Dodaj do ulubionych

Wrocławski ślad tragedii w Alpach

15.02.07, 14:29
"ale rocznie ginie na niej więcej osób niż na Mount Evereście"
Na torach wyścigowych jest mniej wypadków niż we Wrocławiu.
Czy to znaczy, że zawodowe ściganie się jest dużo bezpieczniejsze
od jazdy po Wrocławiu??
Po łatwiejszych trasach chodzi dużo więcej osób, niż po trudniejszych.
Prawdopodobnie więcej osób umiera przy wchodzeniu na Gubałówkę, niż
na Everest najtrudniejszą trasą...
Obserwuj wątek
    • telecaster Wrocławski ślad tragedii w Alpach 15.02.07, 14:40
      Ten artykuł to dziennikarstwo godne "Fakt"-u albo "Superekspresu" -
      efektownie, na skróty i nie zawsze zgodnie z prawdą. Autor w pierwszym zdaniu
      stawia tezę, a później dobiera lub nagina do niej fakty.

      1. autor pisze "Wysłała ich w Alpy wrocławska firma Extrek" - po pierwsze
      trudno powiedzieć, ze Extrek to firma. Po drugie słowo "wysłać" oznacza że
      wysyłający zostaje na miejscu a wysłany/a udaje się do punktu przeznaczenia.

      2."Extrek REKRUTUJE chętnych do wypraw wysokogórskich poprzez ogłoszenia
      prasowe." To też nie do końca zgodne z prawdą, bo Extrek ma(miał) stronę
      internetową i przy jej pomocy oraz ogłoszeń w internecie Extrek organizuje
      (wał) wyjazdy w góry zapewniając transport i ramowy plan wyprawy, który może/
      mógł byc zmieniany na życzenie uczestnika - czyli organizator ani nie zmuszał
      ani nie zakazywał wyjścia na daną górę. Nie brał odpowiedzialności za wybory
      i poczynania uczestników.

      3 "półtora roku temu pozostawiła na pastwę losu wspinaczy na Kaukazie"
      "W 2005 roku właściciel Extreka Piotr Balcerzak doprowadził czworo młodych
      wspinaczy na niebezpieczny lodospad Uszbijski i tam pozostawił. Podczas próby
      zdobycia lodospadu w masywie Elbrusu cztery osoby wpadły do szczeliny. Dwie
      zginęły."

      Autor artykułu powinien sprawdzić, że uczestnicy tamtej wyprawy podzielili
      się na 2 grupy - jedna poszła na Elbrus, a druga na Ushbę. Organizator Piotr
      B. był w tej pierwszej grupie - pisanie że "doprowadził na lodowiec"
      i "zostawił na pastwę" i do tego podając pełne imię i nazwisko to nadużycie i
      zwykłe świństwo. Sprawę badała prokuratura i nie postawiła organizatorowi
      zarzutów.

      Grzechem Piotra B. jest to że powinien powiedzieć tamtym na Usbie - żeby nie
      szli bo to niebezpieczne, powinien im tego zabronić, tylko że trudno to
      zrobić dwudziestolatkom napalonym żeby w lecie pójść na lodowiec. Ale jeżeli
      ktoś czuje się mocny i chce przekroczyć jakąś granicę, zaplacił pieniądze i
      podpisał oświadczenie, że sam ponosi odpowiedzialność, bo w końcu jest
      dorosły ?
      Na Matterhornie Piotr B. też mógł być wśród tej trójki, ale poszedł
      odprowadzić do schroniska piątego uczestnika, który poczuł się gorzej. A
      trzej którzy poszli nie byli nowicjuszami.
    • membrum_virile Re: Wrocławski ślad tragedii w Alpach 15.02.07, 17:38
      Każdy, kto idzie w góry, świadomym musi być ryzyka. Skoro ginęli tak
      doświadczenie alpiniści jak Kukuczka czy Rutkowska, to dlaczego przeżyć mają
      nowicjusze przekonani o własnej nieśmiertelności? Nikt normalny się tam nie
      pcha. Niech goną w imię Boże!
      Rodzin tylko szkoda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka