epreis
17.05.09, 22:19
dziewczyny ze Szczecina i jego okolic potrzebuję NAPRAWDĘ DOBREGO, dokładnego i mądrego lekarza który raczej w trafnej diagnozie się nie myli...
i to pilnie..
mam dwoje dzieci, starszy 3,5 roku
mała 14 miesięcy..
starszak od lutego choruje non stop, bez przerwy "miał" już chyba wszystko - opd silnej alergii po zapalenie płuc.
piszę "miał" bo to nie były pewne diagnozy,100% kolejni lekarze, kolejne stawiane diagnozy i nic z tego nie wynika...
dwóhjc pediatrów zdiagnozowało silną alergię, alergolog przepisał antybiotyk...
zaczęło się wlutym bardzo wysoką gorączką bez innych objawów u starszego, po kilku dniach takiej gorączki dostał antybiotyk hiconcil czy jakoś tak, potem tydzień przerwy katar i kaszel i tak w kółko- chory, 2 dni przerwy i znów..
2 tygodnie temu we wtorek mały dostał antybiotyk na początki anginy (generalnie często nie dostaje/dostawał) ale lekarz (nowy) stwierdził, zę jak to tak długo trwa to widocznie niedoleczny i przepisał mu amoksiklav.
w piątek byliśmy znów u pediatry bo mały zaczął więcej kaszleć, w nocy z czwartku na piątek ryczał, ze bolą go nogi-lekarz stwirdził, że ok może mieć zapalenie stawów ale antybiotyk pomoże..
wieczorem dostał gorączkę (razem z drugą córcia , która "była zdrowa"-zero innych objawów),do soboty sobie radziłam, w sobotę wieczorem obaj mieli po 39,9
wylądowaliśmy w szpitalku gdzie również stwierdzili wirusową anginę, dostawali tylko leki na zbicie gorączki, dodatkowo u młodej wyszło zapalenie uszu. starszy wyszedł we wtorek jak temperatura się ustabilizowała, młodsza od poniedziałku do środy dostawała dożylnie ampicylinę, od środy do dzisiaj to samo w syropie- w środę nas wypuścili.
kacper w piątek po spacerze dostał okropnej wysypki-wyglądało na uczulenie, i zwymiotował..ciągle mówi, ż eboli go brzuch i nic nie chce jeść.niby jest głodny a zjada 2-3 łyżki i mówi, że więcej nie bo boli go brzuch.
młodsza zaczęła wymiotować rano, wieczorem biegunka...
młodsza dopiero teraz "załapała" pecha od starszego brata, ona raczej odporna dziewczyna..
ja już nie mam siły..nie wiem co im jest i chociaż do tematu chorób podchodzę rozsądnie teraz zaczynam wpadać w panikę..
mieszkam koło szczecina, w moim mieście już nie wierzę w lekarzy, żaden mi nic konkretnie nie powiedział..
proszę dajcie namiary na kogoś kto mi sensownie wytłumaczy co się dzieje z moimi dziećmi :(