Polish Professionals NOT in London

24.10.07, 18:51
Mam propozycje dla "Polish professionals", ktorzy nie mieszkaja w Londynie (bo
dla Londonersow stowarzyszenie juz jest). Jako ze trudniej nam sie integrowac
osobiscie, bo jestesmy rozrzuceni bo wyspach, moze powinnismy zorganizowac
jakis wirtualny klub. Poza tym moznaby wyrazac opinie, pisac listy do mediow,
organizowac czaty ze znanymi osobami, akcje charytatywne, fundowac stypendia
itp. Moze macie jakies propozycje? Ja tylko rzucam haslo. Ludzie w Londynie
spotykaja sie osobiscie, czesto pracuja w City na tej samej ulicy, wiec
zapewne nie musza uciekac sie tak bardzo do internetu. Poza tym oni zbytnio
nie potrzebuja tych z nas, ktorzy mieszkaja poza Ladkiem.

Dodam ze sam nie wiem jak zdefiniowac "professionals", ale mysle ze panie nie
najciezszego prowadzenia sie chyba by sie nie kwalifikowaly :)

Pzdr,
Jaro
    • Gość: Autor Re: Polish Professionals NOT in London IP: *.range86-147.btcentralplus.com 24.10.07, 22:16
      A dlaczego nie??Panie takowe moga wiele wniesc do spotkan w
      realu ,na przyklad.
    • eutyfrona Re: Polish Professionals NOT in London 25.10.07, 13:29
      to może zacząć od stworzenia jakiegoś forum?
      • mysz2006 Re: Polish Professionals NOT in London 26.10.07, 09:40
        pomysl jako sam w sobie jest trafny, tylko nie za bardzo wiem jaka mialaby byc funkcja takiego stowarzyszenia. Chcialam zobaczyc co polish professionals in London oferuja - ale ich strona od dwoch dni nie dziala :-((

        nie wiem co masz na mysli mowiac ze londynczycy nas (tj tych spoza londynu) nie potrzebuja? Przeciez ci co pracuja w Londynie to nie sa jacys wybrancy i szerokosc geograficzna nie powinna miec wplywu na to czy ktos jest wart przyjecia do stowarzyszenia czy nie, ale moze nie o to Ci chodzi??

        wiekszosc profesjonalnych zawodow ma swoje wlasne stowarzyszenia, ktorych czlonkami, mam nadzieje ze sa rowniez Polacy. Uwazam jednak ze dobrzeby bylo, zeby zaistniala jakas organizacja zrzeszajaca wszystkich polskich profesjonalistow, chociazby po to zeby utworzyl sie network i zeby ludzie mogli ze soba wspolpracowac.

        Kryterim przyjecia do takiej nowostworzonej organizacji mogloby byc czlonkowsko albo brytyjskiego lub polskiego stowarzyszenia profesjonalnego. Dla pan o profilu o jakim wspominasz, chyba takiego stowarzyszenia nie ma?

        lista (co prawda nie pelna) zwiazkow i wladz ponizej:www.paradigm-redshift.com/busprof.htm
        • polishprofessionals Re: Polish Professionals NOT in London 26.10.07, 10:28
          Londynczycy nie potrzebuja tak bardzo kontaktow z reszta Wyspiarzy
          bo, po prostu, latwiej im sie spotkac we wlasnym towarzystwie. Ten
          pomysl z wykluczeniem professionals z Londynu to oczywiscie zart i
          mala prowokacja, wynikajaca z mojego braku zrozumienia dla zawezenia
          czlonkostwa PPL do Londynczykow wlasnie. Pewnie jest ono
          uwarunkowane historycznie - wczesniej Polish professionals pracowali
          niemal wyloacznie w Londynie, a Londyn byl synonimem Wysp. Dzis
          polscy lekarze, psycholodzy, nauczyciele czy tlumacze mieszkaja i
          pracuja nawet w najmniejszych dziurach, Hebrydow Zewnetrznych nie
          wykluczjac.

          Kryterium przynaleznosci do brytyjskiego stowarzyszenia zawodowego
          jest chyba bardzo dobre, a lista jest dosc wyczerpujaca.

          W praktyce proponowalbym zaczac od utworzenia strony internetowej o
          charakterze business directory. Czesc strony bylaby publiczna, czesc
          dostepna po zalogowaniu. Pierwsza sluzylaby informacji i ew.
          autopromocji, ostatnia-networkowaniu typu Linkedin itp. Kazda grupa
          zawodowa mialaby swoja podstrone. Strona taka z pewnoscia bylaby
          pardzo przydatna dla headhunterow i szukajacych lepszej pracy w UK i
          Irlandii.
          • Gość: Doc Re: Polish Professionals NOT in London IP: *.nhs.uk 26.10.07, 11:24
            Sounds interesting.
            Doc, Manchester, Royal College of Surgeons of Edinburgh
            • mysz2006 Re: Polish Professionals NOT in London 26.10.07, 20:20
              jeszcze raz probowalam sie dostac na strone polish professionals in london i nadal nie dziala - nie jest to takie very professional :-((

              odkrylam tez polish city club (polishcityclub.org) - i nie podoba mi sie ani misja ani czlonkowie tego klubu. Za duzo tam high powered people i nie widze tam zadnych celow ktore sluzylyby zwyklym profesjonalnym ludziom pracujacym w UK. Nie bede placic £100 funtow zeby sie do tego wirtualnego klubu zapisac w celu uzyskania mozliwosci sprawdzenia co sie dzieje na forum, ale klikajac w sekcje jakie ukazuja sie na stronie glownej nie widze tam miejsca dla lekarzy, nauczycieli, lingwistow itp - to jest klub dla inwestorow i big boys.

              Mam nadzieje ze stowarzyszenie ktore zalozysz (a domyslam sie ze masz zamiar sie zajac tym osobiscie, i to szybko zeby ktos Ci pomyslu nie podwedzil) bedzie organizacja sluzaca wymianie informacji, budowaniu sieci znajomosci i wspolpracy, advice and support, bardziej na zasadzie trade union, gdzie sie dba o indywidualnych czlonkow, niz na zasadzie self-promoting club of mutual adoration z waznymi osobistosciami na czele.
              • xiv Re: Polish Professionals NOT in London 26.10.07, 21:50

                czy professional builder to jest profesjonalista czy nie? albo pani z recepcji?
              • polishprofessionals Re: Polish Professionals NOT in London 26.10.07, 22:27
                Domena www.polishprofessionals.org juz zarejestrowana, bedzie ona
                wlasnoscia stowarzyszenia. Strona i forum powinny byc darmowe, a
                skladki czlonkowskie wystarczajace do obsluzenia tej strony, pewnie
                na poziomie £5-10/rocznie, a i to byc moze opcjonalne, dajace jakies
                symboliczne przywileje.

                Stowarzyszenia "zakladac" nie trzeba, tu sie ich nie rejestuje
                dopoki nie sa na tyle duze zeby ubiegac sie o status registered
                charity. W praktyce polegaloby to wylozeniu przez mnie ok £100-150
                na projekt strony internetowej i potem na zbieraniu pomyslow i
                chetnych to zamieszczenia tam swoich informacji pooplaceniu skladki.
                Prawde powiedziawszy, nie mam na te dzialalnosc wiele czasu, ale
                jesli uwazcie ze cos z tego moze wyjsc to projekt logo i strony
                zamowie. Jesli ktos ma lepsze pomysly-czekam na krytyke.

                O tym czy hydraulicy i inni "fachowcy" to tez professionals bedziemy
                sie zastanawiac. Bysle ze sporo zalezy od ich lobby :)

                A czy znacie portal nasza-klasa.pl? Moze cos w tym stylu, z tym ze
                zamiast szkol bylyby grupy zawodowe, a zamiast klas - miasta/regiony?
                • mysz2006 Re: Polish Professionals NOT in London 26.10.07, 22:57
                  widze ze ci sie pomysl rozwija i w szalenczym tempie nabiera ksztaltu. Go for it!!

                  na jedno chce ci tylko zwrocic uwage - w pierwszym poscie wspominales ze londynscy profesjonalisci doslownie na siebie wpadaja na ulice, warto sie zastanowic czy stowarzyszenie jakie chcesz zalozyc powinno byc tylko i wylacznie wirtualne, i do kogo bedzie ono nalezec, do Ciebie, czy do czlonkow. To niesie za soba pewne implikacje.

                  pozdr.
    • Gość: maecki Re: Polish Professionals NOT in London IP: 89.241.11.* 27.10.07, 01:35
      > Dodam ze sam nie wiem jak zdefiniowac "professionals", ale mysle ze panie nie
      > najciezszego prowadzenia sie chyba by sie nie kwalifikowaly :)
      >

      No zaraz, a jezeli sa profesjonalistkami, to tez nie?

      A co z hydrualikami i kafelkarzami? Tez profesjonalisci, i tez w City...?
    • Gość: emigrantka Re: Polish Professionals NOT in London IP: *.belf.cable.ntl.com 27.10.07, 04:12
      zamiast tworzyc jakieś polskie stowarzyszenia, integrujcie się z już
      istniejącymi- brytyjskimi.
      Przestańcie wreszcie tworzyc druga Polskę w UK...
      • mysz2006 Re: Polish Professionals NOT in London 27.10.07, 10:23
        Gość portalu: emigrantka napisał(a):

        > zamiast tworzyc jakieś polskie stowarzyszenia, integrujcie się z już
        > istniejącymi- brytyjskimi.
        > Przestańcie wreszcie tworzyc druga Polskę w UK...

        A powiedz mi dlaczego NIE tworzyc polskiego stowarzyszenia? Co to ma wspolnego z tworzeniem drugiej Polski?

        Najlepiej palnac cos bez przeczytania calego watku. Masz przeciez wyraznie napisane powyzej jak
        po pierwsze- sie ksztaltuje zarys przeslanek jakimi to stowarzyszenie by sie kierowalo
        po drugie- ze autorowi spodobal sie pomysl ze jednym z kryteriow akceptacji bylaby przynaleznosc do brytyjskiego stowarzyszenia zawodowego/rejestracja w odpowiednim organie regulujacym profesje.

        Dodam ze w UK nie ma zwiazku zrzeszajacego wszystkich profesjonalistow - wiec to co autor chce zrobic jest iscie nowatorskie, a ze laczyc nas bedzie krew - so be it. Przypuszczam ze gdyby ten pomysl sie rozwinal i wypalil moznaby sie zastanowic czy czlonkowstwa nie rozszerzyc poza rodakow na honorary members.....

        Jesli bedziesz spelniac warunki przyjecia do tworzacego sie zwiazku, mysle ze autor rozpatrzy twoja kandydature :-))
        • Gość: Maciek Re: Polish Professionals NOT in London IP: 193.172.32.* 12.11.07, 20:49
          A ja sie zgadzam z przedmowca, dlaczego nikt sie z nami nie skontaktowal?
          Nie jestesmy zamknieci na Londyn, mamy grupe w Manchesterze i rozmawiamy z
          osobami z innych miast w Anglii i za granica.

          Jesli ktos jest powaznie zainteresowany nasza organizacja, to prosimy o maila na
          info@ polishprofessionals.org.uk.

          Pozdrowienia,
          Maciek Mochol
          Polish Professionals (in London)
    • soup.nazi Re: Polish Professionals NOT in London 27.10.07, 07:10
      A czy zawodowi gracze w hokeja na miotlach tez sie licza? Jak ta liga sie
      nazywa? MHL?
      • polishprofessionals Re: Polish Professionals NOT in London 27.10.07, 11:04
        Tak, ale tylko zawodowi :)

        "A professional can be either a person in a profession (certain
        types of skilled work requiring formal training/education) or in
        sports (a sportsman/sportwoman doing sports for payment)."

        Zrodlo: en.wikipedia.org/wiki/Professional

        Ale z drugiej strony, skoro "A professional is a worker required to
        possess a large body of knowledge derived from extensive academic
        study (usually tertiary), with the training almost always
        formalized", gracze w hokeja na miotlach by sie kwalifikowali, ale
        tylko gdyby ukonczyli stosowne studia. Moze gdzies na Uniwersytecie
        w Winnipeg jest wydzial miotlarstwa w katedrze hokeja?
        • torpedowiec_na_wodach_uk Re: Polish Professionals NOT in London 27.10.07, 12:20
          no to sie zaraz sie zacznie gadka ze chcesz klub dla wyksztalciuchow zalozyc :P
    • Gość: Soup Nazi Re: Polish Professionals NOT in London IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.10.07, 03:24
      Pozwol, ze wyraze opinie bezstronnego obserwatora jako, ze przemieszkuje gdzie
      indziej niz wy.

      Po co ci/wam to? Po jakiego diabla? Mark my words, hehehe - Polakom-emigrantom
      nie wolno sie zrzeszac w zadnym celu, kraju i pod zadnym pozorem. Polskie
      organizacje dowolnego autoramentu sa toksyczne - natychmiast po zalozeniu
      wylania sie "grupa usilujonca przechwycic wadzem, a nastempnie tom wadzem czymac
      i nie puscic" pod egida pana Wacka z paniom Helom, ktorzy, nie wiadomo dlaczego
      zawsze "wiedzom lepij", nastepnie przechwytuje (ta czy inna, co za roznica),
      formuje zarzond z krewnych i znajomych krolika, i zaczyna dziondzic, w sposob
      jak najdalszy od jawnosci i demokracji. Najtajniejsza zas kwestia jest zawsze
      kwestia skladek, o ktorych nigdy nie wiadomo gdzie siem podzialy, hehehe. I
      prosze mi nie odpowiadac, ze tym razem bedzie inaczej, bo stawiam kanadyjskie
      dolary przeciw amerykanskim, ze bedzie dokladnie tak samo. Pozostancie
      czcicielami indywidualizmu emigracyjnego, to znacznie zdrowsze. A w ogole to po
      diabla to? Jezeli ktos chce sie zrzeszac poza mainstream to znaczy, ze albo nie
      moze albo nie chce (albo nie chce, bo nie moze) do normalnego zycia sie wlaczyc.
      A poza tym: jezeli sobie w kwestii profesjonalnej sam czegos nie zalatwisz
      (nauka and/or praca), to zaden sex grupowy ci tego nie zalatwi. No to bulba.
      • Gość: Doc Re: Polish Professionals NOT in London IP: *.proxy.aol.com 28.10.07, 12:41
        Soup Nazi,sadly I must agree with most of the arguments you have
        brought to our attention. Poles - a great nation, a crap society!
        However, a degree of NETWORKING, not an Union, if not beneficial is
        at least harmless.
        Podro
        Doc, Manchester
        • Gość: Jaro Re: Polish Professionals NOT in London IP: *.cdif.adsl.virgin.net 28.10.07, 17:37
          Zagadza sie, przede wszystkim networking: skzyzowanie LinkedIn z
          Myspace i serwisem randkowym :)
      • Gość: emigrantka Re: Polish Professionals NOT in London IP: *.belf.cable.ntl.com 28.10.07, 15:50
        soup nazi>> lepiej bym tego nie ujęła. Jeżeli chodzi o jakiekolewiek
        zrzeszenia i organizacje Polakow, wczesniej czy pózniej przybiera to
        postac patologiczną. No cóż komuna zrobiła swoje.
        Zresztą już w tym temacie widac wyróznianie profesji na lepsze czy
        gorsze, a ludzi na tych co po studiach i na tych co nie.
        Wg mnie bez sens, kazda praca wymaga nauki, czasu, umiejętności i
        biegłosci, natomiast nie wymaga studiów, co nie znaczy, że jest
        gorsza, albo niepotrzebna.
        Częste u Polaków jest własnie to - podział na lepszych i gorszych,
        ze względu jaki jest twój zawód i czy masz studia czy nie, co jest
        wredne... A tutaj już powoli to zaczyna byc widoczne.
        • martin_sutton Re: Polish Professionals NOT in London 28.10.07, 18:14
          Jezeli to ma byc organizacja/zrzeszenie o ogolnym dostepie i z gory deklarujaca
          sie jako "niezalezna", "samorzadna" itd to scenariusz zupy jest murowany. Jezeli
          jednaj ma to byc maly klub wzajemnej adoracji to czlonkom takiego klubu nie
          bedzie przeszkadzal niezby demokratyczny i troche kolesiowaty charakter takiego
          klubu.

          Problem jest w tym ze jeszcze zanim cos takiego powstanie kazdy zaczyna ciagnac
          w swoja strone (np sugeruje zby oryginalne wymaganie ukonczenia studiow bylo
          usuniete z warunkow przyjecia).

          Chcesz zalozyc taki klub swietnie, oglos na poczatku ze zakladasz, ze
          przyjmujesz do niego ludzi tylko po studiach, pracujacych w swoim zawodzie od
          powiedzmy 10 lat w tym od przynajmniej 3 lat w anglii, mozesz nawet wymienic
          porzadane zawody (to tylko przyklad wymagan, mozesz np wymagac ze musza miec
          przynajmniej 180cm wzrostu, dlaczego nie). Nie stawiaj na polulistyke bo to nie
          ma najmniejszego sensu, jak ktos ci bedzie zarzucal ci elitarnosc i brak
          demokracji powiedz niech sam sobie zalozy nieelitarny i demokratyczny klub a
          ciebie nich pocaluje w dupe.

          Podzial na lepszych i gorszych jest byl i zawsze bedzie to nie natura polakow
          tylko natura ludzka, tak sie akurat sklada ze w UK podzial ten jest bardzo
          wyrazny wiec nie wiem skad to stwierdzenie ze to cecha polakow ze lubia sie
          dzielic na lepszych i gorszych a inni nie.
        • golfstrom Re: Polish Professionals NOT in London 28.10.07, 18:32
          Ale dlaczego się ograniczać? Polskiego piekiełka nie stworzyła
          komuna - polskie piekiełko istnieje od dziada pradziada, poczytaj
          historię Wielkiej Emigracji, np. Towiańczyków.

          > Częste u Polaków jest własnie to - podział na lepszych i gorszych,
          > ze względu jaki jest twój zawód i czy masz studia czy nie, co jest
          > wredne...
          Być może mieszkamy w dwóch różnych Wielkich Brytaniach, ale w tej, w
          której ja mieszkam, ludzie dzielą się na lepszych i gorszych ze
          względu na pracę i wykształcenie. Nosi to nazwę systemu klasowego.

          > Wg mnie bez sens, kazda praca wymaga nauki, czasu, umiejętności i
          > biegłosci, natomiast nie wymaga studiów, co nie znaczy, że jest
          > gorsza, albo niepotrzebna.

          Popraw mnie, jęsli się mylę, ale wydaje mi się, że studia to właśnie
          poświęcanie czasu na naukę, zdobywanie umiejętności i biegłości. Są
          zawody, w których umiejętności i biegłość można zdobyć przez
          doświadczenie. Są tez takie zawody, w których bez studiów, czyli
          nauki instytucjonalnej, ani rusz. Tak sie nieszczęśliwie (dla
          niektórych) składa, że zawody wymagające zawodowego przygotowania są
          w społeczeństwie bardziej cenione (i opłacane) niż te, które takiego
          przygotowania nie wymagają.

          Boże drogi - jeśli ludzie chcą się organizować i coś razem robić,
          niech to robią. Czy naprawdę trzeba ich od razu ściągać w dół? Nie
          uda im się, pożrą się i będą do końca życia nienawidzić i opluwać -
          trudno, przynajmniej będą wiedzieli, że próbowali. A nuż coś
          ciekawego z tego im wyjdzie.
          Ktoś ma ochotę na Polish Professionals. Ktoś inny na Polish Bakers
          in UK. W CZYM KONKRETNIE JEST PROBLEM?

          Dlaczego w Anglii nikt nie kwestionuje sensu istnienia Klubu
          Miłosników Kaligrafii w Wólce Dolnej? Czemu nikt tutaj nie stosuje
          zaawansowanych analiz historio-socjo-psychologicznych, jeśli w
          mieścinie o ludności 5000 ktoś chce założyć Business Association?

          Sorry, ale polskie stowarzyszenia rozpadają się nie przez tych,
          którzy je zakładają, ale przez tych, którzy od poczatku ściągają w
          dół tych, którzy się za bardzo wychylają. I to jest prawdziwa
          patologia.



          • Gość: jess Re: Polish Professionals NOT in London IP: *.bulldogdsl.com 28.10.07, 23:33
            Tzn czlonkow bedzie przede wszystkim kwalifikowac fakt, ze nie
            mieszkaja/pracuja w Londynie? Czyzby to jakies panaceum na kompleks
            prowincji?
            • martin_sutton Re: Polish Professionals NOT in London 29.10.07, 00:08
              Typowy przyklad ciagniecia w swoja strone... A jeszcze nawet nie ma za bardzo co
              ciagnac...
          • Gość: Emigrantka Re: Polish Professionals NOT in London IP: *.belf.cable.ntl.com 29.10.07, 21:42
            golfstrom>> ja nie chce nikogo ściagac w dół. Przebywamy (
            mieszkając, pracując, żyjąc ) w jednym z krajów zachodnich - UK,
            kraju, który daje nam o niebo lepsze mozliwości od Polski, kraju, w
            którym pracodawca nie mówi osobie po trzydziestce, że jest za stary
            na zatrudnienie; kraju, gdzie nie interesuje pracodawcy czy i ile
            kobieta ma dzieci, a jedynie to czy posiada odpowiednie kwalifikacje
            do wykonywania danej pracy; kraju, gdzie nawet osobom po
            piędziesiątce nie zamyka się drogi do zatrudnienia i awansu; kraju,
            gdzie w kazdym wieku mamy wybór co chcemy robic. Tak więc, żyjąc w
            UK, o takich mozliwościach, uważam, że wejście do stworzonej przez
            Polaków organizacji grupujących polskich zawodowców jest właśnie
            takim ściągnięciem w dół. Jeszcze zrozumiałabym tworzenie
            organizacji mającej podtrzymywac polskie tradycje wśród emigracji
            polskiej, ale grupująca polskich fachowców w UK? Po co? Powiedz
            jakie korzyści może przynieśc taka organizacja fachowcowi z
            prawdziwego zdarzenia? Ja nie widze żadnych.
            Widze natomiast jedno, korzyści jakie mogą dzieki temu zyskac
            miernoty, które nie posiadają wystarczającej wiedzy, wystarczających
            umiejętnosci, talentu i nie chcacych albo nie mających
            wystarczającego samozaparcia, żeby dostac się tam gdzie sa prawdziwi
            zawodowcy. Takich miernot jest pełno, Polska jest " usiana" takimi
            miernotami po róznego rodzaju urzedach, instytucjach. Pociotki,
            krewni i znajomi wujka rozpaśli się wszedzie, przy okazji
            degradując , miejsce swojej pracy i miejsce pracy wielu ludzi.
            Dzięki znajomościom się dostali, a to, że nic nie umieją to
            nieważne, ze ileś osób pod nimi straci prace, dorobek całego swojego
            życia, a nawet życie to nieważne, wazne, ze oni mają " ciepła
            posadkę". Teraz przybyli do UK, tutaj młoda emigracja jeszcze tutaj
            nie ma wujków ani ciotek ( no może co niektórzy), ale jakos trzeba
            się " zahaczyc". Tak więc wymyśla się rózne " przykrywki", nowy
            sposób na mały biznesik, dzięki, któremu jednoczesnie będzie można
            się wywindowac "na plecach" tych co do czegoś doszli, dzięki swojemu
            solidnemu, a nie tylko papierkowemu wykształceniu, dzięki cieżkiej
            pracy i talentowi. Drogi mój, jestem Polką i to nie młodą, wiele
            takich sytuacji w Polsce sie naoglądałam i wiem jak to wyglada. Tak
            więc, nie to co napisałam wyżej ściaga w dół, ale własnie
            przyłaczenie się takiego prawdziwego, zdolnego i coś osiągającego
            fachowca, własnie do takiej organizacji.
            Ktoś pisał tu o rozproszeniu róznych tego typu organizacji. Jak one
            nie maja byc rozproszone.
            Tutaj proponuje się coś na zasadzie " wrzucenie wszystkich do
            jednego worka".
            Taka "organizacja wszystkich fachowców", gdzie o przynalezności do
            niej decydowałyby tylko pojedyńcze czynniki, jest zbytnim
            uogólnieniem.
            Co raz, że jest zbędne, a dwa, powoduje niepotrzebne i z góry
            przewidziane konflikty, bo
            czy lekarze, prawnicy, businessmani, architekci będą chcieli byc w
            jednej i tej samej organizacji, z np. ślusarzami, złotnikami,
            hydraulikami, czyli okreslanymi z pogarda w Polsce - robolami? A
            bierac pod uwagę kryterium studiów, o ile zawód prawnika czy
            lekarza, wymaga ukonczenia studiów, o tyle zawód busnessmana juz
            nie, czy będą chcieli byc razem w jednej organizacji? Znając polska
            mentalnośc, przypuszczam, że nie.
            Polska mentalnosc jest taka, że nawet jak idziesz do warzywniaka
            kupic kartofle, to musisz ubrac sie jak na własny ślub, bo inaczej
            ekspedientka i wszyscy w kolejce, potraktuja cię z pogardliwymi
            minami, o ile nie uznaja cię za potencjalnego złodzieja. Jaka
            róznica jest w tej kwestii między UK a Polską. Ten kto trochę tu
            przebywa wie, że nawet jak do banku, na poczte, czy do urzędu w UK
            przyjdzie przyslowiowy " robol", w butach roboczych, kamizelce
            odblaskowej, brudnej koszuli, powyciaganym i poplamionym
            podkoszulku, to nikt na ten widok się nie skrzywi, tylko zostanie z
            uprzejmościa obsłużony. Natomiast, gdy na poczte, do banku, czy do
            urzedu ,przyjdzie tak samo ubrany " robol" to zobaczy pełne
            oburzenia i skrzywienia miny, panie w okienku zaczną dwa razy, a
            wręcz przekazywac sobie z rąk do rak, jego dowód osobisty i mówiąc,
            ze to nie on jest na tym zdjęciu ( przykład z życia), wyraźnie dając
            mu do zrozumienia, że nie mają ochoty go obsłużyc.
            Chyba widac wyraźnie róznice w tym jak się traktuje i za kogo uważa
            osoby pracujące na fizycznych stanowiskach?
            Odnośnie ukonczonych studiów w Polsce. Polskie studia wg mnie i
            licznej grupy bezrobotnych absolwentów, jaka była i jest w Polsce,
            to strata czasu i pieniędzy. Wiele osób jeszcze temu zaprzecza, no
            bo jak przyznac się do zmarnowanego czasu i pieniędzy. Ale taka jest
            prawda.
            Polskie uczelnie uczą wszystkiego i niczego, tak to można w skrócie
            ując. Może i mają świetną kadrę, ale raz - ona się starzeje, a ją
            zastępują coraz częsciej miernoty, dwa, zaczyna się korumpowac ( co
            jest zrozumiałe, zewzgledu na ich zarobki w stosunku do wiedzy i
            taentu jaki posiadają), trzy - czesto nie potrafi tej swojej
            wspaniałej wiedzy przekazac, albo nie dysponuje ku temu dobrymi
            warunkami. Polskie studia tylko zajmuja czas, ale nie uczą jak
            znajeśc się na rynku pracy, nie uczą przygotowania do zawodu.
            Przykład: mam skończone studia ekonomiczne, na dyplomie celujacy,
            ale nie ośmieliłabym się prowadzic samodzielnie ksiegowości, bo na
            wykładach zamiast uczyc nas nowoczesnej, skomputeryzowanej
            ksiegowości, która aktualnie się prowadzi w przedsiebiorstwach,
            uczono nas księgowości na " szubienicach" , o programach które
            stosuje się w bieżacej księgowości mieliśmy sobie poczytac, nie
            mówiąc już o tym, żeby tych programów nauczyc sie w ramach zajęc,
            albo chociaz je zobaczyc. Praktyki w ramach studiów, to było
            parzenie kawy, bo żadna z pań cię nie dopuści i nie pokaze niczego,
            bo a może okażesz sie lepsza od niej i ją wygryziesz? Pomijam tez
            tutaj kwestię taką, że za te praktyki nie otrzymuje się pieniędzy, a
            wręcz czasami trzeba zapłacic samemu z własnej kieszeni.
            W UK, studia sa ukierunkowane ściśle na zawód i uczą tego co z nim
            zwiazane, postawione jest na samodzielnośc, ale zawsze mozna liczyc
            na cierpliwa i fachowa pomoc ze strony wykładowcy.
            Za praktyki zawsze dostajesz pieniądze i uczysz się faktycznie
            zawodu. Raczej rzadko sie zdarza, żeby osoba po studiach w UK była
            bezrobotna, raczej kwestia w tej sprawie rozbija się o zarobki.
            Może bardzo się rozpisałam, ale przytocze tutaj jeszcze jedne
            przykład dlaczego ja nie rozróżniam ludzi na tych lepszych, bo sa po
            studiach, a tych co nie skonczyli studiów za w jakikolwiek sposób
            gorszych.
            Otóż mój mąz ma tylko skonczoną zawodówkę, ale mimo, że nie ukonczył
            żadnych studiów, nie przeszkodziło to mu, wraz z dwójką kolegów,
            wymyślic urządzenie usprawniające prace operatorom w jednej z
            japońskich fabryk motoryzacyjnych. Prezes tejże japońskiej firmy
            okreslił to " jako osiagnięcie, którego nie powstydziłby się żaden z
            inzynierów".
            Tak więc nie dyplom swiadczy o tym kto jest prawdziwym fachowcem.
            Dzisiaj dyplom może miec kazdy kto ma na to czas i pieniedze. To, że
            masz papier nie znaczy, że będziesz umiał swój zawód, bo polskie
            studia nie ucza praktyki, tylko teorii, która często jest
            przestarzała i dalekoodbiegajaca od tego co się w danej chwili w
            danym zawodzie robi.
            Nie bez powodu, wymieniłam w tejże kolejnosci nauka, czas,
            umiejętnosc i biegłosc, czas raczej mozna przypisac do tych
            pozostałych elementów. Ale Nauka a " nauka" to dwie rózne sprawy, a
            własnie taką " naukę" w tej chwili serwują polskie uczelnie.
            • Gość: Emigrantka Re: Polish Professionals NOT in London IP: *.belf.cable.ntl.com 29.10.07, 21:50
              pomijając jeszcze wzajemna mozliwa do siebie niechęc polskich
              fachowców np prawników do ślusarzy, o czy te dwie grupy by wzajemnie
              ze soba dyskutowały? Albo o czy by miał dyskutowac lekarz z pania z
              recepcji ( pomijam kwestie zdrowotne)? Czego te grupy by mogły się
              wzajemnie od siebie nauczyc, żeby cos z tego wnieśc do swojego
              zawodu?
    • eutyfrona Re: Polish Professionals NOT in London 29.10.07, 11:37
      podobny temat ;)

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=69305938&a=69305938
      • Gość: Tadek Re: Dobre IP: 62.255.240.* 29.10.07, 13:11
        Ja bym proponowal zalozyc klub "brytyjski syndrom, a Polacy"
        Moglibysmy wspolnymi silami zalozyc cykl wydawniczy " Polskie
        przemyslenia, a partactwo i sciemnianie" lub forum "jak dokopac
        rodakowi" lub "z nudow wymyslanie glupot"
        Dobre co?

    • Gość: Jaro Re: Polish Professionals NOT in London IP: *.cdif.adsl.virgin.net 19.01.08, 22:24
      Znalazlem cos czego mi brakowalo: www.goldenline.pl. Byc moze warto w ramach
      tego portalu zintegorawac Polish professionals na Wyspach? Nasza-klasa sie
      niestety do tego nie nadaje.
      • axx611 Re: Polish Professionals NOT in London 22.01.08, 18:28
        Nic z tego prosze panstwa nie wyjdzie jak powyzej napisano i
        naprawde szkoda czasu. Przerobiono to juz kilka razy w roznych
        miastach na roznych kontynentach. Polacy zreszta sa slabymi
        organizatorami i bardzo zawistna spolecznoscia. Widzialem takie
        organizacje zadufanych czlonkow tzw.starej emigracji powiedzmy w
        Chicago. Taki Kongress Polonii Amerykanskiej dobrze opanowal "zabawy
        stoliczkowe", wszystkie te stare i nowe nie potrafily zainteresowac
        nowych a rzeczywistych profesjonalistow w szczegolnosci. Ja np. nie
        naleze do zadnej i w ogole nawet nie odczuwam takiej potrzeby.Tak w
        ogole to nie cierpie tego belkotu pseudo technicznego dobrze
        szprycowanego polityka i kosciolem.
        • xiv Re: Polish Professionals NOT in London 22.01.08, 18:52

          marudzisz - w samym Londynie jest jeszcze jedno stowarzyszenie polskich
          profesjonalistów, i co najmniej dwa kluby towarzyskie... nie każdy musi być w
          gazetach :)
          • Gość: Agata Re: Polish Professionals NOT in London IP: *.brnt.cable.ntl.com 23.01.08, 09:29
            A co to za kluby towarzyske?
            • xiv Re: Polish Professionals NOT in London 23.01.08, 10:58

              > A co to za kluby towarzyske?

              Ideą klubów towarzyskich jest to, że są towarzyskie. Zostaniesz zaproszona -
              będziesz wiedzieć.
              • Gość: Agata Re: Polish Professionals NOT in London IP: 195.33.121.* 23.01.08, 11:27
                Z calym szacunkiem, ale Twoja odpowiedz jest idiotyczna.
                Po co w ogole piszesz o czyms, na temat czego nie zamierzasz sie
                wypowiadac...?
                • xiv Re: Polish Professionals NOT in London 23.01.08, 12:15

                  masz rację - jestem idiotą... podałem argumenty, że ludzie się organizują, a nie
                  napisałem artykułu o polskich klubach towarzyskich w Londynie... to pewnie też
                  moja kolejna idiotyczna odpowiedź, więc nie radzę czytać...
                • ghrom Re: Polish Professionals NOT in London 23.01.08, 12:29
                  > Z calym szacunkiem, ale Twoja odpowiedz jest idiotyczna.

                  To, ze jej nie pojmujesz, nie oznacza wcale, ze jest idiotyczna.

                  > Po co w ogole piszesz o czyms, na temat czego nie zamierzasz sie
                  > wypowiadac...?

                  Byc moze w celach towarzyskich? ;]
Inne wątki na temat:
Pełna wersja