[crash]ewskiego

25.07.06, 11:56
Witam. Skrzyżowanie Alei JP2 (dawniej 700-lecia), Kraszewskiego (od słowa
"crash", ang. wypadek, zderzenie) i Czerwonej Drogi (nazwa zapewne pochodzi od
krwi ofiar wypadków) znane jest z permanentnie mających tu miejsce masakr.
Wczoraj rano ostatnia. Ale dzieje się to na tyle regularnie, że jedna lub
kilka lawet stoi w pogotowiu na Alei 700-Lecia. Wczoraj ściągali rozbita
calibrę która wbiła swój czarny tuningowany nos dokładnie w drzwi kierowcy
forda mondeo. Żeby było mało, z przerażeniem dostrzegłem wózek inwalidzki w
bagażniku tegoż. Widok wstrząsajacy, pan do calibry zapewne nie pojawi sie na
Tuning Show, bo sie opamięta i przemysli w szpitalu sprawe, a pasazerowie
modeo, daj Boze, przezyli i... eh... Nie wolno oceniać...

Ale dlaczego poruszam ten akurat temat w wątku o latach 30? A bo jest to
wszystko nierozerwalnie związane z... niezrealizowanym do końca planem
urbanistycznym inz. Tłoczka z lat 30. Otóż budując most i nowoczesną arterię,
Aleję 700-lecia (rocznicę tą świętowano w 1933 roku), planowano konsekwentnie
ją przedłużać w kierunku północnym. Doprowadzono ją do ulicy Gałczyńskiego.
Później po wojnie przecieto linią tramwajową i dwupasmówką, gdzie te tragedie
się wydarzają. Skąd te wypadki? Między innymi stąd, ze dla obcych kierowców
oczywistym jest, że skoro wjechali do Torunia mostem, jadą przez kilka świateł
dwupasmówką, to będa nia jechali dalej, skoro przejeżdżają tylko przez miasto.
Tak własnie jest w normalnych miastach, takich bez obwodnicy. A ponieważ nie
natknęli się na kolejne światła, sądzą, nie patrząc na znaki drogowe ani na
wskaźniki gdzie Gdańsk i gdzie Warszawa i Bydgoszcz, że maja pierwszeństwo i
że jechać należy dalej. Czyli w ich głowach domyslnie istnieje niezrealizowany
plan z lat 30-tych. Tym bardziej, że przed sobą widzą dalszy ciąg tejże Alei
JP2, czyli odcinek z p;etlą autobusową, pod starą nazwa 700-Lecia.

Nie mówiłbym tego, gdybym nie widział z okien jak wiele samochodów tak właśnie
wjeżdża w Aleję 700-Lecia i potem dopiero zawraca widząc, że ona sie kończy na
Gałczyńskiego. Gdy jestem na dole, pytaja często zdezorientowani, jak mają
jechać właśnie na Bydgoszcz, W-we czy Gdańsk. Myśleli, że wjechali do
normalnego miasta gdzie sa normalne osiowe trasy przelotowe. Mają nad głowami
nową piekną tablicę z kierunkami, ale niestaty, dzieje sie jak się dzieje.

Lata 30 wiecznie żywe bronią się. Szkoda, że ze skutkiem akurat dla niewinnych
ofiar.

Pełna wersja