Dodaj do ulubionych

Tymi rencami

02.02.06, 18:26
Na początku grudnia, czyli jakieś dwa miesiące temu, wybuchła straszna afera
wokół wiadomości email, jaką ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce Charles
Crawford komuś tam wysłał i została ona ujawniona przez prasę, a ściślej
biorąc przez Sunday Timesa.

W zeszłym roku rząd Jej Królewskiej Mości stworzył w Polsce więcej miejsc
pracy niż rząd polski. Ale Wlk. Brytania nie usłyszała ani słowa wdzięczności
i uznania żadnego z Was ani żadnej z Waszych gazet. To tyle w sprawie
solidarności.


Tyle ambasador. Mniejsza z tym, że była to jego wypowiedź adresowana na pewno
nie do opinii publicznej i niezbyt dobrze się stało, że została ujawniona, ale
czy burza, jaka wokól wyrażonego przez ambasadora poglądu rozpętała się w
polskich mediach jest w jakimkolwiek stopniu uzasadniona?
Może ja jestem jakimś dziwnym nauczycielem, a moja młodzież jest nienormalna,
ale w zasadzie nie ma już dnia, abym się nie dowiedział, że ten czy tamten z
moich absolwentów jest w Londynie, Irlandii, Szkocji... Michał jest w trzeciej
klasie technikum, nie jest sierotą, ale mieszka i prowadzi gospodarstwo sam.
Jego rodzice z krótkimi przerwami pracują za granicą. Wczoraj tłumaczyłem jego
ojcu, który dopiero co wrócił ze Stanów, kolejne C.V., jedzie do Irlandii.
Dzisiaj miałem telefon w podobnej sprawie od absolwenta sprzed paru lat,
Andrzeja, który także wyjeżdża. Mam ucznia, który latem pracował na budowie w
Chicago. Innego, który wrócił z Irlandii po to, żeby zdać maturę i znowu
wyjechać. Firma motoryzacyjna z północnej Anglii zatrudniła ostatnio 60 osób z
naszej okolicy, w tym wielu naszych absolwentów. Hurtem.
Gdy otwieram komunikator internetowy, na mojej liście kontaktów przynajmniej
jedna trzecia osób to osoby, z którymi rozmawiam po polsku, ale które w Polsce
nie mieszkają. Ba, większość z nich nie planuje tu wracać.
Przeżyłem wielki szok, gdy dowiedziałem się o wyjeździe Wojtka. Pamiętam do
dziś, jak mieliśmy z nim rozmowę na egzaminie wstępnym do liceum ekonomicznego
i jakim był wtedy patriotą i idealistą. Wtedy i przez całe liceum. Teraz
siedzi w Londynie i nie przyjechał nawet na święta.
Sławek ukończył studia na prestiżowej technicznej uczelni, zrobił dwa
fakultety i podyplomówkę, ma żonę i dwójkę dzieci, a też przysłał mi mailem
C.V. do sprawdzenia, bo wyjeżdża do Anglii.
Leszek parę tygodni temu został po lekcji w pracowni trochę dłużej, bo coś tam
kończył na komputerze, i przed wyjściem zapytał mnie: Profesorze, a czemu
profesor stąd nie spie..? Z takimi możliwościami, ze znajomością języka, to
co tutaj profesora trzyma?
Czasami się sam zastanawiam. Tylko że skoro tylu młodych nie ma już nadziei i
nie widzi sensu wiązać z tym krajem swojej przyszłości, to może tym bardziej
trzeba tu zostać, żeby tych co zostają nauczyć trochę cieszyć się życiem w
miejscu, w którym nas zastało? I wlewać w nich tę odrobinę oleju, żeby jeśli
tu zostaną, nie padli ofiarą populizmu i propagandy?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka