Gość: Roman
IP: *.ip.WRO.Korbank.PL
28.08.05, 22:41
W ostatni weekend wakacji udało mi się wjechac na Pradziada. Myślałem o tym
juz tydzień wcześniej, będąc w Górach Bialskich. Wtedy jednak pogoda nie
nastrajała do takiej wycieczki. Tak więc w sobotę, 27 bm.:
wyjazd z Bolesławowa (za Stroniem Śl.) ok. godz. 10., przeł. Płoszczyna
(turystyczne przejście graniczne), Stare Mesto pod Sneżnikem, Branna, Nove
Losiny, Lucna nad Desnou, Cervonohorske Sedlo, Praded (1492 m n.p.m.). Do
tego miejca niecałe 67 km, godz. 15.30, jestem w siódmym niebie - postanawiam
wracać inną drogą, cały czas asfaltem (odcinek Cervonohorskie Sedło - Praded
prowadził w większości drogą gruntową) i dostać się do ojczyzny przez przeł.
Lądecką. Tak więc z Pradziada ruszam asfaltem do Ovcarni i dalej do Hvezdy.
Ostry zjazd z częstym hamowaniem, doganiam autobusy jadące max. 40 km/h i
ciągnę się za nimi. Hvezda - Karlova Studanka - Vidly - Videlske Sedlo (długi
podjazd) - Bela pod Pradedem (piękny zjazd na którym osiągam 67 km/h) -
Jesenik - Lipowa Lazne - Vapenna - Zulova - Javornik - Travna - Lądek -
Stronie - Bolesławów.
Wyprawa była przednia choć męcząca. Z pewnością pobiłem swoje rekordy
przewyższeń w ciągu jednego dnia. Dość powiedzieć, że miejsce startu
(Bolesławów) dzieliło od Pradziada w pionie ok 1000 m.
Pokonałem 159,8 km ze średnia 17,8 km/h w ciągu 8h50m.