szalasy
04.10.12, 21:05
Z okazji umacniania wolności przez liberałów
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12612519,Prezydent_podpisal_kontrowersyjna_nowele_Prawa_o_zgromadzeniach_.html
naszła mnie refleksja.
dużo się mówi o roli internetu w rewolucjach arabskich. co jakiś czas słychać o sporych flash mobach. Czemu więc nie miałby za tym stać jakiś wywiad, bądź organizacja lubiąca dorzucić do kotła. Czy jakby się dobrze przyłozyć i popracować w necie czy można by wywołać rewolucję w jakimś Mozambiku. Albo zamieszki w Paryżu. I czy czasem tak się nie dzieje. Czy rzeczywiście jest taki internetowy spontan młodych zdolnych. Czy teraz nie łatwiej manipulować. Może całe departamenty już są od tego.