estonskipolicjant
09.11.13, 00:43
W jednym z wiekszych centrow handlowych towarzyszylem mojej zonie w zakupach.Po obowiazkowej lekturze tytulow ksiazek oraz przejrzeniu prasy powoli udalem sie w poszukiwaniu polowicy mojej znudzony tez monotonia tandety wszechotaczajacej mnie w tymze duzym centrum handlowym.
Idac tak przygladalem sie milczacym zatroskanym ludziom ,odczuwajac owa samotnosc w tlumie.Jakos nigdzie nie moglem trafic na postac mojej polowicy.Postanowilem wiec zabrac sie do poszukiwan metodycznie.Rozpoczalem slalom pomiedzy regalami zaczynajac od dzialu makaronow.Na pierwszy rzut oka wszystkie polki wypelnione byly znacznie ,lecz gdy wzrok moj skierowal sie na najtansze makarony circa 0,99zl/4oog a tam pusto z wyjatkiem jednej rozwalonej paczki.Nastepnie udalem sie na dzial kawa/herbata i.......... po kawie rozpuszczalnej 200g za 10zl85gr pozostal tylko napis z cena, lepiej bylo z herbata gdzie najtansza herbata za nie cale 2zl 100szt byla tylko lekko przebrana.W mojej wedrowce trafilem tez na srodki czystosci gdzie przebrane byly najtansze plyny do mycia naczyn w cenie niecalych 3zl.Zapomniec tez mozna o tanim pieczywie gdzie drewniany greting swiecil pustkami po bulkach za 19gr.Taniego chleba tego ponizej 2zl tez nie bylo wcale.
Nie starczylo mi wiecej czasu na ta obserwacje tanich towarow bo natknalem sie na moja zone z ktora rozpoczalem rozmowe na tematy o ktorych marzy kazdy zakochany maz.
To napisalem ja estonski policjant ktoremu pewien Polak ze Szczecina
zaproponowal 1000$ za mozliwosc patrolowania ulic Tallina w dniach
przeniesienia na cmentarz "Brazowego Zolnierza"
;-))