Dodaj do ulubionych

My tu gadu,gadu...

05.01.15, 09:38
... a ja nawet nie zauważyłem kiedy minęło 900 dni w wolności od obsesji alkoholowej, huśtawek emocjonalnych, głodów alkoholowych, drżenia w nadwrażliwości duszy, drążenie duszy przez robaka do zalania. Bez terapeutów , terapii, bez dzienniczków uczuć, 10 kroków i AA. Nie omijając wesel, sylwestrów, balów karnawałowych. Spokojnie bez stresów i strachów przed zapiciem, ale za to z kukułkami, tortem nasączonym spirtem, od czasu do czasu grillem z piwem, frutti de mare z lampką białego wytrawnego, toastem bąbelkami na Nowy Rok

Mówili" Chory alkoholik do końca życia. Papier taki dali. Ani kropli alkoholu, nawet w pączkach w tłusty czwartek, żadnych michałków, piwa nawet bezalkoholowego (wiadomo: WYZWALACZ), ba nawet woda po goleniu bez alko bo wiadomo....

He,he, he - dobrze, że się nie dałem naznaczyć stygmatem alkoholika... ups... to znaczy nie dostąpię łaski dumy Prawdziwego Alkoholika w Wielkim Rozwoju Duchowym.

Nie dostąpię. Z prostej przyczyny, takie automanipulacje to protezowaniem osobowości. Wmawianie sobie, że dysfunkcja mózgu jest świetlistą drogą do mitycznej Trzeźwości w Duchowości nieustającego Rozwoju, a nie zwykłą dolegliwością wywołującą szereg uciążliwych reakcji organizmu na brak homeostazy organizmu.
Może to i dobra ścieżka, ale wiedzie wąskim grzbietem wymuszonej abstynencji, nierzadko zakończona bolesnymi potknięciami w ciągi alkoholowe albo wręcz śmiertelnym upadkiem w dolinę śmiertelnego zapicia, nierzadko wyzwoleniem samounicestwieniem.

Vivat baclofen, wyzwolenie z matni alkoholowej i wszelakich dolegliwości około uzależnieniowych.

Z góry dziękuję wszystkim za gratulacje powrotu do życia.

ps. Jurku, jak to pisałeś dwa i pół roku temu? "Daje mu miesiąc, najwyżej trzy." Profeta z ciebie nieszczególny :)

Obserwuj wątek
    • boja55 Re: My tu gadu,gadu... 05.01.15, 11:07
      Na początku gratulacje z okazji 900 dni abstynencji . Obserwuje Cię od pierwszego Twojego wpisu z czystej ciekawości . Nie mam prawa Ci nie wierzyć , więc przyjmuje do wiadomości , że ten baclofen działa , że dzięki niemu można przerwać picie . Brakuje mi jednak u Ciebie pokory , przepraszam , że tak piszę , ale i Ty wpadłeś w ten wir atakowania i udawadniania że to jest cacy , a tamto to be .
      Ja nie czuję , że jestem naznaczony stygmatem alkoholika , wiem że jestem chory i robię wszystko , aby tej choroby nie pogłębiać , robię wszystko abym wracał do zdrowia . Przestałem pić , poszedłem na terapie i udało się . Nie piłem 15 lat i straciłem sens życia . Chęć do życia przywróciła mi Wspólnota AA i jej Program . Widzę z Twoich wpisów , że jest Ci dobrze i cieszysz się życiem , u mnie jest podobnie , ale nie atakuję tych co biorą baclofen , czy inne preparaty . Dla mnie najważniejsze w tej naszej chorobie jest zaprzestanie picia , abstynencja , a później każdy sam może wybierać . Mnie nowe życie dała Wspólnota AA i zawsze o tym będę mówił .Pozdrawiam .
      • wolfbreslau Re: My tu gadu,gadu... 05.01.15, 11:23
        boja55 napisał:

        >
        > Ja nie czuję , że jestem naznaczony stygmatem alkoholika ,


        ja troche tak Boja...bo to determinuje sporo moich zachowan w dniu powszednim. gdy moi kumple jada z lotniska na tradycyjnego sznapsa , lub inne fiku-miku...ja sie zastanawiam, jak im grzecznie odmówić.ale to nie jest koniec świata w każdym razie :-)))
        sa gorsze rzeczy od pijaństwa jak sam wiesz i ja też wiem
      • e4ska Re: My tu gadu,gadu... 05.01.15, 12:12
        Bo..., żebyś źle nie zrozumiał, ale od dawna o tym nie napisałam :-)

        Twierdzę od dawna, od kilku lat, że terapia polegająca na stygmatyzowaniu, a co najgorsze, na wyrywaniu alkoholika z jego społeczności, prowadzi donikąd:

        jestem naznaczony stygmatem alkoholika , wiem że jestem chory i robię wszystko , aby tej choroby nie pogłębiać , robię wszystko abym wracał do zdrowia . Przestałem pić , poszedłem na terapie i udało się . Nie piłem 15 lat i straciłem sens życia .

        A to nawet ludzi mocno upośledzonych próbuje się w jakiś sposób zaaklimatyzować w społeczeństwie. Żeby im się żyło w gromadzie ludzkiej. Bez podłej pokory, bez nadstawiania się pod razy bicza. Terapia doprowadziła do tego, że 15 lat byleś wyobcowany, a jedynym miejscem jest dla ciebie AA.

        Podziękuj terapii... I rozumiem, że nie ma dla wielu najbardziej wiernych terapeutycznym głupstwom innej drogi niż AA. Nie ty jeden... ale oby nikt nie pisał o 15 straconych smutnych latach izolacji.
        Trzym się :-)
      • luzyczanin Re: My tu gadu,gadu... 05.01.15, 14:25
        boja55 napisał:

        > Na początku gratulacje z okazji 900 dni abstynencji <

        Boja, nie było to 9 dni abstynencji, było to 900 dni wolności. W ciągu tych 900 dni nie utrzymywałem abstynencji, powalałem sobie na jedno czy dwa piwa, lampkę bądź dwie wina.
        Mimo glejtu F 10.4 wystawionym przez ciborską Sorbonę na dozgonny alkoholizm ze wskazaniem, że choćby konfiet z likvorom wszniewym podejmę, niechybnie tęgo zapiję i w czeluści pijackiej sczeznę.
        Nic takiego się nie stało i nic takiego się nie dzieje, odzyskałem stan sprzed mrocznych czasów alkoholowego obłędu.

        >Brakuje mi jednak u Ciebie pokory , przepraszam , że tak piszę , ale i Ty wpadłeś w ten wir atakowania i udawadniania że to jest cacy , a tamto to be <

        Pokora w stosunku do czego? Do alkoholu? Równie dobrze potrzebuję pokory w stosunku do ruskich podsmażanych ze skwarkami. Mniam.

        Gdzie widzisz atak na cokolwiek. Na terapeutów? Wielokrotnie pisałem, że próbowali mnie zmanipulować wtłaczając go grona dozgonnie i "nieuleczalnie chorych alkoholików".
        A tu proszę bez ich pomocy, bez pomocy AA i wszelkiej maści zmieniaczy świadomości cieszę się pełnią życia, zapominając o mrocznych czasach mego wołania o pomoc.
        Nie dane było mi zaznać wolności dzięki terapeutom i mitingom, i dobrze bo do końca życia, aby utrzymać abstynencję wisiałbym na innych. Dziękuję, wolę Caife Gaelach.

        > Ja nie czuję , że jestem naznaczony stygmatem alkoholika , wiem że jestem cho i robię wszystko , aby tej choroby nie pogłębiać , robię wszystko abym wracał do zdrowia . <

        Dobrze Ci z tym? Brawo! Tak trzymaj!

        >Widzę z Twoich wpisów , że jest Ci dobrze i cieszysz się życiem , u mnie
        jest podobnie , ale nie atakuję tych co biorą baclofen , czy inne preparaty . <

        Nie atakuję innych metod, jednak ich skuteczność jest mizerna. Propaguję metodę o zdecydowanie większej skuteczności, dającą wolność a nie dozgonne nakazy i zakazy.

        > Dla mnie najważniejsze w tej naszej chorobie jest zaprzestanie picia , abstynencja , a później każdy sam może wybierać . Mnie nowe życie dała Wspólnota AA i zawsze o tym będę mówił <

        Boja, szczerze się cieszę z Twojego szczęścia. Mnie AA niestety szczęścia nie dało ale odnalazłem zagubioną przez lata picia miłość żony i syna. To dodaje mi światła i skrzydeł.
        No i nie muszę po to wychodzić z domu ;)

        Dużo miłych dni w Nowy Roku!
    • wolfbreslau Re: My tu gadu,gadu... 05.01.15, 11:15
      alkodarek napisał:

      > ... a ja nawet nie zauważyłem kiedy minęło 900 dni

      no i co z tego ?
      jestem z rodziny marynarzy z Dalmoru...i jest dla mnie bliższe, ze zagineło na morzu północnym 7 polskich marynarzy i jeden filipiński, niż wszystkie inne dyrdymały postpijackie. dlatego choć jestem agno....to sie pomodliłem.
      gó... to pewnie pomoże, ale myślami jestem z ich bliskimi.
    • e4ska Bez terapeutów , terapii, bez dzienniczków uczuć 05.01.15, 11:49
      No to już bluźnierstwo ;-)
      Jak można być szczęśliwym bez terapeutów , terapii, bez dzienniczków uczuć, 10 kroków i AA?
      Niezbicie wynika z for takich jak i to, że nie można!
      Nawet nie wypada...

      Hm, a może ocaliło Cię nie tyle zażywanie "śmiercionośnej dawki trucizny", co raczej psychiczne wyzwolenie się od terapeutycznych bzdetów? Od snów alkoholowych (marzenia senne), od Freudowej "podświadomości" (ciekawe, co by sobie o sobie pomyślał pewien Żyd wiedeński, gdyby wiedział, gdzie i w jakich okolicznościach całkiem serio, po kilkudziesięciu latach porażek, powołują się na jego pomysły?), od tych koszałek inteligencji...

      No to żyj, Darku, po swojemu i zgodnie z prawidłami naszego ludzkiego umysłu. Jest się czym cieszyć, a nawet trzeba!
      :-)
    • wolfbreslau Re: My tu gadu,gadu... 05.01.15, 11:51
      jesli Cie Darku uraziłem swoją wypowiedzią, to SORRY ...przepraszam.
      mam poprostu taki "myk" w mózgu , że śmieszy i drażni mnie wszelka autokreacja porównawcza../bez urazy / :-)))
      nasze pijackie problemy ?......to bzdety psychopatów z odzysku :-)))
      -oj biedactwo, urodził sie na Brzeskiej, wyssał wódke z mlekiem matki, sierotka biedna, zajebał babci rente, uciął jej głowe przy okazji......uzależniony i wszystko jasne.
      -ps- osobniki chore i patologiczne o ile nie rokują nadziei, należy exterminować- takie jest moje zdanie. oczywiście wpierw nalezy im dać szansę w myśl reguły : do 3 x sztuka .
        • jerzy30 Re: po prostu walisz gorzale pod ten baclofen 05.01.15, 19:25
          Zdzislawie. Problem w tym ze on sie chwali iz sie wyleczyl z uzaleznienia. Cpajac baclofen. To grozne bo czytaja to inni uzaleznieni. Ja podobnie jak ty spotykam sie z tymi co pija, chadzam do knajp, wchodze do sklepu i spogladam nagorzale. Podobnie jak ty mam czasami chec napic sie piwa, wina. To normalne. Ale podobnie jak ty dokonuje wyboru. Gorzala do zycia nie jest mi potrzebna. Nie pije 23 lata. Chadzam na mityngi. Jezdze na zloty. Obracam sie w srodowisku terapeutow. Zastanawia mnie dlaczego alkodarek cpa ten baclofen skoro sobie popija i drinkuje. Cos tu nie pasuje. Moze zamienil gorzale na baclofen. Czyli jest lekomanem i narkomanem. Inieczuje sie wykluczony. O moim uzaleznieniu wiedza moze ze cztery osoby spoza branzy.
      • thomi73pl Re: po prostu walisz gorzale pod ten baclofen 05.01.15, 15:34


        ☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆
        Wszystkiego Naj Boja .

        Życzę powodzenia

        ★☆★☆★☆★☆★☆★★☆★☆★☆★☆★☆★☆

        Ja tez sie pochwale.
        2 lata temu w nocy z 5/6. 01.
        zaczynałem tu pisać w strachu jak przeżyje kolejna noc..
        przeżyłem ich do dziś jakies 769.. ;)
        nie wszystkie byly przespane ;) , ale jesli nawet to nie z powodu lęku.

        Nie wierzyłem w AA..
        ale tak samo nie wierzyłem w żadne lekarstwo. .
        .. wiedzialem tylko ze kolejne picie moze mnie zabić. .

        AA nie po wstrzymało mnie przed piciem..
        myślę ze to zasługa. " Kogoś z Góry"., i teoche moze mojej.. ? wierze w swój wybór przed puerwszym kieliszkiem ( potem gp juz nie ma).
        Natomiast w AA znalazlem paru przyjaciół., takich, ktorzy nie namówia mnie do wódy kiedy bedzie źle. .
        a bywało. to nie raz w ostanich 2 latach. .

        skorzystalem z tego ze mam wybór kiedy mozg mi pracuje i go dokonałem. .
        ja chcialem nie tylko zostawić alkohol. . to już udawalo mi sie pare razy w ostatnich 10 latach. na krócej lub na dluzej..; ale chciale. tez zrobic coś dla swojego wewnetrzenego rozwoju...
        moglem zapisac sie na Joge, pobyc w klasztorze., zapiscac sie na Aerobik luk onne bzdety. .
        wybrałem akurat przez program.12 kroków.
        Bue wszędzie na mitingach jest on uczciwie przerabiany i nie wszędzie ludzie opieraja sie na nim. dlatego powstają takie pierdy i wymysly...
        ale uczciwie przerobiony daje poczucie wolności.

        no cóż. .
        zalezy kto jak do czego podchodzi..
        pamietam ze kiedy bylem chlopcem zapisalem sie raz z masa kolegów na Karate..
        jeden z nas jest dzis mistrzem..
        poswoecil temu życie.
        ja poswiecilem zycie chlaniu. .
        teraz poswoecam trzezwieniu..
        takiego dokonałem wyboru. i jest .i z nim dobrze.
          • thomi73pl Re: po prostu walisz gorzale pod ten baclofen 05.01.15, 19:59
            DZIEKI ..
            ps nie sni mi sie alkohol..
            moze pare razy.. 2.. 3.. i z tego raz ze mialem sie napic ja ale nie pamietam jakichs zlych odczuc.
            Natomiast sni mi sie Granie.. !
            Kasa. , wygrywanie. znalezione pieniadze..
            Obsesja. !!!
            moze podswiadoma. ale jest.

            Pewnie dlatego kiedy pierwszy taki dłuższy okres niepicia mialem . to bylo skupianie sie tyko n a kasie , na interesach..
            e.. to nie na te forum ..
            w każdym razie wtedy mi sie nic nie sniło.. choć byłem nakrecony naokragło.. ale nie wiedzialem o tym..
            gdybym wtedy mial pod ręka backlofen. , pewnie bym wziął..
            nie wiem jakby sie to skonczyło.. ale brałbym i moze nawet pil bym pod niego..
            a moze nie.. nie wiem. ale wtedy chcialem byc tylko " mocny" chcialem bardzo pokazac , ze sobie radze., . i kasa byla tego głownym wyznacznikiem.. . coc i i imprezy gdzie pojawiałem sie tez cos mialy znaczyc..


            Teraz mam to gdzies.. !! :)
            co za ulga..
            jaka to wolnosc kiedy sie nic nie musi. :) a wszytko chce lub czasem nie..
        • thomi73pl Kurna !!! 05.01.15, 16:26
          ★☆★☆★☆ ★ ☆ ★ ☆ ★ ☆ ★ ☆ ★ ☆ ★ ☆ ★ ☆ ★ Wszystkiego Najlepszego Alko -Darku :)

          z okazji. .?..

          Wolności. ?

          z okazji czego tam sobie chcesz. .★
          ☆★☆★☆ ★ ☆ ★ ☆ ★ ☆ ★ ☆ ★ ☆ ★ ☆ ★ ☆ ★
    • aabroniewski Re: My tu gadu,gadu... 05.01.15, 21:19
      alkodarek napisał:

      > ... a ja nawet nie zauważyłem kiedy minęło 900 dni w wolności od obsesji
      > alkoholowej, huśtawek emocjonalnych, głodów alkoholowych, drżenia w nadwrażliw
      > ości duszy, drążenie duszy przez robaka do zalania. Bez terapeutów , terapii, b
      > ez dzienniczków uczuć, 10 kroków i AA.

      Kiedy kobieta straci swoje ukochane dziecko, w wypadku, i zapije wtedy podaj jej baclofen - drzenia duszy natychmiast ustana.

      Nie pije kawy d trzech lat, ale nie zrobilem z tego religii, tak jak Ty z baclofenem - po prostu o tym zapomnialem, chyba, ze ktos to przywola, i sadze, ze w tym zapomnieniu kryje sie prawdziwe zwyciestwo.
      Ty dudnisz o tym baclofenie od lat - tak jakby jego " wielkosć" trzeba bylo specjalnie reklamowac.
      A moze masz jakas misje do spelnienia? Pewnie na urojenia baclofen tez jest sposobny.
    • rar.ely Re: My tu gadu,gadu... 05.01.15, 23:13
      Daruś wraca ze swoja narkomańska ewangelia tym razem ....z pięknym epickim opisem

      Jak to się mówi dużo słów mało sensu ....czyta sie jak ulotkę reklamowa jakies poradni zdrowia psychicznego albo sekty....

      Smutne co z Darusia zrobily narkotyki.....
      • zdzislaw50 Re: My tu gadu,gadu... 06.01.15, 14:00
        rar.ely napisał:

        > Daruś wraca ze swoja narkomańska ewangelia tym razem ....z pięknym epickim opis
        > em
        >
        > Jak to się mówi dużo słów mało sensu ....czyta sie jak ulotkę reklamowa jakies
        > poradni zdrowia psychicznego albo sekty....
        >
        > Smutne co z Darusia zrobily narkotyki.....

        Jakie to żałosne co piszesz, zazdrość niszczy Ci rozum.
    • bananarama-live Re: My tu gadu,gadu... 06.01.15, 08:01
      a
      ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
      E tam, kolejna prowokacja. Ja mam to samo, tylko bez baclo.
      Co do spotkań z alkoholem w tle.
      Bywam, bo bywać powinienem, ale denerwują mnie
      Co to za przyjemność słuchać bełkotu.
    • lena1952 Re: My tu gadu,gadu... 06.01.15, 12:52
      Ja Alkodarku, osoba wolna od nałogów, osobiście gratuluję Ci 900 dni wolnych od obsesji alkoholowej. Szkoda tylko, że przy takiej okazji, zebrałeś tu, trochę mniej i trochę więcej "razów"
      Myślę Darku, że te "razy" Ci należały, bo się sam o nie prosisz. Nie wystarczy Ci, że jesteś wolny od obsesji alkoholowej ? po co Ci kolejna obsesja- AA, terapii, dzienniczków uczuć, 10 kroków, i tym podobnych. Napisałeś kiedyś tam, że przez te terapie, straciłeś wiele lat życia. Mi się wydaje, że alkoholik, traci wile lat życia przede wszystkim przez alkohol, później, często bardzo późno, szuka metod wyjścia, z różnymi efektami, znajduje sposób, bywa, że jest potłuczony poprzednimi metodami, ale sposobem, który uczynił z niego wolnego człowieka dzieli się już bez ironii.
      Ładnie się podzieliła, tu z nami, swoimi osiągnięciami niejaka Nivejka. Pozdrowienia.

      Darku napisz czasem nam tu , krótki list, o kukułkach nie pisz nic... ja nadal z sympatią Ciebie tu pozdrawiam. Lena.
      • aaugustw Pijany na sucho...! 06.01.15, 18:20
        lena1952 napisała (do alkodarka):
        > Ja Alkodarku, osoba wolna od nałogów, osobiście gratuluję Ci 900 dni wolnych od
        > obsesji alkoholowej. Szkoda tylko, że przy takiej okazji, zebrałeś tu, trochę
        > mniej i trochę więcej "razów"
        > Myślę Darku, że te "razy" Ci należały...
        _________________________________________________________.
        Ot, po prostu tylko abstynencja... - Samo nie picie to jeszcze za malo..!
        Baclofen nie zalatwi za niego rozwoju duchowego - trzezwosci...!
        A...
        • grazkavita Jeszcze sie taki nie urodził 07.01.15, 08:16
          co by każdemu dogodził...Ma chłopak z alkoholem, więc jest na tym forum i tyle... Jeden wierzy w Baclofen, inny w AA...Każdy ma inna metodę....Wśród żarłoków podobnie: jeden biega, drugi sie głodzi, a jeszcze inny zażywa specyfiki na odchudzanie...Kogo jednak nie spytasz to ci powie , że po pierwszym kęsie słodyczy jest drugi....Darek twierdzi , że ma 900 dni bez picia....To piękna afirmacja w czasie teraźniejszym, ale czy to prawda???
        • jerzy30 To nawet nie abstynencja 07.01.15, 14:15
          przeciez alkodarek cpa prochy, czyli prochami sie zamula, czyli zamiast gorzaly wali baclofen, jest narkomanem bo bez tego baclofenu zyc nie potrafi, zamienil stryjek siekierke na kijek, ciekawe co zacznie brac by sie uniezaleznic od baclofenu - hazard, butapren ??
          • zdzislaw50 Re: To nawet nie abstynencja 07.01.15, 14:22
            jerzy30 napisał:

            > przeciez alkodarek cpa prochy, czyli prochami sie zamula, czyli zamiast gorzaly
            > wali baclofen, jest narkomanem bo bez tego baclofenu zyc nie potrafi, zamienil
            > stryjek siekierke na kijek, ciekawe co zacznie brac by sie uniezaleznic od bac
            > lofenu - hazard, butapren ??

            Tylko ciekawy jestem, dlaczego Ciebie tak to boli? Przecież to jego problem.

            • zdzislaw50 Re: To nawet nie abstynencja 07.01.15, 14:26
              Kochani trochę tolerancji, luzu, jak to jest ze tyle lat nie pijecie, tyle lat duchowego rozwoju a tyle w Was nienawiści dla innego, nie takiego jakim Wy jesteście człowieka.
              Tylko nie piszcie ,ze kierujecie się dobrem innego alkoholika który jak tu wejdzie , będzie błądził i źle robił, bo nie tak jak niektórzy chcą.
              • thomi73pl Re: To nawet nie abstynencja 07.01.15, 19:20
                zdzislaw50 napisał:

                > Kochani trochę tolerancji, luzu, jak to jest ze tyle lat nie pijecie, tyle lat
                > duchowego rozwoju a tyle w Was nienawiści dla innego, nie takiego jakim Wy jest
                > eście człowieka.

                ale jakie Was. ? ;)

                > Tylko nie piszcie ,ze kierujecie się dobrem innego alkoholika który jak tu wejd
                > zie , będzie błądził i źle robił, bo nie tak jak niektórzy chcą.

                Nie ma czegoś takiego jak " robienie cos dla dobra alkoholika. " - chyba ze z pozycji chorej osoby współuzależnionej..

                Dla Alkoholika mozna " coś zrobic :" jelsi on asie sam wzróci. , lub zapyta.. ,
                - i to własciwie , nie tylko dla aklohilika..

                Ludzie bardzo często zapominają zapytać po prostu " przepraszam , a czy mogę Ci pomóc. ? " .. i pchaja tę " swoją pomoc " tam gdzie jest yupełnie niepotrzebna..

                natomiast można robić jedną zupełnie neutralna rzecz..; mówić tylko o sobie.
                moze nie każdemu to pomoże ale na pewno nikomu nie zaszkodzi..

              • zdzislaw50 Re: tyle boli ze reklamuje gowna 07.01.15, 16:05
                jerzy30 napisał:

                > a sie chwali ze nie wali - ludzie czytaja i jeszcze uwieza ze to go...no pomaga
                > -

                Albo nie czytasz co ludzie piszą albo jak inni manipulujesz zdaniami. On nie pisze, że wali, wypija jedno piwo lub lampkę wina, o to nie walenie, przynajmniej wg. mnie, tez tak miałem zanim wpadłem w szpony alkoholizmu i z wielką przyjemnością bym do tego wrócił( do tego picia kontrolowanego), ale.....niestety
                • jerzy30 wypija, nie wazne ile 07.01.15, 19:55

                  Cpa i popija wiec po co cpa, i sam wiesz ze nie ma picia kontrolowanego, kontrola jest do pierwszego lyka, i po co ci ten powrot do gorzaly?, co to tlen? Do zycia?, sa inne przyjemnosci, ile ci gorzala zabrala, myslisz o powtorce?, nie warto
                  • zdzislaw50 Re: wypija, nie wazne ile 08.01.15, 09:04
                    jerzy30 napisał:

                    >
                    > Cpa i popija wiec po co cpa, i sam wiesz ze nie ma picia kontrolowanego, kontro
                    > la jest do pierwszego lyka, i po co ci ten powrot do gorzaly?, co to tlen? Do z
                    > ycia?, sa inne przyjemnosci, ile ci gorzala zabrala, myslisz o powtorce?, nie w
                    > arto

                    Tyle to ja wiem ale Ty nie czytasz ze zrozumieniem, kiedyś też Słońce krążyło wokół ziemi i to był pewnik aż Kopernik je zatrzymał , wiec nie mów mi o pewnikach, jedno co pewne to śmierć i podatki , jak mówią.
          • ona40311 Re: To nawet nie abstynencja 07.01.15, 15:14
            Jerzy czy ty siebie czytasz , czy ty w ogóle myślisz co piszesz ?? Skąd u ciebie tyle zła , nienawiści i agresji ? z zazdrości ? Czy tak cie uczą w AA , atakowania innych " wali baclofen " .. jest " narkomanem " ćpa prochy " itp. To wszystko dlatego że Alkodarkowi udało wyrwać z alkoholuzmu , że wreszcie żyje normalnie , że rodzina szczęśliwa , tak bardzo cię to boli ??? Człowieku opanuj się , żyj swoim życie i pozwól innym decydować za siebie .Moja mama bierze już 10 lat tabletki na nadciśnienie tętnicze , czy też nazwiesz ja narkomanką , czy tez napiszesz , że ćpa , że wali ??? To wszystko jest wstrętne z twojej strony ,no chyba , że nie dajesz sobie rady sam ze sobą więc uznam , że jesteś chory i tylko to cię usprawiedliwi .Ale na to jest rada , po prostu idz się leczyć .
      • alkodarek Re: My tu gadu,gadu... 11.01.15, 22:52
        lena1952 napisała:

        > Ja Alkodarku, osoba wolna od nałogów, osobiście gratuluję Ci 900 dni wolnych od obsesji alkoholowej. Szkoda tylko, że przy takiej okazji, zebrałeś tu, trochę mniej i trochę więcej "razów"<

        Nagrodę odbieram codziennie, nie mniej dziękuję za gratulacje.

        Nie bolą razy od przyjaciół, wrogów razy potwierdzają słuszność moich działań.

        > Myślę Darku, że te "razy" Ci należały, bo się sam o nie prosisz. Nie wystarczy Ci, że jesteś wolny od obsesji alkoholowej ? po co Ci kolejna obsesja- AA, terapii, dzienniczków uczuć, 10 kroków, i tym podobnych. <

        To nie obsesja, czysto informacyjna część wypowiedzi. Uważam, że przez ukrywanie możliwości leczenia farmakologicznego lekarze i terapeuci wyrządzają wielką krzywdę swoim pacjentom/klientom. Dla mnie i wielu korzystających z baclo, metody stosowane przez terapeutów w "leczeniu" "choroby alkoholowej" to bezradne błądzenie we mgle niewiedzy, ze szkodą dla większości trafiających do nich nieszczęśników. Starają się nauczyć alkoholika kontrolowanego niepicia, a problem wcale nie leży w piciu, chorobie duszy, nadwrażliwości i tym podobnych wymysłów do nazwania, wg. nich, nieznanego.

        >Napisałeś kiedyś tam, że przez te terapie, straciłeś wiele lat życia...<

        Zakłamanie i merkantylizm. To jest to co piętnuję i będę to robił w stosunku do "środowiska".
        Terapeuci i inni specjaliści z bożej łaski doskonale wiedzą o istnieniu baclofenu. I co i śmigło, jak mówi Krzysztof z Antyradia. O ilu terapeutach wspomagających terapię baclofenem słyszałaś? Ja o jednym - Rutkowskim. Reszta w strachu o wpływy z alkoholickiego abonamentu w najlepszym razie przemilcza temat, inni odstręczają od tej metody, wymyślając różne banialuki typu " zamiana uzależnienia" czy "uzależnienie krzyżowe". Z całą powagą swego "autorytetu" nie mając o tym zielonego pojęcia. Wiadomo:"kasa misiu, kasa..."

        Co do AA, nigdzie nie znajdziesz w moich wypowiedziach deprecjonowania tego sposobu samopomocy. Oczywiście aalibów zawsze będę piętnował, bo szkodzą AA, aowcom, forumowiczom, alkoholikom i sobie samym.

        > Darku napisz czasem nam tu , krótki list, o kukułkach nie pisz nic... ja nadal z sympatią Ciebie tu pozdrawiam. Lena.<

        Czasami piszę, jednak kiedy chodzi o pryncypia, nie ma zmiłuj.

        Pozdrawiam moją ulubioną forumowiczkę. Darek.
      • aabroniewski Re: Wy tu pierdu, pierdu... 08.01.15, 06:06
        Ja sie wcale nie dziwie, ze wielu wpada w irytacje slyszac, ze caly ich trud poszedl na marne, bo jest taki jeden, co odnalazl tabletki szczescia.
        Jezeli jest tak rzeczywiscie to tego procesu nie da sie juz zatrzymac i za kilka lat caly swiat stanie sie trzezwy i szczesliwy - bezdomni, pchajac swoje wozeczki ze zlomem, beda wesolo podspiewywac - sen ogarnie wszystkich ludzi...
        • grazkavita Re: Wy tu pierdu, pierdu... 08.01.15, 08:15
          Na całe szczęście Broniewski tak nie jest! Wyobraź sobie co by to było gdyby można było za pomocą tabletki leczyć uzależnienie....Ludzie by się bawili , a następnego dnia zażywali tabletkę....To może jedynie pomóc, ale wole wyjścia z nałogu musisz mieć Ty sam i mam nadzieje , że będzie tak po wsze czasy!
        • zdzislaw50 Re: Wy tu pierdu, pierdu... 08.01.15, 09:24
          aabroniewski napisał:

          > Ja sie wcale nie dziwie, ze wielu wpada w irytacje slyszac, ze caly ich trud po
          > szedl na marne, bo jest taki jeden, co odnalazl tabletki szczescia.
          > Jezeli jest tak rzeczywiscie to tego procesu nie da sie juz zatrzymac i za kilk
          > a lat caly swiat stanie sie trzezwy i szczesliwy - bezdomni, pchajac swoje woze
          > czki ze zlomem, beda wesolo podspiewywac - sen ogarnie wszystkich ludzi...

          I wtedy nastanie realna szczęśliwość , czego całemu światu ze szczerego serca życzę a co to irytacji, jeśli to było do mnie, nie męczę się , będąc trzeźwym i nic w swoim życiu nie chcę zmieniać. :)
        • aaugustw Re: Wy tu pierdu, pierdu... 08.01.15, 13:48
          aabroniewski napisał:
          > Ja sie wcale nie dziwie, ze wielu wpada w irytacje slyszac, ze caly ich trud po
          > szedl na marne, bo jest taki jeden, co odnalazl tabletki szczescia.
          > Jezeli jest tak rzeczywiscie to tego procesu nie da sie juz zatrzymac i za kilk
          > a lat caly swiat stanie sie trzezwy i szczesliwy - bezdomni, pchajac swoje woze
          > czki ze zlomem, beda wesolo podspiewywac - sen ogarnie wszystkich ludzi...
          ___________.
          ;-)))))))))))))
          A...
        • e4ska Re: Wy tu pierdu, pierdu... 08.01.15, 15:41
          Jezeli jest tak rzeczywiscie to tego procesu nie da sie juz zatrzymac
          znaczy: że ktoś może skorzystać z baclofenu, czyli nie pójść na terapię? I ONE tak zwyczajnie przestaną korzystać z tych dobrodziejstw? Ten bezdomny od wózka połknie tabletkę? A czy za rogiem nie czyha AA?

          wielu wpada w irytacje slyszac, ze caly ich trud poszszedl na marne, bo jest taki jeden, co odnalazl tabletki szczescia.
          Ano: poszedł. I wielu świątków wpada w irytację, a nawet w egzaltację. A czemu jakieś tabletki szczęścia? I dlaczego jeden? A nie np. 5 tys. jednych?

          bezdomni, pchajac swoje wozeczki ze zlomem, beda wesolo podspiewywac
          -
          Nie o to chodzi. Baclofen nie jest środkiem na rewolucją socjalną.

          sen ogarnie wszystkich ludzi..
          Czyli bezdomni już przestaną ogarniać śmietniki? - A co, baclofen jest lekarstwem na bezdomność? I dlaczego - jak już jaki pijak zaweźmie baclofen - to stanie się baclofenistą, a reszta wpadnie w sen?
          i dlaczego trzeźwa reszta świata ma wpaść w sen? W tej chwili nasz bezdomny raźnie nie sypia, bo ma detoks, terapie i AA. Z tęże pomocą bożą dajże mu z wózkiem do przodu. Fajnie, bo w obecnych antybaclofenowych czasach, bezdomni są szczęśliwi dzięki terapii i AA. Czemu więc pchają swoje wózki?
          Do szczęścia!
          • aabroniewski Re: Wy tu pierdu, pierdu... 08.01.15, 23:11
            e4ska napisała:

            > Jezeli jest tak rzeczywiscie to tego procesu nie da sie juz zatrzymac
            > znaczy: że ktoś może skorzystać z baclofenu, czyli nie pójść na terapię?

            Znaczy, że prawdziwe skarby ukryte są głęboko - świecące neony robią wrażenie, ale na głupcach.

            Uzależnienie od alkoholu jest bodaj najczęstszą przyczyną bezdomności i każdy z tych biednych ludzi ma swoja historie.
            Nie ulozylo sie, ktos komus zlamal serce i teraz ten ktos topi swoje zale w morzu wodki.
            Nie zawsze tak musi byc, ale wazna jest przyczyna.
            Warto przytoczyc w tym miejscu Antoniego Kępinskiego.

            Autor ten zamiast "wzoru picia" wprowadza termin "styl picia" i wymienia cztery charakterystyczne dla naszego sposobu picia style: neurasteniczny, kon-
            taktywny, dionizyjski i heroiczny. Dla stylu "neurastenicznego" charakterystyczne jest to, że pije się niewielkie ilości alkoholu, zwykle w stanie zmęczenia lub rozdrażnienia, a stałe używanie alkoholu wzmaga na zasadzie błędnego koła objawy neurasteniczne. Styl "kontaktywny" - podobnie jak Podgóreckiego wzór towarzyski - polega na piciu nie - wielkich ilości alkoholu dla uzyskania lepszego kontaktu z innymi ludżmi, dla przezwy-ciężenia nieśmiałości i wzmocnienia więzi. Styl "dionizyjski" odznacza się tym, że pije się do stanu zamroczenia, aby oderwać się od rzeczywistości i widzieć "inaczej" świat.
            Styl "heroiczny" polega na piciu dużych ilości alkoholu po to, aby wyzwolić poczucie
            mocy i gotowości do wszelkich czynów, zwykle tłumionych w życiu codziennym.

            Można by pokusic sie o stwierdzenie, ze podstawa tej typologi sa roznice osobowosciowe - bez podania przyczyn zewnetrznych.
            Czy np. te tlumienie jest wrodzone czy wynika z ukrytych kompleksow tego sie z tego opracowania nie dowiemy.
            Moge jednak zalozyc, ze przyczyny uzaleznienia sa powiazaniem wrodzonych cech jak i oddzialywania srodowiska - nie kazdy rogacz staje sie alkoholikiem.

            Tabletka na alkoholzm mialaby zatem przed soba trudne zadanie - musialaby posiadac wszechstronne dzialanie.
            Kiedys pisalas, Eska, o dzialaniu baclofenu na drodze zoladek - mozg, a ostatnio dokonalas rewizji i dalas nam wszystkim do zrozumienia, ze te dzialanie jest o wiele szersze.
            Konkretnie jakie?




        • jerzy30 aabroniewski - takie tabletki juz sa 09.01.15, 17:09

          np. amfa, marycha. Jestes - przkladowo - uzalezniony od gorzaly i chcesz sie wyleczyc.
          Na baclofen cie nie stac ponadto nie maja go dilerzy dragow a lekarze nie przepisuja. Idziesz do dilera pod najblizasza szkole lub odpalasz kompa i zamawiasz z dostawa do domu.
          Lykasz amfe, zapalasz maryche, wciagasz nosem here, wachasz butapren [wybor jest bogaty] i jestes szczesliwy i radosny, wolny jak ptak, bez problemow.
          Po prostu zamieniasz gorzale w dragi.
          Tak zrobil alkodarek. ciekawe czy on wie jak trudno jest wyjsc z narkomanii.
          • e4ska Re: aabroniewski - takie tabletki juz sa 10.01.15, 11:09
            Na baclofen cie nie stac ponadto nie maja go dilerzy dragow a lekarze nie przepisuja.
            Oj, panie Jerzy, czy naprawdę żyje pan w świecie przez siebie stworzonym?
            Dla ochłody:
            baclofen jest tanim lekarstwem, o czym tutaj też pisano, jest, co najgorsze dla pana Jerzego, bardzo tanim lekarstwem. Jak ktoś, kogo nie stać na baclofen, może kupować amfetaminę?

            ponadto nie maja go dilerzy dragow
            Baclofenu nie nabywasz u dilerów. Nabywasz w aptece. Z tej twojej obsesji wynika, że naprawdę uwierzyłeś w to, że baclofen się "ćpa".

            lekarze nie przepisuja
            To skądby Alkodarek "ćpał" ohydne, antyaowskie piguły, jeśli mu jakiś lekarz nie przepisał? Przepisują nasi lekarze... na potęgę. W Polsce, i w ogóle... :-)))

            A już z powodu wrodzonej złośliwości cieszy mnie, że biedne twoje środowisko przeczytało artykuł - a jeżeli tak czytasz, jak i piszesz, to większej różnicy intelektualnej między tobą a twoim środowiskiem nie widzę.

            Środowisko mogłoby trochę bardziej zając się panem Jerzym, a nie Eską :-)))
            • deoand Re: aabroniewski - takie tabletki juz sa 10.01.15, 12:07
              Eska , rzeczywiście doczekałaś się wielkiego przełomu tylko niestety za późna . Jak się najesz Baclofenu / smacznego /i opijesz szampanem i winem i jak się ... puścisz ... kierownicy swego roweru to już bez recepty możesz kupić tabletki -
              • rauchen Re: aabroniewski - takie tabletki juz sa 10.01.15, 15:34
                i tu masz racje deo, oj masz
                pracowalam z dziewczyna, czesto jakos tak w porze lunchu miala potrzebe pojechania do centrum handlowego, no tak, baby tak maja, zakupy, poogladac. Tak przy okazji jezdzilam z nia, w pracy stolowki nie bylo, w centrum mozna bylo cos chapnac.
                Kolezanka tak jakos w pewnym momencie gdzies odchodzila na chwile, ok, ma prawo, a potem jakos tak szczesliwsza wracala, cokolwiek.
                Jak zaczelam tak czesciej z nia jezdzic, to jakos czesto wypadao ze zamiast do centrum, trafialismy gdzies w inne okolice, i jakos tak sie zaczelo w oczy rzucac, ze tak jakos w okolice szkoly ktora ta dziewczyna konczyla, i jakos tak jakos w okolicy zawsze musiala do apteki.
                Potem mi wytlumaczyla, ze no wiesz, najpierw sie robi bez, a potem trzeba wziasc to cos po.
                No ale co tydzien w tej samej aptece, to przeciez wiesz....hmmm, niewygodnie tak, w oczy sie moze rzucac......
                Potem w sumie dziewczyna przede mna sie tak nie owijala w bawelne, rzucala z samego rana ze musi do centrum, juz nie pozorowala ze nic nic, tylko ta nerwowosc rzucala sie bardziej w oczy, wiadomo bylo po co do centrum, jechalismy, ona do apteki, a potem wracala zupelnie odmieniona osoba, taka uffffffffffff, juz po wszystkim, wzielam.....
                Tak ze to ze cos jest bez recepty, i wow, skuteczne do tego, nie oznacza ze ludziom rozumu przybedzie....

                pzdr
                • deoand Re: aabroniewski - takie tabletki juz sa 10.01.15, 15:58
                  I to jest dowód na no , że w tym uzależnieniu od bara -bara tabletki sa jak najbardziej konieczne i pomagaja ale w uzaleznieniu od procentów to nie jest takie proste . zażyjesz tabletke i bara -bara i od razu usmiech na twarzy bo po bara -bara było kiepsko bo jak brzuszek sie powiększy to co - Chazan nie chce pomagać przecie i co ? Inna sprawa , ze po jaka ch... kupowac te co to dzień po jak mozna legalnie jeśc tabletki przez 21 dni i potem znowu i ok. Jest ich tyle na rynku , że kazda sobie cos wybierze a te co uzależnione od bara-bara to juz z koniecznosci ... chyba , ze te jak eska - tabletek nie potrzeba ale i kto by chciał robic co innego z antykaiem niz tylko ogladac - no może czasem sie napić jak postawi .
    • finlandia07 Re: My tu gadu,gadu... 08.01.15, 23:13
      Ciesze sie ze wyzwoliles sie z obsesji picia. Ja skorzystalem zarowno z terapii jak i z mitingow aa,tyle ze dzieki nim zobaczylem kim sie stanac moge.I tu nasze drogi sie rozeszly.
      Jednym pomaga aa,innym baclo,jeszcze innym silna wola ,a jeszcze innym np.walizka wystawiona przed drzwi przez wspolmalzonka/partnera.Czasem spojrzenie dziecka, czasem ....,czasem....
      Sposobow i metod odejscia od picia jest pewnie tyle ilu ludzi na swiecie.Wazne zeby wskoczyc na tory normalnosci(tak ogolnie poiedziawszy)a potem jak juz posmakujesz tej prawdziwej wolnosci,nie obarczonej zadnymi nakazami,zakazami,strachami, wtedy jestes juz w stanie sam,wlasnym rozumem i rozsadkiem decydowac co dla ciebie i innych,a sczegolnie twaych bliskich jest najlepsze.I zaczynasz przezywac dni tak piekne o jakich nigdy ci sie nie snilo,choc to tylko najczesciej zwykle,szare,pracowite te noce i dnie.I w tym cale ich piekno,trzeba tylko umiec je dostrzedz,znalezc.
      Trzymaj dalej i mysl pozytywnie,wierz ze sie uda.
      Mnie dawali niewiele,ponoc nawrot mialem wapisany "na czole"...Coz, nietrafiony...
      Pomylki zdarzaja sie i tym "naj,naj"(najczesciej;-))
        • finlandia07 Re: My tu gadu,gadu... 09.01.15, 19:08
          Wbrew pozorom wszyscy jestesmy uzaleznieni w mniejszym badz wiekszym stopniu od kogos czy czegos i jest to nie do ominiecia.Sek tkwi w dystanowaniu sie od tych zaleznosci.Nauka tego jest trudna,bywa bolesna,jej efekt nie jest nigdy gwarantowany,ale...jak nie sprobujesz ..itd...
          • aabroniewski Re: My tu gadu,gadu... 09.01.15, 23:10
            Nie istnieje uzaleznienie przy mozliwosci dystansowania - to rodzaj kontroli.
            Obejrzyj kilka razy, pod rzad, Petle Hasa to moze wreszcie cos zrozumiesz.
            To wlasnie dlatego mowi sie we Wspolnocie AA o chorobie duszy - czlowiek jest o wiele bardziej skomplikowanym instrumentem niz sie to wydaje psychologi.
            Milego ogladania.
            • finlandia07 Re: My tu gadu,gadu... 10.01.15, 00:39
              Ja nie napisalem o istnieniu uzaleznienia z dystansem,lecz o dystansowaniu sie od uzaleznien od kogos czy czegos (nie tylko alkohol), a to roznica...subtelna ale jednak.
              Co mam "wreszcie" zrozumiec(czego nie rozumiem?) ?
              Nie wiem co wydaje sie psychologii,wiem natomiast ze "chorobe duszy" mozna leczyc,bo czlowiek jest tak skomplikowanym instrumentem...
              • aabroniewski Re: My tu gadu,gadu... 10.01.15, 07:58
                Na czym niby mialoby polegac - owe dystansowanie?
                Chetnie poczytam.

                Chorobe duszy mozna leczyc, wedlug Cieie - pewnie tak jak grype albo angine.
                Tak naprawde nie wyleczy jej ani terapia ani baclofen.
                • grazkavita Re: My tu gadu,gadu... 10.01.15, 09:00
                  Masz rację Finlandio, wszyscy jesteśmy od czegoś tam uzależnieni...Człowiek nie jest sam na bezludnej wyspie...Zgadzam się tez z Tobą , ze chwilami się dystansujemy od naszego zniewolenia.Potem jednak , bardzo często pasujemy i sięgamy po owoc zakazany...Myślę Broniewski, że źle stawiamy sprawę; nie chodzi o to co wyleczy dusze, ale o to co jej pomoże, myślę , że wielu pomogły i tabletki i wszelkie afirmacje, a nawet zmiana miejsca zamieszkania czy towarzystwa...
                    • finlandia07 Re: My tu gadu,gadu... 10.01.15, 13:31
                      To moze i ja porobie za adwokata...
                      Dlaczego uwazasz ze grazkavita jest glupia?( kto pisze glupoty jest najczesciej glupi..)
                      Po co wzywasz Boga nadaremno?
                      Uwazam ze jej wpis jest jak najbardziej z sensem(nalezy czytac ze zrozumieniem,takze moj tekst),a ze jest to FORUM to kazdy moze kzda sprawe interpretowac wedlug siebie.
                      Niegrzecznym jest uzywanie takiego tekstu, jaki napisales ,do jakiegokolwiek uzytkownika forum.
                      Swoja droga, dwa aa przed nazwa usera do czegos zobowiazuje ( pokora: mowi ci to cos?),a bez tych dwu literek po prostu uszanowanie innych niz twoich pogladow,nawet jesli bylyby bledne.
                      A co do dystansu, prztemys moja nazwe usera, oraz przeczytaj moje wpisy jeszcze raz i sproboj zrozumiec co napisalem.Odpowiedz jest gotowa.
                      Jak tego nie zrozumiesz to i tak nie jestem w stanie podac ci lektury o jaka prosisz,bo takiej nie ma.Swoich pogladow nie musze podpierac jakimis tekstami kogos kto mial swoje wizje czy przemyslenia.
                      Czlowiekiem jestem...
                      • aaugustw Re: My tu gadu,gadu... 10.01.15, 14:01
                        finlandia07 napisał:
                        > To moze i ja porobie za adwokata...
                        > Dlaczego uwazasz ze grazkavita jest glupia?( kto pisze glupoty jest najczesciej
                        > glupi..)
                        > Po co wzywasz Boga nadaremno?
                        > Uwazam ze jej wpis jest jak najbardziej z sensem...
                        _______________________________________________________________.
                        No jakze inaczej moglbys tu napisac, skoro zarowno ty, jak i Grazka piszecie
                        na okraglo, a pisanie "na okraglo" naprawde nie ma sensu, niektorzy nazywaja to; "jajczeniem", przyrownac mozna to do pisania Eski, ktora (np.) zabiera glos
                        na temat AA, a byla tam tylko 1,5 raza pod przymusem rodziny, to tak jakbym
                        ja poszedl do garazu i nazywal siebie mechanikiem samochodowym...
                        A...
                      • aabroniewski Re: My tu gadu,gadu... 10.01.15, 15:24
                        finlandia07 napisał:
                        > A co do dystansu, prztemys moja nazwe usera, oraz przeczytaj moje wpisy jeszcze
                        > raz i sproboj zrozumiec co napisalem.Odpowiedz jest gotowa.
                        > Jak tego nie zrozumiesz to i tak nie jestem w stanie...

                        Gdy przychodzi do konkretow wtedy sie okazuje, ze najlepiej uciec albo wybrnac z opresji wyslizgkiem.
                        Do tego jeszcze religijne odwolanie - w wiadomym celu.
                        Nic nowego na tym forum.

                        Jestem krnąbrny i arogancki, ale moje wypowiedzi i tak sa wyważone - inaczej musialbym stac sie bluźnierczy - czytając ten stek bzdur.

                        Mam dosc neologizmow typu:
                        "nie chodzi o to co wyleczy dusze, ale o to co jej pomoże,"

                        Co moze pomoc choremu nie leczac go - gra na fujarce?

                        • lena1952 Re: My tu gadu,gadu... 10.01.15, 15:42
                          Zgłaszam protest.
                          Grażka nie zasłużyła sobie na to, aby ją obrażać !
                          Pierwszy raz użyłam na tym forum wykrzyknika.
                          Myślę, że bluźnierstwami, duszy też się nie wyleczy. L.
                          • aabroniewski Re: My tu gadu,gadu... 10.01.15, 15:56
                            A protestuj sobie, moze nawet zorganizujesz jakis marsz - kto wie...
                            Jezeli przez cale swoje zycie bedziesz innych tylko poklepywac po plecach to nigdy nie uda sie Tobie wyprowadzic ich z bledow.
                            Chrystus tez huczał, bo to szalony czlowiek byl - stoly wykopal i pewnie niejeden z handlujacych oberwał.

                            • lena1952 Re: My tu gadu,gadu... 10.01.15, 16:11
                              Żeby sprawa była jasna, to ja jestem akurat ostatnia do poklepywania po plecach, dlatego zgłosiłam protest. Marszu nie zorganizuję, bo pada okropny deszcz.Pozdrowienia L.
                            • aaugustw Re: My tu gadu,gadu... 10.01.15, 16:22
                              aabroniewski napisał:
                              > A protestuj sobie, moze nawet zorganizujesz jakis marsz - kto wie...
                              > Jezeli przez cale swoje zycie bedziesz innych tylko poklepywac po plecach to ni
                              > gdy nie uda sie Tobie wyprowadzic ich z bledow.
                              > Chrystus tez huczał, bo to szalony czlowiek byl - stoly wykopal i pewnie niejed
                              > en z handlujacych oberwał.
                              ___________________________________________________.
                              Broniewski, oni mysla, ze glaskaniem tylko mozna leczyc chora
                              dusze, a nie wiedza, ze glaskaniem mozna zaglaskac na smierc.
                              To bol jest kamieniem probierczym rozwoju duchowego. (Bill, 12x12, str.93)
                              A...
                          • aaugustw Re: My tu gadu,gadu... 10.01.15, 16:08
                            lena1952 napisała:
                            > Zgłaszam protest.
                            > Grażka nie zasłużyła sobie na to, aby ją obrażać !
                            > Pierwszy raz użyłam na tym forum wykrzyknika.
                            > Myślę, że bluźnierstwami, duszy też się nie wyleczy. L.
                            _____________________________________________.
                            Oj Lena, Lena... - Czy ty naprawde nie wiesz, ze jedno
                            niedobre bluźnierstwo to jak polowa dobrej modlitwy...!?
                            A...
                        • finlandia07 Re: My tu gadu,gadu... 10.01.15, 17:07
                          Nie ma to jak wypowiadaja sie mega experci majacy jedna jedynie sluszna teorie,w wypowiedziach ktorych duzo,duuzo patosu,gornolotnych(cudzych) mysli, dziegciu,brak pokory i szacunku do bliznich,puszacych sie jak paw z nadetym "ja itylko ja",probujacy manipulowac wszystkim i wszystkimi.
                          Lubia porownywac,obrazac, pisza aroganckim tonem ,zapominajac o swojej "biblii" i tresciach w niej zawartych.To ich nie dotyczy,sa poza....
                          Przeca to oni sa the best.
                          Oj chlopy, zal mi was ,zescie takie nieszczesliwe
                          • aaugustw Re: My tu gadu,gadu... 10.01.15, 17:25
                            finlandia07 napisał:
                            > Nie ma to jak wypowiadaja sie mega experci...
                            > Oj chlopy, zal mi was ,zescie takie nieszczesliwe
                            ___________________________.
                            Hawk, przemowil rzeczoznawca...!
                            A...
                            • europa277 Re: My tu gadu,gadu... 11.01.15, 11:37
                              Dzieci , dorosły człowiek nie stara się nikogo przekonywać o chorobie alkoholowej , zainteresowany sam o tym wie , i tylko od niego zależy co zrobi , te przysłowiowe stoły sa dawno wywalone przezemnie ,i nie jestem Chrystusem , moge też bluznić tylko - po co ? wiatr i duch wieje kedy chce , mnie juz nie mozna obrazić ,bowiem wiem co to jest !
                              A co się tyczy bólu, kamień w srodku zawsze miał u mnie wode , może dlatego został uleczony......
    • alkodarek Re: My tu gadu,gadu... 11.01.15, 21:54
      alkodarek napisał:

      > ... a ja nawet nie zauważyłem kiedy minęło 900 dni w wolności od obsesji alkoholowej,... <

      ... i kolejny tydzień, z dnia na dzień życie staje się piękniejsze.

      Zaglądałem do "swojego" wątku i tylko do jednej wypowiedzi mam ochotę się odnieść. Co też skwapliwie uczynię.
      • boulinek78 Re: My tu gadu,gadu... 12.01.15, 07:18
        Witam Cię Alkodarku. Jestem nowy na forum i tak jak ty jestem alkoholikiem na baclofenie.
        Baclofen przyjmuję od pięciu miesięcy pod kontrolą lekarza psychiatry . Komfort mojego życia od tego momentu poprawił się diametralnie. Nie utrzymuję całkowitej abstynencji, ale piję pewno mniej niż statystyczny Polak. Przez ten czas ani razu się nie upiłem, potrafię powiedzieć dość po wypiciu piwa tudzież 100 i skwapliwie z tej nowej umiejętności korzystam. Potrafię również całkowicie odmówić picia i to nie ze względu na mój alkoholizm, lecz zwyczajnie mój pociąg do alko się mocno zredukował.

        Tym co uważają, że stary nałóg zastąpiłem nowym mogę tylko powiedzieć POCAŁUJCIE MNIE W D.... Najważniejsze jest to, że dzieki baclofenowi nie cierpię ja i moja rodzina i jeżeli będzie taka potrzeba będę go zażywał do końca życia.

        Ps. mój lekarz wie, że nie utrzymuję całkowitej abstynencji, ale chyba też jest zadowolony z efektów terapii.
        • yuraathor Re: My tu gadu,gadu... 12.01.15, 09:05
          > Przez ten czas ani
          > razu się nie upiłem, potrafię powiedzieć dość po wypiciu piwa tudzież 100

          eee tam taki z Ciebie alkoholik, po co pić jedno piwo ? no po co ?
          pić i sie nie sponiewierać ? bez sensu
            • alkodarek Re: My tu gadu,gadu... 12.01.15, 12:35
              aabroniewski napisał:

              > To bylo do przewidzenia - August wyjechal na 21 dni i szczury zaczely wylazic z kanalow.<

              Nieudolnie próbowałeś zaistnieć na FU jako erudyta i intelektualista. Słoma z butów jednak wychynęła, blagierze. Tak trzymaj Prawdziwy Polaku, Prawdziwy Alkoholiku, żyj w swoim jedynie słusznym dobrostanie choroby duszy w wiecznym rozwoju duchowym. Dawaj Świadectwo, nie inni zobaczą jaką siłę dają głoszone przez Ciebie ideały.
              Jednak jako gigant inteligencji i luminarz wszechwiedzy, zdajesz sobie sprawę, że słowa które piszesz, świadczą o Tobie. Nieprawdaż?
            • ona40311 Re: My tu gadu,gadu... 12.01.15, 17:40
              aabroniewski nie bardzo rozumiem co chciałeś uzyskać pisząc cyt. " To było do przewidzenia - August wyjechal na 21 dni i szczury zaczely wylazic z kanalow " Czyżbyś chciał obrazić tu piszących ? kto dał ci prawo do obrażania , czy tak zachowuję się człowiek inteligentny ? czy najlepszą obrona jest atak ? A może ty też jesteś takim samym szczurem z kanału ? przemyśl to zanim coś napiszesz by nie wystawiać siebie w krzywym zwierciadle . Jest jeszcze jedno wytłumaczenia ... chęć wyróżnienia piszących , bo jak ci zapewne wiadomo ( a jeśli nie to warto poczytać ) , iż szczury to bardzo inteligentne gryzonie .
        • alkodarek Re: My tu gadu,gadu... 12.01.15, 13:05
          Witaj, boulinku! Cieszę się że udaje Ci się wychodzić z alkoholowej matni.
          Ponieważ od ponad dwóch lat obserwuję działanie baclo na sobie oraz wymieniam doświadczenia z wieloma naszymi przyjaciółmi, zachęcam Cię do redukcji spożycia alko. Dlaczego warto to zrobić będąc na tym etapie terapii, mogę Ci wyjaśnić poza FU.

          Przekaż moje gratulacje otwartości umysłu swojemu lekarzowi, robi na prawdę wspaniałą robotę.

          ps. Co do Twojego stanowiska, popieram: www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths



        • lena1952 Re: My tu gadu,gadu... 12.01.15, 19:51
          Boulinku, wpadłeś tak na to forum całkiem nowy i z marszu nadstawiasz de do pocałunku. A ja mam ochotę Ci w to de przykopać, bo mocno i niebezpiecznie przesadziłeś z tym wychwalaniem Baclofenu. Zagalopowałeś się dość ostro. Pomyśl o chorym i ogarniętym obsesją picia alkoholiku.
          Po przeczytaniu takiego obiecującego wpisu, pierwsze co pomyśli- nic tylko łykać i pić.
          Pozdrawiam Twojego psychiatrę. L.
          • ona40311 Re: My tu gadu,gadu... 12.01.15, 23:16
            lena1952, Lenko zawsze czytam Twoje posty z prostej przyczyny , są logiczne , wydaje się szczere itd. lecz tym razem trochę mi się to nie podoba . Za co chcesz " przykopać mocno " Boulinkowi ? za to , że szczerze opisał swoje doświadczenie z baclofenem , że wychodzi na prostą , że zaprzestał zapijania się by nie ująć zachlewania się , że wreszcie rodzina szczęśliwsza . można by tu wiele pisać że .... , że .... tylko po co .Ja nie odebrałam jego postu jako przechwałki . Chyba każdy wie iż kazda droga jest dobra by wyrwać się z alkoholizmu pod warunkiem , że będzie skuteczna . Boulinek jest na początku tej drogi i wierze , ze mu się uda , tak jak udało się mojemu mężowi ( nie pije już 2 lata ) i to właśnie dzięki baclofenowi . Warunek jest jeden : Trzeba Chcieć przestać pic !!! Podejrzewam , że gdyby mój mąż nie zdecydował się na baclofen z pewnością nie byłoby go wśród nas , nas żywych ! Więc nie dyskredytujmy tych którzy chcą coś zdziałać na lepsze w swoim życiu , okażmy trochę więcej wyrozumiałości i tolerancji dla innego zdania niż nasze . Co jest dobre dla jednych , niekoniecznie musi być dobre dla innych . Jednemu pomoże AA , lecz drugiemu może właśnie baclofen będzie wybawieniem . Trzymam kciuki za tych którym się już udało , za tych którzy są na początku drogi ale i za tych którzy nadal tkwią w alkoholowym amoku by i oni stali się wolnymi ludzmi . Pozdrawiam Cię Lenko , pozdrawiam wszystkich.
            • aabroniewski Re: My tu gadu,gadu... 13.01.15, 08:17
              ona40311 napisał(a):
              Jednemu pomoże AA , lecz drugiemu może właśnie ba
              > clofen będzie wybawieniem .

              Dlaczego tak sie dzieje?
              Trzea wreszcie rozwiazac ten wezel gordyjski.
              Jak to sie stalo, ze Twoj maz wpadl w sidla alkoholizmu - zona mu umarla, okradli go, a moze tak po prostu lubil sobie wypic?
              Nie pije juz dwa lata, ale czy jest szczesliwy?
              • zdzislaw50 Re: My tu gadu,gadu... 13.01.15, 08:58
                aabroniewski napisał:

                .... Nie pije juz dwa lata, ale czy jest szczesliwy?

                A co Ciebie to obchodzi, zresztą jakbyś czytał co ona pisze, to pewnie byś zauważył coś co o tym mówi , a z drugiej strony na siłę chcecie uszczęśliwiać, uduchowiać , po co, może niektórym wystarczy to , że nie piją ?
              • ona40311 Re: My tu gadu,gadu... 13.01.15, 23:13
                aabroniewski właściwie to jakie to ma znaczenie co było przyczyną alkoholizmu mojego męża ( a może ma , nie wiem , nie znam się na tym ) dla mnie istotą rzeczy był już ów sam alkoholizm . Żona nie umarła bo ja żyję , nic mi nie wiadomo o kradzieży , wszystko zaczęło się w pracy a właściwie po pracy .Koledzy , towarzystwo ( choć nie wiem czy powinnam kolegów winić za to , bo przecież gdyby nie chciał pić to pewnie nigdy by nie wpadł w alkoholizm ) ale stało się .Z każdym rokiem było coraz gorzej , nie będę tu opisywać całego życiorysu , bo każdy wie jakie to upodlenie człowieka . I tak 10 lat , po drodze 2 terapie , campral , naltrexon , wszytsko na marne .Bardzo kocham męża bo to dobry człowiek i doskonale wiedziałam , że nigdy nie zrobiłby tego na trzeźwo co robił podczas pijanego amoku .Wiedziałm też doskonale jak cierpi , widziałm jak ma tego wszystkiego dość , lecz alkohol był silniejszy .W tym wszystkim bardzo dużo rozmawialiśmy , nie umiałam się pogodzić , że jestem bezśilna , że nie umiem mu pomóc . Czytałam bardzo dużo na temat alkoholizmu by pojąc , by zrozumieć męża , dlaczego tak trudno przestać pić . Aż któregoś dnia ( 2 lata temu ) trafiłam na forum gdzie Alkodarek podzielił się swoim doświadczeniem z baclofenen .Mąż sceptycznie podszedł do tego , mając w pamięci terapie gdzie powiedzano mu , że nic go nie uratuje ( mam na myśli tu leki ) . Lecz ja nie ustępowałam , stwierdziłam , że należy spróbować by móc z całą pewnością wydać opinie.By nie zrobić mężowi jakiejś krzywdy , porozmawiałam z moją lekarką ( znała sytuację ) by dowiedzieć się cos na temat baclofenu .Opinia była pozytywna a co najważniejsze w tym to to , że baclofen nie uzależnia ( baclofen podaje się nawet dzieciom , warto poczytać ) i tak zaczęło się .Dzisiaj , z perspektywy czasu mogę powiedzieć , że baclofen uratował mojego męża . Pytasz mnie aabroniewski czy mąż jest szczęśliwy ? tak jest i mogę to stwierdzić z całą stanowczością choć szczęście to pojęcie względne , co dla jednego jest szczęściem dla drugiego już niekoniecznie . Nie jesteśmy bogaczami , żyjemy sobie skromnie lecz na chleb nam nie brakuje i raz do roku wakacje .Doceniamy to co mamy , cieszymy się każdym dniem . Razem martwimy się problemami ale i RAZEM cieszymy się drobnymi sukcesami .Czy można oczekiwać cos więcej ? nie wiem , wiem jedno , człowiek ciągle niezadowolony to malkontent .My do tej kategorii się nie zaliczamy . Aabroniewski mam nadzieję , że zaspokoiłam w jakimś stopniu Twoją ciekawość i odpowiedzałam na nurtujące Cię pytania i błagam nie pisz o ludziach " szczury " bo to naprawdę nie jest eleganckie .Pozdrawiam wszystkich, życząc zdrówka .
                • finlandia07 Re: My tu gadu,gadu... 14.01.15, 16:49
                  Hej,ona!
                  Czytajac Twoja opowiesc az mi sie lza zakrecila,taka jest podobna do mojej..
                  I tro co wtym wszystkim najwazniejsze ze i my dzisiaj jestesmy bardzo szczesliwi, i nie idzie tu o strione finansowa.
                  Jak to dobrze ze sa takie kobiety jak Ty czy moja zona.Dzieki Wam zyjemy .
                  Niski uklon dla Ciebie i Tobie podobnych kobiet.
                  • ona40311 Re: My tu gadu,gadu... 14.01.15, 17:21
                    Hejka finlandia07 , ojej bardzo dziękuję za miłe słowa ,ale ja nie robię niczego niezwykłego , co mogłoby mnie wyróżnić . Mój Tato zawsze mi powtarzał : człowiek jest tyle wart ile potrafi dać z siebie dla drugiego człowieka . I tego się trzymam choć Taty nie ma już wśród żywych , to w moim sercu ciągle żyje . Bardzo się cieszę , że jesteście razem , że się wspieracie , rozumiecie , kochacie itd. Życie jest zbyt krótkie by "drzeć koty " .Życzę Wam wszystkiego , wszystkiego dobrego .
                      • finlandia07 Re: My tu gadu,gadu... 15.01.15, 11:37
                        Nawet nie umiem odniesc sie do wpisow europy277.Wyglada na to ze jak wiekszosc "madrali" pisze by pisac, bez zrozumienia tekstu.Musi byc bardzo zgorzkniala i nieszczesliwa.
                        Szkoda mi jej:-((
                          • finlandia07 Re: My tu gadu,gadu... 15.01.15, 18:37
                            Jesli o mnie myslisz(ze niby ja mam sie badac),to musze tu nieskromnie stwierdzic ze jest mi to zbedne.Jestem zdrowym,szczesliwym i spelnionym czlowiekiem.Bez tej calej otoczki mito-fanatycznej jaka serwowano mi krotko od aa i na mitingach.Nie musze bez przerwy klepac o swojej bezsilnosci ani "przerabiac" kolejnych z 12 krokow.
                            I jeszcze jedno, ja wiem ze nigdy nie wroce do nalogu picia.Sczesciarz ze mnie!!
                            • europa277 Re: My tu gadu,gadu... 15.01.15, 19:10
                              A to widać po wpisach ,że nie posiadasz wiedzy , nie każdego stać na rozwój i nie kazdemu jest dany , życie nie wyglada tak jak na nie patrzysz, twoim punktem odniesienia jest ocena innych ,a to czy wrócisz do nałogu ,czy nie to twoja sprawa , masz silne parcie na ego, zastanów sie po co tu wszedłes i czego, co nie daj Boze kogo szukasz ?
                              • finlandia07 Re: My tu gadu,gadu... 15.01.15, 19:20
                                Nie posiadam wiedzy (jakiej?) w twoim wydaniu.Wystarcza mi moja by zyc dobrze.
                                To ze ktos ma,czy moze miec silne ego,moim zdaniem to pozytyw.
                                Ale insynuacji;" kogo,nie dajBoze szukasz?" (znowu wzywanie imienia Pana nadaremno) juz zupelnie nuie rozumiem.
                                A tak poza wszystkim; ty wiesz co piszesz i czy to rozumiesz?
                    • wolfbreslau Re: My tu gadu,gadu... 15.01.15, 07:08
                      europa277 napisał(a):

                      > Jakie to romantyczne tylko film nagrać sentymentalizm na którym żeruja robaki ,
                      > naiwnosć !

                      jak sie samemu ma nic, to najlepiej sie gdzies zaczepic i wszystko i wszystkich wokol opluwac, wyszydzac i wykpic :-)
                      coby sobie poprawic "parametry" własne we własnej wyobraźni wirtualno-jakiejstam...i tyle europo
                      i tak przy okazji....nie marzy ci sie czasem to: ?
                      "....Europa (gr. Εὐρώπη Eurṓpē, łac. Europa) – w mitologii greckiej królewna tyryjska i królowa kreteńska, córka Agenora, fenickiego władcy miast Sydonu i Tyru, i jego pierwszej lub drugiej żony – Telefassy lub Argiope.
                      Słynęła z niezwykłej urody. Zeus, zakochawszy się w Europie, przybrał postać pięknego złotego byka i zjawił się na łące, miejscu zabaw Europy i jej towarzyszek. Europa uwiedziona łagodnością i delikatnością byka usiadła na jego grzbiecie. Zeus-byk korzystając z tej sytuacji zerwał się do ucieczki i nie spoczął, dopóki nie przepłynął morza i nie dobiegł do cudownej groty położonej na Krecie....itd etc"

                      ino pospolitosc skrzeczy ;-))
                      • europa277 Re: My tu gadu,gadu... 15.01.15, 13:41
                        wolfbreslau napisał:
                        zamiast pisac o tym co omaga, co daje nadzieje....piszecie o patologiach, skrajnych idiotyzmach...jakby swiat wokol skladal sie z pojebanych na cztery spusty i was, jasnie oswieconych :-)
                        oczywiscie kazde z Was jest oswiecone z innej strony...ja sie niekiedy tylko przygladam z boku i se mysle;
                        delirycy i opisywacze pijackiej rzeczywistosci na podstawie opowiesci dziwnej tresci..
                        delirium tremens :-)))
                        niezje jajadalirium to mozna dostac jaksie Was tutaj czyta...zwlaszcza gdy poruszacie sie na poziomie "fachowym"
                        zdaje sie ,ze jedyny fachowiec na tym forum od delirykow to Deo...a jedyny praktyk obsrany - to ja
                        reszta to jakaś piaskownica internetowa :-)))

                        europa 277;
                        >> Skoryguj swoje myslenie i odpowiedzialnosc za siebie nie porównując sie .
            • lena1952 Re: My tu gadu,gadu... 13.01.15, 09:45
              Boulinkowi, chcę "przykopać", co wyraźnie napisałam, za euforyczny opis korzystania skwapliwie z nowej umiejętności, jaką jest picie alkoholu i łykanie Baclofenu.
              Przeciwko Baclofenowi nic nie mam, tolerancji dla innego zdania mam dużo, czasami tylko przyglądam się dłużej nowym umiejętnościom.
              Miłego dnia życzę.L.
          • boulinek78 Re: My tu gadu,gadu... 13.01.15, 11:33
            Witaj Leno. Chyba nie do końca zrozumiałaś sens mego wpisu, lub ja nie wyraziłem w nim wystarczająco mądrze tego co miałem na myśli. Oczywiście osoba ogarnięta manią picia mogła by to odebrać jako zachętę do dalszego picia z pomocą baclofenu. Niestety to mijało by się z celem, a moim celem było miedzy innymi to, że mogę teraz zachowywać się jak normalny człowiek kiedy pójdę w gościnę do kogoś, a nie udawanie, że nie wypiję bo nie mam ochoty a naprawdę ze wstydu że nie będę potrafił wyhamować. (Często zdarzało m się wychodzić wcześniej z imprezy, kupować litra i potem zapijać się w domu) Teraz mogę ze spokojem odwiedzić rodzinę czy też przyjaciół których naprawdę niewielu mi pozostało. Całe szczęście są to osoby pijące z umiarem lub dużym umiarem. Większość z ich zna mój problem alkoholowy i widzą i sami to podkreślają, że nastąpiła duża zmiana mojego zachowania i nastroju na plus od kiedy zacząłem zażywać baclofen.
            Ciężko jest odpowiednio sformułować wpis na forum tak żeby nie można było się do czegoś przyczepić.
            Nikogo nie zachęcam, a wręcz odradzam przejście na baclo tylko po to żeby móc dalej chlać.
            Ja widzę, że osiągam swój cel powrotu do normalności i to jest dla mnie najważniejsze.
            Pozdrawiam