Gość: bromden
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
27.01.02, 00:07
natknalem sie na ponizszy wiersz swietlickiego i tak sie zlozylo, ze opisuje on mniej wiecej, jak sobie wyobrazam jednego z forumowiczow, pozwolilem sobie wstawic tam jego ksywke
janek przyjaznil sie z gosciem ze swietego obrazu
to byl jedyny facet z ktorym mogl to robic
wracal do domu zaparzal herbate
a wtedy swiety facet don z obrazu schodzil i rozmawiali
janek mowil o wszystkim co mu sie zdarzylo tego dnia
a swiety milczal i swietymi oczami na henryka patrzyl
janek przyjaznil sie z gosciem ze swietego obrazu
bo z kim sie mial przyjaznic
no przeciez nie z ksiedzem co raz do roku po koledzie chodzil
bo z kim sie mial przyjaznic
przeciez nie z listonoszem co raz na miesiac mu rente przynosil
janek przyjaznil sie z gosciem ze swietego obrazu
i ktoregos dnia wrocil z miasta zaparzyl herbate
a obraz zszedl z obrazu i usiadl przy stole
a listonosz nie przyszedl i renty nie przyniosl
nastepnego dnia takze listonosz nie przyszedl
janek co chwile do swych drzwi podchodzil
minal tydzien czekania listonosz nie przyszedl
janek do goscia z obrazu powiedzial
ja dotychczas niczego nie chcialem od
ciebie wiem doskonale ze ty mozesz wiele
ja do tej pory niczego nie chcialem
wiec teraz o pozyczke chcialbym cie poprosic
swiety gosc dlugo milczal i patrzyl swietymi
oczami na henryka janek znowu poprosil o pozyczke
a gosc palec uniosl popatrzyl na janka i powiedzial
milosc
teraz kamera opuszcza mieszkanie
i widac blokowisko przerazliwie czarne i
widac czarne niebo i na niebie czarnym
wielkie i czarne przerazliwie serce