dotera
27.05.19, 02:55
Ostatnio mam hard time. Gdy poczyniłem postepy w gruntowaniu straciłem czucie w rekach. Nie mogłem podnieść szklanki, nie mogłem jeść zupy łyżką. Energia poszła w nogi. Ręce mi odjęło.
Sprawdzalem ostatnio dane pewnej pani z która sie prowadzalem i byla w stowarzyszeniu pewnych chorób. Wszystko pasowało i już czuliłem się z pętlą.
Dziś uznałem ze się nie poddam. Mam depresję niemiłosierną. I'm a doer, I'm a fighter. Energi do osłaionych rąk wróciła. Jak one się trzęsły mnie przeraziło. Psychiatryk ostatniego stopnia.
Dziś spotkałem białego kota. Na swojej drodze. BYł przestraszony. Pokazełałem mu znak pokoju i poszedł bliżej mnie dalej. Poczuł się bezpiecznie i lizał się po kroczu. Ja poszedłem respektując jego pretrzeń półkolem, i poszedłem dalej. Patrzył się na mnie ciągle. I raptem spod moich nóg uciekł czany kot.
Myślę ze los dziś jest po mojej stronie