m99995
31.07.07, 20:18
Witam - znow wracam do tematu mieszkania a raczej agencji-Ja teraz jestem w polsce i moj partner od jakiegos czsu szuka mieszkania dla nas- wkoncu znalazl.Moze nie jest to mieszkanie marzen ,ale ja juz mam dosc tego ciaglego szukania.Agencja zazyczyla sobie referencji- to raczej oczywista sprawa- mnie raczej dziwi fakt, ze chca referencji z banku-wlasciwie to chodzi im o to zeby podpisac zgode zeby agencja pobierala z konta bankowego pieniadze przez rok , bo na tyle jest umowe, ale najlepsze jest to ze gdybysmy chcieli zrezygnowac z mieszkania wczesniej to nie tylko przepada nam depozyt, ale musimy placic przez rok za to mieszkanie-bo taka jest umowa.Zaznaczam ze jeszcze nic moj chlopak nie podpisal, ale czy to nie stawia nas odrazu na przegranej pozycji- jakim prawem oni stawiaja takie warunki ze mamy placic skoro moze bedziemy chciali zmienic mieszkanie a ciagle bedziemy musieli placic- myslalam ze zabezpieczenie dla agencji to depozyt.Moj chlopak dostal umowe do przejzenia do domu i jest ona na jakies kilka stron- mowi mi on ze nic z tego nie rozumie, bo jest to napisane jakims prawniczym jezykiem- wiec ja sie zastanawiam czy nie wyslac go do prawnika z ta umowa , bo moze sie okaze ze mamy podpisac pakt z diablem.Moje pytanie jest takie czy mialyscie kiedys problem z czyms takim, czy jest to normalna praktyka agencji.Zaznacze ze jestem w Irlandii ponad 3 lata i zawsze szukalam mieszkania przez dafta i tak sie sklada, ze nigdy o czyms takim nie slyszalam.A moze w ogole zrezygnowac z tej agencji-ale juz dalismy depozyt wiec byloby troche szkoda kasy.Pozdrawiam i dzieki za info:)))