Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Cechy charakterystyczne DDA i DDD

    01.02.06, 17:54
    .Oto cechy charakterystyczne dla DDA ,pamiętam że ja sam byłem zdziwiony i
    zaskoczony ------
    Obserwuj wątek
      • scarlet111 Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 01.02.06, 20:59
        A gdzie cechy DDD????? Januszku dopisz prosze te drugie.
        • uhu_an Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 01.02.06, 21:17
          to to samo. wymienil i jedno i drugie. poza tym DDA sa jednoczesnie DDD dlatego
          tez te dwa pojecia lacza sie ze soba tak scisle. ja jestem DDD a chodze na
          terapie z DDA i uwierz mi, ze 'ich' problemy sa moimi.;o)

          DDA-dorosłe dzieci alkholikow
          DDD-dorosle dzieci dysfunkcyjne- z rodzin dysfunkcyjnych- gdzie problem nie
          lezy w alkoholu, ale np. w niepelnosprawnosci rodzicow itd. moze to byc przemoc
          psychiczna, fizyczna.
          • kwiaaatek1 Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 13.02.06, 21:28
            dodam jeszcze jedną cechę,o której dowiedziałam się dziś na terapii-mieszanka
            megalomanii z komplekasmi,uczucie wyższości wobec rodziców,które przenosi się na
            uczucie wyższości wobec innych ludzi,taki paradoks,DDA,DDD byli przez rodziców
            poniżani a czują się od rodziców lepsi i traktują ich z góry.dziś na terapii
            musiałam klękać przed koleżanką,która grała moją matkę,aby...zaniżyć trochę swój
            ''poziom''

            i kolejna cecha-zmrożenie.to koszmarna cecha,której mam już dość:-((((zamrożona
            miłość i czułość wobec innych ludzi.matak mnie przytula a ja jestem sztywna i
            chcę,aby to się skończyło.ach...szkoda gadać:-(

            mam prośbę do Was Forumowicze,napiszcie o swoich cechach,które w sobie widzicie
            i jak Wam utrudniają egzystencję?
            • wera11 Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 13.02.06, 22:08
              Co utrudnia?
              Kompleksy (poczucie niższości).
              Tępię, aczkolwiek w niezbyt zastraszjącym tępie.
              Zamrożenie z tym się zgodzę, ciężkie do przejścia cholernie.
              Mam tak samo.
              Poczucie żalu jakoś nie chce wyleźć ze mnie, niby wybaczyłam, lecz jest to
              takie wybaczenie na "pół gwizdka".
      • nikas10 Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 13.02.06, 23:54
        Witam, dziś po 4 latach wróciłam na terapię. Znowu indyidualną. Psycholog z
        którym rozmawiałam uświadomił mi ważną cechę z której nie zdawałam sobie
        sprawy - ucieczka. Jestem w stanie w ciągu jednej chwili uciec z otoczenia, z
        dnia na dzień zostawić coś. Porzucić znajomych, przestać rozmawiać. Czy Wy
        macie podobnie? Czy jest to cecha związana z moimi stanami depresyjnymi (znowu
        leki....) ???
        • konstatacja Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 14.02.06, 15:36
          Ja mam podobnie ;). Zostawienie wszystkiego z dnia na dzien to moj uniwersalny
          lek na wszystko.
          • mw233 Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 17.02.06, 10:46
            U mnie:
            - poczucie niższości
            - niewiara w siebie
            - przejmuję się głęboko tym co ktoś o mnie sądzi
            • karo74 Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 28.02.06, 14:50
              to co najbardziej utrudnia życie to nieumiejętność wyrażania własnych emocji. w
              dzieciństwie nie było dla nich miejsca, nie mogło być, bo najważniejsze były
              problemy dorosłych, problem picia. Moje emocje musiały zostać w środku, a ja
              musiałam stać się dzielną dziewczynką, która pokaże wszystkim że jest dzielna i
              nie poddaje się. Nie opowiadać nikomu co się dzieje w domu, nie mówić, lepiej
              udawać że wszystko jest OK. Po awanturze w domu umyć twarz i wyjść do szkoły z
              podniesioną głową, ukrywając problem. Bo to że ojciec pił mogło być moją winą
              Tak żyję do dziś, nie potrafię mówić o swoich emocjach, o tym co we mnie
              siedzi. Boję się odrzucenia, niezrozumienia. Łatwiej jest przyjąć
              postawę "twardziela": ze wszystkim sobie radzę, nie potrzebuję niczyjej pomocy,
              nie przejmuję się porażkami
              trudno z tym żyć, a jeszcze trudniej to zmienić...
        • s.vera Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 25.02.06, 19:48
          TAK TAK TAK
          Przy okazji sie przywitam.
          czytam dzisiaj forum juz od godziny, bo postanowilam ze trtzeba sie jednak soba zajac, czyli jest to moja 3 proba podejscia do problemu w grupie. Samej mi nie dzie.
          Pozdrawiam wszystkich przy okazji.
          Sylwia
      • lavaa Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 17.02.06, 12:12
        Jakbym czytała o sobie
        ,,Życie w
        mojej rodzinie było ; albo martwą ciszą , albo piekielnym sztormem'' to zdanie
        jest to prostu odzwierciedleniem tego życia w dzieciństwie
        W mojej rodzinie wróg był w domu
        Pomimo moich gorących
        > modlitw,nikt w mojej rodzinie nie przyszedł mi z pomocą (modliłam się do Boga
        i teraz nie chodze do kościoła, tylko ew. na śluby)
        Jestem swoim najgorszym wrogiem.- tak te zamartwianie się i myślenie o sobie
        negatywnie. Ile razy w tamtym okresie myślałam o samobójstwie, ale zawsze
        tchórzyłam, niestety. Były też fajne sytuacje, nie tylko złe ale niestety nie
        związane z rodzicami( jak zgubił sie mój pies i pózniej znalazł czułam sie taka
        szczęśliwa), z nimi nie pamietam. Jestem DDA i DDD. Kurcze czuje się tak
        pokręcona. Uzależniam sie od innych -od dziecka, siedze z nia w dmu, czasami
        mam dość tej ciąglej obecności ale boję się z nia rozstawać, na wakacje
        zabieram kota i zabierałam psa (nie żyje) bo bałam się zostawić pod czyjąś
        opieką, bo nikomu nie ufam. Zwierzęta też uzależniły sie odemnie bo jak
        wychodzę to wyją. Sama sobie utrudniam życie, nie załątwiam wielu rzeczy do
        końca i pózniej wisi to nademną i myślę o tym. Mam ciągły żal do matki, że go
        nie zostawiła i nie pozwalam Jej wtrącac się do wychowywania mojego dziecka, bo
        to żaden autorytet - w końcu nie ochroniła nas. Czuję sie zaborcza w stosunku
        do mojego dziecka, jak się urodziło, nie pozwoliłam mojej matce brać Jej na
        ręce. Najgorsze jest to że to wszystko wyszło po urodzeniu dziecka, wcześniej
        zdawałąm sobie sprawę z tego ale jak gdyby objawy odczuwam właśnie
        teraz..Kocham swoje dziecko i dzieki niej uczymy się miłości, mówić że Ją
        kochamy, przepraszać gdy zrobimy cos żle, nie boję się powiedzieć swojemu
        dziekcku, że przepraszam że zrobiłam to czy tamto. Traktuję Ją jak dziecko, ale
        nie jak ,,Tylko'' dziecko. u mnie w rodzinie panowała zasada ,,ryby i dzieci
        głosu nie maja''Nawet teraz gdy mówię matce co o tym wszystkim myślę oburza
        się, zero krytyki, i jeszcze każe sie przepraszać - jakbym była jakiś małym
        głupkiem. Mam dzisiaj doła (aby tylko dziś) więc rozpisałam się, może trochę
        chaotycznie, ale jest mi cholernie smutno i wkurza mnie to że żyję tylko dla
        dziecka a nie również dla siebie, bo nie czuje radości z życia.
      • emluka Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 11.03.06, 13:03
        A gdzie DDR:)) Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców, skutki uboczne jak
        powyzej..... jak ja tegfo nieznosze czasem
        • januszek96 Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 11.03.06, 13:32
          Jejku..... też się mieścisz....... wszyscy którzy mieli psychotraumatyczne
          rozpieprzone dzieciństwo...... a niepełna rodzina jak najbardziej jest tego
          przyczyną ..... W DDA chodzi o leczenie skutków stresu pourazowego i rozpoznanie
          wyżej wymienionych dysfunkci , które prowadzą do stanów depresji zgłupienia i
          śmierci...... DDD a DDR i nawet DDA to to samo ......jak najbardziej się
          kwalifikujesz :))
      • puszka.z.kawa Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 01.06.06, 04:03
        Coooool... Podpadam prawie pod wszystko, ale przy niektórych punktach mogę
        szczerze dorzucić: "tak bylo, ale pracuję nad tym i zdarza sie coraz rzadziej
        albo od jakiegos czasu już wcale" - aż się poczułam dumna, bo chyba o to chodzi.
        Dorzucę od siebie bardzo paskudną rzecz (z którą walczę chyba najdłużej i
        najwcześniej ją sobie uświadomiłam, kilkanaście lat temu): złe myślenie o
        ludziach. W moim domu wszystko, co na zewnątrz (czyli w sumie wszystko poza
        sobą) matka definiowała jako złe. Zli byli jej i moi znajomi, zly byl ustrój,
        złe pomysły jej kolegów po fachu - taki stan permanentnej walki ze wszystkim i
        wszystkimi, nieustanna i totalna krytyka, złośliwe komentarze chwilę po wyjściu
        znajomych, ferowanie absolutnych ocen, no i do tego straszny wyraz pogardy na
        twarzy - usta zaciśnięte w kreskę, mimika jak z niemych filmów (z biegiem lat ta
        maska się utwaliła, ale złamana chyba jeszcze straszniejszym grymasem "usta w
        podkówkę" - też makabrycznie teatralnym KWILENIEM skrzywdzonej dziewczynki,
        która chwilę później bluzga stekiem najgorszych przekleństw, brrrrrrrrrrrr).
        Najprościej mówiąc, nieustanne udowadnianie sobie i innym, że jest się lepszym,
        bo cała reszta świata i każdy znajomy z osobna to dno. Kiedy skończyłam 18 lat,
        dostałam do łapy świadectwo maturalne i dowód osobisty i natychmiast wyjechałam
        w ciemno, bez niczego, byle dalej, dość szybko zorientowałam się, że jednak coś
        ze sobą zabrałam - właśnie to chore myślenie (i mówienie) o wszystkich i
        wszystkim źle.
        Aj, robi się jasno i pies domaga się spaceru - spadam na chwilę :)
        • puszka.z.kawa Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 01.06.06, 06:07
          No więc to poprawianie sobie samooceny wieszaniem psów (z całym szacunkiem dla
          mojego wyspacerowanego już psa) na innych bardzo szybko zaczęło mi przeszkadzać.
          Mimo ortodoksyjnego samotnictwa i introwertyzmu kiedy już spotykam się z ludźmi,
          zazwyczaj mnóstwo gadam i robię za duszę towarzystwa (też fajny paradoks), ale
          na początku takie imprezy bardzo często sprowadzały się prędzej czy później do
          złośliwego obgadywania znajomych. I kiedy zaczynałam kpić i obgadywać, nagle
          łapałam się na tym, że mówię głosem własnej matki... Horror. Długie lata uczyłam
          się, że ludzie naprawdę potrafią być szczerze życzliwi (na szczęście przykładów
          trafiało mi się od metra, mam wielkie szczęście do przyjaciół i znajomych) i że
          ja też tak potrafię(!). I że to jest w sumie jedna z najfajniejszych rzeczy w
          życiu - życzliwość i wspieranie, zamiast kurczenia się i szczerzenia zębów w
          oczekiwaniu na cios. Żeby nie było tak znów hurraoptymistycznie, dodam, że
          skłonność do złośliwych docinków i plotkowania została mi do dziś, ale staram
          się ja na bieżąco kontrolować. Coraz częściej też, jeśli mam do kogoś jakieś
          "ale", zanim zacznę obgadywać, gnam (albo dzwonię) do głównego zainteresowanego
          i wyjaśniam sprawę w 4 oczy/dwoje uszu. Ale skłonność została i konieczność
          ciągłej autocenzury jest mocno uciążliwa.
          Podsumuję: mimo wczesnego uświadomienia sobie, że układ "pełen wrogów świat vs.
          my, czyli matka i ja" jest układem chorym, i że moim jedynym poważnym wrogiem
          jest ta część mnie, która nawykowo kisi w sobie zaszczepiony przez matkę jad (18
          pierwszych lat życia dzień w dzień tylko we dwie w jednym domu, w nieustannych
          erupcjach i ciekach zlych emocji i pogardy dla ludzi i świata - taka matrycę
          naprawdę cholernie trudno zdrapać, bo razem z nią trzeba właściwie zniszczyć
          samą siebie w tych latach, całe dzieciństwo, wszystkie zatrute okresy formowania
          psychiki, i potem zaczynać od nowa - jakby człowiek w wieku 30 lat od zera uczył
          się chodzić, widzieć, dotykać itd.) - otóż mimo kilkunastu lat ciężkiej,
          konsekwentnej i bolesnej jak diabli pracy TEN PROCES NADAL TRWA! I końca nie
          widać!!! Podświadomie - choćby czysto somatycznie - dalej, kurde, nie ufam
          ludziom: siadam możliwie daleko od rozmówcy, sztywnieję obejmując znajomych na
          pożegnanie, niepokoją mnie i irytują kilkudniowi goście. Z tym ostatnim akurat
          walczę na całego, tj. z pełną perfidią prowadzę dom otwarty, średnio przez 30%
          dni w roku ktoś u mnie pomieszkuje w trybie "przejazdem", "z dłuższą
          przyjacielską wizytą" itp.; co więcej, w ramach prywatnej terapii informuję
          tychże pomieszkujących, że mnie niepokoją i irytują, bo zwyczajnie i niezależnie
          od dobrych chęci boję się wszelkich "obcych elementów" w moim domu i rozkładzie
          dnia, i żeby się tym nie przejmowali - tak już mam i z ich pomoca z tym walczę
          :DDDDD O dziwo, jakoś ich to nie zniechęca i mam nadzieję, że nie za bardzo
          stresuje. Wybaczcie, że sie tak rozpisałam (taaa, to wszystko a propos "twój
          najgorszy wróg był w twoim domu"), ale stosunkowo niedawno zrobiłam "coming out"
          w stosunku do przyjaciół i znajomych, czyli zaczęłam im otwarcie (acz zwięźle,
          żeby nie zanudzić) mówić o swoich fobiach i potrzebach, i nadal mnie dziwi i
          wściekle cieszy, że świat się z tego powodu nie zawalił, a oni akceptują i nie
          uciekają z dzikim wyciem. To tyle.
          • kwiatek.anyzku Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 01.06.06, 15:56
            Puszko.z.kawa- Twoja mama byłaby idealna zona mojego ojca- mogliby sie upajac
            swoja spiskowa teoria dziejow.

            Poza tym, moglabym sie podpisac pod tym, co napisalas o sobie.
          • grzegorz961 Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 11.02.07, 14:32
            uff, niestety ale wiekszosc cech/zachowan mam identycznych. Uderzylo mnie to, ze
            tez starasz sie byc dusza towarzystwa. Mam to samo! Z tego tworza sie dziwne
            sytuacje, ludzie mnie ciagle gdzies zapraszaja, na kazda impreze itd, a ja
            dostaje torsji, bo wolalbym posiedziec z ksiazka w samotnosci i coraz czesciej
            to robie.

            Najbardziej, poza bezsennoscia, doskiera mi wieczne poczucie ZAGUBIENIA. Mam 4
            dychy i wciaz nie moge znalezc sobie pasji, zajecia dajacego satysfakcje itd.
            Popadam w biernosc, to degraduje mi zycie.

            Ale ten rok musi cos zmienic radykalnie, musze postawic na nogi swoja mala
            firme, zwalczyc niespanie i ustabilizowac zycie somatyczne ze tak powiem.
            Tabletki tez lecą, bo męczyć się z dołami i niespaniem nie zamierzam.

            No ogolnie tak sobie, co nie znaczy ze b źle, ale tak sobie.

            Chetnie wymienilbym z Toba kilka zdan gg 3702876
            grzegorz

      • forewer_young Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 01.06.06, 13:13
        " ZAZDROŚĆ"

        dzisiaj przeczytane " ....Jest pewna grupa ludzi, którym szczególnie trudno
        uwierzyć w miłość - to ci, którzy zostali zranieni w dzieciństwie, gdy
        najbardziej byli zdani na miłość i dziecięco jej ufali. Ciągle nie dowierzają,
        że są kochani, ciągle szukają potwierdzeń, każdy znak, że może być inaczej
        przeraża ich albo nawet daje pewność, że już są odrzuceni. Szczególnie w
        przypadku tych ludzi ukazuje się przewrotna, demoniczna natura zazdrości, która
        niszczy to, co pragnie za wszelką cenę ocalić "....

        !!
        • januszek96 Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 01.06.06, 13:44
          Ciekawe kto to taki ? ;-)
          • tooinvolved Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 01.06.06, 14:31
            ja strasznie zawsze bałam sie odrzucenia, potrzebowalam okazywania mi uczuc na
            kazdym kroku i potwierdzania uczuc, ale nie bylam zazdrosna.
            • anis79 Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 01.06.06, 14:46
              A ja byłam/jestem. Ale można to zmienić. Chyba najłatwiej wraz ze wzrostem
              poczucia własnej wartości.
              • forewer_young Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 01.06.06, 21:54
                A ja jestem zazdrosny - nie zawsze to dostrzegam, bo to ukrywa się gdzies w
                tle, chowa sie przedemną, zwodzi mnie. Ale stale jest przy mnie i przeżera
                moje serce na wylot. Kiedy patrze na moja przeszłosc i na czyny niedokonane,
                jest przy mnie. Kiedy żyję jak codzień, nie zapomina o mnie. Kiedy spotkam
                kogos miłego na drodze, a iść z nim dalej nie moge, wtedy sie ujawnia w swej
                mocy. Podobno lęka sie tylko... miłosierdzia i przebaczenia. ...:)
      • mskaiq Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 03.06.06, 08:53
        Czesto zycie przynosi cierpienie i to z rak osob ktore powinny nas kochac i
        pokazywac milosc. Pokazuja zupelnie cos innego, pokazuja strach i ucza go.
        Nie robia tego zeby nas zranic, robia bo inaczej nie umieja patrzec na swiat.
        Przekazuja obraz swiata taki jaki widza, nie ma tam nic dobrego jest tylko
        strach, smutek, walka, bol. Ich zycie jest pieklem i dlatego przekazuja to
        pieklo. Kiedy czlowiek ma w sobie wiele milosci przekazuje milosc, dobroc i
        wybczenie.
        Kiedy zyjemy przeszloscia, naszym bolem, niesprawiedliwoscia to cale nasze
        przeszle zycie jest ciagle z nami, przynoszac nieustannie bol, strach,
        niezrozumienie, placz, zlosc. To wywoluje nieustannie doly, czesto depresje.
        Jest tylko jeden sposob aby pozbyc sie tego bagazu, trzeba wybaczyc tym ktorzy
        przekazali nam pieklo.
        Jesli tego nie zrobimy to przeszlosc bedzie zyla w nas dokonca zycia, nigdy nie
        pogodzimy sie, ciagle wszystko wokol bedzie widziane przez przeszle przezycia.
        Serdeczne pozdrowienia.
      • moschie Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 17.10.06, 18:00
        Czytajac uswiadomilam sobie ze moja mama jest tez DDD.

        "Osoby, ktore zyly przed nami istnieja w nas niezaleznie od tego czy je
        pamietamy i czy znamy ich losy.Ich doswiadczenia skladaja sie na to, kim
        jestesmy"
      • lulu81 Re: Cechy charakterystyczne DDA i DDD 03.12.06, 20:03
        DOKŁADNIE TAK.
        Dodam poczucie ciagłej samotności, choc jestem otoczona ludzmi, czasem mam wrazenie ze zyje w jakiejś szklanej bańce, i nie potrafię się przebić do realnego świata, tatalne zamkniecie w sobie.
        Brak pewności siebie, uciekanie przed każdym problemem- ja nie potrafie ich rozwiazywać.Zamrożenie jak najbardziej nie cierpie tego, staram się odmrażać zle średnio mi to idzie:)
        Aha wieczne stany depresyjne, uciekanie w swiat marzeń, i duzo by się jeszcze nazbierało ale szkoda gadac.......

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka