Gość: FRÅN SVERIGE
IP: *.skane.se
25.10.05, 03:47
Jechalem taksowka w nocy z soboty na niedziele 9 pazdziernika.
Taksowke zamowilem przez barmana z najtu H2O na Zelwerowicza,
z ktorym to klubem LUX taxi ma umowe.Jeszcze przed wyjsciem
az klubu ochroniarz przypomnial mi zebym wsiadl koniecznie
do TAXI lux.
Taksowka nadjechala i na dzien dobry taksiarz oznajmil mi ,
ze nie warto wlaczac licznika i ze kurs wyniesie 20 zl.
Zaprotestowalem , ze poprzedniej nocy zaplacilem za podobny'kurs 15
zl.Jechalem z przemila pania taksowkarka.
Taksiarz wlaczy licznik.Bylismy w polowie drogi na liczniku
wystukalo juz 15 zl.
Moje kolejne protesty.Taksiarz oswiadcza, ze ma licznik
licencjowany i podobne pierdoly.Moje odpowiedz, ze oszukuje'i ze zawiadomie
dyrekcje Lux taksi.To pomoglo.Licznik zostal wylaczony i taksiarz oswiadczyl
ze nie chce miec konfliktow z pasazerami.
Taksowkarzy jako takich unikam,ale powrot do hotelu na ul. Boczna o godzinie
2 nad ranem byl raczej wykluczony.
Pamietam jazde taksowkami za czasow komuny.Podobnie krecili i oszukiwali.