cynik_diogenes
24.05.10, 14:17
Czekam sobie dzisiaj na Okrężnej na autobus. Podjeżdża 15 i otwierają się
tylko przednie drzwi, ludzie czekają nie wiedzą o co chodzi w końcu formują
mały ogonek i wciskają się przednimi dzwiami. "Kierowca burak"-myślę sobie.
Ale podjeżdża następny i to samo: otwarte tylko drzwi przy kierowcy. Spytałem
się kierowcy o co chodzi, a on że mają instrukcję, żeby na początkowych
przystankach tak robić i sprawdzać bilety. O co chodzi? Deszcz akurat nie
padał i nie było rodziców z wózkami więc nie ma problemu. Tylko jaki jest tego
sens? Przecież można np. mieć bilet, wejść do autobusu i go nie skasować. A
co z innymi przystankami, po co są kontrolerzy itd? Może ktoś z was coś wie
i potrafi to sensownie wytłumaczyć. Bo na razie odnoszę wrażenie, że MZK chce
jeszcze bardziej zniechęcić pasażerów (co prawda tylko tą nieliczną grupę
wsiadającą na pętlach)do korzystania ze swoich usług.