Dodaj do ulubionych

a te zarty 2

30.05.09, 19:03
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=95989316&a=95998072&t=1243702935917
Obserwuj wątek
    • figlow a tu horrory, czyli z zycia drakuli 01.06.09, 10:32
      Autor: snajper55 03.03.07, 01:50
      Dodaj do ulubionych zarchiwizowany

      menk.a napisała:

      > otóż to, niby prawo tak stanowi, ale lekarz nie pobierze narządów, jeśli
      > rodzina powie NIE ;)

      Coraz więcej lekarzy nie zawraca sobie głowy rodziną. I bardzo dobrze. Ciało
      zmarłego nie jest własnością rodziny.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=58309075&a=58365855
      czyli organy sa wlasnoscia lekarza i snajpera czekajacego na nere
      • figlow Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 01.06.09, 10:58
        leciala w telewizorze wojna swiatow. kolonizatorzy przlycieli z marsa, siali
        destrukcje, krew zlopali. nieprzymierzajac jak snajper ktory to aquanetu spadl.
        • ellena_cyganka Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 01.06.09, 11:32
          Ale ich ziemskie powietrze pełne zarazków załatwiło bez mydła.
          • lucyna_n Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 01.06.09, 11:53
            Ty Elka dużo filmów oglądasz ostatnio, widzialaś może ten film z deepem o kubie
            rozpruwaczu? bo ja co prawda zaczęłam oglądać ale jakoś tak w połowie
            przestalam bo się zaczęlam bać i strasznei jestem ciekawa jak się skonczył.
            • figlow Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 01.06.09, 12:11
              wycial nere i zbudowal frankestajna
              • lucyna_n Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 01.06.09, 12:27
                ale kto?
              • lucyna_n Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 01.06.09, 12:28
                nie mógł zbudowac frenkensztajna bo to byl lekarz ktory stworzyl stwora a nie
                stwór sam w sobie się frankensztajn nazywał, a zresztą taka głupia była ta
                odpowiedź ż enie chce mi się pisać nawet.
                • aurelia_aurita Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 01.06.09, 17:38
                  niestety już tak dużo ludzi popełnia ten błąd że w powszechnym języku
                  funkcjonują dwa frankensztajny, jeden przez f małe a drugi przez F duże. duże F
                  = doktor, małe f = stwór.
                  "Mimo iż w powieści powstały twór nie ma imienia, w kulturze masowej przyjęło
                  się określać go właśnie mianem frankensteina, stąd pisownia dwu odrębnych
                  znaczeń (wielką, bądź małą literą):

                  * Frankenstein – tytułowy bohater powieści, nazwisko twórcy potwora
                  * frankenstein – monstrum, na podobieństwo tego z powieści (a raczej z filmu)
                  "
                  pl.wikipedia.org/wiki/Frankenstein
                  • lucyna_n Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 01.06.09, 20:15
                    to że wszyscy się mylą nei znaczy że ja muszę to respektować.
                    • aurelia_aurita Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 01.06.09, 21:34
                      lucyna_n napisała:

                      > to że wszyscy się mylą nei znaczy że ja muszę to respektować.

                      podoba mi się to zdanie. gdyby w nienetowej rzeczywistości ludzie też mieli
                      sygnaturki, to ja właśnie chciałabym wszędzie chodzić z taką.
                      • indinin Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 02.06.09, 11:19
                        totalitaryzm snajpera jest porazajacy. upanstwowione zwloki wykorzystane do
                        przetworstwa. cenzura. wytnie ludzi z forum, wytnie organy z ciala. wszystko dla
                        dobra ludzkosci, czyli swojego
                        • indinin Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 02.06.09, 11:30
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=80675024&a=81066869
                          > Czy 10 godzin stanowi roznice miedzy czlowiekiem a smieciem?

                          Nawet kilka sekund stanowi różnicę. Teraz jest się człowiekiem, a za kilka
                          sekund - trupem. Teraz nie można organów do przeszczepu pobrać, a za kilka
                          sekund - można.


                          czyli zwloki jako smieci. a czemu za kilka sekund mozna, a nie za miesiac? moze
                          granice tak ustawiono arbitralnie, ze mozna brac w ktoryms momencie, ale nera
                          jeszcze zyje. a moze jest cialo ktore nadal wykazuje zycie. ale u padlinozercy
                          snajpera sa sekundy, do okreslenia kto smieciem a kto czlowiekiem.
                          • indinin Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 02.06.09, 11:33
                            narysowal sobie linie dla zatarcia wyrzutow sumienia, jest smierc, nie ma
                            czlowieka w tym momencie na chwilke przed ktora jeszcze organy sie nadaja.
                            • indinin Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 02.06.09, 14:06
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=77458188&a=77473465
                              porazaja mnie te lekcewazace zdrobnienia. tylko psychopatyczny umysl
                              padlinozercy snajpera, moze tak pisac o kims w chwili smierci. on po prostu
                              mysli ze ma prawo, ot tak sobie wziasc co chce bo sie boi smierci.
                              • indinin Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 02.06.09, 14:11
                                ludzkosc instynktownie wykazywala szacunek dla zwlok we wszystkich kulturach,
                                ale dla psychopaty to cos nie do pomyslenia, i zadowolony ze trzeba swoj
                                sprzeciw zglosic, bo nie jest czyms naturalnym poszanowanie zwlok. jak padnie to
                                mozna sobie wziasc zegarek, spodnie sciagnac, nere wyskrobac.
                                • paradoxus Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 02.06.09, 14:15
                                  moje zwłoki mogą brać
                                  taki poziom farmaceutyków i toksyn
                                  że nie ma zagrożenia odrzucenia przeszczepu
                                  • indinin Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 02.06.09, 14:32
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=6632296&a=6651724
                                    definicja smierci jako mechanizm obronny zeby miec czysciutkie sumienie.

                                    czyli w etiopi snajper juz trupem z ktorego mozna zdierac szmaty, a w ue jest
                                    zywym czlowiekiem, bo sa maszyny
                                    • 3cryzlerka Re: a tu horrory, czyli z zycia drakuli 02.06.09, 16:27
                                      Przyjrzyjcie się uważnie temu zdjęciu poniżej. Przedstawia ono sprawcę wypadku, przewiezionego do szpitala bezpośrednio po owych incydencie. Pod jego łóżkiem leży sobie spokojnie dziewczyna… którą przed kilkoma minutami zabił w wypadku. Legenda głosi, że owa zjawa jest kolekcjonerką dusz, która przychodzi do każdego, kto zobaczył to zdjęcie. Teraz już nie masz odwrotu - jedyną drogą by uwolnić się od klątwy, jest przekazanie tego zdjęcia kolejnym pięciu osobom. W przeciwnym razie najbliższej nocy zjawa upomni się o Twoją duszę, tak jak zrobiła to z kilkoma osobami w teksasie, którzy nie wysłali dalej tego zdjęcia. Wszystkie zostały znalezione rankiem martwe, a sekcja zwłok wykazywała atak serca. Więc nie czekaj, tylko bierz się szybko do roboty, by odpędzić klątwę jeszcze przed zmierzchem!

                                      Przypis: Brzmi znajomo prawda? Ba, powiedziałbym nawet, że nie tylko brzmi ale i wygląda - wszak na szpitalnym łóżku leży sobie spokojnie jakiś Azjata. Oczywiście jest to legenda dosyć młoda, bazująca na fenomenie azjatyckich duchów, choć jej korzenie sięgają do dużo wcześniejszego okresu. Pierwotna wersja znana jest już odkąd pojawił się Internet i poczta mailowa - kilka lat temu wchodząc na skrzynkę można było odnaleźć list zatytułowany „NIE CZYTAJ TEJ WIADOMOŚCI!”. Jeśli kogoś skusił dziwaczny tytuł i postanowił ją odczytać, to z jej treści dowiadywał się o martwej sobie, której gniew właśnie na siebie ściągnął - jedynym sposobem uniknięcia śmierci było, tak jak i w tym przypadku, rozesłanie tego maila do kolejnych kilku osób.

                                      http://img189.imageshack.us/img189/1752/88464346.th.jpg
    • indinin drogocenna sperma admina 02.06.09, 14:46
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=6632296&a=6651755
      • paradoxus Re: drogocenna sperma admina 02.06.09, 14:48
        przyjdzie się zgodzić z feministką
        i potraktować spermę admina
        jako ruchomość w ciele kobiety porzuconą
        • indinin Re: drogocenna sperma admina 02.06.09, 14:52
          widzialem kawalek telenoweli katolickiej

          kobieta mowila ksiedzu ze sie zabezpiecza, bo maja juz osemke dzieci, a maz
          alkoholik nie pracuje. pozniej obydwoje ksiadz wezwal do siebie zeby ten
          straszny fakt omowic jakim jest polykanie pigulek. maz wyskoczyl z lapami : moje
          nasienie na zmarnowanie dalas!! ksiadz sluszny gniew musial uspokoic
          • lucyna_n Re: drogocenna sperma admina 02.06.09, 15:18
            takie myślenie u sporej części spoleczenstwa i wcale nei tylko na wsi sprawia że
            czlowiekowi się już całkiem odechciewa tego polskiego folkloru.
            • indinin Re: drogocenna sperma admina 02.06.09, 16:07
              dowiedzialem sie tez ze pan snajper ciezko zapierdala, bo produkuje kilka posow
              na godzine srednio od kilku lat. a wedle niego praca sprzataczki to lekka praca
              w sam raz dla osob z wadami kregoslupa.
              • lucyna_n Re: drogocenna sperma admina 02.06.09, 18:16
                tak się równo przygarbiasz do poziomu mopa i dawaj jedziesz jak przeciąg z tymi
                podłogami.
                • indinin Re: drogocenna sperma admina 02.06.09, 18:24
                  kiedys za darmo wymopowalem sale w multipleksie. w ramach szkolenia do pracy.
                  kierowniczka sie spytala czy bylem juz w kinie? powiedzialem ze jeszcze nie, ze
                  wsi przyjechalem i nie mialem okazji. no to powiedziala ze teraz moge zobaczyc
                  jak kino w srodku wyglada. bardzo podziekowalem za okazje i ze wyglada
                  bajecznie. wymopowalem i juz sie nie pojawilem, a kierowniczka ze dwie komory
                  znalazla na sali. moglbym powiedziec ze ktos dyma a ktos jest dymany na tym
                  swiecie, ale to nieprawda bo przynajmniej kino zobaczylem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka