17.05.12, 22:26
no ja tam dokładnie pamiętam kolor słuchawki i to, jak dyndał sznur - taki pokręcony wisiał i dyndał.
jak w filmach bywa, gdy się jest oniemiałym

brzmi jak teatr, ale to wyglądało tak, że mi słuchawka naprawdę z rąk wypadła.
po prostu ręka zawisła z tym sznurem.
przylecieli rodzice K. i oniemiałam.
wrzeszczeli, że co się stało, a ja nic nie mogłam wydukać.
no stałam tylko i pamiętam najbardziej ich krzyk i przerażenie i to że dynda telefon na takim zielonym , poskręcanym przewodzie.
wszystko pamiętam.
także to, jak szlochając się wuj przytulił, który po żołniersku nigdy nie miał odruchów, by okazać słabość.
a wtulił się we mnie jak w mamę, jakby, że ja coś mogę.
no bezradność zawodowego kapitana pamiętam.
po tylu latach mi drugi brat powiedział, że on żyje od tamtego czasu z poczuciem winy.
no bo, mówi on, iż nie pamięta nic i jak on może być podłym i nie pamiętać nic, gdy Brat umarł.
ale ja pamiętałam.
doszłam do siebie i prawdziwi przyjaciele z klasy pytali co jest z bratem i czy można do niego podejść.
bo się bali go urazić.
dziś dopiero powiedział, że on uważał, że jest nikim, bo nawet śmierci brata nie pamięta.
mówi, że nic kompletnie i że wielu ludziom się zdało, iż on bez uczuć.
no ja widziałam, że on szybę szybko postawił, ale nie myślałam, że aż tak szczelną.
teraz dopiero o tym powiedział i wyłazi, ze się mordował jako ten bez uczuć, a tymczasem go mózg uratował i wszystko wyparł.
Ja dotarłam do kwestii telefonu - czemu się tak boję, ale brat tyle lat sądził, że on podelec, bo śmierci naszego K. nie pamięta.
przykro mi i ciężko, bo przecież swoje widziałam - mam ten widok, gdy on tylko się gapił w pustą przestrzeń.
chciałam podejść, jak inni przyjaciele, ale był ten lęk, że coś naruszę
i nigdy o tym nie gadaliśmy do dziś.
szkoda.
się mordował tyle lat, że był zimny.
a jego tylko mózg własny chronił.
Obserwuj wątek
    • olga_w_ogrodzie Re: Mój brat 18.05.12, 00:20
      a mój brat :
      - Nie wiedziałem, jak śpiewają wróble i że w ogóle są jakieś ptaki, Ona nie wiedziała co, to są kwarki. Ale słucha i ja tez już wiem - to ciekawe słuchanie ptaków, a ona zna sprawę kwarków, Ona jest jak Ty, no to ją kocham, chcę słuchać.

      i to był rozsyp.
      tyle lat nie miałam pojęcia na temat jego szyby.
      bo się mi zdało, że oboje mamy to samo - nie mowić o tym, bo rady nie dajemy.
      morda w kubeł.
      a trzeba było nie grać geroja, ale się przytuić i wypłakać.
      • wiolcia29_2 Re: Mój brat 19.05.12, 12:21
        olga_w_ogrodzie napisała:

        > a trzeba było nie grać geroja, ale się przytuić i wypłakać.

        Tak, Olgo, tak...
        • olga_w_ogrodzie Re: Mój brat 19.05.12, 14:00
          przy babcinym kredensie z Wilna, to podszedł do mnie ojciec Brata.
          zawsze sztywny, rygorystyczny, autorytarny.
          taka klasyka wojskowego z zawodu : że trzeba być twardym.
          a się do mnie przytulił i rozryczał i poczułam, że ja mam być odpowiedzialna i mu pomóc, choć ja tylko dziewusia młoda.
          potem jednak już nigdy nie myślałam, że on jest tym na kogo się kreuje.
          • wiolcia29_2 Re: Mój brat 19.05.12, 20:33
            Myślę, że w takich chwilach pokazujemy siebie prawdziwych.

            Ile miałaś wtedy lat, Olgo?
            • olga_w_ogrodzie Re: Mój brat 20.05.12, 13:50
              16, Wiolu.
              u tego wuja, sądzę, że wcześniej też było widać, iż to nie jest rygorystyczny wojak, ale się kryje jak nie wiem co.
              na początku, gdy się mną zajęli, to ja miałam 7 lat.
              i była sytuacja, gdy na 1. maja bardzo czekałam, że mama przyjedzie do mnie.
              i pamiętam jego opowieść po to snutą, bo już on wiedział, jak może być z mamą i że może nie przyjedzie.
              no to zaasekurował mój ewentualny zawód i opowiadał, że jakby nie przyjechała, to też będzie fajnie, bo on mnie na pochód zabierze i będę szła na przedzie pochodu, a wojak przewodniczy mi da buławę i będę machać.
              krótko mówiąc, chyba intencją było, bym się poczuła ważna, nawet gdy mama oleje mnie.
          • kefirka.de Re: Mój brat 20.05.12, 00:14
            > potem jednak już nigdy nie myślałam, że on jest tym na kogo się kreuje.
            Na terapii grupowej wpadłam w olbrzymie zdziwienie, że tak wiele osób co innego światu pokazuje a co innego ma w środku. Uczyłam się siebie, uczyłam się innych. Bardzo to w życiu prywatnym i zawodowym pomogło. Zasłaniamy prawdę gładkimi słowami, wyuczonymi, sztucznymi gestami. Czasem musimy dla obrony, czasem chcemy dla osiągnięcia celu, czasem działamy z nawyku wyniesionego z nauk domu rodzinnego. W sytuacjach ekstremalnych albo w samotności dopiero prawdziwe "ja" z nas wyłazi. I to "ja" bywa rażąco odległe od kreowanego wizerunku.
            Wuj pewnie przeciętnie czującym, normalnym człowiekiem był, tylko dobrze grać umiał, szkoda, że przed najbliższymi też. To mogło być jednym z przyczynków do tragedii rodzinnej.
            Dlatego tak ważnym jest by dzieciom o prawdziwych uczuciach mówić, by własnych jako ułomności nie postrzegały.

            • olga_w_ogrodzie Re: Mój brat 20.05.12, 13:35
              no i właśnie tak było z wujem tym - siebie obwiniał.
              w liście pożegnalnym brat napisał m.in., że jest do niczego, jest nikim, nic nie potrafi - nawet paczki zawiązać.
              a dwa tygodnie wcześniej, to pakował paczkę i coś
              koślawo wyszło, to mu wuj powiedział, że do niczego to pakowanie i sam się zabrał do perfekcyjnego pakowania.
              no bo zawsze musiał być dokładny.
              gdy sprzątał chatę, do wszyscy się baliśmy.
              wyznaczał rejony nam do sprzątania, ale też, nie daj Bóg, było wkroczyć na jego rejon w czasie sprzątania.
              no kropnie się pienił, że mu coś ktoś zaburza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka