Gość: Lech
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.02.03, 09:59
W PTTK, PTT, ZHP i innych organizacjach są pasjonaci, którzy chcą i potrafią
czasami zorganizować i poprowadzić grupę turystyczną społecznie
(nieodpłatnie). Chcą pokazać, że jakieś stare fortyfikacje czy ruiny za
płotem nie są bezwartościową kupą cegieł, że mają swoją historię za którą
kryją się ludzie, wydarzenia... tylko że...
KODEKS WYKROCZEŃ art. 60(1):"§ 4. Kto:
1) wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania przewodnika turystycznego (...)
- podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny."
Dzięki nowej ustawie doszło do tego, iż wiele atrakcyjnych turystycznie
obszarów, m.in. niektóre miasta i góry zaczyna opanowywać "kartel"
przewodników, którego działania mają cechy monopolistyczne.
Też należę do grona osób, które nie lubią wędrować samotnie, a w większych
grupach. Kiedyś organizowałem grupy wycieczkowe, korzystając z położonych w
Sudetach schronisk PTTK-owskich, młodzieżowych i innych obiektów
turystycznych. Takich jak ja pasjonatów było więcej. Nadal byśmy to robili,
gdyby nie fakt, że w polskich górach od jakiegoś czasu stało się to
właśnie... nielegalne.
W biegłym roku jeden z moich kolegów klubowych, posiadający zresztą
uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK, w trakcie prowadzenia przez
niego obozu wędrownego został zaczepiony na szlaku przez jakiegoś ważniaka,
który zaczął mu cytować przepisy i straszył karą administracyjną. Człowiek
ten zupełnie go skompromitował w obecności prowadzonej przez tego kolegę
grupy turystycznej (znam sprawę z jego relacji). Chodzi również o okryte
niechlubną sławą przepisy związane ustawą o turystyce mówiące, że wycieczki
piesze w górach mogą prowadzić tylko przewodnicy górscy (zawodowi).
W moim regionie działalność górska od lat opiera się wyłącznie na społecznych
inicjatywach, a nie na przewodnikach. Istnieje kilka prężnie działających
klubów górskich, w tym Wielkopolski Klub Przodowników Turystyki Górskiej. Te
kluby, z których najstarszym jest Klub Górski "Grań" przy O/Poznańskim PTTK,
od lat zrzeszają i szkolą przodowników turystyki górskiej (nie przewodników
zawodowych). To one przez całe lata organizowały wycieczki w góry i
korzystały tam z bazy noclegowej, gastronomii itp., DAJĄC MIESZKAŃCOM
REGIONÓW GÓRSKICH ZARABIAĆ NA TURYSTYCE. CZY TO BYŁO ZŁE? Teraz jeździmy do
Czech, gdzie tysiące turystów spaceruje spokojnie samotnie i w grupach, jak
się komu podoba, i nikt się nikogo nie czepia.
U nas prowadząc grupę kolegów np. z Międzylesia do schroniska "Na Śnieżniku"
czy w Góry Bialskie zwykły człowiek naraża się na zaczepki i interwencje ze
strony "licencjonowanych" przewodników, strażników parkowych, SG i różnej
maści urzędników, iż czyni to nielegalnie....
Zero wolności, stajemy się państwem policyjnym, gdzie wszystko chce regulować
Najwyższa Władza w imieniu własnym i kolesi.
W rzeczywistości takie interwencje i przepisy, na które owi "rzecznicy
interesu" się powołują, są pogwałceniem zagwarantowanych konstytucyjnie
wolności i praw osobistych człowieka i obywatela Rzeczpospolitej Polskiej.
Jeżeli ja jakiejś grupie swoich przyjaciół pokażę okolice Kłodzka, opowiem
np. o historii Lądka czy Wambierzyc, to upowszechniam społecznie informacje
krajoznawcze. Konstytucja RP jest prawem najwyższym i nikt, żadna "cenzura"
nie może mi tego (teoretycznie) zabronić. Art.54 Konstytucji RP
stanowi: "Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz
pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.(...) Cenzura prewencyjna środków
społecznego przekazu (...) SĄ ZAKAZANE."
Niestety, u nas ustanowiono szereg norm prawnych całkowicie sprzecznych z
Konstytucją i zadeklarowanym przez Polskę poszanowaniem praw człowieka. Jak
napisał mi jeden z moich znajomych: "łaska boska i głupota ludzka (w tym
przypadku naszych prawodawców) są nieskończone".
Z poważaniem
Lech
Klub Sudecki PTTK z Poznania
www.kspttk.prv.pl