Dodaj do ulubionych

To już dziś ...

21.01.02, 16:24
Więc to już dziś mój ślub, hm nasz ślub właściwie ....
Już dziś więc a najprawdopodobniej przez wiele następnych lat, nie będę już tęsknił za widokiem
Marioli, ponieważ ujrzę ją, gdy tylko otworzę oczy. Nie będę już mógł pytać siebie, jaką dziś ma twarz,
albo jak może być ubrana, gdyż jej twarz będę widział już od dzisiaj zawsze blisko mnie i będę widział
jak jest ubrana, może nawet będzie tak, że będzie ubrana tak, jak ja będę chciał, jeśli jej powiem o
tym co mi się podoba.
Od dziś nie będzie już tej niepewności, która przez poprzednie kilkanaście miesięcy wypełniała moje
dni, która sprawiała że te dni chciałem przeżywać najlepiej jak potrafię - w jakimś mglistym
oczekiwaniu, w jakiejś mglistej niewiedzy. Teraz będę wiedział zbyt wiele, będę wiedział o Marioli
więcej niż bym chciał, będę patrzył na to co mnie w niej pociąga i na to co mnie nie interesuje i nie
będę miał wyboru, nawet tego najdrobniejszego, najmniejszego codziennego wyboru, którego sekret
i siła polegała na decyzji : zadzwonić nagle do siebie, umówić się i potem niecierpliwym wzrokiem
szukać się gdzieś przed kinem albo między stolikami jakiejś restauracji, albo nie umawiając się
wcale wybiec nagle z domu i pędzić na nieoczekiwane spotkanie.
Teraz już tego wszystkiego nie będzie. Teraz poznam nie tylko skutek ale też proces, który być może
mnie wcale nie interesuje. Nie wiem, czy chcę widzieć jak się ubiera, albo ile czasu spędza rano pod
prysznicem, czy używa kremów na noc, jaki ma humor gdy się rano budzi i widzi mnie leżącego w tym
samym łóżku.
Nie wiem czy chcę znać dokładnie jej wady, które teraz dojrzę i o których się dowiem. Nie wiem też czy
chcę mówić "my" - my byliśmy, my kupiliśmy, my planujemy, my lubimy .... Może będzie tak, że
będziemy mieć dzieci, choć nie wiem czy chcę. Ale nie będę się opierał ...

Dlaczego więc ten ślub dziś ? Jest tak, że to co czasami zrobimy na chybił trafił i bez większych
początkowo skutków, prowadzi z biegiem czasu (bywa że w całkiem abstrakcyjnej przyszłości) do
nieuniknionej sytuacji, wobec której pytamy się siebie sami zdumieni do granic : "A gdybym tak
wtedy nie wszedł do tego baru ? A gdyby mnie wtedy nie zaprosili na to przyjęcie ? A gdybym tak
wtedy, w tamten wtorek nie odebrał tego telefonu ? A gdybym tamtego poniedziałku nie przyjął tej
pracy ?. Pytamy siebie samych o to naiwnie i wierzymy przez chwilę (ale tylko przez krótką chwilę ), że
wtedy na pewno nie poznalibyśmy Marioli i nie stalibyśmy teraz w obliczu nieuniknionego wydarzenia,
o którym do końca nie wiemy czy go chcemy, czy nie, czy może go się boimy. Ale wciąż znamy Mariolę i
naiwnym jest zadawać sobie takie pytania, ponieważ takie jest życie : to czy się urodzimy zależy od
przypadkowego wzruszenia, od jednego słowa, wypowiedzianego gdzieś na drugim końcu świata, od
czyjegoś zachęcającego uśmiechu, od ręki na ramieniu od wyszeptanej cicho pieszczoty, która mogła
była nie być wyszeptana ...
Każdy nasz krok, każde nasze słowo mają nieobliczalne skutki dla kogoś, kto ani nas zna ani chce
znać, dla kogoś kto jest gdzieś wśród nas i dla kogoś kto się nigdy nie urodzi. Każdy nasz krok, każde
nasze słowo staje się kwestią życia i śmierci ....
Obserwuj wątek
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka