Dodaj do ulubionych

Fryzjer w Topólce

30.07.07, 15:18
hej:) mam pytanie:) ile jest zakładów fryzjerskich w Topólce i jaki
szczególnie polecacie? mam numer do jakiejś pani Moniki ale nic i niej nie
wiem:) widziałam kilka fryzur przez nią zrobionych i były super. a i jeszcze
jedno gdzie ona ma swój zakład? są w Topólce jakieś ulice czy coś? nigdy tam
nie byłam (jeszcze). czekam na odpowiedź. wdzięczna będę również za podanie
nazwiska fryzjerki o imieniu Monika:) pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • stokrotka278 Re: Fryzjer w Topólce 07.08.07, 19:15
      Monika ma zakład za handlowcem (chyba ten budynek tak sie
      nazywa).Jak wjeżdżasz od strony osięcin, to na skrzyżowaniu w lewo,
      a potem za tym dużym budynkiem jeszcze raz w lewo. A Monika się
      nazywa Dobiecka. Ja też nie jestem z Topólki, ale jeżdże własnie do
      niej, bo świetnie czesze i tanio.
      Pozdrawiam
      • sympatyczna26 Re: Fryzjer w Topólce 07.08.07, 21:13
        gdyby tylko byla trochę milsza i podniosła czasem głowę w stronę
        klienta i traktowała równo i tych co są nauczycielami czy jakimiś
        szychami w Topólce jak i zwykłych, szarych ludzi. Tak sie nie robi
        pani Moniko.
        • toronto123 Re: Fryzjer w Topólce 18.08.07, 18:51
          sorry że znów się wtrącam w jakiś wątek i odbiegam od tematu, ale czemu
          stawiasz nauczycieli obok wielkich szych?! mnie się wydawało, że to też raczej
          zwykli, szarzy ludzie!
          • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 06.05.08, 23:06
            Do niedawna byłam zadowolona z usług fryzjerskich p. Moniki D., ale
            po numerze, jaki wycięła ostatnio mi i mojej rodzinie przed bardzo
            ważną dla nas uroczystością, nikomu jej już nie polecę.
            Otóż ja i dwie osoby z mojej rodziny byłyśmy umówione do ułożenia
            fryzur już siedem miesięcy wcześniej przed wspomnianą wyżej
            uroczystością.
            Z uwagi na to, że byłyśmy pierwszymi klientami na ten dzień,
            mogłyśmy sobie nawet wybrać godzinę wizyty, co też zrobiłyśmy.
            Jednak kiedy pojawiłyśmy się u p. Moniki tydzień przed
            uroczystością, aby dokonać strzyżenia włosów, dowiedziałyśmy się
            zupełnie przez przypadek, że nie będziemy przyjęte o wybranej przez
            nas godzinie w dzień uroczystości, gdyż w tym czasie p. Monika ma
            umówionene trzy inne osoby z innej rodziny.Przeżyłam szok, gdyż inna
            godzina czesania nie wchodziła w rachubę. Pani Monika z wyraźnym
            zażenowaniem i zmieszaniem na twarzy poinformowała nas, a właściwie
            wmówiła nam, że zapisując się pół roku wcześniej niestety nie
            byłyśmy pierwszymi klientami, bo ktoś umawiał się z nią już
            wcześniej ustnie. Pytamy jednak: "A co nas to obchodzi?!!"
            Zostałyśmy zapisana na daną godzinę i wtedy nie było mowy o żadnych
            innych kientach. Wyszło na to, że mimo tego, iż to my byłyśmy
            pierwsze (na własne oczy widziałam, jak jesteśmy zapisywane w
            terminarzu na wybraną przez nas godzinę), to właśnie my musiałśmy
            zrezygnować z układania fryzur, bo p. Monika zwyczajnie nie miała
            zamiaru wyjść honorowo z tej bardzo krzywdzącej dla nas sytuacji.
            Bardzo brzydko p. Moniko!!! Tak się nie robi!!!
            Z pewnością taka zagrywka ze stałymi klientami, jakimi byłyśmy dla
            pani, nie przysporzy pani reklamy, wręcz przeciwnie, bo czy na
            przykład jakaś panna młoda umówiona z panią z rocznym wyprzedzeniem
            do czesania na swój własny ślub może czuć się bezpiecznie i
            komfortowo? Chyba nie.
      • fa_nka Re: Fryzjer w Topólce 07.05.08, 16:38
        Monika myśli, że jest niezastąpiona ? Woda sodowa uderzyła do głowy ?
        To chyba nie odosobniony przypadek ? A może napiszemy o podobnych przypadkach w
        innych punktach usługowych, będzie przestrogą dla klientów. O ludziach, którzy
        nie dotrzymują słowa, każdemu się chyba przytrafiło. Słowo ,,Przepraszam'' to
        wielkie słowo używane od wielkiego święta, niektórzy nie mają go w swoim
        słowniku - żałosne :(
        • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 08.05.08, 09:08
          Dziękuję Ci fanko za zrozumienie. Ta moja historia z fryzjerką -
          niby nic, a potrafi dobić człowieka, że ludzie mogą tak postępować z
          innymi ludźmi. Zwłaszcza,że historia z fryzjerką nie jest jedyną
          przed oczekiwaną przez nas uroczystością. Myślę więc, że albo mamy
          wyjątkowego pecha, albo ciąży nad nami jakieś fatum:-)
          Opiszę teraz kolejną historyjkę, która przytrafiła się nam dwa
          tygodnie przed planowaną uroczystością i sami osądźcie, czy mam
          prawo czuć się rozżalona.
          7 sierpnia 2007 r. zamówiłam w Płowcach lokal na wspomnianą wyżej
          uroczystość zaplanowaną na maj 2008 r. Jak łatwo obliczyć, zamówiłam
          więc tę salę z 10 -ciomiesięcznym wyprzedzeniem. Słowo "zamówiłam",
          to za mało, bo ja przecież podpisałam umowę z właścicielką lokalu,
          kórą to obydwie przypieczętowałyśmy swoimi podpisami. Byłam
          szczęśliwa, że wszystko idzie mi tak gładko z przygotowaniami do
          uroczystości - i fryzjer załatwiony i lokal. Myślałam, że jestem w
          czepku urodzona, bo właścicielka lokalu powiedziała mi, iż mam
          wyjątkowe szczęście, że zamawiając lokal tylko 10 miesięcy wcześniej
          trafiłam jeszcze na wolny termin. Żyłam więc sobie w niewiedzy, co
          mnie czeka przed uroczystością i napawałam się swoim wyjątkowym
          szczęściem. Dwa tygodnie przed uroczystością zupełnie przypadkowo
          dowiedziałam się od kogoś, że w tym lokalu w wybranym przeze mnie
          terminie, odbywa się również inna uroczystość w tych samych
          godzinach. Wtedy jeszcze się łudziłam, że to jakaś fatalna pomyłka
          mojego informatora, bo jak mogły odbywać się dwie imprezy
          jednocześnie w lokalu, który dysponował tylko jedną salą. Moje
          wątpliwości szybko jednak rozwiała właścicielka lokalu, do której
          natychmiast zadzwoniłam. Potwierdziła, że rzeczywiście odbywać się
          tam będą dwie uroczystości jednocześnie i kiedy chciałam wyjaśnić z
          nią osobiście tę absurdalną sytuację stwierdziła, że przez kilka
          kolejnych dni będzie nieosiągalna, gdyż wyjeżdża. Ja jednak nie
          odpuściłam, bo jak mogłam siedzieć spokojnie wiedząc, że nasza
          uroczystość ma się odbyć za dwa tygodnie, a my zostaliśmy postawieni
          w tak idiotycznej sytuacji. Na drugi dzień pojechałam do tego lokalu
          i "przedziwnym trafem" zastałam w nim kierowniczkę, której przecież
          miało nie być. Kiedy zdenerwowana zapytałam ją wprost, co kombinuje,
          przyznała się do tego, iż trafił się jej klient, który miał 10 gości
          więcej ode mnie i w związku z tym ona postanowiła mnie i moją
          rodzinę ulokować w maleńkiej klitce - zajeździe z bufetem i barem
          dla przejezdnych kierowców, z toaletami na zewnątrz, a tamtą rodzinę
          umieściła w wybranej przeze mnie, ładnej, przytulnej sali weselnej z
          komfortowymi toaletami w środku. Myślałam, że śnię, gdy to
          usłyszałam. Nie wierzyłam własnym uszom, że można komuś wyciąć takie
          świństwo, tym bardziej, że właścicielka lokalu wprawdzie strasznie
          zmieszana i zażenowana, ale twierdziła, że ona umowy dotrzymała, bo
          nadal oferuje mi lokal, a że był to zapyziały bar dla kierowców, to
          cóż z tego, mieści się przecież w tym samym budynku. Byłam bliska
          omdlenia, nie wyobrażałam sobie upchnięcia mojej rodziny w tej
          małej, dusznej klitce. Powiedziałam tej kobiecie, że w żadnym
          wypadku nie zgadzam się na to rozwiązanie i zapytała ją, jak
          zamierza wyjść z tej idiotycznej sytuacji. Odpowiedziała, że ona nie
          widzi w tej chwili innego rozwiązania, niż umieszczeniu dwóch rodzin
          na tej samej sali, jedną ulokowałaby w jednym końcu sali, a drugą -
          w drugim. Roześmiałam się jej w twarz i powiedziałam, że tak ważna
          dla nas uroczystość, to nie tylko ładny lokal, dobre jedzenie i miła
          obsługa. Najważniejsza w tym wszystkim jest przecież odpowiednia
          atmosfera, której nawet oczyma wyobraźni nie jestem w stanie
          zobaczyć z siedzącymi sobie na karku dwiema obcymi rodzinami. Wtedy
          właścicielka lokalu nie wiedząc już co powiedzieć zapytała mnie,
          jakie widzę rozwiązanie tej sytuacji. Odpowiedziałam jej, że widzę
          tylko jedno rozwiązanie, a mianowicie ma natychmiast zwrócić mi
          zaliczkę i zrywam z nią tę fikcyjną umowę. Natychmiast zwróciła mi
          zaliczkę, a na jej twarzy dostrzegłam ogromną ulgę, że tylko tak się
          kończy dla niej ta sprawa. Mogłam ją przecież podać do sądu, ale co
          by to dało? Sprawa ciągnęłaby się miesiącami, a ja musiałam przecież
          poświęcić całą swoją energię na szybkie szukanie kolejnego lokalu.
          Czas przecież gonił.
          Okazało się jednak, że tym razem los okazał się dla nas łaskawy,
          gdyż szybko znalazłam piękny lokal, który chcę przy tej okazji
          wszystkim polecić. Jest to lokal państawa Wiśniewskich - "OAZA" w
          Dobrem. Jego właściciele z szacunkiem i pełnym profesjonalizmem
          podchodzą do klienta, traktując go i jego potrzeby związane z
          uroczystością, z pełnym zrozumieniem i dobrą wolą.
          Opisałam te dwie historie ku przestrodze dla innych, aby lepiej
          zabezpieczali się w umowach przed organizowaniem ważnych dla nich
          uroczystości. Uważam, iż taka kara - napiętnowanie tych ludzi w
          oczach społeczeństwa - jest i tak zbyt mała w porównaniu z tym, jaką
          krzywdę moralną wyrządzili mi i moim najbliższym. W obydwu
          przypadkach sparawa powinna mieć swój finał w sądzie. Nikt mi już
          jednak nie zwróci zszarganych nerwów z bezsilności i łez, które
          wylałam nad niesprawiedliwością, która nas zewsząd otacza.
          Przed opisywaną wyżej imprezą przydarzyła mi się jeszcze jedna
          bardzo przykra historia, najgorsza z tych wszystkich, ale nie będę
          jej już tu opisywać, bo po pierwsze jest dla mnie zbyt bolesna,
          nawet we wspomnieniach, a po drugie - dotyczy o osób publicznych i
          znaczących w naszym środowisku, osób, które powinny być
          autorytetami, a okazało się, że... Ach, szkoda gadać :-(
          • fa_nka Re: Fryzjer i inne zakłady usługowe. 08.05.08, 16:14
            W biznesie nie ma miejsca na sentymenty, to bezwzględna gra o pieniądze.
            Według Ciebie osoby publiczne powinny być chronione, chociaż ja tak wcale nie
            uważam. Wiedzą, że zajmują publiczne stanowiska i powinny zachowywać się zgodnie
            z normami. Ale jak zawsze od reguł są wyjątki, smutne ale czasem szokujące.
            Chrońmy przestępców, chrońmy ludzi , którzy nas krzywdzą, to takie humanitarne
            przecież ... A to, że nas krzywdzą, to pewnie zasługujemy na to swoją postawą ?
            Znośmy upokorzenia w milczeniu, może kiedyś w innym wymiarze dostaniemy za to
            nagrodę.
            • klientka-0 Re: Fryzjer i inne zakłady usługowe. 08.05.08, 20:08
              Fanko. Czy popierasz tych nieuczciwych przedsiębiorców pisząc, że
              "w biznesie nie ma miejsca na sentymenty i że to bezwzględna gra o
              pieniądze"? Przecież mnie nie chodzi o żadne sentymenty. Ci ludzie
              byli ze mną związani umowami. Czy czułabyś się komfortowo, gdybyś
              organizowała najważniejszą uroczystość w Twoim życiu, powiedzmy
              własny ślub i właściciel lokalu, potajemnie, bez porozumienia z
              Tobą, przeniósłby Cię z pięknej, balowej sali, np. do sali
              gimnastycznej mieszczącej sie w tym samym budynku, gdyż w zamówionej
              przez Ciebie sali umieściłby bardziej opłacalnego kienta? Gdzie
              honor tych ludzi, gdzie ich godność i poczucie odpowiedzialności za
              podejmowane przez siebie decyzje i słowo dawane ludziom? Czy oni nie
              rozumieją, że w myśl przysłowia "Chytry dwa razy traci", takim
              postępowaniem jeszcze więcej tracą, niż zyskują, bo złe wieści
              rozchodzą się lotem błyskawicy, a najlepszą reklamą przedsiębiorców
              i ich zakładów usługowych jest droga polecania ich przez innych,
              zadowolonych klientów? Po usłyszanej historii, gdyby nie dotyczyła
              ona mnie, w życiu nie zaryzykowałabym zlecenia organizacji przyjęcia
              w lokalu o takiej renomie i reputacji, bo wyobraź sobie, że
              zajeżdżacie z rodziną z kościoła do restauracji głodni jedzenia i
              zabawy, a właściciel lokalu wita Was i ruchem ręki wskazuje drogę do
              małej, dusznej klitki - zajazdu dla kierowców, który może nadaje się
              do zjedzenia przejazdem bigosu z kiełbasą, ale na pewno nie do
              wyprawienia w nim uroczystości weselnej, czy choćy zwykłej stypy.
              Pamięć i szacunek dla zmarłego również wymaga zjedzenia obiadu w
              przyzwoitych warunkach.
              Długo nad tym myślałam i doszłam do wniosku, że piętnowanie takich
              czynów przedsiębiorców i ich usług, oraz rzetelne opisywanie
              podobnych historii, choćby na łamach naszego Forum, jest dla takich
              przedsiębiorców najlepszą przestrogą przed popełnianiem kolejnych
              nieuczciwości.
              • next_grubaska Re: Fryzjer i inne zakłady usługowe. 08.05.08, 22:34
                Zgadzam sie całkowicie z klientka-0. To co dzieje sie na naszej wsi od pewnego czasu jest przerażające.Na każdym kroku można spotkać sie z przejawami dyskryminacji.Czy to u fryzjera,w sklepie,szkole , urzędzie gminy czy innej instytucki użyteczności publicznej. Jest to po prostu niesprawiedliwe. Trzeba coś z tym zrobić. Załóżmy stowarzyszenie które będzie walczyć z niesprawiedliwością u fryzjera i w knajpach przy drodze a na jego czele postawmy osobę najbardziej pokrzywdzona. Mam kandydata idealnego na to miejsce. Taki nasz lokalny Antek Macierewicz. Wszędzie wietrzy podstęp i spisek dziejowy zawiązany na szczytach naszej lokalnej władzy. Zgadnijcie kto to?
                • andreas077 Re: Fryzjer i inne zakłady usługowe. 09.05.08, 01:46
                  next_grubaska napisał:

                  > Zgadzam sie całkowicie z klientka-0. To co dzieje sie na naszej wsi ...

                  A ja się nie zgadzam z taką opinią, czasem ważnym jest by się dogadać, omówić
                  wszystkie szczegóły, by nie było takich sytuacji jak ta, ale muszę przyznać też
                  że klientka-0 stanęła na wysokości zadania i załatwiła sobie lokal w Dobrem,
                  który spełniał jej najskrytsze oczekiwania. Ważną dziś cechą w społeczeństwie
                  jest kreatywność i asertywność jako cecha nabyta, Cieszy to że w końcu rozwijamy
                  się szybko, a jakiś tam drobny incydent w wyniku niedomówienia nie jest istotny,
                  ważne że impreza dopięta na ostatni guzik. Dobrze też że zawsze mamy prawo
                  wyboru. O dyskryminacji dyskusja raczej nie ma sensu, co maja murzyni powiedzieć
                  w Ameryce, albo innych wyznań ludzie kiedy są prześladowani, taki Tybet to
                  dopiero klęska. Takich czasów jak dziś w Polsce najstarsi górale nie pamiętają,
                  żyć nie umierać cieszyć się tylko.
                • znajoma111 Re: Fryzjer i inne zakłady usługowe. 10.05.08, 15:28
                  next_grubaska napisał:

                  > Zgadzam sie całkowicie z klientka-0. To co dzieje sie na naszej wsi od pewnego
                  > czasu jest przerażające.Na każdym kroku można spotkać sie z przejawami dyskrymi
                  > nacji.Czy to u fryzjera,w sklepie,szkole , urzędzie gminy czy innej instytucki
                  > użyteczności publicznej. Jest to po prostu niesprawiedliwe. Trzeba coś z tym zr
                  > obić. Załóżmy stowarzyszenie które będzie walczyć z niesprawiedliwością u fryzj
                  > era i w knajpach przy drodze a na jego czele postawmy osobę najbardziej pokrzyw
                  > dzona. Mam kandydata idealnego na to miejsce. Taki nasz lokalny Antek Macierewi
                  > cz. Wszędzie wietrzy podstęp i spisek dziejowy zawiązany na szczytach naszej lo
                  > kalnej władzy. Zgadnijcie kto to?

                  next-grubasko , czy Ty nie jesteś jedną z koleżanek klientki-0 ???
                  a może to Ciebie fryzjerka przyjęła w miejsce klientki-0 ???
                  • next_grubaska Re: Fryzjer i inne zakłady usługowe. 10.05.08, 19:24
                    Kolezanką klientki niestety,albo na szczęście nie,ale jestem klientką opisywanego zakładu fryzjerskiego i złego słowa na świadczone usługi przez ten zakład nie mogę powiedzieć.Wprost przeciwnie,Pani Monika jest bardzo dobrą fryzjerką i nigdy nic przykrego z jej strony mnie nie spotkało.Serdecznie polecam ten zakład.
                    • klientka-0 Re: Fryzjer i inne zakłady usługowe. 10.05.08, 21:58
                      Next grubasko. Ja też byłam zadowolona z usług fryzjerskich tej
                      pani - ale do czasu. W życiu by mi nawet nie przyszło do głowy, że
                      ta spokojna osóbka może mieć taki tupet i się tak zachować w
                      stosunku do klienta. Nie chwal więc dnia przed zachodem słońca, bo
                      nigdy nie wiesz, co Ciebie może również spotkać. Czy do Ciebie nie
                      dociera to, o czym piszę? Przecież wyrażam się najjaśniej, jak
                      potrafię. Powtarzam jeszcze raz.Już w październiku zapisałam do tej
                      fryzjerki trzy osoby na godzinę 7.00 rano. Pani Monioka pozwoliła mi
                      wybrać godzinę, bo twierdziła, że jestem pierwszą klientką na ten
                      dzień. Tydzień przed uroczystością dowiedziałam się w przypadkowej
                      rozmowie z nią, że nie jestem umówiona na tę godzinę, ale może
                      przyjąć mnie później, co w ogóle nie wchodziło w rachubę, bo nie
                      zdążyłałabym na uroczystość. Próbowałam tłumaczyć, że to jakieś
                      nieporozumienie, że musiała się pomylić, ale ona nic nie wyjaśniając
                      uparcie tylko twierdziła, że niestety nie byłam zapisana na tę
                      godzinę, bo termin ten był ustnie umówiony przez kogoś innego. To
                      jej sprawa, że być może o tym zapomniała. Co mnie to obchodzi?
                      Teraz bardzo żałuję, że jako dowodu nie zażądałam od niej do wglądu
                      terminarza, w którym na własne oczy widziałam, jak mnie wpisywała na
                      tę godzinę. Podczas naszej rozmowy p.Monika była bardzo zmieszana,
                      nie patrzyła mi w oczy i zrobiła się czerwona, jak burak. Jej
                      reakcje mówiły same za siebie i ona doskonale wiedziała, że kłamie.
                      Po powrocie do domu skontaktowałam się z osobą, która wraz ze swoją
                      rodziną zajęła nasze miejsce i w sarkastycznym tonie jej wypowiedzi
                      dowiedziałam się, że "czesanie ich głów nie powinno zająć więcej,
                      niż dwie godziny". Osoba ta sugerowała mi ironicznie, że im
                      wystarczą dwie godziny na ułożenie fryzur, a ja miałabym przyjść do
                      zakładu na godzinę 9.00 i załatwić się z trzema osobami w ciągu 15
                      minut, bo o 9.30 miałyśmy zbiórkę przed kościołem, a po uczesaniu
                      musiałyśmy przecież jechać do domu i się jeszcze przebrać.
                      I co Ty na to grubasko, rozyc-zko i inni mądrale? Nadal uważacie, że
                      p.Monika jest taka w porządku, a ja jestem tą złą?
                      Rozważcie to najpierw, zanim zaczniecie niesłusznie osądzać!
            • andreas077 Re: Fryzjer i inne zakłady usługowe. 09.05.08, 02:03
              fa_nka napisała:

              > W biznesie nie ma miejsca na sentymenty, to bezwzględna gra o
              > pieniądze. ...

              To może i racja, ale żeby tylko tak ludzie sie rolowali, to pól biedy? Często
              gorsze chryje wychodzą i żyć trzeba i nie ma na to bata. Ludzie równi, a czasem
              równiejsi tylko, odwieczny problem, dobrze że jest teraz gdzie o tym napisać?
              Kto ma kasę ten panisko dobrze jest też się zastawić szafą, albo... czasem tylko
              rodzą się mity i ta wyobraźnia stawia co poniektórych wirtualnie tak wysoko...
      • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 09.05.08, 18:28
        Rozyc-zko21. Problem w tym, że ja tę winę już dawno w sobie
        znalazłam i nie wiem co z nią dalej zrobić. Moja wina bowiem polega
        na tym, iż za bardzo ufam ludziom i jestem zbyt naiwna. Mierzę ich
        swoja miarą, a ja nie byłabym zdolna do oszukania kogokolwiek, czy
        wyprowadzenia go w pole tak, jak uczyniono to ze mną. Mam taki
        charakter, że wolę stracić, niż oddać komuś za mało, bądź nie podać
        potrzebującemu ręki i serca. Ale życie jest takie droga rozyc-zko,
        że właśnie z tego powodu właśnie najwięcej tracę. Ktoś mi kiedyś
        mądrze powiedział obserwując mojego życiowego pecha: "Kto ma miękkie
        serce, musi mieć twardą d..ę" i całkowicie się z tym zgadzam. Moim
        mottem życiowym jest powiedzenie: "Co cię nie zabije, to cię
        wzmocni". Dzięki takim zdarzeniom staję się silniejsza, ale chyba
        nigdy nie zdołam się uodpornić na chamstwo i chciejstwo niektórych
        ludzi.
        I jeszcze jedno - nie wierzę już w prawdziwą przyjaźń. Są osoby, moi
        pseudo przyjaciele, którym wiele w życiu poświęciłam, często nawet
        kosztem własnej rodziny, a oni, gdyby mogli, utopiliby mnie w łyżce
        wody.
        Ps. Tak na marginesie, osobą, która wraz ze wspomnianą wyżej
        nieuczciwą fryzjerką, w wyjątkowo paskudny sposób wyrolowała mnie od
        fryzjera, jest moja eksprzyjaciółka. Musiała przecież wiedzieć, że
        wypiera właśnie mnie z umówionej wizyty, ale jej było to zupełnie
        obojętne. Najważniejsze, że załatwiła swoją sprawę. Resztę dopowiedz
        sobie sama rozyc-zko. Życie to niestety - nie bajka :-(((
        • andreas077 Re: Fryzjer w Topólce 09.05.08, 20:13
          klientka-0 napisała:

          > ...Problem w tym, że ja tę winę już dawno w sobie
          > znalazłam i nie wiem co z nią dalej zrobić. Moja wina bowiem polega
          > na tym, iż za bardzo ufam ludziom i jestem zbyt naiwna. Mierzę ich
          > swoja miarą, a ja nie byłabym zdolna do oszukania kogokolwiek,...

          Skoro to Twoja wina jak sama przyznajesz, mówisz o naiwności, o nadmiernym
          zaufaniu jakim darzysz ludzi, a co myślisz, że jak Ty nikogo nie okradniesz, nie
          oszukasz to i Ciebie? To w czym problem?
          Raczej mówisz o własnych słabościach, a często sztuką jak ludzie potrafią się
          dogadać, albo ...????
          Sorki że sie wcinam. Szkoła życia óczy ;)))
          • rozyc-zka21 Re: Fryzjer w Topólce 09.05.08, 20:19
            oj zgodze sie z toba dogadanie sie z ludzmi jest bardzo wazne a niektorzy tego
            nie potrafia

            klientko zastanow sie moze twoja wina jest glebsza to ze ktos jest ufny nie musi
            oznaczac ze ludzie go wykorzystaja
            ufnosc jest zaleta trzeba tylko wiedziec jak ja wykorzystac
            • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 09.05.08, 22:40
              Wiecie co? Skończmy już tę bezproduktywną dyskusję. Opisałam prostą
              historię pod odpowiednim tematem: "Fryzjer w Topólce i inne usługi".
              Podzieliłam się z Wami tymi zdarzeniami ku przestrodze, bo to, jak
              niesprawiedliwie i nieodpowiedzialnie potraktowali mnie ci
              przedsiębiorcy nie ulega żadnym wątpliwościom. To przecież fakty,
              które zawsze można sprawdzić, ja nie mam nic do ukrycia i to nie ja
              powinnam się wstydzić. Rzetelnie opisałam te historie, nie pomijając
              żadnych szczegółów, a Wy rozbieracie to wszystko na części pierwsze,
              przeprowadzacie jakieś psychoanalizy mojej osobowości, co w o góle
              nie ma związku z tematem i próbujecie mi wmówić, że to ja jestem
              wszystkiemu winna, bo zaufałam tym ludziom, bądź nie umiałam się z
              nimi dogadać. Co się z Wami dzieje? Dziwicie się później, że nikt
              nie chce pisać na tym forum. A kto ma tu pisać, jak w oczywistych
              sprawach nie można otrzymać od Was żadnego wsparcia, a wręcz
              przeciwnie, jeszcze bardziej dołujecie osoby poszkodowane obarczając
              je niesłusznie winą. Gdzie leży moja wina - pytam? Z uśmiechem na
              twarzy umawiałam się z tą fryzjerką, zapisała mnie w terminarzu,
              więc nie chodziłam do niej co tydzień i nie pytałam: "Pani Moniko,
              ale czy na pewno będę przyjęta w umówionym terminie? Nie wstawi pani
              w moje miejsce innych osób?". Tak to widzicie? Gdzie leży moja wina,
              że ktoś nie dotrzymał umowy? Miałam to z nią spisać na papierze i
              podpisać własną krwią?
              A gdzie leży moja wina, że kierowniczka lokalu w bezczelny sposób,
              bez porozumienia ze mną, przeniosła mnie do innej sali - jakiejś
              klitki, o nieporównywalnym standardzie do sali, o której była mowa
              podczas spisywania umowy? To moja wina, że miałam dziesięcioro gości
              mniej, niż tamci i przez to byłam gorszym klientem? Ja znałam ten
              lokal, wielokrotnie w nim bywałam, wydawał mi się odpowiedni i
              profesjonalny. Właściciele tego lokalu też mnie znali, a mimo tego
              to właśnie mnie, a nie tamtych klientów, przenieśli do tej dziupli.
              A przecież, to ja pierwsza podpisywałam z nimi umowę na wynajem
              sali. Oni nie zamierzali mnie nawet uprzedzić o tej zamianie i
              wyszłoby na to, że wszyscy przeżylibyśmy szok zajeżdżając na miejsce
              w dzień uroczystości. Wyobrażacie sobie, jak bardzo popsuliby nam
              całą uroczystość? Przecież doszłoby wtedy do skandalu. Czy
              zachowanie właścicielki, która robiła uniki, kiedy chciałanm z nią
              porozmawiać na ten temat nie przekonuje Was, iż ona sama czuła sie
              bardzo nie w porządku? Tak nie postępuje uczciwy przedsiębiorca.
              A co by było, gdybym to ja postąpiła nie fair i na przykład do końca
              utrzymywała, że skorzystam z usług tego lokalu, a w rzeczywistości
              zamierzałabym w tym czasie zorganizować uroczystość w innym miejscu?
              Co powiedzieliby na to właściciele lokalu w Płowcach, którzy
              ponieśliby bardzo duże straty finansowe włożone w przygotowywanie
              menu? Na pewno już na drugi dzień pozwaliby mnie do sądu. Dlaczego
              więc prawo nie działa w obydwie stron? Puściłam im to płazem, a Wy
              próbujecie mi jeszcze wmówić, że to ja jestem winna, i że nie
              wykazałam dobrej woli? Nie jestem Duchem Świętym, nie mogłam
              przewidzieć, że ktoś może tak postąpić. Jedynem wyjściem dla
              właścicielki tego lokalu było umieszczenie tamtej rodziny, która
              zgłosiła się jako druga, w zajeździe dla kierowców, do którego mnie
              przeniesiono, bo wybaczcie, ale rozwiązanie zaproponowane przez tą
              panią, aby zintegrować dwie obce sobie rodziny na jednej sali było
              dla mnie absurdalne i nie do przyjęcia.
              Koniec i kropka!!! Nie zamierzam dalej ciągnąć tego tematu, bo nie
              mam już nic więcej do powiedzenia w tej oczywistej sprawie!
              Ps. Dziękuję Ci next grubasko, że chociaż Ty podeszłaś do tematu ze
              zrozumieniem i mnie poparłaś, bo już myślałam, że żyję w jakimś
              zwariowanym świecie absurdów, gdzie ofiary sa piętnowane i
              krytykowane, a sprawcy karygodnych czynów osłaniani i
              usprawiedliwiani.
              • sauber1 Re: Fryzjer w Topólce 10.05.08, 00:23
                klientka-0 napisała:

                > ... bo już myślałam, że żyję w jakimś
                > zwariowanym świecie absurdów, gdzie ofiary sa piętnowane i
                > krytykowane, a sprawcy karygodnych czynów osłaniani i
                > usprawiedliwiani.

                No nie wiem czy czasem w Twoim przypadku ostania myśl nie jest złotą ??? Nie
                miej mi za złe, ale się zastanawiam, a czytam wiele w mediach ... Pozdrawiam,
                doskonale rozumiem Twój ból, daj sobie spokój uśmiechnij się, to już było :)))
                • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 10.05.08, 00:43
                  Dzięki Sauber:-)))
                  Wiedziałeś, jak rozładować napięcie wywołując uśmiech na mojej
                  twarzy filmikiem "Romantyczny podryw":-)))
                  Zaraź mnie proszę swoim optymizmem, bo ja chętnie zamieszkałabym na
                  bezludnej wyspie w myśl słów piosenki "Zabiorę cię...".
                  Również Cię pozdrawiam i życzę miłego weekendu :-))) Trzymaj się!:-))
        • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 09.05.08, 22:51
          Oj grubasko! Pospieszyłam się z tą pozytywną oceną Twojej osoby.
          Wiesz? Jesteś, jak ta chorągiewka na wietrze. W kórą stronę zawieje
          wiatr, w tę obracasz swoje poglądy zmienne i ulotne tak, jak ten dym
          na wietrze. Jeszcze wczoraj pisałaś tak:
          "Zgadzam sie całkowicie z klientka-0. To co dzieje sie na naszej wsi
          od pewnego czasu jest przerażające.Na każdym kroku można spotkać sie
          z przejawami dyskryminacji.Czy to u fryzjera,w sklepie,szkole ,
          urzędzie gminy czy innej instytucki użyteczności publicznej. Jest to
          po prostu niesprawiedliwe. Trzeba coś z tym zrobić.",
          a już dziś piszesz tak:
          " Zgadzam się z Tobą różyczko ,ale tak jest zazwyczaj, że wariat
          widzi samych wariatów dookoła siebie, a winny szuka u innych ..."
          Zastanów się nad sobą i nie wypowiadaj sie na forum, bo nie jesteś
          wiarygodna. Nie zależy mi na opinii osób takich, jak Ty, czyli bez
          własnego zdania i tak bardzo chwiejnych w swoich poglądach.
          • next_grubaska Re: Fryzjer w Topólce 09.05.08, 23:13
            Oj klientko-0 coś słabo z Twoją inteligencją skoro Ty mój post oceniłaś jako
            przychylny Tobie. Twoja ostatnia wypowiedz dokładnie pokazuje w jaki sposób
            rozumujesz. Wybrałaś tylko fragment który Tobie odpowiadał , pomijając resztę co
            wypaczyło sens mojej wypowiedzi.
            • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 09.05.08, 23:36
              Taka między nami różnica grubasko. Ja mówię wszystko wprost, nie
              owijam w bawełnę, nie używam chytrych forteli i nie jestem obłudna w
              swoich wypowiedziach. Mówię ludziom wprost, to co o nich myślę, nie
              obmawiam ich za plecami. Może nie przysparza mi to gromady
              przyjaciół, ale tych, których już posiadam, są, jak twierdza -
              sprawdzeni i niezawodni. Poza tym zawsze spokojnie mogę spojrzeć w
              lustro. A Ty grubasko???
            • znajoma111 Re: Fryzjer w Topólce 10.05.08, 15:35
              next_grubaska napisał:

              > Oj klientko-0 coś słabo z Twoją inteligencją skoro Ty mój post oceniłaś jako
              > przychylny Tobie. Twoja ostatnia wypowiedz dokładnie pokazuje w jaki sposób
              > rozumujesz. Wybrałaś tylko fragment który Tobie odpowiadał , pomijając resztę c
              > o
              > wypaczyło sens mojej wypowiedzi.

              Nietrudno się domyśleć do kogo skierowane były końcowe słowa, wiadomo bez
              zgadywania.


          • sauber1 Re: Fryzjer w Topólce 10.05.08, 00:30
            klientka-0 napisała:

            > Oj grubasko!...

            Po części ma wiele racji, a czy Ty widziałaś człowieka który coś spieprzył a nie
            znalazł, wokół siebie dziesięciu winnych?
            • rozyc-zka21 Re: Fryzjer w Topólce 10.05.08, 07:57
              sorry klientko - 0 ale moim zdaniem moglas casla ta sytuacje zostawic dla siebie
              nie powinnas opisywac swojej ex-przyjaciolki to sprawa miedzy wami a nie do
              rozstrzasania na forum powinnyscie sobie to same wyjasnic

              wystarczylo napisac ze nie jestes zadowolona z uslug takich a takich osob
              • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 10.05.08, 09:32
                Sorry rozyc-zko, ale na moje szczęście ta fryzjerka nie była moją
                przyjaciółką, a tym bardziej właścicielka lokalu. O eksprzyjaciółce
                wspomniałam tylko mimochodem, nie podając nawet jej personaliów.
                Widzę jednak, że znasz i mnie i moją byłą przyjaciółkę i stąd Twoje
                niezadowolenie.
                A że jestem niezadowolona z "usług takich a takich osób" napisałam
                myślę dość dosadnie i w ogóle tego nie żałuję. Dziś zrobiłabym tak
                samo. To jedyna kara, jaka spotkała te osoby za to, w jaki sposób
                traktują swoich klientów. To nie ja powinnam sie wstydzić, tylko
                oni. Do dnia dzisiaejszego nie usłyszałam żadnego wyjaśnienia, czy
                przeprosin za to, jak zostałam potraktowana. Jestem człowiekiem i
                oczekuję, aby traktowano mnie godnie i z szacunkiem tak, jak ja
                traktuje innych ludzi. Żądam zbyt wiele?
                A Tobie rozyc-zko życzę, aby Cię spotkało coś podobnego, jak mnie.
                Wtedy z pewnością nie będziesz już tak wyrozumiała i może prędzej
                odczujesz, jak to jest poczuć smak upokorzenia, goryczy i odczuć
                swoją bezsilność wobec takich nieuczciwych ludzi. Życzę Ci więc tego
                bardzo, a kiedy już tego doświadczysz, wtedy porozmawiamy, bo
                przecież, czy może "zrozumieć syty głodnego"?!
                • rozyc-zka21 Re: Fryzjer w Topólce 10.05.08, 10:51
                  mi chodzi tylko o to ze prywatne rzeczy powinno sie zostawiac dla siebie i
                  niewazne czy sie kogos zna czy nie bo to w tej sytuacji nie ma znaczenia
                  uwazam ze opisywanie calej historii n forum to troche glupota i nie widze w tym
                  sensu bo to i tak nie wnioslo nic pozytecznego
                    • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 10.05.08, 11:07
                      I znów mnie oceniasz nie mając zielonego pojęcia o sprawie. Co Cię
                      tak oburza, że życzę Ci przeżycia podobnej historii? Nie życzę Ci
                      przecież choroby, czy śmierci. Życzę Ci tylko tego, co w Twoich
                      oczach jest błahe, niegodne uwagi i nie warte opisywania na forum.
                      Skoro moja "przygoda" to dla Ciebie pikuś, bułka z masłem, to
                      dlaczego tak bardzo się boisz przeżyć ją sama??? Czym się tak
                      martwisz? Przecież według Ciebie to wesoły, zabawny incydent, nie
                      wart roztrząsania i rozpamiętywania. Jeszcze raz
                      powtarzam: "Porozmawiamy, jak Ciebie samą to spotka". Zapewniam Cię,
                      że wtedy inaczej będziesz ćwierkała, bo to nic przyjemnego.
                      I dlaczego tak zaciekle bronisz tej fryzjerki, przeciez to ja jestem
                      poszkodowana, a nie ona? Jesteś z jej rodziny, a może jesteś jej
                      klientką? :-))) Uważaj w takim razie, aby i Ciebie nie wystawiła do
                      wiatru. Pozdrawiam !
                      • znajoma111 Re: Fryzjer w Topólce 10.05.08, 15:18
                        kientko-0, bardzo dobrze zrobiłaś opisując przykre doświadczenia na forum. To
                        prawda, gdybyś Ty zrezygnowała z ich usług, pieniądze dane jako zadatek na
                        imprezę prawdopodobnie nie zostałyby Ci zwrócone.
                        Temidzie pozostawmy poważniejsze sprawy, nieuczciwych i nie wywiązujących się z
                        obietnic przedsiębiorców czy ludzi z działu usług można ,, reklamować '' właśnie
                        w ten sposób jak Ty to zrobiłaś.
                        Nigdy nie wiadomo z jakim przypadkiem będziemy mieć do czynienia, każdy z nas
                        albo czegoś takiego doświadczył albo doświadczy.
                        Jestem pełna podziwu, bo opisujesz ludzi, których znasz, których spotykasz na
                        ulicy, a to nie jest łatwe. Trzeba odwagi by o tym publicznie mówić. Czasem
                        bardzo bliscy dobrzy znajomi czy współpracownicy robią nam na złość, wspomniałaś
                        tu o bliskiej znajomej czy koleżance z branży. Zachowała się nikczemnie, ale czy
                        po tego typu ludziach można spodziewać się przychylności ?
                        Życie uczy, każdy dzień to szkoła życia, watro wyciągnąć z tego wnioski.
                        kientko , nie przejmuj się, to co złe masz już za sobą.
                        Pozdrawiam :-)
                        nieznajoma - znajoma111
                        • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 10.05.08, 15:58
                          Miła Znajomo. Bardzo Ci dziękuję za te słowa otuchy, naprawdę.
                          To bardzo dużo dla mnie znaczy, że chociaż u Ciebie i Saubera
                          znalazłam zrozumienie. Jaka to ulga, że są jeszcze wśród nas ludzie
                          normalnie i obiektywnie rozumujący, bo wypowiadając się na tym forum
                          czułam sie tak, jak gdybym walczyła z wiatrakami.
                          Twierdzisz, że mnie podziwiasz, iż odważyłam się pisać o ludziach,
                          których znam i mijam na ulicy. To prawda. Te wydarzenie nie zabiły
                          mnie, ale bardzo wzmocniły. Czuję się silniejsza i nawet nie
                          podejrzewałam samej siebie o to, że jestem w stanie stawić czoła
                          tylu ludziom, a zwłaszcza tym nieuczciwym. Myślę, iż dzieje się tak
                          dlatego, że mam ogromne wsparcie najbliższej mi na świecie osoby -
                          mojego kochanego męża, który jest zawsze ze mną i przy którym czuję
                          się najbezpieczniejszą osobą na świecie. To dzięki niemu widzę
                          jeszcze jakiś sens istnienia w tej zgrai wron kraczących tak samo w
                          myśl powiedzenia: "Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać, jak
                          i one". Ja i mój mąż nie kraczemy tak, jak wszyscy i dlatego być
                          może jesteśmy czasami traktowani, jak para odmieńców. Lecz my nie
                          przejmujemy się tym, bo mamy siebie, a to daje nam siłę, której nie
                          jest w stanie pokonać żadna przeciwność losu - NIKT i NIC, choć
                          byśmy mieli cały świat przeciwko sobie rozyc-zko i grubasko :-)))
                          • dobryznajomy5 Re: Fryzjer w Topólce 10.05.08, 16:38
                            Droga klientko0.To może jednak z Tobą i z Twoim mężem jest coś nie tak,skoro
                            sama piszesz że jesteście postrzegani w środowisku jako "para odmieńców"(Twoje
                            słowa),a nie ze wszystkimi dookoła??????
                          • znajoma111 Re: Fryzjer w Topólce 10.05.08, 17:45
                            do klientki:

                            ,,Chociaż życie Ci dokuczy
                            a los z nóg czasem zetnie,
                            na pytanie ,, jak ci idzie ?''
                            zawsze odpowiadaj : Świetnie !
                            Bo tak mówiąc, jednocześnie dojdziesz celu :
                            Przykrość sprawisz nieżyczliwym,
                            radość wzbudzisz w przyjacielu. ''

                            Pozdrowienia dla męża:-)

                            • czarny.hrabia Re: Fryzjer w Topólce 10.05.08, 18:35
                              Napisać coś mądrego to wielka rzecz , pisać bzdury trochę mniejsza. Pisać i odpowiadać na swoje posty to choroba.
                              Dajcie Sobie spokój z komputerami. Piękna pogoda za oknem - na spacer trzeba iść , w ogródku pokopać a nie zajmować się głupotami.
                              • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 10.05.08, 21:00
                                Znajomo - Nieznajoma. Domyślam się kim jesteś. Cieszę się, że nasze
                                drogi się znów krzyżują, choć żałuję, że w takich niesprzyjających
                                okolicznościach.
                                A stwierdzenie, że dzielenie się swoim szczęściem z innymi ludźmi
                                jest niesmaczne, może pochodzić tylko od osoby zgorzkniałej i bardzo
                                nieszczęśliwej, bo gdyby było inaczej chciałbyś to wykrzyczeć całemu
                                światu dobryznajomy5. A jeśli ktoś chce urazić mnie i mojego męża,
                                że jest z nami coś nie tak, bo jesteśmy inni i różnimy się od
                                większości, to bardzo proszę, nam to w ogóle nie ubliża, bo jesteśmy
                                dumni z tego, że jako jedni z nielicznych nie daliśmy się zwariować
                                i zmanipulować w różne układy i hierarchię zależności od statusu
                                materialnego i pozycji zajmowanej w społeczeństwie. Nie jesteśmy z
                                tych, którzy równają do szeregu i nigdy się nie wychylają, żeby nie
                                podpaść ogółowi. Znamy swoje prawa i zawsze będziemy ich bronić,
                                nawet jeśli się komuś to nie podoba. Dlatego nie pozwolimy się tak
                                traktować jakiejś fryzjerce, czy szefowej lokalu. Prawo jest, a
                                przynajmniej powinno być, równe dla wszystkich. Proszę bardzo,
                                atakujcie nas i oczerniajcie dalej i brońcie tych, co zawinili.
                                "Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam".
                                "Choćbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty
                                (Bóg) jesteś ze mną".
                                • znajoma111 Re: Fryzjer w Topólce 11.05.08, 11:23
                                  Tak mało do szczęścia potrzeba :
                                  - skrawek gwiezdnego nieba
                                  i słońca co dzień ozłoci,
                                  gdy rano otwierasz oczy.
                                  - kropelek rosy na trawie
                                  i śpiewu ptaków o świcie,
                                  trzeba się jednak nauczyć
                                  patrzeć ...
                                  i kochać życie!"

                                  ( dla klientki od A )
                                  :-)))
                                  • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 11.05.08, 13:54
                                    Dziękuję "A":-)))
                                    To ładne, co napisałaś. Ja dodałabym jeszcze tylko:
                                    "Życie - to miecz, na którym jest wyryte:
                                    Zwyciężaj! Kochaj! Cierp!".
                                    Flaubert powiedział, że "Kocha się tylko to, od czego sie cierpi",
                                    więc chyba powinnam kochać życie.
                                    Życz mi dużo szczęścia i siły, bo to, co podejrzewałam, powoli i
                                    nieubłaganie okazuje się rzeczywistością :-(((
                                    Może dlatego stałam się tak silna, bo przecież nie mam już nic
                                    więcej do stracenia.
                                    Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję, że znów pojawiłaś się
                                    znienacka na mojej drodze, jak Anioł o otwartym sercu, gotowy zawsze
                                    przyjść mi z pomocą:-)))
                                    • andreas077 "Fryzjer" w Topólce 11.05.08, 17:29
                                      czytam, czytam ten wątek i nie wiem o co tak naprawdę chodzi?
                                      Wielkie nasycenie pruderią, perfumerią, biesiada a nad kawą inteligentnych
                                      współmieszkańców wsi wspominających wczorajszość, ze zmęczenia czuję zapach
                                      skóry i potu, ale jakie to ma znaczenie ?
                                      Na pozór kultura, szpan dopięty na ostatni guzik, a w alkowach dusze ubabrane w
                                      gównie złorzeczeń i plugastw. Dużo racji mają wszyscy, ale czy zawsze można nie
                                      pozwolić dać sie oszukać, czy nawet okraść, też ktoś na tym traci, a czasem może
                                      być to bardzo niebezpieczne, zależy z kim sie tańczy? Niby nicość –
                                      przeciwieństwo bytu, ale to zarazem nas otaczająca smutna rzeczywistość, tych
                                      dotkniętych smuci, a tych co nie maja jeszcze świadomości niebytu w głupi sposób
                                      cieszy, to czasem można zrozumieć, ta wieka życzliwość ..., a co do wybaczania,
                                      to już nie jest naszą rolą.
                                      W sumie literacko piękne to to nawet jest, jeśli można to o więcej proszę.
                                      Thx, ja też z tego inspiracje czerpię :)))
                                      • klientka-0 Re: "Fryzjer" w Topólce 11.05.08, 19:23
                                        Andreasie. Dziękuję Ci bardzo za tę piosenkę. To było naprawdę
                                        piękne i wzruszające. Jak miło czuć wokół siebie przyjaznych i
                                        wrażliwych ludzi. Jednak, jak mówią, prawdziwych przyjaciół poznaje
                                        się w biedzie.
                                        A dla wszystkich niesprawiedliwych, niuczciwych i zaślepionych złem
                                        ludzi przekazuję tę sentencję:
                                        "Tak łatwo może człowiek popsuć szczęście drugiemu człowiekowi -
                                        w jednej chwili.
                                        Jednak w życiu długim nie naprawi tego!".
                                        Pamiętajcie o tym i nie rańcie ludzi bez powodu!
                                    • znajoma111 Re: Fryzjer w Topólce 12.05.08, 07:33
                                      klientka-0 napisała:

                                      > Życz mi dużo szczęścia i siły ...

                                      ,,Niebo zaczyna się na ziemi
                                      Tam gdzie ludzie stają się przyjaciółmi
                                      I dobroć jest przekazywana ''

                                      Gdyby było możliwe, podarowałabym Ci klientko gwiazdkę z nieba, aby przyszłość
                                      mogła okazać się tylko złym snem :(

                                      Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam :-)

                                      • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 12.05.08, 11:33
                                        Dziękuję wszystkim Państwu za uwagę i za komentarze dotyczące
                                        poruszanego wyżej tematu. Myślę, że nasza diagnoza problemu została
                                        już ostatecznie wyczerpana :-)))
                                        Pozdrawiam wszystkich słonecznie i wiosennie :-)))
                                        • znajoma111 Re: Fryzjer w Topólce 12.05.08, 14:03
                                          Dla Ciebie również pozdrowienia ... wiosenne :-)
                                          <a href="http://fotoforum.gazeta.pl/3,0,1203354.html"><img
                                          src="fotoforum.gazeta.pl/photo/7/wa/qh/sd7n/LZJ9mOHbtIwtd920QB.jpg"
                                          alt="Konwalie" title="Konwalie" /></a>
    • mistyk17 Re: Fryzjer w Topólce 12.05.08, 18:27
      Moi drodzy, z tego, co tu czytam każdy w tej cholernej wsi wie
      wszystko o wszystkich.... Z czego to wynika? Brak zajęcia? Plotkują
      o innych, ponieważ myślą, że tym sposobem odwrócą uwagę od siebie...
      Pamiętajcie plotkarze- dzisiaj plotkujesz o innych- jutro plotkują o
      Tobie. Co do fryzjera- marne usługi.... Ale może starszym babciom to
      odpowiada. Pawilon handlowy (wystruj i zachowanie ekspedientek)
      zatrzymał się w czasach komunistycznych- dobrze, że towaru chociaż
      nie zawijają już w gazety a mięsa nie podają brudną szmatą od
      podłogi... Dlatego jadąc na swoją działkę nad jeziorkiem, zakupy
      robimy gdzieś po drodze lub w tym sklepie naprzeciw budynku Policji
      lub naprzeciw kiosku ruchu- chociaż dokładnie oglądam daty
      ważności...
      • andreas077 Re: Fryzjer w Topólce 12.05.08, 19:21
        mistyk17 napisał:

        > ... Dlatego jadąc na swoją działkę nad jeziorkiem...


        No i widzisz, to jest najpiękniejsze i najbardziej cieszy, jednak ciągnie Cię w
        te piękne strony. Witaj :)))
      • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 12.05.08, 19:55
        Mistyku. Nawet się nie zorientowałeś, a sam zacząłeś plotkować:-)))
        To przecież Twoje słowa: "Co do fryzjera- marne usługi.... Ale może
        starszym babciom to odpowiada. Pawilon handlowy (wystruj i
        zachowanie ekspedientek) zatrzymał się w czasach komunistycznych-
        dobrze, że towaru chociaż nie zawijają już w gazety a mięsa nie
        podają brudną szmatą od podłogi..."
        My wyrażaliśmy tylko opinie o usługach świadczonych przez różnych
        przedsiębiorców. Plotka mój drogi Mistyku, to niepotwierdzona,
        wyssana z palca, nieprawdziwa informacja. To, o czym ja tu na
        przykład pisałam, to najprawdziwsze fakty - niestety. Zawsze możesz
        to sprawdzić, jeśli masz naturę niedowiarka, więc nie krytykuj
        innych za coś, co za chwilę sam robisz :-)))
        • mistyk17 Re: Fryzjer w Topólce 12.05.08, 20:37
          klientka-0 napisała:
          "Plotka mój drogi Mistyku, to niepotwierdzona,
          > wyssana z palca, nieprawdziwa informacja."

          Droga klientko-0 nie odnoszę się przecież do Twoich postów, są zbyt
          długie żeby je czytać do końca :) (żart!). Nie plotkuję tylko
          wyrażam swoją opinię na temat Pawilonu Handlowego, jak go nazywacie,
          więc nie wyssysam plotek z palca. A co do Twojej eks-przyjaciółeczki-
          po tym, co pisałaś wnioskuję, że ona nigdy tak naprawdę nie była
          Twoją przyjaciółką. Przyjaciół ma się na dobre i na złe, więc albo
          była marną imitacją przyjaciółki lub po prostu zwykłą świ.... Nie
          żałuj zatem, że Wasze drogi się rozeszły... Ciesz się z tego...
          • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 12.05.08, 21:19
            I to mi się podoba. Nie owijasz w bawełnę, tylko nazywasz rzeczy po
            imieniu:-)))
            Rzeczywiście mam tendencję do długiego pisania, ale to wzięło mi się
            jeszcze z czasów matury. Napisałam bardzo długą pracę z języka
            polskiego z nadzieją, że sprawdzający nie dotrwa do końca, odpuści i
            oceni ją w miarę pozytywnie :-)))
            Wiesz, chyba wezmę sobie Twoje słowa do serca i posłucham dobrej
            rady:
            "Przyjaciół ma się na dobre i na złe, więc albo
            była marną imitacją przyjaciółki lub po prostu zwykłą świ.... Nie
            żałuj zatem, że Wasze drogi się rozeszły... Ciesz się z tego... "
              • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 13.05.08, 18:13
                Andreas077. Czy mam rozumieć,że te piękne słowa o dyspozycyjności
                przyjaciela załączone w muzyce Yaniego są Twoją deklaracją dla nas
                wszystkich, bo jeśli tak, to bierzesz na siebie ogromną
                odpowiedziałność:-))) Zastanów się więc jeszcze, bo może się tak
                zdarzyć, że ludzie szukający wsparcia zaczną do Ciebie dzwonić o
                każdej porze dnia i nocy, a w konsekwencji tego, dla świętego
                spokoju, wyłączysz telefon :-)))
                • andreas077 Re: Fryzjer w Topólce 13.05.08, 23:28
                  Ale kiedy już się wypłaczemy w rękaw kogoś bliskiego, oplotkujemy wszystkich w
                  około, jesteśmy gotowi by włączyć drugą płytę. ...
                  Przygotowałem się i na taką ewentualność po co przepłać, Skype jest darmo i
                  można do woli:)))
                  • klientka-0 Re: Fryzjer w Topólce 14.05.08, 06:26
                    Skoro wyczerpaliśmy już dogłębnie opisywane przeze mnie przypadki, a
                    teraz skupiamy się już na innym wątku - na przyjaźni i miłości do
                    życia, proponuję założenia nowej rubryki na tym forum o tytule na
                    przykład: "Przyjaciel dobry na wszystko" lub "Ach kocham Cię życie",
                    albo "Kącik złamanych serc" :-))) Tak będzie łatwiej i przyjemniej,
                    bo pisanie tak pięknych i wzniosłych słów do tematem: "Fryzjer w
                    Topólce" mija się z celem, a mnie osobiście przyprawia o ból głowy i
                    niemożność zapomnienia. Pozdrawiam moich internetowych Przyjaciół
                    :-))) Cieszę się, że mogę na Was liczyć :-)
                    • amanda01 Re: Fryzjer w Topólce 22.05.08, 14:47
                      klientko dobrze wiemy kim jesteś!!! zachowaj dla siebie te
                      uwagi..Fakt że p.Monika jest niemiła i dumna ale swoją prace
                      wykonuje perfekcyjnie, bez zastrzeżeń. Więc lepiej niech się pani
                      zajmie rodziną a nie takimi błachostkami. A jak Pani się coś nie
                      podoba to ma pani jeszce dwie inne fryzjerki w Topólce!
                      • znajoma111 Re: Fryzjer w Topólce 22.05.08, 18:17
                        amanda01 napisała:

                        > A jak Pani się coś nie
                        > podoba to ma pani jeszce dwie inne fryzjerki w Topólce!

                        Z deszczu pod rynnę, a co to na Topólce świat się kończy?
                        Do Torunia też po drodze :-)

                        • haunted08 Re: Fryzjer w Topólce 22.05.08, 19:45
                          Brawo, brawo znajoma111!!! Amanda01 chyba ma troszkę spóźniony
                          refleks... Ten temat chyba już dawno wyczerpaliśmy. Droga klientko i
                          inni forumowicze pamiętajcie- każdy z nas ma prawo wyrażania
                          własnych myśli i poglądów (byleby nie używać obraźliwych słów)i
                          żadna Amanda01 ani nikt inny nie powinien kwestionować do tego
                          prawa. Równie dobrze można napisać tokiem myśleniowym Amandy01
                          np.: "Pani Amando01 nie kryj się pod przybranym nickiem i nie
                          wyrażaj swoich mądrości na forum, a jak Ci się chce to pisz to w
                          swoim pamiętniku!!!!!"
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka