Gość: erni
IP: *.ok.ae.wroc.pl
28.10.05, 12:01
Czarnecki kontaktował PiS z Lepperem.
Dzięki ZChN-owskim układom Lech Kaczyński dostał poparcie Andrzeja Leppera.
Było spotkanie w hotelu, nocna rozmowa przez telefon i kupczenie
wicemarszałkiem Sejmu
Po raz pierwszy PiS szukał sprzymierzeńców w Samoobronie już przed pierwszą
turą wyborów prezydenckich. Pomogły w tym znajomości z nieistniejącego już
Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. W PiS do ZChN należeli m.in. główny
sztabowiec Kaczyńskiego Michał Kamiński i desygnowany na premiera Kazimierz
Marcinkiewicz. W Samoobronie: Ryszard Czarnecki, dziś europoseł tej partii i
zaufany człowiek Leppera.
Byli partyjni koledzy spotkali się po raz pierwszy w warszawskim hotelu
Sobieski.
Czarnecki: - Podczas spotkania Michał Kamiński i Adam Bielan podkreślali, że
w kampanii będą mocno eksponować swoją socjalność, żeby pozyskać lewicowy
elektorat. Kamiński powiedział nawet żartem, choć wcale się nie uśmiechał, że
teraz PiS jest najbardziej lewicową partią. Już wtedy dostałem polecenie od
Leppera, żeby wykorzystać swoje ZChN-owskie kontakty do rozmów z PiS-em. Nie
chodziło o poparcie Lecha Kaczyńskiego, lecz o tworzenie koalicji
parlamentarnej, ewentualnie rządowej. Ale rozeszliśmy się bez konkretów.
Kamiński denerwuje się, gdy pytamy o negocjacje z Samoobroną: - Nigdy w życiu
nie byłem żadnym negocjatorem.
- A co było w hotelu Sobieski? - dopytujemy.
Kamiński: - To były prywatne rozmowy, nie polityczne. Często rozmawiam z
Ryszardem Czarneckim, bo jesteśmy dobrymi znajomymi.
Kolejne spotkanie Czarnecki miał kilka dni później w Warszawie, z
Marcinkiewiczem. Czarnecki: - Rozmawialiśmy o jego planach rządowych, o
szansach Kaczyńskiego na prezydenturę. Mówiłem o potencjalnej możliwości
poparcia ich kandydata w drugiej turze. Ale nie było konkretów.
Konkretniej zrobiło się dopiero w nocy, po pierwszej turze wyborów
prezydenckich i wygranej Donalda Tuska. Tego wieczoru, ok. 1.30 na komórkę
Czarneckiego zadzwonił Kamiński. Czarnecki: - Rozmawialiśmy z trzy kwadranse.
Kamiński zaproponował, żebyśmy poparli Kaczyńskiego. Powiedziałem, że
chcielibyśmy, aby w zamian za poparcie Kaczyńskiego PiS poparł naszego
kandydata na wicemarszałka Sejmu. Kamiński się zgodził.
I tak Lepper, który po pierwszej turze radził swoim wyborcom, żeby w drugiej
skreślili nazwiska obu kandydatów, poparł jednego - Lecha Kaczyńskiego.
Kamiński nic nie pamięta z kontaktów z Czarneckim. Dopiero kiedy podajemy mu
daty, godziny i miejsca spotkań, coś sobie przypomina. - No tak, było tak, że
dzwoniłem do niego późnym wieczorem. Ale nie jestem w stanie powiedzieć, o
czym rozmawialiśmy.
Czarnecki się cieszy: - Nikt od Tuska nie próbował przeze mnie zdobyć
poparcia Andrzeja Leppera. W swojej pysze byli pewni, że wygrają. A to głosy
elektoratu Samoobrony zdecydowały o zwycięstwie Kaczyńskiego. Nasza partia,
która do tej pory była w izolacji politycznej, odcięta kordonem sanitarnym,
okazała się nagle partią, bez której nie można w Polsce wybrać prezydenta.