. Nie sposób jednak nie zauważyć, że często zabytki płacą frycowe i są przedmiotem zemsty za zło, to rzeczywiste i to czasem dyskusyjne wyrządzone przez tych, do których należały. Myślę, że skoro mamy możliwość w tyym wątku poznania punktu widzenia ukraińskich czy prawosławnych nacjonalistycznych niewątpliwie autorów róznych cytowanych publikacji, poznajmy też kolejne świadectwo Polaków: Artykuł pod tym adresem jest w aktualnym numerze "Echa". Za czas jakiś bedzie pewnie dostępny już tylko przez link do archiwum "Echa Rzeszowa". Pozdrawiam. www.rzeszow.um.gov.pl/echo/index.php?id=15 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: Kościół katolicki a unici IP: *.kopernet.org 08.08.03, 18:46 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Przepraszam z góry za prowokacyjność / no ale mówimy o faktach i mitach/ i > trochę przydługi cytat > > " ... Pragnę jednak podkreślic,że w Polsce sprawa jest bardzo trudna, ponieważ > u nas w stosunku do unii grzeszny jest nie tyle Kościól prawosławny, ile > rzymskokatolicki. Przecież likwidacja unii w 1947 roku w Polsce to był jedyny > moment, w którym Kościół rzymskokatolicki kolaborował z władzami > komunistycznymi. > - Na czym ta kolaboracja polegała? > - Na niszczeniu, na świadomym niszczeniu unitów i ich Kościoła. > - W jaki sposób? > - Kościół rzymskokatolicki zapędzał ich po prostu do obrządku łacińskiego, z > całą satysfakcją i z całym zapałem. Opowiadał mi jeden z księzy unickich, że > już wtedy, kiedy państwo zaczęło tolerować placówki unickie, pojechał do > Gorzowa, do swojego administratora apostolskiego z prośbą o zezwolenie na > nabożeństwo grekokatolickie, bo tam gdzie mieszkał, było wielu unitów. W > odpowiedzi usłyszał, że po to tutaj przyjechali,by zapomnieli,że są unitami. > - Nie wiedziałem, że Kościól rzymskokatolicki jest tak bardzo winny wobec > unitów w Polsce. > - Proszę Pana, trzeba mówić o pogromach, jakie wierni Kościoła > rzymskokatolickiego urządzali unitom, o niszczeniu cerkwi grekokatolickich w > południowej Polsce... > - Nie mówiąc już o zniszczeniu owego ikonostasu zaprojektowanego przez Matejkę > /.../ {dopisek mój - mowa o kościele św. Norberta w Krakowie} > - Dodajmy jeszcze wypowiedzi księży rzymskokatolickich, pełne zachwytów i > radości z tych pogromów, które zgotowano unitom...To był jedyny wypadek > kolaboracji Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce z władzami komunistycznymi. > Cięzki to grzech i trzeba się przyznać do niego, a nie tuszować. > /.../ > Powtarzam, to nie prawosławni zniszczyli unię w Polsce, tylko rząd > komunistyczny i Kościól rzymskokatolicki. > - Reka w rękę. > - tak, z pełną premedytacją i dużą przyjemnoscią." > > Na razie to tyle - cytat pochodzi z ksiązki Z. Podgorzec " Mój Chrystus- > rozmowy z Jerzym Nowosielskim" Wyd. Łuk - 1993 > > Co sądzicie na temat tej wypowiedzi - pozwolicie,że w trakcie dyskusji jeszcze > sięgnę po tą ksiązkę jak i wypowiedzi zawarte w wielokrotnie cytowanej już > pracy M.Siwickiego - a dotyczących tym razem handlu metrykami chrzcielnymi ... > > No to co Dareczku - powalczymy z tym wątkiem ??? Jasne, że powalczymy! A więc po kolei pisze Nowosielski, ze kościół rzymskokatolicki zapędzał grekokatolików do obrządku łacińskiego. Jeśli mam byc szczery to choć interesuję się tymi tematami to nie znam takich wypadków. Znam natomiast takich ludzi jak ks. Jałowy z Rzeszowa, ks. Laska z Krasiczyna, ks. ze Stubna, którego nazwisko wyleciało mi z głowy i jeszcze innych, którzy uratowali tysiące ludzi przed wywózka do ZSRR. Wcale nie robili oni tego dla pieniędzy czy dla napędzania sobie wiernych. To sami grekokatolicy zwracali sie do tych ludzi aby wydać im metryki łacińskie. Co mieli im odmówić przecież wielu księży greckokatolickich popierało takie praktyki uważając to za mniejsze zło. Nie twierdzę, że nie było przypadków o jakich pisze Nowosielski. Ale na razie dowiedziałem sie tylko o jednym a mianowicie Gorzowie a i ten wypadek jest mocno podejrzany bo Nowosielski nie podaje żadnych bliższych szczegółów. Pisanie, że kościół rzymskokatolicki zniszczył obrządek greckokatolicki w Polsce to zwykła bzdura. Jakie są na to dowody, że przejmowano cerkwie, przecież dzięki temu wiele z nich istnieje do dziś. Gdyby kościół rzymskokatolicki ich nie przejął większość z nich dawno by przestała istnieć. Oczywiście były i inne sytuacje jak ta w Sanoku kiedy min. wskutek działań miejscowego proboszcza nie udało się reaktywować parafii greckokatolickiej. Na pewno różnie to bywało ale z pewnością nie można tego ukazywać w czarno-białych kolorach jak to pokazuje Nowosielski. Trzeba sobie powiedzieć jasno, że likwidacja obrządku greckokatolickiego nastąpiła przede wszystkim dlatego bo taki było życzenie Moskwy. Najbardziej wkurzyło mnie jednak stwierdzenie o jakichś pogromach urządzanych Unitom. Jakie pogromy prosiłbym o szczegóły? Niestety Nowosielski operuje samymi ogólnikami a ja chciałbym konkretnych faktów, dat, liczb, nazwisk. Z tą dewastacją cmentarzy też byłbym Piotrek ostrozny. U mnie w Tarnowskich Górach był cmentarz ewangelicki w samym centrum miasta i cmentarz ten po wojnie stopniowo niszczał aż w koncu został zlikwidowany. Nie wynikało to bynajmniej z tego, że w Tarnowskich Górach była jakaś wielka nienawiść do ewangelików. Wręcz przeciwnie wzajemne stosunki były bardzo dobre. Tyle tylko, że po wojnie liczba ewangelików drastycznie spadła, nie miał kto sie tym cmentarzem zajmować i powoli on niszczał. Nie było jednak jakiegoś umyslnego niszczenia tylko raczej stopniowe popadanie w ruinę. Podobnie sprawa wyglądała ze cmentarzem żydowskim. Jeszcze parę lat temu był on bardzo zaniedbany teraz jest już troche uporządkowany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Rewindykacja IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.08.03, 19:15 Witam, Na poczatek dziekuje za ciekawe i wyczerpujace odpowiedzi na moje pytanie (jakos tak wlasnie myslalem, ze stosunki nie ukladaly sie najlepiej). W swoim poscie Darek poruszyl temat zajmowania swiatyn prawoslawnych przez katolikow w miedzywojniu i niestety musze sie nie zgodzic z jego wypowiedzia. Akcja "odprawoslawniania" ziem II RP rozpoczela sie juz w 1919 roku i nie chodzilo wcale o dawne swiatynie katolickie. Na poczatku akcja ta byla "samowolka" lokalna, po prostu zajmowano cerkwie bez zadnych decyzji wladz i badz zmieniano ja na kosciol badz niszczono. Do 1924 roku zarekwirowano ok. 150 cerkwi. Drugi okres to lata 29-34 tu juz przyjeto metode walki sadowej, ten okres nie przyniosl sukcesow, ale jako ciekawostke mozna przytoczyc o co to chciano sie procesowac - np. o Lawre Poczajowska!!! Koncowym aspektem jest Komitet Koordynacyjny kierowany przez gen. Mieczyslawa Smorawinskiego, ktory za cel przyjal "obrone polskosci na kresach", uznali, ze ludnosc Chelmszczyzny, Wolynia i Podlasia to ludnosc rdzennie polska ktora pod zaborami zmienila wyznanie pod przymusem. Tutaj zniwo bylo smutne - na Chelmszczyznie i Podlasiu bylo do "akcji" 289 cerkwi, w 1939 zostalo tylko 51, ogolnie doliczajac Wolyn i Lubelszczyzne zniszczono ponad 250 swiatyn. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: Rewindykacja IP: *.kopernet.org 08.08.03, 19:52 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Witam, > Na poczatek dziekuje za ciekawe i wyczerpujace odpowiedzi na moje pytanie > (jakos tak wlasnie myslalem, ze stosunki nie ukladaly sie najlepiej). > W swoim poscie Darek poruszyl temat zajmowania swiatyn prawoslawnych przez > katolikow w miedzywojniu i niestety musze sie nie zgodzic z jego wypowiedzia. > Akcja "odprawoslawniania" ziem II RP rozpoczela sie juz w 1919 roku i nie > chodzilo wcale o dawne swiatynie katolickie. Na poczatku akcja ta > byla "samowolka" lokalna, po prostu zajmowano cerkwie bez zadnych decyzji > wladz i badz zmieniano ja na kosciol badz niszczono. Do 1924 roku > zarekwirowano ok. 150 cerkwi. > Drugi okres to lata 29-34 tu juz przyjeto metode walki sadowej, ten okres nie > przyniosl sukcesow, ale jako ciekawostke mozna przytoczyc o co to chciano sie > procesowac - np. o Lawre Poczajowska!!! > Koncowym aspektem jest Komitet Koordynacyjny kierowany przez gen. Mieczyslawa > Smorawinskiego, ktory za cel przyjal "obrone polskosci na kresach", uznali, ze > ludnosc Chelmszczyzny, Wolynia i Podlasia to ludnosc rdzennie polska ktora pod > zaborami zmienila wyznanie pod przymusem. > Tutaj zniwo bylo smutne - na Chelmszczyznie i Podlasiu bylo do "akcji" 289 > cerkwi, w 1939 zostalo tylko 51, ogolnie doliczajac Wolyn i Lubelszczyzne > zniszczono ponad 250 swiatyn. > Pozdrawiam > Witaj Wolf. Niestety nie moge sie z toba zgodzić. Przejmowanie cerkwi prawosławnych po I wojnie światowej przez katolików to było w wiekszości przypadków przejmowanie cerkwi, które formalnie były prawosławne ale wiekszość byłych unitów była katolikami. Żeby nie byc gołosłownym skupie się na najważniejszej świątyni prawosławnej czyli katedrze chełmskiej. Katedra ta została zbudowana w XVIII wieku jako świątynia unicka. W 1875 roku stała sie prawosławna. Po roku 1905 wiekszość byłych unitów przeszła do kościoła rzymskokatolickiego. W 1919 roku katedrę przejęli katolicy. Moim zdaniem było to jak najbardziej sprawiedliwe dlatego, że była to świątynia niegdys unicka i prawo do niej mieli przede wszystkim potomkowie unitów a ci potomkowie byli w zdecydowanej wiekszości katolikami. W 1921 roku w Chełmie było 9492 rzymokatolików, 1369 prawosławnych i 76 grekokatolików. Pozostawienie więc tej świątyni prawosławnym byłoby rażącą niesprawiedliwością wobec rzymokatolików. Ostatecznie przodkowie większości z nich uczęszczali do tej świątyni i uważali ja oni za swoją. Oddanie świątyni 76 grekokatolikom też raczej nie byłoby dobrym rozwiązaniem tym bardziej, ze nie byli to grekokatolicy miejscowi tylko przybysze z Galicji. Przykład chełmski to nie jest wyjątek tylko standard tak było w przypadku wiekszości cerkwi prawosławnych. Pamietaj Wolf o jednym w latach 1905-1906 prawie 200 tysiecy byłych unitów przeszło na katolicyzm ale nie odzyskali oni wtedy ani jednej świątyni nawet tam gdzie nie zostało ani jednego prawosławnego. Stało sie to mozliwe dopiero po roku 1918. Co do Ławry Poczajowskiej to chcciał sie procesowac z tego co pamietam biskup łucki. Jednak państwo nie miało i nie chciało mieć z tym nic wspólnego. W tym czasie władzom zależało na wyciszeniu konfliktów wyznaniowych na kresach. Co do Smorawińskiego i lat 38-39 to niestety ale masz rację. Pozdrawiam cie Wolf naprawdę poruszyłeś ciekawy temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Gwoli wyjasnienia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.08.03, 21:49 Pytanie ktore zadalem odnosnie stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna, a unicka na terenach pd-wsch Polski nie wzielo sie z powietrza. Nie znam panujacych tam stosunkow (jak napisalem iles postow wczesniej dla mnie to Terra Incognita), ale przeczytalem tekst ktory sklonil mnie do refleksji. Ponizej pozwole sobie go przytoczyc, co nie znaczy ze sie z nim zgadzam. "prof. Szymon Askenazy powiedzial o unitach, ze z Kosciolem zachodnim byli zjednoczeni w powierzchownym, polowicznym sposobie, gdy natomiast wezly tradycji, obyczaju, krwi, zycia codziennego laczyly ich po staremu z dyzunitami" Jesli chodzi o burzenie i zabieranie cerkwi w miedzywojniu to pozostane przy swoim zdaniu, na potwierdzenie przytocze jeden cytat - G. Kuprianowicz: "Na Chelmszczyznie akcja rozpoczela sie wiosna 1938, gdy zamknieto kilkanascie cerkwi i rozpoczeto usuwanie duchownych prawoslawnych, a takze przeprowadzono akcje zastraszania ludnosci prawoslawnej i wywierania presji w celu konwersji na katolicyzm. Jednak najbardziej dramatycznym momentem byl okres od polowy maja do polowy lipca 1938, gdy zburzono pod oslona wojska i policji 127 swiatyn prawoslawnych, uznanych przez administracje za zbedne" Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: Gwoli wyjasnienia IP: *.kopernet.org 08.08.03, 21:54 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Pytanie ktore zadalem odnosnie stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna, a > unicka na terenach pd-wsch Polski nie wzielo sie z powietrza. > Nie znam panujacych tam stosunkow (jak napisalem iles postow wczesniej dla > mnie to Terra Incognita), ale przeczytalem tekst ktory sklonil mnie do > refleksji. Ponizej pozwole sobie go przytoczyc, co nie znaczy ze sie z nim > zgadzam. > "prof. Szymon Askenazy powiedzial o unitach, ze z Kosciolem zachodnim byli > zjednoczeni w powierzchownym, polowicznym sposobie, gdy natomiast wezly > tradycji, obyczaju, krwi, zycia codziennego laczyly ich po staremu z > dyzunitami" > Jesli chodzi o burzenie i zabieranie cerkwi w miedzywojniu to pozostane przy > swoim zdaniu, na potwierdzenie przytocze jeden cytat - G. Kuprianowicz: "Na > Chelmszczyznie akcja rozpoczela sie wiosna 1938, gdy zamknieto kilkanascie > cerkwi i rozpoczeto usuwanie duchownych prawoslawnych, a takze przeprowadzono > akcje zastraszania ludnosci prawoslawnej i wywierania presji w celu konwersji > na katolicyzm. Jednak najbardziej dramatycznym momentem byl okres od polowy > maja do polowy lipca 1938, gdy zburzono pod oslona wojska i policji 127 > swiatyn prawoslawnych, uznanych przez administracje za zbedne" > Pozdrawiam > Masz całkowitą rację jeśli chodzi o okres 1938-1939 natomiast nie masz racji jeśli chodzi o okres tuz po I wojnie światowej. Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Kościół katolicki a unici IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 19:21 Za księdza Jałowego - rzeczywiście mogę ręczyć swiadectwem moich nieżyjących dziadków. Zastanawia mnie jednak zawzietość Nowosielskiego - byc może wypływa to z samej intencji powstania skądinąd bardzo ciekawej ksiązki - być może jest ona inspirowana ze strony środowisk prawosławnych białostockiego wydawnictwa. Chociaż w dużej częsci zagadzam sie z goryczą Mistrza gdy mówi o zniszczeniach poczynionych w przejętej cerkwi przez krakowskich saletynów - znasz zapewne ten opis Wspominałem już o tym jakieś kilkaset:-} postów temu. Z kolei o dużej bezwzględności części katolickiego kleru, w odpłatnym "zapisywaniu na katolików" Ukraińców pragnących pozostać w Polsce pisze w kilku miejscach Siwicki. Co do niszczenia cmnetarzy - pisałem już kiedyś o tym - celowe ich dewastowanie na Łemkowszczyżnie to fakt dowiedziony, tak samo jak utrącanie kamiennych krzyży na przydroznych kapliczkach - obserwowałem skutki takich działań w wielu miejscach, mozna o tym poczytać w sprawozdaniach "kamieniarzy" trudniących się ostatnimi czasy rekonstrukcjami czy w pracach p.Krycińskiego. Widziałem ostanio szczątki nagrobków ruskich w podkrynickich Słotwinach czy Mochnaczce - to nie przyroda tak szalała. Tak samo jak to nie przyroda wrzuciła do przydrożnego rowu w Desznie utrącone żeliwne krzyże z łemkowskiego cmentarza- ktore "namacałem" nogą próbując po raz pierwszy odkrywać tamte strony dla siebie w l. 70 tych./napiszę jeszcze o tym w tonacji sentymentalnej kiedyś/. Wracając do Nowosielskiego - daleki /i to bardzo/ jestem od poglądów antykatolickich - ale czy gorycz Jego nie jest przynajmniej częściowo usprawiedliwiona,czy rzeczywiście Kościól rymokatolicki, w swej masie nie okazał w latach 40 -50 znieczulicy dla unitów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re - cerkiewka IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 22:41 Dzisiaj usłyszałem w telewizji rzeszów o pożarze kolejnej cerkwi z okolic Lubaczowa - chyba Cewków - Xviii w., piękne w drewnie wypracowana kopuła, "buło zahinuło" - kolejny zatarty ślad. A ta w Daliowej jest piękna, z cudnie "podwiniętą" kopułą, z narożnymi, malutkimi kopułkami. Zawsze wracając z wyprawy na Słowację - zbaczam z głownej drogi, by zahaczyć o Nią i Deszno. Oglądałem na interniecie zdjecia pozostałosci cerkwi w Wisloczku- kawałek muru w krzakach, blaszana cebulka leżacą pod korzeniami drzewa, połamane, żeliwne pasyjki nagrobne.... Na "moim" cerwisku oprócz grobów - została jeszcze omszała, piekna,niewielka chrzcielnica - kiedyś do jej misy wstawiłem doniczkę z chryzantemami. Kurcze- jestem cholernie sentymantalny - sorry Dziekuję Księże Sudkiakonie za sygnał- ruszę poczytać co tam Radek i Darek napisali. :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr Re: Re - cerkiewka IP: 212.182.32.* 08.08.03, 09:02 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Dzisiaj usłyszałem w telewizji rzeszów o pożarze kolejnej cerkwi z okolic > Lubaczowa - chyba Cewków - Xviii w., piękne w drewnie wypracowana kopuła, "buło > > zahinuło" - kolejny zatarty ślad. Chodzi tu chyba o cerkiew w Opace, nie w Cewkowie, por.: cerkwa.net/opaka/opaka.htm (można tam zobaczyć dość szczegółowo, jak wyglądała) > A ta w Daliowej jest piękna, z > cudnie "podwiniętą" kopułą, z narożnymi, malutkimi kopułkami. > Zawsze wracając z wyprawy na Słowację - zbaczam z głownej drogi, by zahaczyć o > Nią i Deszno. > Oglądałem na interniecie zdjecia pozostałosci cerkwi w Wisloczku- kawałek muru > w krzakach, blaszana cebulka leżacą pod korzeniami drzewa, połamane, żeliwne > pasyjki nagrobne.... Na "moim" cerwisku oprócz grobów - została jeszcze > omszała, piekna,niewielka chrzcielnica - kiedyś do jej misy wstawiłem doniczkę > z chryzantemami. Kurcze- jestem cholernie sentymantalny - sorry Są większe wady. ;-) > Dziekuję Księże Sudkiakonie za sygnał- ruszę poczytać co tam Radek i Darek > napisali. :-)) Ja też. ;-) Pozdrawiam, subdiakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek pytanie do Wolfa IP: *.kopernet.org 08.08.03, 22:06 Mam do ciebie pytanie Radek dotyczące rewindykacji cerkwi prawosławnych przez kościół rzymskokatolicki. Wyobraź sobie, że przenosimy sie do roku 1919 i jesteś starosta chełmskim. Jaka podjąłbyś decyzję dotyczącą katedry chełmskiej. Zostawiłbys ją prawosławnym, oddał rzymokatolikom a może grekokatolikom? A jaka byś podjął decyzje w sytuacji gdy cerkiew jest prawosławna a prawie wszyscy mieszkańcy wsi to katolicy a przy tym byli unici. O ile sie nie mylę to taka sytuacja miała miejsce np. w Ochoży kilka kilometrów od Chełma. Byłbym wdzięczny za odpowiedź. Teraz to juz naprawde mówię Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: pytanie do Wolfa IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.08.03, 09:08 Gość portalu: darek napisał(a): > Mam do ciebie pytanie Radek dotyczące rewindykacji cerkwi prawosławnych przez > kościół rzymskokatolicki. Wyobraź sobie, że przenosimy sie do roku 1919 i > jesteś starosta chełmskim. Jaka podjąłbyś decyzję dotyczącą katedry > chełmskiej. Zostawiłbys ją prawosławnym, oddał rzymokatolikom a może > grekokatolikom? A jaka byś podjął decyzje w sytuacji gdy cerkiew jest > prawosławna a prawie wszyscy mieszkańcy wsi to katolicy a przy tym byli unici. > O ile sie nie mylę to taka sytuacja miała miejsce np. w Ochoży kilka > kilometrów od Chełma. Byłbym wdzięczny za odpowiedź. > Teraz to juz naprawde mówię Dobranoc. To trudna kwestia, jesli chodzi o miejscowosc gdzie wiekszosc stanowili katolicy to chyba z ciezkim sercem musial bym zdecydowac o przejeciu swiatyni przez katolikow, natomiast z Chelmem sytuacja jest ciezsza, dochodza tu kwestie historyczne - Chelm to stary ruski grod i oddanie swiatyni byloby krzywdzace dla prawoslawnych. Zdaje sobie sprawe, ze nie jestem w swej wypowiedzi zbyt obiektywny, ale odpowiadam na pytanie zgodnie ze swoim sumieniem. Dobrze ze dzis nikt nie musi podejmowac takich decyzji. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr unici + "zdejm sandały.." cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 22:30 Pociągnę trochę jeszcze dalej P.Nowosielskiego : " W Polsce jednak wszystko rozbija się o jakąs zaściankową ambicję w licytowaniu sie animozjami, bo jak Pan powiedzial, już rosyjscy świeccy wznieśli sie ponad imperialne zakusy swych hierarchów wobec unitów. Bo chyba unia,nie zrywając z Rzymem, zbliża się do prawosławia. - Młode duchowieństwo unickie stanowi już zupełnie inną formacje duchową niż dawne. Przecież to są księża,którzy autentycznie kochają prawosławie i chcą nawiązać do korzeni właśnie ukraińskich. Gorzej sprawa przedstawia się z wiernymi, z którymi mają doczynienia, gdyż są to ludzie albo bardzo prości albo inteligenci zupełnie wykorzenieni z duchowości wschodniej. Unia była naprawdę nieszczęściem. jednakże z tym nieszczęściem trzeba jakoś współżyć, w miarę możliwości niwelować jego skutki. - Nie można zapiekać się w nienawiści. - Tak , nienawiść bowiem sprawia,że człowiek staje się bezradny" Tyle cytat. A od siebie ... Ponad 20 lat temu trafiłem po raz pierwszy na cerkwisko w podrymanowskiej Wołtuszowej. Znałem to miejsce z opowiadań rodzinnych i zdjęcia "parafialnego" które tu kiedyś opisywałem. Na miejscu pośród starych drzew na placyku pocerkiewnym zobaczyłem ślady ogniska i siedziska porobione z utrąconych,kamiennych nagrobków, które "ogniskowicze" przynosili z pobliskiego cmentarzyka. Obok pod krzakiem leszczyny leżała przewrócona kamienna chrzcielnica. Na cmentarzyku leżały powalone nagrobki,kompletnie utracone krzyże po których zostały tylko ślady zatopienia w kamieniach, stał tylko jeden nagobek, dość masywny z datą u podstawy 1889. Boże- jak nienawidziłem tych nieznanych mi złoczyńców- niszczycieli. Po latach moja Mama - wypoczywająca w Rymanowie zadzwoniła do nas - opowiadając z entuzjazmem w głosie jak pięknie uporządkowano wołtuszowski cmentarzyk, ogrodzono, postawiono wysoki, masywny "kreślony" krzyż. Leśnicy postawili tablicę informacyjną o łemkowskich mieszkańcach nieistniejącej wsi... Byłem tam w tym roku ... było ogodzenie, był krzyż, uprzątnięto "siedziska",przestawiono i opisano chrzcielnicę -ale ten ostani nagrobek sprzed lat leżał przewrócony w krzakach, z tablicy informacyjnej pozostały pleksiglasowe szczątki wdeptane w trawę - i tylko ja już bardziej zobojętniałem. Dobrej nocy - "Nie można zapiekać się w nienawiści, nienawiść bowiem sprawia,że człowiek staje się bezradny" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: unici + 'zdejm sandały..' cd IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.08.03, 09:20 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Pociągnę trochę jeszcze dalej P.Nowosielskiego : > > " W Polsce jednak wszystko rozbija się o jakąs zaściankową ambicję w > licytowaniu sie animozjami, bo jak Pan powiedzial, już rosyjscy świeccy > wznieśli sie ponad imperialne zakusy swych hierarchów wobec unitów. Bo chyba > unia,nie zrywając z Rzymem, zbliża się do prawosławia. > > - Młode duchowieństwo unickie stanowi już zupełnie inną formacje duchową niż > dawne. Przecież to są księża,którzy autentycznie kochają prawosławie i chcą > nawiązać do korzeni właśnie ukraińskich. Gorzej sprawa przedstawia się z > wiernymi, z którymi mają doczynienia, gdyż są to ludzie albo bardzo prości albo > > inteligenci zupełnie wykorzenieni z duchowości wschodniej. Unia była naprawdę > nieszczęściem. jednakże z tym nieszczęściem trzeba jakoś współżyć, w miarę > możliwości niwelować jego skutki. > - Nie można zapiekać się w nienawiści. > - Tak , nienawiść bowiem sprawia,że człowiek staje się bezradny" > Ten cytat to przyslowiowy strzal w dziesiatke. Licytowanie krzywd to niestety jeden z punktow rozmow "miedzywyznaniowych" i dobrze by bylo zeby z tym skonczyc, niestety sadze ze jeszcze to potrwa. Z drugiej strony mysle, ze prawdziwy dialog miedzy unitami i prawoslawnymi ma duze szanse powodzenia dzieki wspolnym korzeniom i tej wymienionej przez P. Nowosielskiego duchowosci wschodniej. Wydarzenia zwiazane z wprowadzaniem Unii sa tak odlegle w czasie, ze pora o nich zapomniec, kwestie prawoslawno-unickie na terenach zaboru rosyjskiego tez nie byly spowodowane przez Cerkiew, a przez wladze, zreszta o tym byla juz mowa. Trudniejsze moze byc niestety porozumienie z Kosciolem Rzymskim - to jednak inna tradycja, ale mysle ze idziemy w dobrym kierunku. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr 'zdejm sandały..' cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.08.03, 10:27 Ruszam na Ożanne - ot tak pochodzić z psem po lesie, popływać w jeziorku, może znów rzeczka Złota podaruje mi jakąs niespodziankę i wschody - zachody nad "grzebiebiem" lasu. Do "zustriczi" po weekendzie A dzwonnica - może zrobię kilka neutralnych fotek... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: 'zdejm sandały..' Elekonowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.08.03, 17:43 Dziękuję za oba twoje posty niejako adresowane do mnie - odnośnie pierwszego /z g. 13.40/ - ok. zgoda proszę o jeszcze. Odnośnie drugiego /z g. 13.09/ - opisywanie przeze mnie - stanu "tu i teraz" - to nie judzenie. To zapis obrazu widzianego przeze mnie. Nie będę wracał do Wołynia - bliska mi osoba - Polka mieszkała właśnie w dobrach ołyckich itd /vide "pomniczek.../. Na powrót do tamtych krwawych wątków - nie dam się namówić. Inna bliska mi osoba - Ukrainka pracowała w kooperatywie, bezpośrednio odpowiedzialnej za potworne poniżenie kościoła w Rudkach / eksploatowanego przez wiele lat jako magazyn/ i grobu Fredry - znałem tą /na szczęście byłą juz sytuację/ z bieżacych relacji. Znam z róznych relacji np zniszczenie pięknej, renesansowej kaplicy zamkowej w Brzeżanach, czy miejsca pochówku ostatniego króla Polski - więc proszę nie zarzucaj mi nieobiektywności. To że o tym tu nie napisałem bezpośrednio - to tylko z powodu nie "rozpychania" wątków poza ramy i tak już porozciągane. Jesli więc będę dalej pisał o Bieszczadach czy Łemkowszczyżnie - głownie w kontekście rodzinnych losów, wraz z wątkami losów miejsc- to Wybacz ale rezerwuję sobie do tego prawo, niezależnie jak bardzo będzie Cię to bulwersowało. Ps A Ożanna i rz. Złota podarowała nam spotanie ze stadkiem zuchwałych wiewiórek oraz oswojonym bocianem wojtkiem - przekupnym przyjacielem wędkarzy No i cerkwie w Leżajsku i Starym Mieście - prezentują sie pięknie i wielce fotogenicznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: 'zdejm sandały..' -wyjasnienie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.03, 18:16 Piotrze, nie chodziło mi o Twoje posty, tylko o poglądy cytowanych autorów. Chciałbym Cię za ewentualne nieporozumienie przeprosić. Nawiasem mówiąc to o rzeczywistych czy domniemanych krzywdach pisałeś zadziornie sporo dawniej i Ty, i ja, i zgoda może, że przynajmniej na razie, lepiej do tego nie wracać. Jeśli już, to konstruktywnie, a nie wypominkowo. Napisz coś może o swoich eskapadach w Bieszczady i "Beskid Niski" ;), o ile będziesz mieć znów do napisania coś nowego. Masz "przyrodniczo" całkiem sympatyczną frazę. To sierpniowe słońce dojrzałego lata wyciąga myśli człowieka gdzieś ku dzikim, nieskażonym ręką i "mądrością" cżłowieka krajobrazom. A nie zawsze można wszystko rzucić i wyjechać na jakiś czas z miejsca, gdzie musimy z rąk i głowy robić lepszy lub gorszy użytek. Serdecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Moje dyrdymały -1- Elekonowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.08.03, 09:01 Muszę Ci powiedzieć, że moje opętanie rusińskim tematem zaczęło się już dawno - od zabawy kiedyś nowoczesnym magnetofonem Mk 125, z przyczepnym mikrofonem i tonsilowskimi taśmami. I rozmów z Dziadkiem- przy mikrofonie. Pretekstem do rozmowy mogła być i wisząca na ścianie stara reprodukcja pięknej ikony " Umilenia", czy wyciągnie ta z szuflady inna ,niewielka ,oryginalna, oprawna w misterną srebrną ramkę, stary patefon ściągnięty ze szafy, cytra wisząca na ścianie. No i zdjęcia wyciągane ze słomianej kasetki czy dna kufra służacego za siedzisko w dziadkowej kuchni /jak choćby i to przedstawiające młodego księdza w zabawnym kapeluszu, trzymającego na kolanach małe dziecko " Sambor, 1890 - Wołodia i Mikolcio"/ A tych kilka starych kaset zawiera... i opowiadanie jak generał Brusilow szedł na podbój swiata,i o pobycie pradziadka w talerhoffie,wojennych losach jego synów i córek, co mozna było dostać od Moskali w zamian za horyłkę,o zamilowaniu do pszczól,o spolszczonej austriacce- sąsiadce co umiala z Niemcami gadać i ratować sąsiadów z opresji, itd itd. Nie bojcie sie - nie będe o tym wszytkim tu pisał - jeśli już to do szuflady. Kiedyś - gdy dziadek zacząl wreszcie schodzić na łemkowsko - ruskie tematy /od słów " wiesz, ja jestem Łemko z Wróblika"/ wkroczyla ostro babcia-cenzor : " A co mu będziesz głupoty opowiadał, było minęło. Tu mu lepiej powiedz jak niemcy Żydow dreczyli - o to mu się do szkoły przyda! A ty to wszystko nagrywasz po co ci to..." Ale i Ją nakłoniłem kilka razy do opowiadania "głupot"... Taśma magnetofonowa jest w miarę trwałym nośnikiem - tyle lat już minęlo. Dzisiaj,przy dorastających dzieciakach,gdy już przyjąłem do wiadomości rosiewiczowską piosenkę z serialu o dzielnym budowniczym trasy łazienkowskiej, drążę te "głupoty" z infantylną zawzietością. Ps Nawet nie wiesz jak mi się przyda ten twój link o Ołyce- całkiem dobrze "koresponduje" z posiadanymi przeze mnie informacjami o tamtym terenie,zwłaszcza że temat "mojej wołynianki" pociągnę dalej ale też już do "dyskowej szuflady" Dzięki Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Moje - Elekona - dyrdymały IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.03, 15:17 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Muszę Ci powiedzieć, że moje opętanie rusińskim tematem zaczęło się już dawno - > > od zabawy kiedyś nowoczesnym magnetofonem Mk 125, z przyczepnym mikrofonem i > tonsilowskimi taśmami. I rozmów z Dziadkiem- przy mikrofonie. Pretekstem do > rozmowy mogła być i wisząca na ścianie stara reprodukcja pięknej ikony " > Umilenia", czy wyciągnie ta z szuflady inna ,niewielka ,oryginalna, oprawna w > misterną srebrną ramkę, stary patefon ściągnięty ze szafy, cytra wisząca na > ścianie. No i zdjęcia wyciągane ze słomianej kasetki czy dna kufra służacego za > > siedzisko w dziadkowej kuchni /jak choćby i to przedstawiające młodego księdza > w zabawnym kapeluszu, trzymającego na kolanach małe dziecko " Sambor, 1890 - > Wołodia i Mikolcio"/ > A tych kilka starych kaset zawiera... > i opowiadanie jak generał Brusilow szedł na podbój swiata,i o pobycie > pradziadka w talerhoffie,wojennych losach jego synów i córek, co mozna było > dostać od Moskali w zamian za horyłkę,o zamilowaniu do pszczól,o spolszczonej > austriacce- sąsiadce co umiala z Niemcami gadać i ratować sąsiadów z opresji, > itd itd. > Nie bojcie sie - nie będe o tym wszytkim tu pisał - jeśli już to do szuflady. > > Kiedyś - gdy dziadek zacząl wreszcie schodzić na łemkowsko - ruskie tematy /od > słów " wiesz, ja jestem Łemko z Wróblika"/ wkroczyla ostro babcia-cenzor : " A > co mu będziesz głupoty opowiadał, było minęło. Tu mu lepiej powiedz jak niemcy > Żydow dreczyli - o to mu się do szkoły przyda! > A ty to wszystko nagrywasz po co ci to..." > Ale i Ją nakłoniłem kilka razy do opowiadania "głupot"... > Taśma magnetofonowa jest w miarę trwałym nośnikiem - tyle lat już minęlo. > > Dzisiaj,przy dorastających dzieciakach,gdy już przyjąłem do wiadomości > rosiewiczowską piosenkę z serialu o dzielnym budowniczym trasy łazienkowskiej, > drążę te "głupoty" z infantylną zawzietością. > > Ps Nawet nie wiesz jak mi się przyda ten twój link o Ołyce- całkiem > dobrze "koresponduje" z posiadanymi przeze mnie informacjami o tamtym > terenie,zwłaszcza że temat "mojej wołynianki" pociągnę dalej ale też już > do "dyskowej szuflady" > > Dzięki > Pozdrawiam serdecznie No cóż, po chyba trochę demonstracyjneym pokazywaniu sobie nawzajem ran swoich i swoich ziomków, przychodzi zdaje się pora na uświadamianie sobie nawzajem, jak naprawdę do siebie ludzie bywają podobni. Nie bój się tak bardzo moich reakcji, przecież ten wątek nie jest ani mój, ani dla mnie, pisz jeśli chcesz, może tylko mniej prowokuj ;)... To ciekawe: jesteśmy katolikami. Ty miałeś przodka unickiego księdza. Ja miałem, wśród swoich przodków, choć już dawno temu - co to im dalej w las, tym więcej drzew - polskiego, katolickiego... księdza (tak, tak!), który przeszedł na protestantyzm, wyjechał do Niemiec i... ożenił się. Tam do rodziny jego dzieci i wnuków wmieszało się paru Niemców, aby dziwnym trafem w swoich dzieciach potem wrócić, już jako osadnicy niemieccy, mający zaprowadzać "niemiecką gospodarność", do Polski, w okolice Mielca. Oczywiście to był tylko pretekst do powrotu tu, gdzie kraj ich przodków, gdzie ich jakoś z dziadkowych opowieści ciągnęło... Gdy kilka pięknych Polek i przyjstojnych Polaków zakręciło w głowach, zaczął w tej gałęzi na powrót odradzać się polski żywioł. I nastąpił powrót na łono "jedynego Kościoła". I tak się jakoś z tego porobiło, że ich potomni walczyli w czasie wojny w AK z niemieckim najeźdżcą. Tam, gdzie zostały slady niemieckiego nazwiska, Gestapo, które uprzejmie zaprosiło do siebie i podsunęło Volkslistę, na pytanie o ojczysty kraj, usłyszało: "Moją ojczyzną była, jest i na zawsze pozostanie Polska, nawet, gdy ją zetrzecie na proch". Chyba tylko niemieckiemu nazwisku można było zawdzięczać ponowne pojawienie się w domu, jedynie ze śladem ciosu w twarz. A zresztą... po co ja to wszystko piszę. Chyba też jestem trochę sentymentalny. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Moje - twoje - dyrdymały :-) IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.08.03, 16:16 Okolice Mielca,okolice Leżajska - wszędzie tam znajdziesz ślady osadnictwa niemieckiego z okresu Xix wieku. Wczoraj jadąc z Ożanny zaobserwowałem poniemieckie budownictwo wiejskie w Tarnawcu - murowane wiejskie domy wśród resztek drewnianych budynków, "siwką" malowanych pasów między belkami chat poukraińskich i polskich oraz współczesnych "pudełek". Ci osadnicy to też nie byli wojownicy kulturkampfu - i w większości wrośli w polskość. Ostatnio ukazała się monografia /cz.1/ starego rzeszowskiego cmentarza - popatrz kto tworzył/oprócz dominujących Polaków/ rzeszowskie mieszczaństwo - także potomkowie Niemców i Czechów. A na kadrę rzeszowskich przedwojennych gimnazjów składali się także nauczyciele pochodzenia niemieckiego i ukraińskiego/wspomina o nich cytowany już przeze mnie P. Guminski. Spróbuj, prosze razem z resztą - poczytać spokojnie artykuły o ks. Nehrebeckim szykowane na sajcie "Mateusz" przez subdiakona Piotra - myśle,że będzie warto. Serdecznie Pozdrawiam Ps A za mój sentymentalizm - otrzymałem już rozgrzeszenie od Sdk Piotra :-)) Gdyby jeszcze w dyskusje włączył się na tyle nowoczesny duchowny katolicki - oj byłby komplet!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr Wspomnienia o ks. Nehrebeckim ONLINE! IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.03, 21:21 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Spróbuj, prosze razem z resztą - poczytać spokojnie artykuły o ks. Nehrebeckim > szykowane na sajcie "Mateusz" przez subdiakona Piotra - myśle,że będzie warto. Też tak myślę. ;-) Podaję adres: www.mateusz.pl/goscie/grekat/ps16.html > Ps A za mój sentymentalizm - otrzymałem już rozgrzeszenie od Sdk Piotra :-)) Żeby rozgrzeszać, trzeba otrzymać święcenia prezbiteratu. Ja nie mam takich aspiracji, przynajmniej na razie. Ja tylko stwierdziłem, że są większe grzechy od sentymentalizmu. ;-) > Gdyby jeszcze w dyskusje włączył się na tyle nowoczesny duchowny katolicki - > oj > byłby komplet!! Ja JESTEM duchownym katolickim, a że "nowoczesnym" - nigdy bym o to siebie nie podejrzewał. ;-) Pozdrawiam serdecznie, subdiakon Piotr PS. Jutro po południu wyjeżdżam na wieś, w rodzinne strony mej Małżonki, więc niestety chyba się nie włączę w dyskusje na tym forum aż do powrotu stamtąd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Wspomnienia o ks. Nehrebeckim ONLINE! IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.08.03, 21:34 Dziękuję w swoim imieniu - przepraszam za może niezbyt wybredne dowcipkowanie - ja ze swej strony napiszę w między czasie o "moim" ks. kanoniku Wołodymirze Wachnianynie, jego koligacjach rodzinnych i "szlaku cerkiewnym" - to i podyskutować będzie o czym. Pozdrowienia dla Małzonki księdza. Ps Serdecznie życzę rychłego uzyskania pełnych uprawnień duchownych. Mój czas dłuższego wypoczynku też zbliża się milowymi krokami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: ks. Nehrebecki i Tuczempy IP: *.kopernet.org 12.08.03, 22:44 Dzięki Subdiakonie Piotrze za ciekawe artykuły z "Nywy" o ks. Nehrebeckim. Są one pisane oczywiście z ukraińskiego punktu widzenia ale nie to jest najważniejsze. Dla mnie liczą sie przede wszystkim fakty a w tym artykułach jest wiele interesujących faktów. Nie wiedziałem na przykład, że w Rzeszowie była tak liczna inteligencja ukraińska a wielu z tych zatoczeńców zajmowało bardzo wysokie funkcje urzędnicze. Jest to dla mnie prawdziwa nowość. Natomiast szczególnie zaintrygowała mnie sprawa miejscowości Tuczapy a właściwie Tuczempy koło Jarosławia. Autor artykułu pisze, że dzięki pracy ks. Nehrebeckiego parafia Zalesie uniknęła losu Tuczap. Poszperałem trochę w moich papierach i co się okazało. W 1890 roku w Tuczempach było 697 grekokatolików, w 1921 już tylko 119 a w 1938 tylko 60 grekokatolików. Zastanawiam sie co się stało, że w tak krótkim czasie liczba wiernych tak drastycznie spadła. Może jakieś nieporozumienia z proboszczem z Tuczemp? Czy ksiądz ma może jakieś informacje na ten temat bo sprawa jest dla mnie bardzo interesująca. Pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: ks. Nehrebecki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 06:45 W "reprińcie" o ks. Nehrebeckim jest o wiele więcej ciekwaszych wątków wartych zatrzymania się ; a to i sprawa tajemniczego mordestwa /?/, a to i sprawa bardzo rozbudowanej ukraińskiej prasy, a to i wątek wprowadzenia celibatu. Sprawa inteligencji ukraińskiej - dość szeroko opisana jest w Dziejach Rzeszowa, co prawda w sposob rozproszony, ale jest.. Pewno wrócę do tego zagadnienia,zwłaszcza że zalesiański P. Gumiński mówi tez o tym w swych wspomnieniach. A Darku - ukraiński punkt widzenia w artykułach o ks. Nahrebeckim to nie jest wada... "Barokowy" styl tych artykułow mówi i o tym,że dla nich Rzeszów czy Kraków były "ich' Kresami,że już w latach 20-tych czuli się atakowani przez Polski Żywioł a i to że na te kresy wysyłano Najbardziej Wartościowych i pełnych poswięcenia unickich Księzy - którzy ,jak pokazała historia skazani byli na porażkę. Czyż to nie jest prawie "hemingwejowski" wątek życia takich ludzi jak ks. Nehrebecki,Kaminski,Golinka...no i w pewnym sensie "mój"... Ja mam szczerą nadzieję,że Bóg i Historia będą łaskawsze dla Subdiakona Piotra i Jego Proboszcza. Pozostaje Im życzyć Tylko wytrwałości, sił i dotychczasowej inwencji - no i dalszej współpracy na tym forum :-} Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O Tuczapach,Mati i ...inteligencji IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 17:50 Rozwijajac wątki z artykułow o Nehrebeckim drobne sprostowanie ; - TUCZAPY to miejscowość na Zamojszczyżnie- konkretnie na pólnocny wschód od Tomaszowa Lubel. i płd. wsch od Zamojścia. A.Saładiak wspomina tylko o cerkwi prawosławnej zbud. w 1877 rok. Ciekawy jest wątek pieśni śpiewanej kiedyś w cerkwi zalesiańskiej ;Preczystaja Diwo,Maty ruśkoho kraja... Oto znalazlęm ją w starym modlitewniku. Musze cytacik : "Preczystaja Diwo, Maty ruśkoho kraja Na nebesi i zamli Tia weliczajut Ty grisznikom iz tiażkoj muki Czerez Twoi spasajesz ruki Nie daj propasty... " Odnośnie przedstawicieli inteligencji rzeszowskiej pochodzenia ukraińskiego szereg wzmianek o nich można znaleść w Dziejach Rzeszowa /pod red. F.Kiryka/ - " Z powstańcami {styczniowymi - mój dopisek} sympatyzował nadto ks. Tomasz Polański, dyrektor gimnazjum rzeszowskiego, wyznania grekokatolickiego, tak samo zresztą jak proboszcz w Zalesiu, ks. Julian HANASIEWICZ" kS.Hanasiewicz /paroch w latach 1849-1887/ dał zresztą poczatek rodzinie rzeszowskiej o tym nazwisku, której jeden z przedstawicieli - ofiarny społecznik stał sie patronem jednej z ulic rzeszowskich. Jak znajdę coś na ten temat szerzej - postaram sie uzupełnić. Po nim funkcję parocha zalesiańskiego pełnili: - dr Dymitryj Bilińskij /1882-1887/ wspomniani już księza Nehrebecki, Kamiński /w latach 1907 - 1943/ oraz Administrator ks. Aleksy Golinka /ur. 1910, wyświęcony 1935/. Adwokat Henryk Hanasiewicz był załozycielem /1922 rok/ szpitala im. dzieciątka Jezus dla sierot/ i patronem powolanej fundacji, ofiarodawcą dóbr na cele spoleczne - zgodnie z jego testamentem, Filip Świstun - profesor gimnazjum rzeszowskiego /1876-1901/ autor ksiązki "Prikarpackaja Ruś Rik 1848" Onufry Gecow /profecor tegoż w l. 1890-1902/ Włodzimierz Budzynowski - nauczyciel śpiewu i języka ukraińskiego w gimnazjum rzeszowskim /z rodziny mieszanej/ Wiecej mozna znaleść na str 552 ,t.2 Dziejów Rzeszowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf A moze kij w mrowisko? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.08.03, 18:31 Witam, dyskusja jakos przycichla, wiec podrzuce temat dotyczacy co prawda Lubelszczyzny, ale pokazujacy tolerancje w II RP. Jest to swobodny wybor z dokumentu pt: "WYTYCZNE WOJEWODY LUBELSKIEGO DOTYCZĄCE USTOSUNKOWANIA SIĘ WŁADZ DO ZAGADNIENIA UKRAIŃSKIEGO NA TERENIE WOJEWÓDZTWA LUBELSKIEGO" Z 31 stycznia 1935 roku 4) Należy starać się nie dopuszczać do drukowania na terenie Województwa Lubelskiego jakichkolwiek wydawnictw ukraińskich. Kolportaż wydawnictw z Wołynia i Małopolski jest niepożądany i jako taki winien napotkać się z odpowiednim przeciwdziałaniem. 22) Należy dążyć do polonizacji prawosławia. Dążyć należy do używania języka polskiego przy nauce religii w szkołach i w kazaniach duchownych, szczególnie w czasie odpustów oraz w ogóle uroczystości kościelnych i państwowych. Oddziaływać należy na rodziców, by żądali nauczania w języku polskim. Inspirować należy wydawanie druków religijnych w języku polskim oraz żądania, aby czasopismo „Słowo" i „Woskresnoje Cztienje", wychodzące w Warszawie, dla terenu Województwa Lubelskiego były wydawane w języku polskim. Starać się, aby inicjatywa w tej sprawie wychodziła od społeczeństwa. 23) Winny być ustalone podręczniki jedynie dopuszczalne dla wykładów religii i spowodować należy z kolei duchownych do prowadzenia wykładów wyłącznie z tych podręczników. Spowodować wydanie podręcznika poświęconemu historii cerkwi oraz innych brakujących w języku polskim. Ludność prawosławna powinna być stale zaopatrywaną w większą ilość podręczników polskich do nauki religii. 26) Akcja unijna nie odpowiada interesom państwa, wobec czego nie zasługuje na poparcie, zwłaszcza o ile źródłem jej jest Małopolska Wschodnia. 32) Melioracje rolne winny być przeprowadzone przede wszystkim we wsiach polskich lub z wybitną przewagą ludności polskiej, a dopiero w drugim rzędzie tam, gdzie ludność niepolska jest całkowicie lojalna. dokument ten został przedstawiony przez Wojewodę Lubelskiego Józefa Różnieckiego na tajnej konferencji w Lublinie w dniu 31 stycznia 1935 roku. W konferencji tej udział wzięli obok Wojewody członkowie sztabu Dowództwa Korpusu II: gen. bryg. Mieczysław Smorawiński, Kierownik Samodzielnego Referatu Bezpieczeństwa Wojennego mjr dypl. Bracławski, Kierownik Samodzielnego Referatu Informacyjnego kpt. Wacław Michowski, płk dypl. Iwanowski oraz kpt. Nowak. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: kije w mrowisko? czemu nie? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.08.03, 22:58 Witaj . Ciekawie i syntetycznie mówił na temat polityki rządów sanacyjnych prof. Torzecki w artykule " Korzenie tragedii" - Gw z 12-13 lipca. Wspominal tam własnie o "kunktatorskiej" polityce władz sanacyjnych wobec Ukraińców. Hucułów i Lemków. Zjawisko to nasiliło się zwłaszcza po śmierci Marszałka - ponoć zwolennika asymilacji państwowej a nie narodowościowej i symaptii Jego do Ukraińcow. Więc to o czym piszesz było elementem tej polityki - "szczególnie" zróznicowanej na terenie Wołynia i ówczesnej Małopolski wschodniej. Póki co to tyle z mojej strony. Ruszam na dalszą częśc wyjazdowego urlopu, więc do dyskusji właczę się pewno po 1 września. Obiecuję wrócić do mych przyobiecanych wątków. Acha - czy czytałeś Radku artykuł o ks. Nehrebeckim - jest tam bardzo ciekawy wątek odebranej przysięgi ukraińskich striłców w 1918 roku w Drohobyczy - a więc nieudanej walki Ukraińców i Łemków o samodzielność państwową po upadku Austrowęgier. Myślę,że do tego "kija w mrowisku" też będzie warto wrócić. Tak samo zresztą jak i kilku innych wątków tam występujących - może da się je rozkręcić po powrocie SBDK Piotra i Darka ? Dobrze byłoby nie pozwolić upaść naszej dyskusji :-}} Serdecznie pozdrawiam wszystkich! Ps Zerknij czasem do forum Przemyśla - tam też jest "ciekawie"! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: kije w mrowisko? czemu nie? Piotrowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.08.03, 23:57 Witam, dzieki za zainteresowanie "kijem w mrowisko". A "wspomnienie" czytalem i mysle, ze po 1 wrzesnia bede mial pare pytan. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Jak kij... to kij IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.03, 23:54 Gość portalu: Wolf napisał(a): > (...) Skąd te rewelacje można wiedzieć? I jaka jest ich wiarygodność. Bo jeśli związanej z resentymentami ukrińsko-nacjonalistycznymi jakiejś działającej w Polsce organizacji to zadna. Żyjemy Wolfie w czasach, kiedy każdy może napisać i wydać dosłownie wszystko, łacznie z pamietnikiem codziennych, regularnych kontaktów z ufolidkami i z ich zielonym szejkiem. Poza tym chciałbym zwrócić Państwa uwagę na fakt, że ukraińska ludność II RP była polskiemu państwu i Polakom - mówiąc delikatnie - mocno niechętna (co wyraźnie wybuchło potem pod hitlerowskimi skrzydłami na Wołyniu i w ogóle Kresach), więc nie powinny dziwić retorsje ze strony służb odpowiedzialnych za integralność przedwojennego państwa polskiego. Można się cofnąć do historii z Petlurą i jak to go, chcący lub niechcący Piłsudski urządził na szaro, ale nie można wejść w środek pasma wzajemnych wrogich działań, żeby oskarżać o całe zło jedną tylko stronę. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: Jak kij... to kij IP: *.kopernet.org 20.08.03, 10:26 Po pierwsze dokument przedstawiony przez Radka jest prawdziwy. Tyle tylko, ze wiekszość zawartych w nim postanowień nigdy nie weszła w zycie i pozostała tylko w sferze zamierzeń. Po drugie nie mozna na podstawie Lubelszczyzny oceniać polityki państwa polskiego w stosunku do Ukraińców dlatego, że zupełnie inna polityka była na Wołyniu a jeszcze inna w Galicji. W ogóle narosło w ostatnim czasie wiele mitów o jakoby wielkich prześladowaniach Ukraińców w II RP. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że było burzenie cerkwi na Chełmszczyźnie, że Ukraińcy nie byli dopuszczani do wyższych stanowisk, że ukraińskich nauczycieli często przenoszono w inne regiony Polski, że nie otwarto Uniwersytetu Ukraińskiego we Lwowie. To wszystko prawda ale generalnie uważam, że sytuacja mniejszości ukraińskiej była pod tym względem bardzo podobna do sytuacji innych mniejszości w tej części Europy. Z podobnymi problemami co Ukraińcy borykali się Węgrzy w Rumunii, Polacy na Litwie, Niemcy na Łotwie itd., itp. Pozwólcie, że postaram sie obalić parę mitów funkcjonujących na temat polityki polskiej na Kresach. Pierwszy mit jest taki jakoby parcelowano ziemię jedynie wśród polskich chłopów sprowadzonych z centralnej i zachodniej Polski a Ukraińcy nie mogli w niej uczestniczyć. Fakty temu przeczą. Na Wołyniu gdzie bardzo proukraińska politykę prowadził wojewoda Józewski aż 75% parcelowanej ziemi nabyli Ukraińcy. Kolejny mit jakoby język ukraiński był wyrugowany ze szkół. Faktem jest, że liczba szkół z ukraińskim językiem wykładowym została znacznie zmniejszona. Trzeba jednak zaznaczyć, że w ogromnej większości przypadków na ich miejsce tworzono tzw. szkoły utrakwistyczne gdzie część przedmiotów była wykładana po polsku a część po ukraińsku. Kolejny mit to tzw. pacyfikacje wsi ukraińskich w Galicji w roku 1931 w podtekście całkowicie niezrozumiałe i bezpodstawne. Otóż całkowicie zrozumiałe i mające bardzo silne podstawy moi drodzy. W Galicji w tamtym czasie Ukraińscy nacjonaliści dopuszczali sie szeregu akcji terrorystycznych i rząd musiał w jakiś sposób zareagować. Ukraińcy twierdzili i do dziś twierdzą jakoby były setki a nawet tysiące ofiar. W rzeczywistości komisja Ligi Narodów wysłana na miejsce stwierdziła, że zginęło 7 Ukraińców i 3 Polaków (policjantów) a całą akcję pacyfikacyjną uznała za w pełni usprawiedliwioną. O sprawach religijnych pisałem juz wcześniej min. jak wyglądała naprawdę sprawa przejmowania cerkwi w województwie lubelskim. Ogólnie uważam, że najbardziej restrykcyjna polityka wobec Ukraińców była prowadzona w województwie lubelskim z tej prostej przyczyny, ze tamtejszych prawosławnych władze polskie uznawały arbitralnie za zrusyfikowanych Polaków. Najbardziej liberalna polityka była natomiast prowadzona na Wołyniu gdzie do 1938 roku tj. do odejścia Józewskiego sytuacja Ukraińców była więcej niz dobra. Bardzo dobrze, że rozpocząłeś tą dyskusję Wolf i jak sam powiedziałeś włożyłeś kij w mrowisko. Jeżeli nie zgadzacie się z tym co napisałem to proszę napiszcie. Być może dowiem sie jakichś nowych faktów o których do tej pory nie miałem pojęcia. Mam tylko prośbę aby skupic sie na konkretnych faktach a nie ogólnikach bo do konkretnych faktów można sie odnieść i podyskutować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Jak kij... to kij IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.03, 15:22 Dziękuję Ci Darku za tę wypowiedź. Mam wobec Ciebie dług i pamiętam o tym. Niestety, na razie mam zbyt mało czasu, żeby porządnie i w sposób interesujący dla czytajacych odpisać na tematy, o które prosiłeś. Pozdrawiam Ciebie i wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Jak kij... to kij Darkowi i wszystkim IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.08.03, 00:13 Gość portalu: darek napisał(a): > Po pierwsze dokument przedstawiony przez Radka jest prawdziwy. Tyle tylko, ze > wiekszość zawartych w nim postanowień nigdy nie weszła w zycie i pozostała > tylko w sferze zamierzeń. Nie zmienia to faktu, ze sam pomysl nie byl zbyt tolerancyjny. Po drugie nie mozna na podstawie Lubelszczyzny > oceniać polityki państwa polskiego w stosunku do Ukraińców dlatego, że > zupełnie inna polityka była na Wołyniu a jeszcze inna w Galicji. W ogóle > narosło w ostatnim czasie wiele mitów o jakoby wielkich prześladowaniach > Ukraińców w II RP. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że było burzenie cerkwi na > Chełmszczyźnie, że Ukraińcy nie byli dopuszczani do wyższych stanowisk, że > ukraińskich nauczycieli często przenoszono w inne regiony Polski, że nie > otwarto Uniwersytetu Ukraińskiego we Lwowie. To wszystko prawda ale generalnie > uważam, że sytuacja mniejszości ukraińskiej była pod tym względem bardzo > podobna do sytuacji innych mniejszości w tej części Europy. Z podobnymi > problemami co Ukraińcy borykali się Węgrzy w Rumunii, Polacy na Litwie, Niemcy > na Łotwie itd., itp. Darku, piszesz, ze nie bylo przesladowan, ale jednoczesnie piszez o niemoznosci uzyskania stanowiska i innych utrudnieniach. Jest to jednak pewna sprzecznosc i nie usprawiedliwia tego fakt, ze gdzie indziej bylo podobnie. Trzeba jednak zaznaczyć, że > w ogromnej większości przypadków na ich miejsce tworzono tzw. szkoły > utrakwistyczne gdzie część przedmiotów była wykładana po polsku a część po > ukraińsku. Co do tych szkol to postaram sie wrzucic pare dokumentow - nie wygladalo to az tak rozowo. Ogólnie uważam, że najbardziej > restrykcyjna polityka wobec Ukraińców była prowadzona w województwie lubelskim > z tej prostej przyczyny, ze tamtejszych prawosławnych władze polskie uznawały > arbitralnie za zrusyfikowanych Polaków. Jesli chodzi o stosunek do prawoslawnych to uwazanie ich za zrusyfikowanych Polakow bylo, moim zdaniem, niezbyt na miejscu. Być może dowiem sie > jakichś nowych faktów o których do tej pory nie miałem pojęcia. Mam tylko > prośbę aby skupic sie na konkretnych faktach a nie ogólnikach bo do > konkretnych faktów można sie odnieść i podyskutować. Nie chce rozkrecac dyskusji o krzywdach itp..., nie posluguje sie (przynajmniej mam taki zamiar) ogolnikami. W chwili obecnej dysponuje niewielka iloscia czasu, ale jesli dyskusja bedzie ciagnac sie dalej to na pewno podam jeszcze kilka ciekawych przypadkow z II RP. W sobote, lub niedziele postaram sie o przeslanie nastepnych materialow na jakis bardziej neutralny temat, chociaz zwiazany ze stosunkami narodowosciowymi w II RP. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: Jak kij... to kij Darkowi i wszystkim IP: *.kopernet.org 23.08.03, 09:58 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Gość portalu: darek napisał(a): > > > Po pierwsze dokument przedstawiony przez Radka jest prawdziwy. Tyle tylko, > > ze > > wiekszość zawartych w nim postanowień nigdy nie weszła w zycie i pozostała > > > tylko w sferze zamierzeń. > > Nie zmienia to faktu, ze sam pomysl nie byl zbyt tolerancyjny. > Oczywiście, że tak i to delikatnie mówiąc. > > Po drugie nie mozna na podstawie Lubelszczyzny > > oceniać polityki państwa polskiego w stosunku do Ukraińców dlatego, że > > zupełnie inna polityka była na Wołyniu a jeszcze inna w Galicji. W ogóle > > narosło w ostatnim czasie wiele mitów o jakoby wielkich prześladowaniach > > Ukraińców w II RP. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że było burzenie cerkwi > na > > Chełmszczyźnie, że Ukraińcy nie byli dopuszczani do wyższych stanowisk, że > > > ukraińskich nauczycieli często przenoszono w inne regiony Polski, że nie > > otwarto Uniwersytetu Ukraińskiego we Lwowie. To wszystko prawda ale > generalnie > > uważam, że sytuacja mniejszości ukraińskiej była pod tym względem bardzo > > podobna do sytuacji innych mniejszości w tej części Europy. Z podobnymi > > problemami co Ukraińcy borykali się Węgrzy w Rumunii, Polacy na Litwie, > Niemcy > > na Łotwie itd., itp. > > Darku, piszesz, ze nie bylo przesladowan, ale jednoczesnie piszez o > niemoznosci uzyskania stanowiska i innych utrudnieniach. Jest to jednak pewna > sprzecznosc i nie usprawiedliwia tego fakt, ze gdzie indziej bylo podobnie. > Myślę, że w gruncie rzeczy nasz spór ma charakter semantyczny co rozumiec przez termin prześladowanie. Dla mnie np. prześladowanie a dyskryminacja to co innego ale dla innej osoby może byc to to samo. Ja uważam, że Ukraińcy w II RP byli raczej dyskryminowani niż przesladowani choć czasem dochodziło też do przesladowań jak np. burzenie cerkwi na Chełmszczyźnie. Oczywiście masz rację, ze pisanie, że gdzie indziej było podobnie nie usprawiedliwia tych działań. Myślę jednak, że warto o tym wspomnieć aby zrozumieć duch tamtych czasów panujący niemal w całej Europie. > > Trzeba jednak zaznaczyć, że > > w ogromnej większości przypadków na ich miejsce tworzono tzw. szkoły > > utrakwistyczne gdzie część przedmiotów była wykładana po polsku a część po > > > ukraińsku. > > Co do tych szkol to postaram sie wrzucic pare dokumentow - nie wygladalo to az > tak rozowo. > Oczywiście róznie było w różnych regionach np. w województwie lubelskim w ogóle język ukraiński był nieobecny w szkołach natomiast na Wołyniu i w dużej części w Galicji Wschodniej był on powszechny. > Ogólnie uważam, że najbardziej > > restrykcyjna polityka wobec Ukraińców była prowadzona w województwie > lubelskim > > z tej prostej przyczyny, ze tamtejszych prawosławnych władze polskie > uznawały > > arbitralnie za zrusyfikowanych Polaków. > > Jesli chodzi o stosunek do prawoslawnych to uwazanie ich za zrusyfikowanych > Polakow bylo, moim zdaniem, niezbyt na miejscu. > Oczywiście był to absurd ale tak własnie władze uważały. Zresztą dyskutowaliśmy juz kiedyś o sprawach unitów więc wiesz o co chodzi. > > Być może dowiem sie > > jakichś nowych faktów o których do tej pory nie miałem pojęcia. Mam tylko > > prośbę aby skupic sie na konkretnych faktach a nie ogólnikach bo do > > konkretnych faktów można sie odnieść i podyskutować. > > Nie chce rozkrecac dyskusji o krzywdach itp..., nie posluguje sie > (przynajmniej mam taki zamiar) ogolnikami. W chwili obecnej dysponuje > niewielka iloscia czasu, ale jesli dyskusja bedzie ciagnac sie dalej to na > pewno podam jeszcze kilka ciekawych przypadkow z II RP. W sobote, lub > niedziele postaram sie o przeslanie nastepnych materialow na jakis bardziej > neutralny temat, chociaz zwiazany ze stosunkami narodowosciowymi w II RP. > Pozdrawiam To z tymi ogólnikami to nie było do ciebie Radek raczej do nas wszystkich. Natomiast jak masz jakieś ciekawe fakty to wrzuc je na forum i podyskutujemy. Wydaje mi sie, ze dzieki takiej dyskusji wzajemnie sie od siebie dowiedujemy nieznanych nam faktów. Zresztą ja też postaram sie niedługo rzucic jakies ciekawe wątki. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Jak kij... to kij Elekonowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.08.03, 00:00 Witam, Dokument przytoczony przeze mnie mozna obejrzec w Archiwum Panstwowym w Lublinie, co do obciazania, to swym postem nie chcialem nikogo obciazac tylko wywolac dyskusje nad pewnym dokumentem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Zgodnie z obietnica dzis temat lzejszy... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.08.03, 15:45 Zgodnie z obietnica dzis bedzie bez kija w mrowisko, ale i tak mysle ze temat jest ciekawy, w koncu watek jest o grekokatolikach. Jest to cytat, ale mysle ze ciekawy z uwagi to, ze temat malo znany a szkoda. Tekst dotyczy prob budowy narodowego kosciola bialoruskiego, ktore byly podejmowane na przelomie XIX/XXw. przez bialoruskich dzialaczy narodowych. "Pomocy w przywróceniu unii działacze białoruscy w sposób naturalny szukali u grekokatolików ukraińskich. Pierwsze kontakty nawiązał, jak się zdaje, wspomniany już Samojło w 1903 r. W rok później białoruski przywódca Iwan Łuckiewicz odwiedził we Lwowie metropolitę Andrzeja Szeptyckiego (połączyła ich wieloletnia przyjaźń) i zaznajomił go z ideą białoruskiego kościoła narodowego w postaci unii. We Lwowie powstał plan parcelacji wielkich obszarów ziemi na Białorusi przez specjalnie utworzone w tym celu towarzystwo akcyjne, finansowane przede wszystkim przez Szeptyckiego. Na parcelowanych gruntach zamierzano osiedlić pewną liczbę ukraińskich chłopów-unitów, którzy mieli być propagatorami unii w otaczającym ich środowisku białoruskim. Planu tego nie udało się zrealizować pomimo wydatkowania ogromnej ilości energii i pieniędzy. Jak twierdzi Anton Łuckiewicz, Piotr A. Stołypin nie zatwierdził projektowanego towarzystwa akcyjnego w wyniku intryg polskich obszarników." Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Kilka cytatow... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.08.03, 19:12 Witam, W ktoryms z niedawnych postow poruszyles Darku temat szkolnictwa i stosunku do mniejszosci w II RP, ponizej przedstawie kilka ciekawych, jak mniemam, cytatow - sa one oczywiscie wybrane subiektywnie, ale jak zwykle maja na celu pobudzenie dyskusji... „Polska musi się stać jednolitym państwem narodowym bo inaczej nie utrzyma całości swych granic. Historia XIX i XX wieku nie pozostawia w tym względzie wątpliwości. Wszystkie państwa narodowościowe rozpadają się. Konsolidują się zaś państwa tylko narodowe” „Polska może się ostać tylko jako państwo narodu polskiego. O ile by była państwem zamieszkujących ją Polaków, Żydów, Niemców, Rusinów, Białorusinów, Litwinów, Rosjan — musiałaby powtórnie stracić niepodległość” S. Grabski, "Z codziennych walk i rozważań", Poznań 1923 i "Szkoła na Kresach Wschodnich", „Oświata Polska”, 1926, „Silne państwo może tworzyć tylko jednolita pod względem narodowym masa obywateli. Nawet niewielkie, lecz jednolite narodowo państwo oprze się z większym prawdopodobieństwem burzom historycznym, niż wieloraki narodowo kolos. To jest tak prosta i oczywista prawda, takie wyraźne pouczenie historii, że tylko zaślepienie doktrynerskie może temu przeczyć” L. Zarzecki, "O głównych postulatach wychowania narodowego" Warszawa 1929 - tak na na marginesie, ten czlowiek byl szefem Sekcji Oswiecenia Publicznego Zarzadu Cywilnego Ziem Wschodnich - nazwa urzedu cokolwiek dziwna i przywodzaca na mysl administracje na terenie okupowanym. „Jakiegoż narodu są zaś własnością nasze ziemie kresowe? Białorusinów, czy Ukraińców? Ależ katastrofa wyprawy kijowskiej stwierdziła, że narodu ukraińskiego naprawdę nie ma. Ktokolwiek szedł na Ukrainę z programem narodowego państwa ukraińskiego utrzymać się na niej nie mógł. Tym mniej istnieje naród białoruski” S. Grabski, "Z codziennych walk i rozważań" Poznań 1923 „Dziś celem polityki polskiej jest zabezpieczające trwale całość państwa polskiego zespolenie terytoriów tych z narodowym terytorium polskim. Zespolenie to dać może tylko jednoczesne rozszerzenie się na wschód polskiego rolnictwa, przemysłu i handlu, polskiej mowy i cywilizacji wraz z asymilacją państwową i kulturalną przez naród polski współżyjącej z nim ludności ruskiej i białoruskiej” S. Grabski, "Z zagadnień polityki narodowo-państwowej", Warszawa 1925 „Wołyń, Polesie, Ziemia Nowogródzka — to terytorium narodowo nieokreślone, terytorium wiekowego zmagania się Polski z Rosją” , „O wynaradawianiu tam kogokolwiek na rzecz Polski nie może być serio mowy. Bo nie można wynaradawiać tego, kto nie ma świadomości narodowej, kto jest tylko «tutejszy»” S. Grabski, "Z codziennych walk i rozważań", Poznań 1923 „nie chodzi o to, czy na kresach będą Polacy, czy Białorusini i Ukraińcy, ale o to, aby granica państwa polskiego była jednocześnie granicą zachodniej kultury, aby wszyscy czuli, że są dziećmi wielkiej rodziny narodów zachodnich i że Rzeczpospolita jest tym państwem, które ich wszystkich we wspólnej kulturze zachodniej wychowało” T. Hołówko "Gazeta Polska" „Nasz punkt widzenia związany jest najściślej z interesem państwa i narodu polskiego, to znaczy, że chcemy rozważać i rozwiązywać sprawy mniejszościowe z punktu widzenia dobra i korzyści polskiej, nie powodując się żadnymi innymi względami, chociażby dotyczyć one miały rzeczy tak pociągających i niewolonych, jak hasła sprawiedliwości, równouprawnienia..., które tak jeszcze niedawno stanowiły dla nas samych podstawę i umotywowanie programu niepodległościowego. Odrzucamy te wszystkie piękne i niewątpliwie zasadniczo słuszne względy nie dlatego, abyśmy ich wartości nie uznawali, ale dlatego, że interes państwa i narodu polskiego jest dla nas rzeczą najważniejszą i najwyższą” J. Jędrzejewicz - Minister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w latach 1931-34 Oczywiscie widac w tych wypowiedziach roznice pomiedzy wypowiedziami ludzi o orientacji endeckiej i sanacyjnej, ale widac tez, ze wladzom II RP nie lezalo zbytnio na sercu dobro narodow wchodzacych w jej sklad niezaleznie od opcji politycznej. Asymilacja (czy panstwowa, czy narodowa) - to niestety glowny kierunek polityki narodowosciowej, chociaz zdarzaly sie chlubne wyjatki. Pozdrawiam i licze na dalsza mila dyskusje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Po urlopie i co dalej... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 30.08.03, 22:25 Witam Szanownych Dyskutantów po dłuższej nieobecności ! Wolf- Radek złapał wiatr w żagle /jak mi się to ostanio udało na cudownej Solinie/. Smakowite cytaciki - w tym z Jędrzejowicza - właściciela pałacu na rzeszowskim ruskowsiańsko-staromiejskim pałacu /dziś szpitalu/... Sądzę, że historia wystawiła dość jednoznaczny rachunek państwowotwórczej politycje władz Polski międzywojennej - dążenie do odtworzenia Polski w granicach jagiellońskich, przy braku jednolitej polityki wobec mniejszości narodowościowej i potężnych sąsiadach zakończyła się totalną klęską. Zgadzam się z Darkiem, że polityka ta mieściła się w ówczesnych standardach polityki wobec mniejszości narodowościowych,ale przyniosła o wiele straszniejsze skutki niż np w Rumunii czy Węgrzech . Ja zacznę od "innej beczki" - cytatem z wspominki po ks. Nehrebeckim "W listopadzie 1918 roku, gdy na naszej ziemi powstawało państwo uikraińskie,obebrał /ks. Nehrebecki - przypisek mój - Piotr/ w Drohobyczu od żołnierzy swego powiatu przysięgę wierności Państwu Ukraińskiemu". Cytat ten to przypomnienie o tworzeniu się sił zbrojnych - Striłców siciowych "krótkosezonowego" państwa : Zachodnio -Ukraińskiej Republiki Ludowej. Ciekawie na ten temat pisze S.Nicieja w "Cmentarzu Obrońców Lwowa". Tu narazie wspomnę tylko o ciekawej /posiadanej przeze mnie/pamiątce z tego okresu okresu ... banknocie opisanym "Ukraińska Dierżawa - Znak Dierżawnoj skarbnicy Tysiacza Karbowańciw - chodit nariwni z krediytowymi biletami". Ten skrawek papieru o nominale tysiąca karbowańców to pamiątka o państwie ktore rodziło się w okresie określanym przez polskich historyków jako "ukraiński wojskowy zamach stanu" i zaowocowal walkami o Lwow i Przemyśl w listopadzie 1918 roku /i powstaniem historii polskich orląt/ oraz powstawaniem krótkotrwałych ukraińskich republik w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Powstaje pytanie czy był to naprawdę zamach stanu czy też pierwsza /i uprawniona/ próba tworzenia ukraińskiej państwości po rozpadzie Austro - Węgier. ? Sądzę Radku, że strach przed tym tymi ukraińskimi, państwowotwórczymi tendencjami był głownym motywem antyukraińskich działań władz II R-plitej, zwłaszcza,że Ukraińcy polscy mieli już ugruntowane namiastki życia społecznego - towarzystwa kulturalne,szkolnictwo, spółdzielczość rolną i produkcyjną, prasę i swój Kościół unicki, stanowiący siłę scalającą to środowisko. Restrykcyjne działania władz polskich przyczyniały się do powstawania jeszcze jednego czynnika - rosnącego w siłę /również przy wsparciu faszystowskich Niemiec/ ruchu nacjonalistycznego. To póki co tyle - a jesień przed nami :-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Po urlopie i co dalej... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.09.03, 15:03 Witam wszystkich, milo powitac z powrotem Piotra, pod ktorego nieobecnosc staralem sie podtrzymywac dyskusje. Poruszyles Piotrze ciekawy watek, chodzi mi mianowicie o strach przed swiadomoscia narodowa Ukraincow. Przypomnialo mi to "skad wzieli sie Bialorusini pomiedzy Narwia a Bugiem" Jeszcze podczas spisu ludnosci "za cara" ludnosc pomiedzy Narwia a Bugiem okreslano mianem Malorusinow, a dopiero na polnoc od Narwi byli Bialorusini, co zreszta doskonale rozrozniala miejscowa ludnosc okreslajac siebie "ruskimi", a ludzi z polnocy licwinami. Stan ten nie byl na reke sowietom wiec na tych terenach zrobili "Zachodnia Bialorus" co zostalo podtrzymane w czasach PRL, rowniez z powodu obaw przed ukrainska swiadomoscia. Wladzom komunistycznym znakomicie sie udala "bialorutenizacja" tej ludnosci ze wzgledu na mala swiadomosc narodowa - swiadomosc ta w przewazajacej czesci sprowadzala sie do tutejszosci, badz "ruskosci". Mialo to tez dobre strony, a mianowicie ludnosc ta nie zostala wysiedlona po II WS. Temat co prawda nie jest na forum Rzeszow, ale nie moglem powstrzymac skojarzen. Ze swej strony mam nadzieje na smakowite kaski z Rzeszowa i okolic. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Po urlopie i co dalej... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 01.09.03, 18:57 Jestem w poważnej rozterce - w doborze tematu- no bo pasowałoby pociągnąc wątek ukraiński, kuszą wspmmienia wakacyjne z cerkiewek bieszczadzkich. Ale nie - najpierw uzupełnienia - w roczniku krajoznawczym STPB " Magury 00" z 200 roku znalazłem artykuł A.Stachowiaka " Konwesje Łemków na prawosławie w Drugiej Rzeczpospolite" - polecam uwadze, radzę Ci Radku popolować na to wydawnictwo. A teraz "jak kij w mrowisko to kij" : Życzliwa dusza podarowała mi tegoroczny,sierpniowy miesięcznik "Nasz Rymanów" nr 8/31, a w nim artykuł pt " Konsekracja Kościoła w Bałuciance". Zacytuję fragment ;" Bałucianka, mała wieś w gminie Rymanów, połozona jest na południowym stoku pasma Przymiarki w dolinie Bałuciańskiego Potoku. Wieś dawniej łemkowsko-polska wymieniona w dokumentach z 1470 roku, dziś zamieszkiwana przez polskie rodziny. We wsi znajduje się drewniana,trójdzielna,orientowana cerkiew pod wezwaniem Zaśnięcia Matki Bożej, zamieniona na kościół katolicki pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. KOŚCIÓŁ OBECNIE ZNAJDUJE SIĘ W RUINIE. JEGO RENOWACJA ZNACZNIE PRZEWYŻSZAŁA KOSZTY BUDOWY NOWEGO KOŚCIOŁA. Dlatego mieszkańcy wsi poparci przez owczesnego proboszcza parafii Królik Polski, do ktorej wieś Bałucianka należy- ks. Marka Słysza- postanowili wybudowac nowy kościól" Koniec cytatu - tymi powiekszonymi przeze mnie literami skwitowano los XVii wiecznej cerkwi przejetej na kościół w 1947 roku. Muszę to powiedziec ; cytowanymi słowami ów księdz dał wyraz pogardy dla dziedzictwa kulturowego na terenach na których obecnie "obrabia" swe rymo-katolickie owieczki, a i kłamstwa przy słowach mówiących o kosztach - skoro dalej mówi w artykule o wykonanych robotach budowlanych ,drogowych, parkingowych, szarwarkach etc Dobrze,że inaczej wygladała sytuacja z cerkwią w Ustianowej. Ta Xvii wieczna cerkiew została wydarta komunistom w 1971 roku przez BP Tokarczuka. Dziś ciagle odnawiana, pachnaca gontem stanowi chlubę katolików z biednej wioski wegetującej na zapleczu ogromnych ruin niesitniejacego kombinatu drzewnego. Mogą trochę smieszyc metody utrzymywania tej świątyni - jak choćby wywieszane wykazy mieszkańców wsi z ilościami godzin przepracowanych przy renowacji dawnej cerkwi, czy kwoty gotówki . Trochę pachnie to panszczyzną - ale cel jest chwalebny. W rymanowskim artykule też jest wykaz - krotki cytat "Dziękujemy p. Antoniemu Barciowi za bezinteresowne pozyskiwanie środków finansowych od turystów zwiedzających stary kościól- dawną cerkiew w Bałuciance, z przeznaczeniem na zakup wyposażenia nowej świątyni" Tu ciśną się na usta najgorsze przekleństwa jakie znam- ale wystarczy. Dość judzenia. Drogi Radku - chciałeś smaczki galicyjskie - oto Ci Wysyłam. A wnioski z mojego postu -proszę wyciągajcie sami Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Po urlopie i co dalej... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.09.03, 21:43 Dzieki Piotrze za galicyjskie watki i za namiary na tekst nt. konwersji Lemkow w II RP, jeszcze nie czytalem, ale zamowilem wlasnie "Magury'00" w wydawnictwie i z niecierpliwoscia czekam na odbior. Co do watkow poruszonych przez Ciebie to rzeczywiscie na to co odbywa sie w Baluciance brak slow, za to druga sytuacja jest nawet na swoj sposob sympatyczna. Pozdrawiam wszystkich Radek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazet Re: Re - cerkiewka IP: *.oleszyce.sdi.tpnet.pl 07.09.03, 21:01 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Dzisiaj usłyszałem w telewizji rzeszów o pożarze kolejnej cerkwi z okolic > Lubaczowa - chyba Cewków - Xviii w., piękne w drewnie wypracowana kopuła, "buło > > zahinuło" - kolejny zatarty ślad. A ta w Daliowej jest piękna, z > cudnie "podwiniętą" kopułą, z narożnymi, malutkimi kopułkami. > Zawsze wracając z wyprawy na Słowację - zbaczam z głownej drogi, by zahaczyć o > Nią i Deszno. > Oglądałem na interniecie zdjecia pozostałosci cerkwi w Wisloczku- kawałek muru > w krzakach, blaszana cebulka leżacą pod korzeniami drzewa, połamane, żeliwne > pasyjki nagrobne.... Na "moim" cerwisku oprócz grobów - została jeszcze > omszała, piekna,niewielka chrzcielnica - kiedyś do jej misy wstawiłem doniczkę > z chryzantemami. Kurcze- jestem cholernie sentymantalny - sorry > Dziekuję Księże Sudkiakonie za sygnał- ruszę poczytać co tam Radek i Darek > napisali. :-)) Dzisiaj usłyszałem w telewizji rzeszów o pożarze kolejnej cerkwi z okolic > Lubaczowa - chyba Cewków OPAKA! (miejscowość) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr cerkiewki i sprostowanie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.09.03, 17:18 Dziękuję uważnemu forumnowiczowi z Oleszyc za sprostowanie - chociaż już wcześniej SBK Piotr był łaskaw mnie poprawic wraz z naprowadzeniem na ciekawy /Bardzo!!!/ reportaż poświęcony Opace /ze strony Peremyśkij Dzwonn - pisma Eparchii Grek-kat./ Odnośnie cerkiewek - ukazała się bardzo ciekawa mapa "Zabytkowe cerkwie południo-wschodniej Polski" Wydawnictwa S. Krycińskiego - warszawa 2003 obejmująca ogromny obszar od Sulim0wa na pólnocy /w Hrubieszowszczyźnie/ po Szlachtową i Jaworki u stóp Pienin. Uwaga dla respondenta- korektora : na mapie zaznaczono też Stare Oleszyce i Oleszyce. Mapę trudno dostać - ja kupiłem ją u ... sprzedawcy serków kozich na ryneczku w Rymanowie Zdr ;-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Grekokatolicy u Bernardynów IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 04.09.03, 17:02 Witam piszących i czytających. Jak już kiedyś pisałem, w kościele O.Bernardynów w Rzeszowie znajduje się przepiękna kaplica mieszcząca ołtarz z gotycką figurą M.B. Na ścianach kaplicy znajdują się opisy uzdrowień z lat Xvii i Xviii wieku. I oto dzisiaj przeczytałem na tych ścianach : " Roku pańskiego 1745. Andriej Ruszcinkiewicz pleban obrządku grekokatolickiego w Zalesiu , przez swą żonę Matce Boskiej ofiarowany zdrowie odzyskał". Takich dedykacji rzeszowskich Rusinów jest na tych ścianach conajmniej kilka. A teraz w tym poście jeszcze tylko o jednej pamiątce, całkiem dotychczas zapomnianej, po zalesiańskich grekokatolikach - ta pamiątką jest... rzeczka Młynówka, opływająca po dziś dzien wzgórek cerkiewny. Zalesie/to uwaga dla nierzeszowian/ leży u stóp górskiego progu podkarpackiego , z którego spływa szereg potoczków ,wpadających do Wisłoka, z których każdy nosi bodaj nazwę "Młynówki". Ale tylko ta Młynówka jest tą pamiątką.Jak pisze Pan Prof. Świeboda w Dz.Rzeszowa : " Swięto Jordanu, odpowiednik Objawienia Pańskiego albo popularnie Święto Trzech Kroli, odbywało sie w odmiennym obrządku. Pod koniec mszy wychodzono z cerkwi z obrazami i choragwiami, a cała procesja podążała nad opodal plynący strumyk Młynówkę. z zamarzniętej rzeczki wycinano bryły lodu w obrębie zaznaczonego krzyża i nastepnie z nich stawiano lodowy krzyż. Wodę wydobytą z przerębli poświęcał ksiądz, a następnie wierni zabierali ją do domu" Dziś stojac na mostku stanowiącym dojazd i do cerkwi i do pobliskiego kampusu uniwersyteckiego, widać cerkiew, pięknie odremontowaną, nagrobki Grafów Gumińskich i czerwony, kamienny krzyż na grobie, przedostatniego zalesiańskiego parocha, który takie procesje prowadził. Serdecznie pozdrawiam - odezwę się dziś jeszcze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re:Chwilka przerwy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.09.03, 17:37 Witam Forumowiczow, chcialem tylko poinformowac, ze od soboty zamilkne na troche. Nie jest to brak checi lecz zasluzony i dlugo oczekiwany urlop. W trakcie urlopu bede jeden dzien w domu, wiec mam nadzieje, ze dojda zamowione "Magury'00" i po lekturze bede mial pewnie kilka pytan. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr miłego wypoczynku i ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 05.09.03, 17:51 miłej lektury. W tych Magurach można poczytać o też o zwyczajach i wierzeniach Łemków związanych ze śmiercia ...brrr - ale dobrze napisane. A w roczniku "Bieszczad 8" z 2001 roku wydawanym przez TO n Z w Ustrzykach Dln są wspomnienia córki ks. Juliana Nehrebeckiego - ostatniego, grekokatolickiego proboszcza Bandrowa - wioski opodal Ustrzyk o arcyciekawej historii. Ciekawe czy ów Nehrebecki był krewnym tego zalesiańskiego? A wczoraj miałem coś jeszcze napisać ale zaspałem :-) Miłego wypoczynku i ewentualnych lektur. Ps będą dyskutanci to pociągniemy dalej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: miłego wypoczynku i ... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.09.03, 14:32 Witam po urlopie, jak widze dyskusja niestety zamarla. Dzieki Piotrze za "Magury" szczegolnie za tekst o konwersjach, przeczytalem go z uwaga i poznalem inny punkt widzenia na powody konwersji. Do tej pory sadzilem ze przejscie na Prawoslawie bylo podyktowane checia "powrotu do korzeni", do starej ruskiej wiary, ale jak widac byly rowniez przyziemne powody. Pozdrawiam i zabieram sie za tekst o wierzeniach Lemkow zwiazanych ze smiercia, to juz ostatnie co zostalo mi do przeczytania z tego wydawnictwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr To pewno i ciąg dalszy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 18.09.03, 16:24 Pewnym przyczynkiem do poruszanego przeze mnie kiedyś tematu stosunków "kościół katolicki a unici" - przyznaję ze sporą dawką asekuracji i oportunizmu- są żywe wśrod Łemków legendy związane z "karami bożymi" spotykającymi księzy katolickich /i najmowanych przez nich robotników/ za przerabiania cerkwi na kościoły - miedzy innymi poprzez odcinanie "zbędnych" ramion u cerkiewnych krzyży wieżowych /pomimo,że były to często krzyże "papieskie" o trzech równoległych ramionach/. Ten tez temat poruszany jest w tym artykule, który bierzesz pod obróbkę.Innym tematem to konieczność pochówków łemkowskich w "niepoświęconej" ziemi - gdy księza katoliccy często odmawiali pochówku grekokatolickim czy prawosławnym "owieczkom" zesłanym na tzw ziemie odzyskane... Ot... smutne tematy ale nie o tym chciałem pisać - postaram sie wkrótce wrócic do tematu Pogranicza polsko - ruskiego : dorwałem "świeże" materiały o "ruskim' Zalesiu i opisywanej kiedyś Tarnawce . Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Pogranicze i galicyjskie smaczki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 18.09.03, 19:02 Ukazało sie opracowanie Uniwersytetu Rz " Dwa pogranicza Galicja wschodnia i Górny Ślask" Rzeszów 2003- niepokaźna ksiązeczka podsumowująca tegoroczne sympozjum naukowców z PANu, URz i UŚ.. Rzecz ciekawa - chociaż dość mocno przesiąknięta demografią i statystyką historyczną :-( Ale oto co pisze o Zalesiu Pan Dr Budzyński :"Na nowo odczytane średniowieczne źródła wysoko też sytuują Zalesie, jedną z najstarszych ruskich osad w okolicach rzeszowa (...) Tutejsza cerkiew,od pólwiecza użytkowana jako kościół, pozostaje widomym śladem nietuzinkowej przeszłości wsi,słusznie niegdyś przez Adama Fastnachta określanej jako centrum ruskiej włości. Rola Zalesia jako ośrodka lokalnej majetności utrzymywała się za Pileckich az gdzieś do końca XV w. tj do czasu gdy funkcję tą przejął Tyczyn..." Bardzo ciekawe opracowanie zawiera między innymi taką interesującą pracę /naprawdę !;-)) jak "Pogranicze w mikroskali. Chrzty,śluby i pogrzeby w społeczności łacinników i unitów w końcu Xviii i xix w. na przykładzie Krasnego i Tarnawki" Pani Dr S.Rejman. Myslę,że to oracowanie byłoby niezłą "pożywką" dla śląskiego Darka. A teraz galicyjski smaczek - ostatnio ukazały się w Rzeszowie plakaty i ulotki zapraszające na uroczyste, kościelno-pomnikowe obchody 17 września. Smutna rocznica i napewno warta upamietniania. Ale oto sporej wielkości plakaty /w autobusach, na tablicach ogloszoniowych/ i ulotki /między innymi w mojej skrzynce/ przedstawiały zdjęcie -wianuszek martwych dzieci przywiązanych do drzewa. Oprócz bogoojczyznianych wezwań dokumenty te zawierały pompatyczne wyrazy "Nie zapomnimy zbrodni Upa ... itd" Jednym słowem pomieszanie z poplataniem i do tego te sado-masochistyczne reprodukcje. Tak Radku - to są te galicyjskie smaczki - no ale prezydenta miasta mamy z sld a rada miasta - rządzona starą panną z ligii polskich rodzin ;-D. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Pogranicze i galicyjskie smaczki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.09.03, 19:58 Witam serdecznie, Ciekaw jestem czy opisane przez Ciebie opracowanie mozna gdzies zdobyc? Na razie odzywam sie tylko krociutko (zeby watek nie zginal), poniewaz jeszcze nie skonczylem lektury (po urlopie strasznie duzo pracy). O "gustownym" plakacie slyszalem, mowila na ten temat radiowa Jedynka, szczerze mowiac nie bardzo wiem o co autorom chodzilo (choc juz sam pomysl jest moim zdaniem chory), jesli wiesz cos wiecej to oczywiscie prosze o info. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Pogranicze i galicyjskie smaczki cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.09.03, 21:22 Co do pierwszej sprawy - Radku- to wspomniana przeze mnie praca " Dwa pogranicza Galicja Wschodnia i Górny śląsk - Historia - Problemy-Odniesienia" pod red. Zdzisława Budzyńskiego i Jolanty Kamińskiej-Kwak to edycja Wydawnictwa Uniwersytu Rzeszowskiego - 2003 rok.Nie ma adresu emailowskiego wydawnictwa ale jest adres i telefon Rz-ów ul Cwiklińskiej 2 tel./o-17/8574255. Zawiera ona szereg ciekawych /niektórych nawet bardzo/ prac, w tym W.Serczyka nt pogranicza polsko ukraińskiego jako elementu świadomości narodowej w xvii-xviii w. / uff - tytuł przydługi/ ale jest też inna perełka H.Osadnika pt Izolacjonizm wewnątrzetniczny na pograniczu bojkowsko- lemkowskim / w świetle akt metrykalnych/ oraz innego autora "Podziały wyznaniowe w Bieszczadach w latach 1785-1918". Radzę popolować na to wydawnictwo. Natomiast bardzo dziwi mnie brak na rynku wspomnianego przeze mnie kiedyś trzy częsciowego opracowania nt Zalesia /może brak promocji czy siły przebicia?/ Co do drugiego tematu - "co miał autor na myśli" - chcieli pewno połaczyć dwa tematy - antyrosyjskość i antyukraińskość małych rzeszowskich /?/ szowinistów. Ze swej strony uważam,że posłużenie się pięknym, rzeszowskim kościołem pw św. Krzyża /zwanego potocznie "U Bala/ dla celebracji tak reklamowanej uroczystości to raczej poroniony pomysł /w stylu pewnego radyjka i Lpr-u/ Co dalszej dyskusji - ja deklaruję coś tam zawsze puścić. życzę Ci "odrobiebia" się i puszczania w eter od czasu do czasu czegoś w stylu twoich wcześniejszych "cytatowych" perełek. Serdecznie pozdrawiam Ps Może wreszcie uda mi się ruszyć konkrety "wachnianinowe" :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Pogranicze i galicyjskie smaczki cd IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.09.03, 17:38 Witam, Dzieki za namiary na wydawnictwo, pewnie postaram sie je zdobyc, coraz bardziej ciekawia mnie tematy dotyczace tych okolic. Co do pobudek uroczystosci 17IX to widze ze "nasi patrioci" postanowili po prostu byc "anty-wszystko", w sumie tak tez mozna. Jesli chodzi o jakies "mrowiskowe" cytaty to w tygodniu pewnie cos podesle. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Krajobraz i cerkiewki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.09.03, 21:13 Wróciłem właśnie z objazdu Pogórzem Przemyskim- właściwie chciałem sp[rawdzić warunki dojazdowe do sławnego niegdyś Arłamowa - teraz ośrodka wypoczynkowo- narciarskiego w srodku Gor Slonnych. No ale nie byłbym "tym Piotrem" gdybym nie zaczepił o kilka cerkiewe - w wspomninej przeze mnie kiedyś Kużminie, Roztokach, Wojtkowej i Liskowatem. Stoją pięknie w dolinach - popatrz na mapę i droge z Birczy w stronę Ustrzyk - to właśnie tam. W cudownej pogodzie łowiłem te cerkiewki w obiektyw. A potem łowiłem ale maślaki na połoninie zwanej Wilczą Karmą nad dawną nieistniejącą ruską wioską Kwaszenina. Cieszę się ,że to forum /zainicjonowane przez Dareczka gdzies tam w maju/ zaszczepiło w Tobie zaiteresowanie naszą Galicją - powiem Ci kolego,że ja uwielbiam ten teren Ps Dopijam wieczorne piwko i idę czyścić grzybki /daję słowo!/ Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Pogranicze i galicyjskie smaczki -polemiczka IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.03, 23:36 Gość portalu: Piotr napisał(a): > A teraz galicyjski smaczek - > ostatnio ukazały się w Rzeszowie plakaty i ulotki zapraszające na uroczyste, > kościelno-pomnikowe obchody 17 września. Smutna rocznica i napewno warta > upamietniania. > Ale oto sporej wielkości plakaty /w autobusach, na tablicach ogloszoniowych/ > i ulotki /między innymi w mojej skrzynce/ przedstawiały zdjęcie - wianuszek > martwych dzieci przywiązanych do drzewa. Oprócz bogoojczyznianych wezwań > dokumenty te zawierały pompatyczne wyrazy "Nie zapomnimy zbrodni Upa ... itd" > Jednym słowem pomieszanie z poplataniem i do tego te sado-masochistyczne > reprodukcje. Witam po przerwie. Nie przywiązanych, a przybitych i powieszonych. Właśnie to zdjęcie zamieszczone było pod artykułem na który swego czasu podawałem link w tej dyskusji. Nie rozumiem dlaczego miałoby ono nie ukazać się na plakacie. Nie rozumiem również, dlaczego zbrodniarzy z UPA nie nazywac zbrodniarzami. Dlaczego nie mówić o tym co miało miejsce? W imię czego? Bo przeciez nie w imię prawdy historycznej i nie w imię pojednania. Zbrodnie trzeba nazwać zbrodnią, oprawcę oprawcą, bez względu na to czy jest on tej samoej czy innej co my narodowości. Bez tego grozi nam fałsz i wbijanie w chamską butę oprawców i sprawców rzezi, których miejsce jest, i oby było, raz na zawsze, na śmietniku historii, a ich ofiarom należy się cześć i pamięć. Nie wiem Piotrze, czy ideę Muzeum Obozu Zagłady w Oświęcimiu też nazwałbyś np. śląskim albo LPR-owskim smaczkiem. Jeśli tak, to współczuję poglądów, moralności i wyczucia taktu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Moje zaległości cz.I IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.03, 23:40 A teraz postaram się jak najkrócej odrobić swoje wątkowe zaległości na tym forum. Pytał kiedyś Darek ze Śląska o moje zdanie na temat przetrwania grekokatolików na Zalesiu. Nie siedzę w tym temacie aż tak mocno, bym mógł formułować jednoznaczne zdania, ale - co Cię może Darku zainteresuje - Zalesie długo, bo chyba do 1650 roku należało do włości tyczynskiej, a ta do Ziemi... Sanockiej. Fizjograficznie to już Karpaty, w przeciwieństwie do Rzeszowa, od którego, idąc na północ, zaczynaja się już równiny. Byc może przedwojenni zalescy grekokatolicy nie są potomkami Rusinów z czasów lokacji miasta (1354), ale byli po prostu sprowadzeni np. z Beskidu Niskiego i osadzeni na tych terenach przez któregoś z właścicieli włości. Ktoś chyba nawet tutaj kiedyś wspominał, że byli to dobrzy pasterze i potrafili gospodarować na obszarach górskich. A Zalesie to już górki, i to spore, przypominające już jako żywo Podbeskidzie i okolice NowegoTargu, Gorlic czy Biecza. Nie można też pewnie przy okazji wykluczyć jakiegoś przesiedlenia pozostałości Rusinów wokół Rzeszowa do jednej miejscowości - Zalesia właśnie, gdzie otrzymali swojego duszpasterza i świątynię. Co do Rusinowa na Śląsku - nie znam historii tej miejscowości, ale być może nazwa wzięła się również od rusińskich osiedleńców, którzy przybyli do tej miejscowości. Trzeba by pewnie zaiteresować się dokładniej historią tej wsi, żeby coś więcej na ten temat powiedzieć. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Moje zaległości cz.II IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.03, 23:47 Co do historii mojej rodziny i jej związków z Ukraińcami, to oprócz wątku, który już znacie, tj. Mościsk i skutecznej, na szczęście ucieczki przed rzeziami UPA, pierwsze sąsiedzkie kontakty mieli już rodzice jednej z moich prababek. A był to okres pomiędzy rokiem 1850 a ok. 1890 i rejon dalszych okolic Leżajska. Ojciec prababki, od lat związany z Rzeszowem i fachem dekarskim, zbuntował się przeciw kontynuowaniu rodzinnych tradycji i postanowił pozostać wśród drzew, ale tych żywych, a nie ściętych. Ukończył Krajową Szkołę Leśną i znalazł pracę w prywatnych lasach, u dziedzica niedaleko Leżajska. Tam też wyjechał z Rzeszowa, tuż po ślubie ze swoją młodą żoną, i zamieszkali na lesniczówce (tylko pozazdrościć :) ). Jeśli wierzyć przekazom rodzinnym, około połowę ludności okolicznych miejscowości stanowili Rusini. Próbując mówić o relacjach z nimi, trzeba by pewnie zacząć od tego, że Rusinów Polacy traktowali wtedy podobnie, jak dziś traktuje się Kaszubów czy Ślązaków na przykład, a więc jak grupę etniczną, ale nie naród. Uchodzili wśród nas za spokojnych, choć skrytych i trochę zakompleksionych ludzi. Z rodzinnych przekazów wiem, że pod koniec XIX wieku zaczęli wśród nich pojawiać się, wyrastać, pewnie na fali ukraińskich nacjonalistycznych nastrójów, pierwsi wiejscy "aktywiści narodowi". Polaków zaczynali oni traktować wrogo, jak kogoś, kto stanowił przeszkodę w realizacji dążeń do niepodległej Ukrainy. Patrzyli na Polaków spode łba, i choć wcześniej byli normalnymi sąsiadami, nagle, niemal z dnia na dzień przestawali rozumiec polską mowę. Starzy dobrzy, ukrińscy znajomi prapradziadków mówili: nie przejmujcie się nimi, to tacy wariaci, marzyciele, utopiści. Było ich jednak coraz więcej. Niestety, tu i tak szczątkowe wspomnienia się urywają, bo schorowany reumatyzmem i leciwy już praszczur - leśniczy zakończył służbę u pana i musiał wrócić po latach do Rzeszowa. Wspomnienia rodzinne o Ukraińcach musiąły jednak nie być aż tak złe, skoro jego wnuczka, tuż po ślubie z pewnym rzeszowskim kolejarzem z Ruskiej Wsi, moim dziadkiem, wyjeżdza na początku lat 30-tych do Mościsk. Historia się niemal powtarza: w Mościskach Ukraińców było podobno jakieś 20-30%, ale już wsie pod Mościskami były w całości właściwie ukraińskie. Ukraińcy jawili dziadkom się jako ludzie spokojni, ulegli, skryci, żyjący w pewnej izolacji, ale nie wadzący swoim sąsiadom Polakom. Bez problemu można było z nimi nawiązac kontakt, kupić na wsi żywność, porozmawiać (po polsku oczywiście). Potem było już gorzej: zaczynali manifestować sowją nieufność i niechęć, choć lata przed rokiem 38, 39 były jeszcze znośne. Potem do akcji zaczęli wkraczać "ukraińscy patrioci" i neutralność wobec Polaków zaczęła się przekształcać w podejrzliwą nieufność i w końcu we wrogość. Po wybuchu wojny i zajęciu Mościsk przez Rosjan zorganizowane struktury ukraińskie (poza komunistycznymi - te prowadziły raczej walkę klasową niż narodową, choć na tych terenach często się to w sumie pokrywało) właściwie nie istniały. Maszyna ukraińskiego nacjonalizmu zaczęłą dopiero na dobre się kręcić po zajęciu Mościsk przez Niemców i za ich przyzwoleniem. Niemców Ukraińcy witali jak wyzwolicieli i przyjaciół. Gdy panował głód, Ukraińcy wykorzystywali go do robienia szalbierskich często interesów na Polakach: całe ukraińskie podmościckie zaplecze odcięło właściwie możliwośc zakupów żywności przez Polaków. Często zdarzały się przypadki umierania ludzi na ulicy, a z wypraw po żywność na wieś wracało się najczęściej z pustymi rękami. Był wszakże wyjątek od tej reguły: można było kupić bochenek chleba albo pół litra mleka u Ukraińców za dwa złote pierścionki z brylantem i obrączkę. Albo za ich równowartość. Ponieważ nie w każdym polskim domu była biżuteria, wiele polskich rodzin, zeby nie umrzeć z głodu, sprzedawało za grosze swoje domy i inwentarz, co pozwalało na głodowe przeżycie kilku miesięcy. Miejscowi ukraińcy zbierali się powszechnie na zebraniach na leśnych polanach, a ich przywódcy zabierali tam głos z robionych naprędce ambon, często przystrajanych figurkami czczonego tam mocno św.Mikołaja. W ruchu ukraińskich nacjonalistów powszechny i duży udział brali popi. W czasach wojennej nędzy i braku pieniędzy Polacy czepiali się róznych metod przeżycia i prób zdobycia ukraińskiej sympatii, między innymi wynajmując pokoje dla ukraińskich przybyszów, pewnie aktywistów nacjonalistów ukraińskich. W niejedną noc w wynajetych pokojach było dymno, rojno i gwarno od ukraińskiej mowy i stukania maszyny do pisania. W wielu takich spotkaniach uczetniczyli popi. A potem przyszedł rok 1942 i 43 i przechodzące wszelkie normy bestialstwa upowskie rzezie na polskich sąsiadach: kobietach, malutkich dzieciach - takich jak te z plakatu - i na starcach. Także w wielu przypadkach na tych sąsiadach zza ściany, którym dotąd co miesiąc płaciło się czynsz za wynajem. Takie to mam rodzinne wspomnienia o Ukraińcach. Mam nadzieję, że skoro co niektórzy mogli w tym wątku pisać własną historię, to i mnie wolno opowiedzieć, w końcu w dużej częsci i swoją własną. Na koniec ciekawostka. Moja mama miała w pracy w latach 70-tych koleżankę z Rzeszowa - mieszaną z Polakami, ale jednak Ukrainkę - bo miała więszość Ukriańców w rodzinie. Ponoć spokojna, miła i uczynna kobieta. Ja mam kolegę, który nosi dość powszechne na Ukrainie nazwisko i co prawda nie przynaje się wprost do związków z Ukrainą, ale wspominał dużo o swojej bliskiej rodzinie: jedna ciocia mieszka w Mołdawii, druga na Ukrainie. Przy czym ta jego ukraińska ciotka świetnie mówi po słowacku i ma z kolei ponoć rodzinę w Słowacji. Tereny na których mieszka, przed wojną należały do Czechosłowacji. Jak mniemam, chodzi o tzw. Ruś Zakarpacką, przyłączoną po wojnie do ZSRR. Co mogę powiedzieć o swoim koledze? Ano, uczynny, spokojny facet... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr galicyjskie smaczki -replika IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.09.03, 17:37 Gość portalu: Elekon napisał(a): ... to współczuję poglądów, moralności i wyczucia taktu. Za współczucie dziękuję ... taak -cynik i bezbożnik ze mnie okrutny. Elekonie - zrozum-mozna podniecać się zdjęciami które przedstawiają okropieństwa wojny, można nawet w super-kolorze przedstawiać ofiary mordów.Czasami nawet trzeba- w imię jakiś wyższych racji. Ale wykorzystanie TEGO zdjęcia, przy okazji religijno-patriotycznego zaproszenia to był,według mnie,akt głupoty i swoistego męczeńsko-patriotycznego onanizmu /och przepraszam za frywolność!/ Nikt rozsądny nie zaprzecza zbrodniom sovieckim,polskim, ukraińskim,hitlerowskim,serbskim,amerykanskim/vide wietnam i irak/... Chociaż... mialem ochotę napisac tą replikę w innym stylu /praktykowanym przez Ciebie kilka razy w tej dyskusji/ a więc powiedzieć-a skąd wiesz,że to zdjęcie przedstawiało polskie dzieci zabite przez ukraińskich nacjonalistów,może to efekt manipulacji propagandzistów-speców od fotomontażu,może to byly dzieci rosyjskie,cygańskie,żydowskie lub ukraińskie zabite przez tych czy innych zbrodniarzy, ale nie! powiem inaczej. To epatowanie obrazem śmierci na plakatach przypomina mi bardziej reklamiarstwo w stylu szokujących plakatów Benettona lub prace żałosnej Nieznalskiej- niż jakikolwiek wkład w rozrachunki historyczne. Reklamiarstwo uprawiane przez nacjonalistycznych prawicowców którzy szukają za wszelką cenę wartości ich jednoczących-wrogości wobec sąsiadów,poczucia zagrożenia i nie wyrównanych rachunków z historii. Powielanie tego zdjęcia to dla mnie taka sama obrzydliwość jak niedawna publikacja zdjęc zmasakrowanych zwłok synów irackiego satrapy albo leczenie moralnego kaca wywołanego polską okupacją Iraku poprzez wielokrotne pokazywanie filmowych zdjęc dwójki cierpiących irackich dzieci przywiezionych na leczenie do Polski rządowym samolotem. Nawet jesli generalnie popieram wszelkie formy humanitarnej pomocy. A tamto zdjęcie - być może "obskoczy" jeszcze kilka rocznic - 11 listopada, dzien sybiraka, 3 maja,15 sierpnia... No i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: galicyjskie smaczki - dlaczego się upieram IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.03, 23:57 Dzięki za wyważoną odpowiedź. Różnie kiedyś to bywało. Wybacz, jeśli poczułeś się nią dotknięty - nie o uderzenie w Ciebie, a w stylistykę twojej ostatniej wypowiedzi mi chodziło. Ale ja pewnie i drugi raz bym tak samo ją napisał. Nie będę upierał się na 200% że to ja mam tu rację. Mogę przyjąć ewentualnie argument o zbytniej drastyczności zdjęcia. Mogę też przyjąć argument o handlu pamięcią ofiar. Zrozum jednak Piotrze, że to iż to zdjęcie się pojawiło na plakacie, było według sporego prawdopodobieństwa wynikiem tego, że ze strony ukraińskiej, a i tu parę razy w tej dyskusji, nie było wręcz żadnego oficjalnego aktu skruchy ze strony ukraińskiej. Zamiast tego mamy zamazywanie historii (że było, minęło), jej fałszowanie (że zbrodnie UPA to wymysł komunistycznej propagandy), że Polacy krzywdzili Ukraińców, więc w domyśle, ci mieli prawo robić to co robili. Ja powtarzam: NIE! Nie mieli prawa. Nic nie usprawiedliwia okrutnego mordowania, którego dopuściła się duża część ukraińskiego społeczeństwa na początku lat 40-tych. Powtarzam: NIC! Pisze się też o ofiarach zbrodni polskich. Nie jestem tępym polakofilem, ale pisząc w ten sposób popełnia się spore nadużycie. Nadużycie, którego celem jest wprowadzenie do świadomości społeczeństwa polskiego i społeczeństw europejskich przekonania, że wszyscy (czytaj wszystkie narody) mamy te same i takie same grzechy, zbrodnie, na sumieniu. Temu też ma służyć manipulacja liczbą ofiar po stronie ukraińskiej: zawyżanie ich po stronie Ukraińców i drastyczne zaniżanie po stronie polskiej. To uśrednianie jest dla mnie nie do przyjęcia. Dziesiąta, dwudziesta albo i dwusetna część krwi niemieckiej we mnie płynie, reszta to krew polska, ale powiem: dumny jestem z Niemców za to, że po okresie zapomnienia o swoim człowieczeństwie, po zgotowanej innym kaźni Oświęcimia, Majdanka, Sztutowa, po uwłaczajacej człowiekowi eksterminacji bliźniego potrafili powiedzieć: przepraszam, wybaczcie, że ich kanclerz potrafił klęknąć w miejscu skąd pokolenie jego rodziców wywoziło Żydów do obozów zagłady, że po to tylko, żeby powiedzieć słowo "przepraszam" jechał do Polski na początku lat 90-tych prezydent Niemiec. Jestem też przekonany, że po tym co Niemcy robili z innymi w czasie ostatniej wojny światowej, gdybym był Niemcem, mówiłbym wszystkim: przeproście, przeprośmy za ojców, dziadków, za tych co zapomnieli że są ludźmi. Nic nie wróci życia ofiarom, ale może na te przeprosiny czekaja rodziny tych, których nasz naród pozbawiał brutalnie życia. Jako Polak gotów jestem wyrazić żal, skruchę, ubolewanie za każdą rzeczywistą doznaną z rąk polskich krzywdę. Nie poradzę nic na to, że nie jestem gotów wierzyć w każde informacje o krzywdach Ukraińców z rąk polskich. Dlatego, ze Ukraińcy jako naród po prostu mają interes w tym, aby te krzywdy wyolbrzymiać. Czym innym jest zresztą Wołyń, gdzie mimo starań ukraińskich nacjonalistów, żyją wciąż jeszcze setki, jesli nie tysiące świadków tamtych dni, a czym innym - wybacz - broszura wydana przez nacjonalistycznego działacza ukraińskiego, który pisze o rzeczach, o których nie wiedzą nawet sami mieszkający w opisywanych przez niego miejscach ukraińscy mieszkańcy. Jest IPN, są historycy: to powinien być punkt, do którego znosi się takie rewelacje. Jeśli okażą się prawdą, jeśli zostaną udokumentowane, jeśli okaże się, ze zginęła niewinna cywilna ludność, poprę, jako Polak nawet ideę budowy pomnika takich ukraińskich ofiar Polaków. Pójdę, zapalę znicz na nim na Wszystkich Świętych, odmówię wieczny odpoczynek i powiem: "przepraszam Was za moich ziomków". Ale jeśli jest to wyssana z palca manipulacja i sianie zamieszania wokół polsko- ukraińskiego pojednania, to jest to dla mnie - prócz wciąż braku przeprosin za to co się działo 60 lat temu - widomy znak, że nie czas jeszcze na podawanie ręki. Że trzeba z całą mocą, by przeciwstawić się tej kampanii dezinformacji i dezorientacji wykierowanej w tych, którzy uczą się historii i którzy nie mają w rodzinach świadków tamtych wydarzeń - albo którym wszystko co powie rodzic, dziadek, babcia, wydaje się powtarzaniem bajek z Radia Maryja, mówić i pokazywać: Popatrz TAK BYŁO! Nawet, gdy robi się to posuwając się do metod ukazywania faktów drastycznych. Raz jeszcze na koniec powtórzę: Polacy czekają na przeprosiny. Nie chcę i nie potrzebuję żądać procesów o ludobójstwo na żyjących jeszcze ukraińskich sprawcach zbrodni. Chcę, w imię przyszłości obu naszych narodów, i w imię budowy zaufania, którego wciąż nie jestem w stanie z siebie wykrzesać, usłyszeć, jako Polak i jako człowiek rodzinnie związany z tymi wydarzeniami wyraźne i głośne: "Przepraszamy i prosimy o wybaczenie". Tyle. I pozdrawiam Cię (i pozostałych uczestników tej dyskusji), raz jeszcze doceniając to, że nadal chcesz rozmawiać o rzeczach trudnych i bolesnych. To nie jest patos, ale chyba od takich zwykłych rozmów ludzi po obu stronach tego sporu (choć Ty akurat nie jesteś przecież 100% Ukraińcem) trzeba by zacząć. PS Strasznie się nam ten wątek rozrósł. Czy ktoś z Was myśli może o powrocie w tych linijkach na rzeszowskie Zalesie? : ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O Pawle Smoleńskim IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.03, 16:59 Informacja z dzisiejszej Wyborczej wydała się mi na tyle ważna, że pozwalam sobie trochę poprzytaczać: "Paweł Smoleński, dziennikarz Gazety Wyborczej, jest jednym z sześciu nominowanych do Polsko-Ukraińskiej Nagrody Pojednania. Kapituła nominowanych wskazała w poniedziałek. W tym gronie jest trzech Polaków i trzech Ukraińców. - Paweł Smoleński został nominowany za wszystkie swoje publikacje poświęcone stosunkom polsko- ukraińskim - mówi Marek Cynkar, sekretarz kapituły. - Za to, że działały one na rzecz pojednania właśnie. Smoleński pokazywał krzywdę i Polaków, i Ukraińców, ale nigdy nie jątrzył - dodaje Cynkar. Poza Smoleńskim nominacje otrzymali: zmarły przed miesiącem historyk Ryszard Torzecki i kardiolog Antoni Dziatkowiak. Ze strony ukraińskiej historyk Leonid Zaszkilniak, aktor Bohdan Stupka i historyk sztuki Borys Woźnicki. Nagrodę pojednania otrzymają dwie osoby: Polak i Ukrainiec. Rozstrzygnięcie 25 października we Lwowie. Laureaci odbiorą rzeźbę autorstwa Marii Góreckiej - przedstawiającą kwiaty maku i bławatu. Nagroda przyznawana jest po raz czwarty. Pasjonują go tematy ukraińskie: - To historie tak straszne, jak nieznane - mówi. Autor książki "Pochówek dla rezuna". Uważa ją za jedno z największych swoich osiągnięć. Książkę bardzo wysoko ocenili Ryszard Kapuściński i Jacek Kuroń. - Ktoś porównał "Rezuna" do "Sąsiadów" Grossa. Wedle moich ukraińskich przyjaciół to książka terapeutyczna dla ich polskiej społeczności. Polscy Ukraińcy pierwszy raz mogli mówić publicznie o swoich krzywdach i bólu. Jeśli mamy szczerze iść ku pojednaniu, na początku trzeba wyznać własne winy, posypać głowę popiołem i przyznać, że w wojnach o małe ojczyzny oraz o niepodległość na tym samym terytorium nie ma sprawiedliwych, nikt nie jest właścicielem jedynie słusznej racji - mówi Smoleński. Ma 44 lat, jest dziennikarzem Gazety Wyborczej. Studiował dziennikarstwo w Warszawie, pisał reportaże do paryskiej "Kultury", podziemnego kwartalnika "Most". Tuż przed Okrągłym Stołem pracował w redakcji mazowieckiego tygodnika "Przegląd Wiadomości Agencyjnych", a także w miesięczniku ojców michalitów "Powściągliwość". W paryskim Instytucie Literackim ukazał się jego zbiór reportaży o młodzieży. Wydawał też w londyńskim Aneksie, Noir sur Blanc, Rytmie, wydawnictwie Prószyński i S-ka. Do tej pory ukazało się sześć książek reporterskich Smoleńskiego (...)" Żal ,że już nie żyje prof. Torzecki - "Wicznaja pamiat!" Tak - lektura m.in. reportaży Smoleńskiego i książek Motyki także i mnie zmobilizowala aby gdzieś w maju włączyc się w tą dyskusję . Pozdrawiam i czytających i piszących :-) Ps No prosze w gronie nominowanych jest i "Chmielnicki" - Pan Bohdan Stupka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: O Pawle Smoleńskim IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.09.03, 18:36 Witajcie, milo mi powitac po przerwie Elekona. Widze, ze powrocilismy na chwile do smutnych tematow, w zwiazku z tym przesylam wam pare cytatow dotyczacych tych strasznych dni. Pierwszy cytat jest z "Nad Buhom i Narwoju" i jest autorstwa J. Hawryluka. "Zanim jednak doszło do frontalnego starcia podejmowano próby uniknięcia konfrontacji zbrojnej i w trakcie kolejnych rozmów w październiku 1941 r. reprezentant Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich wystąpił z następującą koncepcją powojennego uregulowania spornych kwestii terytorialnych: ...Polska ma sposobność odzyskać swe zaprzepaszczone granice zachodnie i przesunąć je aż po Odrę. (...) Przed narodami słowiańskimi jest wielka karta, ale Polska musi przesunąć swe granice wschodnie w imię sprawiedliwości i równości. W stosunkach wzajemnych między narodami słowiańskimi musi rozstrzygać zasada etnograficzna większości na danym terenie. Tak jak Polacy słusznie domagają się Śląska, choć miasta są tam niewątpliwie zniemczone, tak muszą uznać tę samą zasadę na Wschodzie, w Galicji i na Wołyniu, pomijając już to, że względy historyczne również przemawiają tam za Ukraińcami... Jednak tego rodzaju propozycje były nie do przyjęcia dla przedstawicieli Delegatury Rządu RP na Kraj, którzy skomentowali je jako zaborczość OUN w stosunku do Ziem Wschodnich Rzeczypospolitej, a do Małopolski Wschodniej i Wołynia w szczególności. Wśród części działających w podziemiu polskich partii politycznych dopuszczano co najwyżej pewne elementy narodowej autonomii i samorządności dla Ukraińców, zaś niektóre stronnictwa już wtedy snuły projekty, wprowadzone w życie przez "władzę ludową" w latach 1944-1947 - wysiedlenia do ZSRR lub na oddalone od pogranicza etnicznego ziemie polskie." Ten tekst moze byc kontrowersyjny, ale mysle, ze warto go poznac, ponizej dalsza jego czesc: "Jak dotąd nie ma zgodności historyków polskich i ukraińskich czy działania ukraińskiego podziemia na Wołyniu w 1943 r. były efektem planu powziętego z premedytacją, czy też reakcją na działania miejscowych struktur Armii Krajowej, skutkiem prowokacji niemieckiej lub radzieckiej, czy też zbiegiem bardzo różnych przyczyn i okoliczności. Ale nie wnikając w przyczyny trzeba przyznać, że następstwa zarówno fizyczne - w postaci ofiar, jak i psychologiczne były zatrważające" Jak pokazala historia nikomu nic te bratobojcze walki nie daly, ale niestety uczestnicy (mam na mysli "czynnych" uczestnikow zrozumieli to zbyt pozno). Na razie nie zanudzam. Do nastepnego razu. R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Mialem nie zanudzac... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.09.03, 18:51 Mialem nie zanudzac, ale przypomnialy mi sie jeszcze dwa fragmenty tekstu. Jeden dotyczy prob porozumienia pomiedzy UPA i AK i przedstawia obraz widziany oczami zolnierza AK, a drugi jest cytowanym przez Pawla Smolenskiego na lamach GW kazaniem duchownego. Cytat pierwszy... "Spotkanie dowodcow AK i OUN-UPA w Rudzie Różaneckiej w maju 1945 Po latach "Wyrwa" tak wspominał to niezwykłe spotkanie: "Podczas rozmowy oglądaliśmy się nawzajem. Oglądali się ci, co wydawali rozkazy do zabijania. Same rozmowy przebiegały bardzo spokojnie, nasi rozmówcy to byli ludzie z klasą, widać było po nich doświadczenie i odpowiedzialność"." i drugi.. "Trwa wojna, bolszewicy ida przez Wolyn, a ksiadz Ulas - z reportazu Pruszynskiego - grzmi w cerkwi. "Znowu sie jakby zadyszal, pewnie nawet zadyszal sie, bo za piers sie schwytal. Ale zaraz z ta reka na piersi poczal mowic dalej i byla taka cisza w cerkwi, jakby nie mowil, ale - czy ja wiem? - chyba wieszczyl: - ... lily sia, protiw sobi, ich krow i nasza krow. Lacka i kozacka. Ale pryjde den, koly po hruzach Polszy wrah, kotoryj Polszu zamoh, na Ukrainu pojde. Pryjde den, koly my w bij za naszu swobodu pijdem, jak oni teper za swoju pijszly, i w toj den my ne tilki za naszu swobodu budem wojowaty, no i za waszu, Lachy. I pryjde tretij den, koly ni na polskoj, ni na ukrainskoj, ni na druhoj slowianskoj ziemli i slida wrazoho ne bude. (...) I o toj den my teper, bratja, pomolim sia...". Pozdrawiam i juz dzis nie mecze. R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: nie zanudzasz Radku IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.09.03, 20:57 Obiecałem sobie nie wracać do spraw Wołynia i nie wrócę - zwłaszcza,że po pamietnym tekście Świętej Pamięci pro. Torzeckiego " Korzenie wołyńskiej tragedii" nie powiedziałbym juz nic odkrywczego. ale twoje cytaty znowu pachną smakiem. To wystąpienie unickiego księdza już gdzieś czytalem . W czasie obustronnego obłedu zbrodni - głos ten był zadziwiająco proroczy i obawiam sie,że /niestety/ odosobniony. Myślę,że nasza dyskusja układa się w wielce ciekawą mozaikę, bo muszę przyznać,że głos Elekona o Mościskach lat wojny jest dla mnie równie ciekawy, /niezależnie od zastosowanej antyukraińskiej retoryki/. daje bowiem zarys atmosfery grozy rosnących nacjonalizmów, ktore przytłaczały ,gniotły głosy rozsądku jak cytowana przez Ciebie Radku, wypowiedź owego księdza /może napiszesz coś jeszcze o Nim ?/ Póki co to tyle - biorę sie za lekturę ostatnich "Spotkań z zabytkami" a tam artykuły o prawosławnych cerkwiach warszawskich i ... O ŁEMKACH. Pozdrawiam Was serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Moja nieporadna próba podsumowania IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 00:46 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Witajcie, > milo mi powitac po przerwie Elekona. > Widze, ze powrocilismy na chwile do smutnych tematow, w zwiazku z tym > przesylam wam pare cytatow dotyczacych tych strasznych dni. > Pierwszy cytat jest z "Nad Buhom i Narwoju" i jest autorstwa J. Hawryluka. > "Zanim jednak doszło do frontalnego starcia podejmowano próby uniknięcia > konfrontacji zbrojnej i w trakcie kolejnych rozmów w październiku 1941 r. > reprezentant Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich wystąpił z następującą > koncepcją powojennego uregulowania spornych kwestii terytorialnych: ...Polska > ma sposobność odzyskać swe zaprzepaszczone granice zachodnie i przesunąć je > aż po Odrę. (...) Przed narodami słowiańskimi jest wielka karta, ale Polska > musi przesunąć swe granice wschodnie w imię sprawiedliwości i równości. > W stosunkach wzajemnych między narodami słowiańskimi musi rozstrzygać zasada > etnograficzna większości na danym terenie. Tak jak Polacy słusznie domagają > się Śląska, choć miasta są tam niewątpliwie zniemczone, tak muszą uznać tę > samą zasadę na Wschodzie, w Galicji i na Wołyniu, pomijając już to, że > względy historyczne również przemawiają tam za Ukraińcami... Nie wiem czy Was zaskoczę, ale zupełnie zgadzam się z powyższą argumentacją. Mój sprzeciw, i żal, nie dotyczą sentymentu za utraconymi Kresami... Może dlatego, że mnie osobiście nic z nimi tak naprawdę nie łączy. Ale chyba też dlatego, ze one tak naprawdę nigdy nie były nasze, polskie. Historia to poplątana, Wy pewnei znacie ją lepiej ode mnie, ale POnoć piłsudski myślał o polsko-ukraińskiej konfederacji, tylko mu jakoś nie wyszło... Musiało dojść do konfliktu, kiedy naród ukraiński zaczął pragnąć samostanowienia, kiedy zaczął myśleć o granicach swojego przyszłego państwa. Tylko przerażają mnie okoliczności i sposób, w jaki w latach 40-tych, po raz któryś, za realizację tej idei Ukraińcy się zabierali. W granicach tej przyszłej Ukrainy, zauważcie, nie było miejsca dla Polaków. Gdyby miejsce było, nie byłoby Wołynia i jemu podobnych masakr. Gdyby nie było Wołynia, nie byłoby potem odwetu, i nie byłoby pewnie też i wysiedleń mniejszości narodowych z Polski. Jak Polacy mieli żyć obok nacji, która jeszcze parę lat temu okazała się w dużej swej liczbie nieobliczalna i bestialska? Zemsta? Może, ale chyba przede wszystkim strach przed powtórzeniem się wydarzeń na Kresach zdecydował o tym, że wielu Ukraińców, Łemków, Bojków po wojnie musiało opuścić swoje rodzinne strony. To smutne, ale ci ludzie zapłacili rachunek wystawiony nie przez Polaków, ale przez swoich ziomków. Tak samo z Niemcami, którzy najpierw wybrali Hitlera, potem go popierali gdy poparcia jeszcze potrzebował, potem popierali go, gdy rozpętywał światową wojnę, słuchali jego rozkazów i szli podbijać świat. I potem musieli zostawić wszystko i szukać szczęścia w obcych stronach swojego państwa. Niestety, ale takie są prawa wojennej kontrybucji za wyrządzone zło. Trzeba umieć brać odpowiedzialność za skutki swojego postępowania i często za skutki postępowania swojej nacji. Wysiedlenia. Dużo się teraz mówi o krzywdach wysiedlonych: Niemców, Polaków, Ukraińców. Pewnie, że zostawić strony, które się kochało nie jest łatwo. Ale czy my czasem tego wszystkiego nie demonizujemy? Oczywiście pomijam wysiedlenia przeprowadzane z gwałtem, z ofiarami. Ale iluż to ludzi zostawia domy, ilu było czy jest jeszcze i dziś wywłaszczanych, ilu sytuacja życiowa, ekonomiczna, rodzinna, zmusza do zmiany miejsca zamieszkania. Są sytuacje, w których, o ile nie dzieje się nic dramatytcznego nam i naszym bliskim, jesteśmy w stanie zrozumieć coś co zwykło się nazywać wyższą koniecznością. Państwa niejednolite etnicznie przed wojną okazały się mieszanką wybuchową, a w czasie wojny ta mieszanka rozlewała się na i tak już palący się ogień. Może się narażę, ale może nawet to dzięki temu bólowi wysiedleń i rozstań dziś jest łatwiej budować suwerenność i odpowiadać za losy swoich, narodowych już państw. Łatwiej, co może z pozoru wydać sięparadoksalne, się dogadywać. Przecież tak naprawdę nie jest ważny dom, sad, okolica, miasto, czasem nie jest ważny nawet kraj, który kochamy. Najważniejszy jest drugi człowiek. Gdy tę kolejność się odwraca, zaczynają się kłopoty. Innych, i nasze własne. To motto dla wszystkich bez wyjątku: Polaków, Ukraińców, Niemców, Rosjan i Bóg wie kogo jeszcze. Wybaczcie to poźnowieczorne moje chaotyczne pseudomoralizatorskie pisanie. Próbuję to wszystko jakoś podsumować dla samego siebie. Ta dyskusja też mi w tym pomaga i to bardzo. Zatem za każdy głos w niej, za każdą poświęconą jej chwilę, i za każde przebaczajace moje nieraz pełne pretensji słowa dziękuję. Słowem dzięki za Waszą do mnie cierpliwość. Postaram się tę dyskusję nadal śledzić, i może mniej już pisać. Mam prośbę: piszmy jeśli trzeba i o sprawach trudnych, ale tylko po to, by je wyjaśniać czy uświadamiać, a nie jątrzyć właśnie. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: O Pawle Smoleńskim IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 00:02 Przygladam się z sympatią wszystkim, którzy mają dobra wolę i dużo determinacji zarazem. I życzę im, żeby - używając słów Piotra - stąpając po tym polu minowym, nie wylecieli w powietrze i nie dali się wprzęgnąć po żadnej ze stron w machinę rozgrywek i gry interesów nacjonalistycznych, politycznych, partyjnych, personalnych itd. To czego nam dziś trzeba przede wszystkim mówiąc o bolesnej przeszłości, to głównie prawdy. A ona dziś mam wrażenie często przegrywa z koniunkturą polityczną, dobrym tonem politycznym, długofalowymi interesami jednych i drugich, itp, itd. Trzymając się nadal języka Piotra, trzeba na to pole minowe wejść i miny zeń pousuwać, a nie chadzać po nim i wmawiac wszystkim że na nim jest pięknie, zielono i rekreacyjnie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Nie mozna tak mówić IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 20:15 Muszę stanowczo zaprotestować wobec kilku stwierdzeń zawartych w ostatnich wypowiedziach Elekona Elekon powiedział : „...chyba przede wszystkim strach przed powtórzeniem się wydarzeń na Kresach zdecydował o tym, że wielu Ukraińców, Łemków, Bojków po wojnie musiało opuścić swoje rodzinne strony. To smutne, ale ci ludzie zapłacili rachunek wystawiony nie przez Polaków, ale przez swoich ziomków.” Elekonie to totalna bzdura by usprawiedliwiać komunistyczne wysiedlenia ruskich mieszkańców Beskidów i Bieszczad jakimś aktem sprawiedliwości czy prewencji . Ten rachunek wystawili sowieci i ich komunistyczni,polskie pachołki realizujący moskiewską politykę narodowościową./taką samą jak wywózki ludów bałtyckich, Niemców nadwołżańskich, Tatarów krymskich czy polskich mieszkańców kresów w 1940 roku/ „Tak samo z Niemcami, którzy najpierw wybrali Hitlera, potem go popierali gdy poparcia jeszcze potrzebował, potem popierali go, gdy rozpętywał światową wojnę, słuchali jego rozkazów i szli podbijać świat. I potem musieli zostawić wszystko i szukać szczęścia w obcych stronach swojego państwa. Niestety, ale takie są prawa wojennej kontrybucji za wyrządzone zło. Trzeba umieć brać odpowiedzialność za skutki swojego postępowania i często za skutki postępowania swojej nacji.” Mieszanie do tych wysiedleń sprawy Niemców – to już totalna demagogia „Wysiedlenia. Dużo się teraz mówi o krzywdach wysiedlonych: Niemców, Polaków, Ukraińców. Pewnie, że zostawić strony, które się kochało nie jest łatwo. Ale czy my czasem tego wszystkiego nie demonizujemy? Oczywiście pomijam wysiedlenia przeprowadzane z gwałtem, z ofiarami” Odpowiadam - to nie pozorne a rzeczywiste krzywdy, wprawdzie muszą one pozostać już tylko jako fakty z historii, ale tak muszą być nazwane – cała Akcja Wisła to był jeden wielki gwałt popełniony na Łemkach, Bojakach i Polakach – tak bo i Oni /zwłaszcza Ci podejrzewani o opozycyjność i powiązanie z antykomunistycznym podziemiem/ byli ojęci wywózkami. Wywózki powiązane z zagrabianiem ubogiego majątku mieszkańców gór, paleniem wsi- to była potwona czystka etniczna – ale niekoniecznie jako rewanż za Wołyń. – Wysiedlenia Niemców były zapoczątkowane przez nich samych jako ucieczka przed masowymi gwałtami i mordami popełnianymi na ludności cywilnej przez wkraczających Rosja, a pierwsze wysiedlenia kolonistów niemieckich np. z okolic Bandrowa w Bieszczadach zapoczątkowali Niemcy przed ustaleniem linii demarkacyjnej z Rosjanami w 1939 roku .Które z tych powojennych wysiedleń obyło się bez gwałtów i ofiar!? „Przyglądam się z sympatią wszystkim, którzy mają dobra wolę i dużo determinacji zarazem.” Proponuje Ci nie przyglądać się ale przeczytać „Pochowek dla Rezuna” P.Smoleńskiego czy prace Motyki "Tak było w Bieszczadach". Pomoże Ci to być może zrozumieć ich wkład dla pojednania polsko-ukraińskiego . Niemniej dziękuję Ci za autopodsumowującą wypowiedź, z której wątkami /wybacz/ ale nie mogłem się zgodzić .Pozdrawiam. Ps Boje się,że moje dalsze wypowiedzi będą sprawiać wrażenie "jątrzenia" ale jak sam zdaje się kiedyś powiedziałeś "nie każdemu Bozia dała po równo" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: I po co ja tu przed snem zajrzałem... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 01:53 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Muszę stanowczo zaprotestować wobec kilku stwierdzeń zawartych w ostatnich > wypowiedziach Elekona > Elekon powiedział : > „...chyba przede wszystkim strach przed powtórzeniem się wydarzeń na Kres > ach > zdecydował o tym, że wielu Ukraińców, Łemków, Bojków po wojnie musiało > opuścić > swoje rodzinne strony. To smutne, ale ci ludzie zapłacili rachunek wystawiony > nie przez Polaków, ale przez swoich ziomków.” > > Elekonie to totalna bzdura by usprawiedliwiać komunistyczne wysiedlenia > ruskich mieszkańców Beskidów i Bieszczad jakimś aktem sprawiedliwości czy > prewencji . Ten rachunek wystawili sowieci i ich komunistyczni,polskie > pachołki realizujący moskiewską politykę narodowościową. To wygodny i emocjonalny, ale nieprawdziwy argument. W Bieszczadach po wojnie działała partyznatka UPA. Jestem przekonany, że kazdy inny rząd polski zrobiłby to samo (choć może nie TAK samo), czyli zwyczajnie wysiedlił ludność podważajacą integralność państwową tych terenów. Oskarżasz mnie o demagogę, a sam stosujesz ją, i to do n-tej potęgi. > /taką samą jak wywózki ludów > bałtyckich, Niemców nadwołżańskich, Tatarów krymskich czy polskich > mieszkańców > kresów w 1940 roku/ > > „Tak samo z Niemcami, którzy najpierw wybrali Hitlera, > potem go popierali gdy poparcia jeszcze potrzebował, potem popierali go, gdy > rozpętywał światową wojnę, słuchali jego rozkazów i szli podbijać świat. I > potem musieli zostawić wszystko i szukać szczęścia w obcych stronach swojego > państwa. Niestety, ale takie są prawa wojennej kontrybucji za wyrządzone zło. > Trzeba umieć brać odpowiedzialność za skutki swojego postępowania i często za > skutki postępowania swojej nacji.” > > Mieszanie do tych wysiedleń sprawy Niemców – to już totalna demagogia Niby dlaczego? Jedni i drudzy mieli, czemu nie zaprzeczysz, dużo polskiej krwi na rękach. Jasne też, ze nie wszyscy... > > „Wysiedlenia. Dużo się teraz mówi o krzywdach wysiedlonych: Niemców, Pola > ków, > Ukraińców. Pewnie, że zostawić strony, które się kochało nie jest łatwo. Ale > czy my czasem tego wszystkiego nie demonizujemy? Oczywiście pomijam > wysiedlenia > > przeprowadzane z gwałtem, z ofiarami” > > Odpowiadam - to nie pozorne a rzeczywiste krzywdy, wprawdzie muszą one > pozostać już tylko jako fakty z historii, ale tak muszą być nazwane > – cała Akcja Wisła to był jeden wielki gwałt popełniony na Łemkach, Bojak > ach i > Polakach – tak bo i Oni /zwłaszcza Ci podejrzewani o opozycyjność i powią > zanie > z antykomunistycznym podziemiem/ byli ojęci wywózkami. Wywózki powiązane z > zagrabianiem ubogiego majątku mieszkańców gór, paleniem wsi- to była potwona > czystka etniczna – ale niekoniecznie jako rewanż za Wołyń. Potworną czystką etniczną był Wołyń. Porównywanie akcji Wisła do wydarzeń na Wołyniu trąci nietaktem. Pisanie, że Wołyń to "wydarzenia" a Akcja Wisła to "potworna czystka etniczna" to moim zdaniem hiperdemagogiczne, cyniczne fałszerstwo. Akcja ukraińskich nacjonalistów na polskich Kresach 1942-43 skończyła się męczeńską śmiercią tysiecy Polaków. Akcja Wisła, skończyła się dla jej ofiar czy "ofiar" w dużej mierze przesiedleniem na tzw. Ziemie Odzyskane, gdzie otrzymali mieszkania i pracę. Widzisz różnicę? > – Wysiedlenia Niemców były zapoczątkowane przez nich samych jako ucieczka > przed > masowymi gwałtami i mordami popełnianymi na ludności cywilnej przez > wkraczających Rosja, a pierwsze wysiedlenia kolonistów niemieckich np. z > okolic > > Bandrowa w Bieszczadach zapoczątkowali Niemcy przed ustaleniem linii > demarkacyjnej z Rosjanami w 1939 roku > .Które z tych powojennych wysiedleń obyło się bez gwałtów i ofiar!? > „Przyglądam się z sympatią wszystkim, którzy mają dobra wolę i dużo > determinacji zarazem.” > Proponuje Ci nie przyglądać się ale przeczytać „Pochowek dla Rezuna” > ; > P.Smoleńskiego czy prace Motyki "Tak było w Bieszczadach". > Pomoże Ci to być może zrozumieć ich wkład dla pojednania polsko- ukraińskiego . Pozostaję z szacunkiem dla obu Autorów i Ciebie oraz wszelkich tekstów służących pojednaniu. > Niemniej dziękuję Ci za autopodsumowującą wypowiedź, z której wątkami /wybacz/ > ale nie mogłem się zgodzić .Pozdrawiam. > Ps Boje się,że moje dalsze wypowiedzi będą sprawiać wrażenie "jątrzenia" ale > jak sam zdaje się kiedyś powiedziałeś "nie każdemu Bozia dała po równo" No tak, tylko że ważne, żeby w tym ważeniu win i faktów historii nie próbować siadać okrakiem na jednej tylko szalce i nie szukać do tego na siłę współkompanów. A wspomnianego cytatu nie pamiętam. Ale możliwe, że go kiedyś użyłem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: skutki braku snu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.09.03, 21:24 Elekon stwierdził : I po co ja tu przed snem zajrzałem... Tak - drogi krajanie - brak snu odbiera jasność widzenia :-) Boję się ,że przytaczanie przeze mnie setek argumentów na rzecz wyważenia sądów o wysiedleniach / jak i zresztą na temat przyczyn tragedii Wołyńskiej/ wobec Ciebie - nie ma raczej sensu. Żyjesz drogi rzeszowianinie w swej krainie dogmatów. Nie będę więc tu mówił o ocenie akcji Wisła dokonanej w ostatnich latach przez polskich historyków i polityków. Przytoczę tylko żart o góralu który widząc żyrafę w ZOO - stwierdził krótko : Ni ma takiego zwierza. Boję się,że w twojej osobie widzę takiego właśnie górala. Nie przejmuj się - generalnie lubię górali. Za wyrazy szacunku - dziękuję i odwzajemniam. Życzę miłych snów /w tym o polskiej,historycznej dziewiczości/ -teraz i na przyszłość. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Nie zawsze byla wrogosc IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.09.03, 21:45 Witam, Przy okazji dyskusji o sprawach trudnych chcialem podzielic sie dwoma cytatami (wszak prosiles Piotrze o nie). Pierwszy cytat dotyczy wkroczenia sowietow na Wolyn w 1939r. i znow jest to cytat z ks. Ulasa. "Bolszewicy ida wiejskim duktem, a ksiadz Ulas grzmi od oltarza Molytwu za Riczupospolytu: "Bracia moi i siostry! Koly budete teper so mnoju molyty sia, wy ne budete molyty sia za to, szczo bulo tut wczera i bulo zlo, i szczo nykoly ne wernyt sia bilsze. Wy ne budete molyty sia za cich, szczo nam mowu i wiru i ziemlu widbiraty chotily. Ni za cich, kotoryje teper utikly z boja. Wy budete molyty sia za to, szczo je i bulo, i bude slawne, a teraz krwawi sie u bram waszej ziemi rodzinnej w walce nierownej. Za polskij narod! On teper s neszczastnych neszczastnyj, ale i z bohatiryw bohatyr. Koly wy zdies molytys i radujetes, jewo syny bijut sia o ziemlu i wolu swoju. Bijut sia sami odny z mohuczym najizdom wraha. Bijut sia u Helu a Westerplatte, u Kutna, u Warszawy slawnoj. Ale, bratia i siestry moi, oni tam nie tylki o swoju ziemlu i swoju wolu bijut sia. Oni bijut sia teper i za waszu ziemlu, i za waszu wolu. Tak to jest, bratja moi. (...) Tak uze bylo kolys i tak je teper. Bo wrah, kotoryj naszol polskije ziemli, on i ukrainskich ziemel choczit, on i naszi chutori ide, jomu i naszoho chliba choczet sia. Myne rik, myne druhij rik, a on do nas k'naszym selam pryjde...". Jakze ten cytat podobny do pozniejszego (cytowanego przeze mnie). Drugi natomiast dedykuje wszystkim ktorzy naprawde pragna zgody. "W calej Slowianszczyznie nie ma dwoch takich narodow, ktore by pod wzgledem zycia politycznego i duchowego tak scisle zrosly sie ze soba, tak licznymi byly powiazane wezlami, a mimo to tak ciagle stronily jeden od drugiego, jak Polacy i Ukraincy". Iwan Franko Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Ksiadz Ulas IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.09.03, 22:06 Witaj Piotrze, pytales mnie o ks. Ulasa. Byl to duchowny z Wolynia z miejscowosci Omelno. Postac ta jest opisana w ksiazce Ksawerego Pruszynskiego "Opowiesci", wydawnictwo Twoj Styl rok 2000. Pruszynski znal ks. Ulasa jescze z okresu przedwrzesniowego, poznali sie w Krakowie, bywal u ks. Ulasa w Omelnie przed wybuchem II wojny. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Ksiadz Ulas albo co nas łaczy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 21:38 Witam serdecznie - wielkie dzięki. Mam tylko nadzieję,że owa postać to nie twór literacki, pewna metafora ukraińskiej, pozytywnej postawy /z polskiego punktu widzenia/ a postać prawdziwa. Dzisiaj dla mnie taką postacią jest Metropolita Lubomir Huzar - zwłaszcza po jego wielce czytelnym posłaniu. Wiesz co Radku - mam propozycję- może wspólnie zastanówmy się /zapraszając oczywiście do dyskusji Elekona i każdą życzliwą duszyczkę/co łaczy pozytywnego Polaków i Ukraińców, Ukraińców i Polaków . Będac ostatnio w Bieszczadach rozmawiałem z potomkiem polskich przesiedleńców z okolic Sokala /konkretnie Krystynopola/ Z dumą mówił mi o ikonach MB sokalskiej przechowywanej w ustrzyckim kościele, o czczonej przez wieki również przez grekokatolików MB pacławskiej, o ikonach MB Rudeckiej w Jasieniu, MB Łopieńskiej w Polańczyku. Powiedział mi "A wie Pan,że obraz Matki Boskiej częstochowskiej to pochodzi od Bełzca, kupiony czy zagrabinych przez któregoś z Władysławów?" Zeszło na tematy cerkiewno- religijne... No tak łaczą nas formy kultu religijnego - w każdym cerkiewnym ikonostasie na poczesnym miejscu tkwi Obraz Matki Boskiej. Łączy nas wizerunek jasnogórski - wyidealizowanana twarz anonimowej Rusinki pozującej pewno przed wiekami malarzowi Cudownego Obrazu. Co nas dalej łączy - może muzyka- może owe biesiadne sokoły,czerwnone pasy,'Marsz marsz Polonia' z zapożyczoną ukraińską melodią ludową, A może umiłowanie wolności i wielowiekowa walka o swoję Rzeczpospolitą czy samostijną.... Radku - może dodasz coś od siebie - tylko błagam bez elekonowego podkreślania nienawiści, łun i walk. Powiem szczerze - to mi się już przejadło. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Ksiadz Ulas albo co nas łaczy IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 23:48 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Witam serdecznie - wielkie dzięki. Mam tylko nadzieję,że owa postać to nie twór > > literacki, pewna metafora ukraińskiej, pozytywnej postawy /z polskiego punktu > widzenia/ a postać prawdziwa. Dzisiaj dla mnie taką postacią jest Metropolita > Lubomir Huzar - zwłaszcza po jego wielce czytelnym posłaniu. > Wiesz co Radku - mam propozycję- może wspólnie zastanówmy się /zapraszając > oczywiście do dyskusji Elekona i każdą życzliwą duszyczkę/co łaczy pozytywnego > Polaków i Ukraińców, Ukraińców i Polaków . > Będac ostatnio w Bieszczadach rozmawiałem z potomkiem polskich przesiedleńców z > > okolic Sokala /konkretnie Krystynopola/ Z dumą mówił mi o ikonach MB > sokalskiej przechowywanej w ustrzyckim kościele, o czczonej przez wieki również > > przez grekokatolików MB pacławskiej, o ikonach MB Rudeckiej w Jasieniu, MB > Łopieńskiej w Polańczyku. Powiedział mi "A wie Pan,że obraz Matki Boskiej > częstochowskiej to pochodzi od Bełzca, kupiony czy zagrabinych przez któregoś z > > Władysławów?" Zeszło na tematy cerkiewno- religijne... > No tak łaczą nas formy kultu religijnego - w każdym cerkiewnym ikonostasie na > poczesnym miejscu tkwi Obraz Matki Boskiej. Łączy nas wizerunek jasnogórski - > wyidealizowanana twarz anonimowej Rusinki pozującej pewno przed wiekami > malarzowi Cudownego Obrazu. > Co nas dalej łączy - może muzyka- może owe biesiadne sokoły,czerwnone > pasy,'Marsz marsz Polonia' z zapożyczoną ukraińską melodią ludową, > A może umiłowanie wolności i wielowiekowa walka o swoję Rzeczpospolitą czy > samostijną.... > Radku - może dodasz coś od siebie - tylko błagam bez elekonowego podkreślania > nienawiści, łun i walk. Powiem szczerze - to mi się już przejadło. > Pozdrawiam serdecznie Skoro się przejadło, nie pisz po sąsiedzku że będzies zmusiał jeszcze trochę pojątrzyć. Trzeba się na coś zdecydować. Chyba że o łunacj i wlakoach wolno pisac tylko Tobie, a ja mam zakaz. Jeśli byś chciał jednak mimo wszystko pojątrzyć, proponuję może inna metodę rozmowy o sprawach trudnych: szczerze z ręką na sercu napiszcie może jakie Waszym zdaniem wyrządzili krzywdy Polakom Ukraińcy. O co mogą mieć Polacy do Ukraińców pretensje. Ja, a może i ktoś jeszcze kogo ten temat interesuje, sporóbuję napisać za co moim zdaniem Ukraińcy mogą miec słuszne pretensje do nas. I proszę, nie zrażajcie się wysoką chwilami temperatura tej dyskusji. To jeszcze przeciez niczego nie przesądza. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Nie zawsze byla wrogosc IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 01:17 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Witam, > Przy okazji dyskusji o sprawach trudnych chcialem podzielic sie dwoma cytatami > (wszak prosiles Piotrze o nie). > Pierwszy cytat dotyczy wkroczenia sowietow na Wolyn w 1939r. i znow jest to > cytat z ks. Ulasa. > > "Bolszewicy ida wiejskim duktem, a ksiadz Ulas grzmi od oltarza Molytwu za > Riczupospolytu: "Bracia moi i siostry! Koly budete teper so mnoju molyty sia, > wy ne budete molyty sia za to, szczo bulo tut wczera i bulo zlo, i szczo > nykoly ne wernyt sia bilsze. Wy ne budete molyty sia za cich, szczo nam mowu i > wiru i ziemlu widbiraty chotily. Ni za cich, kotoryje teper utikly z boja. Wy > budete molyty sia za to, szczo je i bulo, i bude slawne, a teraz krwawi sie u > bram waszej ziemi rodzinnej w walce nierownej. Za polskij narod! On teper s > neszczastnych neszczastnyj, ale i z bohatiryw bohatyr. Koly wy zdies molytys i > radujetes, jewo syny bijut sia o ziemlu i wolu swoju. Bijut sia sami odny z > mohuczym najizdom wraha. Bijut sia u Helu a Westerplatte, u Kutna, u Warszawy > slawnoj. Ale, bratia i siestry moi, oni tam nie tylki o swoju ziemlu i swoju > wolu bijut sia. Oni bijut sia teper i za waszu ziemlu, i za waszu wolu. Tak to > jest, bratja moi. (...) Tak uze bylo kolys i tak je teper. Bo wrah, kotoryj > naszol polskije ziemli, on i ukrainskich ziemel choczit, on i naszi chutori > ide, jomu i naszoho chliba choczet sia. Myne rik, myne druhij rik, a on do nas > k'naszym selam pryjde...". > > Jakze ten cytat podobny do pozniejszego (cytowanego przeze mnie). > Drugi natomiast dedykuje wszystkim ktorzy naprawde pragna zgody. > > "W calej Slowianszczyznie nie ma dwoch takich narodow, ktore by pod wzgledem > zycia politycznego i duchowego tak scisle zrosly sie ze soba, tak licznymi > byly powiazane wezlami, a mimo to tak ciagle stronily jeden od drugiego, jak > Polacy i Ukraincy". > Iwan Franko > > Pozdrawiam > R. Wolf. Wielkie dzięki. A słowa tego kapłana, jak widać, okazały się prorocze. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Czego nam tu brakuje? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 00:56 No cóż drogi Piotrze: może to rzeczywiście brak snu: ten mój prosto z mostu styl... być może. Chciałbym, żebysmy umieli rozmawiać pomimo, że się różnimy i myślę, że zaczęło to nam już wychodzić. Proszę Cię więc, Piotrze, nie zniechęcaj się. :) Co do akcji Wisła to podtrzymuję to, co napisałem. Dopowiem tylko, że moje stanowisko jest takie, iż jesli były w jej czasie przypadki mordów ludności cywilnej (a nie członków band upowskich, np. w walce), to ja to potępiam. Natomiast raz jeszcze powtórzę, że ta akcja była konsekwencją istnienia nękającej polskie wojsko i polską ludność w Bieszczadach po wojnie partyzantki upowskiej. Ta partyzantka stosowała, nie na taką skalę jak w czasie wojny, ale jednak, metody identyczne jak te znane na Wołyniu. Mówiąc szczerze nie wiem na co licząc. Mam nadzieję, ze jej istnienia nie zanegujesz. Fakt jej istnienia i metod działania to nie komunistyczny wymysł: był na ten temat lat temu parę (jakieś 2-3, może 4) obszerny, wspomnieniowy, opierajacy się na świadkach artykuł w "Nowinach". Zresztą o tym też już w tej dyskusji pisałem. Ukraińska ludność cywilna stanowiła dla upowców bardziej lub mniej dobrowolne, a czasem bardzo ochotne zaplecze aprowizacyjne. Akcja Wisła była w założeniu i pewnie też w sporej części w realizacji, wymierzona głownie w UPA, a nie w cywilną ludność. Zniszczenie zaplecza w postaci dajacych schronienie i wyżywienie gospodarstw bieszczadzkich skazywało oddziały UPA na zakończenie swoich akcji i ucieczkę lub wyjście z lasu i poddanie się. Stąd to palenie domów po wysiedlonych. Potem rozrzucenie ich po Polsce, przydział mieszkań i domów w różnych jej częściach wśród polskcih sąsiadów po to, żeby odciąć wzajemne powiązania z czasów ewentualnej konspiracji w UPA. Piotrze, wybacz, wiem że to brzmi okrutnie bezdusznie, ale to nie Polacy zaczęli tę wojnę w Bieszczadach. Gdyby chcieć szukać analogii, można by porównać cierpienia wysiedlanych z Bieszczad Ukraińców do cierpień niemieckich ofiar alianckich nalotów dywanowych. Na miły Bóg, przecież wśród nich były malutkie dzieci, starcy, antyfaszyści, więźniowie polityczni Hitlera. Ginęli pod zwałami gruzów od alianckich bomb. Czy alianci mieli prawo robić to co robili? Czy popełniali barbarzyństwo? Piotrze, nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, choć świat, a i sami Niemcy, chyba usprawiedliwa te naloty. Niemcy wiedzą, ze zapłacili cenę za rozpętanie przez Hitlera, który tylko dzięki nim doszedł do władzy, wojny. Wiedzą, że były jej wynikiem i skutkiem ich, jako nacji, fatalnych wyborów. Wiedzą, że bomby spadajace na niemickie miasta spadały też i w trwodze przed tym, by hilerowskiej bestii nie udało się skonstruować bomby jądrowej i pogrzebać świata. Oczekiwałbym, choć na nie po serii aroganckich i buńczucznych wypowiedzi z Ukrainy raczej nie liczę, takiego samego zrozumienia skutków poczynań swojego narodu przez społeczność ukraińską w Polsce i na Ukrainie. Co do deklaracji polityków i wielu obecnych publikacji na ten temat, to są one raczej bardziej ukierunkowane na doraźne korzyści w polityce międzynarodowej, niż na historyczną prawdę. Teraz sytuację mamy taką, że Kwaśniewski przeprasza za akcję Wisła, ale Kuczma buńczucznie mówi, ze za Wołyń przepraszać nie zamierza. Piszesz o Redaktorze Smoleńskim, odsyłasz mnie do książek Motyki, ale sam powiedz, czy ktoś na Ukrainie napisał książkę: "Tak było na Wołyniu"? Ukraińcy nie chcą się zgodzić na budowe pomników upamiętniajacych polskie ofiary rzezi na Wołyniu, a gdy już uzgodnią z polską stroną treść tablicy na pomniku, którego budowy nie wypadało zakazać, bo przy jego odsłonieciu miał być obecny polski prezydent, w ostatniej chwili zmieniają uzgodnioną wcześniej treść. Jak to wygląda? Uraiński dziennik tv ani słowem nie wspomina o obchodach w Porycku. Jednocześnie w Polsce osoby ukraińskiego pochodzenia próbują powiększyć rozmiary krzywd wyrządzanych im ponoć przez Polaków, stosując tanie demagogiczne chwyty i awanturniczą często retorykę. Jesli tak jest, to dla mnie nie jest to jeszcze czas na pojednanie ani tym bardziej na wspólne i zgodne mówienie o przeszłości. Chyba trzeba na to czasu. I Tobie. I mnie. I nam wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Co my właściwie nosimy w sobie? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 01:11 Pozwól Piotrze na koniec, jeszcze jedna uwaga. Przyglądam się naszej tu wymianie zdań i stwierdzam, ze chyba jesteśmy do siebie trochę podobni. Spójrz: Ty próbujesz mnie przekonać do krzywd wyrządzonych wobec Ukraińców, z którymi jesteś związany więzami krwi, przez Polaków. Przyznam, że nie jest mi łatwo ani chętnie to przyjmować. Jestem wobec przytaczanych rewelacji nieufny i próbuję wyłowić nieścisłości, wątpliwości i przekłamania w przytaczanych przez Ciebie relacjach. Ja usiłuję przekonać Cię do przyznania, że Ukraińcy mordowali w okrutny sposób Polaków w latach 40-tych. Widzę przecież w odpowiedzi na to wyraźna niechęć, by to zrobić, w Twoich reakcjach. Jestesmy, drogi Krajanie, do siebie podobni, i to kubek w kubek. Uderz się w pierś i powiedz, ze tak jest. I to samo dotyczy innych, wielu przedstawicieli naszych nacji. Nie mozemy się dogadać. Może to atawistyczna pozostałość stadnego instynktu jedności, którego wyróznikiem współcześnie jest narodowość, jezyk, wiara itd. Może to miłość i wierność naszym przodkom. Może wszystko po trochu. Tylko czemu u licha nie możemy się wreszcie wyzwolić z tej, czasem mniej, lub bardziej skrywanej niechęci, czy niestety często i nienawiści? Może dlatego, ze sobie nie potrafimy zaufać. Bo nie myślimy o drugim jak o bliźnim, zwyczajnym cżłowieku, bo się może boimy podstępu i odtrącenia wyciągniętej ręki. Skoro nie potrafimy zaufać sobie, boimy się siebie nawzajem. Wtedy stwarzamy sytuacje, które są stawianiem naszej woli i naszego ja wobec wszystkich, którzy nie mieszczą się w kryteriach naszej wspólnoty. Sytuacje gwałtu na innych niż my. Raz mniejszego, raz większego. Chcemy się czuć bezpiecznie. I zaczynamy w swojej głupocie łańcuch zdarzeń, którego przewodnim motywem jest najpierw chęć zemsty, a potem jej spełnienie. I eskalacja nienawiści, brutalności, zła. Jak z tego wybrnąć, na szczęście nie musimy się dziś zastanawiać. Emocje opadły. Pozostał żal i chęć dogadania się. Ale znów na naszych, własnych warunkach. I znowu z nieufnością: ja się pokajam, a on zatriumfuje... Ot, człowiek. Nie wiem, jakie jest lekarstwo na to. Czy ekipa kryształowych historyków z obu stron, takich, co prawdę nazwą prawdą, kłamstwo kłamstwem, a zbrodnie zbrodnią? Takich, co nie będą podatnie na "naciski" i "instrukcje" z góry, na interes polityczny swoich państw, a swoje nacjonalistyczne emocje, na wspomnienia rodzinne? Gdzie takich znaleźć? Napisałem chyba kiedyś na początku, że historia nienawiści polsko-ukraińskiej jest historią upadku człowieczeństwa. Ale to jest też historia małości człowieka, który wszczyna wojny, morduje, niszczy i zawsze ma argumenty na swoją obronę, ze wyjątkowo akurat musiał tak robić, choć przeważnie jest kryształowy, ludzki i wrażliwy. Tak było na Wołyniu, tak było w Bieszczadach po wojnie. Tak było niedawno w Afganistanie. I tak było, i jest jeszcze dziś, teraz, w Iraku. Mniejsze zło usprawiedliwia wszystko. I wygląda na to, ze czasem rzeczywiście nic lepszego, my ludzie, nie jesteśmy w stanie wymyśleć. Tylko czy chociaż próbujemy? Napisałem to co napisałem wyżej o Akcji Wisła trochę jakby jak wojskowy logistyk. Wiem, że tak z pewnego punktu widzenia musiało być. Ale to wszystko mnie gnębi, gniecie, przeraża. Bo widzę, że ja, Ty, inni, świat, nie potrafimy się wyrwać z niewoli sytuacji, które wciąż sytuują nas bliżej piekła niż bliżej Nieba. Kręcimy kołem zła, zemsty, cierpienia i jak na ironię przy tym jednocześnie pragniemy sprawiedliwości, dobra, życzliwości, zrozumienia. Żyjemy w tym rozdarciu już tysiące lat. Jaki będzie, jaki powinien być sąd o nas, i jaka pamięć o nas? Ktoś kiedyś powiedział: Szukajcie Prawdy, a Prawda Was wyzwoli. I chyba od tego, w tym prawdy o sobie samym, o sobie samych, trzeba by zacząć. I może od dania sobie czasu na leczenie wciąż ropiejących ran, i od lepszego poznawania się nawzajem, by nie byc wciąż dla drugiego nieznanym i nieobliczalnym obcym. Dziękuję Ci za tę dyskusję także i dlatego, że właśnie temu lepszemu poznawaniu się nawzajem ona służyła. Wybacz że się rozpisałem. Wybacz amatorskie filozofowanie. Myślę, że nie sposób już dłużej pisać o tym wszystkim w stylu: wy nam to, my wam tamto, albo: "jeden taki drugiemu takiemu". To grzeźnięcie w sporach i podgrzewanie niezdrowych emocji. Może więc lepiej będzie zostawić szukanie dokumentów, świadków, opisów, historykom, po prostu chcieć mieć dobrą wolę, chcieć podać sobie ręce i nie przymuszając się nawzajem do niczego razem spróbować obok siebie myśleć o przyszłości? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Elekonowi - krótko IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 21:08 Powiem szczerze - niewiele zrozumiałem z twojej ostaniej korespondencji. Na osłabienie mojej percepcji ma napewno wpływ dzisiejsze grzybobranie i nastrój "sielsko-anielski" wywołany pięknym schyłkiem lata. jedyne co moge powiedzieć o twojich listach - to "wkurzające" eskponowanie animozji narodowościowych i totalnie błedne pojęcia o zakresie działań UPa po 1945 roku- nie ograniczały się on tylko do Bieszczad, ale do ogromnego obszaru od Hrubieszowsczyzny, Nadsania jarosławskiego, pogórza przmyskiego,beskidu niskiego aż po okolice Krynicy. Mylisz tez się co do zakresu wysiedleń gdyż obejmowały one obszar także Podlasia - już w latach 50 -tych, rusi szlachtowskiej i krainy zmieszańców - gdzie wogóle nie było mowy o działaniach upowskich. Nie Elekonie - tak rozmawiać nie będziemy. A jesli już mówisz o logistyce /pojęcie pokrewne kwatermistrzostwu/ to już nic nie rozumiem - organizowanie w warunkach zrujnowanego kraju setek transportów kolejowych dla deportowanych mieszkańców obszarów objętych wysiedleniami, nadzorowanych przez UB i wojsko punktów zbornych,finasowanie obozu koncetracyjnego dla Rusinów w Jaworznie - to były nonsensowne nakłady finansowe. Przecież za te pieniądze można było odbudować conajmniej kilka dzielnic Warszawy, Gdańska, Wrocławia. Wiesz co - mam propozycję jesli chcesz merytorycznie porozmawiać o Akcji Wisła,wysiedleniach -zapoznaj się np z artykułami na ten temat jakie można znaleść np na www.lemko.org /w polskiej wersji językowej - wejsćie poprzez menu/ .Znajdziesz tam m.in. przedruk artykułu Motyki "Co ma Wisła do Wołynia",lub wywiad Smoleńskiego z Motyką pt Akcja Wisła- nic,tylko wstyd.A potem pogadamy - może da się coś powytykać,odrzucić - tylko błagam-bez filozofowania-bo znowu coś nie pokapuję. Jako motto do dyskusji niech posłuży ostatni akapit tego wywiadu : " Czy Polska zyskała cokolwiek na akcji Wisła ? Nic, prócz wstydu. Podziemie ukraińskie mozna było zneutralizować mniejszym kosztem. Spokój od mniejszości narodowych jest spokojem ze stalinowskim rodowodem. Dziś dźwigamy tylko balast,w stosunkach polsko-ukraińskich tkwi dodatkowa zadra. Inaczej mówilibyśmy o polsko-ukraińskich sporach,o Wołyniu,o Galicji wschodniej,gdybyśmu nie mieli na sumieniu Akcji Wisła." Serdecznie pozdrawiam, nieustanie życząc dobrych snów. Ps Prosze nie trap się tak wspmnianymi animozjami - zycie jest piękne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Piotrowi- dość krótko IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 23:38 Dobrze, więc będzie bez filozofowania. Piotrze, nic nie poradzę na to, że nie piszę tego, co chciałbyś ode mnie usłyszeć. Nie miej więc o to pretensji, bo ja nie mam o to do Ciebie pretensji. Nie ma ich również o to, że eksponujesz krzywdy ukraińskie, a umniejszasz lub ośmieszasz krzywdy Polaków oraz przemilczasz zbrodnie ukraińskie, lub obracasz je w niebyt lub komunistyczną fantazję, wmawiając mi że nie mam pojęcia o tym jak było naprawdę, a w domyśle - ze Ty posiadłeś całą, i w dodatku jedyną prawdziwą prawdę historyczną i mądrość. Tę sczytywaną ze stron łemkowskich i ukraińskich, bo oczywiście dla Ciebie tylko informacje stamtąd są w pierwszym rzędzie wiarygodne. Dla mnie nie są, więc czytać ich jako prawdy objawionej nie będę. Problemy ukraińskiej mniejszości w Polsce nie fascynują mnie, a historię - tę, w którą wierzę i którą jestem skłonny przyjać - wolę zostawić historykom, a nie działaczom mniejszości narodowych piszącym nie to, co jest prawdą, ale to, co jest im na rękę, by często gęsto dezinformować i oskarżać. Nie podejmuję polemiki na temat rozległości i zakresu wysiedleń, bo ja nie o tym mówiłem. Chyba rzeczywiście niewiele zrozumiałeś z tego co piszę, skoro nie odpowiadasz WCALE na postawione przeze mnie tezy, tylko zarzucasz mi Bóg wie co w związku z tematem, którego nawet nie poruszałem. Gratuluję twierdzenia oraz pewności, że podziemie ukraińskie można było zneutralizować mniejszym kosztem. Widać urodziłeś się trochę za późno, bo miałbyś szansę podpowiedzieć ten sposób. Moje filozofowanie z ostatniego postu można sprowadzić do tego, że Ty hołubisz krzywdy ukraińskie, ja chyba - te polskie. Przy czym przy wszystkich podobieństwach chyba widać też różnice - Ty absolutnie nie jesteś tu zdolny do jakichkolwiek ustępstw, twardo, nieustępliwie, konsekwentnie ignorując argumenty rozmówcy i autorytatywnie trwając przy swoich jedynie słusznych poglądach. Proszę więc, bez filozofowania, chciej przyjąć, że krzywdy i niedogodności, jakie musieli znosić Twoi wysiedlani ziomkowie po wojnie były niczym wobec np. śmierci od alianckich bomb ludności niemieckich miast. Skoro nawet Niemcy nie podważają tego, że sami - przez rozpętanie wojny - za tę śmierć niemieckich cywilów ponoszą odpowiedzialność, niechże więc przyjmą Ukraińcy - w tym także i Ty - że ponoszą SAMI odpowiedzialność za los i wysiedlenia, jakie spotkały ich po wojnie. Ta odpowiedzialność zaczęła się na dobre od tego, co robiliście z nami na Wołyniu i Kresach. Przestańcie więc wreszcie podnosić oskarżycielski lament wobec nas z tego powodu, tym bardziej, że absolutna większość z Was miała po wysiedleniach zapewnioną pracę i mieszkanie w nowych miejscach, o czym dziś wiele zwykłych i nie mających niczego na sumieniu osób zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie, może tylko pomarzyć. Ci wysiedleni żyli, kształcili się i cieszyli możliwością spokojnego życia, zakładania rodzin i bycia równoprawnymi obywatelami Polski. Także Ty jesteś tego wymownym przykładem. Tego wszystkiego odmówili ukraińscy nacjonaliści mieszkającym na kresach Polakom na początku lat 40-tych. Proporcje krzywd, jakie proponujesz w tej dyskusji, są więc dla mnie nie do przyjęcia. Przykro mi, że nie znam historii lokalnych społeczności ukraińskich obecnego Podkarpacia, że nie znam nazwisk popów, parochów i innych szczegółów. Nie odczuwam potrzeby zgłębiania tej wiedzy. Dla mnie to co łączy się z Ukrainą i Ukraińcami, przede wszystkim rodzinnie to sprawa naszej trudnej przeszłości i krzywd wyrządzanych nam przez Ukraińców oraz ich obecnego stosunku do tego, co wtedy robili, a to nie zawsze wygląda dobrze i o tym pisałem, czego oczywiście Ty nie podjąłeś, zamiast tego zasypując mnie krzykliwymi demagogicznymi zarzutami zupełnie nie na temat. Jestem w stanie i przyjmę do wiadomości też i wiarygodne relacje o krzywdach, jakie miały miejsce wobec Ukraińców. Byle były to realacje rzetelne, a nie historycznie wątpliwe. Może poczytam nawet jak Wy to widzicie. Ale na miły Bóg, nie pisz mi, że jak poczytam Wasze opracowania, to już będę wiedział jak było naprawdę, bo to jest po prostu śmieszne i naiwne. Ta dyskusja z Twojej strony ucieka od spraw dla Ciebie niewygodnych i usiłuje pod płaszczykiem demagogicznych zarzutów i stawiania mnie pod ścianą - pisać historię od nowa, jako jedynych oskarżonych widząc Polaków. A właściwie przepisywać ją jednostronnie ze stron www i broszur ukrainofilskich, a wszystko i każdego, kto próbuje być wobec niej w opozycji lub zgłaszać wątpliwości - traktować jak niedouczonego tępaka. To jest manipulacja i zawzięty upór i może rzeczywiście lepiej będzie porozmawiać o grzybobraniu. Albo o tym, czego ten wątek naprawdę miał dotyczyć. Pozdrawiam mimo wszystko. Myślę, że chyba wszystko już sobie powiedzieliśmy. I apeluję, po chrześcijańsku, o trzy rzeczy: o prawdę, o odrobinę dobrej woli, czyli chęć zrozumienia nie tylko krzywd nacji własnej, ale i innej niż własna (czyli o porzucenie ukraińskiego nacjonalizmu) i o widzenie spraw w całym kontekście, tzn. szerzej niż tylko z punktu widzenia wyrywanych z ciągu historii zdarzeń, zdarzeń widzianych oczami wyłącznie jednego narodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Co nas łączy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.09.03, 10:12 Nie - Elekonie tak rozmawiać nie będziemy, bo jesli o krzywdach mowa zostało to już dawno powiedziane. A powtarzanie się - przypominać będzie zabawę mojego psa goniącego za własnym ogonem. A wracając do wątku - tak przed wiekami jak i tuż po wojnie "łączył" Polaków i Ukraińców problem wspólnych wrogów, fantazja i szaleństwo ... Ot choćby taki list pisany przez Kozaków zaporoskich /gzieś w połowie XVII wieku do sułtana tureckiego /w odpowiedzi na propozycję podporządkowania się/- cytuję za prof.Serczykiem: "Ty szatanie turecki,czarta przklętego bracie i towarzyszu,sekretarzu samego Lucypera!Jaki z ciebie u diabła rycerz? Nie jesteś godzien panować nad synami chrześcijańskimi:nie boimy się twego wojska,będziemy się z tobą bić na ziemi i na wodzie' Rozradowani Kozacy zaporoscy czując za sobą potęgę rosyjską i licząc zapewne również na polskie poparcie,dodawali zjadliwie,naśladują napuszoną tytulaturę sułtańską: Tyś kucharz babiloński,kołodziej aleksandryjski,swiniarz Wielkiego i Małego egiptu,sajdak taterski,kat kamieniecki,złodziej podolski,wnuk samego potwora błaze całego świata i podświata,Boga naszego dureń,morda świńska,oies rzeźnicki,łeb niechrzczony,oby cię czarci porwali!Tak ci kozacy odpowiedzieli,plugawcze!Dnia nie wiem,gdyż kalendarza nie mamy,miesiąc na niebie,rok w książce,a dzień taki sam u nas jak i u was,pocałuj więc nas w ...! Podpisano Ataman koszowy Iwan Sirko wraz z całym Koszem zaporoskim" List publikuje W.serczyk w arcyciekawej książce "Hajdamacy" Wyd.Literackie Kraków-1972 Drogi Elekonie-prosze usmiechnij się to czytając, i nie odnieś /nie daj Bóg/ powyższych epitetów do siebie :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Co nas łączy IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.03, 14:10 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Nie - Elekonie tak rozmawiać nie będziemy, bo jesli o krzywdach mowa zostało > to już dawno powiedziane. > A powtarzanie się - przypominać będzie zabawę mojego > psa goniącego za własnym ogonem. To dobrze, że tak rozmawiać nie będziemy. Rzeczywiście, o krzywdach powiedzieliśmy chyba już wszystko. Choć mam wrażenie, że nie usłyszeliśmy tego, co tak bardzo nawzajem od siebie chcieliśmy usłyszeć. Dlatego pisałem o podobieństwach naszych postaw. Ale skoro tak, to widać jeszcze nie pora na wydobywanie z siebie, na siłę i sztucznie, pełnego wzajemnego zrozumienia. A co do Twojego psa, to słyszałem, że nie jest to taka sobie ot zabawa. Warto powiedzieć o tym weterynarzowi. I piszę to całkiem poważnie. > > A wracając do wątku - tak przed wiekami jak i tuż po wojnie "łączył" Polaków i > Ukraińców problem wspólnych wrogów, fantazja i szaleństwo ... > Ot choćby taki list pisany przez Kozaków zaporoskich /gzieś w połowie XVII > wieku do sułtana tureckiego /w odpowiedzi na propozycję podporządkowania się/- > cytuję za prof.Serczykiem: > "Ty szatanie turecki,czarta przklętego bracie i towarzyszu,sekretarzu samego > Lucypera!Jaki z ciebie u diabła rycerz? Nie jesteś godzien panować nad synami > chrześcijańskimi:nie boimy się twego wojska,będziemy się z tobą bić na ziemi i > na wodzie' > Rozradowani Kozacy zaporoscy czując za sobą potęgę rosyjską i licząc zapewne > również na polskie poparcie,dodawali zjadliwie,naśladują napuszoną tytulaturę > sułtańską: > Tyś kucharz babiloński,kołodziej aleksandryjski,swiniarz Wielkiego i Małego > egiptu,sajdak taterski,kat kamieniecki,złodziej podolski,wnuk samego potwora > błaze całego świata i podświata,Boga naszego dureń,morda świńska,oies > rzeźnicki,łeb niechrzczony,oby cię czarci porwali!Tak ci kozacy > odpowiedzieli,plugawcze!Dnia nie wiem,gdyż kalendarza nie mamy,miesiąc na > niebie,rok w książce,a dzień taki sam u nas jak i u was,pocałuj więc nas w ...! > Podpisano Ataman koszowy Iwan Sirko wraz z całym Koszem zaporoskim" > List publikuje W.Serczyk w arcyciekawej książce "Hajdamacy" Wyd.Literackie > Kraków-1972 Zatem jak widać, trudna sztuka dialogu rozwija się wraz z upływem czasu. Widomy to znak, że zmierzamy jako ludzkość chyba jednak w dobrym, a nie w złym kierunku ;) > Drogi Elekonie-prosze usmiechnij się to czytając, i nie odnieś /nie daj Bóg/ > powyższych epitetów do siebie :-))) Usmiechnąłem się szczerze. I oczywiście nie odniosłem niczego z powyższego do siebie ;) PS A jak się udało grzybobranie? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Co nas łączy - cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.09.03, 18:25 Wolf cytując ksiedza Ulasa napisał : Tak uze bylo kolys i tak je teper. Bo wrah, kotoryj naszol polskije ziemli, on i ukrainskich ziemel choczit, on i naszi chutori ide, jomu i naszoho chliba choczet sia. Myne rik, myne druhij rik, a on do nas k'naszym selam pryjde...". Potem,szczególnie pod koniec tej wojny dochodziło do licznych prób porozumień pomiędzy UpA i polskim podziemiem antykomunistycznym w celu wspólnej walki przeciw wspolnemu wrogowi - cóż kiedy często odpowiedzią na ukraińskie apele o wspólprace /zgoda,że mocno spóźnione-zwłaszcza po wydarzeniach wołynskich/ polską odpowiedzią były ulotki o treści "Głupie chamskie brednie.Chamom zdaje się,że potrafią zrealizować swoje hajdamackie plany. Nie doczekacie się gady tej realizacji. Nie będzie nigdy Ukrainy w Polsce!Przysięgamy wam to na Boga! Zostać z nami będą mogli ci,którzy zejdą na drogę pokuty i opamietania.Reszta za Zbrucz!Jesli nie uczynicie tego dobrowolnie,zaświecimy wam pożogą,której nie zapomnicie do końca dni waszych".(cytat za M.Siwickim - już wielokrotnie cytowanym) Ten list od kozackiego /z Xvii w./dzieliło kilka setek lat . Tamten kozacki skutkował męczeńską śmiercią atamana Sirki z rąk tureckich. Ten polski- skutkowal dalszymi bratobójczymi walkami w obliczu komunistycznej nawały. Ps A grzyby Elekonie są - zebrałem i prawdziwki, maślaki a i kozaki. No i spóźnione podrzybki. A z psem jest raczej w porządku :-) Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jancio Do pana Piotra IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.09.03, 22:04 Czy Pan nie rozumie,że rozmawiając z Elekonem mówi Pan z taką prawicową Q-rwą, nieroformowalnym bufonem,kołtunem rzeszowskim ktory nic nie rozumie z historii a we łbie ma ułozone głoupawe schematy myślenia. Ktory bełkota coś tam traktując to to jako lek na bezsenność i wpier-la się w każdy temat bez pojęcia A Panu radzę dać se spoko z tym forum - jest chyba lepszy sposób spędzania czasu? Widze,ze mamy wspolny adresik. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Do pana Piotra IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.03, 23:10 Gość portalu: Jancio napisał(a): > Czy Pan nie rozumie,że rozmawiając z Elekonem mówi Pan z taką prawicową Q- rwą, > > nieroformowalnym bufonem,kołtunem rzeszowskim ktory nic nie rozumie z historii > a we łbie ma ułozone głoupawe schematy myślenia. Ktory bełkota coś tam > traktując to to jako lek na bezsenność i wpier-la się w każdy temat bez pojęcia > A Panu radzę dać se spoko z tym forum - jest chyba lepszy sposób spędzania > czasu? > Widze,ze mamy wspolny adresik. > Pzdr > Macie też w porywach, prócz adresu, wspólny styl pisania. Zdaje się też, że mam do czynienia z typem antyprawicowego katolika. Czy to może jakiś odłam SLD o wyrafinowanych gustach estetycznych chadzający co niedziela do kościoła pooglądac przedstawienie typu "światło-dźwięk"? Czy szanownemu Panu ulżyło po napisaniu mieszajacego mnie z błotem posta? Co gorsze, mam do czynienia z typem o dość chwiejnej osobowości wpadającej z zachwytu nad oprawą muzyczną i scenografią kościoła Saletynów w bluzgające prostactwo powyższego posta. Czymże, wobec takich rozstrojów osobowości może być moja zdiaznozowana przez ciebie bezsenność, albo nawet krecenie się za swoim ogonoem piotrowego psa, co zresztą pospolicie nazywa się "kręćkiem". Sam sobie prostaku świadectwo wystawiasz. Ot co. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr A co ja na to ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.09.03, 17:14 Gość portalu: Elekon napisał(a): > Gość portalu: Jancio napisał(a): > > > Czy Pan nie rozumie,że rozmawiając z Elekonem mówi Pan z taką prawicową Q > - > rwą, > > > > nieroformowalnym bufonem,kołtunem rzeszowskim ktory nic nie rozumie z > historii > > a we łbie ma ułozone głoupawe schematy myślenia. Ktory bełkota coś tam > > traktując to to jako lek na bezsenność i wpier-la się w każdy temat bez > pojęcia > > A Panu radzę dać se spoko z tym forum - jest chyba lepszy sposób spędzania > > > czasu? > > Widze,ze mamy wspolny adresik. > > Pzdr > > > > Macie też w porywach, prócz adresu, wspólny styl pisania. Zdaje się też, że mam > > do czynienia z typem antyprawicowego katolika. Czy to może jakiś odłam SLD o > wyrafinowanych gustach estetycznych chadzający co niedziela do kościoła > pooglądac przedstawienie typu "światło-dźwięk"? Czy szanownemu Panu ulżyło po > napisaniu mieszajacego mnie z błotem posta? > > Co gorsze, mam do czynienia z typem o dość chwiejnej osobowości wpadającej z > zachwytu nad oprawą muzyczną i scenografią kościoła Saletynów w bluzgające > prostactwo powyższego posta. Czymże, wobec takich rozstrojów osobowości może > być moja zdiaznozowana przez ciebie bezsenność, albo nawet krecenie się za > swoim ogonoem piotrowego psa, co zresztą pospolicie nazywa się "kręćkiem". > Sam sobie prostaku świadectwo wystawiasz. Ot co. A ja oczywiście izoluję się całkowicie od powyższej wymiany zdań , gdyż nie uważam Elekona za prawicową ... itd jak i jestem daleki od podziwu nad kosciołem Saletynów. A jedyny sentyment z oczywistych przyczyn wiąze mnie z cerkwią w Zalesiu , no i może trochę z tym kopulastym kościołem na Jałowego Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Dla odprezenia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.09.03, 17:47 Witam po weekendzie, Zadales Piotrze pytanie co laczy Polakow i Ukraincow, napisales ze walka o swoja ojczyzne. Ja dodalbym jeszcze to, ze i Polacy i Rusini nosza w sobie swoja historie (chyba juz zapisana w genach), ktora przenosza nawet w przypadku bycia na obczyznie. Dla odprezenia chcialbym podac link do tekstu pokazujacego jak roznie moze byc widziana przeszlosc zaleznie od tego kto obserwuje. free.ngo.pl/nadbuhom/16%20-%20Legenda.htm Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Dla odprężenia...? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.09.03, 21:35 Witaj Radku! Jesli ten tekst jest dla odprężenia - to ja jestem Syrenka warszawska z tryzubem zamiast płetwy ogonowej. Mam ten tekst przed sobą. Jest tak przepełniony uproszczeniami, że rozbiór jego zawartości byłby festiwalem krytyki. Ale nazwa tekstu " Legenda o ziemi Podlaskiej" jest na tyle asekuracyjna - że dam mu/narazie/spokój. Okreslenie czasu okupacji "pierwszych sovietów " - czasem piosenki - a czasu okupacji hitlerowskiej - czasem bimbru - nawet mnie rozbawił. Dla mnie tekst ten jest świadectwem - mocno uproszczonego spojrzenia na historię ale i pogody ducha białoruskiego gawędziarza który wziął się za tematykę historyczną w sposób /wybacz to stwierdzenie/ totalnie dyletancki. A już akapit o Bieszczadach... - no dam już spokój "chlastaniu" biczem krytyki. Radku - ja z innej beczki - może dasz mi jakiś linki na cerkwie Podlasia i Białegostoku /wystarczą galerie foto/. Dla mnie to terra incognita, a wrodzone lenistwo zmusza mnie do szukania "gotowizny" Pozdrawiam z ciepłowieczornego Rzeszowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Dla odprężenia...? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.09.03, 22:04 Witaj Piotrze, tekst do ktorego podalem link, jak widac w jego tytule nie pretenduje do miana pracy historycznej, dlatego wlasnie swoj post zatytuowalem "Dla odprezenia". Chodzilo mi o pokazanie innej optyki niz znana z podrecznikow (glownie mialem na mysli fragment o czasach carskich - co dla jednych bylo zaborem dla innych jest mile wspominana przeszloscia... Chociaz jesli chodzi o "pierwszego sowieta" to faktycznie ludnosc prawoslawna wiazala z tym pewne nadzieje (ale o tym moze pozniej), chociaz niezbyt dlugo. Co do "cerkiewnych" linkow to podam cos jutro lub pojutrze. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Co łączy.... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 30.09.03, 18:07 Po pierwsze dziękuję,za ciekawy link. Niepotrzebnie chyba wybrzydzałem nad tą balladą ludową,łączącą elementy bajeczne,autobiograficzne i historii /widzianej na swój sposób gdzieś tam z podlaskiego hutoru/.Widzę zresztą elementy zbieżne tego opowiadania ze wspomnieniami sanockiego Pana Marczaka / wspominanego w tej dyskusji/ Elementy wspólne - poczucie krzywd wyrządzonych przez Polaków w wyniku stosowania odpowiedzialności zbiorowej wobec Ukraińców, tak podlaskich jak i podkarpackich. Z tym,że w podlaskiej legendzie dopatruję się jeszcze klimatu jak z podkarpackich Xvii wiecznych ikon z tematem Sądu ostatecznego. Są tam takie sceny jak diabeł prowadzi w odchłań piekielną Obcych : Polaków,Niemców,Szwedów czy Tatarów. A Anioł wiedzie "prawowiernych" ruskich chłopów,świaszczenników w liturgicznych strojach, zacnych mieszczan do bram raju. A teraz niespodzianka - daję poniżej fragmenty wspomnień mieszkańca naszego Zalesia - Polaka który w latach 50 tych służył w wojskach KBW i walczył z "zbrojnym podziemiem" na terenach Siemiatycz : " Dwie pierwsze noce kwaterowaliśmy w drewnianym budynku szkoły mieszczącym się po drugiej stronie cerkwi. W tamtejszym rejonie jest dużo wyznawców religii prwaosławnej. Odbyliśmy kilka spotań z miejscową ludnością i na tych spotkaniach przekazano nam informację o napadach,rabunkach wyrządzaniu krzywd mieszkańcom,których synowie odbywali słuzbę w Ludowym Wojsku Polskim,którzy pracowali w różnych urzędach państwowych, a nawet tym którzy sprzedawali w uspołecznionych sklepach Gminnych spóldzielni "samopomoc Chłopska".Niejednokrotnie słyszeliśmy takie słowa"Kochani żołnierze,pomścijcie nasze krzywdy". W okresie od 15 kwietnia do 5 maja 1952 r. uczestniczyliśmy w zwalczaniu band i ugrupowań UPA,które na teren woj.białostockiego przedzierały się z terenów południowo-wschodniej i zachodniej Polski. Była to walka o spokój,ład i porządek prawny,przeciwdziałająca rozbojom,napadom rabunkowym i mordom. Na teren Białostoczcyzny przedzierały się rózne grupy nacjonalistów,które wcale nie walczyły o niepodległość Polski,lecz głównie stosowały terror,przemoc,prowadziły rozboje i dokonywały mordów miejscowej ludności polskiej.Walka z tymi grupami,podszywającymi się pod ruch nieopodległosciowy,była prowadzona w imię polskiej racji stanu,gdyż nie można ich było zaliczyć do oraganizacji narodowo-wyzwoleńczych,o czym świadczyły metody stosowane wobec bezbronnej ludności cywilnej...." Z dalszej realacji wynika,że nasz bohater dzielnie walczył od 15.04 do 5.05.1952 roku "ze zbrojnym podziemiem na terenach woj. białostockiego" "Strzelano do młodych żołnierzy polskich tylko dlatego,że przyszli z pomocą ludności (...) W takiej sytuacji żołnierze musieli również strzelać,nie rozstają się z bronią w dzień i w nocy. W czasie pobytu na terenach woj.białostockiego nie było miożliwości wysyłania żadnych listów. Nie funkcjonawała poczta polowa.Przez cały ten okres nie zmienialiśmy bielizny osobistej. Wreszcie 6 maja 1952 roku po trzech tygodniach, wyjechalismy pociągiem towarowym do Legnicy, ale nie do koszar,lecz na obóz szkoleniowy,do lasów pod Złotoryją.Przez kilka dni urzxądzaliśmy poligon i nadal nie mozna było wysyłać żadnej korespondencji" Z dalszej relacji wynika,że jeszcze w 1954 roku nasz bohater walczył "Niedaleko Olsztyna leży miasto Pisz /położone nad jeziorem Roś i rzeką Pisą/w którego okolicach grasowały zbrojne ugrupowania,o takim samym charakterze jak na białostocczyżnie". Koniec cytatu. No Radku - proszę o komentarz ;-D Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Co łączy.... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.10.03, 22:45 Witam, dziekuje za tekst odnosnie Siemiatycz i okolic. Coz mozna na ten temat napisac, niestety w duzej czesci opowiesc jest prawdziwa, rzeczywiscie ludnosc "tutejsza" widziala we wladzy ludowej wybawiciela od "band" - takie okreslenie na grupy zbrojne dzialajace w tamtym terenie funkcjonuje do dzis. Zbrojne grupy dzialaly tam mniej wiecej do 1953 roku, ludzie dzialajacy w nich z reguly nie pochodzili stamtad, najczesciej pochodzili z Lomzynskiego (przed wojna ostoja endecji), lub byly to oddzialy wyparte z Wilenszczyzny. Natomiat bardzo zdziwilo mnie to, ze we wspomnieniach znalazly sie wzmianki o oddzialach UPA, z tego co mi wiadomo to az tak na polnoc nie zapuszczaly sie (oczywiscie moge sie mylic, jesli masz jakies dokladniejsze dane to, prosze, napisz). Zgodnie z obietnica podaje garsc cerkiewnych linkow. Grabarka www.siedlce.net/dolinabugu/grabarka.htm fotomost.acn.waw.pl/GRABARKA.htm www.ga.com.pl/grabarka.htm Kostomloty - Unici - co prawda ten teren to juz poludniowe Podlasie, ale wlaczam go do linkow, poniewaz, moim zdaniem warto zobaczyc www.travelphoto.neostrada.pl/Polska/Page00076/Page00076.htm www.travelphoto.neostrada.pl/Polska/Page00085/Page00085.htm Jableczna www.travelphoto.neostrada.pl/Polska/Page00084/Page00084.htm www.travelphoto.neostrada.pl/Polska/Page00012/Page00012.htm Tu mozna zobaczyc podlaska wies spbrot.stormbyte.com/galeria/index.htm Malo zdjec, ale za to jest co poczytac www.bielskpodlaski.pl/szlak%20cerkwi.htm Cerkwie Bialegostoku w pieknych rysunkach www.city.bialystok.pl/galeria/pietruk/cerkwie/pcindex.htm Oficjalna strona Polskiego Autokefalicznego Kosciola Prawoslawnego - polecam opisy monasterów www.orthodox.pl/glowna.htm To tyle na dzis. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Co łączy.... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 06:41 Dziękuję za linki jak i za bardzo, jak mi się zdaje trafną interpretację wspomnień, z którą ja ,muszę przyznać miałem pewne trudności. Dodam jeszcze,że autor tych wspomnień miał w czasie tych wydarzeń ok.17-18 lat. Pochodził z Zalesia i do chwili obecnej tam zamieszkuje. Inna sprawa to właśnie "dorabianie gęby" dla UPA /w gruncie rzeczy i bez tego epizodu siemiatyckiego skompromitowanej/ jak i rola wojsk KBW w całym okresie powojennym. No ale to już inny temat. A propo linków - dziękuję uprzejmie - postudiuję. Odezwę się wkrótce. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Co łączy....Piękno Podlasia IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 19:30 Miałem poczekać na Twój odzew, no ale nie mogę... Uroda regionu wynikająca z Twoich linków jest urzekająca - a rysunki cerkwi Białostockich,szczególnie/ale nie tylko/ tych wspólczesnych -dla mnie rzecz niesamowita. Bedę musiał poszukać namiarów na widoki nowoczesnej cerkwi prawosławnej w podranicznym słowackim Svidniku - to podeślę Ci link - to też cudeńko. Ale teraz coś innego - jak zapewne wyczytałeś w Wyborczej - Ukraińcy przygotowali film dokumentalny o Wołyniu "(...) to nie tylko opowieść tych mieszkańców polskich wiosek,którzy ocaleli z pogromów, i ludzi z UPA którzy gromili. To także opowieść o historii konfliktu polsko-ukraińskiego.To również opowieść ludzi,którzy ocaleli z dokonanych przez Polaków pogromów ukraińskich wsi na Lubelszczyżnie. Czy będziemy mieli odwagę obejrzeć ten film,czy telewizja będzie miała odwagę go nam pokazać?" No właśnie... A teraz galicyjski smaczek - żyję relacją gW o sędzim jarosławskim,który /jak okazało dziennikarskie śledztwo/ podjął w maju br decyzję o ... spaleniu w sądowej kotłowni 28 obrazów "ręcznie malowanych na deskach". Były to oczywiście ikony zarekwirowane przy próbie przemytu. Celnicy pokazali w rewanżu /bo sprawa wygląda na rozgrywkę celnicy contra sąd/zdjęcia tych zabytkowych XIX wiecznych ikon. Sprawa dziwna,straszna,"śmieszna",przerażająca./szczególy na stronach rzeszowskiego dodatku i forum/ Pozdrawiam. Jeszcze raz dziękuję za b.ciekawe linki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Co łączy....Piękno Podlasia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.10.03, 22:13 Witaj Piotrze, dzieki za informacje o filmie, niestety nie zawsze zdaze kupic w drodze do pracy prase, wiec nic o tym filmie nie wiedzialem. Obawiam sie, ze nie bedzie on nadany w Polsce. Zauwazyles Piotrze przy okazji dyskusji o Wolyniu, ze publikacje raczej powoli przemycaja ciemniejsze strony wlasnej historii. Od razu pojawia sie modyfikacja dzialan polskiej strony w postaci eufemizmow "odwetu", "pacyfikacji" itp... Szkoda tylko, ze odmawia sie tego drugiej stronie (przepraszam za powrot do tych tematow, mialo ich w tej dyskusji nie byc, ale ta garsc mysli nasunela mi sie sama). Jesli chodzi o sprawe ikon z Jaroslawia to sprawa ta chodzi mi po glowie od wczoraj i po prostu brak mi slow, a wlasciwie przychodza dwa (albo zlodziejstwo, albo barbarzynstwo - niestety). Jesli interesuje Cie rowniez nowoczesna architektura cerkiewna to polecam twojej uwadze cerkiew w Hajnowce www.hajnowka.pl/foto/galeria2.htm Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Okrągła liczba postów ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 04.10.03, 16:21 Witam -jest wemnie pokusa pewnego podsumowania dotychczasowej dyskusji przed jej dalszym ciągiem -ale jeszcze nie teraz.Mówisz,Radku o niedomówieniach - tak zgadzam się jeślimowa o naszych środkach masowego przekazu. To prasa lokalna/np spominane przez Elekona "Nowiny" czy jakaś szowinistyczna gazetka lokalna /,telewizja itp. Na szczęscie są poważniejsze wydawnictwa takie np mam przed sobą wielotomowe "Dzieje Podkarpacia' wydane przez Podkarpackie Towarzystwo Historyczne . Na okładce tomu 3 widnieje zgodnie obok siebie flaga i herb Polski i sino-żowty fłag i tryzum. A w treści ksiązki opracowania polskich i ukraińskich historyków o szeptyckich,1920 roku,ukraińskim prawosławiu w 1921-1939 w Polsce,i o OUN i UPA na Wołyniu itd,itd. Rzeczowy,spkojny wykład,tragedie i symptomy porozumienia. Obok mam Ksiązkę - Konferencje IPN "Akcja Wisła" - i znów -opracowania i polskie i ukraińskie - wszechstronne spojrzenie na konflikt i rzeczowa dyskusja. Namawiam na lekturę. Cóż - teraz i Polska i Ukraina, to państwa w których zwykli ludzie raczej walczą o byt niż pasjonują się wspólną historią - moja ocena tej sytuacji zamyka się w krótkim cytacie z J.Rotha "Marsz radetzkiego" - " Nie mógł już dłużej zatajać przed sobą straszliwej myśli,że to sama Opatrzność jest niezadowolona z monarchii,i chociaż był katolikiem praktykującym w potocznym tego słowa znaczeniu,ale niezbyt wierzącym,skłaniał się obecnie coraz to bardziej ku przypuszczeniu,że sam Bóg karze cesarza" To tyle zabawy słowem - a teraz ciąg dalszy galicyjskich smaczków ; Oto tego lata jestem na spacerku na cerkwisku na Wołtuszowej. Stoję przy stosie drzewa przygotowanym przez jakiś niegodziwców na ognisko w tym osobliwym miejscu. Słyszę za sobą głos "Szczęść Boże" - odwracam się i widzę dwóch młodych księzy - spacerowiczów, Jeden mówi - co będziecie tu palić ognisko? Ja odpowiadam - No nie, nie miałbym śmiałości palić ogniska na miejscu cerkwi mego pradziadka, a po drugie nie ma tu już siedzisk ze szczątków nagrobków" /Ot tak mi się jakoś wymknęło;-)/ Na to ów ksiądz wskazując na ruiny cmentarza mówi "Był tu rok temu WASZ pop ..." przerwałem - Jestem katolikiem... "No tak był tu ICH pop i poświęcił i cmentarz i krzyż" Rozmowa zakończona. Popatrz Radku - Schemat myślenia "Ich" "Wasz" - kiedy to się zmieni,jak myślisz? Ps Myślę o temacie księża grekokatoliccy w czasie I i II wojny w Galicji - może będzie to ciekawe - zwłaszcza że w dotychczasowej dyskusji te tematy były już lekko "trącone". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Okrągła liczba postów ... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.10.03, 21:59 Witam w niedzielny wieczor, napisales Piotrze przytoczone ponizej slowa: "Na to ów ksiądz wskazując na ruiny cmentarza > mówi "Był tu rok temu WASZ pop ..." przerwałem - Jestem katolikiem... "No tak > był tu ICH pop i poświęcił i cmentarz i krzyż" Rozmowa zakończona. > Popatrz Radku - Schemat myślenia "Ich" "Wasz" - kiedy to się zmieni,jak myślisz" > ? i przypomnialo mi to sytuacje ktorej bylem swiadkiem obok cerkwi na warszawskiej Woli, zreszta juz o tym pisalem, chodzi mi o pytanie czy ONI tez wierza w Boga? Mysle, ze sytuacja nie poprawi sie dzis, lub jutro, ale trzeba miec nadzieje. Z nieklamana radoscia dowiedzialbym sie czegos wiecej na temat duchownych grekokatolickich w Galicji, temat ten jest mi nieznany, ja ze swej strony moglbym napisac co nieco o losach duchowienstwa prawoslawnego, ale mysle, ze nie bylyby to historie wesole. Pozdrawiam i zycze milego tygodnia R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Księża uniccy i wojny ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 20:49 Witam - dziękuję Radku z opóźnieniem za namiary na Hajnówkę. A do wątku "ich" - "nasz" - trochę optymizmu dodaje historia parafii grek-kat. w Lublinie, tej w której pasterzuje m.in goszczony tu niegdyś Sbk Piotr - tam parafia powstała w oparciu o cerkiew przeniesioną do lubelskiego skansenu w 1994 roku z wsi zamojskiej . A cerkiew była z kolei ofiarowana bezpłatnie przez proboszcza katolickiego z niegdyś ukraińskiej wsi Tarnoszyn. Boże jak bardzo chciałbym tak pozytywnego załatwienia sprawy cerkwi bałuciańskiej - chociaż wolałbym aby ona dalej cieszyła oko w oryginalnej okolicy i kraobrazie ... No a teraz nowy,obiecany wątek - a więc księża uniccy w obliczu obu wojen światowych . Zacznę od cytatu, który zapewne rozpoznasz od razu, ale być może przydatny i dla narracji a i dla ewentual. czytających : " ... chociaż wieś była bardzo rozległa,stał tam tylko jeden przyzwoity budynek,szkoła powszechna,którą w tej czysto ukraińskiej okolicy wystawiło namiestnictwo Galicji,by skutecznie spolszczyć gminę(...)W ogrodzie szkolnym był wielki lejowaty dół od granatu potęznego kalibru. W kącie ogrodu stała potęzna grusza. Z jej gałęzi zwisał kakłek odcietego powroza,na którym jeszcze niedawno wisiał miejscowy proboszcz greckokatolicki,powieszony skutkiem donosu miejscowego kierownika polskiej szkoły, że był członkiem grupy starorusinów,a podczas okupacji rosyjskiej odprawiał mszę za zwycięstwo zbrojnego ramienia rosyjskiego prawosławnego cara.Nie było to prawdą,ponieważ oskarżony był w tym czasie we wsi nieobecny (...) W powieszeniu greckokatolickiego proboszcza grało rolę kilka czynników:narodowość,spór religijny i kury.Bowiem nieszczęsny proboszcz tuż przed samą wojną zabił w ogrodzie jedną z kur nauczyciela,bo wygrzebywały mu zasadzone pstki melonów" Ten cytacik to oczywiście z Jaroslava Haszka i opowieści o Dobrym Wojaku . Dotyczy okolic Przemyśla w realiach roku 1915. Czy ten literacki cytat nie opisuje jednak epizodu z realnej sytuacji unitów podczas I wojny światowej?. Rzeczywistego księdza i rzeczywistą sytuację opisuje przecież artykuł- wspomnienie o ks. Nehrebeckim. Mówi ona o jego następcy w parafii zalesiańskiej ks. Iwanie Kamińskim podczas piewrszej wojny światowej "Mimo wrogich zakusów wtedy,gdy jego następca ks. Kamiński z niektórymi parafianami ZA PRZYCZYNĄ OBCYCH DONOSÓW znalazł się niewinnie w Thalerhofie - tameczni wierni nie ulegli terrorowi i nie odstąpili od swego koścoła i obrządku" Thalerhof - to był austriacki obóz koncentracyjny w którym więziono m.in. Rusinów podejrzewanych o sprzyjanie Moskalom podczas tamtej wojny /do tego tematu także w kontekście "biograficznym" - wrócę/ Skąd brała się ta tragiczna sytuacja galicyjskich Rusinów - były to pewno następstwa rosyjskiej ofensywy roku 1914 i krytycznego położenia monarchii habsburskiej wiosną 1915, gdy niemal cała Galicja znalazła się w rękach carskich a jego gubernator we Lwowie głosił "Będę tu krzewić rosyjski język,prawo i ustrój". A potem ... była majowa ofensywa austriacko - pruska /zwana bitwą gorlicką/,odbicie Galicji z rąk rosyjskich i gehenna rusinów galicyjskich poddanych niezwykle krwawym represjom . Czy represji słusznych - o tym może w następnym poscie. Radku - bardzo proszę o Twoje refleksje zarówno do zaczętego wątku galicyjskiego jak i o proponowany przez Ciebie wątek duchownych prawosławnych. Pozdrawiam z pochmurnego i deszczowego Rzeszowa. Ps "Troszczyłeś" się kiedyś o to , gdzie nas zaprowadzą mnożace się wątki - narazie cofnęliśmy się o ładnych kilkadziesiąt lat w stosunku do wątków wołyńskich i akcji wisła. Co dalej to sam nawet nie wiem ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Księża uniccy i wojny ... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.10.03, 20:58 Witaj Piotrze, dziekuje za zainteresowanie tematem losow duchownych prawoslawnych. Nie jestem co prawda fachowcem w tej dziedzinie, moja wiedza pochodzi z ksiazek i rozmow, ale mam nadzieje, ze i to moze Cie zainteresowac. Na poczatek przyblize postac Maksyma Sandowycza - swietego Cerkwi Prawoslawnej, byl on grekokatolikiem, ktory powrocil do prawoslawia i zostal duchownym. Nie bede tu wnikac w powody, poniewaz roznie to ludzie prawia (jeszcze raz dzieki za Magury). Faktem jest, ze czesto Lemkowie przechodzacy na prawoslawie byli postrzegani jako moskalofile, co nie zawsze bylo prawda. Faktem jest,ze Maksym Sandowycz stal sie meczennikiem za wiare, zostal rozstrzelany na dziedzincu sadu w Gorlicach. Zostal kanonizowany w latach 90-tych. Przytoczylem ta postac, poniewaz wspomniales o Talerhofie, nie wiedzialem, ze oprocz prawoslawnych wiezieni byli tam rowniez grekokatolicy. Na temat duchownych prawoslawnych w czasie I wojny wiem niewiele, okres ten kojarzy mi sie glownie z biezenstwem, wiecej danych jest na temat II wojny i okresie pozniejszym, ale postaram sie utrzymac na razie w okresie przed II wojna. Dyskusja jest dla mnie coraz ciekawsza i mam nadzieje ze tak zostanie. Pozdrawiam R. P.S. W Warszawie tez pada. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Księża uniccy i wojny ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 07.10.03, 22:15 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Księża uniccy i wojny ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 07.10.03, 23:20 Przepraszam z bezmyślne kliknięcie i poszło... Najpierw cytacik o początkach I wojny i sytuacji wojsk austriackich ; "Z dowództwa armii nadchodziły liczne i rozmaite rozkazy.Wiekszość z nich dotyczyła ewakluacji wsi i miast oraz postępowania z rusofikskimi Ukraińcami,popami i szpiegami. Pospieszne sądy doraźne obwieszczały po wsiach pospieszne wyroki.Szpicle dostarczali nie dające się skontrolować raporty o chłopach,popach /.../ Nie było czasu. Musiano (...)jak najprędzej ukarać zdrajców Wojna austriacka zaczęła się od sądów wojennych." Tyle cytat z Rotha "Marsz radetzkiego". Według przekazów rodzinnych ,ksiądz Wachnianin został aresztowany w 1914 roku przez Austriaków /był wówczas proboszczem w Daliowej - do 1931 roku / i wywieziony do obozu koncentacyjego w Talerhofie, gdzie przebywał do 1917 roku. Trzej jego synowie uciekli na słowacką stronę a dwie nieletnie córki zostały wywiezione przez dalszą rodzinę w slad za wycofującymi się Rosjanami aż gdzie pod Kijów. Czy był on rzeczywistym rusofilem, czy też wystarczył oszczerczy donos? Mniej szczęscia miała 17 letnia córka duchownego z Wojtkowej Maria Mochnacka która znalazła się w 47 osobowej grupie Rusinów aresztowanych przez Austriaków i konwojowanych na stację kolejową w Przemyślu. Oto jak opisuje to zdarzenie pamietnikarka - przemyślanka Helena Jabłońska- autorka dziennika z oblęzonego Przemyśla ; pod datą 14 września 1914 roku pisze "...Około 5-tej po południu pędzono na kolej transport moskalofili:46 ludzi,między nimi 7 kobiet półinteligencji.Dragoni z wozami najeżdżali im na plecy,publiczność urągała.Jedna młoda wyciągnęła rewolwer i zastrzeliła dragona. Rzucono się na wszystkich z szablami,siekierami,kijami,pięściami walono.Nadeszli rębacze z kłodami drewna i tak ich miażdżono /.../ a krew tryskała na mury i ludzi przpatrujących się ." O tle antyukraińskich represji ciekawie pisze Tadeusz A.Olszański w artykule Austriackie represje w Galicji i obóz w Thalerhofie opublikowanym na stronie www.cmentarze.gorlice.net.pl/thalerhofstrona htm. Tam też znajdziesz życiorys ŚW. mAKSYMA SANDOWYCZA. Równocześnie jest tam link na stronę ukraińską www.ukrstor.com/talerhof/ zawierającą reprinty tzw Almanachów thalerhofskich zawierające wspomnienia i dokumenty dotyczące duchownych i świeckich - galicyjskich Rusinów internowanych przez Austriaków. We wspomnianym artykule pisze o niechlubym udziale Polaków w represjach przeciwko Rusinom "Trudno się dziwić licznym donosom, skoro za wskazanie moskalofili oferowano wysokie nagrody. Polacy,dotychczas przychylni tej orientacji,teraz ujrzeli w jej stronnikach sojuszników Rosji i przyklaskiwali represjom, a także denuncjowali znanych sobie działaczy,zwłaszcza w miastach ". Ciekawie na tematy I wojny pisze K.Nowakowski w opracowaniu "sytuacja polityczna na łemkowszczyżnie w latach 1918-1939" w "Lemkowie w historii i kulturze Karpat." "Zawierucha wojenna 1914 roku przybiosła moskalofilom,zwanym starorusinami,znaczne straty szczególnie na Łemkowszczyźnie.Austriacy cofający się na cąłym galicyjskim froncie przed armiami rosyjskimi,obwiniając wszystkich i wszystko za swoją klęskę rozpoczęli "polowanie na czarownice".Pierwszą ofiarą histerii padli galicyjscy moskalofile podejrzewani o szpiegowstwo, a więc zdradę monarchi. w wyniku represji około 5 tys. duchownych grekokatolicich, nauczycieli i chłopów z Łemkowszczyzny trafiło do więzień i obozu koncentracyjnego w Thalerhofie. Wielu stracono bez sądu np rozstrzelany w Gorlicach przez żandarmów ks. prawosławny Maksym Sandowicz za Zdyni.Wśród Łemków silne było przekonanie,że czynny udział w akcji represyjnej brali Ukraińcy,którzy wykorzystali zaistniałą sytuację do wyeliminowania swoich przeciwników politycznych (...) Tymczasem na terenach Galicji zajętych przez Rosjan rozpoczęły się przesladowania ukraińców. Zaczęto od zakazu używania języka ukraińskiego i likwidacji wyznania grekokatolickiego. starorusini - moskalofile korzystając ze swej przewagi przyczynili się do tego,że wielu Ukraińców wywiezino na Syberię." Przepraszam za przydługie cytaty, ale przyznasz,że trudno sobie wyobrazić tragiczne i pogmatwane losy Rusinów w trakcie tamtej wojny. A co dopiero po jej zakończeniu i w skomplikowanych układach dwudziestolecia międzywojennego. Ps Przeglądam 38 numer "Karty" a tam historyczny reportaż z polsko-ukraińskiej wyprawy kijowskiej, zdjęcia z Petlurą, Piłsudskim - to też ciekawy temat. A głos bereta na tym forum świadczy,że konieczne będzie pewno krótkie przypomnienie o Zalesiu /może na 400 poście :-)/ Ps2 Przepraszam za niedyskrektne pytanie Radku - czyżby jesteś autentycznym wyznawcą prawosławia ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Okrągła liczba postów ... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.03, 12:47 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Witam -jest wemnie pokusa pewnego podsumowania dotychczasowej dyskusji przed > jej dalszym ciągiem -ale jeszcze nie teraz.Mówisz,Radku o niedomówieniach - > tak zgadzam się jeślimowa o naszych środkach masowego przekazu. To prasa > lokalna/np spominane przez Elekona "Nowiny" czy jakaś szowinistyczna gazetka > lokalna /,telewizja itp. Na szczęscie są poważniejsze wydawnictwa takie np > mam przed sobą wielotomowe "Dzieje Podkarpacia' wydane przez Podkarpackie > Towarzystwo Historyczne (...) Do zbioru wspomnianych przeze mnie cytatów i linków do jak to określasz "szowinistycznych gazetek" należałoby z powodzeniem dodać cytowane przez Ciebie tu obszernie cytaty i wyssane raczej z palca zdarzenia opisywane przez ukraińskich szowinistycznych autorów. Dla porządku chciałbym, abyś zauważył, że nie można w ten sposób (a to polscy nacjonaliści, niedouki i fantaści szerzący nieprawdziwe mity) podchodzić do wspomnień polskich, a jednocześnie bezkrytycznie i z pełnym przekonaniem o prawdzie historycznej w nich zawartej cytować wspomnienia (czy prowokacje) zawarte w broszurach - nie należących bynajmniej do naukowej elity - autorów ukraińskich. A co do tych poważnych wydawnictw - pisz o nich - chętnie je poznam bliżej, na ile tylko czas mi na to pozwoli. To taka małą łyżeczka dziegciu w odpowiedzi, jak sądzę, na nieco zaczepny ton powyższego Twojego postu. Mam też nadzieję, że nikt nieobliczalny się już tu ze swoim językiem rodem z chlewa nie pojawi i wątku nie zasmrodzi. Na razie będę się Waszej dyskusji - mimo wszystko - przyglądał z życzliwością i raczej milczał, bo przyznam, ze przyzwyczajony już nieco do jej uczestników, reaguję już na nią z pewną poprawką na co niektórych ;). A poza tym, staje się ciekawa i pozbawiona, jak na razie, większych prowokacji. Chciałbym, żeby już tak zostało. Na koniec, mam, wracając do głównego tematu wątku, pytanie do Piotra. Czy wiesz może, kiedy dokładnie przebudowano wnętrze kościoła WNMP na Zalesiu (chodzi mi o dodanie bocznych galeryjek i usunięcie bocznych ołtarzy)? To chyba była II połowa lat 90-tych? Niestety, nieco ściślejszy kontakt z tym kościołem mam z racji miejsca zamieszkania stosunkowo od niedawna, a wcześniejsze wspomnienia dotyczące jego wnętrza raczej mglisto-okazjonalne, a te ściślejsze z nich podparte w dużej mierze starymi zdjęciami jego wnętrz. To tyle ode mnie. Życzę miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Elekonowi - b.subtelnie.. IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 18:43 Gość portalu: Elekon napisał(a): > Na razie będę się Waszej dyskusji - mimo wszystko - przyglądał z życzliwością i > > raczej milczał, bo przyznam, ze przyzwyczajony już nieco do jej uczestników, > reaguję już na nią z pewną poprawką na co niektórych ;). A poza tym, staje się > ciekawa i pozbawiona, jak na razie, większych prowokacji. Chciałbym, żeby już > tak zostało. > > Na koniec, mam, wracając do głównego tematu wątku, pytanie do Piotra. Czy wiesz > > może, kiedy dokładnie przebudowano wnętrze kościoła WNMP na Zalesiu (chodzi mi > o dodanie bocznych galeryjek i usunięcie bocznych ołtarzy)? To chyba była II > połowa lat 90-tych? Niestety, nieco ściślejszy kontakt z tym kościołem mam z > racji miejsca zamieszkania stosunkowo od niedawna, a wcześniejsze wspomnienia > dotyczące jego wnętrza raczej mglisto-okazjonalne, a te ściślejsze z nich > podparte w dużej mierze starymi zdjęciami jego wnętrz. > Z nieukrywaną radością przyjmuję Twoją gotowość do pogłebiania wiedzy na poruszane tu tematy. Oczywiście służę lekturami uzupełniającymi takimi np jak Mikołaja Siwickiego "Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich tom I-III" Ten uznany historyk polski, pochodzenia ukraińskiego stworzył bardzo rzetelne opracowanie, bazujące na źródłach archiwalnych. Wielotomowe opracowanie stanowi dobrą odtrutkę na kłamstwa i niedomówienia ludzi typu e.prus czy jakiś tam pająk,jak i wspomniane szowinistyczne prowincjonalne gazetki. To tyle na ten temat. Odnośnie cerkwi zalesiańskiej - z nieukrywanym przerażeniem obserwowałem przygotowania do rozbudowy cerkwi ok. 1998 roku. Efekt zewnętrzny nie był na szczęscie tak groźny jak myślałem, natomiast wnętrze - potwierdziło moje najgorze obawy. Co się stało z Cudowną Ikoną - tego nie wiem. Zastanawiam się tylko poco teraz w tym wnętrzu modlą się o jedność kościoła i mówią coś o ekumeniźmie,skoro zewnętrznie potwierdzają podział na "Ich" i "Nasz" Mam nadzieję,że należysz do tych Polaków którzy patrząc na cerkwie i ikony, pomyślą czasem pozytywnie o ludziach którzy się kiedyś w tych cerwiach modlili kreśląc ukośne krzyże i składali ukłony przed Świetymi Wizerunkami. Pozdrawiam - a dzień miałem dobry - Dziękuję Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Piotrowi- najsubtelniej jak potrafię.. IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.03, 00:20 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Z nieukrywaną radością przyjmuję Twoją gotowość do pogłebiania wiedzy na > poruszane tu tematy. Oczywiście służę lekturami uzupełniającymi takimi np jak > Mikołaja Siwickiego "Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich tom I-III" Ten > uznany historyk polski, pochodzenia ukraińskiego stworzył bardzo rzetelne > opracowanie, bazujące na źródłach archiwalnych. Wielotomowe opracowanie > stanowi dobrą odtrutkę na kłamstwa i niedomówienia ludzi typu e.prus czy > jakiś tam pająk,jak i wspomniane szowinistyczne prowincjonalne gazetki. Czy ten "uznany polski historyk" to ten sam, który pisał o wymordowaniu gerkokatolików pod Rzeszowem po wojnie, o czym nie słyszał ani IPN ani nikt z tutejszych - nawet ukraińskich mieszkańców i w co w co nie uwierzył tu na forum Darek ze Śląska? Winszuję odtrutki... > Odnośnie cerkwi zalesiańskiej - z nieukrywanym przerażeniem obserwowałem > przygotowania do rozbudowy cerkwi ok. 1998 roku. Efekt zewnętrzny nie był na > szczęscie tak groźny jak myślałem, natomiast wnętrze - potwierdziło moje > najgorze obawy. Co się stało z Cudowną Ikoną - tego nie wiem. > Zastanawiam się tylko poco teraz w tym wnętrzu modlą się o jedność kościoła i > mówią coś o ekumeniźmie,skoro zewnętrznie potwierdzają podział na "Ich" > i "Nasz" Dzięki za odpowiedź na moje pytanie. To rzeczywiście smutne. Zgadzam się zupełnie. Tym bardziej, że grekokatolicy uznają przeciez zwierzchnictwo papieża, więc są częścią katolickiego kościoła. To także smutne, bo sposób w jaki potraktowano wnętrze tego kościoła, a byłej grkokatolickiej cerkiewki jest dla mnie (NAWET! - a przecież mną można jak wiadomo straszyć grekokatolickie dzieci - wybacz to oczywiście żart), nie do przyjęcia. > Mam nadzieję,że należysz do tych Polaków którzy patrząc na cerkwie i ikony, > pomyślą czasem pozytywnie o ludziach którzy się kiedyś w tych cerwiach > modlili kreśląc ukośne krzyże i składali ukłony przed Świetymi Wizerunkami. > Pozdrawiam - a dzień miałem dobry - Dziękuję Tak szczerze mówiąc, to ten dzień chyba jednak nie był za dobry, sądząc po stylu tej odpowiedzi, szczególnie na jej początku. Patrząc na cerkwie i ikony próbuję widzieć nie tylko folklor i etnograficzną ciekawostkę, i nie tylko tych, co tam przychodzili, ale i Tego, na którego chwałę je zbudowano czy namalowano. Jednego tylko zrozumieć nie mogę, a to może dlatego, że nigdy nie miałem nic wspólnego z grekokatolikami ani prawosławnymi: jak niektórym przychodziło łatwo pogodzenie składania pokłonów przed swietymi wizerunkami z okrutnym mordowaniem swoich sąsiadów należących do innej nacji. Oczywiście nie uogólniam broń Boże tego na wszystkich. Nie zamierzam tu jątrzyć. Po prostu piszę szczerze i nie chcę nikogo urazić, dlatego podkreślam, że nie chodzi mi o wszystkich. Ale czy ci, o których piszę, traktowali może te pokłony jak magiczny obrzęd gwarantujący pomyślność? Przykro mi bardzo, że mam wciąż takie skojarzenia, ale jakoś takie właśnie, a nie inne, co gorsze utrwalone jeszcze bardziej tą dyskusją, i oparte o historyczne fakty i rodzinne przeżycia, a nie wydumane czy powtórzone za kimś typu pan Pająk czy ten drugi którego wspominałeś. Zastanawiam się także, dlaczego po 60 latach ci, co dziś znów biją pokłony przed wizerunkami świętych nie są zdolni do zwykłego ludzkiego "przepraszam" i do wyzbycia się nienawistnego, antypolskiego jadu, który wciąż sączy się z róznych ich wypowiedzi, a czasem też i z tego forum. Ubieranie tego jadu w togę mądrości, postępowości czy naukowości tego faktu nie zmieni. Ubieranie tego w togę prawdy historycznej, w połaczeniu z bardzo lekkim traktowaniem i ubieranie w rozmaite eufemizmy np. rzezi wołyńskich urąga pamięci pomordowanych i nie służy budowaniu zaufania. Zastanawiam się co trzeba naszym narodom, żeby się bardziej polubiły i zrozumiały. Pewnie napiszesz, że mnie np. trzeba poczytać historyków ukraińskich. Może. A może Tobie trzeba poczytac ich polskich odpowiedników, bez krzyku, że nacjonaliści, że kłamią i niedomawiają. Żeby odpowiednik w stosunku do Siwickiego był jak najwierniejszy, proponuję na początek profesora Strzembosza :). Też historyk. Też profesor. I też uznany. I też z czytelnym ideowym obliczem. Pozdrawiam i życzę mniej nerwowości w następnych postach. PS Chciałbym nie musieć ustosunkowywać się już do zaczepnych i złośliwych uwag, ani czytac wulgarnej breji, a poczytać ciekawą dyskusję i dowiedzieć się z niej więcej. I może zacząć darzyć sympatią potomków ukraińskich wołyniaków z lat 40-tych, wiedząc, że odcinają się od tego co robili ich ojcowie, wujkowie i dziadkowie. Na razie odciąć się nie chcą, więc jest to bardzo trudne, żeby nie powiedzieć, że wręcz niemożliwe. Myślę natomiast, że chyba nietrudno jest zrozumieć w takiej sytuacji moje odczucia. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: Dla odprężenia...? IP: 195.117.87.* 08.10.03, 12:15 > spojrzenia na historię ale i pogody ducha białoruskiego gawędziarza - dlaczego "białoruskiego" ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Dla Ad. IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 16:33 Gość portalu: ad napisał(a): > > spojrzenia na historię ale i pogody ducha białoruskiego gawędziarza - > dlaczego "białoruskiego" ??? Witaj Andrzej - no masz rację ! Sypnąłem się i wdepnąłem niepotrzebnie na nie moje poletko.;-) Przepraszam - bo jednak powinienem napisać - "podlaskiego" a może raczej "ukraińskiego gawędziarza". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Dla Ad., Piotra i wszystkich czytajacych IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.10.03, 21:03 Witam, z radoscia spostrzeglem ze dyskusja znowu kwitnie. Co do podlaskiego tematu to ja najchetniej sklanial bym sie do powiedzenia "podlaskiego", a nie "bialoruskiego". Nie ma o co kruszyc kopii to jak sie okreslamy jest w koncu nasza sprawa, optuje za "podlaskim" ze wzgledow osobistych, czesc mojej rodziny przyjechala nad Bug z okolic Grodna i przyznaje sie nie do "ruskosci" a do bycia "licwinami", czesc byla "ruska-tutejsza". Dzis ma to tylko znaczenie dla nas samych (na szczescie). Odpowiedz na pytanie o moja wiare nie jest prosta. Nie jestem wiernym zadnego z wyznan, natomiast cala dusza jestem zwiazany z prawoslawiem. Jesli bedziesz chcial Piotrze, to moge pozanudzac i na ten temat. Pytanie wcale nie bylo niedyskretne, odebrlem to jako chec poznania dyskutanta. Przepraszam za chaos tego postu, duzo nowych postow od niedzieli, a na wszystko chcialem chociaz w czesci odpowiedziec. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Do Wofla i ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 16:47 Gość portalu: Wolf napisał(a): > zwiazany z prawoslawiem. Jesli bedziesz chcial Piotrze, to moge pozanudzac i > na ten temat. Uprzejmie proszę ! Jako przerywnik w moim wątku wojennym przekazuję treść bardzo ciekawego dokumentu: Odezwa do polakow, ukraincow i zydow. Nieprzyjaciel wyzyskuje ten powazny stan wojenny, w ktorym znajduje sie teraz wasz kochany i piekny kraj, w tym celu, aby pewne podejrzane elementa neprzyjacelskiego panstwa pomiedzy was sie wslizgnely, celem uzycia tutaj zamieszkalych moskalofilow do zdradzania nieprzyjacielowi ruchow wojskowych i naszego polozenia. Wyprуbowany patryotyzm i niezachwiane oddanie sie naszemu Najwyzszemu Domowi, ktory do swoich wiernych poddanych zawsze pieczolowicie i po ludzku sie odnosil, nie dopusci, aby patryotycznie usposobiony polak, ukrainiec i zyd scierpial kolo siebia takie indywidua. Przeciwnie, jest obowiazkiem podobne osoby uczynic nieszkodliwemi, to znaczy, skoro ktos powezmie wiadomosci o takich osobach, nalezy donisc je najblizszej cywilnej Iub wojskowej wladzy. Dostawlenie osoby, ktorej dowiedzionem zostanie szpiegostwo lub propagnda moskalofilstwa, wynadgrodzonem bedzie kwota 50-500 kor. C. i k. komendant stacyjny. Zachowałem jego oryginalny styl i piśmiennictwo. Odezwa ta była skierowana przez austriackiego wojennego komendanta Sambora w początkowym okresie I wojny i stała się ,tak jak podobne odezwy w całej Galicji podstawą do regularnych polowań na grkokatolików i prawosławnych, posądzanych często bezpodstawnie o sprzyjanie Moskalom. W najbliższym czasie napiszę coś o prawosławnym klasztorze w podprzemyskiej wiosce - myślę,że temat ten będzie ciekawy. Pozdrawiam Ps Rezerwuję sobie jednak prawo powrotu również do swego wątku ;-0 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: Dla Wolfa i Piotra IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.03, 23:03 Oczywiście daleko mi do nazywania wszystkich mieszkańców ukrainomownej części Podlasia Ukraińcami, bo do tego trzeba po prostu świadomości narodowej, czyli pewnego przejawu woli. Natomiast co do "białoruskiego" bajarza - jest to osoba często - niektórzy mówią "niestety" drukowana w Nad Buhom i Narwoju i z tego co wiem jest Ukraińcem, świadomym swej narodowości. Co do reszty Podlasian - między Bugiem i Narwią oczewiście zgadzam się z Wolfem, że lepiej ich nazwać podlasianami niż Białorusinami. W pewnym sensie z buntu przeciw nazywaniu wszystkiego co prawosławne i ruskie na Podlasiu białoruskim wziął się tu ruch odrodzenia czy raczej wg mnie narodzenia nowoczesnej świadomości narodowej - ukraińskiej. Czekam na twój Piotrze opis prawosławnego klasztoru pod Przemyślem - zapewne chodzi o Ujkowice. Trafił tam mój kolega z Podlasia, Ukrainiec dużo wcześniej niż ja. Pewnie dlatego do Ujkowic a nie do innych klasztorów, że tam sprawa narodowości wiernych jest bardziej serio traktowana niż ogólnie w cerkwi w Polsce. Chociaż głownie z pobudek religijnych jak go znam. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Dla Wolfa i Piotra IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.10.03, 19:49 Witam, odniose sie Andrzeju do twojej wypowiedzi odnosnie ludnosci "ukrainomownej" - jak okresliles - czesci Podlasia. Nie neguje ukrainskosci tych ziem, jak powiedzial moj dziadek (akurat z pochodzenia Bialorus) - tu wszyscy Ukraincy, tylko spolaczeni (przepraszam jesli kogos to sformulowanie urazilo). Swiadomosc narodowa wymaga oczywiscie woli, ale jak wiesz nie jest to takie proste, troche postow wczesniej pisalem tu o roli Cerkwi rosyjskiej (niestety) w zniechecaniu ludzi do prawoslawia nad Bugiem (chodzi mi o okres po kasacie Unii), pozniej bylo juz tylko gorzej. Kiedy napisalem o tym, ze ja bym okreslil ludnosc ukrainska na Podlasiu mianem "podlaszany", pisalem to ze swojego punktu widzenia - "ruska" czesc mojej rodziny jest i bialoruska i ruska (czyli po prostu ukrainska) i moja swiadomosc niezaleznie od miejsca zamieszkania jest zwiazana z nadbuzanska ziemia i prawoslawiem, natomiast identyfikacja narodowa jest raczej "ruska". Wynika to z tego co przekazala mi moja mama - slowa (ewidentnie ukrainskie), ktore choc nieliczne, do tej pory slychac w moim domu, opowiesci o przodkach - podlaskich "ruskich", zapalanie swieczki na Grabarce i ikony. Cieszy mnie fakt, ze coraz wiecej ludzi uswiadamia sobie zwiazek tych ziem z Ukraina, ale mysle, ze niestety droga jest daleka, chociaz dobrze zycze podlaskim Ukraincom. Na dzis nie bede juz zanudzal. Pozdrawiam R. I znow wyszedl dosyc chaotyczny post. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr Reportaż z Zalesia w "Naszym Słowie"! IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.03, 10:01 Witam wszystkich, Na chwilę przerywam "ciszę sieciową", by donieść, że warszawski tygodnik ukraiński "Nasze Słowo" (nr 46 z 16.XI.2003) zamieścił reportaż p. Bogdana Huka o Zalesiu pt. "Ci sami, tylko że inni": free.ngo.pl/na_miscjax/ci_sami_tylko_ze_inni.htm Oczywiście po ukraińsku, ale są i cytaty po polsku, no i zdjęcia. ;-) Pozdrawiam serdecznie, subdiakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beret Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.03, 21:44 Tak, jak chcesz zobacz kosciułek na Zalesiu, obok dawnej filii Akademii Rolniczej.To typowa cerkiewka, murowana z XIX, na planiue greskiego krzyza.Pamiatka po grekokatolikach.W 1945 została przemianowana na kosciół rzymski a Rusini wysiedleni na Wschód. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Podsumowanie na nowy etap IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 21:23 Gość portalu: beret napisał(a): > Tak, jak chcesz zobacz kosciułek na Zalesiu, obok dawnej filii Akademii > Rolniczej.To typowa cerkiewka, murowana z XIX, na planiue greskiego > krzyza.Pamiatka po grekokatolikach.W 1945 została przemianowana na kosciół > rzymski a Rusini wysiedleni na Wschód. Ta nieporadna wypowiedź/"kościułek" to się jednak inaczej pisze - no ale kto bez ortograficznych grzechów niech pierwszy .../ przypomniała mi o konieczności powrotu do Zalesia. Do 1945 roku w Rzeszowie i pobliskich okolicach zamieszkiwali Rusini, ludność pochodzenia ukraińskiego, Była to społeczność niewielka - raptem 1500 - 2000 osób. Ruscy mieszkańcy Zalesia,pobliskiej Białej i Drabinianki byli w znacznym stopniu spolonizowanymi rolnikami, a głownym czynnikiem ich wyróżniającym była grekokatolicka parafia w Zalesiu i istniejąca po dzisiaj dawna cerkiew. Zalesie to relikt-pamiątka po średniecznej polsko-ruskiej granicy etnicznej. Ruscy mieszczanie rzeszowscy - to była /do 1945r/ niewielka 200 osobowa napływowa społeczność która tak jak zalesianie ulegała spolonizowaniu. Inne miejscowości - Tarnawka /pobliska Łańcutowi,Albigowej i Husowowi- należy pamiętać przy tym o innej Tarnawce na Zasaniu dynowskim/ zamieszkiwana była przez ludność o kozackim rodowodzie - osadzeni byli tu w wieku XVII jeńcy - chyba przez Stadnickich.W miejscowości tej w latach 30-tych rozpoczęta była budowa nowej,murowanej cerkwi/w miejsce poprzedniej drewnianej- uszkodzonej w trakcie I wojny/ Budowa była kończona w trakcie wojny i tuż po niej/ Po dziś dzień w środku wioski stoi białomalowana cerkiew- dziś kościół. Zdobią ją trzy wieże z wysmukłymi cebulami kopuł.Zjeżdżając w dolinę wsi drogą od Albigowej widać tą cerkiew pośród zieleni.Pozostałe pobliskie miejscowości to znajdujące się pod Niebylcem - Blizianka i Gwoździanka. Zamieszkiwała je do 1945 roku ludność również pochodzenia /prawdopodobnie/ kozackiego- podobnie jak mieszkańcy Tarnawki. W trakcie II wojny i po niej na tych terenach nie działali ukraińscy nacjonaliści i nie było walk z UPA. Pomimo to ruskich mieszkańców tych okolic spotkał tragiczny los - mieszkańcy Tarnawki zostali po 1945 roku zmuszeni do wyjazdu do ZSRR, wcześniej jednak conajmniej kilkudziesięsiu spośród nich zostało zabitych przez Polaków. Przytaczałem na to dowody historyczne,zarówno ze strony ukraińskiej jak i IPN. Mieszkańcy Zalesia i Białej /50 rodzin/ zostali zmuszeni do wyjazdu do ZSRR a głównym powodem było przyjęcie przez nich w trakcie wojny ukraińskich kenkart / dających im pewne przywileje od Niemców/. Przypomnienia wymaga zachowanie ostatniego proboszcza ks. Holinki który wobec świadectw Polaków o patriotycznym zachowaniu w trakcie wojny mógł pozostać w Polsce i przy pełnej świadomości czekającego Go niebezpieczeństwa - wyjechał wraz z parafianami do "sovieckiego raju". Bohaterską i godną postawę tego Księdza potwierdził potomek dziedziców zalesiańskich Hr. Gumiński w niedawno opublikowanych wspomnieniach. W Białej również miały miejscy zabójstwa Rusinów przez Polaków.Nadmieniam,że znacznej ilości mieszkańców udało się uniknąć wywózki - np poprzez przeniesienie metryk do kościoła katolickiego i zadeklarowanie polskości. Mieszkańcy Blizianki i Gwoździanki - ich także wywieziono. Przy czym mieszkańcy tej drugiej wioski w znacznej liczbie /od 50 do 200 zależnie od źródeł/zostali zabici przez Polaków, dosłownie w przeddzień wyjazdu. W tych miejscowościach zachowały się małe cerkiewki,dziś zaniedbane. To tyle gwoli przypomnienia Pozdrawiam czytających i piszących Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr nowy etap : Ujkowice IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 17:21 Napisałeś Andrzeju: Czekam na twój Piotrze opis prawosławnego klasztoru pod Przemyślem - zapewne chodzi o Ujkowice. Trafił tam mój kolega z Podlasia, Ukrainiec dużo wcześniej niż ja. Pewnie dlatego do Ujkowic a nie do innych klasztorów, że tam sprawa narodowości wiernych jest bardziej serio traktowana niż ogólnie w cerkwi w Polsce. Chociaż głownie z pobudek religijnych jak go znam. No to jestem. Szykowałem się z tym tematem od dobrych parunastu dni, miałem go podłożyć jako "minę" w dyskusji na forum przemyskim albo tutaj jako "galicyjski szmaczek".Ale oglądnąłem na lokalnym kanale TV reportaż o tym klasztorze i postanowiłem opisać ten temat spokojnie. W Ujkowicach pod przemyślem, na przedpolach dawnych fortów austriackiej twierdzy,w 1987 roku dwóch mnichów prawosławnych /według inne wersji - początkowo byli oni w rycie neounickim, wyświęceni przez Bp Łakotę z USA/ rozpoczęlo budowę klasztoru,na szczycie wzgórza wznoszącego się nad biedną wioseczką. Poprzedni reportaż o tym wydarzeniu /z 1988 roku/ opowiadał o protestach katolickich mieszkańców,niepokojach i przedstawial dwóch mnichów,w chałatach i charakterystycznych czepcach, noszacych kamienie na budowie,grodzących teren. Przedwczoraj oglądnąłem czas obecny. W klasztorze żyje dwunastu mnichów, pochodzą i z Białegostoku,Supraśla,Hajnówki,Opoczna,Drohiczyna jest też miejscowy, z Ujhkowic /ponoć były złoty medalista w ponoszeniu ciężarów,. Jest też Łemko ze Żdyni / dawny grekokatolik/. Dziś na zielonym wzgórzu nad wsią widac czerwone ceglane mury i zielone dachy zabudowań klasztornych. A w dole biedna wieś, w jej centrum stoi popadająca w ruinę dawna cerkiew grekokatolicka.Murowana,w stylu ukraińskim. Przez wiele lat pełniła funkcję magazynu nawozów miejscowego GS. We wnękach zniszczonego murowanego ikonostasu widać freskowo malowane pełne postacie Marii z dzieciątkiem i Jezusa z gestem błogosławienia.Ze scian odpadają resztki barwnych fresków. Z dachu cerkwi dawno zdarto blachy,widać tylko pruchniejące krokwie. Stoi jeszcze wieża zwieńczona kopułą straszącą pordzewiałymi blachami.Mówi do kamery młody mieszkaniec wioski "Mój tata i dziadek byli chrzczeni w tej cerkwi ,ale co tam niech gmina albo kto zadba o nią, ja dbam o swój kościól, ja katolik" " No widzi pan drzwi powyrywane,czasem dzieci zapalą se tam ognisko" Wracam na wzgórze - klasztor pod wezwaniem św.Cyryla i Metodego.Mnich opowiada o swym życiu, dzieleniu doby na trzy równe części /8 godzin na sen ,8 godzin na modlitwę,8 na pracę,mają 25 ha uprawnego pola,3,5 ha nasadzonego lasu,pracują wspolnie podług zasady "kto nie pracuje ten też...",jest wśrod nich artysta plastyk - widać ślady jego pracy i w małej cerkiewce klasztornej, i w ikonach oprawnych w łuki, które zdobią cerkiewną bramę. Reportaz przedstawiąl fragmenty uroczystości wyświęcenia dwóch braci, uroczystości prowadzi ich zwierzchnik - hierarcha kościoła prawoślawnego Ks. Adam. Pokazano brodatych mnichów,z długimi włosami ,procesję wokól zabudowań, Patrzyłem na reportaż z pełnym zainteresowaniem - chociażby na przejaw odradzania się wielokulturowości Podkarpacia,no /wybaczcie to skojarzenie/ i na pewną egzotykę. A czy wieś straciła dawną wrogość? - mówi mieszkaniec wioski "Aa jakich ta oni majom tu wiernych-o ta jedna czy dwie zwariowane rodziny" W wiosce widac betonową piramidę kościoła,jakich wiele pobudowano tu w latach 80 - tych. Czy z tego kościoła ludzie ze wsi wynoszą lekcje ekumeni,tolerancji- mam nadzieję że tak . Chciałem napisać optymistycznie - ale nie wiem czy mi tak wyszło. Serdecznie pozdrawiam A zakończę cytatem z listu Rosjanki z którą korespondowałem /dawno dawno temu/ w szkolnych latach "żdu otwieta kak sołowiej lieta" ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Podsumowanie na nowy etap IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.03, 18:16 Gość portalu: Piotr napisał(a): > (...) > W Białej również miały miejscy zabójstwa Rusinów przez Polaków.Nadmieniam,że > znacznej ilości mieszkańców udało się uniknąć wywózki - np poprzez > przeniesienie metryk do kościoła katolickiego i zadeklarowanie polskości. > Mieszkańcy Blizianki i Gwoździanki - ich także wywieziono. Przy czym > mieszkańcy tej drugiej wioski w znacznej liczbie /od 50 do 200 zależnie od > źródeł/zostali zabici przez Polaków, dosłownie w przeddzień wyjazdu. Piotrze, bez podtekstów, aluzji, a z chęci pogłębienia wiedzy na ten temat i chęci wyrobienia sobie możliwie jak najbardziej obiektywnego zdania na ten temat chciałbym Cię prosić o podanie żródeł powyższych stwierdzeń, tj.: -autora źródła, na którym oparłeś się pisząc to co wyżej, -numer strony z której zaczerpnąłeś informację, -nazwy wydawnictwa, tj. czyim nakładem publikacja się ukazała, -opisu opracowania ( ile stron, ile tomów, krótki opis i gdzie można je dostać). Chiałbym również wiedzieć, czy to co nazywasz zabójstwami nie było np. wyrokami wykonywanymi przez AK lub zwykłymi samosądami na osobach pochodzenia ukraińskiego współpracującymi z SS lub Gestapo w czasie wojny. Jeśli tak, to zdarzenia te mają zupełnie inny wydźwięk niż wynikajacy z Twojego wpisu, bowiem podobne rzeczy działy się tu również w stosunku do Polaków współpracujących z hitlerowskim okupantem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Na kręćka... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 19:04 szkoda czasu. Trzeba było kolego czytać posty - jakieś 300 postów temu podawałem m.in. jako żródło Grzegorz Motyka Tak było w Bieszczadach m.in. str od 238 do 243. sama cegła to 551 stron /razem z przypisami i spisem treści.Książka wydana przy pomocy Rady ochrony Pamięci Walk i męczeństwa,Urzędu do spraw Komabatantów i Osób represjonowanych. Ten wybitny pracownik IPN potwierdza zresztą dane podawane przez Siwickiego. Motyka mówi też o represjach wobec niewinnych Ukreaińców z okolic Leżajska,polskiej rzezi Ukraińców z zawadki Morochowskiej, pawłokomy. Mówi też całą /jak sądzę prawdę/ o walkach UPA i jej zbrodniach. A tak poza tym wybacz - nie jestem zainteresowany podtrzymywaniem dyskusji z Tobą. Zegnam bez zbytnich serdeczności Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Na kręćka... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.03, 00:07 Witam wszystkich pozostałych, oprócz Piotra, który jak oznajmił, zakończył ze mną dyskusję, z czego zresztą się bardzo cieszę. Zanim napiszę więcej, w kontekście jego osoby i tego co zechciał o sobie nam powiedzieć, proponuję zajrzeć do mojego dawnego wpisu na tym forum i do piotrowej nań odpowiedzi: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=69&w=5901307&a=5989118 Za jego radą cofnąłem się też do postów wstecz i znalazłem jego post opisujący rzekome zdarzenia w Białej w 1945 roku. (Nawiasem mówiąc nie wiadomo, dlaczego w sprawie rzeczonych rewelacji nie wszczął jeszcze śledztwa rzeszowski oddział IPN-u), skoro wybitni pracownicy tej instytucji zajmują się tą sprawą. Jeśli jest to historyczna prawda, tak włąśnie powinno się stać. A oto piotrowy post: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=69&w=5901307&a=6526572 gdzie, w przeciwieństwie do niedawnych peanów na temat profesjonalizmu i bezstronności Siwickiego, Piotr sam, tamże, pisze: "Ktoś powie,że powyższy opis jest tendencyjny i antypolski - tak jest, nie ukrywałem,że autor /Siwicki prezentuje ukraiński punkt widzenia i jest,moim zdaniem, nacjonalistą." Proponuję więc wszystkim traktującym serio piotrowe wpisy na tym forum wziąć poprawkę na rzetelność przekazywanych przez niego wiadomości oraz mocne rozchwianie poglądów (lub też celowe manipulacje) i nie traktowac ich do końca poważnie. Nie chciałbym uogólniać, ale z jego postaw wychodzi, niezachwiana nawet tym co działo się z Polakami 60 lat temu, nacjonalistyczno-ukraińska buta (a nie patriotyzm, wobec którego nie miałbym nic przeciw) - zdaje się ta sama, która marzenia o wzajemnym pojednaniu Polaków i Ukraińców każe wciąż odkładać na bliżej nieokreśloną przyszłość. Ażeby jednak, chcąc dowiedzieć się więcej prawdy o tamtym czasie i tamtych ludziach, wzbić się ponad piotrowy punkt wiedzenia, polecam wszystkim link: www1.gazeta.pl/kraj/3,34316,1347841.html?slowo=wołyń a w nim wiele, także niezarchiwizowanych artykułów na temat sporu, jaki toczyliśmy. Dla tych zaś, którzy nie bardzo wiedzą, o co chodzi, trochę historii: www1.gazeta.pl/swiat/1,34263,1569002.html A że mówić o tym wszystkim nie jest łatwo, dowodzi chociażby: www1.gazeta.pl/kraj/1,34310,193096.html Szkoda też, że nie jest już dostępny świetny artykuł Grzegorza Motyki, na którego Piotr tak chętnie i często się tu powołuje. Jest to artykuł spod adresu www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1566195.html Kto ma dostęp do archiwum GW może go przeczytać w całości. Innym niech wystarczy dostępny jego początek. Pozdrawiam wszystkich, a Piotrowi życzę zwykłej, ludzkiej uczciwości. Myślę, że skoro jest to możliwe dla wielu Ukraińców, więc i dla niego nie powinno być niepokonalnym problemem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Podsumowanie na nowy etap IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.10.03, 20:08 Witam, Elekonie, prosze Cie przeczytaj prace Grzegorza Motyki i "Dzieje konfliktow..." Siwickiego - naprawde warto, nie chodzi mi o przekonywanie Ciebie do jakiegos konkretnego punktu widzenia, zobacz inne spojrzenie - nie tylko to z ksiazek Prusa, czy Poliszczuka. W pracach p. Motyki naprawde mozna znalezc to co opisal Piotr. Karygodne zachowania polskiego podziemia zbrojnego sa niestety dosc slabo zbadane przez naukowcow, a przeciez w badaniu takich sytuacji nie chodzi o umniejszenie roli podziemia niepodleglosciowego, najzwyczjniej w swiecie od partyzanta do badyty jest tylko jeden krok, jak powiedzial pewien madry duchowny. Zapewniam Cie, ze nikt nie chce negowac pieknych kart np.Armii Krajowej. Ze swej strony zapewniam Cie, ze w moich postach sa tylko fakty, jakkolwiek nie bylyby bolesne. Tak przy okazji wroce (choc niechetnie) do tematow martyrologicznych - zobacz kim byl zrehabilitowany niedawno kpt. Rajs ps. "Bury". Pozdrawiam. R. R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Nowego etapu nie będzie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.03, 00:00 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Witam, > Elekonie, prosze Cie przeczytaj prace Grzegorza Motyki i "Dzieje > konfliktow..." Siwickiego - naprawde warto, nie chodzi mi o przekonywanie > Ciebie do jakiegos konkretnego punktu widzenia, zobacz inne spojrzenie - nie > tylko to z ksiazek Prusa, czy Poliszczuka. W pracach p. Motyki naprawde mozna > znalezc to co opisal Piotr. Karygodne zachowania polskiego podziemia > zbrojnego sa niestety dosc slabo zbadane przez naukowcow, a przeciez w > badaniu takich > sytuacji nie chodzi o umniejszenie roli podziemia niepodleglosciowego, > najzwyczjniej w swiecie od partyzanta do badyty jest tylko jeden krok, jak > powiedzial pewien madry duchowny. Zapewniam Cie, ze nikt nie chce negowac > pieknych kart np.Armii Krajowej. Ze swej strony zapewniam Cie, ze w moich > postach sa tylko fakty, jakkolwiek nie bylyby bolesne. Tak przy okazji wroce > (choc niechetnie) do tematow martyrologicznych - zobacz kim byl > zrehabilitowany niedawno kpt. Rajs ps. "Bury". > Pozdrawiam. > R. > R. Witam. Prosa i Poliszczuka nie czytuję. Inny punkt widzenia chętnie poznam, gdy tylko czas pozwoli. Nie jestem też zwolennikiem teorii o kryształowości cech polskich żołnierzy czy Polaków w ogóle. Nerwowa wymiana zdań z Piotem wynika, jak sądzę, z jego prowokacyjnego zachowania na tym forum i jego niechęci właśnie do widzenia spraw z innego, niż ukrainofilski punktu widzenia. Po prostu wszyscy, którzy mają poglądy inne niż on to niedouczeni głupcy. A obraz Polaka, jaki rysuje się z jego postów to uosobienie tępoty i zła. Wolfie, nie zamierzam negować zła, jakie wyrządzili kiedykolwiek Polacy Ukraińcom. Oczekuję tylko od drugiej strony wzajemności i niczego więcej. Nie da się mówić o trudnych sprawach, zamykajac uszy na argumety dyskutanta i wtykając go w szeregi głupców tylko dlatego, że inaczej widzi pewne sprawy. Pisałem już tu, że nie śledzę historii losów ukraińskich. Nie jest to moje hobby i nie mam na to za wiele czasu. Rozumiem jednak ludzi, dla których z racji pochodzenia jest to ważne. Moje doświadczenia oparte są na takich, a nie innych obrazach i stereotypach, które mają swój początek w tragicznych wydarzeniach, jakie były udziałem mojej rodziny - niestety z winy przedstawicieli narodu ukraińskiego. Piotrowe wpisy, jego buta, zjadliwość, zaczepność i brak poszanowania dla wagi tych wydarzeń te złe stereotypy Ukraińca we mnie tylko utrwalają i potwierdzają. Nawet, jeśłi chciałbym się od nich uwolnić, co nie jest proste, Piotr zrobi wszystko, by mnie w nich utwierdzić, po to tylko by mieć dobrą zabawę, i przeciwnika do bicia - przeciwnika odpowiadajacego z kolei jego antypolskim stereotypom. Chciałbym to przerwać, ale jak widzę, nie jest to w dyskusji z nim możliwe. Dlatego też tu i teraz pragnę podziękować Tobie i tobie podobnym Autorom tego wątku, że pomimo mojej trudnej obecności na tym forum, potrafili, tak jak Ty w ostatnim poście, zachować spokój i opanowanie, dajac mi tym samym sposobność do innego postrzegania Was i burząc we mnie to, co mocno utrwalone historią, mogłoby być dziś krzywdzące dla niejednego z was. Jednocześnie za wszystkie przykrości, jakich doświadczyliście z mojego powodu w tym wątku, chciałbym szczerze przeprosić. PS O ile nie zostanę znowu przez Piotra sprowokowany (a prowokacje jak sam pisze to jego specjalność), postaram się już nie odzywać. Nie chcę Wam już psuć dyskusji. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Nowy etap - moje Credo IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 10:36 Dla ewentualnych nowych forumnowiczów przypomnę /w formie połączonej/ moje wypowiedzi z 24 czerwca i 16 lipca - proszę je przyjąć jako moje credo całej dyskusji : Czytam Waszą dyskusję i jako sprawca / w pewnej częsci/ zamieszania muszę to wyznać : drogi Elekonie - jestem Ukrainofilem. Nie wiem kiedy zaczęła się ta choroba - może na etapie dziecka poczętego. Ale lubię Ukraińców jak każdą inną nację . Do choroby tej przyczyniły się "wredne" więzi rodzinne, łażenie po górach, wdeptywanie w zarośnięte cerkwiska, odkrywanie w pokrzywach porzuconych kamiennych chrzcielnic, gapienie sie na kopuły ocalałych cerkwi i ikony "Boho - mazy", odnajdywanie w przydrożnych rowach utrąconych żeliwnych krzyży z łemkowskich cmentarzy. Do choroby tej dołozyły swoje także rozmowy /odbywane z tymi zza wschodniej granicy/ " Słuchaj Wołodia, a jak tam u was z tymi nacjonalistami, co łażą po Lwowie, blokują nasze "orlęta". On mówi "wiesz i was i u nas durnych ludzi nie brakuje, wot takie duraki, rozumijesz, ale ludzi u nas dobri,dobri. Prijedesz, maszynu tobi w garaż schowamy szczoby ne ukrali, pojediem w Truskawec, wody z naftusi popijem" Potem okazało się, że nie tylko wody ... Pewno Elekonie, moją winą jest, że w przerwach słuchania Zeppelinów czy Nirwany mam nagłą ochotę posłuchać "Hori, nasze hori duże posmutniały". Nie porzucam "U-filii" mimo,że wiem o wyczynach hajdamaków, koliszczyzny i zbrodniach Humania,Wołynia, Bieszczad i Podola, ukraińskim terroryżmie, OUN,UPA i SS Galizien, strzelania do naszych orląt,śmierci Lisa Kuli i Pierackiego, niszczenia polskich kosciołow i cmentarzy, okrutnym nacjonalizmie.Ale wiem też o okrutnym traktowaniu ruskich poddanych przez Polskich Panów, spychaniu Ukraińców na pozycje obywateli trzeciej kategorii, pakowaniu ich do Berezy i pózniejszego Jaworzna,odmawiania prawa do autonomii i" samostijnoj...", zdradzeniu petrulowców przez piłsudczyków,wypędzaniu Rusinów z ojcowizny, niszczeniu cerkwi i przymusowej latynizacji ocalałych, używaniu ruskich nagrobków jako tłucznia drogowego, wyczynach UB i KBW,polskiej agresji i zemście. I nie mówcie mi że mieszam przyczyny ze skutami-każda akcja rodziła/równie krwawą i niesprawiedliwą reakcję wobec Bogu ducha winnym ludziom. Ale to, na Miły Bog - to tylko Historia, "buło - zahinuło" było- minęło. Fakty z historii- i tyle. O Historii trzeba mówić bez emocji i agresji, bo inaczej jednej ze stron grozi STARA POLSKA KSENOFOBIA a drugiej pozostaje zarzucanie oponentom,że mają klapki na oczach.(...)Przepraszam za sporą dawkę grafomanii. Znalazłem taki oto głos na jednym z forum i przekalkowałem : "Wita Państwa Ukrainiec, mieszkający wśród Was. Przepraszam za akcent. :-) 1/ Smutno i przykro mi za Wołyń. Tak, to ludobójstwo. Ja tego nie robiłem. 2/ Kolejna tragedia w stosunkach polsko-ukraińskich. Dla czego tak się stało? W stare czasy sąsiad silniejszy napadał na słabszego. Silniejszy (Polska) najpierw mordował słabszego (Ruś, później Ukrainę) potem bił, poniewierał, łupił, odbierał ziemię przodków i jeszcze w arogancki sposób zachowywał się na podbitych ziemiach w stosunku do tubylców (najpierw Rusinów, a potem Ukraińców). Ludnością ukraińską natychmiast zaopiekowano się w sposób haniebny. Od polskiej „opieki” powstała Kozaczyzna, która przyczyniła się jak do sławy polskiej tak i do polskich łez i cierpień. Żadnych wniosków RP nie zrobiła, dalej parła na wschód kolonizując ziemię, ludzi i ichnią wiarę. No i w końcu ten gnębiony naród się zbuntował. Dla czego w tak okrutny sposób? Może RP nie zadbała o to, żeby tym ludziom umożliwić podstawowe warunki dla godniejszego życia i rozwoju ich świadomości? Polska dalej traktował rdzenną ludność jak bydło. Ból ich przodków tylko potęgował ich gniew, który spadł na niewinnych cywili w XX wieku w formie średniowiecznej. Jeżeli spróbujecie Państwo nie wyrywać Wołyń z kontekstu czasowego, to wtedy nie będzie wszystko wyglądać tak jak wyglądało w latach 1942-46. 3/ O przebaczeniu. Watażki UPA popełnili straszną zbrodnie ludobójstwa, zmuszając siłą Ukraińców do zabijania swoich sąsiadów. Jeżeli ktoś odmawiał był natychmiast mordowany. To tłumacze skalę tragedii. Kuczma nie chcę przeprosić. A dla czego? Bo jak Polakom bolą krzywdy, zadane przez Ukraińców, tak i Ukraińcy mają żal do narodu polskiego za krzywdy na przestrzeni wieków. Mam idealne rozwiązanie - niech Prezydenci obu państw jednocześnie przeproszą i poroszą o wybaczenie za wzajemne krzywdy od dziejów ludzkich, i będzie spokój. 4/ Od siebie. Ja, w imieniu narodu ukraińskiego, chcę poprosić o wybaczenie za krzywdy, wyrządzone narodu polskiemu. 5/ A czy kogoś z Was stać na przeprosiny za krzywdy na narodzie Ukraińskim? Było, więcej się nie powtórzy." Andrzeju i Radku nie kończę tym credo /nie adresowanym przecież do Was/ swego udziału w dyskusji - niemniej proponuję Wam przejęcie inicjatywy - posty nie muszą byc częste - a Radku twój styl jest całkiem do przyjęcia. Proszę opowiadajcie o Waszym spotkaniu z prawosławiem i ukraińskością - myślę że może to być i pouczające i ciekawe Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Nowy etap - moje Credo IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.10.03, 21:08 Witam, widze ze rozpoczynamy nowy etap rozmowy, jak sadze bedzie bardziej osobisty - dla mnie bedzie to moze troche trudne, ale postaram sie opisac swoja droge do tozsamosci - jaka ona jest, mysle, ze lepiej ocenicie sami. Dziekuje za dotychczasowe zyczliwe zainteresowanie. Jak bede zanudzac to napiszcie, ze tak jest. Dzis moj dzien byl dosyc dlugi, wiec pierwszy post w tym temacie bedzie jutro. Pozdrawiam Was R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Nowy etap - moje Credo IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.10.03, 22:04 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Witam, > widze ze rozpoczynamy nowy etap rozmowy, jak sadze bedzie bardziej osobisty - > dla mnie bedzie to moze troche trudne, ale postaram sie opisac swoja droge do > tozsamosci - jaka ona jest, mysle, ze lepiej ocenicie sami. Dziekuje za > dotychczasowe zyczliwe zainteresowanie. Jak bede zanudzac to napiszcie, ze tak > jest. > Dzis moj dzien byl dosyc dlugi, wiec pierwszy post w tym temacie bedzie jutro. > Pozdrawiam Was > R. OK. Historia jest w moim życiu b.ważna ale i ważniejsza jest współcześność - chciałem aby już w lipcu rozliczyć się z historią. By nie była ona tym "ostrym kamieniem". Jesli masz /macie/ ochotę wracać do historii to też proszę bardzo. Sam za niedługo skrobnę coś o podziałach etnicznych i politycznych w środowiskach ruskich do II wojny /nawiązująć m.in. do pojęć zamieszańców i mazepińców oraz rusofili i ukrainofilii/ Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Nowy etap - moje Credo IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.10.03, 21:17 Witam po niezamierzonej przerwie, postanowilem, za twoja Piotrze sugestia, skrobnac kilka slow o swoim spotkaniu z prawoslawiem. Pochodze z rodziny nie tyle mieszanej co wrecz pomieszanej narodowosciowo, ale tozsamosc starala mi sie wpoic od najmlodszych lat moja mama. Od dziecinstwa slyszalem, ze kiedys bylismy (w sensie rodziny) prawoslawni, ze jestesmy "ruscy". Szczerze mowiac do jakiegos 18-tego roku zycia odrzucalem ten fakt, brala mnie niechec na sama mysl, ze trzeba pojechac do rodziny na wioske - nie bylo w tym dla mnie nic ciekawego. Dopiero pozniej zaczalem sie interesowac kto to sa ci ruscy, zaczalem rozmawiac, pytac (wzbudzajac tym zgroze u czesci mojej rodziny), oraz czytac, czytac i jeszcze raz czytac. Dowiedzialem sie, ze ruski to zupelnie co innnego niz russkij, dowiedzialem sie ze istnieja na Podlasiu "ruscy" i Bilorusy. Do tego doszlo zainteresowanie pochodzeniem slow uzywanych czasem w domu przez mame. Zaczalem rowniez interesowac sie prawoslawiem, poznawac kanony wiary, symbolike, liturgie. Po pewnym czasie zaczela sie budzic we mnie tozsamosc, swiadomosc swojego pochodzenia. Nie moge powiedziec, ze jest ona jednoznacznie ukrainska, jest po prostu "ruska", prawoslawna. Napisalem to wszystko oczywiscie w telegraficznym skrocie, ale z grubsza tak to wygladalo. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr o Ujkowicach cd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 20:11 Witam Cię Radku i czytających Dziękuję za twoje biograficzne refleksje. Co do nich mam pytanie czy w "twoich" wiejskich stronach przetrwała ludność i jej ruska kultura w sposób nieprzerwany, czy i jak daleko zaszła tam polonizacjA oraz czy przetrwało wiejskie prawosławie , z popem,obrzędami rel. etc? A teraz wracam do Ujkowic a konkretnie do wspomnianych konfliktów : Cytaty - najpierw z www.ortodox.pl/monastery/Ujkowice htm Po osiedleniu się mnichów w Ujkowicach, rozpoczął się konflikt z rzymsko- katolicką kurią przemyską. Biskup katolicki ks. Ignacy Tokarczuk żądał, by mnisi opuścili te ziemie - na tych ziemiach, zdaniem księdza biskupa, nie mógłby istnieć wschodni klasztor. Kuria przemyska wysłała wniosek do sądu, aby gospodarstwo rolne obywatela Makary przejęło państwo, albo Kościół rzymsko katolicki. Kuria motywowała wniosek faktem uzależnienia się Kościoła greko katolickiego od władzy Kościoła rzymsko-katolickiego. Okazało się jednak, że ojcowie podlegają pod zwierzchność biskupa białoruskiego, wobec którego zgoda Kościoła rzymsko-katolickiego nie jest potrzebna. Kuria przemyska zabroniła im jednak jakichkolwiek kontaktów z innymi duchownymi, nie mogli sprawować żadnych posług w Kościele katolickim, rzymskim i greckim. W tym okresie mnisi ujkowiccy byli celem akcji protestacyjnych okolicznej ludności. Protesty te odbywały się za zgodą i często z inicjatywy kurii przemyskiej. W obliczu gwałtownych akcji protestacyjnych mnisi udają się na komisariat policji, aby prosić władze o pomoc. Tam przeżywają dziwne spotkanie - widzenie, jak sami to później nazywają, z nieznajomą kobietą, która pociesza i uspokaja mnichów. Wobec niechęci okolicznych mieszkańców i ich protestów dotyczących przyszłego klasztoru, mnisi rozpoczynają budować ogrodzenie z betonu - długie na 650 metrów, wysokie na 2 metry. Wybudowali budynek gospodarczy i magazyn na zboże. Mimo nieprzychylnej postawy gminy i władz przemyskich oraz sporów z kurią przemyską, budowa ciągle postępowała. Otoczeni zewsząd niechęcią i wrogością mnisi zbliżyli się do prawosławnych. Intuicyjnie zwiedzali pobliskie cerkwie prawosławne z okazji świąt. Serdeczne i ojcowskie podejście prawosławnego biskupa Adama otworzyło mnichom drogę do Prawosławia. Dojrzała w nich wtedy decyzja o przyjęciu prawosławnej jurysdykcji. A teraz z www.cerkiew.pl/ujkowice W czasie poszukiwania miejsca pod Monaster, na co ojcowie otrzymali zgodę samego kardynała Glempa jako Ordynariusza dla Kościołów Wschodnich w Polsce, musieli wejść w konflikt z przemyskim biskupem Ignacym Tokarczukiem, który sprzeciwił się decyzji Prymasa Polski i nie wyraził zgody na osiedlenie się mnichów na terenie jego diecezji. Motywował to tym, że „tu jest sytuacja wyjątkowa , tu nie ma żadnych Ukraińców, nie ma też wolnych cerkwi bo wszystko trzymają w swoich rękach komuniści, najlepiej gdybyście się osiedlili w olsztyńskim albo na ziemiach zachodnich”. Odpowiedź ojców, że nie proszą o pozwolenie na założenie Monasteru, bo takie posiadają od swego biskupa Wladimira Tarasewicza, wywołała gniew w człowieku, który nie znosił sprzeciwu swych poddanych. Podczas poszukiwań miejsca pod Monaster często słyszeli ojcowie uwagi od duchowieństwa przemyskiego, aby wracali do Ameryki, bo w Polsce nie ma szans na założenie wschodniego klasztoru, a ich biskup na pewno nie zgodzi się na taki czyn. Po osiedleniu się mnichów w Ujkowicach reakcja kurii przemyskiej była natychmiastowa: do sądu wpłynął wniosek z kurii aby gospodarstwo rolne obywatela Makary przejęło państwo lub przekazało je Kościołowi rzymsko- katolickiemu, ponieważ - jak głosiło doniesienie - „duchowni greko-katoliccy zakupili gospodarstwo z zamiarem budowy klasztoru wschodniego, a zgodnie z postanowieniami synodu lwowskiego, duchownym greko-katolickim nie wolno nic kupić na własność bez zgody Kościoła rzymskiego, ponieważ nie posiadają osobowości prawnej(!). Tu wyszła na jaw prawdziwa postawa katolików rzymskich wobec uniatów. Owocem tego pisma była wizyta urzędników państwowych w stodole w Ujkowicach, pełniącej w owym czasie honory Monasteru. Zażądali oni dokumentów od biskupa, który przysłał ojców do Polski i który erygował Monaster. Tu okazało się, że Bóg przewidział to wydarzenie i zadbał o to, by był to biskup białoruski a nie ukraiński. Po przeczytaniu aktu erygującego Monaster jeden z urzędników stwierdził: „Monaster eryguje biskup białoruski a nie greko- katolicki, czyli ukraiński. Wobec tego postanowienia synodu was nie obowiązują, bo dotyczą one tylko greko-katolików. Możecie śmiało budować.” Tego nie przewidzieli ojcowie będąc w Ameryce, a dziś z wdzięcznością wspominają opatrznościowe spotkanie z biskupem Wladimirem Tarasewiczem. Gdyby wrócili bez jurysdykcji białoruskiej, nie byłoby Monasteru w Ujkowicach. Biskup przemyski nie dopuściłby do jego powstania. Ojcowie zostali wezwani do kurii przemyskiej, aby wytłumaczyć się ze swego postępowania. Za to, że nie prosili o pozwolenie na osiedlenie się w diecezji przemyskiej (a wiedzieli że takiego nie otrzymają), zostali uznani za osoby zbędne i zabroniono wszystkim duchownym kontaktować się z nimi. Zabroniono też spełniać ojcom jakiekolwiek posługi w Kościele katolickim, rzymskim i greckim. Miała być to kara za to, że odważyli się przejść z Kościoła rzymsko- katolickiego do „wschodniej synagogi” - jak często duchowni rzymsko-katoliccy wyrażali się pod adresem unitów. Dnia 19 sierpnia 1988 roku na Spasa, ponieważ w Ujkowicach był to prazdnik chramowy w cerkwi, której ruiny stoją do dziś, mieszkańcy wsi Ujkowice za zgodą kurii przemyskiej i swego proboszcza Stanisława Bara, którego brat stryjeczny jest kanclerzem owej kurii, założyli komitet protestacyjny, „aby ratować wioskę przed Ukraińcami, którzy na górze budują” - jak głosiła pierwsza uchwała tegoż komitetu. Nakazano w tym dniu wywiesić polskie flagi z czarną wstążką na znak protestu i hasła umieszczone wzdłuż drogi pisane przez nauczycielkę ze szkoły w Ujkowicach. Hasła głosiły: „Precz z mnichami”, „Protest mieszkańców wsi Ujkowice przeciwko mnichom”, „Nie chcemy zwaśnionej wsi”, „Nie niszczcie dorobku pokoleń”, „Uszanujcie nasze prawa”, i tym podobne. Uchwały nr 1 i nr 2 sporządzone przez katolików z Ujkowic (w Ujkowicach mieszkali tylko sami katolicy) pełne są plugawych oszczerstw, pomówień, oskarżeń, na przykład: „mnisi grożą mieszkańcom wywózką i rozbiórką domów, jak Krzyżacy grabią ziemie Polskie w ramach chrystianizacji, realizują plany z trudnego dzieciństwa, nie chcemy tutaj żadnych mnichów i hinduskich zaklinaczy węży ...” Tyle cytaty - mamy rocznicę 25 lecia Naszego Papieża, w wyborczej wspominkowe zdjęcia JP II z przywódcami innych wyznań w Asyżu w 1984 roku - jakie wnioski z Jego Polityki /madrej i proroczej/ wyciągali hierarchowie w Przemyślu ? A za chwilę następny post - moje pożegnanie z tematem wołyńskim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Mój epilog do Wołynia IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 20:48 W nr 38 kwartalnika "Karta" ukazał się artykuł Z.Głuza pt "Przegrana Rocznica" Autor stwierdza ,że obchody rocznicy : " Pojednania nie przybliżyła bo trzeba by najpierw zacząc od porozumiewania się, a tu nie sposób go dostrzec.Ukraina została do rocznicy zmuszona. Bez polskich zachęt po prostu przmilczałaby sprawe.(...) Pojednania między narodami nie dokonuje sie wraz z najmądrzejszymi przmówieniami, to długotrwały proces, a nie akt oznajmienia. Trudnio jednać się "przy okazji" (...)Tylko w jeden sposób mozna by tu coś naprawdę zmienić: wspolnie pochylic się nad ofiarami ,polskimi i ukraińskimi,zająć sie razem tym co rozdzieliło. Podjąć partnerski codzienny trud,dostrzec,ile jest do zrobienia,by ocalić imiennie pamięć o tych,których mordowano"za nacją" - bez imienia." Nie we wszytkim zgadzam się z tym artykułem - ale polecam Ci go Radku. Ja myślę,że sposób obchodów wołynia ze strony polskiej był typowo polski "jakoś to będzie" Tak było tez z obchodami 60 rocznicy września 1939 gdy "na siłe" chciano uszczęsliwić polskich weteranów Westerplatte pojednaniem z ich niemieckimi przciwnikami - wynikl z tego skandal, gdy część środowisk kombatanckich odmówiła bratania się z sędziwymi marynarzami ze Szlezwika,a dotego dziennikarze znależli zyjącyh na Wołyniu w skrajnej biedzie ostatnich polskich weteranów 1939 roku, tak było z rocznicą Monte Casiino, gdy oficiele stawili się samolotami, a przejazd weteranów powierzono jakiemuś oszustowi. Tak było i z Wołyniem w 60. lecie - zamiast popracować z Ukraińcami nad białymi plamami historii przez jeszcze kilka lat,powiedzieć całą prawdę i o ich krzywdach, chciano rocznicowo pokazać Europie jak to się kochamy na jej obrzeżach, No i wyszło jak wyszło. Dobrze tylko, że niektóre osoby nie kiwały się w Porycku pijane, jak to się kiedyś zdarzyło w Katyniu. Wylałem wiadro żółci no i koniec. Pozdrawiam : popatrz Radku obiecałem jątrzyć - no i jak dotrzymuję słowa! :-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Mój epilog do Wołynia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.10.03, 10:35 Witam, > Dobrze tylko, że niektóre osoby nie kiwały się w Porycku pijane, jak to się > kiedyś zdarzyło w Katyniu. > Prawdopodobnie nie bolala golen:) Wracajac do tematu, pytales Piotrze o stopien zachowania tozsamosci na "moich" terenach. Sa to tereny ktore byly zachodnia granica zamieszkania ludnosci "tutejszej", rodzina moja pochodzi z okolic Drohiczyna, w tamtej okolicy stopien swiadomosci, zachowania obyczajow jest niewielki, z tego co wiem jest jedna wies w ktorej mieszkaja sami prawoslawni, sa to Slochy Annopolskie. W pozostalych wsiach sa pojedyncze rodziny prawoslawne, kultywujace tradycje, zachowujace jezyk, znaczna czesc ludnosci jest juz calkowicie spolonizowana. Pisalem juz kiedys o powodach, najczesciej wynikalo to chyba z checi niewyrozniania sie. Widze nawet po swojej rodzinie, ze niektorzy najchetniej zapomnieliby o swoim pochodzeniu. Dochodzi do tego fakt, ze nikt nie przekazuje historii tych ziem (dobrym przykladem byly obchody tzw. Zjazdu Drohiczynskiego). Stopien swiadomosci narodowej rowniez jest niewielki i raczej zwiazany z wyznaniem, jestem prawoslawny, znaczy jestem "ruski". Oczywiscie sa tez wyjatki, znam prawoslawnych Polakow - tak sie okreslaja, jak i osobe bedaca katolikiem, ale swiadoma pochodzenia (akurat bialoruskiego w tym przypadku). Tak to wyglada w ziemii drohickiej, im dalej na wschod tym jest lepiej, mozna tam obejrzec zachowane obyczaje, tradycje, swieta (np. Swieto Jordanu) i uslyszec przepiekny jezyk. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Drohiczyn a Rzeszów IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 18.10.03, 11:48 Radku - to b.dziwne - tamtejsi prawosławni i "moi" unici. Chęć wtopienia się, byle nie być innymi,byle nie podlegać odpowiedzialności zbiorowej nawet za niepopełnione grzechy,wytykania palcami. Inny temat - jak myślisz co najbardziej dzieli disiaj polskich prawosławnych,"niedobitków" grekokatolickich i rzymskich katolików. Bo według mnie to nie powinno dzielić nic - ten sam Bóg,ta sama Biblia,zbliżone dogmaty,te same lub prawie te same wizerunki świętych,normy dekalogowe, podobne formuły modlitewne /ot choćby owe "Otcze nasz"/ no i to /przynajmniej deklarowane/dązenie do jedności ze strony Koscioła katolickiego/spotkania w Asyżu, liczne,choć niekonsekwentne deklaracje papieskie? Jak świadczy jednak przykład Ujkowic, to niechęci duchownych z obu stron są jednak ogromne /np pogardliwe okreslenia grekokatolików przez prawosławnych mianem uniatów, z drugiej strony określenia /płynące z KK/prawosławnych mianem schizmatyków,synagogą wschodnią etc.,wurzucanie katolickich księży z Rosji etc/ Czy to wpływ historii, czy obawa przed agresywną misyjnością KK / ten zarzut prozelityzmu/? Mój znajomy twierdzi,że jak nie wiadomo o co chodzi ,to napewno chodzi albo o kobietę albo o pieniądze :-) - przepraszam, to żart. No bo popatrz Radku - czy rodzaj przynależności kościelnej, narodowości,wyznania powinien różnic ludzi ? Moim zdaniem nie - no bo przecież w to co wierzysz- to twoja prywatna sprawa bylebyś przestrzegał ogólnie przyjętych zasad prawnych , humanistycznych /czy humanitarnych/norm, dekalogu ? Co myślisz na ten temat , jak dostrzegasz te różnice, a może nie widzisz też powodu do antagonizmów ? Pytanie to kieruję Radku - wolfie nie tylko do Ciebie ale i każdego czytającego ten post. Ps Upraszczam zagadnienie i mieszam pojęcia ale może od ogólników można przejść do szczegółow własnie ? Serdecznie pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Drohiczyn a Rzeszów IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.10.03, 17:48 Witam, dziekuje za piekny post, zastanawialismy sie kiedys dokad ta dyskusja zaprowadzi. Widze, ze prowadzi ona do pozytywnych wnioskow. Co laczy, a co dzieli? Moim zdaniem dzieli glownie pamiec i mam nadzieje ze z czasem ludzie beda patrzec na siebie bez patrzenia w przeszlosc. Nie mam tu oczywiscie na mysli tego zeby w ogole nie patrzec wstecz, lecz zeby przeszlosc nie stala sie kula u nogi. Oczywiscie sa roznice dogmatyczne, ale nie powinny one powodowac wrogosci. Jesli chodzi o wyrzucanie duchownych z Rosji to wydaje mi sie ze ze strony cerkwi jest to sprawa raczej ambicjonalna niz finansowa, tak naprawde przypadki przechodzenia do KK sa bardzo nieliczne. Niechec pomiedzy grekokatolikami, a katolikami rzymskimi jest dla mnie zupelnie niepojeta - nie ma przeciez roznic dogmatycznych, jest tylko roznica w obrzadku. Mam nadzieje, ze w przyszlosci takich sytuacji jak opisana przez Ciebie nie bedzie, ale chyba uplynie jeszcze troche lat. Nie napawa niestety optymizmem sytuacja jaka wytworzyla sie miedzy grekokatolikami i prawoslawnymi na Lemkowszczyznie - chodzi mi o kwestie zwrotu cerkwi i klotnie z tego wynikle. Wazne tez aby w te delikatne sprawy nie wtracali sie politycy, ci to naprawde potrafia namieszac. Zgodze sie z Toba ze najwazniejsze jest przestrzeganie norm, a te dla wszystkich sa takie same i chociazby z tego powodu nie powinno byc miedzy konfesjami wrogosci. Poruszyles tez, oprocz wyznania problem narodowosci. Ta kwestia zupelnie nie powinna rzutowac na stosunki miedzyludzkie, to kim jestesmy powinno byc nasza prywatna sprawa, ale tez z powodu takiej czy innej narodowosci nie powinnismy czuc sie lepsi od innych - to juz swiat przerabial i nic milego z tego nie wyniklo. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr A ja dzisiaj... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.10.03, 20:34 ruszyłem w teren. W Komańczy fotografowałem piękną cerkiewkę w stylu łemkowskim ale ... prawośławną. Stoi nad drogą,trochę zaniedbana ale wciąż piękna,otoczona starymi i nowymi krzyżami misyjnymi. A kawałek dalej przy szosie cerkiew grekokatolicka - na pobielonych murach przyziemia nadbudowana drewniana cerkiew w stylu ukraińskim,jednokopułowa. Dokooła góry,"płonące" lisciami pożółkwych i poczerwieniałych lasów bukowych. Było cudownie- wyobraź sobie stoimy na parkingu przy unickiej cerkwi,popijamy kaweczkę z termosiku a tu koło siebie słyśzę rozmowę po łemkowsku - naprawdę- młoda kobieta zagadała do pary starszych ludzi, z rozmowy /podsłuchanej - fe nieładnie/ zrozumiałem że starsi mówią młodej,że idą do telefonu itd. A w wiosce Wisłok Wielki - gosodarz byłej cerkwi - Ksiądz katolicki wymienia blachy kryjące kopuły cerkwi na prawdziwy gont, w środku cudownie zachowany ikonostas z obrazem starego i nowego jej patrona Św, Onufrego, obok cerkwi dobrze zachowany cmentarz łemkowski,śą nawet groby wsółczesne, z ruskimi napisami. I w Wiśłoku i w Komańczy żyją Łemkowie !!! A ksiądz reklamuje możliwość noclegów i wyżywienia !!! Trzeba będzie pamiętać w przyszłorocznym wypoczynku o Wisłoku Wielkim. Radku - a wracając do ostatniego wątku - trzeba wielkiej tolerancji,dla inności,dla odmiennej religii,nawet wobec trudnej i tragicznej historii. Czy mógłbyś krótko cos napisać o odmiennościach doktrynalnych i obrzędowych które najbardziej różnią polskie prawosławie od rzymskokakolicyzmu? Powiem szczerze - nie mam o tym nijakiego pojęcia :-( Serdecznie pozdrawiam - a w twój b.ciekawy post muszę się jeszcze raz wczytać! Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: A ja dzisiaj... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.10.03, 20:47 Witaj Piotrze, Niestety nie jestem ekspertem w sprawach dogmatow wiary, liturgii etc... Dosyc malo znam kanony katolickie (niestety), postaram sie jednak napisac to co w tej chwili przychodzi mi na mysl. Pierwsze roznice ktore widzimy po wejsciu do cerkwi to brak organow, ikonostas, Carskie Wrota i z reguly prawie calkowity brak lawek. W czasie nabozenstwa (liturgii) duchowny nie jest zwrocony twarza w strone wiernych jak w KK. Jezykiem liturgii jest starocerkiewnoslowianski (SCS), natomiast kazania (kaplan wowczas oczywiscie jest zwrocony twarza do wiernych) sa w jezykach narodowych, chociaz sa wyjatki. W niektorych parafiach Podlasia kazania sa po rosyjsku, chodzi o wsie gdzie mieszkaja i Bialorusini i Ukraincy - aby nikogo nie urazic (jezyk rosyjski jest neutralny dla wiekszosci mieszkancow), nie faworyzowac zadnej z grup. Na niedzielnej liturgii nie kleka sie. Oczywiscie komunia jest pod dwoma postaciami - wina i chleba (prosfory). Liturgia prawoslawna opiera sie na spiewie choru. Jesli chodzi o kwestie dogmatyczne to najwazniejsza roznica jest sprawa pochodzenia Ducha Swietego, wedlug Ojcow Kosciola pochodzi tylko od Boga Ojca, a nie od Ojca i Syna. Druga roznica, ktora rowniez jest istotna to nieuznawanie przez cerkiew katolickiego dogmatu z 1854 roku - O Niepokalanym Poczeciu Bogurodzicy (chodzi o wyjecie Jej spod grzechu pierworodnego w momencie poczecia). Na pocieszenie moge dodac, ze tylko prawoslawni i katolicy czcza Bogurodzice, jest to jak by nie patrzec jakas wspolna plaszczyzna. O braku celibatu w cerkwi na pewno wiesz, wiec o tej roznicy nie bede sie rozpisywac, za to zapytam jak wyglada ta sprawa u grkokatolikow. W ogole chetnie dowiem sie czegos wiecej na temat liturgii grekokatolickiej. Jesli po lekturze nasuna sie Tobie jakies pytania, chetnie ,w miare swojej wiedzy, odpowiem. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Zaczyna być ciekawie!! IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.10.03, 22:06 Dziekuję,za już. Muszę przyznac,że moje wiadomości na temat prawosławia i grekokatolicyzmu są raczej skąpe.Mój pra... z tego co wiem wstąpił w związek małżenski z moją prababką o rzadkim dziś imieniu Zenobią przed święceniami kapłąńskimi /które były w roku 1888/. On urodzony w 1865 roku pierwszą parafię objął w Surowicy /łemkowska,niesistniejąca wioska w Beskidzie - był tam w latach 1895-1914/. wcześniej był jednak już administratorem parafii w Tokarni. Dorobił się aż 5 -ro dzieci - w latach 1890 - 1908. Jakimi jednak zasadami rządził się jednak kośćiół unicki w sprawach "żennośći" księzy - muszę to doczytać /pewno wrócę do tego tematu. Napewno zgodnie z tymi zasadami księża uniccy musieli po śmierci żon pozostać w stanie bezżennym. Moja prababka zmarła w 1908 roku wkrótce po narodzeniu najmłodszego dziecka, mojej babci. Co do zasad prawosławia - z pewnością elementem spornym jest rola Apostołow jako tworców kościoła - kościół katolicki podkreśla rolę Piotra i Pawła /spychając na margines rolę św,św. Bartłomieja,Judy ,Marka, Tomasza, Andrzeja i Filipa. czytałem o tym właśnie w "wynurzeniach" twórców klasztoru w Ujkowicach.Stąd tez podkreslanie przed rzymski katolicyzm roli "stolicy piotrowej" .elementem spornym są też jak sądzę dogmaty katolickie, "namnożone" przez papieży w dziejach nowożytnych. Prawosławie zdaje się jest pod tym względem bardziej konserwatywne. No a istotną kością niezgody były jak sądzę tworzenia kościołów unickich. Proszę o ewentualne prostowania - bo jak się domyslasz, tu juz wyszedłem poza swe dotychczasowe zainteresowania. Ciekawa droga mnichów ujkowickich w drodze do prawosławia, obaj Archimandryta Nikodem i Ihumen Atanazy - stali się mnichami prawosławia, będąc najpierw katolickimi paulinami, potem neounitami by na koniec "uciec" przed opisaną przeze mnie niechęcią hierarchii przemyskiej do prawosławia. Mam pytanie Radku - jaki jest związek polskiego kościoła prawosławnego z moskiewskim i jego podporzadkowaniem - czy to pod hierarchię moskiewską /co bywa zarzutem ze strony katolikow/ czy pod konstatynopolską ? Wybacz te pytania ale tu już bładzę po totalnie polu z niewiadomymi! A za post dziekuję - znowu trzeba będzie poczytać raz jeszcze. Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: O zaleznosci IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.10.03, 20:40 Witam, Polski Autokefaliczny Kosciol Prawoslawny (to oficjalna nazwa Cerki w Polsce), jest niezalezny zarowno od Cerkwi rosyjskiej, jak i od Patriarchatu Konstantynopolitanskiego. Sytuacja patriarchy Konstantynopola (zwanego patriarcha ekumenicznym) jest szczegolna, sprawuje on honorowy prymat wsrod Kosciolow autokefalicznych. Oczywiscie nie mozna tego w zaden sposob porownywac z rola biskupa Rzymu w Kosciele Katolickim, jest on po prostu "pierwszym wsrod rownych". Zaleznosc Cerkwi w Rzeczypospolitej datuje sie oczywiscie z czasow rozbiorow. Po 1918 roku pierwszym pomyslem na przywrocenie autokefalii byl powrot do autokefalii litewsko-ruskiej z 1414. Pomysl ten odrzucala owczesna Rzeczpospolita, liczyli oni na calkowite pominiecie Rosji w uniezaleznieniu sie Cerkwi. W 1924 r. owczesny patriarcha Konstantynopola podpisal thomos (dokument nadajacy autokefalie). Nie zostal on uznany jedynie przez Cerkiew rosyjska, ostateczne potwierdzenie autokefalii Cerkiew w Polsce otrzymala w 1948 gdy uznal ja takze patriarchat moskiewski. To oczywiscie spory skrot, ale chodzilo mi o oddanie sytuacji, a nie o przytaczanie masy dat, nazwisk itp.. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: O zaleznosci IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.10.03, 21:12 Witam i dziękuję. Dokopałem się dość wielu informacji i o kościele unickim i o prawosławnym. Więc w dalszych postach będę starał się coniecoś "cedzić" na ten temat. dziasiaj przytoczę dość ciekawe fragmenty wywiadu z ks,dr. Baruchem - proboszczem unickim z lublina: Dlaczego społeczeństwo wie o grekokatolikach tak mało? - Do 1990 roku sami nie mogliśmy pisać ani publikować czegokolwiek na temat naszego Kościoła a oficjalna propaganda robiła wszystko by grekokatolików w opinii społecznej zdyskredytować. Dlatego duchownych greckokatolickich jak i samą cerkiew oraz jej historię przedstawiano w pejoratywnym kontekście. Proszę sobie wyobrazić, że do 2001 roku mieszkańcy Lublina nie wiedzieli, że na Majdanku zginął w opinii świętości ks. Emilian Kowcz, duchowny greckokatolicki, który w ubiegłym roku we Lwowie został ogłoszony przez Papieża Jana Pawła II błogosławionym. Dopiero w ostatnich 10 latach mamy możliwość swobodnego publikowania i bycia obecnymi w mediach, które starają się pisać o nas w miarę obiektywnie. * Jaki jest związek Kościoła grekokatolickiego z rzymskokatolickim? - Tworzymy jedność wiary w różnorodności tradycji. Będąc w komunii zachowujemy odrębność. Kierujemy się własnym prawem, posiadamy odrębny kodeks kanonów, mamy swoją strukturę hierarchiczną, ale uznajemy prymat Biskupa Rzymu. * A jakie są relacje z prawosławnymi? - Kościół greckokatolicki można określić jako "prawosławny w wierze, katolicki w miłości". Jest to sformułowanie użyte przez papieża w liście apostolskim z okazji 400. lecia Unii Brzeskiej. Niekiedy dają się słyszeć skrajne poglądy ze strony fanatycznie usposobionych przedstawicieli Kościoła prawosławnego, nie mających zrozumienia dla potrzeby jedności Kościoła. My ze swej strony bardzo chcemy z Cerkwią prawosławną współpracować, gdyż łączy nas wiele a w szczególności wspólna, historia i tradycja, ale by ta współpraca była możliwa, potrzebna jest wola z obydwu stron. Wierzymy mocno, że w krótkim czasie negatywne emocje opadną i zwycięży zdrowy rozsądek. * Czy tę życzliwość i zrozumienie grekokatolicy odnajdują u wiernych Kościoła rzymskokatolickiego? A jaka jest wasza rola w społeczeństwie? - Mamy wielu przyjaciół wśród mądrych, szczerych i gorliwych "łacinników", którzy poważnie traktują dekrety II Soboru Watykańskiego. Sporadycznie spotykamy się z niechęcią lub arogancją ale na szczęście takie przejawy należą do rzadkości. Z bólem należy stwierdzić, iż jest jeszcze wielu katolików obrządku rzymskiego, którzy nie wiedzą, że w tym samym Kościele są katolicy innej tradycji niż łacińska. Mamy wspólnie w tej kwestii wiele do zrobienia. Kościół greckokatolicki jest siłą strategiczną w porozumieniu między tradycją wschodnią i zachodnią. Pomaga w przezwyciężaniu stereotypów i skłonności do monopolizowania środków zbawczych w kręgu jednej uprzywilejowanej tradycji. Wielu grekokatolików w ostatnim dziesięcioleciu, pełniło ważne funkcje społeczne i polityczne. Kościół nasz obecnie aktywnie uczestniczy w szukaniu dróg pojednania polsko-ukraińskiego. * Co fascynuje Księdza w Kościele greckokatolickim? - Tradycja Kościoła greckokatolickiego przywiązuje dużą uwagę do roli piękna w życiu duchowym, wyraża się to zarówno w architekturze, jak i ikonografii oraz muzyce cerkiewnej. Dzięki bogactwu znaków i symboli w akt poznawczy Boga zaangażowany jest cały człowiek, równocześnie jego intelekt, jak i sfera emocjonalna. Fascynujące jest także to, iż w ciągu wieków Kościół greckokatolicki nie poszedł na kompromis z żadnym z systemów totalitarno- imperialnych, lecz zdecydowanie stał w obronie godności człowieka i prawa do wolności. To oczywiście powodowało, że był niszczony przez różne ideologie dyktatorskie. Kilka słów komentarza ode mnie : wspomina On o unickim błogosławionym Ks.Emiliania Kowczu, a my ty już mówilismy o św. prawosławnym Ks. Sandowyczu, Poglądy wyrażone w tym wywiadzie o rozbieżnosciach z prawosławiem wydają się byc b.ciekawe, zwłaszcza w konfrontacji z cytowanymi żalami mnichów ujkowickich. Prosiłbym Radku o "nieskrępowany" Twój pogląd na cytowaną wypowiedź, czy Ty zgadzasz sie z wypowiedziami Ks, Barucha? Nadmieniam ,że cytat pochodzi oczywiście z lubelskiego sajtu Mateusz.goscie- przywoływanego kilkadziesiąt postow temu przez Sbk Piotra. Pozdrawiam serdecznie - dobrej nocy Ps W nastepnym poście napiszę coś niecoś o rozłamie w kościele prawosławnym na Ukrainie - wydaje sie mi ten tamat bardzo ciekawy. Ps2 Odebrałem wywołane zdjęcia z niedzielnej wyprawy w okolice Komańczy - cerkiewki w jesiennym słońcu i barwach jesieni wyglądają cudownie - zwłaszcza "miodowe" - gontowe dachy cerkwi w Wisłoku Wielkim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: O zaleznosci IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.10.03, 18:53 Witam, Troche trudno jest mi odpowiedziec na ten post, glownie z powodu braku wiedzy na temat Kosciola grekokatolickiego. Wiem na jego temat tylko tyle ile mozna wyniesc z ksiazek na temat historii Cerkwi prawoslawnej, a te opinie niestety nie moga byc uznane za wzor obiektywizmu. Osobiscie nie mam zadnych uprzedzen w stosunku do grekokatolikow. Ponizej ustosunkuje sie pokrotce do wypowiedzi Ks. Barucha Do 1990 roku sami nie mogliśmy pisać ani publikować czegokolwiek na temat > naszego Kościoła a oficjalna propaganda robiła wszystko by grekokatolików w > opinii społecznej zdyskredytować. Dlatego duchownych greckokatolickich jak i > samą cerkiew oraz jej historię przedstawiano w pejoratywnym kontekście. Proszę > sobie wyobrazić, że do 2001 roku mieszkańcy Lublina nie wiedzieli, że na > Majdanku zginął w opinii świętości ks. Emilian Kowcz, duchowny greckokatolicki, > > który w ubiegłym roku we Lwowie został ogłoszony przez Papieża Jana Pawła II > błogosławionym Trudno sie z tym nie zgodzic, naprawde malo jest wiadomo na temat grekokatolikow tzw. zwyklemu czlowiekowi. Swoja droga jesli mozesz napisz cos na temat Blogoslawionego Emiliana Kowcza. Kościół greckokatolicki można określić jako "prawosławny w wierze, katolicki > w miłości". Jest to sformułowanie użyte przez papieża w liście apostolskim z > okazji 400. lecia Unii Brzeskiej. Niekiedy dają się słyszeć skrajne poglądy ze > strony fanatycznie usposobionych przedstawicieli Kościoła prawosławnego, nie > mających zrozumienia dla potrzeby jedności Kościoła. My ze swej strony bardzo > chcemy z Cerkwią prawosławną współpracować Niestety ludzie niechetni dialogowi znajduja sie rowniez w Cerkwi prawoslawnej, wydaje mi sie ze Cerkiew traktuje grekokatolikow troche jak ludzi ktorzy odlaczyli sie i bladza. Tradycja Kościoła greckokatolickiego przywiązuje dużą uwagę do roli piękna w > życiu duchowym, wyraża się to zarówno w architekturze, jak i ikonografii oraz > muzyce cerkiewnej. Dzięki bogactwu znaków i symboli w akt poznawczy Boga > zaangażowany jest cały człowiek, równocześnie jego intelekt, jak i sfera > emocjonalna. Caly powyzszy fragment tekstu moznaby poswiecic prawoslawiu, bez zadnych zmian i tez bylaby to 100% prawda. Jesli jestesmy przy temacie stosunkow miedzy dwoma "Ruskimi Wiarami" to niestety nie jest zbyt rozowo, chocby bezsensowne spory o cerkwie na Lemkowszczyznie, ale jak juz kiedys napisalem mam nadzieje na zmiany na lepsze. Te spory sa troche dziwne biorac pod uwage fakt, ze prawie kazdy prawoslawny pochodzacy z terenow Rzeczypospolitej musial miec grekokatolickich przodkow, tak juz ulozyla sie historia. Drugi poruszony przez Ciebie temat, a mianowicie problemy Cerkwi ukrainskiej to bardzo szeroki, ale i smutny temat. Ciekaw jestem Twojego zdania o tym. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr W wątkach nowego etapu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.10.03, 22:29 Witam serdecznie, wróciłem własnie ze spaceru "za psim ogonem" ze zmrożonych bulwarów nad Wisłokiem /ta rzeka przepływajaca przez Rzeszów to też ruski temat - łaczy łemkowski Beskid,opływa krainę zamieszańców, płynie ok.2 km od Zalesia i wpada do Sanu na dawnym ukraińsko- polskim pograniczu okolic Leżajska/. Ale do rzeczy - mam Radku przed sobą interesujący artykuł subdiakona Piotra pt "Grekokatolicy a prawosławie : perspektywy dialogu ekumenicznego". A w nim m.in. stwierdzenie,że jednym z podstawowych problemów tego dialogu na Ukrainie jest funkcjonowanie tam trzech skłóconych ze sobą kościołow prawosławnych -podlegającego patriarsze Moskwy i Wszechrusi Ukraiński kościół Prawosławny i dwie "autokefalie" czyli kościoły narodowe-autonomiczne - Ukraiński kośćiół Prawoslawny patriarchatu kijowskiego i Ukraiński Autokefaliczny kościół Prawosławny /swoją drogą gdy pytałem o to "moich" współczesnych Ukraińców - unitów o ten temat to z reguły odpowiadali ze śmiechem "A czort ich znajet skilko ich je"/. Prostą sprawą jest funkcjonujący w Polsce Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny - datujący swoje funkcjonowanie od lat 20 -tych. Ponoć zgodę na jego funkcjonowanie opłacono niezłym datkiem na rzecz patiarchatu konstatynopolskiego. Tak na poważnie - głowny,przedwojenny prawosławny kapelan Wojska Polskiego w stopniu pułkownika jest został zamordowany i pochowany obok polskich oficerów w Katyniu - do tematu postaram się wrócić. Temat świętych - nie wiem czy wiesz Radku,że żyje /bądź zył do niedawna/ w Polsce Michał Sandowycz -wnuk Świętego Maksyma Sandowycza - urodzony ponoć w Talerchofie . Czytałem na ten temat w Polityce,w ciekawym artykule pt "Łemko szuka grobów". Swoją drogą temat prawosłaswnych i unickich świetych - ofiar stalinizmu czy wcześniejszego caratu to conajmniej rozpiska na kilka postów - tylko jeden problem to czy przepisywać z moich ściąg czy szukać tego samego na internecie i dawać linki :-/ A teraz galicyjski smaczek - totalnie optymistyczny Oto oglądałem na lokalnej TV reportaż o ratowaniu starej cerkwi przez katolickich mieszkańców Dobrej /wioski w nadsaniu pomiędzy Dynowem a Sanokiem/ Najbardziej podobała mi się wypowiedź wiejskiego cieśli na temat rekonstrukcji środkowej trzeciej wieżyczki - "cebuli"-ktora gdzieś tam znikła od wojny. Mówi do kamery "trzecia wieżyczka musi być - u grekokatolików były trzy wieże jak w modlitwie "w imie ojca" "syna" i "ducha świętego". Potem wypowiadał się miejscowy proboszcz, mówi ,że w przyszłym roku odremontują ikonostas i polichromie. Och żeby taki mądrala znalazł się w Bałuciance - to i wypiłbym za jego "mnohije lita". Przypomnał mi się temat żegnania się znakiem krzyża w kościele wschodnim - jakże inny i bardziej pieczołowity niż u łacinników - no bo przecież tam składa się trzy place prawej ręki /kciuk,wskazyjący i środkowy/ - co jest oddaniem czci Trójcy św. Potem dotyka sie czoła - aby Boh ośiwcił rozum,do piersi - by oswiecił serdce a potem do prawego i lego ramienia - by Boh ośięcił siły i czyny. Oglądałem wielokrotnie w cerkwiach te gesty wspomagane skłonami glowy - i myślałem o niemrawych i raczej nieskladnych ruchach kułakiem dłoni w okolicach mostka klatki piersiowej u katolików - co w ich wyobrażeniu stanowi "namiastkę" owego przeżegnania Na koniec bardzo ciekawe i odważne stwierdzenie z artykułu Sbdk Piotra : "Kosciół musi znaleść w sobie odwagę spojrzenia prawdzie w oczy i uznania także "ciemnych stron" uni - np tego,że jej efekcie,zamiast połaczenia ze sobą /bez utraty tożsamości dwóch organizmów kościelnych,pojawiły sie trzy organizmy,mniej lub bardziej wrogie wobec siebie" To narazie tyle Ps wygrzebałem z bibioteczki skromną broszurkę Pan W. Marczak "Moje spotaknie z prawosławiem" a w niej m.in. zdjęcie Jego Ekscelencji Adama Dubeca - Prawosławnego Arcybiskupa Przemysko- Nowosądeckiego. Do tematu Tego WYBITNEGO ŁEMKA i książeczki Pana Marczaka pewno jeszcze wrócę Pozdrawiam Cię Radku i zapraszam /również w Twoim imieniu/ czytelników tych postów do pogaduszek - na spokojne głosy - obiecuję spokojne odpowiedzi. Dobranoc i Miłego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: W wątkach nowego etapu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.10.03, 23:53 Witam po niezamierzonej przerwie, poruszyles Piotrze temat, ktory od razu spowodowal zapalenie sie pewnej lampki w mozgu: Tak na poważnie - głowny,przedwojenny prawosławny kapelan Wojska Polskiego w > stopniu pułkownika jest został zamordowany i pochowany obok polskich oficerów w > > Katyniu - do tematu postaram się wrócić. Nie tylko ten kapelan stracil zycie, Sw meczennik Bazyli tez byl kapelanem i pulkownikiem WP, bral udzial w przygotowaniu autokefalii, a po przejsciu na emeryture osiadl w Teratynie i objal tam parafie. Pomimo ciezkich czasow przetrwal tam wojne, zginal w Wielki Piatek 1945r. Jego reliwkia znajduje sie od 2003 r. w parafii sw Jana Klimaka na warszawskiej Woli. żyje /bądź zył do niedawna/ w > Polsce Michał Sandowycz -wnuk Świętego Maksyma Sandowycza - urodzony ponoć w > Talerchofie . Czytałem na ten temat w Polityce,w ciekawym artykule pt "Łemko > szuka grobów". Z mojej wiedzy Michal Sandowycz zyje do dzis, przytoczyles ciekawy artykul, nie wiem czy zauwazyles, ze podzialy wsrod Lemkow sa obecne i dzis. I sa niestety na linii prawoslawni-grekokatolicy. Uwazam za krzywdzace uwazanie prawoslawnych za moskalofili, ale moze patrze na to ze swojego (nieobiektywnego sila rzeczy) punktu widzenia. Na zakonczenie dziekuje za przytoczenie wypowiedzi subdiakona Piotra "uznania > także "ciemnych stron" uni - np tego,że jej efekcie,zamiast połaczenia ze > sobą /bez utraty tożsamości dwóch organizmów kościelnych,pojawiły sie trzy > organizmy,mniej lub bardziej wrogie wobec siebie" Zadna ze stron nie jest oczywiscie bez winy, kazda z nich chciala widziec siebie w roli "jedynych prawych" ale ten glos pokazuje ze mozna rozmawiac spokojnie i bez wytykania win i wypominania krzywd. Pozdrawiam i zapraszam wszystkich do dyskusji R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: W wątkach nowego etapu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.10.03, 20:45 Witam - zacznę od uzupełnień - owym kapelanem- ofiarą katynia ks.ppłk Szymon Fedorenko. Innym wojskowym - kapelanem wojskowych polskich- prawosławnych Gruzinów był ks. Grzegorz Paradze - ofiara Oświęcimia -święty od 1995 roku gruzińskiego kościoła prawosławnego. A teraz drobna korekta do historii potomków Sandowycza - jego wnuk Michał jest działaczem jednego z kilku związkow łemkowskich ,rózniących się między soba właśnie wspomnianym przez Ciebie R. moskalofilstwem i "ukraińskim patriotyzmem. Ojciec Michała był także duchownym prawosławnym /tak jak jego ojciec-święty Maksym/. I on to właśnie urodził sie w talerhofie jako juz pogrobowiec. A teraz Radku trochę pojątrze - oto czytam w Dziejach wypraw krzyżowych Rucimana o zdobyciu chrześcijańskiego Konstantynopola przez arcychrześcijańskich Krzyżowców w 1204 roku ; "Barbarzyństwo zdobywców Kkonstantynpola przeszło wszelkie wyobrażenia/.../Nie oszczędzono ani klasztorów,ani kościołow ani bibliotek.W kościele Bożej Mądrości pijani żołnierze zdzierali jedwabne zasłony,rozbili na kawałki srebrny ikonostas,deptali po świętych księgach i ikonach.Kiedy rozpasani żolnierze zaczęli popijać z naczyń liturgicznych,jedna z ladacznic zasiadła na tronie patriarszym i zaspiewała karczemną piosenkę francuską.Gwałcono zakonnice./.../ Nawet Saraceni okazaliby wiecej miłosierdzia-wołał z rozpaczą historyk Nicetas- i miał rację." Tyle cytatu- i oto minęło osiemset lat i oto Największy Polak w Historii wypowiedział w Atenach wobec greckich Ojców kościoła prawosławnego słowa "ciążą na nas dawne i obecne spory i nieustający brak zrozumienia... Bez wątpienia konieczne jest wyzwalający proces oczyszczenia pamięci.Niech Pan wybaczy nam te wszystkie sytuacje,gdy synowie i córki Kościoła katolickiego uczynkiem i zaniedbaniem zgrzeszyli przeciwko swym prawosławnym braciom i siostrom" Wydaje się mi Radku,że trzeba te słowa przyjąć jako bardzo mądre ale też nie wolno zapominać o nawet najbardziej trudnych wydarzeniach w historii,to znaczy nie wolno wymazywać ich z pamięci.A najważniejsze jest wzajemnie poznawanie się i zrozumienie. Postaram się w następnych postach wrócić na Ukrainę. A póki co Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Konstantynopol i inne IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.10.03, 19:20 Witaj Piotrze, przytoczyles wydarzenia w Konstantynopolu, to oczywiscie bardzo drastyczny przyklad, ale pokazujacy ogolna tendencje jaka panowala wowczas wsrod lacinnikow. Kiedy osadzono na halickim tronie Kolomana papiez chetnie zatwierdzil jego, umotywowana "unijnie", koronacje. Nieomalze nazajutrz przyjechali rzymscy duchowni z Egeru i zaczeli "nawracac". Wydarzenia te opisal litopisiec z epoki: "Toho lita uhorskij korol posadi syna swojeho w Halyczi i cerkwy peretwory w latynskuju sluzhbu" Nawracali tak skutecznie, ze juz w 1215 roku wybuchlo tam powstanie. Innym przykladem "tolerancji" religijnej i "ekumenii" byl zakaz malzenstw z Rusinami wydany przez Grzegorza IX. Po tych smutnych wynurzeniach z niecierpliwoscia oczekuje na cos pozytywnego. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr czy tylko rachunki krzywd IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.10.03, 21:03 Witaj - ja z kolei mógłbym wyciągnąć przekornie z rękawa argumenty strony unicko - łacińskiej o krzywdach pratulińskich, o niecnej roli prawosławia jako wiernopoddańczej wiary epoki zaborów,mógłbym pisać o humorystycznym wręcz obrzucaniu się ekskomunikami przez hierarchów rzymskich i prawosławnych u początku schizmy etc etc. Ale prosisz o wątek optymizmu - oto on w formie cytatu: "Te rachunki krzywd wciąż obciązają zbiorową pamięć,choć dziś prawosławie rozwija się swobodnie. Mimo to wielu katolików odnosi się z dystansem do "ruskiej wiary" i kształtowanej przez nią kultury.Jest to zazwyczaj wynikiem ignorancji i niezrozumienia.Proces pojednania wymaga zrozumienia dla inności,poszanowania odrębności i róznorodności.Trzeba dostrzec wielowiekowe zakorzenienie prawosławia w dziejach państwa polskiego.Ma ono własne i bogate tradycje kulturowe. Kto rozumie dawność i autochtoniczny charakter prawosławia na ziemiach ruskich Rzeczpospolitej,ten inaczej będzie patrzył na jego obecność w dzisiejszej Polsce oraz na jego wyraźną orientację w kierunku Patriarchatu Konstantynopolitańskiego" To wypowiedź ks. prof. Wacława Hryniewicza z Instytutu Ekumenicznego KUL - cytowana kiedyś w artykule o polskim prawosławiu w "Polityce". A teraz moja refleksja - jako dość niedoskonały katolik /ten typu modli sie pod figurą a diabła ma za skórą- ;-)/ nie widzę potrzeby rozsądzania która z omawianych w tej dyskusji religii jest ważniejsza czy bardziej nosząca "prawdy objawione" - przypomina mi to dawny dylemat prof. Stanisławskiego o wyższości świąt Wielkiejnocy nad świętami Bożego Narodzenia Jednoczesnie widzę doniosłą rolę religii wschodnich chrześcijan w Polsce jako przeciwieństwo dla "totalitaryzmu" łacińskiego. Boje się jednak że rola każdej religii spada wobec materializmu i "nowoczesnośći". Do wcześniejszych wątków będe wracał - a i pewnie smaczki galicyjskie spłyną zółcią !! RADKU - mam pytanie - a jakie walory prawosławia Ty postrzegasz, że warte są zainteresowania /oczywiście oprócz sentymentów "korzennych" czy narodowych?/ Jakie jego cechy najbardziej Cię pociągają - czy może tylko zewnętrzność obrzędów,śpiewu,żywego ruskiego języka- czy może coś jeszcze? Może porównamy swoje refleksje - tj z mojej strony katolickie wraz z refleksami "wschodnimi",z twojej prawosławne Pozdrawiam serdecznie Ciebie i wszystkich czytających. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Dlaczego warto, albo mniemanologia stosowana... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 31.10.03, 15:14 Witam, Nie jest moim celem udowadnianie wyzszosci czegokolwiek, jestem od tego daleki. Chetnie natomiast odpowiem na Twoje pytanie. Oczywiscie poczatki mojego zainteresowania prawoslawiem byly, ze tak powiem, etniczne. Pozniej zachwycila mnie forma zewnetrzna, liturgia, ikony, zapach kadzidla... Po dluzszym czasie zadalem sobie pytanie: na czym polega prawoslawie i zaczely sie poszukiwania ksiazek, zanudzanie znajomych prawoslawnych pytaniami. Moim zdaniem najwazniejszymi walorami prawoslawia jest silne przywiazanie do tradycji, niezmiennosc dogmatow, zewnetrznych form kultu itd... Ostatnie zmiany w doktrynie mialy chyba miejsce w VIII wieku. Fantastyczna tez sprawa sa wymagania wobec wiernych, Cerkiew wymaga stalego doskonalenia, ciaglej lacznosci z liturgia, sakramentami. Oprocz tego wymaga obecnosci Boga w zyciu caly czas, nie tylko w niedziele. Wiesz Piotrze, przezegnanie sie przed kazdym posilkiem widzialem tylko w domach prawoslawnych. Do tematu meczennikow podlaskich (Pratulin, Drelow), mysle, wrocimy jeszcze nie raz. O tym okresie pisalem gdy rozmawialismy o powody latynizacji na Podlasiu. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Wszystkich świętych i inne IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 31.10.03, 21:00 Witam. Na początek dwa słowa wyjaśnienia - przy wstępie do mojego poprzedniego postu powinienem był umieścić "buśkę" z przymrużonym okiem, a przy cytacie z "profesora" zaznaczyć,że nie dopatruje się w tobie ani ziarna konfrontacji. Muszę też wrócic do Twojego postu halickiego - dobrze,że zwróciłeś uwagę na Gród Halicki i jego historię - samokrytycznie przyznam,że mało znam jego dzieje. A teraz Twój aktualny post - w katolicyźmie nie dostrzegam niestety tego dążenia do poprawy postawy duchowej - to raczej "odbębnianie" obecności,"sprzedawnie" grzechów przy okazjonalnej spowiedzi /czy w prawosławiu jest taki sakrament?/ i pozostawianie kościołach pięknych skąd inąnd zasad miłości bliźniego. No bo skąd bierze sie ksenofobia- objawiająca się np wrogościa chłopskich katolików wobec pieknych inicjatyw tworzenia ośrodków monarowskich,ignorowania obecności innych wyznań,częste w katolicyźmie przekonanie o jedynie słusznej wierze itd No a już szyderstwem napełnia mnie dość częsty wśród pseudokatlików antysemityzm,który niedopuszcza myśli,że przecież większość świętych /tych z epoki apostołów/ to w gruncie rzeczy Żydzi "do szpiku kości". No cóż -czy nie przeszkadza np to,że np ściany katedry w Sandomierzu obwieszone są Xviii wiecznymi obrazami o treściach zdecydowanie antysemickich. Na pociechę muszę złośliwie :-( stwierdzić że wyznawcy prawosławia też byli nawet gorsi w tym paskudnym uczuciu- wszak pogromy żydowskie mialy miejsce i w powstaniach kozackich,i w koliszczyżnie, Xix wieku a i w czasach nowożytnego ukraińskiego nacjonalizmu. Inna sprawa,że np w moim Rzeszowie ostatnia przymiarka do pogromów Żydów miała miejsce w niespełna w rok po wyzwoleniu,zresztą w sposob zdecydowany zdławiona przez komunistów. Co mi sie podoba w katolicyźmie - ot chociażby to obecne święto - kultywowanie pamięci o zmarłych,wiara,że nie wszystko konczy się z fizycznym unicestwieniem człowieka. A poza tym - lubię ten dość powszechny kult maryjny i silny akcent na kult Jezusa - postaci /dla mnie/ człowieka niezłomnego,konsekwentnie wyznającego głoszone przez siebie wielce humanitarne poglądy, w czasach totalnie niehumanitarnych. Radku - a propos Święta Zmarłych - wydaje mi się,że w prawosławiu też kultywuje się kult zmarłych /bo wśród unitów napewno/, coś obiło mi się o uszy o Panichidzie - prawosławnej modlitwie za zmarłych. A na tematy pratulińskie - chętnie przystaję. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Wszystkich świętych i inne IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.11.03, 22:44 Witam, Piotrze przepraszam ze dzis tak krotko, ale dopiero wrocilem do domu z rodzinnych wojazy i jestem dosyc zmeczony. W zwiazku z tym odpowiem dzis tylko na jedna kwestie. to raczej "odbębnianie" > obecności,"sprzedawnie" grzechów przy okazjonalnej spowiedzi /czy w prawosławiu > > jest taki sakrament?/ Oczywiscie w prawoslawiu jest sakrament spowiedzi i jest on bardzo wazny, bez spowiedzi nie mozna wszak przystapic do komunii. Na temat 1 listopada wypowiem sie pozniej, a dzis moge powiedziec tylko, ze wczoraj w cerkwi na warszawskiej Woli byl dzien pamieci o zmarlych, a dzis byla Wielka Panichida. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Wszystkich świętych i inne IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 03.11.03, 18:43 Jak czytam - u Łemków zmarłych odwiedzano raczej rzadko, np w okresie Rusala - czyli zielonych świąt,gdy dekorowano groby zieleniną i obchodzono procesyjnie cmentarz.W Wielki Tydzień - szczegolnie w czwartek- odwiedzano groby a ksiądz odprawial parastas za zmarłych.W cerkwi po zachodzie słońca odbywały się tzw strast w czasie których ksiądz czytał 12 razy ewangelie. zaduszki obchodzono bardzo skromnie,bez przystrajania grobów kwiatami i światłem.pózniejsze obchodzenie tego święta na sposób polski - to ponoć efekt zapożyczeń spowodowany polskim sąsiedztwem na ziemiach zachodnich. Ciekaw jestem ciągu dalszego Twojej Radku wypowiedzi na ten temat - ciekawe czy obchodzenie dnia zadusznego w warszawskiej cerkwi to efekt "latynizacji" tego obrzędu czy też "ukłon" w stronę wiernych,w większości jek sądzę Polaków- prawosławnych ?. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: Wszystkich świętych i inne IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.03, 22:25 Witam, A oglądaliście dzisiaj po dzienniku z cyklu Miej oczy szeroko otwarte - Bohater - o "Burym"? Jemu by nie przypadła do gustu ta dyskusja o związkach polsko - ruskich. Wcielał w życie trochę odmienną ideę - Polska dla Polaków. Wolfie powinieneś znać temat, chociaż jego ofiary pochodziły z ok. 50 km od twojej miejscowości ale zginęły bliżej - w Puchałach - jakieś kilkanaście km. PS. 7 - 9 listopda - Pidlaska Osiń - Białystok - Bielsk - Hajnówka. Program na free.ngo.pl/nadbuhom. Spotkajmy się przy piwie na Podlasiu Pozdrawiam Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Podlaskie tragedie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 18:01 Andrzeju- nie oglądałem tego programu, ale grubo wcześniej pisałem,cytując białorusko-polskiego artystę, o smierci białoruskich wozaków zamordowanych przez polskie podziemie. Proponuję rozwinięcie tego tematu. Za zaproszenie serecznie dziękuję- inne plany na długi weekend i znaczna odległość powoduje,że niestety nie skorzystam- ale serdecznie dziękuję. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Wszystkich świętych i inne IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.11.03, 19:45 Witam, Kurcze tak czekalem na ten film i przegapilem:( Temat jest dosc znany, ale nie jest szeroko eksploatowany w mediach. Mam nadzieje, ze film powtorza. Dziekuje bardzo za zaproszenie, chetnie bym przyjechal, ale niestety juz nie zdaze poprzestawiac planow. Mam natomiast prosbe, jesli temat sie utrzyma daj znac o jakis podlaskich imprezach. Kocham ten region i chetnie spotkam sie z fajnymi ludzmi. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Wszystkich świętych i inne IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.11.03, 19:39 Witam, Z radoscia zauwazylem ze znowu zrobil sie ruch. A teraz do rzeczy, w Cerwi prawoslawnej dzien 1 listopada (podobnie jak 2-gi) nie sa dniami swiatecznymi ,akurat w tym roku 2-gi wypadal w niedziele wiec swieto bylo niejako "z urzedu". Prawoslawni odwiedzaja groby bliskich na Wielkanoc. W Warszawie pierwszego jest dzien pamieci o zmarlych oraz wspolna procesja prawoslawnych i katolikow z pobliskiej parafii. Jest to bardzo budujacy widok, naprawde. Pokazuje to ze mozna zyc w zgodzie. Mysle, ze obecnosc tych uroczystosci jest spowodowana tym, ze na cmentarzu przy cerkwi leza zarowno prawoslawni, jak i katolicy (najczesciej z rodzin mieszanych). Masz racje, ze zapalanie swieczek na grobach bliskich to zapozyczenie od zachodnich sasiadow, ale to przeciez dobrze - jak pieknie wyglada wieczorem stary cmentarz rozswietlony tysiacami lampek. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr Bl. kaplan-meczennik Emilian i inni kapelani IP: 212.182.32.* 04.11.03, 13:21 Pozdrawiam wszystkich serdecznie, Przepraszam, że ciągle milczę, ale możecie mi wierzyć - serce się rwie do tego arcyfajnego wątku, ale czasu nie starcza na pisanie, mogę tylko okazjonalnie przeglądać. Nie wiem, czy w listopadzie zdołam coś jeszcze napisać: przede mną konferencja o duszpasterstwie wojskowym (o czym nizej), potem posiedzenie komisji liturgicznej, wyjazd do Lwowa, potem być może rekolekcje i święcenia diakonatu. A za mną: doktorat Żony, moje wystąpienie na seminarium doktoranckim, spotkanie z wiernymi na temat diakonatu, wyjazd do Warszawy (Archiwum Akt Nowych), powrót z grypą i kuracja ledwo co zakończona. Na domiar wszystkiego dwa dni po tym, jak Żona obroniła doktorat z językoznawstwa starogreckiego ("Passivum w świetle starożytnej teorii diatezy"), Teściowej zatrzymało się serce i obecnie leży ona nieprzytomna w szpitalu i powoli gaśnie. Rozumiecie więc, że po prostu nie mogę pisać - choć bardzo bym chciał. Wyjątkowo odzywam się, bo chcę odpowiedzieć na aktualne pytania. Primo: blogoslawiony kaplan-meczennik Emilian (Kowcz), notabene w swoim czasie kapelan wojskowy Ukraińskiej Armii Halickiej, to naprawdę KTOŚ. Na mojej osobistej stronce (www.mateusz.pl/goscie/grekat/psalmist.html ) sa linki do moich artykułów o Nim - po polsku i ukraińsku. Do nich odsyłam po konkretne informacje - dla zachęty dodam tylko, że właśnie ten Męczennik pokazał, że można było być zdeklarowanym zwolennikiem niepodległego i zjednoczonego państwa ukraińskiego (obejmującego także ziemie administrowane przez II Rzeczypospolitą), ale bez ulegania nienawiści do ludzi innej narodowości, obrządku, wiary. Za Polski bywał sadzany do więzienia, a za Sowietów...opiekował się rodzinami polskich urzędników i policjantów (także tych, którzy go sadzali). Gdy jego wierni po 17 września obrabowali sąsiadów Polaków - tak ich publicznie zrugał, nakazując natychmiastowy zwrot mienia, że posłuchali go. A zginął na Majdanku, za to że chrzcił publicznie Żydów i domagał się prawa do opieki nad nimi w getcie, a przy tym w kazaniach mówił wyraźnie, co sądzi o reżimie hitlerowskim; w gestapo lwowskim próbowano mu to wybić z głowy (dosłownie), ale wolał Majdanek, gdzie duszpasterzował więźniom i w grypsach do rodziny ZAKAZAŁ starać się o uwolnienie z kacetu, bo nie chciał opuścić kacetowych "parafian"! NAPRAWDĘ WIELKI ŚWIĘTY! Przy okazji chciałbym zareklamować konferencję "Historia duszpasterstwa wojskowego na ziemiach polskich" (KUL, 7-8.XI). Program szczegółowy: www.kul.lublin.pl/admin/dipu/217.html Będą referaty o duszpasterstwie greckokatolickim (mój) i prawosławnym (ks. mjr Hajduczenia z Torunia). Mała uwaga formalna: w przedwojennym WP kapelani mieli swoją hierarchię stopni, zgodnie z dekretem Naczelnego Wodza z 1922 r. Używanie wobec nic określeń typu "ksiądz podpułkownik Jan Kowalski" jest błędne. W duszpasterstwie katolickim (grecko- i rzymsko-) byłby to "proboszcz WP ks. Jan Kowalski". Podobnie z kapelanami prawosławnymi (tu byłby "dziekan"), ewangelickimi, wyznania mojżeszowego etc. Pozdrawiam w Chrystusie, subdiakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Bl. kaplan-meczennik Emilian i inni kapelani IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 18:15 Dziękuję bardzo Księdzu za interesujące informacje i wzbogacenie galerii grekokatolików w tej dyskusji o kolejną ciekawą postać. Choć muszę przyznać,że i będą dla mnie równie ciekawe postacie prawosławnych świętych. Muszę przyznać,że zaczynam uporczywie poszukiwać danych na temat Św. Maksyma Sandowycza. Namawiam Księdza na wstąpienie w wolnej chwili na stronę z almanachami talerhofskimi - tam własnie ,w tomie 4 na liście męczenników łemkowszczyzny znaleść można nazwisko mego pradziadka/przy zesłańcach z Daliowej/. A wspomnienia bardzo licznych księży unickich są wprost unikatowe. Za korektę w sprawie nazewnictwa kapelanów - serdeczne dzięki, jak i zresztą za boże pozdrowienie w końcu postu. A w zakresie osobistych kłopotów - widzę po zdjęciach na Mateuszu,że jest ksiądz krzepki ciałem to i duch mocny :-). Serdecznie życzę pokonania przeszkód - no i wpadnięcia do nas jak nie w tej to może w następnej setce postów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Bl. kaplan-meczennik Emilian i inni kapelani IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.11.03, 19:49 Nie pozostaje mi nic innego tylko dolaczyc sie do zyczen. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: Bl. kaplan-meczennik Emilian i inni kapelani IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.03, 22:22 Na forum Białystok już zaczęła sie dyskusja na temat filmu o Burym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Uzupełnienia i ciut optymymizmu IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 05.11.03, 18:25 Witam serdecznie. Najpierw uzupełnienie do tematu kultu zmarłych - zacytuję tu wypowiedź "wiedźmy" /spokojnie to tylko taki nick? z forum przemyskiego o kulcie zmarłych w prawosławiu : "Odwiedzanie cmentarzy odbywa się, tak jak powiedział Piotr - w czasie Wielkanocy - i jest to dzielenie się ze zmarłymi "święconką". Dzień tych "odwiedzin" bywa różny w zależności od regionu - niedziela, poniedziałek albo wtorek. Jednak głównym dniem, w którym odwiedzane są groby jest poniedziałek po niedzieli św.Tomasza (tydzień po Wielkanocy). W tym dniu odprawiana jest Panachyda (nabożeństwo żałobne) i ludzie z po żywieniem "wielkanocnym" idą na groby dzielić się nim ze zmarłymi." Tu nutka optymizmu - na forum przemyskim "Polacy-Ukraińcy" pokazało się kilka ciekawych postów po reaktywacji dyskusji ;-) Kolejna nutka optymizmu - to jednak Pan Paweł Smoleński wraz z dyrektorem lwowskiej Galerii Sztuk Pięknych prof. Borysem Woźnickim otrzymali tegoroczne Nagrody Pojednania. Nagrody wręczal we Lwowie - TU UWAGA - cytowany na tym forum Kard. Lubomir Huzar. BRAWO!! I na koniec tego super optymistycznego postu - minęło 20 lat od reaktywacji prawosławnego arcybiskupstwa przemysko-sądeckiego, na którego czele stoi Łemko z pochodzenia Prawosławny Arcybiskup Przemysko Nowosądecki Adam Dubec. Mam nagrane jego arcyciekawe wypowiedzi w dokumentalnym filmie o cerkwiach podkarpackich - film przeleciał parę lat temu chyba na Polonii. W TV przeleciała kilka dni temu migawka z uroczystego nabożenstwa w Sanockiej cerkwi. Ps Chętnie poczytam o wyczynach podlaskiego "Burego" /prosze uprzejmie o ew. linki/,przy czym nie będę sie licytował czy wyczyny Wołyniaka - pogromcy Bogu Ducha winnych Ukraińców w okolicach Leżajska nie były okrutniejsze i na szerszą skalę. Ps 2 Jeszcze raz Serdecznie Dziękuję Księdzu Subdiakonowi P. za przypomnienia bł. Emiliana - oczywiście byłem na "Mateuszu' i czytałem Księdza notę biograficzną pisaną dla Majdanka. Pozdrawiam czytających i piszących. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Uzupełnienia i ciut optymymizmu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.11.03, 18:51 Witam, Po dawce optymizmu slow pare o "Burym", ktory zostal pare latek temu zrehabilitowany. Oto cytat: "Wieczorem 28 stycznia 1946 r. oddział „Burego” zarekwirowanymi furami udał się do Hajnówki. Tutaj dokonał napadu na pocztę, posterunek milicji, który został rozbrojony oraz na kąpiących się w łaźni żołnierzy Armii Czerwonej z transportu kolejowego. Prawosławnym furmanom kazano jechać w nieznane. Od Hajnówki poprzez Zaleszany, Wólkę Wygonowską i Krasną Wieś dotarli oni w nocy z 30 na 31 stycznia 1946 r. do Puchał Starych (gm. Brańsk). Podczas przejazdu przez Krasną Wieś zabrano z niej jeszcze 14 furmanów. Po drodze miały miejsce przypadki wypuszczania na wolność chłopów, głównie ze względu na słabą furę bądź konia. W grupie zwolnionych znalazły się również 4 osoby wyznania rzymskokatolickiego z Krasnej Wsi. Według raportu sporządzonego 2 lutego 1946 r. przez komendanta wojewódzkiego Milicji Obywatelskiej mjr T. Strzelczyka można dowiedzieć się, że dnia 29.01.46 r. banda „Burego” w liczbie 200 osób zabrała 40 wozów i 40 koni ze wsi Łozice. We wsi Łozice rozbiła się na 4 grupy. Jedna z tych grup przejeżdżała przez wieś Malinniki, skąd wzięła jednego przewodnika i udała się do wsi Krasna Wieś (...) Na 10 wozach banda wiozła uzbrojenie, amunicję i radio, miała ze sobą 5 osiodłanych koni. Dowódca bandy był w stopniu kapitana. Dnia 29.01.46r. dowódca bandy zebrał wszystkich furmanów ze wsi Łozice i wygłosił przemówienie „Wszyscy, którzy się tu znajdują, muszą czekać do godziny 22, bo my stąd odjeżdżamy, w razie kto się ruszy, nasze patrole podstrzelą go”. Wieczorem 30 stycznia 1946 r. oddział „Burego” po dotarciu do Puchał Starych spędził tutaj noc. Najprawdopodobniej zakwaterował się on jednak w kilku wsiach w celu zmniejszenia ryzyka związanego z jego rozbiciem. Furmanów po oddzieleniu od fur trzymano pod strażą w zabudowaniach przez całą noc. Następnego dnia po odebraniu im dokumentów, grupkami po kilka osób wyprowadzano ich do pobliskiego lasu oddalonego od Puchał Starych o około 300 m, gdzie zostali rozstrzelani. Podczas przesłuchania przeprowadzonego dnia 18 kwietnia 1951 r. w Sztumie, Józef Puławski pseudonim „Gołąb” zeznał ...Po przyjeździe do wsi Puchały Stare „Bury” wydał rozkaz rozstrzelania furmanów, którzy wieźli członków jego bandy. Zadanie to wykonał osobiście „Modrzew”. Nie był to jedyny przypadek zbiorowego mordu dokonanego przez oddział kpt. R. Rajsa na prawosławnych mieszkańcach ówczesnego powiatu bielskiego. Spalona została m.in. wieś Zaleszany, gdzie zabitych zostało 14 osób, w tym siedmioro dzieci. Tego samego dnia wieczorem spłonęła Wólka Wygonowska, zaś dwóch mieszkańców tejże wsi rozstrzelano. Już po dokonaniu egzekucji na furmanach, 2 lutego 1946 r. jeden z plutonów „Burego” dokonał spalenia wsi Szpaki – 9 jej mieszkańców zostało zabitych, a 3 osoby ranne. W tym samym dniu spacyfikowana została wieś Zanie, w której życie straciły 24 osoby, a 8 odniosło ciężkie rany. Palone były domy i zabudowania gospodarskie. Rozstrzeliwana była ludność prawosławna. Nie zginął natomiast nikt z mieszkańców Zań wyznania rzymskokatolickiego. Józef Antoniuk, który był świadkiem tego zdarzenia, miał wówczas 11 lat. Okropne przeżycia z tego dnia tak dzisiaj wspomina: Na moich oczach zastrzelono matkę. Dwie moje siostry oraz jeszcze dwie dziewczyny wyszły przed dom. Zostały jednak z powrotem siłą wepchnięte do mieszkania. Matkę znajdującą się na podwórzu zapytano jakiego wyznania jesteśmy – prawosławnego czy katolickiego. Odpowiedziała, że Polakami jesteśmy. Sąsiadka jednak zaprzeczyła i w tym momencie padły strzały. Kryty słomą dach podpalono, zaś ranną matkę wrzucono do środka. Ja w tym czasie uciekłem w pole. Strzelano za mną – niecelnie. Łącznie z furmanami w dniach 29-31 stycznia oraz 2 lutego 1946 r. oddział „Burego” zamordował 80 osób wyznania prawosławnego. Podczas pacyfikacji wsi dochodziło również do gwałtów. Wiele rodzin pozbawionych zostało dachu nad głową oraz środków do życia. Należący do oddziału PAS NZW „Burego” Edward Wszeborowski pseudonim „Wrzos” podczas przesłuchania przeprowadzonego przez funkcjonariusza PUBP w Ełku chor. R. Kamińskiego w dniu 20 lutego 1946 r. zeznał: ...oddział przeniósł się na teren powiatu bielskiego, tam zaczęliśmy rabować i znęcać się nad ludnością. Oprócz tego oddział nasz spalił 2 wsie, w jednej z nich kwaterowaliśmy. Po tym, gdyśmy wyjeżdżali z niej, pluton egzekucyjny „Modrzewia” pozostał we wsi wraz z kapitanem. Skoro myśmy odjechali od wsi jakieś 2 km, to usłyszeliśmy strzały i ujrzeliśmy, że wieś się pali. Po upływie pół godziny pluton „Modrzewia” dołączył do oddziału i pojechaliśmy dalej. Gdy dojechaliśmy do drugiej wsi, „Modrzew” ze swą drużyną zeskoczył z fury, widocznie otrzymał jakiś cichy rozkaz od kpt. „Burego”. Gdy po przejechaniu wsi (nazwy jej nie pamiętam) odjechaliśmy trochę dalej, usłyszeliśmy znowu krzyki, strzały i widzieliśmy jak wieś zaczęła płonąć. Po tym znowu „Modrzew” ze swą drużyną dołączył do oddziału i pojechaliśmy dalej." Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Nie tylko jedzonko:) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.11.03, 18:55 Oprocz tego ze: "ludzie z po > żywieniem "wielkanocnym" idą na groby dzielić się nim ze zmarłymi" dziela sie rowniez "horilka" Jeszce raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Nie tylko jedzonko:) IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 05.11.03, 19:47 No oczywiście - pisałem o tym na Przemyślu - horyłka za pamiat jest tam ponoć nieodzownym rekwizytem "cmentarnym". Wolfie,a propo jedzonka - a co byś mi polecił ze specjalności kulinarnych ruskiego Podlasia !? Ja z galicyjskich spacyjałow uwielbiam np gołabki z ziemniakami /oczywisćie jako farsz/ i śmietanką /no a jeśli jeszcze na deser przydarzył by sie jeszcze dobrze przepuszczony bimberek ze swojskiego,domowego winka jabłkowego !;-)) Za post o Burym - dziekuje-puki co nie podejmuję krwawych tematow- głownie z powodu sielsko anielskiego nastroju. Miłego wieczoru Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Nie tylko jedzonko:) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.11.03, 21:32 Na kolacje to nie wiem co bym polecil, ale na obiad to najlepiej kiszke ziemniaczana lub pierogi z kasza gryczana. Do popicia oczywiscie zimny kwas chlebowy. Moze byc jeszcze babka ziemniaczana. To moje ulubione potrawy, robila je moja babcia, niestety juz niezyjaca. W Warszawie takich specjalow nie uswiadczysz, no moze poza kwasem. Dobrej nocy R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr tylko jedzonko!! IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 06.11.03, 16:46 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Na kolacje to nie wiem co bym polecil, ale na obiad to najlepiej kiszke > ziemniaczana lub pierogi z kasza gryczana. Do popicia oczywiscie zimny kwas > chlebowy. Moze byc jeszcze babka ziemniaczana. > To moje ulubione potrawy, robila je moja babcia, niestety juz niezyjaca. W > Warszawie takich specjalow nie uswiadczysz, no moze poza kwasem." A u mnie w domu zdarzają sie i pierożki z kaszą gryczaną /z dodatkiem sera/,oj bywają,a iwspomniane gołabki /chyba podobne w smaku do owej baby ziemniaczanej/ i polsko-ruski kulebiak.W Wigilie -Boże Narodzenie to nie ma mowy by micha kutii nie zagościła, tak że i na drugi dzień świąt jaszcze będzie. A od czasu do czasu pojadam na kolacje danie o którym wcześniej słyszałem od od jednego nestora mojej rodziny.Danie to jadał przed wojną gdy nadzorował poręby bieszczadzkie /konkretnie liczył kubiki i znakowal kłody/. Wtedy to rusko-polscy drwale częstowali go mamałygą-kaszą kukurydzianą warzoną w kotle nad ogniskiem,a przed podaniem szczodrze omaszczoną ciepłymi skwarkami. Na koniec kulinarnego "postu" wspomnę o pożywieniu Zamieszańców - Rusinów zamieszkujących niegdyś okolice Krosna - konkretnie Czarnorzek i Bonarówki. Otóż ich głownym pożywieniem była kisełyca/kisielica/ - żur z kwasu kapuścianego,gotowany i zasypywany mąką/ oraz bulby - czyli ziemniaki.Jedli też chleb owsiany/rzadziej żytni/,groch,bób,kapustę.Za przysmak uważali fasolę ubitą na rzadką papkę,w której maczano chleb. w czasie przyjęc raczono się horyłką pogryzaną tak przygotowaną fasolą. A ja np uwielbiam barszcz czerwony z "habaziami" doprawiony ugotowanym bobem lub fasolą-jaśkiem. Smacznego :-) Ps Taż te Rusiny nie tylko się biły,modliły i cierpiały ale i pojeść lubiały,no nie!! Odpowiedz Link Zgłoś
kresowiak2 Re: zbrodnia wołyńska 07.11.03, 11:20 Nie wiedziałem, że ojciec pani prezydentowej cudem uniknął śmierci z rąk ukraińskich nacjonalistów. www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031107/swiat/swiat_a_2.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: zbrodnia wołyńska IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 13:04 kresowiak2 napisał: > Nie wiedziałem, że ojciec pani prezydentowej cudem uniknął śmierci z rąk > ukraińskich nacjonalistów. A w Ameryce biją Murzynów. Pani Prezydentowa - super kobitka, dziękujmy Bozi za ten cud. Może i będzie Prezydentką ! - daj jej Panie Boże Amen Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: zbrodnia wołyńska IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.11.03, 20:43 Z lektury artykulu mozna wywnioskowac, ze zbrodni dokonali Niemcy przy pomocy ukrainskiej hilfspolitzei, nie ma tam wzmianki o udziale OUN-UPA. W ten sposob mozna tez przypisac zbrodnie istriebitielnych batalionow wszystkim Polakom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: tylko jedzonko!! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.11.03, 20:38 Witam, Widze ze pewne potrawy sa znane i u Ciebie, oczywiscie chodzi mi o pierogi z kasza gryczana - pycha. Mamalygi nie znam z doswiadczenia, natomiast u "moich" jadlo sie kraszona kasze, ale gryczana. Barszcz czerwony uwielbiam, ale troche inaczej podany, mianowicie z tluczonymi ziemniakami podanymi osobno, chociaz z duza biala fasola tez znam i lubie. Jesli chcesz Piotrze to podam przepis na pyszna babke zimniaczana. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: tylko jedzonko!! IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 07.11.03, 21:38 Witaj Radku ! Zaskoczę cię - ale kasza kryczana z rumianymi skwareczkami i kwaśnym mlekiem też u nas gości. Pycha! A teraz niespodzianka - łemkowskie menu z roku 1935 spisane z reprintu "Pogranicze łemkowsko - bojkowskie" autorstwa polskiego etnografa Jana Falkowskiego i ukraińskiego Bazylego Pasznyckiego: " Komańcza : obid /7 godz./:kapusta,pyrohy,hałuszky,bandurky,mołoko,chlib,oszczypiata, na połudny/połudienok - ok 12-13 godz./ kapusta,bandurky,pyncaky, na weczeru /19-20 godz./ łemesz/kartoflana zupa/,bandurky z mołokom,kysełycu,borszcz,bib,warianky z kapusty.W posty bib,horoh" Przy gościnie obowiązywały stałe formuły grzecznościowe.Jeżeli ktoś w porze obiadowej przyszedł to po pozdrowieniu "daj boży dobryj deń" i odpowiedzi "daj Boży i wam dobre zdorowia" zapraszali - " "proszu was do obidu" na co zaproszony odpowiadał "zdorowy z Bohom obidajty,Boży błahosłow obid i was" Przy piciu pijący mówił "daj Boży zdorowia" na co otrzymywał odpowiedź "pyjty zdorowi" Czego Tobie i sobie życzę :-) O przepis na babę - uprzejmie proszę A temat kulinarno - łemkowski jeszcze pociągnę! Ps mam nadzieję,że rozszyfrujesz nazwy dań wyżej podane - jak nie to postaram się później wyjaśnić Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Baba IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.11.03, 22:44 Witaj Piotrze, oto przepis na babe w wersji najbogatszej: Poltora kilograma ziemniakow zetrzec na tarce. Zesmazyc (zeszklic) 3 cebule pokrojone w kratke. Polaczyc cebule z utartymi ziemniakami i dodatkiem suszonych grzybow (troche). Dodac 3 jaja, pieprz, sol do smaku i 4 lyzki maki. Mozna teraz tez dodac ugotowanej kaszy gryczanej. Wlozyc mase do blachy. Wlozyc do goracego (ok 200 stopni) piekarnika i piec przez okolo godzine. Zycze smacznego Przepis jest oczywiscie uwspolczesniony, ale bazuje na oryginale. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Baba ziemniaczana a takież gołabki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.11.03, 14:04 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Witaj Piotrze, > oto przepis na babe w wersji najbogatszej: > Poltora kilograma ziemniakow zetrzec na tarce. Zesmazyc (zeszklic) 3 cebule > pokrojone w kratke. > Polaczyc cebule z utartymi ziemniakami i dodatkiem suszonych grzybow (troche). > Dodac 3 jaja, pieprz, sol do smaku i 4 lyzki maki. Mozna teraz tez dodac > ugotowanej kaszy gryczanej. > Wlozyc mase do blachy. Wlozyc do goracego (ok 200 stopni) piekarnika i piec > przez okolo godzine. > Zycze smacznego > Przepis jest oczywiscie uwspolczesniony, ale bazuje na oryginale. Jako bardziej żerca niż preparator dziękuję za przepis i przekazuję we właściwe ręce mej Pani. A ona z kuchni rzuca mi lekką ręką przepis na owe hołuby "bulbiane" Weż kształtny łeb kapuścianu i sparz jak na zwykłae gołebie. A potem podług uważania zetrzyj odpowiednią ilość obranych kartfli,jak na placki. Drobno pokrojoną cebulę podsmaż na tłuszczu-smalcu najlepiej,dokrój kiebłasy w drobną kostkę. Ziemniaki dopraw tą cebulą,pieprzem,sola i faszeruj gołąbki.Liście winny być na tyle duże,co by zwijki mieściły isę na dłoni. Ciasno ułozone w stosownym rondlunlebiej brytfanie pic w bobrze nagrznaym piekarniku. A po wszystkim, na talerzu dopraw śmietanką ,z kropelką maggi i ...smacznego. A resztka kapusty -rzecz jasna - zostanie na polskie łazanki . Smacznego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: a takież gołabki -korekta IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.11.03, 19:36 Oczywiście farsz ziemniaczany nie ma sensu bez dodatku wcześniej surowego jaja i odrobiny/zależnie od proporcji - np łyżki/ mąki i wyrobienia masy To gwoli korekty przpisu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: tylko jedzonko!! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.11.03, 22:47 Dziekuje za lemkowskie menu, wiekszosc rozumiem. Czego nie uda sie rozszyfrowac to bede prosil o wytlumaczenie. Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr czyja religia... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.11.03, 14:45 Odpoczęliśmy trochę przy kulinariach - trzeba wracać do tematów trudniejszych. "Cuius regio eius religio" czyja władza tego religia. Tą starozytną ogólnie a średniowieczną w katolicyźmie zasadę próbowano wcielić w życie w Xix i xx wieku w wielu państwach. trzymając się jednak konwencji niniejszej dyskusji najdrastyczniejszą postać przybrało to w 1873 roku w Pratulinie i okolicach, potem w latach 30 ych na chełmszczyżnie. Wdrażanie tej anachronicznej zasady i w wydaniu carskim /przy wydatnym udziale prawosławia/ i wydaniu sanacyjnym dało straszne skutki. Ale nie i o tym chciałbym tu pisać. Oto jestem po lekturze znalezionego w domowym archiwum artykule o roli Prawosławnej Cerkwi w Serbii w trakcie strasznej wojny domowej w latach 90 - tych. Czytam " Serbska Cerkiew Prawosławna nigdy dotąd nie zajęla stanowiska wobec tej najkrwawszej masakry w europie po II wojnie światowej Serbowie oblegali Srebrenicę przez tysiąc dni /1992-1995/zabili /kiedy miasto padło/siedem tysięcy muzułmańskich mężczyzn i chłopców powyżej 150 centymetrów wzrostu,zagrzebali ich w kilkudziesięciu/może stu/ masowych grobach,przegnali dwadziescia tysięcy kobiet i dzieci" Mówi profesor prawosławnej teologii Dziordziewić - "cerkwiew przez swych wybitnych hierarchów legitymizowała wojnę,choć nigdy oficjalnie tego nie przyznała.ale symbioza władzy i Kościoła była idealna.Cerkiew weszła wo szkół,do policji,do wojska.(...) drwiliśmy wtedy z naszych rodaków,że wprawdzie w poście nie jedzą mięsa,ale piją krew.Żadna rzeż w Bośni nie zaczęła sie bez udziału Cerkwi,bez błogosławieństwa armat i karabinów.Na czołgach były krzyże.>>>" Radku - to mój wstęp do dalszej dyskusji o roli Prawosławia /rozumiejąc oczywiście różnice wynikające z autokefaliczności każdej Cerkwi narodowej/,Grekokatolicyzmu i łacińskiego Kościoła w Europie. Pozdrawiam Może poćwiczymy ten temat - zapraszam każdą dobrą duszyczkę do rozmowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: czyja religia... IP: *.proxy.aol.com 09.11.03, 20:17 ciekawe informacje,chociaz znane wszem po calej ziemi.tylko nikt o tym glosno nie mowi,poniewaz by mowil przeciwko sobie.Jezus dal wyraznie ludziom do zrozumienia,ze bogiem swiata,czyli obecnego systemu na ziemi,jest Szatan.on to, majac ogromne doswiadczenie,wie w jaki sposob ludzi omamiac,by myslac,ze zyjac dla Stworcy,zyja dla niego i to w ogromnej liczbie nieswiadomie. z tego tez powodu masa ludzi po calym okregu ziemi,nie chce uciekac sie do Biblii,widzac i wiedzac,co czynia ci,co ponoc winni byc tej Biblii obronca.w ten sposob zaciera sie wiedza co do tego,skad Biblia pochodzi.a jest ona przeciez osobistym Slowem,listem Boga do ludzi.mimo,ze posluzyl sie wielu ludzmi do jej spisania,to jednak zawiera Jego wole i mysli i pragnienia wobec nas ludzi i przyszlosci ziemi [o ktore to sprawy,notabene masa ludu sie dzien w dzien modli].serbia,czy tez inne miejsca na swiecie w obecnych czasach,czy nawet modlitwy zanoszone przez zolnierzy w czasie drugiej wojny,i to w wielu wypadkach nalezacych do tej samej religii,tylko bedacych po przeciwnej stronie frontu, napewno wprawialy Boga w zaklopotanie.wniosek nasowa sie pewnie bardzo wyrazny, ze cos tu nie gra,obserwujac religie chrzescijanskie,nie mowiac o innych, nie chrzescijanskich. z nauk Jezusa,ktory opieral sie na Biblii,czyli na tym co pochodzi od Jego Ojca, jak rowniez Jego apostolow i nasladowcow wynika niestety,ze chrzescijanstwo i chrystianizm pochodzacy z Biblii czyli od Stworcy,to dwie inne sprawy. wynika to i z tego,ze nic w tym ogolnoswiatowym chrzescijanstwie,nie mowi sie na temat Krolestwa Bozego,ktory to temat byl nadrzednym w posludze Jezusa,Krola tegoz Krolestwa,na ziemi.z calych sil dawal tak slowem jak i czynem do zrozumienia ludziom czym to Krolestwo bedzie w przyszlosci i jakie jego blogoslawienstwa ludzkosc czeka.jest to zakryte calkowitym milczeniem przez swiatowe chrzescijanstwo,ktore z tego powodu jest religia daleka od Boga i z Nim nie majaca nic wspolnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: czyja religia... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.11.03, 20:29 Ciekawa wypowiedź - chociaz sądząc po wspominkach conajmniej w kilku miejscach o Biblii i Królestwie Bożym zapewne pochodżaca od wyznawcy Świadków Jehowy. Jesli tak by było - to mam niewinne pytanie : KAZIU kiedy najbliższy termin końca świata? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: czyja religia... IP: *.proxy.aol.com 09.11.03, 21:12 piotrze,takie pytanie nic nie wnosi do tematu,jest tylko ignorancja,jak ta, ktora ma miejsce w tym przezemnie wspomnianym swiatowym chrzescijanstwie. zreszta z drugiej strony pytanie to intrygowalo wiernych ludzi z otoczenia Jezusa i jest wszem i wobec wiadomym z konwersacji po miedzy nimi,a zanotowane z woli Stworcy w Jego do nas liscie.zaspakajajac jednak twa ciekawosc,napomkne ci,ze czym blizej do proszonego przez ludzi Krolestwa,tym wyrazniej Ono sie na choryzoncie rysuje,jak brzask po mijajacej nocy.dlatego tez Jezus prosil usilnie by zawsze miano na uwadze sytuacje dni Noego i z wiara oczekiwano tego co na cala ziemie nadejdzie.ogromna pomoca tez w tym oczekiwaniu sa proroctwa,ktore nigdy nie chybily.wszystkie sie dotychczas wypelnily,co jest rekojma tego,ze i te ktore przed objeciem wladzy przez wspomniane Krolestwo,rowniez sie niechybnie wypelnia.tak uczyl Jezus i winna religia,ktora idzie Jego torem. dnia i godziny nikt z ludzi nie wie,ba nawet sam Jezus.lecz objawy tego czasu On dla naszego dobra podal.jak sytuacja wspomniana za Jego bytnosci na ziemi co do nadejscia tego Krolestwa,rowniez miala miejsce w pozniejszych czasach,ale wynikalo to z nadgorliwosci pewnych jednostek oczekujacych zmian na ziemi. wszyscy sa niedoskonali w obecnym systemie.lecz niedorzecznoscia jest nie mowic o tym Krolestwie,ktorego temat to,byl najwazniejszym w posludze Jezusa. z braku tego mamy sytuacje,jak ta wspomniana z serbii,czy tez majace miejsce po calej ziemi.caly swiat lezy w mocy zlego,lecz jest powiedziane,ze ten co wytrwa do konca zbawionym bedzie.lecz gdzie jest wpierw prawdziwa nauka pochodzaca z jednosci z Bogiem? [2 Tym.3:1-5, 3:16,17, Mat.28:19,20].gdzie jest szacunek dla Slowa Bozego[Biblii],ktore to powinno byc fundamentem,nadrzednym ponad wszystkim innym,i to w calokrztalcie codziennym zycia.zycia,ktore zalezy od poznania Boga i Syna i majacego na uwadze na pierwszym miejscu sprawy tegoz Krolestwa[Jana 17:3, Mat.6:33].zycia,ktore w przyszlosci ma byc wieczne[Obj.21:4 ].zycia,ktore nie mozna samolubnie dla siebie tylko zatrzymywac,ale z milosci do Boga i ludzi,dzielic z innymi ku radosci i jednosci z Jezusem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: czyja religia... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.11.03, 07:48 Jestem zaintrygiowany tym kolejnym,konsekwentnym w swej treści Postem. W zasadzie swoją poprzednią wypowiedź powinieniem zacząc od słow ;Serdecznie WITAM Kaziu. Podziwiam biblijną erudycję i religijne zaafektowanie. To się dobrze czyta. Zastanawia mnie jednak jaki świat urządzili by Czciciele Księgi gdy dorwali by się do władzy? W imię walki z czcicielami obrazów - czy postawili by na każdym skrzyzowaniu model Księgi i w imię Jezusa kazali by bić pokłony Księdze? czy nie urządzili by w Imię Jego i Powszechnej Miłóści,Demokracji i sprawiedliwości - obozów Powszechnej Miłości - gdzie opornych snem,głodem i ciszą uczono by na pamięć słów Księgi. Synowie Księgi ,boję się ,że urządzili by światek całkiem orwelowski. A tak na luzie - czy jest sens wkuwania na pamięć słow Księgi - tego zbioru bajek,legend,opisów etnograficznych ,pięknej poejzji miłosnej,i po częsci prawd objawinych ? I drugie pytanie całkiem na serio - Kaziu- może wiesz jaki był zasięg wiary Jehowitów na Łemkowszczyźnie? i w ogóle w dawnej Galicji? Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: czyja religia... IP: *.proxy.aol.com 11.11.03, 04:25 dziekuje za zyczenia i sie rowniez odwzajemniam.nie mam tez nic przeciwko tobie, Piotrze,wiedzac,ze to nie ludzie winni braku jednomyslnosci. co jednak do twego zastanawiania co by bylo gdyby bylo,to na to szkoda czasu. wierze,ze znasz Biblie i z niej to,ze pomsta nalezy do Boga.czyz Noe ze swa rodzina walczyl cielesnie z owczesna sobie ludnoscia? czyz Jezus goraco nas wszystkich nie ostrzega na kartach listu bozego,Biblii,bysmy zawsze mieli na uwadze dni Noego?Bog jest stworca i Jego jest ziemia i wszystko co na niej.i to On bedzie decydowal o tym jak to na tej ziemi w przyszlosci bedzie.co do teraz, to mamy rade by poglebiac nasza wiedze o Nim i o tym,ktorego On na ziemie poslal.jak to wykorzystamy,to juz o nas osobiscie zalezy.jednego On jednak jeszcze pragnie,bysmy o Jego zamierzeniu rowniez innym mowili,poniewaz On pragnie zbawienia nas wszystkich,i to nie zaleznie gdzie mieszkamy i jaki jest czlowieka status spoleczny,oraz kolor skory [2Piotra 3:9].pamieciowego objecia Biblii,On wcale nie wymaga,ale znajomosci Jego woli,ktora da nam nadzieje na zycie,i to wieczne,pod sprawiedliwymi rzadami Jego Syna[ew.Jana 17:3]. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: czyja religia... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.11.03, 21:07 Witam, dziekuje za przepis na golabki, niebawem bede je testowac na sobie:) na pewno opisze wrazenia. Pisales Piotrze o Serbii, moim zdaniem nie jest to tak oczywiste i czarno- biale. Zauwaz ze nie tylko Serbowie sa winni, powiem wiecej w tej chwili Serbow w Kosowie trzeba caly czas ochraniac. Niektore sprawy dopiero wychodza, na przyklad dopiero po smierci Aliji Izetbegovicia Trybunal Haski podal do publicznej wiadomosci ze toczylo sie przeciw niemu sledztwo w sprawie zbrodni wojennych. Wojna w Jugoslawii byla konfliktem etnicznym, a w takich konfliktach latwo wykorzystac religie. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: czyja religia... IP: *.proxy.aol.com 11.11.03, 04:03 tu nie chodzi o wykorzystywanie religii,ale o jej stosunek i posuniecia co do konfliktu.i to posuniecia oparte na tym,czego ponoc sa strozami.szczegolnie, jezeli mienia sie dumnie nazywac,chrzescijanskimi nasladowcami Jezusa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: czyja religia... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.11.03, 08:27 O Kaziu - już lepiej. Gdy zaszadłeś z tonacji "kazaniowej" - tu już można rozmawiać. Boję się,że każda religia,każdy wyznawca ulega z czasem "dewiacji" na mniejszą lub większą skalę. Boję się Kaziu,że publicznej kąpiele Twoich współwyznawców/ widziałem coś takiego kiedyś na stadionie - naprawdę!/i obkładanie się cytatami z Pisma też niewiele pomaga. Pisałeś o Noem - to piekna,metaforyczna opowieść,częsty motyw w sztuce - ale to tylko Legenda. Byc może,że warto trochę się zastanowić nad nią. Ale na Araracie nikt narazie nie dokopał się arki. Serdecznie pozdrawiam z poranno-słonecznego rzeszowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Wolfowi etc IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.11.03, 08:18 Witam - pytałes kiedyś dokąd nas zawiedzie ta dyskusja.Teraz nas przywiodła na spotkanie zautentycznym Badaczem Pisma. To niesamowite - co dopiero pogadaliśmy z Duchownym Grekokatolickim,był na samym początku Ślązak ciekaw rzeszowskich kresów,zagląda podlaski Ukrainiec /a propos Andrzej jak tam impreza !/. No i oczywiście Ty Radku. Bardzo ciekawy Klub. Co do religii w polityce to masz rację - niestety Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Biblia IP: *.proxy.aol.com 13.11.03, 05:19 Piotrze,masz prawo lekcewazyc wiele rzeczy,co wcale nie znaczy o twej racji. dotychczas spelnione proroctwa biblijne potwierdzaja,ze Biblia po prostu mowi prawde.tak wiec i sprawozdanie o potopie nie jest legenda,lecz wydarzeniem, ktore mialo miejsce w historii ludzkosci na ziemi.sam Jezus,ktory byl na ziemi blizej naszym czasom niz wspomniany potop,nie ignorowal o nim sprawozdania,ale sie rowniez na to wydarzenie powolywal i usilnie ludzi prosi by zawsze na uwadze to wydarzenie mieli.bedzie to duza pomoca ludziom o szczerym sercu.czasy w ktorych obecnie zyjemy,tych czasow wydarzenia,rowniez potwierdzaja prawdziwosci Biblii,z ktora to ksiega nie moga sie rownac wszystkie inne,czy to filozoficzne,czy to w posiadaniu roznych religii.mozg ludzki,ktory potrafi w nieskonczonosc akumulowac informacje,rowniez potwierdza zamysl Boga,co do ludzkiej zycia wiecznosci.nawet lekarze nie rozumieja dlaczego sie czlowiek starzeje i umiera.Biblia daje rzetelna na to odpowiedz.dlatego widzimy,ze prawda jest tylko jedna,a to ze jakies religie uwazaja sie za Jej posiadanie, wcale nie znaczy,ze sie Nia w prowadzeniu ludzi do Boga,kieruja.przykladem jest Izrael,ktory oredzia bozego nie rozpoznal.rowniez i dzisiaj ludzie sa jak oblakani,nie majac z braku nalezytego zrozumienia,nadzieji co do Krolestwa Bozego,ktore obejmie wladze nad ziemia w swe posiadanie,dla dobra calej ludzkosci cierpiacej z powodu grzechu adamowego.czy koscioly tzw.chrzescijanstwa o tym Krolestwie glosza? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re Kaziowi: Biblia IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.11.03, 19:15 W pierwszych słowach - chciałem Ciebie Kaziu a i innych czytających - gorąco przeprosić za być może niestosowne sformułowania zawarte w moich "bibilijnych" postach. Postaram się opanować swój bezmyślny słowotok! Biblia o której piszesz /a Stary Testament w szczególności/ to dla mnie dzieło geniuszu ludzkiego,licznych skrybów którzy na zwojach spisywali przez setki a może tysiące lat myśl filozoficzną semickich pasterzy .Byli oni z pewnością natchnieni przez Ducha Świetego - jedną z trzech osób naszej łacińsko- bizantyjskiej Trójcy Świętej. A na Ziemi potem żył nie tylko Jezus - Syn Boży, ale i Maryja, Apostołowie i Ewangeliści - głowni pośrednicy między światem ziemskim a Bogiem. Cóż byłoby bez Zwiastowania /obrazowanego przecież na tysiącach cudownych Ikon i "łacińskich" dziełach sztuki sakralnej/,Jej niepokalanego poczęcia ... A czym byłaby wiara i religie chrzecijańskie /pełne jak pisałem -w swej historii -dewiacji i odchyleń/ bez świadectw Świętych - i tych łacińskich i tych rusko - bizantyjskich, którzy swym życiem i śmiercią ,jak bł.Kowcz czy św.Kolbe potwierdzili prawdziwość tych wiar. Tych wiar,których prawdziwość próbowali podważyć chociażby nieszczęsni jankesi,tworcy ruchu którego czujesz się czlonkiem.Wybacz,ale ich wymysł traktuję jako produkt równie nieudany jak guma do żucia,MC Donald i hamburger:-). Co do starzenia się i śmierci człowieka - co w tym dziwnego,przecież człowiek to "wyewoluowany" twór przyrody /oczywiście przy Bożej ingerencji jak sądzę/,najdoskonalszy ze ssaków.Gdy patrzę na starzejącego się mego psiaka myślę sobie - los nasz jednaki - chociaż każdy rok jego życia- by się porównać przemnażam przez siedem :-) Opisy biblijne,w tym stworzenia czlowieka a i potopu - to piękne matafory,które nalezy czytać jako formy literackie,poprzez pryzmat wiedzy naukowej,w tym dorobku np także i koscielnych badaczy ewolucji i archelogii. Biblia/mówię dalej o St.Testamencie/ przyjacielu - to nie sprawozdanie,relacja,to mieszanka róznych stylów literackich i filozoficzny traktat-fundament religii monoteistycznej. I Ona i Ewangelie - to przecież literatura stworzona przez egzegetów,którzy niekoniecznie widzieli to co opisywali,a jesli już to w natchnionych snach lub powtarzanych opowieściach. A co do Adama i Ewy- nie wiem czy wiesz ale ich grzech został juz dość dawno odkupiony. I w moim i chyba w twoim przypadku poprzez chrzest. Przypominam ci przyjacielu - chrzest: -gładzi grzech pierworodny i grzechy przed chrztem popełnione, - czyni człowieka dzieckiem Bozym, itd itd. A co do samego Adama, znasz to : " kiedy Adam raj opuszczał z jednym jabłkiem w dłoni swej,zapytałem go co teraz będzie z nim. - Będę oral,zbierał,siał, o deszcz modlił sie co dnia Ale teraz muszę iść - bywaj zdrów" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Piotrowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.11.03, 19:23 Witaj, Akurat trafilem na Twoja obecnosc, wiec skrobne pare slow. Ostatnio nie udzielalem sie na forum z braku czasu, ale odezwe sie. Pisales o meczennikach jako swiadectwie prawdziwosci wiary, a ja niedawno dowiedzialem sie, ze nie ma problemu zeby w sytuacji krytycznej katolik mogl otrzymac posluge kaplanska od duchownego prawoslawnego, pomimo braku interkomunii. Co sadzisz Piotrze (i Kaziku rowniez) o zjawisku Swietego Ognia? Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re:Wolfowi IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.11.03, 20:50 Gość portalu: Wolf napisał(a): > dowiedzialem sie, ze nie ma problemu zeby w sytuacji krytycznej katolik mogl > otrzymac posluge kaplanska od duchownego prawoslawnego, pomimo braku > interkomunii. > Co sadzisz Piotrze (i Kaziku rowniez) o zjawisku Swietego Ognia? witam serdecznie i przepraszam za brak w miarę szybkiej odpowiedzi. Nie wiem jak jest ten problem rozwiazany np w prawie kanonicznym czy innych regulacjach KK.Ale myślę,że posługa kapłańska,szczególnie typu namaszczenia chorych czy ostanie sakramenty udzielane np umierającym są nie tylko dopuszczalne w opisanych przez Ciebie przypadku ale wręcz obowiązkiem takiego kapłana. Co do Świętego Ognia - kojarzy się mi to raczej z sektą arabską Druzów - owych irańskich czcicieli ognia...,ich opętanymi tancami itd Ciekawym też jest zjawisko Świetej wody - a więc kaplic budowanych od setek lat przy żródłach, słyszałem o tych zjawiskach i na Podlasiu. A w okolicach Rzeszowa jest taka kaplica wodna w Przylasku - miejscu odwiedzanym przed II w. również przez zalesiańskich grekokatolików. Pozdrawiam i czekam na odzew. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Biblia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.11.03, 19:16 Witam, niestety ostatnio przycichlem, ale nie znaczy to ze zapomnialem. Odezwe sie po niedzieli, moze wygrzebie cos ciekawego. Na razie spore braki w ilosci wolnego czasu. Mam pytanie do Kazika: Co masz na mysli mowiac o "tzw. kosciolach chrzescijanskich". Czy uwazasz sie za jedynego prawdziwego chrzescijanina. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: Biblia IP: *.proxy.aol.com 14.11.03, 09:03 cale Pismo jest od Boga natchnione.[2Tym.3:16,17].Jezus nim sie przy roznych okazjach poslugiwal,powolujac sie na ksiegi spisane do Jego czasu.nigdy niczego z nich nie podwazal.rowniez wskazal,ze jest tylko jedna wola Jego Ojca i jak On jest jednoscia w Nim,tak i wszyscy chcacy byc Jego nasladowcami,maja byc z Nim jednego zdania.Biblia dla nasladowcy Jezusa,powinna byc najwyzszym autorytetem.jej naczelny temat,to Krolestwo Boze,a Jezus dal tego wspaniale swiadectwo.nie podwazyl tez nigdy np.rzeczywistosci,jakim byl ogolnoswiatowy potop.co do pytania o tzw.chrzescijanstwo,ktore nic wspolnego nie ma z prawdziwym chrystianizmem,to raczej mozna sobie samemu odpowiedziec,uzywajac swej logiki i inteligencji.i to tym bardziej,uwazajac sie za boza owieczke. nic nie stoi na przeszkodzie przed szczerym czlowiekiem,by zadal sobie troche trudu na odszukanie odpowiedzi na to,czy Biblia jest rzeczywiscie Slowem Bozym? na to,czy wszystkie religie Bog akceptuje?na to,jak rozpoznac prawdziwa? chrzest rzeczywiscie jest ogromnym Boga blogoslawienstwem i poczatkiem nowego zycia,z tym,ze najpierw szczery czlowiek powinien sie o tej nadzieji dowiedziec, zrozumiec i z wielka radoscia i osobistym zaakceptowaniem przyjac. Adam byl z droga zycia swietnie zapoznany,jednak te droge odrzucil ze szkoda dla siebie,jak i przyszlego potomstwa.a przeciez czekalo go za posluszenstwo, zycie wieczne na calej rajem objetej ziemi.czcijmy wiec Stworce tak slowem jak i czynem,za Jego milosc przez nas nie zasluzona.On pragnie zbawienia,i to kazdego z nas,bez wyjatku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O istocie rzeczy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.11.03, 16:41 Witam Cię Kaziu - obawiam się że mówiąc o Bogu nie zabardzo wiesz o czym mówisz,albo mówisz o Istocie z całkim innego świata,niż mój - chrześcijańsko łacińko-ruski. By uporządkować tą dyskusję przytoczę kilka zwięzłych definicji które przyjmuję za swoje !!! Sława Otcu i Synu i Swiatomu Duchu, i nynie i prisno i wo wieki wiekow, amiń. Otczie nasz, Iże jesi na niebiesiech, da swiatitsia imia Twoje, da priidiet Carstwije Twoje: da budiet wola Twoja, jako na niebiesi i na ziemli. Chleb nasz nasuszcznyj dażd’ nam dnies’, i ostawi nam dołhi nasza, jakoże i my ostawlajem dołżnikom naszym: i nie wwiedi nas wo iskuszenije, no izbawi nas ot łukawaho. Jako Twoje jest’ Carstwo i siła i sława, Otca i Syna i Swiataho Ducha, nynie i prisno i wo wieki wiekow. Аmiń. Sława Otcu i Synu i Swiatomu Duchu: Wieruju wo jedinaho Boha Otca, Wsiedierżytiela, Tworca niebu i ziemli, widimym że wsiem i niewidimym. I wo Jedinaho Hospoda Iisusa Christa, Syna Bożyja‚ Jedinorodnaho‚ Iże ot Otca rożdiennaho preżdie wsiech wiek; Swieta ot Swieta‚ Boha istinna ot Boha istinna, rożdienna‚ niesotworenna‚ jedinosuszczna Otcu‚ Imże wsia bysza. Nas radi cziełowiek i naszeho radi spasienija sszedszaho s niebies i wopłotiwszahosia ot Ducha Swiata i Marii Diewy, i wocziełowieczszasia. Raspiataho że za ny pri Pontijstiem Piłatie, i stradawsza, i pohriebienna. I woskresszaho w tretij dień po Pisanijem. I wosszedszaho na niebiesa, i siediaszczia odiesnuju Otca. I paki hraduszcziaho so sławoju‚ suditi żywym i miertwym‚ Jehoże Carstwiju nie budiet konca. I w Ducha Swiataho, Hospoda, żywotworaszcziaho, Iże ot Otca ischodiaszcziaho, Iże so Otcem i Synom spokłaniajema i ssławima, hłahoławszaho proroki. Wo jedinu swiatuju, sobornuju i Apostolskuju Cerkow’. Ispowieduju jedino kreszczienije wo ostawlenije hrechow. Cziaju woskresienija miertwych i żyzni buduszcziaho wieka, amiń. Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, Który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Światłość ze światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, przez Którego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas pod Poncjuszem Piłatem; został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał trzeciego dnia jak oznajmia Pismo. I wstąpił do nieba, siedzi po prawicy Ojca. I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych: a Królestwu Jego nie będzie końca. I w Ducha Świętego Pana i Ożywiciela, Który od Ojca pochodzi, Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; Który mówił przez Proroków. Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów. I oczekuję wskrzeszenia umarłych, i życia wiecznego w przyszłym świecie, amen. Pieknie brzmi - prawda? I jeszcze krótki cytat /no kto powie mi skąd pochodzi ;-) W imię Boga Miłosiernego,Litościwego Chwała Bogu,Panu światów/.../ Oto Ciebie czcimy i Ciebie prosimy o pomoc Prowadź nas drogą prostą drogą tych,których obdarzyłeś dobrodziejstwami, nie zaś tych,na których jesteś zagniewany, i nie tych,którzy błądzą. /.../ Wśród nich są tacy,którzy mówią: "Wierzymy w Boga i w Dzień ostani" Lecz oni wcale nie są wierzącymi. Oni usiłują oszukać Boga i tych,którzy wierzą, lecz oszukują siebie samych, oni tego nie pojmują, W ich cercach jest choroba, A Bóg jeszcze powiększa ich chorobę. spotka ich kara bolesna za to,że kłamią> Koniec cytatu - ładnie napisane co- Nie przejmuj się Kaziu - ja już cię polubiłem Ps Radku -o tobie pamiętam,coś wkrótce napisze. A i ta twoje posty czekam niecierpliwie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: O istocie rzeczy IP: *.proxy.aol.com 15.11.03, 05:54 Piotrze,ciesze sie,ze mnie polubiles.chociaz nie znajac mnie,widze,ze lezy ci na sercu pragnienie bycia z Bogiem.to dobrze,bo sam napewno wiesz,jak to w obecnych czasach ludzie nie maja po prostu duzo czasu dla naszego,wspolnego Stworcy.zupelnie tak samo,jak za dni Noego.komus chyba wtedy jak i teraz bardzo na tym zalezy.ja mam wielka radosc z poruszania mysli o naszym Stworcy,iw tej radosci nie moge sie zamknac tym w samym sobie.mimo niedowiarstwa i lekcewazenia ludzi,Noe rowniez nie zamykal sie w sobie,ale czynem i slowem Boga glosil. napewno bylo mu przykro,widzac i slyszac reakcje ludzi.nie zmienilo to jednak jego nastawienia do Boga,czego nagroda bylo przezycie do innego systemu na ziemi.to nastawienie bedzie tez owocowac przy jego zmartwychwstaniu do rzeczywistego nowego systemu,jakim bedzie oczekiwane Krolestwo Boze na ziemi, do ktorej to Stworca czlowieka stworzyl,by byla jego mieszkaniem. wiesz chyba bardzo dobrze,ze Adama nagroda za posluszenstwo,bylo zycie tutaj, na ziemi.modlitwy cytowane,rowniez to potwierdzaja.przeogromna milosc Boza,do rodzaju ludzkiego,tak pieknie okazana w Jezusie,Synu Boga zywego,pierworodnym wszelkiego stworzenia.ja zachecam kazdego,a teraz tez ciebie,bys zawsze czytal Slowo Boze.chcialbym bysmy byli jednomyslni w Panu,no,ale to nie odemnie zalezy. nastawienie jakie masz,ma duzo innych ludzi po calej ziemi,w roznych religiach, gdziekolwiek sie narodzili.prawda jest jednak jedna,jak ta,ktora glosil Noe przed potopem i okazala sie nia w potopie,tak samo jak teraz okaze sie w Armagedonie i w wypelnieniu sie modlitwy Ojcze nasz.Biblia jest ksiega dla wszystkich ludzi na ziemi i maja okazje z Nia sie zapoznac wszyscy.mimo,ze jest przedstawiana w zlym swietle,trzeba Ja przeczytac,i mozna Jej zaufac.mozna sie przekonac,ze jest zgodna z nauka.posiada tez ogromna mase praktycznych rad dla czlowieka,rowniez teraz w wspolczesnym nam swiecie.jest Ksiega proroctw,jest Ksiega dla ciebie,dla kazdego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: O istocie rzeczy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.11.03, 06:44 Witaj Kaziu Przykro mi to mówić,ale widzę ,że w swoim rozwoju intelektualnym zatrzymałeś się na znajomości kilku rozdziałów Bibli. Obawiam się ,że jak na 21 wiek to trochę mało :-).Jak zapewne wiesz duchowość chrześcijańska poszła w tym zakresie znacznie dalej !!! Co do Noego - którego tak chętnie przytaczasz- to obawiam się ,że to kiepski przykład jak na dzisiejsze czasy- a bo i przemysł stoczniowy upada,pływające Zoa też nie mają wzięcia ...:-0 Niedawno jedne takie wpłynęło do wladysławowa - wszyscy mysleli,że to ZOO - a tymczasem była to pływająca klinika aborcyjna.:-) A od czasu Adama - obawiam się ,że znacznie nam przybyło negatywnywnych wzorców zachowania. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O istocie rzeczy -serio IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.11.03, 22:31 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Witaj Kaziu > Przykro mi to mówić,ale widzę ,że w swoim rozwoju intelektualnym zatrzymałeś > się na znajomości kilku rozdziałów Bibli. Obawiam się ,że jak na 21 wiek to > trochę mało :-).Jak zapewne wiesz duchowość chrześcijańska poszła w tym > zakresie znacznie dalej !!! A tak bardziej serio - to przywiązania badaczy Pisma do czytania tej w gruncie rzeczy najwazniejszej księgi naszej cywilizacji jest warte aprobaty. Lubię do niej zaglądać - chociaż może najczęsciej do Księgi Psalmów i Pieśni nad piesniami - jako najbardziej dla mnie "strawnych" jej częsci. Tak całkiem serio w mojej bibliotece jest i "wasze" jej wydanie -Towarzystwa Biblijnego z 1984 roku i "nasze" Bibli Tysiąclecia z 1971r. - zapewniam nie kłócą się wcale. A towarzystwo polskiego wydania Koranu - też im nie przeszkadza.To z niego pochodził mój ostatni cytacik . A czy z Imprimatur czy bez - do Bibli warto zaglądać - masz Kaziu świętą rację. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Etniczne tematy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.11.03, 21:17 Witam, Po przerwie wracam do tematow etnicznych. Jakis czas temu zastanawialismy sie nad problemem latynizacji "naszych" Rusinow. Mysle, ze ciekawym dodatkiem do tej dyskusji bedzie przedstawienie procesu odwrotnego. Ponizej przedstawie maly cytacik i jak zwykle zachecam ciebie Piotrze i wszystkich do dyskusji. "Znacznie gorzej oceniano w MSW poziom rozwoju świadomości narodowej Polaków na terenie planowanej kolonizacji w województwie tarnopolskim oraz powiecie sokalskim województwa lwowskiego i włodzimierskim województwa wołyńskiego. Aby utrzymać kontrolę nad kresami południowo-wschodnimi, przesiedlenia ludności z głębi kraju uznawano za konieczność wynikająca z racji stanu państwa. Często spotykane na tym obszarze przypadki zawierania mieszanych związków małżeńskich zazwyczaj powodowały zmianę orientacji wyznaniowej i narodowej przez rzymskich katolików, uznawanych przez władze za Polaków. Kościół greckokatolicki był bardziej dynamiczny i lepiej zorganizowany, dlatego — oceniano — pozyskiwał wyznawców wśród ludności polskiej. Zaś zmiana wyznania w istniejących warunkach prowadziła do zmiany narodowości. Drugą przyczyną systematycznego uszczuplania polskiego stanu posiadania była bierność ludności polskiej wobec dynamicznie rozwijającego się ruchu ukraińskiego. „Działalność Ukraińców nie natrafia na zorganizowany sprzeciw wiejskiej ludności polskiej i nie ma z kim walczyć”. Organizacje polskie — według MSW — były tak słabe, że nie stanowiły przeciwwagi zorganizowanemu ruchowi ukraińskiemu. Policjanci i urzędnicy często byli zadłużeni w różnych ukraińskich kooperatywach. Jedynym rozwiązaniem była znacząca zmiana struktury narodowościowej poprzez osadzenie kolonistów wolnych od poczucia ukraińskiej dominacji" Autorem tekstu z ktorego pochodzi cytat jest E. Mironowicz Jesli chodzi o czytanie Pisma Swietego to warto, ale trzeba tez zdawac sobie sprawe ze do pewnych spraw dobrze jest miec dystans. Interpretacje spraw religijnych zostawiam Ojcom Kosciola, mysle ze ich ustalenia sprzed wielu, wielu setek lat sa nadal aktualne. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Etniczne tematy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.11.03, 21:57 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Witam, > Po przerwie wracam do tematow etnicznych. Jakis czas temu zastanawialismy sie > nad problemem latynizacji "naszych" Rusinow. > Mysle, ze ciekawym dodatkiem do tej dyskusji bedzie przedstawienie procesu > odwrotnego. > Ponizej przedstawie maly cytacik i jak zwykle zachecam ciebie Piotrze i > wszystkich do dyskusji. > > "Znacznie gorzej oceniano w MSW poziom rozwoju świadomości narodowej Polaków > na terenie planowanej kolonizacji w województwie tarnopolskim oraz powiecie > sokalskim województwa lwowskiego i włodzimierskim województwa wołyńskiego. Aby > utrzymać kontrolę nad kresami południowo-wschodnimi, przesiedlenia ludności z > głębi kraju uznawano za konieczność wynikająca z racji stanu państwa. Często > spotykane na tym obszarze przypadki zawierania mieszanych związków małżeńskich > zazwyczaj powodowały zmianę orientacji wyznaniowej i narodowej przez rzymskich > katolików, uznawanych przez władze za Polaków. Kościół greckokatolicki był > bardziej dynamiczny i lepiej zorganizowany, dlatego — oceniano — po > zyskiwał > wyznawców wśród ludności polskiej. Zaś zmiana wyznania w istniejących > warunkach prowadziła do zmiany narodowości. > Drugą przyczyną systematycznego uszczuplania polskiego stanu posiadania była > bierność ludności polskiej wobec dynamicznie rozwijającego się ruchu > ukraińskiego. „Działalność Ukraińców nie natrafia na zorganizowany sprzec > iw > wiejskiej ludności polskiej i nie ma z kim walczyć”. Organizacje polskie > — > według MSW — były tak słabe, że nie stanowiły przeciwwagi zorganizowanemu > > ruchowi ukraińskiemu. Policjanci i urzędnicy często byli zadłużeni w różnych > ukraińskich kooperatywach. Jedynym rozwiązaniem była znacząca zmiana struktury > narodowościowej poprzez osadzenie kolonistów wolnych od poczucia ukraińskiej > dominacji" > Autorem tekstu z ktorego pochodzi cytat jest E. Mironowicz > > Jesli chodzi o czytanie Pisma Swietego to warto, ale trzeba tez zdawac sobie > sprawe ze do pewnych spraw dobrze jest miec dystans. Interpretacje spraw > religijnych zostawiam Ojcom Kosciola, mysle ze ich ustalenia sprzed wielu, > wielu setek lat sa nadal aktualne. > Pozdrawiam > R. Z przyjemnością przyjmuję proponowany przez Ciebie powrót do głownego wątku naszego tematu,jak i przyjmuję z pokorą propozycję pozostawienia w odpowiedniejszych rękach interpretacji Pisma. Jeśli idzie o temat "rutenizacji" osadnictwa polskiego na terenach mieszanych etnicznie - to zagadnienie to było również aktualne na terenach Łemkowszczyzny i Bieszczad,gdzie Polacy stanowili mniejszość bądź występowali na terenach "wysp" polskości wśród żywiołu ruskiego. W wielu miejscowościach było przecież zjawiskiem normalnym,że wskutek rozległosci terenu Polacy deklarujący swoją katolickość uczestniczyli w mszach cerkiewnych, korzystali również z posługi unickich księzy. Tu przypomniał mi się znany z opowieści rodzinnych ciekawy epizod z życia Polaków w okolicach Lwowa. Dotyczył on młodego potomka znacznej kiedyś rodziny szlacheckiej /czy nawet o korzeniach książęcych?/ - Mniszchów-Tchorznickich - bodaj o imieniu Kazimierz. Oto ow młody Kaziu zakochał się w pannie - córce zawiadowcy stacji kol. z okolic sambora.Był początek lat trzydziestych. Rodzina dowiedziawszy się o planowanym /potajemnie/ ślubie młodych "załatwiła" biskupi zakaz udzielenia młodym slubu. Wtedy to znajomi owego młodziana podpowiedzieli Mu mozliwość zawarcia ślubu w grekokatolickiej cerkwi. Zaprzyjaźniony proboszcz unicki stwierdził " Ja tam o żadnym zakazie oficjalnie nic nie wiem" - i udzielił młodym ślubu. Rodzina wydzieliła po tym wszystki jakiś skromny mająteczek dla młodego, chociaż nie wybaczyła mu ponoć mezaliansu. Happy endu jednak nie było -przyszła wojna,Kaziu ponoć zginął z rąk Ukraińców na jej początku. Jego żona wraz z dzieckiem wyjechała do centralnej Polski /wówczas już GG/ i słuch po niej zaginął. To narazie tyle. Ps Radku - a co z tym świętym ogniem ? Ps 2 - Acha- winny jeszcze jestem dwa słowa pożegnania dla - Kazia-jehowity. Dziękuję za możliwość podyskutowania z Tobą . Wszystkiego najlepszego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: subdiakon Piotr POPRAWIONY link do reportażu z Zalesia w "NS" IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.03, 10:06 Link do reportażu p.B.Huka o Zalesiu jest w istocie następujący free.ngo.pl/nslowo/na_miscjax/ci_sami_tylko_ze_inni.htm Przepraszam za pomyłkę w poprzedniej wiadomości (umieszczonej na szczęście za wysoko, pewnie nikt nie zobaczył). subdiakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: POPRAWIONY link do reportażu z Zalesia w "NS" IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.11.03, 13:47 Faktycznie linku powyzej nie zauwazylem. Korzystajac z tego ze wzialem sobie dzis dzien wolny postaram sie go przeczytac, choc nie bedzie latwo (znajomosc alfabetu raczej na trzy z dwoma). Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
resovia_forever Re: POPRAWIONY link do reportażu z Zalesia w "NS" 17.11.03, 14:54 Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a): > Link do reportażu p.B.Huka o Zalesiu jest w istocie następujący > > free.ngo.pl/nslowo/na_miscjax/ci_sami_tylko_ze_inni.htm > Przepraszam za pomyłkę w poprzedniej wiadomości (umieszczonej na szczęście > za wysoko, pewnie nikt nie zobaczył). > > subdiakon Piotr Widzę, że pan B.Huk chce na siłe robić z Rzeszowiaków Ukraińców. Oj nieładnie panie B.Huk nieładnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O reportażu w Naszym Słowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 17.11.03, 18:53 Witam serdecznie Księdza Piotra i serdecznie dziekuję za podesłany "rzeszowski smaczek". Przeczytałem uważnie ów artykuł - co w nim najciekawsze - to rewalacja o cerkiewnym dzwonie przy zalesiańskiej cerkwi,perypetie z próbami wznowienia nabożeństw grekokatolickich w Rzeszowie i Zalesiu /no a ta mała akcja "wisła" w wykonaniu obecnego proboszcza Zalesia - sam nie wiem jak to nazwać - albo i lepiej nie nazywać/,prezentacja rzeszowskiego "ekumaninizmu" wobec Pani Harasymowiczowej. No i maleńki fragment-wzmianka o ukraińskich ofiarach wśród mieszkańców Blizianki. A co do ukraińskości mieszkańców Zalesia - napewno w znaczej częsci byli GREKOKATOLIKAMI. I tak jak moi dziadkowie - w znacznej częsci przeszli na rymo- katolicyzm "pod presją okoliczności" . Pisałem już kiedyś o grekokatolickich motywach wotywnych w Kaplicy MB Rzeszowskiej, W TEJ KAPLICY PRZED WIEKAMI MODLILI SIĘ GREKOKATOLICY - czy Bernardyni rzeszowscy zapomnieli o tej pieknej tradycji,wpuszczając łaskawie unitów do nędznej salki !!! Pisałem tu kiedyś o niechlubnej roli ówczesnego bp Tokarczuka w nakręcaniu antyunickiej i antyprawosławnej checy w Ujkowicach, tu w artykule czytam o "nieciekawej" roli Bp. Gornego. Dlaczego tak jest że postacie z jednej strony tak wybitne i o chlubnej przeszłosci /jak w odniesieniu do Abp Tokarczuka w starciu z komunizmem/ w sytuacji spotkania z grekokatolikami - okazują tyle ksenofobii? Proszę potraktować to pytanie jako czysto retoryczne, na które nie oczekuję odpowiedzi . A Księdzu Piotrowi jeszcze raz dziekuję za "wejście" - moim cichym marzeniem byłoby zdobycie tych opisów wotywnych od Bernardynów - może mi ksiądz pomoże? Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Powrót do Zalesia IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.11.03, 21:44 Ksiądz Malak w swej monografii o parafii Slocinia pisze : " O polskości parafian greko-katolików w zalesiu świadcżą napisy na grobach tamtejszego cmentarza : wszystkie pisane są literami łacińskimi w języku polskim.Jedynie na kaplicy cmentarnej rodzinnej jest jeden u góry wiersz słabo czytelny po rusku,niżej wyraźne litery łacińskie po polsku " Bogu na większą chwałę, a ku pamiątce drogiej Małżonki swojej wystawił Antoni Sołtykiewicz r.1850". w środku kapliczki jest podobno więcej napisów ruskich,ale jest ona stale zamknięta.Z południowej strony tejże kapliczki jest nagrobek z kamiennym krzyżem i napisem "X.Julian Hanasiewicz pleban miejscowy ur.1806 + 28.III.1881.Wieczne mu odpoczywanie i światłość wiekuista" Obok, podobny krzyż lecz ozdobniejszy,z marmurową biała tablicą, na której jest wyryty rzymski krzyż i napis "Ludwika z Gałeckich Hanasiewiczowa ur. 1816, +1889. Wieczne jej odpoczywanie" oraz nagrobek kamienny z wyrytym rzymskim krzyżem i napisem "D.O.M. Tu spoczywa Jędrzej Michałek troskliwy ojciec,czuły mąż,zacny obywatel i wierny syn Kościoła katolickiego,który przez 48 lat pełnił najgorliwie obowiązki diaka przy tej cerkwi, ur. 18.X 1820 zmarły 17 V 1883 prosi o Zdrowaś Marya" Pan Huk w swoim artykule z niedowierzaniem przyjmuje fakt,że polonizacja mieszkańców Zalesia mogła przebiegać w sposób łagodny i bezkonfliktowy. A może jednak tak było ,może jednak polonizacja nie przybierała formy przymusu - aż do pierwszych lat po tzw wyzwoleniu, gdy przyjęcie rzymskiego katolicyzmu okazało się tam koniecznością. Może podtrzymywanie "ruskości" miejscowej parafii było "stałym zadaniem" przysyłanych tu unickich proboszczów ? Odszukałem na internecie dane dotyczące pobliskiej Rzeszowowi - Gwoździanki /PRZYPOMINAM -wieś pod Niebylcem/ ,którą w 1936 roku zamieszkiwało 280 grekokatolików. według austriackiego katastru z 1787 roku typowe nazwiska tamtejszych Rusinów to,cytuję : "1. Derkol 2. Dzindzio / Dzindz'o ( 5 families) 3. Kaczmarski / Kachmars'kyj 4. Leszko / Leshko 5. Olejar / Olear / Olejarz / Olejar 6. Redziniak / Redzynjak ( 2 families) 7. Tymczak / Tymchak 8. Czurczak / Churchak Church was "Saints Kosmas and Damian" [1625] [still standing] 1936 - 280 Greek Catholics The village was incorporated in to the Lemko Apostolic Administration in 1934" A więc cerkiew /z 1625 roku/była pod wezwaniem Sw. Kosmy i Damiana,parafia była właczona do Apostolskiej Adminstracji ŁEMKOWSZCZYZNY !!!! Popatrzcie na nazwiska - przynajmniej w częsci "typowo" polskie. Może grekokatolicyzm na tych naszych terenach podrzeszowskich wcale nie musiał był równoznaczny z ukraińskością - sam nie wiem co o tym sądzić . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Etniczne tematy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.11.03, 13:43 Witam, jak widac powody zmiany konfesji bywaly bardzo rozne. Swoja droga tylko pozazdroscic Piotrze ilosci opowiesci rodzinnych, u mnie duzo sie nie zachowalo. Chociaz moze odwdziecze sie jedna. Wraca ona troche do tematu "Burego", pokazuje ona ze bledna jest teza ze cala ludnosc "tutejsza" byla wroga do Polakow. Za "pierwszego sowieta" na wszystkich stanowiskach sowieci starali sie nie umieszczac Polakow (stereotyp "panskiej Polski") i jeden z czlonkow mojej rodziny otrzymal zaszczytne stanowisko kierownika wiejskiego magazynu. Zarzadzal tam ogromnymi dobrami - chleb, maka i inne skarby. Caly okres do 22 VI 41 wydawal te skromne ilosci towarow sprawiedliwie, nikt sie nie skarzyl. Gdy armia czerwona opuscila goscinne Podlasie czlowiek ten otworzyl magazyn i porozdzielal wszystko sprawiedliwie wsrod wszystkich mieszkancow wioski, nie patrzac na narodowosc, ani wyznanie. Trzeba tez oddac sprawiedliwosc mieszkancom wioski nikt nie robil tam problemow narodowosciowych czy religijnych. Pytales Piotrze o Swiety Ogien. Pisarz ze mnie zaden wiec podam link do ciekawej stronki na ten temat www.holyfire.org Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Etniczne tematy IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.11.03, 20:06 Witaj Radku - oto w przypadku Kazia Mniszcha ,z tego co pamiętam z rodzinnych opowiści nieżyjącego uczestnika tamtych wydarzeń - zmiana wyznania nie była konieczna,a ślub unicki pary katolików był w świetle owczesnego prawa ważny. Ale Radku nie otym dalej - oto w dodatku do sobotniej GW ukazał sie artykuł o "twoim" Podlasiu Południowa część Białostocczyzny skąpana jest w niebieskościach. - Jak się pomodlę pod niebieskim krzyżem, to jakbym bliżej Boga była - mówi pani Zinaida z Orli Wyznawcy prawosławia upodobali sobie ten kolor przed wiekami. Niebieskie są cerkiewki, przydrożne krzyże, cmentarne kapliczki i nagrobki. Niebieski występuje w najróżniejszych odcieniach. Intensywny, niemal granatowy. Rozmyty z białym, wpadający w niezapominajkowy. Błękitny. Szafirowy. A czasem wręcz fioletowy. Jego zagłębiem w prawosławnej architekturze sakralnej jest trójkąt między Bielskiem Podlaskim a Hajnówką. Cerkiewka wynurzająca się zza drzew wygląda jak skrząca się niebieska plama. Nie ma mocnych - jak się ją zobaczy, od razu chce się podjechać bliżej. Przygotujmy się więc na częste przystanki, bowiem na Podlasiu takie barwne plamki (także zielone i brązowe - bo cerkiewki mają i taki kolor) spotkamy co kilka, kilkanaście kilometrów. Tropieniem niebieskości zaraziłam się w pięćsetletniej wisi Dubicze Cerkiewne. W starej części tutejszego cmentarza nagrobki przypominają rajskie drzewa, tyle że w kształcie koniczynki. Przez 40 lat robił je pan Dymitr Dzida. - To nie takie trudne - opowiadał nam kiedyś. - Rozmieszać beton, wlać do formy i przez dzień nie zaglądać. Potem wyjąć, polać wodą, niech stoi, nabiera mocy. Niebieskie pomniki składają się z cementowych (czasem żelaznych) krzyży- koniczynek i nagrobnych płyt w kształcie trumien. Każdy krzyż obowiązkowo przewiązany jest wyciętą z firanki wstążką (białą lub różową) oraz wieńcem ze sztucznych kwiatów. Zanim pan Dzida zaczął barwić swoje cementowe pomniki, na cmentarzach spotykało się niebieskie krzyże drewniane. Skąd błękit? Teolodzy wyjaśniają: - Kolor niebieski symbolizuje niebo. Pomalować tak cerkiew albo krzyż to jakby sprowadzić niebo na ziemię. Niebieskie lub błękitne świątynie symbolizują Matkę Boską bądź Michała Archanioła. Kolor błękitny to również nadzieja i tajemnica bytu. Pani Zinaida, 83-letnia wdowa z sąsiedniej wsi Orli (pochowała dwóch mężów), ma swoją teorię: - Niebieski to kolor bardziej święty. Jak będziemy go mieli więcej dokoła, to może będzie mniej zła na świecie... Dubiczańska cerkiew jest niemal fioletowa. Drewniana, smukła, z oknami w białych obramowaniach. Zbudowana została w 1946 r. (w miejsce XVIII-wiecznej, spalonej podczas wojny) na planie prostokąta z zaznaczeniem trzech podstawowych części: pritwora (kruchta), nawy głównej i ołtarza. Nad pritworem - wieża- dzwonnica zwieńczona kopułą, nad pozostałymi częściami - mniejsze kopułki. Radku - życzę Ci dużo Niebieskości wokół Ciebie i za dotychczasową a i dalszą dyskusję A o malowaniu zewnętrznych ścian łemkowski cerkwi też może kiedyś tu napiszę ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Trudny temat IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.11.03, 22:22 Witam, Na wstepie dziekuje Piotrze za zyczenia Niebieskosci. Jesli chcesz to chetnie podam namiary na piekne drewniane cerkiewki na Podlasiu. Moim zdaniem wlasnie te male, wiejskie, drewniane cerkiewki bardziej sklaniaja do skupienia niz murowane, zbudowane "za cara". Wedrujac dzis po internecie znalazlem artykul, ktory wprawil mnie w refleksyjny nastroj. Tutaj podsylam link do artykulu. info.onet.pl/830382,11,item.html Po lekturze komentarzy pod powyzszym tekstem zrobilo mi sie jakos dziwnie. Mysle ze jest to dla mnie pierwszy naprawde trudny temat na Forum. Dotychczas dotykalismy tu przede wszystkim relacji Rusinsko-Polskich, teraz przyjdzie mi sie zmierzyc z czyms innym. Znam oczywiscie racje Cerkwi, mozna je przeczytac na lamach Przegladu Prawoslawnego. Nie znam natomiast racji grekokatolikow. Jesli masz wiecej wiadomosci na ten temat to prosze o podeslanie. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Trudny temat IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.11.03, 18:43 Witaj Radku - temat rzeczywiście trudny. Jako samozwańczy adwokat ukraińsko - unicki ;-)) w niejednym wątku tej ponad sześciomiesięcznej dyskusji - zaskoczę Cię - bardzo pozytywnie oceniam starania prawosławnych o odzyskanie czy uzyskanie stanu posiadania. mój pogląd na ten temat jest "skażony" chociażby obrazem ruiny nickiej cerkwi w Ujkowicach ,leżącej niemal symbolicznie pomiedzy nowiutkim klasztorem prawosławnym a betonową piramidą kościoła katolickiego, czy losem cerkwi w Bałuciańce. Oglądam piekny albumik "Cerkwie Nadsania Sanok- Przemyśl" - patrzę na zdjęcie ruiny cerkwi w Mrzygłodzie - ot teraz baraczek nakryty dwuspadowym dachem, na dawnym przycerkiewnym cmentarzu pasie się krowa... Po wojnie murowana,jednokopułowa cerkiew, wpółrozebrana służyła jako magazyn geesu. A potem ... posłuchaj tego cytatu : " w miejscowości Mrzygłód koło Sanoka,na pewno z wiedzą tamtejszego rzymsko- katolickiego proboszcza,w miejscowej grekokatolickiej cerkwi urzadzono szalety.Gdy w 1990 roku rozmawiałem z tamtejszym ksiedzem na ten temat,doradzałem,ażeby poświęcil z powrotem budynek sakralny i postawił krzyż. On odpowiedział : -Ja tego nie zrobiłem,to zrobili komuniści. -Czy przyjechali z Moskwy? pytałem naiwnie. -Nie,byli tu tacy co wierzyli komunistom. -Chyba nie zaprzeczy ksiądz,że wierni katolicy idąc do kościoła załatwiali tam swoje potrzeby fizjologiczne? -Jeżeli to było na to przeznaczone,dlaczego by nie mieli korzystać? Zatkała mnie ta odpowiedź,wyszedłem bez pożegnania." Cytat pochodzi od W.Marczaka - diaka prawosławnej cerkwi z sanoka i ksiązki "Moje spotkanie z prawosławiem". Radku czyż nie jest prawdą iż OBLICZE WSCHODNIEGO CHRZEŚCIJAŃSTWA OKRESLA LITURGIA, IKONA I ARCHITEKTURA CERKIEWNA. Musiałem to wykrzyczeć aby odreagować . W Komańczy niemal przy jednej ulicy stoi jednokopułowa,cerkiew unicka, zrekonstruowana ze zmartwychwstałej cerkwi Z Dudyniec spod Sanoka /taka sobie w formie - ale piękna w wymowie/ a dalej na wzgórku stara, przeepiekna trojgława cerkiew łemkowska - prawosławna. Biegałem pomiedzy nimi tego lata jak ten głupi,ciesząc się ich życiem... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Trudny temat IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.11.03, 23:19 Witam, Poruszajac powyzszy temat mialem swoje przekonania, ale nie bylem ich na 100% pewien. Teraz wydaja mi sie sluszne. Temat jest naprawde trudny, ale sadze ze lepiej zeby lemkowskie swiatynie nie niszczaly, tylko mialy gospodarza. Zeby w niedziele duchowny sluzyl tam liturgie, zeby zbierali sie tam wierni. > Radku czyż nie jest prawdą iż OBLICZE WSCHODNIEGO CHRZEŚCIJAŃSTWA OKRESLA > LITURGIA, IKONA I ARCHITEKTURA CERKIEWNA. Twoje slowa Piotrze przypomnialy mi slowa Anny Radziukiewicz, oddajace choc czesc istoty "Ruskiej Wiary": "Okna w cerkwi sluza do wpuszczania swiatla Boskiego, nie zas do obserwacji tego, co dzieje sie na zewnatrz swiatyni. Sa zazwyczaj wydluzone, waskie, rozglifione do wewnatrz, pozostaja w korelacji z ikonografia scian. Paradoksalnie, w cerkwiach panuje polmrok, albowiem "ziemskie zycie czlowieka jest pograzone w mroku, grzechu i upadku", jedynie swiatlo Boskie wydobywa z ciemnosci i orientuje ku drodze do zbawienia. Swiatlo w tym polmroku jest obrazem swiata niestworzonego, Boskiego, Chrystusowego, przyszlego zycia w Krolestwie Bozym." Mam nadzieje, ze nie zanudzilem cytatem. Pozdrawiam R. P.S A w poniedzialek bede robic golabki i na pewno podziele sie wrazeniami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Trudny temat IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.11.03, 09:06 Witam Napisałeś Radku > Poruszajac powyzszy temat mialem swoje przekonania, ale nie bylem ich na 100% > pewien. Teraz wydaja mi sie sluszne. Temat jest naprawde trudny, ale sadze ze > lepiej zeby lemkowskie swiatynie nie niszczaly, tylko mialy gospodarza. Zeby w > niedziele duchowny sluzyl tam liturgie, zeby zbierali sie tam wierni. Mój " diabełek za pazuchą" raz po raz podpowiada mi aby trochę pojątrzyć - stąd tez rzucony tu kiedyś temat serbii . A co do cerkwi - zaczyna być nudno :-)) gdy dyskutanci mówią jednym głósem - ale masz rację w 1000 %. Gdzieś na wiosnę ,w cudowny wieczór wracaliśmy z wycieczki w okolicach Krynicy. I przy zachodzie słóńca trafiliśmy do cerkwi w Powroźniku. Jedna z najpiękniejszych, "łemkowskich dam". A w niej zaczynała się katlicka msza. Wyobraź sobie taką scenerię : stare babiny w chustach,rozparte w ławkach,/i oglądające się z ciekawością na przybyszy z plecakami i potęznymi górskimi butami/, przy "łacińskim" ołtarzu - staruszek-ksiądz z równie starym kościelnym w roli ministranta, świećący się tysiącami odblasków piękny,ogromny "pająk" zwisający w środku nawy, zapach kadzidła. Ikonostas patrzący na nas swymi ikonami i szczernaiałymi złoceniami. A potem normalna liturgia, pociągły spiew owych babin. Zamykałem w trakcie mszy oczy i wyobrażałem sobie inne głosy,inny śpiew... Ale było cudownie, nawet nie wiesz jak "doładowałem" wtedy "akumulatory" - po powrocie do Krynicy, pijąc żywca,w myślach piłem za zdrowie owych wspólczesnych bywalców cerkwi, i tych babin i tego księdza -staruszka którego mocny głos,miałem jeszcze w uszach. Czytam po raz kolejny artykuł Pana Huka - czytam o proboszczu Jagustynie z Zalesia któremu uroiło sie w nieszczęsnej głowie - przbudowa bryły zalesiańskiej cerkwi /na szczęscie przynajmniej w zewnętrznym wymiarze - wyperswadowane przez konserwatotora Zabytków/, czytam o przemalowywaniu oblicza zalesiańskiej ikony,które wydawało sie komuś za ciemne i egzotyczne,przycinaniu ołtarzy,zacieraniu ruskich napisów, czytam o kolejnym zalesiańskim "artyście" który grekokatolickiemu księdzu Michaliszynowi wyprawił "mini akcję wisła". Z drugiej strony czytam "Orientale Lumen- List apostolski Ojca Świętego jana Pawła II do biskupów (...) o stosunku Kościoła katolickiego do Kosciołów wschodnich i ... to,że ON : "Myśl moją kieruję ku Kościołom wschodu,tak jak to czyniło wielu Papieży w przeszłosci,w przekonaniu,że przede wszystkim do nich kierowany jest nakaz zachowania jedności kościoła i niestrudzonego zabiegania o jedność cgrześcijan tam,gdzie została ona zerwana, Więź szczególnie ścisła już nas łączy. Nieomal wszystko nas łaczy,a przede wszystkim wspólne szczere pragnienie jedności." Dalej Papież mówi o wspólnych korzeniach cyrylo metodiańskich itd.. Jak póki co wygląda to poszukiwanie jedności w Przemyślu i Rzeszowie w wykonaniu moich współłacinników to już wiemy a co dalej ... Stary żart mówił "Cyryl jak Cyryl ale te metody..." Pozdrawiam Radku Ps czekam na wrażenia po gołabkowej uczcie - a do tematów kulinarnych też trzeba będzie wrócić - bo Łemkowie i Rusini nie samą kapuchą i bulbami się karmili :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Pyszne golabki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.11.03, 20:02 Witam, Dziekuje Piotrze po raz wtory za przepis na golabki. Dzis testowalismy je na sobie wspolnie z malzonka. Naprawde pyszne. > Mój " diabełek za pazuchą" raz po raz podpowiada mi aby trochę pojątrzyć - > stąd tez rzucony tu kiedyś temat serbii . > A co do cerkwi - zaczyna być nudno :-)) gdy dyskutanci mówią jednym głósem - > ale masz rację w 1000 %. Co do diabelka to nie wiem czy wiesz, ale w Kostomlotach powstaje prawoslawny monastyr i bedzie tam stawiana cerkiew. Jest to o tyle ciekawe, ze wlasnie w Kostomlotach jest sanktuarium Meczennikow Podlaskich z Pratulina i Drelowa. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O św.Ogniu i ... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.11.03, 21:43 Cieszę się,że smakowało.Moja Pani też na ten weekend zgrabny rondelek tychże gołabeczków przygotowała. Kapustka trochę twardą mi się wydawała - ale cicho sza !:-) A teraz trochę poważniej - poszedłem za twoją namową śladem Sw. Ognia - bardzo ciekawy rytuał, nawet jesli by nie patrzyć na otoczkę "cudowności". Sama ceremonia jako żywo przypomina katolicką liturgię światła w wielkosobotni wieczór, gdy przed kościołami palone są ogniska,święcony ogień i woda, od ogniska zapalany Paschał - owa dostojna świeca,nabijana ozdobnymi guzami przez celebranta, przy słowach "Jam Alfa i Omega. początek i koniec...", A potem wierni odpalają od paschału przyniesione świece, rozwietlające wygaszone ze świateł wnętrze kościoła... Ale co ja mówię o Wielkiejnocy, gdy za miesiąc katolickie Boże Narodzenie. Dziękuje za namiar na ten ciekawy temat - nie mam najmniejszej ochoty dyskutować rzecz jasna nad "cudownością" tego rytuału, bo już samo miejsce i czas jego odprawiania za cudowność wystarczy. natomiast posługiwanie się tym cudem za udowadnianie wyższości religii prawosławnej / co wynika z treści czytanego artykułu/- no nie wiem co na ten temat powiedzieć, zwłaszcza że po stronie łacińskiej są przecież historie objawień,które też pewno /może nawet nie głosno ogłaszaną/ taką wyższość mają udowadniać. A teraz jeszcze skrobnę coś w następnym poście, ale już na inny temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O wystroju... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.11.03, 22:05 Czytając artykuł Pan Huka o Zalesiu łatwo dopatrzeć się ostrego sarkazmy przy opisie przebudowy wnętrza cerkwi w Zalesiu, zacierającej jej bizantyjski charakter- zadałem sobie pytanie - jek wyglądał wystrój jej ścian przed wojną ? Odpowiedź / a raczej domniemanie tejże/ znalazłem w ciekawym artykule J.Giemzy " architektura cerkiewna" który znalazłem na internecie: "według bizantyjskiego kanonu malarstwa ściennego w kopule nawy umieszczony jest wizerunek Boga /w osobie Chrystusa Pankratora/ w tamburze poniżej Prorocy, w trójkątach pendewywów / stanowiących oparcie dla tamburu i pełniących funkcję konstrukcyjną przy przejściu od planu kwadratu / nawy/ do planu koła / tambyru i kopuły/ - Ewangeliści z postaciami lwa,orła,woły i anioła. Mamy więc obraz Boga w niebiosach, przyjście ktorego /wcielenie i Sąd Ostateczny/ przepowiadają i w imieniu którego mówią Prorocy. Umieszczenie postaci Proroków w tamburze /elemencie architektonicznym łaczącym sześcian nawy z kopułą " ziemię z niebem"/ odpowiada ich funkcji pośrednictwa w Historii Zbawienia. Cztery postacie o obliczach lwa,orła,wołu i anioła są tymi,które w wizji Ezechiela popdtrzymują tron Boga /.../" Mysle,że freski o tej tematyce znajdowały się kiedyś na Zalesiu.. Na koniec Radku krótka refleksja na trudny temat - w GW - rzeszowsko-lokalnej umieszczono artykuł o roszczeniach prawosławnych - w dyskusji na forum odezwało się kilku głupoli-ksenofobów, głównie z propozycją "jeb - nia ukraińców", ot taka forumnowa normalka... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik w oczekiwaniu... IP: *.proxy.aol.com 25.11.03, 05:35 Piotrze,dziekuje za pozdrowienia i za twoj szacunek dla Slowa Bozego.sam chyba przyznasz,ze w obecnych czasach ludzie niewiele czasu poswiecaja temu listowi od Stworcy,czyli Biblii.dlatego tez,jak zauwazyles od Adama,ogolnie ludzkosc nie daje dobrego przykladu.nie mozna ich za to winic,poniewaz ci co powinni Biblie uwazac za najwyzszy autorytet,nie bardzo na to ochote maja,lubujac sie raczej w tradycji i nalecialosciach z kolebki falszywej religii.wszystko to piekne dla oka i ucha,ale czy przybliza do Stworcy?czy ludzie zdaja sobie sprawe z tego, w jakim to okresie historii biblijnej zyja? z ogolnej obserwacji widac, ze nie.z tego powodu wspominalem tez Noego,nie majac oczywiscie na uwadze rozkwitu zakladow okretowych.Jezus o Nim wspominal,rowniez wierzac,ze nie byl zadna fikcja.uwazam tez,ze cale Pismo sw. jest pozyteczne i cale pochodzi od Boga i warte czytania i rozmyslania [2Tym.3:16,17].w ksiedze Przyslow 4:7 pisze, ze madrosc to rzecz pierwsza.nabywaj madrosci;i ze wszystkim,czego nabywasz,nabywaj zrozumienia. w trakcie nabywania wiedzy biblijnej czlowiek przekona sie,ile pozytku daje zrozumienie Biblii oraz dostrzeganie wlasciwych zaleznosci miedzy roznymi szczegolami [Prz.2:3-5].to,co Stworca wyjawil w swoim Slowie,jest scisle zwiazane z Jego zamierzeniem.kiedy wiec czytajac Biblie,powinnismy sobie zadac pytania: czego to mnie uczy o Stworcy? jaki ma to zwiazek z Jego zamierzeniem, ktore On realizuje za posrednictwem swego Krolestwa?.nalezaloby tez sie zastanowic:jak moglbym spozytkowac te wiadomosci?[Joz.1:8].kazdy,kto poswieca czas na wnikliwe studiowanie Biblii,czerpie z tego ogromna korzysc.zdobywa duchowe klejnoty i glebsze zrozumienie.czlowiek umacnia i wzbogaca swa wiez z Bogiem.ponadto wiedza ta staje sie cenniejszym skarbem dla czlonkow rodziny, dla tych,ktorzy pragna w jednosci,jednomyslnie kroczyc droga wskazana przez Stworce w Jezusie,oraz dla tych ktorzy dopiero zaczna wielbic Stworce [ Rzym.10: 9-14,1Tym.4:16].Piotrze,wszystkie ksiegi biblijne sa mi cenne,bo jak juz wspomnialem,jest to jeden w calosci list do nas od Stworcy.wspomniane przez ciebie Psalmy i Piesni sa na rowni wazne,jak i inne czesci tak w Nowym jak i Starym Testamencie.skoro te dwie przez ciebie ksiegi tak mocno cie pociagaja,to napewno nie uszlo twej uwagi proroctwo o usposobionej pokojowo ludnosci na pokojem przepelnionej ziemi,o czasie o ktorym napewno i ty z utesknieniem czekasz [Ps.37:10,11].serdecznie pozdrawiam i zycze wszelkiego powodzenia i radosci w zyciu codziennym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O tradycji i naleciałosciach IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 25.11.03, 20:59 Muszę przyznać,że w głosie Kazika znalazłem sformułowania,które mógłym przypisać jako całkiem zgrabną charakterystykę mojej skromnej osoby . Jako człowiek "lubujący się w tradycji i naleciałościach z różnych kolebek" i "we wszystkim co piękne dla oka" /właczając oczywiście uciechy stołu i łoża:-)/ nie liczę za bardzo,że to zbliży mnie do Stwórcy - chociaż kto to wie - może jednak się uda :-( Oczywiście dzięki Kazikowi do mojego "kanonu" biblijnych lektur - obok Pieśni nad pieśniami" i Księgi Psalmów - właczam Księgę Przyszłów. Odzwajemniam Kaziu Serdeczności Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Okrutny dla Radka IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 25.11.03, 21:19 Piszesz Radku o budowie prawosławnego monastyru w Kostomłotach - mam nadzieję,że intencją jego budowy jest przebłaganie wspólnego Boga,za zbrodnie popełnione przez Xix wicznych prawosławnych wobec unitów, jeśli tak -to oczywiście kolejny raz klaszczę w łapki. A teraz Radku prosze o cierpliwość i wyrozumiałośc - posłuchaj tego : " Ten Polski Kościól Autokefaliczny to jest przecież fikcja jurysdykcyjna,prosze Pana. fikcja ktora nas niszczy,bo gdybyśmy byli,na przykład,zależni jurysdykcyjnie od Konstantynopola,to nie byłoby kłopotu z obsadzaniem katedr biskupich.Do jakiego stopnia to jest fikcja,najlepiej ilustruje stosunek hierachów tego Kościoła do faktu zburzenia w połowie lat dwudziestych soboru Aleksandra Newskiego w Warszawie. wciąż boleją z tego powodu,a przecież zbudowanie tej świątyni to był potworny gwałt na duchowości polskiej,na kulturze polskiej. A hierachowie PK Prawosławnego wciąz uważają tą budowlę za jakąś relikwie. To nie są ludzie należący do kultury polskiej. Po prostu wciąz są rosyjskimi prawosławnymi . Ileż to już lat autokefaliczne prawosławie istnieje w Polsce, a katedrą wciąż jest ten potworek architektoniczny na warszawskiej Pradze,stanowiący jakieś popłuczyny po państwowotwórczym imperialnym budownictwie masowym budownictwie masowym cerkwi rosyjskich." Koniec cytatu - to oczywiście głos prawosławnego Mistrza Nowosielskiego z ksiązki -wywiadu-rzeki pt "Mój Chrystus" Radku - popróbujesz podyskutować na ten temat ? Pozdrawiam - oczywiście będzie też "Okrutny dla Radka cz.2" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Proba obrony IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.11.03, 17:58 Witam, Dzieki za kolejny temat. Postaram sie ustosunkowac do kazdej kwestii. A wiec przechodze do obrony. > Piszesz Radku o budowie prawosławnego monastyru w Kostomłotach - mam > nadzieję,że intencją jego budowy jest przebłaganie wspólnego Boga,za zbrodnie > popełnione przez Xix wicznych prawosławnych wobec unitów, jeśli tak -to > oczywiście kolejny raz klaszczę w łapki. Nie wiem co przyswiecalo decyzji tej budowy, oficjalnie jest to kolejny monastyr na dawnych prawoslawnych ziemiach, majacy dawac strawe duchowa dla tamtejszej ludnosci prawoslawnej. Czy sa jakies cele ukryte - nie wiem. Piszesz o zbrodniach prawoslawnych, ja nazwalbym to zbrodniami caratu. Nie zrobili tego miejscowi prawoslawni Rusini, a tacy tez tam mieszkali, tylko carskie wojsko. > " Ten Polski Kościól Autokefaliczny to jest przecież fikcja > jurysdykcyjna,prosze Pana. fikcja ktora nas niszczy,bo gdybyśmy byli,na > przykład,zależni jurysdykcyjnie od Konstantynopola,to nie byłoby kłopotu z > obsadzaniem katedr biskupich.Do jakiego stopnia to jest fikcja,najlepiej > ilustruje stosunek hierachów tego Kościoła do faktu zburzenia w połowie lat > dwudziestych soboru Aleksandra Newskiego w Warszawie. wciąż boleją z tego > powodu,a przecież zbudowanie tej świątyni to był potworny gwałt na duchowości > polskiej,na kulturze polskiej. A hierachowie PK Prawosławnego wciąz uważają tą > budowlę za jakąś relikwie. To nie są ludzie należący do kultury polskiej. Po > prostu wciąz są rosyjskimi prawosławnymi Faktem jest, ze zbudowanie soboru na placu Saskim mialo na celu pokazanie Polakom kto rzadzi nad Wisla. Nie dziwie sie decyzji panstwa polskiego o zburzeniu tej budowli, wszak panstwo niedawno odzyskalo niepodleglosc i chciano zniszczyc pozostalosci niewoli. Natomiast nie popieram tej decyzji i juz mowie dlaczego. Byl to symbol niewoli (sprawa oczywista), ale byl to dosyc udany projekt architektoniczny, nie mowiac o wystroju wnetrza ktory byl naprawde ladny. Jesli chodzi o autokefalie to jest ona moim zdaniem faktyczna. Natomiast bliskie zwiazki z patriarchatem moskiewskim sa spowodowane taka a nie inna historia. Czy hierarchowie sa zwiazani z kultura polska? Mysle, ze roznie z tym bywa. Natomiast sadze, ze nie sa rosyjskimi prawoslawnymi. Wiekszosc naszych, polskich prawoslawnych nie ma pochodzenia rosyjskiego i jesli mozemy mowic o zwiazku z jakas kultura to raczej ukrainska badz bialoruska. Nie ma sie temu co dziwic. W przeszlosci Polska byla dla prawoslawnych raczej macocha niz matka. > Ileż to już lat autokefaliczne prawosławie istnieje w Polsce, a katedrą wciąż > jest ten potworek architektoniczny na warszawskiej Pradze,stanowiący jakieś > popłuczyny po państwowotwórczym imperialnym budownictwie masowym budownictwie > masowym cerkwi rosyjskich." I ostatnia sprawa. Faktrycznie sobor na Pradze nie jest arcydzielem architektury, ale w Warszawie nie ma innego obiektu mogacego pelnic ta funkcje. Ilosc prawoslawnych w Warszawie wyklucza zbudowanie nowego obiektu z datkow wiernych. Nie zmienia to oczywiscie wymowy architektonicznej tej cerkwi - najladniejsza nie jest. Z niecierpliwoscia oczekuje na czesc druga:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Okrutnie ? cz.2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 26.11.03, 20:20 Witaj Radku - ciesze się że twoja odpowiedź otworzyła nową setkę postów.Moją intencją jest i będzie prezentacja poglądow na prawosławie i grekokatolicyzm, z którymi niekoniecznie się identyfikuję,ale uważam za ciekawe. Tak też będzie gdy w którymś z następnych postów przedstawię np krytyczne poglądy Brucknera na wprowadzanie uni, czy nadmiernie apologetyczne i bezkrytyczne poglądy wspólczesnych autorów związanych z rzymokatolicyzmem na ten sam temat. A teraz ciąg dalszy okrutności : "... kilka wieków temu polskie prawosławie czy unia miały swoją architekturę ,słynny barok wileński.A dziś buduje się duże cerkwie w Białymtoku,jednakże zamiast zrekonstruować którąś z cerkwi bazyliańskich,po wojnie do fundamentów zniszczonych, a będących przykładem rodzimej tradycji Kościoła wschodniego, wznosi się kompilacyjne budowle z pseudorosyjskimi cebulowatymi kopułami czy też jakieś małe kopie Sofii Konstantylopolitańskiej,które wyglądają jak pawilony w ogrodzie zoologicznym. To świadczy tylko o tym ,że ludzie,którzy to zlecają, do kultury polskiej nie należą /.../ Do kultury rosyjskiej też nie należą... _ To gdzie tkwią ich korzenie ? W "dworcowym renesansie",jak ktoś określił kiedyś styl soboru św. marii Magdaleny na Pradze.../.../ Nie ma więc czegoś takiego,jak polskie prawosławie,a jednak istnieją wyznawcy prawosławia, jest ich około miliona... - Może nawet tylko około siedmiuset tysięcy...To są przeważnie ludzie prosci,warstwa inteligencka jest bardzo cieniutka,bez ukształtowanej świadomości/.../" Prawosławie "...powinno się zukrainizować,bo tak po prostu spolonizować się nie może... Powinno być ono takie ,jakie było przed rozbiorami. To prawosławie powinno być ukraińsko-białoruskie. Właśnie prawosławie ukraińkso-białoruskie było w bezpośrednim kontakcie z kulturą polską, przenikało się z nią. należało to pewnej wspólnoty." To narazie tyle Radku z Nowosielskiego , ale będzie i częsć trzecia. Lubię malarstwo Nowosielskiego - i te jego cudownie nowoczesne, ale nawiązujące do starych wzorów ikony, ale też i te jego "sylwetkowe" akty kobiece. A poglądy - oglądałem kiedyś "rozmowy na koniec wieku" własnie z Nowosielski - jego poglądy na religię,prawosławie,unię, sztukę są bardzo ciekawe. szkoda tylko,że ze względu na wiek i zapewne stan zdrowia /chyba jeszcze żyje ?/ Mistrz wycofał się z życia publicznego Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Okrutnie ? cz.2 IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.11.03, 20:38 Witam, Twoj ostatni post nie jest taki okrutny. Jest w nim sporo racji. > "... kilka wieków temu polskie prawosławie czy unia miały swoją > architekturę ,słynny barok wileński.A dziś buduje się duże cerkwie w > Białymtoku,jednakże zamiast zrekonstruować którąś z cerkwi bazyliańskich,po > wojnie do fundamentów zniszczonych, a będących przykładem rodzimej tradycji > Kościoła wschodniego, wznosi się kompilacyjne budowle z pseudorosyjskimi > cebulowatymi kopułami czy też jakieś małe kopie Sofii > Konstantylopolitańskiej,które wyglądają jak pawilony w ogrodzie zoologicznym. > To świadczy tylko o tym ,że ludzie,którzy to zlecają, do kultury polskiej nie > należą /.../ Do kultury rosyjskiej też nie należą... > > _ To gdzie tkwią ich korzenie ? > W "dworcowym renesansie",jak ktoś określił kiedyś styl soboru św. marii > Magdaleny na Pradze.../.../ Powyzszy tekst dobrze ilustruje mizerie architektoniczna w dzisiejszym budownictwie sakralnym, dotyczy to nie tylko cerkwi, ale i kosciolow katolickich. Nie wiem czy widziales Piotrze ta miniature Sofii, zbyt urodziwa to niestety nie jest. > Prawosławie "...powinno się zukrainizować,bo tak po prostu spolonizować się nie > > może... Powinno być ono takie ,jakie było przed rozbiorami. To prawosławie > powinno być ukraińsko-białoruskie. Właśnie prawosławie ukraińkso-białoruskie > było w bezpośrednim kontakcie z kulturą polską, przenikało się z nią. należało > to pewnej wspólnoty." Pod tymi stwierdzeniami podpisuje sie oburacz. Spolonizowac Cerkwi nie mozna i nie powinno sie nawet tego probowac. Byloby dobrze przywrocic Prowoslawiu ta zagubiona gdzies przez wieki tozsamosc rusinska, ukrainsko-bialoruska, czy jak ja tam nazwac. Przeciez wiekszosc prawoslawnych w Polsce to potomkowie Rusinow. A tak szczerze mowiac to nie mialem pojecia o tekstach ktore przytoczyles, mistrza Nowosielskiego znam tylko z malarstwa. Z niecierpliwoscia oczekuje na czesc trzecia i mam nadzieje nie ostatnia. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Okrutnie ? No nie ! cz.3 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 27.11.03, 21:58 Witaj Radku Twój entuzjazm dla tych stwierdzeń potwierdza tylko zasadność mojego pozytywnego odbioru " filozofii" Nowosielskiego, jeśli nawet jest ona okrutna potrosze i dla prawosławia i dla rzymskiego katolicyzmu /co ukazałem kiedyś w cytatach tak bardzo budzących sprzeciw Darka-szkoda,że już tu nieobecnego/. A sama książeczka - ozdobiona reprodukcjami odręcznych rysunków Mistrza - wariacji na temat budownictwa cerkiewnego i reprodukcji ikon Jego autorstwa - coś pięknego ! Posłuchaj kolejnego cytatu - którym pewno zakończę tę część wątkową o prawosławiu, bo czekają inne tematy choćby zapowiedziane przeze mnie poglądy na temat wprowadzenia uni. "...należy tylko uświadomić sobie ,kim my,prawosławni,jesteśmy. Przecież nie zostaliśmy przyniesieni na bagnetach rosyjskich,lecz byliśmy tu od samego początku państwowości polskiej na tych terenach.Stworzyliśmy kulturę,która stanowiła pomost między kulturą polską i kulturą ruską,a później rosyjską.Weźmy chociażby archtekturę cerkiewną,która świetnie rozwijała sie na tych terenach. Zawierała ona w sobie jakiś organiczny stop kultur,stanowiła harmonijne przejście od kultury zachodnioeuropejskiej do kultury wschodniej Europy.A przyszli Rosjanie i przynieśli gotowe projekty cerkwi,napierw te klasyczne, a potem... Zaczęli jednak od zniszczenia indywidualności prawosławia ukraińskiego,bo jak coś się zniszczy,to na to miejsce wchodża najgorsze wzorce.Taka jest kolej rzeczy." Radku - jeśli miałbym zakończyć swój udział w tej dyskusji - to pewno ten cytat byłby całkiem dobrym epilogiem. Zwłaszcza,że stwierdzenia powyższe są na tyle uniwersalne,że z powodzeniem mozna je odnieść i do terenu Podlasia jak i w znacznej częsci do mojej Galicji. Zakończyć swój udział ? Oczywiście tego nie zrobię :-) skoro przetrzymałem niegdzisiejszego adwersarza,chwile zwątpień,a nawet małe awarie peceta - No to jedziemy dalej!! Dobrej Nocy ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Okrutnie ? No nie ! cz.3 IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.11.03, 18:40 Witaj Piotrze, faktycznie zgrabny cytat na zakonczenie tematow "cerkiewnych" (a moze tylko przed przerwa - mysle, ze jeszcze wroce do problematyki Prawoslawia). Jeszcze tylko male wtracenie Przecież nie > zostaliśmy przyniesieni na bagnetach rosyjskich,lecz byliśmy tu od samego > początku państwowości polskiej na tych terenach.Stworzyliśmy kulturę,która > stanowiła pomost między kulturą polską i kulturą ruską,a później rosyjską.Weźmy > > chociażby archtekturę cerkiewną,która świetnie rozwijała sie na tych terenach. > Zawierała ona w sobie jakiś organiczny stop kultur,stanowiła harmonijne > przejście od kultury zachodnioeuropejskiej do kultury wschodniej Europy.A > przyszli Rosjanie i przynieśli gotowe projekty cerkwi,napierw te klasyczne, a > potem... Zaczęli jednak od zniszczenia indywidualności prawosławia > ukraińskiego,bo jak coś się zniszczy,to na to miejsce wchodża najgorsze > wzorce.Taka jest kolej rzeczy." Dobrze by bylo gdyby nasi ultrapatrioci zdali sobie z tego sprawe, niektorzy sadza, ze prawoslawnych na Podlasie to "przywiezli za cara". Z niecierpliwoscia czekam na watki "unickie". Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Pytania nim się znów... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 28.11.03, 19:15 rozgadam. Radku czy znasz poglądy strony prawosławnej na temat uni? No i też co Ty jako zwolennik prawosławia sądzisz o grekokatolicyźmie. Moje poglądy w tym zakresie będą krązyły wokól tezy,że jednak grekokatolizm był innym wcieleniem,przeobrażoną formą prawosławia . Formą istniejącą wbrew, jak należy sądzić oczekiwaniom łacinników,że będzie ono przejściem od schizmy do "jedynie słusznej wiary". Mowiąc o tym temacie proponuję się trzymać zasady wyrażonej kiedyś przez Jasienicę,który mówiąc o Uni Brzeskiej pisał : "O unię i jej prawo do życia polało się później wiele krwi męczeńskiej. Niezłomne męstwo unitów uczcili po wieczne czasy Waładysław Stanisław Reymont i Stefan Żeromski. Autor tej ksiązki musi więc z naciskiem podkreślić,że wypowiada się w sposób ujemny o akcie politycznym z roku 1596 i nie zamierza w jakichkolwiek sposób krytykować wyznawców" I tu jeszcze jedno pytanie - czy nie wiesz Radku o których utworach Reymonta i Żeromskiego mówi Jasienica ? Do tematu prawosławia oczywiście będziemy wracać. Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Pytania nim się znów... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.12.03, 14:21 Witam po niezamierzonej przerwie, Postaram sie w skrocie odpowiedziec na pytania. Moj stosunek do grekokatolicyzmu jest pozytywny, na poczatku tej dyskusji nie wiedzialem zbyt wiele na ten temat (jak wiesz Piotrze blizej mi do prawoslawia). Teraz zaczalem sie tym problemem interesowac i wiem ze Cerkiew gr-kat to kosciol o wielowiekowych tradycjach, zaslugujacy na swoje miejsce w historii. Najbardziej doceniam to, ze grekokatolicy potrafily zachowac odrebnosc w zlatynizowanym otoczeniu i nie porzucili swej ukrainskosci. Cerkiew prawoslawna nie uznaje (oczywiscie w Polsce, nie wiem jak w Ukrainie) Kosciola grekokatolickiego za osobny organizm. Patrzy na niego jak na czesc Kosciola rzymskiego o odrebnej liturgii. Naraze sie moze wielu prawoslawnym, ale nie uwazam tego za sluszne. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr od pytania do ciągu dalszego IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.12.03, 17:10 Witaj Radku Mowisz o wytrwałosci unitów - to prawda ale jest też ciągłośc kulturowa . Bo oto pierwsze pisemne /w polskich źródłach /wzmianki o parochii prawosławnej w Zalesiu rzeszowskim - to rok 1466 , przyjęcie tu rytu grekokatolickiego to koniec Xvii wieku - a unicka parafia istniała tu w sposób ciągły aż do roku 1945. Pozostaje jak widać nie rozstrzygnięta kwestia owych "prounickich" opowiadań Reymonta i Żeromskiego o których wspominał Jasienica - jak coś znajdą na ten temat to i "skrobnę". A teraz przydługi cytat , traktujący o powstaniu Uni brzeskiej pochodzacy ze starej, przedwojennej encyklopedii /owa zacna Encyklopedja Powszechna Ultima Thule z roku 1931/, jednego z kilku opasłych tomów - cennej pamiatki rodzinnej : "Brzeska unja religijna Prawosławny lud ruski w Rzplitej Polskiej ciągnął religijnie ku Moskwie. Niebezpieczeństwo wzrosło,gdy w 1589 roku powstał w Moskwie udzielny partyarchat nad „wszystką Rusią”.Gdy jeszcze Joachim patryarcha antiocheński i Jeremiasz carogrodzki nadali mieszczańskim bractwom w Wilnie i Lwowie godność stauropigij i uniezależnili je od miejscowych biskupów prawosławnych, ci ostatni-szlachta z rodu-zaczęli się porozumiewać ze szlachtą polską i biskupami łacińskimi. Pierwszy Bałaban,władyka lwowski, kuzyn Żółkiewskich,zerwał z patriarchą carogrodzkim.Władycy,odbywszy szereg zjazdów,wysłali Terleckiego, władykę łuckiego i Pocieja włodzimierskiego dla pertraktacyj z królem i nuncjuszem.Ostatecznie metropolita kijowski Michał Rahoza i 8 władyków wystosowało 12.VI.1595 w Brześciu adres do papieża,z którym pojechali do Rzymu Terlecki i Pociej i na konsystorzu 23.XII.1595 wobec papieża Klemensa VIII dokonali unji.Król przywilejem z dn 2 VIII 1595 roku zrównał biskupów unickich z łacińskimi.Ale sprawę popsuł Konstanty Wasyl Ostrogski,wojewoda kijowski,protektor prawosławia, założyciel Akademiji Ostrogskiej i wydawca biblji ostrogskiej.Zbuntował on Bałabana i biskupa przemyskiego Kopystyńskiego, a połączywszy się z różnowiercami zaprotestował przeciw Unji na sejmie r. 1596,wskutewk czego odmówiono władykom krzeseł w senacie,co oddziałało ujemnie na rozwój Unji synod w Brześciu zwołany przez Rachozę na paźd.1596,zgromadzil obok władyków,część biskupów łacinskich,panów litewskich,Zamojskiego i jezuitów ze Skargą .Konstanty Ostrogski urządził obok antysynod prawosławny. Na sejmie 10.II – 23.II 1597 bronili Unji głownie obaj wielcy kanclerze Sapieha i Zamoyski. Sejm dzięki opozycji dyzunitów rozszedł się na zniczem. Nocefor,wróg polityczny Polski za knowania antypolskie z Turcją i metropolitą moskiewskim dostał się do malborskiego wiezienia gdzie umarł, związał prawosławie z protestantyzmem celem wspólnej obrony.Skutkiem tej ‘konfederacji” sejmy następne pełne są zaburzeń i sporów na tle wyznaniowem. Religija grecka w Rzplitej rozpadła się na „unję” i „dyzunję” dzięki temu,że władykom nie przyznano krzeseł senatorskich.Unja pozostała tak jak prawosławie wiarą tylko włościan i mieszczan,ale szlachta i magnaci przechodzili na wiarę łacińską. " Przytaczam ten fragmencik zarówno jako ciekawostkę literacką, ale i jako kopalnię wątków - mamy tu wspomniane i prawosławne bractwa cerkiewne, owe stauropigie,dyzunitów,no i cały szereg nazwisk uczestników dramatu jakim było zawiązanie owej unii. Jak wątek Cię zainteresuje to pociągnę temat powstania unii - także w swietle starszych i nowszych poglądow na ten temat Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Ksiazki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.12.03, 16:37 >I tu jeszcze jedno pytanie - czy nie wiesz Radku o których utworach Reymonta > i Żeromskiego mówi Jasienica ? Nistety nie wiem nic na ten temat. Ale pytanie stalo sie dla mnie bodzcem do poszukiwan Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Troche odejde od tematu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.12.03, 18:48 Witam, faktycznie poprzedni post jest kopalnia tematow i chetnie podyskutuje, a wlasciwie uslysze cos ciekawego. Dzis jednak odejde troche od glownego watku. Mysle ze bedzie to niezla wiadomosc. "Odbudują spaloną cerkiew W tej sprawie lubaczowscy radni są jednogłośni LUBACZÓW. Radni Rady Gminy zamierzają odbudować spaloną cerkiew w Opace. Policja choć zakłada, że ktoś celowo podłożył ogień pod świątynię, nadal nie odnalazła sprawcy czynu. XVIII-wieczna cerkiew w podlubaczowskiej Opace spłonęła na początku sierpnia br. Z pożaru ocalała tylko dzwonnica, będąca jednocześnie bramą prowadzącą na plac przy świątyni. - Uważam, że obiekt należy odbudować - mówi Roman Krawczyk, wójt gminy Lubaczów. - Podobnego zdania są również radni, którzy zgodzili się, aby drewno na odbudowę cerkwi pochodziło z naszych lasów. Zniszczona cerkiew pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny została zbudowana w 1756 roku. W 1896 roku podczas przebudowy zyskała nowy babiniec, zakrystię, dach kopułowy. Po II wojnie światowej przeszła na własność Skarbu Państwa. Od tego czasu nie była użytkowana. Świątynia stanowiła jeden z cenniejszych zabytków architektury drewnianej w regionie. Była przykładem nawarstwiania się na tradycyjne rozwiązania przestrzenne nowych, typowych dla XIX wieku form cerkiewnej architektury drewnianej. I właśnie te względy zdecydowały, że służby konserwatorskie w pełni popierają pomysł odtworzenia świątyni. - Konserwator z pewnością wesprze tą inicjatywę - informuje Krzysztof Szuwarowski z Państwowej Służby Ochrony Zabytków w Przemyślu. - Trzeba się jednak zastanowić, czy po ewentualnej rekonstrukcji obiekty byłby użytkowany, czy też miałby stać pusty. DARIUSZ DELMANOWICZ 19. Listopada 2003 22:36" Oczywiscie licze na powrot watkow unickich. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Ciąg dalszy o unitach IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 02.12.03, 21:20 Witaj Radku! To rzeczywiście dobra wiadomość o owej Opace. Wśród moich różnych ciekawostek cerkiewnych mam też i pocztówkę przedstawiajacą widok tej cerkwi - gdzieś z początku lat dziewięcdziesiątych - pocztówkę wydaną - tu uwaga - przez Wydawnictwo Naukowe Towarzystwa im Biskupa Grzegorza Łakoty w Jarosławiu /ów biskup jest jednym z 28 błogosławionych grekokatolików ogłoszony przez papieża w trakcie pamietnej mszy we Lwowie/. Ciekawe czy to towarzystwo - działające zapewne przy jarosławskiej parafii grekokatolickiej jeszcze istnieje ? Tego nie wiem. A teraz ciąg dalszy ciekawostek literackich o unitach ; Najpierw cytacik z Encyklopedii Staropolskiej w opracowaniu Aleksandra Brucknera /z 1939 r./o początkach tworzenia unii ; Bruckner pisał : O nadziei,że "/.../ w połączeniu z Rzymem nastąpi równouprawnienie obu wyznań ,że schizma ozdrowieje,władyki w senacie zasiędą,szkoły,których wcale nie było,się otworzą /.../ W zamian za to uznałaby Ruś zwierzchność rzymską i dogmaty katolickie, pozostając przy wszystkich zewnętrznych oznakach prawosławia, przy liturgii słowiańskiej,ożenku popów, urządzaniu cerkwi / z ikonostasem/" Pisze dalej ; "Unia puszczała słabe korzenie ,podcinało ją to,że wybitniejsi ze szlachty a nawet z duchowieństwa prawosławnego rzucali prawosławie nie dla unii lecz dla katolicyzmu,tak,że Rzym który jedyny z zasady unię szczerze popierał,musiał tego zakazywać. Prawosławni truimfowali,że biskupi polscy władyków do senatu nie dopuszczali, a dziedzice unickich popów również nie cenili. Lud uważał unię za zamach na swoje odwieczne prawosławie , do którego wobec „nowinek i odszczepieńców” rzymskich przylgnął całym sercem." Nadmienic należy że niespełna trzysta lat potem chłopscy unici Podlasia udowodnili wręcz dozgonne przywiązanie do unii. I tu kolejna ciekawostka literacka : To znaleziony gdzieś w otchłaniach internetu wiersz Lucjana Rydla pt. Unita. "Utwór stanowi fragment dramatu Betlejem polskie i powstał w zupełnie innych okolicznościach historycznych niż obecne (1918 ) ... W betlejemskiej stajence na twarz padłem u progu. I we łzach wznoszę ręce, płacząc żywemu Bogu. Bo się serce rozkrwawia Od nowego bezprawia. Męczeńskie ziemie nasze, Lud, co przetrwał Moskali, Przekupczyli Judasze, Na łup schizmie wydali I kładą nam na głowy Nowy wieniec cierniowy. Ojczyzny żywe ciało Rozcięli jak toporem, Aż im w ręku zadrgało Rozdarte takim rozbiorem. Matko! Serce skrwawione Weź pod Twoją obronę... " To narazie tyle - pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Ciąg dalszy o unitach IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.12.03, 19:37 Witaj Piotrze, dzieki za kolejna porcje wiedzy o unitach. Przytoczyles ciekawy tekst. > "Unia puszczała słabe korzenie ,podcinało ją to,że wybitniejsi ze szlachty a > nawet z duchowieństwa prawosławnego rzucali prawosławie nie dla unii lecz dla > katolicyzmu,tak,że Rzym który jedyny z zasady unię szczerze popierał,musiał > tego zakazywać. Prawosławni truimfowali,że biskupi polscy władyków do senatu > nie dopuszczali, a dziedzice unickich popów również nie cenili. Lud uważał unię > > za zamach na swoje odwieczne prawosławie , do którego wobec „nowinek i > odszczepieńców” rzymskich przylgnął całym sercem." Rezerwa ludnosci do Unii zachowala sie chyba najdluzej na Podlasiu, tam tez dosyc szybko postepowala latynizacja tych ktorzy w Rzymie upatrywali mozliwosc awansu. We wczesniejszych postach pisales o niecheci Ostrogskich do Unii. W ponizszym cytacie wroce do czasow "przedunijnych" i przedstawie wybitna postac Prawoslawia. Rzecz bedzie o Konstantym Iwanowiczu Ostrogskim. "Przedstawiając działalność Konstantego Iwanowicza Ostrogskiego na polu prawosławia nie sposób pominąć tu świadectw opisujących jego osobistą pobożność. Współcześni kniaziowi Konstantemu podkreślali jego przywiązanie do prawosławia i widoczną w codziennym życiu pobożność. Niewątpliwie obiektywny z naszego punktu widzenia legat papieski Pison pisał o Ostrogskim, że „jest cnotliwy jak Numa, a mężny jak Romulus”. Wysłannik papieża stwierdzał także z nieukrywanym żalem, że przywiązanie Ostrogskiego do prawosławia jest tak duże, iż nie ma co liczyć na jego konwersję na katolicyzm. Gdyby udało się jednak namówić jego do zmiany wyznania, wówczas pociągnąłby za sobą wielkie rzesze Rusinów, tak wielkim autorytetm i szacunkiem cieszy się wśród współwyznawców" "Przywiązanie do prawosławia nie przeszkadzało Ostrogskiemu żyć w zgodzie z ludźmi innych wyznań i religii. Warto tu wspomnieć, że hetman na dużą skalę osadzał w swoich dobrach (głównie w Ostrogu i w Połonnem) wziętych do niewoli Tatarów, kierując się oczywiście względami czysto praktycznymi. Tatarzy stanowili istotną część prywatnych sił zbrojnych Ostrogskich, nie tylko w czasie życia hetmana. Mieli oni zapewnioną pełną możliwość wyznawania swej muzułmańskiej wiary, także w zbudowanych za zgodą Ostrogskiego meczetach. Taka postawa kniazia Konstantego nie była przecież czymś nadzwyczajnym w ówczesnej Litwie. Pozytywny był również stosunek kniazia Konstantego do katolików. W ogóle można stwierdzić, że kontakty pomiędzy rzymskimi katolikami a prawosławnymi układały się w tym czasie zazwyczaj bardzo dobrze, chyba że w grę wchodziły interesy ekonomiczne (co widoczne było szczególnie w niektórych miastach). Warto tu zacytować królewskiego sekretarza Decjusza, który uważał, podobnie jak wielu mu współczesnych mieszkańców Polski i Litwy, że niewiele różni prawosławnych i katolików: „O Rusinach nie będę mówił, gdyż niewiele różnią się od nas wiarą i choć mają zupełnie inne obrządki, jednak należy ich tolerować, ponieważ w samych dogmatach wiary zgadzają się z nami niemal zupełnie” Mam nadzieje ze nie zanudzilem dlugoscia cytatow. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr o unitach i Ostrogskim IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 04.12.03, 22:39 Dziękuję ci Radku o zwrócenie uwagi na kniazia Ostrogskiego - postać jak sie mi wydaje dość kontrowersyjną,a nawet przedstawianą przez stronę katolicką jako zdrajcę i burzyciela - Czytam o początkach unii : "Był jeszcze jeden aspekt, który kazał władykom poważnie myśleć o tym kroku, mianowicie pożałowania godny stan Cerkwi na Rusi: duchowieństwo pod wieloma względami nie stojące na wysokości swych zadań, urzędy kościelne wystawione na sprzedaż, coraz powszechniejsza – a mająca swe źródło w niskim poziomie wykształcenia – aprobata dla błędów Lutra i Kalwina, nie tylko u świeckich, ale również wśród kleru. Szczerze przygnębiony tym faktem książę Ostrogski tak pisał w jednym ze swych listów do władyki Hipacego Pocieja (z 21 VI 1533): „(...) rozmnożyło się między ludźmi takie lenistwo, ospalstwo, odstąpienie, jako najwięcej dlatego, iż ustali nauczyciele, ustali przepowiadacze Słowa Bożego, ustały nauki, ustały kazania, a zatem nastąpiło zniszczenie i umniejszenie chwały Bożej i Cerkwi Jego, nastąpił głód słuchania Słowa Bożego, nastąpiło zatem odstąpienie od wiary i zakonu” Jak to się stało,że " filar prawosławia ,kniaź Ostrogski,wszedł w porozumienie z róznowiercami przeciw unii i Rzymowi;czerńcy i lud nie szli za władykami" Czy były to urażone ambicje magnata czy też przywiązanie do prawosławia ? Czytam dalej : "Odsunął się od dzieła zjednoczenia książę Ostrogski, który – urażony faktem, że biskupi w rokowaniach z papieżem pominęli jego osobę – z orędownika stał się zawziętym wrogiem unii. To on objął przewodnictwo wśród przeciwników jedności katolickiej, a najbardziej aktywne w tym względzie były bractwa cerkiewne, zwłaszcza wileńskie. " Z opisu wynika również,że dwóch biskupów: Gedeon Bałaban ze Lwowa i Michał Kopysteński z Przemyśla Przybyło do Brześcia, ale przeszli do obozu księcia Ostrogskiego, który starał się za wszelką cenę pokrzyżować zamiary synodu. Podobno rozważał nawet możliwość rozpędzenia ruskiego episkopatu przy pomocy wojska, które sprowadził do miasta. Na szczęście do tego nie doszło. Zapewne za sprawą przedstawicieli króla: Michała Krzysztofa Radziwiłła wojewody trockiego, kanclerza litewskiego Lwa Sapiehy i Demetriusza Chaleckiego, starosty brzeskiego, którzy podjęli jeszcze jedną próbę porozumienia z przeciwnikami unii. "Dnia 9 października 1596 r. we wspomnianej cerkwi św. Mikołaja arcybiskup Hermogen odczytał dokument ogłaszający przystąpienie Rusinów do unii. Następnie biskupi łacińscy i ruscy wymienili pocałunek pokoju, po czym intonując cerkiewną pieśń Chwała Bogu w Trójcy Jedynemu, udali się wszyscy w uroczystej procesji do łacińskiego kościoła Najświętszej Maryi Panny. Tam odśpiewano hymn Te Deum, a na zakończenie niezmiernie dla unii zasłużony ks. Piotr Skarga wygłosił uroczystą homilię o jedności Kościoła. Odpowiedzią przeciwników unii była klątwa, jaką Grek Nicefor oraz biskupi Bałaban i Kopysteński – zgromadzeni wespół z luteranami i kalwinami w zborze kalwińskim (!) – rzucili na metropolitę, biskupów i tych wszystkich, którzy się za unią opowiedzieli. Metropolita nie pozostał dłużny i wraz ze swoimi sufraganami wyklął dyzunitów. Tak dopełniło się zjednoczenie większości Rusinów ze Stolicą Apostolską, co król Zygmunt III obwieścił uniwersałem z 15 grudnia 1596 r. Przeciwnicy unii nie złożyli jednak broni. Co więcej, uzyskali wydatne wsparcie ze strony schizmatyckiej Moskwy i Kozaków. Książę Ostrogski nadal podburzał przeciw niej ruską szlachtę i bractwa cerkiewne, wytaczał unitom procesy, aby ich oczernić w oczach społeczeństwa, a za pośrednictwem założonej przez siebie akademii w Ostrogu, wydawał pisma godzące w katolicką jedność. W antyunijnej zajadłości nie wahał się nawet współdziałać z protestantami! Podobnie Nicefor podjudzał duchowieństwo ruskie, aby oparło się unii i stojąc przy patriarsze wybrało sobie innych biskupów i metropolitę. Niestety, groźba restytuowania schizmatyckiej hierarchii w Rzeczypospolitej była realna i wkrótce stała się faktem. Słynnej polskiej tolerancji trzeba przypisać fakt, że – wbrew Artykułom... – nie zatrzymano na granicy patriarchy jerozolimskiego Teofanesa. Pod opieką Kozaków udało mu się wyświęcić na schizmatyckiego metropolitę Kijowa Hioba Boreckiego, a kilku innych schizmatyków na resztę stolic biskupich. W ten sposób już w 1620 r. obok hierarchii unickiej w Polsce pojawiła się druga – schizmatycka. Mimo tych trudności i doznawanych cierpień Cerkiew unicka wzrastała, głównie dzięki godnej podziwu postawie bezpośrednich następców metropolity Michała Rahozy: Hipacego Pocieja i Józefa Welamina Rutskiego. Władycy skoncentrowali swoje wysiłki na wychowaniu kapłanów i zakonników według wymogów teologii i prawa kościelnego, ludu zaś w przywiązaniu do prawdziwej wiary.... Warto to poczytać,niemniej też przepraszam za przydługie cytowanie Ps Oczywiście trzeba będzie podać źrodełka informacji ale o tym w dalszych postach Pozdrawiam serdecznie Radku Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Ciąg dalszy o unitach 04.12.03, 23:18 Witaj Piotrze i Wolf Chciałem się włączyć po dłuższej przerwie do dyskusji, a ze tematyka aktualnie przez was omawiana jakoś tam i mnie dotyczy to i okazja jest dobra. Na wstępie - zagiął mnie Nowosielski. Nie wiedziałem że aż tag dopiekł Cerkwi polskiej. Chyba w "centrali" Go za to nie lubią. U nas raczej nikt Cerkwi przecież nie krytykuje - ludzie z zewnątrz mogliby zostać oskarżeni o nietolerancję a wewnątrz - krytyk szybko zostałby unieszkodliwiony - w końcu to mała społeczność. Jeżeli chodzi o język - to nie zgadzam się z tobą Wolfie, że językiem kazań na Podlasiu jest ukraiński i białoruski i tylko niekiedy rosyjski. Tak napisałeś kilka postów wcześniej. Ja sie z taką sytuacją nie spotkałem i o niej nie słyszałem. W kazaniach używany jest "basic rusian" a w liturgi jest synodalny czyli starosłowiańska w wymowie rosyjskiej. Oczywiście oprócz języka panuje szeroko pojęte ruskolubje. Tak jak napisał nowosielski - nasi księża nie są Rosjanami, są tutejsi, ale w duchu bliżej im do Rosji niż Ukrainy czy Białorusi. Jest to w dużej części spowodowane cienką warstwą inteligencji prawosławnej na Podlasiu, która nie może wpłynąć na szerokie ożywienie narodowe Białorusinów i Ukraińców a co za tym idzie wpływać na język w cerkwi. Księża przyzwyczajeni do rosyjskiego, takiego też i używają w części także w kontaktach z wiernymi jako języka kulturniejszego tzn bardziej odpowiadającego kontaktom z Bogim i w Jego imieniu. Może z zewnarz jest to śmieszne czy wręcz żałosne ale to dla nas wielki problem. Prowadzi to do samounicestwienia naszej mniejszości. Zresztą dowodem tego jest np dyskusja na forum Cerkiew.pl, gdzie większość młodzieży domaga się polskiego, a argumenty działaczy mniejszościowych traktuje jak ludzi z innej planety. Stąd można powiedzieć, że to co miała zrealizować unia tj polonizację i katolicyzację Podlasian, zostało zachamowane przez Rosjan wprowadzających z powrotem Prawosławie, tym razem już we "własnej" wersji. Dzisiaj przez Cerkiew jest jednak wprowadzana unicka polityka asymilacji. Na szczęście jest w tym wszystkim mały plus. Mamy dziś prawo sami na to wpływać, jaki jest język czy oblicze narodowe naszego narodu. Bo już ani Rosjanie ani Polacy nie narzucają odgórnie swojej polityki w tej dziedzinie. Nidługo wrzucę na nadbuhom dwa artykuły dotyczące cerkwi i pańswa przed wojną. Jeden z nich dotyczy polityki polonizacji Prawosławia metodami administracyjnymi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: Ciąg dalszy o unitach IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.03, 23:24 www.harazd.net/%7Enadbuhom/czy/czy_obliczenarodcerkwi.htm www.harazd.net/%7Enadbuhom/czy/czy_polonizacjacerkwi.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Ciąg dalszy o unitach IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.12.03, 21:02 Dzieki za linki, akurat idzie weekend i mozna w ciszy i spokoju zajac sie ciekawa lektura. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Link o prawosławiu na Zakarpaciu i w Karpatach IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 06.12.03, 17:51 Polecam tekst : Jana Jacka Burskiego " Zakarpacie a Łemkowszczyzna. Podloze i rozwój ruchu prawosławnego w okresie międzywojennym : www.olszowka.most.org.pl/teksty/zakalem.rtf Chyba coś mi hiperłacze siadło ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Moje wywody IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.12.03, 21:01 Witam, milo patrzec gdy ktos wlacza sie do zywej dyskusji. Napisales Andrzeju >Jeżeli chodzi o język - to nie zgadzam się z tobą Wolfie, > że językiem kazań na Podlasiu jest ukraiński i białoruski i tylko niekiedy > rosyjski. Tak napisałeś kilka postów wcześniej. Ja sie z taką sytuacją nie > spotkałem i o niej nie słyszałem. W kazaniach używany jest "basic rusian" a w > liturgi jest synodalny czyli starosłowiańska w wymowie rosyjskiej. Oczywiście > oprócz języka panuje szeroko pojęte ruskolubje. Tak jak napisał nowosielski - > nasi księża nie są Rosjanami, są tutejsi, ale w duchu bliżej im do Rosji niż > Ukrainy czy Białorusi. Jest to w dużej części spowodowane cienką warstwą > inteligencji prawosławnej na Podlasiu, która nie może wpłynąć na szerokie > ożywienie narodowe Białorusinów i Ukraińców a co za tym idzie wpływać na język > w cerkwi. Księża przyzwyczajeni do rosyjskiego, takiego też i używają w części > także w kontaktach z wiernymi jako języka kulturniejszego tzn bardziej > odpowiadającego kontaktom z Bogim i w Jego imieniu. Może z zewnarz jest to > śmieszne czy wręcz żałosne ale to dla nas wielki problem. Prowadzi to do > samounicestwienia naszej mniejszości. Zresztą dowodem tego jest np dyskusja na > forum Cerkiew.pl, gdzie większość młodzieży domaga się polskiego, a argumenty > działaczy mniejszościowych traktuje jak ludzi z innej planety. Stąd można > powiedzieć, że to co miała zrealizować unia tj polonizację i katolicyzację > Podlasian, zostało zachamowane przez Rosjan wprowadzających z powrotem > Prawosławie, tym razem już we "własnej" wersji. Dzisiaj przez Cerkiew jest > jednak wprowadzana unicka polityka asymilacji. W swoich postach opieram sie najczesciej na przeczytanych tekstach i tym co uslysze od ludzi. Stad moga wynikac bledy. Na pewno masz wiekszy zwiazek z moim ukochanym Podlasiem, ja bywam tam tylko kilka razy w roku i reszte swojego swiatopogladu ksztaltuje w oparciu o lekture i rozmowy. To co napisalem uslyszalem od osoby zwiazanej z Prawoslawiem na tych terenach. Zgodze sie oczywiscie, ze najczesciej w czasie kazania uslyszymy rosyjski, ja np. slyszalem tylko rosyjski, ale nie bywam w malych wioskach i wzialem za dobra monete to co uslyszalem. Zauwaz, ze na Cerkiew.pl zdania sa podzielone. Tylko czesc jest za polskim. Natomiast jesli chodzi o jezyk liturgii to wiekszosc jest za SCS. Napisales o "rusyfikacji" Cerkwi. To zagrozenie widzial juz kniaz Ostrogski ""...Ostrogski, pociągający przykładem swym, był typem budzącej się tam do życia narodowości. Oparty na kulturze obywatelskiej polskiej, zalicza sam siebie do Europy zachodniej i tylko z nią szuka związków duchowych, kulturalnych. Zalicza się jednakże zarazem do prawosławia, a "nowinkom" hołduje dlatego, że szuka dróg do odrodzenia Cerkwi, której nigdy nie zamyśla porzucać, przywiązany do niej fanatycznie. Ale niema to nic do jego przekonań politycznych: nienawidzi Moskwy, narzucającej się na opiekunkę prawosławia, gardzi moskwicizmem i żadnych nie widzi stycznych pomiędzy sobą a Moskwą, lecz przeciwnie, zupełną odrębność i całkowite przeciwieństwo. Widzi dwie różne całkiem kultury, z których jedną pragnie zwalczać. Z ochotą staje na czele wojsk litewskich, ażeby walczyć z Moskwą; całe jego życie jest jej zwalczaniem. Ale nie staje się przez to bynajmniej Polakiem, ani go też nikt z Polaków, za Polaka nie uważa. Jest czemś odrębnem. Sam zaliczał siebie zawsze do Rusi - a więc i my musimy go do niej zaliczyć; z tego zaś wniosek nieuchronny, że Ruś ukrainna (województwa podolskie, bracławskie, kijowskie) poczynała wyodrębniać się narodowo od Moskwy. Za Konstantym Ostrogskim stała cała inteligencja ruska Ukrainy, świecka i duchowna." Na koniec jeszcze chcialbym sie nie zgodzic z Twoim stwierdzeniem ze Cerkiew prowadzi polityke asymilacji, nic takiego nie zauwazylem. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O unitach i Ostrogskim cz.2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.12.03, 22:33 Piszesz Radku b.ciekawie o owym kniaziu - ja przytoczę tu krotką opinię Jasienicy, ktory pisząc raczej negatywnie o politycznych aspektach unii i jej wprowadzaniu, pisze równocześnie negatywnie o Ostrogskim ; "Przeciw elitarnej decyzji jął podniecać tłumy.Zażadał zwołania soboru prawosławnego i natychmiast porozumial sie z obradującym w Toruniu synodem protestanckim. Grozil krolowi wojną domową. Po jego stronie wypowiedziały sie wpływowe bractwa prawosławne ze Lwowa i wilna" Rownocześnie Jasienica pisząc o polityce polskiej tamtego okresu ,szczególnie o fanatyźmie religijnym Zygmunta III mówi : " Zatargii religijne w Polsce i na Litwie były zjawiskiem groźnym,na Ukrainie śmiertelnie niebezpiecznym. Nie tylko dlatego,że tam na zachodzie i pólnocy ,złe potrawy warzyły się we własnych sosach - Polacy krzywdzili innych Polakow,Litwini Litwinów - tutaj zaś szlacheccy Lachowie upośledzali wiarę plebejskiej Rusi. I bez podniet natury wyznaniowej trwała na Ukrainie wojna wszystkich przeciwko wszystkim. Nie należy dorzucać siarki do materiałow palnych" /P.Jasienica "Rzeczpospolita Obojga narodów - srebrny wiek"/ Obawiam sie że ta opinia Mistrza Polskiej Historii dość dobrze charakteryzuje skutki uni brzeskiej i jej następstwa. A co na to mówią wspólczesne żródła katolicko-klerykalne to juz może następnym razem. Życzę miłego weekendu i lektury "z nad Bugu... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Andrzejowi do tematu IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.12.03, 21:48 Napisałeś Andrzeju /Andrijku ;-)/: "U nas raczej nikt Cerkwi przecież nie krytykuje - ludzie z zewnątrz mogliby zostać oskarżeni o nietolerancję a wewnątrz - krytyk szybko zostałby unieszkodliwiony - w końcu to mała społeczność." Dla mnie zabrzmialo to dość niezrozumiale a nawet groźnie - szczególnie o tym "unieszkodliwieniu" - próbuję to tłumaczyć jako rodzaj "ostrcyzmu towarzyskiego" bo chyba to miałeś na myśli. Jesli natomiast chodzi o "rusolubie" podlasian myślę że masz tu na myśli moskalofilstwo. A propos jego było ono a ponoć i jest dość powszechne u Łemków - tyle że jego korzeni należy się ponoć doszukiwać w zapamietanym przez przodków przemarszu wojsk carskich przez przełecz dukielską na pomoc austriakom nie mogącym sobie poradzić z powstaniem węgierskim a i postrzegana przez rusinów karpackich /a raczej domniemaną/ potęgą carską w latach I wojny /jak i ciągle żywym marzeniu o panslawiźmie/. Inna sprawa że to samo wydarzenie historyczne było źródłem nienawiści Węgrów wobec Rusinów i organizowanym "urzędowym zbrodniom" wobec grekokatolików w czasie tamtej wojny /kiedy to honwedzi węgierscy odznaczali sie wyjątkowym sadyzmem wobec cywili posądzanym o szpiegostwo i sprzyjanie moskalom/. Wspominałem o tym w zaczętym a nie zakończonym wątku o tym okresie. Co do Nowosielskiego - namawiam na przestudiowanie jego myśli w cytowanej ksiązeczce /Zbigniew Podgórzec "Mój Chrystus Rozmowy z Jerzym Nowosielskim " Wydawnictwo ŁUK Białystok 1993/ Dziękuję serdecznie za namiary na arcyciekawe linki nadbuhowsko-narwiańskie. A jeszcze jedno Andrzeju - czytałeś zapewne artykuł Bohdana Huka o Zalesiu - czy nie byłoby możliwe opublikowanie jego tłumaczenia /np w twoim wykonaniu/ na polski 'on line" np w "Nad Buhom...". Bo na przykład moja znajomość ukraińskiego /a i Radka jak sądzę/pozwoliła jedynie częsciowo na zrozumienie jego treści :-( Byłby to arcyciekawy wątek galicyjski w waszym b.ciekawym sajcie . Pozdrawiam - cieszę się że do nas zaglądasz. Ps Może masz jakieś ciekawostki o obecnym życiu klasztoru w Ujkowicach? Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Andrzejowi do tematu 07.12.03, 22:56 Rzeczywiście Wolfie, mówiąc o wprowadzaniu polityki asymilacyjnej przez cerkiew może trochę się zagalopowałem. Może chodzi o tem sam problem - tylko że z "drugiej strony", tzn. cerkiew nie jest, tak mi się wydaje na podstawie obserwacji wałsnych i nie tylko, zainteresowana wspieraniem czy pobudzaniem jakichkolwiek oznak odrębności narodowej swych wiernych. A juz nie ma mozwy o cerkwi narodowej jak np w Kanadzie czy USA. Z jednej strony jest to spowodowane słabą świadomością nardową, czyli niewielkim zainteresowaniem wiernych, wręcz niechęcią do zmian, z drugiej, co wynika z pierwszej w jakimś stopniu, chwaleniem cudzego a nie znaniem swojego w wykonaniu księzy. Chodzi oczywiście o rosyjskość. Nie ma ona na Podlasiu tak zorganizowanej formy jak miała rusofilskość wśród Łemków, ale się ją odczuwa. Istnieje towarzystwo mniejszości rosyjskiej, skupiające w wiekszości nie - Rosjan - "tutejszych". którzy swe dzieci prowadzają na lekcje rosyjskiego, gdyż jest światowy i kulturalny. Język rosyjski jest np. nauczany przy Cerkwi, inni "Rusini" mogą sobie pomarzyć. Ich działania bedą dyskretnie rozbijane o mur niechęci. Oczywiście oficjalnie wszystko jest cacy, wszyscy chętni do współpracy ale w praktyce brak jest oczywiście pomocnej dłoni cerkwi. Chodzi właśnie o wolę - coś niemierzalnego. Nie da się tego udowodnić ani złapać na goroącym uczynku. To się czuje. Inna sytuacja jest oczywiście na Pd. Polski, gdzie świadomość narodowa jest duża, i w cerkwi prawosławnej panuje ukraiński. Szokiem była dla mnie wizyta w cerkwi w Komańczy gdzie batiuszka, pochodzący z Podlasia, służył po ukraińsku. To był SZOK. Naprawdę. Później jednak zrozumiałem, że i ludzie tam inni i nie można oskarżać tylko cerkwi jako instytucji, ale też samemu działać w tym kierunku. Wierzę że tak sie stanie - i obok większości parafi polskojezycznych "dorobimy siE" jakiejś z językiem naszych przodków. > Dla mnie zabrzmialo to dość niezrozumiale a nawet groźnie - szczególnie o > tym "unieszkodliwieniu" - próbuję to tłumaczyć jako rodzaj "ostrcyzmu > towarzyskiego" bo chyba to miałeś na myśli. Coś podobnego - zakaz udzielania wywiadów niepokornym dziennikarzom przez batiuszków, zakaz sprzedawania niesłusznej prasy - dotyczy np białoruskiego Czasopisu -mają swoją stronę www, za pisanie jak Nowosielski, i inne nieoficjalne metody. Oczywiście dowodu na papierze na ostentacyzm ze zrozumiałych względów nie znajdziesz. > czytałeś zapewne artykuł Bohdana Huka o Zalesiu - > czy nie byłoby możliwe opublikowanie jego tłumaczenia /np w twoim wykonaniu/ > na polski 'on line" np w "Nad Buhom...". Bo na przykład moja znajomość > ukraińskiego /a i Radka jak sądzę/pozwoliła jedynie częsciowo na zrozumienie > jego treści :-( > Byłby to arcyciekawy wątek galicyjski w waszym b.ciekawym sajcie . > Pozdrawiam - cieszę się że do nas zaglądasz. > > Ps Może masz jakieś ciekawostki o obecnym życiu klasztoru w Ujkowicach? Mógłbym to przetłumaczyć ale nie wiem kiedy się za to wezmę - po prostu z lenistwa. Oczywiście przeczytałem to już - jest to temat na tyle ciekawy, ze od samego początku śledzę twój wątek na forum. Dotyczy mnie on o tyle, że mój ojciec pochodzi z podobnej "sytuacji" - jego wieś jest językowo spolonizowana i leży wśród wsi polskich, zachowało się wyznanie i świadomość dawnej ruskości - stąd podobnie jak pod Rzeszowem u Ciebie - pewna specyficzna swiadomość małej ojczyzny, korzeni, pogranicza - w praktyce a nie w sloganach. Jeżeli chodzi o Ujkowiece, to mają swoja stronę . Jest tam mój kumpel - muszę go odwiedzić. Jest też książka "Precz z mnichami" - zbiór artykułów dotyczących sytuacji Prawosławai po wojnie, w tym i powstania monastyru w Ujkowicach. Na stronie chyba jest włąsnie tene fragment. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Andrzejowi do tematu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.12.03, 23:50 Witam, dzis bedzie krociutko ze wzgledu na pozna pore. >Istnieje towarzystwo > mniejszości rosyjskiej, skupiające w wiekszości nie - Rosjan - "tutejszych". > którzy swe dzieci prowadzają na lekcje rosyjskiego, gdyż jest światowy i > kulturalny. Język rosyjski jest np. nauczany przy Cerkwi, inni "Rusini" mogą > sobie pomarzyć. Po przeczytaniu tego tekstu wlos mi sie zjezyl na glowie, co prawda wiem o nauczaniu rosyjskiego przy cerkwi, ale o takich sytuacjach nie mialem pojecia, zakrawa to na absurd. Wydaje mi sie ze takie sytuacje sa spowodowane obciazeniami historycznymi - lepszy rosyjski niz "tutejszy", ze o polskim nie wspomne. Rozwine watek pozniej. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O unitach i cerkiewce we wsi Rudka IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 08.12.03, 21:33 Witam- Andrzeju - ja,haliczanin- moge zrozumieć niuanse poszukiwan tozsamości przez podlasian, z tym że tam szukają oni pomiedzy ruskością,ukraińskością ,białoruskościa i polskością. U nas - to tylko wybór w grzebaniu sie w ukrainskich korzeniach albo wmawianie sobie polskości /co oczywiście biorąc pod uwagę nasze podkarpackie realia jest "najbezpieczniejsze"/. No oczywiście pozostaje jeszcze kosmopolityzm ;-)) A teraz powrót do wątku ; Bardzo ciekawy opis historii uni znalazłem na stronie : piusx.org.pl/zw/39/39unia.html Autor Benedykt Czarny prezentuje tam opracowanko ; Ruthenis receptis, czyli geneza i dzieje unii brzeskiej. Wprawdzie prezentowane tam poglądy plasują sie na prawo od radia maryi /dalej juz tylko ściana ;-)/ ale warto sie z nimi zapoznać - namawiam. A teraz całkim wspólczesny pogląd na unię zwarty w liście pasterskim Biskupa siedleckiego Jana Mazura ze stycznia 1996 roku; "Poprzez Unię Brzeską z 1596 roku na terenach polski została przywrócona jedność między kościołem prawowsławnym i rzymsko katolickim.Kościól prawosławny zjednoczony z kościołem rzymskokatolickim nosi nazwe Koscioła unickiego. Przywrócona jednośc Kościoła zaowocowała wieloma dobrami. przede wszystkim Kościół rzymskokatolicki i Kościół unicki stały się dla siebie kościołami siostrzanymi, a wierzący przestali być już obcymi i przyjęli postawę braci. Jedność obudziła odpowiedzialność jednych za drugich i potrzebę dzielenia się nawzajem dobrami, ktore każdy posiadał" Koniec cytatu - ciekawe co sadzicie o tym cytacie, dla mnie to niestety ahistoryczny bełkocik - - i jest mi przykro... A teraz galicyjski obrazek , W miesięczniku "spotkania z zabytkami" z grudnia tego roku napotkalem na opis wspołczesnego stanu cerkiewki we wsi Rudka, kolo nadsańskiej Sieniawy/ byłem tam w tym roku/- na pólnocny wschod od Rzeszowa. Tą nieużytkowaną cerkiewką zarządza parafia rzymskokatolicka w Cieplicach.Cerkiew unikatowa z XVii wieku w bardzo złym stanie technicznym ,zagrzybiona. "Niestety obecny własciciel najwyraźniej nie jest zainteresowany zachowaniem tego obiektu / obok znajduje sie nowy murowany kościól a w zabytkowej świątynii urzadzono ogolnie dostępną rupieciarnie /.../ W tej sytuacji byc moze jedynym ratunkiem dla cerkiewki byloby jej przeniesienie do skansenu w Sanoku lub Kolbuszowej/." Ale to nie wszystko - porównałem moje zdjecia tej cerkiewki, i zdjecie z "S.zz." ze zdjęciem jej /z 1974 roku/ opublikowanym w bardzo ciekawym albumie W.Sobockiego "drewniana Architektura cerkiewna Małopolski Środkowej - powiat jarosławski" Oto na tym starym zdjęciu ta piekna cerkiewka /w stylu zblizonym do bojkowskiego/ ma nad babińcem / przykrytym dachem łamanym "polskim"/ wysoką dzwonnicę. na tym zdjęciu ze "Spotkań..." juz nie ma tej dzwonnicy, ani "polskiego" dachu, jest prowizoryczny daszek pokryty pordzewiała blachą. Dzownnica wyparowala !!! na zabytku wpisanym do rejestru już w 1959 roku. A co do SIÓSTR z listu biskiskupa Mazura - coś mi w historii wyglądają one bardziej na Balladynę i Alinę /te od Słowackiego/- najgorsze ,że dość często zamieniające sie rolami - niż na wymarzone przez Przewielebnego kochajace sie siostrzane dzieweczki "dzielące się wszystkim co mają" Pozdrawiam - czekam Radku na twoją ,zapowiedzianą wypowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Metropolita Dionizy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.12.03, 22:36 Witam, mialem dzis rozwinac watek jezyka w Cerkwi, ale przeczytalem tekst o konwersjach na prawoslawie i bardzo zdziwil mnie zarzut "rusofilstwa" w stosunku do Metropolity Dionizego. Dionizy nie mial ciagot ku patriarchartowi moskiewskiemu czego wyraz dal swoja postawa w czasie II wojny swiatowej. Jego powrotu domagali sie u Hansa Franka wlasnie prawoslawni Ukraincy, Dionizy dzialal tez na rzecz bialorutenizacji Cerkwi na terenach bialoruskich. Po wojnie byl przesladowany za wypowiedzi antyrosyjskie (fakt, ze antybolszewickie). Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re. : Metropolita Dionizy IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 09.12.03, 16:23 Ciesze się Radku,że wspomniałeś o tej ciekawej postaci Polskiego Autokekafilcznego KPrawosławnego- przypominam jego metropolity od 1924 roku do 1948. Na temat jego działalności powojennej znalazłem sporo śladów w opracowaniu IPN "Akcja Wisła" /pod red. jana Pisulińskiego - cykl Konferencje IPN - W-wa 2003/ a konkretnie w pracy Grzegorza Kuprianowicza "Akcja Wisła a Kościół prawosławny". Przy postaci Dionizego /Waledyńskiego/ warto się zatrzymać - prosze napisz conieco! Ja się szykuje ale do postaci Błogosławinych biskupów eparchii unickiej w Przemyslu - Jozafata Kocyłowskiego i Hryhorija Łakoty - postaci bardzo ale to bardzo ciekawych . No i trzeba będzie kiedys tam coś skrobnąc o Apostolskiej Administracji Łemkowszczyzny. Ps. Widzę,że nasz Andrijko działa trochę w dwóch ciekawych dyskusjach na forum Białystok i Forum słowiańskim - może tam wdepnę kiedy;-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: 1939 i pozniej IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.12.03, 23:06 Witam, mysle, ze cytat z tekstu autorstwa G. Kuprianowicza przyblizy troche postac metropolity Dionizego (Waledynskiego). "Metropolita Dionizy kierował Kościołem do listopada 1939 r. kiedy to został zmuszony do przekazania rządów arcybiskupowi Serafinowi (Lade) i osadzony w areszcie domowym w Otwocku zaś biskup lubelski Tymoteusz (Szretter) został wysłany do monasteru w Jabłecznej. Arcybiskup Serafin który objął kierowanie diecezją warszawsko-chełmską dążył do przywrócenia Kościołowi tradycyjnego rosyjsko-synodalnego charakteru zarządził wprowadzenie starego stylu zlikwidował Konsystorz Diecezjalny pragnął też likwidacji autokefalii. Jednocześnie trwał proces odradzania życia cerkiewnego np. w maju 1940 r. zwrócono prawosławnym sobór na Górze Chełmskiej. Władze okupacyjne nie miały jeszcze skrystalizowanej koncepcji uporządkowania spraw Kościoła prawosławnego w Generalnym Gubernatorstwie rozważano nawet anulownie autokefalii i przyłączenie do diecezji berlińskiej za czym opowiadały się środowiska rosyjskie. Środowiska ukraińskie dążyły do przywrócenia jako zwierzchnika Kościoła metropolity Dionizego i spełnienia takich postulatów jak: utworzenie nowych diecezji, wyświęcenie biskupów-Ukraińców, uwzględnienie w życiu Kościoła faktu, że zdecydowaną większość jego wiernych stanowi ludność ukraińska (np. poprzez wprowadzenie jako urzędowego języka ukraińskiego). Zabiegi te po kilku miesiącach przyniosły pozytywny skutek i 23 września 1940 r. metropolita Dionizy został przyjęty przez gubernatora Hansa Franka, od którego otrzymał zgodę na ponowne objęcie kierowania Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym w Generalnym Gubernatorstwie (taka była jego oficjalna nazwa). Tydzień później, 30 września. Sobór Biskupów podjął decyzję o reorganizacji Kościoła i jego podziale na trzy diecezje: warszawsko-radomską, chełmsko- podlaską i krakowsko-łemkowską. Zdecydowano wówczas także o wyświęceniu na nowych biskupów prof. J. Ohijenki oraz archimandryty Paladiusza (Wydybidy- Rudenki)" Na dzis to tyle, jutro lub pojutrze (zalezy od ilosci wolnego czasu) postaram sie wrzucic cos o stosunku metropolity Dionizego do dazen Bialorusinow. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Metropolita Dionizy -- Biskup Kocyłowski IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 11.12.03, 18:37 Dziękuję Radku za ciąg dalszy o Metropolicie Dionizym. Myśle,że warto by również wspomnieć o Jego wkładzie w unormowaniu stosunkow Państwa Polskiego i Autokefalii w latach 30-tych, jego odważnym powrocie z wojennej tułaczki do wyzwolonej Warszawy czy chociażby działalności w powojennym Prawosławnym Metropolitalnym Komitecie Niesienia Pomocy przesiedleńcom na ziemie odzyskane. Liczę tu jednak na ciebie ;-) Ja zaczynam natomiast wątek przemyskiego biskupa grekokatolickiego Błogosławionego Jozafata Kocyłowskiego ogłoszonego w gronie 28 innych blogoslawionych w trakcie lwowskiej mszy /26.czerwca 2001 roku/ przez Papieża JP II / kiedy to powiedzial między innymi - "opuszczająć ukraińska ziemię przesyłam moje serdeczne i pełne szacunku pozdrowienie dla siostr i braci oraz Pasterzy kościoła prawosławnego"/ A teraz na początek link do historii o powojennej gehenny Bł. Jozafata ; www.ipn.gov.pl/biuletyn/7/biuletyn7_6.html Tu uwaga - cytowane materialy są autorstwa rzeszowskiego badacza IPN Pana Dariusza Iwaneczko /brawo rzeszowiak/ No i też na początek dyskusji życiorys Błogoslawionego : "Josyf Kocyłowski (3 marca 1876-17 listopada 1947) urodził się w Pakoszówce koło Sanoka. W 1901 rozpoczął studia w Collegium Ruthenum w Rzymie, które ukończył w 1907. Został wyświęcony na kapłana; w 1911 wstąpił do nowicjatu bazylianów i tam przybrał imię Jozafat. 23 sierpnia 1917 Jozafat Kocyłowski został konsekrowany na biskupa i objął greckokatolicką diecezję przemyską. Początkowo, po uzyskaniu przez Polskę niepodległości, Kocyłowski był niechętny wobec władz polskich. Po 1923 greckokatolicki biskup przemyski podejmował próby pogodzenia interesów narodowych z lojalnością wobec państwa polskiego; ściśle współpracował z episkopatem rzymskokatolickim. W trudnych latach drugiej wojny światowej starał się łagodzić konflikty ukraińsko-polskie. Aresztowany przez funkcjonariuszy UB w 1945, a następnie wypuszczony, został ponownie aresztowany przy współudziale NKWD i deportowany do ZSRR, gdzie zmarł w łagrze w Czapajewce koło Kijowa. W 2001 r. podczas pielgrzymki na Ukrainę Ojciec Święty Jan Paweł II zaliczył bp. Jozafata Kocyłowskiego wraz z innymi duchownymi w poczet błogosławionych." To co na pierwszy rzut oka widać w życiorysie to miejsce urodzenia - Pakoszówka pod Sanokiem. W tej samej miejscowości urodzil się wspominany tu już diak Pan Włodzimierz Marczak autor bardzo ciekawych wspomnień "Ukrainiec w Polsce" i opowieści o jego drodze do prawosławia.. Prosze sobie wyobrazić,że to nie jedyny Ich "punkt wspolny" - i Pan Marczak i Bł. Kocyłowski byli powojennymi wieźniami rzeszowskiego zamku /hitlerowskiej i komunistycznej katowni - u tych ostatnich dla wieli Ukraincow - rzeczywistych czlonkow upa jak i całkowicie niewinnych ofiar/. Pan Marczak /zaraz po powrocie z syberyjskiego zesłania/ był więziony w rzeszowskim zamku pod zarzutem skontaktowania sie z bratem - żołnierzem UPa i udzielonej bratu pomocy. Kocyłowski natomiast byl tu więziony pod fikcyjnymi zarzutami /rzekomej wspolpracy z Niemcami oraz dostarczania chleba więxniom ukraińskim prztrzymywanym w Przemyślu/w okresie od 20 września 1945 roku do 18 stycznia 1946 . Ale moze więcej na ten temat napisze przy nastepnym wejściu Pozdrawiam czytających i piszących Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Metropolita Dionizy -- Biskup Kocyłowski IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.12.03, 21:08 Witam, dzisiejszy post jest kontynuacja wojennych kolei Cerkwi, wyszperalem ten tekst zanim przeczytalem twoj post. W zwiazku z tym lata 30-te i okres powojenny beda poruszone w pozniejszych postach. Watek bialoruski nie jest co prawda zwiazany z Rzeszowem, ale wiesz, ze Bialorusini tez sa mi bliscy. "Wkrótce Białoruska Rada Cerkiewna, powołana we wrześniu 1941 r. w Warszawie, w porozumieniu z metropolitą Dionizym wysunęła propozycję wyświęcenia biskupów- Białorusinów. W kolejnych miesiącach wyświęceni zostali biskup Filoteusz (Narko) oraz biskup Atanazy (Martos), wcześniej mnich monasteru w Jabłecznej i spowiednik monasteru w Turkowicach. Pod naciskiem białoruskich działaczy narodowych kierownictwo Kościoła przekazano arcybiskupowi mohilowskiemu i mścisławskiemu Filoteuszowi (Narko). Podjęto też działania w kierunku nadania Kościołowi Prawosławnemu na tych terenach białoruskiego charakteru narodowego i uzyskania dla niego statusu Kościoła autokefalicznego, a w sierpniu 1942 r. proklamowano powstanie Białoruskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Jednak nie doszło tu do otwartego rozłamu." Przeczytalem teksty z przytoczonego przez Ciebie linku (piusx.org.pl) i widze, ze dla niektorych droga do dialogu jest jeszcze bardzo daleka. Nie wiedzialem, ze sympatyzuje ze schizmatykami i heretykami:) Pozdrawiam R. P.S. teraz zabieram sie do uwaznej lektury biuletynu IPN Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Metropolita Dionizy -- Biskup Kocyłowski 11.12.03, 22:49 Jeżeli chodzi o lata 20 lecia międzywojennego, to jest na ten temat obszerna praca Między tradycją a rzeczywistościa. Państwo wobec prawosławia 1918-1939. Mirosławy Sapirzyńskiej Turek. Dawałem na stronie NBiN dwa artykuły dotyczące polityki narodowościowej i polonizacji cerkwi. Ale reszta też jest ciekawa. Szczególnie sylwetki osób związanych z cerkwią w tym okresie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Prawosławie i Abp.Szeptycki - Andrzejowi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.03, 13:23 Napisałeś Andrzeju Jeżeli chodzi o lata 20 lecia międzywojennego, to jest na ten temat obszerna > praca Między tradycją a rzeczywistościa. Państwo wobec prawosławia 1918-1939. > Mirosławy Sapirzyńskiej Turek. Dawałem na stronie NBiN dwa artykuły dotyczące > polityki narodowościowej i polonizacji cerkwi. Ale reszta też jest ciekawa. > Szczególnie sylwetki osób związanych z cerkwią w tym okresie. Namawiam Was do przeczytania b.ciekawego artykułu o Metropolicie Andrzeju Szeptyckim i jego relacjach z prawosławiem właśnie w latach międzywojnia www.archidiecezja-gr.opoka.org.pl/szeptycki01.htm Jarosław Moskałyk Metropolita Andrzej Szeptycki - od powszechności do jedności Kościoła Oczywiście do życiorysu szptyckiego wrócę w stosownym czasie Tutaj tylko dwa cytaty - o odrodzeniu religii wschodu i pojednaniu : "Aby przyczynić się do zbliżenia ze strony formalnej, metropolita starał się usuwać za wszelką cenę z Kościoła i obrządku greckokatolickiego wszystkie naleciałości przyswojone z Kościoła łacińsko-polskiego, albo synodalno- moskiewskiego. Zatem praktyki obrzędowe Szeptycki dostosowywał do XVI i XVII wieku, do czasów panowania metropolitów Welamina Rutskiego i Piotra Mohyły. W ten sposób pracował on nad przywróceniem obrzędowi bizantyńskiemu jego czystości, piękna i wielkości. Bardzo interesował się tematyką obrzędowo- liturgiczną, zbierał i studiował greckie oraz cerkiewno-slowiańskie teksty liturgiczne, snuł różne plany i zamierzenia, aby doprowadzić do obrzędowej jednomyślności w swoim Kościele." O relacjach z prawosławiem : Praktycznie swoją tolerancję i miłość do prawosławnych metropolita wyrażał różną formą obrony ich przed prześladowcami. Na przykład, gdy w latach 1929- 1930, w okresie tak zwanej rewindykacji, zażądano od prawosławnych zwrotu ponad siedmiuset cerkwi, metropolita stanął w ich obronie. Osobiście interesował się i działał na rzecz podnoszenia świadomości religijno-narodowej bratniego narodu białoruskiego tuż po rewolucji w 1905 roku. Na własny koszt kierował studentów białoruskich do wyższych szkół we Lwowie, Rzymie, Insbrucku, moralnie i finansowo podtrzymywał białoruskie wydawnictwa i pomagał białoruskim emigrantom." Mam nadzieję że te cytaty zachęcą Was Radku i Andrijku do poznania tej Wybitnej Postaci Galicyjskich Unitów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Prawosławie i Abp.Szeptycki - Andrzejowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.12.03, 20:38 Witam, nareszcie znalazlem chwile na wlaczenie komputera. Z uwaga przeczytalem tekst o metropolicie Szeptyckim. O tym watku w jego zyciu nie mialem pojecia. Przytoczone wypowiedzi swiadcza o glebokim ekumenizmie. Szkoda, ze dzis, w duzo latwiejszych przeciez czasach, nie ma takiej woli zblizenia. Milo bylo mi przeczytac, ze inicjatywa metropolity spotkala sie z zyczliwoscia strony prawoslawnej. Mam nadzieje, ze w tym tygodniu uda mi sie cos wrzucic o Cerkwi i jej losach bezposrednio powojennych. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Sandowycz i Szeptycki - IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.03, 22:33 Czytam biografię Sandowycza rutenika.pl/prawoslawne_gorlice/strona/maksym_1.html rutenika.pl/prawoslawne_gorlice/strona/maksym_2.html "Świaszczennomuczenik Maksym Gorlicki Jest symbolem męczeństwa Rusinów trwających przy swych tradycjach, umiłowaniu rodzinnej ziemi i przy Prawosławiu - wierze przodków" I oto znajduję przy opisie okoliczności pierwszego aresztowania /w 1912 roku/Tego Przyszłego Świętego taki opis. "Z procesem zwlekano ponad dwa lata, od roku 1912 do 1914 zbierano obciążające ich materiały. W tym czasie o. Maksyma odwiedził w więzieniu wysłannik metropolity unickiego Andrzeja Szeptyckiego, ks. Nikita Romaniuk. Proponowano mu powrót do unii. Ten powrót miał być równoznaczny ze zwolnieniem go z więzienia. O. Maksym odmówił." Jeśli wykluczyć w tym przypadku zwykłą insynuację prawosławnego autora - to opis ten sugeruje wspólpracę Szeptyckiego z władzami austriackimi w nagonce na Sandowycza. Trudno jednak chyba w sposob jednoznaczny to potwierdzić lub temu zaprzeczyć! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Sandowycz i Szeptycki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.12.03, 20:54 Witam, napisales Piotrze > Jeśli wykluczyć w tym przypadku zwykłą insynuację prawosławnego autora - to > opis ten sugeruje wspólpracę Szeptyckiego z władzami austriackimi w nagonce na > Sandowycza. Przeczytalem ten tekst i tym razem sie nie zgodze. Biorac pod uwage wczesniejszy link na temat metropolity Szeptyckiego i wnioski z niego plynace takie twierdzenie jest nieuzasadnione. Nie znam co prawda dobrze owczesnych stosunkow, ale sadze ze ta inicjatywa wyplywala raczej z dobrej woli, a moze najzwyczajniej jestem niepoprawnym idealista. Nie wierze tez w insynuacje prawoslawnego autora, jest to jednak tekst o sw. Maksymie i mysle ze nie jest to miejsce na niskie zagrywki. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O wtrąconym fragmencie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.03, 21:19 Napisałes Radku Nie wierze tez w insynuacje > prawoslawnego autora, jest to jednak tekst o sw. Maksymie i mysle ze nie jest > to miejsce na niskie zagrywki. Zacytowałem ten fragment, który według mnie rzeczywiście nie pasowal do całosci, bardzo dobrego tekstu o św. Maksymie. Nie było moją intencją urazic Ciebie tym cytatem - jednak to wtrącenie musi zastanawiać. A tak swoją drogą będe musial w wiosennych wędrówkach zahaczyć o Gorlice i prawosławną parafię Św. Trójcy. Wiem że księza z tej parafii mają duży wkład w renowacje cmentarzy lemkowskich w tamtejszym Beskidzie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Metropolita Dionizy -- Biskup Kocyłowski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 22:21 Witam serdecznie i Ciebie Radku i Andrzeja, a i sympatyzujących z nami czytelników - widziałem na Forum słowiańskim naszą reklamę w wydaniu Chrisa 1970 /dziekuję za anons i zapraszam do nas/ A teraz do Twojego wątku - mam pytanko - oto wyczytałem,że nominacje biskupie odbyły sie "pod przymusem" - chyba jednak nie tylko działaczy jak napisałes. I od razu drugie pytanie - oto tez gdzieś wyczytałem,że "zdjęcie" Dionizego z Metropolity odbyło się przy zarzutach podpisania deklaracji lojalnosci wobec hitlerowcow - czy wobec tego Dionizy mial mieć przygotowywany proces przez komunistow? O ile wiem dożył dość późnego wieku - umarł w 1960 roku! I jeszcze jedno - dlaczego uniknął losu hierarchów unickich i nie zostal wydany sovietom? A teraz kolejny piękny link : www.ipn.gov.pl/biuletyn/8/biuletyn8_8.html A w nim artykuł autorstwa Jana Pisulińskie , OBEP IPN Rzeszów PRZESIEDLENIA UKRAIŃCÓW DO ZSRR W LATACH 1944-1946 I znow - brawo rodacy-rzeszowiacy Zapewniam - napisane bardzo dobrze, a i jest tam ciąg dalszy o Bł. bp Kocyłowskim . Wiesz Radku - im bardziej wczytuję się w losy duchowieństwa grekokatolickiego w czasie I i II wojny - tym bardziej podzielam mysl Jasienicy - o rezerwie wobec unii jako aktu politycznego i pełen podziw dla wyznawców,którzy uznawali że za grekokatolicyzm warto było oddać wolność a nawet życie. W przyszlych postach - może jeszcze przed moją katolicką "Rizwą" napiszę coś na dwa ciekawe tematy - księza grekokatoliccy w UPa!!! i o pewnym buncie antypapieskim w Przemyślu /zapewne się domyslasz o czym będe pisąl - ale w oparciu o b.ciekawe opisy ze źródełek zbliżonych do stroniczki typu pius X - :- -)))/ - cieszę się ,że u piusów Ci się podobało ;-/ Ps Przepraszam za zwłokę w postach - ale nie zawsze jest się panem swojego czasu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Onyszkewycz IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.12.03, 21:03 Czytajac biuletyn IPN-u zwrocilem uwage na nazwisko Myroslawa Onyszkewycza dowodce "Sanu". To tez ciekawy przypadek pogmatwania losow ludzi mieszkajacych na pograniczu. Jeden brat w UPA, drugi w Wojsku Polskim. To tylko male odejscie od tematu spowodowane refleksja nad trudnoscia samookreslenia. Jeszcze raz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O prawosławiu i liturgii unickiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.03, 21:38 Z uwagi na chwilowy brak natchnienia / w rodzaju weny twórczej :-0/ zapraszam Radku do lektury dwóch artykułow: - o prawosławiu po wojnie i na dolnym Śląsku - fragment pracy magisterskiej www.lemko.org/polish/gerent.html - o liturgii grekokatolickiej piusx.org.pl/zw/39/39litrus.html Artykuł jak widzisz pochodzi z "piusa" owych integrystów, którzy w równej mierze nie lubią "schizmatyków" jak i zbytniej "rewolucyjności ekumenicznej" Jana Pawła II Autor i tytuł pracy "Ks. Karl Stehlin Hospodi, pomiłuj! Liturgia Mszy świętej obrządku greckokatolickiego (rusińskiego)" Milej lektury. Mówisz Radku o róznych "drogach" w rodzinach galicyjskich Rusinów i Ukraińców - z tego co wiem to takie rozdroża to w mojej Galicji coś normalnego - wkrotce przyglądniemy sie wspolnie życiorysowi Metropolity Szeptyckiego - jego bracia to przecież i Błogosławiony unita a a drugi to polski generał, ,rodzice katolicy a dziadek po kądzieli /(-; to chyba agnostyk ? Ps Mam i trochę prywatne pytanko - czy katolickie Boże Narodzenie to dla Ciebie tylko weekend ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: O prawosławiu i liturgii unickiej IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.12.03, 22:33 Witam, W zadnym wypadku tekst o Maksymie Sandowyczu nie urazil mnie, napisalem tylko ze nie sadze aby w "zywocie swietego" ktos probowal zafalszowac obraz jego zycia. Dziekuje za nowe linki, pewnie zaraz zabiore sie do czytania. Szczegolnie ciesze sie oczywiscie na teksty z "piusa":) Jesli chodzi o Boze Narodzenie to w Cerkwi jest obchodzone zarowno wedlug starego, jak i nowego kalendarza (czyli tak jak w Kosciele katolickim). W Warszawie parafia sw. Jana Klimaka obchodzi Swieta wedlug nowego stylu wiec nie musze sie zastanawiac kiedy swietowac. Nie ma odgornych nakazow, niektore parafie swietuja Boze Narodzenie 25 XII, a niektore (szczegolnie na Wschodzie, ale i Sobor w Warszawie) 7I. Dla mnie wazne jest rowniez to ze w mojej rodzinie sa wyznawcy roznych religii - prawoslawni, katolicy i ewangelicy wiec swieta obchodzimy wspolnie. Swiat religijnych nie traktuje tylko jako dluzszego wypoczynku, jest to rowniez czas refleksji, zadumy, a rowniez i modlitwy. Z niecierliwoscia czekam na opisy kretych losow galicyjskich Rusinow. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Cerkiew po II WS IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.12.03, 22:36 I jescze obiecany tekst o losach Cerkwi po II wojnie swiatowej. Oczywiscie autorstwa G. Kuprianowicza. "Przejawem zaostrzenia polityki wyznaniowej były działania podjęte wobec metropolity Dionizego. W lutym 1948 r. został on osadzony w areszcie domowym, a w kwietniu cofnięto mu uznanie ze strony państwa jako zwierzchnikowi Kościoła prawosławnego w Polsce. Do kierowania Kościołem władze państwowe wbrew przepisom prawa państwowego i kanonicznego powołały organ komisaryczny — Tymczasowe Kolegium Zarządzające PAKP, w skład którego weszli: arcybiskup Tymoteusz (przewodniczący), biskup Jerzy (Korenistow), przyjęty wówczas do składu episkopatu Kościoła prawosławnego w Polsce, oraz czterech duchownych i jedna osoba świecka. Jednym z pierwszych działań tego organu było wizyta w Moskwie delegacji Kościoła prawosławnego w Polsce w czerwcu 1948 r. Na audiencji u patriarchy moskiewskiego Aleksego dokonano wówczas formalnego zrzeczenia się przez Kościół prawosławny w Polsce autokefalii przyznanej w 1924 r. przez patriarchat Konstantynopola. Jednocześnie Synod Biskupów Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego 22 czerwca 1948 r. podjął decyzję o „ponownym złączeniu Polskiego Kościoła Prawosławnego z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym i nadaniu mu autokefalii". Decyzja o nadaniu autokefalii przez Patriarchat Moskiewski uprawomocniła się 22 listopada 1948 r., po podpisaniu jej przez wszyskich biskupów RKP (...) Nie rozwiązanym pozostawał problem zwierzchnika Kościoła, gdyż władze państwowe nie zgadzały się na przywrócenie tej godności dla metropolity Dionizego, uważając jednocześnie, że wśród prawosławnych hierarchów w Polsce nie ma odpowiedniego kandydata. Kościołem kierował tymczasowo jako zastępca metropolity arcybiskup Tymoteusz. Wiosną 1951 r. Sobór Biskupów Kościoła prawosławnego w Polsce zwrócił się do patriarchy moskiewskiego o oddelegowanie kandydata odpowiedniego na stanowisko metropolity. Tak też się stało i w lipcu 1951 r. przybył do Polski arcybiskup Makary (Oksijuk), urodzony we wsi Łukowisko na Południowym Podlasiu (...) Wkrótce został wybrany przez Sobór Biskupów na zwierzchnika Kościoła prawosławnego w Polsce - metropolitę warszawskiego i całej Polski (władze nie zgodziły się na zwołanie, zgodnie ze Statutem PAKP, Soboru Elekcyjnego). Anulowanie autokefalii z 1924 r., przyznanie nowej oraz objęcie obowiązków zwierzchnika przez nowego metropolitę, oddelegowanego przez Patriarchat Moskiewski, spotkało się z protestami patriarchy Konstantynopola oraz polskiego rządu emigra- cyjnego w Londynie." Milej lektury R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Pod choinkę --->>>>>>x IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.03, 11:38 Dziękuję Radku za kolejny ciekawy tekst Z uwagi na gorączkę przedświąteczną musze już dzisiaj połozyć coś pod choinkę dla Ciebie Radku, Andrzeja i innych ciekawskich:-) tu zagladających. Tym prezentem będą arcyciekawe linki o losach Ukraincow po II wojnie. Namawiam gorąco na ich poczytanie Dr Roman Drozd (Koszalin) www.interklasa.pl/portal/dokumenty/r_mowa/strony_pol/historia01.htm Przesiedlenie ludności ukraińskiej z Polski do USRR 1944-1946 tegoż Autora ttp://www.interklasa.pl/portal/dokumenty/r_mowa/strony_pol/wersjapol.htm Deportacja Ukraińców na ziemie zachodnie i północne Polski w ramach akcji "Wisła" oraz www.interklasa.pl/portal/dokumenty/r_mowa/strony_pol/wersjapol.htm Położenie ludności ukraińskiej w Polsce po akcji "Wisła" Prosze o wybaczenie jeśli do Świąt nie znajde już czasu tu zaglądnąć Dlatego też Radku, Andrzeju, Księże Subdiakonie, czający sie gdzieś pod zmienionym Nickiem - Darku a i ty E .mój adwersażu/też gdzieś tam nickujący/, Kaziu - Jehowito /mile wspominam rozmowę z Tobą/ a i wszyscy tu zaglądający /- PROSZĘ PRZYJĄĆ SERDECZNE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE - ZDROWIA,SZCZĘSCIA, SPEŁNIENIA ZAMIERZEŃ JESZCZE TEGO.. JAK I PRZYSZŁOROCZNYCH - Tak dla Was jak i Waszych Rodzin. Do świąt będę tu sporadycznie zaglądał, czasem coś powiem- ale jeśli już to aby pokolędować albo o urokach stołu coś powiedzieć :-) Pozdrawiam Ps Pozostałe wątki to już pewnie po świętach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Pod choinkę --->>>>>>x IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.12.03, 22:37 Dziekuje Piotrze za zyczenia. Ze swej strony rowniez chcialbym zlozyc najserdeczniejsze zyczenia Tobie, oraz wszystkim czytajacym i piszacym tutaj. Dziekuje za linki. Mysle, ze do Swiat uda mi sie przeczytac. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr o wilijii --->>>>>>x IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.03, 22:52 Witaj - dziekuje za życzenia Jutro wigilia - a więc krótko o wigilijnym jedzonku sprzed ponad stu lat, z pogórza bieszczadzkiego: "W wiliję Bożego Narodzenia jedzą z olejem i makiem i rybami. naprzod łamanie opllatków, chlib, czosnek i woda. Potem ciepłe dania na stole nakrytym obrusem pod którym jest siano, na obrusie chlib,czosnek,sól i wodka, i oplatki oraz kapusta,groch,grzyby, kartofle,kasza,barszcz, bulbalki/ kluski grube i długie/,pirogi/z kapusty lub kartofli/,gruszki szuszone i gotowane, na ostatku czasami dają sledzia i ryby suszone,prócz tego znana kutia z pszenicy z makiem i miodem. Gdy się rozpoczyna jedzenie,gazda lub gazdzyni podrzuca pierwszą potrawę,więc kapuste,do góry, do powały, gdzie się przylepi / i czasem przez całe tam święta przylepiona/ na to, żeby wyrosła wysoko. Po kapuście jedzą kutię / czasem po pierogach/ lecz jej juz nie podrzucają" Smacznego Ps To oczywiście z Kolberga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Po świętach 1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.03, 21:17 Witam radku - widzę nowy ,bardzo ciekawy wątek. Nowosielski mowil o ikonie : Najpierw musi zaistnieć przeżycie a=rtystyczne aby na jego gruncie wyrosło przezycie modlitewne. na tym polega właściwie działanie ikony. Trzeba powiedzieć,że ikona nie dziala na zasadzie cudownego obrazu,ktory jest obiektem modlitwy.W dodatku obiektem,którego czesto nawet się nie widzi,ukryty jest bowiem pod metalową sukienką czy inną dekoracją. Dalej Mistrz mówi o znaczeniu Ikony czestochowskiej i w nawiazaniu do niej mówi " Przeniesienie więc mariologicznych aspektów oddziaływania ikony na Zachód może zblizyć maryjną duchowość chrześcijan wschodnich z chrześcijaństwem zachodnim. Dalej Mistrz mówi o bardzo popularnej na Wschodzie ikonie św. Mikołaja i istniejącym również na zachodzie kulcie tego świetego ; "Oddziaływanie tej ikony łaczy Wschód z Zachodem na różnych poziomach. Przedewszystki, łącznikiem jest już sam fakt istnienia takiej ikony.Głównie jednak ikona ta dotyczy tego, jak pragnelibyśmy zobaczyć świetego Mikołaja w niebie,w rzeczywistości niebiańskiej. tak sprawa przedstawia się na Wschodzie. Pomysl jednak Radku co uczyniono na skomercjalizowanym zachodzie z ta piekną postacią z Ikony - sprowadzono jej wizerunek do błaznowatego, klauna spod hipermarketu,nędznej postaci kramiarza w pomponiastej czapce. Ciesze sie że juz po świetach i koniec kpiny z tej pieknej postaci. Pisze to Radku całkiem serio- jako mój refleksyjny remanent poswiateczny. Za chwile ciąg dalszy remanentów poswiątecznych Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Mix o Szeptyckim IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.03, 17:22 Witam Radku - no to widzę ,że ja katolik /b.kiepski ale jednak ;-/ - jak i Ty świetować będziemy równolegle. Własnie mialem telefon zza "kordona" - "mamy wizy - przyjeżdżamy na święta" - tak wiec podobnie jak Wielkanoc świetowac będziemy z "drobną reprezentacją" grekokatolicką !;-))) A teraz prosze przeczytać mój pospieszny "mix" notek biograficznych o Mtp Szeptyckim "W ciągu 44 lat kierował Cerkwią i był wielkim autorytetem dla ukraińskiego społeczeństwa. W ciągu I i II wojny światowej, przeżył siedem zmian rządów: rosyjskiego, austriackiego, ukraińskiego, polskiego, radzieckiego, nazistowskiego i znów radzieckiego. Metropolita Andrej był mecenasem artystów, studentów i wielu prawosławnych chrześcijan, a także pionierem w sprawach ekumenizmu. Przyjaciel Jacka malczewskiego i adama Chmielowskiego." "Wielkim kontynuatorem i zarazem inspiratorem wartości unijnych z XVI wieku, a także żywym propagatorem idei widzialnej jedności Kościoła na przełomie XIX i XX wieku, wydaje się słusznie, uznawany jest dziś ukraiński katolicki metropolita kijowsko-halicki Andrzej Szeptycki.../ "Roman Maria Szeptycki urodził się 29 listopada 1865 (spotkaŁEM się 22 lipca 1865r. ) roku w Przyłbicach, we wschodniej Galicji. Pochodził z zamożnej galicyjskiej rodziny, która wydała w latach 1710-1779 trzech lwowskich greckokatolickich biskupów; dwóch spośród nich było tytularnymi metropolitami Kijowa. Ojciec jego był ziemianinem obrządku rzymskokatolickiego, natomiast matka, Zofia - córką poety i dramaturga Aleksandra Fredry. W rodzinie Szeptyckich istniała polsko-ukraińska świadomość narodowa. Jeden z braci metropolity, Stanisław, był polskim generałem, drugi zaś, Kazimierz, przeorem studytów – jako Klemens/Kłymentyj/ uczestniczyl w ratowaniu Zydów. zostal ogłoszony błogosławionym przez papieża.. Andrzej optował również w stronę ukraińskich przodków. Olśnienie Ukrainą oraz chęć wyznaniowego jej zjednoczenia, pobudziły w nim głębokie patriotyczne zaangażowanie i całkowite poświęcenie się służbie Kościołowi i narodowi ukraińskiemu. Sądzę, iż był to pierwszy od czasów Unii Brzeskiej (1596) wschodni biskup katolicki o tak szerokim zakresie działalności duszpastersko-twór-czej, konsekwentny i odpowiedzialny, a jednocześnie realnie oceniający szansę uczciwego i zarazem potrzebnego zbliżenia Kościoła katolickiego z Kościołem prawosławnym. Dowodzi tego choćby jego uczestnictwo i wkład w ekumeniczne zjazdy wełehradzkie. Zdaniem metropolity Szeptyckiego, kreowanie żywego Kościoła, otwartego na wszystkie narody, kultury, tradycje i obrzędy; to podstawowy warunek zbawczej misji Kościoła Chrystusowego W wieku 36 lat Andrej Szeptycki, posiadający niezwykłe charyzmaty, zostaje Głową Ukraińskiej Grecko-Katolickiej Cerkwi. Pracuje nad pogodzeniem różnych etnicznyczh grup, zostawia w spadku wiele prac na temat duchowości i społecznych problemów. Wypracowuje nowe metody służby. Sprowadza na Ukrainę zakon Redemptorystów i tworzy klasztory Studytów, a także inne religijne zgromadzenia. Jest fundatorem szpitala, Muzeum Narodowego, Akademii Teologicznej. Udzielał pomocy pieniężnej różnym religijnym, kulturalnym i oświatowym organizacjom. Władał jęykiem jidisz tak dobrze, że bez problemów mógł porozumiewać się Żydami. Podczas jego duszpasterskich wizyt w różnych miastach żydowscy wierni witali go z Torą. W czasach niemieckiej okupacji udzielił schronienia setkom Żydów w swoim pałacu arcybikupim. W tym czasie metropolita pisze list pasterski „Nie zabijaj”, który był śmiałym protestem przeciwko zbrodniom nazistów. Metropolita Andrej zmarł 1 listopada 1944r. Obecnie trwa proces jego beatyfikacji" Bardzo ciekawie na temat działalności Metropolity pisze Marek Mariusz Tytko w zbiorowych „Dziejach Podkarpacia t. 3- Krosno 1999" w opracowaniach pt. „W Kręgu Andrieja Szeptyckiego . Kulturalne odrodzenie ulraińskie za czasów mecenatu Metropolity” oraz „Studyci.Odrodzenie zakonu przez Metropolitę A.Szeptyckiego” Ukazała sie tez biografia Szeptyckiego - autorstwa E.Prusa - nie namawiam do brania tej książki do ręki - chyba że ktoś by ją rozdawal za darmo :-( Oczywiście Prus akcentuje "nacjonalizm" Szeptyckiego, jego uległość czy wręcz wiernopoddanczość wobec hitlera, popieranie nacjonalistów etc etc - czyli stare spiewki :-//, tępienie "polskich grekkokatolików". Ps przepraszam za chaos wypowiedzi ale dorwałem sie do pc z doskoku. Może wieczorem coś jeszcze podrzucę na weekend Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Witam po Swietach IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.12.03, 21:40 Witam, milo bylo przeczytac o wigilijnych obyczajach i potrawach. Niestety czytalem to dopiero dzis, przez Swieta i przylegajace dni nie wlaczalem nawet komputera - czasem trzeba od niego odpoczac. Dzisiaj odbiegne troche od ostatniego tematu i przytocze tekst z ksiazki "Swiat Ikony". "Do różnych cennych „odkryć" i „powrotów", jakie przyniósł chrześcijaństwu nasz wiek, należy także „odkrycie ikony". Jest ono szczególnie znamienne dla świata zachodniego, dla którego też może okazać się nieocenionym źródłem nowych wartości i treści religijnych. Istnieje więc potrzeba przybliżenia „świata" ikony: tego, co decyduje o jej walorach artystycznych, i tego, co stanowi jej symbolikę, jej struktury teologicznej, wymiaru mistycznego... i innych jeszcze aspektów, które sprawiają, że obraz nie jest zwyczajnym malowidłem - lecz właśnie ikoną." Mysle, ze tematyka ikon jest bliska nie tylko Prawoslawiu, ale i Cerkwi grekokatolickiej. Pozdrawiam poswiatecznie. R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Remanenty poświąteczne 2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.03, 22:11 Witaj. tak sie złozyło że moja odpowiedż o ikonie wskoczyła trochę wyżej - przepraszam. Proponujesz bardzo ciekawy wątek i z pewnościa go pociagniemy. Ale najpierw trochę informacji smutnych a troche optymistycznych. Smutne - zmarł dr.inż Michał Sandowicz /22 12./- wnuk św. Maksyma Sandowicza o ktorym pisaliśmy tu kilkukrotnie. Był on założycielem i prezesem Fundacji wspierania Mniejszości łemkowskiej "Rutenika". Wicznaja Pamiat. A teraz trochę optymistycznie - oto dowiaduję się z lokalnej gazety " "BALIGRÓD. Zrujnowana cerkiew greckokatolicka pw. Zwiastowania Najświętszej Marii Panny jest utrapieniem gminy, bo nie ma środków na jej ratowanie. Wierni obrządku bizantyjsko-ukraińskiego spotykają się tutaj na modlitwach. Od czerwca br. z inicjatywy ks. Mirona Michaliszyna, kapelana wojskowego obrządku bizantyjsko-ukraińskiego, w ruinach cerkwi w Baligrodzie okazjonalnie odprawiana jest liturgia. - Drżę, żeby nie doszło do jakiejś katastrofy, bo odpowiedzialna za to będzie gmina - mówi wójt Tadeusz Wrona. - W każdej chwili może dojść do zawalenia się budynku - czytamy w piśmie Jana Demki, szefa Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Podobne zastrzeżenia ma Straż Pożarna: "Należy natychmiast zabezpieczyć prezbiterium, które stanowi zagrożenie dla osób przebywających wewnątrz." Służba Ochrony Zabytków nakazała gminie wykonanie prac zabezpieczających. - Gdyby Greckokatolicka Kuria Metropolitarna zwróciła się do nas o przekazanie, bądź wydzierżawienie cerkwi, uzyskałaby naszą zgodę - mówią baligrodzcy radni. Kanclerz kurii ks. Bogdan Stefan: - Wiemy, że liturgie w cerkwi w Baligrodzie odbywają się liturgie. Ale to prywatna inicjatywa ks. Michaliszyna. Rada Gminy oczekuje działań organizacyjnych. - Wniosek ks. M. Michaliszyna o wydzierżawienie cerkwi na 10 lat nie jest żadnym załatwieniem sprawy. To nie jest legitymacja do przejęcia odpowiedzialności za stan zabytkowego obiektu. Tu musi być jakiś podmiot prawny -wyjaśnia radny. Samorządowcy nie popierają stanowiska wójta, który udostępnia zrujnowany obiekt na spotkania liturgiczne. Zaznaczają, że nie chodzi im o wywoływanie wojny religijnej, apelują o rozsądek i poszanowanie prawa." Czyżby ksiądz Michaliszy to ten sam duchowny któremu na naszym Zalesiu urządzono "mini akcje wisła" z artykułu Pana Huka ? :-/ Pozdrawiam - obiecuję pociągnąć temat ikonowy zgodnie z Twoją sugestią w najblizszych dniach, a może i by tak pokolędować tekstami ruskich i łemkowskich kolęda ? :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Remanenty poświąteczne 2 IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.12.03, 22:50 Witam, Widze Piotrze, ze rowniez masz smutne refleksje zwiazane z postacia sw Mikolaja. Smutne, ze tak skomercjalizowano tego, chyba najsympatyczniejszego, swietego. O smierci Michala Sandowicza dowiedziale sie dzis od Ciebie, jeszcze 21 XII slyszalem ze w srode mial wypadek i walczy o zycie. Do tematu ikon mam nadzieje wrocic jutro, jesli jednak nie znajde czasu to juz dzis zycze Tobie wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Remanenty poświąteczne 2 31.12.03, 09:11 Xe xe u mnie Remanenty przedświąteczne. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Zapraszam też na free.ngo.pl/nadbuhom - zarzuciłęm przedostatni numer - niedługo będzie najnowszy. A może nawet na Małankę na Podlasiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Ikona. Widomy znak niewidzialnego IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 31.12.03, 19:12 Witam, Dzis tylko jeden krotki cytat z ksiazki "Prawoslawie w Polsce". "Każda historyczna gałąź chrześcijaństwa otrzymała szczególny charyzmat, który ją charakteryzuje - zauważa teolog Sergiusz Bułgakow - katolicyzm organizację i autorytet, protestan- tyzm etykę i intelektualizację życia, natomiast prawosławie, zwłaszcza w Bizancjum i na Rusi, otrzymało dar widzenia piękna świata ducho- wego. Dar ten najpełniej rozwinął się w ikonie." Dziekuje Andrzeju za zyczenia. Ze swej strony zycze czytajacym i piszacym spelnienia marzen i wszystkiego co najlepsze w nadchodzacym roku. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Wiwat -SŁAWA ISUSU CHRISTU IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.03, 20:38 KOCHANI - oderwałem się od uciech stołu - pysznych marynowanych borowików, kilku typów sałatek, kolejnej buteleczki wineczka- aby zakończyć ten rok ŻYCZENIAMI ZDRÓWKA,PIENIĄZKÓW I ...WSZYSTKIEGO CO PRAGNIECIE. Kończę ten roczek optymistyczną /nawet bardzo /informacją - od Nowego Roku będą grekokatolickie "odprawy" w kosciółku przy ul. Targowej . Rektor-staruszek tego kosciólka jest pewno niepocieszony,!? ;-)))) Księże Biskupie - piję Twoje zdrowie - i wasze Kochani. Slawa Isusu Christu Ps Radku dzięki za kolejny post. Andrzeju - z kolejnymi życzeniami dla Ciebie poczekam do stycznia Odpowiedz Link Zgłoś
wowa11 Re: Wiwat -SŁAWA ISUSU CHRISTU 01.01.04, 10:21 Wszystkiego co Najlepsze w Nowym Roku życzę wszystkim Uczestnikom tego forum! Czytając zamieszczane tu wpisy ciągle się czegoś nowego dowiaduję, czuję też, że to jedno z unikalnych miejsc gdzie wypowiadaja się ludzie faktycznie mający coś do przekazania. Jeszcze raz pozdrawiam i zapraszam w moje rejony (Sanok, Krosno) na obrzędy zwiazane, z jak to u nas ludzie powiadają Ukraińskim Bożym Narodzeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Ikona. Widomy znak niewidzialnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 16:46 Witam wszystkich - szczególne podrowienia dla Wowki z Sanoka - tego pieknego miasta u stóp Białej Góry. Dziś napiszę o dwóch ikonach które w moim życiu odgrywają bardzo ważną role . Pierwsza z nich to reprodukcja Eleusy - Umilienia jaka mi pozostała po moich "Rusinach". Na pierwszy rzut oka ot taka sobie "chłopska" reprodukcja,ale... Owa ikona przez wiele wiele lat mieszkała w mieszkaniu moich dziadków i zdobiła kuchenną scianę . Po ich śmierci wziąlem ten obrazek. Przedstawia ciemnoskorą Madonnę której twarz styka się z twarzą przytulonego dzieciątka. Ono podtrzymuje jedną ręką twarz matki,drugą dotyka welonu.Postacie pokryte są "zreprodukowaną" blachą - przyczym szata Marii jest srebrna ze zlotym ornmanentem, szata Jezusa ciemnozlota. Maria ma na głowie wachlarzowatą koronę bizantyjskiej cesarzowej, na głowie Jezusa - korona przypominająca dawne tiary papieskie z nałożonymi koronami. W dolnej częsci ikony zreprodukowano herb- leżący pólksięzyc/a raczej rogal/ na końcach ktorego umieszczone są sześcioramienne gwiazdy a z wgłebienia wyrasta w górę strzała zakonćzona grotem. Po obu stronach herbu klęczą małe postacie adoratorów - z których męska trzyma w ręku wstęge z ruskim napisem "O wstiepietnaja mati" Po śmierci dziadków zaopiekowałem sie tą ikoną, chcąc ją odczyścić wyciągnąlem ją z ram..Wyobrażcie sobie jakie było moję zdziwienie gdy jako podkładkę pod obrazem znalazłem odbitke drzeworytniczą autorstwa Bolesława Kiernasa rzeszowskiego malarza i drzeworytnika lat 40 przedstawiąjącą rzeszowski kościół Chrystusa Króla /budowany przez ks. Jałowego - tego który bezinteresowonnie przyjął pod opiekę unickie owieczki/, Dzisiaj i ten drzeworyt i tak stara reprodukcja ikony stanowi ozdobę ścian przedpokoju. Drugą ikoną jest oczywiście reprodukcja MB częstochowskiej, ktora też mi pozostała po moich 'Rusinach", Gdy przekładałem ją do nowej ramy na odwrocie tego obrazu znalazłem napis "Dnia 20.12.1965 oddaliśmy sie w niewolę Matki Boskiej Częstochowskiej" - nieczytelny podpis. Ktoś powie ot taka ciekawostka polskiej religijności... Gdy ostatniego lata wędrowaliśmi spacerkiem z Tylicza do Powrożnika zaskoćzyła nas potworna ulewa - schronienie znależliśmy we wnętrzu pobielonej murowanej ,samotnej kapliczki - jej ściany obwieszone były starymi reprodukcjami owych Matek nieustających pomocy i ruskich "Pokrowy- ch" Obiecuję Radku w następnych postach wrócić do tonacji bardziej "naukowej"- ten post proszę potraktować jako sentymentalny remanent starego roku. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Ikona. Widomy znak niewidzialnego IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.01.04, 20:56 Witam w roku 2004, mam nadzieje, ze zdrowie po zabawie noworocznej dopisuje. Dzis przytocze nastepny krotki fragment ze "Swiata Ikony". Tak sobie mysle, ze ten wlasnie fragment powie duzo na temat roli i znaczenia ikon dla wyznawcow Kosciolow wschodnich. "Ikona jest nieodłączną częścią tradycji prawosławnej. Bez ikon nie można sobie wyobrazić wnętrza prawosławnej świątyni. W do- mach prawosławnych wiernych ikony zawsze zajmują poczesne miejsce. Wybierając się w drogę prawosławny chrześcijanin także zabiera ze sobą, zgodnie z tradycją, mały podróżny ikonostas lub składane ikony. Na Rusi postępowano tak od dawna: człowiek rodził się lub umierał, zawierał związek małżeński lub rozpoczynał jakąś ważną czynność - towarzyszyła temu ikona." Moja ulubiona ikona jest ikona sw. Mikolaja, chyba juz zreszta pisalem ze to moj ulubiony swiety. Natomiast ikona z Czestochowy ma w sobie cos co powoduje zamyslenie, refleksje. To chyba wlasnie ten "znak" niewidzialnego. Pozdrawiam R. P.S. Dziekuje Wowa za zyczliwe zainteresowanie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Ikona. Widomy znak niewidzialnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.04, 18:34 Witajcie - bardzo ładny i syntetyczny w swej wymowie jest Twój cytat Radku. A ja tutaj chciałbym powiedzieć o moim spotkaniu z ikonami na widok których mocniej zabiło mi serce... Oto jak pisałem już kiedyś cerkiewka w podrymanowskim Desznie, pełniąca przez krótki czas funkcję AAł,została rozebrana przez polskich mieszkańców okolicznych wiosek gdzieś w początkach lat 50 tych. . I oto gdzieś w latach 80 –tych odnalazłem najpierw w sali muzealnej zamku sanockiego a potem w albumach – ikony z Deszna : i tą z xvi wieku „św Piotr i Paweł” i te pojedyncze z ikonostasu /z xviii wieku/ „ Chrzest Jezus” – jako zapewne jeden z zachowanych prazdników” a i „proroków Aaron i Dawid” jako jeden z kilku ikon „proroków’wieńczących kiedyś ten ikonostas. Piszesz Radku o ikonie św. Mikołaja – lubię ten motyw ikony – szczególnie ten pełno postaciowe. Obrzeżony klemami z obrazami z jego życia. Ale ja na pewno jestem entuzjastą bardzo opisowych ikon przedstawiających sąd ostateczny czy ukrzyżowania wraz z klemami „prazdikowymi” czyli zawierającymi na jednym obrazie poszczególne sceny. Ale też lubie oglądać owe Deesis – scenę hołdu świetych przy tronujących Pankratorze. A propos św. Mikołaja - nie wiem Radku czy wiesz ale w Rzeszowie jest ulica Św. Mikołaja, przy której niegdyś stała kapliczka zawierająca Xviii wieczną rzeźbę tego świętego /dziś w lokalnym muzeum/. Dla pełni historii dodam,że ta uliczka i ta rzeżba znajdowała się kiedyś blisko muru nieistniejącego żydowskiego kirkutu – cmentarza który był kiedyś w centrum dawnego Rzeszowa. Jeśli chodzi o wizerunki rymokatolickich świętych /ale bardziej z punktu widzenia etnografii i historii sztuki/ to ja bardzo lubię figuralne przestawienia św. Jana Nepomucena – rzeźby przydrożne bardzo niegdyś rozpowszechnione na Podkarpaciu Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Rzeszow, Nepomuki. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.01.04, 15:41 Witam, Wymieniles Piotrze ikony Ukrzyzowania i Sadu Ostatecznego. Ja jescze lubie patrzec na ikone Narodzenia. Jest to przedstawienie zupelnie inne niz w tradycji lacinskiej, nacisk jest tam polozony na sacrum. Nie ma tam swieckiego przedstawienia Matki Bozej i Jezusa. Nie mam niestety talentu opisywania tego na co patrze, ale jesli ktos bedzie zainteresowany to podesle tekst bardzo ladnie opisujacy znaczenie i wyglad tej ikony. Nie wiedzialem o ulicy sw. Mikolaja w Rzeszowie, nigdy tam nie bylem, ale postanowilem udac sie w to lato wlasnie w kierunku pd-wsch. Ze swej strony mam prosbe, jesli bedziesz miec chec i chwile czasu to skrobnij cos Piotrze na tematy zydowskie w Rzeszowie. Z tego co czytalem o tym szacownym grodzie to istniala tam przed wojna spora spolecznosc zydowska. Temat ten mysle tez jest ciekawy choc ja niestety nie bede mogl zabrac glosu - calkowity brak wiedzy. Wiesz Piotrze, Nepomuki wystepuja tez na Podlasiu sa strony w necie na ktorych mozna sobie popatrzec. Zeby bylo ciekawiej to nawet w miescie w ktorym mieszkam tez mozna znalezc figure tego swietego. Szczerze mowiac to pomimo swiadomosci istnienia takiego swietego to nic o nim nie wiem. Pozdrawiam R. P.S. Post wyszedl strasznie chaotyczny, groch z kapusta, ale zawsze tak mi wychdzi gdy chce wypowiedziec sie na duza ilosc tematow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Andrzejowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.01.04, 15:46 Zdrowych, spokojnych i pogodnych Swiat Bozego Narodzenia dla Andrzeja i wszystkich ktorzy swietuja wg starego stylu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Nepomuki - link IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.01.04, 15:49 Przesylam link do "Nepomukow" tomekw.px.pl/nepomuk/default.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O ikonie co jak Feniks.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.04, 20:29 Witam ! Najpierw ciekawy link o społecznościach żydowskich dawnej Galicji www.diapozytyw.pl/pl/site/slady_i_judaica/rzeszow Więcej namiarów dam może pózniej gdy dasz znać Radku,że angielski jest ci nieobcy. A teraz muszę napisać w temacie ikonowym Ciesze sie Radku, żę zaintrygowałem Cie tematami rzeszowskimi, ale jak sie zapewne domyslasz ja jestem bardziej zafascynowany np Przemyslem,Jarosławiem czy Sanokiem. Dziś Jarosław... Historia Ikony Matki Bożej Jarosławskiej - "Myłoserdia Dwerii" jest jak historia fenikaa. Piękna Hodygotria pochodzi gdzieś z Xvii wieku, a jej udomentowane dzieje siegają lat 1774 - 1775. Wtedy to na miejscu dawnego jarosławskiego zamku wzniesiono piekną. wielkokopułową cerkiew pw. Przemienienia Pańskiego. W tej unickiej cerkwi swietowano w okresie międzywojnia 1900. lecie Odkupienia na krzyżu, 950 lecie Chrztu Rusi czy 900 rocznicę ogłoszenia Maryi Carycą Ukrainy !!!!! Po drugiej wojnie ukrainskie mieszczaństwo Jarosławia zostało brutalnie wysiedlone - najpierw do sovietów potem na tzw ziemie odzyskane. Cerkiew po 1945 roku zamknięto. Najpierw komuniści a potem parafia katolicka administrująca cerkwią robili wiele aby cerkiew doprowadzić do ruiny. Ikonę przekazano do muzeum, ołtarze także rozebrano. Słynąca łaskami Bohomateriia znikła na szereg lat. i oto w 1987 roku unici odzyskali cerkiew., odnowiono jej wnętrze, powrociły ołtarze, ikonostas a i nowy krzyż upamietniajacy kolejną, tym razem 1000. rocznicę chrztu Rusi. Ikona wróciła na nalezne jej miejsce w 1993 roku. Papież ukoronował ją, zgodnie z wnioskiem unickiego Biskupa przemyskiego . "Kult Matki Bożej Bramy Miłosierdzia podtrzymywany głównie na emigracji ukraińskiej w USA i Kanadzie odżył w ostanich latach także w Polsce i n Ukrainie.Z polecenia władyki Martyniaka wykonano 6 kopii jarosławskiej ikony.Nawiedziła ona wszystkie parafie unikcie w Polsce, a także parafie w eparchii kołomyjskiej, dokąd przesiedlono po wojnie wielu Ukraińców spod Jarosławia" Oczywiście w samym jarosławiu warto zobaczyć nie tylko tą piękną cerkiew, ale i cudowny kościól Domnikanów, a i pięknie stojące w obronnych murach xvii wieczne opactwo, a i kosciól farny z pasjonującą galerią rzeźb świetych przy placyku przykościelnym, ale i jedną z największych w tej częsci Polski synagog- niegdyś dumy bogatego, żydowskiego mieszczaństwa. Śmuci trochę park zrobiony z dawnego ruskiego cmentarza z cudem ocaloną "kopulastą" kaplicą. Ale np w okolicach cerkwi możan zobaczyć "zmyslną" konstrykcję xix wiecznej pompy wodnej /ot cudeńko dawnej techniki/ a obok ratusza rekonstrukcję xvii wiecznej studni miejskiej, pod zgrabny,gontowym daszkiem. A chlebuś po halą targową - pyszny jak za dawnych czasów.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr św. Jan Nepomucen i .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.04, 21:03 Dzięki Radku za link. W naszych stronach pasjonują mnie te figury świetego, występujące znacznie częsciej od postaci drugiego mojego ulubieńca św. Floriana A Nepomuk - to patron przepraw wodnych, chroniący przed powodzią, strzeżący źródeł wody a i ochronę przed zarazami mu też przypisywano. A to Czech z pochodzenia i patron tego kraju. w 1393 roku król Wacław kazał go smiertelnie "spławić" w praskiej Wełtawie - według jednej wersji- za spiskowanie, według innej za samowolke w ustanawianiu godności katedralnej. Według innej - nie chcial wyjawić tajemnicy spowiedzi krolowej- która ponoc przyprawiala rogi krolowi Wacławowi Luksemburskiemu. Jaka jest prawda/ Nie wiadomo- grunt ze na moscie Karola stoi piekna "postuja" owego świetego, A w katedrze św. Wita mozna zobaczyć piekny grobowiec. Ale tak miedzy nami to wolę figury tego swietego np w takim Czudcu, na uboczu ,niedaleko mostu na Wisloku stoi xviii wieczna piekna, kamienna , mocno- rokokowo "wigibnieta " figura Nepomuka, z archaicznyną dedykacją na postumencie, A dalej na przedmiesiu czudeckiem pod przykrzywionym daszkiem stoi inna ,drewniana figurka tego Swiętego. A w samym Rzeszowie we wnece na zewnetrznej ścianie xv wiecznego prezbterium fary jest inny Nepomuk - kamienny, z taka naiwną twarzą ludowych świątków - bardzo go lubię. Piszesz Radku o ikonie Narodzenia Pańskiego - tak, ta ikona zastępująca katolickie szopki znacznie lepiej symbolizuje te Piękne Swięta. Zwłaszcza gdy koscielne szopki pogrążają sie w kiczu i bezguściu. Wyobraż sobie Kolego, że w jednej z takich szopek rolę Marii odgrywa gumowa laleczka gnąca sie nad kołyską w rytm elektrycznego silniczka- coś potwornego, przy akompamencie pocztowkowych pozytywek i brzdąkaniu mechanicznych aniołkow dziekujacych nagranym głosem za wrzucane przez dzieciakow grosiki A w Wielkonoc - wydaje sie mi ,że Płaszczenica /wzorowana na całunie turyńskim/ tez lepiej mówi o istocie tego świeta od nieraz mocno kiczowatych "grobow panskich" Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Tym co będą swiętować I--->>>>>> IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.04, 19:51 Dołączam się do życzen dla wszystkich, którzy już jutro szykują wieczerze wigilijną i dzielić się będą prosforą- i dla Tych w Lublinie, w Białymstoku, Podlasiu, sanoku, okolic Komańczy, Gorlic,Krynicy ale i tym w okolicach Legnicy, Olsztyna, Szczecina, Malczyc,Koszalina . A I tym spod "śwaitoho Jura" i Sambora.;-))) I-->>>>>>> Dużo zdrowia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Re: Tym co będą swiętować I--->>>> IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.04, 02:13 Dziękuję za życzenia w imieniu "tych z Lublina". Wg. starego stylu świętują tu grekokatolicy, a od roku także prawosławni z cerkwi Podniesienia Krzyża przy ul. Dolińskiego (jest to cerkiew przy domu starców, odprawia się tam w jęz. cerkiewnosłowiańskim z wymową ukraińską; w katedrze na ul. Ruskiej nadal jest wymowa rosyjska i kalendarz neobizantyjski). Na stronie www.cerkiew.net/rizdwo/zapowiedz.htm jest lista cerkwi dekanatu przemyskiego (sięga on aż po Lublin) z podanymi godzinami celebrowania Boskiej Liturgii w 1, 2 i 3 dniu Świąt. Na stronie www.archidiecezja-gr.opoka.org.pl są też dostępne m.in. życzenia naszego Metropolity w MP3. I jeszcze jedno: Rada Miasta nazwała wreszcie rondo (przy skrzyżowaniu ulic Armii Krajowej i Jana Pawła II) imieniem bł. Emiliana Kowcza, kapłana i męczennika (1884-1944). Na forum lubelskim w wątku "Co uchwalili radni?" można znaleźć dyskusję na temat zasadności tej decyzji. Niestety, przeważają głosy negujące jej sens w imię krytyki władz miejskich w ogóle oraz ogólnie złego stosunku do kleru - bez żadnej chęci sprawdzenia, czy akurat ten konkretny ksiądz nie był aby sympatycznym wyjątkiem - za jaki nb. uznali Go sowieccy partyzanci w antykościelnej ulotce z 1944 r. z serdecznymi pozdrowieniami, diakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Tym co będą swiętować I--->>>> 06.01.04, 08:26 Szczyro diakuju - zaraz jedu do batkiv swiatkuwaty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Wełyko poweczerie I--->>>> IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.04, 18:26 Przeczytałem w lokalnym dodatku GW: Grekokatolicy i wyznawcy prawosławia zasiądą we wtorek wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdki do wieczerzy wigilijnej. Zgodnie z kalendarzem juliańskim, który obowiązuje w Kościołach obrządków wschodnich, Boże Narodzenie przypada w najbliższą środę, czwartek i piątek. Tradycja nakazuje pościć w Wigilię, a na wieczerzę podać 12 postnych potraw. Kolację rozpoczyna się od wspólnej modlitwy i łamania się prosforą, specjalnie pieczonym kwaśnym chlebem.W ostatnią niedzielę przed Wigilią prosfora jest święcona w kościele, stamtąd wierni zabierają ją do domów. W żadnym domu nie może też zabraknąć trzech chlebów, dużej świecy i kutii. Tradycja nakazywała, by przed wieczerzą w izbie znalazł się snopek zboża, a wszyscy domownicy umyli ręce wodą, w której leży pieniążek. Snopków już się nie wnosi, ale w wielu domach nadal pielęgnuje się zwyczaj obmywania, bo gwarantuje to pomyślność, zdrowie i siłę witalną. Po wieczerzy wierni udają się na wełyko poweczyrje do cerkwi. Po wełykym poweczerju odbywa się poświęcenie chlebów, jutrznia i liturgia wg Jana Chryzostoma. Główne uroczystości w kościele greckokatolickim odbędą się w przemyskiej archikatedrze św. Jana Chrzciciela. Przewodniczyć im będzie metropolita przemysko-warszawski abp Jan Martyniak. W nawie bocznej katedry wystawiono ewangeliarz, świecę i ikonę Bożego Narodzenia, która dla grekokatolików jest tym, czym dla katolików żłobek betlejemski." Cóż - pozostaje jeszcze zakolędować : Radujte sia, wsi ludyja Radość nam z neba spadaje wesełaja nam nowyna: porodyła Diwa Syna,Maryja Maryja Maryja Stupył do nas z wysokosty, aby wid dla wsich spasty wesełaja nam nowyna: porodyła Diwa Syna,Maryja Maryja Maryja Jak powiedział przed chwilą Abp Martyniak a po nim Abd Dubec ; Christos Rażdaje Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Wełyko poweczerie I--->>>> IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.01.04, 19:26 Witam, dziekuje Piotrze za link, troche pozwiedzalem:) Jesli masz jakies ciekawe linki w jezyku angielskim to rowniez poprosze - angielski nie jest mi zupelnie obcy. Rowniez dzieki twoim postom zapoznalem sie z postacia sw. Jana Nepomucena, czlowiek dowiaduje sie nowych rzeczy przez cale zycie. Dzis na przyklad dowiedzialem sie ze w Polsce wedlug kalendarza julianskiego swietuje okolo 1 miliona ludzi, prawoslawnych i grekokatolikow. Podala to TVP. Szczerze mowiac nie wiem co o tym sadzic, poniewaz wyniki spisu podaly znacznie mniejsza ilosc Bialorusinow i Ukraincow, czyzby ludzie bali sie przyznac, a moze mala swiadomosc narodowa wsrod prawoslawnych. O grekokatolikow sie zbytnio nie obawiam, tutaj jest duza swiadomosc narodowa, problemem jest raczej "tutejszosc" prawoslawnych. To co napisales Piotrze: " Zwłaszcza gdy koscielne szopki pogrążają sie w kiczu i bezguściu. Wyobraż sobie Kolego, że w jednej z takich szopek rolę Marii odgrywa gumowa laleczka gnąca sie nad kołyską w rytm elektrycznego silniczka- coś potwornego, przy akompamencie pocztowkowych pozytywek i brzdąkaniu mechanicznych aniołkow dziekujacych nagranym głosem za wrzucane przez dzieciakow grosiki A w Wielkonoc - wydaje sie mi ,że Płaszczenica /wzorowana na całunie turyńskim/ tez lepiej mówi o istocie tego świeta od nieraz mocno kiczowatych "grobow panskich" z jednej strony sklonilo mnie to do smutnych refleksji nad kondycja wiary i dziwnymi zewnetrznymi formami religijnosci. Z drugiej strony gdy sobie to wyobrazilem to az usmiechnalem sie pod wasem. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Linki judaistyczne i szopka-lirycznie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.04, 21:14 Witaj Radku – na początek linki judaistyczne – bogaty materiał i zdjęciowy i opisowy. A i dobro punkt wyjściowy do żeglowania po linkach. Są tam i zdjęcia rodzin żydowskich, i stare pocztówki- resoviana. Jest też materiał zdjęciowy dotyczący holocaustu Oczywiści podsyłam ci te linki pod warunkiem nie zaniedbywania „grekokatolików...” ;-)) www.shtetlinks.jewishgen.org/Rzeszow/ motlc.wiesenthal.com/pages/t067/t06756.html www.jewishgen.org/yizkor/Lezajsk/lez009.html#Page12 www.jewishgen.org/Yizkor/przemysl/prz015.html www.yad-vashem.org.il/ www.yad-vashem.org.il/Odot/prog/index_before_change_table.asp?GATE=Z&list_type=4-2&type_id=2&total=N www.free.com.pl/zydy/z/zdjecia/opty/ Co do tematu szopkowego – nie będę rozwijał myśli tragikomicznych przykładów ‘radosnej twórczości” Opiszę tylko jeden przykład pozytywny – oto obok jednego z kościołów stoi pokaźna szopa wyłożona pachnącym sianem i stoją piękne stare figury szopkowe. I oto idąc tam mroźnym wieczorem zobaczyłem w jej roku leżącego na sianie przestraszonego psa-przybłędę. Innego wieczoru zobaczyłem leżącego w sianie dzikiego kota-burasa. W ten oto sposób tradycja szopkowa znalazła uzupełnienie w istnie święto franciszkowym stylu. Ps Radku jeśli znajdę czas to postaram się rozwinąć też i temat żydowski. Chociaż na opis czekają i wątki ikonowe, a i Przemyśl/ kiedyś przeze mnie zapowiadany/ Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Ikony raz jeszcze IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.01.04, 20:13 Witam Na wstepie dzieki za opis pozytywnych wrazen "szopkowych" gdy czyta sie cos takiego to robi sie cieplej kolo serca. Po wycieczce (nieukonczonej jeszcze) w nieistniejacy juz swiat Zydow polskich wracam do tematu ikon. Rozmawialismy tu o Matce Boskiej Czestochowskiej, jest to jeden z przykladow gdy ikona przenika do tradycji lacinskiej. Chcialbym dzis przytoczyc fragment tekstu Iriny Jazykowej dotyczacy wlasnie przenikania ikony do swiadomosci Zachodu. "Współczesny Zachód odkrywa dla siebie chrześcijański Wschód przez ikonę. Obraz mówi dzisiaj więcej niż słowo, ponieważ dotychczas słowa jedynie dzieliły dwa światy - prawosławnych i katolików. Ikona jako wspólne dziedzictwo duchowe, powstałe w jeszcze nie podzielonym Kościele, jednoczy oba Kościoły (...) Katolikom łatwo jest powrócić do ikony, ponieważ ikona jest wspólnym dziedzictwem Kościoła i w tradycji zachodniej istnieje własne doświadczenie malarstwa ikonowego oraz kultu ikony. Poza tym prawosławni i katolicy mają wiele wspólnych świętości, na przykład takie starożytne ikony jak „Boleściwa" (w Polsce znana pod nazwą „Nieustającej pomocy"), „Częstochowska", „Ostrobramska" i inne." Sadze, ze wlasnie ikona jest najlepsza plaszczyzna zblizenia Wschodu i Zachodu. Mam nadzieje, ze uda nam sie pociagnac, przy okazji rozmow o ikonach, watek ekumeniczny. Pozdrawiam R. P.S. Jakis czas rozmawiamy juz o ikonach, a nie poruszylismy jeszcze przedstawienia Chrystusa przez ikonopiscow. Jak sadzisz Piotrze, czy to dobry temat na kolejne posty? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr zawsze Ikona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.04, 22:06 Witaj Radku - pozwolisz, że przekażę tu zaległe pozdrowienia dla Diakona Piotra /ot czyżby kroczek dalej we wtajemniczeniu kapłanskim ? ;))/ - serdecznie Ojca pozdrawiam. czytałem rzeczową wypowiedź Księdza na forum. Sam mam czasem uczucia antyklerykalne - wynikające miedzy innymi z omawianej tu historii. Prosze wybaczyć moje "wycieczki" wobec księzy katolickich przy omawianiu niektórych tematów, ale tego nie uda się chyba uniknąć przy w miarę kompleksowym podejsćiu do tematu. A teraz Ikona - ikonowe przedstawienie Chrystusa Izbawitiela - tak w Deesis gdy Chrystus Tronujący adorowany jest przez Maryję i Jana chrzciela w wielbładziej szacie - anioła Pustynii. A i przez innych świętych Proroków zanoszących modlitwy w naszym imieniu. Nie ukrywam,że ten motyw ikonowy budzi we mnie emocje zarówno natury estetycznej jak i po częsci religijnej. A drugie przedstawienie ów "Spas w syłach" - potęzny Chrystus w owalu wszechświata - to ikona łacząca w sobie ową ewangeliczą prawdę "jam alfa i omega, początek i koniec" i wskazywana Księga - owa Ikona Księgi. Przy czym Radku powiem Ci ,że nie mogę myśleć o ikonie w oderwaniu od owego ściennego wyznania wiary czy jak mówią inni "bibli ubogich" /czytaj ;niepiśmiennych, "negrammotnych"/ jaką jest ikonostas.Ikona wyrwana z ikonostasu jest jak wers z wiersza, jest piekna, ale bez rymu,bez kontekstu,bez całościowego odniesienia. Mowisz radku o ekumeniźmie przenoszonym przez Ikony - tak chyba jest - bo na przykład w trackie ubiegłej Wielkanowcy plebania mojego ulubionego kościółą ozdobiona była plakatem zawierającym motyw ikonowy chrystusa Tronującego - owe Spasitiela "w siłach" Pozdrawiam - przepraszam za znaczną dawke grafomanii Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Liturgia IP: 195.114.164.* 09.01.04, 00:06 Witam czytajacych i piszacych, Temat ikonostasu mysle, ze uda mi sie poruszyc jutro (tj. w piątek). Dzis chcialbym tylko podzielic sie refleksja, jak sadze, ekumeniczna. Pare (moze parenascie) postow wstecz byl podany link do opisu liturgii gr-kat na stronach "piusa". Moj stosunek do tej strony juz przytaczalem, wiec nie bede sie powtarzal. Pomimo tego opis liturgii w Cerkwi grekokatolickiej jest tam bardzo przemawiajacy do wyobrazni. Po lekturze tego tekstu porownalem liturgie w Cerkwi prawoslawnej i liturgie w Cerkwi gr-kat, roznice sa tak male, ze prawie niezauwazalne. W tym momencie zaczalem sie zastanawiac dlaczego ludziom ktorzy sa sobie tak bliscy w pojmowaniu istoty Stworcy i jego Kosciola tak trudno jest sie porozumiec. Mysle, ze ta wypowiedzia naraze sie i prawoslawnym i grekokatolikom, ale uwazam, ze zblizenie jest nie tylko mozliwe, ale i konieczne. Prosze o wybaczenie jesli tym postem zanudzilem czytajacych, ale jakos jestem nastrojony refleksyjnie. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Liturgia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.04, 16:44 Tak półzartem pół serio daję tu link i drobne cytaty dotyczące : "Różnic między unią a schizmą wschodnią piusx.org.pl/zw/39/39roznice.html Za: x. Tomasz Dąbrowski, Różnice między unią a schizmą pod względem dogmatycznym i liturgicznym, odbitka z ?Wiadomości Katolickich?, Lwów 1883. Wyraz grecki schizma znaczy tyle, co ?oderwanie się?, ?odszczepieństwo? od jedności z Kościołem powszechnym czyli rzymskokatolickim, a w szczególności od zwierzchnictwa rzymskiego papieża. Między schizmą a herezją (kacerstwem, błędnowierstwem) istotna, czyli esencjonalna zachodzi różnica. Heretykiem zowie się ten, kto wprost i zupełnie odrzuca choćby jeden dogmat (zasadniczy artykuł wiary); schizmatykiem zaś zowiemy onego, który właściwie ani jednego dogmatu całkowicie nie odrzuca, ale tylko pewną odrębność w szczegółach jakiegoś dogmatu przypuszcza 5° Praktyki liturgiczne Schizmatycy nie przyjmują w Sakramencie Ołtarza obecności Chrystusa Pana pod jedną postacią, ucząc, że Pan Jezus obecny jest tylko pod obiema postaciami wraz. Z tej przyczyny konsekrują oni komunikanty dla chorych w Wielki Czwartek w takiej ilości, aby wystarczyły na cały rok i napuszczają te komunikanty konsekrowanym Winem i przechowują, sądząc, że tym sposobem i chorzy także otrzymują Komunią zupełną, tj. pod obiema postaciami. Podobnie komunikują oni małe dziatki drobną cząstką konsekrowanego Chleba, napuszczoną konsekrowanym Winem. Unici przyjmują naukę Kościoła łac., tj. że pod obiema postaciami i pod każdą postacią z osobna i pod każdą cząstką każdej postaci jest cały i żywy Chrystus Pan obecny. Zdrowych komunikują tylko przy Mszy św. pod obiema postaciami, chorych pod jedną postacią, tj. chleba, a dolewają wina nie konsekrowanego dla łatwiejszego spożycia. Zwyczaj konsekrowania komunikantów dla chorych we Wielki Czwartek zniósł Synod zamojski i nakazał konsekrować chleb do 15 dni bez maczania w konsekrowanym Winie. Unici uznają niezatarty charakter sakramentu kapłaństwa. Po wyświęceniu zostaje kapłan kapłanem aż do śmierci, może on funkcji kapłańskich nie odprawiać, ale kapłaństwa nie traci. Ktoby stan zmienił i twierdził, że kapłańskiego charakteru nie ma, uważany byłby za odstępcę od wiary. 7° Rozwody Schizmatycy dopuszczają rozwód, divortium, tj. rozerwanie ważnie zawartego, a więc prawowitego małżeństwa, rozwód dozwalany bywa w następujących wypadkach: 1) w razie udowodnionego wiarołomstwa; 2) w wypadku zaraźliwej choroby jednego z małżonków; 3) w razie zasądzenia jednego małżonków na ciężkie i długie więzienie; 4) w razie zachodzącej obawy ciężkiego znieważenia cielesnego lub nastawania na życie i 5) w razie niepoprawnego opilstwa. W ogóle stosują się schizmatycy pod względem rozwodu do ustaw cywilnych, istniejących w poszczególnych krajach. Separacji (a thoro et mensa) urzędowej, czyli prawem dozwolonej, u nich nie ma. Unici przyjmują łącznie z Kościołem łacińskim separację od łoża i stołu; przyjmują unieważnienie nieprawnie zawartego małżeństwa (annulutio irriti matrimonii), ale właściwego rozwodu czyli rozerwania prawnie zawartego, a więc innego małżeństwa (divortium) nigdy i w żadnym wypadku nie dopuszczają." Koniec Cytatu Gwoli swego "bezpieczeństwa" nie dodam której wersji rozwodowej jestem zwolennikiem :-) bo anuż "któsia niepowłana" przeczyta ta wypowiedź i zechce mi dać krotkotrwałą aczkolwiek bolesną "seperację od stołu i łoża" ;)) A tak poważniej Radku - "piusy" z ktorych cytatów korzystam to sekciarskie ugrupowanie lefebrystów, w którym dzialają i księża katoliccy- nie bardzo bojący sie ewentualnej ekskomuniki- chocażby z powodu asekuracyjnego i tolerancyjnego podejścia hierachii KK do tego "problemu". Tak wiec proszę nie traktuj ich wypowiedzi jako reprezentatywnych dla poglądów postepowszej częsci KK. Pozdrawiam - życząc miłej lekturu- zapraszając do dalszej dyskusji o ikonanch. A sam szykuje temat arcyciekawy - stosunek starowierów do ikony Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Liturgia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.01.04, 21:24 Witam serdecznie Sposob postrzegania roznic jest ,hmmm..., bardzo ciekawy. Zastanawiajace jest tez traktowanie prawoslawnych jako schizmatykow, a nawet heretykow. A tak na powaznie to wiem, ze te opinie nie sa glosem calego Kosciola katolickiego (na szczescie). W dzisiejszym KK widac, ze jest wola zblizenia do innych chrzescijan - to cieszy. Gorzej niestety jest na poziomie parafi. Co do rozwodow to sadze, ze stanowisko Cerkwi jest zdrowsze i bardziej zblizone do zycia. Za chwileczke wracam do watkow ikonowych. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Ikonostas IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.01.04, 21:38 Zgodnie z obietnica umieszczam tekst dotyczacu ikonostasu. Dotyczy on jego rozwoju. Autorem ponizszego cytatu jest Kurt Weitzmann. "Wkrótce ikonostas (ściana oddzielająca sanktuarium od pozostałe] części świątyni chrześcijańskie]) stał się główną formą eksponowania najważniejszych ikon. Zwykle było ich cztery: ukazywały Chrystusa, Dziewicę Maryję, św. Jana Chrzciciela, tworzących razem Deesis (wstawiennictwo, błaganie) oraz świętego patrona cerkwi. W okresie środkowobizantyńskim duże ikony zostały umieszczone ponad marmurowym parapetem ikonostasu oraz pomiędzy filarami podtrzymującymi architraw. Począwszy od X w. nad architrawem umieszczono belkę, którą przyozdobiono przedstawieniami świąt liturgicznych, zastępując tym samym wcześniejszą tradycję eksponowania popiersi świętych czy medalionów. Wreszcie Brama Królewska, przez którą kapłan wchodzi do sanktuarium, została ozdobiona ikoną Zwiastowania. Najstarsza ikona tego typu, która zachowała się do dzisiaj, pochodzi z XIII w. z Synaju." Z przyczyn niezaleznych bede mogl odezwac sie dpiero w poniedzialek. Jeszcze raz pozdrawiam. R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Ikony Synaju ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.04, 19:32 Wspomniałeś Radku o ikonach z Synaju – oto tamtejszy Klasztor św. Katarzyny jest zawiera kilka antycznych Ikon – oto zachowały się tam między innymi liczące piętnaście stuleci / na jednym miejscu/ ikony Chrystusa Pantokratora w klasycznej półpostaci z Biblią i prawą ręka w geście nauczania / z Vi wieku n.e./Matka Boska z dzieciątkiem, w. Piotr / tez z vi w . n.e. !!!!/ Tam też zachowała sie miedzy innymi Ikona żasnięcia MB z Xi wieku Kiedyś może cos skrobnę szerzej na ten temat. Wspominasz o Scenie zwiastowania. Nie zapomnę kiedy jednego razu w opuszczonej cerkiewce chłop- władający kluczy do niej – odsłonił dla mnie -spod stosu rupieci Carskie Wrota – wyblakłe , ze spatynowanymi meandrami rzeźbionych ram – i na wysokości moich oczy ukazały się medaliony - na prawych wrotach – Anioła zwiastującego , na prawych Madonny – oba obrazy ze spękaną , wyblakła farbą. Niżej na wrotach zobaczyłem medaliony z namalowanymi Ewangelistami. Ogarnął mnie smutek na widok zaniedbanego Ikonowego Cuda. A z drugiej strony „ zachwyt odkrywcy” Jakże inaczej wyglądają owe wymuskane przez konserwatorów Carskie Wrota w zamkowych salach sanockiego zamku czy nowym pawilonie Ikon w skansenie sanockim. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Ikony Starowierów ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.04, 17:56 Na początek przepraszam za powtórke w postach synajskich, ale korekta "gorącej" wypowiedzi i nieopatrzne kliknięcia spowodowały "dubla" A teraz parę słów o kulcie ikony u starowierów – owej tajemniczej grupy wyznaniowych odszczepieńców kościoła prawosławnego osiadłych w dawnych Prusach wschodnich gdzieś w połowie xix wieku. W ich świątyniach zwanych molenami zachowało się wiele,bardzo wiele staroruskich ikon. Część z nich przechowywana jest w muzeum olsztyńskim. . A teraz krótki opisik ; „ w stosunku do ikon obrońców „ starej wiary” obowiązuje wiele zakazów,które są przez nich ściśle przestrzegane. O tym jak cenną są to dla nich świętości świadczy to ,że nigdy nie dotykają ich gołymi rękami, tylko przez specjalne ręczniki, a już w żadnym przypadku nie mogą ich dotykać innowiercy. Z tego też powodów ikon "pozostających w kulcie" nie wolno poddawać konserwacji. Starowiercy czyszczą je sami, na swój sposób „olifą” czyli olejem lnianym z różnymi dodatkami,woda ,i sokiem z kapusty. Z palącego się domu ratują przede wszystkim ikony. Nie mogą ich niszczyć, palić. Kiedyś stare ,zniszczone puszczali z prądem rzeki, nieraz zakopywali w trumnach. Obecnie ze względu na brak ikon praktyki te zarzucono. Bardzo ściśle jest przestrzegany zakaz palenia tytoniu w pomieszczeniach,gdzie znajdują się święte obrazy i chociaż niektórzy młodzi wyznawcy są palaczami, to podporządkowują się tej staroruskiej tradycji. Wierni do snu układają się twarzą do ikon, a podczas współżycia płciowego zasłaniają ikony ręcznikami. Wiele z tych obyczajów w kulcie ikony, przestrzeganych przez starowierów, nawet ludzi młodych, którzy nie są już tak ortodoksyjnymi, swiadczy o silnie zakorzenionej tradycji i autentycznym pojmowaniu rzeczywistości ikony” Ten cytat /lekko przetworzony/ pochodzi z pracy Grażyny Kobrzeckiej- Sikorskiej „Ikony Staroobrzędowców....” Olsztyn 1993 Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Ikony Synaju ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.04, 19:34 Wspomniałeś Radku o ikonach z Synaju – oto tamtejszy Klasztor św. Katarzyny zawiera kilka antycznych Ikon – oto zachowały się tam między innymi liczące piętnaście stuleci / na jednym miejscu/ ikony Chrystusa Pantokratora w klasycznej półpostaci z Biblią i prawą ręka w geście nauczania / z Vi wieku n.e./Matka Boska z dzieciątkiem, w. Piotr / tez z vi w . n.e. !!!!/ Tam też zachowała sie miedzy innymi Ikona żasnięcia MB z Xi wieku Kiedyś może cos skrobnę szerzej na ten temat. Wspominasz o Scenie zwiastowania. Nie zapomnę kiedy jednego razu w opuszczonej cerkiewce chłop- władający kluczy do niej – odsłonił dla mnie -spod stosu rupieci Carskie Wrota – wyblakłe , ze spatynowanymi meandrami rzeźbionych ram – i na wysokości moich oczy ukazały się medaliony - na prawych wrotach – Anioła zwiastującego , na prawych Madonny – oba obrazy ze spękaną , wyblakła farbą. Niżej na wrotach zobaczyłem medaliony z namalowanymi Ewangelistami. Ogarnął mnie smutek na widok zaniedbanego Ikonowego Cuda. A z drugiej strony „ zachwyt odkrywcy” Jakże inaczej wyglądają owe wymuskane przez konserwatorów Carskie Wrota w zamkowych salach sanockiego zamku czy nowym pawilonie Ikon w skansenie sanockim. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Ikony Synaju ... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.01.04, 21:39 Witam, dziekuje Piotrze za garsc ciekawych wspomnien. Swoja droga to tylko pozazdroscic. W ostatnim poscie wspomniales o Staroobrzedowcach, temat co prawda bardzo na polnoc i nie zwiazany z "naszymi" Rusinami, ale ciekawy. Uderza w tym tekscie bardzo ortodoksyjny stosunek do ikon. Jesli chodzi o grzebanie ikon to rowniez u prawoslawnych jest to praktykowane. Ikony nie mozna tak po prostu wyrzucic. Jutro postaram sie wrzucic cos ze swojego "archiwum". Rzecz bedzie na temat obchodow swiat. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Stare ikony IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.01.04, 21:44 Na zakonczenie swoich dzisiejszych wywodow podaje dokladny opis co nalezy zrobic ze zniszczona, stara ikona. Tekst jest autorstwa Slawomira Kiryluka. "Co zrobić ze starymi, czasem zniszczonymi ikonami? W żadnym wypadku nie wolno ich po prostu wyrzucić! Jako świętość niech po utracie swego wyglądu będzie się do nich odnoszono również z godnością. Kiedyś trzymano stare ikony za nowymi, a jeżeli kolory z ikony zeszły całkowicie - puszczano je na rzece... Obecnie można oddać stare ikony do Cerkwi, gdzie zostaną spalone w cerkiewnym piecu. Jeżeli nie ma takiej możliwości, to starą ikonę można spalić samemu, a popiół zakopać np. na cmentarzu lub w sadzie pod drzewkiem. Należy pamiętać, jeżeli przyczyną uszkodzenia ikony było niewłaściwe jej chronienie - jest to grzech z którego należy się spowiadać. " Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O obecnych parafiach unickich i .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 18:10 Najpierw pozdrowienia noworoczne dla świetujących Nowy Rok podług "starego stylu" - Serdecznie pozdrawiam i Andrijka i Diakona Piotra, i każdej życzliwej duszycce. Do życzeń dołaczam przyśpiewkę : Idemo czerez seło trymajte sia weseło Napered sie ne wyrywajte Zo zadu ne zostawajte,kompaniji sia trymajte A teraz krotki odskok w temat obecnych parafii unickich z "Opoki" / vide link w ostatniej /last not least - jak sądzę :-)/ wypowiedzi Diakona Piotra:W skład Archidiecezji Przemysko-Warszawskiej wchodzi sześć dekanatów: Przemyski – liczy 16 parafii (Przemyśl, Lublin, Lubaczów, Dziewięcierz, Hrebenne, Kobylnica Wołoska, Jarosław, Sieniawa, Wietlin, Chotyniec, Gaje, Leszno (Pozdiacz), Łuczyce, Krasice, Kruhel Wielki i Nowe Sady); Sanocki – liczy 17 parafii (Rzeszów, Sanok, Hłomcza, Ustrzyki Dolne, Tyrawa Solna, Wielopole, Wysoczany, Mokre, Czerteż, Komańcza, Kulaszne, Rzepedź, Jawornik, Zyndranowa, Olchowiec, Polany, Grab; Krakowsko-Krynicki – liczy 15 parafii (Kraków, Krynica, Nowy Sącz, Gorlice, Pantna, Rozdziele, Łosie, Bielanka, Szymbark, Gładyszów, Nowica, Przysłup, Wysowa, Śnietnica, Uście Gorlickie); Olsztyński – liczy 10 parafii (Olsztyn, Warszawa, Dobre Miasto, Lidzbark Warmiński, Górowo Iławeckie, Lelkowo, Orneta, Pieniężno, Bartoszyce, Ostre Bardo); Węgorzewski – liczy 10 parafii (Węgorzewo, Kętrzyn, Reszel, Banie Mazurskie, Asuny, Bajory, Giżycko, Kruklanki, Wydminy, Chrzanowo); Elbląski – liczy 12 parafii (Elbląg, Pasłęk, Morąg, Żelichowo, Ostaszewo, Marzęcino, Dzierzgoń, Susz, Braniewo, Pęciszewo, Iława, Ostróda). Metropolia Przemysko-Warszawska posiada Wyższe Archidiecezjalne Seminarium Duchowne w Lublinie. Rektor – ks. Bohdan Pańczak, ojciec duchowny – ks. Stefan Batruch. W Archidiecezji Przemysko-Warszawskiej istnieje Archidiecezjalna Komisja Konserwatorska do spraw Ochrony Zabytków i Rozwoju Sztuki Cerkiewnej przy Metropolitalnej Kurii Obrządku Greckokatolickiego. W skład Komisji Konserwatorskiej wchodzą: konserwator – mgr Eugeniusz Zawałeń oraz członkowie: mgr Adam Jarosław Giemza, mgr Sławomir Jakubowski, mgr Jerzy Lewosiuk, mgr Andrzej Stepan, mgr Jerzy Tur, mgr Włodzimierz Nazar. Rzeszowska parafia grekokatolicka powstała / a raczej zmartwychwstała/ w 2001 roku. Jako siedzibę jej podano Kraków ul. Kobierzyńska 64/2, TEL. /0-12/352-17- 14. Jej proboszczem, czy raczej administratorem, jest ks. Mirosław Michaliszyn . W Nowy rok pisałem o planowanych nabożenstwach unickich w kościólku Św. trójcy- informację o tym podała mi życzliwa duszyczka która usłyszała zapowiedź tychże "od ołtarza" - póki co jednak nie ma dalszych informacji !!? A teraz krótki cytacik –obrazek z przeszłości parafii zalesiańskiej: „Śpiew w języku ruskim popa, diaka i wtórującego im ludu wypełniał większość nabożenstwa. Połowę mszy w imieniu ludu wyśpiewywał solo A.Łuka, a potem jego synowie : Jan, Józef i Teofil. Organów w cerkwi nie było. Gdy się otwierały carskie wrota, lud śpiewał :Otworyjsia carskie wrota. Boże prychodyt do nas. Z uwagi na to,że w liturgii wschodniej podstawowe prawdy wiary są powtarzane podczas nabożenstwa dwa i trzy razy , stąd od pobliskich wzgórz odbijało echo kilkakrotnie unoszącą się w przestworza pieśń : Wiruju wo jedynoho Boha Otca sedyżut dla tworca neba i zemli...Śpiewano gorzkie żale, pieśni dziękczynne ,połączone z pokłonami / ponad 300 w poście/ pieśni maryjne majowe i październikowe. Na pogrzebach śpiewano w cerkwi pieśń Wicznaja Pamiat....” Pozdrawiam Czekam cierpliwie na tematy ikonowe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Rozwoj ikony na Rusi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.01.04, 21:29 Witam, po przerwie wracam do ikon, ponizszy cytat jest autorstwa, przytaczanego juz tutaj, Kurta Weitzmanna. "W miarę zmniejszania się Cesarstwa Bizantyńskiego malał również wpływ sztuki bizantyńskiej poza jego granicami. Kraje słowiańskie na północy rozwinęły swój własny styl, nigdy nie zatracając swoich bizantyńskich korzeni, lecz redukując składnik helleński, by osiągnąć większą abstrakcję. Zwłaszcza w ruskich ikonach dematerializacja ludzkich postaci sięgnęła o wiele dalej niż w ikonach greckich. Ciała stały się nadmiernie wydłużone a stosowanie techniki płynnych i rozwianych wiatrem draperii nadawało im czasami wygląd zjawy, uwydatniony jeszcze bardziej dzięki używaniu promiennych, mistycznych kolorów (...) Już ponad tysiąc lat ikona znajduje się w centrum życia prawosławnego chrześcijanina. Jej szerokie uznanie opierało się na umiejętności artystów połączenia tradycji i nowości. Treść ikony, czy to podyktowana przez Kościół, czy to ilustrująca powszechne przekonania, zawsze pozostawała zrozumiała dla szerokich mas." Cytat moze troche przydlugi, ale zawierajacy trafne spostrzezenia. Pierwsze o charakterystycznym wygladzie ruskich ikon i drugie o ich zrozumialosci. Dziekuje za opis z parafii zalesianskiej, jest bardzo sugestywny. Faktycznie wyznanie wiary w liturgii wschodniej ma w sobie cos co przyciaga, jest w tym wspolnym spiewie cos przejmujacego. Pozdrawiam R. Dla wszystkich "starostylnych" przekazuje ta droga najlepsze zyczenia na Nowy Rok. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Ikony Hodygitria i Chrystus Pantokrator IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 22:21 Witam. Całkiem ciekawie rysuje nam sie opowieść o ikonie. Postaram się tutaj w miarę krotko naszkicować coś niecoś o dwóch podstawowych /"wzornikowych"/ tematach ikon. Jako podstawową lekture w tym zakresie polecam cudowną księge janiny Kłosińskiej "Ikony" /nie wiem na ile obecnie dostepną z 1973 roku/ stanowiącą równocześnie katalog zbiorow ikonowych MN w krakowie. Pierwsza ikona matki Boskiej w typie Hodygitrii to oczywiście i MB częstochowska jak i np ikona Matki Boskiej Cudami słynącej z naszego Zalesia. Jak już wiemy chociażby z artykułu pana Huka - ikona zalesiańska,zdegradowana,przemalowana, o "rozjaśnionym"obliczu gdzieś tam schowana w bocznym ołtarzu, była kiedyś przedmiotem wielkiej czci Rusinów zalesiańskich. Ten typ ikony bierze swój pierwowzór gdzieś z III - Vi wieku. Tradycja wiąze ją z ewangelistą św. łukaszem,, który ponoć pierwszy sportretowal Matkę Boską. Ikona przedstawia MB w półpostaci,wskazująca Jezusa prawą ręka , Jezus prawą dłoń ma ułożoną w geście błogosławieństa, w lewej trzyma zazwyczaj rolkę- ewangelię. W naszych Bieszczadach najciekawsze Ikony Hodygitrii to chyba Matka Boska ŁOPIEŃSKA - obecnie w Polańczyku oraz MB Rudecka której kopia /po tajemniczym rabunku oryginału/ wystawiona jest w ołtarzu koscioła w podustrzyckim Jasieniu. Powiem jednak że są też inne wizerunki MB ktore mniej więcej spokrewnione są z ikonami które sie mi niemniej podobają - ten z kalwarii pacławskiej /pod przemyslem/ ktory był obiektem pielgrzymek i grekokatolików galicyjskich, a i ikona MB Sokalskiej w Ustrzykach Dolnych a i obraz MB Boreckiej w podrzeszowskim Borku Starym. Drugi wizerunek ikonowy to Pantokrator - najbardziej podobają sie mi owe pólpostacie Jezusa- nauczyciela ale i te Tronującego w owym owalu-mandorli. Lubię patrzeć na ikone- popiersie Chrystusa na ktorym palce dłoni prawej ręki ułozone są na wzór monogramy Chrystusa IC XC, w lewej - trzyma Księgę - ewangelię z cytatem ewangelicznym od św. Jana/ pisanym greką lub cyrylicą/- "Ja jestem światłoscią świata..." - Jan.8,12. Oczy Nauczyciela patrzą tajemniczo przed siebie - gdy obserwuję tę ikonę czy to w muzealnych salach czy "na swoim miejscu" w pięknych przemysko- beskidzkich ikonostasach - wyobrażam sobie całą ,straszną historię tych naszych terenów na którą te oczy musiały patrzeć. Na razie to tyle. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Sanok IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.01.04, 18:26 Witam, odejde troche od ostatniego watku - przedstawienia Crystusa Pantokratora (zastrzegam sobie, ze ten temat jeszcze porusze). W tym poscie przeniose sie na tereny blizsze Tobie. Sadze ze znasz ta ikone, nie przytaczam tu jej opisu a przedstawiam ja jako ikone "cudami slynaca" "Sanocka Ikona Matki Bożej znajduje się w katedralnej cerkwi Świętej Trójcy w Sanoku. Cerkiew ta, wraz z ikoną, stanowi centrum diecezji przemysko - nowosądeckiej, najstarszej na ziemiach Rzeczypospolitej, restytuowanej w 1982 r., po około trzystu latach przerwy. Tragiczne losy tej ziemi, zwłaszcza po II wojnie światowej, oraz wysiedlenia prawosławnych Ukraińców w ramach Akcji Wisła spowodowały zaginięcie niemal wszystkich cerkiewnych dokumentów, w tym międzywojennej kroniki parafii sanockiej. W związku z tym zachowały się jedynie ustne przekazy, dotyczące cudów dokonanych za pośrednictwem Sanockiej Ikony Bogarodzicy, zwłaszcza licznych uzdrowień. W okresie międzywojennym mieszkańcy Sanoka, prawosławni i katolicy, szukali pocieszenia przed ikoną, uważając ją za cudotwórczą. Cerkiew z ikoną przetrwała drugą wojnę. Przetrwała pożar, który rozpoczął się od bożnicy w 1944 r. i ogarnął część miasta. Tysiące ludzi zgromadziło się w cerkwi i na placu wokół świątyni. Z bezchmurnego nieba spadł deszcz, zamieniając się w ulewę i padając tylko na cerkiew i plac. Dalej szalały płomienie. Pożar, który wybuchł w zakrystii sanockiej cerkwi w 1995 r. nie ogarnął ikony. Ugaszono go. 6 września 1997 roku odnowiono kult Sanockiej Ikony Matki Bożej. Od tego czasu każdej niedzieli jest słuźony przed nią molebien. Przed drugą wojną na Podkarpaciu istniał kult Liśskiej (obecnie Lesko) Ikony Bogarodzicy, wywiezionej prawdopodobnie w 1941 r. do Związku Radzieckiego. Do XVII w. bardzo ważnym miejscem kultu prawosławnego była Kalwaria Pacławska, dziś miejsce kultu rzymskich katolików." Cytat pochodzi z ksiazki pod redakcja Anny Radziukiewicz "Prawoslawie w Polsce". Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Sanok, Przemyśl i ...... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.04, 21:41 Witam Dziękuję za ten Sanok. Dla mnie to magiczne miejsce – a bo i setki ikon w muzealnych salach, i galeria z niepokojącymi ale i przyciągającymi obrazami Beksińskiego /zwłaszcza tymi z początku lat 70 tych – kosmicznymi pejzażami na pilśniowych płytach. A i skansen z trzema cerkiewkami – zwłaszcza z tą z Ropek /ale i tą z Grąziowej czy Rosolina/ - pięknie odbudowaną, czysto łemkowską , z odtworzoną nawet polichromią zewnętrznych ścian /a bo trzeba wiedzieć że cerkwie owe były z zewnątrz bogato kraszone, niczym pisanki – napisze kiedyś coś o tym, w ślad za klasycznymi pracami Pana Prof. Brykowskiego/. Swoją drogą ciekawe czy rządzi nadal w tym skansenie mój znajomy z dawnych lat , późniejszy wybitny archeolog terenów bieszczadzkich / jego dziełem są m.in. wykopaliska na terenie najstarszych ruskich grodzisk na tym terenie/. No i ta cerkiew prawosławna stojąca w pobliżu zamku, z przepięknym wnętrzem, stołem ofiarnym ozdobionym pięknymi „rucznikami’ z bogata inkrustowanym krzyżem do błogosławieństw, wystawioną na postumencie ikoną odpowiadającą akurat przypadającemu świętu, pieknym ikonostasem i Tą ikoną w bocznym ołtarzu o której piszesz w swym cytacie Najmilej wspominam wizytę w tej cerkwi , gdy zostałem zaproszony do jej zwiedzenia przez przypadkowo spotkanego na jej podwórcu Pana Marczaka. Mówisz Radku o Kalwarii Pacławskiej – tamtejszy kościól, klasztor, dróżki kalwaryjskie to miejsce niezwykłe, tak jak niezwykły jest ten obraz maryjny / rodem gdzieś od Kamieńca Podolskiego/ w bocznym ołtarzu bazylikowego wnętrza.. Niegdyś , przed 1945 rokiem niedaleko od kościoła stała odpustowa, greckokatolicka cerkiew, dalej była też do 1945 roku cerkiew prawosławna pw. Symeona słupnika – jako część klasztoru istniejącego tu od 14 do 18 wieku...../no gdzieś tak niedaleko Posada Rybotycka z najstarszą w Polsce murowaną,średniowieczną cerkwią/ Zakończę ten post wątkiem przemyskim – bo oto w unickim Soborze metropolitalnym św. Jana Chrzciciela znalazły swoje schronienie takie oto cudowności jak XVII wieczny ikonostas, cudowna ikona św. Mikołaja, CUDOWNA IKONA MATKI BOSKIEJ Z KALWARII PACŁAWSKIEJ, a i relikwie św. Mikołaja, męczenników pratulińskich, ręka św. Jozafata, drzewo Krzyża Świętego ... oraz mitra biskupa Jozafata Kocyłowskiego. Oj krążę wokół tematu przemyskiego jak lis wokół kurnika....:-) Na koniec namawiam Ciebie jak i wszystkich czytających do lektury NAPRAWDĘ PIEKNEGO LINKU : O. GRZEGORZ M. BARTOSIK OFMCONV seminare.pl/18/Teol/barto.doc „Kult Maryi w liturgii bizantyjskiej” A zakończę krótkim cytatem z tego linku : „Do głównych wymogów jakie stawia przed każdym chrześcijaninem ekumenizm należy zaliczyć poznanie doktryny, liturgii i form pobożności innych chrześcijan. Podejmując bowiem wysiłek otwarcia się na innych naszych braci w wierze często ze zdziwieniem możemy stwierdzić, że ich formy wiary czy oddawania czci Panu Bogu mogą nas bardzo ubogacić. Kościół Chrystusowy przez wieki istnienia uległ różnego rodzaju podziałom. Wraz z rozprzestrzenianiem się Kościoła i jego podziałami, w różnych krajach czy kulturach wykształciły się nieco odmienne formy sprawowania kultu, pobożności, jaki i liturgii. Niniejsze opracowanie jest zaproszeniem do krótkiego spotkania z formami kultu maryjnego, które występują w Kościele Prawosławnym oraz w Katolickich Kościołach Wschodnich w których liturgia jest sprawowana według tradycji bizantyjskiej. „ Pięknie napisany tekst – jestem nim wprost zauroczony – czego i Tobie /Wam/ życzę. Acha – minęły prawosławne, staro stylowe szaleństwa Małanek – a tu, tuz tuz zbliża się Jordan – oj wiele ciekawego będzie się działo nad Sanem w Sanoku i Przemyślu. WOWKA z Sanoka – może byś coś napisał o „ruskich” świętach w Twoim Sanoku ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Jordan IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.01.04, 22:33 Po twojej Piotrze wzmiance o Jordanie nie moglem sie powstrzymac od przytoczenia opisu ikony Chrztu Panskiego. Opis pochodzi ze strony www.cerkiew.pl "W Cerkwi Prawosławnej schemat ikonograficzny Chrztu Pańskiego ostatecznie ukształtował się w IX w. Niezmiennie opiera się on na opisach pozostawionych przez trzech ewangelistów. Ponadto uzupełniony jest kilkoma szczegółami zaczerpniętymi z nabożeństwa tego święta. W centrum kompozycji Chrztu Pańskiego znajduje się Jezus Chrystus - mężczyzna w średnim wieku z długimi, spadającymi na plecy i ramiona włosami oraz krótką brodą. Stoi w wodach rzeki Jordan, niejako „przykryty jej falami”, otoczony wodą, tak bowiem w ikonografii przedstawia się zanurzenie. Głowę ma w pokorze nieco pochyloną. Zależnie od wariantu jest albo nagi (odziany w nagość Adamową) albo jedynie przepasany kawałkiem białego materiału. Prawą dłonią błogosławi wodę i przygotowuje do tego, aby stała się wodą chrztu, uświęca ją przez Swoje zanurzenie. Woda zmienia swe znaczenie - z będącej obrazem śmierci (potop), staje się „źródłem wody żywej” (Ap 21, 6; J 4, 14). Jest więc zarówno grobem jak i łonem. Tak oto bowiem dawne, nieodkupione jestestwo tonie, a rodzi się nowe jestestwo, zjednoczone z Chrystusem. W drugiej dłoni Zbawiciel niekiedy dzierży zwinięty zwój, częściej zaś trzyma ją opuszczoną, nieco przysłaniając swą nagość. U stóp Zbawiciela, w wodach Jordanu, ikona święta zwykle ukazuje dwie małe postacie ludzkie, co stanowi ilustrację tekstów starotestamentowych, które wchodzą w skład nabożeństwa: „Morze widziało to i uciekło, Jordan płynął wstecz” (Ps 114, 3). Ponadto w wodach często można dojrzeć, zwykle dwie, ryby, każda z których płynie w przeciwnym kierunku. Wody Jordanu, z dwóch stron otoczone wznoszącymi się wysoko skałami, przedstawiane są jakby były swego rodzaj płynnym grobem, do którego wszedł Chrystus. Grób ma postać ciemnej jaskini (ikonograficznego obrazu piekła), obejmującej całe ciało Zbawiciela." Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Link IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.01.04, 22:39 Zaraz zabieram sie do lektury linku. Znow w pracy bede niewyspany:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Skok w bok IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.04, 13:10 Witam - dzisiaj troche odskocze w bok od obecnego wątku- bo oto dorwałem się do "Opisu powatu krośnieńskiego... " autorstwa ks. Władysława Sarny - reprintu wydania z 1898 roku. Ksiązka pasjonująca - z opisami etnograficznymi dotyczącymi także i Łemków i Rusinów - zamieszańców z owej "wyspy" z okolic Czarnorzek. I oto co ów zacny ksiądz katolicki pisał o Rusinach - "Rusini z natury powolniejsi i łagodniejsi,odznaczają się wiekszą rozwagą w działaniu,wiekszą wytrwałością i nawet w najtrudniejszym połozeniu zachowują chłodny spokój. pomimo wrodzonej dobroduszności, a nawet serdeczności stają sie zapamietałymi,jeżeli ktoś ich rozdrażni i gotowi w takim staniedopuścić sie nawet zbrodni /.../ wady wynagradzająjednak górale właściwą wszystkim ich rodom gościnnością i otwartoscią. szczęsliwy z doli swojej i częściej wesoły niz smutny,zahartowany na zimno i niedostatek, zadawala sie góral całe miesiące oszczypkiem owsianym i owczą serwatką, a kocha namietnie swoje góry" I bąź tu Rusinem....:-) Mowisz radku o bezzsenności z powodu czytania linkó - to i prosze nastepny. To czteroczęściowa opowieść Łemka z okolic N.Sącza obejmująca okres od I wojny po czasy wspólczesne - myslę,że nic nie "przemawia do wyobraźni" jak tak autentyczne wspomnienia. "Nasz łemkowski los" rusyn.webpark.pl/los.htmlPozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Skok w bok IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.01.04, 23:36 Witam dziekuje za post. Temat postrzegania Rusinow jest mi szczegolnie bliski. To co przytoczyles Piotrze w swojej wypowiedzi jest w czesci zbiezne z tym co mowila mi moja mama. z natury powolniejsi i łagodniejsi,odznaczają się wiekszą rozwagą w > działaniu,wiekszą wytrwałością i nawet w najtrudniejszym połozeniu zachowują > chłodny spokój. pomimo wrodzonej dobroduszności, a nawet serdeczności stają sie > > zapamietałymi Powyzszy cytat jest w duzej mierze zbiezny z tym co mowila mi mama. Sa pewne roznice w stosunku do Podlaszukow. Jedna roznica jest ta zapamietalosc. Cecha ta wedlug tego co wiem z przekazow, mowi o tym ze podlaski Rusin pamieta krzywde, ale nie szuka zemsty. Oczywiscie moja wiedza wywodzi sie tylko z pojedynczych przekazow... > szczęsliwy z doli swojej i częściej wesoły niz > smutny,zahartowany na zimno i niedostatek, zadawala sie góral całe miesiące > oszczypkiem owsianym i owczą serwatką, a kocha namietnie swoje góry" Za to ten przekaz po pewnych modyfikacjach (inne miejsce i inny pokarm - kiszka ziemniaczana, zsiadle mleko i oczywiscie kartoflak) oddaje w 100% to jaka jest moja mama. Przepraszam "czytaczy" za osobiste wynurzenia, ale nie moglem sie powstrzymac. Do lektury linku zamierzam zabrac sie jutro, lub pojutrze. Generalnie zapowiada mi sie pracowity tydzien, wiec sila rzeczy czas ktory moge poswiecic na przyjemnosci sie kurczy:( Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Przemyśl - jątrząco IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.04, 20:05 Teraz trochę będzie temacik jątrzący – tj o Przemyślu , Ukraićach i grekokatolicyźmie. Na ten teamty można mówić spokojnie – ot chociażby w stylu prezentowanym na linku - w sposób spokojny : www.olszowka.most.org.pl/teksty/ukrwprz.rtf A można mówić też w stylu prezentowanym przez polskich narodowców / ot takie skrzyżowanie zetchaenowców, ligopolsko rodzinniaków i wszechpolaków prezentowanym na stronie www.kki.krakow.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/problem.htm Tutaj taka mała próbka stylu : „W koncepcji działaczy Związku Ukraińców w Polsce, jak też działaczy nacjonalistycznych zwłaszcza na tzw. „Zachodniej Ukrainie" oraz wśród emigracji zachodniej. Przemyśl stał się swoistą Mekką, gdzie teza - przemyskie - to ziemia ukraińska anektowana przez Państwo Polskie, nie jest tylko sloganem, ale przekształca się w rzeczywistość. Przez ostatnie 10 lat kolejne rządy z dziwnym niezrozumieniem traktowały Przemyśl jak podarunek dla wspomnianych środowisk, przemykając oczy na pewne wydarzenia w kontekście bardzo potrzebnej współpracy polsko-ukraińskiej na płaszczyźnie międzypaństwowej.....” A teraz link do opisu ciekawego problemu, ktory bulwersował nietylko chyba podkarpacie na początku lat 90 -tych: www.kki.krakow.pl/pioinf/przemysl/zabytki/koscioly/karmel/karmel.html tjpróba opisania konfliktów wokół kościołow przemyskich w tym samym wykonaniu "Zrabowane przez cesarza obiekty karmelitańskie przywłaszczono sobie w 1874 roku i na podstawie cywilnego prawa zaborcy wpisano prawo własności na kapitułę greckokatolicką. Nowi użytkownicy obiektów pokarmelickich, przystąpili zaraz po ich przejęciu do prac adaptacyjnych odpowiadających potrzebom nowego obrządku i randze świątyni biskupiej a także by zatrzeć ślady mówiące o prawowitych właścicielach. Trwały one z różnym nasileniem prawie do końca XIX wieku. Najpierw zmieniono ołtarz główny (1817), wprowadzając ikonostas z carskimi wrotami. Zamalowano też freski (1784) i wybudowano nową kamienną dzwonnicę , istniejącą do dnia dzisiejszego, a w końcu zniekształcono dotychczasową bryłę kościoła przez wzniesienie w miejsce barokowej sygnaturki, niezbyt dużej pseudokopuły (1866). Architekturę i wystrój kościoła zmieniono gruntownie podczas remontu w latach 1881-1885, według projektu wiedeńskiego architekta Karola Koniga. Wtedy to obniżono fasadę i dach, zacierając pierwotny styl budowli. Natomiast w miejsce małej "kopuły" wzniesiono nową, drewnianą - dużo większych rozmiarów (projektu Jana Łapińskiego). Przy wejściu do świątyni ustawiono cztery posągi świętych: Bazylego Wielkiego, Jana Chryzostoma (Złotoustego) oraz Cyryla i Metodego, zaś w niszach fasady - rzeźby patronów Rusi: Olgi i Włodzimierza. Rozebrano zabytkowy ołtarz z czarnego marmuru wstawiając na jego miejsce potężny ikonostas. Pochodzący z ołtarza zabytkowy obraz patronki świątyni św. Teresy został w poźniejszym okresie przeniesiony do kościoła Sióstr Karmelitanek w Przemyślu. Zdjęto z fasady kościoła i zniszczono starą marmurową tablicę fundacyjną, zatynkowano złocony napis łaciński na frontonie i usunięto znad wejścia głównego herb Marcina Krasickiego (Rogala). Kościołem św. Teresy dysponowali grekokatolicy do 1946 roku , tj. do momentu deportacji z Polski do Związku Radzieckiego biskupa Jozafata Kocyłowskiego wraz z częścią duchowieństwa. W rezultacie ustawy z 1990 r. o zwrocie Kościołowi obiektów sakralnych, karmelitom oddano pozostałą część klasztoru. Przemiany polityczne w Polsce po 1989 r. spowodowały odrodzenie, Kościoła greckokatolickiego, który wysunął żądanie rewindykacji m.in. przemyskich obiektów karmelickich. Na konferencji Episkopatu Polski w 1991 r. obradującej w obecności przedstawicieli Kościoła greckokatolickiego podjęto decyzję o czasowym przekazaniu zespołu budynków karmelickich w Przemyślu wyznawcom tego obrządku. W odpowiedzi na to doszło do zorganizowania Społecznego Komitetu Obrony Polskiego Kościoła Ojców Karmelitów, który rozpoczął akcję protestacyjną. Jednoznaczna postawa członków i sympatyków Komitetu wobec żądań grekokatolików spowodowała, że papież Jan Paweł II podczas wizyty w Przemyślu w 1991 r. przekazał wyznawcom tego obrządku na cele kultowe dotychczasowy kościół garnizonowy (pojezuicki) pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa, pozostawiając kościół św. Teresy w rękach pracowitych właścicieli. W tej sytuacji funkcje świątyni garnizonowej przejął kościół karmelitów. 2 czerwca 1991 roku podczas wizyty w Przemyślu papieża Jana Pawła II kościół Serca Jezusowego został jego decyzją przekazany w użytkowanie wiernym obrządku bizantyjsko-ukraińskiego (dawniej greckokatolickiego). Na kilka dni przed tym wydarzeniem doczesne szczątki biskupa Józefa Sebastiana Pelczara przeniesiono ukradkiem z kościoła Serca Jezusowego i pochowano w podziemiach przemyskiej archikatedry obrządku łacińskiego łamiąc w ten sposób ostatnią wolę zmarłego. Natomiast do dnia dzisiejszego w podziemiach kościoła pojezuickiego spoczywają doczesne szczątki biskupa-sufragana Karola Józefa Fischera. Po przejęciu świątyni nowi właściciele dokonali w niej wielu zmian, a przy okazji także i celowych zniszczeń. Między innymi rozebrano ołtarz główny, usunięto stacje drogi krzyżowej i organy, skuto złocony napis łaciński znajdujący się pierwotnie na fasadzie świątyni , który świadczył o jej historii, oraz znajdujący się tam symbol zakonu Jezuitów. Niedawno dobudowano także z boku nową dzwonnicę. Obecnie kościół Serca Jezusowego pełni funkcję archikatedry metropolii obrządku bizantyjsko-ukraińskiego. „ Oczywiście napastliwy styl nacjonalistów krakowsko-przemyskich wymagałby odrobinę sprostowań, chociażby w oparciu o wiele bardziej wyważone poglądy np. z grekokatolickiego sajta na Opoce. Smutne, że ówczesny „bunt” przemyski „komitetu obrońców karmelu” był w gruncie rzeczy zorganizowaną i sterowaną akcją kurii biskupiej KK w Przemyślu skierowana przeciw organizującej się unickiej Eparchii Przemysko- warszawskiej ..../chociaż w rozmowach zawstydzeni przemyslacy przebąkiwali coś o zorganizowanej akcji służb..../.I pozostanie kolejną brudną kartą relacji miedzy oboma wyznaniami. Przepraszam wszystkich czytających.... ale zachciało się mi pojatrzyć Ps.Na koniec nutka optymizmu Słuchałem ostatnio w telewizji o ekumenicznym spotkaniu przedstawicieli bodaj 5 wyznań w kościele przy Klasztorze O. Franciszkanów w Sanoku /łączono dzielenie się opłatkami i prosforą, kolędy ukraińskie i polskie.../ – byli i przedstawiciele cerkwi Prawosławnej i Unickiej i Kościoła Polsko katolickiego i ewangelicy – brawo Sanok- moja miłość Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Przemyśl - jątrząco IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.01.04, 20:30 Wiatm, dzieki serdeczne za jatrzace linki. Stronka o Przemyslu przypadla mi do gustu bardzo. Spedzilem nad nia kilka godzin, uwaznie czytajac i wg. mnie najlepszym tekstem tam jest "Repolonizacja Kresow Wschodnich" - rekord swiata. Ten podany przez Ciebie o "problemie" tez jest bardzo fajny. Swoja droga ciekawe do kogo jest to adresowane. Moze dla psychiatrow, jako material badawczy:) Na dzisiaj to niestety tylko tyle, ale obiecuje sie odezwac jeszcze w tym tygodniu. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Przemyśl - jątrząco 21.01.04, 13:26 "Dzis na przyklad dowiedzialem sie ze w Polsce wedlug kalendarza julianskiego swietuje okolo 1 miliona ludzi, prawoslawnych i grekokatolikow. Podala to TVP. Szczerze mowiac nie wiem co o tym sadzic, poniewaz wyniki spisu podaly znacznie mniejsza ilosc Bialorusinow i Ukraincow, czyzby ludzie bali sie przyznac, a moze mala swiadomosc narodowa wsrod prawoslawnych. O grekokatolikow sie zbytnio nie obawiam, tutaj jest duza swiadomosc narodowa, problemem jest raczej "tutejszosc" prawoslawnych." - Twój post sprzed parunastu dni przeczytałem wcześniej ale dopiero teraz wzięłem się za odpowiedź. Liczba 1 mln prawosławnych jest stanowczo zawyżona, stąd świadomość narodowa Ukraińców i Białorusinów nic tu nie pomoże. Ocenia się że prawosławnych w Polsce jest ok. 300 tys. Dane z rocznika statystycznego woj., podlaskiego określające liczbę prawosłąwych w województwie po dodaniu do liczby katolików przewyższają liczbę mieszkańców województwa. A przecież prawosławnych najwięcej jest na Podlasiu. Tematem ilości zajął się młody socjolog z Białegostoku - nie pamiętam imienia, ale jego artykół na ten temat znajdziesz w ostatnim czasopisie. oczywiście dla niego wszyscy prawosłąwni podlasianie są białorusinami ale to już inna historia, wielokrotnie "katowana" na forum. W woj. podlaskim wyszło ok. 46 tys Białorusinów i ok. 1200 Ukraińców. W całej Polsce ok.30 tys. Ukraińców stąd z tą świadomością wśród grekokatolików też chyba nie jest za dobrze. Albo coś nie dobrze jest z tolerancją w tym kraju i ludzie się po prostu boją ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr czego obawiają się Ukraińcy i ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.04, 16:22 ...tylko oni. Proszę przeczytajcie ten / moze już trochę postarzały/ cytat z lokalnej gazety / bodaj Nowin/: "Boją się ujawnić pochodzenie Wielu Ukraińców i Łemków nie powie prawdy podczas spisu BIESZCZADY. Nie chcę, żeby moje dzieci były szykanowane przez rówieśników i pokazywane na ulicy palcami - mówi pragnący zachować anonimowość Ukrainiec. Strach przed ujawnieniem pochodzenia jest wśród mniejszości narodowych i etnicznych wciąż ogromny. Jan Fedecki z koła Związku Ukraińców w Ustrzykach Dolnych wpisze narodowość ukraińską bez obaw. - Dla mnie przynależność narodowa nie podlega dyskusji - mówi. - Wielu jednak, zwłaszcza młodzi, ukryją ją, nie chcąc narażać się na przykrości ze strony niektórych Polaków. Zdaniem Fedeckiego, spis powszechny nie będzie rzetelny i wykaże błędą liczbę Ukraińców w Polsce. Zaszłości polsko-ukraińskie wciąż są obecne w umysłach. - Zbierałem niedawno w bieszczadzkich wioskach deklaracje na temat wprowadzenia nauki języka ukraińskiego w niektórych szkołach i byłem zszokowany, jak wiele osób boi się przyznać, kim są - twierdzi. - Jedni mówili, że się zastanowią, inni że lepiej "nie wywoływać wilka z lasu". Byli też tacy, którzy bez wahania podpisywali się imieniem i nazwiskiem pod deklaracjami. Według opinii działaczy ukraińskich, część ich rodaków czuje się spolonizowana. Wielu zupełnie nie zna historii swojego kraju. - Naczytali się "Łun w Bieszczadach" i na tym fałszywym obrazie bazują, dlatego tak trudno trafić do ich świadomości - tłumaczy Fedecki. Mirosław Hawrylec z Mokrego: - Jestem Ukraińcem i nie zamierzam udawać podczas spisu kogoś innego. Jednak rozumiem tych, którzy obawiają się się przyznać do ukraińskości. Wielokrotnie wielu z nas miało z tego powodu kłopoty. Również w Przemyślu panuje opinia, że większość miejscowych Ukraińców nie przyzna się do swojej narodowości. W wypowiedzi dla "Polityki" Jarosław Sydor, prezes przemyskiego Związku Ukraińców w Polsce, wyznał: - Może się tak zdarzyć, że w Przemyślu nie będzie, według statystyki, ani jednego Ukraińca. Nie mniejsze obawy mają mieszkający w Podkarpackiem nieliczni Łemkowie. Nie posiadają własnego państwa, więc podczas spisu powszechnego podadzą prawdopodobnie narodowość polską. - Dotyczyć to będzie głównie ludzi młodych, często mieszanych małżeństw - twierdzi Maria Gocz z Zyndranowej. - Ja natomiast na pewno przyznam się do łemkowskich korzeni." Tekst sprzed ponad roku - ale jak mi się wydaje Andrijko - nadal zachowuje aktualność Ps Andrzeju jak i gdzie świętowałeś Małanki i Jordana ? Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: czego obawiają się Ukraińcy i ... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.01.04, 16:58 Witam, Sadze, ze slabo jest i z tolerancja i, niestety, ze swiadomoscia narodowa. Stad takie, a nie inne wyniki spisu. Co do informacji o "milionie" to podalem je za Teleexpresem i sam uwazam je za znacznie zawyzone. Artykul o liczebnosci prawoslawnych z "Czasopisu" udalo mi sie juz przeczytac. Smutne, ale chyba te dane sa dosyc bliskie prawdy. wczoraj pisalem "na goraco", po lekturze "Piotrowych" linkow i mnie troszku ponioslo. Czasem tak bywa. Stwierdzenie "Repolonizacja" wywoluje u mnie reakcje uczuleniowe i stad reakcja. Autor z troska pisze o "zruszczonych" polskich osadnikach, nie przeszkadza mu natomiast to, ze probowano w II RP na sile polonizowac Rusinow. Mozna nawet wspomniec ze "repolonizacja" byla finansowana przez panstwo, a wszystkie "Proswity" i "Ridne Chaty" to inicjatywa oddolna. Wiecej, przeszkadza mu, ze grupa Ukraincow podejmuje starania o zachowanie swojej tozsamosci w chwili obecnej (tekst o problemach ze ZUwP). Wyrzucilem z siebie, co chodzilo po glowie i na koniec milutki cytacik. "Bazylikowe i krzyżowo-kopułowe średniowieczne przykłady architektury sakralnej znane są z wykopalisk w benedyktyńskim klasztorze w Tyńcu pod Krakowem (XI w.), na wzgórzu zamkowym w Przemyślu (cerkiew pw. św. Jana Chrzciciela fundacji księcia Wołodara z początku XII w.) , cerkwie w Chełmie, Jarosławiu, Kodniu, Lublinie na Zamku i w lubelskiej osadzie Czwartek, w Posadzie Rybotyckiej, Supraślu, Szczebrzeszynie oraz czekające na swe odkrycie, co najmniej kilka klasztorów: w Bielsku Podlaskim, Chełmie, Drohiczynie, na Świętym Krzyżu w Górach Świętokrzyskich, Uhrusku, Zabłudowie i innych, uzupełniają, wszakże nie pełny, zestaw obiektów tej grupy. Teoretyczna rekonstrukcja takiej architektury na podstawie odkrywanych podczas badań archeologicznych reliktów, w zasadzie nie nastręcza trudności. Jedynie przezwyciężenie w naszym kraju narosłych wiekami stereotypów, nawet w nauce, nie jest łatwe i utrudnia ustalanie obiektywnej prawdy historycznej, zwłaszcza w tym ubogim w źródła okresie.(...) Druga połowa XIV w. (po przejęciu Rusi Halickiej przez Kazimierza Wielkiego) i pierwsza połowa XV w. — to okres intensywnej „misyjnej" działalności katolickich biskupstw w Przemyślu a później we Lwowie. Powołane one zostały, dla zdublowania istniejących na tamtych terenach, od z górą dwustu lat, prawosławnych diecezji, w celu ich stopniowej eliminacji. Równolegle kasztelanowie miast wschodnich popierali politykę społeczno-wyznaniową nowych samorządów miast, przeorganizowanych na prawo magdeburskie, na mocy królewskich przywilejów lokacyjnych, w obsadzaniu kluczowych stanowisk w samorządach miejskich przez kolonistów z ziem rdzennie katolickich; księgi miejskie Lublina z tego okresu są tego dowodem. Prawie pewnym jest, że od początku panowania Jadwigi i Władysława Jagiełły budowa nowych świątyń prawosławnych na terenie niedawno przejętego księstwa halickiego, została mocą edyktów królewskich zahamowana. Nowe cerkwie pojawiały się sporadycznie na obszarze byłych ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego, i to jako prywatne fundacje możnowładców prawosławnych. Do nich należy grupa cerkwi obronnych, z których tylko cerkiew Monasteru Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Supraślu pozostała w granicach obecnej Polski." Tekst jest autorstwa przytaczanego juz tutaj A. Grygorowicza. Teraz ja troche podgrzalem atmosfere:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: I jeszcze prosba... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.01.04, 17:14 Andrijko. Jak mozesz to podeslij link do tego tekstu z "Czasopisu" poniewaz jego tresc znam tylko z dyskusji na forum "Gazety", a dobrze by bylo przeczytac w oryginale. Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: I jeszcze prosba... 22.01.04, 11:29 www.kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/czasopis/2004-01/15.htm - link do artykułu w Czasopisie. PS. Małanka ukraińska w Białymstoku w tym roku nie odbyła się - były jakieś kłopoty organizacyjne z zespołem, który miał problem z przyjazdem z Ukrainy. Spotkaliśmy się w restauracji w zarezerwowanej salce "żeby tradycji stała się zadość". Poza tym od pewnego czasu da się zauważyć mniejsza ilość organizowanych małanek, szczególnie organizowanych zgodnie z terminem, co często wypada w środku tygodnia. Z jednej strony bieda a z drugiej ludzie trochę się boją brać urlop w tym dniu - mogliby zostać oskarżeni w pracy że są prawosławni, albo nawet Ukraińcy czy Białorusini. A w mieście wielu kultur, tolerancji i braku konfliktów jakim jest niewątpliwe Białystok takie oskarżenie może poskutkować utratą pracy a co najmniej nieprzyjemnościami. Za to małanka w Bielsku miała nadkomplet. Była zresztą w piątek a nie wtorek. Jeżeli chodzi o wyniki spisu to mała świadomość miała w naszym regionie decdujący wpływ na niewielką ilość Ukraińców i Białorusinów. Ale z drugiej strony, jak powiedział mój kolega, Ukraińców miało nie być wcale a wyszło 1200 a Białorusinów 350 tys. a wyszło 48. "Tolerancj" postawił bym na 2 miejscu. Miała ona większy wpływ w miastach i miejscowościach gdzie prawosławni są w mniejszości, natomiast w miejscowościach z prawosławną większością ludzie tradycyjnie zapisywali białoruskość i polskość - bali się tam raczej Ukraińcy, bo kto by chciał wyjść na jakiegoś odmieńca w środowisku gdzie nazwa Białorusin zadomowiła się z różnych powodów i przylgnęła do prawosławnych. Z tego co wiem często u nas rachmistrze wpisywali odgórnie białoruskość a ludziom to mało przeszkadzało i nie oponowali. I stąd takie kwiatki jak największy procent Białorusinów w ukrainomownych gminach Czyże czy Dubicze Cerkiewne - ok. 80 % i kilka, kilkanaście procent w rejonach białorukojęzycznych - Krynki, Michałowo a nawet Gródek - bodajże 20 % w gminie uznawanej za jedno z centrów polskich Białorusinów. Nieźle się namieszało. Ale nawet Białorusini to zaczęli oficjalnie zauważać - i stąd dosyć ostra polemika w radiu i Czasopisie. Niektórym, myślę że większości nie podoba się przyznanie przez red. naczelnego Czasopisu, że Białorusini na południe od Narwii mówią po ukraińsku, albo że i tak dosyć duża liczba Białorusinów - 2 czy trzecia mniejszość w kraju, wynika nie tyle ze świadomości narodowej ale z przyjęcia, powierchownie nazwy dla sojej grupy etnicznej bez głębszych konsekwencji, jak znajomość białoruskiego, historii, zanteresowanie sprwami kraju, narodu itp. Sami działacze przyznają że liczba świadomych członków mniejszości jest kilka razy mniejsza i po wymarciu najstarszego pokolenia w części podającego się za Białorusnów, będzie to kilkanaście tys. Na razie w Przeglądzie Prwosławnym podano dane spisowe dla paru gmin, ale myślę że niedługo uda mi się dotrzeć do danych z cłąego województwa. Pewnie niespodzianek nie będzie - ukrainojęzyczni w większości to Białorusini a Białorusini to już Polacy. Rozpisałem się trochę ale dawno się nie odzywałęm a ten temat ... No wiadomo - leży mi na sercu Pozdrawiam AD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Kalendarz julianski IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.01.04, 20:17 Witam, andrijko napisał: >Z jednej strony bieda a z drugiej ludzie > trochę się boją brać urlop w tym dniu - mogliby zostać oskarżeni w pracy że są > prawosławni, albo nawet Ukraińcy czy Białorusini. A w mieście wielu kultur, > tolerancji i braku konfliktów jakim jest niewątpliwe Białystok takie oskarżenie > > może poskutkować utratą pracy a co najmniej nieprzyjemnościami. Z tolerancja kiepsko, ale za to jaka znajomosc kalendarza julianskiego w narodzie:) A wiecie, ze w Warszawie tez byla Malanka. Niestety nic wiecej nie napisze, poniewaz nic nie wiem, byla tylko wzmianka w naszym dodatku "Gazety" wiem tylko, ze tez nie odbyla sie w srodku tygodnia, a w sobote. >ukrainojęzyczni w większości to > Białorusini a Białorusini to już Polacy. Rozpisałem się trochę ale dawno się > nie odzywałęm a ten temat ... No wiadomo - leży mi na sercu Szczerze mowiac nie bardzo zrozumialem co miales na mysli mowiac "Bialorusini to juz Polacy". Temat ten lezy na sercu nie tylko Tobie... Dziekuje za link, artykul pochlonalem w calosci, duzo mowi mapka. Widac ze w powiatach Siemiatyckim, Bielskim i Hajnowskim nie jest zle. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O historii .. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.04, 19:45 Witajcie Wspominasz Radku o średniowieczu, budowlach, "blokowaniu" wpływów ; Rzucę wokół tego kilka ciekawostek ; Oto w Rzeszowie zaczęto szumnie świętować 650 rocznicę ... i tu mam problem bo nie zabardzo rozumiem czego- lokacji miasta? jego przehandlowania przez K.Wielkiego dla zasłużonego rycerza? zmiany praw lokacyjnych na niemieckie /magdeburskie/ . Tak nie wiadomo czego. Bo tak naprawdę świętuje się datę 19 stycznia 1354 roku jaka znalazła się na 15 wiecznej kopii dokumentu- darowizny - malowiarygodnym dokumencie sporządzonym po upływie ponad 200 lat /chyba że mamy tu doczynienia z typowo polską specjalnością - "antydatowaniem" aktów prawnych ;-))). Przy całym szumie informacyjnym zapomina sie że na terenie obecnego "rzeszówka" leżały ruskie osady m.in. Powitna / o ktorych zresztą mówili inni dyskutaci gdzieś w maju ub. roku /;-)/ Tyle że nie lokowane na prawie niemieckim nadanym dopiero przez kr.Kazia - darczyńcę. Mowisz Radku o różnych miejscach ja chciałbym tu wspomnieć o najstarszych i chyba najtrwalszych polskich ikonach /chociaż o kijowskim pochodzeniu/. To przecież ikonowe freski kaplicy świętokrzyskiej na Wawelu - patrzę na "Komunię"apostołów, Chrystusa Pankratora na sklepieniu, malowane na ścianach "prazdniki" To Radku najstarsze chyba w Polsce przykłady ekumenicznego zastosowania sztuki cerkiewnej. Chociaż są i inne przykłady - to przecież ikonowe freski kaplicy zamkowej w Lublinie. To w tej kaplicy kręcona była zdaje się scena filmowa w Ogniem i mieczem - owego ślubowania tego typowego spolszczonego Rusina Kniazia Jeremiego. Inna sprawa że czytałem,że to za sprawą Jagiełły rozebrana była w Przemyślu prawosławna, romańska katedra zamkowa. której kamienie były myte w Sanie ze "skażenia schizmą" by następnie ... użyć tych samych kamieni do budowy juz prawomyslnej, katedry gotyckiej. Cóż- burzyciele unickiej kopuły na przemyskim Karmelu w latach 90 -tych XX wieku poszli jak sie mi wydaje jagiełłowym przykładem :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Korekta o Wawelu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.04, 12:07 Napisałem w swoim postcie o Wawelu i ... trochę mnie poniosło bo: polichromia z motywami ruskin ikon pochodzi z ok 147o roku wykonana przez malarzy z kręgu sztuki nowogrodzkiej a bliżej szkoły pskowskiej. Ciekawa jest chistoria tych ścuennych ikon - są w kaplicy grobowej Kazimierza jagiellończyka,były przemalowywane i xvi wieku, i "zabielona" w xvii wieku i restaurowywana w xix i xx wieku. Faktem jest że pozostaje świadectwem wspolnoty kultur wschodu i zachodu. Pozdrawiam andrzeju - dzieki za informacje. A ja powalony grypą znalazlem trochę czasu aby więcej pogapic w monitor/póki gorączka nie da "popalić" ;-0 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Korekta o Wawelu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.01.04, 20:28 Witam i zycze Piotrze zdrowia Ciekawa jest informacja o Rzeszowie, po Twoim poscie pogrzebalem sobie troche w internecie i Rzeszow wg. wiekszosci stron powstal 650 lat temu chyba z niczego. Najpierw sa wzmianki o jakichs pradawnych osadach, potem dlugo, dlugo nic i nagle powstaje miasto. Ciekawe:) Dzieki za wzmianki o ikonach w Lublinie i na Wawelu. Wstyd sie przyznac, ale o ikonach wawelskich nie slyszalem. Na swoje usprawiedliwienie moge tylko dodac, ze na Wawelu bylem tylko dwa razy w zyciu. Chociaz z drugiej strony w Lublinie bylem tylko raz, a tam ikony mi nie umknely. Andrzeju w Czasopisie zauwazylem, ze cos sie chyba zmienia (popraw mnie jesli sie myle) przeczytalem tam taki tekst "8 listopada swoje 10. urodziny świętowała najbardziej znana folkowa kapela z Podlasia Czeremszyna. Zespół, wykonujący aranżacje mające swoje źródła w folklorze białoruskim i ukraińskim, występuje często na koncertach w całej Polsce i za granicą. Grupa wydała dotychczas cztery płyty. Podczas jubileuszu, który odbywał się w Czeremsze, obecny był m.in. minister Włodzimierz Cimoszewicz." www.slonko.com.pl/czasopis/in.php?id=arch2/2003_12_c04 Autor napisal o zrodlach w folklorze bialoruskim i UKRAINSKIM. Wiec jednak cos w swiadomosci zostaje. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Korekta o Wawelu 24.01.04, 00:44 Mówiąc o Białorusinach będących już Polakami miałem na myśli po prostu fakt o wiele większej asymilacji i mniejszej świadomości narodowej wśród białoruskojęzycznych prawosławnych niż ukrainojęzycznych - świadomie używam tu takich rozmytych pojęć, bo uważam że mimo wszelkich znanych nam faktów nadużyciem byłoby nazywanie ich Białorusinami czy Ukraińcami w dzisiejszym rozumieniu. Potwierdził to także spis powszechny, o czym pisałem wcześniej. 80 % Białorusinów w Dubiczach czy Czyżach i kilkanaście na terench białoruskomownych. Można oczywiście dyskutować nad tą białoruskością ale fakt mniejszej asymilacji i wiekszej samoświadomości wśród ukrainomownych jest bezsprzeczny. Nie ryzykuję stwierdzenia, zalatującego wręcz rasizmem, że zależy to od krwii, pochodzenia etnicznego. Raczej trochę inaczej mimo wielu podobieństw, układały się losy historyczne obu grup. Np inna przynależność państwowa czy też podległość innym strukturom cerkiewnym. Dość powiedzieć że jeszcze w latach 70 XX w ludność ukrainomowna podlegała odzielnej jednostce administarcyjnej - powiat bieski obejmował wsie ukrainojezyczne na północ od Narwii - od Wojszej po Trześciankę. Pokrywało się to z zasięgiem północnym diecezji prawosłąwnej bodajże kijowskiej a później innych ale tu nie pamiętam i sprawdź w źródłąch bo piszę z pamieci. Jeżeli chodzi o "zmiany" w myśleniu Białorusinów na temat ukraińskości Podlasian, to jednak moim zdaniem specjalnie nic się nie zmieniło. Śledzę temat od dłóższego czasu i ja przynajmniej zwrotu nie zauważyłem. Świadomość tego, że jezyk na południe od Narwii jest gwarą ukraińską istniała wśród działaczy białoruskich od dawna. Dotyczy to także historii i folkloru, kultury. Druga sprawa, że nie specjalnie się z tym obnoszono, bo podważałoby to sens działalności. Starano się temat bagatelizować i tak chyba pozostało do dzisiaj. Operuje się pojęciem gwar przechdnich białoruskich z cechami ukraińskimi, nie określając jakie są to cechy, gdzie te gwary się kończą i zaczynają. Znajomość folkloru ukraińskiego tłumaczy się np tym że są to zbliżone jezyki a na pograniczu ludzie śpiewają wszystko co im się spodoba nie rozgraniczając ściśle 2 podobnych w sumie do siebie języków. Pomija się pewne niewygodne fakty i już. A skutki jakie są takie są. Pisałem o "wybryku" redaktora naczelnego Czasopisu. któy uznał chyba, że robota białoruska osiągnęła sukces, i przyznał na antenie radiowej że między Hajnówką i bielskiem mówi sie po ukraińsku i nie wpływa to specjalnie na świadomość. Reakcja działaczy pochodzących z terenów ukraińskojęzycznych szybko sprowadziła Pana Chmielewskiego (pochodzącego z terenów białoruskojęzycznyh, stąd bardziej odczuwającego różnice językowe miedzy Białorusinami ukrainojęzycznymi i białoruskojęzycznymi)na ziemię. Nagranie jest na stronie Nad buhom. Już w latach 70 władze zauważały ukraińskość Białorusinów. Przewodnik turystyczny z tych lat mówi o jakichś bliżej nie ookreślonych wpływach ukraińskich w gwarze białoruskiej koło Siemiatycz i Bielska oraz wpływach kulturowych nie precyzując specjalnie o co chodzi "żeby nie miaeszać w głowach". I tak to się już pryzjęło - nie zgłębiać tematu, przyznając jednocześnie, że są pewne wpływy, bo jednak nie da sie wszystkiego zanegować - ludzie nie są ślepi. Czy takie zachowania oznaczją, ze coś sie zmienia - oceń sam. Mapa na którą się powołujesz, moim zdaniem potwierdza że jednak nie- przyznanie się byłoby zaprzeczeniem 50 letniej "pracy organicznej" a rozpoczynanie jej na terenach białoruskojęzycznych z góry stawia przedsięwzięcie na przegranej pozycji. Pozdrawiam Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Korekta o Wawelu 24.01.04, 00:53 cytowany w/w przewodnik: "Różnice językowe wśród ludności białoruskiej są poważne. Język np. okolicznych wsi białoruskich wokół Gródka i Michałowa jest bardziej zbliżony do języka literackiego białoruskiego niż m. in. język ludności białoruskiej pow. siemiatyckiego. W pow. siemiatyckim można spotkać osiedla wiejskie, których ludność uważa siebie za białoruską, używa jednak języka polskiego w życiu codziennym. Tego rodzaju zjawisko obserwujemy m. in. we wsi Rogawka.** Język, jakim się posługuje ludność białoruska pow. siemiatyckiego, posiada wiele śladów wpływu języka ukraińskiego. Genezy takich właściwości językowych należy szukać niewątpliwie w historii osadnictwa tej ziemi." "Stosunki etnograficzne białoruskiej mniejszości narodowościowej nie stanowią jednolitego obrazu. Obserwujemy bowiem poważne różnice w urządzeniach wnętrza domów mieszkalnych Białorusinów powiatów siemiatyckiego i sokólskiego. Różnice istnieją również w zwyczajach ludowych, np. przy zawieraniu małżeństw, przy pogrzebach itp. Omawiane tu zjawiska nie są dostatecznie zbadane i zinwentaryzowane. Nie wolno bowiem budować sądu, opierając się jedynie na wrażeniach optycznych. Należy jednak zdecydowanie podkreślić, że wiele zjawisk etnograficznych może się stać przedmiotem poważnych i interesujących ,dociekań naukowych. " Ciekawej lektóry Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O podkarpackich Rusinach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.04, 20:39 Mówicie o Białorusinach i Ukraincach podlaskich niejako w czasie teraźniejszym. Jaka szkoda ,że nie mogę w ten sam sposob mówić o bogactwie kulturowym podkarpacia. Do 1945 roku jakże odrebni byli beskidzcy Łemkowie,bieszczadcy Bojkowie / bardzo jak mi sie zdaje pokrewni Hucułom/, podkrosnieńścy Zamieszańcy, Dolinianie z okolic Sanoka i pogórza dynowskiego czy ukraińcy z okolic przemysla, leżajska, jarosławia. Rózniło ich bardzo wiele ; i sposób budowy chałup, ich zdobienia, tradycyjne budownictwo cerkiewne, stroje i te odświetne i te codzienne, obyczaje, sposoby gospodarowania a nawet język - bo ruska mowa górali z naleciałosciami i rumuńskimi i słowackimi i chorwackimi, zamieszańcy mówiący po rusku ze znaczymi naleciałosciami "mazurskimi" - czytaj polskimi w mowie, Bojkowie - tajemniczy, "połdziki" górski lud, o bardzo archaicznych obyczajach i "hermetyczności" . A co ich łaczyło ; religia, wnętrze cerkwi z ikonostasowymi świętymi , ruski rdzeń mowy. To dopiero dziś częsciowo bezwiednie te grupy podciąga sie pod pojęcie "ukraińców", ale jeszcze 70 lat temu czuli oni swoją odrębność. Pamietam, że w rozmowach z "moimi" Rusinami pojecie 'Ukrainiec" było uzywane w znaczeniu negatywnym w przeciwieństwie do pojecia "Rusin","łemko". Na koniec tej mojej grafomanii krótki powrot do Zalesia : „Parafia grekokatolicka w Zalesiu, o spolonizowanej w znacznym stopniu ludności stała się ośrodkiem zainteresowania przedstawicieli ruchu nacjonalistycznego - ukraińskiego. Do śmierci popa J.Hanasiewicza / 1881/ nie było to możliwe, gdyż kapłan ten należał do starej generacji Rusinów określających swoją przynależność jako „gente Ruthenus,natione Polonus", zwłaszcza część jego rodziny wniosła istotny wkład do rozwoju ruchu niepodległościowego /1863/ a także kultury polskiej I właśnie z rodziny tego księdza wywodził się jego bratanek, jeden z najwybitniejszych rzeszowiaków przełomu wieków - Henryk Hanasiewicz (1865 - 1923) www.erzeszow.pl/1107,1586,1604/1604/ Krótki cytacik z tego linku / znajdziecie tam i jako tako napisaną historię rzeszowa, i niezłe zdjęcia/ "Urodził się 27 sierpnia 1865 r. w Baligrodzie. Jego ojciec - Leon był urzędnikiem sądowym, natomiast matka Jadwiga z Bielikiewiczów zajmowała się domem i wychowywaniem dzieci. Po śmierci ojca Hanasiewiczowie przenieśli się do Zalesia koło Rzeszowa, gdzie proboszczem greko-katolickim był stryj Henryka Julian. Henryk wychowywał się więc pod okiem proboszcza. Uczęszczał do gimnazjum rzeszowskiego, które ukończył w 1884 r. Następnie studiował prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Po uzyskaniu tytułu doktora praw osiedlił się w Rzeszowie i przez dwadzieścia lat (1903 - 1923) pracował jako adwokat w Rzeszowskim Sądzie Obwodowym. W swoim zawodzie był dobrym fachowcem i dzięki temu dorobił się dużego majątku. Sukcesy zawodowe nie szły w parze z osobistymi. Jego żona Maria cierpiała na chorobę psychiczną. Henryk nie doczekał się dzieci, o których zawsze marzył. Dlatego jego działalność społeczna koncentrowała się na niesieniu pomocy ubogim dzieciom. Rok przed śmiercią zdecydował się cały swój majątek przeznaczyć na cele społeczne, przede wszystkim na utworzenie szpitalika-przytułku pod wezwaniem Dzieciątka Jezus dla dzieci wyznania chrześcijańskiego narodowości polskiej, pochodzących z Baligrodu i Rzeszowa. Testamentem z 3 grudnia 1922 r. przekazał na cele fundacji realność o obszarze 52 a i 70 a przy ul. Hoffmanowej 4 z murowanym piętrowym domem oraz realność na Staroniwie o obszarze 2 ha 88 a. Na wykonawcę testamentu wyznaczył długoletniego radnego i burmistrza doktora Romana Krogulskiego. Po wygaśnięciu praw dożywocia dla Marii Hanasiewiczowej, zmarłej w lipcu 1929 r., uruchomiono fundację, tworząc komitet z doktorem Walentym Klisiewiczem na czele. Zgodnie z decyzją Chrześcijańskiej Rady Miasta przewodniczący komitetu miał zająć się organizacją szpitalika, a później jako jego dyrektor kierowaniem tą placówką. Okazało się wkrótce, że oprócz nieruchomości fundator przekazał na rzecz dzieci spory majątek w papierach wartościowych, wkładach bankowych i udziałach w przedsiębiorstwach." Dzis jego imieniem nazwana jest jedna z peryferialnych ulic Rzeszowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: O podkarpackich Rusinach IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.01.04, 21:24 Witam Dziekuje Andrzeju za wyczerpujacy opis systuacji na Podlasiu. Nie jest on niestety budujacy. Szczerze mowiac myslalem, ze jest lepiej. Czesto zdarza mi sie czytac budujace artykuly w Przegladzie Prawoslawnym czy na sajcie NBiN. Nawet rozmowy z tymi paroma osobami z ktorymi mam kontakt nastrajaly mnie bardziej optymistycznie. Swoja droga i tak jest lepiej niz na terenach objetych wysiedleniami. Ciekawi mnie - tu uklon w strone Piotra, czemu o Lemkach slyszy sie co nieco, kultywuja swoja kulture, maja swoje organizacje natomiast nt. Bojkow, ze nie wspomne o innych jakos glucho? I na koniec zlosliwe pytanko. Ciekawe ile osob by sie przyznalo do babci Rusinki, czy dziadka Bialorusina gdyby w tych krajach poziom zycia byl znaczaco wyzszy niz w Polsce:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: O podkarpackich Rusinach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.04, 21:53 Witam - z pewnością łemkowie polscy byli i są grupą bardzo zintegrowaną, o wykształconym poczyciu indywidualności,jak sądzę, no i liczniejsi na terenach pozostałych przy Polsce po II w. Bojkowie zajmowali mniejszy obszar ograniczony do terenu obecnego "worka bieszczadzkiego, tj na południe od Ustrzyk Dolnych i na zachód od Komańczy i Cisnej. No i pewno w 100 % zostali w I etapie wywózek wysiedleni na wschód. Co do ich obecnej sytuacji, to i na współczesnej ukrainie chyba ulegli "wtopieniu", wprawdzie słyszałem i o ukazującej się w Samborskiem gazecie "Bojkiwszczina", ale na przykład nie słyszałem o działających organizacjach bojkowskich i na Ukrainie i na emigracji.Obawiam się że w ich przypadku była zbyt słaba "identyfikacja grupowa" i poczucie patriotyzmu lokalnego. Mowisz Radku o ewentualnych obawach z ujawnianiem korzeni w związku z niskim poczuciem więzi z obecną Ukrainą czy Białorusią. Nie wiem czy akurat tu jest to najaważniejsze.Żydzi zyjący w diasporze /bez punktu odniesienia do własnego państwa/ potrafili zachowywać odrębność obyczajów, uczucie swoistej dumy narodowej, religii, języka.Ale tez do II wojny ulegali powolnym ale jednak postępującyn procesom asymilacji. Tak pewno też jest i z polskim Ukraińcami, Białorusami, Litwinami,Tatarami czy Ormianami / i ich dalszymi potomkami/. Pewnych procesów nie da się chyba powstrzymać - ale też dlatego ważne jest przypominami przeszłości, korzeni. Pamietam o obiecywanym temacie Żydów rzeszowskich może coś i ruszę. A poki co namawiam na zerknięcie na forum rzeszowskie, na dość rachitycznie rozpoczynający się wątek "Żydów w rzeszowie". Paru małolatów wypowiedziało tam już kilka ciekawych zdań Może uda im się tan coś ciekawego powiedzieć ! Pozdrawiam Ps szykuję niezłą "szpilę" - pod roboczym tytułem "Popi w UPA" - może coś wypuszczę na forum w tym tygodniu Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: O podkarpackich Rusinach 26.01.04, 23:32 Wolfie, jest chyba jeszcze gorzej niż napisałem. Właśnie jestem po lekturze 2 artykułów z białoruskiej Niwy, na temat wyników spisu powszechnegu. Po prostu ręce opadają - jeżeli chodzi o ich interpretację. Rozumiem że Białorusinini ciesza się że Ukraińców na Podlasiu wyszło tak mało ale argumenty że " mimo że 20 lat Cerkiew pomagała Ukraińcom albo państo pomagało Ukraińcom" po prostu zwalają z nóg. Słyszałem już że ruch ukraiński jest dotowany przez emigrację kanadyjską, przysyłają czekoladki i pieniądze - ale żeby cerkiew i państwo polskie ?! I to napisali ludzie z pierwszej ligi działaczy białoruskich !! Aż wrzucę na stronę www. Niech się ludzie pośmieją. Oczywiście myślący, bo dla większości powyższe argumenty wydają się jak najbardziej prawdziwe, przynajmniej na Podlasiu, niestety, Wkurzyłem się, to mooże z drugiej beczki. Jeżeli chodzi o Hucułów czy Bojków to były to grupy z o wiele wyższą świadomością narodowa ukraińską niż Łemkowie. Świadomość ukraińska ukształtowała się u Bojków, Hucułów i wschodnich Łemków. U zachodnich mniej i stąd mamy podział na Łem Łemków i Ukr Łemków w wiekszości wschodnich. Jeżeli chodzi o większą aktywność Łemków, ich większą medialność, to myślę że przyczyn jest wiele. Z jednej strony nie kojarzą się negatywnie z historią, szczególnie II wojny. Tacy Ruscy, ale nasi polscy, tym bardziej ze często podkreślają odrębność od ukraińców, wrogów, czyli są przez to naszymi przyjaciółmi. U Łemków poczucie odrębności utrzymuje się, chyba, także dzieki łączności ze sprawami najbliższymi - małą ojczyzną, językiem wspólnoty, odrębnością od grup otaczających. Te ważne cechy zostały w dużej części zatracone przez Ukraińców nazzwijmy to ustandaryzowanych. Używają języka literackiego, nie używanego przecież wcześniej w domach, kultura jest ogólnoukraińska, brak kontaktu z najbliższą ziemią przodków a bardziej z Szeroko pojętą Ukrainą - państwem, narodem, czyli pojęciami dosyć abstrakcyjnymi, dosyć odległymi, wyuczonymi. Pewne analogie a Łemkami zauważam u nas na Podlasiu. Mimo braku świadomości narodowej, czy to białoruskiej czy ukraińskiej, w grupie ludzi mi znanych istnieje dosyć duże przywiazanie do języka - jest to właściwie główny wyróżnik, także do kultury - piosenek szczególnie. Tego co zostało najczęściej nieświadomie przekazane nam przez przodków. Ja musiałem języka nauczyć się sam - wbrew polskojezycznemuy wychowaniu rodzicó i dziadkó, i może daltego bardzeij go szanuję niż jak by go wynióśł ze szkoły. Mimo częstego nierozumienia, nawet przez osoby wykształcone, takich pojęć jak naród, świadomość itp istnieje przywiązanie do ww cznników. I tak ludzie o różnej świadomości narodowej, nawet polskoprawosławnej mówia gwarą ukraińska i śpiewają ukraińskie piosenki. Zauważyłęm też ze na ukraińskich imprezach jest tak że my z podlasia jesteśmy jedynymi któzy rozmawiają po ukraińsku - co prawda gwarą. Ukraińcy którzy pokończyli szkoły. licea, nawet studia ukraińskie rozmawaiają miedzy sobą po polsku. Przy tym bardzo są przywiazani do idei narodowych, historii, patriotyzmu itp. Trochę to pokręcone, ale mój wniosek jest taki -że najpierw patriotyzm lokalny następnie ogólnonarodowy. Po zatraceniu najbliższych korzeni trudno jest sie odnieść do szerszej społeczności, korzeni ogólnonarodowych bo trudno w nich nznaleźć swoją "działkę". Jeszcze co do bojków - to miałem u nas w Białymstoku znajomą, pochodzenia bojkowskiegoo, czyli z rogu Bieszczad, ale miała świadomość jak najbardziej ukraińską, bez powiedzmy, łemkowskich separatyzmów. Takie zjawiska są zresztą charakterystyczne dla grup odległych od centrów narodowotwórczych. na POdlasiu mamy ukrainomownych Białorusinów, na południu Łem Łemków, na wschodzie ukrainomownych kozakó rosyjskich itp. Nie bez wpływu dzisiaj na takie postawy są, jak piszesz Piotrze warunku ekonomiczne na Ukrainie. Muszę sam przyznać że jako swiadomy Ukrainiec, znający jezyk, podróżując po tym kraju mam czasem negatywne refleksje. TO tyle na razie Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Trudny temat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 21:41 Dziękję Andrzeju za ciekawą i obszerną wypowieź. Do tematu bojkowsko - łemkowskiego pewno jeszcze wrócę ... ale dziś chciałem ruszyć temat do ktorego sie przymierzałem już od dłuzszego czasu Zacznę od cytatu : „Na świeżo po II wojnie na włączonej Ukrainie zachodniej uderzono w Kościól Grekokatolicki, który od połowy XIX wieku był bardzo ważnym elementem utrwalania świadomości narodowej tamtejszych Rusinów-Ukraińców. Trzeba go było zniszczyć, aby nie stanowił zaplecza dla walczącej o niepodległość państwa Ukraińskiej Armii Powstańczej i w ogóle opozycji ukraińskiej” Koniec cytatu. Pozwolicie,że powtórzę „ ... ABY NIE STANOWIŁ ZAPLECZA DLA WALCZĄCEJ O NIEPODLEGŁOŚĆ PAŃSTWA Ukraińskiej Armii Powstańczej i w ogóle opozycji ukraińskiej.” Zastanawiacie się zapewne skąd pochodzi ten cytat, jedni myślą pewnie ... ot apologetyka UPA z „Naszego Słowa” albo cytat z sajta nacjonalistów ukraińskich. Ale nie – oto zacytowałem bardzo ciekawą pracę Pani Hanny Dylągowej „ Dzieje Unii Brzeskiej”, książki wydanej przy udziale Warmińskiego Wydawnictwa Diecezjalnego – Warszawa 1996 Olsztyn. Książki osobliwej chociażby poprzez zapiski w metryczce „ Nihil obstat ks. Mgr Ireneusz Bruski, Imprimatur : ks.bp dr Jacek Jezierski .... „ itd. itd. Można pisać obiektywnie o trudnej historii ? Można !. Przyznam, że sam zachowuję daleko idącą rezerwę w ocenie Ukraińskiej Powstańczej Armii – z pewnością dla ruskich mieszkańców i Bieszczad i pogórza przemyskiego żołnierze UPA byli uważani za wybawicieli od przemocy sovietów, polskiej partyzantki . posliego wojska i UB. Wielu łączyło jej działania z nadzieją na powstanie niezawisłego państwa. W mojej ocenie pozostanie jednak pamięć strasznych zbrodni Wołynia i rodzinne wspomnienie zabójstwa katolickiego księdza na plebani w ktorej umierał „łemkowski świaszczennik” – mój pradziadek. A jaki był stosunek duchowieństwa grekokatolickiego do działań UPA? Dariusz Iwaneczko /pracownik rzeszowskiego oddziału IPN pisze w opracowaniu „Wysiedlenia Ukraińców a kościół grekokatolicki w Polsce 1944- 1947/ pisze : „Znamy przypadki co najmniej sympatii unickich księży wobec UPA, jak również współpracy i udziału w akcjach bojowych. Poszczególne oddziały UPA korzystały z gościny w plebaniach księży grekokatolickich. @8 marca 1947 roku ks. Hoza z Kłokowic przyjął na plebani Wołodymira Szczyhelskiego „Burłake” wraz z kapelanem sotni ks. Wasylem Szewczukiem „Kadyła”. Ksiądz Jaworenko był kapelanem w sotni Stepana Stebelskiego „Chrina”. Przy Jarosławie Staruchu „Stiahu” krajowym prowidniku OUN Zakierzońskiego Kraju był ks. Dr. Adam Ślusarczyk „Knyha” który został zastrzelony 19 września 1947 roku przez żołnierzy 9. DP podczas próby ucieczki z bunkra. Ksiądz Ślusarczyk w ośrodku technicznym „wulkan” krajowego Prowidu UPA zajmował się tłumaczeniem wydawnictw podziemnych OUN na język angielski” W opracowaniach IPN znalazłem także opisy o wiele więcej przypadków gdy księża uniccy zachowywali rezerwę wobec działań UPA, wręcz neutralność, dawali schronienie ukraińskiej i polskie ludności w obrębie parafii i ... padali ofiarami okrutnych mordów i napadów wojska polskiego band polskich, ukraińskich i rosyjsko języcznych. Są tam opisy bezzasadnych pobić, zabójstwa, wywozu do polskiego obozy koncentracyjnego w Jaworznie. Oszczędzę wam opisów tych tragicznych zajść. Kim więc byli w tamtych czasach księża grekokatoliccy ? Częśc z nich z pewnością prezentowała postawę podobną do opisywanego przez Diakona Piotra Bł. Emiliana Kowcza : „Bł. Emilian był wielkim patriotą ukraińskim, zdeklarowanym zwolennikiem niepodległości i przeciwnikiem rządów polskich na ziemiach b. Galicji Wschodniej. To nic szczególnego - takie było stanowisko większości tamtejszych Ukraińców. Ale On potrafił - a to już, niestety, dużo rzadsza postawa po obu stronach tego konfliktu - swych poglądów politycznych nie obciążać narodowościową nienawiścią. Gdy po 17 września część jego parafian postanowiła się odegrać na swych sąsiadach, polskich kolonistach, za okres międzywojenny, rabując ich mienie - ks. Kowcz tak ich obsobaczył z ambony, że skruszeni oddali zabrane rzeczy właścicielom. Za tzw. "pierwszych Sowietów" ("drugich Sowietów" już nie dożył) w latach 1939-41 pomagał rodzinom wywożonych przez NKWD polskich urzędników i policjantów (także tych, co go przed wojną zamykali do aresztu za nieprawomyślne kazania). Był odważny, nie lękał się NKWD, organizował np. nadal publiczne procesje - i zjednało mu to tak wielki szacunek polskiej ludności rzymskokatolickiej, że część Polaków zaczęła chodzić do cerkwi. Potem, gdy już siedział we Lwowie w więzieniu gestapo, rzadkie kontakty z rodziną (grypsy) wykorzystywał w dużej mierze po to, by za pośrednictwem bliskich przekazywać na zewnątrz wiadomości dla rodzin więziennych współtowarzyszy. Także (i chyba głównie) Polaków. Wreszcie trafił na Majdanek i tam był "obozowym proboszczem" dla wszystkich – dla Polaków także. Warto przeczytać jego grypsy stamtąd - bije z nich moralna wielkość, której niesposób nie docenić, niezależnie od światopoglądu. „ Część z nich z pewnością włączała się do walki „za niepodległa Ukrainę” a jak sądzę większość chciała po prostu w sposób godny doczekać końca okrutnej wojny i koszmaru powojennych walk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Trudny temat IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.01.04, 21:30 Witam temat rzeczywiscie trudny, ale mysle ze wart poruszenia. Jestem w tej chwili swiezo po lekturze, wiec zeby cos powiedziec to musze "przetrawic". Jedna rzecz w Twoim poscie rzucila mi sie od razu w oczy i odniose sie na goraco. ... padali > ofiarami okrutnych mordów i napadów wojska polskiego band polskich, ukraińskich > To co napisales dobrze oddaje tamte wydarzenia. Ugrupowania partyzanckie po obu stronach konfliktu oprocz bohaterskich czynow maja na sumieniu zwyczajne bandyckie wystepki. Nie probuje tu nikogo wybielac, ani oczerniac, ale przytoczylem tu kiedys tekst dobrze oddajacy tamten czas: "od partyzanta do bandyty jest tylko jeden krok" Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Trudny temat IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.01.04, 19:08 Witam po przerwie W ostatnich dniach cierpie na "niemoc tworcza" :) w zwiazku z tym podsylam sympatyczny cytacik z "Zycia Podkarpackiego" "Prałkowce k. Przemyśla: Ekumeniczny Dom Opieki Społecznej przyjął pierwszych pacjentów By nikogo nie zranić Na początku stycznia br. zainaugurował swoją działalność Ekumeniczny Dom Opieki Społecznej w Prałkowcach k. Przemyśla. Mieszkają tu wspólnie wierni kościoła rzymskokatolickiego, greckokatolickiego oraz prawosławni wymagający stałej opieki medycznej. W pierwszej fazie dom przyjął 35 osób, docelowo ma pomieścić ok. 45. To pierwsza taka placówka w Polsce. Instytucję, przy której działa też Centrum Rehabilitacji i Ośrodek Szkolenia Personelu Opiekuńczego, prowadzi greckokatolickie Zgromadzenie Sióstr Służebnic Niepokalanej Maryi Panny. Przewodniczącym Komitetu Budowy Domu był proboszcz greckokatolickiej parafii Narodzenia NMP w Lublinie ks. Stefan Batruch. Zgodnie z zamierzeniami pomysłodawców placówka ma zapewnić godną i fachową opiekę medyczno-charytatywno- rehabilitacyjną osobom niepełnosprawnym, poszkodowanym i chorym, zamieszkującym ten zróżnicowany etnicznie, kulturowo i religijnie region. Innym, bardzo istotnym celem, jak podkreślił ks. S. Batruch, jest tworzenie przyjaznych relacji międzyludzkich, międzynarodowych i międzywyznaniowych na pograniczu kultur. Niemal wszystkie pomieszczenia w placówce spełniają wszelkie standardy europejskie. Wyposażona jest m.in. w: wyspecjalizowane sale do różnego typu zabiegów rehabilitacyjnych, laboratorium analiz medycznych oraz gabinety: lekarski i dentystyczny. Z usług tych będą mogli korzystać zarówno mieszkańcy Domu, jak i pacjenci z zewnątrz. Nie jest tajemnicą, że wiele osób z regionu pogranicza, które przebywały w państwowych domach opieki społecznej, bało się przyznawać do swojej odrębności religijno-etnicznej. - Osoby te czuły się zalęknione, wyizolowane, odrzucone i niezrozumiane, jeżeli chodzi o potrzeby duchowo-emocjonalne - powiedział ks. S. Batruch. Mariusz GODOS" Natomiast dla Wszechpolakow i innych podobnych podsylam cytat z "Nowin" "Walczą o przywrócenie tablic Ukraińcy liczą na pomoc wicepremiera Józefa Oleksego PRZEMYŚL. Społeczność ukraińska domaga się przywrócenia tablic na mogiłach członków Ukraińskiej Powstańczej Armii. Ich zdaniem zostały one bezprawnie usunięte. W grudniu ub. roku przedstawiciele Związku Ukraińców w Polsce zawiadomili prokuraturę o kradzieży dwóch tablic z Cmentarza Strzelców Siczowych w Przemyślu. Znajdowały się na mogiłach spoczywających tam powstańców UPA ekshumowanych w Birczy i Lisznej. Tablice zdemontowali pracownicy miejskich służb komunalnych po wcześniejszych uzgodnieniach z wojewodą podkarpackim. Treść napisów nie była zgodna z pierwotnymi ustaleniami poczynionymi przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie i stronę ukraińską. - Treść napisów nie obrażała uczyć Polaków - uważa Jarosław Sydor, przewodniczący przemyskiego oddziału Związku Ukraińców w Polsce. - Nikt ich nie kwestionował. Po prostu zostały skradzione. Policja pod nadzorem prokuratury ustala obecnie okoliczności demontażu tablic. Tymczasem społeczność ukraińska wraz z rodzinami powstańców UPA spoczywających na cmentarzu, wystosowała list do Józefa Oleksego, wicepremiera, ministra spraw wewnętrznych i administracji. Podpisało się pod nim blisko 400 osób. Wymienieni uważają, że tablice usunięto bezprawnie, a minister, jako przełożony wojewody powinien wydać polecenie ich przywrócenia na pierwotne miejsce." Przepraszam, ze tym razem nie pisze nic od siebie, ale po trudnym tygodniu w pracy dopadla mnie, jak napisalem powyzej, "niemoc" Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Trudny temat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.04, 21:26 A jednak w tym Przemyślu wciąz dobro i zło w realcjach polsko-ukraińskich przeplata się w sposób niesamowity. Budowa owego domu opieki związana była z inicjatywą nagród pojednania- wręczanych już w ubiegłym roku chyba po raz trzeci /przypominam Panowie Smoleński i dyrektor Lwowskiej Galerii Obrazów/. Historia pochówku nieszczęsnych upowców z Birczy była wielokrotnie opisywana / tak samo jak do tej pory /chyba?/nie uregulowana sprawa pochówku ofiar polskich napadów w Pawłokomie/. Cieszy inicjatywa lubliniakow, w tym szczególnie ks. proboszcza Batrucha. Cóz Radku - wypoczywaj- do spotkania po weekendzie. A ja być może podrzucę ciąg dalszy "trudnego tematu" pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Atamanowi IP: 80.53.234.* 31.01.04, 10:29 Gość: ataman Wciąz krążycie wokół Gwozdzianki ale nie chcecie tematu rozwinąć; podajecie chyba mylne dane .Ta smutna historia chyba miała miejsce w marcu 1944 a nie w Kwietniu 1945.Z tego co jako dziecko słyszałem to zabito 17 dorosłych mężczyzn. Zabito również jedna osobę w Bliziance. Myślę ze krewni zabitych wciąż żyją ; dlaczego nie chcą zabrać głosu? Witam - nie krązymy,a po prostu odstawiliśmy ten temat, z braku dopływu "świeżej krwi".Być może Twoje wejście to zmieni > Mikołaj Siwicki /dzieje konfliktów polsko-ukraińskich – tom 3, str.219-221/ cytuje relację o Gwożdziance powołując się na Archiwum Ukraińskie w Warszawie, "Łemkiwszyne” nr 4 z 1987 roku wydawaną przez Organizację Obrony ŁEMKOWSZCZYZNY W Nowym Jorku. Pisze o 166 osobach i lokalizuje wydarzenia na kwiecień 1945 – „przeddzień wysiedlenia do ZSRR. Grzegorz Motyka, wielokrotnie cytowany, mówi o od 8 do 166 ofiar. Z tym że ja te 8 osób wiązałbym z Blizianką – ustną relację na ten temat podaje . p. Huk w cytowanym jako link artykule o Zalesiu. Motyka cytuje też relację ks. Piętowskiego , który mówi o napadzie na ruskie wioski w okolicach Niebylca : „18-19 marca 1945 napadła na wioskę nieznana banda,spaliła niektóre domy,wielu pobili,obrabowali. Niektórzy Rusini po tym napadzie,który miał wyraźnie znamiona akcji NKWD, uciekli do Węglówki,Krasnej” Nie badałem tematu w terenie ,pisząc tu opierałem się na dostępnej literaturze. Nie spotkałem się np. w prasie lokalnej relacji nt tej czy innej wioski z okolic Rzeszowa. Dlatego też Atamanie twój głos w dyskusji możę być cenny – mam pytanie – kto według Ciebie napadł w marcu 1944 na Gwoździankę, /do lipca trwała tu przecież okupacja niemiecka/, na czyich relacjach możesz się oprzeć? Według jednego z internautów na tamtym terenie ludzie dalej pamietają tamte wydarzenia,co odbija się na realcjach sąsiedzkich / ponoć są tam nieźle skłóceni/ ale z drugiej strony śa dość „hermetyczni”. Sam tego doznałem próbując w tych pięknych,niebyleckich górkach nabyć chałupę- a la daczę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piasek Re: Linki judaistyczne i szopka-lirycznie IP: *.such.nat.hnet.pl 05.03.06, 20:26 czyżby ameryka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piasek Re: Linki judaistyczne i szopka-lirycznie IP: *.such.nat.hnet.pl 05.03.06, 21:04 meksyk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piasek Re: Linki judaistyczne i szopka-lirycznie IP: *.such.nat.hnet.pl 05.03.06, 20:29 ameryka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piasek Re: Linki judaistyczne i szopka-lirycznie IP: *.such.nat.hnet.pl 05.03.06, 20:31 czyżby ameryka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ataman Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.client.comcast.net 30.01.04, 23:35 Wcaz krazycie wokol Gwozdzianki ale nie chcecie tematu rozwinac; podajecie chyba mylne dane .Ta smutna historia chyba miala miejsce w marcu 1944 a nie w Kwietniu 1945.Z tego co jako dziecko slyszalem to zabito 17 doroslych mezczyzn. Zabito rowniez jedna osobe w Bliziance. Mysle ze krewni zabitych wciaz zyja ; dlaczego nie chca zabrac glosu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.02.04, 20:39 Gość portalu: ataman napisał(a): > Wcaz krazycie wokol Gwozdzianki ale nie chcecie tematu rozwinac; podajecie > chyba mylne dane .Ta smutna historia chyba miala miejsce w marcu 1944 a nie w > Kwietniu 1945.Z tego co jako dziecko slyszalem to zabito 17 doroslych > mezczyzn. Zabito rowniez jedna osobe w Bliziance. Mysle ze krewni zabitych > wciaz zyja ; dlaczego nie chca zabrac glosu? Witam czytajacych i piszacych Na wstepie odpowiem na zarzuty atamana (ktorego serdecznie witam). Ten watek sluzy nam do dzielenia sie swoja wiedza na "rusinskie" tematy. Z uwaga czytam kazdy post, w ten sposob poszerzam swoja wiedze. Odnosnie tych wydarzen nie mam duzej wiedzy, w kregu moich zainteresowan jest inny region - okolice Siemiatycz. Chetnie dowiem sie czegos odnosnie tamtych wydarzen i mysle ze nikt sie nie obrazi, sam tez wielokrotnie bylem poprawiamy przez Andrzeja. Wracajac do naszego watku, mysle ze w tym tygodniu wrzuce jakis zgradny tekscik. W weekend odpoczlem od komputera i nabralem sil:) Z niecierpliwoscia czekam na nowe watki (moga byc ze szpilka). Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Trudny temat cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.04, 21:41 Witam serdecznie. Atamanowi postarałem się odpowiedzieć w trochę przestawionym poscie - coś dziwnego dzieje się ostatnio z serwerem GW. A oto szpila:Czytając na temat likwidacji kościoła grekokatolickiego na terenach polskich po 1945 roku. spotkałem się z różnym spojrzeniem na rolę kościoła katolickiego i prawosławnego w tym tragicznym procesie/ Pisałem tu już o opinii Mistrza Nowosielskiego w tej sprawie – a więc zarzucającego KK agresywność ,wręcz współwinę w likwidacji Unii, a nawet kolaborację z komunistami. Odmienne zdanie w tej sprawie prezentowane jest na stronie http//www.archidiecezja-gr.opoka.org.pl W dziale historycznym Cytuję: Pragnąc ostatecznie zlikwidować nawet namiastkę Kościoła greckokatolickiego, władze wykorzystały uprzywilejowaną pozycję Kościoła prawosławnego, który w tym okresie cieszył się stosunkowo dużą tolerancją ze strony władz komunistycznych. Metropolitą „nowego” Kościoła prawosławnego, który przeprosił patriarchę moskiewskiego za dokonaną schizmę w 1924 roku został Makarij Oksijuk, który był szczególnie aktywny przy likwidacji Cerkwi greckokatolickiej na osławionym pseudosoborze we Lwowie w 1946 roku. Już bezpośrednio po akcji „Wisła” władze sprzyjały powstawaniu wśród wiernych grekokatolików parafii prawosławnych. W 1952 roku Biuro Polityczne KC PZPR postanowiło, iż duchowieństwo prawosławne: „winno mieć poparcie władz w wykonywaniu kultu religijnego i erygowaniu parafii wśród ludności prawosławnej”. Postanowiono również: „zdecydowanie zwalczać organizowane przez nacjonalistyczne agentury podziemne wyznania greckokatolickiego”. Miało to swoje konsekwencje przez cały okres PRL. Powstały parafie prawosławne nawet w tych miejscowościach, gdzie nie było wiernych prawosławnych. Asekuracyjnie dodam Radku nie idzie mi o „pójście na ostre” ale spróbujmy rozważyć zasadność powyższych stwierdzeń – musisz przyżnać,że temat trudny. Aby jeszcze bardziej zagmatwać historię przytoczę zdanie ukraińskie na temat roli kościoła katolickiego w tym okresie. Przypomnę,że w linkowanym tu artykule Pana Dr Romana Drozda – interklasa.pl/portal/dokumenty/r_mowa/strony_pol/historia01.htm Mówił on o „niecnej roli" hierarchii katolickiej w stosunku do księży unickich, kiedy niejako w imię niekomplikowania i tak trudnych relacji z komunistami „poświęcano” na straty księży katolickich. Mówił nawet, że księży którym proponowano pozostawanie w sutannach zmuszano do porzucania żon. Łemkom pozostających przy swej wierze odmawiano pochowku w poświęconej ziemi, ścinano „zbędne ramiona„ cerkiewnych krzyży – często przy czynnym udziale księży katolickich /pisze o tym cytowany i linkowany tu Łemko z okolic N.Sącza, zadano opłat za wydawanie katolickich metryk ratujących od wywózki. Muszę przypominać te fakty, jeśli nawet pamiętam o nieskutecznych próbach ratowania Ptzemyskiego Metropolity Kocyłowskiego przez Episkopat Polski w 1946 roku. Pozdrawiam Serdzecznie - zapraszając również zamorskiego /jak mi się wydaje z IP/ gościa do dyskusji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Trudny temat cd IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.02.04, 21:33 Witaj Piotrze szczerze mowiac zaskoczyl mnie twoj post, o udziale Cerkwi prawoslawnej w likwidacji Kosciola grekokatolickiego nic nie slyszalem. Z mojej skromnej wiedzy wynika, ze PAKP po wojnie rowniez nie mial lekko. Postaram sie cos znalezc i wmiare wyczerpujaco odpowiedziec. Poza tym bedzie malutka szpileczka nt. Polesia po 1939. Twojego postu nie odebralem, Boze bron, jako atak. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Trudny temat cd IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.02.04, 18:18 Witam Pomimo najszczerszych checi nie udalo mi sie znalezc chocby sladu pomocy prawoslawia przy likwidacji Kosciola grekokatolickiego, ani w ksiazkach ktorymi dysponuje, ani w necie (poza podanym przez Ciebie sajtem). Nie ulega natomiast watpliwosci, ze Cerkiew prawoslawna miala w tym okresie latwiej. Za to przytocze cos ciekawego z Bialoruskich Zeszytow Historycznych nr 6, tekst jest autorstwa Miroslawy Papierzynskiej-Turek. "Tak więc w świadomości społecznej prawosławnych, na skutek przekazywanego z pokolenia na pokolenie doświadczenia związanego z walką międzywyznaniową — o cerkwie, cmentarze, biskupstwa, klasztory, ziemię, i wreszcie o własne rozumienie kościelnego pośrednictwa między ludźmi a Bogiem — oraz na skutek oddziaływania literatury historycznej, wspierającej tę walkę i umacniającej społeczne przekonania, dominował jednowymiarowy i malowany czarnymi barwami obraz unii3. Na obraz ten składają się: przymus, zdrada i wina, odnoszące się do architektów unii i jej późniejszych wyznawców. A zarazem krzywda, strata, a nade wszystko zaś wierność — służące do charakterystyki własnej Cerkwi. I tak, w obrazie tym wyraźnie dostrzec można przeświadczenie, że unia stanowi jaskrawy przejaw odwiecznego, stale idącego z Zachodu zagrożenia dla uznanych najwyższych wartości, dla grecko-bizantyjskiego zakorzenienia oraz własnej kulturowej odrębności. Że została ona ludności ruskiej narzucona na skutek polsko-jezuickiej intrygi, zawiązanej w interesie Kościoła rzymskokatolickiego, narodu i państwa polskiego. Właśnie „intrygą”, „chytrością jezuicką” oraz aspiracjami polskich władz tłumaczono najczęściej jej genezę i późniejsze sukcesy. Zdrajcami nazywano prawosławnych architektów unii i ich też obciążano winą za rozbicie rodzimej Cerkwi, sprowadzenie na nią tak wielu nieszczęść i zła. A równocześnie w opinii prawosławnej sprawa unii stała się — obok późniejszych presji ateistycznych — niejako sprawdzianem siły, żywotności, potęgi i oporu, zdolności przetrwania. Ten prawosławny obraz unii zderza się z jej obrazem, ukształtowanym w indywidualnej i społecznej świadomości unitów4. Przy czym również u podłoża tej wizji leży dążenie do utrzymywania, wzmacniania, obrony przed destrukcją na skutek agresji z zewnątrz, czy też narzucania własnej tożsamości — bo wszak i ta religia, przekazywana z pokolenia na pokolenie, stworzyła nową, odpowiadającą jej naturze, tożsamość religijną. Tak przeto na unicki obraz kościelnej unii składają się te same, co na prawosławny, kategoryczne oraz jednoznaczne oceny: przymus, zdrada i wina, odnoszące się do strony przeciwnej, jak również — krzywda, strata, a nade wszystko wierność, służące do charakterystyki własnej Cerkwi. Przymus — to wymuszanie konwersji ze strony władz carskich czy później radzieckich (chodzi przede wszystkim o sobór lwowski w 1946 r.). Zdrada — to przede wszystkim działalność inicjatorów zjednoczenia z Cerkwią prawosławną J. Siemaszki w XIX w. oraz H. Kostelnyka, M. Melnyka i A. Pelweckiego w 1946r. I wreszcie kwestia winy — winą obciąża się prawosławnych za to, że nie zjednoczyli się, że nie chcieli przyłączyć się do Cerkwi greckokatolickiej, czyli po prostu, że nie chcieli zmienić własnej religijnej tożsamości. Również unici, podobnie jak prawosławni, dumni są z własnej siły i zdolności przetrwania" Jak widac wszystko zalezy od punktu widzenia... Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Szpileczka i linki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.02.04, 18:31 Oczywiscie zgodnie z obietnica nie odmowie sobie przyjemnosci podeslania "szpileczki". Rzecz bedzie o Poleszukach. Pochodzi rowniez z BZH, tym razem z nr 20, a autorem jest p. Marek Wierzbicki. Poruszam temat Poleski, poniewaz "zaszufladkowanie" narodowe Poleszukow tez sprawialo klopoty, podobnie jak podlaskich Rusinow. Stad kwestia ta jest mi na swoj sposob bliska. Cytaty nie dotycza kwestii "kim sa Poleszucy?". Dotycza stosunkow pomiedzy Polakami i "tutejszymi" w trudnym okresie II WS. "O nastrojach ludności polskiej świadczy m.in. raport wysłannika KG ZWZ występującego pod pseudonimem „Mietek”, który na przełomie 1941 i 1942 r. odwiedził kilka powiatów Polesia (drohiczyński, brzeski, kobryński) badając możliwości rozwinięcia działalności konspiracyjnej przeciwko Niemcom. Autor raportu zauważył, że ludność polska Polesia żyła przede wszystkim pragnieniem ukarania miejscowych chłopów prawosławnych (Poleszuków), Żydów i Ukraińców za mordy, grabieże i działania dywersyjne, jakich dopuścili się przeciwko Polakom i instytucjom państwa polskiego po 17 września 1939 r. Nastroje tamtejszej ludności polskiej nie osłabły, mimo że od zakończenia okupacji sowieckiej do powstania raportu minęło ok. 6 miesięcy41. Ale warto nadmienić, że w raportach polskiego podziemia z Polesia napisanych w kwietniu 1944 r. znalazły się również informacje o strachu Poleszuków przed odpowiedzialnością karną za mordy popełnione w 1939 r., którą musieliby ponieść w przypadku powrotu państwowości polskiej na Polesie42. W tym kontekście znamienne są słowa wypowiedziane jeszcze w październiku 1939 r. przez Polaka z powiatu stolińskiego: „Jeżeli Polacy wrócą do władzy, to dla Białorusinów nie będzie tu życia, będziemy ich wieszać za to, że zdradzali, gdy wkraczała Armia Czerwona, uciekali z armii polskiej”43. Podobne nastroje panowały na całym obszarze Kresów północno- wschodnich. Świadczyły o nich liczne — bo obejmujące kilkaset osób — przypadki samosądów i denuncjacji Białorusinów kolaborujących z władzą sowiecką do niemieckich władz okupacyjnych" "Kolejnym polem konfliktu polsko-białoruskiego były wpływy polityczne w administracji okupacyjnej i policji powołanej przez Niemcy hitlerowskie na Zachodniej Białorusi. Po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej i zajęciu Białorusi przez Niemcy ludność polska zaczęła wracać na stanowiska w administracji lokalnej. Niemieckie czynniki wojskowe chętnie angażowały do pracy w administracji osoby stosunkowo dobrze wykształcone znające język niemiecki. W tym względzie Polacy mieli przewagę nad Białorusinami. W krótkim czasie niemal cała administracja lokalna na Zachodniej Białorusi miała polski charakter. To samo zjawisko zaistniało w policji pomocniczej, gdzie Polacy wstępowali za zgodą władz ZWZ. Umożliwiło to odbudowanie polskich wpływów politycznych na Zachodniej Białorusi poważnie uszczuplonych na skutek działań władz sowieckich48. Działania społeczności polskiej wywołały kontrakcję białoruskich działaczy niepodległościowych i ostry konflikt polsko-białoruski o wpływy polityczne na tym terenie, który ciągnął się aż do końca okupacji niemieckiej (1944 r.)." Jak widac pozostaje jeszcze wiele do wyjasnienia. Mysle, ze przede wszystkim zrodlo niecheci "tutejszych" do panstwa polskiego. Na koniec proponuje dwa linki dotyczace M. Sandowicza. www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=562 www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=563 Milej lektury Pozdrawiam po raz drugi R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr w odpowiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 19:21 Muszę gorąco podziękować za poważny zastrzyk do lektury i przemysleń. Linki o sandowyczu - muszę i przestudiować, a "dopiąć" do tematycznej teczki wydruków. W odniesieniu do poruszanych tematów - narazie krótko : z pewnością cerkiew prawosławna była stroną uprzywilejowaną, przynajmniej na starcie polskiego stalinizmu,który nie bardzo wiedzial jak odnosić sie do Niej. Zwłaszcza w okresie wojennej odwilży w stosunkach między skomunizowaną cerkwią moskiewską i stalinistami. Odnoście "szpileczki" - prawdą jest że na terenach białorusko- wołynskich Polacy odgrywali w cywilnej administracji niemieckiej podobną rolę do Ukraińców u boku niemców tu u nas w Galicji. Prawdą jest też że np i w Przemyslu i w Rzeszowie napływowi Ukraincy pracowali w tej administracji, przejmowali pożydowskie sklepy,hurtownie i np w niemieckich spoldzielniach rolniczo- spozywczych. Dziękuję za fajne posty. Za dzień, dwa poruszę tematy cd "trudnych", może coś o Żydach rzeszowskich, albo i nawet taki "mały poczet rabinów z Rajszy" [;-> Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf I jeszcze prawoslawnym okiem:) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.02.04, 21:50 Witam Do wczorajszych postow, gwoli uzupelnienia, dodam jeszcze jeden cytat. Dotyczy on losow Cerkwi prawoslawnej po II WS. Pochodzi z ksiazki "Prawoslawie" pod redakcja K. Lesniewskiego i J. Lesniewskiej. "Od 1948 r. nastąpiło zaostrzenie polityki wyznaniowej pań- stwa, co było jednym z elementów ewoluowania Polski w kie- runku państwa totalitarnego. Nasiliła się propaganda antyreli- gijna, dążono do zawężenia aktywności religijnej wyłącznie do sprawowania kultu i ograniczano działania Kościołów na innych płaszczyznach. Kościół prawosławny, podobnie jak i inne Kościoły mniejszościowe, miał o wiele mniejsze możliwości obrony przed ingerencją i działaniami władz niż dominujący Kościół rzymsko- katolicki. W okresie stalinowskim dążono do pełnej kontroli życia wewnętrznego Kościoła, ingerowano w sprawy personalne, usu- wając osoby uznane za niewygodne. W przypadku oporu stoso- wano represje i przymus, starano się też instrumentalnie wykorzy- stywać duchowieństwo w akcjach podejmowanych przez państwo. Ograniczano także kontakty Kościoła z zagranicznymi ośrodkami cerkiewnymi, w szczególności za „żelazną kurtyną" a istniejące poddano ścisłej kontroli." Oczywiscie tych przesladowan nie mozna porownac z sytuacja Kosciola grekokatolickiego - nikt nie chcial Cerkwi likwidowac, ale widac ze i prawoslawnym nie bylo wtedy lekko. Koniec tego cytatu (o probach wykorzystania duchowienstwa przez panstwo) moze sugerowac, ze to co opisales Piotrze w swoim poscie moze miec w sobie jakies ziarno prawdy. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
diakon_piotr Re: Trudny temat cd 06.02.04, 16:59 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Witam > Pomimo najszczerszych checi nie udalo mi sie znalezc chocby sladu pomocy > prawoslawia przy likwidacji Kosciola grekokatolickiego, ani w ksiazkach > ktorymi > dysponuje, ani w necie (poza podanym przez Ciebie sajtem). "Pomocy prawosławia" przy samej likwidacji Kościoła greckokatolickiego w latach 1945-47 rzeczywiście raczej nie było. Sam Kościół prawosławny na terenach chełmsko-podlaskich z jednej strony i łemkowskich z drugiej podlegał w owym czasie niemal pełnej likwidacji. Władze "Polski Demokratycznej" nie zdecydowały się na przeprowadzenie "wossojedinienija", jak we Lwowie (1946), Użhorodzie (1949) czy Preszowie (1950). Wolały struktury koscielne po prostu zniszczyć. Widząc jednak potrzebę "zagospodarowania" deportowanych wiernych postanowiły wykorzystać ku temu Kościół prawosławny. Zapewnie nie był to przypadek, że "pożyczonym" z ZSRS metropolitą warszawskim został właśnie Makary (Oksijuk), który "wossojedinial uniatow" Galicji i Zakarpacia. Kościół prawosławny został zatem beneficjentem prześladowania grekokatolików, zyskując możliwość zwiększenia liczby wiernych, parafii i świątyń (po 1956 r. także na "ridnych zemlach" wysiedleńców, co zaowocowało trwającym do dziś sporem majątkowym). Co się tyczy literatury, to czołowy historiograf prawosławia w Polsce powojennej prof. Kazimierz Urban z Krakowa pisał o tym niewątliwie. Temat warto by opracować monograficznie - archiwalia są dość obfite. Nie chcę się o tym zanadto rozpisywać, bo są to rzeczywiście niezbyt jasne karty w dziejach Kościoła prawosławnego. Rozwodzenie się nad tymi rzeczami na publicznym forum nie służyłoby relacjom UKGK-PAKP - i tak złym - a poza tym czytelnik katolicki (grecko- czy rzymsko-) mógłby wyciągnąć z tego mylne wnioski na temat rzekomej wyjątkowej nędzy moralnej prawosławia i jego hierarchów, podczas gdy korzystanie z prześladowań innego Kościoła celem polepszenia stanu własnej wspólnoty to praktyka nagminna i powszechna w historii stosunków międzywyznaniowych, zwłaszcza w dobie przedekumenicznej. diakon Piotr (UKGK) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Trudny temat cd IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.02.04, 22:13 Witam diakon_piotr napisał: > Władze "Polski Demokratycznej" nie zdecydowały się na > przeprowadzenie "wossojedinienija", jak we Lwowie (1946), Użhorodzie (1949) > czy Preszowie (1950). Wolały struktury koscielne po prostu zniszczyć. Widząc > jednak potrzebę "zagospodarowania" deportowanych wiernych postanowiły > wykorzystać ku temu Kościół prawosławny. Zapewnie nie był to przypadek, że > "pożyczonym" z ZSRS metropolitą warszawskim został właśnie Makary (Oksijuk), > który "wossojedinial uniatow" Galicji i Zakarpacia. > Kościół prawosławny został zatem beneficjentem prześladowania grekokatolików, > zyskując możliwość zwiększenia liczby wiernych, parafii i świątyń (po 1956 r. > także na "ridnych zemlach" wysiedleńców, co zaowocowało trwającym do dziś spore > m > majątkowym). Oczywiscie trudno nie zgodzic sie z powyzsza wypowiedzia, nie jest to jednak tylko i wylacznie wina PAKP. Obwiniac za to mozna glownie komunistow stosujacych zasade "dziel i rzadz". Co do metropolity Makarego to mysle, ze nie byl to glowny powod jego "pozyczenia". Rozwodzenie się nad tymi rzeczami na > publicznym forum nie służyłoby relacjom UKGK-PAKP - i tak złym - a poza tym > czytelnik katolicki (grecko- czy rzymsko-) mógłby wyciągnąć z tego mylne wnioski > na temat rzekomej wyjątkowej nędzy moralnej prawosławia i jego hierarchów, > podczas gdy korzystanie z prześladowań innego Kościoła celem polepszenia stanu > własnej wspólnoty to praktyka nagminna i powszechna w historii stosunków > międzywyznaniowych, zwłaszcza w dobie przedekumenicznej. Poruszanie trudnych tematow nie musi powodowac pogorszenia stosunkow. Zawsze wydawalo mi sie ze pewne sprawy lepiej wyjasniac niz "chowac pod dywan". Dzieki takim forom jest mozliwa wymiana pogladow miedzy ludzmi roznej wiary i pochodzenia. Mozna w ten sposob poszerzac swoja wiedze i starac sie zrozumiec racje drugiej strony. Na swoim przykladzie moge powiedziec, ze dzieki dyskusji z Wami na tym forum zmienil sie moj stosunek do Kosciola grekokatolickiego. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Trudny temat cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.04, 15:17 Witam. Na początek cytat : „Stosunek władz państwowych do organizowania prawosławnego życia cerkiewnego wśród wysiedleńców z akcji Wisła zmienił się dopiero na początku lat 50 – tych. Zamierzano wówczas wykorzystywać Kościół prawosławny do ograniczania wpływów Kościoła greckokatolickiego. W następnych latach władze legalizowały kolejne parafie prawosławne. Ułatwienia w funkcjonowaniu Kościoła prawosławnego przyniosła także popaździernikowa liberalizacja w polityce wyznaniowej państwa.Zaczęto też w większym stopniu tolerować ukraińskie elementy w życiu Kościoła /co wcześniej było nierzadko powodem represji. (...) Parafie prawosławne stawały się dla ludności ukraińskiej na ziemiach odzyskanych centrami życia religijnego, a także /szczególnie w początkowym okresie/ najważniejszymi ośrodkami kultywowania poczucia odrębności oraz zachowania własnej tradycji kulturowej. Cerkwie były miejscem spotkań ze współwyznawcami, podtrzymywania więzi środowiskowej, ośrodkami życia kulturalnego a nierzadko jedynymi / poza domem rodzinnym/ miejscem gdzie używano języka ukraińskiego” To cytat od Grzegorza Kuprianowicza „Akcja Wisła a Kościół prawosławny”. Mam problem z interpretacją słów Księdza Piotra /bardzo ciekawa wypowiedź/w części dotyczącej powiązań pomiędzy omawianiem faktów z historii a dialogiem ekumenicznym. Czytam je jako autorefleksje Księdza występującego w tym przypadku przy otwartej przyłbicy a nie schowany za nickiem, naukowca, duchownego i po części ... dyplomaty. Ja – proszę wybaczyć - nie mam takich zahamowań i ograniczeń . Uważam nawet że przy dialogu ekumenicznym w stylu „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie” każda ze stron powinna najpierw zdefiniować : CO WYBACZAMY I O WYBACZENIE CZEGO PROSIMY. Myślę że nie wolno ujawniania tego „co i czego” wiązać z chęcią oczerniania i strony przeciwnej. Raczej należy rozpatrywać to zgodnie z cytowaną kiedyś myślą Jasienicy mówiącym ujemnie o Unii Brzeskiej i stwierdzającym równocześnie „...że nie zamierza w jakikolwiek sposób krytykować wyznawców” I prawosławie i unia i Łaciński KK mają i piękne jak i niezmiernie brzydkie karty w historii. No i trudno – trzeba mówić i o jednych jak i drugich. A że istnieje możliwość „gorszenia maluczkich” – jest na to lekarstwo – przekazywanie wiedzy i prawdy jaka by ona nie była. Radku - dziękuję Ci bardzo za linki o Sandowyczu – muszę się przyznać że przy ich lekturze z lekka się wzruszyłem – Słowo honoru. Bardzo też spodobał mi się też cytat o wzajemnych historycznych pretensjach prawosławnych i unitów . Pozdrawiam serdecznie i piszacych i czytających Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Trylogia o Zalesiu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.04, 21:13 A więc w rzeszowskich księgarniach ukazała się ,reklamowana tutaj przeze mnie w lecie ubiegłego roku trylogia autorstwa Pana Marcinowskiego "To wszystko działo się w Zalesiu". Dwa pierwsze tomy mozna by sobie "od biedy" darować - ot takie tam wspominki starszego Pana o swych "dniach chwały" - ale tom trzeci pt "Roman Gumiński przekazuje z Londynu wspomnienia o Zalesiu" - książka-wspomnienie pasjonująca. Jest tu i bardzo ciekawe wspomnienie o ostatnim parochu zalesianskim ks. Kamińskim i o ostatnim grekokatolickim ksiedzu na Zalesiu ks. Holińce, o losach zalesianskich i rzeszowskich Rusinów.Przeżycia przedwojenne, klęska wrześniowa, okupacja niemiecka w Rzeszowie i okolicach,lata tuż powojenne,emigracja itd . Ksiązki sprzedawane są w komplecie - m.in. w dużej ksiegarni na Jagiellonskiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Od siebie i nie tylko... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.02.04, 19:23 Witam Po przeczytaniu tego fragmentu twojego Piotrze postu nie odpisywalem od razu "Uważam nawet że przy dialogu ekumenicznym w stylu „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie” każda ze stron powinna najpierw zdefiniować : CO WYBACZAMY I O WYBACZENIE CZEGO PROSIMY." musialem przemyslec sobie pare spraw. Wybaczamy i prosimy... to nie moga byc puste slowa. Nie bede wypowiadal sie o wybaczaniu poniewaz nie czuje sie upowazniony, moge natomiast napisac o moich pretensjach wobec Unii i o tym co ma na sumieniu Cerkiew prawoslawna. Jak pisalem pare postow wczesniej moj stosunek do Kosciola grekokatolickiego zmienil sie dzieki naszym rozmowom. Nie odbieram juz grekokatolikow jako "juz nie prawoslawnych, a jeszcze nie katolikow" szanuje ich odrebnosc i tradycje. Mam tylko uwagi natury juz dzis tylko historycznej. Po pierwsze niestety to Unii zawdzieczamy polonizacje Podlasia, rozmawialismy o tym przy okazji kasaty Unii. Po drugie cieniem kladzie sie tez prawie stuletnie przesladowania prawoslawnych na terenie Podlasia. Strona prawoslawna tez niestety nie jest krysztalowa - ze wspomne o Meczennikach podlaskich. Dzis tez sa zadraznienia, chociazby spor o cerkwie. Mam tylko nadzieje, ze w Kostomlotach uda sie uniknac tarc. Przepraszam za zanudzanie. Nie podawalem dzis wiedzy historycznej, ale ludowa. Taka tez istnieje, nie w podrecznikach, a w pamieci ludzkiej... Pozdrawiam R. P.S. A w nastepnym poscie cytat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Od siebie i nie tylko... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.02.04, 19:28 W poprzednim poscie zanudzalem Was swoimi przemysleniami. Teraz przytocze tylko wiersz Szewczenki. " DO POLAKÓW Kiedyśmy byli Kozakami I nic o unii nie słyszeli, Na wolnych stepach, wolni sami, Brataliśmy się z Polakami I żyli sobie najweselej! W sadach dziewczęta, niczym białe Lilije, kwitły dla miłości. A matki z dumą spoglądały Na swoich synów, którzy rośli Jak wolni ludzie i koili Matczyne starych lat cierpienia... Aż przyszli księża i w imieniu Chrystusa Pana podpalili Nasz cichy raj, rozlali morze Łez i krwi ludzkiej, a sierotom Zadali śmierć męczeńską oto Ku jeszcze większej chwale Bożej... Już głowy chylą się kozacze Jak wiatrem przygnieciona trawa, Już Ukraina jęczy, płacze, Już się zaczęła uczta krwawa A ksiądz bez przerwy wyśpiewuje Wściekle: "Te Deum! Alleluja!..." I tak, Polaku, druhu, bracie, Zachłanni księża i magnaci Nas poróżnili, rozdzielili, A my wciąż zgodnie byśmy żyli. Podajże rękę Kozakowi I serce swe do niego przychyl, I razem w imię Chrystusowe Odbudujemy raj nasz cichy!" Przepraszam za brak autora tlumaczenia. Tekst zaczerpnalem ze swoich "archiwow" a tam zapomnialem tego zapisac. R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Od siebie .- stereotypowo. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 20:49 Witam serdecznie> Podajże rękę Kozakowi > I serce swe do niego przychyl, > I razem w imię Chrystusowe > Odbudujemy raj nasz cichy!" A z drugiej strony zarzuty "przymus, zdrada i wina" po obu stronach jak fajnie zacytowałeś kilka postow temu. Ale teraz Radku nie rozumiem twojej wypowiedzi : "prawie stuletnie prześladowanie prawosławnych na terenie Podlasia"!!!!? Albo ja nie znam historii Podlasia - co jest wysoce prawdopodobne- albo Drogi Przyjacielu zastosowałeś typowy zabieg "odwracania kota ogonem" Podlasie to klasyczny przykład prawosławnego TOTALITARYZMU - gdzie za pomocą renegatów /vide przyklad bpa Popiela/ i za pomocą carskich bagnetów probowano odzyskać utacone dwieście czy trzysta lat wcześniej pozycje. Mowisz o uwagach historycznych - popatrz przecież nawet z notek o świetej pamięci Michale Sandowyczu przebija wątek moskalofilskiej i wielkoruskiej propagandzie tego wspólczesnego prawosławia. To własnie grekokatolicyzm i tuż powojenne prawosławie pozwoliło utrzymywać narodowość- UKRAIŃSKOŚĆ luności skazanej przez totalitaryzm komunistyczny na asymilacje i wynarodowienie. Myslę że własnie spec-desant owego "pozyczonego " Meteropolity Makarego w 1951 roku miał realizować inne, pacyfikacyjne zadania - wynarodowienia i asymilacji polskich Ukraińców /i proby uczynienia z nich moskiewskiej "trzeciej kolumny"/ Tak jak jestem przeciwnikiem wszelkich nacjonalizmów, tak wybacz nie mogę myśleć pozytywnie o moskalofilii i wielkorusach. Według mnie -w latach 30 -tych to właśnie "rozbijacka robota" prawosławia na Łemkowszczyżnie robiła tak wiele zła, skłócając w miare jednolite środowisko Łemków i jak wirus osłabiało je w obliczu strasznej choroby jakim był ukraiński totalitaryzm - ostro "płynący" w stronę faszyzmu. Uff - Wybacz mi te grafomańskie refleksje- ale trochę mnie poniosło. A w następnym poście - brnę dalej w "trudny temat" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Dalej trudny temat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 21:17 Wracam i bedę wracał do tematu - grekokatolicyzm a ukraiński nacjonalizm. Bylo już o represjach wobec polskiej hierarchi unickiej po 1945 roku ,unickich Błobosławionych a teraz wracam cytatem do tematu poruszonego kilka postow wcześniej : " Nasuwa się pytanie dlaczego owczesnne władze /po 1945 - mój dopisek - Piotr/ w tak zdecydowany i konsekwentny sposób podjeły dzialania zmierzające do radykalnego ograniczenia działalności Kościoła grekokatolickiegop czy wręcz jego likwidacji. Nie ma co do tego wątpliwosci, że znaczna część kleru grekokatolickiego wspierała i inicjowała działania na rzecz rozwoju swiadomości narodowej Ukraińców. Władze uważały, że wielu księży unickich w okresie międzywojennym wspierało OUN, zaś w czasie IIwojny zachęcało młodzież ukrainską aby wstepowała do Dywizji SS Galizien.Znane byly przypadki otawrtego poparcia ze strony księzy grekatolickich dla UPA. Wladze zastosowały więc wobec Cerkwi grekokatolickiej politykę zbiorowej odpowiedzialności, co miało na celu pozbawienie społeczności ukraińskiej oparcia w księżach,którzy odgrywali ważną rolę w budzeniu i podtrzymywaniu nacjonalizmu ukraińskiego" Ten cytat to z pracy Pana Dariusza Iwaneczki "Wysiedlenie Ukraińców a kościół Grekokatolicki w Polsce /1944 - 1947//zawartej w opracowaniu zbiorowym "Akcja Wisła". Trudno - bardzo trudno rozliczyć sie z historią, zwłaszcza gdy stereotyp myslenia "POLITYKĄ ZBIOROWEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI" dalej żyje w polskiej świadomości - w odniesieniu do nie tylko ukrainskiej nacji, ale i wobec Rosjan,Niemców a i Żydów / tych ostatnich w kontekscie ich roli w komunistycznym aparacie UB lat 50-tych/. Ciekaw jestem jak polscy Ukraińcy poradzili sobie z rozrachunkami historycznymi i czy w ogole pojęli probę takich rozrachunków? Ja zacząłbym je od stwierdzenia,że owa "polityka zbiorowej odpowiedzialności" jest nie do przyjęcia w ocenie jakielkowiek nacji nawet w najtragiczniejszych okresach historycznych. Pozdr, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Piotrowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.02.04, 20:32 Witam Obawiam sie ze zostalem troche zle zrozumiany. "Podajże rękę Kozakowi > I serce swe do niego przychyl, > I razem w imię Chrystusowe > Odbudujemy raj nasz cichy!" A z drugiej strony zarzuty "przymus, zdrada i wina" po obu stronach jak fajnie zacytowałeś kilka postow temu." Jesli chodzi o wiersz, akurat przytoczony przez Ciebie fragment moze stoi w opozycji do wczesniejszych postow. Wczesniejszymi cytatami chcialem przedstawic dwa rozne punkty widzenia, kazdy chyba na swoj sposob sluszny. W wierszu chodzilo mi raczej o fragment: "A ksiądz bez przerwy wyśpiewuje Wściekle: "Te Deum! Alleluja!..." I tak, Polaku, druhu, bracie, Zachłanni księża i magnaci Nas poróżnili, rozdzielili" Jesli chodzi o dalsza czesc Twojego postu, ten o prawoslawiu na Podlasiu to jestem winien wyjasnienie. Przytaczajac przyklady pretensji jakie mozna by miec powolalem sie na przyklady bardziej oddalone w czasie. Gdu pisalem o przesladowaniach prawoslawia mialem na mysli okres po wprowadzeniu Unii. Na swoje poparcie przytocze maly cytacik z "Z dziejow prawoslawia na Bialostocczyznie" autorstwa A. Mironowicza "Jeden z mnichów supraskich Afanasij około 1611 r. w utworze Kilka słów i pouczenii świętych ojców Cerkwi prawosławnej napisał: "utwierdi nas Hospodi u wiery stojati, a ot wostoka k zapadu nie otstupati". Apel mnicha supraskiego nie zapobiegł procesowi narzucania parafiom prawosławnym unii. Wprowadzenie unii odbywało się drogą nacisków na duchownych, odbieraniem świątyń i ich uposażeń ziemskich. Właściciele majątków, w których znajdowały się cerkwie prawosławne, przyjmując katolicyzm bądź unię zmuszali do przyjęcia nowego wyznania swych poddanych." Piotrze, swoim postem nie chcialem nikogo urazic. Bronie prawoslawia rowniez dlatego, ze dzieki niemu mozemy mowic o jako takim zachowaniu tozsamosci przez prawoslawna ludnosc Podlasia. Ci ktorzy kiedys pozostali wierni Unii po jej kasacie najczesciej latynizowali sie. Okres gdy Podlasie wchodzilo w sklad Cesarstwa Rosyjskiego faktycznie nie jest zbyt mily, jednak nie jest to tylko wina Cerkwi, ale i polityki tego panstwa. Chcialbym jeszcze wyjasnic, ze jestem osoba ktorej daleko do jakichkolwiek nacjonalizmow. Zreszta jakich? Bialoruskich, Ukrainskich..... Nie wiem. Najzwyczajniej w swiecie kocham ten skrawek ziemi "nad Buhom" i w jakims stopniu sie z ta ziemia identyfikuje, ale jest to tylko na moj wlasny uzytek, potomka podlaskich Rusinow. Nikomu nic nie narzucam i szanuje inne poglady. Zarzutowi o moskalofilstwie i promowaniu "wielkorusow" mowie stanowcze nie:) I jeszcze na koniec "Według mnie -w latach 30 -tych to właśnie "rozbijacka robota" prawosławia na Łemkowszczyżnie robiła tak wiele zła, skłócając w miare jednolite środowisko Łemków i jak wirus osłabiało je w obliczu strasznej choroby jakim był ukraiński totalitaryzm - ostro "płynący" w stronę faszyzmu." Na ten temat nie moge sie wypowiedziec, niestety dopiero niedawno (zreszta dzieki Wam) dowiedzialem sie ze powrot do prawoslawia na Lemkowszczyznie nie zawsze byl "powrotem do prawdziwej Ruskiej Wiary", czasem mial bardziej prozaiczne powody (jeszcze raz dzieki za Magury). Z drugiej strony nie uwazam zeby kazdy kto opowiada sie po prawoslawnej stronie byl moskalofilem. Drugi post bedzie odprezajacy, nie bede zanudzal:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Niedlugi cytacik... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.02.04, 20:45 Na koniec dzisiejszych wypocin krotki cytat z przytaczanego juz tu A. Mironowicza, dotyczacy Podlasia. "Prawosławie tu nie jest reliktem zaborów, ale cenną spuścizną I Rzeczypospolitej, wspólnej ojczyzny wielu wyznań i narodów." Mam nadzieje, ze ten cytat chociaz troche Was rozchmurzy. Pozdrawiam raz jeszcze R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr wyjaśnienie Radkowi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.04, 21:53 W zasadzie to powinienem przeprosić - ot trochę mnie poniosło- w zasadzie przez Twoje Radku jedno zdanie, o prawosławiu na Podlasiu. Dla mnie to temat drażniący, głównie przez rozliczne lektury, chociażby internetowe.Nie mogę się po prostu zgodzić aby temat męczennikow podlaskich stawiać na uboczu,jeśli już to jednak w centrum wątku. Sam mowiłem tu wielokrotnie o tradycjach prawosławia jako stojących równo z korzeniami polskiej państwowości i nie łaczę tych tradycji bynajmniej z ze spuścizną zaborów.Ale musisż przyznać że i w tekstach o śp. Sandowyczu bliżej TAM OPISYWANEMU niejako prawosławiu do rosyjskości niż rusińskości polskiej. Narazie to tyle. Muszę dokładnie rozczytać twój przedostatni post aby znowu bezmyślnie nie "rozpuścić gęby". Jak w moim "stereotypowym" poście. Co do sZEWCZENKI - WIERSZ mi sie spodobal mimo ciut anty -.rimskohoj tonacji. W niedługim czasie sam może coś tu pocytuję z oryginału w mej nieudolnej transkrypcji albo może i Iwana Franko co nieco np z "Halickich obrazkow" ; "Sydiw w szynku i piw horiłku Wo koło serca szczos piekło. Zgadaw pro diti,choru żinku zgadaw pro szczasti szczo wtekło..." Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam jeśli uraziłem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: wyjaśnienie Radkowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.02.04, 22:21 Witam Piotrze Dziekuje za post. Nie bylo moja intencja odsuwanie na poboczny tor sprawy Unitow Podlaskich. Napisalem malo, poniewaz wiem tylko tyle ile przeczytalem na stronie www.unici.prv.pl chetnie dowiedzialbym sie wiecej, tylko skad. W Internecie nie ma za duzo na ten temat. Na tej stronce jest fajny link - Wielki Post w Kosciolach Wschodnich. Widac duze podobienstwo do Prawoslawia. Ciekawa osoba jest proboszcz parafii w Kostomlotach, z urodzenia Polak z zamilowania i serca Rusin - tak mozna wywnioskowac z tekstu na sajcie. A z tekstami nt. M. Sandowicza masz troche racji, niestety widac tu ciazenie ku rosyjskosci. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
diakon_piotr Obchody ku czci bl. Emiliana Kowcza (1884-1944) 14.02.04, 03:38 Wpadam tylko na chwilę, by podać linki do programu obchodów (Lublin, 17-18.II.2004). PO POLSKU: www.kuria.lublin.pl/news/2004/04_kowcz_02_18.htm PO UKRAIŃSKU: www.cerkiew.net/synod/program2.htm A oto apel Metropolity Lubelskiego ks. abpa J. Życińskiego, zachęcający do udziału w uroczystościach: www.kuria.lublin.pl/biskup/jozef/listy/2004/04_kowcz_zaproszenie.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Kopczyk ciekawych linków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.04, 20:52 Witam Serdecznie Księdza Piotra – konsekwentnego głosiciela chwały unickiego męczennika. Dziękuje za krotki post. W naszej rozmowach współczesność tak fajnie przeplata się z historią ! A i Ciebie Radku - cieszę się mogąc rozmawiać z Tobą - osobą tak otwartą na wszelkie nowinki, w tym i z kręgu wyznania unickiego. Przygotuję przy okazji również kopczyk linków na ten temat. Dzisiaj chciałbym zwrócić uwagę na św. Jozafa Kuncewicza – jednego z pierwszych męczenników unickich, zamordowanego przez dyzunitów, a właściwie przez wyznawców prawosławia niechętnych unii. Pozwolisz,żę wyręczę się linkiem / z Piusów – a jakże!!! :))/ piusx.org.pl/zw/39/39sjozafat.html Postać trochę kontrowersyjna , gdyż jak sądzę nie bez winy w gwałtownym wprowadzaniu uni i nie bardzo nadająca się na propagowanie w czasach ekumenizmu Natomiast o drugiej postaci również dowiedziałem się od „Piusów” a jest nią „Jednym z najbardziej znanych i aktywnych ekumenistów polskich jest o. profesor Wacław Hryniewicz OMI, który prowadzi szczególnie intensywną działalność w dialogu z prawosławiem i kieruje katedrą teologii prawosławnej w Instytucie Ekumenicznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.” piusx.org.pl/zw/31/31enoh.html „piusy” piszą o tej postaci / przy okazji recenzji książki/ oczywiście w kontekście negatywnym, wręcz jak o zdrajcy hołdowanych przez nich ideałów jedynie słusznego pseudokatolicyzmu przedsoborowego. Ale to co w ich oczach wygląda na przyganę – to mnie wydaje się cudowną wartością – a więc otwartością na dialog z prawosławiem i godzenie się z jego odmiennością PiusyX piszą o nim Ojciec profesor Hryniewicz przez dwanaście lat (1980-1992) był członkiem międzynarodowej Komisji Mieszanej, powołanej dla prowadzenia oficjalnego dialogu katolicko-prawosławnego, zaś w maju 1998 roku jako jedyny przedstawiciel Polski brał udział w międzynarodowym sympozjum na temat Filioque, które odbyło się w Wiedniu z inicjatywy kardynała Schönborna, arcybiskupa Wiednia, z udziałem wielu teologów ? delegatów różnych wyznań chrześcijańskich. Nie ulega najmniejszej nawet wątpliwości, że od urzędowego przedstawiciela Kościoła katolickiego i profesora teologii należy w pierwszym rzędzie wymagać wierności nauce Magisterium, ale w jednym ze swych artykułów ks. Hryniewicz stwierdza: „Nie tworzę teologii wyznaniowej, rzymskokatolickiej. Szukam inspiracji w wielkiej tradycji chrześcijaństwa wschodniego” (W. Hryniewicz, Pedagogia nadziei, Warszawa 1997, s. 167). Aby zaś przywołać jego stanowisko w materii jurysdykcji kościelnej, warto wspomnieć choćby takie słowa: „Pojednanie między katolicyzmem a prawosławiem możliwe jest jedynie na drodze pełnego i wzajemnego uznania się Kościołów. Wyklucza to wszelką myśl o «powrocie» prawosławnych do kanonicznego posłuszeństwa względem Rzymu” (ibidem, s. 152). Kogo reprezentuje więc o. Hryniewicz i w jaki sposób zamierza realizować swój absolutnie niezbywalny obowiązek wierności prawdzie katolickiej jako kapłan i profesor...” Księże Piotrze z przyjemnością dowiedziałbym się czegoś więcej o działalności księdza profesora Hryniewicza – PIĘKNA POSTAĆ!!!! Na koniec Radku link na dyskusję na temat represji polskiego podziemia – bandytów afiszujących się jako AK wobec Białorusinów z okolic Siemiatycz O siemiatyczach i wypędzonych Białorusinach forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11009&w=9066423&v=2&s=0 W dyskusji tej uczestniczył niejaki Aldon – to nowy nick gościa który przywołał do życia naszą dyskusję ;-)) Serdecznie pozdrawiam i czytających i piszących – miłego studiowania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Kopczyk ciekawych linków IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.02.04, 18:11 Witam dzieki za linki, szczegolnie "Piusowe". Milo czytac o takich postaciach jak o. Hryniewicz. Budujace jest to, ze sa osoby ktorym bliskie jest zblizenie miedzy Wschodem , a Zachodem. Strona piusx.org jest arcyciekawa, zastanawia mnie skad dzis taki swiatopoglad. Wypowiedzi nie odbiegaja od tych z XVII/XVIII w. W linku nt. Jozafata Kuncewicza az roi sie od slow "schizma", "schizmatycy". Dzieki za linki Forum Siemiatycze. Odwiedzam je chetnie - to "moje" regiony. Na tym forum jest tez ciekawa dyskusja na temat "Burego" Dzis wypowiadam sie krociutko, dopadlo mnie jakies przeziebienie i staram sie nie wstawac z lozka. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Kopczyk ciekawych linków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.04, 21:42 Życze zdrówka !!!. A ja z kolei wpadłem w przerwie "białego szaleństwa" - i nie była to bynajmniej uczta przy misce białego sera ;-). Prosze o odzew po ozdrowieniu- znam to przykre uczucie zagrypienia, które mnie trzymało dośc długo. Szykuję temacik - losy cerkwi okolic przemysla i beskidu.Jak złapię oddech to coś skrobnę. Pozdrawiam czytających i piszących Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Kopczyk ciekawych linków IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.02.04, 21:05 Witam Dziekuje za zyczenia zdrowia. Moj stan poprawil sie na tyle, ze moge skrobnac pare slow. Na poczatek krotki cytat ze strony Prawoslawnej Diecezji Lubelsko-Chelmskiej. "W powiecie tomaszowskim, w miejscowości Łosiniec znajduje się drewniana cerkiew, posiadająca dosyć ciekawe elementy wyposażenia. Uwagę przykuwają tu ikony Archanioła Michała oraz procesyjna św. Mikołaja Cudotwórcy. Zwłaszcza w przypadku tej drugiej ktoś szczególnie się napracował, aby jak najmniej przypominała ikonę prawosławną. Można dostrzec na niej nieumiejętnie zamalowany nimb, domalowane kędzierzawe włosy i brodę, oraz co najbardziej rzuca się w oczy - katolicką mitrę." ponizej podsylam link do zdjecia ilustrujacego co stalo sie z ikona sw. Mikolaja www.lublin.cerkiew.pl/cerkwie/tomaszow/losiniec_mik.jpg Oprocz tego link do ciekawego tekstu na tej stronie. www.lublin.cerkiew.pl/utracone_piekno.html Tym razem nie mam zamiaru wbijac szpili. Ten tekst pokazuje smutna historie naszych Rusinow, sklania do refleksji. Poza tym warto obejrzec umieszczone na stronie zdjecia. Na dzis wracam pod kocyk:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr o dialogu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.04, 19:49 Witajcie Dziękuję za całkiem ciekawy namiar. No właśnie – losy cerkwi – i tych prawosławnych i tych grekokatolickich. Temat – rzeka i jednocześnie bardzo :”trudny” – podepnę się do niego ale później. Na początek namawiam na lekturę artykuły ks. Prof. Wacława Hryniewicza opublikowany na stronie tygodnik.onet.pl/1545,1131269,dzial.html Ks. Hryniewicz omawiając wypowiedzi Christosa Jannarasa – greckiego, prawosławnego teologa odnosi się do możliwości dialogu, dzisiaj raczej ‘zabrniętego” w ślepą uliczkę, dialogu pomiędzy prawosławiem a katolicyzmem. Artykuł fascynujący, miejscami wręcz należy podziwiać odwagę poglądów tam wyrażanych. Ot choćby takie zdanie „ Marzę o ekumeniźmie,który rozpocznie się wyznaniem grzechów każdego Kościoła. Jeśli rozpoczniemy tym wyznaniem grzechów, być może dojdziemy wreszcie do wzajemnego oddania pełni braków,grzechów i niemocy nękającej naszą ludzką naturę/.../” „Ów ‘nowy ekumenizm” to dla greckiego teologa przede wszystkim konkretne spotkanie między osobami potrafiącymi przezwyciężać stereotypy i odróżniać rzeczywistość od psychologicznych iluzji, które sami tworzymy w poczuciu samozadowolenia lub jako racjonalne uzasadnienie własnej samowystarczalności. W pełni podzielam to przekonanie. W rzeczywistości potrzebujemy jedni drugich bardziej niż nam się to wydaje. To w autentycznym dialogu i przez dialog przezwyciężać możemy złudne, wręcz destrukcyjne samozadowolenie i posiadanie całej prawdy” To tyle – za tym artykułem przypominam, że ks. Prof. Wacław Hryniewicz OMI jest dyrektorem Instytutu Ekumenicznego KUL, kierownikiem katedry teologii prawosławnej, członkiem Międzynarodowej Komisji mieszanej ds. dialogu teologicznego między KK a KPrawosławnym. Wkrótce postaram się pociągnąć temat cerkiewny- za Twój link serdecznie dziękuję, jest smutny w swej wymowie ale ciekawy i tragicznie prawdziwy. Pozdrawiam dziś "tłusty czwartek" - mam nadzieję Radku że też objadasz się pysznym pączkami Bo ja zjadam już chyba siódmego, puszczę jeszcze jeden post i idę na długi spacer Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Losy cerkwi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.04, 19:56 Na początek krótki cytat „W okolicach Gorlic i Lubaczowa, niektórzy księża rzymskokatoliccy porobili z grekokatolickich cerkwi stajnie dla baranów i też należy przypuszczać, że kuria biskupia w Przemyślu też o tym wiedziała. To wszystko wśród pozostałej ludności ukraińskiej budziło żal i niechęć do kościoła katolickiego . z tego powodu wielu Ukraińców czekało tylko okazji aby od tego kościoła odejść albo popadali w ateizm. Do tego nigdzie tak jak na Podkarpaciu nie starano się o ukraińskiego „janczara”. Polscy księża na tych terenach starali się tylko o ilość a jakość tych nowonabytych Polaków przynosiła tylko Polsce wstyd. Prawdziwi Polacy ,patrioci zawsze dbali o dobre współżycie z każdym człowiekiem i szanowali jego narodowo-religijną tożsamość” Te gorzkie słowa pochodzą ze wspomnień Pana Marczaka. O losach cerkwi podkarpackich można dziś poczytać w wielu źródłach. Ja namawiam na lekturę artykułu Eugeniusz Zawałenia „Cerkwi dzieje najnowsze” z nr 4/1999 Spotkań z zabytkami. Artykuł zaczynał się wierszem J.Harasymowicza: „Pusto w cerkwi tu tylko słońce i księżyc Leżą na posadzce krzyżem Drogą zamiast wiernych dziś mrówki idą do cerkwi I rosną w rękach świętych kwiaty prawdziwe” A dalej można przeczytać : "Od początku lat 50 –tych polityka władz centralnych w stosunku do mienia greckokatolickiego została zdecydowanie zaostrzona. Rozpoczęto planową akcję niszczenia cerkwi i przycerkiewnych dzwonnic.Gromadzkie rady Narodowe sprzedawały okolicznym mieszkańcom budynki cerkiewne po warunkiem ich niezwłocznej rozbiórki/.../ Pozyskany materiał był wykorzystywany do stawiania budynków gospodarskich lub na opał ,. Najszybciej i najskuteczniej niszczono cerkwie podczas planowanych akcji rozbiórkowych w ramach tzw partyjnych i społecznych czynów /rozebrano m.in. kompleks cerkiewno odpustowy w pacławiu,cerkwie parafialne w radymnie,stubnie,nakle/. Do 1996 roku na terenie byłego województwa przemyskiego zniszczono w ten sposób 120 z 250 przedwojennych cerkwi. /..../ Obiekty cerkiewne nawet przejęte wcześniej przez KK były częsciowo zdewastowane przez wojsko i cywilów ale były też ratowane przez ludność przed przeznaczeniem na magazyny gospodarcze /np. Gorajec/ Adaptacje dla potrzeb kultu odmiennego od poprzedniego spowodowały zmiany głownie we wnętrzach obiektów,Polegały one na usunięciu w całości lub w części ikonostasów. ÓW PROCES nasilił się po wydaniu instrukcji episkopatu Polski „O ochronie zabytków i kierunkach rozwoju sztuki kościelnej” z 11 września 1966 roku / DOBRE CO - ;( - MÓJ DOPISEK/ /.../ REMONTÓW (sic!!!) DOKONYWANO sposobem najprostszym , pomijając obowiązujące zasady konserwatorskie. Zniszczone elementy dekoracyjne wymieniano na nowe, a polichromie zasłaniano klepkami boazerii zamiast dokonywać ich konserwacji. Likwidowano nie tylko pierwotne podziały segmentów wewnątrz cerkwi ale nawet je rozbudowywano „ Dalej autor opisuje „akty „ rozbiórek cerkwi przy okazji budowy nowych kościołów oraz niszczenie zabytkowych dzwonnic, by w ich miejsce stawiać wstrętne konstrukcje stalowe. Ufff – wystarczy – następny post dotyczący tego tematu będzie bardziej optymistyczny – Pozdrawiam Ps aby nie było tak całkim smutno proszę o posłuchanie mojej ulubionej piosnki łemkowskiej www.ia.pw.edu.pl/~ttraczyk/lem/naszy_hory_duze_posmutnyly.mp3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Losy cerkwi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.02.04, 20:37 Witam Dzis tez objadlem sie paczkami, nawet nie wiem ile ich zjadlem. Raz do roku mozna sobie pofolgowac:) Chociaz w zasadzie nie wiem czy paczki mozna zaliczyc do potraw postnych (22.02 byla Niedziela Miesopustna, ale nie jestem az tak rygorystyczny:). Dziekuje za nowa porcje lektury, zaraz zabieram sie do czytania i jutro cos skrobne. Bardzo dziekuje rowniez za piosnke, wlasnie jestem w trakcie sluchania. Pozdrawiam R. P.S. Pomysl ze spacerem jest bardzo dobry, zaraz uszczesliwie psa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Post, dialog ekumeniczny i smutne tematy... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.02.04, 17:15 Witam Mam nadzieje, ze mojej "postnej" wypowiedzi nikt nie wzial zbyt powaznie. Oczywiscie nie chodzi mi o lekcewazenie postu jako takiego. Chcialem tylko powiedziec ze ta wypowiedz byla z przymruzeniem oka i nie jestem mnichem- eremita tylko zwyklym czlowiekiem. Dziekuje Piotrze za link do tekstu z Tygodnika Powszechnego. Szczegolnie wazny, moim skromnym zdaniem, jest ten fragment tekstu "Podkreślono w nim, że dialog „nie jest luksusem”, lecz „wymogiem Ewangelii” i że potrzebujemy jedni drugich, aby odpowiedzieć na wyzwania społeczeństw, w których żyjemy. Apel tego rodzaju należałoby dzisiaj skierować ponownie do ludzi najbardziej odpowiedzialnych za oblicze chrześcijaństwa jutra." Niebagatelne znaczenie maja te slowa dzis gdy obserwujemy coraz wieksze zeswiecczenie spoleczenstwa i komercjalizacje swiat religijnych (Mikolaje, zajaczki i inne paskudztwa). Pozwole sobie jeszcze przytoczyc jeden fragment i sie do niego odniesc. "Stąd wywodzi się również w dużej mierze racjonalizm teologii zachodniej, który bardzo niepokoi prawosławnych" Ten "racjonalizm" i, niestety, naginanie wymogow Kosciola wobec Wiernych nie prowadzi do niczego dobrego. Kosciol nie jest hipermarketem ktory musi sie dostosowac do konsumentow. Raczej Wierni powinni dokladac staran, aby wypelniac swoje obowiazki najlepiej jak potrafia. Jesli chodzi o Twoj drugi post to smutne jest opisane przez p. Marczaka pozyskiwanie owieczek "Do tego nigdzie tak jak na Podkarpaciu nie starano się o ukraińskiego „janczara”. Polscy księża na tych terenach starali się tylko o ilość a jakość tych nowonabytych Polaków przynosiła tylko Polsce wstyd." W ten sposob do niczego sie nie dojdzie. W ostatnio podanym przeze mnie linku jest fragment o "pozyskiwaniu" prawoslawnych do Kosciola katolickiego w 1938r. "Proces asymilacji ludności prawosławnej, który zwykle trwa dziesiątki, a nawet setki lat usiłowano skrócić do kilku miesięcy". Nie odnioslo to zadnego skutku. Mam nadzieje, ze nastepne posty beda nastrajaly bardziej optymistycznie. Pozdrawiam R. P.S. Zniszczone, opuszczone zapomniane swiatynie gdzie kiedys grekokatolicy, czy prawoslawni wielbili Boga. Temat smutny, ale i wazny. Pewnie takie same odczucia maja Polacy ktorych korzenie sa za wschodnia granica... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Post, dialog ekumeniczny i smutne tematy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 17:34 Witam U "nas" post zaczyna się /jak zapewne wiesz/ w najbliższą środę - tzw Popielcową,gdy obowiązuje post ściśły jak uczestnictwo we mszy z owym niezwykłym obrządkiem posypywania głów wiernych popiołem , gdy ksiądz wymawia słowa "czyncie popkutę i wierzcie w Ewangelię - prochem jesteś i w proch się obrócisz "... A póki co cieszę sie jeszcze ostatkami, pewnie i wypić coś zacnego a i "krzepkiego"wieczorkiem trzeba będzie a i podjeść co dobrego Co do przestrzegania postu ... to z tym róznie bywa, a wśrod młodych to i nie bywa...:( Cieszę się, że tak spodobał Ci się podesłany artykuł. Dziwna to postać owego lubelskiego księdza- naukowca- teologa. mam kilka jego artykułow, może i linki na nie kiedy podeśle. A teraz kontynuuję zaczęty wcześniej temat „ Restytucja Kościoła greckokatolickiego w Polsce w roku 1988 doprowadziła formalnie do wznowienia formalnej działalności parochialnej na terenie byłego biskupstwa przemyskiego. Jej rozwój przyspieszyły przemiany polityczne po czerwcu 1989 roku, które spowodowały, że nasilił się powrót przesiedleńców z akcji Wisła na ziemie swoich przodków. Srało się to motywacja dla ratowania nielicznej już architektury cerkiewnej. Do chwili obecnej odzyskano dziesięć cerkwi / m.in. w Jarosławiu, Chotyńcu i Poździaczu. Przywrócenie zabytkowym obiektom ich prawowitych właścicieli i użytkowników spowodowało, że odzyskują one pierwotną kompozycję przestrzenną i wyposażenie, nabierając ponownie charakteru cerkiewnego. Częstym inicjatorem remontów zabytków cerkiewnych stają się grekokatolickiej duchowieństwo i parochialne komitety odbudowy, które często partycypują w ich finansowaniu, pozostałe koszty pochodzą z kredytów państwowych, przy równoczesnym nadzorze terenowych służb konserwatorskich” Ten cytaciki z artykułu E.Zawałenia / już wcześniej cytowanego/ jest moim zdaniem trochę za bardzo optymistyczny, ale cóż... Kompleksowy obraz szkód w budownictwie cerkiewnym przynosi m.in. Ksiązka „Losy cerkwi w Polsce po 1944 roku” praca zbiorowa z 1997 roku. Opasła książka / ponad 300 stron/. Wśród wątków podkarpackich zawiera ona też krotki artykuł A.Mironowicza „Bezpowrotne straty w podlaskiej architekturze cerkiewnej” czy pracę Andrzeja Chojnowskiego „spór o majątek cerkiewny w drugiej Rzeczpospolitej” oraz „Symbolika bizantyńskiej architektury cerkiewnej” Pani Anny R. Bryzek. Aby poznać stanowisko ukraińskie w sprawie cerkwi galicyjskich po II wojnie światowej proponuję natomiast lekturę www.lemko.org/lih/churchir/chirmain.html To książka niezwykła , autorstwa Oleha Iwanusiwa,wydana w Kanadzie o tragedii cerkwi pt „Cerkiew w ruinie” . Namawiam na oglądnięcie ilustracji jak i bulwersujących opisów. ciekawe czy ma szansę ukazania się w Polsce? Pozdrawiam serdecznie– Ps Spotkamy się na forum zapewne dopiero w przyszłą sobotę albo i poniedziałek / już marcowy/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Po lekturze IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.02.04, 20:53 Witam Dziekuje za kolejna porcje lektury i material do przemyslen. Zauwazylem ze ksiazka napisana zostala juz jakis czas temu i zastanawiam sie czy od tego czasu zaszly jakies zmiany na lepsze? Bardzo ciekawa pozycja, poszerzyla moja wiedze na temat historii tego regionu i utwierdzila mnie w przekonaniu ze trzeba sie tam wybrac (w lecie lub jesienia). Przedstawienie historii chrzescijanstwa na Rusi jest troche odmienne od tego ktore znam - na przyklad przedstawienie krola Danyla jako pierwszego przedstawiciela Unii. Milym zaskoczeniem bylo to, ze autor nie jest "antyprawoslawny". Szczegolne wrazenie wywarly na mnie dwa opisy www.lemko.org/lih/churchir/bystre.html www.lemko.org/lih/churchir/mryholod.html Byly najbardziej przemawiajace do wyobrazni, szczerze mowiac wstrzasajace wrazenie. Mam tez watpliwosci co do cerkwi w miejscowosci Hrab www.lemko.org/lih/churchir/hrab.html Z mojej wiedzy wynika, ze tamtejsza parafia byla prawoslawna. Wracajac do opisow i towarzyszacych im fotek, nalbardziej podobaly mi sie cerkwie w stylu bojkowskim. Przepraszam za chaos ktory wkradl sie w moja wypowiedz, ale zbyt duzo mysli klebi sie w glowie po lekturze. Zastanawiales sie Piotrze czy ta ksiazka moze sie ukazac w Polsce. Sadze, ze nie. Gdyby sie ukazala nastapiloby jeszcze wieksze trzesienie ziemi niz po "Sasiadach" p. Grossa. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Grekokatolicy w Rzeszowie - powrót !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.04, 19:28 Witam serdecznie. Na początek przeprosiny. W cytat w moim ostanim poście wkradł sie chochlik- w zwiazku z tym korekta z jego poprawną treścią: „ Restytucja Kościoła greckokatolickiego w Polsce w roku 1988 doprowadziła do wznowienia formalnej działalności parochialnej na terenie byłego biskupstwa przemyskiego. Jej rozwój przyspieszyły przemiany polityczne po czerwcu 1989 roku, które spowodowały, że nasilił się powrót przesiedleńców z akcji Wisła na ziemie swoich przodków. STało się to motywacją dla ratowania nielicznej już architektury cerkiewnej. Do chwili obecnej odzyskano dziesięć cerkwi / m.in. w Jarosławiu, Chotyńcu i Poździaczu/. Przywrócenie zabytkowym obiektom ich prawowitych właścicieli i użytkowników spowodowało, że odzyskują one pierwotną kompozycję przestrzenną i wyposażenie, nabierając ponownie charakteru cerkiewnego. Częstym inicjatorem remontów zabytków cerkiewnych stają się grekokatolickiej duchowieństwo i parochialne komitety odbudowy, które często partycypują w ich finansowaniu, pozostałe koszty pochodzą z kredytów państwowych, przy równoczesnym nadzorze terenowych służb konserwatorskich” A teraz "Te Deum", "Sława Isusu Christu" - historia zatoczyła koło: cytuję z GW "Rzeszowscy grekokatolicy znaleźli w końcu dla siebie miejsce. W kościółku Św. Trójcy /obok starego cemantarza/ w każdą niedzielę o godź.15 będą odprawiane msze dla grekokatolików. Piotr Gądek: W niedzielę w kościele Św. Trójcy zostanie odprawiona przez abp. Jana Martyniaka msza w obrządku bizantyjskim. Po 60 latach przerwy do Rzeszowa wracają coniedzielne nabożeństwa dla grekokatolików. Jak przyjęliście Państwo tę informację? Olga Hałabut, dziennikarka Radia Rzeszów: - Jako Ukrainka i grekokatoliczka muszę powiedzieć: to po prostu wielka sprawa. Wspaniała. Niesamowicie się ucieszyłam, gdy tylko tę informację w "Gazecie" przeczytałam. Dotychczas musieliśmy jeździć do Sanoka, Przemyśla, Jarosławia, by uczestniczyć w mszach grekokatolickich. Nie zawsze był na to czas. Tymczasem wreszcie będziemy mieli je tu, na miejscu w Rzeszowie. W czasie świąt, gdy nie mogliśmy pojechać z rodziną na Ukrainę, odwiedzaliśmy rzeszowskie kościoły. Ale jednak człowiek wychowany jako grekokatolik czuje się zupełnie inaczej, gdy uczestniczy w nabożeństwie w cerkwi. Wiem, że w kościele św. Trójcy nie ma ikonostasu, bo to przecież świątynia rzymskokatolicka, ale to nic nie szkodzi. To, że te msze będą odbywać się co niedzielę, to niezwykle dla nas ważne. Dobrze będzie tam przyjść. Ilu jest grekokatolików w Rzeszowie? Niedawno szacowaliśmy to z pewnym księdzem. Wyszło nam około 50 osób. Niektórzy z nich woleli nie przyznawać się do swojego pochodzenia, ale do św. Trójcy na pewno będą przychodzić. Poza tym w Rzeszowie przebywa czasowo wielu Ukraińców, są studenci. Mszy w obrządku bizantyjskim bardzo nam w Rzeszowie brakowało. A to miasto ma przecież tradycje grekokatolickie. Kościół na Zalesiu to przecież przedwojenna cerkiew. Piszesz Radku o wrażeniach z lektury ksiązki : w tym linkujesz na Mryholod czyli Mrzygłód Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Grekokatolicy w Rzeszowie - powrót !!! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.03.04, 18:31 Witam Ciesze sie Piotrze razem z Toba. Mam nadzieje, ze wrazenia po niedzielnej Liturgii sa jak najbardziej pozytywne. Wracajac do ksiazki, ten watek o Mrzyglodzie i drugi nt. Bystrego poruszyly mnie dlatego, ze nie epatuja opisami przemocy, opisuja tylko dzisiejszy los dawnych swiatyn. W jednym przypadku magazyn i niedaleka ubikacja, w drugim zadaszenie dla owiec. Zabierajac glos w tym watku nie przypuszczalem, ze tak sie on rozwinie i dzieki niemu poszerze swa wiedze. Naprawde zostalem "zainfekowany" Galicja i jesli nic nie stanie na przeszkodzie to powlocze sie troche po tych terenach. Czekam z niecierpliwoscia na kolejne "rusinskie" watki. Pozdrawiam R. P.S. Widze, ze w watku o kosciele sw Trojcy ciekawa "pyskowka" :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Nieproszony gość IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 18:39 Ano, pyskówka. Jak ktoś woli tak rozmawiać... to jego rzecz i wybór. W sumie szkoda, bo myślałem, że można będzie zapytac Piotra, co mu teraz gra w jego religijnej duszy, i czy już wie, który Kościół mu niedługo będzie bliższy sercu. Mogę taką niełatwą sytuację zwykłego człowieka, jakoś sobie wyobrazić. Ale skoro on musi we mnie mieć wroga do bicia i straszenia nim swoich dzieci... No cóż - każdy ponoć taki, jakim go stać być. Pozdrawiam i już znikam stąd. Elekon - bez maski przyprawionej przez Piotra. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Cała naprzod!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.04, 21:22 Witam serdecznie Radku ! Nie, nie mam serca w rozterce! moim problemem są raczej zwątpienia w sense praktykowania wiary w formie "zinstytucjonalizowanej" niż wybór formy kultu. Polskość i katolickość wybrali moi dziadkowie i ja nie mam zamiaru zawracać z tej drogi. Ale teraz inny temat ; W ramach remanentów bibliotecznych wydobyłem z półek dwa CIEKAWE NUMERY czaspisma "Zabytki-heritage" Do pierwszego z nich z marca-kwietnia 2002 dołaczona była mapa zabytków woj.podkarpackiego. A w numerze /jakże mogłem o nim zapomnieć!!!:) artykuły Bizantyjska Europa - wywiad z Mariuszem Czubą - Podkarp. Woj. Koserwatorem zabyt. i drugi - arcyciekawy artykuł "Łemkowyna" Pana Macieja Rysiewicz. W jich treści przepiękne zdjęcia cerkwi, kapliczek, krajobrazow i fragmenty wierszy łemkowskiego poety Władysława grabana ;w tym taki cytat /.../ prześladowana cerkiew nasza za krzyż trójramienny naznaczona cierniem stoi na rozdrożu życia" W drugim numerze - z maja-czerwca/lipca 2002 roku przepiękny artykuł Adama Kulika "Prawosławny monaster św. Onufrego w Jabłecznej. I tu cytat "Mistyka Jabłecznej ma niewiele wspólnego z rutyną łacinskich uroczystości odpustowych. Nabożenstwa rozpoczynają sie w centralnum soborze /katedrze/ w południe i trwają w róznych miejscach przez całą noc, tworząc niezwykłą symfonię adoracji aż do południowych liturgii dnia następnego. wyobraźmy to sobie: o wpół do drugiej w nocy wyrusza z soboru procesja /krzyż,chorągiew,śpiewy,procesyjne świece/, sunie w ciemność aż do kaplicy św. Ducha położonej na łegach,pięcdziesiąt metrow od koryta Bugu. Tam rozpoczyna się właściwa liturgia ktora trwa aż do świtu. wyszukany wielogłos prawosławnego śpiewu niesie się nad łakami, odbija od ściany drzew po drugiej stronie rzeki aż do chwili, kiedy obudzą sie żaby......." koniec cytatu - ładny poetycki tekst , pieknie zilustrowany widokami klasztoru,kaplic,ikonostasu klasztornego. Cóż Radku ja wizytę na Podlasiu powinieniem zapewne zacząć od Jabłecznej, TY na Podkarpaciu pewno zapędziśz się na dobry poczatek do Przemyśla i Gorlic. Daj nam obu, Panie ten dar powędrowania :))))) Pozdrawiam serdecznie - tak post po postcie Ps a TEMATOW w moim grafomaństwie jak mi ON miły - nie braknie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Rozterka? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.03.04, 21:46 Witam (w dniu dzisiejszym ponownie) Nawet nie pomyslalem, zeby zapytac o rozterki (wszak sprawy duchowe sa czyms jak najbardziej wewnetrznym). Pytajac o wrazenia z Liturgii bylem ciekaw, jak wyglada Liturgia Wschodnia odprawiana w lacinskiej swiatyni. Klopotliwym wydal mi sie brak Ikonostasu. Swoja droga ja nie watpie w sens praktykowania w formie zinstytucjonalizowanej, cala "otoczka" ulatwia modlitwe, powoduje, ze mozna choc na krotki czas oderwac sie od spraw doczesnych. Jesli chodzi o wedrowki to masz racje - zaczne je (jak Bog da, oczywiscie) od Gorlic. Co pozniej, zobaczymy. Na Podlasiu, na poczatek, chyba bede Ciebie zachecac do odwiedzenia Grabarki. Jeszcze raz pozdrawiam. R. Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Rozterka? 02.03.04, 10:00 Widzę, że problem tzw. ekumenii dotyczy nie tylko w miarę zróżniecowanego religijnie i narodowo - mimo miernych wyników spiu - Podlasia, ale także monoetnicznego i religijnego Rzeszowa. Żarliwa dyskusja przy okazji zorganizowania mszy w innym obrządku dla kilkudziesięsiu osób świadczy, że nie tylko Białystok ekumenię traktuje w sposób instrumentalny i na pokaz "bo wypada być poprawnym politycznie". Swoją drogą wydawało mi się kiedyś, że w kraju w którym mniejszości to tylko kilka procent ludności i nie stanowią żadnej konkurencji gospodarczej czy politycznej, jak to było przed wojną, powinno się tę tematykę traktować z naturalną tolerancją i dystansem, żeby nie powiedzieć nabożnością. Jak w USA tematykę indiańską - po "doprowadzeniu" stanu Indian do "bezpiecznej" ilości dziś są wielką atrakcją i nikt już, tak jak to było 100 lat temu, nie odważyłby się odstrelić Indianina, zeby np. zdobyć jego ziemię. U nas chyba jeszcze nie doszliśmy do takiego poziomu cywilizacyjnego. Swoją drogą mam specyficzną satysfakcję, że nie mieszkam w jedynym ciemnogrodzie w Polsce - okazuje się, że jest ich więcej. Przynajmniej nie jestem czarny ... A na Podlasiu Piotrze także polecam Grabarkę, szczególnie wiosną kiedy nie ma tam wielu pielgrzymów czy raczej zwiedzających. Na Swięto Spasa 19 sierpnia zwalają się dziesiątki tysięcy przybyszów nie koniecznie podtrzymujących duchowość czy specyficzną atmosferę tego miejsca. Chyba że ci na tym nie zależy a chcesz np pochodzić po straganach i kupić najnowszy cd z muzyką dance lub disco polo. Pozdrawiam, zapraszam i życzę mniej gorącej atmosfery w dyskusji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Rozterka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 21:22 Witam serdecznie!!! Piszesz Andrzeju "Swoją drogą > > mam specyficzną satysfakcję, że nie mieszkam w jedynym ciemnogrodzie w Polsce - > > okazuje się, że jest ich więcej. " Obawiam się,że trochę poszarżowałeś. Operowanie pojęciem ciemnogrodu jest o tyle ryzykowne że służy ono jako słowo wytrych dla wojujących ateistów dla okreslenia ludzi wierzących w Boga,innym dla okreslenia ludzi ich zdaniem zbyt mało postepowych /czytaj- trzymajacych sie wartości moralnych, kierujących się zasadami uczciwości etc/. W tym ujęciu ktore uzyłes czytam je jako okreslenie skrajnych katolikow,nie uznających uprawnienia innych wyznań i narodowości. jasli tak to mogę sie z tym zgodzić. Są niestety dość liczni którzy chcieliby tworzyć getta dla polskich Ukraińców, Bialorusinów czy potomków Żydów polskich. Echo takich poglądów można wyczytać w głosie nieszczęśnego Elekona w odpowiedzi na przywolany link z "Naszego Słowa"- jemu marzy się nawet getto forumnowe, "polskie forum dla prawdziwych Polaków". Ot żałosny facecik :))))) No dobra a teraz ciąg dalszy ciekawych linków dla Radka - o budownictwie cerkiewnym - najpierw reprint z lat trzydziestych z interesującymi ilustracjami cerkwi huculskich, bojkowskich i łemkowskim / życze cierpliwości w przeglądaniu/, potem wstęp po angielsku do bardzo ciekawej pracy Pana Prof. Brykowskiego, na koniec mały przewodnik po cerkwiach z okolic Rymanowa Zdroju. infoukes.com/culture/architecture/tserkvy/cover.jpg infoukes.com/culture/architecture/tserkvy/ infoukes.com/culture/architecture/ www.lemko.org/lih/rbrykowski.html www.lemko.org/polish/sprz/16.html Miłej lektury - pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Zwidy i zjawy... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 23:17 Gość portalu: Piotr napisał(a): ... > Są niestety dość liczni którzy chcieliby tworzyć getta dla polskich > Ukraińców, Bialorusinów czy potomków Żydów polskich. Echo takich poglądów > można wyczytać w głosie nieszczęśnego Elekona w odpowiedzi na przywolany link > z "Naszego Słowa"- jemu marzy się nawet getto forumnowe, "polskie forum dla > prawdziwych Polaków". > Ot żałosny facecik :))))) Żałosny to ty niestety jesteś. Halucynacje i omamy lecz u lekarza specjalisty, a ode mnie nie wymagaj znajomości twojego języka. Sam tworzysz getto (np. przez podawanie ukrainojęzycznych linków) i obrzucasz błotem wszystkich majacych inne niż ty poglądy i próbujących do niego z nimi zaglądać. To swoista logika niektórych przedstawicieli mniejszości, robiąca im w istocie największą krzywdę, która chyba tylko wynikać może z niebotycznej głupoty, albo z chęci sprowokowania kogoś do agresji, by się potem móc użalać nad odnoszonymi "niesłusznie" ranami. Znamy to z tego forum, nie tylko z twoich listów. Tobie do rozumu nie przemówię, więc apeluję do innych Uczestników tej dyskusji: powiedzcie mu, żeby już nie wymieniał mojego nicka i na nowo zajął się tworzeniem getta, nad którego istnieniem tak moco ubolewa. Z pozdrowieniem dla Wszystkich jeszcze normalnych Elekon Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Rozterka? 03.03.04, 11:14 Piotrze - dobrze odczytałeś moje pojmowanie ciemnogrodu - nie chodzi mi oczywiście o wyróżnianie i ocenianie ludzi o innych poglądach, mniej lub bardziej postępowych. A tylko takich, którzy nie uznają praw innych: narodowości, religii, poglądów politycznych itp. Jestem na tym tle szczególnie wyczulony. Elekonie - Piotr podając link do strony ukrainojęzycznej nie miał chyba na myśli zamykania się w gettcie narodowościowym - raczej, poza opiniami strony polskiej, chciał pokazać racje ukraińskie. O ile dla mnie czytanie po polsku i ukraińsku nie sprawia żadnego problemu, to Piotr uskarżał się na problemy z ostatnim. Temat dotyczy współistnienia dwóch narodowości i odsyłanie do źródeł ukraińskich nie powinno tu być traktowane jako kodowana dyskusja zwolenników jednej racji czy poglądów, uniemożliwiająca zrozumienie przez oponentów. Chyba że link byłby po chińsku - nadawałby by się wyłącznie do dyskusji na temat stos. polsko - chińskich. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Rozterka? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.03.04, 23:46 Witam Dziekuje Piotrze za spora garsc arcyciekawych linkow, nie ukrywam, ze mocno mnie wciagnely. Jednak pelne przestudiowanie zajmie troche czasu:) W rewanzu podsylam krotki tekst dotyczacy "Twoich" terenow. "Dzwony z Lutowisk Iwan i Mychajło mają 103 lata. Wykopano je z ziemi, gdzie zniknęły zanim wieś wywieziono na wschód. Pilnuje ich policja. Nie mogą wyjechać na Ukrainę - historię bojkowskiej wsi Lutowiska i jej dzwonów opisuje Jacek Hugo-Bader 1917 rok Dzwony milczą, głowa dziada każe Anna Zinziuk pochodzi z Lutowisk w polskich Bieszczadach. Dzisiaj mieszka o tysiąc kilometrów na wschód, we wsi Dudczany nad dolnym Dnieprem. Ojciec pani Anny, Iwan Woźny, podczas I wojny światowej był w austriackim wojsku. Potem trzy lata przymierał głodem w rosyjskiej niewoli: ranny, zawszony, we wrzodach. Przyśniło mu się kiedyś, że chodzi po lesie na górze Otryt nad rodzinnymi Lutowiskami. Na jednym z drzew, opowiada pani Anna, wisi brodata głowa dziada i mówi: - Daj meni, chłopczyku, wody napytysia. - Jak ja wam, didu, dam wody - odpowiada na to strzelec Iwan Woźny - jak ja ne znaju, de woda. - A tu je żurawel - głowa na to. - To ja ne maju widra. - To wizmesz szlapu. Młody żołnierz miał czapkę na głowie, zaczerpnął nią wody i daje dziadowi. Starzec wypił i mówi: - Na tretij deń ty wybudesz. Ucieszył się Iwan, że za trzy dni skończy się jego niewola, więc nawet nie zwrócił uwagi na drugą część przepowiedni, że przez dwa lata nie usłyszy dzwonów w rodzinnym miasteczku. Rano się budzi i opowiada przyjacielowi swój sen. - Śnił mi się Hospod' Boh i win kazał, szczo na tretyj den my wybudem. - To ty snam wirysz? - oburzył się jego towarzysz niedoli. - Zawtra nasza smert' bude. Młody żołnierz nie odezwał się przez trzy dni, aż przyszedł rosyjski oficer i powiedział, że w Rosji wybuchła rewolucja i że są wolni. Iwan Woźny ruszył w drogę do domu, a do przejścia miał prawie tysiąc kilometrów. Co krok zagradzały mu drogę jakieś wojska: biali Rosjanie, czerwoni Kozacy, Ukraińcy, Polacy. Szedł więc cały rok. Kiedy dotarł do Wyżnej Jabłuńki, wioski o zaledwie kilka kilometrów od rodzinnych Lutowisk, cieszył się jak dziecko, że Bóg Ojciec pomylił się w rachunkach, bo upłynął zaledwie rok, a on już w domu. Był w domu, ale dzwonów na dzwonnicy nie było. Zostały zakopane i nikt nie wiedział gdzie. Chłopi, którzy je schowali, poszli do ukraińskiego wojska bić się z Polakami o niepodległą Ukrainę. Trzeba było czekać i modlić się, żeby choć jeden wrócił żywy do domu. Dla takich biednych bojkowskich wsi jak Lutowiska ufundowanie dzwonów to był ogromny wysiłek. Przy każdej zawierusze dziejowej spuszczano więc dzwony i chowano w ziemi albo w stodołach, bo przyjdą Polacy, Rosjanie, Kozacy, Austriacy i zabiorą spiż na armaty albo na pomniki swoich bohaterów. W Lutowiskach są dwa dzwony. Mychajło waży 130 kilogramów, Iwan - 500. Należą do nieistniejącej już greckokatolickiej (unickiej) cerkwi pod wezwaniem świętego Michała Archanioła. Były zakopane, ale w 1999 roku przyjechali ludzie z Ukrainy, wydobyli je i chcieli zabrać na wschód. To się nie udało. Na razie dzwonów pilnuje policja." Jest to krotki fragment tekstu, jego autorem jest J. Hugo-Bader. W razie zainteresowania chetnie podesle reszte. Serdecznie pozdrawiam wszystkich czytajacych i piszacych R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Jedziemy dalej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.04, 19:17 Witam serdecznie Ależ bardzo, bardzo proszę o dokonczenie opowieśći o Lutowiskach - pięknego i urokliwego miejsca w drodze do połoniń. Turyści rzadko się tam zatrzymują- a szkoda bo i galeria twórców bieszczadzkich /podobnie jak w czarnej czy polanie/ a i atmosfera mini miasteczka na "dzikim zachodzie"... Napiszę kiedyś więcej o historii tego miejsca. Ale teraz mam dla Ciebie / dla Was/ niespodziankę - pośmiertne wspomnienie o Michale Sandowyczu atorstwa Petra Murianki- największego moim zdaniem współczesnego poety łemkowskiego Najpierw krótka notka biograficznaPiotr Trochanowski (pseudonim literacki Petro Murianka) to najwybitniejszy współczesny poeta łemkowski. Tworzy wyłącznie po łemkowsku. To sztandarowa postać łemkowskiego odrodzenia kulturalno-etnicznego ostatnich lat. Jest jednym z ideologów ruchu łemkowskiego w Polsce, współzałożycielem Stowarzyszenia Łemków, organizacji walczącej o uznanie Łemków/Rusinów za odrębny naród. Jego rodzice do 1947 roku gospodarzyli w Biłcarowej (Binczarowej). On sam urodził się już pod Legnicą. Ale, jakby symbolicznie, został poczęty jeszcze na Łemkowynie. "Na czużynu" podróżował przez dwa tygodnie w brzuchu matki, w bydlęcym wagonie. Tęsknota za rodzinną ziemią wciąż w nim jednak tkwiła. Wreszcie, pod koniec lat siedemdziesiątych z bratem Jarosławem wrócili w rodzinne strony, już nie do Binczarowej, ale do podgorlickiej Bielanki. Teraz poeta mieszka w Krynicy, gdzie pracuje jako nauczyciel łemkowskiego. Redaguje też łemkowski dwumiesięcznik "Besida". Jest diakiem w miejscowej cerkwi prawosławnej, prowadzi chór cerkiewny. W Polsce ukazały się trzy tomiki jego poezji. Jego pierwszy tom wierszy "Suchy badyl" ukazał się w 1983 roku. Najpełniejszy (Jak sokił wody na kameny) wydało w 1989 roku wydawnictwo Iskry. Zawiera on wiersze łemkowskie i ich polskie przekłady. Przepraszam - obiecany materiał w następnym- za minutę postcie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Petro Murianka o Sandowyczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.04, 19:30 Sandowicz Michał W imieniu Fundacji Wspierania Mniejszości Łemkowskiej "Rutenika", w imieniu Stowarzyszenia Łemków i w imieniu swoim Petro Murianka Człowiek prawy, w mądrości skromny... Chodzi ból po ziemi. W szczęśliwszym czasie omija, przechodzi obok, ociera się, by w chwili najmniej spodziewanej - przywykłym już do jego tchnienia - zadać cios straszliwy, bo śmiertelny, i, doznając sam wyzwolenia, pozostawić u żywych piętno swoje niezatarte. Na wiele lat, a to i na lata wszystkie. Odszedł od nas Człowiek prawy, w mądrości swojej skromny, w łagodności - śmiały. Człowiek wielkiego serca i wielkiego intelektu. Człowiek, który przyjaciół szukać nie musiał, bowiem przychodzili sami, który nawet pośród nieprzyjaciół wrogów nie miał, bowiem zniewalał ich swoją osobowością. Wreszcie Człowiek wielkiego trudu, który żądny był przewrócić góry, by ukochany jego Beskid odnaleźć mógł swoje miejsce pośród krain szczęśliwych. Michał Sandowicz urodził się 22 stycznia 1939 roku w Warszawie, lecz świat poznawać, uczyć się po nim stąpać zaczął na Łemkowynie, w Uściu Ruskim (dziś Gorlickim), gdzie jego ojciec był do 1943 roku proboszczem. Później rodzina, prześladowana przez okupanta, zaznała tułaczki, a po wojnie znalazła przystań w Białymstoku. Tu Michał chodzi do podstawowej i średniej szkoły. Od 1956 roku, dzięki rodzinnym koneksjom ze strony arystokratycznego rodu matki, zamieszkują w Warszawie. Michał Sandowicz kończy w 1962 roku Politechnikę Warszawską (wydział budownictwa) i pozostaje na tej uczelni przez 34 lata jako pracownik naukowo-dydaktyczny (doktorat uzyskuje w 1971 r.). Jest autorem wielu projektów - warszawskich osiedli, kościołów, innych obiektów, był również współprojektantem warszawskiego metra. Przełomowym w duchowym życiu Michała Sandowicza staje się rok 1994 - czas kanonizacji jego dziada, Św. Maksyma (Sandowicza), który zginął męczeńską śmiercią w 1914 r. w Gorlicach. Pielęgnowana w rodzinie pamięć o sławnym przodku wybucha zwielokrotnioną miłością do ziemi jego rodu, do Łemkowyny. Od tego czasu włącza się do społecznej działalności religijnej i świeckiej, z udziałem całego swojego serca, talentu, rozumu i woli, oddaje się sprawom tej zranionej ziemi i jej mieszkańców. Wstępuje do Stowarzyszenia Łemków, zakłada Koło SŁ w Warszawie, w 1999 roku zostaje wybrany wiceprezesem organizacji. W 2001 r. tworzy Fundację Wspierania Mniejszości Łemkowskiej "Rutenika". Organizuje w stolicy imprezy łemkowskie, koncerty, wystawy. Właśnie w stolicy, w reprezentacyjnych salach i miejscach. Bo - jak mówi - piękna jest Łemkowyna, urokliwa bywa wygnańcza obczyzna Łemków, skryta pośród lasów Dolnego Śląska, ale wielki świat w wielkim świecie właśnie może i powinien dostrzec Łemków, ich piękną i bogatą kulturę. Przy organizacji przedsięwzięć nie ma przed dr. Michałem Sandowiczem przeszkód nie do pokonania. Nie tylko dlatego, że będąc warszawianinem od pięćdziesięciu prawie lat zna tu niemal wszystko i wszystkich. Panu Michałowi, urokowi Jego bycia i przedstawianym Jego ustami prawdom nie można się było po prostu oprzeć. Przeto, gdy chce zorganizować międzynarodowy obóz dla rusińskiej młodzieży, otwierają się przed Nim również drzwi Bratysławy, Funduszu Wyszehradzkiego. A - wracając do Warszawy - drzwi Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych - dla przeprowadzenia kursu dla młodych Łemków, drzwi ministerialne - dla wydania podręczników do nauki języka łemkowskiego. Właśnie z tą sprawą, z teczką pełną dokumentów, materiałów, z głową pełną myśli i z sercem pełnym nadziei, wracał do Warszawy. W połowie drogi ból, który chodzi po ziemi, pośród nocy, pośród Michałowego przeogromnego zmęczenia spotkał Go. I nie opuścił już, przynosząc wkrótce śmierć. Powiadają, że nie ma ludzi niezastąpionych. Staraliśmy się wierzyć w to również my, Łemkowie. Dzisiaj wiemy, ze to nieprawda. Jednakże nie w tej sferze nasz największy ból. Dr inż. Michał Sandowicz, prezes Fundacji "Rutenika" etc., etc., a dla nas po prostu - Michał, chociażby niczego więcej nie uczynił, ponad to, co uczynił, chociażby nigdy niczego wymiernego nie uczynił - bodajby tylko pozostawał pośród nas, ogrzewał swoją wielką nadzieją, wcielał w nas wiarę, której był źródłem niewyczerpanym. Wesprzyjcie nas, Dobrzy Ludzie, w bólu. Nie tylko dlatego, że ból po ziemi chodzi. Bądźcie z nami. Bądźcie z Nim, kto może, 10 stycznia (godz. 10), kiedy będziemy oddawać Go ziemi. W której pochować się kazał. W Łemkowynie, w ziemi rodu Jego - w Żdyni. Koniec cytatu- w następnych postach wiersze łemkowskie w wersjach oryginalnych i po polsku.!!!!!!! Ale to już pewno jutro - pozdrawiam Piszących i czytających / nawet tych najmniej życzliwych :( / Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Miło się Was dziś czyta. Dzięki IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.04, 22:54 Ten dzien przerwy dobrze posłużył. Miło się Was (autentycznie!) czyta i niech już tak zostanie. Tylko tak dalej, i całkiem mnie oswoicie :)). Dzięki, pozdrawiam Was wszystkich bez wyjątku, i już milknę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Miło się czyta ??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 19:25 Poeci łemkowscy, "dobrowolni" repatrianci /.../, pisali smutne wiersze, jak ten, którego autorem jest Iwan Rusenko, zwany przez Łemków, dla jego zasług, "Nauczycielem": Ojczyzna moja tam, gdzie Krosno, gdzie miasto Rzeszów, Podkarpacie, Jest tam chałupa, sad i pole, lecz w cudzych rękach, już nie nasze. Ojczyzna moja tak bliska, jakiś tydzień by iść piechotą, Lecz mnie nie puszczą bez paszportu, bo przecież tam mnie nie zaproszą. Drugim obok Murianki wybitnym poetą łemkowskim jest ""Władysław Graban - poeta, wybitny przedstawiciel współczesnej literatury łemkowskiej - kilkakrotnie zmieniał miejsce w życiu. Urodził się 15 maja 1955 roku w Kostomłotach pod Wrocławiem. W 1962 roku wrócił z rodzicami tam, gdzie powinien był się urodzić, do Gładyszowa w powiecie gorlickim. Wtedy jako siedmiolatek przeżył kolorystyczno-krajobrazowy szok, obcując z pejzażami Beskidów, o jakich nie miał pojęcia wychowując się w Samborzu, małej, poniemieckiej, przed wojną folwarcznej, wiosce. Wrażliwość na piękno świata przyrody i krajobrazu w zetknięciu z Łemkowyną ukształtowała młodego człowieka i zrodziła w nim pasję zatrzymywania urody tego świata w wierszach i obrazach. Łemkowyną - nie Łemkowszczyzną - tak z łemkowska poeta nazywa swoją ojczyznę. Graban, jak żaden inny, maluje słowem, dostrzega odcienie barw życia od najbardziej soczystych, jasnych, po ciemne, tragiczne, bo twórczość poety nie jest pozbawiona narodowego bólu. Wpisana w jego historię, religię i tradycję dotyka miejsc dla Łemków nie zagojonych, jak Talerhoff czy pamiętny rok 1947. Graban o tych ranach pisze przez pryzmat przyrody. To ptaki, owady i drzewa czyni świadkami tamtych wydarzeń. To one stoją na straży porządku świata, w miejscu, gdzie jak mówi poeta czas nowy spotyka się wraz ze starym. Debiutował w 1984 roku polskojęzycznym tomikiem "Twarz pośród cieni", potem wydał polsko- łemkowski "Na kołpaku gór" (Kraków 1991), a w 1995 roku "Rozsypane pejzaże". Przetłumaczył z ukraińskiego na polski wiersze B. I. Antonycza "Cała chmielność świata". W roku 1997 wydał w Tarnopolu na Ukrainie zbiór wierszy poświęcony 50. rocznicy wysiedlenia Łemków "Ikonostas bolu". Był czas w życiu Grabana, kiedy bardziej od pisania wierszy liczyły się działania na rzecz kultury. Był jednym z inicjatorów Łemkowskiej Watry, która od 20 lat płonie w Beskidach, Łemkowskiej Poetyckiej Jesieni. Założył i redagował kwartalnik "Zahoroda" (1994- 1996). Zebrał i wydał tomy opowiadań Teodora Kuziaka "Dawno to były czasy" i "Dohasajucza watra", Semana Madzelana "Smak Doli", wiersze Wołodymyra Barny "Na lancetach traw", Iwana Fudżaka "Tuha". """ A teraz z wierszy Murianki i Grabara PSALM Boże my wiedzieliśmy że za dni pradawnych osadziłeś naród nasz w górzystej dziedzinie z woli i światła swego I żyli dziadowie ojców naszych do końca dni do zakończenia tysiąclecia... Aż wydałeś nas jak ofiarę z koźląt rozrzucając pośród narodów świata kości nasze za bezcen Sąsiedzi znieważają nas przyrównują do pogan pośród pospólstwa oblekłeś nas w hańby szatę Nie zapomnieliśmy o tobie nie złamaliśmy przykazań i jak dawniej wznosimy świątynie pośród zielonych dróg W naszym życiu nie było innego Boga prócz ciebie Boże... prześladowana cerkiew nasza za krzyż trójramienny naznaczona cierniem stoi na rozdrożu życia bezmocna Boże... czemu nas opuściłeś zapomniałeś prawdy nasze groby przodków Ty za dni pradawnych posadziłeś nas zielonym drzewem Beskidu w Lemkowynie На білых верхах Лемковины На білых верхах лемковины Де пізний вечер сьнігом спав Маленьке світло старовины Морозний вітер в горы гнав Золота чаша місяченька Веде за собом вовчий слід Дукатом стелит ся стеженька Мриі выгнаных - лемків світ Село в долині затрачене Там похылений стояв хрест Неє там рідных неє мене Там ся лем блукат дідів чест Зіркы стежками садів водят Так якбы сорок тому літ В річках лозины твар холодят Стрічают лем лободы квіт (...) А коли вернеш все на рідне В убочы зопреш тугы зір Є ту при тобі все прадідне Закличе крылом хырбет гір Найдеш світелко старовины Двигенш здоптану дідів чест На стежках рідной лемковины В сонце пыднесеш новий хрест До Выгнаных Лемкы, як птахы розогнаны не вернут до своіх гнізд, не найдут піс Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Miło się czyta ??? dokończenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 19:30 Dokończenie popprzedniego postu До Выгнаных Лемкы, як птахы розогнаны не вернут до своіх гнізд, не найдут пісьні, котра веде в зелену обруч гір, А ту - верх кождий кличе отвертым крылом ліса, несе ся пісня прадідня, дзвонит серце в водопаді скал. Меджы сходами в небо ведут, идеш до горы за кроком крок, ту, на тых верхах, нич не треба, отверят рукы - Лемків Бог. Вы не вернете до той землі, там в пісковиці сорок літ блудите - птахы темны, и мряком вкрыє вас там сьвіт. Ту в горах, на вшыткых верхах, чело высоко держыт чест, сонце огріват серце скорше, и з ночы - встає новий ден. Do zobaczenia po weekendzie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Miło się czyta IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.03.04, 23:27 Witam Jestem jeszcze w trakcie "zwiedzania" cerkwi z podanych przez Ciebie linkow i lektury stron. Wiec dzis podsylam tylko kolejny fragment tekstu o Lutowiskach. "1938 rok Dzwony biją na rocznicę chrztu Natalia Klasztorna jest córką Olgi i Onufrego Petiachów z Lutowisk, a Anna Zinziuk jest ich kuzynką. Natalia mieszka w Kijowie, jest dziennikarką, badaczką bojkowskich dziejów. Jeździ po świecie i spisuje relacje z tamtych lat, na przykład taką: Jak byłem w trzeciej klasie, kilka razy w miesiącu nas prowadzili do kościoła i uczyli modlić się po polsku. Chcieliśmy czy nie chcieliśmy. Kiedyś jestem w kościele, a polski proboszcz z linijką w ręku mówi: "a teraz będziemy żegnać się" i podchodzi do mnie, to ja się żegnam tak, jak uczyła mnie moja mama - na prawe ramię i trzema palcami, a ten ksiądz mnie linią po łapie i po lewym ramieniu. Minęło ponad 70 lat, a jeszcze czuję to miejsce i swoją myśl: czy Bóg nie rozumie nas po ukraińsku? Tak napisał Fedir Iwaniw z Nowego Jorku. W 1938 roku przypadła 950. rocznica chrztu Rusi. Starosta w Lesku nie wydał pozwolenia na uroczystości rocznicowe, ale starzy mieszkańcy Lutowisk pamiętają, że i tak zostały zorganizowane. Na świętego Spasa, to znaczy 19 sierpnia, mężczyźni w wyjściowych portkach, długich butach, białych, wyszywanych koszulach wchodzili do rzeki San jakby na ponowny chrzest. Biły dzwony w Lutowiskach, była muzyka, tańce, loteria, ale przyjechała na koniach polska policja i zaczęła rozpędzać nielegalne zgromadzenie. Rusini błyskawicznie się otaborowali. Rozpoczęło się oblężenie taboru. Baby wrzeszczały, policja płazowała, chłopy rzucali butelkami z wódką. Wasyl Woźniak, Stepan Petiach, Iwan Hrycyniak, Fedir Iwaniw na tydzień poszli do aresztu. 1939 rok Dzwony na dół, kiecki w górę Wybucha druga wojna światowa. Przed nadejściem Niemców ludzie w Lutowiskach zdejmują dzwony, spuszczają z dzwonnicy na ziemię i zakopują pod fundamentem. Najpierw miasteczko zajmują Niemcy, ale się wycofują i w listopadzie wkraczają wojska radzieckie. Na drodze wita ich czterech miejscowych komunistów z czerwonymi sztandarami. Jeden nie miał go z czego zrobić, więc pociął spódnicę żony. Potem ku uciesze sąsiadów powiesił tę chorągiew na swojej chacie. Rosjanie zamordowali Sofrona Kolidę, greckokatolickiego duchownego, i zabrali czterech Rusinów, którzy przed rokiem siedzieli w polskim areszcie. Już nigdy nie wrócili. Potem Sowieci rozkułaczyli bogatych Żydów i Polaków. Miejscowemu przedsiębiorcy Januszowi Ziółkowskiemu zabrali olejarnię, tartak i elektrownię. To była jedyna bieszczadzka elektrownia spalinowa. Ziółkowski zelektryfikował Lutowiska zaledwie dwa lata wcześniej. Katolicki ksiądz Franciszek Wojtyło uciekł w nocy z pierwszego na drugi dzień świąt Bożego Narodzenia 1939 roku. Przeprowadził go przez San na niemiecką stronę syn ukraińskiego gospodarza Muchy. Trzy lata później ten chłopak był jednym ze 109 mężczyzn z gminy Lutowiska, którzy wstąpili do dywizji SS Hałyczyna (14. dywizja SS Galizien). Ziółkowski był wujem Jadwigi Sklepkiewicz, z domu Dąbrowskiej, córki przedwojennego burmistrza miasteczka. Lutowiska ciągle miały burmistrza, chociaż w 1919 roku, w odwecie za opowiedzenie się po stronie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, utraciły prawa miejskie. - Sowieci organizowali obowiązkowe zebrania antyreligijne - opowiada pani Jadwiga. - Na jednym z nich cerkiewnik Kuczmyda wstał i zapytał politruka: dlaczego krowa robi placki, a koza bobki? Prelegent nie wiedział. "Ty w hiwni nie rozbirosz, a o Bohu choczesz meni howoryty" (ty na gównie się nie znasz, a o Bogu chcesz mówić), powiedział Kuczmyda, czapkę wdział na głowę i poszedł, a za nim reszta chłopów." Dziekuje za teksty i wiersze z ostatnich postow. W niedziele, lub zaraz po, postaram odwdzieczyc sie linkami do podlaskich cerkwi. Pozdrawiam czytajacyh i piszacych R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Miło się czyta??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.04, 21:34 Witam - dziękuje i proszę o jeszcze. A zacznę cytatem o cerkwi w LutowiskachOstatnią parafialną cerkiew pw św.Michala Archanioła wzniesiono na nowym miejscu w 1898r /.../ Powstał okazała trójkopułowa świątynia z transeptem/.../ Świątynia była konsekrowana w 1903 roku przez biskupa Konstantego Czechowicza. /.../ Cerkiew której bryła nawiązywała do tradycyjnej architektury ukraińskiej, została zaprojektowana przez zespół architektów ze Lwowa. Takich cerkwi,niemal bliźniaczo podobnych zaprojektowano wiele. W należących do nas obecnie Bieszczadach było ich co najmniej pięć. Powstały w Beniowej,Bystrem koło Michniowca,Lipiu, Lutowiskach I Paniszczowie. Do dziś dotrwała tylko jedna – w Bystrem. Cerkiew w Lutowiskach użytkowano od roku 1945 do 1951 jako prawosławną. W latach 1951-1963 pełniła funkcję łacińskiego kościoła,gdyż ten ostatni był tak zdewastowany,że dopiero w 1963 roku został ponownie poświęcony. Po 1963 roku opuszczona i sukcesywnie dewastowana. W 1963 roku we wnętrzu stały jeszcze ołtarz z obrazem św. Michała Archanioła, ikonostas z dziewięcioma obrazami/.../. W tym czasie władze zdecydowały o utworzeniu w cerkwi muzeum regionalnego. Remont rychło przerwano wskutek wyczerpania się funduszy. Zdołano jedynie ustawić rusztowania w pd- wsch. częsci obiektu / wewnątrz i zewnątrz/ oraz zgromadzić materiały , które zostały niebawem rozkradzione. Pod pretekstem remontu wywieziono gdzieś resztę zachowanego wyposażenia / podobno do MBL-u w Sanoku/ Pod koniec lat 70- tych w wyniku wieloletniego zamakania zgnił i rozpadł się węgieł łączący nawę z wschodnią ścianą południowego transeptu. Na wewnętrznych ścianach tego skrzydła rosły już huby. W 1979 roku cerkiew przekazana została parafii łacińskiej. W 1979 roku została rozebrana a z budulca uzyskanego tą drogą wzniesiono kościół w Dwerniku. W miejscu po cerkwi stanął drewniany krzyż, a wokół pozostał wieniec lip. Tyle z dzieła „Bieszczady – słownik historyczno – krajoznawczy, część 1 gmina Lutowiska” przygotowanego do druku przez S.Krycińskiego – Warszawa 1995. Książki pięknej ale i przerażającej w opisie zniszczeń pamiątek kultury ruskich Bieszczad i zniszczeń dokonanych w obłędzie zniszczenia dokonanego przez Polaków - nie tylko przecież komunistów, bo jak widać i katolików. Na koniec coś z wierszy łemkowskich poetów MÓJ BÓG jest podobny do mnie nie ma cerkwi wygnany z własnego nieba szuka schronienia u obcych u swoich miałby trudny wybór konfesji aby nazywać się Ukraińcem musiałby wstąpić w szeregi UPA Styczeń 1994 *** Cóż że za tobą płaczą cerkiewne kopuły one jakby do smutku nawykłe tkwią w spokoju jeszcze tkwią unieruchomione serca dzwonów nienawykłe do bicia ani przeszczepu A zakończę ... żydowskim pozdrowieniem szabasowym :) "Die Gitte Woche..." - miłego tygodnia i dalszych korespondencji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Milej lektury IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.03.04, 17:15 Witam Przyznam sie, ze dwa ostatnie wiersze wprawily mnie w zadume. Dziwne sa losy Lemkow, nie znam ich dobrze, ale z tego co czytam widze, ze sa podzieleni. Zreszta wskazuje na to wiersz "Moj Bog". Moze napiszesz cos wiecej na ten temat. Dzieki za link do fotografi cerkwi, juz jestem po "zwiedzaniu", ale wciaz pod wrazeniem. Podsylam kolejny odcinek tekstu o dzwonach. W nastepnym poscie bedzie cos jeszcze. "1940 rok Dzwony ciągle w ziemi Wszyscy radzili ojcu pani Jadwigi, żeby uciekał, ale on nie chciał. Najbardziej nalegał Chaim Jarmuż, właściciel tartaku. Wreszcie Sowieci przyszli po Dąbrowskiego. Splądrowali dom, zabrali cukier, naftę, zegarki i byłego burmistrza. Zawieźli go do Skorodnego, do komendantury, i po kilku dniach zwolnili. Rosjanie mówili, że wstawiło się za nim małżeństwo Somerów, którzy mieli w Lutowiskach zakład szewski. Byli znanymi w miasteczku komunistami. Przed wojną policja chciała ich aresztować, ale burmistrz się nie zgodził, bo mieli ośmioro dzieci. Ojciec pani Jadwigi zmarł dziesięć dni po zwolnieniu. Był strasznie pobity. Potem na tyfus zachorowały macocha i ciotka pani Jadwigi. Ciotka umarła, macocha trafiła do szpitala. Pani Jadwiga miała 18 lat i musiała opiekować się trójką rodzeństwa. Przez rok, siedem miesięcy i dwadzieścia dwa dni była jedyną nauczycielką w wiosce Chmiel koło Lutowisk. Uczyła po ukraińsku wszystkich przedmiotów. Wcześniej do tej szkoły Rosjanie przysłali Ninę Misurinę, nauczycielkę z Charkowa, ale chłopi ją przegnali, bo nie chciała im odpowiadać na powitanie "Sława Isusu Chrystu". W 1940 roku Sowieci przyszli do szkoły aresztować panią Jadwigę. Nie było jej, bo poszła z dziećmi na wycieczkę. Poszli do przewodniczącego sielsowieta (sołtysa), a ten ich ugościł, napoił, pewnie też przekupił i tak wybronił jedyną nauczycielkę. - Byłam jedyną Polką w tej wiosce, ale tylko raz spotkała mnie tutaj przykrość. Zorganizowałam w szkole zabawę dla dzieci. Jedna z dziewczynek zaśpiewała: "Weseła zabawa, weseło by buło, żeby miży nami Polakiw ne buło". Ktoś z rodziców zerwał się i dał jej po buzi za to, że miała czelność zaśpiewać to w mojej obecności. " Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Obiecana reszta IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.03.04, 17:29 Zgodnie z obietnica przesylam cos jeszcze. Varhany v Olive pozbyly zvuku je mlha a ticho a nevidis breh A namisto mozku, jenz vedl by ruku jen pistole pisi po sedivych zdech Ve jmenu humanity! Byt vdecny te ruce, jez zbytky ti hazi kdyz neni co jist a je vanocni cas Byt nemy, jak ryba, jez na stole schazi kdyz na dlazbe pasy ti rozdrti vaz ve jmenu Humanity Ve staji v sene ti vykazou byt to abys denne se priblizil Kristu a prirazi k cene i slovicko lid a prirazi k cene i sadrovou bystu i slova, jez slychas i vzduch, ktery dychas i radost i slzy i hlad Od varhan v Olive ticho se diva Uz pastyri Jezise privitali Koledy hladem ti zaludek zpiva a v refrenu zahraji samopaly Ve jmenu Humanity! /Karel Kryl , 1970/ wersja polska - w wykonaniu Jana Tyszkiewicza: Organy w Oliwie zamarły w pół dźwięku Jest cicho nad brzegiem, ulice we mgle A mózg, który winien prowadzić ich rękę Automat i czołgi kieruje na cel, W imie socjalizmu. Być wdzięczny tej ręce, co ochłap ci rzuca, Gdy stół pod choinką, a nie ma co jeść, Być niemym jak ryba i krzyk zdławić w płucach Lub pod gąsienicą pozwolić się zgnieść W imię socjalizmu. W stajence na sianie znajdziesz swój dom, Byś bliżej Boga, ubogi jak On, Do ceny dołożą sto haseł nowych, Do ceny dodadzą popiersie gipsowe I twoje westchnienie i jakieś wspomnienie, Twą radość, twój płacz I głód Już radość świąteczna gdzie indziej rozbrzmiewa Organy w Oliwie żałobnie dziś łkają Żołądek twój głodny kolędy ci śpiewa, W refrenie nie dzowny lecz strały zagrają W imię socjalizmu. Jeszcze raz pozdrawiam czytajacych i piszacych R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Obiecana reszta???????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.04, 20:24 Jestem zaskoczony i troszeczkę zdezorientowany- co tutaj robi wiersz czeskiego odpowiednika naszego Kaczmarskiego - z impresjami związanymi z grudniem 1970 roku i praską wiosną 1968 roku?. Boje sie Radku że przestawiłeś posty z innych dyskusji. Niemniej pozdrawiam serdecznie- a zaraz ciąg dalszy mojej poetyckiej łemkowszczyzny i kopczyka linków Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Obiecana reszta od Piotra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.04, 20:47 Witam serdecznie po raz wtóry. Zacznę ten post od hymnu łemkowskiego, a tak „hory nasze hory” ГОРЫ НАШЫ (Лемківский гімн) Горы нашы, горы нашы, Горы нашы Карпаты. Нихто не зна, нихто не зна Кільо вы в нас вартате. Горы нашы, горы нашы, Горы нашы Бескиды. Бо вас дати не казали Нашы діды - прадіды. Горы нашы, горы нашы, Горы нашы Карпаты. Не даме вас, не даме вас Ни за жадны дукаты. Отцы, діды и прадіды Церкви, школы строили, Заселили Лемковину, Там культуру створили. В давны часы предкы нашы Карпаты засвоили, Застали там лемцілины, Нам добробыт лишили. Долгы вікы вражы крукы Хотят нас присвоити, Землю нашу, родне слово, Нам культуру знищити. Mam nadzieję ,że nie będziecie mieli problemu z odczytaniem przesłania tego pięknego wiersza. I jeszcze pieśń- lament związany z tragedią Akcji Wisła У ГОРАХ КАРПАТАХ... У горах Карпатах сумно дні минали, Коли наши лемки гори опущали.(2х) Гори опущали але не з радости. Прийшов такий розказ од пана старости.(2х) В неділю раненько як сонце вставало А юж в наше село войско приїхало.(2х) А як приїхали такий розказ дали, Щоб за дві години всі ся вибирали.(2х) Люде посмутніли, стали ся збирати, "Скорше - кричит капраль, - пора виїжджати".(2х) А як виїжджали - дзвони ударяли, З гірким плачем люде село опускали.(2х) До першой стації везли нас фурами, Далі обіцяли везти потягами.(2х) Найблищих знайомих порозділювали, А і в Осьвєнцімі декотрих лишали.(2х) Цілий час в дорозі ми так бідували, Будьяком репетом людей годували.(2х) Будьяк годували і нас потішали, Що там на заході добре будем мали.(2х) Прийшли ми на захід сталися смотрити, Ой Боже наш Боже, я Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Obiecana reszta od Piotra - dokończenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.04, 20:58 Jeszcze tylko dokończenie wiersza : Прийшли ми на захід сталися смотрити, Ой Боже наш Боже, як ту будем жити.(2х) Землі не орани, ани не сіяни, А й будиночки порозвалювани.(2х) Не хце нам ся жити, ани нич робити. Боже, допомож нам, в гори повернути.(2х) Гори наши гори, зелени Карпати, Вас не забудемо поки жити будемо.(2х) I jeszcze garść linków z których czerpałem dotychczasowe cytaty rusyn.webpark.pl/# www.lemko-tower.prv.pl/ Spiewnik łemkowski lemko.org/lemko/spivanky.html Pozdrawiam Radka wytrwale piszącego i wszystkich czytających Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Odpowiedz Piotrowi (wyslana z pracy) IP: 62.233.197.* 10.03.04, 08:15 Witaj Piotrze Na wstepie przepraszam za pomylke (blad przy ctrl-c ctrl-v) pospiech przy pisaniu nie wyszedl niestety na dobre. Za duzo rzeczy na raz i stad takie efekty. To co mialo isc na forum poszlo gdzie indziej. Co smieszniejsze zorientowalem sie dopiero teraz. Forum czytam zawsze rano w pracy, wiec dopiero po przeczytaniu twojego postu zorientowalem sie, ze popelnilem blad. Po raz pierwszy pisze z pracy wiec stad nie moje domowe IP. Na przyszlosc oczywiscie obiecuje poprawe:) I jeszcze raz sprawdza sie powiedzenie "pospiech jest wskazany tylko przy lapaniu pchel". Pozdrawiam R. P.S. To co mialo isc nie zginelo i bedzie wkrotce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Piotrowi obiecana reszta (juz z domu) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.03.04, 19:10 Witam Do tej pory jest mi troche "lyso". Nic juz na to nie mozna poradzic:( Przesylam obiecany tekst, pochodzi on z NBiN free.ngo.pl/nadbuhom/Nr5_2003/17%20-%20Vyluky.htm "Wyluky Weczorom u maju W roku sorok pjatum Po ciłodniowuj praci Lude lahli oddychaty Dumali o zawtry Szczo budut robyty de budut oraty I nychto ne dumaw Szczo tak pryjdet'sia stradaty Jidut z-pud Werstoka W szapoczkach rohatych To jidut akowci Ludy mordowaty Wjichali do wjoski Pozhaniali ludy szumu narobyli Rozdiahnuli Waśku I tut joho zabyli Pudpalili kłuni Pudpalili chaty Płaczut wylukuowci My ne wynowaty Zahoriłoś wsiutko Korowy w ohni stali ryczaty Buoh wsio toje baczyt Budut odwiczaty Ne zabudem sioho Ani dity naszy Czerez dowhi lita Budem pomentaty Mohut nas spality Mohut rozstrylaty Sieji zemli my ne pokynem Zemla nasza maty" Tekst do ktorego podalem link jest mala szpileczka, ale warto przeczytac. Pozdrawiam R. P.S. Sprawdzalem tresc postu trzy razy:) wiec teraz musi byc OK. Skoro juz wyszedl na jaw moj niechetny stosunek do wladzy ludowej to na koniec jeszcze maly cytacik z tekstu autorstwa E. Mironowicza "Polityka narodowosciowa PRL" "Nowy wojewoda białostocki Stefan Dybowski, pisząc sprawozdanie dla rządu w sierpniu 1945 r., powołując się na słowa prezydenta Bolesława Bieruta, wyrażał powszechną w kręgach władzy opinię, że „szczęśliwym rozwiązaniem zagadnienia mniejszości narodowych w Polsce jest stworzenie Polski jako państwa jednonarodowego”, bowiem „tereny zamieszkałe przez ludność białoruską lub ukraińską zawsze były zarzewiem wojen” Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf O lutowiskach IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.03.04, 19:17 Piotrze (i wszyscy czytajacy) reszta tekstu o Lutowiskach bedzie jutro. Jeszcze raz pozdrawiam czytajacych i piszacych. R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Piosnka na dobranoc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.04, 20:08 Na koniec dnia przytoczę ciekawą, autoironiczną śpiewkę ruską pokpiwającą i z Łemków i z Bojków ; ОЙ ПІДУ Я МЕЖЕ ГОРИ Ой піду я меже гори, Там, де жиют лемки, Там не мают чим світити Тай сідят потемки. Ой піду я меже гори, Там, де жиют бойки, Там музика дрібно грає, Скачут по легойки. Ой ти, лемку, ой ти, лемку, Ти - поганська віра, Твоя жена в середоньку Солонину їла. Ой ти, бойку, ой ти, бойку, Твоя ищи гірша, Твоя їла і в п'ятницю, А п'ятниця більша. Пішов лемко до костела, Там органи грали, Як си тупнув ходачками, Аж му огня дали. Лемко вмер, лемко вмер, Лемкові дзвонили, Як ся лемко зорвав з лави, Ледве го догонили. ..................... Oj pidu ja mieże hory Tam die żijut łemki Tam ne majut czem śwititi Tam sidiat po tiemki...:)))) Pozdrawiam - czekając na ciąg dalszy Lutowisk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Dzięki za Piotrowi obiecaną resztę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.04, 19:41 Po pierwsze proszę się Kolego tak nie "sumitować" bo nic nie się nie stało. Co do tematu teraz poruszonego- od pewnego czasu jestem wytrwałym czytelnikiem "przeglądu prawosławnego", gdzie temat i Burego i tragedii Podlasia występuje dość często. Muszę przyznać,że on-linowskiego wydania / a przeglądnąłem roczniki 2002-2004/ robią bardzo pozytywne wrazenie . Ale o tym w następnych postach. /Acha nie rezygnuję z penetracji "Zawsze wiernych " Piusowi :)) Ciekawi mnie gwara owej /cytowanej przez Ciebie? podlaskiej ballady-lamentu- pieśni buntu /??/ - czy to jest białoruski, ukraiński czy też dialekt lokalny? No i jak Radku radzisz sobie z ruskimi bukwami?? - bo jesli OK - to będę coś jeszcze podsyłał łemkowskiego. A teraz skaczę do Twego nastepnego postu- szykując już coś ciekawego Odpowiedz Link Zgłoś
rychu_z_przemysla Grekokatolicy w Rzeszowie przed II wojną swiatową 10.03.04, 20:29 Wedlug spisu ludności z 1931r. Rzeszów zamieszkiwalo okolo 231 grekokatolików co stanowilo 0,86% ludności miasta (26 902 mieszkańców). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Statystyka dla Rycha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.04, 18:33 Witam serdecznie Rycha. Na temat statystyki, demografii historycznej było sporo w tej dyskusji gdzieś tam w maju ub.roku. W związku z tym służę uprzejmie wyciągami- linkami: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=5901307&v=2&s=0 Trochę statystyki Gość: gość 12.05.2003 18:42 Według wyników spisu powszechnego z roku 1921 w Rzeszowie mieszkało 13 345 łacinników oraz 193 grekokatolików, w Białej 657 łacinników i 543 grekokatolików, w Drabiniance 988 łacinników i 42 grekokatolików, w Hadlach Szklarskich 722 łacinników, 399 grekokatolików, w Matysówce 920 łacinników, 73 grekokatolików, w Pobitnie 1957 łacinników, 5 grekokatolików, w Staroniwie 1469 łacinników i 9 grekokatolików i wreszcie w Zalesiu 527 łacinników i 279 grekokatolików. Jak więc widać nigdzie w powiecie rzeszowskim grekokatolicy nie stanowili większości ludności. Najbliższa miejscowość gdzie grekokatolicy stanowili większość to była Tarnawka w powiecie przeworskim 268 łacinników i 825 grekokatolików. Gość: Piotr 14.05.2003 17:01 Zalesie w 1939 roku : parafia grekokatolicka liczyła 1425 wiernych, z czego 290 w Zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w Rzeszowie, 45 w Matysówce,22 w Drabiniance oraz 200 w okolicy, a także 6 w Tyczynie i 21 w Łańcucie. Z kolei w Rzeszowie na dzień 31 .12.1937 było łącznie 385 mieszkańców wyznania grekokatolickiego w tym 298 na pobyt stały i 87 na pobyt czasowy / akta Archiwum P. w Rzeszowie , akta m Rzeszowa sygn. 3456/ Rzeszów 1937 r.- : 20725 katolików, 385 grekokatolików,12 841 mojżeszowego wyznania ,17 prawosławnych,37 ewangelików W Bialej grekokatolicy stracili przewagę liczebną w roku 1938 gdyż było ich tylko 650/w r.1897- 820/ a katolików rzymskich było 700. W Matysówce liczba grekokatolików w roku 1938 spadła do 47 na 920 katolików, w Zalesiu było grekokatolików 291, a katolików 695. Ogólna liczba wiernych grek-kat w parafii Zalesie wzrastała : w roku 1865 - 1175,1892r. - 1480, 1897 r. - 1518 i w 1938r. -1437, w tym Rzeszów 200, /w tej liczbie „zapewne żołnierze w koszarach, może i chorzy w szpitalu."/. Gość: Gość : /..../ wyniki pierwszego spisu ludności Galicji przeprowadzonego przez Austriaków w roku 1785. Spis ten określał ilość mieszkańców i wyznanie każdej miejscowości. Informacji na ten temat udzielali nie sami mieszkańcy ale proboszczowie poszczególnych parafii. Wyniki spisu są zamieszczone w książce Zdzisława Budzyńskiego "Ludność pogranicza polsko-ruskiego w drugiej połowie XVIII wieku" I tak według danych spisowych Białą miało zamieszkiwać w tym czasie 200 rzymokatolików i 390 grekokatolików, Zalesie 180 rzymokatolików i 190 grekokatolików, Matysówkę 300 rzymokatolików i 55 grekokatolików. W pozostałych miejscowościach spis nie notuje grekokatolików choć myślę, że na pewno mieszkali w Rzeszowie czy Drabiniance ale pewno było ich tak niewielu, że proboszcz grekokatolicki z Zalesia ich nie wymienił. W uzupełnieniu tych danych – rzeszowscy grekokatolicy-mieszczanie /w obrębie obszaru sensu stricte ówczesnego miasta/ byli z pewnością /i w większości/pochodzenia napływowego. Natomiast ludność tego wyznania z wsi okolicznych – Zalesia, Białej, Drabinianki, i trochę dalszych – Tarnawki, Gwoździanki, Blizianki /tu ciekawostka – zasiedlonych przez osadzanych tu jeńców kozackich/ miała „rodowód” co najmniej xvii wieczny. Nie mówiąc już o tym, że wsie te stanowiły relikt-pamiątkę /w tym Zalesie i Pobitno-Powietna na 100% / po polsko-ruskiej, wczesnośredniowiecznej granicy etnicznej /a i państwowej /przebiegającej m.in. linią Wisłoka . Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Dzięki za Piotrowi obiecaną resztę 11.03.04, 11:32 "Ciekawi mnie gwara owej /cytowanej przez Ciebie? podlaskiej ballady-lamentu- pieśni buntu /??/ - czy to jest białoruski, ukraiński czy też dialekt lokalny?" Wg Atlasu Gwar Wschodniosłowiańskich Białostocczyzny jest to gwara ukraińska. Dialekt lokalny ? A co to oznacza i czym różni się od gwary ? Aukurat w Wilukach gwara ukraińska jest jedną z bardziej zbliżonych do współczesnego ukraińskiego. Jest to związane z okresem - nowszym - osadnictwa. Różnice w stos. do białoruskiego widać gołym okiem i bez specjalistycznego przygotowania. Zapisy w mp3 gwar podlaskich ukraińskich są też na stronie Nad Buhom - jak byś chciał posłuchać języka prawie live. Naukowa klasyfikacja południowych gwar podlaskich jako ukraińskich nie przeszkadza oczywiście działaczom białoruskim, w większości pochodzącym z terenów ukrainomownych, zaliczania ich jako białoruskich. No czasem przyznają, że jest parę słów ukraińskich, "ale przecież to o niczym nie świadczy". Posłuchaj na ten temat rozmowy między działaczami białoruskimi na stronie NBiN - jeden z nich przyznał, że język na południe od Narwii jest ukraiński. Został spacyfikowany przez prawomyślnych. A tak pozatym to wystarczy porównać teksty które sam cytujesz z tym tekstem i tekstami białoruskimi - nie trzeba fachowego przygotowania, żeby rozróżnić te języki. Szczególnie przez osoby siedzące w temacie. Zachęcam do włąsnych badań nad tematem - nie ma to jak osobiste odkrywanie. PS. Dyskusja nt "Burego" oraz o sytuacji mniejszości znajdują się też na forum Siemiatycze. Niektóre posty mogą być ciekawym przyczynkiem do badań nad postępującą asymilacją - polonizacją Rusinów podlaskich. A może tylko mówią o ich autorach ? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Lutowiska cd.. i glos w sprawie Podlasia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.03.04, 20:45 Witam Na temat gwary z wiersza nic juz nie moge dodac, wszystko wyjasnil wyczerpujaco Andrzej. Goraco polecam mp3 z ukrainskimi glosami Podlasia na sajcie NBiN, niestety nie zawsze dzialaja linki. Wypowiedzi na forum Siemiatycze rowniez sledze z uwaga. Andrzeju troche wiecej optymizmu, wiem ze nie jest o niego latwo, ale mysle ze czesc mlodych, swiadomych ludzi pojdzie za glosem serca i nie wyrzeknie sie korzeni. Piotrze czekam jak zawsze z niecierpliwoscia na kolejne posty, rowniez z "bukwami". Nie ukrywam, ze mam troche problemow z czytaniem ale daje sobie rade - drukuje i czytam powoli z kartki. Na tym koncze wywody wlasne i przechodze do kolejnego "odcinka" tekstu o Lutowiskach. "1942 rok Dzwony wracają na wieżę W czerwcu 1941 roku Niemcy zajmują Lutowiska. Dzwony wracają na dzwonnicę. W lipcu Niemcy są już pod Kijowem. Za Niemcami do Lutowisk przyszedł greckokatolicki ksiądz Iwan Mak. Natalia spisała w Kanadzie jego relację: Kraj był zrujnowany. Niedostatek chleba, kontyngenty, konie zabrało sowieckie wojsko. Całe moje życie obracało się wokół cerkwi, ukraińskiej spółdzielni i komitetu samopomocy, który zajmował się werbowaniem młodzieży do Niemiec na roboty i do dywizji Hałyczyna. Do dywizji chłopcy szli dobrowolnie, ale znam przypadki przymusowego wcielania. 22 czerwca 1942 roku, w pierwszą rocznicę niemieckiej okupacji, Niemcy kazali ludziom przyjść do pracy z łopatami. Kopali doły na tyłach kościoła. Nie wiedziałem, po co kopią te doły. Polecenie wydali dwaj gestapowcy z Sanoka: Johann Backer i Arnold Doppke, którzy przyjechali tego dnia do Lutowisk z żandarmem Pfejferem. Przed wojną w Lutowiskach żyło około dwóch tysięcy Żydów. Niemcy zebrali wszystkich na rynku i przeprowadzili selekcję. 650 osób zamknęli w budynku sądu i opuszczonej oborze należącej do plebanii, resztę puścili do domów. Do zamkniętych Żydów dołączono cztery miejscowe rodziny cygańskie, żebraków, inwalidów. W Lutowiskach mieszkało ponad 180 Polaków. Większość zebrała się w domu Ziółkowskich, bo stał na stokach Otrytu. - Postanowiliśmy, że jak zaczną brać Polaków, to uciekniemy do lasu. Wiedzieliśmy, że Niemcy zamówili furmanki - wspomina Jadwiga Sklepkiewicz. Z wielu relacji można zrekonstruować to, co stało się tej nocy. Od godziny 21 ładowali na każdą fur- mankę po dziesięciu Żydów, wieźli za kościół i wprowadzali pod ręce na deskę. Strzelali na zmianę Backer i Doppke, trzeci Niemiec ładował pistolety. Całą resztę robili ukraińscy chłopi i Ukrainische Hilfpolizei, policja ukraińska, której komendantem był Hrycyk, a jego zastępcą Władysław Kilkus, który przed wojną podawał się za Polaka, potem za sowieckiej okupacji za Ukraińca, a kiedy wkroczyli Niemcy, podpisał volkslistę. Jednym z kopiących doły był Wasyl Petiach, ojciec pana Onufrego, wśród policjantów był jego brat. Uciekał tylko jeden, 17-letni żydowski chłopak, ale chłopi dopadli go na kirkucie i przyprowadzili z powrotem. Właścicielka żelaznego sklepu Seglowa wyciągnęła 600 dolarów, ale to jej nie uratowało. - Strzelanina trwała do 5.30 rano - opowiada pani Jadwiga. - Chłopi mówili, że gestapowcy byli pijani. Potem jeszcze poszli do apteki Eugeniusza Łukacza i zażądali wydania spirytusu. Rano, kiedy szłam do pracy do nadleśnictwa, widziałam chłopów, jak chodzili po mieście z tobołami ubrań. Potem zaczęło się szabrowanie mieszkań. Tego samego dnia Niemcy zabrali też Lautermana, właściciela sklepu. Szedł przez miasto i obejmował za szyje dwóch swoich synków. Z nim szła żona z dwiema córkami. O 10 widziałam, jak prowadzili za kościół weterynarza. Zabrali go od fryzjera Wetzera. Połowę twarzy miał ogoloną, a drugą namydloną." Niestety ten fragment jest smutny, ale jest to kawalek "malej" historii ktora toczy sie obok wielkich wydarzen wojennych. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Andrzejowi, RADKOWI....... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.04, 22:26 DZIĘKUJĘ bardzo za cykl o Lutowiskach- ja to chyba kiedyś czytałem w Dużym Formacie... ale dziękuję za przypomnienie i czekam na ciąg dalszy. Andrzeju - gwara i dialekt to wyrażenie bliskoznaczne,jeśli nie tożsame / poleceam choćby haśło w Sł. Wyr. Obcych W "N B i N" znalazłem cały szereg wspaniałych artykułow - będę w miarę czasy je wspominał tu na forum A radkowy link czyta się niesamowicie - tragiczna historia opowiadana przez autochtona, piekną,śpiewną gwarą- zarówno wiersz jak i cytowane wypowiedzi prozą. Na koniec kolejny wiersz łemkowski ; BY NIE ZGASŁY ŚWIECE Wierchy w Śniegach stoją Jak panny młode przed ołtarzem Wszechmocnego komunię świętą ze źródeł przyjmują jutro w lód go zamieni mróz sinobrody na zimowy skobel królewskie wrota zamknie by wichry nie zgasiły świec płonących gorącym sercem Łemka Boże ustrzeż ten ognik nadziei kolbami zbrojnie obity Boże Łemkowyna to wielka cerkiew rzędy krzyży cmentarze kielich nieboskłonu siny Tu w każdym miejscu ikonostas lasu zanosi modły za ludzi bez ludzi Proszę wybaczyć że nie podaję autora - ale trochę sie pogubiłem w mej "dyskietkowej" biblioteczce. Dobrej nocy - jeszcze raz dzięki za już i prośba o jeszcze Pozdrawiam czytających i piszących Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Andrzejowi, RADKOWI....... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.03.04, 21:17 Witam Dziekuje za kolejna porcje lektury (a archiwum rosnie...) Nie ukrywam, ze cieszy mnie fakt powrotu, chociaz na chwile, na Podlasie. Poruszyles Piotrze sprawy jezykowe, podaje wiec ciekawe linki poruszajace temat jezyka i narodowosci ludzi zamieszkalych na tych ziemiach. www.harazd.net/%7Enadbuhom/ArxivNBiN/ps/ps_PodlParadoks.html www.harazd.net/%7Enadbuhom/ArxivNBiN/ps/ps_Ukrain_pol_podl.htm www.harazd.net/%7Enadbuhom/ArxivNBiN/zm/zm_podl_ukr_spis.htm Zycze milej lektury A ponizej oczywiscie ciag dalszy "Lutowisk" "1942 rok Dzwony biją jak oszalałe - Jak się naród rzucił rabować Żydów - opowiada pan Onufry. - Po domach, sklepach, piwnicach, strychach, wywalali bety na ulicę... My, młodzi gówniarze, szukaliśmy czerwońców, tych rubli sowieckich, to w piecu się nimi paliło, puszczało na wiatr... Kto mógł wiedzieć, że kacapy jeszcze tutaj wrócą... Tyle pieniędzy zmarnowanych. Wśród ciżby nie było nikogo z rodziny Marii Srogiej. Ojciec męża pani Marii jest stryjem Olgi Petiach. Trudno to zrozumieć, wiedzą jednak, że są rodziną. - My nic nie braliśmy - mówi pani Maria - bo ojciec nam nie pozwolił. Mieszkaliśmy blisko Żydów, to jakoś nie wypadało. Nie blisko, a u Żydów. Dziadek pani Marii ze wsi Sokoliki przed wojną przepił w karczmie Randów całe swoje pole, więc się nad nim użalili i wzięli syna do dworu na furmana. Mieszkał z rodziną w dworskich zabudowaniach. Randowie byli najbogatszą rodziną w okolicy. Mieli w swoich rękach kilka majątków ziemskich, fabryczek i karczm. - Każdy Rand to był wielki pan - mówi Maria Sroga. - Było ich kilku braci. Najstarszy był przewodniczącym Judenratu. Najmłodszy miał na imię Lejb. Żona mojego brata Mychajła pracowała w gminie, tam gdzie wyrabiali kenkarty. Ona wystawiła dla Lejba ukraińskie dokumenty, a Mychajło tuż przed tym morderstwem zawiózł go furmanką do Krakowa, gdzie już była jego żona. On w ogóle nie był podobny do Żyda. Taki ładny, młody, czarny. Prawdziwy krasawiec. On nam nic nie płacił, zostawił tylko na przechowanie srebrną szkatułę. Mówił, że jak wróci, to mu oddamy. Czego tam nie było... Trzy metry pereł, łańcuchy złote, pierścienie, bransolety... I dolary, złote tak jak rubelki. My w tych klejnotach do cerkwi chodziłyśmy. Potem kupiliśmy dom po Żydach. Wielki, piękny, murowany, z drogimi meblami i blaszanym dachem, jakiego nikt nie miał z naszych. Niemcy te domy sprzedawali za grosze, a wszystkie drewniane spalili albo ludzie rozebrali na opał, tylko blachę brali na dachy, bo u nas jeszcze prawie wszystkie domy były kryte strzechą. Te klejnoty to matka w stajni chowała pod fundamentem. Tej stajni już nie ma, bo się spaliła jak front przechodził, ale tam dużo zostało, jak bym panu narysowała... Wspomina ksiądz Mak: Tydzień później ktoś rozkopał dół, gdzie ich wszystkich zakopali. Ta mogiła była żywa, cała chodziła. W niedzielę przyjechali z Sanoka Backer i Doppke. Zebrali wszystkich ludzi na rynku i co dziesiątego wyznaczyli do rozstrzelania. Wybrali stu silnych, zdrowych, młodych mężczyzn. Niemcy powiedzieli, że ich rozstrzelają, jeśli przez tydzień nie znajdziemy tego, który rozkopał dół. Oni myśleli, że ktoś z miejscowych szukał złota, złotych zębów. W poniedziałek razem z ojcem Wiesiłowskim ze Skorodnego poszliśmy pieszo do Ustrzyk i dalej pociągiem pojechaliśmy do Przemyśla poinformować o tym, co się stało, naszego biskupa greckokatolickiego Josafata Kocyłowskiego. On nas wysłuchał, zebrał kilku ukraińskich przedstawicieli i pojechał do Krakowa do gubernatora Hansa Franka. - Mojego ojca też wybrali do rozstrzelania - opowiada Olga Petiach. - Tych mężczyzn wyprowadzili na rynek, ustawili w kręgu i kazali im chodzić przez kilka godzin. - To było straszne, nie do zniesienia - opowiada Jadwiga Sklepkiewicz. - Całymi godzinami biły dzwony w cerkwi, ukraińskie kobiety wyły, zawodziły, płakały, nawet przyroda przerażała. Było ciemno, pochmurno, wrony na drzewach się darły. Po tygodniu wróciła delegacja z amnestią od Hansa Franka. Natalia, córka Olgi i Onufrego Petiachów, pokazuje mi zdjęcie z czasów okupacji. Ksiądz Mak w otoczeniu ukraińskich policjantów i kobiet. Wszyscy uśmiechnięci, zadowoleni, pogodni, młodzi." Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr mały odskok wstecz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.04, 22:24 Witam - dziękuję z cd. Lutowisk Z linkami postaram się zapoznać na weekendzie albo trochę po nim. Intensywnie dokształcam sie na temat Podlasia i z Polski Egzotycznej i "NB i N" więć być może niebawem i sam nawiąże "partnerski dialog" o tamtych terenach. Ale tereaz , pod wpływem świeżego nabytku ksiązkowego opowiem / w oparciu o cytaty/ ; Jak to z wprowadzaniem Uni w Przemyślu było Biskupstwo ruskie w Przemyślu, którego początkowe dzieje z powodu pożarów aktów w r. 1555 nie są nam zupełnie znane zdaje się sięgać do epoki Włodzimierza I w końcu X w. a jak wiele innych podlegało ono metropolicie kijowskiemu. Jego granice nie były zbyt rozległe- dopiero w r. 1422 rozszerzyło się przez połączenie z biskupstwem samborskim, mającemu swą siedzibę w Spasie. W r. 1596 nie przyjął ówczesny władyka przemyski Michał Kopystyński unii brzeskiej z kościołem rzymskim, a przez sto lat jeszcze trwali jego następcy przy sziźmie. Królowie mianowali co prawda od r. 1610 dla dyecezyi przemyskiej biskupów unickich, lecz ci nie mogli objąć swego urzędu i musieli toczyć ustawiczne walki z biskupami nieunickimi, przy czem rezydencyę swą przenosili zazwyczaj do Sambora. Szczególnie gorące były owe walki za długich rządów pierwszego przez króla w r.1610 mianowanego władyki unickiego, Anatazego Krupieckiego. Stanęła przeciw niemu jak jeden mąż cała ruska drobna szlachta ziemi przemyskiej, wszyscy Chłopeccy, Turzańscy, Manasterscy,Lityńscy,Winniccy,Kopystyńscy,Błażowscy,Rytarowscy, Ustrzyccy,Jasienniccy,Koblańscy, Wysoczańscy, Kulczyccy, Szulatyccy,Czaykowscy,Tustanowscy,Bilińscy,Baczyńscy,Bratkowscy,Bereżniccy,Bojar scy,Czrnieccy,Dobrzańscy,Horodyńscy,Ilniccy,Jamińscy,Jaworscy,Komorniccy,Luccy, Matkowscy,Manasterscy,Popielowie,Sielccy,Sozańscy,Stupniccy,Smereczańscy,Teleccy ,Uniatyccy,Uruscy,Żeliborscy itd. a znalazłszy wojowniczego przywódcę w nieunickim władyce Sylwestrze Hulewiczu Wojutyńskim posunęli się do czynnych gwałtów przeciw Krupeckiemu,godząc w jego mienie i życie. Oblegano cerkwie i klasztory,werbowano wojska a starosta przemyski Marcin Krasicki daremnie chciał godzić zwaśnione obozy. W r. 1636 zajął władyka Hulewicz zbrojnie cerkiew na Wilczu,założył tu obóz i w 10000 ludzi ruszył na oblężenie władyki Krupeckiego w Spasie,skąd go wyrzucił siłą. Jeszcze energiczniej występował przeciw Krupeckiemu następca Hulewicza,władyka dyzunicki,Antonii Winnicki.W r,1650 opanował gwałtem Spas, a w r. 1651 także katedrę przemyską i ogromny jej skarbiec,skorzystawszy z tego,że ruscy mieszczanie przemyscy nocą otworzyli mu bramy miasta.Na wieść o tym Krupecki zmarł w Walawie, a w kilka godzin później tłuszcza przemyska obrabowała pałac tamtejszy nie oszczędzając i zwłok biskupa. Lecz tego jeszcze samego roku następca Krupeckiego Prokop Chmielewski zdobył Walawę na nowo, zabierając stamtąd skarbiec władyki Winnickego a nawet pokusił się odbicie katedry przemyskiej We wrześniu 1651 roku doszło do krwawych walk na ulicach Przemysla, w których Chmielewski pomimo poparcia przez wojska Korniaktów i Krasickich został pobity przez gwardyę Winnickiego liczącą 6000 ludzi /.../ i musiał uchodzić z miasta. . Rozdwojeniu temu położył kres dopiero biskup nieunicki Innocenty Sas Winnicki przyjąwszy w r. 1691 wraz z cała dyecezyą unię. Niegdyś posiadało biskupstwo ruskie ogromne dobra, nadane mu przez książąt ruskich i królów polskich, obejmujące 31 wsi, dziś pozostało zaledwie 5 wsi.” Cytuję za „ Dr Mieczysław Orłowicz Ilustrowany Przewodnik po Przemyślu i okolicy – Lwów 1917” Ksiązeczka niewielka ale treściowo b.ciekawa. A w księgarni widziałem równiż bardzo ciekawy cykl edycycyjny "Bogosłowie" przygotowany przez Wydawnictwo Księży Marianów, w tym ksiązeczkę Iryny Jazykowej "świat Ikony" - no cóz jak "kieszeń" pozwoli to może wzbogacę się o tą , jak i kilka innych pozycji jak np "sCENY Z życieA Maryi w oparciu o ikony". Póki co może uda mi się przeczytać kilka fajnych, ściągnietych artykułow z Przeglądu Prawosławnego i Antyfonu- to i tematów do dyskusji przybędzie. Milego weekendu wszystkim - szykuje sie słoneczko - trzeba będzie pojechać w góry - pożegnać zimę :))) Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Do Wolfa i Piotra 15.03.04, 09:15 Tym razem w kwestii czysto technicznje - podczas dyskusji podawane są linki do artykułów znajdujących się na stronie internetowej Nad Buhom. Czasami niektóre z nich nie działają - w razie wystąpienia takiej sytuacji proszę o informację - postaram się naprawiać na bieżąco. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Lutowiska cd... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.03.04, 13:10 Witam Dziekuje Andrzeju za sugestie co do "Nad Buhom" i od razu raportuje problemy z ukrainskimi glosami Podlasia. Piotrze goraco polecam "Swiat Ikony", na tym forum poslugiwalem sie juz cytatami z tej ksiazki. Tytul naprawde warty przeczytania. Dzisiaj, jak zwykle ostatnio, podsylam ciag dalszy "Lutowisk" "1944 rok Dzwony zjeżdżają z dzwonnicy Ksiądz Iwan Mak wspomina: Nocą po święcie Piotra i Pawła (29 czerwca) do wsi wdarli się sowieccy partyzanci, którzy stali niedaleko w lesie... Wpadli na plebanię i pytali, gdzie są Niemcy. Zabrali wiele przedmiotów. Pamiętam, że u mnie w bańce na kuchni było zsiadłe mleko. Oni brali je rękoma i jedli. W tym dniu strach ogarnął wszystkich ludzi. Ksiądz Mak kazał bić w dzwony. W miasteczku partyzanci sowieccy walczyli z ukraińską policją. Partyzanci to mógł być oddział "Muchy", w którym była polska kompania. Młodzi mężczyźni szli do niej, bo to była jedyna możliwość ucieczki przed budzącym się terrorem Ukraińskiej Powstańczej Armii. Polskiej partyzantki na tym terenie nie było. Ksiądz Mak: Tego dnia ukraińscy policjanci uciekli z miasteczka. Poszli do partyzantów pod dowództwem Wasyla Martyna Mizernego "Rena". O dowódczych talentach i bohaterstwie Mizernego opowiadali mi dużo dobrego. "Ren" dowodził kuriniem (batalionem) łemkowskim UPA, w którym większość partyzantów to byli Bojkowie. W okolicach Lutowisk działała jedna z sotni tego kurinia pod dowództwemWasyla Szyszkenynecia (Iwan Kozieryński) "Bira". W sotni znaleźli się niektórzy członkowie Ukrainische Hilfpolizei, w tym brat Onufrego Petiacha i kilku innych z Lutowisk. W jej szeregach było prawdopodobnie około 30 byłych żołnierzy SS Hałyczyna. W nocy po napadzie sowieckiej partyzantki na Lutowiska chłopi spuszczają z wieży dzwony i zakopują je pod fundamentem. Front i Armia Czerwona są bardzo blisko. Tadeusz Dąbrowski, młodszy brat Jadwigi Sklepkiewicz, pracował w tartaku w Smolniku. To parę kilometrów za Lutowiskami. Wracał po pracy do domu. Już było ciemno, gdy na drodze zatrzymali go czterej uzbrojeni Ukraińcy. Kazali mu położyć się w rowie. Po kilku godzinach przyszli następni ludzie. Jeden z nich oświetlił latarką twarz Tadeusza. - Łyszy. To Dubrowśkoho syn - powiedział (Zostaw. To syn Dąbrowskiego). Kilka dni później zostali zamordowani Tadeusz Warchał i Kozłowski (pani Jadwiga nie pamięta imienia). Obaj bardzo młodzi. Byli powiązani drutem kolczastym, pokłuci bagnetami. Wszyscy Polacy z Lutowisk przyszli na pogrzeb. - Jak młody Warchał leżał na katafalku - opowiada Jadwiga Sklepkiewicz - matka co chwila go rozbierała i pokazywała wszystkim siedem kłutych ran. Chłopcy z Lutowisk nieśli trumny kolegów, a potem pomagali spuszczać je do grobu. Był czerwiec, ale wyjątkowo zimny, paskudny. Mój brat był w czapce, która zsunęła mu się i wpadła do grobu. Wszyscy na cmentarzu za głowy się złapali. To bardzo zły znak. Dwa dni później, kiedy byłam w pracy, ktoś przez zamknięte drzwi powiedział po ukraińsku, żeby brat uciekał. Uciekł, ale przeznaczenie go dopadło. Minęło osiem dni od pogrzebu młodego Warchała. Tadzik Dąbrowski jest w Krakowie. Wpada w ulicznej łapance. Stawiają go na moście na Wiśle i razem z innymi rozstrzeliwują w odwecie za śmierć dwóch gestapowców zlikwidowanych przez ruch oporu. Polacy, którzy mieli dokąd wyjechać, uciekali z Lutowisk. 18 lipca 1944 roku Niemcy ewakuowali volksdeutschów, administrację, nadleśnictwo, pracowników kopalni ropy, wszystkich, którzy mogli im się przydać. Wywozili całe rodziny. Odjeżdżających odprowadzali miejscowi Polacy. - Nas żegnała wujenka Ziółkowska - mówi pani Jadwiga. - Wcisnęła mi trochę pieniędzy na drogę, ja zostawiłam jej coś na przechowanie. Była taka szczęśliwa, kilka dni wcześniej przyszedł z Turcji list od wuja Janusza. Jakoś wydostał się z Sybiru. Byliśmy pewni, że wujence nic nie grozi. Była felczerem. Leczyła ziołami. W Lutowiskach chłopi byli biedni, więc leczyła ich za darmo, chodziła nawet do lasu opatrywać rannych Ukraińców. Dojechaliśmy zaledwie do Ustrzyk, kiedy doszły nas wieści z Lutowisk. Wymordowali rodzinę Raszowskich z szóstką dzieci, trzech synów u Góralewskich, Federeszczaka, dwóch braci Samborskich z żonami i dziećmi utopili w studni. Wujenkę Ziółkowską zastrzelili. To chyba nie miejscowi zrobili, ktoś jednak musiał pokazywać, gdzie mieszkają Polacy. To wiem od jednej z córek pani Kukurowskiej. Kiedy ta banda wpadła do ich domu, zabili wdowę, jedną z córek, a druga wyskoczyła przez okno i dosiadła się na wóz z niemieckimi żołnierzami, którzy przez miasteczko wycofywali się na zachód. Starzy Bojkowie, którzy mieszkali w Lutowiskach, do dzisiaj pamiętają starą Polkę, która ich leczyła. Nazywali ją baba Zakuterka, ale nie wiedzą dlaczego. Potem z Lutowisk wyjechał ksiądz Iwan Mak. Powędrował przez Słowację do Austrii, a cztery lata później wyjechał do Kanady." Niestety dzisiejszy i pozniejsze teksty nie sa pogodne, ale mysle ze warte przeczytania. Ja natomiast zabieram sie do czytania Twojego postu. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: romulus Re: Lutowiska cd... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 15.03.04, 13:49 Pierwszy raz Was odwiedziłem.Bardzo ciekawa dyskusja pomiędzy Piotrem i Wolfem.Od dzisiaj jestem tutaj gościem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr mały odskok - ciąg dalszy tematu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.04, 18:36 Witam serdecznie Oj widzę ,że przybędzie nam Ciekawy dyskutant. Czytając Twoje posty Romulusie. Np. w tematach judaistycznych widzę ,że nie tylko piszesz co myślisz ale i myślisz co piszesz :-)) Byłoby miło jakbyś dołączył do naszej dyskusji. Radku dziękuję,za ciąg dalszy Lutowisk- ja może kiedyś opowiem coś podobnego z dziejów polsko-rusko-żydowskich Ustrzyk Dolnych. Ale teraz pozwolę sobie nawiązać do mojego ostatniego postu – oto zakończyłem go na roku 1691 – przystąpieniem diecezji przemyskiej do Uni. Dziś zacznę pytaniem – jak wyglądają relacje prawosławia i grekokatolicyzmu na naszym terenie po przeszło 300 latach.? Aby sobie na ten temat odpowiedzieć uprzejmie proszę o zapoznanie się zdwoma linkami www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=329 to wywiad z prawosławnym arcybiskupem przemysko - nowosądeckim ADAMEM Postać to bardzo ciekawa, na tyle że pozwolę sobie tu przytoczyć Jego życiorys Władyka Adam (Aleksander Dubec), od 1983 roku biskup odnowionej po 292 latach prawosławnej eparchii przemysko-nowosądeckiej. W 1996 roku mianowany arcybiskupem. Urodził się w 1926 roku we Florynce. W okresie II Wojny Światowej uczył się w Ukraińskim Seminarium Nauczycielskim w Krynicy. Studiował na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Był proboszczem w Wysowej i Kalnikowie koło Przemyśla, potem dziekanem w Sanoku. Angażował się w tworzenie nowych parafii prawosławnych. W 1983 roku został zakonnikiem i przybrał imię Adam. Dzięki jego staraniem na Łemkowszczyźnie powstało kilka nowych cerkwi prawosławnych oraz monastyr w Ujkowicach koło Przemyśla. W Sanoku wychodzi "Cerkownyj Kałendar". Władyka Adam był też inicjatorem procesu kanonizacyjnego o. Maksyma Sandowicza. Kierowanie diecezją jest wyjątkowo trudne i wymaga dużego taktu ze strony władyki. Już samo jej powstanie wywołało protesty ze strony Kościoła rzymskokatolickiego. Z kolei po 1989 roku pretensje do niektórych cerkwi (np. sanockiej, gdzie urzęduje władyka) zgłosiła Cerkiew greckokatolicka. Na dodatek wierni dzielą się narodowo na Ukraińców i Łemków (Rusinów). Fragment listu pasterskiego władyki Adama z 1.10.1983r. wydanego z okazji powstania diecezji: "...Dzisiaj dla naszej Cerkwi w Polsce, a przede wszystkim dla nas tu, na Podkarpaciu, zaświeciło słońce szczęścia, słońce prawdy: postanowiono odnowić dawną eparchię przemysko-nowosądecką, jaka była najstarszą diecezją prawosławną w Polsce...Mnie, synowi tej Ziemi było sądzone było objąć ją, ze sławną przeszłością. Nasi przodkowie przyjęli wiarę Chrystusową jeżeli nie od św. Cyryla i Metodego, to od ich uczniów. Dawniej historycy Cerkwi sądzili, że prawosławna diecezja przemyska istnieje od II połowy XI wieku, jednak z najnowszych badań wynika założono ją już pod koniec IX wieku, lub na początku X..." "...Drodzy Bracia i Siostry. Nasza odrodzona eparchia...to prawosławni sprzed wojny i byli grekokatolicy, którzy już w okresie powojennym, szukając zagubionego obrządku, powrócili do Cerkwi przodków. Zagubionym i zastraszonym ludziom nie było łatwo podjąć taką decyzję, tym bardziej że przywódcy Cerkwi greckokatolickiej nie aprobowali tego. To smutne, że nie potrafili realnie ocenić sytuacji, w jakiej po wojnie znaleźli się wierni obrządku wschodniego. Tych, którzy się wahali, zatrzymano w kościołach, gdzie wciągnęli się z czasem w orbitę łaciństwa. Czytając wypowiedź jednak Hierarchy w wywiadzie z PP nie mogę wyjść z zadziwienia – ileż w tym człowieku zadufania w sobie i /wybaczcie te słowa/ - małostkowości. Gdy mówi o sporze wokół cerkwi czy pogardzie dla Rusinów – konwertytów na katolicyzm – widzę jako żywo postacie Kargula i Pawlaka którzy skłoni byli wytaczać największe armaty w sporze o trzypalcowy pasek ziemi na miedzy. Niemniej zachęcam do przeczytania wywiady i następującej po nim dyskusji – szczególnie głosu „krissa. Drugim linkiem będzie z kolei wypowiedż grekokatolickiego metropolity przemyskiego Jana /Iwana/Martyniaka. www.cerkwa.net/wyw_mart/wyw_mart.htm Proszę wybaczyć że link jest w języku ukraińskim – ale zapewniam że bardzo czytelny,przy elementarnej znajomości bukw. Zainteresowany jestem, co myślisz /myślicie/ o tych wypowiedziach – czy owi hierarchowie „dorośli” do dialogu międzywyznaniowego ? Ja mam poważne wątpliwości – a jeśli do ich grona dołączyć rymskokatolickiego abp przemyskiego ks. Michalaka – to uważam „na dziś” taki dialog za całkowicie niemożliwy – a szkoda ((( Uzupełnieniem do tego wątku niech będą głosy w dyskusji prawosławno – unickiej jaką znalazłem przy okazji niewielkiego artykuliku z PP www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=217 Pozdrawiam wszystkich zaprawszam do lektury i dyskusji wokół tych linków Ps Nabyłem Radku ów „Świat Ikony „ Iriny Jazykowej– informacje o wydawnictwie i nnych ciekawych książkach w cyklu "Bogosłowie" znajdziecie na www.wydawnictwo.pl www.wydawnictwo.pl/ksiegarnia/sklep.php?k=dzialy&id=11 Acha tą inne ciekawe wydawnictwa ‘ekumeniczne” znajdziecie w Księgarni Saletina w Rz-wie Pozdrawiam raz jeszcze - jak czas pozwoli to dziś wieczorem jeszcze się odezwę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: mały odskok - ciąg dalszy tematu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.03.04, 21:12 Witam dzis nie bede meczyl czytajacych kolejnym fragmentem "Lutowisk", mysle ze dzien przerwy dobrze zrobi:) Dziekuje Piotrze za materialy do przemyslen. Wypowiedz Wladyki Adama, tak mi sie wydaje, nie jest az tak napastliwa, moim zdaniem najostrzejszym fragmentem jest fragment o sporach wokol cerkwi. Tu masz Piotrze racje. Jesli chodzi o stosunek do Kosciola rzymskiego i spolonizowanych Rusinow, to wydaje mi sie ze z wypowiedzi Wladyki bardziej niz pogarda, wyziera autentyczna troska o to by nie nastepowala dalsza "latynizacja" Rusinow. Oczywiscie jest to moje zdanie - ja tak odbieram ten artykul. Jesli chodzi o drugi tekst to wlasnie go sobie wydrukowalem i napisze cos jutro (jak pisalem wczesniej, teksty ukrainskie najpierw drukuje, a potem powoli czytam). Trzeci link jest (pomijajac oczywisci tragedie Zawadki Morochowskiej) w swej wymowie bardzo pogodny i pokazuje Ceriew prawoslawna z ludzkiej perspektywy, chyba zgodzisz sie Piotrze, ze po lekturze tego tekstu nie mozna sie nie poczuc podbudowanym. Nie mysle tu tylko o "prawoslawnym" punkcie widzenia, chyba kazdy powinien byc zadowolony z tego ze ludzie potrafia zorganizowac cos pozytywnego. Pozdrawiam R. P.S. Witam serdecznie kolejnego dyskutanta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: mały odskok - ciąg dalszy tematu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.04, 19:44 Aby przybliżyć Ci postać ks. abp Martyniaka proponuję zapoznać się z wywiadem z nim , przeprowadzonym w okresie gdy był jeszcze duszpasterzem łemkowskim na Dolnym śląsku. wywiad ten przybliża również problem o któryn tu nie mówiliśmy jeszcze - o wielkich skupiskach ukraińsko-łemkowskich na dolnym ślaąsku i Pomorzach!!! Jesteśmy spadkobiercami Chrztu Włodzimierza" lemko.org/polish/martyniak.html Z ks. Janem Martyniakiem rozmawia Marek Ziółkowski W odniesieniu do Hierachy prwosławnego na Podkarpacliu muszę podkreślić ,żę niezależnie na jego kontrowersyjne poglądy- jestem pełen podziwu dla Tego Wybitnego ŁEMKA- NAPRAWDĘ!!! aLE NIE MOGĘ PRZEJŚĆ OBOJĘTNIE OBOK NP TAKIEGO CYTATU Ksiądz Abp Adam powiedzial "Najprościej było przenieść metrykę do Kościoła, tych nie prześladowano, ale myśmy nimi gardzili." Wydaje się mi ,że trafną ripostą w tym zakresie była następująca wypowiedż: Kriss Dostojny Arcybiskupie Adamie! Nie wiem co myśleć o słowach „Najprościej było przenieść metrykę do Kościoła, tych nie prześladowano, ale myśmy nimi gardzili”. Przyznam, że ja bym nie miał odwagi „pochwalić się” taką postawą. Pogardzać upadającym chrześcijaninem? Co to ma wspólnego z chrześcijaństwem? Bratnie upomnienie, modlitwa za błądzącego to rozumiem, ale pogarda?! Może pogardzanie innymi jest przywilejem prawosławnego Arcybiskupa? Może to są właśnie prawosławne standardy miłości bliźniego? W tym kontekście można odkryć stąd wynika ta prawosławna fobia wobec grekokatolików? To, że Arcybiskup błądzi także w innych sprawach widać również po skandalicznym fragmencie referatu wygłoszonego przez Najdostojniejszego Adama z okazji 55- tej rocznicy Akcji „Wisła”. Referat wydrukowano w Antyfonie. W obraźliwy sposób sugeruje się tam, że greckokatoliccy biskupi męczennicy Kocyłowski i Łakota oraz prześladowane duchowieństwo i wysiedlani wierni biernie przyglądali się dziejącej się tragedii swojej Cerkwi. Brawo! A może jeszcze ktoś wymyśli, że ofiary były w zmowie ze swoimi oprawcami?! Zresztą już niedużo do tego brakuje, bowiem abp Adam twierdzi w referacie, że władze komunistyczne przeprowadziły Akcję „Wisła”, aby zrobić katolików z katolików (tj. grekokatolików)! To absolutna nieprawda, że czynnik religijny miał znaczenie dla komunistów i dlatego mówienie, iż „okatołyczennia” wysiedlanych Ukraińców była celem pierwszoplanowym Akcji”W” jest absurdem. Ale jeżeli ktoś pragnie żyć w świecie fikcji to mówi się trudno. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego we wspomnianym referacie posłużono się nieprawdą? Dlaczego pluje się na ofiary prześladowań - na greckokatolickich biskupów męczenników? Czy ktoś w ten sposób odnosi się drodzy Bracia Prawosławni do św. męczennika Maksyma Gorlickiego? Nie! To zapewne byłoby bluźnierstwo! Więc skąd u prawosławnego hierarchy tyle niechęci do grekokatolików, tym bardziej, że sam ma korzenie greckokatolickie? Natomiast artykuł o obozie prawosławnej młodziezy oceniam BARDZO POZYTYWNIE.W tym przypadku chciałem jedynie zwrócić uwagę na bardzo ciekawą dyskusję forymnową zamieszczaną pod tym tekstem A teraz proponuję zapoznać się z biogramami łemkowskim na linku www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/biografie W tym np o : Stefan Dziubyna urodził się w 1913 roku. Gładyszów kojarzy się przede wszystkim z konikami huculskimi, jednak dla grekokatolików ta wieś to przede wszystkim miejsce urodzenia najbardziej poważanego przez nich księdza greckokatolickiego - ojca mitrata Stefana Dziubyny. W odróżnieniu od ojca uważał się za Ukraińca. W 1933 roku został skazany na 10 miesięcy aresztu w zawieszeniu za "szerzenie nacjonalizmu ukraińskiego". Na księdza został wyświęcony w 1938 roku. Pracę duszpasterską zaczął po sąsiedzku, w Żdyni. W czasie okupacji był katechetą w Ukraińskim Seminarium Nauczycielskim w Krynicy a po wojnie proboszczem w Nowej Wsi. W 1947 roku trafił do obozu w Jaworznie. Po zwolnieniu pracował w łacińskim klasztorze w Warszawie, jednocześnie pomagając w pracy duszpasterskiej o. Ripeckiemu, który pod Ełkiem, jako jedyny na północy, mimo zakazu, nadal odprawiał msze w obrządku greckokatolickim. Po 1956 roku ks. Dziubyna z kilkoma innymi księżmi zaczął odbudowywać greckokatolickie życie religijne. Często wtedy występował do prymasa Stefana Wyszyńskiego i biskupów z protestami przeciwko dyskryminacji grekokatolików przez księży obrządku łacińskiego. Cieszył się jednak sympatią Prymasa, który w 1977 roku mianował go generalnym wikariuszem dla grekokatolików. Stanowisko to ks. Dziubyna stracił w 1981 roku po napisaniu listu protestacyjnego do Watykanu w sprawie dyskryminacji grekokatolików. Z funkcji odwołał go prymas Glemp. W 1996 roku ukazały się wspomnienia o. Dziubyny "I stwerdy diło ruk naszych" . Poniżej fragment wspomnienia księdza o spotkaniach z Nikiforem. "...W Krynicy ( w czasie wojny) niemal codziennie spotykałem się z Nikiforem Drowniakiem...Najczęściej widzieliśmy się w krynickiej cerkwi. Nikifor codziennie, idąc rankiem do miasta, zachodził do cerkwi. Był bardzo pobożny, codziennie przyjmował komunię, często spowiadał się. Nikifor dobrze słyszał, ale mówił niewyraźnie. Nie wszyscy księża mogli zrozumieć jego spowiedź, bo nie wszyscy znali łemkowską mowę. A Nikifor mówił najczystszą gwarą łemkowską. Ja go rozumiałem, i kiedy się spowiadał, i kiedy z nim rozmawiałem. Po komunii Nikifor brał swoją walizeczkę i szedł do Żywca malować. Potem długo go nie widziałem. Aż gdzieś na początku lat 60-tych spotkałem go na ulicy, kiedy przyjechałem do Krynicy. Wtedy był znanym na cały świat artystą. Polacy już zrobili z niego swego...Zabrali...nazwisko, zrobili z Drowniaka Krynickim. On jednak nie zapomniał niczego i widział co się wokół dzieje. Raz byłem u niego w domu, pytałem o różne sprawy, w końcu powiedziałem: Wy jesteście Nikifor, nazywacie się Drowniak, a nie Krynicki. - Wiem - odpowiedział - ale nie jestem głupi, żeby w kryminale siedzieć. To mówił Łemko Drowniak, kilka razy wywożony na zachód po 1947 roku. Dali mu spokój dopiero wtedy, kiedy wydawało się, że zrobił się Polakiem. Kryniczanie opowiadali mi też, że po wysiedleniu Nikifor uratował krynicką cerkiew...(pewnego dnia) zobaczył, że jacyś ludzie szykują się do zdejmowania bań. Poszedł do rady miejskiej i zaprotestował przeciwko niszczeniu cerkwi. Wtedy był już znany, więc Polacy posłuchali go..." Acha Radku - uprzejmie proszę o kontynuowanie /w miarę mozliwości? opowieści o Lutowiskach!!! Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Moje refleksje IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.03.04, 22:14 Witam Dziekuje Piotrze za nowa porcje materialow do przemyslen. Dopiero teraz znalazlem czas na powolna lekture wypowiedzi abp Martyniaka. Teksty dzisiejsze przeczytam dopiero jutro rano w pracy - niestety az do konca marca nie moge poswiecac lekturze interesujacych tematow tyle ile bym chcial:( Masz racje, ze do prawdziwego dialogu jest jeszcze daleka droga. W wypowiedzi abp Martyniaka uderzyla mnie juz na wstepie wypowiedz nt. Przemysla, uderzajace jest ze obie strony, prawoslawna i grekokatolicka chetnie przyznaja sie do tradycji Cyrylo-Metodianskiej. Coz,obydwie strony maja do tego prawo. Co do wypowiedzi o Wolyniu to jest wywazona i faktycznie mozna sie zastanawiac co do tego komu zalezy na zlych stosunkach polsko-ukrainskich. Natomiast co do Drohiczyna nie bede sie wypowiadal - mam na ten temat troszeczke odmienne zdanie. Postaram sie podeslac (jesli jutro znajde) link do ciekawego tekstu na ten temat na pporthodoxia. Przy okazji rozmowy o cerwiach do prawoslawnego ogrodka wpadl niejeden kamyczek... Ciekawe jest ze jesli chodzi o dialog to rowniez Cerkwi prawoslawnej stosunkowo latwo nawiazac dialog z protestantami. Na koniec Piotrze mam pytanie, prosze nie odbieraj tego jako atak, czy probe ustalenia "jedynej prawdy" - chcialbym sie tylko dowiedziec, by zaspokoic swa ciekawosc. Jak Twoim zdaniem powinno sie mowic Lemkiwszczyna, czy Lemkowyna. Na lamach PP spotkalem sie z okresleniem Lemkowyna. Pozdrawiam R. P.S. Zaraz podsylam dalszy ciag "Lutowisk" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Lutowiska cd.. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.03.04, 22:19 Obiecany ciag dalszy "1945 rok Front odchodzi, dzwony znów wysoko Lutowiska znowu znalazły się w ZSRR. Wieś zmieniła nazwę na Szewczenkowo. Tak jak za pierwszej radzieckiej okupacji granica była na Sanie. Chociaż nie ma żadnego duchownego, kiedy tylko front odsunął się na zachód, chłopi wykopują dzwony i wciągają na dzwonnicę. Onufry Petiach miał 12 lat i musiał sam gospodarzyć. Był jedynym mężczyzną w rodzinie. Ojciec umarł w 1945 roku na wrzody żołądka, kiedy jeszcze front stał na Karpatach. W Lutowiskach był wprawdzie szpital polowy, ale tak załadowany, że z cywilnymi chorobami nie przyjmowali. - Najgorzej, że chcieli mnie wziąć do szkoły. Ja miałem już trzy i pół klasy, ale z trzech różnych szkół. Byłem rok w polskiej szkole, rok w sowieckiej i półtora roku w niemieckiej. Nie mogłem się uczyć, bo mieliśmy gospodarstwo, były kontyngenty. W rok musiałem zdawać 500 litrów mleka od każdej krowy, trzy cetnary zboża za każdy hektar ziemi. W 1945 roku przed rozpoczęciem nauki matka poszła do kierownika szkoły. Zaniosła kogucika, kulkę masła i skreślił mnie z listy. Pan Onufry całkiem dobrze czyta, ale pisze z trudem, bez kropek, przecinków, słowo za słowem. W 1947 roku władza zaczęła zapisywać do kołchozu. Do domów tych, którzy się zgłosili, w nocy przychodzili ludzie z lasu i grozili zabiciem. Potem tym, którzy chcieli trzymać prywatne krowy, władza kazała podpisywać stosowną deklarację. Wszyscy mieli krowy. Potem się okazało, że podpisali akces do kołchozu. Onufry Petiach też się nabrał. - Bo było napisane po rosyjsku - mówi pan Onufry - a dużo było niegramotnych. Zresztą już nie było wyjścia. Zabrali konie, wozy, pługi, brony, narzędzia." Zycze milej lektury i spokojnej nocy R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Łemkowyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.04, 22:53 Dziękuję za dwa ciekawe posty. Ja optuję za zwrotem Łemkowyna. Zwrot- łemkiwszczyna- to raczej rusycyzm /?/. ale tak mi sie raczej wydaje - chociaz niestety nie znam ani gramatyki ukraińskiej czy łemkowskiej. Ale z tą "moją" nazwą spotykam sie i w nazwach zespołow łemkowskich a i opracowaniach etnograficznych. Jestem winny kilka refleksji na temat podziału w środowiskach łemkowsko- ukraińskich w świetle cytowanego kiedyś wiersza- przepraszam - ale o tym kiedyś indziej. Dzięki za ciąg dalszy "Lutowisk" Pozdrawiam Może ktoś z czytelników pomoże nam rozstrzygnąć ów problem gramatyczny?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Łemkowyna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.03.04, 22:02 Witam Na wstepie dziekuje za odpowiedz, troche zaspokoilem swa ciekawosc. Dziekuje za link do "Beskidu Niskiego", kopalnia informacji, jak czas pozwoli zaglebie sie w lekture. Zgodnie z Twoja sugestia przeczytalem komentarze pod tekstem o obozie BMP. Nie powiem zeby ta dyskusja mnie zachwycila. Szczegolnie przytoczenie zabojstwa duchownego przez mnicha (i to ok 80 lat temu) jako dowod na zepsucie prawoslawia skojarzyly mi sie z argumentem "A u was bija murzynow". Przytoczyles Piotrze wypowiedz Wladyki Adama "Najprościej było przenieść metrykę do Kościoła, tych nie prześladowano, ale myśmy nimi gardzili." Zgodze sie z Toba nie jest to zbyt dobra wypowiedz. Wszak slowa "nie sadzcie..." powinny byc znane kazdemu chrzescijaninowi. Ostrosc tych slow staram sie wytlumaczyc ciezkimi doswiadczeniami, wiem ze nie jest to usprawiedliwienie, ale sadze ze slowa te zostaly wypowiedziane pochopnie. Przepraszam za chaos w wypowiedzi, zbyt duzo mysli krazy w mojej glowie. Za chwileczke podesle jeszcze ciag dalszy "Lutowisk" Piotrze co sadzisz o wyborze abp. Michalika - nie znam stosunkow panujacych w Kosciele katolickim, ale ta osoba zaslynela kontrowersyjnymi wypowiedziami. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Ciag dalszy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.03.04, 22:07 Oto dalszy ciag "Lutowisk" tym razem juz po 1945. "1948 rok Dzwony biją na nocne chowanie Sotnia "Bira" operuje w polskiej części Bieszczadów. W 1947 roku traci połowę ludzi. Po akcji "Wisła" przechodzi przez San na radziecką stronę. Przez granicę przeprowadza ich działająca w okolicach Lutowisk bojówka "Taraski". Na zimę melinują się w leśnych bunkrach, ale 8 lutego dopada ich obława wojsk NKWD. Ginie "Bir" i 23 banderowców. Z każdym miesiącem i rokiem jest ich mniej. Giną, przedzierają się na Zachód, wracają do domów, inni desperacko trwają. Dla Bojków w Lutowiskach to były najgorsze czasy. Gdy na kogoś padło podejrzenie, że współpracuje z partyzantami, wojsko sowieckie otaczało dom i wysiedlało całą rodzinę. Najwięcej ludzi trafiło do czelabińskiego obwodu na Uralu. Jeśli ktoś stawiał opór, błagał o litość albo próbował zabrać jakieś rzeczy, żołnierze oblewali chatę benzyną i podpalali. - Nie było nocy, żeby ktoś w okno nie stukał - opowiada Onufry Petiach. - Przychodzili Ruscy i mówili, że oni nasi, potem przychodzili partyzanci i mówili, że też są nasi. Jak ich poznać? Wszyscy w mundurach, broń ta sama. Nakarmisz jednych, drudzy chatę spalą, pomożesz drugim, tamci zastrzelą. Nie otworzysz, mordę obiją tak czy inaczej. - Mnie czerwone pagony, bo my tak na wojsko Sowietów mówili, chcieli dopaść w zimie 1946 roku - mówi Katarzyna Petiach, starsza, 75-letnia siostra pana Onufrego, na którą wszyscy mówią ciocia Katia. - Ja przez piwnicę do obory i prosto do lasu, a tam byli nasi chłopcy, co do nas w nocy po chleb przychodzili. Potem Onufry na koniu przyjechał i powiedział, że wzięli we wsi dziesięć dziewczyn, które pomagały partyzantom. Dwa lata się chowałam w lesie. Żyłam w jamach, ziemnych bunkrach wyścielonych sianem, tylko wkoło zmieloną machorką sypaliśmy, żeby psy nie wyczuły. Tam u nas jeden stary, bardzo mądry człowiek był. On wodę na ogień lał i rozmawiał z duszami zmarłych. Pytał naszego wielkiego poetę Tarasa Szewczenkę, czy będzie Ukraina. On odpowiadał, że będzie, ale jeszcze nie teraz. Myśleliśmy, że jak nie teraz, to pewnikiem na wiosnę. W 1948 roku Stalin ogłosił amnestię i ciocia Katia wyszła z lasu. W zimie była kolejna obława na partyzantów. - Pięć dusz, dziewczynę i jeszcze dwóch Niemców, którzy uciekli z niewoli, ubili w lesie - opowiada ciocia Katia. - Wyciągnęli ich na pole i rozebrali do naga. Dziewczyna żyła jeszcze, to straszne świństwa z nią wyprawiali, męczyli, a na koniec kapitan Piczugin od czerwonych pagonów dobił jak zwierzaka łopatą. Potem kazali chłopom zakopać, ale w nocy przyszli nasi z lasu i powiedzieli, żeby ich pochować po ludzku. Przeszłam po wsi, zebrałam od ludzi lniany materiał, a dziewczęta poszyły koszule. Chłopcy ze wsi wykopali partyzantów i przywieźli do Lutowisk. Zrobiliśmy im groby koło krzyża przy cerkwi. Nasz dziadek przywiózł trumny i pochowaliśmy ich pięknie, chociaż w nocy i bez księdza, ale w poświęconej ziemi i z biciem w dzwony. Zamęczona dziewczyna nazywała się Anna Popielak. Była z Lutowisk. Miała 14 lat. Na jej grobie ludzie posadzili jabłonkę, żeby na znak czystości co roku na wiosnę obsypywała się białymi kwiatami." Dobrej nocy R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: romulus Re: Łemkowyna IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 19.03.04, 08:24 Czytam i czytam. Taki ogrom wiadomości.To jest coś niesamowitego spotkać takich jak Piotr i Wolf.Osobiście jestem zauroczony Beskidem Niskim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Grekokatolicy i abp Michalik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.04, 16:28 Napisałem kika postów wcześniej : czy owi hierarchowie „dorośli” do dialogu międzywyznaniowego ? Ja mam poważne wątpliwości – a jeśli do ich grona dołączyć rymskokatolickiego abp przemyskiego ks. Michalaka – to uważam „na dziś” taki dialog za całkowicie niemożliwy – a szkoda ((( Chyba jednak się myliłem – przynajmniej w odniesieniu do obecnych relacji przemyski KK a grekokatolicy Swiadczyć mogą o tym chociażby niże przytoczone wypowiedzi : serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,1975752.html serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34441,139772.html Wciąż nie potrafimy poskładać przyjaznego otwarcia na niewierzących sprzed 1989 r. z politycznym radykalizmem, tropieniem masonów, apelami o "zdrową cenzurę" po roku 1989. A jak jeszcze wszystko to pogodzić z przyjaźnią dla mniejszości ukraińskiej i Kościoła greckokatolickiego. Maciej Łętowski, były naczelny "Ładu", widzi to tak: - Arcybiskup Michalik to młody, rzymski kurialista, który potwierdził się w swym fachu na najwyższym szczeblu. Zgodnie ze stereotypem, rzymski kurialista powinien być "postępowy". A poglądy arcybiskupa znajdują się na antypodach stereotypu. Jest w nim jakieś przełamanie: rzymskie wykształcenie z jednej i konserwatywny język i wizja świata z drugiej strony. Jako duszpasterz - otwarty, świetnie nawiązuje kontakt z ludźmi. Co do zasad i doktryny - zachowawczy. Jak się okazuje, silniejsze piętno od rzymskiej edukacji i ogłady odcisnął na nim czynnik "genetyczny" polskiego katolicyzmu: tradycjonalizm, ludowość. - Jaki więc właściwie jest? - pytamy jednego z wysokich hierarchów Kościoła. - To człowiek wewnętrznie sprzeczny - odpowiada po namyśle. Bogdan Huk, nauczyciel literatury ukraińskiej, dziennikarz ukraińskiego "Naszego Słowa": - Biskup Ignacy Tokarczuk był przez Ukraińców odbierany jak najgorzej. Gdy pojawiały się sprawy zwrotu kościołów grekokatolikom, Tokarczuk mówił, pokazując na wschód: "Tam jest wasza ojczyzna". Abp Michalik to zmienił. Widać, że stara się mieć opinię hierarchy, który nie tylko mówi o wartościach chrześcijańskich. Miał dziwną wypowiedź na Nowy Rok. Mówił, że Przemyśl powinien być bramą Polski i narodu polskiego na Wschód. To może być pojmowane dwojako: w duchu chrześcijańskiej otwartości na bliźniego albo w duchu konserwatywnej wizji Kościoła rzymskiego, który prowadzi misje za Bugiem. Takie wypowiedzi jednak nie zdarzają mu się często. Natomiast tutejsza formacja księżowska jest Tokarczukowska, tzn. antyukraińska. Ksiądz mitrat Eugeniusz Popowicz, wikariusz generalny kurii obrządku greckokatolickiego w Przemyślu, puentuje: - Odkąd nastał abp Michalik, przestaliśmy być traktowani jak młodszy brat. Staliśmy się równoprawnym partnerem. Ksiądz Bartmiński: - Arcybiskup robił wiele dla pojednania z Kościołem greckokatolickim. W dniu ingresu, idąc od kościoła Franciszkanów do katedry, wszedł do kościoła greckokatolickiego i pomodlił się. Nie wszyscy biskupi weszli z nim do środka. Niektórzy księża i wierni byli wręcz zszokowani. Arcybiskup Michalik zawsze bierze udział w greckokatolickim święcie Jordanu. Z arcybiskupem wschodniego obrządku Janem Martyniakiem jeździ wspólnie do Papieża. Nie poprzestał na pięknych gestach. Pozwolił klerykom greckokatolickim uczyć się w łacińskim seminarium. Podpisał z arcybiskupem ukraińskim umowę o wspólnym użytkowaniu kościołów: Kościół łaciński może korzystać z cerkwi greckokatolickich i odwrotnie. Metropolita przemyski zrobił wiele dla pojednania z Kościołem greckokatolickim i mniejszością ukraińską. W dniu ingresu, idąc od kościoła Franciszkanów do katedry, wszedł do kościoła greckokatolickiego i pomodlił się. Nie wszyscy biskupi weszli z nim do środka. Razem z arcybiskupem wschodniego obrządku Janem Martyniakiem jeździ do Papieża. Pozwolił klerykom greckokatolickim uczyć się w łacińskim seminarium. Podpisał z arcybiskupem ukraińskim umowę o wspólnym użytkowaniu kościołów - Kościół łaciński może korzystać z cerkwi greckokatolickich i odwrotnie. Mimo to zaangażował cały swój autorytet w obronę proboszcza z Tylawy oskarżonego o molestowanie seksualne dzieci, którego proces toczy się właśnie przed sądem. Jego głównym argumentem przemawiającym na korzyść proboszcza było to, że oskarżała go żona duchownego greckokatolickiego Pozdrawiam Ps Romulusie dzieki za pochlebstwa - ale może jednak włączysz się do dyskusji :))) - pilnie potrzeba nam tu Polaka wyczulonego na problemy relacji narodowościowych i religijnych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: romulus Re: Grekokatolicy i abp Michalik IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 19.03.04, 21:06 Bardzo krucho z czasem.Ale po dokładnym przeczytaniu wszystkich (a jest tego naprawdę dużo) wypowiedzi obiecuję, że włączę się do dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Łemkowyna- Bojkiwszczyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.04, 20:38 Acha - ŁEMKY - ŁEMKOWYNA ale dlaczego Bojky- Bojkiwszczyna tego już nie wiem. :)) Na weekend daję wam ciekwe linki www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/obiekty/cerkwie Stare zdjęcia www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/galeria&path=/gory/archiwalne oraz najważniejsze Lekcje języka łemkowskiego www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/kultura/jezyk Pozdrawiam - miłego wypoczynku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Łemkowyna- Bojkiwszczyna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.03.04, 09:49 Witam po weekendzie Dziekuje za ciekawe linki, szczegolnie ten poswiecony jezykowi lemkowskiemu. Bede mogl poszerzyc swoje horyzonty lingwistyczne:) Przytoczyles Piotrze wypowiedzi na temat abp. Michalika, sa one w swej wymowie pozytywne. Niestety strona prawoslawna nie jest do konca przekonana, ze ten wybor bedzie korzystny dla dialogu. Istnieje obawa, ze dialog zamieni sie w monolog. Na poczatek tygodnia podaje ciekawy link, jest to artykul ktory ukazal sie na lamach PP. www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=561 Mam nadzieje, ze przyblizy Forumowiczom stanowisko Cerkwi w sprawie iskrzen na lini Kosciol katolicki-Cerkiew. Zycze milej lektury, a niebawem wroce do "Lutowisk" Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Grekokatolicy a abp Michalik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.04, 16:45 Piszesz o optymizmie – i tak i nie . Bowiem trudno określić na ile ekumenizm Hierarchy jest /czy był/ na pokaz a ile rzeczywisty i wypływający z przekonań. Piszesz o relacjach z prawosławiem – w moich cytatach i linkach nic na ten temat nie ma / z tego co wiem to na Podkarpaciu ogranicza się on do kontaktów "niskiej rangi" duchownych przy okazji np mszy ekumenicznych - było takie spotkanie opłatkowe tej zimy u Frańciszkanów w sanoku /. Jak wiesz jednak, chociażby z wypowiedzi Abp. Prawosławnego Adama – z jego strony nie widać chęci do dialogu i z KK jak i UCGK. A tym relacjom poświęcę zresztą całkiem odrębny post-cik Ale by podtrzymać pozytywną ocenę działań abp Michalika zacytuję opis epizodów z jego udziałem i tzw. Obrońcami karmelu /czyli „bohaterami” opisywanego kiedyś przeze mnie „buntu przemyskiego”/ „Nad katedrami jest jeszcze jedna świątynia. To Karmel, który na początku lat 90. decyzją Jana Pawła II miał być wypożyczony grekokatolikom. Doszło do skandalu. Oto katolicy sprzeciwili się woli Papieża. Zawiązał się "społeczny komitet obrony Karmelu". Gdy do Przemyśla zawitał Jan Paweł II, okupujący klasztor "obrońcy" zaspawali drzwi od środka, by nie doszło do przekazania kościoła. Papież podarował grekokatolikom inną świątynię. Jednym z "obrońców" Karmelu był Stanisław Żółkiewicz, organizator antyukraińskich imprez i działacz Stowarzyszenia Obrony Pamięci Orląt Przemyskich. Za niewpuszczenie Papieża do Karmelu i sprzeciwienie się władzom kościelnym poprzedni arcybiskup Ignacy Tokarczuk ukarał go interdyktem. Arcybiskup Michalik objął archidiecezję przemyską, gdy spór był już zażegnany. Żółkiewicz od lat zabiega o spotkanie z metropolitą. Na próżno. - Abp Michalik miał się spotkać z grupą lokalnych działaczy - opowiada jeden z przemyskich posłów. - Żółkiewicz i paru kompanów podczepili się pod zaproszonych. Arcybiskup wszedł do pokoju, rozejrzał się i wyszedł. "Z tymi panami się nie umawiałem" - powiedział. Odwiedziliśmy Stanisława Żółkiewicza. - "Gazeta Wyborcza"? Nie rozmawiam z wami! To jest gazeta antypolska. Polskojęzyczna. Dwa lata temu arcybiskup odmówił udziału w uroczystościach przed pomnikiem Orląt Przemyskich, które organizowało środowisko Żółkiewicza. Powiedział, że tam, gdzie się sieje nienawiść, nie ma miejsca dla katolickiego księdza. Abp Michalik nie przybył też na Zjazd Kresowian latem 1998 r., zdominowany przez nacjonalistyczne i antyukraińskie wystąpienia. Z patronatu nad imprezą wycofał się prymas Polski kard. Józef Glemp i liczni przedstawiciele władz RP. Ks. Stanisław Bartmiński, proboszcz parafii w Krasiczynie: - Gdy arcybiskup wizytował moją parafię, pojawił się również Żółkiewicz. Bardzo chciał porozmawiać z arcybiskupem. Ale ten nawet na niego nie spojrzał. „ Cytaty powyższe pochodzą z linkowanych wcześniej artykułów z GW. Pozdrawiam Znalazłem chwilę czasu aby przeczytać kiedyś podesłane przez Ciebie linki podlaskie szczególnie ten www.harazd.net/%7Enadbuhom/ArxivNBiN/ps/ps_Ukrain_pol_podl.htm o stosunkach narodowościowych na południowym Podlasiu- muszę przyznać że tekst przewyborny. Chociaż i pozostałe – szczególnie trochę rozbawił mnie ów o wyprawie kijowskich naukowców na nasze Podlasie – rozbawił bynajmniej nie szyderczo – ale chociażby z epizodu z ową kobietą zdziwioną nieco że Ukraińcy zza kordona mówią „po naszemu” a i tym że według gości ona mówi po ukraińsku... A obecnie linkowana dyskusja z Więzi też jest warta zatrzymania się – tylko muszę się w nią „wgłębić” Dziękuję i pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Lutowiska, ciag dalszy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.03.04, 22:07 Witam czytajacych i piszacych Jesli chodzi o stosunki miedzy KK a PAKP to niestety sa one oblozone wieloletnimi zaszlosciami. Niebawem postaram wypowiedziec sie szerzej dzis przytocze tylko jeden z powodow (moze wydac sie niepowazny, jest jednak szczery). Wsrod prawoslawnych mozna spotkac sie z oporami w stosunku do duchownych katolickich pochadzacy z Podlasia i (tu nie moge wypowiedziec sie na 100%) Podkarpacia - wynika to, niestety z dawnych zlych doswiadczen, a i dzis zdarzaja sie nieciekawe sytuacje. Obiecuje rozwinac temat, dzis podesle kolejny "odcinek" tekstu o Lutowiskach. "1950 rok Dzwony na dzwonnicy, ale milczą To się nazywało "wymianą fragmentów państwowych terytoriów między ZSRR a Polską Republiką". Rosjanie potrzebowali węgla ze złóż, które w latach 40. Polacy odkryli na wschodniej Zamojszczyźnie, w okolicach miasteczka Sokal. Władze polskie wystąpiły więc z inicjatywą dyplomatyczną, żeby oddać te tereny ZSRR. Kraj Rad przyjął polską prośbę ze zrozumieniem i odstąpił nam w zamian kawałek Bieszczadów z Ustrzykami Dolnymi, Krościenkiem, Szewczenkowem. Ludność nie podlegała wymianie. Każdy zabierał swoich. 25 listopada 1950 roku. Raport z masowo-politycznej działalności grupy działaczy politycznych Centralnego Komitetu Komunistycznej Partii (bolszewików) Ukrainy wśród ludności dolnoustrzyckiego rejonu. We wsiach rejonu ogólne zebrania kołchoźników odbyły się na niskim ideowo-politycznym poziomie. Przyczyną tego był nieodpowiedzialny stosunek do powierzonych zadań poszczególnych pełnomocników obkomu partii. I tak we wsi Szewczenkowo [dawniej Lutowyszcze] przed kołchoźnikami wystąpił w nietrzeźwym stanie kierownik obwodowego wydziału zdrowia towarzysz Krugłow, który zamiast wyjaśnienia postanowienia rządu opowiedział fantastyczną historię swojego życia z dni Wielkiej Wojny Ojczyźnianej."Kiedy była wojna, mnie bezpłatnie wozili po miastach Związku Radzieckiego. Was także, przesiedleńcy, wozić będą bezpłatnie" - powiedział na koniec. Sekretarz Wydziału Propagandy i Agitacji rajkomu KP(b) Ukrainy towarzysz Taranowski w ciągu miesiąca tylko trzy dni spędził na wsi. Cały czas urządzał pijaństwa i w pijanym widzie obrażał kołchoźników. (...) We wsi Skorodne, kołchoz im. Bułganina, kołchoźnicy, usłyszawszy o przesiedleniu, na oczach prokuratora rejonowego towarzysza Babienko rozebrali po domach wszystkie 128 koni, wozy i cały inwentarz rolniczy. Towarzysz Babienko nic nie zrobił dla przywrócenia porządku w kołchozie. (...) Miały miejsce i inne akty niezadowolenia ze strony ostatków OUN--owskiego podziemia, kułaków i podkułaczników, którzy aktywizowali swoją szkodniczą działalność. Córka kułaka Krupycza ze wsi Szewczenkowo powiedziała: "We wschodnich obwodach ludzie puchną z głodu. Rżnijcie mnie, mordujcie, a tam nie pojadę. Lepiej zginąć tutaj". Kołchoźnik Kostiw Ilja Mychajłowycz powiedział: "Przy niemcach miałem konie, orałem i siałem. Władza radziecka wszystko mi zabrała i teraz chce zabrać moją chatę, krowę, a mnie z rodziną wysłać tam, gdzie mało ludzi, żebym na kogoś pracował. Nigdzie się nie wybieram, a jeśli weźmiecie mnie siłą, to weźmiecie tylko mojego trupa". Kołchoźnica Skorickaja Anna powiedziała: "Jestem polką i w Polsce mam rodzinę. Nigdzie nie pojadę, zostanę tutaj. Z polakami nie będzie mi się źle żyło". Kołchoźnik Chrustawka Michaił poinformował: "Kto pierwszy przyjdzie mnie przesiedlać, temu siekierą odrąbię głowę i sam się powieszę". Przesiedlona Maniw N., która wróciła z chersońskiego obwodu do Szewczenkowa, powiedziała: "Ja w chersońskim obwodzie byłam i wiem, jak tam ludzie żyją. Oszukujecie naród. Tam nie ma chat. Wszyscy żyją w ziemiankach. Nasze chaty sprzedajecie polakom, a my będziemy żyć pod gołym niebem". (...) Sekretarz Wydziału Propagandy i Agitacji CK KP(b)U Sobko" Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Prawosławie a KK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.04, 17:17 Witam serdecznie - dzięki za kolejną porcyjkę. Muszę sie zmusić do opisu historii Ustrzyk Dln z tego samego okresu - w oparciu o opublikowane wspomnienia ddyrektora polskiej szkoły. Piszesz o relacjach prawosławie - KK - proponuję spojrzeć na to zagadnienie trochę szerzej. Obawiam się że w Polsce dużę znaczenie ma stosunek P{atrirchatu Moskiewskiego do KK - a tu zabiegi dyplomacyjne Watykanu niewiele pomagają. Proponuję poniżśzą lekturę Watykan idzie na ustępstwa Niedziela, 22 lutego 2004 Wysoki przedstawiciel Watykanu kard. Kasper zapewnił zwierzchnika Cerkwi Aleksija II, że w najbliższym czasie nie zostanie utworzony patriarchat dla ukraińskich grekokatolików. Twierdzi tak anonimowe źródło bliskie rozmowom obu hierarchów. Według niego, w czasie niedzielnego spotkania w Moskwie, Kasper zapewnił zwierzchnika rosyjskiej Cerkwi prawosławnej, że konsultował się w tej sprawie z papieżem Janem Pawłem II i watykańskim sekretarzem stanu Angelo Sodano. Wcześniej rosyjskie agencje, którym pozwolono wysłuchać jedynie ostrego ataku Aleksija II na Kościół katolicki w wygłoszonym do watykańskiej delegacji przemówieniu, poinformowały, że patriarcha Moskwy i Wszechrusi zagroził całkowitym zamrożeniem stosunków, jeśli dojdzie do powołania unickiego patriarchatu. Niedzielne spotkanie z kardynałem Walterem Kasperem, do którego doszło po długotrwałych staraniach, 75-letni zwierzchnik rosyjskiej Cerkwi Aleksij II wykorzystał do ataku i ponownego wypomnienia katolikom wszystkiego tego, co do tej pory zarzucała im Cerkiew - przede wszystkim działalność misyjną na terenie Rosji i rozbudowywanie struktur Kościoła greckokatolickiego na Ukrainie. Aleksij II jednoznacznie potępił ukraińskich unitów (grekokatolików) za chęć ustanowienia patriarchatu w Kijowie. Unici to chrześcijanie, którzy zachowują podobny do prawosławnego obrządek wschodni, ale jednocześnie od XVI wieku uznają zwierzchnictwo papieża. Kościół greckokatolicki został odbudowany na początku lat 90. po tym jak w 1946 roku, Józef Stalin wcielił go siłą do rosyjskiej Cerkwi prawosławnej a opornych poddał prześladowaniom. Taki krok - groził Aleksij II - na dziesięciolecia "postawi krzyżyk" na stosunkach między Watykanem i rosyjskim prawosławiem. Patriarcha obarczył unitów odpowiedzialnością za ich konflikt z prawosławnymi na Zachodniej Ukrainie. Aleksija II oburza "niewdzięczność" grekokatolików, którzy po ponad 40 latach przymusowej jedności, chcą teraz być niezależni od rosyjskiej Cerkwi. Jego zdaniem powinni być jej wdzięczni, bo - jak ocenił - wielu ich kapłanów "odebrało wykształcenie w (prawosławnych) seminariach duchownych". "W ciągu 50 lat grekokatolicy przyjmowali sakramenty w naszych prawosławnych świątyniach" - argumentował. "Mówiąc o +naszych+ świątyniach, (Aleksij II) miał zapewne na myśli kościoły zrabowane przez komunistów grekokatolikom" - oburzył się jeden z wysoko postawionych przedstawicieli Kościoła katolickiego w Rosji proszący o zachowanie anonimowości. "Uważamy, że zasady, którą przyjął Sobór Watykański II wobec Cerkwi prawosławnych, traktując je jako Cerkwie - siostry, powinny być realizowane. Niestety w ostatnim czasie mamy wrażenie, że Kościół katolicki odszedł od tego" - powiedział rosyjski hierarcha. Aleksij II zarzucił katolikom prozelityzm i potępił wprowadzenie przed dwoma laty stałych diecezji katolickich na terenie Rosji. Starał się przy tym przekonać, że nie jest wrogo nastawiony do katolików. "Nie powinniście sądzić, że jestem antykatolikiem. Przez 26 lat pracowałem w konferencji Kościołów europejskich, utrzymuję braterskie kontakty z wieloma katolickimi hierarchami. Jednak patrząc na to, co dzieje się na kanonicznym terytorium naszej Cerkwi, które Pan mi powierzył, nie mogę nie mówić o tych problemach, które istnieją między naszymi Kościołami" - oświadczył. Aleksij II nie dał szansy kardynałowi Kasperowi publicznego odparcia zarzutów. "Gdy tylko patriarcha skończył swoje zarzuty, powiedziano nam, że mamy wyjść. Nikt nie wie, co powiedział kardynał" - powiedział rzecznik Kościoła katolickiego w Rosji, Wiktor Chrul. Do spotkania doszło po dwóch latach napięć w stosunkach katolicko- prawosławnych i po kilku dniach zabiegów strony katolickiej o to, by patriarcha zgodził się przyjąć watykańskiego gościa - przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan. *** W ubiegły poniedziałek, w przeddzień przyjazdu kard. Kaspera do Moskwy, rosyjska Cerkiew opublikowała list podpisany przez wszystkie pozostałe narodowe Cerkwie prawosławne, które potępiły ideę unickiego patriarchatu na Ukrainie, z siedzibą w Kijowie. Wcześniej - jak podał moskiewski patriarchat - z prośbą o opinię prawosławnych w tej sprawie - rozważanej przez Stolicę Apostolską - zwrócił się sam kardynał Walter Kasper, kierujący Papieską Radą ds. Popierania Jedności Chrześcijan. Zwierzchnik ukraińskich grekokatolików kardynał Lubomyr Huzar dziwił się w miniony wtorek w Lublinie, dlaczego Watykan pytał o opinię w tej sprawie Kościoły prawosławne. "O tym, co należy do Cerkwi prawosławnej, postanawiają prawosławni; co ma być w Kościele katolickim, to myślę, że powinno być od nas zależne" - powiedział. Kard. Huzar, arcybiskup większy Lwowa, zapewniał wówczas, że Kościół greckokatolicki będzie nadal starał się o utworzenie na Ukrainie patriarchatu. "Nie jest to dla nas cel, coś bez czego nie można być ani żyć, ale jest to nam potrzebne dla normalnego życia i wzrostu, dla życia naszej wspólnoty na Ukrainie i poza Ukrainą, bo to nam da pewną jedność. Nadal będziemy zabiegać, żeby Ojciec Święty to pobłogosławił" - mówił ukraiński hierarcha." Obawiam się,że obecnie Grekokatolicyzm ukraiński - odrodzony i wolno rosnący w siłe - staje się kartą przetargową w relacjach Prawosławie a KK . Chylę głowę przed duchowością prawosławną, z należnym szacunkiem myśle o Papieżu - ale granie kartą bizańtyjsko - ukraińską budzi .... mieszane uczucia. Smutne - ale prawdziwe. Boję się, że Patriarcha ALEKSIJ - bardziej czuje się jak następca carów lub typów w rodzaju Breżniewa niż przywodca religijny :((((( Poczytałem w Przeglądzie Prawosławnym o "prawosławnych" Kostomłotach - i muszę przyznać że zrozumiałemm Ich argumenty w odniesieniu do tych terenów. Po stuleciach "starć i tarć" dobrze byłoby poczytać o zgodnej koegzystencji :))) Pozdrawiam i dziekuje za lutowiski cykl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Prawosławie a KK IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.03.04, 17:55 Witam Czasami wydaje mi sie, ze pomimo rozmow o dialogu mamy miedzy hierarchami klotnie o to kto jest wazniejszy, kto ma racje. Jak na pewno zauwazyles Piotrze w naszych rozmowach czesto bronie Cerkwi prawoslawnej. Mimo wszystko zauwazam to co mowi Patriarcha Moskwy i Wszechrusi. Sam tytul Patriarchy jest cokolwiek dziwny (na pewno naraze sie wielu osobom). Co oznacza tytul Patriarcha Wszechrusi, czy wplyw Patriarchatu moskiewskiego nie powinien ograniczac sie tylko do Rosji? Przodkami wiekszosci prawoslawnych w Polsce byli Rusini, potomkow Rosjan jest niewielu. Z drugiej strony potrzebne sa dobre stosunki z najwieksza na swiecie wspolnota prawoslawna jaka jest Cerkiew rosyjska. Mimo wszystko jak pokazuje przyklad Kostomlotow mozna zyc w zgodzie. Szczerze mowiac obawialem sie czy nie bedzie tam tarc - zreszta pisalem juz o tym. Slusznie piszesz, ze nie powinno sie rozgrywac karty "ukrainskiej" w ten sposob, powinno to byc wewnetrzna sprawa Ukrainy, tam jednak sa problemy rowniez pomiedzy prawoslawnymi. Napisz Piotrze jak widzisz te sprawy. Polska Cerkiew nie jest tozsama z rosyjskim prawoslawiem i nie powinno sie jej mierzyc ta sama miara. Pozdrawiam R. P.S. Czy kontynuowac "Lutowiska"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Prawosławie a KK cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.04, 20:32 O Lutowiskach - uprzejmie prosze o ciąg dalszy. Odnośnie relacji z prawoslawiem - będę sie upieral przy poprzednim moim poscie. Oczywiście nie twierdzę i nie twierdziłem że polscy prawosławni to moskale - piękne,po polsku pisane artykuły na Przeglądzie Prawoslawnym świadczą wręcz o znacznym stopniu poloniżacji prawosławnych czytelnikow i otwarciu na czytelników spoza tego grona. Czego np nie można powiedzieć o "nad Buhom..." czy "Naszym slowie" dość ostro zamykających się w gronie czytelników ukraińskojęzycznych. Porównująć stanowiska Prawoslawia moskiewskiego i chociażby przytaczane wypowiedzi Abp Adama - trudno mówić o gotowości do rozmów. Być może że Kostomłoty i Sanok - mogłyby w warunkach polskich dać początek i przykład zgodnego współzycia - katolików,unitów i prawosławnych. Ciekawe jak te relacje układają sie w większych skupiskach np na zachodzie Polski, Lublinie czy na Mazurach ???? Parę dni temu ogladnąlem w TV3 reportaż o ukraińskiej szkółce w Sanoku i polskiej szkole w Samborze . Wypowiedzi sanockich Ukraińców- fajnych dziewcząt i chłopców świadczą o bezkonfliktowym wspólzyciu w polskim otoczeniu, u boku "mocnego" ośrodka prawosławnego przy tamtejszej archikatedrze. O sytuacji na Ukrainie i tamtejszych podziałach pisałem jakiś czas temu obiecując zresztą rozwinięcie tematu - przepraszam - coś wkrotce napisze. Z tego co pamiętam - to podstawowym problemem jest tam funkcjonowanie mocno zaantagonizowanych Cerkwi prawosławnej - moskiewskiej stanowiącej spadek po staliniźmie, odrodzonej Autokefalii oraz oczywiście zmartwychwstałej Cerkwi Bizantyjsko - Ukraińskiej /czyli Unickiej/. Obiecuję temat odgrzebać, zlinkowac, opisać etc -. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Prawosławie ukraińskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.04, 17:23 Witam Radku Napisałeś : „Słusznie piszesz, ze nie powinno się rozgrywać karty "ukraińskiej" w ten sposób, powinno to być wewnętrzna sprawa Ukrainy, tam jednak są problemy również pomiędzy prawosławnymi. Napisz Piotrze jak widzisz te sprawy.” Myślę że poniższymi cytatami naświetlę nieco sytuację religijną na Ukrainie a równocześnie odpowiem na twoją prośbę. Pochodzą z ciekawego materiału analitycznego opublikowanego tuż przed pamiętną wizytą Papieża w Kijowie i Lwowie. „Ziemia zwaśniona Adam Szostkiewicz polityka.onet.pl/162,1039725,1,0,2303-2001-25,artykul.html Kiedy papież jedzie do Lwowa, polskie serce bije żywiej. Ale Watykan nie kieruje się polskimi sentymentami. Prawda że zdecydowana większość katolików rzymskich na Ukrainie, to Polacy, jednak są oni tylko wyspą w morzu. Nawet ich siostrzany Kościół – unici (co na Ukrainie nie brzmi zbyt pochlebnie), zwani także grekokatolikami – choć liczniejszy niż łacinnicy, nie stanowi większości. To są bowiem wyznawcy prawosławia (mniej więcej połowa – 50 mln ludności), a dzisiejsza Ukraina jest historycznie matecznikiem tego właśnie chrześcijaństwa wschodniego na ziemiach od Kijowa po Moskwę. Że prawosławie ma na Ukrainie większość, nie znaczy, że jest monolitem. Jest podzielone na trzy co najmniej odłamy z własnymi strukturami i hierarchią władzy kościelnej. Najlepiej zorganizowana jest Cerkiew lojalna wobec „centrali” w Moskwie. W początkach niepodległej Ukrainy chciała się usamodzielnić, ale Moskwa na pełną autonomię („autokefalię”) się nie zgodziła, a ówczesnego przywódcę ukraińskiego prawosławia, metropolitę kijowskiego Filareta, ukarała za wybujałe ambicje kościelną degradacją – pozbawieniem urzędu. Zbuntowany Filaret utworzył wówczas (1992 r.) nową strukturę – Ukraińską Cerkiew Prawosławną Patriarchatu Kijowskiego. Trzecią siłą ukraińskiego prawosławia jest Cerkiew Autokefaliczna, skasowana – wraz z lojalnymi wobec Rzymu grekokatolikami – przez Stalina tuż po wojnie i odrodzona na Ukrainie po jej wybiciu się na niepodległość. Ten odłam ukraińskiego prawosławia, od początku niezależny od Rosji, przetrwał na emigracji i po dziś ma wsparcie ukraińskiej diaspory. Owe trzy Cerkwie – a zwłaszcza ich duchowni rządcy różnych szczebli – nie przepadają za sobą, konkurują o rząd dusz i obiekty sakralne. Ale stosunki między oboma Kościołami uznającymi zwierzchność papieża (10–14 proc. ogółu chrześcijan) też nie są dobre, w najlepszym razie można je określić jako poprawne acz chłodne. Ten stan rzeczy ma naturalnie powody historyczne, kościelne, polityczne i narodowościowe. Tworzą one labirynt mroczny i dla postronnych trudny do przebrnięcia. Wystarczy powiedzieć, że wyznawcy wszystkich właściwie Kościołów i Cerkwi działających na Ukrainie poddani byli w przeszłości ciężkim prześladowaniom z rąk komunistów: zsyłki, więzienia i łagry, morderstwa, konfiskaty, wieloletnie nękanie. Widać to też w życiorysach ludzi, których papież wyniesie na ołtarze podczas mszy beatyfikacyjnej na lwowskim hipodromie. Te życiorysy dokumentują heroiczne trwanie grekokatolików przy wierze. Ks. Senkiwski zmarł w 1941 r. wrzucony do kotła z wrzątkiem w więzieniu drohobyckim, biskupa Romżę otruto w 1947 r. w szpitalu w Muchaczowie, ks. Baranykowi zamęczonemu na torturach wyryto nożem krzyż na piersi, siostra Bida zmarła w 1952 r. w obozie pracy na Syberii. /..../ Sytuacja religijna Ukrainy jest tak pogmatwana, że Watykan wystrzega się jak ognia dodatkowych komplikacji /.../ ” To ostatnie zdanie bardzo pasuje do opisywanej przeze mnie /a raczej cytowanej/ sytuacji z ostatniej wizyty dyplomaty watykańskiego w Moskwie. Obawiam się że Patriarchat Moskiewski uzurpuje sobie prawo ingerowania w życie religijne Ukrainy a Watykan rozgrywa gry dyplomatyczne na ciągłym „polu minowym”... Z moich kontaktów z Ukrainą muszę Ci powiedzieć, że tamtejsi unici ze wzruszeniem wspominają lwowskie msze papieskie- i nocne czuwania, lejący deszcz a i słońce które wyskoczyło po pamiętnej przyśpiewce papieskiej „ Ni lij descu nie lij bo cie tu nie trzeba” :))). I muszę ci powiedzieć że wielu, bardzo wielu prawosławnych Ukraińców uczestniczyło w tych uroczystościach – mimo wrogiej postawy ich kapłanów. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Prawosławie ukraińskie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.03.04, 21:15 Witam Dziekuje Piotrze za wypowiedz na temat stosunkow religijnych na Ukrainie, sa jeszcze bardziej pogmatwane niz w Polsce. Zakonczenie Twojego postu nastraja jednak optymistycznie, przeciez zblizenie powinno zaczac sie wlasnie od dolu, od "zwyklych" ludzi. Nawet najbardziej poprawne stosunki miedzy hierarchami sa na nic jesli na poziomie parafii jest wrogosc. W Polsce, tak mi sie wydaje, pewnym problemem jest to ze i prawoslawie i grekokatolicyzm to religie "etniczne" A i dla prawoslawnych Polak=katolik. Chciaz mysle ze z uplywem czasu zmniejszy sie znaczenie zaszlosci historycznych. Piszac te slowa ja rowniez musze uderzyc sie w piersi, czasem widze pewne sprawy tylko z ruskiego punktu widzenia, ale staram sie zeby nie bylo to regula:) Na wieczor link z PP www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=438 i oczywiscie ciag dalszy "Lutowisk" "1951 rok Dzwony zdjęte, zakopane, pożegnane Sierpień. Wojska Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego rozbijają działający na tym terenie oddział UPA pod dowództwem "Propawa". Ostatniej nocy, z 3 na 4 sierpnia, sześciu kołchoźników z Szewczenkowa weszło na cerkiewną dzwonnicę i na sznurach spuściło dzwony na ziemię. Przenieśli je na drągach kilkanaście metrów w bok, zakopali i dobrze zapamiętali to miejsce. Część wyposażenia cerkwi: szaty, naczynia, ikony, chorągwie, księgi i wielkanocny grób Chrystusa, zanieśli do cerkwi w sąsiedniej Łopuszance, do której czasami chodzili, bo u nich od 1944 roku nie było duchownego. Łopuszanka zostawała w ZSRR. Był zakaz przywożenia do Kraju Rad przedmiotów "propagandy religijnej". Wszystko dali tylko na przechowanie. Byli pewni, że jeszcze wrócą do Lutowisk. Dzwony też nie raz były zdejmowane i zawsze wracały na miejsce. Na jeden wagon przydzielano po dwie-trzy rodziny, więc każda mogła wziąć najwyżej jedną krowę. Pozostałe ludzie sprzedawali za bezcen, byle się tylko pozbyć. Rodzice pani Olgi sprzedali krowę w Ustrzykach i kupili córce długie buty na drogę. Wyruszyli zaraz po żniwach. To była ostatnia deportacja w Sowieckim Sojuzie. W górach się rodziłem, W górach chciałem żyć, Wymyślili Ruskie Ludzi wywozić. Porzucicie góry, Łąki i doliny, Bo my was zawieziem Na wschód Ukrainy. Na wschód Ukrainy, Na chersońskie stepy, A rodzinną ziemię Wezmą se Polaki. W niedzielę wieczorem Słoneczko zachodzi, Ukraiński naród Do wagonów wchodzi. Ta pieśń powstała w podróży. Ułożył ją Anton Czupil, jeden z przesiedleńców. Zanim dotarli na miejsce, śpiewali ją we wszystkich wagonach. To bardzo powolna, rzewna pieśń. Nie pasuje rytmem do stukotu kół pociągu. Trochę płacz, trochę skarga, zawodzenie, jak wszystkie bojkowskie pieśni. Ściśle tajne. Notatka wydziału milicji drohobyckiego obwodu o sytuacji podczas wysiedlenia z terytorium przekazanego Republice Polskiej. 4 sierpnia we wsi Rabe dolnoustrzyckiego rejonu spłonął dom należący do Starjawskiego Iwana Hryhorowicza, urodzonego w 1882 roku, Ukraińca, obywatela ZSRR. Pożar wybuchł dwie godziny po wyjeździe Starawskiego z rodziną na stację załadunkową. W trakcie wyjaśniania przyczyny powstania pożaru stwierdzono, że Starawski na dzień przed wyjazdem kupił w sklepie świecę, co chciał ukryć podczas przesłuchania, co powoduje przypuszczenie, że dom podpalił osobiście Starawski. Materiały ze śledztwa przesłano do miejsca przesiedlenia Starawskiego w celu zdecydowania o odpowiedzialności karnej." Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf W odpowiedzi na troche wczesniejszy post IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.03.04, 20:56 Witam Napisales Piotrze pare postow temu "Oczywiście nie twierdzę i nie twierdziłem że polscy prawosławni to moskale - piękne,po polsku pisane artykuły na Przeglądzie Prawoslawnym świadczą wręcz o znacznym stopniu poloniżacji prawosławnych czytelnikow i otwarciu na czytelników spoza tego grona. Czego np nie można powiedzieć o "nad Buhom..." czy "Naszym slowie" dość ostro zamykających się w gronie czytelników ukraińskojęzycznych." Faktycznie PP jest pismem przystepnym i bardzo przyjemnym w czytaniu. Podoba mi sie tam przedstawianie zycia Cerkwi i jej wiernych w roznych aspektach. Jest troche historii, terazniejszosc i to o czym napisales otwarcie na czytelnika polskiego. Nasze Slowo faktycznie jest pismem hermetycznym, natomiast co do "Nad Buhom" to bede polemizowal. Artykuly sa rowniez w jezyku polskim. Chociaz zgodze sie, ze adresatami tego pisma sa glownie podlascy Ukraincy, ale kazdy znajdzie tam cos dla siebie. Na weekend podsylam link wlasnie z "Nad Buhom". Mam cicha nadzieje ze jego lektura skloni Ciebie do odwiedzenia tego regionu. Wszak idzie wiosna i dobry czas na wojaze. www.harazd.net/~nadbuhom/ArxivNBiN/zm/zm_ruskaprzeszl.htmPozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: W odpowiedzi na troche wczesniejszy post IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.03.04, 20:58 Przepraszam za zle podany link Poprawnie powinno byc oczywiscie tak: www.harazd.net/~nadbuhom/ArxivNBiN/zm/zm_ruskaprzeszl.htm Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Okrągła liczba postów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.04, 13:20 "Historia jest zbiorowym życiorysem, zakorzenia nas w ojczystej ziemi. Widzimy jednak tylko teraźniejszość. Reszta jest skryta przed naszymi oczyma. " Witam i dziękuję za kolejne linki. No więc radku nabilismy kolejną setkę postów, w naszej, mam nadzieję nie jałowej dyskusji. Tym linkiem o Drohiczynie chciałeś zapewne "zadać kłam"/i trafnie/ :))) mojej opinii o "Nad Buhom..." - nie- ja poprostu chciałem wyłowić Andrijkę z cienia - tą mała prowkacyjką. Ale nie o tym chcę tu napisać - MAM APEL DO CZYTAJĄCYCH- Czytacie te nasze wypociny??? Napiszcie coś !!!Nie chodzi mi o recenzje- a tylko o proste kliknięcia ;0 Pamietam że taki apel Gościa-darka po pierwszej setce postow w czerwcu spotkał sie z milczeniem - ale wywołał Wolfa z lasu :))))) Bo nam Radku nie braknie tematów do dalszej dyskusji bo to i Podlasie, a i mój krótki przewodnik- zaproszenie na Podkarpacie który zacznę tu pewno nie zadługo, a i tematy judaistyczno- rzeszowskie, zawieszona kiedyś dyskusja o ikonach, itd. A może też i napisałbyś cos np o parafiach prawosławnych Warszawy,Białegostoku - ile ich jest, ile cerkwi a i informacja o frekwencjach na nabożenstwach byłaby ciekawa itd Sam przemysliwam o letniej, "fizycznej" czyli "nie wirtualnej" wyprawie na płd Podlasie i Roztocze - myślę o wymoczeniu nóg i wioseł w jez. Białym pod Włodawą, wyskoku do Jabłecznej, a i o Lublin /z obowiązkowym oglądem cerkwi przy ul. warszawskiej:)), Zamość i Horyniec/z pobliskim Radrużem/ bym zahaczył. No pozyjemy - zobaczymy. Narazie pogratulujmy sobie okragłej liczby postów. Miłego weekendu Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: Okrągła liczba postów IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 28.03.04, 10:17 gratuluje wam pisania.lecz czytajac to wszystko,ani wam,ani nikomu z czytajacych nie przybliza Chrystusa.te wasnie,podzialy nikomu nie krystalizuja wizji i wiedzy o naczelnym temacie Chrystusa,jakim byl temat o Krolestwie Bozym.to przeciez jedyna calej ludzkosci nadzieja i to gwarantowana, na lepsze jutro. Jezus dal tego ogromne przyklady i o tym Krolestwie nakazal ludziom po sobie glosic.by wzrastali w wierze,w Nim i w tym ktory Go na ziemie poslal.ludzkosc ma jednego nauczyciela-Jezusa i w Nim powinna kroczyc droga milosci i jednosci ku chwale Jedynego Prawdziwego Boga,ktory doprowadzi wszystko spowrotem do stanu sprzed upadku pierwszych ludzi.dlatego tez czlowiek powinien szukac prawdy, przyjac ja do swego serca ze zrozumieniem z miloscia do Stworcy i blizniego i trzymac sie z dala od tego swiata,w oczekiwaniu tego co ma nadejsc.wzrastac w wierze i niesieniu pomocy bliznim,aby kazdy szczery czlowiek mogl sie ostac w dniu gniewu Boga.jest tylko jedna Droga i Prawda i Wiara prowadzaca do zycia wiecznego.jest rowniez jedno Slowo Boze,Biblia na ktorym nalezy nam wszystkim razem dojsc do jednomyslnosci,jak jednomyslny jest Jezus ze swym Ojcem.i to niezaleznie w jakim wyznaniu i od jak dawna jestesmy [Objawienie 18:4]. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Okrągła liczba postów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.04, 19:06 Witaj Kaziu - niewiele zrozumiałem z Twojego Postu- ale to być może efekt mojej złej woli, a rozmowa z "jehowami" w ramach "rusińskiej" dyskusji mnie nie interesuje. pozdrawiam i dziękuję za odzew. Sława Isusu Christu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Parafie Warszawy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.03.04, 16:49 Witam Rowniez mysle, ze tematow nam nie zabraknie. Zgodnie z Twoja sugestia zbaczam z dotychczasowych tematow i skrobne co nieco na temat parafii warszawskich. Zaczne od parafi sw. Jana Klimaka na warszawskiej Woli. Cerkiew miesci sie na cmentarzu prawoslawnym. Nie jest duza, ale za to w niedziele na liturgii, mozna powiedziec, jest komplet. Wierni stoja rowniez w przedsionku. Cieszy to, ze sa to nie tylko ludzie starsi, ale widac sporo mlodziezy. Zreszta dla dzieci i mlodziezy jest sluzona osobna liturgia w dolnej cerkwi. Architektonicznie budynek jest ciekawy w odroznieniu od Soboru na Pradze - Sobor to typowy styl imperialny. Na cmentarzu znajduje sie wiele ciekawych nagrobkow, w tym autorstwa mistrza Nowosielskiego. Wiecej na temat parafii mozna przeczytac pod podanym adresem www.orthodox-wola.prv.pl/ Jesli interesuje Cie wiecej zdjec to polecam stronke www.jewropa.pl/ tam w dziale galeria sa zdjecia z obchodow Swieta Niepodleglosci Ukrainy na warszawskim cmentarzu prawoslawnym. Na fotografiach widac tez cerkiew. Na dzisiaj to tyle, postaram sie odezwac najszybciej jak czas pozwoli. Temat cerkwi Podlasia i Bialostocczyzny jest dosc obszerny, ale mysle, ze uda sie wyszperac cos interesujacego. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Parafie Warszawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.04, 17:44 Niezmiernie dziękuję za skorzystanie z mojej sugestii - liczę na coś więcej w kwestii warszawskiej. Interesuje mnie też czy zachowały się cerkwie - zapewne jako pozostałość zaborów- w np Łodzi, Kielcach i Radomiu czy np twierdzy modlińskiej. Acha - czy zakończyłes już cykl o Lutowiskach ? Zgodnie z zapowiedziami - postaram się ,w miarę wolnego czasu ,przyszykować kilka postów "wielotematycznych" Ps Czy czytałeś już w "dużym formacie" o sekciarskim ruchu tzw Odnowy w Duchu Świętym /jako żywo podobnym i do Jehowych czy Piusów/. Ciekawi mnie czy w Kościele Prawosławnym dopuszczalna jest działalnośc takich łatwo "zbaczających" się grup? Wydaję mi się, że nie!!!? Ps2 Piszesz "Na cmentarzu znajduje sie wiele ciekawych nagrobkow, w tym > autorstwa mistrza Nowosielskiego" - a to dla mnie ciekawa nowina !!!- jak pamiętasz jestem zafascynowany Tą Postacią !!!! "Zaczne od parafi sw. Jana Klimaka na warszawskiej Woli." - nie znam niestety Warszawy - ale wydaje się mi że dojeżdżając przed laty do Dworca PKS w W-wie widziałem kopuły cerkiewne - czyżby to owa cerkiew??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Cerkiew praska u Bareji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.04, 20:10 W ramach tzw ps 3 :Niezmiernie zdziwiłem się Radku gdy oglądając niedawno, po raz kolejny :))), komedie śp Bareji zobaczyłem bodaj w "Misiu" kilka widoków cerkwi soborowej na Pradze. Były to bodaj ujęcia w scenie z węglarzami przemycającymi choinki do Warszawy :))) Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Cerkiew praska u Bareji 30.03.04, 09:30 Daję się oto sprowokować ipojawiam się w dyskusji. Oczywiście dyskusję śledzę na bieżąco i tylko czasami z przyczyn technicznych nie zaglądam kilka dni, co później szybko nadrabiam. Nie zabieram głosu w rozmowie o niektórych wątkach bo po prostu albo się nie znam albo nie specjalnie mnie interesują i niewiele mógłbym wnieść nowego. Oczywiście najbliższa ciału koszula i najbliższe są mi wątki podlasko - rusińskie (ukraińskie). Co do otwartości Nad Buhom ... to chyba ilość artykółów po polsku jest wystarczająca by uznać to pismo za otwarte także na polskojęzycznego czytelnika - nie tylko zresztą Polaków. Czytają nas np Ukraińcy którzy tą drogą uczą się języka polskiego.Ciekawe co nie ? Co do zachwytów nad Przeglądem Prawosławnym związanych z jego otwartością - no to wg mnie kwestia dyskusyjna. Język polski w tym konkretnym przypadku nie jest chyba wyrazem szacunku dla większości i nie wynika z chęci dotarcia do niej a jest raczej wynikiem polonizacji i asymilacji działaczy przycerkiewnych, którzy niewiele sobie robią ze swojej "ruskiej" przeszłości. Z drugiej srony pojawia się tam wiele artykułów poruszających sprawy narodowościowe nawet po polsku. Unika się w nich co prawda jak ognia konkretnego poruszania problemów narodowych a szczególnie używania takich słów jak Ukrainiec czy Ukraina, chyba że, niestety w negatywnym kontekście. Używa się raczej takich określeń ja nasi ludzie, ruski lud a szcególnie ciepłowspomina się Łemków - takich ruskich ale nie ruskich Ukraińcó nie ukraińców. No niestety - taka jest polityka naszej Cerkwi, zwanej już Kośiołem Prawosławnym. Istnienie 2 stron po białorusku i ukraińsku jest tu raczej listkiem figowym dla problemu a nie wyrazem jakiejś pozytywnej polityki. No i oczywiście kwalifikuje pismo jako mniejszościowe czyli dotowane z budżetu. A to też "poważny" argument za wprowadzeniem paru zdań cyrylicą. Zresztą osoba redaktora naczelnego też świadczy wiele o piśmie - pochądzący z ukrainojęzycznego miasteczka Orla poseł Czykwin uważany jest za Białorusina a sam walczy o uznanie Prawosławnych jako mniejszości narodowej. Odsyłam do stenogramów sejmowych z posiedzeń komisji ds. mniejszości narodowych. Mi tam już bliżej, w pewnym sensie do białoruskiego Czasopisu a nie do PP - gazety wielu kultur prawosławnych świata - wykluczając jedynie białoruską i ukraińską. Eeeech, wystarczy. Znalazlem ciekawe forum - dotyczy sporów na temat przynależności narodowej i językowej mieszkańców Obwodu Brzeskiego Białorusi - Polesia. Rozmowa po rosyjsku, białorusku, ukraińskim i miejscowych dialektach. Forum, co ciekawe dla mnie, na stronie białoruskiej - = Язык большинства жителей Брестчины – берестейско-пинский диалект украинского языка = dt.home.by/forum.php3?id=773&offset=all Pozdrawiam i tradycyjnie zapraszam na free.ngo.pl/nadbuhom Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Lodz, Warszawa... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.03.04, 18:59 Witam Podejrzewam Piotrze ze jadac na dworzec PKS mogles widziec wlasnie kopuly wolskiej cerkwi. Jesli chodzi o cerkwie Lodzi czy innych miast Kongresowki to obiecuje podeslac cos jutro, tak samo zreszta jak i rozwiniecie tematu warszawskiego. Dzisiaj podesle ciag dalszy tekstu o Lutowiskach - sporo jeszcze zostalo. Ciesze sie, ze znow mozemy czytac posty Andrzeja. Od razu skrobne pare slow w odpowiedzi. Piszac ze lubie PP i uwazam ze jest to wartosciowe czasopismo mialem na mysli fakt, ze PP przybliza prawoslawie ludziom bedacym nawet bardzo odleglym od tego tematu. Nie ustosunkowywalem sie w tej wypowiedzi np. do p. Czykwina. Niekoniecznie zgadzam sie z jego wypowiedziami i przekonaniami, natomiast nie mozna odmowic mu zaslug w odrodzeniu prawoslawnym w latach 80-tych. Jesli chodzi o okreslenia "nasi ludzie" "ruski lud" to nie sa one zle (moim zdaniem oczywiscie). Przeciez mozna okreslac i tak. Jesli chodzi o mnie to wybral bym jednak PP, a nie Czasopis, chociaz tez i ten tytul staram sie czytac. Pozdrawiam R. P.S. Lutowiska z przyczyn niezaleznych beda za ok. godzine. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Zalesiańskie odkrycie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.04, 20:38 Witam serdecznie - serce rośnie patrząc na pęczniejące posty :))Tak się składa w tych naszych pogaduszkach ,że historii towarzyszą całkiem współczesne wydarzenia. Oto co przeczytałem w najnowszym wydaniu rzeszowskiej GW miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,1993803.html „Siedemnastowieczny krucyfiks z Zalesia można oglądać w rzeszowskim Muzeum Diecezjalnym Nie wiadomo, jak trafił do kościoła w rzeszowskim Zalesiu. Przez kilkadziesiąt lat leżał zapomniany na strychu świątyni. Drewniany krucyfiks, dzieło XVII- wiecznego mistrza, od wtorku można oglądać w Muzeum Diecezjalnym przy ul. Zamkowej Pótorametrowy krzyż znaleziono na strychu kościoła w Zalesiu w czasie niedawnego remontu. Trafił do pracowni konserwatorskiej Elżbiety i Piotra Bakunów. Początkowo nikt nie przypuszczał, że mamy do czynienia z wyjątkowym znaleziskiem. - Okazał się jednak dużo starszy, niż zakładaliśmy - mówi Piotr Bakun. Historycy sztuki szacują, że zalesiański krucyfiks powstał w latach 30. XVII w. - Wszystko na to wskazuje. Jego belka pozioma jest wygięta, ma kształt łuku. To oczywiście nawiązanie do popularnej w tym czasie symboliki krzyża jako drzewa życia. Znaleźliśmy na nim także ślady metalowych ćwieków. To pozostałość po dawnym metalowym okuciu, charakterystycznym dla tej epoki - mówi Piotr Bakun. Krzyż musiał znajdować się w świątyni na Zalesiu jeszcze przed wojną, gdy służyła ona grekokatolikom (kościół obecnie użytkowany jest przez rzymskich katolików). - Wskazuje na to titulus, czyli tabliczka, którą zwykle umieszcza się na górze krzyża. Na tabliczce widniał napis w cyrylicy. Po dokładniejszym badaniu okazało się jednak, że wcześniej był tam napis łaciński I.N.R.I, czyli Jezus Chrystus Król Żydowski - opowiada Bakun. Nie wiadomo, w jaki sposób krucyfiks trafił do cerkwi. Konserwatorzy przywrócili pierwotny wygląd titulusa. Cały mocno już podniszczony krucyfiks został poddany konserwacji. Od dziś jest prezentowany w rzeszowskim Muzeum Diecezjalnym.” Moim skromnym zdaniem ów krucyfiks stanowił zwieńczenie ikonostasu w cerkwi zalesiańskiej. Los tego krzyża – obrazuje los ikon-obrazów w katolickich świątyniach, gdzie często nie są traktowane jako przedmiot kultu – a raczej jak dekoracje, elementy scenografii które można w każdej chwili usunąć, cisnąć w kąt strychu. Ale mimo wszystko wiadomość optymistyczna. Dziękuję Andrzeju za wejście – chyba jednak twój głos był wart prowokacji ))))) Radku - a w Twoim linku - tym ze scenami cmentarnymi - odkryłem przepiekną galerię zdjęć cerkiewnych z Łemkowszczyzny - tak się pieknie składa że większość z nich pokrywa sie z moimi zdjęciami z ubiegłorocznych wypraw weekendowo wakacyjnych :))) Pozdrawiam serdecznie czytających i piszących Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Dzwony daleko... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.03.04, 20:57 Niestety musialem przerwac pisanie poprzedniego postu, ale juz nadrabiam:) Widze Piotrze, ze podeslales kolejny material do czytania. Jak skoncze post to siadam do lektury, a teraz wracam do Lutowisk. "1951 rok Dzwony daleko Miejsce przesiedlenia 274 rodzin (1043 osób) z Szewczenkowa to wieś Dudczany w kołchozie Krasnoflotiec nad dolnym Dnieprem, prawie tysiąc kilometrów na południowy wschód od Bieszczad. Ludzi przesiedlano całymi wsiami, więc jak dziewczyna z Lutowisk wyszła za mąż za chłopaka z sąsiedniego Skorodnego, to po deportacji znalazła się o pół tysiąca kilometrów od rodziców, bo Skorodne rzucili do Donbasu. - Byliśmy przerażeni, kiedy nas tam przywieźli - wspomina Olga Petiach. - Straszna pustka. Spalony step. Nawet psów i kotów nie było, bo wszystkie zjedli w 1946 i 47 roku, w czasie wielkiego głodu. Na dwieście chat było tylko kilkanaście kóz. Mówiliśmy na nie stalinowskie krowy. Tu nawet ptaków nie było, tylko wróble i wrony. Dopiero jak nasadziliśmy drzew owocowych, to inne przywędrowały. Na miejscu nie czekały na nich obiecane domy. Musieli zamieszkać w ziemiankach albo dopychano ich do maleńkich domków starych mieszkańców, więc natychmiast zaczęły się konflikty. - Oni byli zupełnie inni - mówi pan Onufry. - My przyjechaliśmy w narodowych strojach, wyszywanych koszulach, serdakach, wstążkach, a u nich moda sowiecka, frontowa. Na co dzień chodzili w roboczych łachach, szyli sobie ubrania z worków. My do dzisiaj mówimy po bojkowsku, oni mieszanką ukraińsko-ruską, my na zabawach graliśmy na skrzypkach, oni na harmoszkach. Przez parę lat nie było tygodnia bez mordobicia. Bili się młodzi. Bandery z Moskalami. Do dzisiaj tak na siebie mówimy. W ustach jednych i drugich są to obelgi. Przesiedleńcom odebrano dowody osobiste, żeby nie mogli uciekać. Kiedy ktoś chciał pojechać do miasta, musiał wziąć przepustkę. Po kilku latach ktoś w Dudczanach znalazł w polu resztki spalonych dowodów osobistych dawnych mieszkańców Lutowisk. Przewodniczący wiejskiej rady, z rewolucyjnej czujności, chciał definitywnie rozwiać marzenia o powrocie. Nowe dowody dostali dopiero w latach 60. Domy wcale nie były największym problemem. Te powolutku stawiali. Władza dała drewno na dachy (zresztą tuż przed wyjazdem w sposób rabunkowy wycięte w okolicach Lutowisk), ściany robili z gliny. Każda rodzina przywiozła z Lutowisk krowę, żeby mieć mleko dla dzieci, mieli więc we wsi prawie trzysta krów i ani jednego byka. W żadnym okolicznym kołchozie nie było bydła. - Krowy traciły już mleko - relacjonuje pan Onufry - pora była na krycie, a tu najbliższy byk w sąsiednim obwodzie. Co robić? Uradziliśmy, że trzeba jechać, ale dla jednej krowy nie wynajmę całego wagonu towarowego. Poszedłem z chłopami na stację i wpakowałem moją Krasną do osobowego. Po dziewięciu miesiącach urodziła się następna krowa. Dopiero za czwartym razem trafił się byczek." Pozdrawiam R. P.S. Cerkiewne zdjecia na "jewropie" rowniez ogladalem i przyznam, ze tylko pozazdroscic wojazy Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Dzwony daleko... 31.03.04, 10:11 "Jesli chodzi o okreslenia "nasi ludzie" "ruski lud" to nie sa one zle (moim zdaniem oczywiscie). Przeciez mozna okreslac i tak." - Zgadza się że można. Miałem na myśli unikanie określeń Ukrainiec, Białorusin itd, tak jakby oznaczało to od razu nacjonalizm w cerkwi. Mnie szczególnie denerwuje kronika Bołtryka - moim zdaniem tendencyjna. Podaje wydażenia z życia cerkwii na Ukrainie w taki sposób, że można odnieść wrażenie, że Ukraińcy żyją tylko wojną religjną pomiędzy poszcególnymi wyznaniami i patriarchatami. Przeważa negatywny obraz, wypaczający moim zdaniem rzeczywistość. Nie świadczy to oczywiście o obiektywiźmie dziennikarskim a szczególnie o chrześcijańskim podejściu. O ileż inaczej przedstawia się relacje z życia cerkwii tak bliskich prawosławnym w Polsce jak w Kenii, Korei, Finlandii czy innych fajnych miejscach. No ale przynajmniej zajmwanie się takimi problemami nie grozi posądzeniem o nacjonalizm - a na Podlasiu skrzętnie się unika zachowań któe mogłyby być za takie uznane. Aż do bólu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Odpowiedz Andrzejowi i obiecany ciag dalszy... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 31.03.04, 21:25 Witam Na pewno masz Andrzeju sporo racji, ale to wlasnie na lamach PP zostal niedawno zamieszczony list zatytulowany "Do prawoslawnej Polki" ostrzegajacy przed porzucaniem "ruskiej" tozsamosci. Napisz prosze co o tym sadzisz. To tyle tytulem odpowiedzi i przechodze do obiecanych wywodow nt. cerkwi zbudowanych na polskich ziemiach. Dzis skrobne dwa slowa na temat cerkwi w Lodzi i Kielcach. O Kielcach niestety zbyt duzo nie mozna napisac. Z mojej wiedzy byly tam dwie cerkwie. Jedna z nich zbudowana w stylu greckim (sadzac ze starych fotografii piekny budynek) sluzy obecnie rzymskim katolikom, druga, raczej w stylu rosyjskim zostala zburzona w 1937 r. Z cerkwi na ziemiach polskich wymienie jeszcze dwie. Jedna w Skierniewicach, szczerze mowiac niezbyt efektowny budynek, rowniez zburzona. Druga to cerkiew w Kaliszu, znajdowala sie na Placu Warszawskim i byla ufundowana przez zamieszkujacych tam Grekow. Pomimo tego ze ufundowali ja kupcy greccy zostala zburzona w latach 20-tych. Ciekawa sprawa miala miejsce w Lodzi. Tamtejsza cerkiew sw Aleksandra Newskiego zostala zbudowana pod koniec XIX wieku. I tu oddam glos Annie Radziukiewicz: "Katedralna cerkiew sw Aleksandra Newskiego w Lodzi, wybudowana w 1884 roku w stylu bizantyjskim. Powstala wedlug projektu owczesnego architekta miasta, Henryka Majewskiego. Przy jej wznoszeniu pracowali najwybitniejsi budowniczowie. Komitetowi budowlanemu przewodniczyl luteranin Karol Scheibler. Ofiary na budowe dawali prawoslawni, luteranie, Zydzi i katolicy. W okresie miedzywojennym lodzianie nie pozwolili jej zburzyc twierdzac, ze nie jest "ruska" tylko "nasza", ze wszyscy ja wznosili" Jak widac zgodne wspolzycie jest jak najbardziej mozliwe. W ostatnim poscie napisales Piotrze o zalesianskim krzyzu i o tym ze jego los pokazuje stosunek do "ruskich" przedmiotow kultu. Przypomnialo mi to wspomniana tu ikone sw Mikolaja przemalowana na obraz wiszacy dzis w kosciele. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr cerkwie w Polsce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.04, 16:38 W uzupełnieniu twoich opisów /dzięki za „pochwycenie” wątku:-)))/ podaję trochę informacji na temat dawnych cerkwi w Kielcach i Radomiu. Oprocz nich dwa zdania na temat przyczyny zaproponowania tego odskoku od Podlasia i Galicji – rozmawiając na rusińskie tematy warto przypominać o tym co tworzyło i tworzy klimat Polski – a więc mieszania się kultur i religii. Nie tylko wskutek zaborów – jak pięknie świadczy historia budowy cerkwi w Łodzi. I to że w większości polskich miast do wojny ten swoisty klimat tworzyła bliskość różnych świątyń – izraelickich bożnic, zborów ewangelickich, cerkwi no i oczywiście dominujących świątyń rzymskokatolickich. A także ich wyznawcy. Inna sprawa czy owa tolerancja nie była spowodowana po części i przez zaborców, którzy nie dopuszczali do dominacji np. tego ostatniego wyznania /KrK/ –niezbyt podatnego na „ekumenizm” i tolerancję religijną /mówiąc językiem dzisiejszym /. www.um.kielce.pl/um_polish/turystyka/turys.html Kościół Garnizonowy Zwraca uwagę jego architektura w stylu bizantyjskim, co nie powinno dziwić, albowiem jest to dawna cerkiew z roku 1902. W okresie międzywojennym świątynię odremontowano i przystosowano do liturgii rzymskokatolickiej przeznaczając ją na kościół garnizonowy pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski. Gdy w roku 1901 kielczanie zaczęli wznosić kościół św. Krzyża, władze gubernialne postanowiły postawić w mieście drugą cerkiew dla stacjonującego w mieście garnizonu rosyjskiego. Jej architekturę wzorowano na sławnym petersburskim soborze izaakiewskim. Wzniesiona na planie krzyża greckiego (równoramiennego) budowla, nakryta jest okazałą, centralną kopułą. W roku 1925 została przekazana katolickiemu duszpasterstwu wojskowemu i po remoncie erygowana jako parafia wojskowa. Wyposażenie wnętrza pochodzi głównie z 1926 roku. W kościele wmurowane są tablice poświęcone żołnierzom i partyzantom poległym w obronie Ojczyzny. Radom radom.ws/index.php?s=garnizon W 1902r. na Placu Sobornym (obecnie Plac Konstytucji 3 Maja) ukończono budowę cerkwi p.w. św. Mikołaja według projektu W. Syczugowa, zmodyfikowanego przez innego rosyjskiego architekta - M. Preobrażeńskiego. Poświęcenia budowli dokonał 9 lutego 1902r. lubelski biskup prawosławny Herman. W 1918r. cerkiew przejęło wojsko polskie. Zniszczony podczas działań wojennych obiekt miał być przekształcony w Muzeum Ziemi Radomskiej. Zwyciężyła jednak koncepcja przebudowy cerkwi na kościół garnizonowy p.w. św. Stanisława biskupa. Dokonano tego w latach 1925-32 wg projektu K. Prokulskiego. Uroczysta konsekracja świątyni miała miejsce w 1930r. Ps Uwaga linki opatrzone są b.ciekawymi zdjęciami Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: cerkwie w Polsce IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.04.04, 22:12 Witam Dzieki za link radomski, temat mi nie znany - milo bylo popatrzec. Napisales Piotrze > warto przypominać o > tym co > tworzyło i tworzy klimat Polski – a więc mieszania się kultur i religii. > Nie > tylko wskutek zaborów – jak pięknie świadczy historia budowy cerkwi w Łod > zi. > I to że w większości polskich miast do wojny ten swoisty klimat tworzyła > bliskość różnych świątyń – izraelickich bożnic, zborów ewangelickich, cer > kwi no > i oczywiście dominujących świątyń rzymskokatolickich. A także ich wyznawcy. > Inna sprawa czy owa tolerancja nie była spowodowana po części i przez zaborców, > > którzy nie dopuszczali do dominacji np. tego ostatniego wyznania /KrK/ –n > iezbyt > podatnego na „ekumenizm” i tolerancję religijną /mówiąc językiem dz > isiejszym /. Wydaje mi sie, ze jesli chodzi o Lodz to tamtejsza tolerancja byla czyms naturalnym. Przeciez to miasto powstalo jako osrodek przemyslowy za sprawa przedstawicieli wielu narodowosci. Zyli tam Niemcy, Rosjanie, Polacy i oczywiscie Zydzi. Przyjechali z roznych stron, nikt nie byl "u siebie". W ten sposob nie dochodzilo tam do konfliktow np. na tle narodowosciowym. Inna sytuacja byla na terenach wschodnich dawnej Polski, tam polityka Rosji napotykala mozaike etniczna i czasem wygrywala jednych przeciw drugim. Przeciez na Wschodzie oprocz Rusinow i Polakow zyli takze Zydzi i z tego co wiem to byli dosyc liczni. Ale w tym temacie niestety nie posiadam zbyt duzej wiedzy wiec przerywam swoje wywody i w nastepnym poscie podesle kolejna czesc "Lutowisk" Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Lektura na weekend IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.04.04, 22:17 Oto obiecany ciag dalszy. "1968 rok Dzwony zapomniane - W latach 80. - wspomina Natalia, córka Olgi i Onufrego - kiedy byłam dziewczynką, myślałam, że banderowskie kury to jest taka rasa. Są karmazyny, zielononóżki, to i banderowskie mogą być. Kiedy sąsiadka przeganiała nasz drób ze swojego podwórka, zawsze się darła: "znowu mi tu łażą te banderowskie kury!". Sąsiadka należy do miejscowej mniejszości. Była tu, kiedy przywieziono ludzi z Lutowisk. Kiedy sześć lat temu likwidowano kołchoz i dawano działki byłym i obecnym pracownikom, miejscowi postulowali, żeby banderowcom ziemi nie dawać. Natalia miała 12-13 lat i nic nie wiedziała o banderowcach. To był zakazany temat. W Dudczanach nawet z własnymi dziećmi nie rozmawiało się o najnowszych dziejach. Do końca życia nie zapomnę 81-letniej babci Marii. W czerwcu tego roku byłem w Dudczanach. Kiedy odwiedziłem ją i powiedziałem, że chcę porozmawiać o partyzantach z UPA, weszła pod łóżko. Wiktor Iwanowycz Lytowczenko od 33 lat kieruje kołchozem Krasnoflotiec. Dzisiaj nazywa się to Towarzystwo Gwarantowanej Wypłacalności i faktycznie jest dobrowolnym kołchozem. Wcześniej Litowczenko przez kilka lat był tutaj sekretarzem Komunistycznej Partii Ukrainy. Jego rodzina pochodzi z Dudczan. Jest jednym z niewielu miejscowych, który ożenił się z dziewczyną z Lutowisk. Skarżę mu się, jak ciężko mi tutaj rozmawiać o dawnych czasach. - Żył tu kiedyś z nami były nauczyciel matematyki z Lutowisk - opowiada przewodniczący kołchozu. - Siedział kilka lat w więzieniu, bo tuż przed deportacją podobno coś tam specjalnie podpalił. 20 lat był moim osobistym kierowcą, a na sto procent nie wiedziałem, za co go posadzili. Czasami widziałem przyjezdnych, jak chodzili pobici, pokrwawieni, ale w niczym nie mogłem się rozeznać, a to było, kurna go mać, moje zadanie jako sekretarza. Oni wszystko załatwiali między sobą. Nie potrzebowali naszej władzy. Patrz pan: moja żona! Też przede mną konspirowała. W 1968 roku Lytowczenko miał zostać pierwszym sekretarzem rejonowego komitetu partii w Nowoworoncowce. Zaakceptował go obwodowy komitet partii w Chersonie, centralny komitet w Kijowie, był na bardzo miłym spotkaniu z pierwszym sekretarzem KPU Szczerbickim i na dwa dni przed nominacją wkroczyło KGB. - Własna żona mi nie powiedziała, że ma ciotkę w Kanadzie! - wrzeszczy Wiktor Lytowczenko i robi się czerwony jak burak ćwikłowy. - Wszyscy ludzie z Lutowisk o tym wiedzieli, a ja nie wiedziałem! No i już czterdzieści pięć lat morduję się w tym cholernym kołchozie. Ciotka w Kanadzie była gorsza niż karabin maszynowy w tapczanie. W Kanadzie zebrała się prawie cała niepodległościowa emigracja ukraińska: ocalali z UPA, Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, żołnierze dywizji SS Hałyczyna. Eugeniusz Gruszkiewicz jest z ukraińsko-polskiej rodziny z Zamojszczyzny. W 1944 roku jako dziecko był przesiedlony z całą rodziną do Dudczan. Jest nauczycielem historii i komunistą. Dziesięć lat uczył Natalię Klasztorną jednego i drugiego. Kilka lat był nawet dyrektorem miejscowej szkoły. - Pawlik! - pan Eugeniusz woła wnuka. - Jeśli hetman Mazepa przez 20 lat był z carami, był wiernym sojusznikiem Piotra I, a potem przeszedł na stronę Szwedów, to kto on? Bohater? - Zdrajca! - krzyczy ośmioletni Pawlik. - Tak jest! Tak napisaliśmy w referacie, który zadali wnukowi. I co dostał? Pałę! Bo w podręcznikach on bohater. Odszedłem w 1991 roku, po 36 latach pracy, po rozpadzie Związku Radzieckiego. Półtora roku mi zostało do emerytury, ale ja dzieci nie będę uczył takich rzeczy. Nigdy, przenigdy przez gardło mi nie przejdzie, że Petlura to bohater, że Bandery to bohatery. W podręcznikach historii więcej jest o UPA niż o Armii Czerwonej i Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Bandyci bohaterami! - Jak pan mógł tyle lat pracować z ludźmi, których nazywaliście Banderami? - Ci, co mieli krew na rękach, byli na Sołowkach albo na Kołymie. Tutaj byli 14- 15-letni chłopcy, których dorośli omotali. Ja ich obserwowałem, bo byłem sekretarzem. - Braliście ich do partii? - Oni nie chcieli." Zycze milego weekendu R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Cerkwie w Polsce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.04, 13:19 Witam - dziękuję za pasjonującą lekturę.Cieszę się że mogłem Cię owym Radomiem zaskoczyc. A Łódź - to rzeczywiście dobry przykład współżycia róznych narodowości w czasach raczkującego kapitalizmu xix wiecznego. Interesującą zagadnieniem byłaby np kolonia robotników pochodzenia ukraińskiego w tamtej Lodzi - i tych z wołynia jak i tych z galicji. Warto by pogrzebać w tym temacie. Dzisiaj na zasadzie wzajemności puszczam ciekawe linki na tematy cerkwi w zamościu i lublinie. Strona intern zapewne jest ci znana - nie wiem czy już kiedyś jej nie linkowałeś - ale proszę Cerkiew w zamościu , ikonostas lubelski i przepiękne Ikony maryjne. Szukałem namiaru na cerkiew grekokatolicką - obecnie kościół zamojski. Póki co nie znalazłem- ale ..... www.lublin.cerkiew.pl/pocztowki/zamosc.html republika.pl/orthodox/ www.lublin.cerkiew.pl/lublinikonostas.html www.lublin.cerkiew.pl/ikony_matki_bozej.html Acha - gorąco namawiam!!!!!! na wejscie na stronę Mateusz- goście - w gościnę do Diakona Piotr - tam są przepiękne,wręcz cudowne MP 3 ze śpiewem liturgicznym kościoła wschodniego !!!!! - mase mpeków bardzo pięknych. Dobrych na czas skupienia !!! I jeszcze pytanie kiedy świętujecie Radku i Andrzeju Paschę- Wełykiden czy w czasie "starym" czy "nowym" stylu ??? Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Ukraincy w Lodzi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.04.04, 21:16 Witam Linku republika.pl/orthodox nie znalem, wiec z przyjemnoscia poczytalem i popatrzylem. Nie ukrywam, ze poszerzylem swa wiedze. Chetnie obejrzalem rowniez ikony maryjne, szczegolnie ze jest tam przedstawiona Wlodzimierska Ikona Matki Bozej ktora jest dla mnie wazna. Z lublin.cerkiew.pl linkowalem na tym forum ale co innego. Poruszyles Piotrze temat Ukraincow w Lodzi. Ciesze sie, ze moge podeslac stosowny link:) www.inter-expo.pl/zup/ MP3 bede sciagac dopiero jutro, na pewno podziele sie wrazeniami. Z Wielkanoca w tym roku nie bede mial rozterki, poniewaz tak sie szczesliwie sklada ze wypada tak samo. Przepraszam za tak krotki post, ograniczajacy sie tylko do odpowiedzi, ale niestety nie zawsze dysponuje taka iloscia czasu jak bym chcial. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr łemkowski dramat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.04, 16:59 Dziękuję za link - zaskoczony zostałem absolutnie tak szybką informacją.A przy okazji i dostałem namiary - linkowe na środowiska ukraińskie Wrocławia i Gdańska- czyli temat mnie interesujący od pewnego czasu. Pytałeś mnie kiedyś Radku o róznice w nazwaniu ŁEMKOWSZCZYŻNY - częściową odpowiedź znalazłem na ten dylemat w artykule w "naszym slowie" na stroniczkach łemkowskich - "Панове, лем правда нас вызволит Петро Вірхняньскі. Artykuł mówi wprawdzie o sporach i zatargach pomiędzy róznymi organizacjami łemkowskimi przy okazji uroczystości w Gładyszowie- ale znalazło się tam też i takie zdania- mocno dramatyczne i uniwersalne: "Я не єм мучеником, ани никым такым значным, лем не можу стерпіти того взаімного обмітуваня ся болотом. Виджу, же ненавист зожерат нас, як червак точыт од середины. Тото нияк ся мі не подабат. Нерозумієме або не хочеме зрозуміти другого чувека, бо ненавист падат нам на очы, уха, и што найважнійше, на серце. Ненавист розпалят нас до червености, дістаєме білой горячкы, аж кыпит наша душа, жолч розсаджат єй од середины, вливаме єй в серця молодого поколіня. Зьвідую ся, коли змудрієме? Коли отрясеме ся з нашой глупоты, коли перестанеме галкати на себе? Зрозумійме, же вшытко, што ділит ся, не помножує ся, так росне лем любов. Мы потрафиме остатні волос на лысі юж як коліно голові ділити сокыром на чверти. Так єст и так буде так долго, як долго в нас, в тім, што робиме, не буде Бога, котри єст нашом Правдом, Любовйом, Дорогом и Жытьом. Чом лемко ненавидит лемка, єден сьміє ся з Лемківщыны (лемків щыны), а другы бесідуют о Лемковині (о лемків вині). Вшыткы зме дітми, ищы дехто не выріс, зостав в дітинячых роках, єст великі, але лем в центиметрах." Tak technicznie - powiem że "łem" znaczy "tylko" A co do treści - najbardziej dramatycznie brzmi ostatnie zdanie - "dlaczego łemko nienawidzi łemka, jeden śmieje się z Lemkiwszczyny - "łemków szczyny" a drugi rozprawia o Łemkowynie - "łemków winie"..... Myśle ,że poznanie treści tego artykułu pokaże Ci dramat środowiska łemkowskiego w Polsce. Cały artykuł raczej pesymistyczny w swej wymowie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Po dluzszej przerwie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.04.04, 23:48 Witam Na wstepie dziekuje za link do "gosci Mateusza". Oprocz sciagniecia wszystkich MP3 przeczytalem cala zawartosc strony. Jestem pod wrazeniem zarowno empetrojek, jak i tekstow, spore wrazenie wywarla na mnie modlitwa o pojednanie. Z uwaga przeczytalem rowniez tekst z "Naszego Slowa" (widze Piotrze, ze dbasz o to bym byl jak najbardziej za pan brat z "bukwami":) Tekst faktycznie pesymistyczny, natomiast jedno spostrzezenie jak najbardziej ponadczasowe - Так єст и так буде так долго, як долго в нас, в тім, што робиме, не буде Бога, котри єст нашом Правдом, Любовйом, Дорогом и Жытьом. Mysle, ze czas kontynuowac "Lutowiska" dzis pierwsza z trzech ostatnich czesci. "1999 rok Dzwony przypomniane W Dudczanach zatrzymałem się u Olgi i Onufrego Petiachów. Każdego wieczoru biesiadowaliśmy na podwórku pod włoskim orzechem. Piliśmy samogon, a pan Onufry snuł opowieści z najnowszych dziejów ZSRR, na przykład jak cztery lata stał w kolejce po nowe opony do swojego żiguli. Nie były nawet drogie, ale żeby dostać przydział, musiał jeszcze "zdać" krowę do punktu skupu. Na samochód dawali po dwie opony, na motocykl po jednej. Poradzili sobie z bykami, domami, stalinowskimi kontyngentami, oponami do samochodów, podatkami od drzew owocowych, a z cerkwią w Dudczanach jakoś od dziesięciu lat nie mogą sobie poradzić. Jeszcze w latach 40. był tutaj stary monastyr, ale został wysadzony po ostatniej wojnie, a w radzieckich czasach o budowie nowej świątyni nikt nie chciał słyszeć. Religijni Bojkowie przez 40 lat chodzili pieszo do oddalonej o 12 kilometrów Kaczkariwki. Zresztą nie wszyscy chodzili, bo to była cerkiew prawosławna, do tego moskiewskiego patriarchatu, a więc Moskale. Kiedy Ukraina odzyskała wolność, przesiedleńcy z Lutowisk uczcili to budową cerkwi. Nie mieli jednak księdza. Greckokatolicka Cerkiew, wcielona na siłę do prawosławia przez Stalina w 1946 roku, dopiero zaczęła wychodzić z podziemia, nie miała duchownych, więc rada cerkiewnej gromady (rada parafialna) sprowadziła swiaszczennika prawosławnego, ale nie z moskiewskiego, tylko kijowskiego patriarchatu. Tak już zostało. Parafianie odzyskali też część wyposażenia, które 40 lat temu zostawili na przechowanie w Łopuszance w zachodniej Ukrainie, wybudowali dzwonnicę i wtedy przypomnieli sobie o dzwonach, które zakopali w przeddzień deportacji. Z sześciu mężczyzn, którzy chowali dzwony, ostatni umarł Josyf Petiach. W 1996 roku, przed śmiercią, powiedział Fedirowi Hrycuniakowi, gdzie ich szukać. Pan Fedir jest kumem Onufrego Petiacha. Miał siedem lat, kiedy go wywozili z Lutowisk. Uciekł, ale go złapali pod Kijowem i znowu wsadzili do pociągu do Dudczan. W 1999 roku rada cerkiewnej gromady w Dudczanach zebrała fundusze i z Anną Isajewą, starostą gromady, wyprawia go do Polski. Jechali po dzwony zakopane w Lutowiskach. Mieli pożółkły ze starości plan wyrysowany na kartce wyrwanej z zeszytu, który Iwan Pachołycz, inny z zakopujących mężczyzn, sporządził przed śmiercią. Gdy dotarli na miejsce, okazało się, że w Lutowiskach nie ma już greckokatolickiej cerkwi pod wezwaniem świętego Michała Archanioła, nie ma stojącej kiedyś obok niej dzwonnicy, w której na dole, pod dzwonami, mieściła się czytalnia (biblioteka parafialna). W kwietniu 1980 roku, za zgodą lokalnych władz i konserwatora zabytków, zostały rozebrane. Z uzyskanych materiałów proboszcz z Lutowisk zbudował w Dwerniku rzymskokatolicki kościół pod wezwaniem świętego Michała Archanioła." A w nastepnym poscie link nie zwiazany z tematyka ukrainska, ale scisle zwiazany z prawoslawiem. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Link IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.04.04, 23:51 kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/czasopis/2004-04/01.htm W tytule poprzedniego postu napisalem "Po dluzszej przerwie" - moze nie byla dluga, ale pozna pora spowodowala takie odczucie. Poza tym okres przedswiateczny powoduje, ze czas biegnie szybko (przygotowania, porzadki itp...) Zycze milej lektury R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr A Swięta tuż tuż IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 16:27 Witam Dziękuję za dwie wypowiedzi. Przepraszam, że nie zlinkowałem adresem tego tekstu dotyczącego konfliktów wewnątrz środowiska łemkowskiego, ale myślę że mój cytat a i wyłowiony przez Ciebie fragment – dobrzej oddaje treść którą chciałem przekazać. Odnośnie tekstów po rusku – wydaje się mi słusznym operowanie w tej dyskusji od czasu do czasu tekstami w oryginalnym języku / czy to ukraińskim czy łemkowsko- rusińskim/. Zapewne nawet pobieżnie porównując słownictwo np. artykułu p.Bogdana Huka o Zalesiu, wierszy łemkowskich, linkowanych kiedyś przeze mnie piosenek a i ostatnich cytatów – z pewnością dostrzegasz różnice i podobieństwa Jak jeszcze dołożyć do tego linkowane przeze mnie kiedyś „Zeszyty thalerchowskie” pisane przedwojenną „ukraińszczyzną” dostrzeżesz różnice językowe. Uważam, że dobrze jest przypominać język „naszych dziadów”.)))))))) Czytam ciąg dalszy Lutowisk – tragiczna to historia ale i pasjonująca, a także dość uniwersalna w ilustracji galicyjskich losów. Linkujesz mi tekst o intensywnej „katolicyzacji” dzieci z małżeństw mieszanych z Białostoczczyzny. Przyjąłem go z trochę z „mieszanymi uczuciami”. Bowiem przedstawiony tam los dziecka z mieszanego religijnie małżeństwa – świadczy przede wszystkim o bardzo niezdrowej atmosferze w opisywanej tam rodzinie. Bo i co to za para dorosłych ludzi, którzy nie mogą się dogadać w tej kwestii i mieszają w swe rozgrywki Bogu ducha winne dziecko a i księdza katolickiego, który, jak mi się wydaje "wpakował się" niechcący w ów konflikt rodzinny ??? A próba interpretowania /przez autora artykułui/tego przykrego incydentu jako przykładu na katolicki prozelityzm też nie wydaje mi się słuszna. Przepraszam za dość frywolną interpretację wskazanego tekstu – ot takie moja refleksja. Faktem jest że kwestia wiary i wychowania dzieci w ramach małżeństw mieszanych /córki szły po wierze matki – synowie przejmowali wiarę po ojcu/ regulowana kiedyś była stosownymi umowami parafialnym, w których normowano również zasady obchodzenia świąt kościelnych. Kiedyś, na początku tej dyskusji cytowałem fragment takiej umowy /bodaj z konca XIX wieku/ a dotyczącej właśnie podrzeszowskiego Zalesia. A sprawy tej dotyczył nawet stary żart – jak to Iwan skarżył się Batiuszcze ,po urodzeniu przez żonę –Polkę bodaj piątej córki – że go Polki obskoczyły. Na to Pop stwierdził – Staraj się Iwan dalej, może i nam coś się urodzi !! )))))) Ale teraz sprawa najważniejsza - mamy przecież wspólny Wielki Tydzień i wspólne Święta. Aby jakoś do tego nawiązać przesyłam link na temat obyczajów wielkanocnych na Łemkowszczyźnie : free.ngo.pl/nslowo/index_1024.htm Zawierającym rozmowę z Ojcem-mitratem Michaiłem Fiecuchem – administratorem Grekokatolickiej Cerkwi w Krakowie Opowiadającą o tym .... як святкували Пасху на Лемківщині. Przepraszam za kolejny ładunek „bukw” – ale tekst wydaje mi się i ciekawy i pouczający. Mam nadzieję że przed świętami będzie jeszcze okazja o tym porozmawiać jak i przesłać sobie wiadomość ,że „ Hristos woskres,Hristos woskres, Hristos woskres’...........))))!!!Woistinno woskries!!!!! Gdyby czasem pochłonęły mnie całkowicie świąteczne porządki, kraszenie jaj i pomoc przy pieczeniu bab wielkanocnych , a i obrzędy Tryduum Paschalnego to ..... Proszę wszystkich czytających i piszących o przyjęcie SERDECZNYCH ŻYCZEŃ ZDROWYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT ZMARTWYCHSTANIA PAŃSKIEGO a i TAKIEJ ŁADNIE ROZWIJAJĄCEJ SIĘ WIOSNY Ps A co do określenia – „dłuższej przerwy” to czuję się zaszczycony ,że jeden dzień przerwy w korespondencji wydał Ci się aż długi ))))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Wielkanoc na Lemkowszczyźnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 18:52 Muszę uzupełnić do swego linku /z uwagi na trudność wejsćia na link/ - artykuł- wywiad pt Великдень на Лемківщині. Бідно, але в себе - Wielikdień na Lemkiwszczyni. Bidno ale u siebie. Można znależć na wskazanym linku wchodąc na "Łemkiwskie storinki - archiw". Wywiad zaczyna się od słow :Розмова з о. митратом МИХАЙЛОМ ФЕЦЮХОМ, нар. 1935 р. у с. Рихвалді, адміністратором греко-католицької церкви у Кракові Багато – як не більшість – звичаїв, зв’язаних з Великоднем, завмерло з днем, коли лемків виселено з їх рідних земель. Протягом перших років було майже неможливо підтримувати свої традиції (брак храмів і духовенства). Пригадаймо, як святкували Пасху на Лемківщині. Co w wolnym tłumaczeniu znaczy - Wiele- jak nie większość zwyczajów związanych z Wielkanocą zamarło z dniem kiedy Łemków wysiedlono z rodzinnych ziem. Kontynuowanie swych tradycji było niemożliwe przez kilka lat po wysiedleniu /brak cerkwi i duchowieństwa/. Porozmawiajmy jak świętowano Paschę na Łemkowszie.... A dalej niezmiernie barwna choć krotka opowieść ... namawiam Radku na skupienie sie i próbę odczytania tego pieknego tekstu. Pozdrawiam raz jeszcze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Porcja linkow IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.04.04, 19:32 Witam. Dziekuje za kolejny tekst, niestety jeszcze nie znalazlem czasu aby spokojnie poczytac. Jak pisalem wczesniej "po rusku" czytam powoli, co nie zmienia faktu ze z przyjemnoscia przeczytam. Roznice jezykowe miedzy wspomnianymi (i zlinkowanymi) tekstami rzucila mi sie w oczy. Niestety moja znajomosc ukrainskiego nie jest zbyt duza i trudno mi sie obszerniej wypowiedziec. Widze roznice, ale wiecej chyba podobienstw. Tez uwazam, ze warto przytaczac teksty pisane "bukwami". Z jednej strony to jezyk naszych przodkow, z drugiej kazde poszerzanie wiedzy wzbogaca. W tekscie podanym ostatnio przeze mnie rzuca sie przede wszystkim (moim zdaniem) w oczy chora sytuacja miedzy ludzmi. To nie wina Kosciola katolickiego czy Cerkwi, problem jest w swiadomosci ludzi. Swoja droga dziwne malzenstwo... Sytuacja z uregulowaniem prawnym przynaleznosci religijnej dziecka malzenstwa mieszanego miala miejsce w zaborze austriackim, co do zaboru rosyjskiego to chyba tak nie bylo (Jesli ktos wie cos na ten temat to prosze o info). Mysle, ze przed Swietami uda mi sie jeszcze odezwac, jesli nie to oczywiscie zycze Tobie i wszystkim czytaczom Spokojnych i Zdrowych Swiat. Zycze aby te Swieto mialo wymiar nie tylko konsumpcyjny (chociaz dobrze zjesc tez rzecz wazna), ale i duchowy. Jesli juz jestesmy przy swietach to polecam www.pysanka.com W naszych rozmowach poruszamy tematy Unii, Rusinow, troche z boku sa tematy bialoruskie (coz nie tego dotyczy watek). Tym razem podesle jednak watek bialoruski, glownie dlatego ze dotyczy Unii. Drugi z tych linkow to malenka szpileczka. www.brestonline.com/History/bh3.shtml www.brestonline.com/History/bh5.shtml Teksty te pokazuja bialoruski punkt widzenia na wspolna Polsko-Ruska historie. Na tym portalu polecam galerie, mozna zobaczyc Brzesc i Puszcze Bialowieska. Odbieglem troche od glownego watku, ale mysle ze teksty sa tego warte. Teksty sa po angielsku, jest tez wersja bialoruska, ale tu mysle ze byly by problemy ze zrozumieniem. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko PrzPraw 09.04.04, 09:42 Przeczytałem Wolfie artykół w Przeglądzie Prawosławnym - list do Polki prawosławnej. Tak się skłąda że znam autora i jego poglądy na żywo. Ot takie pobożne życzenia. Nie zapominajcie korzeni, pamietajcie, przypomnijcie sobie... Wiesz dobrze że to nie dociera do tych ludzi. A list jest opinią pojedyńczego człowieka czy grpy ludzi. Stanowisko cerkwii jest inne i stąd może sytuacja, w któej pojawiają się takie listy. Cerkiew przeczekuje - na co dzień po rosyjsku, coraz więcej po polsku i wcalę się niedziwię że młodzież uważa się za Polaków. To bolesne, ale nie wzięło się znikąd. Polityka PP zresztą w tej kwestii jest podobna. Nie zaczepiać tematu. Co najwyżej, to co wyżej pisałem, jakieś mętne deklaracje wschodniego pochodzenia, dużo rusofilstwa i słowianoflstwa, a co przy tym naturalne nie tolerowanie odrębności białoruskiej czy ukraińskiej. Bo jak wiesz dla Rosjan i rusofilów Ukraińcy i Biąłorusini to tacy otumanieni chłopi rosyjscy. Na Forum Słowiańskim wypowiada się często osobnik 1410. W podobnym rusofilskim tonie. A małżeństwa mieszane na Podlasiu - to temat rzeka. Dla prawosławnych z reguły oznaczają odejście od wyznania przodków. Jest to tragiczne zmierzanie do zaniku prawosłąwia w Polsce, ale księża puki co mało się tym przejmują. NA razie jest się z czego wyżywić. Odchodzenie od swego wyznania jest chyba głównie spowodowane niską świadomością religijną. Móie się o niskiej świadomości narodowej rusinów podlasia, ale religijna jest też nie zawysoka. Dopuki żyją rodzice to chłopakjeszcze ożeni się w cerkwi z katoliczką, ale jak c odejdą żonaz reguły bierze dzieciaka i przechrzcza w kościele. Trudno się jej dziwić w końcu jest matką, a ojciec z reguły nie interesują się tą stroną wychowania dziecka bo i jego nie specjalnie ktoś wychowywał. Na tym zakończę. Poczytam jeszcze linki z bresta które podżuciłeśi jadę na wieś świętować. Weselych swiat wsim czytaczam forum gr w rzesz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Pozdrawiam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.04, 15:51 Andrzej- straszny pesymizm przebija z Twojego kolejnego postu - więcej optymizmu Bracie. Wiosna idzie. Tak mówisz smutnie o Podlasiu - a co ja mógłbym powiedzieć optymistycznego o Galicji. O zamilkłych i żyjących niejako w ukryciu Rusinach podkarpackich? O ciszy internetowej Ukrainców przemyskich? O smutnych widoku biednych Ukraińców /z zagranicy"/ handlujących byle czym na rzeszowskich placach targowych ??? O zapomnianych cerkiewkach i wiejskich kapliczkach?? Ale mimo wszystko nie jest tak żle )))))) Wiosna idzie ??? Radku, Andrzeju - wypoczywajcie, świętujcie - czego i sobie życze. Do zobeczenie na forum po świętach. Już niedługo powiemy sobie i najbliższym "Hristos woskries" Pozdrawiam serdecznie Ps Radku - mam prośbę powiedz na ile znasz "moje" Podkarpacie - nim zacznę skrócony przewodnik - zaproszenie na ten teren - oczywiście "rusińskim" szlakiem :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Zaprawde zmartwychwał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.04, 12:01 Woistinno woskries!!!! Ja wróciłem o 1 w nocy. Było pięknie."Doładowałem akumulatory" Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Zaprawde zmartwychwstał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.04, 16:32 Przepraszam,że literówkę - błąd w tytule poprzedniego postu Myślę,że warto upamiętnić tekst z Wyborczej w naszej dyskusji : "Wielkanoc u grekokatolików Anna Gorczyca 09-04-2004, W niedzielę w kościołach katolickich, cerkwiach grekokatolickich i prawosławnych wierni będą świętować Zmartwychwstanie Chrystusa. Dziś wszyscy szli święcić pokarm. - Wspólne obchodzenie świąt przez wszystkich chrześcijan zdarza się raz na kilka lat. A to dlatego, że w obrządku wschodnim data świąt wyznaczana jest wg kalendarza juliańskiego, a w kościele rzymskokatolickim wg gregoriańskiego. Różnice między świętami sięgają czasem więc nawet pięciu tygodni. Termin świąt Wielkanocnych w obrządku wschodnim wypada po pierwszej pełni księżyca, po przesileniu wiosennym. Tak to wynika z ewangelii - tłumaczy greckokatolicki ksiądz z Rzeszowa Miron Michaliszyn. W tym roku wszyscy chrześcijanie świętują w tym samym czasie. Wielkanocne uroczystości u grekokatolików, podobnie jak w kościele rzymsko- katolickim rozpoczęły się już w czwartek. - To na pamiątkę ostatniej wieczerzy z apostołami - przypomina Michaliszyn. Wczoraj w cerkwiach odprawiono liturgię nazywaną "carskie czasy", a po południu w czasie "wełykiej weczyrni" Jezus Chrystus został złożony do grobu. W obrządku wschodnim jest to symboliczny grób. Na specjalnym ołtarzu umieszcza się "płaszczenicę" - tkaninę z wizerunkiem Chrystusa, wzorowaną na całunie turyńskim. - Miłujący Boga Józef zdjąwszy z krzyża, całunem owinąwszy i pachnącymi olejkami Twoje uwielbione ciało w grobie nowym złożył - ksiądz Miron tłumaczy napis umieszczony na płaszczenicy. Najważniejsza wielkanocne uroczystość, czyli jutrznia zmartwychwstania, w niektórych cerkwiach rozpoczyna się w niedzielę tuż po północy. W większości świątyń odbywa się jednak wczesnym rankiem w niedzielę. Tak jak w kościele rzymsko-katolickim kapłan i wierni trzykrotnie obchodzą w procesji świątynię. - U nas w tej procesji niesie się płaszczenicę. A w Galicji przyjęło się, że przed płaszczenicą znajduje się także ikona zmartwychwstałego Chrystusa. To symbol, że Chrystus przezwyciężył śmierć . Po procesji kapłan trzykrotnie puka do drzwi świątyni, a potem trzy raz oznajmia światu "Chrystus woskres!". Dopiero po tym rozpoczyna się liturgia - wyjaśnia ksiądz Michaliszyn. - Dla naszego obrządku charakterystyczne jest święcenie chleba po jutrzni. Specjalnie upieczony bochenek tzw. artos ma przypominać również o tym naszym chlebie powszednim. Artosem dzielimy się w czasie nabożeństwa św. Tomasza tydzień po Wielkanocy - opowiada grekokatolicki duchowny . A po jutrzni wszyscy idą do domów na śniadanie. Katolicy obrządku wschodniego i zachodniego niczym się tutaj nie różnią. " Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Barbara Sikora Re: Zaprawde zmartwychwstał IP: *.artcom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.05, 23:36 Każda sposobność wydaje mi się dobra, żeby pozdrowić serdecznie Księdza Mirona Michaliszyna i pokłonić się Mu. Z Księdzem zetknęłam się w Jaworznie, gdzie współorganizowałam kolejną uroczystość w imię tak pożądanego polsko- ukraińskiego zrozumienia na gruncie kultury. Ksiądz Michaliszyn, zaproszony wtedy do Jaworzna przeze mnie, okazał się człowiekiem ogromnie przyjaznym, pełnym głębokiej delikatności i równocześnie ideowości; mądrym sojusznikiem sprawy, której wówczas służyliśmy. Jestem całkowicie przekonana, że te same zalety dostrzegli w Nim ci, co mieli okazję spotykać się z Nim później. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Barbara Sikora Re: Zaprawde zmartwychwstał IP: *.artcom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 01:35 Każda sposobność wydaje mi się dobra, żeby pozdrowić serdecznie Księdza Mirona Michaliszyna i pokłonić się Mu. Z Księdzem zetknęłam się w Jaworznie, gdzie współorganizowałam kolejną uroczystość w imię tak pożądanego polsko- ukraińskiego zrozumienia na gruncie kultury. Ksiądz Michaliszyn, zaproszony wtedy do Jaworzna przeze mnie, okazał się człowiekiem ogromnie przyjaznym, pełnym głębokiej delikatności i równocześnie ideowości; mądrym sojusznikiem sprawy, której wówczas służyliśmy. Jestem całkowicie przekonana, że te same zalety dostrzegli w Nim ci, co mieli okazję spotykać się z Nim później. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Barbara Sikora Re: Zaprawde zmartwychwstał IP: *.artcom.pl / 194.6.246.* 20.01.05, 01:35 Każda sposobność wydaje mi się dobra, żeby pozdrowić serdecznie Księdza Mirona Michaliszyna i pokłonić się Mu. Z Księdzem zetknęłam się w Jaworznie, gdzie współorganizowałam kolejną uroczystość w imię tak pożądanego polsko- ukraińskiego zrozumienia na gruncie kultury. Ksiądz Michaliszyn, zaproszony wtedy do Jaworzna przeze mnie, okazał się człowiekiem ogromnie przyjaznym, pełnym głębokiej delikatności i równocześnie ideowości; mądrym sojusznikiem sprawy, której wówczas służyliśmy. Jestem całkowicie przekonana, że te same zalety dostrzegli w Nim ci, co mieli okazję spotykać się z Nim później. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Prawdziwie zmartwychwstał, alleluja. IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.04, 18:31 Tak brzmi poprawna forma tego pozdrowienia w Kościele Rzymskokatolickim. Akumulatory podładowywałeś u św. Trójcy na Targowej? Czy będzie nietaktem zapytać czy to akumulatory religijne, estetyczne, czy moze etniczne? A może wszystkie po troszku? z życzeniami zdrowych Świąt Elekon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Prawdziwie zmartwychwstał, alleluja. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.04, 19:30 Elekon zapytał > Czy będzie nietaktem zapytać czy to akumulatory religijne, estetyczne, czy moze > > etniczne? A może wszystkie po troszku? W kolejnośći ładowania :-) - miejsce ładowania - kościól katolicki sposób ładowania - post i modlitwa Akumulatory 1.religijne 2.estetyczne O etnicznych nic mi wiadomo - te będe ładował w trakcie wiosennych i letnich wypraw. Życzenia odwajemniam Uff - wracam do stołu- bo wołają :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Swieta IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.04.04, 17:59 Witam czytajacych i piszacych. W przerwie miedzy jednym, a drugim posilkiem postanowilem skrobnac dwa slowa:) Bardzo ciesze sie, ze w tym roku chrzescijanie obrzadku wschodniego i zachodniego swietuja razem. Jesli chodzi o "ladowanie akumulatorow" to faktycznie takie nocne nabozenstwo oprocz doznan religijnych oferuje rowniez przezycia estetyczne. Wracajac do poprzednich postow i twojego Piotrze pytania to moja znajomosc Podkarpacia jest niestety bardzo mala, wiec prosze o przewodnik z objasnieniami:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Swieta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.04, 20:52 Poniewaz jestem po kilku "głebszych" i przed wieczornym spacerem z moją lubą i natrętnym "kundlem'- to tylko krótko. O estetyce. Otóz w "moim" kościele grób "Pański" ozdobiony był sporych rozmiarach reprodukcją "złożenia do grobu" Carravagia a nocne nabożeństwo oprócz cudnym spiewem były zdobne reproduckją sporych rozmiarów ruskiej Ikony Objawienia Pańskiego / owa scena gdy Pan okazał się uczniom za zamknietymi drzwiami "z obawy przed Żydami"/która stanowiła centralną część oltarza. A kolejne nabiożenstwa Wielkiego Czwartku, Piątku i Soboto-Niedziele pogrązyły mnie w sielsko-anielsko-nabożnym nastroju. Sława Isusu Christu Pozdrawiam serdecznie Ps A jutro do pracy a uuuuu :((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Remanenty poświąteczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.04, 16:53 andrijko napisał: > Chrystos Woskres Woistinno woskries Zaprawdę zmartwychwstał A będę się upierał przy poprawności/albo równouprawnienia/ tego,nieco archaicznego polskiego odzewu - Elekonie, Albowiem czytam w internetowym słowniku j.polskiego: sjp.pwn.pl/haslo.php?id=70479 zaprawdę /podniosle/ «istotnie, rzeczywiście, doprawdy, naprawdę» Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: zanim kur zapieje, trzykroć się mnie zaprzesz. (Ewangelia św. Jana) Zaprawdę godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne, abyśmy zawsze i wszędzie Tobie składali dziękczynienie. (Liturgia Eucharystyczna) Radku z dużym zainteresowaniem przeczytałem twoje linki z Briesteczczyny - napisane dobrym angielskim, czytelnie, bez "bolszewickiego" zadęcia i ... dość obiektywnie. Krytycznie oceniają okres uni brzeskiej i czasy przedrozbiorowe /np z delagalizacją prawosławia/.Owszem piszą o okresie międzywojennym ,że pozbawiano mniejszości białoruskiej praw do nauki ojczystego języka,zaniedbywano gospodarczo teren Brześcia i polskiej Bialorusi,ssyłano białoruskich działaczy do Berezy. Ale rownoćześnie szanowano własność prywatną i prawa obywatelskie .Piszą o kontraście /pozytywnie/ w stosunku do Białorusi opanowanej i sterroryzowanej przez bolszewików.Tekst ciekawy i warty zachowania. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Remanenty poświąteczne IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.04, 17:48 A, skoro chodzi o tłumaczenie ("woistinno"=zaprawdę (?)), to w porządku. Ja podałem brzmienie pozdrowienia z tradycji rzymokatolickiej, w nadziei, że skoro świętujemy razem, moze kogoś z nie-rzymokatolików czytajacych to forum to zainteresuje. Jak widzisz też, Piotrze, zamieszanie rodzi się i z tego, że chyba pogubiłem się :), w czyim: rzymo-, czy grekokatolików piszesz do naszych "zarzeszowksich" Gości. Zastanawiam się nad sobą: co by było, gdybym miał dość "świeżą" świadomość różnokulturowego pochodzenia i różnych obrządków, ich zmiany, nie całkiem dobrowolnej; jednym słowem historię podobną do Twojej. I myślę, że chyba miałbym twardy orzech do zgryzienia. Widzę po tym forum, że bardzo emocjonalnie identyfikujesz się z "ruskością", więc wewnętrzne pytanie o przynależnosć wyznaniową też się pewnie czasem pojawi? Wybacz, że tak ciekawsko grzebię w Tobie, ale mam nadzieję, że anonimowość forum w wystarczajacy sposób jest w stanie ochronić Twoją prywatność. A odniesienie się do moich pytań może dać odpowiedź o dylematy i odczucia jakiejś części Rzeszowian i posłużyć do lepszego ich zrozumienia. Skoro więc nocne nabożeństwo i ikonostas, to chyba można przyjąć, że odpowiedziałeś na poprzednie moje pytanie (dzięki). A czy możesz, Piotrze, powiedzieć, co dalej, skoro grekokatolickie nabożeństwa pojawiły się już w Rzeszowie? A może masz znajomych, którzy są w podobnej sytuacji? Czy więc w niedzielę serce ciągnie do chóru głosów, co przed Ikoną pewnie śpiewają: "Sława Isu Christu", czy może jednak do tych, z którymi przez wiele lat, zapewne od dzieciństwa, śpiewało się "Chwała na Wysokości Bogu"? Gdzie więc koniec końców, Bóg słucha Waszego/Twojego cotygodniowego uwielbienia? Czy chcesz, i o ile chcesz, formalizować ewentualny "powrót do źródeł"? Wybacz, że pytam o tak osobiste sprawy: niekoniecznie musisz pisać o sobie (choć tak byłoby pewnie najlepiej), ale jak ten problem wygląda w środowisku, którego jesteś - nie mów mi, że nie - bardzo reprezentatywnym i kompetenntnym na tym forum przedstawicielem? Znam historie osób, które takie "odświeżanie pochodzenia" i dylematy przynależnościowe mocno przeżywały. Które nie potrafiły się opowiedzieć, kim, pod względem narodowym, się czują. Nie wiem, czy czasem nie jest tak, że przysługa większego wyboru narodowości, obrządku, staje się duchową presją wywieraną na ludzi, którzy niekoniecznie o nią się dopominają, bo są obywatelami dwóch kultur, dwóch narodowości, i jest im z tym dualizmem dobrze. Mam cały czas wrażenie, że los nie obchodził się dobrze ze spolszczonymi (albo spolszczanymi) Rusinami, i że byli oni, i chyba ciągle są, jakąś kartą przetargową w targach i sporach nacjonalistów polskich i nacjonalistów ukraińskich. Co więc gra w duszy potomków rzeszowskich grekokatolików, często z domieszka czysto polskiej krwi: Szewczenko czy Mickiewicz, a może obaj jednocześnie? Pozdrawiam Elekon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Remanenty poświąteczne 2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.04, 20:49 "Ciągnie" mnie do "rusińości" - no pewnie!!! Ale na Targowej byłem tylko raz i to ukradkiem,na tej pierwszej mszy .Boję sie tego ewentualnego powrotu - tak jak bym nie chciał przezywać tragicznych rozterek moich przodków. No ale patrzę z pełnym podziwem na działalność Księdza Michaliszyna. Podziwiam samozaparcie lubelskich i przemyskich grekokatolików. Ostatnio oglądałem cykl filmowy o Mistrzu Nowosielskim,o Jego autorstwa ikonostasie w grekokatolickim kosciele seminaryjnym w Lublinie, przy okazji wysłuchalem ciekawych refleksji m.in. Ks. Prob. Batrucha - "szefa" obecnego tu kiedyś Diakona Piotra. A "Tridialne" wieczory i noc sobotnio-niedzielną spedzilem u rzeszowskich Saletynów - to jedyny chyba rzeszowski kosciół gdzie nie ma rutyny, dretwoty powtarzanych formuł,banału i "tacowej" pazerności ktore gdzie indziej zabiły duchowość. To tyle Elekonie - gwoli wielkanocnego znaku pokoju :-)) Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Remanenty poświąteczne 2 IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.04, 21:19 Dzięki za odpowiedź. Jestem pewnie ostatnim, którego uwag i wniosków chciałbyś tu słuchać. Ale dziękuję Ci szczególnie za jedno, bardzo osobiste zdanie: > Boję sie > tego ewentualnego powrotu - tak jak bym nie chciał przezywać tragicznych > rozterek moich przodków. Myślę, tacy jak Ty mają szansę łączyć nas i Was. Nie jest łatwo być pośrodku, zbiera się razy z obu stron, ale naprawdę warto, bo wtedy można oddać nieocenione przysługi na drodze wzajemnego porozumienia tych, którzy jeszcze wczoraj się szczerze nienawidzili. Ponoć błogosławieni pokój czyniący, a tacy ludzie z pogranicza, jesli tylko chcą, mogą na to, w czym u innych biora górę emocje, popatrzeć z dystansu i bardziej obiektywnie. Mogą być zaporą dla dla obustronnego podsycania nienawiści i zapamiętania. Życzę tego i Tobie, i pozostałym. To nie jest już chyba rzecz, której owoce zbierzemy my, ale warto pomyśleć o tych, co po nas zostaną. A co do znaku pokoju, postaram się nie nadużywać (swoją obecnością tu) Waszej cierpliwości; no ale wciąż jeszcze mamy wielkanocną Oktawę, więc może jeszcze zdążę bezpiecznie zakończyć te korespondencję, zanim skończy się Tydzień Łaskawości. ;) Aczkolwiek nie wykluczam, że będziesz mi go kiedyś musiał przekazać (a ja Tobie) u Saletynów na mszy. Ja na Triduum niestety, w tym roku nie byłem, stąd moje niezorientowanie co do scenerii liturgii, i niniejszym proszę o jego wybaczenie. Taki to ze mnie Polak-katolik :) wszystkiego dobrego i znikam. Elekon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Piotrowi i Elekonowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 14.04.04, 21:58 Witam Widze, ze Elekon poruszyl ciekawy temat - powrot do korzeni. Pisalem juz tutaj o swojej drodze, ale dorzuce jeszcze kilka refleksji ktore nasunely mi sie po lekturze Waszych postow. Chyba kazdy ma w zyciu moment w ktorym zastanawia sie kim jest. Dlugo odrzucalem ruska czesc swojej tozsamosci, chociaz wiedzialem o niej (bardzo niewiele, ale wiedzialem). Pozniej przyszly pytania na ktore czesc rodziny nabierala wody w usta, dlugie rozmowy, poszukiwania w ksiazkach itp... U mnie sytuacja byla jeszcze bardziej niejasna, poniewaz czesc rodziny to spolonizowaniu Bialorusini, czesc z pochodzenia Ukraincy. Moja swiadomosc jest ruska, raczej sklaniam sie ku ukrainskosci, wynika to z faktu ze wlasnie w mojej rodzinie przechowaly sie ukrainskie zwroty, slowa i u tych moich bliskich pozostala pamiec o "ruskosci". Jak wiecie mieszkam w Warszawie, tu sie urodzilem. W dziecinstwie (szkola podstawowa) zauwazylem ze moja mama uzywa "dziwnych" slow, ale dopiero okolo 20-tego roku zycia dowiedzialem sie ze to autentyczne "ruskie" slowa z Podlasia. Pamietam do dzis pierwsza wizyte w cerkwi, mialem moze 10-12 lat, mama zabrala mnie do cerkwi zeby zobaczyl jak tam jest... Pozniej, wiele lat pozniej, poszedlem do cerkwi na liturgie, do dzis pamietam lek i niepewnosc jaka mi towarzyszyla. Pamietam tez, ze bylo to dla mnie ogromne przezycie duchowe, religijne. Dzis moja tozsamosc jest jako tako uksztaltowana, jest to efektem swiadomego wyboru. Mialem dzis podeslac kolejna czesc "Lutowisk", ale Wasze posty sklonily mnie do osobistych wynurzen. Jesli zanudzilem czytajacych to prosze o wyrozumialosc. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Czas w drogę Radku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 17:38 Witam Fajnie, że moja i Elekonowa wymiana świątecznych uprzejmości pobudziła Cię do kolejnej porcyjki ciekawych /naprawdę!!!/ refleksji. Pisząc wcześniej o „tragicznych rozterkach” przypomniał mi się „wiersz- nie wiersz” nabazgrany przeze mnie przed wielu laty jako jakaś tam refleksja Chcieli zapomnieć o swej przeszłości Bo jak wyrazić swój strach i żal Tak zapomnieli swą ruską mowę Ukryli przeszłość na kufra dnie Wchodząc w gorliwość nowej wiary Bez tłumaczenia kim kiedyś byli Dziś pozostała garść starych zdjęć Wspomnienie ludzi których już nie ma Ruskie litery w pożółkłej książce . A teraz pierwszy cykl o „moim” ruskim Podkarpaciu. Gdybyś się tu wybierał własnym środkiem lokomocji to na pewno wjazd na ten teren warto zacząć od Sandomierza i jego czysto polskich ale jakże pięknych zabytków, zimnego piwa w kafejce na tamtej starówce, wędrówce po starych kościołach – a i katedry /z pamiętnymi antyżydowskimi w swej tematyce/ obrazami zawieszonymi w głównej nawie, a i pięknym romańskim św. Jakubie, podziemiach pod rynkiem, zrobić sobie zdjęcie przy rynkowej studni, przecisnąć się wąską uliczką zwaną uchem igielnym czy ten wejść na bramę opatowską. A potem ruszyć na południowy wschód w stronę Leżajska. A tam to już i piękny klasztor bodaj, bernardyński otoczony siedemnastowiecznymi murami obronnymi, kościołem -bazyliką ze sławnymi organami /bodaj trzecimi w Polsce- po Oliwie i Kamieniu Pomorskim?, stary rynek z kościołem farnym i ratuszem w północno wschodnim narożniku, cerkwią w narożniku południowo wschodnim i ... położonym niedaleko od cerkwi starym kirkutem żydowskim z grobem Rabbi Emilelecha- odwiedzanym przez tysięczne pielgrzymki chasydów z całego świata.Niestety synagoga tutejsza nie zachowała się spalona przez Niemców. Ale warto przejść się straymi uliczkami tego miasteczka pośród kamieniczek pamiętających dawnych mieszkańców - Polaków ,Ukraińców i Żydów zgodnie żyjących tutaj do tamtej wojny. Ale w rynku nie można przeoczyć też dawnego budynku „Proświty” znajdującego /prawie na wprost cerkwi/ się przy spadzistej drodze przy zjeździe w dolinę Sanu. Ciekawa jest jego architektura – ja bym ją nazwał „secesją kijowską” nawiązującą do ruskich stylizacji. Na przedmieściach Leżajska warto wstąpić i do Starego Miasta- wioseczki z ciekawą cerkwią , na most na Sanie przy drodze do Kuryłowki, a i do pobliskiej Ożanny /którą kiedyś opisywałem w letnich postach/. Z Leżajska – na pewno ruszyłbym dalej w stronę Jarosławia – zatrzymując się z pewnością w Sieniawie – ciekawym miasteczku nad Sanem, z pięknie odremontowanym zespołem pałacowo-parkowym / mieszczącym obecnie niezły hotel/, cerkwią w osiemnastowiecznym kościele / ż zabawną cebulą na kalenicy dachu/- dzisiaj zazwyczaj głucho zamkniętej, zabytkowym układem rynku i cmentarzem na którym pochowani są m.in. moi pra pra z rodu Wachnianinów, w tym świaszczennik z tej cerkwi. To z tej miejscowości wywodzi się m.in. Anatol Wachnianin – lwowski profesor, ukraiński kompozytor przełomu 19/20 wieku /a i kuzyn mojego pradziadka/. Z Sieniawy ruszyłbym dalej w stronę Jarosławia – ale o tym może w następnym post-cie. Mam nadzieję że moja pisanina zachęci Cię i innych czytających do wędrówki na Podkarpacie- planuje też napisać o wariancie dla pieszego /amatora pks-u, pkp-u i autostopu :-9/– ze startem oczywiście z Rzeszowa. Skrobnę też co nieco uwag natury technicznej- tj gdzie przespać, co zjeść – o ile weny twórczej nie zabraknie. Pozdrawiam serdecznie - sorry za dawkę grafomanii - "ale takie to już moje hajdamackie prawo" :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Dzięki IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.04, 23:23 Uprzejmości uprzejmościami, a strach z przedłużającej się wymiany zdań - strachem ;). Prawda Piotrze? :))) Wolfie, i Tobie także dziękuję za to osobiste, ciekawe świadectwo. Serdecznie pozdrawiam i przechodzę już na sporadyczny podgląd. Elekon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Bieszczadzka wielkanoc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.04, 17:36 Pisałem tu kiedyś o pełnej sprzeczności postaci Abp Michalika z Przemyśla. Proszę poczytać o wyczynach jego owieczek z bieszczadzkiej Mchawy - w trakcie tegoriocznej Wielkanocy "W Wielkanoc wierni Kościoła grekokatolickiego chcieli w Machawie odprawić mszę. Miejscowa społeczność katolicka nie wyraziła na to zgody Sporna kapliczka www.pressmedia.com.pl/sn/publicystyka/d2.asp?u_file=V%2ETXT Arcybiskup Jan Martyniak wystąpił do władz gminy Baligród o przekazanie wiernym Kościoła greckokatolickiego przydrożnej kapliczki w Mchawie. W Wielkanoc kaplica stała się przyczyną nieporozumień pomiędzy wiernymi obrządku wschodniego i mieszkańcami miejscowości. Nie ma u nas wyznawców tego Kościoła. Osoby, które tutaj przyjechały w Wielkanoc, pochodzą spoza naszej wsi – mówią mieszkańcy Mchawy. Poza tym, jak twierdzą, obiektem opiekują się od ponad 60 lat, remontują go i doglądają. - W tej chwili kapliczka jest własnością skarbu państwa. Zgodnie z art. 60 ustawy o stosunkach państwo - Kościół, prawo do obiektu mają ci, którzy go użytkują, w tym przypadku parafianie z Mchawy. Dlatego też osobą kompetentną do podjęcia decyzji w sprawie ewentualnego przekazania kapliczki grekokatolikom jest wojewoda podkarpacki, a nie gmina – tłumaczy wójt Baligrodu Tadeusz Wrona. Do swojego pisma, skierowanego na ręce wójta, arcybiskup Martyniak dołączył również dokumenty, z których wynika, że do 1947 roku obiekt był użytkowany przez wiernych obrządku greckokatolickiego. Ten fakt potwierdza również ksiądz proboszcz z Mchawy Stanisław Curzytek. - Przed wojną co roku w sierpniu, przy tej kapliczce odbywał się odpust greckokatolicki. Jego tradycje podtrzymujemy do dzisiaj – mówi. Napięcie w sprawie kapliczki zaczęło rosnąć, kiedy stan techniczny cerkwi w Baligrodzie gwałtownie się pogorszył i ze względów bezpieczeństwa obiekt zamknięto. – To wszystko przez niewłaściwie prowadzone prace remontowe. Przez ostatnie 16 lat cerkiew uległa większemu zniszczeniu niż przez pół wieku po wojnie, w czasach komunizmu – mówi pragnący zachować anonimowość mieszkaniec gminy Baligród. Władze gminy twierdzą jednak, że zrobiły w tej sprawie wszystko, na co pozwoliły im fundusze. – Gmina podjęła próby uratowania obiektu. Zrobiliśmy dach nad prezbiterium, zabezpieczyliśmy stropy przed zawaleniem. Nie mamy tyle pieniędzy, by przeprowadzić całkowity remont obiektu – mówi wójt Baligrodu. - Występowaliśmy do różnych instytucji o pomoc finansową na uratowanie cerkwi, jednak na razie nasze wnioski pozostają bez odpowiedzi – dodaje. Zdaniem wójta, najlepszym rozwiązaniem byłoby przejęcie cerkwi przez grekokatolików. - Mogliby wtedy zabiegać o pieniądze za granicą – mówi. Jednak ubiegłoroczne próby przekazania cerkwi Kościołowi greckokatolickiemu zakończyły się niepowodzeniem. Jego władze odmówiły przejęcia tak zrujnowanego obiektu. Grekokatolicy z gminy Baligród zostali więc bez możliwości odprawiania nabożeństw. Ostatnie próby wykorzystania do tego celu kapliczki w Mchawie nie powiodły się. Nie zgodziła się na to lokalna społeczność. – Obydwaj biskupi, zarówno mój, jak i katolicki, wiedzieli o tym, że chcę odprawić świąteczną mszę w kapliczce w Mchawie. Co więcej, otrzymałem na to ich zgodę, a nawet zgodę proboszcza – mówi grekokatolicki ksiądz Miron Michaliszyn. Faktycznie, taka zgoda była, jednak ksiądz arcybiskup Michalik zastrzegł, że ostateczne zdanie należy do parafian – zaznacza proboszcz Mchawy Stanisław Curzytek. Jego zdaniem, powodem tego, co się wydarzyło w minioną niedzielę, był brak uszanowania woli lokalnej społeczności przez grekokatolików. Zgodziliśmy się na odprawienie mszy podczas święta Jordanu (w styczniu – przyp. G.B.). Jednak na kilka dni przed świętami Wielkanocnymi przedstawiciele naszej Rady Parafialnej pojechali do Przemyśla, by poinformować biskupa, że wolą parafian jest, aby grekokatolicy nie odprawiali w kapliczce świątecznego nabożeństwa. Ksiądz Miron wiedział o tym, a mimo to nie przyszedł porozmawiać i wyjaśnić sytuacji, chociaż był w naszym kościele - mówi ksiądz Curzytek. – Tak, byłem w kościele parafialnym, by się pomodlić. Skoro jednak wcześniej było ustalone, że i biskupi, i ksiądz proboszcz wyrażają zgodę na odprawienie nabożeństwa, uznałem, że sprawa przekazania kluczy do kapliczki jest załatwiona i nie ma po co jeszcze raz o tym rozmawiać. Nie jesteśmy przecież dziećmi – tłumaczy Miron Michaliszyn. Grekokatolicki ksiądz podjął więc próbę odprawienia nabożeństwa. Spotkało się to jednak ze stanowczym sprzeciwem mieszkańców. Kilkudziesięciu ubranych w strażackie mundury mężczyzn zablokowało dostęp do kapliczki. Wszystko trwało kilkadziesiąt minut. Mszy ostatecznie nie odprawiono. Czułem się, jakbym stał przed Piłatem, byłem szarpany i popychany – relacjonuje niedzielne wrażenia ksiądz Miron. Ponadto twierdzi on, że wyznawców Kościoła greckokatolickiego jest w Mchawie co najmniej kilkoro. Potrafi jednak wymienić tylko jedno nazwisko. - Ta osoba jest zapisana w naszej parafii i chodzi do naszego kościoła. W Mchawie nie ma grekokatolików – mówi z kolei ksiądz Stanisław Curzytek. Proboszcz z Mchawy proponuje formalne załatwienie całej sprawy. – Żyjemy w państwie, w którym obowiązuje prawo zarówno kościelne, jak i państwowe. Dlatego uważam, że ksiądz Miron powinien wystąpić do swojego biskupa o przyznanie mu parafii, bo na razie jej nie ma. Powinien spisać wiernych i znaleźć bezkonfliktowe miejsce do odprawiania nabożeństw. A takich miejsc jest w Bieszczadach sporo. Przecież cerkwi tutaj wiele – tłumaczy. GRZEGORZ BOŃCZAK Ilu grekokatolików w Baligrodzie? Dokładnej liczby wiernych Kościoła greckokatolickiego w gminie Baligród nikt nie potrafi podać. Zdaniem wójta, w samym Baligrodzie takich osób może być około trzydziestu, ale nie jest tego pewien. Najbliższa użytkowana cerkiew grekokatolicka znajduje się w Komańczy, oddalonej od Baligrodu o ok. 40 kilometrów. Podobna odległość jest do Sanoka, gdzie również odprawiane są nabożeństwa obrządków wschodnich. Super Nowości z dnia: 16_04_2004" Wstyd !!! Kisęze Czużytku i Abp Michaliku. Zakłamanie i bałamucenie biednych bieszczadzkich owieczek jest widać kontynuowane, jako scheda po Abp Tokarczuku. A Batiuszka Miron niestrudzenie przemierza Podkarpacie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Bieszczadzka wielkanoc IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.04.04, 19:19 Witam. Smutny jest przytoczony przez Ciebie Piotrze artykul. Zastanawia mnie co kierowalo ludzmi broniacymi dostepu do kapliczki. Przeciez Wielkanoc to najwieksze swieto WSZYSTKICH chrzescijan i nic nie stalo chyba na przeszkodzie, aby i wschodni chrzescijanie mogli swietowac Zmartwychwstanie. Dziekuje za "przewodnik wycieczkowy" z poprzedniego postu, postaram sie skorzystac, nie wiem jeszcze czy w czerwcu, czy we wrzesniu, ale wspolnie z moja lepsza polowa ustalilismy ze jedziemy. Mam cicha nadzieje na kontunuacje przewodnika i co wazne, szczegoly techniczne (gdzie spac, jesc itp...) A dawka grafomani nikomu nie zaszkodzi (tak na powaznie to ten, jak napisales, wiersz-nie wiersz sklania do zadumy). Podsylam kolejna czesc "Lutowisk" - zblizamy sie do konca, ale mam juz kilka innych ciekawych rzeczy na podoredziu. "1999 rok Dzwony wykopane, zaaresztowane Kiedy Fedir Hrycuniak przyjechał do Lutowisk, wójt Włodzimierz Podyma zorganizował prace interwencyjne dla bezrobotnych. 16 czerwca 1999 roku na wzgórzu, gdzie stała cerkiew, stawiło się sześciu mieszkańców Lutowisk ze szpadlami i żołnierze z 14. Brygady Pancernej Ziemi Przemyskiej z wykrywaczem metalu. Obok wójta stanął przedstawiciel Biura Pełnomocnika Rządu ds. Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą. Przyszło kilku gapiów. Fedir Hrycuniak podniósł wysoko żelazny łom i uderzył, a spod ziemi wielkim głosem odezwały się dzwony. To ostatnia bojkowska legenda, którą opowiadają w Dudczanach. - Bo naprawdę było inaczej - wspomina pan Fedir. - Pokazałem, gdzie kopać. Ludzie zrobili wielki dół i nic... Zdenerwowałem się, że ktoś wykradł nasze dzwony. Wskazuję inne miejsce, żołnierze sprawdzają wykrywaczem: jest! Kopiemy... To był szrapnel z czasów wojny. Za trzecim razem dopiero trafiliśmy. Z ziemi wydobyto dwa znakomicie zachowane dzwony: wielkiego Iwana i mniejszego Mychajłę. Tylko żelazne serca i koromysła (urządzenia, na których kołyszą się dzwony, po polsku zwane wieszakami) rdza przeżarła. Oba dzwony były bite w Odlewni Dzwonów Rodziny Felczyńskich w Kałuszu koło Stanisławowa (dzisiaj na Ukrainie). To słynny w Europie ludwisarski ród, który odlewa dzwony nieprzerwanie od 197 lat. Dzisiaj mają pracownie w Przemyślu i na Śląsku. Mychajło powstał w 1898 roku, wtedy, kiedy zbudowano cerkiew w Lutowiskach. Prawdopodobnie został ufundowany ze składek parafian. Większy dzwon jest młodszy o około 30 lat. Na bokach kielicha ma napis w języku starocerkiewnym: "Iwan ofiarowany za odpuszczenie grzechów swoich zmarłego Iwana Laszczyńskiego za staraniem Daniła Laszczyńskiego i jego zięcia Mychajły Iwaniwa". Dzwony wykopane 16 czerwca nie trafiły jednak na pustą dzwonnicę w Dudczanach na Ukrainie, ale do policyjnego garażu w Lutowiskach w Polsce. Przed wykopaniem dzwonów minister Stanisław Żurowski, pełnomocnik rządu ds. polskiego dziedzictwa kulturalnego za granicą, ustnie ustalił z ministrem Aleksandrem Fedorukiem, swoim odpowiednikiem w rządzie Ukrainy, że zorganizujemy poszukiwania dzwonów i wyrazimy zgodę na ich wywiezienie, ale tylko na zasadzie wzajemności. Po odszukaniu dzwonów biuro pełnomocnika zażądało od Ukraińców zwrotu obrazu Jacka Malczewskiego "Jezus Chrystus przed obliczem Piłata", a gdy na to nie przystali, rzeźby Cypriana Godebskiego z 1875 roku "Madonna z niemowlęciem", która stoi przy kaloryferze w magazynach muzealnych Lwowa i nigdy nie była eksponowana. Nasze wymagania są coraz mniejsze. Ostatnio chcieliśmy odzyskać mały zbiór broszur, ale i na to Ukraińcy nie przystali i ciągle nie wychodzą ze swoją propozycją. Sprawa dzwonów z Lutowisk stawała nawet dwa razy na posiedzeniach komitetu konsultacyjnego prezydentów Polski i Ukrainy. Ostatnią ostrą notę ukraiński minister przysłał w kwietniu tego roku, ale także nie była poparta propozycją wymiany. Mieszkańcy Dudczan zupełnie nie rozumieją takiego "barteru". W liście do Jerzego Bahra, ambasadora Polski na Ukrainie, pytają, dlaczego nie chcemy zwrócić im symboli kultury duchowej i materialnej ich przodków, dlaczego tak bardzo nam na nich zależy, skoro przez tyle lat, aż do ostatnich czasów, cerkiew, którą nam zostawili, była dewastowana, rozkradana, a wreszcie rozebrana. Anna Zinziuk, której ojcu w czasie pierwszej wojny przyśniła się głowa dziada, mówi, że więcej niż połowa ludzi w Dudczanach nie chodzi do cerkwi, bo to prawosławna świątynia. - Ja przyszła do cerkwi tamtoi nedili, klakała, a meni każut' diwczata: "Wstawajte, bo ne wilno klakaty". A ja jej każu: "Czoho ja budu stojaty i se mołyty jak Żyd...". - A na dzwony to my składowali - dodaje. - To oddajte pany Poliaky. One nasze, ludzke." Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Bieszczadzka wielkanoc i cd. w drogę :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.04, 13:07 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Witam. > Smutny jest przytoczony przez Ciebie Piotrze artykul. Zastanawia mnie co > kierowalo ludzmi broniacymi dostepu do kapliczki. Przeciez Wielkanoc to > najwieksze swieto WSZYSTKICH chrzescijan i nic nie stalo chyba na przeszkodzie, Odnoszę wrażenie że główną przyczyną owej blokady była z jednej strony "bezinteresowna" zawiść tak owego księdza jak i jego owieczek, z drugiej strony - odgórne sterowanie w stylu "Ja temu Martyniakowi pokaże kto tutaj rządzi" . A Święta - ŚWIETA są często na pokaz /tak jak mówienie o ekumeniźmie, braterstwie etc/ a głowną rolę ogrywają równie często bardzo przyziemne i mało przyjemne uczucia. > aby i wschodni chrzescijanie mogli swietowac Zmartwychwstanie. Na szczęscie Oni świetowali - mniejsza o tym w jakim nastroju ":( > Dziekuje za "przewodnik wycieczkowy" z poprzedniego postu, postaram sie > skorzystac, nie wiem jeszcze czy w czerwcu, czy we wrzesniu, ale wspolnie z > moja lepsza polowa ustalilismy ze jedziemy. Mam cicha nadzieje na kontunuacje > przewodnika i co wazne, szczegoly techniczne (gdzie spac, jesc itp...) Radku oto probka : kilka linkow dotyczacych dotychczasowej trasy Proświta w Leżajsku republika.pl/aord/lezajsk_pliki/6186.jpg Rynek w leżajsku republika.pl/aord/lezajsk_pliki/6619.jpg hotel-lezajsk.pl/ www.lezajsk.um.gov.pl/ O sieniawie wiem.onet.pl/wiem/00a3cd.html Na trasie o ktorej będe mówił tj Sandomierz - Leżajsk- Jarosław- Przemyśł - Bircza - Ustrzyki Dolne - Górne - jest już dobrze z możliwościami noclegów , siecią skleików a i knajp w styli "pizza+co sie nawinie".Z resztą zawsze mozna polegać na rozkladanych siedzeniach w aucie,butli gazowej z zapasem zupek i namiociku. Ciekawa jest też trasa od Przemyśla przez dynów w stronę Sanoka - może przed wakacjami też coś dam na ten temat. Co do czasu jazdy - na oglądanie cerkwi, twierdzy przemyskiej - najlepsza jest wczesna wiosna gdy "wściekła zielen" nie wchlonęła wszystkiego - tak maks. do pólowy maja. A jesli o krajobrazy chodzi - to jednak "szaleństwo barw" w przełomie września- pażdziernika. Górki płoną wtedy w żołciach i czerwienia bukowych lasów Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elekon Re: Bieszczadzka wielkanoc IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.04, 23:39 > Gość portalu: Elekon napisał(a): > > > Uprzejmości uprzejmościami, a strach z przedłużającej się wymiany zdań - > > strachem ;). Prawda Piotrze? :))) > I tą głupią złośliwością popsułeś Elekonie całe miłe wrażenie z wielkanocnego > spotkanie. Chyba że się nie znam na żartach :(( Chyba nie, a co więcej nie tylko na żartach, bo ja wcale nie pisałem tego złośliwie. A co więcej, jak widzę, chyba nie myliłem się? :). Musiałeś mieć Piotrze stresujący dzień, skoro sypiesz przymiotnikami pod moim adresem jak z rękawa? Niech więc miłe wrażenie jednak pozostanie. Oprócz oktawy wielkanocnej, mamy jeszcze niedługo niedzielę miłosierdzia i ja o tym staram się pamiętać. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Dokonczenie Lutowisk IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.04.04, 22:45 Witam Swoim postem Piotrze spowodowales u mnie rozterke. Kiedy jechac? Wczesnym latem, czy jesienia. Po namysle sklaniam sie raczej ku jesieni. Po pierwsze dlatego, ze odpoczywam i podrozuje zwykle na poczatku wrzesnia (tak najlatwiej o urlop). Po drugie wlasnie ze wzgledu na piekna gre kolorow. Na krotkie wyjazdy ktore staram sie uskuteczniac w czerwcowe weekendy taka trasa to troche za dlugo, a i spory dojazd:( Przesylam do poczytania przedostatnia juz czesc tekstu p. Hugo-Badera "2001 rok Dzwony z Dydiowej też śpią - Ja tam nie byłem na tych wykopkach - mówi Antoni Brukała, który dzisiaj mieszka w Lutowiskach. - Jest się na co gapić, jak w ziemi grzebią. A potem chodzili tu jacyś Ukraińcy i nam w obejścia zaglądali. Pan Antoni dąsa się jak mały chłopiec, któremu chcą zabrać loda. Przyjechał do Lutowisk w listopadzie 1951 roku. Miał 22 lata. Został przesiedlony z Krystynopola koło Sokala, za które Związek Radziecki dał nam część Bieszczad. Jego rodzina zajęła dom koło cerkwi. To była chata Antona Czupila, tego, który w pociągu do Dudczan ułożył pieśń o przesiedleniu lutowickich ludzi. To jedna z niewielu starych chat, która stoi do dzisiaj. Pan Antoni wprawdzie postawił z dziećmi nowy, wspaniały dom z suporeksu, ale starego nie rozebrał, bo ciągle ma tam swój warsztacik stolarski. Antoni Brukała pracował z końmi na wyrębie, z zamiłowania zajmował się stolarką, a w niedzielę był kościelnym i służył do mszy świętej jako ministrant. Aż do 1963 roku Polacy w Lutowiskach korzystali z cerkwi, bo kościół został w czasach radzieckich kompletnie zdewastowany. - Niewiele w tej cerkwi było - opowiada pan Antoni - więc pojechaliśmy do Krywki i z tamtejszej cerkwi wzięliśmy wszystko, co potrzeba. Tam do dziś nikt nie zamieszkał. Wzieliśmy szaty, chorągwie, naczynia, księgi, kilka ikon, a nawet trzy dzwony, które zawiesiliśmy w Lutowiskach na naszej dzwonnicy. Gdy rok później poszedłem do wojska, ktoś w nocy podjechał samochodem, spuścił je na dół i gdzieś wywiózł. To były czasy, kiedy w nocy nie wychodziło się po próżnicy z chałupy. Ludzie gadali, że UB zabrało dzwony na pomnik Świerczewskiego w Przemyślu. Mówi się, że dzwony to są prawosławne organy (prawosławni i unici nie używają w liturgii instrumentów), że to jedyna muzyka biednego człowieka. Nikt nie wie, co się stało z 400 dzwonami z polskiej części Bieszczad, które przed wojną zwoływały mieszkańców na modlitwę. Zaczęły znikać w czasie akcji "Wisła". Prawdopodobnie były zakopywane przez wysiedlanych ludzi. Te, które zostawały na dzwonnicach, konfiskował Urząd Bezpieczeństwa. Tak było w Rabem. Dzwony z cerkwi w Ustrzykach Dolnych zostały przewiezione do Strwiążku, bo tamtejsza cerkiew była czynna, a w Ustrzykach był magazyn. Co się stało z dzwonami ze Strwiążku - nikt nie wie. Cerkiew w Ustrzykach jest już czynna. Mają dzwony wykopane w Rymanowej Woli. Zdarza się, że do Polski przyjeżdżają ludzie z Ukrainy i cichaczem wykopują dzwony, a potem wywożą je do siebie schowane w transporcie ziemniaków. Dawni mieszkańcy Żurawina, korzystając z panującego w Polsce zamieszania (był 1989 rok), wywieźli swój dzwon oficjalnie. W 1997 roku w Michniowcu zniknęły dzwony z dzwonnicy. Policjanci z Lutowisk przypuszczają, że kradzieży dokonali Ukraińcy. Wiele prób poszukiwania dzwonów przez dawnych mieszkańców tych ziem kończy się niepowodzeniem. Tak było w Dydiowej, w Łokciu, w Trzciańcu. Niewykluczone, że śpią w ziemi do dzisiaj. Kilka lat temu do Bystrego koło Czarnej przyjechali dawni mieszkańcy tej wioski. W czasie rozmowy z miejscowymi menelami ktoś z przyjezdnych wygadał się, że pod ołtarzem zakopany jest dzwon. Cerkiew jest w ustawicznym remoncie, więc menele w nocy wykopali dzwon i próbowali sprzedać go na złom. Wpadli przy sprzedaży. W Krywem menele także wykopali dzwon, ale kupił go jakiś ksiądz. Policjanci nie wiedzą który. Dzwony z Lutowisk chciał przejąć arcybiskup Jan Martyniak, metropolita przemysko-warszawski obrządku greckokatolickiego, a także parafianie z Dwernika, którzy mają kościół zbudowany z materiałów po cerkwi w Lutowiskach. Proponowali, że w zamian ufundują nowe dzwony dla cerkwi w Dudczanach. Z 26 bojkowskich cerkwi jeszcze w czasie wojny działających w gminie Lutowiska przetrwały tylko trzy. Żadna nie jest czynna. Chorągwie i ikony z cerkwi z Lutowisk przed rozbiórką świątyni zostały rozkradzione, ławki trafiły do miejscowego kościoła łacińskiego, a dębowy ołtarz do cerkwi w Żłobku. - Krzyż do noszenia w procesjach sam naprawiłem - mówi Antoni Brukała. - Ramiona Chrystusowi odpadały, to poszyftowałem i był jak nowy. Do dzisiaj nam służy. Do rozbiórki też się włączyłem, nawet dałem dziesięć ołówków stolarskich, bo wtedy niczego nie było, a moja żona w sklepie pracowała, to mi kiedyś całą paczkę, sto sztuk, kupiła na zapas." Jutro podesle ostatnia juz czesc. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Dokonczenie Lutowisk IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.04.04, 20:55 Witam Zgodnie z obietnica podsylam ostatnia juz czesc "Lutowisk" W tym tygodniu przesle Piotrze swoj pomysl na mile spedzenie czasu na Podlasiu... "2001 rok Dzwon Mychajło prosi o odpuszczenie Brat pana Onufrego, Wasyl, ten, który walczył w UPA odnalazł się w końcu lat 60. Odezwał się z Anglii. Od ucieczki z Ukrainy w końcu lat 40. nie odwiedził ojczystych stron. Janusz Ziółkowski, wuj Jadwigi Sklepkiewicz, po wojnie wrócił do Polski. Do końca życia mieszkał w Sanoku, możliwie najbliżej Lutowisk, które były wtedy w ZSRR. Pani Jadwiga po wojnie zamieszkała w Legnicy. Była nauczycielką w szkole dla niemieckich dzieci, potem dyrektorką w żydowskiej szkole, ale jedni i drudzy wyjechali. Proponowali jej pracę w ukraińskiej szkole, ale nie mogła się przełamać. Czasami odwiedza Lutowiska. Johann Backer po wojnie mieszkał w Bonn. Został aresztowany w roku 1971. Dwa lata później w Berlinie Zachodnim odbył się jego proces. Został skazany na dożywocie. Po wojnie Lejba Rand napisał list do rodziny Marii Srogiej, ale nie znał adresu, więc wysłał go na wiejską radę. Nie oddali im listu. Pani Maria wie, że przyszedł z Izraela. Szukałem przez Internet w różnych organizacjach żydowskich zajmujących się odnajdywaniem zagubionych rodzin ludzi pochodzących z Lutowisk. Odezwało się zaledwie kilka osób, ale to byli Żydzi z drugiego albo trzeciego pokolenia tych, którzy przed II wojną światową wyjechali z rodzinnego miasteczka do Ameryki albo Izraela. Kiedy ludzie z Dudczan jadą na zachód kraju, do Galicji, miejscowi nazywają ich Moskalami, jak wszystkich Ukraińców ze Wschodu. W czerwcu tego roku byłem z Natalią Klasztorną w Lutowiskach. Poszliśmy na policję. Komendant posterunku otworzył garaż, gdzie stoją dzwony. Wynosimy mniejszego Mychajłę na podwórko, chwytamy we dwóch za koromysło i z największym trudem unosimy do góry. - Uderz, Natalia. Zobaczymy, jak śpiewa. Dziewczyna bierze w ręce przerdzewiałe serce (na Ukrainie nazywają je duszą) i muska dzwon jak piórkiem. - Walnij dziewczyno porządnie, bo dłużej nie utrzymamy! - Kiedy nie mam śmiałości - szepcze zapłakana Natalia i uderza z całych sił. Ludzie wierzą, że dzwon modli się słowami wyrytymi na jego bokach. Po 50 latach milczenia Mychajło zaśpiewał: "Odpuść, Panie, grzechy naszych zmarłych. Prosty Hospody hrichy naszych pomerszich"." Piekne te ostatnie slowa, prawda? Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr ciąg dlaszy wędrówki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.04, 21:57 Dziękuję Radku za Lutowiską opowieśc. Tak - Pan Hugo Bader obok Pawła Smoleńskiego to reporterży którzy jak mi się wydaję potrafili w sposób prawie doskonały /i bardzo wyważony/ opowiadać o powikłanych galicyjskich losach . i im pewnie zawdzięczam to że właczyłem się w tą dyskusję. mam nadzieję że ta cytowana przez Ciebie opowieść zachęci Cię do odwiedzenia Bieszczad - a w okolicach Lutowisk - w Smolniku, Hoszowie, Chmielu,Michniowcu, A trochę i wyżej - w Bystrem,Rabem,Żołobku - zachowało się cerkiewki , przydrożne kamienne kapliczki a i szczątki bojkowskich cmentarzyków. A właśnie cerkiew w Bystrem jest bliżniaczką cerkwi lutowiekiej. Ale wracam do mego przewodnika jadąc z Sieniawy na płd- wsch w stronę Jarosławia mija się bardzo malownicze tereny, jak chociażby Leżachów z zachowaną drewnianą cerkiewką a i wielką nowobogocką rezydencją własciciela fabryki krzeseł :), Tereny o tragicznej historii niesamowicie krwawych braterskich walk, o historii walk o każdą wieś pomiedzy polską partyzantką, Upa i miejscowych Ukraińców. Teren całkowicie zniszczonej kultury ludowej Ukraińców dliny dolnego sanu, Z tego co wiem kompletnie nie opisanej w żrodłach etnograficznych. Ale może o tym jeszcze kiedy napiszę. Bo przed nami Jarosław i piękne panorama miasta z ogromną cerkwią /a idąc z rynku ulicą sobieskjego widać Ją przeopięknie zamykającą perspektywę tej ulicy - nie mówiąc już o niesamowitej konstrukcji ulicznej pompy - gdzieś z koća Xix wieku tuż obok bramy cerkiewnej/, Xvii wieczne opactwo w starych murach obronnych z basztami i bramami srodze obronnymi/coś jak Paczkow na Dln ślasku/, wyniosłe wieże kościołow i ratusza. A w mieśćie - same perły - bo i cudowny Rynek, z ratuszem,kosciołem farnym /z pięknym dziedzinćem ozdobinym galierią rzeż świetych / coś jak u św. Piotra i Pawła w krakowie na grodzkiej/, starą studnią z kołowrotem , podziemiami udostepnianymi do zwiedzania no i opisywane kiedyś przeze mnie cerkiew ale i kościół Dominikanów obwarowany murami obronnymi, kaplicą ze żródłem /pono cudownym/ i Pietą wyrzeżbiną z lipowego kloca.A i też muzeum miejskie w starej kamienicy kupców włoskich /Orsettich/. A zapomnialbym o bóznocy żydowskiej - na planie 25 m na 25 m - jednej z większych w tej częsci Polski - dziś chyba Biblioteka miejska, pozostałosciach obronnych murów miejskich . A potem Radku głowną drogą trzeba by ruszyc prosto na Przemyśl mięzynarodową trasą . Będę wdzięczny Ci za opis preferowanych przez Ciebie tras podlaskich. Własnie ukompletowałem z Wyborczej całkim zgrabny atlas samochodowy - będzie mi pomocny w śledzeniu Twoich propozycji. Pozdrawiam Serdecznie jeszcze raz dziękując za posty :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf W kwestii technicznej IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.04.04, 22:48 Witam Na wstepie dziekuje Piotrze za kolejna porcje propozycji podrozniczych. Juz jutro powinienem odwdzieczyc sie pierwsza porcja podlaskich miejsc wartych odwiedzenia. Dzisiejszy post dotyczy wlasciwie sprawy czysto technicznej. Najprawdopodobniej niedlugo bede zmieniac dostawce internetu. Jak wiadomo jesli pisze jako osoba niezalogowana to jedynym moim identyfikatorem jest moje IP. Dzieki niemu czytajacy wiedza kto pisze (chociaz w przyblizeniu, ale zawsze:) Po zmianie dostawcy bede podpisywac sie "zalogowanym" nickiem - wolf_wwa. Jak widac tez wilk, tylko z dodanym adresem. Mam nadzieje ze nie wplynie to na dalsze nasze konwersacje. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: W kwestii wędrówki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.04, 21:18 dziękuję za informację. A ja zapraszam na ciąg dalszy wędrówki . Po zwiedzeniu Jarosławia, szczególnie pięknych zabytków sakralnych, czas na Przemysl. A tam czeka i wieniec ziemnych i betonowych fortyfikacji austriackich /dziś oczywiście ruiny/malowniczo połozonych wokół miasta no i niesamowicie piekne centrum miasta. a tam i kościoły i cerkwie /szczególnie owa katedralna-o której dość dużo kiedyś pisałem i linkowałem ale i bazyliańska/z ogromną kopułą/ na Zasaniu. Myślę,żę jak złapię wenę twórczą - to poświęcę Przemyślowi widzianemu moimi oczami kilka nastepnych postów. Muszę przyznać że jestem tym miastem zfascynowany czego dałem dowód /jak pamietasz/ w zgasłej dyskusji na forum przemyskim. Sądzę Radku, że zalogowanie i modyfikacja nicku nie zmieni twojej aktywności w tej dyskusji :)) Poki co wczytuję się w Twe lutowiskie cytaty, owej opowieści Pana Hugo-Badera. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Zaproszenie na Podlasie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.04.04, 21:33 Witam Zgodnie z obietnica zapraszam na Podlasie. Na dzien dobry zapraszam do Drohiczyna. To oczywiscie tylko moja sentymentalna sugestia, ale nie tylko. W Drohiczynie latwo o nocleg, a i jest gdzie powedrowac. Domyslam sie Piotrze, ze poruszac sie bedziesz droga lubelska w zwiazku z tym zaraz po przekroczeniu Bugu zapraszam do Wolki Nadbuznej - zaraz za mostem zjazd w lewo. Warto za Wolka pochodzic po lesie i nacieszyc oko nadbuzanska przyroda. Pozniej trzeba wrocic na szose i jechac dalej w strone Siemiatycz, ale przed nimi skrecic w lewo. To wlasnie droga do Drohiczyna, cos pieknego. Droga wije sie wsrod pol i drzew, oprocz tego wspaniale wzniesienia - jest na co popatrzec. Przed Drohiczynem warto zobaczyc umocnienia - pozostalosc po granicy niemiecko- sowieckiej z lat 39-41. Dla budowy tych umocnien wysiedlono ludnosc z calego pasa nadbuzanskiego. Niedaleko od wielkiego bunkra, ktory wyglada jak by wyjezdzal z lasu jest bardzo ladna plaza, mozna tam zatrzymac sie aby podziwiac piekno Bugu, a mozna i rozbic namiot i przenocowac noc czy dwie. Jeszcze przed Drohiczynem warto zwrocic uwage na Slochy Annopolskie (wspominane juz przeze mnie) jest to jedyna w tej okolicy calkowicie ruska wies - 100% mieszkancow to prawoslawni. W tej chwili buduje sie tam mala filialna cerkiewke. W samym Drohiczynie sladow ruskiej przeszlosci jak na lekarstwo. Jest cerkiew pw sw. Mikolaja z ciekawym wnetrzem i oczywiscie Gora Zamkowa. Jest tez uczczona koronacja krola Danyla, ale to lepiej przemilczec... Mysle, ze w Drohiczynie warto zatrzymac sie na nocleg, a w kolejne dni zrobic kolejne wycieczki. Jutro, lub pojutrze podesle dwie propozycje. Niestety Piotrze nie mam talentu gawedziarskiego wiec opis jest raczej techniczny, ale mam nadzieje ze zachece do podrozy. Podsylam kilka linkow gdzie mozna nacieszyc oko zdjeciami z Drohiczyna (co ciekawe na stronie gminy w galerii ruskie watki nie ciesza sie popularnoscia) oprocz tego namiary na noclegi. www.drohiczyn.pl/galeria.htm www.drohiczyn.pl/kultura.htm www.koloroweru.pl/strony/kwik4_1.html www.drohiczynnoclegi.republika.pl Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Zaproszenie na Podlasie 22.04.04, 10:22 > Podsylam kilka linkow gdzie mozna nacieszyc oko zdjeciami z Drohiczyna (co > ciekawe na stronie gminy w galerii ruskie watki nie ciesza sie popularnoscia) Che che, nie cieszą się popularnością ? Na POdlasiu bardzo dużo mówi się oficjalnie o tolrancji, zazębianiu się kultur, wielokulturowości, pokojowym współżyciu ble, ble, ble a ty tu z tekstem że ruskie wątki nie cieszą się popularnością. Szczególnie wiele mówi się o tym w miejscowościach pogranicza, mieszanych. Tam to duuużo się mówi oficjalnie. Nieoficjalnie jest już nieco inaczej. Ale po co wkładać kij w mrowisko :) www.harazd.net/%7Enadbuhom/ArxivNBiN/ps/ps_w_drohiczynie.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Zaproszenie dp Przemyśla i dalej .. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.04, 17:03 dziękuję Radku za bardzo ciekawą wypowieź o Drohiczynie - własnie "osobistość" spostrzeżen czyni twą wypowieź ciekawą. A linki .. szczeolnie ten z rajdem rowerowym spowodował że aż mi "ślinka pociekła" na samą myśl leniwej jazdy po nadbużanskich równinach. Piszesz o fortyfikacjach sovieckich- otóz one obok fortów austriackich stanowią osobliwość Przemysla i ziemi sanockiej.Dosyć że wspomnę tutaj o bunkrze zawieszonym nad serpentynami droki z Przemysla do Krasiczyna, a obok w pralkowickich lasach zarosnięty zielenią piękny dobrze zachowany fort z fosą,koszarami, przejściami podziemnymi ... och rozmazyłem się samą myślą o wyprawie wiosennej w tamte strony. A teraz ciekawy link i fragmenty wypowiedzi pana J. Onyszkiewicza o przemyslu - publikacja z Polityki : http://polityka.onet.pl/162,1089365,5,,druk.html A niżej obszerne fragmenty dla leniuchów :)) Galicyjskie pierogi Janusz Onyszkiewicz zaprasza – rowerem w Przemyskie Przemyśl to dla mnie mały Lwów. Dawne cesarsko-królewskie miasto, gdzie do dziś żyje wielu miłośników Najjaśniejszego Pana Franciszka Józefa. /.../ Turystom rowerowym, ale także pieszym i zmotoryzowanym chciałbym zarekomendować Przemyskie. Co prawda urodziłem się we Lwowie, ale już w parę miesięcy po moim przyjściu na świat rodzice przenieśli się do Przemyśla, z okolic którego zresztą pochodzili. Tu spędziłem dzieciństwo, a potem, już w III RP, przez trzy kadencje byłem posłem z tego okręgu. Przemyśl to jedno z najstarszych miast w Polsce: w 981 r. ruski kronikarz odnotował, że został zabrany Lachom. Położony w miejscu, gdzie ścierały się wpływy Polski, Rusi i Węgier, z rąk do rąk przechodził z kilkadziesiąt razy, a w latach 1939–1941 był podzielony między III Rzeszę i Związek Radziecki. Niestety, dotąd jest miastem troszkę zapuszczonym, dopiero niedawno zaczęło się w nim coś dziać. Przemyśl jest stolicą polskiego ludwisarstwa i niekwestionowaną stolicą polskiego fajczarstwa. Jest tu bodaj 14 z 16 polskich wytwórni fajek, a w zabytkowej Wieży Zegarowej powstało nawet Muzeum Dzwonów i Fajek. Kiedy w 1999 r. zaprosiłem do Przemyśla ministrów obrony państw Grupy Wyszehradzkiej, to miejscowi producenci przygotowali nam kalumet, czyli indiańską fajkę pokoju, którą wspólnie wypaliliśmy. Jako eksponat trafiła do tego muzeum, podobnie jak i specjalnie odlany na tę okazję dzwonek. Ja sam często uczestniczę w zawodach wolnego palenia fajki i mam ich małą kolekcję, w tym fajkę z głową marszałka Józefa Piłsudskiego, dziadka mojej żony, a także fajkę z moją własną głową. Dostałem tę fajkę w 1998 r., kiedy w Przemyślu uhonorowano mnie tytułem Fajczarza Roku. Przez Pogórze Co mogę rekomendować turyście w okolicach Przemyśla? Przede wszystkim Pogórze Przemyskie. To już teren górski i potrzeba tu roweru z dobrą przerzutką. Trzeba mieć też pewną gotowość do wysiłku, który jednak warto podjąć. Można korzystać z przewodników rowerowych po okolicach Przemyśla, natomiast ja polecam trasę przez Krasiczyn, Birczę i Góry Słonne, nazwane tak od występujących tam słonych źródeł – do Sanoka. Na dłużej warto zatrzymać się w Krasiczynie, gdzie znajduje się wspaniały, ciągle jeszcze odnawiany, późnorenesansowy zamek z czterema basztami: Boską, Papieską, Królewską i Szlachecką, symbolizującymi średniowieczną hierarchię społeczną. Zamek leży w pięknym parku, w którym dawni właściciele Sapiehowie sadzili lipę, kiedy na świat przychodziła dziewczynka, albo dąb, jeśli rodził się chłopiec. W zamku, którego gospodarzem jest dziś Agencja Rozwoju Przemysłu, można przenocować, a także skosztować staropolskich dań. Ciekawą postacią Krasiczyna jest proboszcz ks. Stanisław Bartmiński, wielki społecznik, który od lat wydaje lokalną gazetę i jest wielkim orędownikiem porozumienia polsko-ukraińskiego. Do domów parafian sprowadza na kolonie dzieci z Ukrainy. To taki – powiedziałbym – modelowy ksiądz, który nawiasem mówiąc jest chyba jednym z konsultantów serialu „Plebania”. Jadąc w kierunku na Sanok, w Birczy można skręcić w boczną drogę prowadzącą przez Posadę Rybotycką z XV-wieczną murowaną gotycką obronną cerkwią i przez miejsca, gdzie wypala się węgiel drzewny, do sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej. Na okolicznych wzgórzach i polach nad rzeką Wiar, nazywaną tu zgodnie z jerozolimską tradycją Cedronem, stoją 42 kaplice połączone dróżkami. Poza wielkanocnym Misterium Męki Pańskiej warto tu być 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, na procesji zwanej pogrzebem Matki Boskiej. Warto się także wybrać z Przemyśla do Dynowa, wzdłuż zakoli Sanu, a z powrotem spłynąć już samą rzeką w kajaku. Wielka twierdza Ogromną atrakcją jest rowerowa lub piesza wędrówka czarnym szlakiem wytyczonym wzdłuż fortów twierdzy przemyskiej. Twierdza ta w polskiej tradycji wojskowej prawie nie istnieje, choć walczyły o nią bądź broniły jej tysiące Polaków wcielonych do armii rosyjskiej i austro-węgierskiej. Bitwa o jej utrzymanie jest natomiast wielką legendą w historii Węgier. Jest czymś takim, jak dla Polaków zdobycie Monte Cassino lub szarża pod Somosierrą. W Budapeszcie stoi nawet pomnik poświęcony węgierskim żołnierzom – Lwom Przemyśla. Przed I wojną światową Słowacja była częścią Węgier i nazywała się Górne Węgry, a twierdza przemyska, wtedy trzecia co do wielkości w Europie, po Antwerpii i Verdun, ryglowała przejście na Węgry między Duklą a Preszowem. Nawiasem mówiąc, ciekawa jest historia rozliczenia kosztów jej budowy, którą prowadzono od połowy XIX w. Generał baron Hess w ministerstwie wojny w Wiedniu przedstawił krótki dokument: „Dziesięć milionów złotych reńskich otrzymano, dziesięć milionów złotych wydano”. Kiedy urzędnicy domagali się dokładnego wyliczenia, baron do powyższego zdania dopisał: „Kto w to nie wierzy, jest osłem”. Urzędnicy odwołali się do cesarza, ale Franciszek Józef I uciął sprawę, pisząc na dokumencie: „Ja wierzę”. Kiedy kończono budowę fortów, okazało się, że po wynalezieniu luf gwintowanych zasięg dział wzrósł do 9 km i trzeba było rozpocząć budowę drugiego pierścienia fortów, tzw. zewnętrznych, po obwodzie 45 km wokół miasta. Do wybuchu I wojny światowej wybudowano ich ok. 50, a stacjonowało w nich 128 tys. żołnierzy. Tyle mają dziś całe polskie Wojska Lądowe! Twierdzę oblegano trzykrotnie. Pierwszy atak Rosjan trwający 21 dni Austriacy odparli. Drugie oblężenie trwało 137 dni i zakończyło się poddaniem twierdzy, wziętej jednak nie szturmem, ale głodem. W dniu kapitulacji, 22 marca 1915 r., Austriacy główne forty wysadzili i potem już dość łatwo udało im się wspólnie z Niemcami jeszcze w czerwcu tego samego roku odbić twierdzę z rąk Rosjan. Dziś przemyskie forty są wspaniałym zabytkiem architektury obronnej. Warto obejrzeć fort Optyń, a także fort w Bolestraszycach, tuż obok wartego odwiedzin arboretum, w którym rośnie ponad 3800 gatunków i odmian roślin. Jest tam też zabytkowy dwór, w którym kiedyś mieszkał malarz Piotr Michałowski. Mały Lwów Spacer po centrum Przemyśla zacząłbym od zamku. Potem poszedłbym pod katedrę i dalej poprzez kościół karmelitów w dół na przemyski pochyły rynek. Odwiedziłbym też kościół franciszkanów i oczywiście Muzeum Dzwonów i Fajek. Radziłbym jednak wejść i na Kopiec Tatarski, skąd można zobaczyć wspaniałą panoramę miasta. Miejscem szczególnie dla mnie ważnym jest wzniesienie z fortem, położone na północ od ulicy Grunwaldzkiej, tuż przy wylocie drogi na Dynów, gdzie bawiłem się jako dziecko. Będąc w Przemyślu nie można zapomnieć o miejscowym specjale – pierogach z kaszą gryczaną ze skwarkami. Często jadałem je w restauracji Karpackiej, mieszczącej się w budynku, który kiedyś należał do Związku Ukraińców. Jej wystrój jest jeszcze peerelowski, ale kuchnię mają ba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Zaproszenie dp Przemyśla - dokończenie.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.04, 17:08 Przepraszam ale mi się Post urwał : )) Dlatego już krotko - pozdrawiam Ciebie ,Andrzeja i wszytkich czytaczy Miłej lektury Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Zaproszenie cd... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.04.04, 22:23 Witam Dziekuje za kolejna porcje tekstow zachecajacych do wedrowek. Mysle, ze gdybym chcial zobaczyc wszystko o czym Piotrze piszesz to nie starczyloby urlopu:( oczywiscie prosze o wiecej, nawet jesli nie zobacze wszystkiego to przynajmniej bede mial w czym wybierac. Twoj "uciety" post konczy sie na pierogach, jesli chodzi o pierogi z kasza to znam i lubie, moja sw. pamieci babcia robila chyba najlepsze na swiecie, ale jadlo sie je tylko pokraszone tluszczem. W swoim dzisiejszym poscie zapraszam Ciebie (i wszystkich czytaczy) do wycieczki z Drohiczyna na Grabarke (Hrabarke jak kto woli). Po wyjezdzie z Drohiczyna jedziemy szosa w kierunku Siemiatycz, ale nie skrecamy w lewo tylko jedziemy prosto. Droga jeszcze ladniejsza, zanim dotrzemy na Grabarke mozemy na chwile odbic w prawo i odwiedzic wioske Olendry. Wioska jak to wioska, ale mozna w niej zobaczyc sasiadujace ze soba przydrozne krzyze, prawoslawny i lacinski. Stoja sobie w zgodzie i przypominaja o przeszlosci. Swoja droga w tej miejscowosci mieszka calkiem sporo "tutejszych". Oprocz tego w Olendrach sa tez slady sowieckich umocnien. Gdy juz nacieszymy oczy widokiem Bugu przy Olendrach mozna wrocic na szose i udac sie na Swieta Gore. Od szosy odbijamy w lewo i malownicza droga jedziemy przez wioski w ktorych czas sie zatrzymal. Po przejezdzie ta droga zawsze jestem nastrojony sentymentalnie. Na Swietej Gorze oczywiscie trzeba odwiedzic cerkiew. Niestety budynek jest nowy, odbudowany po podpaleniu w 1990, ale nie wplywa to na odczucie spokoju jaki odczuwa sie wewnatrz swiatyni. Po odwiedzeniu cerkwi (i oczywiscie zapaleniu swieczki) warto obejrzec krzyze obok cerkwi (niektore osmalone od pozaru) i napic sie wody z cudownego zrodla. Oczywiscie ponizej podsylam linki nt. Grabarki free.ngo.pl/nslowo/podija/svjate_misce-hrabarka.htm www.anetag2.republika.pl/grabarka.html W drodze powrotnej warto chociaz na chwile odwiedzic Siemiatycze. Warto tam zobaczyc cerkiew sw. sw. Piotra i Pawla oraz cmentarz polozony nieopodal. Na cmentarzu jest ladna drewniana kaplica. Oprocz tego warto zobaczyc dawna synagoge. W Siemiatyczach jest jeszcze druga cerkiew, ale niestety nie moge powiedziec na jej temat zbyt duzo. Jest to nowa swiatynia, widac ja doskonale z okolic targu. Nie bylem tam jeszcze, ale dla zainteresowanych link do strony jest na www.cerkiew.pl Po trudach zwiedzania (dla lubiacych fast-foody) polecam zapiekanki. Jest taki barek obok targu gdzie zapiekanki sa naprawde przepyszne, zawsze gdy jestem w Siemiatyczach nie moge sobie odmowic. Jesli ktos chcialby sprobowac prawdziwej kiszki ziemniaczanej to lepszej niz w Siemiatyczach nie znajdzie. Mozna szukac w "Dekikatesach" lub "u Firleja". Na dzis koncze juz zachecanie do odwiedzenia nadbuzanskich okolic i na zakonczenie jeszcze dwa slowa usprawiedliwienia. Andrzeju, moja wypowiedz o stronie gminy Drohiczyn byla z przymrozeniem oka, wiec prosze o wyrozumialosc. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Linki Siemiatycze IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.04.04, 20:55 Witam Wczoraj zapraszalem do Siemiatycz i przez gapiostwo zapomnialem linkow. Naprawiam to dzis:) siemiatycze.projekcja.pl/galerie/galerie.html box.zetobi.com.pl/glos_siemiatycz/ siemiatycze.projekcja.pl/ Goraco pozdrawiam w zimny i deszczowy wieczor R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Inny temat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.04, 21:38 Przepraszam że dziś krótko- przesłałem na stronę "beskidu niskiego" /kiedyś linkowanego/ trochę zdjęć archiwalnych,mam nadzieję że opublikują. Jak się Radku zalogujesz i podasz namiary emailowe to postaram Ci się też coś podesłać- w tym i zdjęcia historyczne jak i wspólczesne z moich beskidzkich wypraw. Dziękuję,ża opisy i linki - do zobaczenia po weekendzie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Inny temat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.04, 21:44 U nas też leje i zimno =- na szczęscie kończę wieczór w miłym towarzystwie popijając pyszną ukraińską "sliva z koniakom" na przemian z "Sunline Tokaj Furmint". Tak więc zycie może być piękne nawet w ten zimny wieczór. Popatrz a jeszcze wczoraj byl taki piekny wieczor - z koniunkcją księzyca w nowiu i jasno blyszcząca Wenus. Raz jeszcze pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Inny temat IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.04.04, 21:07 Witam Dzieki za propozycje podeslania materialow foto. Niedlugo bede sie juz logowal wiec nie bedzie problemu (powiem wiecej z checia obejrze). Dzisiaj zapraszam do odwiedzenia Mielnika, cudowna miejscowosc. Aby tam dojechac trzeba odbic w prawo od szosy i trzymac sie Bugu. Trudno to opisac, ale na mapach widac wyraznie. Droga jest rownie ladna jak wszystkie drogi tych okolic. Po drodze warto zatrzymac sie w Adamowie, glownym jednak celem pozostaje Mielnik. Kiedys bylo to miasteczko, dzis jest to wies. Cociaz gdy chodzimy po miejscowosci mamy wrazenie ze to miasto. Mielnik ma piekne uksztaltowanie terenu, albo idzie sie pod gore, albo na dol. Plaskich miejsc niewiele i to jest wlasnie wspaniale. Ze wzgledu na to ze kiedys byl to znaczny grod zostalo jeszcze troche pozostalosci dawnych czasow. Na poczatku trzeba odwiedzic Gore Zamkowa z zachowanymi ruinami kosciola z (chyba) XVI wieku. Z gory rozciaga sie zapierajacy dech w piersiach widok na Bug, naprawde goraco polecam. Pozniej warto obejrzec cerkwie, w "miescie" i na cmentarzu. W Mielniku nie ma problemu z noclegiem, widac zreszta ze miejscowosc chce nastawic sie na turystyke. Zgodnie z zasada, ze jeden obraz powie wiecej niz sto slow ponizej linki z Mielnika. www.mielnik.com.pl/historia.html www.mielnik.com.pl/turystyka.html www.mielnik.com.pl/galeria.html Z Mielnika, jadac w strone granicy dotrzemy do Niemirowa. Tam warto obejrzec kosciol - rowniez pamiatke lepszych czasow, ale rzecza najbardziej warta obejrzenia sa wysokie brzegi Bugu w tej okolicy. Z moich ulubionych tras nadbuzanskich pozostala jeszcze jedna, ale to juz pozniej, nie moge przeciez napisac wszystkiego na raz:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Wędrówki z Piotrem cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.04, 21:45 Dziękuję za ciąg dalszy - muszę powiedzieć Radku, że Twoje opowieści + lektura "Polski egzotycznej" daje mi niezłą mobilizację wakacyjną !!! Zdaję sobie sprawę że i moje wywody dadzą Ci znacznie szerszą propozycję niż program jednego nawet 2-tygodniowego urlopu ale jest z czego wybierać :) Bo oto jeśli jestem w Przemyslu - to na północ-wsch. ok 10 km - Kalników -jedna z nielicznych parafii prawosławnych w tych stronach i cudem ocalona ludność autochtoniczna, na pólnocny- zachód - Ujkowice z wielce gościnnym klasztorem prawoślawnym- a w pobliżu pozostałosci fortów austriackich połozonych na malowniczych wzgórzach -Duńkowiczki i ogromne ruiny Orzechowców. na południe - niezwykle malownicza Kalwaria Pacławska, Posada Rybotycka /z ową średniowieczno gotycką cerkwią/, a dalej Bircza i szosa ciągnąca serpentynami górskimi w stronę Arłamowa, malowniczych cerkwi Roztoki,Kuzminy,Jureczkowej,Krościenka, i wreszcie ustrzyk Dolnych. Ale o tym pożniej. Tu jeszcze namawialbym na wędrówkę trasą dawnego ukraińsko -polskiego pogranicza tj od przemyśla przez Dubiecko w stronę Dynowa i dalej w stronę sanoka. Droga idzie tu niesamowitami terasami nadrzecznymi ponad szeroką doliną Sanu. Ewenementem jest tu malutka wioseczka Słonne - gdzie San wciska sie w przełom a szczególnie piękny widok na tą dość szeroką i majestatyczną rzekę daję się widzieć z pieszego, wiszącego mostu, długiego pewno na 100 m. To własnie z tej letniskowej wioski można dojść spacerkiem ,dzikim szlakiem przez górki do Piątkowej - z ową piekną, trojkopułową opuszczoną cerkiewką /kiedyś tu opisywaną/ Wracająć do trasy - smętne wrażenia dają opuszczone, murowane cerkwie w Babicach i Dubiecku- z przerdzewiałymi blachami kopuł, opadającymi tynkami, resztkami szyb w łukowatych oknach.... Piszesz Radku a i bardzo ciekawie linkujesz tereny nadbużanskie - chciałbym się tam znaleść - chociaż ja "ruski góral" kiepsko sie czuję gdy przynajmniej horyzont- tak jak w Rzeszowie - nie zamyka sie mi pagorami podgorza i nie mam przynajmniej przy weekendzie zobaczyć grzebienia lasu na zboczach górek. A na nizinach ogarnia mnie dziwna agorofobia :)) Mowisz o zapierającym dech widoku na Bug - ech zobaczylbyś Ty przełomy Sanu pod Kraciczynem - gdy idziesz jego brzegiem pod stromymi, skalnymi urwiskami, albo patrzysz na jego zielony nurt pod Słonnym, z odbijającymi sie w jego lustrze zielonymi gorkami, stanąlbyś naprzeciw kraisczyńskiego zamku wśrod nadbrzeżnych chaszczy,albo popłynąbyś wolnym nurtem pod Dynowem !!!!!!!!!! W następnym pistcie ruszę jednak w gorki w stronę Ustrzyk Dolnych Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Wędrówki z Piotrem cd IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.04.04, 20:52 Dzieki za kolejna porcje ciekawych miejsc. Zainspirowal mnie Twoj post i przynajmniej juz wiem gdzie bede chcial pojechac na pewno. Na terenach nie gorzystych wcale nie jest tak zle:) sadze ze zdolasz tez opanowac agorafobie:)) Dzis z koniecznosci krotko, wiec tylko zasygnalizuje kolejna trase. Jesli pojedziesz droga z Drohiczyna i nie bedziesz nigdzie skrecac (ani w strone Grabarki, ani Mielnika) to jadac jak droga prowadzi dojedziesz do miejscowosci Tokary. To wioska przepolowiona przez granice. Znajduje sie tam ciekawy architektonicznie kosciol i cerkiew. Dzis jest to cerkiew parafialna, ale do ostatniej wojny byla to cerkiew filialna. Dawnej cerkwi parafialnej niestety nie da sie zobaczyc poniewaz zeby dojechac do drugiej czesci wsi, tej "zagranicznej" trzeba by jechac do przejscia w Polowcach, dosyc spora odleglosc. Warto zobaczyc ta cerkiew, wyglada jak bylaby gdzies na koncu swiata... Jutro postaram sie cos zalinkowac na ten temat (z opisami i fotkami oczywiscie) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Linki "wedrowkowe" 28.04.04, 14:20 Witaj Piotrze Zgodnie z wczorajsza zapowiedzia na zakonczenie cyklu "podrozniczego" przesylam garsc linkow. To co opisalem w swoich wypocinach to miejsca ktore czesto odwiedzam i moge z czystym sumieniem polecic. W dzisiejszych linkach jest troche wiecej miejscowosci wartych obejrzenia, ale nie pisalem o nich poniewaz nie wszedzie bylem, a z zasady nie polecam czegos czego nie widzialem. Podstawowe informacje o Tokarach zaczerpniete zreszta z "Nad Buhom" www.harazd.net/~nadbuhom/mapa-aktiv/Tokary.htm troche historii i terazniejszosci z miejscowosci Tokary czesc to takie zwykle "bla, bla, bla", ale warto przeczytac o historii www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=6088 tutaj tez historia, ladnie napisane www.tygodnik.com.pl/numer/277335/zubkowicz.html tu mozna poczytac o Swietych miejscach na Podlasiu kamunikat.net.iig.pl/www/knizki/historia/sosna/miejsca/02.htm drewniane cerkiwie Bialostocczyzny (tez nie wszystkie widzialem) www.bialorus.pl/index.php?pokaz=cerkwy_kultura_pl&&Rozdzial=kultura Wykaz zabytkow w okolicach Siemiatycz www.zabytki.pl/sources/zabytki/podlaskie/siemiatycki.html kopuly... www.wrotapodlasia.pl/pl/region/historia/spotkania+z+przeszłością/Doskonalosc+kopul.htm Kilka zdjec cerkwi www.bialowieza.agro.pl/zapiecek/bud_sakralne.html Zycze przyjemnej lektury i ogladania R. (po raz pierwszy zalogowany) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Wędrówki z Piotrem cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 17:03 dziekuję ża linki - jest i co poczytać i pooglądać. A ja pisząc też polecam trasy i miejsca przez lata odwiedzane - więc możesz wierzyć na słowo :) Niby wyszedłem już z Przemysla / mam cichą nadzieję,że to miasto wybrałeś jako cel wędrówki wakacyjnej - chociaż bardziej byłbym też i za sanokiem/. Ale muszę jeszcze wspomnieć o pięciu miejskich cerkwiach - w tym dwóch w kulcie unickim,o odnowionej cerkiewce w Kryhelu wielkim - wioseczce w pasie "fortowym",stareńkiej, drewnianej cerkwi w podprzemyskich ŁUczycach. Ale teraz o trasie Przemyśl- Ustrzyki Dolne,Jadąc w stronę Birczy - warto wstąpić do krasiczyna- a potem w górskie trasy.A tam drogowe serpentyny, podjazdy i zjazdy, Najpiekniejsza drogowa panorama rozciąga sie na pogorze z pargingu na serpentynami pomiedzy Birczą a Kuźminą. A w Kuźminie - ładna cerkiewka, niegdyś w latach 30 tych powod starć pomiędzy Ukraincami a katolikami pragnącymi tą cerkiew zagarnąć.Koło cerkwi cmentarz żołnierzy poległych z UPa. Zz kuźminą warto zatrzymać się w Roztoce - a tam piękności cerkiew w 'huculskim" stylu. Stoi pieknie przy samej drodze - jadąć od Kuźminy łatwą ją przeoczyć - natomiast pięknie jest widoczna od strony Ustrzyk.Ale też następne cerkiewki - w wojtkowej i Liskowatem /bojkowskie w stylu/ warte są zatrzymania. Bliżej Ustrzyk jest graniczne Krościenko - z kresową stacją kolejową i piekną cerkwią, cerkwie w Brzegach Dolnych i LODYNIE. a NA KOŃCU TEGO ODCINKA -Ustrzyki Dolne. A i okolice Arłamowa. Ale o tym napisze Ci nastepnym razem. Ps Proba logowania jak widzę udana Pozdrawiam Ciebie i czytających . Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Jeszcze jeden link 29.04.04, 09:48 Dzis jeszcze jeden link, nie moglem sie powstrzymac od podeslania go. Jest tam jeszcze kilka godnych uwagi zdjec. Zdjecia z Koterki to wlasnie cerkiew w Tokarach, Koterka to nazwa uroczyska. www.bik.pl/tomek/travel/Podlasie/default.htm Korzystajac z Twoich opisow probuje ustalic jakas sensowna trase na jesien i jak bym nie patrzyl to zobacze tylko niewielka czesc:( A niebawem postaram sie podeslac jakies ciekawe teksty... Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr mały skok w bok IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.04, 15:31 Witam i dziekuję ze linki. Dziś póki co krótko- chciałem Ci napisać o ... dziennikarskiej ignorancji. Bo oto kilka dni temu w rzeszowskim dodatku do GW ukazał sie mały artykulik o atrakcjach skansenu w Sanoku. Sam o tym miescie i jego "cudach" już pisałem i jeszcze napiszę.Ale oto ow artykulik zilustowany zostal zdjęciem cerkiewki łemkowskiej pieknie zrekonstruawanej w tym skansenie /pochodzącej bodaj ze wsi Ropki/. A zdjęcie zostało podpisane słowami "SANOCKI SKANSEN SŁYNIE ZE SWYCH BOJKOWSKICH I ŁEMKOWSKICH CHAŁUP".:-))) Piszę to duzymi literami - nie wiedzialem czytając to czy śmiać sie z dziecinnej ignorancji, dziennikarskiego niechlujstwa czy też przejść do porządku... A teraz czekam na propozycje Radku - kontynuujemy wędrowanie ?, ruszamy inne tematy...? może coś o "żydowskim" Rzeszowie?, może o okolicach Sanoka, Ustrzyk>? Acha -komputer sygnalizuje mi kłopoty z jednym z dysków- czyżby spóźniony efekt działania wykrytego i spacyfikowanego przeze mnie wirusa? Więc jesli zamiklbym na kilka dni bądź odezwal się pod logowanym nickiem - proszę o cierpliwość i wyrozumiałość. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: mały skok w bok 30.04.04, 16:56 Witam Z wiadomych przyczyn nie widzialem tego artykulu, ale sadze, ze jest to zwyczajne niechlujstwo jakiego wokolo jest duzo. Nie tylko w pracy dziennikarskiej zreszta, ale i w wielu codziennych sprawach:( Oczywiscie jestem jak najbardziej za kontynuacja tematow podrozniczych. Moze jakies linki do wspomnianego przez Ciebie skansenu? Odezwe sie w poniedzialek, poniewaz najblizsze dwa dni bede spedzac na lonie przyrody (niestety pod Warszawa, na mazowieckich piaskach, ale zawsze lepiej niz w czterech scianach). Zycze milego weekendu R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa I jeszcze... 30.04.04, 16:58 Mam nadzieje, ze z komputerem bedzie wszystko dobrze. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wowa11 Lutowiska 30.04.04, 21:49 witam wszystkich! Przeczytałem całą opowieść o Lutowiskach, pamiętam ja z magazynu Wyborczej albo Rezczpospolitej. Opowiadał mi też tą historię znajomy geodeta z Leska, który robił pomiary przy "odkrywaniu" dzwonów. Poszukałem też w szufladzie i znalazłem w swoich zbiorach dwie pocztówki z lat sześćdziesiątych przedstawiające cerkiew w Lutowiskach, już wtedy nie wyglądała zbyt dobrze, brak krzyża na jednej z kopuł, podrdzewiały dach. Szkoda, ze ta i wiele innych bieszczadzkich perełek uległo zniszczeniu. Moze dlatego atrakcyjniejszy wydaje mi sie Beskid Niski i Pogórze Przemyskie gdzie zachowało sie troche cerkiewek, czasowni i kaplic, co wazne, są do dzisiaj używane przez wyznawców wschodnich obrządków (oczywiscie cześć z nich). serdecznie pozdrawiam wszystkich z Sanoka wojtek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: cerkiewki sanockie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.04, 08:22 Nie wiem jak długo pociągnie mój Pc przed kompletnym remontem. Ale jedziemy. Wowka - wybacz ale popełniasz drobną "herezję' :) nie doceniając zachowanych cerkwi w krajobrazie około sanockim i bieszczadzkim. Jako sanoczanin znasz zapewne piękne cerkwie przy trasie brzozowskiej - w Jurowcach, Trepczy czy czerteży.W okolicach sanockich - choćby Dobra czy bodaj Olchowce / przy trasie w stronę Tylawy i pięknych serpentyn/. W okolicach Ustrzyk Dolnych - choćby owa cudowna trasa cerkiewno rowerowa - Ustrzyki - ŁODYNA - wAŃKOWA - uSTIANOWA - Równia- Hoszowszyk - Hoszów - Jałowe- Bandrów. A czy byłeś kiedy w Rabem - tuż przy szosie stoi perełka - cudo zerkiewne z ganaczkiem sobót. Warto wpaść do czynnej, grekokatolickiej cerkwi w centrum Ustrzyk Dln - byłem tam wielokrotnie ... Aby nie uciekać w Beskid - zobacz chociażby albumiki np Macieja Skowrońskiego /znane Ci zapewne nazwisko:)/ i spółki "Cerkwie Nadsania Sanok - Przemyśl" Wyd. Fundacja - Nowy Sącz 2002 - tom 5 cerkiewnego cyklu czy tego samego autora "Cerkwie Bieszczadzkie" - tom 4 cerkiwenego cyklu. W oparcie o nie można ustalić całkim zgrabne trasy. Radku - linki na skansen podam w najbliższym czasie Pozdrawiam - po weekendzie - jak sie mi uda wklikać :( Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Troche o Warszawie i nie tylko... 03.05.04, 12:23 Witam Jakis czas temu pisalem na forum o warszawskich cerkwiach. Dzis dodam tylko mala ciekawostke na temat cerkwi na warszawskiej Woli. Dla kogos jadacego z zachodu od strony Poznania swiatynia ta jest symboliczna. Jest to pierwsza cerkiew widziana podczas drogi. Oczywiscie w zachodniej czesci Polski sa swiatynie prawoslawne, natomiast w duzym stopniu sa to przysposobione koscioly poprotestanckie, a nawet tych nowo budowanych nie widac z trasy. Dopiero po wjezdzie do Warszawy od zachodu zza drzew wylania sie kopula... Pozostala czesc postu adresuje do tych czytaczy dla ktorych Wschodnie Chrzescijanstwo jest obce i uwazaja, ze kultura Zachodu jest w czyms lepsza od wschodniej. Piotrze, ta czesc postu adresuje nie do Ciebie (chociaz oczywiscie zachecam do czytania:), ale do tych ktorzy uwazaja naszych Rusinow za spadkobiercow ciemnoty. Sa to cytaty z ksiazki Kallistosa Ware "Prawoslawie to nie jakies szczegolnie egzotyczne, czy orientalne, ale zwykle, powszechne chrzescijanstwo" I cytat dotyczacy historii Rusi tego samego autora "Wlodzimierz do glebi przenikniety byl rowniez chrzescijanskim prawem laski i gdy tylko wprowadzal w Kijowie prawo bizantynskie, nalegal na zlagodzenie jego co bardziej bezlitosnych i okrutnych osobliwosci. Na Rusi Kijowskiej nie bylo kary smierci, nie byly stosowane okaleczenia ani tortury, kary cielesne zdarzaly sie bardzo rzadko" To oczywiscie tylko maly wycinek historii (1115-1125), ale mowi co nieco na temat stosunkow panujacych na Rusi w tym okresie. Jak widac nie byli to poldzicy barbarzyncy. Pozwolilem sobie dzis na odejscie od glownego watku - pamiatek po polskich Rusinach aby zaprosic i zachecic do dyskusji "swieza krew" Oczywiscie Ciebie Piotrze tez zachecam do dalszych rozmow. Druga czesc postu adresuje do innych czytaczy poniewaz sadze, ze Ciebie nie trzeba przekonywac do bogactwa spuscizny ruskiej przeszlosci ziem wschodnich dzisiejszej Polski. Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Troche o Warszawie i nie tylko... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.04, 18:53 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O wyprawach weekendowych i zainfekowaniu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.04, 19:02 Tak Radku - jestem genetycznie zainfekowany Ruskością i ... nic mnie nie wyleczy :)) Co do linków sanockich =wybacz moje lenistwo -dlatego prosze uprzejmie wkliknij na np na googlach hasło "Bojkowie" lub " Sanok" a wyskoczy Ci całe bogactwo do wędrówki. A propos obecnego weekendu sobota i niedziele - to pogórze przemyskie - w pięknej pogodzie odwiedziłem m.in. Birczę , owe kuzminy, Jureczkowe, Piątkową, Niedziela to San pod Dynowem i piekne , tajemnicze ruiny zameczku w Dąbrowce Starzeńskiej - tam jakież było moje zdziwienie gdy w dziko zarosniętym parku znalazłem ruiny ... ruskiego bunkra strzegącego dawnej granicy sowiecko - niemieckiej. A dzisiaj - byłem w Krzysztoporze - ruinkach zamku pod sandomierzem /czy raczej opatowem? i powłoczyliśmy się właśnie po sandomierskim grodzie. Było pięknie - choć należne mi ;)) piwko piję dopiero teraz Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa O Sanoku i nie tylko 05.05.04, 21:43 Witam Poogladalem skansen i jestem pod wrazeniem. Sanok na pewno wpisuje na liste miejsc do odwiedzenia. Sporo czasu poswiecilem dzis na "wirtualne zwiedzanie", nawet nie zdazylem przygotowac czegos ciekawego. Poszukalem rowniez miejsc na nocleg i udalo mi sie znalezc pare ciekawych miejsc. Na oficjalnej (chyba?) stronie skansenu w Sanoku (mbl.sanok.pl) troche malo materialow w dziale "Etnografia" za to znalazlem tam ciekawy cytacik "Grupy te przetrwały aż do pierwszych lat po drugiej wojnie światowej, kiedy to wskutek działalności UPA w 1947 roku uznano za konieczne przesiedlenie ludności ukraińskie, w tym też łemkowskiej i bojkowskiej, na północ i zachód kraju." Moze odbieram to zle, ale ten fragment tekstu nie wywarl zbyt dobrego wrazenia, mozna bylo to napisac w innej formie. Piszesz Piotrze ze jestes zainfekowany Ruskoscia, ja ze swej strony moge tylko dodac ze dzieki rozmowom na tym forum odkrylem inne Ruskie ziemie. Nie to zebym o nich nie wiedzial, ale w mojej swiadomosci Ruskosc kojarzyla mi sie tylko z nadbuzanskim Podlasiem. Tereny bardziej na poludnie istnialy gdzies na marginesie. Wiedzialem ze kiedys mieszkali tam Rusini, ale z drugiej strony wiedzialem ze ich tam juz nie ma. Teraz jestem zdecydowany udac sie na poludnie i poszukac sladow przeszlosci. Szperajac w necie zobaczylem tez ze zyja tam ludzie Wschodniej Wiary. Poza tym zostaly tam slady materialne. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: O Sanoku i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.04, 22:30 Witam - skansen sanocki to miejsce piękne i ciekawe. A jest tam i cerkiew bojkowska z Grąziowej - z terenu dawnego ośrodka arłamowskiego, stanowiącego strefę zamknieta za czasow komuny, jest tam i ciekawa cerkiewka z Rosolina- miejscowości pobliskiej Chrewtowi- gdzie była inna "zamordowana" cerkiewka w czysto bojkowskim stylu /obok niestniejących cerkwi w Wołosatem i caryńskiem stanowiła najpiekniejszy przykład cerkwi bieszczadzko- bojkowskich. A w skansenie jest i łacinski drewniany kościólek ale jest i świeżo odstawiona cerkiew łemkowska z Ropek . Ale głowny punkt skansenu stanowi pawilon z ikonami - a tam przegląd cudeniek od Xvii wieku po ostatnie z końca Xix w. A jest i mnóstwo chałup, kapliczek, włacznie z odtworzonymi zabudowaniami plebańskimi i wiejskiej szkoły. Ale muśze Ci powiedzieć,że znacznie ciekawsze od skansenu są wędrówki po otaczających to Miasto gorach. Tak - jestem za sanokiem :) Wiesz Radku zbliża się równo rok /10 V/ od kiedy właczyłem sie w tą dyskusję. Mysle sobie = ile sie w tm czasie wydażyło - i referendum europejskkie, i wejście do UE, i polsko ukraińskie "braterstwo broni" w Iraku / dość obrzydliwe zresztą dla mnie/ ale i powrót nabożenstw unickich do Rzeszowa. Pozdrawiam serdecznie czytąjących i Wytrwale Piszącego :-) Ps Ten cytat z Upa Radku to niestety czysta "kalka" z języka komunistycznej propagandy, dziwnie zbieżnego z językiem obecnych polo-nacjonalistów - trudno:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: O Jarosławiu i Opace IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.04, 22:37 Namawiam na lekturę majowego numeru "Spotkań z zabytkami " a tam na str. 21 wzmianka o pozostałosciach jednej z cerkwi jarosławskich - wprawdzie kilka informacji w opisie jest błednych wskutem pomylenia istniejącej i czynnej unickiej cerkwi na miejscu dawnego zamku z cerkwią zniszczoną na terenie cmentarza unickiego zamienionego na park !!! ale informacja ciekawa. A na str. 22-24 obszerny artykuł na temat spalonej cerkwi w Opace, tragicznych losach innych cerkwi z okolic Lubaczowa i żywych planach odbudowy tej cerkiewki.Oby się udało. Pozdrawiam po raz wtóry :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa I watek ma juz rok 06.05.04, 21:18 Witam Wlasnie dzis watek skonczyl rok (moja tu obecnosc jest nieco krotsza - dolaczylem w czerwcu, ale i tak dosyc dlugo:) Faktycznie przez ten rok sporo sie wydarzylo. Zmienila sie mapa Europy, mozna powiedziec ze zyjemy w ciekawych czasach. Zastanawia mnie co zmieni sie w polityce wschodniej Polski. Widac, ze jest wola zblizenia, rozmowy. Z drugiej strony dalej mozemy poczytac teksty takie jak na stronie skansenu. Ciekawe jak te zmiany widza za kordonem? Czy zastanawiales sie Piotrze kiedy rozpoczal sie proces oddalania sie od siebie Rusinow i Polakow? W lutowym numerze PP jest ciekawa recenzja ksiazki Aleksandra Naumowa "Domus Divisa" Ksiazki niestety nie czytalem, ale sadzac z recenzji pozycja warta przeczytania. Ponizej maly fragment tego tekstu i link prowadzacy do calosci. "Poparcie Jagiełły dla misji Kościoła łacińskiego na wschodzie ostudziła dopiero pierwsza krwawa wojna religijna ruskiego prawosławia z polsko-litewskim katolicyzmem na Wołyniu. To na ten okres Naumow przesuwa początek procesu utożsamiania Polaka z katolikiem a Rusina z prawosławnym. I to wtedy - czytamy gorzkie stwierdzenie autora - mimo że po wołyńskich zamieszkach, po wzajemnym paleniu świątyń i mordowaniu mnichów i duchownych, wniesiono pewne poprawki do polityki, kulturze polsko-litewskiego prawosławia pomóc się już nie dało, marnując wszystkie szanse na stworzenie niepowtarzalnej kultury ruskiej w państwie niezależnym od Moskwy." www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=569 Tekst, tak sadze, wart przeczytania. Pozdrawiam zyczac milej lektury R. P.S. Dawno nie mialem w reku "Spotkan z zabytkami", chyba trzeba wrocic do dobrych zwyczajow:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: I watek ma juz rok IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.04, 22:00 Pisałeś o "ruskości" terenów na południu i wschodzie Polski.Ja bardziej mowiłbyn o pograniczności kultury, narodowości, religii. Pograniczności która obecne przebiega pomiędzy ludźmi, sąsiadami i w nas samych :) szkoda tylko że o pograniczności tej świadczą coraz bardziej / a może tylko/ zanikające ślady kultury materialnej. Kiedy podzielili się Rusini i Polacy? Mówiliśmy o tym dość dużo w ciągu tego roku - i owa nieszczęsna unia, i całe wieki Xvii, Xviii no i ten najbardziej nieszczęsny xx. O dziwo - teraz - gdy demokracje, wolności - brak działan ku jedności- może dlatego że zbyt wielu ludzi działa na rzecz trwania podziałow. Przeglądam w rzeszowskich księgarniach ogrom literatury antyukraińskiej - pod pretekstem upamietania historii - owe bialookładkowe ksiązeczki rzędami wystawiane na wystawach księgarn ze zbrodniami ukraińskimi w tytule, licytującymi sie bardziej okrutnymi zdjęciami. Ostatnio na wystawie znanej rzeszowskiej księgarni przy Kosciuszki "królowała" księga formatu A-4 z owym zdjęciem pomordowanych dzieci!!! A na dodatek w tym towarzystwie - masę bzdur antysemickich.Głupota księgarzy sięga zenitu. Jakie może być lekarstwo na owe ksenofobiczne "barachło"??? Zastanawiam się czy na ten pesymizm postu ma jakiś wpływ ten deszczowy wieczór? Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa i jeszcze krotko 06.05.04, 22:15 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Kiedy podzielili się Rusini i Polacy? Mówiliśmy o tym dość dużo w ciągu tego > roku - i owa nieszczęsna unia, i całe wieki Xvii, Xviii no i ten najbardziej > nieszczęsny xx. Piotrze, odpowiedzi na to pytanie tak latwo nie da sie uzyskac. Zadalem to pytanie, aby zachecic do zastanowienia sie nad tekstem z PP. Tam jest sugestia ze nastapilo to wczesniej, przed Unia A teraz wracam do lektury Twojego watku. Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Trzy siódemki i tyleż wątków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.04, 22:24 Witam serdecznie Przepraszam ża zwlokę a "przywołany do porządku" nawiązuję do twego linku. Oto Radku sądze że państwo Jagiellońskie a i Jagiełło jako katolicki neofita z pewnością staral się realizować zasadę "czyja władza tego religia". Chociaż sposób jej realizacji nie wydaje się zbyt rygorystyczny skoro jeszcze w XVI wieku byli na tyle potęzni możnowładcy prawosławni którzy mogli przeciwstawić się wprowadzaniu Unii /vide przykład Kniazia Ostrogskiego/ a i silne duchowieństwo prawosławne lwowszczyzny i eparchii przemyskiej zdolne aż do końca Xvii wieku przeciwstawiać się "uniatyzmowi". Przywołany w recenzji autor przesuwa granice rozdziału wyznań w W.Ks. Litewskim do wieku piętnastego - i być może jako wytrawny historyk ma do tego prawo ;) Inny temat - oto mam przed sobą ciekawe wydawnictwo "Sztuka cerkiewna w Diecezji Przemyskiej" - wspólne wydawnictwo Muzeum łancuckiego / goszczącego sporą galerię sztuki cerkiewnej zlokalizowaną w / !!!/ dawnych stajniach Potockich/, Redakcji czasopisma Peremiśkije Dzwony i Wyd. Stepan Design /łańcut 1999/ Książka zawiera materialy z m-narodowej konferencji naukowej z 1995 roku , Ksiązka zawiera na wstępie fragment homilii Abp J.Martyniak wygłoszonej na liturgii bizańtyjskiej "sprawowanej w kościele parafialnym pw św. Stanisława w łancucie przez Jego Ekscelencję Najdostonniejszego ks. Abp Jana Martyniaka Metropolitę Przemysko Warszawskiego" Jest w tej książce cały szereg arcyciekawych referatów na temat marastwa cerkiewnego i budownictwa . Oj będę mial co studiować :))) I wątek ostatni - wróciłem po większym "rajdzie" po Przemyślu, Sanoku i okolicach Rymanowa - ot takie zapoczątkowanie sezonu. W przemyslu zwiedzałem po kilkuletniej przerwie tereny fortów - w tym głównie najlepiej zachowany fort w Łuczycach, niedaleko Ujkowic / żal ze nie starczyło mi czasu wpaść do tej ciekawej wioski :( - no ale co sie odwlecze to nie uciecze. Sanok - to po dwuletniej przerwie odwiedzenie skasenu , Rozrosła się sekcja łemkowska, przybyło kilka zrekonstuowanych hyż i część dotycząca... kopalnictwa naftowego / a tak tak/ Kolo Rymanowa odwiedziłem oczywiście opisywaną tu kiedyś Bałuciankę - cierkiewka jeszcze stoi - ale jak długo jeszcze :( I to na razie tyle Pozdrawiam serdecznie Piszącego Niestrudzenie i czytających / mam nadzieję:) A mnie strzela jutro równy roczek grafomanii w tej dyskusji !!!!!:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Po awarii 10.05.04, 23:14 Witam Gość portalu: Piotr napisał(a): > Witam serdecznie > Przepraszam ża zwlokę a "przywołany do porządku" nawiązuję do twego linku. > Oto Radku sądze że państwo Jagiellońskie a i Jagiełło jako katolicki neofita > z pewnością staral się realizować zasadę "czyja władza tego religia". Chociaż > sposób jej realizacji nie wydaje się zbyt rygorystyczny skoro jeszcze w XVI > wieku byli na tyle potęzni możnowładcy prawosławni którzy mogli przeciwstawić > się wprowadzaniu Unii /vide przykład Kniazia Ostrogskiego/ a i silne > duchowieństwo prawosławne lwowszczyzny i eparchii przemyskiej zdolne aż do > końca Xvii wieku przeciwstawiać się "uniatyzmowi". Nie jestem historykiem, ale tez sadze, ze proby Jagielly nie byly zbyt udane. Moze tez o tym swiadczyc silny opor wobec Unii na Podlasiu, o czym juz tutaj byla mowa. Poruszyles Piotrze pewna ciekawa sprawe, mianowicie problem katolickich neofitow. Mialem okazje porozmawiac z kilkoma osobami na temat zachowan neofitow i spotkalem sie ze stwierdzeniem, ze neofita jest gorszy od katolika z dziada pradziada. Osoby z ktorymi rozmawialem wypowiadaly sie na temat stosunkow na Podlasiu. Oczywiscie nie chce tu generalizowac. Mam w rodzinie osoby ktore mozna nazwac neofitami i raczej nie zaobserwowalem wrogosci wobec "ruskich". We wczesniejszym poscie pisales na temat "ciekawych" ksiazek jakie mozna nabyc w Rzeszowie, u mnie tez jest spory wybor. Nie ma co prawda literatury antyukrainskiej, ale jest za to spory wybor ksiazek antysemickich i antyniemieckich. Co gorsza ta ksiegarnia miesci sie w kosciele, sprawa ta swojego czasu byla dosyc glosna, niestety do dzis dzien nic sie w tej sprawie nie zmienilo. Mysle, ze na dzis juz wystarczy smutnych tematow. Ostatnio tez nie wypowiadalem sie na forum. Niestety w piatek wieczor spalila mi sie karta graficzna, nowa kupilem dzis i siedze przed komputerem z nowa karta i spozywam piwo:) Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa I male uzupelnienie 11.05.04, 08:26 Witam Wczoraj pisalem troche na temat katolickich neofitow. Nie chcialbym zostac zle zrozumiany, ani nikogo urazic. W swojej wypowiedzi chcialem tylko powiedziec cos na co zwrocil mi uwage czlowiek duzo starszy ode mnie. Chodzi o fakt, ze czesc wrogow Ruskiej Wiary rekrutowala sie z ludzi bedacych katolikami w pierwszym, lub drugim pokoleniu. Nie mialem na celu generalizowania, chcialem tylko powiedziec, ze niektorzy "nowi" katolicy starali sie byc "swietsi od papieza". Wydaje mi sie, ze dzis takie zjawiska raczej nie wystepuja. Sam w rodzinie mam katolikow w pierwszym lub drugim pokoleniu i nie widze wsrod nich wrogosci do "Ruskich". Jedyne co moge zuwazyc to pewien dystans do "ruskosci" i niechec do mowienia na ten temat. Jesli kogos urazilem to przepraszam. Nie chcialem nikomu dokuczyc, a jedynie skrobnac pare zaslyszanych slow. Pozdrawiam i zycze milego dnia R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: I male uzupelnienie 11.05.04, 08:51 I jeszcze dwa slowa dokonczenia. wolf_wwa napisał: > Jedyne co moge zuwazyc to pewien dystans do "ruskosci" i niechec > do mowienia na ten temat. Oczywiscie powyzsze stwierdzenie nie odnosi sie do wszystkich, jednak mozna cos takiego zaobserwowac. Na dzis juz nie bede Was zanudzac. Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Po lekturze postu i cd wędrówek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.04, 21:31 Witam serdecznie Radku Taak - ja przeżyłem "end off" jednego discu. Skladam kasę na renowacje systemu... i ciągne dalej:) O noeofitach wyznaniowych pisałem już kiedyś przy okazji cytatów z pana MARCZAKa. Było to bardzo przykre zjawisko okresu np po II WW Wracając do Jagiełły - ów niewątpliwie wielki władca po wpływem urodziwej Andygawendki / i coś mi sie wydaje mocno bigoteryjnej/ bardzo łatwo oddal sie wpływom "Papistów" - nosicieli Kulturu zachodu wieku XIV i Xv . Chociaż Kaplica Lubelska - to może być jednak wyjątek - wyjątek potwierdzający mimo wszystko koegzystencję Prawosławia i Katolicyzmu - Gotyku i Bizantyzmu . Zabrzmi to przewrotnie w stosunku do mego poprzednie postu ale .... Podróże - chciałbym Radku zwrócić Twoją uwagę na okolice Dukli - przytulnego miasteczka opodal granicy słowackiej. Nad nią wznosi się "święta gora" Cergowa - ok 700 m npm. A za nią na południu w dolinie potoku - wioska Zawadka Rymanowska - wioska - żywy skansen z zachowanymi licznymi łemkowskimi hyżami /długimi chatami mieszczącymi w jednym ciągu część mieszkalną, stodołe i oborę/, piękną drewnianą cerkwią,XIX wieczną plebanią, zachowanymi łemkowskimi cmentarzami i kapliczkami.W lecie od tych okolic odstraszać może "barszcz Sosnowskiego" - zawleczona przez niestniejące pgr-y parząca roślina rosnąca do 2 m. wysokości, ale wiosną i wczesną jesienia teren wymarzony do wędrowek, fotograficznych wędrówek i turystycznych zadum. A dalej na południe - w kolejnej dolince - Zyndramowa - łemkowska wioska z muzeum łemkowskim, nową, prawosławną cerkwią. W owym muzeum szczególne wrażenie robi ekspozycja cerkiewnych krzyży poskręcanych jakby w konlwusyjnych bólach- to krzyże z cerkwi spalonych w trakcie działań wojennych i po wojnie. A po wędrówce dobrze jest wymoczyć nogi w potoku i posłuchać jego szumu :)) Ps Martwi mnie troche brak dyskutantów - ale cóż zrobić :) Pozdrawiam serdecznie w ten zimny i deszczowy wieczór Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Wedrowki wirtualne 12.05.04, 23:43 Witam Cos niestety dyskutanci nie dopisuja:( Coz, pozostaje czekac i podejmowac proby "aktywizacji". Ze swej strony w najblizszym czasie podesle kilka tekstow po ktorych, jak sadze, jest szansa ze ktos zechce sie wlaczyc do dyskusji:) Dzisiaj chce tylko podeslac dosyc swiezy link. Jest to stronka prezentujaca na fotografiach piekno chrzescijanstwa wschodniego. orthphoto.net/index.php?id_jezyk=2 Mam nadzieje ze ta wirtualna podroz dostarczy Tobie przyjemnych doznan estetycznych. Pozdrawiam i zycze dobrej nocy. R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Wedrowki wirtualne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.04, 16:53 Witam - a co tam- jedziemy dalej :))))) Przeczytałem dzisiaj w lokalnym dodatku GW o ciągu dalszym spory wokół cerkwi na naszych terenach: Kościół prawosławny nie otrzyma na własność cerkwi pounickich PAP, mc 12-05-2004, ostatnia aktualizacja 12-05-2004 20:05 Przynajmniej na razie. Nie zgodziła się na to Sejmowa Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych Decyzja zapadła w środę. Komisja postanowiła wstrzymać prace nad projektem ustawy zezwalającej na przekazania na własność 24 cerkwi pounickich Kościołowi prawosławnemu. Cerkwie, które znajdują się m.in. w Sanoku, Przemyślu, Komańczy, Zagórzu i Wysowej, zostały przejęte przez Skarb Państwa w roku 1947. Są od tego czasu użytkowane przez prawosławnych. Na posiedzeniu komisji posłowie zaproponowali aby przed podjęciem decyzji poznać również stanowisko Kościoła unickiego (unici - wyznawcy prawosławia, którzy przeszli na katolicyzm, zachowując obrządek wschodni) bądź zaprosić na posiedzenie komisji przedstawicieli tego Kościoła. Wiceminister Spraw Wewnętrznych i Administracji Tadeusz Matusiak powiedział posłom, że nie ma jeszcze oficjalnego stanowiska rządu w sprawie projektu, a przekazanie świątyń może budzić spory między grekokatolikami a prawosławnymi. Radził też wstrzymać się z pracami nad ustawą do czasu podpisania przez prezydenta uchwalonej przed dwoma tygodniami nowelizacji ustawy o wolności sumienia i wyznania, która przyznaje Kościołowi prawosławnemu prawo do występowania z roszczeniami majątkowymi w ciągu dwóch lat." Wydaje mi się że nasi ustawodawcy - działają według starych zasad "dziel i rządź" i zasady "psa ogrodnika". Zamiast wyciszyć spór - poprzez /według mnie oczywiste/ przyznanie cerkwi Prawosławnym - co z pewnością działałoby na korzysć chociażby budynków cerkiewnych ale i wiernych - odwlekają w czasie podjęcie decyzji. W takie np Komańczy funkcjonuje /pisałem kiedyś o tym/ cerkiew grekokatolicka w pieknie odremontowanej cerkwi /przeniesionej zresztą spod sanoka/ a i społeczność prawosławna uzytkuje stareńką, piekniutką cerkiewkę lemkowską /i w pełni im się należącą/. Natomiasta w pieknej Wysowej i pobliskiej Hańczowej /Uwaga Radku na owe piekne miejscowości w gorlickiem/ cerkwie uzytkowane są przez prawosławnych wiernych i im się też chociażby przez "zasiedzenie" się należą. A apropos wirtualnych wędrówek - kliknij proszę w forumnowej wyszukiwarce nick "bwadas" Należy on do twórcy linkowanego tu kilkakrotnie sajtu "Beskid Niski". Poprzez wyszukiwarkę możesz z kolei wejść w proponowane przez niego ciekawe dyskusje łemkowsko-beskidzkie - zachęcam do odwiedzenia. A z jego to sajtu proponuję dwa ciekawe linki : O cerkwi w gorlicach www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/obiekty&ID=376 o Apostolskiej Administracji Łemkowszczyzny www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/religia/aal I to by było "póki co" na tyle Pozdrawiam serdecznie z zimnego i pochmurnego Rz-wa Ps A w cytowanym artykule z GW rozśmieszyło mnie zdefiniowanie pojęcia unitów ***unici - wyznawcy prawosławia, którzy przeszli na katolicyzm, zachowując obrządek wschodni*** Wydaję mi sie że ta zabawna i mocno prostacka definicja jest "i straszna i śmieszna" po trochu. tak jak kiedyś cytowany podpis pod zdjęciem cerkwi , zapowiadający możliwość oglądnięcia w skansenie jeszcze większej ilości chałup Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa I kolejny post:) 14.05.04, 21:12 Witam serdecznie Napisales Piotrze > Ps A w cytowanym artykule z GW rozśmieszyło mnie zdefiniowanie pojęcia unitów > ***unici - wyznawcy prawosławia, którzy przeszli na katolicyzm, zachowując > obrządek wschodni*** Wydaję mi sie że ta zabawna i mocno prostacka definicja > jest "i straszna i śmieszna" po trochu Coz, na ignorancje niestety nie ma rady. Martwi mnie tylko fakt ze taka ignorancja popisal sie znany i solidny tytul. Taki tekst nie wywolalby zdziwienia gdyby zamiescil go jakis tabloid jednak od Gazety mozna wymagac wiecej. A teraz jedziemy dalej... Na weekend mały fragment tekstu z ksiazki "Prawoslawie, swiatlo wiary i zdroj doswiadczenia" wydanej przez Diecezje Lubelsko-Chelmska. Tekst dotyczy spraw dawnych, ale mysle ze dobrze wkomponuje sie w ostatnia dyskusje dotyczaca kwestii, kiedy pojawily sie podzialy nie do przeskoczenia. "Pamiętać bowiem trzeba, że problem językowy od czasów Reformacji nabrał na stałe znamion konfesyjnych. Sam Skarga tak pisał o łacinie, określanej przezeń jako język katolicki: Nie tak w kościele Rzymskim. Wszytcy jednym językiem co jedno nas katolików mówimy, i w szkołach, akademiach i kościołach. [...] Po wszytkim świecie, jako jedną wiarę, tak też i jeden język mamy. Z właściwym sobie zapałem i świętą naiwnością odpowiadał mu o. Iwan z Wiszni, nazywając język łaciński ulubionym narzędziem diabła, a język cerkiewno- słowiański uznając za język święty i zapewniający zbawienie wieczne: Widzisz li. Skargo, żeś sam własną zazdrością, wrogością i potwornym kłamstwem zamiast na uczycieli greckich zachorzał i na język słowiański pospołu z diabłem walkęś rozpoczął, który dlatego języka słowiańskiego nie lubi i przeciwko niemu właśnie potężniej niż przeciw innym stanął, stłumić i zagasić go pragnąc, iż w języku słowiańskim kłamstwo i przewrotność jego żadnego miejsca mieć nie może, bowiem nie sili się on ani na jakieś dialektyki, ani na sylogizmy pogańskie, nicujące prawdę Bożą na kłamstwo, ani też na krasomówstwo obłudnego faryzeuszowstwa, lecz samą prawdą i słusznością Bożą jest utwierdzony, zbudowany i otoczony, i żadnych innych wymysłów w sobie nie zawiera, tylko prostotę, przeto zbawienie miłośnikowi języka słowiańskiego zjednuje. [...] A wiedz i to. Skargo, że kto chce zostać zbawiony i uświęcenia pragnie, to jeśli do prostoty i prawdy pokornego języka słowiańskiego nie dostąpi, to ani zbawienia, ani uświęcenia nie otrzyma." Co powiesz Piotrze na jakis tekst dotyczacy obrzadku slowianskiego w IX-XI w na terenach dzisiejszej Polski? Zycze milej lektury, odezwe sie w niedzielny wieczor. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: I kolejny post:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.04, 21:36 Witam serdecznie Oto nie mam nic przeciwko cytowaniu polemicznych archiwaliów. Sam czytałałem listy Skargi - mam tomik Ossolineum. Wśród staromowy i religijnej emfazy nie dopatrzyłem sie czytelnych wątków antyprawosławnych - ale to może kwestia wyboru tekstów. Z cała pewnością jezuici z bodaj Boremuszem i Skargą prowadzili aktywne działania antyprawosłane dążąc do ustanowienia katolicyzmu "jedynie słuszną" religią państwową. Tak więc proszę bardzo o teksty strony prawosławnej - je ze swej strony poszukam coś z cytatów strony opozycyjnej. Powłóczyłem sie tej dość pogodnej soboty po Beskidzie - i po majestatycznej Cergowej, i po Zawadzce Rymanowskiej w ktorej kolejny raz oprocz cerkwi, łemkowskich kapliczek zauważyłem dość zabawnie wyglądające anteny satelitane na łemkowskich hyżach.:-) A - zahaczyłem też o slowację i łemkowskie cerkwie w Niżnym i Wyżnym Komarniku - a teraz popijam nabytą w przydrożnym sklepiku Koparniczrsky slivowicu której kieliszeczek dobrze się komponuje z Zlatym Bażantem - zacnym piwkiem braci- Słowaków.;) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: romulus Po długiej przerwie IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 16.05.04, 19:09 Witam po długiej przerwie Piotra i Wolfa.Jestem pełen uznania dla Waszej wytrwałości.Nadal od czasu do czasu czytam Wasze interesujące posty. Jest to ogrom wiedzy. Zazdroszczę wam że macie tyle czasu. Praca zawodowa nie pozwala mi na czynne uczestnictwo w waszych rozmowach. Licze że niedługo w czasie urlopu pojadę w mój ulubiony Beskid Niski i rówmież sie się powłóczę podziwiając cerkiewki fantasycznie wkomponowane w krajobraz które powinny być wzorem dla architektów.Popatrzcie na taką cerkiewkę łemnkowską z każdej strony i zobaczycie jak ona fantastycznie się komponuje z e wzniesieniami.Współcześnie próbowano tak usytuować tylko nie obiekt sakralny a sanatorium Biaweny(nie wie czy to taka nazwa)w Wysowej.Przepraszam za wtrącenie się ni z gruszki ni z pietruszki.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Wysowa i okolice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.04, 21:05 Nędzny program tv przygnał mnie na moment przed Peceta - a tu Romulus. Dzieki za wspomnienie Wysowej. Ach tam - droga z Ropy, przez Klimkowke /z malowniczym zalewem/, Uscie Gorlickie /z piekną cerkiewką/, Hańczowa - cudna cerkiew i kapliczki po Wysową az po Blechnarkę - to właśnie owe cerkiewki tak pieknie wkomponowane w krajobraz. Bardzo lubię wysową i okoiczne gory z owym Kozim żebrem, Kwiatoniem,śmerekowcem, żdynią, małastowem,Magurami. Dobrze że lato blisko, dłuzsze dni i ...czas urlopów. Pozdrawawiam zycząc miłego tygodnia. Wracam do TV Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: romulus Re: Wysowa i okolice IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 16.05.04, 21:21 Do tego trzeba dodać Lackową która góruje nad okolicą z pięknym podejściem od strony zachodniej.To podejście zaliczyłem po raz pierwszy dobrych ..lat temu w ...trampkach. Czekamy na urlopy i może gdzieś obok siebie otrzemy się na Watrze. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Wysowa i okolice 16.05.04, 23:44 Witam Milo powitac ponownie Romulusa. Cieszy fakt, ze chce ktos zabrac glos. Na dzis planowalem skrobnac cos na temat obrzadku cyrylo-metodianskiego na terenach Polski w IX-XI w. ale niestety zycie zweryfikowalo moje plany. Zamiast pisac musialem zajac sie przyziemnymi czynnosciami. Niebawem podesle troche materialow na ten temat, lecz juz nie dzis. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Wysowa i okolice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.04, 19:51 Witam serdecznie. Ja niestety "wyrosłem" już z dalekich górskich wycieczek. A jeśli już to na zasadzie "dojechać pod górkę", zrobić troche zdjęć, "zrobić" mały szlaczek. No może nie jsest tak żle :) A na Lackowej nie byłem. tak się złozyło,że teren pomiędzy Tyliczem, Mochnaczką a wysową i Hańczową, mimo licznych włoczen sie w tamtych stronach i za mlodszych lat i obecnie - pozostał przeze mnie nie rozdeptany. A szkoda bo to centrum środkowo-zachodniej Lemkowyny !!! Z dawnych lat pamiętam wrażenia z wedrówek po Beskidzie magórskim od wysowej po duklę, kupowanie oscypkow u gorali podhalańskich wypasających niegdyś owce na "łemkowskich zgliszczach" i moje pierwsze spotkania z cerkiewkami :) Teraz to raczej przemykam tu samochodem w ramach wypadów letnio-zimowych :( Może tego lata - jeśli bedzie chłodne to zamiast na Roztocze i podlasie - pchnę się tam. Napisz może Romulusie coś o "twoich"wrażeniach z Wysowej ?:) i okolic !! Czekam cierpliwie Radku na Twoje watki - muszę przyznać, ze dzieki Tobie i lekturze z Przeglądu Prawosławnego dowiedziałem sie co nieco o historii Rusi Drohiczyńsko-Halickiej. jak mi sie wiedza utrwali :) to może kiedyś porozmawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Spojrzenie z boku 17.05.04, 20:52 Witam Dotychczas jesli cos cytowalem przewaznie byli to autorzy zwiazani z Prawoslawiem na ziemiach ruskich Rzeczypospolitej. Taki dobor materialow moglby sie spotkac z zarzutem ze jest tendencyjny. Moze i jest, nie mam kompetencji aby to oceniac:) W zwiazku z tym dzis podsylam cytat z ksiazki Kallistosa Ware, autora nie zwiazanego z Rusinami. "Ci, którzy w polskiej części Ukrainy pozostali przy prawosławiu cierpieli z powodu represji ze strony rzymskokatolickich władz i nie ma wątpliwości co do tego, że od czasu unii brzeskiej w 1596 roku relacje między prawosławiem i Rzymem uległy pogorszeniu i negatywnie wpływają na nie aż do dzisiaj. Następstwa prześladowań pod wieloma względami okazały się jednak ożywcze. W obronie prawosławia stanęli ludzie świeccy. W wielu miejscach, gdzie wyższe duchowieństwo skłaniało się ku Rzymowi, tradycję prawosławną podtrzymały prężne świeckie stowarzyszenia znane jako bractwa. W odpowiedzi na jezuicką propagandę otwierały one drukarnie i wydawały książki w obronie prawosławia; aby przeciwdziałać wpływowi jezuickiego szkolnictwa, organizowały swoje własne prawosławne szkoły. W roku 1650 poziom wykształcenia na Ukrainie był wyższy niż gdziekolwiek w całym prawosławnym świecie. (...) W tym odrodzeniu szkolnictwa szczególnie błyskotliwą rolę odegrał Piotr Mohyła, metropolita Kijowa w latach 1633-1647." Chwilowo odbieglem od Podlasia (oczywiscie niebawem tam wroce), mam nadzieje ze dzisiejszy tekst bedzie rowniez ciekawy. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O bractwach i stauropigii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.04, 21:50 Cieszę sie Radku,że mogę uzupelnić Twoj cytat - moim - o podobnej tematyce. Natomiast ze swej strony namawiam na nieunikanie co prawda subiektywnych ale jednak być może "tworczych" ocen poryszanych tematów :-) /chociaż co prawda Twoja wstrzemięźliwość uwolniła mnie kiedyś od jałowej dyskusji z jehowitą - pamiętasz- dzieki ;)/ A teraz cytat : Bractwa w miastach Litwy i Rusi stanowiły ogromnie ważną instytucje życia religijnego i społecznego prawosławnych mieszczan i szlachty. Ich struktura i po części cele dają się porównać ze średniowiecznymi cechami. W oparciu o swoje statuty posiadały własny samorząd bracki, troszczyły się o potrzeby świątyń, kleru, uroczyście celebrowały święta. Prawosławnych nie dopuszczano do władz miejskich stąd tez bractwa zastępowały świeckie formy organizacji, znajdujące się w rękach łacinników. U schyłku XVI wieku w tych środowiskach zrodził się ruch pracy ku odnowie życia religijnego prawosławnej Rusi. Służyć temu miało miedzy innymi podniesienie poziomu duchownego oraz obyczajów, zarówno u świeckich jak i u kleru. Kiedy w 1585 roku do Lwowa przyjechał patriarcha Antiochii Joachim , zadowolony ze stanu wspólnoty lwowskiej, nadal jej pierwszeństwo przed innymi na Rusi, wprowadzając wzorcowy statut, podnoszący poziom religijnych zebrań brackich. Władze bractwa otrzymywały bardzo szerokie uprawnienia wobec swoich członków i kleru. Faktyczną niezależność potwierdził przywilej patriarchy Jeremiasza z 1585 roku nadający bractwu lwowskiemu prawa stauropigii czyli bezpośredniej podległości patriarchatowi konstantynopolitańskiemu. Bractwa prowadziły szkoły prawosławne, szpitale. Zrzeszały obok mieszczan także szlachtę religii greckiej. Po wprowadzeniu unii brzeskiej stauropigie lwowska i wileńska stały się oparciem dyzunitów, obrońców prawosławia." Ten przydługi cytat pochodzi z pięknej książeczki Bartłomieja Kaczorowskiego „Zabytki starego Lwowa” Oficyna wydawnicza – W-wa 1990. Pozdrawiam z nadzieją na pociągnięcie wątku :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: O bractwach i stauropigii 17.05.04, 23:27 Bractwa to obszerny temat. Chyba nie ma watpliwosci ze przyczynily sie do przetrwania "wiary greckiej" w niesprzyjajacych czasach. Szczegolna role odegraly po Unii. Sadze ze tylko dzieki nim na ziemiach Rzeczpospolitej prawoslawie przetrwalo. Warto bedzie troche pociagnac ten watek. Dzis ze wzgledu na pozna pore nie bede tego tematu ciagnac dalej, obiecuje ze ciag dalszy nastapi. Zachecasz Piotrze do oceny poruszanych tematow. Sadze, ze wszyscy dyskutanci w jakis sposob oceniaja to, co przewija sie przez forum i ja tez nie jestem od tego wolny:) W przypadku "jehowity" przytoczonego przez Ciebie zachowalem wstrzemiezliwosc glownie z powodu checi unikniecia jalowej proby "nawracania". Mysle ze ten watek porusza raczej problemy wspolzycia Rusinow i Polakow na terenach Rzeczypospolitej. Tak jak napisalem w czasie rozmowy z Kazikiem uwazam ze do rozmow teologicznych sa powolani ludzie ktorzy zajmuja sie tym "zawodowo". Dla uzupelnienia "nierusinskiego" punktu widzenia podsylam jeszcze jeden krotki cytat z ksiazki "Kosciol Prawoslawny". Oczywiscie tekst ten zostal napisany przez osobe prawoslawna wiec nie bede twierdzic ze jest w pelni obiektywny. Cytuje ten tekst zeby pokazac ze moze niektorzy w Polsce powinni troche zrewidowac swoje widzenie przeszlosci. "Poza Ukrainą relacje między prawosławnymi a rzymskokatolikami w XVII wieku były często przyjazne. W wielu regionach wschodniej części basenu Morza ódziemnego, w szczególności na greckich wyspach pod panowaniem Wenecjan, Grecy i łacinnicy uczestniczyli we wspólnych nabożeństwach - zachowały się nawet zapisy o procesjach z Najświętszym Sakramentem, w których ze świecami w dłoniach i chorągwiami, w pełnych szatach liturgicznych, licznie uczestniczyli prawosławni duchowni. Greccy biskupi zapraszali łacińskich misjonarzy do wygłaszania homilii lub wysłuchiwania spowiedzi powierzonego ich opiece ludu Bożego" Czyz nie piekny obrazek? Co prawda opisana sytuacja dotyczy krotkiego tylko wycinka dziejow, ale pokazuje ze przy odrobinie dobrej woli mozna pokojowo wspolistniec. Niestety w I Rzeczpospolitej tej woli zabraklo. Pozdrawiam R. P.S. Oczywiscie kolejne moje wypowiedzi beda skazone subiektywizmem:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Tylko krótko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.04, 22:33 Witam - prosze o wybaczenie,że dzisiaj krotko. Mowiąc o subiektywiźmie wypowiedzi - oczywiście żartowałem. Natomiast całkiem na poważnie wspomniałem epizod z Kaziem-jehowitą. Odnośnie - wspomnianych przez Ciebie relacji- być może że w "basenie" morza Srodziemnego relacje prawoslawno-katolickie wyglądały całkiem inaczej niż na ziemaich koronnych Rz-plitej. Może był to wpływ zagrożenia tureckiego ,może inaczej wyglądające kontakty handlowe - żywotna działalność faktorii handlowych wenecjan i genueńczyków na pograniczu dawnego Bizancjum i Sułtanatu ottomańskiego ? Mysle że do tematu bractw religijnych i owego pogranicza jeszcze wrócę. Na dzisiaj tylko tyle - pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Dzis rowniez krotko 19.05.04, 23:15 Witam Wybacz Piotrze, ze dzis podsylam tylko link na temat bractw. Nie mialem dzis lekkiego dnia, wiec nie bede sie rozpisywal (nadrobie to oczywiscie pozniej:) kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/bzh/06/06art_mironowicz.htm Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Dzis rowniez krotko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.04, 16:24 Witam serdecznie i dziękuję za bardzo ale to bardzo ciekawy link na temat bractw cerkiewnych. Oto ostanio przegladająć "Dzieje Rzeszowa" wyczytałem dość sporo na temat grup czy bractw cerkiewnych działających przy przedwojennej unickiej parafii w Zalesiu. Wprawdzie ich przegląd ma raczej mało wspólnego z tradycją tych rzeczywistych bractw prawosławnych - ale może kiedyś też i na temat zalesia coś "pocytuje". Ostanio jestem na bakier z wolnym czasem /jak i weną tworczą :)/ - więc wybacz nieobfitość moich postów :/ Jak znajdę chwilę - to może zredaguję przed weekendem - cos na temat Rzeszowa. Poki co - kusi mnie wyjazd na łemkowski kermesz pod Dukle - do Olchowca. No nie wiem..... Myśle,że wkrotce znowu się rozpiszę .... Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Dzis rowniez krotko 21.05.04, 22:22 Witam Ciesze sie, ze tekst o bractwach Cie zainteresowal. Jest tam pare ciekawych stwierdzen ktore moga byc materialem do rozmow (moze po weekendzie?). Zaskoczyl mnie przytoczony przez Ciebie fakt istnienia bractw przy cerkwiach grekokatolickich. Nic o tym nie wiedzialem i szczerze mowiac chetnie sie dowiem:) Jakis czas temu w NBiN przeczytalem ciekawy tekst o Siemiatyczach, jest juz w necie wiec proponuje maly powrot na Podlasie. Dla zachety maly cytat i link ponizej "Kto ma za nas zadbać o naszą, narodową i religijną tożsamość, jeśli nie my sami? Mamy cichy żal do dominującej w kraju większości, że traktują nas jak gorszych, jak jakiś wstydliwy garb pozostały z czasów jagiellońskiej świetności? A może miejmy wreszcie ten żal do siebie samych? Państwo nam subsydiuje prasę przeznaczoną dla mniejszości, a my jej po prostu nie czytamy (a co w ogóle czytamy oprócz programów TV?). No, to nie miejmy pretensji, jak kiedyś to państwo przestanie subsydiować. I obyśmy się wtedy nie obudzili z ręką w nocniku... na rogu ulic Boboli i Romana Dmowskiego!" free.ngo.pl/nadbuhom/Nr1_2004/05%20-%20Siemiatycze.htm Caly tekst nie jest tak "ostry" jak zacytowany fragment. Goraco zachecam do przeczytania i oczywiscie do wymiany pogladow (jak tylko czas pozwoli) Serdecznie pozdrawiam i zycze milego weekendu. R. P.S. Odezwe sie w niedziele po poludniu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Powrót formy;) rz Re: Dzis rowniez krotko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.04, 20:08 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Powrót formy :-) Zalesie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.04, 20:15 Kiepska pogoda osadziała mnie w Rzeszowie - no to jadę dalej z postami :) Dziekuję z zyczenia - nie tracę czasu Witam serdecznie – wspominałem o działalności bractw cerkiewnych przy cerkwi zalesiańskiej . Oto w opracowaniach na jej temat wspomina się i o działalności chórów cerkiewnych i o działalności Towarzystwa Oswiatowego Proswita a i bractw cerkiewnych. W opracowaniu Pana W.Wierzbieniec / Dzieje Rzeszowa tom III/ czytam „Poza cerkwią ,grekokatolików na terenie miasta /tj Rzeszowa - dopisek mój - Ptr/ integrowała filia towarzystwa Proswita powstała w 1925 roku. Skupiała ona niewielką ilość osób.Proswita liczyla niespełna 40 czlonkow,ale jej oddziaływanie było znacznie szersze : pobudzanie i umacnianie wśród grekokatolikow ukraińskiej świadomości narodowej. Poczatkowo działalność prowadzono w wynajmowanym lokalu /.../ a w latach 1932- 1933 we własnym znacznie większym lokalu w centrum miasta. Spotykano się przy herbacie aby porozmawiać albo przejrzeć bieżacą prasę,w karnawale urządzano zabawy taneczne. Przez kilka lat funkcjonował chór, do którego tenorów „pożyczano” z zalesia. Wspólnie z chórem z zalesia urządzano akademie poświęcane Tarasowi Szewczence. Przyjmowano również artystów przybywających z gościnnymi występami /.../Bardziej dynamiczną działalność prowadziła Proświta W zalesiu, gdzie było znacznie większe skupisko Grekokatolików” Dalej autor mówi o zaprzestaniu działalności Proświty w połowie lat 30 tych – z powodów głównie ekonomicznych „Na pogłębianie pobożności wśród wiernych, należących do parafii Zalesie, wpływała działalność organizacji religijnych. Należało do niej Apostolstwo Modlitwy /w 1938 roku liczyło 360 członków/, Bractwo maryjne /w 1928 roku – 320 członow/, Bractwo p.w. Opieki NMP, Bractwo trzeźwości /w 1928 roku – 105 członków/Pewną rolę w życiu religijnym odgrywała również „Pro świta” organizująca np. „wieczory kolend”. Poszczegolne organizacje miały do swojej dyspozycji w zalesiu dom parafialny, pełniący równocześnie rolę domu narodowego. Znajdowała się w niej zarówno biblioteka Bractwa Maryjnego licząca w 1928 roku ok. 50 książek, jak i czytelnia Proświty Spośród organizacji religijnych najbardziej aktywną działalność prowadziło Apostolstwo Modlitwy, którego członkowie dzielili się na sekcje chóralną /cerkiewny chór/, eucharystyczną /odpowiedzialność za wystrój wewnętrzny i porządek w cerkwi/, dramatyczną /przygotowująca amatorskie przedstawienia teatralne/ i prasową / odpowiedzialną za prenumeratę i czytelnictwo prasy?. Dla członków Apostolstwa modlitwy i Bractwa maryjnego prenumerowano „Nową Zorię”. „Prawdę”, Przewodnik Katolicki”’ Autor stwierdza jednak,że czytelnictwo ukraińsko -języcznej prasy nie było rozwinięte wśród wiernych, którzy wykazywali znaczny stopień spolonizowania. To tyle - ale nie wszystko - zaraz pogadam co nieco na temat Twoich dwóch ostatnich linków :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr O bractwach i czytelnictwie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.04, 20:40 W linku z Kamieniara /który nota bene wzbudził moje duże zainteresowanie/ wspominano o paru aspektach funkcjonowania owych bract przy cerkwiach prawosławnych. Pierwszy z nich Radku - to ekonomiczny - jako przeciwwaga do niemecko mieszczańskich organizacji cechowych - i z tym można sie zgodzć. Drugi aspekt - to dowód,że Rusini wielu miast Rz-plitej zdolni byli do wzajemnego organizowania i stanowili zintegrowaną społeczność. No i trzeci aspekt - to fakt że bractwa stanowiło swoistą samoobronę przed naciskiem łacinników i dominacją "jedynie słusznego" wyznania. Stanowiły oparcie dla Rusinów i przeciwwagę dla przymusowej "unifikacji". Naukowcy /i nie tylko oni :)/ wykazują często tendencję do "dzielenia włosa na czworo" i "mierzenia ile diabłów mieści sie na łebku szpilki" - ale akurat wszystkie aspekty funkcjonowania bractw - wydają mi sie jednakowo uprawnione ! A teraz przeskok do wspólczesności - wbrew pozorom ściśle związanej z wyżej obgadanym watkiem. Bo oto Radku i Ty i Andrzej /a propos co z Nim ?/ poruszacie smutną sprawę nikłego zainteresowania ruskością na Podlasiu. Uważam że jest to jednak tendencja nieunikniona - brak oświaty, przekazywania rzetelnej wiedzy co do przeszłosci / tu dygresja - niedawny Twój link uświadomił mi ,że mój ulubiony Jasienica - w młodości Beynar - był w owej młodości członkiem niby- akowskiej bandy grasującej wśród ruskiej ludności na Podlasiu - chociaż ta świadomość nie mieszkadza mi w utrzymywaniu "ulubienia"/,czysta niewiedza - powoduje chęć zapominania ruskiej przeszlości- a szkoda!! O wiele gorsza sytuacja w owej świadomości jest na Podkarpaciu - pisałem już kiedyś na ten temat - powoduje że jednostronne informacje o UPA, Akcji wisła, wołyniu - zasłaniają jakże ważne sprawy dorobku kultury ludowej i religijnej Rusinów ,Łemków, Bojków i ... zagadnień zbrodniczego postępowania wobec Rusinów przez Polaków /nie tylko przecież komunistów/ i zacierania sladów ruskiej przeszłosci. No wystarczy tej demagogii i grafomanii. No i dotarliśmy do 800 -tnego postu!!!!!!! Pozdrawiam serdecznie Wytrwale Piszącego i Zyczliwie czytających. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa I zaczynamy kolejna setke:) 23.05.04, 22:54 Wiatm w niedzielny wieczor Smutne refleksje plyna z Twojego postu, ale chyba masz wiele racji. Dzis podsylam jeszcze jeden tekst z tego numeru NBiN dla uzupelnienia tematu. Dzis nie bede sie rozpisywac, dorwalem sie tylko na chwile do komputera poniewaz w domu mam gosci i zajmuje sie spozywaniem piwa i milymi rozmowami (a jutro trzeba rano wstac:( free.ngo.pl/nadbuhom/Nr1_2004/07%20-%20De%20hublajutsia%20naszy%20lude.htm Serdecznie pozdrawiam i zycze milej lektury R. P.S. I tak mam nadzieje, ze mimo wszystko zostanie troche swiadomych Rusinow:) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: I zaczynamy kolejna setke:) 24.05.04, 16:22 Witam serdecznie - tym razem zalogowany - zdarzy się że będę też i pod tą postacią tu występował :-) Piszesz Radku na końcu swojego postu o świadomych Rusinach ;-). W związku z tym pojęciem proponuję zapoznać się z linkami – wątkami biografii Waltera /Władysława/ Maksymowicza –Łemka, pracownika NASA i twórcy jednej z najciekawszych stron internetowych poświęconych Rusinom karpackim. www.lemko.org/gazeta/dziennik1.html www.lemko.org/wmax.html A wracając do linkowanego przez Ciebie artykułu – myślę ,że do identyfikacji narodowościowej potrzebna jest spełnienie kilku warunków – poczucie korzeni i identyfikacja się z nimi, wiedza i chęci. Ważny jest też punkt odniesienia – czy takim odniesieniem może być współczesna Białoruś czy Ukrainą – państwa biedne, wstrząsane politycznymi konwulsjami i tarciami ?? Czy punktem odniesienia mogą być biedni „handlarze – turyści” ze wschodu pchający przed sobą dwukółki – „krawczuczki” /nazwane tak trochę humorystycznie na cześć pierwszego prezydenta Ukrainy, który otworzył granice/ z owymi kraciastymi torbami ??? Przedwojenni Ukraińcy - Rusini w Polsce mieli ową Proświtę,Towarzystwo czytelni im Kaczkowskoho ,organizacje gospodarcze no i partie polityczne. Dziś zwiazki narodowe czy to ukraińskie czy łemkowskie są nieliczne i podzielone,pismiennictwo trudnodostepne..... Dla mnie na szczęście /ale też tylko w kontekscie zinteresowań a nie ciągotek narodowościowych/takim odniesieniem są żyjący jak i nieżyjący członkowie rodziny /Rusini z krwi i kości – chociaż też nie do końca temu wierni :(/, wiedza o przeszłości i aspekty o których kiedyś pisałem przy okazji „ukrainofilstwa”,stare zdjęcia , zasoby biblioteczne, rodzinne groby i piękno Beskydu ;-) No i ciut ciut wiedzy z zakresu historii sztuki i etnografii – a i internet po trosze także :))) Pozdrawiam serdecznie Pozdrawiam serdecznie Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Identyfikacja 26.05.04, 01:01 Witaj Piotrze Dzisiejszy post bedzie krotki. Postaram sie w nim odniesc do Twoich wypowiedzi. Niestety w tym tygodniu moje wypowiedzi beda krotkie i niezbyt regularne - coz poczac - sporo obowiazkow a doba ma tylko 24 godziny:( Po tym krotkim wstepie dzieki za linki. Na razie zapoznalem sie z nimi "na szybko". Jak tylko czas pozwoli to sie do nich odniose. Piszesz Piotrze, ze do identyfikacji narodowej potrzebne jest poczucie korzeni, identyfikacja z nimi, wiedza i checi. Oczywiscie nie pozostaje nic innego jak zgodzic sie z tym. Te czynniki chyba nie podlegaja dyskusji. Natomiast co do punktu odniesienia pozwole sobie na mala polemike. Oczywiscie punkt odniesienia jest wazny. Latwiej identyfikowac sie z narodem bogatym, ktory ma stabilne panstwo. Punktem odniesienia na pewno nie moga byc turysci ze wschodu ktorych znam chociazby z Siemiatyckiego targowiska. Ale punktem odniesienia moze byc historia narodu, jego dorobek z przeszlosci. Mysle ze w historii Rusi mozna znalezc postaci, wydarzenia i osiagniecia ktore moga byc powodem do dumy kazdego potomka Rusinow. Sadze ze jeszcze jednym czynnikiem ktory powoduje polonizacje Rusinow (czy to Bialorusinow, czy Ukraicow) jest to ze mniejszosci te sa w dzisiejszej Polsce nieliczne. W okresie przedwojennym za linia Curzona Rusini stanowili wiekszosc, dodatkowo ich poczucie przynaleznosci narodowej wzmacnialy polonizacyjne dzialania wladz. W dzisiejszych czasach Rusini sa rozproszeni, stanowia niewielkie "wyspy" nawet na terenach Podlasia. Ta sytuacja moze wywolywac chec upodobnienia sie do otoczenia, niewyrozniania sie. Kiedys pisalem tu o polonizacji z checi niewyrozniania sie. Dla mnie punktem odniesienia sa glownie wartosci przekazane przez rodzine i oczywiscie piekno Podlasia. Innym zrodlem mojej tozsamosci sa tez pewne wzorce zachowan, ktore przekazala mi moja rodzina jako typowo "ruskie". Zdaje sobie oczywiscie sprawe z faktu ze te cechy moga wystepowac u kazdego, ale gdzies gleboko mam je zakodowane jako cechy przypisane mi niejako genetycznie. Nie ma to oczywiscie zadnych cech nacjonalistycznych - pisalem juz zreszta w naszych dyskusjach ze w moim przypadku o ciagotach nacjonalistycznych nie moze byc mowy. Jest w tym jednak pierwiastek podlaskiego patriotyzmu, swiadomosci pochodzenia. Na tym na dzis bede konczyc, trzeba sie tez czasami wyspac:) Pozdrawiam R. P.S. A na wstepie napisalem ze ten post bedzie krotki... Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re:Rusińska identyfikacja 26.05.04, 16:31 Witam Nie uważam Twojego głosu jako polemiki – a raczej jako pogłębienie mojej wypowiedzi. Myślę, poszerza ona moje ‘filozofowanie” na temat tych „odniesień”. Chociaż , co dla mnie jest trochę zastanawiające, pisząc o „historii narodu,jego dorobku z przeszłosci” pominąłeś chyba przez przeoczenie – religię, wyznanie które w moim przypadku nie odgrywa roli „punktu odniesienia” – ale w Twoim....?????? Rusini podkarpaccy bardzo często szukali tych odniesień i oparcia własnie w wyznaniu – prawosławiu i grekokatolicyźmie ,w rusofilstwie – czyli szukania „wielkiej Ojczyzny” w moskiewskiej Rusi. Inni upatrywali ich w Kozacczyźnie – wątki kozackie bardzo często przywoływane były np. w piosenkach łemkowskich. Jeszcze inni w solidarności narodowej z Ukraińcami i „żeglowaniu” w stronę nacjonalizmu. Teraz dla polskich Ukraińców i Łemków czy amerykańskich Karpato- Rusów takim odniesieniem są ,często mitologizowane, Karpaty i ...Podkarpacie. To Podkarpacie które dla rodaków-Polaków wydaje się tak czysto polską krainą!!! Takim odniesieniem bywa również rachunek krzywd po akcji Wisła , wysiedleniach i tragicznych następstwach zasady „odpowiedzialności zbiorowej” zastosowanej wobec karpackich Rusinów przez Polaków. Z Twoich wypowiedzi wynikało wielokrotnie, że dla Ciebie takim odniesieniem jest Rodzina i Podlasie /pełniące taką samą rolę jak dla mnie Podkarpacie, Bieszczady i Beskidy/. A patriotyzm lokalny /o którym piszesz/ – galicyjski czy podlaski ??? Jak mogłem o nim zapomnieć!!!! Oczywiście – jestem wręcz fanatycznym patriotą galicyjskim i „ponadgranicznym”, „obustronnie” karpackim i podkarpackim, krakowsko- przemysko lwowskim,krynicko-sanocko-ustrzycko-przemyskim , a i z racji miejsca zamieszkania trochę i rzeszowskim . A teraz chciałbym Ci coś podesłać ze współczesności – wątek nawiązujący do moich gadek turystycznych –„ Pielgrzymi w Ujkowicach „ miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,2090470.html „Kilkuset pielgrzymów z Polski i Ukrainy dotarło w poniedziałek do Ujkowic koło Przemyśla - do znajdującego się w tej miejscowości prawosławnego monasteru, gdzie pod przewodnictwem arcybiskupa przemyskiego i nowosądeckiego Adama modlili się o pokój do św. Cyryla i Metodego. Ci apostołowie Słowian, których wschodnie Kościoły wspominają liturgicznie 24 maja, są patronami klasztoru, gdzie przebywa 12 mnichów. Magnesem, który do Ujkowic przyciąga wielu pielgrzymów z kraju i zagranicy, jest licząca ponad 250 lat kopia ikony Watopedzkiej Bogurodzicy Pocieszenia i Dobrej Rady namalowana dla Rosjan (techniką temperową na cyprysowych deskach, ze słowiańskimi napisami) na świętej górze Athos (Grecja). Ikonie przypisuje się cudowną moc. Jak twierdzą mnisi z Ujkowic, po modlitwach przed tym wizerunkiem zostało uzdrowionych już kilkadziesiąt osób chorych na raka i bezpłodnych.” Cytuję w całości - bowiem tekst pochodzi z lokalnego wydania GW ... i wydaje się wart ujęcia w naszym „talk-show-le” :-) A być może, że podziała on jako kolejna przynęta na pewnego Wolfa ;-) Uogólniając ten cytat jestem pewien /a raczej mam nadzieję :-0/, że z czasem bliskość kilku miejsc pielgrzymkowych – Przemyśla /katolicko unickiego /,Jarosławia /unickiego/, Kalwarii Pacławskiej /katolicko-unicka/ oraz właśnie prawosławnych Ujkowic - dają szansę na wzajemne poznanie się wiernych, „wyjścia z okopów” i „porozumienia ponad podziałami” :)) Pozdrawiam nieustannie serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Przepraszam ze krotko 27.05.04, 00:29 Witam pozna noca Napisales Piotrze > Chociaż , co dla mnie jest trochę zastanawiające, pisząc o „historii > narodu,jego dorobku z przeszłosci” pominąłeś chyba przez przeoczenie > religię, wyznanie które w moim przypadku nie odgrywa roli „punktu odniesi > enia” – > ale w Twoim....?????? Mysle ze powodem przeoczenia byla pozna pora i zmeczenie po pracowitym dniu:) Oczywiscie Cerkiew jest waznym punktem odniesienia. Dla mnie obecnosc na Liturgii jest duzym przezyciem. Piekno nabozenstwa, swiadomosc jego "starozytnosci", spiew choru i oczywiscie "nieziemskosc" Ikon jest zrodlem doznan natury religijnej, ale nie tylko. To wszystko tez sprawia, ze gdzies tam w glebi duszy mysle o swoich przodkach. > Uogólniając ten cytat jestem pewien /a raczej mam nadzieję :-0/, że z czasem > bliskość kilku miejsc pielgrzymkowych – Przemyśla /katolicko > unickiego /,Jarosławia /unickiego/, Kalwarii Pacławskiej /katolicko-unicka/ > oraz właśnie prawosławnych Ujkowic - dają szansę na wzajemne poznanie się > wiernych, „wyjścia z okopów” i „porozumienia ponad podziałami Moge tylko podpisac sie pod twoja wypowiedzia. Tez mam nadzieje na zblizenie chrzescijan Wschodnich i Zachodnich, chociaz sadze ze nie nastapi to zbyt szybko. Mysle ze postacie s.s. Cyryla i Metodego moglyby w tym zblizeniu pomoc. Mialem zreszta troche wiecej napisac w tym tygodniu o tradycji cyrylometodianskiej na terenach Polski, ale mam problemy z czasem Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Maly dodatek 27.05.04, 20:52 Witam Pisales Piotrze o Ujkowicach, w cytowanym przez Ciebie tekscie byla wzmianka o madlitwach do swietych Cyryla i Metodego. Na zakonczenie poprzedniego postu napisalem, ze te postacie moglyby zblizac. Teraz chcialbym w trzech slowach wyjasnic co mialem na mysli. Chodzilo mi o fakt ze dzialalnosc misyjna tych swietych na slowianszczyznie miala miejsce przed podzialem Kosciola. Wowczas zarysowywal sie juz podzial na Wschod i Zachod, ale nie bylo jeszcze ostatecznego zerwania. I co najwazniejsze w Kosciele bedacym jeszcze wowczas niepodzielonym niesli oni chrzescijanstwo w obrzadku wschodnim. Obiecuje ze skrobne co nieco na ten temat i rozwine watek, ale to juz po niedzieli. Na dzien dzisiejszy wolny czas jest luksusem na ktory nie moge sobie pozwolic. Odezwe sie dopiero w niedziele wieczorem. Z niecierpliwoscia bede czekac na nowe ciekawe watki:) Pozdrawiam i juz dzis zycze milego weekendu. R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr O Rzeszowie i sieci wątków 27.05.04, 22:21 Witam serdecznie ! Dzisiaj chcę poruszyć całkiem nowy wątek! Z uwagi że rzeszowiacy raczej nie uczestniczą w naszej dyskusji – opowiem Ci o moim Rzeszowie, tym widzianym moimi oczami O Rzeszowie niegdyś żydowskim /o którym jako Abel mówiłem trochę w całkiem innej dyskusji :)0/, galicyjskim miasteczku w którymś kiedyś mieszało się polskie i ruskie chłopstwo okolicznych wsi, polskie, ukraińskie i nawet austriackie mieszczaństwo, żołnierze austriaccy, węgierscy i polscy CK Austrii. No i tym wspolczesnym - całkiem przytulnym mieście !!!! Jako dobry jak sądzę wstęp do moich pogaduszek posłuży panorama starej części Rzeszowa. foto.rzeszowiak.pl/rzeszow.jpg Jak spojrzysz na to zdjęcie w jego prawo-lewej części zobaczysz prostokątny czarny dach dawnej synagogi Nowomiejskiej, w całkiem prawo lewym rogu widać część dawnego żydowskiego miasteczka Nowego Miasta, powyżej synagogi zobaczysz ciemnozieloną połać ogromnego kirkutu żydowskiego – dziś parku Placu ofiar getta- kończącego się z prawej strony socrealistycznym gmachem dawnego KW PZPR /dziś sądu apelacyjnego/ - placyk przed tym gmachem z dobrze widoczną kolumnadą pełni wieczorami rolę rzeszowskiego placu Pigall Ze spacerującymi po nim wieczorami „córami Koryntu” - ;). Gdy się wpatrzysz dobrze w zdjęcie to na północ od placu ofiar getta , poza kwartałem budynku – widać potężny gmach dawnego żydowskiego domu kultury / dziś WDK/ a jeszcze wyżej w kształcie litery H budynek Urzędu wojewódzkiego, a powyżej jego sławny w Polsce Pomnik czynu rewolucyjnego w kształcie () przywodzącym niektórym na myśl „damski organ” ;-) albo w pionie ustawione 20 metrowe usta . Stara część rzeszowa to również widoczny na zdjeciu prostokatny rynek – z ratuszem widocznym w samym cetrum panoramy. I to na dzisiaj tyle . Wspominasz o nowych wątkach – sam pewno rusze i tamaty wedrowek od Ustrzyk dolnych na zachód, cos niecos o moim Rzeszowie, potem trzeba będzie wrócic pewno do ikon, cerkwi, może też wspolnie zastanowimy się czym była Ukrainska Powstancza Armia dla podkarpackich Rusinow, może bysmy się też zastanowili nad prawami Ukraińców „zza kordona< do stawiania pomników Stepanowi Bandera. Jak widzisz wątków nie braknie -Pozdrawiam Miłego wypoczynku weekendowego - chociaż ja może jeszcze coś napisze jutro ! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: O Rzeszowie poprzez linki 28.05.04, 21:49 Witam Trzymając się konwencji mego poprzedniego postu / chociaż go czytając spostrzegłem kilka błędów – np. synagogę nowomiejską widać w prawo – dolnej części zdjęcia :) / Teraz Radku – warszawiaku i zwolenniku Podlasia - zapraszam na ciąg dalszy wirtualnego spaceru po Rzeszowie Mapa Rzeszowa z ciekawymi odnośnikami www.dami-rz.pl/~tomek/index2.html fajne linki rzeszow.toplista.pl/?we=rzeszowiak&kod=170118 trochę historii – kiepsko napisanej www.dami-rz.pl/~tomek/index2.html .Cóż – fizycznie na zwiedzenie starego centrum Rzeszowa wystarczy jeden dzień ,ale jego okolice na przykład jako cel rowerowych nizinno-górskich wycieczek – to już możliwość zrealizowania całkiem fajnego tygodniowego pobytu. No bo i wspomniana tu kiedyś Tarnawka , z ładną cerkwią /ok. 20 km od miasta/ leży w urokliwej górskiej okolicy, Blizianka i Gwożdzianka – z reliktami cerkiewek – to niezbyt forsowny całodzienny spacer rowerowy przez lesiste górki pogórza rzeszowskiego.Nie mówiąc zresztą o sławnym w Polsce Łańcucie do którego bardzo łatwo dojechać z Rzeszowa – właśnie na rowerku, urokliwymi polnymi drogami, nizinnymi lub górskimi – zależnie od kondycji potencjalnego wędrowcy. A okolice całkiem podmiejskiego Zalesia to oprócz cerkwi – to także możliwość zobaczenia Rzeszowa prawie „z lotu ptaka” – bowiem zaraz za tą wioską zaczyna się „próg” Podkarpacia – spadziste wzgórza z których na północ widać Rzeszów lezący w dolinie Wisłoka, a na południe – ciągnące się w kierunku doliny Sanu /będącej ok. 40 km dalej/ wzgórki, pagórki i urokliwe doliny. No dobrze – zapraszam na wirtualny spacerek po Rzeszowie - razem ze mną ulicami Rzeszowa - zawarta w tych linkach możliwość spaceru za pomocą kursorów wydaje mi się szczególnie ciekawa – w linkach możesz przejść się ulicą 3 maja, ul. Kościuszki wiodącą od ulicy 3 Maja do Rynku no i pokręcić się po nim właśnie – ze szczególnie urokliwym widokiem na zmodernizowany z końcem xix wieku ratusz i kościół farny z charakterystyczną wieżą spacer.rzeszow.net/index.php?_id=2 spacer.rzeszow.net/index.php?_id=53 spacer.rzeszow.net/index.php?_id=89 spacer.rzeszow.net/index.php?_id=83 Następnym razem napisze coś niecoś od siebie a i może zalinkuję widoczki na rzeszowskie /nieliczne ale.../ zabytki w tym ciekawe, bastionowe obwarowania zamku rzeszowskiego i cerkiew zalesiańską. Mam cichą nadzieję, że rzeszowskie posty zareklamują Tobie jak i pozarzeszwoskim czytaczom to całkiem gościnne miasteczko. No a potem ... mam i tematy z zakresu rosyjskiego i prawosławngo prawosławia,problemow podlaskiego pogranicza a i problem rozrachunkow wypraw krzyżowych w swietle arcyciekawych poglądow Ks.Profesora hryniewicza :) Tak więc na upartego jest materiał do dyskusji - pewno do września /wliczjąc przerwy urlopowe :) Pozdrawiam – do zobaczenia po weekendzie. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: O Rzeszowie poprzez linki 30.05.04, 23:27 Witam Wielkie dzieki za rzeszowskie linki. Szczegolnie podobaly mi sie panoramki, naprawde piekne miasto. Stara czesc, bo nowa niestety taka sama jak w kazdym miescie w Polsce, bloki, bloki... Niestety na to nic nie da sie poradzic:( A pomnik faktycznie, hmmmm, dziwny. Chcialbym znalezc czas aby zobaczyc wszystko co Piotrze zalinkowales. Musze sie tez niestety zgodzic z ocena czesci strony poswieconej historii. Po tak ladnie zrobionej stronie mozna by sie spodziewac czegos wiecej. Zgodnie z zapowiedzia troche o bardzo dawnych czasach. Na poczatek posluze sie (jak to robie bardzo czesto) cytatami z NBiN. Pierwszy tekst dotyczy swietych Cyryla i Metodego, prosze potraktuj go jako wstep do dalszych postow. Drugi tekst dotyczy Lemkowyny. Podsylam go miedzy innymi dlatego ze jest tam watek Cyrylometodianski. Link do pierwszego tekstu free.ngo.pl/nadbuhom/Nr1_2004/03%20-%20Cyryl%20i%20Metody.htm i fragment drugiego plus link " Łemkowie na tych ziemiach zamieszkali na długo przed powstaniem Rusi Kijowskiej. Wielu też uważa, że chrześcijaństwo Łemkowszczyzna przyjęła znacznie wcześniej niż Ruś Kijowska - w tym czasie ów obszar należał do państwa wielkomorawskiego, które ochrzcili św. Cyryl i Metody, którzy do Morawii przybyli w 863 roku." free.ngo.pl/nadbuhom/Nr1_2004/20%20-%20Lemkiwszczyna.htm Mam nadzieje ze watki zaciekawia Ciebie. Ja ze swej strony czekam z niecierpliwoscia na kolejne obiecane przez Ciebie watki. Pozdrawiam R. P.S. Czy slyszales Piotrze wypowiedzi kardynala Lubomyra Huzara z okazji spotkania lednickiego. Co sadzisz na ten temat? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Radkowi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.04, 22:06 wolf_wwa napisał: > " Łemkowie na tych ziemiach zamieszkali na długo przed powstaniem Rusi > Kijowskiej. Wielu też uważa, że chrześcijaństwo Łemkowszczyzna przyjęła > znacznie wcześniej niż Ruś Kijowska - w tym czasie ów obszar należał do państwa > > wielkomorawskiego, które ochrzcili św. Cyryl i Metody, którzy do Morawii > przybyli w 863 roku." Radku - teksty przeczytałem z uwagą przy czym "metodianski" zostawiam na później gdyż wymaga dokładnego przestudiowania /bardzo ciekawy - poszerzy zdaje się moją wiedzę na tematy raczej mało mi znane - WIELKIE DZIĘKI za link Natomiast cytowany tekst Anny Kyrpan z "Kijawskoho Telehrafu" w częsci historycznej budzi moje mieszane uczucia a raczej chęć "przejechania" się po nim. Pierwsza sprawa to fałszywie brzmiące nutki nacjonalizmu . Bo co to znaczy "ujraiński masyw karpat" "ukraińskie słońce" "ukraiński dzień" czy okreslenie języka łemkowskiego jako "nieco mniej wyszukanego niż literacki ukraiński". Dalej zbyt daleko idące uproszczenia tragedii II wojny i okresu powojennego. Pomijanie roli UPA w tym okresie, przypisywanie całej winy za tragedię "polskim formacjom podziemnym".... No i ta uporczywa teza o starozytności ŁEMKOW w Karpatach z równoczesnym "namolnym" przywłaszczaniu ich do Wielkiego Narodu Ukraińskiego ... Niestety teza o tzw autochtoniczności Łemkow w Karpatach i Zaprzeczaniu teorii o wędrowce ich z Bałkan - jest mi obce!!! Zgodnie z moimi deklaracjami wrócę pewno do tematu ŁEMKOW, ICH POCHODZENIA ETC w ktoryś tam postach /pod warunkiem złapania weny twórczej :) > Czy slyszales Piotrze wypowiedzi kardynala Lubomyra Huzara z okazji spotkania > lednickiego. Co sadzisz na ten temat? "Kardynał ukraiński powiedział: "Przed moim współbratem, a szczególnie przed wami, droga młodzieży, chcę zadeklarować, że prosimy o wasze przebaczenie i jesteśmy gotowi przebaczyć wszystko to, czego doświadczyliśmy". Młodość ma to szczęście, że nie niesie na barkach historii. Łatwiej jej przeskakiwać przeszłość" Nie zaprzeczam Radku,że uważam Kard. Huzara za Wielką Postać Kościoła Unickiego - i godnego następcę i Lubacziwskiego i Szeptyckiego. Po pamiętnym liście z ubiegłego roku /omawianego tu zresztą przez nas/ to kolejny głos w drodze pojednania. Może akurat Lednica /moim zdaniem to katolicki happening a i coś w rodzaju Woddstocku/ to nie było najlepsze miejsce to tego typu /bardzo czytelnej/ deklaracji,zwlaszcza że po stronie katolickiej Kard.Glemp nie wyglada na zbyt "lotnego"/od polotu;)/ odbiorcę i partnera. Tak samo zresztą jak Abp Sawa który nie jest zdolny ani do deklaracji zgody, ani do gestów pojednania... Smutne. A do postawy i Kard. Lubomyra i Abp Sawy - też wrocę w najbliższych postach!!!- oczywiście jak czas pozwoli :( Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa W odpowiedzi... 01.06.04, 22:55 Witaj Piotrze Jesli chodzi o pochodzenie Lemkow to z tego co czytalem, ich pochodzenie historycy wywodza w Woloszczyzny. Ja sie nie moge wypowiedziec poniewaz na ten temat nie mam zbyt duzej wiedzy, ale raczej przychylam sie do tego stwierdzenia. Cytat podeslany przeze mnie mial raczej zwrocic uwage na istnienie obrzadku wschodniego na terenach dzisiejszej Polski na dlugo przed chrztem Polski - sa to oczywiscie tylko teorie niektorych historykow, ale sa interesujace. O pochodzeniu Lemkow chetnie dowiem sie czegos od Ciebie. Tekst ktory podeslalem prezentuje odmienny punkt widzenia, w sumie kazdy ma prawo do swoich sadow. Ze swej strony dodam ze ja tez jestem troche "uczulony" na proby przypisywania narodowosci na sile. Piszac o wypowiedzi kardynala Huzara mialem na mysli jego wypowiedz adresowana do mlodych aby patrzyli w przyszlosc bez obciazen historycznych (tak przynajmniej to zrozumialem) i mysle ze to wlasnie jest wskazowka na przyszlosc. Sadze ze starsze pokolenie jest niestety zbyt obciazone historia aby moc na to przeskoczyc. Co do Lednicy nie chce sie wypowiadac, poniewaz ja raczej preferuje bardziej kameralne formy modlitwy. Piszesz Piotrze o abp Sawie i nie sa to zbyt pochlebne slowa (a moze ja je tylko tak odebralem), ja mysle ze problem dialogu obciaza obie strony. Zauwaz ze problemy dotycza tylko rozmow z katolikami, dialog z kosciolami ewangelickimi uklada sie raczej niezle. Dzisiejszy post nie jest moze zbyt skladny, ale prosze o wybaczenie. Udalo mi sie dzisiaj kupic wspaniale wyroby browaru Obolon, jest to piwo Pszeniczne i piwo Mahnat - switle piwo. Goraco polecam:)) Na dzis bede juz konczyc, niestety jutro trzeba wstac do pracy. Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: W odpowiedzi..Radkowi 1. 02.06.04, 22:29 Witam Mam szczerą nadzieję, że nie uraziłem Cię Radku moją wypowiedzią – chociaż przyznaję, że zachciało mi się podgrzać trochę dyskusję w oparciu o twoje linki. Zgodnie z moim planem zacznę rozwijać trochę nowych a trochę i kontynuować stare wątki Najpierw nawiąże co nieco do postawy Strony Prawosławnej odnoszącej się do propozycji powołania Unickiego Patriarchatu w Kijowie tygodnik.onet.pl/1546,1151802,1,dzial.html „Gdy 17 lutego do stolicy Rosji przybył kard. Walter Kasper, na stronie internetowej Patriarchatu Moskiewskiego przywitał go news-raport pod znamiennym tytułem: “Wszystkie Kościoły prawosławne wyraziły negatywną reakcję na możliwość ustanowienia Patriarchatu Greckokatolickiego na Ukrainie”. Raport zawiera streszczenia listów wszystkich nie-rosyjskich zwierzchników Cerkwi prawosławnych na świecie, skierowanych na ręce metropolity Cyryla, drugiej osobistości Patriarchatu Moskiewskiego. Sygnatariusze podzielają dezaprobatę Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego dla planów powołania greckokatolickiego patriarchatu w Kijowie. Hierarchowie jednoznacznie stwierdzili, że taki krok Watykanu oznaczałby śmierć dla - zawieszonego w 2000 r. (ostatnie spotkanie komisji mieszanej obu Kościołów w Baltimore) - dialogu katolicko-prawosławnego.” (....) Napisałem poprzednio : Tak samo zresztą jak Abp Sawa który nie jest zdolny ani do deklaracji zgody, ani do gestów pojednania... Smutne. I Radku czytam o stanowisku Abp Sawy : „Bardzo mocne słowa krytyki pod adresem memorandum kard. Kaspera padły także ze strony arcybiskupa Sawy, zwierzchnika Polskiego Kościoła Prawosławnego. Hierarcha napisał, że jest to kontynuacja praktyki ustanawiania łacińskich patriarchatów na Wschodzie w czasie wypraw krzyżowych; pomysł “nie do pogodzenia z praktyką apostolską i starochrześcijańskim rozumieniem jedności eucharystycznej Kościoła lokalnego, kierowanego przez biskupa”. Arcybiskup podkreślił, że memorandum kard. Kaspera w istocie sprzeciwia się “pragnieniu przywrócenia jedności między Kościołami Wschodu i Zachodu. Dokument prezentuje stary model jedności, który zmierza do wchłonięcia Kościoła prawosławnego, tj. powtarza ideę unii. Dlatego ustanowienie unickiego patriarchatu w Kijowie pozbawia sensu dialog prawosławno-katolicki”.” Wydaje mi się Radku że cytat ten w pełni uzasadnia moją krytyczną uwagę wobec owego Patriarchy ”Można się było tego spodziewać - tak kard. Lubomyr Huzar, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, skomentował stanowisko rosyjskiej Cerkwi wobec planów utworzenia patriarchatu greckokatolickiego w Kijowie (18 lutego). Metropolita halicko-kijowski przebywał akurat w Polsce w związku ze zorganizowanymi w Przemyślu obradami Stałego Synodu Biskupów Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Podczas spotkania z dziennikarzami w Lublinie stwierdził, że nie widzi powodów, dla których Kościół greckokatolicki miałby w tej sprawie pytać o zdanie prawosławnych: “Wszyscy mówią o terytorium kanonicznym, ale kto je ustanowił, czemu Ukraina ma być częścią kanonicznego terytorium Patriarchatu Moskiewskiego, zupełnie nie jest jasne”. Kardynał uważa, że utworzenie patriarchatu na Ukrainie nada jego wspólnocie “pewną jedność”: “To nie jest dla nas cel, nie coś takiego, bez czego nie można żyć, ale środek do normalnego życia i wzrostu” - dodał. Zapewnił, że grekokatolicy nadal będą ponawiać prośby do Watykanu o zgodę na utworzenie na Ukrainie patriarchatu. Metropolita zażartował nawet, że tylko unitom udało się skłonić Kościół prawosławny do wypowiedzenia się jednym głosem” Nie koniec to Radku – mojej korespondencji – bo oto za chwilę następny post!!! Przepraszam za wykazywanie tutaj postawy najwyższego Zwierzchnika Polskiego Kościoła Prawosławnego –mam nadzieję ,że nie urażę Cię tym cytatem /z bądź co bądź bardzo dobrego katolickiego Tygodnika Powszechnego/ Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: W odpowiedzi..Radkowi 2 02.06.04, 22:32 No i kolejny link nawiązując do bieżących działań Kard. Huzara zmierzających do pojednania i integracji Kościołów Wschodnich na Ukrainie tygodnik.onet.pl/1546,1163239,dzial.html Krótki cytat : List pasterski kard. Lubomyra Huzara, wystosowany 13 kwietnia z Kijowa, zawiera znacznie więcej niż tylko zapowiedź przeniesienia do tego miasta siedziby greckokatolickiej metropolii. Rezydujący dotąd we Lwowie zwierzchnik Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej (UCGK) zamierza dać impuls czterem ukraińskim Kościołom do zjednoczenia we wspólnym patriarchacie kijowskim. Rozpad ZSRR i uzyskanie niepodległości przez Ukrainę w 1991 r. doprowadziły do rozbicia prawosławnej wspólnoty, pozostającej dotąd w przymusowej jedności w ramach Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej (RCP) - na kilka niezależnych od siebie denominacji. Spora część ukraińskich prawosławnych oderwała się wówczas od RCP, tworząc Ukraińską Cerkiew Prawosławną Patriarchatu Kijowskiego (UCP-PK). Zarówno samodzielności Cerkwi, jak i tytułu patriarszego jej zwierzchnika, metropolity Filareta, nie uznali zwierzchnicy patriarchatu moskiewskiego. Inna niezależna wspólnota, Ukraińska Autokefaliczna Cerkiew Prawosławna (UACP) - utworzona już w 1990 r. przy wydatnym udziale duchownych, którzy powrócili z emigracji na Zachodzie - przybrała narodowe i niepodległościowe oblicze. Wreszcie prawosławni, którzy nie zerwali z Cerkwią rosyjską, znaleźli się w Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego (UCP-PM). Mimo strat nadal wspólnota ta grupuje największą liczbę wiernych prawosławnych, szczególnie na wschodzie Ukrainy. W tym kościelnym kalejdoskopie pojawili się też grekokatolicy. Zdelegalizowani w czasach ZSRR, na początku lat 90. potrafili szybko odzyskać większą część przedwojennego stanu posiadania na południowym zachodzie kraju, czyli w Galicji oraz na Zakarpaciu. Promoskiewscy prawosławni - programowo przeciwni “uniatyzmowi” - nie uznają UCGK, podczas gdy UCP-PK pozostaje z nią w nieoficjalnie poprawnych stosunkach, natomiast UACP z nią współpracuje. Na trzeciej sesji soboru UCGK w 2002 r., i potwierdzonej przez synod biskupów, stwierdzono jednomyślnie, że struktury tego Kościoła, zgodnie z tradycją wschodniego chrześcijaństwa, dojrzały już do nadania im rangi patriarchatu. Postulat, wystosowany przez Kościół pozostający w unii z Rzymem, skierowany jest naturalnie do Watykanu, który nie podjął jeszcze decyzji. Jednak kard. Huzar jest w swoim Kościele oficjalnie nazywany patriarchą.” Zdaję sobie sprawę, że wiosna i napływające lato nie sprzyja głębszym refleksjom ))). Zwłaszcza że jak czytam jesteś <podobnie jak ja> gorącym zwolennikiem „chmielowego złota”))))) Chociaż Ja – przyznaję jestem w tym względzie bardziej konserwatywny – nie wychodzę poza konsumpcję Żywca, Warki i Urquela oraz Złotego Bażanta. Wzmocnionych okazjonalnie małym kieliszeczkiem smakowitej borowiaczki, zacnej śliwowiczki lub smakowej Finlandii !!! Mam nadzieje że ta dygresja nie przyczynia się do nakłaniania młodych bywalców forum do uprawiania niecnego nałogu !!!!! Pozdrawiam serdecznie Ps Piwo a i mocniejszy alkohol jak sądzę dobrze się komponuje z konsumpcją smakowitej kiszki ziemniaczanej , której konkurs spożywania jak słyszałem ostatnio – odbył się na Podlasiu /bodaj w Siemiatyczach/ Ps 2 Do Łemków WRÓCĘ za kilka postów - prosze o cierpliwość Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: W odpowiedzi Piotrowi 03.06.04, 14:44 Witaj Piotrze Takie podgrzanie dyskusji czasem jest potrzebne, od razu zywiej siada sie do klawiatury :) Temat wypowiedzi Patriarchatu Moskiewskiego wraca jak bumerang. Faktycznie stanowisko prawoslawne jest sztywne i sadze ze nie ulegnie zmianie jesli chodzi o Patriarchat w Kijowie. Na pewno wynika to z podejscia Cerkwi do terytorium kanonicznego, strona prawoslawna zwraca uwage ze nie moze byc dwoch biskupow w jednym miescie co zreszta jasno przebijalo z wypowiedzi strony prawoslawnej w zalinkowanym przeze mnie (jakis czas temu) tekscie z Przegladu Prawoslawnego. Moze faktycznie takie dogmatyczne stanowisko nie jest najlepsze, ale prosze, spojrz na to z innej strony. Sadze ze spora role gra tu obawa przed zainstalowaniem sie Kosciola rzymskiego na terytorium ktore historycznie zamieszkiwali prawoslawni. Na pewno tez Cerkiew boi sie utraty czesci wplywow. Kolejnym powodem obaw moze byc obawa o odbierania wiernych (w to nie wierze, sadze ze UCGK ma czyste intencje). Gdzies w glebi serca (i tak tylko troszke:) mam obawy czy Kosciol Katolicki nie bedzie chcial chcial ugrac czegos dla siebie. Piszesz Piotrze o wypowiedzi metropolity Sawy. Fakt padly ostre slowa, ale mimo wszystko postaram sie choc troche je wybronic. Slowa hierarchy PAKP wynikaja na pewno po czesci z historycznych doswiadczen. W Cerkwi niestety ta pamiec jest caly czas zywa, z niej zreszta wynikaja obawy wobec grekokatolikow. Wiem ze historia nie powinna rzutowac na dzien dzisiejszy, ale niestety ludzie sa tylko ludzmi. Niestety w Cerkwi widac syndrom „oblezonej twierdzy”. Ja zreszta tez czasem mam skrzywienie:) Daleko mi Piotrze do dogmatyzmu Cerkwi rosyjskiej, raczej sklaniam sie do tej prostej wiary prawoslawnych chlopow na wschodnich terenach RP. Mysle, ze PAKP powinien raczej isc w strone kosciola Bialorusinow i Ukraincow, a nie kalki z Rosji. Zreszta po trochu tam zmierza, ale ten proces potrwa na pewno jeszcze sporo czasu. Osobna sprawa jest to o czym pisales w drugim poscie. (Zaraz sie niektorym naraze) Nie bardzo rozumiem stanowisko Cerkwi rosyjskiej w sprawie autokefalii dla Cerkwi w Bialorusi i Ukrainie. Moim zdaniem Koscioly te powinny byc niezalezne od Patriarchatu Moskiewskiego. Tutaj chyba wchodzi w gre polityka Rosji, ktora traktuje te panstwa jako swoje satelity. Cerkiew ukrainska powinna byc zjednoczona i autokefaliczna, obecna sytuacja gdy dzialaja trzy (!) cerkwie, w tym jedna Patriarchatu Moskiewskiego jest co najmniej dziwna. Szczerze mowiac nie wiem jak do tej skomplikowanej mozaiki dodac jeszcze UCGK. Latwiej byloby rozmawiac gdyby rozmawiala JEDNA Cerkiew prawoslawna z UCGK i moze wtedy bylyby szanse. Inicjatywa kardynala Huzara jest cenna niestety jest pewien problem. Pomiedzy UCGK a Cerkwia prawoslawna istnieja roznice dogmatyczne i kanoniczne w tej chwili chyba nie do przezwyciezenia. W tej sytuacji lepiej chyba postawic na wspolprace i wspolistnienie. Troche ciezko mi wypowiadac sie na ten temat. Po pierwsze moja wiedza na temat grekokatolikow nie jest zbyt duza, po drugie moj punkt widzenia tez daleki jest od obiektywnosci. Nie jest to zla wola. Rozpoczynajac rozmowy na tym forum na temat grekokatolikow nie wiedzialem prawie nic, a to co wiedzialem wiazalo sie z historia Unii. Dzis wiem wiecej, choc dalej mam braki w wiedzy. Druga trudnosc to fakt ze do Cerkwi jest mi bardzo blisko i czesto patrze z tej wlasnie perspektywy. Mam nadzieje ze choc troche przyblizylem swoje stanowisko. Na koniec zupelnie z innej beczki. O konkursie w Siemiatyczach nic nie wiedzialem, szkoda. Chociaz do konkursu raczej bym sie nie nadawal. Na raz duzo nie zjem:) Do kiszki to chyba najlepsza jest schlodzona wodka, a jesli chodzi o piwo to najczesciej kupuje Dojlidy Classic i Zubra. Oczywiscie nikogo do picia nie namawiam, szczegolnie forumowiczow w mlodszym wieku. Serdecznie pozdrawiam i z niecierpliwoscia oczekuje na ciag dalszy. R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: remanenty konstantynopolskie 03.06.04, 22:14 Witam – dzisiaj ciąg dalszy remanentów – bo oto natrafiłem na ciekawy artykuł O. Wacława Hryniewicza pt Wielka tragedia Wielkiej Schizmy tygodnik.onet.pl/1546,1159523,dzial.html Zdobycie Konstantynopola w pamięci chrześcijan wschodnich Nie ulega wątpliwości (...)że w świadomości Greków dzień 13 kwietnia 1204 r. uchodzi za największą zbrodnię i najbardziej brutalny epizod w procesie powolnego rozłamu między Kościołem łacińskim i greckim. Do dzisiaj fakt ten pozostaje bolesnym symbolem podziału między chrześcijańskim Wschodem i Zachodem; jednym z głównych źródeł nieufności, niechęci i wzajemnego wyobcowania. Miasto zostało zaatakowane w Wielki Wtorek, 12 kwietnia. Po łatwym zwycięstwie, dokonanych grabieżach i spaleniu kilku budowli napastnicy wycofali się w obawie przed zasadzką. Powrócili w Wielką Środę, aby dokończyć dzieła zniszczenia. Grabież wstrzymano dopiero 14 kwietnia, w Wielki Czwartek wieczorem, aby - jak mówiono - nie sprofanować Wielkiego Piątku! Pod sztandarem krzyża Oto jak zdobycie miasta opisuje w swojej “Historii” jeden z bizantyjskich notabli, Nicetas Choniates. Był on świadkiem politycznego upadku na szczytach władzy w stolicy cesarstwa, który doprowadził do tragedii. “Na dźwięk trąby, wymachując obnażonymi mieczami zabrali się za plądrowanie domów i kościołów. Nie wiem, jak podjąć się opisu niegodziwości, które popełnili ci zbrodniarze. Rozbijali święte obrazy czczone przez wiernych. Rzucali relikwie męczenników w miejsca hańbiące, które wstydzę się wymieniać. Wylewali ciało i krew Pana... Ci prekursorzy Antychrysta, ci sprawcy profanacji, które mają poprzedzić jego przyjście, brali kielichy i pateny za zdobycz wojenną. Niektóre z nich rozbili, a pozostałe kielichy zabierali na swoje stoły, aby z nich jeść i pić... Nie sposób pomyśleć bez przerażenia o profanacji dokonanej na Wielkiej Świątyni [Hagia Sophía]. Zniszczyli ołtarz zrobiony w całości z cennych materiałów, przedmiot podziwu dla wszystkich narodów; łupieżcy podzielili się jego fragmentami, tak jak dzielili się wszystkim, co było najbardziej cennego w świątyni... Wprowadzili do nawy muły i konie, aby zabrać poświęcone naczynia, obrobione dłutem srebro i złoto, które wyrwali z tronu, pulpitu i drzwi, jak również sprzęty, które tylko mogli znaleźć; kiedy niektóre spośród tych zwierząt ślizgały się i upadały, kłuli je nożami, a świątynia została splamiona ich krwią i odchodami. Posadzono prostytutkę... na tronie patriarchy i znieważano Jezusa Chrystusa; śpiewano sprośne piosenki i tańczono w bezwstydny sposób w świętym miejscu... Z dzikim szałem gwałcili oni kobiety, nawet najbardziej godne szacunku, najbardziej cnotliwe, najbardziej niewinne młode dziewczęta, mniszki poświęcone Bogu... Całe miasto było jedynie rozpaczą, łzami, krzykami, jękami”. Wschodnie chrześcijaństwo nie zapomniało do dzisiaj tamtych trzech dni Wielkiego Tygodnia. “W porównaniu z tymi ludźmi, którzy na swych ramionach noszą Krzyż Chrystusowy, nawet Saraceni są litościwi i łaskawi” - zapewniał Nicetas Choniates. Jeszcze bardziej szczegółowy opis podał ówczesny metropolita miasta Kyzikos, Cyryl (Kyrillos Konstantinos Stilbes). Pisał on o spaleniu wielu świątyń niezwykłej piękności. W sanktuarium Hagia Sophia nie oszczędzono niczego. Bogato zdobiony stół ołtarzowy świątyni został rozbity na kawałki, złote i srebrne przedmioty świątynne przerabiano na pasy, sprzączki i ostrogi lub rozdawano kurtyzanom na pierścienie, naszyjniki, kolczyki i inne ozdoby. Nakrycia ołtarzowe i szaty liturgiczne zamieniano na stroje dla mężczyzn i kobiet oraz na derki pod siodła. Marmurowe płyty świątyni rozwleczono po ulicach. Relikwie świętych wyrzucano z relikwiarzy jak nieczyste przedmioty. W jednym z przytułków zabrano ikonostas, porobiono w nim otwory, aby służyły chorym krzyżowcom jako deska sedesowa. Ikony palono, deptano, używano jako mebli do siedzenia lub zamiast drewna na opał; inne miały ozdabiać domy, służyć jako wykładzina podłogowa czy nawet jako drabki na siano dla koni. Metropolita Kyrillos podkreśla, iż wielu mieszkańców Konstantynopola (zarówno duchownych, jak i świeckich) zabito w świątyniach, gdzie szukali schronienia. Jak zachowywali się w tej sytuacji duchowni łacińskiego Kościoła? Opis metropolity jest równie lakoniczny, co drastyczny. Pisze o biskupach i kapłanach depczących ikony, przeszukujących i okradających groby świętych oraz członków rodziny cesarskiej. Jadąc na koniu w stroju rycerskim na czele zdobywców, jeden z biskupów trzymał oburącz krzyż jak sztandar; był świadkiem grabieży i świętokradczych występków. “Pewien kardynał - pisze Kyrillos - udawszy się do kościoła Archanioła w Anapulos kazał w tym miejscu zamazać wapnem liczne ikony świętych, potem wrzucić relikwie świętych do pobliskiego morza, aby później je sobie przywłaszczyć”. Raport metropolity mówi o “niezamierzonej krzywdzie”, która spotkała niewinnych ludzi, wyznawców tej samej religii chrześcijańskiej. Przybysze z daleka zjawili się po to, by palić, zabijać i rabować. Dla wszystkich pokrzywdzonych życie stało się “przedłużoną śmiercią”, losem gorszym od tego, który spotkał tych, co od razu zginęli.” Piszesz Radku , nawiązując do mojego poprzedniego „remanentu” o przyczynach nieufności Prawosławia do Katolicyzmu, próbując / co jest dla mnie całkiem zrozumiałe/ usprawiedliwiać zachowania Hierachów Prawosławia do inicjatyw dotyczących Unitów. Musisz jednak przyznać że aktywność Kard. Huzara to typowe wyciąganie dłoni w gescie pokoju- dłoni ktora trafia w próżnię !!! Mój obecny remanent jest też usprawiedliwieniem postępowania prawosławia – tymi zaszłościami sprzed wielu wieków, które pozostawiły ... jątrzące się rany !!!!!!!! Za chwilę dokończenie tego postu – prawdopodobnie ostatniego przed weekendem Ps Co do gatunków piwa – nie podejmuje oczywiście polemiki :-)) – albowiem gusty nie podlegają ......... Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: remanenty konstantynopolskie 03.06.04, 22:21 Tak więc kończę zaczęty wątek liczac na dyskusjęDalej czytam Wstydliwa dla Kościoła zachodniego data gwałtu na Bizancjum była przez wieki starannie wymazywana z jego historycznej pamięci lub bezkrytycznie usprawiedliwiana łacińską ideologią teologiczną (Kościół rzymski jako mater et magistra wszystkich innych chrześcijan). Winą za zaistnienie schizmy obarczano Greków, nie uznających prymatu Kościoła rzymskiego. Zgoła inaczej sprawy te wyglądają w oczach chrześcijan prawosławnych. W wydarzeniach roku 1204 widzą oni coś najgorszego, co mogło spotkać Bizancjum z rąk Łacinników. Prawosławny historyk Nicolas Zernov pisał: “Złupienie Konstantynopola jest jednym z największych nieszczęść, jakie zapisały dzieje chrześcijaństwa. (...). W przeciągu trzech dni ludzkość straciła niezliczoną ilość arcydzieł sztuki, Kościół swą jedność, a cesarstwo siły niezbędne do stawienia czoła azjatyckim najeźdźcom. Zaniknęło ostatecznie poczucie łączności między Wschodem i Zachodem, które dotąd jeszcze przetrwało mimo tylu ciosów i przejść, i zdołało się oprzeć tylu próbom rozłamu. Odtąd nie można było mówić o Grekach i Łacinnikach jako o członkach tego samego Kościoła”. Wspólny dramat Potrzebna jest dziś głęboka refleksja nad przyczynami rozłamu. Trzeba z pokorą przyjąć wielką część winy i współodpowiedzialności za ostateczne przypieczętowanie schizmy między Wschodem i Zachodem. Nie jest to jedynie “Schizma wschodnia”, lecz wspólny dramat Wielkiej Schizmy, która na długie wieki podzieliła jeden Kościół Chrystusa. Bez przyznania się do tego nie będziemy w stanie dokonać koniecznej rewizji w rozumieniu jej zaistnienia i trwania. Data schizmy, wiązana ze wzajemnymi ekskomunikami między Rzymem i Konstantynopolem w 1054 r., jest bardziej wydarzeniem symbolicznym niż definitywnym rozłamem. Dopiero to, co stało się w 1204 r. uczyniło rozłam czymś boleśnie rzeczywistym i trwałym. W świadomości Wschodu pamięć o barbarzyńskim podboju Konstantynopola wciąż jest raną nie zaleczoną. Dopiero czasy ekumenizmu niosą ze sobą nowe możliwości uzdrawiania pamięci i rzeczywistego pojednania. Czy zostaną wykorzystane? Nie dokona się to w sferze słów. Trzeba było długich wieków, abyśmy zaczęli myśleć o tym, co się wówczas wydarzyło. Pamięć o tym wydarzeniu skłania jednak do czegoś więcej niż do okolicznościowej zadumy, która nie pozostawi żadnego trwałego śladu w naszym myśleniu i postępowaniu wobec innych chrześcijan. Potrzebna jest prawdziwa metánoia, wewnętrzny wstrząs, który prowadzi do szczerego duchowego nawrócenia i przynosi błogosławiony owoc ekumenicznego czynu pojednania." Musisz przyznać Radku,że cytowany artykuł Księdza Profesora Hryniewicza po raz kolejny pokazuje jego KLASĘ Pozdrawiam życząc miłego weekendu no i ... doznań smakowych. Ja liczę w jego trakcie na jakąś skromną konsumpcje /być może/ schłodzonej żubróweczki , oczywiście po zakończeniu przejazdów wycieczkowych. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Meczennicy Chelmscy i Podlascy 06.06.04, 21:05 Witam Ciekawe sa Twoje ostatnie posty. I tak od Rzeszowa dotarlismy az do Konstantynopola:) Dzis wracam do blizszych i czasowo i geograficznie spraw. W I niedziele czerwca Cerkiew wspomina Swietych Meczennikow Chelmskich i Podlaskich. Meczennicy ci sa ofiarami czasow ostatniej wojny, zostali oni zamordowani przez polskich "lesnych". Nie wspominalbym o tym gdyby nie dzisiejsze kazanie. Pokazalo ono ze o trudnych sprawach mozna mowic w sposob nie jatrzacy. W kazaniu nie padlo ANI JEDNO slowo na temat narodowosci sprawcow tego mordu, duchowny nie mowil o "polskich bandach" itp... jedynym okresleniem sprawcow byly slowa "zli ludzie". Widac Piotrze ze mozna wypowiadac sie w sposob wywazony. Dobrze by bylo gdyby po obu stronach mozna uslyszec takie okreslenie sprawcow. Nie mozna winy bandytow przelewac na caly narod. Mialem dzis napisac cos innego, ale jeden post z forum Rzeszow (chyba wiesz ktory:) sklonil mnie do tej wypowiedzi. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa malutkie uzupelnienie 06.06.04, 21:14 > Mialem dzis napisac cos innego, ale jeden post z forum Rzeszow (chyba wiesz > ktory:) sklonil mnie do tej wypowiedzi. oczywiscie nie chodzilo o post tylko o caly watek:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Z konstantynopola na Podlasie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.04, 21:37 Witam Pisałeś Radku o „proste wierze prawosławnych chłopów na wschodnich terenach RP” i „kościele Białorysinów i Ukraińców”. Myślę ,żę dobrze do tych stwierdzeń podpina się znaleziony ciekawy artykuł o problemach polsko-białoruskiego pogranicza. tygodnik.onet.pl/1547,1133249,dzial.html A w nim kilka, bardzo ciekawych sformułowań Ot choćby to **W Kuzawie mieszkają prawosławni, w Czeremsze przeważnie katolicy. Kuzawskie domy są małe i parterowe, budowano je wiele lat temu. Pozostały piece kaflowe i kuchnie opalane węglem. Do gotowania wody chętniej używa się starych saganów niż elektrycznych czajników. Na stołach haftowane obrusy, na ścianach ikony, przyczepione do kilimu. Ludzie stają przed wizerunkami świętych. Uklęknąć przed nimi nie wolno. Modlą się w szczęściu, w rozpaczy, modlą się za kogoś. Zapalają cienkie świeczki kupowane w cerkwi. Wierzą, że kiedy jest ikona, w domu trwa spokój i szczęście. Dlatego, gdy mówi się głośno, płacze ze złości lub przeklina, trzeba ją zasłonić. Popołudniami mieszkańcy Kuzawy spotykają się na ławce pod drzewem. - Tutaj zostali już tylko tacy jak my, po sześćdziesiątce. W naszej wiosce nawet kawalerzy mchem dawno porośli - śmieje się pani Eugenia, nazywana tu Żenią. Przy szosie stoją krzyże z trzech belek. Przechodzący pochylają się i żegnają trzema palcami. To znak, że o Bogu pamięta się nie tylko w niedzielę. - Od lat nic się nie zmieniło. Święta wyprawiamy, jak pradziadowie - mówi pani Klaudia. - Ale my długo nie pożyjemy, a jak nas nie będzie, obyczaj umrze. W Kuzawie jest niemal jak w prawosławnej Rosji. Tylko o jednym nakazie religii tu nie słyszano. - Że co niby, w poście miłości się zabrania? Jak byliśmy młodzi, to dzieci się rodziły wtedy, jak Bóg dał - mówi pani Klaudia. Z czyjegoś domu dochodzą dźwięki przeboju rosyjskich dyskotek Wosiemnacat’ mnie uże grupy Ruki wwierch. Ktoś młody słucha muzyki. - Gimnazjaliści tu jeszcze mieszkają, ale oni też pojadą na nauki do miasta i nie wrócą - dodaje pani Żenia zmartwionym głosem. Martwi się, choć niedaleko torów kolejowych powstał zalew z czystą wodą, szosą przejeżdżają samochody zagranicznych marek, odpoczywają wczasowicze z całego kraju. Ktoś ze stolicy myśli o kupieniu tu domu.** Albo też i to **Na noc Kupały do nieodległych Dubicz Cerkiewnych przyjeżdżają ludzie z całej Polski. Przy brzegu jeziora samochód przy samochodzie, namiot przy namiocie. Radioodbiorniki nastawione na białoruskie stacje. Młodzi chętnie słuchają rosyjskiej muzyki, piją rosyjską wódkę. Śpiew ukraińskiej kapeli miesza się z rosyjskim toastem: Dawaj za was, dawaj za nas. Dziewczyny siedzą na kocach i plotą wianki z kwiatów i zboża. O północy, wykrzykując białoruskie przyśpiewki wejdą do wody po kolana i rzucą je na taflę jeziora. - Gdie ty mene pochowajesz miły mój, milenki? - zaśpiewają. - Za chliewom miła, czarnabrewaja - odpowiedzą chłopcy. Katolicy i prawosławni bawią się razem. Nikt nie pyta o wyznanie. Siedzą przy ognisku, tańczą, rozmawiają. - Lubimy te same klimaty, taką samą muzę - mówi Agata, uczennica drugiej klasy liceum. Chłopak katolik trzyma za rękę prawosławną dziewczynę. - Długo to nie potrwa - komentuje Paweł, student z Białegostoku. - Wiara dzieli najbardziej - dodaje. Paweł jest katolikiem, spotykał się z prawosławną dziewczyną. Pokazuje zdjęcia, widać, że tworzyli ładną parę. I choć mama Pawła ciepło wspomina drobną blondynkę, to z ulgą myśli o tym, że się rozstali. - W pracy mam wiele prawosławnych koleżanek - opowiada. - Umiemy z nimi żyć, szanujemy ich obyczaje, ale mieszanym małżeństwom jest ciężko. Bywa, że któraś z rodzin chce przeciągnąć narzeczonych na swoją stronę. Potem jest problem, gdzie dzieci do chrztu zanieść. - Moja babka była prawosławna, poszła za dziadkiem do kościoła. Jak umierała, to prosiła, żeby ją pochować na cmentarzu prawosławnym. Tęsknota w człowieku zostaje - wspomina pani Żenia.*** Zachęcam do lektury Radku – zwłaszcza że dotyczy on bliskich i Tobie jak i goszczonemu tu kiedyś Andrzejowi. Pisałeś już kiedyś o problemach utraty tożsamości narodowościowej – linkowany artykuł stanowi bardzo dobre uzupełnienie cytowanych kiedyś artykułów z NBiN Oczywiście w mojej ocenie różnice wyznaniowe wspominane w tych cytatach wydają mi się mocno archaiczne i wprawiają mnie w smętną zadumę ... mamy XXI wiek ,demokrację, europejskie czy nawet światowe „pretensje”, komputery itd. Itd. – a jednak coś takiego jak wyznanie potrafi dzielić ludzi na naszej kochanej prowincji :) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Odpowiadając..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.04, 21:43 Radku - nawiązując do Twojej wypowiedzi i wątku "nacjonalistyczno- faszystowskiego" bo jego chyba masz na mysli :)- nie wiąże z nim niestety większych nadziei /nie ten poziom dyskutantów:)/. Pusciłem też mały głosik na Forym "świat" na temat ostatniego wywiadu Ks. kardynała Lubomira Huzara /rewelacja !!!!/- /sobotnia GW/ ale tam też "denna" dyskusja :( Do tego wywiadu oczywiście wrócę tu u nas - ale może w tygodniu. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Konopielka? :) 07.06.04, 21:44 Witaj Piotrze Tekst z "Tygodnika Powszechnego" przeczytalem z uwaga. Postaram sie odniesc do pewnych fragmentow tego tekstu, najpierw jednak skrobne kilka luznych skojarzen. Sadze, ze ten tekst nie powinien odnosic sie tylko do wsi prawoslawnych, czesto jezdze przez wsie na Podlasiu i nie zauwazylem zeby wsie "polskie" roznily sie w wygladzie od calkowicie "ruskich" Slochow Annopolskich. Wszystkie te wsie sa po prostu biedne. Mysle tez, ze zabobon jest powszechny niezaleznie od wyznania, a "babka" z Orli jak wynika z tekstu jest odwiedzana i przez katolikow. Swoja droga jej praktyki sa potepiane przez Cerkiew. Ponizej pare fragmentow i moje subiektywne uwagi:) "W Kuzawie mieszkają prawosławni, w Czeremsze przeważnie katolicy. Kuzawskie domy są małe i parterowe, budowano je wiele lat temu. Pozostały piece kaflowe i kuchnie opalane węglem. Do gotowania wody chętniej używa się starych saganów niż elektrycznych czajników. Na stołach haftowane obrusy, na ścianach ikony, przyczepione do kilimu" Ten fragment jest moim zdaniem (niestety) wartosciujacy, szczegolnie fragment o Kuzawie, male i parterowe domy... poza tym nie widze nic zlego w haftowanych obrusach i ikonach na scianie, natomiast jesli chodzi o gotowanie wody to zdecydowanie wole czjnik elektryczny. Autor niestety nie bardzo zrozumial znaczenie ikony w Prawoslawiu. Pozniejszy tekst na temat postu tez niezbyt na miejscu, post u prawoslawnych ma troche inny sens niz w KK. "Moja babka była prawosławna, poszła za dziadkiem do kościoła. Jak umierała, to prosiła, żeby ją pochować na cmentarzu prawosławnym. Tęsknota w człowieku zostaje" Coz, ciagnie do korzeni... "A jednak ciągle, kiedy pociąg przekracza Bug, czuję jakbym wracała do domu. Mowa, krajobrazy, zapach, wszystko jest takie moje." Pod tym fragmentem podpisuje sie oburacz, sam mam takie odczucia gdy przekraczam Bug, chociaz jak wiesz nie urodzilem sie na Podlasiu. Nie spodobalo mi sie rowniez stwierdzenie o jezyku ze "ni to polski ni to rosyjski" przeciez jezyk ktorym mowia ludzie tam zyjacy to najprawdziwsza gwara ukrainska, chociaz z nalecialosciami polskimi. Na dzis koncze juz swoje subiektywne wywody i oczywiscie czekam na dalszy ciag rozmowy. Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Konopielka? :) 08.06.04, 12:28 Nie no Koledzy - wymiękam. Piersi mi opadają do pasa. Tygodnik Powszechny wypisuje sobie lekką ręką takie bzdury. Podlasie krainą zamieszkiwaną przez Białorusinów rosyjskojęzycznych śpiewających ukraińskie pieśni gwarą rosyjsko - polską. Kupała organizowana Przez Związek Ukraińców Podlasia w Dubiczach cerkiewnych okazuje się imprezą białoruską, gdzie wszyscy słuchają białoruskiego radia a dziewczyny na scenie lub po za nią - z Ukrainy lub ukraińskich zespołów z Podlasia śpiewają sobie po rosyjsku znany ukraiński standard. Wychodzi im jakieś Gdie ty mienie pochawajesz... Szok, normalnie. Kuzawa prawosławna - Czeremcha katolicka. NIEZŁE. Mam tam znajomych i jestem przekonany, żę w Czeremsze jest większość prawosławnych, a przynajmniej połowa. W Orli do szeptuchy ludzie sobie rozmawiają po rosyjsku! Rozumiem, że Panie Redaktorki przyjechały z szerokiego świata, Warśiawy, Polski, i nie bardzo rozrużniają Ruskich - zresztą miejscowi też tak nazywają wszystkich ze wschodu. Ale Panie Redaktorki mogłyby się chyba pofatygować i nie nadawać im churtem nazwy plemienno-przednarodowej i nazwać nowocześnie - ukrińskie, białoruskie. Można by też zapytać kogoś fachowo przygotowanego jak zapisać cytat z miejscowej gwary a nie podpierać się tylko i wyłącznie znajomością szkolnego rosyjskiego - przez kilkanaście lat już zapewne nieco zapomnianego. Przyznam z drugiej strony, że także Gazeta Wybiórcza kilka lat temu w dodatku białostockim dała fotoreportaż z Kupała w Dubiczach i podpiasała jako impreze białoruską. Rozumiem siłę przyzwyczajenia, stereotypów, wreszcie strachu przed nazywaniem rzeczy po imieniu. Ale chyba dziennikarze są właśnie od przełamywania tych negatywnych czynników. Wybaczcie moją reakcję - ale jakoś tak reaguję nerwowo na takie "laurki" przedstawiające nasz region jako krainę mlekiem płynąc, gdzie w zgodzie od pokoleń żyli Polacy i Białorusini - "my sie nigdy nie dz'ielili , my tu zawsze zgodnie żyli". Żyją tu normalni ludzie, mający normalne problemy i radości. I uwierzcie - nie są to tylko i wyłącznie tolerancyjni Polacy i rosyjskojęzyczni, umęczeni Białorusini na emeryturach przesiadujący na ławkach. Poza tym - jednak parę pozytywów w artykule wystąpiło - ale raczej nie wykraczają one poza ogólnie przyjęty w mediach obraz Podlasia. PS. Wolfie - co do wyglądu wsi to jednak bym się z tobą nie zgodził. Pochodzę jak i Ty z okolic Siemiatycz ale z racji wykonywanego zajęcia i częstego przebywania u teściów na wsi dosyć dobrze orientuję się w pograniczu wsi prawosławnych i katolickich. Te ostatnie są z reguły bogatsze i jest tam dużo młodych ludzi. Nawet ukłąd wsi może być inny. Szczególnie wsie szlacheckie mają porozrzucane zabudowania na zasadzie "szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie" albo wolnoć Tomku w swoim domku. Wsie prawosławne - ruskie, są z reguły ulicówkami, czasem z zabudową kolonijną, często przetrzebioną przez różnej maści bohaterów podczas ostatniej wojny. Biedniejszy wygląd wsi ruskich wcale nie wynika z biedy obiektywnej, słabości gospodarczej, złej ziemi itp. Po prostu u nas głównym celem jest ucieczka ze wsi do miasta, bloku itp. Stąd wszystkie pieniądze wypracowane na wsi idą do Bielska, Białegostoku, Warszawy a ostatnio i za granicę. Nic się nie inwestuje, co daje dosyć biedny wygląd otoczenia. We wsiach polskich prawie zawsze zostaje następca, a co za tym idzie inwestuje się w maszyny, dom, zabudowania gospodarcze. Polscy sąsiedzi wykupują już tereny na opustoszałych wsiach ruskich - stąd "sansa" na podwyższenie standardu i tam przez osadników. Ja jestem na wsi co tydzień, pracuję też nad wyglądem podwórka, tak by wyglądało jak w innych częściach Polski. No i muszę przyznać, że ludzie patrzą ze zdziwieniem na człowieka z miasta który chce przyjeżdżać na wieś. Ale co raz więcej jest takich ludzi. Coraz bardziej dba się o wygląd podwórek, domów. Pojawiają się także inwestycje w rolnictwo. Także to się zmienia. Moim mottem jest cytat z opracowania socjologa Andrzeja Sadowskiego nt mniejszości na Podlasiu. Jako przykład pozytywny wskazuje Litwinów - świadomych narodowo, zintegrowanych i związanych z Małą Ojczyzną. Stąd gminy przez nie zamieszkane są stosunkowo zamożne i odróżniają się od sąsiednich polskich i zasymilowanych do polskości wsi. Negatynym przykłądem są właśnie wsie ruskie - prawosławne. Brak świadomości narodowej, brak przywiązania do ziemi ojców, niska samoocena, niezintegrowanie - wszystko to odbija się biedą, upadkiem, pustoszeniem tych terenów, drenażem mózgu. Dla mnie świadomość narodowa oznacza właśnie przywiązanie głównie do Małej Ojczyzny. A to zawsze ma przełożenie na zasobność społeczności, jej rozwój i całokształt spraw związanych z jej istnieniem. Może takie artykuły utwierdzają i nas i większość w przekonaniu że to region dla emerytów i szeptuch-czarownic. Ale trzeba z tym walczyć, właśnie min. po to by nie było tu takiej biedy i zacofania wynikającej z długotrwałych zaniedbań sił i osób nie zainteresowanych tą częścią Polski. TO tyle na razie - i tak się rozpisałem, ale lubię w zasadzie drażliwe tematy. Na historycznych aż tak się nie znam by wnieść coś nowego do dyskuji. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Podlasie 08.06.04, 14:11 Witam Dziekuje Andrzeju za cenne uzupelnienie do wypowiedzi. Jak tylko bede w "siemiatyckich okolicach" przyjrze sie dokladniej wsiom. Nie bywam tam niestety na codzien wiec widze tylko to co mozna zaobserwowac podczas wakacyjnych wojazy. Rowniez zdziwila mnie wypowiedz dotyczaca Czeremchy, ale nie chcialem sie wypowiadac. Wiem tylko ze mieszkaja tam prawoslawni, ale ilu to niestety juz nie. A artykul, coz troche moim zdaniem szukajacy sensacji i niestety nie do konca zgodny z prawda. Nawet dla laika rzucaja sie w oczy bledy. Pozdrawiam R. P.S. Andrzeju jak znajdziesz chwile czasu to skrobnij ze dwa slowa z "dnia dzisiejszego" Podlasia. Mysle, ze cenny bedzie punkt widzenia osoby bedacej na miejscu. I jeszcze na koniec, z ta ucieczka do miast to niestety masz racje. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Podlasie,Przemyśl ... Lwów 08.06.04, 16:32 Witam Dziękuję za skomentowanie mojego podlaskiego linku. Chociaż,jak się to zdarza osiągnąłem efekt trochę odmienny od zamierzonego – a więc wywołałem Wasze krytyczne i zdecydowanie OBIEKTYWNE recenzje znawców tematu.:-) Wydaje się mi jednak że dużą zasługą TP jest opisanie tematu który dość trudno przebija się w prasie ogolnopolskiej - ukazujący złozoność narodowosciową Podlasia /być może jak twierdzisz Andrzeju w sposób nieudolny/ Wczoraj wieczorem na TV2 oglądnąłem reportaż o budowie cerkwi prawosławnej w Kostomłotach. Wypowiadał się m.in. duchowny prawosławny – budowniczy świątynii. Co dziwne dla mnie – osobiście wykonujący pracę fizyczną na budowie !! Przerzucającego kamienie, kopiącego ziemię, pchającego taczki. Przyznam że widok duchownego katolickiego wykonującego prace fizyczne na budowie kościoła należy raczej do rzadkości /nie wspomnę o tak prozaicznym zajęciu jak odmiatanie sniegu wokół kościoła czy sprzątanie wnętrza/ Tutaj zobaczyłem,że świecenie kapłańskie nie przeszkadzały owemu batiuszcze w wykonywaniu prac. A propos terminologii- jakie według Ciebie byłoby właściwe określenie duchownego prawosławnego : Pop,świaszczennik, Otiec, Bat,ko, Batiuszka... W języku polskim słyszałem ,raczej chyba nieudolne tłumaczenie wyrazu Pop – jak „Pasterz Owieczek Pańskich” Wracając do owego bardzo ciekawego reportażu – zawierał on fragmenty nabożenstwa,sceny z pielgrzymek, w tym z urodziwymi „prawosławnymi pątniczkami ze skromnie zawiązanymi na głowach chustkami /dopowiem-podkreslającymi urodę modlitewnie skupionych dziewcząt/ Cha – ostatnio odwiedziłem Przemyśl – w tym piękną cerkiew bazyliańską na Zasaniu – z ładnymi polichromiami na ścianach bocznych i w prezbiterium, ciekawym skromnym , niewysokim ikonostasem – obejmującym ikony chramowe i namiestne, wrota i ledwie zasygnalizowanymi /bodaj 4 ikonami – prazdnikami. A po całodniowej wędrówce po okolicach Przemyśla – gdy stanąłem na wałach fortecznych zrujnowanego fortu „Brunner” wznoszących się nad Ujkowicami – zobaczyłem w oddali tą pięknie położoną wioskę . Strasznie było mi żal, że nie starczyło mi czasu na zejscie w dolinę i odwiedzenie wiadomych miejsc w tej wiosce – a wiec ruiny grekokatolickiej cerkwi i prawosławnego klasztoru wznoszącego się nad tą wioską. No i oczywiście zobaczenia z bliska betonowej piramidy świątyni katolickiej górującej nad okolicą. Ech – co się odwlecze to nie uciecze !!!! Ps namawiam na lekturę arcyciekawego linku Lot trzmiela tygodnik.onet.pl/1551,1144783,7,dzial.html Lwów: Wschód dla Zachodu, Zachód dla Wschodu. Z prof. Jarosławem Hrycakiem, historykiem ukraińskim, rozmawiają Agnieszka Sabor i Jan Strzałka. Tu omawiono relacje polsko-ukraińskie, stosunki panujące na Ukrainie no i Lwów przxywołany w temacie postu. Pozdrawiam Was serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr No i Rzeszów 08.06.04, 16:54 A jeszcze dopowiem - z uwagi na moją nieobecność do niedzieli pozostawiam Wam jeszcze - link rzeszowski www.dami-rz.pl/~jerzy/rzeszow/zabytki.html#zabytki No i jeszcze - miłego wypoczynku weekendowego Pozdrawiam nieustannie :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: No i Rzeszów 09.06.04, 08:37 Witam Praca fizyczna u batiuszki nie jest niczym nadzwyczajnym, zdarzalo mi sie widziec duchownego ktory kosil trawe, czy cial drewno, aby napalic nim w piecu. To sytuacje ktorych bylem swiadkiem. Jesli chodzi o okreslenie pop to jest ono zle postrzegane przez prawoslawnych, ma zabarwienie pejoratywne. Mozna by porownac je ze slowem klecha w odniesieniu do ksiedza katolickiego. Po wypoczynku proponuje lekture: www.cerkiew.pl/news.php?id=1737%20&PHPSESSID=f130bdd77bb9d5538a98cb9bf72f235b Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: No i Rzeszów 09.06.04, 14:30 Wolfie - nie wiem co dokłądnie cię interesuje. Może sprecyzuj a postaram się opowiedzieć coś od siebie - w końcu tu mieszkam. Co do pracujących batiuszków to sam się spotykam z takim u "siebie". Są różni - zależy o natury człowieka a także ludzi. Dzisiaj w wielu wsiach jest większość starych którzy nie mają siły pracować na duchownego a młodzi są na tyle wyemancypowani że nie wyobrażają sobie pracy na kogoś za darmo. Co innego prace wokół cerkwi itp. Kiedyś jednak praca na duchownego była powszechna - za darmo lub półdarmo. Wiem to z opowiadań bo ja tam bym nie poszedł narąbąć drzewa zdrowemu dorosłemu facetowi. Myślę że przypadek Kostomłotów jest sczególny - jest to teren misyjny w pewnym sensie - miejscowość w skutek różnych zabiegów stała się przed wojną parafią neounicką jak i niektóe inne wsie Podlasia i Wołynia. Po wojnie jest to ostatnia i jedyna parafia neounicka w Polsce. Powrót prawosławnych wymaga więc wielkich starań, delikatności i utrzymania wysokiego poziomu i kultury. Cerkiew nie może tam wysłać średnio rozgarniętego duchownego z żoną i dziećmi, który zacznie od nakłądania zbiórek i zaganiania do pracy - po prostu jest konkurencja, i wierni mogą omijać cerkiew prawosłąwnąjeżeli się np. obrażą. Pamiętajmy że są to jednak ludzie od 60 lat pod wpływem propagandy kościoła. Stąd szcególne starania. Poza tym duchowny jest zakonnikiem, osobą szcególnie poświęconą pracy cerkwi. Zresztą z innej trochę beczki - przy uroczystościach wyświęcania czy kamienia węgelnego - nie pamiętam - duchowni prawosławni używali jęz. ukraińskiego. Nie ma to jak konkurencja z Polakiem księdzem neounickim Piętką ! Jest na stronie cerkwi w lublinie - link jest w nadbuhom. CO do nazwy to ja jestem przyzwyczajony do batiuszka - bo tak się u nas mówi. Nazwa pop jest może obraźliwa w poslim ale w ukraińskim nie ma pejoratywnego wydźwieku - tak mi powiedziała znajoma ukrainistka. U łemków mówi się Jehomost'. A spolonizowani xiondz poprostu. Myślę że forma batiuszka jest dobra ale może ludzie bardzeij związani z cerkwia mają inne teorie. Pozdrawiam do next tyżnia bo jadę na wieś wypocząć śród swej m.owy, zwyczaji i ciężkiej pracy Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa I po weekendzie:( 13.06.04, 15:19 Witam w niedzielne popoludnie andrijko napisał: > Wolfie - nie wiem co dokłądnie cię interesuje. Może sprecyzuj a postaram się > opowiedzieć coś od siebie - w końcu tu mieszkam Chyba interesowaloby mnie wszystko:) ale najbardziej interesuja mnie sprawy mlodego pokolenia. Jak wyglada swiadomosc narodowa, czy duzym problemem jest asymilacja, wyjazdy do miast. Ciekawi mnie tez jak ludzie postrzegaja samych siebie, czy sa dumni ze swoich korzeni. To pierwsze pytania ktore nasuwaja mi sie na mysl, mam nadzieje ze nie sa zbyt ogolne. Pozdrawiam i zycze milego tygodnia R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Hryczanyky u Sanoczi 13.06.04, 21:51 Witam -napakowany wrażeniami po weekendzie- bardzo się cieszę powrotem Andrzeja do naszej dyskusji,. Jeśli ja maiałbym Go o coś prosić - to o rozwinięcie tematu Ukraińców- Rusinów w Polskim Korpusie na Zachodzie. wspomniałeś Andrzeju na ten temat w innej dyskusji :) i ... narobiłes mi apetytu na wątek :) Bo dla przykładu nie wiedziałem nic o uczestnictwie w alianckich szeregach i ... śmierci !!!!Grekokatolików i Prawosławnych w bitwie o M.Cassino. Co do mnie w ten weekend dzielnie /tak mi sie wydaje :)/ zdobywałem góry Słonne w okolicach Sanoka, wspinałem sie na Halicz i Tarnicę, no i popijałem pyszne piwo na Rynku w sanoku, pogryzając je równie pysznymi hryczanykami i gryczanymi blinami - o czym napiszę innym razem w "rusiskim" kąciku tej dyskusji. Pozdrawiam Przyjaciele serdecznie - równie zycząc miłego tygodnia. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Malutka szpileczka 14.06.04, 21:36 Witam Przyznam ze tez nic nie wiedzialem o uczestnictwie zolnierzy "wiary greckiej" w Polskich Silach Zbrojnych na Zachodzie. Z drugiej strony przy rzadzie londynskim dzialal ordynariat prawoslawny, wiec mozna sadzic ze tacy zolnierze byli. Zdziwilo mnie to troche poniewaz stosunek ludnosci na terenach wschodnich II RP do panstwa byl raczej obojetny, czasem niechetny, a w skrajnych przypadkach wrecz wrogi. Moze byli to prawoslawni Polacy. W dwudziestoleciu miedzywojennym wladze panstwowe probowaly lansowac "Polakow prawoslawnych" najwiekszym ich osrodkiem byl Bialystok. Inna sprawa jest to ze Ordynariat prawoslawny w II RP w zalozeniach mial byc narzedziem polonizacji. Zeby rozjasnic troche ten obraz dodam ze Metropolita Dionizy w pierwszych dniach wrzesnia 1939 nawolywal wiernych do obrony granic panstwa. Wielu zolnierzy prawoslawnych poleglo w kampanii wrzesniowej. Wsrod nieznanych zolnierzy poleglych w 39 roku byli zolnierze o ktorych napisano: nn. Sadzac po krzyzyku na szyi najprawdopodobniej prawoslawny lub grekokatolik... Ten opis to autentyk z okolic Drohiczyna. Jesli chodzi o obojetnosc wobec panstwa polskiego to mozna dodac stosunek ludnosci do wojny 1920r. Na przyklad 86pp ktorego punktem zbornym byly (o ile pamietam) Baranowicze skladal sie w duzej mierze z ludnosci "tutejszej" i byly tam liczne przypadki dezercji. Z przekazow wiem ze czesc tych przypadkow nie byla wynikiem milosci do sowietow, ale obojetnosci wobec nowo powstalego panstwa. Zreszta jeden z moich pra... byl za to wieziony (nie za obojetnosc, a za dezercje rzecz jasna:) Nie moge sie juz doczekac wrzesnia i wyjazdu m.in. do Sanoka, szczegolnie ze ostatni post z watkiem kulinarnym spowodowal jeszcze wieksza motywacje. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Bez szpileczki cz.1 :) 15.06.04, 16:25 Witam Ludność prawosławna i unicka II Rz-plitej korzystała z pełni praw obywatelskich – zapewne w większej części dotyczących obowiązków wobec państwa niż przywilejów... Stąd też podlegała, co jest oczywiste, służbie wojskowej. Wątek tej służby przejawia się i we wspomnieniach sanockiego Rusina – Pana Marczaka jak i linkowanych tu kiedyś wspomnieniach Łemka z Sądeczcyzny, który opisywał swój udział w kampanii wrześniowej, chaos pierwszych dni wojny,tułaczkę w taborach, dostanie się do niewoli niemieckiej i ucieczką z jenieckiego transportu kolejowego. rusyn.webpark.pl/los.html (...)Major Różycki przemawiał do nas: żołnierze, nasz przeciwnik liczy 3 do 1, ale musimy zwyciężyć. Nasze władze czekały na pomoc Anglii i Francji, a major obiecał, że po wojnie wszędzie będziemy mieli pierwszeństwo. Pomocy Anglii i Francji my się nie doczekali, dla nas nastał okropny głód i wielki wysiłek, ale to była wojna.Na wojnie w 1939 roku było nas z Wawrzki dziewięciu.Chciałbym teraz przedstawić krótki przebieg mego udziału w drugiej wojnie światowej. Dotyczy on mnie i kolegów. (...).Pospiesznie nas załadowali na pociąg w Nowym Sączu, ponieważ Niemcy przekroczyli polską granicę, a samoloty zrzucały bomby na polskie obiekty. Załadowałem swój ckm na platformę i przygotowałem do strzelania, reszta wojska jeszcze nie zdążyła się załadować, gdy nagle usłyszałem warkot samolotu, który leciał zupełnie nisko, ostrzeliwał stację, a potem koszary. Na stacji powstał okropny popłoch, wojsko pokryło się pod drzewa i pod wagony i strzelało z ręcznych karabinów do samolotu. Ja miałem karabin przygotowany do strzału i oddałem kilka serii do samolotu. Samolot został trafiony. Koledzy mówili, że widzieli, jak po nim sypały się iskry. Wtedy przybiegł porucznik, nasz dowódca i powiedział, że nam się należy odznaczenie za postawę. Zaznaczam, że był to pierwszy nalot niemieckiego samolotu na Nowy Sącz. Tory kolejowe do Chabówki były już zbombardowane, więc nasz transport skierowano do Tamowa. Jak jechalimy do Tarnowa, już były dziury koło torów po bombach. Z Tarnowa skierowano nas w kierunku Częstochowy. Nie pamiętam, na której stacji mieli nas rozładować. Przelatywał samolot niemiecki. Porucznik chwycił za spust mego karabinu maszynowego, który nie był zabezpieczony i niespodzianie seria pocisków przeleciała mnie i memu taśmowemu koło głowy. To był porucznik z innej jednostki. Po tym strzale uciekł. (...)Zaczął się głód i nad siły okropny poniewierek. Robilimy odwrót na wschód przez Bochnię, Tarnów. W Tarnowie, jak przelatywalimy ulicą, spadła bomba na dom, obrzuciło nas cegłami i dachówką, okręciło mnie drutami, które zostały porwane. Nie wiem, czy to były druty telefoniczne czy od światła. Koło Tamowa nagnali nas na mokry teren, nogi grzęzły w błocie, nie można uciekać, a Niemcy strzelają. Póki wycofywalimy się górzystymi terenami, tośmy się czuli pewni, jak my przyszli na równiny, to mój kolega Tomko se zapłakał i do mnie powiedział: Roman, Już my przepadli. Tak my się niebez-piecznie czuli na równinach. Kto nie widział i nie przeżył tego głodu i tej strasznej poniewierki, to nie ma o tym wyobraźni. Chciałem jeszcze pokrótce opisać, co nam strasznie utrudniało odwrót. Drogi były zajęte okropną falą uciekinierów, wszystko wyjadali i wodę wypijali, że dla wojska nie było wody do picia ani dla koni, a w tamtym roku była sucha jesień. Pamiętam, jak przez trzy dni nie mielimy z kolegą nic do jedzenia. W Lasach Janowskich bylimy w okrążeniu, nasz sierżant przyniósł nam pół bochenka chleba na pluton i trochę słoniny i płakał, już mi biedaki chyba poginiecie z głodu i wyczerpania. Boże mój, ileśmy nocy nie spali, ile my zrobili kilo- metrów na pieszo. Wycofywalimy się przez Radomyśl, byłem w Leżajsku, w Biłgoraju spotkałem Tylawskiego z Rozdziela, był raniony w nogę, tam umarł i został pochowany. Byłem w Tarnogrodzie, byłem w Janowie. Na Sanie stawilimy opór, zabiło tam mego znajomego, nazwisko Karpiel, od Limanowej..”” Za chwilę cz 2 i 3 :) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Bez szpileczki cz.2 :) 15.06.04, 16:27 Dalej we wspomnieniach owego dzielnego Lemka czytam Za Sanem dostałem się do niewoli niemieckiej. Zagnali nas do stodół majątkowych, była nas masa wojska, a tylko jedna nasza kuchnia, znów głód, wojsko poranione, poparzone. (...)Gnali nas Niemcy okropnie długą kolumną, a w niedużej odległości w kolumnie jechał wóz, na plandece żołnierz niemiecki z karabinem maszynowym, a bokami Niemcy pieszo i na koniach nas konwojowali. Znów głodówka. Nim nas przygnali zza Sanu do Łańcuta, to dali nam po jednym sucharku i masła jak duży guzik. Ludzie wynosili chleb i rzucali wojsku, a jedna kobieta wyniosła paciarę z garnkiem, jeden żołnierz tak się upaprał tym jedzeniem, ani mu oczu nie było widać. Jeszcze nigdy nie widziałem żadne stworzenie, żeby tak atakowało, jak było głodne. W Łańcucie zrobili zbiórkę. (...)Z Łańcuta z ogrodu hrabi Potockiego zagnali nas na stację, załadowali do wagonów nie krytych i wojsko stało całą noc na deszczu, aż rano ruszył transport z Łańcuta w kierunku Tarnowa. Umówiłem się z Żydem z Tarnowa, że będziemy w biegu skakać z pociągu, obiecał mi, że u niego wypocznę i trochu się odżywię po tylej głodówce i strasznej poniewierce. On położył się na ławce koło wagonu i się sturlał. Jak się zerwał, to widziałem, że miał bardzo czarną twarz, nie wiem czy od żużla, czy tak się potłukł. Od razu był pod ostrzałem, zaczęła się strzelanina i wszystko ucichło. Trzeba było skakać, ale uważać, żeby nie było drutów do ramp albo słupka, bo to groziło śmiercią,. Trzeba było skakać, jak pociąg robił zakręt, to Niemcy od razu nie zauważyli. Ja wyskoczyłem pierwszy, rzuciło mnie w krzaki cierniste, tylko oczy zamknąłem, do rąk nabiłem igieł z cierni bez liku, aż ciernie wyjmowałem w lesie. Wyskoczyło jeszcze z pociągu naszych trzech Łemków, Niemcy otworzyli do nas ogień z broni maszynowej, ale była dość wysoka skarpa i nas nie pobili. Położylimy się na ziemię, jak pociąg nas minął pognalimy jak zające do lasu, to było przed przystankiem Czarna koło Tarnowa. Niemcy zatrzymali pociąg, ale my już byli w lesie, zeszlimy się do jednego miejsca i ciężko my oddychali i dziękowalimy Panu Bogu, że nas ocalił na froncie i podczas ucieczki. Ja powyjmowałem ciernie z rąk, a które były głęboko wbite, to mi powyjmowali chłopcy, co z nimi wyskoczyłem z pociągu. Boże mój, jak my się cieszyli, że ocaleni i zdrowi wracamy do swych domów rodzinnych. Mówią: co robimy? Przebieramy się. A ja im na to mówię: z przerwami mam służby w polskim wojsku trzy lata i nie chcę wracać do domu jak żebrak, bo to ludzie dawali takie ubranie, co już nie było do noszenia, ale na stracha do kapusty, od zajęcy. Moich kolegów jak spotkałem, to mieli buty z obcinanymi cholewkami, że ich nie mogłem poznać, z takich ładnych chłopców zrobili się takimi Boże pożałuj. Poszedłem do jednego domu i proszę kobietę, daj pani coś do jedzenia, ale żeby mnie pani nie przekarmiła, bo jestem bardzo przegłodzony, to kobieta dała mi do jedzenia kartofli i mleka, ale niedużo, bo się bała, żeby mnie nie przekarmiła, podziękowałem i poszedłem do drugiego gospodarza, przenocowałem, dał mi jeść i dał mi coś na drogę, ja mu dałem ładne cugle siodłowe i grzecznie podziękowałem, on mówi nie dziękujcie, nie, choćby tu przyszedł Rusin, to i tak by się go przenocowało, ja se pomyślałem i ten biedny Rusin był polskim żołnierzem i bronił ojczyznę. Pamiętam, że była sobota, ale nie pamiętam, którego dnia, bo nie wziąłem ze sobą dzienniczka, a szkoda, bo bym miał dużo przygód spisanych na wojnie, chociaż krótkotrwałej.”” Nie wiem Radku czy zwróciłeś uwagę na ten zwrot Poszedłem do drugiego gospodarza, przenocowałem, dał mi jeść i dał mi coś na drogę, ja mu dałem ładne cugle siodłowe i grzecznie podziękowałem, on mówi nie dziękujcie, nie, choćby tu przyszedł Rusin, to i tak by się go przenocowało, ja se pomyślałem i ten biedny Rusin był polskim żołnierzem i bronił ojczyznę. Ten dzień jesienny był bardzo pogodny, było widać na daleką odległość. Rozpoznałem górę Chełm nad Grybowem, bo na niej był wysoki krzyż, upewniłem się, że to jest Chełm i nogi tak przemęczone nie zawiodły mnie, maszeruję polami, potokami, jarami, aby tylko nie wpaść w rączki Niemcom, aby tylko dostać się na Chełm. Po drodze wychodziły kobiety, mówiły: synecku, a może jesteś głodny, Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Bez szpileczki i o Sanoku :) 15.06.04, 16:31 Konczę ten przydługi trochę cytat : Pamiętam, jedna mi dała bardzo dobre pierogi, nie pogardziłem, zjadłem wszystkie i grzecznie podziękowałem. Po drodze znów napotkałem dobrą kobietę, znów mi dała coś do jedzenia, zjadłem na zapas bo mi bardzo smakowało. Maszerowałem tak przez Tuchów, Gromnik, za jeden dzień przeskakałem przez te jary aż do Gródka za Chełm. Zaszedłem do jednego gospodarza i prosiłem nafty do latarni. Dał mi tej nafty i mówi: nie chodź w nocy, w nocy cię Niemcy mogą zabić. Zdecydowałem się przenocować. Przyniósł wiązkę słomy na podłogę i przespałem do rana. Rano ruszyłem w dalszą drogę, była to niedziela. Raniutko wyszedłem na Chełm, przeleciałem, wychodzę na nasze pole pod samym Chełmem, a ozime zboża już powschodziły, już się zzieleniły, bardzo się ucieszyłem, że moi bracia żyją, bo pole obsiali. Wychodzę z naszego lnu, idą jacyś ludzie, ja z powrotem do krzaków, a to był Paweł Kmak ze swoją siostrą Maryśką, szli oboje do kościoła do Ropy. Krzyczy na mnie po imieniu: nie uciekaj, ja też byłem na wojnie, ale się wróciłem do domu od Gorlic. On był w obronie narodowej. Pytam się go: Niemcy nie zabierają tych co byli w wojsku? On mówi: nie zabierają, śmiało idź do domu. Idę dalej, na górce napotykam mego sąsiada Leszczyńskiego, bardzo serdecznie się wita ze mną i krzyczy na moją siostrę, bo to była odległość około kilometra: Roman idzie z wojny!..................” Koniec cytatu Biorę się za szukanie coś na temat Rusinów w PSZ na Zachodzie. Może u Wańkowicza coś znajdę...:) Cieszę się Radku ,że myślisz o wyprawie do Sanoka. Knajpka w Rynku pod niepretensjonalną nazwą „Karczma” – może dostarczyć wielu doznań smakowych kuchni pogranicza – zwłaszcza że sąsiadują w niej takie delicje jak ... kaszanka z zapiekaną kapustką, bliny gryczane z maślanką, hryczanyky /sznycelki z kaszy gryczanej i mięska/, fasola po żydowsku /a czulentu nie widziałem !!!!(((/ czy bób ze skwarkami.No i zimne piwo beczkowe... Po przejściu czerwonym szlakiem przez Biała górę, Slonne wierchy /z ostańcami skalnymi/w doliny dawnych ukraińskich wiosek Liszna czy Załuż ,malownicze ruiny zamku Sobień – wieczór na cichym rynku sanockim wydaje się idyllą. Zwłaszcza,że gdzieś za zakrętem jest i piękna prawosławna cerkiewka /jak by nie było Katedra eparchii peremyśko-siandeckej!!!/, starodawny zamek i gotycki klasztor franciszkanów. A z miejskiego wzgórza można zejść w dolinę Sanu licznymi, stromo opadającymi, krętymi kamiennymi schodami... Cisza ,spokój.... No a na ławeczce stojącej przy zacisznym deptaku siedzi sobie uśmiechnięty, wielce sympatyczny Dobry Wojak Szwejk /cały z brązu/ z fajeczką w ręce /ponoć gdzieś tu,w miejskim „Domu Uciech” szukał swego porucznika..... A obok piwne zapachy – pubu „U Szwejka”...... A przespać też jest gdzie bo i cztery hotele, i kemping nad Sanem !!!! Pozdrawiam serdecznie Ptr Ps Przepraszam na nawał postów - ale mi się uzbierało - a nie wiem czy do weekendu będę mial czas tu zaglądnąć ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Bez szpileczki 16.06.04, 16:05 Witam Na wstepie dzieki za cytat i za link. Pytales Piotrze czy zwrocilem uwage na fragment "choćby tu przyszedł Rusin, to i tak by się go przenocowało...." zwrocilem, a jakze. Chyba gdzies w glebi duszy, nawet u dobrych ludzi, pokutowalo (a moze dalej pokutuje) postrzeganie "Ruskich" jako gorszych. Mozna to niestety zauwazyc i dzis na targowiskach, a rowniez i w wypowiedziach. Mialem nawet z tego powodu nieprzyjemna sytuacje w pracy, gdy jedna z kolezanek z pokoju w ktorym pracuje stwierdzila ze z takim wynagrodzeniem jakie otrzymuje to czuje sie "jak jakas Ukrainka". Zareagowalem mowiac ze Ukrainiec taki sam czlowiek jak wszyscy i ze moi przodkowie byli Rusinami i zrobilo sie niemilo:( Na szczescie bylo minelo... Wracajac do kulinariow bardzo lubie bob, ale nigdy nie probowalem ze skwarkami, jeszcze jeden powod aby odwiedzic Sanok:) Pozdrawiam serdecznie R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa I jeszcze krotko 16.06.04, 16:11 Napisales Piotrze "Ludność prawosławna i unicka II Rz-plitej korzystała z pełni praw obywatelskich – zapewne w większej części dotyczących obowiązków wobec państwa niż przywilejów..." Mysle ze byly to niestety w przewazajacej czesci obowiazki niz prawa, ze wspomne tu tylko o problemach szkolnictwa bialoruskiego i ukrainskiego w II RP, czy problemie z jezykiem uzywanym w cerkwi. Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr koszyczek tematów 16.06.04, 19:21 Witam – Jakież było moje zdziwienie gdy w dzisiejszej lokalnej GW znalazłem artykulik o „smakołykach z Podkarpacia” – a w nim wspomnienie kiełbasy z markowej, hryczeników /sznycli z miesa ,kaszy gryczanej, z dodatkiem czosnku i cebuli/, sera wołoskiego /ser kozi spod Dukli – mój ulubiony!!!!/ oraz kapuśniaczki :-))) A teraz temat bardzo smutny Ciekaw jestem Twojej opinii o stronie : republika.pl/ukrainbazar/Linki/Rizni.htm sa tam wejścia do np. bardzo ciekawego i dobrego sajtu „ridnej mowy”/z bardzo ciekawymi,linkowanymi tu rozprawkami historycznymi/ oraz faszystowskie banery. Dla mnie – ta strona wyglada na wyjatkowo chamską prowokacje – ale ciekaw jestem Twojego zdania – czy ta strona to rzeczywiście ukrainskie „dzieło” ???? A teraz zaległa odpowiedź : Obiecywałem już kiedyś napisać co nieco o pochodzeniu Łemków. Najtrafniej zrobiono to chyba w dwóch niżej linkowanych sajtach www.most.org.pl/zakorzenienie/za7/05.htm link zresztą powtórzony na stronie www.lemko.org. - w polskiej i angielskiej wersji Intencje autora najlepiej oddaje taki cytat : „”Łemkowie, jedna z grup góralskich północnych Karpatów, powstali przez przemieszanie się osiedlającej się na dzisiejszej Łemkowszczyźnie ludności zachodniosłowiańskiej (polskiej i słowackiej), wschodniosłowiańskiej (ruskiej) oraz tzw. wołoskiej. Są oni pod tym względem podobni do innych ludów europejskich, bo trudno byłoby znaleźć wśród nich taki, który nie powstał przez wymieszanie się innych, wcześniejszych grup etnicznych. Czystość pochodzenia, a także bezwzględny autochtonizm jakiejkolwiek wspólnoty europejskiej, to nacjonalistyczny mit, nic więcej. Nieuzasadniony jest więc pogląd, odmawiający Łemkom autochtoniczności w Beskidzie Niskim, traktujący ich jako "przybyszy". Choć bowiem przodkowie Łemków istotnie przybyli w te strony skądinąd, tylko ta ziemia jest ojczyzną Łemków, zaś przed ich przodkami nikt lub prawie nikt w tych górach nie mieszkał. Łemkowie są ludem wschodniosłowiańskim, ruskim (co to dokładnie znaczy, powiemy za chwilę). Nie jest jednak oczywiste - przede wszystkim dla samych Łemków -czy są oni częścią narodu ukraińskiego, czy też narodu karpatoruskiego? A może są odrębnym narodem? Większość uczestników tego sporu utożsamia pytanie, kim Łemkowie są z pytaniem, kim Łemkowie być powinni. Tymczasem są to pytania odrębne, należące do różnych porządków. Odpowiedź na pierwsze pytanie jest sprawą samych Łemków, i nie będziemy się tu nią zajmować...” Autor jest dla mnie autorytetem w „łemkologii” – Tadeusz A. Olszański, ur. 1950 r., politolog i publicysta, współredaktor "Almanachu karpackiego PŁAJ", autor (m.in.) "Historii Ukrainy XX wieku" oraz rozdziałów historycznych przewodników po Bieszczadach i Beskidzie Niskim oficyny Wydawniczej REWASZ, pracownik Ośrodka Studiów Wschodnich, stały współpracownik pisma "Nigdy Więcej!" Drugi natomiast link pochodzi z prezentowanej to kiedyś strony Beskidu Niskiego www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/historia/pochodzeni Najbliższa jest mi wykazywana tam :Teoria wołosko-ruska - jest to teoria powszechnie uznawana za oficjalną w historiografii i badaniach polskich. Pozdrawiam życząc miłej lektury Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: koszyczek tematów (dosyc duzy) 17.06.04, 22:36 Witam Z wielka uwaga przeczytalem tekst z "zakorzenienia". Sporo mozna sie z tego tekstu dowiedziec i rozjasnil mi wiele spraw. Bardzo ciekawie, i zrozumiale dla laika, opisane sa kwestie jezyka i identyfikacji narodowej. Szczegolnie spodobal mi sie jeden fragment tekstu: "Łemkowie są Łemkami. Ktokolwiek czuje się Łemkiem - jest nim; ktokolwiek się nim nie czuje - choćby z rodziców Łemków się urodził - nie jest nim. Musimy się z tym zgodzić, chyba, że odrzucamy całą konstrukcję społeczeństwa demokratycznego. Oznacza to także, że będąc Łemkiem można swą łemkowskość różnie definiować - w kategoriach narodowej tożsamości ukraińskiej, albo - łemkowskiej czy też karpatoruskiej, a nawet po prostu - wyłącznie patriotyzmu lokalnego. I że wszystkie te opcje są równouprawnione, także w prawie do konkurencji, wzajemnego zwalczania się, nawet bezpardonowego. Tożsamość narodowa nie podlega weryfikacji naukowej. Nie można zatem powiedzieć, że Łemkowie są "w naturalny sposób" Ukraińcami, ani też - że są "w naturalny sposób" odrębnym narodem (lub częścią narodu karpatoruskiego). Z drugiej strony nie można, więcej - nie wolno kwestionować tożsamości narodowej ani tych Łemków, którzy uważają się za Ukraińców (i ich prawa do propagowania wśród Łemków ukraińskiej świadomości narodowej), ani tych Łemków, którzy uważają się za członków narodu łemkowskiego, czy też karpatoruskiego (i ich prawa do propagowania wśród Łemków łemkowskiej świadomości narodowej). Jedna i druga opcja jest rzeczywista, ma więc prawo do istnienia." uff... przydlugi cytat:) Niestety, niektorym trudno jest zrozumiec prawo czlowieka do wlasnego, wynikajacego z serca, ale i namyslu, narodowego okreslenia sie. Na "Beskidzie" tez widac przychylnosc dla teorii wolosko-ruskiej. Fragment z "zakorzenienia" ktory przytoczyles Piotrze mowiacy o "pomieszaniu" ludow europejskich szczegolnie przypadl mi do gustu. Szkoda tylko ze i w dzisiejszych czasach nie brakuje "Prawdziwych Polakow", "Prawdziwych Niemcow", Ukraincow, Rosjan etc... Kwestie badania pochodzenia az do XVII wieku juz Europa przerabiala i sa to dosyc smutne doswiadczenia. I tak doszlismy do linkow z ukrainbazar. Wiesz Piotrze, sadze ze ktos kto te linki umiescil nie bardzo zdawal sobie sprawe czym w ogole byla formacja SS. Sadze, ze jest to "dzielo" osoby mlodej, by nie rzec bardzo mlodej. Problem ten dotyczy zreszta nie tylko Ukrainy, przeciez byly dywizje francuskie (Charlemagne), holenderskie, lotewskie (szczegolnie "odznaczyly sie" przy likwidacji Getta warszawskiego), a rowniez o czym malo kto wie bialoruskie (30 dywizja grenadierow). Cala SS zostala formalnie uznana za organizacje zbrodnicza i nie co do tego zadnych watpliwosci, dzialania panow z trupia glowka na czapce jeszcze dlugo pozostana w pamieci. Bardzo nie na miejscu jest linkowanie stron poswieconych tym formacjom obok linku (o tematyce religijnej) do warszawskiej parafii grekokatolickiej. Oczywiscie jest to fragment historii, nie mozna chowac glowy w piasek i udawac ze czegos takiego nie bylo, nie mozna jednak gloryfikowac tych formacji. Jesli chodzi o moj stosunek do Ostbatallion-ow to z jednej strony potepiam, co oczywiste, ze wzgledu na wspolprace ze zbrodniczym rezimem, z drugiej jednak strony rozumiem ludzi wstepujacych do tych formacji - liczyli oni ze w ten sposob zdobeda swoje wymarzone panstwo. Propaganda "Wielkiej Rzeszy" na pewno potrafila skutecznie mieszac w glowach. Nie mozna potepic wszystkich zolnierzy tych formacji, a jedynie tych ktorzy maja niewinna krew na rekach. Mysle, ze moglby powstac sajt mowiacy o tych trudnych sprawach w sposob powazny, poparty naukowymi badaniami i wowczas link do takiego sajtu nie bylby niczym zlym (ale tylko wowczas). I tak dobrze ze nie ma strony o batalionie "Trawniki" to juz bylby szczyt wszystkiego. Chociaz nie tak dawno na Lotwie odbyl sie zjazd "weteranow" lotewskich formacji i pozwolil na to rzad (!) Wracajac jeszcze na zakonczenie do "Galizien" to jej spadkobierca byla UNA ktorej dowodca byl general Pawlo Szandruk, postac arcyciekawa i nie majaca nic wspolnego ze zbrodniami. Wiec nic nie jest do konca czarne, ani do konca biale. Uwazam ze autor tego sajtu powinien sie dwa razy zastanowic zanim cos opublikuje. Swoja droga w Polsce tez dzialaja strony polskich neofaszystow i nikt z tym nic nie robi. To smutne. Na szczescie jednak ludzie gloryfikujacy "czystosc rasowa" i inne tego typu glupoty nie stanowia duzego odsetka spoleczenstwa. Pozdrawiam R. P.S. Jesli ktores fragmenty mojej wypowiedzi nasunely watpliwosci, badz sa niejasne chetnie uscisle:) (pisalem na goraco) Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: koszyczek tematów (dosyc duzy) 18.06.04, 10:25 Wracam na chwilę do sprawy żołnierzy nie-Polaków w polskich siłach zbrojnych. Tekst a właściwie teksty z tym tematem związane czytałem wiele razy i z kilku źródeł. Dziś, z biegu, trudno mi sobie o tym przypomnieć, ale prawie na pewno pojawiały się one w Przeglądzie Prawosławnym. Pewnie przeszukując archiwum internetowe coś się znajdzie. Jest chyba także cała książka poświęcona temu tematowi. Ale musiałbym poszukać, bo nie mam jej w swoich zbiorach. Także na wstępie polecam archiwum PP do własnej eksploracji. Przypominam sobie także film dokumentalny o Monte Cassino, na zdjęciach przedstawiających cmentarz polski widać krzyże prawosławne /grekokatolickie/ i żydowskie macewy. Mój kuzyn, pochodzący ze wsi koło Siemiatycz walczył pod Monte Cassino - był po powrocie także za to prześladowany. O udziale Ukraińców w PSZ i pod Monte Cassino pisał też chyba Melchior Wańkowicz w książce o tej bitwie. Jestem wyczulony na takie "ruskie smaczki" w polskiej historii ale zachęcam do samodzielnego szukania - jak coś znajdę to podrzucę linki alboi skany, bo dobrze by oprzeć się na jakiś źródłach a nie tylko, jakże zawodnej ludkziej pamięci. Co do Podlasia - młodzieży, świadomości itd innym razem jak będę miał przypływ odpowiedniej weny twórczej. A na żywca można się przekonać na kolejnych Spotkaniach Folkowych w Czeremsze - info na free.ngo.pl/nadbuhom - imprezy. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: koszyczek tematów (dosyc duzy) cd 20.06.04, 17:53 Witam - wracam z wypoczynku - a tu ciekawe głosy. Przeglądam wankowiczowskie " MonteCassino Oax 1984 - a tu na zdjeciach po stronie 584 zdjęcia "nabożenstwo prawoslawne na cmentarzu Monte Cassino.Zainspirowany przez Andrzeja bedę drązył ten zołnierski temat - oj będę :))) dziś rano o 8 30 TV3 nadało reportarz o Mchawie - owym konflikcie wokól wielkanocnego nabożenstwa grekokatolików. Pisłem na ten temat jakis czas temu. Wypowiada sie ks. Michaliszyn - grekokatolicki ksiądz- rowniez proboszcz unitów rzeszowskich. Opisuje konflikt. Po nim wypowiadaja sie mchawscy katolicy ktorzy niedopuścili do grekokatolickiego nabożenstwa w małej kapliczce- twarze pelne nienawiści,zawzietości. wiecie jak może wyglądać polski ksenofob- czasami ma wygląd poboznej kobiety, w odświetnym ubranku,o zacietych ustach, gniewie we wzroku albo wiejskiego eleganta-pana po 60 tce wypowiadającego jawne bzdury na temat swych sąsiadów-niedobitkow unitów bieszczadzkich. Tak - katolicka nienawiść na co dzień i od świeta - jak długo jeszcze ??? :( No i ci niesmiali unici - ze łzami w oczach - nie rozumieją dlaczego..., bo świeta, czas pokoju, ich raptem tylko 50 osób, tylko chcieli sie pomodlic ze swoim księdzem...... No i optymizm na koniec - odwiedziłem cerkiewki w krainie "zamieszańców" . Piekne murowane cerkwie w czarnorzekach, Węglówce, oparówce i Krasnej. Przy żadnej nich nie wyczytasz oczywiście że to dawne cerkwie. Nie znajdziecie nic na ten temat w tablicach informacyjnych "czarnorzeckiego parku krajobrazoweo" - ale przydrozne kamienne kapliczki, cerkwie pieknie świecące kopułami w środku malowniczych dolin - mowią same za siebie. A dalej - to i malownicze ruiny odrzykońskiego zamku, liczne ostance skalne, wspinacze dzielnie wiszący na ściankach wspinaczkowych, i krajobrazy .... Ech Radku napiszę jeszcze cos na ten temat !!! Pozdrawiam Was Ptzr Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Mchawa 22.06.04, 08:28 Witam Nikt chyba nie wie jak dlugo jeszcze beda mialy miejsce takie zachowania. Ciekaw jestem jak ci ludzie potrafia pogodzic swoja nienawisc z chodzeniem co niedziela do kosciola. Przeciez chrzescijanie powinni kierowac sie miloscia blizniego. Co niedziela modla sie , a w sercach pielegnuja niechec do innych. Bardzo interesuje mnie co mowi na to ich ksiadz, co glosi w kazaniach. Niestety odpowiedzialnosc za takie sytuacje spada tez na duszpasterzy. Nasi kochani narodowcy chlubia sie tym ze Polska jest krajem katolickim, ale sadze ze duza czesc wiernych chodzi do kosciola tylko z przyzwyczajenia, badz dlatego ze tak wypada. Z uczeszczania na nabozenstwa jak widac na tym przykladzie nie wynika zadna refleksja, smutne. Nie napawa radoscia rowniez to ze przy wspomnianych przez Ciebie dawnych cerkwiach nie uswiadczy sie chocby krotkiej wzmianki o przeszlosci tych obiektow. I na koniec mam jeszcze pytanie. Jak oceniasz Piotrze pod wzgledem turystycznym okolice Baligrodu? Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Mchawa i Bieszczady 22.06.04, 16:39 Witam Tak Radku - musiałem wrócić do smutnego tematu Mchawy pod wpływem owego filmu. Cytowane tam były różne specyficzne dokumenty – jak chociażby list katolickiej Rady Parafialnej adresowanej do Biskupstwa przemyskiego – odmawiającego prawa unitom do odprawiania obrządku. Nadawcy oczywiście zastrzegali,że rada działa „bez udziału księdza proboszcza” – wygląda to na – ot taki faryzejski wybieg tego ostatniego. Innym specyficznym dokumentem było pismo mchawskich strażaków , którzy brali czynny udział w „niedopuszczeniu „ do grekokatolickiej odprawy, skierowane do gminy o „wydzierżawienie gruntu wraz z kapliczka” do realizacji celów statutowych straży – użytkowania kapliczki dla kultu św. Floriana !!!! ))) Ksenofobia przyjmuje nieraz tak kuriozalno – tragikomiczne formy. No a owi parafianie mchawscy oskarżający grekokatolikow o sekciarstwo, o modły na zgubę katolików i papieża, „Ta jacy oni katolicy panie, ta jacyś sekciarze panie, czego tu oni szukają” Radku – mamy 21 wiek – ale oglądając ten reportaż – nie mogłem wyjść z podziwu – w Bieszczadach czas w mentalności ludzkiej zatrzymał się – tylko nie wiem w jak dawnych czasach. Pytasz Radku o Baligród – szczerze mówiąc w tamtych okolicach mógłbym polecić jako atrakcje.... tylko dość znany w naszych stronach ośrodek wypoczynkowy w Bystrem. Natomiast z całego serca polecam Ci Komańcze – a nawet całą trasę idącą do niej od strony podsanockiego Zagórza /tu przecież czynna cerkiew prawosławna i ruiny klasztoru XVIII wiecznego nad zakolami Osławy/ , piękna prawosławna cerkiew w Szczawnem, cerkwie w Turzansku, Rzepedzi,Ruszelczycach , opisywanej tu już kiedyś Komańczy. No a dalej w stronę Cisnej – Dołżyca z trasą w stronę ŁOPIEŃKI – z doliną dawnej wioski, odbudowaną cerkwią i cudownymi krajobrazami. No i oczywiście cała dużą obwodnicę bieszczadzką od Komańczy aż po Ustrzyki Górne. Osobiście bardzo ubolewam że w ostatnich latach , jeśli tam bywam – to raczej „przedmuchując katalizator” :-))) i przemykam w czasie weekendowych wypadów – jedynie czasem zatrzymuje się w Wetlinie – żeby wbiec na mój ukochany Smerek albo złapać zadyszkę na podejsciach od przełeczy nad Berehami na Wielką i mała Rawkę. Ot minęły te dobre czasy gdy człowiek był „panem swojego czasu”!!!!!! Gwoli przymiarek wakacyjnych polecam namiary internetowe : www.bieszczady-s.fr.pl/lopienka.php www.twojebieszczady.pl/baligrod.php No cóż – pozdrawiam – trochę się rozmarzyłem - pisząc tą drugą, bardziej optymistyczną część mojego postu. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Prawoslawni zolnierze w Wojsku Polskim 23.06.04, 21:34 Witaj Piotrze Coraz bardziej nie moge sie doczekac wyjazdu, a to dopiero we wrzesniu, niestety:( Dzisiaj podsylam link do ciekawego, jak sadze, tekstu z Przegladu Prawoslawnego. Dotyczy on cerkwi wojskowej mieszczacej sie na terenach zachodnich II RP www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=659 Tekst ten nie dotyczy losow zolnierzy, ale historii pewnej swiatyni. Na zachete zamieszczam pare cytatow. "Według oficjalnej opinii ówczesnych władz, prawosławni ze słabiej rozwiniętych ekonomicznie Kresów Wschodnich mogliby na zachodzie Polski nasiąkać cywilizacją. Liczono też na ich polonizację." Na powyzszy temat jest tylko wzmianka. Ze swej strony postaram sie troche ten temat pociagnac (nie w chwili obecnej , poniewaz musze sie przygotowac merytorycznie) " Cerkiew służyła licznej grupie emigrantów z carskiej Rosji, także prawosławnej inteligencji z Kresów, której łatwiej tu było o pracę. Na wschodzie nierzadko za dobrą posadę musieliby płacić zmianą wyznania na rzymskokatolickie." Problem koniecznosci zmiany wyznania tez jest tylko zasygnalizowany, a jest to temat interesujacy i mysle ze warto bedzie kiedy wrocic do tej sprawy "Pojawili się, wprawdzie nieliczni, nowi parafianie, tzw. repatrianci. Dlaczego "tak zwani" Bo przecież nie wracali do ojczyzny, często wyrzekali się prawosławia, by jako katolicy, a co za tym idzie - jak wówczas uważano - automatycznie Polacy, mogli przemieszczać się do Polski." Co do tego fragmentu to przyznam ze na ten temat nie posiadam prawie zadnej wiedzy. W zwiazku z tym jesli ktos chcialby sie podzielic wiedza to bede wdzieczny. Wiem tylko ze pod koniec lat 50-tych takie przypadki zdarzaly sie sporadycznie i chodzilo raczej o sprowadzenie kogos z rodziny. Na zakonczenie znow skorzystam z Twojej uprzejmosci i zapytam o wedrowki na terenie tzw. worka bieszczadzkiego. Ciekaw jestem jak wyglada kwestia dojazdu, jakie drogi, czy jest mozliwosc zostawienia gdzies samochodu. Pytam o sprawy czysto techniczne poniewaz jesli chodzi o miejsca warte odwiedzenia to znalazlem ich dzis sporo (dzieki Internetowi zreszta, ale oczywiscie jestem otwarty na wszelkie propozycje:) i chcialbym wykorzystac 2 tygodnie urlopu jak najlepiej. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr uwagi natury technicznej :) 23.06.04, 23:08 wolf_wwa napisał: . > Na zakonczenie znow skorzystam z Twojej uprzejmosci i zapytam o wedrowki na > terenie tzw. worka bieszczadzkiego. > Ciekaw jestem jak wyglada kwestia dojazdu, jakie drogi, czy jest mozliwosc > zostawienia gdzies samochodu. Pytam o sprawy czysto techniczne poniewaz jesli > chodzi o miejsca warte odwiedzenia to znalazlem ich dzis sporo (dzieki > Internetowi zreszta, ale oczywiscie jestem otwarty na wszelkie propozycje:) i > chcialbym wykorzystac 2 tygodnie urlopu jak najlepiej. Kierując sie tu nie tyle uprzejmością co samozwanczym ambasadorowaniem Mojej Galicji służę kilkoma uwagami : Drogi - małej/wokoł jeziora solińskiego tj ustrzyki dln, czarna, Polana, chrewt, rajskie , Wołkowyja, Polanczyk/ i wielkiej obwodnicy bieszczadzkie tj Ustrzyki dln, Ustrzyki górne, Wetlina, cisna, Komancza/ śą OK, w miare rowne, choć dość wąskie, na każdy typ samochodu :))) Dośc gorzej jest jesli zapuściśz sie gdzieś w boczne drogi np doliną sanu od Smolnika w strone Dwernika i Chmielu,z Berehów grn w trone nasicznego itp no tam to tak raczej 30 km/godz i slalom miedzy dziurami - no chyba że masz Chirokee albo ichnia Toyotę z napedem na 4 wheels- to spokojnie,ciemne okulary, kapelusz-statson na bakier i jazda :)). Ze spaniem w sezonie gorzej - raczej trzeba liczyć na siebie /namiot albo wóz kampigowy lub przyczepka/ Parkingi są - nieżle płatne np w Ustrzykach Grn - 2 zł /h, Przełeczach nad Berechami czy przełeczy wyżnianskiej- też gdzieś tyle. W ustrzykach grn są np 4 hotele ale drogie /sprawdź na Internecie!/ a i z reguły zajete. Dla penetracji tzw worka dobrze jest natomiast zanocować np w Wetlinie /kamping/ Komańczy /przy odrobinie szczęścia nawet w agro u oryginalnych łemków - serio!!!!! - sprawdź na www.lemko.org w wersji polskiej - odniośnik "Noclegi u Lemkow", albo gdzieś na uboczu - np w rzepedzi, lub nawet calkiem dalej - w sanoku - bedącym dobrze wyposażonym w 4 hotele - no i jako dobra baza wypadowa w Bieszczady / do Ustrzyk Dln - 40 km, Gornych - 70 km/,Komancza ok 50 km a drogi na tyle dobre że ze średnią 80 km/godz. wszedzie sie w dzien "obskoczy". A będe ci też musial coś puścic na temat Rymanowa Zdroju - i spaniu tam- to dalej od Bieszczad- ale Beskyd cudowny!!! :) Szykuję troche ciekawych tematow rusinskich !! - w zasadzie mialem coś przygotowane - ale nieopatrzne kliknięcie wykasowalo mi pliczek :( Pozdrawiam i Czytających i Radka wytrwale piszacego :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Patron? 24.06.04, 21:36 Witam Dziekuje za techniczne informacje dotyczace wypadu w gory. Piszesz Piotrze, ze ze spaniem w sezonie gorzej, czy do sezonu mozna tez zaliczyc wrzesien? Nie posiadam Toyoty 4WD, ani nic podobnego wiec ciekaw jestem czy nie za duze miejskie auto da sobie rade na drogach w dolinie Sanu. Po internetowych wedrowkach mam zamiar tam troche powedrowac, ale przeciez musze tam jakos dojechac. I jeszcze na zakonczenie (na dzis oczywiscie:) kwestii technicznych ciekaw jestem czy na dluzsze wedrowki trzeba sie zaopatrzyc czy jest szansa kupienia chleba i podstawowych produktow zywnosciowych (chodzi mi oczywiscie o wedrowki w dolinie Sanu). Moze to pytanie glupio zabrzmialo, ale podczas wirtualnych wedrowek zdarzalo mi sie spotkac stwierdzenia ze trzeba miec ze soba sporo rzeczy w plecaku. Wracajac do tematow zwiazanych z watkiem i wschodnia wiara podsylam dwa linki na temat patrona Polski. Jak sadzisz Piotrze co kierowalo ludzmi wynoszacymi ta postac na oltarze i jak taka postac moze byc patronem kraju? Moze jestem stronniczy, ale na sama mysl niedobrze sie robi... Ciekawa jest tez data kanonizacji. Czy to przypadek? Przeciez na 1938 rok przypada akcja burzenia cerkwi na terenach II RP. Nie jestem pewien, ale pierwszy link mogl juz byc tu przytaczany, drugiego chyba nie linkowalem. www.jezuici.pl/bobola/ www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=130 Zapraszam do czytania i zycze milej lektury Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Sprawy techiczne cd 24.06.04, 22:44 wolf_wwa napisał: > Witam > Dziekuje za techniczne informacje dotyczace wypadu w gory. Piszesz Piotrze, ze > ze spaniem w sezonie gorzej, czy do sezonu mozna tez zaliczyc wrzesien? ciekaw jestem czy nie za duze miejskie auto da sobie rade na drogach w dolinie Sanu. ***** Póki trwa sezon tj do poczatku roku akademickiego - mogą być problemy - chociaż już luzy powinny być :) Drogi nie są złe - te głowne wręcz gladkie - trzeba tylko przyzwyczaić sie do serpentyn gorskich i dłuzszych podjazdow. czasami w kolumnie za wlekacym sie pekaesem lub trackiem z drewnem Nie napisalem Ci jeszcze o malowniczej trasie w dolinę Mucznego i Tarnawy,Michniowca i Bystrego - tj w sam róg worka - ale o tym kiedyś I jeszcze na zakonczenie (na dzis oczywiscie:) kwestii technicznych > ciekaw jestem czy na dluzsze wedrowki trzeba sie zaopatrzyc czy jest szansa > kupienia chleba i podstawowych produktow zywnosciowych (chodzi mi oczywiscie o > wedrowki w dolinie Sanu> Nie teraz już - problemy aprowizacyjne skonczyly się z nadejściem kapitalizmu - w Ustrzykach Dln - duże delikatesy - w sezonie bodaj całodobowe - a napewno do 23. Z sieci delikatesów "centrum". W czarnej ,Lutowiskach, Ustrzykach GRn,Cisnej ,Wetlinie itd - liczne knajpki /brać -wybierać!!!/, sklepiki - to juz nie te czasy ,że cała aprowizacja w plecaku, dwa bochny chleba, paprykarz szczeciński etc :))) Z tym że ostatnia przyzwoita stacja benzynowa - to własnie przedmieście ustrzyk Dln - a tam gdy zatankujesz to nawet mapę Bieszczad czy okolic Ustrzyk gratis Ci dołozą!!! Temat PATRONA - ARCYCIEKAWY - wróce do niego z pewnością.!!!! po zapoznaniu sie z tematem !!! Zachwilę nastepny post - bodaj przedostatni przed weekendem!! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr zdjecia !!!! i Kosz wątków 24.06.04, 22:58 Witam po raz wtóry – no i stalo się Radku!!! Możesz – możecie spojrzeć w oczy moim Rusinom – przodkom którzy stanowili także motywację do właczenia się w tą dyskusję!!! www.beskid-niski.pl/index.php pos=/galeria&path=gory/archiwalne&picture=11 Pan Bartek B. Był łaskaw opublikować podesłane Mu zdjęcia – to linkowane i trzy następne!!! Ciekaw jestem Twoich wrażen Przyjacielu !!! No i nastepne tematy ,ktore rozwinę zapewne w nastepnych postach- nie zapominając oczywiście o rozwinięciu zaproponowanego przez Ciebie tematu ś.w Boboli ;) Tymczasem proponuję dłuższą lekturę : tygodnik.onet.pl/1547,1159520,6,dzial.html To opowieść o ks.Antinie Nawolskim – grekokatolickim kapłanie ze wsi miasteczka Tłuste – położonego na Podolu przy trasie Czortków- Zaleszczyki. Postać Ukraińca – grekakotlickiego duchownego, uczestnika walk o niepodległą Ukrainę w latach 1 wojny światowej, polskiego jeńca początku lat dwudziestych ub. wieku – a jednocześnie uczciwego człowieka, przyjaciela Żydów i Polaków.. A u końca życia – ofiara komunistycznego reżimu. Pisalismy tu kiedyś o Bł. ks. Kowczu – meczennniku Majdanka, , czy o zalesiańskim parochu – ks. Nehrebeckim. Myślę ,że warto zapoznać się z biografią ks. Nawolskiego – jako kolejnej pięknej postaci duchowieństwa grekokatolickiego w bardzo trudnych latach I i II wojny światowej Chciałbym tu opowiedzieć Wam też o dwóch – bardzo moim zdaniem optymistycznych zjawiskach Najpierw parę zdań o łemkowskim muzeum prowadzonym przez Darię i Stepana Boiwko w Komańczy. Pan Stepan jest Łemkiem a Pani Daria –córka Bojka I Polki. Są repatriantami – ich rodziny wysiedlone w czsasie Akcji Wisła powróciły do Komańczy. W zbiorach / prezentowanych m.in. w lokalnej telewizji – reportaż o nich oglądałem parę tygodni temu/. W zbiorach posiadają haftowane ikony, świąteczne i codzienne stroje Łemkow. A ze strojów zgromadzonych przez Państwo Boików - korzystają zespoły – jak to się teraz modnie mówi – folkowe, które wracają do ruskich korzeni muzyki Karpat. No i chcę wspomnieć o Radoszycach – Łemkowskiej wioski koło Komańczy – niedaleko,nowego przejścia granicznego na Słowacje.. Jest tam i urokliwa cerkiewka ale i cudowne żródełko – kapliczka .. Miejsce tradycyjnych pielgrzymek Łemków z Polski i Słowacji.. . Kapliczka została zburzona podczas Akcji Wisła – obecnie odbudowana . na pamiątkę cudownego uzdrowienia w XiX wieku – dziewczynki chorej na trąd- w dziewięć tygodni po świecie Zmartwychwstania. Doroczny odpust konczy się zawsze poswieceniem wody w Radoszyckim źródełku. Wierni wierząc w jej cudowną moc – myją twarze i zabierają d odomow. Temat tych wątków pociągne jutro w oparciu o cytaty. Tymaczasem - pozdrawiam serdecznie !!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr linki na zdjęcia!!! 24.06.04, 23:03 www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/galeria&path=gory/archiwalne&picture=11 www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/galeria&path=gory/archiwalne&picture=12 www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/galeria&path=gory/archiwalne&picture=13 www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/galeria&path=gory/archiwalne&picture=14 Dobrej Nocy Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: linki na zdjęcia!!! 25.06.04, 20:38 Witam Z uwaga przeczytalem tekst z "Tygodnika", kolejna postac prawdziwego duchownego. Nawet w bardzo trudnych czasach mozna zachowac czlowieczenstwo. Nie wiem czy zwrociles Piotrze uwage na komentarze internautow pod tekstem. Dzieki nim moglem sie dowiedziec ze tekst jest antypolski:) Wspomniane przez Ciebie muzeum lemkowskie rowniez widzialem w TV, zrobilo na mnie wrazenie. Cieszy fakt ze poza "oficjalnym" folklorem jest miejsce dla autentycznych wytworow rak ludzkich, przez wiele lat ludowosc kojarzyla sie ludziom tylko z przyslowiowym Mazowszem. Z nieciepliwoscia czekam na rozwiniecie watku Radoszyc, zawsze cieszy mnie odradzanie sie tradycji. Na koniec przyznam ze zdjecia wywarly na mnie wrazenie. Z jednej strony dlatego ze lubie miec kontakt z przeszloscia zatrzymana na starej kliszy, z drugiej strony sklonily mnie do smutnej refleksji. Nie bede mogl sie odwdzieczyc fotografiami archiwalnymi z podlaskiej wsi. W tamtych czasach mojej rodziny nie bylo stac na fotografa. Posiadam tylko jedno przedwojenne zdjecie mojej, niestety niezyjacej juz, babci i jedno zdjecie pradziadka, oprocz tego jeszcze kilka zdjec wykonanych u fotografa. Zdjecia wykonane w atelier niestety pokazuja tylko tekturowe tlo. Zreszta zdjec archiwalnych z okolic Drohiczyna jest malo, wiecej mozna znalezc fotografi z Siemiatycz. Niezmiennie pozdrawiam i zycze udanego weekendu R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Smutne refleksje o A.Boboli 25.06.04, 21:47 Poruszyłeś bardzo ciekawy temat owego świętego. Nie chciałbym znęcać się nad sformułowaniami jezuickiego tekstu czy wybrzydzać na postawę Boboli w owych tragicznych czasach. Raczej spojrzałbym na ten problem trochę szerzej – na sytuację gdy stawia się religię jako czynnik państwowotwórczy, gdy robi się z wyznania sprawę publiczną czy narzędzie podboju jednego narodu przez drugi. I maniakalnego wręcz dążenia do „jedności” – w miejsce uszanowania różnorodności i odmienności religijno- kulturowych. Czyż nie trafne jest zdanie /wymierzone jak mi się wydaje bardzie w katolików niż w prawosławie : ***Do destruktywnych działań przyłożył rękę również Kościół łaciński. Słabości zarówno Kościoła, jak i Cerkwi (brak w niej centralizacji władzy sprzyjał nadużyciom) wykorzystywali ludzie szukający we wszystkim pożytków doczesnych. Podsycali oni pomiędzy katolikami a prawosławnymi wzajemną nienawiść, różnice religijne uczynili narzędziem w rozgrywkach politycznych*** Mam nadzieję że przynajmniej w Europie odeszliśmy już od takiego pojmowania religii, Chociaż konflikt chorwacko- serbsko- bośniacki świadczy przeciw tej tezie Patrząc na historię misjonarstwa KK i innych kościołów chrześcijańskich przychodzą bardzo obrazoburcze myśli. Ot chociażby ostatnie dzieje jednego z krajów Afryki – Ruandy którego teren był objęty bardzo intensywną pracą misyjną – w tym polskich Ojców Marianów. Tragedia tego kraju świadczy, że zapał misyjny przynosi czasem efekty całkiem odmienne od zamierzonych. Bo jak wiesz zapewne - kilka milionów zmisjonowanych, czarnoskórych owieczek wymordowało się tam wzajemnie w całkiem bliskich nam czasach... A tragedie misji XVI, XVII, XVIII wieku w Ameryce Południowej ...znane miedzy innymi z bardzo ciekawych opisów wypraw konkwistadorskich... Pięknie to obrazują np. filmy Misja czy historia wypraw Kolumba / film „1492”/– piękne, z cudowną muzyką , rewelacyjnymi kreacjami aktorskimi – i jednoznaczną wymową- że nawet najszczersze i idealistyczne działania misyjne przynosiły tragedie i porażki znacznie większe od potencjalnych korzyści A historie wypraw krzyżowych – tu kiedyś wspominanych.... Wracając do Boboli – okrucieństwo wojen religijnych było potworne , nie wolno zapominać o ich ofiarach, trzeba przypominać takie postacie jak św. Andrzej czy św. Jozafat Kuncewicz. Ale też nie wolno z tych postaci robić patronów faktycznego podziału i antagonizmów!! Tak jak trzeba mówić o tragediach Wołynia, czy Akcji Wisła- ale po by szukać trwałego porozumienia, a nie sypania „soli na rany”.... Na koniec dygresja... Wiesz Radku, że Polska ma kilku bardzo dziwnych świętych patronów – wystarczy że przypomnę św. Stanisława Szczepanowskiego – faktycznej ofiary mieszania się religii do polityki czy św. Wojciecha – nieszczęsnego Czecha, który nie chciał czy nie umiał uszanować świętych gajów Prusów i jako nieproszony gość – poniósł męczeńską śmierć!!! No cóż – do grona tych patronów dołączono św. Andrzeja Bobolę , człowieka który w ogniu konfliktów „dolewał raczej oliwy do ognia” chyba także z powodu sporej ilości wad : „. Temperament choleryczny z domieszką sangwinicznego niósł ze sobą między innymi impulsywność i obstawanie przy własnym zdaniu. Doręczona mu długa lista ułomności związanych ze słabością charakteru oraz obiektywnych niedociągnięć w ideale doskonałości zakonnej, nie zniechęciła go. Szedł konsekwentnie ku raz wytkniętemu celowi...” *** Dopiszę tylko, że wygląda na to że ów patron szedł po swe przeznaczenie jak to się dziś mówi „po trupach” :(((. Ps Radku -wrocę cytatami do postaci ks. Antina - pięknej osobowości w tragicznie cięzkich czasach, wrócę też i do Radoszyc,Łopieńki . A 11 lipca szykuje się przepiekna impreza w Posadzie Rybotyckiej - ukraińskie święto Noc Kupały !!!!!!!!!! Dziękuję za życzenia - dobrego weekendu i tygodnia. A w Rzeszowie poki co - zimno i leje jak z cebra Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Czynnik panstwotworczy 28.06.04, 10:33 Witam Poruszyles Piotrze kwestie traktowania religii jako czynnika panstwotworczego. Tak wlasnie traktowano wyznanie rzymskokatolickie w II RP. Mozliwe ze wynikalo to ze 123 letniej nieobecnosci Polski na mapie Europy i roli Kosciola katolickiego w tym okresie jako czynnika utrzymujacego polskosc. Zreszta nie tylko Polacy utrzymywali swa swiadomosc w oparciu o religie. W koncu osoby wschodniej wiary tez traktowaly wyznanie jako cos co odroznialo ich od Polakow. Dla ludnosci prawoslawnej badz grekokatolickiej na terenach wschodnich II RP wladze polskie byly postrzegane jako kolejny "dopust bozy" Do czego prowadzi takie postrzeganie swiata pokazuja niestety przyklady wojen na tle narodowosciowym. Dzis podsylam kolejny link z PP ktory jest niestety ilustracja postrzegania katolicyzmu jako jedynie slusznego swiatopogladu. www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=150 Z nowym tygodniem zycze milej lektury i pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Czynnik panstwotworczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.04, 19:08 Witam! Twoje posty i linki zarówno o cerkwi prawoslawnej w Poznaniu i owym dobrodusznym, jak sądzę, choć niestety już świetej pamięci kapłanie Twojej Cerkwi, ciągłe powracanie Chełmszczyzny, dzieje A.Boboli - świadczą że triumfalizm katolicki był i jest rzeczą niedobrą,szkodliwą i ...powodująca 'strzelanie samobójczych bramek" przez to Wyznanie. A głosna historia zboczeńca z Tylawy i popieranie go przez hierache przemyskiego - tylko potwierdza tą tezę. A z drugiej strony Radku ,jeśli znasz tą historię, popatrz - żeby Żona Duchownego Grekokatolickiego musiala dawać lekcję moralności tym pseudokatolikom tylawsko-przemyskim !!! do czego to doszło!!!!!! :)))))) Ps Zawsze byłem i będę zwolennikiem emancypacji Kobiet!!!! Pozdrawiam - jeszcze sie dziaś odezwę Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Tylawa,Radoszyce etc 28.06.04, 20:42 W uzupełnieniu mojego poprzedniego postu dodam,że Tylawa to pieknie polozona wioska przy trasie z Dukli na Slowacje, z ładnią, murowaną cerkwią /podobną do pobliskiej Yrzciany/ A teraz uzupelniające informacje do Radoszyc www.twojebieszczady.pl/komancza.php „Jest to najstarsza miejscowość w dolinie Osławicy. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1361r. Nazwa wsi (łem.Radosziczi) pochodzi od nazwy osobowej Radosz. Ciekawostką jest fakt, iż w roku 1769, zatrzymały się tutaj oddziały konfederatów barskich pod dowództwem Kazimierza Pułaskiego. W Radoszycach zachowała się drewniana cerkiew grekokatolicka z 1868 roku, obecnie kościół rzymsko-katolicki. Cerkiew przebudowywano w roku 1896, obok krzyż upamiętniający ten fakt. Przy cerkwi duża, murowana dzwonnica bramowa. Warto również zwrócić uwagę na stare chyże, czyli chałupy łemkowskie oraz krzyże żelazne z przełomu XIX/XXw ustawione przy dawnym trakcie prowadzącym na Węgry. Przy ostatnim krzyżu, na południe od Kochańca, koło zniszczonej kapliczki, uchodzi do Barbarki niewielki potoczek, którego źródło słynęło w okolicy jako cudowne. W Radoszycach czynne jest obecnie przejście graniczne dla małego ruchu turystycznego - jest oznakowany asfaltowy zjazd tuż przed Radoszycami jadąc od Komańczy. Drogę pociągnięto dawnym traktem, asfalt prowadzi do granicy ze Słowacją, planowane jest tu przejście samochodowe. Na dzień dzisiejszy (marzec'2004) samochodem można dojechać do samego przejścia „. Dalej tekst ze strony internetowej telewizji rzeszowskiej o odpuście w Radoszycach „Skromna kapliczka – niegdyś w głębi lasu dziś przy nowootwartej drodze na Słowację. Już od XIX wieku pielgrzymowali tu wierni z obu stron granicy. Kapliczka została zburzona podczas akcji Wisła. Udało się ją odbudować zaledwie kilka lat temu. Jak głosi legenda przed ponad stu laty właśnie w tym miejscu źródlana woda uzdrowiła chorą na trąd dziewczynę . Na pamiątkę tego wydarzenia ,w dziewięć tygodni po święcie Zmartwychwstania grekokatolicy odprawiają w tym miejscu nabożeństwo /.../ Doroczny odpust kończy się zawsze poświeceniem wody w radoszyckim źródełku. Wierni wierząc w jej cudowną moc obmywają nią twarz i zabierają do domów „ „Radoszyce, to wieś położona między Bieszczadami a Beskidem Niskim. Znajdujące się tam źródełko uchodzące za cudowne od ponad 100 lat jest celem pielgrzymek. Dziś Radoszyce były miejscem greckokatolickiego odpustu. Wzięło w nim udział około 200 wiernych różnych obrządków z Polski i Słowacji. Nabożeństwu przy leśnej kapliczce przewodniczył arcybiskup Jan Martyniak. Uroczystość koncelebrowali duchowni przybyli nawet z odległych wiosek Beskidu Niskiego. Do tego miejsca podążali wierni różnych wyznań i narodowości już od końca XIX wieku. Niegdyś odpusty odbywały się tu dwa razy do roku. W tym roku na odpust do Radoszyc przybyło niewielu Słowaków, ponieważ uroczystość przypadła w dzień powszedni. W przyszłości jednak miejsce to może stać się bardzo znane, bo właśnie tędy budowana jest droga do polsko-słowackiego przejścia granicznego.” Pozdrawiam serdecznie na nowozaczety tydzień Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa O poznej porze 30.06.04, 00:17 Witaj Piotrze Dopiero o tak poznej porze udalo mi sie wygospodarowac chwilke czasu na przejrzenie netu. Niestety tylko pobieznie przejrzalem Twoje posty, wiec dzis sie do nich nie ustosunkuje. Ale nawet po krotkim przejrzeniu widze ze warto bylo zajrzec. O wydarzeniach w Tylawie jakis czas temu czytalem na sajcie Naszego Slowa, a niedawno na Onecie i portalu Gazety. Dzis (w zwiazku z pozna pora) podsylam tylko link do krotkiego tekstu, ktorego wymowa jest jak najbardziej pozytywna. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2155275.html Co sadzisz Piotrze na ten temat? Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr groch z kapustą 30.06.04, 16:48 Witam ! Cieszę się że uznałeś za warte zarywanie nocy by się tu odezwać :) A ja skończyłem własnie teraz oglądać film dokumentalny o Lutowiskach, dziejach cerkwi, dzwonu, tamtejszych ikon, a i z widokami innych cerkwi z tamtego terenu- Rabem,Hoszowszczyka i Bystrem koło Ustrzyk. Ciekawy i dobrze zrobiony film!!!/Tv3/ Twoj link - ciekawy, nawiązujący do wczesniejszych tematów !!! Ale - wiesz - bardziej wolałbym usłyszeć o pokojowych,trójstronnych rozmowach unickich, grekokatolickich i prawosławnych hierarchów na Podkarpaciu. Zobaczyć ogłoszenie o unicko-katolickim nabożeństwie w rzeszowskiej Katedrze,kolejnej odbudowanej cerkwi Nadsania, wspólnych modlitwach w cerkwiach Ustrzyk, Komańczy, Zalesia,Jarosławia,Ujkowicach ...... Ale obawiam się że to tylko fantazje i trudne do zrealizowania marzenia.... A co do przyszłosci dialogu - wiem że Tylko Papież Polak - z Matki - Grekokatoliczki mógł potrzebę takego dialogu zrozumieć - chociaż obawiam sie że wskutek licznych, nie zawsze potrzebnych rozjazdach po świecie - przeoczyl najlepszy czas ku temu / gdy i sił i zdrowia i komunikatywności MIał więcej/ :( Z innej beczki - w Przemyslu ukazały sie ulotki zapraszające do odwiedzenia strony internetowej sławiącej OUN - czyżby kolejna prowokacja podobna do wymarłej juz dyskusji wokól pamietnego linku? Na koniec - czytam b.dobrą książkę Pana Andrzeja Potockiego "W dolinie Gornego Wisłoka i od Rymanowa do Jaślisk i Dukli" - rzecz dobrze napisana, gęsto wspominająca łEMKÓW, grekokatolickich księzy i cerkwie /te istniejące i te wymarłe/, wspomina też /na str 54/ bliskiego mamu sercu desznianskiego Parocha :))) Pozdrawiam serdecznie Ps A o grochu z kapustą czyli ostatnie ksiązeczce /polecam :))) Pani Eli Dzikowskiej może napiszę innym razem :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Ulotki 30.06.04, 22:42 Witam Przeczytalem wlasnie info na Onecie (linkowane na Przemyslu) i jestem wstrzasniety. O ile tamten sajt o ktorym byla swojego czasu dyskusja nie musial byc prowokacja, mogl byc rownie dobrze umieszczony przez jakiegos mlodego czlowieka nie w pelni swiadomie, to te ulotki wygladaja na dobrze opracowana akcje. Sadze ze za tym wszystkim stoi moja "ukochana" partia LPR i jej silowa przybudowka czyli NOP. Przejrzalem tez komentarze internautow pod tekstem i pomyslalem sobie ze niestety duza czesc ludzi znajduje sie na poziomie wspolnoty plemiennej. Ogolnie zasmucil mnie i tekst i komentarze. Widac ze niektorym w Polsce marzy sie kraj bez mniejszosci, za to przykladnie "bogoojczyzniany" i oczywiscie te male "hitlerki" widzialyby granice na Zbruczu:) Takie prowokacje powinno sie najzwyczajniej zignorowac poniewaz sa woda na mlyn dla naszych narodowcow, a przeciez Podkarpacie to miejsce gdzie LPR ma duze wplywy. Mimo pesymistycznego watku pozdrawiam serdecznie, jak zwykle R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: I mala poprawka 30.06.04, 22:51 Oczywiscie nie NOP tylko MW, chociaz NOP tez jest niezly, szczegolnie ich reklamowka "Wstap do NOP zanim NOP wstapi do Ciebie". Z tego zaproszenia mimo wszystko nie skorzystam:)) Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa 45-47 02.07.04, 14:43 Witam Ostatnio bylo troche na temat LPR-ow i tym podobnych oszolomow, wiec dzis (tak dla uzupelnienia) podsylam opisy wyczynow ich poprzednikow. Pod krotkimi cytatami sa linki do calych tekstow. Smutny jest fakt ze w dzisiejszej Polsce spadkobiercy tych ideologii moga liczyc na kilkunastoprocentowe poparcie w wyborach. Nie dziwi mnie to zreszta az tak bardzo, wystarczy popatrzec na niektore posty na Forum:( "Spójrzcie na te twarze. Czy to są twarze bandytów?" - pytał Piotr Szubarczyk z biura edukacji gdańskiego Instytutu Pamięci Narodowej, wskazując na fotografie młodych ludzi, uczestników walki zbrojnej w brygadzie mjr. Zygmunta Szendzielarza ps. "Łupaszka", podczas wystawy w VIII LO w Białymstoku z okazji Dnia Podziemnego Państwa Polskiego. Można by również zapytać pana Szubarczyka, jak według niego wygląda bandyta? Czy bandytę określa się po wyglądzie, czy po czynach? Jeżeli po wyglądzie - każdy kto miał okazję obejrzeć wspomnianą wystawę, odpowie, że nie. Ludzie z fotografii nie mogli dopuścić się gwałtów i mordów. Jednakże, jeżeli prześledzimy działalność, z której zasłynęła brygada mjr. "Łupaszki" na Podlasiu, dobre wrażenie znika. Organizatorzy pominęli te jakże niewdzięczne wydarzenia, które niszczą mity o bohaterach, oddanych wojownikach za wolność i demokrację. Bo to oni, żołnierze brygady "Łupaszki", wyniesieni w ostatnim dziesięcioleciu na piedestały jako narodowi bohaterowie, dokonywali etnicznych czystek na wschodnim Podlasiu i prowadzili walkę, którą według współczesnej terminologii nazywamy terroryzmem." www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=234 „pryszła taja banda, i dla Kobusa Aleksandra założyli sznurok na szyju, na sznurok wziali i wuja toho chlopcia i poweli na postronkach, jak skot... to byli Kobusy Aleksander i Korneliusz ...de poweli nichto ne znaje, ...tak i propali i dziś nichto ne znaje de ich cieła, de ich mohiła” www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=293 Mimo ciezkiego tematu poruszanego w powyzszych materialach zycze udanego weekendu. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: 45-47 02.07.04, 16:46 Witaj Radku i Wszyscy którzy tu /być może/ zaglądacie :))) Oczywiście podane przez Ciebie linki poczytam w wolnej chwili :( W zamian proponuję wybór "ukraińskich tematów" z Gazety wyborczej z ostatnich lat ; Jest tam i lutowiskich dzwonach ;O, i o akcji wisła, i o zbrodniach Wojska Polskiego w Zawadce Morochowskiej a i o porównaniu tematyki Wołynia i Akcji Wiśła / i niejako korelacji obu tych tragedii? Zyczę owocnej lektury : www.lemko.org/gazeta/ Szczególnie polecam wywiad z "moim autorytetem" w sprawach relacji polsko - ukraińskich :))) /cytuję na zachetę mały fragment/ www.lemko.org/gazeta/gazeta042902.html Akcja "Wisła" - nic, tylko wstyd Z Grzegorzem Motyką rozmawia Paweł Smoleński (26-04-02 15:52) Na akcji "Wisła", na przesiedleniu 150 tys. Ukraińców Polska nie zyskała nic. 55 lat temu podziemie ukraińskie można było zneutralizować mniejszym kosztem. Zyskaliśmy spokój od tej mniejszości narodowej, ale był to spokój ze stalinowskim rodowodem. A w stosunkach między oboma narodami tkwi od tamtego czasu jeszcze jedna zadra - mówi historyk Grzegorz Motyka Paweł Smoleński: Przez lata PRL obowiązywała żelazna wersja wydarzeń: 28 marca 1947 r. w okolicach bieszczadzkiej wsi Jabłonka zginął w zasadzce przygotowanej przez UPA wiceminister obrony narodowej, generał Karol Świerczewski. Była to kropla przepełniająca czarę goryczy. Kilkanaście godzin później najwyższe władze podejmują decyzję o wysiedleniu z terenów południowo-wschodniej Polski polskich obywateli narodowości ukraińskiej. Mija miesiąc, oddziały Wojska Polskiego otaczają ukraińskie wsie, rozpoczynając trwającą kilkanaście tygodni operację deportacyjną. 150 tys. polskich Ukraińców wywieziono na Ziemie Odzyskane, otrzymali tam poniemieckie gospodarstwa, zaczęli nowe, godne życie w co najmniej takich samych, a często w lepszych warunkach. Polska Ludowa podała rękę tym, którzy wspierali bandytów z UPA. Czyli właściwie nic złego, prócz śmierci generała, się nie stało. Pozostawiając na boku okoliczność, którą PRL- owska historiografia się nie przejmowała - że skazanie na wywózkę wielotysięcznej mniejszości narodowej w odwecie za śmierć jednego człowieka, nawet generała, jest wyjątkowym barbarzyństwem - wiadomo, że decyzje leżące u podstaw akcji "Wisła" miały nieco inne korzenie. Grzegorz Motyka: Żeby opisać akcję "Wisła", musimy cofnąć się co najmniej do 1944 r., gdy Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego i rząd sowiecki podpisały umowę o wymianie ludności. Ukraińcy, Białorusini, Litwini mieli dobrowolnie wyjechać do ZSRR, a Polacy ze Wschodu - na terytorium Polski lubelskiej. Rychło okazało się, że dobrowolność wyjazdów, tak z Polski, jak i do Polski, była fikcją. Umowę podpisano m.in. po to, by utwierdzić nową linię graniczną, narzuconą przez Moskwę. Pamiętajmy, że rzecz działa się jeszcze przed konferencją w Jałcie, która zatwierdziła niemal ostateczny kształt polsko- sowieckiej granicy. Wysiedlenie Ukraińców czy Białorusinów i wysiedlenie Polaków to dwie strony tego samego medalu, akcje ściśle kontrolowane przez sowiecki aparat bezpieczeństwa, będące wstępem do "Wisły". Polsko-sowiecką granicę poprowadzono tak, że po polskiej stronie z przedwojennej mniejszości ukraińskiej liczącej ponad 5 mln pozostało 600-700 tys. mieszkańców Koniec cytatu. Wybacz że nie podejmuję tutaj tematu LPR,MW czy NOP - ale jak wiesz te tematy wole poruszac w mniej wykwintnych i ELITARNYCH /NIŻ NASZA OCZYWIŚĆIE :))/ dyskusjach. Przepraszam za ziarenko megalomanii :))) Miłego Weekendu i Dobrego Tygodnia !!!!!!! Ps Miałem coś napisać o "grochu z kapustą" Pani Dzikowskiej - ale proponuję zaglądnąć do księgarni i samodzielnie ją ocenić/a w książce tej jest i o Komańczy i o Ustrzykach i o Państwu Boiwkach i o Jordanie itp itd :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr O Pani Darii Boiwko 02.07.04, 17:00 O owej dzielnej Łemkinii można przeczytać nie tylko u dzikowskiej ale takż ... w Gościu Niedzielnym z 16 maja 2004 roku. Albowiem w tej arcykatokolickiej ale i czasmi ciekawej gazecie "konfesyjnej" można przeczytać obszerny artykuł o komanieckich Łemkach - dośc dobrze napisany. Chciąz opisując dzieje Państwa Boiwków znalazl się tez tam taki "kwiatek" : "zaczęli też haftować ikony i obrusy, by ubogacać wnętrza światyń obrządku wschodniego,które tu i ówdzie były otwierane" Spietrzenie "eufemenizmów" aby uniknąc wproasy nazwanie religii prawosławnej czu grekokatolickiej , wtącenie owego "ubogacania", owe "tu i ówdzie" /czyli nigdze ??:))) - trochę mnie rozśmieszyło trochę zdenerwowalo - ale cały tekst całkiem calkiem !!! jak byś dorwał Radku ów numer GN - dla tego jednego artykułu warto!!! Raz jeszcze pozdrwawiam!! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Cyryl i Metody 05.07.04, 22:36 Witaj Piotrze (i wszyscy czytacze) Na poczatek tygodnia chcialbym odejsc od smutnego tematu walk polsko-ukrainskich i wrocic do sredniowiecza. Jakis czas temu pisalem ze podesle cytaty na temat obrzadku wschodniego na terenach dzisiejszej Polski. Cytaty pochodza z cytowanej juz przeze mnie ksiazki "Prawoslawie, swiatlo wiary i zdroj doswiadczenia" „Za panowania Michała cesarza i Ireny prawowiernej posłań był filozof Konstantyn przez Michała cesarza do Moraw, bo ksią- żę morawski prosił o filozofa. Szedł więc tam i nauczał Morawę i Lechów i Czechów i inne ludy i wiarę prawowierną utwierdził w nich i księgi im napisał w języku ruskim i dobrze ich nauczył. I odtąd szedł do Rzymu i tu rozchorowawszy się oblókł zakonne suknie i dano mu na imię Kirył. W tej chorobie i umarł. Potem, gdy mnogo lat minęło, przyszedł Wojciech do Moraw i do Czech i Lęchii, zniszczył wiarę prawdziwą i słowiańskie pismo odrzucił i zaprowadził pismo łacińskie i obrządek łaciński; obrazy wiary prawdziwej popalił; biskupów i księży jednych pozabijał, drugich rozegnał i poszedł do Prus, chcąc i tych na swoją wiarę nawrócić i tam ubity był Wojciech, biskup Wojciech, biskup łaciński". "Spośród polskich badaczy wspomniany już Łowmiański za wiarygodne uznaje zwalczanie przez biskupa Wojciecha niepo- słusznego mu duchowieństwa słowiańskiego w Polsce południo- wej. Miało to miejsce w latach 970-996. Jego zdaniem wierni ob- rządku słowiańskiego posiadali w tym czasie własne biskupstwa w Krakowie, a prawdopodobnie też we Wrocławiu (ostatnio od- kryto tu ślady murowanej katedry, być może z czasów przyna- leżności Śląska do państwa czeskiego), podległe najpierw patriar- chatowi Bułgarii, a po jego zlikwidowaniu w 972 r. najpewniej Konstantynopolowi." Zycze milej lektury i nieustajaco pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa P.S. 05.07.04, 22:40 Oczywiscie dziekuje za spora porcje ciekawej lektury. Zycze dobrej nocy R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Cyryl i Metody 05.07.04, 22:47 Witam - no jak mogłem zapomnieć o zaproponowanym przez Ciebie temacie cyrylo- matodiańskim. Muszę przyznać że dzięki Tobie już kiedyś zwróciłem uwagę na średniowieczny Halicz - przyznaję że temat mi mało znany, Ruś Wlodzimierską,przeszłośćChełmszczyzny, Drohiczyna itd. Z przyjemnością - z Twoją pomocą postudiuję ten temat na "łamach internetowo- forumnowych". Najpierw pewno musze wrócić się do przeczytania wydrukowanego sobie :) wcześniej zalinkowanego artykułu cyrylo-metodiańskiego!!! Na początek zastanawiam sie jednak na ile "silne" są dowody działalności owych SŁOWIAŃSKICH Apostołow /lub ich uczniów/w naszych Karpatach ???? Z tego co gdzieś wyczytałem to dowody owe są raczej pośrednie /z litopisow ruskich???? Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Cyryl i Metody 06.07.04, 14:16 My tu sobie gadu gadu a tu Ivana Kupała w Dubiczach Cerkiewnych - 17.07 Bachmaty - Dubicze Cerkiewne, godz. 19:00, pidlaśky folklorni kolektyvy, a takoż: Karpatiyany (Kijów), "Czervona Kalyna" (Zaproże). folklorystyczny teatr "Duliby" (Równe), "Ot Vinta" (Równe). Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Cyryl i Metody 06.07.04, 22:23 Witam Faktycznie duza czesc wzmianek pochodzi z litopisow i to na dodatek pisanych pozniej niz w czasach Cyryla i Metodego. Jednak oprocz sladow w pismiennictwie sa rowniez slady materialne. Nie jest ich duzo i moga budzic kontrowersje, ale jednak sa. Dzis posluze sie cytatem z A. Grygorowicza, aby przedstawic pewne znaleziska mogace potwierdzac fakt ze wschodnie chrzescijanstwo towarzyszy Polsce od samego poczatku jej istnienia. "W Krakowie na Wawelu, przypuszczalnej stolicy Wiślan, odkryto niespotykane gdzie indziej zagęszczenie przedromańskich rotund będących dowodem oddziaływania Wielkich Moraw i świadczących o randze tego ośrodka. Relikty obrzędowe w postaci niektórych osobliwości kultu (np. Bogurodzica, oficjum ku czci świętych Cyryla i Metodego, spis biskupów krakowskich sprzed 1000 r. z Prokopem i Prokulfem, kult niektórych świętych, posty liturgiczne), a nade wszystko wzmianka kroniki Galia Anonima o dwóch metropolitach w Polsce Chrobrego, świadczą o wschodnich korzeniach polskiego chrześcijaństwa. Za rewelację można uznać znalezienie na Ostrowie Lednickim pod Gnieznem w trakcie wykopalisk archeologicznych w latach 1963-65 kilku przedmiotów liturgicznych, świadczących niezbicie o sprawowaniu tu w pierwszych latach wprowadzania chrześcijaństwa liturgii bizantyńskiej lub liturgii św. Piotra, przypuszczalnie w języku staro-cerkiewno-słowiańskim." Na dzis tylko tyle, jutro wieczorem postaram sie podeslac wiecej materialow dotyczacych tych kwestii. Pozdrawiam R. P.S. Dziekuje Andrzeju za informacje. Na dzis jeszcze nie wiem, ale moze czas pozwoli ruszyc sie w tym kierunku:) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Cyryl i Metody, spojrzenie z innej strony 07.07.04, 20:28 Witam Mialem dzis podeslac kolejne teksty dotyczace Cyryla i Metodego pochadzace ze strony prawoslawnej, ale jako ze dzis imieniny Cyryla i Metodego pomyslalem ze moglo by byc interesujace spojrzenie z innej strony. Pierwszy link pochodzi ze strony o literaturze chrsescijanskiej i wydaje sie pochodzic ze strony ewangelickiej. Drugi pochodzi (o dziwo) z Naszego Dziennika i zawiera wzmianke o ziemiach polskich. www.literatura.hg.pl/cyr_met.htm "W 1977 r. odkryto w Wiślicy kamienną chrzcielnicę z IX w., co może potwierdzać, że misjonarze św. Metodego dotarli aż do Krakowa. Ale to pozostanie już zapewne tajemnicą." www.naszdziennik.pl/index.php?typ=dz&dat=20030201&id=dz14.txt Zycze milej lektury, "dzisiejsze" teksty podesle jutro. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Polsko-ruska historia Sanu 07.07.04, 21:24 Witam Skoro sięgamy dalej w historię polsko-rusińskich terenów – proponuję bardzo ciekawy tekst Marii Zielińskiej SAN I JEGO ZNACZENIE W PRADZIEJACH www.biblioteka.sanok.pl/www/index.html Poniżej jego obszerniejsze fragmenty : Na przełomie V/VI w. pojawiają się na terenach nadsańskich pierwsze plemiona słowiańskie. Ich to osadę bada od lat prof. M. Parczewski w Bachórzu nad Sanem. Zajmowali się oni rolnictwem i wytopem żelaza. Panował wśród nich ustrój rodowo-plemienny. Od VIII w. następuje szybki wzrost kulturalny, aż do momentu pojawienia się pierwszych struktur państwowych. Osady z tego terenu znamy z Hoczwi, Leska, Trepczy, a ślady osadnictwa w prawie wszystkich miejscowościach nadsańskich. Od IX w. na naszych ziemiach pojawiają się osiedla obronne – grody. Mieszkańcy najstarszych grodów grzebali swoich zmarłych po wcześniejszej kremacji, w grobach, nad którymi sypano kopce ziemne-kurhany. Na trepczańkiej górze obok wzniesienia Horodyszcze i Horodna naliczono 100 kurhanów. Z okresu tego pochodzą też 2 skarby przedmiotów żelaznych, składające się z ciosła, toporów, półkoska, nożyc i narzędzi rolniczych, znalezione w obrębie grodziska Horodyszcze w Trepczy, które znajdowało na szlaku handlowym z Węgier /wzdłuż Sanu/. Twórcami osad i grodów w VIII-X w. byli Lędzianie, odłam Słowian Zachodnich. Grodziska z nadsańskich terenów znamy z miejscowości Rajskie, Horodek, Myczkowce, Bachlawa, Hoczew, Lesko, Sobień, Łukawica, Tyrawa Solna. Okres od X/XI wieku do połowy XIII wieku to kres tzw. wczesnego średniowiecza. Był to czas bardzo burzliwy w dziejach. W II połowie X wieku całe ziemie obecnej Małopolski dostały się pod panowanie czeskie, a następnie weszły w skład monarchii piastowskiej. Na wschodnich jej krańcach ścierały się interesy Polski i Rusi. W 981 r. książę Włodzimierz wyprawił się na Lachów /nazwa pochodzi od Lędzian/ i zajął ich terytorium; potem ziemie te przywrócił Polsce Bolesław Chrobry, a od 1085 r. do XIV w. należały one do Rusi. Wspominając ten okres w naszych dziejach, nie sposób nie poświęcić trochę uwagi trepczańskiej górze „Horodyszcze”. Jak już wiadomo, grodzisko to z potężnymi wałami obronnymi pełniło ważną rolę na szlaku handlowokomunikacynym z Węgier. Teren ten, oprócz walorów strategicznych na pograniczu, był ogromnie ważny ze względu na białe bogactwo, a mianowicie – sól, co znajduje swój wyraz w nazewnictwie –Tyrawa Solna, Góry Słonne. Na szczycie trepczańskiej góry w ostatnich latach badania archeologiczne odsłoniły relikty świątyni – kamienne fundamenty drewnianej, XII-wiecznej cerkwi. Wokół niej starochrześcijańskim zwyczajem usytuowane były groby przypominające kamienne skrzynie, często przykryte płytami piaskowca, a w nich zmarli mieszkańcy grodu. Bogactwo kultury materialnej „Horodyszcza” przeszło najśmielsze oczekiwania badaczy. Oprócz ogromnej ilości i różnorodności form przedmiotów codziennego użytku, znaleziono wiele ozdób wykonanych z brązu, srebra i złota i pięknego, niebieskiego szkła. Wśród biżuterii poczesne miejsce zajmuje para srebrnych kołtów – ozdób nakrycia głowy arystokratek ruskich. Wyroby „jubilerskie” uzupełnia znalezisko fragmentu diademu, zapewne książęcego i piękny pozłacany, srebrny pierścień zdobiony motywami krzyża. Wśród znalezisk z kamiennych grobów i tzw. majdanu grodu czyli jego wnętrza pochodzą unikatowe znaleziska przedmiotów związanych z kultem religijnym – składane brązowe krzyżyki – relikwiarze, w tym jeden z relikwią „niebiańskiego” pochodzenia, a mianowicie meteorytem, brązowe krzyżyki jerozolimskie, ikonka w kształcie archanioła. Należy też wspomnieć o rewelacyjnych znaleziskach pieczęci książęcych księcia Rościsława Rurykowicza z 1271 r. Ważnymi znaleziskami były również monety. Ogromną grupę zabytków stanowią militaria, wśród których dominują groty strzał, szczególnie zwracają uwagę należące do wschodnich koczowników. I tu rodzi się pytanie: kim byli mieszkańcy grodu, jaka była jego nazwa? Musimy cofnąć się do roku 1150 i do źródła ruskiego, tzw. Latopisu Hipackiego, gdzie zapisano, że król węgierski Gejza II, wyprawiając się na Ruś zajął gród Sanok i Przemyśl. Archeolodzy i historycy w swoich poszukiwaniach tego najstarszego Sanoka zwrócili oczy na wzgórze zamkowe w Sanoku. Badania wykopaliskowe potwierdziły tu istnienie grodu z wałem obronnym, budownictwem mieszkalnym i gospodarczym, cmentarzyskiem, a także dostarczyły wielu przedmiotów codziennego użytku, militariów, w tym groty strzał i ostrogi rycerskie. Wydawało się, że zidentyfikowano gród Sanok nad Sanem. Wydawało się, choć dziwiły ubogie znaleziska kultury materialnej grodu, jak domniemywano znacznego, bo tylko jednego z dwóch wymienionych na trasie wyprawy wojennej węgierskiego króla. Dopiero wykopaliska w Trepczy i ponowne na wzgórzu zamkowym w Sanoku ułożyły się w jakąś całość. Otóż tym najstarszym grodem zapewne był gród usytuowany na trepczańskiej górze „Horodyszcze” /horod po rusku znaczy gród/, zniszczony przez najazdy tatarskie i nigdy już nie rozbudowany. Natomiast ten anonimowy, bez znanej nam nazwy gród zlokalizowany na wzgórzu zamkowym w Sanoku wraz z istniejącym podgrodziem stał się zalążkiem miasta Sanoka, które do historii wkracza pod datą 1339 r., tj. jeszcze za czasów ruskich. Dopiero w 1340 r. król Kazimierz Wielki przyłączył te ziemie do Polski, zbudował zamek i wieżę obronną na wzgórzu zamkowym, a całość otoczył murem przypominającym mury stołecznego Krakowa. Ta kamienna, kazimierzowska architektura obronna została odkryta w ostatnich latach w trakcie badań prowadzonych równolegle z trepczańskimi. Koniec cytatów. Oczywiście zdaję sobie sprawę,że cytaty powyższe obrazują czysto polski punkt widzenia – a więc owych na wpól legendarnych Lędzian, bezkrytyczny opis ekspansji królów polskich itd., ale wydaje się mi on na tyle ciekawy że wart zalinkowania. Tak samo zresztą jak i pozostałe teksty z zasobów bibioteki miejskiej w Sanoku A za chwilę następne wejście Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Kupałą w Posadzie Rybotyckiej :))))) 07.07.04, 21:34 Radku - obiecuję solennie że po przestudiowaniu aktualnie podesłanych linków jak i przebogatego tekstu już kiedyś podanego przez Ciebie - rozwinę się w dyskusji cyrylo metodiańskiej - bo temat zaczyna mnie intrygować :) Dzisiaj jeszcze Tobie i Andrzejowi dopowiem - oto dość pręzne grupa młodych ze Związku Ukraińców w Przemyslu organizuje w najbliższy piątek,sobotę i niedzielę ów festyn "kupałowski" w niezmiernie malowniczej Posadzie Rybotyckiej . Wielce sympatyczna Wiedźma /taki jej nick - serio!!! :))/ reklamuje to kolejne doroczne spotkanie na forach i Rzeszowa i Przemysla, a i ciekawym forum słowiańskim !!!! Oj kusi kusi - to i może skusi !!!! ;) Pozdrawiam serdecznie. A na szerszą wizytę w wirtualnej bibliotece sanockiej gorąco namawiam - bo tam PDefy i o poezji mojego ulubionego "górsko-łemkowskiego" Wielkiego Rusina- Galicjanina Harysymowicza a i o ikonach co nieco . Dobrej nocy - dziś wreszcie w Rzeszowie ładny wieczór i "biała noc" :))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Roznosci 08.07.04, 21:33 Witam Z uwaga przeczytalem fragment cytowany przez Ciebie, materialow zalinkowanych nie zdazylem jeszcze przejrzec. Cytowany tekst jest ciekawy, szczegolnie ze dla mnie kazde materialy dotyczace tych terenow wnosza cos nowego. Zestawienie Ledzian ze znalezionymi pozostalosciami cerkwi, oraz nazwa "Horodyszcze" sklania do usmiechu:) jak rowniez eufemistyczne okreslenie "król Kazimierz Wielki przyłączył te ziemie do Polski" Jak powinno sie rozumiec to przylaczenie? Czyzby wczesniej istniala tam pustka. Z drugiej strony material prezentuje historie tak jak w wiekszosci jest ona widziana w Polsce. Dla rownowagi po tekscie przedstawiajacym polski punkt widzenia pozwole sobie zacytowac Aleksandra Naumowa i jego poglad na kierunek z ktorego chrzescijanstwo przyszlo do Polski i w ogole na Slowianszczyzne. W ponizszym tekscie sa przedstawione poglady rozpowszechnione wsrod prawoslawnych na terenach I Rzeczypospolitej. "jeden z najwybitniejszych przedstawicieli kultury prawosławnej w Rzeczypospolitej — o. Zachariasz Kopysteński przeprowadza w Palinodii (około 1621) długi wywód na temat Cyryla i Metodego, ale w uniwersalnym aspekcie ich stosunku do obu stolic patriarszych i znaczenia dla Słowian oraz Węgrów (Uhrów). Opierając się na Cezarym Baroniuszu początek misji przenosi na 845 r., czyli na czasy św. patriarchy Metodego (zmarł 14 VI 847 r.). Bracia należeli wyłącznie do Kościoła Wschodniego, a podróże do Rzymu nie wynikały z obediencji, lecz raczej były wyprawami misyjnymi, podobnie jak przed wiekami jeździł do Rzymu św. Polikarp, żeby walczyć z wprowadzanymi tam nowinkami. Wszystkie ludy sarmackie — Bułgarzy, Serbowie, Słowacy, Raszczanie, Chorwaci, Bośniacy, Morawianie, Czesi, Uhrowie, Lachowie i in. — otrzymali wiarę chrześcijańską ze Wschodu dzięki Świętym Braciom. To dzisiejsze wyrodki — ciągnie archimandryta pieczerski — przypisują Morawian, Czechów, Węgrów i Polaków tradycji rzymskiej. Cyryl wraz z Metodym wynalazł pismo słowiańskie bez wiedzy i zgody papieża, więc i na rozwój całego dzieła papieskiego zezwolenia nie potrzebował. A tradycja cyrylometodiańska u Słowian w rozumieniu Kopysteńskiego jest szeroka — jest tu i chrzest św. Ludmiły Czeskiej, i wzorzec grecki w alfabecie, i św. Wacław, i Kleparz, i Salwator krakowski, i druki Fioła. Mówi dalej o Rusinach karpackich, wspomina freski bizantyńsko-ruskie w polskich kościołach i przywołuje stare ruskie świadectwa o eksterminacji obrządku słowiańskiego przez Wojciecha, któremu z upływem stuleci w sukurs przyszli Hus, Luter i Kalwin. Natomiast — powiada — z mocy 28 kanonu Soboru Chalcedońskiego cała Barbaria (tj. część Cesarstwa okupowana przez barbarzyńców), więc także Czesi, Lachowie i Rusowie, mają należeć do jurysdykcji Konstantynopola." W pogladach gloszonych przez o. Zachariasza przebija troche syndrom "oblezonej twierdzy" ale trzeba pamietac ze pisane to bylo w okresie ciezkim dla Prawoslawia. Piszesz Piotrze o imprezie w Posadzie Rybotyckiej, rozumiem doskonale pokuse. Mnie tak samo kusza Dubicze Cerkiewne, dalej nie mam pewnosci czy pojade, ale ciagnie mnie, oj ciagnie. Na dzis bede juz konczyc, za oknem ladny, cieply wieczor wiec warto przespacerowac sie leniwie z psem. Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa W piatkowy wieczor... 09.07.04, 22:05 Witam czytajacych i piszacego:) W ostatnich dniach podeslalem sporo materialow, wiec dzis nie bede Was zanudzac. Chcialem tylko zyczyc milego weekendu:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr W Posadzie Ryb. i o niej 11.07.04, 20:53 Witam Zaglądnąłem w sobotę do malowniczej dolinki wiaru i owej Posady. O święcie Iwana Kupały niewiele napiszę - bo niewiele się tam za dnia działo :( Kulminacyjnem punktem sobotniego przedpołudnia było tam przywiezienie kuz przez Panów Bogdna Huka i Gospodarza na Wiahorze rybotyckim - Andrzeja Saładiaka.Kozy staneły za skromnymi straganami jako ozdoby i do południa nie działo się nic ... na szumnie zapowiadanym święcie :( Ludzi mało, kilka namiotów na polu namiotowym, niepewna pogoda... Ale Radku - dolina Posady Rybotyckiej - z przepiękną cerkiewką i skromnym schroniskiem - gospodą, piękną rzeczką Wiarem - jest piękna , arcypiękna!!! Aby przybliżyć Ci tamte okolice - kilka linków POSADA RYBOTYCKA, spmlodowice.republika.pl/szkola_region/posada.html kosior.republika.pl/foto/cer/12posada.html cerkwie.norulez.pl/ www.workjoy.com.pl/pmap_gos/wiahor/wiahor.html wieś nad Wiarem powyżej Rybotycz, przy szosie do Birczy. W czasach przynależności tych ziem do Rusi, nie później niż w połowie XIV w., powstał tu klasztor prawosławny pw. św. Onufrego. Przy klasztorze wyrosła osada zwana wówczas „Honoffry", wymieniana w 1367 r. w akcie nadania dorzecza górnego Wiaru Stefanowi Węgrzynowi. Dała ona początek wsi Posada, wzmiankowanej po raz pierwszy w 1494 r. Według tradycji część mieszkańców wsi stanowili osadzeni tu jeńcy tatarscy oraz Cyganie. Posada wchodziła w skład klucza rybotyckiego i wraz z nim zmieniała kolejnych właścicieli. W 1921 r. wieś liczyła 98 domów i 602 mieszkańców (578 grek., 14 rzym., 10 mojż.). Podczas spisu 75 osób podało narodowość polską. Latem 1945 r. ludność wysiedlono na Ukrainę. 26 października zabudowę wsi spalili partyzanci UPA z kurenia „Konyka". Dziś mieszka tu zaledwie kilka rodzin. W opustoszałej dolinie, na wzgórku nad szosą, cieszy oczy niepowtarzalna bryła cerkwi pw. św. Onufrego. Murowana świątynia, pochodząca z XV wieku, jest najstarszą zachowaną cerkwią w Polsce, a zarazem jedyną obronną. Zbudowano ją na planie podłużnym. Powstawała etapami. Część najstarsza to krótkie prezbiterium, zwieńczone gotyckim szczytem, pochodzące prawdopodobnie z przełomu XIV i XV w. Masywną, kwadratową nawę z nadbudowaną wieżą o charakterze obronnym zbudowano w XV w. Najmłodsza jest część zachodnia, powstała przed 1506 r., również w formie obronnej wieży, mieszczącej na parterze kruchtę i babiniec, a na piętrze kaplicę dla mnichów. Kaplica służyła do modlitw porannych i wieczornych, natomiast na dole odprawiano Służbę Bożą. W górnej kondygnacji wieź nad babińcem i nawą zachowały się okienka strzelnicze. Ściany budynku są bardzo grube, wnętrza przekrywają sklepienia kolebkowe, a całość kryją dachy czterospadowe nad babińcem i nawą oraz dach dwuspadowy nad prezbiterium. Murowana ściana ikonostasu ma tylko dwoje wrót — jest to typowe rozwiązanie średniowieczne. Na ścianach i sklepieniu zachodniej części świątyni zachowały się ryte w tynku okolicznościowe napisy w języku łacińskim i ruskim oraz daty, m.in. 1506 i 1514. W 1966 r. w nawie i prezbiterium odkryto pod wieloma warstwami farby XVI-wieczną polichromię w stylu bizantyńskim. Żmudne prace konserwatorskie są prowadzone z przerwami i nadal daleko im do zakończenia. Cerkiew jest obecnie filią Muzeum Narodowego w Przemyślu. W czasie remontu w latach 1984-85 zrekonstruowano dolne partie murów obronnych. Poniżej cerkwi murowany budynek dawnej plebanii greckokatolickiej. Cerkiew służyła przez wieki jako świątynia monasterska (klasztorna). Otaczał ja kamienny, obronny mur ze strzelnicami. Drugi obwód murów obejmował zabudowania monasteru, położone u stóp cerkiewnego pagórka. Nie były one zbyt okazałe, ponieważ klasztor, jak wiele jemu podobnych, zamieszkiwało zaledwie kilku mnichów. Według tradycji w pół. XVII! w przenieśli się oni z Posady do Dobromila. Tradycja głosi także, iż w podziemiach cerkwi pochowano ostatniego prawosławnego władykę (biskupa) przemyskiego, przeciwnika unii brzeskiej, Michała Kopystyńskiego, który zmarł w sąsiednim Kopyśnie w 1642 r. Byłoby to trzecie z domniemanych miejsc jego pochówku Kopyśno). wg S.Kryciński "Przemyśl i Pogórze Przemyskie" Ps A niedziela to było już grzybobranie - z kozakami,prawdziwkami,i podgrzybkami :))) A za chwilę nastepny tego wieczora post-cik Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Trepcza i pewien jubileusz !!! 11.07.04, 21:09 Pisaleś Radku - a raczej podesłałes kilka ciekawych tematów cyrylo metodiańskich. Z uwagą je przestudiowałem, licząc zresztą na ciąg dalszy.Co do ruszonej przeze mnie historii Sanu dopowiem jeszcze, że wykopaliska w Trepczy pokazały bogactwo kultury ruskiej wczesnego średniowiecza na tamtych terenach. A znalezione tak brązowe krzyże -relikwiarze -enkopliony są ponoć bardzo charakterystyczne własnie dla kręgu cyrylo metodiańskiego. Znalezione natomiasta tam wyciski pieczęci jednego z Rurykowiczow , jako pozostałość zapewne korespondencji ksiązecej jak i insygnia moznowładcze swiadczą ,że okolice sanoka /jak zresztą tez i Przemysla/ były w okresie IX-XIII wieku terenem intensywnej działalności ruskiej administracji. Tak więc jak słusznie powiedziałeś- polskie najazdy na te tereny nie trafiały na pustki ale na zagospodarowany admnistracyjnie i osadniczo /wielkie grody~!!!/ teren. A teraz z innej beczki :)) Oto przeczytałem w ub. tygodniu : Potrójny jubileusz arcybiskupa Jana Martyniaka Metropolita przemysko-warszawski arcybiskup Jan Martyniak, najwyższy rangą dostojnik Kościoła greckokatolickiego w Polsce, obchodził potrójny jubileusz: 15-lecia sakry biskupiej, 40-lecia kapłaństwa oraz 65. urodziny Z tej okazji w środę w archikatedrze greckokatolickiej pw. św. Jana Chrzciciela w Przemyślu odbyły się jubileuszowe uroczystości. Zgromadziło się duchowieństwo i biskupi tego obrządku z Ukrainy, Polski, Słowacji i Niemiec, wierni z różnych stron kraju, przedstawiciele władz, konsul honorowy Ukrainy i reprezentanci Związku Ukraińców w Polsce. Obecny był przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik. Podczas uroczystości odczytano list, który skierował do jubilata prezydent Aleksander Kwaśniewski. szkoda ,że w tych uroczystościach nie wziąl udziału Prawosławny Władyka tamtych terenów :( Dobrze natomiast,że potrafil "się znaleść" rymokatolicki Abp przemyski. Pozdrawiam serdecznie na nowy tydzień !!!!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Trepcza i pewien jubileusz !!! 12.07.04, 22:36 Witam Do naszej dyskusji nt. Cyryla i Metodego sadze ze warto dodac obecne stanowisko Kosciola Katolickiego. W stanowisku papieza widac ze postacie Swietych Braci sa bliskie jego sercu. Tekst podeslany dzis jest autorstwa cytowanego juz tutaj A. Naumowa, mysle ze warto spojrzec jak widzi ten problem autor bedacy prawoslawnym. Zauwaz Piotrze, ze tekst ten nie jest nastawiony na konfrontacje, nawet koncowy fragment cytatu nie ma w sobie negatywnych odczuc wzgledem wiernych Kosciola rzymskiego. "Znaczenie Braci dla Słowian dotyczy nie tylko życia religijnego, lecz także całej historii kulturalnej i społecznej. Ogłoszenie Braci współpatronami Europy — jednej, niepodzielnej, wspólnej Europy chrześcijan — było bardzo wymownym gestem papieża-Słowianina. Jan Paweł II, jako syn słowiańskiej rodziny, nie podjął dotychczasowej tradycji konkurencji i zawłaszczania. Odwołując się do myśli swych poprzedników, zwłaszcza Leona XIII, widząc w nim inicjatora cyrylometodiańskiej odnowy (Częstochowa, 15 VIII 1991 r.), Jan Paweł II próbuje przerwać cyrylometodiański przetarg między Wschodem i Zachodem, odchodząc od watykańskiej idei paposlawizmu w kierunku panchrześcijańskiego europocentryzmu. Jednakże recepcja idei cyrylometodiańskiej wśród wiernych Kościoła Rzymskiego, nawet w tak atrakcyjnym papieskim przesłaniu, nie jest zadowalająca i problematyka związana z Braćmi pozostaje domeną znawców, zafascynowanych fenomenem inkulturacji i profetyzmem ekumenicznym." Cytat ten jest oczywiscie fragmentem wiekszej calosci. Nie chcialem by post byl zbyt dlugi, czuje sie natomiast w obozwiazku napisac ze w dalszej czesci autor pisze o obawach strony prawoslawnej, najkrocej mowiac sa to obawy o zawlaszczenie Braci przez KK. Mysle Piotrze ze sa to dobrzy patroni dla Europy, ciekaw jestem Twojego zdania na ten temat. Na dzis to juz wszystko, odezwe sie dopiero w srode (jutro uroczystosci rodzinne). Pozdrawiam i zycze dobrej nocy. R. P.S. Dopiero zabieram sie do lektury dwoch ostatnich postow, stad brak jakiegokolwiek komentarza do nich. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Konfrontacje postaw 13.07.04, 16:40 Witam serdecznie Piszesz o roli Papieża w wyniesieniu C i M na patronów Europy. Wydaje mi się że te bardzo postępowe postacie jak na rzekome „mroki średniowiecza” wydają się doskonałymi wręcz tej Europy symbolami-patronami .. Nie jestem zbyt mocnych w postaciach Świętych i ich patronatach – ale wydaje mi się że taką też postacią jest też np. św. Franciszek. A kiedyś - mam nadzieję- takim patronem będzie /przez wielu już teraz uświęcony) obecny Papież właśnie.. Przy czym Radku proponuję pamiętać, przy wspominaniu peregrynacji owych Braci- Apostołów Słowian – że bez postępu liturgii rzymskiej, pochodu łaciny jako języka najpierw kościelnego, potem dyplomatycznego a następnie naukowego – nie byłołoby prawdopodobnie takiego postępu cywilizacyjnego jaki nastąpił tutaj w przeciągu 1,5 tysiąca lat !!!! Należy pamiętać To że owi Bracia – stworzyli pismo słowiańskie, podstawy liturgii słowiańskiej- ba!!! przyczynili się zapewne do rozwoju pierwszego /z prawdziwego zdarzenia państwa słowiańskiego – jak sądzę – proszę o ewentualną korektę / Księstwa Wielkomorawskiego o potężnym wpływie na rozwój również państwowości polskiej i słowiańszczyzny na tym terenie a i piśmiennictwa ruskiego!!1 Ale równocześnie trzeba pamiętać że prawdziwe„podwaliny” polskiej /i późniejszej rzeczpospospolitej Obojga Narodów / kultury stworzyli łacińscy Cystersi , Dominikanie, Benedyktyni !! Nawiązując niejako do naszego tematu proponuję zapoznać się z arcyciekawym i arcydobrze napisanym artykułem pt. „Czyny ciemności” autorstwa ks.Grzegorza Rysia. Przyznaję że artykuł zrobił na mnie duże wrażenie- porównywalne z wcześniej cytowanymi publikacjami ks.prof. Hryniewicza !!!!! tygodnik.onet.pl/1546,1158700,2,dzial.html W historii relacji między Kościołami wschodnim i zachodnim dwie daty budzą najboleśniejsze skojarzenia - od jednej dzieli nas 950 lat; od drugiej - równe 800. Pierwsza to podręcznikowa data tzw. schizmy wschodniej: 15 lipca 1054 r.; druga - dzień zdobycia Konstantynopola przez łacińskie rycerstwo IV krucjaty: 12 kwietnia 1204. Bez drugiej, ta pierwsza okazałaby się może niewiele znaczącym epizodem... Czy takimi chociażby cytatami ****W długich procesach historycznych daty spełniają najczęściej rolę symboliczną, ściśle umowną. Czy można z całą powagą traktować np. rok 1492 (lub - jak chcą inni dziejopisarze - 1517) jako datę końca średniowiecza? Czy 1 stycznia 1493 wszyscy obywatele świata obudzili się w poczuciu przynależności do nowej epoki? Albo czy trudno jest wskazać w XIV w. ludzi o mentalności i kulturze (przynajmniej w niektórych elementach) “nowożytnej”? Czy trwająca przez tysiąc lat komunia chrześcijan wschodu i zachodu mogła się nagle rozpaść wskutek dwóch (i to wątpliwej ważności!) ekskomunik? I - konsekwentnie - czy jedność Kościołów może zostać skutecznie przywrócona na drodze jednego czy drugiego, najbardziej nawet spektakularnego aktu (prawnego - jak tzw. unie; symbolicznego - jak cofnięcie ekskomuniki)? A może ową lekcję podziału czy lepiej: rozchodzenia się Kościołów, trzeba przerobić w sposób o wiele dojrzalszy*** ***Przez pierwsze tysiąclecie wszystkie te różnice z zasady (choć nie bez wstrząsów) postrzegano bardziej jako bogactwo niż przekleństwo Kościoła. Trudno się zresztą dziwić. W pierwszych pokoleniach wszyscy, także rzymscy i zachodni chrześcijanie, modlili się przecież po grecku, i w tym języku uprawiali teologię, jak choćby Ireneusz, biskup Lyonu (+202). Po dramacie wędrówki ludów w VII, VIII, a nawet IX stuleciu Rzym znowu wydawał się bardziej “wschodni” niż “zachodni”. W okresie od roku 650 do 750 na siedemnastu papieży tylko pięciu było Rzymianami, jeden pochodził z Italii; pozostałych jedenastu związanych było z grecką tradycją kościelną (pięciu Syryjczyków, trzech Sycylijczyków i trzech Greków). A przecież to ciągle był czas, kiedy biskupa Rzymu wybierał kler i lud miasta! Trudno się jednak dziwić greckim wpływom, jeśli pamiętamy o fali wschodnich chrześcijan, którzy w VIII wieku, chroniąc się przed atakami obrazoburstwa, przybyli do Rzymu, a postawione wówczas przez nich kościoły do dziś urzekają swą bizantyjską ikonografią.**** ****Kiedy 14 lutego 869 roku w Rzymie umarł Cyryl (brat Metodego, współpatron Europy), papież - jak czytamy w “Żywocie” - “rozkazał wszystkim Grekom, którzy byli w Rzymie, a także i Rzymianom zejść się ze świecami w ręku i śpiewać nad nim, i pogrzeb mu odprawić, jakby się odprawiało dla samego papieża”. A przecież grzebano greckiego mnicha, który w sam środek Europy (na Morawy) przeszczepił wschodnią liturgię, tłumacząc greckie księgi na język słowiański**** ****. Zdecydowanie za mało po obu stronach było ludzi takich, jak choćby dominikanin Humbert de Romanis, który mówił, że aby przywrócić jedność, trzeba się najpierw zacząć wzajemnie słuchać. Postulował więc ożywienie studiów nad greką na zachodzie; pogłębioną lekturę dzieł greckich teologów i translację łacińskich traktatów na język grecki; ożywione kontakty kościelne, towarzyskie, handlowe itp. oraz (!) “zaniechanie prześladowań wschodnich chrześcijan przez łacinników” (cessatio Latinorum ab oppressionibus illorum). Historia jeszcze dość długo (tak naprawdę, aż po drugą połowę XIX wieku) miała biec raczej w przeciwnym kierunku. Tym bardziej, że nawet ów “ekumenicznie” nastawiony Humbert nie miał wątpliwości, iż całą winę za schizmę ponoszą Grecy, a Konstantynopol został zdobyty przez łacińskie rycerstwo słusznie i w oparciu o kościelne rozpoznanie (auctoritate Ecclesiae). Być może obchodzone przez nas w tym roku rocznice są właśnie po to, by ostatecznie wykorzenić przejawy takiego myślenia.**** Ps Na pewno nie bałbym się zawłaszczania tych czy innych Symboli czy Postaci – bardzo cieszę się , gdy w kościołach KK wykorzystywana jest nieraz bardzo czytelnie Symbolika Ikony – pisałem zdaję się o tym przy okazji świątecznej Jeśli nawet w Kościele Katolickim wizerunek Hodigitrii czy Mati- Pokrow-y nazwana będzie MB Nieustającej Pomocy – to w oczach bacznego obserwatora będzie to Ruska Bohomateri-ja ) Bardziej bałbym się zamazywania, spychania w cień, negowania !!! Czy wręcz nakładania „błazeńskiej czapki” – jak jest w przypadku chociażby tu wspominanego św. Mikołaja Tak jak bardzo złości mnie w cerkwiach adaptowanych na kościoły usunięcie ikonostasu, jego destrukcja czy częsciowe rozbierania np. poprzez „wsadzanie” katolickiego Tabernakulum w miejsce demontowanych Carskich Wrót. Pozdrawiam choc za chwilę jeszcze się odezwę ;0 Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Zwrot ikony 13.07.04, 16:57 Jeszcze tylko post scriptum Mowileś o grożbie zawłaszczania C i M, ja o zawłaszczaniu symboli- a oto czytam w ^TPPożegnanie z ikoną Przekazanie Ikony Matki Boskiej Kazańskiej Patriarchatowi Moskiewskiemu tygodnik.onet.pl/1546,1174984,dzial.html Jan Paweł II podjął decyzję o przekazaniu Ikony Matki Boskiej Kazańskiej Patriarchatowi Moskiewskiemu. Rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej Joaquín Navarro-Valls poinformował, że obraz zostanie przesłany Aleksemu II 28 sierpnia. 2004-07-18 Pochodząca z XVI wieku ikona jest jedną z największych świętości Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego (RKP). Tradycja przypisuje jej pomoc w odparciu najazdów Szwedów i Polaków w XVII w., a także Napoleona w 1812 r. Zaginiona w 1904 r., po II wojnie światowej trafiła do Fatimy, gdzie kupił ją John Haffert, by następnie ofiarować Watykanowi (obecnie znajduje się w prywatnych apartamentach Jana Pawła II). Kwestia autentyczności obrazu od lat wywołuje spory między historykami i hierarchami obu Kościołów. Cytowany przez “Gazetę Wyborczą” historyk z Kazania, Dmitrij Chafizow, zapewnia na przykład, że obraz nie zachował się do naszych czasów. Jednak zawężanie problemu do sporu wokół prawdziwości ikony jest nieporozumieniem: w prawosławiu cudowność obrazu nie zależy od faktu, czy jest oryginałem, czy kopią (szerzej pisał o tym w “TP” Grzegorz Przebinda, nr 19/03 i 31/03). Sprawa przekazania Ikony Matki Boskiej Kazańskiej rosyjskiej Cerkwi ciągnie się od lat. Po raz pierwszy kwestię jej zwrotu poruszył Jan Paweł II podczas spotkania z burmistrzem Kazania Kamilem Ischakowem w 2000 r. Okazją miała być pielgrzymka do Mongolii, planowana w sierpniu 2003 roku: Papież chciał wtedy zatrzymać się na krótko właśnie w stolicy Tatarstanu, aby osobiście przekazać ikonę Aleksemu II. Podróż uniemożliwił stan zdrowia Jana Pawła II i, co ważniejsze, niechętna reakcja hierarchii cerkiewnej. Stosunki na linii Watykan- Moskwa pogorszyło ustanowienie w lutym 2002 r. katolickich diecezji na terenie Rosji, uznawanym przez Patriarchat za “kanoniczny obszar prawosławny”. Decyzja Watykanu spotkała się ze zróżnicowanymi reakcjami w Rosji. W pierwszej chwili odebrano ją jako zapowiedź rychłej wizyty Papieża. Wiceprzewodniczący Wydziału Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskwy ks. Wsiewołod Czaplin twierdzi jednak, że papieska podróż i zwrot ikony nie mają ze sobą nic wspólnego. Sama data przekazania obrazu nie jest przypadkowa. Według kalendarza juliańskiego, obowiązującego w rosyjskiej Cerkwi, 28 sierpnia wypada święto Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny, odpowiadające katolickiej uroczystości Wniebowzięcia. To z pewnością krok w kierunku ocieplenia stosunków z rosyjskim prawosławiem. Czy oznacza także pożegnanie z marzeniami o pielgrzymce do Rosji? *** Pozdrawiam - postaram się jeszcze odezwać przed weekendem :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Zwrot ikony 14.07.04, 21:55 Witam Mowiac o obawach o "zawlaszczenie" Braci Solunskich przez Kosciol Rzymski przedstawialem tylko poglad niektorych przedstawicieli Cerkwi, nie jest to moj poglad. Cieszy mnie kazda sytuacja gdy KK nawiazuje do tradycji chrzescijanstwa wschodniego. Takie obawy wynikaja z zaszlosci historycznych, czesto przeciez "ruska wiara" byla traktowana z gory jako religia chlopow, a przeciez jej bogactwo moze wiele wniesc do obecnego zateizowanego zycia. Takie stanowisko moze tez byc powodowane przez niektore wspolczesne wypowiedzi. Mialem na przyklad okazje przeczytac (bodajze w "kiosku" Onetu) artykul o roznych wyznaniach, w ktorym pisano ze przyczyna slabego rozwoju panstw gdzie dominuje Prawoslawie sa dlugie i meczace okresy postu, oraz dlugie liturgie ktore uniemozliwiaja wiernym odpoczynek. Jak mozna pisac takie rzeczy? Przeciez swiatynia to nie hipermarket. Na pewno kraje Zachodu sa bardziej rozwiniete technicznie, bogatsze. Moze nawet po czesci wynika to z innej mentalnosci, ale uwazam ze Wschod ma do zaoferowania naprawde duzo jesli chodzi o pierwiastek duchowy. Generalnie Cerkiew propaguje inny styl zycia. Nacisk polozony jest na to jaki czlowiek powinien byc. Sprawy materialne powinny byc na drugim miejscu, wazna natomiast jest refleksja i modlitwa. Trudno w dzisiejszych czasach nie myslec o sferze bytowej, ale nie mozna (jak w niektorych Kosciolach protestanckich) uwazac ubostwa za grzech. Masz oczywiscie racje Piotrze ze Rzeczpospolita uksztaltowala cywilizacja Zachodu, ale chcialbym takze (Ciebie nie trzeba do tego przekonywac) zeby ludzie pamietali o dziedzictwie Wschodu ktore, jakby nie patrzec, mialo wplyw na takie a nie inne uksztaltowanie Polski. W koncu Rusini stanowili spory odsetek w dawnej Polsce. Sadze nawet ze czesc tego wlasnie "wschodniego pierwiastka" moze byc wspanialym prezentem dla Europy. W swoim drugim poscie piszesz o Ikonie Matki Bozej Kazanskiej. Moja uwage zwrocil fragment "historyk z Kazania, Dmitrij Chafizow, zapew nia na > przykład, że obraz nie zachował się do naszych czasów. Jednak zawężanie > problemu do sporu wokół prawdziwości ikony jest nieporozumieniem: w prawosławiu > > cudowność obrazu nie zależy od faktu, czy jest oryginałem, czy kopią (szerzej > pisał o tym w “TP” Grzegorz Przebinda, nr 19/03 i 31/03)". Nie jestem specjalista, ale z tego co wiem niektore Cudowne Ikony sa kopiami jak na przyklad Boza Maty z Cholmskoj Hory i w niczym to nie przeszkadza, ale jak napisalem na ten temat mam mala wiedze, jak uda mi sie czegos wiecej dowiedziec to pociagne ten temat. Ostatnio rozmawialismy o Cyrylu i Metodym, wczesniej poruszalismy watki asymilacji i problemow tozsamosci Rusinow. W nawiazaniu do tego wszystkiego proponuje lekture ponizszego linku. kamunikat.net.iig.pl/www/knizki/historia/tysiaclat/tysiac_04.htm Jest to punkt widzenia reprezentowany przez niektorych przedstawicieli mniejszosci Bialoruskiej, ludzi bliskich Sokratowi Janowiczowi. Pod wieloma wypowiedziami nie podpisalbym sie, glownie ze wzgledu na bardzo krytyczny stosunek do Cerkwi reprezentowany przez p. Janowicza, ale mysle ze tekst jest warty przeczytania, a moze (bardzo chetnie zreszta) krotkiej wymiany pogladow. Mam nadzieje, ze dzisiejszy post nie zanudzil swoja dlugoscia. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr mentalność Wschód- zachód 14.07.04, 22:40 Witam Trochę dzisiaj "pofilozofuję" :)) Na poczatek cytat : W dziele chrystianizacji Słowiańszczyzny najbardziej znacząco zapisali się dwaj wielcy misjonarze, Bracia Sołuńscy, późniejsi święci Cyryl i Metody. Podstawą ich misji było głoszenie słowa bożego w ojczystym języku wiernych. W tym celu opracowali nawet alfabet słowiański, czyli cyrylicę, do dziś używaną w świecie wschodniosłowiańskim i na Bałkanach. Pamiętajmy, że Kościół rzymskokatolicki na całym świecie trzymał się martwej łaciny aż do połowy obecnego stulecia. I oto dziś język starocerkiewno-słowiański dla większości prawosławnych staje się także coraz mniej zrozumiały. W Kraju Białostockim, znacznie już spolonizowanym, zachował się jeszcze jeden anachronizm: kazania po... rosyjsku. Gdyby misja św.św. Cyryla i Metodego przypadłaby na czasy współczesne, to jaki język wprowadziliby do białostockich cerkwi? Polski? A może białoruski? – To zależy... Jeszcze dwadzieścia lat temu – na pewno białoruski. Obecnie, raczej polski, skoro nawet na wsi rzadko już słychać jakiś dialekt, wszędzie natomiast telewizyjno-gazetową polszczyznę. Mechanizm odchodzenia od słowa ojczystego ten sam, co u Sowietów – u nich powszechna rosyjskojęzyczność, u nas polskojęzyczność. Sama kultura narodowa – nadal białoruskojęzyczna. Inna nie jest bowiem możliwa. Dlaczego? Idzie o to, że wszelka asymilacja językowo- kulturowa przez długie pokolenia albo i wieki ma charakter powierzchowny, zanim się wkorzeni naprawdę. Przykładowo mówiąc, dzisiejszy Białorusin nie będzie w stanie być dobrym poetą nie we własnym, nie w rdzennym języku. Gramatycznie może bezbłędnie tworzyć po polsku czy – gdzie indziej – po rosyjsku, ale wielkiej poezji z tego nie wykrzesze. Dotychczas w Białorusi nie objawił się żaden znaczący talent rosyjskojęzyczny, jak i w Kraju Białostockim polskojęzyczny. Wyczuwam w tym jakieś prawo natury. I szkoda mi tych, którzy próbują swych sił poza mową białoruską. To stracone starania i lata życia. Widywałem wielu takich za swe półwiecze. Nikt z nich się nie wybił, najwyżej do poziomu nagrody Wojewody Białostockiego, urzędniczej, nie literackiej. Bardzo ciekawy artykuł przytoczyłeś Radku. Będę się w nim musiał rozczytać. Ale na gorąco tak ... Nie podoba mi się określenie „martwa łacina”. Język ten spełniał przecież rolę dzisiejszego angielskiego /podobnie jak wieki wcześniej greka/ – gdzieś do XVII wieku , gdy wypierana była przez np. francuski. Dzięki niej poznawano przez setki lat dzieła klasyków starozytności - Prystotelesa, Platona ,Herodota.... Co do religijności Wschodu – masz racje i co mistycyzmu i do duchowości - to są wartości i dzisiaj warte polecenia. Obawiam się jednak ,że jedna z przyczyn „zacofania” Wschodu był nadmierny konserwatyzm wyznawców i Prawosławia i wyznania unickiego. Prawosławie moim zdaniem zbyt trzymało się wiernopoddaństwu skonstniałym formom władzy. Na zachodzie odchodzenie od skonstnialego Katolicyzmu /i zasad wiernopoddanstwa/ w strone „praktycznozyciowym” wyznaniom protestanckim sprzyjało rozwojowi ekonomicznemu – tworzeniu się bogatego mieszczaństwa, kupectwa, inteligencji i kapitalizmu przemysłowego. Nie mowie już o skutkach rewolucji francuskiej i wieku Oswiecenia które odrzucały religie i sprzyjały rozwojowi burżuazji rynkowej. A Wschód - w tym i polskie ziemie ukraińsko-galicyjskie pozostawal chłopsko- tradycyjny. Ze słabym mieszczaństwem, bardzo słabym do konca XIX wieku kapitalizmem rynkowym no i róznymi formami gospodarki folwarczno feudalnej. Napisaleś Radku : ***Generalnie Cerkiew propaguje > inny styl zycia. Nacisk polozony jest na to jaki czlowiek powinien byc. Sprawy > materialne powinny byc na drugim miejscu, wazna natomiast jest refleksja i > modlitwa. Trudno w dzisiejszych czasach nie myslec o sferze bytowej, ale nie > mozna (jak w niektorych Kosciolach protestanckich) uwazac ubostwa za grzech**** No własnie - to jest ta istotna róznica mentalności /jako pochodnej religijności/ Wschodu i Zachodu. Ja uwielbiam zadumę przed Ikonostasem gdy patrząc w oczy Ikon,śledząc cykl roczny prazdników próbuję zrozumieć moich "praszczurów" zyjących cyklami przyrody i świąt religijnych i czasem w przystępie sentymentalizmu - jest mi cholernie żal że ten styl zycia to juz "czas zaprzeszły" :( Z drugiej strony patrze na katolicyzm przesiąkniętny materializmem /vide przykłady nieszczęsnych ks Rydzyka i Jakowskiego/ no i na siebie -otaczajacego sie dobrami materialnymi /oczywiście w miarę mozliwości :) i jest mi podwójnie żal...... Na razie tyle moich refleksji na gorąco. Będę musial rozczytać zresztą Twój post dokładnie – bo widze że złapałeś „wiatr w żagle” :))) Pozdrawiam wielce serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Troche sie wczoraj rozgadalem:) 15.07.04, 21:53 Witaj Piotrze Dzis dla rownowagi nie bede dlugo nudzic. Piszesz, ze jedna z przyczyn "zacofania" Wschodu to religia. Moze i tak jest, ale cieszy mnie bardzo ze te niezmienne tradycje sa dalej zywe w naszym skomercjalizowanym swiecie. Spojrz jak smutny jest Zachod bez pierwiastka duchowego. Nie mowie ze trzeba zyc tak jak "nasi" Rusini 100 i wiecej lat temu. Sam nie jestem wolny od checi posiadania dobr, czy pokusy lepszego wynagrodzenia. Czesto ulegam roznym zachciankom, ale gdy pozniej sie nad tym zastanawiam to jest mi troche przykro. Mimo slabosci staram sie (choc z roznym skutkiem) nie miec checi posiadania wiecej niz mi potrzeba. Oczywiscie dochodza do tego wgledy rodzinne i wynikajace z tego potrzeby, ale to juz inna bajka... Dzis, dla uzupelnienia wczorajszego "bialoruskiego" watku chcialbym podzielic sie ciekawym, jak sadze, cytatem z ostatniego numeru PP. Ten fragment jest niejako uzupelnieniem moich wczorajszych wywodow. "Mikoła z rodziną remontuje dom, tak jakby był to zabytek wysokiej klasy, niczego w nim nie burząc z ducha przeszłości. W Mińsku, otwierając Białorusi drzwi na kontakty z innymi krajami i narodami, zachowuje się podobnie. Mikoła kreśli na papierze dwa koła. W jedno wpisuje "tradycja", w drugie "postęp i cywilizacja". Koła częściowo zachodzą na siebie. - Jestem tu pośrodku - określa swe miejsce. - Chciałbym, że na Białorusi te koła jak najdalej na siebie zachodziły. Jeśli nurt globalizacji porwie Białoruś, wtedy bardzo szybko straci ona swoje oblicze. Zapłaci za to bardzo wysoką cenę. Ale kiedy będzie miała swe zakorzenienie w tradycji, w owym stanie cichego, spokojnego ześrodkowanego trwania, będzie mogła z korzyścią dla siebie sięgać po cywilizacyjne zdobycze i globalizacja nie wystawi jej za to wysokich rachunków. I chyba dlatego słowo pacichońku, po cichutku, na Białorusi słyszę najczęściej. Jest jak klucz. Bez rozgłosu, aplauzu, bez przepychania się na scenę dziejową, a także bez większych burz i napięć, powoli krok po kroku, korzystając ze zdobyczy współczesności, iść do przodu." Moze jestem idealista, a moze blisko mi mentalnoscia do podlaskiego chlopa? Sam nie wiem, ale drazni mnie ta wszechobecnosc reklamy, agresywny marketing itp... Sam na codzien pracuje z tak zwanymi "nowymi technologiami", ale po pracy staram sie odpoczywac w ciszy, spokoju. Stad wlasnie moje zamilowanie do wypadow na Podlasie, chyba tez troche (ale nie tylko) z tego wynika tez moja sympatia do "ruskiej wiary". Mam nadzieje ze po moich osobistych "wynurzeniach" nie utracisz checi do dalszych konwersacji Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa O czyms zapomnialem 15.07.04, 21:59 Oczywiscie zapomnialem o linku do cytowanego tekstu:) Juz sie poprawiam www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=673 Jescze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr O obrazach i IKONIE 16.07.04, 17:37 Dziękuję Ci Radku za osobiste refleksje – bardzo cenne w tej wymianie poglądów i linków , ;)))) Dzisiaj- przed weekendem chciałbym zwrócić uwagę na dwa tematy – estetyki sztuki sakralnej w KK i Chrześcijaństwie wschodu : Pierwszy esej pochodzi z TP i jak sądzę trafnie opisuje problemy dotyczące owej estetyki w Kościele katolickim – Autor – malarz i krytyk sztuki pisze na ten temat bardzo otwarcie i ... bez zahamowań . O Bogu i obrazie Sztuka a Kościół: krótka historia długiego związku tygodnik.onet.pl/1850,1160075,dzial.html Dzisiejsza sztuka sakralna nie dąży jednak do realizmu, narracji i figuracji. W nowoczesnych świątyniach coraz częściej spotykamy się ze swoistym, nowym ikonoklazmem. Postulowany na ostatnim Soborze prymat architektury nad malarstwem i rzeźbą, a także określenie dzieł sztuki sakralnej jako “znaków i symboli najwyższych spraw” niewątpliwie wymiotły XIX-wieczny kicz i otworzyły drzwi świątyń dla sztuki nieprzedstawiającej, abstrakcyjnej. Niektóre nowoczesne kościoły zostały jednak pozbawione wszelkich wizerunków, nawet Ukrzyżowanego, a ich architektura akcentuje tylko czystą formę. (...) (...) Większość artystów realizujących zamówienia parafii mówi, że księża i wierni nie potrzebują dzieł wybitnych, oryginalnych, wynikających z autentycznego przeżycia. Preferując przeciętność, infantylny kicz lub zimną, schematyczną, bez wyrazu dekorację, Kościół nie stwarza przestrzeni do zrealizowania się osobowości artystycznych. Ignorancja księży w sprawach sztuki, potrzeba przepychu, brak zaufania do czystości intencji artysty powodują sytuacje demoralizujące. Nierzadko z tych doświadczeń (w najlepszym przypadku zakończonych jakimś kompromisem) twórca wychodzi upokorzony, w poczuciu artystycznego grzechu. (...) Drugi autor Artur Svetomir Rumpel wypowiada się bardzo ciekawie na temat estetyki i mistyki IKON www.racjonalista.pl/kk.php/s,2049 Ikoną, wedle definicji encyklopedycznej, nazywamy obraz sakralny w sztuce bizantyjskiej i wschodniochrześcijańskiej wyobrażający osoby święte (Chrystusa, Matkę Boską, archaniołów, ewangelistów, apostołów, ojców kościoła, etc., etc., etc.), sceny biblijne i liturgiczno-symboliczne. Ta definicja niestety aż razi swoja "suchością" i naukowością. Nie oddaje ona ani ułamka tych uczuć, które wiążą wiernych wschodniego chrześcijaństwa z Ikoną. Dlatego wolę raczej definicję Siergieja Bułgakowa, wybitnego rosyjskiego teologa prawosławnego, która swą konstrukcją uchybia co prawda kryteriom naukowym, ale oddaje ducha Ikony: "Ikona nie jest po prostu przedstawieniem malarskim o świętej treści, ale jest czymś więcej niż przedstawienie. W przekonaniu prawosławia Ikona jest miejscem pełnej łaski obecności, jakby objawienia Chrystusa (a także Bogurodzicy i świętych), przeznaczonym dla modlitwy skierowanej do Niego". I właśnie to przekonanie o obecności i modlitewny charakter odróżniają ikonę od wszelakiego innego malarstwa religijnego. W niniejszej pracy chciałbym jej poszczególne działy poświęcić historii, teologii i uniwersalnemu wymiarowi Ikony. W tej ostatniej części znajdzie się miejsce zarówno na moje osobiste refleksje, jak i na zastanowienie się nad problemem, na ile Ikona jest egzemplifikacją sakralnego charakteru sztuk plastycznych w ogólności. Nie będę się natomiast szerzej niż to będzie konieczne zajmował technicznymi aspektami tworzenia Ikony, a także omawianiem jednostkowych dzieł sztuki ikonopisarskiej. Miejsce Ikony w systemie kultury chrześcijańskiej jest zaiste wyjątkowe, ale pamiętać trzeba, że nigdy nie była ona rozpatrywana wyłącznie jako dzieło sztuki. Ikona nie jest po prostu obrazem religijnym. Nie jest też po prostu obrazem cudownym, choć niewątpliwie jest i takim, w szczególnym sensie. "Z definicji każda Ikona jeśli tylko jest Ikoną, jest cudowna. Cudowność Ikony polega jednak nie na tym, że jest cudowna przez fakt swego fizycznego istnienia, to sprowadzałoby ją do roli fetysza, lecz na tym, że jej misteryjne działanie odbywa się na poziomie percepcji plastycznej." (J. Nowosielski) Ikona jest w swojej istocie przede wszystkim dziełem modlitewnym, dopiero zaś w drugim rzędzie artystycznym. Jest ona tworzona przez modlitwę i dla modlitwy. Tu należy zwrócić uwagę na różnicę w pojęciu teologa na Zachodzie i Wschodzie chrześcijaństwa. O ile na zachodzie teolog jest przede wszystkim uczonym, to w prawosławiu jest on mistykiem, człowiekiem modlitwy. Jest nawet powiedzenie, przypisywane Św. Makaremu: "teologiem jest ten, kto się naprawdę modli". Owo powiązanie Ikony z osobami teologów uwypukla więc jej modlitewny charakter. Nie jest tylko obrazem dydaktycznym, choć i taką rolę niewątpliwie pełni. Jest to jednak inna dydaktyka religijna niż ta, którą znamy z kościołów zachodnich. Cerkiew prawosławna woli nauczać przez piękno niż przez słowa. Dlatego niewiele jest w prawosławiu kazań, a do wiernych przemawia się przede wszystkim poprzez estetykę liturgii. (...) (>>>)Na Zachodzie mistyka jest ścieżką dla niewielkiej grupy wybranych, najczęściej członków zakonów o charakterze kontemplacyjnym, co najczęściej oznacza również ścisłą regułę i odcięcie od świata tych zgromadzeń. Na chrześcijańskim Wschodzie, a zwłaszcza w kościołach prawosławnych, mamy do czynienia z sytuacją odmienną. Tutaj mistyka jest drogą dla wszystkich wierzących. W związku z tym muszą istnieć inne formy mistyki, nastawione na dostępne powszechnie uczestnictwo. Środków takich jest w prawosławiu bardzo wiele, z których najważniejsze są dwa: liturgia i właśnie Ikona. Liturgia prawosławna dzięki ciągłości śpiewu i wielokrotnym powtarzaniu tych samych wersetów tworzy nastrój sprzyjający kontemplacji. Podobnie Ikona ma kontemplacyjny charakter. Odczytywanie ikony, podobnie jak odczytywanie tekstu biblijnego ma kilka poziomów. Na pierwszym odbiorca zapoznaje się z tematem. Tu następuje recepcja treści literalnej Ikony: kto jest na niej przedstawiony, lub jakie wydarzenie wyobrażono? Na drugim objawia się widzowi sens symboliki obrazu, jego znaczenie jako znaku. Trzeci poziom jest poziomem bardzo osobistym i indywidualnym. Tu odczytuje się osobisty przekaz Ikony: co Ikona mówi Tobie? Ostatni, czwarty stopień to już kontemplacja. W prawosławiu w odniesieniu do tego stopnia recepcji używa się greckiego słowa anagonia - wstępowanie. Nie ma tu miejsca na dokładne omawianie tego tematu, wspomnę jeszcze tylko, że na Ikonie symbolem jest nie tylko jej treść, czy na przykład rekwizyty używane przez świętych, ale również kolor, zwłaszcza w tych Ikonach, które trzymają się klasycznego kanonu. Koniec cytatu a i przy okazji jeszcze tekst o prawosławiu www.racjonalista.pl/kk.php/s,1498 Pogoda niezbyt sprzyja siedzeniu przy kompie i rozczytywaniu się w smakowitych tekstach – ale jak sadze owe linki mogą się przydać „na zaś” na czas słoty )) Ps. A tekst wywiad-rzekę z panem Sokratem Janowiczem rozczytuję powoli- bardzo ciekawe refleksje i o Białorusi i o „kraju białostockim”, prawosławiu i uniatyźmie . jeszcze raz dzięki za polinkowanie- Też i o Mińsku / a mam Tam dalekich bo dalekich ale krewnych - z Rusinów Desznieńskich rodem :) !!!/. Zaraz ostatni w tym tygodniu post Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: o IKONIE 16.07.04, 17:42 Przed weekendem jeszcze tylko jeden bardzo ciekawy cytat z linkowanego artykułu o Ikonie : „Ikona, jak to już wyżej zostało powiedziane, jest dziełem o charakterze medytacyjnym, przedmiotem służącym do medytacji, podobnie, jak buddyjskie tanki i mandale. A czym jest medytacja? Definicji jest niesłychanie wiele, ale większość pewnie zgodzi się, że jest to czasowe podniesienie procesów umysłowych na pewien wyższy poziom. Jest więc pewnym procesem psychologicznym. Oczywiście ten wyższy poziom różnie może być interpretowany. Może być głęboką refleksją, stanem ekstazy, czy poruszającą emocją. Ikona jest induktorem tego procesu. Ale, czy tylko Ikona? Wydaje się, że każde prawdziwe dzieło sztuki indukuje tego rodzaju procesy. Każde więc należy w ten, czy inny sposób do sfery sacrum. Oddajmy głos Beacie Futro, współczesnej artystce polskiej: "Sztuka poprzez symbole może być obok medytacji i dzięki niej środkiem prowadzącym do doświadczenia stanu niezróżnicowanej jedności wykraczającej poza rozróżnienie podmiotu i przedmiotu oraz przestrzeni i czasu . Inaczej mówiąc uchwycenie bezpośrednio ostatecznej rzeczywistości jest możliwe dzięki samemu procesowi tworzenia i odpowiedniemu odbiorowi dzieła sztuki. Doświadczenie takiego stanu znajduje się poza zasięgiem operowania dyskursywnym myśleniem oraz językiem i w ten sposób niemożliwe do przekazania innym. Dzieło sztuki, które chronologicznie pojawiło się znacznie wcześniej niż pismo i określone znakami pisma pojęcia - stwarza możliwość rozumienia na innym poziomie percepcji. Odwołuje się do naszej wiedzy, ale również i przede wszystkim do naszych doświadczeń na drodze do zrozumienia procesów zachodzącym w kosmosie, którym przecież podlegamy. Nasza świadomość rejestruje wszelkie zmiany, kształtuje się w zależności od kolejnych doświadczeń i przemyśleń. Sądzę, że jedynie sztuka może być drogą do rozwijania świadomości, rozumienia prawdziwej natury świata." Ikona jest kwintesencją sakralności sztuki. Jest też jak gdyby wyznacznikiem kanonu tejże sakralności. Oczywiście nie postuluję, aby cała sztuka literalnie wzorowała się na Ikonie. Chodzi mi o coś innego. Ikona wnosi pewien istotny wzorzec, mianowicie godność. Sztuka, żeby być sztuką musi mieć swoją godność. Musi przedstawiać rzeczywistość w sposób godny. Nie może być jedynie prowokacją. Nie może wzbudzać uczuć niskich. Musi ducha ludzkiego podnosić na wyżyny, nie zaś wpychać do kloaki. Myślę, że Ikona jest dla całej sztuki ważnym Znakiem, zwłaszcza w czasach dzisiejszych, gdy w sztuce rozwija się prężnie ruch antyestetyczny, który chce tylko prowokować i oburzać. Jest to tym bardziej aktualne, w momencie, gdy ruch ten nawiązuje do Ikony, ale nawiązuje w duchu profanacji tejże. Trzeba sobie zadać pytanie, czy sztuka, która poczucie sakralności zatraciła, pozostała sztuką? Obawiam się, że nie. Ikona, dopóki istnieje i żyje, a nic nie wskazuje, aby miało się to zmienić, będzie swoim istnieniem przypominać artystom i odbiorcom o sakralnej roli sztuki. Będzie inspiracją dla jednych, a wyrzutem dla drugich. I myślę, że dzięki Trwaniu Ikony, sztuka nie zatraci swojego charakteru. Ikona, wraz z mandalą i tanką, stanowi pewien typ sztuki, którą można by nazwać sztuka kontemplacyjną. Sztuka kontemplacyjna jest moim zdaniem nie tylko kwintesencja sakralności sztuki, jak już napisałem wyżej, ale kwintesencją samej sztuki jako takiej. Sztuka bez sakralności bowiem nie jest w ogóle sztuką. I tego nas uczy Ikona. „ Proszę o wybaczenie że w dwóch ostatnich w tym tygodniu postach posługuję się głownie cytatami- ale wydaję się mi że w okresie kanikuły – musi być też miejsce na wartościową lekturę i refleksję nad pięknymi słowami. To też Radku ratunek przed wszech otaczającą nas medialną papką oraz światem bełkotu i gonitwy i „nowych technologii” :))) Pozdrawiam - życząc miłego weekendu i Dobrego Tygodnia !!! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Bardzo krotko 19.07.04, 23:00 Witaj Piotrze Po upalnym weekendzie (szczegolnie niedziela), spedzonym zreszta na grillowaniu i wdychaniu swiezego powietrza (blogie lenistwo) przeczytalem linkowane przez Ciebie teksty. Wielkie dzieki za linki z "racjonalisty". Nie znalem tego sajtu. Bardzo dobry tekst o Prawoslawiu i jeszcze lepszy o Ikonie. Dzieki temu tekstowi dotarlo do mnie co rozni znane mi z wlasnego doswiadczenia Ikony od Ikon z poludniowych terenow. Ten tekst zwrocil uwage na fakt, ze Ikony z terenow bardziej "unickich" sa troche poddane wplywowi Zachodu. Nie ukrywam zreszta ze wspomniany proces powrotu ikonopisarstwa grekokatolickiego do tradycji prawoslawnej bardzo mnie cieszy. Koncowy fragment tekstu z cytatem Jerzego Nowosielskiego po prostu cudowny. Dzisiaj nie bede sie rozpisywal poniewaz po pierwsze jestem swiezo po lekturze i musze sobie pewne rzeczy poukladac w glowie, po drugie w mieszkaniu mam ponad 27 stopni (niestety sa to uroki mieszkania w bloku), a taka temperatura nie sprzyja mysleniu:) Serdecznie pozdrawiam z nowym tygodniem R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr ja też Bardzo krotko :))) 20.07.04, 22:43 Tak tak upały wreszcie przyszły :))) Ale póki zimne piwo pod ręką - nic nam nie straszne!!! A co do grilowania - znacznie bardziej wolę michę fasolki szparagowej albo mięciutkeigo bobu od pieczystego z grilla :))) A co do tematu - reportaż o Minsku - odnoszę wrażenie że sporo w nim idealizowania bialoruskiej rzeczywistości i swoistej projekcji marzeń niz rzetelnej informacji o białoruskiej rzeczywistości. :( Natomiast wracam do rozmowy z Sokratem janowiczem - bardzo dobry artykul !!! Myślę,że nawzajem dostarczyliśmy sporo linkow i tematow, więc nalezy sie nam krotki relaks. Zbliża sie czas mojego dłuzszego wypoczynku- na ktory wyłącze sie też z sieci. Ale to jeszcze za parę dni. Jednocześnie Radku nie mam poki co zakusów kończenia tej dyskusji - chyba że gdzieś tam po tysiecznym poście :))) Pozdrawiam jak zawsze serdecznie !!! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Wypoczynek 21.07.04, 23:08 Witam Zycze Piotrze milego wypoczynku. Oczywiscie goraco zachecam do odwiedzenia mojego ukochanego Podlasia, ja niestety musze meczyc sie w miescie do polowy sierpnia zanim tam pojade (i to tez tylko na okolo tydzien). Za to we wrzesniu cale dwa tygodnie:)) wtedy wlasnie planuje wypad na poludnie. W kwestii kontynuacji "forumowej" dyskusji oczywiscie jestem za. Trzeba dociagnac przynajmniej do 1000:) Mialem juz dzis nic nie cytowac, ale nie moglem powstrzymac sie od cytatu z "Czasopisu" autorstwa J. Sulzyka "Podlasie jest regionem atrakcyjnym turystycznie, co roku odwiedza nas coraz więcej gości z całego kraju i zagranicy. Dla podróżujących po świecie ludzi zawsze ogromne znaczenie ma oryginalność i niepowtarzalność miejsca, które się odwiedziło. Owym miejscom towarzyszą bowiem wartościowe przeżycia, emocje, których gdzie indziej nie da się w takiej formie doświadczyć. Nie da się na przykład skopiować atmosfery towarzyszącej wieczornemu przechadzaniu się wśród lasu krzyży na Świętej Górze Grabarce, zdziwienia „nienaturalnością” natury w Puszczy Białowieskiej. A jeśli ktoś zbierał rano, gdy jeszcze jest rosa, świeżo opadłe i leżące w mokrej trawie papierówki ze starej jabłoni... A może ktoś wybrał się na maliny albo poziomki do lasu... Takie przeżycia warte są tego, by pokonać setki, a nawet tysiące kilometrów." Serdecznie pozdrawiam z krainy rozgrzanego betonu R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Wypoczynek 22.07.04, 20:57 Upały rzeszowskiego lata każą mysleć o rychłym urlopie. ja mam nadzieję juz z poczatkiem sierpnia uda mi się wymoczyć nogi w Dniestrze :)),odtchnąc rześkim powietrzem Pikuja i Czarnohory- pstryknąc parę fajnych fotek z lwowskich ulic ... i co Bog pozwoli :)) Poki co jeszcze troche męczarni 'betonowego lata" Dziekuję na kolejną zachętę Podlasia -jednak w tym roku będzie cięzko mi tam zawitać - chociaż nadal w planach mam Włodawę / z jez. Białym/, Zamość - ale to jednak bardziej na Południe. A weekendowo kusi jednak też piekna Slowacja z Zemplińską Sirawą /czymś w rodzaju naszej soliny/ i trochę bardziej na zachód - ich Tatrami No i bezustannie nasz Beskid - chociażby kochany przeze mnie Tylicz :) Pozdrawiam zycząc wytrwałosci i forumnowej i w pracy- a co do dyskusji - myslę że próg tysięczny jest spokojnie do pokonania - a przy leniwym pisaniu,linkowaniu etc to cho cho :)))))) Ps ja w "moim grajdołku" to mam przynajmniej na dziś blisko na pobliskie Rzeszowowi popularne kapieliska- bo tak upalnego lata w warszawskiej metropolii to sobie nie wyobrażam :( Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Dluzszy weekend:) 23.07.04, 19:20 Witam Rowniez nie moge doczekac sie wyjazdu na dluzej, ale za to w tym tygodniu troche dluzszy weekend:) Na szczescie uda mi sie opuscic Warszawe az do poniedzialku wlacznie wiec odpoczne od upalow, w otoczeniu rozgrzanego betonu moze sie zupelnie odechciec lata. Niedawno linkowalem tekst na temat Minska pochodzacy z PP. Napisales Piotrze, ze ten obraz jest wyidealizowany. Na pewno tak jest, ale mimo wszystko to co serwuja u nas media tez nie odzwierciedla bialoruskiej rzeczywistosci, jest ona przedstawiana bardzo jednostronnie - pokazuje tylko zle wydarzenia. Prawda mysle, ze w tym przypadku lezy posrodku. Oczywiscie Bialorus nie jest panstwem demokratycznym, prezydent tez nienajciekawsza postac. Z drugiej strony ludnosc wiejska jest raczej zadowolona, a opozycja skupia sie tylko w duzych miastach, na pewno wynika to z poziomu wyksztalcenia i swiadomosci. Najwiekszym chyba zagrozeniem dla Bialorusinow ze strony Lukaszenki jest prowadzona przez niego rusyfikacja. Mam powazne obawy czy czesc spoleczenstwa Bialorusi nie zacznie identyfikowac sie z narodem rosyjskim, cala nadzieja, z jednej strony, w opozycji, z drugiej zas, mozna liczyc na Zachodnie regiony gdzie ludzie mowia "po swojemu" i jakas swiadomosc odrebnosci pozostala. Szkoda Piotrze, ze nie uda Ci sie odwiedzic Podlasia, moze kiedy indziej. Na dzis bede juz konczyc i szykuje sie do jutrzejszej podrozy po mazowieckiej rowninie. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Dluzszy weekend:) 11.08.04, 20:43 Witam - wróciłem z "wielkiej" ukraińskiej wyprawy - napakowany wrażeniami z róznych stron :)) z lwowskimi spacerami "w oczach" i "w duszy" :) Ciekawe Radku-czy jeszcze zaglądasz do "grekokatolików ..." ?? :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Dluzszy weekend:) 12.08.04, 00:01 Witaj Piotrze Zagladam, a jakze. Mam nadzieje ze podzielisz sie wrazeniami z podrozy. Ja szykuje sie wlasnie do wyjazdu, oczywiscie nad Bug. Wybywam w piatek rano i przez tydzien mam zamiar odpoczywac chodzac po lesie oraz wpatrujac sie w leniwie plynace wody Bugu. Pewnie tez pojezdze troche po okolicy. Moze znajde cos czym warto podzielic sie na forum publicznym. Przed wyjazdem na pewno jeszcze tu zajrze. Pozdrawiam R. P.S. Poruszyles tutaj Piotrze sprawe zolnierzy prawoslawnych pod Monte Cassino, nie wiem czy wiesz ale w Powstaniu Warszawskim rowniez gineli zolnierze prawoslawni Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa :) 12.08.04, 00:03 Ciesze sie ze watek idzie dalej:) Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr po podrózy 12.08.04, 09:30 Ja też się cieszę z :) Zdaję sobie sprawę że wiele wątków pozostało niedokończonych,tak więc będziemy je w miarę mozlowości dop[ełniać :) A na początek moich relacji to ... nie wiem od czego zaćząć-czy od opisu spacerów po Lwowie, czy od opisu wiejskiego, ukraińskiego wesela w podkarpackiej wiosce nad brzegami Dniestru, obserwowanego ślubu w cerkwi/autokefalii prawosławnej/, czy od opisu Nagujewic z muzeum Iwana Franka, skansenem bojhkowskim, czy Kulczyc z piękną cerkwią i pomnikiem Petro Sahajdacznego, czy też opisu Drohobyczy z piekną cerkwią bazyliańską,z drewnianymi cerkiewkami- xvii wieku i cudną gotycką farą , a może opisu wizyty w posiadłości ukraińskiego milionera Iwana Biłaka z prywatnym zoo, knajpą , fermą strusi /"straussów" :)/no nie wiem sam >>>:) Ale najpierw opowiem Ci /Wam/ o modlitwie w krypcie grobowej grekokatolickich metropolitów lwowskich i sarkofagu abp Andrija Szeptyckoho. W pieknej krypcie mała kapliczka- ołtarz, na wprost wejscia skromny sarkofag Szeptyckiego, sporej wielkości portret, cisza ,spokój i szept modlitw. Niesamowite wrazenie. A na górze- piękna,cudowna rokokowa cerkiewm mnóstwo ikon i ... młody ,gruby batiuszka sprzedający ikony,pocztówki. Ja nabyłem piekny podrózny tryptyk- ikonostas z MB, Isusom i św Mikołajem-cudotwórcą. Potem jeszcze na targu starocio przybył mi pieknie inkrustowany krzyż huculski i drugi- pieknie rzeżbiony, A potem kulinaria, kościoły z niewyklec piekną Katedrą, Bernardynami /dziś cerkwią/ Wysoki zamek, wały hetmańskie i Akademicka no i Kajserwald - z przepiękny, skańsenem bojkowsko-łemkowskim- trzema cerkwiami zgrabnie rekonstruoawnym. Przepraszam za chaos - może w następnych postach trochę sie zdyscyplinuję- Pozdrawiam serdecznie ! Ps będę też musial Radku napisać o polsko-ukraińskich róznicach kulturowo- mentalnościowych /by nie być pośądzony o idelizację tamtej rzeczywistości/ - niestety trochę na niekorzyść Rusinów- Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Ukraina-wjazd-refleksje 12.08.04, 20:17 Witajcie Siedze sobie popijam "lvivskij chlibny kwas", pipijam stakanszcikiem "miednoj z perecom" i słucham m peków z ukraińskim rockiem /podarowanem mi piraty to ponad 200 minut muzyki/ Ot chociażby ta piekna ballada rockowa /sorki za błedy - spisuje z odsłuchu/ : Zawtra prijde do kimnaty moich druzjej niebohato wypijitie hołodnoho vina ktos prinisietie biłe aisty skaże kto żitia priekrasne tak żitia prekrasne .... W naszym zaamerykanizowanym radiu prózno szukać tej pieknej muzyki rodem ze Lwowa i Kijowa. Drugi m-pek który zaraz sobie włączę to Rusłana i jej Dikie Tance - najbardziej podoba mi sie "kawałek" zaczynający się jakby huculskimi trombitami... A na Ukrainę wjechałem błyskawicznie - raptem w 1 godzinę od szlabanu do sdzlabanu- ponaglany przez ukraińskiego pogranicznika. Zapłaciwszy frycowe w postaci tzw strachowki - wymuszanej opłaty "zdrowotnego ubezpieczenia" - spotkaliśmy zaraz za granicą "moich" Rusinów którzy swoją "deczką" konwojowali mnie do samego Sambora gdzie załozylismy swoją głowną bazę. Po drodze - pięknie odremontowane stare i nowe cerkwie w "narodowym ukrańskim stylu i całkiem dobrze wyglądająece neogotyckie kościoły katolickie, biedne domostwa, dziurawe drogi i cmentarze z niebiesko malowanymi nagrobkami. Pierwszy wieczór na Ukrainie - to warieniki /czyli po naszemy ruskie pierogi/,pyszny szczupak w warzywach, morze "lodovej vodki" i rozmowy do później nocy w 200 m kw. pięknego domu pachnącego boazerią, zlekka dymiącego kominka i z pysznymi róznymi wymyślnymi prokuskami /najbardziej przypadły mi do gustu faszerowane warzywami bakłażany/. Kochani - rozmarzyłem się - chętnie bym tam już wrócił -a tu trzeba w poniedziałek do pracy, żona woła do "obróbki" dziś zebranych maślaków... Pozdrawiam Radku i Andrijku- do jutra... Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Przed wypoczynkiem 12.08.04, 23:02 Witam czytajacych i piszacych Bardzo zachecajace sa opisy przedstawiane przez Ciebie Piotrze, chetnie bym zobaczyl i doswiadczyl, niestety na pewno nie w tym roku. Nie martwie sie tym jednak az tak bardzo, poniewaz juz jutro udaje sie na zasluzony odpoczynek:) Bede tak sobie odpoczywal przez tydzien w zwiazku z tym musze poprosic Szanownych Forumowiczow o cierpliwosc. Przedwyjazdowa goraczka uniemozliwila mi przygotowanie czegos ciekawego, wiec odezwe sie dopiero po powrocie. Pozdrawiam R. P.S. Oczywiscie czekam z niecierpliwoscia na ciag dalszy watku podrozniczego Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr wypoczynki,wędrówki 13.08.04, 14:27 Witam cóź wystarczyłoby być może puścić Ci tylko życzenia miłego wypoczynku :) ale zgodnie z twoim zakończeniem postu - proszę ciąg dalszy... Dziwnie jest z tymi cerkwiami ukraińskimi - i budynkami i Kościołem. W miastach i wsiach rosną na wyscigi cerkwie i grekokatolickie i prawosławne / z tym że trudno rozpoznać które autokefalii ktore pro moskiemskie/ Ale i jedne i drugie potęzne, siedmiokopułowe - przypominające jak ja to nazywam styl "soborów". Ale najbardziej podobają mi się te osiemnastowiecznie - w Drohobyczy, samborze, Lwowie- z pieknymi ikonastasami, odnowionymi freskami na ścianach, ikonanmi na każdym filarzę, i wolnym kawałku ściany. A koścoly katolickie też tam mają się dobrze - byłem na mszy w Rudkach - 40 km od Lwowa. Tam gdzie pochowany Fredro. Kosciól odnowino, dalej remontowany, sporo wiernych, spiewajacych ladną kresową polszczyzną. Obok na wzgórzy buduje sie ogromna cerkiew, wygladająca trochę zbyt pompatycznie ale i egzotycznie ... Cóż radku wypoczywaj - po powrocie powymieniami sie tematami Pozdrawiam Ps najciekawszą cerkiewkę widzialem na przedmieściach Lwowa - w srodku placu "szczękowego" targowiska wyrosła drewniana cerkiewka z dzwonnicą w stylu bojkowskim- trójkopułowa. Okazało sie że ufundowal ją właściciel targowiska, który postrzelony przez gangsterów- rakietierów - cudem uszedł śmierci i ... ufundowal drewnianą cerkiewkę jako wotum za ocalone życie :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: wypoczynki,wędrówki 13.08.04, 14:45 Dziekuje za ciag dalszy i zyczenia. Juz za godzine rozpoczynam wypoczynek. Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
rychu_z_przemysla Forum Polska- Ukraina zaprasza !!! 13.08.04, 15:25 Forum Polska- Ukraina zaprasza !!! forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10382 Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Po krotkim wypoczynku 20.08.04, 15:13 Witam Od wczoraj przebywam w krainie rozpalonego betonu. Po milych wedrowkach w cieniu starych drzew sytuacja malo komfortowa:( Ale za to mozna wrocic do przerwanej dyskusji. Caly okres wypoczynku spedzilem oczywiscie nad Bugiem, ale tym razem postanowilem cieszyc sie przyroda przez caly dzien. Nie szukalem sladow "ruskiej" przeszlosci tylko podziwialem nieskazona przyrode. Z niecierpliwoscia czekam az odbiore zdjecia... Udalem sie rowniez na piesze wedrowki po poludniowej stronie Bugu i mimo woli zobaczylem na tabliczkach z numerami domow nazwiska, prawie wszystkie pochodzenia ruskiego, ale ludnosc tych wiosek to juz od prawie 100 lat katolicy. Ciekaw jestem czy ktos tam jeszcze pamieta o swoich korzeniach? Dzisiaj pisze malo, trzeba sie powoli rozpisac. Dla uzupelnienia wczesniejszych rozmow podsylam pewien cytat z "Czasopisu" mowiacy o jezyku Podlasia. Mam nadzieje ze dyskusja znow odzyje. "Sowieci w szkole zaczęli uczyć po białorusku i rosyjsku. Nikt z nas nie lubił białoruskiego. Starsi ludzie znali tylko rosyjski. Rozmawialiśmy po swojomu, po prostu. Byliśmy tutejsi, swoi, nie żadni Białorusini. Przed wojną, za sanacji, do roboty jeżdżono na Polszczu; mama będąc panną jeździła w grupie na całe lato do majątku Marynki koło Łap (na Polszczu). A co było tutaj, w Hołodach i okolicy? Nad tym nie zastanawiano się. W Bielsku Podlaskim nazywano nas kacapami. Kto to był kacap, dokładnie nie wiem. Dość że my też mieliśmy swoich kacapów. Mieszkali (kilka rodzin) pod lasem, za wsią, jadąc do Hajnówki z prawej strony szosy. Mieliśmy tam swój zagon ziemi i co raz wyorywało się cegłę, kamień, glinę. Po dziś dzień ta część pola nazywa się Kacapszczyna. Nie wiem, skąd za sanacji wzięli się raptem u nas ludzie rozmawiający wyłącznie po rosyjsku. Nazwaliśmy ich kacapy i tak już pozostało. A w jakim języku my rozmawialiśmy? Na południe od nas, gdzieś za Orlą, ludzie w swojej mowie „szokali” z ukraińskiego, na północ od Hołod zaś mieszkańcy ”dziakali” z białoruskiego. My uważaliśmy, że nasza mowa jest najładniejsza – bez obcych naleciałości. W cerkwi nabożeństwa odprawiano w języku starocerkiewnym i rosyjskim. Piosenki śpiewaliśmy z różnych stron – także ukraińskie i rosyjskie. Sowieci zrobili z nas Białorusinów i tak pozostało po dzień dzisiejszy. Uprawiano wówczas antypolską propagandę. Porównywano każdego Polaka do pana, który gnębił biedny białoruski naród." Pozdrawiam czytaczy i pisaczy R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr cd ukraińskich refleksji 20.08.04, 16:40 Witam serdecznie Piszesz o języku Podlasia. A ja chciałem przekazać parę słów o swoich spostrzeżeniach z Ukrainy.Oto zachodnia ukraina - lwowszczyzna jest w większości ukraińsko języczna- w przeciwieństwie do kijowszczyzny.W programach telewizyjnych np nadawanych po części w języku rosyjskim - wstawiany był pasek tekstowy z tłumaczeniem na ukraiński - śmiesznie /dla mnie ;0/ wygladało gdy aktor w kwesti mówił "choroszo" a napis tłumaczył na ukraiński "dobro". Zaprzyjażnieni Ukraińcy mowili mi że za czasów niepodlogłości nastapiła "ochrona rodzimego języka - za czasów sowieckich zdarzało się że osoba mówiąca po ukraińsku spotykała się z reprymendą "Taka niby inteligenta osoba a mówi po ukraińsku". Niewiem czy mówiłem,że w czasie mego tam pobytu brałem udzial w prawdziwym,wiejskim cerkiewnym ślubie i weselu. I oto np po obrzedzie cerkiewnym "moi Ukraińcy" narzekali że Diak towarzyśzący prawosławnemu batiuszcze śpiewał "Hospody pojmyłuj" jakoś tak "po ruśku" nie po ukraińsku. Dla mnie oczywiści te niuanse językowe były nie do uchwycenia ale dla Nich były jak widziałem bardzo ważne. A na weselu - na stole przed młodymi stanąl nieodstepny w takich okolicznościach korowaj - wielopietrrowy placek- chleb niesiny dzielnie przec straostę w przejściu z domu młodej do cerkwi i miejsca wesela na ozdobnym ruczniku. Za głowami młoej pary wisiały na ozdobni wystrojoje ikony Bohomaterii i Isusa, potem pyszne jedzonko - rozpoczęte przeze mnie krakersikami z kawiorem pod pierwszy toast szampanskoje, a potem rozmaite przysmaki ukraińskie jak chociażby owe sałatki warzywne np marchwi /"morkwy"/ burczaków, groszku i kukurytdzy, piszne wędliony, rozmaite "chołodźce- galarety, wędzone i pieczone ryby, biulionik z frykadelkami no i może przenicznej i swojskiej "samogonki". A potem tańce do rana przy muzyce ukraińskiego "disco polo".. ech rozmarzyłem się Radku tymi wspomnieniami. Byłem Radku w muzeum-skansenie poswięconym Iwanowi Franko - czczonemu tam obok Szewszenki i łesi ukrainki "na każdym kroku". Oto w tym muzeum /w malowniczo połozonej wsi bojkowskiej Nagujowice - w przedwojennej polskiej pisowni zwanej Nahujowice :))) I oto w pominikowym panteonie największych poetów świata - posąg Franki - mieści się gdzieś posrednio między Homerem a szkspirem :))) Dla kogoś może się to wydać przesadą - ale nie można odmówić prawa do dumy ze swych wieszczów :) A w muzeum- w nowym budynku wynalazłem w galblotach nawet protokoły CK sądy i Prokuratorii w którym polsko - cesarsko urzędnicy opisywali grzechy młodego Franko uczestniczącego w jakowyś spiskach. A w częsci skansenowej i stara kuźnia, i chata bojkowsko z wyposażeniem - w tym kompletny strój bojkowski z Hunią/ rodzajem płaszcza-kapoty, bogato wyszywana koszula i ... gacie :) Opowiadano mi że do pobliskiego leśnego amfiteatru odbywają się istne pielgrzymki z pobliskiego Drohobycza - a tam recytacje wierszy, pieśni i ... jak sądze nieodstepujące Ukraińców ... picie horyłki :( Ps - Myslałem że udasz się w trakcie swej wędrówki na Świetą Gorę Grabarkę - słyszałem że tam teraz też czas pielgrzymowania Pozdrawiam serdecznie - a na forum Pol-Ukr wstąpiłem -nawet ze dwa posty pusciłem :) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: cd ukraińskich refleksji 20.08.04, 16:43 Acha - tej pszenicznej vodki to było nie "może" a prawdziwe MORZE :)) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Refleksje po podrozy cd... 20.08.04, 20:42 Witam Widze Piotrze ze Twoja podroz wiazala sie rowniez z doznaniami kulinarnymi. Ze swej strony nie moge sie pochwalic takimi doznaniami, ale za to moglem sie posilac kasza gryczana z wlasnorecznie zebranymi grzybami, pyszne. Poznalem tez nowa potrawe z regionu o ktorej napisze jak tylko ustale oficjalna wersje przepisu:) Jedna rzecz ktora zasmucila mnie w moich wedrowkach to, niestety, spora ilosc turystow spedzajacych wypoczynek zamiast na wedrowkach i poznawaniu swiata to na siedzeniu przed domkiem i glosnym sluchaniu muzyki (niestety to zjawisko jest coraz powszechniejsze). Na Swietej Gorze bylem, ale nie na Spasa. Takie miejsca wole odwiedzac w ciszy i skupieniu, poza tym w czwartek musialem juz byc w domu. A wiesz Piotrze, ze korowaj byl tez znany na Podlasiu? Nieustajaco pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Refleksje po podrozy cd... 21.08.04, 08:57 Witam Tak- to bolesne gdy wypoczynek łaczy się z hiphopowym chałasem-co sam doświadczyłem w trakcie kempingowych wypocZynkow :( Co do korowaja - myślę że swoje móglby tu dodac Andrzej - myślę że występuje on na całym terenie ruskiej kultury i nie jest wcale odległy od polskiego kołacza weselnego. A co do obyczajów weselnych tam zaobserwowanych - to np ciekawa scena "wykupu" Panny młodej- całe przedstawienie teatralne z podstawianiem przebranego za Pannę lodą - chlopaka,błogoslawienstwo pary mlodej- wszytsko z nieodstepnym przepuijaniem stakańśzczykami vodki,no i obsypywanie gości... i to nie przy wyjściu z cerkwi, a przy welściu to namiotu weselnego. Obsypywanie - drobnymi kopijkami,ziernami pszenicy, skreaplaniem wobą świeconą /chociaż niektorzy wyczuwali w tej wodzie wódkę - ale być może z powodu pomylenia butelek przez zaaferowane drużki :)))/ A mówiąc o łączeniu kulinariów z wędrówką - tak było rzeczywiście - ale nie mogłem sobie odmówić smakowania pirohów z bulbami, warieników /czyli naszych pierogów/, pielmieni /czyli naszych uszek z mięsem/,szaszłyków czy obficie tam występujących kawunów /czyli naszych arbuzów/ czy "dyń" / czyli importowanych w Polsce melonów/Ale owe ukraińskie dynie są wieksze i smakowitsze :))) Pozdrawiam na ten weekend Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Refleksje po podrozy cd... 23.08.04, 22:20 Korowaj oczywiście jest znany na Podlasiu. W miejscowości mojej mamy - Milejczycach - ten obyczaj zaginął. Ale w takich miasteczkach - wsiach - najszybciej ginie język, obyczaj i tadycja. Bo ci ludzie uważając sie za miastowych chcą być lepsi - czyli polscy - czyli nijacy Polacy z telewizora. Na wsiach zachowało sie wiecej obyczajó. Także korowaj spotykany jest do dziś - u mnie na weselu był. We wsi zony robią. Także co roku na imprezach w Bielsku, Czeremsze i Kleszczelach przedstawiane są obrzędy z korowajem. Horiłka szenyczna z medom czy z percom - rzeczywiście najlepsza. Możmna już kupić w polskich sklepach i hipermarketach typu Makro. Ten kawałek - któy zacytowałeś Piotrze - "Wona" Płaczu Jeremiji - ma już chyba kilkanaście lat. Ale to przebój dziesięciolecia. Mimo wieku na liście przebojów portalu Harazd jest cay czas na najwyższych pozycjach. Za wsze go sobie śpiewamy na imrezach jak puszczą do tańca. Pewnie wejdzie do kanonu ukraińskich pieśni jak np rozprahajte, halja, czom ty ne pryjszow Ten urywek z Czasopisu rzeczywiście ciekawy - nareszczcie zauważają że białoruskość nie do końca tu pasuje - niestety pokazuje też co z nami robiono przez wieki. Masę etnograficzną do polonizacji, rusyfikacji czy białorusyfikacji - aby nie być sobą, czuć się obco i łątwiej przez to asymilować. No cóż - ale to taki mój życowy ból. Ja w tym roku siedzę na tyłku i czekam na potomka - jeszcze ze 3 tygodnie Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Refleksje po podrozy cd... 24.08.04, 14:09 Witam Dziękuję za pomoc w identyfikacji owej ballady. naparwadę pięka "... a wona, a wona sidyt samaja sumna... bude pity, ne pianity łyk hołodnoho wina..." A na weselu usłyszałem wielce zawadiacko śpiewaną piosęnkę - ukraińską wersję owej sławnej Przepióreczki co to "robiłem u pana przez pierwsze lato, dałcimi cimi dał cimi cimi przepioreczke za to..." Jeśli Andrzeju znasz teksty i przypomnianych przez Ciebie kozackich ballad i o owej dziewczynie smutnej za lubym a i owej przepióreczki w wersji ukraińskiej - wdzięcznym byłbym albo za linki albo za cytaty :))) A teraz jeszcze krótka refleksja którą mogłbym nazwać 'ukraińskie dzieci a historia" oTO będąc tam zapytałem "susidki-podrózki" córki moich ukrainskich gospodarzy - małą Marijke : " A ty masz rodzeństwo? Da ,maju. A kak ich zawut ? A ona odpowiadka "trich bratiw - samyj mładszy Danyłko a straszyje Bohdan i Stepan. Pytam - A skąd takie imiona, od jakich patronów- swiatych ? A ona odpowiada "no kak pan nie wie . Danyło - bo buł kniaź Danyło Halićkij Romanowicz, Bohdan - to nasz hetman Chmielnickij - on je na piati hrywniah, a Stepan - bo buł Bandera . :) Usmiałem się w duchu jak to w jednej rodzinie skupiła sie cała historia Ukrainy. No cóż - w ukraińskich miasteczkach chodziłem po "wulićiach" Mazepy, Bandery, Petruli, Szewczenki, Franki. Ale też po z polska brzmiących ulicach Mickiewicza czy Kopernika :))) A we Lwowie - wrócili częsciowo też do starych, przedwojennych nazw jak np Lyczakiwska, Starozakonna /nota bene bardzi urokliwa uliczka prowadząca bodaj z "płoszczadi Rynok" w stronę Podwala. Ech- po latach przypomnialem sobie Ukrainę - już beż mięsa zawijanego w gazete, ich strachu przed KHB- chociaż obok kas fiskalnych w sklepach nadal leżą owe przesławne liczydła :))) Ale politycznie jest tam nieciekawie - nienawidzą tam Kuczmy /przezywająć go często Kuczman - niby że on taki "starij komunist - jewrej", w samborze pokazywali mi więzienie gdzie dwa razy siedział za przestęstwa kryminalne poważny kandydat na prezydenta Ukrainy Janukowycz - ponoć bandyta i oligarcha popierany przez mafie. W telewizji funkcjonuje tylko jeden niezależny od "baronów" kanał tv "5". I wydają tylko jedną niezależną od wpływów mafijno politycznych "hazete" "Wysokij Zamok"" No dobra - narazie tyle. Zyczę Ci Andrzeju aby było wszytko dobrze - zyczę Ci Dorodnego Potomka ... albo Potomkini - pomyśl o tych imionach :)))))) Ps Przypomina mi się zyczenia "dziada proszalnego" ktoremu wrzyciłem pare "hroszi" w zaułku za kosciłem Bernardynów we Lwowie, po owymi murami obronnymi starego Lwowa "Dużo zdarowia, szczastliwoj puti" A we wsiach ukraińskich dalej cię pozdrowią owym "Sława Isusu Christu: bo w miastach to już jednak "Dobrij den" :))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Czasopis i inne... 24.08.04, 16:05 Witam Dziekuje Andrzeju za informacje na temat korowaja, zawsze milo miec dostep do informacji z pierwszej reki. Niestety po lekturze Twojego postu nasuwaja sie smutne refleksje (chodzi mi o tych tzw. miastowych), czemu ludzie wstydza sie swoich korzeni. Tekst z "Czasopisu" podeslalem dla zilustrowania niezdrowej sytuacji mniejszosci na Podlasiu. Zreszta w ogole sytuacja z ludnoscia "ruska" jest nad wyraz ciekawa. Zgodnie z wynikami spisu Bialorusinow i Ukraincow jest w Polsce kilkadziesiat tysiecy. Rocznik statystyczny podaje liczbe prawoslawnych na 509 tys, a liczbe grekokatolikow na 123 tys. (dane na rok 2001). Z obserwacji wynika ze liczba wyznawcow prawoslawia ktorzy nie maja zadnych korzeni ruskich badz rosyjskich jest sladowa. Dochodza do tego ludzie pochodzenia ruskiego ale innego wyznania (sam znam ewangelikow pochodzenia ukrainskiego). Roznica pomiedzy liczebnoscia tych kosciolow a deklarowana narodowoscia poraza. Czy jest az tak duzo "prawoslawnych Polakow"? To co piszesz Piotrze na temat imion w sumie dobrze swiadczy o przywiazaniu do tradycji i swojego dziedzictwa. Swoja droga interesuje mnie czy Polacy tam zyjacy tez stoja przed problemem asymilacji? Cos trudno zebrac mysli, pewnie jeszcze efekt wypoczynku:) Kolejne posty beda pewnie bardziej skladne Pozdrawiam R. P.S. Andrzeju, zycze wszystkiego dobrego Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Refleksji ciąg dalszy 24.08.04, 18:36 Witam Nie miałem tam kontaktu z tamtejszymi Polakami... chociaż ? Trzy razy bralem udzial w mszach "polskich" we Lwowie,Samborze i Rudkach. Sporo ludzi, chociaż głownie starszych kobiet,całośc liturgi po polsku. W pieknym kościele samborskim ładnie śpiewane tradycyjne pieśni religijne,z kresowym zaciąganiem.szesnastowieczna świątynia z finiszowanym remontem, czynna nieprzerwanie od przedwojnia,ogromny dom parafialny,wybrukowany plac wokół - widać że jest ona centrum życia tamtejszych Polaków. Rozmawialem na temat godziny nabożenstwa ze starszą panią - chyba księzą gosposią koło plebanii, ta w kresowej polszczyżnie udzieliła mi informacji, z dumą w głosie pytała mnie o moje wrażania co do stanu kościołą. Z pelną powagą i bez cienia zgryźliwości wysłuchałem w ogloszeniach parafialnych pod koniec mszy... harmonogramu sprzątania kościoła przez poszczególne rodziny w trakcie tygodnia. W tutejszej szkole ukraińskiej jest jeden oddzial z przedmiotem "język polski". W nadawanym kiedyś w polskiej telewiozji reportażu była własnie mowa o polskich uczniach tej klasy. W Rudkach byłem dość przypadkowo na mszy w święto Przemienienia Pańskiego. Pełen kościół ludzi -głownie starszych kobiet i dziewcząt, ale i dostojnych rudeckich mieszczan w garniturach... Czułem się całkiem jek na polskiej prowincji, pomimo wyrażnie ukraińskiego zaśpiewu w polszczyźnie młodego księdza.I pomimo ogromnego /jeszcze budowanego/prawosławnego soboru górującego nad tym sennym miasteczkiem. A jeszcze jeden stamtąd epizod ... szukając wejscia na teren kościoła weszliśmy przypadkiem na podwórko ukraińskiego gospodarstwa. Ukraińka zapytana o drogę najpierw zatroszczyła się czy czasem nie oderwaliśmy się od polskiej wycieczki która przeszła drogą chwilę wcześniej, potem zapytała skąd my i o wrażenia a wreszcie odprowadziła nas do samego wejścia na teren rudeckiego, pięknie remontowanego Kościoła.Od moich Ukraińców wiedzialem że od wojny silnie on niszczał, używany jako magazy nawozów sztucznych miejscowej kooperatywy. A co do tożsamości - Radku tamtejsi Ukraińcy i Polacy zmagają się z potwornymi trudnościami bytowymi, Ceny tamtejsze "cyfrowo", nominalnie równają się cenom polskim - ale dochody rzędu naszych 100-200 zlotych uważane są za godziwe :(( Masowa emigracja zarobkowa do Włoch, Hiszpanii i Rosji rozbija rodziny, niszczy tradycyjne wartości. I nie tylko... Dzisiaj otrzymalem telefon stamtąd - w Moskwie w tajemniczych okolicznościach zginąl trzydziestoparoletni mieskaniec sambora, sąsiad moich Ukraińców. wyjechal tam za pracą na budowie, pozostawił trójkę dzieci, bezrobotną żonę. Miszkających w nędznej "chruszczowce" - piętrowych barakach budowanych masowo w czasach owej sovieckiego "wodza" Powiedzieli mi też że po opisywanym przezemnie weselu matka panny młodej wróciła na saksy , do Italiiji. A ojciec panny mlodej powrocil do dawnych obyczajów - codziennego upijania sie pod odpowiednikiem naszego "kiosku z piwem". Nota bene - koszty tamtejszego weseliska wyglądaly mi na astronomiczną w tamtych warunkach kwotę kilku tysięcy hrywien ... Ot taka ukraińska codzienność... Przepraszam za pesymizm mojego postu /szczególnie jego końcówkę/ następne będą refleksyjne ale może bardziej optymistyczne :) Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: smutne refleksje 25.08.04, 17:57 Witam Koncowka postu faktycznie smutna, ale z drugiej strony przedstawia rzeczywistosc taka jaka jest:( Mysle, ze problem alkoholu i koniecznosci wyjazdu "na saksy" niestety dotyczy takze i biednych regionow Polski. W 3 numerze "Nad Buhom" jest ciekawy tekst dotyczacy wyjazdow "za chlebem" z Siemiatycz i wynikajacych z tego problemow, nie jest za wesolo. Nawet gdy sa pieniadze pojawiaja sie inne problemy. Zreszta pozwole sobie (jak zwykle zreszta) zalinkowac artykul free.ngo.pl/nadbuhom/Nr3_2004/02%20-%20Euro.htm Opis weseliska i zestawienie go z sytuacja finansowa jest troche podobne do sytuacji spotykanych i u nas. Z Twojego postu wynika ze Polacy potrafia sie znalezc w trudnej rzeczywistosci, dbaja o swoj Kosciol i dziedzictwo. A skoro juz zaczalem linkowac to podsylam jeszcze jeden link. info.onet.pl/970243,12,item.html Jak pewnie wiesz Piotrze Jan Pawel II pozegnal dzis Kazanska Ikone. To piekny gest, ale moim zdaniem w swoim przemowieniu nie ustrzegl sie niezrecznosci. Szczegolnie fragment o nastepcy Piora. Z drugiej strony w wypowiedzi widac szacunek dla Prawoslawia. Co o tym sadzisz? Pozdrawiam i czekam na dalsze refleksje (nawet smutne) R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: smutne refleksje ? 25.08.04, 19:36 Witam - dzięki za linki - w wolnej chwili poczytam... A ogladana przeze mnie Ukraina potwierdzila moje stereotypy o panujących tam kontrastach. Bieda nadniestrzańskiej wioski i ... weselne pogryzanie krakersów z kawiorem pod całkiem smaczny szampan Odessa /z niezłym ziołowym posmakiem/ Na przedmiescieściach Drohobyczy pokazywano mi wille nowobogackiego, ktory będąc na saksach na syberii odkupił za parę flaszek wodki akcje Jukonu /kompanii naftowej/ Hossa gieldowa uczynila z tego Ukraińca calkiem zasobnego człowieka . Pod samborem popijałem piwo w zajeżdzie należacym do tamtejszego nowobogackiego wasyla Biłaka. Wlaściciela rzeźni i wytworni wędlin, monopolisty wielkosklepowego handli detalicznego i kilku knajp przepisanych na rodzinę. Przy zajeżdzie ferma strusi i mini zoo - ponoć pare lat temu objezdne zoo zagościlo w tym mieście z potwornie wygłodzonymi zwierzętami. Biłak wyzywił "wyleniałe" niedżwiedzie, lwa, kilka lisów i ... odkupil zwierzyniec od wędrowców. inna sprawa że wielkość klatek i sposob przechowywania tych zwięrząt urąga wszelkim normom :((( W ielkich oborach życzliwy oborowy zaprezentowal nam kolekcje bryczek i powozów, kilka rasowych byczków i wierzchnich koni. Przy knajpie oglądalem całkiem spory basen dla gości i saunę :)) A piwo "Obołon" w towarzystwie całkiem dobrze zmrozonej wódeczki smakowało nieźle i zlagodziło moje wyrzuty sumienia - przyjaciela zwierząt. A na koniec totalny optymizm - odwiesiłem tam Radku /po latach/ przepiekną ukraińską "Krynicę Górską" - śliczny Truskawec - uzdrowiskowy raj. Ale o tym w następnym poście. Pozdrawiam serdecznie :))) Ps Cieszę się ,że "grekokatolicy..." w towarzystwie "Prawosławnych..." mają się dobrze :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Ikona Kazańska 25.08.04, 19:56 Oglądalem wielokrotnie reprodukcję tej niepozornej rozmiarami, ale wielkiej historią i kultem Cudowną Ikonę. Oglądalem też reportaż z jej prezentacji Prez,Putinowi przez Papieża. Boję się że "stosunki dyplomatyczne" Watykanu i Patriarchatu Moskiewskiego skażone są pechem, całym ciągiem nieżręcznych sytuacji. Ale cieszę sie ,że Papież Polak - wielki zwolennik religii Wschodniego Chrześcijanstwa - zdobył się na gest przekazania Cudownej Ikony. Pisałem już tu kiedyś że w jego działaniach na rzecz pojednania z Prawosławiem - WSZYSTKO JEST SPÓŻNIONE. W latach wielkiej aktywności - były "Jałowe" w skutkach pielgrzymki do krajow Ameryk, Azji,wielu krajow Europy - a dyplomacja ze Wschodem stała w miejscu. Smutne to Radku - zwłaszcza że nawet w tak małym kraju jak Polska - tutejszy Kościól katolicki zrobil bardzo, bardzo mało na rzecz pojednania . Moja ukochana Galicja jest tego najlepszym przykladem. Na koniec nutka optymizmu - ostatnio w ramach końcowki urlopowej odwiedzilem Sandomierz i Kraków .Boże - jak pieknie prezentują sie ikonowe freski w prezbiterium sandomierskiej fary i Kaplicy świętokrzyskiej katedry wawelskiej. Ta ostatnia - po prawej stronie głownego wejscia - niepozorna kaplica z krzyzowymi, gotyckimi sklepieniami i pieknie zakonserwowanymi "ruskimi" freskami frezentuje sie cudownie. Zaglądnij tam kiedyś Radku - gorąco namawiam !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
diakonpiotr Re: Ikona Kazańska 25.08.04, 20:22 piotrzr napisał: > Ale cieszę sie ,że > Papież Polak - wielki zwolennik religii Wschodniego Chrześcijanstwa - zdobył > się na gest przekazania Cudownej Ikony. > Pisałem już tu kiedyś że w jego działaniach na rzecz pojednania z Prawosławiem > - > WSZYSTKO JEST SPÓŻNIONE. W latach wielkiej aktywności - były "Jałowe" w > skutkach pielgrzymki do krajow Ameryk, Azji,wielu krajow Europy - a > dyplomacja > ze Wschodem stała w miejscu. Nie byłbym taki pewny, że te pielgrzymki były "jałowe w skutkach", ale co się tyczy stosunków z Patriarchatem Moskiewskim, to za komuny kwitły one, choć były niejednokrotnie skażone piętnem formalizmu. Końcówka CCCP to legalizacja Kościoła greckokatolickiego i odtąd datuje się kryzys Moskwa-Rzym. Nie bardzo rozumiem te żale... Smutne to Radku - zwłaszcza że nawet w tak małym > kraju jak Polska - tutejszy Kościól katolicki zrobil bardzo, bardzo mało na > rzecz pojednania . Niestety... Ale i tu okoliczności nie sprzyjały. Pozdrawiam serdecznie, diakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
diakonpiotr Re: Ikona Kazańska 25.08.04, 20:22 piotrzr napisał: > Ale cieszę sie ,że > Papież Polak - wielki zwolennik religii Wschodniego Chrześcijanstwa - zdobył > się na gest przekazania Cudownej Ikony. > Pisałem już tu kiedyś że w jego działaniach na rzecz pojednania z Prawosławiem > - > WSZYSTKO JEST SPÓŻNIONE. W latach wielkiej aktywności - były "Jałowe" w > skutkach pielgrzymki do krajow Ameryk, Azji,wielu krajow Europy - a > dyplomacja > ze Wschodem stała w miejscu. Nie byłbym taki pewny, że te pielgrzymki były "jałowe w skutkach", ale co się tyczy stosunków z Patriarchatem Moskiewskim, to za komuny kwitły one, choć były niejednokrotnie skażone piętnem formalizmu. Końcówka CCCP to legalizacja Kościoła greckokatolickiego i odtąd datuje się kryzys Moskwa-Rzym. Nie bardzo rozumiem te żale... Smutne to Radku - zwłaszcza że nawet w tak małym > kraju jak Polska - tutejszy Kościól katolicki zrobil bardzo, bardzo mało na > rzecz pojednania . Niestety... Ale i tu okoliczności nie sprzyjały. Pozdrawiam serdecznie, diakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
diakonpiotr Re: smutne refleksje 25.08.04, 20:17 wolf_wwa napisał: > info.onet.pl/970243,12,item.html > Jak pewnie wiesz Piotrze Jan Pawel II pozegnal dzis Kazanska Ikone. To piekny > gest, ale moim zdaniem w swoim przemowieniu nie ustrzegl sie niezrecznosci. > Szczegolnie fragment o nastepcy Piora. Z drugiej strony w wypowiedzi widac > szacunek dla Prawoslawia. Niewątpliwie, natomiast - przeczytawszy podlinkowany artykuł - żadnych niezręczności tam nie widzę. Zwłaszcza we fragmencie, gdzie mowa jest o uczuciach następcy Piotra do Rosjan i rosyjskiego prawosławia. Co tam niezręcznego? Przecież to, że Rzym to katedra św. Piotra, jest ogólnie znany (jak np. Aleksandria - św. Marka, a Jerozolima - św. Jakuba)... Pozdrawiam serdecznie, diakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
diakonpiotr Statystyka wyznaniowa 25.08.04, 20:08 wolf_wwa napisał: > Rocznik statystyczny podaje liczbe > prawoslawnych na 509 tys, a liczbe grekokatolikow na 123 tys. (dane na rok > 2001). To są liczby "sufitowe". Np. praktykujących, związanych ze strukturami duszpasterskimi grekokatolików jest poniżej 40 tys. Co do prawosławnych - badania Krzysztofa Gossa mówią o 200 tys. (oczywiście, są to tylko szacunki). Pozdrawiam serdecznie, diakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
diakonpiotr Spotkanie transgraniczne w Korczminie 28.VIII 25.08.04, 20:25 Dokładny program po polsku: kosciol.pl/content/article/20040824035533442.htm o samej cerkwi korczmińskiej: www.artcd.pl/cerkiew/informacje.htm Aktualne zdjęcia cerkwi i cudownej ikony: www.sokaleparchy.org.ua/board/board.korczmin.htm ZAPRASZAMY! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Spotkania transgraniczne 26.08.04, 18:06 Bardzo dobry pomysł kolejnych spotkań. Ukraińcy - Ci nawet obcy z którymi tam rozmawiałem są bardzo Polski ciekawi i bardzo polakom życzliwi /no może za wyjątkiem wyjątkowo wrednych funckjonariuszy ichniej drogówki - dorożnej inspekcji :) / Kilka razy na odgłos polskiej mowy słyszem pytanie ze strony zwłaszcza starszych ludzi"Pan z Poszcy, a skąd? A na odpowiedzż że z Rzeszowa słyszalem "A to my ziemliaki" bo ja czy rodziciele pochodżą ...spod leska, z bóbrki, z Lubaczowa,spod sanoka z Bykowiec i zaczynało się smutne wspomnienie wywózek lat 40 tych Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Szybka odpowiedz 25.08.04, 20:40 Witam ponownie w ten deszczowy wieczor Piszac o niezrecznosci w wypowiedzi moze poszedlem troche za daleko, ale pisalem to w odniesieniu do faktu ze Kosciol katolicki uznaje prymat biskupa Rzymu nad calym Kosciolem, a tego prymatu Cerkiew przyjac nie chce. Tylko to mialem na mysli. Pozniej napisalem, ze w wypowiedzi widac bylo wyraznie szacunek dla Prawoslawia, a to ze wypowiedz natchnela mnie do wlasnych przemyslen to juz inna sprawa:) Mysle, ze duzo latwiej byloby rozmawiac gdyby Jan Pawel II wystepowal jako biskup Rzymu (i tylko jako biskup) w koncu Ojcowie Kosciola nie ustalali kto ma byc zwierzchnikiem wszystkich biskupow. Jesli chodzi o liczbe wyznawcow Prawoslawia to podalem tylko dane z Rocznika Statystycznego 2001. Nie chodzilo mi w wypowiedzi o dokladna liczbe, a jedynie o pokazanie roznicy miedzy iloscia wiernych a liczba osob deklarujacych narodowosc Bialoruska lub Ukrainska. Nie zamierzam negowac pracy Krzysztofa Gossa (zreszta fragmenty przeczytalem z uwaga na sajcie "Casopisu"), PAKP, z tego co wiem, nie zajela stanowiska wobec tej pracy, zreszta w wypowiedziach przedstawicieli Cerkwi tez nie ma jednoznacznego okreslenia liczby wiernych. Metropolita Sawa powiedzial kiedys ze Cerkiew liczy 200 tys wiernych i mial na mysli osoby zwiazane z zyciem religijnym. Ks. Henryk Paprocki jest blizszy w podawanych liczbach "rocznikowi". Innym smutnym faktem jest to ze od roku 1991 liczba wiernych PAKP (podawana w "roczniku") znaczaco spadla - o kilkadziesiat tysiecy. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
diakonpiotr Re: Szybka odpowiedz 25.08.04, 20:58 wolf_wwa napisał: > Witam ponownie w ten deszczowy wieczor W Lublinie nie pada. :-) Jeszcze? ;-) > Piszac o niezrecznosci w wypowiedzi moze poszedlem troche za daleko, ale pisale > m > to w odniesieniu do faktu ze Kosciol katolicki uznaje prymat biskupa Rzymu nad > calym Kosciolem, a tego prymatu Cerkiew przyjac nie chce. Tylko to mialem na > mysli. W porządku, ale Ojciec św. o tym nie wspomniał ani słówkiem! Określenie siebie mianem "następcy Piotra" nie ma tu nic do rzeczy. > Pozniej napisalem, ze w wypowiedzi widac bylo wyraznie szacunek dla > Prawoslawia, a to ze wypowiedz natchnela mnie do wlasnych przemyslen to juz inn > a > sprawa:) Właśnie - nie jest rzeczą właściwą "dopisywać" wypowiedziom innych osób własne przemyślenia. > Mysle, ze duzo latwiej byloby rozmawiac gdyby Jan Pawel II wystepowal > jako biskup Rzymu (i tylko jako biskup) w koncu Ojcowie Kosciola nie ustalali > kto ma byc zwierzchnikiem wszystkich biskupow. Biskup Rzymu występuje jako biskup Rzymu, metropolita prowincji rzymskiej, prymas Włoch, Patriarcha Zachodu (czyli głowa Kościoła rzymskokatolickiego), wreszcie jako widzialna głowa Kościoła katolickiego (w całości, czyli łacinnicy i katolicy wschodni). Wszystkim tym jest i trudno, by to ignorował - a także trudno w samym facie, że jest on tym wszystkim, dopatrywać się jakiejś szczególnej obrazy Kościoła prawosławnego. Nb. JŚw. Aleksy II występuje w stosunkach zewnętrznych bynajmniej nie jako biskup swej diecezji, tylko patriarcha moskiewski - i nikt o to nie ma doń pretensji, choć patriarchatu moskiewskiego nie ustanowili bynajmniej Ojcowie Kościoła. ;-) Czy byłyby słuszne pretensje wobec WBł. Sawy, że występuje jako metropolita warszawski i całej Polski, a nie jako biskup diecezji warszawsko-bielskiej? Itd. itp. > Jesli chodzi o liczbe wyznawcow Prawoslawia to podalem tylko dane z Rocznika > Statystycznego 2001. Wiem. > Nie chodzilo mi w wypowiedzi o dokladna liczbe, a jedynie > o > pokazanie roznicy miedzy iloscia wiernych a liczba osob deklarujacych > narodowosc Bialoruska lub Ukrainska. Rozumiem, ale jest granica tolerancji błędów statystycznych. ;-) Nb. wyjaśnienie może być dość proste - raz polonizacja, dwa (zwłaszcza u Ukraińców) niechęć do deklarowania narodowości wobec władzy państw. Formularze spisowe były przecież imienne, a Akcja "W" to ledwie 57 lat temu! > Nie zamierzam negowac pracy Krzysztofa Gossa (zreszta fragmenty przeczytalem z > uwaga na sajcie "Casopisu"), PAKP, z tego co wiem, nie zajela stanowiska wobec > tej pracy, zreszta w wypowiedziach przedstawicieli Cerkwi tez nie ma > jednoznacznego okreslenia liczby wiernych. Metropolita Sawa powiedzial kiedys z > e > Cerkiew liczy 200 tys wiernych i mial na mysli osoby zwiazane z zyciem > religijnym. Ks. Henryk Paprocki jest blizszy w podawanych > liczbach "rocznikowi". > Innym smutnym faktem jest to ze od roku 1991 liczba wiernych PAKP (podawana w > "roczniku") znaczaco spadla - o kilkadziesiat tysiecy. Właśnie jako przedstawiciel Kościoła mniejszościowego (ileś razy - w Polsce - mniejszego od PAKP) uważam, że w statystykach nie ma co upajać się propagandą. Jeszcze do dziś można spotkać wypowiedzi o 200-300 tys. grekokatolików w Polsce. To bardzo szkodliwe - jeśli się nie podaje liczb faktycznych, a także tendencji demograficznych, można się łatwo znaleźć w sytuacji "ostatni gasi światło", kiedy na szukanie środków zaradczych będzie za późno. > Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam > R. Pozdrawiam niemniej serdecznie, :-) diakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Szybka odpowiedz 25.08.04, 21:38 Wszelki Duch Pana Boga Chwali !!!! Powrót księdza Diakona w pieknym stylu do naszej dyskusji !!! Po pierwsze - słowo wyjaśnienia - jestem byc może zbyt subiektywny w mym "kazańskim" postcie. Po drugie napisze Wam o czymś innym :) Oto będąc ostatnio w Krakowie odwiedziłem dawny kościól św. Norberta na Wislnej !!! Dziś to napowrót po 60 latach cerkiew grekokatolicką pw. Podwyżwszenia Krzyża Swiętego !!! Ze zrekonstruowanym pieknym ikonostasem, z ikonami projektu samego Mistrza Matejki. Jestem pewien że powrot cerkwi do tej pieknej siedemnastowiecznej budowli w samym centrum Krakowa tuż za pałacem arcybiskupim z jednej strony a najpiękniejszymi budowlami UJ - TO DZIEŁO PAPIEŻA. A teraz cieszę się z powrotu Księdza Diakona i Jego rozmowy z Radkiem. I niech kto powie że Grekokatolicy w Polsce nie dialogują z Prawosławnymi!!! :))) Pozdrawiam serdecznie i nieustająco !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Pare slow wyjasnienia 25.08.04, 21:44 diakonpiotr napisał: > wolf_wwa napisał: > > > Witam ponownie w ten deszczowy wieczor > > W Lublinie nie pada. :-) Jeszcze? ;-) U mnie juz nie pada, ale za to duszno:)) > > > Piszac o niezrecznosci w wypowiedzi moze poszedlem troche za daleko, ale > pisale > > m > > to w odniesieniu do faktu ze Kosciol katolicki uznaje prymat biskupa Rzym > u nad > > calym Kosciolem, a tego prymatu Cerkiew przyjac nie chce. Tylko to mialem > na > > mysli. > > W porządku, ale Ojciec św. o tym nie wspomniał ani słówkiem! Określenie > siebie mianem "następcy Piotra" nie ma tu nic do rzeczy. > > > Pozniej napisalem, ze w wypowiedzi widac bylo wyraznie szacunek dla > > Prawoslawia, a to ze wypowiedz natchnela mnie do wlasnych przemyslen to j > uz > inn > > a > > sprawa:) > > Właśnie - nie jest rzeczą właściwą "dopisywać" wypowiedziom innych osób > własne przemyślenia. Nie mialem intencji "dopisywania" czegokolwiek, napisalem tylko jak odebralem wypowiedz i to wszystko. Moze jestem na pewne stwierdzenia zbyt czuly, a moze nie tylko ja:) > Nb. JŚw. Aleksy II występuje w stosunkach zewnętrznych bynajmniej nie jako > biskup swej diecezji, tylko patriarcha moskiewski - i nikt o to nie ma > doń pretensji, choć patriarchatu moskiewskiego nie ustanowili bynajmniej > Ojcowie Kościoła. ;-) Nie tylko Patriarcha Moskwy ale i Wszechrusi, swoja droga ten tytul nie wywoluje mojego entuzjazmu. Nie pretenduje jednak do zwierzcznictwa nad calym Prawoslawiem, takich zamiarow nie ma tez Patriarcha Ekumeniczny > > > Nb. wyjaśnienie może być dość proste - raz polonizacja, dwa (zwłaszcza u > Ukraińców) niechęć do deklarowania narodowości wobec władzy państw. Formularze > spisowe były przecież imienne, a Akcja "W" to ledwie 57 lat temu! Z polonizacji zdaje sobie sprawe, z zaszlosci historycznych rowniez. Domyslam sie tez ze w malych osrodkach lepiej sie nie wychylac. Chcialem zwrocic uwage na fakt ze pomimo uplywu lat w dalszym ciagu prawoslawni maja kompleksy w zwiazku ze swoim pochodzeniem i chca zostac "prawoslawnymi Polakami" > > Właśnie jako przedstawiciel Kościoła mniejszościowego (ileś razy - w Polsce - > mniejszego od PAKP) uważam, że w statystykach nie ma co upajać się > propagandą. Jeszcze do dziś można spotkać wypowiedzi o 200-300 tys. > grekokatolików w Polsce. To bardzo szkodliwe - jeśli się nie podaje liczb > faktycznych, a także tendencji demograficznych, można się łatwo znaleźć w > sytuacji "ostatni gasi światło", kiedy na szukanie środków zaradczych będzie > za późno. Nie zwracanie uwagi na tendencje demograficzne faktycznie jest niebezpieczne, ale wydaje mi sie ze sytuacja nie jest az tak dramatyczna. Wszak w cerkwiach widac ludzi mlodych a to rokuje nienajgorzej. Sadze zreszta ze u grekokatolikow raczej problemow nie ma. Nieustajaco pozdrawiam R. P.S. Dziekuje za zaproszenie, niestety czas nie pozwoli, ale cerkiew w Korczminie na pewno obejrze, nie wiem tylko kiedy Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr chleby ofiarne 25.08.04, 21:51 A ja jeszcze przed snem rzucę maly temat-pytanie. Bedąc ostatnio w krypcie Arcybiskupów Grekokatolickich w katedrze św. Jura we Lwowie - zobaczyłem leżące na stoliku przed małym ołtarzykiem trzy chleby. Czy możecie mi wyjasnić mi znaczenie tych ofiarnych chlebów i ich symbolikę? Moi Ukraińcy nie potrafili mi tego za bardzo wyjaśnić :( Ps A w Rzeszowie piękny, ciepły wieczór- aż sie prosi iść na spacer :) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Piotrowi i nie tylko 25.08.04, 21:53 Coz Piotrze mnie rowniez ucieszyla obecnosc Diakona Piotra, mam tylko nadzieje, ze nie bedzie sobie bral zbytnio do serca naszych malych utarczek slownych. Nie jestem negatywnie nastawiony do Jana Pawla II, gest z przekazaniem Kazanskiej Ikony jest godny szacunku i zasluguje na wdziecznosc. Po prostu czasem wydaje mi sie ze Kosciol Katolicki pojmuje ruch ekumeniczny troche inaczej i stad te nieporozumienia. Znow Piotrze podajesz namiary na miejsca godne zobaczenia, a ja we wrzesniu bede mial tylko okolo dziesieciu dni wolnego i nawet polowy tych miejsc nie zdolam zobaczyc:( Z naadzieja na dalsza owocna dyskusje i dialog;) zycze dobrej nocy R. Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Piotrowi i nie tylko 25.08.04, 22:59 Po pierwsze dzięki za życzenia. Co do liczby prawosławnych - uważam osobiście, że mniejsza liczba czyli ok. 200 - 250 tys jest o wiele bardziej prawdopodobna niż 500 - 600 tys. podawana czasem w mediach, przy okazji np relacji z Grabarki. Zwanej, przy każdej okazji Częstochową Prawosławia. Liczba prawosławnych zmniejsza sie przez wielką asymilacje, przede wszystkim powszechne małzeństwa mieszane. Patrząc dookoła na swoich znajomych i rodzinę widzę w większości młodych ludzi odchodzących od cerkwii, o języku przodków już nie wspominając. Żeniąc się w cerkwii z prawosłąwną dziewczyną właściwie wyglądałem jak wyjątek a nie reguła. Ogólnie obowiązuje "tolerancja" i "otwartość". Także kilkusettysięczne liczby nawet jeżeli są prawdą - niedługo przestaną nią być. Prawosłąwie nie potrafi się wyzbyć swego rosyjskiego ciężaru kulturowego a także nie przyjmuje nowej drogi - polskiej, ukraińskiej czy białoruskiej. Tkwi w XIX w. Ja sam nie wyrabiam nerwowo w cerkwii jak słyszę kazanie po rosyjsku. O ile potrafię spacyfikować rosyjskojęzycznego batiuszkę w domu po kolędzie - to w cerkwii czuje się po prosu obco. Jak wielu młodych ludzi. Stąd nie dziw mnie odchodzenie od wiary przodków - masowe. Także niski prestiż ukraińskości nie przyciąga. Właściwie najwiekszymi naszymi wrogami są nasi współziomkowie, którym nie wsmak że ktoś z ich otoczenia jest Ukraińcem - w domyśle brudasem, nacjonalistą i wieśniakiem. Wszakże ktoś się może domyślić że skoro X jest Ukraińcem to jego sąsiad tego wyznania też. Ile juz razy nasłuchałem się tłumaczeń prawoslawnychpolaków, jacy oni polscy i dalecy od ruskości. To raczej komleks wsi niż polonizacja. Bo z drugiej strony głęboko w takich ludizach tkwia zachowania ich rodziców, przeniesione żywcem ze wsi, kompleksy a nawet poglądy polityczne. Polonizacja jest dosyć powierzchowna, i jest raczej niekorzystna dla samych Polaków. Często jednak w następnym pokoleniu dzieci takich neopolakó buntują się przeciwko nowej skórze rodziców i poszukują korzeni, często je odnajdując. A tak z innej beczki - na Podlasu ekumenia kwitnie. Niezależnie od stosunków Moskwa - Rzym. Przykładem Supraśl forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? f=52&w=15190000 Ad Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr refleksje i statystyki 26.08.04, 17:55 A na Ukrainie martwią się,żę na 48 mln Ukraińców zaledwie 30 % uznaje język ukraiński za narodowy, ponoć reszta 70 % - rosyjsko języczni. Rozmawiałem z "moimi" na ten temat -drażnią ich rusycyzmy w gazetach i telewizji, mówili że nawet Lwów jest zrusifikowany z racji "wojennego desantu" Rosjan. Co do religii - widać nawet gołym okiem rywalizacje opisywanych tu kiedyś odłamów prawosławia - kijowskiego /ale promoskiewskiego/, moskiewskiego i autokefalii z grekokatolikami. W samym Samborze - w centrum miasta buduje sie wielki sobór prawosławny z siedmiomam kopułami, ogromny z potężnymi, łukowo sklapionymi "pylonami"frontu i ogromną dzwonnicą. Obserwowałem ogromną i misterną konstrukcję kopyły tej dzwonnicy- stojącą na placu budowy, gotową do wydźwignięcia na szczyt ceglanej wieży. Trochę bardziej na uboczu - równie wielka cerkiew grekoaktolicka - z trochę brzydszymi/lekko spłaszczonymi/ siedmioma kapułami / ponoć symbolizującymi prawdy wiary/.narazie nabiożeństwa odbywają się i tu i tam w blaszanych baraczkach.Rozmawiałem o kosztach budowy tych ogromnych świątyń - ponoć diaspora amerykanska nie skapi dolarow. A na ścianie frontowej katolickiej katedry we Lwowie duża tablica pamiątkowa na częśc pobytu Papieża w tym mieście. Przejeżdżałem obok hippodromu - miejsca pamietnego spotkania papieskiego - "moi" wspominają , że tak wtedy lało, całonocne czuwanie i nikt nie był chory, wśrod pielgrzymów byli i prawosławni i katolicy z ukrainy i z Polski /Mówili -popatrz tak my zmokli a nikt nie był chory!!!/. A wczasie mego tam pobytu - ruszały z pogranicznych parafii pielgrzymki do kalwarii pacławskiej, a na mieście rozplakatowane były uroczystości festynów parafialnych z okazji dwudniowych świąt Priobrażenia Hospodnieho /zdaje sie,że to w ten weekend/ A wracająć do statystyk narodowościowo- wyznaniowych - czy to kochani naprawdę takie ważne?czy nie ważniejsza jest jakość swych przekonań? Obserwowałem zachowanie ludzi w cerkwi - ów wielki szacunek przy całowaniu nóg ukrzyżowanego Christa przy wejściu do cerkwi, owe ucałowania Ikony leżącej na "prostule" przed i po słuzbie bożej, owe gromkie "pomyłuj Hospodi" w trakcie nabożeństw i pełne żarliwości żegnania się krzyżem czy ciche modlitwy przed wybieranymi pewwno według patronów ikonami wiszącymi w bocznych ołtarzach czy filarach cerkwi. Pozdrwiam - ciesząc się wraz z Wami podkręceniem temperatury dyskusji :))) Ps A zdziwilo mnie jak wielka jest jeszcze na Ukrainie wiara w znachorów, "leczących" talemniczymi modlitwami ukąszenie od węży,kurujących chorych ziołami i blaskiem świecy - ale o tym innym razem :))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Smutki, wiara, znachorzy... 27.08.04, 19:50 Witam Sytuacji na Ukrainie trudno sie dziwic, wszak przez wiele dziesiecioleci miala okazje poznac wspanialosci ZSRR, w takich okolicznosciach musialo dojsc do sowietyzacji spoleczenstwa. Czytalem, ze nawet prezydent uczyl sie ukrainskiego juz jako czlowiek dorosly. W zachodniej czesci troche inaczej toczyla sie historia, wiele lat po II wojnie toczyly sie tam walki o "samostijna" - to na pewno pomoglo w zachowaniu tozsamosci. Dobrze, ze sa ludzie pamietajacy swoj jezyk, swiadomi - na przyklad tacy ktorych opisujesz w swych popodrozowych refleksjach. Masz racje Piotrze, od ilosci wazniejsza jest jakosc. Zarowno w sprawach swojego samookreslenia jak i wiary. Jakze przeciez duzo ludzi ktorzy po niedzielnym nabozenstwie zapominaja nauki wyniesione ze swiatyni:( Tak samo jest i ze swiadomoscia narodowa, tu jednak dochodzi jeszcze niebezpieczenstwo nacjonalizmu. Wlasna tozsamosc nie powinna isc w parze z poczuciem "lepszosci" od innych, powinna jednak byc oparta na szacunku do swych korzeni. Ciekaw jestem jaki odsetek ludnosci jest na Ukrainie praktykujaca, nie chodzi mi o wyznanie tylko jak duzo ludzi chodzi do cerkwi, niezaleznie czy grekokatolickiej czy prawoslawnej. W Rosji na przyklad sytuacja wyglada blado. Do cerwkwi w miare systematycznie uczeszcza raptem 30% i to w kraju gdzie prawie 100% deklaruje wyznanie prawoslawne. Z dawnego "obozu" to chyba jednak najlepiej z praktykowaniem jest w Polsce, inna sprawa jak bardzo jest to gleboka wiara, a jaki jest czynnik przyzwyczajenia, czy presja spoleczna (szczegolnie w mniejszych miejscowosciach). Jesli juz jestesmy przy Polsce to na Podlasiu tez zachowala sie wiara w roznych znachorow, czy babki zamawiajace choroby. Chyba nawet na forum byl linkowany tekst o babce z Orli. Slyszalem rowniez opowiesci o roznych dziwnych praktykach, nawet o czarach:) Mysle ze w tej kwestii na pewno lepiej wypowiedzialby sie Andrijko. Pozdrawiam i zycze milego weekendu. R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Smutki, wiara, znachorzy... 27.08.04, 22:04 Witam - pisząc tu o swych refleksjach opieram się głownie na moich "tam" spotkaniach. Sądżąc po zachowaniach w cerkwi i widocznym budownictwie cerkiewnym- religia w polskoprzygranicznej Ukrainie przezywa swe odrodzenie. na ile jest powszechne - trudno powiedzieć. Opowiadano mi o powszechnym wśrod młodych narkomanstwie - tym najstraszniejszym "makiwarowym" Tamtejsza milicja raczej nie przejmuje się tym - poletka makowe są powszechne. moi Ukraińcy opowiadali mi o całej technologii produkcji tamtejszej "hery" włacznie z oparami rozpuszczalnikowa- acetonowymi /środkami uzywanymi przy obrobce wywarów/ To Radku jest naprawde straszne !!!! A co do znachorow - wyobraź sobie przedmieście 40 tysięcznego miasteczka gdzie do całkiem dobrze wyglądającego domku schodzą się ludzie po znachorskie porady,domowymi metodami leczone złamania, odczynianie "czarów" pseudoreligijnymi metodami. W calkiem sporej - kilkuset mieszkanców - wiosce pod Starym samborem funkcjonuje "odczyniacz" skutków jadu z ukaśzen zmiji - ponoc robi to samym dotykiem i przekazywanymi z pokolenia na pokolenie modlitwami. Kiluset mieszkanców tej wioski pracuje w przepompowni ropy płynącej odłamem dawnego rurociągu "przyjązni" w stronę zakarpacia,Węgier i zachoniej Europy. Wielu z nich ma satelity na dachach , posługuje się komórkami /mobilnymi teliefonami - jak sami mówią/ Łakomie rozpytywałem o egzotyczne dla mnie praktyki znachorskie - najdziwniejsze w tym było dla mnie to że z całym przekonaniem opowiadala mi o tym wykształcona i pobozna Ukrainka, której żarliwa, grekokatolicka wiara w niczym nie kolidowała z wiarą w znachorstwo. Ale co zrobić w kraju gdzie wizyta w szpitalu jest ostatecznością a lekarze- specjaliści zarabiają w granicach 350 hrywien :( i ratują się jak mogą kosztem pacjentów :) Aaaa - mialem coś puścić optymistycznego - to proszę :) Byłem kilka dni w pieknym tamtejszym uzdrowisku Truskawcu - popiłem pysznej naftusi - wody mineralnej z mocnym posmakiem nafty. Serwowanej w pijalni w róznych temperaturach i popijałem ją w /jak za dawnych czasów/z glinianego garnuszeczka w huculskie wzory :). Opowiadano mi że zdrój ów przezywał wzlot za czasów "pierwych sekretarów kpzr' - bywał tam sam Breżniew. Coz - nowy zdrój to paskudne domy wczasowe - wieżowce ale stary deptak to stylowe "alpejskie" domy żywcem podobne do bliskiego mi sercem Rymanowa czy Krynicy :)) A na deptaku możesz kupić i olejne obrazy i welniaki huculskie i drewniane pamiątki - dla każdego coś milego. Pozdrawiam zycząc również milego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Ostatnio nic nie pisalem 01.09.04, 00:22 Witam serdecznie Dziekuje Piotrze za kolejne "odcinki" refleksji. Ostatnio moja aktywnosc spadla drastycznie, ale niestety sprawy zawodowe... Nie przeszkadza to jednak w czytaniu kolejnych odcinkow:) Tak na powaznie to postaram sie jeszcze skrobnac pare slow przed dluzszym urlopem (az 2 tygodnie:) ktory rozpoczynam w piatek, niestety z planowanego wyjazdu na poludnie raczej nic nie wyjdzie. Mam w tej chwili taka sytuacje, ze nie wiem czy po urlopie bede jeszcze pracowac, wiec trzeba miec w zapasie pare groszy. Juz nie nudze i pozdrawiam R. P.S. Na szczescie staram sie nie tracic humoru i juz ciesze sie na wyjazd, nawet jesli nie bedzie zbyt daleki Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Smutne i radosne wiadomości 01.09.04, 12:03 Witam Radku - tak jak naszym przodkom i bliskim - tak i nam Bog i los pisze naszą historię. Na twoje problemy powiem krótko - NIE DAJ SIĘ I WALCZ :))) A teraz radosne informacje o procesie pojednania katolicko - unickiego, polsko - ukraińskiego : cytuję za tygodnikiem Powszechnym Kościoły polski i ukraiński na rzecz pojednania "Ponad tysiąc lat jesteśmy sąsiadami, czasem dobrymi, ale czasem bardzo niedobrymi. Najwyższy czas, ażebyśmy odłożyli pomyłki i grzechy przeszłości i zaczęli iść razem do lepszej, spokojnej przyszłości" - powiedział kard. Lubomyr Huzar podczas Mszy, celebrowanej 26 sierpnia na Jasnej Górze. Kard. Huzar, wraz z liczącą trzysta osób delegacją Kościoła greckokatolickiego na Ukrainie, wziął udział w uroczystościach ku czci Matki Boskiej Częstochowskiej na zaproszenie kard. Józefa Glempa. Prymas podkreślił, że choć kilkaset osób (przede wszystkim z okolic Lwowa i Tarnopola) to kropla w wielkim morzu pielgrzymów, jednak nawet “malutkie przedstawicielstwo wystarczy, ażeby zaświadczyć szczerość naszego życzenia”. Pielgrzymom gościnę zaoferowali mieszkańcy Częstochowy. Serdeczne przyjęcie Ukraińców jedna z gospodyń skomentowała krótko: “Spłacamy dług księcia Jeremiego...”. Paulini wręczyli kard. Huzarowi kopię jasnogórskiego obrazu. Hierarchowie obu Kościołów katolickich postanowili poświęcić bieżący rok wspólnej modlitwie i pielgrzymkom. Przypomnijmy, że na początku sierpnia w sanktuarium maryjnym w Zarwanicy (zachodnia Ukraina) 200 tys. młodych Polaków i Ukraińców wzięło udział w Pielgrzymce Miłości i Pojednania. Celem takich spotkań, zdaniem arcybiskupa większego Lwowa, jest powierzenie Bogu bolesnej przeszłości; modlitwa o “przymierze, porozumienie i prawdziwe sąsiedztwo”. Impulsem do pojednania stała się pielgrzymka Jana Pawła II do Lwowa w 2001 r., związana z papieskim wezwaniem do odrzucenia przeszłości i spojrzenia w przyszłość. W tym samym roku powstała wspólna komisja Synodu Biskupów Kościoła Greckokatolickiego i Episkopatu Polski. Szczególny wkład w pojednanie obu narodów wniósł kard. Huzar. Jedną z pierwszych inicjatyw urodzonego w ziemi lwowskiej hierarchy była wspólna modlitwa z łacińskim arcybiskupem Lwowa - kard. Marianem Jaworskim - na Cmentarzu Łyczakowskim w uroczystość Wszystkich Świętych 2002 r. W tym bezprecedensowym wydarzeniu wzięło udział wielu polityków i intelektualistów (m.in. Jacek Kuroń), którzy wspólnie wspominali poległych w walkach o Lwów. W tym roku kard. Huzar koncelebrował Eucharystię podczas spotkania młodzieży na Polu Lednickim. W liście wystosowanym 14 lipca do arcybiskupa większego Lwowa kard. Glemp wezwał do współpracy między katolikami obrządku greckiego i łacińskiego oraz pojednania w obliczu prawdy, która “jest bolesna, ale potrzebna”. Rok wcześniej list w podobnym duchu napisali biskupi greckokatoliccy, podkreślając wagę nie tylko politycznego, ale i duchowego uzdrawiania wzajemnych relacji. W Częstochowie kard. Huzar zapowiedział kolejny etap współpracy: “Chodzi o to, abyśmy nie przerzucali się oskarżeniami. Nie należy się licytować, kto więcej zła komu uczynił. Potrzeba dojrzałości”. Apelował też o podpisanie deklaracji pokojowej między Polską a Ukrainą, aby “przeszłość nie przeszkadzała przyszłości”. Niezwykłe spotkanie odbyło się także w dzień po jasnogórskich uroczystościach w Korczminie na granicy polsko-ukraińskiej. Przecięto wyznaczający granicę drut kolczasty, a dawni mieszkańcy wsi przeszli na polską stronę, aby wspólnie z sąsiadami modlić się w rekonsekrowanej cerkwi.*** Byłem Radku w tym roku i na cmentarzu łyczakowskim, i pobliskich "orletach" i znajdującym sie tuż obok /z trudem odbudowywanym/ ale juz pieknym cmentarzu - pomniku ukraińskiej armii halickiej i strzelców siczowych. Pomyslałem - oba cmanetrze zrownali z ziemią sovieci- dziś odbudowane - jednają w ziemi dawnych przeciwników :) Pozdrwawiam chociaż za chwile coś jeszcze napiszę :) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr radosne wiadomośc i "gosti zaporoźcii" 01.09.04, 12:17 I na koniec jeszcze informacja o komunikacie polskich biskupow na ten sam temat :26.08.2004 - Komunikat z posiedzenia Biskupów Diecezjalnych na Jasnej Górze W przeddzień uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej, wspominając okres 25 lat, które upłynęły od pierwszego pobytu Jana Pawła II w Częstochowie, zebrali się na Jasnej Górze biskupi diecezjalni. We wspólnocie modlitwy ze zgromadzonymi licznie pielgrzymami Pasterze Kościoła polecali Bogu aktualne problemy duszpasterskie i społeczne naszej Ojczyzny. 1. Wśród licznych pielgrzymów przybyłych do Częstochowy znaleźli się także wierni z Ukrainy wraz ze swoimi duszpasterzami i zwierzchnikiem Kościoła greckokatolickiego ks. kard. Lubomyrem Huzarem. Trwa niełatwy proces pojednania między narodami Ukrainy i Polski; służą temu spotkania modlitewne w Lednicy i Zarwanicy na Ukrainie, w których uczestniczyli m.in. kardynałowie Lubomyr Huzar i Józef Glemp. Nie jest łatwe zabliźnianie bolesnych ran; można jednak ufać, że młode pokolenie żyjące w wolności i wzajemnym szacunku stworzy nowy klimat chrześcijańskiej współpracy między naszymi narodami. W tym kontekście przyjmujemy z uznaniem słowa Prymasa Polski z listu do kard. Huzara, iż obecna epoka stanowi "czas dany od Boga, abyśmy otrząsnęli się z różnych ideologii i wprowadzali do naszych dusz pokój, którego owocem będzie miłość." Jesli Radku - ten moj post stałby sie epilogiem /czego raczej bym nie chcial/ do tej dyskusji na forum rzeszów - to chyba dobry ten cytat na zakonczenie :) BARDZO CHCIAŁBYM RADKU podziekowac Ciza ponad roczną dyskusję , ktorąprowadziles z wielkim taktem i kulturą. Podziwialem Twoj umiar i stateczność w wyrażaniu myśli i poglądow - będzie mi milo jesli po urlopie i uporzadkowaniu swoich spraw jeszcze tu zaglądniesz. Jesli nie - TO BYWAJ PRZYJACIELU :))))) A co to za "goscie zaporżcy" - oto bedac na ukrainskim weselu - żartobliwie uprzedzano mnie bym z niego "wybył'" nim przyjdą tacy goście - odpowiednicy polskich "nieproszonych gości" - "tacy czający się za progiem" na darmową wodkę, jedzenie i chetni do rozroby. Ale napisałem to przekornie - myślę że oprocz stałych bywalców tej dyskusji - gdyby wpadli tu kiedyś goscie zaporźci byłoby fajnie Miłego Wypoczynku Radku i pogody ducha :)))) Ps Zapraszam na forum Polska - Ukraina - zaglądam tam w slad za Rycham :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: radosne wiadomośc i "gosti zaporoźcii" 02.09.04, 10:55 Dziekuje Piotrze za cieple slowa. Ostatnie dni nie sa lekkie, ale pomimo problemow troche zyje juz wyjazdem. Dzis podejmiemy z moja lepsza polowa decyzje co do tego gdzie wyruszamy na urlop, nie wiem wiec jeszcze gdzie sie udamy. Daleko na poludnie raczej nie, poniewaz jeszcze nie wiem czy po urlopie bede dalej pracowac. Planuje za to zobaczyc Sandomierz i polecane przez Ciebie freski. To ze chwilowo malo sie udzielam nie oznacza zniechecenia naszymi rozmowami. Jak tylko wszystko sie uporzadkuje mam nadzieje na ciag dalszy. Wszak mielismy dociagnac ten watek do 1000:) Ostatnie dwa posty bardzo pozytywne, brak mi troche w tym pojednaniu prawoslawnych, a jest to mozliwe jak pokazuja wspolne modlitwy w dniu 1 listopada na cmentarzu na warszawskiej Woli. Jesli chodzi o podziekowania to oczywiscie dziekuje "za juz" ale czekam na "jeszcze" - do tysiaca wszak jeszcze troche brakuje. Malo pisalem o moim niedawnym wyjezdzie na Bug, dodam dzis ze we wspominanych tu Slochach Annopolskich buduje sie cerkiew. Cieszy mnie ten fakt, szczegolnie ze jest to calkowicie ruska wies i ludzie trwaja przy swojej tradycji. Nie bedzie to cerkiew parafialna, tylko filialna parafii ss. Piotra i Pawla w Siemiatyczach. W Warszawie natomiast jest prowadzona zbiorka na nowe dzwony w parafii sw. Jana Klimaka. I bardzo dobrze bo stare niestety nie brzmia zbyt dobrze, a dzwony jak wiesz to wazny element. Jak czas pozwoli to przed wyjazdem postaram sie skrobnac kilka slow. Serdecznie pozdrawiam R. P.S. Opowiesc o gosciach pokazuje ze zle zachowania sa ponadnarodowe:) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: radosne wiadomośc :) 02.09.04, 16:38 Witam za deklaracje "do tysięcznego postu" - dziekuję -z radoscią przyjmuję. Cieszę z bardziej optymistycznego głosu :) Tak - sandomierz to dobry cel. To nie tylko fara ,ale i pasjinujące podziemia, piekny zamek, czy chocby pieknie połozony na wzgorzu kość. św. Jakuba ceglany przykład stylu romanskiego. No i wąwozy sandomierskich gor pieprzowych - z wąwozem św. jadwigi na czele :) Sama fara i jagiełlowe freski w prezbiterium piekne -tylko trzeba trafić na dobre oświetlenie i grę świateł padających na owe ścienne ikony przez gotyckie witraże. No i wspaniałe zabytki sztuki sakralnej w "domu Długosza". A jakbyś jeszcze znalazł czas wpaść do pobliskiego Opatowa, Klimontowa i Ujazdu z pieknym zamkiem Krzyżtopór - to myslę że milo spędzicie czas. Ach te urokliwe uliczki sandomierskie, pyszne jedzonko w rynkowych knajpkach /najlepsze dwie to chyba w narozniku rynku przy wylocie ulicy wiodącej w strone fary/. Oj rozmarzyłem sie .... :) A wracająć do rusińskich tematów : pozwole sobie ponowić pytanie o znaczenie owych chlebów ofiranych widzianych przeze mnie w krypcie hierachów unickich w św. Jurze. A jeśli mowisz o nieobecności Prawosławnych w procesie polsko-ukraińskiego pojednania - to oczywiście masz rację. ja ten temat nawet wyolbrzymiłem - w swym wątku zaczętym na forum polsko-ukraińskim /zalinkuję za chwilę :) No dobrze na razie tyle - pozdrawiam życząc dobrego wypoczynku i pokonania problemów osobistych :) Do nastepnego postu :)) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: link na pol-Ukr. forum 02.09.04, 16:42 Podsyłam jeszcze link forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10382&w=15330745 pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa W trakcie ostatnich przygotowan:) 03.09.04, 21:25 Witam Piotrze, o chlebach nie zapomnialem, tylko ostatnio, jak wiesz, sporo rzeczy zwalilo sie na glowe (chce sie jeszcze skonsultowac z fachowcem:) Widze, ze niestety linkowany przez Ciebie watek nie ma zbyt duzo odpowiedzi, a przeciez to temat i ciekawy i wazny. Wlasnie jestem w trakcie pakowania przedurlopowego, nie moge sie juz doczekac jutra, dlatego ten post jest tak krotki. Po wypoczynku oczywiscie bede kontynuowac swoje pisactwo. Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Urlop, urlop i po urlopie 17.09.04, 16:01 Witam Wlasnie, niestety, zakonczylem urlop. Ciezko przyzwyczaic sie do miasta. Na razie sprawy zawodowe sa w zawieszeniu, nic sie nie zmienilo wiec mam spokoj przynajmniej do konca miesiaca. Jako ze urlopowe wojaze nie mialy nic wspolnego z "ruskimi ziemiami" bede dzis posilkowac sie cytatami z PP:) Pierwszy dotyczy historii wojennych, pokazuje pokrecone losy ludzi na terenach "mieszanych". Drugi opowiada o Kostomlotach, ten tekst pozwolilem sobie zalinkowac dla pokazania jak wyglada tozsamosc mieszkancow tej miejscowosci. Ludzie tam sa ruscy, prawoslawni... Wiele razy pisalismy tu o tozsamosci, o tym jak ja rozumiemy. Naraze sie tu na pewno Andrzejowi, ale sadze ze ludziom blisko do takiej identyfikacji. www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=700 www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=539 Niezmiennie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Refleksje na powitanie 18.09.04, 11:05 Witam serdecznie ciesząc sie a powrotu. Andrzej jek sądze nie ma czasu na internet - bo wiele wskazuje na to że cieszy sie "nowym przybytkiem :))" w Swej rodzinie :))) Ja natomiast z uwaga przeczytalem oba linki. Mój główny wniosek to ,że PP to dobre pismo,poruszające ciągle żywe tematy z dawnej i bliższej przeszłości . szczerze mówiąć bardziej byłbym siekawy poruszaniem przez nie tematów np pojednania katolicko-prawosławnego. Zmartwiło mnie np ostatnio totalne zbagatelizowanie przez prawosławie moskiewskie faktu powrotu opisywanej tu IKony kazańskiej. Jeden z hierarchów owej cerkwi wręcz stwierdził,że takie kopie ikon wracają do nich tysiącami. Smutne że nie dostrzegł w tym przekazaniu symboliki chęci pojednania, "fajki pokoju" a jedynie fakt materialny oddania osiemnastowiecznej kopii owej Ikony. A co do stosunku do historii - opiszę Ci taki epizod. Pokazałem Moim Ukraińcom pamiętny artykuł z "naszego słowa" traktujący o Zalesiu, trochę po częsci aby przettłumaczyli mi niezrozumiałe fragmenty, po części aby posłuchać ich zdania o opisywanych tam incydentach. Oto zdziwiłem się gdy bliska mi grekokatoliczka stwierdziła, że nie rozumie pretensji Pana red. Huka. I sama zaczeła mówić o... krzywdach /zbrodniach/ doznanych przez Polaków na Lwowszczyźnie w latach 40- tych, o okrucieństwie Upa wobec Polaków i Ukraiców czy niszczeniu polskich kościołów na tamtym terenie. Zdziwiła mnie trochę reakcja tej Ukraińki, wykształconej i doskonale znającej relacje polsko - ukraińskie. Myślę,że na tym przykładzie mozna powiedzieć że Ich odniesienie do historii nie jest tak jednostronne jak w linkowanych artykułach /ogólnie bardzo ciekawych/ Na razie tyle - pozdrawiam jak zawsze serdecznie !!!!. Forum polsko-ukraińskie rozwija się powoli- a zaczyna być ciekawe :0 No i powstało na "beskidzie niskim" - forum łemkowskie - :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Refleksje na powitanie 20.09.04, 19:59 Witam PP, moim zdaniem, jest ciekawym tytulem, wazne jest tez to, ze jest to pismo wywazone w swych wypowiedziach. Faktycznie malo na lamach PP tematyki ekumenicznej, w ostatnim czasie byl jeden, bardzo ciekawy (linkowany zreszta:), tekst poruszajacy sprawe stosunkow miedzy Kosciolami. Piszesz Piotrze o malym oddzwieku w Rosji powrotu Ikony Kazanskiej, faktycznie malo na ten temat. Chociaz w portalu Cerkiew.pl byly artykuly na ten temat. Rosyjska Cerkiew, wydaje sie, ma sporo problemow na swoim wlasnym podworku, stad chyba wynika ostroznosc i rezerwa (a czasem niestety niechec) w stosunku do KK. Prawoslawie w Polsce jest bardziej otwarte na rozmowy. Od hierarchow KK sa gesty swiadczace o checi dialogu, z drugiej zas strony mamy do czynienia z sytuacja taka jak w przypadku katakumb. Pisalismy zreszta juz nieraz, ze wazne aby pojednanie bylo "na dole", wsrod ludzi. Wtedy ma to sens. Jesli chodzi o wzmiankowane przez Ciebie wypowiedzi znajomej Ukrainki, dobrze ze po obu stronach sa ludzie patrzacy obiektywnie. Przeciez w Polsce sa ludzie ktorym lezy na sercu proces pojednania. Zdarzalo sie nieraz, ze linkowalem na forum teksty kontrowersyjne, prowokujace. Nie chcialem nigdy wywolywac wasni, a sprowokowac wymiane pogladow. Swa obecnosc na forum traktuje jako okazje do poszerzenia wiedzy i milej wymiany pogladow. Nie wiem czy zwrociles Piotrze uwage w ostatnio linkowanym tekscie, ze zbrodni czesto dokonywaly BCh. Ogolnie z tego co czytalem na terenach poludniowo-wschodnich ta formacja splamila sie wieloma czynami. Duza czesc mordow nie miala zwiazku z AK, chociaz oczywiscie nie wszystkie. Inaczej bylo na polnoc od Bugu. Tam w pamieci ludnosci zachowaly sie krwawe wydarzenia bedace owocem dzialan AK i "spadkobiercow" czyli PAS NZW. Pomimo linkowania takich tekstow w zadnym wypadku nie uwazam ze cale zbrojne podziemie podejmowalo dzialania zbrodnicze. Tak samo jest rowniez z podziemnymi formacjami UPA. Na pewno akcja antypolska przeprowadzona w 1943 nie jest powodem do dumy, a wrecz przeciwnie. Jednak dzialalnosc pozniejsza zasluguje na szacunek, szczegolnie na terenach ZSRR - jako opor przeciw okupacji. Na terenach Polski dzialania tych oddzialow rowniez nie sa jednoznaczne. Na Lemkowynie UPA nie miala przeciez poczatkowo prawie zadnego poparcia, ale wraz z rozpoczeciem wysiedlen ludzie szukali obrony. A dalej to juz poszlo... Troche sie rozpisalem, ale chcialem troche napisac od siebie. Oczekujac na dalszy ciag rozmowy serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Refleksje na powitanie 20.09.04, 20:52 Witam : - chciałem aby powitanie Ciebie po urlopie było "gorące" i chyba się mi udało :))) Co do oceny Przeglądu Prawosławnego - jestem z tobą zgodny. Chociaż "nocne rodaków rozmowy" na Ukrainie i w efekcie Ich rewizyty w Polsce - skorygowały trochę moje poglądy na dawną przeszłość. Okazało się bowiem ,że Moi Ukraińcy - Ciocie i kuzyni - okazali sie bardziej krytyczni w odniesieniu do ukraińskiej historii niż sie mogłem spodziewać. Tak samo zresztą jak w odniesieniu do obecnej, mocno pogmatwanej rzeczywistości !!! Pproszę wybaczyć,żę nie zawsze mam w pamięci linkowane przez Cienie teksty - ale przyznasz - dużo ich do tej pory było :))) Puki nie złapie "weny twórczej" - to będzie na tyle :)) Polecam ciekawie zapoczątkowane wątki dotyczące m.in. obecności w kalendarzach ukraińskich "na czerwono" zaznaczonej daty 17 września - odczytywanej przez polskich internautów /jak się okazuje/ jako akcent antypolski - oba wątki na forach prywatnych "Polska-Ukraina" i "Tragedia Wołynia". Byłem łaskaw :)) wyrazić tam swoje poglądy w tej sprawie. Ciekaw jestem Radku twojego zdania !!! Ja również cieszę się z Twojej tu obecności Ps Prosze o wybaczenie jeśli niechcący za bardzo "przyjudziłem" na powitanie- w Tamtych linkach wraca temat ukraińskiej martyrologii - gdy złapię trochę czasu - wydrukuje sobie oba teksty, postudiuję i obiecuję do nich wrócić :) Dobrej Nocy Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa 17 wrzesnia 21.09.04, 15:34 Witaj Piotrze Temperatura dyskusji jest jak najbardziej w porzadku:) Pozwolilem sobie poczytac troche teksty z polecanych przez Ciebie forow. 17 wrzesnia jest swietem nie tylko na Ukrainie, obchodzone jest rowniez w Bialorusi. Pozwole sobie zacytowac tekst zamieszczony na lamach gazety "Zwiazda". Tlumaczenie pochodzi z sajtu bialorus.pl "Dopiero 17 września, kiedy stało się jasne, że armia polska została prawie całkowicie rozbita przez wojska hitlerowskie, Stalin nakazał wzięcie w obronę życia i majątku mieszkańców zachodniej Białorusi. Spod polskiego panowania zostało wyzwolone, między innymi, Lida, Wilno, Grodno i Białystok" - pisze "Zwiazda" Prawda, ze ladne:) Stosunek cytowanych przez Ciebie historykow jest bardzo wywazony, az milo poczytac. Ciekawe, ze mowi sie tylko o wydarzeniach na Ukrainie, stosunkowo malo bylo wzmianek o obchodach na Bialorusi. A sytuacja na tych ziemiach po 17 wrzesnia byla nieciekawa. Odnotowano tam wiecej przypadkow przemocy niz na ziemiach ukrainskich. Zreszta ludnosc bialoruska az do stycznia 1940, kiedy zaczeto zapedzac do kolchozow, byla zadowolona. Ludzie otrzymali ziemie zabrana "polskim panom", traktowali to jako akt sprawiedliwosci. Przy okazji obchodow 17 IX wszyscy chetnie rozpisywali sie na temat zachowania mniejszosci na terenach zajetych przez ZSRR. Prawie nikt zas nie pisal czemu ludzie witali sowietow z entuzjazmem. Nie pochwalam sowieckiego najazdu na tereny wschodnie II RP, rozumiem natomiast co kierowalo ludzmi witajacymi sowietow. Zreszta po 22 VI 1941 ludnosc witala kwiatami wkraczajacy Wehrmacht. Naprawde spora czesc mniejszosci na terenach zajetych przez ZSRR uwazala ze zmieni to ich polozenie na lepsze. Coz Piotrze, moze akurat ten post jest nie bardzo na temat, ale trudno bylo przemilczec te wydarzenia. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: 17 wrzesnia 21.09.04, 17:53 Witam Oto Radku ten temat bardzo mnie interesuje , i nasuwają się mi pytania - czy masz pewność,że to "święto" jest jakoś szczególnie obchodzone na Ukrainie ? a i Białorusi?. Bo z tego co wiem zostało ono narzucone jako "prazdnik sojedinienia" przez sovietów - ale np na Ukrainie było ostani raz "uczczone" oświadczenieniem tamyejszego rządu w 1999 r. /w rocznicę 60 lat/ szczerze mówiąc - fakt uroczystych obchodów "17 września" byłby dla mnie /samozwańczego adwokata - jak wiesz bardzo tolerancyjnego wobec ukraińskich grzeszków/ bardzo trudne do obrony- zaczętej zresztą na wskazanych forach :( Żeby jednak nie pozostawiać wątpliwości co od mej postawy w tej konkretniej sprawie - uważam że obchodzenie "tam" tego święta jest /cZy byłoby/ wielce szkodliwe dla relacji ukraińsko-polskich. No cóz - agresja soviecka była potworną zbrodnią równoznaczną z agresją niemiecką. Inna sprawa - że nie była tak postrzegana przez "pseudosojuszników" Polski - Anglię i Francję ktore nad tym faktem przeszli obojętnie !!!:( Ale też tu wychodzi dwoistość skutków nawet najtragiczniejszych wydarzeń - prawdopodobnie bez tej anaksji - nie powstałoby zjednoczone państwo ukraińskie. A fakt ten na równi z odrodzeniem się demokratycznej Polski - uwazam za zdarzenie CUDOWNE pOZDRAWIAM pS Przepraszam za ewentualne ortografy - w poprzednim moim poście słowo "puki" powinno być napisane trochę inaczej :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: 17 wrzesnia - obchody 22.09.04, 08:36 Witam Z tego co wiem Bialorus nie obchodzila jakos specjalnie rocznicy wydarzen sprzed 65 lat. Oficjalnie jest to traktowane jako rocznica zjednoczenia wschodniej i zachodniej Bialorusi (!). Wedlug oficjalnych mediow 17 IX 39 Zachodnia Bialorus zostala wyzwolona przez Stalina od panowania "polskich kapitalistow" - tak przynajmniej podawala prasa "rzadowa". Napad ZSRR na Polske byl aktem paskudnym, ale nie mozna nie przyznac Tobie racji ze bez 17 IX nie byloby niepodleglej Ukrainy i Bialorusi. Jesli chodzi o obchody na Ukrainie to z tego co czytalem wydaje sie, ze nikt nie obchodzi juz tej rocznicy od 5 lat, jak pisales. Sytuacja bialoruska jest chyba inna, tam jeszcze caly czas utrzymywany jest model sowiecki, nie ma tam zbyt wiele miejsca na dyskusje historykow, a szkoda. Z tymi wydarzeniami sa tez zwiazane rozne ciekawe historie narodowosciowe na terenach Zachodniej Bialorusi. Jak wiadomo granice republiki Bialorus wyreslil nieomylna reka sam Jozef Stalin. Po ustanowieniu tam wladzy radzieckiej tworzono szkoly bialoruskie co spotkalo sie z oporem czesci ludnosci ukrainomownej, wystosowano nawet pismo do Moskwy zeby uczyc "po swojomu" ale oczywiscie nie moglo to odniesc skutku - wszak partia jest nieomylna:) Inna sprawa ze po bialorusku uczono tylko w szkolach powszechnych, pozniej juz tylko po russki. Z przekazow wiem ze mimo upolitycznienia szkolnictwo bylo naprawde na wysokim poziomie, szczegolnie na poziomie gimnazjalnym. To tyle o poranku, trzeba sie udac do pracy, moze jescze dzis postaram sie podeslac jakis tekst o sytuacji Cerkwi pod sowieckim panowaniem. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: 17 wrzesnia - obchody 23.09.04, 18:19 Witam. O obchodach 17 września - a raczej ich nie obchodzeniu na Ukrainie - napisal własnie na forum PL-Ukr -gośc z Ukrainy. A ja jestem po lekturze podesłanych linkow. Pierwszy - o tragicznych i często bratobójczych ofiarach - potwierdza raz jeszcze że Polacy nie byli bez winy w tamtych tragicznych latach . udzial BCH,AK i NSZ w represjach wobec Bialorusinów i Ukraińcow - nie budzi wątpliwości. Drugi nadesłany przez Cibie Radku link o Kostomłotach, rozterkach związanych z przynależnością religijną, represjach sanacyjnej Polski wobec prawosławia na Chełmszczyźnie - to kontynuacja licznych tematów na PP. A tymczasem w Rzeszowie zakończyło się lato ...:((( Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Prawoslawni w wojsku na Zachodzie 23.09.04, 20:24 Witam Niestety u mnie tez juz jesien:( Ale z drugiej strony to tez piekna pora roku. Zeby tylko zbyt duzo nie padalo. Kiedys na forum pisalismy o prawoslawnych w Polskich Silach Zbrojnych na Zachodzie. Wczoraj czytajac materialy o sytuacji Cerkwi po wkroczeniu wojsk sowieckich na wschodnie tereny II RP znalazlem maly fragment dotyczacy wlasnie tych spraw. Nie dotyczy on co prawda zwyklych zolnierzy ale sadze ze tez moze byc interesujacy. W pierwszych dniach wojny w obliczu zblizania sie sowietow biskup grodziensko-nowogrodzki Sawa poprzez Litwe i Niemcy udal sie do Rumunii a dalej do USA. Pozniej biskup ten, od 1943 roku, zostal decyzja rzadu na wychodzstwie prawoslawnym biskupem wojskowym w stopniu generala brygady. Sprawowal on opieke duchowa nad prawoslawnymi zolnierzami Polskich Sil Zbrojnych na Zachodzie. Zastepca prawoslawnego biskupa wojskowego byl biskup Mateusz (Siemaszko). To tylko malutki wycinek z losow Cerkwi w trudnych latach wojny, sadze ze ciekawy. Oczywiscie w razie zainteresowania chetnie skrobne jeszcze kilka slow na temat losow prawoslawia pod rzadami radzieckimi. Pozdrawiam R. P.S. Mimo niezbyt ciekawej pogody zycze pogody ducha Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Prawoslawni w wojsku na Zachodzie 24.09.04, 17:01 witam - dziekuję za powrót do "starego wątku". Być może że uda nam się 'pogłebić " już raz ruszony temat. No bo włąsnie i to zagadnienie - śłuzby w okresie wojny w PSZ - Ukraińców, Białorusinów i Polaków wyznań wschodnich użwiadomi wielu internautom że relacje polsko-ukraińskie to nie tylko walkai z UPA i Wołyn ale także wspolny los i wspólna walka z Niemacami. Cieszę się też z powrotu do tematu Prawosławia - sam niedawno znalazłem intersujące opracowanie na ten temat na stronie www.lemko.org- pracę magisterską traktującą o historii powojennej prawosławia na Dolnym śląsku ale też "zahaczającą o okres przedwojenny i wojenny . Ale cóż - gdy dziś chciałem coś z niej pocytować - KLĘSKA !! - czytam komunikat "file not found". No trudno - postaram sie coś poszukać w zapisanych na dysku plikach. Pozdrawiam Ps A pogoda u nas nieciekawa - dobrze,że chociaż grzyby obrodziły !!! :))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Po 17 IX ciag dalszy i inne... 27.09.04, 17:16 Witam Niestety powrot do tematu PSZ i prawoslawnych tamze byl tylko chwilowy. Nie posiadam wiedzy ani zrodel aby kontynuowac:( Napisalem te pare slow przy okazji losow duchowienstwa na terenach zajestych przez ZSRR po 17 IX. Faktem jest ze historia Rusinow w czasie II WS to nie tylko UPA. Sa oczywiscie i inne nieciekawe watki jak na przyklad udzial ludnosci ruskiej na Polesiu w partyzantce sowieckiej. Ale sa i przyklady postaw innych. Malo osob wie (niestety) ze w waklach podczas Powstania Warszawskiego gineli rowniez prawoslawni. Nie tylko cywile. W szeregach walczacych byli rowniez zolnierze pochodzenia ruskiego, o czym swiadcza nazwiska i wyznanie. W ostatnim poscie napisales Piotrze o Cerkwi na Ziemiach Zachodnich. Ten watek mozna by troche pociagnac, jest on ciekawy. Przeciez wlasnie tam trafili wysiedleni po akcji Wisla. Zreszta Kosciol prawoslawny rozpoczal tworzenie swych struktur na tych terenach juz wczesniej bo w 1945 roku. Chociaz zwiekszenie liczebnosci prawoslawnych nastapilo po wysiedleniach na Ziemie Zachodnie trafilo rowniez troche osob z Bialostocczyzny, ci ludzie przeniesli sie tam zupelnie dobrowolnie. Wsrod tych ludzi znaczna czesc spolonizowala sie i zostala katolikami. Niestety traktowali swoje pochodzenie i wiare jako cos wstydliwego i przeszkadzajacego w zyciu. Nie bez winy byly tu wladze ktore oczywiscie staraly sie pokazywac ludzi Wschodniej Wiary jako "banderowcow" i niebezpiecznych bandytow. Do tego dochodzila polityka rozpraszania ludnosci wysiedlonej. Ciesze sie ze do naszych rozmow dochodza kolejne tematy - jak na przyklad Ziemie Zachodnie. Dzisiaj chcialbym wtracic jeszcze pare slow na temat sytuacji po 17 IX. Po ustaleniu granicy sowiecko-niemieckiej wiekszosc ziem zamieszkanych przez ludnosc prawoslawna zanlazlo sie na terytorium ZSRR. Ciekawe jest ze 95% parafii na terenie ZSRR miescilo sie na zajetych terenach IIRP. Dla sowietow byl to problem. Natychmiast zaczeli wprowadzac swoje porzadki, przesladowania duchownych, konfiskaty dobr, likwidacja nauki religii. Zamknieto oczywiscie seminarium w Krzemiencu i rozpoczeto ateistyczna propagande. Jednoczesnie Cerkiew rosyjska dazyla do rozszerzenia jurysdykcji na te tereny. Juz jesienia 1939 roku na Wolyn przybyl arcybiskup Sergiusz i rozpoczal podporzadkowanie tamtejszych parafii Patriarchatowi Moskiewskiemu. W lecie 1940 powstal egzarchat Zachodniej Bialorusi i Ukrainy, "szefowal" mu arcybiskup Mikolaj (Jaruszewicz) jako metropolita wolynski i lucki. Nie wszyscy hierarchowie chcieli sie temu podporzadkowac. Czesc ratowala sie ucieczka, a czesc, jak biskup Polikarp i arcybiskup Aleksander zostali przez sowietow aresztowani. Ta sytuacja utrzymywala sie az do 22 VI 1941. Po wkroczeniu wojsk niemieckich sytuacja ulegla zmianie i, jakkolwiek by to nie brzmialo, prawoslawni mieli zdecydowanie lepsze warunki niz pod sowieckim panowaniem. Na dzis juz nie bede nudzil:) Pozdrawiam serdecznie R. P.S. A za oknem piekna zlota jesien wiec trzeba sie przespacerowac Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Perepraszaju że krótko :))) 27.09.04, 17:32 Witam serdecznie Oto udało się mi dorwać do "bibliteczki" na lemko.org i w najbliższych postach postaram sie co mieco pocytywać. dzisiaj niestety krótko bo... szykuje się na spotkanie z moimi krewnymi przybyłymi z ... białoruskiego Mińska. To również potomkowie mojego pradziada - tak dumnie przeze mnie wspominanego w dawnych postach :)))i potomkowie podkarpackich Rusinów którzy przed wojną jeszcze wyemigrowali na polsko-białoruskiego tereny. Mam nadzieję,że spotkania tegotygodniowe zaobfitują ciekawymi wrażęniami - z którymi oczywiście podzielę się z Tobą i biernymi czytaczami postów :))) Póki co ,ze smutnej konieczności :( :))) kończę i pozdrawiam równie serdecznie jak zawsze :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Perepraszaju że krótko :))) 29.09.04, 18:13 Witam Piotrze Dzisiejszy post nie bedzie kontynuacja poprzednich kilku, pozwole sobie na maly odskok:) Troche naklonila mnie do tego Twoja informacja o gosciach z Bialorusi. Duzo na tym forum pisalismy o "ukrainofobii". Dla poprawienia humoru podsylam link do arcyciekawego tekstu zamieszczonego na sajcie NBiN, a bedacego przedrukiem z "Czasopisu". Cytowalem tu kilkakrotnie "Cz" i lubie go czytac, szkoda tylko ze autorzy z "Cz" zamykaja oczy na fakty. free.ngo.pl/nadbuhom/drapiezna-ukrainizacja.htm Ciekaw jestem Piotrze jakie nowe watki "przyniosa" Twoi goscie? Pozdrawiam serdecznie R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa I jeszcze krociutko:) 29.09.04, 18:16 Goraco polecam ostatnie zdanie, mozna tylko skomentowac - i smieszno i straszno... Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr W sieci wątków 29.09.04, 22:14 Oto Radku z dalekiego Mińska Białoruskiego przyjechała do rzeszowa pewna dystyngowana dama - kuzynka mojej mamy - w prostej linii potomkinii /wnuczka/ mego pradziada. Przywiozła plik starych zdjęć,które własnie poskanowałem i... metryki chrzcielne z beckidzkich cerkwi unickich z lat 1900-1940. jak się zapewne domyslasz - dotyczące róznych mych "pociotków". Teraz staram się uporządkować w głowie i na piśmie Z:) pozyskane informacje, uzupełniająć "drzewko geneaologoczne" o nowe "niteczki". A wątki - Boże mój - i watek jak to się stało że potomkowie szlacheckiego rodu Wachnianinów z Białorusi "wylądowali" w Galicji i dali od początku XIX wieku "świaszczennikowego" rodu unickich księzy w galicji, pierwszemu presowi "proświty" i twórcy pierwszej opery ukraińskiej, i jak to się stało że synowie mego pradziada ,przedrewolucyjni absolwencji Uniwersytetu Moskiewskiego zostali nauczycielami okolic białoruskiego Mira i Nieświerza itd,itd I wreszcie uporządkować informacje o koligacjach rodzinnych księżego /grekokatolickiego/ rodu Krynićkich i Wachnianinów - co stało się za sprawą mojej prababki. Przepraszam Radku za chaos myślowy - ale muszę to wszytko sobie w głowie uporządkować... A póki co proszę o wyrozumiałość - odezwę się za kilka dni Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: W sieci wątków 30.09.04, 09:11 Widzę Piotrze że udzielasz się także na Forum Słowiańskim - wątku o ukraińskich ziemiach etnicznych. Cóż, moim zdaniem nie jest to chyba rzeczowa dyskusja i chyba stracony czas na uświadamienie rozmówców. Poziom agresji jest tam już tak wielki że nawet nie zabieram głosu - niech lepiej ten wątek zaschnie i najwyżej otworzy się jakiś nowy. Może wtedy będzie możliwa jakaś dyskusja a nie obrzucanie się epitetami. No i jak Wolfie ci się podoba nowy temat na NBiN ? Zarzuciłem na początek parę artykułów dotyczących tematyki białorusko - ukraińskiej na POdlasiu, ale mam zamiar temat rozwijać i poświęcęmu oddzielną rubrykę. A materiałów przez lata nazbierało się wiele, oj wiele. Niektóre są tak bzdurne, przeszyte nienawiścią, strachem, kompleksami i propagandą, że aż się wierzyć nie chce, że napisali je np. wykładowcy akademiccy. Ale to chyba w rzeczywistości oddaje kondycję tej grupy etnicznej - trudno nazwać mniejszości narodowej. Wraz z nagraniem radiowym, w którym jeden z redaktorów za przyznanie, że język Podlasian jest gwarą ukraińską został "rozdeptany" podobne teksty tworzą zwięzła całość. Będę je od tej pory publikował - są lepszą propagandą prokraińską niż 20 letnia praca ZUP. I sekciarzy z tej organizacji do której także się zaliczam. A co najbardziej mnie zdziwiło - głównym sekciarzem ukraińskim na POdlasiu przez 20 lat był - Sawa, metropolita wcześniej białostocko-gdański, a teraz całej Polski. Xe xe Pozdrawiam ukrańskich i okołoukraińskich sekciarzy i życzę powodzenia w łapaniu niewinnych naiwnych duszyczek. Sekciarz Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr tylko krótko 30.09.04, 21:03 Mój "występ" na forum slowianskim to rzeczywiście niewypał - znacznie ciekawiej wygląda to na forum "Polska - Ukraina" . A tu oczywiście wkrotce wracam ... po pozbieraniu myśli i ....wątków Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: tylko krótko 30.09.04, 22:33 Witam Z niecierpliwoscia czekam na ciag dalszy dyskusji, jak tylko Piotrze znajdziesz chwilke czasu. Bardzo milo, ze znalazles Andrzeju chwilke aby zajrzec jak toczy sie dyskusja. Watki z sajtu NBiN sa bardzo ciekawe, sadze ze pomysl na stworzenie oddzielnego dzialu poswieconego tej tematyce to strzal w dziesiatke. Chociaz nie wiem czy powinienem czytac zarowno watki z sajtu, jak i NBiN;) Wszak sekty to powazne zagrozenie:) Szczegolnie takie sekty ktore (na pewno za pieniadze z Kanady) staraja sie zukrainizowac biedne duszyczki z Podlasia. Tak na powaznie to z niecierpliwoscia czekam na kolejne materialy na stronie, mam nadzieje ze beda rownie smakowite. Pozdrawiam i zycze milego weekendowego odpoczynku. R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa I slowko wyjasnienia 30.09.04, 23:05 Zyczenia weekendowe to nie pomylka, odezwe sie po niedzieli Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Nowe wątki 01.10.04, 16:44 Witam serdecznie. Z uwagą przeczytałem ow tekst /linkowany przez Ciebie Radku/ i ... nie zrozumiałem owych dylematow rozdzarcia pomiędzy białoruskoscią a ukraińskością. Zwłaszcza że gość z serca białorusi pomimo łemkowskich korzeni - mówił czystą,literacką rusczyzną :))) Ale skoro o wyborach i "sekciarstwie" mowa :) na miejscu będzie fragment wywiadu zPanem Porębskim - autorem najnowszej ksiązki o Mistrzu Nowosielskim i jego wyborach ; serwisy.gazeta.pl/ksiazki/1,20749,2297168.htm Rozmowa z prof. Mieczysławem Porębskim, autorem książki "Nowosielski", finalistą nagrody Nike 2004 W pańskich późnych tekstach o Nowosielskim są jednak nowe wątki. Po pierwsze eschatologia jego sztuki, po drugie podkreślenie jego ukraińskości, prawosławia. - Bo to jest przede wszystkim książka o Europie Nowosielskiego. To się może wydawać egzotyczne, ale jego ukraińskość wiąże się z innym widzeniem Europy. Jakim? - To Europa, której centra są nie tylko na Zachodzie. Europa, która zaczyna się od porwania Europy na Krecie. A Kreta XVI wieku to jest El Greco. Kreta i Peloponez trochę wcześniej to jest Teofan Grek. W tej Europie, która rozciąga się od północnego Nowogrodu do Toledo, trwa tradycja antyczna przetworzona przez Drugi Rzym, czyli Bizancjum. A bez promieniowania Bizancjum nie byłoby malarstwa włoskiego renesansu. W jego wyobraźni i emocjach Ukraina należy do Drugiego Rzymu. To są kresy Europy, to najdalej wysunięte na wschód jej obrzeże. Jego Ukraina, ta jego mityczna ojczyzna, rozciągała się od Wielkiego Nowogrodu na północy do Krymu na południu i sięgała aż po Dunaj. Zaczęła się w Grecji. A skończyła się pacyfikacją Nowogrodu przez Iwana Groźnego w 1570 r., słynną opryczniną. Kiedy Jurek opowiada o tym, jak spędzano tych biednych Nowogrodzian na zamarznięte jezioro, jak się załamywał pod nimi lód, z dziećmi, z kobietami, kiedy wszystko tonęło, przeżywa to jako własny dramat. Skąd w ogóle prawosławie u Nowosielskiego? - Jego ojciec był Łemkiem, unitą. Jurek zmienił wyznanie z grekokatolickiego na prawosławne. Ale to nie był bunt przeciw ojcu. On uważał, że unia brzeska to była zdrada, podporządkowanie się ortodoksji katolickiej. Bo unia była niewypałem. Unitom obiecano miejsca w sejmie, senacie, a potem wszystko im odebrano. Ta daleka, wschodnia Ukraina zbuntowała się przeciwko temu. On był solidarny z pokrzywdzonymi, z tym ludem. Była wojna. Co wtedy znaczyła taka decyzja? Stał się Ukraińcem? - W środowisku, w którym obracaliśmy się w czasie wojny, była bardzo silna tradycja przedwojennej Grupy Krakowskiej, lewicowego, awangardowo zorientowanego ugrupowania artystycznego. W Grupie Krakowskiej byli Ukraińcy, Polacy, Żydzi. To było środowisko, które było przeciwko wszelkiego rodzaju nacjonalizmom, przeciw antysemityzmowi, antyukrainizmowi. Panowała pełna tolerancja. Koniec cytatu. Ta wspomniana solidarność Nowosielskiego przypomina jako żywo postawę św. pamięci Jacka Kuronia który bodaj stwierdził,że jesli śą krzywdzeni Żydzi,Ukraińcy, Palestyńczycy ... to on będzie Żydem Ukraińcem Palestynczykiem. Mysle że w naszej dyskusji warto będzie wspomnieć i tą Piękną Postać - wielkiego zwolennika polsko- ukraiskiego pojednania !!! A co do nowych wątków - po weekendzie wrócę do dawnych tematów - akcji Wisła , jaworzna, Prawosławia w Polsce no i wreszcie do swej własnej genaologii - co zapowiadałem już radku bodaj w ubiegłym roku. A dziś - wybieram się na "Nikifora" - jak na podkarpackiego Rusina przystało :)) Również zyczę miłego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Nowe wątki 04.10.04, 23:10 Witam W linkowanym tekscie niestety nie chodzilo o rozdarcie, a raczej o bardzo nerwowe reakcje dzialaczy bialoruskich na jakakolwiek probe podwazenia bialoruskosci nadbuzanskiego Podlasia. Czasami wyglada to tak jakby bali sie zmniejszenia liczby Bialorusinow, nie wiem moze chodzi o sprawy prestizowe. Nie mozna reagowac w taki sposob, przeciez nie jest to zamach na mniejszosc bialoruska, a jedynie stwierdzenie ze bialoruskosc tych ziem jest dosyc swiezej daty. Jeszcze w spisach ludnosci przeprowadzanych "za cara" ludnosc na tych terenach okreslano jako Malorusinow. Zreszta i z informacji od starych ludzi wylania sie rozroznienie, byli "Ruscy", "Tutejsi" i Licwiny - jak okreslano ludnosc Bialoruska. Slowa ktore znam z domu rowniez w niczym nie przypominaja mowy bialoruskiej, zblizone sa za to do jezyka ukrainskiego. Pisalem juz tu ze wsrod przodkow mam tez Bialorusinow, ale oni przyjechali nad Bug z okolic Grodna. Wiesz Piotrze ciezko jest dojsc co kieruje dzialaczami, ktorzy odmawiaja ludziom ktorzy sa w mniejszosci prawa do swej prostej mowy, staraja sie wszelkimi silami z wszystkich prawoslawnych nad Bugiem zrobic Bialorusinow. Oczywiscie nie mozna robic nic na sile, jak widac na przykladzie linkowanego tekstu o Kostomlotach tozsamosc nie jest jednoznaczna. Mi tez jest bardzo blisko do "ruskosci" natomiast nie identyfikuje sie z bialoruskoscia. Prosze czytaczy o wybaczenie za osobiste wynurzenia. Pozdrawiam z nowym tygodniem R. P.S. Na polecana przez Ciebie ksiazke niebawem zapoluje:) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Nowe wątki - Nikifor 05.10.04, 16:42 Dziękuję za słowa wyjasnienia. Ze swej strony prosze o zapoznanie sie z ciekawym tekstem o Epifanie Drowniaku "nikiforze".Ani Nikifor, ani Krynicki polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1190632&MP=1 Losy Nikifora obfitowały w paradoksy. Choć dorobił się z malowania niezłego majątku, to do końca swych dni nie wyzbył się nawyku pospolitego żebrania. W teście inteligencji Stanforda-Bineta osiągnął zaledwie 45 punktów, a równocześnie miał wyśmienicie rozwiniętą pamięć wzrokową i wyraziste cechy charakteru. Nie było chyba w XX w. polskiego artysty, który miałby tak wiele indywidualnych wystaw w kraju i na świecie (ponad 300). A przecież dopiero kilka lat temu sąd ostatecznie zadecydował o jego prawdziwej tożsamości. Był honorowym członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków i bohaterem wielu filmów, mimo że nie ukończył żadnych szkół, a jego mowę rozumieli tylko najbliżsi. I nawet gdy umarł, wokół jego osoby i jego dorobku nie było ani zgody, ani spokoju. Znacznie dłużej przyszło czekać na to, by w rodzinnej Krynicy można było oglądać dorobek Nikifora. W latach 70. chyba największy kolekcjoner polskiej sztuki ludowej, Niemiec Ludwig Zimmerer zaproponował, że przekaże państwu polskiemu swoje wspaniałe, bezcenne zbiory w zamian za stworzenie w Krynicy muzeum, w którym obejmie on funkcję honorowego (bez pobierania wynagrodzenia) kustosza. Ofertę odrzucono. Muzeum Nikifora w tzw. Romanówce otworzono dopiero w 1995 r. w okrągłą, setną rocznicę urodzin malarza. Kilka lat wcześniej, rozżalony niekończącymi się korowodami wokół tej sprawy, pisarz, etnograf i historyk, autor dużych wystaw poświęconych Łemkom, Antoni Kroch grzmiał: „To jest zdumiewające i sądzę, że to jeszcze jedna stacja łemkowskiej Golgoty, bo gdyby on się nazywał Kowalski albo Nowak i pochodził np. z Kielc, to nie byłoby żadnych problemów”. Te etniczne aluzje są zresztą charakterystyczne, osoba Nikifora bowiem, i za jego życia i po śmierci, wciągnięta została w zawirowania historyczne i narodowościowe spory. Warto przypomnieć, że jeszcze w 1947 r. Nikifor został aresztowany pod dziś brzmiącym kuriozalnie, ale wówczas groźnym zarzutem szpiegostwa. Jego obrazki potraktowano zaś jako plany mające ułatwić inwazję. Niewiarygodne, ale prawdziwe. Znany malarz bez nazwiska O Nikifora i wokół jego osoby toczyła się batalia pomiędzy trzema aż społecznościami: polską, ukraińską i łemkowską. Historyk sztuki Andrzej Banach, który zrobił chyba najwięcej dla spopularyzowania jego sztuki w Polsce i w świecie, równocześnie stał na straży, by malarz zbytnio nie kojarzył się z mniejszością narodową czy etniczną. To ponoć on doprowadził do tego, że decyzją Sądu Powiatowego w Nowym Sączu we wrześniu 1962 r. wystawiono artyście metrykę wraz z następującym uzasadnieniem: „Znany malarz z Krynicy Nikifor nie posiada nazwiska, lecz z uwagi na stałe miejsce zamieszkania i na ścisłe powiązanie jego twórczości z Krynicą postanawia się nadać mu nazwisko Krynicki”. Tymczasem wiadomo, że już pod koniec lat 50. łemkowski etnograf Paweł Stefanowski odnalazł metrykę urodzenia Nikifora, która nie pozostawiała żadnej wątpliwości; ani on Nikifor (to był przydomek nadany mu przez Łemków), ani tym bardziej Krynicki, ale Epifaniusz Drowniak. Władzom jednak zależało, by fakt ów ukryć i żeby najświetniejszym rodzimym prymitywistą znanym w świecie był ktoś o polsko brzmiącym nazwisku. Łemkowie nigdy nie pogodzili się z tą decyzją. I dopiero w 2003 r., po sześciu latach procesu (!) prowadzonego z ich inicjatywy, sąd ostatecznie zmienił decyzję sprzed niemal 40 lat, oficjalnie wystawiając nową metrykę. Interesujące, że po drugiej stronie barykady, broniąc dotychczasowej tożsamości, stanęło Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu, z nadania państwa powiernik spuścizny malarza, a więc placówka wyznaczona do tego, by dociekać prawdy o nim i ją pielęgnować. Być może obawiano się utraty kolekcji na rzecz społeczności łemkowskiej, być może uznano, że prac Epifana ludzie nie będą chcieli oglądać tak chętnie jak Nikifora. Ale siła przyzwyczajeń i niechęć do przyjęcia nowej prawdy jest doprawdy wielka. Oto w tygodniku „Wprost” sprzed dwóch tygodni ukazała się recenzja filmu Krauzego pióra Łukasza Radwana, a w niej, obok wielu przekłamań, takie oto kuriozalne zdanie o Nikiforze: „Nie wiadomo, ani jak się naprawdę nazywał, ani też kim był”. Okazuje się, że zasłona dezinformacji socjalistycznych władz jeszcze po czterdziestu latach okazuje się skuteczna. Co ciekawe, nawet gdy była już powszechnie znana prawdziwa tożsamość twórcy, przy różnych okazjach pojawiały się różne wersje jego nazwiska. Łemkowie używali rzecz jasna formy oryginalnej, ale Polacy przerabiali ją niekiedy na polsko brzmiącą Drewniak, zaś Ukraińcy – na Derewniak. Trzeba bowiem dodać, że do batalii pod hasłem „czyj on jest?” włączyli się także przedstawiciele tej ostatniej narodowości. Jeden z nich, Piotr Skrijka, w apologetyce „swego” Nikifora zabrnął nawet daleko poza granicę śmieszności pisząc: „Nauczał nie jak zwykły nauczyciel. Nauczał jak władyka-władca. Jak król. Był elegancki. Dostojny. Rękę miał podniesioną do góry jak wódz, dowodzący armią, armią słów”. Koniec cytatu – myślę że przy tej wypowiedzi Ukraińca – Piotra Skrijko – można sobie przypomnieć o „ukraińskim sekciarstwie” ?? Ale też przypomina się mi moje zdziwienie, gdy porównując zapisy w metryce chrztu mojej Mamy wystawionej w 1934 roku w cerkwi zalesiańskiej i „świadectwie” tegoż chrztu wystawionym wiele lat później w rzeszowskim kościele katolickim, - spostrzegłem różnicę w ...zapisie imiona. W tym grekokatolickim wydaniu pisało – Lidia, w tym, katolickim – Maria Wyjaśniając tą różnicę – usłyszałem że przy zapisywaniu grekokatolików na „prawdziwych” katolików – księża często „zmieniali” pogańsko /według nich brzmiące imiona na „bardziej katolickie". Czy to też nie dowód na „sekciarstwo” w całkiem innym wydaniu ???? A wracając do "Nikifora" - - ten biedak nawet po śmierci mial pecha gdy o jego tożsamość toczyli spory Polacy, Ukraińcy i łemkowie ..... Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Optymistyczny link 06.10.04, 15:20 Witam Niestety na takie zachowania nie ma monopolu tylko jeden narod. Takie zachowania mozna znalezc nie tylko w naszej czesci Europy. W koncu nie tak dawno w rankingu na Niemca wszechczasow dosyc wysoko znalazl sie Mikolaj Kopernik:) Dla mnie Nikifor to Lemko i sadze ze chyba tak powinno zostac. Ostatnie posty nie byly zbyt optymistyczne wiec dzis zalinkuje tekst z PP o nowej cerkwi na Chelmszczyznie. W tekscie mozna znalezc budujace wiesci o zgodnym wspolzyciu, a nawet wspolpracy miedzy katolikami i prawoslawnymi. www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=717 Zycze milej lektury i pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Optymistyczny link - mój bardziej :)) 06.10.04, 17:10 Witam !! Wlaśnie miałem oddać sie lekturze "Podrózy z herodotem" Kapuścińskiego i świeżo nabytej "z głowy" Głowackiego / przyznasz lektury mało rusińskiej :)) gdy wpadła w moje ręce ksiązeczka "Od Magury po Oslawę Podróz sentymentalna po Łemkowszczyźnie" Jana Gajura. Ksiązeczka piękna, cudnie ilustrowana m.in szkicami cerkwi, opisująca i Daliową i Bałuciankę i Surowicę i Komanczę itd itd itd i tak 'łemkokowskofilska" że,że... aż nie gniewam sie na wyłapane błedy np informację o przechowywaniu carskich wrót z Bałucianki w składnicy ikon w Łancuie choć faktycznie są pieknie prezentowane w pawilonie ikon skansenu sanockiego... Cena ksiązeczki w detalu - 19 zl a w e-księgarni 18 zl !!! :)))) Daje namiar - www.areteII.com.pl Nie żegnam się - bowiem jeszcze się chyba dziś odezwę !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Ksiądz Paprocki o Unitach 06.10.04, 17:29 Oto Znalazłem na „ Mateuszu” opublikwany przez Wielebnego Diakona Piotra tekst Unici: przeszkoda, a może szansa? Z ks. Henrykiem Paprockim, duchownym prawosławnym, rozmawia Tadeusz Wyszomirski Pozwolę sobie zacytować fragment : WPROWADZENIE Redakcja strony WWW Parafii Greckokatolickiej p.w. Narodzenia NMP w Lublinie proponuje lekturę wywiadu z ks. drem Henrykiem Paprockim, duchownym Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Wywiad ów, przeprowadzony przez Tadeusza Wyszomirskiego, zamieszczony został pierwotnie w miesięczniku „Więź” ze stycznia 1986 roku. Niniejsza publikacja internetowa, przygotowana za zgodą Redakcji „Więzi” – za którą to zgodę serdecznie dziękujemy – ma za zadanie przypomnieć i spopularyzować ów interesujący tekst. Nie ze wszystkimi twierdzeniami i sądami ks. Paprockiego można się zgodzić, zresztą niektóre z nich uległy dezaktualizacji w późniejszym okresie. Tym niemniej publikowany poniżej wywiad jest interesującym przykładem rzeczowego podejścia do zjawiska, jakim są wschodnie Kościoły katolickie – podejścia nie tak znów często spotykanego w publicznych enuncjacjach przedstawicieli Kościoła prawosławnego; jako taki niewątpliwie zasługuje na przypomnienie. NOTA EDYTORSKA: Wywiad z ks. H. Paprockim przepisany został z „Więzi” z zachowaniem integralności tekstu. Poprawiono tylko błędy oczywiste, jak „juryscykcja” czy „nabożestwach” (s. 72). Błędy w nazwach geograficznych czy imionach własnych zachowano, dodając przy końcu erratę. diakon Piotr Siwicki Więź nr 327 (1/1986), s. 69-75. T.W.: W swoich założeniach Unia miała zbliżyć Kościół wschodni i zachodni. Tymczasem stało się przeciwnie. Zawarta na Soborze Ferraro-Florenckim unia greków z łacinnikami, reaktywowana później w Brześciu Litewskim dla terenów metropolii kijowskiej, nie tylko nie była zaczynem jedności, ale w sposób ostateczny zantagonizowała Kościoły. Dla prawosławia stała się kamieniem obrazy. Niestety nawiązanie łączności z Rzymem oznaczało zawsze na Wschodzie rozbicie lokalnej wspólnoty. Nie ulega jednak wątpliwości, że Kościoły unickie są rzeczywistością kościelną, z którą należy się liczyć. Jak Ksiądz sądzi – czy unici stanowią poważny problem ekumeniczny na drodze pojednania Kościołów? H.P.: Nie widzę takiego problemu w sensie uniemożliwienia dialogu prawosławno- katolickiego. Dostrzegam natomiast inny jego wymiar, mianowicie potrzebę rozpoczęcia paralelnego dialogu prawosławia z Kościołami wschodnimi będącymi w jurysdykcji Rzymu. Pewne próby w tym zakresie zostały podjęte w ramach patriarchatu antiocheńskiego z melchitami. W Polsce, gdzie obrządek greckokatolicki nie posiada pełnej struktury formalnej, zupełnie nie dostrzega się takiej potrzeby. Ale jej niezauważenie z obu stron wcale nie oznacza nieistnienia kwestii. Dodać warto, iż duszpasterstwo unickie wykazuje dużą prężność. T.W.: Jak widzę, nie jest Ksiądz zwolennikiem likwidacji Kościołów unickich i powrotu ich do prawosławia, co niektórzy prawosławni uważają za wstępny warunek pomyślnego rozwoju dialogu prawosławia z katolicyzmem. H.P.: W ogóle nie jestem zwolennikiem żadnych likwidacji. Skutki mogą być akurat odwrotne od oczekiwanych. Gdyby nie gorliwość carskiej administracji kasującej Unię w roku 1875, mielibyśmy dzisiaj na Podlasiu i Chełmszczyźnie nadal cerkwie obrządku wschodniego. Kasata unii w eparchii (diecezji) chełmskiej powiększyła tylko w konsekwencji liczbę katolików obrządku rzymskiego. Z punktu widzenia Kościoła wschodniego jest to na pewno duża strata. Ktoś powiedział słusznie, że Podlasie bez cerkiewek wygląda nienaturalnie. Eparchia chełmska należała do jednej z najstarszych w Polsce. Gdyby unitów pozostawiono w spokoju, kto wie, czy z czasem wśród nich nie zrodziłby się naturalny ruch powrotu do prawosławia. Unię likwidowano przeważnie dość brutalnymi aktami państwowymi. T.W.: Powróćmy do genezy Unii Brzeskiej. Kto właściwie był jej inicjatorem? Mówi się o chęci powetowania sobie na Wschodzie strat ilościowych, jakie przyniosła Kościołowi katolickiemu Reformacja. H.P.: Pomysł doprowadzenia do unii z Rzymem wysunięty został przez episkopat ruski metropolii kijowskiej. Biskupi kierowali się tutaj swoistym pragmatyzmem, który często okazuje się bardzo niepraktyczny na dłuższą metę. Dążyli mianowicie do wzmocnienia swojej pozycji w monarchii: Unia miała być ceną za miejsca w senacie. Zostali jednak srodze oszukani i nigdy tych miejsc im nie przyznano. Teoretycznie przyznano je metropolicie i innym władykom prawosławnym w wyniku umowy hadziackiej. Ale było to po wojnach kozackich. T.W.: Czyli jednak biskupi ruscy nie chcieli drogą unii przeciwstawić się procesowi polonizacji i katolicyzacji wyznawców ukraińskiego prawosławia? H.P.: Jeżeli nawet brali to pod uwagę, nie był to cel uzasadniający Unię. Zresztą i po jej zawarciu szlachta kresowa, wzorem magnatów, przechodziła na obrządek łaciński. W ten sposób Cerkiew ruska pozbawiana była systematycznie swojej elity. Trzeba dodać, że biskupi mieli na uwadze możliwość zbudowania szkolnictwa, które przed Unią, poza szkołą w Ostrogu, założoną przez kniazia Wasyla Ostrogskiego, zupełnie nie istniało. I na tym odcinku zamiary architektów Unii Brzeskiej ziściły się i wydały owoce. T.W.: W pewnym sensie dalszą konsekwencją Unii była Akademia Mohylańska w Kijowie i cały twórczy ferment intelektualny, jaki wniósł okres antyłacińskich polemik. H.P.: Piotr Mohyła był synem hospodara Mołdawii. Po krótkiej, acz burzliwej karierze wojskowej, został ranny pod Cecorą, po czym poświęcił się studiom. Najpierw na Akademii Zamojskiej, potem w Paryżu na Sorbonie, wysłany tam przez swego promotora. Zostawszy metropolitą kijowskim, założył akademię teologiczną. Był człowiekiem o umysłowości łacińskiej: inicjował teologię prawosławną, wprawdzie polemiczną wobec Zachodu, jednakże scholastyczną. Akademia Mohylańska miała później wielki wpływ na całą Rosję. Za pośrednictwem Mohyły elementy zachodnie przedostawały się nawet do prawosławnego rytuału (np. formuła rozgrzeszenia przy spowiedzi). /..../ Namawiam Radku na lekturę całego wywiadu – który stracił trochę na aktualności – chociażby poprzez całkowitą reaktywację Kościoła Grekokatolickiego w Polsce . Ale osoba księdza profesora Paprockiego – znanego mi chociażby ze znakomitych telewizyjnych wypowiedzi na temat historii malarstwa ikonowego – zasługuje na popularyzację . Mam nadzieje że bez problemu wejdziesz do e-Czytelni lubelskich grekokatolików Pozdrawiam jak zawsze serdecznie !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Ksiądz Paprocki o Unitach 06.10.04, 21:12 Dziekuje Piotrze za namiar na rozmowe z ks. Paprockim. Niebawem zabiore sie za lekture:) Ksiadz Paprocki jest dla mnie wielkim autorytetem, zawsze z przyjemnoscia zaglebiam sie w lekture Jego wypowiedzi. Ze znalezieniem sajtu parafii w Lublinie nie bede mial problemu, na szczescie zapisalem sobie kiedys adres. Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Po lekturze 07.10.04, 15:53 Witam Z wielka uwaga przeczytalem caly tekst rozmowy. Szczegolnie ciekawe byly fragmenty o obrzadku wscodnim w innych krajach. Temat Unii na terenie Rzeczpospolitej to sprawa w miare znana i omawiama tutaj, a sprawy innych krajow to dla mnie terra incognita. Zawsze patrzylem na Cerkiew prawoslawna i Koscioly wschodnie przez pryzmat "naszych" Rusinow. Z liturgii odprawiamych w rycie bizantyjskim przez "lacinnikow" nie zdawalem sobie nawet sprawy:( Kiedys wspolnie zastanawialismy sie dokad prowadza nasze rozmowy. Mozna jeszcze dodac ze prowadza do poznania innej optyki. Przeciez wspominani w rozmowie Grecy w Italii maja zupelnie inne doswiadczenia niz prawoslawni czy grekokatolicy w Polsce. Chyba musze sie zainteresowac sprawami wykraczajacymi poza moje podworko;) Wracajac do poprzednich tematow mam goraca prosbe o opisanie wrazen z "Nikifora" poniewaz wybieram sie rowniez na ten film. Pozdrawiam R. P.S. zaraz wybieram sie odwiedzic polecana przez Ciebie e-ksiegarnie Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr I ja Po lekturze 07.10.04, 16:54 Bardzo ciekawy artykuł !!! Zarówno w swej częsci historycznej jak i wspólczesnej. Warca więc historia Chełmszczyzny lat trzydziestych Ot chociażby w tym cytacie : Celem tzw. Akcji Koordynacyjnej, do której przeprowadzenia powołano Towarzystwo Rozwoju Ziem Wschodnich, było przede wszystkim zamrożenie prawosławia w jego statystycznym przekroju, a w dalszym etapie ścieśnianie jego stanu posiadania przez właściwe stosowanie ustanawianej reglamentacji prawnej bytu i działalności Kościoła prawosławnego. Sposób ostateczny... Celem działań, które podjęły władze polityczne i wojskowe, było m.in. uniemożliwienie rozrostu organizacyjnego Kościoła prawosławnego tak pod względem placówek, jak i duchowieństwa i selekcja personalna. Dążono przy tym do powstrzymywania rozwoju ruchu unijnego, gdyż neouniccy duchowni pozyskiwali sobie wyznawców poprzez rozniecanie nacjonalizmu ukraińskiego oraz preferowanie obyczajów narodowych kosztem tradycji prawosławnej i wierności obyczajowości cerkiewnej. Natomiast wynikające ze snobizmu publiczne popisywanie się Polaków znajomością mowy rusińskiej lub ukraińskiej należy piętnować jako obrazę godności narodowej. Szczególnie gorliwym propagatorem idei likwidacji prawosławia na terenie historycznej Chełmszczyzny był gen. M.M. Smorawiński, dowódca okręgu korpusu nr II w Lublinie (DOK II). Był on nie tylko kierownikiem Akcji Koordynacyjnej na terenie Lubelszczyzny i Wołynia, ale także prezesem i pomysłodawcą Towarzystwa Rozwoju Ziem Wschodnich. Wcielał się on czasami w rolę papieża, wydając dyrektywy rzymskokatolickim biskupom lubelskiemu i łuckiemu co do treści nauczania podległych im księży, sugerując zmiany kadrowe w przypadku zaniedbywania się duchownych katolickich w akcji przeciwko prawosławiu. Jednocześnie wykazywał rażącą niekompetencję w sprawach czysto wojskowych, opieszałość w działaniach przygotowawczych do zbliżającej się wojny i ignorancję w strategii pola walki i taktyce. > Burzenie lub palenie cerkwi było przewidziane w planach strategicznych rewindykacji mienia i dusz prawosławnych i to od kierowników Akcji Koordynacyjnej na danym terenie zależało, czy na to przyzwolą w swoich dyrektywach szczegółowych. Pułkownik S. Turkowski ( pełniący funkcję kierownika Akcji Koordynacyjnej w pow. zamojskim) w oznaczonym klauzulą tajności piśmie "do wyłącznego użytku tylko powiatowych kierowników akcji, którzy osobiście ustnie podadzą w odpowiedniej formie prezesom TRZW" napisał m.in.: Zaznaczam, że należy się wstrzymać jeszcze ze stosowaniem radykalnych sposobów, jak palenie cerkwi itp. Będzie to mogło być stosowane już tylko jako sposób ostateczny, przy czym zaznaczam jak wyżej, że wojskowi nie mogą być w żaden sposób wciągnięci do tej akcji.(...) Z terenu, na którym dana akcja ma być przeprowadzona, nikt nie może być o tym powiadomionym. W sprawie akcji przeciwko cerkwiom oczekuję meldunków jak wyżej. Dzisiaj wiadomo, że po "ostateczne sposoby" sięgnięto na terenie województwa lubelskiego w 126 przypadkach.**** Czytając te fragmenty – nie mogę „wyjść z podziwu” jak słaba Polska lat trzydziestych mogła się zdobyć na taką niegodziwość i bezsensowny wysiłek!!!! A wspolczesność – to pięknie ,że katolicka rzymskokatoliccy mieszkańcy Brzeźna wraz z proboszczem Wiesławem Pecyną i prawosławna społeczność Podlasia potrafuii się porozumiewać : *** Dzisiaj społeczność prawosławnych Brzeźna to kilkanaście osób, wtopionych w rzymskokatolicką większość. Szacunek wzajemny dla nieco odmiennych tradycji i obrzędowości sakralnej widoczny był nie tylko podczas niedzielnego nabożeństwa i świętej Liturgii. Proboszcz parafii Najświętszej Marii Panny Matki Kościoła odwołał z racji święta u prawosławnych niedzielną sumę. Solidarne współdziałanie i wzajemne zrozumienie pomogły właściwie zadbać o miejsce wiecznego spoczynku obydwu wyznań i w dość krótkim czasie wybudować cerkiew***. Koniec cytatu. Radku - dziękuję Ci za ów link i zaraz odwzajemniam się podobnym w wymowie tekstem o Łopieńce - odbudowanej z ruin cerkwi w sercu Bieszczad A na Nikiforze jednak nie byłem - z prozaicznego powodu seanse w naszym multikinie są o 17 i 21.15 . A poczekam na prezentację w innym kinie i bardziej dogodne godziny projekcji :)))) A zaraz następny post Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Łopieńka 07.10.04, 17:05 Zapraszam na lekturę ciekawego tekstu : lopienka2004.epodkarpacie.com/index.php?page=gallery&gallery_id=3 Odpust w Łopience 2004 W malowniczej scenerii złotej bieszczadzkiej jesieni - w niedzielę 3 X 2004 r. o godz. 11 - w odbudowanej z ruiny cerkwi unickiej w Łopience u stóp Łopiennika (1069 m) w Bieszczadach zebrali się przedstawiciele lokalnej społeczności bieszczadzkiej i liczni pielgrzymi z różnych miejsc Podkarpacia i Polski. Gospodarz tego niezwykłego miejsca - ks. Piotr Bartnik (kapłan sercem związany z górami i zarazem przewodnik beskidzki) przywitał serdecznie wszystkich pątników zapraszając do modlitwy i osobistego spotkania z Jezusem Chrystusem oraz Jego Matką Maryją w Eucharystii. W słowie wstępnym uświadomił wagę odpustu dla rozwoju duchowego człowieka zapraszając do skorzystania z sakramentu pojednania. Uroczystą Mszę Świętą celebrowało 3 kapłanów: Ojciec Stanisław Glista OFM - gwardian OO Franciszkanów z Sanoka, ks. Eugeniusz Suszek - misjonarz ze Stanów Zjednoczonych i ks. Mirosław Michaliszyn - kapelan obrządku ukraińsko- bizantyjskiego z Krakowa. Wraz z pielgrzymami modlili się za ludzi związanych z Bieszczadami: za dawnych mieszkańców tego miejsca oraz nieistniejących bieszczadzkich wiosek, za harcerzy i młodzież, za przewodników turystycznych i ratowników GOPR, za inicjatorów odbudowy tej świątyni i sponsorów, za przybyłych pielgrzymów i przedstawicieli samorządów bieszczadzkich. Pełny opis uroczystości znajdziecie TUTAJ Od siebie muszę dodać że w tym tekście razi mnie brak opisu uczestnictwa grekokatolików w tych uroczystościach - oczywiście opróćz wspomnianego księdza Michaliszyna - parocha rzeszowskiego :)) Przecież niedaleko od Łopieńki są zwarte osady Grekokatolików baligrodzkich,z Komańczy czy Szczawnego /chociaż tam zdaje się przeważają prawosławni / Podobnie zresztą jak brak wyrażnego wspomnienia Lemków i Bojkow którzy niegdyś się w tej cerkwi modlili. Cóż jak widać pewne prawdy z trudem "przebijają sie do świadomości" nawet w tak "rozmodlonym" tekscie jak tu cytowany :( Niemniej pozdrawiam słonecznie z wypogodzonego Rzeszowa ! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Łopieńka 07.10.04, 18:21 Napisales Piotrze > Podobnie zresztą jak brak wyrażnego wspomnienia Lemków i Bojkow którzy niegdyś > się w tej cerkwi modlili. > Cóż jak widać pewne prawdy z trudem "przebijają sie do świadomości" nawet w > tak "rozmodlonym" tekscie jak tu cytowany :( Chociaz na szczescie przytoczono zrodla mowiace o odpustach "Dzięki relacjom Zygmunta Kaczkowskiego opisanym w "Mężu Szalonym" wiemy, iż w 1764 r. odbywały się w tym miejscu - według kalendarza juliańskiego - 3 odpusty rocznie: pierwszy 13 lipca - w święto apostołów Piotra i Pawła, drugi 29 VIII - w święto Zaśnięcia Matki Bożej (Wniebowzięcia Matki Bożej) i trzeci 28 IX - w święto Podwyższenia Krzyża Świętego." Z cytatu jasno wynika ze mieszkali tam i modlili sie ludzie Ruskiej Wiary. Swoja droga troche zdziwil mnie fragment "29 VIII - w święto Zaśnięcia Matki Bożej (Wniebowzięcia Matki Bożej)" widac ze autor stawia znak rownosci miedzy swietem Zasniecia Matki Bozej a katolickim Wniebowzieciem. Strasznie ciekaw jestem jak te sprawe widza grekokatolicy. Tekst na pewno cieszy pomimo pewnych (wspomnianych przez Ciebie) brakow, ale prawdziwie raduje serce galeria wspanialych fotografii. Jeszcze raz pozdrawiam z deszczowej Warszawy R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Optymistycznie o Sanoku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.04, 20:03 Podoba mi sie Twój optymizm Radku - w związku z tym - aby podtrzymać nastrój /zwłaszcza że w Rzeszowie był kolejny piękny dzień i takiż jest wieczór/ podaję ładny opis letnich uroczystości w Sanoku :Ekumenizm przed ikoną SANOK. Już po raz trzynasty zorganizowano spotkanie ekumeniczne. Wzięli w nim udział duchowni i wierni z kilku kościołów: prawosławnego, greckokatolickiego, polskokatolickiego i katolickiego. Na początku w języku starocerkiewno-słowiańskim kapłani obrządków wschodnich odśpiewali "moleben". Podczas tej modlitwy, wierni oddali cześć słynącej z cudów ikonie Bogurodzicy znajdującej się w sanockiej katedrze. Modlono się w intencji mieszkańców Sanoka, ojczyzny oraz o dobro i jedność wśród chrześcijan. - Spotkanie to było wyjątkowe w historii ziemi sanockiej. Ziemi, naznaczonej w przeszłości różnymi konfliktami. Pierwszy raz od wielu lat kapłan greckokatolicki modlił się w świątyni prawosławnej – mówił Ireneusz Kondrów, ksiądz greckokatolicki. Jego zdaniem spotkanie była zapowiedzią kolejnych kontaktów między kościołami. Spotkania ekumeniczne w Sanoku odbywają się od 1998 r. Ich celem jest wspólna modlitwa, rozważanie Pisma Świętego, a także prezentacja bogatej tradycji wielokulturowego społeczeństwa ziemi sanockiej. - Przykładem tegorocznych działań ekumenicznych jest bożonarodzeniowe dzielenie się opłatkiem i prosforą, droga krzyżowa ulicami Sanoka, spotkanie duchowieństwa i władz samorządowych z arcybiskupem Janem Martyniakiem, uroczystości odpustowe w Uluczu, spotkania w kościele franciszkańskim, w cerkwiach greckokatolickiej i prawosławnej oraz prezentacje artystyczne – mówi ojciec Stanisław Glista, gwardian sanockiego klasztoru franciszkanów. Organizatorami i gospodarzami spotkania był Kościół prawosławny oraz Związek Ukraińców w Polsce. gbSuper Nowości z dnia: 17_08_2004 Musisz przyznać - notka prasowa daje nadzieję :))) Zwłaszcza że z tej samych supernowości cytowałem kiedyś opis wielkanocnego konfliktu w podbaligrodzkiej Machawie. Pozdrawiam zycząc pogody w ten weekend ;)))))) Ps A wizerunek owej Ikony mam na swych zdjęciach zrobionych przed kilku laty w trakcie dość przypadkowego spotkania z Panem Marczakiem - niegdyś tu wielokrotnie cytowanym :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Optymistycznie o Sanoku 09.10.04, 00:27 Witam Ostatnio bylo troche informacji od ktorych w czlowieka wstepuje optymizm:) Moze faktycznie sa to oznaki tego ze idzie na lepsze. Bardzo lezy mi na sercu zrozumienie i dobre stosunki pomiedzy Kosciolami. Dziekuje za kolejny optymistyczny post, niestety mialem czas tylko go szybciutko przeczytac, szersza wypowiedz postaram sie umiescic po weekendzie. Po prostu dopiero teraz dotarlem do domu po pracy. Tak to juz jest z nienormowanym czasem pracy, ale dobrych tego stron tez jest duzo - czasem mam zupelnie wolne, casem jestem w domu niedlugo po poludniu:)) Zycze milego weekendu i pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZbigniewSiatkowski Re: łemkowski dramat IP: *.artcom.pl / 194.6.246.* 20.01.05, 00:47 Jestem Polakiem, od wielu lat wytrwałym czytelnikiem łemkowskiej literatury pięknej, czasami jej komentatorem. Z mocnego postanowienia nie wdawałem się kiedykolwiek publicznie w żadne spory i swary wewnątrzłemkowskie; dostrzegałem tylko to, co dobre a pociągające w łemkowskiej kulturze, zwłaszcza zaś to, co mogłoby się okazać wartością łączącą Łemków i Polaków. Lecz wyznam, iż ogromnie bym się ucieszył, gdybym nie znalazł już nigdy na łamach łemkowskich czasopism i książek konceptu kalamburowego "Łemkiwszczyna - Łemkiw szczyna" (a przydarzał się on, owszem, i pod piórem najświetniejszych pisarzy). Kiedy Słowacki gorzkim słowem oskarżał swoich przeciwników w polskości, czynił to inaczej: subtelniej. Kiedy Achmatowa gorzko żaliła się na okrucieństwo swoich niegodnych rodaków, również umiała wznieść się ponad połajankę. Aleksander Duchnowycz opowiedział - także na użytek swych późnych wnuków: "Ruskie słowo było pierwszym, Które wyszło z moich ust, Na "azbuce" trud młodzieńczy Znaczył szlak dla przyszłych muz" (cytuję według przekładu Piotra Trochanowskiego, późniejszego laureata zaszczytnej Duchnowyczowskiej nagrody). Mam najgłębsze przekonanie, iż rusińskiej muzie przystoi wybredność. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZbigniewSiatkowski Re: łemkowski dramat IP: *.artcom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 23:38 Sądzę, iż można kochać jak najserdeczniej łemkowską kulturę, na przykład poezję bratnich nam Łemków, a jednak nie zachwycać się konceptami kalamburowymi pokroju "Łemkiwszczyna - Łemkiw szczyna", jeżeli nawet pojawiają one się pod piórem najświetniejszych pisarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr A Klingera "Bracia, wybaczcie!" chcecie? IP: 212.182.32.* 11.10.04, 15:55 CIX! Cieszę się, że wykonana moim staraniem publikacja wywiadu z ks. Paprockim została zauważona. Może ktoś chciałby przeczytać tekst świeckiego teologa prawosławnego "Bracia wybaczcie!" ze stycznia 1990 r., będący reakcją na relegalizację Kościoła gr.kat. w ZSRR? Moim zdaniem warto. Kto chce otrzymać plik Word'owski z tym artykułem - pierwodruk: "Gazeta Wyborcza" nr 13 z 16 stycznia 1990 - niech się do mnie zwróci pocztą elektroniczną. Adres na stronie WWW Parafii Greckokatolickiej w Lublinie. Pozdrawiam serdecznie drogich Dyskutantów! wykańczający doktorat [z wzajemnością ;-)] diakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Drowniak,Warhol i .... 11.10.04, 16:47 Witam Księdza Diakona - i winszuje wytęzonej pracy i na sajcie parafii lubelskiej - zaglądam tam czasami no i doktoratu /czyżby już widać było finał :) Oferta z pewnością jak nie mnie to Radka z pewnością zainteresuje... A tymaczasem : A więc byłem na „Nikiforze”....!!!!!!!! Film... piękny!!!!!. Bo i pięknie zagrane postacie – począwszy od tytułowego bohatera /zagranego wielce realistycznie i ascetycznie przez Panią Feldman/ a i urzekające zdjęcia krajobrazowe. Najbardziej podobało się kilkakrotnie powtarzające się ujęcie „z lotu ptaka” na centrum Krynicy w zimowej szacie oraz filmowy Nikifor na tle barwnej ściany Ikonostasu – białych ram i złoconych zdobień. Rusińskość Nikifora została w tym filmie tylko z lekka zaznaczona i .. wystarczająco. No i wreszcie zobaczyłem polski film z „nieopatrzonymi” ,wspaniale grającymi aktorami i ciekawym galicyjskim "akcentem" – opiekunem Łemka Nikifora jest Polak /doskonale zagrana rola pana Gancarczyka/ a pomaga mu lekarz- Żyd /epizodyczna postać dr Rozena/> No a ta scena gdy notabl prosi o zrobieniu mu portretu a Nikifor odpowiada całkiem czytelnie "Szkoda czasu,szkoda czasu" :)))))))) Oglądałem wprawdzie wcześniej /posiadany w domowej filmotece/ dobrze zrobiony dokumentalny film biograficzny ale muszę przyznać Radku że ten fabularny obraz zrobił na mnie ogromne wrażenie / znacznie większe od „Pręg” mocno wydumanego i "przecenionego" moim zdaniem obrazu – ale to temat na całkiem inną dyskusję /. A teraz trochę o innym Rusinie – Łemku o jakże inaczej wyglądającym losie i jego bycie... pośmiertnym : polityka.onet.pl/162,1100192,1,0,2375-2002-45,artykul.html Jestem znikąd, mawiał Andy Warhol odpowiadając na pytanie o pochodzenie. Uparcie powtarzana kwestia stała się jednym z filarów legendy króla pop-artu. Tymczasem Andy Warhol to Rusin Andrijko Varchola, pochodzący ze wsi Mikova w dzisiejszej Słowacji Na początku lat 80. w emigracyjnym piśmie „Carpatho-Rusyn American” ukazał się artykuł demaskujący artystę: Warhol to Andrijko Varchola ze wsi Mikova w ówczesnej północno-wschodniej Czechosłowacji. Dla Rusinów, którym komuniści odmówili prawa do własnej tożsamości zmuszając ich do identyfikacji z narodem ukraińskim, Warhol był objawieniem (choć naprawdę urodził się w Pitsburgu i na Słowacji nigdy nie był). Człowiek znikąd dla narodu, którego jakoby nie było, okazał się idealnym symbolem cementującym pokawałkowaną przez historię tożsamość, medium zdolnym nadać sprawie rusińskiej światowy rozgłos. Rusini, rolniczo-pasterski lud zamieszkujący łuk Karpat od Polski (od Szczawnicy na wschód) po Rumunię, po II wojnie wystawiony został na ciężkie próby. Polscy Łemkowie w ramach złej sławy Akcji Wisła zostali w 1947 r. przymusowo przesiedleni. Rusinów po drugiej stronie gór w miejsce deportacji czekała przyspieszona, socjalistyczna industrializacja – małe miasteczka Medzilaborce, Svidnik, Preszów zamieniły się w molochy przemysłu ciężkiego. Czechosłowacka aksamitna rewolucja przyniosła wolność – oficjalne uznanie dla rusińskiej tożsamości. Powstały niezależne stowarzyszenia, rozpoczęły prace nad kodyfikacją rusińskiego języka. Opublikowane w 2000 r. wyniki badań przeprowadzonych przez Centre for European Security Studies, w których na zlecenie NATO analizowano m.in. problem mniejszości narodowych w kontekście bezpieczeństwa regionalnego, informują, że na Słowacji mieszka obecnie 17 tys. Rusinów; nieoficjalnie mówi się, że może być ich nawet 125 tys. Mniejszość ta jeszcze w 1948 r. dysponowała 318 szkołami podstawowymi z rusińskim jako językiem wykładowym. W 1997 r. rusińskiego nauczano tylko w kilku szkołach. Rusiński kult Warhola podzielił się na dwie odnogi. W Mikovej, rodzinnej wsi malarza, czci się Andrijka-Rusina, chłopaka, który osiągnął sukces w świecie. Już od 11 lat rokrocznie odbywa się tu festiwal kultury rusińskiej jemu poświęcony. Jak przystało na chrześcijański kraj, uroczystości otwiera msza w cerkwi, potem zaczyna się festyn, jest piwo i kiełbaski, śpiewy i tańce ludowe. Michal Bycko dystansuje się od tej ludycznej formy okazywania czci Warholowi. Dla niego ważna wielkość dzieła mistrza, w którym tak wyraźnie widać wschodniosłowiański kod. Kuratora muzeum mierzi, że skarb, jaki posiadają Rusini, a dzięki nim cała Słowacja, nie jest w ogóle wykorzystywany w promocji kraju. Marzy mu się, żeby brud pociągu Sanok–Medzilaborce pokryły barwne graffiti w stylu pop-art. Chciałby zorganizować wędrowny happening, w którym powtórzono by drogę, jaką matka Warhola przeszła pieszo z Mikovej przez Polskę do Gdańska. Medzilaborce mogłyby stać się środkowoeuropejskim centrum sztuki współczesnej, stąd wszędzie blisko – do Lwowa, Krakowa, Budapesztu, Wiednia. A w ogóle to Medzilaborce powinny zmienić nazwę na Warholovce. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Drowniak,Warhol i linki 11.10.04, 16:56 Jeszcze zapraszam do bogatej biblioteczki związanej z moim tematem i wątkami przyszłymi : www.lemko.org/lemko/nikifor/ www.lemko.org/polish/ www.lemko.org/polish/gerent.html No i jeszcze pozdrawiam serdecznie - widzę Radku że się zawodowo odnalazłeś :))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Bogate linki:) 11.10.04, 22:03 Witam Dziekuje Piotrze za ciekawy post, jakze rozne drogi artystow... Bogactwo linkow z drugiego postu troche mnie zaskoczylo. Nie wiedzialem od czego zaczac wiec chyba bede czytal wszystko po kolei:) W zwiazku z tym prosze o wybaczenie jesli na dzien lub dwa zamilkne zupelnie. Za to po lekturze na pewno bedzie okazja wymienic poglady. Szczegolna radosc wzbudzila praca na temat losow Cerkwi prawoslawnej po II WS, ten tekst bede czytac jako pierwszy. W sprawach zawodowych, na dzien dzisiejszy, jest wszystko w porzadku i mam nadzieje, ze przez jakis czas tak pozostanie (dziekuje za zyczliwe zainteresowanie). Na dzis bede juz konczyc i siadam do pisania listu do Diakona Piotra. Na pewno ten tekst tez wniesie cos nowego do dyskusji. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
diakonpiotr Jeszcze o tekście Klingera 13.10.04, 18:57 wolf_wwa napisał: > Na dzis bede juz konczyc i siadam do pisania listu do Diakona Piotra. Na pewno > ten tekst tez wniesie cos nowego do dyskusji. Czy wniesie, nie wiem, ale przeczytać warto. Nie we wszystkim historyk może Klingerowi przyznać rację, ale tekst ten daje pojęcie, czym jest prawdziwy, nie odbębniany rytualnie, ekumenizm. Tak czy inaczej, żadnego listu od nikogo dotąd w tej sprawie nie otrzymałem. Pozdrawiam serdecznie z mej poczciwej katedry, diakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Caly czas czytam linki:) 14.10.04, 13:04 Witam serdecznie Maila wyslalem dopiero wczoraj, na adres z sajtu parafii, czemu nie doszlo nie wiem (?) moze gdzies popelnilem blad w adresie. Dzis ponowie probe. Pozdrawiam R. P.S. Post taki krotki, poniewz pisze korzystajac z przerwy sniadaniowej w pracy Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Aleksy II o katolicyźmie i unitach 14.10.04, 16:40 Witam. ja również wysłałem proszalny liścik na ruthenusa ;) A z tymi linkami to chyba popełniłem błąd - bowiem nie chcący wyłączyłem Cie z forumnowej aktywności ? A jeszcze pytanie ; Na Nikiforze już byłeś ??? Gorąco namiawiam. I zaczynam tytułowy wątek : tygodnik.onet.pl/1546,1147280,dzial.html Bez znieczulenia Z Aleksym II, patriarchą Moskwy i Wszechrusi, rozmawia Michel Kwiatkowski-Viatteau Kim jest zwierzchnik rosyjskiego prawosławia? Mistykiem czy aparatczykiem o kagiebowskim rodowodzie? "Mamy nadzieję, że zdrowy rozsądek zwierzchników Kościoła katolickiego nie pozwoli doprowadzić do pogorszenia sytuacji" - mówi patriarcha Aleksy II. Jego słowa, "zapakowane w dyplomatyczną bawełnę", nie oddają istoty rzeczy - komentuje Anna Łabuszewska. /.../ Katolicy? Piłka po stronie Watykanu - Jak Wasza Świątobliwość widzi perspektywę stosunków z katolikami? Czy do rozwiązania sprawy parafii ukraińskich przejętych przez grekokatolików potrzebna jest nowa generacja księży? Co do katolickiego prozelityzmu w Rosji: czy usatysfakcjonowałoby Waszą Świątobliwość potępienie go przez Watykan? Patriarchat Moskwy i Watykan nadają temu pojęciu różne treści: prawosławni widzą prozelityzm tam, gdzie dla katolików jest tylko zwyczajne duszpasterstwo. Jak wyjść ze ślepego zaułka? - Aby rzeczywiście poprawić sytuację, osiągnąć rzeczywisty postęp w relacjach między dwoma Kościołami, nie trzeba słów ani deklaracji, ale czynów. Analizując dialog prawosławno-katolicki w ostatnich dziesięciu czy piętnastu latach, odkrywamy bez trudu, że Watykan nieraz zapewniał o braterskich uczuciach wobec Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, a także wykluczał prozelityzm i unię jako środki prowadzące do jedności. Znalazło się to w dokumentach końcowych komisji bilateralnych we Freising (Niemcy, 1990), w Ariccia (Włochy, 1991), w Balamand (Liban, 1993) i innych jeszcze tekstach. Jednak, ku naszemu wielkiemu żalowi, nie doprowadziło to do rzeczywistej poprawy sytuacji. Przede wszystkim chodzi o praktykę prozelityzmu katolickiego w Rosji. Nasza Cerkiew zawsze zwracała uwagę na potrzeby katolików rosyjskich i nigdy nie przeszkadzała działalności duszpasterskiej duchowieństwa katolickiego na rzecz jego tradycyjnych wiernych. Jednakże w Rosji i innych krajach Wspólnoty Niepodległych Państw widać dziś wpływ dziesiątków katolickich zakonów misyjnych, których działalności nie można definiować jako “zwykłe duszpasterstwo”. Ich rzeczywistym celem nie jest zapewnienie posługi religijnej własnym wiernym, ale nawracanie na katolicyzm ludności, należącej przez urodzenie, chrzest, formację, edukację i kulturę, przez historyczny prymat prawosławia etc., do tradycji prawosławnej. Poza tym, misjonarze katoliccy działają w kraju bogatym tysiącletnią tradycją chrześcijańską, nie przejmując się opinią Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, praktycznie ignorując jej obecność na własnych terenach kanonicznych. Aby dać przykład działalności niedopuszczalnej w relacjach między Kościołami, można przywołać konwersje na katolicyzm dzieci ochrzczonych w tradycji prawosławia, praktykowane w sierocińcach tworzonych przez Kościół katolicki. Właśnie takie zachowanie katolików wobec “siostrzanego Kościoła” Cerkiew uważa za prozelityzm i nie ma najmniejszego zamiaru akceptować tego zjawiska. Nie widzimy też pozytywnej ewolucji w relacjach z grekokatolikami z Zachodniej Ukrainy, gdzie setki tysięcy wiernych prawosławnych znajdują się w sytuacji prześladowanej mniejszości. Grekokatolicy szukają sposobu, by pogorszyć sytuację, kontynuując ekspansję religijną na wschodzie i południu Ukrainy, tradycyjnie prawosławnych. Skądinąd ukraińscy grekokatolicy żądają prawa przeniesienia ich katedry ze Lwowa do Kijowa i podniesienia ich statusu kościelnego na poziom patriarchatu kierowanego przez patriarchę. W ten sposób próbują wprowadzić unię tam, gdzie historycznie nigdy jej nie było. Zważywszy, że ukraiński Kościół greckokatolicki znajduje się w jurysdykcji papieża, ciąg dalszy będzie zależał od postawy Watykanu. Mamy nadzieję, że zdrowy rozsądek i dobra wola zwierzchników Kościoła katolickiego nie pozwolą doprowadzić do pogorszenia sytuacji. - Rzeczywiście, niektórzy Ukraińcy chcieliby, by Rzym mianował patriarchę gre- ckokatolickiego w Kijowie. Jak dotąd, Jan Paweł II nie skłania się ku temu. Jeśli jednak patriarcha zostałby mianowany, czy byłoby to dla Rosyjskiej Cerkwi równie trudne do zaakceptowania, jak utworzenie w Rosji diecezji katolickich? - Bez wątpienia, stworzenie patriarchatu greckokatolickiego na Ukrainie zostałoby przyjęte z bólem i spotkałoby się z potępieniem prawosławnej większości tego kraju. Trzeba przede wszystkim przypomnieć, że w tradycji prawosławnej pojęcie i status patriarchatu oraz patriarchy rozumiane są zupełnie inaczej. Patriarchat jest tworzoną w procesie historycznym organizacją prawosławnych Kościołów lokalnych. Tymczasem ustanowienie na Ukrainie patriarchatu greckokatolickiego byłoby niewątpliwie przyjęte w świadomości prawosławnej jako pojawienie się struktury równoległej wobec Kościoła kanonicznego w tym kraju, to znaczy Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego. Taka akcja Rzymu byłaby otwartym wyzwaniem dla zasad i norm ogłoszonych podczas Soboru Watykańskiego II, określających stosunki Kościoła rzymskiego z Kościołem prawosławnym jako relacje z “Kościołem siostrzanym”. Co więcej: jak uczy historia, aż do chwili obecnej Rzym nigdy nie tworzył patriarchatów unickich. Wszystkie obecne patriarchaty - chaldejski, koptyjski, syryjski, maronicki i melchicki - istnieją w Kościołach, które miały już system patriarchalny przed unią z Rzymem. To stanowi fundamentalną różnicę między sytuacją patriarchatów na Wschodzie a tym, który tworzy się na Ukrainie. Powstanie patriarchatu greckokatolickiego na Ukrainie stałoby w sprzeczności także z tradycją historyczną Kościoła katolickiego. Z tego względu ze zrozumieniem i satysfakcją przyjmujemy fakt, że Watykan nie spieszy się z odpowiedzią na inicjatywy zwierzchników grekokatolików, podsycane wyłącznie przez interesy nacjonalistyczne. *** Cóż mógłbym powiedzieć od siebie o tych słowach ?? Piewrsze co popmyslałem to "wielkoruska arogancja", "mocarstwowe myslenie" - mam nadzieję że polskiemu ptrawosławiu "jest daleko" od sposobu myslenia Wielebnego Aleksego :) Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Aleksy II o katolicyźmie i unitach 14.10.04, 21:50 Witam Mail do Diakona Piotra wyslalem dzis ponownie, mam nadzieje ze tym razem wszystko bedzie OK. Faktycznie Twoje linki zaburzyly troche forumowy rytm, moze jest ich zbyt duzo, a moze za wolno czytam:) Przeczytalem teskt z Tygodnika z mieszanymi uczuciami. Jak wiesz prawoslawie jest bliskie mojemu sercu, jest jednak pewne ale... Wypowiedzi Aleksego II niestety trudno nazwac modelowym przykladem ekumenizmu. Na szczescie polskie prawoslawie nie jest tak wojownicze. Ma ono swoje problemy z ktorych chyba najwazniejsza jest spadajaca liczba wiernych. Rosyjska Cerkiew ma klopoty z odnalezieniem sie. Ludnosc Rosji jest w wiekszosci prawoslawna, jednak liczba wiernych uczestniczaca w zyciu Cerkwi jest duzo mniejsza niz wynikalo by ze statystyk. W takiej sytuacji najlepiej jest znalezc winnych, w tym przypadku padlo na Kosciol katolicki (niestety czasem KK zachowywal sie niezbyt subtelnie - co oczywiscie nic nie usprawiedliwia). Sadze ze najwiekszym zagrozeniem w Rosji nie jest wojujacy katolicyzm a wysyp wszelakich sekt, niestety malo widac reakcji hierarchow na to zagrozenie. Innym powodem takich zachowan jest wielkoruski (chyba trzeba to tak nazwac) szowinizm. Mialem niestety okazje przekonac sie ze dla niektorych Rosjan Bialorusin czy Ukrainiec to taki "gorszy" Rosjanin. W kwestii patriarchatu grekokatolickiego trudno mi formulowac jakiekolwiek zdanie, mam zbyt malo wiedzy, natomiast chyba juz wspominalem o tym, ze Ukrainska Cerkiew Prawoslawna powinna uzyskac autokefalie. Niestety sporo czasu uplynie nim bedzie to mozliwe. Jezeli jestesmy juz przy postawie Cerkwi rosyjskiej to "subtelnym" zachowaniom wladz rosyjskich zawdzieczamy fakt ze na Podlasiu duza czesc grekokatolikow przeszla do Kosciola katolickiego. Jedna wypowiedz patriarchy Aleksego wywolala refleksje zupelnie nie zwiazane z tematem artykulu. "nawracanie na katolicyzm ludności, należącej przez urodzenie, chrzest, formację, edukację i kulturę, przez historyczny prymat prawosławia etc., do tradycji prawosławnej" Pomyslalem sobie o tym ze na "naszych" terenach takie zachowania wyrzadzily Rusinom wielka krzywde. To oczywiscie bylo wiele lat temu, ale skutki odczuwamy do dzis. Rosja jest jednak wolna od takich zagrozen. Dzisiejszy post to garsc przemyslen formulowanych "na goraco" po lekturze zacytowanego przez Ciebie fragmentu. Po uwaznej lekturze calego tekstu na pewno cos jeszcze przyjdzie do glowy. Dziekuje za kolejny ciekawy link i pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Male uzupelnienie 14.10.04, 21:58 Niestety jescze nie widzialem "Nikifora". Do konca miesiaca mam zamiar obejrzec, nie wiem dokladnie kiedy ale dwa bilety z puli ufundowanej przez firme w ktorej pracuje moja lepsza polowa sa wlasnie przeznaczone na ten cel:) Zblizamy sie coraz bardziej do tysiecznego postu, w zwiazku z tym mam mala sugestie. Moze, nawet po przekroczeniu tysiaca, kontynuowac watek chociaz do Bozego Narodzenia? Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr o prawosławiu 15.10.04, 18:04 Witam Sam już nie wiem skąd się wziął ten próg tysiaca postów - może lepiej nie stawiajmy progów a ciągnijmy tą dyskusje póki sił i komputera stanie :))))) A dzisiaj przytoczę po pierwsze dwa zgrabne, krotki cytaty - ciekaw wielce co o nich sądzisz /sądzicie??? :))) i jeden długi Pierwszy z wywiadu z ks. Paprockim : T.W.: Profesor Jerzy Nowosielski, prawosławny, jest autorem słów: „Prawosławie to liturgia, dlatego każdy, kto bierze udział w liturgii wschodniej, jest prawosławnym”. Zgadzam się całkowicie z tą piekną myślą, ale przyznać należy, że stawia ona w zupełnie innym świetle problem unitów. H.P.: Również się z tym zgadzam. Chrześcijaństwo wschodnie należy traktować jako pewną integralną całość, do której należy nie tylko prawosławie bizantyjskie, lecz także Kościoły orientalne i unickie. Nie można dzielić tej wielkiej rodziny Kościołów. Drugi z najnowszej ksiązki Janusza Głowackiego "Z głowy" Bardzo piękne w prawosławiujest to ,że na cmentarzach mowi się nie do grobu, powiedzmy Siergieja Jesienina, tylko po prosu do Siergieja Jesienina - czyli tak jakby żył. A teraz cytat z pracy mgr Pana Grabarczyka o okolicznościach „pożyczki” abp Makarego Oksijuka Atakowana przez władze państwowe oraz moskiewskie władze duchowne Cerkiew Prawosławna w Polsce zmuszona była jednakże ugiąć się i podjąć rozmowy. Za pośrednictwem rządu polskiego i radzieckiego, patriarcha Moskwy i całej Rusi Aleksy (Simański) zgodził się przyjąć delegację Cerkwi Prawosławnej z Polski. Wizyta odbyła się w dniach 19-27 czerwca, a jej celem było uregulowanie statusu autokefalii. Pod naciskiem Moskwy delegacja zrzekła się autokefalii uzyskanej w 1924 r., otrzymując w zamian autokefalię od Synodu Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Nową sytuację Cerkwi w Polsce formalnie określił podpisany 22 czerwca 1948 r. „Akt ponownego Złączenia Polskiego Kościoła Prawosławnego z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym oraz nadania autokefalii". W Moskwie, za zgodą władz polskich, 25 czerwca 1948 r. konsekrowano na biskupa wrocławskiego jednego z członków delegacji, ks. protojereja Michała Kiedrowa. Tymczasowe Kolegium Rządzące Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego sprawowało rządy do lipca 1951 r. W tym bowiem roku na „zaproszenie" Soboru Biskupów przybył do Polski ze Związku Radzieckiego abp Makary (Oksijuk), rosyjski arcybiskup Lwowa i Tarnopola (z pochodzenia Ukrainiec), który został „wybrany" metropolitą Warszawskim i Całej Polski. 19 kwietnia 1951 r. Sobór Biskupów „nie czując się w stanie o własnych siłach" rozwiązać zagadnienie obsady stanowiska metropolity, „po wszechstronnym rozważeniu sprawy (...) świadomy powagi chwili i odpowiedzialności wobec Boga, Kościoła i Ojczyzny, postanowił zwrócić się w imieniu PAKP do Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i patriarchy Aleksego, o udzielenie kanonicznego zezwolenia osobie duchownej, godnej zajęcia Katedry Metropolitalnej i stanowiska Pierwszego Biskupa i Głowy Kościoła, na przejście w jurysdykcję PAKP i osobie w miarę możności dobrze znającej swoisty układ życia religijno-kościelnego w Polsce (tradycje, obyczaje), do którego ludność prawosławna naszego kraju przyzwyczaiła się od wieków". Odpowiedź była pozytywna, bowiem „Najświątobliwszy Patriarcha Aleksy i Świątobliwy Synod Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego dnia 15 czerwca 1951 r. postanowił, przychylając się do prośby Soboru Biskupów Bratniego Kościoła Polskiego zezwolić na przejście w jurysdykcję PAKP Najprzewielebniejszernu Arcybiskupowi Lwowskiemu i Tarnopolskiemu Makaremu". Pozostał on na tym stanowisku do 1960 r. Z przedstawionych tu okoliczności wynika, że wszelka działalność Cerkwi po II wojnie światowej była pochodną stosunków państwowych polsko-radzieckich i kościelno-państwowych w obu krajach. Zmiany w tym zakresie nastąpiły w zasadzie dopiero po 1989 r. /..../ Ponieważ w 1948 r. Patriarchat Moskiewski nadał autokefalię Cerkwi Prawosławnej w Polsce nastąpiła drobna ale istotna zmiana stanu prawnego. Niemniej jednak po zakończeniu II wojny światowej, nadal obowiązywały przepisy z lat 1938-39, choć na zakres ich obowiązywania ważyły czynniki zewnętrzne i wewnętrzne. W wielu wypadkach dochodziło do ewidentnego łamania przepisów z łat 1938-39 przez komunistyczne władze państwowe, szczególnie w okresie 1945-1956. Wśród nich najważniejsze to usunięcie metropolity Dionizego, powołanie Tymczasowego Kolegium Rządzącego, obsadzenie stanowiska zwierzchnika Cerkwi w 1951 r. przez metropolitę Makarego, likwidacja w 1951 r. przez metropolitę Makarego, za zgodą władz państwowych, Warszawskiego Duchownego Konsystorza Prawosławnego i utworzenie Kancelarii Metropolitalnej, nowelizacja Statutu Parafialnego przez metropolitę Makarego w 1952 roku. Wprowadzone nowe przepisy dotyczyły: prawa małżeńskiego i prawa o aktach stanu cywilnego (uchyliły kompetencje sądów duchownych w sprawach małżeńskich, prowadzenie akt stanu cywilnego przez proboszczów), sprawy pieczęci kościelnych z godłem państwowym, uchylenia artykułów mówiących o majątku zmarłych biskupów, osób przesiedlonych do ZSRR, dóbr martwej ręki (uszczuplały znacznie majątek cerkiewny, podcinając jednocześnie jego bazę materialną), nauczania religii w szkołach, W 1948 r, uchylono przepisy dotyczące dotacji państwowych dla osób i instytucji kościelnych oraz na wydatki rzeczowe Cerkwi. Natomiast w 1949 r. uchwalono prawo o stowarzyszeniach, które zmieniło status formalno-prawny klasztorów (w tym prawosławnych). Konstytucja 1952 r. nie wniosła nic nowego, jeśli chodzi o przepisy wyznaniowe, dotrzymując się dotychczasowych, W 1953 i 1956 r. wydano dwa dekrety dotyczące obsadzania stanowisk kościelnych (dekret z 1953 r. uchylił między innymi formuły ślubowania składane przez metropolitę, biskupów diecezjalnych i członków konsystorzy). Ponadto w 1956 r. podjęto kroki w kierunku nowelizacji Statutu Wewnętrznego, ale dopiero w 1957 r. powołana została komisja cerkiewna, która zajęła się tym problemem. Koniec cytatu - kończąc radku ten post - proponuję - ciągnijmy dalej . Pozdrawiam życząc miłego weekendu Ps A do tematu sytuacji obecnej Kościóła Katolickiego, Unickiego i Cerkwi Prawosławnej warto będzie wracać - tak zresztą jak do wypowiedzi Aleksego Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: o prawosławiu w PRL 15.10.04, 19:38 Witam Nie mam wcale zamiaru konczyc rozmow na tym forum, mam nadzieje ze dyskusja jeszcze potrwa. Az do wyczerpania tematow:) Sytuacja Cerkwi w PRL byla taka jak wiekszosci organizacji i stowarzyszen. Wiadomo ze towarzysze musieli miec nad wszystkim piecze i musieli uwzgledniac wytyczne z Moskwy. Sytuacje strony prawoslawnej pogarszal rowniez fakt, ze jest to Kosciol mniejszosciowy. Poza tym Moskwa niechetnie pozbedzie sie swojego "monopolu" na prawoslawie:( Mozna sie tylko cieszyc ze dzisiejsza autokefalia jest juz prawdziwa. Dzisiaj linkuje pewien tekst S. Janowicza, dotyczy on co prawda rzeczy bardzo odleglej od naszych rozmow, a mianowicie mowi o glosnej ostatnio sprawie naduzyc w "Niwie". Pomimo tego zdecydowalem sie go zalinkowc. Wypowiedzi ktore tam padaja sa bardzo ostre i dotycza sytuacji mniejszosci w Polsce. Trudno zgodzic sie z az tak czarnym obrazem rzeczywistosci, ale goraco zachecam do przeczytania. www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=7343 Zycze milej lektury i serdecznie pozdrawiam R Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr w sieci wątpliwości 18.10.04, 20:12 Witam !! Czy wyznawca prawosławia, luteranizmu, judaizmu czy nawet islamu może być zbawiony i uzyskać „życie wieczne” gdy spełnia pobożne uczynki, żyje „po bożemu” ?? Wydawało się mi się ,że odpowiedź na to pytanie może być tylko twierdząca- tak jak niewątpliwa wydawała mi się równość współczesnych religii monoteistycznych – zwłaszcza o wspólnym pochodzeniu biblijno-chrześcijanskim. Tak myślałem do wczoraj , gdyż... Na wczorajszych mszach w jednym z rzeszowskich kościołów ksiądz w wygłaszanych kazaniach mówił o sposobach działania szatana. Stwierdził,że szatan działa w różny sposób – od stawiania trywialnych pytań typu „czy Pan Bóg może stworzyć kamień którego sam nie udźwignie ?” po znacznie poważniejsze sprawy jak : szatańskie twierdzenie iż wszystkie wyznania są sobie równe i w każdym można osiągnąć zbawienie, zarzucanie Kościołowi Kat. Mieszanie się do polityki i oskarżanie tego kościoła o nietolerancję. Przy pierwszym zagadnieniu ksiądz ów podparł się cytatem z pism św.Bp Sebastiana Pelczara mówiącym ,że „są ludzie którzy za podszeptem szatana szerzą nowinki jakoby nie jest ważne jaką religię się wyznaje byle tylko nie kraść, nie mordować, żyć uczciwie” Ksiądz mówiący kazanie popatrzył po ludziach przy tych słowach i stwierdził „Patrzcie – to napisano ponad sto lat temu a jakie to aktualne!!” Przy „tolerancji” stwierdził m.in. „czy można być tolerancyjny dla dziecka bawiącego się zabawkami w pomieszczeniu w którym ulatnia się gaz ?” Oczywiście w kazaniu nie padła ani nazwa wyznań które mają czelność uważać się za równe katolicyzmowi ani też czy pod pojęciem „tolerancja” kaznodzieja rozumie tolerancje religijną czy ekumenizm..... Kazanie było głoszone przez młodego księdza, dumnego zapewne ze swego tytułu doktorskiego i aktywności w lokalnych mediach.... Przeczytałem Radku uważnie owo wystąpienie białoruskiego pisarza, rzeczywiście gniewnie napisane – nie umiem się jednak do niego odnieść – bo nie znam historii awantury wokół Niwy ani też faktów ,że do tej pory pozostaje nie uregulowany ustawowo status mniejszości narodowościowych w Polsce !!!! Jak byłbyś łaskaw dać parę słów wyjaśnienia na ten temat - byłoby dobrze :-)) Pozdrawiam serdecznie Ps Mam nadzieję że nie urażę nikogo swymi „po-kazaniowymi” refleksjami – jeśli tak miałoby się stać = przepraszam, ale musiałem wyrzucić swe wrażenia !!!! W gruncie rzeczy to jednak najważniejsze, że kazania nie przespałem- prawda ;-)))???? Odpowiedz Link Zgłoś
mariusz.namez Re: KNYSZ 18.10.04, 21:19 Trochę przez przypadek trafiłem na to forum, ale to świetnie bo może ktoś mi pomoże . Od roku poszukuje w Internecie przepisu kulinarnego na pyszne knysze. Może ktoś mi pomoże bo nie mogę ciągle jeździć do Ustrzyk Górnych żeby je jeść. Jeśli ktoś zna przepis uprzejmie proszę o przesłanie go. Bez knyszy świat jest smutny. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Knysza - nie knysz 19.10.04, 16:41 Witam Owa KNYSZA - to wywodzący się z kuchni ŻYDOWSKIEJ przysmak - często występujący w kebab-barach obok greckiego gyrosa i bułczanych kebabow. Wystepuje w wersji jarskiej - seler naciowy,kapusta i marchewka zapieczona w kruchym cieście - podawana z sosem czosnkowym !!! - coś jak znany Ci zapewne kulebiak / oczywiście ten to bez sosu :))). W barach - to spora buła /często taka sama jak w gyrosie i kebabie/ a w środku poszatkowana kapusta,kukurydza, cebula, papryka, pomidory i plasterki ogórka kiszonego - polane to ostrym sosem czosnkowym/na bazie smietany :) Oczywiście może być i mięsny - w wersji klasycznej z babraniną , ale może być z pieczonym mięsem wołowym a i ze swojski schabikiem. Smacznego !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariusz.namez Re: Knysza - nie knysz IP: *.rzeszow.mm.pl 19.10.04, 20:26 Nie !!! No knysze to ja jadłem, chodzi mi o kuchnie regionalną, Bojkowska. KNYSZ to placek, przypomina w smaku pieroga z ziemniakami i serem mocno podsmażony pieprzny trochę. Tylko chodzi mi JAK JE Się ROOBIII !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Ustawa, Niwa itp... 19.10.04, 20:47 Witam Nieciekawe refleksje nasuwaja sie po lekturze fragmentu kazania. Dziwne ze takie slowa padaja z ust mlodego duchownego. Tez jestem ciekaw jakie to wyznania ow duchowny mial na mysli. Moze ten ksiadz troche minal sie z powolaniem, moze urodzil sie o 300 lat za pozno:) Wracajac do Ustawy. Na uregulowanie spraw mniejszosci Sejm nie moze sie zdecydowac juz od 10 lat. Przy Ustawie, juz na finiszu, majstruje sie dalej. W projekcie ustawy zaproponowano przepis ktory pozwalal gminom o 8% odsetku mniejszosci narodowych do uzywania w urzedach jezyka mniejszosci jako pomocniczego, obecnie podniesiono ten prog do 50%. W zalozeniu mialo to chronic mniejszosci przed asymilacja, w przypadku progu 50% duza czesc ludzi bedzie sie polonizowac. Druga ciekawa kwestia jest przeniesienie spraw zwiazanych z mniejszosciami do MSWiA. Co prawda dzis to juz nie zlowrogie MSW, ale pozostaje jednak pewien cien watpliwosci, tym bardziej ze urzednicy mieliby sie tam tez zajmowac mniejszosciami religijnymi (czyzby na liturgii smutny pan mial notowac o czym w kazaniu mowi batiuszka?) Ta Ustawa byla jednym z priorytetow rzadu L. Millera. Sadze ze byl to tylko wabik na mniejszosciowego wyborce. Jezeli uda sie przeprowadzic Ustawe przez Sejm to wowczas wyplynie ona w najblizszych wyborach i dalej na Podlasiu SLD bedzie pokazywac jakie jest dobre dla prawoslawnej mniejszosci. Jesli chodzi o "Niwe" to jest to pismo BTSK, co do jego wartosci nie wypowiem sie poniewaz z pism bialoruskich przegladam casem tylko Czasopis i Bialoruskie Zeszyty Historyczne, Niwy nie mialem okazji. Ostatnio w "Niwie" i szkolach bialoruskich NIK przeprowadzil kontrole wydatkowania pieniedzy z dotacji przekazywanych przez panstwo. Podobno (pisze podobno, poniewaz sprawa jest w toku i dopiero gdy sie wyjasni mozna bedzie miec pewnosc) znaleziono dowody na zawyzanie nakladu i nieudokumentowane wydatki. Postawiono jednak zarzuty nie tym osobom co trzeba i dzialacze bialoruscy zaczeli czuc w tym skoordynowane dzialania majace na celu skompromitowanie mniejszosci bialoruskiej. W sprawie "Niwy" ciekawi mnie naklad - wynosi on tylko 1200 egzemplarzy co przy liczebnosci ludzi deklarujacych sie jako Bialorusini nie jest wynikiem imponujacym. Z kontrola szkol kluczowym zarzutem przeciw NIK-owi jest to ze pod protokolem podpisal sie wiceszef delegatury w Bialymstoku ktory za rzadow AWS byl "szycha" w bialostockim UOP-ie. Wydaje sie ze raczej ten zarzut jest niemerytoryczny, poza tym w szkolach akurat nie znaleziono razacych nieprawidlowosci a jedynie sformulowano wskazowki co nalezu usprawnic i poprawic. Ogolnie te wydarzenia chyba nie sa jedynym powodem napisania takiego tekstu przez p. Janowicza. Faktycznie cos musi sie dziac, niestety mieszkam daleko od tych spraw. Kontakt mam tylko poprzez ludzi tam mieszkajacych (i to nie w Bialym tylko nad Bugiem), czasem slysze rzeczy ktore swiadcza o nietolerancji, ale z reguly nie jest to nic powaznego, ot drobne zlosliwosci. O stosunkach bialostockich nie wiem zupelnie nic moze tam jest gorzej? Mam nadzieje ze nie zanudzilem przydlugim tekstem Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Ustawa, Niwa i "klops" z knyszem 19.10.04, 21:17 Witam Wyobraź sobie moje zdziwienie po owym kazaniu - młody duchowny, pracujący z młodzieżą, audycje w lokalnym radiu katolickim Via, uczstnictwo w organizacji "dnia papieskiego" itd - a tu takie kazanie !!! Wiesz - a może nalezy trochę inaczej spojrzeć na wystąpienie Patryjarchy Aleksija - i jego pretensje do katolicyzmu?? Może rzeczywiście jest tak,że Papież swoje, Biskupi czy kardynałowie swoje - a kler na dole robi swoją polityke wyznaniową ? Może naprawdę jest tak że na przykład pod pretekstem pieknej idei prowadzenia sierocińców dla "dzieci ulicy" - prowadzą w Rosji antyprawosławną akcję pozyskiwania duszyczek w celu ich zbawienia... "od herezji schizmy" ??? Tu u nas w Galicji też już w co drugim miateczku czy wsi pomniki papieskie, nazwania ulic jego imieniem - a jego słowa o równości religii, wizyty w synagogach,cerkwiach, modlitwa pod "ścianą płaczu" w jerozolimie , modlitwy z przedstawicielami rożnych religii /w tym z Dalaj Lamą !!!/ przemijają w mojej kochanej Galicji bez echa - chyba że za to echo nalezy uznać owo kazanie o podszeptach szatańskich :(((( dziękuję za w miarę kompletną informacje o problemach z Niwą i problemach z ustawą o mniejszościach - muszę sobie o tym poczytac - obiło mi sie o uszy o dotacjach budżetowych dla organizacji i stowarzyszeń mniejszości, o posłach mniejszości niemieckich w sejmie - a tu proszę !!!! Wolnej Rz- plitej nie stać po 15 latach na ustawowe uregulowanie problemu mniejszości narodowościowych !!!! Co na to Europa tak wyczulona na prawa człowieka ???? Co na to Parlament UE ??? Pozdrawiam serdecznie. Ps A respondent z owym knyszem zabil mi klina !!!! Jestem w kropce :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Ustawa, Niwa i "klops" z knyszem 19.10.04, 21:51 Wiesz Piotrze, latwiej nazwac ulice czy postawic pomnik niz sluchac nauk i do nich sie stosowac:( Z prawami mniejszosci na szczescie nie bedzie tak zle i bez Ustawy, Polska jest czlonkiem UE i musi stosowac sie do regulacji europejskich. Wstyd tylko ze nie mozemy zrobic porzadku na wlasnym podworku. Jako uzupelnienie watku o nieciekawych zachowaniach ksiezy zalinkuje wyszperany w sieci artykul, jest naprawde wart uwagi. www.bialystokonline.pl/artykul.php?ida=5639 ponizej maly fragment "na zachete" "W piątek do brańskiej cerkwi wtargnął proboszcz pobliskiej parafii katolickiej i zabronił batiuszce przeprowadzenia pochówku szczątków znalezionych podczas prac archologicznych w centrum miasta. Zdaniem świadków, między księżmi doszło nawet do przepychanek. Ksiądz prawosławny nie chce komentować zajścia." Zycze milej lektury i jeszcze raz pozdrawiam R Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa P.S. 19.10.04, 21:53 W sprawach kulinarnych niestety nie jestem w stanie pomoc, gdyby chodzilo o potrawy z "moich" stron to co innego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: P.S. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 22:11 czekając aż moi domownicy napatrzą się na "inteigentną inaczej" - Wyprawę robinsownów "pożal się boże reality szoł" :) zernąlem tu jeszcze by coś dopowiedzieć. rzuciłem okiem na linkowany artykuł - a więc w naszej kochanej Polszcze jest wszystko mozliwe - właczniez Bijatyką nad ludzkimi szczątkami !!!! Ten "białostocki smaczek" jest przerażający!!!! Pamietam Twój post na forum przemyskim o księdzu który czekal jak wysoką dzwonnicę wybudować - aby przerosła wieżę cerkwi - tamten wątek był komiczny - ten jest tragiczno ponury. Ech - pije wlasnie herbatke z rumem - jest więc szansa że w ten zimny wieczór zasnę z odrobiną optymizmu w sercu :) Mimo wsztko serdecznie pozdrawiam - Dobrej Nocy Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Ustawa, Niwa 20.10.04, 12:04 Witam wszystkich Wtrącam się - jak zwykle kiedy wasze rozmowy schodzą bliżej podlaskich tematów. Jeżeli chodzi o Nivę - to jest na Forum Białystok wątek dotyczący kontroli NIK, ale jak to zwykle na F Białystok bywa przepojony niezdrowymi emocjami, mało merytoryczny i po raz enty skupiający uwagę rozmówców na udowadnianiu drugiej stronie, że są w Polsce mniejszości - przy odpowiedzi - że Polska, a szcególnie Podlasie to od wieków, czysto polskie ziemie. Już mi się tam nawet nie chce odzywać. Ale zobaczcie sami. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? f=52&w=16387265 Już sam tytuł mówi wiele o tym "mieście wielu kultur i panujacej w nim tolerancji". Nie będę tu także bronił Białorusinów, bo niby czemu. Znaci mój stosunek do białoruskości większości POdlasian. Ale uważam, że organy państwowe powinny w takich sprawach kierować sie taktem i ostrożnością. To nie wina pracowników Nivy że muszą prowadzić "kreatywną księgowość". Dotacje sąniewielkie na wszystkie mniejszości, a części środków na działalność, pochodzącej ze źródeł pozabudżetowych nie da się w naszym regionie znaleźć w innych instytucjach, np. u prywatnych sponsorów czy firm. To byłby oczywiście ideał, opiewany zresztą przez działaczy NGO'sów z Zachodu - niezależne źródła i ich dywersifikacja. Ale nie na Podlasiu !!! Tu firm jest niewiele, są niewielkie i dosyć biedne, nie mówiąc już o samorządach. Te są i biedne a i centa nie dzadzą na mniejszości. Mówie o tych w których mniejszości są rzeczywiście mniejszością, np. Białystok - sowicie wspierajacy stowarzyszenia kościelne -ale już mniejszościom "brakuje" środków na jakże cenne inicjatywy. We wschodnich, prawosławnych gminach jest trochę lepiej, ale one rzeczywiście są biedne. W takeij sytuacji głównym źródłem finansowania pozostaje Budżet Państwa. A że jest ograniczony, to tym bardziej trzeba kombinować jak przeżyć od 1 do 1. Do nieprzemyślanej akcji NIK doszo jeszcze zachowanie podlaskich mediów, które chętnie, często nieobietywnie, na zamówienie - wyszukują sensacje. Nie oznacza to oczywiście, że mniejszości są nietykalne - stowarzyszenia i fundacje powinny być normalnie kontrolowane, ale tak by nie sprzyjało to wprowadzeniu atmosfery nagonki politycznej czy nietolerancji. Rozliczać - i dotować sprawiedliwie. A tak niektórzy działacze białoruscy podnieśli szum, nie wiem czy uzasadniony, czy nie. Ale na pewno sprowokowany nieumiejętną polityką władz i ich niekompetencją. Z włąsnego podwórka i pracy znam sytacje, kiedy problemami mniejszości zajmują się osoby nie orientujące się absolutnie w temacie. I stąd mamy później przewodniki po POdlasiu nafaszerowane tekstami o odwiecznym pokojowym współistnieniu, tolerancji, spotakniu Wschodu i Zachodu i wiele innych frazesów przy braku konkretów, szczególnie dnia dzisiejszego. Co do ustawy o mniejszościach, to chyba nic nie zmieni w życiu polskich mniejszosci. Jej uchwalenie byłoby natomiast ważnym aktem świadczącym o istotnej tolerancji, przynajmniej na papierze, aktem, który przypieczętowałby kilkusetletnią wspólną historię narodów żyjących w Rzeczpospolitej. Bo raczej nie spodziewałbym się realnego jej wpływu na poprawę statusu mniejszości. Na Podlasiu jedyną - moim zdaniem - mniejszością narodową z prawdziwego zdarzenia są Litwini. I oni rzeczywiście mogąw jakimś stopniu wykorzystać niekture zapisy ustawy w praktyce. A raczej przypieczętować nimi stan obecny. Bywam w Puńsku - stolicy polskich Litwinów. Napisy w sklepach, knajpach są po litewsku, dookoła słyszy się litewski, także w gminie. Po wprowadzeniu ustawy pozostałoby tylko wprowadznie dwójżezycznych tablic. Natomiast Białorusini i Ukraińcy nie będą w stanie skonsumować przepisów o dwójęzycznych nazwach czy porozumiewaniu się przez tłumacza w gminie czy urzędzie. Ukraińców jest za mało i jesteśmy raczej ruchem inteligenckim, dosyć elitarnym przez to a nie masowym. Natomiast Białorusini to Białorusini w większości z nazwy a nie ze świadomości narodowej. Wiesz o tym Wolfie z własnego podwórka. Też mam w rodzinie takich - z nazwy, jednak wcale nie zainteresowanych historią, polityką czy językiem białoruskim. Zresztą sami działacze białoruscy - ci z kręgu Czasopisu zdają sobie z tego sprawę. Określają ilość Białorusinów wśród "białorusinów" na jakiś tam ułamek procenta. Przedruki tych opinii w Nad Buhom i Narwoju. Takim "białorusinom" na pewno nie zechce się wymagać tłumacza w urzędzie, nie podpiszą też petycji - które na pewno organizacje białoruskie będą niedługo rozpowszechniać - o dodaniu białoruskiej nazwy miejscowości. A praktyka w urzędach jest taka że gdzieniegdzie i bez ustawy mówi się "po swojomu", w innych miejscach nawet ludzie ruskiego pochodzenia po przekroczeniu progu urzędu przestawiają się na mowę urzędową - to znam z praktyki włąsnej bo jeżdżę po terenie. Z nazwami też będzie trudno - bo jak napisałem wyżej - mało komu na tym zależy. Trudno jednak od osób bez świadomości narodowej wymagać, by domagali się uznania jawnych przejawów ich odrębności narodowej, jakimi są np. dwujęzczne nazwy miejscowości. Zresztą - z trzeciej strony z nazwami na Podlasiu będzie i inny problem, o którym pisała Prof. Smułkowa w swej książce "Białoruś i pogranicza". Mianowicie nazwy na południe od Narwii jednoznacznie ukraińskie, często nawet w takiej formie zapisane po polsku, trzeba będzie przetłumaczyć na bardzo odmiennie brzmiące po białorusku - i przetłumaczyć miejscowym "białorusinom" że to po ichniemu i żeby sami walczyli z władzą o takie właśnie nazwy. Np Telatycze, w tutejszej gwarze ukraińskiej - Telatyczy trzeba by nazwać Cialaciczy. Może gdzieś się to uda - ale nie będzie na pewno masowe. Także z tych zapisów - wg mnie - skorzystają tylko Litwini, Kaszubi i Niemcy - i to chyba przciwko tym ostatnim /ze strachu przed nimi/ prace posuwają się tak wolno. Ufff Mam nadzieję, że nie zanudzam Do następnego razu - obowiazki wzywają Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Z łemkowskich historii 20.10.04, 20:42 Witam serdecznie !!! bardzo -ale to bardzo jestem Wam wdzięczny za zapoznanie mnie ze wspólczesnymi problemami Podlasia i białostocczyzny :))) Może "smieszki" tu niezbyt na miejscu - bo tematy raczej smutne : uświadomily mi rzecz niebywałą - nasza kochana Rz-plita totalnie lekcewazy fakt istnienia mniejszości narodowo-religijnych. Rzucane budżetowe ochłapy - jak widać mają sluzyć do realizacji zasady "dziel i rządż" - smutne to i po trosze przerażające. zwłaszcza że los "czystopolskiej biedy" - owych matek samotnie wychowujących dzieci,rosnących rzesz bezrobotnych absolwentów szkół wszelakich pod obecnymi rządami jest też przerażający !!! Szczególnie wśród odgłosów "fanfar wojskowych" dobiegajcych z dalekiego Iraku :( A ja wracam do historii - związanej z państwowo narodowyni aspiracjami Łemków pod koniec I wojny światowej i probami tworzenie Republik Lemkowskich : Cytaty pochodżą z artykułu "Zdrada wolnego Łemka" - z niezmiennie ciekawej "Polityki" /którą na równi z Tygodnikiem Powszechnym i oczywiście GW polecam szanownej uwadze :) polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1190635&MP=1 Cytuje wybrane fragmenty : ****10 czerwca 1921 r. z miejskiego aresztu w Nowym Sączu, przed oblicze tamtejszego sądu okręgowego, zostali doprowadzeni ksiądz Dymitrij Chylak, proboszcz parafii w Izbach, dr Jarosław Kaczmarek, adwokat z Muszyny, i Mikołaj Gromasiak, właściciel nieruchomości w Krynicy. Wszyscy trzej byli obywatelami państwa polskiego, narodowości rusińskiej, wyznania greckokatolickiego. Trzem łemkowskim działaczom prokurator zarzucał podżeganie do oderwania Łemkowszczyzny „od jednolitego Związku Państwa Polskiego i nawoływanie do wojny domowej”. Obowiązujący w tym czasie kodeks karny czyny te określał jako zbrodnię zdrady głównej. Oskarżonym groziła kara śmierci, o czym miała zadecydować ława przysięgłych. Nowosądecki proces był efektem długo rozbudzanej świadomości grupy narodowej, która żyła na pograniczu dwóch kultur: polskiej i ukraińskiej. W atmosferze nieufności, uprzedzeń i wzajemnych pretensji 10 czerwca 1921 r. przed sądem w Nowym Sączu rozpoczął się proces czołowych działaczy łemkowskich. Na salę rozpraw udało się wejść nielicznym tylko Łemkom. Rozprawie przewodniczył nadradca sądu Przychodzki. Oskarżycielem był prokurator Piechowicz. Obrony oskarżonych podjęli się adwokaci z Przemyśla i Lwowa, wspomagani przez Lwa Hankiewicza, redaktora naczelnego wychodzącej w Przemyślu gazety „Peret”. Proces wzbudził wielkie zainteresowanie opinii publicznej i środowisk prawniczych. Ze względu na wagę zarzutów stawianych oskarżonym – zbrodnię zdrady głównej – prokurator wniósł, żeby przed Trybunałem odczytano wszystkie dokumenty wskazujące na zbrodniczą działalność podsądnych. Oskarżeni nie wypierali się swojej działalności. Wręcz przeciwnie. „Czy na zebraniu we Florynce w 1918 r. postanowiono nie uznawać polskiej władzy?” – pytał księdza Chylaka prokurator Piechowicz. „Na zebraniu były głosy za przyłączeniem do Rosji, za zorganizowaniem osobnej republiki, a nawet za przyłączeniem do Czeskiej Republiki, jednakże nie było ani jednego głosu za przyłączeniem się do Polski (...). Według Wilsona należało uznać, że starych granic nie ma, a na ich miejsce pojawią się granice narodowe” – odpowiedział ks. Chylak. Prokurator: „Rusinów jest w nowosądeckim zaledwie 10, w grybowskim 20, a w gorlickim 30 proc. ludności. Jak to możliwe, żeby ta mniejszość stała się suwerenem nad Polakami?”. Ks. Chylak: „Ani jednego domu polskiego nie chcemy. My żyjemy tu oddzielnie, w zwartej grupie. (...) A pytania o uznanie zwierzchniej władzy polskiej na tych terenach nie sposób w ogóle stawiać, gdyż kwestia granic Polski nie została jeszcze postanowiona”. /..../ Na pytanie prokuratora, czy działacze łemkowscy dopuszczali możliwość przyłączenia do Polski, Kaczmarczyk odpowiedział: „Chcieliśmy dążyć li tylko do zjednoczenia z narodem ruskim. Z Rosją lub Ukrainą. Władzy polskiej nie mogę uznać, nie znam takiego międzynarodowego traktatu, który przekonałby mnie do tego. W obecnej chwili uznaję jedynie chaos w stosunkach międzynarodowych. (...) Ani Traktat Wersalski, ani z Saint-Germain nie wyznaczyły granic Polski. Galicja była oddana zwierzchnictwu Ententy, wreszcie sama Polska postanowiła nie karać za deklaracje niepodległości. To wyznaczało moje działanie”. Linia obrony trzeciego oskarżonego była odmienna. Mikołaj Gromadnik, siedemdziesięcioletni starzec, za radą swoich obrońców na większość pytań prokuratora odpowiadał, że niewiele pamięta i nie jest w stanie dokładnie czegokolwiek powiedzieć. Ale i on na pytanie prokuratora, czy nie pragnął oderwania Łemkowszczyzny od Polski, odpowiedział: „Oderwania? A kiedyż była przyłączona? Nie pamiętam”. W mowie końcowej prokurator Piechowicz podkreślił, że Łemkowszczyzna od wieków uważana jest za ziemie rdzennie polskie. Po upadku Cesarstwa Austro- Węgierskiego nie było żadnych wątpliwości, że ziemia ta pozostanie przy państwie polskim. Do ławy przysięgłych zaapelował, żeby przy podejmowaniu werdyktu „kierowała się patriotyczną uczciwością i pamiętała o swoich obowiązkach względem rządu i historii”. Obrońcy replikowali: „Słowa o patriotycznej uczciwości nie powinny być wypowiedziane na tej sali. Ława przysięgłych powinna sądzić bez uprzedzeń, zgodnie ze swoim sumieniem – przysięgli powinni zapomnieć o tym, że sądzą Rusinów. Trzeba pamiętać, że w 1918 r. polska Rada Regencyjna ogłosiła wolność narodową dla Polaków, powołując się przy tym na pryncypia Wilsona. Czy zatem nam nie wolno było korzystać z tego prawa? Dziś powinniście nadać znaczenie waszemu hasłu »Wolni z wolnymi«, które do tego czasu było pustobrzmiącym”. Wspomagający obrońców Lew Hankiewicz dodał: „Osądźcie ich i powróciwszy do domu powiedzcie waszemu narodowi, że Łemkowie chcieli tego, co Polacy już mają”. Pod wieczór tego samego dnia Sąd Okręgowy w Nowym Sączu ogłosił wyrok ławy przysięgłych. Chociaż wśród ławników nie było zgodności, oskarżeni zostali uniewinnieni.” Koniec cytatu. Z powyższego artykułu najbardziej podoba mi się zacytowane zdanie jednego z oskarżonych : .... na pytanie prokuratora, czy nie pragnął oderwania Łemkowszczyzny od Polski, odpowiedział: „Oderwania? A kiedyż była przyłączona? Nie pamiętam”. Pozdrawiam Was wielce serdecznie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Ustawa, Niwa 20.10.04, 20:51 Witam Dzieki Andrzeju za, jak zwykle, wyczerpujace wypowiedzi na temat sytuacji na Podlasiu. Rzeczywiscie wprowadzanie nazw bialoruskich na terenach ukrainomownych byloby bez sensu, tak samo jak i wprowadzanie jezyka bialoruskiego do urzedow. Mogloby to wywolywac problemy i jednoczesnie wprowadzac zamet w glowach i tak juz skolowanych ludzi. Ale to akurat nie problem ze zwyklymi ludzmi, tylko z dzialaczami lansujacymi na sile bialoruskosc na terenach gdzie jezyk bialoruski jest obcy, co jest widoczne nawet dla laika. Ale dla tych dzialaczy jest to sprawa byc albo nie byc. Stad ta walka o bialoruskosc wszystkich podlaskich prawoslawnych. Wypowiedzi na forum Bialystok od dluzszego czasu nie nadaja sie do merytorycznej dyskusji, a na obrzucanie sie blotem nie mam jakos ochoty wiec pomimo ze czasem czytam co slychac na bialostockim forum to nie zabieram tam od dluzszego czasu glosu. Do ostatnio linkowanych tekstow swiadczacych o wielkiej tolerancji i subtelnosci w sprawach narodowosciowych pozwole sobie jeszcze dorzucic jeden tekst z wczorajszej "Rzepy". Ciekawa w tym tekscie jest kompetencja i fachowosc urzednikow konsulatu RP we Lwowie. Jak widac rowniez w sprawach kultury nasze czynniki oficjalne poruszaja sie z gracja slonia w skladzie porcelany. Gdyby nie bylo to tak zenujace to byloby smieszne. www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041019/kraj/kraj_a_3.html Serdecznie pozdrawiam i wracam do ponownej lektury postu Andrzeja, moze cos jescze wpadnie mi do glowy:) R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Lemkowskie historie..... 20.10.04, 21:04 Przeczytalem linkowany przez Ciebie Piotrze tekst i moja uwage zwrocil jeszcze jeden fragment "Wspomagający obrońców Lew Hankiewicz dodał: „Osądźcie ich i powróciwszy do domu powiedzcie waszemu narodowi, że Łemkowie chcieli tego, co Polacy już mają” Wydawaloby sie ze narod tak pragnacy wolnosci jak Polacy powinien zrozumiec aspiracje innych narodow chcacych decydowac o sobie, a jednak widac ze jedna sprawa sa wlasne dazenia a inna dazenia innych. Moze moje spostrzezenie nie jest zbyt odkrywcze, ale nasuwa sie samo przez sie. Takie myslenie przewija sie do dzis w wypowiedziach niektorych gdy mowia o tzw. Kresach Wschodnich. Przeciez takie sformulowania musza budzic zle skojarzenia u Ukraincow i Bialorusinow. Z drugiej strony gdy tylko zza zachodniej granicy padnie slowo o "Heimacie" to te same osoby podnosza krzyk ze rewizjonisci itp... A moze ci superpatrioci powinni nauczyc sie bardziej obiektywnego spojrzenia? Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Kresy.......... 20.10.04, 21:30 Witam raz jeszcze !! Tak Radku - masz racje !! Polacy tak po wielekroć pragnący wolności,swych praw, samostanowienia Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Kresy.......... 20.10.04, 21:50 Wiesz Piotrze, zalinkowalem ten tekst o Michniowcu poniewaz wpisuje sie pieknie w nasz balagan w kwestii stosunkow z wschodnimi sasiadami. Po lekturze pomyslalem sobie ze wstyd przed goscmi ktorzy przyjechali do Polski aby pracowac nad zachowaniem kultury a zostali potraktowani jak "nielegalni". Mysle ze strona polska powinna poinformowac o obowiazujacych w Polsce procedurach a nie ograniczac sie do stwierdzenia ze "jak za darmo to moga pracowac". W koncu byla to odpowiedz z konsulatu a nie z magla. Dziwi mnie tez w tej sprawie fakt ze pierwsza kontrola przeszla bez problemu, a dopiero przy drugiej zaczely sie klopoty. Mysle ze sprawa bedzie sie rozwijac, wiec jesli bedziesz mial swieze wiesci to oczywiscie prosze o zalinkowanie. Wracajac do "Kresow" to jakis czas temu ktos podarowal mi publikacje jednego z "Towarzystw Milosnikow Kresow". Czytalem tam sporo wspomnien i czesc z nich kwalifikuje sie jako sianie niepokojow na tle narodowosciowym. Szczegolnie fragmenty o obronie polskosci tych ziem w czasie walk polsko-ukrainskich po I WS. Niestety takie stereotypy wciaz jeszcze pokutuja w niektorych glowach:( Ciekawe jest to co piszesz Piotrze o obchodach "Roku Polskiego" - widac ze w dalszym ciagu glownym produktem promujacym Polske pozostaja oficjalne zespoly ludowe:) Pozdrawiam i zycze dobrej nocy Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Wypowiedzi M.Klingera 21.10.04, 17:08 Witam Do Roku Polskiego na U. jescze wrócę - ale otrzymałem własnie przesyłkę od Ksiedza - Diakona Piotra - JESZCZE RAZ SERDECZNE DZIĘKI. Na początek obszerniejsze fragmenty : Gazeta Wyborcza nr 13 z 16 stycznia 1990 r., s. 6 Bracia, wybaczcie! Ja, prawosławny – przyjmuję z radością powiew wolności nad umęczonym Kościołem unickim w ZSRR! Już wkrótce moi bracia, wschodni chrześcijanie, wywodzący się z tego samego co ja pnia – z Kościoła wschodniego w Rzeczypospolitej – będą mogli postawić świeczkę przed ikoną w swej cerkwi, obejść ją na Paschę ze śpiewem: „Woskriesienije Twoje, Christie Spasie”, wyprowadzić ze świątyni zwłoki krewnego na swój własny cmentarz... Skończą się też ich cierpienia, represje. Wielu „z daleka” wróci do swych wiosek i domów. Ten moment jest też szansą dla nas, prawosławnych i katolików, by zamknąć okres znieczulenia i win, jakie ciążą na nas w związku z naszym stosunkiem do sprawy Kościoła grekokatolickiego. Musimy otwarcie wyznać: wobec unitów zawiniliśmy wszyscy. Nadszedł czas, byśmy też wszyscy – prawosławni, łacińscy katolicy i sami unici – wyznawszy wzajemne winy, ze szczególną uwagą zadbali o prawdziwie chrześcijańskie formy współżycia. Nie możemy dopuścić do wrogich „krucjat” i rozliczeń, które zatrułyby ten wzniosły moment odrodzenia życia kościelnego wschodnich katolików – na Ukrainie, ale i w Polsce. Nawołuję do powszechnego chrześcijańskiego czuwania. Warto zdać sobie sprawę, że w Polsce po niesławnym „synodzie” lwowskim z 1946 r. Kościół grekokatolicki pozostawał nadal w obrębie Kościoła katolickiego, zaś polski Kościół prawosławny nie dokonał wtedy żadnej aneksji, ani „duszyczek”, ani świątyń. Oddziaływała jedynie ogólna polityczna atmosfera stalinizmu, która wobec Ukraińców zmaterializowała się w deportacyjnej akcji „Wisła”. Akcja ta tragicznie zniszczyła ich życie narodowe, wyznaniowe, a często też rodzinne i osobiste. Zniszczone zostały ich ojczyste wsie, narodowa kultura materialna, a świątynie i cmentarze niszczeją często do dzisiaj. Deportacje w ramach akcji „Wisła” objęły również ludność prawosławną: sięgały przecież aż za Białą Podlaską. Zarówno unita, jak prawosławny szedł wtedy do wagonu. My, prawosławni, mogliśmy jednak od razu odbudowywać na nowym miejscu życie parafialne, a nasi bracia unici tego uczynić nie mogli. Warto podkreślić, że parafie prawosławne powstałe w środowisku poprzednio unickim – i to zarówno na terenie przesiedlenia, jak i w rodzinnych wsiach karpackich (po 1956 r., gdy możliwe były już powroty) – są owocem wspólnoty losów przesiedleńczych. Stały się też świadectwem nieusuwalnego poczucia wspólnoty tradycji kościelnej, w obliczu zagrożenia utratą tożsamości. Czy jednak my, prawosławni, nie wytworzyliśmy na tym tle wielu niepotrzebnych konfliktów? Czy byliśmy dość bezinteresowni w stosunku do unitów – jakże często naszych współziomków, a nawet krewnych?! Czy więc, będąc w nieporównywalnie korzystniejszej od nich sytuacji, pomogliśmy im dostatecznie w przetrwaniu ciężkich czasów? Z tym właśnie wiąże się problem „udziału winy” każdego z nas, każdej ze stron tragicznego dramatu ukraińskiego, w ostatnim jego akcie, którego nadal jeszcze jesteśmy uczestnikami. Nasz, prawosławny „udział winy” w dramacie ukraińskim w Polsce widzę w tym, że negując teologiczną ideę unii kościelnej – zanegowaliśmy w końcu samych unitów. A teraz bliżej współżyjemy np. z ewangelikami, niż z najbliższymi nam przecież katolikami wschodniego obrządku. Jedynie im nie składamy odwiedzin, wykluczamy ich z kongresów itp. Winni jesteśmy też drugiego paradoksu: nasza antyunicka postawa spowodowała zepchnięcie w cień narodowościowego pierwiastka ukraińskiego w Kościele prawosławnym w Polsce, na który składają się w dużej mierze wierni tej właśnie narodowości. Na miejsce wspólnego dla nas i unitów języka i pięknego obrządku ukraińskiego przenika liturgiczny obrządek, pochodzący z Petersburga. Z lęku przed „łacinizacją” prowadziliśmy de facto „rusyfikację”. Mimo że sprawa ukraińska miała w naszym Kościele ofiarnych i najwyżej postawionych orędowników, nie okazał się on dla Ukraińców zbyt przytulnym domem. Za to, że daliśmy się ponieść, a może i sprowokować do wrogości i podkopaliśmy uczucie jedności we wspólnym skarbie: chrześcijańskim Wschodzie historycznej Rzeczypospolitej; że nie dochowaliśmy jedności w smutnych losach ostatnich lat – - bracia unici, wybaczcie! Koniec cytatu Tak sobie myślę - czy słowa prawosławnego teologa polskiego prawosławia - po czternastu latach od ich napisania - znalazły zastosowanie w praktyce ?? O tym może pogadamy w następnych postach Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Wypowiedzi M.Klingera 21.10.04, 20:28 Witam Dopiero po Twojej informacji o przesylce sprawdzilem skrzynke na "gazecie". Tez otrzymalem przesylke:)) Na razie zapoznalem sie tylko z cytowanym przez Ciebie fragmentem. Piekne slowa i prawdziwe. Coz moge odpowiedziec na Twoje pytanie. Od wypowiedzenia cytowanych slow minelo czternascie lat, niestety chyba nie mozna powiedziec ze wszystko z tych slow znalazlo zastosowanie w praktyce. Chyba na razie jeszcze za wczesnie na pelne pojednanie miedzy Kosciolami wschodnimi, moze z uplywem lat... Niektorzy z duchownych prawoslawnych niestety dalej nie uznaja Kosciola grekokatolickiego, traktuja go jak czesc KK. Dochodza do tego kwestie wlasnosci cerkwi itp... Z drugiej strony zle przysluguje sie temu procesowi KK. Jakie przeslanki kierowaly wyslaniem Unitow do Drohiczyna. Chociaz ten sam zarzut mozna postawic Cerkwi (Kostomloty). Najsmutniejsze jest to, ze i grekokatolicy i prawoslawni wyrosli z jednego pnia, z ziem ruskich dawnej Rzeczpospolitej. Wraz z tym tekstem wchodzimy na trudny dla mnie temat. Zawsze kojarzylem szeroko pojeta "ruskosc" z Cerkwia prawoslawna. Po naszych rozmowach patrze juz inaczej, ale jednak caly czas z troche innego punktu. Jesli mowimy o Unii to proponuje rzucic okiem na tekst z nowego numeru PP. Jest to bulgarski punkt widzenia na sprawy Unii. www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=728 Niestety ten tekst nie jest tak budujacy jak ten przeslany przez Diakona Piotra. Nie spodziewalem sie dzis tego tematu i troche mnie zaskoczyl. Nie zmienia to faktu ze ciesze sie bardzo i niebawem siadam do lektury. Sprawy zwiazane ze swiadomoscia historii dawnych Ziem Wschodnich II RP wsrod Polakow zostawie na jutro. Przytocze jednak maly cytat z broszury Stowarzyszenia Przyjaciol Ziemii Drohobyckiej. Jest on stosunkowo lagodny, jednak pokazuje brak wyczucia. "Jak wiemy z historii naszych czasów imperium ZSRR rozpadło się, a na naszych dawnych ziemiach powstało nowe niezależne państwo - Ukraina. I nadal historyczna nazwa ulicy Jagiellońska nie znalazła uznania i szybko została przechrzczona na ulice Daniły Halickoho. A więc Drohobyczanie, turyści i historycy, gdy spotkacie się w Drohobyczu z nazwą ulicy Daniły Halickoho - to pamiętajcie, że to nasza stara ulica Jagiellońska" Dziwi mnie to tym bardziej, że cały tekst nie jest specjalnie jadowity, autor powołuje się nawet na autorów z Ukrainy a tu takie kwiatki. Nie jedyne zreszta. Na zakonczenie chce bardzo podziekowac Diakonowi Piotrowi za przesylke, rowniez za zadanie sobie trudu przeslania pomimo ze moj mail (z blizej nie znanych przyczyn) nie dotarl Serdecznie wszystkich pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Wypowiedzi M.Klingera 21.10.04, 21:47 Nim przejdę do dyskusji wokól cytowanego i linkowanego przez Ciebie tesktu w uzupełnieniu przesyłam ciekawą dyskusję z udzialem właśnie Pana Michała Klingera a dotyczącą relacji pomiedzy KK a CP tygodnik.onet.pl/1555,1147322,dzial.html Misja czy prozelityzm Co jest przyczyną narastania konfliktu między Rzymem - centrum katolicyzmu, a Moskwą - czyli najliczniejszą w Kościele prawosławnym Cerkwią rosyjską: różnice teologiczne, styl działalności księży katolickich w Rosji, a może fakt, że papież jest Polakiem? - zastanawiają się w WIĘZI (1) Michał Klinger (teolog prawosławny), ks. Tadeusz Kałużny SCJ (katedra ekumenizmu Papieskiej Akademii Teologicznej), ks. Zygfryd Glaeser (katedra Teologii Kościołów Wschodnich Uniwersytetu Opolskiego) i ks. Doroteusz Sawicki (katedra historii Kościoła Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie). 2004-01-25 M. Klinger: Spór katolicko-prawosławny nie ma charakteru doktrynalnego (na szczęście istnieje wciąż jeden Kościół powszechny), lecz kanoniczny. Obecnie najgorętszą jego przyczyną jest powołanie przez Rzym diecezji na terenie prawosławnej Rosji: łamie to zasadę, że jeden biskup nie działa na terytorium drugiego - bo jeśli tak, to znaczy, że nie uznaje tamtego za biskupa. U podłoża tego leży więc kwestia władzy w Kościele: tyle że “jeśli z katolikami mowa jest o zasadniczych kwestiach kanonicznych, to de facto wchodzi się na płaszczyznę doktryny, bo dla Kościoła rzymskiego władza w Kościele jest rodzajem dogmatu wiary”. Ks. Kałużny: U podstaw problemu leży różne pojmowanie terminu “prozelityzm”. Dla katolików prozelityzm to pozyskiwanie za wszelką cenę wyznawców prawosławia. W tym sensie katolicki prozelityzm w Rosji nie występuje. Patriarchat moskiewski jednak interpretuje pojęcie “terytorium kanoniczne” jako “Kościół narodowy”, który identyfikuje nie tylko z obywatelami Rosji, ale i obszarami kulturowo należącymi do rosyjskiego prawosławia. Dlatego za członków (rzeczywistych bądź potencjalnych) rosyjskiego Kościoła prawosławnego uważa wszystkich, którzy weszli w krąg rosyjskiej kultury - w tym niewierzących czy niepraktykujących. W efekcie jako prozelitym traktuje “każdą aktywność ewangelizacyjną, skierowaną bezpośrednio lub pośrednio do ludzi niewierzących w dzisiejszej Rosji, a nawet każdą formę obecności duszpasterskiej, która stawia sobie za cel przyciąganie niewierzących czy też wywołuje taki skutek w sposób niezamierzony”. Ks. Sawicki: Kościół rosyjski, mocno zniszczony przez komunizm, dźwigał się i organizował życie religijne, zmagając się m.in. z najzwyklejszą biedą swych wiernych. Oczekiwał od Kościoła rzymskokatolickiego pomocy, a nie konkurencji. I to jest istota sporu o “terytoria kanoniczne”. Gdyby Kościół rzymskokatolicki skoncentrował się na działalności charytatywnej, zyskałby sympatię rosyjskich prawosławnych. On zaś stworzył równoległą strukturę, czym doprowadził do rozdźwięku. Gdyby akcja Kościoła rzymskokatolickiego dokonywała się za dwadzieścia lat, gdy struktury prawosławne już okrzepną, nie byłoby problemu, bo nie byłaby wówczas postrzegana jako działanie konkurencyjne, podjęte w chwili słabości Cerkwi. Ponadto: czy Kościół jako organizacja zawsze musi działać na własny rachunek? Dlaczego w czasach komunizmu tak pozytywnie odbieraliśmy fakt przysyłania nam Biblii przez protestanckie towarzystwa biblijne? Bo one działały poprzez nasz Kościół i robiły dużo dobrego nie oczekując niczego w zamian. To jest właśnie ofiarna miłość: działać poprzez drugi Kościół dla dobra tego drugiego Kościoła. Hierarchia rzymskokatolicka na terytorium Rosji popełniła wiele błędów, a gdy raz straci się zaufanie, trudno je odzyskać. Źródłem problemu nie jest za to polskość papieża, tyle że to polski papież pada jego ofiarą. Gdyby po rozpadzie ZSRR ściągnięto do polskich seminariów rodowitych Rosjan, wyuczono ich i wysłano z powrotem, mielibyśmy dziś w Rosji Kościół katolicki o rosyjskim obliczu narodowym. Tymczasem mamy osobny Kościół katolicki, nazywany “polskim”. Ks. Kałużny: W Rosji pracują księża z Polski, ale w sumie jest to środowisko międzynarodowe. W 2002 r. pracowało w Rosji 275 kapłanów pochodzących z ponad 20 krajów. Termin “polski Kościół” i oskarżenie o ekspansję kapłanów z Polski to nieprawdziwe stereotypy. Ks. Glaeser: Jeśli gdziekolwiek przedstawiciel jakiegokolwiek Kościoła celowo działa tak, by zabierać innym Kościołom ich wyznawców, to jest nieuczciwy w pełnieniu posłannictwa. Z drugiej strony trudno sprecyzować, gdzie zaczyna się prozelityzm: czy jeśli katolicki ksiądz obdaruje cukierkiem prawosławne dziecko, jest to już prozelityzm? M. Klinger: Prawdziwie wielka wizyta papieża w Rosji powinna mieć charakter braterski, a nie pastoralny. Tymczasem jej obecnym pomysłodawcom nie chodzi o to, by papież “odwiedził wielki siostrzany prawosławny Kościół rosyjski i spotkał się ze wszystkimi, którzy chcieliby nasycić się duchowo spotkaniem Zachodu i Wschodu”. Im chodzi o to, by papież złożył wizytę pastoralną: odwiedził diecezje katolickie, przyjechał do kraju prawosławnego jako zwierzchnik katolików w tym kraju. “Kościół rzymski zdaje się nie dostrzegać rzeczywistej substancji innych Kościołów, na których teren wkracza”. Myślę że te teksty dają podstawę do "nowej jakości" w naszej dyskucji - szkoda że tylko dwóch dyskutantów :( ale ... nigdy nie lubiłem tłoku :))) Pozdrawiam serdecznie !!! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa fotografia jako uzupelnienie watku... 22.10.04, 14:33 Witam Cytowany tekst przedrukowywal PP (w wiekszym fragmencie, o ile pamietam). Dwie wypowiedzi zwracaja szczegolna uwage, pierwsza ktora mowi o tym, ze istnieje wciaz jeden Kosciol powszechny - prawda ze ladne slowa. I druga o tym czego oczekuje strona prawoslawna po wizycie biskupa Rzymu w Rosji. Stanowisko p. Michala Klingera w tej sprawie pokazuje co powoduje obawy Cerkwi. Mysle, ze wizyta papieza w Rosji nie powinna byc adresowana wylacznie do katolikow. Nie zgodze sie z wypowiedzia Ks. Kaluznego. Niestety Kosciol katolicki jest postrzegany w Rosji jako "polski Kosciol". Zreszta bialorusini rowniez postrzegaja to w taki sposob. Nie wiem jak sytuacja wyglada na Ukrainie. Na Bialorusi sa zreszta z tego powodu ciekawe sytuacje. Bialorusini katolicy niechetnie chodza do kosciola poniewaz nabozenstwa sa odprawiane po polsku. Nie chcialbym generalizowac, ale wiem ze takie sytuacje sie zdarzaja. Zreszta w Polsce dzialacze bialoruscy zdaja sie nie zauwazac ze czesc ludnosci bialoruskiej w Polsce jest wiernymi KK. Nie robia nic aby uchronic ich przed asymilacja. To juz jednak sprawa na oddzielny watek... Na zakonczenie nalezy sie slowo wyjasnienia skad taki tytul postu. Na ciekawym sajcie poswieconym fotografi zwiazanej z prawoslawiem znalazlem ponizsza fotografie. orthphoto.net/photo.php?id=380&id_jezyk=2 Na razie powstrzymam sie od wypowiedzi nt. zdjecia, chetnie natomiast uslysze (przeczytam:) Twoje, i innych opinie. Moze jeszcze dzis sie odezwe, a tymczasem pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Powracający wątek - Unia 22.10.04, 16:59 Mnie ow dialog badzo się spodobał - w sposób dość klarowny poprzez wypowiedzi Klingera i duchownych KK wyjaśnia przyczyny nie dojścia do skutku wizyty JP II w Rosji. I głos Klingera bardzo mi sie spodobał. Tekst ów pochodzi ze stycznia tego roku - potem był dramatyczny gest przekazania Ikony kazańskiej, bardzo nieladny odzew strony rosyjsko- prawosławnej /w stylu "takich Ikon wawraszczejet do nas mnoho :(... Co do obeliski - to zły pomysl i zły gest - w zamian wracam do cytatów i spojrzenia na Unię strony prawoslawnej : M.Klinger powiedział w owym wystąpieniu przesłanym przez księdza Piotra : Nasz, prawosławny „udział winy” w dramacie ukraińskim w Polsce widzę w tym, że negując teologiczną ideę unii kościelnej – zanegowaliśmy w końcu samych unitów. A teraz bliżej współżyjemy np. z ewangelikami, niż z najbliższymi nam przecież katolikami wschodniego obrządku. Jedynie im nie składamy odwiedzin, wykluczamy ich z kongresów itp. Inna spojrzenie to owego /w linkowanej przez Ciebie wypowiedzi/ bułgarskiego naukowca : - Uważa Pan, że unia szczególnie tragiczne żniwo zbierała na terenie Rzeczypospolitej? - Tak, tragiczne dla obu stron, prawosławnych Rusinów, ale także całej Rzeczypospolitej. Polska za to, że zachowywała się jak przednia straż Rzymu, zapłaciła bardzo wysoką cenę - trzykrotnie rozbiorami. Wewnętrzne osłabienie państwowego organizmu, szarpanego potężnymi sporami i walkami religijnymi, zwłaszcza w siedemnastym wieku, doprowadziły najpierw do wtrącania się w jej politykę ościennych mocarstw, potem do zagarniania ziem. - Ale unia zrodziła też świętych po stronie obu Kościołów, chociażby Atanazego Brzeskiego czy po stronie rzymskiej Jozefata Kuncewicza. - W czasie swoich studiów wileńsko - krakowskich dotarłem do materiałów, które wskazywałyby, że Jozefat Kuncewicz świadomie dążył do tego, by go zabito za wiarę, by w ten sposób dostąpić świętości. On nawet rozkopywał mogiły prawosławnych, by pochować ich w obrządku unickim. Jozefat z jednej strony jest świętym chrześcijańskim, z drugiej prześladowcą chrześcijan. Postać zaprawdę tragiczna. Sprawia mi ból mówienie o tym. Jednocześnie odkryłem, że Jozefat Kuncewicz nosił ze sobą księgę w bułgarskim przekładzie, w której były słowa Symeona Nowego Teologa i reguły pustelnicze Nila Sorskiego z XVI wieku o modlitwie umysłu i pomysłach Bożych. Żył więc praktyką Kościoła wschodniego? Nie śmiem tego komentować. To bardzo delikatny proces. - Na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, obecnie Ukrainie, unia trwa. - To bieda dla Ukrainy. Prawosławni mogą uczyć się od katolików, katolicy od prawosławnych, bez sięgania po narzędzie unii. Nie mogę się osobiście zgodzić z tym ostatnim zdaniem. Unia na Ukrainie jest rzeczywistością – a wydaje mi się ze jest właśnie tam doskonałym wypełnieniem luki pomiędzy kościołami prawosławnym !!! a kościołem katolickim. I nie jest „to bieda dla Ukrainy” a jej bogactwo – tą prawdziwą „biedą” jest tam skłócenie różnych odłamów prawosławia /o których mówiliśmy tu wielokrotnie . Co do pozostałych treści - mowiliśmy tu kiedyś dość sporo na ten temat - szczególnie krytycznie o Uni jako wielce niefortunnym,złym akcie politycznym ... A za chwilę jeszcze jeden ciekawy cytat Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Powracający wątek - Unia i prawosławie 22.10.04, 17:03 Mysle że godne przytoczenie będzie tu fragment arcyciekawej pracy Pana Gerenta /opublikowanej na www.lemko.org Praca magisterska :”Cerkiew prawosławna w Polsce po zakończeniu II wojny światowej Piotr Gerent Wroclaw, 7/17/1998 3. STOSUNKI Z GREKOKATOLIKAMI Relacje prawosławni-grekokatolicy wywołują najwięcej emocji i polemik. W czasie akcji „Wisła" w 1947 r. na Ziemie Zachodnie wysiedlono wiernych obu tych wyznań. Nie mniej jednak grekokatolicy do 1956 r. nie podjęli działań w kierunku organizowania swych parafii, w przeciwieństwie do prawosławnych, którzy już w 1947 r. zorganizowali kilka placówek duszpasterskich. Tak samo z podobną inicjatywą nie wystąpili duchowni grekokatoliccy. Wobec tego, że państwo polskie nie uznawało Cerkwi Grekokatolickiej, wierni tego kościoła zmuszeni byli funkcjonować w ramach Kościoła Rzymskokatolickiego, który nie zawsze potrafił zrozumieć i okazać pomoc współbraciom. Wielu duchownych zasiliło szeregi kleru rzymskokatolickiego, albo stało się birytualistami (tzn. mogącymi celebrować nabożeństwa w obu obrządkach). Niestety bardzo często zdarzało się, że duchownych tych traktowano jako drugorzędnej kategorii. Poza tym Kościół Rzymskokatolicki przyjmował do swego grona tylko nieżonatych księży greckokatolickich, żonaci mogli rozpocząć pracę duszpasterską pod warunkiem pozostawienia swoich żon. Miały też miejsce przypadki donoszenia władzom na księży unickich przez ich rzymskokatolickich konfratrów. Bardzo rzadko zdarzało się, że księża rzymskokatoliccy odnosili się jak najbardziej pozytywnie do księży greckokatolickich, niemniej jednak takie przypadki zdarzały się. Ponieważ wierni grekokatolicy pozbawieni byli opieki duszpasterskiej ze strony swych duchownych, część z nich zwracała się w stronę Cerkwi Prawosławnej, uczęszczając na nabożeństwa prawosławne do pobliskich cerkwi. Wywoływało to często odruchy gwałtownego sprzeciwu kleru obu wyznań katolickich. Abp Adam (Dubec) twierdzi, że „kierownictwo Cerkwi Greckokatolickiej przekonywało ludzi, żeby nie uczęszczali na prawosławne nabożeństwa. Myślało ono, że ludzie powrócą w swoje strony i wróci poprzedni stan. Jednak nie wszyscy wierni podporządkowali się temu nakazowi. Tam gdzie były cerkwie prawosławne większość unitów przychodziła na prawosławne nabożeństwa". Z problemem tym wiąże się dyskutowana w ostatnich latach kwestia rzekomej misji Cerkwi Prawosławnej wśród grekokatolików, na który zwrócił uwagę K. Urban. Sprawa ta jest dosyć drażliwa i dla prawosławnych kontrowersyjna. Ocenić jej rozmiary jest bardzo trudno, jeżeli wogóle miała miejsce. Nikt na siłę nikogo nie zmuszał do zmiany wyznania, ale wtedy nie było innej możliwości jak wybór między Cerkwią Prawosławną a Kościołem Rzymskokatolickim, oczywiście jeżeli chciano zachować tożsamość narodową i religijną. Niektórzy ludzie zastraszeni, załamani psychicznie, żyjąc w nieprzychylnym otoczeniu, które wyśmiewało „ruską wiarę" (zarówno prawosławną i greckokatolicką) chcąc mieć „święty spokój" zaczęli chodzić do Kościoła katolickiego. Na efekty nie trzeba było długo czekać: katolizacja szła w parze z polonizacją. Kwestia ta dotyczy zarówno grekokatolików jak i prawosławnych. Dlatego trudno tu zgodzić się z poglądem jakiejkolwiek misji ze strony Cerkwi Prawosławnej, tym bardziej, że władze administracyjne także nie były zainteresowane w utrzymaniu tożsamości narodowej, a jej częścią była odrębność religijna, gdyż byłoby to złamaniem politycznych zasad akcji „Wisła". Powstawanie struktur Cerkwi Prawosławnej było ważnym zjawiskiem dla przesiedlonych osób po II wojnie światowej, bez różnicy na wyznanie. Faktem jest, że wielu grekokatolików pozostało przy prawosławiu, mimo iż ich część po 1956 r. -kiedy umożliwiono tworzenie parafii greckokatolickich - odeszła. Dzisiaj jeszcze w niektórych parafiach na Dolnym Śląsku stanowią oni znaczny procent wiernych prawosławnych, np. w Studzienkach, Lesznie Górnym. Także niektórzy księża pochodzili z rodzin greckokatolickich, bądź sami nimi dawniej byli (ks. D. Chylak) Koniec cytatu . I znów Radku jest tu sformułowanie z które bardzo trafnie opisuje powojenny tragizm losu polskich Rusinów : „Niektórzy ludzie zastraszeni, załamani psychicznie, żyjąc w nieprzychylnym otoczeniu, które wyśmiewało „ruską wiarę" (zarówno prawosławną i greckokatolicką) chcąc mieć „święty spokój" zaczęli chodzić do Kościoła katolickiego. Na efekty nie trzeba było długo czekać: katolizacja szła w parze z polonizacją. Kwestia ta dotyczy zarówno grekokatolików jak i prawosławnych.” Bo wiem że to zdanie w sposób niezwykle trafny charakteryzuje powojenną postawę moich bliskich !!!!! Pozdrawiam serdecznie życżac miłego weekendu Ps A po nim może powrót do tematów kulinarnych ostatnio jadłem wielce zacne domowe bliny a dzis pogryzam pyszne hryczaniki popijane ... niestety z całkiem innej bajki ... pysznym Carslbergiem :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Pogodnie przed weekendem 22.10.04, 17:08 Mialem tu zajrzec dopiero wieczorem, ale w I programie Polskiego Radia uslyszalem wiadomosc ktora ucieszyla mnie bardzo. Delegacja Watykanu w Moskwie, podczas rozmow majacych doprowadzic do poprawy stosunkow z Cerkwia prawoslawna, przyznala ze Kosciol katolicki w Rosji podejmowal dzialania ktore mogly byc odebrane jako prozelityzm. Pisalismy tu nieraz o stosunkach z Cerkwia rosyjska. To wydarzenie, obok przekazania Ikony Kazanskiej, jest chyba dobrym znakiem na przyszlosc. Tym bardziej ze czlonkowie delegacji powiedzieli ze od czasu przekazania Ikony stosunki sie ocieplily. Nie wszyscy Rosjanie patrza na Kosciol zachodni jak na wroga, ponizej linkuje strone stworzona przez rosyjskich prawoslawnych. Zwroc prosze Piotrze uwage na to co autorzy pisza o sobie. www.orthodoxworld.ru/polish/we.htm Zycze milego weekendu R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Pogodnie przed weekendem 22.10.04, 17:11 Widze, ze posty pisalismy w tym samym czasie:) Siadam do lektury Twoich postow Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Prawoslawie a Unici 22.10.04, 17:26 Dziekuje Piotrze za kolejna porcje cytatow. Jesli chodzi o obelisk to zgodze sie z Toba. Chociaz wydaje sie ze postawienie tego obelisku mialo na celu tylko upamietnienie ofiar z okresu gdy w I RP prawoslawni byli przesladowani i sila zmuszani do konwersji, to tresc moze byc odbierana przez Unitow jako nieprzyjemna (delikatnie mowiac). Powinienem wyjasnic watpliwosci co do celu zalinkowania tej foty. Nie mialem na celu wkladania kija w mrowisko, chcialem tylko zwrocic uwage na istnienie tego niefortunnego monumentu. Pomimo ze uwazam Unie za blad to nie ignoruje istnienia grekokatolikow, nie chce aby ich "ciagnac" do Cerkwi prawoslawnej. Mozliwe ze gdyby inaczej potoczyly sie losy grekokatolikow w zaborze rosyjskim mielibysmy tez Unitow na Podlasiu. To co cytowales Piotrze „Niektórzy ludzie zastraszeni, załamani psychicznie, żyjąc w nieprzychylnym otoczeniu, które wyśmiewało „ruską wiarę" (zarówno prawosławną i greckokatolicką) chcąc mieć „święty spokój" zaczęli chodzić do Kościoła katolickiego. Na efekty nie trzeba było długo czekać: katolizacja szła w parze z polonizacją. Kwestia ta dotyczy zarówno grekokatolików jak i prawosławnych.” przypomnialo mi rozmowe na tym forum o powodach odejscia od prawoslawia wsrod podlaskich Rusinow. Napisalem wtedy, na przykladzie "swoich" ze nie potrzeba bylo przesladowan, wystarczylo ze ludzie nie chcieli sie wyrozniac. Wsrod Rusinow na podkarpaciu dochodzila oczywiscie groza wysiedlen i rzeczywista wrogosc otoczenia i wladz. Pelen jestem podziwu, ze mimo przeciwnosci czesc ludzi zachowala swa tozsamosc. Pozdrawiam serdecznie R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Knysz powraca :))) 22.10.04, 18:33 Ale żeśmy się rozpisali :)) Oto przeglądam tom 49 dzieł wszystkich Kolberga - a tu na stronie 84 stoi jak byk : Knysz jest to duży pieróg w kształcie zwykłego bochenka chleba upieczony i nałozony ziemniakami tartymi albo kapustą lub serem w środku . Ze serem jest on uważany za przysmak. A jadali go Rusini w bieszczadzkiej Bobrce i nie tylko...:) Wybacz Radku że kończę udział w tym tygodniu w dyskusji tak lużniejszym tematem - do ostatnio omawianych wątków i linków wrócę postem może jutro albo w niedzielny wieczor. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr pojednanie blisko??? 25.10.04, 20:42 wolf_wwa napisał: > Mialem tu zajrzec dopiero wieczorem, ale w I programie Polskiego Radia > uslyszalem wiadomosc ktora ucieszyla mnie bardzo. Delegacja Watykanu w Moskwie,podczas rozmow majacych doprowadzic do poprawy stosunkow z Cerkwia prawoslawna,przyznala ze Kosciol katolicki w Rosji podejmowal dzialania ktore mogly byc odebrane jako prozelityzm. Pisalismy tu nieraz o stosunkach z Cerkwia rosyjska.To wydarzenie, obok przekazania Ikony Kazanskiej, jest chyba dobrym znakiem na > przyszlosc. Tym bardziej ze czlonkowie delegacji powiedzieli ze od czasu > przekazania Ikony stosunki sie ocieplily. Tu Radku musze dopowiedzieć,że do wczoraj nie doszukałem się potwierdzenia tej - rzeczywiście dobrej informacji Póki co cytuję pobraną z onetu informację z początku października : Zwierzchnik rosyjskiego prawosławia patriarcha Aleksy II ponownie skrytykował w niedzielę katolików i zarzucił im próby nawracania na katolicyzm rosyjskich prawosławnych. Wezwał przy tym papieża Jana Pawła II, by nakazał wstrzymanie podobnych działań. "Mamy nadzieję, że fakty prozelityzmu, które udokumentowaliśmy w różnych regionach (Rosji), pobudzą kierownictwo Watykanu do podjęcia realnych kroków, które uspokoiłyby naszych wiernych" - powiedział patriarcha na posiedzeniu Soboru Arcybiskupiego Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Stosunki katolicko-prawosławne w ostatnich latach moskiewski patriarcha określił jako przepełnione "napięciami wywołanymi przez szereg nieprzyjaznych kroków Watykanu". Wśród nich wymienił utworzenie diecezji na terenach wschodnich. "Na terenach, których ludność zawsze wyznawała prawosławie, utworzono nową katolicką prowincję. Z punktu widzenia prawa kanonicznego oznacza to faktyczne utworzenie paralelnego kościoła lokalnego" - powiedział patriarcha. Jego pretensje wywołało nie tylko utworzenie w 2002 roku czterech diecezji katolickich w Rosji, lecz również ubiegłoroczna decyzja papieża o powołaniu do życia dwóch diecezji w Kazachstanie. Cerkiew rosyjska uważa Kazachstan za część swojego "terytorium kanonicznego" i uważa, że katolicy powinni wszelkie swoje kroki na terenie tego muzułmańskiego w większości kraju uzgadniać nie tylko z jego władzami, lecz również z Patriarchatem Moskiewskim. Podobną krytykę wywołało utworzenie dwóch biskupstw katolickich na Ukrainie, również uznawanej przez moskiewskie prawosławie za swoje "terytorium kanoniczne". Tylko jeden krok katolików znalazł uznanie w oczach patriarchy. Było nim przekazanie prawosławnym pod koniec sierpnia kopii cudami słynącej ikony Matki Bożej Kazańskiej. "W Kościele katolickim są osoby, które dążą do konstruktywnego dialogu" - zaznaczył lider rosyjskich prawosławnych. Wezwał przy tym po raz kolejny Watykan, by - jak to określił - "w czynach, a nie słowach, zmierzał do lepszych stosunków" z rosyjską cerkwią. Stosunki katolicko-prawosławne na terenie Rosji od lat są napięte. Prawosławni zarzucają katolikom prozelityzm, podczas gdy katolicy skarżą się na ograniczanie ich praw. Patriarcha Aleksy II wielokrotnie występował pod adresem Watykanu z podobnymi słowami krytyki jak w niedzielę. Według statystyk, katolicy w Rosji stanowią około 1 proc. mieszkańców, prawosławni to dwie trzecie Rosjan. Faktycznie jednak zaledwie około 2-4 proc. mieszkańców Rosji to osoby praktykujące i uczestniczące w życiu sakramentalnym Cerkwi. A za adres poniższy bardzo dziękuję - bo tam i ciekawie i o ikonach i liturgii. Myslę jak Ty że to bardzo bobra strona :))) www.orthodoxworld.ru/polish/we.htm Pozdrawiam !!! Ps Mysle sobie - czy z czystej próźności nie zrobić tysięcznego postu :))) ???? Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Juz tysiac:) 25.10.04, 22:07 Witam serdecznie Odczekalem Piotrze pare chwil i widze ze jednak nie zdecydowales sie na tysieczny post. W zwiazku z tym bede musial zrobic to ja:)) Informacje ktora podeslalem w piatek uslyszalem w I programie PR. Podana byla jako korespondencja Radia Watykan. Stosunki chyba sie jednak poprawiaja. W ostatnim numerze PP byl artykul dosyc cieplo mowiacy o zwrocie Ikony Kazanskiej. Zreszta w ogole goraco zachecam do przeczytania biezacego numeru PP. Jest tam sporo o Talerhofie i o sw Maksymie. Z tekstow w PP dowiedzialem sie wlasnie ze wladze Austro-Wegier przesladowaly ludnosc ruska Beskidu bez wzgledu na wyznanie. Do talerhofu trafiali rowniez grekokatolicy. Te informacje wprawily mnie w zdumienie, poniewaz CK monarchia byla panstwem bardzo katolickim a jednak przesladowala Kosciol wschodni zwiazany z Rzymem. Sadzilem ze byli przesladowani tylko prawoslawni za rzekome rusofilstwo. Miedzy innymi dzieki naszym rozmowom ciagle dowiaduje sie czegos nowego. Zycze milego tygodnia i pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Audycja Radia Watykan 26.10.04, 12:27 Witam Dla uzupelnienia wiadomosci o dialogu miedzy Kosciolem Katolickim a Cerkwia Rosyjska chcialbym zalinkowac zapis tej audycji w formacie Real Player. Jest to audycja z dnia 22 pazdziernika. www.opoka.org.pl/aktualnosci/archiwum_rv.php Zycze milego sluchania, ten fragment znajduje sie okolo osmej minuty. Aby jeszcze uzupelnic kwestie "dialogowe" zalinkuje tekst ktory ukazal sie na lamach "Zycia". Mam nadzieje ze link zadziala, jest dlugi. www.zycie.com.pl/archiwum/tekst.php?id_tekst=30270&dzial=opinie&nr_wyd=&autorzy=TOMASZ-P.-TERLIKOWSKI&slowa= Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Thalerhof i ..... 26.10.04, 16:57 Dziękuję za kolejny post!! Ja oczywiście nie wytrzymałem i około 21 45 próbowałem nadać tysięczny post ale... internet mi sie zawiesił więc wylogowałem pc i poszedłem do najblizszyhc oglądać głupawe zmagania robinsonów :( Chciałem tam nawiązać do wspomnianej przez Ciebie Drohobyczy i, pojecia kresów i nawiązać do owego pomniczka ofiar unii - no cóz wrócę do tych tematów w najbliższych postach Przyznaję, że i ja wiele czerpię natchnienia w zdobywaniu wiedzy w trakcie tych naszych pogaduszek. Cud internetu z jednej strony a mobilizacja do poszukiwań z drugiej )) O Talerchofie – jak zapewne pamiętasz Radku pisałem już kiedyś dość sporo – dziś tylko przypomnę kiedyś przywoływane linki www.cmentarze.gorlice.net.pl/talerhofstrona.htm www.ukrstor.com/talergof/ www.ukrstor.com/talergof/almanah3-x.html bardzo interesujące są zwłaszcza roczniki talerchowskie pisane dość archaiczną ukraińszczyzną – ale bardzo ciekawe z uwagi na zawarte tam autentyczne wspomnienia „uczestników dramatu” A wskazany przez ciebie artykuł w PP przeczytałem – ciekawy i z tego punktu widzenia że nie akcentuje podziału ofiar Talerhofu na prawosławnych i grekokatolików /których z czego co wiem było o wiele więcej/ Kiedyś też muszę jeszcze wspomnieć o „mazepińcach” – to jest Ukraińcach którzy w czasie I wojny współdziałali z Austriakami w prześladowaniach Rusinów oskarżanych o moskalofilstwo. No a w tomie 3 roczników talerhofskich znajdziesz w artykule „męczennicy łemkowszczyzny” – przy miejscowości Daliowa opisany fakt wywozu do Thalerhofu mego pradziadka /więźnia w latach 1915-1917/ Myślę że warto będzie też w tej dyskusji wspomnieć za niedługo o ofiarach Jaworzna -. Pozdrawiam a za chwilę następny post Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr św. Atanazy Brzeski 26.10.04, 17:17 W linkowanej tu niedawno przez Ciebie rozmowie z bułgarskim teologiem znalazłem tam wspomnienie o prawosławnym męczenniku Atanazym Brzeskim – męczenniku prawosławia. Cytuję : Ale unia zrodziła też świętych po stronie obu Kościołów, chociażby Atanazego Brzeskiego czy po stronie rzymskiej Jozefata Kuncewicza. - W czasie swoich studiów wileńsko - krakowskich dotarłem do materiałów, które wskazywałyby, że Jozefat Kuncewicz świadomie dążył do tego, by go zabito za wiarę, by w ten sposób dostąpić świętości Poszedłem tropem świętego Atanazego i oto co znalazłem : http://www.lublin.cerkiew.pl/zywot_sw_atanazego.html Dokładna data narodzin św. Atanazego Filipowicza nie jest znana. Przyjmuje się, że było to pomiędzy rokiem 1595 a 1600. Pochodził z rodziny niebogatego szlachcica lub miejskiego rzemieślnika. Wykształcenie odebrał w jednej z brackich szkół, przez co został dobrze przygotowany do obrony wiary prawosławnej przed atakami unitów i rzymskich katolików. Posiadał doskonałą znajomość języka polskiego, rosyjskiego,łacińskiego i greckiego. Przez okres siedmiu lat przebywał na dworze Lwa Sapiehy - Kanclerza Wielkiego Księstwa Litewskiego. W tym czasie zajmował się edukacją Łuby, syna Maryny Mniszek. Jednak życie dworskie nie cieszyło Atanazego, wciąż tęsknił za drogą doskonalenia duchowego. /.../ Umocniwszy się w swoim powołaniu, wrócił do Wilna. W drodze powrotnej spotkał chromego, którego wziął na plecy i niósł przez dłuższy czas. Nieznajomy wprowadził Atanazego w istotę życia chrześcijańskiego oraz pouczył go o nieustannej modlitwie serca. W pewnym momencie nieznajomy zniknął. Fakt ten Atanazy zinterpretował, iż to Sam Bóg, poprzez to tajemnicze wydarzenie, wzywa go na służbę w obronie Prawosławia. /.../. Św. Atanazy po przybyciu do monasteru zaprzyjaźnił się z mnichem Makarym Tokarewskim. Wkrótce powierzono Świętemu zbieranie ofiar na odbudowę głównej cerkwi p.w. Kupiatickiej Matki Bożej. Przed wejściem do monasteru gorąco modlił się przed ikoną Kupiatickiej Bogarodzicy, prosząc Ją o wskazanie hojnych ofiarodawców. Matka Boża wysłuchała zanoszone prośby i przemówiła do niego: "Car wybuduje mi cerkiew. Idź do niego." Św. Atanazy, posłuszny słowom Bogarodzicy, udał się do Moskwy. Podróż w tym czasie była bardzo trudna i niebezpieczna, ze względu na trwającą wojnę. Niemniej jednak Matka Boża doprowadziła go bezpiecznie do celu. Święty został przyjęty przez cara Michała Fiodorowicza i hojnie obdarowany. Po wypełnieniu tego trudnego zadania, zostało mu wyznaczone nowe, które realizował do końca swego ziemskiego pielgrzymowania. W 1640 roku mnisi z Monasteru św. Symeona w Brześciu przedstawili dwóch kandydatów na stanowisko ihumena: Makarego Tokarewskiego i Atanazego Filipowicza. Wybór padł na Atanazego, który udał się do Brześcia. Od pierwszych dni swego pobytu w tym mieście, niezłomnie walczył o poprawę sytuacji wspólnoty prawosławnej. W swych kazaniach umacniał prawosławnych chrześcijan w mocnym i konsekwentnym wyznawaniu wiary prawosławnej. Na różne sposoby starał się przyczynić do opierania się wszelkim formom prozelityzmu, jakie groziły ze strony Kościoła rzymskokatolickiego. Działań swych nie ograniczał tylko do Cerkwi, aktywny był również na arenie politycznej. Jednym z jego osiągnięć było wystaranie się u króla Władysława IV o dekret potwierdzający wszystkie przywileje bractwa brzeskiego oraz dający pełną swobodę dla działań Cerkwi prawosławnej. Szkoda tylko, że dekret ten nigdy nie został zatwierdzony, na co z pewnością miały wpływ napady jezuitów i unitów. Gdy św. Atanazy prosił o wstawiennictwo hetmana Lwa Sapiehę, usłyszał słowa: "Bądźcie wszyscy unitami, a wtedy wszystko otrzymacie". Wyższe duchowieństwo prawosławne w Warszawie, zajęte swymi sprawami, pozostało całkowicie obojętne na prośby Świętego. O dobru Cerkwi nikt nie chciał mówić Św. Atanazy, przejęty głębokim smutkiem, tak pisał w swoim dzienniku: "O Boże sprawiedliwy, ciężar niesprawiedliwości doszedł już do samych granic, już nie troszczą się o wiarę prawosławną, o utwierdzenie chwały Bożej; wszyscy jakby się wstydzili..." W czasie trudnych dni, Święty bardzo często modlił się przed ikoną Kupiatickiej Matki Bożej. Pewnego razu, gdy czytał akatyst, usłyszał głos Bogarodzicy: "Atanazy skarż się teraz na sejmie, ukazując wszystkim moją ikonę Kupiaticką w krzyżu widniejącą. Wystąp przed królem i państwem polskim, grożąc sprawiedliwym gniewem Bożym, który niebawem się objawi, jeśli nie zmienią swej postawy. Przede wszystkim niech na wieki osądzą unię - to jest szczególnie potrzebne - a wtedy może im być jeszcze dobrze. /.../ Podczas obrad sejmu rozdawał możnowładcom i senatorom ikonki Kupiatickiej Matki Bożej wraz ze słowami ostrzeżenia przed gniewem i sądem Bożym za podtrzymywanie unii oraz prześladowanie prawosławnych przez jezuitów i unitów oraz groził królowi polskiemu gniewem Bożym, jeśli unia nie zostanie zlikwidowana, a Cerkiew prawosławna nie odzyska wszystkich należnych jej praw. Te słowa stały się przyczyną jego wielu cierpień. Zamknięto go w więzieniu na okres trwania sejmu. /.../ W obliczu tak wielu zagrożeń, św. Atanazy gorąco modlił się przed ikoną Kupiatickiej Matki Bożej. W czasie jednej z modlitw, ponownie usłyszał głos Bogarodzicy: "Atanazy, proś jeszcze wskazując na moją ikonę, podczas przyszłego sejmu, aby król i państwo polskie uświadomiło sobie potrzebę zlikwidowania przeklętej unii. Dobrze im będzie, jeżeli posłuchają, będą żyć szczęśliwie w nadchodzących latach". Św. Atanazy nie zdołał do końca wypełnić tych słów, ponieważ aresztowano go i osadzono w więzieniu w Warszawie. Został oskarżony o to, iż podczas pobytu w Moskwie spiskował przeciwko Polsce. Z więzienia Święty napisał list do króla, w którym opisał prześladowania Cerkwi prawosławnej w Polsce, całe dzieje Prawosławia, wyjaśnił prawdy o Kościele powszechnym, znaczenie i ważnośćśw. Soborów, bezprawne wprowadzenie unii oraz zdradzieckie poczynania biskupów: Pocieja, Terleckiego i Rahozy, a w końcu przypomniał o obietnicy króla, który zobowiązał się zaprowadzić pokój dla Cerkwi prawosławnej. Napisał też drugi list, po otrzymaniu którego, król nakazał uwolnić Atanazego pod warunkiem, że metropolita kijowski weźmie go pod swoją opiekę. Po uwolnieniu Święty przebywał w Ławrze Kijewo-Pieczerskiej aż do śmierci Piotra Mohyły w 1647 r. Po powrocie św. Atanazego do Brześcia w 1648 r. wybuchło powstanie, którego przywódcą był Bogdan Chmielnicki. 1 lipca Atanazego aresztowano i oskarżono o dostarczanie prochu powstańcom. Podczas dokładnej rewizji całego monasteru nie znaleziono nic, co mogłoby obciążyć Świętego. Wówczas zarzucono mu zbezczeszczenie imienia świętej unii. Na pytanie biskupa łuckiego Andrzeja Gębickiego: "Czy przeklinałeś świętą unię męczennik odpowiedział: "Zaprawdę jest ona przeklęta!" Po tych słowach zakuto go w kajdany i uwięziono w więzieniu zamkowym w Brześciu. Nocą z 4 na 5 września jezuici starali się przebiegłością i groźbami skłonić go do wyrzeczenia się Prawosławia oraz przyjęcia unii. W zamian obiecywali życie. Św. Atanazy odrzucił tę propozycję. O świcie został wywieziony do lasu znajdującego się około dwóch kilometrów od Brześcia. Torturowano go przypalając ogniem, a następnie na jego oczach wykopano mogiłę i załadowano karabin dwoma nabojami. Przed samą śmiercią, jeszcze raz zaproponowano męczennikowi, aby wyrzekł się słów jakie wypowiedział przeciwko unii. Wówczas Święty bez lęku odpowiedział: "Co powiedziałem, to potwierdzam i z tym umrę." Jeden z hajduków otrzymał wówczas rozkaz, aby strzelić mu w głowę. Widząc jednak odwagę Atanazego, padł on przed nim na kolana i prosił o przebaczenie oraz błogosławieństwo. Św. Atanazy przebaczył mu i pobłogosławił. Hajduk dwukrotnie strzelił w jego głowę. Męczennik mimo to stał nadal oparty o sosnę. Jeszcze żył, gdy wrzucano go do Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: św. Atanazy Brzeski-dokończenie 26.10.04, 17:24 Jeszcze tylko dokończenie : Jeszcze żył, gdy wrzucano go do mogiły. Święty zwrócony twarzą do nieba złożył na krzyż ręce na piersi i wyprostował nogi. Zakopano go żywce. Tej pamiętnej nocy nikt w mieście nie spał. "Nocą podczas której zamęczono Świętego, wielki strach nas ogarnął" - pisali uczniowie Atanazego, którzy z ukrycia w zaroślach obserwowali ostatnie minuty ziemskiego życia swego nauczyciela. "Noc była jasna, bezchmurna, a strasznie grzmiało i przerażające błyskawice rozciągały się po całym niebie. 1 maja 1649 r. uczniowie potajemnie wykopali ciało św. Atanazego. Po ośmiu miesiącach przebywania w ziemi nie uległo ono rozkładowi. Fakt ten bardzo umocnił kult Świętego. Jego relikwie złożono do grobu znajdującego się w głównej cerkwi monasteru św. Symeona w Brześciu. /.../ Dnia 27 października 1996 roku, poświęconą na relikwiarzu w Leśniańskim Monasterze Bogarodzicy ikonę św. Atanazego Brzeskiego wraz z cząstką jego św. relikwii uroczyście wniesiono do miasta Biała Podlaska i umieszczono w dolnej cerkwi pod wezwaniem św. Atanazego Brzeskiego „”””” Koniec cytatu . Kiedyś Radku wspominaliśmy tu Jozafata Kuncewicza – jakże podobny los spotkał owego Atanazego. Pomijając licznie występuje w całym linkowanym biogramie – „elementy cudowności”- widać tu po obydwu stronach konfliktu objawy fanatyzmu religijnego związanego jak sądzę z przekonaniem o posiadaniu ‘monopolu na jedną jedyną mądrość i prawdę” i „wyłączności” na kontakt ze światem świętych /jak choć by opisywane fakty kontaktu z Matką Boską/. Można mieć tylko nadzieję , że takie przekonania już wymierają a ekumenizm i tolerancja stają się powszechną normą ... ale Radku czy na pewno ..... Inna sprawa, że w słuchanym niedawno przez radio komentarzu historycznym wspomniano /jak myślę dość trafnie/ unię brzeską jako fakt historyczny którego następstwem był upadek Rz-plitej szlacheckiej – chociażby wskutek długotrwałych wojen kozackich- noszących przecież cechy wojen religijnych /z Kozakami – obrońcami prawosławia/ Tak więc obaj swięci - i postronie unitów i po stronie prawosławia mieli wiele wspolnego - ogromną fanatyczną wiarę, szukanie smierci i ... jej znalezienie w "ogniu" wojny religijnej. Myślę że nie są to najlepsi patroni obecnych czasów - chociaż ostatnio na ukrainie w kilku odwiedzanych cerkwiach unickich napotykałem obrazy św. Jozafata - co prawda w bocznych nawach ale jednak. Pozdrawiam życząc Tobie i sobie dalszych owocnych postów :)))_ Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Przemyslen garsc... 27.10.04, 16:14 Witam Swieci odzwierciedlaja czasy w ktorych zyli. Niezbyt mila wiadomoscia byla informacja o obrazach sw. Jozafata, ale moze jest to po prostu naturalna reakcja po odzyskaniu swego dziedzictwa. Przeciez zyja jeszcze ludzie pamietajacy Synod Lwowski i "polaczenie" z Cerkwia prawoslawna. My mozemy wyrazac tylko nadzieje, ze nie bedzie juz wiecej takich swietych. Styk Unii z Prawoslawiem niestety przyczynil sie do meczenstwa wielu osob, ze wspomne o Meczennikach Podlaskich. Ich sanktuarium to cerkiew unicka w Kostomlotach. Tu oczywiscie inne czasy i inna sytuacja, ale tez trzeba o tym pamietac. W czasach walki z Cerkwia ( oczywiscie wracam tu do XVII wieku) zadna ze stron nie pozostawala bez winy, swiadomosc tego dotarla do mnie dopiero calkiem niedawno. Lepiej pozno niz wcale. Wglebilem sie Piotrze w teksty "talerhofskie". Nie przypuszczalem nawet jaka byla wowczas rzeczywistosc, wlos sie jezy na glowie. Zdziwila mnie postawa Wegrow myslalem ze przesladowcami byli tylko Austriacy. W ogole historie I WS dopiero odkrywam, na terenach skad pochodzi moja rodzina tak dramatycznych sytuacji nie bylo, oczywiscie wielka tragedia bylo biezenstwo. Sporo ludzi wowczas nie wrocilo do domow, wielu utracilo dobytek, ale trudno to porownac z wydarzeniami na Lemkowynie. Wracajac do okresu po wprowadzeniu Unii widze pewien zlosliwy usmiech historii. Kozacy walczyli za prawoslawie, a obecna Ukraina (szczegolnie Zachodnia jej czesc) jest grekokatolicka, a przeciez na Zachodzie patriotyzm jest na pewno wiekszy. Moze to historyczne zaszlosci zwiazane z Cerkwia rosyjska? Pytania ktore mi sie nasuwaja sa moze naiwne, ale naprawde kazdy post, kazda nowa informacja powoduje jeszcze wiekszy glod wiedzy. Moze jeszcze dzis (a na pewno jutro) podesle fragment wspomnianej tu broszurki, mowiacej o drohobyckich cerkwiach. Zreszta jako ciekawostke powiem ze publikacje te otrzymalem od osoby ktora zna moje "cerkiewne" zainteresowania a teksty tam zamieszczone sa raczej adresowane do osob bardziej zwiazanych z rzymska tradycja:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Przemyslen garsc... 27.10.04, 17:19 Witam - wprawdzie o Talerhofie mówiliśmy już gdzieś w ubiegłym roku / pamietasz ?- gdy dawałem coś niecoś o losach księzy unickich w czasie I i II wojny/ ale myslę że warto do tego tematu wracac. Co do losów św. Jozafata i św. Atanazego - czy nie zauważyłeś że ich losy są wręcz "lustrzane" - symetryczne - jeśli nawet działy sie po dwóch róznych "stronach frontu" A za wątki drohobyckie będę wielce wdzięczny - zwłaszcza że podczas tych wakacji fotografowałem obie drewniane XVII-wieczne cerkiewki na przedmieściach tego miasta /szkoda że głucho zamknięte/' jak też byłem w dwóch innych pieknie odnowionych -w samym centrum miasta. Najpiękniejsze wnętrze przedstawiala owa bazyliańska znajdująca się w samym centrum - byłem tam tuż po zakończeniu nabożenstwa ,wdychałem kadzidlany dym i ogladałem wiernych kornie przechodzących do prostula i całujących ikonę. No i co ważniejsze utrwaliłem swe wrażenia na dykretnie operowanej kamerze :)) A obecna Drochobycz jest bardzo ładna - coś tam się dzieje na dobre - no bo i brukowane "nowomodnym" brukiem dościa do rynku, czysty rynek i przyległe uliczki, piekny skwer koło gotyckiej fary /z owym zamurowanym wejściem bocznym przez ktore ponoć wdarli sie kozacy w 1646 roku - mordując mieszczan tam szukających schronienia/ No a na owym skwerze i piekna gotycka dzwonnica a i pomnik Jurija Frohobyćkowo /czyli Jerzego z Drohobycza/ -pietnastowiecznego rektora Akademii Krakowskiej /"moi" Ukraincy mowli mi "Wot eto buł wczitel Kopernika-znajesz?? Odpowiadałem " Da znaju" choć naprawdę do czasu przyjazdu do Drohobycza nie miałem o tym pojęcia :))) Napisałes Radku Moze jeszcze dzis (a na pewno jutro) podesle fragment wspomnianej tu broszurki, > > mowiacej o drohobyckich cerkwiach. Zreszta jako ciekawostke powiem ze > publikacje te otrzymalem od osoby ktora zna moje "cerkiewne" zainteresowania a > teksty tam zamieszczone sa raczej adresowane do osob bardziej zwiazanych z > rzymska tradycja:) Może znajdziesz tam coś na temat budynku w którym w 1939-1940 roku znajdowała sie siedziba NKWD ??Pokazywano mi ten wielki 'neogotycki"gmach i stojącą przy nim cerkiew. Rosjanie wymordowali tam dużą liczbę uwięzionych Prosiłbym o pare słow i na ten temat Pozdrawiam Radku - oczekując na obiecane wzmianki. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Po przejedzeniu:))) 27.10.04, 21:36 Ponownie witam:)) Wprawdzie rozmawialismy nt. Talerhofu, ale powiem szczerze ze dzieki temu ze od tamtych rozmow uplynelo sporo postow, pare rzeczy dopiero teraz poukladalo sie lepiej w glowie, wczesniej jedyne co kojarzylem z przesladowaniami to meczenska smierc sw. Maksyma. Az glupio, ale reszta byla jakby obok. Nasze rozmowy zmuszaja do wysilku intelektualnego i czytania, coraz wiecej i wiecej. Co moze tylko cieszyc. Dzisiaj nie podeslalem obiecanych watkow poniewaz odpoczywalem po jednym ze swych ulubionych dan. Spozywalem pyszne "klopsiki". Oczywiscie jest to potrawa otrzymana "w spadku po babci". W tej chwili duzo o nich nie napisze, poniewaz o przepis musze zapytac mamy, ale moge powiedziec ze robi sie je z mielonego miesa zagniecionego z kasza i szatkowana kapusta. Palce lizac. Podaje sie je z sosem, najlepiej pomidorowym. Najlepiej smakuja z czarnym chlebem. Jutro na pewno podesle obiecane materialy i poszukam wiadomosci na temat wspomnianego przez Ciebie budynku. Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Cytat (dlugi) i pozytywny link 28.10.04, 20:09 Witam Zgodnie z zapowiedzia dzisiaj zacytuje fragmenty z wzmiankowanej broszurki. Prosze o wyrozumialosc, jesli chodzi o dobor tekstu. Niestety te okolice sa mi nieznane. Opisy drohobyckich budynkow i ulic sa, jak sadze, badz kalka tekstow miedzywojennych, badz powstaly w oparciu o nie. Cytuje je w oryginale. Jesli chodzi o wzmiankowany przez Ciebie budynek to musze sie przekopac przez broszurke, dzis przegladalem watki cerkiewne. Obiecuje nie zapomniec o tym budynku, mysle ze moga byc tam wzmianki poniewaz publikacja zawiera sporo informacji o sytuacji po wkroczeniu sowietow. Pisales Piotrze o cerkwi w centrum moze to wlasnie ta swiatynia ktorej opis dzis zacytuje? Na poczatek jednak musze zacytowac smaczki ktore rzucily sie od razu w oczy. Pierwszy opisuje czasy Kazimierza Wielkiego "W tym czasie Ruś zamieszkiwali w większości Rusini obrządku greckokatolickiego, którzy dla swoich potrzeb duchowych i religijnych budowali cerkwie" Autor tekstu, niestety, pomylil troche daty, drugi fragment tez ciekawy, rzeklbym ekumeniczny;) "Po objęciu przez 00. Bazylianów kościoła pokarmelickiego, usunięto z jego wnętrza ozdoby barokowe, ściany pomalowano i przyozdobiono schizmatycznym obrazami świętych" A teraz przejde do opisu jednej z drohobyckich cerkwi, mam nadzieje, ze cytat zainteresuje Ciebie. A moze skloni do komentarza. "CERKIEW ŚW. TRÓJCY W samym śródmieściu Drohobycza, nieopodal rynku, między ulicami Grunwaldzką Konarskiego i Borysławską znajduje się cerkiew św. Trójcy wraz z klasztorem 00. Bazylianów. Dzieje tego klasztoru sięgają XVI w., gdy Jan Stanisław Bekierski wraz z żoną postanowili założyć w Drohobyczu klasztor 00. Karmelitów, ofiarowując na ten cel obszar pól i ogrodów, folwark obok miejskiej bramy stryjskiej, a oprócz tego dwie wieże solne, dwa domy i browar w mieście. Ponadto zobowiązali się wybudować klasztor z 12 celami i refektarzem Ponieważ grunta darowane przez Bekierskich nie nadawały się na wzniesienie klasztoru, gdyż leżały poza obrębem wałów miejskich, starosta Chomentowski ofiarował na ten cel pusty plac, położony w mieście, a Bekierscy w 1770 r. rozpoczęli budowę. W roku 1721 EIjasz Michafowski i Jacenty Winnicki pomnożyli posiadłości karmelickie przez darowizny dalszych gruntów. Prócz tego większymi dobroczyńcami okazali się Franciszek Nahujowski. Jakub Kopytyński i Antoni Gawiński. inspektor zupy solnej. W 1789 r cesarz austriacki Józef II zniósł tutejszy klasztor, kościół zamknięto, a w rok później oddał go obrządkowi grecko-katolickiemu na cerkiew W roku 1790 przy oczyszczaniu kościoła zwłoki dobrodziejów zakonu: Nahujowskiego, Kopytyńskiego i Gawińskiego złożono w kościele farnym, a innych pochowano na nowo założonym, wielkim cmentarzu, nieopodal Górki. Od chwili rozwiązania konwentu, budynek klasztorny wliczono do funduszu religijnego, a w 1802 r, miasto go nabyło drogą kupna i przeznaczyło na urząd intendentury solnej i górniczej, później były tam biura magistrackie, zakład wychowawczy chłopców wojskowych, aż w 1812 r. oddano 00. Bazylianom pod warunkiem, że będą tu prowadzić szkołę powszechną Do najciekawszych w świątyni należy ładny, rzeźbiony ołtarz z pięknymi obrazami i drewniany, również rzeźbiony ikonostas" Za chwileczke podesle link, niezwiazany z dzisiejszym tematem, ale za to budujacy. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Cytat (dlugi) i pozytywny link 28.10.04, 20:13 www.cerkiew.pl/news.php?id=2213%20&PHPSESSID=29e054474c2192f5c29c404394500ba8 Sadze, ze ta informacja ucieszy Ciebie, jak i innych gosci tego watku. Szkoda tylko ze niektore komentarze nie sa zbyt na miejscu. Pozdrawiam serdecznie R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re pozytywny link i coś więcej :)) 29.10.04, 16:48 Witam Nie zareagowałem na Twój kulinarny list – nadrabiam – Piszesz o klopsikach – a jadłeś kiedyś ukraińską zupę z frykadelkami ?? Pycha Jest to rodzaj bulionu z ugotowanymi, drobno krojonymi w kostkę ziemniakami, cieniutko krojonym makaronem, cebulką marchewką ,posiekaną zieloną natką pietruszki i głównym elementem – pływającymi na dnie talerza małymi /wielkości paznokcia/ klopsikami mięsnymi ....Puszna i pozostawiająca poczucie niedosytu w przypadku braku repety... a jaki wspaniały „podkład” pod taką dajmy na to horyłkę „perecną z medom” czyli miodowo-paprykową !!!! A propos owego linku – przekazanie owych relikwii wydaje się dość łatwe do zinterpretowania – Watykan /pod wpływem Papieża/ uznaje tym gestem równoprawność patriarchatu konstantynopolitańskiego ze Stolicą Piotrową. Ale to tylko potwierdzenie wymowy pielgrzymek papieskich do Antiochii,Grecji i Jerozolimy i faktu że być może droga go Moskwy wiedzie przez Konstantynopol :-) No a teraz przykład /o czym mówiłem kiedyś/ na owe wycieczko-pielgrzymki na „kresy południowo-wschodnie” - apostolos.gold.pl/20044445.htm Przy czym Radku – nie jestem przeciwny sentymentom „kresowym” – każdy ma prawo do sentymentów związanych z miejscem urodzenia czy spędzonego dzieciństwa . Sam z zainteresowaniem ...a i pewnym wzruszeniem słuchałem lwowskich „Krajobrazów serdecznych” czytanych kiedyś w radio przez ś.p. Witolda Szolginie czy pojawiających się okazjonalnie w tv programów pana Janickiego. Ale jedno jest istotne – oddzielenie historycznego pojęcia kresów od współczesności. Bowiem mówienie o kresach południowo – wschodnich w czasie teraźniejszym w odniesieniu do współczesnej zachodniej Ukrainy jest co najmniej nie na miejscu. – no ale jak widzę z naszych rozmów – jesteśmy w tym niepokojąco :-)))) zgodni :- ) A teraz co nieco o Drohobyczy – abyś mógł skonfrontować swoją lekturę z opisem internetowym mwolter.republika.pl/drohobycz.htm dziękuję równocześnie za ciekawy cytat o cerkwiach drohobyckich - przy ich czytaniu mógłbym z dziecięcą radością zawołać „ "ja tam byłem, ja tam byłem" :-) !!!! A na długi weekend podaruję Ci /wam ???/ w następnym post-cie ciekawy choć tragiczny wątek – rabacji galicyjskiej/ - tylko pozornie nie wiążący się z tematami naszych rozmów. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Nowy wątek na długi weekend 29.10.04, 16:56 Czytam właśnie niezwykła ksiązke Stasiuka „Podróż do Babadag” – a tam między innymi o poszukiwaniu grobu Jakuba Szeli pochowanego gdzieś w Bukowinie – pograniczu Ukraińsko-rumuńskim. A że wydaje się mi iż temat wydaje się zblizony do poruszanych tu wątków galicyjski – więc zapraszam do lektury : www.ryglice.tarman.pl/_artykuly_rzez.htm RZEŹ GALICYJSKA 1846 R. Mija w tym roku 18 lutego 150 lat od rzezi zwanej też rewolucją krakowską, która miała dramatyczny przebieg w naszej okolicy. Na przestrzeni od Krakowa do Sanoka doszło do krótkiej, ale jakże krwawej i haniebnej wojny domowej, a najokrutniejsze sceny rozegrały się koło Tarnowa, Pilzna, Tuchowa, Brzostku, Bochni, Nowego Sącza, itd. I Jodłowa nie była wolna od zamieszek w te dni, choć na szczęście nie doszło do tak drastycznych okropności jak w okolicy. Chociaż wypadki te mają dość bogatą literaturę i zgodnie surowo historycy je potępiają oprócz komunistycznych autorów, którzy zwykle wszystkie rewolucje pochwalają, czas wymazał je z pamięci tutejszej i okolicznej ludności. Powstanie zapowiedziane na noc z 20 na 21 lutego 1846 r. wybuchło wcześniej - 18 lutego, gdy grupy powstańców złożone na ogół ze szlachty i inteligencji wyruszyły do miast rozbroić austriackich żołnierzy, żandarmów, strażników. Chcieli zapaleńcy uwolnić Ojczyznę z rąk austriackich zaborców, którzy już ponad pół wieku sprawowali tu władzę na ziemi małopolskiej. Tymczasem Austriacy ani palcem nie kiwnęli i nie tknęli polskich powstańców, ale zrobili to polscy chłopi namówieni przez austriackich urzędników!!! “O hańbo, o ślepoto w ludziach niepojęta!” Jodłowianin Józef Nocek, ludowy poeta z przełomu XIX-XX wieku wydał w 1908 r. w Bielsku-Białej zbiór wierszy w książce “Z serca pod siermięgą”/1/, gdzie umieścił wiersz napisany w 1906 r. w 60 rocznicę tej masakry, zawierający trafną ocenę zajść, tło i sylwetki oprawców i tych, którzy popchnęli ciemne masy chłopskie do zbrodni, rabunku wobec swoich rodaków. Oto ów wiersz: “Straszny wicher z śniegiem wyje Tłum pijany w dwory wali, I niewinnych braci bije Rąbiąc, siekąc, niszczy, pali. Tańczą jak z piekła szatani, Śnieg z gorącą krwią mieszają, Mordem i rzezią zagrzani Śród cepów i kos hulają. Ten tłum bratnią krwią zbryzgany, Od radości dzikiej wyje Nie wie, że cięższe kajdany Zaciągnął sobie na szyję. Ci co zeń zrobili kata I skusili w tej robocie, Radzi, że brat zabił brata Że Polska zginie w sromocie. O nie ciesz się zgrajo wroga, Wnet stopnieją twe uciechy, Bo dzień przyjdzie z łaski Boga Który zmyje ludu grzechy.” Tak okiem poety wyglądała ta wrzawa bratobójcza w noc lutową przy mrozie do - 20 stopni Celsjusza. Nie było telefonu, radia, prasy szeroko dostępnej, a zresztą mało kto z chłopów czytał i pisał, jednak spontanicznie się zorganizowali do tej haniebnej roboty i uderzyli na wszystkie dwory, a w wielu miejscowościach i na plebanie, i kościoły. I cóż ci chłopi wiedzieli o miłości Ojczyzny, o Polsce? Spojeni alkoholem przez żydowskich karczmarzy i austriackich urzędników na widok nielicznych powstańców z przerażeniem wołali, że “Polacy idą wyrzynać do szczętu chłopów”. Czy można było z takimi nieoświeconymi obywatelami wywalczyć wolną Polskę? Być może nie wiedzieli co to znaczy. W wielkim skrócie spójrzmy na niektóre sceny do których doszło w naszych stronach. Właściciel Jodłowej Lucjan Kraiński zięć słynnego generała Józefa Dwernickiego wodza licznych bitew z powstania listopadowego 1830 r. był nieobecny w Jodłowej, gdy zgraja chłopstwa z Kowalowej lub z Burzyna plądrowała jego dwór. Nie było w Jodłowej także księdza proboszcza Jana Kolbuszewskiego. Zamierzano rozprawić się z ks. wikariuszem Józefem Zielenieckim, lecz niektórzy trzeźwiejsi zapobiegli temu obawiając się o dalszą posługę kapłańską, gdy braknie duchownego. Do dramatu doszło w Jodłowej zachodniej na “Stawisku”, gdzie rozbestwione chłopstwo z wiosek na zachód od Jodłowej leżących, napadło na folwark; wywleczono leśniczego Franciszka Merskiego i jego syna też Franciszka, skatowanych powieziono przez Ryglice w stronę Tarnowa i bito przed każdą karczmą, aż w Zalasowej dobito i trupy zawieziono do Tarnowa, bo za takich lepiej płacono. Tłumy zbuntowanego chłopstwa krążące po wsiach były dość liczne, jak choćby w Dęborzynie 20 lutego /wtorek/ w nocy zleciało się ok. 3000 ludzi przerażonych, bo “Polacy chłopom gardła podrzynają”. Z różnych stron co raz odzywały się dzwony na alarm i trwogę, a chłopi umazani krwią niewinnych, uzbrojeni w cepy, kosy, widły, drągi, żarnówki rządzili po swojemu i polowali na szlacheckich powstańców. W Pilźnie masy chłopstwa opanowały cały rynek ku wielkiemu przerażeniu mieszczan. Rozstawili warty, także ks. proboszcza Ferd. Celarskiego /ur. 1808 r. w Jodłowej/ i wikarego zmuszono do wartowania z kosami w rękach. W międzyczasie ks. proboszcz wyszedł z Najśw. Sakramentem na rynek w nadziei, że uspokoi zbuntowane tłumy. Niebawem po procesji chłopstwo rzuciło się na księży, ci zamknęli się w zakrystii dokąd przypuszczono szturm, jednak nie zdołano się włamać przez żelazne drzwi i okratowane okna. Na rynku pastwiono się nad księdzem Goleckim przywiezionym z Dobrkowa, bito go cepami po czym odwieziono znów do Dobrkowa i wyrzucono na śniegu, a gdy jeszcze drgnął dobito cepami. Okropna scena rozegrała się 19 lutego przed zamkniętą bramą kościoła w Pilźnie. Chłopi przywieźli schwytanego Stanisława Bogusza właściciela Siedlisk Bogusz. Po długim znęcaniu się nad nim i katowaniu zdołał się wyrwać w koszuli, przybiegł przed drzwi świątyni z nadzieją, że we wnętrzu ocaleje. Niestety drzwi były zamknięte. Padł krzyżem na progu, gdzie chłopstwo dopadło go, biło drągami i cepami nie zważając na powagę uświęconego miejsca i na dogorywającego skazańca. Wrzucono go na wóz i ruszono do Tarnowa, niebawem dobito cepami przed karczmą na Wygodzie. Latem ks. Celarski odmówił urządzenia procesji w Boże Ciało tłumacząc, że ulice Pilzna nie obeschły jeszcze z krwi niewinnie pomordowanych ludzi. Pozdrawiam - życząc refleskyjnego weekendu - chociażby ze wzgledu na kolejne piękne świeto - zapalmy świeczkę .... Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Nowy wątek na długi weekend 29.10.04, 21:57 Witam Dziekuje za kolejna porcje lektury, dzis nie bede sie zabierac do czytania, dopiero w poniedzialek pod wieczor. Moja lepsza polowa dzis krzywo patrzy na siedzenie przed monitorem:) Opisana przez Ciebie zupe znam w troche innej wersji. W zupie plywaja tylko pokrojone w kostke ziemniaki i klopsiki, nie ma cebuli i makaronu. Oczywiscie marchewka i natka pietruszki jest obowiazkowa. Palce lizac. Piszesz Piotrze, ze moze droga do Moskwy wiedzie przez Konstantynopol, moze i tak jest, wszak Patriarcha Konstantynopola ma honorowy prymat, jest pierwszym wsrod rownych w Cerkwi. Wielce jestem wdzieczny Kosciolowi (najwieksza w tym zasluga Jana Pawla II) za ten gest. Swiety Jan Zlotousty to wazna postac, ktora zyje w Cerkwi do dzis - jego "autorstwa" jest przeciez liturgia. Do tematu "Kresow" wrocimy jeszcze na pewno, wszak musze poszukac jeszcze obiecanych materialow, a tymczasem chetnie dowiem sie czegos o wydarzeniach od ktorych uplynelo ponad 150 lat, a w mojej swiadomosci egzystuja gdzies z boku. Zycze Tobie i bliskim wszystkiego dobrego, pewnie odezwe sie w poniedzialek wieczor lub we wtorek. R. P.S. W poniedzialek o 13 jak zwykle 1 XI na cmentarzu prawoslawnym w Warszawie odbedzie sie procesja ekumeniczna, wspolnie beda sie modlic katolicy i prawoslawni. Czyz nie jest to budujace? Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Wszystkich Świętych-zaduszki 01.11.04, 21:49 Witam dzisiaj temat związany z tym świętem ; namawiam na poczytanie : www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/religia/zaduszki /..../ W kościele Rzymsko-Katolickim dniem pamięci zmarłych jest uroczystość Wszystkich Świętych (1 XI) i Dzień Zaduszny (2 XI). Na Łemkowszczyźnie, pośród grekokatolików i prawosławmych również w te dni razem z rzymskimi katolikami, Łemkowie udają się na groby swoich zmarłych. Jednak nie ten termin jest najważniejszym świętem, podczas którego czci się sie zmarłych. /..../ Wśród grekokatolików tradycyjnym dniem wspominania zmarłych jest poniedziałek wielkanocny. Drugim takim dniem jest święto Zesłania Ducha Świętego (Zielone Świątki). Obchodzenie dnia zmarłych wiosną, po Dniu Zmartwychwstania, nadaje mu nieco inny sens, niż w obrządku rzymskokatolickim. Jest to święto, w którym żywi przychodzą podzielić się ze zmarłymi Dobrą Nowiną o zmartwychwstaniu, w którym uczestniczyć będą także zmarli. W dzień Święta Zmarłych groby przystrajane są przepięknie kwiatami a na grobach palą się świece - symbol życia, śmierci i zmartwychwstania. /..../ W kościele prawosławnym Dzień Wszystkich Świętych to po prostu święto Wszystkich Świętych. Prawosławni czczą pamięć zmarłych przodków wiele razy w roku W okresie Wielkiego Postu obchodzi się cztery tzw. Soboty Rodzicielskie. Wbrew nazwie nie są poświęcone tylko pamięci rodziców, lecz wszystkich przodków. Siedem sobót w roku poświęca się na tzw. Wspominki. Największe jednak święto, w którym prawosławni wspominają swych przodków to Radonica, przypadająca we wtorek w tydzień po Wielkiej Nocy (a więc inaczej niż u grekokatolików). Jak sama nazwa wskazuje, jest to święto radości. Radości ze Zmartwychwstania Chrystusa, w którym uczestniczyć będą wszyscy zmarli. Żyjący idą na cmentarz, by podzielić się Dobrą Nowiną z tymi, którzy odeszli." A ja zapaliłem świeczki i zniacze na grobach rodzinnych - ale też na grobie Leopolda Lisa Kuli - młodocianego pułkownika /1896-1919/ - ofiary bratobójczych polsko ukraińskicg walk na Wołyniu i żołnierzy "8 zapasowego PP" którzy zginęli w walkach z "oddziałami Ukraińskiej Powstańczej Armii" - czy te znicze mogą byc symbolami pojednania z historią.... A ja radku wrócę po weekendzie do tematu owej rebelii galicyjskiej jako łacznika z planowanymi tematami powstania Chmielnickiego i Humania... Pozdrawiam serdecznie dziekując za zyczenia /ODWZAJEMNIAM :)) pS A z tymi relacjami naszych "połowic" co do wysiadania przed monitorem to mam identyczne problemy - dochodzą jeszcze "czatowania' moich latorosli - kiedyż to ojciec odejdzie od klawiatury, by mogli zacząc paplać na tych gady gadach i odpalać kolejne simsy i inne głupotki :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Wszystkich Świętych, "Kresy" i Drohobycz 02.11.04, 18:41 Witam po przedluzonym weekendzie Przeczytalem linkowane przez Ciebie przed weekendem materialy. Zarowno ten Drohobycki, jak i "Kresowy". Chyba nie ma w nim nic zlego, oczywiscie jesli pominac te nieszczesne "Kresy" w tytule. Nawet jest tam wzmiankowany zalozyciel Lwowa;) Nie mam nic przeciwko "podrozom sentymentalnym". Kazdy ma prawo do cieplych uczuc badz to wzgledem miejsca urodzenia, badz miejscem skad pochodzi jego rodzina. Drazni mnie tylko udowadnianie za wszelka cene polskosci tych terenow. Nawet tak madry czlowiek jak Stanislaw Lem wypowiedzial sie kiedys, ze chcialby aby Lwow byl jeszcze polskim miastem (!) Na pewno te tereny sa scisle zwiazane z historia Rzeczypospolitej, ale nie sa w jej granicach. Narody zamieszkujace te ziemie maja swoje niepodlegle panstwa i wszyscy powinni to uszanowac. Na szczescie takie zachowania sa tylko marginesem (mam przynajmniej taka nadzieje). Wracajac do 1 XI, z radoscia zobaczylem w TVP, ze na lwowskim cmentarzu miala miejsce wspolna modlitwa w ktorej uczestniczyl Kardynal Lubomyr Huzar i katolicki Metropolita Lwowa. To pokazuje ze jest coraz lepiej, zreszta postac Kardynala Huzara jest wspanialym przykladem dzialan w kierunku pojednania. Brak tam niestety w dialogu Cerkwi prawoslawnej, za to w Warszawie jak co roku odbyla sie Procesja Ekumeniczna na cmentarzu prawoslawnym. Wiesz Piotrze, te zapalone przez Ciebie swieczki to nie tylko pojednanie z historia, to dowod ze mozna zyc z historia i patrzec w przyszlosc. Dziekuje za opis tradycji na Lemkowynie, a za chwile podesle kolejne opisy drohobyckich cerkwi. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Drohobycz - cerkwie 02.11.04, 18:47 I jeszcze obiecane watki drohobycke, niestety nie znalazlem nic na temat budynku o ktorym wspominales wiec podsylam tylko kolejne opisy swiatyn grekokatolickich. Jak pisalem wczesniej opis bazuje na przedwojennej rzeczywistosci wiec moze byc niescisly. "CERKIEW ŚW. SPASSA (STRYJSKA) W połowie ulicy Stryjskiej, obok szkoły powszechnej im H Kołłątaja, stoi na wzgórzu cerkiew św Spassa o ładnej architekturze bizantyjskiej Cerkiew murowana dobrej kondycji technicznej, zwieńczona typowym dla ruskich cerkwi dachem kopulastym i wysoko wzniesionym krzyżem o podwójnych ramionach Cerkiew przypuszczalnie została wybudowana tuz po I wojnie światowej, gdy ulica Stryjska rozbudowała się w wielką dzielnicę miasta, zamieszkałą w większości przez ludność ukraińską Parafia św Spassa ma również własny, duży cmentarz, tuz za cerkwią po przeciwnej stronie ulicy Kolejowej Niestety nie ma dostępnych źródeł historycznych, lecz należy przypuszczać ze była ona bogata, gdyż była jedyną cerkwią, która swym zasięgiem obejmowała kilka przedmieść CERKIEW ŚW. PARASKIEWII (CERKIEWNA) CERKIEW PRECZYSTEJ DIVY (LISZNIAŃSKA) Na dalekim przedmieściu Drohobycza, w dzielnicy Liszniańskiej znajdują się jeszcze dwie cerkiewki przy ulicy Cerkiewnej - św Paraskiewi oraz przy ulicy Liszniańskiej - Preczystej Divy Cerkiewki te, jak i parafie były bardzo ubożuchne gdyż sąsiedztwo znaczących cerkwi św Jura i św Krzyża odciągało okolicznych parafian, którzy chętniej chodzili na nabożeństwa odprawiane w bardziej uroczystej scenerii i gdzie była możliwość spotkania się z większą rzeszą ludzi, co już należało do tradycji po uroczystościach cerkiewnych z krewnymi, przyjaciółmi, znajomymi, ludźmi interesu ... gdyż w ciągu tygodnia nie zawsze czas na to pozwalał. Obie cerkiewki stoją w otoczeniu cmentarzyków, na których ostatnio nie grzebano już zmarłych, gdyż rozrastające się miasto ograniczało możliwość powiększania terenów cmentarnych. Podany przegląd drohobyckich cerkwi, może dla niektórych jest zbyt skromny. ale brak dostępnych źródeł historycznych uniemożliwia odtworzenie ich dziejów, dlatego tez ograniczono się do podania skromnych informacji o ich istnieniu" A ja z niecierpliwoscia oczekuje na kolejne tematy:) Jeszcze raz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Drohobycz i ... 1846 rok w galicji 02.11.04, 20:43 dziękuje, dziękuje - to napewno był budynek przy ul Stryjskiej - owa szkoła /siedziba NKWD o której mi opowiadano/ i opodal cerkiew. Ją własnie mam na dość udanych ujęciach. A opisywane przez ciebie w cytatach cerkiewki drewniane są naprawde bardzo piękne - cóz kiedy schowane za obskurnymi "siatkowymi" ogrodzeniami - niestety nasi bracia na wschodzie nie zawsze potrafią w pelni doceniać posiadanych perełek. A teraz kontynuuje cykl rebelii galicyjskiej "„””Po niemalże dwóch dekadach w 1846 r., pamiętając o błędach popełnionych w zeszłym powstaniu, chłopi w tzw. rabacji chcieli w pełni się uniezależnić od szlachty. Początkowo z zamiarem jedynie uwolnienia się od zaborców austriackich cześć chłopów ( przeważnie już oczynszowanych ) stanęli po stronie polskiej siatce spiskowej. Nieprzypadkowe sukcesy doprowadziły w końcu lutego do wyzwolenia Krakowa. Chłopi ( przede wszystkim galicyjscy ;-) jednak szybko zrozumieli, iż nie rozwiążę to w żaden sposób ich problem u związanego z pańszczyzną i właścicielami feudalnymi. Sytuacja chłopa wydawała się zatem wyjątkowo ciężka. Pomimo swych wielodzietnych rodzin i często nieurodzajnych ziem musiał oddawać swemu właścicielowi ziemskiemu przynajmniej 30 % dochodów. Nie bez kozery wysunął się wtedy na przywódcę chłopskiego Jakub Szela. Zdobywszy sobie popularność wśród wsi galicyjskich przekonał chłopów by zaczęli walczyć na korzyść zaborców, a nie przeciw nim. W wyniku pertraktacji z Austrią i zdobycia jej poparcia, Jakub Szela zaczął bez skrupułów w 1846 r. na ogromną skalę mordować wszelką szlachtę, która składała się w większości z właścicieli ziemskich. Ta swoista jednak rzeź osłabiła rewolucją krakowską, przez co Austriacy mogli ograniczyć ruch chłopski w obawie o jego nadmierne rozszerzenie. Sprawa chłopska, choć nieznacznie, polepszyła się w tym przypadku do tego stopnia, iż została zredukowana pańszczyzna do jednego dnia w tygodniu. Sam przywódca całej rabacji, Szela, pomimo faktu, iż został pojmany przez władze otrzymał pokaźne gospodarstwo w Bukowinie. Znaczenie ruchu chłopskiego poza ziemiami Galicji zostało również podchwycone i propagowane na terenach Królestwa Polskiego. Tam, chociaż rewolucja chłopska została stłumiona w zarodku, wykorzystywana klasa zdołała „nacisnąć” władze licznymi protestami do przeprowadzenia oczynszowania, a także zniesienia darmocha" "Tłumy zbuntowanego chłopstwa krążące po wsiach były dość liczne, jak choćby w Dęborzynie 20 lutego /wtorek/ w nocy zleciało się ok. 3000 ludzi przerażonych, bo “Polacy chłopom gardła podrzynają”. Z różnych stron co raz odzywały się dzwony na alarm i trwogę, a chłopi umazani krwią niewinnych, uzbrojeni w cepy, kosy, widły, drągi, żarnówki rządzili po swojemu i polowali na szlacheckich powstańców. W Pilźnie masy chłopstwa opanowały cały rynek ku wielkiemu przerażeniu mieszczan. Rozstawili warty, także ks. proboszcza Ferd. Celarskiego /ur. 1808 r. w Jodłowej/ i wikarego zmuszono do wartowania z kosami w rękach. W międzyczasie ks. proboszcz wyszedł z Najśw. Sakramentem na rynek w nadziei, że uspokoi zbuntowane tłumy. Niebawem po procesji chłopstwo rzuciło się na księży, ci zamknęli się w zakrystii dokąd przypuszczono szturm, jednak nie zdołano się włamać przez żelazne drzwi i okratowane okna. Na rynku pastwiono się nad księdzem Goleckim przywiezionym z Dobrkowa, bito go cepami po czym odwieziono znów do Dobrkowa i wyrzucono na śniegu, a gdy jeszcze drgnął dobito cepami. Okropna scena rozegrała się 19 lutego przed zamkniętą bramą kościoła w Pilźnie. Chłopi przywieźli schwytanego Stanisława Bogusza właściciela Siedlisk Bogusz. Po długim znęcaniu się nad nim i katowaniu zdołał się wyrwać w koszuli, przybiegł przed drzwi świątyni z nadzieją, że we wnętrzu ocaleje. Niestety drzwi były zamknięte. Padł krzyżem na progu, gdzie chłopstwo dopadło go, biło drągami i cepami nie zważając na powagę uświęconego miejsca i na dogorywającego skazańca. Wrzucono go na wóz i ruszono do Tarnowa, niebawem dobito cepami przed karczmą na Wygodzie. Latem ks. Celarski odmówił urządzenia procesji w Boże Ciało tłumacząc, że ulice Pilzna nie obeschły jeszcze z krwi niewinnie pomordowanych ludzi. Przerażające sceny miały miejsce koło Zakliczyna nad Dunajcem. Masy chłopstwa wdarły się 21 lutego do kościoła i klasztoru OO. Reformatów w Zakliczynie i dokonały niesłychanej dewastacji. Obrabowali i ogołocili ze wszystkiego co można było unieść: zakątki, schowki, piwnice, grobowce, ołtarze. Pijana kobieta z ambony kierowała grabieżą nawołując “wszystko jest nasze, ale kielichy i puszki zostawmy”. Pobito zakonników obecnych, a trzech zbierających w okolicy kwestę poniosło śmierćna skutek pobicia. W Pleśnej koło Tuchowa chłopstwo dopadło uciekającego tutejszego proboszcza ks. Wojciecha Ciećkiewicza, tonącego w rzece Białej; wydobyto go z wody i “zamłócono” cepami. Główny oprawca chłop Iwaniec - Sowa, później dręczony wyrzutami sumienia powiesił się nad Białą na dębie. Rzadki to wypadek, by ktoś wówczas sumienie posiadał. Chłopi z Burzyna /wówczas parafia Tuchów/ żądali od proboszcza rozgrzeszenia “na zapas” przed wymarszem do rozbojów i morderstw. Oto interpretacja zasad wiary i znaczenia sakramentów świętych. Brzostek przeżył chwile grozy i oblężenie kościoła, w którym schroniło się nieco szlachty i kobiet z dziećmi w obawie przed szalejącym chłopstwem. To z pobliskich Siedlisk Bogusz pochodził główny sprawca i przywódca rzezi Jakub Szela, chłop pańszczyźniany. On też nad okolicą sprawował władzę przez kilka tygodni. W Brzezinach - Broniszowie koło Ropczyc w czasie napadu na dwór i wywożenia właścicieli na zagładę zgubiono w śniegu niemowlę, które cudownie odnalezione wyrosło na wybitnego uczonego. Był to Karol Olszewski, ur. 1846, zm. 1915, prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego, który wespół z Z. Wróblewskim dokonał skroplenia tlenu, później azotu, tlenku węgla, wodoru. Niezwykłe też było ocalenie wielkiego patrioty, pedagoga Andrzeja Józefczyka, ur. w 1816 w Pilźnie. Za udział w powstaniu przyłapany przez chłopstwo, skatowany, odarty do koszuli bez oznak życia wśród trupów przywieziony do Tarnowa, wybawiony od chłopa przed dobiciem. Gdy spytano chłopa, czemu go uwolnił, odpowiedział: “Za to, że ten pan zawsze mnie pozdrawiał słowami: ‘Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus’. Ocalony Andrzej Józefczyk pełen zasług dla oświaty i szkolnictwa w Galicji zmarł w 1879 r. w Krakowie. Strasznie wyglądał Tarnów w te dni. Masy chłopstwa z okolic, pijane, zbroczone krwią rodaków krążyły jak nieprzytomne ulicami, nie słuchając głosów duchowieństwa wzywającego do opamiętania. A starosta tarnowski Austriak Breindl i jego świta płacili chłopom za dostarczone trupy i zacierali z uciechy ręce, że tak pojętnie wykonali dzieło szatańskie. Po tych smutnych wypadkach Kościół urządzał pokutne nabożeństwa misyjne, a jednym z misjonarzy był słynny jezuita o. Karol Antoniewicz, pisarz, poeta, kaznodzieja. O misjach z diecezji tarnowskiej napisał “Wspomienia misyjne z r. 1846”. /Poznań 1849 r./ Oto urywek z jego notatek po misjach w Bruśniku k/Bobowej: “Gdy przed Najśw. Sakramentem wierni uklękli na kolana, przy śpiewie ‘Przed oczy Twoje Panie winy nasze składamy’ te serca poznawszy swoje zbrodnie żebrzą o zlitowanie i miłosierdzie ..., ... czy podobna, aby ten lud tak skruszony, starty, korzący się przed Bogiem swoim był tym samym ludem co przed paru miesiącami broczył w krwi bratniej, znieważał i bluźnił Boga swego?” Pokutną oprawę też miała pielgrzymka do Częstochowy w 1846 r. tutejszych chłopów zbrodniarzy, złoczyńców. OO. Paulini dowiedziawszy się, że przybyła z Galicji pielgrzymka chłopów odpowiedzieli, że skalanych krwią bratobójczą nie wpuszczą na teren Jasnej Góry. Dop Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Drohobycz i ... 1846 rok w galicji- dok. 02.11.04, 20:47 Jeszcze tylko dokończenie : Pokutną oprawę też miała pielgrzymka do Częstochowy w 1846 r. tutejszych chłopów zbrodniarzy, złoczyńców. OO. Paulini dowiedziawszy się, że przybyła z Galicji pielgrzymka chłopów odpowiedzieli, że skalanych krwią bratobójczą nie wpuszczą na teren Jasnej Góry. Dopiero po trzech dniach zakonnicy wyszli poza mury, by ich wyspowiadać, a potem bez muzyki i śpiewu wprowadzono pielgrzymów do kaplicy. /O.J.Tomziński, Jasna Góra, informator 1981/ Wzburzone fale wściekłości i nienawiści opadły, nadeszła wiosna. Trzeba się było brać do ciężkiej pracy w polu. Zrabowane dworskie rzeczy sprzedawano na targach, zapasy zaczęły się kończyć. Można było sporządzić rachunki strat, a wyglądały one przerażająco. Naliczono na Podkarpaciu 1100 osób zabitych, napadnięto na 149 dworów w tarnowskim, w sądeckim na 97 dworów, zabito 27 osób. Chłopska wyprawa po szczęście i wolność nie przyniosła oczekiwanych pragnień. Z niezbadanych wyroków /wielu uważa, że to oczywiście kara Boża/ nastały lata głodu, zarazy, nieustanne pogrzeby zmarłych, ulewy, powodzie, głód i nędza. Tak smutnie wyglądał epilog bratobójczej wojny, nad którą zaciążył głos Boży: “Kainie, gdzie jest brat twój Abel?” Przepraszam radku za dość smutny temat - ale muszę przyznać że mnie trochę zafascynował i bogactwem internetowych relacji a i pewną korelacją z tematami powstań kozackich o których coś niecoś wkrótce "puszczę " tutaj Pozdrawiam Ps A Andrijko w Polsko-Ukraińskim Forum zaprasza na ukrinskuju osin :))) Ps2 Domyslam sie jakąz to ksiązeczkę masz o Drohobyczy - w swych zbiorach mam ksero podobnej broszury wydane o Samborze przez "kresowiaków" -musze powiedzieć że niezależnie od "polocentrycznych odchyleń" - wydawnictwą dość ciekawe Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Dwa cytaty (i zapowiedz trzeciego) 03.11.04, 15:36 Witam Temat poruszony przez Ciebie, jest nie tylko smutny, ale i przerazajacy. Z cytowanego tekstu wylania sie obraz ciemnego i okrutnego tlumu. Watek oczywiscie ciekawy i pokazujacy jak niewiele rozwinela sie ludzkosc od tamtych czasow do prawie polowy XX wieku (mam oczywiscie na mysli walki polsko- ukrainskie w czasie i po II WS). A i dzis na swiecie nie brak przykladow takich zachowan, niedawno przeciez mielismy wojne balkanska. Cytowana broszurka nie jest jedyna jaka posiadam w zbiorach, jak znajde cos ciekawego w pozostalych to oczywiscie podziele sie z Forumowiczami. Te publikacje cechuje co prawda "polonocentryzm" ale mimo wszystko wzbogacaja wiedze. Z kazdego materialu mozna sie czegos ciekawego dowiedziec. Z tejze wlasnie broszurki pozwole sobie zacytowac jak widzieli sprawy sasiedztwa w 1992 roku Ukraincy. Autor broszurki cytuje owczesnego naczelnika drohobyckiego wydzialu kultury. "Dla przykładu przytoczę tu fragmenty najświeższego artykułu zamieszczonego w drohobyckiej gazecie "Hałycka Zoria" (z 19.09.1992 - nr 97) autorstwa Zinowija Berbeckiego, naczelnika wydziału kultury drohobyckiego, miejskiego komitetu wykonawczego, poświęconego uroczystym obchodom "600 lecia kościoła parafialnego św Bartłomieja w Drohobyczu" A oto cytat: "Na początku obecnego stulecia była taka sytuacja, że na "naszej, obcej ziemi", szczególnie w miastach, byliśmy mniejszością narodową. Dla przykładu warto tylko przypomnieć, że w tym czasie w Drohobyczu grekokatolicy stanowili małą cząstkę w stosunku do wszystkich mieszkańców miasta. Głównymi gospodarzami byli Żydzi i Polacy, którzy litościwie pozwalali "aborygenom" osiedlać się w różnych zagrodach" Gorzkie to słowa, ale niestety w miastach Rusini byli w mniejszosci. Za to na wsiach sytuacja diametralnie rozna. Drugi cytat jest za to bardzo przyjemny, aby nie psuc nastroju po lekturze, chwilowo powstrzymam sie od kolejnego. Trzeci dotyczy zwrotu dobr koscielnych i cerkiewnych po obu stronach granicy. Oczywiscie dotyczy on sytuacji sprzed 12 lat, jednak z tego tekstu bije zal i smutek. Oczywiscie zacytuje go, ale wieczorem. "Po II wojnie światowej i w Polsce i na Ukrainie wyrosły nowe pokolenia, które zdawałoby się powinny po nowemu, bez wpływu ojców czy dziadków, poszukiwać drogi do wzajemnych minionych przezyc i układać dobrosąsiedzkie stosunki. Dobrym tego przykładem jest to, że Polska pierwsza uznała niezależność naszego państwa spośród wszystkich państw świata" Kolejny cytat postaram sie umiescic jeszcze dzis Pozdrawiam R. P.S. O "jesieni" niestety moge tylko pomarzyc:(( Wyjazd w ten weekend nie wchodzi w gre. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Humań, Szela, Wernyhora.... 03.11.04, 16:31 Witam _ niezwykle trafnie podsumowałeś ostatnie moje cytaty - tak własnie. Wyobraż sobie że na obszarze pomiędzy Rzeszowem a Tarnowem jeszcze w połowie XIX wieku - chłopi, polscy chłopi widzieli ciemięzycieli i wrogów w "Polakach- Panach" - ci chłopi nie uważali sami siebie za Polaków !!!!! Zgodnie z zapowiedzią proponuję lekturę o Humaniu - cytat pochodzi z ksiązki Normana Davisa o "polskich mitach narodowych" - a na linkowanej stronie znajdziesz również "walke" z polskim mitem przedmurza chrześcijanstwa :)) " www.znak.com.pl/davies_frag01.php 1768 Umań albo Humań to niewielkie miasteczko niedaleko Dniepru leżące w głębi Ukrainy, nieopodal wschodniej granicy dawnej Rzeczypospolitej. W 1768 roku było ono areną straszliwych rzezi. Trwała już przerażająca rebelia - koliszczyzna - podczas której bandy chłopów pańszczyźnianych paliły i mordowały. W tym regionie lud był prawosławny: tysiące katolików i żydów wymordowano albo zapędzono do kościołów czy synagog i spalono żywcem. Armia rosyjska przywróciła porządek za pomocą metod, które nie odbiegały wiele od wyczynów rebeliantów. Na ogół w kontekście tego właśnie powstania chłopskiego pojawia się jedna z najważniejszych postaci proroczych polskiej (i ukraiń-skiej) historii oraz literatury. O kozackim wizjonerze Mojseju Wernyhorze niewiele wiadomo na pewno. Nie wiadomo nawet, czy naprawdę istniał, choć jedno ze źródeł podaje, że przyszedł na świat w Dymitrowce na lewobrzeżnej Ukrainie i zbiegł do Polski po tym, jak zamordował brata. Jego przepowiednie krążyły najpierw z ust do ust, a dopiero później zostały spisane. W XIX wieku, kiedy Rzeczpospolita przestała istnieć, Wernyhora stał się symbolem nadziei i zmartwychwstania. Opowiadał bowiem o "złotym wieku" sprzed czasu klęski, kiedy jeszcze wszystkie ludy dawnego państwa, a zwłaszcza Polacy i Ukraińcy, żyły w pokoju. Przepowiedział też nadejście dnia, kiedy powrócą honor, harmonia i szczęście. Wernyhora był sławiony przez wielu poetów - od Goszczyńskiego po Wyspiańskiego. Wrażliwi na jego urok byli szczególnie romantycy, w tym również boski Słowacki: Czy znasz prorocką dumę Wernyhory? Czy wiesz, co będzie w jarze Janczarychy, Gdzie teraz gołąb lub jelonek cichy, Ze łzą przeczystą w szafirowym oku, Gdzieś w księżycowym się przegląda stoku? Czy wiesz, że wszystkie te się sprawdzą śnicia W jednej godzinie rycerskiego życia? Że zemścisz syna, ojca, matkę, brata W tej błyskawicy, co na szabli lata? W wieku XX ideały podobne do tych, które głosił Wernyhora, zaczęto kojarzyć z ruchem niepodległościowym Józefa Piłsudskiego, który marzył o odrodzeniu w nowej postaci dawnego wielonarodowego państwa. W historiografii nazywano to podejście "koncepcją jagiellońską"; chodziło o to, że przeszłość Polski powinna być udziałem wszystkich ludów, które niegdyś zamieszkiwały terytorium Rzeczypospolitej. Idee te były znienawidzone przez polskich nacjonalistów pokroju Dmowskiego, którzy chcieli "Polski dla Polaków"; przez nacjonalistów ukraińskich, którzy mieli podobną wizję "Ukrainy dla Ukraińców"; przez zwolenników rosyjskiego i sowieckiego imperializmu, którzy starali się "dzielić i rządzić"; a wreszcie najbardziej nieubłaganie przez powojenne władze komunistyczne. W świecie nacjonalizmów i polityki siły koncepcja jagiellońska była zapewne niepraktyczna; niewątpliwie poniosła ona porażkę. Co nie oznacza, że nie należy się jej szacunek. Miała przecież swoje wielkie dni, jak podczas prowadzonej pod nieszczęśliwą gwiazdą kampanii Piłsudskiego w latach 1919-1921, która miała na celu utworzenie federacji państw kresowych. Wiosną 1920 roku, kiedy Piłsudski i jego ukraińscy sojusznicy odbijali Kijów z rąk bolszewików w imię niepodległej Ukrainy, mogło się wydawać, że zostanie ona urzeczywistniona. Ale wtedy świat wprowadzony w błąd przez bolszewicką propagandę zawołał niedorzecznie "Ręce precz od Rosji!" i okazja przepadła8. Dzień chwały dla tej idei może jednak jeszcze nadejść. Koniec końców, konsekwentna polityka braterstwa jest nawet dziś jedynym szańcem chroniącym suwerenność narodów Europy Wschodniej przed triumfem nagiej przemocy." Radku - myślę że warto zamyślieć się nad tymi cytowanymi słowami Davisa - zapraszam do dyskusji Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Humań, Szela, Wernyhora.... 03.11.04, 21:38 Witam ponownie w dniu dzisiejszym Dzis juz nie zdaze zapoznac sie dokladniej z cytowanymi przez Ciebie materialami wiec swoje przemyslenia pozostawie na jutro. Od dwoch godzin albo nie moglem sie zalogowac, albo nie otwieralo sie forum:( W zwiazku z pozna pora przesle tylo obiecany trzeci cytat. W Twoim poscie jest duzo watkow ktore na pewno trzeba bedzie rozwinac, szczegolnie zainteresowala mnie koncepcja Pilsudskiego. Mam troche materialow na ten temat. Sa one zmagazynowane na plytkach wiec musze je odszukac. Nie jestem pewien czy juz czegos z tych zbiorow nie cytowalem tu, nasze rozmowy trwaja przeciez juz dosyc dlugo, ale postaram sie nie powtarzac:) A teraz nie mecze juz i podsylam cytat. Pochodzi on z tego samego zrodla co poprzednie. „Tradycyjna słowiańska szczerość stosunków, wrodzona wrażliwość czy też uległość wobec ślepych wymagań, aby we wszystkim dogodzić „bratu" - pokierowała naszą władzą tak, ze w krótkim czasie na terenie Lwowszczyzny oddano polskim zrzeszeniom religijnym ponad 80 kościołów i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby polska strona postępowała podobnie U nich jak wiadomo, sprawy tak się mają, ze ukraińskie cerkwie, po znanych powojennych akcjach antyukraihskich, przemieniono na kościoły, albo je zniszczono, ale nikt nie spieszył ze zwrotem prawowitym właścicielom... I piecze duszę myśl - dlaczego i za co znieważają nas tak bracia-sąsiedzi? Dlaczego naszą dobroć, otwartość duszy i skromność przyjmują za pokorność i bojażliwość? Dlaczego ma się uważać, że prawo do władania hasłem „honor i Ojczyzna" należy jedynie do wybranych? Przecież to przestarzała bajka, której w Europie już nikt od dawna nie rozpowiada" Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś