antyknajak-13
16.09.05, 08:04
Gazeta Wyborcza": Roman Giertych polecił zatrudnić swoją teściową w biurze
eurodeputowanego Ligi Polskich Rodzin. Dostawała 1170 euro miesięcznie, a w
pracy pojawiła się tylko kilka razy.
13 czerwca ubiegłego roku LPR zdobyła dziesięć mandatów w Parlamencie
Europejskim. Nieco później ligowcy świętowali sukces w Sejmie. Europosłowie
spotkali się z liderami partii.
- Na spotkaniu podszedł do mnie Roman Giertych. Zamiast gratulacji
usłyszałem: "Daj jej pracę w biurze w Olsztynie". I wręczył mi kartkę z
nazwiskiem i kwotą, opowiada eurodeputowany z Olsztyna Bogusław Rogalski
(kiedyś LPR, teraz w konflikcie z Ligą).REKLAMA Czytaj dalej
Rogalski dobrze wiedział, kim była Elżbieta D. - osoba z kartki. Trudno
przecież, by nie znał mieszkającej w Olsztynie teściowej Romana Giertycha.
Zięć chciał, by dostawała 1170 euro (ponad 4500 zł) brutto miesięcznie.
Liderowi partii się nie odmawia. Umowę spisano 15 lipca 2004 r. "Gazeta" ma
jej kopię.
Pieniądze na pensję Elżbiety D. pochodziły z budżetu Parlamentu
Europejskiego, który finansuje eurodeputowanym utrzymywanie biura.
Zapytany jakie kompetencje i wykształcenie miała jego asystentka, Rogalski
odpowiedział "Wyborczej": - Skąd mam wiedzieć? W moim biurze widziałem ją
może ze dwa razy. Ona nie była od pracy, ona była dla pieniędzy.