Gość: Obywatel
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
28.11.05, 10:50
Mieszkam przy ul. Chabrowej w jak to się nazywało "rezydencji kwiatowej"
Atrakcje w budynku to :
- niedziałające ogrzewanie (dwie awarie pod rząd, dziś rano nie działała i
wczoraj tak samo)
- ciągle zapowietrzające się kaloryfery lub też uchodzenie wody z instalacji
w efekcie czego tylko dwa żeberka z kaloryfera są ciepłe lub są zimne
całkowicie, dolewanie wody pomaga na chwilę i nie zawsze nawet po dalszych
odpowietrzeniach
- nieszczelne okna
- pękające ściany
- zbyt mały grzejnik w największym pokoju. Pokrętło odkręcone na 7 (cała
para) i jeżeli grzejnik już grzeje (gloria) to i tak w pokoju zapodaje
chłodzik.
- olewający serwis gwarancyjny, po tym, że się dzwoni i zgłasza awarię panu
szefowi serwisu przyjeżdza pan technik i stwierdza swoją wersję. Co się
dzieje dalej nie wiadomo. Nikt już nie dzwoni i kwapi się zapytać : Panie !
Był u pana nasz wielki technik i czy awaria została usnieta, czy jest pan
zadowolony czy możemy jeszcze coś dla pana zrobić ? Nie trzeba mnie łechtać,
ale wizyta kończy się: Panie ja tam zgłoszę do tego i dalej sprawa "będzie
szła"
Ogólnie Budlex musi poznać co znaczy Customer Support.
- podobno w innych klatkach zanim ludzie doczekają się ciepłej wody mija 2
min,a ciekawe czy licznik też czeka.
Pobawię się jeszcze z Budlexem trochę w gierki jak w domowym przedszkolu.
Pytanie mam do znawców czy jeżeli taka sytuacja jak u mnie ma się z
ogrzewaniem to czy licznik nabija mi normalnie z racji, że niby kaloryfer, a
raczej jego 5% powierzchni jest ciepłe ? Rura do ciepłej wody na korytarzu
jest gorąca, a skoro tam jest licznik, który to mierzy to znając życie i
tematy budowlane to pewnie rypie po całości
A wszystko za cenę 2800 zł/metr.
Pozdrawiam wszystkich kupujących, bo kupić nowe w tym mieście = kupić od
Budlexu.