e.zwierzolub
20.02.09, 09:48
dzisiaj koło godziny 9 rano, na ulicy Jagiellonskiej biegał pies
niby nic dziwnego, gdyby nie to, że samochody musiały ostro hamować,
jeśli nie chciały go przejechać
pies miał obrożę i biegał jak oszalały, próby jego złapania się nie
udały, jak dla mnie pies był w szoku
zadzwoniłam więc do schroniska
no i tu zabawa, Pani przez telefon mi powiedziała, że oni takich
zwierząt nie łapia, że nie mają hycla, że mogę go złapać i
przytrzymać to wtedy oni przyjadą
na pytanie gdzie ewentualnie mam zgłosić zwłoki tego psa, bo patrząc
jak ogłupiały biega po ulicy, to tylko kwestia czasu, kiedy skończy
jako mięso uliczne - stwierdzono, że to nie oni sprzątają ulice
super, na szczęście człowiek, który jeździ po zwierzaki i był obok
tej Pani ze schroniska, miał więcej serca, przekazano mu słuchawkę i
powiedział, ze przyjedzie
gdybym jednak nie była uparta, sprawę by olano!
a TOZ, do którego się w końcu dodzwoniłam poinformował mnie, że od
łapania takich psów jest schronisko, oni się tym nie zajmują
i szczerze mówiąc, po tym wszystkim okazuje się, że oprócz ludzi,
którzy się tym przejmują, Ci co powinni mają to gdzieś
brawo!
tylko, że ja jeszcze znieczulicy nie mam i mnie to obchodzi, a
miasto przestało sie wywiązywać w takim razie z obowiązku w sprawie
zwierząt bezpańskich
i myślę, że tą sprawę 25 lutego na radzie również poruszymy