matomato 26.09.09, 14:16 Właściwie bez komentarza !!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
xdt Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 26.09.09, 14:47 Ale koszerni z Copernicusa się bronią przed konkurencją. Odpowiedz Link Zgłoś
karolp13 Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 26.09.09, 17:21 Zamist zwalniać 50 pracowników z firmy pani Lidii Grzeszkiewicz może skierować ich na pierwszą linię frontu do kopania łopatą . Z drugiej strony nie po to Irandczycy wyjajęli prywatną firmę żeby przeszkadzała im w pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 26.09.09, 21:00 chciała to zrobić szybko i tanio... ...Ale konserwator uważa, że w tym miejscu prace powinny być wykonane powoli i dokładnie. Ona uważa, że to miejsce to śmietnik z przemieszanymi warstwami. Odpowiedz Link Zgłoś
ugly_man Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 26.09.09, 21:36 Bardzo się zdziwiłem tymi przepychankami przy pracach archeologów. To jest właśnie ten toruński grajdołek. Kłótnie i awantury między archeologami. Wygląda na to, że to Centrum nie powstanie w ogóle. Komuś widocznie zależy na tym, żeby storpedować tę inwestycję. Nie mieszkam już w Toruniu, tym bardziej się cieszę, że wyprowadziłem się z Grodu Kopernika. Nie spodziewałem się, że tyle problemów będzie przy budowie tego kompleksu. Takie awantury to czytelny sygnał dla inwestorów, że nie warto inwestować w Toruniu, bo zawsze urzędnicy zrobią wszystko, by zniechęcić do lokowania kapitału w Toruniu. Bardzo to przykre! Można sobie wyobrazić, jak bydgoszczanie się cieszą z upadku Torunia ... A kłóćcie się dalej aż obudzicie się z ręką na nocniku. Odpowiedz Link Zgłoś
karolp13 Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 27.09.09, 00:36 Przecież inwestor "zbawca Torunia" wiedział jaki kupuje teren, teraz to pali głupa i chce kopać koparkami, a najchętniej to tę dziurę wyrąbałby dynamitem. Odpowiedz Link Zgłoś
tryg.sk11 Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 27.09.09, 09:27 Przyjrzyjcie się, jaką ekspertyzę wykonało UMK. Boki zrywać. Odpowiedz Link Zgłoś
malepiffko Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 27.09.09, 10:39 zgody na ciezki sprzet nie bylo. wiec wina raczej p. Kotlewskiej. najpierw niech obali ekspertyze, potem niech dostanie zgode na koparki, a na koncu niech wwjedzie ciezkim sprzetem. Odpowiedz Link Zgłoś
jamapii Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 27.09.09, 11:26 Tak rzeczywiście tak to powinno wyglądać. W teorii jest OK. W praktyce konserwator wojewódzki powinien być bezstronny i kompetentny (wygląda raczej że nie jest). Ciężki sprzęt jest tak samo dobrym narzędziem dla archeologa jak dźwig, samochód czy aparat cyfrowy. Samo jego użycie nie deprecjonuje badań. Pan Gawiński znany jest natomiast z organizowania "ścieżki zdrowia" niewygodnym dla siebie wykonawcą prac. Odpowiedz Link Zgłoś
tryg.sk11 Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 27.09.09, 23:19 Obaliła ekspertyzę, ćwoku. Odpowiedz Link Zgłoś
malepiffko obalila ekspertyze? 28.09.09, 07:45 zaraz po tym jak zniszczyla stanowisko na tyle, ze nie dalo sie zweryfikowac juz zadnej wersji. niestety teraz nie da sie juz zadnej wersji zweryfikowac poniewaz braki w dokumentacji skutecznie to utrudnia. tu mozna postawic pytanie: czy te braki sa wynikiem balaganu w papierach czy moze czegos wiecej? wszak inwestorowi zalezalo na szybkim przebadaniu wykopu. a boki zrywac to mozna z pisma prof. urbanczyka: "(...) zwracam uwagę członków szacownej komisji na następujące problemy: (...) -deprecjacja "warstw smietniskowych", które ponoc nie zasluguja na "prace wykopaliskowe zgodne z metodyka badan" podwaza cala dotychczasowa tradycje badan archeologicznych, ktorych dyuza czesc dotyczyla wlasnie roznego rodzaju warstw niwelacyjnych/zasypiskowych i smieci, -uznanie, ze zabytki znalezione w warstwach smietniskowych moga sluzyc "li tylko do uzupelniania kolekcji muzealnej lub do zapelnienia magazynow muzealnych" podwaza sens pracy archeologow zajmujacych sie tylko zabytkami ruchomymi, (...) i piekne podsumowanie: Jezeli wladze SNAP (to ci co bronia kotlewskiej) nadal beda ulegaly emocjom narzucanym przez silne lobby archeologow kontraktowych, to bede zmuszony do rezygnacji z czlonkostwa w tej zasluzonej dota d organizacji, ktora nalezaloby pozbawic prawa uzywania w swojej nazwie slowa "naukowe" Podsumowujac tryg: gowne wiesz i gowno widziales, co oczywiscie nie przeszkadza ci w obrazaniu innych ludzi. o archeologii nie masz pojecia natomiast wypowiadasz sie jako ekspert, bo przeczytales cos w gazecie i na forum kolegow p kotlewskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Re: obalila ekspertyze? 28.09.09, 09:50 malepiffko napisał: > zaraz po tym jak zniszczyla stanowisko na tyle, ze nie dalo sie > zweryfikowac juz zadnej wersji. niestety teraz nie da sie juz zadnej > wersji zweryfikowac poniewaz braki w dokumentacji skutecznie to > utrudnia. tu mozna postawic pytanie: czy te braki sa wynikiem > balaganu w papierach czy moze czegos wiecej? wszak inwestorowi > zalezalo na szybkim przebadaniu wykopu. to nie prawda że się nie da zweryfikować, proszę nie pisać postów wprowadzających w błąd. miejsca gdzie UMK robiła swoje sondaże cały czas stoją i każdy może je sobie obejrzeć także ty! proszę idź tam a potem pisz. a program badań był zaakceptowany przez WKZ miesiące temu i czas był z góry znany więc nikt nie był zaskoczony ile czasu mają trwać wykopaliska - UMK w swojej wersji badań zaproponowało taki sam czas badań więc nie o czas tu chodzi mój drogi, tak powtarzam NIE O CZAS TU CHODZI > a boki zrywac to mozna z pisma prof. urbanczyka: > "(...) zwracam uwagę członków szacownej komisji na następujące > problemy: > (...) > -deprecjacja "warstw smietniskowych", które ponoc nie zasluguja > na "prace wykopaliskowe zgodne z metodyka badan" podwaza cala > dotychczasowa tradycje badan archeologicznych, ktorych dyuza czesc > dotyczyla wlasnie roznego rodzaju warstw niwelacyjnych/zasypiskowych > i smieci, > -uznanie, ze zabytki znalezione w warstwach smietniskowych moga > sluzyc "li tylko do uzupelniania kolekcji muzealnej lub do > zapelnienia magazynow muzealnych" podwaza sens pracy archeologow > zajmujacych sie tylko zabytkami ruchomymi, (...) komisja SNAP to wiele osób Urbańczyk jest jeden, zresztą spór "panów profesorów" w archeologii trwa od lat i tutaj on się tylko unaocznił, Urbańczyk słowem nie wspomina o tym że wszystko oparte jest na założeniach lipnej ekspertyzy UMK > > i piekne podsumowanie: > > Jezeli wladze SNAP (to ci co bronia kotlewskiej) nadal > beda ulegaly emocjom narzucanym przez silne lobby archeologow > kontraktowych, to bede zmuszony do rezygnacji z czlonkostwa w tej > zasluzonej dota d organizacji, ktora nalezaloby pozbawic prawa > uzywania w swojej nazwie slowa "naukowe" > Jak jeden prof Urbańczyk odejdzie to nic się nie stanie SNAP ma setki członków. Dodatkowo prof myli pojęcia i nie rozumie zupełnie używanego przez siebie terminu kontraktowy oraz "naukowe" bo dla niego tylko zatrudnieni w Instytutach oraz PAN archeolodzy mogą być kontraktowi > > Podsumowujac tryg: gowne wiesz i gowno widziales, co oczywiscie nie > przeszkadza ci w obrazaniu innych ludzi. o archeologii nie masz > pojecia natomiast wypowiadasz sie jako ekspert, bo przeczytales cos > w gazecie i na forum kolegow p kotlewskiej. > może i tryg sie nie zna ale tu ma racje Odpowiedz Link Zgłoś
malepiffko Re: obalila ekspertyze? 28.09.09, 10:13 > to nie prawda że się nie da zweryfikować, proszę nie pisać postów > wprowadzających w błąd. tak ustalila komisja wkz w skladzie prof. urbanczyk, prof. kokowski, dr hab. mozdzioch. moze nazwiesz tych trzech panow laikami? albo moze powiesz ze brak im doswiadczenia? w blad niestety wprowadzaja gazety biorac za prawde objawiona stanowisko snap i lgk. nie wysluchujac racji ani argumentow drugiej strony. jezeli pisza o chudziaku i gawinskim to tylko jako o pieniaczach i przekretasach. ale do dzis nikt im niczego nie udowodnil (nie liczac lgk, jej pracownikow oraz kolegow ze snap) nie interesuje mnie konflikt na linii prof. urbanczyk-reszta swiata archeologicznego. interesuje mnie jedynie ustalenie stanu faktycznego. > może i tryg sie nie zna ale tu ma racje nie tryg nie ma racji i ty tez jej nie masz. nie mam jej rowniez ja ani IAUMK ani LGK. kto ma racje musi ustalic BEZSTRONNA komisja. ale jakos nikt nie kwapi sie z powolaniem takiej komisji. a szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: obalila ekspertyze? 28.09.09, 11:57 pani Lidia Grzeszkiewicz Kotlewska znała ekspertyzę UMK i znała decyzję konserwatora nakazującą prowadzenie prac w określony sposób gdy oferowała swoje usługi. Ostentacyjnie złamała tę decyzję twierdząc że jest głupia i "bessęsu", że złamałby ją też IA UMK gdyby sam prowadził prace. Wiąże sobie w ten sposób pętle na szyi - to jest łamanie prawa i nie mają tu nic do rzeczy znajomości. Bardzo łatwo jest podgrzać nastroje mówiąc o nepotyzmie, układach, znajomościach. Każdy z nas gdzieś się z tym zetknął i czuje się poszkodowany przez to, że "wygrały znajomości". Ale ci sami ludzie często potem chełpią się tym, że "coś sobie załatwili". Bardzo trudno jest nie ulec pokusom "załatwienia sobie i swoim dzieciom czegoś". Dlatego bardzo sobie cenię ludzi którzy tej pokusie nie ulegają. Ale to nie są ci ludzie, którzy najgłośniej mówią o tym że "wszędzie decydują znajomości". Potępiałbym szykanowanie firmy pani Lidii Grzeszkiewicz Kotlewskiej ale szykaną nie jest domaganie się uszanowania decyzji konserwatora! Ponadto swoim postępowaniem pani Lidia Grzeszkiewicz Kotlewska podważa obiektywizm i autorytet instytucji konserwatora zabytków. To jest niedopuszczalne. Ciągle mówi o tym, że "konserwator jest nieobiektywny i wspiera instytut", twierdzi że tu ma miejsce jakieś kolesiostwo. Walka z tym kolesiostwem polegać ma na łamaniu decyzji konserwatora?? Czy na nasyłaniu komisji SNAP która moim zdaniem się kompromituje swoim stanowiskiem? Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Re: obalila ekspertyze? 28.09.09, 13:22 hecer napisał: > pani Lidia Grzeszkiewicz Kotlewska znała ekspertyzę UMK i znała decyzję > konserwatora nakazującą prowadzenie prac w określony sposób gdy oferowała swoje > usługi. > > Ostentacyjnie złamała tę decyzję twierdząc że jest głupia i "bessęsu", że > złamałby ją też IA UMK gdyby sam prowadził prace. > przecież Ona dostała zgodę na używanie ciężkiego sprzętu z której potem WKZ się wycofał na co zwrócił uwagę także minister i cofnął wcześniejsze zatrzymanie badań, teraz WKZ na tych samych przesłankach wstrzymuje po raz kolejny.... wszystkie dokumenty są na stronie LGK Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: obalila ekspertyze? 28.09.09, 14:48 > przecież Ona dostała zgodę na używanie ciężkiego sprzętu z której > potem WKZ się wycofał na co zwrócił uwagę także minister i cofnął > wcześniejsze zatrzymanie badań, teraz WKZ na tych samych > przesłankach wstrzymuje po raz kolejny.... > wszystkie dokumenty są na stronie LGK nieprawda. www.torun.wkz.gov.pl/zalaczniki/piekalski_01.pdf Dostała zgodę na usunięcie wierzchniej warstwy (80 cm). A koparką usunęła 4-5 metrów nawarstwień kulturowych twierdząc że to nowożytny śmietnik. Nie dokumentowała swojej pracy. Tak stwierdziło trzech niezależnie pracujących ekspertów (Piekalski, Urbańczyk, Kokowski). Nawet stanowisko SNAP nie podważa tych ustaleń - przecież tam jest napisane, że złamała decyzję konserwatora, tylko towarzyszy temu obszerne uzasadnienie dlaczego decyzja konserwatora była zła wraz z rozmaitymi insynuacjami. To stanowisko snap oburzyło prof. Ubańczyka Możesz się wykłócać na temat ekspertyzy ale tym poście który wkleiłeś twierdzisz, ze firma LGK nie naruszyła decyzji konserwatora. Naruszyła ją. I nie przygotowała właściwej dokumentacji. Twierdzisz, że na stronie firmy LGK jest "obszerna dokumentacja". Trzej eksperci twierdzą co innego - że jest zdecydowania za mała, że zaczyna się dopiero po zdjęciu tych zdaje się najważniejszych nawarstwień. Pamiętam, jaka była afera gdy ujawniono stanowisko SNAP krytykujące IA UMK i konserwatora. To stanowisko jest sprzeczne z ustaleniami trzech ekspertów, żaden nie jest z UMK, jeden z nich (prof Urbańczyk) jest zresztą członkiem komisji SNAP który krytykuje jej stanowisko. Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Re: obalila ekspertyze? 28.09.09, 15:44 hecer napisał: > > przecież Ona dostała zgodę na używanie ciężkiego sprzętu z której > > potem WKZ się wycofał na co zwrócił uwagę także minister i cofnął > > wcześniejsze zatrzymanie badań, teraz WKZ na tych samych > > przesłankach wstrzymuje po raz kolejny.... > > wszystkie dokumenty są na stronie LGK > > nieprawda. > a właśnie że prawda 19 listopada już w trakcie trwania badań WKZ w protokole kontrolnym uznał że sytuacja na stanowisku uległa zmianie (czytaj nie do końca była taka jak opisało UMK w ekspertyzie) i zgodził się na eksploracje mechaniczną. NIe uznanie tych ustaleń było jednym z powodów cofnięcia decyzji WKZ o wstrzymaniu badań zobacz decyzje ministra http://www.zztk.pl/art/programkongresu.htm ostatnia strona "decyzja została uchylona gdyż WKZ wskazując w jej uzasadnieniu na fakt niezgodności prowadzonych badań z pozwoleniem pominął treść protokołu z 19. listopada 2009 roku." a tu protokół z 19 listopada http://www.archeologia-torun.pl/files/08.11.19_protokol.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: obalila ekspertyze? 28.09.09, 15:51 możesz podać jeszcze raz link do "decyzji ministra"? bo to: www.zztk.pl/art/programkongresu.htm Program Kongresu Twórców Kultury Polskiej – Toruń 2009 jest nie na temat.... Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Re: obalila ekspertyze? 28.09.09, 15:55 hecer napisał: > możesz podać jeszcze raz link do "decyzji ministra"? > > bo to: > > www.zztk.pl/art/programkongresu.htm > Program Kongresu Twórców Kultury Polskiej – Toruń 2009 > > jest nie na temat.... > oj tak to jest jak się robi kilka rzeczy na raz http://www.archeologia-torun.pl/files/09.08.07_decyzja_mkidn.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: obalila ekspertyze? 28.09.09, 20:59 problem wygląda tak, że decyzją konserwatora nie można było używać sprzętu ciężkiego poniżej 80 cm (od 80 cm do calca, czyli do "skały", a więc tam gdzie znajdują się warstwy antropogeniczne, interesujące archeologów). WKZ dopuszczał użycie sprzętu tylko w do usuwania korzeni i tylko po konsultacji. Takie konsultacje miały miejsce podczas jednej z kontroli. W ich wyniku WKZ dał zgodę na usuwanie za pomocą ciężkiego sprzętu warstw eolicznych (nawiany piasek chyba) leżących między poszczególnymi warstwami antropogenicznymi, które należało eksplorować ręcznie, zgodnie z pierwotną decyzją WKZ. W ten sposób WKZ poszedł na rękę wykonawcy, no i ograniczył sobie możliwość stwierdzenia nieprawidłowości... Teraz de facto można było korzystać z ciężkiego sprzętu poniżej 80cm. Ministerstwo uważa, że należało zmienić pierwotną decyzję, bo postanowienia pokontrolne były sprzeczne z pierwotną decyzją. Ale ministerstwo dopuszcza ten tryb zmiany pierwotnej decyzji i uznaje, że w jej wyniku firma LGK mogła używać ciężkiego sprzętu w tym zakresie jaki uzgodniono z WKZ w protokole. Podczas kolejnej kontroli WKZ uznał, że sprzęt jest używany wbrew uzgodnieniom. WKZ powołał się jednak na pierwotną decyzję zabraniającą w ogóle jego używania poniżej 80cm, bez ustosunkowania się do późniejszych uzgodnień. I teraz można postawić różne hipotezy: - że WKZ specjalnie dał do zrozumienia firmie LGK że może używać sprzętu by podczas kolejnej kontroli ukarać ją za jego używanie - że WKZ zgodził się na użycie sprzętu by pójść na rękę firmie LGK ale podczas kolejnej kontroli uznał, że firma wykorzystała tę dobrą wolę WKZ i nadmiernie korzystała ze sprzętu - że w WKZ panuje taki bałagan, że zapomniano o uzgodnieniach z protokołu zezwalających na sprzęt i podczas kolejnej kontroli samo istnienie sprzętu na terenie wykopaliska uznano za złamanie decyzji WKZ i warunków pozwolenia udzielonego firmie To są hipotezy. Ale ważniejsze od tych hipotez, jest stan faktyczny (i o te wyjaśnienia prosi minister) - czy faktycznie wywieziono 4 metry ziemi z warstwami kulturowymi i zabytkami i nie sporządzono z tego wartościowej dokumentacji To było przedmiotem oceny merytorycznej przez ekspertów, którzy jednoznacznie określili postępowanie firmy LGK. Czy czasem nie okazuje się, że firma która miała zrobić tam badania archeologiczne po prostu wywiozła za miasto 4 metry ziemi zostawiając dół pod przyszłe fundamenty centrum IGI i żadnego wartościowego materiału dla archeologów i historyków? Ten obszar był białą plamą na mapie i w dziejach miasta. I pozostanie białą plamą, bo firma pani LGK uznała że to miejsce jest wysypiskiem śmieci, w którym warstwy wielokrotnie były przemieszane. Oczywiście, można też zarzucić WKZ że się uwziął na LGK, że pozwolił na użycie sprzętu by potem za to karać. WKZ nie udokumentował tej drugiej kontroli, w której zarzuca stosowanie ciężkiego sprzętu wbrew wszystkim ustaleniom. Tylko, że nie ma wystarczającej dokumentacji z przebiegu tych prac a bez niej trudno jest ustalić czy były robione poprawnie. Poza tym WKZ czepia się też nieobecności pani LGK podczas kontroli, uważa że powinna sprawować nadzór osobiście lub poprzez kogoś uprawnionego; zwłaszcza że używany był sprzęt. Moim zdaniem ten bilans działalności firmy LGK jest raczej kiepski - miejsce za unwiersemem uznano za nieciekawe dla archeologów, mało wartościowe, obrzucono oskarżeniami WKZ, zarzucono kolesiostwo, nie zebrano dokumentacji która mogłaby służyć prowadzeniu badań. I cały czas firma LGK powtarza że chodzi o zachlanność pracowników UMK i ich niechęć do konkurencji, tak jakby ich zarzut o zachłanność w ogóle nie dotyczył. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: obalila ekspertyze? 28.09.09, 23:44 szkoda, że podczas tej drugiej kontroli, po której WKZ doszedł do wniosku że firma LGK używa sprzętu wbrew ustaleniom (tj. nie tylko do usuwania warstw eolicznych) nie sporządzono dokumentacji, nie zebrano dowodów (nagrań filmowych). Firma pani LGK nie prowadziła wystarczającej dokumentacji by można było na jej podstawie stwierdzić jak używała sprzętu i co w zasadzie dokonała w tym miejscu poza wywiezieniem 10 tys metrów sześciennych ziemi. Nawet jeśli nic tej ziemi nie było, trzeba było udokumentować każdy wycinek, zrobić fotki, opisać je. Takie zarzuty przedstawiają eksperci, to są zarzuty merytoryczne. Jeśli teraz jakiś historyk albo archeolog będzie interesował się tym co tu znaleziono, będzie musiał zaufać na słowo że "nie znaleziono nic wartościowego". Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Re: obalila ekspertyze? 29.09.09, 10:52 hecer napisał: > Firma pani LGK nie prowadziła wystarczającej dokumentacji by można było na jej > podstawie stwierdzić jak używała sprzętu i co w zasadzie dokonała w tym miejscu > poza wywiezieniem 10 tys metrów sześciennych ziemi. > > Nawet jeśli nic tej ziemi nie było, trzeba było udokumentować każdy wycinek, > zrobić fotki, opisać je. Takie zarzuty przedstawiają eksperci, to są zarzuty > merytoryczne. > > Jeśli teraz jakiś historyk albo archeolog będzie interesował się tym co tu > znaleziono, będzie musiał zaufać na słowo że "nie znaleziono nic wartościowego" > . hecer nie wierz każdemu kto ma prof przed imieniem, co to znaczy że nie robiła wystarczającej dokumentacji, tak to już jest w archeologii że zawsze można zrobić więcej dokumentacji tyle, że ilość "papierów" wprost zależy od jakości stanowiska! czym bardzie skomplikowane tym więcej rysunków, zdjęć i opisów - nikt i nic nie reguluje ile należy robić np. planów na 1 ar zobacz sobie inentarze dokumentacji z tych badań http://www.archeologia-torun.pl/index.php?s=13pod zdjęciami Odpowiedz Link Zgłoś
hecer demagogia 28.09.09, 16:26 nie mam całego dnia na wnikanie w ten konflikt i wczytywanie się w pisma. Decyzja ministra jest tutaj: www.archeologia-torun.pl/files/09.08.07_decyzja_mkidn.pdf Ministerstwo skupiło się na kwestiach formalnych a nie merytorycznych postępowania WKZ. wytłumaczę tylko dlaczego uznaje twoje posty za demagogię... bronisz firmy LGK argumentem, że WKZ dał jej zgodę na użycie ciężkiego sprzętu do eksploracji warstw eolicznych, które są zdaje się pomiędzy warstawami antropogenicznymi, dla których WKZ domagał się eksploracji ręcznej. Minister swoim pismem uchylił decyzję WKZ, bo zauważył, że WKZ dał zgodę firmie pani LGK na użycie ciężkiego sprzętu wbrew pierwotnej decyzji. Minister uważa, że jeśli WKZ dał zgodę na CZĘŚCIOWĄ eksplorację przy użyciu ciężkiego sprzętu, to powinien zmienić swoją pierwotną decyzję w innym trybie niż po prostu "zezwolenie na odstąpienie od bezwarunkowego zakazu użyciu sprzętu ciężkiego poniżej 80cm", który był w tej pierwotnej decyzji. WKZ powinien po prostu zmienić swoją pierwotną decyzję i wydać nową, pozwalając częściowo używać sprzętu ciężkiego. WKZ poszedł więc na rękę LGK. Ale potem WKZ skontrolował korzystanie ze sprzętu ciężkiego. Była niezapowiedziana kontrola. Okazało się że podczas niej, że ten sprzęt jest wykorzystany wbrew warunkom na jakich go dopuszczono. Że wywieziono 4 metry - praktycznie całość - nawarstwień kulturowych i nie ma po tym dokumentacji. Podczas kontroli nie było pani LGK, która jest kierownikiem. Nie podpisano protokołu z kontroli. Firma LGK twierdzi że nie używano ciężkiego sprzętu podczas kontroli bo to była przerwa śniadaniowa. HA-HA-HA! Nie mam czasu by się w to wczytywać. Dla mnie bezsporne jest to, że dochodzi w tej sprawie do manipulacji, że doszło do złamania decyzji konserwatora. Wydaje mi się, że te prace były źle prowadzone. Ale poczekajmy jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: obalila ekspertyze? 28.09.09, 12:28 > Jak jeden prof Urbańczyk odejdzie to nic się nie stanie SNAP ma setki > członków. Dodatkowo prof myli pojęcia i nie rozumie zupełnie > używanego przez siebie terminu kontraktowy oraz "naukowe" bo dla > niego tylko zatrudnieni w Instytutach oraz PAN archeolodzy mogą być > kontraktowi Kompletna bzdura, wręcz demagogia. Profesor Urbańczyk określił stanowisko komisji SNAP jako nienaukowe, bo ono koncentruje się przede wszystkim do domniemanych wpływach IA UMK. Profesorowi nie odpowiada bagatelizowanie decyzji konserwatora, nienaukowe a wręcz ośmieszające komisję snap jest dla niego bagatelizowanie "wysypiska śmieci" (bo archeologia to grzebanie w śmieciach). Podobną opinię wydał profesor Kokowski. Profesor Piekalski podkreśla łamanie decyzji konserwatora i dzieli się obszerną refleksją na temat komercjalizacji badań archeologicznych. Zwraca uwagę na to, że archeolodzy nie wykorzystują okazji jaką dają wykopaliska do prowadzenia szerszych badań, materiał jaki zdobywają nie jest wykorzystywany przez historyków. W Toruniu właśnie była okazja prowadzenia szerokich badań na koszt inwestora. Firma pani Kotlewskiej od początku prowadziła je wbrew decyzji konserwatora. A teraz ta firma twierdzi, że miała do tego prawo bo decyzja konserwatora była zła, ekspertyza bzdurna, że inni oferenci też prowadziliby badania w ten sposób, w jaki ona je prowadziła (niezgodny z decyzją). Komisja snap rozumie te racje, co jest dla profesora Urbańczyka smutne. W tej sytuacji całkowicie zrozumiałe jest zalecenie zmiany kierownika tych badań wydane w opinii ekspertów i potwierdzone w decyzji konserwatora. Odpowiedz Link Zgłoś
malepiffko Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 27.09.09, 11:29 > Przyjrzyjcie się, jaką ekspertyzę wykonało UMK. Boki zrywać. jak rozumiem dotarles do tego kilkudziesieciostronicowego opracowania, przeczytales, przeanalizowales, udales sie na stanowisko i zweryfikowales. i jako, ze masz doswiadczenie dorownujace co najmniej najlepszym polskim, jak nie swiatowym, archeologom masz prawo zrywac boki. czy moze dokument znasz z opowiesci "jedynie slusznej" i "nieomylnej" strony P. Kotlewskiej, jej kolegow i znajomych ze stowarzyszenia naukowego archeologow polskich i ogolnopolskiego stowarzyszenia prywatnych firm archeologicznych? zadziwia niesamowity brak jakiejkolwiek obiektywnosci w torunskich mediach na temat tej sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
felippee Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 27.09.09, 11:36 Poznamy po efektach (wykopanych zabytkach) czy tam faktycznie było śmietnisko (na co wiele wskazuje, ostatecznie gdy budowano uniwersam nikt się raczej nie przejmował tym co pod ziemią), czy też znajdziemy tam przysłowiowy "grobowiec faraona" jak chciałoby UMK... Jakoś nie spodziewam się archeologicznej rewelacji, nawet jakby przesiali cały ten teren sitkiem kuchennym. Warto też przyglądać się pracom archeologicznym prowadzonym przez UMK, czy przypadkiem nie używają gdzieś koparki... Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 27.09.09, 13:47 konserwator ma w ręku ekspertyzę IA UMK na podstawie której wydał odpowiednie zalecenia dotyczące prowadzenia prac. Jest to dla niego wiążące - zamówił ją, dostał, wydał zalecenia. Ta ekspertyza i zalecenia konserwatora były znane firmom startującym w konkursie zorganizowanym przez inwestora (IGI). Inwestor wybrał firmę, która od początku kwestionowała wartość tej ekspertyzy. Nadal ją podważa. To nie znaczy, że prowadziła prace niezgodnie z zaleceniami konserwatora (choć taki zarzut postawił konserwator). I dziwne by było gdyby w tej sprawie nie było sporu - IA UMK startował w konkursie i przegrał, choć proponował pewnie zakres prac najbardziej zgody z ekspertyzą (bo sam ją napisał). Prokurator bada następującą hipotezę: IA UMK celowo napisał fałszywą ekspertyzę by wymusić większy zakres prac, niż byłoby to uzasadnione. Konserwator działał w porozumieniu z IA UMK - zamówił taką ekspertyzę, przyjął ją, wydał zalecenia dotyczące takiego zakresu prac który najbardziej odpowiadałby IA UMK (np dużo pracy ludzi - bo IA ma studentów). Udowodnienie czegoś konserwatorowi będzie trudne, bo działał zgodnie z ekspertyzą. Prędzej będzie można się przyczepić do niego za to, że bezpodstawnie zarzuca prowadzenie prac niezgodne z zaleceniami. Ale konserwator powie - nie miało być koparki a koparka była. Pewnie była potrzebna by usunąć jakieś kawałki betonu... Ale chyba nie tylko o to chodziło. O wiele ciekawej wygląda kwestia ekspertyzy IA UMK. Ale wątpię by cokolwiek udało się w tej sprawie ustalić. Zawsze można powiedzieć: "tam mogło być coś ważnego; uważamy, że ten teren należało gruntownie przebadać bo jest szansa/możliwość uzupełnienia dziur w historii miasta", itp. Trudniej w tym wypadku udowodnić, że coś nie było potrzebne, całkowicie zbędne, zupełnie bezpodstawne. Wystarczy wymyślić nawet bardzo mało prawdopodobną hipotezę... Każdy może sam ocenić sobie takie postępowanie. Inwestor - IGI - ma kasę. Bez mrugnięcia okiem zgodził się wydać 30 baniek na drogi. "Droższa" oferta UMK już teraz okazuje się dla niego tańsza - traci czas. IA UMK dzięki takim badaniom zdobywa pieniądze - na nowy budynek wydziału na przykład. Zapewne dużo kasy otrzymują za swoją pracę też pracownicy IA, a przynajmniej szefowie. Po prostu dwie firmy walczą o swoje interesy i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
felippee Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 27.09.09, 21:27 Czyli IA UMK, wymyślając dowolnie mało prawdopodobne hipotezy i robiąc na ich podstawie odpowiednio groteskowe ekspertyzy może od każdego inwestora starającego się coś wybudować w obszarze chronionym archeologicznie wyłudzać dowolnie obszerny zakres prac wykopaliskowych a co za tym idzie dowolne pieniądze. Gdy inna firma ośmieli się im przeszkodzić, naraz atakują za pomocą konserwatora i innych, robiąc "ścieżkę zdrowia". W normalnej sytuacji tego typu scenariusz należało by nazwać wymuszeniem z szantażem. Imponujące. Prószków i Wołomin by się nie powstydziły takiej organizacji. I to jeszcze wszystko w majestacie prawa... A propos, jak tam przetarg na młyny? Czy już się kolejka inwestorów zgłosiła do kolejnej "ścieżki zdrowia" z konserwatorem? Odpowiedz Link Zgłoś
karolp13 Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 27.09.09, 21:48 "Imponujące. Prószków i Wołomin by się nie powstydziły takiej organizacji. I to jeszcze wszystko w majestacie prawa... " Mafia była w Pruszkowie, Prószków to jakaś wieś giminna na południu Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
felippee Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 08:32 karolp13 napisał: > Mafia była w Pruszkowie, Prószków to jakaś wieś giminna na południu > Polski. Ops, faktycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 27.09.09, 22:27 > Imponujące. Prószków i Wołomin by się nie powstydziły takiej > organizacji. I to jeszcze wszystko w majestacie prawa... Nie, to porównanie nie ma sensu. Musiałbyś udowodnić że ekspertyza była zła. A to wcale nie jest oczywiste w tej sytuacji (nawet obiektywizm opinii stowarzyszenia archeologów jest przecież podważany). To jest normalna gra którą prowadzą ze sobą firmy. Nie można tego porównywać z mafią. Analogicznie, można by powiedzieć że niektóre decyzje Komisji Europejskiej są wyniki "walk mafii". Przecież Komisja zamawia wiele ekspertyz dotyczących rynku przy decyzjach dotyczących fuzji, konkurencji na rynku. Wówczas firmy walczą na ekspertyzy. Walczą też Boeing z Airbusem. Walczą państwa - o interesy swoich firm, stoczni, kopalni. Rolnictwo i limity produkcji (cukier ostatnio) też są elementem różnych rozgrywek. To nie jest mafia. Nie chcę powiedzieć, że granice są zawsze wyraźne - bo wolny rynek jest ze swojej natury starciem, konfliktem. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 27.09.09, 22:38 poza tym, nawet gdyby ekspertyza IA UMK była błędna, konserwator musiał się nią kierować, bo skąd miał niby wiedzieć że jest zła. Poza tym, dlaczego teraz dopiero wypływa kwestia "złej ekspertyzy"? Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 00:16 ale ekspertyza jest bledną. I w całej tej sprawie to właśnie UMK ponosi największą winę bylo tak: WKZ uznał ekspertyzę UMK za prawdę objawioną i nawet nikt specjalnie jej nie zweryfikował, sam konserwator nie ma odpowiednich kwalifikacji aby weryfikować takie rzeczy. Na tej podstawie radni Torunia uchwalili plan zagospodarowania przestrzennego. UMK było tak pewne że będzie kopał dalej ten teren że miało nawet zatwierdzony przez WKZ program badań!!! można to sprawdzić w WKZ. Ekspertyz w sumie są 3 wersje każda inna - różnią się m.in ilością znalezionych przez przez UMK zabytków i to m.in sprawdza prokuratura. Bardzo się zdziwili archeolodzy z UMK (czytaj wk...li) i teraz próbują udowodnić inwestorowi że tańszy wykonawca nie znaczy tańszy Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 01:25 > UMK było tak pewne że będzie kopał dalej ten teren że miało nawet > zatwierdzony przez WKZ program badań!!! I co z tego? Chcieli przekopać na koszt irlandzkiego inwestora łopatką cały teren, wykonać jakieś badania... Chcieli go skroić na dużą kasę. Dobrze się do tego przygotowali: zrobili ekspertyzę, program badań... A co zrobiła firma pani Kotlewskiej? Zaoferowała niższą cenę, okrojone badania. Po to by wybrano jej ofertę i by mogła zarobić. I dlaczego sympatyczniejsza jest ta wersja "badań na nowożytnym śmietnisku"? Dla mnie sympatyczniejsza jest wersja gdy irlandzkiego inwestora skroi na kasę konserwator z wydziałem archeo robiąc sobie badania może i luźno związane z tym terenem, od wersji gdy irlandzkiemu inwestorowi idzie na rękę prywatna firma. Ale mimo że tę sympatię mam po stronie UMK i konserwatora, to na pewno nie pochwalam szykanowania firmy pani Kotlewskiej. Wydaje mi się, że jest to dobra firma, która nie zniszczyłaby stanowiska. Wykonując prace w pośpiechu i byle jak straciłaby reputację - sądzę, że ta firma jest dobra i o swą reputację dba. Nie jestem w stanie ocenić zarzutów jakie teraz ma wobec niej konserwator. Cieszyłbym się jednak gdyby IA po prostu orżnął IGI. Moim zdaniem oni nigdy nie powinni dostać zmiany mpzp. Prezydent wyraźnie powiedział podczas dyskusji o zmianie mpzp dla Tormięsu, że WOH powinny znajdować się poza miastem: choć przecież obok Tormięsu jest Copernicus. A tu gdzie buduje IGI jest jeszcze bardziej centrum niż na Jakubskim gdzie stoi Tormieś - zdewastowany obiekt poprzemysłowy wymagający rewitalizacji, (od 10 lat). Obok Lidl i w ogóle tragedia. Tam jest wielki problem - dla IGI problemu nie było, mimo że inwestor zdaje się nabywał grunty zanim doszło do zmiany mpzp... IGI odbierze miejsca pracy, utracimy kilkadziesiąt mikroprzedsiębiorstw, zagrozi handlowi na Starówce (1100 miejsc parkingowych dla klientów). Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 02:13 hecer napisał: > > UMK było tak pewne że będzie kopał dalej ten teren że miało nawet > > zatwierdzony przez WKZ program badań!!! > > I co z tego? > > Chcieli przekopać na koszt irlandzkiego inwestora łopatką cały teren, wykonać > jakieś badania... Chcieli go skroić na dużą kasę. Dobrze się do tego > przygotowali: zrobili ekspertyzę, program badań... > > A co zrobiła firma pani Kotlewskiej? Zaoferowała niższą cenę, okrojone badania. > Po to by wybrano jej ofertę i by mogła zarobić. UMK zaproponowało taki sam czas do przeprowadzenia badań więc raczej musieliby to robić dokładnie tak samo, kotlewska też miała oczywiście program WKZ go zaakceptował - poszło tylko o niższą kasę Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 09:46 No i konserwator czepia się, że od tego programu który miała odchodzi i zaczyna teraz podważać ekspertyzę w oparciu o której wszyscy, razem z nią, działali. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 01:29 z tych powodów nie miałbym pretensji o błędną ekspertyzę zawyżającą koszty. Ale miałbym pretensję gdyby szykanowano firmę tylko z tego powodu, że wybrała swój interes i interes IGI. Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 02:19 hecer napisał: > z tych powodów nie miałbym pretensji o błędną ekspertyzę zawyżającą koszty. > idąc tym rozumowaniem zgadzamy się także aby UMK drenowało nie tylko bogatych Irlandczyków ale także inne jednostki. Jak np miasto Grudziądz gdzie UMK robi badania na górze zamkowej za kilka milionów, jestem pewny że także zawyżyli koszty o 50 %, gdzie nadwyżkę zgarniają 4 osoby. halo halo ale coś tu nie gra... to po co oni kształcą 80 archeologów rocznie skoro zgadzamy się aby UMK miało monopol na badania archeologiczne Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 09:45 Nie, bo idąc tym tropem niech buli Kulczyk budując A2, a niezbędne badania archeo, które musi przeprowadzić inwestor tworzący miejsca pracy (a nie je likwidujący, jak IGI) sfinansuje jednostka samorządu terytorialnego (lub będzie partycypować w ich kosztach). Jak Robin Hood, kradnijmy bogatym i rozdawajmy biednym. Od tego jest właśnie samorząd i rząd (np progresywne opodatkowanie). Poza tym, napisałem po czyjej stronie jest moja sympatia. Na pewno nie jest po stronie IGI, która chce budować takiego szkodliwego zonka bez żadnych walorów estetycznych w samym centrum (wybuduje zaciągając wieloletni kredyt, którego spłaty będzie dokonywać z przychodów z czynszu; czynsz będzie w euro, co już wiadomo, umowy z najemcami będą tak skonstruowane że oni będą ponosić ryzyko kursowe i nie będą mogli łatwo wymówić umowy najmu bez odszkodowania - tak jak w Białymstoku się działo, gdy po załamaniu kursu złotego i spadku obrotu w sklepach odzieżowych o połowę, najemcy poszli z torbami dokładając do interesu). To oczywiście nie oznacza, że teraz dopuszczalne jest szykanowanie firmy pani Kotlewskiej. Teraz działania konserwatora uderzają w jej firmę, która pewnie jest dobra i solidna. Ale trudno w tej chwili powiedzieć czy to są uzasadnione działania ze strony konserwatora. Faktem jest to, że ekspertyza UMK była znana firmie pani Kotlewskiej już w momencie gdy składała swoją ofertę. Ta ekspertyza zobowiązuje konserwatora do określonego postępowania, bez względu na to czy jest poprawna czy nie. I jej poprawności wcześniej głośno nie kwestionowano. Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 13:35 hecer napisał: > Faktem jest to, że ekspertyza UMK była znana firmie pani Kotlewskiej już w > momencie gdy składała swoją ofertę. Ta ekspertyza zobowiązuje konserwatora do > określonego postępowania, bez względu na to czy jest poprawna czy nie. I jej > poprawności wcześniej głośno nie kwestionowano. i gdyby to UMK robiło tam badania to pewnie dalej nikt by nie kwestionował Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 14:52 i kto tu zachowuje się stronniczo, kto jest interesowny.... Chyba masz więcej wspólnego z archeologią niż ja. A bronisz firmy która prowadzi badania źle, "bo inna, też by je źle prowadziła tylko drożej". Zdecydowanie jestem po stronie konserwatora. Odpowiedz Link Zgłoś
malepiffko Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 10:47 > jestem pewny że także zawyżyli > koszty o 50 %, gdzie nadwyżkę zgarniają 4 osoby i nie zglosiles tej sprawy na policje albo do prokuratury? skoro jestes pewien to zapewne masz tez dowody. smialo wal. podaj od razu jeszcze nazwiska tych czterech osob. nie jestem pewien czy niezgloszenie przestepstwa oszustwa nie jest karalne. mam nadzieje, ze ktos w koncu wezmie sie za takich ludzi rzucajacych bezpodstawne oskarzenia anonimowo. ja przynajmniej bedac rektorem umk wytoczylbym ci proces. Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 00:46 > Czyli IA UMK, wymyślając dowolnie mało prawdopodobne hipotezy i > robiąc na ich podstawie odpowiednio groteskowe ekspertyzy może od > każdego inwestora starającego się coś wybudować w obszarze > chronionym archeologicznie wyłudzać dowolnie obszerny zakres prac > wykopaliskowych a co za tym idzie dowolne pieniądze. dokładnie tak się dzieje, UMK uważa się za władców regionalnej archeologii i faktycznie mają monopol na badania zlecane m.in przez samorządy, np w Grudziądzu zażdali 2 mln za badania zamku ale tam było łatwiej bo nawet ekspertyzy nie trzeba było kombinować. Bo dla chętnym pozostawiam otwarte pytanie jak to w ogóle sie stało że UMK tą eksertyzę zrobił. Odpowiedz Link Zgłoś
malepiffko Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 07:50 makalu to ty? > Czyli IA UMK, wymyślając dowolnie mało prawdopodobne hipotezy i > robiąc na ich podstawie odpowiednio groteskowe ekspertyzy jak pisalem powyzej ekspertyzy iaumk nie da sie juz zweryfikowac. za pozno. stanowisko zostalo rozjechane spychaczami. polecam lekture pism prof. urbanczyka i prof. kokowskiego ze strony: www.wkz.torun.gov.pl zakladka: rozne, u dolu strony odnosniki do pism w formie pdf. Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 09:35 malepiffko napisał: > makalu to ty? > > > Czyli IA UMK, wymyślając dowolnie mało prawdopodobne hipotezy i > > robiąc na ich podstawie odpowiednio groteskowe ekspertyzy > > jak pisalem powyzej ekspertyzy iaumk nie da sie juz zweryfikowac. za > pozno. stanowisko zostalo rozjechane spychaczami. polecam lekture > pism prof. urbanczyka i prof. kokowskiego ze strony: > www.wkz.torun.gov.pl zakladka: rozne, u dolu strony odnosniki do > pism w formie pdf. > to nie prawda że się nie da zweryfikować, proszę nie pisać postów wprowadzających w błąd. miejsca gdzie UMK robiła swoje sondaże cały czas stoją i każdy może je sobie obejrzeć także ty! proszę idź tam a potem pisz. masa innych dokumentów znajduje się na stronie Kotlewskiej http://www.archeologia-torun.pl/index.php?s=14 Odpowiedz Link Zgłoś
malepiffko Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 10:37 > masa innych dokumentów znajduje się na stronie Kotlewskiej > http://www.archeologia-torun.pl/index.php?s=14 ciekawe dokumenty znajduja sie rowniez na stronie www.wkz.torun.gov.pl w zakladce rozne na dole strony. sa to opinie prof. kokowskiego, prof. urbanczyka i dr hab. mozdziocha. ale one nie zostaly uznane przez snap lgk i znajomych za kanoniczne, wiec do nich nikt sie nie odwoluje i ichnikt nie komentuje. mam propozycje: poczekajmy na bezstronna komisje. zobaczymy co ona ustali. dla mnie wiarygodna jest opinia urbanczyka kokowskiego i mozdziocha dla was tylko lgk i snap. z tym, ze kolejna komisja moze nicn ie rozstrzygnac, bo przeciez te opinie rowniez mozna bedzie odrzucic jako niekanoniczna. Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 13:33 malepiffko napisał: > dla mnie wiarygodna jest opinia urbanczyka kokowskiego i > mozdziocha dla was tylko lgk i snap. z tym, ze kolejna komisja moze > nicn ie rozstrzygnac, bo przeciez te opinie rowniez mozna bedzie > odrzucic jako niekanoniczna. wiarygodna opinia prof mazdziocha, a gdzie ją znalazłeś bo na stronie wkz jej nie ma :) chyba nie zerkałeś na tą stronę Odpowiedz Link Zgłoś
malepiffko Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 13:53 fakt mozdziocha na STRONIE nie ma. czy mozdzioch w ogole nie wydal opinii czy nie zostala umieszczona na stronie? Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 11:08 przecież nawet w korzystnym dla firmy pani Grzeszkiewicz-Kotlewskiej stanowisku SNAP jest wyraźnie napisane (punkt 5): www.torun.wkz.gov.pl/zalaczniki/snap_01.pdf - snap uznaje że jest to nowożytne wysypisko, ekspertyza umk była błędna, ale firma L.G-K wystąpiła do konserwatora o zmianę decyzji (umożliwiającą inny tryb prowadzenia prac)bez należycie udokumentowanych argumentów, działając metodą faktów dokonanych uniemożliwiała krytyczną ocenę ekspertyzy UMK To znaczy że firma pani Grzeszkiewicz-Kotlewskiej przegra ten spór. Stanowisko komisji snap jest dziwne, bo uznaje ekspertyzę umk za błędną, choć nie da się tego stwierdzić ze względu na brak dokumentacji. Jak można domagać się od konserwatora zmiany zaleceń bez należycie udokumentowanych argumentów i zarazem uniemożliwiać ich zebranie prowadząc prace niezgodnie z zaleceniami konserwatora??? Zupełnie nie zgadzam się z ostatnim punktem w opinii SNAP, który mówi o tym, że jest to sprawa bezprecedensowa w polskiej archeologii i spór między dwiema firmami.... Nieprawda! To jest po prostu najbardziej pospolite nieprzestrzeganie administracyjnych procedur które obowiązują firmy. Przecież snap wyraźnie to napisał w punkcie 5 ("uniemożliwienie wydania administracyjnie poprawnej decyzji konserwatorskiej"). Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 11:19 bardzo trafna jest opinia profesora Kokowskiego - "jest przekonany że teza o śmietnisku powstała post factum", tzn po usunięciu nawarstwień kulturowych. I że wykonawcy trudno będzie uzasadnić, że nie zrobił tego spychaczami. Dokumentacja dotycząca zebranych materiałów z tego właśnie etapu badań jest "nieproporcjonalnie mała do powierzchni terenu". To oznacza, że zarzuty konserwatora dotyczące łamania jego decyzji się potwierdzają, są mocno udokumentowane. A słuszności postępowania wbrew decyzji konserwatora wykonawca nie może udokumentować, więc jest na straconej pozycji. Gdyby nawet mógł uzasadnić słuszność swojego postępowania przedstawiając obszerną dokumentację (a ma wytknięte jej braki) to jedynie zmniejszyłby swoją odpowiedzialność za lekceważenie trybu administracyjnego. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 11:22 te dwie opinie prof Kokowskiego które zalinkował malepiffko są druzgocące dla firmy pani L.G-K i dla SNAP (zwłaszcza ta druga). www.torun.wkz.gov.pl/zalaczniki/kokowski_01.pdf www.torun.wkz.gov.pl/zalaczniki/kokowski_02.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 00:56 jeśli ją czyatłeś to wiesz że jest tam tylko kilka stron tekstu, powtarzam kilka stron które zdecydowały o losie inwestycji wartej miliony... > zadziwia niesamowity brak jakiejkolwiek obiektywnosci w torunskich mediach na temat > tej sprawy. a jaka powinna być obiektywna informacja że UMK wraz z miastem (uchwalająć MPZP) postanowli wydoić irlandzkiego inwestora co głupi i nie zna się na archeologii i wszystko mu można wcisnąć Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 01:30 > a jaka powinna być obiektywna informacja że UMK wraz z miastem > (uchwalająć > MPZP) postanowli wydoić irlandzkiego inwestora co głupi i nie zna > się na > archeologii i wszystko mu można wcisnąć a jaki sposób uchwalenie nowego mpzp dla tego obszaru drenuje kieszeń inwestora???? Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 02:10 hecer napisał: > a jaki sposób uchwalenie nowego mpzp dla tego obszaru drenuje kieszeń inwestora > ???? radni wpisali dla całego obszaru objętym planem zabudowy nakaz wykonania "wyprzedzających badań archeologicznych" zrobili to na wniosek WKZ, który oparł się na lipnej ekspertyzie UMK. To dlatego "trwają" teraz tam badania. W rzeczywistości teren nie kwalifikował się do tak rygorystycznej formy ochrony archeologicznej, wystarczyłby "nadzór archeologiczny" (tak się dzieje w wielu miejscach na starówce). Dodatkowo UMK w ekspertyzie wyznaczył nakaz badań na całym obszarze opierając się po granicach działki a nadzór zaproponował w miejscach gdzie miała wg nich przebiegać droga dojazdowa. Wyznaczyli obszar ochrony wg własnego pomysłu na badania - byli pewni że będą tam kopać. Jak się okazało że to nie oni dostali ten kontrakt (który tak sprytnie sobie wyszykowali) to wpadli w szał bo wyszło na jaw że teren wartości archeologicznej nie przedstawia zupełnie żadnej. W związku z tym że tam prawie nic nie ma to pojawił się pomysł z użyciem przez archeologów ciężkiego sprzętu - tam nie ma czego eksplorować ręcznie. WKZ łyknął ekspertyzę UMK i teraz jej broni jak lew. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 09:31 i co z tego???? Inwestor nie stracił, bo dostał mpzp zezwalający na budowę WOH. Gdyby taki mpzp obowiązywał gdy inwestor kupował grunty, na pewno musiałby zapłacić za nie więcej. Inaczej mógłby sobie tak otworzyć tylko sklep spożywczy taki jak uniwersam. Poza tym, mpzp jest dla inwestora bardzo korzystny, bo nikomu wcześniej nie udało się budować WOH tak blisko starówki - projekt francuskiego Apsysa na Jordankach padł, protestowali kupcy. Dlaczego na terenach Tormięsu taki obiekt nie może powstać i prezydent odmawia zmiany mpzp bo "tego typu obiekty nie powinny powstawać w centrum" , a projekt IGI mpzp dostaje? Tormięs od dawna stoi i straszy, wymaga rewitalizacji. IGI przedstawił wizualizację obiektu która nie miała nic wspólnego z rzeczywistością, zanim doszło do zmiany mpzp. Teraz obiekt wygląda zupełnie inaczej. To, że teraz ten inwestor zapłaci za jakieś niepotrzebne badania mnie cieszy, choć jest to naprawdę mały miki; IGI wyłoży 30 mln na budowę odcinka staromostowej na przedłużeniu JP2 do Chełmińskiej z wdzięczności Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor cichy wkład 28.09.09, 13:56 hecer napisał: > To, że teraz ten inwestor zapłaci za jakieś niepotrzebne badania mnie cieszy, > choć jest to naprawdę mały miki; IGI wyłoży 30 mln na budowę odcinka > staromostowej na przedłużeniu JP2 do Chełmińskiej z wdzięczności chcesz powiedzieć że zawyżone koszty badań są cichym wkładem w przyklepanie przez miasto bardzo korzystnego MPZP - ciekawa teoria i może być prawdziwa i wtedy faktycznie koszt badań wydaje się niewielki, ale cieszyć się nie ma z czego - bo taka sytuacja w archeologii może zdążyć się każdemu np przy budowie domku (nawet tobie) i wtedy inaczej będziesz oceniał archeologów z UMK Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: cichy wkład 28.09.09, 15:06 nie, ja uważam że zarząd miasta zmienił mpzp za cenę wybudowania odcinka trasy staromostowej (30 mln zł). Na pewno na tyle nie są w stanie naciągnąć archeolodzy. Miasto mogłoby jednak wybudować tę drogę być może z dofinansowaniem unijnym, więc sprzedano się taniej. A co sprzedano? Interes przedsiębiorców, rozwój gospodarczy starówki... i to akurat wtedy gdy przyjmowany jest "lokalny program rewitalizacji starówki". To jest skrajna bezmyślność. Napisałem już wcześniej i powtórzę: jeśli inwestor tworzy miejsca pracy, przyczynia się do rozwoju gospodarczego, zwiększa zasoby miasta - wówczas dostaje ulgi, poręczenia kredytowe, oddaje mu się teren uzbrojony, itd, itd. Jeśli jakiegoś mieszkańca nie stać na badania archeologiczne albo nie stać go na remont zabytkowej kamienicy tak by zachować jej wartościowe elementy, to powinien mieć dostęp na dofinansowania w kwocie która wynika z różnicy nakładów jakie ponosi ze względu na zabytkowy charakter mieszkania a kwotą jaką na podobny remont ponoszą właściciele zwyczajnych mieszkań. Jeśli ktoś ma kasę i chce z miasta wyciągnąć jeszcze większą kasę nie przyczyniając się do jego rozwoju, nie dzieląc zyskami - to mu się odmawia, utrudnia, albo wyciąga od niego jak najwięcej kasy na realizację interesów miasta i mieszkańców. U nas dano zgodę w zamian za drogę - tylko dlatego, że miasto boi sie że nie sfinansuje swojej idiotycznej fanaberii mostowej, niezwykle szkodliwej zresztą dla rozwoju miasta. Nie dość że dostaniemy drogiego gniota na wschodniej to jeszcze szkodzimy sobie w ścisłym centrum Ja nie płaczę z tego powodu że prace się przeciągają. Współczułem firmie LGK bo wydawało mi się że może jest w jakiś sposób szykanowana. Ale chyba nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
malepiffko Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 07:56 > a jaka powinna być obiektywna informacja taka, ze lgk wjechala spychaczami na teren nie majac na to zgody. taka, ze ekspertyza snap, tak jakos dziwnie bardzo korzystna dla lgk, zostala wykonana przez jej kolegow. taka, ze stanowisko zostalo na tyle zniszczone, ze nie da sie juz zweryfikowac ekspertyzy iaumk. dziwne. Odpowiedz Link Zgłoś
jakub_lauder Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 08:05 Czy w Toruniu mozna budowac bez problemow tylko stadiony zuzlowe? Gdzies wyczytalem, ze wydanie zgody na budowe mostu bedzie przesuniete o tydzien, bo trzeba bylo to skonsultowac z jakims towarzystwem milosnikow ptakow. A inne towarzystwa? Milosnikow drzew, mchow, paproci, slimakow, zab, zaskroncow i nietoperzy? One nie zglaszaly zastrzezen, czy tez nie zostaly poproszone o konsultacje. A co bedzie jak sie odezwa? Czy Torun ma opracowany jakikolwiek program badan archeologicznych? Czy w tym progamie sa przewidziane jakiekolwiek srodki w przypadku, gdy cos sie znajdzie wiekszego - i co z tym dalej? Znaleziono fundamenty bramy na Garbarach, znaleziono ogromny obiekt na Placu Teatralnym (badan nie dokonczono), co z tym dalej. Teraz kolejna szopa z terenem przy Uniwersamie. Kiedy bedzie mialo miejsce kolejne "kopanie" i kiedy wybuchnie kolejny skandal? Czy kogos stac na to, zeby to uporzadkowac? Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 09:36 malepiffko napisał: > > a jaka powinna być obiektywna informacja taka, ze stanowisko zostalo > na tyle zniszczone, ze nie da sie juz zweryfikowac ekspertyzy iaumk. > dziwne. to nie prawda że się nie da zweryfikować, proszę nie pisać postów wprowadzających w błąd. miejsca gdzie UMK robiła swoje sondaże cały czas stoją i każdy może je sobie obejrzeć także ty! proszę idź tam a potem pisz. Odpowiedz Link Zgłoś
uszaty25 Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 09:53 Taki market w centrum to cios w plecy dla starowki, takie obiekty powinny powstawac gdzies na obrzezach miasta, aby nie bylo problemow z dojazdem. Odpowiedz Link Zgłoś
nowotoruniak Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 09:52 Nie będzie mostu, nie będzie centrum, będzie nikomu nie przydatny za chwilę stadion, hala spotrowa bez klubu i wieczne korki na krzywym asfalcie. No cóż, ale zawsze mogę się stad wyprowadzić. Odpowiedz Link Zgłoś
marcinbird Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 29.09.09, 11:49 to się wyprowadź i nie zawracaj d..y Odpowiedz Link Zgłoś
muvon200 tytuł do bani 28.09.09, 10:49 sugeruje, że Toruń jest dziurą i w tej dziurze inwestorzy grzęzną. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer opinia o działaniach władz miasta 28.09.09, 11:44 jak to mam w zwyczaju, z żalem przemieszanym z zadowoleniem cytuję kolejną krytyczną opinię o obecnym zarządzie Torunia: www.torun.wkz.gov.pl/zalaczniki/piekalski_01.pdf Opinia określa wielkość zaniedbań w prowadzeniu badań historycznych w Toruniu na tle prac które są robione w innych miastach w kraju. Pisałem kiedyś, że Toruń powinien prowadzić bardzo dużo badań archeologicznych i historycznych ponieważ był bardzo mocno przebudowywany (zwłaszcza na obrzeżach twierdzy). Był okres gdy twierdzę rozbudowywano (zmieniając średniowieczną twierdzę w nowożytną twierdzą) a potem różne zabudowania twierdzy likwidowano otwierając miasto. Kiedyś proponowałem projekt "Staromostowa w tunelu" (przeniesie przeprawy Piłsudskiego w inne miejsce, zbudowanie nowego obiektu mostowego, ukrycie trasy JP2 w tunelu). To pozwoliłoby na badania archeologiczne. Podobnie budowa podziemnych parkingów (na boisku koło Baja czy na pl.Rapackiego, przy fontannie koło Łuku Cezara). Cytowana opinia jest niezwykle krytyczna dla władz miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
uszaty25 Re: opinia o działaniach władz miasta 28.09.09, 13:45 Z drugiej strony ktos moglby napisac ze znalazl sie prywatny przedsiebiorca, ktory rozbil istniejacy uklad, a teraz grupa "obiektywnych" naukowcow sie na niej odgrywa. Odpowiedz Link Zgłoś
wkztor Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 28.09.09, 20:25 zapraszam na forum można podyskutować z panią Kotlewską http://www.archeologiczne.fora.pl/firmy-archeologiczne,9/jak- ia-umk-walczy-z-firma-prywatna,669-195.html Odpowiedz Link Zgłoś
malepiffko Re: Inwestor utknął w toruńskiej dziurze 29.09.09, 07:22 tak ale tylko o tym dlaczego umk jest zle, komu starczyloby na nowego fryzjera i nowa kamere. prawda jest niestety, ze mimo cofnietego zezwolenia na uzycie ciezkiego sprzetu uzywala go nadal i nigdzie nie wyjasnila dlaczego. zreszta tu nie ma co wyjasniac "dlaczego", bo brzmialo by to zapewne jakos tak: "ale tam nic nie ma". to tak jak kierowcy tlumacza sie z jazdy 120 km/h w miejscu, gdzie jest ograniczenie do 60. "bo przeciez prosta droga" "bo warunki dobre" "bo to ograniczenie jest bez sensu". w polsce takie naginanie prawa do swoich pogladow jest nagminne. a wystarczylo nieuzywac spychaczy i umk nie mialoby sie zapewne do czego przyczepic. Odpowiedz Link Zgłoś
malepiffko ++przypominam 29.09.09, 07:24 "jestem pewny że także zawyżyli koszty o 50 %, gdzie nadwyżkę zgarniają 4 osoby. halo halo ale coś tu nie gra... " nadal nie wyjasniles twoich pomowien i insynuacji. blotem rzucac jest latwo. trudno udowodnic jednak, ze ma sie racje. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer on the other hand... 29.09.09, 11:09 przeczytałem dokładnie uzasadnienie ministerstwa uchylające decyzję WKZ o nakazie zmiany kierownika prac wykopaliskowych i prowadzeniu prac zgodnie z wydanym pozwoleniem: www.archeologia-torun.pl/files/09.08.07_decyzja_mkidn.pdf jest tu bardzo dużo różnych wątpliwości. chronologia wygląda następująco: 20.10.2008 - WKZ wydaje decyzję o pozwoleniu na rozpoczęcie prac z użyciem sprzętu do głębokości 80cm i nakazem prowadzenia prac ręcznie poniżej 80cm 19.11.2008 - dochodzi do kontroli prac przez WKZ w wyniku której sporządzony zostaje protokół. W tym protokole WKZ udziela pozwolenia na usuwanie warstw eolicznych za pomocą maszyn 11.12.2008 - IA UMK zawiadamia WKZ że prace prowadzone są niezgodnie z pozwoleniem ponieważ używany jest ciężki sprzęt. Do zawiadomienia dołączony jest CD z nagraniem na którym są pracujące koparki 11.12.2008 - tego samego dnia LGK powiadamia WKZ, że prowadzi prace zgodnie z pozwoleniem i następnego dnia (12.12) przedstawia dokumentację swojej pracy... dziwna jest ta zbieżność dat 16.12.2008 - odbywa się posiedzenie w IA UMK na którym pani Joanna Sosnowska z WKZ twierdzi że wizytowała miejsce i jej zdaniem prace prowadzone są zgodnie z pozwoleniem. Natomiast pan Wojciech Sosnowski, również z WKZ, twierdzi że prace są prowadzone niezgodnie z pozwoleniem ponieważ widział w dzienniku prac wpis o tym, że ciężki sprzęt był używany do głębokości 4 metrów. "Pracownicy WKZ" stwierdzili zarazem, że LGK dostała zgodę na używanie maszyn do usuwania piasków eolicznych. 18.12.2008 - pracownicy IA UMK stwierdzili w piśmie skierowanym do WKZ że prace prowadzone są niezgodnie z wydanym pozwoleniem ponieważ używany jest sprzęt ciężki poniżej 80cm a dokumentacja tych prac jest niezgodna z zasadami i metodyką Te wydarzenia stanowią chyba sedno oskarżeń pod adresem WKZ i IA UMK. Z tego wynika, że wizytujący prace koło uniwersamu pracownicy WKZ początkowo nie dostrzegli uchybień. Co więcej, przychylili się do opinii LGK, że stwierdzenia które znalazły się w ekspertyzie IA UMK na podstawie której wydano pozwolenie nie zyskały potwierdzenia, i wydali (w protokole pokontrolnym) zgodę na prowadzenie prac częściowo przy użyciu sprzętu. Następnie odbyło się spotkanie WKZ z pracownikami IA UMK, na którym toruńscy archeolodzy skrytykowali te korzystne dla LGK zmiany. Ale ich krytyka nie skierowana była pod adresem LGK a nie pod adresem WKZ, który zmienił swoje pozwolenie. Teraz należało oczekiwać od WKZ, że wreszcie wyjaśni o co mu chodzi. Jak widać jest tam ogromny bałagan - pani Sosnowska widzi jedno, pan Sosnowski widzi co innego. Teraz WKZ musi sobie wyjaśnić jak mają te prace być prowadzone. IA UMK naciska by wrócić do zakazu używania sprzętu. Co robi WKZ? WKZ zleca przeprowadzenie wizytacji obiektywnemu ekspertowi, prof. P.Urbańczykowi. - 23.01.2009 prof Urbańczyk konsultuje się z WKZ, jedzie obejrzeć miejsce prac. Stwierdza, że prace powinny być prowadzone bez użycia sprzętu, warstwy eoliczne powinny być usuwane ręcznie, dokumentacja sporządzona przez LGK jest niewystarczająca. Tu oczywiście pojawią się pytania o obiektywizm prof. Urbańczyka. Ale moim zdaniem one nie mają większego znaczenia, ponieważ to WKZ podejmuje rozstrzygnięcia kierując się sporządzonymi ekspertyzami i te rozstrzygnięcia obowiązują wykonawcę, bez względu na to czy ma zastrzeżenia czy nie. - 2.2.2009 WKZ przesyła notatkę sporządzoną po wizycie profesora do LGK i informuje firmę o zakazie używania sprzętu mechanicznego poniżej 80 cm. - 6.2.2009 LGK wyraża zastrzeżenia dotyczące ustaleń profesora - 11.2.2009 WKZ przeprowadza kontrolę w wyniku której ustala, że dokumentacja badań jest źle prowadzona a tempo badań wskazuje na korzystanie ze sprzętu. LGK powołuje się na protokół pozwalający jej korzystać ze sprzętu do usuwania warstw eolicznych - 5.3.2009 WKZ przeprowadza tym razem niezapowiedzianą kontrolę. Na terenie prac nie ma kierownika, pani LGK. Prace prowadzone są przy użyciu koparki, poniżej 80cm, bez nadzoru. Ziemia ładowana jest na ciężarówki i wywożona. - 6.3.2009 WKZ nakazuje wstrzymanie prac Podczas tej drugiej kontroli nie udokumentowano za pomocą nagrań tego, jak prowadzone są prace. Protokół z tej kontroli nie został podpisany przez firmę (bo nie było osoby upoważnionej na terenie prac). LGK odwołując się od decyzji WKZ stwierdziła, że WKZ nie mógł widzieć pracującej koparki ponieważ była przerwa śniadaniowa. Że prace można było prowadzić przy użyciu sprzętu, ponieważ w protokole z kontroli w listopadzie wydano zgodę na użycie sprzętu do wywożenia piasków eolicznych. No i jeszcze, że w programie badań jaki przedstawiła WKZ i na podstawie którego uzyskała pozwolenie na prowadzenie badań jest napisane, że w bezpośrednim sąsiedztwie budynków Uniwersamu będzie korzystała ze sprzętu poniżej 80cm. ----------------------------------------- Moim zdaniem jest jasne, że firma LGK nie zastosowała się do udzielonego przez WKZ pozwolenia. Twierdzi, że nie korzystano ze sprzętu bo była przerwa śniadaniowa, ale że może korzystać bo w protokole udzielono jej zgody. To jest niespójne ("nie korzystano, ale gdyby korzystano to posiadaliśmy zgodę). Poza tym WKZ ostatecznie cofnął jej zgodę na używanie sprzętu do wywożenia piasków eolicznych w tym samym trybie w jakim jej udzielił (bez zmiany pierwotnej decyzji o pozwoleniu na badania, tylko w drodze konsultacji). WKZ zastrzegł w pozwoleniu na prowadzenie badań, że użycie sprzętu jest możliwe po konsultacji z WKZ. Po pierwszych konsultacjach wyraził zgodę na wywóz piasku, potem ją cofnął. Firma LGK powinna prowadzić prace na podstawie pozwolenia i uzyskiwać zgodę od WKZ. Prosiła o zgodę, WKZ jej nie udzielił, a i tak kopała koparką. Nie ma tu nic do rzeczy to, czy ekspertyza UMK była poprawna czy nie, czy ekspert był obiektywny czy nie. Wyniki konsultacji z WKZ są obowiązujące do LGK i jeśli zakazuje używania sprzętu, to go używać nie można. Sprzęt był używany bez nadzoru przez więc WKZ stracił zaufanie do kierownika i nakazał jego zmianę. Odnoszę wrażenie, że LGK po prostu uznała że nie musi stosować się do decyzji WKZ, bo WKZ jest stronnicze. Ale dowodem na stronniczość nie jest to, że WKZ rozmawia z IA UMK. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer dokumentacja 29.09.09, 11:21 problem polega też na tym, że LGK nie prowadziła wystarczającej dokumentacji. Rozumiem, że po prostu nic ciekawego nie znajdowano więc nie dokumentowano wszystkich etapów prac. Ale moja wiedza o tym jak te prace się prowadzi jest żadna. Wydaje mi się jednak, że nawet jak się nic ciekawego nie znajduje to się po prostu sporządza dokumentacje tego, co znaleziono, choćby pstrykając fotki jak koparka wywozi piach. Potem przynajmniej nikt nie przyczepi się że w tym piachu były zabytki. Przecież teraz nie tylko bardzo stronnicza osoba będzie dociekać, co to za skorupy wywieziono. Każdy będzie o to pytał i zastanawiał się na czym polega praca archeologa i czym różni się ona od pracy ekipy budowlanej, oprócz ceny. Ta afera po prostu podważa zaufanie do całego środowiska. Podczas następnych tego typu prac w Toruniu, WKZ zamontuje na stanowisku archeologicznym monitoring i będzie nagrywał kamerą przemysłową przebieg prac. Firma LGK twierdzi, że ekspertyza UMK była błędna i prace można prowadzić "pod nadzorem archeologa". To znaczy, że koparki usuwają ziemię pod fundamenty a archeolog się temu przygląda i interweniuje. Ale WKZ nie zgodził się na nadzór i wydał pozwolenie określając dość jasno sposób prowadzenia prac. Wygląda na to, że LGK po prostu prowadziło prace tak, jakby faktycznie wymagały tylko nadzoru. Może i ma rację, ale nie da się tego teraz ustalić bo ziemię już wywieziono a dokumentacja jest niewystarczająca. I to wcale nie jest błaha sprawa, która rozejdzie się po kościach. Odpowiedz Link Zgłoś