hecer
07.07.11, 00:39
Przybyszewski po raz pierwszy - w koalicji jako przewodniczący Rady Miasta
Przybyszewski po raz drugi - w opozycji jako kandydat na prezydenta
Przybyszewski po raz trzeci - w koalicji z Zaleskim jako przewodniczący klubu PO
Sprzedane za cenę minimalną łysemu panu z liściem na głowie.
Panie Przybyszewski, pan jest moim problemem osobisssstym.
============================================
W ostatnich Nowościach przeczytałem ciekawy wywiad. Mówi "prezydent Przybyszewski":
Jak twierdzi Waldemar Przybyszewski, po okresie wojny teraz pora na pokój - Stan wzajemnej agresji zupełnie mi nie odpowiada. Nie chcę krytykować, mam już dość takiej sytuacji. Jeśli pan prezydent wyszedłby z propozycją o wzajemnej współpracy lub porozumieniu programowym, jestem pewien, że byśmy na nią przystali - dodaje szef klubu radnych PO.
www.nowosci.com.pl/look/nowosci/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=6&NrArticle=207678&NrIssue=1769&NrSection=1
W nosie ma to, że obiecał swoim wyborcom opozycję, to że dostał dwucyfrowy wynik tylko dlatego, ze ktoś próbował przekonywać ludzi przeciwnych Zaleskiemu, żeby mu zaufali. Sprzeda to zaufanie tak jak sprzedaje swoje słowa - z uśmiechem, grzecznie podając rękę.
Oczywiście w czarnej d... ma to, że ludzie, którzy mu pomagali niejednokrotnie sporo na tym stracili, bo macki gospodarskiej ośmiornicy sięgają daleko a urazy chowane są długo. I taki człowiek nie ma się jak bronić - do kogo pójdzie? Do polityka, który właśnie go zdradził?
Mi naprawdę zwisa głęboko to, czy wiceprezydentem jest Rasielewski czy Przybyszewski. Obaj pewnie świetnie potrafią wiązać buta gospodarzowi - tego buta, pod którym trzyma się mieszkańców Fasolowej, Świerkowej, Świętopełka i innych, którzy byli krytyczni wobec tego układu i tej władzy.
Drugi raz nikt z nas nie da się oszukać, panie Waldemarze Przybyszewski. Proszę o tym pamiętać. Jeśli tak bardzo przebiera pan nóżkami by znaleźć się znów u boku pana Zaleskiego proszę bardzo. Drugi raz pan nikogo nie nabierze, że w radzie miasta reprezentuje pan interesy kogoś innego prócz siebie.
Można wybaczyć panu wpadki podczas kampanii, pańską nieuważność, łatwość z jaką przegrywa pan debaty, chwytliwe ale nieprzemyślane pomysły. Ale cały czas wierzono, na krechę, że jest pan inny od Zaleskiego. Nic z tego.
Staraliśmy się być merytoryczną opozycją wobec Zaleskiego. Udało się nam. Panu przez moment udało się być opozycją, czekaliśmy kiedy stanie się pan opozycją merytoryczną. Ale widać panu lepiej służy koalicji, paradowanie u boku Zaleskiego, wspólne skladanie wieńców.
Myślę że przewodniczący Frąckiewicz i przewodniczący Przybyszewski mają bardzo dużo wspólnego: dwa znani spółdzielcy, obaj przewodniczyli Radzie Miasta w koalicji z Zaleskim, obaj pięknie u jego boku wyglądają i obaj nie mają nic istotnego do powiedzenia na temat rozwoju miasta, obaj trwają w samorządzie od lat po to by trwać.
Zrozumiałbym gdyby pan ostatni posłuchał "dobrej rady posła Lenza" i wrócił na łono koalicji. Ale pan pierwszy tam poleciał - by swojej miejscówki nie stracić, by zająć dobre miejsce.
Na Zaleskim trudno się zawieść - on nie daje złudzeń, że coś może drgnąć, że przestaniemy stać w korku, że zaczniemy się rozwijać a nie tylko połykać dotację i ostentacyjnie oblizywać się po każdej kolejnej, coraz większej porcji pokazując, że jesteśmy liderem wśród miast - eurozjadów. Nie liczy się to ile się weźmie ale jak się to wykorzysta. Liczą się efekty i stabilność finansowa. Ale do kogo ja to mówię...
Prawda, na Zaleskim trudno się zawieść, trudno się nim rozczarować. Na Przybyszewskim - jak najbardziej.
Wolę gdy Zaleski mnie oskarża w sądzie, niż gdy Przybyszewski czegoś gratuluje.
A tak szczerze mówiąc to najbardziej wkurza mnie to, jak potraktował pan tych ludzi, którzy z panem najbardziej współpracowali w tej kampanii wyborczej; ja w niej brałem udział jedynie jako tło, byście mogli w gronie poselsko senatorskim bronić swobód demokratycznych (bez obaw, do niczego nie były mi wasze fałszywe i puste gesty potrzebne). Jako wyborca deklarowałem jednak swoje poparcie dla waszych działań.
Machnąłem ręką gdy szef kampanii Przybyszewskiego przepraszał mnie, że pan Przybyszewski na spotkaniach podpiera się mną aby zostać jakieś oklaski - jedyne jakie w tej kampanii dostawał. Za "popieram hecera".
A teraz - idź pan sobie panie Przybyszewski do koalicji z Zaleskim i oby Zaleski pana wyśmiał tak samo jak ja, moi koledzy. Wystawił pan ich i mnie też do wiatru. Ale tylko raz to panu się panu uda.
Myślę, że pan naprawdę ma przyszłość u boku Zaleskiego. Może pan Zaleski namaści pana Lenza na prezydenta, a pan wtedy znów będzie przewodniczył obradom Rady Miasta w podobnym stylu jak pan Frąckiewicz.