Gość: radek
IP: *.wroclaw.mm.pl
03.04.05, 23:06
SM (staznik miejski) nie widzi nic zlego w tym ze parkuje w godzinach sluzbowe
pracy auto na sciezce dla rowerow. taki smutny obraz mentalnosci SM wylanil mi
sie kiedy zwrocilem mu uwage ze zaparkowal na (fatalnej, ale zawsze,) sciezce.
(na ul olszewskiego przy sklepie na siemieradzkeig jest permanentnie
zastawiaona parkujacymi autami a siedziba SM jest 200m stad). kiedy na moja
uwage odpowiedzial mi ze bardzo dobrze o tym wie (ze stoi na sciezce),
powiedzilaem OK, i pojechalem dalej bom sie spieszyl.
na poczatku zalowalem ze nie mam aparatu albo buraka, ale potem pomyslalem
sobie tak: gdybym nakablowal to mialbym upojna chwile: ale po co mi kolejni
funkcjonariusze nienawidzacy rowerzystow - jeszcze by sie zaczal mscic na
innych? miast tego zadzownilem do SM i poprosilem o pouczenie kolegow (bez
podawania zadnych nr, czy godziny zajsacia) ze tak jest nieladnie, a jesli
chca sie wykazac (i zrewanzowac - to bylo miedzy wierszami) to proponuje
odwiedzic wyb. wyspianskiego i wlepic kilka klamer - przed gmachem glownym na
chodniku o maly wlos, kilka minut wczesniej, nie wjechala we mnie kobecina
cofajaca prosto na sciezke. co prawda kilka godzin potem auta ciagle tam
staly, ale licze za przynamniej jakis komendant na apelu porannym pokiwa swoim
straznikom palecem...
p.s.
[nie pierwszy to raz jak widze SM w dziwnych sytuacjach - jezdza (na
rowerach:))np jednokierunkowa sciezka pod prad, wlasnie przy olszewskiego :)]
wiec mala strata ze nie mialem aparatu...:)