Dodaj do ulubionych

Rowerzystki w szpilkach, ich partnerzy pod kraw...

20.04.13, 18:05
Panu Wojciechowi składamy uroczyste gratulacje!
Błyskawiczne opublikowanie zdjęć z imprezy która zakończyła się parę chwil temu zapewniła temu potężnemu zestawowi zdjęć pierwsze miejsce na podium. (oklaski!)
- Udało mi się jeszcze złapać zakończenie "Eleganckiej Masy Krytycznej", ale całość pokażę dopiero za parę dni.
...ale już teraz ładnie pozdrawiam!

Obserwator Toruński
www.obserwatortorunski.pl
Obserwuj wątek
    • toxicwaltz W Danii i Holandii facet na rowerze pod krawatem 20.04.13, 22:03
      nie jest niczym niezwykłym. U nas pewnie nie wypada, żeby kierownik jeździł rowerem, skoro jego podwładny przyjechał samochodem, a poza tym Warszawa [Bydgoszcz, Toruń, {Twoje miasto}] to nie wieś, żeby po niej/nim na rowerze jeździć.
      • belphegor-pisu Re: W Danii i Holandii facet na rowerze pod krawa 21.04.13, 10:06
        Bez przesady z tymi krawatami. Mój przyjaciel mieszkający w Niemczech, sędzia sądu pracy, chodzi na wycieczki piesze i górskie wędrówki w cylindrze. Czy ma to znaczyć, że wszyscy Niemcy chodzą po górach mając cylinder na głowie?
      • theorema Re: W Danii i Holandii facet na rowerze pod krawa 21.04.13, 14:11
        wydaje mi się, że nie wypada, żeby ktokolwiek, kierownik, czy prezes, czy zwykły podrzędny pracownik pojawiał się w biurze w przepoconym ubraniu, z mokrymi włosami i śmierdział do końca dnia. Koledzy, którzy jeżdżą na rowerach, nadają się po jeździe wyłącznie pod prysznic, a nie do roboty. Tak samo nie wypada mieć poobcieranych nosków i obcasów w butach, pozagniatanych cholewek i popękanych podeszew - a tym się kończy jazda w niesportowym obuwiu. Oczka w rajstopach, pozaciągane nitki w sukienkach, plamy z błota- rower to jednak kupa żelastwa, drogi nie są czyste, jeden wjazd w kałużę i można wracac się przebierać. Jest to też zwyczajne zagrożenie i dla rowerzysty i dla innych użytkownikow ruchu - dziumdzia w sukieneczce, której spadnie szpilka z nogi w trakcie jazdy na jezdni, albo jej się pasek od płaszczyka w szprychy wkręci. Poza tym, gdzie na rowerze wozi się laptopa? Przeciez to są nierzadko poważne wstrząsy na krawężnikach, sprzęt, zwłaszcza ten lepszy, nie jest przystosowany do takich atrakcji. Gdzie wozi się eleganckie męskie teczki - w garniturze i do tego plecak? Do pracy nie chodzi się z pustymi rękami przecież. Wszystko to ślicznie wygląda na obrazku, ale jest po prostu strasznie niepraktyczne, przerost formy nad treścią. Nie mówiąc o tym, w jak wielu miejscach nie ma jeszcze ścieżek rowerowych i chcąc przypiąć rower pod biurem na chodniku trzeba kawałek przejechać chodnikiem narażając się na wyzwiska przechodniów. Raz jedyny wybrałam się na zakupy rowerem i akurat mój sklepik był po drugiej stronie ulicy niż ścieżka i jakiś facet mnie zbluzgał, ignorując zupełnie fakt, że mnie to nie urządza, jechanie tamtą stroną i że tam nie było miejsca, aby rower przypiąć w promieniu dwóch kilometrów. Tu nie Dania, ani Holandia - tu jest Polska.
        • toxicwaltz Re: W Danii i Holandii facet na rowerze pod krawa 21.04.13, 14:47
          > wydaje mi się, że nie wypada, żeby ktokolwiek, kierownik, czy prezes, czy zwykł
          > y podrzędny pracownik pojawiał się w biurze w przepoconym ubraniu, z mokrymi wł
          > osami i śmierdział do końca dnia.

          Jeździłem na rowerze regularnie do pracy, nigdy nie przybywałem do firmy spocony - to kwestia doboru szybkości jazdy. Do pracy zawsze jeździłem powoli, 12-15km/h, odcinek 5km zajmował mi ok. 25 min. Wielu pracowników, dojeżdżających zbiorkomem przyjeżdżało spoconych, zwłaszcza gdy zrobiło się trochę cieplej. Na rowerze wystarczyło zdjąć ciuchy, lekko się ubrać, nie jechać zbyt szybko.

          Włosów nigdy nie miałem mokrych, po prysznicu je suszę, a w czasie deszczu zakładałem kaptur kurtki przeciwdeszczowej na głowę.

          > Tak samo nie wypada mieć
          > poobcieranych nosków i obcasów w butach, pozagniatanych cholewek i popękanych p
          > odeszew - a tym się kończy jazda w niesportowym obuwiu.

          Hehe, bardziej eleganckie obuwie miałem w pracy.

          > Jest to te
          > ż zwyczajne zagrożenie i dla rowerzysty i dla innych użytkownikow ruchu - dzium
          > dzia w sukieneczce, której spadnie szpilka z nogi w trakcie jazdy na jezdni, al
          > bo jej się pasek od płaszczyka w szprychy wkręci.

          Tu się zgadzam. Strój nie może powodować zagrożenia.

          > Poza tym, gdzie na rowerze wo
          > zi się laptopa? Przeciez to są nierzadko poważne wstrząsy na krawężnikach, sprz
          > ęt, zwłaszcza ten lepszy, nie jest przystosowany do takich atrakcji.

          W specjalnych sakwach. Znajomi wożą laptopy od paru lat rowerem do pracy, nic im nie jest. Kraweżniki im nie przeszkadzają, gdyż na jezdni ich nie ma, a nowo budowane ddr mają z reguły obniżone krawężniki.

          >Gdzie wozi
          > się eleganckie męskie teczki - w garniturze i do tego plecak?

          Wozi się np. w koszyku na kierownicy lub na bagażniku.

          > chcąc przypią
          > ć rower pod biurem na chodniku trzeba kawałek przejechać chodnikiem narażając s
          > ię na wyzwiska przechodniów.

          Można kawałek przejść pieszo i nie narażać się.

          > Raz jedyny wybrałam się na zakupy rowerem i akurat
          > mój sklepik był po drugiej stronie ulicy niż ścieżka i jakiś facet mnie zbluzg
          > ał, ignorując zupełnie fakt, że mnie to nie urządza, jechanie tamtą stroną i że
          > tam nie było miejsca, aby rower przypiąć w promieniu dwóch kilometrów. Tu nie
          > Dania, ani Holandia - tu jest Polska.

          Niestety, masz rację. Nie wszędzie da się przypiąć rower, ktróry w dalszym ciągu nie jest traktowany jako środek transportu. Jednakże powoli to się zmienia, koło mojej firmy jest sporo miejsc parkingowych dla rowerów, chyba będą musieli zwiększyć ich ilość, gdyż powoli zaczyna brakować miejsca. Aha, firma informatyczna. Sporo ludzi dojeżdża z laptopami.

          Ja rozumiem, że nie każdemu pasuje dojazd rowerem do pracy z różnych powodów, nie każdemu się chce, nie ma w Polsce tradycji korzystania z roweru jako środka lokomocji. Ja mam np. za daleko do pracy rowerem (75km/h). W Holandii i Danii też więcej podróży wykonuje się samochodami niż rowerami (chociaż do 5km króluje rower). Tym niemniej może niektóre osoby dałoby się zachęcić do korzystania z rowerów jako transportu do pracy. Więcej rowerów na drogach to szansa na mniej samochodów tamże, na mniejsze korki, a także większe bezpieczeństwo.
          • bella96 Re: W Danii i Holandii facet na rowerze pod krawa 21.04.13, 21:51
            Wyłącz laptoka, nic mu nie będzie. Na rowerze z laptokiem zapylam do pracy już 12 lat. Zaczynałem od Comapq, potem HP, Lenovo (2szt.), Acer, Dell. Dyski najróżniejszej maści i rodzaju. Jeden warunek - sprzęt masz wyłączony w czasie jazdy i nic mu nie będzie.
            No i oczywiście mowa o wstrząsach związanych z jazdą normalną, a nie downhilem, trialem, czy stłuczką.
            Odnośnie spostrzeżeń - dużo ludzi z IT jeździ na rowerach do pracy. Z wyboru, nie z przymusu ;-).

            Pozdrawiam,

            P.
            • jerzy_gw Re: W Danii i Holandii facet na rowerze pod krawa 21.04.13, 22:54
              bella96 napisał(a):

              > Wyłącz laptoka, nic mu nie będzie. Na rowerze z laptokiem zapylam do pracy już
              > 12 lat. Zaczynałem od Comapq, potem HP, Lenovo (2szt.), Acer, Dell. Dyski najró
              > żniejszej maści i rodzaju.

              Czyli (ze względu na jazdę rowerem?) musiałeś wymieniać laptopa średnio co 2 lata.
              • toxicwaltz Najpewniej nie musiała. Pewnie chciała. 22.04.13, 07:45
                To mit, ze jazda rowerem szkodzi laptopom. Zresztą, z jazdą rowerem związanych jest parę innych mitów; niektóre są propagowane przez samych rowerzystów :-)

                W samochodzie jadącym po nierównej i/lub wyboistej drodze laptop też się wytrzęsie, a rowerem łatwiej jest przecież ominąć dziury w jezdni.
              • skator wstrząsy 22.04.13, 17:32
                jerzy_gw napisał:

                > Czyli (ze względu na jazdę rowerem?) musiałeś wymieniać laptopa średnio co 2 la
                > ta.

                Ciekawy wniosek. Ale idąc tym tropem: wielu moich znajomych jeżdżących samochodami wymienia telefony komórkowe co rok, góra dwa. Aż strach pomyśleć, jak musi trząść w tych ich samochodach...
                • jerzy_gw Re: wstrząsy 22.04.13, 18:11
                  skator napisał:

                  > Ciekawy wniosek. Ale idąc tym tropem: wielu moich znajomych jeżdżących samochod

                  To nie wniosek a w zasadzie pytanie.

                  > ami wymienia telefony komórkowe co rok, góra dwa. Aż strach pomyśleć, jak musi
                  > trząść w tych ich samochodach...

                  To możliwe, jeśli trzymają te telefony w nieodpowiednim i narażonym na wstrząsy miejscu.
                  Nie zawsze da się wszystko porównać w ten sposób, akurat porównanie "zużycia" i podatności na wstrząsy telefonu i laptopa jest nietrafione.
        • skator Spot 21.04.13, 18:26
          Jest bardzo prosty sposób aby nie śmierdzieć. Wystarczy się myć. Uwaga - nie raz na tydzień i - w przypadku rowerowania - nie raz dziennie. Bakterie - w tym i te wywołujące przykry zapach - w korzystnych warunkach potrafią namnażać się eksponencjalnie, więc te namnożone w ciągu nocy trzeba po prostu rano bezwzględnie usunąć. Na to jest prosty sposób, wystarczy myć się rano (najlepiej wziąć prysznic). I wtedy nawet w przypadku spotu smrodu do końca dnia nie będzie - sprawdzone! Co do teczek i toreb - polecam koszyk zamiast plecaka, daje większą swobodę (przewiew) przy jeździe.
        • kas_24 Re: W Danii i Holandii facet na rowerze pod krawa 22.04.13, 09:09
          nie wierze, jak można być takim ignorantem, żeby uważać, że nie wypada jeździć rowerem do pracy! od kilku lat jeżdżę praktycznie codziennie, długie kilometry i nigdy jeszcze nie śmierdziałam! zawsze można się tez przebrać, wziąć prysznic (jeśli biuro jest w takowy wyposażone). nie jestem po prostu w stanie zrozumieć, że ktoś może myśleć w ten sposób, ale niestety pokazuje to tylko, że w naszym kraju, w którym żyją podobnie myślący do Pani obywatele jeszcze długo nie będzie prawdziwej cywilizacji, kultury i odpowiedniego podejścia do pracy. I uważam, że w pracy najbardziej liczy się to co ma się w głowie a nie na niej- może jednak Ci, u których w głowach hula wiatr muszą nadrabiać wyglądem?
          • toxicwaltz Społeczeństwa duńskie i holenderskie są dużo 22.04.13, 13:22
            bardziej egalitarne niż spoełeczeństwo polskie. U nas w dalszym ciągu bardzo liczą się pozory zewnętrzne, pokazanie, że mi się dobrze powodzi, blichtr itp., a rower jest uważany przez wielu za pojazd dla biedaków i bezrobotnych, a także dla mieszkańców wsi, a w mieście jako pojazd do reakreacji, zawożony na dachu samochodu do lasu, by zrobic kilka km po lesie.

            Jakoś mi się nie chce wierzyć, że w Holandii i Danii ludzie biorą prysznic po dotarciu rowerem do pracy, byłyby niezłe kolejki. Ja też nie brałem prysznica, gdy dojeżdżałem do pracy rowerem. Nie było potrzeby. A nawet, jak ktoś się lekko spoci, to czuć będzie na drugi dzień, jak się nie wymyje. Świeży pot nie śmierdzi, chyba że ktoś ma genetycznie śmierdzący pot.
    • puzonik48 Rowerzystki w szpilkach, ich partnerzy pod kraw... 21.04.13, 10:24
      Fajna impreza ,dobrze by było ją rozpowszechnic :):) U naszych sąsiadów jazda w szpilkach ,czy w garniturze to żaden ewenement :) Ale ścieżki rowerowe mają fantastyczne ,a rowerzysta jest traktowany tak samo jak pieszy :):) ,więc ma większe poczucie bezpieczeństwa :):)
      Chyba zaraz wsiądę na swój rowerek ,pierwszy raz od półtora roku i przywitam spóźnioną wiosnę :):)
      • toxicwaltz Re: Rowerzystki w szpilkach, ich partnerzy pod kr 21.04.13, 11:36
        > U naszych sąsiadów jazda w
        > szpilkach ,czy w garniturze to żaden ewenement :) Ale ścieżki rowerowe mają fa
        > ntastyczne ,a rowerzysta jest traktowany tak samo jak pieszy :):) ,więc ma więk
        > sze poczucie bezpieczeństwa :):)

        Rowerzysta jest w Niemczech traktowany jak rowerzysta, nie jako pieszy. Stąd coraz bardziej rozpowszechione w Niemczech pasy dla rowerów.

        Większe poczucie bezpieczeństwa w Niemczech wynika z tego, że kierowcy nie jeżdżą tam tak agresywnie jak w Polsce i inne jest traktowanie rowerzystów przez kierowców. Wynika to ze znacznie większej liczby rowerzystów na ulicach oraz z odpowiedniego "wychowania" kierowców w szkołach jazdy i przez policję. Rowerzysta nie jest tam traktowany jako ktoś gorszy, jako ktoś, kogo nie stać na samochód i dlatego jeździ rowerem.

        Obecność dróg dla rowerów nie powoduje zwiększenia bezpieczeństwa rowerzystów. Większość wypadków i tak wydarza się na skrzyżowaniach, gdzie rowerzysta na jezdni jest bezpieczniejszy niż na przejeździe rowerowym w ciągu ddr, gdyż jest bardziej widoczny. Wiem to z codzienniego doświadczenia z jazdy rowerem, a moje obserwacje pokrywają się z niemieckimi badaniami na ten temat. Dlatego w Niemczech powszechne są pasy dla rowerów na miejskich ulicach zamiast osobnych ddr oraz uspokajanie ruchu na nieprzelotowych ulicach, co powoduje, że na takich ulicach ddr nie są potrzebne.
        • puzonik48 Re: Rowerzystki w szpilkach, ich partnerzy pod kr 21.04.13, 11:56
          Z mojej wiedzy wynika ,że w Niemczech rowerzysta jest traktowany tak jak pieszy :) Faktem jest ,że nie tylko kierowcy jeżdżą ostrożniej i z większą kulturą ,ale ludzie są dla siebie również milsi ,dlatego tam gdzie nie ma możliwości utworzenia ścieżki rowerowej ,dozwolona jest jazda po chodniku ,który nie ma 2,5 m szerokości .Wystarczy ostrzec pieszego dzwonkiem ,że się jedzie i każdy ,bez wahania ustępuje z drogi .U nas można by oczekiwac najwyżej steku wyzwisk :( Nie zgodzę się z Tobą ,że obecnośc dróg dla rowerów ,nie ogranicza ilości wypadków .Ja w Niemczech jeżdżę bez najmniejszych obaw ,u siebie przeżywam traumę zanim dojadę z domu do miejsca ,gdzie są wytyczone trasy rowerowe .
          • toxicwaltz Re: Rowerzystki w szpilkach, ich partnerzy pod kr 21.04.13, 14:53
            > Nie
            > zgodzę się z Tobą ,że obecnośc dróg dla rowerów ,nie ogranicza ilości wypadków

            Może ogranicza liczbę najechań na rowerzystę od tyłu, ale to nie one stanowią większość wypadków z udziałem rowerzysty. Badania niemieckie jednak pokazują, że bardziej niebezpieczne jest przejeżdżanie przez skrzyżowanie przez przejazd rowerowy w ciągu wyodbrębnionej ddr niż przejeżdżanie skrzyżowania jezdnią

            > ,u siebie przeżywam traumę zanim
            > dojadę z domu do miejsca ,gdzie są wytyczone trasy rowerowe .

            Na bardzo ruchliwych drogach jest faktycznie niezbyt komfortowo, np. na moście im.B.Malinowskiego w Grudziądzu, ale przy większości miejskich ulic ddr są zbędne, gdyż wcale nie jest na nich niebezpiecznie.

            > dlatego tam gdzie nie ma możliwości utw
            > orzenia ścieżki rowerowej ,dozwolona jest jazda po chodniku ,który nie ma 2,5 m
            > szerokości .Wystarczy ostrzec pieszego dzwonkiem ,że się jedzie i każdy ,bez w
            > ahania ustępuje z drogi .

            W Niemczech większość podrzędnych ulic ma ograniczenie do 30km/h, tam ddr są zbędne. A na takich chodnikach, o których piszesz, rzadko można spotkać rowerzystów, którzy jeżdżą ze sporymi (jak na rower) prędkościami, co często zdarza się u nas.
            • puzonik48 Re: Rowerzystki w szpilkach, ich partnerzy pod kr 21.04.13, 15:32
              Niestety w moim mieście nie ma możliwości poszerzenia istniejących ulic :(:( ,ale w wielu przypadkach można by zastąpic istniejące pasy zieleni ,w ścieżki rowerowe,tym bardziej ,że te pasy zieleni są zazwyczaj zaniedbane i nie poprawiają estetyki .Nie spotkałam na znaku drogowym (rowerowym) ,podawania dopuszczalnej szybkości ,ale też nie spotkałam tam nikogo ,kto by się "wydziczał" ,jadąc na rowerze ,bez względu na wiek .Młodzież jeździ równie bezpiecznie jak dorośli :) Dlatego rodzice nie boją się zagrożenia i dzieci dojeżdżają do szkoły ,niejednokrotnie 4 -5 kilometrów ,bez utyskiwania .
    • gm0711 Rowerzystki w szpilkach, ich partnerzy pod kraw... 22.04.13, 17:39
      Nie pobłądzili jak biegacze z lublina?

      ------
      www.terazbiznes.pl/news/742/ekwiwalent-za-urlop
    • zebolek Rowerzystki w szpilkach, ich partnerzy pod kraw... 22.04.13, 18:17
      na którym zdjęciu jest "rowerzystka w szpilkach" bo jakoś nie dostrzegłem żadnej?
      • skator Re: Rowerzystki w szpilkach, ich partnerzy pod kr 22.04.13, 18:28
        zebolek napisał:

        > na którym zdjęciu jest "rowerzystka w szpilkach" bo jakoś nie dostrzegłem żadne
        > j?

        Np. na zdjęciu nr 51. Żebyś nie miał wątpliwości - tu inne ujęcie. Więcej galerii tu.
    • wyrwana.z.kontekstu Rowerzystki w szpilkach, ich partnerzy pod kraw... 22.04.13, 21:52
      Kilka lat temu gó...arze (bo nie da się ich inaczej nazwać), blokujący w ramach masy krytycznej JEDYNY MOŻLIWY dojazd na moje osiedle, zmusili mnie do bezradnego czekania przez niemal godzinę na możliwość dojechania do dziecka leżącego z 40 stopniową gorączką. Mam tę imprezę i jej uczestników w głębokim poważaniu. Żeby organizować tego typu akcje, wypadałoby mieć odrobinę wyobraźni i odpowiedzialności. ZERO szacunku dla tych, którzy bawią się, prezentując totalną arogancję w stosunku do ludzi, którzy pracują i mają w tym czasie jakieś zobowiązania.
      • jerzy_gw Nie słyszałem o tej akcji RT 22.04.13, 21:56
        Czy możesz podać więcej szczegółów? Rowerowy Toruń już przesadza, skoro blokują drogi.
        • toxicwaltz Nie słyszałeś o masie krytycznej? 22.04.13, 22:13
          To nie jest blokada dróg - to robiła swojego czasu pewna partia polityczna. To jest przejazd kolumny uprzywilejowanej.
        • baaltew Re: Nie słyszałem o tej akcji RT 23.04.13, 00:27
          jerzy_gw napisał:

          > Czy możesz podać więcej szczegółów? Rowerowy Toruń już przesadza, skoro blokują
          > drogi.

          ...spytał jerzy_gw konspiracyjnym i pełnym dramatyzmu szeptem niczym redaktor porannych wiadomości w lokalnym radio. Blokują drogi? Stawiają rowerowe barykady? Może przewrócili jakiś samochód? Nie? Nie? Może jednak? Może coś sobie jednak Pani przypomni? Może pamięta Pani więcej szczegółów? Może ktoś zesikał się w majtki uwięziony w samochodzie podczas 15 godzinnej blokady drogi? Nie???... Może choć trochę popuścił? Nie???

          Niestety nie...

          zasmucony tym faktem jerzy_gw zaczął przeglądać inne wątki na lokalnym forum z nadzieją, że może jednak gdzieś coś znajdzie, a wtedy...
          • jerzy_gw Re: Nie słyszałem o tej akcji RT 23.04.13, 01:29
            No cóż, zapytałem gdyż o masach krytycznych słyszałem oczywiście (trudno nie słyszeć) ale nie słyszałem, żeby z tego powodu były utrudnienia w ruchu.

            Po Twojej prymitywnej wypowiedzi upewniam się co do materii z jaką mamy do czynienia w przypadku aktywistów z RT.
      • toxicwaltz Biorąc pod uwagę wielkość Torunia przypuszczam, 22.04.13, 22:11
        że z tego miejsca prędzej doszłabyś pieszo. Miałaś akurat pecha tego dnia, chociaż rozumiem Ciebie, gdyż moje dziecko też miało ok. 40 stopni gorączki trochę ponad miesiąc temu i wiem, co przeżywałem.

        A na marginesie, codziennie "masy krytyczne" w postaci korków organizują kierowcy. Też będziesz ich wyzywać od różnych, gdy będziesz mieć problem dojechać gdzieś na czas, jak utkniesz w jednym z korków?

        MK chce pokazać, że rower to przede wszystkim środek transportu, który w mieście - zwłaszcza niezbyt dużym jak Toruń - może stanowić dla niektórych alternatywę dla samochodu. MK nie jedzie w godzinach szczytu. Więcej rowerów na ulicach to mniejsze korki oraz większe bezpieczeństwo.
        • wyrwana.z.kontekstu Re: Biorąc pod uwagę wielkość Torunia przypuszcza 23.04.13, 01:09
          Odpowiadając na Wasze pytania: to było w Wawie, nie w Toruniu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka