hecer
02.05.09, 14:41
www.polskaxxi.pl/Projekty/Cywilizacja/Kolej-aglomeracyjna-w-osrodkach-metropolitalnych
Kolej aglomeracyjna w ośrodkach metropolitalnych
Rafał Dutkiewicz
Pod koniec kwietnia zadałem na moim blogu dość prowokacyjne pytanie: Czy
synonimem kolei w Polsce musi być PKP? Zaraz po nim zaproponowałem drogę
wyjścia z obecnego stanu niemocy bez demontażu obecnego monopolu tego
wiekowego organizmu.
Rozwiązaniem mogłyby być zintegrowane systemy transportu w obrębie aglomeracji
miejskich, częściowo bazujące, a z pewnością wykorzystujące już istniejącą
infrastrukturę kolejową PKP. Przy takim rozwiązaniu, o czym więcej poniżej,
PKP nadal byłby wiodącą grupą oferującą przewozy średnio i długodystansowe,
natomiast w zakresie aglomeracji, kompetencje PKP przejęłyby samorządy
lokalne. Pozostałaby synchronizacja ruchu w głównych punktach przesiadkowych i
zabezpieczenie bezpieczeństwa transportu we wspólnej części sieci kolejowej.
W ramach tego rozwiązania można by się pokusić o rozwiązanie zadawnionego
problemu jakości głównego punktu styku, czyli dworców kolejowych. To nie tylko
zasadniczy punkt przesiadkowy, ale przede wszystkim kluczowe miejsce
zapewniające integrację transportu lokalnego z długodystansowym, podobnie jak
dworce na lotniskach, które łączą transport powietrzny z lokalnym i
średniodystansowym.
Ale to także wizytówka miasta, na którą niestety samo miasto ma niewielki
wpływ. Zadłużone PKP nie ma środków inwestycyjnych, ale także nie bardzo ma
ochotę się posunąć i dać szansę modernizacji na większą skalę. Tam, gdzie
takie decyzje były podjęte, dworce zaczęły żyć i przynosić profity wszystkim.
Samorządy, osoby, instytucje zainteresowane problemem doskonale wiedzą, co i
jak robić. Muszą mieć tylko możliwości. Te może zapewnić jedynie prawodawca. I
tu znowu koło się zamyka. Jeszcze nie tak dawny praca na kolei była wielkim
honorem i symbolem statusu społecznego, zaś koleje synonimem punktualności,
innowacyjności technicznej i po prostu porządku. Po 89 roku wiele się
zmieniło. Niestety najmniej mentalność krajowego monopolisty kolejowego.
Każdy, kto w metropolii musi dojeżdżać do pracy więcej niż kilka kilometrów
traci nieproporcjonalnie dużo czasu i pieniędzy na dojazdy. Samochód nie
oferuje już żadnej wygody, z racji braku i wysokich kosztów parkowania w
miastach. Jedynym rozwiązaniem przetestowanym pozytywnie na całym świecie jest
aglomeracyjny system transportu zbiorowego. Aglomeracyjny, to znaczy taki,
które obejmują i kolej, i autobus i tramwaj. Ktoś mieszkający 20, 30
kilometrów od np. Wrocławia, zostanie dowieziony autobusem do dworca, koleją
dojedzie do centrum miasta, przesiądzie się do tramwaju i w jasno określonym
czasie będzie w pracy czy szkole. I jeśli to możliwe, to w ramach jednego biletu.
Aby system był efektywny, musi opierać się na dwóch filarach: pełnej
integracji wszystkich form transportu zbiorowego oraz na wiodącej roli
aglomeracyjnego transportu kolejowego. Doświadczenia miast europejskich
wskazują, że takie systemy, aby były efektywne muszą opierać się na dwóch
filarach: pełnej integracji wszystkich form transportu zbiorowego oraz na
wiodącej roli aglomeracyjnego transportu kolejowego. Zalety takich systemów są
powszechnie znane i tylko one mogą stanowić atrakcyjna alternatywę dla
przewozów pojazdami indywidualnymi.
Doświadczenia europejskie
Warto tu odwołać się do doświadczeń ośrodków metropolitalnych krajów
zachodniej Europy. I nie chodzi tu o rzeczywiste metropolie europejskie o
skali Londynu, Paryża czy tez Berlina, gdzie zintegrowane systemy transportu
zbiorowego miast i obszarów podmiejskich, bazujące na różnych formach
transportu kolejowego (linie regionalne, aglomeracyjne, podmiejskie i
miejskie) – są oczywistością. Dla krajowych ośrodków metropolitalnych znacznie
pożyteczniejsze mogą być porównania z miastami o wielkości 300 – 600 tys.
mieszkańców, które wraz z suburbiami i ewentualnie miastami przyległymi tworzą
obszary o wielkości od 700 do 1,5 mln mieszkańców.
Można tu wymienić takie ośrodki jak Rotterdam, Haga czy Amsterdam w Holandii,
Manchester, Liverpool w Anglii, Brukselę, czy też, a może – przede wszystkim -
kilkanaście miast niemieckich (np. Hanower, Dusseldorf, Essen, Dortmund,
Norymbergę, Stuttgart, Brema, Frankfurt nad Menem i Drezno) o wielkości od 450
do 550 tys. mieszkańców.
We wszystkich tych przypadkach niezależnie od dobrze rozwiniętego systemu
drogowego, w tym dróg ekspresowych i autostrad, kręgosłupem całego systemu
transportowego są różne formy przewozów kolejowych, a precyzyjniej mówiąc –
szynowych. Szczególnie ośrodki niemieckie wyróżniają się bogactwem tych form –
są tu kolejowe linie regionalne (normalne i ekspresowe), szybkie koleje
naziemne (S-Bahn) i podziemne (U-Bahn), wykraczające często poza granice miast
Szybkie Tramwaje (Stadt-Bahn), które poza miastem staja się praktycznie
kolejami aglomeracyjnymi, typowe linie miejskiego metra czy też klasyczny
tramwaj miejski niekoniecznie ograniczający się do obsługi obszaru ośrodka
centralnego.
Prawo niemieckie uzależniające, w odniesieniu do ośrodków metropolitalnych,
dofinansowywanie ze środków federalnych i krajowych inwestycji i kosztów
operacyjnych w transporcie zbiorowym od istnienia Transportowych Związków
Komunalnych (Verkerhsbund), praktycznie wymusza tworzenie systemów jednolitego
planowania zarządzania i eksploatacji systemów transportowych w aglomeracjach.
W konsekwencji prowadzi to nie tylko do obniżenia kosztów transportu
zbiorowego, ale także - do pełnej integracji komunikacji zbiorowej w miastach
i przyległym regionie, w tym do funkcjonowania jednolitych systemów taryfowych.
Wspomniane regulacje niemiecki doprowadziły do tego, ze tak niezależny przez
lata podmiot jak Deutsche Bahn (odpowiednik naszego PKP), który zawsze
posiadał swój system taryfowy, zmuszony został w wielu ośrodkach do
wstępowania do związków transportowych (formalnie wstępuje tam spółka DB
Regio) i akceptacji jednolitego systemu planowania przewozów, a także
ujednoliconych taryf obowiązujących w danym Verkerhbundzie.
A jak to jest w Polsce?
Niestety nie jest, bo koleje aglomeracyjne praktycznie w Polsce nie istnieją,
nie licząc jedynego efektywnego przykładu Trójmiejskiej SKM. Warszawska Kolej
Dojazdowa i Warszawski SKM stanowią jedynie namiastki takiego systemu. Każda z
nich bazuje praktycznie na jednym ciągu komunikacyjnym może, więc być, dla tak
rozległej aglomeracji jak warszawska, uznana za co najwyżej dobry zaczątek
przyszłego systemu kolei aglomeracyjnych. Nieco więcej danych szczegółowych na
ten temat w dodatku na końcu.