Dodaj do ulubionych

Biały kot

27.05.19, 02:55
Ostatnio mam hard time. Gdy poczyniłem postepy w gruntowaniu straciłem czucie w rekach. Nie mogłem podnieść szklanki, nie mogłem jeść zupy łyżką. Energia poszła w nogi. Ręce mi odjęło.

Sprawdzalem ostatnio dane pewnej pani z która sie prowadzalem i byla w stowarzyszeniu pewnych chorób. Wszystko pasowało i już czuliłem się z pętlą.

Dziś uznałem ze się nie poddam. Mam depresję niemiłosierną. I'm a doer, I'm a fighter. Energi do osłaionych rąk wróciła. Jak one się trzęsły mnie przeraziło. Psychiatryk ostatniego stopnia.

Dziś spotkałem białego kota. Na swojej drodze. BYł przestraszony. Pokazełałem mu znak pokoju i poszedł bliżej mnie dalej. Poczuł się bezpiecznie i lizał się po kroczu. Ja poszedłem respektując jego pretrzeń półkolem, i poszedłem dalej. Patrzył się na mnie ciągle. I raptem spod moich nóg uciekł czany kot.

Myślę ze los dziś jest po mojej stronie
Obserwuj wątek
    • dotera Re: Biały kot 27.05.19, 03:01
      Tylko dlatego nie oszalałem bo słuchałem wyznania pewniego mistyka z Indii. Gdy osiągnął oświecenie , czuł paraliż ciała. Czuł, że jest w stanie intoksynacji w którym wszystko jest bogiem . On jest bogiem jego matka jest bogiem, masło które je jest bogiem.

      Też tak myśle , ze wszystko jest Bogiem. Namaskar.
    • dotera Re: Biały kot 27.05.19, 03:14
      Przypomniała mi się scena z filmu Tarantino. Kill Bill. Gdy sparalizowana siedzi w bryce oprawcy i chce ożywić swoje nogi.

      Zycie to living matrix. Don't give a fuck . Zycie chce was zobaczyć w naszej większej wersji niż jesteśmy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka