136ty
14.08.18, 21:56
Chodziło za mną to nazwisko od kilku miesięcy. Pojawiło się znów w głowie, odwróciłem głowę i na półce stała jej biografia. Kilka miesięcy tłuczenia się po głowie, żebym stanął przy tej półce.
Chyba chodziło o motyw konca jej zycia. Dusiłem wówczas, miałem problemy z oddychaniem, a czytałem o jej zamknięciu w klaustrofobicznej celi, upale w czasie sądu. Lecz później całkowicie pogodziła się ze śmiercią i bez lęku poszła na ścięcie. To budzi nadzieje. Bo miałem ciągle wizje najróżniejszych śmierci w męczarniach.