kefirka.de 20.04.09, 10:49 Z jakim taborem wędrujesz, przy czyim ognisku się ogrzewasz? ( prawie jak poeta, co nie?) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kefirka.de Re: Matko Cyganko 20.04.09, 11:17 Idę załatwiać straszne urzędowe sprawy. Normalnie to leberko. Teraz to koszmar. Pa, pa ( nie wiem jak się żegnać po cygańsku). Odpowiedz Link
ellena_cyganka Re: Matko Cyganko 20.04.09, 15:12 Jestem tu i teraz Kefi, w sobotę kupiłam laptopa a dziś zainstalowałam internet. Odpowiedz Link
kefirka.de Re: Matko Cyganko 20.04.09, 19:41 DYDAKTYKA:internet w domu zżera czas, oddala od ludzi. Jesteś mądrą dziewczynką i sądzę, że będziesz pamiętała o właściwych proporcjach. SPRAWOZDAWCZOŚĆ:do urzędu poszłam załatwić sprawę A. Pani urzędniczka była tak miła, że załatwiła mi na cito sprawę B i C, o które wcale nie prosiłam. Szczęka mi opadła ( nie pomylić z wypadła), a ponieważ mówienie ze szczęką na podłodze jest trudne, sprawy A nie załatwiłam.Dziwny jest świat w depresji. A załatwię kiedy indziej. Odpowiedz Link
ellena_cyganka Re: Matko Cyganko 20.04.09, 23:36 Kochana Kefi a ja dzisiaj sama zataszczyłam opony do gumolepa, wyprosiłam,żeby mnie przyjął bez kolejki i w dodatku pan był tak miły ze policzył mi pół ceny i jeszcze worek co kosztuje 2.50 dal za darmo, jakie to było pokrzepiające. Dziś był dobry dzień, bo Ty jak czytałam też sporo załatwiłaś. Oby jutro też się wiodło Odpowiedz Link
kefirka.de Re: Matko Cyganko 21.04.09, 10:16 Nie ma to jak urok osobisty Ella. W samotnym zmaganiu się z materią, a zwłaszcza związaną z automobilizmem, bardzo się przydaje. Mój samochód stoi na zimówkach. Mam nadzieję, że nie będzie musiał na zmianę opon czekać do następnej wiosny. Od czwartku zaczynam intensywne leczenie. Chciałabym nie tylko stanąć na nogi ale znaleźć pomysł na zmiany życiowe, żeby mi w tym życiu łatwiej było. Tyle, że należę do tych, którzy radykalnych zmian się boją. Odpowiedz Link
ellena_cyganka Re: Matko Cyganko 21.04.09, 10:45 Och Kefi, ja też bardzo bałam się zmian całe życie, aż tu nagle decyzje podjęłam i zmiany przyszły same i co się okazało wcale nie na gorsze. I zimówki już w piwnicy, jeszcze tylko myjnię znaleźć na osiedlu, bo umorusany biedak jest straszliwie i tak małymi kroczkami w samodzielność i każde wykonane własnymi rękami zadanie tak cieszy, że aż się człowiek nie spodziewał. A Ty dziewczyno lecz sie intensywnie, a pomysły na zmiany same przyjdą i jak to ktoś śpiewał: Świat nie jest taki zły, świat nie jest taki zły, niech no tylko zakwitną jabłonie... Odpowiedz Link
ichnia Re: Matko Cyganko 21.04.09, 11:41 kefirka.de napisała: > Tyle, że > należę do tych, którzy radykalnych zmian się boją. Ty sobie nie pochlebiaj, że takim wyjątkiem jesteś ;))) A kto się nie boi radykalnych zmian. Nawet ci którzy się ich podejmują, zapewniam, że nie robią tego bez obaw... Odpowiedz Link
kefirka.de Re: Matko Cyganko 21.04.09, 13:13 Oj znam wiele osób, które wyznają zasadę, że zmiany są zawsze na lepsze. I realizują plany nie przejmując się co będzie dalej, nie opracowują z góry wyjść awaryjnych. Jak się teraz zastanawiam per saldo są do przodu. Są sytuacje, że też tak mam nawet w ciężkich kalibrem sprawach. Nie boję się i jest wtedy najczęściej ok. Jak się boję, przypłacam dołem, bez względu na końcowy efekt. Odpowiedz Link
kefirka.de Re: Matko Cyganko 21.04.09, 13:21 PS Olśniło mnie. Mniej się boję się jak mam kogoś obok w charakterze papierka lakmusowego. Chyba muszę sobie dmuchanego lalka kupić. Może pomoże. Odpowiedz Link
ichnia Re: Matko Cyganko 21.04.09, 13:45 kefirka.de napisała: > PS Olśniło mnie. Mniej się boję się jak mam kogoś obok w charakterze papierka > lakmusowego. Chyba muszę sobie dmuchanego lalka kupić. Może pomoże. No ciekawe, ciekawe... ;)) Odpowiedz Link
ichnia Re: Matko Cyganko 21.04.09, 13:26 Nieświadomym żyje się lżej ;) Taka myśl mi się nasunęła. Też znam parę osób, które idą do przodu nie zastanawiając się nad konsekwencjami. I to, że akurat im się udało, zależy w dużej mierze od szczęścia i wielu innych (akurat sprzyjających) okoliczności, a nie od rozsądku lub "mądrości" tych osób. Ja tak nie potrafię. Wolę dokładnie przemyśleć każdą decyzję, a wtedy gdy ją podejmę jestem pogodzona z konsekwencjami, nawet gdy nie są przyjemne. Ale ja to ja, ktoś inny może mieć inaczej ;) Odpowiedz Link
ellena_cyganka Re: Matko Cyganko 21.04.09, 13:51 A ja jak nie wiem co zrobic czekam na znaki, rozglądam się uważnie i czytam swiat, czasem zdarzenia nie związane ze mną, czyjś bliższy lub dalszy los podsuwaja wskazówki co do dalszego postępowania, czasem dostaję znak bezpośrednio i już wiem w którą stronę iść, więc najczęściej nic pochopnie nie robię tylko patrzę wokół, odpowiedź przychodzi sama i nie chodzi tu o to, że czas rozwiązuje problemy tylko o to, że rzeczywistośc podpowiada nam jakie podjąć decyzje. Ostatnio sie sprawdza, może to Bóg? Odpowiedz Link
ellena_cyganka Re: Matko Cyganko 21.04.09, 13:53 I zaniechałam planowania długofalowego pt. co to będzie na starośc jak zostanę sama, co będzie za 5, 10 itd. lat, nie ma to najmniejszego sensu, moje myśli nie wykraczają dalej niż do wakacji i tak też jest lepiej, bo nauczyłam się, że zycie jest nieprzewidywalne i nie ma co się martwić na zapas. Odpowiedz Link
ichnia Re: Matko Cyganko 21.04.09, 14:10 ellena_cyganka napisała: > bliższy lub dalszy los podsuwaja wskazówki co do dalszego > postępowania, czasem dostaję znak bezpośrednio i już wiem w którą > stronę iść, więc najczęściej nic pochopnie nie robię tylko patrzę > wokół, odpowiedź przychodzi sama i nie chodzi tu o to, że czas > rozwiązuje problemy tylko o to, że rzeczywistośc podpowiada nam > jakie podjąć decyzje. > Ostatnio sie sprawdza, może to Bóg? YES, YES, YES :)) Też znam ten "sposób". A Bóg przecież istnieje, nie ma wątpliwości :) > I zaniechałam planowania długofalowego pt. co to będzie na starośc > jak zostanę sama, co będzie za 5, 10 itd. lat, nie ma to > najmniejszego sensu, moje myśli nie wykraczają dalej niż do wakacji > i tak też jest lepiej, bo nauczyłam się, że zycie jest > nieprzewidywalne i nie ma co się martwić na zapas. Dokładnie tak! Odpowiedz Link
kefirka.de Re: Matko Cyganko 21.04.09, 14:34 Ella martwienie się na zapas to było moje drugie imię. Pracuję nad tym od lat, bo w głowie mam poukładane, tylko te emocje...Osiągi znaczne, tym chętniej pracuję w pocie czoła nad tym odmartwieniem. Teraz zauważyłam, że określenie martwienie się=czynienie siebie umarłym.Może to Bóg mi właśnie pomógł w pracy nad sobą? Z relacjami z Bogiem mam zaskakujące doświadczenia. To zbyt osobiste aby tu pisać. W każdym razie próbuję radzić sobie z osobistym szkiełkiem i okiem na korzyść czucia i wiary. Skutki na razie raczej w dolnym stanie średniej. Ale nie ustanę. Odpowiedz Link
ellena_cyganka Re: Matko Cyganko 21.04.09, 14:40 Nic dodać nic ująć, tak trzymać Kefi dziewczyno, zdrówka życzę z całego serca. Odpowiedz Link