Dodaj do ulubionych

Wychowanie

20.09.07, 17:26
Witam.Mam juz prawie 16 miesiedznego synka, ktory jest ciekawy swiata i
wszystkiego chce sprobowac i dotknac.Chcialabym sie dowiedziec jak radzicie
sobie lub radzilyscie sobie z takimi malymi dzicmi co 10 razy podchudzi do
kontaktu gdzie jest ladowarka i probuje ja wyciagac, a ja 10 raz podnosze glos
, ze nie wolno.Nie chce go bic i nie bede-ale czasmi juz nie wiem co mam
robic,tez nie chce krzyczec, ale unosze glos a to juz nie robi na nim
wrazenia.Chodzi mi o bezpieczenstwo, bo staram sie go trzymac daleko od
niebezpiecznych przedmiotow ,ale nie chce znow wszystkiego chowac.i tak caly
czas walkujemy w kolko. Jest jeszcz maly i nie rozumie konsekwencji takiego
zachowania.Ale najlepsze jest to, ze juz czasmi mysle ze cos zrozumial a on za
30 min robi to samo.To chyba mi cierpliwosci brakuje.Pozdrawiam:)))
Obserwuj wątek
    • morela7 Re: Wychowanie 21.09.07, 15:15
      Ja probuje malego czyms innym zainteresowac. Wszystkie kontakty w
      jego zasiegu mamy pozabezpieczane zaslepkami, uzywamy tylko tych,
      ktorych nie moze dosiegnac. Mamy natomiast problem z kaloryferami,
      bo juz niedlugo beda gorace, a malego fascynuja wszystkie srubki i
      pierwsze co robi po przyjsciu do domu, to biegnie do kaloryfera w
      przedpokoju sprawdzic srubke ;) Zawsze cierpliwie mowie, ze nie
      wolno, bo sie poparzy - tonem stanowczym, ale nie podnoszac glosu -
      i proponuje cos innego ciekawego do zabawy... I tak, pamiec dziecko
      ma krotka, a matczyna cierpliwosc musi byc nieograniczona ;))
      • tomsmom Re: Wychowanie 21.09.07, 17:25
        No prawda jest taka, ze z takimi ciekawskimi swiata to trzeba TONY
        CIERPLIWOSCI... ale powiem Ci tak: ja na poczatku tez mowilam "nie
        chce chowac wszystkiego bo w koncu musi sie nauczyc" taaak... a przy
        drugim dziecku dochodzisz do wniosku, ze dopoki sie nie nauczy to
        jednak lepiej schowac, zamknac (o, na przyklad nasz salon jest
        zamkniety na klucz a w nim wszystko to, co poza zasiegiem dzieci byc
        powinno), ladowarki na polki itd. Ja, anielskiej cierpliwosci nie
        mam, oczu naokolo glowy tez nie, a wole dostosowac nieco dom do
        dzieci (dopoki nie zmadrzeja) niz zalowac...
        Z drugiej strony pewnych rzeczy nie da sie tak po prostu przestawic
        (ot, chocby goracy kaloryfer). Ja zrobilam tak: wzielam malego za
        raczke, delikatnie (tak, zeby sie nie oparzyl, ale zeby poczul)
        dotknelam nia kaloryfera i powiedzialam: "nie wolno dotykac bo
        bedzie bolalo". Taka metoda skutkuje lepiej niz wieczne
        powtarzanie 'nie' (ktore wiele dzieci traktuje jak dobra zabawe).
        Potem jak tylko powiedzialam "uwazaj gorace" (na przyklad pokazujac
        na piekarnik) on juz od razu lapal sie za raczke i mowi "golace,
        boli".
        Jeszcze tak na koniec: wiesz dlaczego jednym z pierwszych slow,
        ktore dobrze dzieci umieja mowic jest wlasnie NIE? Ano poniewaz
        wiecznie to slowo slysza od swoich rodzicow!!! Lepiej wiec odwracac
        uwage, tlumaczyc i unikac niz wpedzac sie w takie bledne kolo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka