nihilyst
15.08.12, 01:17
uu. super. ile razy od kogoś z kim mieszkasz, można usłyszeć jak bardzo jesteś do bani?
hm. ile razy można przyjąć to, starając ograniczać się w odpowiedzi do konkretów?
pewnie liczy się w okolicach nieskończoności. serce zetlało i pancerna dupa.
jeśli mogę wstawać o szóstej, to cała reszta może mnie nieprzyjemnie łaskotać
dzień, w którym (ZNOWU) ktoś powiedział - nawet nie na mój temat, ale w związku ze mną i swoim emocjonalnym zapętleniem jakiś - NONSENS. ile takich dni można przeżyć - nie kopiąc w unerwione części stawiających zarzuty? ile - kku - nie ma usprawiedliwienia dla wulgaryzmów - można zrozumieć? (kwestia możliwości brania na siebie została negatywnie rozpatrzona ponad dwa lata temu, jakoś tam, dawniej)
moje ostatnie eksperymenty potwierdzają światowe doświadczenie, że im bezczelniej i z większym przekonaniem wygłaszasz bzdury, tym lepiej wiedzie się w kwestii utrzymania
czas przenieść to na niwę miłości, przyjaźni, rodziny i całej szitowej reszty, która ponoć powinna być ważna