olga_w_ogrodzie
28.02.12, 23:16
mój Brat, który się zabił, napisał, że to dlatego, bo on jest "miękkie kluchy" i się nie nadaje.
jak duża jest skala przekonania, że się nie nadaje, iż się tkwi 3,5 godziny w kuchni z włączonymi palnikami gazu bez ognia i się nie wycofa ?
pisze się za to, iż się jest rozczarowanym, bo tak długo to trwa.
a pismo dopiero pod koniec jest już rozkołysane i mało czytelne.
jak ogromna rozpacz, ale też siła, by udawać przedtem, że jest niczego sobie ?
no mówił przyjaciołom, że już nic, tylko pojechać do Warszawy i skoczyć mu z Pałacu Kultury.
ale, że z uśmiechem mówił, to po plecach go klepali i żeby głupot nie gadał.
tylko koleżanka z roku na medycynie w Szczecinie coś skumała i umówiła go z ojcem psychologiem.
dzień za późno wizyta ta była umówiona.
a koledzy nie wzięli poważnie tego, że przedtem, choć nigdy nie palił, nigdy nie pił, to, gdy przyszli pokój był zadymiony po sufit, a na biurku pół litra.
a gdyby wtedy, gdyby ktoś był dzień i noc z Nim i Go nie oddał ?
się mi śni często i nigdy jako umarły.
zawsze jak ktoś, kto zrobił oszustwo, śmierć upozorował, bo chciał uciec, ale nie, że zabić.