• _enola Dawno mnie tu nie bylo... 28.10.02, 17:25
      Witajcie :) Dawno mnie tu nie bylo, nie wiem, dlaczego nie chciala mi sie
      przez kilka tygodni ladowac strona z forum gazety...? Ale wreszcie mi sie
      udalo.
      Mam pytanie: kto wyslal do mnie adres szkolnelata.pl? Oczywiscie
      zarejestrowalam sie ;) Ale nic tam sie nie dzieje, albo nie mam dostepu jako
      nieplacaca...
      Niestety stracilam kontakt ze swoja klasa zaraz po wyjezdzie za granice, ale
      moze ktos z nich kiedys natrafi na szkolnelata.pl albo to forum tutaj ... ;)
      Pozdrawiam wszystkich forumowych znajomych i nieznajomych dwojkowiczow :)
      Enola (Monika)
      • Gość: zwako Re: Dawno mnie tu nie bylo... IP: *.uc.nombres.ttd.es 01.11.02, 18:48
        _enola napisa?a:

        > Mam pytanie: kto wyslal do mnie adres szkolnelata.pl? Oczywiscie
        > zarejestrowalam sie ;) Ale nic tam sie nie dzieje, albo nie mam dostepu jako
        > nieplacaca...

        To ciekawe. Niejaki Tomek tez do mnie wyslal ten adres. Tylko, ze ja juz jestem
        tam zarejestrowany.
        Próbowalem nawiazac kontakt z tymze Tomkiem, ale mail nie znalazl adresata.
        Wniosek: Przypuszczam, ze jest to jakas akcja propagandowa. Tylko, z kad "oni"
        biora nasze adresy?

        pozdr

        Pawel
    • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: *.uc.nombres.ttd.es 19.11.02, 01:15
      Kiedys, dwójka bya szkola sportowa. (raczej miala klasy sportowe)
      Sam kiedys bylem w reprezentacji siatkówki(zawsze na lawce rezerwowych)
      Jak to teraz wyglada?

      Pawel
      • Gość: zwako Re: II-LO-Wr- w zdrowym ciele.... IP: *.uc.nombres.ttd.es 19.11.02, 01:17
        Gość portalu: zwako napisał(a):

        > Kiedys, dwójka bya szkola sportowa. (raczej miala klasy sportowe)
        > Sam kiedys bylem w reprezentacji siatkówki(zawsze na lawce rezerwowych)
        > Jak to teraz wyglada?
        >
        > Pawel

        I jak to wygladalo pred latami 80-tymi?
        • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr- w zdrowym ciele.... IP: 137.133.220.* 20.11.02, 11:53
          Gość portalu: zwako napisał(a):

          > Gość portalu: zwako napisał(a):
          >
          > > Kiedys, dwójka bya szkola sportowa. (raczej miala klasy sportowe)
          > > Sam kiedys bylem w reprezentacji siatkówki(zawsze na lawce rezerwowych)
          > > Jak to teraz wyglada?
          > >
          > > Pawel
          >
          > I jak to wygladalo pred latami 80-tymi?
          Pamietam czlowieka o nazwisku Stasiak.
          Byl nauczycielem WF i staral sie jak mogl aby chlopaki trenowali po poludniu na
          dodatkowych zajeciach.
          Ja bylem oporny.
          • Gość: Absolwentka Re: II-LO-Wr- w zdrowym ciele.... IP: 156.17.87.* 22.11.02, 08:53
            W latach 70. też były klasy sportowe
            - chyba lekkoatletyczna i gier zespołowych?
            Rzadko bywali na lekcjach, bo bez przerwy jeździli
            na zawody, obozy i zgrupowania.
            Stasiak był zastępcą dyrektora za czasów Binczakowej.
    • Gość: Elżbieta r79-83 Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.12.02, 19:03

      • Gość: Elżbieta r 79-83 Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.12.02, 19:17
        Cześć ! Przeczytałam prawie wszystkie wiadomości, dotychczas nie napisał nikt
        z mojej klasy I c rok 1979. Moją wychowawczynią była p. Krysia Strączek a
        uczyli nas p.Babula - bardzo sympatyczny starszy pan, p. Potykowa - od
        fikołków, p.Domańska - musiałam przeczytać Mładą Gwardię w orginale,
        p.Pruchnicka w 1klasie uczyła nas matematyki i bardzo się denerwowała gdy nie
        mieliśmy książek lub zbioru zadań, potem uczyła nas p.Miś, niemieckiego
        oczywiście frau Helga. Cieszę się bardzo że dyrektor Dutkiewicz już nikomu nie
        zaszkodzi. Nasza klasa, a właściwie jej damska część już parę razy się
        spotkała, nasi koledzi zajęli się działalnościa prawdopodobnie publiczną -
        kol.Jarosław D. A w naszej szkole bedę już niedługo .....pa pa Ela
        • Gość: mietek Re: II-LO-Wr Spotkanie absolwentow? IP: *.59.10.205.Dial1.Chicago1.Level3.net 06.04.03, 05:36
          Co to sie dzieje? Ktos zadzwonil do domu rodzinnego mego z informacja o
          spotkaniu absolwentow 26 kwietnia 2003? Czy to prawda? Niestety nie ma mnie w
          kraju, ale jesli ktos sie wybiera to milego wspominania zycze i napiszcie jak
          bylo!!!!
          • Gość: yenot Re: II-LO-Wr Spotkanie absolwentow? IP: 195.117.149.* 09.04.03, 16:20
            Mietek, to zjazd absolwentów matura rok 91-94.
            Zajrzyj na www.lo2.wroc.pl
            Ja się nie załapię (matura 87) :(
            Ciekawe kiedy zjazd wszystkich absolwentów ? Czekamy !
            • Gość: zwako Re: II-LO-Wr Spotkanie absolwentow? IP: *.uc.nombres.ttd.es 12.04.03, 14:12
              Chyba bede we wrocku w lecie.
              Niech ktos zorganizuje zjazd w sierpniu.

              pzdr.

              pawel
              • Gość: yenot Re: II-LO-Wr Spotkanie absolwentow? IP: 195.117.149.* 22.04.03, 11:56
                Paweł, daj znac kiedy będziesz - umówimy się na piwko :)
                Pozdro.
                PP
                • Gość: zwako Re: II-LO-Wr Spotkanie absolwentow? IP: *.uc.nombres.ttd.es 24.04.03, 13:11
                  Fajnie. Moze nie bedzie spotkania wszystkich absolwentów, ale ...

                  pzdr.

                  pawel
        • Gość: Bozena Re: II-LO-Wr IP: 209.162.249.* 07.11.03, 16:41
          Caesc Elzbieta,
          Ja tez jestem z tych lat 79-83 matura). Chodzilam do ogolnej z angielskim "e".
          Niestety dopiero teraz (listopad 2003) dotarlam do tej strony. Wczesniej
          mialam kontakty za posrednictwem strony "Slowa Polskiego". Dowiedzialam sie,
          prze innych absolwentow, o tym ze Rumcajs i Dutkiewicz sa juz swietej pamieci.
          Teraz mieszkam w Kanadzie (sa tez tu dwie innej moje kolezanki a II LO.)
          Bylam we wrocku w maju tego roku, ale nie spotkalam wielu znajomych.
          Lacze usciski
        • Gość: mala Rocznik 79-83 IP: 209.162.249.* 10.11.03, 15:12
          Czesc Ela,
          tez jestem "z tych "czasow. Chodzilam do ogolnej z angielskim (najlepsza klasa
          do zadym i najmniej ceniona przez Dutkiewicza). We Wroclawiu jestem niestety
          raz na pare lat, wiec nie wiem na co dzien co sie dzieje. Jesli dobrze
          pamietam to jestes Ela o nazwisku ze srodka alfabetu.
          Jesli masz ochote to napisz do mnie stanliz@hotmail.com
          Listopad, 2003
    • Gość: Andrzej Re: II-LO-Wr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.03, 12:15
      Absolwenci "dwójki", są wakacje, zapewnie przyjechaliście do rodzinnego miejsca
      ze świata, podzielcie się swoimi wrażeniami ! Może jakieś spotkanko ?
      • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: *.Red-213-96-28.pooles.rima-tde.net 19.08.03, 20:40
        Gos´c´ portalu: Andrzej napisa?(a):

        > Absolwenci "dwójki", sa˛ wakacje, zapewnie przyjechalis´cie do rodzinnego
        miejsca
        >
        > ze s´wiata, podzielcie sie˛ swoimi wraz˙eniami ! Moz˙e jakies´ spotkanko ?

        owszem. bylem.
        ale tylko pare dni. "dwójke" widzialem tyko z zewnatrz.
        z planowanych spotkanek - nici :(

        moze nastepnym razem.
        ps.:przeprosiny dla yenot'a.
        • Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 22.08.03, 10:48
          Zwako - przyjmuje przeprosiny :))
          Jednak troche szkoda
          Nie wiem kiedy byłes w kraju, być moze rozminelibyśmy się - ja wyjechałem na
          wakacje
          Nic straconego - następnym razem !
          • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: *.Red-213-96-28.pooles.rima-tde.net 23.08.03, 17:04
            Gos´c´ portalu: yenot napisa?(a):

            > Zwako - przyjmuje przeprosiny :))
            > Jednak troche szkoda
            > Nie wiem kiedy by?es w kraju, byc´ moze rozminelibys´my sie˛ - ja wyjecha?em
            na
            > wakacje
            > Nic straconego - naste˛pnym razem !

            Bylem na poczatku sierpnia. Pojechalem do Krakowa, Zakopanego i Szklarskiej.
            Trzeba bylo pokazac zonce i dzieciakom troche "dóbr" narodowych z dalekiej
            ojczyzny meza - tatki.;)

            We Wrocku - tylko pare dni i glównie z rodzinka.

            pzdr.

            pawel
    • Gość: kazimierzp harcerze z 65 Wr.D.H. IP: *.jgora.dialog.net.pl 13.09.03, 20:35
      Szukam swoich harcerzy z 65 Wr.D.Harcerskiej dzialającej w II LO w 1967, 1968.
      Odezwijcie się, co u Was. dh Kazimierz Piotrowski pwd
      • Gość: Obcy Re: harcerze z 65 Wr.D.H. IP: 137.133.220.* 05.11.03, 11:15
        A tu ani harcerzy ani dwojkowiczow!!!!!!!
        • Gość: kazimierzp@hoga.pl Re: harcerze z 65 Wr.D.H. IP: *.jgora.dialog.net.pl 05.11.03, 20:49
          Nie wszyscy z harcerzy (już seniorów) muszą siedzieć na internecie.
          Dwójkowiczów (patrz wyżej) jest wielu, życzę każdej szkole, aby miała tylu co
          najmniej dyskutantów na tym forum, co dwójka. Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: Henry Re: harcerze z 65 Wr.D.H. IP: *.fastdatatech.com / 216.38.216.* 03.12.04, 22:31
        Nalezalem do druzyny harcerskiej w dwojce, ale wczesniej gdy byla to Wodna
        Druzyna Harcerska. Druzynowym byl chyba Dacko, byl jeszcze Kornafel Krzysztof
        (Sw. Pamieci) i Bronowicz. tyklko ich pamietam. To lata 1959-63
        • kazimierzp Re: harcerze z 65 Wr.D.H. i 25 Wr.D.H. 07.12.04, 11:27
          Należałeś do 25 Wodnej Drużyny Harcerskiej. Druzynowym był w tamtym czasie
          Wojtek Dacko, a potem Sławek Dacko. Przedtem rzeczywiście drużynowym był
          Krzysztof Kornafel. Oprócz Krzysztofa w drużynie był jeszcze Jan Kornafel
          (obecnie profesor w Akademii Medycznej; Jasi był ogromnie lubiany przez
          harcerzy - zwłaszcza harcerki:), oraz Adam Kornafel, ale Adam był najmniej
          aktywny. Mama Kornafelów uczyła w II LO zajęć technicznych dziewczęta.
          25 WDH po rozłamie w harcerstwie (w latach dziewięćdziesiatych) stała się
          druzyną Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej (ZHR), odchodząc ze Związku
          Harcerstwa Polskiego (ZHP) - tego dowiedziałem się z sieci.
          Moja, 65 drużyna harcerska, zaczęła działać w II LO w 1967 roku (po mojej
          maturze). W 1969 roku zawiesiłem swoją działalność w ZHP (przestały mi się
          podobać stosunki i wtłaczanie ZHP w ramy tzw. federacji młodzieży:()
          Teraz działam w Radzie Przyjaciół Harcerstwa nie przypisanej do żadnej
          oficjalnej organizacji harcerskiej, pomagającej wszystkim drużynom (bez względu
          na przynależność) - ale to się już dzieje 120 km od Wrocławia.
          • Gość: Henry Re: harcerze z 65 Wr.D.H. i 25 Wr.D.H. IP: *.fastdatatech.com / 216.38.216.* 07.12.04, 18:59
            Jasiu Kornafel byl moim bliskim kolega przez wiele lat. Z Adamem spotkalem sie
            w USA i przez jakis czas mieszkalismy razem Po skonczeniu ogolniaka bylem
            druzynowym (nie pamietam numeru druzyny) druzyny Bohaterow z pod Narwiku w
            szkole podstawowej na Biskupinie. Ja tez zawiesilem w 1969 roku swoja
            dzialalnosc w ZHP z tych samych powodow. Po latach dzialalem kilka lat w
            skautingu, ale to juz inna historia
    • Gość: cosik Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 18:59
      A o słynnej, poniekąd prof.Iwaszuk nikt nie pamięta?? To dopiero poczwara!!
      • Gość: mietek Re: II-LO-Wr IP: *.73.144.51.Dial1.Chicago1.Level3.net 05.01.04, 04:30
        Nie, nie uczyla mnie, ale slyszalo sie o niej....
        • Gość: mietek Re: II-LO-Wr;Kto chodzil za winkiel? IP: *.73.144.51.Dial1.Chicago1.Level3.net 05.01.04, 04:55
          Czy kogos z was dopadl zgubny nalog palenia juz liceum? Mnie, niestety, tak.
          Chodzilo sie wiec palic "za winkla" kiedy bylo cieplo lub do damskiej ubikacji
          na ostatnim pietrze. Raz matematyczka mnie zlapala i musialam zbierac wszystkie
          niedopalki. Nie straszna to kara jak na takie przestepstwo. Pozdrawiam was
          dwojkowicze w 2004! Dla rekordu: teraz juz nie pale.
          • Gość: zwako Re: II-LO-Wr;Kto chodzil za winkiel? IP: 5.5.* / 80.58.42.* 12.01.04, 16:34
            wtedy nie palilem, ale za to teraz....
            dolaczam sie do pozdr
          • Gość: bubi3 Re: II-LO-Wr;Kto chodzil za winkiel? IP: *.ks.k.pl / 80.53.160.* 09.07.04, 16:32
            Dawno mnie nie było na tym forum. Też chodziłem za winkiel i do damskiej
            toalety na 3 piętrze. bubi3-matura 88.
    • Gość: amg Re: II-LO-Wr IP: 210.55.208.* 12.01.04, 22:39
      Lza sie kreci w oku. Szkoda, ze wczesniej nie znalazlam tego Forum... Bylam w
      klasie z Rafalem Kosmalskim, uczyli mnie m.in. Dabrowski i legendarna Domanska.
      Niezapomniane postaci, choc z roznych powodow. Pozdrawiam wszystkich.
      • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 14.01.04, 20:39
        To bylismy razem w tej samej klasie.
        pzdr.

        pawel

        p.s.-napisz cos wiecej, bo Cie nie kojarze.
        • Gość: amg Re: II-LO-Wr IP: 210.55.208.* 15.01.04, 00:15
          nie sadze, mielismy tylko jednego pawla, z twoich wypowiedzi nie wydaje mi sie
          bys nim byl. nie zgadzaja sie szczegoly, np. nas dabrowski uczyl cale 4 lata,
          ciebie o ile pamietam tylko rok. ja bylam w klasie f z poszerzonym angielskim,
          matura '87. kilka lat potem zniklam niejako z radaru, bo wyjechalam z
          wroclawia.

          dziwie sie, ze na tym forum tak malo wspomnien o domanskiej, to byla taka
          malownicza osoba. pamietam, ze bylismy podzieleni na dwie grupy, jak jedna
          miala rosyjski, druga miala angielski i kiedy byly klasowki, pierwsza grupa
          musiala zostac na przerwe w klasie i stac twarzami do sciany dokad grupa druga
          nie zajmie swoich miejsc. dopiero wtedy wolno im bylo wyjsc, krokiem
          dostawnym, z twarzami nadal do sciany. terror byl niezly, zwlaszcza wsrod
          tych, ktorzy wisieli caly rok na trojce z kilkoma szynami i wykrzyknikami do
          ostatniej chwili niepewni swego losu. wcale nie byla sprawiedliwa, jak kogos
          lubila, mial latwo. wiem bo, mialam. nie wiem natomiast dlaczego wlasnie ja.
          mysle, ze ona namietnie kochala swoj przedmiot i to nie z powodow politycznych
          (dodam, ze ja zawsze bylam i nadal jestem politycznie bardzo naiwna, wiec moze
          sie tu myle), wiec i frustrowalo ja, ze mlodz nie chce (z powodow politycznych)
          zaglebic sie w pieknie jezyka rosyjskiego i dzielic jej namietnosci. Wydaje mi
          sie, ze to z tej frustracji wynikal terror, ktory tylko pogarszal sprawe. O
          ile pamietam, kiedys poprosilismy o zmiane nauczyciela, o czym sie dowiedziala
          i wpadla na jakas lekcje u nas w lzach mowiac, ze nie sadzila, ze kiedys dozyje
          takiej niewdziecznosci. Wkrotce potem odeszla na emeryture, a ososby, ktora ja
          zastapila nie pamietam any z twarzy ani z nazwiska. a domanskiej zapomniec sie
          nie da.
          • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 16.01.04, 13:56
            Przepraszam. Masz racje. Ten pawel, to pawel jaroch.
            Troszke mi sie pomieszalo. Bylem dobrym kumplem "zóltego"
            to pewnie dlatego.
            • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 16.01.04, 16:14
              co do domanskiej - tez masz racje
              pamietam dobrze. ja bylem z tych oscylujacych miedzy 3-ja, i 3-ja z 3-ma
              minusami :(
              pzdr
              • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr i Domanska IP: 212.65.67.* 23.01.04, 09:38
                Dla mnie Domanska to byla katastrofa, takze samo koniecznosc uczenia sie
                rosyjskiego.
                Po wielu latach zycia w Norwegii zostalem oddelegowany do pracy w Kazachstanie,
                nad brzegami morza Kaspijskiego.
                No i szto, mnie nuzno gawarit po rusjki, zdiest.
                Eh Domanska!
                Matura `67
                • Gość: kazimierzp Re: II-LO-Wr i Domanska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 22:52
                  Też matura '67, ale mnie Domańska rosyjskiego nie uczyła tylko Reichowa, a
                  wychowawczynią była Genowefa Bawolska. Im jestem starszy, tym bardziej doceniam
                  to co one (i nie tylko one) do łba mi tłoczyły.
                  Co do języka rosyjskiego! Mam ostatnio coraz częstsze kontakty z Rosjanami i
                  Ukraincami - jak mi ten rosyjski idzie nieźle!. Chylę czoło przed nauczycielami
                  z II LO. Dziękuję Wam!
                  • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr i Domanska IP: *.xs4all.nl 14.04.04, 19:19
                    a moja wych. byla Tuzinkiewicz!
                    Bawolska to ktora to klasa, moja byla F!
                    • Gość: kazimierzp Re: II-LO-Wr i Domanska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.04, 23:41
                      To było tak dawno - chyba "c"
              • Gość: Maluch Re: II-LO-Wr IP: *.cable.ubr10.edin.blueyonder.co.uk 30.01.04, 21:44
                Czesc !Tu Maluch,pomagalam wraz z drugim Maluchem roznosic bibule w "dwojce" i
                spotykalismy sie czasami na Bujwida.Czy wiesz co slychac u Zoski?Z Piotrkiem
                Trojniakiem rozmawialam pare lat temu w szpitalu,gdzie pracowal.Rafala
                Szkudlarka spotkalam kiedys przypadkowo w pubie, podczas krotkiej wizyty we
                Wroclawiu.

                Odnosnie wspomnien szkolnych,to najbardziej zalazla mi za skore Prochnicka-w
                zyciu nie zapomne jej "pieknych "komunistycznych wstawek,najfajniej wspominam
                Zygadlo,Wesolowskiego i Kopec,ktora niestety uczyla nas tylko w pierszej klasie
                (byla wymagajaca,ale swietnie uczyla angielskiego).Ty chyba chodziles tez do
                36tej,pamietasz jakichs nauczycieli?Pozdrawiam
                • Gość: Piotr Trojniak Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.04, 23:25
                  Tu Piotr Trojniak ( "Trzeci"). Kto by nie pamiętał Zochy !! To były czasy !
                  A Maluchy ! Ach! Ja mieszkam pod Wrocławiem a z Rafałem spotykam się o czasu do
                  czasu - jest specjalistą od nietoperzy. Mam nadzieje , że włączy się do czatu .
                  A propos "dwójki" : ... jeszcze był słynny Dąbrowski - od polskiego - był
                  świetny w swoim fachu ( choć ja osobiście nie byłem orłem z polskiego).
                  Pozdrawiam wszystkich "dwójkowiczów".
                  • Gość: Maluch Re: II-LO-Wr IP: *.cable.ubr10.edin.blueyonder.co.uk 03.02.04, 22:48
                    CzesC Trzeci!

                    A to niespodzianka!Co u Ciebie-poza mieszkaniem pod Wroclawiem?Ostatni raz
                    widzielismy sie juz ladnych pare lat temu.Powinnismy urzadzic kiedys spotkanie
                    nas wszystkich -powspominac stare dobre czasy i pogaworzyc o nowych.Mam kontakt
                    telefoniczno-emailowy z drugim Maluchem,Ty z Rafalem,,wiec troche by sie nas
                    zebralo.Moze w lecie?Bede w Polsce jakies 3 tygodnie.Pozdrowienia
                    • Gość: trzeci Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 13:10
                      Pomysł spotkania "dwojkowiczów " bardzo dobry !! Jeśli chodzi o mnie to od
                      maja 2004 mam wolny czas . Mój adres to agnesdent@plusnet.pl Pozdrawiam !!
                    • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 21.02.04, 18:54
                      Maluuuuch....
                      Wyczysc skrzynke na "hotmail-u", bo cos nie moge Ci wyslac zdjecia.
                      • Gość: matura 85 Re: II-LO-Wr IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 20.05.04, 08:22
                        czy jest tu ktoś, kto chodził do kalsy mat-fiz i zdawał mature w 85 roku?
                  • p.skraba Re: II-LO-Wr 23.10.04, 02:29
                    Cześć Trzeci! Jak leci? Spotykają się po latach znajomi. Jeden pyra
                    drugiego ...ty powiedz mi tak jednym słowem co u ciebie?... Drugi odp...Jednym
                    słowem no to - dobrze -. Pierwszemu to nie wystarczyło i pyta dalej ...a tak w
                    dwóch słowach?... Drugi na to ...w dwóch to......-nie dobrze-...Jeśli chcesz to
                    się odezwij. Posiedzimy, pogadamy.....
                    Pozdrawiam wszystkich, których znałem
                    Paweł
                    • Gość: Mysza Re: II-LO-Wr IP: *.universalplastics.com 04.11.04, 15:29
                      Czesc Skrabo,

                      znow zniknales - odezwij sie...
                      • p.skraba Re: II-LO-Wr 20.05.05, 18:57
                        Myszko, nie mam Twojego adresu. Ten, na ktory wysylam jest do dupy.
                        Moj adres to palejo1@wp.pl
                        Odezwij sie
    • Gość: Marysia Re: II-LO-Wr IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 20.05.04, 12:44
      Czy ktoś jeszcze pamięta???
      prof. Bojczuk - fizyka - gnębiła nas strasznie, ale egzaminy wstępne na
      Polibudę zdałam bez najmniejszych problemów, w pierwszej klasie musieliśmy
      przychodzic na fize 15 minut przed dzwonkiem, żeby zdążyła zrobic jeszcze
      kartkówkę nie tracąc lekcji,
      prof. Iwaszuk - j.polski - oj ciężko było
      prof. Niemczyk - j.angielski - podobno jeszcze uczy
      prof. Wesołowski - historia - w czasie gdy jeszce kupowało się na kartki -
      podobno zbierał je jako pamiątki historyczne, nigdy nie byłam orłem z historii
      ale Jego b. lubiłam,
      prof. Żaczek - geografia???,
      prof. Miś - matematyka
      • Gość: kazimierzp matura 67 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.04, 14:54
        Mnie uczyła pani Bojczuk, która za nas miała ksywę"paralaksa" (to od paralaksy
        sferycznej, bardzo specyficznie wymawianej)), oraz pani Żaczek. Na 50 lecie
        szkoły specjalnie poszedłem aby właśnie prof. Żaczek spotkać (innych było
        niemożliwe, bo już odeszli na zawsze).
        Pani prof. Żaczek - lubiła młodzież, a lekcje prowadziła człym sercem. Dzięki
        takim nauczycielom jak Ona trudno mówić źle o tym stanie zawodowym.
        Jej za okazane serce gorąco z tego miejsca dziękuję.
      • Gość: mietek Re: II-LO-Wr IP: *.159.220.212.Dial1.Chicago1.Level3.net 24.05.04, 04:23
        Marysiu, chyba musialysmy chodzic do dwojki mniej wiecej w tym samym czasie.
        Wszystkich nauczycieli pamietam, Iwaszuk mnie nie uczyla,przychodzila czasem na
        zastepstwa. Masz racje, latwo nie bylo! Historie mialam z Wesolowskim,
        wspanialy czlowiek, troche dziwak, zapalony antykomunista. Prowadzilismy z nim
        rozmowy na tematy nie tylko historyczne. Tak, bardzo go lubilam, zdawalam,
        zreszta mature z historii(pisemna i ustna).Pozdrawiam.
      • ania1712 Re: II-LO-Wr 12.09.04, 05:32
        Ja tez pamietam slawna pania Bojczuk, polski byl z pania Bocko chyba, historia
        z Wesolowskim, zdawalam mature w 1993. Bylam w klasia ogolnej z angielskim.
        pamietam ze wszyskie dziewczyny w mojej klasie szalaly za chlopakami ze
        sportowych klas. Arek Spiz byl w klasie o rok wyzszej i zawracal w glowie
        wszyskim dziewczynom, mi bardzo podobal sie Tomek Kwiaton, mam nadzieje ze ktos
        sie tu znajdzie z mojego roku.
        • Gość: MB Re: II-LO-Wr IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 25.04.05, 20:16
          Jestesmy z tego samego rocznika, chodzilam do A i tez uczyla mnie polskie
          Bocko, a matmy Pruchnicka. pozdrawiam
      • Gość: Bolo Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.04, 22:50
        Przepraszam ze sie wtracam ja chodzilem do XI ale za to z Basia Iwaszuk
        (takiego imienia uzywala bo w dzienniku byla Janina ) To byla bardzo fajna,
        wesola osoba.
        Pozdrawiam
        • Gość: azja iwaszuk i inni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.10.04, 20:29
          iwaszuk mnie nie uczyła, ale jesli basia i janina to ta sama osoba, to trąci to schizofrenią. wszyscy moi znajomi z jej klasy zielenieli na samą myśl o basi tj janinie. za to ja na szczęście uczona byłam przez wspomnianego wielokrotnie prof. dąbrowskiego i wyszłam z tego bez szwanku na duszy i umyśle i ciegle bez większego wstrętu czytam to i owo. swoją drogą profesor d. ciągle działa na rzecz szeroko pojętego rozwoju , i powiem wam jeszcze że patrzę na to z dumą i zazdrością. naprawdę zostawia po sobie slad i jest oddany temu co robi. ja już nie mogę o sobie tego powiedzieć- może to moja wina , a może po prostu źle wybrałam. a jak ty sie czujesz Trzeci w naszym popieprzonym fachu ?
      • Gość: azja Re: II-LO-Wr jak pamięć płata figle IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.10.04, 20:53
        teraz oceniamy nauczycieli inaczej, vide twój zdany egzamin na polibudę, ale wówczas niektórzy mieli ciepło . nie uważam że nauczyciela sadystę tłumaczy miniony czas i dobre wyniki jego uczniów na egzaminach. nie moze być też tak, że uczniowie zakładają co słabszym psychicznie belfrom kubły na głowę, ale przyznasz,że niektórym z takim kubłem byłoby do twarzy. naszą klasę "H" matura 87' na szczęście ominęły rafy w postaci domańskiej czy bojczukowej, ale i my mieliśmy naszą "helgę"- chociaż ta wzbudzała pewien rodzaj panicznego szacunku, a nie niechęć. wspominasz profesor miś- miałam z nią matmę tylko w pierwszej klasie ( potem odeszła z budy) ale uwielbiałam ją: kuźwa ten jej cynizm, te mlasnięcia zanim wypowiedziała sarkastyczną kwestię, te jej okrążenia na boisku szkolnym w dresie ( autentyk)w czasie przerw i ta prawdziwa sympatia dla ucznia. potem wielokrotnie spotykałam ją , będąc już na studiach , na koncertach vratislavii cantans i zawsze mnie poznawała i traktowała z uwagą i dowcipem. nawet w tym roku przechodząc gdzieś ulica obok mnie pomachała ręką. naprawdę super babeczka.
    • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: 212.65.67.* 17.07.04, 10:26
      Dwojkowicze, ilu z was zanim zaczelo "studia" w II-ce pobieralo nauki w SP36 na
      ul. Chopina?
      • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 20.07.04, 11:27
        ja
        • Gość: p.skraba Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.04, 02:47
          Cze Rafał. Szczerze się wzruszyłem jak sobie poczytałem kombatanckie wspominki
          o MKO. Coś tam też działałem. Ty byłeś zdaje się z "F", a ja z "E". Razem z R.
          Szkudlarkiem odbieraliśmy od Ciebie "rozkazy" odnośnie jakichś wielce
          wywrotowych działań. Aż się chce wyć do tamtych czasów i klimatów. Cieszę się,
          że ktoś jeszcze o tym pamięta i nie wstydzi się tej pamięci.
          pozdrawiam serdecznie
          paweł skraba
          • Gość: azja Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.10.04, 16:00
            wstydzić należy się niepamięci.
            • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 26.10.04, 18:37
              skraba....skraba...
              cos mi to mówi, ale nie kojarze:(
              • Gość: azja Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.10.04, 20:29
                jak to nie kojarzysz? toć on sie śmiertelnie obrazi.taki zwalisty facet w rozciągniętym swetrze, koloru szaro- burego ( sweter nie facet) i rozpiętymi butami ( a'la dąbrowski).inteligentny i agresywny jak sam czort. zawsze zastanawiałam się o co chodzi z tymi butami. może to był jakiś umówiony znak sygnał?
                • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 29.10.04, 12:26
                  przyznam sie
                  bardzo wielu rzeczy juz nie kojarze....:(
                  kiepska pamiec, albo wiek:(
                  ...albo jedno i drugie...
                  z góry przepraszam wszystkich
                  pzdr
                  • Gość: azja Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.04, 20:32
                    a może pora na jakąs małą diagnostykę? może to jakieś przedwczesne otępienie? chociaż przyznam,że ja ciebie również nie pamiętam, jak i pewnie ty mnie.
                    • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 03.11.04, 10:55
                      sprawa jest prosta
                      niepotrzebna inna diagnostyka
                      ...starzeje sie...
                      poza tym, moja pamiec jest bardziej wzrokowa, nie zawsze kojarze osoby z jej
                      imieniem (ksywka)
                      oczywiscie nie zawsze...
                      pzdr
          • Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 04.11.04, 15:14
            do Pawła Skraby - napisz do mnie prosze na yehnot@o2.pl
      • Gość: Henry Re: II-LO-Wr IP: *.fastdatatech.com / 216.38.216.* 03.12.04, 16:52
        Wielu, tym bardziej ze mieszkalem jedna ulice dalej w strone stadionu czyli na
        Szymanowskiego. Ale to odlegle czsy. Skonczylem 36 w 1959 roku. Jeszcze w
        starym budynku. To byly czsy!!
      • elbereth11 Re: II-LO-Wr 17.11.05, 16:14
        ja ja ja ja
        SP 36 była cudna, II LO to był mój koszmar koszmarów. Nie wróciłabym do LO
        nawet gdybym dzięki temu miała odmłodnieć!!!
        Iwaszuk śni mi się jeszcze do tej pory ;-)
    • Gość: joanna Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 23.11.04, 02:35
      Zupełnie przypadkiem trafiłam na to forum. Widzę po datach, że właściwie
      zamarło, jakby wyczerpał się wątek. Jestem akurat po spotkaniu z okazji 35-
      lecia matury, i to było pierwsze spotkanie po tylu latach! Jedną mam tylko
      refleksję - przybyły ślady lat na twarzach i sylwetkach, ale w srodku niewiele
      się zmieniliśmy, tak jakby w wieku 16-18 było się już ukształtowanym
      człowiekiem. A w klasie mamy chyba babciowa rekordzistkę szkoły - Gosia
      oczekuje 7(siódmego) wnuczka wiosną, szóstka już rozrabia.
      Wracając do wspomnień - czy ktoś pamięta chemika prof. Rupińskiego? (daj Boże
      rozum - mawiał, gdy ktoś kichnął). A przysposobienie obronne z Tomaszunasem?
      Czy ktoś z Was pamięta zkluszczoną (grubszą kluskę przypominającą) babę, uczącą
      wf? Pamiętam, że lekarka szkolna od ręki dawała zwolnienia z tego przedmiotu,
      gdy się dowiadywała,że z tą kobietą dziewczyna ma lekcje wf. I pomyśleć - jak
      sie świat zmienił! Ona właściwie tylko często używała słówka "kur..", no i
      prosta kobieta była, a wrażliwe wtedy panienki z tego powodu się nie
      gimnastykowały!
      Pamiętam, gdy przyszłam do szkoły do VIII klasy, ówcześni maturzyści byli tak
      dojrzali, jak już potem żaden rocznik. Podczas przerw chodzili do świetlicy,
      grał ktoś na fortepianie, spacerowali po korytarzach, jak po polach
      elizejskich, nie to, co my - rozgadane, rozbiegane towarzystwo. Pamiętam
      Rogowską, zagonioną przez naszą klasę w kozi róg w czasie marca 68, kiedy
      najpierw nam próbowała conieco powiedzieć, a potem dostało się jej za to od
      Bińczakowej. (Rogowska zmarła - dostała wylewu w czasie lekcji, ale już nie w
      naszej szkole).
      Czy zagląda tu ktoś, kto pamięta Kamilę Urban, jej sąsiadkę Astrid albo Alę
      Karaś czy Alinę Kisielewicz? Jeśli tak, to żyją tylko w Waszej (naszej) pamięci.
      Nasza wychowawczyni - Domańska - do dzisiaj żyje, chociaż chora, na spotkanie
      klasy nie przyszła.
      Jakoś mi tak "żyje-umarł" wyszło. Poprawię sie następnym razem. Pozdrawiam
      wszystkich, którzy pracowali w ogródku (zanim stanęła na korzonkach naszych
      roślinek hala sportowa) i spacerowali pod arkadami (teraz zamurowanymi).
      Pamiętam, że naszą lekturą, prawie obowiązkową (prof.Ejsmont) była książka
      Janiny W(?) opisująca pierwsze lata po wojnie w naszej szkole. Czy ktoś zna
      autorkę?
      • kazimierzp "Zawsze jakieś jutro" 07.12.04, 11:54
        Janina Wieczerska jest autorką książki "Zawsze jakieś jutro" - dzieje się w
        latach pięćdziesiatych. Bardzo ta książka nie podobała się niektórym
        nauczycielom (zwłaszcza Zygmuntowi Grochockiemu).
        Rupiński mnie nie uczył (moja matura 1967 - wychowawczyni Genowefa Bawolska
        była wspaniałym człowiekiem), nie miałem tego szczęścia. Uczyły mnie dwie
        nauczycielki, obydwie przemiłe (pierwsza prześliczna - uczyła tylko rok w
        naszej szkole 63/64) ale chemikiem nie jestem i nikt z naszej klasy nie miał w
        tym kierunku zainteresowań.
        Rupińskiego poznałem osobiście potem. Przemiły człowiek. Cześć jego pamięci.
        W zeszłym roku pojechałem do Wrocławia (a może dwa lata temu!?!) na pogrzeb
        Adama Dotzauera (wuefisty z II LO). Poznałem na pogrzebie może dwie twarze.
        Uczniów właściwie nie było, osób też nie za wiele. Jak to szybko traci się
        kontakt.
        Powoli wszyscy odchodzimy. Jak mądre są słowa księdza Twardowskiego: "Śpieszmy
        się kochać ludzi, tak szybko odchodzą".
        1968 rok był rokiem okrutnym dla tej szkoły:
        Wyrzucono małżeństwo Reichów (wyjechali do Szwecji - Ona zmarła ładnych parę
        lat temu, On mam nadzieję, że jeszcze żyje, pisywalismy przez jakiś czas do
        siebie), Szarf miał problemy, ale Go nie ruszono). Pani Cichocka po lekcji o
        pisaniu przemówień (dała za przykład bohaterów Hoffmana, a nie np Gomółkę - to
        niezarty, działo się to na lekcji w klasie mojej siostry, a co było potem na
        Radzie Pedagodicznej to wiem od Józefa Piotrowskiego). Józef Piotrowski
        przeniósł się do medyka (na Bartla).
        Za niecałe trzy lata mam 40 lecie matury. Może uda się spotkać z niektórymi
        koleżankami i kolegami (rozrzuciło ich po świecie). Na pięćdziesięciolecie
        szkoły spotkałem tych których bardzo chciałem spotkać (zwłaszcza jedną z
        koleżanek:)- ona się nie zmieniła, mieszka w Warszawie i jest jedną z
        najbardziej uznanych adwokatek.
        W tym roku, spotkałem niechcący - bo na czimś weselu, też kilka koleżanek.
        Przez jakis czas dziwiłem się, że nie spotykam koleżeństwa, ale jak sobie
        pomyślałem, żebym nie rozglądał się za osiemnastkami (takie koleżanki
        pamiętałem), ale za dojrzałymi, o rysach z tamtych lat. To zacząłem poznawać!
        Ale się rozpisałem. W ogóle coś mam ostatnio tendencję do wspomnień i
        refleksji. Starzeję się! Pozdrawiam serdecznie wszystkich dwójkowiczów. Ze
        wszystkich pokoleń.
        I nie jesteśmy z lamusa, jak to jedno młodsze parę postów wcześniej napisało.
        To, że tu piszemy, o czymś świadczy!:)
        • Gość: Henry Re: "Zawsze jakieś jutro" IP: *.fastdatatech.com / 216.38.216.* 07.12.04, 15:49
          Bardzo fajnie to napisales. Mnie uczyli ci sami nauczyciele. Dzieki Dotzauerowi
          zapisalem sie do Areoklubu Wroclawskiego,(ciekawe bo moj nauczyciel WF-u pan
          Staszak zwalnial mnie z zajec, twierdzac ze fizycznie sie niedadaje) ukonczylem
          tam szkole szybowcowa a potem juz w USA zostalem pilotem wojskowym. Pan Szarf,
          choc to postac kontrowensyjna dal mi dobre podstawy niemieckiego. Rosyjski tak
          nie lubiany w szkole przydal mi sie po latach gdy pracowalem w ZSSR.(dla
          amerykanskiej firmy). Grochockiego raczej mile nie wspominam choc dzieki jemu
          fizyka stala sie moim ulubionym przedmiotem. Dzieki panu Reichowi do dzisiaj
          jestem fanem histori, a historia Slaska jest moim hobby. Mnie Polskiego uczyla
          pani Bogusz ktorej podpadlem razem z moim przyjacielem Dudkiem i oblala nas na
          maturze. Po latach Dudek ktory jest nauczycielem chyba w XI liceum uczyl jej
          syna.(historia kolem sie toczy) Z mojej klasy spotykam tylko Dudka i Anie.
          Jestem czesto we Wroclawiu ale tylko z zewnatrz ogladam "mojego Ogolniaka".
          Wydaje mi sie ponury i brudny. Mieszkalem na Zalesiu wiec chodzilem do szkoly
          przez park. Moja mama mieszkala w tym samym domu od 1945 roku do wiosny tego
          roku. Dodam tylko ze nie spelnily sie slowa pani Bogosz. Ani ja ani Dudek nie
          jestesmy ofiarami i nikim. Dudek skonczyl fizyke a potem Akademie WF-u. Ja
          melioracje, szkole lotnicza w USA i Civil Engineering. Doktoryzowalem sie.
          Jestem jednym z najbardziej znanych mieszkancow mojego miasta. Mozna wiele
          pisac o tamtych latach. Masz racje nalezy sie spieszyc. Pozdrawiam wszystkich
          dwojkowiczow.
          • Gość: Henry Re: "Zawsze jakieś jutro" IP: *.fastdatatech.com / 216.38.216.* 07.12.04, 18:48
            Przepraszam ze przekrecilem nazwiska.
            Nauczyciel WF-u to pan Stasiak
            Nauczycielka polskiego to pani Bogacz
            • Gość: Obcy 1967 IP: 137.133.220.* 13.01.05, 08:39
              To walsnie wtedy zdawalem mature. Z tego co piszesz henry to musielismy sie
              znac. Ja rowniez mieszkalem na Zalesiu (Karlowicza)i przez 3 lata chodzilem do
              36-ki. Potem II-ka. Chodzilem do F-ki gdzie wych. byla Tuzinkiewicz. E-ka byla
              naszym konkurenten.
              Wyglada na to ze nas cos w tej szkole nauczono skoro jeszcze jestesmy "online".
              • kazimierzp Re: 1967 13.01.05, 19:18
                Matura 1967 - to było tak niedawno:)
                Tu dałem zdjęcie mojej klasy maturalnej:hydral.com.pl/neo/28540,foto.html
                Może macie takie zdjęcia swoich klas. Niektóre dały sobie zrobić zbiorowe
                zdjęcia przez prof. Ryszarda Pawlickiego. Na 50 lecie dwójki spotkałem
                absolwentów którzy żałowali, że chcąc być oryginalnymi nie robili wspólnych
                zdjęć:)
                • Gość: Obcy Re: 1967 IP: *.daxnet.no 13.01.05, 20:05
                  Ja wyslalem zdjecie X f z 1966 roku na ta strone
                  www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html
                  • Gość: Henry Re: 1967 IP: *.fastdatatech.com / 209.245.22.* 17.01.05, 19:54
                    Powinnismy sie znac. Wiesz ze ja juz sam nie wiem kiedy skonczylem dwojke. Ale
                    chyba w 65 roku. Musze sprawdzic. Mieszkalem na Szymanowskiego. W nastepnym
                    domu za tym gdzie teraz sa zakonice. Mam gdzies zdjecia z klasy postaram sie je
                    zamiescic
                    • Gość: Obcy Re: 1967 IP: 137.133.220.* 27.01.05, 12:23
                      Tu bedzie interesujaca przeszlosc z Zalesia. Bo 36 dla mnie zaczela sie wlasnie
                      na Szymanowskiego aby prawdopodobnie w 1957 przeniesc sie na Chopina (jeszcze
                      do starej szkoly), Nowa 36-ta powstala pozniej.
                      Ale gdzie na Szymanowskiego mieszkaly/ja siostry???
                • Gość: ela,matura65 Re: 1967 IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 15:06
                  chcialam zobaczyc to wasze zdjecie klasowe-twarze bardziej sie pamieta jak
                  nazwiska ale"nie znalazlam",tylko zdj.Wroclawia.Swoja droga,szkoda ze na 50-
                  leeciu szkoly nie mielismy etykietek z nazwiskami-nie dla wszystkich czas
                  byl"rozpoznawalnie laskawy"
    • Gość: mercik Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.50.* 01.12.04, 17:55
      he he ja tez chodzilem do dwojki ale sobie nie pogadamy, tu sie zebraly jakies
      perly z lamusa a ja skonczylem w jakims 98 czy 97 juz sam nie pamietam ... he
      he pozdro dla tej mlodszej ekipy
      • Gość: ela 65 Re: II-LO-Wr IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 15:17
        to sie czuje po formie twojego"listu"U Bawolskiej bys nie przeszedl!
        • Gość: bary Re: II-LO-Wr IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 08.02.06, 15:26
          Pisząc tysiąc, miałem na myśli 1000 postów nie lat, chyba, że nie zrozumiałem
          tego alibi.
          Pozdrowionka
          Jarek
    • Gość: terkas Re: II-LO-Wr Matura 74 IP: *.akron.wroc.pl / *.18.akron.wroc.pl 19.01.05, 17:06
      Jest tu ktoś??????
      • Gość: yenot Re: II-LO-Wr Matura 74 IP: 195.117.149.* 25.01.05, 14:08
        ja jestem :)
        hop ! wątek do góry !
        • Gość: Henry Re: II-LO-Wr Matura 74 IP: *.production / 209.245.22.* 27.01.05, 22:12
          i ja jestem
          • Gość: Ewa henry i obcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 01:38
            O ile sie nie myle to rozmawiali Henryk Rozwarzewski z Tomkiem
            Lenartowiczem.Mylicie lata.Henryk robil mature z Dudkiem w 1965, a Tomek ze mna
            w 1967.Czy dobrze odgadlam? A poza tym wyslalam juz Dudkowi adres zeby sobie
            poczytal
            • Gość: Henry Re: henry i obcy IP: *.production / 209.245.22.* 04.02.05, 21:00
              To moze ujawnisz swoje dane? Bedzie mi milo.
              • Gość: Ewa Re: henry i obcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 20:38
                Nie bedziesz mnie pamietal,bo jestem mlodsza.Twoja rodzine doskonale pamietam
                cala,bo Twoja matka to taka ladna kobieta i zaluje,ze jej juz nie ma na
                Zalesiu,no i dzieki temu Was tez zarejestrowalam..Osobiscie znam tylko Twojego
                brata Jurka.No i znam Dudka.Mieszkam na Karlowicza w starym domu po prawej
                stronie trawnika i mieszkam tam od urodzenia. Mam starsza siostre,ktora tez
                chodzila do II Lo do klasy Domanskiej ,ona robila mature wtedy kiedy Wy z
                Dudkiem robiliscie to drugi raz.Imie znasz bo ja sie nie ukrywam tak jak
                Tomek.Tomek jestes tam, masz innego e-maila i nie mam z Toba kontaktu ?
                Ciekawe czy sobie cos przypomnisz ? Nie wiadomo dlaczego, ja ze szkoly pamietam
                mnostwo spraw i ludzi, A i teraz niektorych widuje jak Jasia Kornafela.A z
                Adamem chodzilam do podstawowki i sie zawsze bilismy,ale jego nie widzialam od
                szkoly pozdrawiam Ewa
                • Gość: Obcy i Ewcia Re: henry i obcy IP: *.daxnet.no 16.02.05, 18:27
                  Jasne ze jestem i wiedzialem ze to Ty jestes ta chodzaca kronika II-ki.
                  Co do mnie to rowniez mieszkalem (jak wiesz) na Karlowicza.
                  Co do klasy F, to popatrz na ten link.
                  www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html#matura1967
                  Moze dodasz troche info a i moj mail adr. znajdziesz :))
                  • Gość: Ewa Re: henry i obcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 20:32
                    Tomek,a dlaczego masz takie smutne pseudo ? Ja pisalam na twojego e-maila i
                    mowilo mi ,ze takiego nie ma ,sprobuje jeszcze raz,ale nie dzisiaj,bo sie
                    okropnie zaziebilam i mam zly humor.Ewa Holcgreber okropnie chciala miec z Toba
                    kontakt,ale nie wiem co zrobilam z jej e-mailem.Obawiam sie ,ze moja pamiec tez
                    schodzi na psy.A ta strona cos zamarla kiedy sie do niej dobralam.Narazie
                    • Gość: Obcy Ewcia i jej troski IP: *.daxnet.no 22.02.05, 21:14
                      Jak wiesz Ewcia, mieszkam dosc daleko od ul.Karlowicza i stad nick.
                      Co do e-mail to znajdiesz go na stronie II-ki i jak narazie to zwykl on
                      dzialac. Co do zamierania strony to sie z Toba nie zgadzam, patrz na ilosc
                      postow!
                      O chorowaniu tez nic nie mow, bo niebawem wiosna, a ta na Zalesiu bywala
                      wspaniala. Przejdz sie na spacerek parkiem do II-ki i zaraz sie lepiej
                      poczujesz!:))
                • Gość: Henry Re: henry i obcy IP: *.production / 209.245.22.* 21.02.05, 15:17
                  Nie przypominam sobie Ciebie. Ktora to prawa strona, czy ta zachodnia? Ale
                  widocznie pamiec zawodzi. Czesto bywam na Zalesiu i spotykam sie z dawnymi
                  kolegami, miedzy innymi Dudkiem. Kto zreszta jego nie zna. Teraz wybiera sie do
                  mnie w odwiedziny Wojtek Burzynski u ktorego zatrzymuje sie od czasu
                  przeprowadzki mojej mamy do Warszawy. Jurek mieszka bardzo blisko mnie.Niestety
                  w tym roku z wielu przyczyn nie planuje przyjazdu do Wroclawia. Ale nigdy nie
                  wiadomo. Bardzo ciagnie mnie do tego miasta. Serdecznie pozdrawiam.
                  • Gość: dudek Re: henry i obcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 12:00
                    Heniu...przepraszam za milczenie ,ale ty tak czesto bywasz we
                    Wroclawiu !!!! ,rekord swiata !! Masz zdrowie ,tak trzymaj. Tutaj trafilem
                    dzieki Ewie .....,ktora wspomniala o tym forum i teraz juz jestem na biezaco.
                    Ty masz pamiec ..!!! ,skad tyle szczegolow ???,pisales pamietnik ? Zdjecie
                    klasy mam,tablo tez ...,przy okazji zerknelem na daty ...ukonczenia !!! My
                    tradycyjnie ...razem: w jednej lawce , oblana matura z polskiego 1964 ( prof.
                    Bogacz) , jako jedyni z poprawkowiczow zdalismy ja w 1965 ,dalej mamy kontakt .
                    Nigdy nie ukrywalem ,ze mature zdawalem na raty !!!!! , przypadek sprawil ,ze
                    po latach syn p.Bogacz trafil do Liceum (XIV LO)w ktorym uczylem !!!! Byl
                    bardzo dobrym uczniem ,olimpijczykiem z informatyki i podczas pozegnania z
                    maturzystami mialem okazje spotkac sie z nasza wychowawczynia ..Bylo ok. ,
                    wszystko przez ortografie !!!! Teraz tylko odejmuja punkty . Szkoda ,ze Ciebie
                    nie bylo bylo na 50 -leciu .Bylo fajnie !!!...,na czesci oficjalnej z naszej
                    klasy ..ja , Frymar Czarek, Domagala Halinka -nasza sasiadka ,Ania..-zona Wojtka
                    i jeszcze 2 osoby ??? , na baletach tylko ja i ...?..,ktory przyjechal z
                    Kanady. Byl b.zawiedziony 5 % frekwencja . Balety ...tradycyjnie do rana !!!!
                    Moze na 60-lecie ...bedzie lepiej . Pozdrawiam ,obiecuje poprawe Dudek
                    • Gość: Henry Re: henry i obcy IP: *.production / 209.245.22.* 01.03.05, 16:19
                      hej Dudek,
                      Nareszcie cos napisales. Tobie pamiec zawodzi gdy masz mnie odiedzic. Ostatnio
                      nie zjawiles sie u Wojtka. Szkoda. Wiesz bylo by milo gdybysmy zrobili zjazd
                      naszej klasy. Zawsze zal mi ze inni maja takie zjazdy a my nie. Wyjatkowo
                      niezgrana klasa. Napewno pamietasz za co Bogaczowa oblala nas. Potem zwalala
                      wine na Swierdniakowa. Tak sie zlozylo ze moim przyjacielem na studiach byl
                      Swierdniakowej kuzyn i czesto sie z nia spotykalem.Bywalem u niej w Karpaczu.
                      Wiele w tedy dowiedzialem sie o ciemnej stronie naszej szkoly. Ale mam
                      satysfakcje ze mysmy jednak doszli do czegos i to nawet nie najgozej. A bledy
                      ortograficzne robie dalej i wcale mi to w zyciu nie przeszkadza.
                      Napisz mi na moj email.
                      pozdrawiam
                • Gość: Henry Re: henry i obcy IP: *.production / 209.245.22.* 22.02.05, 16:12
                  Ewcia, jezeli mozesz wyslij mi emaila. Chce z Toba porozmawiac. Moj adres jest
                  na stronie Drugiego Liceum.
                  • Gość: Ewa miesiąc przerwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 22:25
                    No i miałam rację,nikt nowy się nie pokazał, a reszta zamilkła, a tak miło się
                    rozmawiało.Jak tak dalej pójdzie to strona zaniknie. Postarajcie się ci,którzy
                    milczą.Wszystko może okazać sie ciekawe.A ja piszę jako nr 300.
                    • Gość: zwako Re: miesiąc przerwy IP: 5.5.* / 80.58.42.* 09.03.05, 20:14
                      nie prosze.....
                      tak fajnie sie czyta te wspomnienia....
                      te same ulice, rejony....
                      tylko inny czas...
                      kiedy zakladalem ten watek mialem nadzieje, ze odezwie sie ktos z moich czasów
                      (83-87), ale wasze wspomnienia tez uwaznie sledze...
                      tym bardziej, ze dotycza tez mojej podstawówki(nr.36)
                      pzdr
                      pawel
                      • Gość: Henry Re: miesiąc przerwy IP: *.production / 209.245.22.* 10.03.05, 19:39
                        Ja tez sledze codziennie to forum. Niestety nikt nowy nie pisze a ci co pisali
                        juz poprostu nie maja o czym pisac. Szkoda, bo naprawde fajnie czyta sie
                        wspomnienia.
                        Pozdrawiam, Henry
                      • Gość: azja Re: miesiąc przerwy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.05, 20:59
                        jeden z naszych nauczycieli- prof. dąbrowski- powiedział ,że wystarczy na forum "szkolne wspomnienia" spojrzeć na liczbę postów poszczególnych szkół , by stwierdzić,że forum dwójki to " AKT STRZELISTY" w porównaniu z innymi - fajne, nie?
                        • kazimierzp Re: miesiąc przerwy 10.03.05, 22:30
                          Tylko każdy akt strzelisty dobrze wypełniać treścią, bo sam akt nie wystarcza:-)
                          Pokolenie matur z lat sześćdziesiątych jeszcze nie tak gremialnie korzysta z
                          internetu, a pokolenie młodszych maturzystów jeszcze goni do przodu. Czas na
                          spojrzenie do tyłu, na refleksje dopiero do nich przyjdzie. Sam mam nadzieję
                          spotkać na tym forum kogoś z "moich", choć tak naprawdę to wszyscy jesteście
                          moi! Bo mi bliscy.
                          • Gość: yenot Re: miesiąc przerwy IP: 195.117.149.* 11.03.05, 13:36
                            witajcie !
                            Kazimierzp - celna uwaga - młodzi prą na przód i tu nie zaglądają :(
                            Wiecie, znalazłem na stronce juz tu cytowanej :
                            www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html
                            w roczniku '68 moją Ciotkę - Elę Pawłów :)
                            Hi, hi ! Jak zdawała maturę to ja byłem w brzuszku u mamy :) Zresztą moja mama
                            tez kończyła Dwójkę, tylko kilka lat wczesniej niż Ciotka :)
                            pozdrówka
                    • stalmat1 Ewa do roboty! 13.03.05, 10:49
                      Gość portalu: Ewa napisał(a):

                      > No i miałam rację,nikt nowy się nie pokazał, a reszta zamilkła, a tak miło
                      się
                      > rozmawiało.Jak tak dalej pójdzie to strona zaniknie. Postarajcie się
                      ci,którzy
                      > milczą.Wszystko może okazać sie ciekawe.A ja piszę jako nr 300.

                      Jeszcze raz przypomonam Ci ze przy tak wspanialej znajomosci srodowiska II-ki
                      jaka Ty masz, powinnas dodac pare slow na strone
                      www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html
                      w kazdym razie naszej "F-ki"!
                      Obcy
                      • Gość: azja spotkania w polsce! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.03.05, 19:45
                        wczoraj wróciłam po kilkudniowym pobycie w warszawie. tam na dworcu centralnym spotkałam pania profesor zygadło- nobliwa i elegancka jak zawsze, ale już mnie nie kojarzy - zamrugała oczami tylko, ale to nie pomogło pamięci ;-), pocieszam się,że to nie moja , ani jej starość to sprawiła tylko słabe światło, przeciąg i to że nie kochałam się w piłsudskim jako panienka. pozdrawiam.
            • Gość: Obcy Ewcia:)) IP: *.daxnet.no 05.02.05, 13:11
              To fakt ze w tym wieku to i pamiec moze zawiesc!
              W naszym przypadku, Henryka i moim, nie jest tak zle.
              narazie pamietamy imiona i nazwe szkoly!!!!!!!!
              A co dat to patrz
              www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html
              Mozesz tam wpisac literke F przy klasie z 1967
              • Gość: Ewa Re: Ewcia:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 20:00
                Ale bylam chora,to dlatego nic nie robilam, Tomek ne krzycz na mnie.W przyszlym
                tygodniu zajme sie wszystkim obiecuje. Najbardziej mnie cieszy to,ze dalej sie
                ktos odzywa.Musze zachecic innych ludzi z ktorymi mam kontakt.
                • Gość: Ewa Odra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 20:07
                  Przypomnialo mi sie jak w 11 klasie w cieply dzien musial byc maj,bylismy z
                  klasa na boisku i chlopcy zaczeli sie chyba zakladac ,ktory przeplynie Odre. A
                  wtedy sie mowilo,ze jest tak zanieczyszczona, ze filmy mozna w niej wywolywac.I
                  nasz kolega Jurek Zazula, ktory nota bene byl najgrubszy w klasie , a ja
                  najchudsza, w zwiazku z tym nie lubilismy sie zbytnio, rozebral sie no nie
                  calkiem, wskoczyl do wody i przeplynal te Odre do Pasteura i z powrotem.I wtedy
                  urosl w moich oczach, a inni wrzeszczeli z radosci. Cala klasa byla
                  zachwycona.To byl naprawde mily dzien
                  • Gość: Obcy Re: Odra IP: *.daxnet.no 16.03.05, 21:09
                    To z Jurkiem to dobre! On byl zawsze wyjatkowy:))
                    Chyba stalismy wtedy pod slynnymi debami.
                    Wpisz troche szczegolow o naszej klasie na strone II-ki. Mozna poprzez ten
                    adres:
                    dach@kgf.ar.wroc.pl

                    Np. imie Tuzinkiewicz
                    • kazimierzp czy druh Tuzinkiewicz? 16.03.05, 23:08
                      Czy to czasem nie druh Tuzinkiewicz od "słynnej pieśni" obozowej "Gdy ognisko w
                      lesie płonie i rozjaśnia ..."
                      • Gość: Ewa Re: czy druh Tuzinkiewicz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.05, 00:01
                        Takich rzeczy nie pamiętam.W tm wypadku chodzi o naszą wychowawczynię, która
                        według mnie nazywała sie Maria, ale jeszcze sprawdzę u Marysi.Ja ja lubiłam,
                        ale była niesprawiedliwa. Jako wychowawczyni była ok.
    • Gość: Ewa wagary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.05, 00:28
      A mnie się ciągle coś przypomina.W 10 klasie zwialiśmy z dwóch godzin
      polskiego u Rogowskiej. Była jesień, a płaszcze mieliśmy wtedy w pojemnikach
      zrobionych pod oknami i zamykane to było na klucz i dyżurny za niego
      odpowiadał.Oczywiście kto był dyżurnym JA. Nigdy wcześniej ani później nie
      miałam takiego powodzenia u chłopaków w klasie.Uległam Michałowi Frejowi, z
      którym się przyjaźniłam. Było świetnie. Bo Rogowskiej nie lubiliśmy, była
      nudna,napewno nie wiecie,że ona miała brata bliźniaka,uroczego człowieka,na nia
      to nie spłynęło niestety.Chodziliśmy po parku, a potem do domu.Ja wpadłam na
      genialny pomysł i wróciłam do szkoły na obiad.No i tam dorwały mnie Tuź., Rog.
      i dyrektor, dobrze,że on mnie lubił. Zrobiłam ze siebie sierotę,która musiała
      ulec sile całej klasy.Potem mieliśmy wszyscy z zachowania 4.
      Najlepsze to to,ze w 2001 mój młodszy syn kończył II ,a ja byłam całe 4 lata w
      komitecie i czułam sie tam jak w domu.
      • Gość: azja Re: wagary IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.03.05, 19:39
        a także Próchnicka od matmy miała bliźniaka- przeuroczego człowieka, który w moim klubie "politechnika wrocławska" był szkutnikiem. Raz, będąc na obozie sportowym, siedziałam na czyjejś czereśni i podkradałam owoce-podawałam mu , bo też w tym uczestniczył stojąc na ziemi i tak się zgadalismy,że on ma siostrę w moim LO , i ja tak na niego patrzę, tego kochanego przez wszystkich człowieka i nagle widze tę twarz- jej twarz- omal nie spadłam z drzewa. pozdrawiam
      • Gość: Obcy Re: wagary IP: *.as.wcom.net 21.03.05, 19:17
        Od wczoraj jestem we Wrocku, tak sie to teraz nazywa.
        Dzis bylem na Odra prz debie Dzierzonia.
        Pytanie: jak ten Dzierzon mial na imie?
        • kazimierzp Jan Dzierżoń 21.03.05, 20:25
          Ksiądz ślaski Jan Dzierżoń żyjący w latach 1811 - 1906. Wybitny znawca pszczół.
          • Gość: obcy I to jest wlasnie II-ka IP: *.as.wcom.net 22.03.05, 18:53
            Janse ze Jan!
            Ja go wspominam z wyjsc na dluga przerwe. Bo wlasnie pod nim czulo sie ten
            specyficzny smak wolnosci (oczywiscie od szkolnych "oczu").
          • Gość: azja Re: Jan Dzierżoń IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.03.05, 19:32
            znowu jakiś ksiądz..nawet biednego drzewa nie oszczędzą.
            swoją drogą wysoki poziom w odrze- poniżej dębu. koledzy z bartla szykują piasek, jak w 97'?
            • Gość: yenot Re: Jan Dzierżoń IP: 195.117.149.* 23.03.05, 16:04
              koledzy z Bartla nie boją sie powodzi :) Jeden z nich chciałby Ci coś
              przekazać, ale nie odpisujesz. Czy lafoka nie ma juz tej skrzynki ?
              • mammma1 p. Trocha 23.03.05, 16:07
                Hi, a czy kogos z was uczyla niemieckiego p. Jola Trocha. Fajna byla bardzo,
                ciekawe, co u niej, ponoc do Wloch wyjechala. Wiecie cos???
              • Gość: azja Re: Jan Dzierżoń IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.03.05, 20:27
                ma skrzynkę, ale jakoś nie ma natchnienia. a czy przekazanie może się odbyć droga wirtualną?
                • Gość: yenot Re: Jan Dzierżoń IP: 195.117.149.* 24.03.05, 14:29
                  uff, za duzy plik, moge CDROMa wysłac pocztą, odpisz na mojego maila i podaj
                  adres
    • Gość: Alfred/1968 Re: II-LO-Wr IP: *.mia.bellsouth.net 18.03.05, 02:22
      Jak sie wszyscy powpisuja na stronie Wojtka Dacha

      www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html
      Bedzie latwiej sie odnalezc i wznowic wspomnienia.
      A.L.
      • Gość: Henry Re: II-LO-Wr IP: *.production / 209.245.22.* 25.03.05, 22:13
        Wszyskim piszacym na tej stronie zycze wesolych swiat Wielkiej Nocy, Smacznego
        jajka i mokrego dyngusa.
    • Gość: Ewa Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 00:10
      Rozmawiałam z paroma osobami z różnych klas i lat szkoły, większość chętnie
      słucha ,ale nic z tego nie wynika, nie każdy chce wracać do przeszłości.
      Wysłałam zdjecia dwóch klas, nie zostały jeszcze umieszczone. A nasz kolega z
      klasy został wybrany do Rady Osiedla - Paweł Muszyński. Ciekawe co zdziała
      Pozdrawiam
      • Gość: Andrzej Re: II-LO-Wr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.05, 08:33
        Na skojarzonej stronie naszego kolegi brakuje rocznika 1965 matury. Proszę o
        uzupełnienie, może wtedy pojawi się więcej notatek z przeszłości.
        • Gość: Henry Re: II-LO-Wr IP: *.production / 209.245.22.* 31.03.05, 18:58
          Mozesz wyslac swoje dane i korespondencje. Bedzie zamieszczona. Roczniki sa
          dodawane w miare zglaszania.
      • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: *.as.wcom.net 31.03.05, 19:57
        Ewciu, jakiego osiedla?
        Czy Pawcio ma zaciecie dzialacza?
        Chodza sluchy ze tak ale w zupelnie innej branzy :))
        • Gość: Ewa Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.05, 18:39
          To jest Rada Osiadla Zalesie,Zacisze i Szczytniki.Nic poza tym nie wiem, bo
          Pawła nie widuję,myślę,że przestał chodzić do sklepu.
          Umieściłam nasze zdjęcie klasowe to drugie i z podstawówki, gdzie Cię nie ma,
          bo byłeś w b.Ciekawe czy inni wiedzą, że II była 11 klasowa.W naszej VII klasie
          bylo az 54 osoby, klasa byla wiec ogromna.Potem czesc uczniów poszła do klasy
          e, a czesc do naszej f.Klasa e była elitarna,no to nie lubiliśmy się.

        • Gość: Ewa Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.05, 18:48
          To jest Rada Osiadla Zalesie,Zacisze i Szczytniki.Nic poza tym nie wiem, bo
          Pawła nie widuję,myślę,że przestał chodzić do sklepu.A co Ty wiesz ?
          Umieściłam nasze zdjęcie klasowe to drugie i z podstawówki, gdzie Cię nie ma,
          bo byłeś w b.Ciekawe czy inni wiedzą, że II była 11 klasowa.W naszej VII klasie
          bylo az 54 osoby, klasa byla wiec ogromna.Potem czesc uczniów poszła do klasy
          e, a czesc do naszej f.Klasa e była elitarna,no to nie lubiliśmy się.
          Na Zalesiu dalej mieszka sporo osób z II,usiłuję ich zainteresować tym co się
          dzieje,różnie to wygląda.
          To narazie

          • Gość: Henry Re: II-LO-Wr IP: *.production / 209.245.22.* 14.04.05, 15:32
            I znowu strona umarla. Czy nikt z tysiecy absolwentow nie ma czsu zeby cos
            napisac. Zawsze jestem zazdrosny o moich znajomych z USA ktorzy spotykaja sie z
            kolegami ze szkoly i co roku maja zjazdy. Nasze klasy z dwojki w ogole nie
            spotykaja sie. Czyzby przyjaznie ze szkoly zakonczyly sie z matura? A moze to
            dla tego wlasnie ze w USA nie ma matury?
            Pozdrawiam
            • Gość: Ewa Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 22:58
              To tylko ja.Tez bym chciala,zeby ktos sie odezwal nowy.Namawiam ludzi i
              nic.Moze to dlatego,ze lato idzie i zmieniaja sie zainteresowania.Zima jest
              bardziej nostalgiczna.A tu coraz cieplej i trzeba pokazac sie z tej lepszej
              strony, bo mlodosc w modzie. A moze nie mam racji.
              Spotkania sa, wiem o jednym w maju klasy Domanskiej matura 1965. Moja klasa
              tez znowu mysli, miedzy spotkaniami jednak kontakty sa znikome.Mlodzi nie chca
              sie jeszcze spotykac, moj syn ma kontakt tylko z dwiema osobami z klasy.
              • kazimierzp To były takie czasy! 15.04.05, 22:35
                Nie spotykamy się, nie wspominamy, nie cieszymy sie z każdego kontaktu! Czy
                jesteśmy gorsi od młodzieży amerykańskiej, czy to tylko dlatego, że nie ma u
                nich matury?
                Byłoby to mocnym spłyceniem problemu.
                Szkoła czasów komuny. Życie czasów komuny. To nie był czas zrzeszania się,
                inicjatyw oddolnych, robienia czegoś wspólnie. To był czas na sterowane
                działania, a wszelka indywidualność, wszelka oddolna inicjatywa była
                postrzegana jako potencjalnie niebezpieczne działania. Były hasła: równaj
                szereg! Program partii programem narodu! Wspólny front! etc.
                Pojedynczy człowiek, jednostka, jego potrzeby były podporządkowane "dobru
                wspólnemu". Nie był to czas indywidualności, liderów, niekonwencjonalnych
                działań.
                To spowodowało, że nie mamy takich silnych więzi grupowych. To spowodowało, że
                nie utożsamiamy się tak silnie ze swoim środowiskiem z którego się wywodzimy,
                swojej szkoły, swego podwórka, swego miasta.
                To się powoli odbudowuje. To powoli powstaje. Ci co uczestniczą w dyskusjach na
                stronie wyrywają się z tej powszechnej masy, doszukują się wyróżnika swego
                poprzedniego życia. My akurat jesteśmy dumni z naszej szkoły, z niektórych
                elementów naszego życia! A gdzie reszta!?!
                Ciekaw jestem czy to minęło? Czy młodzież naszej dwójki ma już możliwości
                pełnej samorealizacji i wyzwalania samorządnych działań? Czy dopiero jak wymrą
                dwa, trzy pokolenia kadry nauczycielskiej to to może się urodzić?
                Ciekaw jestem zdania kadry i młodzieży!
                Jak się realizujecie w II Liceum Ogólnokształcącym im. Piastów Śląskich?
                Józef Reich (profesor historii w II LO do 1968 roku) twierdził, że Piastowie
                Śląscy niekoniecznie byli w porządku. Henrycy śląscy tak! Inni nie!:-)
                • Gość: NEMO Re: To były takie czasy! IP: 5.5R6D* / 198.54.202.* 18.04.05, 12:04
                  Tak, to byly "takie czasy" ale nie zupelnie bylo w ten sposob, ze nie
                  znajdowano miejsca na indywidualnosc i oddolne inicjatywy,liderow, osobowsci i
                  niekonwencjonalne dzialania.
                  A teraz jest inaczej, choc czasami daje o sobie znac "cholerny" dar wolnosci.


                  Pozdrawiam

                  II -kowicz w 50%
    • Gość: Ewa Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 23:35
      Oj, ale to smutne. Ja jednak uważam,że nasze pokolenie miało więcej fantazji, a
      ponieważ nie mieliśmy prawie nic, to bardzo chcieliśmy coś mieć. I jak się
      staraliśmy, różnymi metodami. Nie poddawaliśmy się równaniu. Współczesna
      młodzież jest inna, a jak słyszę o czym ci młodzi ludzie rozmawiaja i jakim
      językiem, siedząc na oparciach ławek i wbijając je sobie w siedzenia, w mojej
      elitarnej zresztą dzielnicy Wrocławia, to jestem przerażona.Oni mają pusto w
      głowach.Obawiam się ,że teraz jest gorzej niż dawniej. Zobaczcie jak się
      ludziem wielu rzeczy nie chce.
      I to ze strona teraz kuleje to dlatego, że się znudziła. Po co sie wysilać. Po
      co coś pisać jak można sobie pooglądać TV i uprawiać słodkie nieróbstwo i
      mówić, że się jest bardzo zajętym. A po co rozstrząsać inne tematy poza tymi
      dyżurnymi o pracy,polityce na której zna sie każdy wspaniale, dzieciach,
      durnych nauczycielach bo teraz nie ma autorytetów,obiadach dla mężów,ubraniach
      i ogólnie plotach.Każdy inny temat ginie przerwany w pół słowa. Zwłaszcza
      teraz przerywa sie i odchodzi, jeżeli nie potrafimy sprostać wymaganiom
      interlokutora. A potem sie mówi, on nudzi.
      No właśnie nie lubimy i nie umiemy słuchać. Najpszyjemniej się słucha siebie.
      • Gość: Ewa Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 23:41
        I z tych nerwów zrobiłam bład w "przyjemnie"
        • kazimierzp Nie zgadzam się! 17.04.05, 00:12
          Nie zgadzam się z Tobą! Dzisiejsza młodzież nie jest ani gorsza, ani lepsza od
          nas. Fakt, ma inne możliwości, ma inne obowiązki, ma wiecej możliwości
          ciekawego "marnowania czasu". Obserwuję swoich synów (mam ich trzech),
          obserwuję ich koleżeństwo. Nie czuję się obco wśród nich. mamy wiele wspólnych
          tematów, zainteresowań. Wspólnie wiele rzeczy robimy. Robimy to zresztą od ich
          urodzenia. Jesteśmy nie tylko rodziną, ale i grupą życzliwych sobie przyjaciół.
          Ty Ewo, Henry, inni są dumni z tego że uczyli się w Dwójce. Ja też. Ja dopiero
          jako dojrzały dorosły zacząłem w pełni doceniać wiedzę którą otrzymałem od
          Bawolskiej, Reicha, Żaczek, Rojewskiej, Banaszak. Nie napiszę i innych bo
          akurat nie wszyscy byli wspaniali. Prof. Bawolska była ogromnie wymagająca ale
          Ona akurat starała się tworzyć z nas współdziałającą grupę. Ci przeze mnie
          wymienieni nauczyciele wywodzili się ze "starego naboru". Tych z powołania.
          Potem przyszedł czas negatywnej selekcji do tego zawodu. Zaczęło być co raz
          więcej miernot. Miernot którzy traktują szkołę tylko jako miejsce pracy, a nie
          miejsce wychowywania kolejnych pokoleń. Na szczęscie nie wszyscy są tacy.
          Wolność która przyszła, brak wspólnego wroga który by spajał, doprowadziła do
          rozluźnienia więzów. Jeszcze dochodzi ogromna korozja autorytetów! Zaczyna ich
          brakować. Wszystkim, nie tylko dzieciom i młodzieży. Zastanówmy się czy
          jesteśmy autorytetami dla swoich dzieci? Czy nasze słowa pokrywają się z
          naszymi czynami? Potem ich gańmy.
          Czas po śmierci Jana Pawła II stał się czasem swoistych narodowych rekolekcji.
          Może to będzie zaczynem ponownego garnięcia się nas wszystkich do siebie?
          Okazało się, że wszyscy potrafimy być razem, nawet bez względu na dzielące nas
          przekonania.
          Może szkoły z powrotem staną się miejscem wychowania, uczenia się życia w
          grupie i będzie wywoływała uzasadniona dumę bycia w niej i wychodzenia z niej!
          Ja jestem optymistą. Gdybym był pesymistą nie byłbym choćby taki aktywny na tym
          forum. Bo po co?
          A jest po co!!!
          PS: Popatrz się na tych młodych siedzących na ławkach koło Twego domu. Zobacz,
          że chcą być razem. Podsłuchaj ich niektórych rozmów. Nawet mimo wulgarnych
          przerywników poruszają na pewno ważne tematy. Oni nie są źli. Trzeba w nich
          wierzyć.
          Oby tylko jakiś szaleniec nie skrzyknął ich w jakąś utopijną bzdurę!
          • Gość: Ewa Re: Nie zgadzam się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 01:19
            Sam fakt,że dyskutujemy w ten sposób świadczy o tym,ze potrafimy to robić.A nie
            zawsze to się udaje,może właśnie dlatego,że jesteśmy z tej szkoły.Ja też
            wspominam szkołę z sentymentem,chociaż bedąc w niej wcale się dobrze nie
            czułam.Oczywiście zmieniamy się,bo doświadczenia mamy coraz więcej.
            Niestety ci na tych ławkach nie mówią o niczym ciekawym,często ich słyszę bo
            chodzę koło nich z psami.Rozumiem ich chęć bycia razem,bo prawdę mówiąc nie
            mają się gdzie spotykać.
            Ja też mam dzieci i doskonały z nimi kontakt,dlatego,że miałam ten luksus nie
            pracowania i miałam dla wszystkich czas i mogłam przekazać maksimum mojej
            wiedzy i do tego chciałam to robić.
            Trochę się pospieraliśmy i dobrze,gdyby nie to forum to byśmy tego nie robili,a
            mnie właśnie chodzi o to ,o inne opinie i inne widzenie życia.
            Z tego się cieszę!!!

            • stalmat1 Re: Nie zgadzam się! 17.04.05, 09:33
              Czy wynalazl ktos sensowna odp. nt. roznic pokoleniowych.
              Ta muzyka gra sie od powstania swiata. Kazde nastepne pokolenie jest inne.
              Pozostaje pytanie czy ktokolwiek z dyskutujacych tu II-wiczow chcialby majac 80
              na karku dostac po tym karku pala od zdziczlego barbazyncy ktory do II-ki nie
              chodzil, a tylko obok niej przechodzil!?
              • kazimierzp Zbóje są w każdym wieku! 17.04.05, 13:11
                Zbóje są w każdym pokoleniu. II LO nie wychowywała samych aniołków, ani też
                same geniusze nie wychodzili spod ręki nauczycieli. Dla mnie nie istnieje
                problem pokoleń, bo domeną ludzi młodych jest negacja i szukanie własnych dróg.
                Nie zawsze te drogi są właściwe. Narkotyki, "dzieci kwiatów", bandytyzm był
                wśród młodych i za lat naszego chodzenia do II LO (lata siedemdziesiąte). Tylko
                był zapis cenzury, że o takich patologiach się nie pisało i nie mówiło.
                Pamiętam jak ukazał się artykuł w Słowie Polskim na temat prywatek i narkotyków
                wśród młodzieży. Za kanwę autorowi posłużyła młodzież z II LO z jednej z klas
                (rocznik urodzenia 1953 - młodsi ode mnie). Jaka była dyskusja w gronie
                pedagogicznym. Jak wredne określenia używał Grochocki dla nazwania bohaterów
                tego artykułu. I co? I nic! Bohaterowie tego artykułu są profesorami na
                Politechnice, Akademii Medycznej. Wyrośli. Wyszumieli się i wyrośli z negacji.
                Oby tylko to wyszumianie nie było kosztem innych.
                Zdecydowana większość młodzieży jest bardzo dobra. Niestety, widoczna jest z
                reguły ta gorsza. Choć jak się patrzę na dorosłą część populacji to czy
                jesteśmy lepsi?
                Posłuchajmy "elit" - posłów.
                Na szczęście ani oni nie "elity", ani też nie są wzorcem dla innych. A
                powinni!:-)
                • Gość: Henry Re: Zbóje są w każdym wieku! IP: *.production / 209.245.22.* 18.04.05, 15:16
                  Ostatnie Wasze wypowiedzi daly mi wiele do myslenia. Zgadzam sie z Wami, choc
                  nie calkowicie z Ewa. Jednak dalej nie wiem dla czego nie ma zadnej wiezi wsrod
                  bylych uczniow dwojki. W czasie studiow i wiele lat po ich ukonczeniu bylem
                  czlonkiem AKT i kola przewodnikow studenckich (sudeckich) My sie spotykamy
                  czasem. A przeciez wyroslismy w tym samym czasie i w tym samym ustroju. Nie
                  mysle ze tamte czasy mialy wielki wplyw na wiezy wsrod uczniow. Kiedy jestem we
                  Wroclawiu spotykam sie zawsze z Dutkiem Ralskim i Ania Wos. Kiedys spotkalem
                  Janke Slaba. Ona nie chciala nawet zamienic kilku slow. Co do kadry
                  nauczycielskiej to podzielam Wasze zdania. Poza kilkoma wielkimi nauczycielami
                  ktorzy mnie uczyli reszta to miernota. Mialem szczescie ze jeszcze sie na
                  nich "zalapalem". Pan Reich zaszczepil we mnie milosc do histori. Historia
                  Slaska stala sie moim hobby, a od kilku lat takim samym hobby stala sie
                  historia nazizmu. Mam tylko niemile wspomnienia pana Grochockiego. Moim zdaniem
                  byl moze dobrym fizykiem, ale kiepdkim pedagogiem
                  Mysle ze moze uda nam sie zorganizowac spotkanie.
                  Serdecznie pozdrawiam
          • Gość: azja a mnie to obojętne IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.04.05, 19:49
            coż to za dyskusja się pojawiła! gadacie jak starzy, jak zawsze wszyscy starzy wszechwieków: o tempora! o mores! a młodość jest jaka jest i nic jej nie powstrzyma, rządzi się ona swoimi prawami, które także znaliście kiedyś, dawno i już zapomnieliście, wstyd! a język młodości jest zywy i giętki, i może trochę brutalny, i trzepakowy , a nawet może sprośny i piwno- haszowy - i co z tego? niesie przecież takie emocje, pamiętacie je jeszcze?
            jakże smutno mi się zrobiło po tej wypowiedzi ,że z rozrabiaków i barwnej hejowskiej młodzieży lat 70-tych wyrośli między innymi profesorowie AM- cóz za upadek, cóż za klęska młodości, co za upodlenie, bosz!
            a mnie jest obojętne, czy język jest brudny, czy obusieczny, czy dostanę pałą czy wiązanką, czy jestem autorytetem, czy wręcz przeciwnie- starym zgredem- chcę tylko podziwiać nonkonformizm młodości, jej urodę i siłę i życzyć by dalej nad poziomy ulatywała w dal stąd , bo tu dostać może kamieniem.
            • Gość: Ewa Re: a mnie to obojętne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 00:03
              A mnie wlaśnie o takie wypowiedzi chodziło i widzicie ,coś sie dzieje, każdy
              pisze tak, jak mu w duszy gra.Piszcie dalej i dalej się spierajcie.
              Napiszę wam coś o Grochockim. Był z pewnościa nauczycielem kontrowersyjnym i
              być może dla uczniow, którzy byli dobrzy z fizyki mało błyskotliwy.Ja fizyki
              nie lubiłam, w ogóle nie lubiłam szkoły, bo interesowały mnie zupełnie inne
              dziedziny. Uczyłam sie fizyki po łebkach i efekt był taki,że jej nie umiałam.
              Grochocki zmusił mnie do nauczenia sie jej, nie gadając z rodzicami, czy
              narzucając korepetycje. Posadził mnie w pierwszej ławce,samą. Umierałam ze
              strachu, a on mnie pytał na każdej lekcji i wiecznie do mnie coś mówił, efektem
              tego było to,że zaczęłam rozumieć, bo nie miałam gdzie uciec i musiałam zacząć
              myśleć.Nie przestałam sie go bać,ale byłam mu wdzięczna za to,że mnie rozumiał.
              • stalmat1 Re: a mnie to obojętne 21.04.05, 14:28
                Grochodzki "niedzwiedziu gdybys w ?????????"
                otoz to Ewciu, nauczyl ciebie fizyki, a ta przecie m.in buduje nasz swiat.
                Ja mieszkam w kraju gdzie Grochodzki spedzilby w szkole max. 5 godz. pierwszego
                dnia pracy.
                Szkola ma byc miejscem rozwoju zdolnosci socjalnych mlodych ludzi a nie
                wbijaniem do glowy suchych faktow.
                Rezultat:
                w czsie ostatnich zakupw trfilem do sklepu gdzie WSZYSTKIE towary przecenione
                byly 0 50%. Wybierajc jedn z rzeczy zapytalem ekspedienta ile mam zaplacic bo
                na rzeczy wisala metka 400 koron.
                Odpowiedzal, chwileczke i poszedl do lady. Tam stal komputer ktory wlaczyl i
                cos zaczal nim liczyc.
                Czas uplywal a on nie potrafil odpowiedziec.
                Zdenerwowany wyksztusil wreszcie ze ta rzecz kosztuje 100 koron po znizce.
                Zaplacilem wymagana sume i wyszedlem
                • Gość: Ewa dawno temu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 19:47
                  To wszystko działo się tyle lat temu, dla mnie nie ważne jest jak fizyk by
                  teraz miał,wtedy się dla mnie nadał i dlatego go wspominam dobrez. Byli tacy
                  nauczyciele, którzy narzucali swoich znajomych jako korepetytorów i to było
                  bardziej naganne.
                • Gość: Ewa dawno temu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 19:52
                  To wszystko działo się tyle lat temu, dla mnie nie ważne jest jak fizyk by
                  teraz miał,wtedy się dla mnie nadał i dlatego go wspominam dobrze. Byli tacy
                  nauczyciele, którzy narzucali swoich znajomych jako korepetytorów i to było
                  bardziej naganne.
                  Teraz świat jest inny i inne wymagania.
                  Dawniej nie przyszło by mi do głowy,że będę umiała posługiwać się komputerem,a
                  umiem i to całkiem nieźle.

                  • Gość: azja Re: dawno temu IP: *.k.pl 23.04.05, 09:36
                    a ja tak sobie myslę,że każdy , a przede wszystkim nauczyciel ,powinien być
                    świadomym odpowiedzialności, jaka na nim spoczywa. nie może być tak, że
                    wyładowuje się swe kompleksy, frustracje, zmęczenie, to że żona nie rozumie i
                    wcale ze sobą nie śpią , na uczniach. każdy z nas ma w pamięci nauczyciela
                    zmorę, który dręczył ucznia, poniżał go i doprowadzał do rozpaczy, czasami nawet
                    przekreślał jakoś jego przyszłość. pewnie,ze co wytrwalsi i silniejsi po latach
                    wspominaja tylko dobre chwile. tak każe natura ludzka : zapominać cierpienie.
                    ale są też tacy ( vide forum 11LO) którzy pamiętają udrękę i to też wydaje mi
                    się dobre- to taki rodzaj zemsty - pamiętanie . powiecie pewnie,że uczeń jako
                    istota niedokończona i niedojrzała, nie potrafi prawidłowo percepować ani bólu
                    ,ani mądrości, ani interpretować faktów i że nie warto się w związku z tym
                    liczyć z uczniowską opinią, bo pewnie przesadzona i histeryczna . a ja myślę ,że
                    powinno sie szanować człowieka w uczniu. myślę też,że onegdajszy wypadek z
                    siekierą w LO nr 9 , nie do końca może być tłumaczony chorobą psychiczną ucznia,
                    myślę że cel ataku wybrany został nieprzypadkowo, i może dał do myslenia innym
                    nauczycielom sadystom- tak bym chciała.
                    • kazimierzp To było dawno! To jest dzisiaj! 23.04.05, 10:18
                      To było dawno i zdecydowana większość nauczycieli którzy mnie uczyli już nie
                      żyje. W myśl zasady że o zmarłych nie mówi się źle, albo wcale nie przypominam
                      tych przykrych momentów. Większość jednak była w porządku i trudno mi dzisiaj
                      roztrząsać o i ch przywarach.
                      Należałoby się zastanowić jak doprowadzić do sytuacji aby zawód nauczyciela
                      wybierali ludzie z powołania, lubiacy swych wychowanków i posiadający głęboką
                      wiedzę.
                      To forum dwójki jest raczej forum wspomnieniowym i te nasze dyskusje to
                      właściwie porównanie widzenia naszej szkoły w oczach różnych pokoleń.
                      Podejrzewam i widzę czytając wypowiedzi, że pewne problemy są uniwersalne i
                      trwałe.
                      Rozpoczęty wątek o konflikcie pokoleń też jest uniwersalny, ale ten konflikt
                      jest z punktu widzenia konieczny. Bez burzenia niektórych "prawd",
                      przyzwyczajeń nie byłoby postępu. Nie byłoby to sytuacją przeradzającą się
                      czasami w patologię, gdyby pokolenia umiałyby ze sobą rozmawiać, wzajemnie
                      słuchać, a nie od razu na wstępie odrzucać.
                      • Gość: azja Re: To było dawno! To jest dzisiaj! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.05, 18:28
                        a ja uważam,że nawet o nieboszczyku, jeśli był skurczybykiem należy powiedzieć ,że był skurczybykiem. jest to nauka także dla nas samych. zgadzam się,że konflikt pokoleń, jest najnaturalniejszą rzeczą na świecie, jestem jego gorącą zwolenniczką. boli tylko,że zazwyczaj niczego nie zmienia, jest takim małym płomykiem , który nie wznieca pożaru .
                        a co do zawodu nauczyciela: moja zacna wychowawczyni prof. Krzyżanowska , niedawno mi powiedziała, kiedy jej się skarżyłam na mój toxyczny zawód, że to jest tak jak z nauczycielstwem- młody ambitny człowiek kończy jakieś studia, np historię i okazuje się nagle,że nic na niego nie czeka, tylko zawód nauczyciela. początkowo wykonuje go, jak każdy neofita, żarliwie, ale wkrótce zostaje zadeptany przez kadrę, uczniów i oczywiście rodziców.zero satysfakcji, zero kasy. i cały zapał mija,musi minąć, zostaje niechęć, czasem nienawiść. taki siłą stworzony nauczyciel, zazwyczaj przecież nieźle wykształcony, często mądry, przestaje z biegiem czasu chcieć pracować nad sobą, nie pragnie innego autorytetu niż tego budowanego na strachu i władzy . o jakże to rozumiem. dopóki ci ludzie, wychowujący przecież młodzieź, nie będą odpowiednio wynagradzani, nie możemy liczyć na nic więcej niż na od lat powtarzany szablon . ministerstwo wprowadza jakieś durne reformy- zaczynając od podziałów administracyjnych na gimnazja , licea , od zmiany matur i egzaminów wstepnych na studia, zamiast pomyśleć o soli ziemi, czyli tych biednych wyrobnikach .
                        a tak w ogóle ,kazimierzu , to może nawet na wspominkowym forum warto pogadać o rzeczach ważnych i ogólnie dotyczących wszechświata, jak myślisz?
                        • kazimierzp Ale to musi, to na pewno się zmieni! 24.04.05, 22:00
                          Mój najstarszy syn został nauczycielem. Uczy dzieci w podstawówce w okolicach
                          Strzegomskiej. Jest nauczycielem z powołania. Lubi dzieci i dzieci go lubią. Ma
                          momenty zwątpienia, marzy o pracy ze studentami i powoli w tym kierunku idzie.
                          Mam więc wgląd w nastroje dzisiejszej kadry nauczycielskiej.
                          Dwa lata temu byłem w Finlandii i odwiedziłem jedną ze szkół. Dyrektor tej
                          szkoły mówił, że największą trudność dla niego to przełamania podejścia
                          nauczycieli do Szkoły. Onw pajał im, że szkoła to miejsce wychowywania ucznia a
                          nie miejsce pracy nauczyciela. Z pozoru brzmi to paranoicznie, ale jeżeli się w
                          to wgłębić to to ma ogromny sens.
                          Ze szkół musi odejść pokolenie nauczycieli z przypadku, lub też nauczycieli
                          przedmiotów nikomu niepotrzebnych. Program musi być dopasowany do potrzeb
                          aktualnej gospodarki i stanu świadomości społeczeństwa. Ci co zostaną lub też
                          przyjdą do pracy muszą mieć godziwe warunki płacy ale z elementami silnie
                          dopingującymi - to jest możliwe! Muszą być możliwości awansu poziomego a nie
                          tylko pionowego. Dobrej klasy pedagog powinien móc zarabiać nawet więcej od
                          dyrktora placówki.
                          Wtedy praca w zawodzie nauczyciela będzie zaszczytem i ci najlepsi będą do tego
                          zawodu się pchać.
                          To nie jest utopia co piszę. To naprawdę jest możliwe! W szkołach anglosaskich
                          dzieci chcą chodzić do szkoły. My się podniecamy, że podobno lepiej kształcimy.
                          Tylko dlaczego w porównaniu do innych nacji mamy tak mało patentów, czy nagród
                          Nobla?
                          • Gość: azja Re: Ale to musi, to na pewno się zmieni! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.04.05, 18:57
                            nagród i patentów mamy mało z uwagi na szmal, którego w nauce nie ma, z uwagi na zacofanie technologiczne , oraz brak współpracy nauki z przemysłem, oraz prawa z nauką. często słyszymy,że polski wynalazca sprzedał pomysł i prawa do niego komuś ze świata, sprzedał za pieniądze, których tutaj by nigdy nie otrzymał, czasami z pomysłem sprzedaje swoją głowę . tutaj tylko na jakiś niepraktyczny splendor mógłby liczyć -nic więcej.
                            • Gość: Ewa Re: Ale to musi, to na pewno się zmieni! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.05, 21:04
                              Jest trudno,ale nie możemy wpadać aż w taki fatalizm.
                              Wszystko się zmienia i trzeba wierzyć, że będzie lepiej.
                              • Gość: Henry Re: Ale to musi, to na pewno się zmieni! IP: *.production / 209.245.22.* 26.04.05, 15:04
                                To prawda, tylko ze ja czekam na to juz od conajmniej 40tu lat, a nasi rodzice
                                czekali od poczatku wojny. Wiele sie zmienilo, ale te zmiany nienadazaja za
                                zmianami w cywilizowanym swiecie.
                                • Gość: Ewa jest lepiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 21:52
                                  To wszystko prawda,ale nie mozemy byc wiecznie niezadowoleni.Jest jednak duzo
                                  zmian i trzeba sie z nich cieszyc.Jezeli bedziemy wiecznie miec pretensje, zal
                                  i bedziemy widziec same negatywy to popadniemy w paranoje.
                                  Pamietam kiedy pierwszy raz wyjechalam z Polski, ile bylo korowodow.A jak
                                  zaczelam jezdzic na zachod, te zaproszenia,pozwolenia,kolejki w biurze
                                  paszportowym,strach czy sie dostanie paszport czy nie ,jakies glupie rozmowy z
                                  SB,brak pieniedzy. Powroty tez w starchu i sny o powrocie,wsztstko to przezylam
                                  na wlasnej skorze. A teraz mam luz!!!
                                  Powiecie,ze tu nie ma z czego sie cieszyc,a wlasnie,ze jest.Bo kazdy z nas ma
                                  swoje wlasne zwyciestwa,zdobycze i to nas pcha do przodu.
                            • Gość: RoSe Re: Ale to musi, to na pewno się zmieni! IP: *.media4.pl 10.05.05, 10:14
                              To chyba nie tylko kwestia pieniędzy. To chyba właśnie brak dobrego kształcenia
                              albo jeszcze jakaś inna przyczyna. Zajrzyjcie np. na stronę Olimpiady
                              Matematycznej i do różnych jej linków (www.om.edu.pl/). Zobaczycie, że w
                              klasyfikacji międzynarodowej plasujemy się średnio na 15-20 miejscu , a
                              wyprzedzają nas takie potęgi jak Bułgaria, Węgry, Ukraina, Wietnam (!!!),
                              Kazachstan, Izrael, Rumunia, Białoruś (!!!), nie mówiąc oczywiście o USA,
                              Rosji,Chinach.
                              Ale piszcie raczej o sprawach II LO, a nie o szko(l,d)nictwie w Polsce. II LO
                              to ciekawszy temat.
              • Gość: RoSe Re: a mnie to obojętne IP: *.media4.pl 10.05.05, 12:14
                Gdy trafiłem na to forum o II LO, to chciałem tylko poczytać, potem coś
                odpisałem ( przez niedopatrzenie do postów z 2002 r. ).Teraz ,ponieważ "każesz"
                pisać, co w duszy gra, to masz. Twoja wina. Oto parę moich uwag.
                Nie wiem, czy Grochol był kontrowersyjny i czy dobrze uczył. Ja przez niego
                miałem naganę , bo nie chciałem myć ławki, którą ktoś pobrudził. Dyskusja była
                ostra. Ale nigdy nie miałem do niego pretensji. Pamiętam jeden z jego
                textów : "czekasz jak pies na ochłap z pańskiego stołu" do ucznia, który przy
                tablicy szukał rozpaczliwie pomocy u kolegów. Albo "elektrony w diodzie pędzące
                jak te psy gończe". Tego potężnego głosu się nie zapomni. Chociaż scysję miałem
                też z Trupem, bo w pięć minut przed końcem lekcji zrobiłem rysunek i wpierałem
                mu , że to arcydzieło. Zdenerwował się, co u Trupa było niewiarygodne. Ale
                chodziłem do niego na kółko fotograficzne, napradę fajnie prowadzone. Zresztą
                bardzo przykładał się do lekcji. Bałem się tylko p. Tuzinkiewicz, bo geografii
                nie uczyłem sie z definicji, a tu trzeba pamiętać stolice 150 państw. Koniec
                lekcji z geografii to taka ulga jak koniec rozwolnienia. Ale pretensje ?
                Żadnych, ani teraz , ani przedtem. W sumie u każdego nauczyciela było wesoło,
                zawsze się zdarzyło coś ciekawego. Rumcajs za stare monety dawał dobre stopnie
                ( miał też żarty typu "Jak jedną dziurą zatkać dwie dziury ?" ). Dyr. Bińczak (
                Binczak ? ) omijało się idąc przez inne piętro, byleby tylko nie zauważyła.
                Było to łatwe, bo najpierw dochodził jej głos. P. Zygadło : tu trochę się
                wygadam. Miała dosyć okrągłe nogi i często jedną zakładała na drugą. A ja
                dziwnym trafem siedziałem na historii zawsze w pierwszym rzędzie ( po prawej,
                nie po lewej, co jest istotne ) . Historia mi się bardzo podobała. I buźkę
                miała śliczną. Dzięki temu przeczytałem "Polskę Piastów" czy jakoś tak P.
                Jasienicy. A od kolegi dowiedziałem się, że p. Zygadło mnie pamięta. Po 30
                latach !.
                A Lodzia ( p. Kudzbalska )? Sam jej uśmiech rozbrajał. Wiem, że niektórzy jej
                nie lubili, ale nie wiem do tej pory, dlaczego. Jak sie złościła, to była
                jeszcze bardziej sympatyczna. Mnie chciała wychować na bardzo porządnego
                człowieka, lecz chyba poniosła porażkę ( chociaż w 3-ciej klasie naganę cofnęła
                za dobre sprawowanie). Ale ile się napracowała nade mną i nad klasą. Mam o niej
                b. dobre zdanie. A p. Stasiak ? Uczył nas poprawnie grać w siatkówkę. I
                nauczył, chociaż wielu z nas miało u niego inne nazwiska. Jakoś pamięci do nich
                nie miał.
                W sumie lata szkolne ( w tym szkołę podstawową) wspominam mile, chociaż, jak to
                zwykle bywa, miałem też porażki, z których trzeba było się wygrzebywać. Raz na
                wozie, raz pod wozem.
                Chyba jedynym problemem było (piszę tylko w swoim imieniu), że klasa , mimo
                dobrych wyników w nauczaniu, nie była zgrana. Trochę zazdrość brała, gdy
                patrzyło sie na klasy sportowe.
                Mógłbym oczywiście napisać dużo więcej, ale bym przynudzał. Natomiast z
                zaciekawieniem przeczytałem wszystkie Wasze posty. Przypomniały mi się także
                inne klasy, niż moja, zobaczyłem twarze, których dawno nie widziałem. Ciekawe
                zjawisko. Patrzę w komputer, a widzę Was.
                3Vcie się.
    • Gość: azja co robicie kochani w majówkę IP: *.k.pl 30.04.05, 13:28
      co robicie w majówkę? ja teraz jestem w pracy, jutro niedziela na wsi, pojutrze
      brovczak u szefa, a trzeciego wracam do pracy i pcham dalej ten wózek goryczy.
      a pamiętacie jak się chodziło na pochody pierwszomajowe? mój rocznik miał je
      nawet obowiązkowe. szczęściem nasza wychowawczyni prof. krzyżanowska zwalniała
      nas na miejscu zbiórki, ostrzegając jedynie by nas nie schwytano wałęsających
      się bez nadzoru. było to bowiem w czasach obumierającej komuny , która jszcze
      próbowała szczerzyć kły. a teraz chętnie bym poszła na pochód - tylko jeśli w
      ogóle bedzie ,że będzie on nie z okazji święta pracy a z okazji wejścia do
      wspólnej europy- a to juz nie to samo. mmoże zatem jutro na wsi zamiast
      zczerwoną szturmówką, poparaduję w czerwonych majtkach.
      • Gość: Ewa Re: co robicie kochani w majówkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.05, 22:48
        Mam złe wspomnienia z pochodami.Pamietam w 7 klasie mielismy przyjsc na bialo-
        granatowo. Góra to miała być tylko bluzka.Było zimno jak w psiarni,pod bluzka
        mialam mały sweter,część klasy się nie przejęła i miała ciepło, a ja tak
        zmarzłam,że po powrocie do domu szczękałam zębami i musiałam siedzieć długi
        czas w wannie,żeby dojść do siebie.Wtedy wychowawców takie sprawy nie
        obchodziły,może tak musieli nie wiem.Późniejsze pochody też nie były lepsze,a w
        dodatku nie lubie zbiorowisk ludzkich.Pochody miały dla mnie sens tylko
        dlatego,że można wtedy było kupić lody na patyku - pingwiny,które były
        ochydne,ale były.
        • kazimierzp Mam różne wspomnienia! 01.05.05, 08:35
          Z pochodów to pamiętam kombinacje jak nie dac sobie wcisnąć szturmówkę (potem
          trzeba było zdawać i miało się przechlapane) - inna sprawa, że okolice pochodów
          bywały zasłane porzuconymi flagami!
          Dobrze pamietam czas po pochodadach, kiedy szło się całą grupą na lody, sezamki
          (mozna było wtedy kupić w wozach), w wieku dojrzalszym na wspólne piwo.
          Ze szkoły, nie wiem dlaczego, pamiętam jedynie dzień 1 Maja kiedy zamiast
          pochodu był wiec na Nowym Targu (było to chyba w 1976) i popadywał lekki śnieg!
          Mam zresztą z tego wiecu wspólne zdjęcia z Reichem - jak zawsze podkreślam:
          fantastycznym facetem, wielkim autorytetem i doskonałym pedagogiem. Jest też
          wśród nas nasza wychowawczyni Genowefa Bawolska która nie przywiązywała
          specjalnej wagi do "pochodwych spraw", przywiązywała do innych bardziej
          istotnych.
          Dzisiaj na 1 Maja w Jeleniej Górze (gdzie teraz mieszkam) jest na ulicy 1 Maja
          zrobione święto ulicy. Bedą różne imprezy, ja mam być w jury wyborów jakiejś
          Miss!:-)
          • Gość: Ewa Re: Mam różne wspomnienia! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 00:10
            Pomyliłes się, to musiało być w 1966. 10 lat póżniej nie było Cię w szkole.
            Ja przesiedziałam cały dzień w ogrodzie, było świetnie !!! A wybrałeś ładną
            Miss?
          • Gość: Henry Re: Mam różne wspomnienia! IP: *.production / 209.245.22.* 02.05.05, 15:11
            Ja w ostatnich klasach podstawowki i na poczatku liceum nawet lubialem chodzic
            na pochody, ale z harcerzami. Pozniej w szkole mowilem ze ide na pochod z
            harcerzami a harcerzom ze ze szkola i w ten sposob wymigiwalem sie od pochodow.
            Na studiach chodzilem ale na piwo. Co do profesora Reicha tez bardzo go
            lubialem. Byl to wyjatkowo dobry czlowiek i swietny pedagog. To on zaszczepil
            we mnie zamilowanie do histori, szczegolnie Slaska. Do dzisiaj to moje hobby. U
            nas poda snieg i jest zimno. Dobrze ze tutaj nik nikogo nie zmusza do pochodow.
            Zreszto swieto pracy jest na jesieni.
            • kazimierzp To gdzie dzisiaj pada śnieg? 02.05.05, 15:29
              Henry, to gdzie ty mieszkasz: na Alasce czy w Kanadzie - że pada śnieg i jest
              zimno?
              W takich warunkach rzeczywiście trudno byłoby być w pochodzie, czy na wiecu.
              Wczoraj w całej Polsce tzw lewica organizowała pochody i za wyjatkiem bardzo
              aktywnych członków zainteresowanie nimi było żadne. Ich wina. Zapracowali sobie
              na to!
              • Gość: Henry Re: To gdzie dzisiaj pada śnieg? IP: *.production / 209.245.22.* 02.05.05, 20:10
                Mieszkam w Colorado, na przedmiesciach Denver. Caly tydzien padal snieg. To
                bardzo nietypowa dla nas pogoda, Normalnie o tej porze roku sa juz upaly.
                • kazimierzp U nas już upał! 02.05.05, 23:03
                  Dzisiaj było prawie 30 stopni, jutro też ma być ciepło. W środę ma lać.
                  Na szczęście w 3 maja będzie jescze ciepło. Serdecznie pozdrawiam i życzę
                  ciapła. Nie tylko w pogodzie!
                • Gość: Ewa Re: To gdzie dzisiaj pada śnieg? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 00:26
                  Pogoda wszedzie sie pomieszala w tym roku.A we Wroclawiu kwitna juz bzy,zawsze
                  to robily na Zoski.Przypomnialo mi sie,jak to bylo kiedy chodzilam na
                  wagary,zawsze na wiosne.Siedzialam w parku sama i czulam sie swietnie.W XI
                  klasie w Parku Szczytnickim wykladano rzeczke potluczonymi po Niemcach
                  nagrobkami,bylam tym zaszokowana.Teraz prawie juz nie widac napisow ,a kamienie
                  zarosly roslinami.
                  • Gość: azja Re: To gdzie dzisiaj pada śnieg? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.05.05, 17:48
                    nie ma co się dziwić- divide et impera. racja jest zawsze po stronie zwycięzców... czyli po stronie roślin.
      • Gość: stirlitz Re: co robicie kochani w majówkę - polemika IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.05, 20:39
        Ponieważ uczęszczałem do II LO w tym okresie, co Ty, więcej nawet –
        wychowawczynią moją była „zacna prof. Krzyżanowska”, pragnę stanowczo
        zaprzeczyć opinii, że w okresie tym istniała jakaś większa presja na
        uczestnictwo w pochodach 1-majowych. Ja osobiście jako licealista nigdy nie
        brałem w nich udziału i nie wynikały z tego żadne większe szykany (dodam, że
        nie posługiwałem się lewym zaświadczeniem o właśnie przebytej operacji, a tatuś
        mój nie był I ani nawet VII sekretarzem POP). Myślę więc, że po prostu
        spotykały się tam osoby o zadeklarowanych lewicowych poglądach, czyli Ty i
        jeszcze Piotr Z. zapewne.. Czy bardzo się mylę? :-)
        Miałem jednak w swej karierze jeden 1-majowy występ (dosłownie!), byłem bowiem
        jako pacholę jednym z kilkunastu doboszy oddelegowanych przez naszą macierzystą
        szkołę muzyczną, aby poprzedzali orkiestrę szkolną przygrywającą rytmiczne,
        ogłupiające kawałki. Doświadczenia tego jednak nie żałuję, bo była to w moim
        życiu jedyna (jak się okazało) okazja na poznanie tej specyficznej atmosfery,
        będącej mieszanką organizacyjnego chaosu, sztucznego zadęcia i przekleństw
        memłanych pod nosem (zwłaszcza w pobliżu trybuny).

        I żałuję jedynie, że spędziłaś ten czas 'na wiosce', marzę sobie, jak dalece
        pełniejsze Twój buntowniczo-rewolucyjny charakter znalazłby odbicie, gdybyś z
        tymi gaciami przemaszerowała zatkniętymi na drzewce..

        Z antysocjalistycznym pozdrowieniem,
        • Gość: azja Re: co robicie kochani w majówkę - polemika IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.05.05, 16:36
          czyżbyś sugerował,że mój tatuś był sekretarzem? oj , bo się pogniewamy. mnie możesz oczywiście zaczepiać, ale od tatusia się raczej odzajączkuj. a co do wioski , to dodam,że się nie udało- bo pogoda była niemajtkowa.
        • Gość: Ewa Re: co robicie kochani w majówkę - polemika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 00:08
          A kto to profesor Krzyżanowska? I które Wy jesteście lata ?
          • Gość: zwako Re: co robicie kochani w majówkę - polemika IP: *.Red-81-42-178.pooles.rima-tde.net 06.05.05, 01:16
            lata 83-87
            pzdr
            • Gość: Obcy Do Ewy IP: *.daxnet.no 07.05.05, 10:32
              20 lat minelo i oni tez mieli problemy z pochodami!
        • Gość: zwako Re: co robicie kochani w majówkę - polemika IP: *.Red-81-42-178.pooles.rima-tde.net 06.05.05, 01:14
          zgadzam sie (tez ten sam rocznik)
          co ciekawsze; jak i stirlitz przez 4 lata w liceum nie bylem na zadnym
          pochodzie 1-majowym....
          tzn na tych oficjalnych...
          tez nie mialem zadnych nieprzyjemnosci....
          .. i tez tylko raz w zyciu przemaszerowalem przed trybuna
          gdzies w roku 78 -80 jako mlody tenisista "GWARDII" wroclaw....

          ..a atmosfera??
          tuz przed wyjsciem z ul. wlodkowica dano nam nowe kolorowe dresy ....,bylo
          zimno i dzdzysto...przeszlismy szybko...oddalismy brudne dresy....i do domu...

          choc mialem tylko jakies 10 lat, pamietam, ze mialem lekkiego kaca moralnego...
          (dalem sie sprzedac za kolorowy dres i w dodatku zabrano mi go.....
          ...to dopiero pech; byc sprzedawczykiem i nie miec zadnej korzysci..;)..)

          pzdr
        • Gość: zwako Re: co robicie kochani w majówkę - polemika IP: 5.5.* / 80.58.42.* 07.05.05, 20:57
          dodam tylko, ze w tamtym czasie mialem jeszcze jedeno zacne postanowienie...
          postanowilembojkotowac wszystkie "pracujace" soboty...
          przez 4 lata bylem tylko raz w pierwszej klasie...
          mimo ostrzezen wychowawczyni udalo mi sie do konca wytrzymac bez zadnych konsekwencji...
          (Zygadlo uswiadomila mi, ze za iles tam nieusprawiedliwionych nieobecnosci moge byc wyrzucony ze
          szkoly....ale bylem "twardy":))
          po skonczeniu szkoly, okazalo sie jednak, ze nie bylem takim "bohaterem".....
          przez 4 lata Zygadlo (narazajac sie) usprawiedliwala mi wszystkie sobotnie nieobecnosci...........
          tu wielkie uklony
          pzdr
    • dajmona Re: II-LO-Wr- matura 1999 01.05.05, 13:47
      Zagląda tu ktoś kto chodził do II w latach 1995-1999?
      • Gość: Ewa Re: II-LO-Wr- matura 1999 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 00:11
        Twoje lata pisały wcześniej. My to takie niedobitki, ale znacznie starsze.
    • Gość: stirlitz Azjo! Ojczyzno Moja! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.05, 18:24
      Droga Azjo!
      Zwracam się do Ciebie za pomocą tego medium zaprzątając uwagę skonsternowanych
      forumowiczów, nie mam jednak wyjścia, zdaje mi się bowiem, iż jest to już
      ostatnia, cienka nić łącząca nasze dwa, jakże odległe, światy.
      Odezwała się otóż (raptem po 18 latach) wielka nieobecna naszego ostatniego
      spotkania - Monika F., wyrażając skruchę i nieodparte postanowienie poprawy,
      postulując urządzenie miłego wieczoru w najbliższą sobotę (może w nie aż tak
      imponującym gronie), gdzieś w okolicach urokliwego, piastowskiego,
      wrocławskiego ryneczku.
      Gdybyś a)mogła i b)miała ochotę, skontaktuj się proszę ze mną, Pawką lub
      Prusiem w celu ustalenia szczegółów.
      Mam nadzieję, że wołanie to dotrze do Ciebie w odpowiedniej porze.
      • Gość: Ewa Re: Azjo! Ojczyzno Moja! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 20:48
        A wiecie,że za naszych czasów nie było ani zdrobnień ani pseudonimów,były to
        sporadyczne przypadki, a Wy macie ich pełno, tak było przed wojną. Najbardziej
        podoba mi sie Pruś
        • Gość: yenot Re: Azjo! Ojczyzno Moja! IP: 195.117.149.* 11.05.05, 09:15
          sprostowanie - nie Pruś tylko Prusio
          o czym uprzejmie donosi własciciel tej ksywki (tak to teraz sie nazywa)
          :)))))
    • Gość: Andrzej 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.05, 10:02
      Minęło jak jeden dzień.... Pozdrowienia dla wszystkich zdających mature w 1965
      roku. Mieliśmy plany spotkać się, uczcić godnie okrągłą rocznicę, skończyło sie
      tylko na zamierzeniach. Praca, codzienne obowiązki, rozrzucenie po świecie,
      rozwiały nasze plany... Myślę, że będzie coraz trudniej się spotkać, pogadać,
      powspominać. Już nas trochę ubyło, reszcie skronie posiwiały, ale w głebi duszy
      zawsze tkwią wspomnienia o NASZEJ szkole, NASZYCH nauczycielach, NASZYCH
      przyjaźniach . Serdeczne pozdrowienia i uściski dla NASZEGO profesora i
      wychowawcy Pana Franciszka Babuli i wszyskich profesorów którzy nas wprowadzili
      na drogę dorosłości.
      • Gość: Ewa Re: 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 20:56
        21 maja ma spotkanie klasa Domanskiej z 1965 roku, tam byl Maciek
        Glinski,Slawek Lomgchamps, niezyjacy Andrzej Fabian i duzo innych i moja
        siostra.Sprobujcie i wy .I dalej Domanska do nich przychodzi.
        • Gość: Henry Re: 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.production / 209.245.22.* 12.05.05, 20:54
          Ewa, jak niezyjacy Andrzej przyjdzie na spotkanie?
        • kazimierzp Re: 40 rocznica naszej matury !!! 12.05.05, 21:53
          Ja i moja klasa mamy za dwa lata! Powoli już zaczynam wyszukiwać adresy
          koleżeństwa. Może uda się zorganizować.
          Henryku! Ewa pisała, że ten nieżyjący Andrzej był u niej w klasie, a nie że
          przyjdzie!:-)
          Pozdrowienia dla mieszkańca USA!
          • Gość: Henry Re: 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.production / 209.245.22.* 13.05.05, 14:44
            Dziekuje za sprostowanie, bije sie w piersi za to ze nie potrafie juz odzcytac
            sensu polskiego zdania. Ewa, przepraszam i pozdrawiam. Napisz mi na moj email
            co slychac na Zalesiu.
            • Gość: Alfred Re: 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.mia.bellsouth.net 13.05.05, 22:38
              A czemu nie tutaj. Moze wiecej ludzi o tym chce poslychowac:-)
              A jaki jest teraz Stadion Olimpijski? Czy zmodernizowany na poziom prawdziwie
              olimpijski. Czy dalej jest tam zuzel?
              Aha, no i ...dawniej zaraz za Mostem Szcytnickim w strone Stadionu byla sciezka
              ktora dochodzila do szkoly z futka na sale gimnastyczna. Czy dalej jest tam?
              Nota bene mialem przyjemnosc slizgania sie po niej "na butach" przez 11 lat w
              drodze do szkoly:-)
              Pozdrawiam wszystkich.
              • Gość: Obcy Re: 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.daxnet.no 14.05.05, 10:56
                Sciezka jest, o ile myslisz o tej co biegnie wzdluz Odry.
                Zaraz za mostem skreca sie w prawo i dochodzisz do szkoly!
                Mam nadzieje ze wslanie o to pytales??????+
                • Gość: Ewa okolice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 20:14
                  Scieżka jest,ale bramki juz dawno nie ma,kiedy mój syn chodził do naszej szkoły
                  były tylko dwa wejścia od Parkowej,stare lewe i nowe prawe. Do szkoly wchodziło
                  się tylko prawymi drzwiami z otwartym jednym skrzydłem,było to szalone
                  utrudnienie dla równoczesnie wchodzących i wychodzących,a spowodowane tym żeby
                  jak najmniej dealerów się przecisnęło.cdn
                • Gość: Ewa cdn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 21:23
                  Odpowiadam wszystkim od razu.Stadion trochę się zmienił,ale nie tak jak by nam
                  odpowiadało.Np zostały zupełnie zniszczone baseny pływackie,jest co prawda
                  nowy,ale kryty i nie duży.Super sie jeździ na rowerze po wałach naokoło
                  stadionu i dalej przez Biskupin do Zoo na Zalesie.Teraz są Juwenalia i mnóstwo
                  młodzieży i głośne koncerty,najgorzej mają ptaki,ktore zakładają gniazda i
                  muszą w tym zgiełku urzędować.
                  Jak sobie coś jeszcze przypomnę to napiszę
                  • Gość: Ewa Re: cdn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 18:41
                    Alfred ,a czemu sie nie odzywasz do Andrzeja, tak sie napracowalam i co?
                    Heniek,nic sie nie martw ja sie nie obrazam.A jest tak okropnie zimno,ze
                    wszyscy siedza po domach i czujemy sie jakby byla zima.Jezeli cos bede
                    wiedziala takiego tylko do Twoich uszu to Ci napisze na e-maila.A teraz z
                    ciekawostek,to zmieniaja na Zalesiu lampy na zolte i jest
                    cudownie.Kochanowskiego jest tak ruchliwa,ze mnostwo ludzi sie wyprowadzilo.Na
                    Zalesiu tez sa niedobitki.Niektore domy sa cudownie wyremontowane przez nowych
                    wlascicieli,zaniedbane to te gdzie sie nic nie zmienilo.
                    • Gość: Henry Re: cdn IP: *.production / 209.245.22.* 17.05.05, 20:39
                      Najwiekszy blad jaki zrobila komuna na Zalesiu to byla wymiana lamp gazowych na
                      te wstretne betonowe, a mozna bylo przez rury przepchac kable i wymienic
                      wnetrza lamp na elektryczne tak jak to zrobiono w wielu miastach niemieckich,
                      np Berlinie. Drugi blad to zalanie chodnikow z kastka granitowa asfaltem. Moj
                      kuzyn mieszka w Berlinie w dzielnicy wybudowanej w tym samym czasie co Zalesie
                      i do zludzenia przypominajaca Zalesie. Ale jaki tam nastroj i jak wszystko
                      zadbane. Mysle ze niedlugo zobacze te nowe lampy. Wojtek B. przyleci do mnie 8
                      czerwca wiec chyba wszystko mi opowie. Ja mam nadzieje byc za rok, no chyba ze
                      jak w tamtym roku niespodziewanie bede cztery razy.
                    • Gość: Obcy Zalesie w latach 50-tych! IP: *.daxnet.no 18.05.05, 09:51
                      Wspominajac zmiany na Zalesiu. Wspominam poczatki w latach 50-tych, w jednej z
                      czasiowo zburzonych willi w okolicy Morskiego Oka mieszkal gosc ktory z czesci
                      willi tej zburzonej zrobil stajnie. Z kolei w jednym z domkow, niedaleko Ewy
                      miszkala rodzina trzmajaca w domu koze. Mozna bylo kupic tam mleko.
                      • kazimierzp Dopóki nie będzie obwodnicy! 18.05.05, 13:26
                        Dopóki nie będzie obwodnic Wrocławia: dużej autostradowej i małej wewnetrznej,
                        dotąd na Kochanowskiego będzie taki zwariowany ruch, a dzielnica nie będzie
                        oazą spokoju.
                        Ale na Parkowej, koło II LO jest cicho i spokojnie!
                        • Gość: Henry Re: Dopóki nie będzie obwodnicy! IP: *.production / 209.245.22.* 19.05.05, 15:14
                          Zgadzam sie z Toba. Jeszcze gdy ja studiowalem ogladalismy niemieckie plany
                          budowy takich obwodnic. Szkoda ze Polacy nie przyszli po rozum do glowy i z
                          nich nie skozystali. Mnie jednak najbardziej boli los stadionu olimpijskiego.
                          Taki cudowny obiekt, juz dzisiaj zabytkowy za ktorego projekt architekt
                          Konwiarz dostal srebrnny medal na olimpiadzie w Los Angeles stoi zrujnowany.
                          Danie jego AZS-owi to wielki blad. Za wejscie przez brame glowna trzeba placic.
                          A jakie to wszystko zaniedbane. Ewa, ze ulice tak wygladaja to nie tylko wina
                          mieszkancow. Pamietam ze do polowy lat 60-tych zywoplot na Szymanowskiego byl
                          pielegnowany a jak teraz wyglada. Tutaj gdzie mieszkam jest caly system kar na
                          opornych wlascicieli, egzekwowanych z cala konsekwencja. Nawet kublow na smieci
                          nie mozna miec na zewnatrz dluzej niz jeden dzien.Szkoda mi Zalesia. To moje
                          najleprze lata.
                          • kazimierzp Re: Dopóki nie zmienimy swej filozofii! 19.05.05, 17:41
                            Henryku! Są w maistach służby do utrzymywania i egzekwowania porządku, ale jak
                            tylko zaczynają konsekwentnie działać to od razu są pretensje, że: wlepiaja
                            mandaty za złe parkowanie zamiast chodzić po ulicach gdzie jest bałagan! lepia
                            mandaty za smietnisko wokół domów zamiast pilnować tych, że zle parkują! i tak
                            dookoła Wojciech.
                            Podoba mi się policja na zachodzie bo z nią nie mozna dyskutować. Nie można
                            przekonać do swojej "obiektywnej prawdy". Kazdy musi sie dostosowac, albo płaci
                            mandat.
                            Kiedyś zadzwoniła do mnie mieszkanka Jeleniej Góry (teraz tu mieszkam) jak
                            pełniłem funkcję w Zarządzie Miasta i skarży się, że chodniki na jekiejś
                            peryferyjnej ulicy są śliskie i nogi można połamać. Dowiedziałem się do kogo
                            należy sprzatanie tu śniegu (prawo polskie - nie lokalne) mówi, że do
                            włascicieli posesji więc powiedziałem tej pani, że zaraz wyslę Straż Miejską i
                            ukarają tych którzy nie przestrzegają prawa. To ta sama niewiasta z krzykiem do
                            mnie, że zawsze to się czepia tych biednych włascicieli, a to ONI powinni
                            posprzątać (nie podała kto to mają być ci oni).
                            Zauważ, że w naszych polskich szkołach (wracając do tematyki forum) uczeń jak
                            dostanie pałę z przedmiotu to nie uważa, że to wina jego bo się nie nauczył
                            tylko nauczyciela bo się czepia.
                            Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
                            Pozdrowienia ze słonecznej dzisiaj Polski!
                            • Gość: Henry Re: Dopóki nie zmienimy swej filozofii! IP: *.production / 209.245.22.* 19.05.05, 21:01
                              Zgadzam sie z Toba w 100%. Niestety taka jest polska rzeczywistosc. Na
                              zachodzie a przynajmniej w USA i Niemczech z policja nie ma dyskusji. Mozna
                              sobie tylko zaszkodzic. Podoba mi sie w USA ze mandatu nie placi sie
                              policjantowi tylko wysyla lub masz wybor stawienia sie w sadzie. Szkodz tylko
                              ze ludzie w Polsce tego nie rozumieja.
                      • Gość: Ewa Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 20:40
                        Tam gdzie koza były jeszcze trzy barany i one pasły się na obrzeżach naszego
                        trawnika, bo w środku były działki.Kiedyś z Ewą najadłyśmy się szczawiu,a
                        wczesniej były tam te barany z kozą i okropnie chorowałyśmy.Ponieważ nie było
                        telefonów moja mama musiała iść do mamy Ewy żeby ustalić czy obie mamy to
                        samo, a mieszkamy dotąd na przeciwko siebie, ale to były czasy !
                        Heniek masz rację, Zalesie jest zapyziałe, ale kocham je miłością czystą.
                        Resztki granitowo-bazaltowedo chodnika są na byłej Olimpijskiej teraz
                        Paderewskiego,A ja w ogrodzie mam pełno kostki odzyskanej w czasie prac
                        gazowych.Narazie walczę z Rada Osiedla, żeby oczyścić taki chodnik,który idzie
                        wzdłuż parku do stadionu, a cały jest przysypany ziemią.
                        To, jak wyglądają dzielnice willowe we Wrocławiu jest też winą samych
                        mieszkańców, których w wiekszości nie obchodzi co jest poza ich własną
                        posesją,np liście z ogrodów wysypują na wspólne trawniki albo robia śmietniki
                        tam gdzie stoją kontenery na surowce wtórne.To jest taki nowy sposób myślenia
                        po transformacji.
                        • Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 05.07.05, 20:15
                          Goscie wyjechali. Bylo fajnie przez trzy tygodnie. Potem mialem wyjazd do San
                          Diego. Dopiero dzisiaj jestem znowu w pracy i widze ze korespondencja wymarla
                          smiercia naturalna. Szkoda, moze znowu ktos napisze.
                          Pozdrawiam wszystkich ktorzy jeszcze zagladaja na te strone
                      • Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 19.05.05, 15:04
                        Nietylko tam byla stajnia. Stajnia byla tez na Szymanowskiego w garazu i to do
                        konca lat 60tych u mojego szkolnego kolegi ktorego ojciec wozil wegiel. Nasza
                        sasiadka miala krowe a chowanie swin, kur czy krolikow to byla normalka. Prawie
                        kazdy je mial. Ja mialem krotki czas golebie.
                        • Gość: Ewa Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 00:20
                          Wszyscy macie racje, tyko, ze przecietny Polak sie tym nie interesuje. U nas
                          jest zle rozumiana demokracja. Ludziom sie wydaje, ze im wszystko wolno. Ledwo
                          roamawialam z fececikiem,ktory sprzatal chodnik i smieci wynosil pod kastan,
                          zpytalam czy nie latwiejby bylo wsadzic je do worka, bardzo byl zdziwiony i
                          powiedzial,ze jedna pani mu powiedziala, ze tak lepiej, tylko nie wiem dla
                          kogo, bo w zeszlym roku jeden czlowiek z dzielnicy zaplacil za ochrone tych
                          kasztanowcow przed szrotowkiem 70 zl jedno drzewo,a jest ich 22. I potem ja
                          usilowalam zciagnac z mieszkancow te pieniadze, zeby czesc temu czlowiekowi
                          oddac, zbralam polowe.No wiec wszystko to temu facecikowi wyluszczylam, a on mi
                          na to ,ze chyba mam racje, po czym pracowicie skonczyl sprzatac i co zrobil???
                          To samo !! niczego nie zrozumial.
                          Teraz mamy bardzo milego straznika miejskiego i on usiluje cos z Zalesiem
                          zrobic, idzie mu to opornie,bo praktycznie nie ma wladzy i tu jest pies
                          pogrzebany,jak napisal Henryk. Ludzie musza sie bac kar pienieznych.
                          Wiem,ze Zalesie kiepso wyglada, ale trzeba wierzyc, ze bedzie lepiej.
                          • Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 20.05.05, 16:10
                            Ewa, napisz mi cos wiecej o tych lampach. Czy wymienija cale lampy, to znaczy
                            slupy i glowice czy tylko zarowki z rteciowych dajacych biale swiatlo na sodowe
                            dajace zolte swiatlo. U nas juz rteciowych nie stosuje sie od lat. Tak ze
                            wszystkie swiatla sa zolte. Do moich obowiazkow w pracy nalezy miedzy innymi
                            projektowanie swiatel na autostradach, ulicach i w dzielniczch mieszkaniowych
                            dla tego bardzo mnie to zainteresowalo.
                            Pozdrawiam, Heniek
                            • Gość: Ewa Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 23:53
                              Masz racje,zmiana na sodowe ,slupy te same ochydne,z metalowymi oslonami na
                              dole,obsikanymi przez psy i zardzewialymi.Te stare lampy gazowe o,ktorych
                              wspominales uchowaly sie tylko przy katedrze. A pamietasz te baby na
                              rowerach,ktore te lampy zapalaly?Zmienili je, lampy oczywiscie, a nie baby/one
                              poszly w sina dal/ w 1967 roku,bardzo sie wtedy cieszylam,bo wydawalo mi sie to
                              szalonym postepem, a teraz zaluje.W tym czasie byl kapitalny remont w moim
                              domu,a nie mozna bylo nic dostac z artykulow budowlanych,no to sie
                              kombinowalo.I dzieki temu dwa parapety zewnetrzne sa dzieki mnie,bo zwinelam
                              cegly,ktore byly ukladane w ziemi ,a w nich kable do tych nowych lamp.I te
                              cegly lezaly sobie na chodniku w zgrabnych slupkach i czekaly na uzycie.Nigdy
                              nikomu tego nie mowilam
                              ,bo to przeciez wstyd,a takie to byly czasy.
                              Teraz sa Juwenalia na stadionie,mlodziez oszalala,otwieraja na ulicach
                              studzienki,odwracaja znaki,wywracaja kontenery i wlamuja sie do ogrodow, nie
                              mowiac o zbitym szkle i zalatwianiu sie gdzie popadnie.Tak jest i wszyscy to
                              widza,nie tylko nasze malkontenckie pokolenie.
                              Heniek,szkoda,ze jestes tak daleko i ze robisz lampy tam ,a nie tu.
                              • Gość: Obcy Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.daxnet.no 21.05.05, 12:09
                                Te baby co jezdzily na rowerach to mialy taki patyk ktorym przeciagaly dzwignie
                                wylaczajaca/wlaczajaca gaz do lampy. Inaczej mowiac zapalaly i gasily te
                                wspaniale lampy. Plomien lampy palil sie na malym palniku wyposazonym w
                                specjalne sitko. To wlasnie to sitko trzeba bylo co jakis czas zmieniac kiedy
                                lampa zgasla.
                                Dla nas zadaniem bylo tak przylozyc kamieniem w palnik aby lampa zgasla, SORRY!.
                                O TEMPRA O MORES
                                • Gość: Ewa Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.05, 23:41
                                  Czytam to z zachwytem, bo juz mi sie nie chcialo o tym pisac, a Twoja
                                  wypowiedz jest moja kontynuacja, za wyjatkiem trafiania w sitko.Pamietam
                                  jeszcze jak taka lampa nie chciala sie zapalic, to baby zapalaly zapalkami
                                  koniec kija i przykladaly do sitka. Popatrz jak mysmy sie temu przygladali.
                                  A wiecie, ze w Muzeum Narodowym bedzie wystawa dotyczaca Neisserów, ktorych
                                  dom, a raczej jego resztki odwiedzalismy po religii, to tam gdzie teraz stoi
                                  ten ochydny biurowiec w parku.Neisser byl profesorem dermatologii i
                                  kolkcjonerem sztuki, po jego bezpotomnej smierci dom ze zbiorami przeszedl na
                                  wlasnosc muzeum , to bylo w okolicach I wojny swiatowej.Podczas II dom zostal
                                  zbombardowany, tak jak restauracja Szwajcarska w parku i pare domow na Zalesiu.
                                  Jak ogladne wystawe to napisze.
                                  • Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 23.05.05, 16:17
                                    Co do restauracji to mulisz sie, choc nie calkiem. Restauracja byla minimalnie
                                    zniszcona przez bombe. Reszte dokonali szabrownicy i my. Pamietam piekne
                                    kolorowe witraze w oknach i biale kafelki w kuchni. Potem pozostaly gole sciany
                                    a na koncu dzieciarnia podpalila resztki z tego co pozostalo. Ten sam los
                                    spotkal pawilon japonski w porku. Tyle ze jego odbudowano, choc juz nie pelni
                                    funkcji herbaciarni jak przed wojna i jest o wiele mniejszy.Wiele obiektow
                                    zniknelo z Zalesia, Zacisza i Sepolna. Czy pamieta jeszcze ktos lampy w parku.
                                    Byly piekne, zeliwne z bialymi luminarie, choc juz po wojnie nie dzialaly. A
                                    ile razy wspinalismy sie na wieze widokowa, dzisiaj juz kompletnie zamurowana.
                              • Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 23.05.05, 15:59
                                Na Szymanowskiego jeszcze przed babami jezdzil na rowerze taki pan w wieku
                                okolo 30-40 lat My, wspinalismy sie na latarnie i je gasilismy, tak dlugo az
                                ten pan zaczail sie na nas w krzakach i dostalismy dobrze kijem po plecach. A
                                czy pamieta ktos jeszcze listonoszke? ona byla na Zalesiu wiele lat. Pamietam
                                ja jako mloda kobiete a przeszla na emeryture gdy juz bylem w USA. To byla
                                chodzaca historia Zalesia. Wystarczylo napisac nazwisko i Wroclaw 9 a list
                                napewno zostal doreczony. Zostawiala zawsze rower z pozostala poczta na rogu
                                ulicy i na piechote roznosila listy. Nikt jej nic nigdy nie ruszyl z torby.
                                Ewa, a moze tak zalozyc osobny forum o Zalesiu? Bo tutaj jest przeciez forum
                                szkolne. Tyle wspomnien z zalesie sie nazbieralo.
                              • Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 23.05.05, 16:06
                                oswietlenie to tylko maly dodatek do mojej pracy. Wiesz, najwieksza satysfakcje
                                przynosza mi autostrady. Nowe i te przebudowyawne i tempo w jakim sie je
                                buduje. Gdy jezdze z Berlina do Wroclawia to jakos mi glupio ze te autostrade
                                buduje sie tak dlugo i w tak prymitywny sposob. W moim fachy to chyba
                                najwieksza satysfakcja gdy po latach widzi sie zmiany i wie sie ze w tym jest
                                jaks czastka Twojego zycia.
                                • Gość: Ewa Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 20:48
                                  Heniek jestes kopalnia wiadomosci.Zapomnialam napisac, ze oczywiscie zuzel jest
                                  i jest wlasnie w tej chwili, ulice zatloczone,trabki graja na calego.Mnie to
                                  nie przeszkadza to juz tyle lat.
                                  Pozniej sie wypowiem co do reszty,a Dudek jedzie na tydzien do brata na wyspe.
                                  • Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 23.05.05, 21:03
                                    Dudek sobie wypocznie a mnie czeka zharowka. Jutro przylecz uczniowie z Ziebic
                                    na 3 tygodnie. @ czerwca delegacja wladz miejskich i 8 czerwca moj kolega
                                    Wojtek B. Szkoda ze nie moge byc z Dudkiem i polowic ryby.
                                  • Gość: Obcy Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.daxnet.no 25.05.05, 20:40
                                    Interesujacy jest trojkat: II-ka, 36ta i Zalesie. Bo tu jest pare osob co sie
                                    do tego trojkata wpisuja!
                                    • Gość: Ewa Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 20:17
                                      Co zrobic skoro nikt inny sie nie odzywa.Wiem,ze sa ludzie,ktorzy nas
                                      czytaja,ale sami sie nie odzywaja.Heniek ma racje,zeby utworzyc strone o
                                      Zalesiu,ale wtedy ci z II nie beda mieli z nami kontaku,a tak mozna wierzyc,ze
                                      od czasu do czasu ktos nowy sie pojawi.Jezeli sie okaze,ze nie to zrobimy
                                      strone.
                                      Bylam na wystawie Neisserow,swietna,wiecie jaki ten dom byl cudowny!!!
                                      Najladniejszy na Zalesiu,mial niestetu pecha.Na wystawie po raz pierwszy nie
                                      bylo katalogow za straszne pieniadze, tylko plyty za 15 zl.
                                      Nie wiedzialam,ze restauracja Szwajcarska stala po wojnie,slyszlam co prawda od
                                      kolegow z II o tych kolorowych okienkach,ale myslalam,ze zmyslaja.
                                      Jakos sie tak zlozylo,ze we Wroclawiu zostalo zburzonych mnostwo naprawe
                                      ciekawych domow.W Niemczech jest wydana ksiazka,o wszystkich palacach i palaco
                                      podobnych domach w Breslau, bylo ich bardzo wiele.Tam sa ich zdjecia i dokladne
                                      opisy.Moge zdobyc tytul,gdyby kogos to interesowalo.
                                      Zrobilo sie goraco i ogrod zabiera mi mnostwo czasu,takze z pisaniem troche
                                      gorzej.
                                      Chlopcy dzieki za rozne historyjki
                                      • Gość: Obcy Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.daxnet.no 28.05.05, 16:49
                                        Ewcia, zdobadz tytul ksiazki! Mnie interesuje.
                                        U mnie tez goraco, dzis rano bylo +9C ale po poludniu podeszlo troche ciepelka od was i juz bylo +23C!.
                                        Ciekawe jak bedzie jutro?
                                      • Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 31.05.05, 15:35
                                        Bardzo mnie interesuje ten katalog. Prosze wiec o tytol. Ja tez teraz mam malo
                                        czasu. Mamy grupe uczniow z Ziebic. Jutro przyjedzie czteroosobowa delegacja z
                                        burmistrzem na czele. Co do restauracjiw parku to niestety i ja przylozylem
                                        swoje palce do jej zniszczenia. Ruiny palacu tez dobrze pamietam. I jeszcze
                                        wspaniala wile na rogu Chopina i bylej Mlodej Gwardi. Rozebrana, mieli ja
                                        odbudowac ale jakos materialy znikly i teraz stoi na jej miejscu obrzydliwy
                                        nowy dom. Nie pamietam kto te wile projektowal ale wiem ze jakis znany
                                        architekt i dla tego miano ja wyremontowac.
                                        • Gość: Ewa Ksiazka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 21:08
                                          Chlopcy, jak zwykle sa lekkie przeklamania,bo to chodzi o palace ale nie tylko
                                          we Wroclawiu ale i na Dolnym Slasku az po Zabrze, a na gorze az do Zielonej
                                          Gory. Mam na nia namiary, nie jest jednak latwa do dostania. Autor - Josef von
                                          Golitschen, tytul Schlesien Land der Schlosser von Banken/albo Bankau/ bis
                                          Zyrowa, wyd.Sturz Verlag GmbH , Wurzburg.Jest jeszcze strona www.derclub.de. W
                                          ksiazce jest wiekszosc zdjec , tekstu mniej, a zdjecia sa z lat 1909 -
                                          1912.Ponoc rewelacja.
                                          • Gość: Ewa Re: Ksiazka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 00:04
                                            Ale jestescie zajeci, rozumiem,ze nas w kraju zmrozilo, ale Was nie
                                            powinno.Pialam o ksiazce ostatnio. I dowiedzialam sie ,ze ja mozna latwo kupic
                                            przez Amazon i nie jest taka droga.Jak ja dorwiecie dajcie znac.Wakacje tuz i
                                            boje sie ,ze zamilkna wszyscy. Chyba trzeba bedzie zrobic nowa strone.
                                            • stalmat1 Re: Ksiazka 10.06.05, 12:37
                                              O ile rozumiem to koles napisal sporo ksiazek nt. Dolnego Slaska. Czy masz nr. tej o ktorej Ty piszesz?
                                              Co do zblizajacych sie wakacji to prawda. Niebawem "going back home"!
                                              Obcy
                                              • Gość: Ewa Re: Ksiazka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 21:14
                                                To jest jedna ksiazka,musisz wejsc na Amazon i tam ona jest pod tym tytulem
                                                ktorego podalam.To wszystko czego sie dowiedzialam,a to i tak duzo,Heniek ma
                                                teraz gosci,to sie nie odzywa.A u nas znowu lalo.Oczywiscie chwasty rosna,
                                                reszta roznie.
                                                • Gość: Henry Re: Ksiazka IP: *.production / 209.245.22.* 06.07.05, 15:32
                                                  Goscie juz wyjechali. Bylo fajnie, choc duzo pracy. Ja powrocilem z San Diego.
                                                  Dzisiaj jestem drugi dzien w pracy. Widze ze nic sie niezmienilo i strona
                                                  umiera.
                                                  Pozdrawiam
                                                  • kazimierzp Dlaczego umiera? 06.07.05, 22:55
                                                    Nie bądź taki katastroficzny. Są wakacje, a i tak strona naszej dwójki jest
                                                    najbogatsza w wypowiedzi!
                                                    Informacja dla moich kolegów (Matura 67). We wrześniu będzie w Polsce Gienek
                                                    Wilczyński i wiem że chce się spotkać z koleżeństwem ze swojej-naszej klasy.
                                                    Mieszka on obecnie w Perth w Australii, a pracuje w Indonezji!
                                                  • stalmat1 Kaziu ma racje 14.07.05, 11:53
                                                    Jasne jestesmy, badz wyjezdzamy na wakacje wobec czego brak czasu na
                                                    aktywnosci "z myszka"!
                                                    Niektorzy nawet odwiedza Wroclaw, a wtedy oczywiscie II-ke :))
                                                    Milych wakacji dla wszystkich dwojkowiczow.
                                      • Gość: Ela,matura 65 Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 16:42
                                        Macie racje-nie rozdzielajcie szkoly i Zalesia!A ja bardzo jestem ciekawa tej
                                        ksiazki o zamkach czy palacach w B reslau!!Od lat zbieram rozne ciekawostki na
                                        temat starego w-WIA.
                                        • Gość: Ewa Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 19:08
                                          Mam akurat ta ksiazke w dwoch tomach w domu. Kiedys pisalam ,ze ona jest
                                          dostepna przez Amazon. Wydaly ja niestety ziomkostwa.
                • Gość: Alfred Re: 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.mia.bellsouth.net 16.05.05, 06:35
                  No wlasnie to ta musi byc, ta sama. Nie tylko buty pozdzieralem na niej w dol
                  ale i guzow zarobilem nie malo w zimie. Jedno takie wyslizganie to bylo zaraz w
                  dol za mostem i to drugie to wlasnie zaraz w dol do furtki i plotu. A na tej
                  gorce wlasnie w strone plotu to bylo w zimie jakichs ze sto nas slizgajacych
                  sie.
                  Oczywiscie jak byl snieg, lub bloto:-))
        • Gość: Ela matura 65 Re: 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 16:25
          Czytam i czytam ta"nasza strone"-az zal ze wy sie spotykacie...Klasa
          Domanskiej.Ja bylam w klasie Scharfa-i smutno bylo na 50-leciu szkoly
          uslyszec ,ze go juz nie ma.Byl-bardzo specyficzna osoba...Ja na jubileusz
          przyjechalam zza morza-a z"naszych dziewczyn"mimo ze wiel miejscowych,zjawila
          sie tylko jedna..Tyle wspominacie o Grochu,a kto pamieta Aszkielowicza?Zylkowa-
          chemia,Reichowa-nie lubilam jej,wskoczylam w rosyjski dopiero w ogolniaku,z
          Domanska mialo byc"uzupelniania",ale w czasie kiedy ja-my uczylismy sie dopiero
          alfabetu "caryca" gonila z materialem.Te jej oczki zz okularow...
    • Gość: rybak Coś o odchudzaniu się IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 02.07.05, 21:58
      Cisza na wątku. Wakacje. Ponieważ przed wyjściem na słońce powraca temat
      zgrabnej sylwetki, przypomniało mi się, jak w styczniu 1987 Zosia Gładysz z
      klasy IV F dostała na półrocze dwóję (jedynki wynaleziono później) i zdawała
      komisyjną poprawkę. Kosztowało ją to m. in. 3 kilo wagi, co wzbudziło ogólne
      zainteresowanie wśród dziewczyn (ze szczególnym uwzględnieniem jednej), które
      wprawdzie miały lepsze stopnie, ale za to gorszy współczynnik wzrostu do wagi.
      Dramat polegał na tym, że wprawdzie podchwyciły pomysł i też chciałyby się w
      najbliższej przyszłości załapać na jakiś komis, ale był to już ostatni semestr
      przed maturą, a więc ryzyko znaczne. Okazało się, że odchudzanie wymaga od
      człowieka również odwagi.
      Pozdrawiam
      • kazimierzp Re: Coś o odchudzaniu się 02.07.05, 23:20
        Widzę, że ktoś nie wytrzymał zniknięcia z pierwszych miejsc na froum naszej
        dwójki! Też mnie to drażniło, Dziękuję!
        Żeby to stresy pomagały w odchudzaniu. U wielu stres pobudza chęć "zajadania"
        troski.
        Jestem aktualnie w trakcie zrzucania kilogramów. Jak one łatwo przybywały, jak
        teraz trudno ich się pozbyć!
        Z wakacyjnym pozdrowieniem!
        • Gość: Obcy Re: Coś o odchudzaniu się IP: *.daxnet.no 03.07.05, 09:00
          Przylacze sie do odchudzajacuch rozwazan. Choc dwojkowicze nie omija nas problem kilogramow. Tym bardziej dokuczliwy im wczesniejszy rocznik matury.
          Czasami dopiero interwencja kardiologa zmusza do zmiany sposobu odzywiania.
          No coz przepis jest obrzydliwie prosty "mniej zrec"!
          • Gość: Ewa Re: Coś o odchudzaniu się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 00:27
            A ja mam najlepiej.Nigdy nie musialam sie odchudzac.I tak sie to nikomu nie
            podobalo i niezle mi dawali w kosc, bo innosc nie jest w modzie.Nawet przez to
            nie cwiczylam na wf-ie,bo zwlaszcza chlopcy na mnie czychali.A ja bylam w
            rozpaczy. A teraz to mnie wszystko to smieszy, bo i tak jestem gora ,mimo
            wszystko. Trzemajcie sie i nie dajcie,grubsi sa milsi!!!
            • Gość: Henry Re: Coś o odchudzaniu się IP: *.production / 209.245.22.* 15.07.05, 20:34
              Nie tylko Ty Ewuniu. Ja tez cale zycie jem co chce i ile chce i nie mam
              problemow z nadwaga. Co nowego na Zalesiu? Szkoda ze w tym roku nie bede mogl
              odwiedzic Wroclawia. Mam nadzieje ze uda mi sie to na drugi rok
              U ans jest bardzo upalne lato, Ponad 40 stopni w cieniu. Tesknie za chlodkiem
              starego Parku Szczytnickiego
              • Gość: Ewa Re: Coś o odchudzaniu się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 00:03
                Oj nie wspominaj tak milo Parku, do wczoraj zarly komary jak wsciekle. Ponoc
                bylo pryskanie i moze bedzie ich mniej.Byla mala lokalna afera,bo moj sasiad
                zakopal plytko swoja duza padla suke i lisy ja odkopaly i raz widzialam
                sterczace nogi na zmiane z placami.I jako etatowy donosiciel zadzwonilam do
                naszego swietnego straznika dzilnicowego. Udal sie on w tej sprawie do
                sasiada,ktory klnac na sasiadow zakopal dokladnie biedne stworzenie i czyms
                jeszcze przywalil i teraz jest spokoj.Ale historia, nie z tej ziemi.
                • Gość: Ewa G.Wilczynski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 00:20
                  Kazik,nie przeczytalam Twojej wiadomosci,ze jak ja go nazywalam Żenek W. bedzie
                  w Polsce.Nikt nie wie,,ze jego rodzina po przyjezdzie do Wroclawia z Londynu
                  mieszkala w jednym pokoju /5 osob/ u mnie w domu. Wtedy on byl niewiarygodnie
                  grzecznym i milym chlopcem, potem mu przeszlo i nawet przestal mi mowic
                  czesc,ale wtedy bylismy w glupim wieku.Daj znac kiedy przyjedzie,moze mnie
                  pamieta ? A chetnie bym z nim pogadala bo w Indonezji bylam trzy razy
                • Gość: Henry Re: Coś o odchudzaniu się IP: *.production / 209.245.22.* 21.07.05, 20:04
                  Ewcia napisz cos wiecej o Zalesiu. U nas sa teraz strszliwe upaly. Codziennie
                  ponad 105 stopni F, wiec nic dziwnego ze przypomia mi sie mlodosc gdy mozna
                  bylo wykapac sie na basenie lub Morskim Oku. Mozna bylo pojezdzic na rowerze po
                  Cymbo i Parku choc za to ganiala milicja i ostatecznie wykapac sie w kanale
                  Odry zanim woda zrobila sie bardzo brudna. No i wagary w parku nie mowiac juz o
                  wieczornych randkach Co do donoszenia to popieram Ciebie. Szkoda ze tak malo
                  osob dba o swoje otoczenie. Mialem na ten temat rozmowy z Wojtkiem B. ktory w
                  czasie pobytu u mnie nie mogl sie nadziwic ze u nas jest tak czysto ze musze
                  chowac kubel na smieci natychmiast po wyproznieniu przez smieciarzy, ze musze
                  kosic trawe conajmniej raz w tygodniu i niedopuszczac zeby rosly chwasty nie
                  mowiac juz o tym ze nigdy nie zamykam garazu i samochodu.
                  pozdrawiam
                  • Gość: Ewa Zalesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 23:10
                    Zrobilo sie nagle zimno i leje.To ze leje to nawet dobrze,bo bylo sucho,co
                    prawda mamy pompy po ogrodach, ale i tak podlewanie jest nudne.Za Niemcow w
                    moim ogromnym ogrodzie w ktorym zreszta w latach pozno szescdziesiatych
                    postawiono az cztery domy i zostala juz nieduza czesc ,byla cala siec
                    wodociagow z kranami w roznych miejscach,nie trzeba bylo ciagnac weza po calym
                    terenie.Mysle,ze teraz Zalesie jest bardziej prozaiczne,okoloczna mlodziez cale
                    godziny spedza na dwoch lawkach przy transformatorze na rogu Moniuszki i
                    Karlowicza.Na trawniku postawiona stol do teniesa stolowego,tam tez
                    graja,przynajmniej cos sie dzieje.Na Morskie Oko nie chodze,a na stadionie
                    tylko jest kryty basen.Mamy za to Rezydenta w bylym zlobku tramwajowym,to jest
                    cos ,tam sie bardzo milo spedza czas.
                    Jest cos co zmienia wyglad dzielnicy to to,ze ludzie szdza drzewa i krzewy na
                    trawnikach przed domami,sama tez tak zrobilam, ato glownie dlatego ,ze podczas
                    kazdej imprezy na stadionie sa tlumy samochodow i sa one wciskane w kazde wolne
                    miejsce.A krzaki przeszkadzaja.Dla nas te samochody to czasami utrapienie,kiedy
                    nie da sie wyjechac wlasnym samochodem.
                    A wiesz ,ze Cymbo z uporem przez ludzi z poza Zalesia i Zacisza jest nazywane
                    Kilomandzaro i na planach tez tak jest i mowi sie ,ze Cymborasa to nasza
                    zwyczajowa nazwa.
                    Cos sie dzieje nad Czarna rzeczka, jest czysciej i ostatnio byly jakies
                    zawody,ale nie doszlam czego dotyczyly.
                    O Morskie Oko zapytaj Dudka,on jest tam stalym bywalcem
                    Jak sie cos bedzie dzialo ciekawego to napisze

                    • Gość: Henry Re: Zalesie IP: *.production / 209.245.22.* 26.07.05, 19:53
                      Dziekuje. Mnie zawsze bedzie interesowalo Zalesie. Szkoda tylko ze po wielu
                      latach niszczenia i zaniedban prawie ze nic sie niezmienia.
                      pozdrawiam
                      • Gość: Ewa zuzel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.05, 23:08
                        Wlasnie sie skonczyl zuzel.Ognie sztuczne,trabki,wrzaski, pomimo,ze zimno,no i
                        zloty medal.
                        Lato w tym roku przedziwne,upaly albo zimno.Susza albo leje nieprzytomnie.
                        Wroclaw rozkopany,wszystkie ulice naprawiane,bedzie swietnie.
                        Jade niedlugo na wakacje,wiec zamilkne na troche.
                        • Gość: Obcy Zalesie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.05, 08:23
                          Ewcia stoi na strazy porzadku na Zalesiu i dobrze.
                          Ja wlasnie koncze miesieczne wakacje w kraju i niestety niewiele mialem czasu
                          aby pospacerowac w Szczytnickim.
                          Wroclaw sie zmienil,a komunikacja to temat sam w sobie.
                          Aby dojechac do pl. Grunwaldzkiego trzeba wstac o 5 rano.
                          Pogoda rowniez raczej jesienna, ale to wszystko nie mialoby znaczenia gdyby nie
                          fakt ze trzeba wracac na polnoc.
                          No coz, do nastepnego spotkania we Wrocku.
                          • Gość: Henry Re: Zalesie IP: *.production / 209.245.22.* 12.08.05, 19:58
                            Szkoda ze w tym roku nie moge byc we Wroclawiu. Ale mialem bardzo duzo zajec u
                            siebie. A to jeszcze nie koniec. 2 wrzesnia jade na konferencje Poloni do
                            Scottsdale gdzie ma wyglosic referat o wymianie mlodziezy.Dobrze ze Ewcia
                            pilnuje porzadku na Zalesiu. Szkoda tylko ze nie robi tego wiecej osob. U nas
                            juz powoli konczy sie lato a z nim upaly. Juz nie ma temperatur powyzej 100
                            stopni F. Z checia pospacerowal bym po Parku Szczytnickim, chociaz Ewa ma
                            racje. Zapomnialem o komarach.
                            Pozdrawiam
                            • Gość: zwako Re: Zalesie IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 25.08.05, 18:08
                              niestety w tym roku tez nie moglem byc we wrocku....
                              ale 3 lata temu niezle mnie pokosily komary w szczytnickim....

                              tez juz skonczylem wakacje..., ale dojechalem tylko do francji..., a teraz znów na poludniu...

                              pzdr.
                              • Gość: Henry Re: Zalesie IP: *.production / 209.245.22.* 26.08.05, 17:57
                                Widze ze wszyscy strasza mnie komarami, jakby wiedzieli ze one specjalnie mnie
                                lubia. Nawet jak bedzie jeden komar i 100 osob to i tak ukasi mnie. Czy miasta
                                nie stac na kilkakrotne w sezonie trucie komarow? W miescie w ktorym mieszkam
                                dosc dobrze to zalatwiaja. Badaja zbiorniki wodne czy zyja w nich larwy
                                komarow, gazuja i truja kilka razy w roku w okresie wylegu i komarow prawie ze
                                nie ma, a kiedys byly plaga.
                                Mam nadzieje ze bede na drugi rok we Wroclawiu. Tesknie za tym miastem.
                                Pozdrawiam wszystkich
                                • stalmat1 Po wakacjach 07.09.05, 07:50
                                  Jak tam dwojkowicze?
                                  Chyba wakacje sie skonczyly i czas powspominac:))
                                  Mam nadzieje ze Ewa jest na miejscu?
                                  • Gość: Ewa Re: Po wakacjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 00:18
                                    Wrocilam!!!!Z komarami lepiej, jednak troche je wytruli. Za to mnie
                                    niewiarygodnie daleko od domu pogryzly znacznie gorsze ,niemilosiernie swedzace
                                    sand flies. Wole juz nasze komary,po trzech dniach jest spokoj ,a ja sie drapie
                                    ponad dwa tygodnie.
                                    Nagle zrobilo sie zimno i zapachnialo jesienia.
                                    Wroclaw jeszcze bardziej rozkopany, jutro zaczynaja naprawiac Mickiewicza.Korki
                                    wszedzie,niektorzy kierowcy ok a inni nie ,no i tak to sie toczy w slimaczym tempie.
                                    Pare kolejnych domow zostalo sprzedanych, na Szymanowskiego zaraz za dawna
                                    apteka, /ktora tez zmienila wlasciciela/.
                                    Porozgladam sie i dam znac co jeszcze slychac
                                    • Gość: Henry Re: Po wakacjach IP: *.production / 209.245.22.* 19.09.05, 17:08
                                      Ewcia
                                      Dziekuje bardzo za interesujace wiadomosci. Jak masz cos wiecej napisz mi na
                                      moj prywatny email.
                                      Ja wybieram sie do Wroclawia z koncem maja przyszlego roku. Mam uroczystosci w
                                      Ziebicach i zlot prezesow AKT. Mam tez kilka prywatnych spraw do zalatwienia
                                      ale najwazniejsze to spotkac sie ze znajomymi. Jak spotkasz Wojtka B. to
                                      zapytaj sie o wizyte u mnie. On Ci wszystko opowie. Bylo bardzo fajnie.
                                      Mlodziez z Ziebic zaskakuje mnie znajomoscia angielskiego. A jeszcze kilka lat
                                      temu nik tam po angielsku nie rozmawial.
                                      pozdrawiam
                                  • Gość: Ewa Re: Po wakacjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 23:53
                                    Jestem,ale wiadomosci mam skape.Pogoda cudna.Wlasnie byla wystawa psow na
                                    stadionie,impreza dla Zalesia koszmarna,tlumy samochodow, psow w klatkach i poza
                                    nimi,wrzask szczekanie,a po wszystkim tony smieci.
                                    Musze sie zorientowac co sie dzieje i wtedy sie odezwe
                                    • Gość: Henry Re: Po wakacjach IP: *.production / 209.245.22.* 03.10.05, 20:11
                                      Czyzby forum umarlo smiercia naturalna?
                                      • Gość: Ewa Re: Po wakacjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 20:40
                                        Nikogo nie zmusimy, ale jezeli tak sie stanie, to wymyslimy inny sposob
                                        porozumiewania sie.Jak dotad to ja dzieki temu forum niedosyc, ze nawiazalam
                                        nowe kontakty, powrocialam do starych. Ludzie z innych rocznikow pisza z roznymi
                                        pytaniami i to jest to.Przyznaje, ze wiekszosc to ludzie z poza Polski, ale
                                        jezeli tak sie dzieje to znaczy ,ze forum powinno istniec nawet dla tych
                                        nielicznych,jest zwyczajnie potrzebne, a inni to zgredy i juz,a moze nie mam
                                        racji,trzeba wierzyc, ze przetrzymamy zla passe
                                        • stalmat1 Na wakacjach 08.10.05, 20:23
                                          Ewcia, bez paniki!
                                          Czasami nie ma co ............?
                                          Ja jestem w Atenach i czuje ozywczy przyplyw sil.
                                          Stad mozliwisc pisania:))
                                          2-kowicze pisali, pisza i beda pisali wobec czego spoko!
                                          • Gość: Ewa Re: Na wakacjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 21:04
                                            Juz mi lepiej,zrobi sie zimno i wszystko wroci.Bylam w Warszawie,ktora jest
                                            nieladna,wole Wroclaw, nawt rozkopany.Na dwa tygodnie jest zamknieta ulica
                                            Mickiewicza,bo zmieniaja nawierzchnie i nawet u nas sa korki.
                                            Na szczescie prawie wszystkie orzechy spadly ,a zaczynaja sie jednak grzyby,
                                            pomimo,ze nie pada
                                            • Gość: Henry Re: Na wakacjach IP: *.production / 209.245.22.* 12.10.05, 20:18
                                              To Ewcia Ci zazdroszcze. Zawsze lubialem orzechy i grzyby. Na orzechy to jako
                                              dzieci wybieralismy sie zwykle cala zgraja. A teraz zauwazylem ze ich nikt nie
                                              zbiera. U nas orzechow nie ma a grzybow to jak na lekarstwo. Sezon na nie to
                                              kilka dni, w ktore potrzeba wcelowac pomiedzy lipcem i pazdziernikiem.Spadl w
                                              niedziele spadl juz pierwszy snieg, mokry i narobil troszke szkod. Ale juz od
                                              wtorku swieci slonce i po sniegu nie ma sladu.
                                              Tez mam nadzieje ze jednak wiecej osob napisze.
                                              Pozdrawiam
                                              • kazimierzp Gienek Wilczyński! 23.10.05, 21:53
                                                Ewa nie wiesz czy Gienek był we Wrocławiu, bo coś się nie kontaktował! Nie mam
                                                też kontaktu przez email!?!
                                                Inne pytanie: nie wiecie w którym miesiącu planowane jest sześćdziesięciolecie
                                                szkoły?
                                                • Gość: Ewa Re: Gienek Wilczyński! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 01:18
                                                  Pisalam do niego niedawno, nie mogl przyjechac we wrzesniu, ma nadzieje, ze w
                                                  listopadzie mu sie uda. Chce koniecznie pochodzic po Parku Szczytnickim w deszczu.
                                                  Wyraznie chce przyjechac i mamy cierpliwie czekac.
                                                  • Gość: Ewa rocznica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 01:20
                                                    Nic nie wiem o tej rocznicy, mysle, ze trzeba zadzwonic do szkoly, jutro to
                                                    zrobie i wam napisze
                                                  • kazimierzp Re: Gienek Wilczyński! 25.10.05, 13:47
                                                    To się może wtedy poznamy!:-)
                                                  • Gość: Ewa rocznica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 00:12
                                                    Dowiedzialam sie, ze II LO nie mysli o uczczeniu 60-lecia. Podobno inne licea
                                                    cos robily, ale to jest nie sprawdzona wiadomosc.Trudno.
                                                    Kazik, niech no tylko ten Zenek przyjedzie !
                                                    Pogoda jest tak niewiarygodna, ze zastanawiam sie co z tego wyniknie.Liscie z
                                                    kasztanowcow spadaja, wiec pale stosy lisci z powodu szrotowka kasztanowiaczka,
                                                    niektorym to nie wsmak, zrobilismy sie nad wyraz delikatni. Pale nocami, wczoraj
                                                    skonczylam kolo 3 nad ranem, a bylo super.
                                                  • stalmat1 Re: rocznica 28.10.05, 14:23
                                                    Ewcia,
                                                    wiem ze to niepopularne ale!

                                                    Palenie lisci jest b.szkodliwe dla srodowiska.
                                                    Nie tylko je zatruwa ale takze niszczy (jak to plomienie i tmeperatura) mase
                                                    rzeczy dookola.

                                                    Juz czas zabrac sie do kompostowania lub innych form utylizacji resztek
                                                    bilologicznych.
                                                    Recycling, to trzeba brac na powaznie.

                                                    Przepraszam za mentorstwo ale sie sama zglosilas.
                                                    Pozdorowienia


                                                    Gość portalu: Ewa napisał(a):

                                                    > Dowiedzialam sie, ze II LO nie mysli o uczczeniu 60-lecia. Podobno inne licea
                                                    > cos robily, ale to jest nie sprawdzona wiadomosc.Trudno.
                                                    > Kazik, niech no tylko ten Zenek przyjedzie !
                                                    > Pogoda jest tak niewiarygodna, ze zastanawiam sie co z tego wyniknie.Liscie z
                                                    > kasztanowcow spadaja, wiec pale stosy lisci z powodu szrotowka
                                                    kasztanowiaczka,
                                                    > niektorym to nie wsmak, zrobilismy sie nad wyraz delikatni. Pale nocami,
                                                    wczora
                                                    > j
                                                    > skonczylam kolo 3 nad ranem, a bylo super.
                                                  • kazimierzp Liście kasztanowca! 28.10.05, 22:49
                                                    Niestety, ale tak naprawdę jedynym sposobem usunięcia owadów atakujących
                                                    kasztanowce jest regularne spalanie liści!
                                                  • cookie8 Re: Liście kasztanowca! 29.10.05, 17:19
                                                    Ale niestety,liści nie powinno się palić. Te liście kasztanowca są tylko
                                                    pretekstem do napisania maila-apelu do mojej dawnej klasy IV c,której
                                                    wychowczynią byla p.Tuzinkiewicz,nauczycielka geografii.Bardzo milo wspominam
                                                    te 4-ry lata pobytu w II Liceum. Po studiach na Wydziale Filozoficzno-
                                                    Historycznym,kierunek historia,także zostalam nauczycielką i przez 30 lat
                                                    uczylam w szkole.Chętnie nawiązalabym kontakt z kimś z mojej dawnej klasy.Być
                                                    może,że przyjadą do Wrocławia na groby bliskich i zajrzą do netu...Naszą maturę
                                                    poprzedzala zima stulecia,a wcześniej smutnym wydarzeniem byla tragiczna śmierć
                                                    JF Kennedy'ego.Wiele sympatycznych i milych osob uczęszczalo do mojej klasy.A
                                                    teraz,z uplywem lat ,okres lat mlodzieńczych idealizuje się...
                                                  • Gość: azja smierć JFK IP: *.k.pl 30.10.05, 12:02
                                                    normalnie się popłakałam. a czemuż to śmierć pijaka , dziwkarza , i marnego
                                                    bogatego polityka dotkniętego nepotyzmem,któy nie zrobił niczego dla polski,
                                                    była tak tragicznym wydarzeniem dla polskiej uczennicy. czy w myśl zasady-
                                                    "żaden człowiek nie jest samotną wyspą, każdy staonowi ułamek kontynentu....
                                                    przeto nie pytaj ,komu bije dzwon? bije on tobie" . dajcie spokój z taką
                                                    polityczną poprawnością to daleko nie zajedziemy.
                                                  • kazimierzp smierć JFK i nie tylko 30.10.05, 16:16
                                                    Widzisz dziecko (choć przypuszczam, że już bardzo mocno dojrzałe:-) wtedy kiedy
                                                    dowiedzieliśmy się o śmierci JFK to gazety nie epatowały wiadomościami o
                                                    dziwkarzach, pijakach i rozpustnikach bez względu z jakiej nacji oni
                                                    pochodzili. Szczególnie nie pisano tak o przywódcach państw. Może to był
                                                    element państwa totalitarnego, ale miało to dobre strony - przeciętni ludzie
                                                    nie mieli takiego poczucia zagrożenia, jakie mają dzisiaj gdy z powodzi złych
                                                    wiadomości słabo przebijają się wiadomości dobre!
                                                    Mocno przeżywaliśmy też smierć Zbigniewa Cybulskiego choc i on nie był podobno
                                                    przykładem cnót wszelakich.
                                                    KazimierzP Matura 1967
                                                  • Gość: Ewa Re: smierć JFK i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 00:00
                                                    Kazik, dziki za poparcie w sprawie szrotówka. W Gazecie wyborczej był podany
                                                    nawet Dziennik Ustaw na ten temat, no i tak w tym wypadku trzeba palić. Nawt nie
                                                    wiecie jak wygladają kasztany na Parkowej. Te nasze na Zalesiu sa znacznie
                                                    lepsze, ale to my mieszkańcy płacilismy za ich szczepienie, bo miasto jak zwykle
                                                    nie ma pieniedzy. Jedno drzewo kosztuje 70 zl, a drzew jest 22.
                                                    Popieram Twoja wypowiedź co do JFK, pamiętam jak jego śmierć przeżywaliśmy, a w
                                                    tamtych czasach nawet sami Amerykanie nie wiedzieli jaki był prywatnie. Czasy
                                                    się zmieniły.
                                                    Moją wychowawczynią też była Tuzinkiewicz i myślę, że nasza klasa była nastepna,
                                                    bo myśmy robili maturę w 1967 roku
                                                  • Gość: Henry Re: smierć JFK i nie tylko IP: *.production / 209.245.22.* 04.11.05, 23:27
                                                    Mam dla Ciebie odpowiedz jak to w naszym miescie postepuje sie z skoszona trawa
                                                    i lisciami. Palenie ognisk jest bardzo surowo karane i ostatnie ogniska
                                                    widzialem we Wroclawiu. Liscie i trawe nalezy zbierac do plastikowych worow
                                                    ktore zostaja zabierane i przerabiane na kompost, ktory musi dojzewac 5 lat a
                                                    potem jest sterylizowany w wysokiej temperaturze.o do zimy stulecia do dobrze
                                                    ja pamietam. Mysmy tez chodzili do szkoly 36. Mam nawet zdjecia z tuneli na
                                                    Szymanowskiego. To prawdz ze zycie bylo szare, tak jak cala Polska. Ale jednak
                                                    cos fajnego w nim bylo. To prawda ze dziewczyny byly ladne, ale my bylismy
                                                    mlodzi. Dzisiaj tez sa ladne!!! Pamietam gdy zbudowano na Cymbo dekoracje do
                                                    filmu Rekopis Znaleziony w Saragosie. Statystowalem w nim z Adamem Sykulskim
                                                    dzieki mojej chrzesnej ktora byla montarzystka w wytworni filmow. Mam wiele
                                                    zdjec ze slawami filmu z tego okresu, Cybulskim, Kobiela, Maklakiewiczem i
                                                    jakimis aktorkami ktorych nazwisk juz niepamietam.
                                                  • Gość: Ewa zima stulecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 00:37
                                                    Tak się rozmarzyłam na wspomnienie zimy stulecia.Pamietam,że szkoła została
                                                    zamknięta i chodziliśmy na lekcje do 36 podstawówki na Chopina, na godzinę
                                                    pierwszą.Ławki były tam tak małe,że odpowiadało sie na siedząco, bo niektórzy
                                                    chłopcy wstawali razem z ławkami.Nauka w związku z tym była byle jaka.I to był
                                                    rok 1963,byliśmy w 7 klasie. Więc napewno jestem twoja nastepczynią u
                                                    Tuzinkiewiczowej.Z naszą klasą widujemy sie od czasu do czasu albo przypadkiem.
                                                  • cookie8 Re: zima stulecia 31.10.05, 16:09
                                                    Dzieki za podjecie tematu.Czasy,w ktorych dorastalismy byly "nijakie i
                                                    szare".Chcialam zaakcentowac istotne wydarzenia,ktore dla nas byly w sposob
                                                    posredni wazne. Pamietam,ze moja klasa przezywala tragiczne wydarzenia w USA,a
                                                    zima stulecia i zajecia maturalnych klas w szkole podstawowej nr 55 przy
                                                    ul.Kollataja byly odejsciem od "nijakosci i szarosci". Na marginesie pragne
                                                    dodac,ze do mojej klasy uczeszczaly ladne dziewczyny,ktore statystowaly w
                                                    filmach kreconych we wroclawskiej Wytworni Filmow Fab,a niekiedy byly w poblizu
                                                    Z.Cybulskiego...
                                                  • kazimierzp zima stulecia, a potem ospa 01.11.05, 16:36
                                                    Po zimie stulecia gdy mieliśmy przedłuzone ferie zimowe było lato, a w nim
                                                    epidemia ospy! Pamiętam jak nas z Wrocławia omijano na koloniach nad morzem w
                                                    Kołobrzegu. Jak potem gdy pierwszy raz poszliśmy do II LO sprawdzano aktualność
                                                    szczepienia ospy, a kto nie miał zaświadczenia nie był wpuszczany na zajęcia.
                                                    Wcześniej na początku wakacji były egzaminy wstepne do II LO. Zdawałem w sali
                                                    chemicznej na parterze od strony boiska. Jak to było niedawno!?! Tylko 42 lata
                                                    temu!:-)
                                                  • Gość: cookie8 Re: zima stulecia, a potem ospa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.11.05, 10:42
                                                    O wszystkim sie pamieta,pomimo,ze nieublagalnie plynie czas.Moj egzamin wstepny
                                                    odbywal sie w gab.p.Tuzinkiewicz.Ale doskonale pamietam p.Zylko -opiekunke
                                                    prac.chemicznej. Przemila,ciepla pani,ktora nazywalismy "pipetka".Szczegolnie
                                                    dzisiejszy dzien sklania do zadumy i refleksji nad przemijaniem i zachowaniem w
                                                    pamieci wspomnien,zwlaszcza kiedy sa one dobre.
                                                  • Gość: azja Re: zima stulecia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.11.05, 20:19
                                                    powinny sobie to wytatuować ,że były w pobliżu cybulskiego- to przecież takie zaszczytne. a żeby nie być posądzoną o złośliwość powiem ,że dziewczyny w każdym pokoleniu są ładne, zmieniają się trochę kryteria i gusty, a także moda. te piekne dziewczyny z twojej szkoły, może nie byłyby teraz pieknymi dziewczynami, ale są na pewno pieknymi dojrzałymi kobietami i basta i tego się trzymajmy. a czasy szare pewnie były w porównaniu z wrzaskliwością i pstrokacizną terażniejszości, ale czy porównywanie nie grozi popadnięciem w relatywizm wyprany z wzruszeń. proponuję,żebyście byli dumni jak dotąd z tamtych czasów i swojej młodości, oprócz tych wstydliwych wpadek ze żałobą po śmierci JFK, a ja jak będę miała sposobność to się do czegoś doczepię... ale tak dla poddierżania razgawora ;-)
                                                  • Gość: Ewa Re: zima stulecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 00:16
                                                    Przekorna to Ty jestes, ale ja sie wcale nie wstydze naszego smutku po JFK,
                                                    ktorego zreszta wtedy tak nie nazywano.Mysmy niczego zlego o nim nie wiedzieli,
                                                    jak zreszta o wielu innych , wtedy sie takich rzeczy nie pisalo, a komputerow
                                                    nie bylo, a na polaczenie telefoniczne np z Londynem czekalo sie i poltora dnia.
                                                    Sama to przerabialam , wiec wiem o czym mowie. Wcele z tego powodu nie jestesmy
                                                    ani lepsi ani gorsi, tak bylo i tyle.Pamietam kiedy w TV pierwszy raz zobaczylam
                                                    zone Chruszczowa to zbaranialam,bo miala tyle warkoczykow i byla okropnie
                                                    szpetna.Dopiero pozniej sie zorientowalam,ze to typ urody wschodnich
                                                    republik,skad moglam to wczesniej wiedziec,skoro nie bylo zadnych zdjec z
                                                    tamtych stron, a to ze zostala ta Ninoczka pokazala to byl cud, a moze
                                                    Chruszczow ja kochal czy co, a kazdym razie inni zony chowali po katach i nikt
                                                    ich nigdy nie widzial. Czyba,ze chodzily ploty,ze podobno Nina Andrycz to zona
                                                    Cyrankiewicza, naprawde, przeciez on taki brzydki i lysy. Teraz to zabawnie
                                                    brzmi, ale wtedy to byly super wiadomosci.Minelo troche lat padla komuna i caly
                                                    swiat wie wszystko i wiecej.
                                                    A Cybulski to byl pijak i orydus, chociaz dobrze urodzony, znalam go osobiscie i
                                                    nie lubilam i zabil sie wpadajac pod pociag wlasnie u nas.Mozna sie spierac czy
                                                    trzeba bylo tablice ku jego pamieci umieszczac na peronie, ale ludzie lubia
                                                    takie numery, mnie to nie jest potrzebne, ale niech im bedzie.
                                                    Kazdemu wolno miec swoje wlasne zdanie i swoje wlasne wspomnienia.
                                                    A widzieliscie, ze topole miedzy Norwida i Pasteura sa wycinane, bo stare, a na
                                                    to miejsce maja byc posadzone platany, tylko kiedy wyrosna.Wiem ze miedzy innymi
                                                    sadzieli te topole ludzie ze Stacji Krwiodawstwa.Troche szkoda,ale podobno sa
                                                    niebezpieczne, one potrafia sie przewracac, ot tak bez powodu.Juz teraz zaczyna
                                                    byc lyso.
                                                  • Gość: Henry Re: zima stulecia IP: *.production / 209.245.22.* 08.11.05, 21:42
                                                    te topole to dokladnie pamietam gdy sadzono. Byl to chyba jakis czyn spoleczny
                                                    bo bylem tam z ojcem i jego kolegami ktorzy je sadzili. Pamietam ze byl tam tez
                                                    pan Burzynski, Malecki i Stechlik ten weterynarz ktory mieszkal na
                                                    Wieniawskiego i kilku innych z Zalesia ktorych juz niepamietam. Stechlik
                                                    jeszcze wtedy w wojsku i jezdzil piekna bryczka.
                                                  • Gość: Ewa drzewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.05, 00:19
                                                    Heniek, wiedzialam,ze zaraz odpowiesz, jestes niezawodny.A Stechlik najmlodszy
                                                    zajmuje teraz dom na Karlowicza, gdzie mieszkali kiedys panstwo Birmbaum. A w
                                                    ich poprzednim sa Klaretyni, zakonnicy.
                                                  • stalmat1 Ruch na Zalesiu 09.11.05, 11:29
                                                    A propos Stechlik, to zawsze zastanawialem sie dlaczego sie przeprowadzili?
                                                    To przeciez tylko kilkaset metrow???
                                                    Poza tym to willa przy Wieniawskiego byla znacznie wieksza.
                                                    Birnbuamowie mieszkaja dzis na Psim Polu,przynajmniej Krzysiek z mam i reszta
                                                    rodziny.
                                                  • Gość: Ewa Re: Ruch na Zalesiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.05, 21:32
                                                    Dowiem sie bo znam zone mlodszego S. i napisze
                                                  • Gość: Ewa Re: Ruch na Zalesiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.05, 21:34
                                                    Dowiem sie , bo znam zone mlodszego S. i napisze
                              • bary1968 Re: Zalesie 09.11.05, 10:41
                                Cześć Pawle !! Dopiero teraz odkryłem to forum i aż mi się łza w oku
                                zakręciła.Też byłem w MKO - chodziłem do klasy sportowej (piłka ręczna) i
                                czsami zapuszczałem "afro", to był mój znak rozpoznawczy.Puszczałem do ciebie
                                maila, ale chyba adres się pokićkał. W kilku miejscach widziałem wątek o Jacku
                                Dąbrowskim. Muszę powiedzieć, że chyba jestem jego jedynym uczniem, który
                                poszedł na polonistykę. Spotkałem go na wydziale, kiedy studiował germanistykę
                                DZIENNIE !! Był w grupie z moją obecną żoną, i teraz jak się spotkamy ja mówię
                                do niego na Pan, a moja żona na Ty. Ale jaja. Zacząłem w tym miejscu, bo to
                                twój ostatni wpis w tym roku. Szkoda, że wątek naszego rocznika zdycha na forum.
                                Otworzyłem dwa nowe wątki na stronie głównej i czekam ... MATURA 1987 - LUDZIE
                                PISZCIE
                                • bary1968 Re: Zalesie 09.11.05, 11:06
                                  bary1968 napisał:

                                  > Cześć Pawle !! Dopiero teraz odkryłem to forum i aż mi się łza w oku
                                  > zakręciła.Też byłem w MKO - chodziłem do klasy sportowej (piłka ręczna) i
                                  > czsami zapuszczałem "afro", to był mój znak rozpoznawczy.Puszczałem do ciebie
                                  > maila, ale chyba adres się pokićkał. W kilku miejscach widziałem wątek o
                                  Jacku
                                  > Dąbrowskim. Muszę powiedzieć, że chyba jestem jego jedynym uczniem, który
                                  > poszedł na polonistykę. Spotkałem go na wydziale, kiedy studiował
                                  germanistykę
                                  > DZIENNIE !! Był w grupie z moją obecną żoną, i teraz jak się spotkamy ja
                                  mówię
                                  > do niego na Pan, a moja żona na Ty. Ale jaja. Zacząłem w tym miejscu, bo to
                                  > twój ostatni wpis w tym roku. Szkoda, że wątek naszego rocznika zdycha na
                                  forum
                                  > .
                                  > Otworzyłem dwa nowe wątki na stronie głównej i czekam ... MATURA 1987 -
                                  LUDZIE
                                  > PISZCIE
                                  Chodzi o ZWAKO czyli Pawła Zwatrzkę
                                  • Gość: zwako Re: Zalesie IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 09.11.05, 20:24
                                    ludzie!
                                    jak to mozliwe, ze pamietasz moje nazwisko?
                                    jak to mozliwe, ze pamietasz jego pisownie?

                                    ja sie musze przyznac, ze po nazwiskach, prawie nikogo nie pamietam..:(

                                    pozdr

                                    pawe
                                    • bary1968 Re: Zalesie 14.11.05, 08:35
                                      Pawle, przez parę lat - prawie 4, puszczaliśmy razem bibułę. Jak powstawał MKO
                                      ja musiałem iść na pl.Grunwaldzki pod bunkrowce na spotkanie organizacyjne - ty
                                      wtedy nie mogłeś. Nie pamiętam, która to była klasa, ale pamiętam idiotyczną
                                      sytuację, w jakiej się znalazłem. Staliśmy tam wszyscy przyczajeni, ja i reszta
                                      chłopaków z innych ogólniaków i rozglądaliśmy się nerwowo (nikt nie pomyślał,
                                      żeby wprowadzić jakiś znak rozpoznawczy) a po jakiejś chwili dopiero,
                                      zaczęliśmy się grupować. MKO powstawał w bólach ... Potem było noszenie bibuły.
                                      Ja byłem człowiekiem kontaktowym z klasy B - pamiętasz, że mieliśmy system
                                      trójkowy - to były klasyczne zasady konspiracji (ha ha).
                                      Tak swoją drogą, twoje nazwisko "wisi" na stronie www.geo.ar.pl, ale i tak
                                      pamiętałem je i jego pisownię.
                                      Ostatni raz widziałem cię z daleka pod wydziałem filologicznym w czasie
                                      strajków studenckich. Niestety nie pamiętam, który to był rok.
                                      Napisz, co cię wygnało do Hiszpanii. Musiało to być chyba coś ważnego - może
                                      miłość ?
                                      Pozdrawiam Jarek

    • bary1968 II-LO-Wr matura 1987 09.11.05, 13:20
      Witam dwójkowicze. Myślałem, że troszkę aktywniej jest na tym forum. Odkryłem
      je dopiero wczoraj.Chętnie wspominam lata spędzone w dwójce. Niestety od
      kilkunastu lat nie mieszkam we Wrocławiu i przez to pourywały się kontakty.
      Naukę w dwójce zacząłem w 1983 w klasie sportowej z piłką ręczną, której
      wychowawcą był Jacek Dąbrowski. Od samego początku zaczęliśmy robić jaja.
      Czasami odnoszę wrażenie, że do szkoły się szło, żeby się powygłupiać. Prawie
      od samego początku robiliśmy zawody, kto zbierze więcej dwój ze wszystkich
      przedmiotów w ciągu semestru. Przez to najwyższa średnia w klasie wynosiła
      chyba 3,8. Przez te wygłupy mieliśmy potem problemy przy rekrutacji na wyższe
      uczelnie - w połowie chyba czwartej klasy wprowadzono punkty za świadectwo.
      Jakoś się jednak wszystkim udało. Parę osób poszło na AWF, reszta na wszystkie
      inne uczelnie oprócz AM. Ci, których udało mi się namierzyć, dobrze sobie w
      życiu radzą, nie wiem co z resztą. Ja skończyłem polonistykę, jako chyba jedyny
      uczeń Jacka Dąbrowskiego. Miałem praktykę w II LO na czwartym roku. W czasie
      przerwy przyszła do pokoju nauczycielskiego Stasia Próchnicka i złapało ją
      zdziwienie, że matoł z klasy sportowej studiuje polonistykę. Swego czasu
      napsuła mi krwi Stasieńka, dostałem od niej kafla z matmy na półrocze czwartej
      klasy. Wtedy Jacek Dąbrowski złożył jej propozycję, że wytnie na maturze z
      polskiego w jej klasie (chyba H) tyle osób, ile ona wytnie w naszej z
      matematyki. Stasia wybrała opcję zerową he he. Jakoś poszło. Kurczę, tyle
      wspomnień mi się ciska, że nie mogę spójnie o tym pisać... Najważniejsze, że
      przetrwał we mnie sentyment do dwójki. Kiedy mogę, zawsze wpadam do szkoły,
      tylko że naszych nauczycieli coraz mniej. Pozdrawiam jeszcze raz wszystkich
      Jarek Strojny.
      • Gość: azja Re: II-LO-Wr matura 1987 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.11.05, 19:36
        wątek naszego rocznika nie całkiem wymiera- ja staram sie ciągle wtykać swoje trzy grosze. jednak faktycznie , mało osób się odzywa- górę wziął wątek wspominkowy sprzed 30 lat -ale tez fajny-ludzie dużo wiedza o wrocku, a ponieważ są porozrzucani po świecie to relacjonuja np. jak mineło lato, jak wyglądają ulice, park, poszczególne drzewa i takie tam- ale oceniam to pozytywnie. nasza szkółka ma swoją stronkę , na której znajdziesz locus , gdzie mozna zostawić swoj adres mejlowy i złapać kontakt z innymi. jesli nie znasz ścieżki to ci ją podaję : psur.w.interia.pl/.pozdr.
        • Gość: Ewa Re: II-LO-Wr matura 1987 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.05, 21:30
          Dzieki za docenienie,rzeczywiscie mnie stymulujesz i choc jestem starsza wcale
          sie tak nie czuje, tyle, ze nie potrafie mowic waszym jezykiem.
          Moj mlodszy syn tez konczyl II , jest teraz na 5 roku telekomunikacji. Starszy
          konczyl XIV i pomimo,ze bylam tam w radzie szkoly, nie czulam sie tak swojsko
          jak w komitecie rodzicielskim dwojki.
          • bary1968 Re: II-LO-Wr matura 1987 10.11.05, 09:35
            Dzięki za wpisy, chociaż miałem nadzieję, że odezwie się ktoś z mojego rocznika.
            Będę pisał wspominki od tyłu.Może tak studniówka. Jak wszyscy w liceum, nasza
            klasa miała przygody z alkoholem. Byliśmy świeżo po wpadce w czasie wycieczki
            do Zakopanego. W czasie studniówki nauczyciele, a zwłaszca Dutkiewicz, chcieli
            nas zlapać "na gorący uczynku". Mieliśmy tego pełną świadomość, dlatego na parę
            dni przed studniówką przygotowaliśmy sobie drinki w butelkach po pepsikoli, w
            proporcjach 50/50 - po dwie butelki dla każdego, co dawało ćwiartkę alkoholu na
            twarz. Właściwa impreza odbyła się zaraz po wyjściu ze szkoły na stancji. Jako
            klasa sportowa mieliśmy szafki na rzeczy i w tych szafkach stała nasza "pepsi"
            już na parę dni przed imprezą. W ten sposób nie było problemu z wniesieniem
            alkoholu do szkoły. Na bramce stali rodzice i dokonywali rewizji. Naszą klasę
            posadzili zaraz przy stoliku nauczycielskim i byliśmy przez cały czas pod
            ścisłą obserwacją. I tak niewiele brakowało, a cała sprawa by się wydała.
            Przyszedł do nas wychowawca (Jacek Dąbrowski)i nalał sobie "pepsi". Zapytał
            tylko, czy mamy tego dużo. Odpowiedzieliśmy zgodnie z prawdą i sprawa rozeszła
            się po kościach. Do końca studniówki zachowywaliśmy się jak anioły. O 2 w nocy
            wyszliśmy z imprezy (i tak o 2 miała się skończyć, jednak Dutkiewicz łaskawie
            przedłużył imprezę do 3) i pojechaliśmy na stancję, gdzie impreza trwała do
            rana. W innych klasach zdarzyły się wpadki z nalewaniem spod stołu, a my wbrew
            oczekiwaniom byliśmy kryształowi. To był nasz prezent dla wychowawcy. Często
            miał przez nas problemy i nie chcieliśmy go pogrążać.
            Jestem ciekaw, jakie wspomnienia związane ze studniówką mają inni. Interesujący
            będzie wątek "alkoholowy" - w końcu wszyscy jesteśmy z tej samej gliny.
            Jak wyglądały studniówki w latach '60 ?
            Pozdrowienia dla dwójkowiczów.

            P.S. Na pewno napiszę jeszcze więcej wspomnień, ale mam nadzieję, że odezwą się
            inni.
            • Gość: Henry Re: II-LO-Wr matura 1987 IP: *.production / 209.245.22.* 10.11.05, 19:35
              Nie mam dzisiaj czasu alu jutro postaram sie opisac nasza studniowke.
        • bary1968 Re: II-LO-Wr matura 1987 10.11.05, 09:43
          Azja, z której klasy jesteś?
          • Gość: azja Re: II-LO-Wr matura 1987 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.11.05, 20:11
            z "h" wychowawca -pani Krzyżanowska. w tym czasie byłam bardzo dużą kobietą. teraz zmniejszyłam się o 1/3 w płaszczyżnie strzałkowej i czołowej. a z twoich znajomych to przyjaźniłam sie z izą tyc i moniką brzostowską z "g".
            • bary1968 Re: II-LO-Wr matura 1987 14.11.05, 08:54
              Gość portalu: azja napisał(a):

              > z "h" wychowawca -pani Krzyżanowska. w tym czasie byłam bardzo dużą kobietą.
              te
              > raz zmniejszyłam się o 1/3 w płaszczyżnie strzałkowej i czołowej. a z
              twoich
              > znajomych to przyjaźniłam sie z izą tyc i moniką brzostowską z "g".

              Iza I Monika chodziły do klasy E, biologiczno-chemicznej (tak mi się
              przynajmniej wydaje) ale i tak nie napisałaś jak masz na imię ...
              Z klasą E łączyły nas najmocniejsze więzi. Do tej klasy przeniosło się dwóch
              chłopaków z naszej klasy: Wojtek Szubert i Darek Dembski (tak się chyba pisze
              jego nazwisko) ja też próbowałem, ale dyrekcja nie pozwoliła na taki eksodus.
              I dzięki Bogu ! Takich popaprańców jak w mojej klasie to ze świecą szukać
              kochanieńka ... Zresztą Jacek Dąbrowski widząc jaka z nas paka, zaproponował,
              żebyśmy powtarzali klasę całą ekipą. Twierdził, że takich więzi, takich
              przyjaźni już później nie doświadczymy. Myślę, że nie żartował. I po latach
              muszę przyznać, że było coś w tym, co mówił.
              Po maturze drogi nam się rozeszły, ale staramy się utrzymywać kontakt. A może
              tak mi się wydaje, to chyba głównie ja chcę zebrać pakę na 20-lecie. Czasem
              chciałbym cofnąć czas. Dwójka to jeden z ciekawszych okresów mojego życia,
              zostawiłem tam kawał serca.
              A propos rozmiarów (ha ha) w liceum ważyłem 73 kg, jakiś czas po ślubie 98 i
              teraz ustabilizowałem się na poziomie 78.
              Pozdrowienia dla dwójkowiczów
              Jarek

              • bary1968 Re: II-LO-Wr matura 1987 15.11.05, 08:59
                Ruch w tym forum jak na Marszałkowskiej w czasie godzin szczytu kochani. Nic
                to, jak mawiał pan Wołodyjowski, ja mimo to powspominam dalej.
                Teraz trochę o mojej ulubionej Stasi... Przez całą studniówkę siedziało
                biedactwo przy stoliku i jakoś nie miało wzięcia w tańcu. Sytuację niechcący
                uratował kolega Zdobek (nota bene obecnie dyrektor szkoły pod Wrocławiem) który
                podszedł do stolika chcąc o coś spytać bohaterkę moich wspomnień. Stasieńka
                poderwała się na równe nogi i hejże w tany. Biedny Zdobek nie miał innego
                wyjścia i dalej po parkiecie ... Po studniówce nie miał życia. Używała na nim
                cała klasa (jedyne wyjście z takiej sytuacji, to wziąć saperkę i okopać się do
                pozycji "stojąc"). Jakoś to musiał przeżyć, a Stasia i tak spowodowała jego
                odejście ze szkoły jeszcze przed maturą. C'est la vie ...
                Ja natomiast, nie chwaląc się, prawie pół naszej studniówki obtańcowywałem
                młodą Panią od fizyki (przyszła do dwójki chyba w 1986, ale pewności nie mam,
                dość, że była to piękna kobieta, która przyprawiała mnie o grzeszne myśli. Oj,
                wiele bym wtedy dał za tete a tete z Panią profesor (mam nadzieję, że mój
                śmiały ton nikogo nie obraża - krew nie woda kochani). Pani profesor, której
                nazwiska niestety nie pamiętam, była jak rzekłem piękna - brunetka, ok. 170 cm
                wzrostu, bardzo, bardzo zgrabna, i co ważne świetnie tańczyła. Jako że męska
                część naszego rocznika nie rwała się do żeńskiego grona pedagogicznego, przeto
                nikt nie przeszkadzał mi ani Pani profesor. Ale, żeby nikt nie pomyślał, że
                moje tańce miały tylko podtekst erotyczny, dodam, że z Panią profesor
                najchętniej tańczyliśmy (jak mawia bodaj pan Szpakowski, dla
                niewtajemniczonych - redaktor sportowy TVP) w niedalekiej bliskości Stasieńki.
                Jak się okazało, była "ulubienicą" nie tylko uczniów. Kolejną partnerką do
                tańca była moja nauczycielka j.niemieckiego - Basia Chudaszek. Ona też nie
                mogła narzekać na brak mojego zainteresowania w czasie studniówki. Tak na
                marginesie, chodziliśmy na wagary do niej do domu z kolegą Myszowatym, ale
                tylko w trakcie PNOS, którą mieliśmy z niodżałowanym dyr. Dutkiewiczem.
                Przyprawiało to naszą kochaną Basieńkę o zawrót głowy. Ciekawe, co by zrobił
                Dutkiewicz, gdyby się o tym dowiedział. Tak swoją drogą, jeżeli wspomniane
                nauczycielki wstąpią kiedyś na to forum, bardzo gorąco pozdrawiam. Pamiętam o
                was dziewczyny ...
                Jak wspomniałem w jednym z poprzednich wpisów, nasza studniówka trwała do 2 w
                nocy, czyli do godziny pierwotnie wyznaczonej przez dyrekcję szkoły, jako finał
                imprezy. Łaska pańska (Dutkiewicza) nie znała granic,i dostaliśmy godzinę
                dyspensy ... My jednak, nauczeni przez sport dyscypliny i punktualności, o 2
                stanęliśmy "w blokach" i do wyjścia. Dyrekcji jakoś to nie przypadło do gustu,
                nikt nie chciał nas wypuścić. Sytuację uratowała moja mamuśka, która w tym
                czasie obstawiała bramkę. Stwierdziła, że skoro młodzież nie chce się bawić
                dłużej, to ma słuszne prawo do wyjścia. Potem stancja, alpagi łyk, balety do
                rana ... i ferie zimowe.
                A teraz drogie dzieci...
                Pozdrowienia dla dwókowiczów, ściskam i całuję gorąco.
                Jarek
                P.S. Piszcie ludzie
                • Gość: Ewa Re: Studniowka 1967 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 00:50
                  Wasze pokolenie rozrabialo jak sie tylko dalo. Mysmy byli trzymani w ryzach,bylo
                  cicho i spokojnie, dziewczyny na bialo granatowo, chlopcy jak zwykle. Poloneza
                  odtanczylismy przepisowo i nawet ladnie,potem chyba nic sie nie
                  dzialo,rozeszlismy sie kolo 11.W tamtych czasach najwazniejszy byl bal
                  maturalny, ale o tym sie nie moge wypowiedziec, bo akurat chorowalam.Musialo byc
                  jednak swietnie, bo pamitam co mi dziewczyny z wypiekami na twarzach opowiadaly .
                • Gość: Ewa Re: Studniowka 1967 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 00:55
                  Wasze pokolenie rozrabialo jak sie tylko dalo. Mysmy byli trzymani w ryzach,bylo
                  cicho i spokojnie, dziewczyny na bialo granatowo, chlopcy jak zwykle. O
                  malowaniu sie nie bylo mowy, wiec bylysmy takie same jak zwykle.Wtedy niektorzy
                  nauczyciele walczyli nawet z pierscionkami,mielismy szczescie, bo nie
                  chodzilismy juz w mundurkach i tarcze zosyaly zarzucone. Poloneza
                  odtanczylismy przepisowo i nawet ladnie,potem chyba nic sie nie
                  dzialo,rozeszlismy sie kolo 11.W tamtych czasach najwazniejszy byl bal
                  maturalny, ale o tym sie nie moge wypowiedziec, bo akurat chorowalam.Musialo byc
                  jednak swietnie, bo pamietam co mi dziewczyny z wypiekami na twarzach opowiadaly .
                  Koniecznie sie spotkajcie po 20 latach, moja klasa tak zrobila i bylismy
                  uszczesliwieni i od tego czasu spotykamy sie czasami, a z paroma osobami
                  znacznie czesciej niz dawniej.
                  • bary1968 Re: Studniowka 1967 16.11.05, 08:51
                    Myśmy przyszli na świat 1968 ruku - może to nas determinowało do rozrabiania.
                    Inna rzecz, że taka ekipa, jaka spotkała się w naszej klasie, tak wynika z
                    opowiadań nauczycieli, była wyjątkowa. Ponoć przed nami a także długo po nas
                    nie było takiej paki. W czasie praktyki nauczycielskiej w dwójce moja
                    historyczka, prof. Zygadłowa z łezką w oku wspominała naszą klasę. Mówiła, że
                    psuliśmy krew nauczycielom naszym krotochwilnym podejściem do życia, ale z
                    perspektywy oceniła nas pozytywnie. Powiedziała, że u nas było widać, że
                    byliśmy świadomi po co jesteśmy młodzi, że staraliśmy się chwytać każdą
                    wspólnie spędzoną chwilę. Po naszym wyjściu z dwójki przyszły nowe czasy,
                    młodzież skupiała się tylko na nauce, nie łączyły jej już takie mocne więzi.
                    Nam rzeczywiście było łatwiej, wspólny wróg jednak lepiej jednoczy, niż
                    poszukiwanie wspólnych celów, idei ...
                    Co zaś się tyczy balu maturalnego, to nasz rocznik nie miał tyle szczęścia. Nie
                    mam pojęcia z czego to wynikało. Dość, że dyr. Dutkiewicz jako "organ"
                    nadrzędny nie zorganizował nam balu.
                    Tak powracając do naszej studniówki, nasze dziewczyny mogły się malować, ale
                    wtedy brakowało pozytywnych przykładów. Ich makijaże były co najmniej
                    krzykliwe, żeby nie powiedzieć prowincjonalne, a miały być wieczorowe ...
                    Zresztą do dziś gustuję w kobietach bez makijażu, no może z delikatnym.
                    Co jak co, ale teraz studniówki nie mają już takiego klimatu jak przed 1989.
                    Teraz musi być najlepsza knajpa w mieście, bogate kreacje, menu z górnej półki.
                    Doczekaliśmy czasów, gdzie wszystko musi być podane w nienagannym opakowaniu i
                    oczywiście najlepszej jakości. Jak dla mnie za dużo w tym blichtru, a za mało
                    naturalności. O tempora, o mores ...
                    Pozdrowienia dla dwójkowiczów.
                    Jarek
                    • bary1968 Jacek Dąbrowski 16.11.05, 12:13
                      Skoro na razie jest taki mały ruch na forum, chciałbym zacząć nowy wątek
                      poświęcony mojemu wychowawcy.Nie dostał od nas jakiejś specjalnej ksywy,
                      mówiliśmy o nim po prostu Jacek.Przyszedł do dwójki razem z nami i razem z nami
                      odszedł. Na finał usłyszał od Dutkiewicza: "chyba zdaje pan sobie sprawę, że
                      minął się pan z powołaniem", na co odpowiedział: "panie dyrektorze, odchodzi z
                      tej szkoły najlepsza klasa, jaką widziała dwójka i w związku z tym nie widzę tu
                      dla siebie miejsca" (mam nadzieję, że w miarę wiernie odtworzyłem tę rozmowę,
                      ale sensu nie przekręciłem na pewno). Wiem, że w odpowiedzi Jacka było dużo
                      przekory, ale jest też oczywiste, że był z nami mocno związany, mimo tego, iż
                      popełnił na starcie zasadniczy błąd i potraktował nas jak dorosłych, co mu się
                      odbijało czkawką do końca ogólniaka. Od początku weszliśmy mu na głowę i nie
                      udało mu się tego zmienić, chociaż nie jestem przekonany, czy mu na tym
                      zależało. Klasa jako cały organizm miała zawsze własne zdanie, na ogół inne,
                      niż dyrekcja i nauczyciele. Z Jackiem było tak samo, zawsze szedł pod prąd. I
                      za to go kochaliśmy. Chociaż nie obyło się bez spięć. Ja usłyszałem od niego,
                      że jestem najgorszym chamem, z którym zdarzyło mu się pracować. Było to chyba
                      pod koniec drugiej klasy. Ale ja zawsze chciałem postawić na swoim i stawałem
                      Jackowi okoniem. Ten incydent nie miał i tak wpływu ani na mnie ani na niego,
                      zupełnie społecznie przygotowywał mnie i kolegę z klasy do egzaminów wstępnych
                      na polonistykę, u siebie w domu. Wtedy był dla nas wielki. Bił się zresztą na
                      każdej radzie pedagogicznej o nas jak o własne dzieci, a życia lekkiego to on z
                      nami nie miał. Co rusz wykręciliśmy jakiś numer, od którego się trzęsło w
                      pokoju nauczycielskim.
                      Potrafił pobudzić nas do myślenia, imponował nam wiedzą i giętkością umysłu.
                      Tak na marginesie trochę mi się odbrązowił w czasie moich studiów, uczyłem się
                      tego samego co on i w ten sposób zmniejszył się mój dystans do niego. Ciekaw
                      jestem, dlaczego oprócz mnie i kumpla z klasy nikt nie poszedł na polonistykę.
                      Może wszyscy bali zmierzyć się z mitem Jacka. Ja i Tomek byliśmy jednak na tyle
                      bezczelni i pewni siebie, że nie było takiego autorytetu, z ktorym balibyśmy
                      się konfrontacji. To był czas, kiedy człowiek nie boi się niczego.
                      Teraz mały wtręt. Na początku swojej pracy w dwójce Jacek wpadł pod opiekuńcze
                      skrzydła prof. Próchnickiej. Chodzili razem na obiady do liceum medycznego i po
                      drodze rozmawiali. Jacek był wtedy niewyobrażalnym nałogowcem, odpalał jednego
                      papierosa od drugiego. Zatroskana Stanisława zapytała, czy nie szkoda mu
                      zdrowia. Jacek rezolutnie odpowiedział, że nie, bo i tak nie doczeka upadku
                      komuny. Po tym ich stosunki dziwnym trafem oziębiły się, za jakiś czas Jacek
                      dowiedział się, że Stasia jest sekretarzem POP PZPR w szkole ... (POP - dla
                      niewtajemniczonych Podstawowa Organizacja Partyjna).
                      Pozdrawiam
                      Jarek
                      P.S. Czekam na kometarze uczniów Jacka. Chciałbym wiedzieć, jak widzieliście go
                      wtedy, a jak postrzegacie go z perspektywy parunastu lat.
                      • Gość: zwako Re: Jacek Dąbrowski IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 16.11.05, 17:12
                        czesc jarku...
                        dostalem twój mail.... ale jeszcze sie nie zebralem do odpowiedzi----sorry

                        dabrowski uczyl nas(klasa"g") tylko w 1-szej klasie....
                        ale i tak zdobyl sobie u nas spore uznanie...
                        pamietam pare incydentów...

                        wtedy byly (chyba raz w miesiacu) tzw. pracujace soboty...(juz kiedys
                        wspominalem, ze ja nie chodzilem do szkoly w soboty..)ale pamietam, ze w
                        telewizji lecial wtedy serial "czterej pancerni i pies" .... pamietam komentarz
                        jacka, kiedy wszyscy chcieli ogladac ten serial....
                        "jak mozna ogladac cos co pokazuje wojne, jako sympatyczne przygody?..."

                        nie wiem jak na innym, ale mi dalo to duzo do myslenia...
                        od tego czasu zupelnie inaczej patrzylem na seriale typu schtyrlitz, kapitan
                        kloss, czy rudy i ich pies...

                        druga kwestia era religia...
                        kiedys, nie pamietam przy jakiej okazji, jacek rzucil jedna refleksje...
                        "gdyby chrystusa, (zamiast ukrzyzowac), powiesili... to teraz na szyjach
                        nosilibysmy male szubieniczki...."
                        ... to tez mi dalo do myslenia....

                        pzdr.

                        pawel

                        ps: podziwiam twoja pamiec... ja chyba wtedy za bardzo zylem "konspiractwem"
                        • Gość: zwako Re: Jacek Dąbrowski IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 16.11.05, 17:20
                          jeszcze jedno...
                          pobudzony refleksjami dadrowskiego,staralem sie wykrzesac z siebie glebsze mysli
                          (w wypracowaniach), ale nie zostalo to docenione...:(
                          prawie zawsze dostawale trójki... czasami z plusem, ale czesciej z minusem:(

                          jezeli masz kontakt z dabrowskim, pozdrów go serdecznie...
                          (choc nie wiem czy bedzie mnie pamietal...)
                          • bary1968 Re: Jacek Dąbrowski 17.11.05, 09:38
                            Witaj Pawle.
                            Otwierając wątek Jacka, tak sobie myślę, spłacam jakiś dług. Różnie między nami
                            bywało, ale zawsze miałem dla niego szacunek, nawet wtedy jak podniosłem mu
                            ciśnienie, i wtedy nawbijał mi tyle jobów, że hej. Miałem wtedy taką radochę...
                            Zawsze spokojny i opanowany, czym zawsze w dyskusjach doprowadzał mnie do
                            szału, w nagle wybuch wulkanu. Sprowokowałem Jacka celowo i w tej chwili to ja
                            się uśmiechałem i zachowałem spokój. Mam nadzieję, że nie ma do mnie żalu. W
                            końcu życie to gra i chociaż raz ja rozdawałem karty. Ale miałem satysfakcję !!!
                            Inna rzecz, że Jacek nas stymulował. Na jego lekcjach, jak nigdzie indziej
                            panowała cisza (na ogół) gość miał coś do powiedzenia, panowie czapki z głów.
                            Tak swoją drogą napisz, co z tą Hiszpanią. Co cię rzuciło tak daleko od
                            macierzy. Gdzieś czytałem, że masz dwa szkodniki, to tak samo jak ja, tyle że
                            moje są starsze: syn ma 12 lat a córka 10. Tak samo jak ciebie duma mnie
                            rozpiera, jak na nich patrzę, choć czasami potrafią podnieść człowiekwi
                            temperaturę.
                            Pozdrowienia dla dwójkowiczów.
                            Jarek
                • Gość: zwako Re: II-LO-Wr matura 1987 IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 16.11.05, 18:15
                  stasia nie uczyla mnie, ale pare razy mielismy "krótkie spiecia"...
                  ... kiedys, na podlodze przy gablocie kólka matematycznego, znalazlem kartke z
                  zadaniami matematycznymi... podnioslem ja i wlozylem za szybe gablotki...
                  ... i nagle ktos chwycil mnie za reke...
                  byla to stasia... z satysfakcja na twarzy podeszla do gablotki (ciagajac mnie za
                  soba), coby wyciagnac "dowód rzeczowy".....

                  (byly to czasy gdy po szkole latalo wiele ulotek)

                  ... biedna (nigdy nie zapomne jej zmieszanej twarzy)stanela jak wryta, gdy
                  zobaczyla, ze to tylko zadania matematyczne....:)
                  ...kiedy sie otrzasnela z szoku, troche mnie objechala za to, ze zabrudzam jej
                  gablotke i szybko odeszla zmieszana.... hahaha

                  co do studniówki...
                  wiele nie pamietam ... wódke wnieslismy (albo wczesniej przygotowalismy) w
                  butelkach po "grodziskiej" (woda mineralna)...
                  ale chyba nie pilem za duzo ...(albo badzo duzo, bo wiele nie pamietam)
                  ... pamietam tylko, ze bylo ciemno (nastrojowo) i to, ze dekoracje
                  przygotowywalismy my sami (+ siatka maskujaca)...

                  pzdr

                  zwako
                  • bary1968 Re: II-LO-Wr matura 1987 17.11.05, 09:54
                    I tego mi brakuje w obecnych imprezach szkolnych. Szkodniki już nic nie muszą,
                    natomiast mają bardzo dobrze wyrobioną postawę roszczeniową. Tyle tylko, że za
                    20 lat będą się zastanawiały dlaczego te ich imprezy były nijakie. Ciągle
                    walczę z taką postawą w dumu. Moje dzieciaki przynoszą ze szkoły takie właśnie
                    irytujące zachowania. Nie jestem może krezusem, ale o dzieci dbam i naprawdę
                    mają wszystko, czego im potrzeba, a nawet więcej. No to pojawia się apetyt na
                    coraz to nowsze modele. Kurczę, człowiek miał jeden rower i był szczęśliwy, a
                    teraz trzeba gonić za nowinkami. To jest jakiś obłęd.
                    Powracając do studniówki - takiej dekoracji nie miał nikt przed nami ani nikt
                    po nas, bo ona była zrobiona własnoręcznie. I nie jest ważne, czy była piękna
                    czy brzydka, była nasza i basta. Zawszę będę twierdził, że przyćmiewa każdą
                    luksusową dekorację najlepszej sali balowej.
                    Słuchajcie ja chyba powoli tetryczeję, ale oburza mnie bylejakość i
                    konsumpcyjny stosunek do życia. Jak człowiek miał naście lat, stawał, jak mu
                    się wtedy wydawało, przed wyborem: mieć czy być. Przeżyłem już okres "mieć",
                    chociaż nigdy nie przestałem "być" i ten wybór ciągle wraca, i ciągle
                    wybieram "być". Mam nadzieję, że się nigdzie po drodze nie pogubiłem, że się
                    nie zeszmaciłem ...
                    Koniec przynudzania.
                    Pozdrawiam dwójkowiczów !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    Jarek
                    • bary1968 PISZCIE 21.11.05, 10:37
                      Tak się zastanawiam, czy nie macie czasu, czychcenie koniecznie napisać
                      pięćsetny list. Na zachętę piszę jako 499 i otwieram innym drogę. Pogoda
                      paskudna i nie ma z kim popisać. Piszcie o swoich studniówkach.
                      Pozdrawiam dwójkowiczów.
                      Jarek
                      • stalmat1 Bal matrualny 21.11.05, 15:10
                        Nie tyle studniowka co bal maturalny 1967 byl wydarzeniem. Przygotowujac sie do
                        balu zorganizowano kurs tanca. W sali gimnastycznej dostawalismy instruktarz
                        jak to sie robi. I tez bylo widac rezultatay na balu
                        • bary1968 Re: Bal matrualny 21.11.05, 16:10
                          Ludzie, napiszcie coś więcej. Trzy zdania o balu maturalnym to trochę mało.
                          Myślę, że pamiętacie więcej. Ciekaw jestem, jak się wtedy bawiliście, jakie
                          macie wrażnia, jakie wspomnienia... Od rodziców zawsze słyszałem, że młodzież
                          była wtedy inna, lepsza. Ja jednak myślę, że niewiele się zmieniło. Zresztą,
                          czytałem ostatnio felietony Boya z lat '20 i odnoszę wrażenie, że od stu lat
                          jestesmy tacy sami.
                          Pozdrawiam
                          Jarek
                          • Gość: azja Re: Bal matrualny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.11.05, 18:42
                            to był czarny dzień mojej młodości ...ja wtedy byłam raczej dużą dziewczynką i pamiętam, że mama zaszyła w mojej czarnej studniówkowej spódnicy taki element krawiecki na tyłku , jakiś rozpierdak, czy ekler,żeby mi nie puścił w czasie poloneza kiedy będę się schylać. czułam się fatalnie, tym bardziej że dostałam jako partnera, jakiegoś kieszonkowego gostka spoza naszej szkoły, którego ktoś zaprosił na krzywy ryj . i tak dzięki igle i nitce , jakoś przetoczyłam się bez większej wpadki przez ten polonez -ogińskiego zresztą. potem raczej siedziałam przy stoliku, i jak już odbębniłam jakieś dwie godziny, zmyłam się do domu. nie lubię wspomnień o tej imprezie - zresztą nie mam tych wspomnień zbyt wiele. tej upokorzonej studniówce i moim kompleksom zawdzięczam ,że teraz , jestem dojrzałą super laską o niemal 30 kg lżejszą i zawsze bawię się doskonale.
                            • bary1968 Re: Bal matrualny 23.11.05, 09:16
                              Azja, co wy dziewczyny z tymi kilogramami? Nawet jak ważyłem prawie 100 kilo,
                              bawiłem się i czułem wspaniale. Za odchudzanie się wziąłem z uwagi na problemy
                              z kręgosłupem. Chłopcy naprawdę wolą okrągłe kobietki. Wieszaki są passe.
                              Pozdrowionka
                              Jarek
                              • Gość: azja Re: Bal matrualny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.11.05, 16:16
                                nigdy nie chodziło mi o to, co wolą chłopcy- chciałam się po prostu czuć jak inne moje koleżanki, które nie wazyły 80 kg, jak ja wtedy. teraz zresztą to bez znaczenia.... a ty faktycznie zawsze byłeś taki troszkę krępy i może nawet do twarzy było ci z tymi kilogramami- po prostu miły zażywny pan z nadwagą i czarnymi lokami.
                                • bary1968 Re: Bal matrualny 24.11.05, 08:35
                                  No tu to przesadziłaś. Przez prawie całe liceum ważyłem 73 kg, dopiero jak
                                  przestałem trenować pod koniec czwatej klasy, przytyłem 6 kilo. W końcu
                                  nabrałem masy. Ale to miłe, że ktoś pamięta moje loki. W tamtym roku mi odbiło
                                  i chciałem zapuścić afro. Boże drogi, co się w domu działo. Dzieci wstydziły
                                  się tatusia he he. No i ten seksowny brzuszek ...
                                  Pozdrawiam
                                  Jarek
                                  • Gość: zwako Re: Bal matrualny IP: *.Red-81-42-175.staticIP.rima-tde.net 24.11.05, 10:04
                                    hi hi
                                    a wyobrazasz sobie mnie z dredami???...

                                    od 3 lat mam na glowie zfilcowane wlosy....
                                    na szczescie dzieci sie przyzwyczaily....

                                    pzdr

                                    pawel
                                    • bary1968 Re: Bal matrualny 24.11.05, 10:32
                                      W końcu zaczyna się ruch na tym forum. Co się tyczy wyglądu, to niestety trzeba
                                      zacząć dbać o siebie. Ja mam duszę abnegata i lubię nosić stare ciuchy, do
                                      których się przezwyczaiłem. Jak trzeba, zakładam garnitur... Dla mnie jednak
                                      moda zatrzymała się w latach '80. Dżinsów i welurów nie zamienię na nic innego.
                                      Pozdrowionka dla wszystkich
                                      Jarek
                                      • Gość: azja Re: Bal matrualny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.11.05, 19:22
                                        znaczy,jesteś raczej konserwatywny. byłoby rewolucyjniej w jakimś szykownym gajerku.
                                        • bary1968 Re: Bal matrualny 25.11.05, 08:15
                                          Masę lat musiałem do pracy chodzić pod krawatem, jednak zaraz po przyjściu do
                                          domu wbijałem się chętnie w cywilki. Dlatego nie wyobrażam sobie świata bez
                                          dżinsów i welurów. Teraz gajer zakładam tylko w wyjątkowych sytuacjach. Muszę
                                          nieskromnie przyznać, że wyglądam w nim całkiem nieźle, ale i tak, nawet z
                                          wiekiem, nie zmienię przyzwyczajeń. No chyba dopiero z wiekiem od trumny.
                                          Pozdrawiam dwójkowicze
                                          Jarek
                                          • Gość: azja Re: Bal matrualny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.11.05, 15:12
                                            ołpen jor majnd. strasznie sztywno podchodzisz do poglądów w tak nieistotnej kwestii, a co dopiero w kwestiach bardziej zasadniczych. w jakimś sensie te dżinsy i ten welur to też troszkę jak mundur, nieprawdaż?
                                            a jako nauczyciel, pisałeś chyba o tym,że miałeś taką przygodę w życiu, jaki byłeś? a jaki chciałeś być? chodzi mi o twoje wnioski co do praktyczności niektórych nauczycielskich postaw- czy lepiej ( znaczy prościej i skuteczniej) tak jak J.D. czy lepiej jak S.P.? wiesz, chodzi mi o to czy teraz, postawie otwartej i partnerskiej nie grozi wsadzenie kubła na smieci na głowę?
                                            • bary1968 Re: Bal matrualny 25.11.05, 15:59
                                              Jeżeli chodzi o układ nauczyciel - uczeń, mam duszę starego belfra. Nauczyciel
                                              ma wymagać, uczeń ma odczuwać lęk. Jak patrzę na to, co się dzieje w szkole, to
                                              dostaję gęsiej skórki. Jednak Stasię olewałem, bo nie można poważnie traktować
                                              nauczyciela, który mówi do uczennicy:"potrafisz się umalować jak dziwka, a
                                              matematyki nie potrafisz się nauczyć". Stasia była chamska i tyle, niczego mnie
                                              nie nauczyła, Jacek był znowu za miękki. Po II LO poszedł do Technikum
                                              Kolejowego i wprowadził tam terror. Mógł pytać z całego półrocza, a nie z
                                              trzech ostatnich lekcji itd. Usadzał po pół klasy i ręka mu nie drgnęła. I
                                              uważam, że to jest w porządku. Nauczyciel ma dobrze wykładać, uczeń ma się
                                              uczyć, potem nauczyciel ma konsekwentnie sprawdzać stan wiedzy. Jeśli
                                              pracowałbym w szkole, to byłbym faszystą, ponieważ nie można traktować uczniów
                                              po partnersku. Moje dzieciaki chodzą jeszcze do podstawówki i jak patrzę na to,
                                              co się w niej dzieje to jestem przerażony. Tak w ogóle to jestem konserwatywny
                                              w kwestiach wychowania. Surowy model szlachecki jest w porządku. Mówię
                                              oczywiście o wychowaniu zrównoważonym, bez przegięć w żadną stronę. Kocham moje
                                              dzieciaki i poświęcam im każdą wolną chwilę, ale potrafię być też surowy,
                                              jednak z zachowaniem pełnej konsekwencji.
                                              Postawy Jacka i Stasi nie były przeciwstawne. Jacek był luzakiem i dlatego nie
                                              mógł sobie poradzić z nami. Stasia była zakompleksiona i stąd wynikało jej
                                              podejście do młodzieży. W jej zachowaniu trudno było znaleźć jakąś regułę.
                                              Potrafiła gnoić ludzi dla kaprysu. Generalnie powinna mieć zakaz pracy w
                                              szkole. Ona powinna była się leczyć, a nie pracować w szkole.
                                              Co się tyczy wkładania kubła na głowę i tego typu numerów, to gó..arzy powinno
                                              się batożyć do krwi, na placu przed szkołą.
                                              Pozdrawiam
                                              Jarek
                                              • Gość: azja Re: Bal matrualny IP: *.k.pl 26.11.05, 09:15
                                                ja może nie jestem aż tak skrajna w ocenach nauczycieli , ale zasadniczo zgadzam
                                                się w kwestii batożenia-też lubię zapach krwi niewinnych pacholąt...
                                                • kazimierzp Wampirzyca !:-) 26.11.05, 19:02
                                                  Do czego nawołujesz! O czym Ty piszesz!?! Jaki zapach krwi? I to pisze
                                                  słabosilna niewiasta.
                                                  W wychowaniu wszelakim (nie tylko dzieci i młodzieży) najwazniejsza jest
                                                  konsekwencja. Nie wolno być chwiejnym i podatnym na różne naciski. Teraz to
                                                  modne określenie: nalezy być asertywnym! Udało mi się wypuścić z domu dwóch
                                                  synów, jeden jeszcze w nim jest (studiuje). Sa uważani za solidnych i godnych
                                                  zaufania, jeden został nawet nauczycielem i uczy w jednej z wrocławskich szkół.
                                                  Tu też zgadzam się z jednym z przedmówców, że niejeden z nauczycieli nie
                                                  powinien nigdy uczyć innych. Z moich nauczycieli w dwójce nie bałem się nikogo.
                                                  Kilku nie znosiłem bo uważałem, że są nieobiektywni i po prostu głupi. Nie będę
                                                  ich wymieniał.
                                                  Najlepiej wspominam Józefa Reicha - historyka. Bardzo go lubiłem, szanowałem,
                                                  uczyłem się na jego lekcje. Parę lat temu wymieniliśmy listy (mieszkał wtedy
                                                  samotnie w Szwecji - jego Żona wcześniej zmarła). Nie zapomniał mnie!:-)
                                                  Potem jest Genowefa Bawolska - polonistka, nasza wychowawczyni. Dopiero w
                                                  dorosłym życiu doceniłem to wszystko co Ona dla nas robiła. Czego od nas
                                                  wymagała. W dużym stopniu dzięki niej jestem taki jaki dzisiaj jestem! Cześć
                                                  Jej pamięci!
                                                  Bardzo ciepło i radośnie wspominam panią Żaczek (nauczycielka geografi).
                                                  Spotkałem Ja na 50 leciu dwójki. Nic się nie zmieniła. Poznała mnie od razu
                                                  (prawie trzydziesci lat po maturze).
                                                  Z ogromnym wzruszeniem myślę o pani Rojewskiej (potem zmieniła chyba nazwisko
                                                  na Marcinow - po mężu). Szkoda, że tak szybko zgasła. Jej męża nie będę
                                                  wspominał, aby nie psuć nastroju.
                                                  Z lekkim migotaniem serca pamiętam panią Barbarę Banaszak - matematyka. Z
                                                  migotaniem, bo robiła na mnie wrażenie jako kobieta!:-) A, że chyba mnie lubiła
                                                  (jako ucznia!!!) to to migotanie jest większe. Ciekawe co się z nią dzieje!?!
                                                  Jak robię zdjęcia to zawsze przypomina mi się pan Pawlicki (ksywa "trupek").
                                                  Nie był może wymagającym nauczycielem, ale wiele dobrego nas nauczył. Niedawno
                                                  okazało się, że jeden z moich jeleniogórskich kolegów to Jego kuzyn!:-)
                                                  W 1967 roku była matura. Koniec szkoły, potem przez dwa lata prowadziłem
                                                  drużynę harcerską w II LO. Była to już era pani Bińczak. O niektórych z moich
                                                  harcerzy to wiem co się dzieje. O wielu nie wiem nic. Im jestem starszy, tym
                                                  częściej o nich myślę! Może któryś się odezwie.
                                                  • bary1968 Re: Wampirzyca !:-) 28.11.05, 08:39
                                                    Witojcie. Azja troszkę przegięła. Niewinnymi pacholątami bym ich nie nazwał. Ta
                                                    ironia jest, moim zdaniem, nie na miejscu. Jacka szanowałem i nadal szanuję, na
                                                    jego lekcjach panowała cisza, bo miał coś do powiedzenia. Posłuchu nie musiał
                                                    tak jak Stasia wymuszać krzykiem. Po prostu prowadził interesujące lekcje.
                                                    Problemy miał z nami jako wychowawca, nie radził sobie z nami. Co się tyczy
                                                    dyscypliny, to nauczyli mnie jej trenerzy. Władysław Machnacz, Tadeusz Jednoróg
                                                    i Leszek Stolarczyk. Kiedy mówił trener wszyscy słuchali. Za sekundę spóźnienia
                                                    robiło się jedną pompkę. Za 5 minut 300, po 100 za jednym razem. Jeśli ktoś nie
                                                    przyszedł na trening, nie grał w meczu ligowym. Punktualność została mi do
                                                    dzisiaj. Zawsze jestem przynajmniej 15 minut przed spotkaniem itd.
                                                    Powracając do "niewinnych pacholąt", grzechem pierworodnym obecnej szkoły jest
                                                    brak dyscypliny i szacunku. Nie mówię, że trzeba szanować idiotów, bo tych nie
                                                    szanuję bez względu na wiek i dzieci też nie zmuszam. Uważam, że odrobina kar
                                                    cielesnych nie zaszkodziłaby szkole, jeśli już uczeń 5 klasy potrafi się
                                                    zamachnąć na nauczyciela.
                                                    Sam kilka razy dostałem od nauczycieli i rodziców i patrząc z perspektywy,
                                                    uważam, że nie zostałem skrzywdzony.
                                                    Pozdrawiam dwójkowiczów
                                                    Jarek
                                                • stalmat1 Uczyc 28.11.05, 11:48
                                                  Dyskusja nt. jaka powninna byc szkola wydaje sie dosc interesujaca. Ta do
                                                  ktorej my (`67) chodzilismy juz nie istneje!
                                                  Dzis ksztaltuje sie nowy model szkoly, ktory pod wieloma wzgledami nie
                                                  przypomina "naszej".

                                                  Ja mieszkam w kraju gdzie szkola ma byc miejscem rozwoju socjalnego ucznia.
                                                  Nauka sprowadza sie do rozrywki i przyjemnosci. Oczywiscie pod haslem "byc
                                                  kreatywnym".
                                                  Tak tez skonstruowany jest program nauczania. (Ostatnio dyskutuje sie czy w
                                                  ksiazkach do nauki historii 2o wieku potrzebny jest jakikolwiek zapis nt. II
                                                  wojny swiatowej, Hitlera, Stalina, holocoustu itp).

                                                  Uczen weryfikuje nauczyciela, a zakres i wplyw tej oceny w skrajnym przypadku
                                                  moze doprowadzic do zwolnienia nauczyciela.
                                                  Uzycie sliy w stosunku do ucznia konczy sie na policji.
                                                  Ewntualne egzaminy sa przedmiotem dyskusji i kiedy wiekszosc uczniow dochodzi
                                                  do wniosku ze sie nie zgadza to egzaminu nie ma.

                                                  Dlugo by jeszcze pisac, ale wniosek jak wyzej.
                                                  • bary1968 Re: Uczyc 28.11.05, 12:11
                                                    To, co się dzieje w polskiej oświacie oc kilku lat, wpłynęło na moją decyzję
                                                    niezostania nauczycielem. W trakcie moich studiów miała miejsce pierwsza
                                                    reforma, która dała głos uczniom i rodzicom. Marzę o tym, żeby moje dzieci
                                                    mogły trafić do szkoły, w której jest dyscyplina (dobry brytyjski model szkoły
                                                    z internetem na przykład). Jak już pisałem wcześniej, nauczyciel ma uczyć i
                                                    wymagać, uczeń ma się uczyć i nie dyskutować. Widząc jednak program nauczania
                                                    moich dzieci, dochodzę do wniosku, że bez pomocy mojej i żony, mają szansę
                                                    wyrosnąć na głąby. Teraz na trzech kolejnych poziomach nauczania powtarzają te
                                                    same wiadomości. Druga rzecz to stwierdzenie, że kiedyś było za dużo wiedzy
                                                    encyklopedycznej, a za mało miejsca na inwencję uczniów. Uważam to za kompletną
                                                    bzdurę oczywiście. Moim zdaniem tylko dobre wykształcenie ogólne daje szansę na
                                                    rozwój w wieku dorosłym. Niewielu moich znajomych pracuje w zawodach
                                                    wyuczonych, jednak mimo to świetnie sobie radzą w życiu. Myślę, że to dzięki
                                                    dobremu i wszechstronnemu wykształceniu.
                                                    Inna rzecz, że w Polsce powielamy wzorce zachodnie, z których tam zaczynają się
                                                    wycofywać.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: zwako Re: Uczyc IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 28.11.05, 17:02
                                                    racze sie troche nie zgodzic.....

                                                    nie nalezy popadac z jedego extremum w drugie....
                                                    dyscyplina i owszem, ale we wczesnych latach nauczanie... powinno to zaowocowac
                                                    w latach pózniejszych.... pobudzanie inicjatywy mlodych ludzi nie jest takie
                                                    zle... tylko nalezy te inicjatywy troche pokierowac, troche im pomóc....
                                                    to co mnie boli, to oddzielenie szkoly od rodzicòw.... i spoleczenstwa...
                                                    moze najpierw starajmy sie naprawic spoleczenstwo (napietnowac wady i anomalie
                                                    spoleczne) bo to tez przyklad dla dzieci...

                                                    widze, ze mamy bardzo male zaufanie do naszych dzieci....

                                                    pzdr
                                                  • bary1968 Re: Uczyc 29.11.05, 08:33
                                                    Zwako, ja jeszcze pamiętam o czym i w jaki sposób myślałem mając naście lat.
                                                    Nie sądzę, żeby dzieciaki były teraz mądrzejsz, niż my wtedy. Ja nie mówię,
                                                    żeby wprowadzić pruski dryl i ślepe posłuszeństwo. Pobudzać inicjatywę dzieci
                                                    jak najbardziej, ale nie można tego robić na żywioł.
                                                    Popatrz jednak na przykład na Chińczyków (tych w Europie i USA), potężny rozwój
                                                    przy zachowaniu szacunku dla starszych i dyscypliny. Naszym grzechem jest
                                                    odejście od tradycji rodzin wielopokoleniowych. Wychowują moje dzieci w
                                                    archaiczny już sposób, mając jednak nadzieję, że to zaowocuje za kilka lat. Na
                                                    pewno nie będę kumplem mojego syna ani córki, dla ich dobra. Szwedzi już mają
                                                    przoblemy przez takie podejscie, a ja ich błędów nie mam zamiaru powielać. Do
                                                    kogo pójdą dzieciaki, jak będą potrzebować ojca albo matki? W szwecji doszło
                                                    już do takiej paranoi, że matka z córką na jednej dyskotece, podrywają jednego
                                                    chłopaka - to jest chore.
                                                    Ja zostanę jednak tradycjonalistą...
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • kazimierzp Autorytety! 29.11.05, 20:50
                                                    Zgadzam się z bary1968. Nauczyciel powinien być autorytetem dla dzieci i
                                                    młodzieży. Autorytetem którego się szanuje, podziwia i stara się naśladować.
                                                    Dlatego nigdy swoim synom w czasie ich szkolnej edukacji nie pozwalałem na
                                                    obraźliwe omawianie nauczycieli, broniłem racji tych nauczycieli choć przyznam,
                                                    ze niektórych trudno było wybronić. Zresztą w wielu dziedzinach życia następuje
                                                    powolna korozja wszelkich autorytetów. Chocby weźmy te fora na których
                                                    wypisujemy swoje uwagi i myśli. Jak łatwo odsądza się innych od czci i wiary,
                                                    jak łatwo rzuca się kalumnie na różne osoby. Jak mało kto przeciwko takiemy
                                                    stylowi dyskutowania protestuje.
                                                    Wracając do szkół!
                                                    Kiedyś mój najmłodszy syn (teraz student Politechniki Wrocławskiej) stwierdził
                                                    że musi mieć lepsze stopnie. Z radością przyklasnałem tym słowom i zapytałem
                                                    czy będzie się teraz więcej uczył?
                                                    Nie -odparło pacholę (wtedy w podstawówce)- zamierzam się podlizywac
                                                    nauczycielom!
                                                    Wyraziłem swoje szczere oburzenie i stwierdziłem, że taka drogą do niczego nie
                                                    dojdzie!
                                                    Dziecię wysłuchało mnie i (jak się okazało) robiło swoje. Oceny momentalnie
                                                    podskoczyły mu o 1 lub o 2 punkty.
                                                    Jak mi teraz oceniać: kto z nas dwóch miał rację?
                                                    Ja jestem przekonany, że mimo wszystko ja! Tylko czy ci wszyscy nauczyciele
                                                    mogli zostać autorytetami dla młodzieńca!?!?
                                                  • Gość: Nemo Autorytety - Uczyc i Wychowywac IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 30.11.05, 12:02
                                                    Kiedys nauka i wychowanie stanowily jedna spojna calosc. Wiele sie jednak
                                                    zmienilo, bardzo roznych i najdziwniejszych powodow.


                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: azja Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.11.05, 22:21
                                                    obecnie dzieciaki żyją w wszechzalewającej popkulturze i trudno im się dziwić,że doceniają inne wartości. w gruncie rzeczy, skoro świat jest teraz taki,że liczy się kaska i ewentualnie jeszcze kaska , może dobrze że dzieci nie przywiązują się do tradycyjnych wzorców. one ( te wzorce) się mogą obecnie słabo sprawdzać. dawne autorytety muszą być wyparte przez bardziej atrakcyjne i bardziej skuteczne. dlatego z mistrzem jodą wygra lalka barbi- rozumiecie co mam na myśli.
                                                    oni nawet szkoły wybierają praktyczne-i to chyba dobrze. za moich czasów,kierowaliśmy się sercem, powołaniem, wiarą , przekonaniami politycznymi i innymi dyrdymałami i dokąd nas to doprowadziło? no dobrze,już dobrze... dokąd mnie to doprowadziło.
                                                    nie żebym broniła postaw konsumpcyjnych, sama jestem obciążona przywiązaniem do pewnych ideałów, ale niewiele mi to daje na co dzień.
                                                    dlatego- na pewno trzeba batożyć , jak proponuje bary, ale głównie w samoobronie, a poza tym dać spokój- poradzą sobie doskonale.
                                                  • stalmat1 Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac 01.12.05, 08:36
                                                    Ta dyskusja jest prawdopodobnie nieskonczona.

                                                    Przekonywac sie o zasadach wychowania to tak jak namawiac wszstkich aby lubili
                                                    jesc sledzie!

                                                    Mnie zastanawia zestawienie dwoch postaw.
                                                    Pierwsza, to walczaca, nie akceptujaca degrengolady, glupoty i powierzchownosci.
                                                    Druga to, pelna zrozumienia i akcepatacji do postepujacych zmain. W tej drugiej
                                                    przebija latwosc w spelnianiu wszystkiego czego otoczenie oczekuje.
                                                    Konsumpcyjnosc, OK!
                                                    Brak zainteresowan,OK!
                                                    Brak wiedzy, OK!
                                                    Itd. itd.
                                                    Zeby bylo milo, latwo i przyjemnie.
                                                    Obawiam sie ze to ostatnie bardziej pasuje do muzyki niz do zycia codziennego?
                                                    A moze sie myle!
                                                  • bary1968 Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac 01.12.05, 10:17
                                                    Jakoś nie potrafię zaakceptować nowej mentalności. Wbijam dzieciakom do głów
                                                    zasady, którymi się kieruję, tłumaczę dlaczego. Nie chcę, żeby w wieku 30 - 40
                                                    lat przeżyli rozczarowanie, żeby mieli do mnie pretensje. Ja z wiekiem uczę się
                                                    pokory, myślę, że moje dzieciaki też się tego nauczą. Nie wierzę w blichtr i
                                                    pośpiech w życiu. Ojciec zawsze mi powtarzał, że pośpiech jest wskazany przy
                                                    łapaniu pcheł i w czasie rozwolnienia. Niech wszystko przychodzi we właściwym
                                                    czasie. Błyskawiczne kariery kończą się błyskawicznie.
                                                    Mam nadzieję ,że moje dzieciaki kiedyś docenią to, co dla nich robimy z żoną.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Nemo Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 01.12.05, 14:04
                                                    Nie bylo moim zamiarem oceniac postaw. W czasie studiow jeden z profesorow
                                                    powiedzial mniej wiecej tak: Cala ta wiedze mozecie wyczytac w ksiazkach. Przy
                                                    odrobinie wysilku zajmie to wam mniej czasu niz oficjalne studia. Jesli jednak
                                                    ktos po tych wszystkich latach na uczelni wychodzi w swiat takim samym
                                                    czlowiekiem jakim sie tu zjawil - zmarnowal czas.
                                                    W tym sedno sprawy. Na calym swiecie, zasadniczo, szkolnictwo zajelo sie tylko
                                                    i wylacznie nauczaniem. Cala reszta, w tym ksztaltowanie postaw, poszla w kat i
                                                    nie bardzo dzisiaj wiadomo, kto ma sie tym zajac. Jak tu wspomniano, jest dom.
                                                    Ale tenze musi sie zmagac z konkurencja czynnikow zewnetrznych.
                                                    Temat rzeka.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: azja Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.12.05, 15:18
                                                    to,że błyskawiczne kariery się kończą błyskawicznie to komunał, którego życie nie potwierdza. życzę z całego serca dzieciom,żeby robiły kariery błyskawiczne i łapały każdą okazję, jaka się nawinie. inaczej kapa.
                                                  • bary1968 Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac 01.12.05, 15:32
                                                    Azja - wszystko, co powiemy jest komunałem. Nie marzę o wielkich karierach dla
                                                    moich dzieci. Tu kolejny komunał - chcę, żeby były szczęśliwe, tak jak ja.
                                                    Realizuję się w małżeństwie, mam cudowną żonę, którą kocham, cudowne dzieci
                                                    (mimo wszystkich niedoskonałości), czegóż chcieć więcej. Chcę tego samego dla
                                                    szkodników. Warto byłoby to zamienić na najlepszą karierę ? Rodzina zawsze
                                                    była dla mnie najwyższą wartością, reszta (pieniądze, kariera itd) może być
                                                    ewentualnie miłym dodatkiem. Jeszcze jeden komunał - nigdy nie udało mi się
                                                    kupić szczęścia...
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: azja Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.12.05, 21:29
                                                    nie trzeba zamieniać szczęścia na karierę- zwycięzcy biorą wszystko.
                                                    a twojego wspaniałego zycia bardzo ci gratuluję i życzę, aby trwało ile sobie chcesz ( naprawdę) . a co do kupowania szczęścia , może cię nie było stać po prostu?
                                                    z punktu widzenia osoby żyjącej w umiłowaniu dawno nieaktualnych ideałów i w autentycznym niedostatku, powiem ci,że cierpienie nie uszlachetnia , a pieniądze, choć podobno szczęścia nie dają, czynią życie znacznie łatwiejszym ( ale ja tego niestety nie wiem) .
                                                    teraz pewnie odezwą się wszyscy, dla których pieniądze są be ,i którzy , jak ja, żyją miłością i praną...
                                                  • Gość: Nemo Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 02.12.05, 05:17
                                                    By kupic szczescie nalezy znac jego cene. Tej jednak dotychczas nikt nie
                                                    ustalil - najczesciej jest to wartosc jak najbardziej niewymierna.
                                                    Pomijam drobny fakt, ze stwierdzenie "a co do kupowania szczescia, moze cie nie
                                                    bylo stac po prostu" jest lekko obrazliwe.


                                                    Pozdrawiam

                                                    P.S. Pieniadze nie sa "be" i rzeczywiscie czynia zycie latwiejszym.
                                                  • stalmat1 Jeszcze troche z zagramanicy 02.12.05, 08:08
                                                    Wlasnie czytam ze organizacje uczniowskie szkol srednich ZADAJA aby zlikwidowac
                                                    wszelkie egzaminy w szkolach. Nie daja one sprawiedliwej oceny uczniow i
                                                    zmuszaja do sleczenia na ksiazkami!
                                                    NB. tu gdzie mieszkam tego typu wypowiedzi sie licza.

                                                    I gdzie tu miejsce na szczescie?
                                                  • bary1968 Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac 02.12.05, 10:54
                                                    Azjo, trudno mi było w krótkiej formie napisać mniej górnolotnie. Miałem już w
                                                    miarę duże pieniądze i wiem ile to kosztowało (poza domem, w biegu itd - po
                                                    prostu kicha). Przestałem się już napinać, bo to nie ma sensu. Biorę od życia
                                                    to, co ono chce mi dać, i staram się tym cieszyć. Nie frustrują mnie rzeczy, na
                                                    które nie mam wpływu, które są poza moim zasięgiem. Kasę wydaję na dzieciaki
                                                    (sobie kupię czasem książkę i płyty SBB i Józka Skrzeka - coraz więcej wydań
                                                    archiwalnych). Lepsze ciuchy, lepsze auto - to mnie nie bawi i nigdy nie
                                                    bawiło. Kasa była zawsze środkiem a nie celem - pieniądze nigdy się mnie nie
                                                    trzymały. Moja postawa to nie idealizm, ale jak najbardziej praktyczne
                                                    podejście do życia.
                                                    Co do zwycięzców, niech biorą, co chcą - ja w tym wyścigu już nie biorę
                                                    udziału. Życie i tak zweryfikuje wszystkich, ja się nie boję. Mam nadzieję, że
                                                    mój bilans wyjdzie na plus.
                                                    A propos komunałów - to nie jest tak, że one nic nie znaczą, myślę, że ich
                                                    znaczenie odczytujemy z wiekiem...
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: azja Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.12.05, 17:12
                                                    no i mi się dostało...
                                                    jestem mimo wieku taka niedojrzała i arogancka.
                                                    ale miło widzieć,jak inni mocno trzymają się zasad a mimo to dają sobie świetnie radę. ja niestety poległam w tej walce, i dlatego mogę pozwolić sobie na niezaangażowany sceptycyzm.
                                                  • Gość: Ewa poziom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 00:26
                                                    Z duza przyjemnoscia czytam ostatnie wypowiedzi.To przyklad dyskusji na
                                                    poziomie. Nikt nikogo nie obraza.Kultura bycia i kultura slowa.Juz sie balam ,ze
                                                    tak byc nie moze, a jednak.Sama nie biore udzialu,bo prowadze inne zycie.
                                                    Rozne postawy i rozne zyciorysy tylko ubarwiaja prowadzona wymiane zdan.
                                                    Azja i dobrze , ze jestes sceptyczna, a nie moge uwierzyc, zebys tak calkiem
                                                    zlozyla bron.
                                                    Piszcie, a ja sie bede grzac przy ognisku.
                                                  • Gość: azja Re: poziom IP: *.k.pl 03.12.05, 11:30
                                                    ewo, z niepokojem przeczytałam,że będziesz sie grzać przy ognisku. co to znaczy?
                                                    ostatnie informacje o pożarach na działkach, stawiają w innym świetle tę
                                                    niewinną z pozoru wypowiedź.
                                                    a co do mnie, to faktycznie złożyłam broń, ale po długiej i wyczerpującej
                                                    walce...no tak, no skrwawiłam sie na smierć po prostu. ale to nie znaczy,że nie
                                                    mogę wszędzie wciskać swoich trzech groszy, no nie?
                                                  • Gość: Ewa Re: poziom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 19:35
                                                    Ognisko, to przenosnia.Pale ogniska rowniez w ogrodzie namietnie, ale musze sie
                                                    ukrywac ,bo moj szkolny kolega mnie sledzi na tym forum i zaraz nakrzyczy z poza
                                                    naszych granic,pomimo,ze nasze wladze pozwalaja.
                                                    Wasze wypowiedzi sa dla mnie o tyle wazne, ze mijamy sie pokoleniowo i sila
                                                    rzeczy niektore tematy sa mi obce, a dzieki wam jestem na bierzaco.A najbardziej
                                                    sie ciesze, ze moi synowie sa juz dorosli.
                                                    Tak sie juz do was przwyczailam, ze nawet sobie wyobrazam jak wygladacie.
                                                  • Gość: azja Re: poziom IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.12.05, 21:03
                                                    uff, ulżyło mi- bo już miałam proponować zamieszkanie u mnie przez zimę ;-)
                                                  • kazimierzp poziom poznania bieżącej sytuacji! 05.12.05, 09:54
                                                    Na szczęście jestem (tak mi się wydaje) na bieżąco ze sposobem widzenia świata
                                                    z kolejnymi pokoleniami. To nie znaczy, że wszystko co widzę akceptuję, a jak
                                                    nie akceptuję to przemilczam. To znanie bieżacego świata młodych wynika może z
                                                    tego, że ciągle gdzieś działałem: najpierw ZHP w II Lo (po maturze) potem w AZS
                                                    Politechnika w sekcji szermierczej (na przełomie 1968-73 - znajmomości z
                                                    ówczesnymi szermierczymi dzieciakami utrzymuję do dzisiaj - są dorośli i mają
                                                    dorosłe dzieci), potem bycie już ze swoimi trzema synami, cały żmudny "proces
                                                    wychowaczy" oparty na byciu z nimi (ale tak aby czuli się samodzielni),
                                                    włączeniu się do ich rozwoju jako narciarzy (tu w Jeleniej Górze gdzie teraz
                                                    mieszkam są ku temu warunki), a ja przy okazji prawie dwadzieścia lat byłem
                                                    działaczem klubu narciarskiego w którym wszyscy kierowaliśmy się zasadą [może
                                                    prawie wszyscy] że wszystkie dzieci są nasze i na wszystkie zwracalismy uwagę).
                                                    Obecnie jestem (od ponad dziesięciu lat) współtwórcą i szefem organizacji
                                                    prowadzącej niepubliczną świetlicę, dozywianie dla dzieci, schronisko
                                                    młodzieżowe,...
                                                    Moje dzieci już są samodzielne, same stają się wychowacami innych (są
                                                    instruktorami narciarskimi), niedługo jeden z nich będzie wychowywał swoje
                                                    dziecko.
                                                    Wygląda to trochę na chwalenie się, ale chcę jedynie pokazać, że mozna być na
                                                    bieżąco z nowymi pokoleniami. Trzeba jedynie być dla nich z nimi. A, że tzw
                                                    pilnowanie kariery jest zaniedbane, że wymierne bogactwo rodziny jest gorsze.
                                                    Nie mam takich myśli kiedy z całą rodziną się spotykamy, kiedy moje dzieci są
                                                    chwalone przez innych (rodziców ich wychowanków), kiedy są w pełni akceptowani
                                                    w swoich miejscach pracy, czy studiów (to dotyczy najmłodszego).
                                                    Mam poczucie spełnienia! Tego Wam wszystkim serdecznie życzę!:-)
                                                  • bary1968 Re: poziom 05.12.05, 09:57
                                                    Droga Azjo (mam nadzieję, że mój ton nie jest zbyt konfidencjoanlny)posługujemy
                                                    się specyficzną formą przekazu - postem, który narzuca zwięzłą formę. To nie
                                                    jest tak, że problemy omijają mnie szerokim łukiem. Moje życie to ciągła
                                                    sinusoida, raz na dole, raz na górze. Uważam, że życie daje tyle samo złego co
                                                    dobrego. Jak mam doły, to wiem, że potem musi być lepiej, i tyle.
                                                    Nigdy nie żałuję moich dawnych wyborów, bo już i tak ich nie zmienię. Frustruje
                                                    mnie tylko to, co mam przed sobą. Nie chciałem, żeby z mojej wypowiedzi
                                                    wynikało, że moje życie jest usłane różami. Jedyna rzecz, która nie przysparza
                                                    mi trosk, to moje małżeństwo. Z wyborem żony to był strzał w dychę, zawsze mogę
                                                    liczyć na jej wsparcie. To jest dla mnie najważniejsze po już prawie 13 latach
                                                    naszego związku.
                                                    Naprawdę cała reszta to pikuś...
                                                    Pozdrawiam dwójkowiczów
                                                    Jarek
                                                  • Gość: azja Re: poziom IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.12.05, 15:00
                                                    drogi jarku-bary , być może specyficzna forma przekazu jakim jest e-mail wymaga zwięzłości . ale nawet jeżeli tak jest, to ty nią nie grzeszysz :-).
                                                    a ponadto nie musisz tłumaczyć się ze szczęścia i harmonii, naprawdę.

                                                  • Gość: Ewa roznosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.05, 00:34
                                                    Azja, alez jestes inteligentna.Jak cos napiszesz, to trafiasz w sedno.
                                                    Kazik,tak roznie sie losy ukladaja.Nie mam wcale kontaktow z mlodymi, tak jest i
                                                    tyle.A do tego pracowalam zawodowo tylko trzy lata.Robie to co lubie.Pracowalam
                                                    lata cale spolecznie, ale kiedy moi synowie dorosli, ta dzialalnosc sie
                                                    skonczyla.Dlatego nie znam mlodziezy i chetnie slucham innych, ktorzy jak Ty
                                                    wiedza o czym mowia.
                                                  • bary1968 Re: roznosci 06.12.05, 08:47
                                                    Zwięzłość droga Azjo to nie telegram. Jeżeli porzusza się kilka wątków
                                                    równocześnie, to ogranicza się tylko do ich zasygnalizowania, bez nadmiernego
                                                    rozwijania. Tyle na temat definicji. To, że jestem gadułą, nie jest tajemnicą,
                                                    ale najchętniej przy browarku i bez pośpiechu.
                                                    Buziaczki
                                                    Jarek
                                                  • Gość: azja Re: roznosci IP: *.k.pl 06.12.05, 12:52
                                                    no i widzisz jak ci się od razu styl poprawił. jak chcesz to potrafisz :-)
                                                  • bary1968 Re: roznosci 06.12.05, 13:01
                                                    Azjo, to nie jest czat, gdzie można porozumiewać się monosylabami. Raczej z
                                                    szacunku dla innych staram się pisać zwięzłe (co niekoniecznie znaczy krótkie)
                                                    komunikaty, a nie sms-y. Strasznie podoba mi się to forum i liczę na wymianę
                                                    myśli a nie pstrykanie hasłami. A tak swoją drogą, charakterek to ty masz...
                                                    Ściskam gorąco
                                                    Jarek
                                                  • Gość: azja Re: roznosci IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.12.05, 17:56
                                                    strasznie lubię, uwagi tego typu, gdyż uczą mnie lub przypominają ( sama nie wiem) , że ludzie zasługują na szacunek- bez takich napominień pewnie bym zbłądziła . a tak, mogę zawczasu skorygować kurs, jakim płynę i nie zaprzepaścić się w totalnej arogancji. dzięki ci więc bary i proszę jeszcze byś zrozumiał,że jak się człowiek na czacie wychował , to jest jakby wychowała go ulica- pozostaje na zawsze bezprizornym kloszardem w obszarze kultury wysokiej oraz tej co ją dobrym wychowaniem zwiemy.też pozdrawiam.
                                                  • kazimierzp Re: roznosci 06.12.05, 20:11
                                                    Nie samobiczuj się!
                                                    Forum jest po to aby wymieniać poglądy, przerzucać się myślami, ripostami, a
                                                    czasami i drobnymi prztyczkami.
                                                    Sam uwielbiam prowokację jako sposób na rozwinięcie dyskusji, nauczyłem się
                                                    przy tym, że w którymś momencie należy tę prowokację tonować i przechodzić do
                                                    rozważnego wymieniania się przemyśleniami. Czasami dostałem po nosie za zbyt
                                                    dalekie zagalopowanie się w prowokowaniu.
                                                    Jak widzę ze sposobu myślenia, sposobu postrzegania świata nas otaczającego to
                                                    te wszystkie nasze pokolenia niewiele różni. No może to, że matury zdawaliśmy w
                                                    odstępach kilkudziesięcioletnich!:-)
                                                    Ale szkółka ta sama - tyle że nie całkiem taka sama.
                                                  • Gość: azja kazimierz patrzy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.12.05, 20:20
                                                    widzę kazimierz,że wolisz otwartą przyłbicę , zamiast uroczej zabawy w maskach. cóż, twoja wola- ale gasisz zabawę, kiedy tak w środku niej , jeszcze raz ex catedra odczytujesz jej reguły, które zasadniczo są znane ale do pominięcia. azja czuje się zgaszona.
                                                    troszkę zafundowałeś mi scenę z ferdydurke - jako ta mamuśka ( albo cały legion mamusiek) filujesz zza płota i dorabiasz mi pupę, a fe!
                                                  • kazimierzp Ale za to jaką!? 06.12.05, 21:38
                                                    Trudno filować zza płota z otwartą przyłbicą!:-)
                                                    Czytając Twe wypowiedzi, właczając przy tym wybobraźnię, podjrzewam, że oprócz
                                                    figlarnego i przewrotnego charakteru masz jeszcze całkiem zgrabną i
                                                    przyciagającą pupę. Nic chyba nie trzeba dorabiać!:-)
                                                    Przesyłam same serdeczności!
                                                    Dzisiaj przeżyłem chwilę wzruszenia. Oglądałem kronikę filmową z 1968 roku (na
                                                    kino polska w TV). Pokazano tam dziewczyny z tamtych czasów. Wypisz wymaluj
                                                    dziewczyny z naszego ogólniaka (z tamtego okresu). Te same fryzury, taki sam
                                                    makijaż. Poczułem lekkie mrowienie w okolicach serca i dziwną wilgoć pod
                                                    oczami. Kilka lat temu je spotkałem i muszę Wam powiedzieć, że mimo upływu paru
                                                    lat od 1967 roku, roku naszej matury, takie same "dziwne objawy" wykazywał mój
                                                    organizm. Czasami czas się zatrzymuje.
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam i "wracam za płot"!
                                                  • Gość: azja Re: Ale za to jaką!? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.12.05, 21:57
                                                    masz rację ze swoimi podejrzeniami- jestem wylaszczona do granic wytrzymałości- ("wylaszczona" to taki przymiotnik od laski , gdybyś nie wiedział).
                                                    ja i bary i kilku kolesi, którzy dali tej liście początek, urodziliśmy się w roku , który tak wspominasz z łezką w oku, więc pewnie się do tej nostalgii chętnie podłączymy - choć powinnam mówić tylko za siebie. chętnie posłucham, co pamiętamy a raczej pamiętacie o roku 68 , jego wiośnie, syjonistach i syjamie i może coś o towarzyszu wiesławie i innych takich elementach. chodziliście do LO, więc byliście już całkiem świadomymi widzami różnych zdarzeń- może byście coś opowiedzieli?
                                                  • kazimierzp Rok 1968! Ale nie w stylu telegraficznym!:-) 06.12.05, 22:19
                                                    Ja byłem już rok po maturze! Na studia się nie dostałem, zabrakło mi 3 punktów
                                                    za pochodzenie (ojciec był tzw inteligentem, a nie porządną klasą robotniczą!:-
                                                    ) więc zdobywałem punkty pracując jako robotnik na budowie (pół roku pracy
                                                    wystarczało aby te 3 punkty dodatkowe można było uzyskać). Marzec 1968 roku
                                                    zastał mnie wśród klasy robotniczej i piszę to bez przekąsu gdyż pracując
                                                    miedzy nimi przekonałem się, że jest wśród nich wielu wspaniałych, o dużej
                                                    kulturze ludzi. Pokazali to właśnie w czasie wydarzeń marcowych. Kiedy studenci
                                                    okupowali uczelnie (dowiadywałem się szczegółów od niektórych z kolegów)
                                                    robotnicy prowadzili zbiórki między sobą aby im pomóc finansowo, deklarowali
                                                    się też aby posiłki regeneracyjne przekazywać dla okupujących. Jaka była potem
                                                    realizacja tych pomysłów to już się nie wypowiem bo było to poza mną (mnie
                                                    traktowali jak małolata - miałem 17 lat - wcześniej zacząłem edukację.
                                                    Poczułem też wtedy smak i zapach gazu łzawiącego. Co jakis czas przez Świdnicką
                                                    szły kordony Zomowców i rozpędzali wszelkie zbiegowiska (traktowano tak grupki
                                                    powyżej 3 stojących razem). Walili gazem, raz wrzucili gaz do PDT. Ekspedientki
                                                    płakały, nic na oczy nie widziały - z uwagi na korzystających z okazji złodziei
                                                    PDT szybko wtedy zamknięto.
                                                    Marzec tak mi został w pamięci. Potem w rozmowach z kolegami którzy byli na
                                                    uczelniach, którzy byli relegowani z uczelni dowiadywałem się jak było w
                                                    środku. Wtedy też, w czasie tych wydarzeń Ojciec mój po raz pierwszy (i
                                                    ostatni) cieszył się, że nie dostałem się na studia. Stwierdził, że jak mnie
                                                    zna to nie byłbym z boku, a to nie było dla studenta zdrowe!
                                                    Jak było w czasie najazdu na Czechosłowację, czy jak było w czasie nauki w
                                                    szkole to juz może w innym poście. Także o tym jak to w naszej szkole były
                                                    pierwsze we Wrocławiu przypadki ćpania (był to okres wchodzenia mody na dzieci
                                                    kwiatów), albo też o reakcji niektórych nauczycieli na książkę "Zawsze jakieś
                                                    jutro" Janiny Wieczerskiej.
                                                    Pozdrawiam laskę azję! Dziękując za inspirację do wspomnień.
                                                  • bary1968 Re: Rok 1968! Ale nie w stylu telegraficznym!:-) 07.12.05, 08:54
                                                    O Matko Bosko Przenajszwantszo ! aż żałuję, że nie mam internetu w domu
                                                    (oczywiście ze względów wychowawczych droga Azjo) co tu się dzieje wieczorami,
                                                    jaki twórczy ferment! Nie jestem pewien, pamięć już nie ta, ale Gombrowicz
                                                    pisał chyba o przyprawianiu gęby, a nie pupy w "analogicznym przypadku".
                                                    Jednakowoż pupy moich "wylaszczonych" rówieśniczek powodujuą nadal
                                                    przyspieszoną pracę serca. Małolaty wysiadają przy was dziewczęta !!!!!!!!!!!
                                                    Rok 1968 wydał jednak najlepszą młodzież, co widać na załączonym obrazku.
                                                    Ja też nie byłem świadkiem tych wydarzeń (urodziłem się 14. kwietnia, ale za to
                                                    w NIEDZIELĘ WIELKANOCNĄ). Znam to tylko z opowiadań teścia, studiował wtedy
                                                    weterynarię. Oj działo się... Niestety wielu studentów relegowano bez
                                                    możliwości powrotu. Weterynaria była liberalna, i z tego, co wiem, prawie
                                                    wszyzcy mogli wrócić na wydział, tracąc niestety rok. Lepsze to niż nic. Ale i
                                                    tak z niecierpliwością czekam na posty Kazimierza.
                                                    Pozdrowienia dla wszystkich, a dla wylaszczonej Azji szczególne!!!!! Dzięki
                                                    Tobie poczułem się 20 lat młodszy, i... aż się kurka wodna rozmarzyłem. Gdzieś
                                                    ty była, jak żony szukałem, co?!
                                                    No, gorące buziaczki oczywiście.
                                                  • Gość: azja Re: Rok 1968! Ale nie w stylu telegraficznym!:-) IP: *.k.pl 07.12.05, 11:30
                                                    drogi bary, co do gombrowicza to nie mylisz się oczywiście, ale ja również nie .
                                                    przyprawić można i gębę ( pojedynek na miny) jak i pupę ( scena na podwórku
                                                    szkolnym). niestety nie mogę kontynuować teraz , gdyż praca goni.
                                                  • bary1968 Re: Rok 1968! Ale nie w stylu telegraficznym!:-) 07.12.05, 11:43
                                                    Ależ droga Azjo, praca nie zając...(jeśli mogę użyć komunału). Czuję się
                                                    niepocieszony, że Kazimierz ma więcej szczęścia na tym forum, niż ja. Jak
                                                    zwykle się nie mylisz - mam na myśli Gombrowicza. Tak swoją drogą Jacek zadał
                                                    jako lekturę "Ferdydurke" w czwartej klasie. Na przeczytanie mieliśmy pół roku.
                                                    Niestety w Ossolineum były dwa egzemplarze (prawie nie było szans). Ja zdobyłem
                                                    wydanie chyba z 1946 roku Kultury paryskiej. Za parę lat można już było wydawać
                                                    Gombrowicza i wyszły dzieła wszystkie. Cały czas rok 1968 kładł się cieniem na
                                                    naszej edukacji (ależ literacko to zabrzmiało).
                                                    Szczególne pozdrowienia droga Azjo...
                                                    Dla innych oczywiście też
                                                  • kazimierzp Gombrowicz! I trochę o ćpaniu! Trochę o 1968! 07.12.05, 14:01
                                                    "Za moich czasów" nie było Gombrowicza (w naszym kanonie lektur). Te
                                                    zapóźnienia kulturowe trzeba było później nadrabiać! Ale człek starszy i cytaty
                                                    juz tak się głowy nie trzymają!:-)
                                                    Rocznik 1968. Dobry rocznik akurat pracuję z kilkoma "młodzieńcami" w tym wieku
                                                    i za bardzo nie czuję różnic pokoleniowych. Zresztą uważam, że każde pokolenie
                                                    jest fantastyczne byle pozwolić im się otworzyć i zabłysnąć możliwościami.
                                                    To co pisałem o ćpaniu to akurat nie dotyczyło moich rówieśników. Pierwszy
                                                    przypadek złapania ćpunów dotyczył rocznika 1953 (matura 1971). Pod koniec lat
                                                    sześcdziesiątych i na początku siedemdziesiątych w Stanach i Europie zachodniej
                                                    było apogemum kultury dzieci kwiatów, czyli hippisów. U nas zaczęło się za
                                                    Gierka (rok 1970). W II LO dorwano grupe młodych na wąchaniu tri, niektórzy
                                                    mieli dostęp do innych narkotyków. Sprawa potem jakoś ucichła. Dzisiaj
                                                    niektórzy z wąchaczy są profesorami uczelni wrocławskich, po tamtej wpadce
                                                    zaprzestali sie narkotyzować.
                                                    Jeszcze jeden moment z II LO przypomniał mi się zwiazany z wydarzeniami
                                                    marcowymi. Zdarzenia po mojej maturze (rok 1967) są mi bliskie bo po mnie co
                                                    parę lat nauki w II LO pobierało moje rodzeństwo, a jest nas czwórka!:-).
                                                    Po wydarzeniach marcowych były zwiększone naloty wizytatorów na szkoły. Raz
                                                    przyszedł wizytator na lekcję języka polskiego prowadzonej przez panią Cichocką
                                                    (była to klasa w której uczyła się moja siostra). Akurat był temat: "jak pisać
                                                    przemówienie?". Prof. Cichocka na podstawie mowy pogrzebowej jednego z
                                                    bohaterów książki Gerharda Hauptmana omówiła zasady pisania i wygłaszania mów.
                                                    Siostra wróciła z tej lekcji zachwycona. Jak się potem okazało na podsumowaniu
                                                    wizytacji wizytator zaatakował nauczycielkę, że jak może uczyć młodzież na
                                                    przykłądach jakichś mów zwierzęcych (bo tacy akurat byli to bohaterowie
                                                    Hauptmana), a nie na podstawie przemówień "wybitnych mężów stanu Gomółki,
                                                    Cyrankiewicza". A w ogóle dlaczego na ścianach gabinetu polonistycznego nie
                                                    wiszą portrety polskich czy radzieckich poetów i pisarzy, ale jakiś Szekspir,
                                                    jakiś Goethe itd. itp.
                                                    Na to Scharf wyrwał się, że to nie jakiś Goethe, czy jakiś Szekspir tylko
                                                    wybitni ...
                                                    Reich (był wicedyrektorem) zaczął łagodzić i szukać pojednawczych momentów.
                                                    Dyrektor szkoły usiłował przekonać wizytatora, że właściwie wszystko jest
                                                    dobrze.
                                                    Skończyło się to tym, że: małżeństwo Reichów (Ona uczyła j. rosyjskiego)
                                                    wyleciała ze szkoły i wyjechali do Szwecji. Prof. Cichocka dostała zakaz
                                                    uczenia, pozwolono jej zostac w szkole jako biblitekarce. Scharfowi nic nie
                                                    zrobiono (był nauczycielem niemieckiego i angielskiego a takich wtedy
                                                    brakowało). Józef Piotrowski przestał być dyrektorem, odszedł do liceum
                                                    medycznego i nastała era pani Ludwiki Binczak.
                                                    Szczegóły jak było na tej Radzie Pedagogicznej poznałem po paru latach z ust
                                                    Józefa Piotrowskiego (mojego stryja:-). Wtedy tez dowiedziałem się, że kochany
                                                    wujaszek chciał mnie zostawić na drugi rok w 9 klasie ale pani prof. Bawolska
                                                    mnie wybroniła. Ale to już temat na zupełnie inne opowiadanie!
                                                    Pozdrawiam "małolatów", trochę już dojrzałych, ale jak wiadomo owoce
                                                    najsmaczniejsze są właśnie dojrzałe. Kwasnie jabłka to dla niedorostków!
                                                  • bary1968 Re: Gombrowicz! I trochę o ćpaniu! Trochę o 1968! 07.12.05, 14:36
                                                    Aż się łezka w oku kręci. Jak czytam takie wspomnienia, to chciałbym być ich
                                                    świadkiem, chociaż moje dojrzewanie przypadło też na ciekawe lata. Zresztą
                                                    chciałbym przeżyć dwudziestolecie międzywojenne, początek XX wieku itd. Mam
                                                    tylko nadzieję, że moje dzieciaki będą chciały słuchać moich wspomnień z
                                                    lat '80. Też jest o czym opowiadać. A propos wyrzucania nauczycieli z dwójki -
                                                    w drugiej klasie (rok 1985) olaliśmy pochód pierwszomajowy całą klasą. Dyr.
                                                    Dutkiewicz chciał za to wyrzucić mojego wychowawcę - wspominanego już Jacka. Co
                                                    się wtedy działo... Zebraliśmy podpisy wszystkich uczniów z klas, które uczył,
                                                    poszliśmy do Dutkiewicza, i na nic. Zagroziliśmy strajkiem i wtedy zaczął sie
                                                    wahać, jednak dopiero po telefonie z komitetu wojewódzkiego zmiękła mu rura. Do
                                                    strajku chcieli wtedy przyłączyć się nawet nauczyciele, oj byłaby afera. Jak
                                                    wtedy łatwo mi było stawiać wszystko na jedną kartę... Tak swoją drogą, na
                                                    pochodach z naszej szkoły było co najwyżej 20 osób - uczniów i nauczycieli.
                                                    Pozdrowionka
                                                    Jarek
                                                  • Gość: azja Re: Gombrowicz! I trochę o ćpaniu! Trochę o 1968! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.12.05, 15:56
                                                    rozbawił mnie wątek wąchaczy tri, z których niektórzy sa dzisiaj profesorami- zatem jakże niewiele trzeba szarych komórek by zostać profesorem. aż mnie żal ściska ,żem o tym wczesniej nie wiedziała- a tak mam kompletny komórkowy zamęt w głowie ;-)...a może udałoby się to jeszcze nadrobić, jak myslicie?
                                                  • kazimierzp Tri nie do zdobycia! 07.12.05, 16:15
                                                    Azja! Tri jest podobno nie do zdobycia!:-)
                                                    Inna sprawa to to, że podobno amfe powszechnie studenci uzywają przed
                                                    sesjami!?! Zwłaszcza na AM bo to "pomaga na pamięć" !;-(
                                                  • Gość: azja Re: Tri nie do zdobycia! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.12.05, 19:04
                                                    zaprzeczam oburącz, ukończyłam AM i był tam używany tylko H2C5oH...
                                                  • Gość: azja Re: Tri nie do zdobycia! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.12.05, 19:47
                                                    oczywiście lapsus ,za co wszystkich smakoszy i kiperów przepraszam.
                                                  • kazimierzp C2H50H 07.12.05, 19:59
                                                    Z napojów których podstawowym składnikiem jest C2H50H najbardziej podchodzi mi
                                                    destylat na winogronach. Piłem kiedyś destylat na sliwkach z Łącka, mocne,
                                                    aromatyczne, ale zbyt mi gebe wykrzywiało.
                                                    Jak się ostatnio okazało, jestem nieprzystosowany organicznie do glutenu i
                                                    dlatego wszelkie napoje na ziarnie nie wchodzą w rachubę!
                                                    Azja! Nie znosze uogólniania. Dlatego nie uważam wszystkich uczni Hipokratesa
                                                    za nałogowców. Wręcz tych podpadających w te nałogi traktuję jako margines, ale
                                                    niestety zbyt czasami widoczny!:-)
                                                    Z mojej klasy to chyba nikt nie został lekarzem. O nie, pardon, Krysia
                                                    Wandasiewicz (nie wiem jak dzisiaj się nazywa) leczy w Legnicy.
                                                    Ściskam mocno!Do następnego razu
                                                    KazimierzP
                                                  • Gość: azja Re: C2H50H IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.12.05, 20:02
                                                    a ja za to uwielbiam uogólnienia i zawsze je robię, to znacznie wszystko upraszcza. jako istota prosta i poszukująca prostych reguł nawet przez skrzyżowanie przechodzę w poprzek.
                                                  • Gość: Ewa Re: C2H50H IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.05, 00:29
                                                    Zupelnie mnie olaliscie, nawet nie odpowiadacie na komplementy. Kazik wam sie
                                                    bardziej podoba, choc wiadomosci ma nie kompletne. Krysia Wandasiewicz nazywa
                                                    sie Szufnarowska. Bylam na jej slubie. Ma trzech synow.Niestety nasza znajomosc
                                                    sie urwala. Tak czasami jest.
                                                    Ja tak jak Kazik jestem rok mlodsza i nie studiowalam zaraz po szkole, bo w
                                                    czasie egzaminow mialam okropna angine, co tez mnie uchronilo przed 68.Pare osob
                                                    z mojej klasy zostalo wyrzuconych i pare wyemigrowalo.Zwlaszcza jednego bylo mi
                                                    szkoda, z ktorym bilam sie na przerwach , a rozdzielal nas stryj Kazika, ktory
                                                    mnie lubil i bal sie, ze polamie sobie chude rasie na glowie kolegi.Nazywal sie
                                                    Rysiek i mial sliczna matke.Ojciec bral udzial w aferze ceglanej, to stare
                                                    dzieje cegly wroclawskie, do Warszawy i tam byl jakis przekret, no i wpadl.
                                                    Wiem,ze po wielu latach odsiadki wyjechal do Szwecji gdzie sie nauczyl jezyka i
                                                    byl ksiegowym w jakiejs firmie.
                                                    Ja znam troche inna historie narkotykow, nie znam tej z tri,tylko z
                                                    morfina,chlopcy mieli recepty na morfine buchniete rodzicom lekarzom i byla
                                                    okropna awantura.Oni byli za wielcy na smierdzace niemilosiernie tri, uzywane
                                                    ponoc w zawodowkach.
                                                    Jak ja nie lubilam Gombrowicza, mialam z nim stycznosc na studiach.Witkacy tez
                                                    mnie wkurzal.
                                                    W czasie studiow do Wroclawia przyjezdzalo mnostwo teatrow z zachodu, nie tylko
                                                    w ramach Festiwalu Teatru Otwartego,wszystkie one byly przyslowiowym oknem na
                                                    swiat.Latalam wszedzie gdzie sie dalo.Dotad pamietam niektore spektakle i moje
                                                    wrazenia. Dla moich rowiesnikow te spektakle byly awangardowe, ogladalismy takie
                                                    inne osiagniecia i czulismy,ze jestesmy niesamowicie w tyle.
                                                    Ciekawe, czy mnie znowu olejecie, bo Kazik ciekawszy,ja przynajmniej wiem jak
                                                    on wyglada,wy tez mozecie wiedziec jezeli poogladacie zdjecia klasowe, ja tez
                                                    gdzies tam jestem tylko w innej klasie, Kazik to chyba a, a ktora moja to wam
                                                    nie powiem, wpierw znajdzcie Kazika.
                                                  • bary1968 Re: C2H50H 08.12.05, 09:17
                                                    O żesz w mordę, nie zauważyłem komplementu. To wszystko przez gruboskórność,
                                                    którą Azja na każdym kroku mi wytyka. Pani doktur stawia prawidlowe diagnozy.
                                                    Przy wątkach wspomnieniowych z roku naszego urodzenia, atwieramy tylko usta i
                                                    słuchamy z zaciekawieniem.
                                                    Gombrowicz i Witkacy też nie są moimi faworytami. Musiałem ich jednak czytać i
                                                    jeszcze wielu innych autorów - spis lektur na studiach to była książka 100-
                                                    stronicowa, w ktorej były zapisane tylko dane bibliograficzne. Nie znam nikogo,
                                                    kto przeczytał wszystkie lektury obowiązkowe, nie mówiąc już o zalecanych.Teraz
                                                    mogę nadrobić zaległości w czytaniu i sięgam po dzieła mniej klasyczne.
                                                    Ostatnio był Grynberg, Łysiak, Wołoszański itd. Mam teraz dużo czasu, bo od
                                                    dwóch z górą lat nie oglądam telewizji (nie mam już anteny) i nie czytam gazet.
                                                    Dzieci mogą popatrzeć w szklane oko u babci... Niesamowita oszczędność czasu,
                                                    ale i tak ciągle mi go brakuje.
                                                    A propos ćpania, moje doświadczenia są ubogie, jakaś trawka i tyle. Zawsze
                                                    byłem fanem ogłupiaczy w płynie (nie pamiętam wzoru chemicznego, ktory pani
                                                    doktur tak ładnie przytoczyła). Czysta forma górą. Mam nadzieję, że jak się
                                                    spotkamy w dwójce na jakimś zlocie, poddamy cóś małej degustacji.
                                                    1.Pozdrawiam wszystkich.
                                                    2.Szczególne pozdrowienia dla Azji.
                                                    3.Ewciu, ciebbie pozdrawiam w sposób wyjątkowy (Kazimierz pisze w sposób
                                                    interesujący, ja jednak jestem fanem dziewcząt, zwłaszcza absolwentek dwójki)
                                                    Buziaczki
                                                    Jarek
                                                  • kazimierzp Do Ewy! 08.12.05, 10:42
                                                    Dziękuje serdecznie za uzupełnienia! Co do "tri" to i może sie mylę, ale
                                                    zapytam siostrę bo to było w jej klasie!:-)
                                                    Krysia Wandasiewicz mieszka w Legnicy. Przekazała mi to Jola Wiecha dwa lata
                                                    temu.
                                                    Z tamtego okresu i trochę później bardzo podobała mi się rola jaka wtedy
                                                    odgrywał teatr Kalambur i Litwiniec. Ze spektakli "Kalamburu" (chyba napisałem
                                                    prawidłowo ?:-) najbardziej zapadły mi "W rytmie słońca" według Urszuli Kozioł
                                                    i "Pielęgniarki".
                                                    Bary nie bedziemy się licytować kto bardziej lubi dziewczyny, mogę jedynie
                                                    napisać Ci, że jak zacząłem w II LO prowadzić drużyne harcerską, to była to
                                                    druzyna męska i w dodatku pożarnicza. Po paru miesiącach "musiałem" zmienić
                                                    specjalność na turystyczną i koedukacyjną, bo na około 30 członków - 26 to były
                                                    dziewczęta!:-) Jakoś się przyciągnęły.
                                                    Z męską częścią ludzkiej populacji lubię podyskutować, wręcz pokłócic o jakieś
                                                    sprawy i czasami w czysto męskim gronie wypić. Z kobietami uwielbiam dyskusje
                                                    ale już w innej konwencji, bez agresji wręcz pieszczotliwie i czule, ale przy
                                                    tym bardzo serio i poważnie!
                                                    Jak to kiedyś w piosence brzmiało:
                                                    "Kobieto, kobieto choć tyle masz wad. Bez Ciebie cóż wart, cóż wart byłby
                                                    świat!"
                                                    Buziaki dla wszystkich pań, a dla panów mocny, męski uścisk!
                                                    I do zoba... no, jak na razie przeczytania!
                                                    Kazik
                                                  • bary1968 Re: Do Kazimierza! 08.12.05, 11:14
                                                    Dobra, nie licytujmy się, bo i tak wiadomo, że ja bardziej lubię dzieczyny. Ale
                                                    pomysł z opróżnieniem kilku flakonów w gronie dwójkowiczów jest naprawdę
                                                    doskonały i wart przemyślenia.
                                                    Kobiety - wielbię Was !!!
                                                    Panowie - tak, jak Kazimierz ściskam dłonie.
                                                    Innych pozdrawiam - oj ta poprawność polityczna
                                                    Jarek
                                                  • Gość: azja Re: C2H50H IP: *.k.pl 08.12.05, 10:46
                                                    bary, nitschego ci tak nie wytykam , jak mówisz..no może , pewnego braku
                                                    dystansu, ale w twoim wydaniu da się to udźwignąć.
                                                    to babcia ma szklane oko? to prawie jakby miała szklaną kulę,też mozna w nią
                                                    patrzeć bez końca, tylko to raczej zabawa dla starszych zwolenników czystek
                                                    formy. na zlocie się nie spotkam, bo nie lubię zlotów pasjami. spotkanie mojej
                                                    klasy po 15 latach musiałam wyprzeć potem w podświadomość przy pomocy komedii
                                                    "śmieszny film" 1, 2 i 3.ale ciebie pamiętam i lubię tak pamiętać właśnie, i
                                                    lepiej niech się nic nie zmienia.
                                                  • bary1968 Re: C2H50H 08.12.05, 11:09
                                                    Cieszy mnie twoje analityczne medyczne podejście w temacie szkła. Jednakowoż
                                                    martwi mnie twoja niechęć do spotkań po latach. To ja całą noc nie mogłem
                                                    zasnąć, rozmyślając o wylaszczeniu, mając nadzieję na jakieś spotkanie, a tu od
                                                    razu kubeł zimnej wody... to nie fair z medycznego punktu widzenia. Co z moim
                                                    sercem, czyliż nie jest przedmiotem twojej troski, a primum non nocere ???????
                                                    Przy okazji, jaki jest męski odpowiednik żeńskiego "wylaszczenia" ?
                                                    Szczególnie gorące, serdeczne, całuśne, ściskalskie pozdrowinia Niełaskawa Azjo
                                                    Jarek
                                                  • Gość: azja Re: C2H50H IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.12.05, 20:46
                                                    medyczne punkty widzenia nic mnie nie obchodzą, jedynie mój własny. i z tym primum coś tam coś tam też bym nie przesadzała. męski odpowiednik wylaszczenia to : mięsko, albo ciastko. ale po co ci ten odpowiednik? czyżbyś był po męsku wylaszczony? to dobrze- to znaczy że stara gwardia się jeszcze trzyma.
                                                  • bary1968 Re: C2H50H 09.12.05, 08:39
                                                    O niełaskawa Azjo, to ja obnażam duszę, a ty nic... Co się teraz stanie z moją
                                                    kruchą, wrażliwą osobą ?? Co z moją delikatną psychiką ?? Teraz będę
                                                    potrzebował grupy wsparcia,o okrutna.
                                                    Wylaszczone mięsko forju forewer, nieutulone w żalu...
                                                  • Gość: azja Re: C2H50H IP: *.k.pl 09.12.05, 11:14
                                                    no trudno orzec, co może się stać z istotą aż tak kruchą. to pewnie ten brak
                                                    telewizora i stałego trenowania się w odbieraniu rzeczywistości twardej i
                                                    bezwzględnej doprowadził do takiego wydelikacenia i skruszenia. ale można to
                                                    zawsze zmienić i nabyć go za grosik na targowisku przeróżności( w odróżnieniu od
                                                    próżności)na świebodzkim .
                                                    swoją drogą to wspaniałe egzotyczne miejsce. oglądając sprzedawane tam
                                                    przedmioty można i łęzkę wzruszenia uronić widząc rekwizyty znane z cięzkiej
                                                    przeszłości, z dzieciństwa wręcz. poznałam tam podstawowe prawo rynku, które
                                                    zastosowane szerzej otworzyło mi umysł, a mianowicie że każda rzeczznajdzie
                                                    swojego nabywcę. to drugie bo "brzytwie Okhama" moje ulubione prawo.
                                                    azja z otwartym umysłem ;-)
                                                  • bary1968 Okrutna 09.12.05, 15:30
                                                    Chytliwy tytuł, mam nadzieję. A tak naprawdę życzę wszystkim udanego weekendu,
                                                    szczególnie okrutnej Azji oczywiście. Ja się zajmę klejeniem popękanej duszy.
                                                    Do poniedziałku kochani.
                                                    Jarek
                                                  • kazimierzp Czy naprawdę "Okrutna"? 09.12.05, 23:36
                                                    Szczerości nigdy nie utożsamiam z okrucieństwem! Wręcz z litosciwym
                                                    oszczędzeniem niepotrzebnych oczekiwań, nadziei, złudzeń!
                                                    Wprawdzie istnieje powiedzenie: szczery aż do bólu! Ale ten ból może być
                                                    oczyszczający, odświeżający a w konsekwencji uskrzydlający do innych, bardziej
                                                    celnych działań!
                                                    Jestem dzisiaj bardzo radosny, a przy tym bardzo refleksyjny. Wkroczyłem na
                                                    zupełnie nową drogę życia:
                                                    Dziadostwa!
                                                    Od godziny 11 przed południem stałem się szczęśliwym dziadkiem małego,
                                                    trzykilowego młodzieńca o imieniu Jaś.
                                                    Ciekaw jestem tych nowych doznań wynikających z tego faktu! Ciekaw jestem jak
                                                    to być głową trzypokoleniowej rodziny!?!
                                                    Niemniej moja żona, dla Jasia Babcia, wzbudza we mnie takie same uczucia jak
                                                    przed tym momentem zdziadzienia. Dalej z radością jestem z nią i cieszę się
                                                    każdą chwilą spędzoną wspólnie. Dzieci mają powoli swój świat. My z Renią, we
                                                    dwoje, dalej tworzymy swój mały, intymny świat. Nasz świat!
                                                  • Gość: azja dziadku drogi dziadku IP: *.k.pl 10.12.05, 09:36
                                                    gratuluję bardzo jaśka, dziadku kazimierzu. taki miły świąteczny prezent ci się
                                                    wydarzył- milszy tym bardziej ,ze bardzo cieszy i wprawia w dumę i pewnie jest
                                                    podobny, ale na szczęście komuś innemu będzie teraz skracał noce. a więc skutki
                                                    wady ukrytej, jaką jest głośne nocne zycie noworodka, cię nie dotkną i nie ty
                                                    będziesz miał wory pod oczami z niewyspania a jedynie kurze łapki od
                                                    usmiechania - fajnie.
                                                    wzruszył mnie też wątek babci jaśka. to nie jest chyba bardzo powszechne,że
                                                    ludzie są sobie bliscy po tylu latach wspólnego bycia. mówię tak na podstawie
                                                    moich socjologicznych obserwacji swiata,związanych z uprawianym zawodem- bo to w
                                                    chwilach choroby ludzie mają okazję sprawdzić jakość swoich związków i częściej
                                                    egzamin ten jest oblewany niż zdawany - to smutne . dlatego miło widzieć ,że
                                                    czasami mozna też tak jak ty i renia- trzymam za was kciuki na nowej drodze życia.
                                                  • Gość: azja a w ogóle kazimierzup... IP: *.k.pl 10.12.05, 11:03
                                                    chciałam cie zapytać, czy możliwym jest abym obejrzała fotki tzw. "twojej
                                                    rodziny" na stronie Wrocław.Dolny. śląsk.pl. Widziałam tam kilka rodzinnych
                                                    fotek przekazanych przez uzytkownika, mającego taki nick jak ty. ostatnim
                                                    zdjęciem jest klasowe z klasy maturalnej, zrobione od frontu "dwójki"- podpisane
                                                    ,że jest z 67' z profesor bawolską . a poniewaz wiem że ty jestes tym rocznikiem
                                                    to grzecznie pytam , czy masz z tym cos wspólnego.
                                                    swoją drogą super stronka: www.wroclaw.hydral.com.pl/1 polecam
                                                    wszystkim, nie tylko wrocławianom.
                                                  • Gość: Ewa Re: a w ogóle kazimierzup... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.05, 19:26
                                                    No jasne,ze to klasa Kazika,strzal w dzisiatke.Jestes niesamowicie
                                                    przenikliwa,martwi mnie Twoja walecznosc,widocznie tak musisz, wiec
                                                    wybaczam,pomimo,ze zrolowalas biednego Jarka.
                                                    Kazik,ale masz fart,mnie to narazie nie dotyczy.A czy Twoja zona jest z naszej
                                                    szkoly, czy z Jeleniej?
                                                    Moj maz tez konczyl II,nie znalam go co prawda w szkole,ale doskonale wiedzialam
                                                    ze nalezal do wtedy nazywanej "bananowej mlodziezy".I jak widzicie,nie ma go
                                                    tu,bo w ogole nie jest ta strona zainteresowany. Kazik Ty powinienes pamietac,
                                                    byl taki Jurand Banach, w klasie nizej, ktory prowadzil w szkole wszystko co
                                                    kulturalne i doslownie wszyscy go znali, byl przyjacielem mojego meza.A wiesz,
                                                    Jurand nie zyje juz od 25 lat.
                                                  • Gość: azja moja waleczność.. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.12.05, 19:50
                                                    ewo, raz martwi cię mój brak waleczności, a teraz znów jakiś jej przejaw- zresztą nie wiem który.
                                                    co do barego, to nie potrzebujesz się nim martwić, da radę. on zresztą tylko udaje. to były dobry sportowiec, opozycjonista, głowa rodziny- posiadająca niepodważalne moralne zasady, do tego krzepko zbudowany, a i jeszcze do tego jest kulturalny . po prostu lubi pogadać i zagrać na naszych skołatanych nerwach.
                                                    gdybym przez sekundkę myślała ,że go obrażę, tobym sie przecież wolała nie odzywać. a mój suczy jad,którym pluję dookoła, jest dla niego co najwyżej ukłuciem komara. a więc spox, ewo. wszystko pod kontrolą.
                                                  • kazimierzp Drogie panie! 11.12.05, 00:47
                                                    Dziękuję za zainteresowanie mą osobą. Azja, na tej stronie "hydralu" to są moje
                                                    zdjecia które podpisuję swoim nazwiskiem Piotrowski. Jakoś nie umiem być
                                                    anonimowy!:-) Może dlatego, że od kilkunastu lat jestem politykiem (od samego
                                                    początku przemian związany ze środowiskiem Unii Demokratycznej i Wolności).
                                                    Wcześniej od 1980 roku silnie zaangażowany w Solidarność.
                                                    Ewa! Nie pamiętam tego Jarka. Ja w szkole to głównie tkwiłem w książkach (ale
                                                    nie tych od nauki) towarzysko nie udzielałem się! Byłem zresztą z innej
                                                    dzielnicy (Krzyki). Dopiero po maturze zacząłem wychodzic szerzej do ludzi,
                                                    zacząłem lubić większe towarzystwo, zacząłem działać w różnych organizacjach
                                                    (tych najbardziej "po linii" to nie).
                                                    Moja żona pochodzi z Jeleniej Góry, przyjechała do Wrocławia na studia
                                                    matematyczne. Poznała na nich moja siostrę i ... jesteśmy razem od 33 lat (w
                                                    tym 30 lat jako małżeństwo). Nie planowalismy wyjazdu z Wrocławia, ale ze
                                                    wzgledów rodzinnych (opieka nad Jej mamą) zmieniliśmy miejsce zamieszkania.
                                                    Teraz ciagle powtarzam, że w Jeleniej Górze jestem u siebie, a we Wrocławiu
                                                    wśród swoich.
                                                    Dziękuję za informację o obecnym nazwisku Krysi Wandasiewicz. Dzięki temu
                                                    znalazłem w sieci jej adres emailowy i powoli przymierzam się do napisania do
                                                    niej listu!
                                                    Azja i Ewa! Ognia nie gaście! Bądźcie sobą!
                                                    Kazik
                                                  • Gość: Ewa Re: Drogie panie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 01:23
                                                    Wiem,ze jestes z Krzykow,ale zaskoczyles mnie tym,ze nie znales Juranda,imie
                                                    mial jedyne i zachowanie tez,wszedzie go bylo pelno,widocznie Ci umknal.
                                                    Chcialam juz wczesniej napisac,ze w mojej klasie mielismy trech lekarzy,jeden to
                                                    Zazula,ten co plywal w Odrze jest w Krakowie,drugi to Spodzieja,pracuje na
                                                    Poniatowskiego,a trzeci niestety umarl niedawno nazywal sie Klis.Ten ostatni byl
                                                    w dzienniku 11,a ja 12 i czasami mialam wpisane jego stopnie i dziwne,nigdy te
                                                    dobre tylko te zle,a w druga strone to nie dzialalo.
                                                    Ciekawe,co zrobi Krysia ? Daj znac.
                                                    A z wami chodzil Jurek Tracz,on dalej mieszka kolo mnie.
                                                  • Gość: Ewa Re: moja waleczność.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 01:15
                                                    Nic sie nie martw,pisze pod wplywem chwili i tego co do siebie wypisujemy.Masz
                                                    bardzo interesujaca osobowosc.La donna est mobile.
                                                    Rozumiem dlaczego nie lubisz sie spotykac. Nasza klasa miala juz pare spotkan,
                                                    raz lepszych raz gorszych.Co spotkanie jest nas mniej,trudno jest z uplywem lat
                                                    dalej bawic sie niezle w swoim gronie. Ja swojej klasy nie lubilam i wyrwalam
                                                    sie ze szkoly z ochota. Pozniej nastawianie mi sie zmienilo.Roznie jednak bywa
                                                    moja starsza siostra nie cierpi spotkan po latach, a byla w naszej szkole w
                                                    super klasie.
                                                  • bary1968 Re: moja waleczność.. 12.12.05, 09:04
                                                    A widzisz, już się montuje moja grupa wsparcia, która próbuje wyciągnąć mnie z
                                                    dołka!!! Dziękuję za wszystkie komplementy(aż się zarumieniłem). Rozumiem, że
                                                    mogę liczyć na romans... Tak swoją drogą nie słyszałem jeszcze o suczym jadzie,
                                                    niech żyje inwencja językowa!
                                                    !!!!!!!!!!!!!!!!GRATULACJE DLA DZIADZIA KAZIMIERZA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Toś się chłopie spisał, no może twój syn... ale prawdziwy sukces ma zawsze
                                                    wielu ojców.
                                                    Pozdrawiam dwójkowiczów i dziękuję Ewie za wsparcie w tych trudnych chwilach.
                                                    Jarek

                                                  • Gość: azja Re: moja waleczność.. IP: *.k.pl 12.12.05, 12:47
                                                    bary, nie sądzę byś potrzebował wsparcia. ale proszę bardzo, kokietuj nas dalej.
                                                    zawsze ktoś się złapie na bezpretensjonalność i urok osobisty ;-)
                                                  • Gość: BARY1968 Re: moja waleczność.. IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 12.12.05, 13:05
                                                    Toś mnie przejrzała... i cały misterny plan w ... Cieszę się jednak, że ktoś
                                                    mnie rozumie. A propos kokietowania, czy to na pewno ja kokietuję ? Tak swoją
                                                    drogą lekkie wkręcanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Podoba mi się to forum,
                                                    a że czasem wychodzi ze mnie delikatne gadulstwo, cóż ja się nie zmienię.
                                                    Martwi mnie jednak jedna rzecz, mam za mało danych, bym mógł Ciebie
                                                    zidentyfikować we wspomnieniach szkolnych.
                                                    Gorący buziaczek dla Ciebie Słoneczko
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa zdjecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 17:05
                                                    Wy chyba nie znacie strony www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html,tam jest troche
                                                    zdjec roznych klas.
                                                  • Gość: azja Re: zdjecia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.12.05, 18:21
                                                    znamy tę stronkę. faktycznie fotki są, ale mało. nasz rocznik nie jest chyba zbyt fotogeniczny.
                                                  • kazimierzp Re: zdjecia 12.12.05, 21:18
                                                    To wstawiajacie! Jako "dużo starszy" od większości z Was stwierdzam, że nie ma
                                                    roczników mniej lub bardziej fotogenicznych. Wszystkie są piękne, to dopiero
                                                    potem życie, troski, złości, radości i inne doznania malują na naszych twarzach
                                                    nasz wygląd.
                                                    Kiedyś obserwowałem taką młodziutką, śliczną ekspedientkę w jednym ze sklepów
                                                    jeleniogórskich (bo tu jak wiecie teraz mieszkam). Widziałem jak dojrzewała,
                                                    stawała się dorosła, wyszła za mąż, urodziły jej się dzieci. Te migawkowe
                                                    obserwacje były co parę miesięcy, lat (tak jak często chodziłem do tego sklepu.
                                                    Musiała mieć bardzo smutne życie bo jej twarz z pieknego aniołka stawała się
                                                    brzydka i bardzo zgorzkniała, tylko oczy bywały momentami takie piękne jak u
                                                    wcześniej poznanego podlotka.
                                                    Dlatego apeluje do wszystkich słowami jednej z pisenek Trubadurów (szkoda, ze
                                                    sie tak sprzedali w ostatnich wyborach):
                                                    "Usmiechajcie się dziewczęta, ja Wasz uśmiech lubię najbardziej (...)
                                                    Usmiech dziewczyny zmienia pogodę, słońce przynosi w śnieżną zawieję, działa
                                                    magicznie na urodę i dziewczyna w usmiechu pieknieje". To dotyczy nie tylko
                                                    kobiet, mężczyzn też! Okropny jest spacer po mieście i być otoczonym ponurymi
                                                    twarzami.
                                                    Co do zdjęć na tamtej stronie. Niektórzy na nią wkładają, więc są. Inni nie
                                                    wkładają, a powinni!?!?!
                                                  • Gość: azja Re: zdjecia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.12.05, 22:04
                                                    a jak sie sprzedali trubadurzy, bo nie jestem w temacie? generalnie to dziwaczna kapelka . to oni, zdaje się , nosili sie jak muszkieterowie i mieli takie duże bałałajki zamiast gitar? czaad.
                                                    mam kilka fotek mojej klasy , ale musiałabym je przeskanować. są one zresztą fatalnej jakości . tak naprawdę moja klasa zaczęła się zżywać dopiero po maturze. zaczęliśmy studiować i w każdy łykend i każdego sylwestra robiliśmy impry i melanże, spędzaliśmy nawet ze sobą część wakacji. jakoś ta moja okropna i sztywna pełna indywidualistów klasa wtedy dopiero stała mi się bliska. inna sprawa ,że we wrocku zostało tylko kilka osób, a część wyjechała za granicę. ci, którzy zostali zaprzyjaźnili się ze sobą serdecznie. po jakimś czasie koledzy przyprowadzili swoje narzeczone, a później żony ,a dziewczyny swoich chłopaków. grupa była dzięki temu niby ta sama a jednak ciągle inna, bo i te osoby towarzyszące co chwila się zmieniały.
                                                    ale "miło szaleć kiedy czas po temu"- (pamiętasz bary ? takie zdaje się wisiało hasełko w czasie naszej matury w auli) , pod koniec studiów rozstania nadszedł czas i jakoś imprezowe życie się stopniowo skończyło.wszystko stało się dorosłe i zwyczajne i nudne. ja przestałam w tym uczestniczyć , inni chyba też zajęli się sobą. a jak to jest z twoją klasą ,bary?
                                                  • kazimierzp Trubadurzy 12.12.05, 22:56
                                                    Sprzedali sie w kampanię wyborczą Leppera i Samoobrony!
                                                    Nie trawie tej grupy "politycznej".
                                                  • Gość: Ewa Re: Trubadurzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 23:26
                                                    Nic nie wiedzialam ze sie misiuja z Samoobrona,masz racje, zeszmacili sie do
                                                    spodu.A Azja ma racje, to Ci od balalajek, momentami byli ciekawi, potem im
                                                    troche przeszlo, bo sie rozlecieli, glownie Krawczyk sobie poszedl w sina dal.
                                                    Kazik,nie pamietam czy Ty doszedles,kto ja jestem czy nie,bo ja wiem doskonale,
                                                    zwlaszcza,ze pamietam Ciebie ze szkoly,byles powazny.Tylko w szkole nie
                                                    wiedzialam jak sie nazywasz, a teraz wszystko polaczylam.
                                                  • bary1968 Re: zdjecia 13.12.05, 08:42
                                                    Nie jestem pewien, czy to hasło wisiało na sali ("miło szaleć..."), ale jestem
                                                    pewien, że było na zaproszeniach, które zrobiła mama Jarka Kołodziejskiego z
                                                    mojej klasy.
                                                    Moja klasa byla bardzo zżyta od samego początku, imprezy, wygłupy, wspólne
                                                    wyjazdy. Do dziś przetrwała przyjaźń z tylko dwójką chłopaków. Widujemy się tak
                                                    często, jak to możliwe. Zdarza się to jednak raz na pół roku. Adam mieszka w
                                                    Karpaczu, Tomek jest montażystą filmowym i choruje na brak czasu. Tak naprawdę,
                                                    to po maturze ponad połowa wyprowadziła się z Wrocławia, co wynikało ze
                                                    specyfiki klas sportowych - połowa, to element napływowy, spoza Wrocka. Tak
                                                    naprawdę, to ja szukam kontaktu z klasą, ale zawsze byłem "do człowieka". Teraz
                                                    wszyscy są tak zalatani, że nawet z bratem widuję się kilka razy w roku.
                                                    Szukałem ostatnio zdjęć klasowych, żeby powiesić na stronce II LO, ale diabeł
                                                    ogonem nakrył. Znalazłem natomiast zaproszenia na studniówke - z kaczorami.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Andrzej garść refleksji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.05, 09:46
                                                    Czytam Wasze wspomnienia , przekomarzania i robi mi się ciepło na sercu. Jak
                                                    sam fakt uczęszczania do tego samego liceum integruje ludzi. Ja też jestem
                                                    absolwentem II z roku maturalnego 1965, klasy wspominanego kilkakrotnie prof.
                                                    Franciszka Babuli. Wiem, że ogląda to forum czasami. Pozdrowienia Panie
                                                    Profesorze! Nasza klasa była bardzo silnie z soba zwiazana emocjonalnie,
                                                    jeszcze po maturze spotykaliśmy się, po studiach rozjechaliśmy się po świecie,
                                                    ale kontakty były podtrzymywane. Grupa wrocławska spotyka się od czasu, do
                                                    czasu, wtedy czujemy się jakbyśmy rozstali kilka miesięcy temu, a to już tyle
                                                    lat! Prawie całość klasy pokończyła studia, jest sporo lekarzy ( dziewczeta),
                                                    inżynierowie, kilku profesorów, wielu humanistów,sławny w świecie himalaista.
                                                    Jakoś każdy znalazł swoje miejsce w świecie. Czy przyczyniła się do tego
                                                    edukacja w II ? Zapewnie tak, mieliśmy w większości mądrych i uczciwych
                                                    nauczycieli. Z wielu postaci wspominanych przez Was najczęściej pojawia się
                                                    osoba prof.G.Bawolskiej, wspaniałej polonistki i pedagoga. Dawała nam wycisk,
                                                    ale wszyscy wspominają ją z wielką atencją. Mnie uczyła krótko, tylko dwa lata,
                                                    ale zostawiła trwały ślad w moich wspomnieniach. Po niej uczyła nas j.polskiego
                                                    p. Ejsmont, to już nie było to. Postaci p. Barbary Banaszak-matematyczki,
                                                    p.Wandy Nowakówny ( niezapomnianej Meduzy)-biologiczki, p.Sicinskiej-fizyczki,
                                                    chemików p.Rupińskiego, p.Żyłkowej,p. Szarfa-anglisty, p.Dotzaera- wuefisty,
                                                    przewinęły sie w Waszych wspomnieniach. Fajne to były czasy, miło się je
                                                    wspomina. W tym roku mój syn zaczął się uczyć w II, oczywiście poszedłem
                                                    oglądnąć stare kąty. Wspomnienia odżyły, wiele się zmieniło, ale wiele zostało
                                                    ze starej szkoły. Klasy prawie takie same, korytarze z charakterystycznymi
                                                    zółtymi kafelkami na ścianach, kamienne schody, aula, sala gimnastyczna....
                                                    Inni ludzie, kadra nauczycielska, w niektórych przypadkach bardzo ładna i
                                                    młoda.Otoczenie szkoły przystosowane do uprawiania sportu, zadbane, ale to
                                                    samo. Zostały drzewa nad Odrą,za szkołą, miejsce ukradkowego palenia papierosów
                                                    i gorących dyskusji Człowiek,chociaż na chwilkę, poczuł wiew przeszłości,
                                                    sympatycznej na szczeście. I to jest ciekawy fenomen, wiekszość absolwentów z
                                                    naszych roczników wspomina dwójkę ciepło i z pewnym sentymentem.
                                                    Pozdrawiam serdecznie Dwójkowiczów!
                                                    Andrzej
                                                  • kazimierzp garść wspomnień o ludziach! 13.12.05, 12:30
                                                    Andrzej wspomniał większość nauczycieli która i mnie uczyła, lub była mi
                                                    bliska. Zacznijmy od żyjącego Franciszka Babuli, miał ksywę "globus". Pamiętam
                                                    jego słynny lapsus językowy, który zresztą czasami się powtarzał: "Piotrowski,
                                                    twoje nazwisko?". Nieżyjąca juz Genowefa Bawolska, czasami lecz rzadko nazywana
                                                    pieszczotliwie "Gienia" - wspaniała nauczycielka, dużo Jej zawdzięczam. Nie
                                                    ucząca mnie ani profesor Wanda Nowakówna (podkreślała swoje panieństwo) mająca
                                                    przezwisko "meduza". Kiedyś przyszedł rodzic do pokoju nauczycielskiego i pytał
                                                    się o profesor Meduzę, ta jak gdyby nic wstała i bez żadnych problemów i
                                                    wymówek porozmawiała o latorośli. W innym przypadku na dwudziestolecie dwójki
                                                    przybył absolwent Krzysztof Baranowski (ten żeglarz) i opowiadał swoje
                                                    przygody, aplauz i gorący śmiech wzbudziło spotkanie jego z "meduzą z
                                                    żagielkiem" - zdziwił się naszej reakcji!:-)
                                                    Zgmunt Grochocki. Fizyk. To była postać bardzo niejednoznacznie odbierana.
                                                    Przez niektórych uwielbiana, przez innych bardzo nielubiana. Jego tubalny głos
                                                    i przygaduchy typu: "gdybys niedzwiedziu w mateczniku siedział to by się ... tu
                                                    dopowiadaliśmy: Grochocki nie dowiedział. Jak wchodziła moda mini około 1966
                                                    roku to nabijał się z niej. Wziął kiedys naszą koleżankę na środek klasy i
                                                    przygadując do skróconej spódnicy zakończył dosyć wrednie: "gdybyś jeszcze
                                                    miała ładne nogi, a to słuuupy telegraficzne". Kiedy pokazała się
                                                    książka "Zawsze jakieś jutro" Janiny Wieczerskiej, a on był w niej
                                                    niesympatycznie opisany to bardzo źle się o autorce wyrażał. Choć przyznaję, że
                                                    miała ona dużo racji w tym opisie.
                                                    To na razie na tyle!:-)
                                                    Ewa! Ja rzeczywiście do matury byłem bardzo skryty i ogromnie nieśmiały.
                                                    Pamiętam wszystkie koleżanki ze swojej klasy z innych nie!:-(
                                                    Dopiero w klasie maturalnej zacząłem nabierać życia i zacząłem rozglądać się
                                                    mocniej wokół. Dzisiaj z rozrzewnieniem wspominam tamte momenty, te niesmiałe
                                                    fascynacje i to bardzo platoniczne płcią przeciwną, dopiero rodzące się głębsze
                                                    kontakty z koleżankami i kolegami. Ja miałem wtedy swój wyidealizowany świat
                                                    książek i marzeń. Życie toczące się wokół to głównie obserwowałem. Jak dzisiaj
                                                    się przekonuję to to wszystko mocno zapadło mi w pamięć i za wyjątkiem bardzo
                                                    małych epizodów to wspomnienia są bardzo przyjemne. Zresztą dzisiaj uważam, że
                                                    najpiękniejsze miłości to są te niespełnione! Choc ta moja jedyna spełniona
                                                    trwa do dzisiaj i jeszcze trudno mi ją oceniać.
                                                    Trwaj chwilo jesteś piękna!
                                                  • bary1968 Re: garść wspomnień o ludziach! 13.12.05, 14:14
                                                    Przypomniało mi się jesze jedno powiedzenie prof. Babuli. W momentach
                                                    wzburzenia krzyczał - "ja ciebie szkoła, drzwi, dyrektor, stopnie na koniec
                                                    roku". To się nazywa ekspresyjna wypowiedź. Dutkiewicz, czyli dyrektor szkoły
                                                    za naszych czasów, mawiał: "znam to z autopsji od znajomych". Pisaliśmy zresztą
                                                    wszystkie jego złote myśli, jednak przez lata, gdzieś się to wszystko
                                                    zawieruszyło, a szkoda... Acha, prof. Babula strasznie lubił dziewczyny w
                                                    krótkich spódniczkach, przy odpowiedzi zawsze dostawały wyższe oceny.
                                                    Tak w ogóle nauczycieli wspominam z sympatią (z małym wyjątkiem, ale to był
                                                    epizod ograniczony tylko do IV klasy).
                                                    Pozdrowienia dla profesorów i wszystkich absolwentów.
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa Re: garść wspomnień o ludziach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 18:26
                                                    Ojojoj!Kazik nie jestes tak dociekliwy jak ja, a w naszym roczniku sa tylko
                                                    zdjecia dwoch klas twojej i mojej.Popatrz na to drugie, moze przypomnisz sobie
                                                    kolegow z mojej klasy, mnie nie poznasz bo niby jak.Ja mam swietna pamiec do
                                                    twarzy dlatego Cie pamietam.Pamietam mnostwo ludzi ze szkoly i takich ,z ktorymi
                                                    nigdy nie rozmawialam.
                                                    Andrzej,moja starsza siostra chodzila do klasy Domanskiej,po tym jak Sakowa sie
                                                    ich pozbyla i klasa zostala podzilona. Matura 65 r .Pamietasz cos takiego , to
                                                    bylo w ich 9 klasie.Moja siostra zyje do przodu i tylko czasami dziwi sie ,ze
                                                    jej szkolni koledzy mnie znajduja i do mnie pisza z pytaniem co z ludzmi z ich
                                                    klasy sie dzieje.Nie masz racji co do kafelkow, kazde pietro ma inny kolor od
                                                    prawie fioletowego na dole do pomaranczowego przez zolty na gorze,to wedlug
                                                    teorii kolorow w ciagu dnia Goethego
                                                  • kazimierzp Re: garść wspomnień o ludziach! 13.12.05, 19:03
                                                    Niektóre twarze to pamiętam. Nazwisko z twarzą kojarzę Leszka Klisia (ale z nim
                                                    byłem na obozie harcerskim w Sławie po maturze). Z dziewcząt też twarze są mi
                                                    znajome, ale nazwisk czy imion! Naprawdę byłem nieśmiały w kontaktach z płcią
                                                    piękną!:-)
                                                    Jeden niezmienny na obydwu zdjecia Twoich i Tomka to Zygmunt Grochocki.
                                                    Na zdjęciu z podstawówki to widzę chyba Bronka Bielca (dzisiaj mieszka w
                                                    Israelu i inaczej się nazywa), chyba Jurka Piesiewicza i może Małgosię Dumę!?!
                                                  • kazimierzp Do Ewy? 13.12.05, 19:15
                                                    Cz na zdjęciach Tomka i Twoich masz półokrągły jasny kołnierzyk do ciemnego
                                                    fartuszka-żakietu?:-)
                                                  • Gość: Ewa Re: Do Ewy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 02:00
                                                    Kazik trafiles,choc tam jest pare kobitek z kolnierzykami bialymi, ja to ta w
                                                    srodku w pierwszej lawce.Pozno jak diabli,wiec sie nie ustosunkuje dzisiaj do
                                                    reszty Twoich ciekawych wypowiedzi.Tajemnica rozwiazana !
                                                  • kazimierzp Do Ewy? 14.12.05, 11:53
                                                    Weszłaś mi na ambicję, włączyłem swe szare komórki i zacząłem intensywnie
                                                    przyglądać się obydwu zdjęciom!:-) Ty z tą bujną fryzurą z ciemnymi, głeboko
                                                    osadzonymi oczami najbardziej wydałaś mi się bliska (naprawdę) więc wskazałem!
                                                    Może to intuicja, telapatia, a może jednak zapadłaś mi w pamięć!
                                                    Usciski - Kazik
                                                  • Gość: ambicja Re: Do Ewy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 00:16
                                                    Ale to zabawne, ja nie mam gleboko osadzonych oczu tylko bardzo duze i dlatego
                                                    zawsze mialam mnostwo miejsca do malowania,zuzywalam wiecej kosmetykow niz
                                                    przecietne /to nie jest chwalipiectwo /.A fryzura tak sie rzuca bo ciemna, wlosy
                                                    mam przecietne.Ale i tak sie ciesze, ze sie rozpoznalismy.Zenek powiedzial,ze
                                                    sie nic nie zmienilam i bylo mi super milo.I to koniec osobistych wyskokow.Jutro
                                                    bedzie juz powazniej.Jeszcze Azja pomysli, ze jestem psiu-bzdziu.
                                                  • Gość: azja Re: Do Ewy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.12.05, 19:33
                                                    niczego takiego nie pomyslę. raczej cieszy mnie dobre samopoczucie innych. i bardzo dobrze,że czas się ciebie nie ima.chciałabym móc powiedzieć to o sobie.
                                                  • Gość: azja Re: garść wspomnień o ludziach! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.12.05, 19:27
                                                    z tego co piszesz wynika,że życie towarzyskie nie było jakoś specjalnie ożywione. nawet zastanowiłam się przez chwilę, jak to jest,że znając tak mało rówieśników i rówieśniczek, będąc osobą tak poważną i zamkniętą w sobie ( co ewa poniekąd potwierdza) chce ci się teraz tak aktywnie uczestniczyć w życiu tego forum i innych forum . nie no to nie przytyk, tylko zdziwienie. widać,że eksplozja uczuć do ludzi nastąpiła wkrótce po szkole i ewa się na nią nie załapała.
                                                    ja, mimo że jestem mizantropem, to mam w głowie cały kalejdoskop twarzy i hstoryjek - kolegów i koleżanek z mojego rocznika i z innych roczników, taki jakiś przeklęty rodzaj nadpamięci. stąd ja na przykład znam barego, a on mnie nie. no mam jakąś chorobę mózgu chyba.
                                                  • kazimierzp lubienie ludzi-trochę dłuższe dywagacje. 13.12.05, 20:45
                                                    Ja ludzi zawsze lubiłem, dopiero po maturze, po pracy z harcerzami i w
                                                    szermierce udało mi się przełamac wewnętrzny wstyd który nie pozwalał otworzyć
                                                    się przed obcymi. Koleżeństwo w klasie to nie byli obcy! Jeszcze jednym z
                                                    problemów mojego dzieciństwa to to, że edukację w podstawówce odbyłem w
                                                    czterech szkołach (rodzice się przeprowadzali)i w żadnej ze szkół nie zdążyłem
                                                    się zadomowić. Do dwójki przyszedłem też nie ze swojego rejonu, dlatego dla
                                                    wielu innych byłem tu obcym i oni dla mnie byli obcymi. Powoli przez cztery
                                                    lata dwójki te bariery pękały, żeby przełamać się dopiero w życiu dojrzałym!
                                                    Ja lubię ludzi, jestem życiowym optymistą, ale przy tym realistą i dosyć
                                                    wnikliwym obserwatorem otaczającego mnie świata. Nie mam obecnie żadnych oporów
                                                    z wystapieniami publicznymi, potrafię dosyć wartko budować zdania. Umiem i
                                                    lubie ścierać się w różnych sporach polemicznych ("ćwiczyłem" to nawet przed
                                                    kamerami ogólnopolskiej telewizji). Te wszystkie umiejętności zdobyłem w czasie
                                                    edukacji, ale otworzyłem się dopiero po szkole. Przydało mi się to w
                                                    późniejszej działalności społecznej i politycznej. Byłem drużynowym harcerskim,
                                                    kierownikiem społecznym sekcji szermierczej w AZS Politechnika,
                                                    przewodniczącym "pierwszej" Solidarności w swoim zakładzie, przewodniczącym
                                                    Rady Pracowniczej w jeleniogórskiej firmie budowlanej, przewodniczącym koła
                                                    miejskiego Unii Wolności, wiceprezesem Klubu Narciarskiego, obecnie
                                                    przewodniczącym jeleniogórskiej Rady Przyjaciół Harcerstwa. Nigdzie nie byłem
                                                    figurantem i jeżeli przyjmowałem jakieś obowiązki to całym sobą.
                                                    Mam tylko "wadę" która w jakimś stopniu nie pozwala mi na pełniejszą "karierę".
                                                    Nie znoszę kłamstwa, uważam, że zaufanie zdobywa się latami, a traci w moment.
                                                    Mówię też prawdę w oczy, czasami może zbyt obcesowo. Jestem wierny. Nie tylko
                                                    swojej żonie (pierwszej i jedynej spełnionej miłości), ale i stowarzyszeniom,
                                                    czy ugrupowaniom do których przystępuję. Dlatego od poczatku jestem w Unii
                                                    Demokratycznej, potem Wolności, ale nie przepisuję się i nie przechodzę do
                                                    zadnej innej partii póki ta moja grupa polityczna istnieje (choć często mnie
                                                    wnerwia).
                                                    W Jeleniej Górze politycznie i społecznie dotarłem do stanowiska wiceprezydenta
                                                    miasta (przepłaciłem to nadciśnieniem i paroma jeszcze innymi chorobami).
                                                    Wydawałoby się, że to samochwalstwo. Nie widzę tego tak. Zadałaś mi pytanie i
                                                    próbowałem na to pełniej odpowiedzieć. Patrzę się na moich synów. Obserwuję ich
                                                    zachowanie w zyciu dorosłym. Mają wiele ze mnie, ale nie musieli migrować ze
                                                    szkoły do szkoły i w swych środowiskach byli i są swoimi i lubianymi. Są
                                                    aktywni społecznie i nie boją się organizować różnych "zdarzeń" dla innych.
                                                    Przepraszam za zbyt może długie dywagacje, ale jakoś mi się otworzyło!
                                                    Ta moja aktywność na tym forum to po prostu jakaś może próba nadrobienia tego
                                                    co straciłem w czasie samej edukacji, samej młodości, tkwienia w zamkniętym
                                                    świecie książek. Do kilku swoich koleżanek z tamtych lat napisałem nawet listy
                                                    w których dziękowałem za to, za co nie miałem może wtedy odwagi dziękować.
                                                    Cieszę się z tego forum. Może kiedyś się zobaczymy, może nie. Niemniej uważam,
                                                    ze te nasze kontakty, wymiany myśli są nam wszystkim w tym zaganianym świecie
                                                    bardzo potrzebne.
                                                    Serdeczne uściski do wszystkich rozmówców.
                                                    Kazimierz Piotrowski
                                                  • bary1968 Re: garść wspomnień o ludziach! 14.12.05, 08:41
                                                    Azjo droga w całej szkole tylko ja nosiłem takie obciachowe kudły, dlatego
                                                    jestem łatwym celem identyfikacji. Na życie towarzyskie, jako uczeń klasy
                                                    sportowej, miałem mało czsu. Prosto ze szkoły do domu - na Zachodnią, potem
                                                    obiad, torba na plecy i na trening. Najbliższe kontakty miałem z klasą E,
                                                    osiemnastki, wspólne wyjazdy wakacyjne i wiele innych. Wasza klasa była skąd
                                                    inąd hermetyczna, chyba to przyznasz, i nie nawiązywaliście jakoś kontaktów.
                                                    Ale i tak gorące i namiętne buziaczki ;-)za taką nadpamięć i jeszcze czule
                                                    ściskam.
                                                    Jarek
                                                  • Gość: azja Re: garść wspomnień o ludziach! IP: *.k.pl 14.12.05, 13:11
                                                    ja też związana byłam z dziewczynami z "E" i może dlatego cię pamiętam, bo
                                                    bywałam na ichniejszych imprach. do tej pory jesteśmy w kontakcie z moniką
                                                    brzostowską ( teraz USA) - chociaż ostatnio tylko przez jej mamę. niektóre z
                                                    nich poszły na medycynę i są : a to neurologami( aneta grzywacz) , a to
                                                    stomatologami ( aśka świerczewska) o!piotrek trojniak pracuje w tym samym
                                                    szpitalu co ja.
                                                    nawet mój szef jest z dwójki, tylko 12 lat wczesniej kończył. i inni nie z
                                                    naszego roku też kręcą się w mojej branży tam i sam w różnych specjalnościach,
                                                    niektórzy sa bardzo utalentowani , wręcz niedoścignienie.
                                                    jedna dziewucha od was , taka kulomiotko-oszczepniczka - ewa jakaśtam to mnie
                                                    nawet prześladowała latami, dobrze że tylko telefonicznie i przez moich
                                                    osobistych znajomych ( przesyłała mi pozdrowienia) -wiesz niebezpieczne związki
                                                    i inny nagi instynkt...
                                                  • bary1968 Re: garść wspomnień o ludziach! 14.12.05, 14:50
                                                    Czego by człowiek nie powiedział, to i tak jest oczywiste, że dwójka to kuźnia
                                                    talentów. Widzę to codziennie rano ( w lustrze oczywiście ). Azjo, powiedz, czy
                                                    byliśmy gdzieś razem na imprezie? Akurat gdzieś mam zdjęcia z osiemnastek, to
                                                    może zaspokoiłbym ciekawość i dowiedział się, kto mnie tak usilnie uwodzi.
                                                    Też Cię gorąco całuję - Jarek.
                                                  • Gość: ela,matura 65 Re: garść wspomnień o ludziach! IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 18:50
                                                    Jak to cudownie "wiedziec to samo"-to za mojego "szkolowania" byla ta historia
                                                    z Meduza,mnie uczyla biologii w podstawowce,stawiala mase dwoj,ale jedna ocena
                                                    dobra przewazala/a moze trzeba ich bylo miec wiecej?/Pamietam tez ze bardzo
                                                    duzo rysowalam w zeszycie lekcyjnym...A to "preparowanie zab"?...
                                                  • Gość: Ewa Re: garść wspomnień o ludziach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 00:00
                                                    Jak chcesz zobaczyc stare zdjecia wejdz na strone
                                                    www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html. Nie ma tam zdjec z Twojego rocznika,sa
                                                    inne.Ty jestes z tego rocznika co moja siostra ,ona byla u Domanskiej.
                                                    Kaziu, Ty masz zdjecie Plisa, wyslij je do Zwaka.
                                                    Mialam wuja w USA w Kaliforni,on mowil to samo co Wy o Meksykanach i hiszpanskim
                                                    jezyku. W tym wypadku nie jest wazna historia tylko dzien dzisiejszy, ale tak
                                                    zaczyna sie dziac na swiecie, a moze nie zaczyna a jest.To rodzaj
                                                    balaganu,bedzie sie on powiekszal, bo wynika z wygody,liberalizmu i wielu innych
                                                    przeslanek, w sprawach blachych i w tych waznych tez.Mnie ciekawi do czego to
                                                    doprowadzi.Moze efektem tego bedzie mieszanina jezykowa,tak jak jest juz
                                                    mieszanina narodowosciowa, jeszcze tak niedawno nie do pomyslenia
                                                    Pamietam taka cudowna ksiazke Paula Scotta o milosci Hindusa do Angielki tuz
                                                    przed II wojna Swiatowa.Skonczylo sie to dla obojga tragicznie. I prosze, minelo
                                                    nie tak duzo czasu, mozna sie kochac w kim sie chce,gdzie sie chce,w zwiazkach
                                                    lub bez,do gory nogami i nikt nie ma pretensji. Nawet w naszym kraju, ponoc
                                                    wszyscy jestesmy wierzacy,ile jest wolnych zwiazkow i dzieci bez slubu. I co
                                                    kosciol na to, dostosowuje sie , bo wazna ilosc owieczek, a ze to wbrew zasadom
                                                    religii, udaje sie ,ze tego nie ma,a moze nie, tylko przymyka sie oczy.To sa
                                                    chyba nieuniknione zmiany. Swiat sie zmniejszyl,komunikacja chocby nasza,jeszcze
                                                    niedawno niemozliwa.
                                                    Nieuniknione jest pogodzenie sie z tym.Inaczej wyjdzie sie na zgreda.
                                                    Heniu, a Twoja bratowa widzialam ,jest bardzo ladna. W mojej rodzine sa Japonka
                                                    Dunka,Baskijka,Brazylijka,Ukrainka nie mowiac o zwyklych Francuzach czy
                                                    Anglikach roznej plci i Amerykanach tez. Wielu z nas tak wlasnie ma.
                                                    A co Wy myslicie ?
                                                  • kazimierzp "Nasz" biskupem 09.02.06, 06:49
                                                    Wyborcza:
                                                    miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,3154323.html
                                                    podaje, że absolwent dwójki został biskupem we wrocławskiej kurii!:-)
                                                  • Gość: bary Re: garść wspomnień o ludziach! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 09.02.06, 08:43
                                                    To tak samo, jak u Romany Domańskiej. Ja na szczęście dobrze znałem rosyjski i
                                                    problemów nie miałem, ale normą było po kilkanaście dwój w semestrze. Jednak to
                                                    nie były normalne dwóje; najgorsza dwója była w kółku i miała trzy wykrzykniki,
                                                    lepsza traciła kółko a potem wykrzykniki, po jednym. Jeżeli ktoś dostał tę
                                                    najgorszą i poprawił na taką z dwoma wykrzyknikami, prof. Domańska mówiła -
                                                    "no, widzę wyrażną poprawę". Trzy na szynach w trakcie semestru wystarczyło,
                                                    żeby zniwelować dwanaście, trzynąscie dwój różnej maści.
                                                    Przebojem był też zeszyt - margines na pięć centymetrów, strony ponumerowane,
                                                    zadania domowe numerowane na marginesie, oczywiście każdy numer w kółku, tematy
                                                    podkreślone. Było to upierdliwe, ale muszę przyznać, że nie było problemu, żeby
                                                    szybko znależć cokolwiek w zeszycie.
                                                    Z prof. Domańską mam dużo wspomnień, jedno jest mi najbliższe - otóż w czasie
                                                    długiej przerwy (w II LO trwała 20 min. - tak dla przypomnienia) dziewczyny z
                                                    klasy zaplotły mi masę warkoczyków (nosiłem wtedy długie kręcone włosy) i
                                                    założyły mi czerwoną apaszkę, a że siedziałem w pierwszej ławce naprzeciw Pani
                                                    profesor, mój widok nie umknął jej uwadze. Na komentaż nie musiałem długo
                                                    czekać, jednak kobieta miała duża klasę i sprawa rozeszła się po kościach. A
                                                    były to czasy, kiedy za drobniejsze prowokacje lądowało się na dywanie u
                                                    dyrektora...
                                                    Pozdrowionka
                                                    Jarek
                                                  • Gość: eLA MATURA65 Re: garść refleksji IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 18:43
                                                    Andrzej-w jakiej klasie jezykowej" byles,wymieniasz nazwiska nauczycieli"z
                                                    moich lat"...Siedze od paru godzin na stronie i czytam,i w otepialy nastroj
                                                    codziennosci naplywa to COS,tak dawno zapomniane.Dzieki eWIE I IN.WEDRUJE PO
                                                    SZKOLE,PO zALESIU..Czy prof.Babula odzywa sie jeszcze ,czy jeszczeJEST?
                                                  • Gość: Ewa bez tytulu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 17:11
                                                    Te rozmowy tak oderwane od wszystkiego co sie zna albo z czym sie spotyka
                                                    codziennie dla mnie sa szalenie mile.To tak jakbym czytala ksiazke,ciekawe co
                                                    bedzie dalej.Wiecie,ze Domagalik napisala taka o rozmowach z jej kumplem po
                                                    nocach.Ja oprocz naszego forum jestem w kontakcie z bardzo madra pania profesor
                                                    , a pisze do niej w srodku nocy i wierzcie mi wole to od rozmow telefonicznych i
                                                    nawet kontaktow wprost.Wszystko to niebywale stymuluje.
                      • Gość: Ewa Re: PISZCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 00:56
                        Co wy sie tak czepiacie pogody.Wiecznie to slysze, w mediach na ulicy, wieczne
                        narzekania.A gdzie mysmy sie wszyscy urodzili, tu w tej szerokosci geograficznej
                        i co jeszcze sie nie przyzwyczailiscie ? No nie mozna byc takim zgredowatym.
                        Kazda pogoda ma swoje plusy. Mnie nic nie przeszkadza,jak ciemno tez milo, jak
                        wilgoc dobrze na cere i rosna oziminy. Ludzie cieszcie sie z byle czego, bedzie
                        lepiej.
                        Musialam sie przebic, bo mnie ci mlodzi zakryli.
                        Bylo pytanie o Stechlikow oni sie przeprowadzili, bo nagle zostali w trzy osoby
                        w domu z czternastoma pokojami, na koncu dzielnicy, w parku i dlatego zmienili
                        dom na mniejszy. A ten poprzedni zajeli Klaretyni i go rozbudowali, nawet niezle.
                        Nie ma juz drzew na placu ,ale lyso, trudno sie przyzwyczaic.
                        • bary1968 Re: PISZCIE 23.11.05, 09:18
                          Cześć Ewa, fajnie zobaczyć, jak ktoś pisze o nas "młodzi" he he. Temat pogody
                          to tylko na pobudzenie rozmowy (dla poddierżenia rozgowora).
                          Pozdrawiam
                          Jarek
                        • Gość: Henry Re: PISZCIE IP: *.production / 209.245.22.* 23.11.05, 17:11
                          Ja na pogode nigdy nie narzekam. Tutaj gdzie mieszkam prawie zawsze swieci
                          slonce i wlasnie brak mi deszczowych, pochmurnych dni. Takich szarych, polskich.
                          No moze nie zawsze. Kilka lat temu bylem na swieta Bozego Narodzenia w Polsce.
                          Przez trzy tygodnie nie widzialem nawet promyka slonca. To jednak
                          przygnebiajace, tak ze postanowilem ze juz nigdy w tym czsie nie przyjade.
                          • Gość: Ewa Re: PISZCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 02:04
                            Heniek, alez to caly polski urok. Ledwo Jarek napisal, ze nie jest tak zle, to
                            Ty pomimo, ze nie narzekasz, to nie lubisz.Mnie to nie przygnebia.Moj jeden
                            koles to marzyl zeby postac w deszczu w Parku Szczytnickim Wiecie,ze w pokoleniu
                            naszych rodzicow, nie narzekalo sie w ogole, to bylo nieeleganckie i przy
                            sposobnosci ludzie sie bardziej trzymali w ryzach.Teraz sie wszystko
                            rozlazlo,ludzie zrobili sie samolubni. No my na forum nie ,my jestesmy swietni.
                            Ja sie ciesze z byle czego,np jest przerobiona ulica Wyspianskiego za mostem
                            Grunwaldzkim,zrobilo sie znacznie wygodniej.Mozna szybko przejechac bokami i nie
                            stac w korkach na placu.A nowa Galeria na placu juz jest widoczna zza plotu, nie
                            bedzie niestety ladna,no ale cos sie dzieje.
                            • Gość: Henry Re: PISZCIE IP: *.production / 209.245.22.* 28.11.05, 22:33
                              Alez ja na pogode nie narzekam!!!. Zawsze lubialem deszczowe dni. Lubialem
                              chodzic w czasie deszczu a juz szczegolnie w gorach gdy padal snieg. Bedac
                              przewodnikiem sudeckim bardzo lubialem prowadzic wycieczki w Karkonoszach gdy
                              byla sniezyca. Moze to troszke dziwne ale mialem swietna orietacje w terenia,
                              ktora zreszta posiadam do dzisiaj
                              • bary1968 Re: PISZCIE 30.11.05, 10:42
                                Ja, tak jak Henry lubię trochę pomoknąć. Do dziś nie noszę parasola. Może to
                                jakiś atawizm, jednak przyjemnie czasem przemoknąć do slipek.
                                Pozdrowionka dla dwójkowiczów
                                Jarek
    • Gość: Bella rocznik ' 62 IP: *.ri.ri.cox.net 25.11.05, 20:55
      Czy znal ktos Malgosie Mikucka?
      • Gość: Ewa Re: rocznik ' 62 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 00:35
        oj,oj , co tak krotko, przyzwyczailam sie juz do dluzszych wypowiedzi,nowa osoba
        i tylko jedno zdanie, szkoda.Ja nie znalam.Czy ten rocznik, to matury, czy
        urodzenia?Mysle, ze matury,ale zawsze lepiej sprawdzic.
      • Gość: Ewa jak dobrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.05, 00:45
        Zrobilo sie zimniej i ciemniej i popatrzcie jak sie rozgadalismy. I milo,ze
        szkole nasza konczylo tyle inteligentnych i zrownowazonych ludzi.
        Ostatnio czytalam wypowiedzi na forum dotyczacym dyrektora XIV, co to mialam z
        nim do cztyniena z racji jednego mojego dziecka i siostrzenicy i mojej funkcji w
        radzie szkoly.Az nie do uwierzenia jak sie ludzie nawzajem obrazaja.
        A u nas spokonie , kulturalnie i milo.
        No i zaraz dostane , a moze nie !
        • Gość: Henry Re: jak dobrze IP: *.production / 209.245.22.* 07.12.05, 17:06
        • Gość: Henry Re: jak dobrze IP: *.production / 209.245.22.* 07.12.05, 17:13
          To tak dla podtrzymania forum. Ewcia masz racje, zrobilo sie zimno. U nas
          dzisiaj -26 stopni C. Jest slonecznie i piekny puszysty snieg. Co do wzajemnego
          obrazania, zniewag i wyzwisk wystarczy poczytac forum jakiejkolwiek gazety.
          Czytam codziennie Wyborcza i przeraza mnie to. Tak samo jest z Gazeta Ziebicka.
          Co za jezyk i jakie negatywne stanowisko do wszystkiego.
          Pozdrawiam wszystkich
          • Gość: Ewa Re: jak dobrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.05, 00:40
            Heniek, zobacz co sie dzieje wyzej,cudownie, az furczy.Tyle wypowiedzi, ze az
            nie wiem gdzie zaczynac,do tego pare wypowiedzi sie obsunelo i jest balagan,
            moze to jednak dobrze.
            We Wroclawiu dzisiaj rano byly zwaly mokrego sniegu.Ulice nie przejezdne, a
            ludzie jezdzili fatalnie i byly wszedzie korki bo jeszcze wieczne rozkopy.
            Jak zwykle musialam sama uporac sie z ta ciezka niemilosiernie bryja kolo
            domu,bo u nas ludzie coraz starsi, a mlodsi absolutnie sie do tego nie biora.Nie
            ma w ogole solidarnosci, ciekawe co bedzie kiedy nasze pokolenie wymrze, oni
            utona w smieciach chyba. Moi synowie sie wyprowadzili i pomagaja tylko z
            doskoku. Mam za to miesnie.
            • Gość: Henry Re: jak dobrze IP: *.production / 209.245.22.* 08.12.05, 15:34
              Ewa, na to aby utrzymac porzadek jest prosty sposob, konsekwentnie karac i to
              wysokimi karami. U nas daja czas do popoludnia na uprzatniecie sniegu. Tak samo
              jest z kublami na smieci ktore tez musza zniknac do popoludnia dnia w ktorym
              zabieraja smieci. Nikogo nie interesuje czy mieszkaja w domu tylko starcy, czy
              ktos jest w domu itd. Ma byc czysto. Juz raz dyskutowalismy o paleniu lisci i
              uprzatanu chwastow. Taka samowaola jak np. na Szymanowskiego gdzie kazdy wycial
              zywoplot aby miec wjazd do zrobionego bez niczyjej zgody garazu poprostu nikomu
              nie przyszla by nawet na mysl.Mam nadzieje ze miasto kiedys weznie sie za te
              sprawy. A poza tym to zmarzlem dzisiaj rano. Bylo -30 stopni. To juz jest
              naprawde zimno.
              Pozdrawiam wszystkich
              • Gość: Plis Dinozaury dwojki IP: *.devs.futuro.pl 14.12.05, 00:43
              • Gość: Plis Re: jak dobrze IP: *.devs.futuro.pl 14.12.05, 00:43
              • Gość: Plis Re: jak dobrze IP: *.devs.futuro.pl 14.12.05, 01:23
                Witajcie dwójkowicze. W grudniowym numerze ODRY z 1996 r. w artykule Łikasza
                Kamińskiego "MAJ 1946 WE WROCŁAWIU" jest taka informacja: ...14 maja do strajku
                dołączyli studenci Politechniki i uczniowie wrocławskich szkół średnich.
                Postulaty strajkujących najlepiej oddaje fragment rozmowy delegacji młodzieży
                II LO z dyrektorem liceum: "My solidaryzujemy się z młodzieżą z całej Polski,
                żądamy wypuszczenia aresztowanych w Krakowie 600 studentów, żądamy wyjaśnienia,
                dlaczego zabroniono obchodu 3-go Maja".Artykuł dobrze oddaje atmosferę tamtego
                czasu.Nasza buda stała się od tej akcji szkołą pod specjalnym nadzorem.
                Dyrektorką ustanowiono panią StefaniE Witek.
                W książce Mariana Pionka "WALKA Z HITLEROWSKIM I STALINOWSKIM OKUPANTEM O
                NIEPODLEGŁOŚĆ POLSKI" wydanej w 1996 r. przez Krajowe Studium Polski Podziemnej
                w Katowicach w częśvci III "CZAS WALCZĄCEJ MŁODZIEŻY" na str. 177 pod pozycją
                239 odnotowano: Banda Czerwonego Byka-Wrocław 1948-1950. Trzon tej "bandy" jak
                i sam Czerwony Byk to byli uczniowie naszej Dwójki...
                Czy te tradycje są dla Was ważne bądż interesujące?
                • kazimierzp Do Plisa! 14.12.05, 15:12
                  Tego typu wiadomości jakie przedstawiasz nie były nam znane! Czas naszej
                  edukacji to nie był czas na otwartość informacyjną! Wręcz za tego typu przekazy
                  można było w najlepszym razie wylecieć ze szkoły.
                  Nasza edukacja to był czas siermiężnego socjalizmu "pod wodzą towarzysza
                  Wiesława".
                  Wieści dochodziły o różnych zdarzeniach (ale aktualnych)z Wolnej Europy, czy
                  Głosu Ameryki (wszystko mocno zagłuszane. O nowinkach muzycznych można było
                  posłuchać z radia Luksemburg które było łapane na średnich. Dopiero po 1968
                  roku i po 1970 wielu ludziom otworzyły się oczy i uszy (i znowu ten słynny
                  rocznik 1968!:-)!
                  Może ktoś z historyków, absolwentów naszej szkoły napisze monografię dwójki pod
                  kątem znajdywania elementów walki z reżymem! Tylko, że świadkowie tamtych
                  wszystkich zdarzeń powoli odchodzą. Zostaną w końcu do dyspozycji jako jedyne
                  świadectwo ubeckie i esbeckie teczki!
                  • Gość: Plis Re: Do Plisa! IP: *.devs.futuro.pl 14.12.05, 21:55
                    Czcigodny Kazimierzup. To nie był czas otwartości, piszesz w czasie
                    przeszłym. Ale czym wytłumaczyć że w historii naszej budy, prezentowanej na
                    oficjalnej stronie www 2LO, jest więcej białych plam niż historii.Czy nie jest
                    ubarwiającym nasze dzieje np. incydent, ukrycia się przez naszego zaiste
                    wspaniałego katechety ks. Stanisława Kluza w przeddzień jego aresztowania,
                    (przeciek). I Jego skuteczne, dwuletnie ukrywanie się dżungli Wrocław?
                    O "ujawnieniu" się po 2 latach ks. Kluza gazety pisały na pierwszych stronach.
                    Wiele szkół było by dumnych z takich tradycji. Batalia o której wspominam była
                    elementem akcji przekształcenia naszego liceum szkołę TPD{Towarzystwa
                    Przyjaciół Dzieci) to znaczy w szkołę bez nauczania religii. Elementem tej
                    kampanii była tez czystka. Warunkiem Pozostania w szkole było złożenie
                    oświadczenia że uczeń nie będzie uczęszczał do kościoła. Moje takie, zalega
                    pewnie jeszcze w jakimś archiwum.
                    Mógłbym na te tematy jeszcze długo. Przepraszam.
                    • kazimierzp Re: Do Plisa! 14.12.05, 22:30
                      Trudno mi się wypowiadać o dzisiejszej oficjalnej stronie szkoły! Dobrze byłoby
                      aby tego typu informacje tam się znalazły! My tu w tych naszych rozważaniach
                      wspominamy to co nas bezpośrednio dotknęło, miało na nas czy naszą szkołę
                      wpływ! Mam nadzieję, że moderatorzy strony szkolnej zaglądają na to forum i te
                      posty będą inspiracją do wypełniania treścią te "białe plamy"!
                      Oby tylko znaleźli sie ci co pamietają i zechcą o nich opowiadać!
                    • Gość: azja do plisa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.12.05, 22:50
                      są to wydarzenia, które większości nie są znane- szkoda ,że nie ma szansy ich poznać. ludzie tacy jak plis , pamietający tamte czasy ,mogliby napisać coś szerzej i zamieścić to choćby na wspomnianej stronie dwójki. chyba teraz już mozna, czy też podejrzewacie jakiś spisek przeciw prawdzie?
                      ja lubię prawdę i chętnie , czy niechętnie( jesli to trudna prawda o mnie) ale się z nią zapoznaję i wkrótce oswajam. wątek z księdzem jest przygodowy i takim postanawiam go zapamiętać. pewnie dlatego,że wolę szkołę i życie społeczne neutralne religijnie - moją mamę ksiądz wywalił z lekcji ( podstawówka) za wydeklamowanie ( z polecenia pani) wiersza o górniku w czasie majowego święta pracy, potem zakonnice wywaliły ją z zakonu, bo zbyt chorowała i nie była szokująco majętna. ja sama również miałam wiele nieprzyjemnych potyczek z zadufanymi przedstawicielami kleru począwszy od dzieciństwa . a ponieważ , jak już wiecie mam skłonność do generalizowania , to wolę czarno i po damsku ubranych mężczyzn omijać szerokim łukiem, szczególnie jeśli podejrzewam u nich umiłowanie mo hairu, a podejrzewam zawsze. to taki nawyk z pracy,dużo można byłoby mówić...niemniej wątek księdza ukrywającego się w dzungli miasta aż dwa lata bez pomocy jacka pałkiewicza, wydaje mi się dość zabawny i rzuca nowe światło na sprawność odpowiednich służb. ot,zwykła bylejakość.
                      • Gość: pLIS Re: do plisa IP: *.devs.futuro.pl 14.12.05, 23:44
                      • Gość: Plis Re: do plisa IP: *.devs.futuro.pl 15.12.05, 00:03
                        Miło AZJA że dałeś głos.Różnorodność, także poglądów , szanuję.Nie wymaga
                        tłumaczenia się.Radykałów i fundamentalistów cenię za szczerość i siłę
                        przekonań.Co do przygód, to ciemną nocą w czasie studniówki ponad pół wieku
                        temu, po przejści przez obserwatorium astronomiczne, w rynnie na dachu nad
                        aulą, ukryliśmy z kolegą wino "na zaś".Wyobrażcie sobie że po godzinie tego
                        wina nie było.Obszukaliśmy rynny tak skrupulatnie ż groziło upadkiem .Intryguje
                        mnie do dziś kto nam tą butelkę podprowadził i co robił w mroku na dachu. Może
                        odezwie się ten ktoś i wytłumaczy! Hej! Szczęść Boże!
                        • Gość: azja Re: do plisa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.12.05, 19:22
                          ja jestem ona.
                          • Gość: Plis Re: do plisa IP: *.devs.futuro.pl 15.12.05, 22:06
                            Tym leoiej azja, tym leoiej :-o HEJ!
                            • Gość: Ewa do Azji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 23:19
                              Ciekawi mnie dlaczego piszesz siebie mala lietera i skad wzielas ten
                              pseudonim,czy z milosci do tego kontynentu,co jest moja domena zreszta.
                              Jak dobrze, ze nie tylko ja robie bledy na forum,u mnie to czesto ze zmeczenia,u
                              innych moze tez.
                              Mam takie wspomnienie z wczesnego dziecinstwa,czy znacie bunkier na
                              Grabiszynskiej? Do niego przylegala kawiarnia w ksztalcie palacyku z ogrodem i
                              stajniami.Po wojnie tam mieszkali zwykli ludzie i moja niania.Pokoje byly
                              wysokie z duzymi oknami,szyby byly z odzysku, a na nich biali rycerze ustawieni
                              bokiem.Pomiedzy pomieszczeniami mozna bylo poruszac sie wchodzac do szaf
                              sciennych.Byly dlugie i ciemne korytarze, a drzwi wejsciowe otwieralo sie 15
                              centymetrowym kluczem z charakterystycznym odglosem,jeszcze teraz go pamietam.
                              Bylo to czarowne miejsce,przed wojna ludzie przyjezdzali tam ze wsi konmi i
                              roznymi wehikulami i tam mogli odpoczac ,konie dac do stajni albo je wymienic i
                              dalej jechac do miasta. W latach siedemdziesiatych zburzono ten budynek, nie
                              wiadomo z jakiej przyczyny,a ja zawsze kiedy jade obok,patrze na to puste
                              miejsce i ogarnia mnie nieopisany smutek.Nie mam zadnego zdjecia tej kawiarni a
                              w pamieci dokladny wizerunek.Mysle,ze takich miejsc bylo duzo i szkoda ,ze
                              komuna zniszczyla je bezpowrotnie.
                              • Gość: azja Re: do Azji IP: *.k.pl 16.12.05, 13:10
                                ja wszystko pisze małą literą. szkoda czasu i atłasu. imię pochodzi z miłości do
                                kontynentu i z genów ( też trochę). geny te mają też swoją ekspresję w moim
                                charakterze, a raczej charakterku. dużo by mówić zresztą- sama wiesz.
                                • bary1968 Re: do Azji 16.12.05, 13:44
                                  Noooooooooooooooooooooooooooooooooooooo Azjo, ależ ty się wylaszczyłaś.Potem
                                  jeszcze coś napiszę.
                                  pa
    • stalmat1 To nie byl czas otwartosci? 15.12.05, 08:45
      Byl i nie byl! Ja pamietm kolege z klasy, ktory z ogromna precyzja notowal
      zmiany na listach przebojow "top 20" radia Luxemburg. Pojawienie sie nowej
      plyty Beatlesow bylo odnotowane szybciej niz u samego wydawcy.

      Nie, mysmy byli dobrze zorientowani w tym co sie ruszalo w swiecie i to tym
      lepiej im bardziej otaczjaca nas komuna starala sie te wiadomosci blokowac.

      20 lat zycia na tzw. zachodzie nauczylo mnie ze "zelazna kurtyna" okazala sie
      bardziej zelazna dla mieszkancow "zachodu" niz dla nas.
      • Gość: Plis Re: To nie byl czas otwartosci? IP: *.devs.futuro.pl 16.12.05, 17:42
        Sam wywodzę się z innego klanu, słuchaczy "Musik USA" Willisa Canovera.
        • kazimierzp Lubię belcanto! 16.12.05, 22:22
          Jestem wychowany w duchu słuchania belcanto, czyli w tym przypadku czystego,
          klarownego i harmonijnego śpiewu!
          Luksemburga słuchałem, ale czy on był dominujący w sposobie odbioru muzyki, to
          nie koniecznie!
          • Gość: Ewa Re: Lubię belcanto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 23:55
            Radio Lauksemburg London W 1, dla mnie i mojej siostry, to byl szczyt muzyki
            mlodziezowej.I znowu to samo, to co trudne do zdobycia albo inne niz u nas bylo
            swietne.Nie bylo dnia ,zebysmy nie sluchaly. Oprocz tego byla i inna muzyka tez
            przez nas sluchana, a niektore piosenki polskie byly szalenie melodyjne i ze
            swietnymi tekstami.
            • andrzej4001 Pytanie ? 18.12.05, 13:51
              Witam, jestem uczniem drugiego LO a konkretnie biol-chemu i do straszych
              absolwentów mam pytanko , ile lat ma Strączek (napewno uczyła za Waszych
              czasów, bo taka stara), albo Jastrzębska ??
              • Gość: azja Re: Pytanie ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.12.05, 14:08
                przyjemniaczku, jastrzębska była przez moment wychowawczynią mą, i mogła mieć wtedy około 40 lat teraz będzie miała 50 i kilka, strączek jest odrobinkę starsza .
                a czas mija także dla ciebie, spójrz więc w lustro i próbuj zapamiętać ten widok...za mgnienie oka w tym miejscu patrzył na ciebie będzie gruby łysy facet, mający problemy z sikaniem. nie pozdrawiam
              • Gość: Ewa Re: Pytanie ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.05, 20:09
                A po co Ci to? Jastrzebska chodzila ze mna do klasy. Tej drugiej nie znam.Jak
                podasz powod dla ktorego musisz to wiedziec, to Ci byc moze odpowiem
              • Gość: Plis Re: Pytanie ? IP: *.devs.futuro.pl 18.12.05, 20:48
                Cieszy mnie i daję temu wyrac , że się andrzeju odezwałeś.Zastanawiałem się czy
                istnieją jacyś współcześni uczniowie Dwójki i czy mają jakieś zainteresowania ?
                Dzięki, już wiem.
                • bary1968 Re: Pytanie ? 19.12.05, 08:45
                  Na temat Andrzeja4001 się nie odezwę (przyłączam się do Azji). Ciekawy jest
                  natomiast temat muzyki. Też słuchałem Radia Luxemburg, zawsze nowe kawałki
                  zagraniczne. Ale i tak nie zdradziłem ukochanego SBB, trwam w tej miłości do
                  dzisiaj. Zresztą muszę się pochwalić, że udało mi się spędzić z chłopakami parę
                  godzin w knajpce, po ich koncercie we Wrocławiu. Co prawda nie grają już w
                  żelaznym składzie, bo Jerzego Piotrowskiego zastąpił Paul Wertico (wcześniej
                  Pat Matheny Gruoup)ale Józef Skrzek i Apostolis Anthimos jak nowi. Ziściło się
                  moje marzenie... Oprócz SBB nadal słucham Petera Gabriela, starego Genesis,
                  Jethro tull, Yes, Rush i w ogóle muzy z tamtych lat. Żeby nikt mnie nie
                  objechał, przyznam, że słucham także muzyki symfonicznej.
                  Pozdrowienia dla stałych forumowiczów.
                  Jarek
                  • kazimierzp Muzyka i Andrzej 19.12.05, 14:48
                    Ja słucham takiej muzyki jak w danym momencie odpowiada memu nastrojowi. Gdy
                    jestem rozmemłany, nic mi się nie chce robić to muzyka musi być żywa, silnie
                    brzmiąca, dająca kopa.
                    Gdy jestem spięty, negatywnie naładowany to włączam utwory spokojne, jak to moi
                    synowie mówili "smuty". Gdy chcę się bawić z innymi to muzyka żywa i taneczna.
                    Nie dzielę muzyki na poważną i niepoważną. Dzielę na dobrą i złą, radosną i
                    smutną itp. itd. Kiedyś gdy Niemen napisał i nagrał "Bema pamięci żałobny
                    rapsod" to moja nieżyjąca już babcia przy pierwszych akordach na organach
                    wsłuchała się i pochwaliła, ale kiedy usłyszała śpiew Niemena ze słowami "Czemu
                    cieniu ..." Fukneła, wstała i stwierdzając, a to "Nejman" wyszła z oburzeniem
                    że jak ja mogłem jej to puścić!
                    Co do Andrzejka!:-)
                    Młode to, nie rozumie że ludzie piękni, wspaniali pddają się upłwowi wieku
                    (brzydcy też), a wszelkie zdarzenia, troski, radości wypisują się na ich
                    twarzach. Ludzie o smutnym życiu, ponurych zdarzeniach mają też i takie twarze.
                    Dlatego rozwinę myśl Azji: Andrzej pilnuj się aby Twa twarz zmieniała się
                    pozytywnie, oby nikt w niedalekiej przyszłości nie pytał się co to za stary
                    ponurak tu pracuje!
                    Dlatego życzę Ci Andrzeju, mimo Twego faux pas, z okazji nadchodzących świąt
                    aby Twe życie było usmiechnięte, obyś obok siebie miał kogoś kto zawsze będzie
                    Cie kochał, równo będzie z Tobą się starzał i nigdy nie obrzydził się Twym
                    widokiem. Pamiętaj o tym, że tak sobie życie ułożyć jest bardzo trudno.
                    Ja mam takie szczęście! Czego Tobie i wszystkim na tej stronie życzę.
                    KazimierzP
                    • bary1968 Re: Muzyka i Andrzej 19.12.05, 14:55
                      Tak swoją drogą SBB przygrywało Niemenowi w jego dwóch zagranicznych
                      płytach "Ode to Venus" i "Strange is the world".
                      Pozdrawiam
                      Jarek
                    • Gość: azja Re: Muzyka i Andrzej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.12.05, 15:04
                      babcia była cool! mnie też nejman doprowadzał do krost na całym ciele. raz nawet uczestniczyłam w jakimś jego koncercie w ramach przeglądu piosenki aktorskiej i potem to ciężko odchorowałam. uwielbiam house i "trans" ale nejman nawet jak na dinozaura elektronicznej muzyczki, stanowczo za bardzo zaciągał po polesku czy białorusku i jeszcze w tzw spiewie miał taką trudną do zniesienia manierę syberyjską jakąś - to się zdaje śpiew alikwotyczny nazywa. i ta nieśmiertelna paruccha jak krucze skrzydło...ciekawe czy pochowali ją z nim. jeśli tak -to cześć jej pamięci!
                      • bary1968 Re: Muzyka i Andrzej 19.12.05, 15:25
                        Ty jednak jesteś Azjo udana, prawie jak Boris Vian - zatańczę na waszych
                        grobach.
                        • Gość: azja Re: Muzyka i Andrzej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.12.05, 15:55
                          nie- zatańczę- tylko : napluję na wasze groby. i nie boris vian tylko vernon sullivan. to tak gwoli korekty.
                          • bary1968 Re: Muzyka i Andrzej 20.12.05, 08:59
                            Osinobusem to ty Azjo nie jesteś - doczytaj. Ja Ci się nie wcinam w tematy
                            lekarskie, bo się na nich nie znam. Natomiast o jakimś tam Vianie coś
                            słyszalem. Ta feministyczna retoryka zaczyna górować nad treścią słoneczko.
                            Tych całusków to jeszcze więcej wysyłam, może tak na otrzeźwienie.
                            Twój stały wielbiciel
                            Jarek
                            • kazimierzp Omnibus, a osinobus 20.12.05, 10:55
                              Bary myslałeś chyba o omnibusie bo to oznacza potocznie erudytę, a osinobus to
                              były niby autobusy produkowane w Osinach pod Częstochową, a dlatego niby bo
                              były to ciężarówki z krytą paką przystosowaną do wożenia ludzi!:-)
                              Ja bardzo lubię kobiety - tak się ciekawie od nas róznią (nie tylko fizycznie)
                              co sprawia że przebywanie z nimi stanowi wielką przyjemność.
                              Jak na razie na forum nutek feministycznych nie spostrzegam!
                              • Gość: azja Re: Omnibus, a osinobus IP: *.k.pl 20.12.05, 11:07
                                bary napisał: osinobus -całkiem świadomie - gupkiem przecież nie jest. to było
                                adresowane tylko do mnie- bardzo się polubiliśmy jak widać. na stronie ma on dla
                                mnie jeszcze więcej podobnych określeń.
                                póki co , zachowam to w archiwum X ;-)
                            • Gość: azja och bary, bary... IP: *.k.pl 20.12.05, 11:04
                              słabo słyszałeś zatem filologu- bo vian i sullivan to ten sam pisarz. tylko vian
                              pisał surrealistyczne powiastki typu: czerwone trawy, pociąg do opowiastek ( lub
                              opowiastki do pociągu) , klecha w kąpieli, czy nawet piana złudzeń a sullivan-
                              zaangażowaną społecznie , choć naturalistyczną prozę, z elementami pornografii.
                              ot , ciekawy przykłąd roszczepienia jaźni. faktem jest ,że np. piana złudzeń
                              jest troszkę powieścią mieszaną. a tytuły cytuj dokładnie, chyba że je
                              parafrazujesz? ale o to cię nie podejrzewam.
                              nie przypuszczam,abys przyznał mi rację na forum- inwektywy rzucasz chętnie - i
                              robisz to w tzw " krzakach" - żeby umieć to zrobić publicznie trzeba mieć gonady
                              ciut większe.
                              • bary1968 Re: och Azjo, Azjo... 20.12.05, 11:31
                                Oczywiście nie przyznam Ci racji, widać korzystaliśmy z różnych przekładów.
                                Jednak Twój na pewno był autoryzowany...
                                Co się tyczy inwektyw - jeszcze ich nie użyłem i raczej tego nie zrobię, bez
                                względu na wielkość moich gonad. Jeżeli ktoś nie potrafi odróżnić inwektyw od
                                konstruktywnej krytyki, no cóż nie każdy jest doskonały.
                                A w krzaczorach robię różne rzeczy, jednak myśmy chyba jeszcze nie mieli
                                sposobności?
                                Co się tyczy retoryki feministycznej, udało Ci się - reszta tego nie widzi -
                                Superwoman w kitlu.
                                Pozostając do Twojej dyspozycji
                                niedokształcony Jarek
                                Możesz oczywiście opublikować naszą prywatną korespondencję, zapewniam że zrobi
                                się ferment, oczywiście, jeżeli Twoja nieskalana etyka na to pozwoli.
                                Całować nie przestaję, a nawet podwajam ilość.
                                • Gość: azja Re: och Azjo, Azjo... IP: *.k.pl 20.12.05, 11:42
                                  "krzaki" - to prywatna poczta - czy ona nie istnieje? istnieje- ale na razie
                                  jest prywatna. ostatnio- nawet coś o skur--synach było i to pod moim adresem.
                                  obrażasz nie mnie, tylko mamę, której nie znasz.
                                  moja etyka nie istnieje , więc jak przyjdzie czas- opublikuję.
                                  • bary1968 Re: och Azjo, Azjo... 20.12.05, 11:59
                                    Goebels nie miałby szans zaistnieć, gdybyś urodziła się w innym czasie i
                                    miejscu, o Urbanie to już w ogóle nie wspomnę. Może opublikuj naszą pocztę i
                                    nie dezinformuj reszty Słoneczko. Nie będę się tu tłumaczył, bo nie ma takiej
                                    potrzeby, i nie wyjeżdżaj z mamą, pliz...
                                    Zagrywka na wysokości moich mikroskopijnych gonad Pani dochtór.
                                    Buzi, buzi
                                    Jarek
                                    • kazimierzp Azja z Barym... 20.12.05, 15:21
                                      Wasza słodycz wypowiedzi powala mnie. Innych czytelników chyba takoż!
                                      Ciekaw jest jak słodkich słówek jeszcze się przy Was nauczymy?
                                      • bary1968 Re: Azja z Barym... 20.12.05, 16:59
                                        Drogi Kazimierzu, polonistyka wrocławska w osobach p.p. Anusiewicza i
                                        Wróblewskiego napisała "Słownik polszczyzny potocznej" , ja i inni studenci
                                        byliśmy materiałem badawczym. Temat mojej niedoszłej pracy magisterskiej u
                                        prof. Jana Miodka, to "Wulgaryzmy jako tabu językowe". Mógłbym argotem,
                                        potocyzmami czy jak kto woli wulgaryzmami zarzucić to forum, tylko po co? W tej
                                        działce jestem ekspertem, Azji postaram się nie dać sprowokować. To taka gra...
                                        Nasza droga Azja chyba długo czekała na kogoś, z kim mogłaby się poprzerzucać
                                        złośliwościami. Widać w pracy ma tego za mało. Pozostaję do dyspozycji naszj
                                        przemiłej Joasi.
                                        Jarek
                                        • Gość: azja Re: Azja z Barym... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.12.05, 19:10
                                          bądź do dyspozycji. tylko nie bądź takim sztywniakiem.
                                          i po co zaraz obrażasz się i rzucasz takimi nazwiskami: goebels, urban- przecież ja i to uniosę ...
                                          a tak do wszystkich - popatrzcie na tytuł tego postu: azja z barym...
                                          jakby ktoś psy przywoływał. dobre. nawet mnie to rozbawiło, wziąwszy pod uwagę,że się gryziemy. naprawdę, kazimierz, jesteś spostrzegawczy.
                                          • Gość: Ewa Re: Azja z Barym... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 20:26
                                            Dlatego sie tak traktujecie,bo wam brak chyba adrenaliny,moze wam za ciemno
                                            !!!.Czytam i czuje,ze wszystko az trzeszczy,spokojnie.Kazde z was jest
                                            niesamowite,nie dowalajcie sobie bez potrzeby.
                                            Azja mialam niedawno przyjaciolke,tyle lat mlodsza co ty i tez lekarke i
                                            wiesz,wszystko popsula,bo szla do przodu i czasami walila na oslep.Nie wiem czy
                                            ona zaluje,chyba nie ,ale ja tak.My, dziadzio Kazio i ja jeszcze nie babcia i
                                            narazie bez widokow, chyba sie o was martwimy.
                                            • Gość: azja ewo, stop zmartwieniom ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.12.05, 21:07
                                              ewo, przykro mi,że tak to przeżywasz, zapewniam cię,że nie ma powodu.
                                              moje z barym sprawy, nawet jeśli źle się skończą, nie mają znaczenia w prawdziwym życiu każdego z nas z osobna. każdy ma swoje życie poza sieciunią w żaden sposób z nią nie związane. i to prawdziwe życie nas potwierdza albo zasmuca, to prawdziwi ludzie są ważni, a nie wirtualni. a przecież jest tak,że tu na forum jesteśmy wirtualni, jak w grze rpg. w moim życiu w realu nie ma barego i nawzajem. a tu...niech sobie trzeszczy, niech nawet pęka, niech się palą mosty- to nie ma żadnego znaczenia.
                                              ps. ewo, w realu często odpinam nóż przytroczony do łydki i zmywam wojenny make up, problemem pozostają tatuaże ;-)
                                              • kazimierzp Re: ewo, stop zmartwieniom ! 20.12.05, 21:49
                                                azjo! Azjo! Joasiu! Po co tak sie walic na odlew? Wirtualnie, czy rzeczywiscie,
                                                namcalnie czy spirytystycznie? To nie jest w tym przypadku istotne! Po prostu,
                                                po co?
                                                Bary! Były studencie polonistyki! Czy myślisz, ze nie studenci tego zacnego
                                                kierunku nie potrafią używać eufemizmów, inwektyw, słów obraźliwych, czy
                                                wreszcie wulgarnej łaciny?
                                                Mylisz się! Moja szkolna miłość ( w pełni platoniczna) napisała pracę naukową o
                                                eufemizmach! Wszyscy się zastanawiali jak delikatna i subtelna doktorantka
                                                użyje słów uznanych za prostackie i obelżywe? Ja, jako były budowlaniec, a
                                                przez wiele lat "polityk" myslisz że nie umiem przywalić słowem bezpośrednim, a
                                                dobijającym?
                                                Tylko po co?
                                                Nie chcę wzbudzać sensacji, nie chcę mącic w widzeniu świata, nie chcę pobudzać
                                                (bo do czego).
                                                Chcę z Wami dyskutowac o namacalnych złoznościach tego swiata!
                                                kochanego świata, naszego świata.
                                                A że zdarzenia zyciowe są czasmi straszniejsze i brutalniejsze.
                                                Cóż człowiek to bardzo złożna istota, Krucha, ale na szczęście trwa.
                                                Zeniu i inni o otwartch umysłach! Patrzmy się życzliwie na innych, zwłaszcza na
                                                naszych (rzeczywistych i wyimaginowanych) wrogów. Oni też sa sfrotrowani i nie
                                                potrafiący znaleźć miejsca w swoim życiu. W naszym zyciu!
                                                Czy musimy być gorsi od innych i pełni rewanżystwu! Może pokazmy sie z tej
                                                dobrej, spokojnej i bardzo życzliwej postawy. I to bez względu na wszystko
                                                • Gość: azja noc - rozstanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.12.05, 00:56
                                                  ależ, kazimierz, ja może walę na odlew ale przecie nie - "się"- co to, to nie- przeciwnie wręcz;-) ( tweedlydee i tweedlydum) , "się" codziennie głaszczę i kremuję, a także niekiedy myję, gdyż "się" miłuję.
                                                  poza tym nie bardzo lubię jeść bułkę przez bibułkę- czasami zdrowych rumieńców nabieram, gdy mogę sobie postrzelać zza winkla , nawet jeśli amunicja jest ślepa, albo ostra- wszystko jedno.
                                                  sprawa kultury języka jest bardzo poważnie traktowana przez tutejsze forumowe towarzystwo. dzisiaj ( znaczy wczoraj- jak ten czas leci) się zorientowałam,że obowiązuje kultura wysoka i zmartwiło mnie to bardzo. chyba będzie mi trudno utrzymać się w tej konwencji dłużej i chyba się jednak znudzę tą grzecznością ... tak przeczuwam. a na pożegnanie macie haiku:

                                                  Jest noc
                                                  duszy wojownika
                                                  śni się nowy dzień
                                                  (Takashi)


                                                • Gość: bary1968 Do Kazimierza i innych IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 21.12.05, 09:05
                                                  Czyżbyśmy rozmawiali o prof. Annie Dąbrowskiej ? Czyżby była absolwentką dwójki?
                                                  Teraz czas na samokrytykę:
                                                  1.zachowałem się jak cham i prostak
                                                  2.poniosły mnie emocje w niewytłumaczalny sposób
                                                  3.Azji dam spokój - może choć w kolejnym wcieleniu mi wybaczy, ale jeśli to
                                                  możliwe, proszę o wybaczenie od razu
                                                  4.wstyd mi, że miast przynosić chlubę mojemu liceum, kompromituję je moimi
                                                  wypowiedziami
                                                  5.mam nadzieję, że moje dzieci nie dowiedzą się prawdy o tatusiu
                                                  6.od tej pory będę trzymał się tematu, bez żadnych dygresji
                                                  Joasiu, czemu już na wstępie wykreśliłaś mnie z realu? To może zachwiać moją
                                                  równowagą.
                                                  7.nie użyję już żadnego tytułu z literatury światowej bez sprawdzenia, jaki
                                                  przekład był w posiadaniu Joasi
                                                  Wszystkich jeszcze raz przepraszam, dziękuję Azji za to, że mnie tak szybko
                                                  zdemaskowała i całuję rączki.
                                                  • kazimierzp prof. Anna Dąbrowska 21.12.05, 12:27
                                                    Ania nie jest absolwentką naszego ogólniaka. Chodziła do liceum koło
                                                    Świebodzkiego (numeru nie pamiętam). Znam ją od 1968 roku, a poznałem w sekcji
                                                    szermierczej AZS. Była florecistką. Kontakty nieregularne utrzymujemy do
                                                    dzisiaj!:-)
                                                  • Gość: Ewa Re: prof. Anna Dąbrowska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 00:53
                                                    Co Ty powiesz.Gdyby Hanka wiedziala,ze jest tematem naszych dyskusji...Ona
                                                    konczyla chyba 12 liceum,a ja sie przyjaznie z jej mezem,a z nia bawilam sie w
                                                    piaskownicy i z jej rodzienstwem w Bardo na wakacjach
                    • Gość: Plis Re: Muzyka i Andrzej IP: *.devs.futuro.pl 19.12.05, 19:32
                      W sylwestra spiję szampana na cześć Pawła, inicjatora tej platformy i
                      wszystkich którzy ją podtrzymują. Wszystkim pokoleniom uczniów,nauczycieli,
                      pracowników i absolwentó 2LO życzę radosnych Świąt Bożego Narodzenia i aby w
                      Nowym Roku ścieżka była otwarta dla poszukujących a wszystkie istoty osiągnły
                      stan oświecenia.
                      • Gość: azja Re: Muzyka i Andrzej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.12.05, 20:00
                        plis jesteś bodhisatwą?
                        to zaszczyt dla mnie.
                        • Gość: Plis Re: Muzyka i Andrzej IP: *.devs.futuro.pl 19.12.05, 21:41
                          Pomyśl azjo, czy bodhisatwa truł by się szampanem, szczególnie w sylwestra.
                          Gassio.
                          • Gość: azja znowu do plisa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.12.05, 23:11
                            oczywiście,że tak - trułby się- sylwester to, czy święto kobiet nieważne ,cierpienie i tak jest powszechne;-),
                            i budda shiakiamuni, Wiedząc przecież, struł się.. i to czym? nieświeżym mięchem. dla mnie - poruszająca to scena
                            trudno wyobrazić sobie jakim poziomem empatii dysponował.
                            czeszę się plis,że się pojawiłeś.
                            • Gość: Plis Re: znowu do plisa IP: *.devs.futuro.pl 19.12.05, 23:53
                              To nie było mięcho, to bł trujący grzyb.Kim jestem??
                              • Gość: Ewa do wszystkich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 00:26
                                Znowu mnie olaliscie, ja tu ze wspomnieniami zburzonego domu z lat dawnych, a tu
                                cisza, chyba bylo nieciekawe.
                                Niemen nie byl taki zly do konca, a Wspomnienie Tuwina chociazby i jescze pare
                                ,ktore lubie. Jest jedna piosenka, zaczynajaca sie od slow - Tuz obok nas.Czesto
                                wydziwial.
                                Kazik masz tyle w sobie optymizmu, ze moglbys byc moim bratem.
                                Azja i Plis, nie wtrace sie ,choc mnie korci,a czytaliscie Hessego Siddharthe?A
                                zenska manifestacja Buddy Milosierdzia- Awalokiteswary- Kuan Jin ?
                                Jeszcze inny temat ,spotkalam kilka dni temu na jakiejs tam uroczystosci Jasia
                                Kornafela, syna slynnej nauczycielki z naszej szkoly.Otuz ma byc spotkanie
                                profesorow, absolwentow naszej szkoly, naliczyli juz 35 osob i dalej szukaja,
                                jezeli wiecie o kims to warto napisac e-maila rektor@ae.wroc.pl to jest do
                                prof.Boguslawa Fiedora on jest glownym organizatorem.
                                • Gość: Ewa Re: do wszystkich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 00:28
                                  Sorry - "otoz", bledy wychodza po wyslaniu.
                                • kazimierzp profesorowie? 20.12.05, 06:31
                                  Czy to maja być tylko z nominacji Prezydenta, czy uczelniani też?
                                  Ewa! Jakoś nie mam magicznych miejsc które zostały wyburzone, są budynki
                                  których po prostu mi żal, że ich nie ma, ale ruiny pamiętam. To są np: pałac
                                  Hatzfeldów przy Stwosza, czy pałac cesarski przy placu Wolności. Pamietam też
                                  bryłę budynku muzeum na placu Muzealnym.
                                  Szkoda mi także budynku gdzie mieściła się restauracja "Złota kaczka". Z
                                  restauracji korzystałem ale mam raczej złe wspomnienia!:-) Nie dotyczą mnie
                                  osobiście!
                                  • Gość: Henry Re: profesorowie? IP: *.production / 209.245.22.* 20.12.05, 20:10
                                    Pamietam wiele takich budynkow we Wroclawiu. Najbardziel zal mi tego w ktorym
                                    byla restauracja u Fonsia i wspanialego budynku teatru na ktorego miejscu jest
                                    dzisiaj estakada (nie wiem jak to sie pisze) Z palacem Hatzfeldow mam niemile
                                    wspomnienia z poznego dziecinstwa. Ganialismy sie po jego ruderze i gdy bylismy
                                    na 3 pietrze Marek Koch spadl prosto na dziedziniec. Zlamal sobie nodi i kuleje
                                    do dzisiaj. Takich ruin bylo wtedy we Wroclawiu bardzo wiele. Wyprawialismy sie
                                    do ruin starych kosciolow szukajac czaszek ludzkich. Te grobowce ktore byly
                                    otwarte byly juz dokladnie spladrowane i nawet kosci najczesciej tez nie bylo.
                                    Wiele moglbym napisac o moim dziecinstwie w zniszczonym Wroclawiu.
                                    • Gość: Ewa Re: profesorowie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 20:28
                                      Heniek pisz! Pamietasz Jozka Kostrzewe, on tez mnostwo opowiada.Dla mnie stary
                                      Wroclaw to magia.
                                      • Gość: henry Re: profesorowie? IP: *.production / 209.245.22.* 21.12.05, 16:46
                                        Spotkalem sie z Jozkiem w czsie mojego ostatniego pobytu we Wroclawiu. Od niego
                                        dowiedzialem sie ze jego siostra z ktora chodzilem do podstawowki nie zyje.
                                        Bylo mi bardzo przykro. Co do pisania to jakos nigdy nie lubialem pisac i dalej
                                        nie lubie. Zobacz ponizej, od Bogdana Fiedora sciagalem wypracowania z Polskiego
                                    • Gość: Plis Re: profesorowie? IP: *.devs.futuro.pl 21.12.05, 00:24
                                      Ciekawe.Dla mnie takim wdzięcznie pamiętnym, nie istniejącm juz realnie
                                      elementem tożsamości wrocławskiego krjobrazu, jest budynek przy Olszewskiego w
                                      którym miściła się jedna z pierwszych po wojnie restauracji-Cichy Kącik.Znów
                                      restauracja?Znajduje się obecnie w tym miejscu zespół punktowych akademików.
                                      Dzisiejsza"rzepa" informuje że kandydatką do nowego składu KRRiT jest m.in.
                                      Magdalena Bajer. P.Magda jest absolwentką naszego LO i UWr.Pochodzi z lwowskiej
                                      rodziny, wybitnie zasłużonej dla organizacji i rozwoju wrocławskiej
                                      medycyny.
                                      • Gość: Ewa nowy temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 00:54
                                        Powoli nowy temat sie przyjmuje.Widzicie, prawie kazdy z nas pamieta rozne nie
                                        istniejace juz budynki.
                                        Azja, juz sie nie bede denerwowac.A mysle, ze nie uwierzysz, ze nie umiem ani
                                        klnac, ani nawet dowalac. Tak zostalam wychowana. W moim domu nie wolno nawet
                                        bylo mowic fajnie. A jak jedna kolezanka mojej siostry powiedziala naszej mamie
                                        , ze jedna do drugiej powiedziala "dam ci w morde" to mysmy staly oniemiale, bo
                                        nie wiedzialysmy co to morda.Teraz juz wiemy, ale nie czujemy sie z tego powodu
                                        lepiej.Udalo mi sie tez moich synow tego nauczyc i nie umiem powiedziec czy to
                                        dobre w naszych czasach czy nie, oni jednak sa zadowoleni,bo sa inni.
                                        Jestem tolerancyjna i inne zachowania i postawy zyciowe staram sie
                                        rozumiec.Dlatego bede cie namietnie czytac dalej.
                                        Kazik, a Ty jestes pelen madrosci zyciowej.
                                  • Gość: Ewa Re: profesorowie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 20:35
                                    Mysle,ze bardziej uczelniani profesorowie.Zreszta,jezeli masz jakies wiadomosci
                                    mozesz napisac na podanego e-maila. O to im z reszta chodzi.
                                • Gość: Henry Re: do wszystkich IP: *.production / 209.245.22.* 20.12.05, 20:15
                                  milo mi przeczytac nazwiska osob ktore kiedys znalem. Jasiu Kornafel bym moim
                                  bardzo dobrym przyjacielem w czasie szkoly i na studiach. Bogdan Fiedor
                                  siedzial za mna w ostatniej lawce. Byl cichym dobrym uczniem a ja czesto od
                                  niego sciagalem wypracowania z polskiego.
                                  • Gość: Ewa Re: do wszystkich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 20:33
                                    Jas bedzie mial duza impreze, na okragle urodziny w styczniu.
                                    Do Fiedora mozesz napisac na podanego e-maila.
                                    • bary1968 Może Bożonarodzeniowe wspomnienia ? 21.12.05, 16:20
                                      Nie wiem jak u was, ale u mnie święta tracą powoli swój czar. Moi rodzice
                                      pochodzili z rodzin wielodzietnych i na Wigilię schodziły się tłumy. Zawsze ok
                                      20 osób. Teraz, kiedy przyjął się model 2+2, święta tracą na swojej tajemnicy i
                                      atrakcyjności...
                                      Wigilia jest dla mnie jedynym szczególnym dniem w roku, choć krucho u mnie z
                                      przywiązaniem do Kościoła.
                                      Pozdrawiam
                                      Jarek
                                      • Gość: Henry Re: Może Bożonarodzeniowe wspomnienia ? IP: *.production / 209.245.22.* 21.12.05, 17:00
                                        Jarek, to tak jak u mnie. Kiedys bylo nas wielu. Najczesciej jechalismy na
                                        swieta do dziadkow. juz sam wyjazd mial w sobie cos z sensacji. Wspaniale
                                        swieta, wszystko bylo tajemnicze i urocze. Dzisiaj nie mam juz dzieci. Wnuki sa
                                        daleko, przyjaciele sa w podobnej sytuacji i gdyby nie zona w ogole nie robil
                                        bym wigili i swiat. poprostu mi sie nie chce. Mialem takie cudowne wspomnienia
                                        ze swiat w Polsce. 6 lat temu przyjechalem na swieta Bozego Narodzenia. Co za
                                        rozczarowanie. Fatalna pogoda, krotkie dni, wszystko szare i bure. Tylko
                                        jedzenie bylo jakims jasniejszym punktem, chociaz i ono nie bylo takie jak w
                                        mojej pamieci. Bede w Polsce caly czerwiec, zapraszam wszystkich na spotkanie w
                                        Rezydencie. Ewa, dla mnie tez Wroclaw to magiczne miasto. Wspaniale
                                        wspomnienia. Pomimo ze urodzilem sie we Lwowie to miasto jest moim
                                        rodzinnym.Wraz z wiekiem czuje coraz wieksza melancholie za utraconym miastem,
                                        ktore juz praktycznie nie istnieje. Gdybys spotkala Jasia pozdrow jego
                                        sedecznie.
                                        • kazimierzp Może Bożonarodzeniowe wspomnienia ? 21.12.05, 22:36
                                          Henry! To miasto istnieje. W nas. Dopóki bedziemy i dopóki bedziemy o tych
                                          wszystkich zdarzeniach pamietać to to całe piekno bedzie trwało. Tak jak i my!
                                          Dopóki będzie trwać pamięć o nas, wśród naszych bliskich, dopóki będą żyły
                                          nasze dzieła tak długo i MY!
                                          Joj! Czerwiec to ładny miesiąc. Mam nadzieję, że ten Twój pobyt wypali i
                                          rzeczywiście bedziemy mogli sie spotkać. Jeden z moich (i Ewy) kolegów był
                                          niedawno z Australii, ale coś ze spotkania nie wyszło!
                                          "Lwów to dla mnie zagranica!" Jest taka piękna piosenka autorstwa Romana
                                          Kołakowskiego o takim tytule. Z tym, że on pisał o tym, że zarówno Wrocław i
                                          Lwów to nasze małe ojczyzny, ale Lwów powoli sie oddala. W pamięci mojej
                                          rodziny i mojej żony Lwów jest bardzo bliski. Dla części jest naznaczony
                                          traumatycznymi wspomnieniami. Część rodziny mojej żony jest pochodzenia
                                          żydowskiego. Tam zostało na zawsze wielu z nich! Uratowali się niektórzy dzięki
                                          wikaremu z jednej z parafii Dominikowi Kostialowi (przez jakiś czas proboszcza
                                          parafii św. Henryka we Wrocławiu, a potem koscioła garnizonowego w Jeleniej
                                          Górze). Jej rodzina szczególnie obchodziła Wigilie, po chrześcijańsku ale z
                                          bolesną pamięcią o tamtych bliskich zamordowanych w getcie lwowskim. O tych
                                          zdarzeniach dowiedzieliśmy się dopiero po śmierci rodziców żony. Oni tę pamięć
                                          o najbliższych, o swoich przejściach trzymali tylko dla siebie. O tym nie
                                          mówili swoim dzieciom, chcieli im to zaoszczędzić!
                                          Nasza najblizsza wigilia będzie chyba jedną z ostatnich na których bedziemy
                                          mieć wszystkie dzieci, ale jeszcze bez wnuków przy stole. Ptaszki powoli
                                          wylatuja z gniazda coraz dalej. Ale za to w pierwszy dzień Świąt pojedziemy
                                          zobaczyć po raz pierwszy naszego wnuka Jasia. Pierwszego wnuka w tym pokoleniu!
                                          Jestem tym strasznie podekscytowany, tak jakbym udawał się na pierwszą randkę z
                                          ukochaną osobą! Codziennie dostajemy zdjęcie małego (ta dzisiejsza technika) na
                                          komórkę. Ale żywy kontakt?!?:-)
                                          • Gość: Ewa Re: Może Bożonarodzeniowe wspomnienia ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 01:06
                                            Azja,pisz jak pisalas, rozruszalas strone,masz w sobie iskre.Kazik pisz dalej
                                            swoje opowiadania. Wszyscy piszcie,kazda wypowiedz daje do myslenia.
                                            Tak Swieta sie zmienily tak jak wszystko sie zmienia.Wspomnienia sa zawsze
                                            ciekawsze i ladniejsze od tego co jest tu i teraz.Dla mnie mandarynki zawsze juz
                                            bede pachnialy swietami,dla nastepnych pokolen juz nie bo byly i sa i tak jest.
                                            Kazik, a ja myslalam,ze Twoj wnuk tez jest w Jeleniej.
                                            Heniek pozdrowie.
                                            • Gość: Bary Re: Może Bożonarodzeniowe wspomnienia ? IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 22.12.05, 08:51
                                              Pamiętam moje paczki pod choinką: zawsze dwie pomarańcze, jakaś czekolada,
                                              orzechy włoskie, mandarynki, jabłka i garść cukierków. Kurczę, co roku mniej
                                              więcej ta sama zawartość i zawsze wielka radość. Boże drogi, jakie to było
                                              wspaniałe. Potem opłatek - do dziś bardzo wzruszający moment - i zabawy z
                                              kuzynostwem. Przed Wigilią każdy przygotowywał kilka dań, tak, żeby było 12 na
                                              stole, natomiast pierogi i uszka dziewczyny kleiły przed samą Wigilią. Jaką
                                              radością było to spotkanie, mimo tego, że w podobnym składzie spotykaliśmy się
                                              co niedziela. Ze smaków brakuje mi napoju z maku, który przygotowywała babcia.
                                              Poznałem natomiast smak kutii. W domu teścia, którego rodzina pochodzi z
                                              Jaryczowa Starego spode Lwowa jest to nieodzowny element Wigilii. Już sobie nie
                                              wyobrażam świąt bez niej. A już dzisiaj do garów, ja zrobię na pewno wielki gar
                                              sałatki warzywnej, jak co roku, śledzika w kożuchu i spróbuję samodzielnie
                                              zrobić kutię. Przy innych daniach pomagam na etapie wstępnych przygotowań.
                                              Potem już tylko wypatrywać pierwszj gwiazdki.
                                              Aha, nie wyobrażam sobie mięsa i wędlin na Wigilii.
                                              Pozdrawiam wszystkich ciepło
                                              Jarek
                                              • Gość: Bary Re: Może Bożonarodzeniowe wspomnienia ? IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 22.12.05, 12:51
                                                Zapomniałem wspomnieć o jemiole rozdawanej przez wujka na Wigilię, która wisała
                                                potem w domu przez cały rok, by przynosić domowi szczęście, a karpie łuski
                                                włożone do portfela miały mu zapewnić "pełną kasę". Sianko pod obrusem jest
                                                chyba w każdym domu. Jestem ciekaw, jakie obyczaje panują u was. W końcu
                                                Wrocław to wielokulturowy tygiel.
                                                Pozdrawiam
                                                Jarek
                                                • Gość: henry Re: Może Bożonarodzeniowe wspomnienia ? IP: *.production / 209.245.22.* 22.12.05, 15:56
                                                  U mnie w domu bylo podobnie. Mielismy zwyczaje warszawsko-lwoskie z przewaga
                                                  lwoskich. Mama jest z Warszawy. Co do kuti to nie lubie jej do dzisiaj. Jedyna
                                                  ktora moglem zniesc to mojej cioci Lusi ze Lwowa. Nie lubialem tez kapusty
                                                  zgrzybami za ktora teraz przepadam. Pamietam ze zawsze gdy ja podawano udawalem
                                                  ze bardzo boli mnie glowa po calodniowym poscie i ze zrozumieniem rodziny
                                                  pozwalano mi odejsc ze stolu. W USA katolicy nie obchodza wigili. Ja
                                                  zaprowadzilem ja w swoim domu. Nawet moja texsanska zona przyjela ten zwyczaj.
                                                  Najbardziej brak mi karpi ktorych tutaj sie nie choduje a te zlapane na wedke
                                                  sa calkiem inne i wstretne. Nikt ich nie jada. Mam kolege z pochodzenia Niemca
                                                  z ktorym co roku kisimy kapuste. Wszyscy moi znajomi przepadaja za bigosem.
                                                  Musze robic jego czeto i to wielkie gary. Tutaj jest zwyczaj ze gdy ktos robi
                                                  jakas impreze przynosi sie cos do jedzenia z soba. Odemnie wszyscy oczekuja
                                                  bigosu. Nie mam problemu z kapusta bo mam przyjaciol ktorzy maja olbrzymia
                                                  (1500 ha) farme warzywnicza. Z tym samym kolega robimy piwo. Mamy dostep do
                                                  browaru i tam je najpierw warzymy a potem butelkujemy.
                                                  Pisalem o Wroclawiu mojego dziecinstwa. To ten Wroclaw mialem na mysli ze juz
                                                  nie istnieje. Czsem szkoda, czasem dobrze ze juz go nie ma. Niestety owczesne
                                                  wladze zniszczyly wiele wspanialych budowli. Zniczczono tez wiele zabytkowych
                                                  cmentarzy. Najbardziej utkwil mi ten na Gondowie Wielkim na przeciwko bylego
                                                  lotniska. W 11 klasie rozpoczelem tam szkole pilotarzu wiec mialem okazje
                                                  przyjzec sie jemu z gory iz dolu. Stary, bardzo tajemniczy, Olbrzymie drzewa i
                                                  grobowce. Byly tam groby wielu wielce zasluzonych dla nauki i kultury Niemcow.
                                                  Wszystko zostalo bezmyslnie zamienione w park
                                                  Pozdrawiam i mam nadzieje ze spotkamy sie w czerwcu na piwku.
                                                  • kazimierzp Wątek smutny i żałosny! 22.12.05, 19:48
                                                    Smutna i załosna dla ówczesnych decydentów jest sprawa cmentarzy poniemieckich.
                                                    W latach sześćdziesiątych nakazem władz wszystkie cmentarze zotały
                                                    zlikwidowane, zamienione w parki lub zabudowane. Po 1990 roku Zdrojewski jako
                                                    prezydent miasta chciał złozyć kwiaty na grobach byłych, poniemieckich
                                                    burmistrzów. Okazało się, że zachował się tylko jeden grób. W kulturze
                                                    chrześcijańskiej podobno miejsca pochówku to miejsca szczególne, ale dotyczy to
                                                    kultury!
                                                    To nasze miasto: polskie, niemieckie, czeskie, zydowskie - nasz Wrocław, ma w
                                                    sobie elementy tych wszystkich kultur. Może przy stole wigilijnym pomyslmy o
                                                    tych którzy musieli w 1945 roku Wrocław opuścić. Byli oni różni: dobrzy, źli,
                                                    straszni i wspaniali. Myśmy, nasze rodziny nie prosiły się tu, ale wielcy nas
                                                    przesadzili. Niemniej pomyślmy potomkowie Lwowiaków, Warszawiaków, Wilniuków o
                                                    tych którzy może wspominają jeszcze swe najpiękniejsze lata w Breslau,
                                                    Hirschberg, Ohlau, ...
                                                    Ja bedę siedział przy stole który stoi w tym samym miejscu od przedwojnia,
                                                    niektóre pólmiski bedą poniemieckie ale z potrawami polskimi. Meble wokół stoją
                                                    tak jak je kiedyś postawił Niemiec (ostatni lokator nazywał się Rakoski).
                                                    Ciekawe co oni, może żyjący, tego szczególnego wieczoru pomyślą?
                                                  • Gość: Henry Re: Wątek smutny i żałosny! IP: *.production / 209.245.22.* 22.12.05, 21:42
                                                    Bardzo ladnie to napisales. Ja mam znajomego, ktorego rodzice sa z Wroclawia i
                                                    jego matka jeszcze zyje. Mieszkali na Karlowicza, bardzo blisko mnie. On
                                                    jeszcze troszke pamieta Zalesie. Rok temu zrobilem zdjecie ich Domu. Pisze ich
                                                    bo oni go wybudowali i nikomu nie podarowali. Jego matke spotkalem na lotnisku
                                                    w Denver gdy wracala do Koloni. Poplakala sie. Twoj post jest na czasie. Za 2
                                                    godziny ide na Chrystmas Party urzadzne przez jego firme. To naprawde dobry
                                                    temat do rozmowy.
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: Ewa Re: Wątek smutny i żałosny! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.05, 01:09
                                                    Ja znam ludzi, ktorzy byli wlascicielami naszego domu.Mieszkaja w Monachium,mili
                                                    ludzie podobni do moich rodzicow.Dzieki nim dowiedzialam sie wielu rzeczy o
                                                    Wroclawiu i dzielnicy.Przezyciem przedziwnym bylo dla mnie ogladanie w ich domu
                                                    zdjec z mojego.Te same pokoje z obcymi meblami.W glowie powstaje zamieszanie.
                                                    Nasz dom byl pusty, kiedy moi rodzice w nim zamieszkali.
                                                    Z kutia to jest tak. Kazda rodzina ma swoj wlasny przepis.Jadlam
                                                    rozne,oczywiscie najbardziej lubie ta ,ktora sama robie wedlug przepisu mojej
                                                    babki, ktorej nie znalam.Oboje moi rodzice pochodza ze wschodu.U nas nigdy nie
                                                    bylo siana pod obrusem.Zwyczaje byly zawsze te rodzinne,dlatego nie bylo 12
                                                    potraw.Nic mnie nie obchodzi to,ze wolno jesc mieso w wigilie nie jemy i niech
                                                    tak zostanie.
                                                    Heniek w czerwcu bede we Wroclawiu.
                                                    Azja ,gdzie jestes ?????
                                                  • Gość: Bary Re: Wątek smutny i żałosny! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 23.12.05, 08:41
                                                    Myślę, że tylko od nas i naszej świadomości zależy, czy potraktujemy ten wątek
                                                    jako żałosny. Oczywiście oburza mnie taki stosunek do miejsc pochówku. Myślę,
                                                    że potrzeba jeszcze jednego pokolenia, by zapomnieć krzywdy które wyrządziliśmy
                                                    naszym sąsiadom, a oni nam. Jak by na to nie patrzył jest co sobie wybaczać.
                                                    Moje pokolenie nie ma wspomnień z II wojny światowej i nam jest łatwiej
                                                    przebaczyć. Ostatnio coraz częściej słychać o restauracji kirkutów w całej
                                                    Polsce, i niech tak zostanie. Spotykam Niemców z mojego pokolenia i nie kłócimy
                                                    się o historię. Raczej dziwimy się starszym pokoleniom, że tak mocne są ślady w
                                                    pamięci zbiorowej. My się szanujemy dlatego, że jesteśmy jacy jesteśmy,
                                                    nie "ostrzymy już bagnetów o ojców grób".
                                                    Ze starszymi Niemcami miałem bardzo sympatyczne kontakty w czasie pracy w
                                                    Monachium. Widząc polską rejestrację podchodzili i rozmawialiśmy o małych
                                                    ojczyznach. Oni nie mieli przetensji do nas, myśmy nie mieli do nich.
                                                    Tak swoją drogą uderzmy się w pierś, oburzamy się na Ukraińców, bo nie chcieli
                                                    otworzyć cmentarza Orląt, a zapominamy o całych wsiach łemkowskich zrównanych z
                                                    ziemią. Po prostu trzeba zapomnieć o rachunkach krzywd i tyle.
                                                    Kochani, życzę Wam spokojnych świąt spędzonych z najbliższymi w poczuciu
                                                    zrozumienia i miłości. Spróbujmy sobie wybaczyć, zacznijmy we własnym domu...
                                                    Ewo, nie musisz się martwić o Asię, ona wróci na forum może już nie jako Azja,
                                                    ale wróci na pewno. Wcześniej była obecna pod innymi nickami, po prostu lubi
                                                    zmiany tożsamości.
                                                    Cieszę się, że was poznałem.
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Henry Re: Wątek smutny i żałosny! IP: *.production / 209.245.22.* 23.12.05, 16:47
                                                    Zlamala mnie jakas paskudna grypa. Chyba juz do swiat sie niewykuruje. Co do
                                                    wybaczania to chyba w kazdej rodzinie polskiej sa jakies zale. Jedni ucierpieli
                                                    od Niemcow, drudzy od sovietow. Moja rodzina byla podzielona. Ta ze wschodu
                                                    ucierpiala o wiele wiecej. Bardzo malo mowilo sie o tym u nas w domu. Dopiero
                                                    gdy zaintresowalem sie historia stosunkow polsko sovieckich zrozumialem jakie
                                                    pieklo tam bylo. Mam kuzynow w niemczech. Moja babcia byla Niemka. Jeszcze 30
                                                    lat temu nie znalem rodziny w Niemczech i nic o niej sie nie mowilo. Dzisiaj
                                                    zawsze gdy jade do Polski najpierw odwiedzam kuzyna w Berlinie. Poznalem przez
                                                    niego wielu Niemcow z naszego pokolenia. Sa to naprawde wspaniali ludze.
                                                    Poznalem tez wielu Rosjan i Ukraincow. Pracowalem przez rok w ZSSR i mam bardzo
                                                    pozytywne wspomnienia o ludziach. Z kilkoma Ukraincami przujaznimy i odwiedzamy
                                                    sie do dzisiaj. Moze nasze pokolenie cos odmieni. W czerwcu wybieram sie do
                                                    Lwowa. Chce zobaczyc gdzie zyli moi rodzice i dziadkowie. Ale nie bede wchodzil
                                                    do ich bylego domu. Dla mnie to juz tylko jakies dalekie wspomnienia. Dla mojej
                                                    corki to w ogole na pograniczu fantazji.
                                                    Zycze Wam wszystkim Wesolych Swiat i spokojnego, szczesliwego Nowego Roku.
                                                  • kazimierzp Rachunek krzywd! 23.12.05, 18:16
                                                    Na nienawiści, na wzajemnych żalach nic pozytywnego nie można zbudować. Nie
                                                    wolno zapomnieć faktów, mozna zapomnieć i wybaczyć ludziom. Ludziom którzy byli
                                                    pionkami, trybikami w strasznej maszynie zbrodni.
                                                    Dzisiaj, tak jak pokoleniu Solidarności", mozna wypominać rózne słabosci,
                                                    załamania, nieprawości.
                                                    Mozna też po chrześcijańsku (która podobno jest religią miłości bliźniego - ja
                                                    tak ją pojmuję) wybaczyć i przytulić do serca!
                                                    Analizowałem i zastanawiałem się z której strony największe nieoprawości nas,
                                                    Polaków dotknęły. Nie zastanawiałem się (to jest podobno najbardziej naturalne)
                                                    której stronie najwiecej krzywd wyrządzili Polacy.
                                                    Tak, Polacy bo nieprawdą jest, że bylismy jedynymi którzy nie kolaborowali, nie
                                                    donosili, nie mordowali. Nie bylismy swiętymi!
                                                    Niedawno, parę dni temu pomnik otrzymał ksiądz kardynał Bolesław Kominek za
                                                    słowa:
                                                    "Wybaczamy i prosimy o wybaczenie".
                                                    Był Kardynał tym który wyprzedzał swym zachowaniem całą epokę!
                                                    Dlatego proponuję mówmy i piszmy o tym co nas wszystkich łączy? Co na zbliża!
                                                    Byłem trzy lata na Ukrainie. W Kijowie i Sieverodoniecku (na Donbasie).
                                                    Spotkałem wsapniałych, zyczliwych ludzi. Piekne dziewczyny, przystojnych
                                                    chłopców. Madrych i otwartych na innych. Łaknacych kontaktów z reszta Europy, z
                                                    nami.
                                                    Byłem w Niemczech, zachodnich w Erftstadt. Spotkania były z inicjatywy Niemców.
                                                    Oni pragna spotkań, kontaktów, rozmów. Jeden z inicjatorów, fundatorów tych
                                                    spotkań był (jak mówili tamtejsi) był były SS-man. Widać było jak on chce
                                                    naszego szczęścia, radosci.
                                                    Mielismy stosować ostracyzm w stosunku do niego, czy serdeczność i otwartość?
                                                    Bylismy serdeczni i otwarci, a przy tym wdzięczni za to co teraz robi. Był ze
                                                    mną człowiek który w czasie wojny mieszkał w Radomiu i był cżłonkiem ruchu
                                                    oporu (Szarych Szeregów), w czasie rozmowy tego starego Polaka z tym starym
                                                    Niemcem okazało się, że ten Niemiec służył właśnie w Radomiu. Spłoszył się i do
                                                    tematu nie wracał. Polak, majacy juz prawie 80 lat i którego część rodziny
                                                    zginęła w wojnie nie okazał nienawiści i niechęci. Dalej rozmawiali ze sobą nie
                                                    okazując sobie żadnych ansów!?!
                                                    Antoni (tak na imie ma ten Radomianin) tylko smiał się potem ze spłoszenia
                                                    Johanna (tak ma na imię ten były SS-man).
                                                    Może nabierzmy głeboko w płuca powietrza, odetchnijmy i powiedzmy za św.
                                                    pamięci kardynałem Kominkiem:
                                                    "Wybaczamy i prosimy o wybaczenie!"
                                                    Moze rozciagnijmy to też na straszny dla wielu czas "komuny"!
                                                    Czy tu, to jeszcze nie ten czas?
                                                    Spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia! Obyśmy stali się prawdziwymi
                                                    chrześcijanami, rzecznikami religii miłosci bliźniego!
                                                  • Gość: Plis Re: Rachunek krzywd! IP: *.devs.futuro.pl 24.12.05, 23:23
                                                    Interesujące i ciekawie zrelacjonowane obserwacje. Z moich wunika też, że tak
                                                    bywa, realnie i nie rzadko. Jest to budujące.Pozdrawiam Kazimierzup.
                                                  • kazimierzp Idę na pasterkę! 24.12.05, 23:39
                                                    Za chwilę idę na pasterkę! Dawno na tej Mszy Świętej nie byłem! Coś mnie tam
                                                    ciągnie.
                                                    Spokojnych i pełnych wzajemnej miłości świąt Bożego Narodzenia!
                                                    Kazimierz Piotrowski
                                                  • Gość: Ewa cisza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 00:36
                                                    Wszyscy zamilkli.Czy Swieta odebraly wam wene tworcza ?
                                                    Ciekawi mnie kiedy ruszycie.
                                                    Bylam wlasnie na spacerze z psami,nikogo na ulicach,super, zeby sniegu bylo
                                                    troche wiecej.
                                                  • Gość: Bary Re: cisza IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 27.12.05, 14:25
                                                    Witaj Ewo, mnie też martwi taka cisza na forum. Może święta były niełaskawe dla
                                                    niektórych - zatrucia pokarmowe, albo za dużo polityki przy stole...
                                                    Przy okazji zapytam, ile masz piesków? Ja mam jamnisię - Nukę, strasznie
                                                    kochane psisko. Kiedy wracam do domu, to z radości o mało się nie rozleci. Ona
                                                    nie macha ogonem, ona macha całą sobą. To się nazywa radość! Jest straszną
                                                    pieszczochą, można ją głaskać i drapać godzinami, a jej zawsze mało. Jest
                                                    niesamowita.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa Re: cisza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 17:35
                                                    Twoja poprzednia wypowiedz jest taka jaka powinna byc.Zaskakuja mnie ludzie,
                                                    ktorzy uwazaja, ze racja jest tylko po ich stronie.Dlatego ciesze sie ,ze tak to
                                                    kulturalnie zakonczyles.
                                                    Psa mam jednego drugi to mojej siostry,ktora wiecznie jest nie w domu.Moj to
                                                    soft coated wheaten terrier,wielkosc do kolana, a ten drugi to kruliczy,szorstki
                                                    jamnik 3 kg i mnostwo testosteronu, dlatego uwaza siebie za wazniaka.A skoro
                                                    znasz doskonale jamniki to wiesz,ze sa rasowe,kundle i jamniki.I kiedy jestesmy
                                                    na spacerze,zwlaszcza maly idzie w zupelnie inna strone i jest to o tyle
                                                    trudne,bo jest na linewce wiec ja jestem rozdzierana na dwoje.W domu jest
                                                    krzykliwy,bo uwaza,ze nikt nie wie,ze ktos przyszedl.Bez psow nie umialabym
                                                    zyc,a kota tez mam
                                                  • kazimierzp W oczach niektórych! 27.12.05, 21:46
                                                    W oczach niektórych to każde z nas ma kota!
                                                    Komu by się chciało pisać na forum o różnych sprawach nic z tego nie majć, lub
                                                    też zamieszczać jekieś zdjęcia, czy snuć dywagacje na temat wyższości świat
                                                    Wielkiej nocy nad świętami Bożego Narodzenia!
                                                    To ostatnie było do swoistej licytacji Barego na temat zasług pokoleń. Wszyscy
                                                    dorzucalismy kamyki do ogródka komuny i w pewnym momencie któryś z nich
                                                    przeważył, a lawina przemian wtedy ruszyła!
                                                    Czy to wazne który kamyczek był najważniejszy?
                                                    Każdy z nich, bo bez niego nie byłoby nic. Chocby tego naszego wolnego forum o
                                                    II LO!
                                                    Kazik
                                                    PS: Ja mam prawie wilczura (prawie, bo bez papierów), ale jaki dostojny i
                                                    potężny. Biedak, w naszym domu został jako ostatni w hierarchii domowników i
                                                    nikomu nie może pdoskoczyć - a tego wilczury nie lubią!:-)
                                                  • Gość: Ewa Re: W oczach niektórych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 01:14
                                                    Trafiles w sedno.
                                                    A ludzie z kotem sa ciekawsi od tych bez.
                                                    Juz pare razy pisalam,ze dobrze sie z wami czuje i z tematami tez.
                                                    Do tego ile mamy psow !Dobrze to o nas swiadczy.
                                                    Jak sie komus te nasze dyskusje nie podobaja,nie musi sie odzywac.
                                                  • Gość: bary Re: W oczach niektórych! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 28.12.05, 08:27
                                                    Kazimierzu, moja odpowiedź Plisowi nie miała być licytacją. Po prostu nie
                                                    lubię, jak ktoś mi zarzuca nicnierobienie. Ja nie powiedziałem, że nasze
                                                    pokolenie zrobiło więcej, to Plis twierdził (przeczytaj obie wypowiedzi
                                                    uważnie) że dzięki zaangażowaniu jego pokolenia mam paszport etc. Ja nie wiem,
                                                    czy to co robiłem było ważne, nie stałem jednak z boku.
                                                    Teraz temat zwierzątek. Moja jamnisia też się drze, jak zobaczy kogoś w domu.
                                                    Witanie ludzi zdaje się być sensem jej życia. Co do kotów Ewo... jakoś za nimi
                                                    nie przepadam, ale wszystkie się do mnie garną. Chcąc nie chcąc drapię je do
                                                    woli. Jednak nie wyobrażam sobie kotka w domu, choć moje dzieciaki przynoszą
                                                    zaginione małe kotki z podwórka, a my z żoną musimy znaleźć dla nich dom. Żony
                                                    tato był weterynarzem i po trosze zaszczepił miłość do zwierząt moim dzieciom.
                                                    Zabierał je ze sobą na wszystkie zgłoszenia, do krów, świń, koni ...
                                                    Moja dziesięcioletnia córka już wie, że chce zostać WETERYNARZEM !!!
                                                    Pozdrawiam cieplutko
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa snieg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 01:10
                                                    Ale mamy ladny Wroclaw. Wszystkie smieci przykryte. Jezdzilam samochodem po
                                                    miescie spotkalam trzy plugi, wszystkie byly popsute.
                                                    Jarek, z kotami to jest tak, zeby miec z nimi niezly kontakt, trzeba kazdego z
                                                    osobna poznac i satarc sie zrozumiec. Pies to milosc bez granic i pomimo wszystko.
                                                    Popatrzysz w oczy i wiesz, a kot ? Patrzysz w oczy i nic nie rozumiesz, przy
                                                    kocie sie madrzeje, jesli sie tego chce.
                                                    Moje dzieci tez sie wychowywaly ze zwierzetami i na dobre im to wyszlo.
                                                    Widze, ze Twoje dzieci to dobre dzieci.
                                                  • Gość: bary Re: snieg IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 29.12.05, 08:58
                                                    Witaj Ewo, jakoś ruch na forum zamiera. Wszyscy chyba na nartach w Austrii.
                                                    Zauważyłem, że twoje listy są wysyłane ok. północy, jakiś problem ze spaniem?
                                                    Tak jak ty uważam, że dzieci powinny wychowywać się ze zwierzętami. Wcześniej
                                                    mieliśmy dwie jamniczki, matkę i córkę. Potem nastąpiła przerwa, bo było
                                                    podejrzenie, że dzieci mają alergię, ale kiedy się okazało, że możemy trzymać
                                                    zwierzęta w domu, kupiliśmy naszą Nusię. Mamy trochę rodziny na wsi, kumpel ma
                                                    konie i w związku z tym dzieciaki często stykają się ze zwierzętami. Dzieciaki
                                                    wiedzą, skąd się bierze mleko. Córka chce się uczyć jazdy konnej. Coś ich
                                                    ciągnie do żywego.
                                                    Dzieciaki mam rzeczywiście wrażliwe, ale myślę, że to raczej zasługa wychowania
                                                    i czułości mojej żony. Dzieciaki są dla nas całym światem, spędzamy z nimi
                                                    prawie każdą wolną chwilę, ale one i tak uważają, że za mało. Cóż, takie życie.
                                                    Co się tyczy Wrocławia, wygląda rzeczywiście pięknie. Wczoraj wybraliśmy się do
                                                    rynku, na spotkanie ze znajomymi, miasto wyglądało pięknie. Zresztą ostatnio
                                                    coraz więcej czasu spędzamy w knajpkach, wszyscy znajomi z zagranicy
                                                    przyjechali na święta i teraz jest dla nas czas intensywnych spotkań.
                                                    Makabrycznie się do Wrocławia jechało, cała ósemka zasypana śniegiem. Zima po
                                                    raz kolejny zaskoczyła drogowców.
                                                    Cieplutkie pozdrowienia
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa Re: snieg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 00:06
                                                    Nic sie nie martw Jarek. Ja uwielbiam siedziec po nocach, a spie swietnie, tylko
                                                    pozniej.
                                                    Ciesz sie dziecmi i badz z nimi najczesciej jak sie da, bo potem sobie ida
                                                    ,chociaz tego sie nie chce za zadne skarby.Czas plynie nieublaganie dla
                                                    rodzicow.Ja juz sie po tym zbieram, ale pierwsze chwile sa okropne,swiat sie
                                                    rozpada i wydaje sie ,ze juz nic nas nie czeka.I nie uwierzysz,ja jestem na tym
                                                    forum z tego wlasnie powodu.
                                                    Zycze Ci i tym ktorzy teraz siedza cicho zeby forum sie utrzymalo chociazby ku
                                                    pokrzepieniu serc
                                                  • Gość: bary Re: snieg IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 30.12.05, 08:23
                                                    Ja też co chwila z niepokojem patrzę na dzieciaki. W tym roku oboje oficjalnie
                                                    powiedzieli, że nie wierzą w Mikołaja, co odebrałem z żalem. Wcześniej na
                                                    wszelki wypadek dopuszczali istnienie świętego. Pamiętam, jak chyba dwa lata
                                                    temu przyszła do naszej sypialni córka o pół do trzeciej w nocy z prezentem w
                                                    ręku. Ile było w niej radości i szczęścia, Mikołaj przyniósł to, o co prosiła w
                                                    liście. Za takie chwile człowiek oddałby wszystko. Teraz jednak wszystko się
                                                    zmienia i dzieciaki powoli dorośleją, niestety. Co prawda jeszcze przychodzą
                                                    się przytulić, usiąść na kolanach, ale wiem, że to się niedługo skończy.
                                                    Myślę, że jak dzieci wyjdą w świat, będę mógł bezkarnie czytać, może więcej
                                                    teatru, kina - człowiek ma takie zaległości...
                                                    To forum chyba nie padnie, istnieje od paru lat i jako tako się trzyma. Dla
                                                    mnie jest miejscem, gdzie poznałem nowych ludzi, i choć na chwilę przeniosłem
                                                    się w przeszłość.
                                                    Pozdrawiam gorąco.
                                                    Dla Ciebie Ewo i wszystkich forumowiczów życzenia szczęśliwego Nowego Roku,
                                                    żeby był lepszy, niż poprzedni i żeby nasze forum rosło w siłę!!!
                                                  • Gość: Henry Re: snieg IP: *.production / 209.245.22.* 30.12.05, 16:43
                                                    Tak, czas leci szybko i to wlasnie widac po dzieciach. Moje juz dawno opuscily
                                                    dom. Mam juz duze wnuki. Wlasnie czekam na telefon od wnuka z Polski i wnuczki
                                                    z Texsasu. Czytam to forum codziennie ale nie pisze bo nie naleze do osob
                                                    lubiacych pisanie. No chyba ze jakis temat ktory mnie pasjonuje. U was jest
                                                    snieg, a u nas pogoda jak na Wielkanoc. Ze swieci slonce to nic dziwnego, bo
                                                    tak jest prawie zawsze, ale ze jest cieplo to juz dziwne. Byla fala mrozow na
                                                    poczatku grudnia. Patrze na osniezone gory i zal mi ze u nas nie ma sniegu.
                                                    Wzielem sobie nastepny tydzien wolny aby troszke odpoczac. HA ha! mam pelno
                                                    robot w domu.
                                                    Zycze wszystkim Szczesliwego Nowego Roku.
                                                  • Gość: Ewa Re: snieg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.05, 00:31
                                                    A nas tak zasypalo, ze jak otworzy sie okno, to snieg wpada do pokoju.Wlasnie
                                                    skonczylam odsniezanie, to jest praca super.Heniek nawet nie wiesz jakie teraz
                                                    Zalesie cudowne.Zyc sie chce.Dobrze,ze masz gory w sniegu,zawsze cos.
                                                    Jarek jestes bardzo pozytywny,mysle,ze Twoja cudowna zona ma z Ciebie pocieche i
                                                    tak trzymaj jak dlugo sie da.
                                                    Bawcie sie dobrze Ewa
                                                  • kazimierzp Nowy Rok! 01.01.06, 17:20
                                                    Minęła noc sylwestrowa. Zaczyna się Nowy Rok. Jaki będzie? Zależy to głównie od
                                                    nas!!!
                                                    Dla mnie zaczął się w fajnym i bliskim mi towarzystwie! Mam nadzieję, że
                                                    kolejne dni będą przynosiły inne sympatyczne doznania! Czego wszystkim tu
                                                    obecnym na forum życzę!
                                                    Do Ewy! Chciałem Ani (była z nami na Sylwestra w Szklarskiej Porębie
                                                    opowiedzieć o naszej rozmowie o niej, ale okazało się, że mnie wyprzedziłaś!:-)
                                                    W Szklarskiej masa śniegu ale tej nocy nad ranem zaczął się powoli topić.
                                                    Ciekawe jak długo będzie trwała odwilż?
                                                  • Gość: Plis Re: Wątek smutny i żałosny! IP: *.devs.futuro.pl 23.12.05, 18:18
                                                    Ten wątek jest żałosny Bary bo mylisz świat i swoje wyobrażenia o nim. Ludzie
                                                    mojego pokolenia płacac wysoką cenę zwalczali władzę która realizowała
                                                    niegodziwości o których piszesz. Właśnie dlatego! I jeszcze Po to m.in. abyś
                                                    miał w domu paszport i mógł się przyjażnić z kim ty chcesz na całym świecie.
                                                    Bywają pośród nas tacy którzy nie lubią Niemców,Czechów, Żydów dlbo Rosjan. Z
                                                    pokora gratuluję Ci że w Twoim pokoleniu czy następnm takich na szczęście nie
                                                    ma lub nie będzie.
                                                  • Gość: Ewa Inny temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.05, 00:18
                                                    Wszyscy piszecie madrze i z rozwaga.Rozumiem i akceptuje rozne postawy i
                                                    zapatrywania.Bardzo trudno byc obiektywnym, bo tak jak pisze Henry strata
                                                    powoduje taka a nie inna postawe.Ja swoje zdanie zawsze ukrywam,bo nie zamierzam
                                                    go zmieniac,a nie chce byc poddana krytyce.Dlatego zmieniam temat.Mam niezbyt
                                                    zyciowa ceche,przywiazuje sie i juz sie do Was wszystkich przywiazalam.Poczekam
                                                    na Azje wielu imion w spokoju.Zycze Wam spokoju i wesolosci
                                                  • Gość: Bary Re: Wątek smutny i żałosny! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 27.12.05, 08:44
                                                    Nie czuję się zbowidowcem, ale moje pokolenie też troszkę dołożyło do
                                                    zwalczania systemu. Zwako, który założył ten wątek, ja i wielu innych działało
                                                    w czasie nauki w II LO w podziemiu. Nie mówię, że myśmy zrobili coś wielkiego,
                                                    jakiś kamyczek jednak wrzuciliśmy do ogródka. Nasze działania ograniczały się
                                                    do noszenia bibuły, malowania po murach i manifestowaniu własnych przekonań.
                                                    Nie mów mi więc, że mylę świat i wyobrażenia o nim. Wiem, że ryzykowałem raczej
                                                    tylko maturą raczej nie utratą życia, ale nie wpuszczajmy się w kombatancki
                                                    kanał. Jak mówi pismo: "nie ma Greczyna ani Żyda" są tylko mądrzy i głupi
                                                    ludzie, dobrzy i niegodziwi...
                                                    A ten paszport po trosze sam sobie wywalczyłem, bo nie lubię być kibicem i
                                                    przypatrywać się z daleka i czekać na odpowiedni moment, by się włączyć.
                                                    Przyjaciół nikt mi nigdy nie wybierał i nie będzie tego robił, bo mam zbyt
                                                    mocny kręgosłup i nigdy nie byłem koniunkturalny. Moje pokolenie nie stało z
                                                    boku. Twoja opinia jest dla nas trochę krzywdząca.
                                                    Część mojej rodziny pochodzi z Jedwabnego. To miejsce, w którym doświadczyła
                                                    wielu krzywd od Rosjan i współpracującej z NKWD biedoty żydowskiej (wielu moich
                                                    bliskich wróciło z Syberii w 1956 roku) potem od Niemców. Nie mam w związku z
                                                    tym uprzedzeń do żadnego narodu. W pewnym stopniu jestem nawet semitofilem.
                                                    Nie wartościujmy więc naszych pokoleń, krzywd których doznały, bo to nie ma
                                                    sensu. Poza tym nasze odczucia są subiektywne.
                                                    Chyba, że zrobimy ranking wkładu pokoleń w odzyskanie niepodległości... Które
                                                    zajmie pierwsze miejsce?
                                                    Pozdrawiam poświątecznie.
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Plis Poświętne. IP: *.devs.futuro.pl 01.01.06, 21:55
                                                    BARY- nie mam nic do ciebie, prócz symoatycznej życzliwości bądź zyczliwej
                                                    sympatii.Niegdyś zakwestionowałem kalki na temat rzekomych cech pokoleń które
                                                    powkładały do twej głowy redaktory.Czyli zakwestionowałem coś absolutnie
                                                    odrębnego od ciebie. Licytacji nie podejmę. Jestem tylko widzoaktorem w teatrze
                                                    ciągle granym.Ostatnio pisałeś o interesujących, nawt arcy, faktach i
                                                    wyprowadzasz ciekawe wnioski.
                                                  • Gość: bary Nowy Rok IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 02.01.06, 08:37
                                                    Witajcie kochani, nie wiem jak wy, ale ja nie mogę do siebie dojść po imprezie
                                                    sylwestrowej. Byłem na weselu - żegnaliśmy ostatniego kawalera z polonistyki.
                                                    Niestety organizm już nie ten, co kiedyś... Człowiek regeneruje się coraz
                                                    dłużej. Za to zabawa była przednia. Niech ten Nowy Rok będzie dla Was
                                                    łaskawszy, niż wszystkie poprzednie lata. Plisie, czy nie myślałeś kiedyś, żeby
                                                    zrobić kwerendę wszystkich artykułów o historii II LO ? Jesteś dobrze
                                                    zorientowany w temacie, człowiek nie musiałby szukać na chybił trafił, a
                                                    przyznam, iż chętnie poczytałbym o naszych poprzednikach.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: bary Re: Ciężki Nowy Rok IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 03.01.06, 08:26
                                                    Uuuuu kochani, widzę że syndrom dnia następnego się przedłuża. Czekam na Was,
                                                    no ile można do siebie rozmawiać?
                                                    Gorące pozdrowienia
                                                    Jarek
                                                  • Gość: bary Re: Ciężki Nowy Rok IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 03.01.06, 13:52
                                                    Kochani, ja się o was boję! Żadnej aktywności, czyżbyście nie byli w stanie
                                                    dojść do komputerów?????
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • kazimierzp Aleś niecerpliwy!:-) 03.01.06, 18:16
                                                    Bary! Spokojnie i tak na forum dwójki jest "najaktywniej"
                                                    Czasami brak wiadomości jest dobrą wiadomością! To znaczy wszystkim jest dobrze.
                                                  • Gość: Ewa Re: Aleś niecerpliwy!:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 00:18
                                                    Jestem jak zawsze.Jednak nie mam takiego humoru jak Wy dlatego siedze cicho.A
                                                    poza tym pogoda daje mi sie we znaki,latam z ta cudna szafirowa lopata, co to
                                                    sobie ja kupilam w Castoramie i juz rak nie czuje,a to dlatego ,ze teraz
                                                    mlodziez nie do takich prac tylko wyzszych. W moim domu mieszka trojka mlodych
                                                    ludzi, no i nic. Moi synowie juz tu nie mieszkaja, wiec pomagaja tylko wtedy
                                                    kiedy sa.Wiec pomimo, ze jestem niepoprawna optymistka,patrze na moja przyszlosc
                                                    ze strachem.A tu sypie raz na mokro raz na sucho.
                                                    Kazik,ciesze sie ,ze Ci sie udal Sylwester i spotkanie z Hanka.
                                                    Ja na Sylwestra nie bylam,bo nie lubie,ale dobrze,ze sie bawiliscie setnie
                                                    wszyscy z naszego forum.
                                                  • Gość: bary Re: Aleś niecerpliwy!:-) IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 04.01.06, 09:07
                                                    No, ulżyło mi... a już się bałem, że wszyscy wyjechali. Pogoda jest
                                                    rzeczywiście fatalna, głównie do jeżdżenia.
                                                    To, że nasze forum jest najaktywniejsze oznacza tylko, iż jest kilka osób
                                                    chętnie wymieniających się myślami. Może inni nie mają takiego sentymentu do
                                                    własnej szkoły, jak my? Ja się cieszę, że przypadkiem tu trafiłem.
                                                    Gorące pozdrowienia
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Plis Re. Retro IP: *.devs.futuro.pl 04.01.06, 00:15
                                                    Chcę Wam opowiedzieć o Pawle T. który zamoich czasów był, jako
                                                    przewodniczący zarządu szkolnego Związku Młodzieży Polskiej, drugą po
                                                    dyrektorce, co do ważności personą w liceum.Pawł był uczniem nieprzeciętnie
                                                    oczytanym i elokwentnym. Zadeklarowanym marksistą i ateista.Trzymał zawsze
                                                    główną nawijkę na akademiach. Z gorejącymi oczami gromił imperialistów i
                                                    fideistów. Kierunkował wichry historji i ponaglał obroty jej kół.Ale pewnego
                                                    powszedniego dnia, krótko przed maturą Paweł zniknął ze szkoły. W tamtej
                                                    atmosferze nikt się nie oważył zapytać gdzie jest Przewodniczacy, aby nie
                                                    musiano z kolei pytać gdzie jest Pytek. Szeptanka głosiła że Paweł " podpadł
                                                    ideol;ogicznie". Kiedy po kilku latach zobaczyłem Pawła w kościele
                                                    redemptorystów na Biskupinie, byłem tak zaskoczony jak bym tam spotkał diabła
                                                    Borutę.Okazało się ze Pawłowi pozwolono dostąpić matury w innym liceum, ale z
                                                    wilczym biletem na wszyskie państwowe szkoły wyższe. Ponieważ jedyną taką
                                                    szkołą prywatną pomiędzy Łabą a Władywostokiem był wówczas lubelski KUL, Paweł
                                                    stał się jego studentem. Po studiach realizował się w stowarzyszeniu
                                                    postępowych katolików PAX.Był naczelnym ich ideologicznego kwartalnika "Życie i
                                                    Myśl".Wydał ksiązkę p.t. Człowiek a praca czy jakoś tak.Niestety umarł
                                                    stosunkowo młodo, pozostaje jednak znamienitym świadkiem Historii. Przepraszam
                                                    że nie potrafiłem krócej.
                                                  • Gość: Ewa Re: Re. Retro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 00:27
                                                    Ciekawe.Musialo to byc bardzo dawno.Lata 50-te jak mniemam.? A czy wiesz za co
                                                    konkretnie go wywalono ?Tego typu historii bylo mnostwo,najbardziej
                                                    zajadli,nagle znikali,po czym znajdowali sie blisko kosciola.Pamietam,ze wielu
                                                    partyjniakow i tak chodzilo i chrzcilo wlasne dzieci w kosciolach po oplotkach
                                                    Wroclawia.Taki to byl zaklamany system.
                                                    Pisz dalej takie historie!
                                                  • stalmat1 Historia lubi sie powtarzac 05.01.06, 08:39
                                                    Ze mna do II-ki chodzil Karol.

                                                    Jest 1967, robimy mature i rozpoczynamy studia na PW.

                                                    W marcu 68 zatrzymuja Karola przy dworcu glownym, a w Slowie Polskim ukazuje
                                                    sie stosowna notatka.
                                                    Pisze sie tu ze zatrzymano chuligana wyposazonego w lancuch (prawdopodobnie aby
                                                    przy jego pomocy obalic istniejacy ustroj sprawiedliwosci spolecznej)!
                                                    Oczywiscie Karol zostaje wsadzony do paki a nastepnie rerelegowany ze studiow.
                                                    Po krotkim czasie sluchamy opowiesci o tym co sie stalo w radiu Wolna Europa.
                                                    To Karol wyrzucony z kraju opowiada o swoich przezyciach.
                                                    Bylo z tymi opowiesciami troche zamieszania ale to juz inna sprawa!

                                                    Co do mnie to mam jeszcze opaske ze strajku w 68 gdzie spiac na lawkach w
                                                    piwnicach PW myslalem ze obalam komunizm.
                                                    Niestety ten ostatni okazal sie troche silniejszy i poprzez swoje zbrojne ramie
                                                    wyciagnal mnie z odchlani rewolty.

                                                    Po prostu jako studenci mielismy jeden dzien w tygodniu przeznaczony na studim
                                                    wojskowe, inymi slowy mowiac, bylismy zolnierzmi.
                                                    No a nie pojscie na sluzbe to w tamtych warunkach "sad wojenny".

                                                    I tak skonczyl sie dla mnie pierwszy konkretny kontakt z wladza robotniczo-
                                                    chlopska.

                                                    Slysze ze dzis pytani na ulicy mlodzi Polacy nie wiedza co wiaze sie data
                                                    13.12.81!
                                                  • Gość: bary1968 Re: Historia lubi sie powtarzac IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 05.01.06, 09:23
                                                    Łebki nie znają historii, bo szkoła już nie kładzie nacisku na "wychowanie
                                                    obywatelskie". Za moich czasów, jak się trafiło na dobrego historyka, to
                                                    człowiek wyrabiał sobie prawidłowe postawy. Teraz w 6. klasie SP jest jedna
                                                    godzina historii w tygodniu!!!! Poza tym radio i telewizja też nie mają już
                                                    innej misji, niż tłuczenie kasy. W szkołach niestety został drugi garnitur
                                                    nauczycielski, tak naprawdę nikomu nie zależy, żeby uczyć...
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa nauczyciele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 00:55
                                                    Umarla Ejsmondka, mialam z nia polski przez dwa lata.Ze starej gwardii zyje juz
                                                    tylko kilku nauczycieli
                                                  • Gość: Plisak Re: Historia lubi sie powtarzac IP: *.devs.futuro.pl 07.01.06, 01:16
                                                    Niejednokrotnie przywoływany na tym forum W.Czcigodny Zygmunt Grochocki, zwykł
                                                    był mawiać (do czasu): w tej szkole nikt, nigdy, nikogo, niczego nie nauczył.
                                                    Sentencja ta , o głębokości buddyjskiego koanu, wydała mi się wówczas
                                                    obrazoburczym absurdem. A zaiste, nikt nie moze wyręczyć ucznia w wysiłku
                                                    nauczenia SIĘ. Szkoła i ktokolwiek mogą tylko zachęcić, pomóc, przymusić...Nie
                                                    wszyscy muszą bądż chcą się uczyć. To nic złego. Gorzej, jeśli nie chcą ponosić
                                                    konsekwencji swoich wyborów. Fenomen Grochockiego polegał na tym, ze jesli
                                                    uznał kogoś za wartego takiego wysiłku,nie popuścił,zmusił do systematycznego
                                                    wysiłku.Były to jednak sytuacje wyjątkowe. Z reguły potrafił infekować pasją do
                                                    fizyki. Doświadczyłem tego na sobie.Cześć Jego pamięci.
                                                  • Gość: Ewa Re: Historia lubi sie powtarzac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 00:52
                                                    No tak Karol siedzial z Michalem w lawce, mial tylko ojca i byl szalenie
                                                    inteligentny.Chyba jest w USA, moze dobrze dla niego.Nie znalam tej historii.
                                                  • Gość: Henry Re: Historia lubi sie powtarzac IP: *.227.237.241.Dial1.Denver1.Level3.net 06.01.06, 17:39
                                                    Tak dla podtrzymania forum. U nas nie ma zimy tylko wiosna . Takiej pogody
                                                    podobno nie bylo od 1903 roku. Jest cieplo. 62 stopnie F. Mam nadzieje ze
                                                    Grocho was nauczyl fizyki i przeliczycie sobie na stopnie C.( ha, ha!) Ten
                                                    tydzien wzielem sobie urlop wiec siedze w domu. Wlasnie wykonalem smierdzaca
                                                    robote czyli posprzatale kupy psie na ogrodzie . W pokoju z ktorego pisze mam
                                                    okna na zachod i spogladam ze smutkiem na Gory Skaliste cale osniezone.
                                                    Przypomnial mi sie oboz narciarski w Szklarskiej zorganizowany przez pana
                                                    Stasiaka, gdy bylem w 9 klasie. Ja i Dudek R. bylismy w tedy najmniejsi w
                                                    klasie. Bylo to jeszcze przed wybudowaniem wyciagu na Szrenice. Ile to potrzeba
                                                    bylo wysilku wspinaczki z ciezkimi nartami zeby zjechac raz z tej gory. Bylo w
                                                    tedy mase sniegu. Pamietam nasze dyskusje. Az nie do wiary jak niektorzy mieli
                                                    wyprany mozg prze propagande w szkole. Nawet nizyjacy juz dawno Piotrus
                                                    Lubieniecki. Przypomnial mi sie Bogdan Fiedor, on tez byl tym ktory popieral
                                                    ustroj razem z jego ekonomia. Za dziwne ze teraz uczy innej ekonomi. Pozdrawiam
                                                  • Gość: Ewa Re: Historia lubi sie powtarzac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 01:12
                                                    A wiesz ilu juz zapomnialo jak to dawniej bylo. Dla mnie to nie do
                                                    pomyslenia,ale ponoc jest to znane w psychologii, wypieranie tego co niewygodne,
                                                    lepiej sie wtedy zyje.
                                                    Piotr Lubieniecki to chodzil ze mna do Szkoly Muzycznej, a z moja siostra do klasy.
                                                    U nas zimna i okropnie oblodzone chodniki. Snieg wpierw sie topil ,a teraz
                                                    zamarzl.Masz lepiej chwilowo, bo nie wiadomo czy was zima nie napadnie np w
                                                    kwietniu.
                                                    Dudek mi zalatwil troche drewna do kominka i niedawno ladowalismy je do bagaznika.
                                                    Kiedys pokazywal mi wasze zdjecie z konca liceum,obaj byliscie jak szczypiorki.
                                                    Dudek mowil,ze on nic ze szkoly nie pamieta, za to ty masz swietna pamiec

                                                  • Gość: Plisak Re: Re. Retro IP: *.devs.futuro.pl 07.01.06, 02:00
                                                    Niestety szczegółów nie sposób było dociec. I nie były najwazniejsze. Z reguły
                                                    prawda oficjalna różniła się od prawdziwej a pomiedzy nimi były prawdy
                                                    pośrednie badż jak w tym wypadku nie było żadnej sprawy a wiec i żadnej prawdy.
                                                    Mniej wiecej w tym samym czasie w równie tajemniczych okolicznościach zniknęła
                                                    ze szkoły p.dyr. Stefania Witek.Wg. pogłosek, także sprzeniewierzyła się
                                                    ideolo. Nastąpił po niej p. Szponar. Przedstawił się nam jako przedwojenny
                                                    nauczuciel szkoły wiejskiej, komunista, pomieważ nie życzył sobie grywać w
                                                    karty z proboszczem, aptekarzem i lekarzem, był represjonowany towarzysko.
                                                  • Gość: bary Względność IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 07.01.06, 08:39
                                                    Jak mawiał stary góral, są trzy prawdy: moja prawda, twoja prawda i gó..
                                                    prawda. Tak na dobrą sprawę już sam się gubię w tym co było prawdą w latach '80.
                                                    Zwłaszcza jak patrzę na to, w jaki sposób urzeczywistniły się moje marzenia o
                                                    wolnej Polsce. Okrągły stół był moją osobistą porażką. Nie zapomnę spotkania z
                                                    Wałęsą w Hali Ludowej, w czasie obrad stołu. Kilkanaście tysięcy ludzi, którzy
                                                    zachowywali się jak na Parteitagu. Lechu nie powiedział ani jednego konkretu na
                                                    temat ustaleń i programu, jednak na pytanie: "kto jest za moim programem?" ręce
                                                    podnieśli prawie wszyscy. Ja i może jeszcze 15 osób było przeciw. Wszyscy
                                                    patrzyli na mnie jakbym komuś dziecko zabił... Wtedy przypomniały mi się
                                                    zdjęcia Hitlera w hali(nie pamiętam z którego roku) wtedy też wszyscy podnosili
                                                    ręce. Świadomość o tym, jak ludzie mają zrytą psychikę była dla mnie nie do
                                                    zniesienia, moralniaka miałem jeszcze przez tydzień. Wtedy przestałem wierzyć w
                                                    Solidarność i sens mojej działalności podziemnej. Pierwszy prztyczek od życia
                                                    na starcie w dorosłe życie. Teraz jest mi trudno uwierzyć w cokolwiek,
                                                    przestałem się angażować w politykę, udaję, że jej nie ma.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • kazimierzp Błąd! Nie należy ustępować!!! 07.01.06, 11:49
                                                    Bary! Przez swoje "życie polityczne" od 1980 roku (czyli od początku
                                                    Solidarności) nauczyłem się jednej rzeczy: nigdy w sprawach politycznych nie
                                                    wolno rezygnować, ustepować. Nas wszystkich uczono kiedyś, że mądry głupiemu
                                                    ustępuje. Wielu z nas tak robi, ale potem ten głupi rządzi! Dlatego mozna iść
                                                    na kompromisy, ale nie wolno w sprawach zasadniczych ustępować. Trzeba też przy
                                                    tym ważyć swoje kroki, tak aby nie "zginąć". Czasami trzeba poczekać na lepszy
                                                    moment.
                                                    Ja wypisałem się z Solidarności jako zwiazku zawodowego bodajże w 1993 roku
                                                    kiedy to ten zwiazek postanowił iść samodzielnie do wyborów. Stwierdziłem, że
                                                    na dwie partie nie bedę płacił składek (byłem wtedy członkiem Unii
                                                    Demokratycznej - z partii się nie wypisywałem ale ona zmieniła już dwa razy
                                                    nazwę!:-).
                                                    Mnie też denerwował owczy pęd, bezmyslne przyklaskiwanie wszystkim bez wyjątku
                                                    ówczesnym "przywódcom" choć niektórych to tylko fala historii wyniosła, a nie
                                                    rzeczywiste umiejetności. Tak to bywa jeżeli komuś się chce być, należeć, a nie
                                                    koniecznie działać na rzecz czegoś czy kodgoś. To tak wygodnie wybrać sobie
                                                    idola i bezmyslnie na niego patrzeć.
                                                    Dlatego mimo, że nie we wszystkim się z Toba zgadzam, to taką postawę mówić
                                                    prawdę wbrew masom popieram. Nie sprzyja to sukcesom wyborczym, ale na dłuzszą
                                                    metę przynosi szacunek i poważanie.
                                                    Co do "okrągłego stołu" to uważam, że w tamtym czasie był to sukces i słuszne
                                                    działanie obozu solidarnościowego (mam nadzieję, że kiedyś potomni też tak to
                                                    ocenią). Ewolucyjna droga przekształceń jest trudniejsza i żmudniejsza niż
                                                    droga rewolucyjna. W rewolucji wskazuje się wroga na zasadzie linczu się go
                                                    morduje, potem następuje tyrania która może, lecz nie musi przekształcic się w
                                                    demokrację. Przy ewolucyjnym przekształcaniu obydwie strony wrogiego obozu
                                                    muszą zrezygnować z rewanżu. Nie powinny rezygnować z nazywania prawdy po
                                                    imieniu!
                                                    Uff! Alem się rozpisał!:-)
                                                  • Gość: Plis Re. Pomóżcie zrozumieć. IP: *.devs.futuro.pl 08.01.06, 15:32
                                                    To To fajne że macie poglądy, urozmicone i zdecydowane. Ale dlaczego wszyscy
                                                    mieli by je podzielac? Skąd tyle poranień i frustracji?
                                                  • Gość: Ewa Re: Re. Pomóżcie zrozumieć. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 00:53
                                                    Chwile, kto ma te frustracje i poranienia? A kto cie zmusza do posiadania takich
                                                    samych pogladow?
                                                    Piszemy co nam w duszy gra, a jak ci sie to nie podoba, to trudno.
                                                    Moze mroz wplynie na ciebie kojaco.
                                                  • Gość: bary Re: Re. Pomóżcie zrozumieć. IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 09.01.06, 08:48
                                                    Drogi Plisie, nie wiem, czy piszę mało przjrzyście, ale w mojej wypowiedzi, w
                                                    wypowiedzi Kazimierza również, nie zauważyłem zmuszania kogokolwiek do
                                                    podzielania własnych poglądów. Myślę, że można mówić raczej o polemice. To
                                                    raczej w Twoich poprzednich wypowiedziach zauważyłem gotowy sposób na życie...
                                                    (przypomnienie, dzięki komu mam paszport itd.). O ile mnie pamięć nie myli,
                                                    oprócz Ciebie nikt mnie nie pouczał na tematy polityczne ani nie mówił, że moje
                                                    poglądy są wyobrażeniem na temat życia (czy coś w tym stylu). Ze sposobu, w
                                                    jaki piszesz wnioskuję, że jesteś nauczycielem - Twoje poglądy nie znoszą
                                                    sprzeciwu.
                                                    Gorąco wszystkich pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                    P.S. Ewo szkoda prądu na neobananową młodzież, im najłatwiej jest przywalić
                                                    amfę, ekstazę, albo jakieś inne świństwo i już życie jest piękne. Życie na
                                                    skróty jest piękne, dopóki nie stanie się pod ścianą.
                                                  • kazimierzp Różnijmy się godnie! 09.01.06, 09:50
                                                    Właśnie przed chwilą rozmawiałem o kimś który za komuny siedział za działalność
                                                    wolnościową, a na pytanie czy będzie występował o odszkodowanie za tamte
                                                    represje odpowiadał, że takie pytania go obrażają bo on to robił po to abyśmy
                                                    wszyscy żyli w wolnym kraju i mogli mówic i mysleć swobodnie, bez strachu!
                                                    Dlatego nie mam żalu do innych że nie działali, nie czuję się lepszy że coś tam
                                                    robiłem. Nie dziwię się, że obóz posierpniowy się podzielił. Kiedyś łączył nas
                                                    wspólny wróg. Jak wroga nie ma to trzeba sobie go wymyśleć taka już jest ludzka
                                                    i nie tylko, natura!
                                                    Śmieszą mnie i oburzają ci, a takich się często spotyka, którzy wtedy nic nie
                                                    robili, albo wręcz współpracowali z dawnym reżimem - ale teraz dyskredytują
                                                    niektórych z obozu posierpniowego, usiłują robic z nich zdrajców. Obecnie
                                                    odwaga staniała i wielu buńczucznie wypina pierś mówiąc, że trzeba nie było iść
                                                    na jakiekolwiek układy, trzeba było twardo stawać!Itd, itp.
                                                    Już jako dziecko czytałem taki wierszyk: "O większego trudno zucha, jak był
                                                    Stefek Burczymucha ..."
                                                    Takich Burczymuchów jest wielu.
                                                    Ewa! Bary! Ta dzisiejsza młodzież jest taka sama jaką my byliśmy. Oni mają
                                                    trudniejszą sytuację. Mysmy mieli jednoznacznych bohaterów, mieliśmy przez
                                                    wiele lat przwodnika duchowego Papieża. A oni, wokół pełno opluwających
                                                    wszystkich i wszystko. Pełno sprzecznych obrazów swiata, mącenia w głowach.
                                                    Rodzice nie zawsze mający czas i chęć bycia z nimi. Nie zawsze Ci rodzice
                                                    czyniący tak jak mówią! Brak jest prawdziwych i jasnych wzorców.
                                                    Ale ten zamęt powoli się wyklaruje. Z tych młodych ludzi wyrosną normalni
                                                    porządni mieszkancy naszego kraju którzy może za parę lat beda mówili: za
                                                    naszych czasów ..., ta dzisiejsza młodzież...
                                                    I tak od tysiącleci i poprzez następne tysiąclecia.
                                                    Z oknem promienne słońce, skrzący się śnieg.
                                                    Czyż nie jest pięknie!
                                                  • Gość: bary Re: Różnijmy się godnie! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 10.01.06, 08:17
                                                    Kazimierzu, młodzież już nie jest taka jak wcześniej. Korzysta z wszystkich
                                                    nowoczesnych pokus, głównie "akceleratorów". To jest poważny problem: amfa w
                                                    czasie sesji pomaga lepiej zapamiętać, ekstaza na imprezie od razu wprowadza w
                                                    stan euforii itd. To miałem na myśli pisząc o chodzeniu na skróty. Nie czepiam
                                                    się zachowania, bo rzeczywiście byliśmy tacy sami. Codzi mi bardziej o sposób
                                                    na życie - za pomocą przyspieszacza osiągają zamierzone stany- to jest życie za
                                                    pomocą pigułek, jak w Barbarelli. Branie na dyskotekach jest nagminne. Mam
                                                    dzieciaki, które powoli stają się młodzieżą i strasznie się o nie martwię, stąd
                                                    moje stanowisko, tak ostre...
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Plis Re: Różnijmy się godnie! IP: *.devs.futuro.pl 10.01.06, 12:18
                                                    Masz rację Bary. Nie ustrzegłem się wpadek w ton mentorski. Niemniej zawsze mam
                                                    świadomość oceanu swojej niewiedzy. I twojej. I naszej.*** Wzburzyło mnie,
                                                    przyznaję, manifestowanie przekonania iż warunkiem "szczęśliwości" jest
                                                    wymarcie starszego pokolenia. Zarówno jak przekonanie o maliźnie pokolenia
                                                    łebków "...na świecie bowiem pełno oszustwa, niech ci to jednak nie przesłoni
                                                    prawdziwej cnoty. Wielu ludzi dązy do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest
                                                    pełne heroizmu."***Z zawodu jestem urbanistą.***OK. Kazimierzup, "Przy całej
                                                    swej złudności i znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat."
                                                  • Gość: bary Re: Różnijmy się godnie! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 10.01.06, 12:58
                                                    Drogi Plisie, ani przez chwilę nie myślałem o wymarciu któregokolwiek
                                                    pokolenia. O ile pamiętam, napisałem, że na wyleczenie ran potrzeba jeszcze
                                                    jednego pokoklenia i to, że moje pokolenie nie ma doświadczeń związanych z
                                                    wojną, z czego wnioskowałem, że nam jest łatwiej przebaczyć. Przeczytaj jeszcze
                                                    raz mój wpis uważnie i jeśli dalej będziesz uważał, że manifestowałem
                                                    cokolwiek, to przyjmij moje przeprosiny.
                                                    Nie potępiam dzieciaków w czambuł, w końcu sam mam dzieciaki, piszę tylko o
                                                    moich smutnych obserwacjach i moich obawach. Wkurza mnie po prostu, że
                                                    dzieciaki idą na łatwiznę i załatwiają sobie radość za pomocą proszku. Nie
                                                    piszę o pokoleniu straconym, bo wiem, że wyrosną na takich samych ludzi jak my.
                                                    Szkoda mi tylko, że tak łatwo się poddają modom.
                                                    Używam w swoich postach uproszczeń, bo żeby wyrazić precyzyjnie własne poglądy,
                                                    musiałbym pisać co najmniej esje. Brak mi na to czasu. Poza tym uważam Was, bez
                                                    grama ironii, za ludzi inteligentnych i sądzę, że rozumiecie, co chcę
                                                    powiedzieć. Myślę, że Twoje polemiczne posty Plisie mają na celu podkręcenie
                                                    wymiany myśli, za co serdecznie dziękuję.
                                                    Nie mam zamiaru przekonywać kogokolwiek do moich poglądów, wyrażam tylko
                                                    to, "co mi w duszy gra" z pełną samoświadomością własnych słabości.
                                                    Też uważam, że życie jest wspaniałe, i że jetseśmy na najwspanialszym ze
                                                    światów. Ja niestety już przestałem dążyć do wzniosłych ideałów, zadowalam się
                                                    dążeniem do tych małych. Jest realna szasa na to, że do tych uda mi się dotrzeć.
                                                    Pozdrawiam wszystkich gorąco
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Plis Re: Różnijmy się godnie! IP: *.devs.futuro.pl 10.01.06, 15:15
                                                    No i jesteśmy dogadani. Wracam do wspomnień.
                                                  • Gość: zwako Re: Różnijmy się godnie! IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 10.01.06, 13:23
                                                    "abyśmy wszyscy żyli w wolnym kraju i mogli mówic i mysleć swobodnie, bez strachu!
                                                    Dlatego nie mam żalu do innych że nie działali, nie czuję się lepszy że coś tam
                                                    robiłem."

                                                    calkowicie sie zgadzam....

                                                    ja wyjechalem z polski w 91-szym roku, czyli niedlugo po pierwszych wolnych
                                                    wyborach...

                                                    pamietam wscieklosc kolegów (tych z konspiry) bo pan "x", który teraz jest w
                                                    zarzadzie miasta, nie chcial pomóc zalatwic jakis tam papierów...
                                                    ... i ja im odpowiadalem, ze dobrze robi pan "x", bo przeciez nie "walczylismy",
                                                    aby zmienic ludzi "uprzywilejowanych", tylko aby nie bylo ludzi
                                                    "uprzywilejowanych"...

                                                    sam mialem sporo pokus tego typu...
                                                    czesto znajomi dziwili sie dlaczego nie pójde do tego, czy tamtego..., "przeciez
                                                    dobrze go znasz"...
                                                    i ja wlasnie sobie wyobrazalem tego, czy tamtego... który to, przez sympatie do
                                                    mnie wlasnie zalatwia mi jakis tam papierek... i ja, zadowolony (bo juz mam
                                                    papierek), psuje to, o co wczesniej "walczylem"...

                                                    ... tak wiec, z szacunku dla siebie samego, z szacunku dla moich idealów i z
                                                    szacunku dla mych znajomych, nigdy nie staralem sie wykorzystac moich znajomosci...

                                                    pozdrowienia dla wszystkich
                                                  • Gość: Plis Re: Retronawijka IP: *.devs.futuro.pl 10.01.06, 21:58
                                                    W pionierskim zaraniu naszej szkoły, gościliśmy systematycznie w jej
                                                    imponującej auli osoby, uznawane za autorytety wybitne na tyle, ze zasługujace
                                                    na spotkania z jej społecznością in gremio.Zaszczycił nas m.in. pisary Jalu
                                                    Kurek. Pofatygował się on do Wrocławia, aby przyblizć nam pojęcie realizmu
                                                    socjalistycznego, szczególnie w literaturze. Pamiętam jak obrazowo prelegent
                                                    skonfrontował warsztat literacki pisarzy przedwojennych, polegajacy na
                                                    wymyślaniu tematów siedząc w fotelu i kontemolując sufit swego gabinetu, ze
                                                    wspołczesnym warsztatem gdy państwo wysyła pisarzy du fabryk, hut ,kopalń i
                                                    opłotków wiejskich aby umożliwić im pisanie prawdy prawdziwej, czyli
                                                    praktykować ów realizm.Nasza wychowawczyni i polonistka, człowiek wielkiej
                                                    prawości i odwagi, po powrocie do klasy była przygnębiona i wzburzona jak
                                                    nigdy. Jak on mógł, powtarzała, jak on mógł! Czy Żeromski, Reymont lub Orkan
                                                    pisali z sufitu?! Ten Jalu, był literatemz kategorii pisarzy jednej ksiązki.
                                                    Jego "Grypa szaleje w Naprawie" nalezała do kanonu naszych lektur obowiązkowych
                                                    Najzabawniejsze że tą jedyną liczącą się ksiązkę prelegent napisał przed wojną.
                                                  • Gość: Ewa Re: Retronawijka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 00:11
                                                    To mi przypomina Newerlego i jego "Pamiatke z celulozy", a nawet film z Jozefem
                                                    Nowakiem w roli glownej,on tam mial takie tluste wlosy opadajace na czolo i
                                                    oczywiscie robotnicze ubranie przez caly film.Nie pamietam jak poradzilam sobie
                                                    z ta lektura, czy ja w ogole czytalam ? W kazdym razie juz duzo pozniej moja
                                                    kolezanka usilowala mnie namowic na przeczytanie jakiejs jego ksiazki, a im
                                                    bardzej sie wzbranialam tym bardziej ona naciskala, mowiac ,ze to swietna rzecz.
                                                    Ulaglam ,zeby miec spokoj i w ten sposob przeczytalam "Wzgorze blekitnego
                                                    snu",i sie zachwycilam, nie moglam pojac jak to mozliwe, pomimo,ze wiedzialam ze
                                                    pisarze pisali albo pro albo wcale, albo do szuflady i niekoniecznie
                                                    ciekawie.Chociaz Kurkowi nic nie pomoglo,on byl zawsze beznadziejny moze dlatego
                                                    promowany.
                                                    Jarek,chce Cie pocieszyc,nie wszystkie dzieci biora,duzo jest rozsadnych,a i od
                                                    Ciebie i Twojej zony duzo zalezy.Im wiecej bedziecie na ten temat rozmawiac ,tym
                                                    wieksza mozliwosc,ze dzieci zrozumieja.Wazne tez jest zeby grupa nie byla dla
                                                    nich wazniejsza od waszych nauk.
                                                    Mnie sie to udalo,dlatego wierze,ze innym tez moze.
                                                  • Gość: bary1968 Re: Retronawijka IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 11.01.06, 09:20
                                                    Witaj Ewo, aż tak bardzo nie martwię się o moje dzieciaki. Dostają ode mnie i
                                                    żony wszystko, czego potrzebują, przede wszystkim dużo miłości, akceptacji i
                                                    naszego czasu. Drażni mnie tylko chodzenie na skróty, ale o tym już pisałem.
                                                    A propos wspomnień. Zwako wydeptał na śniegu Solidarność, o czym wszyscy już
                                                    wiedzą. Smaczku dodaje fakt, że zrobił to w przeddzień wizyty ambasadora Kuby w
                                                    naszej szkole. Dlatego była taka afera.
                                                    Pozdrawiam wszystkich gorąco
                                                    Jarek
                                                  • Gość: zwako Re: Retronawijka IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 11.01.06, 10:16
                                                    he, he
                                                    niezle wymarzlem na tym sniegu... ;)

                                                    pamietacie film "wielki bieg"...
                                                    krecony w dwójce... tak sobie wyobrazam czasy stalinowskie ...

                                                    pozdr.
                                                  • kazimierzp Retrowspomnienia ale i aktualne 11.01.06, 09:24
                                                    Ewa? A pamiętasz może pójscie do kina na wszystkie części naraz adaptacji
                                                    filmowej "Cichego Donu". Ja z tego ponad sześciogodzinnego seansu pamiętam to,
                                                    że co chwila na stole wśród grupy pijanych Kozaków stawiano potężną butlę wódy,
                                                    a potem były jakieś bitwy. Żadnych innych wątków nie pamiętam!:-)
                                                    Szczęśliwie żadnych sptkań z pisarzami nie pamiętam, za to prof. Genowefa
                                                    Bawolska prowadzała nas na wszelkie spektakle do Teatru Polskiego i
                                                    Kameralnego. Do Współczesnego tylko raz na "Cud w Alabamie" - Wspólczesny miał
                                                    w czasie naszej nauki bardzo niski poziom spektakli. W teatrze Polskim nastała
                                                    era Skuszanki i Krasowskiego i tam wręcz wypadało bywać. Po wszystkich
                                                    spektaklach bywały w klasie dyskusje o sztuce.
                                                    W ogóle to Bawolska nauczyła nas wiele. Zorganizowała m.innymi w 8 klasie kurs
                                                    tańca towarzyskiego połączony z nauką zasad dobrego wychowania. Powiozła nas na
                                                    wycieczkę do Kórnika, Gniezna i Poznania. Towarzyszyła jej wtedy młoda kobieta
                                                    która do niej mówiła ciociu (po kilku latach dowiedziałem się, że to była jej
                                                    córka - musiał się tu kryć dramat samotnej kobiety wychowującej dziecko).
                                                    Żałuję, że nie zdążyłem Jej powiedzieć o tym jak wiele od niej zawdzięczam!
                                                    Ciągle się wybierałem do niej na Wielką (koło Hubskiej, gdyż tam mieszkała),
                                                    ale zawsze coś wypadało!
                                                    Coraz częściej przychodzi mi żałować, że do kogoś nie zdążyłem! Jak bardzo
                                                    zaczynam rozumieć myśl księdza Twardowskiego: "Spieszmy się kochać ludzi, tak
                                                    szybko odchodzą".
                                                    Niedawno pożegnałem koleżankę z która działałem w UW. Pożegnałem na cmentarzu,
                                                    w końcówce jej życia "nie zdążyłem" Ją odwiedzić. Dlatego teraz gdy usłyszę o
                                                    czyjejś chorobie to mam nadzieję, że wizyty nie znaniecham.
                                                    Co do dywagacji na temat dzieci. Mam trzech dorosłych synów. Cała trójka nie
                                                    pali, nie pije (lampkę alkoholu czasami to i owszem!:-). Ja rzuciłem palenie 16
                                                    lat temu gdy synowie mieli wchodzić w wiek dojrzewania. Bałem się, że zaczną
                                                    palić. Niedawno odczuliśmy ogromna satysfakcję kiedy najmłodszy z synów,
                                                    dwudziestolatek powiedział nam dlaczego jest takim abstynentem: bo Wy (czyli my
                                                    z żoną) zachowujecie się tak jak mówicie! Była to jedna z największych pochwał
                                                    jakie w życiu usłyszałem od kogokolwiek. Oprócz tego wszystkiego cały wolny
                                                    czas poświęcaliśmy dzieciom. W każdy weekend byłem z nimi w górach na nartach,
                                                    lub na wycieczkach. Obecnie cała trójka jest instruktorami narciarstwa
                                                    zjazdowego, a najstarszy syn w najbliższym czasie ma uzyskać stopień najwyższy
                                                    w tej branży: instruktora wykładowcy. Ze wszystkich stron słyszę pochwały od
                                                    innych rodziców których dzieci moi synowie wychowują na nartach (wychowują, bo
                                                    praca z grupą narciarską w górach to nie tylko nauka jazdy na nartach).
                                                    Jak na razie, jako rodzice mamy poczucie spełnienia. Jak im się powiedzie w
                                                    życiu rodzinnym, z paniami ich życia? Nie wiem. Najstarszemu synowi i i jego
                                                    żonie powiedziałem na ślubie: "a teraz kochane dzieci, jezeli którekolwiek
                                                    przyjdzie do mnie narzekać na swoją połowę to zostanie pogoniony. Zastanawiac
                                                    się nad ewentualnym wspólnym zyciem można przed przysięgą małżeńską. Po ślubie
                                                    muszą robić wszystko aby ten związek trwał (czyli najaczęściej ustępować -
                                                    obustronnie).
                                                  • Gość: Henry Re: Retrowspomnienia ale i aktualne IP: *.production / 209.245.22.* 11.01.06, 20:18
                                                    Kaziu, bardzo trafnie wszystko opisales. Mialem nie pisac ale zmusiles mnie do
                                                    refleksji. Teatr Polski doskonale pamietam gdyz bywalem na wszystkich
                                                    spektaklach. Moj wujek byl tam aktorem. Jakos nigdy nie lubialem czytania
                                                    lektor. Pomimo ze bardzo duzo czytalem to jednak lektory budzily we mnie opor.
                                                    Z tymi klasycznymi bylo latwo. Dudek mial tzw bryki. Wypracowania na temat
                                                    innych sciagalem od Bogdana Fiedora ktory siedzial za mna.Czasy Stalinowskie
                                                    pamiettam jak przez mgle. Ale nigdy nie zapomne komunikatow radiowych o stanie
                                                    zdrowia Stalina i grobowego glosu spikera ktory oznajmil ze serce wielkiego
                                                    wodza przestalo bic. No i akademi w szkole nr 36. Pamietam jak pani Timerjazjew
                                                    sie cieszyla ze moze wroci do Rosji. Co do dzieci to macie racje. Najwazniejsze
                                                    jest wychowanie w domu i przyklad z niego plynacy. Moja corka jest dziennikarka
                                                    i tlumaczem na Polski ksiazek z angielskiego. Mam jej wszystkie tlumaczenia ale
                                                    najbardziej cenie to pierwsze na ktorym jest jej dedykacja. "To tlumaczenie
                                                    jest mozliwe dzieki mojemu ojcu, ktoremu wszystko zawdzieczam." Ja mam
                                                    olbrzymie wyzuty sumienia ze nie zdazylem odwiedzic przed ich smiercia kilku
                                                    bardzo bliskich mi osob. Bylem wielokrotnie w Polsce ale zawsze jakos nie
                                                    zdazylem z odwiedzinami. Teraz robie wszystko zeby odwiedzac rodzine i
                                                    znajomych i tu i w kraju.
                                                    A teraz mam pytanie do wszystkich. Jak obecnie wyglada Hotel Monopol. Bede z
                                                    grupa 20 przyjaciol z USA. Na zakonczenie pobytu chca spedzic 2 dni we
                                                    Wroclawiu blisko centrum. Z informacji na internecie nic nie wynika za
                                                    wyjatkiem ze ma 2 gwiazdki. Poprzednio zawsze nocowalismy w Rezydencie. Ale tam
                                                    sa strome wysokie schody a my juz nie pierwszej mlodosci. Poza tym most
                                                    Szczytnicki ma byc zamkniety.
                                                  • Gość: Ewa Re: Retrowspomnienia ale i aktualne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 00:28
                                                    Heniek, Ty chyba chcesz , zeby mnie szlag trafil na miejscu. O jakich Ty latach
                                                    piszesz i o jakich schodach??? Zapytaj sie Dudaka, co on mowi o swoim wieku.
                                                    Ja mam w domu mnostwo schodow i latam po nich we wszystkie strony, a mam tylko
                                                    pare lat mniej niz Ty.
                                                  • Gość: Henry Re: Retrowspomnienia ale i aktualne IP: *.production / 209.245.22.* 11.01.06, 20:18
                                                    Kaziu, bardzo trafnie wszystko opisales. Mialem nie pisac ale zmusiles mnie do
                                                    refleksji. Teatr Polski doskonale pamietam gdyz bywalem na wszystkich
                                                    spektaklach. Moj wujek byl tam aktorem. Jakos nigdy nie lubialem czytania
                                                    lektor. Pomimo ze bardzo duzo czytalem to jednak lektory budzily we mnie opor.
                                                    Z tymi klasycznymi bylo latwo. Dudek mial tzw bryki. Wypracowania na temat
                                                    innych sciagalem od Bogdana Fiedora ktory siedzial za mna.Czasy Stalinowskie
                                                    pamiettam jak przez mgle. Ale nigdy nie zapomne komunikatow radiowych o stanie
                                                    zdrowia Stalina i grobowego glosu spikera ktory oznajmil ze serce wielkiego
                                                    wodza przestalo bic. No i akademi w szkole nr 36. Pamietam jak pani Timerjazjew
                                                    sie cieszyla ze moze wroci do Rosji. Co do dzieci to macie racje. Najwazniejsze
                                                    jest wychowanie w domu i przyklad z niego plynacy. Moja corka jest dziennikarka
                                                    i tlumaczem na Polski ksiazek z angielskiego. Mam jej wszystkie tlumaczenia ale
                                                    najbardziej cenie to pierwsze na ktorym jest jej dedykacja. "To tlumaczenie
                                                    jest mozliwe dzieki mojemu ojcu, ktoremu wszystko zawdzieczam." Ja mam
                                                    olbrzymie wyzuty sumienia ze nie zdazylem odwiedzic przed ich smiercia kilku
                                                    bardzo bliskich mi osob. Bylem wielokrotnie w Polsce ale zawsze jakos nie
                                                    zdazylem z odwiedzinami. Teraz robie wszystko zeby odwiedzac rodzine i
                                                    znajomych i tu i w kraju.
                                                    A teraz mam pytanie do wszystkich. Jak obecnie wyglada Hotel Monopol. Bede z
                                                    grupa 20 przyjaciol z USA. Na zakonczenie pobytu chca spedzic 2 dni we
                                                    Wroclawiu blisko centrum. Z informacji na internecie nic nie wynika za
                                                    wyjatkiem ze ma 2 gwiazdki. Poprzednio zawsze nocowalismy w Rezydencie. Ale tam
                                                    sa strome wysokie schody a my juz nie pierwszej mlodosci. Poza tym most
                                                    Szczytnicki ma byc zamkniety.
                                                  • Gość: Henry Re: Retrowspomnienia ale i aktualne IP: *.production / 209.245.22.* 11.01.06, 20:18
                                                    Kaziu, bardzo trafnie wszystko opisales. Mialem nie pisac ale zmusiles mnie do
                                                    refleksji. Teatr Polski doskonale pamietam gdyz bywalem na wszystkich
                                                    spektaklach. Moj wujek byl tam aktorem. Jakos nigdy nie lubialem czytania
                                                    lektor. Pomimo ze bardzo duzo czytalem to jednak lektory budzily we mnie opor.
                                                    Z tymi klasycznymi bylo latwo. Dudek mial tzw bryki. Wypracowania na temat
                                                    innych sciagalem od Bogdana Fiedora ktory siedzial za mna.Czasy Stalinowskie
                                                    pamiettam jak przez mgle. Ale nigdy nie zapomne komunikatow radiowych o stanie
                                                    zdrowia Stalina i grobowego glosu spikera ktory oznajmil ze serce wielkiego
                                                    wodza przestalo bic. No i akademi w szkole nr 36. Pamietam jak pani Timerjazjew
                                                    sie cieszyla ze moze wroci do Rosji. Co do dzieci to macie racje. Najwazniejsze
                                                    jest wychowanie w domu i przyklad z niego plynacy. Moja corka jest dziennikarka
                                                    i tlumaczem na Polski ksiazek z angielskiego. Mam jej wszystkie tlumaczenia ale
                                                    najbardziej cenie to pierwsze na ktorym jest jej dedykacja. "To tlumaczenie
                                                    jest mozliwe dzieki mojemu ojcu, ktoremu wszystko zawdzieczam." Ja mam
                                                    olbrzymie wyzuty sumienia ze nie zdazylem odwiedzic przed ich smiercia kilku
                                                    bardzo bliskich mi osob. Bylem wielokrotnie w Polsce ale zawsze jakos nie
                                                    zdazylem z odwiedzinami. Teraz robie wszystko zeby odwiedzac rodzine i
                                                    znajomych i tu i w kraju.
                                                    A teraz mam pytanie do wszystkich. Jak obecnie wyglada Hotel Monopol. Bede z
                                                    grupa 20 przyjaciol z USA. Na zakonczenie pobytu chca spedzic 2 dni we
                                                    Wroclawiu blisko centrum. Z informacji na internecie nic nie wynika za
                                                    wyjatkiem ze ma 2 gwiazdki. Poprzednio zawsze nocowalismy w Rezydencie. Ale tam
                                                    sa strome wysokie schody a my juz nie pierwszej mlodosci. Poza tym most
                                                    Szczytnicki ma byc zamkniety.
                                                  • kazimierzp Hotel Monopol 11.01.06, 21:01
                                                    Jak wygladał kiedyś i jak wyglada dzisiaj zobaczysz na tej stronie:
                                                    wroclaw.hydral.com.pl/test.php?obiekt=000038&start=0&tend=8
                                                    Te zdjęcia sa na stronie którą załozył młody, dwudziestoparoletni chłopak
                                                    kochajacy swoje rodzinne miasto. Ma na imię Piotr, a przyjął sobie nick Neo.
                                                    Do tego wkładania zdjęć przyłaczyło sie kilkaset osób w wieku od kilkunastu
                                                    do ... (nie wiem ilu, bo ja 56 latek tez w tym uczestniczę). Nikt za to nie
                                                    bierze pieniedzy, a jest to najlepszy zbiór zdjęć o Dolnym Śląsku.
                                                    Sam Hotel Monopol ma w środku windę, senny nastrój i klimat bardzo podobny do
                                                    starych lat. Nie znajdziesz tam hipernowoczesnych luksusów, ale stary
                                                    sympatyczny klimat. W dawnej kawiarni Monopol (gdzie u szatniarza mozna było
                                                    kiedyś kupić zachodnie papierosy) jest teraz sklep.
                                                    Hotel jest w centrum miasta i stare pryki (jak my) mogą spokojnie i bez
                                                    zbytniego zmęczenia mieć tu punkt wypadowy na najciekawsze miejsca Wrocławia.
                                                    Jak się domyślam powoli zblizamy się do czerwca i mam nadzieję, że się wtedy
                                                    spotkamy.
                                                    Kazik
                                                  • Gość: Ewa Re: Hotel Monopol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 00:52
                                                    No nie co Was chlopcy napadlo, jakie pryki, jakie schody, co z Wami?
                                                    Niedawno moj woj w wieki 90 lat sie ozenil, to o czym Wy szczawiki mowicie.
                                                    To ja tez sie mam tak czuc? Ja tak nie umiem. Nie mam szronu na glowie,ale w
                                                    sercu ciagle maj .Kaziu ledwo sie rok 2006 zaczal, to Ty jeste ze stycznia, ze
                                                    juz masz te 56 lat?
                                                    Inny temat - kiedy Monopol byl budowany,tomial to byc hotel z domem towarowym i
                                                    do tego powrocono. Ja Monopolu nie lubie, bo tam jest ochydne jedzenie. We
                                                    Wroclawiu jest mnostwo swietnych hoteli w centrum miasta. Monopolu nie polecam,
                                                    w kazdym razie ja sie tam z Wami nie spotkam, bo tam sie czas zatrzymal, w zlym
                                                    tego slowa znaczeniu.
                                                    Kaziu, oczywiscie, ze pamietam Cichy Don, inaczej jednak niz Ty,bo ja jestem
                                                    kobita ,a tam sie kochali,ze az strach,wódy zadnej nie wiedzialam, tylko to
                                                    uczucie co to szalejem kwitlo.Do tego wczesniej czylalam ksiazke, ktora byla
                                                    naprawde swietnie napisana. W tamtych czasach trudno bylo znalesc utwory pelne
                                                    takich namietnosci,a ja wlasnie tego szukalam. I kiedy poszlismy do kina,
                                                    prawda,ze sie zmeczylam, ale mialam moznosc konfrontacji mojej wyobrazni z ta z
                                                    filmu.Ruscy kochali monumenty i oczywiscie ten utwor zpackali.Nie myslcie,ze
                                                    bylam kiedykolwiek pro ruska, to tylko ta milosc mnie porwala i nie uwierzycie,
                                                    ja ciagle ja pamietam.
                                                    Heniek, nie wiedzialam, ze masz taka madra corke, a jakie ksiazki ona tlumaczy?
                                                    Staram sie zapamietywac co piszecie i nie zawsze mi sie udaje, dlatego skacze z
                                                    tematu na temat. Moi synowie tez niczego nie uzywaja i calkiem sobie niezle
                                                    radza, ja jestem z nich bardzo dumna. Kaziu to razem mamy juz pieciu abstynentow
                                                    Jarek za pare lat do nas chyba dolaczysz , tego Ci zycze.
                                                  • kazimierzp 56 lat 12.01.06, 06:48
                                                    Tak, jestem styczniowy!:-)A książka Cichy Don też mi się podobała.
                                                  • Gość: Ewa Re: 56 lat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 00:20
                                                    Ale mnie zaskoczyls, to ja jestem mlodsza !!!
                                                    Balam sie troche, co powiesz na Cichy Don, juz mi lepiej.
                                                    Cos sie dzisiaj dzialo, na moscie Szczytnickim, wygladalo na to ,ze ktos albo
                                                    cos spadlo z mosty do kanalu.Powinni o tym pisac w jutrzejszej gazecie. Korek
                                                    byl gigantyczny.
                                                    Jarek i tak bedzie!
                                                  • kazimierzp Szczytnicki 13.01.06, 06:32
                                                    Znaleziono jakieś zwłoki w worku!:-(
                                                  • stalmat1 Re: Szczytnicki 13.01.06, 11:29
                                                    Ale poza tym to sie da po parku spacerowac:))
                                                    Bylem tam w czasie ostatnich Swiat.

                                                    Wg. specjalistow to "czarna woda" rzeczka plynaca w poprzek miedzy Odra przy
                                                    Biskupinie a kanalem powodzowym na Zalesiu, przeplywa wlasnie w/pod
                                                    Szczytnickim.
                                                    Patrz ogrodek japonski i po drugiej stronie tam gdzie mieszkal Kornafel.

                                                    To moje ostatnie odkrycie
                                                  • Gość: Henry Re: Szczytnicki IP: *.production / 209.245.22.* 13.01.06, 21:03
                                                    A ja dokladnie pamietam jak Czarna Rzeczke wpuszczano w rurociagi. Bylo przy
                                                    tym wiele amunicji. Z Jaskiem Stechlikiem znalezlismy wielki noboj, chyba
                                                    mozdzieza. Poszlismy z nim na milicje na Szymanowskiego. Gdy milicjanci
                                                    zobaczyli nas kazali nam spie.....c razem z tym nabojem wtrzucilismy go do
                                                    rzeczki i chyba lezy tam do dzisiaj. A czy ktos pamieta jeszcze restauraje
                                                    szwajcarska i lampy w parku i orginalna herbaciarnie w ogrodku japonskin i
                                                    czynne toalety i tor wioslarski na kanale, czy wspinaliscie sie po drabince na
                                                    wierze widokowa i wiele innych juz nieistniejacych atakcji Zalesia, Zacisza,
                                                    Sepolna i Biskupina.
                                                  • Gość: bary1968 Re: Hotel Monopol IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 12.01.06, 09:03
                                                    Droga Ewo, ja póki co jestem w klubie - moje dzieciaki nie biorą i niech tak
                                                    zostanie. Mam nadzieję, że za parę lat będę mógł znów to napisać.
                                                    Z abstynencją to tylko ja mam problem he he. Zwłaszcza małe pyfko...
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Henry Re: Hotel Monopol IP: *.production / 209.245.22.* 13.01.06, 21:13
                                                    Droga Ewo, mi chodzenie po schodach jeszcze nieprzeszkadza. Na kondycje nie
                                                    narzekam. Ale beda ze mna znajomi, zreszta wspaniali ludzie, ktorzy maja
                                                    sztuczne kolana. Dla nich wchodzenie po bardzo stromych schodach z bagazem jest
                                                    nie latwe. Dziekuje wszystkim ktorzy napisali o Monopolu. Ja preferuje
                                                    Rezydenta, czyli stary zlobek. Jak oni odleca przeniose sie tam. Zreszta nawet
                                                    gdybym tam nie nocowal to i tak mozemy sie tam spotkac, chyba ze macie lepsze
                                                    propozycje. Jarek, u mnie z abstynencja tez problem. Bardzo lubie piwko.
                                                    Szczegolnie Zywca na ktorego recepture pracowalem ze znajomym wlascicielem
                                                    browaru i teraz robie cos zblizonego. Poza tym mam grupe znajomych z ktorymi
                                                    wazymy piwo w browarze.
                                                  • kazimierzp Park Szczytnicki 14.01.06, 10:42
                                                    Heniu! Tu znajdziesz dużo informacji i zdjęć o parku:
                                                    wroclaw.hydral.com.pl/000012,obiekt.html
                                                    Co do Hotelu! Monopol łączy się z róznymi wspomnieniami. Wielu ludzi kultury
                                                    przyjeżdżający do Wrocławia wybierało tylko ten obiekt (nie było zreszta
                                                    wielkiego wyboru)
                                                    Obecnie wokół rynku jest kilka dobrych, wygodnych hoteli np na Marii Magdaleny,
                                                    na Kiełbaśniczej.
                                                    Tu jest pełen wykaz:
                                                    www.wroclaw.pl/m8953/
                                                  • robak_wroc a kogos uczyla jurdzinska?? 15.01.06, 13:13
                                                    mnie "uczyla" informatyki. bardzo nie lubila jak ktos wiedzial wiecej niz ona,
                                                    przez co zawsze max dst dostawalem na koniec.
                                                  • Gość: Henry Re: Park Szczytnicki IP: *.228.111.187.Dial1.Denver1.Level3.net 16.01.06, 03:18
                                                    Dziekuje za informace. Nie wiedzialem ze az tyle hoteli jest w centrom. A ty
                                                    ktory bys polecal? Nie chodzi nam o jakis drogi. Dla nas hotel musi byc czysty
                                                    i wygodny. Hotel dla nas to tylko dobre spanie.
                                                  • kazimierzp Hotele 16.01.06, 08:15
                                                    Nie znam "dogłębnie" żadnego, gdyż mam we Wrocławiu rodziców i z hoteli nie
                                                    korzystam!:-)
                                                    Obecnie każdy hotel musi trzymac odpowiedni standard. Kieruj się lokalizacją
                                                    która najbardziej Wam pasuje i ceną (szkoda przepłacać) Urokliwe są przy
                                                    Kiłbaśniczej!
                                                  • Gość: bary Re: Hotel Monopol IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 16.01.06, 08:44
                                                    Henry, jeszcze parę lat temu też piłem Żywczyka, ale mi przeszło i przerzuciłem
                                                    się na Tyskie. Jak przyjedziesz, może być Żywy, byle mocno schłodzony - jakoś
                                                    się przełamię, he he.Z tym browarem toś mi zaimponował. Słyszałem, że za Wielką
                                                    Wodą nie ma dobrego piwa - stąd chyba wasz pomysł z samodzielnym warzeniem.
                                                    Piwo w ogóle jest fajnym tematem do wspomnień. Pamiętam, jak na studiach trudno
                                                    było kupić piwo we Wrocławiu !!! Czasami w knajpie była jedna kolejka i pyfko
                                                    się kończyło, potem szlakiem hańby od knajpy do knajpy... to były czasy. Pewnym
                                                    sklepem był SAM przy pętli tramwajowej na Biskupinie, kurczę trzeba było się
                                                    tłuc przez całe miasto dla kilku butelek, teraz chyba studiuje się łatwiej -
                                                    browar w każdym sklepie. Do Wrocławia przyjeżdżam teraz rzadko, ale z kumplami
                                                    szukamy zawsze urokliwych kuflotek. Ostał się już chyba tylko sklepik firmowy
                                                    przy browarze Piasta - jaka panorama ludzkich charakterów, klientela prima sort.
                                                    Mam nadzieję Henry, że dasz się zaprosić na małe piweczko.
                                                    Pozdrowienia dla wszystkich
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Henry Re: Hotel Monopol IP: *.production / 209.245.22.* 16.01.06, 16:12
                                                    No coz prawda ze dobrego piwa u nas nie ma. Ale to juz potroche nieprawda.
                                                    Powstalo mase makrobrowarow ktore robia calkiem niezle piwa. To ja wszystkich
                                                    zapraszam na piwo. Pamietam doskonale czasy gdy wedrowala sie przez caly
                                                    Wroclaw za kufelkiem piwa.W tych czasach mozna bylo dostac piwo na peronach
                                                    dworca glownego. Kupowalo sie bilet do Brochowa i mialo sie sokistow z glowy.
                                                    Mojego kolego mama sprzedawala w sklepie na Morskim Oku i czasem zostawiala nam
                                                    skrzynke wroclawskiego fula. A czy chodziliscie w ogolniaku do Zygmusia na
                                                    kufelek? Tak wlasnie stalem sie smakoszm zlocistego napoju.
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: Henry Re: Hotel Monopol IP: *.production / 209.245.22.* 16.01.06, 16:13
                                                  • Gość: Henry Re: Hotel Monopol IP: *.production / 209.245.22.* 16.01.06, 16:18
                                                    Przypomnial mi sie fajny epizot zwiazany z piwem. Po obronie pracy
                                                    magisterskiej poszlismy do Obywatelskiej na piwo. Piwa nie bylo wiec skonczylo
                                                    sie na wodeczce. Ale smak pozostal. W sasiednim sklepie bylo piwo ale tylko na
                                                    wymiane butelek. Na nic zdaly sie tlumaczenia ze aby miec butelki musimy
                                                    najpierw kupic piwo. Pani sie zdenerwowala i zadzwonila po milicje. Milicjanci
                                                    byli bardzo wyrozumiali i dzieki nim dostalismy po butelce piwa. To byly
                                                    czasy!!!
                                                  • kazimierzp "Zygmuś" 16.01.06, 16:26
                                                    To jak pamiętamy ten budynek:
                                                    wroclaw.hydral.com.pl/4068,obiekt.html
                                                    Ja tam może ze dwa razy piłem piwo (w czasie rdukacji nie byłem jego smakoszem -
                                                    a i piwo nie zawsze było tak samo smaczne!:-) Od lat w tej dawnej piwiarni nic
                                                    sie nie dzieje. Potem miałem słabość do Okocimia, kiedy go widziałem
                                                    to "przesadzałem". Prawdziwynm smakoszem piwa stałem sie dopiero po 1990 roku,
                                                    kiedy można kupić każdy gatunek piwa i ma on zawsze ten sam, dobry smak.
                                                    Obecnie dietetyczka zakazała mi tego pienistego napoju! Nie wolno mi nic co
                                                    powstało z ziarna! Na szczęście (lub nieszczęście) fermentację i destylację
                                                    przeprowadza się też z innych produktów roślinnych.
                                                  • Gość: bary Re: "Zygmuś" IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 16.01.06, 16:49
                                                    Drogi Kazimierzu, nie popadaj w zły nastrój - ja i Henry chyba też nie gardzimy
                                                    innymi produktami destylacji. Myślę, że dojdziemy do porozumienia, chociaż
                                                    mówią, że gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania. Przy kompocie z ziemniaków
                                                    znajdziemy jednak wspólny język.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa Re: "Zygmuś" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 23:43
                                                    Gdzies mnie zgubiliscie po drodze, a ja sie nie dam wykolegowac.Piwo jest dla
                                                    mnie malo wazne,choc pilam ciemny Okocim jako male dziecko,bo w Okocimiu
                                                    mieszkala moja babcia.W pozniejszych latach nie sposob bylo kupic w browarze
                                                    nawet buteleczki.Wszystko dzies jechalo.Z dziecinstwa pozostal mi zapach slodu i
                                                    wytlokow z jeczmienia,przed browarem staly furmanki z konmi i godzinami czekaly
                                                    na zaladunek, a konie mialy zawieszone na gebach worki z owsem.
                                                  • kazimierzp Okocim 17.01.06, 00:21
                                                    Ewa! Okocim produkuja w Brzesku, choc jest chyba dzielnica tego miasteczka
                                                    która się nazywa Okocim!:-) Jest to miasteczko na trasie z Krakowa do Tarnowa.
                                                    Tam sie skręca w prawo do Nowego Sącza skąd pochodzi moja synowa (
                                                    www.ewelinamarciniak.pl ). A co se bede żałował, mała reklama rodziny dobrze
                                                    czasami robi!:-) Jest zresztą laureatką wielu festiwali tzw poezji śpiewanej.
                                                    Co do piw, to w tej chwili trudno pisać o lokalizacji produkcji. Browar Piast
                                                    nie produkuje, ale piwo Piast mozna kupić produkowane w różnych miejscach kraju
                                                    (miedzy innymi w Warszawie). Żywiec to cała grupa piw (Żywiec, EB, Warka)
                                                    Wszystkie to piwa typu pils wzorowane na Pilsnerze czeskim.
                                                  • Gość: Henry Re: Okocim IP: *.228.33.166.Dial1.Denver1.Level3.net 17.01.06, 04:51
                                                    Kaziu widze ze znasz sie na piwach. Ja jako smakosz i obecnie amator producent
                                                    tego napoju tez troche postudiowalem historie piwa. Szkoda ze w wielu krajach,
                                                    miedzy innymi w Polsce zniknely z mapy doskonale browary a ich nazwy uzywaja
                                                    wielkie koncerny. Ojciec mojego kolegi z rogu Szymanowskiego i Noskowskiego
                                                    otwieral po wojnie browary we Wroclawiu. Nie pamietam ile tego bylo ale w samym
                                                    miescie kilkanascie duzych. Ja pamietam trzy.Ale pamietam piwo z Radkowa,
                                                    Sobotki-Gorki , Ziebic i kilku innych miasteczek. Co do listu Ewy to czy
                                                    pamietacie wytwornie wina na Wiwolskiego i jesienia transporty gnijacych jablek
                                                    na wozach konnych i traktorach? Nigdy nie zapomne tego zapachu. Choc przez
                                                    jakis okres wyrobami z tego giganta nie gardzilem. Ale takie byly czasy.
                                                  • Gość: bary Re: Okocim IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 17.01.06, 13:09
                                                    Henry, nie ma co się wstydzić tzw. bełtów. Jak mówi stara mądrość ludowa -
                                                    nieważne co, byle sponiewierało...
                                                    No ale Ewa mnie zaskoczyła, tak wcześnie zaczynać ???
                                                    Tak czy inaczej w czerwcu podegustujemy piwek z różnych poziomów fermentacji,
                                                    żeby siać twórczy ferment.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa Re: Okocim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 23:58
                                                    Kaziu,kiedy sie jedzie pociagiem to sie wysiada na stacji Brzesko-Okocim.W
                                                    dawnych czasach przy dworcu staly bryczki,ktorymi sie jechalo do Okocima.Wpierw
                                                    bylo Brzesko. potem tak jak piszesz droga do Nowego Sacza, w pewnym momencie w
                                                    prawo i zaczynal sie browar.Jest jeszcze Gorny Okocim i jeszcze jakis , juz
                                                    teraz nie pamietam. Browar zostal zalozony przez Goetza,wytwarzano w nim mnostwo
                                                    innych produktow tez. Mam ksiazke, z dziesieciolecia Polski niepodleglej i tam
                                                    jest zdjecie z lotu ptaka i dokladny opis wszystkiego w kolo. To byl bardzo
                                                    bogaty majatek, a Brzesko to bylo liche miasteczko,przepraszam, ale tak bylo.
                                                    Wiem bo moj stryjeczny dziadek ozenil sie z jedna z panien G.Teraz sie troche
                                                    zmienilo jak wszystko i wszedzie.
                                                    Pamietam doskonale Wiwulskiego, a to za sprawa mojego ojca ktory robil
                                                    eksperytyzy owocowe, tam tez. Opowiadal jak te gnijace samochody owocow byly
                                                    zasypywane siarka,po czym robilo sie z tego wino,dlatego ja nie znam smaku tych
                                                    pysznych wytworow.Zreszta ja wam nawet do piet nie dorastam, bo pic nie musze,
                                                    choc moge.I pomimo,ze wczesnie zaczynalam. Pije piwo kiedy pracuje ciezko
                                                    fizycznie,rzadko Okocim, choc mam sentyment, najczesciej czeskie piwo.
                                                  • Gość: Henry Re: Okocim IP: *.production / 209.245.22.* 18.01.06, 22:04
                                                    Ewcia, my tez nie musimy pic, ale przynajmniej ja bardzo lubie zlocisty,
                                                    pieniacy sie napoj. Innymi trunkami w dobrym towazystwie tez nie gardze. Oprocz
                                                    wspomnianego juz piwa robie swietna ratafie. Kazdy rocznik ma inny smak. Co do
                                                    Wiwulskiego to jabka wozono tam w moich czasach wozami konnymi i na przyczepach
                                                    traktorowych. Byl z tego niezly smrodek. Co do siarki to jest ona dzisiaj w
                                                    kazdym winie. Dodaje sie ja dla przerwania dalszej fermentacji. Czy dalej we
                                                    Wroclawiu panuje zima? To dziwne ale u nas jest bardzo cieplo i sucho. Tylko w
                                                    gorach sa duze opady sniegu. Szkoda bo musze podlewac trawe i drzewa zeby nie
                                                    wyschly.
                                                  • kazimierzp Zima 18.01.06, 23:03
                                                    Jest zima i to taka nastojaszcza! Jest śnieg i był okres mrozów. Teraz trochę
                                                    zelżało, popadało, ale: podobno za dwa dni mają przyjść jeszcze większe mrozy.
                                                    W taką porę, na świeżym powietrzu dobrze służy herbata góralska. To znaczy
                                                    herbata z prądem czyli spirytusem, lub wódką.
                                                    Byle nie za dużo! I nie przed wyjściem na mróz, ale po powrocie do ciepłego
                                                    wnętrza.
                                                    U mnie w Jeleniej Górze gdzie obecnie mieszkam zima jest wszechwładna. Jutro
                                                    jadę do Wrocławia. Zobaczę jaka zima jest w moim rodzinnym mieście.
                                                  • Gość: bary Piórka IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 19.01.06, 08:39
                                                    Tak jak napisał Henry, my nie musimy droga Ewo, czasami faceci lubią przechylić
                                                    szklaneczkę i tyle. Prawdą jest, że najlepsze popijawki odbywają się w
                                                    wyłącznie męskim towarzystwie. To oczywiście nie trąca antyfeminizmem. Faceci
                                                    to koguciki i w momencie, kiedy są kobiety, zaczynają się napinać i stroszyć
                                                    piórka. Jestem ciekaw, czy reszta chłopaków podziela mój pogląd, ale z mojej
                                                    perspektywy tak to wygląda. Nie oznacza to droga Ewo, że jestem wrogiem imprez
                                                    z kobietami - uwielbiam je, lubię patrzeć na kobiety w tańcu, to czysta poezja.
                                                    Co się zaś tyczy zimy, to rzeczywiście dołożyło, a ma być jeszcze lepiej.
                                                    Herbata po góralsku jest naprawdę dobrym rozwiązaniem. Nie dość, że rozgrzewa,
                                                    to jeszcze chroni przed chorobami.
                                                    Gorące pozdrowienia dla wszystkich
                                                    Jarek
                                                  • stalmat1 Goralskie napoje 19.01.06, 11:19
                                                    Tu gdzie mieszkam a dokladnie na polnocy tego kraju pije sie "karsk".

                                                    Rozni sie sposobem przyzadzania od goralskich napojow z Pl.
                                                    Otoz.
                                                    do filizanki wlewa sie kawe i wrzuca monete 1 kr.
                                                    nastepnie dolewa sie spirytus tak dlugo ze lezaca na dnie filizanki moneta
                                                    bedzie widoczna.
                                                    Wtedy napoj nadaje sie do picia.

                                                    Nie jestem pewny czy bedzie to faworyt Ewy?
                                                  • Gość: Henry Re: Piórka IP: *.production / 209.245.22.* 19.01.06, 20:47
                                                    Jarek, masz calkowicie racje. A co do zimy to ja nareszcie dzisiaj mamy. Od
                                                    rana pada gesty snieg i nawet utrzymuje sie. Bardzo potrzebujemy wilgoci.
                                                    Herbata po goralsku jest wysmienita. Ja zapoznalem swoich znajomych z
                                                    krupnikiem staropolskim oczywiscie na miodzie. Mala czarka tego przedniego
                                                    napoju wypita na goraco doskonale rozgrzewa.Gdy jeszcze polowalem byl to
                                                    niezastapiony napoj na rozgrzewke
                                                  • kazimierzp Szkolne wspomnienia! 19.01.06, 21:05
                                                    Zastanawiałem się, czy ta nasza aktualna dyskusja nadaje się na forum szkolne
                                                    wspomnienia, ale doszedłem do wniosku ze nasze "inne" doświadczenia są jakby
                                                    kontynuacją edukacji szkolnej. Czyli jak najbardziej na miejscu!
                                                    Dla Henryka ( i nie tylko) polecam stronę:
                                                    www.bractwopiwne.pl/?lang=pol&men=beer&num=hist&no=6
                                                    Dla miłośników nalewek i innych napitków polecam:
                                                    www.apetycik.pl/teksty.php?tekst=304&kat=28
                                                    Na tym apetyciku można znaleźć całkiem ciekawe inne opisy.
                                                  • kazimierzp Jak wam się podoba? 19.01.06, 21:22
                                                    Tu cytat:
                                                    "Pamiętam jak przed trzydziestu laty najważniejszym zajęciem obywatelskiego
                                                    życia było jedzenie” – pisał Leon Potocki w drugiej połowie XIX wieku i tak
                                                    malował kulinarną codzienność zamożnego dworu litewskiego: “Dzień zaczynano od
                                                    kawy ze śmietanką (...) Około godziny dziesiątej odwiedzić apteczkę, napić się
                                                    po kieliszku anyżówki, kminkówki lub pomarańczówki i zakąsić pierniczkiem lub
                                                    śliwką na rożenku, było rzeczą nieodzowną. O jedenastej gospodarz, przepiwszy
                                                    do gości dużym kieliszkiem ajerówki (...) dla zaostrzenia apetytu, z kolei
                                                    każdego częstował, po czym na lekką zakąskę zapraszał, ale ta zakąska składała
                                                    się i z kołdunów, bigosu, kiełbas, i zrazów, a dokoła półmiski z ruladą,
                                                    rozmaitą wędliną i serem. Porter i piwo towiańskie gasiło pragnienie. O drugiej
                                                    podawano do stołu. Obiad poprzedzała wódka, a towarzyszyło wino (...). Po
                                                    obiedzie roznoszono kawę ze śmietanką, w parę godzin później frukta i
                                                    konfitury, pomiędzy którymi w lecie ogórki z miodem, a w zimie orzechy i mak
                                                    smażony w miodzie najgłówniejszą odgrywał rolę. O szóstej następowała herbata z
                                                    ciastem, a wnet potem ochoczy gospodarz wołał: - Panowie (...) zawód życia
                                                    krótki, napijmy się wódki! O dziewiątej wieczerza złożona z pięciu lub więcej
                                                    sutych potraw, z bojaźni, aby się z głodu nie przyśnili Cyganie. Koło północy
                                                    chcąc nie na czczo pójść do spoczynku, dawano wereszczakę, po czym po parę
                                                    lampeczek krupniku lub ponczyku wypić wypadało i to się nazywało podkurkiem.”
                                                    Ciekawe jakie mieli wątroby!?!?
                                                  • Gość: Plis Re: Jak wam się podoba? IP: *.futuro.kielce.msk.pl 19.01.06, 22:20
                                                    Pozwoliłem sobie zajrzeć na rekomendowaną stronę CZ.P. Marciniak i...dawno już
                                                    nie byłem pod takim wrażeniem. Doświadczyłem uczestnictwa w intensywnej radości
                                                    bycia osób mi nieznanych, ale nie obcych.Uczestnictwa obdarowujacego poczuciem
                                                    szczęścia, nie wygasającego z wyłączeniem komputera. Jestem zdumiony, że
                                                    istnieje sposób aby cyfrowo elektroniczny twór, emanował z taką mocą, czarujacą
                                                    aurą.Takich poruszeń doznawałem tylko obcując z najwyższej klasy dziełami
                                                    sztuki. Dziękuję.
                                                  • Gość: Ewa piwo i inne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 00:34
                                                    Wyszlam na beznadziejna babe, co to nie pije i z pewnoscia ma za zle.Nie jestem
                                                    wrogiem niczego co ludzkie,byle z rozmyslem.Ja jezeli cos pije to najczesciej
                                                    czysta wodke.Nalewki sama robie,ale pije je rzadko.Ostatnio zrobilam nalewke na
                                                    pigwowcu japonskim,kwasna jak diabli,wiec nie czuje sie smaku alkoholu.
                                                    Dyskusje miedzy wami czytam z zainteresowanie,bo malo wiem na ten szczegolny temat.
                                                    Wracajac do siarki, to ta o ktorej pisalam byla sypana w duzych ilosciach na
                                                    kompletnie zgnile owoce tak ,ze czulo sie tylko zapach siarki, a innego juz
                                                    nie.Heniek Ty pamietasz jablka, a ja truskawki. To musialo byc okropne wino
                                                    truskawkowo-siarkowe.
                                                    Tez bylam na stronie ewelinamarciniak zeby wiedziec, o czym pisze Kazik,teraz
                                                    wiem dlaczego jest dumny i ma racje.
                                                    A do tego nie wiem,cze zauwazyliscie,ze ja zawsze nawiazuje do poprzednich
                                                    wypowiedzi i odpowiadam na pytania, a wy nie!
                                                  • Gość: bary Re: piwo i inne IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 20.01.06, 08:45
                                                    Droga Ewo, wydawało mi się, że zawsze odpowiadam na Twoje posty i okazało się,
                                                    że nie. Postaram się, by to się więcej nie powtórzyło. Nikt Cię nie traktuje
                                                    jak benadziejną babę. Odnoszę wrażenie, że wszystkie posty mają zabarwienie
                                                    żartobliwe (wyjąwszy oczywiście te, które tyczą spraw poważnych - martyrologii
                                                    etc.), no może Plis bierze wszystko na serio i bardziej niż dosłownie (taki
                                                    drobny wtręcik). Nie bierz Ewo wszystkiego do siebie, bo to nie ma sensu.
                                                    Osobiście bardzo się do Ciebie przywiązałem i cenię ciepło z jakim piszesz. Nie
                                                    wyobrażam już sobie tego forum bez Ciebie, Plisa, Henrego, Kazimierza, Azji (
                                                    mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem.
                                                    Bycie chłopcem ma jednak swoje prawa i wszyscy muszą czymś tam błysnąć. Kup
                                                    mężowi nowy "wypasiony" telefon komórkowy i zobaczysz, że straci kontakt z
                                                    rzeczywistością na kilka dni. Będzie się bawił i rozgryzał wszystkie możliwości
                                                    techniczne. Ze mną jest tak zawsze - każdym gadżetem cieszę się jak świnka w
                                                    deszcz. Z moich obserwacji wynika, że z chłopięctwa się nie wyrasta. Piszę to
                                                    wszystko w skrócie, bo nie mam czasu na więcej.
                                                    Dlatego Ewo nie miej do nas żalu jak trochę stroszymy piórka. Chłopcy muszą
                                                    pokonkurować, pokazać który lepiej piłkę kopie... Jednak ile żywych wspomnień w
                                                    tych wszystkich postach!
                                                    Gorące pozdrowienia dla wszystkich, a DLA EWY SZCZEGÓLNE
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Plis Re: Park Szczytnicki. IP: *.futuro.kielce.msk.pl 20.01.06, 16:02
                                                    Mam nadzieję Henty, że podzielasz unanie dla witryny HYDRAL, nie sposób jej
                                                    przecenić. Z wielu względów park Sz. jest dla mnie Arkadią, Moja codzienna
                                                    droga na Parkową z ulicy 9-tego, 8-mego Maja{dawniej Hindenburg
                                                    Strasse),nieuchronnie prowadziła dróżkami szczytnickiego. Rano pośpiesznie a po
                                                    lekcjach, zazwyczaj w miłym towarzyatmie, drogami okręznymi, nieśpiesznie
                                                    {mostki, rododendrony,pergola, modrzewiowy kościółek, ławeczki... musicie
                                                    uruchomić swoje wyobraznie i pamięci...);-)) Natomiast wspomnienia o skali
                                                    horrorusą rezultatem nocnych powrotów z meczów bokserskich w Hali Ludowel w
                                                    okresie kdy po zmroku w mieście wybuchała kanonada jak na wojnie, kiedy nikt
                                                    kto nie musiał nie wychodził z domu. Ja po impezie w Hali , przepinałem zegarek
                                                    z reki na nogę i zagłębiałem się z duszą na ramieniu w mroki parku
                                                    Szczytnickiego. Brrr.Poza strachem nie doświadczyłem nigdy nic złego. Wyniosłem
                                                    stamtad plastyczniejsze rozumienie frazy- nie dręcz się tworami wyobrażni. No i
                                                    Szczytnicki stał się dla mnie pierwszorzędnym elementem kajobrazu mojej
                                                    wrocławskiej "Pragi" - Sępolno,Biskupin,Zalesie,Zacisze...
                                                  • Gość: Henry Re: Park Szczytnicki. IP: *.production / 209.245.22.* 20.01.06, 16:46
                                                    Ewa, ja naprawde nie uwazam Cie za straszna babe. Ze ktos nie pije to jego
                                                    sprawa. Mam kolege ktory nie pije a bardzo dobrze czuje sie w naszym
                                                    towazystwie. Zreszta my nie pijemy codziennie i na "umor" jak to mawial moj
                                                    dziadek.W niedziele jest bardzo wazny mecz fudbolu w Denver. Jezeli nasza
                                                    drozyna go wygra to bedzie uczestnikiem finalu. To cos jak mistrzostwa swiata.
                                                    Oczywicie ze cala paczka sie spotykamy u kolegi, nauczyciela z tutejszego
                                                    ogolniaka z ktorym warzymy piwo i kilka tych piwek wypijemy. Musze dodac ze on
                                                    robi wysmienite kielbasy na zakaske. Zreszta z ta paczka jade do Polski. Wiesz
                                                    Ewa zawsze mi sie bardzo podobalas. Mieszkalismy bardzo blisko ale chyba nigdy
                                                    nie zamienilismy z soba slowa. Nie dawno widzialem Twoje zdjecie z jakiejs
                                                    imprezy harytatywnej i trzymalas lampke z winem, Musze przyznac ze jestes
                                                    atrakcyjna kobieta.
                                                    Park Szczytnicki, Cymbo, Czarna Rzeka, Zalesie, Zacisze, Sepolno to najlepsze
                                                    wspomnienia z moich lat mlodosci. Czasem chodzilem na piechote do szkoly lecz
                                                    najczesciej jezdzilem 16 tka.W tym czsie tranwaje jezdzily dosyc punktualnie i
                                                    mialem tak opracowany czas wychodzenia z domu ze zawsze zdazylem do szkoly.
                                                    Park Szczytnicki to glownie teren zabaw, wypadow nocnych no i pozniej pierwsze
                                                    randki. Wyobraz sobie Pils ze pierwsza randke mialem z dziewczyna z 9 Maja. W
                                                    Parku znalem kazda drozke, kazda ukryta lawke no i co tu ukrywac, wszystkich
                                                    jak to sie mowilo chuliganow tez. Sam do nich nie nalezalem ale czasem wypilem
                                                    z nimi piwo. Niektorzy z nich byli potem bardzo szanowanymi mieszakncami
                                                    Wroclawia.
                                                  • Gość: Plis Re: Park Szczytnicki. IP: *.futuro.kielce.msk.pl 20.01.06, 21:44
                                                    To prawda, że na 9-Maja mieszkały i mieszkają szczególnie atrakcyjne
                                                    wrocławianki. Chociaż ja poznałem swoją żonę w akademiku na Trmwajowej, zwanym
                                                    pancernikiem.A czy znasz i pamiętasz taki unikat, połozony na obrzezu parku, w
                                                    rejonie Akademii Wychowania Fizycznego, willę w formie gotyckiego zamku?Piszę
                                                    to jako test, czy Kazimierzp zdoła podrzucić stosowny link.Sprawdzian dość
                                                    wyrafinowany, przyznaję.
                                                  • kazimierzp Willa 21.01.06, 11:45
                                                    Czy o tej myślałeś?
                                                    wroclaw.hydral.com.pl/9466,obiekt.html
                                                  • Gość: Plis Re: Willa IP: *.futuro.kielce.msk.pl 21.01.06, 16:38
                                                    To jest to. I Ty i witryna jesteście niesamowici. Czapki z głów! A willa wydaje
                                                    się być niezbyt fotogeniczna. W naturze sprawia silniejsze wrazenie. Z
                                                    niektrymi obiektami architektonicznymi bywa, takze na tej stronie, odwrotnie.
                                                    Tak mi sie wydaje
                                                  • Gość: Plis Re: AZJA. IP: *.futuro.kielce.msk.pl 20.01.06, 22:19
                                                    Absencja Azji zaczyna być zdecydowanie dotkliwa
                                                  • Gość: Ewa Re: Park Szczytnicki. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 19:14
                                                    Jestes mezczyzna dlatego nie miales w parku przygod.Byl czas kiedy tam sie roilo
                                                    od ekshibicjonistow.Pamietam taki dzien lal deszcz,pomyslalam, dzisiaj przejde
                                                    spokojnie z Zalesia na Zielonego Debu, a tu nagle caly krzak sie telepie,a w nim
                                                    biedny mokry facecik w niekompletnym ubranku.
                                                    Wzglednie bezpiecznie bylo przed poludniem,kiedy chodzilam na wagary do parku
                                                    sama ,siedzialam na roznych lawkach i czytalam ksiazki, bylo mi nad wyraz
                                                    dobrze.To byl czas naszej niewiedzy,pusty cokol niedaleko Kopernika zawsze mnie
                                                    ciekawil,teraz wiem ze to po Eiherdorfferze,moglam zrobic byka w nazwisku, ale i
                                                    tak bedziecie wiedzieli o kogo chodzi.
                                                    Park dalej lubie bardzo, choc brakuje mi wielu mostkow i kaskady na
                                                    strumyku,wszystko zniknego w glebi ziemi.
                                                    Bylam w parku na spacerze z psem jakis czas temu, moj mlodszy syn zdajacy mature
                                                    w II LO zadzwonil i powiedzial,ze zdal mamtematyke na 6,alez bylam dumna i
                                                    szczesliwa,obraz parku w tym szczegolnym momencie utkwil mi w pamieci,bylo
                                                    czarownie.
                                                    Mam pytanie do Plisa,czy znales Marka Hlasko,on mieszkal na 9 maja?Czy moze byl
                                                    od Ciebie starszy?Masz racje z Azja dodawala pikanterii.Jarek twierdzi,ze ona
                                                    sie odezwie tylko inna.Musimy poczekac.
                                                  • kazimierzp Azja, Ewa, my!:-) 21.01.06, 20:25
                                                    Azja nas czytuje! Mam nadzieję, że się odezwie sama i to nie pod zmienionym
                                                    nickiem.
                                                    Ewa! Jestem bardzo ciekaw Ciebie. Mam nadzieję, że ten czas do czerwca (kiedy
                                                    Henryk będzie) szybko nadejdzie, choć może należałoby się wcześniej spotkać
                                                    aby "przygotować się" do Jego wizyty!:-)
                                                    Co się stało, że dużo wczesniej niż zazwyczaj jesteś na forum?
                                                    Dziękuję za ciepłe słowa o mojej synowej. Przesłałem te teksty co o niej
                                                    pisaliście, niech się dziewczyna dowie jacy wrażliwi są absolwenci dwójki.
                                                  • Gość: Ewa Re: Azja, Ewa, my!:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 00:28
                                                    Czasami udaje mi sie napisac nie po nocy, a dzisiaj wracam do nocnych
                                                    godzin,zwlaszcza,ze ziab i boje sie o moje rury wodne, co to wspaniali fachowcy
                                                    zapomnieli zaizolowac.
                                                    Pociszyles mnie,skoro uwazasz,ze Azji przejdzie to dobrze.
                                                    Moze to i pomysl ,zeby sie spotkac wczesniej, w czerwcu moze byc zbyt duzo
                                                    emocji na raz.Pomyslimy,niech no tylko zrobi sie cieplej.
                                                  • kazimierzp 800 postów 23.01.06, 07:11
                                                    Ewa! Gratuluję osiemsetnej wypowiedzi!:-)
                                                  • Gość: bary Niesforni IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 23.01.06, 08:53
                                                    No, was tylko na chwilę samych zostawić, to szalejecie bez umiaru, jak dzieci.
                                                    I kolejna setka pękła. Już nie pamiętam, kto zaproponował spotkanie przed
                                                    przyjazdem Henrego, ale jak mądry mówi to i posłuchać przyjemnie... Nietsety
                                                    nie mogę odnieść się do waszych wspomnień z powodów oczywistych, ale czytam je
                                                    wszystkie z wypiekami na twarzy. Oby tak dalej!
                                                    Jak tak dalej pójdzie, to otwaorzymy stowarzyszenie, do którego wstęp będą
                                                    mieli tylko absolwenci Dwójki, a taki luźny pomysł.
                                                    Pozdrawiam gorąco w te mroźne dni
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Plis Re: Park Szczytnicki. IP: *.futuro.kielce.msk.pl 21.01.06, 22:18
                                                    Z Markiem Hłasko chodziłem do 6 klasy w szkole 32 na Sępolnie. Wiek uczniów był
                                                    mocno zróżnicowany. Marka pamiętam mgliscie, wyraziście natomiast jego
                                                    dziewczynę, też z naszej klasy. Nie wiedziałem że Marek mieszkał na 9-tego
                                                    Maja. Hłasko był inny, nadawał jakby na innych falach. Na mnie sprawiał
                                                    wrazenie mało koleżeńskiego. Ale to dlatego ,że był czynny w innym środowisku.
                                                    Mówiono mi wówczas o jego próbach literackich i że jest prowadzony przez
                                                    pisarza Stefana Losia. Czytałem ksiązkę Łosia, bodaj pod tytułem "Chłopcy z
                                                    placu broni".
                                                  • Gość: ewa zarty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 18:56
                                                    Oj, chcialam tylko wami potrzasnac.Nie biore niczego do siebie,bo nie taka mam
                                                    nature.Zawsze bylam wesolkiem, takze nie frasuj sie, jest dobrze, tez sie do was
                                                    przywiazalam,a do tego jestem szalenie tolerancyjna.I popatrz Azja nas olala i
                                                    sama sie z wami ostalam i bede,bo was lubie!!!! Zachowania chlopiece znam i
                                                    cenie,bo czesto umilaja zycie.
                                                  • Gość: Henry Re: zarty IP: *.228.30.229.Dial1.Denver1.Level3.net 22.01.06, 18:37
                                                    Bardzo ladnie Ewa napisala. Cenie sobie wyrozumialos na roznice pogladow. Ja na
                                                    wagarach w parku czesto spedzalem czas z Dudkiem lub Zygmuntem Koscielniakiem,
                                                    Czasem Andrzejem Badura, ale czesciej chodzilismy do ZOO. Bilet kosztowal
                                                    zlotowke i nie bylo obawy wpadki. Czasem chodzilismy do Kina Warszawa, ale po
                                                    jakiejs lapance odechcialo sie nam. Ewa czy ty pamietasz Wielowiejskich ktorzy
                                                    mieszkali dokladnie z tylu za moim domem ma Karlowicza? Do Pilsa, wile
                                                    doskonale pamietam. Kazimierz jest niesamowity a strona internetowa poprostu
                                                    wspaniala. Czesto po niej buszuje i lezka mi sie kreci za Wroclawiem. W pracy
                                                    mam wielkie zdjecie lotnicze Zalecia wydrukowane z tej strony.
                                                  • stalmat1 Pamiec 22.01.06, 18:41
                                                    a gdzie i kiedy ci Wielowejscy na Karlowicza mieszkali?
                                                  • Gość: Henry Re: Pamiec IP: *.228.30.229.Dial1.Denver1.Level3.net 22.01.06, 18:47
                                                    Nie pamietam numeru domu. Ja mieszkalem na Szymanowskiego 27, a oni mieszkalo
                                                    za moim plotem. W tym samym domu co Jezewscy. Nastarszy syn byl Andrzej i jedna
                                                    corka chodzila ze mna do podstawowki. Gdzies tak pod koniec lat 50tych
                                                    wyprowadzili sie.
                                                  • Gość: Ewa Re: Pamiec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 20:07
                                                    Heniu pomieszales.Najstarszy byl Stefan potem Zosia i Olenka.Ktoras z nich chyba
                                                    Olenka bedac malym dzickiem wziela do ust wtyczke z zelazka pod pradem i miala
                                                    blizne. Zosia byla bardzo ladna. Stefan taki troche bokser z wygladu,skonczyl
                                                    prawo we Wroclawiu,mieszkal w Londynie i mial mnostwo pieniedzy,juz umarl.Co z
                                                    Zosia nie wiem, Olenka wyszla zamaz za swojego kuzyna,ktorego tez znam.Mam
                                                    jeszcze zdjecie z jedna z siostr. Wszyscy byli starsi ode mnie i mojej starszej
                                                    siostry. Mieszkali dokladnie po drugiej stronie trawnika na Karlowicza wiec
                                                    rzeczywiscie ich ogrod z Twoim sie laczyl.Wyprowadzili sie do Warszawy.Teraz ten
                                                    dom jest po remoncie i jest najladniejszym domem na Zalesiu. Przez dlugi czas
                                                    miszkala tam Kika Wadasowa i tez umarla.Nie pamietam numeru, ale latwo sobie
                                                    przypomnicie
                                                  • Gość: Henry Re: Pamiec IP: *.227.252.219.Dial1.Denver1.Level3.net 22.01.06, 20:28
                                                    Masz racje. Pomylilo mi sie troszke. Oczywiscie byl to Stefan. A z Zosia
                                                    chodzilem do podstawowki.
                                                  • Gość: Plis Re: Henry IP: 81.219.215.* 22.01.06, 20:48
                                                    Aczkolwiek w kraju, to także egzystuję z dala od Wrocławia, gzie kończyłem
                                                    szkołę powszechną, średnią i wyższą. Stąd także u mnie sentyment do miasta i
                                                    wrocławian , jego zrozumienie.Bywałem we Wrocławiu regularnie na grobach
                                                    rodziców, jednak w ubiegłym roku po raz pierwsz dałem się wyręczyć dzieciom.
                                                    Twoje Zalesie dla mnie kojarzy się bardzo symoatycznie, szczególnie z
                                                    MorskimOkiem, Czarną Wodą i uroczuskiem "Bunkier". "Za Gierka" budowano w tym
                                                    rejonie jakąś sporą fabrykę. Na szczęście nie zostałą zdaje się dokończona.
                                                  • Gość: Ewa Cymbo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 00:22
                                                    Po bunkrze na Cymbo albo Cymborasa sladu nie ma. Caly Wroclaw ta nasza gorke
                                                    nazywa Kilimandzaro i nikogo nie obchodzi, ze my wiemy lepiej.
                                                    To o czym piszesz to miala byc fabryczka nalezaca do zrzeszenia inwalidow i
                                                    mialy tam byc szyte rekawiczki. Nic z tego nie wyszlo,dalej stoi tylko niebiesko
                                                    zardzewiala konstrukcja. Teraz obok maja powstawac apartamentowce,bardzo drogie
                                                    zreszta,to cudne miejsce, ale na spacery i na rower, nie wiem czy to bedzie sie
                                                    nam podobalo, ale trzeba isc z duchem czasu
                                                  • Gość: Plis Re: Cymbo IP: *.futuro.kielce.msk.pl 23.01.06, 22:12
                                                    Kilimandżaro, od razu wiadomo o co chodzi! Istnienie w przestrzeni naszych
                                                    umysłów to tez godna forma egzystenci i nijak "wbrew" ani duchom ani upiorom
                                                    czasu. Hej.
    • Gość: cookies Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.06, 08:29
      W pazdzierniku ub.roku wspominalismy zimę stulecia z lat 60-tych.Była wówczas
      zamknieta szkoła i przeniesione klasy maturalne i nie tylko. I proszę,"historia
      pogodowa",moze się powtórzyć.
      • Gość: Ewa zupelnie inny temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 20:10
        Czy wiecie,ze duzo osob nas czyta,ale sie nie odzywa,to takie ciche
        podgladactwo,wolalabym zeby sie odzywali,bo kazdy ma cos innego na uwadze.
        Zamarzla mi rura w kuchni,walczylam z nia przez pol dnia, udalo sie, ale musze
        jej pilnowac, dlatego dzisiaj krotko.
        Rzeczywiscie ta zima jest podobna do tej poprzedniej, wspominanej, to bylo w
        1962 roku
        • kazimierzp Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! 24.01.06, 23:03
          Ewa, ta zima bardzo ostra była chyba w 1963 roku. Mielismy przedłuzone ferie
          (czyli zamkniete szkoły) Potem było lato z Czarną Ospą!:-(
          Ciekawe jak Ci rury zamarzły w kuchni? Musiałaś mieć otwarte okno, albo w jakiś
          dziwny sposób przeciąg w pomieszczeniu. Stary sposób budowlańców na zamarzające
          rury(a jestem nim z zawodu i praktyki) to puszczenie ciurkiem wody do zlewu.
          Nigdy nie zamarznie!:-) Tyle, że licznik też leci jak głupi!
          Od jutra powolne ocieplenie i nie będzie już takich silnych mrozów. Mam
          nadzieje, że komary i inne insekty wyginą!!!!
          Z ciepłym, jeleniogórskim pozdrowieniem Kazik Piotrowski (ciepłym w sercu!)
          • Gość: bary Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 25.01.06, 08:31
            Kazimierzu, może byś coś napisał o pandemii czarnej ospy we Wrocławiu.
            Widziałem kiedyś film fabularny opowiadający o tym, jestem jednak ciekaw, jak
            to wyglądało naprawdę. Rodzice niewiele o tym rozmawiali, a jest to ciekawy
            fragment historii powojennego Wrocławia . Pozdrowienia dla kibiców, o których
            pisała Ewa. Taka nieśmiałość w tym wieku ?
            Jarek
            • Gość: Mysza Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: *.universalplastics.com 25.01.06, 13:59
              No coz, tremy nie brakuje podgladaczom takim jak ja. Poczytuje sobie Was juz od
              dluzszego czasu, ale jakos zabraklo odwagi na komentarz.
              Bary - ty mnie nie kojarzysz, ale jesli jestes tym Jarkiem z 4B to bawilismy
              sie na wielu imprezach razem, Andrzej Lis, Monika Brzostowska, Skraba....?
              Z Azja bylam razem w klasie.... tez brakuje mi jej pikantnych ripost;
              A ja za oceanem jak Henryk, tylko na polnocno-wschodniej stronie :)
              Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Milo, ze dwojkowicze maja sobie tyle do
              powiedzenia.
              • Gość: bary Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 25.01.06, 14:25
                Cześć Asiu, czekałem na twój post, widziałem, że bywałaś tu wcześnie. Pewnie,
                że Cię pamiętam! Swego czasu przeżywałem okres cichej fascynacji, jedna wtedy
                chyba Skraba był na topie... No cóż takie życie. Ze Wielką Wodę to , z tego co
                wiem, wyjechałyście razem z Moniką. Co potem - tego już nie wiem.
                Całuję gorąco
                Jarek
                • Gość: Mysza Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: *.universalplastics.com 25.01.06, 14:46
                  Nie mogles mnie bardziej rozbawic i polechtacmoja babska proznosc :)
                  No coz, Skraba to przeszlosc. Od czasu do czasu jestesmy w kontakcie. Obecnie
                  siedzi w Anglii (z ostatnich sluchow).
                  Monika nadal za wielka woda. Nasze drogi schodza sie i rozchodza. Mieszka 20
                  minut od Nowego Jorku.
                  A ja w Massachusetts... w USA od prawie 17 lat.
                  Buziaki
                • Gość: bary Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 25.01.06, 14:46
                  I nawet byłem u Ciebie w domu - Koło targowiska na pl. Grunwaldzkim. Oglądałem
                  ostatnio zdjęcia z osiemnastek - na kilku jesteśmy nawet obok siebie.
                  Ty i nasza forumowa Ewa jesteście do siebie podobne, chyba, że się bardzo
                  zmieniłaś, jednak w coś takiego nie uwierzę. Macie ten sam rodzaj ciepła.
                  Napisz, co u ciebie słychać, jak leci, jak mąż, jak dzieci...
                  Ostatnio często widuję się z Wojtkiem, próbujemy razem pracować. Z tego, co
                  wiem Paweł się strasznie w życiu pogubił - szkoda, lubiłem go mimo wszystko.
                  Szumacher prowadzi kasyno i się upasł jak... Reszta różnie.
                  Jeżeli chciałabyś do mnie napisać: jarek.strojny@op.pl
                  Pozdrowionka dla dwójkowiczów
                  Jarek
                  • Gość: Mysza Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: *.universalplastics.com 25.01.06, 14:55
                    Wszystko sie zgadza. Mieszkalam na Reja. Zdjecia z Toba tez mam.
                    Nie sadze, ze zaszly we mnie wielkie zmiany. Ciesze sie, ze zostalam porownana
                    do Ewy - to komplement. Masz racje, bije od Ewy duze cieplo.
                    Jesli chodzi o Skrabe, to mysle, ze odnalazl sie i trudny okres ma za soba.
                    Napisze wkrotce.
                    • Gość: bary Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 25.01.06, 15:13
                      Tylko, żeby to wkrótce było jeszcze dzisiaj. Bardzo się cieszę, że w końcu się
                      odezwałaś. Widząc Twój nick byłem pewny, że chodzi o Ciebie. A tak swoja drogą
                      nie komplementowałem - to było stwierdzenie faktu i tyle. Czekam na obszerną
                      korespondencję.
                      Pozdrawiam
                      Jarek
                      • Gość: zwako Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 25.01.06, 16:02
                        ale skleroza!!!

                        czytam, nazwiska mi znajome...
                        ale niczego nie kojarze...
                        wstyd mi, ale moze to kara boska...

                        pzdr dla wszystkich
                        • kazimierzp Ospa!:-) Wolę inne wspomnienia. 25.01.06, 17:47
                          Jak tu pisać o ospie kiedy tu takie sympatyczne spotkanie! Wprawdzie wirtualne,
                          ale już sobie wyobrażam jakie mrówki Wam latają wokół serca. Sam takie momenty
                          przeżywam kiedy mam sie spotkać z jakąś swoją byłą miłością. Niestety,
                          albo "stety" platoniczną. Moją pierwszą spełnioną mam u swego boku od ponad 33
                          lat.
                          Po przeżyciu tych paru lat, po obserwacjach przeżyć innych osób stwierdziłem,
                          że najpiekniejsze i najtrwalsze we wspomnieniach miłości są te niespełnione! W
                          pamięci zachowujemy te wyidealizowane, te o których marzyliśmy, te których
                          dotyk ręki przyprawiał nas o drżenie! Pozwoliłem sobie kilka lat temu napisać
                          do niektórych z nich i podziękować za to, że w moim życiu, w moich marzeniach
                          były! Odzewy były bardzo sympatyczne. Jedną z nich moja żona poznała i bardzo
                          się polubiły!:-)
                          Jareczku! Na temat ospy mam niewiele wspomnień. Moi rodzice na początku
                          wakacji, zaraz po egzaminach wstępnych do dwójki, wysłali mnie na kolonie na
                          których byłem przez dwa miesiące i atmosfery Wrocławia nie poznałem (nie żałuję
                          tego).
                          Pamiętam jedynie jak mnie na początku szkoły prof. Genowefa Bawolska odesłała
                          do domu po zaświadczenie o szczepieniach ospy. Bez niego nie mogłem
                          uczestniczyć w lekcjach.
                          • Gość: Ewa Re: Ospa!:-) Wolę inne wspomnienia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 19:50
                            Mnostwo tematow sie nazbieralo.Ospe pamietam,wracalismy z rodzicami z nad morza
                            i musialismy sie szczepic w Babimostach,gdzie pielegniarka tepym narzedziem
                            niewiadomego pochodzenia robila nam naciecia na ramionach. Na szczescie mnie sie
                            to nie przyjelo, ale moja mama bardzo chorowala.Jechalismy nasza swietna syrenka
                            od strony Lesnicy gdzie byly rogatki i sprawdzanie zaswiadczen.Potem juz nic
                            ciekawego sie nie dzialo. O ile dobrze pamietam to tylko wroclawianie mogli
                            wjechac do miasta inni nie. Przy moscie Szczytnickim w akademiku rolnictwa byla
                            kwarantanna,budynek byl otoczony plotem na ktorym wisialy dzieci, bylo lato i
                            nic do roboty w tym zamknieciu. W Szczodrym byl szpital dla chorych.Bylismy
                            bardzo przejeci w rozny sposob,dzieci bo uwazalismy to za pewnego rodzaju
                            wyroznienie,starsi bali sie bardzo i wiecznie nas ostrzegali.Wsrod lekarzy byli
                            ludzie zupelnie bezmyslni,nie szczepili sie ani nie zabezpieczali i w ten sposob
                            jeden dobry lekarz umarl.
                            Moja kuchenna rura to wynik wspanialej dzialalnosci fachowcow,ktorzy nie
                            ocieplili rur,ktore sami przeniesli z cieplejszego miejsca do zimniejszego,na to
                            polozyli regips i uwazali,ze jest swietnie.Juz wczesniej porobilam w regipsie
                            przeswity i powkadalam welne mineralna,ale przy tych mrozach to i tak bylo za
                            malo.Puszczanie ciurczkiem wody tez nic nie daje / w moim wypadku,bo probowalam
                            /,trzeba puszczac ciepla,ale wtedy w kaloryferach nie jest cieplo,najlepiej
                            wstawac pare razy w nocy itd.To i tak nic bo, dzisiaj u mojego syna strzelila
                            rura i zalala jego mieszkanie i sasiedzkie ponizej tez,a jest to nowy dom,hurra
                            fachowcy.W kazdym razie cos sie dzieje,nawet to zabawne jak juz minie.
                            Pamietacie jak pisaliscie o domu na Witelona to - jest to budynek o
                            architekturze historyzujacej,stanowiacej swobodna interpretacje
                            renesansowego,obronnego dworu slaskiego.Zbudowany w 1912.Jest przykladem
                            architektury konserwatywnego neoromantyzmu.To jest z ksiazki mojego kolegi
                            historyka sztuki- Wroclaw czas i architektura - Janusz Dobesz.Ten dom po wojnie
                            zamieszkiwala rodzina Kuczynskich i o ile sie nie myle to slynna Maduza tam
                            wlasnie mieszkala,bo ona byla z ta rodzina spokrewniona.
                            Po tych wszystkich przygodach bardzo bylo mi przyjemnie przeczytac,co o mnie
                            myslicie i mam od razu swietny humor.
                            Kaziu, a ta zima to nasz rok szkolny 1962/63 takze oboje mamy racje.
                            I jeszcze sie ciesze,ze taki ruch nastal!!!!
                            • Gość: Henry Re: Ospa!:-) Wolę inne wspomnienia. IP: *.production / 209.245.22.* 25.01.06, 20:45
                              W domu tym mieszkala rodzina Kuczynskich z jednym z nich Ryskiem sie
                              kolegowalem. Slynna Meduza byla ciocia Rysia. Z tad miala tez przezwisko ciocia
                              bo Rysiu w 8 klasie odezwal sie do niej ciocia za co sromotnie oberwal.
                              • kazimierzp Meduza! 25.01.06, 22:46
                                Meduza! Czyli profesor panna Wanda Nowakówna (gdyz tak się przedstawiała). Mnie
                                nie uczyła, uczyła moją sistrę i ona bardzo dobrze Meduze wspomina.
                                Ewa! Szybkie ocieplenie rur, takie doraźne, ale dosyć ryzykowne to kupienie
                                pianki poliuretanowej w specjalnym "aerozolu". Nawiercenie otworów w tej
                                scianie wokół rur i wpuszczenie pianki w te otworu przez plastykową rurkę.
                                Pinaka się spieni i zastygnie oblepiając wokół rury. Jeżeli da się jej za dużo
                                to ścianki z suchego tynku ("po polsku" nazywanego regips) mocno powypycha!
                                Ewa i Pils! Podajcie mi swoje adresy na mój prywatny adres emailowy
                                kazimierzp@hoga.pl
                                prześlę Wam debiutancką płytę Eweliny!:-)
                                • Gość: Ewa Re: Meduza! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 00:09
                                  Rysiek Kuczynski sie juz z Witelona wyprowadzil.Jego bardzo ladna zona byla ze
                                  mna w radzie rodzicow.Maja chyba dwoje dzieci mlodszych od moich.
                                  Kaziu dzieki za rade, ale pianka w to miejsce sie nie nadaje,ucapilam zreszta
                                  juz moich fachowcow i zmusze ich do poprawienia tego co bezmyslnie
                                  spartaczyli,ja sie niezle znam na remontach,bo sama duzo robilam w moim domu i
                                  wiem co mam im palcem pokazac.
                                  A Ty powinienes miec mojego e-maila,podam Ci go mimo to.
                                  Przypomnialo mi sie ze suchy tynk wynalezli Polacy,ale nie bylo
                                  zainteresowania,wiec patent poszedl na zachod,gdzies o tym czytalam.
                                  • Gość: Plis Re: Meduza! IP: *.futuro.kielce.msk.pl 26.01.06, 00:43
                                    Meduza była w szkole od samego początku, podobnie jsk druga , sympatyczniejsa
                                    moim zdaniem biolożka, Janina Poluszyńska, cieszAca sie takim respektem że nie
                                    nadaliśmy jej żadnej ksywy. Chciałbym jeszcze przywołać pamięć Wielce
                                    Czcigodnego naszego geografa, profesora Pastwę. Był on przed wojną nauczycielem
                                    polskiego gimnazjum w Gdańsku. W nazistowskich Niemczech były 3 polskie
                                    gmnazja ; w Gdańsku, Bytomiu i Kwidzynie. Uczęszczanie do tych sxzkół a
                                    szczególnie nauczanie w nich zwiazane było najpierw z szykanami a nastepnie
                                    cięzkimi represjami. Każda z tych szkół ma bogatą historię.
                                    • Gość: bary Do Kazimierza IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 26.01.06, 08:36
                                      • Gość: bary Re: Do Kazimierza IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 26.01.06, 08:52
                                        Kurczę, wyrzuciło mój list. Komputer mnie się psuje.
                                        Kazimierzu, nie bądź taki chitry. Jeżeli możesz, to wyślij mi też płytę
                                        synowej. Co prawda moim zdecydowanym guru poezji śpiewanej jest Grzesiu Turnau,
                                        ale jestem otwarty na nowych wykonawców.
                                        Sam zresztą śpiewałem. W czasie studiów byłem w TUBB II (Teatr Uniwersytetu im
                                        Bolesława Bieruta - i ciągle ta dwójka) Przygotowywaliśmy spektakl złożony z
                                        piosenek Brassensa, jednak nie wiedzieliśmy, że w tym samym czasie robią to
                                        samo studenci wrocławskiej PWST. Ich premiera była szybciej, tym samym nasz
                                        projekt zdechł. Pozostała jednak miłość do piosenki francuskiej...

                                        Na wszelki wypadek podaję mój adres jarek.strojny@op.pl

                                        Pozdrowienia dla dwójkowiczów
                                • Gość: Henry Re: Meduza! IP: *.production / 209.245.22.* 26.01.06, 17:35
                                  kaziu, ja sie tez pisze na te plyte!!
                                  • kazimierzp Heniu! Wyślij adres pocztowy! 26.01.06, 23:32
                                    Wyslij adres pocztowy na moja skrzynkę elektroniczną:
                                    kazimierzp@hoga.pl
                                    • Gość: Ewa Re: Heniu! Wyślij adres pocztowy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 20:04
                                      A co sie Wam wszystkim stalo? Zamarzliscie, czy co ?
                                      Ja sie juz przyzwyczailam do mrozow,kiedy jest -5 C to mi jest goraco,co znaczy
                                      sila przekonywania!Gorzej z jezdzeniem samochodem,ulice dzielnicowe sa w
                                      oplakanym stanie,wszystkie sa juz wyslizgane.
                                      • Gość: Henry Re: Heniu! Wyślij adres pocztowy! IP: *.228.66.244.Dial1.Denver1.Level3.net 29.01.06, 00:04
                                        Nie zamarzle, U nas jest w dalszym ciagu cieplo. Nad ranem lekki mroz a w dzien
                                        do +18 stopni i jak zwykle swieci slonce. Najwiecej opadu sniegu mamy zawsze w
                                        marcu i kwietniu. A poza tym to juz mysle o wyjezdzie do Ziebic, na Litwe i
                                        najbardziej to do Wroclawia. Za dwie godziny jedziemy na zabawe do klubu
                                        poskiego do Denver. Doleko, ale poyrzeba sie troszke rozerwac i pogadac po
                                        Polsku.
                                        pozdrawiam
                                        • Gość: bary Re: Heniu! Wyślij adres pocztowy! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 30.01.06, 08:20
                                          Ewa ma rację, -5 to prawie lato. Kurczę nie pisałem, bo nie mogłem. W piątek do
                                          20 siedziałem z kontrahentami z Włoch. Głupio byłoby się wyrywać do komputera,
                                          chociaż przyznam, że chodziło mi to po głowie. Rozmowy z wami to już nałóg.
                                          Cały weekend czekam na pójście do pracy. Chyba jednak podciągnę internet do
                                          domu. Heniu ćwicz polski, bo tutaj może będziesz musiał rozmawiać "w warunkach
                                          ekstremalnych", z plączącym się językiem he he.
                                          Dzięki temu forum odnajduję znajomych, z którymi dawno straciłem kontakt, vide
                                          Zwako, Mysza... Czekam na kolejnych, poza tym poznaję coraz to nowych ludzi. To
                                          jest odjazd.
                                          Gorąco pozdrawiam
                                          Jarek
                                          • kazimierzp W czasie smutnych dni 30.01.06, 09:38
                                            Teraz kiedy wszyscy przeżywają ten tragiczny wypadek w Katowicach trudno pisać
                                            o czymś innym. Znajomi dziennikarze wypytują mnie jak to się mogło stać i czy
                                            cos takiego nie grozi w innych miejscach. Niestety, wysoko przetworzone
                                            technologie, a takie się obecnie w budownictwie stosuje nie znoszą
                                            jakichkolwiek działąn na zsadzie jakoś to będzie, jakichkolwiek "usprawnień"
                                            robionych przez laików. Wymagają też ścisłego przestrzegania zasad utrzymywania
                                            takich obiektów. Dlatego im szybciej chcemy być postrzegani jako europejsczycy,
                                            czy ludzie światowi, tym szybciej powinniśmy pozbyć się belejakości w
                                            działaniach.
                                            Informacja dla krajan: wysłałem w sobotę, dzisiaj albo jutro powinne przesyłki
                                            dojść. Do "amerykanina" powinno dojść za parę dni. Dostałem adres Henrego w
                                            sobote wieczorem i dzisiaj wysyłam!
                                            Życzę miłych wrażeń przy słuchaniu.
                                            Oby niczyja głupota nie narażała nas na takie smutne chwile!
                                            kazimierzp
                                            • Gość: bary Re: W czasie smutnych dni IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 30.01.06, 10:42
                                              W takich chwilach myślę zawsze o wyścigu szczurów i odkładaniu rzeczy na
                                              później. Staram się żyć tu i teraz, z rodziną. Na dobrą sprawę w każdej chwili
                                              może się okazać, że nie ma żadnego "potem". Po śmierci mojego ojca miałem
                                              wielki żal do siebie, do losu, że nie powiedziałem mu, jak go kocham, jaki jest
                                              dla mnie ważny. Miałem wtedy 22 lata. Staram się więc mówić moim bliskim to
                                              wszystko, co czuję. Nawet kiedy się złoszczę, mówię im, że ich kocham. Równie
                                              dobrze każdy z nas mógł tam zginąć...
                                              Pozdrowienia dla wszystkich
                                              Jarek
                                              P.S.Podziękowania dla Kazimierza, zrobimy reklamę synowej w naszych
                                              środowiskach.
                                              • Gość: Henry Re: W czasie smutnych dni IP: *.production / 209.245.22.* 30.01.06, 16:14
                                                Kaziu, dziekuje za wyslanie mi plyty. 24 lutego mamy zabawe i aukcje na cele
                                                wyslania uczniow do Ziebic. Puszcze te plyte w przerwach orkiestry. Przerazila
                                                mnie tragedia w Katowicach. Sam mieszkam w 1 strefie obciazen sniegiem przy
                                                5psi wiatru. Masz racje co do projektowania, materialow i kontroli.
                                                Wielokrotnie zatwierdzalem zmiany projektowe i wiem z jaka odpowiedzialnoscia
                                                sie to wiaze. Nawet srobka o tym samym wymiaze srobce nie jest rowna.Pamietam z
                                                czasow polskich jak sie budowalo i ciarki przechodza mi po plecach. Mam
                                                nadzieje ze juz teraz tak sie niepostepuje. Moje najwieksze wyrazy wspolczucia
                                                i modlitwa dla tych rodzin. Aby wiecej takich tragedi nie bylo.
                                                • Gość: Plis Re: W czasie smutnych dni IP: *.futuro.kielce.msk.pl 30.01.06, 17:46
                                                  HENRY- utożsamiam sięz Twoim odniesieniem do katowickiej tragedii. Dobrze że
                                                  potrafiłes tak to wyrazić.
                                                  BARY- uświadomiłeś mi że chyba tylko nie zdajemy sobie sprawy, jakwielu ludzi
                                                  nosi w sobie taki żal do siebie, do losu, że... Też do nich należę.
                                                  Dziękuję Kazimierzup. Moje opinie mogą być tyjko wrazeniami kompletnego laika.
                                                  Rozumiem. że też nie sa pozbawione znaczenia. Jedynym rodzajem sztuki,
                                                  dostępnym mi z praktykowania, jest sztuka przejścia przez życie będąc
                                                  pozbawionym wszelkich talentów. To nie kokieteria. Jestem kontent że anegdota
                                                  zostanie spożytkowana. I jeszcze taka natretna refleksja. Jak osoba
                                                  autentycznie wrazliwa, może poradzić sobie w show biznesie? To mze być
                                                  interesujjące także dla pokolenia żaków.
                                                  • Gość: NEMO Re: W czasie smutnych dni IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 30.01.06, 19:51
                                                    Przeczytalem wypowiedzi i popadlem w zadume. Kazde zycie ludzkie jest wartoscia
                                                    jedyna i niezastapiona - w tym ujeciu wydarzenia w Katowicach sa tragedia. Ale
                                                    wczesniej tez zawalil sie dach w innej miescowosci i zginely chyba dwie osoby,
                                                    a wczesniej gineli ludzie w wypadkach drogowych i w przemyslowych ( tez na
                                                    wieksza skale). Nie bylo jednak smutnych dni i zaloby narodowej. Czy zycie
                                                    tamtych ludzi bylo mniej warte?

                                                    Pozdrawiam
                                                  • kazimierzp Każde istnienie jest najwyższą wartością! 30.01.06, 20:27
                                                    W religii naszych starszych braci w wierze (Żydów) jest przyjęta zasada, że kto
                                                    ratuje jedno życie to tak jak by ratował cały świat! Z tym się w pełni zgadzam.
                                                    Życie każdego mojego dziecka, mojej żony to jest mój świat! Mój cały świat!
                                                    Gdyby wystapiło zagrożenie życia każdego z nich to waliłby się mój świat, świat
                                                    mi bardzo bliski! Kiedy w eter idą informację o śmierci pojedynczych osób to
                                                    nie przemawia tak do wyobraźni, jak tragedia w której giną dziesiątki, czy
                                                    setki ludzi! Wtedy dopiero uświadamiamy sobie, że wśród nich może być ktoś
                                                    bliski nam!
                                                    Dlatego powinniśmy cieszyć się życiem, zdrowiem naszych bliskich i dziękujmy
                                                    Najwyższemu, że pozwala nam cieszyć się sobą nawzajem, oby jak najdłużej! Nie
                                                    jestem osobą ortodoksyjnie wierzącą. Nie wiem w ogóle czy wierzę? Ale wiem, że
                                                    istnieje cos co utrzymuje nas wszystkich we wspólnocie. Że każe Ona nam być
                                                    razem, trzymać się. Może nalezy to nazwać miłością bliźniego, może to należy
                                                    nazwać chęcią podtrzymania gatunku, czy stada. Może!?!
                                                    Ale bez tego bylibyśmy nikim!
                                                    Nie wiem jak dzisiaj wygląda Ewa, nie wiem jak wyglada Henry, Bary, Azja, Pixel
                                                    czy inni. Nie wiem, ale jesteście mi bliscy! Czuję się z Wami mocno związany.
                                                    Dzisiaj słowem! Jutro gestem, wyglądem, wspólnymi przeżyciami i SŁOWEM!
                                                    Jesteście moim światem!
                                                    Bądźcie jak najdłużej moim światem!
                                                    Oby nikt i nic tego nie zakłóciło.
                                                    Kazik
                                                  • Gość: Henry Re: Każde istnienie jest najwyższą wartością! IP: *.production / 209.245.22.* 30.01.06, 22:02
                                                    Kaziu, bardzo ladnie to ujeles. Nic dodac, nic odjac. To bardzo smutny czas.
                                                    Jak chcesz zobaczyc jak wygladam, wprawdzie 5 lat temu, wystukaj na
                                                    wyszukiwarce Google moje nazwisko. Drugi od gory jest Annual Report United
                                                    Power i tam znajdziesz moje zdjecie.

                                                  • Gość: Ewa Re: Każde istnienie jest najwyższą wartością! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 00:04
                                                    Heniu, wcale sie nie zmieniles, tylko jakies masz jasniejsze wlosy !!!
                                                    Moj maz pracuje w budownictwie i mowi, ze glowna bolaczka wszystkich obecnych
                                                    budow jest budowanie jak najtaniej. Przetargi tak wlasnie wygladaja.
                                                    Czy wiecie , ze tej zimy umarlo ponad 200 osob z zimna? Szokuje,gdy dzieje sie
                                                    to naraz, a pojedyncze smierci umykaja. To tak jakby byly lepsze i gorsze.
                                                    Ja podziwiam ten ogolny zryw do oddawania krwi, bedzie jej tyle, ze przyda sie i
                                                    w innych okolicznosciach, dobrze,bo krwi brakowalo.
                                                    To zaskakujace, ze tak podobnie myslimy,a moze wlasnie nie.Mnie tez dobrze z Wami
                                                    i to bardzo!
                                                  • Gość: Plis Re: W czasie smutnych dni IP: *.futuro.kielce.msk.pl 31.01.06, 00:02
                                                    Piszesz NEMO: życie ludzkie jest wartością jedyną i nie zastąpioną...Ale, czy
                                                    nie jesteśmy wieloma nośnikami dle Jednego Życia,które na lotkach ewolucji
                                                    sięga po wyższe piętra świadomości?
                                                  • Gość: Ewa Re: W czasie smutnych dni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 00:08
                                                    Plis zobacz mniedzy nami jest roznica dwoch minut,ale jestesmy blisko.Wznosimy
                                                    sie na wyzyny w dyskusji.
                                                  • Gość: Plis Re: W czasie smutnych dni IP: *.futuro.kielce.msk.pl 31.01.06, 00:31
                                                    Nie. To tylko takie werbalne pląsy.
                                                  • Gość: Plis Re: W czasie smutnych dni IP: *.futuro.kielce.msk.pl 31.01.06, 00:38
                                                    P.S. A bisko jesteśmy, zaiste.
                                                  • Gość: bary Ewelina IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 31.01.06, 08:44
                                                    Kazik, bardzo dziękuję za płytę synowej. Nie będę jej komentował, bo nie miałem
                                                    zbyt dużo czasu na słuchanie. Ewelinie zazdroszczę jednego - łączy w sobie
                                                    kilka talentów: komponuje, pisze niebanalne teksty i do tego potrafi to pięknie
                                                    zaśpiewać. Dla mnie jest to prawdziwa poezja śpiewana. Ona śpiewa swoje i od
                                                    siebie. Stanęła w rzędzie z Dylanem, Brassensem, Wysockim, Brellem, Okudżawą
                                                    etc. etc. Niestety Ewelina tworzy muzykę niszową i raczej nie zrobi kariery
                                                    radiowej. Na falach eteru puszcza się wyłącznie sieczkę i nawet w mojej
                                                    ukochanej niegdyś Tróce nie można już posłuchać poezji, chyba że w nocy. Jednak
                                                    niech się tym nie przejmuje, w takim ułożeniu może pozwolić sobie przynajmniej
                                                    na niezależność twórczą. A ona ma coś do powiedzenia, i tekastami i muzyką.
                                                    Pogratuluj jej Kazik odwagi twórczej i gorąco zachęcaj do nagrywania dalszych
                                                    płyt, bo warto.
                                                    Co się tyczy tego forum, muszę powiedzieć, że dawno nie czułem się tak dobrze.
                                                    W niezauważalny sposób nawiązały się takie więzi, że powoli zaczynam was
                                                    traktować jak członków rodziny. Moja żona z zazdrością słucha opowieści o
                                                    nowych znajomych. Nie wiem, czy dwójka ma w sobie jakiś czar, ale nawet po
                                                    aktywności absolwentów innych skół widać, że nasza szkoła jest wyjątkowa. Żona
                                                    dość rzadko spotyka się z ludźmi ze swojego liceum, jakoś ich do siebie nie
                                                    ciągnie. A wczoraj Kazik zabił ćwieka mojej połowicy. Była zdumiona, kiedy
                                                    otwierałem przesyłkę z płytą.
                                                    Kazik, jeszcze raz chcę ci z serca podziękować za płytę. Ewelinie chcę
                                                    podziękować za to, że idzie pod prąd, i że ceni w życiu coś więcej, niż
                                                    pieniądze i tanią popularność (per aspera ad astra) oraz za to, że poruszyła we
                                                    mnie jakąś strunę...
                                                    Pozdrawiam wszystkich gorąco
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa Re: Ewelina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 00:32
                                                    Ja sie wypowiedzialam chylkiem do Kazikowego ucha.Nie napisalam tak ladnie jak
                                                    Ty,ale na to samo wychodzi.W tych piosenkach jest jedno zdanie,ktore mnie
                                                    powalilo podobienstwem do moich wlasnych mysli,tyle, ze ona jest taka mloda.
                                                    Co do Trojki to juz jakis czas temu sie na nia obrazilam,nie jestem w stanie
                                                    sluchac przerywnikow mowionych wibrujacym meskim glosem bez sensu i powtarzanych
                                                    co pare minut,jakbym ja nie wiedziala jakiego radia slucham i czy sa to
                                                    wiadomosci czy cos innego.
                                                    Wpierw sluchalam bez przerwy RMF Classic i chyba po pol roku przeszlam na radio
                                                    RAM,ktore zwlaszcza rano nadaje muzyke hiszpanska i portugalska, a wiec inna,
                                                    niz pozostale stacje.Co prawda tez sa przerywniki,ale mniej zloszczace i
                                                    ogolnie nie sa tak nachalne.
                                                    Jarek powiedz zonie, ze ja tez opowiadam, tylko synowi i on tez juz Was
                                                    wszystkich zna.Poniewaz to on sie wyprowadzil niedawno,cieszy sie,ze nawiazalam
                                                    nowe obiecujace kontakty i nie wazne, czy uda nam sie spotkac czy nie.Dzieki tym
                                                    spotkaniam /po nocy/ tyle sie dowiedzialam,zwlaszcza Jarek od Ciebie,bo nie
                                                    znam prawie ludzi z Twojego pokolenia.
                                                  • Gość: bary Re: Ewelina IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 01.02.06, 09:58
                                                    Ewo, tak a propos spotkania - jak mam się do Was zwracać - per Pani/Pan ?
                                                    Co się tyczy spotkań międzypokoleniowych, to muszę przyznać, że mam kilku
                                                    starszych od was kumpli. Jakoś nawiązywanie znajomości nigdy nie sprawiało mi
                                                    trudności. Ci kibice czytający tylko posty na forum mają problem z otwarciem
                                                    się na innych, a szkoda, bo są na pewno wśród nich osoby interesujące. Ja
                                                    jestem zdecydowanym ekstrawertykiem, momentami nawet ekshibicjonistą i jakoś
                                                    żyję. Nie boję się wyrażać własnych myśli, bo tak naprawdę nie interesuje mnie
                                                    to, czy one się komuś podobają, czy nie. Najważniejsze, że podobają się mnie.
                                                    Zawsze piszę z proletariacką szczerością i nie jestem piętnowany przez
                                                    forumowiczów. Stąd mój apel do "kibiców" - ludziska przestańcie się czaić w
                                                    zakamarkach, piszcie do nas. W końcu to forum jest publiczne, dostępne dla
                                                    wszystkich!!!
                                                    Niepokoi mnie Ewo tak długa nieobecność stałych bywalców.
                                                    Pozdrowienia dla wszystkich, zwłaszcza tych, którym opowiadamy nowości z forum
                                                    Jarek
                                                  • Gość: bary Zdjęcia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 01.02.06, 14:59
                                                    Słuchajcie kochani, naszłamnie taka pomysła, że może powyminiamy się zdjęciami?
                                                    Henry już wyszedł z ukrycia, tak jak myślałem absolwenci II LO trzymają się
                                                    lepiej, niżby wskazywały na to metryki (wygląda na mojego niewiele starszego
                                                    brata). Poza tym podczas pierwszego spotkania, ktore jak mam nadzieję się
                                                    wydarzy, nie będziemy mieli problemu z identyfikacją. Czekam na opnie he he.
                                                    Każdy z nas wyobraża sobie interlokutora we właściwy sobie sposób. Po sposobie
                                                    wyrażania myśli, sądzę że Plis nosi okulary i ma szpiczsatą bródkę, Kazika
                                                    widzę w wełnianym swetrze i aparatem fotograficznym na szyi, Ewa nosi blond
                                                    włosy do ramion i ma ciepły, radosny uśmiech. Kochani, nie miejcie mi tego za
                                                    złe - tak was sobie wyobrażam.
                                                    Pozdrawiam gorąco i czekam na odzew
                                                    Jarek
                                                  • Gość: zwako Re: Zdjęcia IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 01.02.06, 17:16
                                                  • Gość: zwako Zdjęcia IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 01.02.06, 17:22
                                                    he, he

                                                    ja sie chetnie dolacze...
                                                    choc ostatnio zadko sie odzywam (mam troche pracy)
                                                    i chetnie tez was bym zobaczyl....
                                                    tylko jak i gdzie te zdjecia "powiesic"?

                                                    pzdr

                                                    pawel
                                                  • Gość: zwako Re: Zdjęcia IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 01.02.06, 17:20
                                                    he, he

                                                    ja sie chetnie dolacze...
                                                    choc ostatnio zadko sie odzywam (mam troche pracy)
                                                    i chetnie tez was bym zobaczyl....
                                                    tylko jak i gdzie te zdjecia "powiesic"?

                                                    pzdr

                                                    pawel
                                                  • Gość: zwako- Re: Zdjęcia IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 01.02.06, 17:26
                                                    he, he

                                                    ja sie chetnie dolacze...
                                                    choc ostatnio rzadko sie odzywam (mam troche pracy)
                                                    i chetnie tez was bym zobaczyl....
                                                    tylko jak i gdzie te zdjecia "powiesic"?

                                                    pzdr

                                                    pawel
                                                  • Gość: Ewa Re: Zdjęcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 00:57
                                                    I znowu sie usmialam. Ja chwilowo jestem wsciekle czerwona,tak naprawde jestem
                                                    brunetka, choc zdazalo mi sie miec rozno pasma,blad tez ,ale nie zupelnie.Wlosy
                                                    do ramion,tu masz racje i czesto sie smieje. A Ty dla mnie jestes wysokim
                                                    szczuplym facecikiem w okularkach z ciemnymi potarganymi wlosami, no i co?Plis
                                                    nie ma brody,gleboko osadzone niebieskie oczy i waskie usta, czuje przed nim
                                                    respekt,czy nie jest kims waznym?Widze nawet Azje na wysokich obcasach z duzym
                                                    biustem.
                                                    Kazika to poznam,bo pomimo lat go pamietam,nie mogl sie az tak bardzo zmienic.
                                                    Heniek jak dawniej,tylko wlosy mu wyplowialy,przedtem mial bardzo ciemne. Kaziu,
                                                    a jak Twoja imaginacja?
                                                    Nie jestem tak uczona i nie wiem jak pokazac te nasze zdjecia.Ja np jestem na
                                                    skype i tam mnie widac.Zapytam mojego syna,on wie wszystko,co z tym fantem zrobic.
                                                    Dzieki,mam swietny humor dzieki Wam
                                                  • stalmat1 Jestem 02.02.06, 08:15
                                                    Zdjecia dobry pomysl na sprawdzenie wyobrazni forumowiczow.

                                                    Poza tym to raczej mamy problemy z rozpoznaniem "life" naszych kolegow z lawy
                                                    szkolnej.
                                                    Juz slysze "mow za siebie"!
                                                    Sorry, czas ucieka.

                                                    Patrzcie tez web side II-go LO. tam sa zdjecia zrobione pare lat temu:))
                                                    Mogloby byc ciekawe sprawdzici czy rozpoznamy forumowiczow poslugujac sie
                                                    wlasnie tymi zdjeciami??????
                                                  • Gość: bary Dalej zdjęcia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 02.02.06, 08:52
                                                    Ewo, oczywiście żartowałem z mówieniem wam na Pan/Pani, chociaż liczyłem na
                                                    większy ferment. Chciałem bardziej ożywić nasze forum. Zdjęcia możemy
                                                    poprzesyłać sobie mailem, mój adres już kilka razy tutaj wieszałem.
                                                    Nie jestem jakoś specjalnie szczupły, mam 177 cm i jestem typem barczystego
                                                    faceta, jezszcze trochę brunetem, choć coraz szbciej siwieję he he. Tempus
                                                    fugit... jak napisał Stalmat1 (tak swoją drogą ciekawe kto się kryje za tym
                                                    nickiem ?)
                                                    A propos kibiców - Mysza pojawiła się na chwilę i znowu uciekła, choć mam dalej
                                                    z nią kontakt (piszemy do siebie maile), ciekaw jestem kto z czytających
                                                    dołączy się do naszego forum.
                                                  • Gość: bary Re: Dalej zdjęcia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 02.02.06, 09:02
                                                    Ewo, zapomniałem dodać, że okularów nie noszę, nawet przeciwsłonecznych.
                                                    Gorące pozdrowionka dla wszystkich
                                                    Jarek
                                                  • kazimierzp Re: Dalej zdjęcia 02.02.06, 11:14
                                                    Tak wyglądam:
                                                    wroclaw.hydral.com.pl/test.php?user=270
                                                  • Gość: bary Re: Dalej zdjęcia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 02.02.06, 12:02
                                                    Kazik jest cool. Przyznam Ci się, że nigdy nie byłem za wschodnią granicą -
                                                    zazdroszczę wycieczki do Moskwy. W mauzoleum to chyba byłeś?
                                                    Co się z Tobą dzieje? okrutnie zamilkłeś ostatnimi czasy.
                                                    Teraz do wszystkich - olśniło mnie, że możemy wysłać jakieś zdjęcia do Kazika i
                                                    może zrobiłby jakąś stronkę na hydral.com uczestników tego forum, w końcu
                                                    jesteśmy prawie rodziną. Tylko musimy wszyscy go bardzo poprosić, ja już Kazika
                                                    proszę molto bardzo.
                                                    Gorące pozdrowionka kochani
                                                    Jarek
                                                  • kazimierzp Ewentualna stronka! 02.02.06, 16:02
                                                    Tego typu zdjęcia niestety nie pasują do regulaminu tej strony hydralu. Swoje
                                                    zdjęcia moga zamieścić ci co wkładają tam zdjęcia! Prędzej należałoby poprosić
                                                    administratora tej strony o naszej "dwójce":
                                                    www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html
                                                    aby zechciał wkładać zdjecia absolwentów "po latach"!:-)
                                                    Co do wyjazdu do Moskwy. Byłem w niej kilkanascie godzin jako etap przy
                                                    wyjeździe służbowym do Władimira (to takie jedno z najstarszych miast Rosji).
                                                    Nasze miasto (teraz Jelenia Góra) jest partnerem Włodzimierza nad Klaźmą (tak
                                                    się po polsku to miasto nazywa). Obok Włodzimierza jest miasto Suzdal które
                                                    składa się własciwie z samych klasztorów i cerkwi.
                                                    Sama Moskwa mi się nie podobała. W mauzoleum nie byłem bo było zamknięte. W
                                                    Moskwie sa urokliwe miejsca, ale jako całość to ble! Byłem na Arbacie,
                                                    ulubionej ulicy Okudżawy, takiej artystycznej! Nie zrobiła na mnie wrażenia.
                                                  • Gość: Mysza Re: Zdjęcia IP: *.universalplastics.com 02.02.06, 14:37
                                                    Azja wyjatkowo by sie usmiala czytajac o tym duzym biuscie (nie zrozumcie mnie
                                                    zle, jej nic nie brakuje), a przede wszystkim z tych obcasow.... no chyba, ze
                                                    sie coz zmienilo, ale osobiscie w to watpie
                                                  • Gość: azja Re: Zdjęcia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.02.06, 17:34
                                                    święte słowa myszko. a ten okrzyczany biust jest już na szczęście melodią przeszłości.
                                                  • Gość: Mysza Re: Zdjęcia IP: *.universalplastics.com 02.02.06, 19:18
                                                    Dobrze Cie widziec znow na Forum - brakowalo mi pikatnosci Twoich
                                                    wypowiedzi....
                                                  • Gość: azja Re: Zdjęcia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.02.06, 19:37
                                                    niee, to była moja odpowiedź dla ciebie. tu dla mnie za grzecznie... choć w świecie, gdzie jestem brak plissa.
                                                  • Gość: Mysza Re: Zdjęcia IP: *.universalplastics.com 02.02.06, 20:43
                                                    szkoda :(
                                                    jesli mozesz to napisz na bezposredni moj adres
                                                    cornejo@universalplastics.com
                                                  • kazimierzp Do Azji! 02.02.06, 22:41
                                                    Cieszę się, że się odezwałaś (choć tylko dla Myszy!?!:-) Przyznaję, że między
                                                    innymi jestem codziennie na tym forum bo traktuję je jako odpoczynek i
                                                    psychiczny relaks po innych miejscach na których właśnie jest nadmiar
                                                    atakowania, ścierania się itp. a na których z różnych wzgledów chcę i muszę
                                                    bywać.
                                                    Może jednak swoje zdanie zmienisz i będziesz wtrącała w nasze dywagacje swoje
                                                    uwagi czasami uszczypliwe, często celne. Przyznaję, że gdzieś tak 15 - 16 lat
                                                    (koło czterdziestki) temu też byłem ogromnym zadziorą i na każdą zaczepkę
                                                    odpowiadałem ostro i zdecydowanie w słowach dosyć twardych. Powoli zmieniłem
                                                    swój styl polemik. Działam bardziej spokojnie, poprzez wyważone przytaczanie
                                                    argumentów, czy faktów. Czasami kiedy jednak ktoś zbyt wlezie mi na odcisk to
                                                    bywam bardzo zdecydowany w odporze. Tu na naszym forum dwójki takiego momentu
                                                    jeszcze nie było!:-)
                                                    Może dlatego, że nie dyskutujemy o tej tzw "polityce"!
                                                    Serdeczne pozdrowienia!
                                                    (właśnie za moimi plecami słyszę z telewizora jak "chłopcy" robią politykę -
                                                    okropność!:-(
                                                  • Gość: Ewa Re: Do Azji! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 23:21
                                                    Kaziu, jak Ty cos napiszesz to nic ujac nic dodac.Polityka zupelnie sie nie
                                                    zajmuje, ale dzisiaj przypadkiem widzialam Giertycha z Kaczynskim i
                                                    Lepperem,mysle ze lepiej by bylo gdyby Giertych Kaczynskiego wzial na
                                                    rece,bylaby mniejsza roznica.
                                                    Ciesze sie ,ze sa inne dziewczyny, a moze uda nam sie namowic Azje na
                                                    spotkanie,bo z Mysza to jednak nie wyjdzie chyba ,ze sie umowi z Heniem i razem
                                                    przyleca.
                                                    Z wojtkiem Dachem jest trudna sprawa, teraz sie dlugo czeka na umieszczenie
                                                    zdjec z II LO.
                                                    Wczoraj bylam na spacerze z psem na Pasteura,rzeka zamarznieta,czaple
                                                    lataja,cisza,mroz,ladne miejsce.
                                                    .Mielismy szczescie,ze szkola jest tak ladnie polozona.A dzisiaj na Stadionie
                                                    Olimpijskim,tym razem z dwoma psami szlismy wsrod mnostwa dzikich kaczek i
                                                    golebi lesnych - grzywaczy.
                                                    Wracajac do mojego wizerunku Azji, to nie napisalam, ze widzialam ja jeszcze z
                                                    torba,ktora moze walnac jezeli sie nie zachowamy odpowiednio.I dobrze , ze sie
                                                    myle,o to wlasnie chodzi.
                                                  • Gość: Mysza Re: Do Azji! IP: *.universalplastics.com 03.02.06, 14:35
                                                    Droga Ewo - ta torba i jej ewentulane uzycie akurat bardzo pasuje do Azji...
                                                    ale to znow tylko w oparciu o moje wspomnienia
                                                  • Gość: Ewa pomysl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 14:55
                                                    Mam pomysl, wszyscy juz wiedza jak wygladaka Kazik i Henio, wiec oni beda
                                                    siedzieli w centralnym miejscy, a reszta bedzie ich szukac, To bedzie
                                                    najprostrze wyjscie. Ja to bym chciala, zebysmy sie spotkali w Rezydencie, bo
                                                    tam siedzi sie w starej kregielni,nie czuje sie papierosow, co dla mnie
                                                    wazne,wszyscy sa pochowani za krzakami, a atmosfera jest mila,widoki za oknami
                                                    tez.Moze sie jednak okazac, ze nie wszystkim to pasuje, mamy zreszta czas,zeby
                                                    wymyslec cos rozsadnego.
                                                    Juz mnie nie ma ,bo to nie moja pora i jakos dziwnie sie czuje z tego powodu
                                                  • Gość: Plis Re: Jeszcze AZJA nie zginęła IP: *.futuro.kielce.msk.pl 02.02.06, 23:32
                                                    Cieszę się szczerze.
                                                  • Gość: bary Re: Zdjęcia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 03.02.06, 08:41
                                                    Droga Joasiu, bardzo się cieszę, że w końcu się odezwałaś na forum, chociaż
                                                    odczuwam żal, że nie odpisujesz w "krzakach", jak celnie określiłaś nasze
                                                    mailowanie. Jeżeli poprawi Ci to humor i skłoni do stałego powrotu, to będę
                                                    takim niegrzecznym chłopcem, że weź... A już się bałem, że zabrakło Ci konceptu!
                                                    Pozdrowienia dla wszystkich
                                                    Jarek
                                                    P.S. dziękuję tym, którzy przysłali mi swoje zdjęcia, fajnie, że się
                                                    zobaczyliśmy
                                                  • Gość: Ewa Pan,Pani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 00:42
                                                    Alez mnie rozsmieszyles,to byloby idiotyczne, teraz jestesmy na ty a potem co
                                                    ?Za dobrze sie znamy. Ja tez mam starszych i mlodszych przyjaciol. Bedzie dobrze.
                                                    Nie wiem co to sie stalo ,moj klasowy kolega siedzi cicho od jakiegos czasu.
                                                    Chyba nim potrzasne e-mailem.
                                                  • Gość: plis Re: Na marginesie IP: *.futuro.kielce.msk.pl 03.02.06, 00:31
                                                    Ewo,te dwie minuty były i są intrygujące. Długi czas znamionuje długi dystans
                                                    więc czas krótki jest manifestacją braku dystansu. Henry choć za wielką wodą to
                                                    też minuta czy dwie. Ciekawe.Zanik przestrzeni? A byłem planistą przestrzennym.
                                                  • Gość: Henry Re: Na marginesie IP: *.production / 209.245.22.* 03.02.06, 21:40
                                                    Przepraszam ze za wiele nie pisze. Mam od urodzenia niechec do pisania. Ale tak
                                                    powaznie to jestem naprawde bardzo zajety. W normalna zime jest to powolny czas
                                                    ale od kilku lat nie mamy normalnej zimy. A zreszta i technologie pozwalaja
                                                    teraz na wykonywanie wiekszosci robot w zimie. Kazik wyglada dokladnie tak jak
                                                    sonie wyobrazalem na podstawie jego zdjecia ze szkoly. Ewy zdjecie widzialem
                                                    kilka tygodni temu. Ja tak jak pisze Ewa jestem calkiem siwy. Kobiety maja te
                                                    przewage ze zawsze moga zmienic kolor wlosow. Byla na jakiejs imprezie
                                                    charytatywnej czy czyms w tym rodzaju. To naprawde dobry pomysl z tymi
                                                    zdjeciami. Niecala gadzine temu kupilem sobie bilet do Polski. Mistrzostwa
                                                    Swiata bardzo wywindowaly ceny biletow. Brightom, miasto w ktorym mieszkam ma
                                                    miasto partnerskie Ziebice. Wlasnie do niego wioze cala grupe na obchody
                                                    dziesieciolecia wymiany uczniow. W tamtym roku u nas mielismy obchody 10 lecia
                                                    wspolpracy. Bylo by fajnie wymienic doswiadczenia z Kaziem. Uwazam ze Rezydent
                                                    jest wspanialym miejscem do spotkania. Zawsze sie tam zatrzymuje i wszyscy
                                                    Amerykanie ktorzy odwiedzili Wroclaw zawsze tam lub na stadionie olimpijskim
                                                    sie zatrzymujemy. Ale slyszalem ze most Szczytnicki ma byc zamkniety i moga byc
                                                    problemy komunikacyjne. Czesc grupy powroci wczesniej czyli 11 czerwca reszta
                                                    16 czerwca a ja 30 ale z Warszawy gdzie teraz jest moja mama. Kaziu mozemy
                                                    zrobic spotkanie miast partnerskich w Ziebicach lub w Rezydencie. Bedzie ze mna
                                                    pani Senator, zastepca mayora naszego miasta, sedzia sadu stanowego i kilka
                                                    innych ciekawych osob.
                                                  • Gość: Ewa Re: Na marginesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 22:59
                                                    Heniu, z mostem to ciagle nic nie wiadomo,zobaczymy.
                                                    Jezeli widziales moje zdjecia z imprezy gdzie mam niebieskie ubranko, to sa to
                                                    najobrzydliwsze zdjecia ktore kidykolwiek mialam. To typowe, ze zdjecia robione
                                                    aparatem cyfrowym, sa byle jakie i nie dopracowane. Ja tam jestm podobna do zaby
                                                    z niezadowolona mina , w dodatku z zawsze zamknietymi oczami. Ja wolalabym
                                                    takiej baby nigdy nie spotkac.
                                                    Dzisiejszy wieczor spedzilam w Rezydencie, ktory niesamowicie zarosl,ogrod caly
                                                    w sniegu,ale bylo milo.
                                                  • Gość: Henry Re: Na marginesie IP: *.225.211.81.Dial1.Denver1.Level3.net 04.02.06, 05:33
                                                    Musze sprawdzic,ale wygladalas bardzo fajnie. jezeli sie nie myle to chyba byla
                                                    to jakas impreza w teatrze.
                                                  • Gość: bary Re: Na marginesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 11:38
                                                    A teraz jastem w Raciborzu u mojego przyjaciela ze studiów. Jeszcze nie do
                                                    końca wytrzeźwiałem, a tu się zapowiada wyjazd do Czech. Bawimy się w trzy
                                                    małżeństwa z mojego roku. Jutro coś napiszę. EWO i Henry - jeszcze nie mam
                                                    waszych zdjęć!!! Mój adres jarek.strony@op.pl Moje odeślę wam w rewanżu. Ewo,
                                                    nie trzymaj mnie w niepewności!
                                                    Pozdrawiam wszystkich
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa Re: Na marginesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 18:21
                                                    Nie wiem co sie dzieje, ale mam wiadomosci zwrotne, ze taki adres nie
                                                    istnieje.Jarek sprawdz, czy nie zakradl sie blad.
                                                    Henka poszukaj w Googlach, ledwo podawal gdzie jest, natychmiast go znalazlam.
                                                    Bedziesz musial troche poczekac na zdjecia ode mnie.
                                                    Napisz jak w Czechach dawno tam nie bylam, podobno jest swietnie.
                                                    Cos slyszalam na temat mostu Szczytnickiego, mozliwe ze remont zacznie sie w
                                                    marcu.Okropnie sie tego boje, Zwierzyniecki bedzie wiecznie zatkany i Warszawski
                                                    tez, bedziemy uwiezieni na tej naszej wyspie.
                                                    Heniu dalej nie wiem, gdzie Ty mnie widziales, to bardzo interesujace, a moze to
                                                    nie ja. A kto Ci te zdjecia wyslal ?
                                                  • Gość: bary Re: Na marginesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 19:53
                                                    Przepraszam Ewo za mały błą mój adres to jarek.strojny@op.pl. W Czechach było
                                                    fajnie - dobre jedzenie, dobre piweszko... No cóż, bawimy się dalej.
                                                    Pozdrowionka
                                                    Jarek
                                                  • kazimierzp Studniówka i Bal Maturalny 04.02.06, 23:07
                                                    Musicie przyznać, jak tak to przynajmniej odczuwam, ze "dzisiejsza młodzież" ma
                                                    końcówkę edukacji uboższą od nas.
                                                    Kiedyś studniówka (sto dni przed maturą) była traktowana jako ostatnia zabawa
                                                    szkolna ze strojami grzecznymi (dziewczęta w białych bluzkach i granatowych
                                                    spódniczkach, chłopcy w garniturach) i bez śladu alkoholu. Bal Maturalny (po
                                                    maturze) to była pierwsza "zabawa dorosła" z alkoholem (nauczyciele pozwalali
                                                    sobie wypić po kielichu z absolwentami - już urzędowo dojrzałymi), dziewczeta w
                                                    szałowych kreacjach - chłopcy w garniturach (zawsze mieliśmy gorzej!:-) Nasz
                                                    rocznik zarówno studniówkę i bal maturalny miał w auli szkoły, a było to roku
                                                    pańskiego 1967 (Ewa za rok to już czterdziesta rocznica !!!!).
                                                    Specjalnie tych zabaw w szczegółach nie pamiętam, gdyż ja wtedy miałem ogromną
                                                    nieśmiałość do płci pięknej, a zazdrość mną targała do tych co taką śmiałość
                                                    mieli!
                                                  • Gość: Kaziu Re: Studniówka i Bal Maturalny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 14:41
                                                  • Gość: Ewa Re: Studniówka i Bal Maturalny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 14:48
                                                    Kaziu,ja pamietam tylko studniowke, na balu nie bylam.Zalatwilam chlopaka dla
                                                    mojej kolezanki,a na bal nie poszlam, bo sie balam.Pamietasz, mozna bylo
                                                    przesiedziec cala impreze pod sciana.Wtedy w modzie byly grubsze, a ja jako ta
                                                    trzcina, moglam sie zle bawic, wiec wolalam zwiac.Takze wspomnienia mamy
                                                    wlasciwie takie same.No tak to tyle lat ,ja tego nie czuje.
                                                    Ja mysle, ze mysmy mieli o tyle wiecej fantazji,co naturalne. Tamte czasy byly
                                                    przesne.Milo sie je jednak wspomina.
                                                  • Gość: Plis Re: Przasne czasy. IP: *.futuro.kielce.msk.pl 05.02.06, 20:20
                                                    Są sytuacje gdy milczenie nie jest złotem a wprost przeciwnie...Nie sadzicie
                                                    że "Rzeczpospolita" myli wolność słowa z wolnością do niegodziwości? Że czyni
                                                    to ze świadomością?
                                                  • kazimierzp przaśne czasy! 06.02.06, 08:39
                                                    Te czasy dzisiejsze sa akurat nie prześne!:-) Pełne są kwasów, społeczeństwa
                                                    fermentują i buzują. Obawiam się, że ta sytuacja po tych wydrukach karykatur
                                                    wymknie się spod kontroli i może dojść do rzeczywistej wojny religijnej
                                                    ogarniającej Bliski Wschód z przyczółkami w miastach europejskich gdzie jest
                                                    koncentracja społeczności muzułmańskiej. Te wszystkie napięcia tkwią w
                                                    społecznościach muzułmańskich i chrześcijańskich, to bezmyślne umieszczenie
                                                    karukatur jest jedynie kamykiem który może porwać całą lawinę. Obym się mylił!
                                                    Do Ewy! Ja właśnie przesiedziałem cały Bal!:-) Co do wiotkich Lelij. Mi się
                                                    właśnie takie podobały, może dlatego że sam byłem raczej bardziej
                                                    niż "masywny", ale i chyba innym też - przecież wtedy rozwijała się moda na
                                                    Twiggy. Te obawy musiały tkwic w Tobie. Nie piszę tego z kokieterii, ale Ty na
                                                    tle swej klasy wyróżniałaś się urodą (widać to wyraźnie na zdjęciach)-może
                                                    dlatego od razu na Ciebie wskazałem! Ja też wtedy miałem kompleksy jak każdy
                                                    dorastający człowiek (miałem w tym czasie 17 lat), bałem się śmieszności i
                                                    odmowy. Długo te hamulce tkwiące w psychice przełamywałem! Obecnie dojrzałem do
                                                    takiego przekonania, że bezpośredniością, radością w kontaktach z innymi,
                                                    opiekuńczością i rycerskością wobec płci przeciwnej można być lubianym, a nie
                                                    próbuję sprawdzać czy i nie więcej!:-)!
                                                  • Gość: bary Re: Przasne czasy. IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 06.02.06, 08:40
                                                    Grzeszysz Plisie śmiałością. Napadłeś właśnie na kastę, która ma monopol na
                                                    rację i moralne prawo i takie tam. Pamiętasz, co się działo po śmierci
                                                    Milowicza ? Środowisko było oburzone publikacją jego zdjęć, nagle odezwało się
                                                    sumienie. Normalnie z niektórych periodyków można wyciskać krew... Bo jak się
                                                    zamieszcza zdjęcia ludzi spoza branży, to jest w porządku, wara jednak od
                                                    dziennikarzy! Dla mnie dziennikarze, którzy mają takie podejście są żałośni, a
                                                    oni właśnie są najgłośniejsi...
                                                    Co się tyczy Czech, zjedliśmy bardzo dobry obiad w klubie golfowym - w pięknym
                                                    barokowym pałacu niedaleko Opavy, do tego troszkę piwa i zapłaciliśmy za
                                                    wszystko jakieś 150 zł. Dodam jeszcze, że obsługa była perfekcyja. Jednym
                                                    słowem warto było jechać. Nie robiliśmy zakupów, bo w dobie globalizacji w ich
                                                    sklepach jest to samo, co u nas.
                                                    Dziękuję Ewie za zdjęcia - tak jak myślałem jest kobietą bardzo atrakcyjną.
                                                    Ściskam gorąco
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Henry Re: Przasne czasy. IP: *.production / 209.245.22.* 06.02.06, 17:25
                                                    Ostatnie weekend spedzilem bardzo pracowicie to znaczy w sobote bylem na
                                                    wielkim weselu, na 800 osob. My bawilismy sie wspaniale w gronie okolo 20
                                                    znajomych. W niedziele nie mialem czasu dobrze dojsc do porzadku bo byl
                                                    Superbowl. To cos jak final mistrzostw swiata w fudbolu amerykanskim. Cala
                                                    ameryka bawi sie. Spotkalismy sie u kolegi imieniem Barry. Towazystwo bylo
                                                    bardzo zmeczone weselem ale i tak wypilismy prawie cale piwo. Dzisiaj ciezko
                                                    wstawalo sie do pracy.Ewcia zaspokoje Twoja ciekawosc. Zdjecie wyslala mi nasza
                                                    wspolna znajoma z ulicy Glogowczyka. Moja studniowka byla bardzo ciekawa. Ja
                                                    tez bylem bardzo niesmialy wiec udalo mi sie dosiegnac zaszczytu u Grocha i
                                                    obslugiwac radiowezel. Oczywiscie nie tanczylem, ale troszke wypilem, gdyz
                                                    mielismy tam schowane wina i butelke jakiegos likieru. Do dzisiaj raczej nie
                                                    tancze i lubie szczuple kobiety.
                                                    Co do wolnosci slowa to naprawde potrzeba do tego dojrzec. Wolnoc slowa dla
                                                    jednego moze byc obraza dla drugiego. U nas najlepiej to jest rozwiazane.
                                                    Mozesz mowic co chcesz ale mozesz tez skonczyc w sadzie i poniesc tego
                                                    konsekwencje. Nie ma czegos takiego w prawie amerykanskim jak mala szkodliwosc
                                                    spoleczna. Jednak w wypadku tych karykatur to nie calkowicie sie zgadzam.
                                                    Mozemy poniesc konsekwencje takie jak opisal Kazik, ale z drugiej strony to ile
                                                    juz lat Mulzumanie obrazaja Chrzescian i Zydow?
                                                  • Gość: Henry Re: Przasne czasy. IP: *.production / 209.245.22.* 06.02.06, 17:26
                                                    Ewa, czekam na Twoje zdjecia.
                                                  • kazimierzp Superbowl i inne gry dorosłych! 06.02.06, 18:50
                                                    Przyznaję, że do dzisiaj nie wiem jakie zasady gry są w tych meczach superbowl,
                                                    ale z drugiej strony wielu Amerykanów chyba nie zna zasad piłki nożnej?!:-)
                                                    Co do szkodliwości społecznej czynu: ja też się nie zgadzam z takim pojęciem.
                                                    Uważam, że każde przestepstwo powinno być ukarane. Nie muszą to być kary
                                                    wysokie, drakońskie - ale za to nieuchronne.
                                                    Co do gier politycznych i religijnych "ludzi dorosłych".
                                                    W tych wszystkich konfliktach, inwektywach pomiędzy nacjami, religiami trudno o
                                                    moment kiedy powinno się zaprzestać. Każda strona chce żeby jego było na
                                                    wierzchu. Mnie bardzo boli gdy widzę naigrywanie się z moich bliskich (np.
                                                    Polaczków), gdy ktoś się pastwił malując karykaturami bliskiego nam Papieża.
                                                    Boli mnie, ale nigdy z tego powodu nie paliłbym, wieszał, czy strzelał do kogoś.
                                                    Problemem otwartości świata demokratycznego jest to, że nie chce być stroną
                                                    narzucającą swoje kanony zachowania, wychowywania przybyszom z innych kręgów
                                                    kulturowych. Tamte strony, przybysze z krajów klanowych, totalitarnych
                                                    (religijnych, czy reżimowych) usiłują być sobą za wszelką cenę, nie liczą się z
                                                    naszymi uczuciami, uważają, że tylko oni mają rację, że tylko ich religia jest
                                                    jedyną słuszną, a wszelkie ograniczenia w kraju który ich gości przyjmują jako
                                                    atak na ich wiarę (w Boga czy też ideologię). Podsycana ze wszystkich stron
                                                    nienawiśc jest tylko wodą na młyn fanatycznych kapłanów (czy to ideologii, czy
                                                    też religii).
                                                    Teraz w Polsce coraz więcej widać i słychać "polskich talibów"! Takich którzy
                                                    uważają, że tylko ich sposób widzenia Boga, czy spraw krajowych jest jedyny
                                                    prawdziwy. Najgorsze to to, że to oni dochodzą do władzy. A może doszli?
                                                  • Gość: Henry Re: Superbowl i inne gry dorosłych! IP: *.production / 209.245.22.* 06.02.06, 20:05
                                                    Zasada footbolu amerykanskiego jest bardzo podobna do rugby. Przeniesc pilke na
                                                    druga strone. Mlode pokolenie zna pilke mozna. Graja w nia i chlopcy i
                                                    dziewczyny. Dziewczyny od wielu juz lat. Poprostu nie pozwalano im grac w
                                                    footbol wiec graly w pilke nozna. Zgadzam sie z toba w 100%. Przybysze z innych
                                                    krajow zamiast sie asymilowac narzucaja gospodarzom swoja religie i zwyczaje.
                                                    Tylko ze ci sami gospodarze gdy jada do krajow przybyszow musza pod grozba
                                                    drakonskich kar dostosowywac sie do nich. My mamy ten problem glownie z
                                                    przybyszami z polodniowej i srodkowej Ameryki. Narzucaja nam jezyk hiszpanski i
                                                    i swoje zwyczaje. Arabowie od kilku lat boja sie i siedza cicho.
                                                  • Gość: zwako zdjecia IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 06.02.06, 20:23
                                                    wlasnie stworzylem na nsn-ie stronke gdzie bedzie mozna umiescic album ze
                                                    zdjeciami....
                                                    kazdy, kto zechce moze wejsc tam i dolozyc swoje zdjecie (ja sam juz tam
                                                    zamiescilem)...
                                                    adres strony:
                                                    spaces.msn.com/iilowroclaw/PersonalSpace.aspx?_c02_owner=1
                                                    coby dodac, trzeba sie zarejestrowac...
                                                    adres mail:
                                                    iilowroclaw@hotmail.com

                                                    haslo:
                                                    parkowa

                                                    ...no to do dziela...

                                                    pzdr dla wszystkich
                                                  • Gość: Plis Re:Prześne czasy IP: *.futuro.kielce.msk.pl 06.02.06, 22:40
                                                    Ooo, jaki rezonans! W całej sprawie Rzplitej, mnie intersuje tylko aspekt, czy
                                                    wolność słowa obejmuje także wolność do niegodziwości i szczególnie Waszym
                                                    zdaniem.Zasadniczo abstrahuję od odniesień politycznych.Interesujący wydaje mi
                                                    się regulator prawny relacji, przedstawiony przez Henry`ego. Tylko ci prawnicy
                                                    w roli arbitrów...W wojnach religijnych nie mam doświadczeń żadnych. Co nie
                                                    znacz abym nie zauważył, że nigdy nie toczyły się one o Boga, natomiast
                                                    zawsze o pojęcia Boga. Być może dlatego nie wszyscy w nich uczestniczą, po
                                                    każdej ze stron. Interesujące Henry, i bardzo dla mnie egzotyczne, wesele na
                                                    800 osób! Opowiadano mi o roku studenckim 800 osób, podzielonym na 2 grupy,
                                                    gdzie bywało że student nigdy osobiście nie zetknal się z niektorymi swoimi
                                                    profesorami.
                                                  • Gość: Henry Re:Prześne czasy IP: *.228.111.51.Dial1.Denver1.Level3.net 07.02.06, 00:08
                                                    Godzine temu przyszedlem do domu a tu taka niespodzianka. Kaziu dziekuje bardzo
                                                    za plyte z utworami synowej i wspaniale zdjecia. Jestes poprostu niemozliwy.
                                                    Plyta bardzo mi sie podoba. Lubie taka muzyke.
                                                    Jeszcze raz serdecznie dziekuje.
                                                  • Gość: Ewa Re:Prześne czasy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 00:20
                                                    Mieszkalam w Libii prawie dwa lata. Arabowie sa jedyna nacja ,ktorej sie boje.W
                                                    zyciu bardzo duzo podrozuje i wiem jacy ludzie potrafia byc.Nie rozumiem po co
                                                    sie ich zaczepia i w imie czego.Wszyscy macie racje,ale mentalnosci tych ludzi
                                                    nic nie zmieni.Ledwo Francuzi mieli tyle z nimi klopotu.Jednego nie rozumiem
                                                    Chrystus jest jednym z niewielu uznawanych przez nich prorokow,wiec dlaczego o
                                                    tym zapominaja.
                                                    A jeszcze cos mnie dziwi,nikt nie wie jak wygladali Allah i Mahomet,bo nie wolno
                                                    przedstawiac ich podobizn wyznawcom islamu.Arabowie w wiekszosci sa fanatykami i
                                                    to oni sie burza,a to masa.Tych innych myslacych liberalnie sie nie widzi,bo nie
                                                    lataja i nie wrzeszcza na ulicach. I prawda jest ,ze to moze sie zle
                                                    skonczyc.Zwlaszcza, ze w niebie czeka na nich tlum dziewic. A Rzeczpospolita nie
                                                    koniecznie musiala te karykatury pokazywac.
                                                    Ale mamy wsrod nas madrych ludzi.Zwako dzieki.
                                                    Jarek ,ale mi sie dostal komplement.
                                                    Kaziu sam widzisz,do wielu przekonan dochodzi sie z czasem.W naszym pokoleniu
                                                    bylo duzo niesmialych i niepewnych siebie osob.
                                                  • Gość: Ewa Koniec z przasnymi czasami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 00:27
                                                    Tak sie zapamietujemy w pisarstwie, ze nie zauwazamy bledow.
                                                    Zawsze sprawdzam co pisze , a i tak cos umyka.I masz babo placek.
                                                    Ja tu sie wywnetrzam, a Wy wszyscy z pewnoscia spicie. A ja czekam na ta
                                                    domniemana zamiec sniezna, a tu ani widu ani slychu.Gwiazd wprawdzie nie
                                                    widac,wiec moze jednak...
                                                  • Gość: Ewa Re: Koniec z przasnymi czasami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 01:32
                                                    Pomyslicie, ze pewnie zwariowalam,bo pisze sama do siebie i jeszcze odpowiadam.O
                                                    tej porze to moge sie spodziewac tylko Plisa, dzisiaj milczy.
                                                    Heniu, czy Ty mowisz o Ance?
                                                    Dudek przyslal mi Wasze zdjecia z matury. Takiego to Cie swietnie pamietam.
                                                    Jutro sie zmobilizuje i wysle zdjecie do Zwaka ,wam wszystkim tez radze, to
                                                    bedzie dopiero numer.
                                                    Chyba nici ze sniezycy ide spac
                                                  • Gość: Henry Re: Koniec z przasnymi czasami IP: *.production / 209.245.22.* 07.02.06, 16:50
                                                    Zapomnialas ze ja o tej porze jeszcze pracuje. Jest 8 godzin roznicy czasu
                                                    pomiedzy Polska i Colorado. Wiec zawsze mozesz liczyc ze ja czytam Twoje posty,
                                                    ale nie zawsze odpisuje.
                                                  • Gość: Ewa Noc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 19:00
                                                    Heniu, ja nawet o tym nie pomyslalam ekscytujac sie mozliwoscia zamieci
                                                    snieznej. Jasne, ze na drugiej polkuli jest dzien. Ja mam jeszcze kontakt z
                                                    chlopakiem z naszej szkoly ktory jest na Jawie, on z kolei jest w druga strone.
                                                    Obejmujemy caly swiat.
                                                    Tak mam Twoja klase, ale zdjecia nie sa zbyt ostre, tylko na tableau jestes wyrazny.
                                                    Nie odpowiedziles, czy to Anka Ci wyslala moje zdjecie ?
                                                  • Gość: Plis Re:Ewa IP: *.futuro.kielce.msk.pl 07.02.06, 01:52
                                                    Już kiedyś pisałem, ze osobiście szanuję fanatyków i radykalistów (nie mulić z
                                                    mordercamimi i gwałcicielami), nie gustuję w nijakości i bezmyślności.
                                                  • kazimierzp Radykaliści! 07.02.06, 08:20
                                                    Ja sam byłem i czasami jestem radykalistą! Ba, jestem z natury cholerykiem.
                                                    Tyle, że nie uznaję narzucania siłą do swych przekonań. Lepiej metodą perswazji
                                                    i własnego przykładu.
                                                    Świat nie jest czarno biały tak jak niektórzy to przedstawiają, gdyż życie
                                                    składa się z różnych odcieni wszystkich barw i może dlatego jest piękne.
                                                    Szkoda że są tacy którzy chcą nas tych półtonów pozbawić!
                                                  • Gość: bary Re: Radykaliści! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 07.02.06, 09:08
                                                    Ja natomiast nienawidzę fanatyków, nie lubię, jak ktoś mi mówi: "kto nie z
                                                    nami, ten przeciwko nam". Tak powstawały faszyzmy wszelkiej maści. Z grubsza
                                                    rzecz biorąc jest to miejsce, w którym zawsze będziemy się różnili z Plisem.Mam
                                                    na tyle wyrobione poglądy, że szansa na ich zmianę jest naprawdę niewielka.
                                                    Może to zbyt wygórowane mniemanie o sobie, ale wychodzę z założenia, że mam
                                                    rację i tyle. Nie znaczy to, że nie szanuję innych poglądów, ale nie
                                                    ewangelizuję na siłę, i nie lubię, jak ktoś na siłę chce mi sprzedać własny
                                                    pomysł na życie. Co się tyczy wolności słowa w Europie, to zaczynamy zjadać
                                                    własny ogon. Przecież teraz, w ramach poprawności politycznej, prawo do
                                                    wolności wyrażania myśli mają tylko mniejszości. Przykład: jak
                                                    heteroseksualista powie, że homoseksualista to pedał i nie może adoptować
                                                    dzieci - od razu wywołuje to burzę, falę pomówień o oszołomstwo, o łamanie
                                                    zasad wolności słowa; jeśli natomiast homoseksualista powie, że tradycyjny
                                                    model rodziny (ojciec, matka i dzieci) to anachronizm, to wtedy jest to wolność
                                                    słowa! Tak samo jest z każdą inną mniejszością. To, co napisałem nie znaczy, że
                                                    jestem wrogiem homoseksualistów, czy innej mniejszości, chcę po prostu mieć
                                                    prawo żyć zgodnie z własnym pomysłem na życie, nie oglądając się na poprawność
                                                    polityczną. Ja im się nie mieszam, więc niech oni nie naruszają mojej autonomii.
                                                    Większość poglądów wyrażonych przez poprzedników podzielam, nie będę więc ich
                                                    powtarzał. Tyle ode mnie
                                                    Pozdrawiam wszystkich
                                                    Jarek
                                                  • Gość: bary MSN IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 07.02.06, 09:14
                                                    Zwako, wysłałem Ci moje zdjęcie na zwako@gazeta.pl, żebyś powiesił je na MSN-
                                                    ie. Ja jestem odporny na komputery, jak indianin na czytanie, nie radzę sobie,
                                                    a do tego jeszcze hiszpański... Może Henremu będzie łatwiej, to tak w
                                                    nawiązaniu do jego listu.
                                                    pozdrowionka
                                                    Jarek
                                                  • Gość: zwako Re: MSN..ups IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 07.02.06, 12:01
                                                    ups....
                                                    ...zmienilem jezyk na angielski....
                                                    moze teraz bedzie latwiej...
                                                    proponuje wyslac tez zdjecia z czasów szkolnych...

                                                    pzdr

                                                    ps: twoje zdjecie jarku juz wisi....
                                                  • Gość: Henry Re: MSN..ups IP: *.production / 209.245.22.* 07.02.06, 16:48
                                                    Zwako, wysle Tobie moje zdjecie. Ale musze najpierw cos znalezc. Ja robie
                                                    zdjecia wiec prawie ze nie mam swoich. Fajnie bylo by cos znalezc z Gor
                                                    Skalistych. Zdjec szkolnych nie mam. Slyszalem ze moje z lat szkolnych ma Ewa.
                                                    Moze ona Ci wysle.
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: NEMO Dwie uwagi IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 07.02.06, 19:04
                                                    Z zaciekawieniem czytam wypowiedzi Kolezanek i Kolegow.
                                                    Pozwole sobie dodac dwie uwagi:

                                                    1. Jesli pominac jezyki ludow miejscowych to na poludniu Stanow Zjednoczonych
                                                    pierwszym jezykime europejskim byl hiszpanski. Trudno wiec mowic o narzucaniu
                                                    tego jezyka anglosasom - historycznie jest dokladnie odwrotnie.

                                                    2. Fanatyzm arabski to dokladnie takie samo okreslenie jak wojna religijna w
                                                    Irlandii Polnocnej czy tez powszechne wyznawanie zasad wiary katolickiej w
                                                    Polsce.


                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Ewa Re: Radykaliści! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 19:08
                                                    Mam takie samo zdanie.Fanatyzmu sie boje. Kiedy bylam w Libii widzialam co sie
                                                    dzialo po smierci Sadata. A pamietacie jak bylo po wiezach? Az dziw, ze tak sie
                                                    zmienili,kiedys przodowali w osiagnieciach,kulturze,choc ekspansywni zawsze
                                                    byli.Tluszcza byla trzymana w ryzach, moze dlatego historia pokazuje ich inaczej
                                                    niz teraz.
                                                  • Gość: Ewa zdjecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 19:45
                                                    Ale numer,wyslalam zdjecie na strone Zwaka, a ona u mnie byla zawsze po
                                                    angielsku, teraz zrobila sie hiszpanska. W zyciu bym sobie nie poradzila, moj
                                                    syn mnie wspomogl.Najlepsze jest zdjecie Jarka,bo duze moje jest malutkie i
                                                    trzeba je powiekszac,bo inaczej mam zeby wampirze i wydlubane oczy. Nawet to
                                                    zabawne.
                                                    Oj jakie Wy macie jeszcze male dzieci ile jeszcze radosci przed Wami!!!
                                                  • kazimierzp My po Polsce i Świecie! 07.02.06, 20:42
                                                    Porozrzucało nas wszystkich na różne strony świata! Ale przed chwilą
                                                    przeczytałem jedną zwrotkę z piosenki Andrzeja Waligórskiego:
                                                    "I trzymajmy się jak mur!
                                                    Razem nic nam się nie stanie,
                                                    Razem żyć się będzie fest.
                                                    Przecie żeśmy Wrocławianie
                                                    My Wrocławianie, tak jest!"
                                                    Czy to nie jest ważniejsze niż wszystkie fanatyzmy, czy jakieś inne -izmy
                                                    całego świata!
                                                  • Gość: Henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 07.02.06, 22:20
                                                    U mnie tez to strona zrobila sie po hiszpansku a Twoje zdjecie wcale nie jest
                                                    male. Co do hiszpanskiego w poludniowych stanach to byly one poczatkowo
                                                    zawojowane przez hiszpanie.(nie wszystkie) Ale bardzo szybko mowiacy po
                                                    hiszpansku utracili wiekszosc i w momencie gdy te stany przystepowaly do USA
                                                    byly juz angielsko jezyczne. To oczywiscie w bardzo duzym uproszczeniu. Jako
                                                    ciekawostke podam ze Stan Colorado mial konstytucje napisana po niemiecku i
                                                    tylko jednym glosem przeglosowano jezyk angielski i siedzibe stolicy w Denver.
                                                    Stolica Terytorium Colorado byla w Golden. Niestety ale dzisiaj narzuca sie nam
                                                    hiszpanski przez emigrantow glownie z Meksyku ktorzy nie chca sie asymilowac
                                                    nie tylko jezykowa ale kulturalnie. Opuszczaja Mexyk aby lepiej zyc i robia
                                                    tutaj dokladnie taki sam Meksyk. Brzydze sie jakiejkolwiek nietolerancji i
                                                    fanatyzmu. Mam kolegow i znajomych roznych ras i wyznan. Mam szwagierke arabke
                                                    i synowa Mexykanke.
                                                  • Gość: zwako Re: zdjecia IP: *.Red-81-42-179.staticIP.rima-tde.net 07.02.06, 23:27
                                                    "Opuszczaja Mexyk aby lepiej zyc i robia
                                                    tutaj dokladnie taki sam Meksyk. "

                                                    ...to mi przypomina troche polaków w chicago, albo filadelfii....
                                                    sa cale dzielnice, gdzie nie musisz znac ani angielskiego, ani hiszpanskiego...
                                                    polskie sklepy, koscioly, banki.....

                                                    pzdr
                                                  • Gość: Henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 08.02.06, 15:08
                                                    Masz racje. Jest to bardzo ciekawy temat ktory dreczy mnie od lat. Dla czego
                                                    ludzie uciekajac z jakiegos srodowiska ze wzgledu na biede lub przesladowania
                                                    nie asymiluja sie w nowym srodowisku. Wprost przeciwnie robia dokladnie to samo
                                                    co w miejscu z ktorego uciekli. Co inne do zachowac swoja kulture i jezyk a co
                                                    innego nazucac gospodarzom swoje zwyczaje i swoj jezyk i domagac sie od nich
                                                    specjalnych przywilejow. W USA bylo kiedys inaczej. Wiekszosc emigrantow robila
                                                    wszystko aby wtopic sie w srodowisko. bylo to podstawa do sukcesu.
                                                  • Gość: Mysza Re: zdjecia IP: *.universalplastics.com 08.02.06, 17:58
                                                    Zgadzam sie z Toba Henryku, ale czy nie uwazasz, ze "nasz" rzad amerykanski
                                                    przyczynil sie do takiej sytuacji. Ty czy ja czy jakikolwiek inny emigrant
                                                    mieszkajacy tutaj w USA musielismy nauczyc sie jezyka, aby isc dalej. Jesli
                                                    chodzi o grupe hiszpanojezyczna jakos sie im poluzowalo - dwujezycznosc na
                                                    kazdym kroku, nawet w wiekszych sklepach reklamy hiszpanskie,nie mowiac o
                                                    obsludze. Ja mieszkam w polnocnych Stanach i czasami miewam watpliwosci czy
                                                    jestem w Massachuetts czy w Puerto Rico. Moj maz choc sam jest Chilijczykiem,
                                                    jest przerazony, ze doszlo do takiej bylejakosci i swowolnosci mniejszosci (?)
                                                    hiszpanskiej - trudno nazwac ich mniejszoscia w sytuacji obecnej.
                                                    Poczatkowo rzad pozwolil sobie na to, aby nie zostac oskarzonym o dyskryminacje
                                                    mniejszosci, a teraz sa tego konswekwencje.
                                                    Wiec moze nie nalezaloby tylko zwalac na Meksykanow z poludnia czy
                                                    Puertorikanow w polnocy - rzad dal im wolna reke i dalej nie kontroluje tego co
                                                    sie dzieje (program szkolny w jezyku hiszpanskim??!!!)Jest to karygodne moim
                                                    zdaniem, ale coz chyba wielu jest to na reke.
                                                  • Gość: Henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 09.02.06, 20:19
                                                    Mysza, jak wiesz ja mieszkam w srodkowym stanie uznawanym przez niektorych jako
                                                    polodniowy, przez innych jako zachodni. Jest to bardzo zlozony problem. Mozna
                                                    by bylo calymi dniami dyskutowac. U nas pomimo ze hiszpanski wciska sie
                                                    wszedzie jednak rdzenni mieszkancy, wlaczajac w to indian bardzo silnie
                                                    oponuja. Jest to olbrzymi koszt dla podatkowiczow. Szczegolnie dwujezyczne
                                                    szkoly. Jest to problem dotyczacy glownie nielegalnych emigrantow. Nawet dla
                                                    meksykanow mieszkajacych tutaj od kilku pokolen hiszpanski stanowi problem. Oni
                                                    nie mowia tym jezykiem
                                                  • Gość: NEMO Pytanie IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 09.02.06, 20:40
                                                    Jaki procent ludnosci USA stanowia latynosi ( moze 10% ogolnie)?
                                                    Przepraszam, ale w czasie mej wizyty w Australii kilka lat temu, glownym
                                                    tematem dyskusji byli Aborygeni. Jak dobrze maja i jak z tego powodu cierpia
                                                    inni mieszkancy Australii - raptem jest Aborygenow mniej niz 300 tys, i to po
                                                    latach gdy populacja spadla do 200 tys. w wyniku systematycznego tepienia, a w
                                                    aglomeracjach miejskich nie uswiadczysz takowych.
                                                    Mieszkam w kraju jak najbardziej wielonarodowosciowym i wielojezycznym i z
                                                    lekka dziwia mnie tego typu oswiadcznia.


                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Mysza Re: zdjecia IP: *.universalplastics.com 09.02.06, 20:41
                                                    zgadzam sie z tym, ze placa za to podatnicy...
                                                    pozdrawiam z zimnego MA... oby do wiosny :)
                                                  • Gość: zwako Re: zdjecia IP: *.Red-81-42-179.staticIP.rima-tde.net 07.02.06, 22:55
                                                    dzieki ewo za tyle radosci (dzieciaki)
                                                    ... umiescilem jedno zdjecie z czasów kiedy konczylem dwójke....

                                                    z tym hiszpanskim... trzeba sie rejestrowac w wersji angielskiej... to i strona
                                                    sie zaladuje po angielsku....
                                                  • Gość: Plis Re: zdjecia IP: *.futuro.kielce.msk.pl 07.02.06, 23:59
                                                    Obawiam się że zezdjęciem sobie nie poradzę. A jako fanatyków antyfanatyzmu
                                                    lubię Was tuymbardziej.
                                                  • Gość: Plis Re: Post skriptum IP: *.futuro.kielce.msk.pl 08.02.06, 01:42
                                                    Pardon NEMO. Pomimo że nie znajdiję u ciebie krzty fanatyzmu, zapeniam o
                                                    szczegónej sypatii.
                                                  • Gość: NEMO Re: Post skriptum IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 08.02.06, 17:12
                                                    Nie ma za co. Nikt nie jest wolny od fanatyzmu - wystepuje pod roznymi
                                                    postaciami i roznymi nazwami, choc czesto jest malo grozny.


                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: ela matura 65 Re: Post skriptum IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 23:43
                                                    Przesiedzialam pare godzin i wyczytalam ,co do tej
                                                    pory "dwojkowcy"napisali.Poszukuje Anielki.Kotkowskiej-oczywiscie to nazwiska
                                                    panienskie-Danusi Kordowskiej/mieszkala na Pugetta/,Bozeny Kosteckiej/ostatnie
                                                    namiary.gdzies w Nicei,poprzez brata nie udalo mi dotrzec do niej.Z Piotrusiem
                                                    Lubienieckim chodzilam do podstawowki,w naszej klasie byla tez Helenka
                                                    Karpowna,zwana Szopenkiem/po wieczorku chopinowskim,zorganizowanym przez
                                                    p.Rojewska ,Bawolska i Cichocka/.Helenki juz wsrod nas nie ma od dawna,Alina
                                                    Marcinkowska jest podobno gdzies w stanach-przyjaznily sie ze soba
                                                    bardzo.Ciekawa jestem czy ten Henry to Heniek Zastawny-nie pamietam jak
                                                    wygladal ale pamietam ze Majka i Ela K.o niego konkurowaly...Odezwie sie ktos
                                                    z"blizej moich"? Ela z Dicksteina
                                                  • Gość: Henry Re: Post skriptum IP: *.production / 209.245.22.* 09.02.06, 20:04
                                                    nie, ja nie jestem tym Henkiem, choc Zastawnego znalem.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: Ewa Re: Post skriptum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 19:04
                                                    Znalam pare osob na Dicksteina. Mam kontakty bardzo bliskie z Marysia Ciesla,
                                                    czasami z Nina Blaszkiewicz, wiem co u Jagi Preckalo, ale Ciebie nie pamietam.
                                                    Heniek Zastawny ozenil sie z dziewczyna z naszej szkoly mlodsza od niego chyba z
                                                    5 lat. Byli dlugo w Australii, maja dwoch doroslych synow. Teraz sa we
                                                    Wroclawiu, widuje go , ale nie przepadam. Helenka Karp robila mature z moja
                                                    siostra jej mlodsza siostra jest w Australii.
                                                    Wracajac do Henka, to ja pamietam inne konkurencje kiedy to on i Piotr Glinski
                                                    pobili sie o Haline Wolosianska. W efekcie wszyscy pozenili sie z obcymi.. A
                                                    Majka to Czarnobil, a Ela K. to kto. Ja jako mlodsza duzo znalam ludzi z Twojego
                                                    rocznika.
                                                  • Gość: ela matura 65 Re: Post skriptum IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 10.02.06, 20:34
                                                    Dzieki-bardzo "ozywcze"sa twoje"listy"-tak fajnie czujesz-Wroclaw..Majka to
                                                    Sperling/miala siostre Monike-Madeyska/,Hania i Ninka juz dawno na Dicksteina
                                                    nie mieszkaja,ja zreszta tez nie ,ale moja siostra Ania-tak.Helenka to "moje
                                                    lata",razem chodzilysmy do podstawowki.Ela Katola/Jerzyk,Zbysiu i
                                                    Ewa/.Heniek,Majka i "ci" to byly zupelnie "inne kregi",ale -wiem,a raczej
                                                    wiedzialam,ktorzy.A o tych moich szkolnych kolezankach nic nie wiesz?
                                                  • Gość: Ewa Re: Post skriptum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 00:08
                                                    Nina ma dorosla corke z pierwszego malzenstwa ,ktora jest sedzia i ma synka.Sama
                                                    Nina z mezem drugim mieszka w Niemczech. Majka wyszla zamaz za aktora Pantomimy
                                                    Brzozowskiego i jest w Szwecji. Marysia Ciesla wyszla zamaz za chlopaka z klasy
                                                    Szarfa, niebywale przystojnego Romka Ronczewskiego, a jej starsza siostra
                                                    notariusz, za kolege z klasy Ryska Sareckiego.
                                                    Postaram sie dowiedziec cos o kolezankach ktore wspominasz, moze mi sie jednak
                                                    nie udac, bo ich sama nie pamietam.
                                                  • Gość: Ewa zdjecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 00:36
                                                    Pan z arbuzem to moj klasowy kolega piszacy na forum Stalmot, a czasami Obcy
                                                    chyba.Usilowalam to napisac na stronie ze zdjeciami, ale dalej mam po
                                                    hiszpansku, a nie zawsze moge liczyc na syna. A z przestawianiem na angielski
                                                    nie jest tak prosto,radze sobie jednak.Wlasciwie to mnie smieszy ta
                                                    niemoc.Spijcie dobrze, a Ty Heniu pracuj,e Ty chyba masz juz weekend.
                                                    Kaziu co jest ,tylko Ty jeden mozesz wyslac zdjecie szalenie tajemniczego dla
                                                    mnien Plisa, prosze !
                                                    A cobyscie powiedzieli gdyby na forum pojawila sie zona mojego kolegi z
                                                    klasy,ktora co prawda nie jest z II , ale bardzo duzo wie i czyta nas od dawna,
                                                    a jej maz jest niepismienny ? Tylko nie olejcie tego mojego pytania.
                                                  • kazimierzp bliscy 11.02.06, 09:14
                                                    Osoby rodzinnie związane z dwójkowiczami stają się dwójkowiczami - przynajmniej
                                                    z ducha, ale "ciało" powinnismy poznawać!:-)
                                                    Co do zdjęć które ja powinienem wysłać, to na razie mam drobne trudności z
                                                    wejściem na stronę zwako i chwilowy brak czasu. Na forum wskakuję z doskoku!:-)
                                                    Ale jeszcze chwila!
                                                    Ewa! Co do tych spraw "nadzwyczajnych". MOją żonę dwadzieścia paraę lat temu
                                                    koleżanka zaciagnęła do wróżki, która to wywróżyła, że urodzi nam się córka a
                                                    ja będę miał wypadek! Urodził nam się wtedy trzeci syn, a ja dzięki Bogu cały
                                                    czas cały i zdrowy! Czego i Wam wszystkim życzę!
                                                  • stalmat1 Re: zdjecie 12.02.06, 09:32
                                                    Zagadka dla starszakow!

                                                    Zalaczylem (zwako&Co) zdjecie Xf z 1996. Tu mozna znalesc m.in. Ewe i stalmata.
                                                  • Gość: Ewa Re: zdjecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 17:30
                                                    Ale my tam jestesmy straszne szczypiorki.
                                                    Ja wole ogladnac szczesliwego Kazia, od razu mi weselej. Kaziu,to juz mamy dwoch
                                                    takich szczesliwych, Ty i Jarek.Chociaz inni tez nie najgorzej, kazdy ma takie
                                                    szczescie jakie mu odpowiada.Wy jednak jestescie w czolowce.
                                                  • kazimierzp Trzeba być optymistą! 12.02.06, 19:44
                                                    Ewa! Bo bez względu na sytuację należy być optymistą. Pesymizm
                                                    jest "niekonstruktywny"!
                                                    Ma do Ciebie kilka pytań osobowych dotyczących mieszkanców Twej dzielnicy: nie
                                                    wiesz co się dzieje z Olą Rzewuską z mojej klasy, co robi Ewa Chomiak to wiem
                                                    bo się z nią parę lat temu widziałem. Na Zaciszu i Zalesiu mieszkał jeszcze
                                                    Marek Sikorski (był przez kilka lat dyrektorem oddziału jednego z banków) i
                                                    Jurek Tracz?
                                                  • Gość: zwako Re: zdjecie IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 13.02.06, 19:31
                                                    "Zagadka dla starszakow!

                                                    Zalaczylem (zwako&Co) zdjecie Xf z 1996. Tu mozna znalesc m.in. Ewe i stalmata"

                                                    ...nie uwazam sie za starszaka....;)
                                                    ale na stronie ze zdjeciami (album) umiescilem odpowiedz...
                                                    (nie wiem czy trafna)

                                                    pzdr
                                                  • Gość: Ela-matura65 Re: Post skriptum IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 11.02.06, 11:35
                                                    dzieki,Ewciu!Przywialo "tamte lata".Romek Ronczewski z mojej klasy!!!
                                                    Podziwiam "wachlarz "twoich wiadomosci-i umiejetnosci/rury,odsniezanie-i
                                                    przebijanie sie przez Wroclaw!otworzyli Sienkiewicza czy dalej nie?/Ze Majka z
                                                    Szwecji tez wiem,widzialam ja tu ,w szwecji"dawno,dawno temu-jak w
                                                    bajce.Ale "nie znamy sie juz",ludzie czas,srodowisko.Chociaz mieszkalysmy na
                                                    przeciw siebie/a "domiszcze zootechniki,opuszczone i remontowane-podobno jakis
                                                    francuz arabskiego pochodzenia kupil i ma byc hotel?!
                                                  • Gość: Andrzej Re: Post skriptum, odp. na gorąco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 22:25
                                                    RA65, Ela - wreszcie na nasze forum "wchodzi" rocznik 1965 matury. Przewijają
                                                    sie nazwiska osób z którymi chodziłem do klasy, znaliśmy sie , lub kolegowali.
                                                    Potem sporo z nich wyjechało za granicę, ale z kilkoma osobami z kraju i z
                                                    Wrocławia i mam kontakt. Najczęstszy z tymi którzy są na miejscu, przyjażnimy
                                                    sie i czasami spotykamy na pogaduszki i wspomnienia. Moim, naszym, wychowawcą
                                                    był prof. Franciszek Babula, klasa uczyła sie języka angielskiego i miała
                                                    oznaczenie C. Charakterystyczne było to, że prowadziliśmy sklepik uczniowski o
                                                    dumnej nazwie "Znicz". Sprzedawaliśmy w nim słodycze i materiały pismiennicze.
                                                    Z prof. Franciszkiem Babula spotykamy się obecnie na płaszczyżnie
                                                    przyjacielskiej. Profesor żyje, trzyma się na szczęście w miare dobrze, pamięć
                                                    mu dopisuje i nasze spotkania przekształcają sie w jedno pasmo wspomnień o
                                                    szkole, o obozach turystycznych, o naszych wyskokach i numerach, a także o
                                                    innych, którzy uczyli sie w dwójce. Przypominam sobie, ze bylismy na kilku
                                                    obozach wędrownych z profesorem - w Karkonoszach, Bieszczadach, Tatrach i
                                                    Pieninach. Jeszcze w domowym archiwum zachowały sie zdjecia z tego okresu. Na
                                                    tych wycieczkach kształtował sie górski charakter naszego kolegi z klasy,
                                                    przyszłego czołowego himalaisty światowego, Wojtka Kurtyki. Tak napisał on sam
                                                    w swoich wspomnieniach. Piekne to były czasy! Teraz w II kontynuuje edukację
                                                    mój syn i jest równie zadowolony. Klimat pozostał, ta szkoła ma coś w sobie.
                                                    Serdecznie pozdrawiam i czekam na odzew Rocznika 1965.
                                                  • Gość: Ela,matura 65 Re: Post skriptum, odp. na gorąco IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 12.02.06, 21:12
                                                    Andrzej-nie masz pojecia z jaka radoscia czytam"o nas".Tu,teraz,wszystko
                                                    takie"wyklarowane",no prawie wszystko,-i nagle chcialoby sie wiedziec"co sie
                                                    stalo z nasza klasa".Prof.Babula byl moim wychowawca w podstawowce,ciesze sie
                                                    zeJEST,z tych lat wiem ze Andrzej Ehrlich jest-w Stanach?byl swego czasu w
                                                    Paryzu/i moja Bozena Kostecka/,Marek-jego brat byl zalatwiac jakies sprawy ze
                                                    sprzedaza mieszkania po smierciPani Ehrlichowej/to byla Pani z klasa/-i
                                                    rozmawial z moja siostra.W mojej klasie byla Halina Glinka-wiem ze ma
                                                    ogrodnictwo pod Warszawa/jej rodzice mieli takowe na Klecinie/,Danka Sulima-
                                                    mieszkala na Piastowskiej,jest?w Czestochowie.Ela Katola-podst.w Szczecinie-
                                                    mieszkalysmy obok siebie,potem zostala jej mama,przeniosla sie do domu seniora
                                                    na Olszewskiego,a ten,czy ta co wykupil ich dol willi podobno"zrywa wszystko do
                                                    spodu"-dom nie mial nowego tynku od wojny...
                                                    Ja rozumiem ze te moje wspomnienia nie siegaja "swiatopogladowo gleboko"-ale
                                                    jestem zainteresowana,cieplo, losami ludzi...
                                                  • Gość: bary Re: Post skriptum, odp. na gorąco IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 13.02.06, 08:59
                                                    Ludzie, ja normalnie w szoku jestem. Przed chwilą wszedłem na stronę ze
                                                    zdjęciami... ale się rozbuchało. Nie sądziłem, że mój pomysł spotka się z takim
                                                    odzewem. Zacznę wyciągać stare zdjęcia z archiwum (jak je znajdę) i zacznę
                                                    skanować. Strasznie fajnie jest na was popatrzeć, wiadomo, jak ktoś ładny, to
                                                    koniecznie z II LO.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                    P.S. Toś mnie Ewa zaskoczyła z tymi targami dziwności. A propos wróżek i takich
                                                    tam, od jakiegoś czasu chodzę z rodziną do bioenergoterapeuty (za darmo, bo się
                                                    zaprzyjaźniliśmy - więc nie ma czarów) i powiem Ci, że ja nie rozumeiem jak to
                                                    działa, ale działa. Córka miała chorobę refluksową przełyku i medycyna
                                                    tradycyjna, mimo zastosowania najlepszych leków na rynku, poddała się. Zbyszek
                                                    dał córce balsam kapucyński, ustawił dietę, zastosował bioenergoterapię i po
                                                    dwóch miesiącach dziecko wyzdrowiało. Wyzdrowienie potwierdzone przez
                                                    gastroenterologa. Nie wiem, jak się do tego ustawić, bo jestem racjonalistą,
                                                    ale mam namacalny dowód... Parę lat temu z żoną było podobnie, tyle, że u
                                                    innego magika. Dziwne i niewytłumaczalne, chyba, że zaczniemy wierzyć w to,
                                                    czego nie potrafimy zmierzyć.
                                                  • kazimierzp Bo trzeba wierzyć! 13.02.06, 12:01
                                                    Jarek! 90 % wyzdrowień to wola i chęć wyzdrowienia pacjenta. Bioenergoterapeuta
                                                    tylko tę wolę wyzwala. Sceptycy po takich seansach raczej poprawy nie notują!
                                                    Kiedyś był taki (to fakt) przypadek, że kogoś ugryzł wąż i powiedziano
                                                    delikwentowi, ze był to jadowity. Gość spuchł i zmarł!!! Jak się potem okazało
                                                    to wąż był niegroźny! To była autosugestia!
                                                    Ja też jestem do wszystkiego co "nadprzyrodzone" sceptyczny! Ale są lekarze
                                                    którym wierzę (niewielu ich) i kontak z nimi pomaga mi(często bez brania
                                                    leków!:-)!
                                                  • Gość: Ewa optymizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 18:55
                                                    Kaziu szczesliwie jestem optymistka.Pesymizm jest destrukcyjny. Zawsze jednak
                                                    chcialam byc realistka,czasami to mi sie udaje.
                                                    Ola Rzewuska mieszka gdzie mieszkala, chodzila ze mna do klasy w podstawowce, ma
                                                    jednego doroslego syna,pracuje w studium jezykow obcych na Politechnice jest
                                                    germanistka.Jurek Tracz mieszka kolo mnie,jest weterynarzem, chyba pracuje
                                                    dorywczo,czesto rozmawiamy na ulicy.Ma bardzo mloda szalenie zgrabna corke 17
                                                    albo 18 lat. Zenek widzal sie z nim kiedy tu byl.Sikorskiego nie znalam. Byla
                                                    jeszcze Krysia Bzowska,pracuje na Akademii Medycznej, jest doktorem fizyki,ma
                                                    jednego syna.
                                                    Ela, Andrzej Erlich teraz mieszka w Paryzu, jego brat Marek w Grenobl. Marek
                                                    jest ozeniony z moja przyjaciolka.Faktycznie mieszkanie po p.Elzie ma byc
                                                    sprzedane,ale idzie to troche ciezko.Andrzej ma dwoch synow, Marek jednego.
                                                    Twoja siostra miala zajecia z mlodzieza w 36 Szkole podst. i ja jej wyplacalam
                                                    pensje,bylam wtedy skarbnikiem komitetu rodzicielskiego. To byl czas kiedy ona
                                                    napisala opowiadanie o swoim zyciu i dostala nagrode.
                                                    Ja mam znajomego bioenergoterapeute i bardzo go lubie,oczywiscie ze mi
                                                    pomogl,chyba bardziej przez lubienie. Inny kiedys ze mna cos probowal i byl to
                                                    zupelny niewypal.
                                                    Na tych targach sa niesamowici ludzie i to co oferuja jest czesto nie z tej
                                                    ziemi. Zawsze mnie zastanawia, ze nie czuja we mnie sceptyka,jak sa tacy
                                                    wnikliwi to powinni to wyczuc, a jednak nie.Dlatego nie bardzo im
                                                    wierze.Najlepszi sa Mongolowie albo Chinczycy, sprzedaja wszystkim takie same
                                                    kozie bobki. Ja tez raz kupilam, bo kocham Azjatow,nic to jednak w moim zyciu
                                                    nie zmienilo.
                                                  • Gość: Ewa zdjecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 19:21
                                                    Nie do konca strzalki trafione.Mnie juz znacie wiec to ja, Stalmat - Tomek w
                                                    lawce gdzie siedzi trzech chlopakow on jest pierwszy od lewej. Wskazany to Marek
                                                    Wilimowski.
                                                    Ela, nie wiem dlaczego nie mozesz wejsc na ta strone, zobacz jednak to co
                                                    zalozyl Zwako,tam jest duzo nowych zdjec
                                                    spaces.msn.com/iilowroclaw/personalspace.aspx?_co2_owner=1
                                                    Blondynka na zdjeciu ze mna to tez dziewczyna z dwojki, matura chyba 1972,okulistka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Post skriptum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 00:43
                                                    Sienkiewicza dalej zamknieta, to jakies kpiny.Dzwonilam do Romka u ktorego byl
                                                    Janusz Zawistowski oni pamietaja dziewczyny, o ktore pytasz ale nie wiedza nic o
                                                    nich. Janusz mieszka w Niemczech i jest kawalerem,dziwne prawda ?
                                                    Wasz rocznik jest leniwy,rozmawialam z paroma osobami,ale nic to nie daje.Kolo
                                                    mnie mieszka pare osob, a ja sama widuje tez kilkoro np Jacka Winowskiego,Janke
                                                    Kasprzak,Macka Glinskiego,Macka Wisniowskiego,olge Szarska. Ciekawe czy kogos
                                                    pamietacie ?
                                                    Wejdzcie na strone 84.4o.3.164/ trzeba to ogladac z dzwiekiem,ale ladne
                                                    jest,sami zobaczycie!To prezent ode mnie.
                                                    Ela, a czy Twoja siostra ma jednego syna 23 letniego i jest psychologiem?
                                                  • Gość: Ewa lis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 01:01
                                                    Wreszcie wiemy jak wygladamy,moze jeszcze ktos sie znajdzie.
                                                    Heniu lowisz ryby, to mile zajecie,krotko tez to robilam,a na Szymanowskiego
                                                    pare osob lowi.
                                                    Od paru lat w naszej dzielnicy jest duzo kun i lisow.Kuny widuje w bardzo
                                                    roznych sytuacjach,pare mieszkalo w moim domu dobrych kilka lat. W lecie
                                                    zobaczylam cos co bylo chyba zalotami a wygladalo jak taniec, w zupelnej ciszy
                                                    cos na ksztalt falowania.Byla noc nikogo na ulicach ,ja z psem i one wcale sie
                                                    mna nie przejmowaly,nie wiedzialam tego nawet w TV w przyrodniczych programach.
                                                    A wczoraj w nocy kiedy wylaczylam komputer uslyszalam wrzaski,mam okno na ogrody
                                                    i Stadion,na sniegu dobrze widac bylo duzego lisa,zupelnie sie nie spieszyl i
                                                    wrzeszczal,ale tak jakby mial klopoty z gardlem.Nigdy dawniej nie bylo u nas lisow.
                                                  • Gość: Ela mat.65 Re: Post skriptum IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 12.02.06, 20:56
                                                    Jacek Winowski chodzil ze mna do podstawowki,Janusz Zawistowski do
                                                    ogolniaka.Najpiekniejszy chlopak w klasie,pupil Szarfa.Taaak...Macka Glinskiego
                                                    kojarze,te inne osoby nie ,choc nazwiska"nieobce" A ta mama 23latka to wlasnie
                                                    Moja Siostra.Ze towarzystwo leniwe"i mimo wspolnych lat szkolnych-smutnie obce
                                                    moglam sie przekonac bedac na 50leciu szkoly.Co prawda ,garstka byla z MOJEJ
                                                    klasyE,ale bardzo"zajeci soba".Nic to-mimo wszystko chcialabym wiedziec co z
                                                    nimi.Byl taki Tadziu Lapeta,ktory mial wiecej danych,obecywal jakas "liste
                                                    obecnosci",ale-wszystko rozmylo sie w codziennosci.Prosze cie ,rozpuszczaj
                                                    sluchy...te"dziewczyny byly mi w tamtym czasie bardzo bliskie...Dziekuje!
                                                  • Gość: Ela 65 Re: Post skriptum IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 13.02.06, 11:47
                                                    Dlaczego mi ciagle wyskakuje ze strona niedostepna!!!Tez bym sobie poogladala
                                                    Nas.To odnosnie tego adresu zdjeciowego ktory podala Ewa.Milego..!
                                                  • stalmat1 Re: zdjecia 10.02.06, 08:25
                                                    Licze na pomoc zwako w temacie zdjecia.
                                                    Niestety hiszpanski nie jest moja najsliniejsza strona:((
                                                  • Gość: bary Re: zdjecia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 10.02.06, 10:25
                                                    Stalmat, ja myślę, że powinniśmy mianować ZWAKA nadwornym administratorem
                                                    strony Dwójki. Mimo, że jestem z jego rocznika, nie radzę sobie z takimi
                                                    wynalazkami, choćby były w nie wiem jakim języku... Trzeba powiedzieć, że Paweł
                                                    znalazł dobry sposób, żebyśmy mogli się oglądać. Wynika z tego, że nie jesteśmy
                                                    straconym rocznikiem.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                    P.S. Trzeba wymyślić jakiś nowy temat, bo się nam dyskusja zamyka.
                                                  • Gość: Ewa temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 19:18
                                                    Jarek, zawodzisz mnie. Tematow jest w brod, chodzby zblizajace sie Targi
                                                    Niezwyklosci w Hali Ludowej. Chodze tam ,zeby sie posmiac, az dziw w co ludzie
                                                    wierza.I zeby byla jasnosc nie smieje sie z ludzi tylko pomyslow. Kiedys
                                                    spotkalam tam pare waznych w miescie ludzi z zapalem opowiadali mi o wrozce do
                                                    ktorej stali w kolejce, a ja nie mialam zielonego pojecia o co im chodzi.
                                                    Albo prozaiczny temat to nasza zima, ktora nie puszcza inni poza krajem tego nie
                                                    wiedza.
                                                    Moj syn powiedzial, ze strona Zwaka w Europie chodzi znacznie wolniej. Z
                                                    jezykiem nie mialam problemu, bo moj syn mowi swietnie po hiszpansku, takze sie
                                                    o niego opieram jak sie tylko da.
                                                  • Gość: zwako Re: zdjecia IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 10.02.06, 16:25
                                                    co by wejsc na strone w jezyku angielskim,(niestety nie ma wersji polskiej)
                                                    nalezy wejsc na strone spaces msn po angielsku i dopìero teraz sie zarejestrowac
                                                    iilowroclaw@hotmail.com....
                                                    jezeli nie wychodzi... to przeslijcie mi na : zwako@gazeta.pl

                                                    pzdr
                                                  • Gość: Plis Re: zdjecia IP: *.futuro.kielce.msk.pl 11.02.06, 22:59
                                                    Dziękuję Zwako. Czytałem że bywają czerwonoskórzy o podwójnym języku. Uwierzcie
                                                    iż bywają biali o wielu obliczach. Howk.
                                                  • Gość: Henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 13.02.06, 19:01
                                                    Tak wiele znajomych nazwisk sie przewija na tej stronie przez ostatnia dni ze
                                                    az lezka sie kreci w oku. Jak juz pisalem to ja zawsze robie zdjecia wiec
                                                    swoich prawie ze nie mam. Ryby lowie tylko czasami. U nas sa tylko pstragi w
                                                    roznych gatunkach Za to mamy olbrzymia ilosc dzikich zwierzat i ptactwa. Teraz
                                                    dominuja dzikie gesi ktore przylatuja z Canady na zime. Wszedzie sa obecne w
                                                    wielkich stadach po kilkaset sztuk. Na ulicach rano mozna zobaczyc skunksy,
                                                    lisy, szopy pracze. Zajace i kojoty sa wszedzie obecne. Z wiekszych zwierzat to
                                                    pasa sie na trawnikach jelenie i elki a czasem mozna zobaczyc pume. Na starym
                                                    dzewie blisko mojego domu gniezdza sie orly amerykanskie. Nie brakuje tez sow
                                                    no i wszedzie kolonie psow preriowych. Wystarczy pare minut jazdy w gory zeby
                                                    spotkac muflony, piekne biale kozice i swistaki. Ewa pisalas ze Dudek dal Ci
                                                    nasze zdjecia ze szkoly. Moze je zamiescisz? Sam jestem ciekawy jak
                                                    wygladalismy. Nie mam wcale zdjec z tego okresu. Wtedy tez robilem zdjecia, a
                                                    poza tym rozne koleje losu rzucaly mnie po swiecie i zanim spoczelem na jednym
                                                    miejscu wiele pamiatek zniknelo.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: Henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 13.02.06, 19:19
                                                    Pils gdy zobaczylem Twoje zdjecie z lat mlodzienczych to jestem pewny ze Ciebie
                                                    widzialem. Mam doskonala paniec wzrokowa jeszcze doszkalana latami ale nie
                                                    pamietam imion i nazwisk. To byly czasy bez telewizorow i gier komputerowych.
                                                    Latalo sie po calym Zalesiu, Zaciszu i Sepolnie. Na 9-maja czesto bywalem. Czy
                                                    Ty chodziles do klasy z Grzeskiem Kochem?
                                                  • Gość: Plis Re: zdjecia IP: *.futuro.kielce.msk.pl 13.02.06, 20:29
                                                    Jak zawsze Henry piszesz ciekawe rzeczy. Grzesia Kocha nie znałem. Zdjęcie
                                                    szkolne to 1947 r. podstawówka na Krajewskiego nr. 32 już nie istniejąca.
                                                    Jestem w środku w jasnej koszuli. Zdjęcie z kobietami, Kalisz 1937. z lewej
                                                    moja mama. Podziwiam Cie bo sam gdybym się ówczesnego spotkał na ulicy. wątpię
                                                    czy bym się poznał. Moze na tyle aby się ukłonić na wszelki wypadek. Pobudziłeś
                                                    głębokie refleksje na temat czasów bez telewizora a dla wielu pod strzechą, bez
                                                    prądu i iwody...Ale nie będe sie tu rozpisywał. Zyję wśród takich.
                                                  • Gość: Ewa Re: zdjecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 19:26
                                                    Heniu, te zdjecia od Dudka sa nieostre,podepre sie synem i moze sie uda wyslac.
                                                    Zaluje,ze nie moge zobaczyc tych wszystkich zwierzat,moglabym przygladac sie
                                                    godzinami, a gesi to Bernikle bialolice?
                                                  • Gość: ELA 65 Re: zdjecia IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 13.02.06, 19:45
                                                    Ewa-ty taka"kumata"-jak sciagasz te wszystkie zdjecia ktorymi sie tak
                                                    zachwycacie-"dajcie i mnie popatrzec".A "podpor intern."mi brak.czy ty jestes
                                                    ornitologiem-bernikle bialolice-powiadasz?
                                                    Cieplutko
                                                  • Gość: henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 13.02.06, 23:11
                                                    te gesi to Canadian Grey Goose
                                                  • Gość: bary Re: zdjecia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 14.02.06, 08:45
                                                    Ja to się w życiu niczego nie nauczę, a hiszpańskiego i komputerów na pewno.
                                                    Próbowałem powiesić zdjęcia i ... porażka. Wysłałem do Zwaka, jemu się uda, da
                                                    radę jak Bob Budowniczy. Dwa zdjęcia alkoholowe - z osiemnastki z Myszą i spod
                                                    szkoły z Agnieszką Wąsik i Darkiem Dembskim (Szumacherem - naszym bramkarzem,
                                                    który otwiera winko),inne to moja historia w skrócie. Tak się rozpędziłem ze
                                                    skanowaniem, że aż się boję - Zwako, ile zdjęć da się powiesić?
                                                    Pozdrowionka, pozdrowionka
                                                    Jarek
                                                  • Gość: zwako Re: zdjecia IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 14.02.06, 10:28
                                                    no teraz to taaaak.....
                                                    teraz to jasne , ze cie pamietam....

                                                    pzdr

                                                    (z agnieszka wasik chodzilem do jednej klasy (w sp36)
                                                  • Gość: bary Re: zdjecia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 14.02.06, 11:02
                                                    Sierota ze mnie straszna. Napisałem o zdjęciu z Myszą i nie wysłałem... Zwako,
                                                    dostaniesz jeszcze jednego maila - powieś wszystko. Z góry dziękuję.
                                                    Agnieszka Wąsik jest chyba lekarką.
                                                    pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa Re: zdjecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.06, 13:32
                                                    Zwako, pisalam juz ,ze mnie trafifes, ale Stalmata nie ,przeczytaj wstecz moje
                                                    wypowiedzi to znajdziesz odpowiedz. A gdzie Ty mieszkales skoro chodziles do 36
                                                    szkoly?
                                                    Heniu dzieki, juz wiem jak te gesi wygladaja.
                                                    Ela nie jestem ornitologiem,a ciekawa zycia housewife,co prawda z wyksztalceniem
                                                    wyzszym, ale nieuzywanym.
                                                  • Gość: zwako Re: zdjecia IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 15.02.06, 13:38
                                                    ewa
                                                    mieszkalem po drugiej stronie mostu szczytnickiego....
                                                    na grunwaldzkiej...
                                                    ale podstawówke skonczylem na zalesiu...
                                                    (mialem dalej do podstawówki, niz do liceum)
                                                    po szkole czesto zostawalem "na dzielnicy" grajac w pilke na stadionie, albo na
                                                    placu na karlowicza....
                                                    mam chyba wiecej sympati do 36-tej i zalesia, niz do dwójki...(ja zalozylem
                                                    watek: sp-36-chopina)
                                                    ...zoatawilem wielu kumpli na zalesiu i zaciszu...

                                                    pzdr

                                                  • Gość: bary Re: zdjecia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 15.02.06, 14:36
                                                    Zwako, świetne te zdjęcia, które dzisiaj powiesiłeś. To było "precz z "czym?
                                                    Takiego chudego Cię pamiętam. Szkoda, że czas tak szybko ucieka. Opowiadasz
                                                    dzieciom i żonie o tych "wybrykach"? Jestem ciekaw, jak oni to odbierają. Jak
                                                    ja mówię dzieciom o kartkach na mięso, to mi nie wierzą, chociaż mam jedną
                                                    oryginalną i im pokazywałem.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: zwako Re: zdjecia IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 15.02.06, 16:13
                                                    to bylo;
                                                    "precz z (u)palami"

                                                    jeden z pierwszych happeningów p.a.

                                                    pzdr
                                                  • kazimierzp Walentynki 14.02.06, 08:45
                                                    "Jest tam tak cicho, że słyszymy
                                                    piosenkę zaśpiewaną wczoraj:
                                                    "Ty pójdziesz górą, a ja doliną..."
                                                    Chociaż słyszymy - nie wierzymy.

                                                    Nasz uśmiech nie jest maską smutku,
                                                    a dobroć nie jest wyrzeczeniem.
                                                    I nawet więcej, niż są warci,
                                                    niekochających żałujemy."
                                                    Ten fragment wiersza Szymborskiej dedykuję wszystkim (i nie tylko!:-)
                                                    uczestnikom naszego forum!
                                                  • Gość: Henry Re: Walentynki IP: *.production / 209.245.22.* 14.02.06, 14:50
                                                    Z okazji St. Valentine's Day wszystkim bylym dwojkowiczom (i nie tylko) skladam
                                                    najserdeczniejsze zyczenia zaznania szczescia i milosci przez reszte zycia.
                                                    p.s. Jarek zdopingowales mnie i w weekend zobacze swije skromne zbiory zdjec.
                                                    Moze cos ciekawego znajde i zeskanuje.
                                                  • Gość: bary Re: Walentynki IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 14.02.06, 15:07
                                                    Chciałbym, żeby dzień zakochanych był codziennie, w końcu chyba tylko o to
                                                    chodzi.20 lutego obchodzimy z żoną 13. rocznicę ślubu. Mam nadzieję, że każdy
                                                    pojedynczy dzień jest u nas dniem zakochanych, przynajmniej ja tak to widzę.
                                                    Może nie uwierzycie, ale nie wiem, co to awantura, udało mi się trafić pasującą
                                                    połówkę.
                                                    Henry skanuj i cała reszta też. Łza mi się wczoraj w oku kręciła, jak oglądałem
                                                    te zdjęcia. Kurczę, się miało pióra...
                                                    Pozdrowionka
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Plis Re: Family Strojni IP: *.futuro.kielce.msk.pl 15.02.06, 19:00
                                                    Rocznicowe gratulacje i życzenia nieustającej radości od plisa.Wiwat!!!
                                                  • Gość: Ela Re: zdjecia IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 14.02.06, 16:58
                                                    I wszystko wiadomo-a propos tych gesi.Niedaleko mnie,tu,gdzie teraz
                                                    mieszkam,jest rezerwat ptasi-i m.in.-tak mysle -sa i te ,jak z "Nilsa
                                                    Holgerssona"
                                                  • Gość: Henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 14.02.06, 18:12
                                                    Ela, kiedy zobaczymy Twoje zdjecia?
                                                  • Gość: Ewa Re: zdjecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.06, 23:26
                                                    Ela,no wlasnie.
                                                    Wcale sie tak bardzo nie pomylilam jesli chodzi o moje o Was wyobrazenia.Jarek
                                                    miales wlosy takie jak w mojej glowie i jestes wysoki, chyba ze Twoja zona jest
                                                    malusienka,co chyba jest prawda,patrzac na wasze wspolne zdjecie.Plis co prawda
                                                    nie ma gleboko osadzonych oczu, ale reszta sie zgadza.Azja tylko mi soe nie udala.
                                                  • Gość: bary Re: zdjecia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 15.02.06, 08:44
                                                    Ewo, ja mam 177 cm, a moja żona 158, więc wszystko się zgadza. Mój malutki
                                                    dwunastoleni synek ma teraz 175 cm i ma już moją posturę - trudno go wziąć na
                                                    ręce. Jeszcze w tamtym roku brałem całą trójkę. Oleńka ciągle szczuplutka i
                                                    leciutka - taty pieszczocha - jeszcze siada mi na kolanach, żeby się
                                                    poprzytulać. Ciekaw jestem, jak długo to potrwa.
                                                    Z tymi zdjęciami jest fajna jazda. Jestem ciekaw jak długo wytrzyma ZWAKO w
                                                    roli administratora. Mam nadzieję, że cierpliwości mu nie braknie. Ja do
                                                    wszystkich zdjęć dodaję komentarze, więc możecie poczytać, co poeta miał na
                                                    myśli. Wy też poopisujcie swoje zdjęcia.
                                                    Pozdrowionka
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ela 65 Re: zdjecia IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 15.02.06, 18:18
                                                    Ja ciagle niekumata jezeli chodzi o zdjecia.Drugi dzien usiluje cos zobaczyc-
                                                    jedno wielkieNIC.na spaces.msn.....nic,na 84.40... nic.na zwako...nicLudzie-
                                                    ratujcie!!!
                                                  • Gość: Mysza Re: zdjecia IP: *.universalplastics.com 15.02.06, 19:15
                                                    spaces.msn.com/iilowroclaw/PersonalSpace
                                                    moze ten adres zadziala - skopiuj
                                                    powodzenia
                                                  • Gość: Ela 65 Re: zdjecia IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 15.02.06, 19:46
                                                    Dzieki Mysza-zadzialalo!!!Ide szukac zdjec szkolnych,klasy z Szarfem i cos tam
                                                    z jubileuszu szkoly.Do-zobaczenia!
                                                  • Gość: Mysza Re: zdjecia IP: *.universalplastics.com 15.02.06, 19:48
                                                    no to super
                                                    milego ogladania...i wspominania :)
                                                  • Gość: Ewa Re: zdjecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 20:05
                                                    Ale byles blisko, moze Ciebie Zwako widzialam, bo mieszkam przy tym trawniku na
                                                    Karlowicza, drugi stary dom od rogu i przyznam Ci sie , ze nie znosze chlopakow
                                                    latajacych w kolko przed moim nosem i dracym sie w niebo glosy. Pomimo,ze moj
                                                    starsz syn tez to robil. Dalej tak jest tylko slownik coraz gorszy.
                                                    Teraz trwanik jest caly w wodzie i lodzie i bardzo trudno go przejsc.
                                                    A kogo pamietasz z Zalesia ?
                                                    O ile dobrze pamietam to Wy jestescie 1968 rok , czy tak? To dziesiec lat przed
                                                    moim synem.
                                                  • Gość: zwako Re: zdjecia IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 15.02.06, 20:49
                                                    chyba znam twoja sasiadke: kasie ferencowicz (byla kiedys tu u mnie w katalonii)
                                                    potem w twoich okolicach: agnieszka plate, ania majewska, ewa tenerowicz, jasiu
                                                    i jego brat rafal(na ul. elsnera),rafal banasiak i iwona tesluk (na
                                                    noskowskiego), jacek zdunek, dorota olczak i dorota musialek (na moniuszki),
                                                    jacek janowicz i marek augustyn (ul. szymanowskiego)...pelno ludzi z zacisza.....
                                                    chodzilem do "zieleniaka" pani marty kolo apteki..., albo do "sam-u" na moniuszki...
                                                    nie wiem dlaczego, ale mam bardzo duzo wspomnien z tamtych czasów... duzo
                                                    wiecej, niz pózniej z dwójki...

                                                    pozdrowienia dla calego zalesia....
                                                  • Gość: Ewa Re: zdjecia+ Zalesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 00:21
                                                    Tydzien temu Kasi Ferencowicz pies przegryzl mojemu pieskowi ucho, a potem
                                                    pogryzl jej sasiadke.Agnieszka Plate mieszka w Warszawie.Ania Majewska jeszcze
                                                    przed matura wyjechala do Niemiec i tam wyszla zamaz i zdazyla sie rozejsc.Jas i
                                                    Rafal mieszkaja w ochydnym domku wybudowanym w moim ogrodzie.Ich zycie to
                                                    zupelna mizeria . Jasio robi liceum wieczorowe.I jest samotny. Rafal ma dwoje
                                                    dzieci i rozwod na glowie. Obaj bez pracy i niemozliwy ojciec. Rafal uwielbia
                                                    opowiadac o swoich klopotach komu sie da i mnie tez, ma szczescie ,bo go
                                                    lubie.Znam Tenerowicza, ale jego corki nie. Innych ludzi nie znam. Ale Ty
                                                    powinienes znac Agnieszke Glinska. Samu na Moniuszki nie ma ,tam stoi nowy dom.
                                                    Apteki tez nie ma jest w Przychodni. Pani Marta sie postarzala, a na miejscu
                                                    jarzyniaka jest sklep spozywczy
                                                  • Gość: bary Re: zdjecia+ Zalesie IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 16.02.06, 08:47
                                                    Ewo, czy nie myślałaś o przacy w wywiadzie ? Dziewczyno twoja wiedza to skarb !
                                                    Co, jak co , ale parafię masz rozpracowaną na maksa, jestem pod wrażeniem.
                                                    Słuchajcie, stronka ze zdjęciami rozrasta się szybciej, niżbym się tego
                                                    spodziewał. Fajnie jest was wszystkich oglądać. W niezauważalny sposób stajemy
                                                    się dwójkową rodziną. Co prawda zdjęcie Myszy powiesiłem wbrew jej woli, ale
                                                    chyba jej się spodobało i dosłała do Zwaka jeszcze dwa inne. Teraz czas na Elę,
                                                    czekam niecierpliwie - Elu Zwako jest niezastąpiony i póki co pomaga nam z
                                                    wieszaniem zdjęć, wyślij swoje fotki do niego, a zawisną na stronce.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: zwako Re: zdjecia+ Zalesie IP: *.Red-81-42-175.staticIP.rima-tde.net 16.02.06, 11:19
                                                    kasia fe miala kiedys takiego duzego sznaucera....
                                                    jestem pewien, ze jak sie zapytasz, to sie "przyzna" do znajomosci ze mna...
                                                    (ale nie wiem czy wspomina mnie dobrze, czy zle)

                                                    ania majewska..... to byla moja wielka milosc...
                                                    wszyscy w podstawówce sie ze mnie smiali.... poniewaz ja nie bylem jej wielka
                                                    miloscia....
                                                    poszedlem do dwójki, bo ona tam tez poszla... jednak po roku przeniosla sie do
                                                    jedynki... i ja na szczescie juz sie odkochalem...i zostalem w dwójce...

                                                    to co piszesz o rafale i jasiu... smutne... ale sobie wyobrazam...
                                                    ostatni raz bylem u nich razem z "majorem" w latach 80-tych popalajac trawke...
                                                    to byly fajne czasy...

                                                    agnieszke glinska znam, ale jest rok starsza i powiedzmy, ze poruszala sie w
                                                    swoim towarzystwie... z jej roku tez pamietam ludzi...
                                                    imion juz nie bardzo, ale... dwaj bracia...tacy wysocy... starszy gral chyba w
                                                    koszykówke... mial krecone wlosy i byl z klasy agnieszki...

                                                    bylem na zalesiu 3 lata temu na spacerze... pokazywalem zonie i dzieciom miejca
                                                    mojego dziecinstwa.... widzialem niektóre zmiany, o których piszesz...

                                                    nic to ...jak bede w polsce to znów odwiedze zalesie...

                                                    pozdr
                                                  • Gość: Ewa Re: zdjecia+ Zalesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 17:51
                                                    Ale ja sie dobrze z Wami bawie ! Nie,nie myslalam o pracy w wywiadzie. Raz tylko
                                                    bawilam sie w detektywa z pierwszorzednym skutkiem.
                                                    Tak powaznie to jestem bardzo spostrzegawcza i czasami widze za duzo.A poza tym
                                                    mieszkam w moim domu cale moje zycie nawet w nim sie urodzilam i sila rzeczy
                                                    znam ludzi, ktorzy tu byli albo sa.
                                                    Kasia ma teraz dwa erdelteriery jedngo lakelanda i foxteriera, a poniewz ja tez
                                                    mam teriera bardzo rzadko spotykanego to Kasia zawsze z nim gada, poniewaz teraz
                                                    zawodowo para sie terierami.
                                                  • Gość: Ewa Re: zdjecia+ Zalesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 18:36
                                                    Jarek jeszcze tylko 12 wypowiedzi i bedzie 1000. To zakrawa na szalenstwo jakies.
                                                  • Gość: zwako Re: zdjecia IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 15.02.06, 20:54
                                                    ela
                                                    pamietaj... coby powiesic fotki, trzeba sie zarejestrowac...
                                                    haslo:
                                                    parkowa

                                                    pzdr
                                                  • Gość: Plis Re: dla Ewy IP: *.futuro.kielce.msk.pl 15.02.06, 23:01
                                                    htto://www.wildthingsphotography.com/dedected.php?page=8poss=
                                                  • Gość: Ewa Re: dla Ewy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 18:30
                                                    Plis,dziekuje. Te zdjecia lodowe sa niebywale i labedzie.
                                                  • Gość: NEMO Re: zdjecia IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 16.02.06, 19:31
                                                    Obejrzalem zdjecia. Bardzo mile doznanie. Zgodnie z przypuszczeniami nie znam
                                                    nikogo. Powodem nie jest zla pamiec lecz fakt, ze wiekiem "wpadam miedzy dwa
                                                    stolki", choc o wiele blizej mi do Ewy czy Henry'ego niz do Barego.
                                                    Poza tym II-wiczem jestem tylko w polowie, gdyz spedzilem tam jedynie 50%
                                                    naleznego czasu - moi Rodzice sporo "wedrowali" po Polsce a ja mialem okazje
                                                    poznac kilka szkol podstawowych i 2 licea.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 16.02.06, 23:35
                                                    Wlasnie powrocilem z budow do biura i musze sie pochwalic Ewie ze widzialem
                                                    stado dzikich gesi liczace kilka tysiecy tych ptakow. Juz zbieraja sie do
                                                    odlotu do Canady. Niektore jednak przy zbiornikach wodnych, nawet
                                                    fantannach,pozostaja na lato i jest bardzo fajny widok mamy gesi z kilkoma
                                                    gesiatkami przechodzaca ruchliwa ulice. Caly ruch pojazdow zatrzymuje sie.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • kazimierzp internet 17.02.06, 09:32
                                                    Od dwóch dni nie mam internetu w domu (mam neostradę!:() i ograniczone w
                                                    związku z tym możliwości. Mam nadzieję, że szybko naprawią.
                                                    Ewa ten Twój starszy syn jest bardzo podobny do Ciebie (tak mi się wydaje) i
                                                    bardzo przypomina z urody Ewę z 1967 roku!;-).
                                                    Te zdjęcia powodują, że nie czuje się braku bezpośredniego kontaktu! Jesteśmy
                                                    po prostu sami swoi.
                                                    Oglądając zdjęcia Azji to przyznam, ze tak sobie ją wyobrażałem! Wygląda mi na
                                                    bardzo wrażliwą osobę która tę swoją nadwrażliwość pokrywa uszczypliwością
                                                    wypowiedzi (też miałem taki okres, ale już częściowo z tego wyrosłem).
                                                    Na razie tyle o paniach!
                                                    Jak mi włączą internet to wsadzę aktualne zdjęcia niektórych dwójkowiczów (są
                                                    nieobecni na forum, ale w pamięci niektórych TAK)
                                                    Uściski
                                                    KazimierzP
                                                  • Gość: NEMO Gesi i inne zwierzeta IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 17.02.06, 12:50
                                                    Henry napisal o dzikich gesiach i pomyslalem sobie, ze "imperium kontratakuje".
                                                    Wypychana na marginesy przyroda, w sobie tylko znany sposob, powraca i wykazuje
                                                    nam jak bardzo jest niezbedna w naszym zyciu - wlasnie w najprostszej formie.
                                                    Pareset kilometrow od domu mamy kawalek ziemi - rzeka, wodospad i mokradla. W
                                                    niczym nie zmaconej ciszy ( telefony komorkowe nie maja sygnalu !!!) mozna
                                                    ogladac godzinami bociany ( chyba w wiekszosci z Polski), zurawie, czaple itd.
                                                    Sa tez antylopy, i wydry, i weze. Lubimy z zona wdrapac sie na szczyt wodospadu
                                                    i tam delektowac sie przyroda i kieliszkiem czerwonego wina.

                                                    Pozdrawiam i "do przeczytania" za tydzien

                                                  • Gość: Plis Re: Gesi i my IP: *.futuro.kielce.msk.pl 18.02.06, 00:43
                                                    My też Jesteśmy przyroda.
                                                  • Gość: Ewa Re: Gesi i inne zwierzeta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.06, 00:45
                                                    To musi byc malownicze miejsce.Juz sobie wyobrazam. Ja zyje dla takich
                                                    chwil.Napisz gdzie mieszkasz, zebysmy sobie mogli uzmyslowic.A jak napiszesz
                                                    ktory jestes rocznik to moze Ci kogos wykopie z pod ziemi,skoro mam takie super
                                                    zdolnosci.Albo podaj nazwiska ludzi , z ktorymi bylo Ci dobrze przez te dwa lata.
                                                    Henio rob zdjecia, gesi to moje ulubione ptaki (i nie z powodu przyslowiowej
                                                    glupoty,bo to nie prawda )
                                                    Wyslalam Twoje zdjecie to od Dudka.
                                                  • Gość: dudek Gesi i inne zwierzeta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.06, 10:13
                                                    .....znam kilka miejsc gdzie mozna "spotkac" gesi ,polecam Gryfino - jezioro
                                                    Weltyn i okolice .Do Henka troche daleko !!!!! ale moze kiedys tam
                                                    wpadniemy .....,dziki zachod !!!! Henrrrryyyy to moj kolega od ....dawna , w
                                                    liceum siedzielismy w jednej lawce i jedyny z ktorym po latach mam "blizszy"
                                                    kontakt. Jest jeszcze kilka osob z ktorymi spotkalem sie na 50-leciu naszego
                                                    liceum .....ale tylko w czesci oficjalnej(Czarek Frymar,Ania Wos ,Halinka
                                                    Domagala..... ,kolega mieszkajacy w Kanadzie???? i jeszcze 2 osoby ??? )
                                                    Na baletach bylem sam!!! ,bo koles Z Canady opuscil impreze z przyczyn
                                                    rodzinnych . Byl zawiedziony ,ze nie spotkal pozostalych . Przetanczylem cala
                                                    noc ....,mlodsze roczniki , z Ewa tez !!!!! ,bylo fajnie . Szkoda ,ze z 60 -
                                                    lecia "nici" ?????
                                                    Podziwiam Wasza pamiec ,szczegoly z dziecinstwa ,szkoly.........., nastepnym
                                                    razem dorzuce kilka ciekawostek z lat 60- 65 !!!!! i nie tylko .
                                                    Pozdrawiam Wszystkich dudek
                                                  • Gość: bary Re: Gesi i inne zwierzeta IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 18.02.06, 11:16
                                                    Obejrzałem zdjęcia Ewy - ale jej zazdroszczę. Widzę, że zwiedziła kawał świata.
                                                    Zawsze chciałem pojechać do Azji, ale póki co, pozostaje to w sferze marzeń.
                                                    Dudek, powieś swoje zdjęcia.
                                                    Pozdrowienia
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa Dudek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.06, 18:58
                                                    Dudek juz wisi na zdjeciu z Henkiem. Heniek tak posrodku, Dudek w prawo na gorze
                                                    taki szczypiorek, zreszta tak mu zostalo.
                                                    Jarek poczekaj troche, ja zaczelam kiedy mialam 41lat i tak to trwa do teraz.
                                                    Wczesniej jezdzilam tylko po Europie no i ta Libia po drodze.
                                                    Azja to czar, raz bylam w USA i juz wiecej nie chcialam.To zalezy od tego co w
                                                    duszy gra.Do tego doszlo ,ze wiekszosc ksiazek czytanych przeze mnie ma zwiazek
                                                    z Azja. Slucham muzyki tez tamtejszej,robie jednak przerwy na inna.
                                                    I nie umiem powiedziec, ktore panstwo jest najciekawsze.Wiem tylko ,ze nie
                                                    chcialam wracac do Indii, bo sa okropnie brudne, ale teraz mi przeszlo.
                                                  • Gość: Ewa Re: Dudek 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.06, 19:03
                                                    Przygladnelam sie zdjeciu,Heniek nr 14 Dudek 20.
                                                    Chyba juz jest wiosna po komputerze chodza mrowki zwawym krokiem.
                                                  • Gość: emzeta77 Re: Dudek 2 IP: *.wroclaw.mm.pl 19.02.06, 00:19
                                                    Witajcie ! wreszcie i ja się ujawniam. Jestem sympatykiem dwójki, bo z niej mam
                                                    męża i przyjaciół;np. Ewę czy Dudka. Ale o tym jutro, na razie mam nadzieję na
                                                    okrągły wpis.
                                                    Jak to dzisiaj piszą młodzi: Dwójka rządzi!
                                                  • kazimierzp tysięczny gość!:-) 19.02.06, 08:55
                                                    Gratuluję tysięcznego wpisu. Nomen omen jest to gość-sympatyk dwójki!
                                                  • Gość: Ewa Re: Dudek 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.06, 19:49
                                                    Ach to na to czekalas ! Udalo Ci sie niebywale.
                                                  • Gość: Ewa maz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.06, 20:00
                                                    Na naszym klasowym zdjeciu maz sympatyczki to chopak w okularach w drugim
                                                    rzedzie po srodku.
                                                    Czujecie juz wiosne, Heniu, juz niedlugo.Widziales , ze Dudek napisal?
                                                    Boje sie tylko placu Grunwadzkiego i naszego mostu ,damy znac jak remonty beda
                                                    szly.Ulica Sienkiewicza otwarta od tygodnia, jeszcze nie ma na niej dziur.
                                                    Wroclaw tonie w czarnej wodzie, dziur wiecej niz gladkiej nawierzchni.
                                                    Ziemia ciagle zamarznieta. W moim ogrodzie stoja jeziora,nawet ladnie.
                                                  • Gość: bary Rocznica IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 20.02.06, 08:32
                                                    Kochani - dzisiaj mija trzynasta rocznica naszego ślubu (Gosi i mojego
                                                    oczywiście). Ani przez chwilę nie miałem wątpliwości, nie wiem, jak Gosia. Mam
                                                    nadzieję, że zrobimy dużo lepszy wynik !
                                                    Ewo, do Indii chcieliśmy wyjechać z kumplami na rok, jeszcze w trakcie studiów.
                                                    Mieliśmy pomysł, żeby je zwiedzić na piechotę, wędrując od klasztoru do
                                                    klasztoru. Jednak jak zwykle plany pokrzyżowały nam kobiety. To był rok
                                                    intensywnych zauroczeń - wszyscy tego roku znaleźliśmy obecne żony - i cały
                                                    misterny plan w ... Tak, czy inaczej nie odpuszczam. Czekam tylko, aż szkodniki
                                                    podrosną.
                                                    1000 to piękna liczba, myślę jednak, że w tym tempie niedługo przeskoczymy
                                                    kolejny tysiąc.
                                                    Pozdrawiam wszystkich serdecznie
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Henry Re: Rocznica IP: *.production / 209.245.22.* 20.02.06, 15:45
                                                    Jarek, Moje najserdeczniejsze gratulacej.
                                                    Ewa, napisalas ze USA Ci sie nie podobalo. Czesto slysze takie opinie od ludzi
                                                    ktorzy byli w duzych miastach polnocnego i poludniowego wschodu. To calkowicie
                                                    prawda. To tak jak by wyrobic sobie opinie o Polsce na podstawie Warszawy albo
                                                    przemysla czy Bialegostoku. USA jest ogromne i ma wiele przepieknych miejsc i
                                                    wspanialych serdecznych ludzi. Ja mialem to szczescie ze trafilem prosto do
                                                    Texasu, a potem juz sam wybralem pelne kolorow Colorado. Stanu wielkosci Polski
                                                    z tylko 4 milionami mieszkancow. Mam tutaj wszystko. Prerie i Gory Skaliste,
                                                    wode i pustynie.Lowienie ryb i wspaniale stoki narciarski. Zwierzeta od
                                                    olbrzymich bizonow i elkow po malutkie pieski preriowe. Ptaki od wielkich orlow
                                                    do malenkich koliberkow. Poznalem wspanialych ludzi. I pomimo ze wiele
                                                    osiongnelem i jestem tutaj szanowanym bardzo tesknie do Wroclawia i Zalesia.
                                                    Tan sa moje korzenie. Z niecierpliwoscia oczekuje 31 maja gdy wsiade do
                                                    samolotu w dlugo podroz do domu.
                                                  • Gość: Ewa USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.06, 23:33
                                                    Heniu,masz racje,tylko w moim wypadku bylo tak,ze wpierw bylam w Azji,ktorej
                                                    nikt nie zna i nie moze zobaczyc na filmie.USA widzimy na 90% filmow.Prawie
                                                    wiemy dzie isc w roznych miastach.Ja widzialam kawalek Kalifornii i bylam w
                                                    Chicago,wiem to malo. I wiem tez, ze to ogromny i ciekawy kraj, ale ja kazda
                                                    wolna chwile spedze w Azji,w miejscach nikomu nieznanych. Taka po prostu jestem.
                                                    Byly targi niezwyklosci. Widzialam kobity ,ktore przykladaly sobie do szyi
                                                    przezroczyste tuleje pelne piasku. Na jednym koncu byly szare , na drugim
                                                    zielono-czerwone i ich dzialanie bylo tajemne.
                                                    Jedna pani z duzym biustem pod broda,zreszta ladnym, wypastowala mi jednego buta
                                                    super pasta,kupilam,bo ladnie pachniala (pasta nie pani).
                                                    Pan sprzedajacy plyty wciskal mi na sile plyte,ktorej nie chcialam,udalo sie nie
                                                    kupilam.Musialam tez zbierac rozne wizytowki.Ogolnie bylo milo jak zawsze,byl
                                                    pan z miodem z Kaszub w kapeluszu.
                                                    Jest batalia o targ na Szczytnickiej,oczywiscie sie wypowiedzialam,bo nie lubie
                                                    chamstwa i braku kompetencji.Na innych forum sie ukrywam i podaje inne imie,do
                                                    tego meskie.
                                                    A w parku dalej roztopy ,juz inaczej slonce swieci.Trwa wycinanie zeschlych
                                                    drzew.Gawrony juz mniej jedza, chyba niedlugo odleca i zostanie pare dracych sie
                                                    na okraglo wron.
                                                  • Gość: henry Re: USA IP: *.production / 209.245.22.* 20.02.06, 23:50
                                                    Ja tez bardzo lubie Azje. Co do USA to mozemy wiele dyskutowac. Na filmach nie
                                                    widzi sie nawet ulamka procentu tego ogromnego i bardzo zroznicowanego kraju.
                                                    Godzine jazdy od domu i mam tereny calkowicie dziewicze. Czesto takie gdzie
                                                    ludzka stopa jeszcze niestanela. Kraj to o bardzo zroznicowanej kulturze i
                                                    ludnosci. Mozna tutaj spotkac wszystkie rasy ludzkie i wszystkie jej mieszanki.
                                                    Chicago to niestety nie ta Ameryka. California jest przepiekna ale nie
                                                    wszedzie. Bylem w lecie w San Diego na weselu mojej bratanicy. Podroz zajela mi
                                                    ponad 26 godzin w jedna strone.Bylem tam z Wojtkiem B. z Szymanowskiego. Bylem
                                                    wielokrotnie w Californi i zawsze odkrywam cos nowego i niezwyklego.
                                                    Serdecznie podrawiam. Mam nadzieje ze w czerwcu wymienimy doswiadczenia.
                                                  • Gość: bary Re: USA IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 21.02.06, 11:34
                                                    Co prawda nie byłem w Stanach, ale w wypowiedziach Ewy widzę bardziej zachwyt
                                                    nad sposobem życia ludzi w Azji, w porównaniu z USA. To raczej kwestia
                                                    mentalności ludzi, a nie samych okoliczności przyrody. Miasta na całym świecią
                                                    potrafią być okropne. Azja i Stany różnią się biegunowo podejściem do życia;
                                                    wyścig szczurów i akceptacja świata zastanego, pęd do wartości materialnych i
                                                    spokój duchowy. Jest to tylko moja interpretacja postów Ewy, ale to, jak mi się
                                                    wydaje, wyczytałem między wierszami. Każde miejsce na ziemi ma swoje urokliwe
                                                    zakątki i nikt nie odmawia Stanom cudów przyrody, jednak gdybym miał wybór:
                                                    wyprowadzić się do Azji czy Stanów - wybrałbym Azję. Potrafię tu zrozumieć Ewę.
                                                    Gorąco pozdrawiam i dziękuję za życzenia
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa świat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.06, 17:10
                                                    Tak,Jarek,to jest to.Im dluzej czytam to co piszesz tym bardziej widze twoj
                                                    intelekt i umiejetnosc rozumienia ludzi, to rzadkie u mezczyzn,teraz
                                                    wiem,dlaczego Ci dobrze w malzenstwie,wiele rozumiesz.
                                                    Poltora roku temu umarl moj ojciec i zaraz po tym wylecialam do Tybetu i tak
                                                    mysle nigdzie nie pozbieralabym sie tak jak tam.Te pustacie i pierwotnosc
                                                    otoczenia.Wyobrazalam sobie ,ze tak wygladal swiat kiedy nas jeszcze nie
                                                    bylo.Wystarczylo tylko przejsc kawalek i bylo sie samemu z tym ogromem,
                                                    przejrzystoscia powietrza, czystoscia rzek i jakze ostrymi barwami.I
                                                    ludzie,przyjazni i tak inni i cisza. Nie twierdze,ze w Stanach tak nie jest, ale
                                                    ja bylam w tym czasie tam. W domu mam kamienie poukladane jeden na drugi i to
                                                    jest pamiec po ojcu,jest tak jak w Tybecie.Nie chodze na cmentarz, patrze na
                                                    kamienie.
                                                    To emocje,ktore mamy albo nie, nas ksztaltuja.
                                                  • Gość: Henry Re: świat IP: *.production / 209.245.22.* 21.02.06, 18:52
                                                    Ewcia, nie chcialem Cie urazic ani reklamowac USA. Poprostu bardzo czesto
                                                    spotykam sie w swiecie a szczegolnie w Polsce ze stereotypem wiedzy o USA.
                                                    Ludzie wyrabiaja sobie poglady na podstawie glupkowatych filmow i seriali
                                                    amerykanskich. Polacy bardzo czesto na podstawie wizyt w Chicago i NY. Bardzo
                                                    zazroszcze Ci wizyt w Tybecie. Wybieram sie tam od dluzszego czasu ale Chiny
                                                    nie chcialy nam dac wiz. Teraz moze bedzie latwiej bo w Chinach juz bylem.
                                                    Lubie takie dyskusje. kiedys bywalem bardzo zadziorny. Teraz wiek zrobil swoje.
                                                    Mam nadzieje ze spotkamy sie przy piwku lub czyms innym i podyskutujemy na
                                                    wiele ciekawych tematow.
                                                  • Gość: Ewa Re: świat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 01:20
                                                    Nie uraziles mnie.Lubie takie dyskusje,mozna sie lekko pospierac i czasami nawet
                                                    zmienic zdanie.Masz racje, ze rodacy sa bardzo powierzchowni w ocenie innych
                                                    panstw czy narodow. Np. maja kolezanka mowi - nie znosze Angoli.To sie jej
                                                    pytam,czy znasz osobiscie choc jednego prawdziwego Anglika. Nie. To czemu ich
                                                    nie lubisz,bo tak!!!Maja siostra nie lubi moich podrozy, nigdy o nich nie
                                                    rozmawiamy i ogolnie o Azjatach sie zle wyraza.To sa stereptypy, a moja siostra
                                                    wcale nie jest glupia, nie wiem dlaczego tak jest.
                                                    Tak samo zastanawiam sie, dlaczego o Chinczykach sie mowi ze sa zolci, ja mam
                                                    taki sam odcien skory jak wiekszosc z nich, a Japonczycy sa wrecz
                                                    bialo-przezroczysci.Do tego nie uwazam, zeby byli jednakowi. Dlaczego ja widze
                                                    roznice pomiedzy nimi, a przecietny czlowiek nie.Przeciez nie jestem wcale
                                                    lepsza od rzeszy tych ktorzy tak uwazaja i uwazali przez stulecia.Pisz zawsze to
                                                    co myslisz,ja Ci bede wtorowac albo nie i o to wlasnie chodzi.
                                                    Spotkamy sie z pewnoscia, bo warto cos takiego przezyc!!!Slyszycie pozostali
                                                    ???Kaziu, gdzie jestes,czy sie zapracowales tak do szczetu?
                                                  • kazimierzp świat, a steoretypy! 22.02.06, 07:04
                                                    Słyszałem kiedyś taki dowcip który pokazuje funkcjonowanie steoretypów w
                                                    widzeniu ludzi:
                                                    "Pewnego dnia religijny Żyd z Izraela szedł ulicą w Pekinie i nagle usłyszał z
                                                    bramy dobiegające go odgłosy zbiorowej modlitwy żydowskiej. Wszedł głebiej i
                                                    zobaczył salę synagogi w której grupka Chińczyków modliła się po hebrajsku.
                                                    Powitał ich i zapytał się skąd się wzięła grupa chińska wyznająca tę wiarę. Na
                                                    to oni, że są Żydami i wyznają modlitwę swoich przodków.
                                                    Izraelczyk ucieszył się i stwierdził, że on też jest Żydem i chętnie się do
                                                    nich przyłączy w modlitwie. Na to Ci Chińczycy: "Ty Żydem, a nie podobny!?!"
                                                    Dlatego też jestem przeciwny uogólnianiom wszelkim widzeniom, ludzi, krajów,
                                                    świata. Byłem w wielu krajach: Norwegii, Finlandii, Danii, Izraelu, Rosji,
                                                    Ukrainie, Litwie, Czechach, Włoszech,... Wszędzie spotykałem się z zyczliwoscią
                                                    i serdecznością. Wszędzie sposób widzenia wielu spraw był bardzo podobny do
                                                    siebie. Po prostu ludzki. Wkurzam się gdy ktoś mówi: wszyscy Polacy to ...,
                                                    wszyscy Niemcy to ...
                                                    Na stwierdzenia, że wszyscy Polacy to np. pijacy, to zauważam, że mój rozmówca
                                                    to też pijak, na oburzenie, że "nie", to ripostuję, że w takim razie nie Polak.
                                                    Wtedy dopiero u rozmówcy przychodzi refleksja nad tym co mówi.
                                                    Wracając do podróży to najlepiej bywa mi się w Rosji i Ukrainie. Z jednej
                                                    strony żadnych barier językowych (serdeczne ukłony pamięci paniom Reichowej i
                                                    Makowieckiej) z drugiej strony rzeczywista zbieżność widzenia naszego świata w
                                                    którym przychodzi nam żyć (po tych wszelkich transformacjach ustrojowych).
                                                    Ewa! Znam ludzi lubiących jeździć do państw Azji (Indii, Tybetu, Nepalu) ale
                                                    bardzo pogardliwie wyrażających się o tamtych nacjach. Chyba lubią tam bywać
                                                    aby podnosić w sobie złudne pojecie o swej wyższości.
                                                    Twe widzenie Azji i Azjatów bardzo mi odpowiada. Uważam, że do ludzi,
                                                    mieszkańców krajów w których się bywa nalezy podchodzić z szacunkiem i pełnym
                                                    zrozumieniem.
                                                    Na forum jestem codziennie, ale i nie codziennie muszę się wypowiadać. Czytanie
                                                    Waszych wypowiedzi jest też satysfakcjonujące!
                                                  • stalmat1 Znaszli ten swiat 22.02.06, 11:30
                                                    Poglady raczej wywazone!

                                                    A zalezec one beda od wnikliwosci spojrzenie czyt. znajomosci tematu.
                                                    Ja mieszkam w Norwegii od 20 lat.
                                                    Czesto spotykam przyjezdnych Polakow ktorzy bez zajaknienia stwerdzaja ze oni
                                                    znaja ten kraj i ludzi tu zyjacych.

                                                    Ja wiem ze niektorzy sa bardziej bystrzy niz inni.
                                                    Ale zeby az taka duza roznica??????

                                                    Ja rowniez lubie Ewy spojrzenie na roznice miedzy Azja a USA.
                                                    Chyba juz teraz wolimy bardziej chwile zadumy niz blyszczace koraliki:))
                                                  • Gość: Plis Re: świat, a steoretypy! IP: *.futuro.kielce.msk.pl 22.02.06, 11:35
                                                    Wątek zainicjowany przez Henry'ego i Ewę też chłonę i smakuję z
                                                    satysfakcją .Post Kazimierza wydaje mi się znakomicie wkomponowaną osnową do
                                                    tego wątku, niesamowicie i znienacka ubogaca koloryt i fakturę przekazu.Cymes!
                                                  • Gość: bary Re: świat, a steoretypy! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 22.02.06, 13:47
                                                    Wszystkie kraje są potwornie zróżnicowane i nie odważyłbym się powiedzieć, że
                                                    znam dobrze którykolwiek. Najlepszym przykładem jest Polska. Swego czasu często
                                                    jeździłem w Bieszczady, dla Łemków to ja byłem "Niemiec", bo z Wrocławia.
                                                    Wystarczy spojrzeć na Kaszubów, Ślązaków, Wielkopolan, cały ten tygiel
                                                    na "ziemiach wyzyskanych"... Kolejny przykład to Belgia - historycznie sztuczny
                                                    twór - Niemcy, Walończycy i Flamandowie. Zjednoczona Europa może jest dobrym
                                                    rozwiązaniem. Prędzej powiem, że rozumiem pokrewne dusze. Mam nadzieję, że
                                                    takie znalazłem na tym forum.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Henry Re: świat, a steoretypy! IP: *.production / 209.245.22.* 22.02.06, 15:23
                                                    Przypomniala mi sie wizyta w klubie polskim w Denver na Barburke.
                                                    Przyprowadzilem na ta impreze 3 zaprzyjaznione malzenstwa amerykanskie. Pani
                                                    prezes klubu dosadzila do nas samotna kobiete i prosila o zajecie sie ja. Pani
                                                    ta byla od 3 miesiecy z wizyta u syna i praktycznie nigdzie nie bywala.
                                                    Siedziala przez kilka minut nieodzywajac sie w koncu zapytala mnie kim sa ci
                                                    ludzie. Gdy uslyszala odpowiedz byla oburzona. Amerykanie w klubie polskim co
                                                    oni tutaj robia. Jednak to Amerykanie szybka przelamali lody, zajeli sie ja
                                                    serdecznie i pod koniec zabawy byla poprostu oczarowana. Wyznala mi ze
                                                    calkowice zmienila zdanie o Amerykanach. Na moje pytanie czy kiedykolwiek
                                                    zetknela sie z Amerykanami odpowiedziala ze to pierwszy raz. Ja wiele w zyciu
                                                    widzialem i jakiekolwiek stereotypy poprostu nieznosze. Mam znajomych
                                                    wszystkich mozliwych kolorow skory i mieszanki wszystkich narodowosci. Cenie
                                                    ludzi za to kim sa. Najleprzym inzynierem z jakimkolwiek pracowalem jest
                                                    murzyn. Najwiekszym filantropem, najbardziej wspierajacym Polske jest Zyd,
                                                    najwiecej razy w Polsce byla Indianka, prywatnie zona mojego serdecznego
                                                    przyjaciela Wlocha. Najleprzym moim kolega jest Niemiec itd. W piatek mamy
                                                    doroczna zabawe i aukcje na cel wymiany uczniow z Ziebicami. Tylko ja jestem
                                                    tutaj Polakiem. I znowu bedzie ciekawy przekroj ludzi.Za to wlasnie lubie USA.
                                                    Za ten tygel ras, narodowosci i religi wspaniale koegzystujacych z soba.
                                                  • Gość: Ewa targ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 11:38
                                                    Usilowalam zaznajomic sie z wypowiedziami na forum dotyczacego targu na
                                                    Szczytnickiej.Bardzo ciezko przebic sie przez mnostwo zupelnego chlamu i trafic
                                                    na konkretne wypowiedzi.Abstrahujac od tego, czy targ jest brudny czy czysty,
                                                    jest bardzo potrzebny.Wiem,ze zniknie bo tak zawsze jest ,co z tego ze ludzie
                                                    walcza,wladza zawsze dopnie swego i nie wazna jest korzysc mieszkancow. Jeszcze
                                                    nigdy wroclawianie nie wygrali takiej potyczki.
                                                    Ciesze sie ,ze jestem w waszym towarzystwie,gdyby wiekszosc byla taka jak my
                                                    inaczej swiat by wygladal.Marzenia.
                                                    Marek Erlich srzedal mieszkanie, to wiadomosc dla Eli.
                                                  • kazimierzp targ czy pasaż? 23.02.06, 12:27
                                                    Ewa! Targowiska w takiej formie jaka jest na Szczytnickiej powoli odchodzą w
                                                    przeszłość. Czy to ta władza, czy inna to będzie dążyła do likwidacji lub do
                                                    ucywilizowania tego handlu. Nie musi to oznaczać likwidacji ale wybudowanie np.
                                                    krytego pasażu z ciagiem straganów: gdzie będą toalety, umywalki i mozliwośc
                                                    utrzymania pełnej higieny!
                                                    We Włoszech tego typu handel kwitnie w centrach miasteczek, ale w konkretne
                                                    dni np. czwartek i wtedy rynki zmieniają się w bazary. Ale te stragany to są
                                                    odpowiednio przystosowane samochody. Podobnie widziałem w mniejszych miastach
                                                    niemieckich.
                                                    Co do Marka Erlicha! Pozdrów Go ode mnie! Ciekawe czy dalej ma taki
                                                    entuzjastyczny stosunek do koszykówki?
                                                  • Gość: bary Dudek i Henry IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 23.02.06, 14:52
                                                    No, panowie czadowe zdjęcia. Cieszę się, że nasza stronka się tak rozwija.
                                                    Ciekawe ile jeszcze zdjęć pomieści? Może inni absolwenci się też ośmielą...
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: henry Re: targ IP: *.production / 209.245.22.* 23.02.06, 17:09
                                                    Targowiska sa wszedzie na swiecie. Tutaj gdzie mieszkam rozwiazano to w ten
                                                    sposob ze pozwolono firmie prowadzic targowiska w sobote i niedziele. Plac musi
                                                    miec stala, twarda nawiezchnie. Estetyczne stragany i wydzielona czesc gdzie
                                                    mozna sprzedawac z samochodow, badz ustawic stolik i z niego sprzedawac.
                                                    Oczywiscie musza byc toalety, zaplecze sanitarne, telefony, hydranty i
                                                    restauracje. Takie targowisko widzial bym na placu grunwaldzkim. Mimo ze we
                                                    Wroclawiu nie mieszkam sprawy tego miasta sa mi bardzo bliskie.
                                                    Ewcia, wyslalem Ci na adres domowy kilka zdjec gesi canadyjskich.
                                                  • Gość: Ela 65 Dla Ewy i nie tylko IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 23.02.06, 18:33
                                                    Tak zaznaczam Ela 65 zeby "nikt mnie nie pomylil" z inna Ela..Wlasciwie smutne -
                                                    z tym mieszkaniem p.Elzy,nasza mama jak cos dlugo w kuchni"zagarniala" to
                                                    patrzyla w okna "sasiadki" i "pocieszala sie" ze p.Ehrlichowa "tez jeszcze
                                                    siedzi".czytam"nowosci znaszej strony"-podziwiam "mlodosc ".waszych dyskusji...
                                                    Mnie samej w tej chwili smutnawo bo po 23 latach wynajmy musimy opuscic"domek
                                                    za miastem"-kawal rodzinnej historii.Kupic nie mozna bylo bo..Domek smutnieje
                                                    im wiecej rzeczy z niego "wyjmujemy ",bezsensownie?usiluje cos "ratowac"-
                                                    najchetniej zabralabym okna,drzwi ,stoly-zburza Malego i wybuduja pare
                                                    willi...Samo zycie - ale - smutno...Zadnych wiesci o "poszukiwanych"?Pozdrawiam
                                                    cieplutko!
                                                  • Gość: Ewa album IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 23:45
                                                    To jest juz album.Heniek Ty na moscie to najlepsze zdjecie. W przedszkolu to
                                                    Leszek Krupski.Doskonale go pamietam z tamtych czasow.Bo ja znalam tylko dzieci
                                                    z mojej strony trawnika, a on z niezyjacym juz bratem Markiem okropnie
                                                    rozrabiali i mieli przesliczne blad loki.
                                                    Dudek,z pisaniem to u ciebie kiepsko.Dobrze,ze pare zdjec masz bez czapki!!!!
                                                    Ela, ja mieszkam cale zycie w jednym domu i czuje sie w nim swietnie.Czasami
                                                    mysle,ze powinnam sie wyprowadzic z wielu wzgledow,ale strach mnie oblatuje.
                                                    Podobno nie nalezy sie za bardzo przywiazywac,latwo powiedziec,a trudniej
                                                    zrealizowac.Musisz to przezyc,jak wszystko.
                                                    Marek E. jest jeszcze do soboty w kraju.Mowilam mu Ela o Tobie, pamieta Cie.
                                                    Kazik zapytam.
                                                    Zjadlam dzisiaj jednego paczka,ale i to za duzo.Musialam zagrysc ogorkiem
                                                    kiszonym!A wy?
                                                  • zwako Re: album 24.02.06, 16:17
                                                    ewa ...
                                                    pozdrów kasie fe.
                                                    i powiedz jej, coby sie przylaczyla.... tez jest absolwentka IILO....

                                                    pzdr

                                                    ps: nie ma tu takich paczków jak w polsce:(
                                                  • Gość: Ewa nowe kontakty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 18:30
                                                    Jeszcze jej nie zlapalam,po tym jak jej pies pogryzl kogo sie dalo zaciekle sie
                                                    ukrywa.A poza tym ona jest bardzo gadatliwa,zagadalaby nas z kretesem,ale powiem.
                                                    Ja zjadlam j e d n e g o poczka!
                                                  • Gość: Ewa stan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.06, 14:02
                                                    Heniu,ogladnelam w TV program o Twoim stanie,ciekawy i piekny zarazem jak mowisz.
                                                    Rozmawialam tez z "Glogowczyka" ulica i nizle Ciebie obrobilysmy, ku ogolnemu
                                                    zadowoleniu.Musisz znac mojego sasiada Ryśka,co to mial brata Mirka i jego zone
                                                    Baske( na zdjeciu ze mna,bladynka) ktora czesto ze mna jezdzi.Oni beda sie
                                                    przeprowadzac z powrotem na Glogowczyka i nie bede juz mogla ich
                                                    podgladac.Cisza zupelna, czyzbyscie tak swietowali koniec karnawalu
                                                    ?Przyznajcie sie ?
                                                  • Gość: Henry Re: stan IP: *.225.214.216.Dial1.Denver1.Level3.net 26.02.06, 17:43
                                                    No to calkiem niezle, dla tego bolaly mnie uszy. Mirka znalem bardzo dobrze.
                                                    Ryska tylko jako malego chlopca. Nie zabardzo go nawet pamietam. Za to
                                                    doskonale pamietam jego siostre Ele. Nie za wiele pisalem gdyz bylem okropnie
                                                    zajety. W piatek mielismy aukcje, obiad i zabawe coroczna na cele Sister Cities
                                                    a konkretnie wyjazdu nastepnej grupy uczniow do Ziedic. Mi jak zwykle w takich
                                                    okazjach przypadl zaszczyt gotowania bigosu na 250 osob. Wszystko udalo sie
                                                    ponad nasze oczekiwania. Zarobilismy ponad 6 tys dolarow.U nas juz wiosna po
                                                    fali mrozow znowu cieplo. Kwitna krokusy a tulipany sa juz dosyc pokazne. Jak
                                                    spodobaly sie zdjecia gesi? Juz ich coraz mniej Codziennie widze olbrzymie
                                                    klucze odlatujace na polnoc. Za to juz widzialem stada Robinow i szpakow ktore
                                                    przylecialy do nas z polodnia. Niedlugo obudza sie glodne niedzwiedzie i jak
                                                    zwykle w poszukiwaniu jedzenia zaczna wlamywac sie do domow. One maja wspanialy
                                                    wech i wyczuwaja jedzenie na odleglosc kilku kilometrow. Mamy specjalne
                                                    smietniki niedzwiedzio odporne.
                                                  • Gość: Ewa czytajcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 00:07
                                                    Ja jestem tak skonstruowana, ze zawsze i zaraz odpisuje, dlatego musicie czytac
                                                    troche wstecz. O gesiach juz pisalam ,bo sie zachwycilam.
                                                    U nas zima w pelni,pamietam taki rok kiedy w styczniu zanioslam jednemu
                                                    facecikowi na urodziny sniezyczki z ogrodu. W tym roku sladu, nawet malych
                                                    listkow nie ma. Ponoc ma byc zimno jeszcze dlugo. Dzisiaj znowu padal snieg.
                                                    A Elka wyszla zamaz za kolege z klasy mojego meza ( matura rocznik 1968), a
                                                    teraz maja juz dwie wnuczki, a on pracuje w Moskwie dla francuskiej firmy.Z nim
                                                    bylam na wakacjach w Bardo Sl. kiedy mielismy po cztery lata i wtedy on nawet
                                                    nie wiedzial o istnieniu Elki.
                                                    Ciekawia mnie robiny, one sa rzadkie tutaj i nigdy nie widzialam ich w
                                                    stadzie.Teraz slychac coraz wiecej ptakow, ale dzwonca jeszcze nie , a to on
                                                    jest zwiastunem wiosny.
                                                    A jak spotkasz niedzwiedzia w smieciach szybko go fotografuj i przysylaj zdjecie.
                                                  • Gość: Ewa Re: Rocznica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.06, 23:40
                                                    Na zdjeciach widac, ze Wam ze soba dobrze.13 lat to juz cos,juz sie dobrze
                                                    znacie.Cieszcie sie dalej zyciem i soba.Zycze Wam,zeby to trwalo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka