pysiak12
20.09.05, 22:59
Witam wszystkich. Chciałem poruszyć problem, który zapewne dotyka wiele osób.
Chodzi o to,że ulica Dekerta (przy której mieszkam) na całej swej długości
usłana jest psimi odchodami. Zarówno chodniki jak i pas trawnika oddzielający
ulicę od chodnika toną w g...Poranne odprowadzanie dziecka do przedszkola to
istny slalom polegajacy na omijaniu obrzydliwych przeszkód. Tłumaczę wtedy
dziecku, że to nie wina psa bo gdzieś to musi zrobić, ale pana(pani), którym
nie chce sie sprzątać po swoich ulubieńcach. Prawdopodobnie istnieją przepisy
regulujące tę sprawę, nie wiem jednak dlaczego nikt ich nie wprowadza w życie.
Dlaczego strażnicy miejscy tak chętnie wlepiają mandaty za żle zaparkowane
auta, a na sprawę czworonogów pozostają ślepi.(Pewnie się brzydzą).
To ciekawe zjawisko socjologiczne bo nie sprząta dosłownie nikt. Natomiast z
pieskami wychodzą wytworne panie i eleganccy panowie, więc pozornie pełna
kultura. Ale żeby gówienko po swoim piesku sprzatnąć do woreczka, a woreczek
do kosza to już nie ma komu. Chwała panom z MPO, którzy raz w miesiącu trochę
to wszystko ogarną. Jeśli w sprawach elementarnych jesteśmy bylejacy (nie
mówimy sobie dzień dobry, nie sprzątamy po sobie) to nie możemy marzyć o
rzeczach wielkich. Będziemy po prostu zasranym krajem z zasranymi ulicami.
W Toruniu znam tylko jedną osobę, która sprząta po swoim piesku. Czy ktoś zna
drugą? Pewnie ten list nie zrobi na nikim wrażenia, ale trochę mi ulżyło, bo
się wygadałem a raczej wypisałem. Tylko tyle mogłem zrobić w swojej obronie
przed wszechobecnym....