Dodaj do ulubionych

Wojna korepetycjom

IP: 217.153.102.* 28.09.03, 16:17
Hmmm....to chyba dobre rozwiązanie. Uniknie się napędzania sobie
nawzajem przez to środowisko uczniów do domu na
korepetycje.Kiedyś była taka afera w pierwszym liceum.Teraz to
już nie afery - to normalność.
Obserwuj wątek
    • piccolo10 Re: Wojna korepetycjom 28.09.03, 17:53
      Może trochę odwrócić problem i zdiagnozować, dzięki pracy
      których to nauczycieli, uczniowie muszą brać korki. Bo np. jedna
      pani spóźnia się na lekcje permanentnie 30 minut, inna przez
      całą godzinę dykyuje notatki pod tematem, inny nauczyciel na
      lekcji tylko dyskutuje z młodzieżą i nie robi klasówek, nie
      zadaje prac domowych bo nie chce mu się sprawdzać. Jeszcze inny
      przykład gdy przy omawianiu lektur korzysta się się na lekcji ze
      streszczeń i bryków. A języki obce - jak można nauczyć języka w
      klasie 40osobowej w wymiarze 2 godzin tygodniowo. A język na
      maturze jest zdaje się obowiązkowy. I tak dalej.
      • Gość: sten Re: Wojna korepetycjom IP: 80.51.255.* 28.09.03, 20:23
        No i czasem dzieci są leniwe i niewyuczalne.
    • slavres Re: Wojna korepetycjom 28.09.03, 23:43
      Walka z wiatrakami i szukanie zastępczego tematu przez
      Ministerstwo Oświaty.
      • Gość: Analityk Re: Wojna korepetycjom IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.03, 06:46
        To jest wolny kraj i co nie jest zabronione prawem, jest dozwolone. Korepetycje
        nie są zabronione.
        Natomiast konieczne jest ich ucywilizowanie: formalne i podatkowe. Nie powinni
        ich udzielać nawzajem nauczyciele z tej samej szkoły. Udzielający korepetycji
        muszą płacic podatek, tak jak wszyscy pracujący.
        • Gość: Tom Re: Korepetycje przed egzaminami na A.Med. IP: 213.77.14.* 29.09.03, 10:10
          To jest fascynująca sprawa... programy klas biol-chem. w liceach
          zupełnie nie pasują do wymagań przy egzaminach wstępnych na
          Akademie Medyczne, dlaczego??? W czyim interesie nie ma w
          regionie szkoły (liceum) która przygotowałoby do tych egzaminów.
          Pozostają tylko korepetycje... za które trzeba płacić 40-
          50zł/45min.
          Podobnie jest z mat-fiz i niektórymi kierunkami na
          Politechnikach i Uniwersytetach (nie chodzi tu o PRz ani o URz).
    • Gość: ola Re: Wojna korepetycjom IP: *.etobres.com.pl 29.09.03, 10:24
      Wymuszanie korepetycji to sposób na podreperowanie kieszeni. Ci
      biedni nauczyciele lepiej żyją aniżeli inni ludzie z wyższym
      wykształceniem pracujący po 10-12 godzin dziennie, posiadający
      odpowiedzialność nie tylko finansową ale także za życie ludzkie.
      Swoje frustrację wyładowują na dzieciach i ich rodzicach. Szkoły
      nie zajmują się wychowywaniem. Na wywiadówkach głównym tematem
      są wycieczki na które dzieci nie chcą jeżdzić, a po wycieczkach
      nadzwyczajne zebrania na temat niewłaściwego zachowania
      uczestników. Egzaminy i kompetencje na poszczególnych szczeblach
      nauczania pokazują, że wiedza zdobyta w szkole podstawowej jest
      niewystarczająca do kontynuowania nauki w gimnazjum itd. Szkoły
      kształcą w niepotrzebnych nikomu zawodach, urzędy pracy
      przekwalifikowywują na inne również niepotrzebne specjalności a
      pracodawcy określają tę zdobytą wiedzę na O.I niech nauczyciele
      nie narzekaja bo i bez korepetycji tylko oni mają jeszcze nieżle
      płatną pracę.
      • Gość: Pszczola Re: Wojna korepetycjom IP: 80.51.255.* 29.09.03, 13:12
        Nauczyciele maja niezle platna prace? Chyba nie wiesz co mowisz. A jesli juz to
        jest to praca okupowana wiecznym uzeraniem sie z dzieciakami lub mlodzieza, z
        ich rodzicami, ktorzy czesto obwiniaja nauczycieli za niepowodzenia swoich
        pociech.
        Przez caly wrzesien mialam praktyki w LO z jezyka obcego. Owszem, zdarzaja sie
        klasy, gdzie mozna przeprowadzic lekcje spokojnie i bez problemow zrealizowac
        wszystkie zalozenia i cele danej lekcji. Ale sa rowniez klasy, w
        ktorych "dzieki" np. 2-3 osobom, podobno doroslym (klasa maturalna) niemozliwe
        jest zrealizowanie programu nauczania. Co to za lekcja, gdzie co chwile trzeba
        kogos upominac, zwracac uwage a w zamian ma sie tylko zlosliwe uwagi pod swoim
        adresem. Nic przyjemnego ... Bycie nauczycielem wymaga wielu poswiecen i nic,
        nawet to, ze maja oni wakacje nie jest w stanie zrekompensowac trudow tej pracy.
    • Gość: prośba Re: Wojna korepetycjom IP: *.smlw.pl / 10.1.9.* 29.09.03, 14:17
      chcę zdawać na medycynę
      polećcie mi dobrego korepetytora z chemii i bilogii w Rzeszowie
      • Gość: Tom Re: Wojna korepetycjom IP: 213.77.14.* 30.09.03, 15:04
        chcę zdawać na medycynę
        polećcie mi dobrego korepetytora z chemii i bilogii w Rzeszowie

        chemia - Zdzisek Nizioł
        biologia - Jasińska (nie polecam uczulonym na sierść kota)



    • Gość: RbL Re: Wojna korepetycjom IP: *.rzeszow.mm.pl 30.09.03, 19:20
      Rzeczywistość polskiego szkolnictwa wygląda mniej więcej tak:

      Uczniowie udają że się uczą,
      a nauczyciele udają że uczą.
    • Gość: rzeszowianka Re: Dlaczego wojna korepetycjom?? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.03, 11:18
      Niech najpierw Ministerstwo i cała ta "edukacyjna góra"
      przyglądnie się swojej pracy. Obcina godziny nauczania ile się
      tylko da, jednocześnie zatwierdzając coraz więcej materiału do
      opanowania. Dzięki coraz to nowym szalonym pomysłom i
      niestabilizacji powstaje chaos. Rodzice więc próbując pomóc
      swoim dzieciom, ratują się dodatkowymi lekcjami - których
      najczęściej nie da im szkoła - bo - jak to często słychać - NIE
      MA FUNDUSZY. Korepetycje narzuciła rzeczywistość, do której
      doprowadza - jak zwykle niekompetentna władza!!
      • Gość: Ja Re: Dlaczego wojna korepetycjom?? IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.12.03, 19:33
        Witam:-)
        Jestem nauczycielem, który udziela korepetycji z języka obcego i jak
        przeczytałam o "ambitnych" planach Menis-u to po prostu nie mam słów...
        I nie chodzi o to, że mogłabym stracić swoich "klientów", bo cała rzecz w tym,
        dlaczego do mnie przychodzą... Oczywiscie dlatego, że jestem dobra, a w szkole
        z kadrą różnie to bywa. Czy spotkaliscie się z tym, że pierwszeństwo na etat w
        szkole ma osoba z danej gminy? Bo ja tak. W ten niezbyt mądry - moim skromnym
        zdaniem - sposób spełnia się obietnice wyborcze o likwidacji bezrobocia.
        Skutek: ratujemy parę osób, które- powiedzmy szczerze- niezbyt nadają sie do
        pracy w szkole, no ale są "swoje", a bardziej wartościowi ludzie są odsyłani.
        Tak się zastanawiam: a gdzie w tym wszystkim uczniowie? Czy ktoś pomyślał o
        nich? A nich tej matematyki np. uczy Pani i z przysłowiowej Koziej Wólki,
        jeśli jest dobra w tym co robi i chce się jej dojeżdżać, to chyba jest
        ważniejsze, że od jej umiejętności zależy być może droga edukacji setki młodych
        ludzi...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka