lewobrzezny
24.11.09, 08:54
Mam wątpliwości co do diagnozy problemu.
Nie oceniam działalności pani Marcinkiewicz, ale zastanawiam się
raczej nad tak podstawową kwestią jak to czy Toruń w ogóle zasługuje
na miano stolicy kultury (nawet nie europejskiej, ale polskiej).
Chodzi mi o zaangażowanie mieszkańców.
Niedawno autor powyższego artykułu napisał inny, o wkładzie
studentów w życie kulturalne miasta. Jeśli główna teza w nim zawarta
jest prawdziwa to nie wiem czy w ogóle jest sens starań o ESK.
Przecież chodzi o to, żeby toruńczycy żyli tym co się dzieje w
kulturze. Czy tak jest? Czy to, że ludzie nie wychodzą na imprezy to
tylko kwestia drogich biletów? Czy pani Marcinkiewicz może rozwiązać
te problemy?
Być może mam zafałszowany obraz rzeczywistości, ale wydaje mi się,
że poziom uczestnictwa toruńczyków w kulturze jest stosunkowo niski
i płytki, a w tej sytuacji jeden (nawet prestiżowy) konkurs nic nie
zmienia.